Zmartwychwstanie Jezusa, jak było naprawdę. (3)

8. Kiedy doszło do zmartwychwstania ?

  • Ojcze, według Mateusza… Jeśli Jezus byłby w piątek pochowany, to musiałby zmartwychwstać w poniedziałek. To kiedy tak naprawdę zmartwychwstał ? 
Mt 12 (40) Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Trzy dni i trzy noce. 
  • Trzeciego dnia zmartwychwstał.
Mt; 1 Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia... 
M; 2 Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. 
Ja; 1 A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno ... 
Łk; 1 W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu ...

Toczą się dyskusje, czy to był poniedziałek, czy niedziela. Niewątpliwie była to niedziela. Pierwszy dzień tygodnia u Hebrajczyków to niedziela, nie poniedziałek. Trzeci dzień, a nie „po trzech dniach”.

Kalendarz żydowski, albo inaczej hebrajski jest zupełnie odmiennym kalendarzem niż ten, którym posługujemy się na co dzień. Jest to kalendarz słoneczno-księżycowy, a wszystkie jednostki czasu wyznaczane są w odniesieniu do cyklów księżycowych oraz pór roku wyznaczanych przez słońce. Doba nadal ma 24 godziny, ale nie dzieli sie na takie jednostki, jak minuty czy sekundy, ale na 1080 części zwanych chalakim a równych 1/18 naszej minuty, lub też 31/3 sekund. Dzień zaczyna się wieczorem i początkiem doby jest noc. Za pierwszą minutę uznaje się początek godziny 18.00-tej. http://izrael.lovetotravel.pl/kalendarz_zydowski

Licząc średnią była to mniej więcej godzina 6 rano lub trochę wcześniej (jeśli było ciemno). Wschód słońca w kwietniu można zbadać na podstawie;                           http://dateandtime.info/pl/citysunrisesunset.php?id=281184&month=4&year=1994

1 doba – śmierć Jezusa o 15.00 (piątek); 2 doba – szabat (sobota do ok. 18.30); 3 doba – ( niedziela do ok. 18.30).

Jeśli była to eksplozja powodująca odrzucenie kamienia, siła eksplozji i sam wybuch musiał być dosyć głośny, a jednak nikt tego nie usłyszał, ani nie zauważył. Strażników już nie było. Nikogo nie było. O której godzinie mogło dojść do Zmartwychwstania, jeśli kobiety przyszły o świcie, kiedy jeszcze ciemno było, a wejście do groty było już puste i brakowało ciała ? Jeśli zdarzyło się to dnia trzeciego, więc mniej więcej między 18.30 a 6.00 rano.

We krwi Chrystusa z Całunu jest dowód na Jego zmartwychwstanie. Po około 36 godzinach po śmierci nastąpiło oddzielenie płótna od ciała, zanim do końca doszedł proces rozpadu, czyli fibrynolizy skrzepów. Bo gdyby proces ten doszedł do końca, wówczas skrzepy rozlałyby się i nie byłoby na Całunie tak wyraźnych odwzorowań, z takimi obrysami. Jest to dowód medyczny na to, że Ciało było owinięte w Całun przez czas krótszy niż 40 godzin! https://opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZP/msc_200804_caluny.html

  • Czy Jezus zmartwychwstał o 3 w nocy ? – spytałam po dłuższym przemyśleniu. 
  • …….. – Piotr zaczyna się wiercić.
  • W środku nocy, między 3 a 4.
  • No powiedz dokładnie ! – drążę dalej widząc, że coś kręci.
  • Słyszę, że o 3… Ale przecież to godzina gacka ! – jest głęboko poruszony. 
  • Nie rozumiesz… To właśnie wielkie zwycięstwo na diabłem… – byłam oszołomiona. O 15.00 umarł, o 3.00 zmartwychwstał. Wszystko ma znaczenie.
  • Trzecia w nocy to jak kropka nad „i”. „Ja tu rządzę !” A kiedyś Ojciec powiedział, że czasami o tą kropkę nad „i” chodzi… 

Stężenie pośmiertne trwa około 36 godzin, jak twierdzą uczeni różnych dyscyplin od co najmniej kilkudziesięciu lat, i mija po 40 godzinach. Na Całunie mamy świadectwo zesztywnienia całego ciała. Całun jest więc bezspornym dowodem śmierci człowieka, który się w nim znajdował w okresie stężenia pośmiertnego. https://nauka.wiara.pl/doc/469536.O-plotnach-pogrzebowych-Chrystusa

Czyli zmartwychwstałego przed 36 godzinami. !!! Godzina trzecia w nocy, to 35 godzina stężenia (jeśli liczymy, że ciało zostało owinięte godzinę po śmierci ).


9. Płótna.

Oglądając w filmie „Zbawiciel” scenę pochówku przyszła mi do głowy pewna myśl…

  • Jezus został złożony nagi, przykryty płótnami, a wstał ubrany… ?
  • Nagi.
  • ?!
  • To skąd miał ubranie ?
  • A skąd się wzięło pióro?
  • ???!!!! – zbaraniałam.
Wszędzie jej szukaliśmy, na biurku, obok, na kolanach pod biurkiem. Bałam się, że Piotr się zdenerwuje i będziemy musieli wracać do szpitala. Kiedy staliśmy tak bezradnie zastanawiając się co się z nakrętką stało… ona spadła na blat biurka z wysokości około 10 cm. Dosłownie wypadła z powietrza, jakby jakaś niewidzialna ręka wpuściła ją zza „przesłony” do naszego świata.  
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/05/zaprowadze-cie-do-twojego-zrodla-do-poczatku/ 
  • Jak się wydostał… – nawet nie skończyłam zdania. Widząc w tym filmie jak był obwiązany przyszło mi do głowy znowu, że musiałby się z tym płótnem nieźle szarpać, żeby się uwolnić. Chyba szybciej człowiek by się udusił, niż się wydostał.

  • Nic nie dotknął.
  • To jak się wydostał ?
  • Nie wytłumaczę ci tego, to już dzieło Ojca.

Co o płótnach piszą ewangeliści;

 MT. Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, 
M; Ten kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie.
ŁK; Zdjął je z krzyża, owinął w płótno. 
J; A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. 6 Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna 7 oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. 

Jest zupełnie oczywiste, dlaczego Jan tak dokładnie opisuje ułożenie płócien. W istocie ‚zobaczył on leżące płótna’ – nie zniknęły bowiem razem z ciałem Ukrzyżowanego. Użycie greckiego czasownika ‚keimai’, który oznacza ‚być położonym’, może mieć na celu podkreślenie, że chodzi o pozycję horyzontalną, że płótna były ułożone płasko. To bardzo ważne. Nie były bezładnie porozrzucane – jak byłoby wtedy, gdyby zostały zdjęte z ciała – ale leżały nienaruszone, choć bez ciała, które przedtem spowijały. Powróćmy teraz do materiału, w który owinięta była głowa. Chusta nie leżała razem z płótnami, ale oddzielnie, ‚zwinięta na jednym miejscu’. Rozróżnienie jest wyraźne. Podczas gdy płótna leżały nienaruszone, chusta była zwinięta. To potwierdza pierwsze wrażenie: nie chodzi o kradzież, ale zniknięcie zwłok w niewyjaśnionych okolicznościach. To właśnie sprawiło, że – ‚uczeń, którego Jezus miłował’ – uwierzył.

Jest jeszcze jedna istotna uwaga;  oprócz jednego dużego płótna ciało musiało być dodatkowo obwiązane opaskami. Druga chusta zakrywająca samą twarz Jezusa https://pl.wikipedia.org/wiki/Chusta_z_Oviedo     posiada identyczne ślady jakie ma całun.

Amerykański profesor Alan Whanger przeprowadził badania porównawcze Całunu i Sudarionu z Oviedo. Doszedł do wniosku, że układ plam krwi na obu tkaninach był identyczny. Według niego nie ma wątpliwości, że oba te płótna okrywały tę samą osobę, tylko w innych momentach. Wszystkie ślady pozostawione na obu materiałach zgodne są natomiast z biblijnym opisem męki, śmierci i pogrzebu Jezusa. Co więcej materiał całunu i chusty wykazuje podobieństwo, różniąc się jedynie sposobem tkania.

Jeśli ciało i głowa Jezusa byłyby przykryte płótnami luźno, z dużym prawdopodobieństwem należałoby przypuszczać, że podczas przenoszenia i składania do groty tak luźno ułożone na ciele materiały po prostu przemieściłyby się lub przesunęły. Wtedy Sudario z Oviedo nie posiadałoby tej charakterystycznej zgodności z całunem. 


10. Ile kobiet przyszło do grobu w niedzielę rano ?

MT. Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. 
M; Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa. 
ŁK; Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności.
 J;  A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. 2 Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono». 

Wydawałoby się, że Jan pisze wyłącznie o Magdalenie, ale w następnym zdaniu pisze już „ nie wiemy”. Wynika z tego, że nie była jednak sama. Grota Jezusa znajdowała się poza murami miasta. Nawet w dzisiejszych czasach poruszanie się samotnej kobiety w mieście, gdy jeszcze ciemno, mocno jest ryzykowne. Poza tym kobiety, jako najbliższe osoby Jezusowi, przyszły do grobu jak nakazywał obyczaj. Wczesnym rankiem było ich co najmniej dwie (MT) lub więcej – 4 (M), 3 ? (Łukasz) i ? (Jan). 


11. Czy oprócz Jezusa był jeszcze anioł ?

 MT. 2 A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. 
M; 5 Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. 
ŁK; 23 a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. 
J;  Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu 12 i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg.

Analiza Zmartwychwstania zajęła mi kilka tygodni. Kwestia obecności anioła kilka dni. Czterech ewangelistów wspomina o obecności anioła lub aniołów. Nie od razu dostałam odpowiedź. Próbuję jeszcze raz.

  • Czy oprócz Jezusa w grocie był jeszcze anioł ?
  • Chrystus już nie potrzebował ochroniarza.
  • Był nieśmiertelny.
  • ??? !!!
  • To dlaczego kobiety twierdzą, że widziały ?
  • Miał taką białą energię.
  • Wow… – to miałoby sens.
  • Była wielka wokół…. – Piotr opisuje co widzi.
  • Tym sposobem dostajesz odpowiedzi na swoje pytania.
  • Więc mówiąc krótko wedle Biblii.
  • Nie znasz ani dnia, ani godzinykiedy mogę czegoś się dowiedzieć.

11. Spotkanie z Chrystusem.

MT. 9 A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. 10 A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą». 
M; 5 Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. 6 Lecz on rzekł do nich: «Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. 
ŁK; 4 Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. 5 Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: «Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? 6 Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei: 
J;  13 I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?» Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono». 14 Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. 

W ewangelii Marka jest ciekawa rozbieżność;  2 Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. 3 A mówiły między sobą: «Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?» 4 Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. 5 Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. 6 Lecz on rzekł do nich: «Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. 7 Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział». 8 One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały. 9 Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. 10 Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym.

- Czy ten młodzieniec to nie czasami sam Jezus? - pytam intuicyjnie. 
- Wielu Go nie rozpoznało. Przecież wiesz. 
- Naprawdę ? - pytam niepewnie i rozumiem, że to potwierdzenie. To był Jezus ? - upewniam się. 
- Tak. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/06/01/co-moje-wrocic-do-mnie-musi/

Mamy dwukrotnie Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia. Czy Marek się czasami nie pomylił ? Jak to rozumieć? Jezus ukazał się kobietom i jednocześnie Jezus ukazał się samej Magdalenie ? A może po prostu chciał powiedzieć, że Jezus (jeszcze nie rozpoznany) pokazał się kobietom wczesnym rankiem, gdy przyszły do grobu, a potem Jezus ( już rozpoznany) pokazał się Marii Magdalenie nieco później, ale to wciąż był wczesny ranek ? Kiedy po raz pierwszy widzą młodzieńca ten nakazuje powiadomić apostołów, więc One wyszły i uciekły od grobu. MM jednak wraca do grobu wkrótce i spotyka Jezusa jeszcze raz.

Jan również pisze, że Magdalena po raz drugi była u grobu i dopiero wtedy spotyka Jezusa. Pytanie; dlaczego Go nie rozpoznała ?

 J. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. 15 Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę». 16 Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Nauczycielu!
  • Od roku pytasz dlaczego Maria nie rozpoznała Jezusa. Pokazali mi, że jak Go zobaczyła on stał w świetle, miał światło z tyłu, które zasłaniało Mu twarz, to tak jakbyś patrzyła w reflektor. Dlatego nie rozpoznała Go od razu. Dlatego mówią, że przyjdzie w świetle, czy coś takiego…

  • Aha, i kazali ci powiedzieć, że powiedziała Rabbuni.

Jan i Marek opisują to samo wydarzenie, które rozegrało się wczesnym rankiem w przeciągu mniej więcej 1 – 2 godzin. Pewnie można byłoby podać czas bardziej precyzyjnie wiedząc, że poranne słońce było już na tyle intensywne, aby oślepić Marię Magdalenę. Marek się nie pomylił, a wersja Jana to potwierdza i opisuje bardziej szczegółowo. 


12. Apostołowie przy grobie.

Mateusz nie pisze. Marek nie pisze. Dlaczego ? Czy wiedząc, że ciało Jezusa znika nie chcieliby zobaczyć tego na własne oczy ? Byli na pewno.

MT. ------------
M; -------------
ŁK; 12 jednakże Piotr wybrał się i pobiegł do grobu; schyliwszy się, ujrzał same tylko płótna. I wrócił do siebie, dziwiąc się temu, co się stało. 
J;  Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. 

13. Jezus ukazuje się apostołom.

Oglądając film „Zbawiciel – wg Jana” i fragment, gdy Jezus ukazuje się podczas wieczerzy pytam…

  • Czy tak było?
  • Mniej więcej, ale nie wdawaj się w szczegóły.
  • Przeoczysz istotę rzeczy.

W ciągu jednego dnia Jezus pokazuje się apostołom dwukrotnie; podczas drogi do Emaus i wieczorem przy stole. 

MT. ------------
M; 12 Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli do wsi. 13 Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli. 
ŁK; 13 Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. 14 Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. 15 Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. 16 Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. 33 W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. 
J;  -----------

Choć Marek nie wymienia bezpośrednio Emaus, to zdecydowanie opisuje to samo wydarzenie co Łukasz. W naszych rozmowach Emaus przewijało się co jakiś czas, więc na 100 procent jestem pewna, że ta historia wydarzyła się naprawdę.


MT. ------------ 
M; 14 W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego 
ŁK; Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, 34 którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». 35 Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba. 36 A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» 
J;  19 Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!»  
Dz. A. słowa Piotra. 40 Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się 41 nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. 
  • Czy objawił się najpierw Piotrowi?
  • Wszystkim się objawił.


PODSUMOWANIE

- To spytam jeszcze raz, która wersja otwarcia grobu jest prawdziwa ? 
- Poniekąd wszystkie. 
- ???!!! 
- Jak to wszystkie !? – Piotr podniósł głos i znowu się zirytował. 
- Nie podnoś głosu ! 
- Masz powtarzać, nie dyskutować. 
- W każdej też ktoś dodał od siebie. 
- Ktoś ? – pomyślałam. 
- Ktoś… Kazał ci powtórzyć. Może ten ktoś to świadek ? 
- Ale to jabłko daleko nie pada od jabłoni. Czyli daleko nie jest od prawdy. Prawda jest blisko. Jeśli to połączysz to dostaniesz znak. 
- ? Ja mam się tym zająć ???!!! – nie wierzyłam co słyszę. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/06/25/8077/

Przy ukrzyżowaniu byli; Maria z Magdali, MariaMatka Jego, II Maria – siostra Matki Jego ( czyli ciotka Jezusa wg Mt), Salome, Jan. Oczywiście w pobliżu jest wielu innych ludzi, żołdacy, faryzeusze, gapiowie, także pozostali zwolennicy lub przeciwnicy Jezusa. Na podstawie słów Łukasza «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało» można wyciągnąć wnioski, że ukrzyżowanie Jezusa było głośnym wydarzeniem, o którym wszyscy wiedzieli i wielu chciało zobaczyć na własne oczy.

Jezus na krzyżu w ciągu kilku godzin konania wymawia swoje słynne ostatnie słowa. Wszystkie opisane są w czterech ewangeliach; Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią / Zaprawdę, powiadam ci, jeszcze dziś będziesz ze mną w raju. / Niewiasto, oto twój syn; oto twoja matka. / Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił / Pragnę / Wykonało się / Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mojego.

Kiedy Jezus umiera Józef udaje się do Piłata, aby uzyskać pozwolenie na odebranie i pochowanie ciała. Gdy takowe zezwolenie otrzymuje, wraca i dopiero wtedy ciało Jezusa zostaje z krzyża zdjęte. Ludzi jest już znacznie mniej, ponieważ nieoczekiwanie niebo zostało spowite chmurami i zrobiło się ciemno, a i samo „widowisko” rozczarowało, ponieważ większość z nich czekała na jeszcze jeden cud, ale okazało się, że cudu nie było. Jezus nie uwolnił się z krzyża, Jezus umarł jak każdy inny, zwykły człowiek.

Józef mając zakupione wonności i maści zgodnie z rytuałem pogrzebowym pobieżnie wykonuje namaszczenie ciała. Ponieważ zbliża się szabat bardzo się spieszy, więc prawdopodobnie nie robi tego sam, ale pomagają towarzyszące mu kobiety, MM, druga Maria i Salome. Kiedy ciało przykrywają płótnem i obwiązują jest ono już stężałe. Razem z Nikodemem przenoszą ciało do grobu. Zgodnie ze zwyczajem towarzyszy im orszak pogrzebowy, jednak Jan i Maryja w nim już nie uczestniczą. Można jedynie przypuszczać dlaczego. Maryja jest w taki stanie zdruzgotania, że Jan odprowadza ją do domu. 

Mężczyźni kładą na półkę skalną w grocie owinięte płótnami ciało, a kobiety pozostają na zewnątrz obserwując to z pewnej odległości. Po wyjściu zasłaniają wejście prostokątnym kamieniem. Kamień jest duży i solidny. Wszyscy odchodzą, ponieważ zaczął się szabat. W sobotę rano arcykapłani i faryzeusze żądają od Piłata postawienia przed grobem strażników jako gwarancji, że nikt do grobu nie wejdzie i ciało pozostanie nienaruszone. Rzymscy żołnierze nie tylko stają na straży, ale i opieczętowują kamień. Muszą wiedzieć, że nie będą tam stać zbyt długo i dlatego pieczęcie stanowią dodatkowe zabezpieczenie. Kto by się odważył ruszyć rzymskie, urzędowe pieczęcie, za taki występek grozi surowa kara. Po upływie szabatu strażnicy odchodzą, pieczęcie pozostają. 

W środku nocy, w zupełnej ciszy, w samotności, w ciemnej grocie rozgrywa się najważniejsze wydarzenie w historii świata. Bez świadków, bez fajerwerków, bez show. Ciało kiedyś człowieka staje się nieśmiertelne i zmartwychwstałe. Siła energii, która to powoduje jest tak wielka, że odrzuca zasłaniający wejście kamień i zrywa pieczęcie. Tak rodzi się Nowe. To nie legenda. Tak było.

Po zakończonym szabacie, w niedzielę wczesnym rankiem, gdy ledwo świtało i jeszcze było ciemno kobiety wracają do grobu. Zauważają odsłonięte wejście i leżący na ziemi kamień. Zaglądają do środka i widzą, że nie ma ciała. Wybiegają przestraszone. Ich pierwsza myśl; ciało zostało wykradzione. Stało się to, czego się obawiano, a przecież były pieczęcie, które miały temu zapobiec. Nikomu nie przychodzi jeszcze do głowy, że słowa Jezusa się wypełniły. Magdalena kieruje się bezpośrednio do Piotra i Jana, aby ich powiadomić, że ciała nie ma. Ci przybiegają sprawdzić na własne oczy, bo albo rzeczywiście ciało zostało wykradzione, albo rzeczywiście stało się co się miało stać. Nie ma innej opcji. Jezus wielokrotnie mówił, że powstanie z martwych, ale oni nie wiedzieli co to znaczy. Biegną więc do grobu i widzą leżące płótna, nie porozrzucane, ale jakby osunięte i opadłe z ciała i rozumieją w tym momencie, że faktycznie zmartwychwstał. Wracają poruszeni oznajmić to pozostałym.

Gdy uczniowie odeszli MM zostaje przy grobie sama. Jest oszołomiona, zszokowana, jeszcze w to nie wierzy, jeszcze myśli racjonalnie. Kiedy staje przed nią jakiś młody mężczyzna, którego w świetle dokładnie nie widzi w naturalnym odruchu pyta go oczywiście o zaginione z groty ciało. Wystarczyły jego pierwsze słowa, a rozpoznaje w nim Jezusa. Jedyne co potrafi z wrażenia wykrztusić to Rabbuni, choć dla niej Jezus był kimś więcej niż tylko nauczycielem.

Chrystus nakazuje jej, aby powiadomiła apostołów, że zmartwychwstał. To ona faktycznie jako pierwsza słyszy tą wielką nowinę. Magdalena biegnie do nich jeszcze raz i oznajmia, że Jezus żyje. Piotr jest bliski uwierzyć, ale pozostali uczniowie dyskutują między sobą szukając rozsądnego wyjaśnienia i jeszcze wątpią,  bo taka jest ludzka natura. Dwóch uczniów oddziela się od grupy i udaje do Emaus. Po drodze spotykają młodego mężczyznę, któremu się zwierzają. Dopiero podczas dzielenia się chlebem uświadamiają sobie, że dzielą się z samym Chrystusem. Natychmiast wracają do Jerozolimy, żeby powiadomić pozostałych. Kiedy późnym wieczorem apostołowie siedzą przy stole i gorączkowo o tym dyskutują, Jezus Chrystus pojawia się jeszcze raz. I tak to trzeciego dnia wszystkim się objawił.

Choć W każdej (ewangelii) też ktoś dodał od siebie, relacja Jana jest najbliższa prawdy. Jan faktycznie był świadkiem ówczesnych wydarzeń.

Innym aspektem Jana, który może być bardziej dokładny historycznie niż Synoptics, jest opis ukrzyżowania i wydarzeń, które do niego doprowadziły. Synoptycy mówią, że Ostatnia Wieczerza Jezusa była posiłkiem paschalnym, który odbył się w tym roku w czwartkowy wieczór (święta żydowskie zaczynały się o zachodzie słońca) – i chcieliby, abyśmy uwierzyli, że Sanhedryn, sąd najwyższy, zebrał się na początku wielkiego święta przesłuchiwać Jezusa i oddawać go Rzymianom. John, przeciwnie, Jezus przekazał ukrzyżowanie w „dniu Przygotowania Paschy, około godziny szóstej”. Według Johna, Ostatnia Wieczerza nie jest posiłkiem paschalnym (ponieważ wakacje tego roku nie rozpoczęły się aż do piątku wieczór), a Jezus jest ukrzyżowany i pochowany przed rozpoczęciem Paschy. W relacji Jana Jezus staje się paschalnym barankiem paschalnym, które zostało ofiarowane po południu przed świętem Paschy. Niektórzy uczeni sugerują, że Jan może być bardziej historyczny pod względem ukrzyżowania niż pozostałe trzy Ewangelie. https://www.biblicalarchaeology.org/daily/biblical-topics/new-testament/gospel-of-john-commentary-who-wrote-the-gospel-of-john-and-how-historical-is-it/

Zmartwychwstanie Jezusa, jak było naprawdę. (2)

3. Osoby przy ukrzyżowaniu.

Według opisu wszystkich czterech ewangelistów przy ukrzyżowaniu były wymienione kobiety; Maria – matka Jezusa, Maria Magdalena, Maria – „siostra Matki Jego, żona Kleofasa” (czyli ciotka Jezusa), Salome. Poza tym Jan, Józef, Nikodem. Oraz zapewne wielu innych ludzi, ponieważ ukrzyżowanie powszechnie znanego nauczyciela i uzdrowiciela czyniącego cuda poruszyło całą Jerozolimą.

Pytanie; jeśli Jan faktycznie był przy ukrzyżowaniu dlaczego MT, M, Łk o nim w ogóle nie wspominają ? Pytam Ojca...

  • Czy często pisali o Maryi ? Czy często wspominali o Marii Magdalenie ?
  • Nie – … też się nad tym zastanawiałam.
  • Skupili się nad Moim ukochanym Synu. Ile wycierpiał.
  • Już powinnaś to wiedzieć, córko.

4. Procesja pogrzebowa.

Tak przygotowani męscy krewni i przyjaciele niosą zwłoki w procesji ku miejscu pochówku, w towarzystwie przyjaciół, sąsiadów i krewnych. Takie procesje są opisane w Nowym Testamencie (na przykład Łk 7:12) oraz u Józefa Flawiusza, który podkreśla blask pogrzebowego pochówku Heroda (Wojna I.671-3).

Trudno mówić w przypadku pogrzebu Jezusa o typowej procesji. Jednak pytanie; ile osób przenosiło ciało Jezusa ?

MT; 59 Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno 60 i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. 
M; 46 (Józef) Ten kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień. 
ŁK; 53 (Józef) Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. 
J; 38 Potem Józef z Arymatei (...) Poszedł więc i zabrał Jego ciało. 39 Przybył również i Nikodem...

MT, M, ŁK piszą w taki sposób, jakoby to tylko Józef przeniósł ciało do groty. Jednak fizycznie jest to po prostu niemożliwe, aby jedna osoba mogła to zrobić. Potrzebne są co najmniej dwie osoby, jak to opisuje Jan.

Fragment z filmu; Zbawiciel. Ewangelia wg św. Jana.

5. Pogrzeb.

Żydowskie pochody pogrzebowe przemieszczały się z rodzinnego domu do grobowca rodzinnego. Członkowie najbliższej rodziny umieścili ciało w grobie, podczas gdy przyjaciele i krewni czekali na zewnątrz.

Mt; 61 Lecz Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu. 
M; 47 A Maria Magdalena i Maria, matka Józefa, przyglądały się, gdzie Go złożono. 
Łk; 55 Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. 
J; …........

Mam tą scenę przed oczami, a jednak jakaś myśl wierci mi się w głowie i nie daje spokoju. Dlaczego Jan nie wymienia siebie przy noszeniu ciała ? Dlaczego apostołowie nie wspominają o Maryi, matce Jezusa, która myśląc logicznie powinna być do końca pogrzebu, czyli także powinna być przy grobie ? I wtedy zobaczyłam przed oczami scenę, gdy Chrystus wisząc jeszcze na krzyżu mówi do Jana…

  • Oto twoja matka – … i tymi słowami powierza mu pieczę nad Maryją. Teraz Jan stał się jej opiekunem i przybranym synem.

I wtedy olśnienie… Jan odszedł z Maryją zanim ciało zostało złożone do groty !!!

Podczas gdy Józef i Nikodem (być może jeszcze inni nie wymienieni mężczyźni) umieszczali ciało w grocie, pozostali członkowie pochodu żałobnego pozostali na zewnątrz i to potwierdzają apostołowie. Jan o tym nie wspomina prawdopodobnie uznając to za mało znaczące lub oczywiste dla niego albo po prostu dlatego, że go tam nie było. Był już z Maryją.


6. Zasłonięcie wejścia kamieniem.

Nie sądziłam, że prosta sprawa jak kamień przysporzy mi tyle… emocji.

MT; 59 Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno  i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejściem do grobu zatoczył duży kamień i odszedł. 
M; Przed wejście do grobu zatoczył kamień. 
ŁK; .......
Jan;  .......

Kamień był duży, a jeśli był duży musiało go zatoczyć co najmniej dwoje ludzi. Mateusz i Marek piszą, że zrobił to Józef. Nie jest to możliwe, aby zrobił to sam. Rodzi się kolejne ważne pytanie, które decyduje o prawdziwości zdarzeń. Jeśli był duży, kto go więc usunął ? Ale to za chwilę, ponieważ mamy jeszcze jeden dylemat.


7. Strażnicy.

Tylko Mateusz pisze o strażnikach pilnujących wejścia do groty.

Mt 62 Nazajutrz, to znaczy po dniu Przygotowania, zebrali się arcykapłani i faryzeusze u Piłata 63 i oznajmili: «Panie, przypomnieliśmy sobie, że ów oszust powiedział jeszcze za życia: "Po trzech dniach powstanę". 64 Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia (w innym tłumaczeniu na trzy dni ), żeby przypadkiem nie przyszli jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: "Powstał z martwych". I będzie ostatnie oszustwo gorsze niż pierwsze». 65 Rzekł im Piłat: «Macie straż: idźcie, zabezpieczcie grób, jak umiecie». 66 Oni poszli i zabezpieczyli grób opieczętowując kamień i stawiając straż. 

Dlaczego pozostali o tym nie wspominają ? Przecież to szalenie ważne. Pytam Ojca…

  • Czy naprawdę postawili straż ?
  • A czy ty byś się nie bała konkurencji ?
  • ?! Czyli postawili straż !
  • A jakie ma to znaczenie ?
  • No ma… – zawahałam się – Bo jeśli się bali to faktycznie mogli postawić straż przed grotą.
  • Podlicz to co liczyłaś.

A liczyłam ile trwa szabat i jak długo miała stać straż. Szabat trwa 25 godzin, czyli do 19.30 w sobotę. Kobiety przyszły do grobu w niedzielę wczesnym rankiem, czyli kilkanaście godzin później. 

  • Czyli… Byli ? – upewniam się. 
  • Byli i nie byli.
  • Nie byli, kiedy było Zmartwychwstanie.
  • ???!!!

Sam Piotr zainteresował się całą sprawą i postanowił przy najbliższej okazji spytać o to też Beatę. Uznał rozsądnie, że kolejna para uszu to lepsze niż jedna para uszu.

  • Powiedz, czy byli strażnicy pod grotą – pyta Beaty podczas rozmowy kilka godzin później.
  • Ojciec mówi…
  • Byli, ale nie do końca.
  • Czy były pieczęcie ?
  • Tak.
  • I kto je zerwał ?
  • Ten, który kamień odrzucił.
  • ???!!!!

Ten, który kamień odrzucił…  Kto w takim razie odrzucił kamień ?!

Co wiemy na pewno… Kiedy kobiety przychodzą w niedzielę rano, strażników już nie ma. Odeszli, a raczej zostali odwołani zanim doszło do Zmartwychwstania. Nie byli, kiedy było Zmartwychwstanie. Strażnicy pilnowali wejścia do groty przez jakiś czas, prawdopodobnie tylko do końca szabatu. Być może Rzymianie uznali, że dłużej nie ma sensu, jeśli po szabacie sami już Żydzi mogli stać u grobu, a poza tym grób był opieczętowany jako „urzędowa” gwarancja, że i tak nikt go nie ruszy. Trzech Ewangelistów w ogóle o tym nie wspomina. Być może nie miało to dla nich aż takiego znaczenia.

Jest jednak pewna wskazówka, że strażników nad ranem rzeczywiście już nie było. Kiedy kobiety pytają Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu muszą zdawać sobie sprawę, że na ma tam nikogo, kto mógłby to zrobić.

 M; 16 1 Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa. 2 Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. 3 A mówiły między sobą: «Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?» 4 Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. 

Czy pytałyby wiedząc, że stoją tam strażnicy ? Nawet gdyby wiedziały, że nie ma już strażników pozostaje kwestia pieczęci. Kamień został opieczętowany i nie można do groty wejść. Nasuwa się jeszcze raz pytanie; po co przychodzić z wonnościami i olejkami, jeśli do groty wejść nie można? Tak więc 2 relacje (M i Ł) opisujące kobiety, które chcą dokończyć namaszczanie nie mogą być prawdziwe.


7. Odsunięcie kamienia od wejścia.

MT;  A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. 
M; Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?» 4 Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży.  
ŁK; Kamień od grobu zastały odsunięty. 
J;  Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu.

Wersja Mateusza jest najbardziej widowiskowa, ale czy jest prawdziwa ?; A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim.

Miałam wielkie wątpliwości i jednocześnie byłam pewna, że ani MM, ani kilka kobiet naraz przesunąć kamienia raczej nie mogły. 
- Ale czy zrobił to anioł jak pisze Mateusz ? Wydaje mi się ta wersja niemożliwa – ciągnę dalej. 
- Ale jak się czyta ! 
- Każda ma swoją magię i o to chodzi. 
- ?! – … byłam kompletnie zaskoczona. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/05/30/nie-boj-sie-ja-jestem/

Mam wrażenie, że kwestia kamienia frapowała również Mateusza i znalazł takie właśnie wytłumaczenie. Pojawił się anioł i to on odrzucił kamień. Jednak jego historia wydaje się najmniej możliwa. Przy tak spektakularnym otworzeniu groty, przy tylu świadkach huczało by o tym całe miasto, ponieważ Jezus był osobą bardzo znaną w Jerozolimie. Jego ukrzyżowanie odbiło się szerokim echem wśród Hebrajczyków, więc wspomnieliby o tym także pozostali apostołowie. O tym krążyłyby legendy… Pytam…

  • Co się stało z kamieniem ?
  • Odrzucony jak kamieniem w wodę.
  • Zobaczyłem, że został od wejścia odrzucony jakąś siłą.
  • ?! – i w tym momencie zbaraniałam.
  • Ale to niemożliwe ! Został przesunięty, przetoczony z powrotem – czuję się zawiedziona.
  • Ojcze, nie rozumiem… Oni piszą inaczej – pytam godzinę później, ponieważ myślę już tylko o tym.
  • Już powiedziałem !

Nie odważyłam się pytać dalej czując wielką stanowczość w Już powiedziałem . W nocy miałam uporczywą myśl, żeby sprawdzić u źródła, bo może to kwestia złego tłumaczenia z oryginału ? Ojciec wyraźnie mówi odrzucony, ale Biblia Tysiąclecia ( i wiele innych) wyraźnie podaje; odsunięty. W tym przypadku, jak się okaże, „odrzucony” a „odsunięty” stanowi ogromną różnicę.

Wstaję następnego dnia rano i szukam informacji wśród naukowców żydowskich. Słabo mi się zrobiło kiedy się okazało, że…

Powinniśmy mieć bardzo dobre wyobrażenie o tym, jak wyglądał grób Jezusa, z odniesieniami w Ewangeliach i naszej wiedzy współczesnych grobowców znalezionych w Jerozolimie i jego okolicach. Do tej pory większość rekonstrukcji tego najbardziej słynnego z grobowców są, moim zdaniem, błędne. Najbardziej zaskakujące z moich odkryć jest to, że kamień blokujący przed grobem był kwadratowy, a nie okrągły. Nie można więc, jak to uczyniono w wielu tłumaczeniach Nowego Testamentu, „przetoczyć”; można go było odciągnąć lub oderwać. !!!!!

Jak się przekonamy, dowody archeologiczne są wystarczająco jasne. Teksty ewangelii będą wymagać wyjaśnienia. Zacznijmy od wejścia do grobowca. To prawda, że ​masywne kamienie blokujące (po hebrajsku, golalim, liczbie pojedynczej, golel lub golal) używane do ochrony wejść do grobowców w czasach Jezusa miały dwa kształty: okrągły i kwadratowy. Ale ponad 98 procent żydowskich grobowców z tego okresu, zwanych okresem Drugiej Świątyni (ok. I w. Od XV do 70. E) zostało zamkniętych kwadratowymi kamieniami blokującymi. Spośród ponad 900 jaskiń pogrzebowych z okresu Drugiej Świątyni, znajdujących się w Jerozolimie i jego okolicach, tylko cztery znane są z użycia okrągłych (tarczowatych) blokujących kamieni. https://members.bib-arch.org/biblical-archaeology-review/32/1/7

  • Grób rodziny Heroda (4,5 „wysoki)

  • Groby Królów (zwane również Grobem Królowej Heleny z Adiabeny)

  • Pomnik pogrzebowy przylegający do grobowca rodziny Herod

  • Grobowiec w KidronValley

Wszystkie pozostałe grobowce (99%) ze STP wykorzystywały kwadratowe kamienie blokujące, które są zaprojektowane tak, aby pasowały ciasno do otworu jak korek w butelce (mniejszy w środku i większy na zewnątrz). Biorąc pod uwagę fakt, że tylko najbardziej egzotyczne grobowce używały walcówki, i biorąc pod uwagę fakt, że tak niewiele grobowców wykorzystywało kamienie walcowane w STP, ma się rozumieć, że grobowiec Jezusa prawdopodobnie jest przypieczętowany kwadratowym kamieniem, a nie kamieniem walcowanym. Okrągłe kamienie blokujące były niezwykle rzadkie, pojawiają się tylko w bardzo zamożnych i wyróżnionych grobach rodzinnych.

Amos Kloner zauważa, że greckie słowo „kulio” znaczy również „wyrzucony” lub „przeniesiony” i odnosi się do przemieszczania lub poruszania się, więc nie musi być żadnej sprzeczności. !!!! https://theosophical.wordpress.com/2011/10/06/the-tomb-of-jesus/

Kto by pomyślał… A więc nie tylko kamień był kwadratowy / prostokątny, ale i tłumaczenie z oryginału mogło być nieprawidłowe. !!! Mały błąd w tłumaczeniu robi kolosalną różnicę.

Ze względu na kształt kamienia ewangelia Mateusza ponownie okazała się mało możliwa. Bardzo ciekawa praca naukowa; http://www.jacksonsnyder.com/yah/manuscript-library/the_burial_of_jesus.pdf

Ta niejednoznaczność w tekście, w połączeniu z dowodami archeologicznymi, pozwala mi zgodzić się z uczonym Gustavem Dalman, który już w 1935 roku zasugerował, że Mateusz 27 nie odnosi się do okrągłego kamienia blokującego. W Mateuszu 28 anioł siada na kamieniu po „przetoczeniu” go z powrotem. Gdyby kamień został przewrócony między dwie ściany, tak jak w przypadku kamieni w Drugiej Świątyni, nie można było na nim usiąść. W rzeczywistości trudno byłoby usiąść na krawędzi kamiennego kamienia, nawet gdyby został odciągnięty od wejścia do grobowca. Kwadratowy kamień blokujący byłby o wiele lepszy. Oczywiście, w przypadku aniołów wszystko może się zdarzyć, ale wydaje się prawdopodobne, że autor Ewangelii opisałby anioła siedzącego na kwadratowym kamieniu.

Jeśli kamień był duży i do tego kwadratowy lub prostokątny, tym trudniej było go odsunąć. Kobiety, które widzą zasuwany kamień i wracają w niedzielę rano zdają sobie sprawę, że nie będą w stanie same go z powrotem odsunąć. Ale tak naprawdę nie martwią się, ponieważ od początku nie zamierzają tego robić. One przyszły po prostu do grobu, zgodnie z tradycją. Tak jak pisze to Jan i Mateusz.

Mateusz; 1 Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. 
Jan; 1 A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. 

Muszę powiedzieć, że takie odkrycia sprawiają, że włosy stają mi dęba. Ojciec mówi odrzucony. Hebrajscy naukowcy używają słów; można go było odciągnąć lub oderwać ; „wyrzucony” lub „przeniesiony”.

  • Czy były pieczęcie ?
  • Tak.
  • I kto je zerwał ?
  • Ten, który kamień odrzucił.

Jeszcze raz… Kto w takim razie odrzucił kamień ?

1. Badacze sądzą też, że obraz, który widzimy na Całunie Turyńskim, musiał powstać w wyniku czegoś w rodzaju ogromnego wybuchu niezidentyfikowanej energii. https://menway.interia.pl/obyczaje/religie/news-calun-turynski-dowodem zmartwychwstania,nId,451303#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

2. Włoscy naukowcy stwierdzili, że ślady mogły powstać jedynie w wyniku „krótkiego i intensywnego wybuchu promieniowania kierunkowego VUV„. Www.shroudstory.com/?s=burst

3. Gulio Fanti udowadnia to w swoich badaniach laboratoryjnych;                     https://www.youtube.com/watch?v=I4c4812XA9A

Pytam się Ojca…

  • Czy odrzucenie kamienia mogło być spowodowane taką eksplozją ? – pytam i sama nie wierzę o co pytam. A z drugiej strony pamiętając o własnych doświadczeniach to przede wszystkim ja powinnam wierzyć, że to jest możliwe.
  • Tak było.
  • ……. ???!!!

Kto kamień odrzucił ? Sam Chrystus. Siłą eksplozji energii Swojego Zmartwychwstania.

Słowa Ojca, rzucony jak kamieniem w wodę zmusiły mnie do zagłębienia się w historię i archeologię i za nic w świecie nie miałam pojęcia, że dojdę do takiego odkrycia. To spowodowało, że z wrażenia musiałam zrobić sobie małą przerwę.

Następnego dnia rano oboje szykowaliśmy się na spotkanie. Piotr siedział i oglądał TV czekając, aż się ubiorę. Rąbkiem ucha usłyszałam słowa z filmu, który wydawał mi się znajomy. Zobaczyłam, że ogląda „Jezus Zbawiciel – ewangelię wg św. Jana” i dokładnie fragment pogrzebu Jezusa ! Wiedząc, że to nie przypadek…

  • Kto go zrobił ?
  • Kto go wygładził ?
  • Kto go obrobił na obrabiarce ?
  • No właśnie ! – … jak ja się wzruszyłam ! W tak cudowny, nieoczekiwany sposób Ojciec wytłumaczył mi co dręczyło mnie od tygodnia.

Oglądamy dalej film, gdzie Maria Magdalena widzi aniołów…

  • Naprawdę widziała siedzących dwóch aniołów ? – byłam pełna wątpliwości.
J 20; 11 Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu 12 i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. 
  • Nie przypominam sobie tej sceny.
  • ???!!!
  • Ciekawe, czy w ogóle tam byli… – zaczęłam się zastanawiać. 

CDN…

Zmartwychwstanie Jezusa, jak było naprawdę. (1)

Krótka przerwa w dzienniku.  


KTÓRA EWANGELICZNA WERSJA ZMARTWYCHWSTANIA JEST PRAWDZIWA ?

To była prawdziwa przygoda. Bez pomocy Ojca nie dałabym rady nawet zbliżyć się do prawdy. Wiele ciekawych informacji i tajemnic wyszło przy tym na światło dzienne. By spojrzeć z pełnym zrozumieniem na to co się wydarzyło, trzeba połączyć Ewangelie z realiami ówczesnych czasów oraz najnowszymi wynikami badań całunu turyńskiego, który bez wątpienia jest autentystyczny.


Rytuały pogrzebowe u Hebrajczyków a pogrzeb Jezusa.

1. Czy pogrzeb mógł odbywać się także podczas szabatu ?

Wszyscy czterej Ewangeliści wspominają, że Jezus został ukrzyżowany niedługo przed rozpoczęciem szabatu.

MT; 1 Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób.
M; 42 Pod wieczór już, ponieważ było Przygotowanie, czyli dzień przed szabatem,
Łk; 54 Był to dzień Przygotowania i szabat się rozjaśniał.
J; 1 A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno,

Tradycja palestyńska przez cały pierwszy wiek preferuje szybki pochówek. W Ew. Marka 5;38 od razu rozpoczynają się przygotowania do pogrzebu córki Jaira, w Janie 11 zostaje pochowany Łazarz w dniu jego śmierci. Według Miszny Sanhedryn 6.6, zwłoki mogły być niepochowane tylko przez jedną noc i to w rzadkich przypadkach, gdy potrzeba było więcej czasu na przygotowanie całunów, trumny…

lub

Zamiast odbywać pogrzeb w późno piątkowe popołudnie, pogrzeb może zostać przełożony na niedzielę, ponieważ pogrzeby nie mogą odbywać się w szabat ani w Dzień Pojednania. I chociaż rabini jednorazowo dopuszczali pogrzeby w pierwszy dzień świąt, to pod warunkiem, że pewne funkcje były wykonywane przez Gojów i uważali drugi dzień Jomnowu za dzień powszedni aż do śmierci (Beẓah 6a). https://www.jewishvirtuallibrary.org/ancient-burial-practices

Rozpoczęcie szabatu wyznacza naturalny rytm wschodu i zachodu słońca, w każdy piątek roku ta godzina jest nieco inna. https://www.chabad.org/calendar/candleLighting_cdo/locationId/247/locationType/1/jewish/Candle-Lighting.htm#locationId=247&locationType=1&tdate=4/27/2018

Jezus został ukrzyżowany w kwietniu mniej więcej 2000 lat temu. Na szczęście godziny zachodu słońca przez tysiąclecia nie ulegają zmianom. Ponieważ nie wiemy kiedy dokładnie „umarł” Jezus trzeba przyjąć jakąś średnią i średnia z 30 dni miesiąca kwietnia wskazuje, że zmierzch rozpoczyna się mniej więcej o 18.20-25. Wtedy oficjalnie zaczyna się szabat, zapalanie świec (Łk; 54 szabat się rozjaśniał) i zakaz dla Hebrajczyków wszelkiej pracy.

Przyjmuje się, że Jezus umiera o godzinie 15,00. Jego rodzina, uczniowie jako Hebrajczycy zobligowani są do przestrzegania zasad szabatu. Mają więc tylko około 3,5 – 4 godziny, aby pochować Jezusa zgodnie z tradycją.

Pytanie; czy mogli zdążyć w ciągu 3,5 godzin zdjąć z krzyża, obmyć, namaścić ciało, przenieść do przygotowanej wcześniej groty ? Groty, która na szczęście znajdowała się blisko Golgoty ? (Jan; złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu). Teoretycznie tak, ale jest jedna kwestia. Nie mieli tych 3,5 godzin.

Wszyscy czterej ewangeliści zgodnie twierdzą, że dopiero po śmierci Jezusa, czyli po 15.00;  Józef udaje się do Piłata o pozwolenie na wydanie Jego ciała. (M; 48 Piłat zdziwił się, że już skonał).

Mt; 57 Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. 58 On udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. 
M; 42 Pod wieczór już, ponieważ było Przygotowanie, czyli dzień przed szabatem, 43 przyszedł Józef z Arymatei, poważny członek Rady, który również wyczekiwał królestwa Bożego. Śmiało udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. 44 Piłat zdziwił się, że już skonał. Kazał przywołać setnika i pytał go, czy już dawno umarł. 45 Upewniony przez setnika, podarował ciało Józefowi. 
Łk ; 50 Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. 52 On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. 53 Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. 54 Był to dzień Przygotowania i szabat się rozjaśniał. (zapalanie świec). 
J; 38 Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało.

To dopiero Józef zdejmuje ciało z krzyża, nikt wcześniej. 

Ile więc trwało dotarcie do Piłata, czekanie na potwierdzenie setnika, załatwienie formalności i powrót do krzyża ?! Godzina ? A może dłużej ? Jest jedna wskazówka. Jak udowadniają naukowcy człowiek, który został przykryty całunem wykazywał już oznaki pośmiertnego stężenia. (!)

Po około 1-3 godzinach po śmierci stężeniem pośmiertnym zostają objęte mięśnie mimiczne twarzy oraz drobne mięśnie palców i rąk. W pozostałych partiach mięśni stężenie rozwija się w ciągu 6-12 godzin i do tego czasu po przełamaniu (siłowym zgięciu kończyny w której wytworzyło się już stężenie pośmiertne) ponownie się rozwija aczkolwiek nie jest już tak wyraźne. Charakterystyczne ułożenie zwłok (lekkie zgięcie w stawach łokciowych i kolanowych oraz zaciśnięcie palców rąk) jest wyrazem przewagi mięśni zginaczy nad prostownikami.

Jednak w bardzo rzadkich przypadkach po gwałtownej śmierci i skrajnym wyczerpaniu sztywność pośmiertna może być szybciej, a nawet natychmiastowa. (http://www.kryminalistyka.fr.pl/forensic_czas.php)

W oparciu o znajomość procesu krzepnięcia krwi, który odbywa się w kilku etapach, eksperci medycyny sądowej stwierdzili, że ciało zostało zawinięte w Całun mniej niż dwie i pół godziny po śmierci i pozostawało w nim od 36 do 40 godzin.                        http://januszgnat.nazwa.pl/czytelnia/04/05/09.html

Swego czasu nieżyjący już prof. Robert Bucklin z Chicago — lekarz hematolog, światowej sławy specjalista medycyny sądowej — jako pierwszy zwrócił uwagę, także lekarzom, że wystarczy przez chwilę spojrzeć na wizerunek martwego Człowieka na Całunie, żeby mieć całkowitą pewność medyczną, że są to zwłoki mężczyzny w stanie stężenia pośmiertnego (rigor mortis). Stężenie pośmiertne trwa około 36 godzin, jak twierdzą uczeni różnych dyscyplin od co najmniej kilkudziesięciu lat, i mija po 40 godzinach. Na Całunie mamy świadectwo zesztywnienia całego ciała. Całun jest więc bezspornym dowodem śmierci człowieka, który się w nim znajdował w okresie stężenia pośmiertnego. https://nauka.wiara.pl/doc/469536.O-plotnach-pogrzebowych-Chrystusa

A więc z jednej strony mamy relację ewangelistów, że Józef przez określony czas załatwia z Piłatem formalności, a z drugiej strony potwierdzenie naukowców, że ciało Jezusa zostało zawinięte w płótno do dwóch i pół godziny po śmierci. Nikt nie ma wątpliwości, że Jezus był skrajnie wyczerpany, a więc i pośmiertne stężenie mogło być znacznie szybciej niż 2,5 godziny. 

2. Obmycie i namaszczanie ciała przed szabatem ?

Gdy tylko śmierć była pewna, oczy zmarłego były zamknięte; zwłoki zostały umyte, a następnie owinięte i związane. Według żydowskiego traktatu Semahot z III wieku ne mężczyźni mogli jedynie przygotować zwłoki mężczyzny, ale kobiety mogły przygotować zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Źródła literackie często sugerują, że do obmycia używano perfum lub maści. Ciało było owinięte i związane paskami materiału.

Niewiele czasu do szabatu zostaje i rodzi się pytanie; czy w takim razie zdążyli namaścić ciało Jezusa ? Pytanie ważne, ponieważ od tego czy zdążyli, czy też nie zależy która z wersji zmartwychwstania jest bliższa prawdy. (!)

Po pierwsze; jedynie trzech ewangelistów wspomina o maściach, olejkach lub wonnościach.

Mt; ----------
M; 1 Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa. 
Łk; 1 W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności.
J; 40 Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. 

Po drugie; Mateusz w ogóle nie wspomina o namaszczaniu, jakby to było dla niego nieistotne albo raczej oczywiste. Marek i Łukasz piszą, że kobiety przyszły namaścić dopiero w niedzielę rano, co im się oczywiście nie udaje, bo w międzyczasie ciało Jezusa po prostu… „jakimś cudem„ zniknęło.

 M; 1 Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa. 2 Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. 
Łk; 1 W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności.

Wielu badaczy zadaje sobie pytanie; gdyby nawet z braku czasu nie zdążono namaścić ciało po co to robić po tak długim czasie, kiedy jest już w stanie rozkładu ? Nie ma to większego sensu. Tylko Jan pisze wyraźnie, że taki obrzęd został dokonany zaraz po zdjęciu ciała z krzyża.

Jaka jest więc prawda? Ta rozbieżność między apostołami zajęła mi głowę na bardzo długo. Pomyślałam w końcu, że spytam…

  • Czy był umyty i namaszczony ?
  • Był.
  • …….. – dreszcze w takich chwilach przechodzą po ciele, bo zdaję sobie sprawy, że dotykam czegoś naprawdę świętego, najświętszego.

Jan jest najbliżej prawdy; Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania.i dopiero złożono do grobu. 

Jan podaje jeszcze jedną ciekawą informację; Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu.

Laboratoryjne badanie całunu potwierdzają obecność mirry i aloesu. (!)   http://www.calun.org/strony/mirra/slady.html

A więc ciało Jezusa bez wątpienia zostało namaszczone, może pośpiesznie, może niedokładnie, ale zgodnie z zasadami  było przygotowane do dalszego pochówku.

Rodzi się pytanie. Jeśli nawet według Marka i Łukasza kobiety nie dokonały namaszczania przed szabatem, dlaczego nie przyszły do grobu zaraz po zakończeniu szabatu ? Jeszcze w sobotę późnym wieczorem ? Pojawiły się dopiero w niedzielę rano. Po co przyszły tak naprawdę ? Pytam się Ojca;

  • Czy kobiety przyszły dokończyć namaszczanie ?
  • Nie miały co kończyć co zrobiły.
  • Przyszły zobaczyć, czy coś się dzieje.
  • Chciały zobaczyć i być.

Relacja Jana jest prawdziwa, ale i Mateusza, który przecież napisał; 1 Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. Kobiety przyszły do grobu, bo taki był zwyczaj ! Chciały zobaczyć i być.

Mt; 1 Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. 
J; 1 A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. 

Źródła literackie, w tym Jan 11 , zgadzają się, że przez pierwsze siedem dni najbliższa rodzina pozostawała w domu w żałobie. Jeżeli w tym czasie żałobnicy opuścili dom, przypuszczano, że pójdą do grobowca. W Ewangelii Jana 11 Mary opuszcza dom rodzinny, a sąsiedzi i przyjaciele zakładają, że „idzie do grobu, aby tam płakać” ( Jan 11,31 ).

Kobiety nie przyszły w niedzielę rano z wonnościami, aby dokończyć namaszczenie jak sugeruje to Marek i Łukasz. Nie było już takiej potrzeby. Ciało było namaszczone zgodnie z obrzędem hebrajskim jeszcze w piątek, jeszcze przed szabatem. Czas między śmiercią Chrystusa a rozpoczęciem szabatu był napięty, aczkolwiek wystarczający, aby pochować ciało zgodnie z ówczesnymi rytuałami pogrzebowymi.  

Peter Kirby : „Nie było czegoś takiego jak drugie namaszczenie. Ciało zostało umyte i namaszczone przed umieszczeniem ciała w grobowcu lub grobie. Nie tylko jest to żydowskie zwyczaje pochówku, ale także zdrowy rozsądek, że ciało zostanie oczyszczone z potu lub krwi przed owinięciem w płótno (zwykle białe). Ponownie nie ma żadnego przykładu dla ludzi udających się do trupa po jego pochowaniu, usunięcia całunu i namaszczenia trupa po raz drugi (ponieważ byłby już wcześniej umyta / namaszczona).[„Sprawa przeciwko pustemu grobowi” w The Empty Tomb , Eds. Price & Lowder (Prometheus, 2005), 243.]
Hans van Campenhausen : „Pragnienie namaszczenia”, trzeciego dnia „, martwe ciało już zakopane i owinięte w płócienne płótno, jest jednak jakkolwiek wyjaśnione, nie zgodnie z żadnym znanym nam zwyczajem …”[Tradycja i życie w Kościele; Eseje i wykłady z historii Kościoła , tłum. AV Littledale (Fortress, 1968), 58. (Cytowany przez Petera Kirby)] https://beliefmap.org/jesus-resurrected/tomb-empty/mary-witnessed/wouldnt-visit

CDN…

Mały, wszystkim zadrży serce.

05. 12. 18 r. Warszawa.

  • Ojciec powiedział mi dzisiaj, że wczoraj to był Melchizedek, nie Chrystus.
  • Jak to możliwe?
  • To wyższa matematyka.
  • Niedługo nie będziesz musiała w ciemności światła używać, bo światło będziesz miała.
  • ……. – zamilkliśmy próbując zrozumieć sens tych słów.
  • A dajcie mi wszyscy święty spokój ! – Piotr wybuchł zmęczony kolejną zagadką.
  • …….. – … a ja wybuchłam śmiechem. Jego reakcja była bezcenna.
  • Mam nadzieję, że wszystko wraca do normy.
  • Mały, nie zapomnij o „ślubie”, o otwieranych czach.
  • Nie wszystko wraca do normy.

06. 12. 18 r. Warszawa.

Od kilku dni codziennie boli mnie głowa, codziennie biorę silne tablety, dzisiaj jednak postanowiłam nie brać i pójść z bólem na kawę. Siedzę przy stoliku i zaciskam zęby.

  • Ojciec cię pyta….
  • Boli głowa ?
  • ……. – przytakuję.
  • To przygotowanie na AJ.
  • ……. – uśmiecham się.

Skrót AJ nie wziął się znikąd. Analizując teksty często natrafiałam na skróty różnych ksiąg w Biblii, których nawet nie znałam. Choćby BA – Księga Barucha. Pomyślałam wtedy w duchu, głupio oczywiście, że niektórzy to mają pomysły z tymi skrótami. Dla laika to sama udręka, żeby zrozumieć o którą księgę chodzi. Ojciec mówiąc AJ dał mi znać ponownie, że doskonale słyszy moje myśli.

  • Czyli chodzi o zwiększenie możliwości mojej intuicji ? Ale ja mam jeszcze wiele pytań dotyczących Ewangelii.
  • Pomyśl o obowiązkach, a nie to co się należy.
  • To ostatni rozdział przepasany z tym, co się zacznie dziać z twoim mężem, a Moim Synem.
  • ?!
  • Jestem Twoim synem ? – Piotr się ucieszył i speszył jednocześnie.
  • Adaptowany –bo „rodzony” jest tylko jeden.
  • To jest ostatni rozdział twojej księgi, Mój Kałamarzyku.
  • A to nie fala będzie ostatnim rozdziałem ? – zdziwiłam się, bo co ja mogę o AJ napisać ?
  • To jest jedno. AJ i fala.
  • Bo jest jeszcze jeden koń.
  • Taaaak ?
  • Koń nadziei.
  • Może uda się zatrzymać tych czterech.
  • Po to jest ta fala.

  • Ratujmy swoje dusze, tak winni ludzie powiedzieć.
  • I to jest twoje zadanie.
  • Wykonasz pracę pilnie i czeka cię nagroda, więc musisz przy nim być.
  • Dlatego powiedziano „poświęcona kapturowi”.
  • Musisz połączyć w całość.
  • To jest twoje ostatnie zadanie.
  • To ci przeznaczyłem na koniec twojej drogi.
  • Skończysz, wydasz i wrócisz do Domu. Prawdziwego.
  • Tam się naprawdę wyśpisz, widzę jak się męczysz.
  • ……. – robię oczy taaaak wielkie, że zaraz mi wypadną. Już nawet nie czuję bólu głowy.
  • Ale… AJ mogę rozpracowywać najwyżej w kilka miesięcy… – … bo co tu pisać i tak jej nie rozumiem.
  • Przeceniasz swoje możliwości.
  • To potoczy się dłużej, aż do momentu jego wniebowstąpienia.
  • ???!!! – chodzi o Piotra ? Dziwię się. 
  • Będziesz to opisywać wszystko.
  • O nic się nie martw, o chleb, o to za co wydasz.
  • Widzę tą okładkę, cała złota, koło w środku i napisane Bóg. Środek gładkie złoto, wytłoczone, reszta garbowane.

  • Niedługo wszystko się zacznie po co zostaliście powołani.
  • Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego.
  • Kiedy się zacznie ?
  • Uważaj, to są ostatnie dni spokoju.
  • Zapraszam cię do ostatniej biesiady, Mój Synu.
  • ……. – Piotr robi oczy.
  • To brzmi jak do ostatniej wieczerzy…
  • Potraktuj tą wiadomość poważnie.
  • Nie będzie do ciebie dostępu.
  • Mały, wszystkim zadrży serce.
  • Więc musisz być.


Dopisane 16. 08. 2019 r.

  • To ostatni rozdział przepasany z tym, co się zacznie dziać z twoim mężem, a Moim Synem.

Nawet nie wiem jak to wytłumaczyć. Między Piotrem (dokładnie między tym, który się w nim budzi ), a AJ jest ścisły związek. Nie będzie można zrozumieć AJ nie czytając tego dziennika i dlatego wyjaśnienie Apokalipsy to będzie ostatni rozdział.


  • Mów do niego jak do Melchizedeka. Zobacz kiedy żył, zadaj mu z tego zakresu pytania.

Poczytałam oczywiście. Wiele jest artykułów naukowych i mniej naukowych, ale ten akurat podał proroka Melchizedeka w „pigułce”.

‚Tajemniczy król Salemu;” www.przemeknowakowski.wordpress.com/2016/04/02/tajemniczy-krol-salemu-ponadwymiarowi-2015/

W Biblii imię tego męża pojawia się zaledwie trzy razy. Po raz pierwszy występuje on w Księdze Rodzaju, gdzie opisano go jako króla kapłana, który wyszedł na spotkanie Abrahama wędrującego do Kanaanu. Patriarcha dopiero co uporał się w bitwie z koalicją czterech królów kananejskich, więc panujący na tych ziemiach Melchizedek powitał go chlebem i winem, gratulując zwycięstwa. Nie byłoby w tym zapewne nic dziwnego, gdyby nie kilka okoliczności. Po pierwsze triumfujący Abraham przyjmuje błogosławieństwo od nieznanego wcześniej lokalnego dygnitarza i oddaje mu dziesiątą część wszystkich swoich trofeów. Po drugie traktuje go jak kapłana, choć w ówczesnej tradycji nie występowała jeszcze taka funkcja, a po trzecie Melchizedek nie był Żydem, ba, nie wyznawał nawet tej samej religii co Abraham.

  • Czy M. był Żydem ?
  • Był mędrcem.
  • Słyszał Ojca ?
  • Tak.
  • Dlaczego Melchizedek jest taki ważny ?
  • Jest zapowiedzią przyjścia Chrystusa.

Biblia niewiele mówi na temat samego Melchizedeka. Opisano go jako króla Salemu i kapłana Boga Najwyższego. Salim lub Salem było miastem położonym w Dolinie Jordanu, a jego nazwa wywodziła się od słowa „szalom”, czyli pokój. Z czasem dodano do tego wyrazu początkowy człon „jeru”, kojarzony z miejscem, w którym Abraham miał ofiarować swego syna Izaaka, przemianowanym później na wzgórze Moria. Możliwe, że Melchizedek był po prostu królem Jerozolimy, a jego tytuł oznaczał „władcę pokoju”, przybywającego z innego, nieznanego nam świata. Inna z hipotez zakłada, że był on jednym z pasterskich królów Egiptu (!), którzy zbudowali Wielką Piramidę – jedyny z siedmiu cudów świata, który przetrwał do dzisiejszych czasów.

  • Czy był władcą Jerozolimy ?
  • Tak. Był wielkim kapłanem, zawsze sprawiedliwy. Oddawał co się należało.

W „Liście do Hebrajczyków” możemy przeczytać, że ów tajemniczy mąż, który wyszedł na powitanie Abrahama jest „bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie ma ani początku dni, ani też końca życia, upodobniony zaś do Syna Bożego”. Choćby z tego krótkiego fragmentu odczytać możemy szokującą informację: otóż Melchizedek nie ma rodziców, gdyż jest wieczny. Czyżby był więc postacią niematerialną, przybywającą do nas z innego wymiaru? Biblia na ten temat milczy. Król kapłan pojawia się na kartach świętej księgi chrześcijan od razu jako dojrzały mężczyzna, a po epizodzie z Abrahamem ślad po nim się urywa. A jednak wspomniano o tym spotkaniu i o zależności patriarchy od witającego go Melchizedeka, mimo że ten nie miał żydowskich korzeni.

  • To był człowiek ? Umarł normalnie ?
  • Nie był wzięty za życia, urodził się jak Chrystus, jak człowiek, jak każdy.

Innego, równie niesamowitego wyjaśnienia dostarcza nam „Druga Księga Henocha”. Czytamy tam, że Melchizedek poczęty został tak samo, jak później Jezus, przez Ducha Świętego; zrodziła go zaś niepokalana Sopranima.

  • Został poczęty jak Jezus ?
  • Nie był poczęty przez Ducha.

Jeszcze śmielszy wniosek pojawił się w gnostycznych pismach odkrytych w 1945 roku w Nag Hammadi. Zgodnie z tamtejszym zapisem Melchizedek nie był nikim innym, jak tylko samym Jezusem, który tak jak swoje późniejsze wcielenie żyje, naucza i zmartwychwstaje po śmierci.

Nie był Jezusem !

Wy, chrześcijanie, mówicie nam, że Jezus może być naszym arcykapłanem, (…) ale kapłan musi mieć rodowód udowadniający, że pochodzi z pokolenia Lewiego jakkolwiek wy sami przyznajecie, że Jezus pochodzi z pokolenia Judy. Przepraszamy bardzo, ale dla nas Abraham jest nadrzędnym przywódcą i przykładem. My nie uznamy Jezusa”. Co na to święty Paweł? Otóż powołuje się w debacie właśnie na casus króla Salemu: „Wspomnijcie Melchizedeka, zapis w Księdze Wyjścia wykazuje, że tak wielki kapłan nie ma rodowodu; a Mesjasz jest zarówno królem, jak i kapłanem, którego kapłaństwo jest na wzór Melchizedeka. Abraham był pośledniejszy niż Melchizedek. Powinniście więc przesunąć nacisk z Abrahama na Jezusa i przestać uważać, że kwestia rodowodu jest tak ważna. Jeżeli zastanowicie się, w jakim stopniu Melchizedek jest pierwowzorem Jezusa, wówczas lepiej zrozumiecie to, czego dokonał Chrystus”. Czyżby więc sam święty Paweł uważał, że osoba Melchizedeka ma głęboki związek z Synem Bożym?

  • Jaki jest związek Melchizedeka z Jezusem ?
  • Protoplasta.

Znaczenie protoplasta; 1.założyciel rodu 2. coś, od czego wywodzi się jakaś rzecz

Tak krótka odpowiedź może sugerować, że był założycielem Jerozolimy, ale także i fakt, że Melchizedek wiedział o nadejściu Mesjasza, a Jezus wzorował się na Melchizedeku. Zdradzę coś z mojego źródła. Znali się na długo przed pojawieniem się w tym świecie.

Masz tylko Mnie, a więc masz wszystko.

03. 12. 18 r. Warszawa.

Ślub to jedno, a Ewangelie to drugie. Nadal mam pytania. 

Dz. A 4;32 Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. 33 Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę. 34 Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je 35 i przynosili pieniądze [uzyskane] ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby. 36 Tak Józef, nazwany przez Apostołów Barnabas, to znaczy "Syn Pocieszenia", lewita rodem z Cypru, 37 sprzedał ziemię, którą posiadał, a pieniądze przyniósł i złożył u stóp Apostołów. 

Czytam na głos akcentując imię Barnabas…

  • Słyszę… Samarytanin.
  • Tak ? Ale mi chodzi o to, czy dla Boga wspólnota majątkowa to rzeczywiście idealne społeczeństwo ? Przecież to jak niemal komunizm.
  • Tego nie zrozumiesz, ale powiem ci…
  • Ten, który ma mało, zabiorą mu wszystko.
  • Ten, który ma dużo dostanie więcej.
MT 25, 14-30 29 Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. 30 A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów". 

Także jest w ewangelii wg Tomasza; (p.40,16-18) Rzekł Jezus: „Temu, który coś ma w ręku dodadzą, a temu, który nic nie ma i to niewiele, co ma, zabiorą”.

Chodzi o wiarę, a nie o majątek. Jeśli ktoś wierzy naprawdę, Niebo go wynagrodzi. Kiedy tej wiary jest ledwo, ledwo, z czasem straci i to ledwo.

Dobry samarytanin”; człowiek litościwy, miłosierny, pielęgnujący chorych’; wyr. rzecz., bibl. (Nawiązanie do ewang. przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, który jako jedyny zatrzymał się przy człowieku obrabowanym przez zbójców, poranionym i ledwo żywym, ulitował się nad nim, opatrzył mu rany i zaopiekował się nim.


Wieczorem oglądamy program o pięknych domach bogatych ludzi żyjących „gdzieś tam”…

  • Do trzydziestki miałbyś wszystko, a tak nie masz nic.
  • Masz tylko Mnie, a więc masz wszystko.
  • ……. – szybko zanotował te słowa, żeby nie zapomnieć.
  • Co mam dalej robić ?
  • Pokazuję co masz robić.
  • Nie martw się, przejdziesz tą drogę, wkrótce meta.
  • Ciebie chronię ponad wszystko i ponad wszystkich, Mały.
  • Wszystko odbija co idzie do ciebie, zaufaj Mi.
  • Pamiętaj, że największa rozmowa to milczenie, niech inni mówią.
  • Mam milczeć ? – Piotr się dziwi.
  • Tylko słuchaj.
  • Coraz mniej mów.
  • Nawet do mnie ? – teraz to ja się zaczynam dziwić.
  • Daj spokój, Kałamarz.

Pewnie chodzi o to, że kiedy Piotr z kimś rozmawia potrafi tego kogoś zagadać. A prawdziwe bogactwo informacji wynika ze słuchania innych.


04. 12. 18 r. Warszawa.

  • Chciałam spytać Ojca… Oprócz 4 Ewangelii jest kilka …
  • Znacznie, znacznie więcej – przerwał.

Rzeczywiście jest ich znacznie więcej;   https://wydawnictwowam.pl/sites/wam/files/77129_st.pdf

  • Ooook… Ewangelia wg. Tomasza.
p. 51,18-26 Rzekł do nich Szymon Piotr: „Niech Mariham odejdzie od nas. Kobiety nie są godne życia”. Rzekł Jezus: „Oto poprowadzę ją, aby uczynić ją mężczyzną, aby stała się duchem żywym, podobnym do was mężczyzn. Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios”.
  • Czy Mariham to MM ? Moim zdaniem na pewno. Według badaczy również, bo MM miała na pieńku z Piotrem. Poza tym to Maria z Magdali, nie Magdalena.
  • Mów do niego jak do Melchizedeka.
  • !!! – zgłupiałam.
  • Zobacz kiedy żył, zadaj mu z tego zakresu pytania.
  • ……. – znowu zgłupiałam.
  • Znowu niezadowolona ?
  • Nieeeeee – przeciągnęłam mając nadzieję, że się Ojciec nie zorientuje, że faktycznie byłam niezadowolona. Chciałam odpowiedzi, a tu jakiś Melchizedek. 
  • Chce co chce, a nie to co Ja chcę.
  • Córko, jak długo będziemy tę linę przeciągać ?
  • Zapamiętaj inicjały, AJ !
  • To jest najważniejsze dla ciebie, resztę pomiń.
  • ……. – Piotr się roześmiał widząc moją minę.
  • Co to za inicjały ?
  • ……… – szukam szybko w myślach.
  • Apokalipsa Jana ! AJ ! 
  • Od razu wiedziała, widzisz Mały ?
  • Ale apokalipsa jest taka skomplikowana – jęknęłam.
  • Nie dla ciebie.
  • Konie nazwałaś po swojemu, a nie po biblijnemu, a to jednak to samo.
  • ……. – zgłupiałam do reszty.

Wczoraj oglądaliśmy finał „Jeden z dziesięciu”. Padło tam pytanie jakiej maści były „cztery konie apokalipsy”. Uczestnik podał błędną odpowiedź, więc prowadzący teleturniej pan Sznuk wymienił; biały, rydzy, wrony, płowy.

  • Rany julek ! Nie może powiedzieć czarny, siwy i brązowy !? Przecież to to samo ! – wyrwało mi się. Po co aż tak utrudniać sobie życie zamiast mówić prosto. 

Nie sądziłam, że Ojciec też ogląda.  Jakiś czas temu na Jego wyraźne życzenie już przerabiałam AJ i teraz znowu mam do niej powrócić ? – http://rozmowyzniebem.pl/wp/apokalipsa-sw-jana-losy-tego-swiata-sa-przypieczetowane/ Skończyłam czytać Nowy testament, cały… oprócz Apokalipsy. Nie wiedzieć czemu gdy tylko zaczynałam ją czytać, zaczynałam też straszliwie ziewać i momentalnie mnie usypiała. Dlatego odłożyłam ją na potem… A tu słyszę, że ma być na teraz.

  • Ciekawe dlaczego…Ten „ślub”, ta wizja z kapturem… Coś się zmieni chyba… – zamyślam się.
  • Twój mąż jest bardzo pragmatyczny, takiego jeszcze nie znalem.
  • Rozporządza pieniędzmi, każdemu płaci i dobrze, ale rozporządza pieniądzmi Moimi.
  • Czy ufasz jemu czy Mi ?
  • Tobie Ojcze.
  • A Ja w nim jestem.
  • To jemu też ufam.
  • Mała, musimy zrobić to co zrobimy.
  • Widzisz jaka ta Biblia prosta, ale ty nie będziesz płakać, bo będziesz to rozumiała.
  • Wiesz po co on jest.
  • Czytaj to i rozkładaj na proste.
  • No nie da się zrozumieć AJ – myślę przestraszona.
  • A mogę pytać ?
  • Z tego zakresu na pewno.
  • Poświęcona kapturowi znaczy, że będzie zakonnikiem, czy jak zakonnik ?
  • To drugie. Twoja wizja się sprawdzi.
  • Staniesz na wzgórzu w brązowym habiciedo Piotra. 
  • Dasz im ten deszczyk upragniony życia.
  • Będą się tak cieszyć i nie zauważą, kiedy odejdziesz.

Ojciec nawiązuje do dawnej wizji, która się powtarzała wielokrotnie.

Stoję na wzgórzu, poniżej tysiące ludzi, stałem w brązowym habicie, kaptur przysłaniał mi połowę twarzy. Wyciągnąłem ręce ponad ludźmi i zza mnie wypływały kule, dwa razy po 3 kule, sześć kul, ja nimi sterowałem, a one mnie słuchały... Takie rzeczy widziałem. Miałem habit opuszczony na oczy, nie chciałem być rozpoznany, a kiedy kule popłynęły nad ludźmi to pękły, posypały się z nich konfetti jak manna. To była jakaś energia, jak to się sypało ja odszedłem... i ja w tym momencie… to znaczy ciało zniknęło, a habit spadł na ziemię. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/05/04/gdyby-wszyscy-mieli-miod-i-mleko-to-wpadliby-w-obojetnosc-i-nicosc/
  • Co to wszystko znaczyć będzie w realu…. – myślę szybko, bo przecież nie stanie na szczycie wieżowca i …
  • Wiesz, że ci ludzie w Niebie mają świadomość, czują, obserwują ? – Piotr przerywa moje myśli.
  • Chcesz powiedzieć, że nie są zombie ?
  • Noooo… – cieszy się jak dziecko.
  • Zombie to wymysł ludzi.

Piotr poszedł zrobić egzorcyzmy. Gdy wrócił…

  • Modlę się Panie Jezu Chrystus zmiłuj się nad nami wszystkimi…
  • A ty się nad nimi zmiłujesz ?
  • Tak, i modlę się dalej… Odpuść nam nasze winy
  • A ty im odpuścisz ?
  • Taaaak …
  • Na koniec stanął przede mną mężczyzna, w długiej szacie… Patrzę na niego i myślę skąd on się tu wziął !… Wyglądał jak Chrystus, ale… Miał ciemno blond włosy i bardzo jasne niebieskie oczy… Mrugnąłem oczami i już go nie było.
  • Taaak ? Opisz dokładnie.
  • Normalnie stał ! Miał z 2 metry wzrostu, musiałem zadzierać głowę, był i zaraz go nie było ! – wzruszył ramionami.

Wierzę mu. Kiedy zobaczyłam dziurę w ścianie z czeluścią trwało to kilkanaście sekund. Gdy zamknęłam na chwilę oczy i otworzyłam już jej nie było. Mają jakąś swoją technologię, której nijak nie mogę zrozumieć.

  • Na sam koniec usłyszałem Ojca.
  • Będziesz pamiętać co powiedział Mój Syn ?
  • Czyli to był Jezus !
  • Nie mam pojęcia, niby podobny, ale miał bardzo jasne oczy… Ojciec musi być wkurzony na mnie.
  • Ojciec nigdy nie jest wkurzony. Może być zawiedziony.
  • Za co ma być wkurzony ?
  • W kościele Ojciec złapał moje przekleństwa i zamienił w śnieg. Powiedział …
  • Skoro mamy zimę zamienię w śnieg, choć wolałbym wiosenne słońce.
  • ……..
  • Czy ty nie masz za dobrze ? Widzisz, słyszysz … 
  • Ola chce ci powiedzieć, że jest zazdrosna.
  • …….. – roześmiałam się. Oczywiście, że jestem !


Dopisana 14. 08. 2019 r.

  • Widzisz jaka ta Biblia prosta, ale ty nie będziesz płakać, bo będziesz to rozumiała.

Mogę zdradzić w tej chwili jedną rzecz; To co na Górze, to i na dole.

Wizja opisuje ceremonią liturgiczną w Niebie, która odpowiada uproszczonej liturgii odbywającej się raz w roku w Dniu Pojednania w starożytnej świątyni w Jerozolimie. Zgodnie z liturgią dawnej świątyni liturgia objawiona w AJ ma bardzo precyzyjny porządek chronologiczny, poczynając od ofiary Chrystusa i kończąc na ostatecznym sądzie na końcu historii. Decyzje podejmowane na Górze, mają przełożenie na dole. 

 

Ceremonia przejścia nastąpiła.

02. 12. 18 r. Warszawa.

Siedzieliśmy przy stoliku, kawa stygła, a Piotr widzę, że się waha…

  • Dowiedziałem się co to był za „ślub”. To był ten kolos, który wisiał w powietrzu – … i westchnął głęboko.
  • Hmm… – zadumałam się przez chwilę na jego słowami, bo czy na pewno ? Czy ma to sens ?
  • Dzwony biły w całym Niebie.
  • Nie jesteś już Piotr i nie jest już On.
  • Teraz jesteście jednością.
  • Powiedz Oli. To jest ta fala, która nadchodzi.
  • Wow…
  • Najważniejsze dwa dzwony białe biły, bo zdarzyła się rzecz wielka.
  • ……… – otwieram oczy szeroko.
  • Po dwóch tygodniach doszliśmy do prawdy.
  • Połączyłeś się na nowo.
  • Niebo świętowało.

Dzwony opisywał również Sigmund.

Zaczęłam analizować i szybko doszło do mnie, że te dwa tygodnie czekania na prawdę to była wielka dla nas próba wiary i zaufania. Zmroziło mnie to odkrycie, bo nie wiem, czy ten egzamin zdaliśmy.

  • Zdaliśmy ?
  • Ola na trzy, ty na minus trzy, ale zaliczony.
  • Czy mam o tym pisać ? I tak uwierzą nieliczni.
  • Uwierzą nieliczni, po nielicznych przyszedł.
  • Nie zdajecie sobie sprawy z wagi tego wydarzenia.
  • Noo… Ten pierścień dosłownie wsiąkł w mój palec, wtopił się i w tamtego. Stałem na tej karecie…
  • Rydwanie.
  • Nieee, to była kareta.
  • Jesus !!! Oczywiście wie lepiej ! – myślę w duchu.
  • Była bardzo długa, miała z 7 metrów, cała biała, białe konie, rzeźbiona, stałem pośrodku.
  • Przywołane imię już jest w nim.
  • Już jest z Piotrem.
  • Ceremonia przejścia nastąpiła.
  • Taki Piotr „bis” ?
  • Piotr „bis” niech ci będzie budzi się.
  • Ile potrwa to przebudzenie ?
  • Ile trzeba.
  • Powiem ci Chmurko, że nie jesteś dzisiaj sama.
  • ……. – patrzę na Piotra osłupiała. Po chwili dociera do mnie, że „z” lub „w” nim jest też ten „drugi”. O to Ojcu chodzi.

Głowa mnie zaczyna boleć, za głupia jestem na tą niebiańską mistykę.



Dopisane 12. 08. 2019 r.

Dla nielicznych czas wyjaśnić co się wydarzyło.

  • Nie zdajecie sobie sprawy z wagi tego wydarzenia.

Jest pewien fragment we wspomnieniach Richarda Sigmunda, na który zwróciłam uwagę dopiero niedawno. To umocniło mnie w przekonaniu jeszcze bardziej, że on faktycznie pozwiedzał Niebo. Nie przypadkowo widział Wielką Falę zwiastującą Wielką Chwałę Ojca na ziemi i nie przypadkowo widział i to;

Ojciec kazał mi wrócić do dziennika i czytać od początku twierdząc, że tam znajdę odpowiedzi na swoje pytania. I oczywiście miał rację. Pisząc kiedyś nie miałam wiedzy, aby zrozumieć co zapisałam. Dzisiaj sytuacja i moja wiedza jest zdecydowanie inna. Dzisiaj pewne słowa, rozmowy układają się w jedną całość.


Wszystko zaczęło się gdy;

13. 03. 17 r. 
- Usłyszałem coś niesamowitego... Zobaczyłem scenę. Widzę Ojca i aniołów, którzy stoją wokół Niego. To cała grupa aniołów, są wysocy, ja stoję za nimi i jestem najmniejszy. Bóg pyta ich... 
- A któż pójdzie do tego świata ? 
- Widzę, że każdy udaje, że ogląda swoje buty, mają schylone głowy i udają, że nie słyszą, po prostu nikt nie chciał iść. Wtedy ja się wychyliłem i powiedziałem... Oto jestem. 
- Ty...?  Więc idź …. i mnie przytulił. 

I tak anioł stał się człowiekiem. Białe stało się czarne.

04. 07. 15 r. 
- Wiesz dlaczego nie masz włosów ? 
- Żebyś zrozumiał tych, którzy ich nie mają …
- Wiesz dlaczego jesteś głodny ? 
- Żebyś zrozumiał głodnego … 
- Wiesz dlaczego jesteś człowiekiem ? 
- Żebyś zrozumiał jaką ciężką mają drogę, byś zrozumiał co znaczy ulegać pokusie... 
- Mój Mały...
03. 01. 15 r. 
- Z chwilą kiedy wybrałeś swoją drogę było wesoło i smutno, ale żeby z tego coś było trzeba połączyć białe z czarnym. 

. żeby z tego coś było, trzeba połączyć białe z czarnym.

… Połączyć Niebo i ziemię. Nasza rozmowa sprzed kilku dni;

  • Ojcze, czy anioł może żyć tutaj i jednocześnie na Górze ?
  • On nie może być w 2 czy 3 osobach naraz.
  • Ten przywilej należy do Mnie.
  • Śpi u Mnie.
  • Kiedy On będzie otwierał oczy, ty będziesz spał.

Od kilku lat Piotr dostawał dwie powtarzające się wizje. Zauważyliśmy, że były one jak dwa osobne filmy emitowane w odcinkach. Podkreślę jeszcze raz, że wizje dla nas są niezmiernie ważne. Niektóre są wspomnieniami, niektóre pokazują to co na Górze, to co na dole,  a niektóre niosą ze sobą konkretne informacje, ponieważ łatwiej jest pewne sprawy pokazać niż powiedzieć. Pierwszy „film” dotyczący pobytu w białym domku opowiada metaforycznie o budzeniu świadomości człowieka. Drugi film opowiada o budzeniu śpiącego anioła.


BIAŁY DOMEK

10. 05. 12 r. 
Nad ranem miałem bardzo głęboką wizję; Starszy człowiek z długą białą brodą, ubrany na biało (biała długa szata) prowadził mnie za rękę. Szliśmy długą białą aleją do białego domu. Kiedy weszliśmy do środka pokoje, które powinny być małe zrobiły się ogromne, z kolumnami, wszystko białe. Starzec chciał wprowadzić mnie do białego pokoju pełnego światła. Wydawało mi się, że tam ktoś ważny na mnie czekał. Boże, jesteś taki czysty, a ja Was ubrudzę. Poczułem się zawstydzony całą sytuacją.  A On spojrzał na mnie i uśmiechnął się ciepło. Było mi tak tak wstyd, tak bardzo wstyd… Czułem się tak brudny i niegodny tego, by wejść do tego pomieszczenia. Zakryłem rękoma oczy… Nie miałem siły podnieść głowy i spojrzeć w oczy staremu człowiekowi… Bez słowa, nadal trzymając mnie za rękę, poprowadził do drugiego pokoju na przeciwko. 
- Tam możesz poczekać. 
Starzec bierze mnie za rękę i prowadzi do pierwszego pokoju pełnego światła znajdującego się po prawej stronie. Ciągle mam zakryte oczy. Sadza mnie na białej, prostej i eleganckiej sofie. Zostawia mnie a sam wychodzi i idzie do pokoju obok. Raptem widzę co się dzieje dalej jakby z góry. Siwy mężczyzna zwraca się z uśmiechem do młodszego, tak samo ubranego, biała i długa szata, broda, jasne włosy; 
- On musi dojść do siebie. On nie jest jeszcze gotowy.
23. 04. 14 r. 
- Będzie ci się wbrew pozorom trudniej z tym żyło. 
- Czyż nie byleś prowadzony do domu ? Ty wiesz kto to był, czyż nie kazano ci czekać w pokoju i dojść do siebie ? 
- Więc niech się dzieje w pełnej świadomości. 
- Kiedyś znów staniesz przy Moim tronie, staniesz koło Mojego Syna, przyjdziesz mocniejszy jak nigdy.

26. 03. 16 r. 
Pokazał mu biały domek, w którym czekał i zakrywał ręką oczy, teraz czekał już z otwartymi oczami. 
- Twoja chwila nadejdzie.

24. 08. 17 r. 
- Właśnie wchodzimy z placu zabaw do przedpokoju.
-  A co dalej ? 
- Pokój. 
- A co w tym pokoju ? 
- Spotkanie. 
- Zobaczyłem ławeczkę zieloną z długimi belkami, po lewej stronie widzę drzwi zamknięte, a na dole smugę światła z pokoju. 
- Od niedawna tak siedzisz. Jedna chwila na Górze będzie ważniejsza niż całe twoje życie tutaj.
01. 10. 17 r. 
- Czuję, że jestem po kąpieli i stoję w przedpokoju. Czekam na wejście do pokoju… Nie wiem jak to wyjaśnić. 
- Przecież właśnie to zrobiłeś – rzeczywiście wszystko jest jasne, to odniesienie do pięknej wizji z białym domkiem.

 03. 10. 17 r. 
- Zawodzę cię czasami Ojcze. 
- Tak naprawdę nigdy mnie nie zawodzisz. To była nauka. Możesz wstać z kanapy i jesteś gotów. Doszedłeś do siebie. 
- Hmm… na tej kanapie nie mam już zamkniętych oczu, stoję wyprostowany. 
- Do wszystkiego potrzebny jest czas i ten czas nastał. 
- Co by to nie znaczyło, tak się stanie.
15. 10. 17 r. 
- Miałem piękną wizję pod krzyżem... Byłem w tym białym domku, otworzyły się drzwi, same. Pokazała się złota droga dokąd mam iść, świeciła na złoto... 
20. 10. 17 r. 
- Zobaczyłem, że postawiłem pierwsze kroki i czuję, że w pokoju są dwa fotele i dwóch mężczyzn, siedzą. Mam cykora...

17. 04. 18 r.  
- Słyszałaś ? Jedna z ostatnich lekcji. 
- Nie przesłyszałeś się. Siedzisz na tym tapczanie, ale już nie zakrywasz oczu rękoma. Siedzisz i czekasz. Jesteś gotowy.
 ....... - Piotr spojrzał w górę. 
- Patrzysz do góry ? A siedzę obok ciebie.

ALABASTROWY

  • Żeby oni wiedzieli kim ty jesteś…. I spojrzał w bok.
  • Zobacz.
  • Ja patrzę … Ciarki teraz dostaję na rękach… A tam stoi kolos !
  • To ty, Mały.

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/27/jak-ci-sie-podobalo-u-mnie/


05. 12. 08 r.  
Jestem na stałym lądzie, wchodzę do białej, świetlistej sali, przechodzę przez nią spokojnie i na końcu znajduję wąski pas mgły, tracę widoczność. W tej mgle poruszałem się po omacku. Spojrzałem w dół i zobaczyłem podłogę ze szkła, przez którą mogłem zobaczyć pod nogami cały wszechświat. Z tej mgły wyłania się powoli gigantyczna głowa z alabastru, głowa w hełmie, ta głowa była oparta o coś, miała zamknięte oczy, jakby spała. Zrozumiałem, że to moja dusza, że to ja. Dopóki żyję tutaj na ziemi, „on” tam będzie spał.
10. 08. 15 r. 
- Budzą tego misia, to pierwszy krok. 
- Co miało być powiedziane, zostało powiedziane. 
- Nazwał mnie misiem, jakbym był w zimowym letargu. Przypomniałem sobie tego śpiącego z alabastru, miałem uczucie, że to chodzi o niego. To było tak mocne, że ciągle mam to w głowie.

08. 09. 15 r. 
- Mam wrażenie, że ten alabastrowy powoli się budzi… 
- Ja cię kocham, a ty spisz... słyszę. 
- Ja cię kocham, a ty spisz, nie myśl tylko o Mnie, ale o rodzinie, a rodzinę masz wielką.

07. 11. 15 r. 
- Po co ci te przywileje, wszystko na ciebie czeka. 
Pokazał alabastrowego bez ducha. 
- Twój świat nie tutaj, nie z tego świata pochodzisz. Twoja światłość rozbłyśnie i porazi wszystkich nieprawych, a tych niewinnych poprowadzi. 
- Dom twój na ciebie czeka, ale to nie pora na ciebie. Musisz żyć. 
14. 09. 16 r. 
- Budzą cię na czas wojny. W czasie pokoju śpisz w nim. Żołnierz doskonały. 

18. 02. 17 r. 
- Zobaczyłem znowu tego alabastrowego kolosa! Stał teraz pośrodku kosmosu na jakieś kwadratowej platformie, w każdym rogu tej platformy stał anioł ubrany jak żołnierz, mieli miecze i hełmy. Patrzyli na niego, a z góry spływała na kolosa jakby para, miałem wrażenie, że go czyszczą, choć on ciągle spał, bo miał przymknięte oczy.  
- A więc budzą z letargu tego kolosa…? A po co go budzą, niech sobie śpi – pytam Homiela pięć minut później. 
- A tego wytłumaczyć nie mogę. 
- Ale na pewno nie jest tak, jak myślisz.  
- To, że go myją nie znaczy, że go budzą. 
27. 02. 17 r. 
- Miałem wczoraj niesamowitą wizję. Widziałem jak ten „alabastrowy” na platformie otwierał powoli oczy… 
- Budzi się.
- Wróć do Nas… Na razie to skorupa… 
-…Bez ducha… – dokończyłam i nie wiem skąd przyszło mi to do głowy. 
- Stoi na platformie po środku, platforma jest przezroczysta i wisi gdzieś w przestrzeni nad przepaścią, ci czterej… Każdy stoi w kącie platformy, to dziwne… Ona jedzie jakby do góry, z każdym metrem ten pośrodku robi się większy, stał się większy z 10 razy od tych czterech, a oni tylko to obserwują. Platforma idzie do góry jakby na wierzch… 
- Po co go budzicie? – pytam. 
- Zaufaj Ojcu. Zrozumiesz później.

16. 03. 17 r. 
- Zobaczyłem jakby dalszy ciąg co się dzieje z tym alabastrowym. Najpierw stał na platformie i go myli. Stał nad przepaścią i wtedy miałem wrażenie, że to co się wydarzy zależało od tego, co zrobię… A teraz go widzę w pięknej komnacie… 
- Niepewność się zakończyła. 
- Bo nie jestem już nad przepaścią?… To jest dom Ojca, a to jest mój pokój – Piotr opisuje nadal co widzi. 
- To jest pokój wasz. 
- Wasz? 
- Bóg Ojciec też tam przychodzi. 
- Hmm… leżę na łóżku. To łóżko jest złotawo – białe, ma drewno rzeźbione, niebieskie kwiaty na bokach, leżę na łóżku i czekam…  
- Hmm… Zabrali go z tej platformy, nie ma go tam już, a ta platforma była nad wielką czeluścią… Co się nim stanie?… Z tym drugim „ja”? 
- Z pierwszym „ja” poprawił. 
- Wiesz dlaczego to zobaczyłeś? Zasłużyłeś, żeby to zobaczyć. Dotrwaj z misją i wracaj.
28. 03. 17 r. 
- Widzę tego alabastrowego, on leży na kozetce w pokoju gdzie jest stół. 
- Dlaczego ? 
- Chce mieć ciebie blisko siebie. 
- Jak się przebudzisz pierwszego Mnie zobaczysz. 

18. 04. 17 r. 
- Widzę tego alabastrowego, który leży na sofie, czy kanapie w pokoju Ojca. On nie może długo tak leżeć pokazał jak ugina się materac i całe łóżko, tyle waży bo jest wielki.  
- Zobaczyłem Ojca jak siada przy łóżku tego alabastrowego, siada na krześle bez oparcia, gładził go po policzku, po głowie. 
- Masz ciężkie zadanie, ale nie jesteś ciężki, nie odciśniesz łóżka – jak sugerował to Homiel w wizji.
02. 02. 18 r. 
- Budzi się skowronek. 
- Pokazał mi jak temu kolosowi, co śpi u Ojca przykładają budzik do ucha.
- Budzisz się. Zamiast cieszyć się, że odzyskasz stare to się martwisz ?
08. 07. 18 r. 
- Nie spałem już o 5 rano. Usłyszałem  
- Obudź się. Obudź się. 
- I tak z 10 razy. Przecież nie spałem już cholera, a oni mnie budzą.  A teraz słyszę... 
- Wstań, przyjdź do nas. 
- Kto mnie wola Homiel ? 
- Ci co cię potrzebują. 

25. 07. 18 r. 
- Czy ten śpiący u Ojca już się obudził? 
- Nie mógł się obudzić skoro swojego męża widzisz. Ojciec przeczesuje mu głowę czasami, bo ... - Piotr nie mógł dokończyć, bo miał oczy pełne łez. 
- Bo ? 
- Z tęsknoty. 

22. 08. 18 r.  
- Wczoraj słyszałem przez godzinę obudź się, obudź się. 

Co znaczy „budzi się prorok”… – … trzeba połączyć białe z czarnym. Połączyć Niebo i Ziemię. Anioł w ciele człowieka z pełną tego świadomością, z wiedzą i władzą. Ten cykl przeistaczania się zaczął , ponieważ „ślub” to dopiero początek. Ceremonia przejścia nastąpiła.  Na całkowite przebudzenie potrzebny jest czas. 

Przywołane imię już jest w nim – to jest to pierwsze”ja”, to jest ten niebiański kolos, uśpiony anioł. Ojciec często o „przywołanym imieniu” mówił, a my tego po prostu nie rozumieliśmy. 

Kiedy Piotr na pogrzebie niemal krzyczał; Przywróć mi imię moje nie miał pojęcia co mówił. Żadne z nas tego nie wiedziało i nie pojmowało. Obserwowanie dalszych wydarzeń i trwający proces przemiany Piotra uświadomiło mi co znaczy; jako na Górze tak i na dole. 

Jeszcze raz przełożę to język logiki. Jeśli nasz świat to hologram, stworzona przez Ojca animacja, wszelkie decyzje dotyczące funkcjonowania tego wykreowanego świata są podejmowane przez Ojca. Wasz świat podlega Naszym prawom. (02.10.16 r.) I dlatego jeśli doszło do „połączenia” na Górze, będzie miało to odzwierciedlenie na dole. Jednym słowem ma dojść do wydarzeń w naszym świecie, które będą pokłosiem tego „ślubu”. I mam nadzieję, że jeszcze w tym roku. A dlaczego ? Bo tak jest zapisane w księgach. A co zapisane, wypełnić się musi. 

Zrozumienie tej zależności między Niebem a Ziemią pomoże w zrozumieniu Apokalipsy Św. Jana. 

Jeśli nie udało mi się tych niebiańskich zawiłości wyjaśnić, proszę o pytania.

Czas Pana Boga dla ludzi się skończył.

01. 12. 18 r. Warszawa.

  • Ciągle słyszę…
  • Judaszu, zdradziłeś Syna Człowieczego.
  • Hmm… – nie wiedziałam do czego dopasować te słowa, więc zbyt długo nad tym nie myślałam.
  • A ja z mojej wizji jestem szczęśliwa.
  • Dla prawdziwej osoby, prawdziwa informacja.
  • Masz przymioty Ojca. Spokój i opanowanie.
  • ……. – uśmiecham się. 
  • Byłam szczęśliwa, że w ogóle ją miałam, poczułam się wyróżniona.
  • Zasługujesz na to.
  • No nie wiem… – pomyślałam od razu.
  • Zbliża się ten, którego przywołałeś.
  • Hmm… Rano Ojciec mnie spytał …
  • Czy widziałeś kto tam stał ?
  • Chodzi o „ślub” ? – upewniam się.
  • No a o co… W sumie to nie widziałem. Czułem, że ktoś stoi obok.
  • Ojcze, to z kim brał „ślub”? – pytam.
  • Wkrótce się dowiesz.

Zagadkowe to wszystko. Nagle, nie wiedzieć czemu, przypomniałam sobie sytuację, gdy zaczęłam pisać na forum i wtedy rozległ się taki huk jakby spadł na podłogę cały sufit.

Szybko zorientowałam się, że ludzie mieli jakieś doświadczenia, ale to ciągle nie było to, czego szukałam. Do zalogowania się na forum sprowokowała mnie jedna wypowiedź; nie ma szatana. Jakby mnie szlag trafił. Postanowiłam zadziałać. Otworzyłam swój laptop, zaczęłam naciskać klawisze chcąc wpisać pierwsze moje słowa na tym forum i dosłownie w tym momencie stało się coś przedziwnego. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłam. Rozległ się wielki huk. Jakby zwalił się sufit na podłogę. Ten dźwięk przypominał mieszaninę spadającego dzwonu, rozbitego szkła, betonu, gruzu. Zamarłam, spojrzałam na salon, gdzie oprócz telewizora były tylko fotele i dywan … i zaczęłam pisać dalej. Co ciekawe nie czułam wtedy strachu, ale dostałam jedynie potwierdzenie, że robię właściwie, bo ktoś się nieźle z Dołu właśnie wkurzył. I wtedy przypomniałam sobie coś jeszcze…. http://osaczenie.pl/wp/2016/04/16/nautilus/
  • Co znaczy ten huk ?
  • Zawalił się plan gacka.
  • ?! To, że słyszałam ewidentnie dzwon to symbol Lucyfera ?
  • Tak jest.
  • ……. – ciarki mnie przeszły na samą myśl, że był tak blisko.

Rozmawialiśmy siedząc akurat w Ikei, skończyliśmy kawę i chciałam kupić małe lampki, ale Piotrowi się nie chciało ruszyć.

  • Później poszukam – … i ani drgnął.
  • Nie wierz mu. Jak on będzie pamiętał, to Ja zacznę pisać poezję.
  • …….. – rozśmieszył mnie.
  • Ja jestem aniołem wojującym.
  • Tym, pod którym podłoga grzmi jak idę.
  • O ! – Piotr wybałuszył oczy, bo takie niespodziewane to było. Ja natomiast przypomniałam sobie opisy Richarda Sigmunda.

  • Jesteś jednym z tych ? – pytam niepewnie.
  • Tak jest.
  • Nie uważasz, że czas się określić w końcu ? Podać swoje imię ?
  • Homiel to piękne imię.
  • …….. – no i na nic moje podchody. Nie wiem, czy odezwał się „nasz” Homiel, czy teraz to już każdy Biały to Homiel.

Siedzimy jakiś czas w ciszy. Po wczorajszym studiowaniu życia Eliasza coś mi przyszło do głowy.

  • Dlaczego Bóg Ojciec pozwolił, aby w każdym mieście Eliasz miał babę ?
  • Dlaczego odmawiasz Mi tego prawa ?
  • Dlaczego twoje zasady mają być Moimi ?
  • Ups ! – przestraszyłam się.
  • Ale czy to dobrze mieć tyle bab ?
  • Chcesz powiedzieć kobiet ? Niewiast ?
  • Ups ! – druga wpadka.
  • Ale teraz byłoby to źle widziane.
  • A teraz co jest dobre ?
  • Puste kościoły, czy ta garstka wiernych, która trzyma wszystko ?
  • Ci nieliczni, którzy nie wiedzą jak się modlić ?
  • Powiedz Mi, ty zasady chcesz ustanawiać ?
  • Ups… – zagalopowałam się. Spociłam się w jednej sekundzie i płakać mi się chciało.
  • Nie używaj słów, których nie znasz, Chmurko.

Pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Byliśmy kompletnie sami oprócz organisty, który ćwiczył, a ćwiczył tak, że mózg zaczął mnie boleć. Zatopiliśmy się w naszej modlitwie, ale Piotr bardzo się po chwili zdenerwował. Żyła wyszła mu na czole. Rozmawiał ! Nie chciałam przeszkadzać i czekałam na swoją kolejkę. Ale kiedy w aucie nadal ciągle milczał nie wytrzymałam.

  • No powiedz w końcu coś !
  • Cicho bądź ! Muszę zebrać myśli – warknął tylko.

Siedział za kierownicą i patrzył się dookoła nieobecnym wzrokiem. Dłuuuugo.

  • Ojciec powiedział mi…
  • Ziemia nie będzie uratowana.
  • Zostanie spalona jak Sodoma i Gomora.
  • ???!!!
  • Imię jest w drodze.
  • Obdarzę cię wiedzą i władzą, abyś uratował tych co uwierzą.
  • Czas Pana Boga dla ludzi się skończył.
  • ……. – teraz rozumiem dlaczego tak długo milczał.
  • Ojciec przyszedł do mnie w białej szacie, przekazał…
  • Dam ci wiedzę jakiej nikt przed tobą i po tobie nie będzie miał.
  • Nadchodzi Nowe Jeruzalem.

Ślub„ , „kaptur” i teraz to. Nie odzywaliśmy się przez kilka godzin, bo to się naprawdę dzieje na naszych oczach.


Wieczorem.

Piotr poszedł „na egzorcyzmy”. Po powrocie chciałam spytać o Apokalipsę…

  • Nie rozumiem …
  • Nie rozumiesz ?
  • Spójrz na nagie ciało Mego Syna, to zrozumiesz.
  • ………. – powiedział stanowczo, a mi się ciężko zrobiło.

Nie odzywałam się długo, zastanawiałam się nad wagą tego co się wydarzy. Poczułam po prostu strach, zwykły ludzki strach, a jednocześnie rozumiałam, że to musi w końcu nadejść. A kiedy widzi się co się dzieje dookoła to najlepiej by było, aby nadeszło szybko.

  • To co się stanie to najlepsze czasy dla twojego pióra.
  • Obcujesz ze Mną i ty się martwisz ?
  • Przychodzi najlepszy nauczyciel do ciebie, a ty się martwisz ?
  • …….. – głupio mi się zrobiło.
  • Czy soczek ci smakował ?
  • ……. – przełknęłam ślinę ze zdenerwowania czując jeszcze smak soku pomarańczowego, którego przed chwilą piłam.
  • Czego się boisz ?
  • Ja jestem.
  • Masz pseudonim.
  • W niektórych kręgach nazywają cię Kałamarz.
  • ……. – uśmiecham się.
  • To taka specjalna grupa po prawej stronie, mają jasno fioletowy kolor – Piotr wyjaśnia, nie mam pojęcia skąd to wie.
  • Codziennie Jezus nie zapomina do ciebie zajrzeć albo spojrzeć co robisz.
  • Przekazujesz ludziom, dajesz im dobrą nowinę.
  • Najlepsze przed nami.
  • Czy płodny dzień był Kałamarzu ?
  • Tak.
  • Widzisz, nie rozwiązujemy wątpliwości z Biblii, ale nowe się dowiesz.
  • Jakie imię byś wybrała z wszystkich jakie znasz ?
  • ……. – szybko myślałam w głowie.
  • Chrystus.
  • Teraz już wiesz – zwrócił się do Piotra.
  • Niech to szlag… Zapomniałam o Piotrze ! – pomyślałam zestrachana patrząc na jego rozczarowaną minę.

Gdybym powiedziała jakiekolwiek imię to miałabym awanturę, ale przecież o Chrystusa awantury robić nie wypada. Zajęłam się szybko komputerem, aby zapomniał. Dostałam dwa maile i dwa pytania.

  • Ktoś mnie spytał, czy to źle chodzić do wróżki.
  • Albo wróżka, albo Ja.

W drugim mailu ktoś bardzo chciał mnie przekonać, że idea wędrówki duszy jest wymysłem szatana. Czytając na głos Piotrowi myślałam w duchu, że naprawdę nie wiem co musiałoby się stać, aby ludzie zaczęli myśleć szerzej.

  • Martwi cię to ?
  • To tylko ciebie odwiedził papież, a on (autor maila) jest tylko w świecie przypuszczeń.


Dopisane 10. 08. 2019 r.

  • Zostanie spalona jak Sodoma i Gomora.

Ostatnie naukowe ustalenia dotyczące zniszczenia Sodomy i Gomory – Potężna eksplozja meteorytu w atmosferze prawie 4 tysiące lat temu unicestwiła życie w pobliżu Morza Martwego. https://www.rp.pl/CywilBeatacja/303149898-Sodoma-smierc-nadeszla-z-nieba.html?fbclid=IwAR3zC4gi7kscWFOfiqbJQU4UTsHHrgISMvJBxLypM367K9iB-verUHb1F-I

Poświęcona kapturowi.

30. 11. 18 r. Warszawa.

Siedzimy na sofie opatuleni kocami gapiąc się w zamyśleniu przed siebie.

  • Ty ! A może jednak mi się to wszystko przewidziało ?! – wyczuwam nutkę nadziei w głosie Piotra.
  • Już nic tego nie zatrzyma co się dzieje, aby się wypełniło.
  • A co ma się wypełnić ? – pytam od razu.
  • Wola Moja.
  • ……..
  • To się dużo dowiedziałaś. To tak jakbyś się dowiedziała, że na nowy rok będzie pierwszy styczeń.

Piotr nie mógł powstrzymać się od ironii co mnie oczywiście zmroziło natychmiast, bo nie chciałabym widzieć miny Ojca w tej chwili. Jednak Piotr był tak głęboko zamyślony, że chyba nawet nie wiedział co powiedział.

  • Zobaczyłem tego kolosa przed sobą, zobaczyłem jak zaczął poruszać prawą ręką, rozprostowywał palce. Stał nieruchomo tysiące lat i teraz się budzi – ciągle  patrzył się przed siebie.
  • Nie mylisz się.
  • Ojcze, czy to dzieje się naprawdę ?
  • Dzieje się.
  • Moje spotkanie jest nieuniknione … – Piotr w zadumie.
  • Spotkasz się sam ze sobą.
  • A ja ? – pytam smętnie.
  • Ola, energii ci trochę da swojej.
  • Co się stanie, gdy się spotkacie ?
  • Ola, wszystko.
  • Wyobraź sobie jak będzie miał wiedzę z miliardów lat i powie ci w języku, którego nie zrozumiesz.
  • Pokładam w tobie wielką nadzieję.
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie ciężkim wzrokiem.

Mam w głowie burzę mózgu. Co znaczy, że się spotkają, złączą ? Czy to znaczy, że wyjedzie, że się zamknie w sobie, w zakonie ? To co z firmą, z rodziną, z wszystkim ? Ja sobie tego po prostu nie wyobrażam …

  • Ojciec powiedział, że mi cię zabierze, a potem zwróci… Czyli co ? Dosłownie, czy że się zmienisz na jakiś czas, a potem będziesz taki jaki byłeś ? – nie mogłam ukryć swojego zdenerwowania.
  • Oddam ci go na chwilę, Mała. Czy wolisz Chmurka ?
  • Chmurka brzmi super…. – uśmiecham się.
  • Powiedz Chmurce, że lubię jej błyskawice.
  • ……. – no płakać mi się chce… Nic nie wiem, nic nie rozumiem.
  • Ciągle widzę tego kolosa… Ta jego ręka była moją ręką. Czuję to… Kiedy on ją prostował, ja też ją prostowałem podświadomie… Jakbyśmy byli połączeni… Zobaczyłem, że on się budzi, ale jednocześnie czułem, że to ja się budzę… Nie potrafię ci tego wytłumaczyć …
  • Nie troskaj się, bo musi się stać, co zostało zapisane.
  • Hmm….
  • Ta chwila tak szybko się zbliża.
  • Będziemy znowu razem Mały.
  • Ten cykl przeistaczania się zaczął.
  • Przeistaczania ?
  • Przywróć mi imię moje, pamiętasz ?
  • Pamiętam, ale co to znaczy ?
  • ……. – brak odpowiedzi.
  • Po co mi te pieczęcie z Beatą ?! I jeszcze ten ślub z nią ?! Przecież mam żonę ! – Piotr w końcu z siebie wyrzucił co męczyło go od dawna.
  • A widziałeś ją ?
  • Noooo nie… – powiedział Piotr zaskoczony.
  • To z kim mnie ożeniono tak naprawdę ?
  • …….. – znowu spojrzeliśmy na siebie, tym razem zdziwieni.

Też myślałam, że to Beata, bo to wizja jedna po drugiej była więc… A jednak to nie ona, więc kto ? Ojciec nie odpowiedział.


Zmęczyła mnie ta rozmowa bardzo i zasnęłam prawie natychmiast. Obudziłam się godzinę później tuż przed 24.00. W ciągu tej godziny dostałam niesamowicie wyrazistą wizję lub inaczej widzenie. Była tak rzeczywista jakbym tam była, jakby się rozegrała w naszym realu.

Jestem w sali katechetycznej. Stoję oparta o ścianę i mam ją całą przed sobą. Widzę ławki jak w kościele, trzech siedzących w pierwszej ławce ludzi, zwykłą tablicę, drzwi po lewej stronie. Nie była to duża sala, zaledwie na kilkanaście osób, ale wiedziałam, że jest w niezwykłym miejscu, bo w samym Watykanie.

Stoję oparta o ścianę na końcu sali, ręce mam założone na piersiach i czekam. Otwierają się drzwi. Do sali wchodzi papież Jan Paweł II. Ubrany jak to papież ma w zwyczaju, czyli cały na biało. Nie jestem zdziwiona, bo właśnie na to wszyscy czekali. Lekko odrywam się od ściany zaciekawiona co się dzieje. Jestem zaskoczona, bo JP II jest w sile wieku. Ma tyle lat ile miał, gdy został wybrany. JP II podchodzi do tych trzech ludzi, nachyla się do nich i coś im mówi krótko, ale jestem zbyt daleko, aby usłyszeć co. Po czym wolnym, dostojnym krokiem kieruje się prosto w moim kierunku. Stanął tuż przede mną mając schyloną głowę jakby trwał w głębokim zamyśleniu. Ja z kolei patrzyłam na niego w oszołomieniu i nie mogłam uwierzyć, że rozmawiam z papieżem ! Pomyślałam, że nie miałam okazji widzieć go za życia osobiście, na żadnym jego pobycie w Polsce mnie nie było, a teraz stoi tuż przede mną tak bardzo prawdziwy. Papież ujął moją prawą dłoń, spojrzał na nią uważnie jakby ją czytał i nie patrząc mi w oczy bardzo spokojnie, bardzo poważnie powiedział…

Długo poświęcona człowiekowi.

Teraz poświęcona kapturowi.

I mówiąc kapturowi zobaczyłam obraz brązowego kaptura ze szpicem. Nie miałam żadnej wątpliwości, że jest to kaptur zakonnika. I nie miałam żadnej wątpliwości, że chodzi o Piotra. Jeszcze w tej wizji zrozumiałam, że to ważne przesłanie. Papież przekazał co miał przekazać, odwrócił się i wyszedł bocznymi drzwiami. Gdy je otworzył zobaczyłam korytarze, kolumny Watykanu. Jego przekaz tak mnie zaskoczył, że chciałam pobiec za JP II, aby dopytać więcej, ale ktoś mnie powstrzymał. W wizji na koniec myślałam o jednym, muszę to zapisać, muszę to zapisać !

Zdjęcie papieża wykonane przez Magnusa Löfving w czasie wizyty papieża w Finlandii.

Obudziłam się z wypiekami na twarzy. Moje pierwsze odczucie było cudowne, rozmawiałam z papieżem ! Cieszyłam się jak dziecko. Byłam dumna, że dostałam taką wizję, że zostałam wyróżniona. Obudziłam Piotra, aby mu wszystko natychmiast opowiedzieć.

  • Wiesz co to znaczy ? Długo poświęcona człowiekowi, bo długo byłam przy tobie jako normalnym człowieku.
  • Teraz poświęcona kapturowi, bo teraz będę przy tobie, ale ty już nie będziesz normalnym człowiekiem. Będziesz prorokiem.
  • I to odpowiedź na nasze pytania „co dalej”. 
- Skrzydła cię szukają. Ojciec je wypuszcza z pojemnika. 
- Czy możesz coś więcej powiedzieć ? 
- Wesoło będzie. 
- ………. 
- Musisz jakoś zabezpieczyć ludzi, bo będą płakać. 
- Za tobą wszyscy, nawet ci, którzy cię nie lubią. 
- Ale przecież będę żył.
- Ale inaczej.
- Lecz spokojnie, jeszcze chwila.
- Kończysz jedno życie, pogrzebiesz je i zaczniesz nowe. 
- Będziesz duchowym prorokiem. 
- Ale będzie dalej się śmiać ? – chcę się dowiedzieć jak bardzo się zmieni. 
- Ten świat się skończy, nad czym będziesz ubolewać. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/06/24/jestes-przyjacielem-ojca/

Przeznaczyłem go na świat.

29. 11. 18 r. Warszawa.

Ostatnie dni spowodowały, że oboje chodzimy stale zamyśleni. Nasze rozmowy krążą tylko wokół jednego, wokół  ostatnich wydarzeń. 

  • Dzisiaj w kościele po opłatku miałem rozmowę. Ojciec podał mi kielich …
  • Czy przyjmiesz ten kielich i wypijesz ?
  • To jest dla Mojej chwały.
  • Aha… Wow… – ciarki mnie przeszły.

O kielichu także mówił sam Jezus w Getsemani, a w Jego przypadku „kielichem” było zaakceptowanie przeznaczenia, jakim było ukrzyżowanie i zmartwychwstanie. Dlatego mówiąc krótko przestraszyłam się. Piotr również.

  • Ojciec powiedział, że przejął moje obowiązki w firmie, teraz On zajmuje się kontraktami.
  • Widzisz ? Nie jestem tylko chirurgiem, ale i biznesmenem.
  • ……. – uśmiechnęłam się smutno.

Firma ma wiele do zrealizowania zleceń, ale jakoś tak się składa, że problemy rozwiązują się same. Co dalej ? Nie mam bladego pojęcia.

  • Naprawdę mam stracha co Ojciec mi szykuje …
  • Niczego się nie bój, bo Ja jestem z tobą.
  • Wiśta wio, łatwo powiedzieć – … wyrwało mu się.
  • ……. – roześmiałam się. On jest niereformowalny.
  • Boję się niepewności, czuję jakbym tracił grunt pod nogami. Stałem w tym Niebie na tej karocy jak mumia, sparaliżowany ! Nic nie mogłem zrobić… Nie mogę dojść do siebie po tej wizycie. Ja zawsze stałem trzeźwo na nogach, kontrolowałem sytuację, a teraz nie mam żadnej kontroli. Biorą mnie z łóżka i bach !… Już jestem w Niebie !… Nie mam na nic wpływu… Czuję się bezradny, robią ze mną co chcą – gadał jak najęty pełen goryczy.

Może ktoś inny byłby zachwycony będąc w Niebie, ale nie Piotr. Dobrze go znam i wiem co dla niego znaczy trzymać kontrolę nad swoim życiem. Kontrola, pragmatyzm, rozsądek, trzeźwość umysłu, odpowiedzialność to 80 % jego osobowości. Nic dziwnego, że jest rozgoryczony, kiedy „ktoś” zabiera mu osobowość.

  • Hmm…. Teraz rozumiesz co znaczy wolna wola ? Jaki to wielki dar od Ojca ? Ludzie tego nie rozumieją… – zamyśliłam się, bo jeszcze niedawno i ja nie rozumiałam.

Przy Piotrze oczy mi się otwierają ze zdumienia, ponieważ wszystko odkrywam na nowo. Najśmieszniejsze, że Chrystus przecież o tym mówił, nauczał, ale czytać, a widzieć na własne oczy to jednak przepastna różnica.

  • Mały, spraw, abym był szczęśliwy.
  • A czego pragniesz Ojcze ? – pytam.
  • Mojej Chwały.
  • Moja Chwała jest w tym kielichu.
  • Wypijesz go i będę szczęśliwy.
  • To co ci podam, wkrótce przyjdzie do ciebie.
  • Pękam Ojcze – Piotr westchnął głęboko.
  • Nie pękaj. Jedna chwila i po sprawie.
  • Druga chwila i siedzisz u Mnie.
  • ……. – znowu mam skojarzenie ze śmiercią Jezusa.

Zaczynam się naprawdę bać, choć z drugiej strony po co w takim razie Ojciec naprawiałby mu serce ? Piotr się nachyla…

  • Jak przyjąłem ten kielich potem pomyślałem… Ja pierdzielę, co ja zrobiłem ! – szepcze do mnie i zrobił wielkie przestraszone oczy.
  • ……… – znowu wybuchłam śmiechem. Kiedyś Ojciec powiedział, że oglądanie Piotra z Góry to jak oglądanie tragikomedii. Teraz rozumiem co Ojciec miał na myśli. 
  • Dajesz Mi tyle radości.
  • A ty Masz Mnie namacalnie – zwrócił się Ojciec do mnie.
  • Jeśli jestem w nim, to masz Mnie namacalnie.
  • Aaa.. To dlatego Ojciec mówi, że dał się przybić ! Był w Chrystusie namacalnie…
  • ……. – byłam zachwycona. Nigdy nie wiem kiedy otrzymam odpowiedzi na moje pytania.
- Kocham ten świat, kocham tych ludzi. 
- Dałem im się przybić. 
- Musisz zrozumieć. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/25/kocham-ten-swiat-kocham-tych-ludzi/
  • Dlaczego Babilon został zmieciony w pył ?
  • Bo nierząd, demony opanowały miasto.
  • Jak mogłem mieszkać w takim mieście ?
  • Czy te czasy nie są podobne do tych czasów ?
  • Wow…. – przytaknęłam głową, jak dla mnie to absolutnie oczywiste. A wcześniej myślałam dlaczego Jackowski usłyszał o Babilonie ?… Niesamowite… 

  • Czy dobrze odpowiadam na maile ?
  • Kierowana jesteś przez Chrystusa, On jest w tobie i obok ciebie.
  • ……..
  • Zobaczysz, stanę się kimś innym, już to czuję – Piotr na poważnie.
  • Czy czujesz zmiany w nim ? – pyta się mnie Ojciec.
  • Hmm… Zamyślasz się coraz bardziej – to zauważyłam. Także wzrosły jego możliwości, i to zauważyłam.
  • Wyjdzie twoje pochodzenie na światło dzienne.
  • Moja Boskość w tobie zawarta wyjdzie na wierzch.
  • Musisz wiedzieć, że przeznaczyłem go na świat.
  • Zabiorę ci go.
  • …….. – dreszcze mnie przeszły, łza się zakręciła.
  • Musisz zrozumieć, że byłoby to marnotrawstwo.

I w tym momencie wiedziałam co musiała czuć Maryja, co musiała czuć Maria z Magdali. Czy jest gdzieś zapisane, że protestowały ? Nie. One Milczały. Ich świadomość była znacznie pogłębiona i wiedziały, że zatrzymanie Jezusa dla siebie byłoby marnotrawstwem. Nie taki był plan Ojca.

- A czy ja muszę się na to godzić ? – pytam. 
- Gdyby było tak jak chcesz, Chrystus by się nie poświęcił. 
- Maryja musiała się zgodzić. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/31/nie-chce-juz-dluzej-czekac/
  • On musi pójść, później ci go zwrócę.
  • Zachowajmy spokój. Oczekujemy Świąt Bożego Narodzenia. Podziękuję ci.
  • …….. – zasmuciłam się, jakby ze mnie uszło powietrze.
  • A nasza chmurka ?
- Naznaczona chmurką. Moja chmurka. 
- Twój znak na brzuchu jest w kształcie chmurki – przypomina mi Piotr. 
- No… regularny to nie jest. Czasami Ojcze to chmurka burzowa – Piotr się śmieje. 
- A czasem z niej idzie gradobicie, to też Moja chmurka. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/01/26/jak-sie-rozejdziecie-zastapie-was-mna/
  • Myślisz, że nie będzie piorunów ? – Piotr zażartował.
  • Wytłumaczę jej to.
  • Za ile go sprzedasz ?pyta mnie Ojciec.
  • ………
  • Oddam za darmo… – powiedziałam po długim wahaniu.
  • Chciałabyś kogoś w zamian ?
  • No jasne, Chrystusa ! – chciałam krzyknąć, ale ugryzłam się w język, nie chciałam ranić Piotra.
  • No powiedz !
  • ………. – wykrztusiłam coś tam z siebie niezrozumiałego.
  • Maryja mi teraz powiedziała….
  • Wkrótce czeka cię spotkanie z twoim imieniem. Zawsze byłam przy tym.
  • ???!!! – zagadkowe słowa. Czuję, że głowa mi zaczyna pulsować od nadmiaru niezrozumiałych informacji, a wszystko lubię mieć poukładane.
  • Czy to ostatnie moje święta w takiej postaci ?
  • Niewątpliwie tak.
  • Zmienię się ?
  • To co przywołałeś w tobie urośnie, a więc spotkasz się ze swoim imieniem.
  • . Czy to w ogóle rozumiesz o co chodzi ? – Piotr pyta mnie szeptem zmęczonym głosem.
  • A czy możesz się spytać co dokładnie znaczy przeznaczony na świat ?
  • Oli chodzi o definicję…
  • Przepraszam, chmurce, lecz nic więcej nie powiesz.
  • … To znaczy, że będziesz gdzieś wyjeżdżał ? – … nie daję za wygraną.
  • Na to nie ma czasu. To będzie szybko.
  • Ten przyszły rok będzie… – … koniecznie chciałam się czegoś dowiedzieć.
  • Petarda.

W mojej głowie kotłowanina, bo co to wszystko znaczy w praktyce ? Zacznie wędrować i nauczać jak Jezus 2 tysiące lat temu ?



Dopisane 05. 08. 2019 r.

  • Dlaczego Babilon został zmieciony w pył ? Bo nierząd, demony opanowały miasto – ciekawy artykuł;

Starożytna stolica chorób wenerycznych. Czy to było najbardziej rozpustne miasto w dziejach świata? Izajasz nazwał go drugą „Sodomą i Gomorą”. Jeremiasz ciskał na niego gromy oskarżając o spowodowanie upadku całej Ziemi i zapowiadał mu zemstę. Czyżby więc plaga chorób przenoszonych drogą płciową była boską karą za nadmierne seksualne rozpasanie? https://opinie.wp.pl/starozytna-stolica-chorob-wenerycznych-czy-to-bylo-najbardziej-rozpustne-miasto-w-dziejach-swiata-6166394617800321a


  • To co przywołałeś w tobie urośnie, a więc spotkasz się ze swoim imieniemto jest ta ciąża, o której mówił Ojciec. Lecz nie da się jeszcze dzisiaj tego wyjaśnić bardziej. W każdym razie nie o normalną, „ludzką” ciążę chodzi. 

Wszystko jest dla Mnie, dla Mojej chwały.

27. 11. 18 r. Warszawa.

Ilość informacji jest przytłaczająca.

  • Miałem dzisiaj ciężką rozmowę. Usłyszałem o piątej rano…
  • Spłodzisz dziecko jeszcze. Twoja żona w ciąży będzie.
  • No nie …. – zamurowało mnie. Słabo mi się zrobiło. To nie może być prawda.
  • To dziecko ode Mnie i od ciebie wyjaśnił teraz Ojciec. 
  • Nie mam pojęcia o czym mówisz ! – Piotr się zdenerwował.
  • …….. – a ja byłam autentycznie przestraszona.
  • Pan Bóg powiedział mi, że w maju będzie po sprawie i co ? Z tą ciążą też nie wiem ile w tym prawdy – żachnął się.

Siedzimy w ciszy, ale po chwili oboje zaczynamy się śmiać. Zrozumieliśmy, że podważamy słowa Ojca co samo w sobie jest mocno niedorzeczne.

  • No bo zobacz Ojcze jak Ci to idzie tutaj, z NIP- em wlecze się wszystko.
  • Jak cię tu nie kochać, jesteś taki łobuziak.
  • Spytaj się Ojca, czy z tą ciążą to prawda – nie daje mi to spokoju.
  • Pytałem z 30 razy, nic nie mówi.
  • Co znaczą słowa o ciąży, Ojcze ?
  • Narodziny, radość w domu.
  • No nie wiem… Może to nie u nas ?
  • Musisz to sama rozstrzygnąć.
  • ……..
  • I chwal dzień, w którym się o tym dowiesz.
  • Czemu ta radość ma być smutkiem na twojej twarzy skoro nie wiesz co ci przewidziałem ?
  • Czemu się troskasz, a przecież tak dużo studiujesz i jeszcze nie rozumiesz ?
  • Wszystko jest dla Mnie, dla Mojej chwały.
  • Odbierzesz swój prezent.
  • Tylko nie ciąża… – myślę w duchu.
  • Nie wiem co ci Pan Bóg da.
  • Ja wiem. Złotego Rolls-Royce i pełno pieniędzy.
  • ……… – roześmialiśmy się oboje wiedząc, że to tylko żart.

Od kilku dni chodzę jak struta. Beata dzwoni codziennie, rozmawiają godzinami. Jestem więcej niż wkurzona i nie chce mi się z Piotrem rozmawiać, bo mimo wszystko nie rozumiem dlaczego nie wprowadzi jakiś zasad. Pieczęcie czy nie pieczęcie jakieś zasady chyba obowiązywać powinny !… I tak sobie kombinuję w duchu, że jak tego nie zmieni to „zabieram swoje zabawki i wracam do mamusi” …

  • Jak ci się żyje obok męża, bo przecież nie z nim ?
  • ……. – uśmiecham się po chwili, bo dopiero po chwili zrozumiałam sens tego zdania.
  • Co ci powiedziałem ? Gdzie jest twoje miejsce ?
  • Ale nie będę się zgadzać na wszystko.
  • Czyli mówisz krótko, walczysz o swoje ?
  • Walczę.

Zaraz tego pożałowałam. Wiem, że dla Ojca pieczęcie są ważne, a mi trudno ten nowy stan rzeczy zaakceptować. I jeszcze ta ciąża… Poczułam się psychicznie zmęczona, ale tak naprawdę walczę nie o siebie, a o Piotra, który wydaje się fizycznie po prostu wyczerpany. To jak wojna prowadzona na kilku frontach jednocześnie. 

Córka miała wizję. Ciekawe, nic o Beacie nie wie, a mimo to jej wizja jest wyjątkowo trafna.


28. 11. 18 r. Warszawa.

Nie byliśmy na kawie, od dwóch dni mam migrenę i ledwo chodzę. Wieczorem trochę się uspakaja. Oglądamy w TV lądowanie na Księżycu, a w tle głęboką czerń kosmosu i miliony świecących gwiazd…

  • Zobacz, to wszystko Ojciec zrobił …
  • Mówisz, że Ja to to wszystko zrobiłem, a się ze Mną nie zgadzasz.
  • ……. – Piotr westchnął pod nosem. Przed chwilą narzekał, że ma pierścień, że ma pieczęć…
  • Skomplikowało się nam życie.
  • Chcesz wyprostować ?
  • Za mały jesteś.
  • Los jest przypieczętowany.
  • ……. – Piotr spojrzał na mnie jak zbity pies. Ciężki i zmęczony miał wzrok.
  • Co mam z nią dalej robić ? 
  • Kochaj swoją żonę jak zasługuje na to i kochaj Moją Beatę jak ona na to zasługuje, bo karmię twoją rodzinę.
  • Będę pamiętał…
  • …….
  • Wiesz, że kiedy rozmawiam z Beatą, często włącza się do rozmowy Ojciec i rozmawiamy w trójkę ?
  • Tak ?! Ale macie dobrze ! Czuję się odrzucona … 
  • Uwierz Mi, będę wymagał od niego znacznie więcej, rozliczę go za każde słowo i czyn.
  • Uwierz Mi, lepiej pisać.
  • …….
  • Ojciec mówi do ciebie…
  • Mój Syn za tobą tęskni.
  • ……. – słabo mi się zrobiło ze wzruszenia. Brakuje słów.
  • Zauważyłem, że jak się modlę to coraz częściej się kiwam jak Żyd. Musiałem być kiedyś Żydem.
  • Powiedz kiedy nie byłeś, oprócz nazisty.
  • O! Ale Luter nie był przecież Żydem – zauważam zdziwiona.
  • Nie był ? Też niszczył.
  • O! …. – zaskoczyła mnie ta uwaga.

Nazista nam Polakom bardzo jasno i prosto kojarzy się z Niemcem. Ale dzisiaj Niemiec a nazista to ogromna różnica. Nie każdy jest Niemcem, ale każdy może być nazistą.

  • Boję tego co chcesz zrobić Ojcze – Piotr się zamyślił.
  • Jeśli wiesz co chcę zrobić, to robisz to dla Mnie i nie powinieneś się bać.
  • Nie takiego cię stworzyłem.
  • Czy ja temu podołam, tego się boję.