Będzie płacz i szok.

04. 06. 21 r. Warszawa.

Dzisiaj urodziny naszego syna. Dzwonimy z życzeniami i dowiadujemy się na dzień dobry, że mogą przedłużyć mu rejs o kolejne dwa miesiące. Nasze życzenia nie robią więc na nim żadnego wrażenia, jest zdołowany, ponieważ sytuacja powtarza się jak w ubiegłym roku. Brak zmiennika, porty w Azji zamknięte przez covid, nie ma szans na zejście ze statku. Tym razem proszę Ojca już głośno, aby się zlitował i sprawił, żeby wrócił w końcu do domu. Po chwili żałowałam, że się w ogóle odezwałam.

  • Zamianę zrobimy, co ?
  • Jeden przyjedzie, drugi wyjedzie.
  • Zrobimy show, tak jak chciałaś.
  • …….. – zmroziło mnie …
  • Sztuki będą się zgadzać.
  • Stracisz męża, zyskasz syna.
  • Na początku będzie euforia, ale co dalej ?
  • …….. – przestraszyłam się, bo to oznacza, że w takim razie to już niedługo.
  • Ojcze, ale miały być lakierki chyba najpierw …
  • I będą.
  • A może by tak syn wrócił wcześniej, a Piotruś odszedł dużo później ?
  • Twoja miarka nie równa się Mojej marce – … czyli moje obliczenia, planowanie nijak mają się do obliczeń Ojca.
  • Potem będzie płacz i szok.
  • Bardziej szok niż płacz.
  • ……. – zabrakło mi odwagi pytać dalej.
  • Mam wielu wrogów – Piotr nagle. 
  • Więcej masz przyjaciół.
  • To w tym roku jeszcze ? – nie wytrzymałam i pytam jeszcze raz.
  • Niewątpliwie to się stanie.

Popadliśmy w zadumę analizując co przed chwilą usłyszeliśmy i oczywiście szybko zaczęłam żałować, że nie doprecyzowałam. Niewątpliwie to się stanieale dokładnie co ? Lakierki, ręce, wulkan, 3 dni ciemności, czy może Chrystus …

  • Gdzie jutro pijemy kawę ?
  • ……. – Piotr się roześmiał.
  • Zanim zaczęłaś, Ojciec mówi do mnie …
  • Uważaj, zastanów się dobrze, bo to ważne pytanie …
  • …….. – też się roześmiałam. Ach te moje pytania i moje problemy …

Przejeżdżaliśmy koło Muzeum Wojska Polskiego, stało wiele armat, czołgi i coś tam jeszcze …

  • Obejrzałbym – Piotr zerknął zaciekawiany.
  • Co tam chcesz oglądać ? Narzędzie mordu ?
  • Obrony.
  • Czyli mordu.
  • ……… – kręcę głową … Bóg Ojciec niewątpliwie ma zupełnie inny punkt widzenia niż człowiek.

Córka zadzwoniła, że w Szczecinie jeździ moim starym BMW i coraz bardziej jej się to podoba.

  • Ojcze, wszystko mi zabierają. Nawet męża chcą mi zabrać.
  • Nie. Zyskasz wszystko i kogoś jeszcze.
  • Nie uwierzysz.
  • Ojciec pokazał mi w głowie to zdjęcie, które pokazywałaś mi wczoraj.
  • …….. – oczy otworzyłam szeroko. Czyżby była to prawda ?
- O czym świadczy przyjście Chrystusa do ciebie ? 
- Eeee…. – nie wiedziałam co powiedzieć.
-  Już ci tłumaczę … Że ta łódź już przypłynęła.
-  ???!!! 
- Że Chrystus jest tu na Ziemi, tylko Wy Go nie widzicie. 
- Już tu jest. Tak ci symbolicznie mówi - To znaczy, że On jest. Bo też zadałaś takie pytanie  
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/08/13/chrystus-juz-tu-jest/

https://magazinelavoixdedieu.wordpress.com/2021/05/23/une-curieuse-photo-de-jesus-emeut-la-colombie/

https://pl.aleteia.org/2021/06/01/kolumbijczycy-zobaczyli-na-tym-zdjeciu-jezusa-szybko-stalo-sie-wiralem/?fbclid=IwAR2hlzF6cp8FmYf4qZA_9AMNmfa0veThcf3MoB9StZMrrZQg6Rh6sWCz5WM




Dopisane 18. 09. 2021 r.

Trochę bieżących informacji z wczorajszej rozmowy.

  • Pamiętaj, z pieniędzmi do Nieba nie wejdziesz.
  • Idzie kryzys. Mogę powiedzieć niebotyczny.
  • Ci, co pokupowali mieszkania będą się tymi mieszkaniami żywić.
  • Ten kryzys to gorszy niż w 2008 roku ?
  • Gorszy. Niedługo nie będzie problemów z pracownikami … – (p.s. brak pracowników na rynku to częsty temat naszych rozmów ostatnio, stąd ta uwaga.) 
  • A mam takie pytanie … bitcoin …
  • Trucizna, wymysł szatana w ludzkiej skórze.
  • I to upadnie ?
  • Jak Rzym. Czy nie było Pompejów ?
  • A czy Watykan zostanie zniszczony ?
  • Dostrzegasz tam dobro ?

Kończy i zaczyna się coś nowego.

30. 05. 21 r. Warszawa. Część II.

Naprawdę niespodzianka. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ma to jakiekolwiek znaczenie.

Jadąc autostradą A2 zawsze na węźle Jordanowo skręcamy na Szczecin. Zawsze. Kilka dni temu po raz pierwszy popełniliśmy błąd. Zagapiliśmy się najzwyczajniej i skręt w prawo po prostu przeoczyliśmy. Musieliśmy jechać w stronę Berlina nie wiedząc, czy jeszcze zdołamy przed granicą skręcić. Na szczęście kilkadziesiąt kilometrów dalej pojawiła się taka możliwość i choć jazda wydłużyła się o godzinę, mówi się trudno.

  • No właśnie dlaczego ? – pytam zaciekawiona.
  • Bo fajnie było ?
  • Noooo fajnie, jechaliśmy przez lasy … – nadal nie rozumiem, bo co w tym takiego ważnego.
  • Hmm… Fajnie ….
  • Czym się różniła od pozostałych ? Po co była ?
  • …….. – kręcę powoli głową, że nie rozumiem. Niczym szczególnym się nie różniła poza tym, że była po prostu fajna. Wśród zieleni, lasów, pól …
  • Nie widzisz powtórki przed operacją ?
  • Przed falą ?
  • Wtedy też było … zagapiliście się.
  • Ooooo …. Faktycznie ! – oszołomienie.
  • Przed falą.

Jadąc do Bielska-Białej na operację serca (czyli pierwsza fala) mieliśmy identyczną sytuację. Nie zauważyliśmy znaku skrętu na Bielsko i pojechaliśmy prosto do granicy z Czechami. Musieliśmy nawrócić robiąc dodatkowe kilometry. Gdyby nie zwrócenie przez Ojca na to uwagi, nigdy bym tych zdarzeń ze sobą nie powiązała. Niewyobrażalne jaką wagę Ojciec przywiązuje do szczegółów.

  • … Te ręce były przepiękne ! – przywołuję je z pamięci.
  • Były duże i cię chwyciły delikatnie jak szmatkę.
  • Określenie szmatka jest właściwa.
  • Te ręce wzięły cię w chmury, a co dalej ? Leciałeś przez kosmos, czy co… ? – zżera mnie ciekawość.
  • Tam są drzwi, nie zajrzysz tam.
  • Pisuj wszystko z punktu świata ziemskiego.
  • Gdybym chciał, zaprosiłbym cię.
  • Po co ci to wiedzieć ?! – Piotr zażenowany moją ciekawością.
  • Nie rozumiesz ? Jak to technicznie będzie wyglądało ? Masz zostać wzięty, a musisz oddychać. Henoch też został wzięty i wrócił, jak to technicznie jest możliwe ? Jak oddychał przechodząc ?
  • ……… – spojrzał na mnie z miną mówiącą jasno, że zgłupiałam do reszty.

Zamyśliliśmy się. Widzę po nim jak bardzo jest zmęczony psychicznie. Ostatnie cmentarne wydarzenia musiały kosztować go wiele emocji.

  • W gazecie była reklama Ojca Pio, taki wyświechtany obrazek, mama kazała go wyrzucić i już miałem to zrobić, ale zabolało mnie serce. Schowałem go.
  • Rozczuliłeś Ojca Pio. Patrzył na to.
  • A mógł ? – Piotr zdziwiony,
  • Drugi niedowiarek !
  • …….. – buchnęłam śmiechem.



31. 05. 21 r. Warszawa.

Po długiej przerwie lockdawn-owej poszliśmy na kawę do starego naszego miejsca, jak za dawnych czasów. Cieszę się jak głupia.

  • Czy Ojciec się cieszy, że tu siedzimy znowu ?
  • Przecież mówisz, że wszystko planuję.
  • To inaczej. Czy Ojcze się cieszysz, że my się cieszymy ?
  • Zawsze się cieszę, gdy się cieszycie.
  • Taaaak. Długo na to czekaliśmy – cieszę cię jeszcze bardziej, a Piotr znowu o cmentarzu.
  • Powiem ci szczerze, że przestraszyłem się tej symboliki na cmentarzu.
  • Rozumiem … Bo to znaczy, że to wszystko się już dzieje namacalnie – kiwam głową.

Sama się przestraszyłam. Tyłek mi dosłownie ścierpnął, gdy mi o tym opowiadał po raz pierwszy.

  • Ja jestem przecież zwykłym człowiekiem. Jestem taki sam jak inni.
  • Nie jesteś taki sam, tylko masz naturę człowieka.
  • Boję się tej Fali. Tego co nadchodzi . Tego… nieuchronnego, jak mówi Ojciec często. Ten marsz żałobny, nawet dzwony zaczęły bić wtedy, gdy laweta brała moje auto …
  • Zdenerwowałeś się ?
  • Jestem nie gotowy. Mam na myśli rodzinę, ciągle odkładam te pieniądze, ale to za mało … Żebym tylko zdążył … – wzdycha ciężko co sprawiło, że zaczęłam się bać. Raptem naszą rzeczywistość zobaczyłam jego oczami.
  • Nieuchronność zdarzeń.
  • Twoja kolejna droga.
  • Nie będziesz zostawiona na łaskę, czy nie łaskę.
  • Tylko pamiętaj o puchu.

Zapadła cisza…

  • Jak się czujesz w come backiem ?
  • Dobrze – uśmiecham się słabo.
  • . Takie symptomy namacalne jak te na cmentarzu uświadamiają mi, że to się dzieje. Żebym wiedział.
  • Żebyś wiedział …
  • No coś się stanie ze mną !
  • To w tym roku jeszcze ? – pytam niepewnie.
  • Ja jestem za głupi.
  • Myślisz, że Einstein by wiedział ? Też by nie wiedział, bo nie znał przyszłości.
  • Ty ją znasz, ale nie wiesz kiedy.
  • Ty wiesz, że to się stanie i jest nieuchronne.
  • ……….
  • Ty nie rozumiesz ! Ten samochód to część mnie ! Zawsze wszędzie razem. Dlaczego zabierają mi auto ! – nie wytrzymał po chwili ciszy.
  • Napisz pismo do Nieba z uwagami, może przeczytam.
  • ………. – zaczynam się śmiać.
  • To czym będę teraz jeździł ?
  • A może nie będziesz musiał jeździć ?
  • ?!!! – oczywiście nastawiłam uszy wysoko, bo to ciekawe.
  • Żal mi, wszystko się kończy.
  • Kończy i zaczyna coś nowego.

Znaki nieubłaganie nadchodzących chwil.

27. 05. 21 r. Warszawa.

Jedziemy do Szczecina i rozmawiamy.

  • Ojcze, powiedzmy sobie szczerze, ale tak szczerze. W tym roku się nie zdarzą „ręce”, prawda ?
  • Powiedzmy sobie szczerze, guzik wiesz.
  • ……… – roześmiałam się ze szczęścia. Kilka bezcennych słów po kilku godzinach jazdy w ciszy.
  • Tak szybko chcesz się go pozbyć ?
  • Już nie będziesz miała z nim kontaktu.
  • Jak to nie ?!
  • Już nie będzie taki szalony jak jest.

Choć Ojciec ciągle mnie upomina, aby nie bawić się datami, to jednak daty są ważne. Wczoraj próbowałam odkryć, czy istnieje jakiś schemat czasowy między wizją a realizacją wizji. Schematu oczywiście nie odgadłam, ale odkryłam przy okazji ciekawą rzecz.

Pierwszą wizję z drzwiami miałam 20. 09. 2020 r.

20. 09. 20 r. Warszawa. Wracamy do W-wy. Nad ranem miałam ciekawą wizję, która nie daje mi spokoju … Jestem w jakimś obcym mi mieszkaniu, jest kilka osób, których nie znam. Na coś wszyscy czekamy, ale nie wiem na co. Pytam się kogoś kto stoi obok … To gdzie jest ten mesjasz ? A tu ! I ten ktoś pokazuje mi ręką drzwi na końcu krótkiego korytarza. Drzwi do pokoju. Jasne drzwi. Rozumiem tym samym, że to za tymi drzwiami w pokoju jest mesjasz. I pomyślałam wtedy … Czyli już jest … http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/03/20/polaczysz-sie-ze-swoim-ja-i-spelni-sie-wszystko/

20. 09. 20 r. to szczególne święto w Izrealu; Rosz ha-Szana celebruje się przez dwa dni. W państwie Izrael są to dni wolne od pracy. W roku bieżącym 2020, 5781 według kalendarza mojżeszowego, rozpoczynają się one w godzinach wieczornych w piątek 18 września i trwają do wieczora w niedzielę 20 września. https://www.polskieradio.pl/377/7416/Artykul/2584690,Rosz-haSzana-Zydzi-swietuja-Nowy-Rok

Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że według rabina Glazersona i jego obliczeń kodu biblijnego wynika, że z początkiem roku żydowskiego 5781 nadchodzi ostatni termin na przyjście Mesjasza.



30. 05. 21 r. Warszawa.

W piątek, dwa dni temu doszło do pewnej sytuacji, która nas zastanowiła. Piotr pojechał z Krysią na cmentarz, by „odwiedzić” Edzia. Cmentarz ma szerokie wewnętrzne uliczki, które pozwalają na wjazd samochodem. Oczywiście nie każdy wjechać może, trzeba mieć abonament, który do tego uprawnia. A ponieważ Krysia taki abonament posiada, więc Piotr spokojnie pozwolenie na wjazd otrzymał.

Dojechali niemal do samego grobu. Zrobili porządki, pomodlili się i chcieli wracać. Piotr odpalił auto, przejechał kilka metrów, gdy nagle cała kontrolka  rozpaliła się na czerwono i auto stanęło w miejscu. Nastał jego gwałtowny koniec. I wtedy głośno rozbrzmiał marsz żałobny. Piotr pomyślał, że to dziwne, ale ponieważ w pobliżu odbywał się pogrzeb, więc w sumie nic dziwnego w tym nie było. Próbował jeszcze samochód reanimować, ale nie było innego wyjścia jak zamówić lawetę. Kiedy audi było wciągane na ciągnik, Piotr stał nieruchomo i patrzył w osłupieniu nie mogąc uwierzyć. Jego ukochane audi nie żyło. I w tym momencie marsz żałobny rozbrzmiał jeszcze raz. 

Kiedy mi o tym opowiadał, byłam już pewna, że dla Piotra to swoista symbolika zbliżającego się końca, ponieważ to auto, to część jego samego.

  • Auto się zepsuło na cmentarzu i jeszcze szła procesja żałobna … To jakiś znak ?
  • Wyraźniej nie można było.
  • Marsz żałobny, cmentarz … Rzadko kto tak ma.
  • O co tu pytać …
  • Ale Ojciec jest pomysłowy – myślę sobie w duchu.
  • Co czułaś ?
  • Że to ewidentny znak.
  • Samochodu, czy bytności tutaj ?
  • Zdecydowanie to drugie.
  • To są znaki nieubłaganie nadchodzących chwil.
  • Dużo mogłeś zrobić na tych rękach ?
  • ????!!!
  • Aaa….. Już wiem. W tej wizji jak cię Ojciec wziął rękoma, to się próbowałeś uwolnić, dosięgnąć ziemi, ale to nic dało, nie mogłeś nic zrobić.
  • Czyli to idzie nieuchronnie … Nawet klamka mi się rozsypała w ręku, gdy chciałem otworzyć drzwi … – Piotr nie może uwierzyć. Nie miała prawa się rozsypać, była solidna.
  • To znaczy, że to moje życie się kończy tutaj … W wizjach często pokazywano mi moje auto. Audi było synonimem mojego życia … – zamyślił się.
  • Przecież Ojciec ci powiedział …

- No właśnie, a twoje auto wytrzyma ? – pytam. 
- Wytrzyma do końca. 
- Końca mojego czy jego ? – Piotr zaciekawiony. 
- Końca właściwego. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/04/10/byl-czas-gdy-byl-czas-egzaminu-i-jest-czas-prawdy/
  • Ojciec ciągle mnie zaskakuje pomysłowością. Auto stanęło niedaleko grobu Edzia i ten marsz żałobny jak wciągali na lawetę … – Piotr wspomina.
  • Ojciec jest pomysłowy i wszechpotężny.
  • Może wszystko zrobić.
  • Ja się czuję jak pchła na małpce, taki jestem mały.
  • Jak ci się podobała akcja z cmentarzem ?
  • Warto zapisać i opisać.
  • Czyta się jak kryminał, tak zaplanowane.
  • Bardziej sugestywnie się nie da.
  • Myślicie dlaczego się zagapiłeś na autostradzie ?
  • Oooo  ! – a to ci niespodzianka.

CDN …

Nadejdzie Zbawiciel.

25. 06. 21 r. Warszawa.

Wieczorem.

  • Miałem ludzi u siebie w biurze, którzy wyszli dopiero parę minut po 15. Gadali i gadali, ciągle zerkałem na zegarek, czy zdążę. Kiedy tylko wyszli Ojciec mówi …
  • No ! Nareszcie czas dla Mnie.
  • ………. – uśmiecham się, fajnie tak mieć z Ojcem.

Czekałam na dalszą rozmowę, ale zadzwoniła córka. Była w wielkim żalu, ponieważ dzisiaj ostatecznie zrezygnowała z oferty pracy na Cyprze. Chciała tam jechać jeszcze raz i doskonale rozumiem, że można żałować, ale jej problemy z kręgosłupem są tak poważne i nieprzemijające, że bycie poza domem to prawdziwe ryzyko.

  • Ojciec mówi do ciebie …
  • Miałaś przygodę i to wystarczy.
  • Nowa przygoda cię czeka.
  • …….. – ale do niej jakby to nie docierało.
  • No widzisz … ? W sobotę otwierają się już kawiarnie, powoli można wracać do starych zwyczajów – próbuję ją jakoś pocieszyć.
  • Hmm…. Będziemy tak długo chodzić ? – Piotr pyta nagle.
  • Absolutnie nie.
  • Uuuuu …. – zmartwiliśmy się wszyscy.
  • Powiedz jej, czy będzie się czego bać.
  • Widziałaś to.
  • ???!!! – zaskoczył mnie teraz Ojciec. Ale moje wizje o wulkanie, rękach, 3 dni ciemności … To wszystko wskazuje na to, że lepiej być w domu.
  • Ooooo tak …. Będzie się czego bać. Jeśli byłoby jak widziałam, to byłoby coś !!! – kiwam głową w zadumie.
  • Nieważne jak, ważna jest reakcja ludzi.
  • Uuuuuu…. – znowu mnie zaskoczył Ojciec.
  • Wrzeszczeli w przerażeniu na cały głos … – … i teraz to mnie zmartwiło bardziej.

Jak ważne są szczegóły ! Tego ciągle się uczę. Nawet fakt, że krawiec był żydowski to też ważne. Jahwe !



26. 05. 21 r. Warszawa.

Jesteśmy na mszy porannej.

  • Gdyby nie ja, to byś nie przyszedł na mszę w tym tygodniu w ogóle ! – cicho mówię do Piotra.
  • A gdyby nie ja, to byś nie jechała autem do kościoła – zareagował natychmiast.
  • Gdyby nie My, to by was nie było.
  • …….. – roześmiałam się mimo, że kościół. Szach-mat.

Wieczorem.

Tuż przed Wielkanocą mieliśmy u siebie awarię elektryki. Trzeba było ściągnąć do domu fachowca. Nie znaliśmy osobiście nikogo, więc przeszukaliśmy internet. Elektryk, lat 35-40, sympatyczny, bardzo skromny, przyszedł do nas w ciągu godziny. Lokum w Warszawie mamy małe, więc nie mieliśmy gdzie się schować, aby on mógł działać w spokoju. Robił przy nas co miał robić, ale w pewnym momencie dostał telefon i zaczął rozmawiać. Siłą rzeczy wszystko słyszeliśmy. I tu zaskoczenie; umawiał się na drogę krzyżową. Nie wyglądał na takiego co się modli, więc zaczepiłam go rozmową i tak od słowa do słowa okazało się, że jest rycerzem Zakonu Józefa …

Oczywiście szybko znaleźliśmy wspólny język. Opowiedzieliśmy mu czym się zajmujemy zawodowo, opowiedzieliśmy o Bogu … Zadzwonił do Piotra jakiś czas później mówiąc, że nie może o tym spotkaniu zapomnieć. A dzisiaj był w firmie przynosząc Piotrowi namiar na klienta, który chciałby u nas złożyć zlecenie. Na koniec dał jeszcze pewne zdjęcie …

  • Gdy on mi to daje, słyszę wtedy Ojca … – opowiada Piotr. 
  • Powiedz, że ten obrazek kupujesz.
  • No to ja mu mówię, że zapłacę, ale on absolutnie się nie zgadza.
  • Powiedz mu, że to kupujesz i daj mu 500 złotych … Słyszę …
  • A ten znowu, że absolutnie się nie zgadza i był oburzony. No to ja mówię wtedy …
  • Mój szef jako i pana szef mówi mi właśnie, że mam panu zapłacić.
  • Jak to szef ?! Był kompletnie zaskoczony.
  • Słyszę Ojca, mówi, że mam panu dać …
  • . Prawie się rozpłakał … – … i oboje się wzruszyliśmy.

Co się okazało … Elektryk przyniósł nam zlecenie, a sam został bez środków do życia. Przeprowadził w jakimś budynku poważne przeglądy elektryczne i nie dostał za to wynagrodzenia.

  • Trzeba było mu pomóc, jest w trudnej sytuacji – mówi teraz Ojciec.
  • No właśnie, ponoć go ktoś oszukał.
  • Nie jeden.
  • Ech … Co za życie … – wzdycham.
  • Ojcze, tyle zła teraz wokół … Makabra …
  • Wskrzeszenie. W to wierz.
  • Nadejdzie Zbawiciel.
  • ???!!! … – oczy wytrzeszczyłam, tak było to niespodziewane. 
Wskrzeszenie. 
- Aaaa ! – rozdziawiam buzię szeroko. 
- Wskrzeszenie ? No tak słyszę. A o co chodzi ? 
Zaniemówiłam. Niedawno w kościele usłyszałam z ust dziecka(!), że zmartwychwstanie to przemiana. I to było jak objawienie. W jednym momencie zrozumiałam, że to odpowiedź, na którą czekałam. Zmartwychwstanie i wskrzeszenie to właściwie to samo, jedno i drugie dotyczy przemiany. 
- Wskrzeszenie, można powiedzieć w nawiasie odrodzenie. 
- Najważniejsze słowo dzisiejszego dnia, żebyś nie pytała o białego konia. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/09/05/nie-testuj-mnie/ 

Rozmyślam, czyli planuję.

18. 05. 21 r. Warszawa.

Przygotowywałam tekst na blog, gdzie Ojciec mówi, że Jezus będzie za 40 dni.

- Jak długo będzie płynąć ? 
- … Chyba 40 dni. 
- Skąd ci przyszło do głowy ? 
- Zobaczyłem cztery i zero. 
- Czyli w połowię stycznia przypłynie ?!!! – wybałuszam oczy.
-  40 dni objawi się dla ludzi, ale będzie szybciej.
 Nie rozumiem tego. Będzie szybciej, ale objawi się za 40 dni ? 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/05/21/biada-niesprawiedliwym-2/ 

I choć w pewnym momencie byłam już pewna, że chodzi o adwent, to znowu zwątpiłam.

Siedzimy w ciszy …

  • Pewnie chciałbyś wiedzieć co u Mnie ?
  • Właśnie, co u Ciebie Ojcze ? – Piotr się obudził.
  • Rozmyślam, czyli planuję.
  • Jest wieczór, a gdzie indziej poranek.
  • Wiele się dzieje.
  • ……. – kiwam głową ze zrozumieniem. Zapewne Ojciec ma na myśli Izrael – https://www.dw.com/pl/obawy-o-eskalację-na-bliskim-wschodzie-wystarczy-jedna-iskra/a-57494561
  • ……..
  • Prosiłem Ojca, żeby mi pomógł w tej sprawie z Łukaszem (p s. podwykonawca). Prosiłem przez 10 minut !
  • Aż 10 minut, czy tylko 10 minut ?
  • …….. – nic nie powiedział. Zamilkł rozumiejąc, że 10 minut to nic.
  • Ojcze, 40 dni to adwent ? – pytam wykorzystując jego milczenie.
  • Ja z nim chciałem ogólnie porozmawiać, a ty od razu o służbowych.
  • …….. – uśmiecham się smutno, bo chciałabym być pewna.
  • Faktycznie zaczyna się tak dziać, że się zacznie dziać II część twojej wizji.
  • ???!!! 
Rzadko o tych etapach pamiętamy. Najpierw Piotr płynie w wodzie z trudnością, czyli obecna proza życia. Życie po zawale. Praca, dom, kawa, modlitwa … I nagle jest na szczycie fali. Ten moment przejścia jest absolutnie niespodziewany. Piotr opisując wizję wielokrotnie podkreślał, że był całkowicie zaskoczony, że jest już na fali. Arcyciekawe … Bo cóż takiego się zdarzy, że nawet tego nie zauważy … 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/07/11/ja-im-powiem/


Wieczorem.

Mieliśmy jechać do Szczecina, ale auto nawaliło i nie pojechaliśmy. Żeby czas zabić, wędrowałam po Warszawie bezcelowo co mnie szybko znudziło. Czułam się trochę rozbita, rozkojarzona, zmęczona hałasem, ludźmi … Późnym wieczorem, gdy nie miałam nadziei na słowa ….

  • Ojciec cię pyta …
  • Jak akceptujesz się w tym świecie ?
  • ???!!! … Tak sobie … – przyznałam myśląc w duchu, że kłamać nie ma sensu.
  • Dni wszystkie są policzone, lecz nieodkryte przed tobą.
  • Ta chęć wiedzy pcha cię do poznawania nowych rzeczy, między innymi.
  • Niebawem się rozjaśni w twojej głowie bardzo mocno.
  • Coś ci spadnie jak manna z nieba.


21. 05. 21 r. Warszawa.

Piotr dzisiaj miał piękną wizję.

  • Byłem w jakimś pomieszczeniu, pokoju. Był tam człowiek wyglądający jak stary żyd z powieści „Lalka”. Przymierzał na mnie uszyty garnitur. Byłem tym garniturem zachwycony, najwyższa jakość materiału, dotykałem i tylko mlaskałem z podziwu. Garnitur ciemny, ale w bardzo delikatną białą siatkę, pepitkę. Wyglądałem w tym doskonale. I raptem jeden guzik odpada. Ten człowiek podnosi go spokojnie i mówi do mnie …
  • Najlepszy film, który widziałem z filmów to „Odnowa”.
  • Pamiętaj, „Odnowa”.
  • Ciekawe … Nowy garnitur na imprezę ? Nową drogę chyba, bo odnowa … – analizuję. 
  • Myślisz, że tym krawcem to był Ojciec … ? 
  • Krawcem i chirurgiem – roześmialiśmy się. Oczywiście, że Ojciec.

23. 05. 21 r. Warszawa.

Ostatnio omijam temat „kiedy?, co? jak?” szerokim łukiem, głowa mi się zmęczyła od wiecznego kombinowania. Lecz kiedy ja chcę odpocząć, Piotra nakręciło na analizowanie i kolejny raz pyta mnie o wizję z rękami. I kolejny raz opowiadam ją ze szczegółami.

  • Jedno jest pewne. Jeśli cokolwiek się stanie, stanie się bardzo niespodziewanie, nagle.
  • Co było najsłabszą stroną tej wizji ?
  • To ty mnie pytasz ?
  • Ktoś cię pyta – … czyli Ojciec.
  • Te twoje majtające nogi. Ewidentnie machałeś w panice i chciałeś się uwolnić.
  • Podobały ci się ręce ?
  • Przepiękne ! – wzdycham na samo wspomnienie.
  • To był show. A potem szał …
  • Taaaak, ludzie wrzeszczeli na cały głos, z przerażenia, w szoku … Ręce wyciągały cię z tłumu i zniknąłeś w tych chmurach … – mam to przed oczami.
  • Skończyła się zabawa, zaczęły się lekcje.
  • Hmmm … Czego będzie cię Ojciec uczył ?
  • A powiedz Mi co umie ? Musi się nauczyć.

  • Jestem pełen podziwu jak Oni robią wizje – Piotr wzdycha. 
  • Szkoda, że nie wszystkie je rozumiesz …
  • A co oznacza garnitur ?
  • Kiedy się ubiera garnitur ?
  • Na ślub, uroczystość … – wyliczam.
  • A mierzy ?
  • Krótko przed.
  • To już wiesz.



Dopisane 06. 09. 2021 r.

Dzięki temu, że mam lekkie opóźnienie w pisaniu na blogu, czasami doznaję głębokiego zdumienia. Gdybym pisała na bieżąco, prawdopodobnie bym o tym już zapomniała.

W wizji o krawcu pada słowo „Odnowa”. Trzy dni wcześniej Piotr prosi o pomoc w sprawie naszego podwykonawcy. Trzy miesiące później, w sierpniu zaczęliśmy współpracę z nowym podwykonawcą. Nazwa tej firmy … „Odnowa” ! Muszę powiedzieć, że precyzja Nieba mnie szokuje. W tym przypadku „odnowa” to nie tylko nowy etap w życiu (co może oznaczać także Falę), ale też tutaj konkretną nazwę firmy, z którą zaczęliśmy współpracować. I po raz kolejny widać jak istotna w matematyce Nieba jest cyfra trzy.

Antychryst będzie wywyższony przez ludzi.

13. 05. 21 r. Warszawa.

Dzisiaj rano byliśmy na mszy. Gdy ksiądz przeczytał na głos …

16; 16 Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie».17 Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: «Co to znaczy, co nam mówi: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”; oraz: „Idę do Ojca?”» 18 Powiedzieli więc: «Co znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co mówi». 19 Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: «Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie?”

spojrzałam na Piotra wymownie i w tym samym momencie na cały głos rozbrzmiało  mocne uderzenie w konfesjonał, który stał za nami. Obejrzeliśmy się za siebie, konfesjonał był pusty. Jeszcze raz spojrzeliśmy się na siebie wymownie, słowa były zbędne.


Gizella https://www.youtube.com/watch?v=Syrk6cxeINw mówi o nadchodzącym antychryście.

  • Kiedy wszystko wyjdzie na jaw, boję się, że ludzie cię wezmą za antychrysta.
  • Antychryst będzie wywyższony przez ludzi, a właściwy (wybraniec) przez Ojca.
  • To jest różnica.
  • Wow …. – słowa zrobiły na mnie wrażenie.
  • A jak wezmą go jednak za Antychrysta ?
  • Zobacz, gdzie cię umiejscowiła !
  • A tyś od Nas !
  • Powinnaś za to odpokutować, Ja bym się obraził.

Wieczorem.

Siedzimy sobie i rozmawiamy …

  • Były takie korki w mieście, że w domu byłbym o 18,00, więc zacząłem jechać bokiem, po trasie autobusów i wtedy słyszę Maryję …
  • Też bym tak zrobiła.
  • No to ja wtedy na całego ! – śmieje się szczęśliwy.
  • W czasie jazdy miałem trochę czasu, to się pomodliłem. Parę razy dziękowałem Ojcu za ciebie …
  • Faktycznie dziękował. Sam słyszałem !
  • ………. – roześmiałam się.
  • Pytałem się Ojca co zrobić z firmą, ale nic z tego. Może ty coś poradzisz … Jaki biznes otworzyć jeszcze ?
  • Od Oli się nie dowiesz. Ona się zapadła.
  • Gdzie ?
  • W Nas.
  • Hmm … – nie przeczę, nie przeczę. Ja już do biznesu chyba się nie nadaję.


16. 05. 21 r. Warszawa.

Mimo niedzieli Piotr nie śpi od 5.00. Obudził mnie przejęty …

  • Usłyszałem w głowie wyraźnie biderman albo bidermajer. I tak trzy razy.
  • ……… – sięgam po telefon, nurkuję do internetu, ale jakaś głupota wychodzi, bo to styl w meblach, architekturze, więc nie sądzę, aby miało to dla nas znaczenie. Odkładam telefon i czekam na ciąg dalszy.
  • Zobaczyłem teraz tego aktora co gra Frodo i film katastroficzny.
  • Oooook – sięgam po telefon jeszcze raz i sprawdzam.

Frodo (z „Władca pierścienia”) to Elijah Wood, sprawdzam jego filmografię i faktycznie grał w filmie katastroficznym; Dzień Zagłady. Gdy zauważam, że postać grana przez niego miała nazwisko Biederman !!! … ciarki przechodzą mi po plecach. 

  • Powiedziano mi, że za (… data …) uderzy w Ziemię.
  • ????!!!!
  • Pokazali mi kawałek z tego filmu. Zobaczyłem mapę świata i zobaczyłem obszar Pacyfiku, tam chyba uderzy. Usłyszałem (… data …) …., ale teraz nie jestem pewny… W ogóle nie jestem pewny, może mi to gacek podpowiada ?! Usłyszałem …

  • … Możesz to zatrzymać.
  • Pokazali mi jakąś kobietę w siwych włosach, nie była stara, około 55 lat miała. To jakiś wizjoner, jasnowidzka. Mówiła do ludzi …
  • Jeden człowiek może to powstrzymać.
  • Widząc tych ludzi pomyślałem, że to idioci. Powinni Boga prosić. Pokazali mi potem jak to już leci. Uderzy zapewne między Kalifornią a Azją. Dużo ziemi się zapadnie pod wodę, wstrząsy ziemi będą, zaleje dużo kontynentu, w Europie też … – … był przestraszony.

Jego opowieść przypomniała mi słowa;

- Ostatnie podanie ręki. 
- A co z pozostałymi ? 
- Zabierzesz tych co chcą, a potem zamkniesz drzwi i zgasisz światło.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/05/17/ostatnie-podanie-reki/ 
- Zagłada przyjdzie z góry, ale zanim przyjdzie, będzie pomocna dłoń. 
-  A co z resztą ? 
- Dla pozostałych zgasimy światło. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/12/12/ostatni-raz-podaje-reke/
  • Mogę Ojca trochę popytać ? – szykuję się do analizy.
  • A któż ci zabroni ?
  • Co jest w tym widzeniu prawdą ?
  • Jak widziałaś oko Boga, to był fałsz, czy prawda ?
  • ……. – Piotr mrugnął do mnie porozumiewawczo. Już wiedziałam …
Pomoże ci Arab … i z uśmiechem puszcza do mnie figlarnie i porozumiewawczo oko. 


W lot łapię o co chodzi. Podświadomie czuję lęk przed Arabami, może z powodu nasłuchania się opowieści o ich okrucieństwie wobec kobiet. Zdenerwowałam się. Mówiąc pomoże zza mojego lewego ramienia wyłonił się młody mężczyzna, lat około 25-30. Zdziwiłam się, ponieważ był mnie tak blisko, jakby przyklejony, a jednak Go wcześniej nie widziałam. Jakim cudem był tak blisko, a nie wiedziałam ? Wyszedł zza pleców, ominął mnie i poszedł do przodu. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/02/28/dostarczymy-chleb/ 
  • Te chleby były początkiem naprawiania.
  • Świat się nie skończy. Zostanie część, będą wstrząsy, zapadnie się część kontynentów. Gdy się goliłem myślałem sobie … Trzeba ludziom pokazać jak wygląda piekło i wtedy ktoś mi przypomniał przypowieść o dwóch braciach, gdzie jeden poszedł do piekła i powiedział, że chciałby pokazać bratu. A ktoś mówi, że nawet jak pokaże to wcale się nie zmieni.
  • …….. – próbuję sobie przypomnieć o jaką to przypowieść chodzi, ale nic mi do głowy nie przychodzi.
  • Ojcze, ta katastrofa jest zapisana w AJ, ona musi się wydarzyć – stwierdzam właściwie fakt. 
  • I się wydarzy.
  • Ojcze, dlaczego podałeś dokładną datę ? To trochę …. podejrzane …
  • Mam taki kaprys.
  • W służbach anielskich trzeba cię zatrudnić – … za podejrzliwość.
  • To, że siedzimy na kawie nie znaczy, że mam ci wszystko mówić, żeby tradycji stało się zadość.
  • Widziałeś jak uderza ? – pytam Piotra. 
  • Nie, wiem tylko, że zostanie odkryta.



Dopisane 04. 09. 2021 r.

Rzeczywiście mam podaną konkretną datę, ale nie mam zamiaru jej dzisiaj odsłaniać. Jeśli jednak moje wizje się wypełnią, uwiarygadniając to co tutaj piszę, wtedy się głęboko nad tym zastanowię. To jest zbyt poważna informacja, aby szastać czyimś życiem.

Szykuj się do lotu.

09. 05. 21 r. Warszawa.

  • Szykuj się do lotu. Twoja małżonka widziała – … Ojciec nagle przy kawie.
  • . Za ile lat ? – pytam „podstępnie”, bo to nie kwestia lat, ale raczej miesięcy.
  • Za ile by nie było, to szykuj się.
  • Hmm … A co to znaczy szykować ? Masz wszystko przygotować ? – pytam Piotra mając na myśli formalności związane z firmą.
  • Nie rób się za gospodarza.
  • ………..
  • Wczoraj podczas egzorcyzmów zobaczyłem ołtarz w kościele, do którego jako dzieciak chodziłem. Nie wiem dlaczego …
https://pl.wikimedia.org/wiki/Plik:Kościół_Najświętszego_Serca_Pana_Jezusa_w_Szczecinie_3.jpg

Rozmowę przerwał telefon od córki.

  • Miałam niesamowitą wizję ! Pływałam w morzu, wiedziałam, że byłam na Dominikanie. Pływam sobie i pływam, nie ma nikogo i odwracam się do tyłu i widzę nad sobą wielką falę, tak wielką, że sięga do nieba !

Ciekawe … Ręce Ojca i Fala to niemal jedno. Ale dlaczego Dominikana ? Nie wiem … 



10. 05. 21 r. Warszawa.

Długo milczymy, aż w końcu nie wytrzymuję …

  • A co Tata robi ?
  • Pisze list do ciebie.
  • Naprawdę ?!!! – roześmiałam się.
  • Da ci w nocy.
  • Da ci wizję ! – Piotr odkrywczo.

Wspaniałe jest określenie wizji jako list. Nigdy bym na to nie wpadła, a przecież to prawda. Wizja to wiadomość, rebusowa wiadomość.


Firma ma problemy nie tylko wynikające z odejściem podwykonawcy, ale także z brakiem zleceń. Wpływy maleją, koszty rosną. Piotr ciągle zagląda na konta i sprawdza, czy ktoś w końcu powpłacał zaległe należności.

  • Wiesz co usłyszałem ? To nie możliwe …  – … i kręci głową, że chyba źle słyszy …
  • Po co sprawdzasz ?
  • To już nie ma znaczenia.
  • Nie ma ? Jak to nie ma … ? – dziwię się.
  • Ale pensje trzeba płacić przecież – Piotr się broni.
  • Masz regulować rachunki, a resztą się nie martw.
  • Twoja droga kończy się całkowicie.
  • Podarek w drodze.
  • ……….. – oboje robimy wielkie oczy.
  • O ludzi się nie martw, przejmiemy ich wszystkich.
  • Podarek ?
  • Dotyczy też ciebie… mówi Ojciec do mnie.
  • Jaka jest różnica między podarunkiem a podarkiem ? Dziwne słowo … – … Piotr sięga do internetu.

Najbardziej znane wyrazy bliskoznaczne słowa podarek: prezent, dar, donacja, dosponsorowanie, darowizna, wdowi grosz, wspomożenie, składka, gratis, jałmużna, podarunek, prezencik, co łaska, dopłacenie, przydział, dopłata, subsydium, dotacja, niespodzianka, upominek, zastrzyk finansowy, ofiara, grant, asygnowanie, ..

  • Ciekawe co to będzie …
  • Nasze dwa światy zespolą się w jedno na ten moment.


12. 05. 21 r. Warszawa.

Słucham https://youtu.be/pr3AVEmznnQ?t=3098

Według Giseli Maryja miała czarne oczy. Od razu pomyślałam, że to chyba niemożliwe. Według Piotra ma niebieskie, ale niebieskie ma także według relacji wielu ludzi, którzy Maryję widzieli.

Weszła do pokoju kobieta, tak około 28 lat, miała bardzo szlachetną twarz, była w sukni, długiej szaro-białej szacie. Ja siedziałem na tym krześle, a ona obwijała moją głowę białym bandażem. Najpierw maścią mnie nasmarowała, a potem dokładnie zabandażowała. Kilkukrotnie w taki sposób, że została mi wolna część twarzy. Na koniec wyglądałem jakbym miał na głowie hełm. Potem nachyliła się nade mną i spojrzała prosto w moje oczy. Zwróciłem uwagę, że miała niesamowite oczy, niebieskie, lazurowe wręcz, okrągłe i wielkie. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/09/19/mowisz-wszechobecny-wszechpotezny-wszechmadry-to-staram-sie/
Czuję, że teraz Maryja mnie przejmie – Piotr zapatrzył się w dal. Gdy Ją widziałem to miała przepiękne oczy, podziwiałem Jej oczy, niesamowicie niebieskie, błyszczące ... http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/23/kiedy-jestescie-pewni-to-bedzie-inaczej/ 

Po naszych doświadczeniach oczy czarne kojarzą się nam tylko z jednym, więc teraz mam dylemat. Chcę spytać Ojca, tłumaczę najpierw Piotrowi o co chodzi …

  • Zanim zaczęłaś w ogóle mówić usłyszałem, żebyś …
  • … Zachowała ostrożność.

Hmm …  No i nie wiem dalej. Czy ostrożność w pochopnym ocenianiu, bo może czarne oczy u Maryi to jednak normalne, czy ostrożność, że to nie jest normalne.




Dopisane 02. 09. 2021 r.

Czy kolor oczu Maryi może być ważny w ocenie prawdziwości danego objawienia ? Nie wiem, ale czarny daje do myślenia, ponieważ w większości objawień wspomina się o niebieskich oczach. Czasami brązowych, piwnych. Brakuje chyba rzetelnych badań. Poniżej zebrałam kilka zaledwie potwierdzonych relacji. 

Medjugorie; Jakiego koloru są oczy Matki Bożej? – Oczy są cudowne! Wyraźnie niebieskie (wszyscy) Duże, czy…? Normalne – może trochę większe niż zazwyczaj (Marija). http://www.medjugorje.org.pl/dzial-informacyjny/pytania-i-odpowiedzi/o-objawieniach/413-opis-matki-bozej.html

Gietrzwałd; Pani siedziała w postaci dziewicy niezrównanie pięknej, liczącej wieku 16 do 18 lat; niezwykła jasność, jaśniejsza od śniegu, otaczała ją wraz z błękitnym obłokiem. Z odkrytej głowy spadały sute, długie, jasne włosy po za ramiona i piersi aż do kolan, uszy poczęści zostawiając odsłonione. Łagodnym blaskiem pałające oczy były niebieskie, policzki oblicza podłużnie zaokrąglonego zdawały się być różowo-złotawe, szyja obnażona aż do wysoko zapiętego rąbka białej przestwornej na nogi spadającej szaty, ramiona zakrywały dobrze przylegające rękawy; https://stacja7.pl/gietrzwald/miala-jasne-wlosy-ramiona-az-kolan/

Lourde; Jestem Niepokalane Poczęcie.” Bernadetta, choć nie rozumiała tych słów, natychmiast udała się do proboszcza, żeby mu oznajmić, że tajemnicza postać wyjawiła jej swoje imię. Powiedziała także proboszczowi, że śliczna Pani miała niebieskie oczy i że przez te piętnaście dni powierzyła jej trzy sekrety, których miała nie wyjawiać nikomu. https://twojradom.pl/artykul/matki-bozej-z-lourdes/1137744

I jeszcze jedne;

Dwa dni później Matka Boża pojawiła się znowu. Tym razem Władzia zauważyła piękne niebieskie oczy, usta czerwone jak róże i uśmiech. Wyciągnęła ręce, by być jak najbliżej. W czasie kolejnych objawień – w maju 1943 r. było ich jeszcze 13 – Maryja stopniowo oswajała dziecko ze swoją obecnością, pozwalając poznać swój głos, wyrażając pragnienie rozwoju kultu na Siekierkach, budowy świątyni, a nawet zapowiadając zakończenie wojny, a wcześniej pożogę Powstania Warszawskiego. https://kosciol.wiara.pl/doc/2625175.Ona-nas-teraz-slucha

Na koniec fragmenty analizy współczesnych objawień https://www.researchgate.net/publication/323947396_The_Body_of_Mary_Embodiment_and_Identity_in_Modern_Apparitions

Francesca Zackey, południowoafrykańska wizjonerka od 2007 roku, opisuje Mary jako „najpiękniejszą kobietę, jaką kiedykolwiek widziałem… Jest troskliwa” lodowate błękitne oczy” (cyt. za Bega 2013). Gianna Sullivan z Emmitsburga opisuje Mary jako „długie, powiewające ciemnobrązowe włosy, kremowa skóra i ciemnoniebieskie oczy” (Borgman 1994).


Jest tajemnica modlitwy.

05. 05. 21 r. Warszawa.

Martwi mnie, że Piotr milczy. Jeśli cokolwiek mówi, to tylko o firmie.

  • A co u Ojca ? – próbuję mu przerwać.
  • Przez jakiś czas On jest niezdatny do udzielenia odpowiedzi.
  • ………. – oczy wybałuszyłam i się roześmiałam. Odpowiedź „prosta i na temat”.


06. 05. 21 r. Warszawa.

W firmie same problemy. Nasz główny podwykonawca otwarcie już współpracuje z konkurencją (z byłymi naszymi pracownikami), a to boli podwójnie. Bardzo się zmienił pod wpływem tej kooperacji. Nie odbiera naszych telefonów, a jeśli już łaskawie to zrobi, szybko rzuca słuchawką. Szukamy na jego miejsce innej firmy, znalezienie kogoś rozsądnego niestety jest  bardzo trudne. Mirowa atmosfera przez to panuje i w firmie i domu.

  • I po co mu pomagałem ! – Piotr ma żal do siebie.
  • Jesteś tu dla służenia ludziom, już więcej nie trzeba.
  • Żyjesz gdzie indziej.
  • Tu masz służbę.
  • Już więcej mu nie pomagaj, zrobiłeś dla niego wszystko.

Podają w TV informację, że zmarł na Covid pracownik TVP, miał zaledwie 40 lat.

  • Taki młody … – Piotr wzdycha.
  • A ty żyjesz. Wyżebrałeś i żyjesz.
- Od kilku miesięcy czułem wielką potrzebę modlenia się. Modliłem się codziennie godzinę, dwie czasami… Klęczałem i prosiłem o łaskę przedłużenia życia. Nie wiem, czy mnie słyszeli, bo nic się nie działo, ale wczoraj …….. kiedy skończyłem wyraźnie usłyszałem w pokoju męski głos, dochodzący gdzieś z góry, spod sufitu. 
- Zgoda, przyjęto. 
- Wyobrażasz sobie coś takiego ? Poczułem spokój. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/03/11/narodziny-gacka/
  • Hmm … Chwileczkę … – coś mi się tu jednak nie zgadza tym razem. 
  • I tak miał żyć, przecież nie byłoby AJ ! 
  • A ty się nie włączaj.


08. 05. 21 r. Warszawa.

Byliśmy na porannej mszy. Piotr zaczął śpiewać na cały głos, musiałam schować twarz w dłoniach, aby nie buchnąć śmiechem. Straszliwie fałszował. Na szczęście szybko przestał, nachylił się do mnie …

  • Mały, ty nie śpiewaj, ty mówPowiedział Ojciec.
  • Krysię jakoś wytrzymuję – … bo też fałszuje.

Uśmiecham się … Piotr może śpiewa fatalnie, ale gadane to ma znakomite. A kiedy nawiedzony jest Duchem, to „gadane” przemienia się w niesamowitą mowę. Wielu dech zapiera … I byłam tego świadkiem.


Wieczorem.

Rozmawiamy o wizjach, które odcisnęły na nas swoje ogromne piętno.

  • Stałem na karocy jak ta niemota i wziąłem ślub sam ze sobą.
  • A może z częścią Mnie ?
  • Przecież przywróciłem ci imiona, które ci dałem.
Tak, oni wszyscy wiedzieli co się dzieje, tam było ich tysiące ! Cieszyli się, radość w nich była ogromna. Ja stałem, ten ktoś stał z boku jak ja, nic nie wiedział jak i ja, stał jak zahipnotyzowany. Oboje mieliśmy wyciągnięte palce, pojawiło się światło, smuga owinęła te palce, a ludzie ciągle wiwatowali, cieszyli się. Potem mój wzrok utknął na wielkich białych dzwonach, biły na przemian. I to był koniec wizji i znalazłem się w łóżku. Siedzę na łóżku i pytam sam siebie... Co to kurna było ?! Gdzie ja byłem ?! I potem moja głowa zaczęła sobie przypominać, po chwili zacząłem czuć na łopatce pieczęć, że coś tam faktycznie mam i że to nie jest "jakaś lipa" ! - Piotr przeżywał na nowo. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/31/nie-chce-juz-dluzej-czekac/ 

  • A ja dziękuje Ci Ojcze za moją wizję.
  • Fajna była ?
  • Przepiękna !
  • Uważasz, że potrzebny Mi jest krem ?
  • Tak jak twój mężuś twierdzi, że Nivea ?
  • Absolutnie nie.
  • A on uważa inaczej.
Piotr uradowany perspektywą nowego spotkania opowiada z rozrzewnieniem o tych poprzednich. Rozpamiętuje na nowo i cieszy się przy tym jak dziecko. 
- Zwróciłem uwagę na Jego cienką skórę, jak pergamin. 
- Jaki w sumie proponujesz Mi krem ? Co używasz ?
-  Nivea. 
- Nivea może być. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/01/17/codziennie-masz-niebo/
  • No właśnie … Ty widziałeś skórę Ojca, dotykałeś ją. Ja widziałam, że była jak przezroczysta … To która jest prawdziwa ?
  • A ty znowu zaczynasz …. – … poczułam w tym wyraźnie znużenie.
  • Twoje ręce Ojcze były nie do opisania …
  • Myślisz, że twoja mama ci uwierzy ?
  • Nie.
  • A tata ?
  • Nieeee … Więc jak Ty to zrobisz Ojcze, żeby uwierzyli, to nie wiem … – doszła do mnie oczywista oczywistość.
  • Widzę jak Ojciec zrobił minę … 

Godzina 15, poszłam się pomodlić i zajęło mi to dość długo.

  • O czym Ci Ojcze Ola mówi, kiedy się modli ? – Piotr zaciekawiony.
  • Wiesz co to tajemnica spowiedzi ?
  • Tak też jest tajemnica modlitwy.




Dopisane 31. 08. 2021 r.

Podają w TV informację, że zmarł na Covid pracownik TVP, miał zaledwie 40 lat.”

Wspomnienie o Covidzie przypomniało mi słowa Ojca i ostatnie informacje;

- Covid zabije wielu, którzy w niego nie wierzą. 
- Nie powiedział ostatniego zdania. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/04/29/oczekuj-pierwszych-widocznych-znakow-na-niebie-2/ 

Organizował protesty antymaseczkowe. Zmarł na COVID-19 | WP abcZdrowie

Sprzeciwiał się „tyranii COVID-19”. Osierocił czworo dzieci – o2 – Serce Internetu

https://natemat.pl/370120,usa-antyszczepionkowy-dziennikarz-phil-valentine-zmarl-na-covid-19

https://www.o2.pl/informacje/smial-sie-ze-szczepionek-zmarl-na-ciezkie-komplikacje-covid-19-6669777181403680a

https://www.medonet.pl/koronawirus/koronawirus-w-europie,norwegia–zmarl-czolowy-koronasceptyk–zakazil-sie-na-imprezie,artykul,21378403.html

To jest zapowiedź.

03. 05. 21 r. Warszawa. Część II.

Kiedy wyjeżdżamy do Warszawy, jestem nadal w takim szoku, że się nie odzywam. Ciągle przed oczami mam te Ręce, ciągle je podziwiam. Po jakimś czasie dopiero jestem w stanie z Piotrem podzielić się swoim przeżyciem. Opowiadając żałuję, że moje słowa nie odzwierciedlają w pełni tego co zobaczyłam. Musiały być jednak odpowiednie, bo Piotr był zatrwożony. Wizja to niby tylko wizja, ale jakoś tak się składa, że nasze wizje w realu się realizują, więc …

… Więc rozmawiamy dopiero w domu, ponieważ całą drogę przebrnęliśmy w milczeniu.

  • Ciekawe co znaczy ta wizja.
  • To jest zapowiedź.
  • Tyle wam śpiewałem „I przychodzi pół godziny z psem Pankracym”.
  • Dzieciom śpiewa się piosenkę dla dzieci.
  • ……… – zapowiedź ?!
  • A te ręce, to były Ojca ręce ? – pytam niepewnie.
  • Pomyśl sama.
  • Nie pytaj, bo czuje się ktoś sprawdzany.

Piotr wyszedł na chwilę z pokoju, gdy wrócił …

  • Ojciec powiedział
  • Powiedz jej, że pokazując jej to wyróżniłem ją.
  • Powiedz jej, że bardzo ją kocham.
  • Za każdą łzę wylaną po stokroć.
  • ……. – zatkało mnie  ze wzruszenia. 
  • To chwalebna chwila, zbliża się wielkimi krokami…. ręce.
  • To za 10 lat chyba – Piotr przestraszony.
  • No chyba szybciej.

Rozmawialiśmy słuchając w tle koncertu na cześć Maryi, dzisiaj Jej święto. 

Dzisiaj Jej święto ???!!! Coś mnie tknęło … Święto Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski – święto obchodzone w Kościele katolickim w Polsce 3 maja.

  • Hmm … Może dlatego tak wyraźnie widziałam Maryję ? Wszystko w tej wizji zaczęło się od Niej …

Oglądając w TV koncert właśnie słyszę, że błagają Ją o ustanie pandemii.

  • Ojcze, no i co teraz ? – wzdycham. Widzę tłum ludzi modlących się o Jej pomoc.
  • … Jak to zlekceważyć ? – pomyślałam.
  • Pokażę ci inny widok.
  • Spójrz na Nowy Jork, co tam się dzieje.
  • …….. – dlaczego Nowy York, a nie Kalifornię ? Główkuję i przypominam sobie …
Wcześniej w tym miesiącu mieszkaniec Nowego Jorku złożył pozew w sądzie federalnym na Manhattanie, domagając się obalenia istniejących przepisów zabraniających rodzicom poślubiania ich dorosłego potomstwa, co jest praktyką określaną jako kazirodztwo. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/05/03/to-jest-wielka-gra/
  • Chcemy nimi wstrząsnąć.
  • Tu Mi Miło, a tam Mi nie miło.

Zamyśliłam się. Faktycznie, patrzymy na świat przez pryzmat naszego kraju, a przecież ogrom zła tak naprawdę jest gdzie indziej.

  • 0bciach z tym twoim mężem, widziałaś ?
  • …….. – roześmiałam się głośno.

Piotr majtał nogami i dyndał tak śmiesznie, że jeszcze brakowało, aby zaczął wołać; puść mnie, puść mnie !

  • Jak Ja mogłem go wybrać kiedyś …
  • Mówiąc waszym językiem jest strasznym patafianem.
  • Ale, czy Moje słowo mylić może ?
  • Śmieszny on jest, ale to jest on i nikt inny, tylko on.
  • ……… – wzruszyliśmy się. 
  • Ja się wstydzę przy innych, którzy wierzą bardziej – przyznał Piotr.

I wiem o czym mówi. Na nasze msze przychodzi młoda kobieta, która jest tak zapatrzona w krzyż, że nam jest po prostu głupio. Wydaje się nam wtedy, że my to jakaś koszmarna pomyłka. Jest bardzo oddana Kościołowi i wcale nie jest w tym oddaniu  odosobnionym przypadkiem. Takich ludzi jest dużo więcej, wystarczy się dobrze rozejrzeć. 

  • To nie ty wybierasz, tylko Ja wybieram.
  • Namaszczony.
  • Ty też piszesz.
  • Niektórzy czytają i płaczą, a będzie ich więcej.
  • Zapewnimy ci reklamę, której ci nikt nie zapewni.
  • Czyli zrobisz to Ojcze na oczach ludzi ? – rośnie we mnie nadzieja, że na wizji się nie skończy.
  • Przecież o to prosiłaś, prosisz to dostajesz.
  • To wtedy cię Ojciec weźmie na 14 dni ?
  • A jak będę chciał na krócej albo na dłużej ?
  • ???!!!

To jest zapowiedź. Poniższa wizja jest jakby wstępem do dzisiejszej.

Miałem ci nie mówić, bo może mi się wydawało. Miałem wizję, że nad Ziemią pojawiła się wielka kłębiasta energia, potężna, biała i z niej wyszedł taki snop światła, który objął całą Ziemię, a potem się zwężył i uderzył w jeden punkt i wtedy siup ! … Mnie wciągnął. Światło mnie wciągnęło ! Ono myślało ! Było białe jak śnieg i takie ciepłe. Najpierw objęło całą Ziemię, aby wszyscy widzieli, a potem skoncentrowało się w jednym punkcie. Kiedy tak opowiadał, miałam skojarzenie z „iskrą z Polski”. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/05/19/nasz-czas-i-wasz-czas-to-sa-rozne-czasy/

Włączam komputer i czytam maila od Anny. Zwracam uwagę na pewną zbieżność z moją wizją. Widzi kościół jako aulę i myślę, że zarówno w mojej, jak i w tej to symbol dzisiejszego Kościoła. Mały chłopiec to oczywiście Ojciec. Ukrzyżowany przez nas jeszcze raz, bo takie mamy właśnie czasy. Lepiej, aby Boga nie było.

Ojciec często mówił, że Piotra zabierze. Za każdym razem, kiedy to mówił, zastanawiałam się w jakiż to sposób do tego dojdzie. Wizja pokazała tylko jedną z możliwości, ale tych zapewne jest  setki. I niezależnie od tego jak to się odbędzie, będzie to dla nas wielki wstrząs. 





Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Ręce Boga.

03. 05. 21 r. Warszawa.

  • W najbliższych dniach spodziewaj się istotnej zmiany w swoim życiu.

W Szczecinie byliśmy kilka dni i nic się nie wydarzyło. Rozglądałam się wszędzie uważnie, żeby czegoś nie daj boże nie przeoczyć … i nic. W końcu postanowiłam o słowach Ojca po prostu nie myśleć. Tak bardzo nie chciałam być rozczarowana, że pilnowałam swojej głowy, aby w ogóle o „istotnej zmianie w swoim życiu” nie pamiętać. Skupiłam się na tym, że rano mieliśmy wracać do Warszawy, a więc pakowanie, sprzątanie, wszystko … oby nie myśleć. W nocy przewracałam się w łóżku z boku na bok do 4.30 i wtedy nastąpiła … wizja. Wizja, która mną potrząsnęła do szpiku kości.


Razem z Piotrem wchodzimy do białego, otynkowanego budynku. Nie idziemy obok siebie, Piotr idzie kilka metrów przede mną. Nie dlatego, że nie chce iść ze mną, lecz po prostu idę za wolno, a on się spieszy. Budynek z zewnątrz przypomina dużą halę i nie wiem czym jest. Obserwując Piotra jak idzie pewnie prosto w kierunku drzwi, odnoszę wrażenie, że akurat on wie doskonale czym jest. Wchodząc do środka orientuję się, że to chyba kościół. Nowoczesny kościół przypominający bardziej modlitewną wielką salę, może aulę, ale dość wysoką aulę. Od razu zauważam, że wewnątrz było bardzo dużo ludzi. Zaskoczona ich ilością zatrzymałam się w drzwiach, przez które weszłam. Miałam doskonały widok na całość, więc mogłam swobodnie rozejrzeć się i sprawdzić dokładnie co to za miejsce. Zauważam ołtarz, krzyże, nawet witraże w niektórych oknach, wszystko co trzeba … Taaak. To zdecydowanie był kościół, choć może zbyt nowoczesny jak dla mnie.

Zauważam też Piotra w tłumie stojącym przed ołtarzem. Nie było sensu się do niego przeciskać, spokojnie stałam w swoim miejscu. I kiedy tak wodziłam oczami po całym wnętrzu, mój wzrok zatrzymał się na figurce Maryi stojącej na cokole po prawej stronie tuż przy mnie. Nie wiem dlaczego wcześniej jej nie zauważyłam, skoro stała tuż obok. To była typowa dla kościoła figura Maryi, w białej sukni i niebieskiej długiej chuście. Piękna była w swojej prostocie. Moją uwagę przykuła Jej głowa, a właściwie miejsce nad Jej głową, ponieważ zaczęły się tam dziać dziwne naprawdę rzeczy. Nad głową figurki pojawiły się bardzo wyraźne iskry, przypomniały mi eksperymenty z prądem, które kiedyś widziałam w TV w dokumencie o Tesli. Po prostu iskrzyło i pomyślałam …

  • Dziiiiwne, coś dziwnego dzieje się z powietrzem …

Zagapiłam się na ten widok i dopiero gwałtowny krzyk ludzi dobiegający sprzed ołtarza spowodował, że odwróciłam od Niej głowę. Zaczęłam obserwować tłum szukając przyczyny tych histerycznych wrzasków. Skąd te raptowne krzyki przerażenia ?! … I co widzę ?!!!

Po prawej stronie auli, tam gdzie powinien być sufit, całkiem wysoko pojawiły się najprawdziwsze chmury. Kłębowisko chmur biało-szaro-czarnych. Kotłowały się w sobie jak przed burzą … Buzię rozdziawiłam szeroko, bo zjawisko było niesamowite ! Przecież to się działo w kościele ! W budynku ! I nagle … Z tych chmur wyłaniają się dwie ręce. Wielkie, przepiękne ręce, przezroczyste ! Wyglądały jak szklane, albo kryształowe, ale kiedy zrobiły lekki ruch zobaczyłam, że to była jednak skóra ! Były tak przepiękne, olbrzymie, że dech mi zaparło. Było w nich coś cudownego, nieziemskiego … Ludzie ciągle krzyczeli dalej przerażeni, a ja zaniemówiłam w zachwycie. Fantastyczny widok …

I co robią te ręce ? Wysuwają się z chmur powoli, majestatycznie, spokojnie. Sięgają w tłum ludzi i wyciągają jakiegoś faceta. Palcami delikatnie trzymają go za ręce i unoszą do góry. Też powoli, majestatycznie, delikatnie, bo swoją wielkością mogłyby z łatwością zrobić mu krzywdę … Widzę, że ten mężczyzna w panice majta nogami jak ktoś, kto nagle traci grunt pod nogami. Być może próbuje się uwolnić, ale absolutnie nic nie jest w stanie zrobić. Palce „kryształowych” dłoni delikatnie, ale pewnie trzymają go za ręce i unoszą ku chmurom. Stałam jak oniemiała i chyba wszyscy wokoło, choć ciągle słyszałam ludzi krzyki. Próbuję dostrzec co to za facet … Dopiero po chwili rozpoznaję ubranie i zdaję sobie sprawę, że to przecież Piotr !!!

Zaczynam krzyczeć na cały głos … Piotr, Piotr ! Ale ręce unoszą go jeszcze wyżej, aż znikają z nim w chmurach. Ciągle krzyczę Piotr ! Piotr ! Drę się na cały głos, aby przekrzyczeć tłum i aby mógł mnie usłyszeć. W moim krzyku jest wszystko. Szok, wzruszenie, zaskoczenie, zachwyt, euforia, szczęście … Wszystko …

  • Piotr, dzieje się !!! – drę się na cały głos, aż płuca mnie bolą, ale nie wiem, czy mnie usłyszał, bo już go nie ma …

Krzyczałam tak mocno, że w końcu zwróciłam uwagę na siebie wszystkich ludzi. Kiedy zobaczyłam, że patrzą na mnie równie zszokowani co zaciekawieni, szybko wyszłam z kościoła … I się obudziłam.

Siadłam na łóżku będąc nadal w szoku. Czy tak to będzie wyglądać ? I te ręce ! Boże, te ręce ! Coś przecudownego … 

CDN …