Mój Syn jest taki jak Ja, tożsamy ze Mną.

18. 10. 18 r. Warszawa.

Poobrażaliśmy się na siebie wczoraj o pierdoły, ale dzisiaj na kawie byliśmy oboje punktualnie. Są ważniejsze sprawy niż nasze kłótnie.

  • Zadzwoniła z rana Beata. Powiedziała…
  • Ojciec kazał mi do pana zadzwonić. Nie wiem co pan zrobił wczoraj, ale przez chwilę poczułam się wolna.
  • Hmm… A co zrobiłeś ?
  • Wziąłem ją jak Pan Bóg wziął mnie. Położyłem ją sobie na ręku i dmuchnąłem. Oczywiście też modlitwy zrobiłem.
  • Zaraz, zaraz – próbuję to sobie wyobrazić.
  • No zmaterializowałem ją wczoraj – mówi to tak normalnie, jakby to było dla każdego oczywiste.
  • Teraz zastanawiam się, czy wziąć na dłoń planetę.
  • Hola, hola !
  • …….
  • Dobra, wytłumacz to od początku.
  • Zawsze widziałem ją z daleka, ale Ojciec pokazał mi, że mogę ją przyciągnąć przed sobą jak hologram. Jak w hologramie mogłem ją zmniejszyć i wziąłem na rękę. Jej obraz w oddali był 1;1, a im bliżej była, tym stawała się coraz mniejsza i na końcu była jak laleczka i postawiłem ją na swojej dłoni. Pamiętam co Pan Bóg ze mną zrobił i dlatego spróbowałem tak samo.
  • Aaaaaa …. – teraz rozumiem.

Cała tajemnica tkwi w tym, że Piotr potrafi wszystko widzieć w formie hologramu i na takim materiale operować. To wydaje się niewyobrażalne i trudne, ale kiedy się jest świadkiem tego wszystkiego, wcale trudne nie jest.

  • Słyszę gacki z dołu, mają jakąś naradę między sobą… – Piotr lekko przechyla głowę jakby nastawiał ucho.
  • Diabelska sztama… mówią. Naradzają się, jak mu dopierdolić... słyszę.
  • Powiedz im Mały, że się boisz.
  • Strasznie !
  • Ta ironia jest dobra.
  • Rób to, co robisz, likwiduj ich.
  • Tylko Mi jaja nie rozsadzaj, bo wiem, żebyś ich rozsadził.
Znowu wbiłem miecz w ziemię i znowu znalazłem się piętro niżej. Zobaczyłem ruszające się dziwne macki, poruszały się jak koralowce w wodzie, uciąłem ich tylko kilka, bo szukałem źródła tego dziadostwa. Zrozumiałem, że te „koralowce” żyją na czyjejś głowie. Głowie wielkiego demona zajmującego z 2 piętra. Wbiłem się przez te macki i wlazłem w jego mózg. Chciałem go załatwić i wbiłem miecz głęboko aż dotarłem do serca. Załatwiłem go, spopieliłem mu mózg i jego wnętrzności. Chciałem iść dalej jeszcze głębiej, bo wiedziałem, że prawdziwe zło jest jeszcze niżej. Pod nim zobaczyłem coś wielkiego w kształcie przezroczystego jaja, w środku zielone jakby rośliny, które się lekko ruszały, wiedziałem, że coś tam w środku żyje. Zamachnąłem się mieczem na to jajo i wtedy usłyszałem; 
- Zostaw go. 
Zobaczyłem piękną białą dłoń, która była większa ode mnie kilka razy i która zasłoniła to jajo. Nie pozwolono mi tego zrobić. Wyskoczyłem do góry na samą powierzchnię. Wbiłem swój miecz w ziemię, kleknąłem i spytałem. 
- Co dalej Boże każesz…? 
http://osaczenie.pl/wp/2016/05/14/czy-zlo-musi-istniec/

Rozmawiamy o ważnych sprawach, a tu telefon dzwoni. Jakiś człowiek ma pretensje dotyczące dostawy, ktoś znowu nawalił.

  • Ojcze, kiedy to się skończy ?
  • Nigdy.
  • Jak hartuje się stal ? Hartuje się ciągle i ty też się hartujesz.
  • Ale jestem już naprawdę zmęczony.
  • Nie chcę tego słuchać. Nie po to idziesz spać, abyś był zmęczony.
  • Nie ma dnia bez modlitwy.
  • ……. – Piotr wzdycha.
  • Homiel jest bardziej przyjacielski, mówi dzień bez modlitwy jest stracony. Ojciec jest bardziej stanowczy, wydaje polecenia – mówi szeptem.
  • Nawet Swojemu Synowi wydawał polecenia – pocieszam go, a jestem na bieżąco z ewangeliami.
  • To się nazywa hierarchia.
  • A co się dzieje z podkomendnym, który nie wykonuje rozkazu ?
  • A mamy stan wojenny ?
  • Nooo, więzienie albo kula w łeb – Piotr kiwa głową, że rozumie.
  • Cały dzień musisz podporządkować tej chwili.
  • Jak długo ten stan wojenny będzie trwać ? – pytam.
  • Do końca.
  • Do końca twojego – … Piotra.
  • ……. – otworzyłam szeroko oczy, bo jak to rozumieć ?
  • Nawet wyjazd nie usprawiedliwia cię, jeśli tego nie będziesz robił.
  • A co ja mam robić Ojcze ?
  • A co robisz ? Przelewasz to papier, przemyślenia, kroniki zdarzeń.
  • Najlepsze przed tobą.

Wieczorem.

Piotr poszedł się pomodlić. Przyszedł 40 minut później cały spocony, ale zadowolony.

  • Masz coś zapisać. Podczas modlitwy Ojciec powiedział, że na koniec egzorcyzmów trzeba wymawiać formułkę.
  • Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego.
  • Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu.
  • Kazał mi to powtarzać każdorazowo.
  • W imię Moje wyrzucasz, a Mój Syn jest taki jak Ja, tożsamy ze Mną.
  • ……. – oczywiście zapisałam natychmiast.

Rozsiadł się na tapczanie i zagapił w TV. Akurat kończył się film „Poszukiwanie zaginionej arki” i trwała scena finałowa z otwieraniem Arki Przymierza. Widzieliśmy to setki razy, ale teraz jakby inaczej. https://www.youtube.com/watch?v=0APF3SO9tqE

  • Ciekawe ile w tym prawdy.
  • A ile byś chciała ?
  • ……. – szybko się myślę co by tu powiedzieć. Legenda głosi, że Arka kryła w sobie wielką moc.
  • Chciałabym, żeby było dużo – choć widząc co zrobił reżyser trudno o powagę.
  • Czy ty wierzysz ?
  • Oczywiście.
  • Więc jak wierzysz wiesz, że nie ma rzeczy niemożliwych dla Stwórcy.
  • Stąd nazwa Stwórca.
  • …… – uśmiecham się
  • Czy rozszyfrowałaś kod ?
  • …….. – lekko sztywnieję.
  • Czy go już rozumiesz ?
  • Czy to są te uderzenia ? – … nie jestem pewna.
  • ……..
  • Dzisiaj spytałam sama siebie, czy za dużo jem i od razu poruszała się żaluzja, a okna były szczelnie zamknięte.
  • To już wiesz o czym mówimy. To nie żaluzje, to wiaterek.
  • To są chwile twoje z Ojcem.
  • To są nasze chwile.
  • ……. – wzruszyłam się, bo zdarza się to ostatnio naprawdę bardzo często. Zaczęłam nawet sprawdzać żaluzje, czy nie są czasami gdzieś uszkodzone.
  • Czy mam coś jeszcze jeszcze przekazać ? – Piotr dopytuje.
  • Nie masz snuć opowieści, a przekazać co powiedziałem.
  • To teraz będę codziennie czekać na te sygnały – pomyślałam.
  • Nie chodzi o Mnie, chodzi o ciebie.
  • To nie ma być chleb powszedni dla ciebie, nie masz się przyzwyczajać.
  • To nagroda za pisanie i guardowanie – …p.s. guard – strażnik.

Przyznałam rację. Nie może być tak, że zamiast skupiać się na modlitwie, będę skupiać się na żaluzjach. Te odgłosy, które mają być odpowiedzią na moje pytania i to pytania zadane w myślach są tak charakterystyczne, że zawsze wzbudzają moje zdumienie. To nie jest tak; daj znać, czy jesteś i rozbrzmiewa odpowiedź. Rozbrzmiewa, gdy się tego nie spodziewam. Rozbrzmiewa, gdy nad czymś pracuję, mam dylemat, a Piotra w pobliżu nie ma, aby spytać. Niesamowite… 

  • Spytałam, czy jem za dużo i teraz nie wiem, czy odpowiedź była na tak, czy na nie – śmieję się szukając w tym chyba pocieszenia.
  • Jeszcze musisz się uczyć.
  • Kiedyś będziesz zawsze wiedziała, będziesz na właściwej drodze. Mamy czas.
  • A te uderzenia w meble, podłogę to też tajny kod ?
  • Potraktujemy to jako jedno.

Ponieważ analizuję ewangelie, przyszło mi pewne skojarzenie w związku z „tajnym kodem”;

J 14 ; 23 W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego i będziemy u niego przebywać. 

Czuję każdą twoją cząstkę.

17. 10. 18 r. Warszawa.

Kontaktują się z nami różni ludzie. Trafiają do nas czy to przez maila, czy też innymi ścieżkami. I jestem coraz bardziej przekonana, że każdy jest skierowany do nas przez samego Ojca, bo każdy ma jakąś własną historię, własne ciekawe doświadczenia, a niektórzy dodatkowo naprawdę bardzo poważne problemy. Jedną z takich osób jest Beata. Młoda kobieta, która też słyszy Ojca. Kolejna osoba, która słyszy co mnie zdziwiło wielce, bo kiedyś myślałam, że Piotr jest jedyny. W jej przypadku problemem nie jest to, że słyszy, ale fakt, że podobnie jak Piotr także i ona zmaga się z demonami. I może dlatego Piotr postanowił poświęcić jej więcej czasu niż innym. Wspólne doświadczenia i wspólny wróg łączy ludzi, więc telefoniczne kontakty z Beatą stały się prawie naszą codziennością. Jej doświadczenia są tak interesujące i tak wplotły się w nasze życie, że nie da rady ich pominąć.

  • Zadzwoniła Beata. Powiedziała…
  • Gacki mi powiedziały, że zaatakują pana wszyscy razem, że rzucą się na pana za to, że pan mnie ratuje.
  • Hmm… I co ty na to ?
  • Niech się pocałują w dupę !
  • ……. – przewracam oczami, bo jak zwykle po swojemu. 

Zmartwiłam. Już teraz atakują, że ledwo Piotr się trzyma na nogach.

  • A sądu dalej nie ma – zmienia temat, żeby o tym nie myśleć.
  • Sprawa nie jest twoja, a Moja.
  • To Ja ustawiam, więc czekaj cierpliwie.
  • ……..
  • To ciekawe co powiedziała Beata – zamyślam się. Nie daje mi to spokoju.
  • Robię nad nią indywidualne egzorcyzmy, wymieniam diabły z imienia i mówię; wypędzam tego i tego… Dlatego atakują.
  • Tego Ojciec od ciebie oczekuje – przypominam mu.
  • … Zobaczyłem strzelnicę i strzałę lecącą w 10.

  • Czyli strzał w dziesiątkę ? Ale tu nie chodzi tylko o nią. Chodzi w ogóle, żebyś to robił.
  • Hmm… Mi grozi samotność.
  • Nie dam ci być samotnym – śmieję się.
  • To Ojciec mi dokłada roboty. Jeśli taka potrzeba to nie ma sprawy, nie chcę wracać na dół.
  • To się da zrobić.
  • Czuję każdą twoją cząstkę.
  • Powiedz Małej, że jej też.
  • I podtrzymuję to, co powiedziałem wczoraj.
  • Tajny kod. Rozumiemy się bez słów jak przyjaciel z przyjacielem.

Aż podskoczyłam z wrażenia. Coś zauważyłam jakiś czas temu, a właściwie to już dawno temu. Opracowując tekst do publikacji na blogu wszystko przeżywam jeszcze raz. Często dodatkowo badam informacje w różnych źródłach, często zagłębiam się w konkretne zdania, czy słowa, które po czasie są dla mnie bardziej zrozumiałe niż w chwili ich zapisywania. Często się zastanawiam i sama sobie w głowie zadaję pytania, a wtedy jako odpowiedź… rozbrzmiewa gdzieś za moimi plecami uderzenie. Kiedy zdarzyło się to po raz pierwszy nawet się nie odwróciłam uznając to za przypadek. Ale gdy tak zaczęło dziać się notorycznie, zwróciło to moją uwagę.

Pytanie i uderzenie. Dziwne… Zaczęłam coś podejrzewać.

Tydzień temu modliłam się. Zamknięty pokój, zamknięte szyby, kompletna cisza. Mówię Boże Ojcze, któryś jest… A tu lekkie, ale wyraźne uderzenie w metalową żaluzję. Jakby ktoś palcem musnął po żaluzji. Przerwałam i zaczęłam się wsłuchiwać. Wczoraj się modlę i sytuacja się powtórzyła dokładnie. Może to o tym tajnym kodzie Ojciec mówi ? Daje znak, że słucha ? Nie wiem. 

  • Pan Bóg zna mnie na wylot, nie ? – Piotr przerywa milczenie.
  • Skądże znowu, teraz cię dopiero poznaję – żartuje.
  • Patrz, cały czas z Ojcem rozmawiamy, pamiętasz jak powiedział lepszy nauczyciel przyjdzie ?
Tak strasznie mi żal… najlepszy przyjaciel odchodzi ?… Myślałam gorączkowo jak to w ogóle jest możliwe… !!!???
- Ktoś inny cię przejmuje. Prawdziwy nauczyciel – pokazał obrazek stojący na parapecie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/10/pamietaj-ze-na-tym-swiecie-nic-nie-trwa-wiecznie/
  • Żałujesz ?
  • Nie, woda u źródła smakuje najlepiej.
  • Chcesz powiedzieć, że zaczynasz pachnieć mądrością ?
  • Uczę się.
  • To co materialne będzie niedługo przeszłością.
  • Choć będziesz miał ciało, duch będzie tobą rządzić.
  • A co z firmą ?
  • Była, jest i będzie. Zostaw to innym.
  • Twoje ciało astralne wzrośnie pod niebiosa, obejmie cały świat.
  • Wyczyścisz wszystko ze złogów i wrócisz na konfitury do Domu, z herbatą.
  • Konfitury z wiśni, bo lubisz je najbardziej.
  • ……. – milczymy, trudno nam zrozumieć słowa Ojca.
  • Mogę zadać pytanie ?
  • Szkoda, że nie chcesz słuchać, a pytać z tego co nie rozumiemy.
  • …… – zrezygnowałam.
  • Diabły mnie zaatakują – Piotr zmarkotniał.
  • Nie przejmuj się, po prostu więcej psów będzie szczekało, ale czy to znaczy, że cię ugryzą ?
  • Nawet jak ich będzie 1000, niech se szczekają.
  • Jesteś wojownikiem z krwi i kości, tylko masz założoną klatkę, żeby nie atakować ludzi.
  • Wrócisz do korzeni, ale będziesz mądry.
  • Czy człowiek może czuć się zagrożony, gdy będziesz mądry ?
  • Ciągle zawodzę, pieniędzy cygance nie chcę dać.
  • Ale ile zabawy przy tym !
  • Zawodzę Cię.
  • Już bez tego patosu proszę.
  • Dopóki nie jesteś ukształtowany, nie wydawaj sądów, bo się kompromitujesz.


Dopisane 19. 06. 2019 r.

  • Dopóki nie jesteś ukształtowany, nie wydawaj sądów, bo się kompromitujesz – dostałam nakaz powrotu do moich zapisków i przeanalizowania ich na nowo. I słusznie. Czy rok 2019, tak jak przewidział jasnowidz Adam jest kluczowy, aby zrozumieć co się dzieje ? Niewątpliwie tak. Muszą zajść pewne wydarzenia, aby zrozumieć słowo Ojca, a to jeszcze przed nami. Mam nie tylko powrócić do zapisków, ale także powoli przygotowywać tekst do druku jako książki. Wygląda na to, że prawda wyjdzie na jaw prędzej niż myślałam.

Pokolenie Adama i Ewy.

14. 10. 18 r. Warszawa.

Wracając spacerem z kościoła rozprawialiśmy o tym, jak to przy okazji zawału spędziliśmy w górach cały miesiąc. Jeden z lepszych okresów w moim życiu.

  • A jeszcze miesiąc wcześniej narzekałam, że nigdzie nie jeżdżę – śmieję się z własnej głupoty.
  • Ojciec jest nieprzewidywalny, trzeba Mu ufać bezgranicznie. Możemy sobie gdybać po ludzku, ale to Ojcu trzeba ufać – Piotr mi wtóruje.
  • Czyżby ten spacer przewietrzył ci głowę ?
  • Czyżby ta msza z dziećmi cię oświeciła ?
  • Bo wreszcie mówisz rozsądnie.
  • ……. – śmieję się. Mówi rozsądnie, ale na jak długo ? Wstanie jutro i znowu znacznie narzekać.

Wieczorem.

Pracuję nad nowym tekstem do blogu i zastanawiam się, czy „Ewangelia wg Marii Magdaleny” jest prawdziwa.

  • Kim była przed ?
  • Nooo wiemy, że Jezus wypędził z niej 7 demonów – pytanie mnie zaskoczyło.
  • Była wykształcona ?
  • Nic o tym nie wiemy.
  • Czy mogła to napisać ?
  • A dlaczego nie ?

Te pytania podsunęły mi myśl, że mogła nie umieć pisać. 


15. 10. 18 r. Warszawa.

Piotr dzisiaj ledwo zipie. Wczorajsze egzorcyzmy mocno go zmęczyły.

  • No dobra… Co będzie, gdy ja odejdę ? Kto będzie robił egzorcyzmy ?
  • Wtedy zacznie się pomału apokalipsa – zażartowałam.
  • A nie myślisz, że może szybko ?
  • ?! … – ramiona mi opadły, takiej odpowiedzi się nie spodziewałam.
  • Ojcze, kto to będzie robił ? Bo odejdę prawda ?
  • Musisz.
  • Zanim to się stanie, ta chwila jeszcze potrwa.
  • Kto będzie na tyle wierzył, że modlitwy działają i będzie to robił ?
  • ……. – … cisza.

Widząc, że rozmawia z Ojcem przełykam ślinę…

  • Mam kilka pytań..
  • Znowu !
  • Tylko przeczytam, może coś usłyszysz – zarzekam się, aby tylko się nie denerwował.
 Łk 22; Obietnica dana Piotrowi i zapowiedź jego upadku 31 Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; 32 ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara.
  • Domagał się ? Szatan się domagał ? A Jezus prosił ? Jak to rozumieć ? Był jakiś układ ? Czego gacek może się domagać ? Może miał do tego prawo, aby przesiać… To bardzo tajemnicze słowa…
  • Popatrz na historię swojego męża…
  • Hmm…

Szybka retrospekcja. Zanim zaczęły się rozmowy z Niebem, Piotr został przez piekło dosłownie „przeczołgany”. Ta wojna trwała wiele lat, dla Piotra była na skraju wycieńczenia i na skraju przegranej. A jednak, kiedy Piotr jednoznacznie odrzucił diabła, w tym momencie jakby światło weszło do naszego życia.

  • Czyli diabeł wiedział o jaką stawkę wszystko się rozgrywa ? I w zamian domagał się próby na apostołach ?
  • To inteligentny przeciwnik.
  • Nie tylko włada wszystkimi językami świata, ale ma większą wiedzę niż sądzisz.
  • Podstawa sukcesu to rozpoznanie przeciwnika.
  • Hmm…. – zamyśliłam się.

Pomyślałam o Judaszu, jak łatwo uległ pokusie. Myślę, że był bardzo prostym celem. Zarządzał pieniędzmi, a czy to nie pieniądze są świetnym wabikiem diabła ?

  • Drugie pytanie. Jezus był bez wątpienia Hebrajczykiem, pielęgnował zwyczaje żydowskie… Czy głosząc swoje nauki chciał stworzyć nową religię przy zachowaniu zwyczajów żydowskich ?
Łk 22 7 Tak nadszedł dzień Przaśników, w którym należało ofiarować Paschę. 8 Jezus posłał Piotra i Jana z poleceniem: «Idźcie i przygotujcie nam Paschę, byśmy mogli ją spożyć». 
  • Czy wiedział, że chrześcijaństwo odetnie się od Judaizmu ? Czy chciał tego ? Czego chciał Jezus ? 
  • Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.
Mt5;17 Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. 18 Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
  • Wprowadził eucharystię jako nowy element, czy tak miało być, że stworzy się zupełnie nowa religia ?
  • Na tej skale wybuduję Kościół.
 MT 16;18 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. 
  • Dlaczego Chrześcijaństwo tak się odcina od Judaizmu ?
  • Wszędzie mieszają diabły.
  • To głupie pytanie, ale czy Jezus wiedział, że tak się stanie ?
  • Wiedział, skoro powiedział, że ten Kościół upadnie.
  • Wow….

W tej jednej chwili zrozumiałam jak powinno wyglądać; Na tej skale wybuduję Kościół.

Wygląda na to, że Kościół powinien wrócić do swoich początków. Obecny Kościół jest nie tylko oddalony od źródła, ale i jest przecież podzielony; Wszędzie mieszają diabły.

Spojrzałam z wyrzutem na Piotra widząc w nim raptem Lutra, ale on zaczął się ubierać traktując naszą rozmowę za zamkniętą.

  • Jeszcze jedno, pleeeease… Najwyżej nic nie usłyszysz.
  • Jezus powiedział, że wszystko się stanie zanim przeminie to pokolenie, a przecież wiele pokoleń minęło i nic.
 Mt;32 / Łk; 21;32 / MK 13; 30 Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. 31Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. 32 Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.
  • Pokolenie Adama i Ewy.

Oboje nas zamurowało, bo to zmienia wszystko. Zdałam sobie sprawę, że Jezus ciągle mówił o okresie od potopu do potopu, czyli do czasów Janowej apokalipsy. Jezus uczony przez Ojca wiedział wiele, może wszystko. Używał skrótów myślowych, jak i my używamy często podczas naszych rozmów. Nie sądzę, aby w pełni ktoś mógł Go wówczas zrozumieć. Ten świat żyje cyklicznie, pokolenie Adama i Ewy to pokolenie człowieka zapisanego w Biblii. Od początku stworzenia, do końca apokalipsy. I teraz zdanie; Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie… nabiera zupełnie innego, nowego sensu. 



Dopisane 15. 06. 2019 r.

  • Czy mogła to napisać ? – tak mało wiemy o życiu MM, że trudno cokolwiek powiedzieć. Czy umiała pisać…  ? Jak podaje Wikipedia https://en.wikipedia.org/wiki/History_of_education_in_ancient_Israel_and_Judah w tamtym czasie dziewczynki nie pobierały formalnej nauki. Pewnie w domach zamożnych było to możliwe, ale czy MM pochodziła z takiego domu? Magdala to dzisiejszym językiem wieś zabita dechami, więc raczej mało prawdopodobne. A może nie o to Ojcu chodziło zadając to pytanie. Ewangelia była pisana w oryginale po grecku. Jestem raczej pewna, że tego Maria z Magdali nie znała. Ale czy to znaczy, że Ewangelia jest nieprawdziwa ? Ktoś inny mógł ją spisywać. 

 

Nie rozważaj co będzie. Ja będę.

10. 10. 18 r. Warszawa.

Jutro rozprawa, ale nasz prawnik ma przyjechać już dzisiaj o 10.30 rano, więc spokojnie na niego czekamy, oczywiście na kawie.

  • Śniło mi się, że odbieram nowy dowód osobisty. Widzę kolejkę ludzi stojących na schodach w biurowcu, a schody prowadzą z dołu, oni wszyscy stoją i trzymają kwitek, przechodzą najpierw prze jakiś biuro kontrolne. Tylko ja schodzę z góry, aby odebrać nowy dowód i nie mam kwitka i nie przechodzę przez to biuro. I co to znaczy?

  • Hmm… Nowy dowód, nowa tożsamość ? Nowe życie, nowe imię ? Ojciec ci mówił nie raz, że kończysz to życie w sensie to, jakie znasz… Hmm…. A że schodzisz z góry… Ojciec też ci mówił, że nie jesteś z tego świata, ale z góry… W sumie to prosta wizja… – przyznałam po chwili analizy.
- Ty to rozumiesz, bo nie jesteś z tego świata. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/07/26/kazdy-czlowiek-to-moja-swiatynia/ 
  • Co znaczy nowy dowód ? – Piotr pyta wprost.
  • To przenośnia, przecież nikt nowego dowodu ci nie zrobi.
  • Chodzi o wnętrze.
  • Ciekawe, co się będzie działo ze mną…
  • Nie rozważaj co będzie. 
  • Ja będę.
  • ……. – widzę lekkie rozczarowanie, pewnie myślał, że się dowie konkretnie.
  • Zmęczony jestem wszystkim.
  • Co ty powiesz… Nie od dzisiaj. Czy chcesz się uskarżać ?
  • Nie, nie chcę. Mogło być dużo gorzej. Czy moje modlitwy coś dają ostatnio ?
  • Ważne co ty czujesz i co Ojciec widzi.
  • W tych egzorcyzmach jest wiele energii. To mocna modlitwa.
  • Bo jest prawdziwa, czujesz ją i oni ją czują, robisz dobrze.
  • Ojcze, ciężko jest.
  • Od początku było wiadomo, że nie będzie łatwo.
  • Dlatego białasy nie poszły.
  • Zostaw białasów, a może oni tam nie stali ?
  • A może to miało być odbicie dla ciebie ?
  • A może to iluzja ?

Piotr wciąż żyje tym, co kiedyś przeżył.

- Usłyszałem coś niesamowitego… Zobaczyłem scenę. Widzę Ojca i aniołów, którzy stoją wokół Niego. To cała grupa aniołów, są wysocy i mają po 4 metry, ja stoję za Ojcem, jakby w cieniu i jestem najmniejszy. Bóg pyta ich… 
- A któż pójdzie do tego świata ? 
- Widzę, że każdy udaje, że ogląda swoje buty, mają schylone głowy i udają, że nie słyszą, po prostu nikt nie chciał iść. Wtedy ja się wychyliłem i powiedziałem…
-  Oto jestem. 
- Ty… ? 
- Ojciec był zaskoczony i zdziwiony, że taka miernota się zgłosiła, tak mi się wydawało… 
- Więc idź. 
. i mnie przytulił. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/02/kiedy-pozadliwosc-oczu-jest-wielka-wtedy-twoja-wiara-jest-zadna/
  • Ale numer ! Chcieli w ten sposób ciebie zdopingować, żebyś sam poszedł. Tacy sprytni – śmieję się.
  • A gdyby Ojciec ciebie po prostu poprosił ? – przyszło mi do głowy.
  • Z własnej woli to jest inny wybór.

Rozmowę nam przerwał telefon. Dzwonił z pociągu nasz prawnik. Oznajmił, że otrzymał przed chwilą telefon oznajmujący, że rozprawa sądowa została odwołana. Po raz trzeci !

  • Noż ku….. mać ! – Piotr się zdenerwował.
  • Dlaczego tak ? Homiel ? – pytam natychmiast.
  • Co… matematyka ci się nie zgadza ?
  • No nie zgadza.
  • Myślisz, że wszystko działa według szablonu ?
  • Nigdy nie istniał. Musisz przywyknąć.

I tyle na ten temat. Za Niebem nie trafisz, miliony pomysłów na sekundę.


Wieczorem. Piotr siedzi zgaszony.

  • Jestem kompletnie zaskoczony. Bóg Ojciec jest nieprzewidywalny.
  • Oj dzieciaki… Przysłuchuję się waszym teoriom, rozmowom.
  • Skoro odwołano to znaczy, że za rok fala ?
  • Znowu planujesz ?
  • ……. – wycofałam się w popłochu.
  • Jak teraz nie ma, to liczę, że za rok będzie sąd i fala – teraz Piotr zaczyna.
  • To nie licz.

11. 10. 18 r. Warszawa.

Siedzimy na kawie, Piotr cięgle zgaszony…

  • Wczoraj jak się modliłem, na sam koniec Ojciec mnie spytał…
  • Martwisz się sądem ?
  • Nooo…
  • A jak ci powiem, że kontroluję sytuację to co powiesz ?
  • ……..
  • Noo… Jak kontroluje, to znaczy zostaw to. Czekaj – ufam Ojcu bezgranicznie i choć czasami nie rozumiem dlaczego dzieje się tak jak się dzieje, to wierzę, że tak musi być.
  • Mały, co powiesz ?
  • Jestem.
  • Więc bądź.
  • Długo mam być ?
  • Kiedy cię wezwę.
  • Więc będę.
  • ……. – uśmiecham się, bo to cudowne. Taka rozmowa między Ojcem, a człowiekiem…
  • Krasnoludki płaczą, kiedy królewna zasnęła.
  • Tak My płaczemy, kiedy cię nie ma.
  • To pycha – Piotr zastanawia się, czy w ogóle powtarzać to zdania na głos.
  • Myślę, że te 5 lat, które mi pokazali to już nieaktualne, dodać należy jeszcze zero.
  • ………
  • . Słyszę, że ktoś pęka ze śmiechu.
  • Rozszyfrował szaradę !
  • Chyba żarty sobie robią z nas – też się śmieję.
  • Ale wyszło z tym sądem…. – Piotr wraca do tematu głównego.
  • Hmm… Ciekawa jestem tylko dlaczego…
  • Warum ?
  • To po niemiecku „dlaczego” – tłumaczę mu na wszelki wypadek.
  • Zobaczyłem wszystkie zwrotnice, prócz jednej. Czyli nie wszystko się spasowało w jednym czasie, zatrybilo…
  • Ciekawe czego dotyczy ta zwrotnica – zastanawiam się.
  • Trzeba czekać.
  • Więc cieszcie się i żyjcie.

Piotr w pewnym momencie lekko szczypie mnie za policzek dając do zrozumienia, że się spasłam.

  • Przytyłam ?!!!!
  • Nie… Tak sobie robię.
  • Przytyłam ! – i żal mi się samej siebie zrobiło, bo tyle wyrzeczeń i nic.
  • Ojciec do ciebie mówi…
  • Ślicznotka jesteś.
  • a do mnie mówi…
  • Ośle.
  • …….. – śmiech przez łzy mnie wzięły. Mnie pociesza, Piotra karci.
  • Chcesz dwie stówy ?
  • Popłacz więcej, to może pięć dostaniesz.
  • …….. – śmiałam się przeszczęśliwa. To było cudowne, mimo wszystko. Czasami warto przytyć 

Wieczorem.

Piotr nadal przygaszony i rozczarowany.

  • Za Ojcem nie trafisz.
  • O,  przepraszam ! Codziennie trafiacie do Mnie z modlitwą.
  • Więc nie mów czego nie rozumiesz, ale w strategie się nie włączaj.
  • Nie może kapral z marszałkiem się równać.
  • Ale jestem nisko, kapralem !
  • Ja tam mogę kibelki myć – cieszę się.
  • O nie, dla pięknotek jest inne miejsce.
  • …….. – śmieję się.
  • Zadzwoniłem do sądu i spytałem, czy do siedemdziesiątki doczekam się rozprawy.
  • …….. – śmieję się jeszcze bardziej. Piotr jest tak nieprzewidywalny jak sam Ojciec.
  • Zobaczysz, Ojciec zrobi to niespodziewanie – powiedziałam po chwili namysłu.
  • Tak myślisz ?
  • Tak jak odwołał w ostatniej chwili sąd, tak zrobi niespodziankę.
  • A kiedy Ojcze ?
  • Jak ci powiem, to nie będzie niespodzianki.
  • Wyczuwasz Mnie…
  • ……… – serce mi teraz zmiękło.
  • Naprawdę ? Naprawdę ? – radość przez łzy mi się mieszały, bo czyż to nie jest wielkie wyróżnienie ?
  • Ta pieczęć wiąże cię.


Dopisane 11. 06. 2019 r.

Już trzecia osoba pyta mnie o opinię na temat; https://www.youtube.com/watch?v=Q6xqr0a8jsw&t=16s

Może odniosę się do kilku zaledwie rewelacji.

1.Zacznijmy od początku. Stworzenie świata materialnego przedstawia się inaczej, niż nam to od lat podawano. Ojciec Pio mówi: „Bóg tylko jeden raz stworzył Niebo i Aniołów. Do tej pory nic nie stworzył.” Po wspaniałym, pięknym i cudownym życiu w Niebie – część Aniołów zdecydowała się jednak opuścić Je, by utworzyć swoje alternatywne cuda. Cóż, Wolność wyboru. Obdarzeni potężnymi Bożymi mocami pozakładali swoje własne „prywatne nieba”. To, co widzimy przez teleskopy: kosmos, układy gwiezdne, planetarne – stało się nowym niebem dla ryzykanckich Aniołów. Nasza Ziemia także do niego należy.

Jest tylko jeden Stwórca.

2.Odebrano nam pamięć; upadli Aniołowie zafundowali nam wędrówkę dusz po różnych planetach, galaktykach,

Żaden anioł nie ma takiej władzy, aby „zafundował nam wędrówkę dusz po różnych planetach, galaktykach”. 

3.O doskonałym Bogu, zawsze mamy jak najlepsze zdanie i wyobrażenie. Przy tworzeniu tego świata, był to zapewne marny bóg, nieudolny. Bo jak mógł nam urządzić tak straszne piekło, gdzie jeden drugiego atakuje, a nawet morduje? Młodość to szaleństwo i nieodpowiedzialność, a starość – niedołężność, ból i rezygnacja. To takie rzeczy podarowałby nam Dobry Ojciec? Wiemy w sercu, że nie!’

Ojciec Pio za życia był zakochany w Bogu, doskonale Go rozumiał i nie sądzę, aby zmienił zdanie po śmierci w Niebie, gdzie, o ile mi wiadomo, jest bardzo blisko Ojca. Więc sami zadajmy sobie pytanie, czy mógłby coś takiego powiedzieć. A na koniec, przetoczę dzisiejsze podsumowanie, podsumowanie samego Ojca na ten temat.

  • Jest w modlitwie Wszechmocny, Wszechmądry, Wszechpotężny.
  • To jest też oddalanie się od Bogap. s. powyższa książka.
  • Wielu takich jeszcze będzie…
  • . i pokazał kogel mogel.

Czyli mieszanina wszystkiego. Mamy wolny wybór, przeczytać można, ale wierzyć w to… to już na własną odpowiedzialność.

p.s. Dopiszę ostatnie słowo Ojca;

  • Co by to było, gdyby oni mieli władzę.
  • Nie zadawaj pytań, które nie mają prawa bytu.

Ostatnie zdanie to odpowiedź na pytanie, czy to prawdziwy Ojciec Pio. 

Nieważne, żeby ręce umyć, ale żeby karmić.

08. 10. 18 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Na 100 procent byłem tym Lutrem – i prawie splunął, bo tak się skrzywił.
  • A to dlaczego ? – śmiać mi się zachciało widząc jego zdegustowanie.
  • Na mszy ksiądz mówił o tym, że pewne ewangelie są wbrew Bogu i wtedy pomyślałem o Lutrze, a wtedy usłyszałem…
  • Już wiesz, że nie byłeś Fleischmanem, a Lutrem.
  • Tak przeciwstawiłeś się Bogu.
  • ???!!! – zbaraniałam.
  • A ty kiedyś myślałeś, że byłeś Fleischmanem ? – dziwię się skąd mu to w ogóle przyszło do głowy.
  • Kiedyś – i machnął ręką nie chcąc o tym mówić nic więcej.

https://zapytaj.onet.pl/Category/036,002/2,5791098,Kim_byl_ks_Fleischmann.html

  • Dzisiaj nad ranem jakiś młody facet, blondyn, kręcone włosy całował mnie delikatnie w policzek.
  • To wizja ? Czy tak na żywo ?
  • Prawie, czułem jak całuje ! Odepchnąłem go… A bo ja wiem, czy to nie jakiś homo ?! – miał taką minę pełną obrzydzenia, że rechotałam przez kolejne pół godziny.
  • . Homiel mówi, że to był Edziu – Piotr zdziwiony i przestraszony.
  • Boże ! Ja nie wiedziałem, przepraszam… Był taki młody, nie poznałem go, nie wiedziałem… – myślałam, że się rozpłacze.

Kiedy on tak się rozżalał, ja sobie coś przypomniałam.

fragment z książki Richarda Sigmunda.

Wczoraj u Łukasza przeczytałam coś co sprawiło, że przeszły mnie ciarki.

 28 Gdy ujrzał Jezusa, z krzykiem upadł przed Nim i zawołał: «Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Błagam Cię, nie dręcz mnie!» 29 Rozkazywał bowiem duchowi nieczystemu, by wyszedł z tego człowieka. Bo już wiele razy porywał go, a choć wiązano go łańcuchami i trzymano w pętach, on rwał więzy, a zły duch pędził go na miejsca pustynne. 30 A Jezus zapytał go: «Jak ci na imię?» On odpowiedział: «Legion», bo wielu złych duchów weszło w niego. 31 Te prosiły Jezusa, żeby im nie kazał odejść do Czeluści. 32 A była tam duża trzoda świń, pasących się na górze. Prosiły Go więc [złe duchy], żeby im pozwolił wejść w nie. I pozwolił im. 33 Wtedy złe duchy wyszły z człowieka i weszły w świnie, a trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i utonęła. 

Kiedy na ścianie pojawiło się czarne, prostokątne, prawie kwadratowe okno, nie wiem dlaczego, ale w mojej głowie pojawiło się słowo „czeluść”. http://osaczenie.pl/wp/2016/05/02/prawda/ Pamiętam to dokładnie, bo pierwsze co pomyślałam…

  • Ale czeluść !!!

Opowiadam o tym teraz Piotrowi…

  • Ty mówisz czeluść, a ja słyszę… piekło.
  • ……. – przełknęłam ślinę.
  • To znaczy, że to co widziałam w tym oknie to…
  • Czyż to nie jest piekło ?

Poczułam lęk. Dotarło coś do mnie. Piekło może być miejscem usadowionym gdzieś bardzo blisko, może między wymiarami, może tuż za przesłoną, ale na pewno nie gdzieś na innej planecie. Bardzo realne miejsce. Zrozumiałam też, że piekło to przede wszystkim miejsce bez światła. Wieczna ciemność. W tym „oknie” widziałam taką czerń, jaką chyba żadna farba na ziemi nie jest w stanie oddać. Najczarniejsza czerń z czarnych. Szalenie trudno to opisać. I to głębokie przeświadczenie ogarniające cały umysł, że tam jest otchłań właściwie bez dna, prawdziwa czeluść.

Jak musi być tam strasznie, jeśli nawet; Te prosiły Jezusa, żeby im nie kazał odejść do Czeluści. Jako człowiek w pełni władz umysłowych i widząc to na własne oczy muszę powiedzieć, że żyć w takiej ciemności i wiedzieć, że nie ma dokąd uciec, gdzie się schować, że zewsząd jest się osaczonym przez zło i pozbawionym opieki Ojca… Rozpacz to za mało.

Bardzo trafnie opisała piekło Faustyna; Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie – ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie – nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka – jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka – jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka jest ustawiczne towarzystwo szatana; siódma męka – jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa.


09. 10. 18 r Warszawa.

Gdy Piotr dosiadł do stolika, był mocno skołowany niewyspaniem.

  • Nic mi się nie chce. Sąd mam gdzieś! Problemy mam gdzieś! Na nic nie mam siły.

Patrzę na niego jak ledwo powłóczy ręką.

  • To porozmawiajmy o Ojcu !

Wystarczyło jedno magiczne słowo, a zaraz się wyprostował, uśmiechnął od ucha do ucha i machinalnie spojrzał ku Górze. I to było piękne. Zrobił to całkowicie podświadomie, wiele w nim było radości.

  • Widzisz ? Wystarczy porozmawiać o Ojcu – … i sama się wzruszyłam.
  • Widzę jak się uśmiecha…
  • ……..
  • Hmm…. Porozmawiać o Ojcu… – zamyślił się.
  • Ojciec jest super, the best of the best.
  • Czyli the beściak ?
  • ……. – roześmialiśmy się na głos. Po chwili zadumaliśmy się, każde na swój sposób.
  • Wiesz co ? Ja teraz rozumiem w pełni słowa Jezusa, kiedy mówi zostaw rodziców, żonę, męża, nawet dziecko i idź za Mną.
  • Żonę, dziecko, rodzica kochasz jakąś częścią siebie. A Ojca kochasz całym sobą, to wypełnia cię po brzegi – nie wiedziałam jak to ująć, aby pojął o co mi chodzi.
  • To jest zupełnie inna miłość – Piotr przyznał – Ona nie mija, jest bezwarunkowa, wieczna.
  • Kochasz człowieka umysłem, a Boga duszą… Tak bym to porównała.
  • …….
  • Mam kilka pytań… – zaczynam.
  • Znowu !? – Piotr zaczął machać rękoma, żebym tylko się odczepiła.
  • ……. – westchnęłam zrezygnowana.
  • Czytam Łukasza i ciekawe… Dlaczego tylko Łukasz pisał o dzieciństwie Jezusa, że nauczał w synagodze, a inni nie ? Może to wymyślił ? – pytam sama siebie właściwie nie licząc na Piotra.
 Łk 2; 41 Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. 42 Gdy miał lat dwanaście , udali się tam zwyczajem świątecznym. 43 Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. 44 Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. 45 Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go.  46 Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. 47 Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. 48 Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». 49 Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» 50 Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. 
  • Ojciec Go przygotowywał – Piotr rozbrzmiał w taki sposób, jakby to nie on mówił. Włosy dęba mi stanęły, bo zrozumiałam, że właśnie dostałam odpowiedź.

Kiedy się wczytać dokładnie w słowa Jezusa można zauważyć, że sam o tym mówi bardzo często.

Łk 10; 22 Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić».
Mt 11 27 Wszystko przekazał M Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.  
J 12; 49 Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który Mnie posłał, Ojciec, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. 50 A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział». 
J 14; 10 Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł . 
J 14; 24 A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.
J 8 ; Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. 
  • Żeby go wielu nie uczyło, którzy chcieliby uczyć.
  • Każdy chciałby Go uczyć, gdyby wiedzieli kim jest.
  • Zakrywał Go i potem go odkrył jako Siebie.

Coś nieprawdopodobnego… Wszystko stało się dla mnie jasne. Jeśli Jezus mówił; Ojciec mi przekazał, powiedział... to tak właśnie dosłownie było. W jednej chwili zrozumiałam co znaczy Ojciec Go przygotowywał. Podobnie jest w przypadku Piotra. Od dziecka był i jest przygotowywany do tego, co dzieje się teraz i co nastąpi niedługo. Ten proces przygotowawczy trwa latami, powoli i stopniowo. Obecnie jego świadomość, jego wiedza i jego możliwości bardzo szybko się rozwijają, ale jeszcze 15 lat temu był bardzo „normalny”. Wielu naukowców debatuje nad tym dlaczego o młodym Jezusie nic nie wiadomo. Dla mnie to oczywiste, bo był „normalny”, choć bez wątpienia w wielkiej bliskości ze Swoim Ojcem. Jeśli Ojciec mówi zakrywał go, to wielkie mam wątpliwości, czy opowieść o Jezusie nauczającym w synagodze jest prawdziwa. Zwróciłby na siebie uwagę, a było jeszcze za wcześnie. Każdy chciałby Go uczyć, gdyby wiedzieli kim jest.

 J 4;19  «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. 20 Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. 43 Przyszedłem w imieniu Ojca mego,
J 6;57 Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. 
J 8; 18 Oto Ja sam wydaję świadectwo o sobie samym oraz świadczy o Mnie Ojciec, który Mnie posłał». 
J 10; 15 podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. 
J 10 30 Ja i Ojciec jedno jesteśmy». 
  • Łukasz to wymyślił ?
  • Wypowiadał się.
  • Dla niektórych może być to nauka, ale tylko się wypowiadał.
  • Potem uczył.
  • Ale jak się odbiera chłopca, a jak się odbiera mężczyznę ?
  • Pamiętaj w jakich czasach żył.
  • Pamiętaj o Herodzie, pamiętaj o Faryzeuszach, którzy bali się o swoje zwyczaje, swoją władzę.
  • Nieważne, żeby ręce umyć, ale żeby karmić.

Byłam pod wrażeniem. W tych kilku zdaniach dostałam odpowiedzi na kilka moich pytań, których nie zdążyłam jeszcze zadać.

Nieważne, żeby ręce umyć, ale żeby karmić.

 MT 15;1 1 Wtedy przyszli do Jezusa faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jerozolimy z zapytaniem: 2 «Dlaczego Twoi uczniowie postępują wbrew tradycji starszych Bo nie myją sobie rąk przed jedzeniem». 3 On im odpowiedział: «Dlaczego i wy przestępujecie przykazanie Boże dla waszej tradycji? 4 Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. 5 Wy zaś mówicie: "Kto by oświadczył ojcu lub matce: Darem [złożonym w ofierze] jest to, co dla ciebie miało być wsparciem ode mnie ten nie potrzebuje czcić swego ojca ni matki". I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże. 7 Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz: 

Pamiętaj o Faryzeuszach, którzy bali się o swoje zwyczaje, swoją władzę.

Faryzeusze obawiali się, że ludzie przejrzą na oczy, obawiali się rewolty, utraty autorytetu, a więc i władzy. Mimo, że to Rzymianie jako okupanci Jerozolimy stanowili prawo, to współdziałali bardzo blisko z Faryzeuszami. Nauki Jezusa, pojawienie się Mesjasza mogło ten układ zburzyć. Czy nie jest to dość wystarczające, aby chcieć Go zabić ?

MK 11; 18 Doszło to do arcykapłanów i uczonych w Piśmie, i szukali sposobu, jak by Go zgładzić. Czuli bowiem lęk przed Nim, gdyż cały tłum był zachwycony Jego nauką. 

J 11 48 Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród». 49 Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: «Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, 50 że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród».
  • To dlaczego odtrącił Maryję, kiedy przyszła po Niego ? Przecież wiedziała, że jest „Kimś” ?
 Mk 3; 31 Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. 32 Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie». 33 Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i [którzy] są braćmi?» 34 I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. 35 Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką». 
  • Jeżeli anioł przyszedł i powiedział, że pocznie syna to samo w sobie jest wielka informacja – … czyli wizyta Gabriela to prawda.
  • To jest tak jak z wyborem, który mówiłaś.
  • Rodzina nie istnieje.
  • Mocniej i stanowczo się nie da.
  • ??!!! – Ojciec nawiązuje do moich słów sprzed 10 minut.
  • Ojcze, a dlaczego przychyliłeś się do zatwardziałości serc Hebrajczyków ? – chcę wykorzystać sytuację. Wydaje się jakby Ojciec odstąpił od prawa, które sam ustanowił.
 MK 19; 7 Odparli Mu: «Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją?» 8 Odpowiedział im: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było. 9 A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo».
  • Czyż nie najważniejsze są dwa pierwsze przykazania ?
 MT 22; 34 Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, 35 a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał Go, wystawiając Go na próbę: 36 «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» 3 On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. 38 To jest największe i pierwsze przykazanie. 39 Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. 40 Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy».
  • Nie rozumiem tego…. – przyznał Piotr patrząc w górę.
  • I teraz wiesz czemu patrzysz w górę, gdy ci odpowiadałem, dlatego Jezus patrzył w górę.
  • ……. – byłam tak totalnie wzruszona, że aż sobie popłakałam. Nie spodziewałam się tyle naraz i na pytania, które dręczyły mnie od 3 lat. Warto było czekać.
  • Nie jestem godzien nawet nosić Jezusowi sandałów….
  • …. Widzę Go jak się szeroko uśmiecha, prawie śmieje.
  • Oj, Piotruś. Zmieniasz się. Czyżbyś chował swoje pazurki ?
  • Dobrze, że Mnie w końcu zrozumiałeś.
  • Ludzie takie rzeczy wymyślają, że na przykład był w Indiach przez wiele lat i tam się uczył – kiwam głową zdegustowana.
  • Zobaczyłem jak przyszła wieka fala i wyniosła Jezusa na szczyt…
  • I ukazał się ludziom.
  • ……. – słysząc fala, która unosi, szczęka mi opadła. Skojarzenie miałam natychmiastowe.

  • Może ta twoja fala znaczy to samo ? – pytam niepewnie.
  • Może też się „objawisz” ?
  • To niemożliwe, ja wiem lepiej, że nie.
  • Wróciłeś do siebie.
  • Gdzie ?
  • Bo wiesz lepiej.
  • ……. – uśmiechnęłam się. Piotr znowu mówi jak Piotr, on zawsze wie lepiej.


Dopisane 09. 06. 2019 r.

  • Czyż nie najważniejsze są dwa pierwsze przykazania ? 

Utarło się przekonanie, że osoby rozwiedzione są wykluczone z Kościoła, bo żyją w grzechu. Ale to przekonanie opiera się na nieścisłościach. Kilka z nich wyjaśniamy z dominikaninem, ojcem Mirosławem Ostrowskim, który na co dzień jest duszpasterzem osób w sytuacji rozwodu lub powtórnego związku.

https://misyjne.pl/czy-rozwodnik-moze-byc-zbawiony/?fbclid=IwAR1Ro960GavPcDbTSDxfLXwColUKsct3s3LFKGhyMhyV4D898RODD6oydag

Co Moje, wrócić do Mnie musi.

01. 10. 18 r. Warszawa.

Początek października i Piotr już „trzęsie portkami”. Prawie się nie odzywa.

  • Zmęczony jestem… Naprawdę… Wszystkim…
  • Narzekasz ?
  • Nie narzekam, tak sobie mówię.

Oglądamy w TV migawkę z jakiejś uroczystości organizowane przez NIP. Pokazano dyrektora w komplecie z ministrem.

  • Trudno będzie go usunąć – Piotr się strapił. 
  • Łatwą sprawę to każdy potrafi zrobić, a trudno to trzeba ruszyć głową.
  • Koronka.
  • Ja wiem… Ale wiesz… Na ziemi jest inaczej. Układy rządzą – mówi to śmiertelnie poważnie, a ja gapię się na niego jak na zjawisko.
  • Wyobraź sobie, że wiem.

02. 10. 18 r. Warszawa.

Jechaliśmy rano na kawę.

  • Homielku, składam Ci życzenia, bo masz dzisiaj święto Anioła. Dziękuje Ci za wszystko co zrobiłeś dla mnie w życiu. Gdyby nie Ty, to nie wiem… – Piotr zupełnie szczerze.
  •  Pokazał mi szybko film z mojego życia…
  • Przepraszam Cię za wszystko, co złego to nie ja…
  • Czy chcesz jeszcze ?
  • Chcę.

Na kawie Piotr rozprawia o swoim życiu… Jak walczy o rodzinę, o firmę, o ludzi…

  • Już wiem co znaczy trwaj do sądu, a potem płyń. Mam same problemy, ledwo pływam jak w tej wizji, woda mi zalewa usta, o mało się nie topię… Idealnie tak jest teraz.
  • W przyszłym roku popływasz na fali.
  • Fala cię będzie niosła.
  • Przypomniał mi teraz wizję z ręką.
- Pracuję przy swoim biurku, przewracam się i upadam na podłogę, mdleję. Schodzą z góry 4 białe postacie, biorą mojego ducha, którego zanoszą przed oblicze Boga i stawiają u Jego nóg. Widziałem palec, który zbliżał się do tego ducha. Widzę, że Bóg wstrzymuje się z dotknięciem mnie palcem. Cofam się i wracam do biura, widzę jak wielki anioł pojawia się w biurze i staje koło ciała, wyciąga rękę w stronę moich pracowników, którzy się zbiegli kiedy upadłem i pokazuje 5 palców. Mówi; 
- Pięć lat będziecie się nim jeszcze cieszyć, potem my będziemy się nim cieszyć. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/26/okaleczasz-siebie-okaleczasz-mnie
  • Hmm… To znaczy, że chcą odciąć nas od Was ? Ojcze, jeśli zabierzesz Piotra to jak będziemy Was słyszeć ? – pytam.
  • Stanie się coś pięknego.
  • Zasyci cię to na zawsze.
  • A kto będzie rachunki płacić jak będziesz na fali ?

Nie o rachunki mi chodziło. Chciałam się dowiedzieć na ile Piotr będzie nieprzytomny, nieobecny albo zmieniony. To on w domu zajmuje się prozą życia i trzyma nad wszystkim kontrolę.

  • A co będziesz robić z pieniędzmi ?
  • Jakimi ? – mam raptem 400 zł na koncie.
  • Które przyjdą.
  • ……. – słabo mi się zrobiło.

Przypomniałam sobie bowiem zdanie. Z chwilą, jak przyjdą pieniądze, powinnam zacząć się martwić, bo wtedy Piotra zabiorą.


Wczoraj zanotowałam sobie kolejne pytania dotyczące ewangelii. Widząc, że rozmowa nam idzie całkiem zgrabnie zaryzykowałam…

  • Czy Mateusz i Marek naprawdę mówią o III tajemnicy Fatimskiej ?
  • Homiel mnie szturcha w łokieć i mówi…
  • Wytrwała do końca.
  • Zobaczyłem strużkę wody jak drąży między skałami…

  • Nikt nie da ci bólu, nikt nie da cię doświadczyć.
  • Pan Bóg wie jak jesteś wrażliwa i co to oznacza.
  • Co do potopu…
  • Co sądzisz o dzisiejszym świecie ?
  • O technologii, o odwracaniu się od Boga ?
  • O księżach, którzy nakładają wilczą skórę ?
  • Przecież to się nie zmieniło od środka.
  • Czyli mam rację ? – pytam niepewnie.
  • Coś stać się musi, żeby wstrząsnąć tym światem.
  • …….
  • To będzie chyba planetoida, coś bardzo dużego… Ktoś mi właśnie przypomniał moją wizję z dzieciństwa, widziałem jak coś uderza w ziemię… – Piotr się przestraszył.
 MK 13; 14 A gdy ujrzycie ohydę spustoszenia , zalegającą tam, gdzie być nie powinna - kto czyta, niech rozumie - wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry. 15 Kto będzie na dachu, niech nie schodzi i nie wchodzi do domu, żeby coś zabrać. 16 A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz. 17 Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni. 18 A módlcie się, żeby to nie przypadło w zimie. 19 Albowiem dni owe będą czasem ucisku, jakiego nie było od początku stworzenia Bożego aż dotąd i nigdy nie będzie. 20 I gdyby Pan nie skrócił owych dni, nikt by nie ocalał. Ale skróci te dni z powodu wybranych, których sobie obrał. 

Czytając ten fragment…  MK 13 ; 24 W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. 25 Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte przypomniałam sobie słowa; planety szaleją.

- Wiesz co mówi mi teraz Homiel ? 
- Szał niebieskich ciał. nuci mi tę piosenkę. Wzruszyłam ramionami nie rozumiejąc związku. 
- Co chcesz przez to powiedzieć Homiel ? 
- Przyszłość. Posłuchaj refrenu piosenki. 

A planety szaleją, szaleją, szaleją i śmieją się, śmieją się, śmieją. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/24/jestem-aniolem-prowadzenia-a-nie-aniolem-zwiastowania/

Zafrapowała mnie jeszcze jedna rzecz u Marka. Sytuacja z figowcem.

 MK 11; 12 Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, uczuł głód. 13 A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. 14 Wtedy rzekł do drzewa: «Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!» Słyszeli to Jego uczniowie.
  • Przyznam, że nie rozumiem. Jezus przeklął drzewo ? Przeklął ?! To dość niezwykłe…
  • Co ty gadasz, jak mógł przekląć ! – Piotr się obruszył.
  • Sam Piotr użył tego słowa – i czytam mu na głos; 21 Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: «Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło».
  • To symbolika.
  • Nie nakarmiło go. Nie pomógł utrudzonemu.
  • Kto sam prosi o pomoc, a nie dostaje… Wiesz jak się kończy.
  • Tak zostało to zapisane i zrozumiane.
  • Pamiętaj, efekt uchylonych drzwi.
  • Taaak, ale jest wyraźnie napisane, że figowiec nie miał fig, bo nie był jego czas. To tak jakby człowiek nie dał nic do jedzenia, bo nie miał co dać. Więc, czy jest winny ?
  • …… – Piotr się żachnął, że za bardzo naciskam, a szkoda. Pomyślałam, że być może ta sytuacja została błędnie opisana.
  • Tutaj widać ewidentnie, że Jezus nie był… – zawahałam się, aby czegoś nie palnąć – … Milutki, jak Go opisuje większość ludzi. Był zdecydowany, stanowczy, konkretny, mocny. Wiedział co robić i kim jest.

Jest wiele śladów w Ewangeliach, które świadczą o stanowczości Jezusa;

 17 Na to Jezus odrzekł: «O plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was cierpieć ? Przyprowadźcie Mi go tutaj!» / Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie. 2/ 20 Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. 3/ 23 Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki». MK 9; 47 Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła. M 14; 41 Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich: «Śpicie dalej i odpoczywacie? Dosyć!

Czytam Piotrowi kolejne pytanie;

MK 13; 19 Albowiem dni owe będą czasem ucisku, jakiego nie było od początku stworzenia Bożego aż dotąd i nigdy nie będzie – znaleźć w dzienniku. 
  • Jezus mówi o przyszłości. Mam wrażenie, że mówi o apokalipsie, bo „nigdy więcej później nie będzie”… Nam powiedział podobnie. 
- To inaczej spytam. Czy pojedynczo, pieczęcie 1, 2, 3 i tak dalej były otwierane osobno ? Mieliśmy już i wojny, i głód, i zarazę, śmierć…? 
- Były. 
- … ale nigdy wszystkie razem… prawda? – i nie wiem dlaczego ogarnął mnie smutek. 
- Nigdy. To co się stanie, stanie się pierwszy raz i ostatni. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/apokalipsa-sw-jana-losy-tego-swiata-sa-przypieczetowane/
  • Ciekawe… Co się stanie ? – pyta Piotr.
  • Ratunek dla ludzi.
  • Hmm… Widzisz ? Ojciec ma zupełnie inny punkt widzenia. Dla nas apokalipsa to koniec, według Boga to ratunek.

Wieczorem. Zadzwoniono z kliniki z Bielska-Białej z pytaniem jak Piotr się czuje.

  • To Ojciec kazał im pewnie zadzwonić – ucieszył się, że się nim tak interesują.
  • Żebyś wiedział, że cię nie zostawiłem.
  • Nie tylko cię operowałem, ale i pytam jak się czujesz.
  • Jak przyjdzie czas, upomnę się o Swoje.
  • Swoje ? – dopytuję.
  • O was.
  • O ciebie nie mam co się upominać, nigdy cię nie wypuściłem.
  • Co Moje, wrócić do Mnie musi.

Studiuję dalej Marka i uderzyła mnie pewna nieścisłość.

Pusty grób. 161 Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa.2 Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. 3 A mówiły między sobą: «Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?» 4 Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. 5 Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. 6 Lecz on rzekł do nich: «Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. 7 Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział». 8 One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały. 

I później…

9 Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów.
  • Czy nie ma tutaj pewnej sprzeczności? Wczesnym rankiem w niedzielę  trzy kobiety idą do grobu i w tym w samym czasie Jezus ukazuje się tylko MM ?
  • Czy ten młodzieniec to nie czasami sam Jezus ?
  • Wielu Go nie rozpoznało. Przecież wiesz.
  • Naprawdę ? – pytam niepewnie i rozumiem, że to potwierdzenie.
  • To na pewno był Jezus ? – …. pytam jeszcze raz, ponieważ zauważyłam, że wielu interpretuje młodzieńca jako anioła.
  • Tak.

Właśnie, wielu go nie rozpoznało i od dawno mnie nurtowało. Marek pisał wręcz, że pokazał się w innej postaci…

12 Potem ukazał się w innej postaci dwóm z nich na drodze, gdy szli do wsi. 1 Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli.

Bracia z Emaus;

13 Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. 14 Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. 15 Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. 16 Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. 

Relacja napisana przez Marka dwom na drodze, gdy szli do wsi ewidentnie przypomina historię opisaną przez Łukasza; dwaj z nich byli w drodze do wsi zwanej Emaus. Różnica jest taka, że Marek nie uważał za ważne, aby wspomnieć nazwę tej miejscowości. Łukasz spisywał to co przekazywał mu Paweł. Paweł zaś musiał to usłyszeć od kogoś jeszcze, przecież nie znał Jezusa osobiście. Ta historia musiała mieć miejsce i była przechowywana w pamięci przez bardzo długi czas. Ciekawe dlaczego… Pewnie ukazanie się Jezusa jako nie Jezus musiało na wszystkich zrobić ogromne wrażenie. Chciałam poprzez Piotra się upewnić, ale szykował się na egzorcyzmy.

  • Spytaj się dlaczego Jezus nie został rozpoznany ?
  • Nie będę pytać ! – i trzasnął drzwiami.

Gdy tylko wyszedł, w duchu poprosiłam Ojca o odpowiedź, bo nie dawało mi to spokoju. Piotr wrócił 5 minut później.

  • Ledwo zacząłem się modlić, a zobaczyłem białą aurę wokół mojej nogi na 5-6 cm. Białą, normalną aurę, iskrzyło z niej ! – był pod wrażeniem, a ja mniej, bo czekałam na odpowiedź, a nie na aurę, choć to też było ciekawe.
  • Dobra, idź dalej się modlić – … byłam trochę zirytowana jego euforią.

Wraca po pół godzinie…

  • Powiedz Oli, że ty też Mnie nie poznałeś, a mówiłem ci językiem, który znałeś.
  • Gdyby ci Ola nie powiedziała, nie wiedziałbyś.
  • ……. szczęka nam opadła.
Wtedy starszy mężczyzna podchodzi do Piotra i głośno mówi 
-… Zrób pan coś z tą pogodą ! 
- Ja ???!!! – Piotr kompletnie zaskoczony prawie krzyknął. 
- No pewnie ! Pan ! 
- No co pan ! Jak to ja ?! – rozejrzał się dookoła, wszyscy patrzyli tylko na nich i się przysłuchiwali. 
- A kto inny ? Przecież pan może. 
- Zmienić pogodę ? No co Pan ! 
- Przecież wiesz. 
Www.rozmowyzniebem.pl/wp/2019/05/22/7780/
  • Ale jestem głupi…
  • Mało spostrzegawczy, zagoniony jesteś.
- Dwa dni temu poprosiłem Ojca, że chciałbym z Nim pogadać tak na żywo, w cztery oczy… Żeby przyszedł tak naprawdę… 
- No nie przesadzaj, Duchem byłem. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/05/22/7780/

Zagadka, dlaczego Jezus w drodze do Emaus nie został rozpoznany drążyła mój umysł od chyba roku. Jak można kogoś nie rozpoznać idąc z nim przez dłuższy czas rozmawiając ? Ale teraz już wiem, teraz rozumiem. Jezus duchem wchodził w ciało wybranego człowieka i przemawiał przez niego. I to jest absolutnie możliwe, bo nie raz sama tego doświadczałam. Mówisz i nie wiesz dlaczego to mówisz. Wszystko stało się jasne. Idący do Emaus rozpoznali Jezusa dopiero po gestach, które czynił podczas wieczerzy.

Jakiś czas temu pytałam już o Emaus.

- Jezus nie chciał być rozpoznany? 
- Nie przyszła odpowiedź na to pytanie – ... a pytałam kilka razy.  
- A  dasz ? - Piotr naciska.
- A ty drugi taki ? - … dociekliwy. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/01/24/moj-dom-nie-tutaj-coz-mi-wiecej-poza-koszula/ 

Widocznie czekano z odpowiedzią na spotkanie w warsztacie, bo jakże łatwiej jest teraz zrozumieć…  

Nie bój się. Ja jestem.

27. 09. 18 r. Warszawa.

Najpierw usłyszałam koło mojej głowy drapanie w ścianie, ale jeszcze myślałam, że to sen, więc nie zareagowałam. Drapanie powtórzyło się po 5 minutach tak wyraźnie, że ciarki mnie przeszły i poderwałam się na równe nogi. Sprawdziłam godzinę i była 3 w nocy. W zupełnej ciemności stojąc po środku pokoju nastawiłam uszy i czekałam na jeszcze, ale zapadła cisza. Może to jednak był sen, myślę od razu… Położyłam się i po chwili znowu mocne powolne drapanie, chrobotanie, trudno to określić. Tym razem wsłuchałam się uważniej, żeby zlokalizować gdzie to się dzieje. Miałam wrażenie, że jakby w środku ściany, która oddziela nasze pokoje. Jakby pazurami ktoś wolno, ale mocno przecinał ścianę. Przyłożyłam ucho do ściany jednocześnie cały czas zastanawiając się, czy mi się to nie przewidziało. Wtedy znowu powtórka. Zerwałam się z łózka i poszłam do Piotra.

  • Słyszysz to !!!
  • Obudziłaś mnie. Nic nie słyszę.
  • To niemożliwe, to bardzo głośne było.
  • ……. – machnął ręką i obrócił się na drugi bok.

Położyłam się z powrotem. Parę minut później znowu to samo drapanie, jeszcze mocniejsze. Leżałam w napięciu czekając na kolejne, ale ze zmęczenia wkrótce zasnęłam.


Nad ranem nie miałam czasu na pytania, bo zbieraliśmy się do wyjazdu, ale już w aucie oczywiście pytam.

  • To jakiś znak dla nas ?
  • Aaaa… Już wiem… Wczoraj się nie modliłem, nie miałem siły.
  • Nie ma słowa zmęczony, a obowiązek.
  • A ty nie jesteś zwykły Kowalski, który nie rozumie.

Wiedziałam, że Ojciec dopuścił gacka do działania. To drapanie przypomniało mi historię znanego przypadku opętania, na podstawie którego nakręcono film „Egzorcysta”. Film jak to zwykle w Hollywood bywa przerysowany kompletnie, ale sama historia jest bardzo ciekawa. Tam zwiastunem obecności diabła w domu było również drapanie w / po ścianie. Tak mocne, że myślano, iż w środku myszy się zalęgły. W moim przypadku o żadnych myszach w środku ściany być mowy nie może, ponieważ tam tylko cegła. Ciągle o tym myślę, ale Piotr jak gdyby nic się nie stało.

  • Jestem zszokowany Ilmetem.
  • W kontekście tego co było drapane… To się dzieje.
  • Czyli mi się nie przewidziało… – ulżyło mi.

Jedziemy w ciszy, myślę o drapaniu, myślę o Jezusie, myślę o Ewangelii…

  • Jak można chodzić po wodzie ! – próbuję zrozumieć to od strony technicznej.
  • Jak można drapać nie widząc tego drapania ?


30. 09. 18 r. Warszawa. 

Wczoraj wracaliśmy do Warszawy i nie rozmawialiśmy w ogóle. Piotr był myślami zanurzony w problemach firmy i nawet słonia na drodze by nie zauważył. Myślę, że Niebo też to widziało i wolało milczeć. Dzisiaj na kawie za to oddało w dwójnasób.

  • Zobaczyłem nad ranem białą postać w długiej szacie… To na pewno był Ojciec. Usiadł na moim łóżku jak robił to Edziu, tak specyficznie. Wysoka postać w długiej niby sukni, czymś takim jak tunika. Pokazał mi kalendarz trójdzielny, widzę jak palcem dotyka na 1, początek miesiąca i od tego miejsca cały miesiąc abo i więcej zostało przykryte jakby mgłą, miało inny kolor. Nie wiem co chciał przez to powiedzieć… Na koniec przytuliłem się do Jego boku. Nic mi nie kazał robić, kazał mi tylko być.
  • ……. – wzruszył się.
  • Pan Bóg uspokoił mnie, teraz powiedział…
  • Nie bój się. Ja jestem.
  • Przyjaciel przyjaciela nie zostawi w potrzebie.
  • Tak jak ty pomagasz wielu ludziom, tak Ja tobie.
  • Ale ja nie pomagam…
  • Ty tego nie widzisz, ale Ja tak.
  • Twoje myśli też.
  • …….. – powiedział do mnie, co mnie natychmiast postawiło na baczność.
  • Ja jestem… – chciałam się tłumaczyć, ale zrezygnowałam. Nie ma sensu, gdy Ojciec zna wszystkie myśli.
  • Co znaczy w ogóle słowo Biblia ?
  • Bi… …blia.
  • Homiel jaja sobie z ciebie robi chyba – Piotr się śmieje.

p.s. Bibliaz greckiego βιβλίον, biblion – zwój papirusu, księga, l.m. βιβλία, biblia – księgi.


Tak nam się dobrze rozmawiało po dwudniowej przerwie, że zaryzykowałam;

  • Dlaczego Jezus spojrzał w Niebo ? Dlaczego ? Słuchał ? – pytam, bo Piotr robi tak prawie codziennie. Gapi się w górę i widzi Niebo. Ja widzę tylko niebo… 
MK 6;41 A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. 
MK 7;34 a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się! 
MT 19 Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom 
ŁK 16 A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali ludowi. 
  • To strona techniczna między Ojcem i Synem, więc zostaw to.
  • Ooook. To drugie…. Według obliczeń naukowców Jezus został ukrzyżowany w kwietniu, a dokładnie 7 kwietnia. A może także się urodził 7 kwietnia ? Tak zamknąłby się cykl, bo urodził się też w kwietniu ?
  • Chcesz metrykę Chrystusowi pisać ?
  • Ważne, że był i jest.
  • O ! Słowo „jest… jest kluczowe – …. pomyślałam.
  • To jeszcze jedno pytanie… – trzymałam coś w zanadrzu.
  • Ojciec powiedział mi właśnie po cichu …
  • Uważaj, będzie teraz pytać około MM.
  • ……. – uśmiałam się głośno. Głupio mi się zrobiło, ale oczywiście nie zbiło mnie to z tropu, bo takiej okazji do pytania nie przegapię.
  • Czy rzeczywiście anioł odsunął kamień na oczach Magdaleny ? – … to trzymałam w zanadrzu.
  • ……. – cisza.
 MT 28; 1 Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. 2 A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. 3 Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. 4 Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli. 5 Anioł zaś przemówił do niewiast: «Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. 6 Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. 7 A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem». 8 Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. 

Miałam wielkie wątpliwości i jednocześnie byłam pewna, że ani MM, ani kilka kobiet naraz przesunąć kamienia raczej nie mogły. Ale czy zrobił to anioł jak pisze Mateusz ?

  • Wydaje mi się ta wersja niemożliwa – ciągnę dalej.
  • Ale jak się czyta !
  • Każda ma swoją magię i o to chodzi.
  • ?! – … byłam kompletnie zaskoczona. 

Dlaczego jest niemożliwa ? Nie o to chodzi, że Anioł nie mógłby tego zrobić, ale chodzi o to, że nikt poza Mateuszem tego nie opisał, a samo wydarzenie byłoby nie mniej niesamowite jak samo zmartwychwstanie. Byłoby tak niesamowite jak przejście Jezusa po wodzie, co odnotowali wszyscy. Według Mateusza widziały to dwie kobiety i strażnicy, a więc kilku świadków, którzy nie potrafiliby solidarnie milczeć i nie rozpowiadać. Zwłaszcza strażnicy byli najmniej skłonni zachować to w tajemnicy. Jako żołnierze rzymscy nie mieli żadnego związku emocjonalnego z Jezusem. O takim wydarzeniu krzyczeliby na całe miasto, a tu cisza. Ewangelie to prawdziwe wydarzenia i o autentyczności tych wydarzeń świadczy psychologia ludzkich zachowań, bo niczym tamci ludzie nie różnili się od nas dzisiaj. W takim razie nasuwa się pytanie… Która z czterech opisanych wersji jest najbliższa prawdy ? 

Szukałam dalszych pytań, ale pustka zapanowała w mojej głowie. Przyszło mi nawet na myśl, że ktoś zrobił to specjalnie.


Jadąc do kościoła Piotr zatankował auto.

  • Gdy sobie przypominam jak kiedyś nie miałem pieniędzy na paliwo… – kręci głową…
  • Dziękuję Ojcu za to, że zalewam do pełna i mnie na to stać.
  • Już nic nie mów, bo będziesz cały dzień dziękował i to mało czasu będzie.

Trafiliśmy akurat na komunię. Na koniec mszy ksiądz mówi…

  • Jutro zaczyna się październik.
  • Żeby oni wszyscy wiedzieli…
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie niepewnie.

Wieczorem. Dzwoni córka.

  • Nasz ksiądz powiedział dzisiaj, że anioły lubią jak ich się prosi i jak mają wiele do zrobienia.
  • Naprawdę Homiel ? – pytam.
  • Jak anioły nie robią to tyją.
  • Dlatego twój jest gruby.
  • ……. – wybuchnęliśmy śmiechem.
  • Homiel mnie pochwalił za odzywkę do sąsiadki.

Nasza sąsiadka to kobieta lat około 80, a może i więcej. Chodzi o lasce ledwo, ledwo. Często ją mijam na schodach i za każdym razem pytam, czy jej nie pomóc. Ona za każdym razem kategorycznie mówi nie. Dzisiaj mijaliśmy ją także, Piotr ją zaczepia…

  • Nie pomagamy, nie wolno ! – i zrobił to w sposób bardzo zabawny. Sąsiadka roześmiała się na cały głos.
  • A co Ci się w tym podobało ?
  • Nie widzisz jaka była uradowana ?
  • Była.
  • Hmm… Jak niewiele trzeba, aby kogoś uradować. Wystarczy być sympatycznym.
  • …….
  • Ciekawe co Pan Bóg sobie teraz myśli… – tylko Piotrowi mogło przyjść takie pytanie do głowy.
  • Zapytaj to ci powiem.
  • To o czym myślisz ?
  • Myślę o tobie i o wszystkich.


Dopisane 30. 05. 2019 r.

  • Jak można drapać nie widząc tego drapania ? – choć w filmie główną rolę odgrywała dziewczynka, cała historia dotyczy chłopca.

Dziwne zjawiska zaczęły się 10 stycznia 1949. Rodzina usłyszała jakiś dziwne piski, jakby ktoś robił zarysowania na ścianach. Myślano, że może takie dźwięki wydają jakieś szkodniki, ale jednak nie znaleziono dowodów na obecność myszy, czy czegoś podobnego. Ojciec Rolanda wówczas zdemontował całe ściany w domu, aby odkryć gniazdo tych, jak mniemał, niepokojących dziecko szczurów. Niemniej szczurów nie było. http://www.fronda.pl/a/egzorcyzmy-chlopca-r,25607.html

Nawet ten przypadek był kwestionowany, podważany i degradowany do zera, nie mniej jednak był.

Demoniczne opętania są, a ofiary szukające pomocy egzorcystów powinni być potraktowani poważnie – oświadczył psychiatra światowej sławy dr Richard Gallagher. Naukowiec dodał też, że zjawisko to znane jest na całym świecie. https://edition.cnn.com/2017/08/04/health/exorcism-doctor/index.html

Jeśli chodzi o kwestię opętania, czy też istnienia diabła w naszej rzeczywistości… To co twierdzą sceptycy, czy ludzie zdrowego rozsądku, to nie ma żadnego znaczenia dla prawdy. Bo prawda jest jedna. Prawdziwe opętania są wielką rzadkością, ale obecność Złego jest naszą codziennością. Musimy zdawać sobie z tego sprawę.

Baranek między wilki.

18. 09. 18 r.

Już wczoraj czułam się „nie-bardzo”, a dzisiaj mnie dopadło. Grypa żołądkowa. Myślałam w pewnym momencie, że życie kończę. Piotra wyrzuciłam do pracy, aby się nie zaraził, a sama „umierałam”. Gdy wrócił, gdy tylko wszedł …

  • Ojciec przekazuje ci, że jutro będzie z tobą lepiej.

Ledwo to powiedział poczułam falę dziwnej, błogiej energii. Cieplej energii, która mnie wzruszyła. Płakać mi się chciało. Przyłożyłam głowę do poduchy i zasnęłam na chwilę.

  • Ojciec powiedział…
  • Musisz być zdrowa, bo wiele musisz jeszcze zrobić zanim odfruniesz.
  • Przepraszam ! Zanim cię wezmę, dziecko moje.
  • …… – nie odezwałam się, ale wiedziałam, że to odpowiedź na moje myśli.

Podczas przerwy między atakami dostałam telefon z informacją, że moja znajoma dostała wylewu i jest w stanie agonalnym. Pomyślałam wtedy, kiedy głowa mi pulsowała do granic możliwości, że i ja tak kiedyś skończę.

  • Dlaczego Ola choruje ?
  • Tak by nie wiedziała co znaczy życie. Będzie współczuć.
  • Nie możesz jej pomóc ?
  • Nie mogę ingerować w wasze życie.
  • Akurat… – pomyślałam uśmiechając się. 
  • Pan Bóg to wielki strateg – Piotr powiedział tylko.
  • Ty jej pomożesz.
  • Następnym razem będzie ci wierzyła, zanim zapali się światło.
  • Pan Bóg mi nie daruje…. – śmieję się, bo ciągle o tym przypomina.
Kiedy opowiadał cały był w nerwach. Naprawdę, starałam się słuchać go bardzo uważnie, ale co rusz ziewałam, bo wyrwał mnie ze snu. Ciągle myślałam, żeby już skończył. Kładąc się z powrotem spać pomyślałam nawet; - A może mu się to przyśniło? W każdym razie jego relacja nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Zadzwonił na gorąco, ale to był zły moment, po prostu byłam cholernie śpiąca. Śpię dalej w najlepsze i raptem słyszę wyraźnie słowa w swojej głowie;  -Jeśli jest to prawda, niech się zapali światło.  Natychmiast i gwałtownie otwieram oczy i co ?…… cały pokój jest oświetlony. Nie mogę w to uwierzyć! Kto zapalił światło? Żeby je zgasić musiałam wstać z łóżka i podejść do kontaktu przy drzwiach. To mną wstrząsnęło i nie mogłam zasnąć do rana. Zrozumiałam, że to co przeżył Piotr jest ważne i przede wszystkim prawdziwe.  http://osaczenie.pl/wp/2016/04/14/kolejna-szybka-przeprowadzka/

Piotr pod głowę wciska mi poduszkę z motylkami.

  • To Ojca, uzdrowi cię.
  • Dałeś ją ?
  • Pożyczyłem.
  • A potem ?
  • Zabiorę.
  • No !
  • Ale to ja ją kupiłam ! – przypominam.
  • A od kiedy narzędzie krzyczy ?
  • …….
  • Ojciec mówi…
  • Moje dzieci… Jeszcze trochę i będzie się dużo działo...
  • Nie powiedziałem dużo – poprawia Piotra. 
  • Ooook. – zaczerwienił się.
  • Czy tą falę, te wydarzenia zobaczą też inni ? – dopytuję.
  • Czy dokładnie przeczytałaś i zrozumiałaś napis na swoim komputerze ? 

  • Mały! W przyszłym roku będzie się działo.
  • W tym… poczujesz.

Godzinę później czuję się już znacznie lepiej, ale spoglądam na Piotra, a on dość niewyraźny.

  • A ty jak się czujesz ? – pytam.
  • Ja ? Dobrze.
  • Nie kombinuj ! – przywołuję go do szczerości.
  • A lubisz.
  • Homiel, ciągle mnie słuchasz ?
  • Za to Mi płacą.
  • A ile ?
  • Jedna ambrozja wystarczy.

19. 09. 18 r. Warszawa.

Wczoraj poczułam się wieczorem na tyle dobrze, że zaczęłam studiować ewangelie dalej. Dzisiaj nawet zebrałam się, by pójść na kawę.

  • Ponieważ wczoraj byłam chora, czy mogę za to zadać dwa pytania ?
  • Nigdy na dwóch się nie kończy.
  • ……. – roześmiałam się…
  • Dlaczego Jezus zabronił mówić, że jest Mesjaszem ?
Mateusz; 20 Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.
  • Baranek między wilki.
  • Aaaaa… Baranek to ofiara składana przez Żydów… – … oświeciło mnie.
  • Nie chciał, aby został załatwiony zanim zrobi swoje do końca – Piotr tłumaczy mi po swojemu, bardzo…. „po swojemu”. 
  • To teraz drugie pytanie. Trzy namioty… O co chodzi ?
MT 17; 1 Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. 2 Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. 3 A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. 4 Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». 5 Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» 6 Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. 7 A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» 8 Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa.
  •  Nic nie słyszę… – Piotr wzrusza ramionami.
  • Aż 3 apostołów widziało Eliasza na własne oczy !
  • ……. – ale odpowiedź nie padła.
  • Masz silny związek z Jezusem powiedział Ojciec po krótkiej chwili do Piotra.
  • Nic nie pamiętam ! – Piotr natychmiast rozbrajająco szczerze. 

Sposób w jaki to powiedział, a przede wszystkim sens tego zdania doprowadził mnie ze śmiechu do łez.

  • To wejdzie do anegdot.
  • …….
  • To jeszcze jedno…
  • Mówiłem, że na dwóch się nie skończy.
  • ……. – robię głupią minę, ale brnę dalej, bo okazja świetna.
  • Co Eliasz ma naprawić ?
 10 Wtedy zapytali Go uczniowie: «Czemu więc uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?» 11 On odparł: «Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko.
  • Córko, czy jesteś ślepa ?
  • Widzisz i nie widzisz.
  • Nastawiasz ucha i nie słyszysz.
  • Zbulwersowana byłaś TVN i nie wiesz co słyszysz ?
  • ……. – robię wielkie oczy.

Pierwszy świadek przed sejmową komisją ds. VAT pomógł zweryfikować pewne założenia https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-09-18/wydarzenia-i-opinie-marcin-horala-zbigniew-girzynski-pawel-kowal-transmisja-od-1915/?ref=krajbardzo liczę na dochodzenie w sprawie nadużyć VAT. W TVN wczoraj zobaczyłam na własne oczy i uszy co znaczy manipulacja faktami. TVN stwierdził, że profesor Modzelewski to doradca PIS i z tego względu nie jest w ogóle wiarygodny. Nic nie wspomniał o tym, że Modzelewski ostrzegał rząd PO przed nadużyciami, że pisał listy, powiadomienia, raporty. Gdybym nie oglądała jego relacji na żywo, to pewnie bym TVN uwierzyła. Ich manipulacja totalnie mnie zbulwersowała.

  • Czy chcesz być jak oni ?
  • Ślepa i głucha i na dodatek nierozumna ?
  • Ale ci Ojciec powiedział ! – Piotr był po wrażeniem.
  • Dał mi odpowiedź – ucieszyłam się.
  • Eliasz powróci. Przecież jesteśmy w trakcie apokalipsy.
  • …….
  • Uwielbiam, kiedy czuję Ojca. Wszystko przez chwilę tutaj traci swój sens, nic się nie liczy – zamyślił się.
  • A czy teraz czujesz ?
  • Bo trzymam cię bez przerwy na swojej dłoni.
  • Noszę cię przez życie.
  • Kiedy lecą do ciebie strzały, odrzucam je.
  • Kiedy kwiat się budzi, tak otwieram dłoń.

  • Kiedy noc się zbliża, zamykam.


Dopisane 20. 05. 2019 r.

  • Czy chcesz być jak oni ? Ślepa i głucha i na dodatek nierozumna ? oczywiście nie o samo TVN tutaj chodzi, ale o konflikt między prawdą a fałszem, między dobrem a złem. TVN niestety staje się symbolem tego konfliktu, ponieważ stał się nośnikiem fałszywej „prawdy”. Przekonałam się o tym jeszcze raz podczas relacji z pochodu 11 listopada. Byłam wśród tych ludzi, przypadkowo dokładnie tam, gdzie stali narodowcy, a było ich może z 10 osób wśród tysięcy. Młodzi, podpici, przestraszeni. Ciekawa była reakcja osób, którzy ich otaczali, oni próbowali ich wygonić z pochodu. Tam było mnóstwo dzieci, rodzin, przekrój całego społeczeństwa, a potem pierwsze co słyszę w TVN, że to był pochód nacjonalistów. Niedopuszczalna manipulacja.

 

Ta ziemia to permanentne pole walki.

11. 09. 18 r. Warszawa.

Czytam ewangelie bardzo dokładnie. Zapisuję sobie fragmenty, które mnie zainteresowały szczególnie i zbieram je do kupy, żeby w odpowiednim momencie spytać raz, a dobrze. Trafiają jednak się takie zdania, takie słowa, które wiercą mi dziurę w mózgu już teraz i nie dają spać. Siedzimy dzisiaj na kawie, kręcę się nerwowo, bo nie wiem jak zacząć…

  • Czy mogę spytać Homiela… Ojca… Jeszua… – już sama nie wiem do kogo powinnam się zwrócić. Obawiam się, że nie dostanę odpowiedzi i nie chcę dostać po uszach. Biorę głęboki wdech w końcu…
  • Jezus powiedział … Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz… Co miał na myśli ?
  • Powinnaś sama wiedzieć.
  • Ta ziemia to permanentne pole walki.
  • Miecz, aby walczyć ze złem. To jest ten miecz.
  • Wspomnij swojego Nautilusa, przyniosłaś im pokój, a oni cię zaatakowali.
- Zobaczyłem cztery, może pięć osób, w tym jedną małą kobietę. Stałaś prawie w kręgu w kształcie U, a oni cię otaczali. Szydzili z ciebie i śmiali się, ale to kobieta ich do tego namawiała. Oni się jej słuchali. Zerwali z ciebie niebieską marynarkę, a ten najgorszy, który cię atakował nałożył ją na siebie i lał na nią brudną wodę. Wielu stało w kręgu i ze śmiechem to obserwowało – Piotr był naprawdę wkurzony. 
- Co robiłam w tym kręgu ? – chciałam dowiedzieć się więcej. 
- Pokazywałaś swoje dłonie rozłożone jak do modlitwy, jakbyś coś tłumaczyła. 
- Hmm…. Rozłożone dłonie to w mowie ciała znaczy „nie mam nic do ukrycia” – co było zgodnie z prawdą. 
- Niebieska marynarka; niebieski to symbol Nieba, marynarka – to jak ubiór urzędowy. 
Homiel czasami nazywa mnie adwokatem Nieba, bo ciągle Ich bronię. Lanie brudnej wody – szydzenie, brukanie, wyśmiewanie, czasami mówi się „wylać wiadro pomyj komuś na głowę”. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/03/23/nigdy-nie-jest-tak-ze-jest-idealnie-dla-ludzkosci/
  • Spójrz na tego, który namalował ci obraz.
  • Zobacz jego zmienność.
  • Raz jest zły, raz dobry.
  • …….. – szczęka zjechała mi do samej ziemi. Ja już tego nie pamiętałam.

Rzeczywiście, obraz namalował jeden z tych atakujących. Chwilowo się wtedy nawrócił, ale co się dzieje z nim teraz ? Nie mam pojęcia.

Spojrzałam na ten tekst i coś mnie tknęło. Od kilku tygodni szukam grafika komputerowego, malarza, który przygotowałby na podstawie zdjęcia odpowiedni, wyraźny rysunek Jezusa. Wszyscy mi odmówili, ale autor powyższego tekstu jest też rysownikiem, grafikiem komputerowym. Niedawno Ojciec powiedział... 
- Walcz do końca, w końcu trafisz na właściwą ścieżkę. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/03/18/jezus-umarl-za-wszystkich-i-ma-lekko-uchylone-drzwi/
  • Na to pytanie już sama znasz odpowiedź.
  • Na każdym miejscu, każdym kroku jest pole walki.
  • Nawet z mamą twoją walczysz.
  • Czasami wychodzi prawdziwa Ola, bo znasz słowa czcij Ojca i Matkę swoją.
  • Oddziel kłótnię od walki.
  • Oddziel spieranie się od walki.
  • …….. – dech mi zaparło.

Niedawna rozmowa telefoniczna z moją mamą spowodowała, że na długo nie chciało mi się  z nią rozmawiać. Opowiedziała, że spotkała swoją znajomą, która stwierdziła w przypływie jakiegoś impulsu, iż Polska jest narodem wybranym przez Boga.

  • Wyobrażasz sobie ?! Co za wariatka… Idiotka !

Potrząsnęło mną, ale się nie odezwałam. Niestety nie stanęłam też w obronie tej kobiety, choć wiem, że ma rację. Wolałam się wycofać, aby nie podsycać agresji. Teraz nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale teraz przynajmniej zrozumiałam dalsze słowa Jezusa…

34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. 38 Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. 39 Kto chce znaleźć swe życie, straci je. a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. 
LK; 12; 49 Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął 50 Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. 51 Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. 52 Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; 53 ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej». 

Jezus nie chce poróżniać ludzi celowo jakby to wynikało z Jego słów. To się dzieje niejako automatycznie. Dlaczego ? Dlatego, że kto wierzy „na przepadłe” zaczyna spostrzegać ten świat i ludzi zupełnie inaczej. Pozostali, najczęściej najbliższa rodzina, znajomi, przyjaciele po prostu tego nie są w stanie zrozumieć i bardzo często nawet zaakceptować, więc konflikty rodzinne są niemal na porządku dziennym. 

A tak poza tym… Szczerze mówiąc… Ludzie, którzy wierzą „na przepadłe” nie potrzebują już innych ludzi, aby żyć. Wystarczy im Bóg. I to jest naprawdę bardzo trudne do zrozumienia. Ludzie Boga w gruncie rzeczy stają się ludźmi samotnymi. 


Widząc, że dostałam tak wyczerpującą odpowiedź chciałam zadać kolejne pytanie…

  • Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak jesteś naumiana, tylko nie pamiętasz.
  • Wracaj do swoich zapisków…
  • Pokazał mi twoje zeszyty w szufladzie… Masz tam ich kilka! – Piotr zdziwiony… ja także. Nie miał pojęcia gdzie trzymam zapisane zeszyty. Rzeczywiście trzymam jej w nocnej szufladzie, ale w Szczecinie.
  • Cieszymy się, że czytasz Biblię. Zastanawiasz się.
  • Hmm… Mogę zadać pytanie dotyczące Eliasza ?
  • Nie wiem, czy będę znał odpowiedź.
  • Nie wierzę, na pewno znasz – śmieję się.
  • Nie wiem, czy będę znał odpowiedź dla ciebie.
  • …. – natychmiast spoważniałam.
  • Znasz powiedzenie co jest lepsze dla człowieka ? Dać wędkę, czy dać rybę ?
  • Masz głowę nie tylko do czesania na Wilczejp.s. tam chodzę do fryzjera.
  • Niech te twoje zwoje pracują, bo przecież masz te zwoje – … mózgowe.
  • Ale się często mylę.
  • …….
  • Wygląda na to, że Jezus uzdrowił setki ludzi.
  • Uzdrawiał nie tylko na ciele, ale i na duszy.
  • Czy Jan Chrzciciel to rzeczywiście Eliasz ? – ryzykuję, bo ciągle mnie to męczy.
  • Za daleko sięgasz.
  • Hmm…. – no i nie wiem.

I nie wiem, czy znaczy to; 1) za daleko się posuwasz? 2) za daleko sięgasz, bo jest ktoś bliżej Jezusa, kto był Eliaszem ?

  • Do Jana Chrzciciela przychodziło mnóstwo ludzi.
5 Wówczas ciągnęły do niego Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nad Jordanem. 6 Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając przy tym swe grzechy.
  • Kiedy pojawił się Jezus w tłumie, a zakładam, że był tam jednym z wielu ludzi… Skąd Jan wiedział, że Jezus to Ten jedyny ?
13 Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. 14 Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?» 15 Jezus mu odpowiedział: «Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił. 
  • Skąd wiedziałaś, że Piotr jest ten właściwy ?
  • ?! – musiałam zacząć sobie na gwałt przypominać nasze pierwsze spotkania.
  • U ciebie trwało to 2 tygodnie, u niego 2 sekundy.
  • Skąd wiedziałaś ?
  • …… – Ojciec mnie zaskoczył. Kiedy spotkałam Piotra po prostu wiedziałam, a właściwie…
  • Przypominasz sobie ? – zwracam się do Piotra.
  • Jak mi się oświadczałeś to mówiłeś mi później wielokrotnie, że nie wiedziałeś co mówisz, jakby ktoś za ciebie to mówił.
  • On był w świadomości.
  • Dlaczego chcesz to wiedzieć ?
  • Dlaczego nie chcesz tego przyjąć ?
  • To nie taaak – zawahałam się.
  • Chcę, aby ludzie zrozumieli jak to działa, jak działa Ojciec.

Zamyśliłam się. Skąd wiedziałaś ? Trudno to wyjaśnić. Pewne rzeczy się po prostu wie, wie gdzieś głęboko w duszy. Stuprocentowa pewność. I żadna logika, żaden rozum nie ma tu nic do rzeczy. To dusza pamięta, ma coś zakodowane w sobie i w ważnych chwilach się odzywa.

  • Czytam te ewangelie i jestem pewna, że ludzie, którzy słuchali Jezusa na żywo niewiele z tego rozumieli. Nie rozumieli Go. Nie mogli Go zrozumieć – przyszła do mnie taka refleksja. 
  • ……..
  • Ojciec mówi do mnie… 
  • Jesteś złotem, który się formuje pokazał mi takie surowe złoto jak z lawy.


Późnym wieczorem zadzwoniła Krysia z wiadomością, że w sobotę ma drobny chirurgiczny zabieg na dłoni, którą z powodu zapalenia ścięgna przestała ruszać. Piotr się mocno przestraszył, że będzie jak z Edziem. Musiałam go uspakajać, że nic na to nie wskazuje, ale tak naprawdę podczas egzorcyzmów uspokoił go dopiero sam Ojciec…

  • Zamiast myśleć o chorobie chodź do Mnie, przytulę cię.
  • Chodź, będę cię słuchać i ci pomogę się pomodlić.
  • Mogę się położyć na chwilę na poduszce ?
  • Weź sobie Moją.
- Modliłem się… Boli mnie kolano, więc podłożyłem sobie pod kolana tę poduszkę. Usłyszałem głos Jezusa… 
- Uczysz i chronisz ludzi Moich, a Ja uczę i chronię ciebie. 
- Dochodzisz do kresu tej drogi i przyjmij to, co nadejdzie. 
- Zaufaj Mi do końca, bo innej drogi dla ciebie nie ma. 
- Spójrz na dół. 
- Schyliłem głowę i pierwsze co widzę to oczywiście poduszka. Nie wiedziałem czego mam szukać, po chwili zobaczyłem na niej dwa motyle, czerwonego i niebieskiego. 
- A teraz dokończ modlitwę. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/05/20/dawac-nie-tym-co-placza-a-co-potrzebuja/

 



Dopisane 14. 05. 2019 r.

  • Czy Jan Chrzciciel to rzeczywiście Eliasz ?
  • Za daleko sięgasz. Wracaj do swoich zapisków...

Trzecia opcja, że za daleko sięgam jest taka, że rzeczywiście powtarzam niektóre pytania, a odpowiedź już padła.

- To powiedz Homiel, czy Eliasz był Janem Chrzcicielem ? 
- … Uśmiecha się, ale nic nie mówi. Powtarzam to samo pytanie godzinę później, gdy Piotr leżał już na kanapie. 
- No Homiel, powiedz wprost. To jest za poważna sprawa na nie-wprost. 
- Nie ma przypadkowości. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/09/28/eliasz-jest-jeden/

Czy Polska jest przez Ojca wybrana ? Iskra będzie dowodem, że tak właśnie jest.

Czy trzeba być zaślubionym, żeby być oddanym ?

08. 09.18 r. Ustroń.

Fatalna pogoda dzisiaj, więc zamiast w góry to jedziemy do Wadowic. Jedziemy prawie w ciszy, ale wkrótce tę ciszę przerywa Ojciec …

  • Jak film wczorajszy ?
  • Ciężki – mówię otwarcie. Ciągle o nim myślę i być może dlatego padło to pytanie.
  • Czy kochając Chrystusa nie powinna kochać drugiego człowieka ?
  • Właśnie !

A właśnie myślałam o tym jak to możliwe, że zakonnica, przełożona wszystkich zakonnic była tak okrutna i czyniła okrutnie w imię miłości do Kościoła i do Boga ? Im bardziej była surowa, tym bardziej wydawało się jej, że jest bliżej Nieba. Choć to tylko film i niby fikcja, to jednak ten błąd powtarza także w realnym życiu. 

  • Ojcze, wytłumacz proszę… W tym filmie zakonnice brały normalny ślub z Jezusem. O co chodzi z tymi ślubami? Czy one muszą ? To nie jest dla mnie… normalne – na końcu się zająknęłam.
  • Czy jesteś oddana Chrystusowi ?
  • Tak.
  • Czy jesteś oddana Piotrowi ?
  • No wiadomo…
  • Czy trzeba być zaślubionym, żeby być oddanym ?
  • Nie.

Oczy mi się otworzyły z zachwytu. Zadając pytania Ojciec zmusza mnie do myślenia, a kiedy sama myślę, to i sama wyciągam wnioski.


W Wadowicach zdecydowaliśmy się na godzinny obchód w muzeum Karola Wojtyły. Krótka recenzja; wspaniale urządzone i zorganizowane miejsce. Obejrzeliśmy tam między innymi dokładną replikę księgi, która zamknęła się podczas pogrzebu. Patrząc na nią zastanawiałam się jak to możliwe, że tak ciężka księga mogła się sama zamknąć.

Replika księgi + odbijające się z sufitu światełka 🙂
- Dlaczego Jezus na zdjęciu ma oczy zamknięte? 
- Pokazał mi, że kiedy umierają ludzie, to zamyka im się oczy, a potem zobaczyłem księgę, którą zamknęła się podczas pogrzebu Jan Pawła II… Zamknięcie oczu to jak zamknięcie pewnej drogi… 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/03/26/u-was-szczescie-u-nas-wszystko-zaplanowane/

09. 09. 18 r. Warszawa.

Wracamy do Warszawy. I nawet się z tego cieszę. 

  • To muzeum mnie dobiło. Strasznie się tam zmęczyłem, wyeksploatowałem emocjonalnie. Papież jest taki doskonały, najlepszy uczeń i w ogóle, a ja taka miernota… Bóg chyba się pomylił… – Piotr zaczyna.
  • To co zrobisz, aby się zmienić ?
  • Smakowały ci te naleśniczki ?
  • Wiesz co znaczy umiar ?
  • ……. – uśmiałam się teraz.

Piotr na śniadaniu w hotelu napasł się za miesiąc, bo zawsze ma ekonomiczne wytłumaczenie; zapłacone to trzeba korzystać. Teraz się ledwo rusza.

  • Dziękuję ci Ojcze za ten wyjazd, był świetny.
  • A ja dziękuję ci Homiel, że nie musiałem w Oświęcimiu płacić 100 złotych.
  • Nie można płacić za swoje miejsce pracy.
  • ???!!! – Piotrowi mina zrzedła.
  • Dziękuję ci za to.
  • Za co jeszcze ?
  • Za wszystko.
  • …… – bał się już odezwać.
  • Co w tym muzeum jest takiego, że ja autentycznie poczułam się duchowo najedzona dosłownie „po pachy” ?
  • Mówiłaś, że Pan Bóg ma swoje biuro w Częstochowie…
  • To tam ma swój oddział.

Roześmiałam się, ponieważ będąc w klasztorze w Częstochowie faktycznie powiedziałam do Piotra, że energia Boga jest tu wszechobecna i bardzo mocna. To tak jakby miał tutaj swoją centralę, swoje główne biuro w Polsce,  w którym przesiaduje, pracuje, zawiaduje, kontroluje. Powiedziałam obrazowo, aby do biznesowej głowy Piotra łatwiej to dotarło. 

  • Czy ta książka mogła się tak sama zamknąć ?
  • Oczywiście, że mogła. To zależy od siły wiatru.
  • Ale nie w tym momencie i nie w tym miejscu.
  • Jego droga się skończyła.
  • Pan Bóg ją zamknął.
  • Czułaś powiew w Kazimierzu ?
  • Taaaak – pytanie mnie zaskoczyło.

W kaplicy, za każdym razem kiedy tylko jesteśmy w Kazimierskim klasztorze, przy ołtarzu czujemy bardzo silny powiew wiatru. Wbrew temu co mówił Piotr, który zawsze był pewny, że to znak od Ojca, ja sobie tłumaczyłam, że to tylko przeciąg.

  • Przecież trzeba ci dać jakoś znak, że jesteśmy.
  • ……. – wzruszyłam się.