Kiedy mrok w głowie, trudniej światłu się przebić.

16. 02. 18 r. Warszawa.

Richard Sigmund spowodował, że dzisiaj pisząc na blogu mogłam się nieźle uśmiać, uśmiać z własnej głupoty.

- Zaskoczycie nas jeszcze czymś ? 
- Zaskoczenie dopiero nadejdzie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/16/nie-tylko-chlebem-czlowiek-zyje/

Nigdy nie mogę być niczego już pewna, a każdy następny dzień to wielka niewiadoma.

  • Czy ten Sigmund zobaczył falę, żebyśmy naprawdę my mieli o tym przeczytać ? – spytałam wprost.
  • Masz sygnał.
  • ……. – i w tej momencie rozległ się przeraźliwy dźwięk alarmu, tak uporczywy i głośny, że oboje musieliśmy rękoma zatkać uszy. Rozejrzeliśmy się dookoła, ale ludzie zachowywali się normalnie. Może to próba ogniowa w galerii handlowej, czy coś w tym rodzaju?
  • To ostatnia próba podejścia ratunku.
  • Co ma się zdarzyć ?
  • Jeśli się nie uda, stanie się to co zapisane jest.
  • Widzę statek, który się kołysze na morzu… To jeszcze nie jest sztorm… Ktoś w morzu tonie i ktoś z tego statku rzuca mu koło ratunkowe…
  • Ostatnie koło ratunkowe ?
  • To dopiero będzie.
  • Czy to wykorzystają, czy nie ? – Piotr. 
  • Nie znasz ludzi !? Nie złapią tego koła ratunkowego, nikt w to wszystko nie uwierzy – mówię twardo.
  • Moja mama na przykład… Pokazywałam jej zdjęcie Jezusa w telefonie, opowiedziałam jej o okolicznościach i w ogóle ją to nie ruszyło! Śmiała się, że ludzie sobie Bożki wybierają. Szlag mnie trafił ! – w końcu to wyplułam z siebie. Schowałam tę zadrę głęboko, chciałam ją zakopać, zapomnieć, ale się nie dało. Jej słowa bardzo mnie zabolały.
  • U niej zaznasz obiadków i goryczy nieświadomości.
  • To dlaczego nie daliście mi rodziców, którzy by wierzyli ?
  • Ich celem było wydanie ciebie, po to przyszli.
  • A nie byłoby łatwiej, żeby wierzyli ?
  • Miałaś być jak czysta kartka. Zapisujesz od początku, a tu masz informacje z pierwszej ręki.
  • ……. – wzdycham ciężko, ale to najczystsza prawda. Uczę się wszystkiego od początku, odkrywam na nowo i może dlatego jest we mnie tyle zdziwienia. 
  • Może nieliczni uwierzą w takim razie ?
  • A może to dla tych nielicznych ?
  • Oooook. W takim razie robimy swoje, a reszta należy do Góry.
  • …….
  • Homiel, ma piękne skrzydła, świecą się na biało… – Piotr się zapatrzył. 
  • Dzięki Jimmy.
  • Dlaczego Jimmy ?
  • Ironizuje do Hendriksa chyba. AAA!!! Bo on miał włosy, a ja nie ! On ze mnie ciągle kpi…
  • Homiel… Wszystko nam się kończy, mieszkanie, auto się psuje…
  • Mi też pióra wypadają.
  • ….  – … chyba muszę sobie jakiś botoks strzelić, bo mam już zmarszczki od śmiechu. 

Wieczorem.

Postanowiłam „Byłem w Niebie” zacząć czytać jeszcze raz od samego początku. Łącznie ze wstępem, który sobie wcześniej odpuściłam. Jedno z pierwszych zdań w przedmowie znowu powaliło mnie na kolana, a myślałam, że jeśli chodzi o tę książkę dziwniej już nie może być. „Był 17 października 1974 roku…”

  • Wiesz kiedy on był w Niebie ?! Kiedy miał wypadek ?! 17 października !!! 
  • A wiesz co słyszę od godziny ?
  • Nowe Jeruzalem…
- Prywatnie powiem ci czego nie zrozumiesz. Dla wielu lepiej, żebyś się nie obudził……
- ??? No i nie rozumiem. Za to ciągle słyszę 17 październik i 17 październik… http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/18/to-jest-antychryst-zero-zasad-wolnosc-lezysko-diabla/

Siedmiopiętrowa fala przypływu – ostatnie wielkie dzieło Boga” – Richard Sigmund. 

Zebrałam kilka cytatów z naszych rozmów dotyczące fali, które mogłyby to potwierdzić.

  • Sprawię, że przyjdzie czas, że wszyscy je zobaczą. Przyniesiesz laur Mojemu Synowi. Zrobisz to dla Mojego Syna chwały.
  • Ludzie zaczną wierzyć w Boga, odkryjesz chwałą Ojca i Syna przez nieprawości przebije się światłość i rozgoni poranną mgłę i znowu będzie pięknie.
  • Co się martwisz. To co będzie, będzie dla chwały Ojca.
  • Mówię ci bracie, dzień chwały naszego Ojca JEST BLISKI.
  • Wydobędę z ciebie na Swoją chwałę.
  • Dasz świadectwo Mojej wielkiej chwały.
  • Dla Chwały Ojca zapanuje światłość na świecie.
  • Myślisz, że ta fala ma cię umyć? Te zdarzenia są tak niebotyczne wielkie, że nie jestem w stanie tego powiedzieć. Jak ci powiem, to nigdy nie uwierzysz, dlatego ci nie powiem.
  • Zdarzenia, które nastąpią przyćmią wszystko, co do tej pory było.
  • Te zdarzenia są już u progu. Sposobcie się do tego, co ma nadejść. Sposobcie się, bo Ja nadchodzę.

………………..

  • Jak będziesz na fali to spójrz na prawo i kogo zobaczysz… Jak myślisz?
  • Spójrz na lewo, kogo zobaczysz? Razem będziemy.
  • Nie bój się niczego to co będzie. Zrobisz to dla Mnie i Mojego Syna, da ci to radość.

………………….

  • Tą falą jestem Ja.
  • Ta fala to Ja i Mój Syn. To My.

Czytam to wszystko naraz i zdaję sobie sprawę, że chyba stoimy u progu czegoś wielkiego.


Przewracam kartkę za kartką zwracając tym razem na szczegóły i jestem zdumiona. Mnóstwo wspólnych elementów; przesłona oddzielająca nasze światy.


Księgi życia – ja miałam ich dwanaście.

- Zobaczyłem 12 ksiąg, stalowa szara okładka, a na grzbiecie czerwona jakby naklejka i coś napisane... Dzieje losu... Każda księga to jedno twoje życie. 
- Ostatnia księga, a rozdział jest pisany. 
- ...... - zrozumiałam, że 12 ksiąg to 12 żywotów, dwunasty jest w trakcie, bo jest pisany. 
- A pierwsza? Kiedy była? 
- Widzę ją w pajęczynie... Musi być bardzo stara, czyli to było bardzo dawno temu. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/11/i-zeslal-ojciec-henocha-na-ostatnia-chwile/


Poza tym widział pałace, fontanny, biblioteki, rzeki, jeziora, drzewa, kwiaty, ptaki, tron, anioły, miejsca dla dzieci, amfiteatr, miecze, muzyka, sprzęt muzyczny, kolumny i Jezusa z dziećmi, z którymi często bywa…

- Homiel, co tam nowego w Niebie? 
- Po staremu. Bóg Ojciec rozważa, a Młodszy z dziećmi.
Myślałam, że padnę z wrażenia. Odpowiedział tak prosto, jakby mówił o wujku z Siemianowic. Po chwili tknęło mnie, że powiedział Młodszy o Jezusie. Jezus często odwiedza dzieciniec i Piotr też to widział. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/04/to-cialo-nalezy-do-tego-swiata/

Wszystko co widział Piotr, widział też Richard. Tylko, że Richard musiał najpierw umrzeć, aby zobaczyć. Nieprawdopodobne…

  • Homiel, czy data wypadku tego Richarda Sigmunda 17 października to nasza data ?
  • To jest ciekawa data.
  • Myślisz, że te gwiazdy palą się tak sobie ?
  • One są po coś Mój synu.
  • ……. 
  • Jak ja mam podołać temu wszystkiemu ? – Piotr pyta ciężkim głosem.
  • Materiał wybrano odpowiedni.
  • Nie chcę tego słuchać! To jest pycha.
  • …….
  • Ja naprawdę będę nie do życia. Będę głową zupełnie gdzie indziej, a to się zbliża wielkimi krokami.
  • … Ojciec powiedział mi teraz, że
  • Przed tysiącami lat wybrałem ciebie dla Siebie.

Słucham  i brakuje mi słów… 


Piotr nie chciał już myśleć i włączył Tv. Oglądaliśmy kanał za kanałem, a programy wydają się coraz głupsze, a może to my tak się zmieniamy…

  • Nadchodzi czas tempogłowych. Łatwi dla gacka.
  • Kiedy mrok w głowie, trudniej światłu się przebić.



Dopisane 05. 11. 2018 r.

  • Myślisz, że te gwiazdy palą się tak sobie ? One są po coś Mój synu.

Fragment z księgi Henocha;

Ma on władzę na niebie nad nocą i dniem, aby Zapalać światło jaśniejące dla ludzi: słońce i księżyc i gwiazdy i wszystkie moce niebios, które poruszają się po swoich orbitach.

Zanim słońce i konstelacje zostały stworzone, zanim gwiazdy nieba zostały utworzone, jego imię zostało nazwane przed Panem Duchów.

Anioł Uriel, którego Pan wiecznej chwały uczynił odpowiedzialnym za wszystkie światła nieba na niebie i na świecie, pokazał mi znaki, czasy, lata i dni, aby mogły panować na obliczu nieba i ukazywać się nad ziemią i być dowódcami dnia i nocy, a mianowicie słońce i księżyc i gwiazdy i wszystkie służące stworzenia, które poruszają się na wszystkich wozach nieba.

Ja jestem twoim obrońcą, niczego nie będziesz się lękał.

13. 02. 18 r. Warszawa.

Przyzwyczaiłam się do naszych porannych wspólnych kaw. Mało wtedy rozmawiamy o życiu, zazwyczaj rozmawiamy o Bogu i to jest … piękne.

  • Wczoraj wieczorem Ojciec mnie spytał…
  • Co wybieracie… Modlitwę ? Czy zabawę ?
  • i pokazał, jak wieko od garnka jest podnoszone, a gacki wyłażą na wierzch…
  • Hmm… Aż tak ? Kiedy się nie modlimy od razu wyłażą na wierzch ? – pytam, bo dla mnie jest trudne do ogarnięcia, że tyle zależy od modlitwy.
  • Masz świadomość to wybieraj – powiedział teraz Ojciec.
  • Chcesz Mnie zadowolić ?
  • Czy chcesz żebym był smutny ?
  • Kurcze… Ojciec tak zadaje pytania, że właściwie wybór jest oczywisty – myślę.
  • Dzisiaj Mi to wystarczy, ale pamiętaj, że Mój apetyty rośnie w miarę jedzenia.
  • Będę chciał więcej.
  • Kiedy obowiązek staje się przyjemnością wróg zaczyna drżeć w posadach.
  • ……. – patrzę na Piotra i widzę jak się kręci na krześle jakby chciał zaraz uciec. Odprawia te egzorcyzmy, ale pewnie wolałby leżeć plackiem na kanapie. 

Wieczorem.

  • Podczas modlitwy miałem wizję. Uzdrowiłem człowieka. Był bez nóg, rąk. Ściągnąłem na niego światło z góry i dostał ręce i nogi – … patrzy na mnie co ja na to.
  • Ale to wizja ! – mówię przytomnie.
  • Nie znaczy to przecież, że ludziom zaczną odrastać nogi !
  • Może to symbol, że uzdrawiasz ich, ale duchowo. Stają się mocniejsi, wolni, bo… jak masz nogi i ręce to nie jesteś uzależniony od nikogo? – myślę głośno.
  • Widzisz? „Przywróć imię moje”.
  • Może to moja fantazja ? – Piotr zakłopotany.
  • Uwierz Mi, że będziesz miał wszystko.
  • Już nie będziesz narzędziem, które nie myśli.

14. 02. 18 r. Warszawa.

Siedzimy przed TV. Piotr zmęczony nie zwraca na mnie uwagi zapatrzony w TV. Biorę do ręki książkę „Byłem w niebie” i czytam ją powoli. Za każdą kartką dalej jestem coraz bardziej zdziwiona. Przewracam jeszcze jedną kartkę i prawie szczęka mi opada…

  • Wiesz, że ten facet (Richard Sigmund) widział dokładnie co ty ?!
  • Tak? A widział Homiela ? – odpowiada z przekąsem. Kompletnie go to nie ruszyło.
  • No jak mógł Mnie widzieć, kiedy tu jestem ?
  • ……. – tym pytaniem rozśmieszył nawet Piotra.
  • Tam wszystko jest poukładane, a tu jest wyzwanie.
  • Czekam na to co ma się stać nieuchronne.
  • Sigmund widział 14 Tronów. Jesteś jednym tych z 14 aniołów ? – pytam z ciekawości.
  • To bardzo złożona odpowiedź.
  • ?! – spojrzeliśmy na siebie zaskoczeni.
  • Czy chciałbyś widzieć dużo więcej ?
  • ……. – Piotr się zawahał.
  • Chcę widzieć tyle ile Ojciec chce, żebym widział.
  • Cwaniak z ciebie, mówisz jak twój prawnik.
  • A znacie go ? – śmiejemy się.
  • Wyobraź sobie, że dosyć dobrze.
  • A znacie Olę ?
  • Trochę lepiej, wyobraź sobie.
  • Jak to jest, że ja to wszystko widzę ? – Piotr na poważnie.
  • Przypominasz sobie.
  • A po drugiej fali nie będzie widzieć więcej ? – pytam.
  • Ola, po drugiej fali nic nie będzie takie jak było.
  • Znasz Piotra, poznasz Czesia – i się roześmiał pełną piersią. Piotr będzie jak nowy człowiek.
  • …….
  • Zobaczysz co ten chachar zrobi.
  • Chachar? Jak się to pisze ? Chyba przez „ch”… – pierwszy raz słyszę to słowo.
  • Ja widzę przez samo „h”…
  • Jak to widzisz ?!
  • No pokazuje mi literę „h”.
  • Zobaczymy kto ma rację – wzdycham.

W Google napisałam przez „ch”. https://sjp.pl/chachar

Ostatnie zdanie rozbawiło mnie do łez.

  • Skąd Ty to wszystko wiesz ?
  • Jak przyjdzie pora cała trójka stanie przed raportem, zepsuł nas hahar.

Według Homiela to „hahar” – cwaniak.


15. 02. 18 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Czy to nie dziwne, że ten facet też widział wielką falę? – od wczoraj nie mogę wyjść ze zdziwienia. 
  • Noooo – Piotr niby też się zdziwił, ale zaraz wzruszył ramionami jakby niewiele go to obchodziło.
  • Ojciec powiedział mi teraz, że po drugiej fali…
  • Będziesz chodził i szukał tych, którzy potrzebują naprawdę.
  • Pełno jest potrzebujących fałszywie, choćby ta pani, która modlitwę ma na zamówienie.
  • O ! – to o pani spod „naszego krzyża” !
  • Ona przychodzi, żebyś ty miała co pisać.
  • Warto było to dać, żeby ludzie to czytali.
  • Gdyby ona tylko wiedziała… 

Zaczęłam w myślach liczyć ile trwała I fala i ile może potrwać II fala.

  • Nie doliczysz się, szacunkowo…
  • ……. – natychmiast przestałam. Zapomniałam, że Ojciec widzi moje myśli.
  • Twoje oczy ujrzą to, co żaden inny człowiek nie widział.
  • O! Nawet Henoch ? – wtrącam się.
  • Powiedziałem, żaden inny.
  • ……. – Piotr milczy, więc ja dopytuję…
  • Henoch wrócił na chwilę, zdał relację synowi i został wzięty z powrotem…
  • Czy chciałabyś, aby Piotr znalazł się w twoim łóżku, abyś mogła podrapać go po brzuszku ?
  • Tak ! – roześmiałam się.
  • No to drap.

Wieczorem.

Piotr siedzi przy komputerze, a ja czytam „Byłem w Niebie”.

  • Kurcze… Ten Sigmund widział to co ty ! Fontanny, rzeki, ptaki, budowle, muzykę, anioły, ławeczki… – wyliczam i odwracam kolejną kartkę…

Robię ze zdumienia oczy, bo tego się nie spodziewałam. Czytam Piotrowi ten fragment na głos, on zostawia komputer i opiera się z wrażenia o oparcie krzesła…

  • Ja pierdzielę ! On widział to co ja ! – teraz dopiero go to zainteresowało. Filary, które widział kilkukrotnie.
  • Ale to może przypadek ! – czytam i czytam i ciągle nie wierzę.
- Znowu widziałem wielki tron lub fotel, na którym siedział starszy mężczyzna, miał białe włosy, brodę, długą jasną szatę. Przed nim stało siedem wielkich filarów w biało pastelowym kolorze, wiedziałem, że w każdym z nich była istota, jakby wartownik, wszyscy czekali wyprostowani. Bóg wziął do ręki ostatni filar stojący z jego prawej strony, w którym byłem ja, przyglądał się mi uważnie przez chwilę, a ja wyciągałem ręce do przodu i czyniłem pokłony. http://osaczenie.pl/wp/2016/05/08/nie-tego-od-ciebie-oczekuje/

Wracam jeszcze raz do wielkiej fali, którą widział Sigmund. Zaczynam na jego zapiski patrzeć teraz znacznie uważniej. 

  • Faktycznie twoja fala w wizji była falą przypływu, przecież ona cię wyrzuciła na brzeg ! – …nie przyszło mi to wcześniej do głowy.
  • Homiel !?
  • Ja dawno o tym wiedziałem, a teraz co łysy o tym sądzisz ?
  • Zapuszczę sobie na złość włosy, zobaczysz ! – zamiast być poważnym oboje sobie zaczęli żartować.
  • Całe Niebo będzie się śmiać pół dnia.
  • Najpierw zabieracie włosy, a potem się śmiejecie ?
  • Czy to ta sama fala ! – uspokajam ich powoli cedząc każde słowo.
  • Po coś tą książkę czytasz dziecko.
  • !!!! ??? Czy to nie Ojciec ? – przemknęło mi przez głowę.
  • Ale… to przecież niemożliwe !!!

I tak siedzieliśmy razem godzinę osłupieli nie wiedząc co z tym fantem zrobić. Piotr bardzo często był pod wrażeniem wielkości fali, którą zobaczył. Wielokrotnie do znudzenia ją opisywał, że będzie wysoka jak wieżowiec….

  • Ja jestem twoim obrońcą, niczego nie będziesz się lękał.
  • Przecież to niemożliwe Ojcze, żeby ktoś jeszcze… – nie wiedziałam jak skończyć zdanie. Tak mnie zatkało.
  • Ola się załapie na falę ?
  • Nie ma mowy.
  • Ty się wybierasz w tę podróż. Zaczeka tak, jak czekała przy pierwszej fali.
  • Co Pan Bóg zamierza ? – Piotr pyta mnie szeptem.
  • Mów ciszej, może nie usłyszy.

Czytam fragment o fali jeszcze raz…

  • Sigmund pisze, że ta fala to „ostatnie wielkie dzieło” … Ostatnia interwencja, ostatnia szansa dla ludzi ?
  • Bóg Ojciec wielokrotnie o tym nam mówił – Piotr kiwa głową.
  • Dlatego dzień bez modlitwy dniem straconym.

Czekając na wschód słońca pamiętaj o jego zachodzie.

08. 02. 18 r. Warszawa.

  • Ale wczoraj mieliśmy rozmowę ! – Piotr nie mógł zapomnieć.
  • Cudowna – przyznałam.
  • Czułem Ojca tak mocno jakby stał obok.
  • Bo stał !

Znowu nad tym się zadumaliśmy.

  • Muszę sprzedać twoje auto, będą z nim coraz większe problemy – Piotr zszedł już na ziemię, co mnie nieustannie zadziwia. Trzeba mieć niesamowicie zdrowy rozsądek, aby tak żyć jak on żyje. W dwóch światach naraz.
  • No nie wiem, czy ci pozwolą – powątpiewam mając w pamięci wczorajsze słowa.
  • No wiem, moje plany, a Oni mają swoje plany… Pewnie się śmieją teraz.
  • Nie zawsze. Chciałeś, żeby iść do kościoła i poszedłeś.
  • ……. – tym razem ja się roześmiałam. 
  • Będziesz badał po południu twój skowronek ?
  • Skowronek ?
  • Słyszę jak ćwierka.
  • Aaaa… Mówi o sercu, ale dlaczego skowronek ? – Piotr macha ręką, że nawet nie chce wiedzieć.
  • Ano będę, bo w życiu tak jest, że trzeba badać – idzie dzisiaj na badania wysiłkowe serca.
  • To oświeć Mnie jak to w życiu jest.
  • A nie wiesz ?
  • Wiem, ale nie powiem.
  • Homiel sobie teraz ze mnie kpi.
  • Czy aby na pewno to Homiel ? – snuję domysły.
  • Ale tylko teraz.
  • Jak ciebie zabierzemy widzę zgrzytanie zębów i płacz.
  • Dlaczego ?
  • Dajesz wiele radości, nawet głupi się uśmieje.
  • Homiel, powiedz mi raz, a dobrze. Zabierzecie go… To znaczy, że umrze ? – pytam.
  • Ani myślę tak powiedzieć.
  • Zrobimy to tak, że nie zauważysz.
  • Jak mam tego nie zauważyć !?
  • …….
  • Homiel unika ewidentnie odpowiedzi i to mnie niepokoi.
  • Czy czujesz podłogę pod nogami ?
  • Tak.
  • Tak zawsze będziesz czuła ten gruntczyli poczucie bezpieczeństwa. Zaintrygowała mnie ta odpowiedź jeszcze bardziej.
  • Co ty na to, że kupię nowe auto dla Oli ?
  • Twoje plany delikatnie rozmijają się z Naszymi planami.
  • A jakie są Wasze plany ?
  • Ola nie zasługuje na kredyt.

Nie zrozumieliśmy w pierwszej chwili tych słów, ale szybko odkryłam ich sens. Kiedy moja firma zarabiała, kupiłam sobie auto na kredyt. Bez problemu stać  mnie było spłacać go co miesiąc przez dwa lata. Nagle sytuacja się zmieniła. Nadszedł czas, kiedy firma przestała zarabiać. A wtedy zaczęły się nieprzespane noce, łzy, nerwy, stresy, bóle głowy i domowe kłótnie. Gdyby nie Piotr musiałabym ten samochód sprzedać. Ten czas nauczył mnie kupować wyłącznie nie na kredyt. Wolę nie mieć nic niż być niewolnikiem banku. I tak oto faktycznie oboje nie mamy nic.

  • Żydzi dostali mannę na pustyni i może tu też tak będzie ?
  • ????!!!! – natychmiast włączam internet i spraszam.

Księga Wyjścia 16; 4 Pan powiedział wówczas do Mojżesza: «Oto ześlę wam chleb z nieba, na kształt deszczu. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie. 5 Lecz w dniu szóstym zrobią zapas tego, co przyniosą, a będzie to podwójna ilość tego, co będą zbierać codziennie». 6 Mojżesz i Aaron powiedzieli do społeczności Izraelitów: «Tego wieczora ujrzycie, że to Pan wyprowadził was z ziemi egipskiej. 7 A rano ujrzycie chwałę Pana, gdyż usłyszał On, że szemrzecie przeciw Panu. Czymże my jesteśmy, że szemrzecie przeciw nam?» 8 Mojżesz powiedział: «Wieczorem Pan da wam mięso do jedzenia, a rano chleb do sytości, bo słyszał Pan szemranie wasze przeciw Niemu. Czymże bowiem my jesteśmy? Nie szemraliście przeciwko nam, ale przeciw Panu!» (…) 31 Dom Izraela nadał temu [pokarmowi] nazwę manna. Było na biała jak ziarno kolendra i miała smak placka z miodem. https://pl.wikipedia.org/wiki/Biblijna_manna

Widząc, że w ten sposób dotknęliśmy Biblii nie mogłam nie wykorzystać okazji, aby nie spytać.

  • Kim była Maria Magdalena w końcu ? – wczoraj oglądałam kolejny film na Discovery „Kod Jezusa” i oczywiście dziesięć różnych teorii kim ona to nie była.
  • Była człowiekiem, która dotknęła wszystkiego.
  • Dotknęła i dna i Bóstwa. Tyle piszesz i jeszcze nie wiesz ?
  • A Marta? Siostra Łazarza? Kim była dla Jezusa ?
  • A jak myślisz…
  • Kim może być ta, która prosi Go o wskrzeszenie i na 3 dzień to czyni ?
  • zbaraniałam. 
  • Zawsze podobało mi się imię Marta, na bierzmowanie mam Marta – kombinuję, bo kiedyś byłam ponoć żydówką.
  • Szukasz punktów stycznych z Jezusem, a niepotrzebnie.
  • W całości jesteście razem.

Ciągle byłam zatopiona w myślach nad Magdaleną, nad Martą… Piotr bierze moją rękę, ściska delikatnie i mówi…

  • Mam ci przekazać…
  • Pamiętaj, jesteś Moją córką i do tak ważnego zadania nie wybrałbym nikogo innego. 
  • Wszyscy jesteście stronnikami dobra.
  • Czekając na wschód słońca pamiętaj o jego zachodzie.
  • Nie rozumiem – już prawie płaczę ze wzruszenia.
  • I pamiętaj też odwrotnie.
  • Pamiętaj… Czekając na zachód pamiętaj o wschodzie.
  • Kiedy spojrzysz na siebie w lustrze spójrz na to co masz na brzuchu.
  • Znamię.
  • Jest ode Mnie.

Wieczorem.

Piotr wrócił szybciej niż zwykle, ponieważ jego badania wysiłkowe w Konstancinie trwały znacznie krócej niż się spodziewał.

  • Lekarka powiedziała, że mam świetne wyniki.
  • Czyli Nasz chirurg się sprawdził ?
  • I jak Go oceniasz ?
  • Ojcze, Ty znasz się na wszystkim.

Piotr rozsiadł się uspokojony i zadowolony. Zaczęliśmy cosik oglądać w TV, ale widzę, że Piotr po chwili gdzieś się zapatrzył…

  • Wiesz, że Jezus jest wędrowcem? Podróżuje między światami… Uczy miłości.
  • Pięknie powiedziałeś.
  • Jest Nas wielu, a wy jesteście jednym z Nas.
  • ?! To ci zagadka – pomyślałam. Wędruje między światami… A więc są inne światy !

Chciałam o coś jeszcze spytać, ale zrobił znak, abym dałam mu już spokój. Wzięłam więc do ręki książkę, którą córka kupiła mi w kiosku. Opuściłam sobie wstęp i przekartkowywałam parę stron. Okiem rzuciłam jedynie na kilka słów i jedno mnie zelektryzowało…

Zbieżność tych słów i tego co widział Piotr jest uderzająca. Postanowiłam przeczytać książkę w całości.

Zobaczyłem wtedy przepiękny ogród na Górze, fontanny, kwiaty, dom…. – Piotr wzruszył się bardzo. 
- Fontanny ? To coś nowego – pomyślałam. 

Wszystko albo nic.

28. 01. 18 r. Warszawa.

Do dzisiaj byłam pod wrażeniem filmu „Tajemnice grobu Jezusa”.

  •  Homiel, czy to przypadek ? – chciałam się upewnić po raz setny chyba.
  • Czy chcesz wejść do ludzi z „Ojciec prać” ?

Spojrzeliśmy na siebie, ale to Piotr zaczął  śmiać się pierwszy.

  • Te dwa głupki za każdym razem pytali ojca, czy mają prać, w sensie walczyć. Sami nie potrafili myśleć – zaczął się śmiać jeszcze bardziej.

Nie miałam nic przeciwko, że śmiał się ze mnie, ponieważ nawiązanie do „Potopu” i jednej z najbardziej efektywnych reklam w historii telewizji było pomysłem rewelacyjnym.

  • A przecież taka nie jesteś.
  • W ważnych rzeczach cię koryguję, ale na tym polega rozum pytać kiedy prać, a nie czy prać.
  • To drastyczne pokazanie, ale muszę obudzić w tobie wiarę we własną intuicję.
  • Możesz zawsze na Mnie liczyć.
  • Czuj sama, to też nauka.
  • Robię za głupka ciągle pytając… – myślę sobie w duchu  – Eeee tam… mogę być głupkiem, oby być blisko Ojca… 
  • Porównał cię do latarni nad morzem.
  • Jak świeci to świeci i dobrze wskazuje drogę, ale niektórzy i tak wybiorą swoją drogę.
  • To kochany Homielku, no powiedz do kogo należał ten krzyż dwieście lat temu ?http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/27/
  • Przyjdzie czas, a będziesz wiedzieć.

Dojechaliśmy do Ikei, kupiliśmy po jajku, kawie i usiedliśmy w kącie.

  • Zjadłeś śniadanie ?
  • Tak wszystko przeminie i wstaniesz znowu. Marnotrawny.
  • ?! – zaniemówiliśmy.

To już nie Homiel. I te słowa… przepiękne. Zawsze miałam wrażenie, że historia Piotra to jak historia Syna Marnotrawnego. I teraz mam potwierdzenie.

  • Nie zdążymy do kościoła na mszę – Piotr spojrzał na zegarek.
  • Jak się sprężymy to zdążymy na komunię – też spojrzałam.
  • A jak znam Homiela, to będziesz miał na ulicy zieloną falę.

I rzeczywiście tak było. Cała długa aleja Radzymińska była na zielono. Do kościoła trafiliśmy, gdy ksiądz właśnie wyjmował hostię. Po komunii skierowaliśmy się prosto do „naszego krzyża”, gdzie oczywiście pracowała „nasza kobieta”. Piotr odwrócił się do niej tyłem i wyciągnął swój portfel. Wyjął 20 zł, ale jakimś cudem wysunęło się i 50 zł. Schował je z powrotem, ale już podskórnie czułam, że co się święci. Pomodliliśmy się i widzę, że Piotr wyciąga z powrotem portfel, chowa 20 i wyciąga jednak te 50 zł. Przyglądając się temu zauważam, że w bocznej kieszonce ma jeszcze 600 zł. Spojrzeliśmy na siebie jednocześnie i Piotr zaczął śmiać się nerwowo. Też mi się udzieliło. Przewracam oczami i odwracam głowę, aby nie patrzyć co zrobi, nie chciałam być świadkiem jego kolejnej klęski. Wychodząc wcisnął do ręki kobiety 50 zł. Zrobiliśmy zaledwie parę kroków…

  • Zapłaciłeś mandat ? jadąc do katedry Piotr łamał wszelkie przepisy i obawiał się, że ktoś go po drodze złapie.
  • No nie.
  • Zaoszczędziłeś na komputerze ? przy zakupie komputera otrzymaliśmy niespodziewanie sporą zniżkę.
  • To już wiesz…
  • No przecież dałem jej 50 zł – Piotr z żalem.
  • Myślałem, że dasz wszystko.
  • To jest właśnie zaprzeczenie siebie.
  • Myślisz, że zrobiłeś dobrze dając jej 50 zł ? Zrobiłeś lepiej niż przeciętnie.
  • A przecież wiesz kim jesteś.
  • Ciągle przegrywam ? – westchnął, ale wrócić nie miał zamiaru.
  • …….
  • Homiel już wczoraj wiedział, że będzie taka sytuacja – mówi do mnie cicho.
  • Powiedział mi wczoraj… Nie wyciągaj pieniędzy z portfela, a chciałem te sześć stów schować.
  • Ja wiem, że ty wiesz, że Ja wiem.
  • Nigdy się nie nauczę.
  • Chcesz iść w kąt i płakać, że jesteś głupi ?
  • Nie wierzę, nie pamiętam, nie nauczyłem się… ?
  • Oj, ulegasz temu klimatowi warszawskiemu.
  • Według innych dałeś bardzo dużo. Według Mnie dałeś nic.
  • I Ja wiem, że to wiesz.
  • To mam wrócić ?- jęknął. 
  • O nie… Strach nie może być czynnikiem, które napędza dobro.
  • Gdybym cię chciał naprawdę ukarać, pozwoliłbym ci kupić ten samochód, pozwoliłbym żyć w luksusie.
  • Pamiętasz tego człowieka na placu ? – Piotr nie wiedział, ale ja od razu sobie przypomniałam.

  • To powinieneś być ty. Wtedy podobałbyś Mi się.
  • ……. – oboje poczuliśmy się naprawdę winni. Tu już nie było żartów.
  • Zobacz, dałeś dużo, ale wszyscy są zniesmaczeni. A tak bylibyśmy szczęśliwi.
  • Ona jest tylko szczęśliwa, a mogłaby mieć prawdziwą wiarę. 
  • Ciekawe, czy jak przyjadą marabu to tak będziesz się zastanawiać, ile wydać.

Marabu to ulubiona ostatnio czekolada Piotra, wydaje na nią dość dużo, a potrafi kupić dwadzieścia tabliczek naraz. Wszyscy w rodzinie o tym wiedzą, więc też jej dla Piotra szukają. Wczoraj córka zadzwoniła wieczorem i pyta…

  • Co u Homiela ? – a Homiel…
  • Czy znalazłaś marabu ?
  • ……. – zamilkła po drugiej stronie telefonu. Okazało się, że przez kilka godzin szukała marabu przez internet, a miała być to niespodzianka.

Przez godzinę prawie się nie odzywaliśmy…

  • Homiel, gniewasz się za te pieniądze ?
  • To już problem marszałka.
  • Ale mało jej nie dałem… – Piotr zaczyna się tłumaczyć, bo już najwyraźniej zapomniał.
  • Ale nie dałeś wszystkiego. Musisz zrozumieć, to jest system zero jedynkowy.
  • Wszystko albo nic.
  • 50 zł to mało ? – pyta zdziwiony.
  • Wszystko albo nic, jak trzeba to i majtki oddasz…
  • ……
  • Ale lekcje – Piotr kręci głową i nie wierzy.
  • Dajecie lekcje i pobieracie lekcje i wszystko nieodpłatnie.

Podjechaliśmy na dworzec, aby kupić bilety do Szczecina. Stoimy w długiej kolejce…

  • Może nie jedziemy ? – Piotr się zawahał.

Ledwo to powiedział, a wyświetlił się napis; „pociąg do; Szczecin Główny”.

  • Chyba musimy jechać – to mnie zastanowiło.
  • Dlaczego ?
  • Czekają na wasze światło.

Wieczorem.

  • Gdybyś dał 100 zł nie byłoby tak źle, a czułem twe myśli.
  • Naprawdę ? – zwracam się do Piotra, bo tego mi nie mówił.
  • Aaaa…. – machnął ręka – Zastanawiałem się, czułem, że mam dać 100 zł, ale mi się ręka obsunęła na 50 … – … i wzrusza ramionami bezradnie.
  • Masz to opisać, to lekcja dla kolejnych.
  • Zrozumiałem teraz, że jestem jak ten młodzieniec, który wolał zostać z rodziną, majątkiem, zamiast iść…

Mt 19; 16 A oto zbliżył się do Niego pewien człowiek i zapytał: «Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?» 17 Odpowiedział mu: «Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania». 18 Zapytał Go: «Które?» Jezus odpowiedział: «Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, 19 czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego!» 20 Odrzekł Mu młodzieniec: «Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?» 2 Jezus mu odpowiedział: «Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!» 22 Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.


Muszę przyznać, że byliśmy dość psychicznie poturbowani  po tym całym dniu pełnym lekcji wszelakich. Piotr nie chciał rozmawiać i włączył TV. Podano informację, że w Chinach sklonowano małpkę. https://www.tvp.info/35747355/malpowanie-nabiera-nowego-znaczenia-chinscy-naukowcy-sklonowali-malpki

  • Ciekawe co na to Homiel…
  • Szaleństwo.

Przerzuciliśmy się na inny kanał, a tam znowu „Władca pierścieni”. Ponieważ nie mieliśmy siły myśleć, obejrzeliśmy go więc po raz setny, bo znając każdy centymetr tego filmu już myśleć nie trzeba. Po filmie przemawiał nowy premier, pan Morawiecki. Oboje gorąco do tej pory popieraliśmy Beatę Szydło, więc ta zmiana nie przypadła nam w ogóle do gustu. Byliśmy wręcz przekonani, że zrobiono jej krzywdę.

  • No i po co to zrobili ! – Piotr był pełen oburzenia.
  • Skończyła się walka o Helmowy jar, a zaczęła wojna o Śródziemie.
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie marszcząc brwi. Homiel porównał tę zmianę do „Władcy pierścienia”, który oglądaliśmy raptem 5 minut wcześniej. 
  • O co chodzi ?
  • Bardziej wyraziście się nie da.
  • Zajmę się tym później – pomyślałam. Za trudne na dzisiaj. 

National Geographic emitował kolejny ciekawy film; Tajemnice Biblii – apokalipsa. Oboje oglądaliśmy w ciszy porównując to, co mówili z tym, co my wiemy. https://www.youtube.com/watch?v=7DlwnvH9YIk&t=2443s

W pewnej chwili narrator opowiada o zwiastunach apokalipsy.

  • Tam mówią, a tu jest.
  • Ale co ?
  • Zwiastun.


Dopisane 18. 10. 2018 r.

  • Zwiastun – wyjaśnienie dopiero w książce.

  • Skończyła się walka o Helmowy jar, a zaczęła wojna o Śródziemie.

Aby zrozumieć, trzeba trochę wstępnych informacji. Śródziemie – kontynent, na którym toczy się akcja powieści J.R.R. Tolkiena. Na tym fikcyjnym kontynencie toczą się bitwy (http://pl.lotr.wikia.com/wiki/Kategoria:Bitwy_Trzeciej_Ery ) Jedną z nich jest bitwa o Helmowy Jar inaczej https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_o_Rogaty_Gród

Można by to porównać w ten sposób; Helmowy Jar – województwo; Sródziemie – państwo. Czyli skończyła się mała bitwa, a zaczęła się wojna o wszystko.

  • Bardziej wyraziście się nie dawtedy nie mieliśmy pojęcia do czego odnoszą się te słowa. Ale niedługo potem w Polsce dochodzi do bardzo ciekawej sytuacji.

Rozmowa z 21. 02. 2018 r.

Oglądamy wiadomości TV i wojnę z resztą świata o prawdę holocaustu.

Petycja organizacji żydowskiej w USA. Chcą zawieszenia stosunków z Polską; Wpływowa organizacja żydowska rozpoczęła zbieranie podpisów pod petycją. Jak tłumaczy, nie pozwoli Polsce na negowanie Holocaustu i oskarża o niego Polaków. „W imieniu 6 mln Żydów, USA muszą zawiesić stosunki z Polską” – piszą na stronie neverdeny.org autorzy petycji. https://wiadomosci.wp.pl/petycja-organizacji-zydowskiej-w-usa-chca-zawieszenia-stosunkow-z-polska-6222685240112769a

  • Ten kraj odleci wysoko, ponad inne kraje… Widzę już nie jako na piedestale, ale ze skrzydłami. Wielu będzie tu chciało mieszkać. Pokazał mi Homiel księdza, który przewidział to. Chyba to Klimuszko… też to powiedział – Piotr zauroczony tym co widzi.
  • I z tej burzy wyjdziemy.
  • Chociaż ta nacja, w której żyjecie nie jest święta, ale nie może tak być.
  • Mówiłem ci, że to bitwa o Śródziemie.

13 grudnia 2017 r Mateusz Morawiecki obejmuje urząd premiera, z czym wielu Polaków (my również) pogodzić się nie mogło. Nie rozumiało tej decyzji, ponieważ po co zmieniać coś, co wydaje się dobre. 21 stycznia 2018 r, czyli trochę więcej niż miesiąc później rząd przyjmuje ustawę, która powoduje spory kryzys; Kryzys w stosunkach polsko-izraelskich. Poszło o ustawę o IPN i „polskie obozy śmierci” http://wyborcza.pl/7,75399,22951218,kryzys-w-stosunkach-polsko-izraelskich-poszlo-o-ustawe-o-ipn.html

Jednym słowem… Niebo przewidziało tą sytuację i przygotowało odpowiedniego do tego człowieka. Jak można zauważyć z perspektywy czasu, to był idealny wybór. I z tej burzy wyjdziemy. Przy tej okazji chcę zwrócić uwagę, że jakoś Polskę sobie Bóg Ojciec upodobał nadzwyczaj. Wielkie podziękowania w imieniu narodu, no… może większości narodu … 🙂 

Na koniec czasów.

27. 01. 18 r. Warszawa.

  • Silny musi być ten gacek, jeśli Mój najlepszy żołnierz nie mówi całej modlitwy.
  • tak powiedział mi wczoraj Ojciec – Piotr pochylił głowę.
  • Po tej fali będę inny, obyś mnie poznała !
  • Ola cię pozna, żebyś ty ją poznał !
  • ……. – zamyśliłam się. Wizja kończy się dość zagadkowo. Piotr pada na kolanach na kamieniach i widzi nas jakby w negatywie. 
    - Zobaczyłem wielką falę, zdziwiłem się, że taka wielka i nagle byłem na jej szczycie. Nie wiadomo skąd się tam wziąłem. Zacząłem płynąć po jej tafli i czułem się tak, jakbym serfował... Fajnie mi było... Potem fala wyrzuciła mnie w powietrze wysoko i straciłem świadomość, jakby mnie nie było... Doszedłem do siebie na brzegu lądu, klęczałem na kolanach na kamieniach, w oddali zobaczyłem dwie kobiety, ale one nie zwracały na mnie uwagi, były jakby w negatywie zdjęcia... http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/22/nauka-nie-ma-konca/
  • Czy my będziemy ci obojętni ?
  • Pomyśl sobie… Gdybyś miała dostęp do nieograniczonej wiedzy, widziałabyś Ojca, Jezusa… Czy Piotr byłby ważny ?
  • ……. – nie odpowiedziałam, ale serce mi się ścisnęło. Jakaś wielka żałość mnie ogarnęła. Niby rozumiem, ale żal pozostał.
  • Homiel mówi, że…
  • Przecież z Ojcem rozmawiasz… – przerywam zirytowana, że tego nie widzi. A może widzi, ale woli myśleć, że to Homiel, bo jest wtedy mniej skrępowany? Sama nie wiem…
  • Twoje miejsce jest w łodzi, w tej łodzi z Chrystusem, z Jego uczniami.

  • Widzę cię nie jako rybaka, ale i sternika.
  • Bóg Ojciec bardzo cię kocha.
  • ……. – wzruszyłam się kompletnie.
  • Dlaczego płaczesz ? – pyta Piotr.
  • Dziękowałam Ojcu, że kocha.
  • No co ty! Kocha cię tak bardzo, że w pale się nie mieści !
  • Ty to masz porównanie !
  • ……. – śmiałam się przez łzy. Oby się to nigdy nie skończyło, te nasze rozmowy…

Potrzebuję lepszego komputera, chodzimy więc od sklepu do sklepu, aż w końcu przyczailiśmy się na jeden nowy model, ale cena trochę nas odstraszyła. Stoimy nad nim gapiąc się tępo…

  • Homiel mówi, że…
  • Masz ją uzbroić w narzędzie.
  • Oooo, to ciekawe… – narzędzie do walki, a komputer dla mnie to jak broń.

Wracamy autem do domu i nawet będąc w środku czuję smród smogu tak intensywnie, że zatykam nos.

  • Znajomy zadał mi pytanie gdzie poszedł po śmierci Hefner – zagaduję Piotra.

Rzeczywiście, dość specyficzna osoba ze specyficznym życiorysem. Gdzie taki może iść? https://pl.wikipedia.org/wiki/Hugh_Hefner

  • Tam gdzie pachnie co to powietrze. Chciałabyś żyć w tym powietrzu ?
  • …  – czy to już piekło ?

Wieczorem. Wracamy do porannej rozmowy, która na nas wywarła odpowiednio mocne wrażenie.

  • Z tego wynika, że jak będę po fali to będzie mi wszystko obojętne.
  • Przywrócą ci Panie imię twoje.
  • Dlaczego „Panie” ? ! – od razu zauważam.
  • Ja i pan? Przestań Homiel.
  • Musimy przyspieszyć niektóre rzeczy.
  • Dlaczego ?
  • Przez twoje serce.
  • Przecież jest naprawione ! – spojrzeliśmy na siebie zaniepokojeni.
  • …….
  • Imię ? – zauważa Piotra.
  • Twoje dawno niewypowiadane imię.
  • Zapomniane ?
  • Nie zapomniane. Nie wypowiadane.

Oczywiście zadaję sobie pytanie; kiedy się nie wypowiada czyjegoś imienia? Może kiedy tej osoby nie ma ?


Piotr przypomina sobie o zagadkowych przetasowaniach kadrowych w NIP. Prawdopodobnie nic go tak bardzo nie zaskoczyło ostatnio jak właśnie ta nieoczekiwana zmiana na stanowisku dyrektora finansowego.

  • No Homiel, chylić czoło..
  • A to dopiero początek.
  • Co byś chciała, taki koniec bez fajerwerków ? Szkoda, że tylko takie.
  • To jak piękna willa u stop góry i ich luksusowe samochody. Gardzą innymi i raptem mały kamyk uruchamia lawinę.
  • …  – robię ooogromne oczy. To nawiązanie do niedawnych wydarzeń.

Potworny kataklizm spadł na gwiazdy Hollywood! Potężne lawiny błotne zmiatają z powierzchni ziemi ich wille w okolicy Los Angeles. 13 osób nie żyje, wiele domów jest zniszczonych. https://www.se.pl/wiadomosci/swiat/armageddon-w-kalifornii-13-osob-nie-zyje-domy-gwiazd-zalane-blotem-aa-Bit1-NV84-qjz8.html

  • Teraz trzeba odkryć to co zakryte.
  • A kiedy się to zacznie ?
  • Wkrótce, a głównym bohaterem będziesz ty.
  • Czyli urząd skarbowy jednak coś dał ? Musieli jakąś karę zapłacić… czy co ? Może dlatego mają teraz biegłego sądowego ?
  • Urząd zrobił swoje, ale czeka dalej. Czeka na całą dokumentację i wyrok sądu.
  • Jak to zrobić, żeby załatwić NIP ?
  • Ty Generał ! Patrz i obserwuj.
  • Noooo nie spodziewałem się, że NIP znajdzie sobie kozła ofiarnego – Piotr kiwa głową z niedowierzaniem.
  • Sam jest kozłem. Ale nie rozmawiajmy już tym, bo inni też słuchają.
  • …… – inni to znaczy gacki.

To jest ciągle niesamowite… W takich momentach widzę co znaczy człowiek, a znaczy nic. Nic nie znaczy bez Boga.


  • Wiesz co mi powiedział ?
  • To jest łaska, że możesz dać tej kobiecie.
  • Jakiej kobiecie ? – zgłupiałam.
  • Tej z kościoła, co żebrze.
  • A dlaczego ?
  • Bo możesz być dobry.
  • Wow… – że też nigdy nie przyszło mi to do głowy. 

Rzeczywiście, jak można sprawdzić kogoś czy nawet sprawdzić siebie jak nie poprzez próby, zdarzenia, sytuacje ? Nikt do końca siebie nie zna, dopóki nie stanie z problemem twarzą w twarz. Wtedy wychodzi nasze prawdziwe „ja”. Jak chcesz pokazać, czy jesteś dobry nie spotykając na swojej drodze człowieka, który tej dobroci naprawdę potrzebuje ?


  • Mówię w myślach do Homiela, że chciałem dodatkowe zamki do garażu wstawić. 
  • Czy ktoś widział twój samochód ?
  • No nie.
  • Ja to zrobiłem.
  • Coś mi się wydaje, że z Ojcem rozmawiasz cały czas.

Nasze dobre, wysłużone audi jest tak dobre, że mieści się w czołówce najczęściej kradzionych aut. Dlatego Piotr obmyślił sobie, że dla bezpieczeństwa wzmocni drzwi garażowe. Jednak na co zamki, jeśli pilnuje go sam Ojciec ? 


Piotr dosiadł się do komputera, a ja zaczęłam szaleć po kanałach. Ponad trzysta kanałów i nic ciekawego. Zauważyłam, że zaraz będzie jedyny, jak dla mnie, ciekawy film; „Tajemnice grobu Jezusa”. Gdy się zaczął przyłączył się do oglądania i Piotr. Rozwalił się na sofie i zastygł. Po chwili jednak usiadł jak grzeczne dziecko, ręce położył na kolanach i przesunął się do skraju kanapy. Miał przy tym taką minę, całą rozpromienioną, że wiedziałam, iż coś się dzieje.

  • Co jest ?
  • Ktoś w bieli wszedł do pokoju i pokazał mi, żebym się przesunął. Usiadł między nami. Ogląda razem z nami ten film.
  • ???!!!
  • Długa biała koszula do kostek, szatynowe włosy, jaśniejsza broda…
  • Jezus ogląda swój grób ???!!!  – pomyślałam. 

Film oglądaliśmy w całkowitej ciszy i z początku nie mogłam się w ogóle skupić. Ale to był baaardzo ciekawy film i w pewnym momencie padła baaardzo ciekawa dla mnie informacja. Główny naukowiec dr Fredrik Hiebert powiedział; ktoś z zewnątrz, może murarz powiedział, że musimy uszczelnić grób, żeby zaprawa nie przedostała się do środka…. I wtedy pomyślałam, że to nie może być przypadek ! Tak działa Niebo. Naukowcy początkowo nie mieli zamiaru otwierać grobu, mieli tylko wzmocnić całą konstrukcje, jednak do jego otwarcia zostali niejako zmuszeni i dzięki temu potwierdzono, że to prawdziwe miejsce zmartwychwstania Jezusa. Nie ma przypadków. 

  • Hmm… Dziwne…
  • Co dziwne… ?
  • W przeciągu kilku lat naukowo udało się potwierdzić, że całun jest prawdziwy, że grób jest prawdziwy… To dziwne, nie uważasz ? – pytam Piotra. 
  • W jednym czasie, jakby to miało dać niektórym ludziom dowód i nadzieję na koniec czasów… Jakby się cykl zamykał…. Co Ty na to Homiel ?
  • Zgadzam się, że na koniec czasów.
  • ???!!!   


Dopisane 16. 10. 2018 r.

  • Zgadzam się, że na koniec czasów – kto się tym nie interesuje, nie śledzi, to nie zauważy tej dziwnej zbieżności w czasie. Dlaczego tak się dzieje… Myślę, że odpowiedź ukryta jest w tym zdaniu; chce dotrzeć do wątpiących. Dodam wątpiących, ale myślących.

Bóg wiedział, że będzie w dziejach świata era naukowa, dlatego dał nam wyjątkowo naukowy dowód istnienia. Przez Całun chce dotrzeć do wątpiących. Co o nim wiemy? Jego cudowne właściwości do dziś onieśmielają najwybitniejszych naukowców z całego świata. https://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,4216,calun-skrywa-tajemnice-istnienia-boga.html

  • Całun Turyński faktycznie wszedł w kontakt z krwią człowieka zabitego w okrutny sposób. Do takich wyników badań nad płótnem, w które zgodnie z tradycją mogło zostać owinięte ciało Chrystusa po śmierci na krzyżu, doszedł zespół włoskich naukowców z Triestu, Bari i Padwy. https://ekai.pl/calunu-turynski-zostal-poddany-nowym-badaniom-co-wykryto/

Oprócz całunu, grobu w Jerozolimie dołączyłabym jeszcze;

oraz najstarszy (jak na razie) niedawno odkryty wizerunek Jezusa w tzw. miedzianym kodeksie z Jordanii.

https://www.ancient-origins.net/artifacts-ancient-writings/controversial-jordan-codices-earliest-written-account-jesus-confirmed-020640

http://www.nowtheendbegins.com/hidden-in-a-cave-for-2000-years-is-this-the-first-ever-portrait-of-jesus/

https://www.olabloga.eu/relikwia-chrzescijanska

Wiem, że Mi nie ufasz, ale zaufaj Mi.

26. 01. 18 r. Warszawa.

Siedzieliśmy na kawie i dosłownie bałam się odezwać. A może znowu będzie łapać się za serce ? Siedziałam, sączyłam kawę i czekałam cierpliwie na rozwój wypadków.

  • Co do twojego pytania o rozwodach to usłyszałem, że odpowiedź przyjdzie później – Piotr powoli.
  • Nie da się szybko odpowiedzieć co było pierwsze… Jajo, czy kura…
  • A co było pierwsze ? – wyrwało mi się i już pożałowałam, bo tak spojrzał na mnie, że mi się odechciało oddychać.
  • Mówi…
  • Trzeba czasu, aby i twoja głowa to przyjęła.
  • Ok, rozumiem…
  • Ten wczorajszy telefon… To mieszkanie jest dla nas? – Piotr spytał o sytuację, która nas zaskoczyła.

Dokładnie nad naszym garażem, w dużo lepszym budynku niż ten, w którym obecnie mieszkamy jest do wynajęcia odnowiony apartament. Znajomy powiadomił nas o tym sądząc, że to dla na niebywała okazja.

  • Może to znak? – wtóruję Piotrowi.
  • Chcesz się znowu przeprowadzać ? Jesteście za duzi na przeprowadzkę.
  • Aha, czyli chcesz powiedzieć za starzy ? – śmieję się.
  • Ja już nic nie rozumiem… Homiel, pokaż się to pogadamy w trójkę !
  • Niedługo będziesz miał pod dostatkiem emocji.
  • ……. – nagle ogarnęło mnie dziwne uczucie.

Zdarzyło się teraz coś dziwnego. Ostatnim razem miałam takie uczucie, gdy nałożono na mnie „klosz”.

Kończąc swoje myśli poczułam dziwną rzecz. Kątem oka zauważyłam przezroczystą powłokę, która powoli się na mnie zsuwała, aż w końcu znalazłam się w jej całkowitym wnętrzu. Obserwowałam Piotra jak na kogoś zupełnie obcego będąc za tą przezroczystą przesłoną, jak w kloszu. Zadziwiające odczucie… Poczułam się tak, jak musi się czuć Homiel, kiedy nas obserwuje… http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/03/zakazany-owoc/

Poczułam teraz bardzo wyraźnie deszcz energii szeroki na pół metra, który spłynął na mnie z góry i doszedł do poziomu splotu słonecznego. To co powiedziałam, powiedziałam kompletnie bezwiednie, jakby ktoś posłużył się moimi ustami i przemówił. Nie miałam ochoty na żarty, była w tym tylko powaga.

  • Nic nie trwa wiecznie… Poczułam teraz, że nadchodzą zmiany i czuję przy tym wielki spokój – powiedziałam w zamyśleniu.
  • Tak ???!!! – Piotr zdziwiony.
  • Tak, to już nadchodzi i przyjmij to – ciągnę dalej bezwiednie…
  • ……. – Piotr patrzy na mnie zamyślony…
  • Przepięknie ci powiedział Jezus wczoraj. Pół nocy nie spałam myśląc tylko o tym – mówię, gdy na powrót stałam się sobą.
  • Taaak… Zachowywał się jak człowiek, radził się Ojca… On kucnął na piachu, nie uklęknął… Pokazuje jak bardzo jest człowiekiem…
  • Hmm… radził się ciągle Ojca… Może tak trzeba ? – pomyślałam.
  • Co do twojego pytania, czy Bóg rozgrzesza z kolejnego związku… Mówi, że…
  • Czy przekreślisz człowieka, który ożenił się z kobietą, którą zwie się diabłem ?
  • I ożeni się drugi raz, pójdzie do kościoła, do Ojca… przekreślisz go ?
  • Nie – mówię niezbyt pewnie, ale szczerze.

Przy tak wielkiej mądrości Ojca po prostu sobie tego nie wyobrażam. Nie odtrąci nikogo, kto chce do Niego iść. Przyjmuje najgorszego złoczyńcę, a odrzuci rozwodnika ? To byłoby kompletnie bez sensu. 

  • Czarty też mają swoje metody, aby złapać człowieka.
  • Ale Bóg mówi co złączyłem, człowiek nie rozłącza…
  • Dlatego to trudne.
  • …….
  • Jestem coraz słabszy, nie mam siły.
  • Widzę jaki jesteś, ale nie jest z tobą tak źle.
  • Świat jeszcze nie raz cię zaskoczy. Zaskoczy cię, bo Ja cię zaskoczę.
  • Czy chcesz zostawić tych ludzi ?
  • Czy takiego mógłbyś zostawić ?
  • No nie… Zobaczyłem twarz mojego pracownika… On bardzo wierzy w Boga.
  • To ten rozdział mamy zamknięty.
  • Czy czujesz się jako więzień ?
  • Nie.
  • Nadejdzie dzień, kiedy odlecisz, ale nie teraz, nie jutro, kiedyś…
  • Wiem, że Mi nie ufasz, ale zaufaj Mi.
  • Tak, tak…
  • Ty nikomu nie ufasz – mówię.
  • ……. – Piotr milczał zamyślony.
  • Ojciec przypomniał mi ten program o domach za miliony w Holywood.
  • Niech się schowają te budy, będziesz miał coś lepszego – oczywiście na Górze.
  • Ty się boisz, że zostanę bez grosza. Kiedy nie mam to idę co ciebie… – uspakajam Piotra.
  • A ty masz Mnie. Ja ci ścieżkę wytaczam.

  • Zobaczyłem wielkie oko jak patrzy na idącego człowieka, to oko oświetla mu drogę.
  • Nie musisz już nic kupować.
  • Masz tyle spodenek, koszulek, płaszczyków, które możesz obdzielić wszystkich.
  • Ale żonka nie ma.
  • Nie martw się, zadbam o nią.
  • Ale leki są drogie.
  • Już tak nie panikuji się roześmiał.

Wieczorem. Siedzimy przed TV oglądając 10 kanałów naraz, czyli po jednym co 10 sekund. Znudzeni tym w końcu zaczęliśmy rozmawiać.

  • Dzisiaj przekonałam się co znaczy poczuć wiedzę – przypomniałam sobie deszcz energii, który na mnie tak nieoczekiwanie spłynął.
  • To się stało nie z myślenia, ale z czucia.
  • Autentycznie to poczułam, mgła energii.
  • Chciałeś, żeby miała intuicję ? To masz – zwraca się do Piotra. 
  • Słyszałem jak mówisz powiedz i powiedz… to poczuła.
  • Tak, dzisiaj wiem co znaczy „poczułam”. To Homiel mi to dał ?
  • Hello ?! A kto ?
  • I co ? Faktycznie to poczułaś ? – Piotr wątpi.
  • Wyraźnie. To nie możesz tak częściej ?
  • Tak za darmo ? Musisz się bardziej postarać pisząc.
  • Ale Ty jesteś…
  • A jak mnie nie ma ? Homiel bawi się słowami Piotra, to kolejne jego powiedzonko.
  • Rzeczywiście ja to fizycznie odczułam – jestem tego tak pewna jak to, że oddycham.
  • Chciałeś to masz – znowu do Piotra.
  • Hmm… To ty chciałeś?
  • Tak, bo mnie wczoraj wkurzyłaś i poprosiłem, żebyś sama czuła.
  • Aha, to teraz powiedz Homiel kiedy zmiany ?
  • No masz ci los, daty zapomniałem napisać.
  • To kiedy? Sama powiedz ! 
  • Szybko – znowu poczułam.
  • Miesiąc, dwa, pół roku ?
  • Powiedzmy, że w tym roku.
  • W styczniu obudziłeś się i jest ten sufit. W grudniu obudzisz się i będzie inny sufit.
  • Wow… – czyżby odnosił się do tych słów ?
- Spójrz na sufitPiotr spojrzał w górę… sufit jak sufit. 
- Widzisz sufit, a będziesz widzieć gwiazdy.  http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/13/wieksza-wiedza-to-wieksza-odpowiedzialnosc/
  • Co to znaczy? – Piotr
  • Dokładnie to co mówi.
  • Ola poczekaj, halt ! – zaczynam się śmiać, bo używa niemieckiego dając do zrozumienia, że to na pewno do mnie.
  • W styczniu obudziłeś się i jest ten sufit, w styczniu obudzisz się i będzie inny sufit. Tak ładnie wygląda.
  • A co w międzyczasie ?
  • To, co poczułaś dzisiaj.
  • Homiel cwany jest… – śmieję się, gdyż nie da się Go złapać za słówka.
  • Tak działa Duch Święty ?
  • Nie widzisz, a wiesz. Nie słyszysz, a wiesz.
  • No proszę… Najlepsze wyjaśnienie jak działa Duch Święty z jakim się spotkałam… – pomyślałam. 
  • Zrobiłeś to dla mnie ?
  • Mały! A dla kogo ?! Muszę zacząć czas podlizywania się.

Piotr zagapił się w jakiś program w TV, a ja się zamyśliłam.

Kiedy zrozumiałam, że Jezus rozmawiał z Ojcem jak i Piotr rozmawia spojrzałam na ewangelie zupełnie inaczej.

Jak zdążyłam się przekonać wielu ludzi uważa, że Ewangelie to wyimaginowane powieści, legendy, które nigdy nie miały miejsca. Mawiają… to zdarzyło się tak dawno, że to nieprawda i tylko idiota może w to wierzyć. W tym twierdzeniu nie ma ani słowa prawdy. Ewangelie należałoby traktować jak relacje, kronikę z życia Jezusa i niemal każde słowo ma swoje znaczenie.

Uzmysłowiłam sobie, że tak jak ja jestem świadkiem rozmów Piotra z Ojcem, takim świadkiem musiała być Maryja, która przecież znała swojego Syna najlepiej. Musiała widzieć, że rozmawia z Bogiem. Musiała wiedzieć, że jest kimś wyjątkowym. Musiała widzieć i wiedzieć znacznie więcej niż jest to w Ewangeliach spisane. Wskazuje na to pewna sytuacja.

J 2; 1 Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. 2 Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. 3 A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina». 4 Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja ?» 5 Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie».6 Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. 7 Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą!» I napełnili je aż po brzegi. 8 Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!» Oni zaś zanieśli. 9 A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem. 11 Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Maryja zwróciła uwagę Jezusowi, że nie ma wina i zasugerowała wyraźnie, że powinien coś w tej sytuacji zrobić. Ale o możliwościach Jezusa Maryja musiała wiedzieć już znacznie wcześniej, inaczej bowiem nie prosiłaby o wino. To jest oczywiste.

Maryja wiedziała, że Jezus jest co najmniej niezwykły, wybraniec, więc kiedy patrzyła na Jego śmierć nie odczuwała tego jedynie jako matka tracąca swoje dziecko. Jej rozpacz była znacznie większa, głębsza. Wiedziała, że stracono nie tylko człowieka niewinnego, absolutnie doskonałego, ale stracono Syna samego Boga. To rzuca zupełnie inne światło na jej poświęcenie. 

Lenczewska; Świadectwo.

Opowiadam o swoich przemyśleniach Piotrowi…

  • Także Magdalena, jeśli była blisko Jezusa musiała wiedzieć, że Jezus rozmawia Bogiem. Była świadoma tego, była świadkiem tego, tak jak i ja to widzę u ciebie.
  • Bo tak było.

Wniosek? Musiała wiedzieć więcej niż inni !



Dopisane 14. 10. 2018 r.

  • I ożeni się drugi raz, pójdzie do kościoła, do Ojca… przekreślisz go ? – jak wspomniałam jestem na etapie przerabiania Ewangelii i do tej kwestii jeszcze powrócę. Mogę jedynie powiedzieć, że powtórny ożenek nie jest tej wagi problemem, który byłby na pierwszym miejscu niebiańskiej listy grzechów głównych człowieka. Z tego założenia wychodzi też chyba sam Kościół, bo jak wiadomo… http://www.fronda.pl/a/bp-schneider-watykan-posrednio-uznal-rozwody,105394.html

  • Bo tak było – w tzw. Ewangelii wg Marii Magdaleny jest pewne zdanie; 

    Wtedy Andrzej zaczął mówić do swych braci: „Powiedzcie mi, co sądzicie o tych rzeczach, które nam powiedziała? Co do mnie, to nie wierzę, żeby Nauczyciel mógł mówić w ten sposób. Te idee zbyt różnią się od tych, które myśmy poznali”. A Piotr dodał: „Jak to możliwe, żeby Nauczyciel rozmawiał w ten sposób z kobietą o tajemnicach, które nawet nam są nieznane? Czy mamy zmienić nasze zwyczaje i słuchać tej kobiety? Czy rzeczywiście ją wybrał i wolał ją od nas?”. 

    Czy ta ewangelia (nie napisana przez MM), choć odrzucona przez Kościół, może być prawdziwa ? 

Bibliści i historycy, którzy wnikliwie analizują teksty czterech Ewangelii, podnoszą olbrzymią dokładność danych geograficznych, osób, obrzędów, zwyczajów, obyczajów, praw, podziału administracyjnego itp. Tak precyzyjna znajomość palestyńskiego środowiska z czasów Chrystusa, potwierdzona innymi źródłami chrześcijańskimi i żydowskimi, potwierdza fakt, że autorami Ewangelii są rzeczywiście Mateusz, Marek, Łukasz i Jan. Pierwszy i ostatni to Apostołowie Pana, zaś Marek i Łukasz są uczniami Piotra i Pawła. Mieli przeto i bezpośredni dostęp do wiarygodnych świadectw o Chrystusie, łącznie ze świadectwem Matki Jezusa. Kto nie jest z góry uprzedzony do religii i chrześcijaństwa, ten z łatwością zgodzi się z wnioskami wielkiego pisarza Antoniego Gołubiewa: Że ewangeliści mogli powiedzieć prawdę, nie ulega wątpliwości. Że chcieli powiedzieć prawdę, dowodzi choćby ta cena, którą za nią zapłacili — któż płaci nieustannym trudem swego życia, po ludzku rozumując — beznadziejnym, męką i śmiercią za kłamstwo i fikcję? A przecież oni dawali świadectwo wypadkom, które widzieli i które widziały tysiące współczesnych, a na które wrogowie umieli odpowiedzieć tylko prześladowaniami i siłą fizyczną. https://opoka.org.pl/biblioteka/K/warto/warto_05.html

 

Zawsze wszyscy jesteśmy koło ciebie.

19. 01. 18 r. Szczecin.

Nad ranem zobaczyłam Edzia. To znaczy zobaczyłam w wizji. Stał nad grillowaną patelnią, na której leżała ryba, taka ledwo wyłowiona, pokaźna, sowita i świeża. Stał w nią wpatrzony jakby jej pilnował i na nic nie zwracał uwagi. Stoję za jego plecami, zwracam się do kogoś, kto stoi obok, ale jest dla mnie niewidzialny.

  • Przecież on nie żyje ! – jestem zdziwiona, że widzę Edzia. 
  • Jak to nie żyje ?! Żyje ! odpowiedział męski, głęboki głos.

Żyje, ale inaczej. Ryba to znak Boga, Chrystusa, Nieba, chrześcijaństwa. Była wielka i zdrowa. Grillowała się na „zdrowej” patelni, bez tłuszczu, bez dodatków, sama esencja ryby. Można by zrozumieć, że Edziu choć urzęduje chwilowo w domu, na ziemi, to mocno jest związany z Niebem. Pilnował strawy prosto z Nieba, strawy duchowej.


Jesteśmy w Szczecinie, ale kawa obowiązuje nadal. Piotr siedzi zmartwiony i zamyślony, ponieważ naczytał się o nowych rozwiązaniach rozliczeń VAT, które wchodzą do działalności gospodarczej. https://poradnikprzedsiebiorcy.pl/-split-payment-czyli-podzielona-platnosc-na-czym-polega

  • To nie dobrze, będą szukać pieniędzy wszędzie gdzie się da.
  • …….
  • Wiesz co mi pokazał Homiel? Pokazał mięso, jak ktoś trzyma za dwa końce i wykręca tak, jak wyciska się ścierkę. Z tego mięsa wypływa sok…
  • Ciekawe… – skojarzyło mi się to z powiedzeniem „wyciskanie ostatnich soków”. Mięso, które ma żywić, czyli firmy będą wyciskane jak to mięso ?
  • Czy takie mięso będzie smakowało ?
  • Ale nie martw się, nie pochwycą cię, nie zdążą…
  • Nie zdążą... Dlaczego ? – zabrzmiało to naprawdę wielce tajemniczo i nie wiem co miał na myśli.
  • Czy mam ci zdradzić tajemnice przyszłości ?
  • No ! No mógłbyś w końcu !
  • … Pokazał mi teraz byka przerośniętego, sztucznie napompowanego.

  • To idzie w tym kierunku.
  • Aaaa… – to niepokojąca wizja przyszłości. Znaczy tyle, że gospodarka jest trzymana mocno, ale i jej rozwój nie jest wynikiem jedynie samoistnego wzrostu. 
  • Coś się ze mną stanie ! – Piotr już biadoli.
  • Nie pochwycą cięco tłumaczę sobie, że kiedy zaczną się problemy w Polsce, Piotra nie będzie to już obchodziło.
  • Ale zaraz, zaraz… To ja zostanę z tym problemem jak zostawisz firmę ?
  • Nie zostaniesz z problemem.
  • Homiel nazwał PO Niszczycielem, ale PIS pokazał jako rozdmuchany mózg.
  • Rozdmuchane ego ? Ambicje ? – próbuję zrozumieć.
  • A które mutacje są dobre ?
  • I dobro zaczyna zmieniać kolor. To też działanie gacka.
  • Tamci (PO) niszczyli wszystko, nie byłoby co zbierać.
  • A PIS ?
  • Kiedy ktoś obiecuje…
  • … pokazał człowieka krzyczącego przez tubę…
  • to z czegoś trzeba zabrać.
  • PIS jest za władzą, czy za ludźmi ?
  • Jedno i drugie, cel uświęca środki.
  • Czyli żeby dać ludziom, trzeba mieć władzę ? 
  • Kaczyński wiele dobrego zrobił, ale i to ma swoje granice.
  • To na kogo glosować ? – stęknęłam pod nosem, bo już naprawdę nie wiem.
  • To nie jest wybór między dżumą (PO) a cholerą, ale między dżumą a grypą (PIS).
  • Ale i na grypę ludzie umierają.
  • Z dwojga złego grypa jest łagodniejsza – Piotr wzrusza ramionami.
  • ……. – zamyśliłam się. Nie ma obecnie nikogo idealnego, na kogo można by zagłosować. Trzeba wybierać mniejsze zło.
  • Piotr na wielkie cierpienie się nie nadaje Homiel nieoczekiwanie zmienia temat. 
  • Dlaczego ?
  • Odejdziesz.
  • Dlaczego ?! – ciarki mnie przechodzą.
  • Serce tego nie wytrzyma.
  • W takim razie to serce jest zrobione aby-aby ?
  • Nie do wielkich stresów.
  • Mały, zaufaj losowi.
  • Rób swoje.
  • Ola ci powiedziała… Jezusie zajmij się tą sprawą.
  • ……. – robię oczy, bo rzeczywiście tak wczoraj powiedziałam.
  • Zobaczyłem teraz Jezusa jak Mu włosy dęba stanęły, jak u jeża… Przeraził się, że ma się zająć moimi sprawami.
  • ……. – i zamiast płakać to roześmiałam się serdecznie, bo w przypadku Jezusa to wielka rzadkość ujrzeć Go w takim stanie. Myślę, że był równie rozbawiony jak i ja teraz.
  • No to Oluś, chcesz rozwiązać ten problem? Czy skończyłaś ten wątek z napisami ?
  • ……. – uśmiech zamarł mi na ustach.

Jestem w trakcie tłumaczenia pewnego filmiku z YT i mam z tym problemy. Wczoraj byłam pewna, że już skończyłam, ale zawiesił mi się komputer i muszę zacząć niemal od nowa.

  • Nie.
  • Już ogłaszałaś Viktorię, a jest Viktoria ?
  • Nie – roześmiałam się rozumiejąc, że musiał widzieć i słyszeć mój z tego powodu potok przekleństw. 

Spojrzałam na swoją kawę i zamyśliłam się…

  • Może nasze dzieciaki w przyszłości będą żyć tak jak my? Będą sobie chodzić na kawę ?
  • Co to zazwyczaj, kiedy was nie ma.
  • Hmm… Nic nie trwa wiecznie…
  • Homiel, Ola chce jechać znowu w góry, mamy jechać ?
  • Twoja żona, twoja sprawa.
  • ……. – wybuchnęliśmy śmiechem jednocześnie. Takiej odpowiedzi się nie spodziewaliśmy.
  • To Ci się udało… Przejdzie do historii ! 
  • To żart.
  • Zawsze wszyscy jesteśmy koło ciebie. Po to, by przegonić chmury znad głowy łysego.
  • ……. – znowu zaczęliśmy się śmiać… No Piotr trochę mniej.
  • Coś Ty taki miły dzisiaj ?
  • Musisz widzieć Moją hojność.
  • A coś Ty taki hojny dzisiaj ?
  • Myślę o spotkaniu.
  • Jakim ?
  • Jakimś.
  • Na jakie spotkanie się cieszysz ?
  • Czarodziejskie.
  • ……. – spoważnieliśmy.
  • Wczoraj byłem tak wykończony, że zasnąłem w ubraniu. Obudziło mnie walnięcie w szafkę obok, a była za pięć dwunasta w nocy. Musiałem się pomodlić choć przez chwilę.
  • … Homiel jest niesamowity w takich sprawach, się nie pierdzieli, tylko wali od razu w szafę ! – Piotr jest pod wrażeniem, bo zdarza się to bardzo często ostatnio.
  • Takie chwile nadchodzą, a ty się opierdzielasz ?!
  • ……. – zdębieliśmy.
  • Miałam ciekawą wizję z Edziem – i opowiedziałam ją Piotrowi ze szczegółami.
  • Edziu będzie do końca. 
  • Będzie jej (Krysi) przewodnikiem jak przyjdzie pora.
  • A przyjdzie pora ?
  • Zawsze przychodzi.


Dopisane 06. 10. 2018 r.

  • To nie jest wybór między dżumą (PO) a cholerą, ale między dżumą a grypą (PIS)nie da się uciec od polityki jeśli niedługo kolejne wybory. Ta rozmowa rzuca więcej światła na obraz dzisiejszej polityki. Powiem szczerze, że określenie Niszczyciele wobec PO w naszych rozmowach jest określeniem najłagodniejszym, a wiele rozmów na ten temat jak do tej pory mieliśmy. To nieprzypadkowo znalazły się taśmy ujawniające prawdziwe oblicze byłego rządu, nie bez powodu mamy obecnie komisje dotyczące reprywatyzacji, a także VAT-u. Tak działa Niebo. Wymagało to skomplikowanej koronki i czasu, aż wszystko się wypełniło podczas wyborów, choć sondaże wskazywały na zwycięstwo PO. Homiel powiedział wprost, że niszczyli wszystko, nie byłoby co zbierać, co jest prawdą. Dla mnie osobiście jest bardzo trudne do zrozumienia jak można było działać na szkodę własnego kraju. To tak jakby powoli wyprzedawać wszystko ze swojego domu. Błędu PIS-u można na bieżąco kontrolować i korygować. Ale kiedy niszczone jest wszystko, wtedy nie ma już co naprawiać.

 


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Eliasz jest jeden.

10. 01. 18 r. Warszawa.

Piszę na blogu z sześciomiesięcznym opóźnieniem. Słowa, które mam zapisane, ale często zapomniane, teraz odkrywam na nowo. Rodzą się kolejne pytania…

  • Czym jest druga fala ? – pytam.
  • To jest środek do celu.
  • Dzisiaj ksiądz mówił, że jak Bóg kogoś wezwie do zadania to ma iść. Wiedziałem, że te słowa są do mnie.
  • Ale sądu nadal nie ma…
  • Homiel mówi teraz… A może w marcu będzie rozprawa ?
  • Tak ci powiedział ? – jestem naprawdę zdziwiona, bo niedawno na mnie furkał, że bawię się datami.
  • Ale to niemożliwe Homiel, bo zanim przyjdzie opinia, zanim wyślą, zanim się odwołają, to minie kilka dobrych miesięcy. Za rok tak, a nie w marcu za dwa miesiące.
  • Dlaczego nie w marcu ?
  • W marcu serduszko ci naprawiliśmy i jak myślisz? W marcu zakończymy ?
  • To się nie uda. Powtarzam Ci … Listy, decyzje, odwołania… Myślę, że do maja może się uda.
  • To też na M. Zobaczymy kiedy.
  • Ok. Dobra.
  • ……
  • Zrozum, że tu nie ma czasu na rozwodzenie się.
  • Czas dobiega do końca, nawet czas rozliczania się kończy. Odliczanie się kończy.
  • …….
  • Zobaczyłem teraz nie sekundnik, a coś szybszego niż sekundnik, czas przyspiesza.
  • Ooook, ale odliczanie do czego? – pytam przytomnie.
  • Tyle piszesz i nie wiesz co piszesz ?
  • Ja wiem, ale chcę usłyszeć to od Ciebie.
  • O Małego nam chodzi – słysząc „Mały” zaczęłam podejrzewać, że to z Ojcem rozmawiamy. Zgroza mnie ogarnęła, że ja tak wprost… 
  • Czyli chodzi o falę….
  • Według twojej wizji na tej fali znalazłeś się nagle, nawet tego nie zauważyłeś. A czy ja zauważę, że Piotr jest na fali ?
  • On tego nie zauważy, a ty masz zauważyć ?
  • To jak się dowiem?
  • On ci powie.
  • …… – na podstawie naszych rozmów fala to jakieś wydarzenie lub ciąg wydarzeń.
  • A mógłbyś coś z Nieba przynieść jak już tam zawitasz na kawę ? – zażartowałam.
  • Pokoje będą puste, bo byś i kanapę wyniósł, byle by żonka miała na czym usiąść.
  • Fajnie byłoby mieć jakiś dowód… Dla ludzi ! – śmieję się.
  • Masz zdjęcia.

Pisałam na blogu o…

Zanotowałam sobie w zeszycie, że mam spytać, czy Eliasz to rzeczywiście Jan Chrzciciel i czekałam na Piotra.

Gdy wchodzi jeszcze na progu mówi…

  • Wiesz kogo poznałem dzisiaj ?
  • …….. – wzruszam ramionami, bo skąd mam wiedzieć.
  • Zachariasza.
  • Kogo ?
  • Faceta, który się nazywał Zachariasz. A wiesz kto to ? Tata Jana Chrzciciela.

Mrugam oczami i wolno siadam na krześle. Po chwili pokazuję Piotrowi moje zapisane pytanie.

  • Czy to nie dziwne, że miałam cię akurat o niego spytać ?
  • … – Piotr podniósł brwi i tylko mruknął „coś tam” pod nosem.
  • To powiedz Homiel, czy Eliasz był Janem Chrzcicielem ?
  • … Uśmiecha się, ale nic nie mówi.

Powtarzam to samo pytanie godzinę później, gdy Piotr leżał już na kanapie.

  • No Homiel, powiedz wprost. To jest za poważna sprawa na nie-wprost.
  • Nie ma przypadkowości.

Mt 11; 11 Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. 12 A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je.13 Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. 14 A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść.


12. 01. 18 r. Warszawa.

Wczoraj Piotr nie czuł się najlepiej i zdecydował pomodlić się wcześniej, aby wcześniej pójść spać. Ale niepotrzebnie głowę przyłożył do poduszki sądząc, że na chwilę i po prostu zasnął. 3 godziny później, tuż przed 24.00 został wybudzony głośnym, jednorazowym uderzeniem w nocną szafkę.

  • Obudzili mnie jak uderzeniem z procy, natychmiast wstałem na równe nogi. Ale nie miałem siły, żeby się pomodlić, zrobiłem tylko repertuar obowiązkowy. Po chwili słyszę…
  • Jestem rozczarowany. Możesz siedzieć.
  • Pomodliłem się więc na siedząco.
  • A teraz możesz iść spać.
  • ……. – opowiada mi przy kawie kręcąc głową.

A ja sobie przypomniałam pewne pytanie, które mi zadano jakiś czas temu. Czy to grzech modlić się na siedząco ? Wychodzi na to, że nieważne w jaki sposób się modlisz. Ważne, że się modlisz. 

  • Pan Bóg jest niesamowicie precyzyjny.
  • A ty niesamowicie niecierpliwy.

Wieczorem.

Oglądamy program o nieruchomościach w Hollywood. Sprzedaż prowadzili dwaj młodzi mężczyźni, którzy ubrani byli nadzwyczaj elegancko.

  • Oni są gejami ? – Piotr nie wytrzymał wyraźnie zdegustowany i zrobił taką skrzywioną minę, że mnie rozśmieszył. 
  • A jak wygląda gej ?
  • Nooo… jak Freddie Mercury.
  • Można się pomylić, nie oceniaj patrząc.
  • ……. – okazali się nie gejami, co nas zdziwiło.
  • Kurcze… Jeszcze jedna lekcja pokory – pomyślałam.

Piotr dalej oglądał ich z miną jakby zjadł żabę na surowo, a ja nurkowałam w internecie w poszukiwaniu dalszych informacji na temat Eliasza i Henocha. Rzucił mi się w oczy…

… Billy Meier https://en.wikipedia.org/wiki/Billy_Meier Wymienił wszystkie wcielenia i ogłosił się Jezusem. 

  • Słuchaj, jest taki facet, który uważa się za Eliasza. Ma kontakty z UFO i w ogóle… dziwny jest. Czy to prawda?
  • Z wszystkich Billi wolę Billy Idola.
  • Jeden bierze narkotyki, a drugi zachowuje się tak, jakby brał narkotyki.
  • Nie denerwuje Was, że ten facet uważa się za wcielenie Jezusa ?
  • Jest ich kilka milionów.
  • Nie ma dwóch Eliaszów, czy pięć.
  • Jest jeden.

Nadzieja daje wiarę, a wiara daje nadzieję.

05. 01. 18 r. Warszawa.

Siedzimy sobie na kawie…

  • Byłem rano w kościele, było o dziwo więcej niż zwykle ludzi. Mówię do Ojca…
  • Zobacz, ilu masz zwolenników!
  • To kropla w morzu.
  • Trzeba walczyć, żeby żniwa były obfite.
  • Hmm………
  • Przypomniałem sobie coś ! Masz do książki napisać motto, tak mi wczoraj podali. Coś w tym rodzaju;
  • Prawdziwa historia. Prawdziwe rozmowy z aniołem. Prawdziwa historia z Bogiem. Nie dziwcie się, co będziecie czytać.
  • Ta książka bardzo rozbudzi w ludziach nadzieję.
  • Nadzieję nie do pokonania.
  • Nadzieja daje wiarę, a wiara daje nadzieję.
  • Nadzieje umiera ostatnia.
  • My zrobimy marketing.
  • Marketing ? – zaczynam się śmiać, bo to dość niezwykłe.
  • ……..
  • Co Pan Bóg myśli sobie o nas? – pyta Piotr.
  • Interesuje cię to?
  • Bardzo.
  • Dobrze myśli.
  • Macie swoje wady, ale chodzi o to, żeby wszystkie minusy zakryć plusami.

Wieczorem oglądaliśmy film „Czasy ostateczne”  http://www.filmweb.pl/film/Czasy+ostateczne%3A+Pozostawieni-2014-670711

Film dosłownie przyjął założenie przedstawione w Ewangelii; 40 Z dwóch ludzi pracujących w polu, jeden zostanie wzięty, a drugi pozostawiony. 41 Z dwóch kobiet, pracujących w domu, jedna zostanie wzięta, druga zaś pozostawiona. 42 Uważajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia Ja, wasz Pan, przyjdę.

https://www.youtube.com/watch?v=GrXe8YDbzYs

Oglądam ten film z coraz większym zażenowaniem.

  • To faktycznie będzie tak wyglądało? Będą ludzie znikać ?
  • Fantazja.
  • Dzięki Bogu!… – pomyślałam zdając sobie jednocześnie sprawę, jak ważną informację właśnie otrzymaliśmy. To nie o takie, jak przedstawiono w filmie, wzięcie chodzi.  !!!

06. 01. 18 r. Warszawa.

Nasza księgowa poprosiła, żeby Piotr zatrudnił jej znajomą, też księgową. Chce zrezygnować z połowy swojej pensji i połowy etatu, aby znajoma mogła przejąć te pół etatu i te pół pensji. Zaskoczyła nas jej propozycja, ale dowiadując się o powodach długo Piotr się nie wahał. Nowa pani od półtora roku w poprzednim zakładzie pracy nie otrzymywała żadnego wynagrodzenia, co trudno było nam zrozumieć. Czułam przez skórę, że to robota Nieba, bo przecież nic u nas nie dzieje się bez powodu.

  • Ty się nie martw. Zrobi porządek. Po to jest.
  • A dlaczego ma zrobić porządek? – pytam od razu, bo z mojego doświadczenia wiem, że porządki robi się gdy ma coś nadejść nowego lub gdy jest bałagan.
  • ……
  • Chciałbym jakoś odłożyć w końcu  pieniądze, a Oni mi nie dają – Piotr się żali.
  • Mam dalej grać w lotto ? – pytam.
  • A mówiłem ci ?
  • No mówiłeś.
  • To Piotr ci mówił.
  • .. – no i zbaraniałam, to kiedy Piotr mówi, a kiedy Homiel mówi ?!!!
  • To nie gram, tracę tylko pieniądze !
  • Graj! Graj! Daj nam szansę – … i zaczął się śmiać.
  • Jaja sobie ze mnie robią… – pomyślałam, bo przypomniałam sobie słynny dowcip…

Modli się Icek do Boga, panie panie, daj mi wygrać w totolotka, tak długo się modlę, nie grzeszę, daj mi wygrana Boże…. Bóg na to – ok, ja ci i dam, ale ty pość kupom Icek!


Wieczorem.

Oglądaliśmy TV. Mamy Kryzys z lekarzami. Lekarze nie chcą pracować ponad siły. Duży problem pacjentów, ale nie PiS https://wiadomosci.wp.pl/lekarze-nie-chca-pracowac-ponad-sily-duzy-problem-pacjentow-ale-nie-pis-6205400480130689a

  • I co zrobić ? Problemy wynikają z tego, że jest ich za mało – komentujemy między sobą, włącza się Homiel…
  • Nic.
  • Nic ?!
  • Jeszcze trochę i będą wracać. Będą szukać spokoju.
  • A teraz nie ma?
  • Dopiero się zacznie.
  • ?!

Oglądaliśmy koniec Turnieju Czterech Skoczni i wielką wygraną Kamila Stocha.

  • Fajnie jak nasi wygrywają.
  • Wszyscy ludzi są równi.
  • No wiadomo, że są równi, ale nasi są równiejsi – żartuję.
  • Kulturalnie powiem… niech ci będzie.
  • To dzięki Wam wygrał?
  • A jak myślisz? Kto dmuchał ?

I tak to jest…. Wygrywa ten, kto ma wygrywać. 


Na koniec dnia oglądamy film „Blade Runner”.

  • Ten film jest do niczego.
  • ! Coś Ty! ja oburzona – Piękny jest ! – a potem pomyślałam, że przecież wiele w nim śmierci.  
  • A co w nim pięknego ? Chyba, że ten gołąbek na końcu.

 

Liczę na ciebie.

26. 12. 17 r. Szczecin.

Przed wyjściem na kolejne świąteczne spotkanie, siedzieliśmy w swoich fotelach w całkowitym milczeniu i zamyśleniu. Potrzebowaliśmy takiej chwili dla wytchnienia i spokoju.

  • Fajnie sobie siedzicie.
  • Siedźcie dalej. To chwile, które będziecie pamiętać.
  • Zacznie się coś?
  • A czas, żeby i Ola zaczęła więcej zdjęć robić.
  • O ! – ucieszyłam się.
  • Otwórz rękę.
  • …….. – Piotr wyciągnął  przed siebie dłoń. 
  • Co widzisz ?
  • Nic nie widzę.
  • A Ja ci mówię, że tam jest kula.
  • Ale ja nic nie widzę.
  • A Ja ci mówię, że jest.
  • A jak pokażesz ją innym?
  • I tak nie uwierzą.
  • Zobacz na niego przypomniał o naszej „czarnej owcy”, której płacz był całkowitą niespodzianką i czymś w naszym myśleniu niemożliwym, a stało się możliwe.
  • Więc kula będzie wielka, aż wszyscy zobaczą.
  • ……. – zaczęłam myśleć, czy dosłownie, czy symbolicznie ?
  • W sumie jesteś gotowy do wszystkiego, już rozumiesz i się nie boisz.
  • Hmm… Mam wrażenie od trzech dni, że do mojego pokoju ktoś wchodzi i mnie dotyka. Wchodzi z Ich świata, zza przesłony.
  • A który jest twój ?
  • Tam, gdzie spałem.
  • Pokój, w którym spałeś”, a nie „twój pokój”poprawia go Homiel, bo jeśli Piotr nie ma swojego domu, to nie ma i swojego pokoju.
  • …….
  • Wczoraj porozmawiałem sobie z Ojcem. Powiedział…
  • Jeżeli Pan Bóg jest zegarmistrzem, to ty nie jesteś trybem, ty jesteś smarem.
  • Ale w zegarku nie ma smaru… mówię…
  • Ale jest sprężyna.
  • Ty jesteś sprężyną, która prowadzi zegar.

27. 12. 17 r. Szczecin.

Nareszcie po świętach. Odpoczywamy zadowoleni, że nie musimy nigdzie już iść.

  • Jak byś nazwał ten rok? – pytam Piotra.
  • Trudny.
  • To był rok nadziei.
  • Nadziei ?!
  • Przywołałeś swoje imię na prochach swojego taty. To pierwsze, prawdziwe.
  • Przywrócono ci zdrowie.
  • Hmm…. zgadza się – pomyślałam.
  • A jakbyś nazwał rok przyszły ?
  • Po roku nadziei jest rok zmian.
  • Jakbyś nazwał te zmiany?
  • Gruntowne.
  • Wiatr zmian już wieje. Jeszcze go nie czujesz, ale już wieje.
  • Ale sądu nadal nie ma ! – Piotr lekko zniecierpliwiony, bo jak zwykle nic konkretnego dowiedzieć się nie może.
  • Przyniesie i sąd.
  • Ziemia pęka już Piotr.
- ….Zobaczyłem teraz przed sobą ziemię jak zaczęła pękać. Z ziemi zaczął wydobywać się niebieski, nadmuchany balon i się uniósł nad ziemię, unosi się do góry... - Piotr zrobił wielkie oczy i patrzy na mnie nie rozumiejąc. Ja też patrzę na niego i nie mogę zrozumieć... http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/08/03/bog-co-zamierzal-raz-nigdy-nie-zmienia/
  • Nie ma sensu pytać o daty – przypominam Piotrowi.
  • W październiku Homiel musiał się śmiać z nas.
  • Ale to śmiech radości.
  • Mam nadzieję, że teraz będziecie się śmiać z nas nieco rzadziej – mówię z przekąsem, bo staramy się dat nie wyznaczać. 
  • A Ja chciałbym coraz częściej, to Mnie cieszy.
  • …….
  • Od małego rozmawiałem z Homieliem… Co to za imię… Homiel… ?
  • Dla Mnie najpiękniejsze na tym świecie.
  • Tutaj też zaczynają Mnie tak nazywać.
  • …….
  • Szkoda Homiel, że nie możesz sobie pojeść naszego sernika, jest przepyszny.
  • Szkoda, że nie możesz sobie zobaczyć tego co Ja.
  • !!! … To Ci się udało… Wygrałeś Homiel.
  • …….
  • Liczę na ciebie – Piotr odwraca się do mnie i mówi patrząc prosto mi w oczy.
  • Nie rozumiem.
  • Ojciec mówi do ciebie…
  • Liczę na ciebie. Ta książka powinna być przepasła.
  • …….. – wstrzymałam oddech. Nigdy, przenigdy nie chciałabym zawieść Ojca.
  • Czy ci się podobała ta oprawka ? – … zaniemówiłam. 

Dzisiaj w „Home and You” wzięłam do ręki złote pudełko imitujące okładkę do książki. Trzymałam je w ręku i pomyślałam, że taką właśnie wydam książkę. 

  • Bardzo.
  • Mi też. Kółka brakowałow kółku ma być napisane „Bóg”.
  • Nic tam już poza tym nie będzie.
  • Ta książka będzie szokowa, ale pieniądze będą potrzebne.
  • Mówiłam to dzisiaj… – wyrwało mi się. Byłam zdumiona, choć przecież nie powinnam.
  • Słyszałem.
  • Nie martw się. Główny księgowy Nieba pracuje już nad tym.
  • ???!!!  – ucieszyłam się i ucieszyło mnie to określenie.
  • A spadnie coś dla mnie ? – wtrącił się oczywiście Piotr.
  • Chyba źle słyszę.
  • Oli kupiłbym dom z trawą…
  • A co w garażu ?
  • Nooo nic.
  • Nawet to nic na „A” ? – czyli Audi.
  • …….. – Piotr nie wiedział jak wybrnąć. 
  • Ale byłaby to książka ! – kiwam w zadumie głową widząc ją w wyobraźni.
  • Ale to będzie książka !