Nie zapomnisz o Mnie ?

10. 11. 19 r. Warszawa.

Pisałam dzisiaj o Antychryście, ale jak zwykle przy wielkich tematach mam mega wątpliwości, ponieważ nie wiem, czy piszę poprawnie.

Dopisane 10. 11. 2019 r. 
Pada ostatnio wiele pytań dotyczących antychrysta, więc zebrałam kilka zdań z naszych rozmów, które o antychryście mówią. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/11/10/nadzieja-na-nowy-swiat/
  • Dobrze napisałam ?
  • A co czułaś ?
  • Że dobrze.
  • Ufaj swojej intuicji
  • Broniłam Franciszka.
  • To ! była obrona !
  • On tam ma lobby, które na niego naciska i atakuje. Diabeł ich kusi i to on chce rozbić Kościół.
  • Trafiłaś w sedno.
  • To walka na śmierć i życie.
  • Nie wiedziałem, że jak mówisz o Ojcu to tak potrafisz „suszyć zęby”.

Roześmiałam się. Będąc u fryzjera dużo mówiłam o Bogu cały czas przy tym się śmiejąc. Przypominałam sobie różne zdania, zdania dowcipne, zdania mądre i zdania, które zmuszają do myślenia. Mogłam sobie na to pozwolić, bo znamy się z fryzjerką od 20 lat. Kiedy mówiłam o Ojcu byłam szczęśliwa. W pewnym momencie złapałam się na tym, że faktycznie mogę wyglądać na nienormalną ciągle się tak ciesząc.

  • Ojcze, wszystko widzisz.
  • Całe szczęście, Mała.

Wracamy do Warszawy. Co godzinę słuchamy aktualnych wiadomości czekając na informacje o ewentualnych korkach. O korkach nie ma nic, za to sporo o Wałęsie. https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/609514,walesa-slowa-morawiecki-komentarze-politycy-eksperci.html

  • Ten człowiek zatracił wszystko. Swoje człowieczeństwo. Ma Matkę Boską w klapie i takie bzdury mówi – Piotr nie wytrzymał.
  • Mnie tam w ogóle nie ma.
  • Mnie tam już dawno nie ma.
  • To jest pusty emblemat.

Zaskoczyły nas słowa Maryi i sam fakt, że tak szybko i tak niespodziewanie przemówiła. Zaskoczyły tak bardzo, że do końca drogi pozostaliśmy w milczeniu.



11. 11. 19 r. Warszawa.

  • Wiesz co ? Przypatrzyłem się sobie w lustrze przy goleniu, wyglądam bardzo poważnie ! – Piotr zrobił zdziwione oczy.
  • Bo faktycznie wyglądasz na poważnego faceta, wzbudzasz szacunek – mówię całkowicie obiektywnie.
  • Chcesz powiedzieć, że wygląd może zabić ?
  • ……. – śmieję się.
  • Jak będziesz mówił o Ojcu, to każdy ci uwierzy. Tak wyglądasz … – Piotr wzbudza całym sobą coś takiego, że człowiek podświadomie się prostuje.
  • Jego sto słów nie wystarczy za twoje jedno.
  • Nie wiem co Ojciec planuje, ale ja nie mam już siły, żeby przed ludźmi jeszcze gadać.
  • Masz wiele, ale nie zdajesz sobie sprawy, a będziesz miał jeszcze więcej.

Rozmawiamy o sądzie, o ostatniej rozprawie, podczas której Piotr przemawiał jak nakręcony, nakręcony przez Ojca oczywiście, bo w przeciwnym wypadku milczałby jak zwykle.

  • Twoja wiedza, twoja wykształcenie, twoja twarz przekonałaby każdego, nawet papieża.
  • Mnie przekonał.
  • Patrz ! Ojciec siedzi sobie i słucha – Piotr się roześmiał.
  • Siedzę i odpoczywam.
  • Bóg odpoczywa ?
  • A nie można ?



12. 11. 19 r. Warszawa.

Mieliśmy chodzić osobno do „swoich” kościołów, lecz dzisiaj zmiana planów, idziemy razem. Nie protestuję i w związku z tym nie liczę też na nic. Myliłam się jednak …

  • Podczas mszy w myślach rozmawiałem z Ojcem. Powiedział …
  • Choć jesteś tutaj człowiekiem, przyszedłeś na ten świat, bo się oddałeś, to nie jesteś człowiekiem.
  • Masz robić to, do czego cię przeznaczyłem.
  • …….
  • Hmm… Egzorcyzmy ? – pytam niepewnie.
  • Musisz robić intensywniej.
  • Jeśli chcesz, żebym był szczęśliwy to rób dla ludzi, bo ludzie dają Mi szczęście.
  • Pokazał mi teraz wielkiego king-konga. Wielką, czarną, obrzydliwą małpę, która stoi na wieżowcu i trzyma za kostkę człowieka, który wisi głową w dół. Bawił się nim, czy ma go zrzucić na ziemię, czy nie.
  • Wszystko przepadnie, mrok ogarnie świat.
  • Zrób to dla Mnie, zaciśnij zęby i rób.

Wiem skąd tak mocne słowa. Mimo wolnego dnia wczoraj, Piotrowi egzorcyzmów nie chciało się robić. „Zmęczony jestem” i tyle.

  • Jak nie będziesz robić, to ludzie przepadną.
  • ???!!!
  • Naprawdę pójdę chyba w zakon – Piotr szepcze do mnie trochę przestraszony.
  • Jeszcze tam by cię brakowało.
  • Żyj jak zakonnik.
  • Kto tam za tobą pójdzie ?
  • Tutaj wszyscy pójdą.
  • Nie zapomnisz o Mnie ?
  • Nigdy w życiu !

Zapisuję uważnie każde słowo, ale coś  we mnie pęka …

  • Cały dzień miałeś wczoraj, to psiakrew wolałeś „Czarnobyl” oglądać ! Tak to z tobą jest. Obiecujesz, a potem kilka dni nic nie robisz.
  • A Ola nie może też robić egzorcyzmów ?
  • No nieeee … Zwalasz na mnie ?!!!
  • Ola jest dla ciebie, a ty jesteś dla modlitwy (egzorcyzmów), jej modlitwa cię wspiera.
  • Jest zaślepiona na ciebie, jest wszystkim łącznie z wartownikiem.
  • To nie jest zwykła żona.
  • ……. – uśmiecham się. Podoba mi się to określenie.
  • Zaraziłeś ją modlitwą, ale modlitwa to twoje zadanie.
  • Może cię wspierać.
  • Jak nie będziesz się modlił, będzie „Czarnobyl” w skali makro.
  • Twoja modlitwa to ceremonia codzienna.

Wieczorem.

Pisałam dzisiaj na blogu;

- Mam plany z twoimi mężem. 
- W te dni przedwiosenne nadejdą zmiany. 
…….– zmroziło mnie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/11/12/jak-wierzysz-we-mnie-to-mi-zaufaj/

- Piotr będzie przebiśniegiem. 
- Oznaczać to będzie wiosenkę dla świata.  
- Pierwszy przejdzie przez śnieg.  

Oświeciło mnie.

Kiedy zapisywałam te słowa oczywiście myślałam o wiośnie 2020 r. Ale to nie o taką wiosnę tu chodzi.

Wiosna to symbol odrodzenia, odnowienia, świeżości. Zastanawiała mnie radość Ojca z nadchodzącej apokalipsy, którą widziałam i swojej wizji z chlebami i którą widział też Piotr. Dla Ojca apokalipsa to jak wiosna. Nadchodzący odrodzony i przywrócony porządek. Budzący się prorok to zwiastun apokalipsy. Przebiśnieg zwiastujący wiosnę. 

Kochaj Mnie ponad wszystko.

14. 10. 19 r. Warszawa.

  • Mam wizję. Jestem w Niebie i widzę mnóstwo ludzi, może z miliony stojących do tronu Ojca. Stoją w kolejce, aby złożyć Mu cześć.
  • O ! Jak u Sigmunda – myślę sobie w duchu, a przecież Piotr tej książki nie czytał. Może to już wspomnienia ?

  • Ja jestem na końcu i nie chcę się przepychać. Kłaniam się i idę w bok, gdzie jest ławeczka. Spokojnie sobie siedzę, podchodzi do mnie jakby niebiańska policja i mówi …
  • Co tu robisz ? Nie wolno na niej siedzieć, bo to pomnik.
  • Ona nie jest do siedzenia.
  • Taaak ? Jestem zdziwiony.

  • Macie jakąś bułkę, bo jestem głodny ?
  • Tu nikt nie jest głodny.
  • Zrozumiałem, że jakbym tam nie pasował mimo, że wiedzieli kim jestem, bo miałem na sobie swój pas. Ale oni w ogóle nie zwracali na to uwagi. Nie było głodu, bo nie muszą się tam odżywiać.

  • Hmm…, ciekawe. To wygląda jakbyś nie był w pełni przemieniony, bo ciągle głodny jesteś, a w Niebie nie ma czegoś takiego jak głód. Wiesz kim jesteś, ale jeszcze nie jesteś w pełni jak Oni. Tak mi się wydaje…
  • Ojcze, tam stały miliony ludzi, a każdego czujesz i widzisz – Piotr zdziwiony jak to możliwe.
  • Już taki jestem.
  • ………
  • Dziękuję ci Ojcze – wyrywam się.
  • Dziękujesz za co ?
  • Za Szczecin ! – podano wczoraj, że wygrał PIS.
  • Jeszcze nie znasz wyników.
  • Ooo ! To znaczy, że chyba nie PIS – pomyślałam.
  • Ale i tak dziękuję, za wszystko.
  • To Ja dziękuje, że prosisz i piszesz o Mnie.
  • Żeby mieć, trzeba prosić.
  • Żeby się dowiedzieć, trzeba uszy nastawić.
  • Żeby widzieć, trzeba patrzeć.
  • Manna to jest wyjątek.
  • Trzeba prosić.
  • Co to jest, kiedy się ciągle głaszcze … 
  • To ci włosy wypadną od tego ciągłego głaskania, jak u Małego roześmiał się Ojciec.

Głaszcze …… czyli kiedy człowiek dostaje zawsze co chce i kiedy chce. W ten sposób można zagłaskać i na śmierć.

p. s. Ostateczne wyniki wyborów; województwo – PIS, sam Szczecin – PO.


Kiedy Piotr zadzwonił, że być może 17 października nie będzie rozprawy, bo rzeczoznawca nie wysłał opinii, pękła mi chyba jakaś żyłka w głowie, bo nagle poczułam gwałtowny ból. Dwie silnie tabletki nie pomogły. Zmagałam się z tym do późnego wieczora, aż w końcu siadłam w ciszy i poprosiłam Ojca o pomoc. Poczułam bardzo wyraźnie, że mnie słucha. Gdyby ktoś spytał jak to jest poczuć … nie byłabym w stanie tego logicznie opisać. To jest wrażenie, że cisza staje się bardziej cicha, a czas zwalnia. W każdym razie kilkanaście minut później ból się rozlał „po kościach” i byłam jak nowa. Cudowne doświadczenie. Żeby mieć, trzeba prosić.


15. 10. 19 r. Warszawa.

Na kawie siedzimy jak struci, bardzo wierzyłam w ten 17 październik. Tyle razy Piotr  słyszał to w swojej głowie, aż uwierzyliśmy. A teraz znowu coś nie tak …

  • Pomyślałby kto, że świat się kończy, a się zaczyna.
  • Oczom nie wierzę co widzę, uszom nie wierzę co słyszę.
  • …….. – wzdycham.
  • A sędzina nie może tak bez opinii ? Niech będzie ten 17 w końcu.
  • To potrwa kolejny rok – Piotr też przybity.
  • …….. – analizuję jeszcze raz wszystko …
  • Niemożliwe ! Adam widział ten rok, Ojciec wielokrotnie mówił o tym roku, nie może nie być … Brak opinii nic nie zmieni prawda Ojcze ?
  • Prawda córko.
  • Jak ci się podobał film „Exodus” ? – Ojciec pyta Piotra.
  • Działy się rzeczy dziwne ?
  • Działy.
  • To się zamknij !
  • …… – Piotr zrobił wieeeelkie oczy. Ja również, przyznam. 
  • Usłyszałem to zdanie twoim głosem. Tak jak ty to mówisz.
  • ……. – wybuchłam głośnym śmiechem. Rzeczywiście tak robię, kiedy swoim narzekaniem doprowadza mnie do maksymalnej irytacji.
  • Nie decyduj, bo to jest piłka w grze.
  • ………
  • Dziękuję za wczoraj – … ustanie migreny.
  • Pan Bóg cię słucha, ciągle.
  • Musisz zdać sobie sprawę, twoje myśli także.
  •  No to mam przerąbane, że tak powiem – pomyślałam. Z myślami bowiem najgorzej.
  • Show must go on …
  • To znaczy show musi trwać ? – Piotr
  • Show to będzie … Chyba … – dodaję na wszelki wypadek. 
  • Chcesz fajerwerków bez przygotowania ?
  • Tyle piszesz, a nie rozumiesz.
  • Słyszysz 17, więc czekaj do 17.
  • Ooook.
  • Celebruj te chwile, a czy wiesz dlaczego ?
  • …… – spojrzałam na nasze kawy … i wiem dlaczego.
  • Chyba wiesz.
  • Chwalebna chwila nadchodzi.
  • Nie patrz na daty.
  • Oczekuj znaków.
  • Nie daj się ludziom, którzy …
  • pokazał wiercenie w głowie.
  • Polegaj na swojej intuicji.
  • Kochaj Mnie ponad wszystko.

Ja stworzyłem ten świat na Moje podobieństwo.

10. 09. 19 r. Warszawa.

Dzień po Nike i … nic.

  • Wychodząc z kościoła usłyszałem zdanie, które mam ci przekazać. Tylko muszę się skupić, aby czegoś nie przekręcić.
  • ……..
  • Nie twój i nie wasz czas, a w Moim czasie ma się to wypełnić, bo tak jest zapisane, aby się wypełniło.
  • ……. – mam do siebie pretensję, że nie mogę powstrzymać żalu i rozczarowania. Wydawało mi się, że coś takiego jak „apokaliptyczny poród” będzie w jakiś sposób bardziej widoczny.
  • Zadziwiasz Mnie, twoja niecierpliwość, twoje chciejstwo …
  • Jak chcesz jechać samochodem, które nie ma kół ?
  • Wszystko musi być przygotowane.
  • …….. – ja to wszystko rozumiem, ale …
  • Ten poród faktycznie już był ?
  • Chyba tak – Piotr wzrusza ramionami.
  • To wszystko się dzieje, chociaż nie widzisz.
  • Dziwię ci się.
  • Chcesz zapisać, a z kim chcesz o tym porozmawiać, kiedy go zabiorę ? No z kim ?
  • ……. – prawie się popłakałam. Czysta prawda. Ciągle zapominam, że nadchodzące zdarzenia wiążą się z czymś konkretnym, także z rozstaniem.

Zaniemówiliśmy na dłuższą chwilę.

  • Jadąc do ciebie miałem fajną sytuację. Stałem w korku i zobaczyłem jak się kołyszą gałęzie. Nagle stałem się tym wiatrem, który te gałęzie pochylał, czułem jak przepływam między nimi, niesamowite uczucie … Dopiero klakson z tyłu mnie otrzeźwił …
  • Wiatr widzisz, poczułeś, bo wiatr to też Ja.
  • Piękne… – pomyślałam i znowu mi się żal zrobiło.
  • To co przewidziałaś, zapisujesz, rozgryzłaś, to jesteś u celu.
  • Żeby ta kula ruszyła, wszystko musi być przygotowane.

Uspokoiłam się. Na przyszłość muszę poskromić swoją własną wyobraźnię, a trzymać się tego co zapisane.

  • Ty tego nie widzisz, Ja to widzę.
  • Lecz swoją pracę wykonasz, nie martw się i nie miej żalu do nikogo, no chyba tylko do Mnie.
  • …… – no teraz to się rozbeczałam. Jak mogę mieć żal do Ojca…
  • Oni się dowiedzą przez zastanie, jak już się zacznie dziać.
  • Ty to już wiesz.
  • I nie martw się, kiedy mam zacząć grać.
  • Ojciec pokazał mi zegar do szachów, które się naciska, żeby grać na czas…
  • Jak Ojciec to robi, że mi pokazuje… – dziwi się Piotr.
  • No właśnie …

Coś mnie nurtuje …

  • Chrześcijanie twierdzą, że to Maryja rodzi Jezusa. Hebrajczycy, że to kobieta rodząca Mesjasza. Dla nas Mesjasz to oczywiście Jezus, ale… – przełknęłam ślinę, nie byłam pewna.
  • Zauważ, że pasł rózgą żelazną i wymierzanie kary (On wyciska tłocznię wina zapalczywego gniewu Wszechmogącego Boga) kompletnie nie pasuje do Jezusa. On taki nie jest. Sam mówiłeś, że to chodząca dobroć. Co to jest ta rózga żelazna ?
  • Miecz ? – Piotr
  • Może … Ta rózga żelazna występuje w AJ trzy razy …

AJ 2;26 A zwycięzcy i temu, co czynów mych strzeże do końca, dam władzę nad poganami, 27 a rózgą żelazną będzie ich pasł: jak naczynie gliniane będą rozbici28 jak i Ja to wziąłem od mojego Ojca – i dam mu gwiazdę poranną. 29 Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów.

AJ 12;15 A z Jego ust wychodzi ostry miecz, by nim uderzyć narody: On paść je będzie rózgą żelazną i On wyciska tłocznię wina zapalczywego gniewu Wszechmogącego Boga.

AJ 19;11 Potem ujrzałem niebo otwarte: a oto – biały koń, a Ten, co na nim siedzi, zwany Wiernym i Prawdziwym, oto sprawiedliwie sądzi i walczy. 12 Oczy Jego jak płomień ognia, a wiele diademów na Jego głowie. Ma wypisane imię, którego nikt nie zna prócz Niego. 13 Odziany jest w szatę we krwi skąpaną, a imię Jego nazwano: Słowo Boga. 14 A wojska, które są w niebie, towarzyszyły Mu na białych koniach – wszyscy odziani w biały, czysty bisior. 15 A z Jego ust wychodzi ostry miecz, by nim uderzyć narody: On paść je będzie rózgą żelazną i On wyciska tłocznię wina zapalczywego gniewu Wszechmogącego Boga.

W tych trzech przypadkach mowa jest o tej samej osobie. Czy ten jeździec to naprawdę Jezus ?


11. 09. 19 r. Warszawa.

  • Ojciec mi mówi, że następna rozprawa to wizja z dwoma krzesełkami, czyli samo wydanie wyroku. A prawnik mówi, że będzie apelacja, no i co teraz ?
  • Apelacja ? Co to ? Kończmy to wszystko Mały.
  • Wszystko ?
  • Wszystko.
  • ……..
  • Ta rózga to miecz … – Piotr nagle.
  • Skąd wiesz ? – podrywam się na krześle.
  • Tak mi pokazał teraz Ojciec.
  • Ale to niemożliwe, aby to ciebie dotyczyło. Miecz ma ten, co na białym koniu, czyli Chrystus …
  • …… – cisza.
  • Ojcze, zgłupieć można. To jak to w końcu jest …
  • Dowiesz się w swoim czasie.

Poczułam się nie zmęczona AJ, a wręcz wykończona.

  • Według chronologii świadkowie są przed rodzącą niewiastą. Zostają zabici i leżą na placu, a tu raptem ta niewiasta… To się kupy nie trzyma – stękam głośno.
  • ……. – cisza.
  • Wczoraj się modliłem i mówię do Ojca, że ten poród Nike to tak na wyrost … i wtedy jak mnie nie ścisnęło za nerki ! Cała energia się przelała od dołu do głowy. Energia, która niosła też ładunek wielkiej wiedzy, że to rzecz ogromna się stała, bardzo ważna. Nie zdajemy sobie sprawy z tego co się wydarzyło.
  • Ta kobieta rodząca miała wianek z 12 gwiazd, jest to też tłumaczone jako laur zwycięstwa, tryumfu. Teraz rozumiem, dlaczego Ojciec nazwał ją Nike, pani zwycięstwa – zamyśliłam się.
  • Ja nie wiem co to będzie, ale ja tego tronu nie chcę …
- Widzisz, nie ma już miejsca dla ciebie poza tym jednym … 
- Pokazał mi teraz fotel… 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/05/12/nie-bedziemy-tego-odwlekac-zaczynamy/ 
  • Nie chcesz ? Jeśli nie chcesz, to nie ma dla ciebie tam miejsca.
  • A nie mogę kibelki myć ?
  • Nie ma dla ciebie miejsca.
  •  Można się pogubić w tym wszystkim – Piotr wzdycha.
  • Po to tu jesteście, żeby się nie pogubić.
  • Bóg jest jeden.
  • Ja stworzyłem ten świat na Moje podobieństwo.
  • Dla was i dla Siebie.
  • Wasze doznania to Moje doznania.
  • Wasze zwycięstwo to Moje zwycięstwo.
  • Wasze klęski to Moje klęski.
  • ……. – notowałam szybko, żeby nie stracić ani sylaby.
  • Ojcze, czy kiedyś poukładamy AJ ?
  • Bóg pogłaskał cię po głowię.
  • Bądź cierpliwa.
  • …….
  • Podobało ci się u Nas ? – pyta mnie Ojciec.
  • …….- podnoszę brwi wysoko, bo kiedy to byłam w Niebie ?
  • Co myślisz o Arabie ?
Nagle sceneria się zmienia, znika pokój, pojawia się całkowicie nieskazitelnie biała przestrzeń. Mężczyzna mówi … 
- Pomoże ci Arab … i z uśmiechem puszcza do mnie figlarnie i porozumiewawczo oko. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/02/28/dostarczymy-chleb/ 
  • Aaaa … Myślałam, że będzie bardziej ucieszony – przyznaję szczerze ze śmiechem.
  • Sporo wycierpiał. To troskliwy tata.
  • Tata ?
  • Dzieci ma …
  • . Zobaczyłem jak się zajmuje dziećmi w Niebie.



Dopisane 18. 05. 2020 r. 

Według chronologii świadkowie są przed rodzącą niewiastą. Zostają zabici i leżą na placu, a tu raptem ta niewiasta… To się kupy nie trzyma – stękam głośno.

A jednak wszystko się zgadza, jeśli zrozumiemy, że śmierć to po prostu trzyletni czas przemiany. Ale do tego musiałam dojść kilka miesięcy później. 


Po internecie krążą różne teorie spiskowe odnośnie COVID -19, że to rząd światowy chce przejąć kontrolę nad ludźmi, że to Bill Gates, albo że kosmici. Być może istnieją jeszcze inne „możliwości”, ale czytanie i słuchanie tego wszystkiego wykracza poza wytrzymałość mojego mózgu. Wczoraj z sentymentu wysłuchałam live stream Nautilusa. Zaskoczona byłam końcówką ; https://youtu.be/IvxYNDyIsWQ?t=4595

Wszystko się realizuje. AJ się realizuje, a AJ to ciąg zdarzeń mających wpływ na cały świat. Ciągle mam w głowie zdanie, że zdarzy się coś co Przyćmi wirusa. Coś szokującego. I gdy zaczniemy się bać, musimy zrozumieć, że nie ma innego sposobu, innej drogi, aby przywrócić ustalony odwiecznie porządek. Taka jest cena. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/05/08/pamietaj-ze-to-wszystko-to-ja/ 

Będzie się działo.

05. 09. 19 r.  Warszawa. 

Za 4 dni rozprawa. Nie myślę o tym w ogóle, ale widzę, że Piotr przeciwnie.

  • A może znowu przesuną ?
  • Niemożliwe – jestem tego już pewna na 100 %.
  • Myślisz, że sędzinę coś olśniło w końcu ? Tak nagle to wszystko …
  • Nie coś, ale Ktoś.
  • No właśnie … Ktoś ! – śmieję się.

Rozprawa była dwukrotnie przesuwana i Piotr już zaczął wierzyć, że sędzina ją albo zlekceważyła, albo zapomniała, albo w najgorszym razie sama została przekupiona.

  • Ojcze, dlaczego narodziny u Nike nie są w październiku ? Październik jest ponoć taki ważny dla Piotra…
  • Październik jest na deser.
Rozmawialiśmy przez długi czas o NIP. 
- Jeśli cokolwiek się wydarzy będzie to październik. 
- Dlaczego ? 
- To twój miesiąc. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/03/nie-bedziesz-mial-bogow-cudzych-przede-mna/ 
- Czy to nie dziwne, że rozprawa będzie w październiku ? W październiku się wszystko zaczęło. 
- To nieprzypadkowa data. 
- Tak? Dlaczego ? 
- Ona wybrała, co miała wybrać. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/04/08/przyjacielu-swiatlem-tego-swiata-jest-maryja-matka-boza/ 
  • Już się wynudziłeś w tym roku.
  • Nie możesz chodzić z tą teczką wiecznie.
  • Deser w październiku…
  • W związku z sądem w twoim kierunku idą pogróżki, których nie czujesz, bo masz hełm i zbroję.
  • Gdyby nie to, migrena to mało powiedziane.
  • Wow … – przestraszyłam się.
  • Taka wysłana energia jeśli się odbije, to musi gdzie indziej się skierować. Nie odbije się to na twoich pracownikach ?
  • A nie widzisz problemów ?
  • Ale to zło się przełamuje.
  • Niedługo powitamy cię w nowym świecie.
  • Już dzwony biją znowu, Mały.
  • I będą tak biły do narodzenia.
  • Jest to tak ważne dla Nas wydarzenie.
  • To znaczy, że to będzie szybko po sądzie.
  • Którą byś drogą nie poszedł, zawsze Mnie spotkasz.


06. 09. 19 r. Warszawa.

  • Ojcze, pojutrze 40 tydzień – Piotr zaczyna.
  • Umiem liczyć. Time is up … czas minął.
  • Robię to dla ludzi i dla Siebie.
  • Hmm… Dla ludzi rozumiem, ale dla Siebie ? – pytam.
  • Cieszę się ich radością.

Chciałam już powiedzieć, że radość to może dla Nieba, ale dla ludzi … ? Jeśli to kolejny znak z AJ, to raczej mało kto będzie się cieszyć. Nie odważyłam się jednak powiedzieć tego na głos.

  • A jak nic nie będzie ? – Piotr machnął ręką, żeby się nie przejmować.
  • Ja się nie boję, że będzie. Ja się boję, że nie będzie. Tyle słów padło, że coś się wydarzy, że coś nadchodzi … Wiesz o co mi chodzi. O wiarygodność Ojca – … ugryzłam się zaraz w język, gdy zreflektowałam się co powiedziałam.
  • Ojcze, ja Cię przepraszam, że tak się boję.
  • Więc ci mówię nie bój się.
  • Muszę do niego podchodzić jak do jajka.
  • Dlaczego ?
  • Ze względu na serce.

Zapomnieliśmy już o sercu, a rzeczywiście przecież nie jest ono do końca sprawne. Już teraz Piotr codziennie jest bardzo zmęczony, bo problemy sypią się z każdej strony. Wściekłość i nienawiść NIP działa jak fala tsunami …

  • Deser ma być w październiku, czy to ma związek z kalendarzem hebrajskim gdzie według Żydów świat został tworzony 7 października ?

Niedawno dowiedziałam się, że żydowski kalendarz jest liczony od października. W kalendarzu żydowskim rachuba lat zaczyna się od dnia stworzenia świata, które wg ustaleń żydowskich autorytetów religijnych nastąpiło 7 października 3761 p.n.e. , stąd np. w roku 2019 trwa żydowski rok 5779/5780. (Wiki)

  • A jak myślisz ? Czy to przypadek ?
  • Hmm…. – mało prawdopodobne znając Ojca.
  • Boisz się, że jak nic nie wyjdzie to jak to ludziom wytłumaczysz ?
  • ……… – kiwam głową.
  • Nic nie będziesz musiała tłumaczyć.
  • Tylko nie pędź od razu… – … czyli mam z analizą się nie spieszyć.
  • Będzie się działo.
  • Będzie ?
  • Oj, będzie.
  • Dziwię się Małej.
  • Czemu ?
  • Wytłumacz jej, to twoja żona.
  • Widziała chlebek, a ciągle niedowiarek.
  • …….
  • Ojcze, wytrzyma jego serce ?
  • Oczywiście.
  • Nie umrze na serce ?
  • Nie przewidziałem tego. Nie zdołasz go pochować.
  • ???!!! Dlaczego ?
  • Bo znikniesz z tego świata.
  • Jak powiedziano; nie jesteś z tego świata.
  • Nie będzie kogo pochować.

Przypomniało mi to wizję …

Stoję na wzgórzu, poniżej tysiące ludzi, stałem w brązowym habicie, kaptur przysłaniał mi połowę twarzy. Wyciągnąłem ręce ponad ludźmi i zza mnie wypływały kule, dwa razy po 3 kule, sześć kul, ja nimi sterowałem, a one mnie słuchały… takie rzeczy widziałem. Miałem habit opuszczony na oczy, nie chciałem być rozpoznany, a kiedy kule popłynęły nad ludźmi to pękły, posypały się z nich konfetti jak manna. To była jakaś energia, jak to się sypało ja odszedłem… i ja w tym momencie… to znaczy ciało zniknęło, a habit spadł na ziemię. 

prorok
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/05/04/gdyby-wszyscy-mieli-miod-i-mleko-to-wpadliby-w-obojetnosc-i-nicosc/

Musisz połączyć dwa światy.

01. 09. 10 r. Warszawa.

Siedzimy na kawie, przez szybę kawiarni widzimy puste jeszcze niemal miasto.

  • Dzisiaj zaczyna się 39 tydzień …
  • Najlepiej na nic się nie nastawiać. A może te narodziny będą w ciszy tak jak twój „ślub” ? Tylko ty to widziałeś, no i Niebo.
  • Zobaczysz …
  • Kiedy zobaczyłem Nike i kiedy powiedziała; jestem z tobą w ciąży to przestraszyłem się co ty na to powiesz. Powiedziała …
  • Jestem taka szczęśliwa i taka dumna i kazała patrzeć na swój brzuch. Teraz rozumiem, że to jest to nasze liczenie tygodni.
  • No dobrze, ale nadal nie rozumiem co ja mam z tym wspólnego.
  • Siedzisz w tym po uszy.
  • Coś się zmieni ?
  • Zmieni się to twoje myślenie.
  • Hmm … A dzisiaj źle myślę ? – pytam.
  • Musisz połączyć dwa światy.
  • Ładnie piszesz; co na Górze, to na dole  – i w tym momencie już wiem, że to na pewno nie Piotra słowa, a faktycznie Ojca. Właśnie o tym ostatnio pisałam …
Co w Niebie się stało, na ziemi stać się również musi bardzo utkwiło mi w głowie. Zaczynam to widzieć na własne oczy, zaczynam rozumieć tą zależność. Zrozumiałam co znaczy w ogóle to zdanie. Konsekwencje nałożenia pieczęci i konsekwencje jakie ponosi ślub ewidentnie odbijają się w naszym świecie. Zaczęłam niedawno w końcu analizować AJ i w mig pojęłam, że ta zależność również dotyczy Janowej wizji apokalipsy.
www.rozmowyzniebem.pl/wp/2019/08/30/co-w-niebie-sie-stalo-na-ziemi-stac-sie-rowniez-musi/
  • To jest ten szlif, którego brakuje.

Wspomnienie o byciu na Górze spowodowało, że Piotr się rozrzewnił, rozmarzył … Na jego twarzy utkwił szeroki uśmiech …

  • Ojciec naprawdę ma bardzo suchą skórę. Potrzebny Mu jest dobry krem.
  • To jest optimum dla Mojej urody.
  • Prawdziwe oblicze niewielu oglądało.
  • Kiedy siedzi na tronie oddaje się światu w światłości.

Przypomina mi to relacje ludzi, którzy na chwilę pojawili się po drugiej stronie „barykady” i po wszystkim relacjonowali, że na tronie nie widzieli człowieka, lecz światło. Oczywiście nie czytałam wszystkich relacji, ale ta przedstawiona przez Richarda Sigmunda wydaje się perfekcyjna.

„Byłem w Niebie”, Richard Sigmund

Po kawie poszliśmy na spacer. Utknęliśmy na jakimś skwerku zieleni w centrum miasta. Fajne miejsce.

Park Dolina Szwajcarska
  • Widzisz jak tu ładnie ? Siedzimy sobie na ławce, a to wszystko Ojciec stworzył – Piotr zaczyna.
  • Zrobiłem wiele, ale nie przesadzaj.
  • Dałem ludziom do zagospodarowania.
  • Tak ich umiłowałem.
  • Nie bądź taki czołobitny.
  • ……. – roześmiałam się.
  • Ojciec nie lubi jak się podlizuję.

Wieczorem.

Piotr leży na kanapie.

  • Coraz bardziej czuję dyrektora NIP …
  • Coraz bliżej, więc coraz lepiej będziesz czuł.
  • Narodzi się ten, który przywróci porządek.
  • ?! Hmm … Jak on to zrobi ?
  • Zobaczysz.
  • Twarz trzeba przyznać miał niesamowitą.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/08/02/twoj-los-zostal-przypieczetowany-ostatecznie/
  • I takie będzie miał możliwości, więc ufaj i czekaj.

02. 09. 19 r. Warszawa.

Byliśmy razem na mszy. Podczas eucharystii nic nie poczułam, ale Piotr …

  • Zobaczyłem wielkiego anioła i usłyszałem …
  • Oczyszczam ci ciało.
  • Koniec kuszenia.
- Powiadam ci nastał twój czas. 
- Jak będziesz miał do wyboru wszystkie bogactwa tego świata, wybierzesz koszulę.  
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/11/03/nadejdzie-nowe-jeruzalem/

Śledzę Glazersona na YT i byłam dość zaskoczona jego nowym odkryciem, powiązał Mojżesza i Eliasza z rokiem 2019 (5779). https://www.youtube.com/watch?v=cM0PS2kcgvs

Przypomina to oczywiście rozmowę ;

- Ojcze czytam AJ. Kim są ci dwaj świadkowie ? 
- Czy chodzi ci o Mojżesza i Eliasza ? ?! 
 Nieee wiem…. – mówię szczerze. 
- Chodzi mi o tych dwóch świadków… 
- Czy ty Mnie słyszysz ? Ojciec przerywa mi w pół zdania. 
- Czy ci chodzi o Mojżesza i Eliasza ? 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/08/28/dwaj-swiadkowie-apokalipsy/

Mało który badacz katolicki utożsamia dwóch świadków z Mojżeszem i Eliaszem. Za to Hebrajczycy dość często i mają swoje uzasadnienie.

Mojżesz i Eliasz są postrzegani jako możliwości dla dwóch świadków ze względu na szczególne cuda, które według Jana dokonają świadkowie. Świadkowie będą mieli moc, by zamieniać wodę w krew (Objawienie 11: 6), co przypomina słynny cud Mojżesza (Wj 7). A świadkowie będą mieli moc niszczenia swoich wrogów ogniem (Objawienie 11: 5), co odpowiada wydarzeniu z życia Eliasza (2 Królów 1). Potwierdzeniem tego poglądu jest również to, że zarówno Mojżesz, jak i Eliasz pojawili się wraz z Jezusem podczas przemienienia (Mateusza 17: 3–4). Co więcej, tradycja żydowska oczekuje, że Mojżesz i Eliasz powrócą na podstawie proroctwa o przyjściu Eliasza w Malachiaszu 4: 5 i obietnicy Boga, że wzbudzi proroka takiego jak Mojżesz (Powtórzonego Prawa 18:15, 18), który według niektórych Żydów wymaga powrotu Mojżesza . https://www.gotquestions.org/two-witnesses.html

Pamiętaj, że to wszystko to Ja.

31. 08. 19 r. Warszawa,

Wracamy do Warszawy mimo, że sobota. Po raz drugi w krótkim czasie miałam uczucie nacisku na karku, że jestem obserwowana. Jak generał nakazałam Piotrowi się pakować i jechać. Jutro powroty z wakacji, więc obawialiśmy się, że to byłaby mordęga. Ciekawe, ale podczas jazdy Ojciec nakazał Piotrowi jechać w miarę szybko, trzymać stałą prędkość 140 km/ h. Oczywiście dało mi to natychmiast do myślenia, bo jeśli tak mówi, po raz pierwszy zresztą w życiu, to znaczy, że to ważne. Po godzinie jazdy usłyszeliśmy, że na naszej trasie, którą ledwo co przejechaliśmy doszło do śmiertelnego wypadku. A więc, jeśli jechalibyśmy wolniej to utknęlibyśmy po prostu w korku na dobrych parę godzin. Dobrze mieć takie układy, pomyślałam w duchu, gdy tylko to usłyszeliśmy.

Jadąc miałam czas na przeczytanie maila.

  • Chrystus poszedł za ludzi, tak ten ksiądz te grzechy wziął na siebie.
  • Zachował się jak prawdziwy kapłan.
  • Wziął na siebie grzechy ?
  • To jest między nim a Ojcem.
  • Wielki sakrament pokuty, on w swojej świadomości to wziął.
  • Zrobił co do niego należy, a Ojciec zdecyduje co dalej.
  • To jest skrajna sytuacja, bo każdy człowiek w swej woli powinien wystąpić o odkupienie grzechu.
  • (ksiądz) Zachował się jak należy.

Dziękowałam Ojcu za natychmiastową odpowiedź, gdyż wcale nie byłam pewna, czy ją w ogóle dostanę.

  • Zaczyna się najciekawszy fragment waszego życia.
  • Każdy był ciekawy, ale ten będzie najciekawszy.
  • Pamiętasz beczkę śmiechu ?

Oczywiście. Pamiętaliśmy.

- Zmiany nadchodząHomiel na to. 
- …. Pokazał mi teraz.... Zobaczyłem wielką beczkę jak w parku rozrywki, idzie się w środku, a beczka się okręca i żeby się nie przewrócić trzeba trzymać się ścian. O co Mu chodzi ? 
- Będzie działo się tak, że trzeba będzie się trzymać, by nie upaść. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/02/19/nic-co-twoje-nie-jest-mi-obce/ 
- Będę siedział ci na ramionach, będę się ciebie trzymał. 
- Tak będzie się działo? – tym razem to ja spytałam mając na myśli, że aż tyle się będzie działo. 
- To „beczka śmiechu”. 
- Czyli radości ? – miałam nadzieję, że to będą same pozytywne wydarzenia. 
- Nie powiedziałbym tego. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/09/01/jjak-mozesz-mnie-zawiezc-skoro-ja-jestem-przy-tobie/ 

p.s. rzeczywiście, śmiesznie dzisiaj raczej to nie jest. A to dopiero początek. 
- Załatwiliśmy kredyt, teraz herbatę, a potem święta, a potem sąd. 
- A co potem ? 
- A potem fruuuu, zapinamy pasy i wchodzimy do beczki. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/12/07/nie-mozecie-sluzyc-bogu-i-mamonie/
- Żebyś prowadziła tego, któremu w głowie będzie się kręcić. 
- ………– zamyśliłam się…

Kręcić w głowie… Jak przypuszczam ma to odniesienie do „beczki śmiechu”, którą nam zapowiadają. Będzie się tak dużo działo, że nie będzie wiedział co się dzieje. Kręcić się w głowie może od nadmiaru wrażeń… jest takie powiedzenie… 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/12/13/uzbroje-cie-w-siebie/ 
  • Czy Piotr będzie znany ?
  • Czyny będą jego znane.
  • Nie o niego chodzi, a o Mnie, mała.
  • On ma zrobić swoje i wrócić do Domu.
  • Pamiętaj, że to wszystko to Ja.
  • Ja to wszystko stworzyłem.
In Gods hands ; Cheyenn Lewis
  • To Ja, że umiesz pisać, że masz intuicję.
  • Pisząc o Mnie oddajesz Mi chwałę.
  • To ty sprawisz, że Ojciec będzie słynny – mówię do Piotra.
  • Sprawisz to dla Mnie ?
  • Oczywiście Ojcze.
  • Jak tu was nie kochać, skoro mówisz …
  • Wczoraj widziałem, że otworzyło się okno między mną, a ich światem. Otworzyło się okno w przesłonie.
  • To okno to po co ? – pytam.
  • To dotyczy Piotra, nie martw się.
  • Dlaczego rodzi się teraz tyle ludzi na świecie ?
  • Wszyscy się pchają na ostatnią szansę.
  • Nieważne gdzie, byleby skorzystać.
  • Ale słowa ! … – spojrzeliśmy na siebie.


Dopisane 08. 05. 2020 r.

  • Pamiętasz beczkę śmiechu ?
Oglądaliśmy wieczorem w TVP wywiad Tomasz Lisa z Radosławem Sikorskim. W pewnej chwili Sikorski powiedział, że wyjeżdża do USA. 
- Czy sytuacja za cztery lata się odwróci ? Czy za cztery lata PO wróci do władzy ? – spytałam. Piotr w pewnej chwili się „zaciął” i powiedział, że on tego nie czuje, by były kolejne wybory. Homiel potwierdził. Kompletnie mnie to zaskoczyło, jak to nie będzie wyborów za 4 lata, co się takiego wydarzy?! 
- Nadejdzie Nowe Jeruzalem. 
Piotr zrobił wielkie oczy. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/11/03/nadejdzie-nowe-jeruzalem/ 

Choć jest tu mowa o 4 latach, była to nasza sugestia, nie Ich. I choć wydawało się to wtedy absurdalne i niedorzeczne, wyborów faktycznie na razie nie ma. A więc dzieje się. Beczka śmiechu została wprawiona w ruch. Wirus jest, ludzie powracali w te pędy, choć zdaje się wg słów Ojca, że to jeszcze nie koniec. Deszcz był i gdzieniegdzie jeszcze jest i będzie. To tylko te bieżące wydarzenia. 

Mam jeszcze jedną rozmowę odnośnie wyborów, której nie pokazałam.

18.07.17 r. Warszawa. 
Oglądaliśmy wczoraj debatę w sejmie 
− Czy PIS wygra wybory za 3 lata? 
To nie będzie miało znaczenia. 

I jeszcze jedną sprzed kilku dni. Właściwie to była wizja. Niewykluczone, że przyjdzie taki czas, że wyborów nie będzie w ogóle, a prezydent zostanie wybrany przez aklamację. I teraz To nie będzie miało znaczenia” nabiera sensu. Nie znam jednak dat i nawet nie próbuję „macać.”

Wszystko się realizuje. AJ się realizuje, a AJ to ciąg zdarzeń mających wpływ na cały świat. Ciągle mam w głowie zdanie, że zdarzy się coś co Przyćmi wirusa. Coś szokującego. I gdy zaczniemy się bać, musimy zrozumieć, że nie ma innego sposobu, innej drogi, aby przywrócić ustalony odwiecznie porządek. Taka jest cena. 

Będzie jak Ja chcę.

27. 08. 19 r. Warszawa.

Rozmawiamy tylko o tym, że nieuchronnie coś się wydarzy. Nie wiem kiedy, nie wiem jak, nie wiem co. Bronię się przed moją własną wyobraźnią, gdyż podsuwa mi najróżniejsze obrazy. Takie jak tuzin rydwanów spływających na ziemię prosto z nieba. No bzdura totalna, ale w sumie… Po tym co widziałam uważam, że naprawdę wszystko jest już możliwe.

  • Ojcze, kto zwróci na Piotra uwagę ? Przecież… jest tak schowany dobrze.
  • Ja. I to wystarczy.
  • ……….
  • Jak ty sobie dasz radę beze mnie ? – Piotr się zmartwił.
  • A ze Mną sobie da ?
  • A gdzie ty się tak szybko wybierasz ?
  • No właśnie, jakbyś już jutro miał gdzieś zniknąć. Nie tak szybko !
  • ………
  • Ojcze, ale chleby się już robią, prawda ? – upewniam się, czy dobrze widziałam.
  • Całe Niebo pachnie.

Namawiam Piotra, aby nie jechać w tym tygodniu do Szczecina, a dopiero w następnym. Te regularne, ciągłe wyjazdy znacznie osłabiają nasze organizmy i potrzebujemy więcej czasu do regeneracji. On jednak chce jechać, ja nie chcę, pokłóciliśmy się. Naszą burzliwą rozmowę przerywa sam Ojciec surowo mnie napominając.

  • Nie włączaj się. „Balcerowicz musi odejść !”
  • Ty będziesz widzieć swoją mamę, on nie.

W innym momencie nawiązanie do słynnego powiedzenia „Balcerowicz…” zapewne bardzo by mnie rozbawiło, ale drugie zdanie wystarczyło, aby zamilknąć na miesiąc.


28. 08. 19 r. Warszawa.

Wyjeżdżamy w czwartek, dzisiaj środa. Zawsze przed wyjazdem Piotr ma sporo pracy i czasami na kawę z tego powodu nie idziemy, albo idziemy bardzo wcześnie.

  • To może pójdziemy na 7 rano ?
  • A kościół ? – pytam niepewnie.
  • Odpuścimy sobie.

Waham się z wiadomych względów, ale w końcu ulegam. Idziemy prosto do kawiarni, a tam akurat dostawa i nas nie wpuszczają. Czekamy więc cierpliwie przed wejściem, ale 20 metrów od nas stoi nasz kościół, z którego słychać odgłos rozpoczynającej się mszy. Patrzymy na kościół, patrzymy na siebie, mam dziwne uczucie. Czuję na sobie Ojca wzrok. To takie odczucie na karku, że ktoś ci się uporczywie przygląda jako ten „wielki brat”. Jeszcze raz spojrzeliśmy na siebie, na kościół, wszystko bez słów… Decyzja w sekundę, oboje jednocześnie skierowaliśmy się na mszę, która ledwo się zaczęła. Po eucharystii Piotr …

  • Ojciec mi powiedział …
  • Chwalebna to chwila.
  • ?
  • Gdy wygrałeś z kawą.

Cieszę się czując lekkość na sercu, że tym razem wybraliśmy właściwie. Siedzę przy stoliku z czystym sumieniem. 

  • Rano Ojciec pokazał mi, że te wszystkie nieszczęścia w firmie to od NIP.

W ostatnim czasie, mnie więcej w ciągu dwóch tygodni przez naszą firmę przelała się niszczycielska fala. Dostawa za dostawą była albo spóźniona, albo niewłaściwa. Służbowe samochody miały awarię, pracownicy wypadki lub choroby, jednemu z nich nawet rozsypał się  w ręku nowy telefon. Skomasowanie tych nagłych zdarzeń w tak krótkim czasie dało wszystkim do myślenia.

  • Ojciec pokazał jak energia NIP uderza jak plazma od słońca i leci prosto na nas, a ręka Ojca tą energię rozrzuca. Tylko trochę do nas dotarło.

  • Zobacz, za dwa tygodnie rozprawa, ale my już tak o niej nie myślimy. Teraz to oni się boją – analizuję.
  • Kiedy się boi ( p . s dyrektor NIP ) lub kiedy widzi, że przegra, to atakuje.
  • Jest bardziej skupiony na tobie niż na sobie.
  • On świadomie wysyła tą energię ? – pytam.
  • Oczywiście, topi codziennie w gnojówce i wszystkich co z tobą są związani i widzi, że nie daje rady i tego nie rozumie.
  • Był ponad prawem, stanowił prawo.
  • Jeśli przegra, to będzie wybuch nienawiści.
  • Nienawiści ? Będzie strach co dalej.
  • Będziesz świadkiem co dalej, jeśli przegrają ? – chciałam sprytnie wymacać na jak długo Piotr pozostanie Piotrem. NIP może potrwać jeszcze z kilka miesięcy.
  • Nie wiem.
  • Nie wiem” to najlepsza odpowiedź, a zaufanie to też najlepsza odpowiedź.
  • Co tam sąd, to tylko boja oddzielająca strefę jedną od drugiej.
  • Słynne „trwaj do sądu i płyń”, pamiętasz ?
  • Więc będziemy pływać.

Zaczęliśmy rozmawiać jak ten czas dosłownie mignął, jak na początku przeżywaliśmy sprawę z NIP i jak niewiele dzisiaj nas to już obchodzi. Tyle po drodze się wydarzyło, zmieniło, przetasowały się priorytety i zaufanie do Ojca jest w nas przeolbrzymia. Jeśli powiedział, że przegrają, to przegrają. Już nie ma w nas tego strachu, niepewności i wątpliwości, raczej jedynie ciekawość.

  • Gdzie ja będę, jak będę nieosiągalny ? Nie mogę tego pojąć co znaczy nieosiągalny.
  • Po co rozważacie i tak będzie na Moje. Tak jak z kościołem.
  • ……. – roześmiałam się. Nie przez przypadek czułam na karku wzrok Ojca.
  • Będzie jak Ja chcę.
  • Będę chciał to wybuchnie tu wulkan i zgaśnie.
  • O czym więc wy mówicie …
  • ………
  • 40 tydzień ciąży i sąd. W jednym tygodniu sąd i urodziny. Czy to nie dziwne ? – Piotr dalej próbuje wyciągnąć coś więcej.
  • Nie urodziny, a narodziny.
  • Na twoim miejscu nie przejmowałbym się, szybko twoje „ja” wróci.
  • Wróci ?
  • Będziesz wiedział i nie będziesz pytał kim jesteś.

Siedzimy zamyśleni.

  • Jak zatytułujesz koniec książki ?
  • ……. – zaskoczenie.
  • Może „Ku prawdzie”, „Dla chwały Ojca” … – … i kiedy Piotr zaczął wymieniać jeszcze kilka innych tytułów, skupiłam się głęboko na swoich zwojach mózgowych i zobaczyłam napis …
  • Co zapisane, stać się musi …
  • Nieuchronność apokalipsy ?
  • ……. – kiwam głową na znak zgody.
  • Więc co zrobimy ?
  • Budujemy arkę dla tych co będą chcieli uwierzyć.
  • A co z resztą ?
  • Nie Mnie wybrała.
  • Nie każdy będzie miał taką okazją wybrać Mnie jak wy dzisiaj, bo pomogłem – … wyraźne uczucie wzroku Ojca.
  • Przyszliście na ostatnie 5 minut tej planety.
  • !!!!??? – oboje zrobiliśmy wieeeelkie oczy. 
  • To tak naukowo, a po naszemu tego świata.
  • Czyli dobrze zobaczyłam to zdanie ?
  • A dobrze Mnie zobaczyłaś przed kawiarnią ?
  • ……. – śmieję się ponownie. To było tak silne odczucie, że zaczęłam się rozglądać, czy jakieś kamery są w pobliżu.
  • Masz jechać, a jak Balcerowicz nie chce, niech zostanie.
  • Jadę przecież – bronię się nieudolnie.
  • Jesteś spragniona słów, jesteś jak narkoman.
  • Właśnie, jak narkoman. To co się stanie z nią, kiedy mnie zabraknie ? – Piotr znowu swoje.
  • Jak ciebie zabiorę nie myśl, że ją zostawię.
  • Będzie miała wszystko.

A wszystko to Ojciec. 




 

Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Nie ma już odwrotu.

21. 08. 19 r. Warszawa.

  • Dzisiaj ksiądz opowiadał o papieżu Piusie, który namawiał do codziennej komunii, ale pomyślałem, że kiedyś było tak, że komunia była tylko po spowiedzi. Czyli co… mam codziennie się spowiadać ? I pytam Ojca…
  • Czy mogę w takim razie iść do komunii dzisiaj ? Mam takie grzeszne myśli, dowaliłbym jednemu i drugiemu… I wtedy widzę wielką rękę, taką jaka mnie kiedyś w pociągu zatrzymała, gdy chciałem jeszcze Ojca oszukać.
W wizji chciałem po cichu wracać do Szczecina, ale żeby się Bóg nie zorientował, to kupiłem bilet na Zieloną Górę. Wszystko to dzieje się w wizji. Wsiadłem do pociągu na Szczecin, ale udawałem, że jadę do Zielonej Góry. Jadę, cieszę się, że w końcu w Szczecinie będę, ale nagle na torach pojawia się wielka biała ręka, która zastopowała pociąg i wtedy słyszę… 
- A dokąd to ? 
. Zrozumiałem, że do końca życia będę w Warszawie. Nie ucieknę przed Ojcem. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/03/05/a-gdzie-miejsce-dla-mnie/ 
  • Palcem wskazującym uderzył mnie w głowę i widzę jak te moje myśli grzeszne z głowy ulatują. Ręka pstryka palcami w te myśli i je wyrzuca.

  • Hmm … A ja mogę codziennie chodzić ? – dopytuję.
  • Możesz.
  • Poproś Mnie, żebym ci odpuścił, a Ja ci odpuszczę, bo Ja jestem.
  • Często rozmawiamy ze sobą w myślach.
  • ……. – wzruszyłam się i ucieszyłam, że w końcu słyszę Ojca.
  • Czy nie lepiej słuchać, niż zadawać pytania ?
  • Twoje chciejstwo wiedzy jest zrozumiałe, ale musisz też wiedzieć … – … kiedy pytać.

Zamilkłam więc.

  • Ojcze, chyba źle wybrałeś. Ja nic nie wiem z Biblii, nie znam żadnych ksiąg hebrajskich… Nic, dosłownie nic.
  • Czy chcesz powiedzieć, że się pomyliłem ?
  • Nieeee … Ja chcę tylko powiedzieć, że nic nie wiem z tych rzeczy – Piotr rozkłada bezradnie ręce.
  • Twoje drugie Ja wie wszystko.
  • Jego też czeka szok, bo musi się zmierzyć z twoją głową, twoim szaleństwem w głowie.
  • Taki straszny jestem ?
  • Nieokrzesany, pierwotny, ale współczujący.
  • A jaki jest ten drugi ? – pytam szybko.
  • Spytaj Piotra, on go widział.
  • Uuuuu…. Sam wygląd stawia do pionu – … i się zamyślił wspominając.
- To było dziwne. Ta twarz się przesuwała powoli w moim kierunku, aż stanęła vis a vis mojej. Jego głowa była większa od mojej. Oczy się powoli otwierały. Tak spojrzał na mnie, że się przestraszyłem.. – … Piotr podsunął mi pod oczy swoją rękę. Widać było, że skóra mu ścierpła i wszystkie włosy stały dęba. 
- Miał oczy niebieskie, bardzo niebieskie, podobne do Maryi, ale jaśniejsze. Jak tylko spojrzał to wiedziałem od razu, że jest tak stary jak świat. Jest przepotężny, mądry, był jak człowiek, ale nie taki jak my. Był niesamowity ! Bardzo mądry ! Spojrzał na mnie dokładnie. Wtedy usłyszałem Ojca, powiedział...
-  Uspokój się. Zanim coś się stanie będzie patrzył na świat twoimi oczami. 
- Kto to ?
-  Ty. Budzisz się. Staniesz się tym po co tu przyszedłeś.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/08/02/twoj-los-zostal-przypieczetowany-ostatecznie/ 

Wieczorem.

Oglądamy przedwyborcze ataki na PIS.

  • Masz co robić – mówię do Piotra mając na myśli egzorcyzmy.
  • Macie.
  • A ty myślisz, że nikt cię nie słucha ?
  • A kto cię zaprosił do chlebka ? – … moja wizja z chlebami.
  • To w takim razie ja proszę, żeby wygrali – … i żartobliwie składam ręce do modlitwy jak mała dziewczynka.
  • Tylko tak ?
  • To jak ?
  • Pomyśl.
  • Różaniec ! – pomyślałam.

22. 08. 19 r. Warszawa.

Mieliśmy nockę – horror. Obudziłam się bez powodu nagle około 4 nad ranem. Po prostu otworzyłam oczy. I wtedy usłyszałam sygnał SMS. Zdziwiło mnie to i zmroziło. O tej porze ?! 

To już drugi lub trzeci raz taki atak. Poszłam do Piotra go obudzić, ale on już też nie spał. Zaczął robić egzorcyzmy, ja zaczęłam się modlić i prosić. Cały czas z małymi przerwami wisieliśmy na telefonie, aż „mała” zasnęła około szóstej nad ranem. Dwie godziny później była już na nogach. Poszliśmy oboje do kościoła. Ksiądz w pewnej chwili powiedział;

  • Módlmy się za Olę i jej dziecko, które ma się narodzić.
  • Hmm… – spojrzeliśmy na siebie ciężkim wzrokiem… Śmiać mi się z nerwów chciało.

Po eucharystii Piotr zaczyna szeptać…

  • Usłyszałem …
  • Twoja córka została uzdrowiona, teraz uzdrów ten świat i tych ludzi.
  • ……. – wyciągam zeszyt nie zwracając uwagi na ludzi.
  • Tak jak uświęciłem twój miecz, tak uświęcam ciebie.
  • Daję ci twoją zbroję.
  • Daję ci Swoją mądrość.
  • Wszystko daję ci Moje.
  • Nie ma już odwrotu.
  • ……. – siedzimy sztywni.

Po mszy poszliśmy na kawę mimo, że oboje byliśmy bardzo zmęczeni. I przestraszeni, ponieważ sytuacja wydawała się naprawdę groźna.

  • Jak ją czyściłem, to zobaczyłem siedzącego obok gacka. Czarny facet z taką pomarszczoną twarzą jaką ma ten zły z „Gwiezdnych wojen”, ten główny szef. Trzymał w jej głowie rękę, dlatego cała głowa ją tak bolała. Bardzo silny …
  • Co znaczy silny ! – przerwał Ojciec.
  • Kolejny do wyrzucenia.
  • Nie zastanawiaj się nad nimi, tylko ich załatwiaj !
  • ……. – Piotr wzdycha zmęczony.
  • Trzymał tą swoją paskudną rękę w głowie, a jak się zorientował, że go widzę powiedział …
  • On już wie ! …
  • …….
  • W kościele dostałem wizję za wizją. Zobaczyłem jak się rozprawa z NIP potoczy, sędzinę jak orzeka wyrok, a potem zobaczyłem wielki miecz, który świeci… – Piotr się zamyślił.
  • Minuty zostały. 
  • To już.
  • Najwyższy będzie cię obdarzać tym co ma.

Zamilkliśmy.

  • Ludzie powinni dziękować na każdym kroku …
  • Starczysz Mi za wszystkich. Zrób swoje.
  • Wiesz dlaczego chleby zostały wystawione ?
  • ?! – Ojciec „obudził” mnie tym pytaniem.
  • Hmm… Rzeczywiście, one zostały już składane jeden na drugi. Jakby były przygotowywane do transportu.
  • Nakarmimy ich kamiennym tablicami.
  • Czy oni będą chcieli mnie słuchać ? – Piotr sceptyczny jak zwykle.
  • Na Każde słowo będą czekać jak na deszcz na pustyni.
  • To już minuty.
  • ……..
  • Chyba Pan Bóg mnie lubi trochę.
  • Tylko trochę.
  • Dziękuję i za to.


    Dopisane 30. 04. 2020 r.

  • Nie ma już odwrotu.

    Niedawno dostałam od znajomego wiadomość.

No cóż … Żeby uklęknęli i zaczęli się modlić na to trzeba wstrząsu. Nie ma już odwrotu to chyba jedyne możliwe rozwiązanie.

Zbliża się ta chwila, kiedy połączymy się na zawsze.

13. 08. 19 r. Warszawa.

Siedzimy na kawie, trzymam długopis w gotowości. Piotr patrzy uważnie …

  • Pisanie to twoja druga połowa.
  • Nasza połowa. Piszemy razem.
  • Hmm… Wyobrażasz sobie teraz nie pisać ? Twoje życie byłoby jałowe. Będziesz rozczarowana jak  się nic nie wydarzy ?
  • No pewnie. Mogłoby tak być, gdyby nie moje wizje. Z kapturem i chlebami… One były naprawdę mocne i realne. Ty możesz wątpić, ale nie ja. Wiem co widziałam – mówię zdecydowanie.
  • Musimy zrobić.
  • Ojciec śpiewa … Show, zrobimy show.
  • Nie chcę wiedzieć co tam piszesz, ale ludziom narobiłaś smaku i będą czekać na bóg-wie-co – Piotr z przekąsem.
  • Narobiliśmy.
  • A jak będzie rozczarowanie ?
  • Jeśli wierzysz we Mnie, wierzysz we wszystko.
  • Wiesz, że Ojciec czyta wszystko co piszesz ?
  • A czasami nie.
  • Nie muszę czytać co dyktowałem.
  • ……. – wybuchłam śmiechem.. Czasami mam tak „lekkie pióro” jakby mnie ktoś prowadził pod linijkę. Ojciec.
  • Widzisz cieszy się. A co to znaczy ?
  • Ona nie jest ode Mnie, ale ze Mnie.
  • …….. – ze śmiechu popadłam we wzruszenie. Płakać mi się chciało.
  • To nie jest powód do płaczu, a do radości.
  • ……. – Piotr się nachyla do mnie.
  • Ludzie patrzą na nas jak piszesz. Myślą sobie pewnie… Siedzą takie dwa typki i jedno coś pisze… Na pewno są ciekawi co.
  • Kiedyś była ławeczka Trzaskowskiego, a teraz wasz stoliczek.
  • …….. – znowu się roześmiałam. „Ławeczka Trzaskowskiego” miała przyciągać ludzi, teraz robi to nasz stolik …
  • Zbliża się ta chwila, kiedy połączymy się na zawsze – … do Piotra.
  • ………. – zaniemówiliśmy.
  • Czy mogę na falę wziąć Olę ze sobą ?
  • To jest prośba, czy życzenie ?
  • Jak będzie pora, to i ona do Mnie przyjdzie.
  • Włos z jej głowy nie spadnie.
  • Nie wyobrażam sobie, żebym mnie nie było – Piotr wzdycha.
  • Ja też sobie nie wyobrażam, a jednak będzie tak.
  • To potrwa z 10 lat jeszcze – zrobił minę cierpiętnika.
  • Nędzne aktorstwo, bo dobrze wiesz wszystko.

14. 08. 19 r. Warszawa.

Siedzimy i prawie się nie odzywamy. Ale daję głowę, że oboje myślimy o tym samym.

  • Co tak rozważacie ?
  • Ojcze, same zagadki.
  • No coś ty ! To takie proste.
  • Ciekawe te wasze rozważania, a wszystko jest po to, aby znaleźć właściwą drogę.
  • Dzisiaj byłam w kościele i widzę ciągle tych samych ludzi. Ojcze, są lepsi ode mnie, tacy bogobojni, że głowa boli.
  • Skąd wiesz ?
  • Nooo … – zawahałam się – Są tacy rozmodleni, że ja  przy nich to mały pikuś.
  • Nigdy Mnie nie zawiodłaś.
  • Jesteś na właściwym miejscu.

Wieczorem.

  • Miałem niesamowitą wizję. Jestem w szaro brązowym worku, takim pokutnym. Nic pod spodem nie mam. Ktoś rozdziera mi go na pół. Wtedy wizja też dzieli się na pół. W pierwszej połowie wiedzę jak dobierają się do mnie diabły, biczowali, kopali, okładali na śmierć. Bijąc wyrywali mi mięso z pleców, z nóg, padłem na ziemię, a oni dalej biczowali, aż widziałem swój kręgosłup. Wiedziałem, że umieram. W drugiej wizji widzę, że jak pada ten worek na ziemię, na moim ciele wyłania się złota zbroja, nie jestem nagi, ale mam złotą zbroję.

  • Co wybierasz ?
  • Tą ze zbroją.
  • Więc tak się stanie.
  • A ta druga wizja z gackami ?
  • To wizja twoich przeciwników.
  • Tak chcieliby.
  • Powiedz Oli, że ta wizja jest tak ważna jak pytania o Melchizedeka.
  • ……… – uśmiecham się. Pytałam i pytałam i nic.
  • Ojciec chyba lubi Melchizedeka – przyszło mi do głowy.
  • Mało powiedziane.

Siedzimy w zadumie. W tle słychać reklamę z hasłem; Co to jest luksus ?

  • Wiesz co to luksus ?
  • Być uczciwym bez męki.
  • Hmm… – czyli kiedy się nie ma dylematu, że kiedy komuś dasz, to nie będziesz żałował, że sam już nie masz.
  • Kiedy można dać, daj.
  • Kiedy się należy, daj.
  • …. Coraz częściej otrzymuję maile, w których ludzie piszą, że ten dziennik zmienił ich sposób myślenia. Bardzo to mnie cieszy, gdyż o to właśnie chodzi.
  • W dużej mierze ci dyktuję.
  • Wiem … – i uśmiecham się.

Słucham wywiadu z L. Balcerowiczem i nóż mi się w kieszeni otwiera.

  • Co Ojcze wolisz ? Kapitalizm, czy socjalizm ?
  • Uczciwą demokrację.


Dopisane 24. 04. 2020 r.

Nie miałam pisać o polityce na blogu, ale jest po temu okazja. Przetoczę kilka rozmów o naszych politykach, których tutaj większości nie pokazałam. Homiel sam z siebie nigdy tego tematu nie podejmował, to my zazwyczaj oglądając TV zadawaliśmy konkretne pytania. Będzie to jeszcze jeden przykład tego jak niesamowicie realizują się słowa Ojca. Nie pisałam wcześniej, aby nie wzbudzać niepotrzebnych emocji i mówiąc także całkowicie szczerze, nie wierzyłam, że się zrealizują. Proszę zwrócić uwagę na daty.

24.10.15 r. 
- Czy głosować na nią? (na ekranie pojawiła się Kopacz). 
- Jej czas już przeminął. 
- A na nią ? (pojawiła się Szydło). 
- Po owocach ją poznacie. 
- A ten? (Kukiz). 
- Słuchaj swojej intuicji.
29.10.15 r. 
Oglądaliśmy akurat Kopacz w TV. 
− Robiła wszystko dla władzy, nie dla ludzi. 
10.11.15 r. 
Mimo wygranej przez PIS, mam wątpliwości co do samego Kaczyńskiego. 
- Vendetta osobista przyćmiewa jego umysł, ale na ten czas nie ma lepszego. 
15.01.16 r. 
Kiedy się jedzie pociągiem to rozmawia się prawie o wszystkim i nasze tematy zeszły na zupełnie przyziemnie sprawy. Zaczęliśmy „obgadywać” znanych ludzi; 
- Kaczyński jest skrajnie dobrym człowiekiem, ale wszystko co skrajne jest niedobre. Kaczyńskiego emocjonalność związana z bratem dominuje, ale nie rozumie, że ta emocjonalność dominuje na cały kraj. Ideowiec, skromny, patriota, niczego nie chce. 
- A jest mądry ? 
- Mądry nie znaczy dobry, mądry znaczy sprawiedliwy.
27.01.16 r. 
Wczoraj wybrano Schetynę na szefa PO, byłam ciekawa co o nim myśli Homiel. Powiedział coś, co mnie zaskoczyło; 
- Gdybym był człowiekiem, nie chciałbym mieć z nim nic wspólnego ! 
Opiniotwórczy dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" ("FAZ") prezentuje sylwetkę Grzegorza Schetyny, nowego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej i byłego "egzekutora" Tuska. Gazeta opisując Schetynę stwierdza, że to "człowieka trików, przebiegłości i – w razie konieczności – okrucieństwa" http://wiadomosci.onet.pl/kraj/faz-pisze-o-schetynie-czlowiek-trikow-i-okrucienstwa/t9dqh7 
- Tusk likwidował swoich wrogów ? 
- No i co mu po tym ? 
- Zostanie sam, będzie miał sztucznych przyjaciół. 

p. s. no i proszę. Został sam. 
02.02.16 r. 
Oglądaliśmy informacje o Wałęsie, że pozwał IPN do debaty, z której potem się wycofał; http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Lech-Walesa-zrezygnowal-z-debaty-w-IPN,wid,18141161,wiadomosc.html?src01=6a4c8 
Pytam się o niego Homiela; 
- Czy ktoś, kto nosi Matkę Boską może być zły ? Ale ... i pokazał obraz laleczki na sznurku. Czyli jak marionetka jest pociągany za sznurki, a raczej był. Sterowany i manipulowany. 

p.s. Nawet sam pan Miller potwierdził to w opublikowanej, prywatnej rozmowie z p. Kulczykiem. 
02.02.16 r. 
Oglądaliśmy wiadomości TVP. Pojawił się Schetyna. 
- Miarą czystości go nie zmierzysz. 
- Tusk lepszy ?
- Wart pac pałaca. 

"Dziś, mówiąc „Wart Pac pałaca...”, zazwyczaj dajemy do zrozumienia, że jakieś dwie osoby lub instytucje oceniamy jednakowo krytycznie." http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Wart-Pac-palaca;1468.html
18.02.16 r. 
Oglądaliśmy wieczorem TVP i sporo miejsca zajmuje teraz sprawa Wałęsy. 
- Oliwa na wierzch wypływa – Piotr. 
- Tak właśnie działa prawda, zawsze wypływa. 

p.s. dot. "Bolka"
20.04.16 r. 
Homiel o Schetynie; 
− Robal nad robale, zagubił się tak podrobiony władzą, wymyślił sobie misję. 
− Homiel, to ty? Powiedz Bóg jest wielki – spytałam na wszelki wypadek, bo dawno nie słyszałam tak ciętych słów. 
− To za mało. Bóg jest wszechobecny miłością. Macie wielkie szczęście, wy wszyscy... i Ja też. 
Przeczytałam artykuł, który mnie zmroził; Grzegorz Schetyna: dzisiaj toczymy śmiertelną wojnę z PiS. 
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/grzegorz-schetyna-dzisiaj-toczymy-smiertelna-wojne-z-pis/pqyrzw 
Teraz się nie dziwię, że Homiel tak ostro potraktował Schetynę, pewnie potraktował by tak każdego, kto nawołuje do wojny.
09.06.16 r.
- Co Homiel myśli o Petru, nigdy o nim nie mówił. 
- Bo szkoda czasu. 

p.s. I nie ma pana Petru. 
30.07.17 r. 
Słuchaliśmy wiadomości radiowych dot. komisji europejskiej. 
− Cała tak komisja, unia to wypalone ziarno.... tak mi pokazał. Cała ta struktura to totalne zepsucie, a Zimmerman to taka paskudna żaba – Piotr nie przebiera w słowach.
Ale z rogami, a ci co go wzywają są z tego samego ogródka. 
Nowoczesna i PO wzywaj UE do reakcji przeciwko PIS. 
24.09.17 r. 
Obserwujemy politykę zagraniczną i pytam co dalej z Tuskiem będzie. 
− Jeszcze pokołysze się gwiazda i spadnie.

p.s. ... i spadła. 
20.12.17 r. 
Słuchaliśmy w radio wywiad z szefową Nowoczesnej. 
− Czy ta partia ma szanse ? 
Nie oczekuj od żaby siły słonia. 
− Walczymy o nasze wartości... – powiedziała Lubnauer w radio.
− Jedyną wartość jaką mają nie jest Polska, a władza.

p.s. co widać dzisiaj doskonale. 
19.01.18 r.
I dobro... – to co PIS zrobił - … zaczyna zmieniać kolor. To też działanie gacka.Tamci (PO) niszczyli wszystko, nie byłoby co zbierać. 
− A PIS ? 
− Kiedy ktoś obiecuje, to z czegoś trzeba zabrać. 
− PIS jest za władzą czy za ludźmi? 
Jedno i drugie, cel uświęca środki.Kaczyński wiele dobrego zrobił, ale i to ma swoje granice. 

p. s Dlatego Ojciec nie dopuszcza, aby żyli pełnią władzy. Opozycja jest silna i krzykliwa.  
08.02.19 r. 
Tusk się wygłupił wypowiedzią; Przewodniczący Rady powiedział nawet, że zastanawiał się, "jak wygląda specjalne miejsce w piekle dla tych, którzy promowali brexit bez szkicu lub bez planu bezpiecznego wyjścia z Unii Europejskiej". Napisał o tym również na Twitterze. http://wyborcza.pl/7,75399,24435143,tuskzastanawia-sie-jak-wyglada-pieklo-dla-tych-ktorzy-decyduja.html 
Specjalne miejsce to jest dla niego. 
03.05.19 r. 
Oglądaliśmy przemówienia Tuska. 
Mister nobody. Kusiciel. Mówi to co się nauczył, nie to w  co wierzy.
 https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/donald-tusk-uderza-w-pis-władza-obchodzi-świętokonstytucji-a-na-co-dzień-ją-obchodzi/ar-AAAQKat?ocid=spartandhp 
Dopisane 17. 10. 2019 r.
Przekażę bardzo ciekawy wyborczy komentarz Ojca z dnia 13. X.;
- Czy PIS wygra ? 
- Musi. Żebyśmy mogli swoje zrobić.
- Wyobrażasz sobie, żeby Iskra wyszła za …. ? - PO. 
- Oni pierwsi robiliby wszystko, aby ją zadeptać.

I słowa o Andrzeju Dudzie. 

05. 04. 2020 r. 
- Ma być dalej prezydentem. 
- Będzie pełnił swoją funkcję do ostatnich swoich dni. 

Tajemnicze słowa … ….do ostatnich swoich dni nie muszą oznaczać najgorsze. Mogą oznaczać, że zgodnie z procedurą. Tyle, ile mu się jako prezydentowi należy. Istnieje jeszcze trzecia opcja. Słyszałam kiedyś zdanie, że policjantem jest się do końca życia. Chodzi tu o ukształtowane pod wpływem doświadczenia specyficzne cechy osobowościowe, jakich nabywa policjant. Do końca życia jest się też prezydentem, w jakimś sensie. To w człowieku pozostaje. 

Nie przetoczyłam tych rozmów bez powodu. Wdałam się niedawno w dyskusję z jedną z czytających ten blog osób i to podsunęło mi ten pomysł. Chcę pokazać, że nawet w takim aspekcie społecznego życia jak polityka, wszystko jak widać się realizuje co zapisane. Powtórzę więc jeszcze raz.

Jeśli się komukolwiek wydaje, że ktoś otrzymuje władzę lub ją traci bez wiedzy Ojca, to jest w wielkim błędzie. Nic nie dzieje się bez Jego woli. !

Musi być regulaminowo.

10. 08. 19 r. Warszawa.

  • Zaczyna się 36 tydzień – patrzę na kalendarz.
  • Rośnie. To dziecko chce na świat, bo tak chce żyć.
  • Ale musi być regulaminowo.
  • Najpierw sąd.
  • Hmm… Ale rozprawę i „poród” Nike mamy w tym samym tygodniu. 11 września … – analizuję.
  • Ojciec powiedział mi, że to wszystko nagle się przerwie.
  • Przerwie ? Ale co ? To znaczy przerwie obecne życie ? A co z firmą ? – schodzę gwałtownie na ziemię. Moja wyobraźnia jest mocno ograniczona.
  • Zrobimy zamieszanie Mały.
  • Tak ?
  • Przecież wszystko wiesz. Wszystko ci pokazałem.
  • Hmm…. – Ojciec mówi o tych licznych wizjach, które dotyczą przyszłości.
  • Ojciec mi też pokazał, że nie będzie mnie na święta.
  • Ale które to nie wiesz, kiedyś na pewno. A on ma jechać wtedy do Jerozolimy ? Stracę cenne momenty jak z nim nie pojadę. Kto będzie spisywać wszystko ?
  • Ale inni zyskają cenne momenty.
  • Musisz rodzinie wszystko wytłumaczyć.
  • ……. – kręcę bezsilnie głową. Ja sobie tego po prostu nie wyobrażam.
  • Jesteś w kręgu familii Mojej najbliższej.
  • Hmm… A co to znaczy familia najbliższa dla Ojca ? – dopytuję, bo przecież Bóg to nie Zeus i nie ma żony, dzieci i jeszcze jakiś wnuków …
  • ……..
  • Kiedy mam książkę wydać ?
  • A widzisz konto pełne ?
  • Skądś musi przyjść ten spadek. Masz bogatych znajomych ?
  • Nie.
  • Tylko na Górze masz. To czekaj.

11. 08. 19 r. Warszawa.

  • Ojcze, podkręciłeś trochę czas ? Ludzie mówią między sobą, że czas strasznie szybko leci, jakby ktoś go podkręcił.
  • … Słyszę, że się roześmiał.
  • Rzeka płynie, a jak rzeka płynie ?
  • Raz szybko, raz wolno, raz szybko.
  • Tak płynie ten czas.
  • …….
  • Jak widziałem Ojca to od razu wiedziałem, że Ojciec wszystkich czuje, w każdej sekundzie wszystkich czuje.
  • Nawet zwierzęta ?
  • Wszystkich to wszystkich.

Muszą mieć rację ci, którzy twierdzą, że zwierzęta też czują, że cała planeta czuje …

  • Patrzę teraz oczami Ojca… Widzę na dole jak się szykują ! – Piotr się zdenerwował.
  • Są ich miliony !!! – zrobił ooogromne oczy.
  • Prawdziwa szarańcza ! Są tuż przy granicy z naszym światem. Czekają w spokoju. Kiedy ja się modlę, to się trzęsą, a kiedy nie, to się uspakają. Przybliżają się do granicy, choć wrota są już otwarte … To niesamowite ! Prawdziwa szarańcza, są czarne, są czerwone i w oddali są zielone ! …
  • …….
  • Ludzie z nimi nie mają najmniejszych szans … – Piotr się zmartwił.
-Widzę wielkie wrota, czuję od nich gigantyczny ziąb, energię, są głęboko w ziemi pod kątem 45 stopni… One są otwarte – dalej opisywał Piotr.  
-Raz się otworzyły i już ich nie zamkniesz. Zamknie cykl.  
- Te wrota mają złamaną pieczęć… – Piotr dalej jak natchniony. 
-Lecz jeździec jeszcze nie wyjechał, względny pokój jest jeszcze na świecie.  
-Jaki to jeździec ? – pytam.  
-Na siwym koniu… Widzę go, jest biało–siwy… Pieczęć jest złamana. 
-Cykl je zamknie.  
-Kiedy się zamknie ?   
-Jeszcze się nie zaczął.  
-A kiedy się zacznie ? 
-Przecież wiesz, jeszcze jesteś.  
-Czyli kiedy odejdziesz… – przypomniałam sobie słowa Ojca.  
- Pogrom, przeczytaj apokalipsę. 
-Nie wierzę… Kto ja ? Taki głupi ?  
-Jesteś głupi, że w to nie wierzysz.  
-Wrota piekieł… słyszę…  
-Nie zdajecie sobie sprawy z wiedzy jaką macie, z powagi sytuacji. 

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/06/ten-cykl-niedlugo-sie-skonczy-nie-zdajecie-sobie-sprawy-z-wiedzy-jaka-macie-z-powagi-sytuacji/ 

  • Dlatego musi się stać, co ma się stać.
  • A najlepiej, aby było głośno o tobie.
  • Przygotujemy cię. Twarz odpowiednią już masz.
  • ……… – przyglądam się Piotrowi „na nowo”. Rzeczywiście ma taką twarz, która wzbudza respekt. 
  • Wiesz, że masz szaroniebieskie oczy ? – jestem zdziwiona.
  • Bzdury, zawsze miałem niebieskie.
  • No właśnie … – i nie drążę dalej  tematu, bo widzę, że się zdenerwował.
  • Wyobraź sobie, że masz miecz, ale go nie widzą.
  • Nie będą cię respektować ?
  • Wiedząc, że masz, ale go nie widać ?
  • I możesz zrobić wszystko …
  • …………
  • Od wczoraj mam wizję, że nasza rodzina siedzi przy stole w milczeniu. Może będą mieli jakieś problemy ?
  • Nieeee… Jeśli Ojciec zapowiada to coś, to raczej będą wszyscy zaskoczeni, że to ty. Tak mi się wydaje.
  • Przebudzenie.
  • Nie będą chcieli uwierzyć, ale będą musieli.
  • To się stanie za miesiąc ?
  • Może nie za miesiąc, a we wrześniu ?
  • Dlatego czas podkręciliśmy ?
  • Jak się skończą wakacje, to wszystkim skończą się wakacje.
  • Ojcze, no powiedz – bo już widzę, że unika konkretnych dat.
  • No co ?
  • …….. – uśmiecham się.
  • Czy mylimy się w naszych ocenach ?
  • A skądże. Kiedy oddajesz się twojej intuicji, to naprawdę wiesz.
  • A kiedy chcesz na siłę, to zawsze jest pudło.
  • Nie zawodzisz Mnie.
  • Jak odejdziesz to nie będę miała ani ciebie, ani Ojca – … czyli stracę co najważniejsze.
  • Myślisz, że zostawię cię na pustyni bez wody ? Bez oazy ?
  • Będziesz w oazie, z wodą i świeżymi owocami.
  • Ale przecież nie o to chodzi … – pomyślałam.


Dopisane 22. 04. 2020 r.

  • Ale musi być regulaminowo.

Wczoraj wracając do dziennika natrafiłam na rozmowę, która może wyjaśnić dlaczego … 

27. 11. 18 r. Warszawa.  
- Spłodzisz dziecko jeszcze.  
- Twoja żona w ciąży będzie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/08/04/wszystko-jest-dla-mnie-dla-mojej-chwaly/

Do wczoraj nie widziałam żadnego logicznego związku między zapowiadaną moją ciążą, a ciążą Nike. Ojciec też milczał i widzę, że milczał, iż wiedział. Wiedział, że sama to zrozumiem. Często stosuje taką metodę, że moje pytanie pozostawia bez odpowiedzi czekając, aż sama te odpowiedzi znajdę. Bo kiedy człowiek sam znajduje, to pamięta lepiej. Kilka miesięcy wcześniej przed informacją o ciąży mieliśmy taką oto rozmowę ; 

Śniło mi się, że się szykuję na ślub, to znaczy ja miałam wyjść za mąż, choć w tym śnie byłam dojrzałą kobietą. Miałam gdzieś jechać i wziąć ślub, tyle wiedziałam. W tym śnie wiedziałam też, że pana młodego nawet nie znam. W wizji kombinowałam więc cały czas jak tu się z tego wymigać. Czułam jednak obecność kogoś, kto mnie pilnował, żebym pojechała. No więc powoli, żeby przeciągać maksymalnie czas, ubierałam się w białą suknię. Powoli wsiadam do auta, ale uparłam się, że sama będę prowadzić. I tak bardzo nie chciałam jechać na swój własny ślub, że ledwo ruszyłam to wjechałam do rowu symulując wypadek. Sen mi się urywa, gdy komuś niewidzialnemu tłumaczę, że nie dojadę, ponieważ mam wypadek. Od rana analizowałam ten sen, ale stwierdziłam, że to jakaś głupota i zostawiłam to za sobą. 
- Poślubisz nowy początek, nowy temat. 
- Ale ja tego nie chciałam w tej wizji. 
- Bo tak lubisz to co się toczy – … czyli nasze kawki, rozmowy, pisanie. 
- Ale w tym śnie nie wyszłam za mąż, czyli nie poślubię nowego początku – upieram się. 
- Jeszcze. ……. – czy to nie „ślub” na siłę ? Czy ktoś w takim związku może być szczęśliwy ? - Ciekawe co Pan Bóg nam szykuje jeszcze, co z nami zrobi… – Piotr się zamyślił. 
- Z wami ? Ze światem !
 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/11/15/mam-wszystko-pod-kontrola/ 
  • Musi być regulaminowo. A więc najpierw ślub, a potem ciąża.

Poślubisz nowy początek, nowy temat. I niewątpliwie tym nowym początkiem, nowym tematem jest realizowanie się apokalipsy. Przemiana, narodziny dziecka, wskrzeszenie, plagi … to wszystko jest zapisane w AJ. A co zapisane, spełnić się musi. Jestem o tyle „w ciąży”, że to wszystko po prostu opisuję i tłumaczę. Ojciec często powtarza, że ta książka, która się wyda, jest „moim trzecim dzieckiem”. Na tym przykładzie widać jak trudnymi metaforami posługuje się Ojciec i jak trudno na początku zrozumieć Jego słowa. Ważne jest, aby spisywać słowa dokładnie i po prostu poczekać.