Siła modlitwy jest ogromna.

12. 05. 17 r. Warszawa.

Cieszymy się z naszych kawowych randek jak dzieci. Miłe to i życzę każdemu. Ja się spieszę, Piotr się spieszy i prawie zawsze jesteśmy na czas.

  • Jak jechałem do ciebie spytałem czym jest ta druga fala? Wiesz co usłyszałem?
  • Pierwsza fala to zdrowie, druga fala to Bóg.
  • Bóg? Hmm…
  • Spytałem Homiela co będzie z moimi lekarstwami gdyby wybuchła wojna?
  • Że co? Też masz pytania! 
  • Nie doczekasz się tych czasów.
  • …… – nooo świetnie… To dobra, czy zła wiadomość?
  • Usłyszałem teraz głos z dołu – Piotr zdziwiony przekrzywił lekko głowę nasłuchując…
  • Syczy… Myślisz, że wiecznie będziesz tu żył?! Rozlejemy się i zabierzemy ci wszystko. Poczekajmy cierpliwie.
  • …… – zbaraniałam, a włosy stanęły mi dęba, dosłownie.
  • Wczoraj czytałam… – chcę szybko zmienić temat – W Wielkiej Brytanii zburzono wiele kościołów, a stawia się meczety.

Wielka Brytania przestaje już być krajem chrześcijańskim, a zdecydowanie jej stolica – wynika z badań przeprowadzonych przez Gatestone Institute w najnowszym opracowaniu pod wymownym tytułem „Londanistan”. Wynika z nich, że w ciągu ostatnich lat w Londynie powstały 423 meczety, a w tym samym czasie zamkniętych zostało 500 kościołów. Muzułmanie są dziś dominującą grupa praktykującą religię w 9-milionowej stolicy Anglii. Do 2020 r. liczba modlących się wyznawców islamu sięgnie w Londynie blisko 700 tysięcy.Tymczasem liczba chrześcijan uczestniczących w mszach drastycznie spada – zauważają socjolodzy z National Secular Society. Bulwersujące jest to , że kościoły są sprzedawane na aukcjach pod prywatne inwestycje. Słynny kościół w Bournemounth w 2010 r. zamieniono w Tesco! Teraz pod witrażami handluję się alkoholem, papierosami czy sprzedaje się warzywa po promocyjnej cenie. Ciekawe jakby na podobną sytuację zareagowali wyznawcy Allaha? https://reporters.pl/6641/anglia-w-agonii-423-nowe-meczety-w-londynie-500-kosciolow-zamknietych-foto/

  • Pan Bóg wkurzy się za te kościoły, to domy Ojca przecież… Tyle, że na ziemi – Piotr się zmartwił.
  • Pan Bóg nie wkurza się, pan Bóg jest sprawiedliwy.
  • Ojciec też przyłoży mi za to wszystko… Walnie mnie dechą tak, że polecę… – i zrobił gest ręką jakby leciał w kosmos. Wydawało mi się to dość śmieszne, ale wolałam siedzieć cicho.
  • ……
  • Słyszę gruby śmiech…
  • ……
  • Spytaj Ojca, czy Fatima to już klamka zapadła? Szala opadła?
  • ……
  • Wkrótce pewne zdarzenia dadzą ci odpowiedź.
  • Na pewno ta rocznica nie przejdzie z porządkiem dziennym, pokaże w jaką świat drogę wkroczył.

13. 05. 17 r. Warszawa.

Wieczorem.

Od jakiegoś czasu na poważnie zabrałam się za Fatimę. Siedzę teraz w objawieniach i im więcej czytam we włoskich źródłach, tym bardziej włosy stają mi dęba. Jestem tak zamyślona, że nie dostrzegam nawet Piotra. Dopiero Homiel ściągnął mnie na ziemię.

  • Objawienia prawdziwe, nawet sceptyków by przeraziły. Zostaną w czasie objawione.
  • Zaczynam się martwić, bo zaczynam rozumieć to wszystko – próbuję tłumaczyć Piotrowi.
  • Homiel… Czy… czy jest już za późno? – pytam z niepokojem.
  • Jest za późno. Psy zostaną spuszczone. Nie na darmo usłyszałaś wrota.
  • Kto ich pilnuje? – spytał Piotr.
  • Pilnujesz.
  • …… – spojrzeliśmy na siebie, tak trudno to zrozumieć wszystko…
  • Słyszę gacka z dołu…
  • Wiecznie pilnować ich nie będziesz.
  • …..
  • Załatwię tego sku…. nie dokończył Idę się pomodlić egzorcyzmami – i wypadł wzburzony z pokoju.

Piotr nabuzowany może sam roznieść pół batalionu, więc podejrzewam, że podczas modlitwy pójdzie na całość. Siedzę i czekam cierpliwie oglądając TV. Wraca po 40 minutach i siada ciężko koło mnie na sofie. Widzę, że jego biała koszulka cała z tyłu jest mokra. Nie odzywał się długo, a ja nie nalegałam.

  • Gdy się modliłem pokazywał mi gwałconą kobietę. To ja wtedy jeszcze mocniej zacząłem modlić się do Ojca, a wtedy zobaczyłem jak z tej kobiety wychodzą czarne demony. Krzyczę do niego…
  • Nie jesteś w stanie mnie odciągnąć od modlitwy!…
  • … I wtedy zgasił mi światło. Wstałem i zapaliłem za to wszystkie światła w pokoju. Nie ze mną te numery…! – Piotr ciągle był naładowany, ale i bardzo zmęczony.

Takie sytuacje nie zdarzają się zbyt często, ale zawsze oczywiście przypominają o tym drugim, mrocznym świecie, które jest namacalne i realne wprost na wyciągnięcie ręki. Świadomość jego istnienia to bardzo dziwne, trudne do określenia uczucie. Człowiek wie, że jest, ale jego logika broni się przed tym, że jest. Siedzieliśmy więc w milczeniu chyba godzinę próbując dojść do wewnętrznego ładu.

Piotr już uspokojony zaczął rozmawiać o NIP.

  • Jak tak obliczam, to sąd wychodzi w przyszłym roku. Jestem tego pewny na 100%, a Homiele się nie znają… – i machnął ręką lekceważąco. 
  • …… – zerkam na Piotra spod oka myśląc… co za głupoty zaczyna wygadywać.
  • No dobra… Oni może się znają, ale u Siebie. Tutaj to jest niemożliwe, tak sądy działają w Polsce długo. Ja już trzeci rok czekam na rozstrzygnięcie i nic.
  • …… – widzę, że Piotr wyciąga rękę jakby ją komuś podawał.
  • Co robisz?
  • Homiel wyciągnął do mnie rękę, srebrną i się założył.
  • Jeśli przegram, to spadnie z nieba audi.
  • Jeśli ty przegrasz, będziesz chodzić do kościoła codziennie.
  • Naprawdę założyłeś się? – nie wierzyłam własnym uszom.
  • Tak, bo Oni nie są realistami, sądy polskie długo działają – Piotr znowu to samo.
  • …… – zaczynam się śmiać, bo zaczyna to wyglądać na jakiś kosmiczny absurd.
  • Zakład został przyjęty, jest w aktach sprawy.
  • Czy można z Bogiem wygrać? – pytam.
  • Zakładałem się z Homielem, nie z Bogiem.
  • Jesteś naiwny.
  • Nie tylko naiwny, ale i głupi.
  •  zaczyna być coraz poważniej. Widzę, że Piotr nie jest już taki pewne siebie.
  • Bo Wy nie wiecie jak sądy u nas działają – zaczyna się jąkać, a ja się już zaśmiewam na całego. Gada jak dzieciak z przedszkola. 
  • Daj spokój, nie pogrążaj się – mówię do niego.
  • A co się stanie, kiedy Piotr przegra i nie będzie chodzić codziennie? – pytam Homiela.
  • Umiemy wyegzekwować swoje, nie martw się.
  • Nooo… nie da się z naszymi sądami inaczej… Spociłem się – Piotr chyba zrozumiał, że posunął się za daleko.
  • …….
  • On nie da rady codziennie chodzić do kościoła – zaczynam bronić Piotra.
  • Musi, bo nie wie kto ten zakład przypieczętował.
  • .… Wiesz co zobaczyłem? Faceta w długich lokach, króla chyba, jak laską bije w ziemię i mówi bene!
  • ……
  • Jestem głupi?
  • Nie. Uczysz się.
  • Uważam, że wygram. Będę jeździć nowym audi, zobaczysz…! – Piotr przekonuje chyba sam siebie, bo ja jestem pewna jak ten zakład się skończy. 
  • Będzie Mnie miło ciebie gościć codziennie.
  • …….
  • No to teraz widzisz, że to z Ojcem się założyłeś?
  • …… – Piotr nie odpowiedział, tylko skulił się w sobie.

Pół godziny później.

Ciągle myślę o Fatimie…

  • Dzisiaj wszystko się zaczęło, w październiku skończy.

Faktycznie, dzisiaj 13 maj, stuletnia rocznica objawień fatimskich.



Dopisane 05. 01. 2018 r.

Będzie Mnie miło ciebie gościć codziennie – uprzedzę ewentualne pytania i napiszę już teraz, że nie mamy ani nowego auta, ani jeszcze rozprawy sądowej. Ktoś mnie uświadomił niedawno, że ten dziennik czyta się jak książkę sensacyjną. Mam nadzieję, że więcej w niej jednak nauki, niż sensacji i ten zakład z Panem Bogiem należy potraktować jako wielką naukę. Tak naprawdę to będzie wielka lekcja o zaufaniu. Z perspektywy czasu widzę, że ta rozmowa i ten zakład został sprowokowany przez Niebo. Nie raz będziemy jeszcze o tym rozmawiać, a będą to piękne rozmowy.


Wkrótce pewne zdarzenia dadzą ci odpowiedź. 

Analizując ubiegłoroczne wydarzenia na świecie wydaje się, że tylko jedno z wielu postawiło całą ludzkość na nogi.

1. Lipiec 2017 r.

Korea Północna twierdzi, że dysponuje międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi (ICMB) i właśnie przeprowadziła pierwszy test takiej rakiety. Jeśli te informacje się potwierdzą, to reżim Kim Dzong Una może dysponować już możliwościami technicznymi do rażenia celów w USA. Oznacza to, że ogromne i bez tego napięcie na Półwyspie Koreańskim jeszcze wzrośnie. http://www.newsweek.pl/swiat/polityka/korea-polnocna-przeprowadzila-test-rakiety-miedzykontynentalnej,artykuly,412695,1.html

2. Styczeń 2018 r. 

Premier Japonii Shinzo Abe oświadczył, że z powodu prowokacji ze strony Korei Północnej oraz jej programu nuklearnego i batalistycznego jego kraj stoi przed największym zagrożeniem od czasów drugiej wojny światowej.

https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/abe-japonia-przed-najwiekszym-zagrozeniem-od-drugiej-wojny-swiatowej,803559.html

Chciałabym przypomnieć słowa Homiela, które pięknie realizują się na naszych oczach. 

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/26/u-nas-nie-ma-czarow-u-nas-jest-powazna-praca/

Oglądaliśmy niepokojące wiadomości o narastającym konflikcie między D. Trumpem a Koreą Północną. 
- Będzie z tego coś poważnego? – pytam. 
- Przecież chciałaś tego. 
- Ja chciałam !?  … Chciałam jedynie przywrócenia porządku! – zaczynam się tłumaczyć. 
- Oczekuj owoców, robi swoje.
- Raaany, ale wojna może być z tego!
- Uspakaja tych, co mają zapędy.

I najświeższe informacje dot. relacji Trump – Korea. 

Uspakaja tych, co mają zapędy.

1. Noworoczne orędzie Kima; Przycisk nuklearny zawsze na moim biurku.

2. Trump do Kima; Mój przycisk jest znacznie większy i potężniejszy. I działa.


Na pewno ta rocznica nie przejdzie z porządkiem dziennym, pokaże w jaką świat drogę wkroczył.

Rozmowa z listopada 2017 r.

  • Ludzie są rozczarowani, że 100-lecie Fatimy przeszło bez mocnego akcentu.
  • Podziękuj sobie.
  • ???
  • Dlaczego sobie?
  • Że nie miało mocnego akcentu. O to się modlicie.
  • Siła modlitwy jest ogromna.

Niewykluczone, że uniknęliśmy konfliktu zbrojnego. Wielu się ludzi za to modliło. 

Kiedyś Homiel powiedział w luźnej rozmowie… Modlitwa nawet jednego człowieka, może zmienić wszystko.

 

Świat to cyfry.

09. 05. 17 r. Warszawa.

W internecie czytam czasami takie idiotyzmy, które, choć jestem dość tolerancyjna, i mnie zaskakują.

Co znaczy „Amen”?

Amon/Ammon/Amen – starożytny Bóg z mitologii egipskiej, którego siedziba znajdowała się w Tebach. W pewnym momencie jego „ważność” w Egipcie wzrosła to tak dużego poziomu, że jako Amon-Ra lub też Amen-Ra został wyniesiony do rangi najwyższego bóstwa tj. RA. Amon/Amen – Demonologia, a mówiąc konkretniej Goetia, przedstawia go jako siódmego demona na liście 72 wymienianych w tym właśnie grimuarze. Pod swoją kontrolą ma on 40 legionów duchów, a pojawia się pod postacią ziejącego ogniem wilka z ogonem węża lub też pod postacią człowieka z głową kruka. Przedstawiona jakiś czas temu przez Antona Szandora LaVey lista imion szatana, zawiera imię Amon/Amen. Na koniec przytoczę tutaj jeszcze bardzo istotny w tej sprawie fragment pisma świętego: „Przestrzegajcie wszystkiego, co wam powiedziałem, a imienia bogów obcych nie wymieniajcie, by nikt nie słyszał ich z ust waszych.” – Księga Wyjścia 23:13. Jeśli więc słowo „Amen” jest imieniem Boga, to teoretycznie całe środowisko chrześcijańskie łamie nakaz wydany w tym fragmencie przez samego Jahwe. Mamy tu zatem konflikt oraz sprzeczność, która wynika z dwuznaczności słowa „amen”.

Włosy mi się zjeżyły na głowie ze skali tego absurdu.

  • Homiel, co znaczy Amen w Biblii??
  • Prawda.

Ciekawe… Zazwyczaj czytam, że Amen to „niech się tak stanie”, „na pewno”, „wierność”. Homiel nauczył mnie przez te lata, że jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć, to szukaj u źródła. Dlatego zajrzałam na;                          

http://www.ancient-hebrew.org http://www.ancient-hebrew.org/vocabulary_picture.html

Amen (אמן amen): Na całym świecie jest to najsłynniejsze ze wszystkich hebrajskich słów. Ale czy wiemy, co to znaczy? Słowo to pochodzi od amana, wymawianego ah-mahn i oznacza „być mocno posadzone w miejscu”, jak można zobaczyć w Izajaszu 22:23, który mówi o „gwoździe przymocowanym do bezpiecznego miejsca”. Forma rzeczownika, amen, wymawiana przez ah-mehn, jest używana w tekście biblijnym przez osoby, które potwierdzają wypowiedź. Innymi słowy, mówią, że zdecydowanie zgadzam się z tym, co zostało powiedziane. Następnym razem mówiąc amen, zastanówmy się nad tym, na co się zgadzamy.

  • Homiel, jesteś niesamowity. Zdecydowanie zgadzam się z tym, co zostało powiedziane... czyli prawda!
  • A jakże.

Rano Piotr był na porannej mszy.

  • Ksiądz powiedział, byśmy wspomnieli tych, którzy odeszli. No i jak tylko to powiedział pomyślałem o moim dziadku. Zobaczyłem go przed sobą w kamizelce, dołączyła do niego babcia, potem Zdzichu, też był w kamizelce, bardzo szczęśliwy i machał mi ręką…
  • To ciekawe… Zdzichu zawsze chodził w kamizelce – przypomniałam sobie.
  • A widziałeś Krysię? – p.s. wynajmowała nam poprzednie mieszkanie w Warszawie, najbardziej nawiedzone mieszkanie w Warszawie jak sądzę.
  • Ano nie. Nie widziałem jej – Piotr się zdziwił.
  • I nie zobaczysz.
  • Nie? A gdzie jest?
  • Ma nowe zadanie.
  •  Już żyje? – spytałam zaskoczona.
  • W drodze.
  • ??? A poprzednim zadaniem co było? – spytał Piotr.
  • Ty.

Aż wyprostowałam się z wrażenia. Krysia wielokrotnie mówiła pewne zdanie, które dotąd bagatelizowaliśmy.

  • Wiem dlaczego ja żyję. Żyję dla ciebie. Miałam dać ci to mieszkanie i się opiekować. Trzy razy próbowałam się zabić i ciągle mnie odratowywano i wiem teraz dlaczego.
  • …….
  • Bóg Ojciec ułożył niesamowitą koronkę… – Piotr się zadumał.
  • A jej nowe zadanie też jest z nim związane? – kończąc to pytanie już wiedziałam, że jest bez sensu.
  • Absolutnie.
  • Absolutnie nie, czy absolutnie tak?
  • Absolutnie nie.
  • ……
  • To dziwne… Widzę teraz Waldka! – Piotr otworzył szeroko oczy jakby faktycznie zobaczył ducha.

Waldek to nasz sąsiad mieszkający w Szczecinie. Był w wieku Piotra. Dwa dni temu zmarł nagle na zawał. Wychodząc z działki osunął się na ziemię i nastał koniec. Ta informacja zaszokowała nas wszystkich, ponieważ nie chorował i odszedł dokładnie tak, jakby odszedł Piotr.

  • On się ciągle rozgląda jakby nie wiedział co się dzieje, jest zdziwiony.
  • …… – Piotr zrobił ruch ręką jakby chciał rozpędzić mgłę, być może chciał w ten sposób pozbyć się tego widzenia.

Poczułam się dość nieswojo, a Piotr ponownie zapadł w zadumę.

  • Dzisiaj na mszy Jezus pokazał mi co znaczy, kiedy przegrywam. Pokazał mi gwoźdź, który tkwi w Jego ręku. Za każdym razem, kiedy przegrywam, ten gwoźdź obraca się w ranie powodując ból… – Piotr się wzruszył. 
  • Ten gwoźdź nie jest taki zwyczajny, on nie jest okrągły, ale ma kanty – chwycił mój zeszyt i szybko narysował.

  • Co znaczy przegrywać? – pytam, bo nie jestem pewna, kiedy to człowiek przegrywa. 
  • No… na przykład w wizjach za późno reaguję na gacka, za późno wyciągam miecz – Piotr zaczyna mi tłumaczyć, ale to tylko potęguje moją niepewność.
  • To nie o to chodzi… Jezus lub Homiel ciągle cię naucza, nie rób tego, nie rób tamtego, a ty swoje…  Uparty jesteś jak muł – co mnie doprowadza czasami do furii.
  • Przegrywasz, gdy na przykład kogoś niesłusznie zaczniesz oceniać – najczęstszy błąd Piotra.
  • Hmm….
  • W kościele miałem jeszcze wizję. Zobaczyłem Jezusa w Ogrójcu jak stoi, unosi ręce do góry, jest w jakiejś brązowej narzucie z płótna, ciężka była, widzę światło padające na niego, ale raptem pojawia się kubeł wody i leje się na niego. Chciałem to powstrzymać, zasłonić ręką, ale nie zdążyłem…
  • A jaka to była woda? – pytam od razu.
  • Czysta, krystaliczna.
  • Czyli nie brudna, to nie był kubeł brudnej wody? – upewniam się.
  • No nie…
  • Woda krystaliczna to symbol oczyszczenia. Dlatego ktoś celowo nie pozwolił ci zasłonić ręką.
  • Ale czy Jezus potrzebował oczyszczenia? – pyta Piotr.
  • No właśnie… – dobre pytanie…

Ew. Jana; i w ogóle wszystko, czego ogień nie zniszczy, przeprowadźcie przez ogień, aby stało się czyste; ale tylko woda oczyszczenia usunie nieczystość. Czego zaś nie można kłaść do ognia, przeprowadźcie przez wodę.


Wieczorem sprawdziłam jak wyglądał gwoźdź z okresu życia Chrystusa. Widząc, że faktycznie ma ostre kanty zrozumiałam jak wielki musiał być ból, kiedy był w ranie obracany. Ból wręcz niewyobrażalny. To właśnie takie drobne szczegóły, jak budowa gwoździa dopiero uzmysławiają człowiekowi ogrom cierpienia Chrystusa.

Więcej;

http://www.ancientresource.com/lots/roman/crucifixion-nails-spikes.html

http://www.biblicalreproductions.com/product/crucified-man/

http://www.indyprops.com/pp-nails.htm


Dopisane 01. 01. 2018 r.

Wczoraj dowiedziałam się, że gdyby nie operacja Piotr odszedłby już w maju 2017 r. Pisząc o Waldku, który odszedł właśnie w maju, zwróciłam na tą zbieżność oczywiście uwagę. Czy to nie czasami „równowaga”, o której dość często wspomina Homiel. Z taką równowagą mieliśmy już do czynienia wcześniej, gdy Piotr miał atak anafilaktyczny. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/08/niektore-zdarzenia-musza-nadejsc/

  • Czy to przypadek, że Waldek odszedł w maju? – pytam ostrożnie.
  • Świat to cyfry.
  • ???!!!
  • Czy to znaczy… – bałam się dokończyć… – By mógł żyć Piotr, Waldek musiał odejść?
  • Nie zajmuj się tym.
  • Mówiłem ci, że żyję na kredyt – wtrącił się Piotr lekko zdenerwowany.
  • Teraz ten kredyt musisz spłacić. Wiesz czym?… Czynem.

 

Jak ty bratu, tak Bóg tobie.

08. 05. 17 r. Warszawa.

Wstaliśmy bardzo rano, bo bardzo rano wyjeżdżaliśmy. Piotr kompletnie zaspany wszedł do kuchni…

  • Chciałem się zważyć, ale Homiel powiedział…
  • Nie wchodź, bo się zdziwisz.
  • I co? – zaczęłam się śmiać.
  • No i wszedłem… kilo więcej! 
  • Wczoraj sobie pofolgowałeś, jakbyś zawału nie miał.

Ucieszyła mnie ta rozmowa z samego rana. Wiedziałam już, że nasza podróż będzie pełna różnych ciekawości.


W pociągu rozgadaliśmy się na całego.

  • Miałem sen. Ukradłem kolię i krugerrandy. To znaczy wiedziałem, że mam ukradzione, choć nie widziałem w tym śnie, bym kradł. Jadę swoim audi, podjechałem na jakieś podwórko i wyszedłem z auta, żeby coś załatwić. Kiedy wróciłem auta nie było, a na ziemi leżały rozrzucone krugerrandy i ta kolia. Leżały rzucone jak śmieci.
  • Zniknęło twoje ulubione auto? – zaczynam się śmiać.
  • Auto zawsze znaczyło twoje życie.
  • To może faktycznie skradną mi audi? – Piotr już zaczyna się martwić.
  • Taaa, skradliby audi a zostawiliby biżuterię? To musi coś innego znaczyć.
  • Nie dotyczy fizycznego auta, to wizja.
  • Jak ty bratu, tak Bóg tobie.
  • Nie idź na to, co świeci, a nie jest twoje.
  • Ale w wizji to było niczyje – Piotr zaczął się tłumaczyć.
  • Zawsze jest czyjeś.
  • To co mam robić?
  • Nic. Gwoli jasności, ten samochód tam stał, tylko ty go nie wiedziałeś.
  • To dlaczego biżuteria była rozrzucona?
  • Ty nie możesz nic kombinować, bo Bóg Ojciec i tak zrobi to po swojemu, zasłoni auto – zaczynam mu tłumaczyć.
  • Z tego wynika, że jesteśmy obserwowani 24 h na dobę!
  • Zwłaszcza ty.
  • Czy każdy tak ma?
  • Nieeee, takiego zaszczytu tylko ty dostąpiłeś powiedział z przekąsem.
  • A jak jest naprawdę?
  • Ludzie są przewidywalni…
  • a ty jesteś totalnie nieprzewidywalny – dokończyłam. 
  • … – zamyśliłam się nad słowami Homiela. 
  • Homiel mówi, że ludzie są przewidywalni, a jednak mówi, że się uczą na naszych emocjach, zachowaniach.
  • Uczymy się na jednostkach. Wyobrażasz sobie 100 procent ludzi nieprzewidywalnych? Nie zdążą się rozmnożyć, tyle wojen byłoby.
  • Zgadza się. Po co się anioły ciągle uczą? – nie daje mi to spokoju.
  • Twoje pytanie jest jak wczorajsza cena za ciasto…
  • szokowa i absurdalna – dokończył ze śmiechem Piotr.

Wczoraj poszliśmy do bio–cukierni. Kupiliśmy pół zdrowego chleba, kawałek zdrowego ciasta i jeszcze jednego i dostaliśmy rachunek na 91 złotych!!!! Z wrażenia wyszłam z cukierni prawie na czworakach, Piotr o mało nie zemdlał, a córka się rozpłakała. Rozpłakała się, bo ledwie 30 minut wcześniej w innym sklepie widziała staruszka, który trzymał w ręku 20 zł i liczył każdy produkt, który brał do ręki.

  • Bóg wszystko widzi i wszystko wie, po co ma się uczyć? – drążę dalej.
  • Ojciec się nie uczy, Ojciec przeżywa.
  • Jeśli planujecie koronki, przyszłe wydarzenia, splatacie ludzkie drogi… to przecież musicie wiedzieć jak się zachowamy.
  • To wyższa matematyka, a ty jesteś w ogólniaku.
  • A kiedy będę na studiach?
  • Wielka fala rozwiąże wszystkie twoje problemy.

Wczoraj przed wyjazdem Piotr z teściową poszli na cmentarz zrobić porządki na grobie babci.

  • Nagrobek spłukałem wodą z pianą i ta woda popłynęła do sąsiedniego grobu i tam ugrzęzła na dobre, a wtedy usłyszałem…
  • Zapalisz świeczkę i będzie kwita…. widocznie źle zrobiłem i ktoś mnie do porządku przywołał – Piotr opowiada.
  • Ktoś? To był zmarły z tego grobu? – spytałam ze zgrozą.
  • Nie wiem.
  • Mam nadzieję, że nie rozmawiasz ze zmarłymi – tego byłoby już za dużo.
  • Nie daliby ci spokoju.
  • …….
  • Na cmentarzu odwiedzałem też grób Zdzicha.
  • Idzie tam, gdzie wielu by chciało, a nie może.
  • ?! To był bardzo przyzwoity człowiek.
  • ……
  • Ty usłyszałeś człowieka, czy kogoś innego?
  • A jakie to ma znaczenie?
  • Chodzi mi o to, czy to prawda, że dusza zmarłego pozostaje na cmentarzu?
  • Nie.
  • ……. – chciałam spytać to gdzie zostaje, ale uznałam to pytanie za bezsensowne.
  • Jesteśmy kwita w tej sprawie, ale nie w innych.
  • To Homiel ci powiedział na cmentarzu! Z tą sprawą jesteś kwita, a z którymi nie jesteś? – pytam.
  • ……
  • Rozwinął rulon pergaminu, który spadł aż do ziemi i ….
  • A o którą pytasz?
  • …. – roześmiałam się na głos.
  • Ta lista to moje życie? – pyta Piotr.
  • To lista wszystkich spraw zrozumieliśmy, że z wszystkich dotychczasowych żywotów Piotra.
  • ……
  • Zobaczyłem też na tym papirusie pismo diabelskie.
  • ?! Jak to wygląda?
  • Ostre, grube litery, czarne jak sadza.
  • Na dole?
  • Gdzieś w połowie.

Jechaliśmy jakiś czas w ciszy i przypomniałam sobie o wczorajszym marszu przeciwko PIS, a potem o protestach przeciwko konstytucji.

  • Słyszałam w wywiadzie, że PIS chce zmienić konsytuację, by był zapis, że wiara w Boga jest obowiązkowa.
  • Jestem za! – Piotr natychmiast podchwycił ten pomysł.
  • I to błąd, bo wiara to wybór – pamiętam te słowa Ojca.
  • To samo krzyżowcy robili i niczego dobrego to nie przyniosło. Do dzisiaj pamiętają, a zwycięzcą jest tylko diabeł.
  • A cóż jest winny ten Saracen, jeśli jest dobrym człowiekiem i ma swoją wiarę?
  • Wow… Widzisz?! Nic na siłę, na siłę to gacek czyni – ja na to.
  • Bóg jest niesamowity…. Gdyby chciał, to by wszyscy wierzyli, a nie chce. Dał ludziom wolny wybór – Piotr zrozumiał w końcu wielką mądrość Ojca.

Wiara w Boga to ma być wybór, a nie przymus. Bóg ma czas i czeka. Jeśli człowiek nie wybierze w tym życiu, wybiera w innym życiu. Nikt nie wejdzie do Królestwa Bożego, bo go ktoś przekonał lub zmusił, by uwierzył. To, co wybiera człowiek świadomie i  z własnej nieprzymuszonej woli, jest trwalsze. 

  • Do wąskich drzwi, uchylonych wchodzą ci, którzy wierzą. Do piekła ci źli, a pozostali? Gdzie jest czyściec?
  • Między światami… usłyszałem…
  • Tak ci powiedział?
  • Tak usłyszałem.
  • Czyli ci powiedział ?! – upewniam się, ponieważ to bardzo ciekawa odpowiedź.
  • Słowa „tak usłyszałem”, a „tak powiedział” to wielka różnica. Zawiera asekurację.
  • Rzeczywiście – roześmiałam się z odkrycia Homiela.
  • Ale ty jesteś strachliwy! – mówię do Piotra.
  • Nie strachliwy. To cwaniak warszawski tym razem Homiel  roześmiał się pełną piersią.

Piotr zdawał sobie sprawę z wagi tej odpowiedzi, ale nie będąc pewny wolał się asekurować mówiąc, że tak usłyszał. Mówiąc „tak usłyszałem” bierze pod uwagę możliwość ewentualnej pomyłki, że usłyszał źle.


  • Moi rodzice myślą o kupieniu nowej altany na działkę – zmieniłam temat po dłuższym milczeniu.
  • Jak się nam nie powiedzie, to tam wylądujemy.
  • Tego ci nie damy.
  • Czego?
  • Zerwania kontaktu z ludźmi.
  • Czyli do zakonu nie pójdziesz, tam byłbyś sam – powiedziałam myśląc o posłudze.
  • Nie widzę w tym sensu.
  • Za to widzę trzęsienie w posadach tego zakonu z czasem.
  • ……  – z temperamentem Piotra to jest z czasem gwarantowane. 

Dopisane 30. 12. 2017 r.

A cóż jest winny ten Saracen, jeśli jest dobrym człowiekiem i ma swoją wiarę?

Przypomnę ten artykuł, ponieważ jest niezmiernie ważny;

„Cieszymy się skarbem wiary. Mamy jednak świadomość, że nadal ponad dwa miliardy ludzi na świecie nie słyszało o Chrystusie” – przypomina Przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji. W komunikacie na Dzień Pomocy Misjom przypadający w uroczystość Objawienia Pańskiego, 6 stycznia, bp Jerzy Mazur SVD podkreśla, że za misje odpowiadają wszyscy ochrzczeni, a nie tylko misjonarze. Przypomina, że w 97 krajach Ewangelię głosi już 2015 misjonarek i misjonarzy z Polski. http://gosc.pl/doc/1831994.Dwa-miliardy-ludzi-nie-slyszalo-o-Chrystusie

Jak ocenić człowieka, który nigdy nie słyszał o Chrystusie, nie zna wiary katolickiej i nie ma wyboru? Przypomnę słowa Homiela; Chrystus zginął za was wszystkich, nie za Wybranych. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/15/chrystus-zginal-za-was-wszystkich-nie-za-wybranych/


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

 

Wszystko co rozjaśnia, jest dobre.

05. 05. 17 r. Szczecin.

Piotr miał nad ranem wizję o jednym z pracowników zatrudnionych na zlecenie.

  • Miałem przyczepkę, w której składałem czereśnie. On przyszedł i podał mi parę kolejnych czereśni. Po bliższym przyjrzeniu się zwróciłem uwagę, że były spleśniałe i nic niewarte. Homiel chce mi chyba pokazać, że jego praca telemarketera jest bezowocna, co jest prawdą.
  • O Homiel się rozgadał, wyciągam już swój zeszycik – ucieszyłam się.
  • Tak z rana?! zażartował.

W Szczecinie nie wiemy co ze sobą zrobić, dłuuuugi weekend i fatalna pogoda, więc poszliśmy na kawę. Piotr zaczął wspominać.

  • Jak tylko mnie uśpili mieliśmy dwa wypadki w rodzinie, dziwne to…
  • Im dalej od centrum, tym łatwiej.
  • Centrum? – spytałam.
  • Od ciebie – miał na myśli Piotra.
  • Ta walka nie ma końca, kiedy się modlę to widzę wyłażące gacki, długie robale. Co je spalę, to wychodzą, nie ma końca…
  • Bo jest grzech.

Zamyśliłam się nad tym wszystkim… Modlić się i modlić się…. Ta walka wydaje się z góry stracona, gdyż ludzie ciągle poddają się złu. Hmm… A jednak gdyby tak spojrzeć wstecz na dwutysiączną historię ludzkości, to ludzie mimo wszystko idą powolnie jakoś ku lepszemu. Prawo, życie społeczne, gospodarka, medycyna, nauka… Oczywiście zawsze pojawi się jakiś baran, który chciałby wywołać wojnę, ale mam takie wrażenie, że ludzie walczą już o pokój, nie o wojnę. Wierzę, że ostatecznie wygrywa dobro, choć dobro wymaga czasu.


Piotr wczoraj będąc w szpitalu ze swoim tatą (zapalenie mięśnia barkowego) i siedząc w szpitalnej poczekalni miał nieoczekiwaną wizję.

  • Siedziałem tam godzinę i czekałem. Oparłem głowę o ścianę i zapatrzyłem się w sufit. I wtedy zobaczyłem twarz Jezusa wiszącego na krzyżu. Był w ostatnich minutach życia… Taki biedaka, pokrwawiony, zmaltretowany, zmasakrowany, zakrwawiony… ledwo mówił, wykrztusił kilka słów…
  • Ratuj tych, których możesz uratować.
  • …… – płakać mi się zachciało.
  • To, co powiedział to dla mnie rozkaz – Piotr prawie szeptem.
  • My sobie nie wydajemy rozkazów, to wzajemne rozumienie – sprostował go szybko Homiel.
  • ……
  • Widziałem Go w ostatnich minutach życia, w momencie największego bólu.
  • To już długo nie potrwatak mi jeszcze powiedział…
  • Jak wyglądał?
  • …… – Piotr się zamyślił.
  • Był bardzo podobny do tego z „Pasji” – i sam był zdziwiony swoim odkryciem, bo wcześniej nad tym się nie zastanawiał.
  • Był pokrwawiony, cierpiał, ale była jakaś radość w Nim – powiedział zaskoczony.
  • Te słowa to do mnie ledwo wykrztusił, nie mówił normalnie.

To już długo nie potrwazapaliła mi się czerwona lampka. Alicji Lenczewskiej również powiedział, że ludzkość jest na ostatnim etapie.

  • Wczoraj wysłałam do Włoch maila ze zdjęciami Jezusa, odpowie? – p.s. do jednego z dziennikarzy badającego Fatimę.
  • Zaufaj koronce. Dzisiaj może być różnie, jutro może być dobrze.
  • Czy to przypadek, że Piotr jest z kwietnia i Jezus z kwietnia? – przyszło mi teraz do głowy.
  • Nie ma przypadków, układ gwiazd.
  • ?!   – nawet, jeśli to nie przypadek, to i tak tego nie rozwikłam.
  • ……
  • Wczoraj miałem gacka u siebie. Leżałem w łóżku i ściana na przeciwko mnie zniknęła. Pojawił się facet ubrany na czarno, ale normalnie, miał czapkę szypra. Szedł prosto na mnie, a ja nie mogłem się w ogóle ruszyć, bo leżałem jak sparaliżowany. Kiedy już był krok ode mnie nagle moje ręce się uwolniły i mogłem go pochwycić, ale wtedy wizja się skończyła, a kiedy się skończyła usłyszałem bzyczenie much w pokoju. Słyszałem wyraźnie ich bzyczenie, ale ich nie widziałem. A dzisiaj Bóg Ojciec powiedział mi, żebym uważał…
  • Jesteś bardzo atakowany, musisz się pilnować.
  • A więc nie przeklinaj, nie kłóć się, nie obgaduj, nie narzekaj, nie objadaj się – zaczęłam mu wyliczać.
  • Chcesz ze mnie świętego zrobić? – i zaczął się śmiać, choć nie powinno mu być do śmiechu.
  • Nie da się.

06. 05. 17 r. Szczecin.

W ciągu dnia Homiel mało co się odzywał, właściwie w ogóle się nie odzywał, a i Piotr chyba też nie miał ochoty na głębszą konwersację. Siedliśmy wieczorem przed telewizorem. Jakiś człowiek o długiej brodzie wypowiadał się w kościele.

  • Mógłby się chociaż ogolić – Piotr już zaczął komentować.
  • A wiesz, że większość proroków miało brodę?
  • ……
  • Homiel, chcesz nam zabrać nasze kawowe randki? – spytałam.
  • Czy to jest cel twojego życia?
  • Nie.
  • Czy to jest sposób na twoje życie?
  • No nie.
  • Więc zaufaj czasowi.
  • W takim razie co jest celem mojego życia oprócz Piotrusia oczywiście?
  • Przecież wiesz.
  • Ale można pisać i chodzić na randki…
  • Można pisać i fruwać pod niebem.
  • Nooo… nie pogadasz z Homielem, dzisiaj jest bardzo filozoficzny, niczego się nie dowiesz – Piotr znowu skomentował tym razem lekko zgryźliwie.

Zaczęliśmy oglądać film „Bóg nie umarł II”. Bardzo spodobało mi się zdanie, które w nim padło; kiedy piszesz trudny test nauczyciel zwykle milczy. Przypomniał mi się natychmiast film; „Milczenie”. Bohaterowie musieli przechodzić chyba najtrudniejszy test na świecie.

https://www.youtube.com/watch?v=27yYEm7FXzU

  • Jak lepiej mówić, Jezus czy Chrystus?
  • Ja lubię Chrystus – przyznałam.
  • To nie ma znaczenia, ważne co masz w sercu w tej chwili.

Film kończył się koncertem chrześcijańskiej muzyki.

  • Widzisz? Tam są koncerty i to jest normalne, tak przyciągają młodych ludzi.
  • A u nas stare babcie się modlą i wszystko zgodnie z prawem… – Piotr woli tradycyjnie.
  • Czyim prawem?
  • To dobre? – pytam.
  • Wszystko co rozjaśnia, jest dobre.

 


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Oceniam cię za czystość twojego serca.

30. 04. 17 r. Szczecin.

  • Może porozmawiamy? – zagadałam Homiela, bo rzadko się w Szczecinie odzywa.
  • To zależy czy nasz Gargamel będzie skory.
  • …… – roześmiałam się natychmiast, a Piotr zamilkł na dobre.

Zamierzałam więc obejrzeć film „Milczenie” Scorsesa, na co Piotr słysząc, że jest trudny, wcale nie miał ochoty.

  • Ty oglądaj, a ja pójdę się pomodlić – i wyszedł.

Wrócił 5 sekund później, siadł ciężko w fotelu i tylko machnął ręką zrezygnowany.

  • Kazał mi wrócić i oglądać.

https://www.youtube.com/watch?v=IqrgxZLd_gE

Są w „Milczeniu zachwycające obrazy przyrody, beznamiętnie świadkującej ludzkiemu okrucieństwu. Są efektowne panoramy i epicka w skali historia podróży do jądra ciemności. Ale wbrew gatunkowemu kostiumowi i zamaszystej narracji, film Scorsesego– reżysera rozliczającego często swoich bohaterów w chrześcijańskich kategoriach, opowiadającego o grzechu i pokucie – mówi o czym innym. To rozpisana na wiele głosów dyskusja na temat istoty chrześcijaństwa i sensu męczeństwa. Oraz o niedostatkach języka, którym kodyfikujemy naszą wiarę i za pomocą którego staramy się dotknąć boskiej istoty („Chwaląc naszego Boga, wciąż wierzą w swojego. Przejmują tylko nasze pojęcia, ale nie znają ich prawdziwego znaczenia” – usłyszy Rodriguez; cyt. z pamięci). Nie bez powodu centralnym fabularnym motywem jest powracający obraz stąpania po tabliczce z wizerunkiem Chrystusa, tzw. fumi-e. Kichijiro, wcielenie Judasza, depcze raz po raz, by następnie szukać odkupienia w kolejnych aktach spowiedzi. Niektórzy depczą, by uniknąć tortur, rozgrzeszeni zawczasu przez jezuitów. Wreszcie, ten najważniejszy z punktu widzenia fabuły i dyskursu, ojciec Rodrigues – umęczony święty, który waha się najdłużej. Jak zdefiniuje swoją miłość do Boga w momencie, gdy od tego gestu będzie zależeć czyjeś życie? http://www.filmweb.pl/review/Słowa+Boże-19784

Nie dziwię się, że mieliśmy obejrzeć ten film. Tak trudnego teologicznie w aspekcie ludzkich wyborów nie widziałam już dawno. Jak w soczewce, a jest to prawdziwa historia, pokazano co znaczy wiara. Homiel milczał, choć miałam wiele pytań. Jaki wybór jest najlepszy? Czy ksiądz miał rację, gdy uratował 5 osób wyrzekając się jednocześnie Jezusa? Co powinien zrobić? A gdyby pozwolił im umrzeć, czy nie byłoby to z jego strony oznaką pychy! Ja tak wierzę, że nic się nie liczy i możecie umrzeć! Nie wiem… Już wiem dlaczego Homiel nakazał Piotrowi go oglądać…

  • Milczenie… Wierzyć, kiedy Bóg milczy to szalenie trudne, a ty słyszysz i widzisz i czasami nie wierzysz – kiwam z niedowierzaniem głową.
  • Jestem marnym człowiekiem.
  • Ale film…! Pytałam Jezusa co powinno się zrobić w takiej sytuacji… – pytałam wiedząc, że Go nie usłyszę.
  • ……
  • Oceniam cię za czystość twojego serca – … ale usłyszał Piotr.
  • Teraz tak powiedział? – byłam wzruszona.
  • Teraz…
  • Nadeptując… przywołał fragment z filmuTo nie ma znaczenia. Wierzę w to, co mówisz, myślisz i co masz w sercu.

Bohaterowie tego filmu, mimo podjętych skrajnie trudnych decyzji, głęboko w sercu wierzyli do końca.


03. 05. 17 r. Szczecin.

  • Miałem dzisiaj wizytę. Miałem wizję. Przyszli do mnie dwaj faceci, byli ubrani normalnie, w garniturach, ale mieli czarne włosy. Jeden miał okulary. Powiedzieli, że za 10 tys. złotych nauczą mnie wszystkiego.
  • Przejdźmy do interesów… powiedziałem. Poczęstowali mnie cukierkiem, wziąłem go do ręki i bawiłem się nim w palcach.
  • A więc chcecie 10 tys?… I odłożyłem cukierka.
  • Różnica między tym co chcecie, a co ja proponuję jest tak duża, że nie zaoferuję niczego.
  • ……
  • Twoi goście próbują cię omamić cukierkiem. Chcą ci dać wiedzę, możliwości, chcą ci ją sprzedać. Mamią cię wiedzą, którą chcą mu przekazać, a ze złem się nie dyskutuje. Mam rację Homiel? Kto to był?
  • Koledzy z dołu zażartował Homiel.

04. 05. 17 r. Szczecin.

Często pisząc oglądam jednocześnie w TV filmy dokumentalne dotyczące starożytności, Biblii lub religioznawstwa. Właściwie wszystko, co może mi pomóc w pisaniu. Zrobiłam tak i dzisiaj. Włączyłam „Badacze mumii” poświęcony akurat Trzem Królom. Pisząc i słuchając jednoczenie zelektryzowała mnie informacja, że to Jowisz przez naukowców jest uznany za gwiazdę betlejemska. Gwałtownie podniosłam głowę uważniej już oglądając film, ponieważ w pamięci mam pewne informacje przekazane przez Homiela wiele miesięcy temu, które odłożyłam na bok nie wiedząc co z nimi zrobić.

  • Kiedy 5 planeta twojego układu zrówna się z ziemią, wtedy nadejdzie koniec.

… A 5 planeta to właśnie Jowisz.

https://www.youtube.com/watch?v=F62u39_L_3I

Hanspeter Götte. To specjalista, który doskonale zna się na liczbach i matematyce. skorzystał z pomocy istniejącego od 23 lat serwisu internetowego CalSky. Ceniony przez zawodowych astronomów i amatorów serwis, posiada m.in. funkcję kalendarza astronomicznego. Pozwala wyliczyć przebieg i daty wybranych przez użytkownika zjawisk astronomicznych i dostarcza dokładnych ich opisów. Taką właśnie metodę wykorzystał Szwajcar. Badał ruchy Jowisza w latach poprzedzających przyjętą do tej pory datę narodzin Jezusa, a także w okresie późniejszym. Naukowcy od lat uważają, że Jowisz to nic innego jak znana z Biblii Gwiazda Betlejemska, która poprowadziła trzech króli do Jezusa. Szwajcar odkrył, że Jowisz właśnie w 6 r. p.n.e miał na niebie taką orbitę, która pokrywa się z biblijnym opisem wędrówki Gwiazdy Betlejemskiej. Planeta przesuwała się w kierunku południowo-zachodnim i osiągnęła swoje najwyższe położenie dokładnie nad Betlejem. Czy trzeba będzie więc przenieść Boże Narodzenie na kwiecień? –„ Nie sądzę, by z powodu mojego odkrycia miałoby się tak stać” – mówi w rozmowie z „Blick am Sonntag” Hanspeter Götte. http://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/jezus-urodzil-sie-w-kwietniu-kiedy-urodzil-sie-jezus/9nlfn1z

W tym filmie nikt co prawda nie wymienia panna Gotte, ale inny naukowiec prof. Michael Molnar powiedział coś interesującego; gwiazdy się poruszają jak całe niebo, a wtedy Jowisz zachowywał się wyjątkowo dziwnie.

Słysząc to przypomniałam sobie znowu inne zdanie Homiela; planety szaleją. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/24/jestem-aniolem-prowadzenia-a-nie-aniolem-zwiastowania/ Jeśli w czasie narodzin Jezusa Niebo zachowywało się dziwnie, to znaczy, że przed nami kolejne niecodzienne zjawiska na niebie.

Historia wyjaśnienia daty urodzenia Jezusa zaczyna się wraz z monetą z czasów rzymskich. Przedstawia gwiazdozbiór barana i wielką gwiazdę. W październiku 2014 r. Niderlandzki Uniwersytet w Groningen obchodził 400-lecie swojego istnienia dwudniowym kolokwium na temat Gwiazdy Betlejemskiej. 20 prelegentów prezentowało artykuły omawiające nowe teorie, w tym prof. Michael R. Molnar, autor The star of Betlehem; The Legacy of the Magi.

Moneta: Syria jako kolonia Rzymu, Silanus – Legatus Augusti pro praetore, 12 – 14 r.n.e. Mennica Antiochia 13 – 14 r.n.e. Av: Głowa Zeusa na prawo w wieńcu laurowym. Rev: Baran biegnący na prawo z głową odwróconą do tyłu, nad nim gwiazda, pod nim greckie litery DM (rok 44).

Czy zakup starożytnej monety mógł doprowadzić do ważnej wskazówki na temat Gwiazdy Betlejemskiej? Powyższa ilustracja przedstawia rzymską monetę z Antiochii w Syrii, która pokazuje znak zodiaku, Aries the Ram. Próbując zrozumieć znaczenie tej monety, stwierdziłem, że Baran był znakiem Żydów. Uświadomiwszy sobie, że to jest miejsce, w którym starożytni obserwatorzy obserwowaliby Gwiazdę Betlejemską, rozpocząłem poszukiwania niebiańskiego wydarzenia, które oznaczało narodziny Mesjasza w Judei.

Co odkryłem: Jowisz przeszedł dwie okultacje („zaćmienia”) Księżyca w Baranie w 6 roku pne. Jowisz był królewską „gwiazdą”, która nadawała królestwom moc, która zostawała wzmocniona, gdy Jowisz był w ścisłym związku z Księżycem. Drugie zakrycie, które miało miejsce 17 kwietnia, zbiegło się właśnie z tym, kiedy Jowisz był „na wschodzie”, co zostało wspomniane dwukrotnie w biblijnej relacji o Gwieździe Betlejemskiej. W sierpniu tego roku Jowisz stał się nieruchomy, a następnie „przeszedł” przez Barana, gdzie stał ponownie na miejscu 19 grudnia 6 pne. To wtedy „królewska planeta” stanęła – wtórne królewskie zwiastowanie opisane również w Biblii. Istnieje potwierdzenie od rzymskiego astrologa, że warunki z 17 kwietnia, 6 pne, uważano za zwiastun narodzin boskiej, nieśmiertelnej i wszechmocnej osoby urodzonej pod znakiem Żydów, o której wiemy, że był Aries Ram. Co więcej, monety Antiochii i starożytne dokumenty astrologiczne pokazują, że rzeczywiście istniała Gwiazda Betlejemska, o której doniesiono w biblijnym opisie Mateusza.

Moje badania pokazują, że rzeczywiście istniała Gwiazda Betlejemska dokładnie opisana w Biblii. Moja książka opisuje dowody zebrane ze starożytnych monet i astrologicznych zapisów – ważne informacje, które nie zostały zauważone przez wcześniejszych badaczy. Oto niektóre ważne wnioski z mojej książki:

  1. Niespodziewane odkrycie, pochodzące z rzymskich monet Antiochii, ujawniło, że Baran był znakiem Żydów i że gwiazda Mędrców pojawiła się w tym znaku zodiaku.
  2. Mędrcy byli wielce szanowanymi „mędrcami”, którzy praktykowali grecką astrologię, prekursora nowoczesnej astrologii.
  3. Starożytni obserwatorzy szczegółowo opisali niebiańskie warunki narodzin królów i cesarzy. Ich pisma opisują gwiazdę Mędrców.
  4. Gwiazda nie była kometą, ani nie była supernową.
  5. Ludzie w Jerozolimie nie widzieli gwiazdy, ponieważ nie rozumieli greckiej astrologii.
  6. 25 grudnia nie był dniem narodzin Jezusa, ani też erą chrześcijańską (A.D. 1) nie określa roku narodzin Jezusa.
  7. Chrześcijański rzymski astrolog napisał, że opisane przeze mnie niebiańskie warunki oznaczają narodziny „boskiej i nieśmiertelnej” osoby – prawdopodobnie odniesienie do narodzin Jezusa.

http://www.michaelmolnar.com

Homiel już wcześniej zaznaczał, że Bóg dał nam możliwość czytania znaków na niebie i w snach. Wielcy magowie mieli taką umiejętność, co udowodnił m. in pan Molnar.

  • Czy faktycznie Jezus urodził się 17 kwietnia…? – pytam z czystej ciekawości.
  • Jest z kwietnia.
  •  

Według obliczeń astronomów Jezus został ukrzyżowany również w kwietniu; datę dzienną według współczesnego kalendarza próbowano ustalić na podstawie danych astronomicznych. I tak, przyjmując wiarygodność chronologii Ewangelii Jana, śmierć Jezusa datowano na 3 kwietnia 33 roku naszej ery lub 7 kwietnia 30 roku. (Wiki)

Czy to jeden z najważniejszych cykli w historii świata? Narodziny i zmartwychwstanie tego samego miesiąca? A może i tego samego dnia? Sam Homiel powiedział; W cyfrach cały świat zapisany. Wszystko jest połączone.


Dopisane 23. 12. 2017 r.

Niebo lubi okrągłe rocznice, więc jestem prawie pewna, że był to kwiecień. Zacytuję jednak Hanspetera Götte; czy to powód, by przenieść Boże Narodzenie na kwiecień?

                                                Świąteczne życzenia prosto z Nieba.

Jeśli wierzysz, to nie będziesz mówić niemożliwe.

Wracamy do dziennika.


29. 04. 17 r. Szczecin.

- Ten cykl niedługo się skończy.
- A kiedy się zacznie? - a ten znowu swoje. 
- …. Ojciec kazał mi patrzeć na telewizor... - a tam wyświetlił się na cały ekran napis jutro. 
- Jutro to może być długo wg. Nieba – Piotr zaczyna kombinować. 
- Jutro to jutro. 
- Dlaczego... mały? - dopytuje Pan Ciekawski. 
- Tam jesteś jednym z największych. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/06/

Prawie nie spałam, bo zastanawiałam się co znaczy „jutro”. Tak powiedział Ojciec przedwczoraj. Czy to jednak wszystko na temat „jutro” poza mocą informacji, które wczoraj otrzymaliśmy podczas jazdy pociągiem? Rano Piotr mnie szybko oświecił.   

  • Rozmawiałem z Ojcem. Pokazał, że wszystko co się działo wczoraj w Szczecinie, to było to  „jutro”.

I w tej chwili zrozumiałam o co chodzi. Jadąc pociągiem, będąc już w pobliżu Szczecina-Dąbie doszło do wypadku. Okazało się, że na wiadukcie, pod którym mieliśmy jechać, TIR uderzył w balustradę. Części samochodu rozleciały się na różne strony na kilka metrów, a największe z nich spadły na tory kolejowe zrywając trakcję. To spowodowało paraliż ruchu kolejowego w dwie strony i utknęliśmy w Reptowie na 3,5 godziny. Równolegle do nas stanął kompletnie pusty pociąg. Mało nas było w całym wagonie, a konduktor z nudów snuł się wzdłuż korytarza zagadując co przytomniejszego pasażera. Kiedy tylko zajrzał do naszej kabiny spytaliśmy co to za dziwny pociąg stoi tuż obok. Okazało się, że to pociąg, który rano potrącił osobowy samochód ciężko raniąc  kobietę i jej dzieci. Już wtedy mnie to zastanowiło. Pomyślałam, że to dość dziwne, żeby jednego dnia na tej samej trasie doszło do dwóch wypadków. http://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/szczecin-odciety-od-e59-po-wypadku-na-autostradzie-a6-81521.html

  • Ciężki dzień – podsumował konduktor.

Siedząc bezczynnie włączyliśmy w końcu komputer, a tam kolejne ciekawostki. Miasto sparaliżowane z powodu kilku wypadków. Z tego powodu, kiedy cztery godziny później wracaliśmy zmęczeni do domu, taksówkarz klął po drodze, bo gdzie się nie ruszył to korek.

  • Pani! Wszędzie wypadki, coś dziwnego wisi w powietrzu.
  • …… – spojrzeliśmy wtedy na siebie z pytaniem w oczach…

Dojeżdżając do domu zauważyliśmy na skrzyżowaniu przechylony znak drogowy. To zaledwie 50 metrów od naszego domu. Taksówkarz nas oświecił, że rano zderzyły się tutaj dwa auta i prawie rozwaliły ogrodzenie.  Spojrzeliśmy się na siebie w wymownym milczeniu… To było nieprawdopodobne, a jednak się działo.

Wieczorem rozmawialiśmy o minionym, zadziwiającym dniu.

  • Ojciec powiedział, że to początek. Pokazał co znaczy jak wrota są otwarte. Zobaczyłem twarz Jezusa z Pasji i scenę, gdzie spływa Mu po policzku łza. W tej scenie patrzył się prosto na mnie i płakał… – Piotr zaczął opowiadać godzinę potniej.

Teraz to zrozumiałam w pełni. Tak działa właśnie diabeł, sieje chaos i zniszczenie.

  • To wszystko się zaczęło dziać koło nas, żebyśmy wiedzieli – zaczął Piotr.
  • Żebyś ty wiedział.
  • Dlaczego ty, a ja nie? – pytam zazdrosna.
  • Jak on wie, to i ty wiesz. Nie skończysz jednego, a już donosisz.
  • …… – roześmieliśmy się, bo to prawda. Piotr nie umie utrzymać prawie niczego w tajemnicy, prawie!
  • Dlaczego Szczecin?
  • Gdyby to było w Nowym Yorku wiedziałbyś?
  • Rzeczywiście… jakie to mądre… – Piotr przyznał.
  • Przygotuj się na wielką falę, będzie pełna wrażeń.
  • Fajnie będzie? – zażartował Piotr.
  • Pamiętaj, że ona nie musi ci się podobać, masz ją poznać.
  • Nie chodzi o twoje podobanie, a jaki użytek z tego zrobisz. Tego, co ty widziałeś nikt nie widział.
  • ……. – Piotr nie powiedział, ale zrobił taką minę jakby wątpił w każde słowo.
  • Oj Mały…. Jak ty chcesz wejść do Królestwa Niebieskiego, kiedy w nic nie wierzysz?
  • …… – dopiero teraz zorientowaliśmy się, że z Ojcem rozmawiamy.
  • Ale to niemożliwe… – Piotr prawie szeptał.
  • Jeśli wierzysz, to nie będziesz mówić niemożliwe. Strach myśleć co będzie się działo, jeśli nie będzie się działo. Byłeś uśpiony, zrób wszystko za życia tutaj i wracaj.
  • ……
  • Zobaczyłem metalowe kółko i wiele starych długich kluczy.

  • Zrób z tego użytek. Klucze do możliwości.
  • ……
  • Ojciec przypomniał mi powiedzenie…
  • Ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz.
  • …. – Piotr zamyślił się, ale po chwili zaczął się śmiać.
  • Dlaczego się śmiejesz?
  • Gdy w szkole nauczycielka mówiła mi to samo, ja kończyłem za niej zdanie… A jak będziesz miała dużo kluczy, to będziesz woźnym… Ojciec przypomniał mi teraz te słowa…
  • ……
  • A kogo pilnuje woźny? Szkoły. To jest jedna szkoła, a Ola będzie pisać do innych szkół. Dzisiaj 500 osób, jutro 5000, a jak będzie 5 milionów to się przestraszysz? Traktuj ich jakby było 5. Moc w twych literach jest wielka. Ta szkoła ma 20 klas, a dzięki Oli będzie miała 2 tys. klas i wtedy będzie grać ciągle tamburyn.
  • ……
  • Chciałem spytać Ojca co to jest tamburyn, ale powiedział, że będziesz wiedziała.

Piotr poczuł się bardzo zmęczony i wyszedł się położyć. 10 minut później zawołał mnie.

  • Ledwo zamknąłem oczy miałem wizję. Widziałem konstrukcję stalową domu w budowie.

  • Wysoko, na piętrze stał chłopiec około 7 lat. Widzę go i widzę tłum ludzi poniżej, który się na niego patrzy. On robi krok do przodu i zawisa w powietrzu. Czuję jego myśli, a on swoje myśli skupia na swoim splocie słonecznym. I to stamtąd wychodziła wielka energia, która wytworzyła jakby kokon. Chłopiec znalazł się w środku tej przezroczystej bańki. Ona go unosiła i sprawiała, że czuł się bezpiecznie. Ten chłopiec pokazał ludziom co może zrobić.
  • Co to znaczy? – pytam.
  • I na to przyjdzie czas.

Dopisane 22. 12. 2017 r.

Zrób z tego użytek. Klucze do możliwości – największą słabością Piotra jest to, że odrzuca świadomość co do swoich możliwości. Ma z tym autentyczny problem, by zaakceptować kim jest. 


To jest jedna szkoła, a Ola będzie pisać do innych szkół – poprzez bezpośrednie rozmowy z Niebem przechodzimy prawdziwą szkołę, prawdziwą naukę. Pisząc i przekazując tę samą wiedzę innym osobom, każdy czytający przechodzi swoją własną szkołę.


Ta szkoła ma 20 klas, a dzięki Oli będzie miała 2 tys. klas i wtedy będzie grać ciągle tamburyn.

Tof Miriam to hebrajska nazwa najstarszego instrumentu perkusyjnego, znanego już w czasach biblijnych, który dzisiaj jest obecny także w krajach o celtyckim rodowodzie. Bęben ten, przypominający z wyglądu olbrzymi tamburyn, zwykle nazywany jest frame drum lub w prostym tłumaczeniu bęben ramowy. W kulturze Izraela od dawna miał swoje miejsce i mistyczne znacznie. Według Biblii prorokini Miriam – siostra Mojżesza i Aarona – grywała na tym instrumencie. Gdy Jahwe przeprowadził naród wybrany przez Morze Czerwone, Miriam na tamburynie zainicjowała pieśń dziękczynną ku czci Boga, chwaląc Go za wielką potęgę. Miriam później została w związku z tym nazwana prorokiniąhttp://jazzforum.com.pl/main/cd/tof-miriam 

Jeśli zgodnie z planem Nieba powstanie na bazie tego dziennika książka… myślę, że przemówi ona do wielu ludzi. I tamburyn zabrzmi znowu jak wtedy, kiedy Miriam zrozumiała jak potężny jest Bóg. Tamburyn, czyli symbol radości i szczęścia na chwałę Ojca. 

III Tajemnica Fatimska – analiza wizji (część 1).

Siedzę od tygodnia w Fatimie…

  • To klucz
  • Homiel, pomożesz pisać?
  • Wsłuchując się w siebie, wsłuchasz się w Nas.
  • Fatima to już wszystko? – spytałam, bo zebrałam mnóstwo materiału.
  • ……
  • Pokazał mi drogę z „A” na początku i „Z” na końcu. Pokazali, że jesteś w połowie.
  • Połowa pracy.
  • Dlaczego jestem w połowie Fatimy? – pytam zdziwiona.
  • Z opracowaniem.
  • A! to jest możliwe – przyznałam.

Zaczęłam się zastanawiać zaczynając od podstaw… Dlaczego akurat w Fatimie? Przecież to imię arabskie? Imię arabskie w katolickim kraju?

Gdy Maryja przychodzi na świat, jej matka mówi: Oddaję ją z całym jej potomstwem pod Twoją opiekę, o Panie, przeciw szatanowi! Koran zawiera również wersety poświęcone Zwiastowaniu, Nawiedzeniu i Narodzeniu. Aniołowie przedstawieni są jako towarzysze Matki Najświętszej, którzy mówią do Niej: O, Maryjo, Bóg Cię wybrał i oczyścił i wywyższył Cię ponad wszystkie niewiasty na ziemi. W dziewiętnastej surze Koranu znaleźć można czterdzieści jeden wersetów poświęconych Jezusowi i Maryi. Obrona dziewictwa Maryi zawarta w Koranie jest tak silna, że w czwartej księdze potępia on żydów za ich potworne oszczerstwa przeciwko Dziewicy Maryi.

Maryja jest zatem dla muzułmanów prawdziwą Sayyidą, czyli Panią. Jej jedyną ewentualną poważną rywalką w ich wyznaniu wiary mogłaby być Fatima, córka samego Mahometa. Lecz po śmierci Fatimy Mahomet napisał: Będziesz w raju najbardziej błogosławioną spośród niewiast, zaraz po Maryi. W innej wersji tego tekstu w usta Fatimy włożone są słowa: Przewyższam wszystkie kobiety, z wyjątkiem Maryi.

W ten sposób dochodzimy do drugiej kwestii, a mianowicie pytania, dlaczego Najświętsza Maryja Panna objawiła się w niepozornej wiosce Fatima, aby przyszłe pokolenia znały Ją jako Matkę Boską z Fatimy. Ponieważ wszystko, co przychodzi z Nieba, cechuje się niesłychanym dopracowaniem szczegółów, wierzę, że Maryja wybrała imię Matki Boskiej z Fatimy, jako dowód i znak nadziei dla muzułmanów i jako zapewnienie, że ci, którzy okazują Jej tak wiele szacunku, pewnego dnia uznają również Jej Boskiego Syna. http://malydziennik.pl/dzieje-sie-muzulmanie-nawroca-sie-w-sposob-ktorego-nikt-sie-nie-spodziewa-zobacz,2884.html


Wizje to zaszyfrowane wiadomości dotyczące zdarzeń obecnych lub przyszłych. Na ile uda się odszyfrować taką wiadomość, na tyle można poznać przyszłość.

W 2015 roku Piotr miał wizję, która wiele mnie nauczyła.

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/11/13/dni-niepokoju-panuja-ale-nadchodzi-burza-wspierajcie-sie-nawzajem/

Zobaczył palący się duży kościół, był biały, otynkowany, ze szpiczastymi wieżyczkami. Wtedy nie byliśmy pewni, czy chodzi o konkretny kościół, czy raczej traktować tę wizję jako symbol. Dzisiaj już wiem, że chodzi oczywiście o symbol chrześcijańskiego Kościoła. Piotr wielokrotnie wspominał o tej wizji za każdym razem podkreślając, że kościół był otynkowany. Robił to tak często, że zaczęłam się w końcu zastanawiać, czy ma to jakieś szczególne znaczenie? Nie wiedząc jak mam to zinterpretować spytałam po prostu Homiela;

  • Co znaczy otynkowany kościół?
  • Skończony.
  • W sensie wykończony i odnowiony czy skończony, że z nim koniec?
  • Gotowy… ale spytaj do czego?
  • Do czego?
  • Jak ma siać nieprawdę niech spłonie i do tego został powołany.
  • …… 

Nigdy nie sądziłam, że otynkowany może znaczyć gotowy / skończony. Mówiąc szczerze, to prawie szczęka wtedy mi opadła, bo tego się nie spodziewałam. Ta rozmowa nauczyła mnie jak analizować inne wizje. Zawsze należy zwracać uwagę na szczegóły, na „słowa klucze”, które ukierunkowują na prawidłową interpretację.

By zrozumieć Fatimę, trzeba połączyć wszystkie 4 wizje.


                                                                    I TAJEMNICA .                                                                        Ukazuje wizje piekła. Relacja siostry Łucji przedstawiona w „Trzecim wspomnieniu” z dnia 31 sierpnia 1941 roku. 

Pani Nasza pokazała nam morze ognia, które wydawało się znajdować w głębi ziemi; widzieliśmy zanurzone w tym morzu demony i dusze niczym przezroczyste, płonące węgle, czarne lub brunatne, mające ludzką postać, pływające w pożarze, unoszone przez płomienie, które z nich wydobywały się wraz z kłębami dymu, padając na wszystkie strony jak iskry w czasie wielkich pożarów, pozbawione ciężaru i równowagi, wśród bolesnego wycia i jęków rozpaczy, tak że byliśmy przerażeni i drżeliśmy ze strachu. Demony miały straszne i obrzydliwe kształty wstrętnych, nieznanych zwierząt, lecz i one były przejrzyste i czarne. Ten widok trwał tylko chwilę. Dzięki niech będą naszej dobrej Matce Najświętszej, która nas przedtem uspokoiła obietnicą, że nas zabierze do nieba (w pierwszym widzeniu). Bo gdyby tak nie było, sądzę, że bylibyśmy umarli z lęku i przerażenia.

Demony miały straszne i obrzydliwe kształty wstrętnych, nieznanych zwierząt, lecz i one były przejrzyste i czarneten obraz jest bardzo podobny do tego, co często widzi Piotr. Maryja pokazała rzeczywiste istnienie piekła, a gdyby było to za mało, oto jeszcze raz… jeden z jego przedstawicieli.

Oryginalne zdjęcie i poniżej nieco wyraźniejsze dzięki specjalnemu programowi do obróbki zdjęć smartdeblur. 


Oglądając niedawno znany film „Constantinie” zadałam w pewnym momencie pytanie;

https://www.youtube.com/watch?v=CjiUD2nH_7k

  • Czy tak wygląda piekło?
  • Ciekawa wizja. Dla duszy gorzej.

Podkreślam to nieustannie. Nasz świat jest w formie hologramu lub jak kto woli… matrixa. Nawet nauka coraz częściej skłania się ku tej teorii. Bóg nie mieszka na Marsie, Saturnie, czy gdzieś w innej galaktyce. Bóg, Niebo istnieje za przesłoną, niewidoczną dla ludzkiego oka granicą, która oddziela nasze dwa światy. To dlatego Jezus powtarzał Faustynie; nie jesteś z tego świata. Człowiek powinien sobie zdać z tego sprawę, że choć nie musi wyglądać to jak w tym filmie, to takie miejsce jak „piekło” istnieje. Ono też istnieje za przesłoną. Miejsce bez Boga, bez światła, bez nadziei, miejsce tak straszne, że nawet niejeden diabeł chciałby się z niego wyrwać.


                                                              II TAJEMNICA.                                                                       Relacja siostry Łucji przedstawiona w „Trzecim wspomnieniu” z dnia 31 sierpnia 1941 roku.

Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeśli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych, nastanie pokój na świecie. Wojna się skończy. Ale jeżeli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa rozpocznie się druga, gorsza. Kiedy ujrzycie noc oświetloną przez nieznane światło, wiedzcie, że to jest wielki znak, który wam Bóg daje, że ukarze świat za jego zbrodnie przez wojnę, głód i prześladowania Kościoła i Ojca Świętego. Żeby temu zapobiec, przyjdę, by żądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania Komunii św. w pierwsze soboty na zadośćuczynienie. Jeżeli ludzie me życzenia spełnią, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Dobrzy będą męczeni, Ojciec Święty będzie bardzo cierpieć, wiele narodów zostanie zniszczonych, na koniec zatriumfuje moje Niepokalane Serce. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a dla świata nastanie okres pokoju.

Pierwsza przepowiednia zapowiada, że „wojna się skończy”, szesnaście miesięcy przed zawieszeniem broni 11 listopada 1918 r., Która zakończyła pierwszą wojnę światową. Drugie przewidywanie ogłasza dwadzieścia lat wcześniej, początek Drugiego „gorszego”, który rozpoczął się Anschluss 13 marca 1938 r., „Za panowania Piusa XI”. Wczesny znak ostrzegawczy «nocy oświetlonej przez nieznane światło», wskazanej proroczo w Tajemnicy, rozjarzył się potężnie dwa miesiące wcześniej, w nocy z 25 na 26 stycznia 1938 r. Trzecia prognoza Matki Bożej zapowiada «wojny i prześladowania »Spowodowane przez” błędy Rosji „, trzy miesiące przed wybuchem październikowej rewolucji w Sankt Petersburgu.

Te proroctwa w drugiej części Tajemnicy są ilustrowane scenami w trzeciej części, których wizje przedstawiają je w alegorycznych formach i postaciach biblijnych, pozwalając nam dostrzec naprawdę istotne fakty stojące za bieżącymi sprawami. Są przypowieściami o wydarzeniach, przez które obecnie przechodzi świat, w szczególności o karach, które są w nim wydawane, które zostały ustanowione przez Boga, z powodu, jak to skromnie stwierdziła Lucy, «naszej roztropności i zaniedbania w wypełnianiu Jego próśb»

https://web.archive.org/web/20130408014424/http://www.catholicvoice.co.uk:80/fatima4/

Między badaczami Fatimy toczy się ostra dyskusja, czy Rosja się nawróciła, czy też nie. Nie mnie to oceniać, ale przychylam się do jednej z teorii, że „Rosja” to bardziej synonim i symbol ateizmu, który rozlewa się na cały świat niż państwa jako takiego.


Niedawno oglądaliśmy film; „Teraz i w godzinę śmierci”. Film opisujący wpływ działania różańca na życie narodów i pojedynczego człowieka. Poniższy zwiastun zaczyna się od zdjęć z Kazachstanu, choć akurat ten wątek, jak wisienka na torcie, występuje na samym końcu filmu.

https://www.youtube.com/watch?v=7T-5kT1EZDE

  • Mam na coś zwrócić uwagę pisząc o Fatimie?
  • Bardzo się skupiłaś na tym miejscu.
  • Nasz papież nie był biały dlatego, że przeczytał o zamachu, ale co przeczytał dalej?
  • Do czego może doprowadzić świat.
  • A do czego?
  • Do apokalipsy.
  • Zbliża się niej?
  • Nie rozumiem twojego pytania zważywszy co oglądałaś wczoraj.
  • Czyli Fatima jest związana z biblijną apokalipsą św. Jana?
  • Bezwzględnie tak.

Nie rozumiem twojego pytania zważywszy co oglądałaś wczoraj…  I tak Kazachstan doczekał się sanktuarium, w którym płonie „ogień Miłosierdzia”, gdzie w sposób szczególny odbiera cześć Bóg w tajemnicy swego niezgłębionego miłosierdzia, skąd płynie wezwanie do zaufania Mu i świadczenia dobra ludziom. http://www.faustyna.pl/images/stories/pdf/oredzie-milosierdzia-83-2012-artykuly-reportaze-wywiady.pdf

Trzy siostry zakonne na końcu świata i ich codzienny różaniec. Może dzięki takim jak one, nic nie jest jeszcze przesądzone.

Analiza wizji z Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej w CDN…

III Tajemnica Fatimska – nowe dokumenty.

Skoro jest to setna rocznica Fatimy poszukaj, może coś jeszcze znajdziesz. Papież nie wszystko powiedział.

Um Caminho Sob o Olhar de Maria: Biografia da Irmã Maria Lúcia de Jesus e do Coração ImaculadoDroga pod spojrzeniem Maryi” to biografia siostry Łucji napisana przez współsiostry zakonne w Coimbrze. Napisana została na podstawie jej listów i niepublikowanego dotąd dzienniczka duchowego. Książka została wydana przez Carmelo Coimbra w 2013 r. Książka przełomowa, choć niezauważona. (!)

Do biografii został dołączony dokument przedstawiający jeszcze jedną wizję Łucji.

W tych to okolicznościach około godziny 4 po południu 3 stycznia 1944 roku relacjonuje Łucja, podczas modlitwy w kaplicy klasztornej przed tabernakulum; Poprosiłam Jezusa, aby mi dał poznać jaka jest Jego Wola, Poczułam wtedy, że pomocna dłoń, kochająca i matczyna dotyka mojego ramienia. Podniosłam wzrok i zobaczyłam kochaną Mamę w Niebie. Pani powiedziała: „Nie bój się, Bóg zechciał przetestować twoje posłuszeństwo, wiarę i pokorę. Pozostań w pokoju i pisz to, co ci każą, ale nie to, co zostało ci dane by zrozumieć jego znaczenie. Polecił, abym zachowała to, co napisze w zaklejonej kopercie i bym napisała na zewnątrz: można otworzyć dopiero w 1960 roku

Poczułam się w duchu zalana przez tajemnicę światła, którym jest Bóg, i w Nim widziałam i słyszałam: ostrze włóczni, z którego jakby odrywa¸się płomień dotyka osi Ziemi. Ona drży: góry, miasta, miasteczka i wsie z ich mieszkańcami zostają pogrzebani. Morza, rzeki i chmury wychodzą ze swoich granic, przepełniają się, zalewając i tworząc trąby powietrzne, domy i ludzie w niepoliczalnych ilościach; to oczyszczanie świata, z powodu grzechu w którym jest zanurzony. Nienawiść, chciwość, prowokują wyniszczającą wojnę!

Poczułam wtedy szybkie bicie serca i w mojej duszy głos, który mówił:”W tym czasie, jedna wiara, jeden chrzest, jeden Kościół, Święty, Katolicki, Apostolskina wieki, Niebo! To słowo Niebo” wypełniło moje serce spokojem i szczęściem, tak bardzo, że nie zdając sobie sprawy z tego pozostała powtarzając przez długi czas:”. Niebo, Niebo”.

Oryginalnie zapisana wizja i powiększony fragment; Poczułam się w duchu zalana przez tajemnicę…

Morza, rzeki i chmury wychodzą ze swoich granic, przepełniają się, zalewając… to jest właśnie ta część III Tajemnicy Fatimskiej, na którą w Fulda niby powołuje się Jan Paweł II (lub ktoś z jego otoczenia) oraz ksiądz Ks. Fuentes mówiąc o znikających z ziemi narodach.

Zachęcona słowami końcowymi Niebo, Niebo, siostra Łucja spisała dalszą część Trzeciej Tajemnicy, przekazaną 13 lipca 1917, która została oficjalnie ujawniona przez Jana Pawła II w 2000 r. „3 stycznia przeszła największa siła nadprzyrodzonego, napisałam i zrobiłam to bez trudu, klęcząc na łóżku, które służyło mi za stół. Zdrowaś Mario.” (Droga pod spojrzeniem Maryi, strona 267). https://ipco.org.br/sai-luz-impressionante-complemento-da-mensagem-de-fatima/

Nie bój się, Bóg zechciał przetestować twoje posłuszeństwo, wiarę i pokorę. Pozostań w pokoju i pisz to, co ci każą, ale nie to, co zostało ci dane by zrozumieć jego znaczenie„. Polecił, abym zachowała to, co napisze w zaklejonej kopercie i bym napisała na zewnątrz: „można otworzyć dopiero w 1960 roku„.

Czytając dokładnie ten tekst wydaje się, że polecenie Maryi jest jasne. Zapisana tajemnica nie może być otwarta, a tym samym upubliczniona przed 1960 rokiem!. Jak wiadomo dokumenty docierają do Watykanu w kwietniu 1957 roku i jak wiadomo ówczesny papież Pius XII zapoznaje się z treścią tajemnicy jeszcze w tym samym roku. Jak na moje oko nakaz Maryi został po prostu zignorowany, koperta została otwarta. Po raz drugi zignorowano nakaz w 2000 roku, kiedy to w końcu upubliczniono III Tajemnice Fatimską, ale tylko jej pierwszą część.

Antonio Socci, dociekliwy i nieustępliwy dziennikarz twierdzi, że „Trzecia Tajemnica składa się z dwóch części: 1) jednej wizji, napisanej i wysłanej wcześniej (wyjawionej oficjalnie w 2000 roku), 2) drugi tekst (aneks), w którym siostra Łucja opisuje interpretację wizji, przedstawioną jej przez Matkę Bożą.

Michael Hesemann – niemiecki historyk i publicysta specjalizujący się w historii Kościoła, autor wielu publikacji i bestsellerów przedstawił ciekawe wyjaśnienie w wywiadzie https://onepeterfive.com/interview-dr-michael-hesemann-fatima-expert/

Trzecia Tajemnica została całkowicie opublikowana, to na pewno. Pamiętajmy jednak, że siostra Łucja napisała kilka listów do papieży – do Piusa XII, Pawła VI i Jana Pawła II, i oczywiście jeden lub drugi nawiązuje do trzeciego tajemnicy. Trzecia Tajemnica została całkowicie opublikowana, ale oczywiście nie listy siostry Łucji do papieży!!! (…) Jeśli faktycznie III tajemnica ma dodatkowe informacje, które mają niepokojące przesłanie, oczywiście Kościół zawaha się je publikować, aby uniknąć jakiegokolwiek sensacji. I na pewno nie lubi publikować przerażających apokaliptycznych wiadomości. Weźmy na przykład oryginalne transkrypty Wielkiej Tajemnicy La Salette, które w końcu zostały wysłane do Watykanu już w 1851 roku. Zostały one dopiero odkryte przypadkowo w archiwach Kongregacji Nauki Wiary – a to W 1999 roku!


W marcu 2017 roku, czyli 100 lat po Fatimie, Jose Maria Zavala wydaje książkę; El secreto mejor guardado de fatima „Najpilniej strzeżona tajemnica Fatimska”- Badania 100 lat później.

Zavala przedstawia jeszcze jeden nieznany dokument, który zadziwił wielu badaczy. https://infovaticana.com/2017/03/29/el-tercer-secreto-de-fatima-un-papa-con-ojos-de-demonio/

Zavala otrzymał anonimowy e-mail na swojej stronie internetowej. Nie było ani tekstu, ani tematu; tylko załącznik. E-mail znajdował się w folderze spamu. Otworzył go i po chwili wahania otworzył też załącznik. Był to napis w języku portugalskim, zatytułowany JMJ.

Treść dokumentu;

Teraz chcę wyjaśnić trzeci fragment tajemnicy; ta część to apostazja Kościoła. Nasza Pani pokazała nam w wizji kogoś, kogo ja opisałam jako Ojca Świętego, przed którym wielka rzesza ludzi kłaniała się i oddawała cześć. Ale była różnica z prawdziwym Ojcem Świętym, wzrok demoniczny, on miał złe oczy. Potem, kilka chwil później zobaczyliśmy tego samego Papieża wchodzącego do Kościoła, lecz ten Kościół to był Kościół piekielny. Nie można opisać brzydoty tego miejsca, przypominał warownię z betonami, z narożnikami pokruszonymi, z oknami jak oczy i miał iglice na dachu budynku. Szybko wznieśliśmy wzrok do Naszej Pani, która powiedziała: zobaczyliście apostazję Kościoła. Ten list może być otwarty przez Ojca Świętego, ale musi być ogłoszony po Piusie XII przed 1960 r. W czasie panowania Jana Pawła II kamień węgielny z grobu Piotra musi być wyjęty i zawieziony do Fatimy. Ponieważ dogmat wiary nie jest zachowany w Rzymie, autorytet będzie wyjęty i złożony w Fatimie. Katedra Rzymska musi zostać zniszczona, a nowa zbudowana w Fatimie. Jeżeli (minie) 69 tygodni, po tym jak ten rozkaz (został dany), Rzym będzie kontynuował obrzydliwość/to co budzi wstręt/, miasto zostanie zniszczone. Nasza Pani powiedziała, że to wszystko jest w napisane u Dn 9,24-25 i Mt 21,42-44.”

Problem w tym, że ten sam dokument pojawia się w internecie już w 2010 roku. Najpierw w 21. kwietnia 2010 r.

https://www.traditioninaction.org/Questions/Snap/B354_Data3sec_1.html

i 27 kwietnia 2010 r.

http://www.traditioninaction.org/Questions/B352_Secret.html

Jak twierdzi edytor tej strony Atila S. Guimarães, otrzymał on faksem nieznany tekst od jednego z jego czytelników z Portugalii. Ten niepodpisany tekst został napisany podobno przez samą siostrę Łucję w klasztorze Tuy w dniu 1 września 1944 roku lub 1 kwietnia 1944 roku – nie jest jasne, czy numer wskazujący miesiąc wynosi 9 lub 4. Odcisk linii papilarnych Łucji został umieszczony na dole strony jako gwarancja jego autentyczności.

Ten jeden dokument poruszył i podzielił środowisko badaczy zajmujących się III Tajemnicą Fatimską. Sam Antono Socci zauważa, że data wizji widoczna na papierze jest dość szczególna; 1 kwiecień (jeśli to 1.04). Nasuwa się pytanie, czy ktoś zrobił sobie dowcip? 

Ani Zavala (autor książki), ani Guimarães nie mieli dostępu do oryginału tekstu. Obaj mieli dokument w formacie cyfrowym. Zavala poprosił Begona Slocker de Arce, ekspertkę grafologii, uznaną przez hiszpańskie Towarzystwo Grafologiczne o zbadanie dokumentu. Jej raport, bardzo szczegółowy (zajmuje dwadzieścia stron książki) stwierdza: „Dokument z pewnością jest autentyczny, odpowiadający pierwszej i drugiej części tajemnicy fatimskiej, napisany własnoręcznie przez Siostra Łucja dos Santos w swoim Trzecim wspomnieniu z dnia 31 sierpnia 1941”.

Marco Tosatti, dziennikarz, znany badacz Fatimy i Watykanu pisze; Wnioskuję wyraźnie, że jest to list napisany tą samą ręką. Rozmawiałem z prezydentem Hiszpańskiego Towarzystwa Kaligrafii I Grafologii Tomas Alonso de Corcuera, który to potwierdził. To numer jeden w Hiszpanii jako ekspert, profesor i wykładowca Policji w Madrycie”. Alonso de Corcuera stwierdził, że ten tekst został napisany tą samą ręką, która napisała ponad 70 lat temu inne części Tajemnicy Fatimskiej, mianowicie Siostra Łucja dos Santos, widząca z Fatimy. http://www.marcotosatti.com/2017/04/08/fatima-presentazion

Z kolei inny grafolog, Robert D. Kullman – analityk ds. dokumentów kryminalistycznych stwierdził; zauważamy różnice w pisaniu pomiędzy pismami s. Łucji a kwestionowanym dokumentem są tak jaskrawe, że nie można stwierdzić, że pisma pochodzą od tej samej osoby. Więcej badań grafologicznych przemawiających przeciwko prawdziwości dokumentu; http://www.tldm.org/news/lucys_writing.htm 

Jak zauważa Antonio Socci w analizie grafologicznej istnieje jednak pewien problem: ekspertyzy nie dokonano na oryginalnym tekście. Po drugie „katedra” w odniesieniu do bazyliki San Pietro (rzeczywiście katedrą rzymską jest San Giovanni in Laterano). Dlatego uważam, że jest to kolejny fałszywy tekst Trzeciej Tajemnicy. Te apokryfy rozmnażają się, ponieważ obecnie coraz wyraźniej widać, że czegoś brakuje w tekście wizji ujawnionej przez Watykan w 2000 roku.

Jeśli są tak skrajne raporty to trzeba przyjrzeć się dokumentowi z innej strony.

Marco Tosatti; Nie ulega wątpliwości, że gdyby dokument był autentyczny, byłoby imponujące odwoływanie się do Jana Pawła II, którego istnienia w 1944 roku nie można było sobie wyobrazić.

I jeszcze coś… odcisk linii papilarnych na dole dokumentu. Na żadnym ze znanych oficjalnie dokumentów napisanych przez Łucję nie ma takiego odcisku. http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/documents/rc_con_cfaith_doc_20000626_message-fatima_pl.html

Na koniec… dokument po raz pierwszy pojawia się na stronie, która nie odcina się od teorii spiskowych. To tam twierdzi się między innymi, że siostra Łucja została zamordowana i zastąpiona duplikatem, co osobiście uważam za kosmiczną bzdurę. Ta teoria już krąży po internecie i niepotrzebnie sieje zamęt. 

Wiele wskazuje więc na to, że mamy do czynienia ze świetnym fałszerstwem. Tylko dlaczego ktoś miałby to zrobić? Badacze wysuwają hipotezę, że tekst został upubliczniony po to, by zdyskredytować lub podważyć ideę, że istnieje jeszcze nieodkryta część Tajemnicy i że dotyczy to kryzysu w Kościele.


Ten tekst przygotowywałam wczoraj przez wiele godzin. Zmieniałam go z dziesięć razy odkrywając nowe fakty. Na koniec zmęczona chciałam zdać się na Homiela i zapisałam sobie dwa pytania; dlaczego Maryja nie chciała ujawnienia drugiej części (aneksu) do 1960 r. i czy dokument z odciskiem palca jest prawdziwy. Wieczorem pytam o to Piotra, a ten zaczyna się denerwować, że go męczę. Pomyślałam, że dam mu spokój do rana. Dzisiaj siedzimy więc przy kawie i zaczynam główkować jak zacząć…

  • Muszę ci coś opowiedzieć o III tajemnicy fatimskiej…
  • …… – Piotr zaczyna się śmiać.
  • Homiel mi wczoraj powiedział…
  • Nic jej nie mów dopóki sama ci o tym nie opowie
  • …… – ręce mi opadają, bo ja tu się męczę, a oni spiskują przeciwko mnie

Opowiadam więc o nowym dokumencie dot. rozlewania się oceanów i o tym, który może być fałszywy.

  • On nie jest z dawnych lat… – Piotr się zapatrzył przed siebie – To później zostało zapisane…
  • Tak chyba jest. Ale też jest odcisk palca.
  • Ona nigdy by tego nie zrobiła, czuję, że to hochsztaplerstwo gacka. 
  • …… – to by się zgadzało z hipotezą naukowców.
  • A ten dokument o wylewaniu się oceanów?
  • Jest prawdziwy.
  • Dlaczego Maryja nie chciała upowszechnić do 1960 roku?
  • Największą siłą człowieka jest nadzieja i wiara. Jeśli będziesz wiedziała, że coś jest nieuchronne poddasz się wszystkiemu.
  • Czyż ty nie żyjesz wiarą i nadzieją, że będziesz chodzić po trawie zielonej?
  • Czy nie czujesz, że będziesz miała dobre łóżko?
  • Wyobraź sobie, że zaczynasz rozumieć, że do końca życia będziesz żyła na pryczy. Papieże wiedzą o tym, ale przekazują informacje zdawkowo, bo nic nie jest przesądzone.

I tu muszę coś wyjaśnić. Od jakiegoś czasu Niebo przekazuje mi informacje dotyczące mojego przyszłego mieszkania. Tam mam mieć zieloną trawę i dużo lepsze niż obecnie łóżko. Nie jestem pewna, czy to mieszkanie ma być na tym świecie, czy na tamtym, w każdym razie jest to symbol lepszej przyszłości.

Nic nie jest przesądzone.

CDN…

III Tajemnica Fatimska – dochodzenie do prawdy.

W sierpniu tego roku, w stuletnią rocznicę objawień maryjnych w Fatimie pojawił się w kinach bardzo interesujący film; Fatima- Ostatnia Tajemnica. https://www.youtube.com/watch?v=zkkR2uIAMK0

Zacznę od podstaw.

Bóg… jest. Niebo… jest. Piekło… jest. Niezależnie od tego w co wierzymy, wszystko co wydawało nam się kiedyś jedynie legendą, to wszystko… JEST. Nie można zrozumieć Fatimy odrzucając oczywistą oczywistość, że NIEBO JEST.

Opisując i publikując nasze doświadczenia, pokazuję jak działa i myśli Niebo, a Niebo myśli i działa w sposób szczególny. Ten film to „lektura” obowiązkowa dla tych wszystkich, którzy to dostrzegają i rozumieją. Jego autor w prosty i inteligentny sposób przełożył przesłanie fatimskie na historię ludzkości, połączył wszystkie elementy i stworzył logiczny obraz. Po obejrzeniu filmu nasuwa się jeden smutny niestety wniosek; gdyby ludzie, a zwłaszcza Watykan uwierzył w Fatimę 100 lat temu, dzisiaj nasz świat mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Sam reżyser w wywiadzie http://fatimafilm.pl skomentował podobnie; według ekspertów nasza przyszłość i pokój zależą od odpowiedzi ludzkości na wezwanie nieba… Pytam się Homiela, czy mamy rację.

  • Nic się nie zmieniło do dzisiaj. Dlatego nasi bogacze nie akceptują Franciszkamiał na myśli zamożnych biskupów i księży.

W grudniu (27.12.16 r.) spytałam … 

  • Czy coś się wydarzy na stulecie Fatimy?
  • A kto to wie?… Skoro jest to setna rocznica Fatimy poszukaj, może coś jeszcze znajdziesz. Papież nie wszystko powiedział.

Jeśli nie powiedział to sprawdźmy, czego nie powiedział.

By zrozumieć jak skomplikowana jest sprawa fatimska wystarczy zapoznać się z historią wieloletniego dziennikarskiego dochodzenia kilku bardzo dociekliwych ludzi. Przetaczam tutaj fragment znanego już tekstu, który jest niezbędny do zrozumienia historii związanej z Trzecią Tajemnicą Fatimską (III FT) z; http://www.bibula.com/?p=903 


Włoski dziennikarz twierdzi, że Trzecia Tajemnica Fatimska nie została do końca ujawniona. Sekretarz papieża Jana XXIII potwierdza istnienie dwóch tekstów Trzeciej Tajemnicy; John Vennari, redaktor naczelny pisma The Catholic Family News. (p.s. Vennari zmarł na raka w tym roku).

Pod koniec ubiegłego roku we włoskich księgarniach ukazała się książka pt “Czwarta Tajemnica Fatimska” (Il Quarto Segreto di Fatima), pióra Antonio Socci. Autor, po intensywnym zbieraniu materiałów dochodzi do wniosku, że Watykan nie ujawnił formalnie całej treści Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej. Znaczenie tej książki jest tym większe, że Antonio Socci jako słynny włoski dziennikarz, autor i prezenter wiadomości telewizyjnych, nie jest związany z jakąkolwiek grupą „tradycyjnych” katolików. Wręcz przeciwnie, Socci zaczął zbierać materiały do książki wierząc głęboko w to, że 26 czerwca 2000 roku Watykan ujawnił całą Trzecią Tajemnicę. Jednak w miarę zdobywania informacji, przekonywał się on coraz bardziej do tego, że Trzecia Tajemnica nie została jednak w pełni ujawniona.

Socci we wprowadzeniu do swojej książki pisze, że tym co najbardziej go zaintrygowało był artykuł napisany przez włoskiego dziennikarza Vittorio Messori.                  https://pl.wikipedia.org/wiki/Vittorio_Messori.

Artykuł pt.Tajemnica Fatimska i cela siostry Łucji zostały zapieczętowane, opublikowany w dniu śmierci siostry Łucji, wspomina o wielu listach „pisanych do Papieża”, które siostra Łucja zostawiła w swojej celi klasztornej. Messori pisze o tym, że watykańskie ujawnienie Tajemnicy z czerwca 2000 roku “zamiast rozwiązać zagadkę, stworzyło inną, dotyczącą interpretacji, zawartości i kompletności ujawnionego tekstu”. Słowa te wywołały lawinę pytań w głowie Antonio Socci. Dlaczego Messori, „wielki dziennikarz, bardzo precyzyjny w formułowniu opinii, najczęściej tłumaczony katolicki dziennikarz na świecie” rzucałyby cień podejrzenia na Watykan? Jak ktoś taki jak Messori, osoba tak blisko związana z watykańskim światem, skłaniałby się do stwierdzania, że oficjalna wersja Trzeciej Tajemnicy nie jest przekonywająca?

Kardynał Ratzinger w 1984 roku, w swoim słynnym wywiadzie z Vittorio Messori powiedział, że; Trzecia Tajemnica dotyczy „niebezpieczeństw zagrażających wierze i życiu Chrześcijan, i przez to światu. Jak również znaczenia czasów ostatecznych (novissimi)”. „Treści zawarte w Trzeciej Tajemnicy korespondują z tym co jest przepowiedziane w Piśmie Świętym i tym co zostało podtrzymane przez wiele innych objawień Maryjnych.” !!!

Dla Socci było to szczególnie zagadkowe, gdyż przecież pięć lat wcześniej, wtedy gdy Watykan opublikował Tajemnicę, Messori nie wyrażał żadnych zastrzeżeń co do publikacji. Teraz jednak wydawało się, że ma duże wątpliwości i wiele pytań. Socci zaczął od uprzejmej wymiany zdań z Messorim, w której zajął stanowisko broniące pozycji Watykanu. Jednak wtedy, pisze Socci: “Uderzył mnie artykuł napisany przez młodego katolickiego pisarza, Solideo Paoloni”, wchodzący w dyskusję pomiędzy Socci a Messori.
W artykule tym, opublikowanym w piśmie tradycyjnych katolików, Paolini „podał listę argumentów przemawiających przeciwko oficjalnej wersji opublikowanej przez Watykan (wersji, która była wtedy i moją wersją).” – pisze Socci. Paolini twierdził, że Watykan cały czas nie ujawnia najważniejszej części Trzeciej Tajemnicy z uwagi, jak się wyraził „na jej wybuchową zawartość”. A wygląda na to, że Paolini nie rzuca słów na wiatr i wie co mówi: prowadził bowiem intensywne badania i jest autorem wydanej we Włoszech książki pt.
Nie pogardzajcie Przepowiedniami. Socci, ku swemu własnemu zdumieniu, uznał argumenty Paoliniego za godne uwagi.

Socci wyraża opinię, że kuria watykańska i media katolickie popełniły błąd ignorując wyzwanie rzucone przez tradycyjnych katolików twierdzących, że Trzecia Tajemnica nie została w pełni ujawniona. „Dla przykładu” – pisze Socci – „w książce przygotowanej przez księdza Paula Kramera [The Devil’s Final Battle], będącej zbiorem prac różnych autorów, zarzuca się, że Watykan nie wysłuchał żądań Matki Boskiej Fatimskiej i stwierdza się, że ‘cena za nie podjęcie tej decyzji przez Watykan może być niezwykle wielka i będzie płacona przez całą ludzkość’”. Mówiąc w skrócie: Socci zdał sobie sprawę, że wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi i wiele spraw dotyczących Trzeciej Tajemnicy pozostaje nadal zagadką.

Obawy Socciego powiększyły się, gdy zapragnął on uzyskać odpowiedź od niektórych hierarchów watykańskich, szczególnie od kardynała Bertone, który był przecież współautorem, wraz z kardynałem Ratzingerem, wydanego 26 czerwca 2000 dokumentu „Przesłanie Fatimskie”, dotyczącego Trzeciej Tajemnicy. Socci pisze: „Próbowałem dojść do wielu znaczących osobistości w Kurii, takich jak kardynał Bertone, dzisiaj Sekretarz Stanu w Watykanie, centralna postać publikacji o Tajemnicy z 2000 roku. […] Kardynał, który przecież darzył mnie szczególnymi względami, prosząc mnie swego czasu o przeprowadzenie konferencji w swojej poprzedniej diecezji w Genua, teraz nie uważał nawet za istotne by odpowiedzieć na moją prośbę o przeprowadzenie wywiadu. Oczywiście miał do takiego potraktowania mojej prośby pełne prawo, ale taki obrót sprawy tylko powiększył moją obawę o istnienie jakichś kłopotliwych pytań, a ponad wszystko, że jest coś, coś niezwykle wielkiej wagi, co musi być utrzymywane w tajemnicy.”

Socci kończy wprowadzenie do książki słowami, że nie spodziewał się znaleźć żadnej „Enigmy kolosalnych rozmiarów” w odniesieniu do Trzeciej Tajemnicy. I nawet jeśli nie przyjął wszystkich teorii w sprawie Trzeciej Tajemnicy funkcjonujących w literaturze tradycyjnych katolików, to przyznaje, że „w końcu musiałem się poddać” konkluzji twierdzącej, iż rzeczywiście istnieją dwa teksty Trzeciej Tajemnicy, z których jeden jeszcze nie został światu ujawniony.

Antonio Socci skontaktował się zatem z młodym dziennikarzem Salideo Paolini, tym samym którego publikacja sprowokowała Socciego do głębszego badania zagadnienia. Paolini przekazał Socciemu wyniki swoich wcześniejszych badań nad Trzecią Tajemnicą, w tym te, które powstały z udziałem byłego sekretarza papieża Jana XXIII, arcybiskupa Loris Francesco Capovilla. W tym momencie pozwolę sobie aby bardzo dokładnie przekazać wypadki zanotowane chronologicznie w książce Socciego.

Solideo Paolini odwiedził arcybiskupa Capovilla 5 czerwca 2006 roku w rezydencji arcybiskupiej w Sotto il Monta. Po wstępnej rozmowie, Paolini przedstawił abp. Capovilla powód swojej wizyty. “Ponieważ jest Arcybiskup pierwszym źródłem informacji” – powiedział Paolini – “pozwolę sobie zadać kilka pytań”, szczególnie dotyczących Trzeciej Tajemnicy. Arcybiskup początkowo odpowiedział: “Nie, aby uniknąć nieporozumień wynikających z tego, że [Tajemnica] została już ujawniona oficjalnie, zastosowuję się do tego co zostało powiedziane.” Dodał jednak, że: „Nawet gdybym wiedział o tym coś więcej, musimy przyjąć to co zostało powiedziane w oficjalnych dokumentach.”

To niesamowite przyznanie arcybiskupa daje pewien dziwny posmak i ukazuje sposób działania machiny watykańskiej. Oto Watykan przedstawił ostateczne i “oficjalne stanowisko” na temat Trzeciej Tajemnicy, a emerytowany watykański hieracha utrzymuje, że musi zastosować się do oficjalnych dokumentów “nawet gdyby wiedział coś więcej na ten temat”. Tak sformułowana odpowiedź ukazała Paoliniemu pewną metodę działania i uchyliła zasłonę: była znakiem danym przez Arcybiskupa, który chciał powiedzieć: “Tak, wiem nieco więcej”.

Po tym stwierdzeniu, Arcybiskup uśmiechnął się i powiedział: “Proszę napisać do mnie pytania, a ja na nie odpowiem.” Powiedział też, że przeszuka pozostałą część swoich prywatnych dokumentów, gdyż już praktycznie wszystko co miał przekazał do muzeum. Po czym dodał: “Wyślę coś Panu, może jakieś zdanie. Proszę tylko napisać do mnie i czekać.”
“Zdanie?” – pomyślał sobie Paolini. Co miał arcybiskup na myśli mówiąc “Wyślę Panu zdanie”?
Trzy dni później Paolini wysłał arcybiskupowi Capovilla list z pytaniami, a 18 czerwca otrzymał paczuszkę od arcybiskupa, zawierającą odpowiedzi na zadane pytania oraz dokumenty z jego prywatnych zbiorów.

Paolini pisze w książce: “Razem z moimi pytaniami dotyczącymi istnienia nieopublikowanego tekstu Trzeciej Tajemnicy, którego istnienie jest wysoce prawdopodobne z uwagi na masę poszlak, Monsignior Capovilla (który, jak wiadomo czytał Trzecią Tajemnicę) napisał dosłownie: ‘Nic nie wiem.’ Paolini był całkowicie zaskoczony uzyskaną odpowiedzią. Przecież arcybiskup Capovilla czytał Trzecią Tajemnicę, znał jej treść i mógł napisać jednoznacznie, że cała Trzecia Tajemnica została ujawniona w 2000 roku i nie ma nic więcej do ujawnienia, a jednak wybrał on inny sposób odpowiedzi, mówiąc: “Nic nie wiem.” Paolini twierdzi, że ten sposób odpowiedzi “ironicznie dawał do zrozumienia o swego rodzaju mafijnym prawie milczenia, o ‘omertà siciliani’. Jednak nie kończyło to serii zaskoczeń. Przesyłka nadesłana przez arcybiskupa Capovilla zawierała oficjalne dokumenty oraz małą kartkę z autografem, o następującej treści:

14 czerwca 2006. Drogi Solideo Paolini, Przesyłam Panu kilka dokumentów z mojego archiwum. Sugeruję Panu, aby nabył Pan broszurę pt “Przesłanie Fatimskie”, wydaną przez Kongregację Nauki Wiary w roku 2000. Wiele Błogosławieństw, Loris Capovilla.

Porównując broszurę opublikowaną przez Watykan z archiwalnymi dokumentami, które sekretarz papieża Jana XXIII przesłał mi” – pisze Paolini – “bardzo znacząca sprzeczność rzuciła się w natychmiast oczy. Otóż wynika z nich, że papież Paweł VI przeczytał Tajemnicę po południu dnia 27 czerwca 1963 roku, co jest potwierdzone oficjalną pieczęcią, a dokument watykański wydany 26 czerwca 2000 roku mówi, że: “Papież Paweł VI przeczytał treść dnia 27 marca 1965 roku i przesłał kopertę do archiwum Sant’Uffizio, z decyzją aby nie publikować tekstu.” Mamy zatem znaczącą różnicę dat: oficjalny dokument watykański, przesłany przez arcybiskupa Capovilla mówi, że papież Paweł VI czytał Tajemnicę 27 czerwca 1963 roku, a oficjalny dokument watykański z 26 czerwca 2000 roku twierdzi, że ten sam papież czytał Tajemnicę 27 marca 1965 roku.

Paolini natychmiast zadzwonił do arcybiskupa Capovilla szukając wyjaśnienia takiej rozbieżności dat. Capovilla odpowiadał nieco wymijająco, w rodzaju: “Nie mówimy przecież o Ewangelii”. Paolini natychmiast podchwycił i odpowiedział: “Tak Ekscelencjo, ale ja odnoszę się do oficjalnie napisanego tekstu watykańskiego, który jasno stwierdza, że opiera się na innych archiwalnych dokumentach”, na co Monsignior Capovilla odpowiedział: “No to w takim razie może zestaw Bertoniego [czyli document z dnia 26 czerwca 2000 roku] nie jest tym samym zestawem co Capovilla’ego.”W tym momencie w głowie Paoliniego zapaliło się światełko i zadał zasadnicze, decydujące pytanie: “Zatem obie daty są prawdziwe, ponieważ istnieją dwa teksty Trzeciej Tajemnicy?” Po krótkiej przerwie, arcybiskup Capovilla odpowiedział: “dokładnie tak!”.

Ten czarno-na-białym dowód, opublikowany po raz pierwszy w książce Socciego, jest pierwszym przyznaniem się przedstawiciela Watykanu (aczkolwiek emerytowanego), że istnieje, mówiąc słowami Socciego: “Czwarta Tajemnica Fatimska, albo lepiej to ujmując: druga część Trzeciej Tajemnicy, najwyraźniej będąca kontynuacją słów Najświętszej Panny po słynnym ‘etc’, część która nie została jeszcze ujawniona.” Ci katolicy, którzy w ciągu ostatnich sześciu lat byli ośmieszani i pogardzani, gdyż utrzymywali że Watykan nie ujawnił całej treści Trzeciej Tajemnicy i twierdzili, że istnieją dwa teksty Tajemnicy, w świetle publikacji książki Socciego Czwarta Tajemnica Fatimska doczekali się rehabilitacji.

13 maja 2000 roku w Fatimie, podczas beatyfikacji przez Papieża Jana Pawła II fatimskich pastuszków Hiacynty i Franciszka, kardynał Angelo Sodano, wówczas Sekretarz Stanu, oświadczył, że Trzecia Tajemnica będzie wkrótce ujawniona i odsłonił podczas tej uroczystości – jak twierdził – jej część. Kardynał Sodano oświadczył, że Trzecia Tajemnica mówi o „biskupie ubranym na biało”, który krocząc pośród zwłok męczenników „upada na ziemię jak martwy pod kulą karabinu”. Kardynał Sodano kontynuował, że opis ten był przepowiednią próby zamachu na papieża Jana Pawła II w 1981 roku.

Analizując wizję można zauważyć kilka punktów spornych;
1. W
Tajemnicy nie ma mowy o tym, iż Papież upada „jak martwy”, ale że jest zabity. Sodano wyjaśniał, że manuskrypt […] mówi o ‘biskupie ubranym na biało’, który krocząc pośród zwłok męczenników ‘upada na ziemię jak martwy pod serią kul z karabinu’. Jednak odtajniony w poniedziałek, 26. 06 tekst nie pozostawia wątpliwości co do losu biskupa, mówiąc, że jest on ‘zabity przez grupę żołnierzy, którzy strzelali w niego kulami i strzałami’.

2. Wszyscy przebywający z Papieżem również padają zabici: biskupi, księża, bracia zakonni, zakonnice oraz osoby świeckie. A przecież Jan Paweł II przeżył zamach z rąk pojedynczego zamachowca, Mehmet Ali Agca, i nikt z tłumu nie ucierpiał.”

Konkluzja jest dość oczywista; wizja papieża zabitego przez żołnierzy, niekoniecznie odzwierciedla fakt “niebezpieczeństw zagrażających wierze”, jak równie nie koresponduje z “czasami ostatecznymi”. Ponadto, można wgłębiać się w treści innych Maryjnych objawień i nie znajdziemy żadnych odpowiedników dotyczących przepowiedni o zabitym przez grupę żołnierzy Papieżu. Tym bardziej nie ma żadnej wzmianki takiego zdarzenia w Piśmie Świętym.



W odpowiedzi na książkę A. Socciego kardynał Tarcisio Bertone opublikował swoją książkę; „Ostatni widzący z Fatimy”. Kardynał nie tylko nie odpowiada na pytania Socciego, ale zarzuca mu jawne kłamstwo twierdząc, że tezy są „czystymi fabrykacjami”, a dociekanie pomogłoby „starożytnym działkom murarstwa zdyskredytować Kościół”. W oficjalnym liście opublikowanym na http://www.fatima.org/news/newsviews/052907socci.asp wyraźnie zdegustowany Socci zadaje ostateczne pytanie;

Drogi Kardynale Bertone. Kto – tak między nami – celowo kłamie? Drogi Kardynale Bertone, kto spośród nas dwóch – umyślnie kłamie?

W Polsce tego roku pojawiła się książka A. Socci; Ostatnie proroctwo. Najnowsza książka doskonałego dziennikarza i autora bestsellerów to wstrząsające zestawienie proroctw i wizji wielkich świętych, papieży i mistyków oraz przesłań tajemnic maryjnych objawień. Czy nastają czasy wielkiego odstępstwa, czy musimy uzbroić się do walki ze złem, które zwiedzie wielką część ludzkości? Nigdy w historii nie było tak wielkiego nagromadzenia porażających proroctw przepowiadających wielką katastrofę dla chrześcijaństwa i świata. Wskazują one na niebezpieczeństwo powszechnej apostazji, wielkiej dezorientacji i zamętu, które mogą narodzić się w łonie samego Kościoła. To błyskotliwy, rzetelny i pasjonujący apel skierowany do serca każdego człowieka, uświadamiający każdemu, że nie można już dłużej ignorować ostrzeżeń przekazywanych nam od tak dawna. Druga część książki to list otwarty do papieża Franciszka, wskazujący na powagę dramatycznych czasów, w jakich przyszło nam żyć, wysuwający postulaty i prośby, które autor kieruje do najwyższego pasterza Kościoła, zatroskany o jego los i kondycję.

CDN… 

U Nas nie ma czarów, u Nas jest poważna praca.

15. 04. 17 r. Szczecin.

Święta z rodziną, więc niewiele czasu pozostaje dla Homiela. Dopiero wieczorem rozsiedliśmy się przed TV w głębokich fotelach i zaczęliśmy rozmawiać.

  • Ta fala była ogromna – Piotr ciągle myśli o wizji.
  • To będzie dobra fala, fala wielkich zmian. Będziesz w końcu chodził jak człowiek, a nie pływał jak ryba.
  • A jak Ola na to?
  • Te zmiany będą tak głębokie, że nie wiem, czy zdołasz to zrozumieć. Ta fala dotyczy ciebie.
  • ….. – wzruszyłam ramionami zniechęcona, i tak nie rozwikłamy czym fala ta jest.
  • Czy zawał był dla ciebie szokiem? – pyta Piotra. 
  • No taaak.
  • Teraz nie będziesz w szoku. Nie będziesz wiedzieć co powiedzieć.
  • Umieją podbudować człowieka, nie ma co… – Piotr do mnie i wyczułam w tym szczyptę sarkazmu.
  • Boję się już pytać co będzie, niech się to w końcu zacznie… Czasami najgorsze jest samo czekanie – powiedziałam szczerze.

Usłyszeliśmy w TV, że nadal wielu ludzi wyjeżdża do Niemiec w poszukiwaniu pracy.

  • Widzisz? Jakoś islamiści im nie przeszkadzają.
  • W hotelu mieszkają to im obojętnie – Piotr na to.
  • Czy ty rozróżniasz hotel od domu?
  • Nie – Piotrowi przyzwyczajonemu do ciągłego wynajmowania nie stanowi to problemu.
  • Więc skąd wiesz?

Piotr podszedł do komputera, otworzył go i zaraz zamknął…

  • A ty co?
  • Homiel spytał mnie…
  • Czego tam szukasz? Niczego nie znajdziesz.
  • a chciałem zajrzeć na konta.
  • U mnie też nie ma czego szukać – zaczęłam się śmiać.
  • Jeszcze! A później oczekuję od ciebie dużej roztropności, nie emocji.
  • Oooo, coś wygram? – zaczęłam się cieszyć, gdyż zarobić nie mam raczej  szans.
  • Jestem taki fajny gość… złożyłem ludziom życzenia.
  • Ktoś się zapluł ze śmiechu Homiel szybko zripostował.
  • Ale przecież jestem miły – Piotr zaczyna się droczyć.
  • A sztylety masz z tyłu.
  • Dawno wyrzuciłem.
  • Schowałeś.

Znowu się śmieję, tym razem pełną piersią, bo poza Homielem i samym Ojcem nikt nie zna tak dobrze natury Piotra.


Oglądaliśmy niepokojące wiadomości o narastającym konflikcie między D. Trumpem a Koreą Północną. http://www.tvp.info/29970053/trump-pozytywnie-o-chinach-wspolpracuja-w-sprawie-korei-pln   

  • Będzie z tego coś poważnego? – pytam.
  • Przecież chciałaś tego.
  • Ja chciałam … Chciałam jedynie przywrócenia porządku! – zaczynam się tłumaczyć.
  • Oczekuj owoców, robi swoje.
  • Raaany, ale wojna może być z tego!
  • Uspakaja tych, co mają zapędy.
  • ……
  • Do kogo się modlił, kiedy się modlił?
  • Do Boga… mam nadzieję – przypomniałam sobie pewne zdjęcie.

Hmm… zamyśliłam się nad Jego słowami. Może rzeczywiście dla tych, co mają zapędy potrzebny jest ktoś, kto w końcu uderzy pięścią w stół i powie dosyć!!! Może już rzeczywiście dosyć układnych polityków, którzy są mistrzami pięknego słowa, a niezdarni w podejmowaniu trudnych decyzji? 

  • Robi to, co robi każde narzędzie. Jak ci powiedzą, że zabije ludzi, to niech każdy wie, że nie każdy jest człowiekiem.
  • Nie każdy jest człowiekiem? Gacek w skórze człowieka?… Ostro będzie…

Z powodu jutrzejszej świątecznej imprezy Piotr postanowił wyczyścić buty. Robił to tak zapalczywie, że Homiel w końcu nie wytrzymał.

  • Ja takich butów wyczyszczonych nie mam.
  • A w ogóle masz buty? – od razu to podchwyciłam.
  • Oczywiście.
  • A kto je robi?
  • Są tacy co robią. Miecze ktoś przecież wykuć musi.
  • Czyli ktoś to wytwarza?
  • U Nas nie ma czarów, u Nas jest poważna praca.


16. 04. 17 r. Szczecin.

Dzisiaj święta i jednocześnie chrzest nowego członka naszej skromnej w liczbie rodziny. Z tego powodu w ciągu dnia prawie w ogóle nie rozmawialiśmy z Homielem. Wieczorem Piotr przypomniał sobie ciekawą rzecz.

  • Zanim mnie obudzono po operacji, wcześniej widziałem siebie z góry. Wisiałem pod sufitem i oglądałem siebie będąc lekko z boku. Obserwowałem jak cztery kobiety wzięły mnie pod pachy i pod kolana i przeniosły ze stołu operacyjnego na łóżko, byłem cały umazany na brązowo, jakieś środki dezynfekujące.
  • ….. – zaczęłam patrzeć na Piotra z zaciekawieniem zastanawiając się, czy zdaje sobie sprawę z wagi tego wydarzenia.
  • Zacząłem przyglądać się sobie i pytać dlaczego jestem taki brązowy? Ale wiesz co? Patrzyłem na to moje ciało kompletnie bez emocji, jakby to był worek skóry – opowiada Piotr powoli widocznie znowu to przeżywał.
  • Po co masz się emocjonować! Ileż tych ciał już było… sir, her…
  • ……  
  • Sir, Her? To po angielsku i niemiecku „pan” – powiedziałam zdziwiona. Homiel najwyraźniej nawiązywał do dawnych „żywotów” Piotra. Zaintrygowało mnie to.
  • Piotr był kiedyś Brytyjczykiem i Niemcem?
  • Sir, Her…
  • Zawsze byłeś z Piotrem? – pytam się.
  • Zdecydowanie, ale po raz pierwszy Homielem –  po raz pierwszy przybrał takie imię? 
  • Czyli pierwszy raz z Tobą rozmawia?
  • Nie powiedziałbym tego.
  • ……
  • Hmm… Jeśli byłeś poza ciałem, wiesz że chyba… nie żyłeś przez moment? 

Zaczęliśmy oglądać film „Arrival”. Jest tam scena przedstawiająca próbę wysadzenia statku kosmicznego. https://www.youtube.com/watch?v=AMgyWT075KY

  • Ludzie nie są gotowi na taki kontakt.
  • Nigdy nie będą.
  • Homiel, czy ja jestem UFO?
  • Za duże masz skrzydła jak na UFO.


Dopisane 26. 11. 2017 r.

Robi to, co robi każde narzędzie. Jak ci powiedzą, że zabije ludzi, to niech każdy wie, że nie każdy jest człowiekiem.

Większość  obserwuje uważnie sytuację dot. Korei Północnej. Powiem krótko… zaufajcie Ojcu.