Mały, wszystkim zadrży serce.

05. 12. 18 r. Warszawa.

  • Ojciec powiedział mi dzisiaj, że wczoraj to był Melchizedek, nie Chrystus.
  • Jak to możliwe?
  • To wyższa matematyka.
  • Niedługo nie będziesz musiała w ciemności światła używać, bo światło będziesz miała.
  • ……. – zamilkliśmy próbując zrozumieć sens tych słów.
  • A dajcie mi wszyscy święty spokój ! – Piotr wybuchł zmęczony kolejną zagadką.
  • …….. – … a ja wybuchłam śmiechem. Jego reakcja była bezcenna.
  • Mam nadzieję, że wszystko wraca do normy.
  • Mały, nie zapomnij o „ślubie”, o otwieranych czach.
  • Nie wszystko wraca do normy.

06. 12. 18 r. Warszawa.

Od kilku dni codziennie boli mnie głowa, codziennie biorę silne tablety, dzisiaj jednak postanowiłam nie brać i pójść z bólem na kawę. Siedzę przy stoliku i zaciskam zęby.

  • Ojciec cię pyta….
  • Boli głowa ?
  • ……. – przytakuję.
  • To przygotowanie na AJ.
  • ……. – uśmiecham się.

Skrót AJ nie wziął się znikąd. Analizując teksty często natrafiałam na skróty różnych ksiąg w Biblii, których nawet nie znałam. Choćby BA – Księga Barucha. Pomyślałam wtedy w duchu, głupio oczywiście, że niektórzy to mają pomysły z tymi skrótami. Dla laika to sama udręka, żeby zrozumieć o którą księgę chodzi. Ojciec mówiąc AJ dał mi znać ponownie, że doskonale słyszy moje myśli.

  • Czyli chodzi o zwiększenie możliwości mojej intuicji ? Ale ja mam jeszcze wiele pytań dotyczących Ewangelii.
  • Pomyśl o obowiązkach, a nie to co się należy.
  • To ostatni rozdział przepasany z tym, co się zacznie dziać z twoim mężem, a Moim Synem.
  • ?!
  • Jestem Twoim synem ? – Piotr się ucieszył i speszył jednocześnie.
  • Adaptowany –bo „rodzony” jest tylko jeden.
  • To jest ostatni rozdział twojej księgi, Mój Kałamarzyku.
  • A to nie fala będzie ostatnim rozdziałem ? – zdziwiłam się, bo co ja mogę o AJ napisać ?
  • To jest jedno. AJ i fala.
  • Bo jest jeszcze jeden koń.
  • Taaaak ?
  • Koń nadziei.
  • Może uda się zatrzymać tych czterech.
  • Po to jest ta fala.

  • Ratujmy swoje dusze, tak winni ludzie powiedzieć.
  • I to jest twoje zadanie.
  • Wykonasz pracę pilnie i czeka cię nagroda, więc musisz przy nim być.
  • Dlatego powiedziano „poświęcona kapturowi”.
  • Musisz połączyć w całość.
  • To jest twoje ostatnie zadanie.
  • To ci przeznaczyłem na koniec twojej drogi.
  • Skończysz, wydasz i wrócisz do Domu. Prawdziwego.
  • Tam się naprawdę wyśpisz, widzę jak się męczysz.
  • ……. – robię oczy taaaak wielkie, że zaraz mi wypadną. Już nawet nie czuję bólu głowy.
  • Ale… AJ mogę rozpracowywać najwyżej w kilka miesięcy… – … bo co tu pisać i tak jej nie rozumiem.
  • Przeceniasz swoje możliwości.
  • To potoczy się dłużej, aż do momentu jego wniebowstąpienia.
  • ???!!! – chodzi o Piotra ? Dziwię się. 
  • Będziesz to opisywać wszystko.
  • O nic się nie martw, o chleb, o to za co wydasz.
  • Widzę tą okładkę, cała złota, koło w środku i napisane Bóg. Środek gładkie złoto, wytłoczone, reszta garbowane.

  • Niedługo wszystko się zacznie po co zostaliście powołani.
  • Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego.
  • Kiedy się zacznie ?
  • Uważaj, to są ostatnie dni spokoju.
  • Zapraszam cię do ostatniej biesiady, Mój Synu.
  • ……. – Piotr robi oczy.
  • To brzmi jak do ostatniej wieczerzy…
  • Potraktuj tą wiadomość poważnie.
  • Nie będzie do ciebie dostępu.
  • Mały, wszystkim zadrży serce.
  • Więc musisz być.


Dopisane 16. 08. 2019 r.

  • To ostatni rozdział przepasany z tym, co się zacznie dziać z twoim mężem, a Moim Synem.

Nawet nie wiem jak to wytłumaczyć. Między Piotrem (dokładnie między tym, który się w nim budzi ), a AJ jest ścisły związek. Nie będzie można zrozumieć AJ nie czytając tego dziennika i dlatego wyjaśnienie Apokalipsy to będzie ostatni rozdział.


  • Mów do niego jak do Melchizedeka. Zobacz kiedy żył, zadaj mu z tego zakresu pytania.

Poczytałam oczywiście. Wiele jest artykułów naukowych i mniej naukowych, ale ten akurat podał proroka Melchizedeka w „pigułce”.

‚Tajemniczy król Salemu;” www.przemeknowakowski.wordpress.com/2016/04/02/tajemniczy-krol-salemu-ponadwymiarowi-2015/

W Biblii imię tego męża pojawia się zaledwie trzy razy. Po raz pierwszy występuje on w Księdze Rodzaju, gdzie opisano go jako króla kapłana, który wyszedł na spotkanie Abrahama wędrującego do Kanaanu. Patriarcha dopiero co uporał się w bitwie z koalicją czterech królów kananejskich, więc panujący na tych ziemiach Melchizedek powitał go chlebem i winem, gratulując zwycięstwa. Nie byłoby w tym zapewne nic dziwnego, gdyby nie kilka okoliczności. Po pierwsze triumfujący Abraham przyjmuje błogosławieństwo od nieznanego wcześniej lokalnego dygnitarza i oddaje mu dziesiątą część wszystkich swoich trofeów. Po drugie traktuje go jak kapłana, choć w ówczesnej tradycji nie występowała jeszcze taka funkcja, a po trzecie Melchizedek nie był Żydem, ba, nie wyznawał nawet tej samej religii co Abraham.

  • Czy M. był Żydem ?
  • Był mędrcem.
  • Słyszał Ojca ?
  • Tak.
  • Dlaczego Melchizedek jest taki ważny ?
  • Jest zapowiedzią przyjścia Chrystusa.

Biblia niewiele mówi na temat samego Melchizedeka. Opisano go jako króla Salemu i kapłana Boga Najwyższego. Salim lub Salem było miastem położonym w Dolinie Jordanu, a jego nazwa wywodziła się od słowa „szalom”, czyli pokój. Z czasem dodano do tego wyrazu początkowy człon „jeru”, kojarzony z miejscem, w którym Abraham miał ofiarować swego syna Izaaka, przemianowanym później na wzgórze Moria. Możliwe, że Melchizedek był po prostu królem Jerozolimy, a jego tytuł oznaczał „władcę pokoju”, przybywającego z innego, nieznanego nam świata. Inna z hipotez zakłada, że był on jednym z pasterskich królów Egiptu (!), którzy zbudowali Wielką Piramidę – jedyny z siedmiu cudów świata, który przetrwał do dzisiejszych czasów.

  • Czy był władcą Jerozolimy ?
  • Tak. Był wielkim kapłanem, zawsze sprawiedliwy. Oddawał co się należało.

W „Liście do Hebrajczyków” możemy przeczytać, że ów tajemniczy mąż, który wyszedł na powitanie Abrahama jest „bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie ma ani początku dni, ani też końca życia, upodobniony zaś do Syna Bożego”. Choćby z tego krótkiego fragmentu odczytać możemy szokującą informację: otóż Melchizedek nie ma rodziców, gdyż jest wieczny. Czyżby był więc postacią niematerialną, przybywającą do nas z innego wymiaru? Biblia na ten temat milczy. Król kapłan pojawia się na kartach świętej księgi chrześcijan od razu jako dojrzały mężczyzna, a po epizodzie z Abrahamem ślad po nim się urywa. A jednak wspomniano o tym spotkaniu i o zależności patriarchy od witającego go Melchizedeka, mimo że ten nie miał żydowskich korzeni.

  • To był człowiek ? Umarł normalnie ?
  • Nie był wzięty za życia, urodził się jak Chrystus, jak człowiek, jak każdy.

Innego, równie niesamowitego wyjaśnienia dostarcza nam „Druga Księga Henocha”. Czytamy tam, że Melchizedek poczęty został tak samo, jak później Jezus, przez Ducha Świętego; zrodziła go zaś niepokalana Sopranima.

  • Został poczęty jak Jezus ?
  • Nie był poczęty przez Ducha.

Jeszcze śmielszy wniosek pojawił się w gnostycznych pismach odkrytych w 1945 roku w Nag Hammadi. Zgodnie z tamtejszym zapisem Melchizedek nie był nikim innym, jak tylko samym Jezusem, który tak jak swoje późniejsze wcielenie żyje, naucza i zmartwychwstaje po śmierci.

Nie był Jezusem !

Wy, chrześcijanie, mówicie nam, że Jezus może być naszym arcykapłanem, (…) ale kapłan musi mieć rodowód udowadniający, że pochodzi z pokolenia Lewiego jakkolwiek wy sami przyznajecie, że Jezus pochodzi z pokolenia Judy. Przepraszamy bardzo, ale dla nas Abraham jest nadrzędnym przywódcą i przykładem. My nie uznamy Jezusa”. Co na to święty Paweł? Otóż powołuje się w debacie właśnie na casus króla Salemu: „Wspomnijcie Melchizedeka, zapis w Księdze Wyjścia wykazuje, że tak wielki kapłan nie ma rodowodu; a Mesjasz jest zarówno królem, jak i kapłanem, którego kapłaństwo jest na wzór Melchizedeka. Abraham był pośledniejszy niż Melchizedek. Powinniście więc przesunąć nacisk z Abrahama na Jezusa i przestać uważać, że kwestia rodowodu jest tak ważna. Jeżeli zastanowicie się, w jakim stopniu Melchizedek jest pierwowzorem Jezusa, wówczas lepiej zrozumiecie to, czego dokonał Chrystus”. Czyżby więc sam święty Paweł uważał, że osoba Melchizedeka ma głęboki związek z Synem Bożym?

  • Jaki jest związek Melchizedeka z Jezusem ?
  • Protoplasta.

Znaczenie protoplasta; 1.założyciel rodu 2. coś, od czego wywodzi się jakaś rzecz

Tak krótka odpowiedź może sugerować, że był założycielem Jerozolimy, ale także i fakt, że Melchizedek wiedział o nadejściu Mesjasza, a Jezus wzorował się na Melchizedeku. Zdradzę coś z mojego źródła. Znali się na długo przed pojawieniem się w tym świecie.

Masz tylko Mnie, a więc masz wszystko.

03. 12. 18 r. Warszawa.

Ślub to jedno, a Ewangelie to drugie. Nadal mam pytania. 

Dz. A 4;32 Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. 33 Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę. 34 Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je 35 i przynosili pieniądze [uzyskane] ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby. 36 Tak Józef, nazwany przez Apostołów Barnabas, to znaczy "Syn Pocieszenia", lewita rodem z Cypru, 37 sprzedał ziemię, którą posiadał, a pieniądze przyniósł i złożył u stóp Apostołów. 

Czytam na głos akcentując imię Barnabas…

  • Słyszę… Samarytanin.
  • Tak ? Ale mi chodzi o to, czy dla Boga wspólnota majątkowa to rzeczywiście idealne społeczeństwo ? Przecież to jak niemal komunizm.
  • Tego nie zrozumiesz, ale powiem ci…
  • Ten, który ma mało, zabiorą mu wszystko.
  • Ten, który ma dużo dostanie więcej.
MT 25, 14-30 29 Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. 30 A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów". 

Także jest w ewangelii wg Tomasza; (p.40,16-18) Rzekł Jezus: „Temu, który coś ma w ręku dodadzą, a temu, który nic nie ma i to niewiele, co ma, zabiorą”.

Chodzi o wiarę, a nie o majątek. Jeśli ktoś wierzy naprawdę, Niebo go wynagrodzi. Kiedy tej wiary jest ledwo, ledwo, z czasem straci i to ledwo.

Dobry samarytanin”; człowiek litościwy, miłosierny, pielęgnujący chorych’; wyr. rzecz., bibl. (Nawiązanie do ewang. przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, który jako jedyny zatrzymał się przy człowieku obrabowanym przez zbójców, poranionym i ledwo żywym, ulitował się nad nim, opatrzył mu rany i zaopiekował się nim.


Wieczorem oglądamy program o pięknych domach bogatych ludzi żyjących „gdzieś tam”…

  • Do trzydziestki miałbyś wszystko, a tak nie masz nic.
  • Masz tylko Mnie, a więc masz wszystko.
  • ……. – szybko zanotował te słowa, żeby nie zapomnieć.
  • Co mam dalej robić ?
  • Pokazuję co masz robić.
  • Nie martw się, przejdziesz tą drogę, wkrótce meta.
  • Ciebie chronię ponad wszystko i ponad wszystkich, Mały.
  • Wszystko odbija co idzie do ciebie, zaufaj Mi.
  • Pamiętaj, że największa rozmowa to milczenie, niech inni mówią.
  • Mam milczeć ? – Piotr się dziwi.
  • Tylko słuchaj.
  • Coraz mniej mów.
  • Nawet do mnie ? – teraz to ja się zaczynam dziwić.
  • Daj spokój, Kałamarz.

Pewnie chodzi o to, że kiedy Piotr z kimś rozmawia potrafi tego kogoś zagadać. A prawdziwe bogactwo informacji wynika ze słuchania innych.


04. 12. 18 r. Warszawa.

  • Chciałam spytać Ojca… Oprócz 4 Ewangelii jest kilka …
  • Znacznie, znacznie więcej – przerwał.

Rzeczywiście jest ich znacznie więcej;   https://wydawnictwowam.pl/sites/wam/files/77129_st.pdf

  • Ooook… Ewangelia wg. Tomasza.
p. 51,18-26 Rzekł do nich Szymon Piotr: „Niech Mariham odejdzie od nas. Kobiety nie są godne życia”. Rzekł Jezus: „Oto poprowadzę ją, aby uczynić ją mężczyzną, aby stała się duchem żywym, podobnym do was mężczyzn. Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios”.
  • Czy Mariham to MM ? Moim zdaniem na pewno. Według badaczy również, bo MM miała na pieńku z Piotrem. Poza tym to Maria z Magdali, nie Magdalena.
  • Mów do niego jak do Melchizedeka.
  • !!! – zgłupiałam.
  • Zobacz kiedy żył, zadaj mu z tego zakresu pytania.
  • ……. – znowu zgłupiałam.
  • Znowu niezadowolona ?
  • Nieeeeee – przeciągnęłam mając nadzieję, że się Ojciec nie zorientuje, że faktycznie byłam niezadowolona. Chciałam odpowiedzi, a tu jakiś Melchizedek. 
  • Chce co chce, a nie to co Ja chcę.
  • Córko, jak długo będziemy tę linę przeciągać ?
  • Zapamiętaj inicjały, AJ !
  • To jest najważniejsze dla ciebie, resztę pomiń.
  • ……. – Piotr się roześmiał widząc moją minę.
  • Co to za inicjały ?
  • ……… – szukam szybko w myślach.
  • Apokalipsa Jana ! AJ ! 
  • Od razu wiedziała, widzisz Mały ?
  • Ale apokalipsa jest taka skomplikowana – jęknęłam.
  • Nie dla ciebie.
  • Konie nazwałaś po swojemu, a nie po biblijnemu, a to jednak to samo.
  • ……. – zgłupiałam do reszty.

Wczoraj oglądaliśmy finał „Jeden z dziesięciu”. Padło tam pytanie jakiej maści były „cztery konie apokalipsy”. Uczestnik podał błędną odpowiedź, więc prowadzący teleturniej pan Sznuk wymienił; biały, rydzy, wrony, płowy.

  • Rany julek ! Nie może powiedzieć czarny, siwy i brązowy !? Przecież to to samo ! – wyrwało mi się. Po co aż tak utrudniać sobie życie zamiast mówić prosto. 

Nie sądziłam, że Ojciec też ogląda.  Jakiś czas temu na Jego wyraźne życzenie już przerabiałam AJ i teraz znowu mam do niej powrócić ? – http://rozmowyzniebem.pl/wp/apokalipsa-sw-jana-losy-tego-swiata-sa-przypieczetowane/ Skończyłam czytać Nowy testament, cały… oprócz Apokalipsy. Nie wiedzieć czemu gdy tylko zaczynałam ją czytać, zaczynałam też straszliwie ziewać i momentalnie mnie usypiała. Dlatego odłożyłam ją na potem… A tu słyszę, że ma być na teraz.

  • Ciekawe dlaczego…Ten „ślub”, ta wizja z kapturem… Coś się zmieni chyba… – zamyślam się.
  • Twój mąż jest bardzo pragmatyczny, takiego jeszcze nie znalem.
  • Rozporządza pieniędzmi, każdemu płaci i dobrze, ale rozporządza pieniądzmi Moimi.
  • Czy ufasz jemu czy Mi ?
  • Tobie Ojcze.
  • A Ja w nim jestem.
  • To jemu też ufam.
  • Mała, musimy zrobić to co zrobimy.
  • Widzisz jaka ta Biblia prosta, ale ty nie będziesz płakać, bo będziesz to rozumiała.
  • Wiesz po co on jest.
  • Czytaj to i rozkładaj na proste.
  • No nie da się zrozumieć AJ – myślę przestraszona.
  • A mogę pytać ?
  • Z tego zakresu na pewno.
  • Poświęcona kapturowi znaczy, że będzie zakonnikiem, czy jak zakonnik ?
  • To drugie. Twoja wizja się sprawdzi.
  • Staniesz na wzgórzu w brązowym habiciedo Piotra. 
  • Dasz im ten deszczyk upragniony życia.
  • Będą się tak cieszyć i nie zauważą, kiedy odejdziesz.

Ojciec nawiązuje do dawnej wizji, która się powtarzała wielokrotnie.

Stoję na wzgórzu, poniżej tysiące ludzi, stałem w brązowym habicie, kaptur przysłaniał mi połowę twarzy. Wyciągnąłem ręce ponad ludźmi i zza mnie wypływały kule, dwa razy po 3 kule, sześć kul, ja nimi sterowałem, a one mnie słuchały... Takie rzeczy widziałem. Miałem habit opuszczony na oczy, nie chciałem być rozpoznany, a kiedy kule popłynęły nad ludźmi to pękły, posypały się z nich konfetti jak manna. To była jakaś energia, jak to się sypało ja odszedłem... i ja w tym momencie… to znaczy ciało zniknęło, a habit spadł na ziemię. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/05/04/gdyby-wszyscy-mieli-miod-i-mleko-to-wpadliby-w-obojetnosc-i-nicosc/
  • Co to wszystko znaczyć będzie w realu…. – myślę szybko, bo przecież nie stanie na szczycie wieżowca i …
  • Wiesz, że ci ludzie w Niebie mają świadomość, czują, obserwują ? – Piotr przerywa moje myśli.
  • Chcesz powiedzieć, że nie są zombie ?
  • Noooo… – cieszy się jak dziecko.
  • Zombie to wymysł ludzi.

Piotr poszedł zrobić egzorcyzmy. Gdy wrócił…

  • Modlę się Panie Jezu Chrystus zmiłuj się nad nami wszystkimi…
  • A ty się nad nimi zmiłujesz ?
  • Tak, i modlę się dalej… Odpuść nam nasze winy
  • A ty im odpuścisz ?
  • Taaaak …
  • Na koniec stanął przede mną mężczyzna, w długiej szacie… Patrzę na niego i myślę skąd on się tu wziął !… Wyglądał jak Chrystus, ale… Miał ciemno blond włosy i bardzo jasne niebieskie oczy… Mrugnąłem oczami i już go nie było.
  • Taaak ? Opisz dokładnie.
  • Normalnie stał ! Miał z 2 metry wzrostu, musiałem zadzierać głowę, był i zaraz go nie było ! – wzruszył ramionami.

Wierzę mu. Kiedy zobaczyłam dziurę w ścianie z czeluścią trwało to kilkanaście sekund. Gdy zamknęłam na chwilę oczy i otworzyłam już jej nie było. Mają jakąś swoją technologię, której nijak nie mogę zrozumieć.

  • Na sam koniec usłyszałem Ojca.
  • Będziesz pamiętać co powiedział Mój Syn ?
  • Czyli to był Jezus !
  • Nie mam pojęcia, niby podobny, ale miał bardzo jasne oczy… Ojciec musi być wkurzony na mnie.
  • Ojciec nigdy nie jest wkurzony. Może być zawiedziony.
  • Za co ma być wkurzony ?
  • W kościele Ojciec złapał moje przekleństwa i zamienił w śnieg. Powiedział …
  • Skoro mamy zimę zamienię w śnieg, choć wolałbym wiosenne słońce.
  • ……..
  • Czy ty nie masz za dobrze ? Widzisz, słyszysz … 
  • Ola chce ci powiedzieć, że jest zazdrosna.
  • …….. – roześmiałam się. Oczywiście, że jestem !


Dopisana 14. 08. 2019 r.

  • Widzisz jaka ta Biblia prosta, ale ty nie będziesz płakać, bo będziesz to rozumiała.

Mogę zdradzić w tej chwili jedną rzecz; To co na Górze, to i na dole.

Wizja opisuje ceremonią liturgiczną w Niebie, która odpowiada uproszczonej liturgii odbywającej się raz w roku w Dniu Pojednania w starożytnej świątyni w Jerozolimie. Zgodnie z liturgią dawnej świątyni liturgia objawiona w AJ ma bardzo precyzyjny porządek chronologiczny, poczynając od ofiary Chrystusa i kończąc na ostatecznym sądzie na końcu historii. Decyzje podejmowane na Górze, mają przełożenie na dole. 

 

Ceremonia przejścia nastąpiła.

02. 12. 18 r. Warszawa.

Siedzieliśmy przy stoliku, kawa stygła, a Piotr widzę, że się waha…

  • Dowiedziałem się co to był za „ślub”. To był ten kolos, który wisiał w powietrzu – … i westchnął głęboko.
  • Hmm… – zadumałam się przez chwilę na jego słowami, bo czy na pewno ? Czy ma to sens ?
  • Dzwony biły w całym Niebie.
  • Nie jesteś już Piotr i nie jest już On.
  • Teraz jesteście jednością.
  • Powiedz Oli. To jest ta fala, która nadchodzi.
  • Wow…
  • Najważniejsze dwa dzwony białe biły, bo zdarzyła się rzecz wielka.
  • ……… – otwieram oczy szeroko.
  • Po dwóch tygodniach doszliśmy do prawdy.
  • Połączyłeś się na nowo.
  • Niebo świętowało.

Dzwony opisywał również Sigmund.

Zaczęłam analizować i szybko doszło do mnie, że te dwa tygodnie czekania na prawdę to była wielka dla nas próba wiary i zaufania. Zmroziło mnie to odkrycie, bo nie wiem, czy ten egzamin zdaliśmy.

  • Zdaliśmy ?
  • Ola na trzy, ty na minus trzy, ale zaliczony.
  • Czy mam o tym pisać ? I tak uwierzą nieliczni.
  • Uwierzą nieliczni, po nielicznych przyszedł.
  • Nie zdajecie sobie sprawy z wagi tego wydarzenia.
  • Noo… Ten pierścień dosłownie wsiąkł w mój palec, wtopił się i w tamtego. Stałem na tej karecie…
  • Rydwanie.
  • Nieee, to była kareta.
  • Jesus !!! Oczywiście wie lepiej ! – myślę w duchu.
  • Była bardzo długa, miała z 7 metrów, cała biała, białe konie, rzeźbiona, stałem pośrodku.
  • Przywołane imię już jest w nim.
  • Już jest z Piotrem.
  • Ceremonia przejścia nastąpiła.
  • Taki Piotr „bis” ?
  • Piotr „bis” niech ci będzie budzi się.
  • Ile potrwa to przebudzenie ?
  • Ile trzeba.
  • Powiem ci Chmurko, że nie jesteś dzisiaj sama.
  • ……. – patrzę na Piotra osłupiała. Po chwili dociera do mnie, że „z” lub „w” nim jest też ten „drugi”. O to Ojcu chodzi.

Głowa mnie zaczyna boleć, za głupia jestem na tą niebiańską mistykę.



Dopisane 12. 08. 2019 r.

Dla nielicznych czas wyjaśnić co się wydarzyło.

  • Nie zdajecie sobie sprawy z wagi tego wydarzenia.

Jest pewien fragment we wspomnieniach Richarda Sigmunda, na który zwróciłam uwagę dopiero niedawno. To umocniło mnie w przekonaniu jeszcze bardziej, że on faktycznie pozwiedzał Niebo. Nie przypadkowo widział Wielką Falę zwiastującą Wielką Chwałę Ojca na ziemi i nie przypadkowo widział i to;

Ojciec kazał mi wrócić do dziennika i czytać od początku twierdząc, że tam znajdę odpowiedzi na swoje pytania. I oczywiście miał rację. Pisząc kiedyś nie miałam wiedzy, aby zrozumieć co zapisałam. Dzisiaj sytuacja i moja wiedza jest zdecydowanie inna. Dzisiaj pewne słowa, rozmowy układają się w jedną całość.


Wszystko zaczęło się gdy;

13. 03. 17 r. 
- Usłyszałem coś niesamowitego... Zobaczyłem scenę. Widzę Ojca i aniołów, którzy stoją wokół Niego. To cała grupa aniołów, są wysocy, ja stoję za nimi i jestem najmniejszy. Bóg pyta ich... 
- A któż pójdzie do tego świata ? 
- Widzę, że każdy udaje, że ogląda swoje buty, mają schylone głowy i udają, że nie słyszą, po prostu nikt nie chciał iść. Wtedy ja się wychyliłem i powiedziałem... Oto jestem. 
- Ty...?  Więc idź …. i mnie przytulił. 

I tak anioł stał się człowiekiem. Białe stało się czarne.

04. 07. 15 r. 
- Wiesz dlaczego nie masz włosów ? 
- Żebyś zrozumiał tych, którzy ich nie mają …
- Wiesz dlaczego jesteś głodny ? 
- Żebyś zrozumiał głodnego … 
- Wiesz dlaczego jesteś człowiekiem ? 
- Żebyś zrozumiał jaką ciężką mają drogę, byś zrozumiał co znaczy ulegać pokusie... 
- Mój Mały...
03. 01. 15 r. 
- Z chwilą kiedy wybrałeś swoją drogę było wesoło i smutno, ale żeby z tego coś było trzeba połączyć białe z czarnym. 

. żeby z tego coś było, trzeba połączyć białe z czarnym.

… Połączyć Niebo i ziemię. Nasza rozmowa sprzed kilku dni;

  • Ojcze, czy anioł może żyć tutaj i jednocześnie na Górze ?
  • On nie może być w 2 czy 3 osobach naraz.
  • Ten przywilej należy do Mnie.
  • Śpi u Mnie.
  • Kiedy On będzie otwierał oczy, ty będziesz spał.

Od kilku lat Piotr dostawał dwie powtarzające się wizje. Zauważyliśmy, że były one jak dwa osobne filmy emitowane w odcinkach. Podkreślę jeszcze raz, że wizje dla nas są niezmiernie ważne. Niektóre są wspomnieniami, niektóre pokazują to co na Górze, to co na dole,  a niektóre niosą ze sobą konkretne informacje, ponieważ łatwiej jest pewne sprawy pokazać niż powiedzieć. Pierwszy „film” dotyczący pobytu w białym domku opowiada metaforycznie o budzeniu świadomości człowieka. Drugi film opowiada o budzeniu śpiącego anioła.


BIAŁY DOMEK

10. 05. 12 r. 
Nad ranem miałem bardzo głęboką wizję; Starszy człowiek z długą białą brodą, ubrany na biało (biała długa szata) prowadził mnie za rękę. Szliśmy długą białą aleją do białego domu. Kiedy weszliśmy do środka pokoje, które powinny być małe zrobiły się ogromne, z kolumnami, wszystko białe. Starzec chciał wprowadzić mnie do białego pokoju pełnego światła. Wydawało mi się, że tam ktoś ważny na mnie czekał. Boże, jesteś taki czysty, a ja Was ubrudzę. Poczułem się zawstydzony całą sytuacją.  A On spojrzał na mnie i uśmiechnął się ciepło. Było mi tak tak wstyd, tak bardzo wstyd… Czułem się tak brudny i niegodny tego, by wejść do tego pomieszczenia. Zakryłem rękoma oczy… Nie miałem siły podnieść głowy i spojrzeć w oczy staremu człowiekowi… Bez słowa, nadal trzymając mnie za rękę, poprowadził do drugiego pokoju na przeciwko. 
- Tam możesz poczekać. 
Starzec bierze mnie za rękę i prowadzi do pierwszego pokoju pełnego światła znajdującego się po prawej stronie. Ciągle mam zakryte oczy. Sadza mnie na białej, prostej i eleganckiej sofie. Zostawia mnie a sam wychodzi i idzie do pokoju obok. Raptem widzę co się dzieje dalej jakby z góry. Siwy mężczyzna zwraca się z uśmiechem do młodszego, tak samo ubranego, biała i długa szata, broda, jasne włosy; 
- On musi dojść do siebie. On nie jest jeszcze gotowy.
23. 04. 14 r. 
- Będzie ci się wbrew pozorom trudniej z tym żyło. 
- Czyż nie byleś prowadzony do domu ? Ty wiesz kto to był, czyż nie kazano ci czekać w pokoju i dojść do siebie ? 
- Więc niech się dzieje w pełnej świadomości. 
- Kiedyś znów staniesz przy Moim tronie, staniesz koło Mojego Syna, przyjdziesz mocniejszy jak nigdy.

26. 03. 16 r. 
Pokazał mu biały domek, w którym czekał i zakrywał ręką oczy, teraz czekał już z otwartymi oczami. 
- Twoja chwila nadejdzie.

24. 08. 17 r. 
- Właśnie wchodzimy z placu zabaw do przedpokoju.
-  A co dalej ? 
- Pokój. 
- A co w tym pokoju ? 
- Spotkanie. 
- Zobaczyłem ławeczkę zieloną z długimi belkami, po lewej stronie widzę drzwi zamknięte, a na dole smugę światła z pokoju. 
- Od niedawna tak siedzisz. Jedna chwila na Górze będzie ważniejsza niż całe twoje życie tutaj.
01. 10. 17 r. 
- Czuję, że jestem po kąpieli i stoję w przedpokoju. Czekam na wejście do pokoju… Nie wiem jak to wyjaśnić. 
- Przecież właśnie to zrobiłeś – rzeczywiście wszystko jest jasne, to odniesienie do pięknej wizji z białym domkiem.

 03. 10. 17 r. 
- Zawodzę cię czasami Ojcze. 
- Tak naprawdę nigdy mnie nie zawodzisz. To była nauka. Możesz wstać z kanapy i jesteś gotów. Doszedłeś do siebie. 
- Hmm… na tej kanapie nie mam już zamkniętych oczu, stoję wyprostowany. 
- Do wszystkiego potrzebny jest czas i ten czas nastał. 
- Co by to nie znaczyło, tak się stanie.
15. 10. 17 r. 
- Miałem piękną wizję pod krzyżem... Byłem w tym białym domku, otworzyły się drzwi, same. Pokazała się złota droga dokąd mam iść, świeciła na złoto... 
20. 10. 17 r. 
- Zobaczyłem, że postawiłem pierwsze kroki i czuję, że w pokoju są dwa fotele i dwóch mężczyzn, siedzą. Mam cykora...

17. 04. 18 r.  
- Słyszałaś ? Jedna z ostatnich lekcji. 
- Nie przesłyszałeś się. Siedzisz na tym tapczanie, ale już nie zakrywasz oczu rękoma. Siedzisz i czekasz. Jesteś gotowy.
 ....... - Piotr spojrzał w górę. 
- Patrzysz do góry ? A siedzę obok ciebie.

ALABASTROWY

  • Żeby oni wiedzieli kim ty jesteś…. I spojrzał w bok.
  • Zobacz.
  • Ja patrzę … Ciarki teraz dostaję na rękach… A tam stoi kolos !
  • To ty, Mały.

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/27/jak-ci-sie-podobalo-u-mnie/


05. 12. 08 r.  
Jestem na stałym lądzie, wchodzę do białej, świetlistej sali, przechodzę przez nią spokojnie i na końcu znajduję wąski pas mgły, tracę widoczność. W tej mgle poruszałem się po omacku. Spojrzałem w dół i zobaczyłem podłogę ze szkła, przez którą mogłem zobaczyć pod nogami cały wszechświat. Z tej mgły wyłania się powoli gigantyczna głowa z alabastru, głowa w hełmie, ta głowa była oparta o coś, miała zamknięte oczy, jakby spała. Zrozumiałem, że to moja dusza, że to ja. Dopóki żyję tutaj na ziemi, „on” tam będzie spał.
10. 08. 15 r. 
- Budzą tego misia, to pierwszy krok. 
- Co miało być powiedziane, zostało powiedziane. 
- Nazwał mnie misiem, jakbym był w zimowym letargu. Przypomniałem sobie tego śpiącego z alabastru, miałem uczucie, że to chodzi o niego. To było tak mocne, że ciągle mam to w głowie.

08. 09. 15 r. 
- Mam wrażenie, że ten alabastrowy powoli się budzi… 
- Ja cię kocham, a ty spisz... słyszę. 
- Ja cię kocham, a ty spisz, nie myśl tylko o Mnie, ale o rodzinie, a rodzinę masz wielką.

07. 11. 15 r. 
- Po co ci te przywileje, wszystko na ciebie czeka. 
Pokazał alabastrowego bez ducha. 
- Twój świat nie tutaj, nie z tego świata pochodzisz. Twoja światłość rozbłyśnie i porazi wszystkich nieprawych, a tych niewinnych poprowadzi. 
- Dom twój na ciebie czeka, ale to nie pora na ciebie. Musisz żyć. 
14. 09. 16 r. 
- Budzą cię na czas wojny. W czasie pokoju śpisz w nim. Żołnierz doskonały. 

18. 02. 17 r. 
- Zobaczyłem znowu tego alabastrowego kolosa! Stał teraz pośrodku kosmosu na jakieś kwadratowej platformie, w każdym rogu tej platformy stał anioł ubrany jak żołnierz, mieli miecze i hełmy. Patrzyli na niego, a z góry spływała na kolosa jakby para, miałem wrażenie, że go czyszczą, choć on ciągle spał, bo miał przymknięte oczy.  
- A więc budzą z letargu tego kolosa…? A po co go budzą, niech sobie śpi – pytam Homiela pięć minut później. 
- A tego wytłumaczyć nie mogę. 
- Ale na pewno nie jest tak, jak myślisz.  
- To, że go myją nie znaczy, że go budzą. 
27. 02. 17 r. 
- Miałem wczoraj niesamowitą wizję. Widziałem jak ten „alabastrowy” na platformie otwierał powoli oczy… 
- Budzi się.
- Wróć do Nas… Na razie to skorupa… 
-…Bez ducha… – dokończyłam i nie wiem skąd przyszło mi to do głowy. 
- Stoi na platformie po środku, platforma jest przezroczysta i wisi gdzieś w przestrzeni nad przepaścią, ci czterej… Każdy stoi w kącie platformy, to dziwne… Ona jedzie jakby do góry, z każdym metrem ten pośrodku robi się większy, stał się większy z 10 razy od tych czterech, a oni tylko to obserwują. Platforma idzie do góry jakby na wierzch… 
- Po co go budzicie? – pytam. 
- Zaufaj Ojcu. Zrozumiesz później.

16. 03. 17 r. 
- Zobaczyłem jakby dalszy ciąg co się dzieje z tym alabastrowym. Najpierw stał na platformie i go myli. Stał nad przepaścią i wtedy miałem wrażenie, że to co się wydarzy zależało od tego, co zrobię… A teraz go widzę w pięknej komnacie… 
- Niepewność się zakończyła. 
- Bo nie jestem już nad przepaścią?… To jest dom Ojca, a to jest mój pokój – Piotr opisuje nadal co widzi. 
- To jest pokój wasz. 
- Wasz? 
- Bóg Ojciec też tam przychodzi. 
- Hmm… leżę na łóżku. To łóżko jest złotawo – białe, ma drewno rzeźbione, niebieskie kwiaty na bokach, leżę na łóżku i czekam…  
- Hmm… Zabrali go z tej platformy, nie ma go tam już, a ta platforma była nad wielką czeluścią… Co się nim stanie?… Z tym drugim „ja”? 
- Z pierwszym „ja” poprawił. 
- Wiesz dlaczego to zobaczyłeś? Zasłużyłeś, żeby to zobaczyć. Dotrwaj z misją i wracaj.
28. 03. 17 r. 
- Widzę tego alabastrowego, on leży na kozetce w pokoju gdzie jest stół. 
- Dlaczego ? 
- Chce mieć ciebie blisko siebie. 
- Jak się przebudzisz pierwszego Mnie zobaczysz. 

18. 04. 17 r. 
- Widzę tego alabastrowego, który leży na sofie, czy kanapie w pokoju Ojca. On nie może długo tak leżeć pokazał jak ugina się materac i całe łóżko, tyle waży bo jest wielki.  
- Zobaczyłem Ojca jak siada przy łóżku tego alabastrowego, siada na krześle bez oparcia, gładził go po policzku, po głowie. 
- Masz ciężkie zadanie, ale nie jesteś ciężki, nie odciśniesz łóżka – jak sugerował to Homiel w wizji.
02. 02. 18 r. 
- Budzi się skowronek. 
- Pokazał mi jak temu kolosowi, co śpi u Ojca przykładają budzik do ucha.
- Budzisz się. Zamiast cieszyć się, że odzyskasz stare to się martwisz ?
08. 07. 18 r. 
- Nie spałem już o 5 rano. Usłyszałem  
- Obudź się. Obudź się. 
- I tak z 10 razy. Przecież nie spałem już cholera, a oni mnie budzą.  A teraz słyszę... 
- Wstań, przyjdź do nas. 
- Kto mnie wola Homiel ? 
- Ci co cię potrzebują. 

25. 07. 18 r. 
- Czy ten śpiący u Ojca już się obudził? 
- Nie mógł się obudzić skoro swojego męża widzisz. Ojciec przeczesuje mu głowę czasami, bo ... - Piotr nie mógł dokończyć, bo miał oczy pełne łez. 
- Bo ? 
- Z tęsknoty. 

22. 08. 18 r.  
- Wczoraj słyszałem przez godzinę obudź się, obudź się. 

Co znaczy „budzi się prorok”… – … trzeba połączyć białe z czarnym. Połączyć Niebo i Ziemię. Anioł w ciele człowieka z pełną tego świadomością, z wiedzą i władzą. Ten cykl przeistaczania się zaczął , ponieważ „ślub” to dopiero początek. Ceremonia przejścia nastąpiła.  Na całkowite przebudzenie potrzebny jest czas. 

Przywołane imię już jest w nim – to jest to pierwsze”ja”, to jest ten niebiański kolos, uśpiony anioł. Ojciec często o „przywołanym imieniu” mówił, a my tego po prostu nie rozumieliśmy. 

Kiedy Piotr na pogrzebie niemal krzyczał; Przywróć mi imię moje nie miał pojęcia co mówił. Żadne z nas tego nie wiedziało i nie pojmowało. Obserwowanie dalszych wydarzeń i trwający proces przemiany Piotra uświadomiło mi co znaczy; jako na Górze tak i na dole. 

Jeszcze raz przełożę to język logiki. Jeśli nasz świat to hologram, stworzona przez Ojca animacja, wszelkie decyzje dotyczące funkcjonowania tego wykreowanego świata są podejmowane przez Ojca. Wasz świat podlega Naszym prawom. (02.10.16 r.) I dlatego jeśli doszło do „połączenia” na Górze, będzie miało to odzwierciedlenie na dole. Jednym słowem ma dojść do wydarzeń w naszym świecie, które będą pokłosiem tego „ślubu”. I mam nadzieję, że jeszcze w tym roku. A dlaczego ? Bo tak jest zapisane w księgach. A co zapisane, wypełnić się musi. 

Zrozumienie tej zależności między Niebem a Ziemią pomoże w zrozumieniu Apokalipsy Św. Jana. 

Jeśli nie udało mi się tych niebiańskich zawiłości wyjaśnić, proszę o pytania.

Czas Pana Boga dla ludzi się skończył.

01. 12. 18 r. Warszawa.

  • Ciągle słyszę…
  • Judaszu, zdradziłeś Syna Człowieczego.
  • Hmm… – nie wiedziałam do czego dopasować te słowa, więc zbyt długo nad tym nie myślałam.
  • A ja z mojej wizji jestem szczęśliwa.
  • Dla prawdziwej osoby, prawdziwa informacja.
  • Masz przymioty Ojca. Spokój i opanowanie.
  • ……. – uśmiecham się. 
  • Byłam szczęśliwa, że w ogóle ją miałam, poczułam się wyróżniona.
  • Zasługujesz na to.
  • No nie wiem… – pomyślałam od razu.
  • Zbliża się ten, którego przywołałeś.
  • Hmm… Rano Ojciec mnie spytał …
  • Czy widziałeś kto tam stał ?
  • Chodzi o „ślub” ? – upewniam się.
  • No a o co… W sumie to nie widziałem. Czułem, że ktoś stoi obok.
  • Ojcze, to z kim brał „ślub”? – pytam.
  • Wkrótce się dowiesz.

Zagadkowe to wszystko. Nagle, nie wiedzieć czemu, przypomniałam sobie sytuację, gdy zaczęłam pisać na forum i wtedy rozległ się taki huk jakby spadł na podłogę cały sufit.

Szybko zorientowałam się, że ludzie mieli jakieś doświadczenia, ale to ciągle nie było to, czego szukałam. Do zalogowania się na forum sprowokowała mnie jedna wypowiedź; nie ma szatana. Jakby mnie szlag trafił. Postanowiłam zadziałać. Otworzyłam swój laptop, zaczęłam naciskać klawisze chcąc wpisać pierwsze moje słowa na tym forum i dosłownie w tym momencie stało się coś przedziwnego. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłam. Rozległ się wielki huk. Jakby zwalił się sufit na podłogę. Ten dźwięk przypominał mieszaninę spadającego dzwonu, rozbitego szkła, betonu, gruzu. Zamarłam, spojrzałam na salon, gdzie oprócz telewizora były tylko fotele i dywan … i zaczęłam pisać dalej. Co ciekawe nie czułam wtedy strachu, ale dostałam jedynie potwierdzenie, że robię właściwie, bo ktoś się nieźle z Dołu właśnie wkurzył. I wtedy przypomniałam sobie coś jeszcze…. http://osaczenie.pl/wp/2016/04/16/nautilus/
  • Co znaczy ten huk ?
  • Zawalił się plan gacka.
  • ?! To, że słyszałam ewidentnie dzwon to symbol Lucyfera ?
  • Tak jest.
  • ……. – ciarki mnie przeszły na samą myśl, że był tak blisko.

Rozmawialiśmy siedząc akurat w Ikei, skończyliśmy kawę i chciałam kupić małe lampki, ale Piotrowi się nie chciało ruszyć.

  • Później poszukam – … i ani drgnął.
  • Nie wierz mu. Jak on będzie pamiętał, to Ja zacznę pisać poezję.
  • …….. – rozśmieszył mnie.
  • Ja jestem aniołem wojującym.
  • Tym, pod którym podłoga grzmi jak idę.
  • O ! – Piotr wybałuszył oczy, bo takie niespodziewane to było. Ja natomiast przypomniałam sobie opisy Richarda Sigmunda.

  • Jesteś jednym z tych ? – pytam niepewnie.
  • Tak jest.
  • Nie uważasz, że czas się określić w końcu ? Podać swoje imię ?
  • Homiel to piękne imię.
  • …….. – no i na nic moje podchody. Nie wiem, czy odezwał się „nasz” Homiel, czy teraz to już każdy Biały to Homiel.

Siedzimy jakiś czas w ciszy. Po wczorajszym studiowaniu życia Eliasza coś mi przyszło do głowy.

  • Dlaczego Bóg Ojciec pozwolił, aby w każdym mieście Eliasz miał babę ?
  • Dlaczego odmawiasz Mi tego prawa ?
  • Dlaczego twoje zasady mają być Moimi ?
  • Ups ! – przestraszyłam się.
  • Ale czy to dobrze mieć tyle bab ?
  • Chcesz powiedzieć kobiet ? Niewiast ?
  • Ups ! – druga wpadka.
  • Ale teraz byłoby to źle widziane.
  • A teraz co jest dobre ?
  • Puste kościoły, czy ta garstka wiernych, która trzyma wszystko ?
  • Ci nieliczni, którzy nie wiedzą jak się modlić ?
  • Powiedz Mi, ty zasady chcesz ustanawiać ?
  • Ups… – zagalopowałam się. Spociłam się w jednej sekundzie i płakać mi się chciało.
  • Nie używaj słów, których nie znasz, Chmurko.

Pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Byliśmy kompletnie sami oprócz organisty, który ćwiczył, a ćwiczył tak, że mózg zaczął mnie boleć. Zatopiliśmy się w naszej modlitwie, ale Piotr bardzo się po chwili zdenerwował. Żyła wyszła mu na czole. Rozmawiał ! Nie chciałam przeszkadzać i czekałam na swoją kolejkę. Ale kiedy w aucie nadal ciągle milczał nie wytrzymałam.

  • No powiedz w końcu coś !
  • Cicho bądź ! Muszę zebrać myśli – warknął tylko.

Siedział za kierownicą i patrzył się dookoła nieobecnym wzrokiem. Dłuuuugo.

  • Ojciec powiedział mi…
  • Ziemia nie będzie uratowana.
  • Zostanie spalona jak Sodoma i Gomora.
  • ???!!!
  • Imię jest w drodze.
  • Obdarzę cię wiedzą i władzą, abyś uratował tych co uwierzą.
  • Czas Pana Boga dla ludzi się skończył.
  • ……. – teraz rozumiem dlaczego tak długo milczał.
  • Ojciec przyszedł do mnie w białej szacie, przekazał…
  • Dam ci wiedzę jakiej nikt przed tobą i po tobie nie będzie miał.
  • Nadchodzi Nowe Jeruzalem.

Ślub„ , „kaptur” i teraz to. Nie odzywaliśmy się przez kilka godzin, bo to się naprawdę dzieje na naszych oczach.


Wieczorem.

Piotr poszedł „na egzorcyzmy”. Po powrocie chciałam spytać o Apokalipsę…

  • Nie rozumiem …
  • Nie rozumiesz ?
  • Spójrz na nagie ciało Mego Syna, to zrozumiesz.
  • ………. – powiedział stanowczo, a mi się ciężko zrobiło.

Nie odzywałam się długo, zastanawiałam się nad wagą tego co się wydarzy. Poczułam po prostu strach, zwykły ludzki strach, a jednocześnie rozumiałam, że to musi w końcu nadejść. A kiedy widzi się co się dzieje dookoła to najlepiej by było, aby nadeszło szybko.

  • To co się stanie to najlepsze czasy dla twojego pióra.
  • Obcujesz ze Mną i ty się martwisz ?
  • Przychodzi najlepszy nauczyciel do ciebie, a ty się martwisz ?
  • …….. – głupio mi się zrobiło.
  • Czy soczek ci smakował ?
  • ……. – przełknęłam ślinę ze zdenerwowania czując jeszcze smak soku pomarańczowego, którego przed chwilą piłam.
  • Czego się boisz ?
  • Ja jestem.
  • Masz pseudonim.
  • W niektórych kręgach nazywają cię Kałamarz.
  • ……. – uśmiecham się.
  • To taka specjalna grupa po prawej stronie, mają jasno fioletowy kolor – Piotr wyjaśnia, nie mam pojęcia skąd to wie.
  • Codziennie Jezus nie zapomina do ciebie zajrzeć albo spojrzeć co robisz.
  • Przekazujesz ludziom, dajesz im dobrą nowinę.
  • Najlepsze przed nami.
  • Czy płodny dzień był Kałamarzu ?
  • Tak.
  • Widzisz, nie rozwiązujemy wątpliwości z Biblii, ale nowe się dowiesz.
  • Jakie imię byś wybrała z wszystkich jakie znasz ?
  • ……. – szybko myślałam w głowie.
  • Chrystus.
  • Teraz już wiesz – zwrócił się do Piotra.
  • Niech to szlag… Zapomniałam o Piotrze ! – pomyślałam zestrachana patrząc na jego rozczarowaną minę.

Gdybym powiedziała jakiekolwiek imię to miałabym awanturę, ale przecież o Chrystusa awantury robić nie wypada. Zajęłam się szybko komputerem, aby zapomniał. Dostałam dwa maile i dwa pytania.

  • Ktoś mnie spytał, czy to źle chodzić do wróżki.
  • Albo wróżka, albo Ja.

W drugim mailu ktoś bardzo chciał mnie przekonać, że idea wędrówki duszy jest wymysłem szatana. Czytając na głos Piotrowi myślałam w duchu, że naprawdę nie wiem co musiałoby się stać, aby ludzie zaczęli myśleć szerzej.

  • Martwi cię to ?
  • To tylko ciebie odwiedził papież, a on (autor maila) jest tylko w świecie przypuszczeń.


Dopisane 10. 08. 2019 r.

  • Zostanie spalona jak Sodoma i Gomora.

Ostatnie naukowe ustalenia dotyczące zniszczenia Sodomy i Gomory – Potężna eksplozja meteorytu w atmosferze prawie 4 tysiące lat temu unicestwiła życie w pobliżu Morza Martwego. https://www.rp.pl/CywilBeatacja/303149898-Sodoma-smierc-nadeszla-z-nieba.html?fbclid=IwAR3zC4gi7kscWFOfiqbJQU4UTsHHrgISMvJBxLypM367K9iB-verUHb1F-I

Poświęcona kapturowi.

30. 11. 18 r. Warszawa.

Siedzimy na sofie opatuleni kocami gapiąc się w zamyśleniu przed siebie.

  • Ty ! A może jednak mi się to wszystko przewidziało ?! – wyczuwam nutkę nadziei w głosie Piotra.
  • Już nic tego nie zatrzyma co się dzieje, aby się wypełniło.
  • A co ma się wypełnić ? – pytam od razu.
  • Wola Moja.
  • ……..
  • To się dużo dowiedziałaś. To tak jakbyś się dowiedziała, że na nowy rok będzie pierwszy styczeń.

Piotr nie mógł powstrzymać się od ironii co mnie oczywiście zmroziło natychmiast, bo nie chciałabym widzieć miny Ojca w tej chwili. Jednak Piotr był tak głęboko zamyślony, że chyba nawet nie wiedział co powiedział.

  • Zobaczyłem tego kolosa przed sobą, zobaczyłem jak zaczął poruszać prawą ręką, rozprostowywał palce. Stał nieruchomo tysiące lat i teraz się budzi – ciągle  patrzył się przed siebie.
  • Nie mylisz się.
  • Ojcze, czy to dzieje się naprawdę ?
  • Dzieje się.
  • Moje spotkanie jest nieuniknione … – Piotr w zadumie.
  • Spotkasz się sam ze sobą.
  • A ja ? – pytam smętnie.
  • Ola, energii ci trochę da swojej.
  • Co się stanie, gdy się spotkacie ?
  • Ola, wszystko.
  • Wyobraź sobie jak będzie miał wiedzę z miliardów lat i powie ci w języku, którego nie zrozumiesz.
  • Pokładam w tobie wielką nadzieję.
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie ciężkim wzrokiem.

Mam w głowie burzę mózgu. Co znaczy, że się spotkają, złączą ? Czy to znaczy, że wyjedzie, że się zamknie w sobie, w zakonie ? To co z firmą, z rodziną, z wszystkim ? Ja sobie tego po prostu nie wyobrażam …

  • Ojciec powiedział, że mi cię zabierze, a potem zwróci… Czyli co ? Dosłownie, czy że się zmienisz na jakiś czas, a potem będziesz taki jaki byłeś ? – nie mogłam ukryć swojego zdenerwowania.
  • Oddam ci go na chwilę, Mała. Czy wolisz Chmurka ?
  • Chmurka brzmi super…. – uśmiecham się.
  • Powiedz Chmurce, że lubię jej błyskawice.
  • ……. – no płakać mi się chce… Nic nie wiem, nic nie rozumiem.
  • Ciągle widzę tego kolosa… Ta jego ręka była moją ręką. Czuję to… Kiedy on ją prostował, ja też ją prostowałem podświadomie… Jakbyśmy byli połączeni… Zobaczyłem, że on się budzi, ale jednocześnie czułem, że to ja się budzę… Nie potrafię ci tego wytłumaczyć …
  • Nie troskaj się, bo musi się stać, co zostało zapisane.
  • Hmm….
  • Ta chwila tak szybko się zbliża.
  • Będziemy znowu razem Mały.
  • Ten cykl przeistaczania się zaczął.
  • Przeistaczania ?
  • Przywróć mi imię moje, pamiętasz ?
  • Pamiętam, ale co to znaczy ?
  • ……. – brak odpowiedzi.
  • Po co mi te pieczęcie z Beatą ?! I jeszcze ten ślub z nią ?! Przecież mam żonę ! – Piotr w końcu z siebie wyrzucił co męczyło go od dawna.
  • A widziałeś ją ?
  • Noooo nie… – powiedział Piotr zaskoczony.
  • To z kim mnie ożeniono tak naprawdę ?
  • …….. – znowu spojrzeliśmy na siebie, tym razem zdziwieni.

Też myślałam, że to Beata, bo to wizja jedna po drugiej była więc… A jednak to nie ona, więc kto ? Ojciec nie odpowiedział.


Zmęczyła mnie ta rozmowa bardzo i zasnęłam prawie natychmiast. Obudziłam się godzinę później tuż przed 24.00. W ciągu tej godziny dostałam niesamowicie wyrazistą wizję lub inaczej widzenie. Była tak rzeczywista jakbym tam była, jakby się rozegrała w naszym realu.

Jestem w sali katechetycznej. Stoję oparta o ścianę i mam ją całą przed sobą. Widzę ławki jak w kościele, trzech siedzących w pierwszej ławce ludzi, zwykłą tablicę, drzwi po lewej stronie. Nie była to duża sala, zaledwie na kilkanaście osób, ale wiedziałam, że jest w niezwykłym miejscu, bo w samym Watykanie.

Stoję oparta o ścianę na końcu sali, ręce mam założone na piersiach i czekam. Otwierają się drzwi. Do sali wchodzi papież Jan Paweł II. Ubrany jak to papież ma w zwyczaju, czyli cały na biało. Nie jestem zdziwiona, bo właśnie na to wszyscy czekali. Lekko odrywam się od ściany zaciekawiona co się dzieje. Jestem zaskoczona, bo JP II jest w sile wieku. Ma tyle lat ile miał, gdy został wybrany. JP II podchodzi do tych trzech ludzi, nachyla się do nich i coś im mówi krótko, ale jestem zbyt daleko, aby usłyszeć co. Po czym wolnym, dostojnym krokiem kieruje się prosto w moim kierunku. Stanął tuż przede mną mając schyloną głowę jakby trwał w głębokim zamyśleniu. Ja z kolei patrzyłam na niego w oszołomieniu i nie mogłam uwierzyć, że rozmawiam z papieżem ! Pomyślałam, że nie miałam okazji widzieć go za życia osobiście, na żadnym jego pobycie w Polsce mnie nie było, a teraz stoi tuż przede mną tak bardzo prawdziwy. Papież ujął moją prawą dłoń, spojrzał na nią uważnie jakby ją czytał i nie patrząc mi w oczy bardzo spokojnie, bardzo poważnie powiedział…

Długo poświęcona człowiekowi.

Teraz poświęcona kapturowi.

I mówiąc kapturowi zobaczyłam obraz brązowego kaptura ze szpicem. Nie miałam żadnej wątpliwości, że jest to kaptur zakonnika. I nie miałam żadnej wątpliwości, że chodzi o Piotra. Jeszcze w tej wizji zrozumiałam, że to ważne przesłanie. Papież przekazał co miał przekazać, odwrócił się i wyszedł bocznymi drzwiami. Gdy je otworzył zobaczyłam korytarze, kolumny Watykanu. Jego przekaz tak mnie zaskoczył, że chciałam pobiec za JP II, aby dopytać więcej, ale ktoś mnie powstrzymał. W wizji na koniec myślałam o jednym, muszę to zapisać, muszę to zapisać !

Zdjęcie papieża wykonane przez Magnusa Löfving w czasie wizyty papieża w Finlandii.

Obudziłam się z wypiekami na twarzy. Moje pierwsze odczucie było cudowne, rozmawiałam z papieżem ! Cieszyłam się jak dziecko. Byłam dumna, że dostałam taką wizję, że zostałam wyróżniona. Obudziłam Piotra, aby mu wszystko natychmiast opowiedzieć.

  • Wiesz co to znaczy ? Długo poświęcona człowiekowi, bo długo byłam przy tobie jako normalnym człowieku.
  • Teraz poświęcona kapturowi, bo teraz będę przy tobie, ale ty już nie będziesz normalnym człowiekiem. Będziesz prorokiem.
  • I to odpowiedź na nasze pytania „co dalej”. 
- Skrzydła cię szukają. Ojciec je wypuszcza z pojemnika. 
- Czy możesz coś więcej powiedzieć ? 
- Wesoło będzie. 
- ………. 
- Musisz jakoś zabezpieczyć ludzi, bo będą płakać. 
- Za tobą wszyscy, nawet ci, którzy cię nie lubią. 
- Ale przecież będę żył.
- Ale inaczej.
- Lecz spokojnie, jeszcze chwila.
- Kończysz jedno życie, pogrzebiesz je i zaczniesz nowe. 
- Będziesz duchowym prorokiem. 
- Ale będzie dalej się śmiać ? – chcę się dowiedzieć jak bardzo się zmieni. 
- Ten świat się skończy, nad czym będziesz ubolewać. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/06/24/jestes-przyjacielem-ojca/

Wszystko jest dla Mnie, dla Mojej chwały.

27. 11. 18 r. Warszawa.

Ilość informacji jest przytłaczająca.

  • Miałem dzisiaj ciężką rozmowę. Usłyszałem o piątej rano…
  • Spłodzisz dziecko jeszcze. Twoja żona w ciąży będzie.
  • No nie …. – zamurowało mnie. Słabo mi się zrobiło. To nie może być prawda.
  • To dziecko ode Mnie i od ciebie wyjaśnił teraz Ojciec. 
  • Nie mam pojęcia o czym mówisz ! – Piotr się zdenerwował.
  • …….. – a ja byłam autentycznie przestraszona.
  • Pan Bóg powiedział mi, że w maju będzie po sprawie i co ? Z tą ciążą też nie wiem ile w tym prawdy – żachnął się.

Siedzimy w ciszy, ale po chwili oboje zaczynamy się śmiać. Zrozumieliśmy, że podważamy słowa Ojca co samo w sobie jest mocno niedorzeczne.

  • No bo zobacz Ojcze jak Ci to idzie tutaj, z NIP- em wlecze się wszystko.
  • Jak cię tu nie kochać, jesteś taki łobuziak.
  • Spytaj się Ojca, czy z tą ciążą to prawda – nie daje mi to spokoju.
  • Pytałem z 30 razy, nic nie mówi.
  • Co znaczą słowa o ciąży, Ojcze ?
  • Narodziny, radość w domu.
  • No nie wiem… Może to nie u nas ?
  • Musisz to sama rozstrzygnąć.
  • ……..
  • I chwal dzień, w którym się o tym dowiesz.
  • Czemu ta radość ma być smutkiem na twojej twarzy skoro nie wiesz co ci przewidziałem ?
  • Czemu się troskasz, a przecież tak dużo studiujesz i jeszcze nie rozumiesz ?
  • Wszystko jest dla Mnie, dla Mojej chwały.
  • Odbierzesz swój prezent.
  • Tylko nie ciąża… – myślę w duchu.
  • Nie wiem co ci Pan Bóg da.
  • Ja wiem. Złotego Rolls-Royce i pełno pieniędzy.
  • ……… – roześmialiśmy się oboje wiedząc, że to tylko żart.

Od kilku dni chodzę jak struta. Beata dzwoni codziennie, rozmawiają godzinami. Jestem więcej niż wkurzona i nie chce mi się z Piotrem rozmawiać, bo mimo wszystko nie rozumiem dlaczego nie wprowadzi jakiś zasad. Pieczęcie czy nie pieczęcie jakieś zasady chyba obowiązywać powinny !… I tak sobie kombinuję w duchu, że jak tego nie zmieni to „zabieram swoje zabawki i wracam do mamusi” …

  • Jak ci się żyje obok męża, bo przecież nie z nim ?
  • ……. – uśmiecham się po chwili, bo dopiero po chwili zrozumiałam sens tego zdania.
  • Co ci powiedziałem ? Gdzie jest twoje miejsce ?
  • Ale nie będę się zgadzać na wszystko.
  • Czyli mówisz krótko, walczysz o swoje ?
  • Walczę.

Zaraz tego pożałowałam. Wiem, że dla Ojca pieczęcie są ważne, a mi trudno ten nowy stan rzeczy zaakceptować. I jeszcze ta ciąża… Poczułam się psychicznie zmęczona, ale tak naprawdę walczę nie o siebie, a o Piotra, który wydaje się fizycznie po prostu wyczerpany. To jak wojna prowadzona na kilku frontach jednocześnie. 

Córka miała wizję. Ciekawe, nic o Beacie nie wie, a mimo to jej wizja jest wyjątkowo trafna.


28. 11. 18 r. Warszawa.

Nie byliśmy na kawie, od dwóch dni mam migrenę i ledwo chodzę. Wieczorem trochę się uspakaja. Oglądamy w TV lądowanie na Księżycu, a w tle głęboką czerń kosmosu i miliony świecących gwiazd…

  • Zobacz, to wszystko Ojciec zrobił …
  • Mówisz, że Ja to to wszystko zrobiłem, a się ze Mną nie zgadzasz.
  • ……. – Piotr westchnął pod nosem. Przed chwilą narzekał, że ma pierścień, że ma pieczęć…
  • Skomplikowało się nam życie.
  • Chcesz wyprostować ?
  • Za mały jesteś.
  • Los jest przypieczętowany.
  • ……. – Piotr spojrzał na mnie jak zbity pies. Ciężki i zmęczony miał wzrok.
  • Co mam z nią dalej robić ? 
  • Kochaj swoją żonę jak zasługuje na to i kochaj Moją Beatę jak ona na to zasługuje, bo karmię twoją rodzinę.
  • Będę pamiętał…
  • …….
  • Wiesz, że kiedy rozmawiam z Beatą, często włącza się do rozmowy Ojciec i rozmawiamy w trójkę ?
  • Tak ?! Ale macie dobrze ! Czuję się odrzucona … 
  • Uwierz Mi, będę wymagał od niego znacznie więcej, rozliczę go za każde słowo i czyn.
  • Uwierz Mi, lepiej pisać.
  • …….
  • Ojciec mówi do ciebie…
  • Mój Syn za tobą tęskni.
  • ……. – słabo mi się zrobiło ze wzruszenia. Brakuje słów.
  • Zauważyłem, że jak się modlę to coraz częściej się kiwam jak Żyd. Musiałem być kiedyś Żydem.
  • Powiedz kiedy nie byłeś, oprócz nazisty.
  • O! Ale Luter nie był przecież Żydem – zauważam zdziwiona.
  • Nie był ? Też niszczył.
  • O! …. – zaskoczyła mnie ta uwaga.

Nazista nam Polakom bardzo jasno i prosto kojarzy się z Niemcem. Ale dzisiaj Niemiec a nazista to ogromna różnica. Nie każdy jest Niemcem, ale każdy może być nazistą.

  • Boję tego co chcesz zrobić Ojcze – Piotr się zamyślił.
  • Jeśli wiesz co chcę zrobić, to robisz to dla Mnie i nie powinieneś się bać.
  • Nie takiego cię stworzyłem.
  • Czy ja temu podołam, tego się boję.

Nie chcę już dłużej czekać.

22. 11. 18 r. Warszawa.

Jedziemy do Szczecina. O czym rozmawiamy ? Oczywiście o pieczęciach i „ślubie”.

  • Ojciec będzie zły na mnie za to, że ciągle coś kombinuję.
  • Nie ma słowa zły, tylko karający.
  • Sprawiedliwość należy do Mnie.
  • Jak zaczniemy przeciw woli Ojca działać to pokazał, że podniesie oceany. Zobaczyłem fale tsunami na półtora kilometra. A wczoraj Beata mi powiedziała, że ma koszmary. Widziała wielką falę, która zalewa całą ziemię, więc sama widzisz…. Nie ma wyboru.
  • Patrząc na was obiektywnie z boku trzeba przyznać, że to jest niesamowite. Ty dostajesz informacje, a ona dodatkowo je potwierdza – kiwam głową będąc pod wrażeniem.
  • Taki układ.
  • A jak wiesz na układy nie ma rady. Przyzwyczajaj się.
  • A czy ja muszę się na to godzić ? – pytam.
  • Gdyby było tak jak chcesz, Chrystus by się nie poświęcił.
  • Maryja musiała się zgodzić.
  • …….. – te słowa szybko doprowadziły mnie do porządku.

Maryja od początku wiedziała o jaką stawkę chodzi i musiała to zaakceptować. Są ważniejsze sprawy niż własne ego, własna wygoda i w ogóle własne „ja”. 

  • W tym wypadku jak i ty, jak i on musicie zaprzeć się siebie.
  • …….. – wzdycham, bo to naprawdę niezwykła i trudna sytuacja.
  • Mija tydzień od pieczęci, co będzie za pół roku ?
  • Ciekawe co będzie do końca roku.
  • Na ten moment już się mocno związała. Nie walcz z tympowiedział do mnie.
  • Nawet nie ma sensu… – pomyślałam.
  • Ojcze, podporządkowuję się tobie. Ja jestem aktorem, a Ty reżyserem.
  • Pierwszoplanowym aktorem.
  • A ty masz przy nim trwaćOjciec zwraca się do mnie.
  • Wiesz co znaczy trwać ?
  • Trwasz przy łóżku kto chory jest, jesteś wbrew wszystkiemu.
  • Hmm….
  • Ciekawe co znaczy ten ślub… Jeśli ludzie wiwatowali, to chyba wiedzieli co się dzieje.
  • Tak, oni wszyscy wiedzieli co się dzieje, tam było ich tysiące ! Cieszyli się, radość w nich była ogromna. Ja stałem, ten ktoś stał z boku jak ja, nic nie wiedział jak i ja, stał jak zahipnotyzowany. Oboje mieliśmy wyciągnięte palce, pojawiło się światło, smuga owinęła te palce, a ludzie ciągle wiwatowali, cieszyli się. Potem mój wzrok utknął na wielkich białych dzwonach, biły na przemian. I to był koniec wizji i znalazłem się w łóżku. Siedzę na łóżku i pytam sam siebie… Co to kurna było ?! Gdzie ja byłem ?! I potem moja głowa zaczęła sobie przypominać, po chwili zacząłem czuć na łopatce pieczęć, że coś tam faktycznie mam i że to nie jest „jakaś lipa” ! – Piotr przeżywał na nowo.

  • Przypominam ci, że stałem w karocy białej jak ma królowa Elżbieta. Wszystko było białe i złote…
  • Hmm… Spytaj się Ojca, przecież małżeństwo zawarte na siłę nie jest ważne – próbuję obrócić to w żart.
  • … Pan Bóg się uśmiechnął i powiedział …
  • Ty Mi o prawie mówisz ?
  • Ja Jestem prawem.
  • A jak można twojego męża inaczej złączyć ? Jak ? Powiedz mi.
  • To jest niemożliwe normalnie w jego świadomości, więc zrobiło się to poza jego świadomością.
  • Przepraszam, poza jego wolą, lecz w jego świadomości.
  • On musi teraz wiedzieć, że ma do noszenia dwa.
  • On by na to nigdy nie poszedł sam z własnej woli.
  • Gdybym nawet go poprosił powiedziałby, że może w takim razie jutro.
  • ……. – roześmiałam się. To prawda. Ale zaraz pomyślałam co znaczy do noszenia dwa ? W sumie ciągle nie wiemy z kim wziął ten ślub…
  • Przecież wiesz, że jest niesubordynowanym żołnierzem.
  • Przecież kazałem mu czekać, to zaatakował.
  • Broniłem jaja, to je przeciął.
  • Mówiłem nie zabijaj węża, zabił go.
  • To sam pójdzie ?
  • …….. – Piotr pobladł, a mi się śmiać chce. Po prostu Piotruś zawsze wie lepiej co ma robić.
Byłem w kościele i dostałem wizję. Jestem znowu na polu, w oddali widzę miasto i strumień idących w jego kierunku czarnych demonów. Wiem, że chcą oni zaatakować ludzi i więc zaczynam ich wybijać swoim mieczem. W jednej chwili zrobiłem się wielki i jednym ciosem przecinając ich w pół położyłem wszystkich, natychmiast zamienili się w popiół. Schodzę piętro niżej pod ziemię, przechodzę poziomy likwidując wszystkich po kolei, likwiduję też tę wielką postać z mackami na głowie. Dochodzę znowu do jaja i patrzę na nie wkurzony. Mam świadomość, że mogę go zniszczyć, ale nie wolno mi. Wtedy z góry z dziury wysuwa się wielki wąż i otwiera paszczę, mieczem ucinam mu głowę. Wracając do jaja zobaczyłem, że tak jak było ono wcześniej żyjące, tak stało się matowe i bez połysku, wiedziałem, że umiera. Zrozumiałem, że zabijając węża źle zrobiłem. Po cichu chciałem prysnąć, że to niby nie moje dzieło. Pojawiła się wielka biała ręka i nasunęła się na to jajo, napełniła go znowu życiem. Wtedy słyszę głos; 
- Nie wolno ci tego zrobić, stanie się wielkie nieszczęście. 
Mój miecz, którego miałem z boku chciał sam odlecieć, ledwo go zatrzymałem. Dali mi go, a teraz chcieli mi go zabrać. Chyba nie dojrzałem, żeby mieć miecz. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/05/16/niezwykle-zdjecie/
  • A ci ludzie, którzy wiwatowali…
  • Byli świadomi.
  • A co oni wiedzieli, że wiwatowali ?
  • Moją radość.
  • Ja się cieszyłem, a oni nie mogli tej radości się wyzbyć.
  • Mi też przydałaby się taka nieświadomość – mówię pół serio, pół żartem.
  • Mam ci kogoś załatwić ?
  • Nie! Nie!… A mógłby się Jeszua odezwać ? – przyszło mi do głowy nagle i nie mam pojęcia dlaczego powiedziałam Jeszua, a nie Jezus.
  • Słyszy cię.
  • Ten, w którym żyjesz i ten, z którym żyjesz.
  • ?! – … to takie … dziwne…
  • Ja się pogubię zaraz… Chyba zacznę chlać… – Piotr pociera czoło, a jego słowa sprawiają, że ryknęłam śmiechem na cały głos. Nigdy alkoholu nie miał w ustach.
  • Ten związek nie będzie długo trwał.
  • Powiedziałeś do końca.
  • Nie powiedziałem którego.
  • ……. – ciągle się śmiałam. Piotr w swoim nieposłuszeństwie jest czasami taaaaki komiczny. Nie wierzę, aby i w Niebie się nie śmiano.
  • Wygląda na to, że cokolwiek będzie się działo między wami, mam siedzieć cicho.
  • Teraz pan Bóg mówi do ciebie…
  • Pieczęć, którą oni mają i ty masz.
  • Do czegoś was wszystkich obliguje.
  • Ich do czystości, ciebie do wyrozumiałości.
  • To związek bez kuszenia, związek do prowadzenia.
  • To jest pomocna dłoń. Pamiętaj o tym.
  • Dobrze, spróbuję.
  • Moja radość wielka, że nie zostanie Moja Mała sama.
  • Że wie w świadomości, że jest Piotr, a ty się nim podzielisz.
  • Masz być rozumną istotą, bo cię Stwórca wybrał.
  • Hmm…. – spoważniałam.
  • Czyli byłeś w Niebie… A nie powinno być tak, że razem wpadamy do Nieba ?
  • To Ja dawałem ślub i Ja stanowię prawo.

Zapadła cisza. Trawiliśmy to w sobie kilkanaście minut, aż Piotr znowu zaczął jęczeć…

  • Ale po co to wszystko… ! No nie rozumiem…
  • A może Ja tęsknię tak bardzo i chcę z tobą być ?
  • Może żyć bez ciebie nie mogę ?
  • ……. – zaniemówiliśmy. Piotr się rozpłakał za kierownicą, łzy po jego policzkach kap, kap…
  • Ale to niemożliwe…!
  • Mały, Ja tęsknię za tobą, więc nie porzucaj Mnie.
  • Kocham cię – jęknął cicho.
  • ……… – dreszcze mnie przeszły… Niesamowita rozmowa…

Wieczorem.

Piotr pracował przy komputerze. W pewnym momencie wstaje gwałtownie…

  • Ojciec kazał mi zadzwonić do Beaty. To niemożliwe, żebym ja tak to wszystko słyszał !
  • Powiadam ci… Ci rozumni też by tak chcieli.
  • Czuj się wybrany.
  • No wiem Ojcze.
  • Czujesz się szczęśliwy ?
  • Noooo…. , a muszę dzwonić ?
  • Potrzebuje Mnie, dlatego potrzebuje ciebie, bo nie wie co słyszy.

I to jest problem. Czasami Beata mówi takie rzeczy, iż od razu wiem z jakiego źródła to pochodzi. Na pewno nie niebiańskiego. Jednak słowa, które przekazała pół godziny później… od Ojca na pewno pochodzą.

  • Nie chcę już dłużej czekać.
  • Zbyt wiele wieków czekałem i teraz stanie się co ma się stać.



Dopisane 31. 07. 2019 r.

  • Zbyt wiele wieków czekałem i teraz stanie się co ma się stać.

Adam A. zobaczył łysiejącego mężczyznę, nad którym unosi się symbol przypominający wszystkowidzące oko Boga (Oko Opatrzności). Jego rola nie jest dokładnie znana, ale w 2019 roku zrobi on coś, co odmieni los wielu Polaków. To nie będzie polityk ani żaden celebryta, tylko zwykły człowiek będący w posiadaniu niezwykłej wiedzy.

O ile wiemy w II połowie tego roku Ojciec ma pokazać, że to nie będą puste słowa.

Jak ci się podobało u Mnie ?

18. 11. 18 r. Warszawa.

Po wczorajszym prawie nie spaliśmy. Za dużo emocji, za dużo myśli. Piotr był wkurzony, że ma jakąś obrączkę, ja jestem wkurzona, że on jest wkurzony i oboje chodzimy jak naelektryzowani, wystarczy mała iskra, aby wybuchnąć. Bóg Ojciec w końcu przywołał nas do porządku…

  • Czytasz to Pismo Święte, a ty masz wiedzę i dalej nic nie rozumiecie.
  • Chodzicie do tego kościoła, ale po co chodzicie ?
  • Wy, Moi przyjaciele.
  • Daj mu pracować, a ty pracuj.
  • Zgaś myśli negatywne, przestań kombinować.
  • Czytałaś Listy do Efezjan ?
  • No taaak – … przeczytałam niedawno, ale niestety wszystko mi się zlewa w jedno.
  • Jakie wnioski ?
  • Nie pamiętam – … i było mi wstyd.

Otworzyłam Listy jeszcze raz, przekartkowałam i trafiłam od razu na słowa, które miały być dla nas.

 1 A zatem zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, 2 z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. 3 Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. 4 Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. 5 Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. 6 Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich. 
 25 Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście nawzajem dla siebie członkami. 26 Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce! 27 Ani nie dawajcie miejsca diabłu! 28 Kto dotąd kradł, niech już przestanie kraść, lecz raczej niech pracuje uczciwie własnymi rękami, by miał z czego udzielać potrzebującemu. 29 Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym. 30 I nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia. 31 Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważenie - wraz z wszelką złością. 2 Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni! Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie. 

Czytałam to wielokrotnie myśląc w duchu, że Ojciec jest niesamowity… Jak On to robi… ?

  • Piotr, jak ci się podobało u Mnie ?
  • Jesteś wielkim myślicielem, Ojcze.
  • To jest ta „kawa” u Ciebie, Ojcze ? O której mówiłeś ? – dopytuję.
  • Dzieje się.
  • Czyli to co mówiłeś…
  • Będzie nie jeden raz.
  • Bardzo was kocham.
  • …….. – słowa, które chwytają za gardło.

Byliśmy tak zmęczeni, że staraliśmy się o wczorajszym nie rozmawiać, ale nie dało się nie rozmawiać. Ojciec w pewnym momencie nagle zaskoczył mnie  inną sprawą …

  • Siadaj przy swoim mężu.
  • Nikt ponadto nie ma takiego prawa.
  • …….. – robię oczy, bo nie za bardzo wiem o co chodzi.
  • Będziesz przy mężu twoim siedziała i niech żebro nie decyduje za właściciela.
  • Ooooo !!! A propo żebra… – śmieję się na głos, bo już rozumiem dlaczego Ojciec raptem do tego nawiązał. Niedawno natknęłam się w Biblii na ten fragment…. 
 RDZ. 22 Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, 23 mężczyzna powiedział: «Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta». 24 Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. 25 Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu. 
  • To jest jawna nierówność społeczna – śmieję się. 
  • Nie ma to najmniejszego znaczenia.
  • Każdy ma znać swoje miejsce i nie wkładaj do Piotra nikogo innego, czy to jest pogrzeb, czy też nie.
  • Żądaj swojego prawa.
  • Czy żebro zrozumiało ?
  • ………. – zrobiło się jednak poważnie.

Faktycznie, w którymś momencie podczas pogrzebu Edzia miejsce obok Piotra ustąpiłam innej kobiecie, bo tak się rozpychała, że w końcu dałam za wygraną. Daaawno o tym zapomniałam, a teraz widzę, że to ważne dla Nieba. Miejsce żony zawsze jest koło męża. Z żebra, czy nie z żebra to jednak równoznaczna. Zaskakujące…

  • Oook, ale jak już jesteśmy przez żebrze, dlaczego z żebra ?
  • Z czegoś musiała powstać.
  • Z nogi ? Nie mogłabyś chodzić.
  • ……. – śmieję się. Wiem, że Ojciec sobie żartuje.
  • A nie mogła normalnie powstać ? Jak mężczyzna ?
  • …….. – … i w tym momencie poczułam, że się zagalopowałam. Mam pouczać Stwórcę ?
  • Masz walczyć o swoje miejsce.
  • Nie ustępuj tam, gdzie nie powinnaś ustępować.
  • To jest twoje miejsce przy twoim mężu.
  • Tu i teraz.
  • Pilnuj swojego należnego ci miejsca.
  • Walcz o swoje.
  • ……. – zbaraniałam.
  • Muszę zapamiętać – … jestem naprawdę zdziwiona, bo zabrzmiało jak ostrzeżenie.
  • Zapomnieć to zapamiętać.
  • Przypomnisz sobie, ale gdybyś nie zapomniała to nie miałabyś co sobie przypomnieć.
  • Więc przypomnisz sobie.
  • W tej odpowiedniej chwili gdzie twoje miejsce.

Czyli najpierw trzeba coś usłyszeć, zapamiętać, potem zapomnieć, żeby sobie w odpowiedniej chwili przypomnieć. Poczułam się jeszcze bardziej zmęczona.

  • Ojcze, please, nie dzisiaj, to nie jest czas na łamigłówki – głowa mnie rozbolała od myślenia i nawet nie wiem, czy dobrze wszystko zanotowałam.
  • Tylko nie pisz o tym na blogu, o tym ślubie w Niebie – Piotr się wtrąca.
  • Dlaczego ?
  • Potrzebna jest autoryzacja.
  • Tam w Niebie nie było ołtarza.
  • Ja jestem ołtarzem.
  • …….
  • To było naprawdę niesamowite… – Piotr wraca myślami.
  • Leżałem w łóżku i coś raptem się stało. Otwieram oczy i widzę siebie w powietrzu i widzę wysoką postać, która mnie gdzieś prowadzi. Leżąc w łóżku obserwuję całą sytuację.
  • Jakbyś film oglądał ?
  • Tak. I pewnym momencie patrząc na ten film wchodzę w tą postać i już jestem w nim. I lecę…
  • Gdzie były te wąskie drzwi, które widziałeś ?
  • W powietrzu, trochę nad Niebem, ciut wyżej.
  • A gdybym weszła wtedy do pokoju to byś leżał, czy by cię nie było ? – dopytuję, żeby sprawdzić jak to się odbyło.
  • Leżałbym. Gdy byłem przy Ojcu On miał z 5 km wysokości, a ja z 10 metrów, dłonią dotknąłem Jego twarzy.
  • „Przyjąłeś mnie, a ja jestem mały”… tak dokładnie powiedziałem.
  • Żeby oni wiedzieli kim ty jesteś…. I spojrzał w bok.
  • Zobacz.
  • Ja patrzę … Ciarki teraz dostaję na rękach… A tam stoi kolos !
  • To ty, Mały.
  • Był na czymś podwieszony, jakby do spuszczenia… Nie wiem do czego…
  • Wiesz o co mi chodzi, jak to technicznie wyglądało ?
  • Każdorazowo inaczej.
  • To było chyba drugi raz w Niebie, a pierwszy…
  • A pierwszy Ojciec sam przyszedł do mnie, przeniósł mnie myślą. Wiedziałem, że jestem w Niebie, rozmawiałem z Nim nie widząc Go. Głos słyszałem. Tak to było.
  • To wszystko nie było na zasadzie Eliasza ?
  • Nic z tych rzeczy.
Mądrość Syracha 48; 9 Ty, który zostałeś wzięty w skłębionym płomieniu, na wozie, o koniach ognistych.

Dzień Sądu się zbliża.

16. 11. 18 r. Warszawa.

Piotr obudził mnie rano słowami…

  • Jezus dziękuję ci za obraz.
  • …….. – w pierwszym momencie nie wiedziałam o czym mówi.
  • Obraz do mojej pracy. Powiedział…
  • On nie jest dla Piotra, ale dla ludzkości.
  • Jest wyrazisty.

Ale się wzruszyłam … Jakiś czas temu szukając zdjęcia do blogu natrafiłam na obraz, w którym z miejsca się zakochałam.

https://www.lighthaven.net/yongsung-kim?fbclid=IwAR01XNbB_9AbYyfHpS0umYSFsIfuxo3WoPo7tdgyeuth4pzwbM_oqYHejyE

Faktycznie jest nie tylko wyrazisty wizualnie, ale przede wszystkim ma wyraziste przesłanie.

Problemy w firmie Piotra tak narosły, że jeden z pracowników, rosły mężczyzna… zapłakał, czym mnie tak wzruszył i zatrwożył jednocześnie, iż tknięta jakimś odruchem zrobiłam zdumiewającą dla wszystkich rzecz. Zamówiłam ten obraz. Kazałam powiesić za plecami Piotra tak, aby każdy kto z nim rozmawiał widział przede wszystkim tą wyciągniętą po ratunek dłoń. I tak zaczęła się kolejka na rozmowy. Każdy wchodził, zastygał i wpatrywał się w ten obraz, a pracownik, który tak zapłakał powiedział dzień później…

  • Czy pan wie, że ten obraz śnił mi się w nocy ? Ma niesamowitą energię.

Poczułam dokładnie to samo, gdy i ja zobaczyłam go po raz pierwszy. A teraz Jezus mi za to dziękuje… 


Poszliśmy na kawę choć bolała mnie głowa. Zastanawiałam się, czy to nie za karę, że ciągle dopytywałam o Rabbuni. Jeśli mam intuicję to powinnam sama wiedzieć, a jeśli nie wiem to znaczy, że trzeba „resetować” głowę. Intuicja nie działa. 

  • Cieszę się, że Jezusowi podoba się ten obraz.
  • Wiesz co mi powiedział ?
  • Przebywam koło ciebie dużo więcej niż twój mąż.
  • ?! 
  • Codziennie, gdy piszesz. To jest dla Mnie prawdziwa przyjemność.
  • Piszemy razem.
  • Powiedz jej, że jej dusza znała Mnie bezpośrednio, blisko.
  • Nic więcej nie dodawaj, bo ona będzie wiedzieć.
  • …….. – zmieszałam się.
  • Oddałem ci Moje to co najlepsze. Masz ją pilnować.
  • …….. – serce bije mi mocno, a mózg ciągle pracuje..
  • Boję się spytać…
  • Wiem, o tego… Rabiego?
  • Rabbuni ! – nie mam do Piotra siły. Wszystko szybko zapomina.
  • Nie pytaj go. Odpowie ci później przez Piotra.
  • Jak zwykle go wykorzystamy..
  • ………
  • Rozmawiałem z Beatą. Ojciec powiedział jej…
  • Słuchaj się go, bo wszystkie Moje imiona są w nim.
  • Wszystkie Moje imiona są ukryte w nim.
  • Hmm…. Ciekawe – kiwam głową.
  • Co zrobisz z tą odpowiedzialnością ? – pyta teraz.
  • Czy będziesz tylko patrzył ?
  • A to co robię to za mało ?
  • Na razie wystarczy, a później za mało.
  • Będę oczekiwał tego, czego od Siebie.
  • Będziesz coraz więcej robił.
  • Na tą chwilę jest wszystko.
  • Na następną będzie więcej, a potem jeszcze więcej.
  • Ola jest twoją protokolantką, będzie wszystko spisywać.
  • Wiesz co to będzie potem, Ola ?
  • ?
  • Będzie wielkie bum. Będą same białe kruki.

Słysząc białe kruki pierwsze skojarzenie związane było z książką. Że będzie tak czytana.


Wieczorem.

  • Kiedy tylko nie myślałem o Beacie to Ojciec pokazywał kontrakt i machał mi nim przed oczami. W końcu powiedziałem …
  • Przepraszam, ale jestem trochę zajęty, nie będę do niej dzwonić.
  • Ale będziesz odbierał.
  • no i ledwo skończył to ona zadzwoniła. Wyobrażasz to sobie ? – Piotr znużonym głosem.

Siedzimy na sofie zmęczeni psychicznie. Myślę sobie, że w zamian może mi się coś należy, więc pytam.

I list do koryntian 11; 14 Czyż sama natura nie poucza nas, że hańbą jest dla mężczyzny nosić długie włosy”. 
  • Jaka to hańba ? Jezus miał przecież włosy do ramion…
  • Zobacz na włosy twojego męża.
  • Ale ja pytam poważnie…
  • Tak zawsze chcesz poważnie ?
  • Ale ludzie to czytają i uczą się.
  • Uczą się i z co z tego wynika ?
  • …….. – i wtedy doszła do mnie myśl jak błyskawica.

Przecież Paweł nigdy nie widział Jezusa na własne oczy.  Jestem przekonana, że Jezus miał włosy do ramion. Tak ukazuje Go całun, tak widziała Go Faustyna, tak jest na … moim zdjęciu, a ono jest w 1000000% i więcej prawdziwe.

  • Czuję ciągle Beatę – Piotr pociera czoło.
  • Powinna być zadowolona, bo przecież dostała co chciała. Dostała ciebie. Teraz nie uciekniesz.
  • To za mało.
  • Dlaczego ?
  • Teraz chce wszystko. 
  • No proszę… – to mnie zaskoczyło. 
  • Jeśli to kontrakt, a każdy kontrakt ma termin ważności, to do kiedy jest ważny ? – pytam.
  • Do końca.
  • Do końca czego ?
  • Tu rozwodu nie będzie.
  • Hmm… Czyli końca jakiegoś etapu…
  • Ona ma dla Mnie znaczenie.
  • Po co to wszystko ? – Piotr pyta. 
  • Żebyś ją ukształtował na potem.
  • Jestem zmęczony.
  • Bądź zmęczony dzisiaj, bądź zmęczony jutro, bądź w niedzielę.
  • Bądź gotowy pojutrze.
  • Przyjmujesz ją jaką ci dałem ?
  • Przyjmę.
  • Odwdzięczę się.
  • Jestem tym zmęczony. Ona jest taka ciężka.
  • Myślisz, że nie wiem ?
  • To trudne.
  • Spójrz na tych ludzi. Wyobraź sobie, że od dwóch, trzech osób zależy los tych ludzi.

Te wszystkie informacje są tak powalające, że „głowa boli” to mało powiedziane. Gdyby serce Piotra nie było załatane to niewykluczone, że dostałby zawału. Jeśli chodzi o Beatę nie wiem, czy którykolwiek zawodowy egzorcysta dałby sobie radę. Tak skomplikowany i wyczerpujący psychicznie jest to przypadek.

  • Dzień Sądu się zbliża.
  • NIP ?
  • To należy do Mnie.
  • Mówię…
  • Dzień Sądu się zbliża.
  • …….. – zrozumieliśmy, że nie o NIP chodzi. Chodzi o Apokalipsę.
  • Muszę iść się pomodlić – Piotr wzdycha.
  • Czemu mówisz, że musisz, a nie idziesz ?
  • …….. – nie idzie, bo z wrażenia nie może się ruszyć. 

 

 

Wkrótce zadziwimy świat.

15. 11. 18 r. Warszawa. II.

Wieczorem.

  • Wracając do domu całą drogę pytałem Ojca, czy te pieczęcie to prawda.
  • Prawda.
  • Daj słowo Ojcze !
  • …….. – zbaraniałam. Piotr już nie ma żadnych oporów.
  • Jak siebie kocham.
  • Jak to ?
  • Bo ty byś powiedział jak Boga kocham.
  • ……. – śmieję się. Ojciec ma wspaniałe poczucie humoru.
  • To jest sposób na cwaniaka.
  • Ojcze, przyjmuję wszystko – Piotr wzdycha.
  • To się zgadzamy.
  • A gdzie wolna wola ?!
  • Ty jej nie masz.
  • A myślałem, że mam.
  • Naiwny.

Piotr pomału się uspakaja, emocje gasną i zaczyna rozumieć powagę całej sytuacji. Tak mi się wydaje…

  • Jesteś jej to winien. Wszystko jesteś jej winien. Spójrz na nią…
  • ……… – Piotr spojrzał gdzieś w przestrzeń.
  • Leży krzyżem…
  • Ona to wzięła na siebie, abyś ty mógł tą kawę pić.
  • Twoja siostra to wzięła. A ty płaczesz ?!
  • …….
  • A teraz jakie masz pytania ? – spytał mnie Ojciec. 
  • A… Ponieważ wspomnieliśmy o Judaszu… Tylko Mateusz pisze, że Jezus wyraźnie wskazał Judasza jako zdrajcę, ale inni tak nie piszą. Nikt z nich nie wiedział kto zdradzi. Gdyby wcześniej wiedzieli kto, czy by mu na to pozwolili ?
 MK 14; 17 Z nastaniem wieczoru przyszedł tam razem z Dwunastoma. 18 A gdy zajęli miejsca i jedli, Jezus rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi, ten, który je ze Mną». 19 Zaczęli się smucić i pytać jeden po drugim: «Czyżbym ja?» 20 On im rzekł: «Jeden z Dwunastu, ten, który ze Mną rękę zanurza w misie. 21 Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził».
  • Wybrał, ale oni tego nie zobaczyli.
  • Prawdę dowiesz się na samym końcu, bo prawda nie jest taka oczywista.

Siedzimy i milczymy. Zadzwoniła Beata. Nie odebrał telefonu, tylko spojrzał na mnie co ja na to. A ja na to, że wolę tego nie widzieć i nie słyszeć. Sytuacja mnie przerasta. Kto by się spodziewał, że tak to się rozwinie.

  • Beata nie miała szans przy twoim mężusiu.
  • Nastąpi czas oddalania się, dlatego ma pieczęć.
  • No widzisz, chciałeś od niej zwiać to masz teraz pieczęć – zrzucam winę na Piotra i coś sobie przypominam.

Analizując NT natrafiłam na zdanie;

 II list do Koryntian; 21 Tym zaś, który umacnia nas wespół z wami w Chrystusie, i który nas namaścił, jest Bóg. 22 On też wycisnął na nas pieczęć i zostawił zadatek Ducha w sercach naszych. 

Siedzimy zamyśleni, skołowani całą sytuacją… Trudno ogarnąć rozumem co się dzieje. Beata ewidentnie doskonale słyszy Ojca, ale ewidentnie jest osaczona też przez diabła. Czasami nie wiadomo kto w danej chwili przemawia. 

  • Przejąłeś się ?
  • Przejąłem się i to bardzo. 
  • Skoro już wiesz, już Mnie o nic nie pytaj. Rób co ci przekażę.
  • Jest z rodziny.
  • Więc ją przyjmuję Ojcze. …. Ale dlaczego ja ?! – wybuchł nagle.
  • Jesteś Moim przyjacielem ? Przyjaciele sobie pomagają.
  • Dobrze Ojcze, biorę jak chcesz.
  • Powiedz to z radością.
  • Jak chcesz tak będzie – powiedział szczerząc zęby.
  • I wyszedł kabaret.
  • …….. – i mimo całej powagi oczywiście się roześmiałam.
  • Ojcu musi bardzo zależeć na Beacie – Piotr do mnie.
  • Zależy ci na Oli ?
  • Tak.
  • Tak zależy Mi na Beacie.
  • Cofnę twoje długi wobec ludzi.
  • Ale jak to zrobisz ?
  • Dam ci co lubisz, abyś zabezpieczył twoje damy.
  • Taaak ?
  • Tak. Pomagaj jej, bo ma ciężko.
  • Dobrze.
  • A o Olę się nie martw, Ja jej wytłumaczę.
  • Mały, pilnuj jej, ona jest taka słaba.

Wysłałam Piotra do pokoju obok, aby oddzwonił. Rozmawiali z pół godziny.

  • Beata powiedziała, że nie wie dlaczego, ale obudziła się o 5 rano i pół godziny stała przed oknem, bo jej tchu brakowało.
  • …… – spojrzeliśmy na siebie bez słów i w naszych oczach było wszystko. W tym dokładnie czasie odbywała się wizja z pieczęciami.
  • Mało tego… Powiedziała, że Ojciec pokazał jej coś podobnego do rulonu i miało na końcu pieczątkę… Powiedział jej, że to jakiś podpisany kontrakt.
  • Kurna … ?! – pomyślałam. Zaraz mi oddechu zabraknie…
  • Ona wie wszystko. Powiedziała przez telefon; dokąd uciekniesz, kula jest okrągła.
  • Hmm…
  • Ojciec kazał jej mówić do mnie po imieniu.
  • Zgadza się. Potwierdzam. Z czasem zacznie ci mówić, nie martw się.
  • Wolałbym, żeby została jakaś forma protekcjonalizmu trochę.
  • Twoja wola Mnie nie interesuje.
  • Nie masz nic do gadania.
  • No, jak zacznie się między wami po imieniu, to ta wasza bariera się skruszy – ja na to. 
  • A które z was się bardziej boi, ty czy ty ?
  • ……. – dobre pytanie, ja tego nie chciałabym, ani Piotr nie chciałby, ale które nie chciałoby bardziej ?
  • Znowu gacki do niej przychodzą, muszę iść się pomodlić. Nie jest to takie łatwe Ojcze.
  • Przypominam ci, co jej powiedziałem.
  • Sam się pchałeś, wspieram cię co chwilę, daję ci energię podczas modlitwy.
  • Musisz się z tym pogodzić, że z czasem może mówić do mnie po imieniu. Zaniepokojona jesteś ?
  • Co ja mogę, ja już nic nie mówię – jestem zrezygnowana.

Piotr mam ogromny problem z akceptacją nowego stanu rzeczy, ale i ja przyznam mam ten sam problem.

  • To są wszystkie przygotowania pod falę.
  • Przyjdzie moment, że nie będziesz należał do Oli.
  • Będziesz należał do Mnie.
  • Dwumetrowa fala poruszyła twoją rodzinę.
  • A tamta fala poruszy świat.
  • Więc jak mam to zrobić ? – pytam. 
  • Pytam się ciebie kogo bardziej kochasz.
  • Jego czy Mnie ?
  • …….. – słabo mi się zrobiło.

Po raz pierwszy miałam żal do Ojca, że o to pyta mnie tak otwarcie. Więc w myślach proszę, bo przecież słyszy myśli, że kocham Go bardziej, ale wolę tego głośno nie powiedzieć.

  • Chcę wiedzieć – powtarza.
  • Pamiętasz przypowieść o młodzieńcu…
  • Nooo…. Tak.
  • Co oznacza Tak ?
  • Noooo, poszłabym za Tobą.
  • Widzisz Mały jak ciężko jej dać jednoznaczną odpowiedź ? Wymijające odpowiedzi.
  • O Jezu Ojcze ! To nie o to chodzi…. – wyrwało mi się.
  •  Ojciec patrzy na ciebie wielkimi oczami…
  • Ty wiesz lepiej ?! To prowadź tych ludzi.
  • Nieee… – chciałam się w tym momencie gdzieś schować. Płakać mi się chciało.
  • Wiem, kochasz Małego.
  • Nie chcę go zranić, to o to chodzi.
  • Boisz się czy jego zranisz, czy Mnie zadowolisz…
  • ……. – nie wiedziałam co powiedzieć, myśli kotłowały mi się w głowie. W duchu tłumaczyłam, że kocham Ojca znacznie głębiej, ale trudno to głośno przed Piotrem przyznać, bo nie wiem jak zareaguje.
  • Nie odpowiadaj już.
  • Dałaś Mi już odpowiedź.
  • Widzisz jakie to jest trudne ?
  • Tak.
  • A Ja cię proszę, żebyś go pożyczała trochę.
  • Cooo ?
  • Jest twój, ale będziesz pożyczała go trochę ?
  • Wiesz, gdzie chcę go pożyczyć ?
  • Do Góry ?
  • Do Góry to nie będę prosił cię o pozwolenie.
  • Aaaa… do Beaty….
  • Tak, chcę go pożyczać do niej.
  • Powiem ci, nie wiesz ile razy odciągałem ją od samobójstwa. Rwała się i rwała.
  • Nie martw się o Beatę.
  • Ona musi być wyprowadzona, ona nie da rady sama.
  • ……… – uspakajam się, choć jak dotąd to moja najtrudniejsza rozmowa.
  • Możemy wiedzieć więcej na temat tej fali, żeby zrozumieć lepiej ?
  • Będzie przeogromna. Czy chcesz wiedzieć jaka wysoka ?
  • Największa z możliwych.
  • Mały, chcesz żyć ciągle w iluzji, że nic się nie dzieje ?

To był tak ciężki dzień, że nie chcieliśmy już więcej na temat Beaty rozmawiać. Znowu w TV oglądaliśmy „Noe – wybrany przez Boga„ i moment jak szybko rośnie świat…  https://www.youtube.com/watch?v=q7tNWZhQGFc&t=1s

  • Najbardziej lubię ten fragment.
  • Bo lubisz jak tworzę.
  • Lubię.
  • Pokazał mi Ojciec kontrakt z pieczęciami znowu.
  • Pomagaj jej tak, jak Mnie kochasz.
  • Ojcze, Ty tak stawiasz te zdania, że nie wiadomo jak odpowiedzieć.
  • Przyzwyczajaj się.
  • Wkrótce zadziwimy świat, Mały.
  • Wszystkich.
  • I będzie pięknie.