Przestrzegać dekalog to jedno, a głosić to drugie.

27. 03. 19 r. Warszawa.

Nie spodziewałam się, że na kawie przeprowadzimy tak trudną i ważną rozmowę.

  • Ojcze, kiedy mogę zadać pytania o AJ ?
  • Ta trawa nie jest jeszcze zielona.
  • Odkryjemy te karty.
  • Powiedz mi i kto tu będzie rabinem, my czy oni ?

Uśmiecham się, bo śledzę na YouTubie wypowiedzi różnych rabinów i widzę, że kluczą i kluczą, macają i macają. Niby są blisko, ale jednak w błędzie.

  • Myślisz, że twój mąż może być brutalny ? Czynić bez emocji ?pyta mnie Ojciec nagle.
  • Hmm … Może – przyznałam po chwili namysłu.

Pisałam o tym dzisiaj.

- Ojcze, dlaczego wysłałeś akurat jego ? – spytałam. 
- Bo On nigdy nie zawaha się zadać cios, nawet śmiertelny.
- ???!!! 
- Dlatego jak przyjdzie pora nie powiem ci siedź przy tym krześle, tylko powiem chodź ze Mną. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/03/27/ja-dla-nich-zrobilem-wszystko-poswiecilem-siebie/
  • I zrobi to.
  • Odejdziesz od ludzi, aby wymierzyć im sprawiedliwość.
  • ???!!! – Piotr cofa się z wrażenia.
  • Ale to niemożliwe ! W każdym człowieku widzę Ojca !
  • A Ja nie.
  • …….. – zamyśliłam się. Wielu jest ludzi działających w służbie diabła i trudno w nich dostrzec człowieka.
  • Jak się z tym czujesz ?
  • Hmm…. – nie wiedziałam co powiedzieć. Bardzo poważnie się zrobiło.
  • To w takim razie po co ta jego cała droga jako człowiek, jeśli ma być na koniec brutalny ?
  • Popatrz na ludzi.
  • Kiedyś on wszystkich do jednego worka, a teraz już nie.
  • I o to tu chodzi, żeby wybrać najlepszych ?
  • Najlepszych ?
  • Sprawiedliwych.
  • Przestrzegać dekalog to jedno, a głosić to drugie.
  • Dlatego Królestwo Niebieskiego będzie należeć do ciebie.
  • Mówisz nie zabijaj, wybaczaj, kochaj bliźniego jak siebie samego.
  • Zanim tam trafisz trzeba ci płatki róż poukładać na drodze.
  • … Widzę płatki różowe, czerwone, żółte.

  • I już nie będziesz martwiła się o wagę.
  • Czyli twoja ziemskość odejdzie.
  • A czy to źle, że jestem taka ziemska ?
  • Masz zakodowane bycie kobietą.
  • Bronisz Ojca, bronisz w sposób zajadły.
  • ……. – wzruszyłam się do łez, bo jednak to widzi …
  • Ojcze, słowo „umarłych” w AJ znaczy niewierzących ? – otrząsam się i pytam mimo, że trawa jeszcze nie zielona, czyli, że jeszcze za wcześnie.
- Bóg jest istotą życia, kto nie rozumie jest, ale nie żyje. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/12/02/bog-jest-istota-zycia-kto-nie-rozumie-jest-ale-nie-zyje/
  • Dosłownie.
  • Taaak ? Niektórzy sądzą, że umarli dosłownie powstaną z grobu, a przecież to … durne – wzruszam ramionami z niemocy, że ktoś może w to naprawdę wierzyć.  
  • Umarli są w różnych miejscach.
  • ?!… – musiałam się zatrzymać, żeby zrozumieć.
AJ 18 I rozgniewały się narody, a nadszedł Twój gniew i pora na umarłych, aby zostali osądzeni, i aby dać zapłatę sługom Twym prorokom i świętym, i tym, co się boją Twojego imienia, małym i wielkim, i aby zniszczyć tych, którzy niszczą ziemię». 
  • A ci co są w Niebie też będą osądzeni ? Przecież mieli już mały sąd po śmierci… Jak Edziu ! Pokazali mu przecież film co zrobił dobrze i źle …
  • Ci co są w Niebie, są już w Niebie.
  • Umarli to ci co się błąkają po świecie.
  • Tych będziemy osądzać.
  • Mówimy o tych, którzy się błąkają i są w różnych miejscach, nie tylko w Niebie.
  • ……. – znowu się zamyśliłam. Miałam wrażenie, że ci co są w niebie są już w Niebie to ci co przekroczyli już te słynne „wąskie drzwi”. Oni sądu już nie potrzebują.
12 I ujrzałem umarłych - wielkich i małych - stojących przed tronem, a otwarto księgi. I inną księgę otwarto, która jest księgą życia. I osądzono zmarłych z tego, co w księgach zapisano, według ich czynów. 13 I morze wydało zmarłych, co w nim byli, i Śmierć, i Otchłań wydały zmarłych, co w nich byli, i każdy został osądzony według swoich czynów. 14 A Śmierć i Otchłań wrzucono do jeziora ognia. To jest śmierć druga - jezioro ognia. 15 Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia. 
  • Ale co z tymi co są w piekle ?
  • Piotr widział co to jest piekło.
  • Jest jeszcze przedsionek piekła jako ostrzeżenie co to jest piekło.
  • ……… – robię wielkie oczy.
  • Tam trafiają ci, którym się szanse daje, a w piekle nie ma już nic.

I wtedy przypominam sobie rozmowę o duszach, które podlegają unicestwieniu.

- Niebo to droga przystankowa na dalszą drogę. 
- Bóg jest nie tylko w tym świecie, ale żeby tam dojść i z Nim przebywać trzeba przejść długą drogę. 
- Wąskie drzwi w AJ dotyczą tych zmarłych w Niebie ? 
- Tych na dole. Sama mówiłaś, że reinkarnacja. Ale my nie mówimy słowa „reinkarnacja”, mówimy „trzeba wracać”.
-  A co z tymi co rodzą się, wracają, rodzą się i wracają znowu, a na koniec nie przeciskają się przed wąskie drzwi ? 
- Jego dusza znika. Na ich miejsce powoływane są nowe. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/10/23/niebo-to-nie-jest-koniec-drogi/
  • Ci co mówili, że byli w piekle tak naprawdę byli w przedsionku.
  • Gdyby byli w piekle, tak naprawdę już by nie wyszli.
  • Ci ludzie widzieli przedsionek.
  • Ostatecznie niech się cieszą, że mieli szansę to zobaczyć.
  • Dusza żyje wiecznie ?
  • Tak, dopóki nie trafi do piekła.
  • Tam czeka ją unicestwienie.
  • Ale w tym docelowym piekle, nie w przedsionku ? – upewniam się jeszcze raz.
  • Bóg Ojciec daje szanse ludziom i w pewnych momentach musisz powiedzieć „nie”.
  • Wtedy wybierasz właściwą drogę.

Pisałam bardzo szybko, a i tak nie zanotowałam wszystkiego. Przedsionek piekła… ? To by się zgadzało. Przypominam sobie dyskusje o mieszańcu.

Kolejna wizja, którą Piotr sobie przypomniał. Dziwny anioł z białymi, małymi rogami i białymi skrzydłami, na których były czarne plamy…. uderzał głową w krzyż. 
-To jakiś mieszaniec ?  
- Jak mieszaniec to na korepetycje.  
Piotr zobaczył natychmiast jak ktoś leci w dół, jakby spadał z samolotu. Jeśli taki ktoś ma przejść naukę, to raczej nie spadał do piekła, spadał na ziemię. To życie na ziemi jest poligonem i najlepszym miejscem do szybkiej nauki. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/03/11/1960/. 

Zawsze się dziwiłam… Jak to możliwe, aby anioł z rogami, czyli upadły, mógł powrócić.

Jak to możliwe, żeby padły takie słowa…

- Na koniec czasów dowiemy się całej prawdy o Judaszu. 
- Zdziwicie się jak wielu zdrajców będzie przez Ojca wyniesionych wysoko. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/09/15/zdziwicie-sie-jak-wielu-zdrajcow-bedzie-przez-ojca-wyniesionych-wysoko/

Jak to możliwe, że Chrystus poszedł do piekła i wrócił wraz z wybranymi duszami, jeśli według dogmatu w piekle każda dusza jest potępiona na wieki, bezpowrotnie … Widać przedsionek piekła a samo piekło czyni jednak różnicę.

  • Czy przedsionek to czyściec ?
  • Nie, tam wchodzisz, dotykasz piekła nie wchodząc do piekła.
  • A w czyśćcu odpracowujesz swój grzech.

Czyściec – odpracowywanie grzechów. Przedsionek piekła – wieczne niemal męki, miejsce bez Boga, ciemność. Piekło – unicestwienie. Jest się czego bać, bo dusza do końca zachowuje świadomość. Wie co się z nią dzieje, odczuwa ból, tęsknotę, żal i zapewne wściekłość. Odczuwa wszystko co uczyniła innym. Te miejsca są tak rzeczywiste jak to, że teraz o nich piszę. 


Wieczorem.

Piotr poszedł się pomodlić. Po dzisiejszej rozmowie poświęcił na egzorcyzmy znacznie więcej czasu.

  • Podczas modlitwy zadałem pytanie dlaczego papież tak dziwnie się zachował.

Podczas kilkugodzinnego pobytu i spotkań z duchowieństwem i wiernymi w Loreto 25 marca Franciszek kilkakrotnie wyraźnie cofał rękę, gdy ktoś próbował pocałować tzw. Pierścień Rybaka, który noszą papieże. Wywołało to różne komentarze, także krytyczne wobec Ojca Świętego, jakoby zrywał on z kolejnymi wielowiekowymi zwyczajami kościelnymi. Tymczasem, jak wyjaśnił 28 bm. w watykańskim Biurze Prasowym jego tymczasowy rektor Alessandro Gisotti, chodziło wyłącznie o „względy higieniczne”, aby uniknąć zarażenia.

  • Usłyszałem …
  • Fałszywa skromność.
  • ……. – był zdziwiony.

Spojrzałam na Piotra w zamyśleniu przypominając sobie słowa jakie Ojciec o Franciszku do tej pory powiedział…

  • Nie wierzę w to ! To ci gacek podpowiada. Spytaj jeszcze raz – upieram się.
  • Ojcze, no to dlaczego ?
  • Fałszywa skromność, ale dla diabła.
  • On (Franciszek) twierdzi, że nie jest godny być całowany.

Ulżyło mi.

https://www.youtube.com/watch?v=m4QCkK4aTyY

Mam wrażenie, że jego zachowanie ma związek z udostępnionym kilka dni wcześniej raportem; https://oko.press/raport-dla-papieza-24-biskupow-krylo-ksiezy-pedofilow/ Po takim „objawieniu prawdy” nic dziwnego, że jako głowa kościoła mógł się czuć niegodnym. Być może chciał czynić zgodnie ze swoim sumieniem, ale go skrytykowano, bo tradycja rzecz święta.

 

Diabeł sam nigdy nie zrobi, dopóki nie jest dopuszczony.

25. 03. 19 r. Warszawa.

Dopiero ten mail zmusił Piotra do rozmowy. Cały dzień był tak zajęty prozą, że zapomniał o Niebie.

  • Ojcze, co możesz jej powiedzieć ?
  • Jest w Domu Ojca.
  • Ale chodził smutny.
  • Ale jest już u Mnie.
  • Powiedz jej, że ją pozdrawiam, że nie zapomnę jej wspólnych chwil spędzonych z nim, tego co robiła dla niego.
  • Powiedz jej, że kiedy przyjdzie pora na nią, a przyjdzie, to pierwszy będzie na nią czekał.
  • A dlaczego popełnił samobójstwo ?
  • Nie widział sensu życia.
  • Został już wymyty z tego błędu, bo w środku był dobrym człowiekiem i cierpiącym.
  • Czy to sprawka diabła ?
  • Diabeł sam nigdy nie zrobi, dopóki nie jest dopuszczony.

Czasami trafiają do mnie pytania dotyczące osób popełniających samobójstwo. Kategoryczna negacja takich osób, bez wnikania w przyczynę, wydaje się wielkich błędem.

- Istnieje teoria, że samobójcy trafiają na dół.... 
- Dlaczego dobry człowiek (p.s. który to zrobił) miałby trafić do piekła? 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/09/28/czysciec-purgatorium/
  • To są te zachwiania równowagi, ta matematyka, która się nie styka, a o której pisałaś.
  • To są te odstępstwa, bo powinni iść do diabła.
  • …….. – kiwam głowa. Pisałam o tym właśnie…
Biblia mówi; wąskie są drzwi, niewielu przez nie przejdzie. Ale pytanie przejdzie… dokąd ? Nasz Edziu, dobry człowiek, ale niezbyt wierzący też trafił do Nieba. Jeśli nie było mu trudno trafić do Nieba, to po co mu jeszcze dodatkowo jakieś wąskie drzwi? Przecież jest już w Niebie. Otóż… To jest przez jakiś czas. Pytam się dzisiaj…. 
- Do którego nieba prowadzą wąskie drzwi ? 
- Do właściwego. 
- Czy ludzie mogą wejść do siódmego Nieba ? Nie. A dokąd mogą wejść ? 
- To zależy dokąd mają bilety. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/07/niebo-to-przystanek/

Dopuszczony diabeł może być przez Ojca, dopuszczony może być przez samego człowieka. Niewiarygodne jak łatwo dopuścić gacka do swojego życia. 

  • Wiesz dlaczego ci odpowiadam na tego maila ?
  • Bo twój czas jest zbyt cenny, abyś siedział bezczynnie.
  • Tak mi powiedział Ojciec teraz.

26. 03. 19 r. Warszawa.


Ostatnio w szpitalach seria czarnych przypadków. Ludzie umierają na izbach przyjęć z powodu błędów lekarzy lub po prostu braku lekarzy. Głośno o tym w mediach.

  • Ale ja miałem szczęście ! – Piotr przypomina sobie swój zawał.
  • Szczęście ?! Szczęście ?! Szczęścia u ciebie nie ma.
  • Ja jestem. Jest droga zaplanowana.
  • Czyli nic nie jest kwestią przypadku ?
  • Spytaj się Oli w czyich rękach woli być.
  • W twoich Ojcze oczywiście – … nie odważyłabym się mówić inaczej.
  • A jak ci powiem, że to te same ?

Hmm…. Jeśli Ojciec wyznaczył drogę Piotrowi, a ja jestem ważną częścią tej drogi, to znaczy, że i mi wyznaczył drogę.


Wczoraj wczytywałam się w historię Henocha.

  • Henoch został zabrany i namaszczony. Co znaczy właściwie namaszczony w tym przypadku ? – pytam.
  • Przekazał mu wiedzę i dał mu więcej możliwości.
  • Hmm… A nie można wiedzę przekazać po prostu słownie ? Musiał iść aż do Nieba ? – trochę się dziwię, po co tyle zachodu ?

Ojciec nie odpowiedział, ale zobaczyłam jako przypomnienie moje otwarte okno w ścianie. Gdybym tego nie zobaczyła na własne oczy, nigdy bym nie uwierzyła. I teraz zrozumiałam. Wyjaśnienie oczywiste i proste. Henoch musiał zobaczyć, aby opisać.

dom
http://osaczenie.pl/wp/2016/05/02/prawda/

Oglądając najnowsze wiadomości telewizyjne mam silne przeświadczenie, że im szybciej książka się pokaże, tym lepiej. Może kilku zrozumie co się szykuje.

  • Czy ty będziesz żył kiedy wydam książkę ? Będziesz jeszcze tutaj ? – pytam wprost.
  • Nie martw się, zdążysz.
  • Ale czy on będzie jeszcze ?
  • Nie będziesz go widziała, tak bardzo będziesz zajęta.
  • Jak to możliwe … ? – nie wyobrażam sobie tego.
  • …….
  • Lubisz zagadki Ojcze.
  • A ty nie ? Lubisz je odkrywać.
  • Co to za przyjemność, gdybym ci wszystko podał.
  • Do końca twoich dni tutaj będziesz żyła jak teraz, maniana.
  • Dziękuję Ci Ojcze ! – cieszę się jak dziecko.
  • Godzisz się na to ?
  • Taaaak !
  • To ci obiecuję.
  • Przy Piotrze się nie nudzimy, a niby wszystko wiadomo.
  • Ten to zaskakuje.

Droga Piotra jest wytyczona i znana, ale jego zachowanie jest tak nieprzewidywalne, że i Ojca zaskakuje. Czasami … 

To co Ewa straciła, wszystko zostało podniesione.

23. 03. 19 r. Szczecin.

Będąc w Szczecinie nadrabiamy rodzinne zaległości, to znaczy pojechaliśmy na wielkie zakupy. Wyszliśmy objuczeni do granic przyzwoitości, a i tak reszta rodziny gdzieś rozpierzchła się po innych sklepach. Siedzieliśmy w aucie i czekaliśmy. Nie sądziłam, że w takiej chwili porozmawiamy …

  • Ojciec mówi…
  • Przy waszym stole wiele osób się wykarmi. I ci co jedzą i ci co sprzedali.
  • ……. – kiwam głową uśmiechając się. Czysta prawda.
  • Dajesz nadzieję ludziom, a tego się nie da przeliczyć.
  • Dajesz bezpieczeństwo.
  • Dlatego będą płakać kiedy odejdziesz.
  • ……. – uśmiech zszedł mi z twarzy.
  • A dla mnie Ojcze masz jakieś wskazówki ?
  • Ty wiesz co masz robić, aż do samego końca, bo Ja smaruję twój chleb – … czyli mnie karmi.
  • Rozwiń Mały skrzydła.
  • Wiatr cię zabierze na tę wyspę, odpoczniesz tam.
  • Hmm… Byłem zmęczony wczoraj, nie modliłem się, zasnąłem znowu o 21 i to w ciuchach.
  • Chrystus się pomodlił za ciebie.
  • …….
  • A ty co byś chciał ?
  • Nooo… wrócić do Ciebie.
  • Faktycznie, jesteś uzależniony ode Mnie.
  • Jakby nie było musisz Mnie słuchać.
  • No muszę. Możesz zrobić ze Mną wszystko.
  • A ty nie lubisz Mnie słuchać Mały.
  • Ciebie uwielbiam.

i tak sobie rozmawiali. Cudownie było to słuchać.


Przypomniałam Piotrowi rozmowę, którą opisałam właśnie na blogu;

- Czy kiedykolwiek was zostawiłem ? 
- Zapamiętaj sobie raz na zawsze, że najlepszą polisą jestem Ja i nie ma lepszego ubezpieczyciela. 
- Ja przynajmniej takiego nie widzę. 
- Jestem też w 100% wypłacalny. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/03/21/nieustajaco-jestem-przy-was/ 
  • Jestem naprawdę beznadziejny. W tej wizji z wyspą nie dałem Ojcu plecaka, znowu nie zaufałem i wolałem po swojemu… Dlatego odpłynął beze mnie… Teraz rozumiem… On dopłynął do domu, a ja musiałem na jakąś wyspę… – o mało się nie rozpłakał.
  • Ale jestem do niczego. Znowu zawiodłem.

24. 03. 19 r. Warszawa.

Wracamy do siebie.

  • Tak mnie męczył ten plecak z wizji, że dzisiaj rano poprosiłem Ojca, aby go jednak wziął ode mnie. Zobaczyłem w wizji jak trzymam go w rękach, a po chwili zniknął. Ojciec powiedział wtedy…
  • Czekam na ciebie, od bardzo wielu lat.
  • …….. – wzruszyłam się.
  • Oddałem plecak, a pieniądze rozdysponuję.
  • Tego od ciebie oczekiwałem od początku.
  • Tym Mnie kupiłeś.
  • Radość we Mnie jest wielka.
  • Obiecałem i się zdeklarowałem.
  • Hmm… Ciekawe na jak długo … – pomyślałam.
  • Ojcze, jesteś zadowolony, że wracamy ? – podpytuję.
  • Wracasz do pracy.

I to jest przykład niebiańskiej gry słów. Ojciec nie miał oczywiście na myśli pracy jako takiej, ale pracy jako egzorcyzmy. Piotr przez weekend właściwie się nie modlił, pół dnia dawał wszystkim siebie, a drugie pół przesypiał wykończony.

  • Jestem szalony, lubię się wygłupiać, a Bóg jest taki jak ja.
  • No nie aż tak.
  • ……. – roześmialiśmy się.
  • Czy rzeczywiście anioły obcowały z kobietami i dlatego upadły ? – przyszło mi nagle do głowy.
  • Bardzo wielu.
  • ????? – gały wytrzeszczyłam. A już myślałam, że to jedynie legenda.
  • Ale… Jak to ?! – no bo jak to technicznie miałoby wyglądać ?
  • Duchem.
  • A teraz nie robią ?
  • Nie odważyliby się.
  • Dlatego upadają takie ?
  • Myślisz, że praca aniołów nie jest oceniania ?
  • Czyli te słowa z Biblii są prawdzie, ale ludzie nie rozumieją jak to działa.
  • To jest jedna z form upadłych, przede wszystkim przeciwstawili się Ojcu.
  • Niesamowite…

Jedziemy przez chwilę w ciszy.

  • Jak ułożyć w AJ chronologię ?
  • Idź drogą Żydów. Zacznij od 5779.

Chodzi o rabina Glazersona, który ciągle podkreśla znaczenia roku 5779, czyli naszego 2019.

  • Ojcze ! Ty stworzyłeś wszystko z pamięcią historyczną, żeby ludzie kopali, szukali ? – Piotr się wyrwał z letargu.
  • Powiem ci jak wpadniesz.
  • Ojciec tak to ułożył, żebyśmy mieli co wykopywać, co badać, archeolodzy żeby mieli zajęcie… – tłumaczy mi na wszelki wypadek.
  • Czy liczenie od roku 2019 nie jest błędne ? Odrzucanie całej historii Żydów, czyli działania Boga nie jest błędem ?
  • Na pewno nie jest to błąd.
  • To kolejne skonfliktowanie dwóch narodów, a to jedna rodzina.
  • Czy będziemy liczyć od narodzin Chrystusa, czy od początku, czy to coś zmieni ?
  • Jego śmierć ma inne znaczenie niż liczenie na nowo czasu.
  • Jego śmierć dało podniesienie człowieka.
  • Dla Żydów nic się nie stało, dla chrześcijan to świętość.
  • Na pewno nastąpiło podniesienie człowieka z piekła.
  • To co Ewa straciła, wszystko zostało podniesione.
  • Czy to, że jedni wierzą, a jedni nie wierzą znaczy, że się nie zdarzyło ?
  • Ojcze powiedziałeś, że Żydzi i chrześcijanie to jedna rodzina, a …
  • Wszyscy ludzie.
  • ……. – nie dokończyłam pytania. Chciałam tam wcisnąć, czy do tej rodziny doliczyć muzułmanów i buddystów, ale najwidoczniej Ojciec wiedział co chcę wcisnąć.

Zapadła cisza. Kombinowałam o co tu spytać jeszcze.

  • Widziałeś drewniane drabiny w piekle. Widziałeś piekło w ten sposób, że jest wielopoziomowe, a między poziomami drabiny. Ojcze, są tam drabiny faktycznie ?
  • Skoro widział to są.
  • Jakub też widział drabinę, ale do Nieba …
  • Dla niego jest, skoro widział.

No i nie pogadasz… Nie wiem już w końcu, może są, może nie ma, a może te drabiny to tylko symbolika … Wolę osobiście nie się przekonywać.


Ciszę co rusz przerywał telefon od człowieka, który prosił Piotra o pomoc. Piotr poznał go kiedyś jadąc pociągiem, dał mu swój numer telefonu na wypadek problemów i teraz właśnie ten człowiek ma problem. Problem taki, że mieszka na Śląsku, grozi mu dyscyplinarne zwolnienie i szuka na wszelki wypadek nowej pracy. Możliwości Piotra w tym przypadku są żadne. Widząc, że dzwoni przestał w końcu odbierać telefon, ponieważ nie miał mu nic do przekazania.

  • Pomóż mu Ojcze – mówi widząc, że dzwoni po raz kolejny.
  • Znowu prosisz o kogoś, kogo nie znasz ?
  • No pomóż mu…
  • A będziesz się modlił więcej ?
  • Będę.
  • A będziesz się cieszył ?
  • Będę się cieszył.
  • Mamy umowę ?
  • Mamy, ale pomóż mu.
  • Ja swoich zobowiązań nigdy nie łamię, ale moje zobowiązania są uwarunkowane.
  • Ooook.
  • Przydają ci się znajomości ze Mną ?
  • Tak, są najważniejsze na świecie. Ale wiesz, że on ma problemy ?
  • Sądzisz, że nie widzę ?

Uśmiałam się do łez.



Dopisane 06. 12. 2019 r.

  • Idź drogą żydów. Zacznij od 5779to była dobra wskazówka. Wyjaśnię dlaczego, ponieważ w tym roku doszło do wydarzenia, które zostało wymienione w AJ. I to pozwoliło na ułożenie chronologii innych zdarzeń i umiejscowienie w czasie.

  • Znowu prosisz o kogoś, kogo nie znasz ? zwolnienie dyscyplinarne miało swoje solidne podstawy, jak się okazało. Sprawa jednak zakończyła się pozytywnie, ponieważ ta osoba nie została zwolniona, ale przeniesiona na inne stanowisko.

I stanie się światło.

18. 03. 19 r. Warszawa.

Od kilku dni Piotr się nie modlił i się posypało… Dzwoni córka z pretensjami, że jest atakowana. Dzwoni synowa, że musi mieszkać poza domem, bo jest atakowana. Koszmary senne, głęboka depresja, samoczynnie otwierane szuflady, duszenie… Jest od kilku dni tak nękana, że się cała trzęsie. Na odległość trudno pomóc, więc wracamy do Szczecina w czwartek. A na razie Piotr robi egzorcyzmy, to znaczy powinien robić, ale mu się nie chce !!! Nie ma siły, spałby cały dzień.

Syn mi podesłał zdjęcie. Zwróciłam uwagę na idącą tam młodzież, prawdziwa makabra. Pokazuję Piotrowi.

Zrobił taką minę jakby mu adrenalina uderzyła do głowy i trysnęła jak wulkan. Furia to mało powiedziane.

  • Dzisiaj wrócisz do habitu i myśl o Ojcu, który płacze.
  • Zabierz tych, których możesz, a pozostałych zmiażdż.
  • Ratuj tych trochę.
  • Tej tkanki zdrowej.
  • A jak wrócę to co się stanie ?
  • I stanie się światło.
  • ……..
  • Ojcze, jeśli weźmiesz go do siebie znowu, to czym będzie się różnić to zabranie od tego ze ślubem ?
  • Czasem.

Wieczorem.

Dzisiaj dostałam maila od znajomego z podziękowaniami, że Ojciec mu dał znak osobiście.

  • To piękne, że obcy ludzie dostają znaki. 
  • Zbudowałem cię ?
  • Bardzo, bardzo się wzruszyłam. A dlaczego tak ?
  • Bo cię słucham, a innych wsłuchuje.
  • A dlaczego ? – pytam niepewnie.
  • Bo nie wiesz kim jesteś.
  • ???!!!!
  • Te znaki zapytania… Jak dręczą człowieka…
  • Dręczą, ale chyba nie chcę wiedzieć.

Przeczytałam ciekawy artykuł.

Ake Green, szwedzki pastor zielonoświątkowy, został skazany na karę pozbawienia wolności za „obrazę uczuć homoseksualistów”. Pastor pozwolił sobie podczas kazania zacytować i skomentować te fragmenty Biblii, które odnoszą się do homoseksualizmu.

Warto dziś przypomnieć proces pastora Greena, który miał miejsce w 2004 roku. Ostatecznie wyrok skazujący został uchylony. Sąd wyższej instancji orzekł, że odczytywanie i komentowanie Biblii jest dozwolone. Duchowny jednak na pewno dobrze zapamiętał tę lekcję i wie już, jakie tematy wolno poruszać w kazaniach, a jakie nie.

Rzecznik Praw Obywatelskich proponuje, aby znowelizować polski kodeks karny i uznać za przestępstwa takie zachowania, które mogą obrażać uczucia homoseksualistów. Jeśli nowelizacja prawa dojdzie do skutku, to problem będą mieli zarówno duchowni wszystkich wyznań, jak i wydawcy Biblii.

Biblia nie jest bowiem obojętna wobec problemu homoseksualizmu, który otwarcie nazywa złem. Święty Paweł mówi o „sromocie” i „zboczeniu” mężczyzn, którzy „zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą i zapałali jedni ku drugim żądzą”.

Poprawność polityczna zamieniła się w nowotwór. Już nie chodzi o to, żeby ochronić homoseksualistów przed prześladowaniami. Przecież mają się oni w Polsce świetnie. Chodzi o to, żeby pozbawiać praw chrześcijan, którzy nie są dziś „trendy”. https://www.salon24.pl/u/marekblaszkowski/105240,pastor-skazany-za-cytowanie-biblii

Zaczynam rozumieć dlaczego Eliasz „urodzi się” w Polsce. Tutaj jeszcze będzie mógł być przeciw otwarcie. A jeśli dodatkowo Ojciec zaznaczy swoje istnienie, jego słowa będą brzmieć jak dzwony.


20. 03. 19 r. Warszawa.

  • Położyłem się spać wczoraj o 22.30 i od razu zasnąłem. Obudziłem się o 24.30, ale myślałem, że to już rano. Usłyszałem…
  • Ty swoją noc odespałeś już, ale zaśnij jeszcze.
  • Brama twoja jest otwarta, możesz w każdej chwili przejść.
  • Dlaczego nie powiedziałeś mi od razu ?
  • Bo nie gadaliśmy ze sobą.
  • ……. – wkurzył mnie. Są rzeczy ważniejsze niż nasze animozje.
  • Widziałeś tą bramę ? Jak wyglądała ?
  • Złota, wielka, pięknie rzeźbiona, otwierała się jak w westernie.
  • Hmm…. to faktycznie może zdarzyć się w każdej chwili.

21. 03. 19 r. Warszawa.

Jedziemy do Szczecina.

Czwartek, 06 kwietnia, co niektórzy badacze uważają, że może być to faktyczna data ukrzyżowania, data została przedstawiona w Madrycie. http://www.marcotosatti.com/2017 04/08/fatima-presentazione-a-madrid-la-perita-calligrafa-nega-che-il-testo-pubblicato-da-zavala-sia-una-falsificazione/

  • Co Ojcze sądzisz o tym 6 kwietnia, dzień jak dzień ?
  • Szukasz i szukasz i znajdziesz.
  • Szukała, szukała i znalazła.
  • Hmm…
  • Zauważyłaś, że nigdy Bóg nie mówi bezpośrednio tylko daje do myślenia ?
  • Nie nigdy, ale często – poprawiam.
  • Gdybym ci otworzył 3 tysiące bram mądrości, to co byś tu robiła, skoro wszystko byś wiedziała ?
  • Aaaa…. – nie wiedziałam co powiedzieć.
  • A Ty też masz się uczyć.
  • Inaczej ludziom nie przekażesz tego, będziesz się nudzić ich niewiedzą.

Westchnęłam. Ciężko się przyznać, ale kiedy rozmawiając z kimś słyszę, że ktoś na przykład nie wie co to paruzja, to nie chce mi się dalej rozmawiać. Muszę nad tym zapanować, bo zaczyna brakować mi cierpliwości, a muszę pamiętać, że sama do niedawna byłam kompletnie zielona. To też forma pychy … niebezpieczna.

  • Dziękuję ci za prowadzenie mojej firmy – Piotr przerywa moje zamyślenie.
  • Dziękujesz ?
  • Tak. Każdą firmę prowadzisz Ojcze ?
  • Pamiętaj o tych z dołu, oni też mają „swoje” firmy.
  • Inwestują w nierząd, pornografię, papierosy, używki.
  • Wow ! A globalizacja jest z dołu ? – od razu podchwytuję temat.
  • Kolejny stopień w rozwoju cywilizacji, wymuszony.
  • Po co jest globalizacja ?
  • Żeby zwiększyć zyski, ludzi się zwalnia, więc kto to robi ?

Oczy otwieram szeroko. Nagle współczesną ekonomię widzę w zupełnie innym świetle. Wszystko zaczyna układać się w całość. Raporty alarmują, że drastycznie wzrasta umieralność na raka, zawały serca, układu krążeniowego w wyniku stylu życia, ale przed wszystkim w wyniki fatalnej żywności. Gdyby nie zawał Piotra nic nie wiedziałabym o syropie glukozowo – fruktozowym, które tak potwornie zatyka żyły. Nic nie wiedziałabym o oleju palmowym, który „morduje” miliony ludzi. Robiąc zakupy w centrach zwracam już na to uwagę i włosy mi dęba stają, bo 9 na 10 produktów jest „zatrutych”. To przerażające. Wszystko dla zysków, a człowiek się nie liczy. To jest jedna z form antychrysta, przychodzi mi do głowy.


Do końca drogi prawie z Ojcem nie rozmawialiśmy. Wymienialiśmy między sobą uwagi, ale Niebo siedziało cicho. Nie wytrzymałam …

  • Ojcze, już wiosna …
  • …….. – cisza. I w tym momencie zobaczyłam w głowie otwierane wrota.
  • Hmm… Faktycznie wrota ci się otworzyły …

Znowu zrozumiałam, że to co na Górze to i na dole. Tam się otwierają, tu się dzieje.

  • Muszę więcej egzorcyzmów robić.
  • Nie odpuść, bo Ja bym nie odpuścił, bo my przecież jako jedno.

Cykl zostaje zamknięty.

15. 03. 19 r. Warszawa.

Miałam prawdziwą zagwozdkę po słowach, że jest to gdzieś zapisane, ale jeszcze tam nie dotarłam. Chciałam dzisiaj się dowiedzieć gdzie szukać i co szukać, ale się nie dało. Piotr był mało kompatybilny. Rozmawialiśmy tylko o jego wizji z wyspą.

  • Jak wyglądał ten człowiek skaczący obok ciebie ?
  • Był łysawy, to nie może być Ojciec.
  • Łysawy, żeby było ci milej.
  • Teraz już wiesz, że to na pewno Ojciec – śmieję się.
  • Dopłyniesz do wyspy i co ? – dopytuję.
  • Na razie rozmawiasz z Piotrem.
  • Ale tak naprawdę będziesz rozmawiać po przemianie.
  • Hmm… Po przemianie w „kaptur” ?
  • Ale jak to będzie ? Przecież żyję w tej rzeczywistości – Piotr sobie tego nie wyobraża.
  • Wyjąć jest łatwo, ale trudne jest, aby to nie wyrządziło szkody innym.
  • I stanie się tak, że konserwa (p.s. ciało) będzie taka sama, a wnętrze będzie inne.
  • To bardzo mocne słowa…
  • A jaka jest Biblia ?
  • Pytam się ciebie.
  • Krwi tam tyle, aż kapie.

Hmm… Wyjąć czyli wyciągnąć spośród ludzi i przemienić. Rzeczywiście gdyby Piotr nie był obciążony plecakiem w postaci rodziny, firmy, ludzi… byłoby to proste. Ale tą przemianę trzeba zrobić tak, aby plecaka nie zniszczyć.


16. 03. 19 r. Warszawa.

Siedzimy w Ikei na śniadaniu.

  • Analizuję to wszystko i ciągle w ręce wpadają mi informacje o Mesjaszu, który się ma pojawić wkrótce. Rabini twierdzą, że ma być przed wyborami, a wybory już 9 kwietnia ! – rozkładam bezradnie ręce. https://www.polskieradio.pl/7/1696/Artykul/2238250,Przedterminowe-wybory-w-Izraelu-Przed-czym-naprawde-ucieka-premier
  • Przecież Jezus nie nadejdzie w ciągu 3 tygodni ! – wybucham.
  • Przed prawdziwym Mesjaszem musi być jeszcze Eliasz ! Tak jest zapisane…
  • ……. – Piotr patrzy na mnie nieprzytomnie i widzę w jego oczach, że mało go to obchodzi.
  • Pamiętasz jak Ojciec mówił ci o Jerozolimie ?
Siedziałem w samolocie na pasie i na fotelu przede mną pojawił się napis; Jedna droga do Jerozolimy. Myślałem, że mi się przewidziało. Ale Ojciec zaraz powiedział… 
- To cię czeka. 
- Ciekawe… – zamyślam się, choć już nic nie powinno mnie dziwić. Ja tam nie zamierzam przecież jechać ! 
- Pojedziesz z tymi, z którymi cię tam zawiozą. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/09/05/diabel-zniwa-ma/
  • Dobrze powiedziałaś o Jerozolimie.
  • Tego się nie da załatwić – Piotr ma wielkie wątpliwości, według niego nie ma szans, aby to się wydarzyło.
  • A o wodzie spod kamienia mówiłem ci ?
  • Mówiłeś.
  • A kto tą wodę wyprowadzi ?
  • ……. – Piotr westchnął. Wiadomo Kto…

Piotr się nie odzywa, więc gapię się w okno zamyślona. Niedawno obejrzałam kolejne video Glazersona, które dało mi do myślenia. https://www.youtube.com/watch?v=ojiNzm1A8rk

Według kodu Biblii dla Hebrajczyków Eliasz jest drugim mesjaszem. Dla mnie chrześcijanina trudno to zrozumieć, ponieważ jak wiadomo wszem i wobec Mesjasz jest jeden. Nie pomyślałam jednak, że to bzdura, ale zaczęłam analizować. Gdyby tak faktycznie było, wtedy wszystko miałoby sens. Pojawienie się Eliasza przed Chrystusem, tak jak jest zapisane, a co zapisane stać się musi.

  • Hmm… Rabini mówią o szybkim nadejściu Mesjasza, ale to nie może być Jezus – mówię sama do siebie.
  • Może to faktycznie Eliasz ? Jeśli tak, to Żydzi się mylą, że ma się urodzić w Izraelu.
- W takim razie dlaczego Eliasz urodzi się nie w Izraelu ? 
- A czym sobie zasłużył ten naród wybrany ? 
- Czy holocaust coś ich nauczył ? 
- ???!!! 
- Polacy byli uciskani i nic nie mają. 
- Żydzi byli uciskani i mają wszystko, rządzą tym światem. 
- Czy w takim razie Żydzi zasłużyli sobie, aby Jezus wrócił w Izraelu ? 
- Ostatecznie zasłużyli. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/10/22/dla-chwaly-ojca-zapanuje-swiatlosc-na-swiecie/
  • Ojciec powiedział, że ma się urodzić w Polsce – przypominam sobie.
- A teraz ten kraj wyda Eliasza na świat. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/13/a-teraz-ten-kraj-wyda-eliasza-na-swiat/ 

  • Ale jak się Żydzi połapią, że to w Polsce ? – rozkładam ręce.
  • O przepraszam ! Ja się połapałem.
  • ……. – wybuchnęliśmy śmiechem.

Pojechaliśmy do „naszego krzyża”.

  • Nie dam rady – Piotr mówi głośno.
  • A Ja dałem radę ?
  • ……. – z Piotra powietrze zeszło. Zauważył, że jedna ze świeczek zgasła, choć nie powinna, więc zapalił ją ponownie.
  • Zapaliłeś ? Dałeś radę ?
  • Wszystko widzą – szepcze do mnie Piotr.
  • I obserwują.

Wieczorem. 

Piotr siedzi kompletnie zamyślony.

  • Bóg chce, żebym spoważniał i przekaże mi co mam robić dalej. Dotknął mnie.
  • A jak ? – chciałam oczywiście to zapisać.
  • Po bożemu. Słowami. Wkrótce przekaże mi dalsze informacje.

W rogu pokoju pojawia się kula światła i znika.

  • Widziałaś ?! Widziałaś ?! – Piotr nagle krzyczy.
  • Kula światła pojawiła się w pod sufitem i przesunęła się szybko !
  • ……. – nie odpowiadam, tylko wzruszam ramionami. Ja takich rzeczy nie widzę
  • Stajesz się jednym z Nas na powrót.
  • Naprawdę ?!!!
  • To jest już nieodwracalne. Widziałeś to już.
  • Mamy prawo cię odwiedzać.
  • Kto ?
  • Wszyscy twoi.

p. s. te kule widzi do dzisiaj, pojawiają się nagle i szybko znikają. Czasami i mi udaje się coś dostrzec kątem oka, ale do końca nie jestem pewna czy to nie przewidzenie.



Dopisane 02. 12. 2019 r.

Kolejny mail, który mocno mnie zaskoczył. Zaczyna do mnie dochodzić dlaczego Ojciec sam wybiera osoby, które czytają ten blog. Może zabrzmi to niefortunnie, ale staliście się narzędziem w Jego rękach, ponieważ poprzez niektóre osoby uwiarygadnia i uwierzytelnia słowa tu pisane. Zostać narzędziem w Ojca rękach, to wielkie wyróżnienie.

Pominę I część wizji, ponieważ jest ona dość czytelna i dla autorki i myślę, że dla wszystkich.

Skupię się na II część.

Stuknięcia jako potwierdzenie… Pisałam o tym wielokrotnie i cieszę się, że autorka również to przeżyła, przynajmniej wie jak to się odbywa i że absolutnie jest to możliwe.

Słowa o uwięzieniu szatana dotyczą Apokalipsy, ale dzisiaj za wcześnie na szczegółowe wyjaśnienia.

Cykl zostaje zamknięty”.

Ojciec bardzo często używa sformułowania „cykl”. Podana informacja w mailu mam wrażenie dotyczy …

- Co miało być zrobione, zostało zrobione. 
- A co masz zrobić, to zrobisz, bo duch żyje ponad czas. 
- Kiedy zacznie się coś dziać ? 
- A kiedy byś chciał, żeby się zaczęło dziać ? 
- Pozwalam ci wypowiedzieć swoje. 
- Zdaję się Ojcze na ciebie. Im bliżej Ciebie tym lepiej. 
- Ten cykl niedługo się skończy.

 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/06/ten-cykl-niedlugo-sie-skonczy-nie-zdajecie-sobie-sprawy-z-wiedzy-jaka-macie-z-powagi-sytuacji/ 

Mam na imię Jahwe.

13. 03. 19 r. Warszawa.

Od trzech dni trzyma mnie migrena, faszeruję się tabletkami, abym mogła chociaż pisać. Piotr też w kiepskim stanie, serce boli go coraz bardziej, głowa coraz częściej, stawy… Może bierze na siebie energie wszystkich tych, za których robi egzorcyzmy? Już sama nie wiem. 

  • Wczoraj zasnąłem dopiero o 4 nad ranem i zaspałem do kościoła. Mówię do Ojca…
  • Wybacz, ale dzisiaj nie idę do kościoła, nie mam siły.
  • Śpij, tu cię wysłucham.
  • Ale nie mam siły też rozmawiać z Tobą.
  • Śpij, później cię wysłucham.
  • …. – roześmiałam się cicho, bo głowa mi pulsuje od rana.
  • Boli cię głowa… co ? Przedwiośnie męczy ?
  • ……. – alarm! Przedwiośnie ? Dosłownie, czy symbolicznie ?
  • Oj boli, Ojcze… – prawie się rozpłakałam.
  • Wszystko okupione jest, a wiesz dlaczego ?
  • Ty też płacisz za wielu ludzi, ale za to nie błądzisz.
  • Ty wiesz od początku jak wygląda abecadło, ty po prostu wiesz.
  • Wiesz kiedy cię nie będzie bolało ?
  • Kiedy będziesz działała po omacku.
  • A dlaczego Ojcze nie powiesz mi tego bezpośrednio ?
  • Bo tak wygląda Moja rozmowa z Olą.
  • ……. – czyli zawsze za pośrednictwem Piotra.
  • Miałem wizję.
  • Stoję na wysokim klifie z jakimś mężczyzną. Jest szczupły, ma długie siwe włosy. Pod nogami widzimy morze, a w oddali widzimy ląd. Wiem, że mamy dopłynąć do tego lądu. Mam na plecach plecak. Stoimy obok siebie, nasze ręce, moja prawa i jego lewa są połączone taką energetyczną obrożą. Ona nas trzyma razem. Mężczyzna mówi;
  • Skaczemy.
  • Płyniemy, on kraulem szybko, ja żabką powoli. Mam coraz mniej siły i wtedy On mówi;
  • Daj mi plecak, bo będzie ci ciężko.
  • Nie dam, bo to moje rzeczy, dam radę.
  • Płyniemy, ale ten ląd przeciwległy jakby się oddalał. Mi się nie spieszy, a ten facet już jest daleko przede mną. Straciłem nim zainteresowanie. Zaczynam słabnąć, zaczynam myśleć, że jednak nie dam rady dopłynąć, bo mam serce za słabe. Odwracam w lewo głowę, a tu wyspa. Wyrosła spod wody nie wiadomo kiedy,. Miała przepiękny jasny piasek, wylądowałem na tym piasku i zobaczyłam dwie kolumny jak te greckie. Wszedłem w głąb wyspy i zobaczyłem, że to nie wyspa, a większy ląd. Miałem wrażenie później, że ten ląd mi po prostu przybliżyli. I wtedy się obudziłem.

  • Hmm… Ten mężczyzna to oczywiście Ojciec. Razem pokonujecie drogę. A plecak… Hmm… To twoje sprawy, czyli firma, ludzie, rodzina, egzorcyzmy, wszystko… Tylko, że Ojciec chciał ci pomóc, odciążyć, a ty jak zwykle po swojemu – zaczynam się śmiać.
  • Ojciec mówi teraz, że ta wyspa to kolejna droga.
  • Daję ci ludzi do prowadzenia, tak jak Ja cię prowadzę.

Wieczorem.

Kilka godzin później dostałam maila od osoby, która prosiła o pomoc w sprawie nawiedzonego domu. Zawahałam się, czy mówić o tym Piotrowi. Ojciec był bardziej stanowczy.

  • Chcesz, żeby utonął ?
  • Ja mu wrzucam, ty mu wrzucasz.

Ojciec odniósł się do dzisiejszej wizji. Plecak Piotra jest już zbyt ciężki, aby mógł pływać szybko i swobodnie. Sam nie da rady, albo pomoże mu Ojciec albo utonie.


14. 03. 19 r. Warszawa.

Dzisiaj wszyscy są w formie do rozmów. Zaczynam więc z „grubej rury”.

  • Ciekawe jak właściwie Ojciec ma na imię.
  • Mam na imię Jahwe.
  • Ale masz Ojcze wiele mion.
  • Zgadza się.
  • Dlaczego tak ?
  • Dla wielu światów.
  • Wow … A więc nie jesteśmy jedynym światem !
  • Jak Ty to Ojcze wszystko ogarniasz ? – Piotr się dziwi. 
  • Jakoś Mi się udaje.
  • …….. – roześmialiśmy się
  • Ojciec kazał mi więcej się modlić, więcej różańca robić, ty też mogłabyś. 
  • Są rzeczy, których ty nie zrobisz, a on potrafi.
  • Tak i ona robi to co potrafi, a ty nie potrafisz.
  • Musisz wiedzieć, że bardzo dokładnie cię słucham i ty wiesz o tym.
  • ……. – wzruszyłam się.
  • On dwóch zdań nie sklei, a ty robisz to pięknie.
  • … Ojciec cię pyta …
  • Jeśli dostaniesz bezpieczeństwo i zabezpieczenie dla ciebie i twojej rodziny to co zrobisz z firmą ?
  • ……. – przeraziłam się w tym momencie.

Zdałam sobie sprawę, że zaczynamy już mówić o konkretach, a nie wiem, czy jestem na to przygotowana. Kiedy nastąpi faza „kaptura” jedno jest pewne, wszystko co ziemskie będzie dla Piotra obce. Nie wyobrażam sobie też prowadzić firmę.

  • Oddaj ją tym ludziom, oddaj ją im.
  • Przepisz na nich tą firmę, będą ją prowadzić i ich rodziny będą zaangażowane.
  • ……. – … pierwszy raz się zdarzyło, aby tak dokładnie Ojciec powiedział co mamy zrobić.
  • Kiedy ?
  • Powiem.

Naprawdę się zdenerwowałam. Ręce zaczęły mi drżeć jak po zawale Piotra. Zaczyna być bardzo poważnie. Najciekawsze, że z firmą planowałam zrobić dokładnie to co powiedział Ojciec. Ze względu na pracowników i ich rodziny szkoda byłoby ją zamykać.

  • Czy ta wizja z wyspą jest częścią wizji o fali ? Też Piotr pływa, też wyspa…
  • To jest fala.
  • Wyrośnie niespodziewanie jak ta fala.

Musiałam się zatrzymać, zastanowić. W wizji o wielkiej fali, która ma zwiastować wielkie wydarzenia, fala pojawiła się nagle. Dosłownie nagle wyrosła na kilometr, co znaczy, że wydarzenia zaczną się nagle, niespodziewanie. W ostatniej wizji Piotr również pływa, ale sił ma coraz mniej. Do tego stopnia mniej, że nagle jako pomoc pojawiła się znikąd wyspa, aby mógł odpocząć. Albo ! To jest ciągle ta sama wyspa, ale została mu przysunięta co oznaczałoby, że wydarzenia zostaną przyspieszone. Dzisiejsza wizja jest jakby uzupełnieniem. 

  • Torbę chciałem zabrać, twoją rodzinę, ale nie chciałeś.
  • Ty nikomu nie wierzysz ! – kręcę głową. Ręce opadają.
  • Mówiłam, że to Ojciec ten mężczyzna.
  • Dobrze pływa – Piotr kiwa głową z uznaniem.
  • ……. – no naprawdę ręce opadają. Ja jedno, on drugie. 
  • Wyrośnie ci ta wyspa.
  • Hmm… Ta wyspa to Niebo ! Kolumny to symbol Nieba, wiele razy o tym pisałam… Ojciec cię chyba znowu do Nieba zabierze ! – jestem zdziwiona swoim odkryciem.

Wieczorem.

Siedzimy na naszej kanapie, gapimy się w TV i myślimy.

  • Ojciec nowi mi coś dziwnego teraz.
  • Nie mogę naprawić cię tu na dole, poza tym musi się wypełnić co jest napisane, a do czego nie dotarłaś.
  • ??? !!!! – otwieram oczy szeeeeroko. Tak mnie zaskoczyły te słowa, że nie zapisałam ich od razu.
  • A gdzie jest to zapisane ?
  • Jak ci pokażę to nie będzie challenge, gdzie to jest zapisane.
  • Zrób to szybko, spać spokojnie zaczniesz.

Włosy mi dęba stają, bo od kilku dni faktycznie trudno mi zasnąć. Myślę tylko o tym jak to będzie, kiedy to będzie i co to będzie. A apogeum miałam wczoraj.

  • Nie wiem gdzie szukać.
  • Znajdziesz to co oni mają (rabini), a nie wiedzą, że mają, zapomnieli.


Dopisane 30. 11. 2019 r.

musi się wypełnić co jest napisane, a do czego nie dotarłaś.

Prawdopodobnie ciągle chodzi o Apokalipsę Jana. Wtedy rzeczywiście nie dotarłam do pewnych informacji i rzeczywiście rabini jakby o Apokalipsie zapomnieli. Być może uważają ją za zbyt chrześcijańską, aby na niej bazować. Szkoda, bo skrywa w sobie niesamowite informacje. 


  • Ty wiesz od początku jak wygląda abecadło, ty po prostu wiesz – abecadło to według Ojca wiedzą związana  z zależnością miedzy Niebem a ziemią, znajomość zasad jak skonstruowany jest ten świat, że jest Niebo i Piekło, że nasze życie to animacja, że prawa Ojca są ważne, itd. 

Dam ci Siebie.

10. 03. 19 r. Warszawa.

Wczoraj wieczorem lało, wiało, a mieliśmy wracać do Warszawy. Proszę Ojca o dobrą pogodę. Wstajemy rano o 6 i widzę za oknem słońce. Ulga. Jedziemy spokojnie, mijamy Gorzów, dojeżdżamy do Poznania, a Piotr milczy. To znaczy gada o pogodzie, ale nie o takie rozmowy mi przecież chodzi ! Myślę w sobie w głowie; Ojcze, odezwij się, tracimy tylko cenny czas. Jestem ogólnie rozżalona.

  • Ojciec mówi mi teraz, że sprzedałabyś mnie za rozmowę z Nim.
  • …….. – otwieram szeroko oczy i łzy mi napływają.

Wczoraj pisałam o Judaszu.

- Piotr, wiesz jak to już jest być zdradzonym. 
- Sprzedano cię za 30 srebrników. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/03/09/judaszu-zdradziles-syna-czlowieczego/ 
  • Jasne …! – nie ukrywam i śmieję się przez łzy. 
  • Ojciec mówi do ciebie…
  • Dziecko, będziesz słyszała Mnie bezpośrednio, ale przed samym końcem.
  • A wiesz dlaczego ?
  • Świat przestanie dla ciebie istnieć.
  • Przed końcem mojego życia ?
  • Przed rozstaniem – … rozdzieleniem z Piotrem.
  • To nagroda dla ciebie za wszystko, za pracę.
  • Dam ci Siebie.
  • Będziesz wniebowzięta i to jest prawdzie wniebowzięcie, tak będziesz wniebowzięta.

Zaczynam rozumieć. Wizja ze śmieciami pokazuje, że mam głowę odwróconą, w ogóle nie zwracam uwagi na Piotra, jestem jak zahipnotyzowana. To o takie wniebowzięcie chodzi. Ojciec da mi Siebie…

  • Dobrze się rozumiesz z córką.
  • Będziesz jeszcze lepiej się rozumiała zanim Mnie usłyszysz.
  • Z nikim się tak nie zrozumiesz, bo twoi rodzice to jak kamień w wodę.
  • Wiem… – mówię z wyraźnym żalem.

Moi rodzice… Właściwie nie znam nikogo bardziej twardo stąpającego po ziemi. Racjonaliści do szpiku kości. Nawet gdyby im Jezus usiadł przy stole, to spokojnie poszliby do okulisty twierdząc, że mają problem ze wzrokiem. Bardzo dobrzy ludzie, ale bardzo normalni. Za to córka… Ona już rozumie, po takich przejściach i doświadczeniach już rozumie. To dla mnie wielka ulga.

  • Możemy to odwrócić, ale co to dla Mnie za chwała, kiedy sam ich zmienię ?
  • Twoi rodzice narodzą się i to nie raz.
  • Wow…
  • I mam nadzieję, że zrozumiesz.
  • To nagroda dla ciebie.
  • Nie spotkam swoich rodziców więcej ? – dziwnie się poczułam.
  • Chyba, że chcesz.

Dostałam maila, który mnie bardzo ucieszył.

  • Dziękuję ci Ojcze.
  • To jest gruntowanie wiedzy.
  • Warto robić dla takich ludzi rzeczy, kiedy wierzą.

p.s. poniżej kompilacja z dwóch maili. Pytanie, moja odpowiedź i odpowiedź.

  • Dziękuję Ojcze za tą wiedzę.
  • Dziękuj Piotrowi, on przemawia przez Mnie.
  • Użyłaś skrótu.
  • Taaaak – śmieję się. Po co mam dziękować Piotrowi jak mogę od razu podziękować Ojcu. Będzie szybciej.
  • Nie możesz być wiecznie pomijany.
  • …….. – Piotr machnął ręką, że to nie ma dla niego znaczenia.
  • Ta rzeka wypłynie i wszystko przy niej wykwitnie.
  • Ojcze, dlaczego więcej cudów nie czynisz ?
  • Mało masz ? Męża masz.
  • To jest cud i cudny jest.
  • …….. – śmieję się.

Zamyśliłam się po chwili. Ojciec mówi, że będzie ze mną rozmawiać, ale pamiętam też doskonale, że mówił iż Jezus też będzie rozmawiać. Myślałam o tym ciągle, ale bałam się spytać.

- Przyjdzie czas, już wkrótce, że będziesz rozmawiała i to nie z sobowtórem. 
- Przy stoliku, w pokoju, jak dwóch przyjaciół, prawdziwych przyjaciół. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/15/biedak-zawolal-pan-bog-wysluchal/
- Myślisz, że to przenośnia ? – pytam Piotra niepewnie czytając te słowa ponownie. 
- Myślę, że dosłownie. 
- ???!!! Ale za życia, czy po śmierci ? – pytam niepewnie dalej. 
- Doświadczysz tego za życia. 
- ???!!! 
- Wtedy Chyba padnę trupem z wrażenia – pierwsze co pomyślałam. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/08/05/cel-uswieca-srodki/
  • Ty smakujesz sobie innego życia.
  • W pół ziemskiego, pół Naszego.
  • Ten czas szybko mija.
  • Ktoś nie może się doczekać, aby bezpośrednio porozmawiać z tobą.
  • Zalejesz go pytaniami, ale dlaczego nie możesz wiedzieć ?
  • …….
  • Ojcze, zostało 12 dni przedwiośnia.
  • Umiem liczyć.
  • …….. – roześmiałam się.

Wczoraj pisałam zdanie….

- Przestanę istnieć – Piotr. 
- Tego ci obiecać nie mogę. 
- Wróg u bram, a ty chcesz przestać istnieć ?! 
- Jak ty to sobie wyobrażasz ?! 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/03/09/judaszu-zdradziles-syna-czlowieczego/
  • Co znaczy wróg u bram ?
  • U wrót jak chcesz powiedzieć dokładnie.
  • Wrota piekieł.
  • Aaaa… Czyli nie chodzi o III wojnę ?
  • Wrota piekieł, nic więcej.

Wiele pytań nachodzi moją głowę dopiero pisząc na blogu. „Wróg u bram” w pojęciu ludzkim znaczy tyle, że zbliża się wojna. Ale co znaczy w pojęciu Nieba ? Piotr wielokrotnie widział tłum diabłów czekających na sygnał do wyjścia z wrót. Już stoją, kłębią się i czekają, a kiedy tylko ruszą … Może to oznaczać dla nas i wojnę i kataklizm i chaos i wiele więcej…

  • Czy mogę zadać pytanie dotyczące AJ ? Czy nie ma sensu…
  • Myślę, że ta druga część.
  • …….. – uśmiecham się. Taka odpowiedź wydała mi się i lekko ironiczna i bardzo ludzka zarazem.
  • Nie dlatego, że nie chcę powiedzieć, ale że nie pora.
  • Ojcze, a dasz znać kiedy będzie pora ?
  • Sama będziesz wiedzieć kiedy.
  • …….
  • Wczoraj się nie modliłeś, dzisiaj musisz koniecznie.
  • O 17.00 to zrobię.
  • Będę czekał.
  • To po Teleexpressie – Piotr się poprawia.
  • A to już 15 po 17.
  • …….. – wybuchłam śmiechem. Boska skrupulatność !
  • Ale nie zwlekaj.
  • Jeśli ci powiem, że bez ciebie nie dadzą sobie rady, to cię zdopinguje.

Nastała przerwa na milczenie.

  • Cieszysz się na wyjazd w góry ? – Piotr po godzinie.
  • ……. – patrzę się na Piotra z rozbawieniem. Właśnie skończyłam myśleć, że się cieszę z wyjazdu do Ustronia.
  • Dlaczego pytasz ?
  • Ojciec mi powiedział.
  • Ojcze, to straszne, że czytasz w myślach.
  • Już tak mam.
  • Mam nadzieję, że pojedziemy.
  • Razem będziemy, to pojedziemy.
  • …….
  • Ile osób czyta ten twój blog ? Załóż licznik.
  • Nie chcę – powiedziałam po namyśle.
  • Nie chcę się ścigać. Choćby dwie osoby czytały to warto, bo to znaczy, że to dla nich.
  • Dlatego to z tobą będę rozmawiał, bo robisz nie dla poklasku.
  • Piszesz dla innych, czy dla siebie ?
  • ….. – znowu się roześmiałam. Pisanie o Bogu przede wszystkim to mi sprawia wielką przyjemność.
  • Dużo się uczę. Teraz naprawdę dopiero dostrzegam, że Ojciec jest wszędzie. Wszędzie są jego znaki.
  • Chcesz powiedzieć, że jestem Wszechmocny ?

Ledwo przyjechaliśmy do Warszawy zabrałam się za pisanie. Dostałam też maila.

Fragment z całości. Autorka maila dużo pisała o Judaszu, co nasunęło mi jeszcze jedno pytanie. Dlaczego Jezus wiedząc, że Judasz Go zdradzi tak bardzo to przeżywał ? Jeśli Jezus wiedział o zdradzie Judasza to dlaczego był tak rozżalony, a może nawet i zaskoczony ?

  • Wiedział, ale zachował się tak, żeby pokazać to innym.
  • Przy ludziach zachował się tak jak zachowują się wszyscy, żeby wiedzieli jak to wygląda.
  • Pokazał ciężar jego grzechu i żeby to widzieli i żeby to zapisali.
  • Od małego dziecka był przygotowywany do tej roli, ale długo nie miał świadomości.
  • Dlatego nie chciał tego kielicha.

Od małego dziecka był przygotowywany do tej roli, ale długo nie miał świadomości. Ciekawe… Identycznie jak z Piotrem. Od dziecka słyszał, ale dopiero w ostatnich latach odzyskał świadomość swojej roli.

- Dochodzisz do kresu tej drogi i przyjmij to, co nadejdzie. 
- Zaufaj Mi do końca, bo innej drogi dla ciebie nie ma. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/05/20/dawac-nie-tym-co-placza-a-co-potrzebuja/ 


Dopisane 28. 11. 2019 r.

Chciałabym nawiązać do dyskusji z komentarzy;

„W odpowiedzi do czytelnikby Jezus mógł narodzić się w was i dać wam swoją miłość i błogosławieństwo.” Żeby było jasne, narodzić „się w was”, a narodzić fizycznie to dwie rożne sprawy. Jezus nie narodzi sie ponownie jako człowiek, ale wróci w chwale, ma pojawić się tak jak odszedł. Czyli jak powiedział Ojciec, patrzcie w niebo. To jest właśnie paruzja i to opisuje Apokalipsa Jana.”

Teorii o powrocie Jezusa na ziemię jest wiele. Ponoć ma nadejść w podobny sposób jak odszedł, ale w dzisiejszych czasach oczywiście bardzo trudno w to uwierzyć. W sieci pojawił się film, który dzięki swojej autentyczności pokazuje, że paruzja może nastąpić właśnie w taki sposób, jaki wydaje się najmniej możliwy.

Ja, czy Duch święty to to samo.

04. 02. 19 r. Warszawa.

Wychodząc z domu na kawę usłyszałam w TV, że przedwiośnie już prawie jest. Nie wiem czy to znak, ale trochę mnie to przestraszyło. Opowiadam Piotrowi …

  • Pamiętaj, tam masz trochę pieniędzy odłożonych, nie wolno ci ich ruszyć ! – poucza mnie trzeźwo.
  • Zanim ty się przemienisz, ona będzie miała poduszkę dla wygodnego położenia głowy.
  • Aha, to jestem spokojny…
  • … Akurat ! –  śmieję się w duszy.
  • Muszę sprawdzić sobie żyły i stan serca na wszelki wypadek.
  • Nie zdążysz.
  • ……. – ręce mi opadły.
  • Podobało ci się nowe ciało ?
  • Dziwne to było… Jak Ty to Ojcze zrobisz ?
  • Te 5 sekund powinno dać ci do myślenia.
  • Hmm…. Byłem zdziwiony swoim ziemskim ciałem, zniesmaczony… Oglądałem go oczami tego, który się budzi we mnie. A ten, który się budzi jest świetlisty… – powiedział zamyślony.

05. 03. 19 r. Warszawa.

Piotr od tygodnia wygląda jak zombie. Ledwo się rusza, ledwo powłóczy nogami, zero energii, zaczynam się naprawdę martwić. Tłumaczy to tabletkarni, które bierze na alergię. Ale Ojciec tłumaczy, że to…

  • Przeobrażenie.
  • A może to ludzie tak działają na ciebie ? Ojcze, on ma coraz mniej sił …
  • Skąd wiesz co jest celem ?
  • Hmm… Nie wiem.
  • Kręci mi się w głowie tak, jakby coś chciało wyjść z mojej głowy, jak motyl ze skorupy. Tak się czuję … – siedzi dosłownie zamroczony. Zamyślił się w końcu i zapatrzył gdzieś w dal…
  • Widziałem Ojca w pracy, to znaczy, jak siedział w swoim „pokoju” i pracował. Miał przymknięte oczy i tylko myślał. Widziałem jak Jego myśli idą w różne kierunki świata, w przestrzeń. Widziałem i czułem, że On nad wszystkim panuje, wszystko kontroluje, niby siedzi na tronie, ale tak naprawdę On ciągle pracuje gdzieś u Siebie… Nam się wydaje, że jest na tronie, ale On tworzy tylko taką iluzję, żeby ludzie widzieli… Może być wszędzie jednocześnie w kilku postaciach, jak chce… To niesamowite…
  • Jak wygląda ?
  • To nasza tajemnica.
  • Ojciec mówi, że ktoś się zgłosi do ciebie.
  • I pomoże wydać książkę. Zaprojektuje pewne rzeczy…
  • Widzę na środku „Bóg”, a pod spodem „prawdziwa historia”.
  • Twoje oczy będą wiedziały o kogo chodzi jak przyjdzie pora. 
  • Trwaj w swoim.
  • Pisz to, pisz. Będzie ciekawa reakcja na książkę.
  • Pisz o Mnie i nie oczekuj tu nagrody.
  • Nagrodę dostaniesz gdzie indziej.
  • W końcu to Moja książka.

Siedzimy w pokoju w kompletnej ciszy. Piotr jeszcze raz opowiadał mi o sytuacji z łazienki ze zdziwieniem i zażenowaniem jednocześnie. Opowiadał i opowiadał i łapię się na tym, że jakoś mu nie wierzę.

  • Czy jesteś tu już ? – zakpiłam sobie lekko kierując te słowa do tego Drugiego.
  • Jam jest.
  • ……..
  • Jesus … !!! – skurczyłam się w sobie i poczułam ciarki na skórze.

Mówiąc Jam jest Piotr zmienił się na twarzy. Zmienił się także jego głos. I był… śmiertelnie poważny. Zagapiłam się na niego, ponieważ nastąpiła w nim  diametralna zmiana. Niby Piotr, a nie Piotr.

  • Dlaczego się ukrywasz ? – pytam głupio.
  • Jeszcze się nie rozwinąłem.
  • …… – wybałuszam oczy, znowu mam dreszcze.
  • Spytaj go, czy mu dobrze w twojej skórze… – żartuję na siłę, bo nie wiem co z tym fantem zrobić.
  • Nigdy na te pytanie nie będę odpowiadać.
  • …….. – mina mi zrzedła, bo zdałam sobie sprawę, że jak „nowy Piotr” będzie tak poważny, to nie wiem czy wytrzymam tego „nowego”.
  • Nie wiesz o czym mówisz.
  • Co jest celem tego człowieka ?
  • Nie zatrzymasz go dla siebie.

Miałam na dzisiaj dosyć.


06. 03. 19 r. Warszawa.

Na kawie najpierw „macam” z kim rozmawiam. Czy z Piotrem nr I, czy z Piotrem nr II. Kiedy zaczyna żartować wiem, że na szczęście wszystko po staremu.

  • Księgowa poprosiła mnie o pożyczkę na operację. Ojcze, co robić ?
  • Twoje owce, twój problem.
  • ……. – roześmiałam się. Kiedyś Ojciec powiedział podobnie „twoja żona, twój problem. Pamiętam do dziś. A owce to pracownicy i inni ludzie, których prowadzi.
  • Wczoraj podczas modlitwy miałem scenę… Z powietrza wyłoniła się żmija, była czarna, gruba, trójkątna głowa…
  • To raczej już wąż – poprawiam go.
  • Nie, czułem, że to żmija. Wyłoniła się z powietrza, zasyczała i wpełzła po kilku sekundach w powietrze… Ohyda… Potem, gdy się modliłem czułem kłucia w nodze…
  • Aaa… To ciekawe, może to żmije ciągle pozostawiały te dwa ślady na twoich nogach i rękach …
  • Mam się modlić więcej ?
  • To Ja ci podrzuciłem różaniec na ulicy, a ty się pytasz ?
  • To Ty ?
  • Ja, czy Duch święty to to samo.

Zawsze mnie to intrygowało. Dwa równomierne ślady o różnej rozpiętości pozostawiane na skórze i to często na moich oczach. Jednoznacznie wyglądały jak ukąszenia, a jednak do dzisiaj nie mogłam pojąć kto za tym stoi.  http://osaczenie.pl/wp/zdjecia-2/

Patrząc na takie ślady człowiek sobie uzmysławia jak bardzo realny jest świat za przesłoną.

  • Ojciec śpiewał mi dzisiaj; Wiosna wiosna, Kaziu obudź się, „obudź się” zamiast „zakochaj się”. Co to znaczy ?
  • A nie mogę sobie tak śpiewać ?
  • …….. – śmieję się.
  • Ten drugi się budzi – spoważniałam.
  • Ale się porobiło. Obiecywałem ci przed ślubem dom z ogrodem i zobacz, nic nie masz. Nałgałem ci.
  • Nie nałgałeś, tylko nie wiedziałeś o Moich planach.
  • Chciałabyś brylanty, czy tą książeczkę ? – pyta mnie Ojciec.
  • Książeczkę oczywiście.
  • Piotr wolałby jedno i drugie. Stary cwaniak.
  • Byłem dlatego zdziwiony dlaczego nic mi nie wychodzi. Moi pracownicy mają więcej ode mnie.
  • Jakbyś miał wszystko, jakbyś do Mnie dotarł ?
- Jezus do mnie mówi… 
- Zawierz we Mnie, nie w dobra materialne. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/03/08/4216/
- I gdzież się podział ten anioł wielki !? 
- Poległ w dobie materializmu i chciejstwa. 
- Obudź się chłopie, bo to ostatni czas dla ciebie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/10/02/wiec-badz-mniejszy-z-najmniejszych-tylko-najmniejsi-sa-duzi/

A co byś powiedziała na to, że Ja jestem ?

02. 03. 19 r. Warszawa.

Piotr siedzi ciągle cały obolały.

  • Trzeba to przejść.
  • Wiesz po co boli ?
  • Żeby inni mogli przejść.

Życie osób mających bezpośredni kontakt z Niebem wbrew pozorom usłany różami nie jest. Pięknie uzasadnił to Chrystus rozmawiając z Alicją Lenczewską. 

+ Jeśli daję komuś łaski widoczne dla ludzi i budzące podziw i miłość, aby go chronić, muszę mu dawać także cierpienia.

…Aby go chronić… Obserwując Piotra i nawet siebie zauważam jak niesamowicie cienka jest granica między pokorą a pychą. Miliardy ludzi egzystuje na świecie, a ilu tak naprawdę Niebo słyszy i widzi ? Człowiek wyróżniony przez Boga spośród milionów prędzej czy później musi sobie zdawać sprawę, jeśli na tyle jest rozumny, że został po prostu wybrany. Ale wybrany nie znaczy lepszy. Bycie wybranym baaardzo podnosi własne ego i to jest też baaardzo niebezpieczne. Cierpienie skutecznie przywołuje do porządku i wydaje się niezbędne. Dla zachowania równowagi. Gdyby tak prześledzić życiorysy tych wszystkich, którzy słyszeli… Jak wiele było tam cierpienia. 

- Wybrany znaczy doświadczyć wszystkiego, cierpienia i wyniesienia – pokazał sinusoidę. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/09/17/wybrany-znaczy-doswiadczyc-wszystkiego-cierpienia-i-wyniesienia/

Cierpienie ma też inne znaczenie. Żeby inni mogli przejść.

Faustyna; Dz 1468 – Przez dłuższą chwilę odczułam cierpienia w rękach, nogach i boku. Wtem widziałam pewnego grzesznika, który korzystał z moich cierpień i zbliżył się do Pana. Wszystko dla dusz zgłodniałych, aby nie umarły z głodu.

  • Ojcze, bolało wczoraj mocno.
  • Dałeś sobie radę ?
  • Dałem.
  • Chciałbyś, żeby ona to niosła sama ?
  • No nieeee – powiedział powoli.
  • Nie po to ci dałem pieczęcie, żebyś nie chciał.
  • Mały, nie jest to takie ciężkie, żebyś nie wytrzymał.
  • Będziesz od niej wszystko czuł tak jak ona to czuje.
  • Ona dźwiga bardzo dużo.
  • Po to są te pieczęcie, żebyś ją zrozumiał.

Wieczorem.

Siedzimy przed TV, a Piotr mówi mi tylko o jednym. Co mam robić, kiedy go nie będzie. Na koniec odkrył…

  • Muszę cię jeszcze nauczyć walczyć o siebie.
  • Jeśli zdążysz.
  • Chwileczkę … – to „jeśli zdążysz” mnie zmroziło.
  • Zaczynam się naprawdę martwić. Przecież on wróci !
  • A co byś powiedziała na to, że Ja jestem ?
  • ……. – nie miałam nic do powiedzenia.

Po egzorcyzmach.

  • Podczas modlitwy Jezus pokazał mi dwa obrazy. Pierwszy jak w kościele gładziłem Go po twarzy w Kazimierzu Dolnym i ciebie jak całujesz jego nogę. A całujesz ?
  • …….. – zastygłam, bo całuję. Tam gdzie składam kwiaty. Za każdym razem, gdy kładę kwiat zastanawiam się, czy On to widzi.
  • Powiedział, że bardzo to lubi …
  • Ale kwiaty, czy że całuję … ? – pomyślałam.
  • Sama mogłabyś robić egzorcyzmy. Ja nie mam tyle już siły.
  • Przestań wrzucać pisarzowi co nie należy do pisarza.
  • No ! – ucieszyłam się. Egzorcyzmy to zdecydowanie ponad moje siły zadanie. 
Byliśmy sami, więc Piotr nie krył się ze swoimi reakcjami, w pewnej chwili dosłownie się rozpłakał. Powiedziałem, że chciałbym dotknąć Jego stóp… i wiesz co powiedział ? 
- Czułem twoją dłoń, gdy gładziłeś Mnie po twarzy. 
Aaaa… to oczywiście zdarzyło się niedawno w Kazimierzu Dolnym. To tam, w klasztorze Piotr nie mógł się powstrzymać, aby nie pogładzić twarzy Chrystusa… 
www.rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/21/dasz-swiadectwo-mojej-wielkiej-chwaly/

03. 03. 19 r. Warszawa.

Niedziela. Niehandlowa! Idziemy pustą ulicą w stronę kościoła. 

  • Pytam się Ojca, czy zawsze wybacza. Wiesz co mi powiedział ?
  • Gdyby tak było, nie byłoby piekła.
  • Wow … – robi wrażenie. Zaprzecza też tym, którzy uparcie twierdzą, że wybacza wszystkim i zawsze.

Wychodzimy z kościoła i zastanawiamy się co ze sobą zrobić.

  • Na kawę idziecie ?
  • I na lody.
  • Jakoś ich nie widzę.
  • …….. – Piotr prychnął pod nosem dając zrozumienia, że wie lepiej.

Dochodzimy do naszej lodziarni, a ona zamknięta. Spojrzeliśmy na siebie ciężkim wzrokiem rozumiejąc bez słów. Poszliśmy obok tylko na kawę.

  • Miałem niesamowitą sytuację dzisiaj rano. Jestem w łazience i golę się. Nagle czuję patrząc w lustro, że to nie ja jestem. Byłem bardzo zdziwiony widząc siebie … Przez chwilę byłem tym drugim … Ten drugi mówi co to jest ? W co mnie zapakowano ? W czym ja się znajduje, co to za ciało ?… To niesamowite uczucie widzieć siebie przez inne oczy… Byłem przez chwilę tym drugim… – Piotr się głęboko zamyślił.
  • Dziwnie się czułeś ?
  • Baaaardzo, poczułem się zniesmaczony widząc kim jestem. Mam tak coraz częściej. Ze mną naprawdę coś się stanie…. – Piotr się przestraszył.
  • Co to będzie jak mnie nie rozpoznasz pewnego dnia ?
  • Wiesz co będzie.
  • Ja będę.
  • Ale co to znaczy ? – naciskam może zbyt gwałtownie. Wiem, że Ojciec będzie, ale w tych słowach jest wiele symboliki i nie wiadomo jak przełożyć to na codzienne życie.
  • On odejdzie na swój ostatni etap.
  • Drogę do Ojca.
  • Czy to w tym roku coś się stanie ?
  • A jakże.
  • Nie będziesz żałować co stracisz ? – jeszcze nie skończyłam zdania, a już wiedziałam, że nie będzie. Pamiętam swój klosz i uczucie tęsknoty, który wypełniało ten klosz co do milimetra.
Kończąc swoje myśli poczułam dziwną rzecz. Kątem oka zauważyłam przezroczystą powłokę, która powoli się na mnie zsuwała, aż w końcu znalazłam się w jej całkowitym wnętrzu. Obserwowałam Piotra jak na kogoś zupełnie obcego będąc za tą przezroczystą przesłoną, jak w kloszu. Zadziwiające odczucie… Poczułam się tak, jak musi się czuć Homiel, kiedy nas obserwuje… I w pewnym momencie odczułam wielką ……. rozpacz tej istoty, w której byłam. To była rozpacz i żal za czymś, co straciła. Ta rozpacz, wyczuwalna niemal namacalnie przepełniała mnie w całości, nie było niczego poza tym. 
- Wiesz co? Poczułam wielką rozpacz, jestem pewna, że poczułam Homiela – powiedziałam w głębokim zamyśleniu 
– Ale dlaczego anioł czuje rozpacz? 
Piotr patrzył na mnie i patrzył, jego oczy otwierały się coraz szerzej. 
- To nie On, to ja. 
- Nie pojmuję…. Spytaj Homiela dlaczego mi to pokazał. 
- Żeby było ci łatwiej. 
Wtedy zrozumiałam w jednej sekundzie. Znając skalę jego rozpaczy będzie mi łatwiej pogodzić się z ewentualnym odejściem Piotra. Nie zdajesz sobie sprawy jak ja za Nim (Bogiem) tęsknię – powiedział Piotr… 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/03/zakazany-owoc/
  • Tęsknisz, więc nie będziesz żałować – skwitowałam.
  • Tak, tęsknię za Ojcem. Pamiętaj, że zawsze byłem bardzo blisko Niego.
  • Dalej tęsknisz ?
  • No pewnie.
  • Jak ty tęsknisz, to i Ja tęsknię.
  • …….
  • Nie czas ci powoli do Domu ?
  • Domu prawdziwego ?
  • Tym bardziej, że już tutaj Małego nie spotkasz ?
  • ……. – dopiero teraz zorientowałam się, że Ojciec kieruje te słowa do mnie.
  • Jeśli dobrze pójdzie ?
  • ……. – zamurowało mnie teraz. Musiałam przeanalizować szybko słowa.
  • Czyli to jest nasze ostatnie życie tutaj, twoje i moje. Jestem tak długo jak ty jesteś… Ale pod warunkiem, jeśli dobrze pójdzie A może coś nie pójść dobrze ?
  • Na przykład, gdybyś złamał pieczęć.
  • Którą pieczęć ?
  • No tą z wizji chyba … – przypominam sobie, że spisana umowa była zakończona pieczęcią.
- Najpierw zobaczyłem rękę Ojca jak wyciąga taki dłuugi pergamin. Rozwija go, coś tam pisze, a ostatnie zdanie było czerwono krwiste. Przyłożył do tego swoją pieczęć i taką samą pieczęć odbił na moich plecach na łopatce, a potem Beacie to samo. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/19/jak-moge-schodzic-skoro-jestem/ 
  • ……. – Piotr zaczął wodzić oczami wszędzie tylko nie na mnie …
  • O co chodzi ?!
  • Chrystus jest ciągle przy tobie, siedzi teraz obok i cię obejmuje.
  • ……. – wątpię w to oczywiście, bo ja czuję absolutnie nic.
  • Uwierz w to.

Gdybym chciał świata idealnego, nie byłoby diabła.

28. 02. 19 r. Warszawa.

  • Miałem ciekawą wizję, byłem na polanie z innymi ludźmi. Na polanie stało coś w rodzaju wagonu, ale cały przeszklony, z drzwiami, które się przesuwały. Stojąc z tymi ludźmi wiedziałem, że w pobliżu jest potężny diabeł. Czułem go, że jest, ale był niewidoczny. On szponem swym chwytał jednego człowieka i wyciągał z grupy i rzucał w czeluść. Nic nie mogłem poradzić, bo robił to z znienacka, a ja go nie widziałem. Robił tak z każdym z osobna i nic nie mogłem na to poradzić ! – Piotr był wyraźnie poruszony.
  • Nie widziałem go gdzie w danej chwili się znajduje. I tak chwytał tych ludzi po kolei, aż zostałem w końcu sam. Wbiegłem do tego wagonu i zamknąłem za sobą drzwi, był tam taki zatrzask, ale on nie działał. Stanąłem w końcu wagonu i widzę, że drzwi się przesuwają, zobaczyłem tylko jego szpon jak przesunął drzwi. Zauważam, że obok leży jakaś flinta, strzelam do niego na chybił, bo go nie widzę, ale flinta to kapiszon, w środku nic nie ma. I wtedy dochodzi do mnie, że sam nie dam rady. Wołam na głos …
  • Ojcze, pomóż mi… ! Wtedy wizja się kończy.
  • Hmm… Niewidzialny diabeł ? – zamyśliłam się.
  • Co to znaczy ? – Piotr się dopytuje.
  • Nooo, walczysz z niewidzialnym diabłem i sam nie dasz rady – wzruszam ramionami. Wydaje się to oczywiste, ale pewna do końca nie jestem.
  • …….
  • Nie wyobrażam sobie, że mógłbym się tak zmienić jak mówi to Ojciec. Lubię coś zjeść, kawę wypić, autem pojeździć … Normalny facet jestem.
  • Kawkę wypijesz, autem pojeździsz … Wkrótce o tym zapomnisz.
  • A jak to zrobisz ?
  • To jest łatwiejsze niż myślisz.
  • Jak ci pokażę kawałek Siebie, zwariujesz z radości.
  • Już się cieszysz.
  • …… – rzeczywiście się cieszył i też oczy mu się zaszkliły z tęsknoty.
  • Jak ty chcesz żyć beze mnie ? – Piotr do mnie.
  • Nie strasz, nie strasz…
  • Może będziesz siedzieć w domu i się modlić ? – przyszło mi do głowy.
  • Nie tak przewidziałem.
  • Nie chcę ukrywać go dłużej.
  • Będzie wędrować po świecie ? – zżera mnie ciekawość.
  • Sami przyjdą do niego.

Naprawdę wierzę w Ojca, ale za nic nie potrafię jeszcze uwierzyć, że Sami przyjdą do niego”. Po prostu trudno sobie to nam wyobrazić.


Wieczorem.

  • Ojciec powiedział mi jak jechałem do domu, żebym nie naprawiał samochodu.
  • Sam się naprawi.
  • I nie szukaj, ten ci starczy do końca.
  • On jest dla ciebie.
  • Tak ? A co dalej ?
  • Dalej jest już tylko Ja.

Nasz córka ubiegała się o wyjazd służbowy na Cypr. Wyjazd nie byle jaki, bo aż 3 – miesięczny. Bardzo jej na tym zależało, ale szanse były mniej niż marne i nawet Ojciec milczał, gdy o to pytaliśmy. Doszliśmy do wniosku, że nie pojedzie. A dzisiaj gruchnęła wiadomość, że jednak wyjeżdża.

  • To co z jej wyjazdem ? Jednak jedzie !
  • Ja też jestem wrażliwy.
  • Widziałem jej żal.
  • To możesz zmienić Ojcze decyzję ?
  • Sami mówiliście, że się uczę.
  • ……. – miałam dziwne wrażenie, że to był żart. Mało brakowało, a zobaczyłabym oczami wyobraźni jak Ojciec puszcza do mnie oko. Od początku miała jechać, ale trochę dreszczyku niepewności nie zaszkodzi.
  • Słucham was.
  • Jesteś niesamowity.
  • Nie podlizuj się, to masz opanowane do perfekcji.
  • ……. – roześmiałam się.

p.s. Ten wyjazd okaże się nieprzypadkowy. Powinnam wydrukować sobie na czole w końcu, że nic nie dzieje się bez powodu i przyczyny.


W Korei przerwano negocjacje – http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-02-28/trump-o-negocjacjach-nuklearnych-z-korea-pln-nie-ma-pospiechu/?ref=1491574

  • Zobacz co z tą Koreą, robię swoje, a tu nic – Piotr jest wyraźnie rozczarowany.
  • Gdybyś nie robił swoje, dawno byłoby słońce na ziemi.
  • Hmm… – zastanowiły mnie co znaczą te słowa. „Słońce na ziemi” kojarzy mi się z kataklizmem, spaloną ziemią, klęską.
  • Zło ciągle działa, nie da się tego zlikwidować zupełnie.
  • Nie da, i dlatego apokalipsa musi się zdarzyć, bo jest zapisana.
  • Dlatego to co nieuchronne, musi się wypełnić.

01. 03. 19 r. Warszawa.

Siedzieliśmy na kawie jak zwykle. Piotr na „dzień dobry” zastrzegł sobie, abym o nic nie pytała, bo ledwo żyje. No to siorbałam kawę wolno i w milczeniu spokojnie czekając.

  • Beata dzisiaj dzwoniła i mówiła, że boli ją głowa, kości, mnie też to wszystko boli – Piotr narzeka.
  • Bo macie te pieczęcie. Jedno czuje co drugie czuje – wzruszam ramionami.
  • Ojcze, po co dałeś mi to połączenie ?
  • Po to, żebyś się pytał.
  • ……. – wybuchłam śmiechem. Z żartu i radości, że się Ojciec odezwał. Dzień bez Ojca, dniem straconym – to moja maksyma.
  • Wiesz po co będzie kontakt z nią ?
  • Abyś skończyła co robisz podczas jego nieobecności.
  • ……. – szczęka mi opadła. Tego się nie spodziewałam.
  • To jest bardzo ważny ten wątek z Beatą.
  • A nie możesz Ojcze jej powiedzieć, że to ważne ? 
  • Po co Piotr miał operację ?
  • Żeby to ludzie załatwiali sprawy ludzi.
  • Gdybym chciał zrobić człowieka idealnego, to bym zrobił.
  • Gdybym chciał świata idealnego, nie byłoby diabła.
  • Gdzież Ja bym się uczył ? … daję głowę, że znowu puścił przy tym oko na znak, że to ironia.
  • Po to jest życie, rozwój, doświadczenie, żebyśmy się uczyli.
  • ……..
  • Mam skończyć podczas jego nieobecności ? Co to znaczy ? Gdzie będzie Piotr tyle czasu, że nie będzie z nim kontaktu ?
  • Jego nie będzie nigdzie.
  • ???!!!
  • Przecież nie może być w Niebie przez pół roku ?!!! – mówię otwarcie.
  • Ty to wiesz lepiej ?
  • Ale nawet Henoch nie był tyle czasu w Niebie !… Chyba … – … zwątpiłam po sekundzie, bo w sumie to nie mam pojęcia.

Henoch został wzięty do Nieba, aby zobaczyć co miał zobaczyć, a potem wrócił na okres roku ziemię i spisał co widział. Ile mogła potrwać jego podróż w Niebie ?

I Księga Henocha; 6 Pozostawimy cię na jeden rok z twoimi dziećmi, aż odzyskasz moc, abyś mógł pouczyć twoje dzieci i dla nich spisać [ te rzeczy ] i dać o nich świadectwo wobec wszystkich twoich dzieci. Drugiego roku zabiorą cię od nich.

  • Myślisz, że są jakieś szablony ?
  • ……. – patrzę na Piotra i nie mogę uwierzyć.
  • Ty umrzesz ???!!! … Nieeeee – pocieszam sama siebie.
  • Musisz mi potem dyktować, więc nie umrzesz … To o co chodzi ?! – jestem zdruzgotana tym odkryciem, że jego nieobecność może trochę potrwać.
  • A może ty jednak do zakonu pójdziesz po prostu… ? Tam nie ma telefonu, internetu, odcięty od świata, faktycznie nie będzie z tobą kontaktu …
  • A może jednak umrę… ? – Piotr kiwa głową wkurzając mnie tym gadaniem niesamowicie.
  • Nie strasz jej.
  • Będzie całkiem inaczej.