05. 10. 25 r. Warszawa.
- Ojcze, nie mamy pieniędzy, aby jechać do Jerozolimy. A poza tym jest wojna – rozkładam ręce.
- Co ty powiesz … – Ojciec kiwa głową żartobliwie.
- … A może nas aresztują ? – pytam śmiejąc się.
- Tak. Aresztują was za dużo pytań.
07. 10. 25 r. Warszawa.
Podczas mszy słyszę opowieść o Jonaszu, nie po raz pierwszy oczywiście. Ale po raz pierwszy zwróciłam uwagę na pewne zdanie ….
1 Pan skierował do Jonasza, syna Amittaja, te słowa: 2 «Wstań, idź do Niniwy- wielkiego miasta – i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze». 3 A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy, znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim do Tarszisz, daleko od Pana. 4 Ale Pan zesłał na morze gwałtowny wiatr, i powstała wielka burza na morzu, tak że okrętowi groziło rozbicie. https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=795&slowa=Jonasz
- On chciał zrobić jak ty !… – roześmiałam się na głos.
Już się nie odzywałam, przetrawiałam w sobie co usłyszałam. Piotr za to przypomniał sobie jak chciał Ojca „wykiwać”. -W wizji chciałem po cichu wracać do Szczecina, ale żeby się Bóg nie zorientował, to kupiłem bilet na Zieloną Górę. Wszystko to dzieje się w wizji. Wsiadłem do pociągu na Szczecin, ale udawałem, że jadę do Zielonej Góry. Jadę, cieszę się, że w końcu w Szczecinie będę, ale nagle na torach pojawia się wielka biała ręka, która zastopowała pociąg i wtedy słyszę … -A dokąd to ? …. -Zrozumiałem, że do końca życia będę w Warszawie. Nie ucieknę przed Ojcem. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/03/05/a-gdzie-miejsce-dla-mnie/
- Chciał uciec przed Ojcem, zrobić po swojemu, to mu Ojciec wieloryba dał ! – śmieję się dalej.
Opowieść o Jonaszu zawsze wydawała mi się niedorzeczna, ale to jedno zdanie sprawiło, że uznałam ją za bardzo możliwą. To baaardzo w stylu Ojca.
Druga nasza kawa po Covidzie.
- Ojcze, co słychać ? Mało Cię ostatnio … – narzekam.
- No chyba, że też macie Covida – zażartowałam.
- Mam inną wersję, niebiańską.
- Ludzie nanieśli, którzy przyszli, rozumiesz ?
- … Rooozumiem … – …. czyli ci, którzy z powodu Covida odeszli do Domu.
- Czyli macie Covida …
- To jest taka wersja, że jak kaszlesz, to skrzydła się prostują.
- A u niektórych włosy do góry stają.
- ……. – roześmiałam się na głos … Jak mi tego brakowało.
Zaczęliśmy rozmawiać już poważnie, o naszej głównej księgowej. Niedawno przeżyła niemały szok …
- Wiesz, co mi ostatnio powiedziała ? Jej mąż jej nie rozpoznał. Spytał …
- Jesteś moją żoną ?
- ……. – zmartwiałam.
Jego Alzheimer rozwijają się bardzo szybko. Mało tego … Przyznała, że odkryli u niej czerniaka. Ponieważ pisałam akurat o Kołaczkowskiej …
- Ojcze, ona jest już u …. Ciebie ? – pytam niepewnie.
- Oooo, nie. By było za łatwo.
- Wooow …. – powiało grozą, aż się wyprostowaliśmy.
W oczach Ojca śmierć człowieka to radosny powrót dziecka do Domu … Z tego wynika, że jej powrót szybko raczej nie nastąpi.
- Ojcze, świat się pali, co dalej ?
- Goreje.
Zamilkliśmy.
- Kolorowych snów, kolorowy zawrót głowy – Ojciec w pewnej chwili.
- Masz… special greetings.
- ……. – uśmiecham się.
- Ubieraj się ciepło, dbaj o zdrowie, będzie ci potrzebne.
- …. Wirus będzie mutował. Widzę, że jak ma na przykład 3 kolce, to będzie miał 15, oby się przebić.
Wieczorem.
- Defcon3 przyjdzie za twoimi plecami.
- … Hmm … – …. nadal nie rozumiem, co miałoby to dla nas oznaczać.
