Daty wyznaczone.

24. 02. 19 r. Warszawa.

Kaczyński na konwencji wyborczej powiedział coś, na co zwróciłam uwagę szczególną.

  • Jeśli przegramy, będzie gorzej niż było.

https://www.wprost.pl/kraj/10193646/konwencja-pis-nowe-propozycje-w-tym-ogromna-zmiana-w-500.html

Przyznałam mu rację, bo przypomniałam sobie wizję Piotra.

Piotr wrócił z egzorcyzmów… 
- Podczas modlitwy znalazłem się w piekle. Nie wiem jakim cudem wsadziłem tam głowę i się rozglądałem, gdzie te cholerne gacki pouciekały. Dokopałem się do jaja znowu. Złapałem gacki, wsadziłem do tego jaja i ono napęczniało jak worek. Związałem na górze, a worek się stał cały pękaty. I wtedy usłyszałem… 
- Co będzie jak ciebie zabraknie i pęknie ? 
- Wybuchnie z wielką siłą ? 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/01/14/6735/

Gdy pęknie, zaczną działać ze zdwojoną siłą … Będzie gorzej niż było …

  • Coś mi się wydaje, że Kaczyńskim kieruje Ojciec – przyszło mi do głowy.
  • I tobą też.
  • O! Dziękuję.
  • Nie ma sprawy.
  • …….. – wybuchnęliśmy śmiechem.

Śmiejąc się przyszło mi do głowy jeszcze, że Ojciec kieruje przecież każdym, kto służy Mu w jakimś celu. A być może każdym bez wyjątku, niezależnie czy służy, czy nie służy.


Piotr ogląda przed nami jadący samochód, nowiuteńką Skodę.

  • Ładna, ale wolałbym Audi.
  • A Ja wolałbym, abyś nie wolał.
  • Chciałem jeszcze auto kupić.
  • Powiedz co jeszcze planujesz.
  • Na wartę muszę cię skierować.
  • A teraz nie jestem ?
  • Teraz ćwiczysz.
  • …….
  • Na pewno coś się ze mną stanie ! – panikuje.
  • To co z tobą będzie jak mi się coś stanie ?! – panikuje dalej. 
  • Czemu dajesz jej niepokój, skoro Ja to przygotowywałem ?
  • Bez względu na wszystko masz się nie bać – Ojciec mnie uspakaja.

Wieczorem.

Pokłóciliśmy się. Do tego stopnia, że nie chciało mi się rozmawiać z nikim. Piotr coś tam zagaduje i przełącza na film, którego tytułu nie znamy, ale sprawdzamy; „Zapowiedź”.

  • To zapowiedź, teraz już wiesz.
  • Daty wyznaczone.
  • ……. – nie ruszam się, nie wyciągam długopisu, nie notuję, choć wiem, że to odpowiedź na moje myśli.

Przygotowując tekst na blog zastanawiałam się nad zdaniem, które tam pisałam… Zastanawiałam się nad datą paruzji, a teraz Ojciec mówi daty wyznaczone. Ewidentnie wiedział nad czym rozmyślam. 

Daty powtórnego przyjścia Jezusa i zamykania „teatrzyku” oczywiście nigdy Ojciec nie zdradzi. Wydaje się jednak jasnym, iż mocno nas to zaskoczy. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/25/jestes-kopia-mnie/
  • Ojciec cię pyta…
  • Czy to cię interesuje ?
  • ……. – dusza moja się cieszy, ale mózg nadal smętny.
  • Jest dla ciebie nagroda, że dobrze pracujesz.
  • ……. – wzruszam ramionami, ale w środku czuję radość.
  • A co chcesz wiedzieć ?
  • …….. – chciałam spytać „kiedy”, ale mówię.
  • Nie śmiem pytać …
  • Odpowiedź mistrza.
  • Mam dla ciebie zagadkę.
  • Jaki ptak śpiewa najgłośniej ?
  • ……. – oczy w słup, nie mam pojęcia.
  • Powiedz jej, który to ptak …
  • To jest wskazówka dla ciebie.

Sięgamy do internetu …

  • Śpiewak… Drozd… Robi wiosenny koncert… – Piotr czyta na głos.
  • Jutro się tym zajmę… – odparłam.
  • Nie lekceważ tego ptaszka.


25. 02. 19 r. Warszawa.

Wczoraj nie mogłam zasnąć, a dzisiaj wstałam już o 5 rano. Pojawiłam się na kawie obowiązkowo. Choć wczorajsza żałość trochę mi przeszła, to nadal nie chciało mi się odzywać.

  • Miałem wizję w nocy od 2 do 4 nad ranem. Jeździłem kabrioletem w ciemnym, wielkim pomieszczeniu i goniła mnie matka Anety. W końcu usłyszałem, że nie mogę wiecznie uciekać i kazali mi stanąć z nią twarzą w twarz. Zobaczyłem, że jej matka ma długie czarne włosy, tłuste, brudne, poplamione krwią, rozwichrzone, wyglądała jak wściekła czarownica. Darła się i przemieniała w demona.

Tak mnie zaskoczył tą informacją, że zapomniałam o jakiekolwiek kłótni. Nie sądziłam, że po tylu latach odezwie się stara historia. Osoba naprawdę niebezpieczna, uprawiająca czarną magię, prawdziwa czarownica, którą Piotr jako młody chłopak poznał 33 lat temu. Mieszkała zaledwie 200 metrów od jego domu, więc była to zapewne kwestia czasu, żeby się spotkali bliżej. Słyszałam o tej kobiecie zupełnie też przypadkowo. Ktoś u fryzjera opowiadał, że w pobliżu mieszka kobieta, która stawia karty i złorzeczy ludziom, dziwne rzeczy się u niej dzieją, talerze latają, ale wiele można załatwić … Już wtedy pomyślałam, czy to czasami właśnie nie ona.

  • Dzisiaj w kościele spytałem dlaczego ją widziałem i wtedy Ojciec powiedział do mnie …
  • Ma na imię Danuta, lecz nie wyrzucaj jej do piekła, lecz tam skąd przyszła.
  • Dziwne…. – pomyślałam. Miejsce tam skąd przyszła to coś innego niż piekło ?
  • No to mamy następny problem – wzdycham.
  • ……..
  • Ona już wie, że ty wiesz.
  • Modlitwami odsłoniłeś ją z ukrycia.
  • Hmm …
  • Jak wychodziłem dzisiaj rano z domu Homiel kazał mi się wrócić i wziąć ten wczorajszy różaniec.
  • Po co ?
  • Dla osłony, będzie cię atakować ze wszystkich sił.
  • No to mamy przechlapane – wzdycham znowu. Kolejna energia, z którą trzeba będzie walczyć .
  • Najważniejsze, że wiesz.
  • Przed tobą nowe zadanie, wyrzuć ją tam, skąd wyszła.
  • Ona już wie, ale nie rozumie kim jesteś.
  • To jest prawdziwe zło.
  • Myślisz, że ten różaniec jest ot tak sobie ?
  • To nie będzie zwykła bitwa.
  • Coś Piotrowi grozi ?
  • Nie pytaj co jemu grozi, lecz co jej grozi.
  • Jej grozi samozagłada.
  • Hmm… Ale co tak nagle po 33 latach ? – dziwię się.
  • Dla Piotra to ćwiczenie, szkolenie.
  • Czy ona może naprawdę zaszkodzić ?
  • Przy takiej ochronie ? Nie.
  • Chodzi o to, żeby on pracował i ćwiczył.
  • Szkoda, że mieszka tak blisko.
  • Szkoda i nie szkoda.
  • Wrogów trzeba trzymać blisko siebie. Przy jej możliwościach szybko poczuje.
  • Ta matka ma krew na włosach …
  • Czyli tylu ludzi skrzywdziła ? A co to za różnica mówić; „iść tam skąd przyszły”, a iść do piekła ?
  • Bo nie jesteś sędzią …
  • Aaa… Mocne – kiwam głową ze zrozumieniem.

Sytuacja niezwykła. Pani Danuta ma córkę, którą wychowała na swoją modłę. Kiedyś zaplanowała sobie, że Piotr wejdzie do jej rodziny, ale Ojciec miał inne plany. Kilkanaście lat temu spotkali się na drodze przypadkowo raz jeszcze. Powiedziała;

  • Ja tobie nic nie mogę zrobić, ale masz jeszcze dzieci – i odwróciła się napięcie.

Zrozumieliśmy, że to przyczajony wróg, z którym lepiej nie zaczynać. Ale to było kilkanaście lat temu, na długo przed Homielem. A dzisiaj mam wrażenie, że Ojciec chce w końcu zrobić z tym porządek. Tak wyraźne wskazanie jak ktoś ma na imię „Ma na imię Danuta” zdarza się w naszych rozmowach chyba po raz pierwszy. A rzeczą wiadomą jest, że znając imię „prawdziwego zła” dużo łatwiej z nim walczyć. 

  • Nie lekceważ drozda śpiewaka, jego arię wiosenną, co on tam sobie śpiewa …
  • Zapomniałam … – przyznaję.
  • A ty masz być silniejsza.
  • Ta chwila przemija, niedługo nowe zadanie was czeka.
  • Będziesz grała jedną z głównych ról.
  • ……. – ciężko mi się zrobiło.
  • Będziesz pisała, notowała, uczyła i grosza za to nie weźmiecie.
  • Ten czas się kończy, przygotuj się na nowe zadanie.
  • Wiesz o co gramy ?
  • O ludzkość – westchnęłam.
  • Jeśli gracz wie o co gramy i co jest w puli, to jest dobrze.

Dzisiaj pisałam na blogu ważne słowa i włosy mi dęba stają, kiedy sobie uzmysłowię jak bardzo są ważne. 

- Jeśli chcesz czasowniki wiedzy… 
- Jeśli stanie się niemiłosiernie bezpiecznie wiedz, że to jest ten czas. 
- I zobaczą to czego nie widzieli. 
- I poczują to, czego nie czuli. 
- Lecz niewielu to zrozumie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/25/jestes-kopia-mnie/

Wieczorem.

Zgodnie z poleceniem sprawdzam drozda.

Od wieków w Europie, śpiew drozda miał zwiastować deszcz. Uchodził również za przynoszącego długowieczność, gdyż jego spożycie miało przedłużać życie. Chrześcijanie w jego dźwiękach dopatrywali się śpiewu Rajskiego Ptaka, zwiastuna Dobrej Nowiny. https://ciekawe.org/2015/05/12/znaczenie-i-symbolika-ptakow-w-roznych-kulturach/

Głos podgatunku występującego na Hebrydach Zewnętrznych usłyszeć można głównie od lutego do czerwca, powszechniejszy podgatunek śpiewa od listopada do lipca. Z powodu masy gatunek wykonuje jeden z najgłośniejszych ptasich śpiewów[24][25].

Tylko samiec, drozd śpiewak budzi cały las i okolice z gałęzi korony drzew już o godzinie 3:00 i wyśpiewuje swoje trele przez blisko godzinę; http://dzienniklesny.pl/przyroda/muzyka-przyrody/

Przylatują na zimę do Izraela, jest ptakiem pospolity, wracają na wiosnę do Europy.                   https://www.israbirding.com/checklist/

O trzeciej w nocy zmartwychwstał Jezus. Drozd faktycznie zwiastuje Dobrą Nowinę.

  • Czy coś jeszcze mam odkryć w związku z drozdem ?
  • Cały świat.
  • … ???… – uśmiechnęłam się, ale i tak nie rozumiem.
  • Mały, czas na ciebie. Czas do pracy.

Piotr poszedł na egzorcyzmy. Po …

  • Czas na ciebie.
  • Długo jesteś poza Domem, czas do pracy.
  • Przed chwileczką robiłem egzorcyzmy.
  • Może czas zrobić więcej.
  • Czyli ?
  • Czyli nic nie wywnioskujesz.
  • Nooo… – nie wiedział co powiedzieć .
  • Ten ptak jest ważny. Ten drozd. 
  • Ale Ojcze, ja już wszystko co było do znalezienia, to znalazłam chyba – rozkładam bezradnie ręce.
  • I jakie wnioski ?
  • No… zwiastun dobrej …
  • Na wiosnę.
  • Wiosna za dwadzieścia parę dni… – patrzę bezradnie na Piotra. Nic nie rozumiem.

W TV trafiliśmy na końcówkę filmu „Łowca androidów II”. Uwielbiam pierwszą wersję i po-uwielbiałam drugą wersję.

  • Tak mogę umrzeć Ojcze… – powiedział Piotr.
  • Już ci więcej nie pozwolę.


Dopisane 18. 11. 2019 r.

  • Drozd. Na wiosnętrudne są czasami przekazy Ojca, zdaję sobie sprawę. Wiele w nich symboliki, więc trochę wyjaśnię, ponieważ dzisiaj wiem już o co chodzi. Wiosna to symbol narodzin, odnowienie życia w naturze. Drozd to zwiastun nadchodzącej wiosny, czyli narodzin, czyli nadchodzącej Dobrej Nowiny … A czym jest Dobra Nowina ? „Kim” jest drozd …  

Biblia mówi: „A kiedy Jan został uwięziony, przybył Jezus do Galilei, gdzie głosił Dobrą Nowinę o Bogu, mówiąc: Wypełnił się czas i przybliżyło się królestwo Boże. Nawróćcie się i uwierzcie w Ewangelię!”Mk 1,14-15 (BWP)

A wszystko to jest związane z dniami ostatecznymi Apokalipsy. Zwiastun Dobrej Nowiny zacznie się w Europie, jako i ten drozd, który wraca z Jerozolimy na wiosnę. 

Twoje miejsce już przygotowane.

23 .02. 19 r. Warszawa.

Piotr myśli o firmie, ja myślę o kodzie. Nadal jestem pod wrażeniem.

  • Ojcze, czy nadchodzi fala ? – … ledwo skończyłam pytanie zrozumiałam, że pytam bez sensu. Fala nadchodzi, jak i apokalipsa nadchodzi. Nie wiadomo kiedy będzie, ale się zbliża. To zbyt ogólne pytanie, więc odpowiedź mnie nie zdziwiła.
  • Oczywiście, od początku było wiadomo.

Pojechaliśmy na kawę …

  • Ktoś mi źle chyba życzy, bo widziałem lecące w moim kierunku noże. Albo to sam gacek, albo człowiek. Na szczęście to  widziałem i dlatego zbudowałem osłonę nad sobą … – Piotr wzdycha. 
  • Maryja dała mi zbroję, to się nie boję noży – wzruszył ramionami.
  • Ach ta Maryśka …
  • Masz Ojcze humor dzisiaj – ucieszyliśmy się oboje.
  • …….
  • Księgowa mi wczoraj powiedziała …
  • Jak pan to robi, że pan widzi wszystko… ?
  • Hmm … Ty tak lepiej nie pokazuj co możesz – przyszło mi do głowy.
  • Widzisz, co masz widzieć …
  • Właśnie, widzisz tyle, na ile ci pozwalają.

Cieszyłam się z tej chwili, kiedy byliśmy w trójkę, ale jednocześnie rozmyślałam co może nadejść. Strach się bać.

  • Co się stanie… ? – Piotr pyta po raz setny.
  • Myślałaś, że ten ślub jest ot tak sobie ? Gamoniu ?
  • Dlaczego gamoniu ? – Piotr się obruszył.
  • Mówię ostatni raz gamoniu, bo potem już nie będę mógł tak mówić.
  • Jednym ruchem palca fontanna dobrobytu napłynie.
  • Zobaczyłem ruch palca i fontannę, która wytrysnęła.
p.s. Piotr powiedział fontanna, ale chodzi o gejzer, wyszło to podczas niedawnej rozmowy. Gejzer jako symbol nagłości wydarzenia.
  • Dni przedwiosenne… Ciekawe o co chodzi… – myślę głośno.
  • To tata chce coś.
  • A Ola ?
  • To ciebie nie dotyczy.
  • Ty masz inną robotę – mówi Ojciec do mnie. 

Pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Daliśmy cygance datek, uklękliśmy pod krzyżem. Wszystko bez słów. Piotr się rozpłakał. Nie pytałam, bo sam nie chciał mówić. Nawet w aucie długo nie chciał mówić.

  • To nie mów ! – byłam zła na niego.
  • Ojciec mi powiedział, że nie chce już słuchać moich pytań co ze mną będzie.
  • Twoje miejsce już przygotowane.
  • Ty córko to zrozumiesz.
  • Pamiętaj, że Mały to dobro ogólne.
  • Musisz to przyjąć.
  • A Ola jest dobrem ogólnym ?
  • Jest dobrem dobra ogólnego.
  • ?! Rozumiesz coś z tego ? – szepcze do mnie.
  • ……. – roześmiałam się. Rozumiem niewiele.

Dojechaliśmy do domu. Wysiadamy z samochodu i kierujemy się ku wejściu. Oboje zatrzymujemy się widząc to.

Lampa uliczna stojąca przed wejściem, która ma przymocowaną skrzynkę, a na skrzynce leży różaniec.

  • Widzisz ? – pytam.
  • Chyba ktoś zgubił.

Zapewne tak, ale po doświadczeniu z krzyżem w klasztorze w Kazimierzu Dolnym nie byłam pewna, czy nie zgubił celowo. Gapimy się na niego przez jakiś czas i postanowiliśmy iść jednak dalej. W połowie drogi…

  • To nie przypadek. Ojciec kazał mi wrócić.
  • To Ja go tam położyłem.

Dwa tygodnie temu pisałam;

- Pan Bóg powiedział, że muszę zrobić następny krok, że muszę odprawiać różaniec… A wiesz ile to będzie trwało ?!!!! 
- …….. – zaczęłam się śmiać, bo miał taką minę, jakby szedł na rwanie zęba bez znieczulenia. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/11/jesli-chcesz-zrozumiec-wszystko-musisz-zrozumiec-siebie/

Pisząc zastanawiałam się, kiedy Piotr zacznie w końcu odmawiać różaniec. No i proszę… Nie tylko mu „podrzucili” różaniec, to jeszcze jego krótszą wersję, aby znalazł czas choć na tyle.

  • Ojciec kazał mi nosić ten różaniec w marynarce i modlić się w każdej wolnej chwili.
  • ……. – roześmiałam się, bo już to widzę ! On nigdy nie ma czasu.
  • To nie jest powód twój do śmiechu, a do radości.


Dopisane 16. 11. 2019 r.

  • I to jest prawdziwe „Resurrection”.

Najnowsze dane dotyczące filmu; zdjęcia rozpoczynają się w przyszłym roku, premiera 2021. Z tego wynika, że nasze „resurrection” będzie przed filmem, co by się zgadzało z dalszymi badaniami nad kodem Biblii. 


  • Ty córko to zrozumiesz. Pamiętaj, że Mały to dobro ogólne. Musisz to przyjąć.

Rozumiem dzisiaj. Postaram się wkrótce to wyjaśnić.

Antychryst już jest.

22. 03. 19 r. Warszawa.

Odkąd natrafiłam na rabina Kaduriego i jego wizję dotyczącą Mesjasza zupełnie inaczej spojrzałam na Judaizm. Człowiek raptem sobie uświadamia, że właściwie cała Biblia opiera się na hebrajskich prorokach, więc błędem byłoby odrzucać to bardzo ważne źródło wiedzy jakim jest Judaizm. Jeśli Chrystus był Hebrajczykiem to logiczne jest, że o nadejściu Mesjasza Hebrajczycy powinni wiedzieć najwięcej. Nawet teraz, a może zwłaszcza teraz.

Szukając wczoraj na YouTubie dodatkowych informacji o Kadurim kątem oka po prawej stronie, w innych propozycjach filmów zwróciłam uwagę na hasło „messiah”. I tak natrafiłam na rabina Glazersona, który okazał się najbardziej znanym badaczem kodu Biblii. https://www.youtube.com/watch?v=FHLU5Q684Bs Niewiele zrozumiałam z tego co mówił, a mówił o nadejściu w tym roku Mesjasza. Mój wzrok przyciągnęło jeszcze coś innego. Słowo „The Angel”.

Kod Biblii to ciekawe odkrycie, ale mówiąc szczerze nie byłam do końca przekonana, ponieważ w Biblii dzięki kodowi zazwyczaj odkrywano informacje po fakcie, po jakimś wydarzeniu, a nie przed. Wiele więc jest okazji do manipulacji. Jednak przypomniałam sobie pewną naszą rozmowę.

- Wielka tajemnica jest przekazana i zawarta w Torze, znają ją nieliczni. 
- Zamknięcie tego wszechświata. 
- Jej obecność i jej czas się wyczerpie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/30/tajemnica-tory/

I teraz patrząc na analizę Glazersona muszę uderzyć się w pierś. Myliłam się.

  • Ojcze, czy ten rabin i jego odkrycie… To ważne ? – pytam niepewnie.
  • Czy długo to szukałaś ?
  • Nie. „Przypadek” – wzdycham.
  • Łatwo to znalazłaś ? Co sobie pomyślałaś ?
  • Złapałam się za głowę i pomyślałam, że to kurna niemożliwe … – … powiedziałam kompletnie szczerze i otwarcie po chwili wahania. Po co mam się kryć, kiedy i tak Ojciec widzi moje myśli.
  • Widziałaś prawdę. Masz wszystko w jednym.
  • Ale… Kurcze, tam jest wymieniony anioł … – robię kwadratowe oczy.
  • Ten, na przeciwko którego siedzisz, jest na tej kartce.
  • Oni to odkryli, ale ty to widzisz.
  • Musisz mieć dostęp do wszystkiego pisząc taką książkę.
  • Na końcu książki zrobisz pieczęć.
  • Powiem ci jaka to będzie pieczęć.
  • Wszystko co tam jest, to prawda.
  • ……. – ciarki mnie przeszły.

Gapię się na Piotra jak pije tą swoją kawę i oczom nie wierzę …

  • I znowu kawę wypiliśmy i znowu coś napisałaś i znowu dzień przeszedł, ale ciąża idzie do przodu i świadczy to o tym, że ten temat w końcu się skończy.
  • Ciąża… Hmm… Naprawdę łatwo znalazłam.
  • Dziwny zbieg okoliczności ?
  • Taaaa… Czy ta książka wyjdzie, gdy będziesz jeszcze tutaj ? – pytam Piotra.
  • To już techniczny szczegół.
  • Zaczarowana dorożka, zaczarowany dorożkarz, zaczarowane konie, wszystko zaczarowane …

Słowa z wiersza; http://wiersze.kobieta.pl/wiersz/konstanty-ildefons-galczynski/zaczarowana-dorozka-88  Przypominają mi ewidentnie niebiański ślub.


Wracałam do domu z duszą na ramieniu. My sobie tak często rozważamy, żartujemy, a teraz wydaje się, że to wszystko zaczyna być na „śmiertelnie” poważnie. Odkrycie Glazersona ścięło mnie z nóg, mogłabym powiedzieć, że nawet dosłownie. Zadzwonił Piotr.

  • Rozmawiałem z Ojcem teraz. Powiedział…
  • Nie martw się o jabłonkę ( p.s. córkę) i Olę, bo to Ja przygotowałem dla nich miejsce.
  • Nie będą skazane na czyjąś wolę tak albo nie.
  • W tym roku sąd się zamknie.

Wieczorem.

Siedzę i myślę nad tym wszystkim…

  • Ojcze jesteś…. – i westchnęłam.
  • Chcesz powiedzieć, że brak ci słów ?
  • Tak.
  • Rozumiem.
  • ……. – roześmiałam się.
  • Jak spędziłaś dzień ?
  • Naukowo – … ponieważ dużo czasu spędziłam na czytaniu o kodzie.
  • Ale bez mężusia ! – Piotr się włącza.
  • Nie sama.
  • Jak kto ?
  • Myślisz, że jak ciebie nie ma, to jest sama ?

Piotr zamilkł. Na chwilę.

  • Dzisiaj się dowiedziałem, że Janusz zmarł na zawał.

Janusz to nasz „dodatkowy” prawnik na zlecenie, który zajmował się tylko ściąganiem należności i robił to w sposób niezwykły. Zawsze mu się udawało. Był od przypadków beznadziejnych, pomagał nie tylko nam, ale wielu ludziom, także tym, których na jego usługę stać nie było.

  • Hmm… Szkoda go, przydałby się jeszcze – kiwam głową.
  • Ojciec powiedział, że już nie będzie mi potrzebny. A dlaczego go wziął ?
  • Chcesz Mi coś zarzucić ?
  • Nieeee … Z Ojcem lepiej na ten temat nie dyskutować – Piotr przestraszony szepcze do mnie.
  • A można by tak pohandlować z Ojcem o czyjeś życie ? – też szepczę.
  • Spróbuj – … i powiedział to takim tonem …
  • Lepiej nie… – Piotr szybko się wycofał.

Stanowczość Ojca w pewnych kwestiach jest nie do negocjacji. Teraz zastanawiam się, czy cokolwiek jest do negocjacji…

  • Ojcze, według tego rabina wraz z Mesjaszem ma być też Antychryst.
  • Antychryst już jest.
  • ?!? …. – chciałam oczywiście pytać dalej, ale Piotr machnął ręką, abym się nie odzywała. 
  • Mówię do Ojca; co mam robić dalej ?
  • Czekaj.
  • Muszę coś przecież robić.
  • Rób i czekaj.
  • Dalej poprowadzę cię Ja.
  • Poczuj, że jesteś na jachcie.
  • To Ja będę dmuchał, kiedy masz przypłynąć do portu.
  • A na razie żyj prozą.
  • Ojcze, widziałem jak świat tworzyłeś, fajne to było.
  • Nie mów, że chcesz spróbować.
  • Nie, nie chcę, wolę sprzątać schody u Ciebie.
  • Nie taką rolę ci przeznaczyłem.
  • A jaką ?
  • Zobaczysz, schody są posprzątane.
  • Potrzebuję cię tu, gdzie cię potrzebuję.
  • …….
  • Czy te święta będą normalne ? – pytam mając na myśli, czy będziemy w komplecie.
  • Nie ciągnij Mnie za język, bo i tak już jest dwumetrowy.
  • …….. – roześmiałam się znowu, właśnie to sobie wyobraziłam. 

Oglądamy w TV informacje o rozwijającym się konflikcie na linii Polska – Izrael. Zaczyna mnie to interesować coraz bardziej. https://wiadomosci.wp.pl/historyczny-kryzys-w-relacjach-polska-izrael-w-5-punktach-wyjasniamy-spor-6214555669530753a

  • Co to będzie dalej ?
  • To się wszystko odwróci.
  • Ci co krzyczą, będą zabiegać.
  • Daj czas.

Piotr poszedł się pomodlić. Wrócił zanim zaczął …

  • Homiel kazał ci przekazać …
  • Powiedz jej, że rabin to świetny trop.
  • Jeszcze trochę będziesz tropić, a potem wszystko będzie podane.
  • Przekaż jej, że ją pozdrawiam.
  • Będzie wiedziała o co chodzi.
  • ……. – uśmiecham się.
  • A słowo Homiel jest mocno nadużywane.
  • ……. – patrzę na Piotra z politowaniem.
  • Cały czas z Ojcem rozmawiasz, nie z Homielem.

Będzie wiedziała o co chodzi. Oglądając Glazersona nie byłam pewna, czy w ogóle o tym pisać i wtedy rozbrzmiało uderzenie za moimi plecami tak mocne, że aż podskoczyłam. Po minucie znowu nie byłam pewna, czy to od Ojca, czy może przypadek … Teraz już wiem. 



Dopisane 14. 11. 2019 r.

  • Powiedz jej, że rabin to świetny trop.

Rzeczywiście świetny. Sukcesywnie śledzę jego odkrycia i będę o tym tu też pisać, one będą się pokrywać z naszymi doświadczeniami i słowami Ojca. A tymczasem … 

Jak wierzysz we Mnie, to Mi zaufaj.

20. 02. 19 r. Warszawa.

Będąc w Szczecinie Piotr najadł się krewetek smażonych w głębokim tłuszczu i do dzisiaj nie może dojść do siebie. Martwię się, ponieważ przy okazji kuje go też serce.

  • Muszę bardziej słuchać Ojca, ostrzegał mnie. Ojciec jest przemądry – Piotr wzdycha.
  • Obyś się nie zagalopował, że przemądrzały.
  • …… – uśmiecham się.
  • Boli mnie głowa, boli mnie brzuch, a muszę robić egzorcyzmy. Po tym oddzieleniu chłopca i wilka czuję się strasznie wyczerpany. Jestem wrogiem gacków.
  • Ta walka jest nierówna.
  • Tak ? Po czyjej stronie ?
  • Jesteś sam Piotr, ale nie znaczy, że jesteś słabszy.
  • Nikt tak się nie modli jak ty.

Zamyśliłam się. Pewnie wielu modli się jak i Piotr, ale rzeczywiście on ma nad innymi ogromną przewagę. Niewidzialnych wrogów widzi. Niewidzialny świat za przesłoną widzi. Kulę ziemską stawia sobie na ręku i potrafi widzieć wszystko. A to razem sprawia, że jego siła oddziaływania jest dużo mocniejsza niż u kogokolwiek. 

  • Nic się nie dzieje bez przyczyny.
  • Nawet ta kawa.
  • Wszystko ma znaczenie, a wiesz jak swobodnie rozmawiacie.
  • W domu Piotr jest zmęczony.
  • ……. – kiwam głową. Nasze spotkania na kawie faktycznie dostarczają najwięcej informacji. Wieczorem rzadko się zdarza ostatnio, aby Piotr miał jeszcze ochotę rozmawiać.
  • Każdy dzień może coś przynieść.
  • Pamiętaj, że ciąża trwa.
  • Nike ? – za każdym razem, gdy słyszę o ciąży to się dziwię. Nadal nie rozumiem dlaczego to jest tak ważne.
  • Co się stanie ? – Piotr dopytuje.
  • Twój Pan chce cię na nowo widzieć, choć widzę cię bez przerwy i ciebie też Mój pisarzu.
  • Mam plany z twoimi mężem.
  • W te dni przedwiosenne nadejdą zmiany.
  • ……. – zmroziło mnie.
  • Przedwiosenne ? – coś mnie tknęło.

Wczoraj „przez przypadek” przeczytałam ten fragment.

- Czyli dobrze słyszałam ? 
- Dobrze. Słuch i głowę masz absolutnie zdrową. 
- Piotr nie powie ci co się będzie działo, więc My ci mówimy. 
- Piotr nie powie, bo nie będzie chciał w ogóle rozmawiać. 
- Stracisz troszkę kontaktu z mężem. 
- Makabra… – pomyślałam. 
- Na długo ? 
- Piotr będzie przebiśniegiem. 
- Oznaczać to będzie wiosenkę dla świata. 
- Pierwszy przejdzie przez śnieg. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/06/26/4959/

Kolejny raz sobie uświadomiłam, że zdecydowanie muszę zacząć czytać swój dziennik jeszcze raz od początku.


Poszłam do domu z myślą, że ugotuję Piotrowi rosół, to powinno ukoić jego bolący brzuch. Dzwoni Piotr …

  • Ciągle mnie boli …
  • ……. – przestraszyłam się, za długo to już trwa.
  • No to … spytaj w końcu Homiela co robić … – poczułam się bezradna.
  • Dlaczego Mnie nie spytacie ? – włącza się Ojciec. 
  • Aaaa…. – zatkało mnie trochę, bo ciągle rozmawiamy przez telefon. 
  • To co robić ?
  • Samo przyszło, samo odejdzie.
  • Rosół pomoże ?
  • Jak najbardziej.

Wyłączając się zrozumiałam, że bez Ojca ani rusz… Nie da się już żyć.


21. 02. 19 r. Warszawa.

Na kawie oczywiście. Może ostatniej, a może nie…

  • Ojciec powiedział, że każdy dzień może coś przynieść. Może cię po prostu znowu weźmie do Góry ? Weźmiesz go Ojcze jak na ślub ? – pytam.
  • To są nasze sprawy, nie babskie.
  • ……. – roześmiałam się.
  • W ogóle baby w Niebie to mają chyba przechlapane, mają gorzej – żartuję.
  • Czy chcesz się komuś poskarżyć ?
  • Nie ma już komu – przyznałam ze śmiechem, Ojciec jest najwyżej.
  • ……..
  • Dzisiaj w wizji widziałem człowieka o kulach, dokładnie o jednej kuli, stał zgarbiony pod krzyżem. Podszedłem do niego i pytam…
  • Wierzysz naprawdę ? Jeśli tak podaj mi rękę… i on podał. A wtedy kula spadła na ziemię i mógł chodzić.
  • Hmm… To wizja, ale pamiętaj, że tylko dzięki Ojcu tak możesz – spoważniałam.
  • Oczywiście, że tylko dzięki Ojcu – Piotr powtarza i się wzrusza.
  • Przez to co powiedziałeś już nie jesteś Mały.
  • Jestem.
  • Kłócisz się ze Mną ?
  • W sekundę urosłeś i przerosłeś wszystkich.
  • Bo taka jest prawda. Samym sobą nic nie znaczę, wszystko mam od Ciebie, wszystko co mogę, co mam. Bez Ciebie nic nie znaczę i nic nie ma sensu już.
  • Zadziwiasz Mnie.
  • Uświadomiłem to sobie w końcu. Moja siła to Ojciec, bez Ciebie nie mogę nic. Nie jestem w stanie kroku zrobić bez Ciebie … – prawie płakał.
  • ……..- słucham tego w zadumie. Piotr mówi czystą prawdę, całe nasze życie jest tego dowodem. Każdy dzień jest tego dowodem.
  • To powiedzenie… „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”… na ile jest prawdą ? – pytam. 
  • Dla niewierzących w pełni.
  • A dla wierzących…
  • Ja jestem twoim łóżkiem, twoją pościelą, twoją drogą, twoim życiem.
  • Dużo mogę ci dać, jak wierzysz we Mnie.
  • Czy to dotyczy wszystkich ludzi ? Czy ta reguła „być panem swojego losu” jest nieprawdziwa ?
  • To zależy w co uwierzy.
  • Jeśli wiesz, że Jestem, to czy powiesz jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz ?
  • Nie.
  • Jak wierzysz we Mnie, to Mi zaufaj.
  • Powiesz; przyjmuję co Mi dajesz.
  • Ale mamy wolną wolę …
  • Masz. Możesz iść w prawo albo w lewo.
  • Czy jak wierzysz, pójdziesz do gacka ?

Piękna rozmowa. Idąc na kawę minęłam czarny samochód, Volvo, dość duże, zwróciłam uwagę na napis … Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na miejscu. Wzruszałam się natychmiast, że ktoś jeszcze tak bardzo wierzy w Ojca. Nie zdążyłam zrobić zdjęcia, ale to wyglądało tak.

Chcesz, czy nie chcesz pas jest twój.

14. 02. 19 r. Szczecin.

Jedziemy do Szczecina właściwie w ciszy. Niewiele się odzywamy, oboje jesteśmy zamyśleni.

  • Ale mi Jezus wczoraj powiedział… – Piotr nagle.
  • … Serce twoje jest Moje. 

Powtórzył Jezus teraz, a my zamilkliśmy znowu.


Tuż przed Szczecinem przypomniałam Piotrowi rozmowę o Mickiewiczu. Zachwyciła mnie forma tej rozmowy. Bezpośredniość między Piotrem a Ojcem jest niesamowita i ciągle robi na mnie ogromne wrażenie.

- Mawiasz jak Mickiewicz urodzony w Nowogródku. 
- … Nowogródku ? Urodził się tam ? – pyta mnie Piotr szeptem. 
- Nie wiem. 
- Jesteś pewny, że w Nowogródku ? – Piotr pyta Ojca. 
- Ja tak, a ty ? 
- Ok, już nic nie mówię. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/13/przegrana-po-stokroc-uczy-bardziej/
  • Pomyśl, kto może tak rozmawiać ?
  • No właśnie, kto ? – nastawiam ucha.
  • Ktoś, kto jest bardzo blisko i darzą się wzajemnie nieograniczoną przyjaźnią i bliskością.
  • Dałeś Mi wielką radość.

17. 02. 19 r. Warszawa.

Wracamy do Warszawy. Znowu prawie całą drogę milczymy. Kiedy już dojeżdżamy…

  • To wszystko się kiedyś skończy, na pewno … – Piotr do siebie.
  • Póki Ja nie powiem, to nic nie jest pewne.
  • I tak też będzie z sądem.

Ucieszyłam się, że Ojciec się odezwał. Nasz prawnik zwrócił się dwa tygodnie temu do sądu z pytaniem co się dzieje i dostał właśnie w piątek odpowiedź. Nic się nie dzieje. Jakby wszyscy zapomnieli. Niewiarygodne. 


Wieczorem.

Oglądamy relację z pogrzebu byłego premiera Jana Olszewskiego. Opozycja jest krytykowana za brak udziału w pogrzebie, Wałęsa dostał po głowie od ludzi za swoje wpisy na Facebooku, a sondaże PIS rosną.

  • Takie rzeczy tylko pomagają PIS – owi – komentujemy między sobą.
  • Więc niech się dzieje.

Wzruszyłam się, że Ojciec znowu się odezwał.

  • Nie płacz, wszystko się wypełnia co zapisane.
  • A sąd ?
  • Ojciec kiwnął palcem jakby zdecydował… – Piotr opisuje co widzi.
  • Będzie, kiedy Ja zdecyduję.
  • Inaczej nic nie miałoby sensu.

Oglądaliśmy fragment króla Artura, gdzie pada zdanie „miecz jest twój synu”.

Oglądałam ten film już kilkukrotnie, ale dopiero teraz słysząc miecz jest twój synu przeszły mnie ciarki.

  • To tak jak u ciebie. Ojciec powiedział pas jest twój.
  • Taaak,… Chcesz, czy nie chcesz pas jest twój – Piotr się zamyślił. Po chwili zaczął się macać wokół swojego pasa…
  • Ojciec powiedział mi znowu teraz …
  • Pas jest twój. Chcesz, czy nie chcesz.
  • Chcę … powiedziałem w myślach.
  • Więc przezwyciężyłeś samego siebie.
  • I wtedy poczułem jak mi ktoś pas zapina, złote litery się na nim rozświetliły… – Piotr się wzruszył.
  • Moje imiona były na złoto …

Wiedziałam, że to ważna chwila.

- Gdy oglądałem ten film Ojciec mnie zapytał… 
- A czy ty przyjmujesz swój pas? 
- Przyjmuję – powiedziałem, a wtedy litery na pasie zaświeciły na różowo – niebiesko. 

Nie wiedziałam w pierwszej chwili o czym on mówi, a mówił o wizji. Kilka miesięcy temu zobaczył siebie wiszącego w powietrzu z rozpostartymi ramiona, jakby gdzieś w kosmosie, przestrzeni kosmicznej. Miał na sobie jasną szatę i szeroki pas. Biały pas z wytłoczonymi białymi napisami. Po środku widniało napisane wyraźnie jedno imię, na prawo od niego inne, na lewo jeszcze inne. Cały pas miał wytłoczone różne imiona. To centralne było najbardziej wyraźne i sprawiało wrażenie, że było najbardziej ważne. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/03/08/4216/


Dopisane 06. 11. 2019 r.

  • Pas jest twój. Chcesz, czy nie chcesz.

To zdanie padło trzy mniej więcej lata temu. Nie zapisałam go na blogu, ponieważ nie miałam odwagi. Ale muszę wyjaśnić teraz dlaczego takie słowa. Kiedy Piotrowi powiedziano kim jest naprawdę, nie chciał tego przyjąć do wiadomości i świadomości. Przez długi czas mówił nie zgadzam się, odrzucał od siebie, aż w końcu Ojciec powiedział;

  • Chcesz, czy nie chcesz pas jest twój.

Przed przeznaczeniem nie ma ucieczki.

Czas zakończyć ten etap.

13. 02. 19 r. Warszawa. Część II.

Wieczorem.

Jeszcze raz wczytałam się w słowa rabina i kiedy Piotr wrócił do domu i kiedy położyłam przed nim obiad, nie chciałam zwlekać z pytaniami.

  • Ten rabin powiedział, że Mesjasz już jest.
  • Czas zakończyć ten etap.
  • Homiel, przeeeestań ! – Piotrowi się wyrwało przeżuwając kawałek mięsa.
  • Tu tatuś.
  • ……… – Piotr zachłysnął się z wrażenia.
  • Kurde, spociłem się …
  • Masz nie ignorować tego co widziałeś w Niebie i tego kto to był.

Nie mieliśmy odwagi się odzywać. Na szczęście Beata zadzwoniła i pojawił się wkrótce inny temat do rozmowy.

  • Powiedziała mi, że Ojciec jej powiedział, że ja jestem …
  • Dobrem ogólnym i nikt nie może go zawłaszczyć.
  • Ciekawe …
  • Musiałem ci to powiedzieć, musiałem powiedzieć mojemu pisarzowi – Piotr się śmieje.
  • Twojemu ? Mojemu !
  • Jesteś tylko użyczona – … powiedział Ojciec do mnie.
  • Taaak ?
  • A nie tęsknisz do Mnie… ?
  • I nie powiem do kogo jeszcze ?
  • ……. – nic dodać, nic ująć. Ojciec powiedział dokładnie to, co skrzętnie ukrywałam w swoim sercu.

Piotr poszedł na egzorcyzmy. Wyjątkowo długo to trwało.

  • W trakcie modlitwy gwałtownie dziwnie się poczułem. Poczułem wewnętrznie dziwną bliskość,  żeby … Nie wiem … Jakieś dziwne połączenie poczułem, jakąś dziwną energię do modlitwy i do Ojca, do Chrystusa. I w tym momencie strumień światła z obrazu tu mi wszedł – … wskazał na serce.
  • Trwało to dwie minuty. Światło było białe, ale zamieniło mi serce na kolor różowo – czerwono – niebieski. Pan Bóg puścił mi do głowy Swojej energii, powiedział …
  • Mam was dwóch w jednym …

  • Co to się będzie działo ? Chrystus we mnie wszedł. Serce mi swoje dał – ze zdziwienia rozszerzył oczy do granic możliwości.
  • Co się będzie działo ze mną ? Wiesz jaką dostałem dawkę w serce ?! Chciałem się modlić i tak wizualizowałem Chrystusa, że w gackach popłoch był.
  • Tak ?
  • Człowieku ! Jak mi wyskakiwały jak na dłoni, to ja je tylko odpychałem. Popłoch ! Wyrzucałem ich jak chciałem dzisiaj.
  • Nie pozwolono ci przerwać modlitwy ?
  • Nie, mówię, że pójdę ci przekazać informacje …
  • Chcesz dać im oddychać ? Zrób swoje.
- Wczoraj podczas modlitwy miałam dziwną sytuację. Mam pewien rytuał; modlę się przez pół godziny od 14.30 i kończę tuż po 15. Wczoraj w połowie modlitwy przysnęłam, nawet nie wiem kiedy. Obudził mnie bardzo wyraźny, głośny dźwięk bzyczącej muchy, a nie powinien. Kiedy się modlę zamykam okna, drzwi, chcę mieć absolutną ciszę. Mucha obudziła mnie dokładnie 5 minut przed 15.00 i już się nie pojawiła. Znowu była cisza. Dopuścili do tego. Homiel mówi… 
- Chcieliśmy ci pokazać co znaczy przerwać modlitwę, to tak jakby dać gackowi powietrze. 
- Hmm…. Mocne… – tego się nie spodziewałam i dziękuję Im za to. Myślałam, że moje modlitwy niewiele znaczą w porównaniu do modlitw Piotra, a tu jednak i ja jestem słuchana. To pocieszające.
 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/09/bog-jest-jeden/
  • Czegoś takiego dawno nie przeżyłem. Patrzyłem na to i nie mogłem uwierzyć ! Z tego obrazu wyszło białe światło, ale mi zamieniało serce na dwukolorowe, stało się niebieskie i czerwone. Pół zostało czerwonego.
  • ……… – słucham uważnie i w takich chwilach żałuję tylko jednego. Że nie można tego nagrać.
  • Co to się będzie działo ?
  • Nie wiem – zamyśliłam się, a wtedy…
  • Ciarki mnie przeszły…. – wzdrygnęłam się. Zrobiło mi się gwałtownie zimno, jakby przeszła przeze mnie zimna chmura.
  • Prawdę poczułaś.
  • Tak smakuje prawda.
  • Już wiesz, że to prawda jak to uderzenie… które usłyszałam podczas czytania słów rabina o mesjaszu.
  • Czyli… rozumiem… W tobie jest po prostu Chrystus i Ojciec.
  • To piękne słowa, wszystko jest przepiękne, ale wyobrażasz sobie, żebym ja wypłynął gdzieś ?
  • Nie mam pojęcia.
  • Jak ta rzeka spod tego kamienia ? I się rozleje ? Tak jak z Noe ? Pamiętasz ?
  • A Ja ci mówię, że tak się stanie.
  • ……..
  • Ale mnie zmęczyła ta modlitwa… Była tak wspaniała, latałem i gacki tylko palcem pstryk ! robiłemAle Ojciec jest mądry …!
  • Z tego wynika, że twój mąż będzie coraz bardziej mądry.
  • …….. – uśmiecham się.
  • Już nie będzie się wygłupiał.
  • Nie będzie ci tego brakować ?
  • Będzie. Będę się niepokoić jak będziesz siedzieć cicho.
  • Już wiesz do jakiej wody wchodzi.
  • To prawda… – westchnęłam i przypomniałam sobie „poświęcona kapturowi”.
  • To woda nie do pływania, to woda święcona.
  • Ale zdanie … – Piotr kręci głową.
  • Bardzo zmęczyła mnie ta modlitwa, jestem teraz wyzuty z energii…
  • Widzę, masz oczy na spanie.
  • Ale byłem blisko… Mówię ci… Już teraz wiem dlaczego mnie woda oblewała z ciała Chrystusa, czyściła mnie. Miałem wizje z miesiąc temu jak stoję pod Jego krzyżem, a z Niego woda leci i mnie oblewa, cały brud ze mnie zszedł.
  • Dlaczego mi o tym nie mówiłeś ?
  • Mówiłem ci, tylko tego nie zapisałaś. Miesiąc temu oblewała mnie ta woda.

Zapadła cisza.

  • Jak to było ? Dobrem ogólnym... ? – Piotr zaczyna po długiej chwili.
  • Dobro ogólne” … – kiwam głową.
  • Jak z tym możesz żyć, Ola ?
  • ……. – roześmiałam się.
  • Męża ci wędkują. Podkradają.
  • Chodzi Ojcu o konkretną osobę ? – pyta mnie Piotr.
  • Nie, o świat.
  • Na razie nic się nie dzieje – mówię przytomnie.
  • Ja to kontroluję.

Znowu zapadła cisza.

  • Jestem w tobie …
  • Chrystus mi tak teraz powiedział.
  • Z własnej woli, dla Naszego Ojca.
  • Ja przyjmuję komunię codziennie – Piotr się tłumaczy.
  • Powtarzam ci, z własnej woli.
  • Oddałem ci Siebie, Piotr.
  • Masz Mnie.
  • ……….
  • A co to znaczy ? – pytam.
  • Nie wiem. Pewnie się dowiemy…
  • ……..
  • A może tak przestać pisać na blogu i zniknąć ?
  • Zrób to – Piotr się cieszy. 
  • Nie jesteś w stanie.
  • Działa to na ciebie jak narkotyk.
  • Tak ? Nie mogłaby tego zostawić ? – Piotr się dziwi. 
  • Nie, to powołanie to jak narkotyk.
  • Nie zrezygnuje z tego, co teraz jest sensem jej życia.
  • Ma dwa sensy.
  • Pierwszy sens to jest pisanie.
  • Drugi sens, przypomnę, jesteś ty.
  • ……… – roześmiałam się.
  • Czasami tylko udaje, że jest odwrotnie.
  • Ojcze, no chyba jest odwrotnie, bo gdyby nie Piotruś to nie byłoby pisania.
  • Pozostałe rzeczy to tematy poboczne.


Dopisane 04. 11. 2019 r.

  • To powołanie to jak narkotyk.

Pomysł na pisanie w formie blogu przyszedł do mnie, wydawałoby się, znikąd. Jestem już pewna, że ten pomysł to pomysł oczywiście Ojca. Pamiętam ten moment, gdy mnie oświeciło. W głowie zobaczyłam słowo „blog”. Kompletnie nie miałam pojęcia jak do tego podejść, jak zacząć, ale krok po kroku i tu jesteśmy teraz. Zastanawiałam się dlaczego tak miało być i myślę, że też dlatego, aby dać kolejny dowód, że wszystko co tu jest pisane dzieje się naprawdę. Piszę prawie na bieżąco, z kilkumiesięcznym opóźnieniem i pisząc zapowiedź pewnych wydarzeń dzisiaj zawsze się obawiam, czy się sprawdzi wkrótce. 

Pięć lat temu zaczęłam pisać o NIP. W tym roku 31 października sąd w końcu wydał wyrok. Kiedy zaczęłam pisać o NIP nie miałam pojęcia jak to wszystko się skończy. Wygraliśmy, choć początkowo nawet nasz prawnik nie wierzył w zwycięstwo. Prawdopodobnie gdyby nie Ojciec w ogóle tej rozprawy by nie było, ponieważ poważnie zastanawialiśmy się nad ugodą. Wyrok sądu i cały przebieg procesu był zgodny z wizjami. Poświęcę temu więcej miejsca i czasu, aby pokazać jak wizje i słowa Ojca idealnie odzwierciedlały się w naszej, ziemskiej rzeczywistości.

NIP to jeden z wielu tematów, który się zrealizował według słów Ojca. Jeśli NIP się sprawdził, jakie są więc szanse, że nie sprawdzi się Fala ?

Rabin Kaduri.

11. 02. 19 r. Warszawa.

Pracując nad AJ zrozumiałam, że muszę swój własny dziennik zacząć czytać jeszcze raz od początku. Wiele słów i sytuacji pozapominałam, a wiele z nich dopiero teraz staje się jasnych i odnosi się właśnie do AJ. Na przykład;

- Wiesz co się teraz stało? Gdy mówiłem… Archaniele Michale stań jeszcze raz na czele swojego wojska... usłyszałem trąby… Coś nie -sa-mo-wi-te-go. Bardzo głośne trąby!!! 
- KLĘKNIJCIE NARODY. CHRYSTUS NADCHODZI. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/31/kleknijcie-narody-chrystus-nadchodzi/

Wygooglowałam „paruzja i trąby” i pojawił się tekst, który mnie naprawdę zaskoczył.

http://www.fronda.pl/a/ks-prof-Piotr-skrzypczak-dla-frondy-rabbi-kaduri-mesjasz-juz-nadszedl,84491.html

Czemu dziś nad pamięcią o tym człowieku zaległa gruba warstwa zakłopotania? Dlaczego w sprawie Kaduriego w Izraelu nabrano wody w usta? Wszystkiemu winna okazała się wielka tajemnica wybitnego kabalisty, którą postanowił wyjawić na koniec swego długiego życia. Na kilka miesięcy przed śmiercią ponad stuletni rabin wprawił w zdumienie swoje liczne grono uczniów i zwolenników utrzymując, ze widział Mesjasza. Pozostawił też list w zaklejonej kopercie z napisem „otworzyć w październiku 2007 roku”. List miał ukrywać imię tajemniczego Mesjasza, którego rabin – jak sam utrzymywał – nie tylko poznał, ale wręcz z nim rozmawiał. Kiedy po śmierci rabina, w wyznaczonym dniu, przy licznie zgromadzonych zainteresowanych, otwarto kopertę, znaleziono zaskakujące wyznanie wizjonera: imię Mesjasza brzmi Jehoszua[1] – to znaczy Jezus!

Zanotowałam co ciekawsze fragmenty;

Co uczyni na ziemi. „Podniesie On ludzi i udowodni, ze Jego slowa i prawo sa ważne” ”Zdanie powyższe zapisane po hebrajsku brzmi: Yarim Ha’Am Veyokhiakh Shedvaro Vetorato Omdim,”

Oprócz tajemniczej notatki, ortodoksyjnych Żydów „niepokoją” i inne epizody z ostatnich lat życia swego mistrza.” Takie spotkanie, które bez wątpienia musiało sie odbyć na planie duchowym, mogło zmienić sposób myślenia rabina i uznać możliwość przyjścia Mesjasza spoza środowiska kultu Żydowskiego. „Na kilka miesięcy przed swoja śmiercią rabin Kaduri zaskoczył swoich uczniów publicznym oświadczeniem w święto Yom Kippur, mówiąc iz „spotkał sie z Mesjaszem”.

Jak z tego tekstu wynika, nie tylko rabin Kaduri, ale również inni rabini przewidują przyjście Mesjasza, ale po śmierci Ariela Sharona. W kontekście do innych informacji, będzie to przyjście Mesjasza, który już działa na ziemi. Opis Mesjasza jest podany na oficjalnej stronie internetowej kaduri.net.

Czy uwierzymy w Mesjasza od razu?” – pyta sie rabin Yitzhak Kaduki”. „Nie, na początku niektórzy z nas uwierzą w Niego, inni jednak nie. Łatwiej będzie uwierzyć w Niego i podążyć za Nim ludziom nie-religijnym niż ortodoksyjnym.” Fizyczność Mesjasza będzie trudna do przyjęcia, jednak jest to dowód, że będzie żył jako normalny człowiek, na co również wskazują inne źródła.

[…] Trudno będzie uwierzyć i zrozumieć Mesjasza nawet wielu dobrym ludziom. Przywództwo Mesjasza, który przychodzi w ciele i krwi, jest trudne do zaakceptowania dla wielu.”

Jako przywódca, Mesjasz nie będzie piastował żadnych stanowisk, ale będzie pomiędzy ludźmi, jak również będzie korzystał z mediów do komunikowania się. Jego panowanie będzie czyste i pozbawione osobistych i politycznych celów.

Rabin Kaduri stwierdza dalej, że “Objawienie Mesjasza przyjdzie w dwóch fazach:” W tej fazie, kontakt internetowy ułatwi Mesjaszowi przekazywanie informacji, które potwierdza jego pozycje. W trakcie przekazywania tych informacji nie będzie znany. „Dopiero wtedy ujawni się On całemu narodowi, a ludzie będą dziwili się: ‘Czy to jest ten Mesjasz?’ Wielu będzie znało Jego Imię, lecz nie będzie wierzyło, że ten właśnie jest Mesjaszem”.

Czytam to wszystko i oczom nie wierzę, a wtedy słyszę za sobą głuche, mocne dość uderzenie. Uderzenie zupełnie znikąd. Zerknęłam do dziennika jeszcze raz i …

- Za żywota waszego powróci Mesjasz. …….. 
- ???!!! – wow… 
- Hmm… Ale narodzi się, czy… ? – … wyłoni się z nieba… chciałam dokończyć. 
- Przybędzie gotowy. Nie będzie musiał dorastać. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/07/za-zywota-waszego-powroci-mesjasz/

Mesjasz już jest, według rabina Kaduriego. No i słowa Ojca … Za żywota waszego powróci Mesjasz. Jednak, czy to nie jest jakaś pomyłka ? Bo czyż przed przyjściem Mesjasza Jezusa nie powinien się pojawić najpierw Eliasz ? Tak jest przecież zapisane w Biblii.

Księga Malachiasza ; 23 Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego. 24 I skłoni serce ojców ku synom, a serce synów ku ich ojcom, abym nie przyszedł i nie poraził ziemi [izraelskiej] przekleństwem.

Gdy Piotr wrócił do domu, czytam mu tą rewelację …

  • No i co ty na to ?
  • A bo ja wiem… – wzruszył ramionami nie wykazując większego zainteresowania, a wtedy… rozbrzmiał huk tak mocny, że spojrzeliśmy na siebie zmartwiali.
  • Homiel, no proszę cię ! – mówię przestraszona prosząc w duchu, żeby nie żartował.
  • Czemu się tak ekscytujesz ?
  • Bądź normalna, nie denerwuj się.
  • Przygotuj się.
  • ……… – szczęka nam opadła, prawie dosłownie.

Piotr poszedł na „swoje egzorcyzmy” mimo wielkiego zmęczenia.

  • Podczas modlitwy trzymałem na kolanach poduszkę z motylkami – opowiada tuż po.
Modliłem się… Boli mnie kolano, więc podłożyłem sobie pod kolana tę poduszkę. Usłyszałem głos Jezusa… 
- Uczysz i chronisz ludzi Moich, a Ja uczę i chronię ciebie. 
- Dochodzisz do kresu tej drogi i przyjmij to, co nadejdzie. 
- Zaufaj Mi do końca, bo innej drogi dla ciebie nie ma. 
- Spójrz na dół. 
- Schyliłem głowę i pierwsze co widzę, to oczywiście poduszka. Nie wiedziałem czego mam szukać, po chwili zobaczyłem na niej dwa motyle, czerwonego i niebieskiego. 
- A teraz dokończ modlitwę. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/05/20/dawac-nie-tym-co-placza-a-co-potrzebuja/ 
  • Łza mi spadła na poduszkę, wtedy Ojciec powiedział…
  • Pierwszy krok do zbliżenia się do Mnie.
  • To uderzenie było na potwierdzenie ?
  • Zwiastowanie Pańskie.

Zgłupiałam. Doszczętnie zgłupiałam.

https://www.youtube.com/watch?v=aoHx0Qh2bvw

Kain i Abel mówi ci to coś ?

06. 02. 19 r. Warszawa.

- Byłeś Moim ochroniarzem. 
- Naprawdę ? – pytam, bo czy Bóg potrzebuje ochroniarza ? 
- Najlepszym. 
- I pozbył się Ojciec ciebie ? – dziwię się, bo wydaje mi się, że nikt nie pozbywa się najlepszego ochroniarza ot tak sobie. 
- Nigdy w życiu. Skierowałem na doszkalanie. 
i tym sposobem już wiemy, dlaczego Piotr został tutaj zesłany. Szkoda tylko, że się po drodze nieco pogubił. A może! A może to „pogubienie” też było zaplanowane? Jakoś trudno mi wierzyć, że Ojciec mógłby tego nie przewidzieć. 
Www.rozmowyzniebem.pl/wp/2018/12/15/moj-syn-zmartwychwstal/
  • Ojciec wysłał mnie tu za pychę.
  • Ojcze, to prawda ? – pytam.
  • Bądź tym kim jesteś, ale pamiętaj o Mnie.
  • Niech ci się głos nie zawaha.
  • Zadziwiające to wszystko….
  • To jest najważniejsze dzisiaj, jakiej lekcji się dowiedziałeś.
  • Upadłem przez pychę, poczucie władzy co to nie ja ! … Ale ja szmata jestem …
  • Co … Nie chcesz wracać Mały ?
  • Tak się obwiniasz za wszystko ?
  • Jak nie będziesz chciał wracać, to będę płakał.
  • Ja chcę ! – wyrwałam się ze śmiechem.
  • Tak naprawdę to nigdy nie odeszłaś.
  • Jesteś tu na 5 minut.
  • Ale była ze mną w przeszłości przecież !
  • To ciągle jest 5 minut.
  • Ciekawe poczucie czasu – pomyślałam.
  • Masz wyrazić swoją wolę.
  • Moja wola jest taka jak Twoja wola. Ja się zgadzam.
  • …….. – … cisza.
  • Powiedz konkretnie, że chcesz. Możesz nie chcieć, a zgadzasz się z wolą Ojca… Czy Chrystus mówiąc odepchnij kielich ode mnie chciał iść na krzyż ?
  • Chyba nie…
  • No właśnie.
  • To chcę wrócić ! – powiedział dobitnie dopiero teraz.
  • ……….
  • … Przegrałem to wszystko … – powiedział ze smutkiem.
  • Doznałeś upokorzenia, które wyniesie cię jeszcze wyżej.
  • Co zrobić Ojcze, aby było jak było ?
  • Teraz już nic nie zrobisz.
  • Hmm…. Po co Ojcu w ogóle jesteś potrzebny ? – przyszło mi do głowy.
  • Dlaczego zabraniasz Mi być szczęśliwym ?
  • Myślisz, że jestem chaotyczny ?
  • Ale masz tak wielu tam aniołów wielkich…
  • A cóż jest warte zdanie, gdy nie ma kropki ?
  • Czy coś ci ta odpowiedź mówi ?
  • Chleba mam dużo codziennie, sól też jest potrzebna.

Wieczorem.

Tydzień temu Piotr miał wizję, której nie zrozumiał. Zobaczył w domu Krysi schowaną w piwnicy kobietę wyglądającą jak czarownica. To była krótka zajawka, którą nie potrafił z niczym powiązać. Dzisiaj dostał od Beaty SMS; Proszę zajmij się tą czarownicą, która kręciła się koło Twojej Mamy. Dano mi poznać, że to ona miesza z Jej zdrowiem…

Nie powinno mnie to już dziwić, ale za każdym razem jednak zadziwia. Ojciec nakazał jej zapisać, a potem nam przekazać, bo jak stwierdził pierwszą wizję Piotr całkowicie zignorował, co jest zresztą zgodne z prawdą. Dopiero jej SMS postawił nas na nogi.

Od wielu dni mamy poważny problem z Krysią, a dokładnie z jej zdrowiem. Mięśnie dłoni odmówiły posłuszeństwa i wymagana była szpitalna, ale prosta interwencja. Później ogólne złe samopoczucie. Nie mogliśmy znaleźć konkretnej przyczyny tego nawału nieszczęścia i nie sądziliśmy, że za tym kryją się negatywne myśli kobiety, która podaje się za jej „dobrą znajomą”. Rozmawiałam o tym także z córką, która zaczęła łączyć pewne fakty …

  • Muszę robić dłużej egzorcyzmy, teraz zacznę jeszcze dom ochraniać – Piotr zdecydowanym głosem.
  • Może ta kobieta robi to podświadomie ? Wystarczy, że dużo myśli ? – pytam zaskoczona.
  • Nie byłbym tego taki pewny.
  • Nienawiść jest w niej wielka, dlatego zwróciłem twoją uwagę.
  • Wow…..

W wizji zobaczył niewysoką, rudą kobietę chowającą się w ostatniej części piwnicy. Palcami wytwarzała małe pajączki i rzucała je na ściany domu. Można byłoby to zinterpretować, że zatruwała dom. Gdy zauważyła, że Piotr na nią patrzy, to się skurczyła i wycofała w mgłę, która była za jej plecami.

Niesamowite… Najpierw pojawiła się ostrzegawcza wizja, którą Piotr zignorował. A gdy zignorował, Ojciec użył Beatę jako posłańca wiadomości ! Ojciec zadziałał jakby na kilku frontach, aż będzie skuteczne … 

  • Chodzi o to, że cierpi niesłusznie.
  • Skąd ta nienawiść ? – pytam zaskoczona. 
  • Od początku świata ta sama.
  • Kain i Abel mówi ci to coś ?
 Rdz. 4 ;2 Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę. 3 Gdy po niejakim czasie Kain składał dla Pana w ofierze płody roli, 4 zaś Abel składał również pierwociny ze swej trzody i z ich tłuszczu, Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; 5 na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć. Smuciło to Kaina bardzo i chodził z ponurą twarzą. 6 Pan zapytał Kaina: «Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? 7 Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować».8 Rzekł Kain do Abla, brata swego: «Chodźmy na pole ». A gdy byli na polu, Kain rzucił się na swego brata Abla i zabił go. 

  • Zawiść … – pokiwałam głową.
  • Hmm… Co mogę z nią zrobić ? 
  • Choć sędzią jestem Ja, to jednak ci ją oddaję.
  • Odwracam oczy od tego co zrobisz.
  • Nieeee, to ja oddaję ci ją Ojcze. To Ty rządzisz. Ja ją tylko odrzucam z tego domu, o ile będę miał taką siłę.
  • Siłę masz. Możesz ją ukarać.
  • Ale karanie to Twój przywilej Ojcze. Ja ją wyrzucę, a dalej to Ty decyduj, dobrze ?
  • Hmm … – zamyśliłam się. Piotr ewidentnie nie był pewny co może, a co nie może. Po raz pierwszy spotyka się z taką wolą Ojca.
  • Karanie to przywilej Ojca. Pamiętam jak mi kiedyś to powiedział, więc ja nie mogę tego robić. To jest przywilej Ojca.
  • …….. – Piotr zaczyna się śmiać.
  • Pan Bóg mówi teraz …
  • Uczysz się w tempie tele-exspresowym.
  • Tak ci tęskno do Domu ?
  • Ty ! … Pan Bóg znowu mnie sprawdzał !
  • Pewnie ! – śmieję się. Już wcześniej wydawało mi się to podejrzane, aby pozwolił mu na wymierzanie kary.
  • Ojcze, no ile tego sprawdzania ! No co Ty !
  • ……..
  • Dla mnie jest ważne, że poznałem przeciwnika. Zajmę się nim już dzisiaj. Ojcze, ja ją odrzucam i nie będę domagał się sprawiedliwości. Ty to zrobisz.
  • Oj, jaki on jest niepoprawny i jak go tu nie lubić ?
  • To co zrobisz z nią ?
  • Będę ją wyrzucał do nory. Zbuduję szklaną ochronę domu i cała zła energia zacznie się odbijać – wzrusza ramionami jakby to było przecież oczywiste.
  • …….
  • Ojciec mnie pyta teraz …
  • Czy ty czujesz się obrażony, że zostałeś wyrzucony ?
  • ……. – buchnęłam śmiechem. W takim momencie ?
  • Zadowolony jesteś, że cię wyrzuciłem ?
  • Z wyrzucenia nikt nie jest zadowolony – mruknął.
  • Ojciec powiedział, że zostałeś poniżony, aby cię wynieść wyżej. Można jeszcze wyżej ?
  • Nie wiem… – … i machnął ręką.
  • Nie rozumiem tego. Podniosą mnie, żebym dostał znowu w łeb ? Im wyżej małpa wchodzi na drzewo, tym bardziej dupę wystawia. Ja tam wierzę w Boga i bez tego. Ja nic nie chcę …

Podejście Piotra jest bardzo rozsądne, a o pychę w jego przypadku nie byłoby trudno.

p. s. Skutki działania „czarownicy” szybko się uspokoiły, a i sytuacja się odwróciła. To ona zaczęła mieć poważne problemy zdrowotne. Można byłoby zacytować staro-testamentowo „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”.

To jest fałszywy prorok.

05. 02. 19 r. Warszawa.

Zgodnie z zaleceniem Ojca stale, aczkolwiek powoli, pracuję nad apokalipsą. Mnóstwo niewiadomych.

  • Czy te cztery istoty żyjące, w niektórych przekładach zwierzęta, to są czterej ewangeliści ?
  • Czemu ?
  • Czemu ? – najpierw zdziwiło mnie to pytanie, ale zaraz zrozumiałam, że to jest właśnie odpowiedź.

Dlaczego mieliby to być symbolicznie czterej Ewangeliści ?

Apokalipsie św. Jana; 4 ; 7 : Pierwsza istota żywa podobna była do lwa, druga istota żywa podobna do byka, czego w ogóle przypisujemy to, a nie inne konkretne stworzenie każdemu z ewangelistów? Dlaczego na przykład Janowi przypisujemy orła? Według św. Hieronima istnieją przekonujące powody, związane ze specyfiką Ewangelii każdego autora.

Mateusz jest kojarzony z uskrzydlonym człowiekiem lub aniołem – utrzymuje św. Hieronim – ponieważ jego Ewangelia koncentruje się na człowieczeństwie Chrystusa. To u Mateusza znajdziemy wywód o genealogii Jezusa.

Lew jest powiązany ze św. Markiem, ponieważ jego Ewangelia podkreśla majestat Chrystusa i Jego królewską godność, a lew jest przecież tradycyjnie uważany za króla zwierząt. Ewangelia Marka zaczyna się proroczym głosem Jana Chrzciciela, wołającego w puszczy jak ryczący lew.

Łukaszowi przypada wół, ponieważ jego Ewangelia skupia się na znaku ofiarnej śmierci Chrystusa, a wół zawsze był zwierzęciem ofiarnym par excellence, zarówno dla judaizmu, jak i dla rzymskich kultów pogańskich. W Łukaszowym opisie Bożego Narodzenia wół, razem z osłem, jest świadkiem narodzin Mesjasza.

I wreszcie Jan jest związany z orłem z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że jego Ewangelia opisuje wcielenie boskiego Logosu, a orzeł jest symbolem tego, co przychodzi z góry. Po drugie, Jan w swej Apokalipsie – niczym orzeł – był w stanie wyjść poza to, co jest tu i teraz obecne. W końcu nie bez powodu św. Jan Ewangelista jest nazywany „orłem z Patmos”!trzecia istota żywa miała jakby ludzką twarz, czwarta istota żywa podobna była do lecącego orła. https://pl.aleteia.org/2017/01/23/czy-wiesz-co-symbolizuja-stworzenia-w-tetramorfie/

Jan zobaczył w swojej wizji to, co zobaczył ktoś jeszcze na wiele lat przed Jezusem, a więc i przed Ewangelistami. 

Ez 1,5nn; 5 Pośrodku było coś, co było podobne do czterech istot żyjących. Oto ich wygląd: miały one postać człowieka. 6 Każda z nich miała po cztery twarze i po cztery skrzydła. 7 Nogi ich były proste, stopy ich zaś były podobne do stóp cielca; lśniły jak brąz czysto wygładzony. 8 Miały one pod skrzydłami ręce ludzkie po swych czterech bokach. Oblicza <i skrzydła> owych czterech istot - 9 skrzydła ich mianowicie przylegały wzajemnie do siebie - nie odwracały się, gdy one szły; każda szła prosto przed siebie. 10 Oblicza ich miały taki wygląd: każda z czterech istot miała z prawej strony oblicze człowieka i oblicze lwa, z lewej zaś strony każda z czterech miała oblicze wołu i oblicze orła , 11 <oblicza ich> i skrzydła ich były rozwinięte ku górze; dwa przylegały wzajemnie do siebie, a dwa okrywały ich tułowie. 12 Każda posuwała się prosto przed siebie; szły tam, dokąd duch je prowadził; idąc nie odwracały się. 

Poza tym… Jest jeszcze jedna ewangelia, ewangelia św. Tomasza. Jeden z najważniejszych apokryfów, nazywany często piątą Ewangelią. Miała wejść do kanonu Kościoła. Dlaczego nie było w takim razie 5 istot koło tronu ?

  • To kim są te cztery istoty ? Czy orzeł, lew, ptak coś znaczy ? To symbol czegoś ?
  • Co ci to da ?
  • Skoro one są dla Mnie, a nie dla ciebie ?
  • Przyjmij, że są.

I tak właśnie zrobię, po prostu są.

  • Przeczytaj. Sama tworzysz religię nową, przybliżasz Ojca. Tłumaczysz.
  • Nowa religia ?!!! – … zmroziło mnie. Tylko nie to … 
  • Już nikt nie będzie pytał, wytłumaczysz.
  • To jest elementarz, przełożysz to co niezrozumiałe na prosty język.
  • …….. – włosy mi stają dęba, dosłownie. Ja chcę tylko przekazać słowa Ojca, nic więcej. 
  • Ojciec mówi ci, że jest zadowolony z twojej pracy.
  • Naprawdę ?! – wzruszyłam się.
  • Tego potrzebowałaś.
  • Tak.
  • …….. – zastanawiałam się jeszcze nad jednym pytaniem.
  • Czy apokalipsa opisuje jeden kataklizm, czy kilka ?
  • …….. – cisza… Szkoda…
  • Czy ludzie naprawdę sobie na to zasłużyli ? – Piotr się zastanawia.
  • Co sądzisz o nim (p. s. Biedroniu), który mówi, że nie ma piekła, że nie ma rachunku sumienia ?
  • Hulaj dusza ?!
  • Który ciągnie za sobą innych ?!
  • To jest fałszywy prorok.

Mocne słowa i niestety takich jak on jest zatrzęsienie. Tworzą własną ideologię dopasowaną do swoich potrzeb i przekonują innych. Ich ideologia nie ma nic wspólnego z Prawdą, dlatego jest fałszywa. 

  • Ludziom trudno rozróżnić kto jest prawdziwym, a kto fałszywym.
  • Ja cię wyniosę, bo sam się nie wyniesiesz.
  • Przyjdzie czas, że będą cię szukać.
  • Nawet nie uwierzysz którzy.
  • Ten fałszywy, daleko zajdzie ?
  • Po to jest ta fala.
  • Odwrócimy ten trend na jakiś czas.
  • Albo to wykorzystają, albo przepadną na zawsze.
  • …….
  • Ciekawe co się ze mną stanie, przecież jeśli ja zniknę, to gdzie ja będę ? – Piotr zadaje mi to pytanie codziennie kilka razy. Zaczyna mnie wkurzać.
  • Posiedzisz u Mnie.
  • A co w tym czasie tu ?
  • Myślisz, że lekcji nie odrobiłem albo nie odrobię ?
  • Myślisz, że nie zabezpieczę ich zanim się stanie ?
  • Dooobrze, kiedy znikniesz to mam dzwonić na policję i cię szukać ? – jak zwykle myślę racjonalnie.
  • Policja to Ja.
  • ……..
  • Zobaczyłem przepiękny widok z okna Ojca, z domu Ojca, widok na górzysty teren, fontanny, wodospady, przypomina to raj z tego filmu „Władcy pierścieni”. Coś przepięknego !

  • Ojcze, on już był u Ciebie na pół godziny, ale ciało zostało. Teraz też tak będzie ?
  • Ta chwilka to była zajawka mówiąc twoim językiem.
  • ……. – rzeczywiście często mówię „zajawka” mając na myśli wstęp do czegoś.
  • Chwilka na ślub.
  • Tym razem jego ciało też zniknie ?
  • Wszystko.


 

Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/ …………

Nie wszystkich zabiorę, lecz wszystkim dam szansę.

03. 02. 19 r. Warszawa.

Siedzimy rano w ciszy, jeszcze w piżamach, ledwo obudzeni.

  • Pamiętaj, każda żona poświęcona przez Boga i każdy mąż to jest związek nierozerwalny.
  • Gacek chce inaczej.
  • …….. – zdziwiłam się, że takie zdanie tak nagle, teraz …
  • Każda chwila na dobre zdanie jest dobra.
  • …….. – znowu się zdziwiłam, że Ojciec jednak słyszy moje myśli. To takie … dziwne.

Chwyciłam za zeszyt, który trzymam zawsze blisko, za chwilę już nie pamiętałabym kolejności słów.

  • Co to się działo wczoraj z tobą ? – pytam trzymając długopis w pogotowiu.

Wieczorem Piotr w pewnej chwili zaczął się dziwnie zachowywać. Najpierw zapatrzył się na ścianę, potem do niej podszedł, wyciągnął głowę do przodu jakby ścianę chciał powąchać, a po chwili uśmiechnięty się wycofał.

  • Wczoraj ściana zniknęła, a pokazała się woda. Spadała jak wodospad, ale ta woda miała krople w kształcie średników. Miała złoty kolor. Cała ściana była wodospadem. Wiedziałem, że niedaleko jest tron.
  • Włóż głowę... słyszę, więc włożyłem.
  • Po co mi to ?
  • Czyści ciało twoje.
  • Ten, który przyjdzie jest nieskazitelnie czysty.
  • ……… – rozdziawiłam buzię, bo widok musiał być to piękny.

  • Jak włożyłeś, to czułeś wodę ?
  • Nie wodę, poczułem dziwną energię. I dlatego szybko poszedłem na egzorcyzmy. Poczułem dziwną ciągotę do modlitwy. Miałem power…
  • … Dzisiaj też ten deszcz był, ale mniejszy, nie na całą ścianę. Usłyszałem, że dostosował się do mnie.
  • Czyści ciało przed przyjściem nowego gospodarza.
  • …….
  • Ty ! Jak przyjdzie ten nowy, to będziesz się dla niego stroić ? – Piotr żartem.
  • Myślisz, że poleci na moje wdzięki ? – kpię sobie, ale zaraz oboje zapadamy w zadumę.
  • … Na nic wdzięki wszystkich ludzi, na nic wdzięki kobiet, on jest ponadto.
  • Czy ten „nowy” będzie w takiej formie po raz pierwszy ?
  • Niewątpliwie.
  • Hmm…
  • Jak się zgłosiłem, że pójdę to Ojciec był mega zdziwiony i jakby zniesmaczony. Powiedział Tyyyyy ???!!! Takim tonem, że… – westchnął.
  • Wiesz jakie ma Ojciec o mnie zdanie ?
  • No jakie ?
  • Takie… pogardy.
  • Wszystko kupujesz co ci powiedzą ?
  • I to jest ta przewaga Moja nad tobą.
  • …….. – roześmiałam się, mnóstwo ludzi mówi źle o Bogu, ale czy On się tym przejmuje ?
  • Jestem nikim.
  • Jeśli jesteś nikim, to kim Ja jestem ?
  • Skoro w tobie jestem…
  • Ten, który stworzył wszystko ?
  • ……. – Piotr się wzruszył.
  • Racja, przepraszam. To co będzie dalej ?
  • Widziałeś dzwony w Niebie ?
  • Widziałeś ludzi wiwatujących ?
  • Widziałeś karocę, konie ?
  • Więc na co czekać ?
  • Widziałeś co się stało i teraz zacznie się to urzeczywistniać co wywołałeś.
  • ……. – a wywołał „swoje imię” podczas pogrzebu Edzia.
  • Twój tato musiał odejść.
  • Dlaczego ?
  • Inaczej twoje słowa nie miałyby mocy.

Trudno to zrozumieć, choć rzeczywiście wydaje się, że słowa wypowiadane nad prochami zmarłego mają jakieś swoje wzmocnione znaczenie. W takiej chwili nie ma miejsca na żarty, na bylejakość.

  • Czy podobał ci się wczorajszy wodospad ?
  • Chciałbyś więcej ?
  • Nooo…..
  • Tak za darmo ?

Roześmiałam się soczyście. Ulubione chyba zdanie Ojca. Tak za darmo, czyli Ojciec czeka na dalsze egzorcyzmy.


Wieczorem.

A chyba się przydadzą. Oglądam na żywo wystąpienie Biedronia i płakać mi się chce.

www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-02-03/konwencja-zalozycielska-partii-biedronia-prezentacja-programu-i-liderow-ugrupowania/?ref=slider

  • Nie martw się, to co idzie przerośnie wszystko.
  • Choć wiele stracisz, to wiele więcej zyskasz.
  • ……. – nadal martwię się słuchając Biedronia.
  • Nie płacz Mała, nie wszystkich zabiorę, lecz wszystkim dam szansę.
  • Ale ten…
  • Nie płacz, Ja jestem.
  • Nie lękaj się, Ja jestem.
  • Ojcze, przydałyby się jakieś taśmy – mruknęłam wspominając cudowne pojawienie się w odpowiednim czasie taśm z rozmowami elity PO.
  • Ty Mnie nie ucz co mam robić.
  • ??? – zrobiłam się czerwona. 
  • Cała sztuka, żeby zło skierować na zło.


Dopisane 17. 10. 2019 r.

Przekażę bardzo ciekawy wyborczy komentarz Ojca z dnia 13. X.;

  • Czy PIS wygra ?
  • Musi. Żebyśmy mogli swoje zrobić.
  • Wyobrażasz sobie, żeby Iskra wyszła za …. ?PO.
  • Oni pierwsi robiliby wszystko, aby ją zadeptać.