Jak zaufasz to nawet kruki będą cię karmić.

23. 08. 17 r. Warszawa.

Siedzimy na kawie.

  • Nie wiem co planuje Ojciec, ale mam nadzieję, że będziemy mieli na kawę – Piotr zamyślił się.
  • Dawno mógłbyś kasłać, a jednak pijesz tę kawę.
  • Hmm… – uśmiechnęłam się, bo faktycznie… jakoś tak się zawsze dzieje, że mimo wielu problemów z głodu nie umieramy.
  • Bo nie „mieć”, a „być” jest ważne.
  • Dużo wody przelało się w rzece zanim to powiedziałeś. Teraz mogę usiąść w fotelu… … czyli odpocząć.
  • To takie ważne?
  • Ty nie wiesz ile nacerowałem się skarpet, byś to zrozumiał.
  • …….. – zaczęłam się śmiać.
  • Czyli tyle drogi musiałem przejść, aż dziury zrobiłem w skarpecie… Ten to ma powiedzenia – Piotr kręci głową, a mnie ciary przechodzą po plecach, bo widocznie nie zdaje sobie sprawy, że z Ojcem rozmawia.
  • Ale w tym świecie, tak to już jest, że trzeba coś jeść – mówię.
  • Jak zaufasz to nawet kruki będą cię karmić, tak jak ich karmisz.
  • …….. ?!

Uśmiechnęłam się zaskoczona. Gdy z kuchennych zapasów zostaje mi czerstwy już chleb, nie mam siły wyrzucać go do śmieci, lecz kładę na balkon. Zlatują się tam różne ptaki, a zwłaszcza jedna uparta wrona.  Gawroni po swojemu jakby dziękowała. Pewnego razu przybliżyła nawet głowę do szyby, przez którą ją obserwowałam i tak sobie spojrzeliśmy w oczy… co było dość niezwykłe. Nazwałam ją „moim krukiem”. Kiedy wychodzę z domu, często czeka przy wejściu do budynku, nawet dzisiaj. Mówię do niej…

  • Cześć kruk – … a ona piórami rusza. W takich chwilach mam wrażenie, że wszyscy na tym świecie są w jakiś przedziwny sposób ze sobą połączeni.

„mój kruk”

Piotr zaczął opowiadać o firmie, a  ostatnio ma mnóstwo w pracy i w związku z tym mnóstwo problemów.

  • Ciekawe… Dlaczego tak nagle, jakby się worek rozwiązał…
  • Wiesz dlaczego twoi ludzie mają tak dużo pracy teraz?
  • Żebyś był im niepotrzebny, będą sobie radzić.
  • Ale to nie potrwa wiecznie, to na jakiś czas – mówię przytomnie.
  • …….
  • Miałem dzisiaj dziwną sytuację z R. Kiedy wszedł do pokoju, poczułem zapach skóry i zobaczyłem 3 monety na dole skórzanego worka.
  • Czuję skórę pustej sakwy… mówię do niego.
  • Co to znaczy?… pyta mnie R.
  • Że nie ma pan pieniędzy.
  • No właśnie… W tej sprawie przychodzę.
  • ……. – zaczynam się śmiać.
  • Nie zdziwił się? Twoi ludzie będę się ciebie bali.
  • Eeeetam – Piotr machnął ręką.

Wieczorem.

Oglądamy informacje w TV, że zakończono akcje „Selfie dla Maryi” http://koronamaryi.pl/dolacz/selfie/

  • Szkoda… Nie wiedziałam o tym. Też bym wysłała.
  • Wasze selfie jest u Nas. Cała ściana, obrazy zatrzymane w kadrze.
  • Tak? – nie wiem, czy Homiel żartuje, czy mówi prawdę.
  • Lepiej byś mi pomógł w pisaniu – a przygotowywałam tekst o ewentualnym końcu świata, które nie będzie końcem.
  • Jestem spokojny o ciebie. Kiedy nie wiesz odpowiedź znajdujesz w głowie.

To ciekawe co powiedział. Rzeczywiście, co prawda nie słyszę Jego głosu, ale kiedy się nad czymś głęboko zastanawiam w środku głowy zdania układają mi się same. To przychodzi jak olśnienie. Czasami słyszy się, że ktoś coś powiedział mimowolnie, podświadomie, intuicyjnie. Lub ktoś coś odkrył nagle krzycząc eureka… Wierzę w to, a właściwie jestem pewna, że do tego rękę przyłożyło samo Niebo.

  • Czy zdarza się, że ktoś umiera wbrew Waszej woli? – pytam.
  • Jesteś szutnik – p.s. po rosyjsku żartowniś.
  • Hmm…. – czyli to nie jet tak, że na przykład jakiś samobójca będzie dla Nieba zaskoczeniem. Śmierć samobójcza jest nie tyle zaplanowana, co brana pod uwagę jako ewentualność.
  • …….
  • NIP będzie następnym w roku moim zdaniem – Piotr ciągle o przyziemnych sprawach.
  • Na kolana ich rzucę.
  • !!!!!! – Piotr lekko struchlał. A ja struchlałam, bo z Ojcem cały czas rozmawialiśmy. 
  • To brzmi jak wyrok.
  • To jest wyrok.
  • Co oznacza huk przy twoim nazwisku? Jaka to jest reakcja?
  • Hmm… Gwałtowna? – Piotr niepewnie.
  • A widzisz… Czyli myślisz.
  • … Słyszę, że ktoś się śmieje w tej chwili, aż się trzęsie.
  • … Zobaczyłem scenę z Jokerem, kiedy zobaczył siebie w lustrze i nie mógł się przestać śmiać  – https://www.youtube.com/watch?v=Dj2rQaj25h4
  • Joker śmieje się z siebie – już analizuję.
  • Co to znaczy?
  • Że też będziesz śmiał się sam z siebie, ze swoich wątpliwości jakie ciągle masz.
  • Jak myślisz… Pan Bóg lubi zakłady? Lubi się zakładać? – Piotr pyta niepewnie, bo już zaczyna wątpić, czy dobrze zrobił.
  • Bardzo lubi.
  • Dlaczego?
  • Lubi, gdy widzi jak ludzie się dziwią.

Hmm… To w takim razie lubi, gdy jestem w permanentnym zdziwieniu. Z powodu zdziwienia  ciągle chodzę zamyślona. Do tego stopnia, że niedawno patelnię próbowałam wcisnąć do pralki. Zorientowałam się, że coś jest nie tak dopiero wtedy, gdy nie chciała przejść przez okienko. Pan Bóg nie tylko lubi, ale też musi mieć niezłą z tego rozrywkę i akurat tym wcale zdziwiona nie jestem. Kiedy w TV nasłucham się wiadomości ze świata, też przełączam na kabarety, dla równowagi. 


24. 08. 17 r. Warszawa.

Poszłam do kina obejrzeć film; Fatima; ostatnia tajemnica. Siedziałam w ostatnim rzędzie i obserwowałam kto przyszedł na seans. W kinie było 33 osoby, w tym 5 mężczyzn, 3 siostry zakonne. Podsłuchiwałam ludzi, którzy siedzieli najbliżej mnie i szybko zorientowałam się, że zdecydowanie nie były to osoby, które przyszły na seans przypadkowo. Jakie to szczęście, że są na tym świecie jeszcze tacy, którzy traktują to poważnie. 

  • Dowiedziałaś się czegoś nowego w tym filmie? – Piotr pyta mnie wieczorem.
  • Nic nowego się nie dowiedziała, ale się utwierdziła.
  • … Ma rację… – Homiel uprzedził moją odpowiedź.

Kiedyś Piotr sprowadzał z Singapuru specjalistyczną herbatę drastycznie obniżającą poziom cukru. Zwykła herbata działała jak lekarstwo, ale mi tego nie sprzedawała się zbyt dobrze na naszym rynku. Nie było sensu dalej w to brnąć, więc zaprzestał ją sprowadzać. Dzisiaj spotkał pewnego człowieka…

  • Wchodzę do niego.
  • Kawy się pan napije?… mówi do mnie.
  • Nie mogę jestem po zawale, już piłem dzisiaj jedną.
  • Ja też nie mogę, mam cukrzycę.
  • A ile pan ma tego cukru?
  • 215.
  • Insulina jest potrzebna.
  • Proszę pana, kiedyś była taka herbata, ale jej już nie ma, byłem zdrowy wtedy jak rydz.
  • … i pokazuje mi stare pudełko.
  • Tą herbatę kiedyś ja ściągałem, ale przestałem.
  • Proszę pana, ja poszukuje jej po całej Europie. Czy pani wie, że w 2010 wykupiłem wszystkie zapasy i piłem po terminie ważności dwa lata? Trzymała mnie przy życiu, a teraz nie mogę sobie poradzić ze sobą.
  • Ściągałem ją, więc postaram się panu to załatwić.
  • … Spojrzałem na niego i mówię …
  • Zaczynam mieć wątpliwości, czy celem tej wizyty jest podpisanie umowy, czy załatwienie tej herbaty.
  • Wie pan co? Pan mnie szokuje… Jak pan to widzi? Bóg mi pana zesłał.
  • … Koronka… –  uśmiecham się.
  • Skontaktowałem się z Singapurem i poprosiłem o herbatę, mają przesłać.
  • Zrobiłeś wielką rzecz dzisiaj – … a przecież nie musiał.
  • Byłeś wielki, przełamałeś się. Napisałeś i dostałeś odpowiedź. Tam inny skrzydlaty siedzi, nie bój się.

Byłeś wielki, przełamałeś się… Zamyśliłam się nad tymi słowami. Zerwanie kontaktu z Singapurem było dość gwałtowne i burzliwe. Piotr zarzekał się, że już nigdy tam nie zadzwoni, ani nie napisze, a jednak ten ”inny skrzydlaty” był na tyle skuteczny, że zwykłe, biznesowe spotkanie przerodziło się w akcję ratunkową. Mamy być dobrzy dla innych ludzi. Drobnymi gestami naprawiamy ten świat. Tak właśnie działa Bóg. I tego chce Bóg.

  • Jak Ojciec to robi? – wyrwało mi się, bo byłam pod wielkim wrażeniem.
  • …Słyszę śmiech…
  • A ty Mnie z sądem pouczasz?
  • Ojcze, gdyby głupota mogła latać, to fruwała by pod niebiosa – Piotr zacytował słynne słowa ze znanego czeskiego serialu.
  • Myślę, że wyżej.
  • …….. – śmieję się głośno, uwielbiam takie chwile.
  • Jakie będą te święta? – Piotr już na poważnie. 
  • Inne niż zwykle.
  • Na czym polega ta inność? – Piotr drąży dalej.
  • Zobaczymy.
  • Czy chociaż skład ten sam zostanie? – pytam, bo takiej zmiany obawiam się najbardziej.
  • Limit w tym roku wyczerpany.
  • Czyli w tym roku nikt już nie odejdzie… –  i od razu dochodzi do mnie myśl, że Niebo nigdy nie mówi dokładnych dat.
  • A czy coś się będzie się działo w tym roku jeszcze?
  • Co chwilę coś się dzieje.
  • Przewiduję duże zmiany. Ten huk przy twoim nazwisku to nie taki sobie huk, to coś więcej.
  • Co masz na myśli?
  • Rozwiniesz skrzydła.
  • W jaki to sposób?
  • Martwi Mnie, że o to pytasz, to świadczy o twojej inteligencji.
  • Czy wiele się zdarzy? 
  • Jeszcze wiele.
  • Dlaczego mam kłopoty teraz?
  • Żebyś nie odleciał. Tylko będąc na ziemi trzeźwo, będziesz zrozumiany.
  • Oderwana będzie Iza, która nic nie rozumie, a mówi prawdę. Ona odleciała.
  • …….
  • Przez te problemy bardzo bolało mnie serce. W pewnej chwili myślałem, że umieram.

Spojrzałam na Piotra spokojnie… Ciekawe… Zauważyłam, że wcale mnie to nie zdenerwowało, co powiedział. Tak bardzo ufam Ojcu i wierzę w Jego plany i wiem, że Piotr ma żyć jeszcze, że przyjęłam to bardzo, bardzo spokojnie. 

  • Ojcze, jak on wytrzyma huk, kiedy go serce boli?
  • Są różne huki, może być miły huk.
  • …….
  • Właśnie wchodzimy z placu zabaw do przedpokoju.
  • A co dalej?
  • Pokój.
  • A co w tym pokoju?
  • Spotkanie.
  • Zobaczyłem ławeczkę zieloną z długimi belkami, po lewej stronie widzę drzwi zamknięte, a na dole smugę światła z pokoju.
  • Od niedawna tak siedzisz.
  • Jedna chwila na Górze będzie ważniejsza niż całe twoje życie tutaj.



Dopisane 19. 04. 2018 r.

  • Jak zaufasz to nawet kruki będą cię karmić, tak jak ich karmisz.

Potwierdzeniem prawdziwości troskliwej opieki Boga wobec wszystkich pokładających w Nim nadzieję, nawet podczas klęski suszy, jest wzruszający biblijny przekaz o tym, jak w sytuacji postępującego kataklizmu Eliasz był cudownie karmiony przez kruki: „Wówczas zostało skierowane do niego słowo PANA: Idź stąd na wschód i ukryj się w wąwozie potoku Kerit, na wschód od Jordanu. Będziesz tam pił wodę z potoku, krukom zaś rozkazałem, aby cię żywiły. Wyruszył więc zgodnie z rozkazem PANA i zatrzymał się nad potokiem Kerit, na wschód od Jordanu. Rano i wieczorem kruki przynosiły mu chleb i mięso, wodę zaś pił z potoku. Po pewnym czasie jednak potok wysechł, gdyż w kraju nie było deszczu” (1Krl 17,2-6). W oparciu o przywołany epizod można powiedzieć, że prorok posłuszny Bożemu słowu uczy wszystkich wierzących, że życie w całkowitej zależności od Boga wymaga absolutnego zawierzenia Mu, bez szukania jakichkolwiek zabezpieczeń, gdyż istnienie człowieka jest wyłącznie Bożym darem. http://tarnow.gosc.pl/files/14/10/26/344464_wiek20C5BCyjC485cy20wiarC485.pdf

W dniu moich urodzin „mój kruk” bez powodu podleciał do okna, siadł na parapecie i zajrzał mi do pokoju. De facto przyłożył swoją głowę do szyby, aby zajrzeć do środka. Coś tam po „swojemu” powiedział i zaczął wędrować po parapecie w tą i z powrotem przez kilka długich minut. Trzy osoby przyglądały się temu zjawisku z rozbawieniem, ale tylko Piotr i ja wiedzieliśmy o co chodzi.  Kompletnie się nas nie bał. Czy historia z Eliaszem i krukiem może być prawdziwa? Zdecydowanie tak. 

Jest jeden Bóg Ojciec, jeden Jezus Chrystus, jedna wiara.

05. 08. 17 r. Warszawa.

Wracaliśmy pociągiem do Warszawy. Wstaliśmy o nieludzkiej 3.00 godzinie, by zdążyć na pociąg na 4,00 rano. Miałam nadzieję, że wagon będzie pusty, a okazał się prawie przepełniony. Nie żałowałam, bo i tak nie liczyłam na rozmowę z Homielem. Oboje ciągle byliśmy bardzo zmęczeni, a ból fizyczny odczuwaliśmy dosłownie w mięśniach. Tak nasze organizmy zareagowały po stresie.

  • Homiel mówił, że Oni mają po wiele imion, a każde imię to jakby osobna funkcja, zadanie… W takim razie „przywróć mi imię” to chyba przywróć mi funkcję? – myślę głośno, ale mówię szeptem.
  • Oględnie to ubrałaś, chodzi o wszystkoa jednak się odezwał.
  • Ale ja nie jestem zbyt poważny na coś takiego – Piotr zaczyna się bronić.
  • Nie o taką powagę chodzi, bo wielu jest poważnych.
  • Twoje imię w drodze.
  • ……..
  • A teraz przyda ci się twój nowy telefonik.
  • ?!
  • Już nie tylko będziesz pisarką, ale i fotoreporterką.
  • ? Really ?!!! – wyrwało mi się głośno.
  • Jeśli tak będzie, że jakieś nowe zdjęcia zdobędę, to… będzie ciekawie!
  • Nie 600, a miliony to będzie czytać.
  • A nie mogliście tak Edzia po prostu uzdrowić? – pytam.
  • Wszystko jest po coś.
  • Piszesz i piszesz i nie wiesz co piszesz. Przecież znasz to… Bóg wie co robi.
  • ……. – uśmiechnęłam się, bo sama tak często mówię.
  • Przyjmij i opisuj, będziesz widziała mądrość Ojca, a nie „dlaczego”.
  • ……. – te słowa szybko mnie otrzeźwiły i postawiły do równowagi.
  • Spytaj się uprzejmie Homielka, czy w sierpniu coś się wydarzy?
  • Mało masz wrażeń?
  • Już nie będzie okresu, kiedy nic się nie będzie działo. Nie ma na to miejsca, czasu mało.
  • Hmm… do Ustronia wyskoczymy jeszcze?
  • Zapomnij o tym.
  • Nie na odpoczynek tu cię powołano, choć maniana obowiązuje.
  • ……. – uśmiechnęłam się będąc jednocześnie pod wielkim wrażeniem Ich strategii działania.
  • Wiesz co teraz słyszę?
  • Wyjedziesz do Ziemi Świętej.
  • Jaaa!!!??? – pytam, bo nie wiem do kogo mówi.
  • Ty jako osoba towarzysząca.
  • Ziemia Święta? – Piotr patrzy na mnie i pyta wzrokiem.
  • Jerozolima przecież.
  • Odwiedzisz tego, któremu wszystko zawdzięczasz.
  • Tak z własnej woli? – miałam na myśli, czy sami zdecydujemy, czy okoliczności tak poprowadzą, że będziemy zmuszeni pojechać.
  • To skomplikowana koronka….
  • ……. – nie było sensu pytać o to dalej, tylko czekać.
  • To na święta nie będzie dwóch osób, Edzia i naszego syna – wzdycham, bo wiem, że syn będzie akurat w morzu.
  • Ale ja będę – Piotr na to, co jest dla mnie akurat oczywiste.
  • A skąd wiesz?
  • …….. – ręce mi opadły.
  • Jak to?
  • Pamiętasz litery Urbi et Orbi?

Mieliśmy kontrahenta w Lublinie, do którego Piotr często wyjeżdżał w sprawach biznesowych. Jakiś czas temu miał wizję, w której zobaczył drogowskaz z nazwą miasta; Lublin. Nazwa była bardzo wyraźna, a w pewnym momencie jej litery się zaczęły rozpływać i pojawił się nowy napis; Urbi et Orbi. Co oznacza; miastu i światu. Wtedy zrozumieliśmy, że nastąpi zmiana kontrahenta (co też się stało), ale teraz myślę, że znaczy to o wiele więcej. 

  • No i ? Nie mów rebusami, nie mam na to siły.
  • Co Ja zrobię, że niewiele różnisz się od małpy, na te 300 zwojów tylko jeden pracuje – Homiel sobie zażartował na temat budowy mózgu.
  • Ale…. Homiel…. To nie będzie tak jak Edziu…. – a mi do śmiechu nie było.
  • To nie zgon.
  • … No to jak?
  • Jak Bóg każe mi coś zrobić, to ja nie będę dyskutować.
  • Człowieku! Ale postęp! Nie będziesz dyskutować?
  • No nie… – to faktycznie wielki postęp w przypadku Piotrusia, który zawsze na wszystko ma swoje własne zdanie.
  • …….
  • Ojciec spełnił swoje słowa, zmiany zaczęły się jeszcze w lipcu, tak jak mówił… 23,45.
  • W ostatnich minutach lipca, ale jednak lipca. Ja tam wolę się nie zakładać – i mówię naprawdę serio, bo widzę, że wszechpotęga Ojca jest absolutnie rzeczywista.
  • Ja też – Piotr lekko przestraszony, ale chyba zapomniał o swoim zakładzie
  • To, że nie chcesz już auta nie znaczy, że zakład nie obowiązuje.
  • …….. – przyszło mi teraz do głowy, czy to czasami z Ojcem nie rozmawiamy. Zamilkłam na wszelki wypadek i wolałam siedzieć cicho, a Piotr gdzieś odpłynął.
  • Widzę Edzia… Bóg Ojciec pozwolił mi go zobaczyć… – Piotr się uśmiechnął.
  • Wiesz co mówi?
  • Piotr, jestem zaskoczony. Nie wiedziałem, kogo w domu hoduję.
  • … Tacie jest strasznie głupio i nie chce patrzeć mi w oczy… Przeprasza, że mnie bił…. mówi…
  • Tu nie jesteś Piotr…
  • ……. – Piotr wzruszył się bardzo i zamilkł na długo.

Po godzinie odezwał się Homiel.

  • Niedługo będziesz widzieć Nas, jakbyś widział Olę.
  • A ja? To niesprawiedliwe – pytam, bo czy to jest sprawiedliwe?
  • Ale jesteś żarta.
  • Parę zdjęć dam ci zrobić, do fryzjera nawet pójdę – … roześmiałam się natychmiast.
  • Pamiętasz tego z włosami? – przypomniał mi wizje anioła, któremu falowały włosy.
  • Po fryzjerze był.
Obserwowałam to wszystko stojąc obok i radowałam się ich szczęściem. Ten mężczyzna śmiejąc się w pewnym momencie lekko odrzucił do tyłu głowę, zwróciłam uwagę na jego falujące półdługie włosy, wyglądało to przepięknie. Nie wiem dlaczego pokazali mi to w zwolnionym tempie, jakby to miało mieć jakieś znaczenie. Włosy falowały i falowały... Pomyślałam nawet, że zawsze chciałam mieć właśnie takie włosy http://osaczenie.pl/wp/2016/04/26/aniol-w-niebieskiej-koszuli/

Mimo, że oboje byliśmy bardzo zmęczeni, śmieliśmy się na głos nie zważając na innych ludzi. Wykorzystując fakt, że Homiel wydaje się dzisiaj bardzo rozmowny postanowiłam zadać Mu pytanie, które od dawna chodziło mi po głowie.

  • A kto po śmierci wita buddystę?
  • ……..
  • Słyszę coś naprawdę głupiego – Piotr się zawstydził i nie chciał przekazać…
  • No mów! Tobie się wydaje głupie, ale Oni nigdy głupio nie mówią.
  • Ale to jest głupie!
  • No mów!
  • Słyszę słowa piosenki; „Wars wita was, Wars wita was” – https://www.youtube.com/watch?v=NG2_6Nvu3fI
  • ……..  – zbaraniałam, bo to rzeczywiście dość… dziwna odpowiedź na moje pytanie.
  • Aaaaa – dopiero po chwili zaczęłam się śmiać.
  • Wars jest w pociągach, my jesteśmy teraz w pociągu, Wars to symbol podróży – tłumaczę Piotrowi się śmiejąc, ale zaraz poważnieję, bo chyba właśnie mamy odpowiedź na jedno z kilku fundamentalnych pytań, które sobie stawia człowiek.
  • To znaczy…
  • A nie Budda wita po drugiej stronie buddystów? – Piotr mi przerwał.
  • A kto to jest Budda?
  • ……. ???
  • Jest Chrystus, Syn Boży, a Ojciec stworzył ten świat.
  • Ale to od was zależy kto, gdzie się urodzi… – drążę dalej.
  • Doświadczenie. Każda droga to nauka. A czy są dobrzy sądzisz, że nie grzeszą?
  • Jest jeden Bóg Ojciec, jeden Jezus Chrystus, jedna wiara.
  • Nie od ludzi, a od Ojca jest Chrystus. Mesjasz.
  • …….
  • A ja myślałem, że Homiel głupoty mówi z tym Warsem.
  • Ty się nie śmiej. Wpadniesz do Tomaszowa.

No i znowu zapadliśmy w zadumę. Jeśli Bóg Ojciec stworzył cały świat, wszechświat, wszystko… to jest Ojcem wszystkich ludzi. Żydów, chrześcijan, buddystów, muzułmanów, Indian z dżungli amazońskiej… Miliony ludzi w ogóle nie wie o Chrystusie, ale czy to czyni ich kandydatami do piekła? Śpiewając „Wars…” Homiel pokazał, że życie jednego człowieka w całości jest jak podróż pociągiem z wieloma różnymi wagonami. Raz jesteśmy w wagonie z buddystami, a kiedy indziej możemy być z chrześcijanami. Ostatecznie i tak lokomotywa jest jedna. Jednakże to tylko jeden wagon jest najbliżej lokomotywy. Nie ma dziesięciu różnych wagonów, których jedna lokomotywa ciągnie jednocześnie. Czy to się komuś podoba, czy nie… najbliżej Boga jesteśmy tylko wtedy, gdy wierzymy w jego Syna. Jest jeden Bóg Ojciec, jeden Jezus Chrystus, jedna wiara. Wszystko inne to… Doświadczenie. Każda droga to nauka. 

Bożenarodzeniowy pociąg w Pakistanie w celu promowania tolerancji.

Wracamy do spraw przyziemnych.

  • Trzeba trawę posadzić w ogrodzie – Piotr już ustala plany na najbliższe dni.
  • To się spiesz, niedługo na to nie spojrzysz.
  • W tym roku musi się spieszyć, a w przyszłym? – chciałam w ten sposób sprawdzić, jak długo będzie trwała ta przemiana.
  • Te macanki nie ze Mną Bruner – zacytował słowa z „Klosa”, ulubione powiedzonko Piotra.
  • Jak się zachowa człowiek, który będzie od ciebie wiedzieć więcej nie 100 razy, a 100 tysięcy razy?
  • Będzie pielił, czy nawracał?
  • …….. – nie wiedziałam co odpowiedzieć.

Dojechaliśmy w końcu do Warszawy. Była tak piękna pogoda, że do domu doszliśmy piechotą.

  • Co znaczy hojte? – Piotr pyta mnie  sapiąc.
  • Po niemiecku „dzisiaj”. Heute… – jeśli słyszy po niemiecku, to znaczy, że to informacja dla mnie.
  • Od dzisiaj będzie tylko szybciej.
  • Homiel cię pyta co byś zrobiła, gdybyś dostała od Nich pieniądze.
  • Wydałabym książkę.
  • … Widzę jego uśmiech.
  • No dobrze, ale jak Oni to chcą zrobić? Budzę się i widzę walizkę z pieniędzmi?
  • No coś ty, jak je „upierzesz”? – racjonalne myślenie Piotra mnie rozśmieszyło. Tylko on tak potrafi połączyć Niebo z ziemią.
  • No to co? Mam grać?
  • Zacznij już jutro.


Dopisane 03. 04. 2018 r.

  • Zacznij już jutrooczywiście gram. A co dalej? 

Jeśli nie zatrzymasz tej burzy, to zamiecie wszystko.

27. 07. 17 r. Szczecin.

Jechaliśmy autem do Szczecina. Piotr włączył radio, leciała jakaś stara piosenka…

  • Lubię to…
  • A Ja lubię „do Tomaszowa”.
  • …… – i w ten sposób przypomnieliśmy sobie wczorajszą rozmowę i piosenkę, którą Piotr ciągle słyszał w głowie .
  • Fajnie było w Ustroniu.
  • Jak to wspominasz?
  • Fajnie.
  • To wpadniesz do Tomaszowa.
  • ……. – kręcę z niedowierzaniem głową. „Tomaszów” symbolizuje spotkanie, ale jak, gdzie, kiedy?!
  • Pan Bóg jest niesamowity. Przekonałem się po tym „Tomaszowie” – Piotr się zamyślił.
  • Dopiero!?
  • ……. – śmiać mi się chciało, ile jeszcze trzeba dowodów Piotrowi, by w końcu zaakceptował to, co się dzieje.
  • Jak Bóg mógł mnie takiego stworzyć? Jestem taki ułomny…
  • Kocham te twą ułomność.
  • …….
  • Fajnie masz z mężusiem? – Piotr pyta mnie śmiejąc się.
  • A mężuś fajnie ma z Nami.
  • Ustroń załatwiliście rewelacyjnie.
  • Podziękuj Ojcu.
  • Czy długo będę u Was „na kawie„?
  • Zastanów się. Kawa to nie obiad.
  • ……. – już zaczynam się śmiać, bo logika Homiela jest nieziemsko prosta.
  • A w czasie ziemskim?
  • Nie pytaj o technikę, to nie ma znaczenia.

Zaczęło mocno padać.

  • Muszę bezpiecznie jechać – Piotr sam do siebie.
  • A Ja się tak bezpiecznie czuję przy tobie – powiedział z wyraźnym sarkazmem, co mnie rozbawiło na dobre. Najważniejsze, że Piotr jedzie bezpiecznie, a nie to, że za nim siedzi anioł. Anioł się nie liczy. 
  • Mam wieczną manianę – radośnie podsumowałam swoje obecne życie.
  • Nawet wielcy prorocy nie wiedzieli i nie słyszeli tego, co piszesz.
  • ……. ?! – od razu spoważnieliśmy.
  • Naprawdę? – trudno mi było w to uwierzyć.

Piotr wczoraj najadł się borówek, po których dostał alergii. Jeszcze dzisiaj zalewał się katarem i ciężko oddychał.

  • To jest makabra! Wszystko jest sypane, nie wiadomo co jeść. Gdzie kupować dobre owoce? – pytam Homiela.
  • Albo działka, albo wracaj do Domu.
  • Ale bajerujesz! – Piotr zmęczony.
  • Przy każdej rozmowie trochę bajeru się przyda. Jest to jedna z niewielu chwil, kiedy to ty jesteś nauczycielem. Nie na darmo ma się klasę mistrzowską.

Zakpił sobie i miał rację. Kiedy sobie przypomnę jak Piotr mnie „bajerował” przed ślubem mówiąc, że zbuduje mi dom i ogrodzi całość pod prądem to… płakać mi się ze śmiechu chce. Ani domu, ani prądu, a to tym prądem mnie przekonał. Klasa mistrzowska ! 


Wieczorem. Siedzieliśmy zmęczeni przed TV. Zatopiłam się w swoich myślach. Myślałam o naszym życiu, o drodze, którą pokonaliśmy razem, o naszych rozmowach, o świecie…

  • Bóg Ojciec ma ze wszystkim rację.
  • A Mogę nie mieć racji?

29. 07. 17 r. Szczecin.

Będąc z rodziną zdecydowanie mniej czasu poświęcamy Homielowi, ale i tak przez chwilę zdarzają nam się cudowne rozmowy.

  • Coraz bardziej czuję Niebo. Jak mam prowadzić dalej firmę, kiedy mi głowa ucieka? – Piotr głęboko zamyślony powiedział wieczorem.
  • Sam zobaczysz co będzie ważniejsze trzymając na ręku całą ziemię.
  • ……. – spojrzałam na niego, aby mi to wyjaśnił.
  • Gdy odprawiam egzorcyzmy coraz częściej widzę ziemię jako całą planetę. Trzymam ją w ręku i obserwuję z góry. Zdarza mi się to coraz częściej… Nie wiem jak to się dzieje.

  • Pisząc na blogu otrzymuję czasami ciekawe spamy. Wiesz, że mając odpowiednie pieniądze możesz kupić sobie różne obywatelstwa? Gdybyś miał, kupiłbyś? – pytam.
  • Po co? Ufam Ojcu.
  • Coraz bardziej.
  • Jak mnie pośle na pustynię, to pójdę.
  • Już jesteś na pustyni.
  • ……. – jak to dobrze, że jeszcze mam dobrą pamięć. Pamiętając rozumiem. Pustynia według Homiela to symbol siedziby diabła. W to wierzyli także dawni Hebrajczycy.
  • Ubieraliśmy cię, by diabły nie zrobiły ci krzywdy. A teraz cię uzbrajamy, żebyś ty ich krzywdził.
  • …….
  • Przejadłem się dzisiaj, źle się czuję – zaczął się macać po brzuchu.
  • Nie mam do ciebie siły, zapominasz o zawale?! – wkurzył mnie teraz straszliwie.
  • Nie martw się, niedługo nie będziesz mogła uwierzyć kim jest.
  • Really!! – Homiel też mnie wkurzył, że nie wkurzył się na Piotra. A mógłby mu teraz powiedzieć coś dosadnego i pouczającego po Homielowemu! Przecież potrafi!
  • …….
  • Miałem ciekawą wizję wczoraj podczas egzorcyzmów. Miałem na ręku planetę. Kiedy się modliłem wychodziły z niej gacki jak ziarna czarnego piasku. Było ich setki, tysiące… Skumulowały się w wir, a na końcu wir przybrał konkretną czarną postać, prawie ludzką postać.
  • Hmm….
  • Usłyszałem, że tak łatwiej będzie mi z diabłem walczyć, kiedy zbiorę ich w całość.
  • Jeśli nie zatrzymasz tej burzy, to zamiecie wszystko.
  • Ale przecież chcecie tego sądu?! – pytam, bo zdziwiła mnie ta odpowiedź.
  • Nie takiego.
  • A jakiego w takim razie…? – i zdałam sobie sprawę, że Niebo nie chce sądu, który wymierzy diabeł. Od sądu jest Niebo.
  • Pokazali mi księży, jak pracują na płytkiej wodzie, a w głębi czai się prawdziwe zło.
  • Rozumiem… Najcięższe wojska diabła są schowane?
  • Nie wyszły.
  • Nie mają pojęcia jakie czai się zło. Wierzą i nie wierzą, w tym problem.

Naszą rozmowę przerwał telefon. Edziu, tata Piotra, a mój teść znalazł się w szpitalu. 10 lat walczył z przepukliną i za nic w święcie nie chciał iść do szpitala, by ją naprawić. Ratował się swoimi sposobami, ale tym razem nie dał rady i zdecydował się pojechać na pogotowie. Pojechał razem z teściową, moim synem i córką, my dojechaliśmy pół godziny później i gdy dojechaliśmy Edziu był już na sali przyjęć. Przygotowywano go do zabiegu, przed którym tak bardzo się bronił przez wiele lat. On panicznie boi się szpitali.

Na SORZE nie było nikogo, być może dlatego, że to sobota i późna pora. Jakimś cudem pojawił się odpowiedni lekarz i jakimś cudem dyżur miał sam profesor, który zrobił mu zabieg w ciągu 3 godzin. Operacja się udała i wszyscy łącznie z Edziem byli przeszczęśliwi, tylko mój syn snuł się po korytarzu smętny i z nikim nie rozmawiał.

  • O co chodzi! – zagadnęłam go po cichu.
  • Wiedziałem, że on trafi do szpitala.
  • Skąd?
  • Miałem wizję kilka dni temu.
  • ??!! Jaką? – bardzo mnie to zaciekawiło, ponieważ rzadko się przyznaje, że też miewa wizje.
  • Zobaczyłem dziadka w łóżku szpitalnym, leżał nieruchomo. Podniosłem jego rękę, a ona opadła ciężko… On umrze.
  • Bzdury… wszystko idzie dobrze – zdenerwowałam się.

Nie powtórzyłam tego Piotrowi, bo bałam się o jego serce. Przypomniałam sobie jednak słowa Homiela, który powiedział rok temu; To będą ostatnie święta w tym składzie. Gdyby teraz coś się stało, faktycznie zmieniłby się skład. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/22/jestes-wrazliwy-na-lzy-badz-wrazliwy-na-czlowieka-diabel-tez-potrafi-plakac/


Gdy wróciliśmy do domu Piotr spytał…

  • Dlaczego go naprawiłeś Ojcze?
  • Żebyś miał wolną głowę.
  • Dlaczego?
  • Szykuję cię do wielkich rzeczy.

Edziu został w szpitalu ulokowany w pokoju tuż koło pielęgniarek. Zaczął chodzić, zaczął jeść, zaczął żartować, zaczął żyć pełną piersią. Dlatego też uspokojeni zdecydowaliśmy się następnego dnia jednak wrócić do Warszawy.

Ilu pamięta o Mnie?

26. 07. 17 r. Warszawa.

Jestem ciekawa, czy gdziekolwiek na świecie zdarzyło się, aby anioł wtrącał się w zakupy nowoczesnej technologii. Od kilku miesięcy mój Iphone mocno szwankował, wymagał doładowywania co kilka godzin i ciągle się zawieszał.

  • Homiel kazał ci kupić nowy telefon – powiedział dwa tygodnie temu.
  • ……. – zbaraniałam.
  • Ten to potrafi zaskakiwać.
  • Potraktuj to jak narzędzie pracy.

Dzisiaj mam już nowy Apple 7 i siedzę od paru godzin, by wszystko skonfigurować jak trzeba. Piotr widząc moje męki…

  • Czy dobrze zrobiłem?
  • Zrobiłeś co musiałeś zrobić. Na długo sprzęt ten jej wystarczy, to narzędzie pracy.

I wtedy naprawdę zaczęłam coś podejrzewać. Kiedy ostatnio zmieniałam telefon ze zwykłej Nokii Sirocco na Iphona, 3 tygodnie później zrobiłam zdjęcie Zielonego, a potem Chrystusa. Gdyby nie opcja powiększania, która była w nowym telefonie nigdy nie zwróciłabym uwagi na niezwykłość tych obrazów, bo dobra, zasłużona Nokia takich technicznych możliwości po prostu nie miała. Dochodzi do mnie właśnie, że Niebo musiało o tym wiedzieć!!!

  • Znasz się na Iphonie? – spytałam żartem.
  • Na cudach.
  • Gdyby nie internet przypominałabyś Edzia.

Oboje wybuchnęliśmy śmiechem. W skonfigurowaniu nowego telefonu pomagają mi bardzo porady z Youtube. Gdyby nie one klęłabym dosłownie jak mój teść, który „rzuca mięsem” co sekundę, gdy mu coś nie wychodzi.

  • Dostajesz sprzęt, oprzyrządowanie przed falą.
  • ???!!!
  • Będą nowe zdjęcia?
  • Wszystko razem.
  • Fala? – machnął Piotr ręką z lekceważeniem – To za dwa lata, do tej pory ten telefon padnie.

Wieczorem wróciliśmy do tej rozmowy.

  • Homiel nalegał, aby kupić nowy telefon – Piotr zdziwiony.
  • Ciekawe dlaczego? – też się dziwię.
  • Nigdy nie mogłaś skończyć, a teraz wrócisz do swojej biblioteki.
  • Rozumiem… Dokończę notesik, czyli książkę.
  • Dokończysz już sama. Piotr nie będzie już pośród was.
  • ……. – i w tej chwili odechciało mi się wszystkiego.
  • Jak mam dokończyć, kiedy nie będę słyszeć? – wzięłam głęboki oddech.
  • Wszystko zrozumiesz, wszystko wytłumaczysz innym, a my ci pomożemy.
  • Kiedy zabraknie Piotra to kto będzie przekazywał wiedzę?
  • Będzie pełna.
  • Czyli zrobię jakieś nowe zdjęcia nowym telefonem?
  • Przeniesiesz tutaj to, co zobaczysz, a zobaczysz wiele.
  • A potem wydasz książkę za pieniądze, bo to będą Nasze pieniądze i będą się nawracać i na tym nawozie będą rośli. Będą rośli na nawozie Piotra i zapachu kwiatuszka.

Bóg Ojciec ma wielki plan. Na bazie naszego życia ma powstać książka, która ma przynieść ludziom nadzieję, jak to powiedział Homiel. W jaki sposób zostanie wydana, pokazana światu?… Jeszcze nie wiem.

  • A będziemy o sobie pamiętać po wszystkim? – Piotr.
  • Nie, abyście nie mogli nagrzeszyći zaczął się śmiać.
  • ……..
  • Często się słabo czuję – przyznał Piotr po chwili.
  • Jak każde narzędzie musisz być ładowane, a potem odkładane.
  • NIP będzie za rok, tak przewiduję…
  • I co jeszcze przewidujesz?
  • …….. – rozśmieszył mnie, bo wiele było w tym ironii.

Zadzwoniła córka z jękiem, że w firmie robią czystki, tną koszty i obawia się o swoje stanowisko. Pyta Homiela przez telefon co dalej…

  • Nie przejmuj się pracą, rozwiązanie przyjdzie szybciej niż myślisz.
  • Do zimy zapomnisz o tym problemie.

Natychmiast się uspokoiła. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że już nie słucha naszych rad, słucha się tylko Homiela. Kiedyś podchodziła do Niego z niedowierzaniem, a dzisiaj po każdej jego odpowiedzi płacze. Wcale mnie to nie dziwi, ponieważ jest coś w tym niesamowitego. Nawet przy zwykłych słowach tworzy się jakaś bardzo pozytywna energia, która roztkliwia co wrażliwsze dusze. Oddałabym wszystkie bogactwa tego świata, oby to nigdy się nie skończyło.


Piotr poszedł się pomodlić.

  • Gdy zacząłem Homiel mówi…
  • Wreszcie znalazłeś czas dla Nas.
  • Słuchacie mnie?
  • Wszyscy.
  • …….. – uśmiecham się, bo przecież to nie Homiel.

Gdy wrócił oglądałam akurat film „Exodus; Bogowie”, nie wiem któryż to raz, ale lubię ten film ze względu na dialogi między Mojżeszem a Bogiem. Piotr przyłączył się do oglądania. Pojawia się scena, gdy Mojżesz mówi do Boga…

  • Nie wiem, gdzie jestem, pomóż.
  • …….
  • Wiesz co powiedział teraz Ojciec?
  • Którąkolwiek drogę wybierzesz dojdziesz do celu.
  • Teraz? – upewniam się.
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie
  • Bóg Ojciec jest niesamowity. Też to ogląda …
  • Doceniasz Mnie?
  • Zawsze.
  • Nie zawsze.
  • Zawsze… Od kiedy zmądrzałem – poprawił się Piotr.
  • To już coś.
  • …….
  • Czemu oglądasz ten film?
  • Znajduję tam cząstkę siebie.
  • Jest tam ciebie więcej niż zdajesz sobie sprawę. Nie personalnie, ale poprzez zbieżność zdarzeń.
  • ……. – spojrzałam na Piotra, a on niemal rozwalony na kanapie i rozmawia jak gdyby nic.
  • Siedzisz zadowolony, że się pomodliłeś?
  • To ci powiem, że to, co teraz zrobiłeś to namiastka tego, co będziesz robił.
  • Dam radę? – Piotr się w końcu wyprostował.
  • Spróbowałbyś nie.
  • A będziesz miał czas? – pytam.
  • Źle zadajesz pytanie. Ja zorganizuję ten czas.
  • Mnichem będę?
  • Nie tego od ciebie oczekuję, byś był mnichem. Spójrz na Mojżesza. Jest ze Mną, a jest wśród ludzi.
  • ……. – oglądaliśmy dalej. Teraz nie odważyłabym się przełączyć na inny kanał. 
  • Czy tak było jak w tym filmie? – oczywiście to ja pytam.
  • Ostatnie zdanie się zgadza. Bóg jest zawsze z nami.
  • …….
  • Wołałeś mnie dzisiaj.
  • ……. – patrzę na Piotra pytająco, bo nie wiem o co chodzi.
  • Gdy jechałem do firmy prosiłem Ojca, by przyszedł.
  • I oto jestem.
  • Mały, to nie będzie twoja droga. To będzie Nasza droga.
  • Ulżę ci w twojej tęsknocie za Domem.
  • …… – o mało się nie rozbeczałam.
  • Kiedyś ci Ojciec powiedział, że wpadniesz do Niego na kawę – przypominam sobie te słowa.
  • Jeśli tak będzie, to będę leżał tam pod dywanem.
  • A Ja ci mówię, że nie będziesz leżał.
  • ……
  • Wiesz co teraz słyszę? Piosenkę… Tomaszów… Demarczyk…

Natychmiast włączyliśmy internet i puściliśmy piosenkę.

A może byśmy tak, najmilszy, wpadli na dzień do Tomaszowa? Może tam jeszcze zmierzchem złotym ta sama cisza trwa wrześniowa… W tym białym domu, w tym pokoju, gdzie cudze meble postawiono, Musimy skończyć naszą dawną rozmowę, smutnie nie skończoną.

Biały domek, biały pokój…. przecież my to wszystko znany.

Nad ranem miałem bardzo głęboką wizję; Starszy człowiek z długą białą brodą, ubrany na biało (biała długa szata) prowadził mnie za rękę. Szliśmy długą białą aleją do białego domu. Kiedy weszliśmy do środka, pokoje, które powinny być małe zrobiły się ogromne, z kolumnami, wszystko białe. Boże, jesteś taki czysty, a ja Was ubrudzę. Poczułem się zawstydzony całą sytuacją. Było mi tak tak wstyd, tak bardzo wstyd… czułem się tak brudny i niegodny tego, by wejść do tego pomieszczenia. Zakryłem rękoma oczy… Nie miałem siły podnieść głowy i spojrzeć w oczy staremu człowiekowi…. http://osaczenie.pl/wp/2016/04/16/nautilus/ 

  • W tej wizji z domem i pokojem, wy faktycznie rozmowy nie skończyliście – czytam te wizję jeszcze raz.
  • Myśmy jej nawet nie zaczęli, byłem wtedy nie gotowy.
  • To piosenka z tęsknotą.
  • ……
  • Jak ja mogłem to usłyszeć !– Piotr maksymalnie zdziwiony.
  • Tak jak wszystko inne.
  • Wielu za tobą tęskni.
  • Mam wiele spraw tutaj do ukończenia, sąd…
  • Sąd już się zaczął.
  • …… – kiedy padły te słowa przeszły mnie dreszcze.
  • Sąd ostateczny? – spytałam.
  • No co ty! Chodzi o nasz sąd.
  • Myślę, że nie… – Piotr ciągle nie rozumie, że w słowach Ojca i Homiela wiele jest symboliki i wieloznaczności.
  • Masz jeszcze parę spraw do załatwienia.

W filmie pojawiła się scena przedstawiająca rozstąpienie wód, wielkie tornado i w finale fala zalewająca Egipcjan. https://www.youtube.com/watch?v=rCRA8oIPJCI&t=6s

  • Takie tornado widziałem nad NIP, wszystko wirowało wokół niego.
  • Bo to Mój będzie wyrok na tych, którzy siebie nazywają ludźmi.
  • Temida zrobi dokładnie to, co chcę.
  • Tą falą jestem Ja.
  • ……. – I znowu miałam dziwne wrażenie, że Ojciec mówiąc o fali, ma na myśli naszą falę, a nie tę z filmu.
  • Ojcze, ta fala to jesteś Ty?
  • Nie inaczej.
  • Nie masz racji – Piotr do mnie.
  • To się spytaj.
  • Obydwoje nie mylicie się.
  • Nie martw się, przejdziemy tę drogę razem.
  • Ale masz tyle spraw… – Piotr znowu zaczyna…
  • Teraz ważniejszej nie mam.
  • Ale może masz tyle na głowie…
  • Pozwól, że Ja osądzę i zdecyduję, która jest najważniejsza.
  • Dobrze Ojcze.
  • Skoro mamy to wyjaśnione, to do tego nie wracajmy.
  • …….
  • Niedługo wszystkie siły w Polsce się zjednoczą.
  • Ktoś nas zaatakuje? – spytaliśmy przestraszeni.
  • To nie ludzie, a natura zaatakuje.
  • Wyjdzie z nich dobro i zło, oddzieli się jedno od drugiego. Wszystkie kolorowe flagi upadną, przestaną się liczyć.
  • Kiedyś miałeś wizję o zalanym Szczecinie – przypominam sobie to nagle.
  • Chodzi ci o to, czy to będzie mokra lekcja?
  • Wielu uczniów zawodzi mimo, że się uczy.
  • W tym momencie kiedy żąda piątki, a się nie uczy, nie jest już uczniem, to terrorysta.
  • Cierpliwość Ojca już się skończyła – mówię do Piotra naprawdę przestraszona.
  • Skończyła się z chwilą otwarcia wrót.
  • Zapytaj ilu szanuje Mojego Syna?
  • Ilu pamięta o Nim?
  • Ilu pamięta o Mnie?
  • Mam konkurować z dobrami materialnymi?
  • Wkrótce nie będą mieli czasu o tym pomyśleć, a tym bardziej czynić. Ta chwila właśnie nadeszła. Sprawiedliwość zatryumfuje.
  • Dlatego Ojciec powiedział sąd już się zaczął.
  • …… – Piotr pokiwał głową ze zrozumieniem.
  • Wielka Brytania może być zalana – myślę, że w przypadku kataklizmu typu potop, jest to bardzo możliwe.
  • Słyszę…
  • Atlantyda.


Dopisane 20. 03. 2018 r.

  • Wszystkie kolorowe flagi upadną, przestaną się liczyć – wiem dlaczego padły te słowa. Dzień wcześniej czytałam notkę informacyjną o paradzie gejowskiej w Wielkiej Brytanii, w której pojawiła się kukła Jezusa z napisem „Jezus jest gejem”. To musiało zaboleć, a Bóg Ojciec widzi wszystko.

  • Niedługo wszystkie siły w Polsce się zjednocząPolacy łączą się w wyniku zagrożenia zewnętrznego lub wewnętrznego. Faktycznie wszystkich mogłaby połączyć natura, która sprawiedliwie rozdziela po równo. 

  • Atlantydamityczna kraina, która miała być miejscem istnienia rozwiniętej cywilizacji zniszczonej przez serię trzęsień ziemi i zatopionej przez wody morskie. (Wiki). Symbol krainy, która istniała, ale zniknęła.

Jezus umarł za wszystkich i ma lekko uchylone drzwi.

24. 07. 17 r. Warszawa.

Siedziałam w kawiarni czekając na Piotra. Zauważyłam go z daleka i obserwowałam przez chwilę jak idzie dziarsko jakby nigdy zawału nie miał. Poczułam w głębi swojej duszy, że uwielbiam te chwile, te nasze poranne spotkania i nasze rozmowy przy kawie. Wzniosłam do góry oczy i poprosiłam…

  • Nie zabieraj mi go Ojcze.

Gdy Piotr usiadł przy stoliku zauważył moje zaszklone oczy. Nie pytając powiedział…

  • Nie po to go ratowałem, żeby go teraz zabierać.
  • Będzie narzekał, będzie skomlał, że mu ciężko i źle, ale ma nowe zadania.
  • …….. – powtórzył za Ojcem.
  • O co pytałaś?
  • Żeby cię Ojciec jeszcze nie zabierał.

Piotr kręci głową nie dowierzając. Ledwo przyszedł z biura, gdzie robił przelewy, gdzie robił szarą codzienność, a chwilę później rozmawia z Bogiem. A może Ojciec też czeka na nasze kawy?

  • Te wczorajsze słowa…. Boję się o tym nawet myśleć, to ogromna pycha.
  • Nie bój się tego, co Ja mówię.
  • On się boi, że źle słyszy. Może to pomyłka?… Tak sobie to tłumaczy – zebrałam się na odwagę, aby wytłumaczyć Piotra.
  • ……..
  • Kowalewski kazał mi zrobić jeszcze 2 żyły, muszę do niego zadzwonić.
  • Nie będzie takiej potrzeby.
  • Czyli będziesz zdrowy – pocieszam Piotra, który siedział głęboko wzruszony.
  • …….
  • Wiesz jaka jest największa radość dla człowieka? – pyta mnie Piotr i się zatkał swoimi łzami.
  • No wykrztuś to z siebie.
  • Móc podobać się Ojcu.
  • …….. – kiwam ze zrozumieniem głową.
  • Pamiętasz jak Homiel mówił, że nadchodzi lepszy nauczyciel? – przypomniałam sobie.
  • Wyjaśnijmy jedno słowo, słowo Homiel.
  • Ale ja widziałem anioła!
  • On cię chroni, ale rozmawiasz z Kim innym.
  • Cholera, człowiek musi być ciągle na baczność! – Piotrowi się wyrwało, co sprawiło, że postawiłam oczy w słup.
  • Człowieku, bądź sobą!
  • ……. – nie wiedziałam gdzie głowę schować.
  • Dlaczego Homiel powiedział „nadchodzi nowy nauczyciel”?
  • Ujawnił się.
  • Przecież to Ojciec – tłumaczę Piotrowi.
  • Świadomość obecności Ojca czasami mnie paraliżuje – przyznaję szczerze.
  • Dobro nie paraliżuje.
  • Taaak, ale będzie mi łatwiej mówić jednak Homiel… Ojcze.
  • Niech tak będzie.

Wiem, że Ojciec jest wszech-wszsytko. Ale! Największe wrażenie robi na mnie Ojca wszech-mądrość. Może teraz kiwa głową z dezaprobatą, że tak sobie pozwalam, ale ponieważ i tak zna moje myśli, to po co się z tym ukrywać? Mądrość. Nie można dziecka posyłać od razu na studia. Nauka musi trwać małymi kroczkami i na każdym etapie są odpowiedni nauczyciele. Dostrzegam to w pełnej okazałości jak zaplanowane i przemyślane jest nasze życie. Od początku do końca.


25. 07. 17 r. Warszawa.

Dzisiaj jakiś taki dzień zadumy i prawie w ogóle się nie odzywamy. Siedzimy na swojej kanapie i gapimy w TV. W pewnym momencie widzę, że Piotr się śmieje pod nosem…

  • Z czego się śmiejesz?
  • Aaa… Spytałem Homiela o pieniądze.
  • Znowu? I co ci powiedział?
  • Będziesz zaskoczony. W najmniejszym stopniu nie jesteś w stanie przewidzieć co się wydarzy.
  • To przestań ciągle Go pytać, to nie ma sensu. Nasza wyobraźnia, a Ich pomysły to jak ziarnko piasku na pustyni.

Widząc jednak, że się odezwał i pamiętając o wczorajszych słowach próbuję przełamać swoje obawy co do rozmowy z Homielem, który czasami „staje się” Ojcem. Ta świadomość dzwoni mi gdzieś z tyłu głowy… ale się przełamuję…

  • Dlaczego Jezus nie jest taki jak Ty Ojcze? Taki… no wiesz… – i zabrakło mi słów.

A chciałam powiedzieć, że Ojciec jest niesamowity w rozmowach z nami. Rzeczowy, prostolinijny, bezpośredni, stanowczy, szczery do bólu, mądry, inteligentny… I co mnie zawsze uderza… radosny i dowcipny.

  • Umarł za wszystkich.
  • A nie może na chwilę o tym zapomnieć i być wesoły?
  • Każdy, ale nie On. Umarł za wszystkich i ma lekko uchylone drzwi.
  • Ale Ty na to patrzyłeś Ojcze, na Jego śmierć, a mimo to jesteś radosny.
  • …….. – nie odpowiedział. Może wcale nie jest tak radosny jak mi się wydaje? 

Zapadła cisza, więc zajrzałam do komputera. Na forum FN zdarzyła się ciekawa rzecz. Kilka miesięcy temu po wielkiej awanturze wypisałam się z tego miejsca….

Zobaczyłem czterech, może pięć osób, w tym jedną małą kobietę. Stałaś prawie w kręgu w kształcie U, a oni cię otaczali. Szydzili z ciebie i śmiali się, ale to kobieta ich do tego namawiała. Oni się jej słuchali. Zerwali z ciebie niebieską marynarkę, a ten najgorszy, który cię atakował nałożył ją na siebie i lał na nią brudną wodę. Wielu stało w kręgu i ze śmiechem to obserwowało – Piotr był naprawdę wkurzony. 
- Co robiłam w tym kręgu? – chciałam dowiedzieć się więcej. 
- Pokazywałaś swoje dłonie rozłożone jak do modlitwy, jakbyś coś tłumaczyła. Hmm…. Rozłożone dłonie to w mowie ciała znaczy „nie mam nic do ukrycia” – co było zgodnie z prawdą. Niebieska marynarka; niebieski to symbol Nieba, marynarka – to jak ubiór urzędowy. Homiel czasami nazywa mnie adwokatem Nieba, bo ciągle Ich bronię. Lanie brudnej wody – szydzenie, brukanie, wyśmiewanie, czasami mówi się „wylać wiadro pomyj komuś na głowę”. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/03/23/nigdy-nie-jest-tak-ze-jest-idealnie-dla-ludzkosci/

a teraz sama nie wierzę własnym oczom. Jedna z osób, przez którą doszło do tej sytuacji… można rzec, że zrzuciła z siebie skórę wilka. Nie wierzyłam własnym oczom nie dlatego, że się zmienił diametralnie, ale że kolejne słowa Homiela sprawdziły się w 100%. Gdy rozstawałam się z FN powiedział ciekawe zdanie, którego nawet nie zanotowałam myśląc, że niewiele znaczą. Powiedział, że Oni się…

  • nim zajmą. I na niego przyjdzie pora.

Trudno było mi zgadnąć co miało to oznaczać, więc zostawiłam to czasowi i zajęłam się swoimi sprawami.

Ulubionym zdaniem tej osoby w rozmowach o wierze, religii, chrześcijaństwie było stwierdzenie, że Bóg jest sadystą albo, że Boga nie ma. Nie będę ukrywać, że przy tej wiedzy, jaką ja posiadam czytając to bolała mnie dusza i to dosłownie. Nie umiem tego wytłumaczyć. To tak jakby opluwano ci matkę, ojca, babcię, dziadka, córkę, syna i wszystkich krewnych do 100 lat wstecz. A teraz czytam jego wypowiedź, która mnie zadziwia; Bóg jest wszechmogący, wszechmocny, miłosierny, sprawiedliwy.

  • To wasze dzieło? – pytam Homiela ciągle nie wierząc co czytam.
  • Pytasz o skromność czy pychę?
  • O skromność.
  • To nie udzielę ci odpowiedzi.
  • A o pychę ?- spytał Piotr.
  • Kieruj tę odpowiedź na dół.

Uśmiechnęłam się… Homiel nigdy nie chwali się „jam ci to uczynił”, ale z tej rozmowy wynika jasno, że tak właśnie zrobiono. Co dokładnie zrobiono? Nie mam pojęcia. „Nawrócony” sam próbował to wyjaśnić.

Spojrzałam na ten tekst i coś mnie tknęło. Od kilku tygodni szukam grafika komputerowego, malarza, który przygotowałby na podstawie zdjęcia odpowiedni, wyraźny rysunek Jezusa. Wszyscy mi odmówili, ale autor powyższego tekstu jest też rysownikiem, grafikiem komputerowym. Niedawno Ojciec powiedział…

  • Walcz do końca, w końcu trafisz na właściwą ścieżkę.

Może właśnie to ta ścieżka?

  • To wasza kolejna koronka? – pytam, bo nie jestem pewna.
  • Jesteś narzędziem w ręku mistrza, a mistrz robi arcydzieła.

Poprosiłam o wykonanie rysunku na podstawie zdjęcia.



Dopisane 18. 03. 2018 r.

Nie opisywałabym tej historii, gdyby nie piękna puenta, która z tego wyniknęła. Kolejny dowód na działanie Ojca. Czy zlecenie przygotowania rysunku tej akurat osobie było przypadkowe?

A oto piękny efekt.

Jeżeli nie wierzysz w Chrystusa jak możesz z grzechem wejść o Nieba?

23. 07. 17 r. Warszawa.

W niedzielę lało.

  • Ale pogoda… – mówię.
  • Jazzowa.
  • Faktycznie, na to bym nie wpadła.
  • Tylko siedzieć i rozmawiać.
  • No to rozmawiajmy! – radośnie zacieram ręce.
  • …….
  • Ja tych ludzi nie rozumiem. Nie widzą ile dobrego robi PIS? – Piotr przez okno obserwuje gromadzących się na nowy protest ludzi.
  • Homiel jakiś czas temu powiedział, że ten naród już się nawycierpial – przypomniałam sobie Jego słowa.
  • Póki co ma lepszą pogodę.
  • Póki co? To skończy się ta lepsza pogoda? – chwytam Homiela za słówko.
  • Czy ci nie wstyd?
  • Nieee… – odpowiedziałam ze zdziwieniem, że mnie o to pyta.
  • Skończyłaś zeszyt i zaczynasz nowy, tak męczysz naszego biedaka.
  • Aaaa, czyli chodzi o to, że ciągle pytam? No to nie wstyd mi.
  • …….
  • Zdzichu jest w niebie? – Piotr przypomniał sobie nagle o zmarłym niedawno znajomym.
  • Należy mu się to – stwierdziłam pewnie.
  • Nic nikomu się nie należy!
  • ……. – i szczęka mi opadła, bo tego się nie spodziewałam. Nie spodziewałam się takiej stanowczości.
  • Należy się Chrystusowi cześć i chwała.
  • Ilu Mu ją oddaje poza tym krajem? Kościoły zamykają, sklepy sobie robią, a przecież każdy ma grzech, więc umrą w grzechu.
Konfesjonały zostały zastąpione przez kasy, fot. dailymail.co.uk, Bournemouth w hrabstwie Dorset, dawny budynek kościoła metodystów.
  • A jak mają grzech to gdzie idą? W dalszą drogę.
  • Jeżeli nie wierzysz w Chrystusa jak możesz z grzechem wejść do Nieba? To dlatego tak niewielu wejdzie w te uchylone drzwi.
  • Jest dobry człowiek, ale czy zawsze jest dobry?
  • Myślą, uczynkiem, zaniedbaniem… Zobacz jak łatwo grzeszy, a wystarczy pójść pod Jego krzyż i poprosić.
  • Po co uchylać tamte drzwi, lepiej otworzyć te z Dołu.
  • …… – Piotr stał jak wryty, dawno takiej nauki nie mieliśmy.
  • To będzie przyspieszona lekcja… ? – wydukał.
  • Nie. To będzie przyspieszona korepetycja.
  • Spójrz na nich. Oni chcą wolności. Chcą tego co wolno i tego, co nie wolno. Dla nich dekalog nic nie znaczy.
  • Więc zabierając kościoły i krzyż zamykają sobie drogę. Ich panem nie jest Jezus, jest gacek.
  • Gdyby w ostatnich 5 minutach zwrócili się do Chrystusa o przebaczenie…
  • W imię miłości Chrystusa do człowieka to wystarczy do zbawienna. Taki jest Chrystus.
  • To jest początek twojego zeszytu i odpowiedź na wszystkie twoje pytania.
  • ……. – faktycznie, właśnie skończyłam zapisywać jeden zeszyt i zaczęłam zapisywać następny.
  • Mówię ci to wszystko, bo jest bardzo blisko, gdy wszystko ulegnie zmianie.
  • Za mojego życia?
  • Za chwilę, więc za twojego życia.
  • A co z tymi, co chodzą do kościoła i bluźnią?
  • Gdyby naprawdę wierzyli, tego by nie zrobili.
  • Polska będzie wyspą?
  • O to jeszcze trzeba powalczyć. W tym kraju wielu będzie jeszcze szukało azylu i spokoju, a ciężko będzie się do niego dostać.
  • Nie pomożesz im?
  • Pomogę.
  • ……. – zdumiała mnie ta rozmowa, bo Homiel jest bardzo stanowczy wtedy, kiedy tego się najmniej spodziewam.
  • Może po to dostajesz te zęby tytanowe? – zaczynam się nad tym wszystkim zastanawiać głębiej.
  • Bo nie wytrzymasz tego naporu. Ale to jeszcze nic w porównaniu do tego co, ci Ojciec da, żebyś czynił porządek.
  • ……..
  • Dobrze by było, żeby to, co piszę poszło w świat.
  • Do tych głupoli?
  • !!!!  On chyba wstał dzisiaj lewą nogą! – pomyślałam.
  • To nie ich czcionka, ale może cud się zdarzy? Poczekajmy… A Chrystus czeka.
  • Hmm… Nie dziwię się, że się nie śmieje – Piotr ciągle to podkreśla, że Jezus nigdy się nie śmieje pełną piersią, ledwo się uśmiecha.
  • …….
  • Tak ratujesz tych ludzi, ale skąd będą wiedzieć kiedy są dobrzy? Jeśli nie poznają czym jest zło, nie będą wiedzieć czy są dobrzy.
  • Więc co mam robić? – Piotr rozkłada ręce.
  • Czekaj, rozwiązania przyjdą same.
  • Czy można kochać Boga i nienawidzić Kościoła?
  • Prawdziwy człowiek umie oddzielić prawdziwy kościół od kościoła zakłamanego. A jeśli tego nie rozumie musi się narodzić jeszcze raz, by to zrozumieć.
  • Ludzie nie wiedzą, że ten świat jest na chwilę.
  • Dlatego chcesz Audi S8?
  • Rób co możesz dla ludzi, ale nie zabieraj im gacka, bo w ogóle się nie nauczą.

Piotr przez okno zauważył w oddali najnowszego mercedesa.

  • Zobacz, fajne auto.
  • Bądź szczęśliwy za to co masz. Wszystko by oddał za procent tego, co ty masz, a ma wiele.
  • Ale ja mam też urodę! – zażartował Piotr.
  • Tak naprawdę to nie widziałeś jeszcze siebie.

Późnym wieczorem… Piotr leżał rozwalony na kanapie jak zwykle, ale nagle usiadł wyprostowany składając ręce na kolanach jak karny uczeń. Nie musiałam pytać co się dzieje, bo już wiedziałam co się dzieje. Piotr przymknął lekko oczy i słuchał uważnie. Nie przerywałam, by nie psuć tej chwili.

  • Wiesz co mi Ojciec teraz powiedział?
  • Objawię ci tajemnice stworzenia, życia, świata, czasu, istnienia.
  • Na powrót zostaniesz Moim uczniem. Masz mieć pełną świadomość wszystkiego.
  • Z tą świadomością musisz wrócić.


Dopisane 16. 03. 2018 r

Przeanalizuję słowa Homiela na tle aktualnych wydarzeń.

  • Kościoły zamykają, sklepy sobie robią, a przecież każdy ma grzech, więc umrą w grzechu 

Wśród ofert sprzedaży obiektów zabytkowych zdarzają się kościoły. W Europie Zachodniej dawne świątynie dostosowane do nowych celów nikogo nie dziwią. U nas obiekty sakralne wystawione na sprzedaż trafiają się co prawda o wiele rzadziej, ale się trafiają. Za ile można kupić kościół? W Europie Zachodniej duża liczba kościołów na sprzedaż wynika z laicyzacji tamtych społeczeństw i odejścia od wiary. Zbywaniem nieruchomości często zajmuje się zresztą sama organizacja kościelna.

W Polsce rzecz ma się odmiennie. Nie spotyka się w ofercie kościołów, które do niedawna działały jeszcze jako czynne świątynie w ramach parafii i zostały opuszczone z powodu odejścia wiernych. Te, które trafiają na sprzedaż, to najczęściej nieruchomości należące do samorządów, często innych niż katolicka, wspólnot wyznaniowych lub nieczynne od wielu lat. Często są to obiekty zabytkowe, ale mocno zdewastowane.http://biznes.onet.pl/wiadomosci/analizy/analizy-rynku-nieruchomosci/restauracja-lub-sklep-w-kosciele-na-zachodzie-to-nic-dziwnego/dp25k


  • Spójrz na nich. Oni chcą wolności. Chcą tego co wolno i tego, co nie wolno. Dla nich dekalog nic nie znaczyciekawe, czy ktoś to czytający rozumie już dlaczego partia PO przegrała, kiedy wszystkie sondaże wskazywały na jej zwycięstwo.

Lewicowo-liberalne środowiska pracują nad polskim społeczeństwem od lat, próbując „wyzwolić” je z chrześcijańskich wartości. Wszelkie podejmowane dotąd próby nie przyniosły rezultatu, choć świetnie sprawdzały się na Zachodzie. Większość Polaków wciąż jednak chce chronić życie poczęte. Lewica postanowiła więc podjąć ostateczne kroki i przedstawić zabijanie dzieci nienarodzonych jako naturalny element szczęśliwego życia. Okładka „Wysokich Obcasów”, weekendowego dodatku do „GW, z roześmianymi dziewczynami przekonującymi, że „aborcja jest OK, okazała się jednak tak infantylną makabrą, że nie kupiła jej nawet część środowisk lewicowych. Feministki ujawniły w niej swoje prawdziwe oblicze. https://wpolityce.pl/polityka/383388-nykiel-w-najnowszym-sieci-oswajanie-zabijania-gw-przekonuje-ze-aborcja-jest-ok-landrynkowa-promocja-aborcji-to-wstep-do-spolecznej-demolki

 

Zawierz we Mnie, nie w dobra materialne.

16. 07. 17r. Warszawa.

Dzień zaczyna się mocno. W poniedziałek jadę do SGGW oddać jednak mały kawałek drewna. Trudno, jeśli nie sprawdzę, nie zaznam spokoju. Będąc ostatnio u doktorantki rozgadałyśmy się do tego stopnia, że opowiedziałam historię „pozyskania” tego krzyża, co oczywiście bardzo ją zainteresowało. Spojrzała wtedy na mnie inaczej i widziałam w jej oczach dwa znaki zapytania.

  • Jeśli ona mnie spyta, kim jestem, to powiem, że nikim – pomyślałam myjąc zęby.

I wtedy wpada do łazienki Piotr.

  • Jak ktoś się cię spyta kim jesteś to powiedz, że żonka.
  • … Ja pierdzielę!… – pomyślałam i stanęłam jak wryta ze szczoteczką w ustach. 

Jadąc do Ikei, bo to przecież niedziela!  rozmawiamy swobodnie…

  • Homiel mówi…
  • Pierwsze schudnięcie było na zawał, a drugie na zdrowie.
  • Musisz trzymać wagę z tego wynika.
  • A kiedy rozprawa? – to Piotra interesuje najbardziej.
  • Tuż, tuż.
  • Jasne… Na moją logikę potrwa to z rok albo dwa lata jeszcze…
  • Twoja logika nijak się ma z Naszą logiką.
  • Dzisiaj miałem takie widzenie, że sędzina siedzi przy dokumentach i je porządkuje.
  • Zdanie sobie wyrobiła, ale musi mądrze uporządkować.
  • Homiel, kupcie ode mnie firmę gdzieś za 8 mln – Piotr sobie zażartował.
  • Musisz być bardzo głodny, bo bredzisz.
  • Ta „żonka” to przypadek? – pytam ze śmiechem.
  • Tu nie ma przypadków. Jeśli mówisz, że to przypadek to jesteś na początku drogi.

Z Ikei pojechaliśmy do „naszego” krzyża. Nie było „naszej” kobiety, więc naprawdę ucieszyłam się, że jeden problem w postaci dylematu; dawać / nie dawać mamy dzisiaj z głowy. Mieliśmy przygotowane dla niej po 5 zł, a ponieważ jej nie było wrzuciliśmy pieniądze do kościelnej skrzynki. Piotr się nachyla do mnie…

  • Jezus do mnie mówi…
  • Zawierz we Mnie, nie w dobra materialne.
  • Hmm… – to pewnie odpowiedź na jego sugestie dot. sprzedaży firmy. 

Postaliśmy jeszcze trochę, ale po chwili zaczęliśmy szykować się do wyjścia. Piotr nagle przytrzymał mnie za rękę…

  • Jezus mówi…
  • Zostań.

To zostaliśmy… A tu wchodzi „nasza” kobieta! Weszła dość pewnie, ale na nasz widok raptem zmarniała. Usiadła w kącie i zaczęła się „żarliwie” modlić. Spojrzeliśmy na siebie i zaczęłam się nerwowo śmiać. Oho! Szykuje się sprawdzian… pomyślałam. Wyjęłam swoją portmonetkę, a tam tylko karta płatnicza. Piotr wyciągnął swój portfel i wszystko co miał w gotówce to 50 zł. Spojrzał na mnie strwożony i zrobił zbieżnego zeza  , czym mnie natychmiast rozśmieszył. Stał i nie wiedział co zrobić. Miał przygotowane 50 zł na lody u Grycana, a tu ta kobieta… Tym razem ja czytałam jego myśli; lody, czy kobieta…???

  • Oddaj jej to, co Ja ci dałem.
  • Bądź taki jak Ja i Ojciec. My nic nie mamy. My działamy. To jest ostatnia próba.

Piotr już się nie zastanawiał, oddał wszystko co miał.

  • Chrystus chciał to, co chciał – powiedział wychodząc z kościoła.
  • Żeby się stało, co się stało.

To są zabawne sytuacje, ale i niesamowicie mądre sytuacje, mądre lekcje, które mam nadzieję, nigdy się nie skończą.


Od dłuższego czasu męczyłam Piotra, by pójść do kina na „Króla Artura”. Nie wiem, ale czułam, że muszę to obejrzeć. Wprost ciągnęłam Piotra za rękę do kasy kinowej, tak się opierał, ale podczas seansu w pewnym momencie zrozumiałam, dlaczego byłam tak uparta. Gdy padają w filmie słowa „Właśnie część jego ma umrzeć. Trzeba zniszczyć jego dawną osobowość…” nachylam się do Piotra…

  • Ten film jest o tobie, ty też walczysz z całym Niebem i z przeznaczeniem, a Oni chcą byś się zmienił i podjął miecz.

Piękna finałowa walka rozgrywa się na wieży, w filmie jest ona symbolem zła i siedzibą zła. Wieża się rozpada, a walka kończy się zdaniem, które mnie powaliło prawie na kolana.

  • Dzięki tobie zrozumiałem czym jest diabeł.

  • Piotr, całą drogę jaką przechodzisz to po to, żebyś zrozumiał czym jest diabeł i co się stanie, kiedy tego miecza nie podejmiesz – mówię pochlipując. Zrozumiałam, że obrazowo, właśnie poprzez ten film Ojciec chciał nam wytłumaczyć czym jest nasze obecne i wszystkie dotychczasowe życia. To długa droga do poznania czym jest zło i jak słaba jest istota ludzka w obliczu jego siły. 
  • A upadek wieży? – Piotr dopytuje.
  • Twoją wieżę zawaliłeś dzisiaj oddając wszystko, co miałeś.
  • Więcej prób nie będzie. Po co, skoro oddałeś?
  • …….
  • Gdy oglądałem ten film Ojciec mnie zapytał…
  • A czy ty przyjmujesz swój pas?
  • Przyjmuję – powiedziałem, a wtedy litery na pasie zaświeciły na różowo – niebiesko.

Nie wiedziałam w pierwszej chwili o czym on mówi, a mówił o wizji. Kilka miesięcy temu zobaczył siebie wiszącego w powietrzu z rozpostartymi ramiona, jakby gdzieś w kosmosie, przestrzeni kosmicznej. Miał na sobie jasną szatę i szeroki pas. Biały pas z wytłoczonymi białymi napisami. Po środku widniało napisane wyraźnie jedno imię, na prawo od niego inne, na lewo jeszcze inne. Cały pas miał wytłoczone różne imiona. To centralne było najbardziej wyraźne i sprawiało wrażenie, że było najbardziej ważne.

  • Przypominał mi pas góralski – próbował mi wytłumaczyć wtedy Piotr.

  • To ważny dzień był dzisiaj.
  • Oddając wszystko, oddałeś siebie.
  • Ale ja pas już przyjąłem wcześniej…
  • To nie miecz jest orężem, orężem jesteś ty.
  • Po to musieliśmy obejrzeć ten film? Żeby to zrozumieć? – dopytuję pochlipując dalej, bo bardzo mnie ten film wzruszył na koniec.
  • Ten film to jeden z etapów, a wszystkie trzeba przejść.
  • Kiedy już wiesz, wysokość fali nie ma znaczenia. I nigdy już nie mów, że nie wierzysz. Ten, który cię posłał, wierzy w ciebie.
  • Podołam?
  • Podołasz i to z nawiązką.

Wieczorem byliśmy tak zamyśleni, że nawet nie widzieliśmy przed sobą telewizora.

  • Dostałeś znaki i już wiesz, już się nie wyrzekniesz i wykpisz kim jesteś. Teraz wszystko pójdzie szybko.
  • …….
  • Pamiętasz, że Ojciec powiedział, że coś się zacznie w lipcu? Mamy połowę i nic, ale na wszelki wypadek muszę być stale przy tobie.
  • Po co?
  • Nie wiem… A może znowu trzeba będzie cię ratować? – a mam w tym wprawę.
  • Nie dla ratowania z nim będziesz.
  • Nie?
  • Dla spisywania.
  • Hmm….
  • Czyja to łza była wczoraj?
  • Żebraka.
  • ……. – spojrzałam na Piotra, bo tylko on mógłby być żebrakiem. To on żebrał o życie.
  • Twoja.
  • Moja? Ale to przecież niemożliwe – Piotr myśli racjonalnie.
  • Hmm…. Twoja, a dokładnie tego, co śpi na Górze. Budzą go, tak jak Ojciec to powiedział.



Dopisane 08. 03. 2018 r.

  • Dostałeś znaki i już wiesz, już się nie wyrzekniesz i wykpisz kim jesteśtak, potwierdzam. Posłaniec Boga, który jest na ziemi i człowiek, który nie chce przyjąć do wiadomości kim jest. Długo będzie z tym walczył. Brzmi groteskowo i irracjonalnie, a jednak…

Przedwczoraj pisałam o biedronce i przedwczoraj dostałam maila od osoby mieszkającej w USA;

Pozwoliłam sobie za zgodą na opublikowanie tego maila, by pokazać jeszcze raz jak poprzez znaki działa Bóg.  Być może każdy człowiek doświadczył dotknięcia Nieba, ale na pewno nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. Dzisiaj miałam rozmowę z moją fryzjerką. Gaduła nie z tej ziemi, ale ponieważ mówi ciekawie, więc chętnie wsłuchuję się w jej słowa. Opowiadała, że jej syn, gdy się urodził był podejrzewany o to, że ma narośl, a nawet guza w czaszce. Zdjęcie rentgenowskie wykazywało dziwną ciemną strukturę. Prowadząca lekarka nic z tym nie zrobiła uznając, że trzeba to jedynie obserwować. Pół roku później badania wykazały, że nic nie uległo zmianie, więc lekarka, starsza kobieta, stwierdziła, że to nic niezwykłego. Minęło kilka lat i jej syn trafił do szpitala dziecięcego z powodu ciężkiej grypy. Zrobiono mu badania i znowu pokazały się dziwne czarne plamy w głowie. Lekarze w padli w panikę i już chcieli małego chłopca wziąć pod nóż. Nie zrobiono rezonansu, bo nie było takiej możliwości ze względu na ilość chętnych i długą kolejkę, a czasu do decyzji pozostało niewiele. Po godzinie biegnie lekarka, że jakimś cudem (!) zwolniło się miejsce i można rezonans czaszki zrobić. Kiedy wykonano badania okazało się, że chłopiec ma coś w rodzaju podskórnego pajęczaka, a nie guza. Wielu ludzi to ma, ale jemu akurat usadowiło się w bardzo nietypowym miejscu. Taki urok organizmu. 

  • Widzi pani jakie miałam szczęście?! Gdyby się nie zwolniło miejsce, to by kroili jego czaszkę, a różnie mogło by być.
  • Tak, miała pani ooooogromne szczęście.

Myślę, że każdy, chociaż raz w życiu miał sytuację, o której mógłby powiedzieć; miałem ogromne szczęście. A to tylko Bóg Ojciec.


Czy Pani mąż będzie zabierał też ludzi ze Stanów… –  długo myślałam co odpowiedzieć, a i sam Piotr przestraszył się tego pytania. Proszę nie traktować tych słów dosłownie. Myślę, że chodzi tu m. in. o książkę, która ma dać świadectwo istnienia Ojca i dotrzeć do wielu ludzi na świecie. To będzie jak koło ratunkowe rzucone tonącym (niedawna wizja) przed nadejściem Chrystusa, czyli realizacją III Tajemnicy Fatimskiej. Ci, co pochwycą to koło, zostaną zabrani niezależnie gdzie mieszkają. Tak na dzień dzisiejszy zinterpretowałabym te słowa. 

Diabeł tam gdzie widzi ranę, tam wpuszcza robale.

13. 07. 17 r. Warszawa.

Analizę pochodzenia drewna wykonuje się m. in w SGGW w Warszawie. Człowiek, z którym korespondowałam w tej sprawie ciągle nie miał czasu, więc postanowiłam pojechać tam va-bank. Błądząc po pustych korytarzach uczelni w końcu poprosiłam o pomoc mojego Grubaska.  Nieoczekiwanie wyszedł mi na przeciw jakiś mężczyzna. Spytałam gdzie mogę zbadać drewno, odpowiedział, że u niego. Kiedy pokazałam mu krzyż stwierdził, że jednak nie u niego, a u koleżanki. I tak trafiłam na przemiłą panią doktorant.

Widząc w jaki sposób bierze krzyż do ręki, od razu wiedziałam, że to pokrewna dusza. Okazała się nie tylko mocno wierząca, ale i jej mąż ukończył teologię. Pobieżnie sprawdziła drewno z krzyża i stwierdziła, że bez ucięcia kawałka, będzie niemożliwe jednoznacznie oszacować jego gatunku. Teraz, to ja muszę się nad tym zastanowić. 


14. 07. 17 r. Warszawa.

  • Dzisiaj w kościele … odjechałem zupełnie… Znalazłem się w Ich świecie… Miałem wizję…
  • Ktoś wypchnął mnie z Nieba na ziemię. Upadłem na polu, a obok przebiegała polna droga, na której jeździły auta. Byłem totalnie biedny, do tego stopnia, że chodziłem boso i w jakiejś szmacie. Potrącił mnie samochód, leżałem na ziemi, a auto się oddaliło. Cały bok miałem rozharatany – Piotr zaczął mi pokazywać, gdzie też ten bok miał rozharatany.
  • Leżałem tak parę godzin, ale usłyszałem Ojca…
  • Co mogę dla ciebie zrobić?
  • Nic Ojcze, mam wszystko. Niech się dzieje wola Twoja.
  • Gdy to mówiłem czułem, że słucha mnie też gacek. Czułem głód, leżałem na tym polu tak kilka dni i kiedy nie miałem już siły zobaczyłem biedronkę i wiedziałem, że wszystko będzie już dobrze. Zasnąłem na amen… Bardzo wzruszyła mnie ta biedronka – opowiadał i lekko mu się oczy zaszkliły.

Dlaczego biedronka? Parę dni temu oglądaliśmy film; „Nie oddychaj”.                        http://www.filmweb.pl/film/Nie+oddychaj-2016-727968

Dziewczyna walczyła o przetrwanie, a kiedy już straciła nadzieję zobaczyła biedronkę i to dało jej siłę do walki. Gdyby nie ten film nie wiedziałabym, że biedronka to także; Biedronka siedmiokropka (Coccinella septempunctata) – gatunek chrząszcza z rodziny biedronkowatych. Powszechnie występująca w Europie. Jedna z 76 występujących w Polsce biedronkowatych, potocznie nazywana bożą krówką.

fragment z filmu „Nie oddychaj”.

  • Znamienny ruch dzisiaj wykonałeś.

  • ? A co takiego zrobiłeś? – pytam z zaciekawieniem.
  • Porządkowałem folder ze zdjęciami i zobaczyłem, że folder Audi leży koło zdjęcia Jezusa. Bardzo mnie to podświadomie zabolało, wyrzuciłem audi do kosza.
  • Uuuu, to wielki postęp – pomyślałam.
  • Gacek ciągle mnie obserwuje?
  • Nawet teraz. Słucha cię uważnie. Tam gdzie widzi ranę, tam wpuszcza robale.
  • Przed nami nowe wyzwanie.
  • Homiel, nie strasz.

15. 07. 17 r. Warszawa.

  • Dzisiaj Homiel powiedział mi, że ta fala jest związana w jakimś stopniu z losem ziemi, tylko ludzie nic o tym nie wiedzą.
  • Hmm… – zamyśliłam się. Dzisiaj rano przeczytałam w internecie tekst autorstwa naszego byłego egzorcysty. 

Przeżywałem to od dziecka, chociaż wtedy nie miałem pojęcia, czego to dotyczy. Wiem, że trzęsienie całego globu ziemskiego (tak wielkie, że nikt nie utrzyma się na nogach!) zamieni miasta w stosy gruzów, jednak gdy do ziemi zbliżać się będzie olbrzymia asteroida, którą widziałem z bliska, w Polsce będzie możność ucieczki na wieś, gdyż niskie domy ocaleją. Im dalej od miast, tym łatwiej będzie można przetrwać. W braku magazynów, sklepów i transportu jedynym środkiem utrzymania będzie to, co da się na wsi na bieżąco wyhodować.

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2017/06/18/ks-adam-skwarczynski-apel-do-rodakow-za-granica/

Patrzyłam na ten tekst i zrozumiałam, że wszystko się zgadza. Homiel też powiedział; biją się o te domy, a one runą Patrzyłam na ten tekst i zrozumiałam, że los nas połączył nieprzypadkowo. Zadziwiające, jak wszystko staje się jasne dopiero po czasie. Homiel kiedyś powiedział…

  • Daj czas czasowi… I czy nie miał racji?
  • …….
  • Skwarczyński też widział asteroidę i potop… – mówię do Piotra.
  • Co ty na to? – Piotr pyta Homiela.
  • Wszystko zostało już powiedziane.
  • Jeśli Skwarczyński widział potop, to ja tym zielonym trawnikiem, który mi szykujecie długo się nie nacieszę – próbuję dowiedzieć się nieco więcej. 
  • Dla ciebie będzie to cicha noc, nic się nie bój.
  • ……. – a co to znaczy?
  • Widziałem się z Skwarczyńskim z 5- 6 razy. Przyjeżdżał do mojego biura kiedyś.
  • Jak to? – robię wielkie oczy – Tego mi nie mówiłeś?!
  • Ostatnim razem powiedział…
  • Oddajemy się tobie Piotr.
  • …….?  – robię jeszcze większe oczy. Zdaję sobie właśnie sprawę, że musiał on coś… wiedzieć więcej, dostrzec… Sama nie wiem.
  • Ludzie musieliby się zmienić, a to jest awykonalne dla 90% ludzi – Piotr stanowczo.
  • A kto powiedział, że to dla nich?
  • To dla kogo?
  • Dla tych 10%, z tych 10 narodzą się nowi.
  • A te drzwi i tak bardziej otwarte nie będą. One nigdy nie były szeroko otwarte.
  • Wiesz już kim jesteś.
  • Nie jestem – Piotr twardo uparcie.
  • Już przyjąłeś to, co Ojciec mówił.
  • To pycha!
  • To wiedza.
  • ……. – szkoda mi się Piotra zrobiło, bo widzę jak walczy, by wszystko było po staremu.

Wieczorem.

Rozmawialiśmy swobodnie oglądając jednocześnie TV. Nagle Piotr wstaje i wychodzi wyprostowany jak mumia. Domyśliłam się, że poszedł się pomodlić, więc siedziałam dalej sama cierpliwe czekając aż skończy. Minęło 20 minut i Piotr wrócił blady.

  • Choć i zrób zdjęcie.

Chwyciłam szybko telefon i o nic nie pytając podążyłam za nim.

  • Kiedy się modliłem spadła na podłogę duża kropla wody. W tej ciszy brzmiało to jak dzwon.

Rzeczywiście, na suchej podłodze pojawiła się kropla wody… a sufit suchy.

  • Oook. … Ciekawe… – i robię zdjęcie.
  • Wyszedłem nagle, bo usłyszałem Ojca…
  • Czekam na ciebie.
  • To poszedłem. Kiedy spadła kropla usłyszałem…
  • Zabierzesz tych, których zdołasz zabrać. Cały czas będę z tobą.
  • ……..
  • To chyba znak dla ciebie. Niedawno pisałam coś o kropli spadającej…
Będziesz siedział na pniu drzewa, kropla upadnie na ziemię i w tym miejscu wyrośnie kwiat. Wtedy odejdziesz. A nie będzie to prędko. Nie możesz wysiąść w połowie drogi. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/06/03/i-rozswietli-sie-niebo-i-ujrza-tego-z-ktorego-sie-smieja-i-powiedza-jak-to/
  • Hmmm… – nie wiedziałam co powiedzieć, ale kropla „jak w mordę”… leżała na podłodze! Oboje nad nią staliśmy zastanawiając się co się dzieje…
  • Podczas modlitwy usłyszałem jak spada i ją zobaczyłem… – Piotr bezradnie rozłożył ręce jakby chciał powiedzieć; to nie moja wina.
  • ……. – widzę, że znowu zastyga…
  • Zabiorę cię na chwilę, a potem zabierzesz tych, których zdołasz.
  • Wszędzie będę z tobą, a wrócisz na zawsze.
  • ……. – biorę głęboki oddech, bo to jest tak nierealne…

Przyszło mi coś do głowy… Palcem dotknęłam kropli i ją posmakowałam.

  • Spróbuj – mówię do Piotra.
  • … Słona – zdziwiony.
  • Bardzo słona – zdziwiona bardziej.
  • Jak łza… – i spojrzeliśmy na siebie w milczeniu. 

Po takich chwilach zazwyczaj długo się nie odzywamy. Musimy wszystko przetrawić na spokojnie.

  • Kurcze… Naprawdę zacznie coś się dziać. Bardzo się zmienisz, a tego nie chcę – odzywam się godzinę później bardziej do siebie, niż do Piotra.
  • Nawet nie zauważysz tego, co się stanie.
  • Oj Homiel! A co z firmą, co z ludźmi, z nami? – pomyślałam o tym wszystkim i ramiona mi opadły z bezsilności.
  • O Swoje kwiaty dbam, a nie ścinam je. Niech ta odpowiedź starczy ci na zawsze.


Dopisane 06. 03. 2018 r.

  • Tam gdzie widzi ranę, tam wpuszcza robaleoczywiście nie dosłownie. Każdy człowiek ma swoje słabości, które diabeł po prostu skrzętnie wykorzystuje.

 

To, że Pan Bóg cię słucha nie znaczy, że cię wysłucha.

29. 06. 17 r. Warszawa.

Rano.

  • Jak ci się spało? – pyta mnie Piotr.
  • Całkiem ok.
  • Ludzie hałasowali pod oknem, poprosiłem Michała o pomoc i wiesz co mi powiedział?
  • Słucham próśb Oli, nie twoje.
  • Aaaa… Już wiem dlaczego. Ty masz taką moc, że sam sobie możesz pomóc, a ja muszę prosić.

Wieczorem.

Nadeszła nawałnica i przestał działać telewizor. Gdy zapadła głucha cisza, szybko zebrało się nam na szczerą rozmowę.

  • Oczy Ojca są niesamowite, jestem taki mały przy Jego wzroku – Piotr zapatrzył się w dal…
  • Przede wszystkim nie dostrzegłeś miłosierdzia.
  • ……
  • Pan Bóg jest w porządku, jest super.
  • Uważaj co mówisz, bo szybko może się doświadczyć.
  • No wiem… Jego majestat, wszechmądrość… Ludzi może być i 100 mld, dla Ojca nie ma to znaczenia.
  • Pamiętasz co powiedział? – przypomniałam sobie.
  • Już niedługo nie będziesz mówił do mnie Homiel.
  • To jak będziesz mówić do Ojca jak nie Homiel? – pytam z ciekawości. 
  • Krzyż odnalazłeś? To i pamięć odnajdziesz.
  • ……
  • Jezus mówił Lahi…. słyszę to. Zobaczyłem przed sobą scenę z „Pasji”, jak woła Lahi. 

https://www.youtube.com/watch?v=vQA4_y1JBWM

  • Elahi to po aramejsku Ojcze. To będziesz mówić po prostu Ojcze, czy masz mówić po aramejsku?… – nie byłam pewna. Tak i tak jest pięknie.
  • …….
  • Ale z tymi gackami teraz wychodzi, nie spodziewałem się co może ten krzyż.
  • Z ludzi najbardziej ciebie nienawidzą. Teraz już wiesz dlaczego Maryja nałożyła hełm na twoją głowę.
  • Aaaa widzisz! Maryja szykowała ciebie na drogę z krzyżem, a nie na operację… – odkryłam to teraz. 
  • Wiedziała o wiele wcześniej!
  • ……
  • Jak to możliwe, że diabeł pozwala sobie na takie rozmowy z Bogiem?… „Drzwi otwierasz? Zgadzasz się na otwarcie drzwi, to po co go stawiasz?”
  • Gdyby ludzie wiedzieli co to jest diabeł, to by się zmienili – Piotr.
  • A Ja ci mówię, że nie. Chęć władzy i posiadania jest większa.
  • Hmm… To najprawdziwsza prawda…

Burza minęła, telewizor sam się włączył i trwał już mecz Portugalia / Chile.

  • Fajna murawa, taką trawę to mogę mieć w swoim ogródku – mówię całkowicie żartem.
  • I będziesz ją miała i dywan ci się przyda.
  • Kiedy?
  • Niedługo.
  • Jeśli mam być sama na tej trawie, to nie chcę „niedługo”, to chcę za 100 lat.
  • Co ty możesz dziecko chcieć… To, że Pan Bóg cię słucha nie znaczy, że cię wysłucha.
  • ……. 
  • To chyba nie Homiel – zaczynam coś podejrzewać.
  • Maryja.
  • Maryja? – jestem zdziwiona. 
  • Chce ci coś jeszcze powiedzieć.
  • Jesteś mądra i wszystko rozumiesz co ma się stać.
  • A ciebie ostrzą jak dłuto, tak ciebie teraz ostrząskierowała się do Piotra.

Tym razem zamilkliśmy na dłużej. Piotr zaczął skakać po kanałach, ale wkrótce wrócił do meczu.

  • Na kogo stawiasz? – pyta mnie.
  • Zawsze na białych – choć nawet nie wiedziałam, która to drużyna. Wystarczyło, że miała białe koszulki, a reszta była mi obojętna.
  • Homiel, biali muszą wygrać!
  • Nie patrz na ubranie, bo kto „biały” nie wiadomo.
  • ?!… – no masz ci los… Nawet w takiej chwili kolejna lekcja. Można na zewnątrz wydawać się białym, a mieć czarne serce… Jak łatwo o tym zapomnieć… 

Mecz nie rozstrzygnięty i będą rzuty karne. Kamera przejechała po trybunach i zobaczyłam, że ludzie ubrani na czerwono się modlą (za Portugalią) i ubrani na biało też się modlą (za Chile). Wszyscy się raptem modlą!

  • No to Bóg Ojciec ma teraz dylemat, jedni i drudzy się modlą, a musi wybrać – żartuję dalej.
  • Bóg Ojciec nie zajmuje się takimi sprawami, ma inne rzeczy na głowie – Piotr oburzony na mnie, że sobie za dużo pozwalam.
  • A to się mylisz. To są ważne sprawy dla tych ludzi, a więc i dla Boga – tego byłam pewna.

Jeszcze przed rzutami karnymi przypominam sobie coś…

  • A komu nie przyznali rzutu karnego za faul?
  • Białym.
  • To biali wygrają, taka będzie sprawiedliwość Ojca, Ojciec już zdecydował – i tego byłam też już pewna. Siedziałam do końca rzutów karnych spokojnie, ale finał musiał zaskoczyć wielu ludzi na całym świecie. 

Świat pod wrażeniem wyczynu Claudio Bravo. „Legenda!” Claudio Bravo był niekwestionowanym bohaterem półfinału Pucharu Konfederacji pomiędzy Chile a Portugalią. W serii rzutów karnych bramkarz Manchesteru City obronił wszystkie trzy „11”. Media na świecie nie kryją podziwu nad jego wyczynem. https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/696256/swiat-pod-wrazeniem-wyczynu-claudio-bravo-legenda

Na koniec rozbawił mnie komentator w studio, który krzyknął uradowany… 

  • Gdzieś jest ta sprawiedliwość!
  • A żebyś wiedział! – odpowiedziałam mu jak echo – Szkoda tylko, że ludzie nie widzą w tym działania samego Boga.
  • No to teraz czas na sąd (NIP), też będzie trzy zeroHomiel na to.

Oglądaliśmy dalej TV.  Pojawiły się newsy dotyczące prezydenta Warszawy i jej arogancji wobec toczącego się śledztwa. 

  • Nic jej nie zrobią, a jak zrobią, to i tak jest ustawiona do końca życia – Piotr.
  • Co jej po takim życiu? Już śpi niespokojnie.
  • A jest winna?
  • W całości.
  • Dlatego dzieje się, co się dzieje… – pomyślałam, że sprawiedliwość tryumfuje.

Pomyślałam sobie też, że inaczej patrzy się na ten świat, kiedy rozumie się jak myśli i działa Niebo. Wszystko wydaje się jasne i logiczne. 


Kolejna wiadomość z TV dotycząca przesłuchania właściciela Amber Gold.

  • Jest inteligentny, ale cyniczny – Piotr.
  • Nieważne co się ma w głowie, ale kim się jest.
  • Jest zły?
  • Człowiek normalny tego nie zrobi.
  • A jego żona?
  • Przeszła na jego stronę.
  • Dlatego dzieje się, co się dzieje… – pomyślałam znowu, że sprawiedliwość i tu zatryumfuje.

Podano informacje o legalizacji związków homoseksualnych w Niemczech.

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-06-27/merkel-wycofuje-sie-ze-sprzeciwu-wobec-malzenstw-homoseksualnych/

  • Słyszałeś co powiedziała? Twierdzi, że zdanie zmieniła w wyniku rozmowy z parą homoseksualistów, która zaadoptowała kilkoro dzieci. A ja myślę, że zrobiła to dla władzy, by zwiększyć swoje poparcie.
  • Ojcze zobacz, co oni robią, Ojcze co ty na to? – Piotr pyta.
  • ……. – po jakimś czasie.
  • Pytałeś Ojca co On na to… On już nic na to. On tylko patrzy i czeka.
  • ……. – wyczułam w tych słowach wielki smutek.
  • Zobaczyłem kulę ziemską z pewnej odległości jakbym patrzył z góry, z lotu ptaka. Na niej zielone wyspy, które mogły być też kontynentami. Usłyszałem…
  • Mały, wracaj.
  • Wtedy uniosłem się jeszcze wyżej do Boga. Kiedy się uniosłem ziemia stanęła w ogniu, zrobiła się czerwona, a wyspy zostały zalane. Przede mną wziął Ojciec jeszcze kilka osób.
  • I to też będzie sprawiedliwość… – pomyślałam…

To jest antychryst. Zero zasad, wolność… Leżysko diabła.

23. 06. 17 r. Warszawa.

Piotr ciągle pyta o II falę i wcale się nie dziwię, gdyż sama jestem ciekawa. Jednak każda odpowiedź Homiela zamiast zbliżać nas do celu, to raczej oddala. Im więcej mówi, tym mniej rozumiemy.

  • Będzie niczym w porównaniu z tym, co nadchodzi. Wszystko przestanie mieć znaczenie.
  • Jak to się potoczy? – Piotr nie daje za wygraną.
  • Szybko.
  • ……
  • Wiesz co ostatnio widzę? Franciszek jest atakowany przez 4 swoich. Widzę Franciszka w środku kwadratu, a z każdego końca idą na niego pioruny… Słyszę lewacy…
  • To jest antychryst. Zero zasad, wolność… Leżysko diabła.
  • Pokazał mi to leżysko, wijące się ciała ludzkie, ściśnięte, obleśne, wijące się między sobą…

I w tym momencie przypomniałam sobie, że gdzieś już to widziałam.

  • A wygrają ci… lewacy?
  • To nie jest przedmiotem tej rozmowy. On potrzebuje wsparcia.
  • Pokazał mi jak rozrywa rodzinę… W rodzinie rodzą się pierwsze zasady moralne.
  • To ma sens – zdałam sobie sprawę, że to najprostsza droga do niszczenia. Uderzyć tam, gdzie kształtuje się moralny kręgosłup.
  • To co mam robić?
  • Módl się. Dla kogo żyjesz? Dla siebie? Nieee… Dla Ojca.
  • Ludzie i tak nie uwierzą.
  • Ty ich przebudzisz. Nie przebudzisz Kowalskiego i Kowalską. Przebudzisz Kowalskich i Kowalskie.

25. 06. 17 r. Warszawa.

Przyjechała do nas na weekend córka. Choć przyzwyczajona jest do obecności Homiela, to każda rozmowa bardzo ją zawstydza. Zawstydziła się podwójnie, gdy przygadał jej za bałagan, który pozostawiła w pokoju.

  • Powiedz jej… że tam gdzie brud i chaos, tam lubi przebywać diabeł.

Skontaktowała się ze mną pewna osoba, które pokazała zdjęcie chorego dziecka. Piotr zerknął tylko na nie i stwierdził, że nie da się go już uratować.

  • Chciałem mu pomóc, ale jego obraz zasłoniła ręka i zrozumiałem, że mi nie wolno.
  • …… – zamyślił się.
  • Hmm… To trudna sprawa, ale kiedy Ojciec nie pozwala to tak trzeba.
  • Mały, ty naprawdę chcesz skończyć studia.
  • A znasz takie powiedzenie; nie matura, lecz chęć szczera zrobią z ciebie oficera? – Piotr myśli, że z Homielem rozmawia. Nie wyprowadzam go z tej nieświadomości, czekając na rozwój wypadków.
  • Chcesz być lizusem?
  • Dla Ojca mogę nawet donosić.
  • Myślisz, że Ojciec nie wie co się dzieje?
  • No… nie wiem…
  • Od dobrego dowcipu zaczynasz niedzielę. Chcesz być nadwornym kapusiem?
  • A dlaczego nie? Dla Ojca mogę być wszystkim.
  • ……
  • Zabierzecie nam te kawy? – pytam. 
  • Jedna próba nieudana, bronicie się. Ale nie tak wyobrażam sobie waszą przyszłość.
  • ……
  • Ta fala to będzie prawdziwa wiara, a w zasadzie to, gdzie ona cię wyrzuci.
  • Widziałem tego śpiącego na kozetce u Ojca, on ciągle śpi.

  • Prywatnie powiem ci czego nie zrozumiesz. Dla wielu lepiej żebyś się nie obudził.
  • ……???
  • No i nie rozumiem. Za to ciągle słyszę 17 październik i 17 październik…

26. 06. 17 r. Warszawa.

Jutro Piotr ma „przesłuchanie” w urzędzie skarbowym.

  • Dorwą mnie za nic i zbankrutuję!
  • Nie twórz faktów, których nie ma. Zdarzeń, których nie ma.
  • Homiel ma rację, jak zawsze wyolbrzymiasz.
  • Pomaganie zostało zrobione z przyjemnościami dla was.
  • ……. – w pierwszym momencie nie wiedziałam o co Mu chodzi.
  • Ustroń! Gdyby nie twoja operacja byśmy tam nie trafili, a to najlepsze wakacje jakie w życiu mieliśmy! – przyznałam szczerze.
  • No widzisz? Zobacz jak złe można zamienić w dobre.
  • Było naprawdę super! – cieszę się na samo wspomnienie.
  • A wiesz co Pan Bóg jeszcze wam przygotował?
  • No to powiedz!
  • Nie mam zamiaru.
  • Ten to artysta!… – Piotr się śmieje.
  • ……
  • Dzisiaj rano w kościele zobaczyłem babkę… – nagle spoważniał.
  • Nie wiem co mnie podkusiło… W myślach stworzyłem miecz i miałem ochotę ją zranić… To gacek ciągle mnie tak podpuszcza… pomyślałem, a wtedy zbudowałem nad nią tubę ochronną i ten miecz sam ode mnie odpadł.
  • Przyjdzie czas, że uporządkujesz swoje myśli w głowie. Nic nie będzie w stanie zachwiać twojej harmonii wewnętrznej. Na razie masz sparing partnerów, a wiesz kiedy to się robi? Przed decydującą walką.
  • Przed decydującą walką? – spojrzeliśmy na siebie niepewnie.

Wieczorem.

Udało mi się ugotować coś naprawdę rozsądnego.

  • Dobre – Piotr prawie oblizywał talerz.
  • Tak w Niebie to nie masz – i cieszę się z tego widoku.
  • Myślisz, że tym go skusisz? – … by został, chciał powiedzieć Homiel.
  • Ta waga nigdy nie będzie sprawiedliwa.
  • ……. – i tak jak się cieszyłam, tak szybko zgasłam.
  • Nie mam argumentów, żeby go tu zatrzymać. U Was wszystko jest lepsze.

Piotr otworzył swojego laptopa, by sprawdzić pocztę i po chwili aż oparł się z wrażenia.

  • Dostałem z urzędu skarbowego informację, że umorzono sprawę, nie muszę jutro tam iść… Ale numer! – gapi się w ekran komputera czytając pismo jeszcze raz myśląc, że mu się przewidziało.
  • Przecież zobaczyłeś jak Ojciec przerywa nitki łączące cię z US – dziwię się, że się dziwi.
  • Ale to przecież…  Nie widzisz, że to co ja widzę, to się realizuje ?! – zabrakło mu słów.
  • Muszę iść się pomodlić.

Wstał, wyszedł z pokoju zamykając za sobą drzwi, abym nie daj Boże coś usłyszała i… wrócił po minucie. Spytałam go oczami co tak wcześnie…

  • Gdy wyszedłem usłyszałem Maryję, zagadnęła mnie…
  • Mały, idziesz się modlić?
  • Tak.
  • Weź swój pastorał.

Wziął więc swój krzyż i wyszedł ponownie. Wrócił po 20 minutach.

  • Gdy zacząłem się modlić usłyszałem…
  • Ważniejsze co tu powiesz podczas modlitwy A nie tam co powiesz siedząc przy mnie.
  • Coś musi w być w tym krzyżu, bo kiedy robiłem egzorcyzmy to dziwna rzecz się wydarzyła. Zawsze wywalam mentalnie gacki do piekła, wyobrażam to sobie. A teraz gdy trzymałem ten krzyż w ręku, to niebieska mgła z niego wyszła i te gacki spaliła, zmieniła w nicość. Nie wiem skąd tak mam… – Piotr rozkłada ręce bezradnie.
  • To jest dla ciebie tak oczywiste jak to, że codziennie wstajesz i chcesz coś zjeść.


Dopisane 18. 02. 2018 r.

  • To jest antychryst. Zero zasad, wolność… Leżysko diabła.

Benedykt XVI, emerytowany papież, ujawnił w wywiadzie-rzece, że udało mu się w przeszłości rozwiązać „gejowskie lobby” w Watykanie. We wrześniu światło dzienne ma ujrzeć wywiad-rzeka z Josephem Ratzingerem, emerytowanym papieżem Benedyktem XVI, który przeprowadził niemiecki dziennikarz Peter Seewald. Książka ma nazywać się „Ostatnie rozmowy”, a jej współwydawcą będzie włoska gazeta „Corriere della Sera”, która ujawniła niektóre fragmenty publikacji. W jednym z nich emerytowany papież wspomina, że udało mu się rozbić „gejowskie lobby” w Watykanie. Grupa miała składać się czterech do pięciu osób i mieć znaczne wpływy w Stolicy Apostolskiej. Jak wspomina Benedykt XVI, grupa ta starała się oddziaływać na decyzje podejmowane w Watykanie. Benedykt XVI w wywiadzie opowiada też m.in. o trudnościach, jakie spotykały go, gdy interweniował w sprawie naduzyć seksualnych, czy o walce z plagą pedofilii w Kościele.

Benedykt wyraził się w czasie przeszłym; rozwiązałem gejowskie lobby. Ale czy tak jest naprawdę? Wypowiedź z 2013 roku. 

Papież Franciszek powiedział na prywatnym spotkaniu w niedzielę, że w Kurii Rzymskiej istnieje „gejowskie lobby”. Potwierdził tym samym informacje, które od jakiegoś czasu pojawiały się we włoskich mediach. Papież wyciągnął na powierzchnię kolejny problem, ukrywany w czasie pontyfikatu jego poprzednika. – Wewnątrz Kurii Rzymskiej jest wielu świętych ludzi. Jednak istnieje także korupcja – mówił w niedzielę papież Franciszek. – Często wymienia się gejowskie lobby. Ono istnieje. Zobaczymy, co da się zrobić – stwierdził. Enigmatyczne wypowiedzi papieża padły na jego niedzielnym spotkaniu z Latynoamerykańską i Karaibską Konfederacją Religijnych Kobiet i Mężczyzn, która łączy wspólnoty księży, mnichów i sióstr zakonnych. Pierwsze wzmianki o takiej wypowiedzi papieża pojawiły się na chilijskiej stronie Refleksja i Wyzwolenie, która skupia się na głoszeniu teologii wyzwolenia. www.wprost.pl/swiat/403448/papiez-franciszek-w-watykanie-istnieje-lobby-gejowskie-to-prawda.html 

Jak wygląda sytuacja dzisiaj? Czy antychryst skończył swoje dzieło? A może dopiero się rozkręca? 

Dowodów na infiltrację Kościoła przez lobby gejowskie jest coraz więcej. Wpływy tego środowiska wydają się jednak przekładać obecnie na nową jakość. Chodzi mianowicie o próbę zmiany nauczania Kościoła w kwestii homoseksualizmu – o uznanie, że jest on zjawiskiem normalnym, a nawet pozytywnym. W tym duchu wypowiada się coraz więcej księży, w tym także biskupów, a nawet urzędników watykańskich, m.in. wspomniany kardynał Francesco Coccopalmiero, którego sekretarzem był zatrzymany ks. Capozzi.

Innym dostojnikiem watykańskim otwartym na możliwość legalizacji związków partnerskich, w tym także homoseksualnych, pozostaje arcybiskup Vincenzo Paglia, mianowany przez Franciszka przewodniczącym dwóch ważnych watykańskich instytucji: Papieskiej Rady ds. Rodziny i Papieskiej Akademii Życia. Zanim trafił do Rzymu, był ordynariuszem diecezji Terni-Narni-Amelia. Zasłynął z tego, że w 2007 roku (p.s. A więc jeszcze podczas pontyfikatu Benedykta) zlecił namalowanie na ścianie katedry w Terni skandalicznego muralu. Malowidło przedstawia Jezusa, który zabiera ze sobą do nieba sieci pełne kłębiących się nagich ciał homoseksualistów, transseksualistów i prostytutek. Jednym z bohaterów obrazu jest sam arcybiskup Paglia, przedstawiony nago w czułym uścisku z innym gołym mężczyzną. https://wpolityce.pl/kosciol/353824-kamerun-infiltracja-kosciola-przez-lobby-gejowskie-co-maja-robic-katolicy-wobec-takiego-zagrozenia

To jest antychryst. Zero zasad, wolność… Leżysko diabła.

https://www.youtube.com/watch?time_continue=22&v=CmdX89lmQOQ