Żeby się podnieść, muszą upaść.

28. 10. 17 r. Szczecin.

Przyjechaliśmy do Szczecina zmęczeni. Wieczorem rozsiadamy się przed TV mając nadzieję na nic-nie-róbstwo, ale nagle słyszymy nad głowami klap, klap, klap naszej pani prokurator… Patrzymy na siebie lekko przerażeni… My zmęczeni, a szykuje się  bezsenna noc. 

  • Jasny gwint! Nie było tego kilka miesięcy!

Siedzimy już nerwowo i tylko czekamy. Po godzinie zaczęła się aria.

  • Zaraz ich popędzę – Piotr stuka nerwowo pacami po poręczy fotela.
  • Oni nie są warci ruchu. Upadną.
  • Żeby się podnieść, muszą upaść.
  • Nie martw się, to wkrótce będzie historią.
  • Naprawdę? – trudno na razie w to uwierzyć, bo aria rozkręca się na dobre.
  • Naprawdę, niedługo to potrwa. Przed nami piękne dni.
  • Włóż zatyczki, Pan Bóg się nimi zajmie – doradzam Piotrowi. Zatyczek mam całą szafę na wszelki wypadek.
  • Bezwstydna baba.
  • Niczego po niej lepszego się nie spodziewaj, lecz czas zapłaty dla niej nadchodzi.
  • Ciekawe w jaki sposób… – myślę sobie…
  • Wyjątkowo dzisiaj czułem Homiela, stał tuż przy mnie, na centymetry…
  • Zawsze stoję.
  • ……..
  • Wiesz dlaczego Edziu się nie materializuje Krysi? Bo chciałaby pójść za nim, a ma tu być.
  • A skąd wiesz?
  • Homiel mi powiedział.
  • ……..
  • Ale tej babie nie można nic zrobić?
  • Wytrzymaj to.
  • Nie przyszedłeś tu, by sądzić i karać.
  • Ale uczyć, naprawiać, rozwijać, przypomnieć… a wiesz dlaczego?
  • Bo nie wiesz.
  • Ale dziwna odpowiedź… – pomyślałam w pierwszej chwili, ale w drugiej już zrozumiałam.

Bo nie wiesz jaki jest cel twojego życia tutaj, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Jaka jest przyszłość i przeszłość, jakie plany ma Ojciec… nic nie wiesz. Ale jednego jestem pewna… to nie Homiel teraz z nami rozmawia.


Znajoma Piotra cierpi od dłuższego czasu na permanentne zapalenie płynu maziowego kolana. Wczoraj o piątej rano Piotr został zbudzony mając przed oczami jej wizerunek. A dokładnie … pokazano mu jej rozpalone do białości kolano. Piotr mimo zaspania zajął się czyszczeniem tego kolana w ten sam sposób, jak leczy i moje migreny. Czyli wizualizował z nieba białe światło i wpuszczał w jej ciało. Zajęło mu to kilkanaście minut, po czym zmęczony zasnął głęboko jakby przebiegł maraton. Dzisiaj zadzwonił do znajomej i okazało się, że ból minął. Na jak długo? To się okaże. 

  • Dziękuję ci Ojcze.
  • Nie zrobiłem tego dla niej, ale dla ciebie.
  • A dlaczego nie miałoby być dla niej? – pytam od razu.
  • Jaka by była z tego korzyść?
  • Czy uwierzyłaby skąd to jest? Czy by się zmieniła?
  • Hmm… Nie… – przyznałam w myślach rację, bo ona nigdy by nie uwierzyła, że to od Boga.

Nie wiem, czy uwierzyłaby nawet wtedy, gdyby sam Ojciec stanął przed nią w pełnej okazałości. Pewni ludzie są bardzo przy ziemi, a nie przy Niebie i to się nigdy nie zmieni.

  • Mały walczy o nią, poprosił i dostał.
  • A ja prosiłam i co?
  • Wszystko przed tobą Moja córko.
  • ……. – zawstydziłam się za swoje pytanie i za swoją bezczelność.
  • Mogę prosić dalej?
  • Na to czekam. Po cichu wszystko dostajesz.
  • ?!

I przypomniałam pewien  moment w moim życiu, w którym po raz pierwszy zwróciłam uwagę na to, że ktoś niewidzialny spełnia moje życzenia. Na długo przed Homielem, z 15 lat temu bardzo chciałam mieć okulary w złotej oprawce, na które nie było mnie stać, a które były wówczas bardzo modne. Któregoś dnia Piotr kupił używany dostawczy samochód. W schowku znalazłam okulary, o których marzyłam od jakiegoś czasu. Wtedy to biorąc je do ręki z niedowierzaniem powiedziałam do Piotra…

  • Wiesz co? Ktoś chyba wysłuchuje moje myśli… – … pamiętam to do dzisiaj.

Dostałam dzisiaj maila, który jeszcze raz potwierdził, że osoby czytające ten blog, nie czytają go przez przypadek. Kiedyś Ojciec powiedział, że ta pierwsza grupa ludzi czytające Jego słowa jest wybrana przez Niego osobiście. Dlaczego? To już Jego tajemnica. Widocznie ma wobec każdego swoje plany.

Cześć; dziś w nocy obudziło mnie wołanie Anioła o Apokalipsie. Nie pamiętam już dokładnie tych słów, ale to były słowa z Apokalipsy, wiem bo czytałem ją i słuchałem parę razy.


30. 10. 17 r. Szczecin.

Nasze rozmowy w Szczecinie są krótkie i konkretne. Piotrowi nie chce się rozmawiać z natłoku spraw rodzinnych i Homiel doskonale o tym wie. Zapisuję więc wszystko co się da, bo szkoda każdego dnia.

  • Nad ranem obudził mnie wzrok wlepiony we mnie. Zobaczyłem okno zrobione w przesłonie, ta przesłona miała z 10 m grubości, a na końcu było kwadratowe okno. Stała w nim dziwna istota, cała przezroczysta, ale miała normalne oczy. Patrzyła się na mnie, a kiedy się zorientowała, że ja widzę ręką zamknęła przesłonę. 

  • Ciekawe… Homiel co to?
  • Coś. Twój mąż budzi zainteresowanie wielu istot.
  • ?!
  • Nie macie świadomości, nie zdajesz sobie sprawy.
  • Operujecie nazwami i nie zdajecie sobie spawy z istoty, która tu mieszka.
  • Piotruś?! – nie przesadzasz?… Chciałam powiedzieć, ale się ugryzłam w język.
  • A Ola?
  • Ola to hol. Holuje cię do miejsca, gdzie zostaniesz naprawiony do końca.
  • W twoim języku będziesz lepszy niż twoje audi A 8.
  • Bez holownika nie dojedzie? – pytam.
  • No jak to bez holownika?
  • Przecież jesteście Wy…?
  • ……..
  • Homiel nic nie mówisz.
  • Miesiąc się kończy, wolę patrzeć, nie mówić.
  • Został jeden dzień.
  • Dwa.
  • No dobra, dzisiaj 30.
  • Przecież mówiłem, że będzie ciekawie.
  • Tak tylko gadasz…
  • Tak gadam.
  • Mówi się mówisz, a nie gadasz.
  • Ale erudytą jesteś!

Jeszcze jedna, typowa przyjaciół rozmowa przy kawie. 

Poświęć się dla tego świata i wróć do Mnie.

26. 10. 17 r. Warszawa.

O Eduardzie myślałam pół nocy.

  • Jeśli po słowach Homiela udało mi się faceta zlokalizować to znaczy, że z tym Lutrem też może być prawda… 
  • ……… – Piotr podniósł oczy do góry jakby chciał mi powiedzieć, że ma to w du…e.

Jego zdrowe podejście sprawiło, że roześmiałam się na głos. Bardzo mi to teraz pomogło, bo w jednej chwili przestałam się tym przejmować. Nie mogłam spać, a on mnie wyleczył w sekundę. 

  • Homiel, brakuje mi tego pomiędzy… Pomiędzy Lutrem, a tym nazistą. Brakuję mi tego, do którego należał krzyż. Daj jakiś trop.
  • Nie zdążysz go znaleźć, będziesz miała inne rzeczy na głowie.
  • Naprawdę?
  • Naprawdę.
  • Teraz jedziemy do Szczecina. Zostajesz tam na tydzień, czy wracasz ze mną? – pyta Piotr.
  • Nie ma głupich! walnął Homiel, co mnie rozśmieszyło jeszcze bardziej, bo wyjął mi to zdanie dosłownie z głowy.
  • ………
  • Dzisiaj rano w kościele Jezus powiedział mi….
  • Duch twój i ciało twoje będzie świecić.
  • Nie wiem co to ma znaczyć…
  • ……… – ja też nie wiedziałam, bo przecież chyba nie będzie świecić  dosłownie.
  • Musiałabyś zobaczyć te oczy, żeby zrozumieć kim ta istota jest. Czysta, powalająca mądrość, obejmuje cały wszechświat…
Gdy przyjąłem Eucharystię zobaczyłem oczy kogoś bardzo mądrego, które powoli się otwierały… Poczułem wielki respekt, były bardzo podobne do oczu Ojca.……… – słuchałam uważnie. Kto to Homiel? Czyje to oczy?Podpisuje się… – Piotr zrobił znak X. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/07/10/jedna-gora-sie-skonczy-bedzie-druga/
  • Daj jej spokój.
  • Ale ja też tak bym chciała zobaczyć.
  • Masz wiedzę światła i dawaj tę wiedzę.
  • Pan Bóg przeznaczył ci to, co najlepsze.
  • ……..
  • Zobaczyłem znowu tą wizję, nie tego oczekuję od ciebie.
-Starszy mężczyzna z siwą brodą w długiej szacie lekko kroczył po ziemi, właściwie lekko się nad ziemią unosił. Ja szedłem przed nim i zamiatałem szybko ścieżkę, po której On szedł. Nie chciałem, by trafił na jakąś przeszkodę, bo szedł boso. W pewnym momencie zobaczyłem wystający z ziemi bolec, dopadłem do niego i próbowałem go wyrwać, ale tkwił bardzo głęboko, a widzę, że On się zbliża. Położyłem się więc na nim, by staruszek mógł przejść bezpiecznie. Kiedy podszedł spojrzał na mnie i powiedział;
-Nie tego od ciebie oczekuję i przeszedł bokiem.
  • Tą wiedzę przekaże ci Ojciec bezpośrednio.
  • Powiem co zrobisz dla Mnie.
  • ……… 
  • Jak to zrobię, to może wrócę do Domu ?
  • Nie powiedziałem może.
  • Wrócisz, ale jak się dobrze sprawisz.

Włączyliśmy film, jednakże Piotr zamiast w telewizor gapi się w jakiś punkt pokoju.

  • Ale Pan Bóg jest niesamowity… Powiedział do mnie teraz…
  • Wkrótce staniesz się celem dla tych, którzy cię nienawidzą i tych, którzy będą szli za tobą.
  • Poświęć się dla tego świata i wróć do Mnie.
  • …….. – zaniemówiłam, bo co to znaczy?
  • Zaczynasz dotykać ściany – … kryształowej.
  • Tą ścianą jestem Ja.
  • Utkano ci już powróz.
  • Zobaczyłem jak słońce obraca się wokół siebie trzy razy.

27. 10. 17 r. Szczecin.

Jedziemy do Szczecina, a Homiel milczy.

  • Gdzie jesteś? – pytam, żeby zacząć rozmowę.
  • Frunę przed wami, złapałem dobry wiatr.
  • Jesteś cudowny! – śmieję się na głos widzą to oczami wyobraźni.
  • Tak te ptacy już mają.

Mija jedna godzina, druga i nic. Zatopiliśmy się we własnych myślach…

  • A gdybym tak umarł podczas operacji?
  • Ale tak się nie stało.
  • Asystowałem przy operacji, narzędzia podawałem.
  • ……….
  • Dostałam wczoraj trochę maili.
  • To twoja robota, że ludzie to czytają – Piotr.
  • To nasza wspólna zasługa, nic bym bez ciebie nie zrobiła.
  • Chcesz już medal?
  • Za co? – pytam. 
  • Za skromność.
  • Stwierdzam tylko fakt.
  • Fajnego masz mężusia – Piotr o sobie.
  • Nie wytrzymam tego, zaraz zwymiotuję.
  • Widzisz? Ty medalu nie dostaniesz – śmieję się, bo to najprawdziwsza prawda.

Mija kolejna godzina w ciszy. Nie mając pomysłu na Homiela zaczęłam Piotrowi czytać, co odkryłam wczoraj o Deisenhoferze. Znając nieco niemiecki zaczęłam szukać informacji w internecie po niemiecku. Natrafiłam na ciekawą rozmowę między zdaje się jego wnukiem, a znawcą historii II wojny światowej. https://forum.axishistory.com/viewtopic.php?t=66868

Z pewnością był najlepiej wykształconym ze wszystkich czołowych postaci Waffen SS, ale był kluczowym przywódcą w rozwoju oddziałów straży KL w latach przedwojennych. Kiedy kilka lat temu korespondowałem z dr. Karolem Sydnorem („Żołnierze zniszczenia”), zidentyfikował Deisenhofera (wraz z Helmutem Beckerem i Maxem Simonem) jako głównego politycznego „fanatyka” SS-Totenkopfverbände. W książce Yergera znajduje się zdjęcie z około 1942 roku Deisenhofera odwiedzającego KL Gross-Rosen i komendanta Arthura Rödla, jego starego znajomego w KL Buchenwald (Deisenhofer był doradcą prawnym SS-TV Sachsen i SS-TV Thuringen w 1937 r. ).

Deisenhofer, według wiedzy kogokolwiek, nie popełnił żadnych udokumentowanych zbrodni wojennych i był wybitnym żołnierzem. Jakiekolwiek zaangażowanie w zbrodnie wojenne mogło być w Polsce we wrześniu 1939 r., gdy SS-TV Oberbayern było zaangażowane w działania „policyjne i bezpieczeństwa”, masowe egzekucje polskich duchownych, Żydów i inteligencji. W tym czasie Deisenhofer był dowódcą batalionu w „Oberbayern”. Działalność SS-TV Brandenberg została udokumentowana, „Oberbayern” i „Thuringen” otrzymały zadania o podobnym charakterze. Uważam Deisenhofera za bardzo interesujący przykład „intelektualnego” SS-mana. Jego poziom wykształcenia był porównywalny do Wernera Besta, Waltera Schellenberga, Otto Ohlendorfa. To, że znalazł wspólny język z takimi ludźmi jak Theodor Eicke, Karl Koch i Arthur Rödl, jest nieco zdumiewające. Założę się, że rozmowy wokół stołu z oficerami Dachau były co najmniej interesujące! W swoim umyśle był patriotą i honorowym żołnierzem.

  • A widzisz? Może nie był taki zły?
  • Taaak? On szkolił innych i to w Berlinie. Jak myślisz… Kogo bierze się na szkoleniowców? – pytam już zgryźliwie. Wiele lat zajmowałam się organizacją szkoleń i coś o tym wiem.
  • Hmm… Bierze się najlepszych – przyznał po chwili milczenia.


Dopisane 14. 07. 2018 r.

  • Byłeś najgorszy z najgorszych w Dachau – kto ma rację? Historia, która nie odnotowała oficjalnie zbrodni wojennych Deisenhofera, czy Niebo? To, że nie odnotowała nie znaczy, że nic się nie wydarzyło. Nawet w tej rozmowie padają słowa, które dają wiele do myślenia.

politycznego „fanatyka” SS-Totenkopfverbände.

…Jakiekolwiek zaangażowanie w zbrodnie wojenne mogło być w Polsce we wrześniu 1939 r., gdy SS-TV Oberbayern było zaangażowane w działania „policyjne i bezpieczeństwa”, masowe egzekucje polskich duchownych, Żydów i inteligencji.

…To, że znalazł wspólny język z takimi ludźmi jak Theodor Eicke , Karl Koch i Arthur Rödl (p.s. zbrodniarze wojenni), jest nieco zdumiewające

Był dowódcą II batalionu III Dywizji Pancernej Totenkompf; uznawanej za najbardziej fanatyczną spośród dywizji Waffen-SS. https://pl.wikipedia.org/wiki/3_Dywizja_Pancerna_SS_

Jaki więc był pan Eduard Deisenhofer? Fanatyczny nazista z dobrym wykształceniem, co czyni go jeszcze bardziej niebezpiecznym. Miał świadomość, miał wiedzę i czynił zło.

Kościół jest dla wszystkich.

25. 10. 17 r. Warszawa.

Piotr nadal myślał o wczorajszej wizji. Nie dawało mu to spokoju.

  • Ja to wyraźnie czułem pod palcami, jakbym się cofnął w czasie i zapinał mundur.
  • …….
  • Hmm… Nie mogę zrozumieć… Jak z taką przeszłością mogę pochodzić Stamtąd? – patrzy na mnie szczerze zdziwiony.
  • My też tego nie rozumiemy, a jednak to prawda. Tak zrył twoją głowę diabeł.
  • Ten gnojek….
  • Nie używaj słów pogardy nawet do swoich nieprzyjaciół.
  • Pogarda to… – i pokazał palcem na „dół”. Domena diabła.
  • Teraz rozumiesz, że to ważne, żeby to było w tym roku? – upieram się, choć nie mam pojęcia tak naprawdę kiedy.
  • Czy to ważne czy 2017 czy 2018? A może to będzie w przyszłym roku? – Piotr sceptyczny jak zawsze.
  • Ano ma. Chodzi o cykliczność i zamykanie kręgów.
  • Kim my jesteśmy? – Piotr.
  • Nie ma jesteśmy, a kim ty jesteś. Daj Oli spokój.
  • Tych imion tak wiele…
  • Czego się boisz? Zaufaj Ojcu.
  • Choć fala jest potężna, to jest odpowiedź.
  • Mogę myć u was kibelki i schody, oby u Was.
  • Schody masz zapewnione…
  • ………
  • Zobaczyłem teraz scenę… Myję schody i widzę, że na dole toczy się bitwa między białymi i czarnymi. Rozglądam się, czy nikt mnie nie widzi, zlatuję na dół, robię porządek i wracam jak gdyby nigdy nic i dalej sprzątam. Myślę, że Ojciec tego nie zauważy. Jestem kompletnie niesubordynowany… – kiwa głową zły na siebie, a mi się śmiać chce. Cały Piotruś! 
  • …….. – podniósł głowę do góry i słuchał. Łokciem go trącam, aby mówił co słyszy.
  • Co zrobisz jak ci dam Ziemię, byś zrobił porządek?
  • Przywrócę harmonię, wybiję czarnych.
  • To jest zła droga, oni muszą sami wybrać.
  • …….. – Piotr patrzy na mnie z wołaniem o pomoc, a ja przewracam oczami, żeby sam sobie radził. 
  • Jak chcesz ich przebudzić?
  • …….
  • Potrzebny jest wstrząs – odzywam się w końcu.

Od wielu miesięcy nauka Ojca spowodowała, że próbuję patrzeć na nasz świat Jego oczami i widzę, że w dzisiejszych czasach nie ma innej drogi jak wstrząs. Człowiek musi sam powalczyć o miłość, pokój, o szczęście. Musi mu na czymś zależeć. Sam powinien zrozumieć co jest dobre, a co złe. W rozmowach z ludźmi szybko się zorientowałam, że nie przekonasz nikogo na słowo, że Bóg istnieje i jest … naprawdę pod każdym względem wspaniały. Doskonały strateg, nauczyciel, myśliciel, mędrzec, cudowny Ojciec. Czy tak trudno pojąć, że nie może dawać swoim dzieciom wyłącznie słodkiej bitej śmietany? Czasami dla zdrowia potrzebna jest też i sól? 

  • Czy wojna może być dobra?
  • Jak spuści się psy z Isengardu to zacznie się dziać, a ty ciągle to trzymasz.
  • Oni chcą wyjść, a ty ich wywalasz.
  • Dlaczego człowiek jest tak słaby Ojcze? – pytam.
  • Gdyby był mocny, nigdy by się nie nauczył.

Gdy wróciłam do domu włączyłam TV, zaczęłam się krzątać po pokoju słuchając kątem ucha filmu dokumentalnego dotyczącego II wojny światowej. W pewnym momencie padło tam zdanie; lista oprawców Oświęcimia. Wyprostowałam się i pomyślałam, że jeśli jest taka lista Oświęcimia, to może jest też podobna lista dot. Dachau.

-Byłeś najgorszy z najgorszych w Dachau.

Zostawiłam sprzątanie i siadłam do komputera. Postanowiłam sprawdzić wizję Piotra. Zaczęłam od tego, czy lista istnieje; https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Personel_Dachau Wow… 268 ludzi związanych z Dachau.

Aby zawęzić to „szacowne grono” potrzebowałam więcej informacji. Cofnęłam się do moich zapisków.

Fragment, w którym pokazano marsz najważniejszych dygnitarzy SS zwróciło naszą uwagę. Zwróciliśmy uwagę na to, że każdy z nich miał bardzo wyczyszczone buty. Spojrzeliśmy na siebie ze zrozumieniem. W pewnej chwili pomyślałam nawet, że jakość tego archiwalnego filmu jest znakomita, jeśli widać tak świecące i wyglancowane buty. 
-Ja też lubię pucować swoje buty... - i wyraźnie zrobiło mu się z tą świadomością dość dziwnie... 
-Pamiętasz czarną koszulę?... - Piotr potrząsnął głową jakby nie chciał tego słuchać. Kilkanaście lat temu nosił czarną koszule, którą lubił wyjątkowo. 
-Tylko brakuje - pokazał znak SS. 
-Wiesz, że jako dzieciak w podstawówce malowałem sobie pod pachą ten znak? - powiedział smutno. 
Siedzieliśmy w milczeniu. Gdy korytarzem przechodził młody chłopak Piotr gwałtownie złapał się za głowę i zrobił się czerwony. Myślałam, że znowu miał zawał.
-Zobaczyłem przed oczami jak do kogoś strzelam i nożem tnę, jako ss-man...
-Bali się ciebie nie tylko normalni, ale i swoi. 
-Uniknąłeś kary? - od razu się tym zainteresowałam.
-Wyśliznąłeś się, byłeś bardzo poszukiwany, „nieszczęśliwie” spaliłeś się żywcem. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/10/09/ 

Przestudiowałam dokładnie listę z Dachau wyłączając automatycznie tych, którzy żyli dłużej niż 1960 r. (rok urodzenia Piotra). Pozostało kilkadziesiąt nazwisk. Im dłużej czytałam ich życiorysy, tym bardziej na wymioty mnie brało. Myślałam nawet, żeby dać sobie z tym spokój, ale wtedy spojrzałam uważniej na to zdanie;

  • Wyśliznąłeś się, byłeś bardzo poszukiwany, „nieszczęśliwie” spaliłeś się żywcem.

Trzy istotne informacje. Wyśliznął się, czyli uniknął kary… Następnym więc krokiem było odrzucenie tych, którzy nie zostali oficjalnie straceni, ani ukarani. Zostało mi ok. 90 nazwisk. Zastanowiło mnie teraz, czy wizja Piotra z palącym się mundurem może być wskazówką. Zaczęłam sprawdzać więc umundurowanie SS.

Kolejna selekcja według stopnia. Zostało mi trzech ludzi, dwóch z nich przeżyło wojnę Fritz Degelow, Alois Obermeier, ale moją uwagę zwrócił ktoś jeszcze; Eduard Deisenhofer.

  • Ja pierdzielę…! – pomyślałam widząc jego kołnierzyk.

Wczytałam się w niego na https://pl.wikipedia.org/wiki/Eduard_Deisenhofer .

W drogę na Pomorze wyruszył samochodem, ale w trakcie podróży jego pojazd został zaatakowany przez sowiecki samolot szturmowy. Zginął Deisenhofer, jego kierowca i adiutant.

  • Faktycznie się wyśliznął… – pomyślałam, ale nie ma tu słowa, że spalił się żywcem.

Zaczęłam drążyć dalej. I znalazłam to; http://www.die-freiwilligen.pl/indeks-osobowosci/ss-oberf-hrer-eduard-deisenhofer

Pod koniec stycznia 1945 roku natomiast wydano mu rozkaz udania się do Arnswalde (Choszczno) na Pomorzu Zachodnim w celu przejęcia dowodzenia nad złożoną z ochotników łotewskich, 15 Dywizją Grenadierów SS (1-wsza łotewska). W drogę na Pomorze wyruszył samochodem, ale w trakcie podróży jego wóz został zaatakowany przez sowiecki samolot szturmowy. W ataku zginęli wszyscy pasażerowie. Oprócz samego Deisenhofera zginął również jego kierowca i adiutant. Ponieważ do dnia dzisiejszego nie ma „namacalnych” dowodów jego śmierci, a jego szczątki nie zostały odnalezione jest on klasyfikowany jako zaginiony w akcji 26 stycznia 1945 roku, a nie poległy w walce.

Nieszczęśliwie” spaliłeś się żywcembomba musiała uderzyć prosto na niego, jeśli się całkowicie spalił i jego szczątków nigdy nie znaleziono. Zrozumiałe są też i te słowa; byłeś bardzo poszukiwany. Klasyfikację „jako zaginiony w akcji” na pewno nie przyznaje się od razu, ale po sprawdzeniu i dochodzeniu co stało się z danym człowiekiem. Na pewno więc był poszukiwany.

Zebrałam wszystkie ustalenia razem; Dachau, 4 wypustki na mundurze i , biała stójka wokoło szyi, nie zostaje mu wymierzona kara, ginie spalony, zginął pod Choszcznem (niedaleko Szczecina). Ten człowiek miał też epizod związany z tłumieniem powstania warszawskiego (sierpień 1944), czyli był w Warszawie, a Piotr przecież spotkał tu kogoś z dawnej przeszłości…

W drugiej połowie lipca, Deisenhofera skierowano z powrotem na wschód, miał tam objąć dowództwo nad 5 Dywizją Pancerną SS „Wiking”, obecnie uwikłanej w ciężkich walkach w okolicy Modlina. Część pododdziałów brała również udział w tłumieniu Powstania Warszawskiego, które wybuchło 1 sierpnia 1944 roku. Deisenhofer dowodzenie przejął oficjalnie w dniu 6 sierpnia 1944 roku. W połowie sierpnia, Deisenhofer został jednak odwołany z powrotem do Berlina, aby czekać na kolejny przydział. 

-Dzisiaj chyba spotkałem swoją dawną ofiarę – powiedział Piotr wyraźnie poruszony. 
-Dyrektor zadał mi pytanie. Wie pan… ciągle mi się śni… jak mając 16 lat szedłem do komory gazowej, zostałem spalony… ciągle mi się to śni. Dzisiaj miałem też remake… Panie Piotrze… – zaczął z wahaniem 
–Musi istnieć jakaś wyższa inteligencja, która tym zarządza. 
-Kiedy mi o tym opowiadał zobaczyłem jego przeszłość, zobaczyłem… że to ja go prowadziłem do komory i to przeze mnie został zabity.
…… – zrobiłam wielkie oczy ze zdziwienia. 
-I co ja mam teraz zrobić? – spytał bezradnie. 
-Nic… tę podróż musisz odbyć. 
-Zacząłem mówić mu o Bogu, że istnieje, że Go widziałem, słyszę… Czy to przypadek, że go spotkałem? 
-W twoim życiu nie ma przypadków. 
-Wielu takich jeszcze Piotr spotka? – spytałam Homiela, bo sytuacja była wyjątkowa. 
-Nie chodzi o ilość, ale o symbol. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/03/19/najwieksza-wiedza-jest-przez-doswiadczenie/

Piotr jako mały chłopak często płakał, że chce mieć „z powrotem swój krzyż żelazny”, później kupił go na jakimś bazarze. Przez wiele lat kolekcjonował krzyże SS, których pozbył się dopiero kilka lat temu… Miał chyba z 10 lat, gdy pisakiem pod pachą narysował sobie znak SS. Jego umiłowanie do porządku, rygoru, stanowczość… Kiedyś będąc w Berlinie powiedział, że „tu się czuje jak w domu”… No i ten kołnierzyk… Do dzisiaj zapina się pod samą szyję, co mnie okropnie denerwuje. Ja mu odpinam, a on zapina. Piotr na drugie imię ma Edward. Na jego tatę, też Edwarda, mówiono czasami w domu Eduard… Czy to wszystko… przypadek? 

Gdy Piotr wrócił do domu natychmiast powiadomiłam go o moim odkryciu.

  • Nie chcę o tym słyszeć – żachnął się.
  • Ok, rozumiem – przyznałam mu rację i postanowiłam poczekać na odpowiednią chwilę.
  • …….
  • Homiel to ten? – spytałam, gdy nadeszła.
  • A jakie ma to dzisiaj znaczenie?
  • Żadnego… – pomyślałam i postanowiłam poczekać na jeszcze jedną odpowiednią chwilę.

Zaczęliśmy dalej oglądać „House of cards”. Scena, gdzie Francis wchodzi do kościoła….

  • On do kościoła?! – Piotr się wkurzył maksymalnie zapominając, że to tylko film.
  • Kościół jest dla wszystkich.
  • Chrystus dał się ukrzyżować za wszystkich, nie dzielił.
  • Hmm… – to kolejna święta racja. Ludzie ciągle o tym zapominają i ciekawe co na to sam Kościół… 
  • Po dzisiejszym widzeniu na pewno coś się ze mną stanie. Musisz trzymać mnie za rękę.
  • To ci nie pomoże.
  • Boisz się swojego wyzwolenia?
  • Boisz się poznać prawdziwe, swoje Ja?
  • A kto we mnie mieszka?
  • Na pewno nie jesteś tak zabawny.
  • Powiedz mi Homiel tylko jedno zdanie, cz ten Eduard to… – chciałam wykorzystać odpowiedni moment, który właśnie nadszedł. 
  • Trafiłaś – przerwał mi w pół zdania.
  • Powoli karty otwieramy.


    Dopisane 12. 07. 2018 r.

    -Jak spuści się psy z Asgardu to zacznie się dziać, a ty ciągle to trzymasz – jesteśmy miłośnikami Trylogii Tolkiena „Władca pierścieni”, dlatego też Ojciec nawiązał do tej powieści. Jak się później okaże nie po raz ostatni. W takich drobnych niuansach Niebo wykazuje wielką mądrość, ponieważ nawiązuje do symboli, obrazów, które są nam znane i zrozumiałe. Tak samo czynił to Chrystus i Ojciec dwa tysiące lat temu i wcześniej. Przesuńmy się w przyszłość i teraz załóżmy, że ten dziennik będzie czytany za 2 tysiące lat. Czy ludzie z tego okresu będą mieli w ogóle pojęcie co to telefon komórkowy, telewizor, itd? Tego nie wiemy. Zmierzam do tego, że aby zrozumieć Biblię, Ewangelie przede wszystkim trzeba znać daną teraźniejszość i rzeczywistość, w której żyli ludzie. Przykładowo, zanim zaczniemy się oburzać, że bezpłodna Rachela dała Jakubowi za żonę swoją niewolnicę Bilhę warto sprawdzić, czy nie było to ówczesną obyczajową normą.


    -Jak chcesz ich przebudzić? mamy czasy ostateczne? Ciekawy artykuł.

    – Czy jest jakaś szansa, żeby powstała odpowiednia komisja ekumeniczna, która mogłaby wypracować kodeks etyczny dla liderów wspólnot religijnych?

    Na obecnym etapie nie widzę takiej możliwości. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych dziesięcioleciach chrześcijanie będą coraz bardziej podzieleni i skłóceni. Nazywam ten proces hybrydową wojną religijną, jakiej chrześcijaństwo jeszcze nie znałohttps://ekai.pl/trudno-powiedziec-w-jakich-krajach-katolicyzm-przetrwa/


    -Powoli karty otwieramynie było to miłe odkrycie, ale dużo dało mi do myślenia. Pan Eduard miał troje dzieci, dwoje przeżyło wojnę. Jego bezpośredni potomkowie żyją do dzisiaj i świadomość tego jest dość dziwnym uczuciem… I znowu zrozumiałam jak wielka jest mądrość Ojca. Dlaczego nie pamiętamy co było wcześniej? To skomplikowało by życie każdego człowieka. Taka wiedza naprawdę jest nam do niczego potrzebna. 

Jedna góra się skończy, będzie druga.

23. 10. 17 r. Warszawa.

Piotr wstał rano już zmęczony.

  • Szedłem pod górę i walczyłem z czarnymi żołnierzami. Strzelali do mnie, góra była bardzo stroma, tak bardzo, że musiałem się wspinać jak himalaiści. Cały czas chcieli mnie zabić, a ja tylko się uchylałem przed strzałami. Jestem tak zmęczony, że nie mam ochoty na nic.
  • Nie jesteś Kowalski, żeby tu się mazać.
  • Nie po to cię tu wysłałem.
  • …….. – Piotr zesztywniał, wyprostował się i w sekundę wszystko mu minęło.
  • To wszystko są próby i będą do samego końca.
  • Jedna góra się skończy, będzie druga.
  • …….. – Piotr się zamyślił.
  • Pan Bóg jest niesamowity, wie wszystko, a mimo to pyta co wybieram, co myślę…
  • Idąc twoim myśleniem… Taki już jestem.
  • Jest rewelacyjny! – wyrwało mi się.
  • Nie mówmy o Mnie, walczymy o ciebie.
  • To nie Ja się zmieniam, to ty się zmieniasz.
  • Od początku było wiadomo, że będzie trudno.
  • Ty nie jesteś herbata. Ty jesteś esencją herbaty.
  • Im wszystkim się wydaje, że mogą być bez herbaty. Ale bez esencji nie ma herbaty.
  • Nie jesteś tu po ty, by pławić się w luksusie.
  • Znoś mężnie trudy.
  • Dzisiaj 23. Coś się wydarzy?
  • A co obstawiasz?
  • ……. – Piotr się zawahał, już taki odważny nie był.
  • A Ty?
  • …….. – lekko słabo mi się zrobiło. 
  • Ja jestem krupierem. Ja nie gram, przyjmuję zakłady.
  • Iza miała dostać też wiadomość o naszym październiku – przypomniałam sobie.
  • Pamiętaj co powiedziałem wczoraj…
  • …….. – Piotr spojrzał na mnie, bo oczywiście już nie pamiętał.
  • O stworzeniu świata… Przez 8 dni można wszechświat stworzyć przypominam.
  • …….. – machnął ręką zniechęcony. Wstał gwałtownie, zachwiał się i prawie upadł.
  • Czuję jak słabe mam serce, muszę uważać.

Wieczorem.

Pisałam dzisiaj na blogu tekst Nie możesz nie lubić ludzi, bo w każdym z nich jestem Ja.I dostałam odpowiedź. Cieszę, się, że słowa tu przekazywane i spisywane działają też na innych;

Kolejna historia, dzisiaj jedna z moich Podopiecznych rozszalała się na dobre, doszło także z jej strony do rękoczynów. Jakoś ją uspokoiłam, choć łatwo nie było ale przez dłuższy czas chodziłam z myślą o niej, że jej zwyczajnie nie lubię. Po kolacji otwieram Pani bloga a tam dzisiejszy tytuł „nie możesz nie lubić ludzi, bo w każdym z nich jestem ja” ….. opadła mi szczęka, znowu…


Doczytałam do końca miesięcznik „Egzorcysta” poświęcony Marcinowi Luter. Na koniec przeczytałam zdanie, które mocno mnie zastanowiło.

Tam zdradził, tam zostało mu wszystko odebrane.

Jeśli 31 zdradził…. to może 31 wróci? Bóg Ojciec lubi być precyzyjny. 

  • Homiel, czy mam rację z tym 31 października? – ciekawość mnie zżera, a wiem, że to się Ojcu nie podoba.
  • Kojarzę cię z górnikiem.
  • Dlaczego?
  • Kopie i kopie? – Piotr ze śmiechem.
  • Drążysz i drążysz.
  • A nie możesz dać odpowiedzi? – nie odpuszczam, ale i sama się już śmieję.
  • Jedna odpowiedź rodzi 3 pytania, czekaj.
  • …….. – westchnęłam.
  • Fala już była? – pyta Piotr.
  • A czułeś ją?
  • Nie.
  • No to koniec rozmowy – myślę sobie oglądając kolejny odcinek „House of Cards”.
  • ……..
  • Chciałabyś mieszkać jak ten Underwood w Białym domu? – pyta Piotr.
  • Coś ty!
  • To jest buda dla psa.
  • Dlaczego?
  • Służy jak pies.
  • Komu?
  • Jak to komu? – i pokazał palcem na „dół”.
  • Czy informacje z 31 zobaczyłam przypadkowo? – nie odpuszczam dalej.
  • W twoim życiu i twojego męża nic nie jest przypadkowe.
  • Czyli mogę mieć rację? – i się cieszę.
  • Nie wiem dlaczego tak się cieszysz. Tak zależało ci na kawce.
  • …….. – mina mi zrzedła natychmiast.

Już zapomniałam, że kiedy zacznie się fala mogę wszystko utracić. Nasze poranne kawy, rozmowy… Życie, jakie znam…


24. 10. 2017 r. Warszawa.

Dzisiaj rano w kościele.

  • Przed przyjęciem Eucharystii dostałem niesamowitą wizję. Zobaczyłem siebie w mundurze SS. Miałem wokół szyi białe coś, jakby pod spodem koszulę, biały kołnierzyk, białą stójkę, czułem to wyraźnie, bo mnie uwierała, a po lewej stronie 4 wypustki. Nagle mój kołnierzyk zaczął się spalać, pojawił się z boku czerwony wiatr, który jakby działał pod silnym ciśnieniem. Zaczął tak ssać ze mnie wszystko, że rozrywał kawałek po kawałku cały mundur. Kiedy zerwał wszystko, zostałem nago, a wtedy ten wiatr się wycofał, schował do dziury i zamknęła się klapa. Patrzę, a widzę na sobie długą szatę, nie białą, ale lekko szarą. To było niesamowite… Cały mundur zaczął ze mnie odpadać w kawałkach, ta ssawka wysysała go ze mnie…

  • Te cztery wypustki to kto? – pytam.
  • Takie mundury mieli łobuzy…
  • Łobuz? To nowe określenie mordercy?
  • ?! 
  • Gdy przyjąłem Eucharystię zobaczyłem oczy kogoś bardzo mądrego, które powoli się otwierały… Poczułem wielki respekt, były bardzo podobne do oczu Ojca.
  • ……… – słuchałam uważnie.
  • Kto to Homiel? Czyje to oczy?
  • Podpisuje się… – Piotr zrobił znak X. 
  • …….. – łzy mi napłynęły do oczy, bo przecież to Chrystus!
  • Kiedy to się skończyło, usłyszałem słowa księdza…
  • Ten, kto ma wiedzę, ma ogromną odpowiedzialność.

Zamilkliśmy, to było przepiękne. Spalony, pochłonięty mundur SS…. Spalone, zerwane więzy z przeszłością… i za tym wszystkim stoi Chrystus. Jego siła przebaczenia jest ogromna. To jest właśnie miłosierdzie i wielka miłość Ojca i Syna do człowieka. Jako do syna marnotrawnego powracającego do Domu. 



Dopisane 10. 07. 2018 r.

  • Od początku było wiadomo, że będzie trudno.
A.Lenczewska.

Najlepsza inwestycja to inwestycja w serce.

22. 10. 17 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Wczoraj w nocy ociągałem się z modleniem, nie miałem siły.
  • Co Mały? Zaczynamy?
  • Muszę się położyć i pomyśleć… powiedziałem.
  • Czekam na twoje modlitwy, nie daj się prosić.
  • Jeszcze chwilę.
  • ……..
  • No i co? Już gotowy?
  • Gotowy.
  • Czekam na twoje modlitwy.
  • Ty prosisz, a Ja tobie daję.
  • Ci, za których się modlisz są w dobrym miejscu.

Nieustannie mnie to zadziwia, że modlitwa ma tak olbrzymie znaczenie. Przecież to tylko słowa, a jednak działają… zadziwiające.  Ale te słowa to prośba, rozmowa, energia, uwaga. To jak dyskusja dziecka z rodzicem. Dziecko coś opowiada, czasami się skarży, a rodzic wysłucha, pocieszy, czasami spełni jego prośby. Wzajemne porozumienie i miłość.

  • Miałem dzisiaj dziwną wizję. Byliśmy w urzędzie, płaciłem za coś zaliczką jakiemuś facetowi. Wyszliśmy, ale coś mnie tknęło. Wróciłem i poprosiłem o pokwitowanie za tą zaliczkę. Facet nie chciał mi najpierw dać, a potem narysował na kartce jakieś symbole. Mówię, że to nie jest pokwitowanie, to wtedy narysował mi symbol PSI i wyszedł.

Trzy różne wersje dot. znaku PSI.

https://www.ministranci.pl/Archiwum/2012/3-2012/Z-komza/Slownik-liturgiczny/Znak-krzyza

Psi Litera ψ (psi) powszechnie jest interpretowana jako początkowa litera słowa psyche i znak Ducha Świętego, a według niektórych wyobraża fruwającą gołębicę. Podstawowe znaczenie słowa psyche to „tchnienie życia” dla ludzi i zwierząt. Duch Święty jest tchnieniem Boga, ale w Piśmie Świętym nigdy nie nazywa się Go psyche, lecz zawsze pneuma. ψ (psi) interpretowano również jako „krzyż drzewa życia”, który w średniowieczu oznaczano hieroglificznym znakiem „kwiatu życia”. http://pracowniacalamus.pl/dopobrania/symbole/psi.pdf


„Zabawy z szatanem”; Steve Russo.

  • Patrzę na to i dziwię się co to jest. Idę za nim, aby dał mi normalne pokwitowanie, a nie jakieś bazgroły. W drugim pokoju nie ma tego faceta, za to stoi jakaś kobieta i mówi…
  • Dam panu właściwy kwitek.
  • Wtedy poczułem, że ten facet potrzebuje pomocy. Odsunąłem kobietę i zacząłem go szukać. Widzę, że za jego biurkiem znajduje się wejście do podziemi. Zajrzałem, a tam jakby otchłań. Wpadam w dziurę i w czasie lotu zaczęły rosnąć mi skrzydła. Leciałem tak szybko, że tego faceta dogoniłem. On też ciągle spadał na dół, więc chwyciłem go za kark i wyciągnąłem na wierzch. Zrozumiałem, że on chciał tymi symbolami zwrócić na siebie moją uwagę. On miał skrzydła popielate, był bezradny, a ja jak kolos, miałem ogromne białe skrzydła… Dziwne to było…
  • Homiel? Co to ma znaczyć?
  • Wielu jest takich tutaj.
  • Wiedzą, że jesteś.
  • Nawet ci z dołu będą chcieli się wyrwać, musisz uważać.
  • ?!?… Że co? – Piotr spytał kompletnie zdumiony.
  • On chciał zwrócić uwagę?
  • Wielu będzie chciało zwrócić uwagę.
  • …….. – niewiele z tego rozumieliśmy.
  • Słyszę gacka z dołu jak krzyczy….
  • Działa ten skurwysyn!
  • ……..
  • Tak, jak wielu chce zwrócić uwagę, tak wielu chce cię zlikwidować.

Rozmawialiśmy o tym przy kawie w Ikei. Przez jakiś czas gapiliśmy się na siebie w kompletniej ciszy próbując zrozumieć, co Homiel chce nam przekazać. Wygląda na to, że nawet w piekle są tacy, którzy próbują się stamtąd ewakuować. Ale, czy mówiąc wielu jest takich tutaj... nie miał też na myśli tych, którzy są pośród nas? 


Wychodząc wahaliśmy się, czy nie kupić jeszcze jednego, ostatniego kwiatka. Iść do Jezusa bez niczego? Co prawda powiedział, że więcej nie trzeba, ale…

  • Kupić, nie kupić? Jak kupimy, to znowu się sprzeciwimy… Ale to tylko kwiat – wzruszam ramionami i przestępuję z nogi na nogę nie wiedząc co zrobić.
  • Dobra, ja zaczęłam, ja skończę – zdecydowałam i kupiliśmy.

Pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Daliśmy parę groszy naszej znajomej, postawiliśmy kwiat pod krzyżem i uklękliśmy.

  • Wiedziałem, że Mnie nie posłuchacie.
  • Ups… – no i nie wiedziałam, czy to dobrze, czy źle.
  • … Stanął teraz przed nami – zaczął cicho relacjonować Piotr.
  • Bardzo was kocham.
  • ……… – bardzo się wzruszyliśmy

Wieczorem.

Rozsiedliśmy się na kanapie.

  • Dzisiaj już 22 – liczę każdy dzień.
  • Do końca zostało 9 dni – Piotr.
  • Przez 8 dni można wszechświat stworzyć.
  • Delektuj się swoją wolnością, pozorną.
  • Myślisz, że myślisz? Czy ci się się wydaje, że myślisz?

Zamilkliśmy na wszelki wypadek, aby nie podpaść bardziej. W TV oglądaliśmy akurat reklamę z Robertem Lewandowskim.

  • Ten to inwestuje wszędzie – Piotr już myśli jak biznesmen.
  • Poza Ziemię nie wyjdzie, Marsa nie sięgnie.
  • …….. – racja, ile można inwestować, w końcu jest jakaś granica.
  • Najlepsza inwestycja to inwestycja w serce.

Zaczęły się wiadomości w TVN. Piotr stara się je regularnie oglądać mimo, że mocno działają mu na nerwy.

  • Nie przyzwyczajaj się.
  • Będziesz musiał zapomnieć o swoich przyzwyczajeniach.
  • ……. – i to mnie zmartwiło. Jeśli stanie się, co się ma stać, to go stracę … w jakimś sensie. 

Piotr boi się podejmować dyskusję, więc po wiadomościach oglądamy film „Indiana Jones”. W pewnym momencie pada zdanie, że imię Boga to Jahwe.

  • Dziwne masz Ojcze imię… Jahwe… – Piotrowi się wyrwało.
  • A co ci nie odpowiada?
  • ……. – myślałam, że padnę teraz z wrażenia.
  • Czy według ciebie powinienem się nazywać Eryk lub Stanisław?
  • ……. – Piotr spojrzał na mnie lekko przestraszony, czy nie posunął się za daleko.
  • Jak ty Ojcze to wszystko robisz? Jesteś tutaj i wszędzie.
  • Kiedyś cię tego wszystkiego uczyłem.
  • Przyjdzie pora i sobie przypomnisz.

Dochodziła 22.00.

  • No i co mały? Wkrótce niedziela będzie za wami.
  • No właśnie… To ostatnia niedziela? – teraz to mi się wyrwało.
  • Nie wspominaj tego tytułu, bo to wiąże się z tragedią wielu ludzi.

Piosenka „Ta ostatnia niedziela” znana jest także z tego, że pod jej wpływem wielu ludzi popełniało samobójstwo, o czym nie pamiętałam. Najpopularniejszym wykonawcą tego utworu jest Mieczysław Fogg. Ze względu na ponury tekst tango. To ostatnia niedziela zyskało miano tanga samobójców. (Wiki)

  • Gdy pójdziesz do Ojca na kakao, to cię stracę… Tak się zmienisz – mówię z żalem.
  • Nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji.
  • W tym tysiącleciu to się nie zdarzyło.
  • A w którym? – oczywiście znowu włączam swój komputer mózgowy.
  • Przecież czytałaś. Nie będę mówić tego, co czytałaś.

Siedzimy cicho z 15 minut zdając sobie sprawę, że chyba lepiej milczeć w pokorze. Dzisiaj Ojciec jest wyjątkowo… konkretny. 

  • Dostaniesz nowy dar. Czy go przyjmiesz?
  • ?
  • Dar widzenia przyszłości.
  • Będziesz widzieć to, czego nikt nie widział, tylko bądź ostrożny.
  • …….. – para ze mnie schodzi i spoglądam na Piotra niepewnie, bo wcale nie jestem przekonana, czy powinien wiedzieć aż tyle. 
  • Pan Bóg mi ciebie dał – i patrzy na mnie jakoś tak… dziwnie przenikliwie, aż nieswojo się poczułam.
  • Masz pomóc mi we wszystkim, w misji – mówi ciągle poważnie, a ja nie wiem, czy płakać, czy się cieszyć.
  • Wiesz dlaczego wyglądasz tak, jak wyglądasz?
  • Chciałem, żebyś był jak inni i jeszcze mocniej.
  • Żebyś miał te same instynkty co inni… Bo nie pochodzisz stąd.
  • …….. – zapadła cisza.
  • Jesteś tu Ojcze jeszcze?
  • Nawet jak Mnie nie ma, to zawsze cię słyszę.
  • Nie obawiaj się niczego.
  • Wszystko, co spotykasz na drodze Sam ci przygotowałem, co jest i będzie.
  • ……..
  • Zmienisz się głęboko.
  • Otworzysz okno, przez które wejdzie światło, a Ola ci pomoże.
  • Przez to okno zrodzimy i wejdzie światło.
  • ………
  • Może ja to wszystko źle słyszę? – pyta mnie Piotr po jakimś czasie z wahaniem.
  • To niemożliwe, żeby się działo co się dzieje.
  • Tylko nie zaczynaj.


Dopisane 08. 07. 2018 r.

  • Czy według ciebie powinienem się nazywać Eryk lub Stanisław?

https://religionnews.com/2018/01/25/the-original-hebrew-name-of-god-re-discovered-in-1000-bible-manuscripts/

21 stycznia 2018 r. Badacz Biblii Nehemia Gordon wraz z zespołem odkrył tysiącletni hebrajski rękopis biblijny zawierający oryginalne imię Boga po hebrajsku z samogłoskami.

Przez dwieście lat uczeni wierzyli w oparciu o źródła greckie, że hebrajskie imię Boga było pierwotnie wymawiane „Jahwe”. Pod koniec 2016 roku Gordon znalazł nie przetłumaczone tradycyjne źródła żydowskie, które wyraźnie zidentyfikowały samogłoski imienia Boga po hebrajsku jako „Yehovah.” Jest to podobne do angielskiego Jehowy, ale z „Y” i akcentem na ostatnią sylabę.

Imię Boga, znane jako Tetragram, jest napisane w większości hebrajskich rękopisów biblijnych z brakującą jedną z ich samogłosek, co czyni je nieczytelnymi zgodnie ze starożytnym żydowskim zakazem mówienia tego imienia. Mimo to Gordon odkrył wcześniej pięć rękopisów biblijnych z pełnym zestawem hebrajskich samogłosek dowodzących, że wymowa Tetragramu była znana żydowskim uczonym w Piśmie jako „Jehowa”.

Projekt znalezienia nowych dowodów potwierdzających to odkrycie rozpoczął się w lutym 2017 r., A za niespełna rok Gordon znalazł 1000 hebrajskich rękopisów biblijnych z pełnymi samogłoskami „Jehowa”. Obejmowały one dwa najwcześniejsze znane manuskrypty Biblii hebrajskiej z samogłoskami, Rosyjska Biblioteka Narodowa , Evr. II B 100 od roku 894 ne i Kodeks Kairski proroków od 895 r. Gordon i jego zespół znaleźli samogłoski „Yehovah” w trzech manuskryptach napisanych utraconym „Wskazaniem babilońskim”, odkrytym w Kairze Genizah w 1896 roku. 

Nie patrz w Niebo, Ojciec jest obok.

20. 10. 17 r. Warszawa. (część I)

Umówiliśmy się nieco później niż zwykle, ale oboje byliśmy szczęśliwi, że w ogóle byliśmy razem choć przez chwilę. Te wszystkie rozmowy z Ojcem, nieuchronność zdarzeń, które mają nastąpić uświadomiły nam, że każda chwila tutaj jest cenna.

  • Zobaczyłem teraz stopy Ojca, który idzie po chmurach. Stąpa po chmurach, idzie sobie… Poszedł chyba na spacer…
  • Mów dalej… Uwielbiam tego słuchać…
  • Ojciec nie chce, żebym był płaczkiem i lizusem. On chce, żebym był twardy.
  • Nie da się – stwierdzam uczciwie. Gdy czuje się Ich energię, łzy same napływają do oczu i trudno je powstrzymać. W całym swoim życiu tyle nie beczałam, jak w ostatnich czterech latach.
  • Nigdy się nie da………
  • Dzisiaj już 20 – mówię.
  • Już 20, a tu nic i nic nie będzie.
  • Jesteś pewny?
  • Na twoim miejscu siedziałbym cicho, a patrząc na ostatnią historię może być w ostatniej minucie, tak jak Edziu był w ostatniej minucie.
  • Więc pij tę kawę i ciesz się chwilą i nie mów pochopnie, bo nie licuje z tym co wiesz.
  • Ostatnia minuta może być ważniejsza niż cały miesiąc.
  • Święta prawda – myślę w duchu. Już zapomniałam, że Edziu odszedł w ostatnich minutach lipca.
  • Zobaczyłem, że postawiłem pierwsze kroki i czuję, że w pokoju są dwa fotele i dwóch mężczyzn, siedzą. Mam cykora…

  • Przyjaciół się nie obawiaj, przyjaciół witaj.
  • …….. – zamyśliłam się nad tymi słowami. Przyjaźń znaczyła zawsze dla mnie więcej niż miłość. Miłość przemija, przyjaźń trwa do końca.
  • Lubię te chwile z kawą. Ola notuje, Ja notuję.
  • Gdzie notujesz?
  • W myślach.
  • Nie lekceważ cyfr, które ci podał Piotr.
  • …  – robię oczy, bo nie wiem o co chodzi.
  • 112, 113… Ta historia się kończy, papieska.
  • …….. – zdębiałam mówiąc krótko.

Wczoraj mieliśmy rozmowę;

  • Homiel mi mówi, że wypełnia się proroctwo Malachiasza.
  • Co ty gadasz! – żachnęłam się.
  • Pytałam, czy Franciszek to ostatni papież i powiedział, że to nie ostatni przywódca.
  • Ale nie powiedział, że papież.
  • Nie po to się chodziło na nauki, żeby odpowiedzieć tak banalnie.
-Czy Franciszek jest ostatnim papieżem? 
-Na pewno nie jest ostatnim przewodnikiem. 
-Czy spełnia swoją rolę? 
-Już spełnił. 
-Wystarczy, że był. Wypełnia się proroctwo. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/11/03/nadejdzie-nowe-jeruzalem/ 
Piotr w tym momencie przypomniał sobie wizję sprzed kilku tygodni, którą szczerze mówiąc zignorowałam. Widział gacki wychodzące z podziemi galerii handlowej „Arkadia”. Wychodzili na powierzchnię jak żołnierze, jeden za drugim. W pewnym momencie dowódca się zatrzymał i wstrzymał ręką pozostałych. Powiedział coś dziwnego; Dopóki on jest, nie przejdziemy. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/02/15/nie-tylko-modlitwa-jest-wazna-ale-przyjmowanie-chrystusa-jest-wazne/ 
  • Nasz skrzydlaty przyjaciel ich blokuje, wiesz dlaczego? Walczy o odkupienie.
  • ?!
  • Homiel mi teraz pokazał kręcące się wokół siebie słońce i liczbę 365… To rok… Co to znaczy?
  • Rok? – zaczęłam gorączkowo myśleć, że rok będziesz żył tylko? To niemożliwe.
  • Ile razy widziałeś kręcące się wokół siebie słońce?
  • Nie wiem, nie liczyłem.
  • Twoja maniana przemieni się w sielankę.
  • Rok będzie jeszcze? To niemożliwe.
  • Edziu też było niemożliwe.
  • Nie bój się, nie stracisz go.
  • Wyobraź sobie człowieka, który zobaczył wszystko.
  • Jak ktoś taki będzie tu był?
  • ……. – westchnęłam, bo chyba zrozumiałam, co miał Homiel na myśli. Będzie się tu czuł obco.
  • Zobaczyłem teraz w twojej głowie niebo pełne gwiazd… Co to znaczy? Może teraz ty będziesz miała wizje?
  • Kiedy odejdzie Benedykt? – pytam myśląc naiwnie, że się dowiem.
  • Szybko. Nie bez kozery mewa gołębia przepędziła.
  • To Franciszek szybko odejdzie?
  • Nie pytaj o daty. Malachiasz nie mylił się.
  • ……. – Piotr zapatrzył się w górę.
  • Nie patrz w Niebo, Ojciec jest obok.
  • Chciałbyś Go zobaczyć?
  • Boję się.
  • A ja chcę! – prawie krzyknęłam.
  • Ty Mnie już znasz.
  • … ??? A niby skąd? – pomyślałam i przypomniałam sobie sen z chłopcem, który zgubił buty. A kiedy sobie to przypomniałam, zdałam sobie także sprawę, że cały czas z Ojcem rozmawiamy.
Klęcząc przed nim zauważyłam, że nie ma na sobie butów, a zaczął padać śnieg. Zdenerwowało mnie to, że zgubił buty i zaczęłam potrząsać jego ramionami. Dlaczego jesteś na bosaka! Miałam do niego pretensje, a on cały czas milczał. Tak klęcząc miałam jego twarz tuż przed sobą. Zauważyłam, że chłopiec patrzy na mnie uważnie, ale radosnymi oczami, był cały uśmiechnięty i szczęśliwy, jakby go to w ogóle nie obchodziło, że zgubił buty. Nie musiał mówić, ale wiedziałam, że był przyzwyczajony chodzić na bosaka, nawet zimą. Jego wzrok był tak głęboki, tak mądry, tak przenikliwy, że zamilkłam. Patrząc w jego oczy doszło do mnie, że bardzo go kocham, poczułam głęboką miłość… i to mnie obudziło. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/21/dasz-swiadectwo-mojej-wielkiej-chwaly/
  • W trudnych chwilach trzymałem twoje serce w dłoni, że by nie krwawiło.
  • Wyobraź sobie, że wszystko co razem przeszliście od dawna, znajdzie koniec tu teraz.
  • Choć tego nie wiesz twoja dusza się raduje tu i teraz.
  • Pokazał mi Ojciec małą chmurę samotną, która płynie po niebie i wpływa w wielką chmurę.
  • Wszystko musi być zrobione z głową, bo wielu ludzi jest koło was.
  • Nie chciałabym tu już wracać – przyznałam otwarcie i szczerze i prawie szeptem.
  • I nie wrócisz.
  • A ja? – Piotr.
  • Ty opuścisz w ogóle te światy.
  • Nie myśl, że będziesz się do Oli dokopywać i przekraczać granice.
  • …….. – naprędce przeanalizowałam te słowa i wygląda to tak, jakby świat Ojca był zbudowany z wielu światów.
  • Wiesz, że ten świat jest na zewnętrznych rubieżach? Prawie na końcu wymiarów wszystkich…?
  • Skąd wiesz?
  • No… Teraz przeleciałem przez to wszystko…



Dopisane 04. 07. 2018 r.

  • Ten świat trzymany jest sztucznie – nie ulega wątpliwości, że spokój tego świata był wielokrotnie zagrożony. Nie tylko w odpowiednim czasie zażegnano widmo wojen, ale także dziwnym trafem omijają naszą planetę w swojej drodze przeróżne asteroidy. Ostatnia 14/15 kwietnia 2018  r. http://www.eska.pl/news/asteroida_2018_przeleciala_bardzo_blisko_ziemi_bylo_niebezpiecznie_video/152154

  • Wyobraź sobie, że wszystko co razem przeszliście od dawna, znajdzie koniec tu teraz – wędrówka dusz skończy się w tym życiu.

  • Ty opuścisz w ogóle te światy.

Nie od dziś wiadomo, że – zgodnie z teorią Wielkiego Wybuchu – wszechświat stale się rozszerza. Jednocześnie oznacza to, że ma on swoje granice. Dlatego naukowcy są przekonani, że za jego „kulisami” znajduje się o wiele więcej niż możemy sobie wyobrazić. Na przykład inne wszechświaty, które podobnie jak nasz, „rozpychają się łokciami” i napierają na swoich sąsiadów. Najnowsze dane zebrane przez należący do Europejskiej Agencji Kosmicznej teleskop Plancka są tego pierwszym dowodem – donosi prestiżowy brytyjski magazyn „New Scientist”. W obliczu odkrycia stwierdzenie „nie jesteśmy sami we wszechświecie” może nabrać zupełnie nowego znaczenia.Jasne punkty zaobserwowane na mapach promieniowania CMB (mikrofalowe promieniowanie tła będące pozostałością po wczesnych etapach ewolucji naszego uniwersum) przez dr Ranga-Ram Chary’ego z kalifornijskiego ośrodka misji Planck (U.S. Planck Data Center) są, jak sugeruje badacz, śladem materii kosmicznej pochodzącej z sąsiednich wszechświatów. Według Chary’ego materia ta „wdziera się” do naszego wszechświata. Tego rodzaju kolizja wszechświatów jest prawdopodobna, jeśli założymy, że nasz Wszechświat jest tylko jedną z wielu „baniek”. Wieloświat, czyli zbiór wszelkich potencjalnie istniejących wszechświatów, mógł powstać w wyniku tzw. inflacji kosmologicznej – procesu ekspansji materii zapoczątkowanej w momencie Wielkiego Wybuchu. http://www.newsweek.pl/wiedza/nauka/czy-rownolegle-wszechswiaty-istnieja-odkrycie-naukowca,artykuly,373147,1.html


  • Homiel mi teraz pokazał kręcące się wokół siebie słońce i liczbę 365… To rok… Co to znaczy?

Chociaż o tym, że Słońce nie okrąża Ziemi, ale stoi w miejscu, wiemy dzięki Mikołajowi Kopernikowi już od szesnastego wieku, to jednak wtedy wielki astronom nadal nie wiedział, że nie do końca jest to prawda. Dziś wiemy, że Słońce wcale nie stoi w miejscu, ale podobnie jak Ziemia obraca się wokół własnej osi. Oznacza to, że na Słońcu można mówić o występowaniu doby. Ziemi pełny obrót wokół własnej osi zajmuje tylko 24 godziny, natomiast Słońcu aż 25 dni.

Homielowi nie chodziło o obrót Słońca wokół własnej osi, a obrót Ziemi wokół Słońca. Ruch obiegowy trwa 365 dni.

Jak masz czynić, czyń tylko dobrze.

18. 10. 17 r. Warszawa.

Kupiłam sobie czerwone spodnie, tak czerwone jak samo piekło… chyba.  Szybko miałam z tego powodu wyrzuty sumienia, że czerwone. Siadam do stolika z kawą, Piotr już czeka…

  • Mi się spodnie podobają – mówi Homiel na dzień dobry.
  • Tak? – ucieszyłam się.
  • Kolegom też. 
  • Którym?
  • Z grupy.
  • A już myślałam, że tym z dołu – zaśmiałam się.
  • Niedługo twoje migreny miną – wczoraj miałam znowu, w środku nocy musiałam brać tabletkę.
  • Odejdą z końcem roku.
  • Nie będzie już miała? – pyta Piotr.
  • Nie będzie takiej potrzeby.
  • A była taka?
  • Coś za coś.
  • Jak przestanę mieć, to przestanę Was czuć? – zdecydowanie wolę już mieć, niż nie czuć.
  • Po co migreny jak będziesz miała pełny dostęp do wiedzy?
  • ???!!! Jak to? – i zaczęłam już kombinować, czy bezpośrednio, czy po staremu.
  • Ale wiesz jak to z Piotrem jest… Czasami ma ochotę rozmawiać, a najczęściej nie.
  • To ty nie wiesz…
  • …….
  • Nie chce mi się iść do pracy.
  • Niedługo twoje problemy się zakończą, zaczniesz nowe życie.
  • Coś się zbliża? – Piotr.
  • Coś wielkiego, czego nigdy nie czułeś.
  • Kółka się kręcą, a ty jedziesz, a to wszystko jest umowne.
  • Umowne? Tak wygląda ten hologram?
  • Powinieneś wiedzieć najlepiej, to tobie się wyłoniła z powietrza twarz, ręka… – wtrącam się do rozmowy. Jak dla mnie to oczywisty dowód.
  • …….
  • Ty już idziesz do pokoju?

  • … Słyszę…
  • Wstań Mały i chodź do Nas.
  • Napijesz się ciepłego kakao, kożuchów nie będzie, nie martw się.
  • …….. – Piotr jako dziecko nie znosił kożuchów na mleku.

Wieczorem.

Otrzymaliśmy pismo z wynikami ekspertyzy jednego z rzeczoznawców. Czekaliśmy na to 8 długich miesięcy! Nikt normalnie by tego nie zrozumiał i grzmiał na opieszałość sądu, jak robi to nasz prawnik, ale on nie wie, że to Bóg Ojciec trzyma za wszystkie sznurki. Powiedział zbliża się antrakt i żaden sędzia, żaden sąd nie ma nic do gadania. Sprawa sądowa będzie trwała tyle, ile przewidział na to Ojciec. Będzie trwała tak długo, aż Ojciec powie dosyć.

-Zbliża się antrakt. Ostatni rozdział z NIP to będzie jednocześnie antrakt. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/01/23/modlic-sie-za-wrogow-to-wielki-wyczyn/

Piotr im dłużej czytał pismo, tym bardziej czerwony stawał się na twarzy.

  • Czegoś nie rozumiem. Rzeczoznawca poparł częściowo NIP, ale powołuje się na rysunek w załączniku nr 10 i problem w tym, że takiego rysunku w ogóle nie było. Skąd on to ma?
  • Napięcie rośnie…
  • Ale to niemożliwe! To by znaczyło, że albo się ten facet pomylił albo ma błędne dokumenty! – Piotr się wkurzył na maksa, bo nie tylko czekał 8 miesięcy, to jeszcze rzeczoznawca oceniał nie to, co trzeba.
  • O co chodzi Homiel?!
  • Zaufaj Ojcu.
  • Na razie byśmy mieli wyrok zwykły, a tu ma być wyrok niezwykły.
  • Czyżby to była prawda? – trudno w to wszystko uwierzyć.
  • To jest prawda.
  • Czy oni oszukują?
  • Od początku oszukują, to taki Frank Underwood – film „House of Cards” oglądamy od tygodnia.
  • Dam sobie radę w takim razie?
  • Bóg jest przy tobie.
  • Po co się ekscytujesz jak znasz wyniki?
  • ……. – Piotr westchnął ciężko. Już myślał, że będzie łatwiej, a tu ciągle pod górę.
  • Idziesz ze mną na kawę jutro? – pyta zmęczony.
  • Oczywiście.
  • Ja z wami.
  • ……. – wybuchnęliśmy miechem.
  • Uwielbiam Go… 

19. 10. 17 r. Warszawa.

Dowiedzieliśmy się, że sąsiadka, która całe życie źle życzyła Krysi, nic nie wie o śmierci Edzia.

  • I się nie dowie, przynajmniej nie od nas – Piotr zadecydował.
  • Dasz jej powietrze?
  • Nie dam. Nie dam jej tej satysfakcji, aby się cieszyła.
  • Nie dasz jej odpuszczenia?
  • …….  – zeszło ze mnie w tej chwili powietrze… Bardzo mocne słowa i na pewno słowa Ojca.
  • Wybaczam, ale nie chcę nic z nią mieć wspólnego.
  • Wiesz kto dostępuje miłosierdzia? Ten, co daje miłosierdzie.
  • Byłeś najgorszy z najgorszych w Dachau.
  • Co ???!!! 
  • Usłyszałem Dachau… może to od gacka?
  • Nie sądzę tym razem… – ale to było zupełnie coś nowego. Dachau ?!?

Pytałam jeszcze o to kilka razy, ale nie otrzymałam już żadnego wyjaśnienia. Zaczęliśmy oglądać film „Gwiezdne wojny” i scenę, gdy Lord Vader leży bez nóg.

  • Nie można pozwolić działać złu, ja bym takiego dobił – Piotr zadowolony z siebie.
  • Czym byś się różnił od niego?
  • Noo… Ale z niego urosło przecież wielkie zło?! – już nie wiedział jak się tłumaczyć.
  • Zobacz jak to zło zjednoczyło wielu.

Zamilkliśmy kompletnie zaskoczeni. Dotarło do mnie jak trudno wyrokować kiedy walczyć ze złem, a kiedy pozwolić mu działać. Kiedy rozróżnić czy zło przyniesie tylko zło, a kiedy przyniesie też dobro? Trzeba byłoby znać przyszłość, a tylko Ojciec zna przyszłość. Niewątpliwie II Wojna światowa połączyła wiele narodów. Także kilku wrogów. Wschód i Zachód. Czy to nie dziwne, że Hitler miał tak wyjątkowe szczęście? Odnotowano co najmniej 42 zamachy na jego życie, z czego około 20 uznaje się za istotne. Zwłaszcza ostatni przeprowadzony w Wilczym Szańcu jest co najmniej zastanawiający. Przedziwny „cud”. http://www.sww.w.szu.pl/index.php?id=artykuly_zamach_na_adolfa_hitlera

  • Ojcze, to co mam robić? – spytał bezradnie.
  • Wybaczyć, to jest Moja nauka dla ciebie.
  • Zakop tą nienawiść, którą masz w sobie, tak jak Ja ci wybaczyłem.
  • Jak masz czynić, czyń tylko dobrze.
  • Być stanowczym to też dobro.
  • Wybacz jej, daj jej na chleb, ale do domu nie musisz jej wpuszczać – Ojciec wrócił do kwestii sąsiadki.
  • ……. – Piotr się nie odezwał, chyba gryzł ze zgryzoty swój język, bo wielką miał ochotę sąsiadce nieco „przyłożyć”.
  • Jak się zakończy sprawa z NIP? – zmienia więc temat rozmowy, bo bezpieczniej.
  • Tak jak ci pokazałem. Choć głowę masz nisko, to ich odrzuci, nie ciebie.
  • Zapamiętaj. Ten, kto dołki kopie pod kimś, sam w nie wpada, a oni wpadną w ten dół.
  • …….
  • Pokazał mi jak ręką zgniata budynek NIP, położył rękę na dachu i zgniótł do ziemi. Pokazał jak jeden z nich wybiega w garniturze, ręka go ściąga do budynku i jeszcze raz zgniata.

  • Zgniotę Ich dla ciebie. A wiesz dlaczego to robię?
  • Dlatego, że cię kocham.
  • Ty kochasz Moich ludzi, a Ja dbam o ciebie.
  • Co mam zrobić z NIP?
  • Napisz to, co napiszesz. Zostaw to prawnikowi, a resztę zostaw Mi.

Piotr poszedł się pomodlić. Gdy wrócił…

  • Usiadłem na łóżku i się zamyśliłem…
  • Troskasz się Mały?
  • Myślę Ojcze.
  • Zawierz Mi do końca.
  • Ja cię poprowadzę pod flagą Mojego Syna.
  • Inaczej nie możesz wrócić do Mnie jak przez Niego z Nim.


Dopisane 02. 07. 2018 r.

  • Zobacz jak to zło zjednoczyło wielumusiałam spytać dzisiaj dlaczego Hitler miał tyle nieprawdopodobnego „szczęścia”. To nie jest normalne i nie może być jedynie dziwnym zbiegiem okoliczności.
  • Dlaczego Ojcze?
  • Żeby dotarł do tego momentu, do którego dotarł.

Co by było gdyby Hitler zginął podczas zamachu? 

Syn zamachowca z Wilczego Szańca uważa natomiast, że takie zwrócenie się części Niemców przeciwko reżimowi nazistowskiemu i ich nadzieje na zawarcie pokoju z aliantami spaliłyby na panewce. W efekcie wojna toczyłaby się dalej. Uważa on, że tylko całkowita kapitulacja nazizmu we wszelkich jego aspektach była najlepszym sposobem zakończenia wojny. Historycy przypominają, że spiskowcy przeciwko Hitlerowi, głównie rodziny arystokratyczne, wierzyli, że mogą wydać aliantom wszystkich ważniejszych nazistów i podpisać pokój, trzymając siły wojsk zachodnich i rosyjskich z dala od granic Niemiec. To jednak uważa się dzisiaj za iluzję.

Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/artykul/4683638,syn-stauffenberga-dobrze-ze-zamach-na-hitlera-sie-nie-udal-wazna-byla-calkowita-kleska-nazistow,id,t.html

Gdy piszę o takich sprawach jak II Wojna Światowa i zaczynam spostrzegać świat oczami Ojca, jeszcze raz uzmysławiam sobie jednoznacznie i zdecydowanie, że nie ma innej drogi, innego rozwiązania jak zaufać Bogu Ojcu do końca. Każdy ma z tym problem, ale musi zadać sobie kiedyś pytanie. Komu zaufać bardziej? Temu, kto zna całą drogę i widzi horyzont, czy temu, kto po tej drodze idzie jako ślepiec?

Jestem przy tobie. Wspieram cię i cię kocham, bardzo.

17. 10. 17 r. warszawa.

Wczoraj nie byliśmy na kawie, więc dzisiaj prawie biegłam. Poza tym była tak piękna pogoda, że aż chciało się biec.

  • Homiel powiedział, że szef NIP już zna wyniki ekspertyzy – powiedział Piotr już na wstępie.
  • I co? Jest zadowolony?
  • Nieszczególnie. Nie tego się spodziewał.
  • …… – jak dobrze mieć swojego „informatora”, kiedy o NIP nic się nie wie. Nie mamy pojęcia co tam się dzieje i co dzieję się z naszą sprawą.
  • Sędzia jest chyba wściekła, że tyle to trwa. Ale to nie jej wina przecież, tak chciał Ojciec.
  • Ale kiedy już od niej będzie zależeć wszystko przyspieszy. Wygłosi, co ma wygłosić.
  • ……..
  • Miałeś dzisiaj coś w kościele? – spytałam.
  • …….. – nic nie powiedział, ale zrobił taką minę jakby coś trzymał w zanadrzu.
  • Usłyszałem coś, czego nie rozumiem.
  • ???
  • Ja wraz z Moim Ojcem wzywamy cię.
  • …….. – cofnęłam się krzesłem z wrażenia, ponieważ wczoraj rzuciły mi się w oczy te słowa.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/05/i-przyjdziesz-do-mnie-i-cie-wezwe-jako-brata-i-zaprowadze-do-ojca/ I przyjdziesz do Mnie i cię wezwę jako brata i zaprowadzę do Ojca.
  • Przedwczoraj miałeś wizję z otwieranymi drzwiami i złotą drogą, wtedy już się zastanawiałam, dlaczego nikt cię nie zaprasza, nie woła, a dzisiaj dostałeś wezwanie!?
  • To bardzo mocne słowa. Czyli jesteś w białym domku, wstałeś, otworzyły się drzwi i już cię wzywają?
  • Chyba taaak – pokiwał głową.
  • To było dwa dni temu… – analizuję.
  • Ciekawe ile będzie trwała ta droga do pokoju… Może kolejny rok, dwa? Za Nimi nie trafisz z datami.
  • Sensowne pytanie, ale nie dam odpowiedzi.
  • Musisz wiedzieć, że Piotr jest maszyną.
  • Chcieliśmy wzbudzić w nim człowieczeństwo.
  • Wyobraź sobie taką maszynę myślącą, ile może dobrego zrobić.
  • Ale to jest niebezpieczne, kiedy maszyna zaczyna myśleć, to może się sprzeciwić – przypomniałam sobie film „Legion”, kiedy Michał sprzeciwił się Ojcu.
  • To film i lepiej tego nie rozważajmy.
  • Jeśli będziesz maszyną myślącą, ale słuchał Ojca, to możesz dużo więcej dobrego zrobić.
  • Dużo więcej? Nie wiesz co mówisz. Nie zdajesz sobie sprawy ze skali.
  • No bo skąd mam wiedzieć? – pomyślałam i miałam cichą nadzieję, że to nie z Ojcem rozmawiamy.
  • Ile ten hol miał metrów? – pytam Piotra.
  • Z 10 – 12 metrów…
  • To musi to trochę potrwać zanim wejdziesz do pokoju.
  • Ten domek w wizji był mały, ale jak się weszło to był ogromny. Szło się do pokoju, gdzie był Ojciec i młodszy mężczyzna… – Piotr opisuje ponownie co widział.
  • ……..
  • Wiesz, że Chrystus jest zdecydowanym facetem? To wojownik i wie czego chce. To nie jest tak do końca jak Go opisują, że to jedynie chodząca miłość i spolegliwość.
  • Skąd wiesz? – już zaczynam się cieszyć, bo uwielbiam tego słuchać.
  • Czuję to. To prawdziwy mężczyzna, jest bardzo zdecydowany i konkretny.
  • Takiej definicji nikt jeszcze nie mówił.
  • Ale to jest prawda? – pytam choć wiem, że to prawda. Widać to choćby z pewnego zdarzenia w świątyni.

Jezus… w świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni … do tych, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska.” (J2,14-16)

Wielu badaczy biblijnych jest zdania, że właśnie to wydarzenie zwróciło uwagę Faryzeuszy na Jezusa i wzbudziło ich gniew. Handel na terenie świątyni przynosił spore profity kapłaństwu żydowskiemu i wydaje się, że Jezus mówiąc głośno, co inni cicho myśleli, wszedł im po prostu w drogę. Nie pierwszy raz zresztą.

  • Jeśli to czuje, to prawda.
  • Skoro mowa o Chrystusie, to ma On coś do powiedzenia Oli.
  • ? – nastawiłam uszy kompletnie zaskoczona.
  • Jestem przy tobie. Wspieram cię i cię kocham, bardzo.
  • O… my… God… ! No i co? No i się rozbeczałam. Przy stoliku, przy wszystkich.
  • Niedługo naocznie przekonasz się jaki jestem.
  • Ciekawe jak wtedy Mnie opiszesz.
  • Przepraszam za szczerość.
  • Szczerość jest zawsze dobra. Mówisz co czujesz.
  • Gdy przyjdzie ta chwila urośniesz.
  • Żebyś się nie przewrócił ze względu na swój wzrost.
  • ……. – Piotr mruga na mnie pytając o co chodzi.
  • Urosnę naprawdę?
  • Gdy zobaczysz naocznie może urosnąć ci pycha. Obyś się nie przewrócił, bo to przez pychę można upaść – tłumaczę mu.
  • ……..
  • Jezus podszedł do mnie i zbliżył palce do mojego ramienia i chciał zrobić taki gest jakby odtrącał gacki, ale ze śmiechem w ostatniej chwili ogarnął mnie ramieniem jak brata.
  • Dowcipny jest! – rozbawiła mnie ta scena.
  • Zapiszę to sobie w Swoim zeszycie jak Mnie opisałeś.

Wieczorem miałam niespodziewaną atrakcję. Wracaliśmy z serwisu samochodowego, a ponieważ bardzo rzadko jestem w mieście o tej porze dnia rozglądałam się wszędzie zaciekawianiem, ponieważ Warszawa o zmroku wygląda całkiem znośnie. Zauważyliśmy na wysokim biurowcu wielką, migającą reklamę, co wydawało mi się dość fajne, ale i niebezpieczne. Każdy kierowca zapatrzony w taką reklamę to potencjalny wypadek.

Przypomina mi ten film „Blade runner”, tam też tego było pełno.

  • Podobał ci się ten film Homiel?
  • Ciekawa inspiracja.
  • Dlaczego inspiracja?
  • Dlatego, żeby tego nie było.
  • …….. – musiałam przetłumaczyć szybko na polski. Inspiracja, czy sugestia, zachęta. Ciekawa zachęta, której wolałby nie realizować.
  • Dlaczegóż Ty ciągle jesteś taki mądry?
  • Ten typ anioła tak już ma.
  • A będzie kiedyś tak?
  • Tą zupę wszyscy chcą solić, a potem nie da się tego jeść.

Jest niesamowity i kręcę głową z niedowierzania, zawsze potrafi odpowiedzieć tak, że dech zapiera.

Tak bardzo dążymy do ciągłego rozwoju technologii, wygodniejszego życia, że potem żyjemy jak w piekle.

https://www.youtube.com/watch?v=L-qLglKXme8

Przypieczętowałeś swój los.

16. 10. 17 r. Warszawa.

Dzisiaj bez kawy. Siedzimy wieczorem przed TV i luźno rozmawiamy.

  • Ludzie umierają i się rodzą w kółko. Wkrótce twoje ćwiczenia się skończączyli droga się skończy. 
  • To wszyscy się uczą?
  • Wszyscy są dla nielicznych.
  • ?!
  • To dość niesprawiedliwe – przyznaję po chwilowym przemyśleniu.
  • Ale w tym życiu i każdym następnym.
  • Aha… W takim razie to dość sprawiedliwe – czyli jedni teraz są dla innych, a potem inni dla tych jednych.

Oglądamy kolejny odcinek „House of Cards”. Zwróciłam uwagę na piękny wystrój kuchni w apartamencie.

  • Nas nawet na taką komodę nie stać – Piotr.
  • I masz szczęście.
  • Małe zepsucie prowadzi do dużego zepsucia

Przełączyliśmy na „Milionerów”. Padło ciekawe pytanie; Co według Leszka Kołakowskiego jest sklepieniem domu, w którym duch ludzki mieszka? Wśród możliwych odpowiedzi znalazły się kolejno A: rozum, B: Bóg, C: miłość, D: czas. http://www.rmf.fm/magazyn/news,11766,pytanie-za-milion-w-milionerach-zawodnik-nie-odpowiedzial-a-ty-znalbys-odpowiedz.html

  • Jeśli Kołakowski to filozof, to na pewno nie powiedział, że Bóg. Oni wszyscy filozofie kombinują tylko, oby nie powiedzieć Bóg, mam rację Homiel? – mówię całkowicie zgryźliwie.
  • Prawda.
  • A może jednak?
  • Nigdy za nim byś nie trafił Piotr. Szalony był to człowiek, ale i tacy są potrzebni.
  • …….. – pomyślałam, że muszę to sprawdzić.
  • Daj sobie spokój z szukaniem, szkoda czasu.

Korciło mnie, żeby jednak sprawdzić, ale zaufałam Homielowi, który znowu czyta moje myśli. Wyłączyliśmy telewizor i siedzieliśmy w ciszy. Opowiadałam Piotrowi, że dostałam fajnego maila z podziękowaniem za blog.

  • Do dziennika zostanie włożony wielki pierwiastek.
  • Zdjęcia?
  • Nie mów o zdjęciach.
  • Dasz dowody Mego istnienia.
  • Rany… – dotarło do mnie, że od początku z Ojcem rozmawiamy.
  • Ojcze, dlaczego się nie objawisz? To wszystko załatwi – Piotr.
  • Wtedy nic nie miałoby sensu.
  • Jakiż byłby rozwój tego człowieka?
  • Jestem dla niewielu, żeby inni wierzyli.

W pewnym momencie Piotr zaczął tak szybko mówić, że nie nadążałam z pisaniem, więc niezauważalnie włączyłam nagrywanie.

  • Ale ja widziałem i jestem człowiekiem.
  • I chcesz być dalej człowiekiem?
  • …….. – pytanie zaskoczyło Piotra i spojrzał na mnie nie wiedząc co powiedzieć.
  • Chcę być tym, kim Ty chcesz, żebym był – odpowiedział sprytnie.
  • To nie jest odpowiedź. Musisz sam wybrać.
  • Mając wiedzę i będziesz wiedział wszystko, masz wybrać.
  • Czy chcesz być człowiekiem i tu żyć z ludźmi, czy chcesz wrócić?
  • Nie pytaj, czy byłoby dobrze jak Ja chcę, lecz jak ty masz wybrać.
  • Masz wybrać.
  • Masz wybrać? No więc co wybierasz? – pytam rozszerzając z ciekawości oczy do granic możliwości. Czułam, że szykuje się ważna rozprawa.
  • ……..
  • Wszyscy słuchają.. – a Piotr nie wie co ze sobą zrobić.
  • ………
  • Mogę wybrać za ciebie – podsuwam mu pomysł, bo on się ciągle waha.
  • Zawsze wybiorę Boga … Tylko chodziło mi o to, że On nie chce może tego… Może On chce, żeby tu być, tych ludzi prowadzić, ale Boga wybiorę zawsze, zawsze.
  • Chcesz wrócić do Domu, powiedzmy sobie szczerze…
  • ……. – Piotr się rozkleił.
  • Już mi dałeś odpowiedź. Nie ustami, a łzami i to jest prawdziwa odpowiedź.
  • Hm… Jeśli nic nie zrobię co się stanie z nimi?
  • …….
  • Zobaczyłem scenę, zobaczyłem swojego pracownika w domu jak mówi do mamy; gdyby nie Pan Piotr, to nie wiem co byśmy zrobili.
  • Kogo wybierasz?
  • Zawsze pójdę za Tobą.
  • To weźmy te wszystkie rodziny razem i twoją rodzinę, twoją córkę i żonę w rozpaczy, kogo wybierasz?
  • Zawsze pójdę za Tobą.
  • Chciałbyś, żeby wilk był syty i owca cała, co Piotr?
  • Ale sam mówisz, a słucham jak to mówisz, że w życiu trzeba wybrać.
  • Nie da się i mieć świecę i ogarek. Zostawisz ich wszystkich z problemami?
  • Dla ciebie zostawię.
  • Przypieczętowałeś swój los.
  • …….
  • No co mam powiedzieć? Mam kłamać? Powiedziałem prawdę – zaczął mi się tłumaczyć.
  • Powiedziałeś prawdę?
  • ……..
  • Chrystus powiedział zostaw wszystko i idź za mną – pocieszyłam Piotra, bo wiedziałam, że jest w wewnętrznej głębokiej rozterce.
  • Wierzę Ojcu, że zadba o wszystkich.
  • Cwaniak jesteś.
  • Czemu? Nieszczery jestem? Dlaczego cwaniak? No powiedz dlaczego cwaniak?!
  • Bo ty chcesz…. Zostawiasz Ojcu załatwienie sprawy z nami.
  • Pilnuję ludzi jak mogę. Tych, których mi powierzył. Dał mi tych wszystkich ludzi i ja ich pilnuję. To, co mogę, to robię jak najlepiej, pilnuję ich mówiąc krótko…
  • Ale ja nie jestem stąd…! – rozżalił się na całego, bo już zwątpił, czy dobrze wybrał.
  • Ja cię rozumiem.
  • Gdybym miał sekundę zastanowić się, a wybór Ojca… Powiedzieć ci? Wybieram Ojca, od razu ci to mówię bez zająknięcia.
  • Czy Ojciec jest zadowolony z twojego wyboru?
  • Podejrzewam, że nie. Pewnie mówi… do końca cwaniaczek.
  • Myślę, że nie…. – zamyśliłam się.
  • Jak to mówi? … Przypieczętowałeś swój los… to nie jest dobre słowo.
  • Uważaj, to słowo Ojca.
  • . dziwnie brzmi.
  • ……..
  • Dobra! Przestaję rozważać, trzeba wziąć się za robotę.
  • To ważna rozmowa była… Bardzo… Nie zdajesz sobie sprawy nawet. Kiedyś prosiłeś o przedłużenie życia, a teraz?
  • Ja nie proszę o zabieranie życia, dostałem pytanie kogo wybieram, ale mam tych ludzi to i trzymam.
  • ……..
  • Co tak dziwnie patrzysz? – Piotr.
  • Zastanawiam się…
  • No czułaś jak to mówiłem, coś taka zakłamana…?
  • Nie jestem, tylko się zastanawiam…
  • Nad czym?
  • Czy dobrze wybrałeś.
  • Powiedziałem, co czuję.
  • Tak samo powiedziałabym.
  • Miałem cię o to zapytać. I dałaś mi odpowiedź.
  • Gdyby mi Ojciec zadał takie pytanie…
  • Co byś odpowiedziała?
  • To samo.
  • Bóg jest ponad wszystkim, my tego dotykamy, On nam to daje. Tym bardziej, że coś z moją głową się stanie.
  • Mnie pytasz?
  • No ciebie, no bo ty dostałaś znaki.
  • No taaak, ewidentnie – przypomniałam sobie, że usłyszałam słowo „głowa”.
  • To był twój głos, zza ściany, nie gdzieś tu… – przypominam sobie bardziej.
  • Nie mogłaś mnie słyszeć zza ściany.
  • Myślałam od kiedy głowa cię boli? Najpierw się ucieszyłam, że jesteś, że żyjesz, a potem zaczęłam myśleć od kiedy to cię głowa boli? i wtedy bum, uderzenie w szafę.
  • ……..
  • To było dobre… Jak Oni to robią? Chciałabym podziękować Ojcu za te znaki.
  • Pan Bóg daje ci znaki, masz trochę tych sytuacji. A ja ciągle słyszę od wczoraj ehue ana…



Dopisane 28. 06. 2018 r.

  • Nigdy za nim byś nie trafił Piotr. Szalony był to człowiek, ale i tacy są potrzebni w tym zdaniu i w tym kontekście „szalony” nie znaczy medyczne szalony. Są ludzie o wielu teoriach, wielkiej wyobraźni, myślący nietuzinkowo, tacy, za którymi nigdy by się nie trafiło i taki był Kołakowski.

Nieznane oblicze Leszka Kołakowskiego. Ujawniono niepublikowane teksty Leszek Kołakowski, w do tej pory niepublikowanych i mniej znanych tekstach, chwali snobizm i niepunktualność, irytuje się na wieczność, a nawet relacjonuje nam swoje życie – ze szczególnym uwzględnieniem szalonego wręcz powodzenia u kobiet.

Niezwykłe poczucie humoru, językowa wirtuozeria i zabawa słowem przenikają tę twórczość, która choć uznawana przez samego autora za zabawny dodatek do dzieł poważniejszych, pokazuje nieznane oblicze twórcy ”Moich słusznych poglądów na wszystko”.

https://ksiazki.wp.pl/nieznane-oblicze-leszka-kolakowskiego-ujawniono-niepublikowane-teksty-6179836056344193a

Jesteś przyjacielem Ojca?

12. 10. 17 r. Warszawa.

Piotr pomógł mi wczoraj z migreną, a dzisiaj wróciła.

  • Szkoda, że nie jest to trwale, nie umiem na trwale – zmartwił się.
  • Ale będzie trwale.
  • Może po fali będziesz mógł więcej? – pocieszam sama siebie.
  • Fala, nie możesz powiedzieć jak to będzie?
  • Stracisz grunt pod nogami zanim poczujesz, że go straciłeś.
  • Ale jestem coraz słabszy.
  • Wmawiasz sobie.
  • W tej wizji znalazłem się na szczycie fali nagle, nawet tego nie zauważyłem, kiedy się tam znalazłem.
  • Uważaj, olśnienia możesz dostać w każdej chwili.
  • ……..
  • Wiesz co teraz zobaczyłem? Pamiętasz ten film z Angeliną o wróżce? Straciła skrzydła, były gdzieś w szafie i one się wyrwały z szafy i zaczęły jej szukać.
  • Noooo – musiałam poszperać trochę w pamięci.

https://youtu.be/Jla0OGKgOdM?t=49s

  • Skrzydła cię szukają. Ojciec je wypuszcza z pojemnika.
  • Czy możesz coś więcej powiedzieć?
  • Wesoło będzie.
  • ……….
  • Musisz jakoś zabezpieczyć ludzi, bo będą płakać.
  • Za tobą wszyscy, nawet ci, którzy cię nie lubią.
  • Ale przecież będę żył.
  • Ale inaczej. Lecz spokojnie, jeszcze chwila.
  • Kończysz jedno życie, pogrzebiesz je i zaczniesz nowe.
  • Będziesz duchowym prorokiem. 
  • Ale będzie dalej się śmiać? – chcę się dowiedzieć jak bardzo się zmieni.
  • Ten świat się skończy, nad czym będziesz ubolewać.

14. 10. 17 r. Warszawa.

Każdego dnia oczekuję, że zdarzy się fala. I zdaję sobie sprawę, że robię ciągle ten sam błąd przypisując sobie umiejętność rozpoznawania dat, a przecież to nie ja piszę scenariusze. Muszę zupełnie zmienić sposób myślenia, nie oczekiwać niczego, a tylko po prostu normalnie żyć każdym dniem.

Przy kawie nie odzywaliśmy się do siebie, bo oboje byliśmy chyba mimo wszystko lekko zawiedzeni.

  • Waszym błędem jest naznaczanie dat. Daty to jak wróżby.
  • Nie wyznaczajcie terminów, one się nigdy nie sprawdzają. Tylko Ojciec wie.
  • Ojciec chciałby, żebyś już wrócił, ale musisz tutaj trwać.
  • Ta fala nie odpuści, ona nadejdzie i ona się stanie. Ty najbardziej będziesz zdziwiony – do Piotra.
  • Nie mam pojęcia czym będzie fala. Ta niewiedza mnie niepokoi, ale ufam Ojcu i czekam.
  • Nie martw się i nie płacz Ola.
  • Pan Bóg wie lepiej – Piotr.
  • Jesteś przyjacielem Ojca?
  • Jestem.
  • Jesteś.
  • Ten ciężar z czasem odczujesz, bo weźmiesz na siebie ten ciężar z racji tego, co niesie twoje imię.
  • ……..
  • Ojciec widział twój plan wczoraj. Przypominam, że październik nie pokazał swojego oblicza.
  • A pokaże ? – pytam z nadzieją.
  • Może.
  • Zobaczyłem małą, rozżaloną dziewczynkę, która dostaje lizaka. Czyli coś dostaniesz na pocieszenie.
  • Skoro jesteś Moim przyjacielem to wpadniesz do Mnie na kawę?
  • Oczywiście, tylko powiedz kiedy Ojcze. Muszę się przygotować.
  • Tu już jesteś gotowy, to Ja ci przygotuję drogę.
  • A co ja mam robić? – pytam.
  • Wrażenia ty opiszesz i się nie kryj. Pisz wszystko jak przyjdzie pora. Dostaniesz wolną drogę.
  • Nie wiem, czy będę miała na tyle odwagi, by pisać wszystko. To jest… – zabrakło mi słów, bo im dalej, tym dziwniej.
  • Będziesz wiedzieć co masz robić.
  • Słuchając siebie, słuchasz Nas.
  • Zawierz swojej intuicji. Nie słuchaj doradców.
  • Trzeba mieć pieniądze, aby wydać książkę.
  • Słyszę fortune… to chyba po angielsku – Piotr.
  • Starczy dla każdego, na upartego starczy na opał.
  • ……… – oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Niedawno narzekaliśmy, że grzanie domu jest koszmarnie kosztowne, a więc i to Ojciec słyszał.
  • Jeśli to się wydarzy… to będzie niesamowite!
  • Ta książka to będzie wspólne dzieło.
  • Wspólne?
  • Twoje i Ojca. Prawie przygodowa z dodatkami dramatokomizmu.

Zamyśliłam się nad ewentualnymi pieniędzmi, które mają nadejść. W myślach układałam co zrobię z książką. Miałam ją w wyobraźni, będzie złota z tytułem Bóg, w różnych językach. Odpowiednia strona internetowa… 

  • To cel życia Oli.
  • Podoba Ci się Ojcze mój pomysł?
  • Przepiękny, pociągnie wielu i diabeł wyjdzie na wierzch z imieniem.
  • Wpierw ich kupisz, a potem pójdą za tobą.
  • Testem jest to, co teraz masz.
  • Musisz zgłosić się do jakiegoś wydawnictwa – Piotr.
  • Nie doceniasz swojej żony – zaczynam się śmiać… 
  • … Sama założę.

Jadąc do kościoła.

  • Pan Bóg sztucznie trzyma mnie przy życiu.
  • Sztucznie to trzymałem cię przed sercem.
  • Teraz żyjesz. Umiar, pamiętaj! I rozsądek!
  • Dzisiaj miałem fajną wizję. Ktoś mi pokazał, że mogę dostać nowe audi A 8 albo 662 tysiące zł w gotówce, miałem wybrać. Wybrałem pieniądze i od razu rozdysponowałem je między ludzi.



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/