Obraz to wizerunek jaki był ci dany widzieć.

12. 01. 19 r. Warszawa.

Piotr zmęczony, zniechęcony, siedzieliśmy w ciszy przy śniadaniu. Przypomniałam sobie pewne zdanie, które przeczytałam w Apokalipsie.

Aj 20; 1 Potem ujrzałem anioła, zstępującego z nieba, który miał klucz od Czeluści i wielki łańcuch w ręce. 2 I pochwycił Smoka, Węża starodawnego, którym jest diabeł i szatan, i związał go na tysiąc lat. 3 I wtrącił go do Czeluści, i zamknął, i pieczęć nad nim położył, by już nie zwodził narodów, aż tysiąc lat się dopełni. A potem ma być na krótki czas uwolniony. 

Pomyślałam o „moich wrotach”, które widziałam jak się otwierają.

Obudziło mnie dzisiaj nad ranem coś… absolutnie mrożącego krew w żyłach. Nie wiem jakich słów użyć, by dokładnie to odzwierciedlić… Najpierw zobaczyłam ogromne, ciemne drzwi, a właściwie wrota, które się z trudem otwierały gdzieś głęboko pod ziemią. Wydawały przy tym straszliwy, bardzo głośny dźwięk. To był dźwięk metalowych, grubych, dawno nie otwieranych wrót. Otwierały się wolno, jakby z wysiłkiem. Zgrzyt metalu przypominał mi dźwięk ocierającego się metalu o metal podczas zwalniania pociągu. Słysząc ten dźwięk pomyślałam, że to musiał być bardzo stary metal, nieużywany przez długi czas, bowiem zobaczyłam wyraźne ślady rdzy pozostawione na ziemi. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/01/dziwne-rzeczy-beda-sie-dziac-kiedy-wszyscy-beda-spali/
- Rozprawa nad tym światem rozpoczęła się, kiedy otworzyły się wrota. 
- Ona już trwa. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/15/rozprawa-nad-tym-swiatem-rozpoczela-sie-kiedy-otworzyly-sie-wrota/

Piotr widział na nich pękniętą pieczęć. Zanim otworzyłam usta, żeby spytać…

  • Zobaczyłem wrota, są otwarte, ale ja swoimi plecami zasłaniam wejście. Pokazał mi Ojciec moje plecy całe we krwi, tak są pocięte. Tak mnie atakują…

Przełykam ślinę, bo uznaję to jeszcze za przypadek …

  • Czy chodzi ci o czeluść ?

Kręcę głową z niedowierzaniem… Jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłam, że Ojciec odpowiada mi na moje myśli. Czuję się wtedy taka malutka i kompletnie obnażona. Człowiek zaczyna rozumieć, że naprawdę nie ma gdzie się schować i jak niewiele w istocie znaczy.

  • Czy te wrota, czeluść, którą widziałam na pewno jest opisana w Apokalipsie ? – pytam już na głos. 
  • Jest opisana, słuch cię nie mylił.
  • ???!!! – ciarki mnie przechodzą. Zdaję sobie sprawę ze znaczenia tej informacji, a Piotr jak gdyby nic smaruje masłem bułkę.
  • Ci dwaj świadkowie tam opisani… ?
  • Ty na pewno.
  • Jaaaa ????!!!!!!! – moje zdziwienie było przekosmiczne.
  • A nie słyszałaś otwieranych wrót ?
  • Ewidentnie. A Piotr ?
  • Uczestnik.
  • Ale ci świadkowie giną przecież.
  • Odpoczywają.
  • No leżą gdzieś tam… – upieram się.
  • Nie wiem jeszcze – i się uśmiecha.

Nie wiem o co jeszcze pytać, na razie mnie zatkało.

p. s. To było pierwsze moje pytanie dotyczące świadków i jak widać Ojciec nie chciał udzielić konkretnej odpowiedzi. Znacznie później dowiedziałam się kim są apokaliptyczni dwaj świadkowie; Mojżesz i Eliasz. W tym przypadku jestem świadkiem o tyle, że zobaczyłam w wizji otwierane wrota, nic ponadto. Miałam to jedynie opisać jako „kronikarz i kałamarz”.

  • Jesteś zmęczony ?
  • Tak.
  • Mój Syn był bardziej zmęczony.

Po tych słowach nie mamy żadnych już pytań. Siedzimy w milczeniu dopijając kawę.

  • Co powiesz…
  • Teraz siedzi Piotr, ma na głowie ciebie, ma na głowie Beatę …
  • A co zrobisz kiedy będziesz miała dwóch facetów ?
  • Dwaj w jednym. A to jest realne … ?

Szczerze mówiąc śmiać mi się zachciało, głównie dlatego, że Ojciec użył słowa „facet”. Ja tak często mówię. A poza tym… Trudno mi sobie to wyobrazić, ale ! Przecież wszystko na razie się sprawdza. Nawet wizyta w Niebie była, więc…

  • Zmiana jest nieuchronna, nieunikniona.
  • To się stanie ?
  • To już się dzieje, żeby udaru nie było i szoku.
  • ……. – robię wielkie oczy, bo co to znaczy, żeby udaru nie było 
  • Przeskok nastąpi.

Zamyśliliśmy się. Piotr zaczął wodzić oczami wokoło i robił to jak maszyna.

  • Dziwnie widzę wszystko na biało, tu nic nie ma ! – a to niemożliwe, bo byliśmy w Ikei.
  • Widzę tylko białe światło wszędzie… Czuję czasami jakby jakiś duch przejmował moje oczy, widzę oczami kogoś … – zaczął przecierać rękoma oczy tak gwałtownie, jakby na siłę chciał zdjąć z nich niewidzialne bielmo.
  • Dziwne to wszystko. W tej karocy w Niebie ewidentnie stałem ! Ten pierścień się wtopił we mnie, dzwony biły, byłem tam dosłownie ! Jak coś się ze mną faktycznie stanie to muszę cię przygotować.
  • O nią się nigdy nie martw.
  • ………
  • Wczoraj podczas egzorcyzmów pomagał mi sam Jezus. Był bez brody.
  • Really ?! – zdziwiłam się.
  • No gładziutki na twarzy.
  • To w ogóle możliwe ? Dlaczego Jezus nie miał brody ?
  • A ty myślisz, że tam maszynek nie ma ?
  • No co Ty Ojcze ? – wyrwało mi się, choć wiem, że to żart.
  • Może broda coś znaczy ?
  • Myślisz, że broda świadczy o mądrości ?
  • Jeśli tak, to połowa hipisów byłaby mądra, a jednak biorą narkotyki.
  • Hmm…. – to prawda oczywista, a jednak nikt nie wyobraża sobie Jezusa bez brody.
  • Ciekawe… – zamyśliłam się. Kiedy rozmawiam o Jezusie zawsze mam przed oczami Jego zdjęcie, na którym ewidentnie brodę ma.
  • …….
  • Ale ja dziwak jestem …
  • Wcale nie jesteś.
  • Mając tyle imion trudno powiedzieć kim się jest.
  • A może ja łapię schizofrenię ?
  • To przebudzenie.
  • Zastanawiacie się o Kim wy mówicie ?!

No właśnie… Mówimy o nim tak normalnie, a to nie jest normalne. Dotykamy jednej z największej tajemnicy świata, a traktujemy to całkowicie normalnie. Może zbyt normalnie, ale czy to źle ?


Wychodzimy na parking, ale Piotr staje nagle i  rozgląda się obcym wzrokiem jakby nie rozpoznawał gdzie jest. Popycham go i lekko szczypię, żeby się „obudził”. Podchodząc do naszego auta zauważamy, że zostało przyblokowane przez inne auto. 

  • Co za osioł tak postawił ! – warknął w końcu, a ja ucieszyłam się, że doszedł do siebie.
  • Prawdopodobnie to Ja.
  • Ooook. Ojcze ! Ty to masz dar uczenia człowieka … – Piotr spokorniał w sekundę.

Wracając do domu rozmawiamy o firmie.

  • Maciek przyszedł do mnie, że chce więcej pieniędzy. Mówię do niego bardzo spokojnie; ma pan 5-6 tys na rękę, nigdy się nie spóźniałem, ma pan inne dodatki… I tak mu uświadamiam ile firma dla niego robi, a on mi przytakuje…
  • Ma pan rację, ma pan rację.
  • Na koniec mówię do niego, że jeśli chce więcej to może znajdzie gdzie indziej więcej. I mówię; powiedziałem co powiedziałem, a ty usłyszałeś, co usłyszałeś.
  • Hmm… To ciekawe, bo powiedziałeś mniej więcej tak jak mówił Jezus na koniec swojej przemowy.
  • Tak ? Nie wiedziałem.
  • Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!», tak kończył swoje przemowy.
  • … Ojciec powiedział mi wtedy…
  • Zostaw go, niech on to rozpowie innym.
  • I tak się stało, rozpowiedział i zaczęli przychodzić po kolei i zapewniać, że ta firma jest dla nich idealna.
  • ……….
  • Jestem zmęczony Beatą… Tatusiu, mam dosyć  – Piotr wzdycha. 
  • Dla ciebie jestem Ojciec, dla niej jestem Tatuś.
  • Dlaczego tak oficjalnie ?
  • A kto wyłączył telefon ?
  • W poniedziałek miałem zamiar włączyć.
  • Widzisz go ?! Słyszysz ?! W poniedziałek miał zamiar włączyć !
  • Nie należysz do Mojego Syna !
  • Wow … – ciężko się zrobiło…

Pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Wchodząc do kościoła już żałowałam, że nie mam przy sobie zeszytu. Czułam przez skórę, że będzie rozmowa. Uklękliśmy pod krzyżem i zauważam, że bardzo mało jest kwiatów.

  • Szkoda, że nie kupiłam – wyrywa mi się.
  • Ty przyszłaś. To tak jakby wszystkie kwiaty przyszły.
  • ……. – gwałtownie się zawstydziłam.
  • Jezus mówi o Beacie…
  • Nie bądź skąpy sobą.
  • Ona jest jedną z Nas.
  • ……..
  • Powiedział coś jeszcze ? – nalegam szeptem.
  • Wystarczająco dużo powiedziałem.
  • Jezusie, włączę ten telefon, ale jeśli nie dzwoniła to do niej nie dzwonię – Piotr uparty do końca.
  • To mamy układ.
  • ……. – nie wiem co o tym myśleć, to jest wybitnie nie-normalne ! Nie znam w historii takiego przypadku … 

Jedziemy autem. Zatopiona jestem w myślach …

  • Ale masz super, że możesz osobiście tak z Nim rozmawiać.
  • A ty co byś chciała ?
  • Chociaż raz Go zobaczyć.
  • Masz Go nad łóżkiem i Go nie widzisz ?
  • Więc Go widziałaś.
  • Zdumiony jestem.
  • Obraz to wizerunek jaki był ci dany widzieć.


W domu Piotr pierwsze co robi to włącza telefon. Nic, cisza. Spokojnie siadamy do obiadu…

  • Za kilka miesięcy nie będzie cię już Mały.
  • Mówię ci to, choć o datach mieliśmy nie mówić.
  • Czy ty poznasz swojego męża ?
  • …….. – nie mam pojęcia co to ma znaczyć.

Dzwoni telefon. Dlaczego mnie to nie dziwi ? Układ to układ.




Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Natury ludzkiej nie zmienię.

07. 01. 19 r. Warszawa.

Wieczorem.

  • Dzisiaj idąc z garażu Ojciec powiedział…
  • Tak bardzo cię kocham.
  • …….. – wzruszyliśmy się.
  • Ale będziesz się dalej modlił ?
  • …….. – Piotr nachyla się do mnie…
  • Jak nie będę to co ? Czyżby Ojciec coś spiskował ?
  • Planuje !
  • Ojciec cały czas planuje. Nie widzisz ?! – poprawiam go szybko.
  • U Nas nie ma spisków, są plany.
  • … Po co mnie tu wysłali ?
  • Żebyś się uczył – wzruszam ramionami. Wałkowaliśmy to tyle razy.
  • Za głupi byłem ?
  • Byłeś za mało rozważny.
  • W Niebie nie słyszałbyś „Jesteś lekiem na całe Zło” – Ojciec zacytował słowa piosenki, które nagle nabierają zupełnie nowego znaczenia.
  • Warto było schodzić ?
  • Warto, tym bardziej, że to Ty śpiewasz Ojcze.
  • …….
  • Dzisiaj Ojcze masz dobry humor.
  • Zawsze mam, tylko tego nie dostrzegasz.
  • Cieszymy się wszyscy, że jesteś.
  • Wczorajsze egzorcyzmy były lepsze niż wszystkie razem w Szczecinie – … których tam właściwie nie robi.

Odkąd Edziu odszedł, boję się też o swoich rodziców. Mama się rozchorowała.

  • Czy jest powód, aby się nią martwić ?
  • Oni żyją ciałem, nie duchem.
  • Gdyby żyli duchem, to bym ci odpowiedział, a tak spytaj lekarza.
  • ???!!! Hmm…
  • Moi ludzie chcą więcej pieniędzy.
  • Zawsze im będzie mało.
  • Natury ludzkiej nie zmienię.
  • Rób swoje, to długo nie potrwa.
  • ?! – zaniepokoiliśmy się. Wiele może to znaczyć…
  • Tak naprawdę ta firma jest dla nich, nie dla Małego.

W TV podano informację, która zawsze cieszy. Kolejna osoba została wybudzona ze śpiączki w ośrodku „Budzik”.

  • Skomplikowany jest mózg ludzki – Piotr odkrył zamyślony.
  • A tyś myślał, że co ?!

Tak bezpośrednie i proste odpowiedzi doprowadzają mnie ze śmiechu do łez. W tej jest także duma ze Swojego dzieła … Ojciec cieszy się „Swoim dziełem”…


08. 01. 19 r. Warszawa.

Siedzimy na kawie.

  • Spytaj się Ojca co znaczy…
AJ; 4 I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela.    
  • Nic nie słyszę… – wzrusza ramionami.
  • ……….
  • Ojciec mi powiedział, że te słowa jesteś tylko mój i Oli…
- Piotr jest nasz. Twój i Mój. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/09/05/diabel-zniwa-ma/
  • Słowa Maryi są ode Mnie.
  • Nikogo nie dopuszczam do ciebie.
  • … A dlaczego Chrystus tak rzadko się do nas odzywa ?
  • Dziećmi się zajmuje i dodatkowo uczy ciebie.
  • Aaaaa…. – czerwona się zrobiłam.
  • Ja naprawdę widziałem Ojca ! Jak chodziłem z Nim, słowo honoru ! – Piotr raptem sobie przypomniał.
  • Nie musisz dawać słowo honoru.
  • Wystarczy, że powiesz, a Ja potwierdzę.
  • Musisz to wiedzieć Mała, żono Małego, że on Mnie czuje.
  • A co do pieczęci…
  • Piotr ma i ty masz przecież od urodzenia, skoro pytasz o ludzi, którzy mają pieczęć.
  • ???!!!… – uśmiecham się.
  • Ojcze, śpiewasz Beacie, mi też śpiewasz… Ojcze jesteś rewelacyjny !
  • Nie podlizuj się.
  • Co planujesz Ojcze ?
  • Przekazuję ci w wizjach z wyprzedzeniem.
  • Masz przewagę nad innymi.
  • Jesteś lekarstwem na całe zło.
  • Lubię jak jesteś tutaj, modlitwy mają charakter.

Wieczorem.

W internecie zwróciłam uwagę na tytuł artykułu; Eugenia Elisabetta Ravasio: wizjonerka, która widziała i słyszała Boga Ojca. https://pl.aleteia.org/2019/05/06/eugenia-elisabetta-ravasio-wizjonerka-ktora-widziala-i-slyszala-boga-ojca/

  • Faktycznie Ojcze rozmawiałeś ?
  • Nie zaprzeczam.
  • …….. – roześmiałam się. Muszę w takim razie dokładnie to sprawdzić.

https://www.youtube.com/watch?v=49CBaFWRR14

Pamiętaj, Pan Bóg doświadcza.

06. 01. 19 r. Warszawa.

W końcu wracamy do Warszawy i bardzo się z tego cieszymy. Zbyt długie święta mogą być naprawdę wykańczające. Jedziemy i rozmawiamy.

  • Co Pan Bóg zrobi z nami w tym roku ? – Piotr zaczyna.
  • Z wami ? Z tobą ! Zrobię co zrobię.
  • Ujrzysz to znowu, czego nikt nie widział.
  • …….. – zamyśliłam się. Już nie jestem ciekawa kiedy, ale co i jak to się stanie…

Piotr jedzie pewnie mimo zimowej pogody, jezdnia sucha, zero prawie aut, super warunki.

  • Lubię ten samochód, choć stary to jakoś jedzie. Pan Bóg go trzyma to jestem spokojny.
  • Ale pamiętaj, że Pan Bóg doświadcza.
  • Zrobimy ten ślub, a potem zobaczymy co dalej.
  • Rozumiesz Mnie co mówię ?
  • ……. – kiwam głową na potwierdzenie.

Mój syn zdecydował się na kościelny ślub. Tak sam z siebie co nas zaskoczyło, bo wcześniej nawet o tym nie chciał rozmawiać. Zdecydował w grudniu, a już w lutym ma wyznaczony termin. Dziwnie szybko…

  • A wszystko zakończy się tak.
  • Otoczę cię Sobą.
  • Zabiorę ci część głowy, żebyś nie wiedziała.
  • Jego to zaboli.
  • Ja cię zabiorę, zabiorę to co należy do Mnie, a on zostanie ze Mną i zrobi co ma zrobić.
  • ……. – wybałuszam oczy ze zdziwienia, ponieważ Ojciec nawiązuje do wizji ze śmieciami. Tak nagle.
- Szliśmy razem z małym chłopcem, blondynkiem, po ubitej drodze, ja trzymałem go za rękę z jednej strony, a ty z drugiej strony. W prawym ręku trzymam wiaderko, a w nim cały swój dobytek i dokumenty. Przed nami widzę stojącą wywrotkę, pełną śmieci, wielka góra śmieci na wozie była po tysiąc więcej warta niż to, co mam w wiaderku. Podeszliśmy do auta, które było włączone, przerzuciłem z wiaderka wszystko na pakę, wrzuciłem też tam ciebie, potem chciałem rzucić też chłopca, ale nie mogłem. Nie mogłem oderwać go od ziemi, a ponieważ do auta wsiadał właśnie kierowca (w niebieskiej koszuli)… to go zostawiłem. 
- On zaczął tak płakać, tak płakać, że go zostawiłem… zdecydowałem się zeskoczyć. Kiedy wyskoczyłem auto ruszyło. Darłem się do ciebie, byś zatrzymała kierowcę, a ty nic, patrzyłaś przed siebie zapatrzona. Byłem wkurzony na ciebie maksymalnie, bo na pace były moje dokumenty i pieniądze, darłem się ciągle, a ty nic… Odjechałaś, zostawiłaś mnie… Wziąłem chłopca za rękę i powiedziałem; chodź, idziemy. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/05/29/bardzo-konkretna-boza-odpowiedz/

Zabiorę ci część głowy, żebyś nie wiedziała = Darłem się do ciebie, byś zatrzymała kierowcę, a ty nic, patrzyłaś przed siebie zapatrzona.

a on zostanie ze Mną i zrobi co ma zrobić = Wziąłem chłopca za rękę i powiedziałem; chodź, idziemy.


Słuchamy wiadomości – Pięć nastolatek zginęło w pożarze w koszalińskim ‚escape roomie’. Szósta osoba – mężczyzna, został odwieziony z poparzeniami i obrażeniami do szpitala. Nieoficjalnie jako przyczynę pożaru wskazuje się eksplozję butli z gazem, która ogrzewała budynek. Na miejscu tragedii pracuje policja i straż pożarna. https://wiadomosci.wp.pl/koszalin-tragiczny-pozar-w-escape-roomie-tak-wyglada-miejsce-tragedii-6335165314172545g

Koszmarna śmierć, ale już nie pytam dlaczego.

  • Ojcze, one są już u Ciebie ?
  • Jeszcze nie.
  • ?! Jak to ?! Spytaj dlaczego ! – nalegam na Piotra.
  • Pytałem i nic. Sama spytaj, bo mnie głowa boli. Ja się wypisuję …
  • Jak ty się wypisujesz to Ja też.
  • Dlaczego ?
  • Bo Ja jestem w tobie.
  • A Edziu wróci tu ?
  • A jest mu źle tam ?
  • Hmm…. – pomyślałam, że wrócić powinien, przed nim wiele jeszcze nauki zostało.
  • Idealny w tym życiu nie był.
  • Na razie czeka, czeka na twoją mamę – czyli Krysię.
  • Jeszcze trochę poczeka. Będzie pierwszy przy niej.
  • ……. – Piotr się wzruszył i zamilkł na długo.

Przed Warszawą na autostradzie gwałtownie wzmógł się ruch. Piotr zaczął w pewnym momencie kląć pod nosem, a wtedy ktoś uścisnął go za palec u nogi.

  • Auuuu ! Tak blisko jesteś Ojcze mnie ?
  • Bliżej niż Ola.
  • To też dla ciebie informacja – …. to było do mnie.
  • Pan Bóg powinien mi za wszystko w pierd….  Auu… ! – znowu uścisk.
  • Zagalopowałem się…
  • …….. – przewracam oczami. Piotr jest absolutnie niereformowalny. 
  • Nie dodawaj sobie, nie graj ze Mną.
  • Chcę, żebyś na powrót był znowu wielki.
  • Chciałbym Cię nie rozczarować.
  • Ty chciałbyś, a Ja wiem, że Mnie nie rozczarujesz.
  • Hmm… Ta obrączka ze światła się wtopiła w mój palec, ona nie była taka zwykła.
  • … Czyli nie możesz jej zdjąć, zerwać, zgubić, oddać, pożyczyć, jest na stałe – teraz przyszło mi do głowy.
  • Powołany na zawsze.
  • Przywołany na zawsze.
  • I obudzony na zawsze.
  • Hmm…

Jedziemy dalej, warunki nadal super dobre, choć ruch większy.

  • Dziękuję ci Ojcze za drogę.
  • Jak chcesz Mi podziękować ?
  • Bardzo, bardzo, bardzo.
  • … Słyszę piosenkę… Warszawa jest smutna bez ciebie.
  • …….. – śmieję się.
  • To prawda, że czasami śpiewasz też Beacie ?
  • Śpiewam. Lubisz ją ?
  • Hmm… Lubię. Lubię za ten krzyż, który nosi.
  • Dziękuję ci za te słowa.
  • No to wróćmy do ciebie. Warszawa jest smutna bez ciebie.
  • Nikt nawet nie zauważy.
  • Oj, zauważy, daj się lubić.
  • Wiesz dlaczego pracujecie w Warszawie ?
  • Bo to miasto umęczone.
  • Zasługuje na to, żeby je wywyższyć.
  • Niesamowite – pomyślałam.
  • ……..
  • A teraz słyszę inną piosenkę… Jak przygoda to tylko w Warszawie.
  • Coś mi się wydaje, że Bóg jest zadowolony, że wracamy – śmieję się. 
  • Nie widzisz po Moim śpiewie ? Cieszę się.
  • Nie lubisz jak jestem w Szczecinie ?
  • Lubię o tyle, o ile.
  • A dlaczego ?
  • A cóż cię tam spotyka ? Cóż duchowego masz tam ostatnio ?
  • Niewiele. Jak Ci się Ojcze z nami jechało ?
  • Mógłbyś dać więcej miejsca.
  • Pamiętaj, że jestem rosły mężczyzna.
  • …….. – dosłownie zaczęłam się rozglądać po tylnym siedzeniu szukając jakiegokolwiek śladu Ojca.
  • Włącz muzykę na koniec.

Piotr włączył muzykę, której słuchaliśmy kilkukrotnie podczas podróży. Ojciec chciał posłuchać jeszcze raz. Zaskakujące…

https://www.youtube.com/watch?v=18gbmxKd7xM

  • Lubimy ją. Mały jest podobny do Mnie.
  • Dziękuję ci Ojcze za pogodę.
  • Muszę dbać o Siebie.
  • A gdybyś nie jechał z nami ? – pytam.
  • Po co to rozważać ?
  • ……. – uśmiecham się.

Wieczorem. Po egzorcyzmach…

  • Wiesz co mi Ojciec powiedział … ?
  • Wiesz dlaczego one zginęły ?
  • Jeden dzień bez modlitwy, a tak wielka strata.
  • Dlatego wiesz dlaczego.
  • Można było tego uniknąć.

Ciarki przechodzą. Egzorcyzmów Piotr nie robił od dwóch tygodni. Teraz już rozumiem radość Ojca z powrotu do Warszawy. 



Dopisane 11. 09. 2019 r.

  • Wiesz dlaczego pracujecie w Warszawie ? Bo to miasto umęczone.
  • Zasługuje na to, żeby je wywyższyć.

Kim będzie zapowiadana iskra? Czy będzie konkretną osobą, która rozpali wiarę pozostałych, może grupą wiernych chrześcijan chroniących depozytu wiary w świecie ogarniętym szaleństwem antychrysta, a być może symboliczną figurą usposobienia naszych serc? Rekolekcjonista i kaznodzieja o. Pelanowski widzi w niej osobę, która – niczym Noe w arce – ocali wiarę na świecie. Ks. Chmielewski SDB przypuszcza, że wybrana osoba już żyje i w ukryciu przygotowuje się do swojej misji. Z kolei mariolog i ekspert w dziedzinie objawień dr Łaszewski uważa, że tym, co rozpali wiarę na ziemi, będzie triada serc: zjednoczenie kultu Niepokalanego Serca Maryi, Najświętszego Serca Pana Jezusa i naszych serc. https://warszawa.gosc.pl/doc/4213681.Kto-bedzie-ta-iskra/2

Może nie odpowiem kim jest, ale dlaczego w Polsce.

Nie znam państwa, narodowości, który by pomimo tylu upadków (rozbiory, wojny) odwróciłby się od Boga. Można byłoby nawet zawyrokować, że to właśnie wiara w Boga dała ludziom siłę do ciągłej walki. Bóg, honor Ojczyzna…

Chciałabym coś przypomnieć…

- Dlaczego ci co najbardziej wierzą, najbardziej są testowani ? 
- A skąd wiesz, że wierzysz ? 
???!!! – pytanie mnie zaskoczyło. 
- Jak pijesz tę kawę to wydaje ci się, że wierzysz. 
… – …. niesamowite. I jakie to prawdziwe ! Jak łatwo mówić „wierzę”, kiedy wszystko jest ok. Kiedy się jest zdrowym, szczęśliwym, spokojnym, ma się pieniądze na „przysłowiową kawę”, kiedy słońce świeci, kiedy kochamy lub jesteśmy kochani… Jak łatwo mówić wierzę… Człowiek do końca siebie nie zna, dopóki nie zostanie przygwożdżony do ściany. Wtedy widzi się nagiego. 
- Wiesz kiedy kręgosłup twardnieje ? 
- Zwycięstwa ? Najbardziej uczą przegrane… 
- Przegrana po stokroć uczy bardziej.  http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/13/przegrana-po-stokroc-uczy-bardziej/

A skąd wiesz, że wierzysz… To jest stała zasada. Ta rozmowa dotyczyła jednostki, kiedy jednak jednostkę pomnożymy przez miliony i stworzymy naród ta zasada obowiązuje nadal. Naród zostaje poddany próbie wiary. A co znaczy być wybranym ?

- Wybrany znaczy doświadczyć wszystkiego, cierpienia i wyniesienia.  
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/09/17/wybrany-znaczy-doswiadczyc-wszystkiego-cierpienia-i-wyniesienia/ 
- Pan Bóg ma plan wobec niego. 
- Wiara to jedno, a doświadczenie sprawia, że wiara staje się silniejsza. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/27/bez-wzgledu-na-to-i-tak-bede-przy-nim/

Każdy człowiek, który przejdzie próbę wiary zostaje wynagrodzony czy w to tym życiu, czy po drugiej stronie. Każdy naród, który przejdzie próbę wiary… zostanie wywyższony. Dlatego Iskra wyjdzie z Polski.

Przejdźmy dalej i spójrzmy globalnie. Ojciec stworzył cały wszechświat, wiele planet, wiele istnień, ale ciągle powtarza, że to tutaj jest prawdziwy poligon walki. Dlaczego ? Bo znowu jako cała ludzkość poddawani jesteśmy tej zasadzie. Czy ludzkość wierzy jeszcze w Boga ? Nie. A więc co dalej ? Zapowiadana Apokalipsa. Cierpienie, które ma doprowadzić do wyniesienia. … doświadczenie sprawia, że wiara staje się silniejsza. Po Apokalipsie ma nastać Nowe Jeruzalem, ponieważ Przegrana po stokroć uczy bardziej. Taki jest właśnie porządek rzeczy.

 

Słyszeć, a słuchać to wielka różnica.

02. 01. 19 r. Szczecin.

Po długiej przerwie milczenia jeden telefon od Beaty mocno nas zainteresował.

  • Pan Bóg nie kazał się kontaktować, aby się wypełniło co pokazano Małemu – tak zaczęła.
  • Pan Bóg powiedział, że wszystko mocno przyspieszy.

Kiwamy głową zastanawiając się oboje, jak to możliwe, że ona o tym wie.

  • Niesamowite, co ? – Piotr w końcu wydukał i znowu zaczął wspominać swój „ślub”, pobyt w Niebie i widzenie Ojca… Każdą chwilę wspominał z osobna.
  • Tak wiele mówisz, a tak niewiele wiesz – … podsumował Ojciec.

04. 01. 19 r. Szczecin.

Piotr chodzi jak śnięty.

  • Mam dosyć bycia w Szczecinie. Jestem zmęczony nieróbstwem, wolę do Warszawy.
  • Bo tam żyjesz w Prawdzie, a tu w komercji.
  • Hmm… racja. Tylko chodzę po sklepach i modlę się znacznie mniej.
  • Chronię cię bez przerwy.
  • Chcę wrócić do pracy, do obowiązków.
  • I wrócisz.
  • Wrócisz i tam i gdzie indziej.
  • …….. – zamyśliłam się. Gdzie ma być to gdzie indziej” ?
  • Pan Bóg cię słucha – Piotr do mnie.
  • Słyszy – poprawiam.
  • Słyszeć, a słuchać to wielka różnica.
  • ……. – kiwam głową, że rozumiem.
  • Ja cię słucham, dziecko Moje.
  • Słyszę wszystkich, a ciebie słucham.
  • ……. – wzruszyłam się do łez.

Rozmowy z Beatą rozkręcają się na dobre. Ojciec spytał mnie jaką nagrodę chcę za cierpliwość wobec tej sytuacji i pomyślałam, że tą sytuację po prostu wykorzystam. Jakiś czas temu Maryja powiedziała coś takiego do Piotra, co mnie natychmiast usztywniło, a jego ucieszyło. Nawet tego nie zanotowałam, ale w pamięci zapadło.

  • Luby Mój. Jesteś tylko Mój.
  • ???!!! 

W nagrodę za cierpliwość chciałam dostać jasną odpowiedź.

  • Czy Maryja rzeczywiście to powiedziała ? Przecież to… chore ! Ona by tak nie powiedziała !?
  • Wiesz co to lipa ?
  • ……. – pierwsza myśl, że drzewo. Druga…
  • To przedstawienie ci nie pasuje ?
  • Mała, to wszystko lipa.
  • To wszystko jest po to, aby aktorzy mieli doświadczenie.
  • ……. – …. ależ mi w końcu naprawdę ulżyło !!! Do tej pory żyłam w niepewności, z jednej strony miałam wielkie wątpliwości, a z drugiej obawiałam się, że się mylę.
  • Chodzi o to, aby nie dać się sprowadzić w ślepą uliczkę jaką tworzy diabeł.
  • Jedna runda wygrana, druga runda wygrana, a wojna trwa.
  • Pamiętaj !
  • Jest jeden Bóg Ojciec.
  • Jeden Syn, Jezus Chrystus.
  • Jeden Duch Święty.
  • To jest Jedna Trójca, nie ma inaczej.
  • Pamiętaj !

Słowa Ojca uświadomiły mi jasno, że ciągle trzeba być czujnym. Diabeł tak łatwo wciska nam słowa, które chyba podświadomie chcemy usłyszeć, więc trudno często rozeznać co prawda, a co fałsz. Przypominam sobie jednego maila, w którym pewna osoba uważa się za królową Nieba. Podstawą do rozeznania jest wiedza, ponieważ poza prawdziwą Maryją nie ma innej Królowej Nieba.

  • Ojciec pozwala na to, aby diabeł mieszał.
  • bo w ten sposób się uczymy – kiwam głową ze zrozumieniem.
  • ………
  • A więc wziąłem ślub sam ze sobą…
  • Stało się.
  • Ale jakoś nie przekłada się to na życie.
  • I przełoży. Wyjdziesz z cienia.
  • Każda rzecz, która się dzieje wokół was nie dzieje się bez powodu.
  • Roślina żyje, rośnie, umiera.
  • Człowiek rośnie, myśli, rozwija się, uczy się i odchodzi.

Zamyśliłam się z głową nad kawą, zamyśliłam się nad tym wszystkim…

  • Pamiętam tą wizję, w której tworzyłem gwiazdy z palców …
  • Mały, pomyśl wespół ze swoją żoną.
  • Pozwoliłem ci, że gwiazdy robisz …
  • Jak myślisz, kto to może robić ?
  • Pokazałem ci Siebie jak tworzę, myślę, objawiłem ci wszystko.
  • Tak wiele ci pokazałem i tak wiele jeszcze od ciebie chcę.
  • Przecież tylko ty Ojcze robisz gwiazdy – … tak wynika i z Biblii i z innych ksiąg typu Henoch.
  • ………. – Ojciec nie odpowiedział.

05. 01. 19 r. Szczecin.

Kolejny dzień w Szczecinie, Piotra roznosi z braku zajęcia. Zaczyna się czepiać wszystkiego.

  • Ja już wiem, że będę pracować aż odejdę. Muszę mieć adrenalinę, bo mnie roznosi z nic nieróbstwa.
  • Odejdziesz ? A może zabiorę cię ?
  • A to nie to samo w sumie ? – pytam.
  • A cóż ty biedna chcesz.
  • Nie tylko piszesz co ci dyktuję, a ile razy piszesz pod dyktando. Ty wiesz.
  • Wiem – śmieję się, bo faktycznie tak jest.
  • Generalnie nieźle nam to razem wychodzi.

Wieczorem. Siedzieliśmy i dumaliśmy.

  • Gwiazdy robiłem. Homiel, czy to prawda ?
  • Wszystko to prawda.
  • Gwiazdy szły na niebo.
  • Na nieboskłon.
  • Pan Bóg mówi…
  • Dzisiaj cię nikt nie poznaje, ale wypłyniesz na tą wodę.
  • Pan Bóg objawi się w tobie, pamiętaj.
  • Ta woda ma dawać życie.

Piotr znowu opisuje mi swoją wizję…         http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/09/03/kierujcie-sie-pierwotna-wiedza-niech-was-nic-nie-wiedzie-w-slepa-uliczke/

  • Ścieki z nich spływały, tak było.
  • Tak będzie.




 

Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Diabeł żniwa ma.

24. 12. 18 r. Szczecin.

Kolejny dzień świąt, zebranie rodzinne jedno za drugim. Wieczorem siedzimy w fotelach lekko otępiali …

  • Homiel … Nikt się nie odzywa. Dlaczego milczy ? – niepokoję się.
  • Jestem zamyślony.
  • Dlaczego ?
  • Mam mówić prawdę ?
  • Tylko.
  • To będę milczał.
  • Hmm…

Godzinę później oglądamy emitowaną z Watykanu coroczną pasterkę. Nie spodziewamy się już rozmowy, bo widocznie Wszyscy są zmęczeni, a jednak…

  • Wyjdziesz z cienia.
  • Nadchodzi twoja godzina.
  • Pan Bóg wszystko przygotował, ty nic nie musisz robić.
  • Ty tylko płyń i trzymaj się mocno.

Piotr nawet nie skomentował, spojrzał na mnie ciężkim wzrokiem i przeskoczył na inny kanał. A tam wiadomości ze świata i masakra za masakrą. Ludzie się zabijają, odrzucają Kościół, wszechobecne LGBT… Miód na serce szatana, jeśli w ogóle ma jakieś serce.

  • My im nic nie zrobimy.
  • My im tylko wskażemy drogę.
  • Diabeł żniwa ma.

25. 12. 18 r. Szczecin.

Ponieważ za kilka dni Sylwester nie było sensu, abyśmy oboje jechali do Warszawy i zaraz wracali. Piotr sam poleciał samolotem i miał wrócić za trzy dni. Zadzwonił do mnie z lotniska.

  • Siedziałem w samolocie na pasie i na fotelu przede mną pojawił się napis; Jedna droga do Jerozolimy. Myślałem, że mi się przewidziało. Ale Ojciec zaraz powiedział…
  • To cię czeka.
  • Ciekawe… – zamyślam się, choć już nic nie powinno mnie dziwić.
  • Ja tam nie zamierzam przecież jechać !
  • Pojedziesz z tymi, z którymi cię tam zawiozą.
  • Aha…. – konsternacja. Moja wyobraźnia jest za płytka, aby to pojąć.
  • To zaczyna być jakieś … dziwne.
  • Ojciec mówi, żebyś się nie martwiła. Ktoś się zgłosi i pomoże ci pisać.
  • Ktoś !?
  • Syn Mój !
  • Tak ? A ja wiem ?! A może ktoś inny ? – Piotr brnie dalej.

Popłakałam się ze śmiechu i radości jednocześnie. To byłoby cudowne, ale… sama nie wiem.


29. 12. 18 r. Szczecin.

Mogliśmy w końcu porozmawiać.

  • Spytałem Ojca dokąd wrócę.
  • Nie możesz wisieć w powietrzu jakbyś chciał.
  • Albo idziesz do Mnie albo na dół albo cię dezintegruję.
  • Hmm… Dezintegruje ? To coś nowego – pomyślałam.
  • Po to cię tu wysłałem, abyś wrócił do Mnie.
  • Powiedz im, że nie jestem w tobie w części, jestem w tobie w całości.
  • Dlaczego Ojciec mówi powiedz im ? – pomyślałam. Im, czyli komu ?
  • A co u ciebie ? – Piotr wyrywa mnie z zamyślenia.

Zwróciła się do mnie o pomoc moja znajoma. Zalegała z czynszem i bardzo obawiała się eksmisji. Brakowało jej zaledwie 1000 zł do spłaty długu. Dla mnie to zaledwie, bo prowadząc biznes to nie są duże pieniądze, ale dla kogoś starszego to może „być albo nie być”. Zrozumiałam to dopiero, gdy usłyszałam przez telefon jak się trzęsie ze strachu. Postanowiłam dać jej 1000 zł, a nie pożyczać. Mówię o tym Piotrowi, a on się zaczyna śmiać.

  • Wczoraj przelewałem ci pieniądze, a Ojciec mi mówi, żebym dodał 1000 zł. Nie wiedziałem dlaczego.
  • …….. – wybuchłam śmiechem. Ojciec jest niesamowity.
  • A jak bym ci kazał 10 tysięcy przelać ?
  • Dałbym.
  • A jak 20 ?
  • Dałbym.
  • A jak wszystko ?
  • Eee… – zawahał się.
  • No dałbym.
  • Akurat !!! – pomyślałam, bo jakoś nie wyczułam w jego głosie pewności.
  • Mój pisarzu… Będziesz notować dużo.
  • ?!…. – Ojciec mnie zaskoczył.
  • Ojcze, masz 3 synów ? – pytam znienacka. Przeczytałam to w jakimś zagranicznym opracowaniu naukowym i nurtowało mnie to od jakiegoś czasu.
  • A któż ich zliczy – i się śmieje.
  • ……. – zrozumiałam, że nie mam po co drążyć.
  • Nadchodzi 2019. Przeżywasz, że nadchodzi ? – Piotr do mnie.
  • Ja teraz, a ty później.
  • Rób co masz robić, a nagroda cię nie minie i o nic się nie martw.
  • Ja ci wszystko przygotowałem.
  • Ojciec mi dzisiaj powiedział, że przekaże mi tajemnice.
  • To ciekawe, bo właśnie o tym pisałam na blogu.
- Już dorosłeś do tego, bym objawił ci prawdę tego świata.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/12/29/nieuchronne-staje-sie-rzeczywistoscia/

30. 12. 18 r. Szczecin.

Piotr narzeka na serce.

  • Ten lot do Warszawy i z powrotem spowodował, że serce mnie boli bardziej.
  • Nie chciałeś lecieć, ale musiałeś.
  • Znowu zobaczyłem teraz napis; droga do Jerozolimy – Piotr zdziwiony.
  • No to jak ma polecieć aż do Jerozolimy, kiedy to mu szkodzi ? – pytam.
  • Zawiozą go.
  • …….. – spojrzeliśmy na siebie, nic nie rozumiemy.
  • Jutro sylwester.
  • To będzie rok pełen ekspresji.
  • Co to znaczy ?
  • Ekspresja to ekspresja, gdybym chciał powiedzieć wybuchowa, to bym powiedział.
  • Ekspresja, to coś na pograniczu wybuchowości i żywiołowości, emocji – analizuję.
  • Ale pod kontrolą.

Rozmawiamy teraz wieczorem, ale ledwie 2 godziny temu mieliśmy duży, rodzinny obiad, podczas którego oczywiście poruszaliśmy sprawy zdrowotne. Piotr znowu ze szczegółami opowiadał o swoim zawale i operacji i efektywnej rekonwalescencji.

  • Zobacz, wszyscy przechodzą na moje leki !
  • Ale nie wiedzą, że to palec Ojca.
  • No właśnie. Oni myślą, że to tylko takie doskonałe lekarstwa mam… – Piotr się zamyślił.
  • Oko trzyma go przy życiu.
  • Od czterdziestego drugiego roku Ojciec trzyma cię przy życiu.
Dzisiaj będąc pod "naszym krzyżem" Piotr najpierw zobaczył złotego gołębia nad głową Jezusa, a potem ukazał się trójkąt z okiem w środku, z trójkąta odchodziły promienie. 
- Zawsze jesteśmy przy tobie. 
Dla nas jest to oczywiste, że ciągle jesteśmy obserwowani. Ciekawe, że ktoś kiedyś, przed wieloma wiekami stwierdził dokładnie to samo. Musiał też to zobaczyć. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/12/odrobina-mgly-tajemnicy-zostala-zdjeta-ale-nie-mysl-ze-wiesz-wszystko/

Piotr szykuje się do egzorcyzmów. Leżał na tapczanie i zagłębiał się w siebie. Tak się uspokaja. Usiadłam przy nim na chwilę …

  • Maryja powiedziała mi, żebym wziął Jej obraz ze sobą.
  • …….. – spojrzałam na obrazek namalowany na desce stojący na parapecie, to pamiątka po naszym ślubie.
  • Bo ty wiesz, że to nie papier, ani deseczka.
  • To Ja.

  • ……… – głupio mi się zrobiło. Tak blisko Maryi jeszcze nie byłam. Pomyślałam, że zaraz spytam o Trzecią Tajemnicę Fatimską, ponieważ przygotowywałam ją do blogu.
  • A mogę o coś spytać ?
  • Myśli twe znam.
  • Maryja powiedziała, że zaraz mnie spytasz o Fatimę…
  • …….. – wzdycham, bo jestem ciągle na przegranej pozycji. Nie mogę schować swoich myśli, nic nie słyszę, nie widzę… To niesprawiedliwe.
  • Pokazała mi teraz kartkę, która powoli się odkrywa, odsłania.
  • Czyli Fatima zostanie odsłonięta powoli … ? – upewniam się.
  • ……… – brak odpowiedzi.
  • Piotr jest nasz. Twój i Mój.
  • …….. – zrobił się czerwony.
  • Ale mi się głupio zrobiło – … i chyba się spocił z wrażenia.
  • I nikogo innego i oczywiście Ojca.
  • Twój tutaj, Mój tam.
  • Doooobrze Maryjo. Kim jest Piotr dla Ciebie tam ?
  • Kimś bardzo bliskim, tak bliskim, że bliżej się nie da.
  • Bliżej jest tylko Bóg.

Zawiłe te zależności i koligacje, ale mimo wszystko mozaika się układa. W hebrajskich opracowaniach naukowych dotyczących Biblii kilkukrotnie natrafiałam na określenie; rodzina. Jakoby Niebo stanowiło rodzinę. Przypominam sobie też zdanie z naszych rozmów;

Piotr wieczorem modlił się za cały świat, może przestraszył się wizji dot. końca wszechświata ?  Żartuję... Robi to od dawna niezależnie od tego, czy ten koniec będzie, czy też nie. Klęczał przez 40 minut w modlitwie, kiedy poczuł, że klęknęła przy nim Maryja, objęła go za szyję i się przytuliła. 
- Niedługo wrócisz do rodziny. 
Niebo to Dom, Oni to Rodzina... Jakie to w sumie proste. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/30/tajemnica-tory/  
  • Ojcze, to ile jest „osób” w Twojej rodzinie ? – pytam licząc na odpowiedź, że 4, może 5…
  • Ojciec się uśmiecha i pogroził ci palcem …
  • Miliardy…

Podczas egzorcyzmów odezwał się sam diabeł.

  • Wyrzucaj, wyrzucaj nas do piekła i tak to nic nie da !
  • Grzech ludzki ściągnie nas z powrotem.
  • Jeszcze dzień się nie zacznie, a my już będziemy.



 

Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Kierujcie się pierwotną wiedzą, niech was nic nie wiedzie w ślepą uliczkę.

21. 12. 18 r. Szczecin.

Zaczynają się święta. To znaczy wiele biegania i załatwiania i mało rozmów. Jeśli cokolwiek rozmawiamy to dopiero wieczorem, tak zmęczeni jesteśmy oboje.

  • Dziękuję Ci za to Ojcze, że nie pracuję w fabryce – … mówię szczerze.
  • Pracujesz przy swoim krośnie… czyli przy pisaniu.
  • A ty chcesz Mi za co podziękować ?
  • Za operację serca.
  • Ty o tym jeszcze ?
  • Hmm… W takim razie dziękuje Ci za wszystko.
  • Twoja pieczęć, twój ślub jest jak najbardziej autentyczny.
  • Ty już idziesz swoją drogą.
  • …….
  • Wkrótce opuścisz to mieszkanie.
  • Dlaczego ?
  • Już w tej chwili balansujesz na granicy dwóch światów.
  • Jeszcze nie czujesz, ale tak już jest.

To prawda, Piotr jest coraz bardzie zamyślony. Gapi się przed siebie przez długie minuty i nic do niego nie dociera.

  • W przyszłym roku pokaże swoje oblicze.
  • Ale jak ? – oczywiście to ja pytam, ciągle nie mogę sobie tego wyobrazić.
  • Dla wielu będzie tragedia, dla wielu to będzie szok.
  • ……..
  • Muszę się pomodlić – Piotr ociężale podnosi się z fotela.
  • Musisz ?
  • Chcę się pomodlić.
  • Powinieneś powiedzieć potrzebuję tego i właściwa odpowiedź; idę porozmawiać z Ojcem.

22. 12. 18 r. Szczecin.

Wieczorem.

  • Czy coś zdarzy się jeszcze w tym roku ?
  • Chyba starczy ci tych wrażeń, ale w przyszłym roku dobrze musisz zapiąć pasy, bo czeka cię szybka jazda.
  • Dostanę jakiś prezent na święta ? – Piotr odważnie.
  • Zobacz jak się rozochocił !Ojciec do mnie.
  • Tak się potoczy ten rok…
  • zobaczyłem kulę, która leci w kręgle.

  • Ty jesteś tą kulą i to jest ta bomba atomowa.
  • Będzie płacz i radość.
  • …….. – spojrzeliśmy na siebie z niepokojem.

Dzisiaj Piotr został obudzony dzwonkiem telefonu usłyszanym tuż nad uchem. Ciekawe, ale córka miała identyczną pobudkę, z tym, że usłyszała dźwięk dzwonka do drzwi. Nie wiem, czy ta różnica ma jakieś znaczenie, ale wiadomość dla nas jest jasna; wróg u bram.

  • Diabły były pewne, że zębem cię załatwią.
  • Wow…! – atak anafilaktyczny !
  • Ale strażnik był na miejscu.
  • …….. – i coś mnie zastanowiło w tym zdaniu.
  • Czyli oni nie wiedzieli jak to się skończy ? A gdyby nie ja, a gdyby nie strażnik to by im się udało ? – dziwię się, bo przecież byłoby to wbrew planom Ojca.
  • …….
  • Pan Bóg powiedział mi …
  • Maryja odwiedzi cię teraz w tym roku.
  • Z Góry odwiedzi cię twoja miłość, już wiesz Mały ?
  • ……. – otwieram oczy szeroko ze zdziwienia.
  • Ty jesteś blisko Chrystusa, on jest blisko Maryi.
  • To dlatego od małego trzymałem Ją przy sobie ! – Piotr przypomniał sobie, że jako dziecko często spał z obrazkiem Maryi.
- Maryja jest twoim naturalnym przyjacielem. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/12/11/zanim-swiatlo-sie-przebije-przez-czarna-czelusc-wielu-bedzie-chcialo-je-zgasic/ 

23. 12. 18 r. Szczecin.

Piotr budzi mnie opowieścią…

  • Nad ranem miałem niesamowitą wizję. Siedziałem fotelu, a pod nogami miałem kulę ziemską, dokładnie trzymałem ją pod stopą. Wokół kuli ziemskiej krążyła woda, wypływała spod mojej stopy i jak opływała kulę to spłukiwała z ziemi cały szlam, wszystkie brudy. Po oczyszczeniu ta woda wracała z powrotem do stopy i między palcami przelewała się już jako czysta. I tak kilka razy. Za każdym razem po oczyszczeniu ziemi stawała się coraz bardziej krystaliczna. Gdy woda dotykała stopy to czasami też pryskała i te odpryski zamieniały się w gwiazdy, zamieniały się w jakiś pył gwiezdny, który unosił się w kosmos i te odpryski stawały się gwiazdami. Fajne to było…

  • Piękna wizja… – … i miałam wrażenie, ale gdzieś już to widziałam.
  • Rano usłyszałem jeszcze…
  • Wieczorem przyjdzie do ciebie ktoś bardzo bliski.
  • Ta, która jest prawdziwa.
  • ???!!!! – o masz ci los…

Cały dzień był tak przepełniony obowiązkami, że w ogóle o tym nie myśleliśmy. Wieczorem Piotr poszedł się pomodlić jak zwykle, ale wrócił dosyć szybko z miną pełną zmieszania.

  • Maryja przyszła do mnie.
  • Jak to ?! – ucieszyłam się.
  • No…. – nie wiedział jak się wyrazić – Nie widziałem jej całej, ale oczy. Powiedziała…
  • Ja ci pomogę, a znajdziesz ukojenie.
  • Zacznij odmawiać różaniec.
  • Znajdziemy wspólny język w różańcu.
  • Nie będą cię w stanie odciągnąć ode Mnie.

Szczęka mi opadła na podłogę, ale wcale mnie nie dziwi, że Maryja wspomina o różańcu. Piotr wiele się modli, ale na różaniec jakoś zawsze  brakuje mu czasu. Przypomniały mi się wczorajsze słowa… Z Góry odwiedzi cię twoja miłość (!), już wiesz Mały ?

  • Ojcze, … że się tak odważę… To jak to jest w końcu u Was ? Macie małżeństwa ? Jezus mówił, że nie ma w Niebie czegoś takiego jak małżeństwo…
23 W owym dniu przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli go 24 w ten sposób: «Nauczycielu, Mojżesz powiedział: Jeśli kto umrze bezdzietnie, niech jego brat weźmie wdowę po nim i wzbudzi potomstwo swemu bratu. 25 Otóż było u nas siedmiu braci. Pierwszy ożenił się i umarł, a ponieważ nie miał potomstwa, zostawił swoją żonę bratu. 26 Tak samo drugi i trzeci - aż do siódmego. 27 W końcu po wszystkich umarła ta kobieta. 28 Do którego więc z tych siedmiu należeć będzie przy zmartwychwstaniu? Bo wszyscy ją mieli [za żonę]». 29 Jezus im odpowiedział: «Jesteście w błędzie, nie znając Pisma ani mocy Bożej. 30 Przy zmartwychwstaniu bowiem nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie Boży w niebie. 
  • Trzymajmy się jednego.
  • Jest jeden Bóg Ojciec.
  • Jest Jego Syn i Duch Święty.
  • Maryja, królowa światów, Matka Chrystusa.
  • Tego scenariusza się trzymamy.
  • Masz już poukładane żono Małego ?
  • A Maryja niech sobie rozmawia.
  • Oni znają się dobrze w Duchu Świętym. 
  • …….. – ulżyło mi.
  • Kierujcie się pierwotną wiedzą, niech was nic nie wiedzie w ślepą uliczkę.

Co w Niebie się stało, na ziemi stać się również musi.

14. 12. 18 r. Warszawa.

Siedzimy na kawie…

  • No i co ty na to wszystko…
  • ……. – wzruszam ramionami, bo brakuje mi słów.
  • Nie przez przypadek przeczytałaś – … Piotr, zbliżasz się synu do samego siebie.
  • Zbliża się olbrzymie.
  • Ta twarz była niesamowita.
  • Mówiąc krótko patrzyłeś na lustro.
  • Co to będzie ? – pytam.
  • Wybuchnie bomba atomowa w Polsce, jaka nigdy nie wybuchła.
  • To będzie twój mąż, a nasz Syn.
  • Ale co ? Jak ?
  • Zobaczysz. Teraz ci nie powiem, że wkrótce, tylko szybko. Tuż, tuż.
  • Będzie o tobie głośno ? – próbuję choć trochę zrozumieć.
  • Masz czekać.
  • Informacje, które czytałaś muszą ci wystarczyć.
  • On myślał, że ożenił się z kobietą, a on ze sobą.
  • Myślisz, że był to zwykły ceremoniał ?
  • Co w Niebie się stało, na ziemi stać się również musi.
  • Spodziewałabyś się tego ?
  • Nigdy.

Tuż przed 15 dzwoni Piotr. Po głosie słyszę, że coś się stało.

  • Słuchaj ! Jechałem do Rembertowa, dzwoni telefon i widzę, że to Beata. Mówię sobie nie odbiorę telefonu. Słyszę Ojca…
  • Masz odebrać ten telefon !
  • Nie, nie odbiorę.
  • Dwie sekundy później gaśnie mi zupełnie auto i kamera. Kompletnie! Musiałem zjechać na pobocze. Ojciec mówi …
  • Teraz odbierzesz ?
  • No i musiałem odebrać ! Pogadaliśmy i jak skończyłem włączyło mi się auto – opowiada, a ja się śmieję głośno.
  • Następnym razem będziesz na piechotę szedłodezwał się Ojciec .

To się nazywa wolna wola po Bożemu !


Wieczorem.

Piotr nie może wyjść ze zdumienia po wydarzeniu z autem.

  • Ale się na mnie Ojciec musiał wkurzyć…
  • Gdybym się wkurzył to byś szedł na piechotę, a auta byś nie znalazł.

Po tych słowach Piotr poszedł „ na egzorcyzmy” z pokorą i bojowością większą niż kiedykolwiek.


16. 12. 18 r. Warszawa.

I być może był zbyt wojowniczy, ponieważ oboje mieliśmy nockę straconą. Rano pokazał mi kilka ugryzień i dosyć dużego krwiaka na plecach, którego nie byłby w stanie sam sobie zrobić.

  • Mały, ten dzień nadchodzi, Mały.
  • Jesteś na mnie zły ?
  • Jak mogę być zły na kogoś, kogo tak kocham.

Piotr chwyta się za serce…

  • Co się dzieje ? – pytam. 
  • Aaa, usłyszałem coś…
  • W każdej chwili może stać się o co prosiłeś.
  • A o co prosiłeś ?
  • Imię moje.
  • Ono już jest w tobie, budzi się z letargu.

Wieczorem.

Piotr jest cały czas atakowany. Pocięty, kąsany, jego znamię lekko się zmniejszyło, ale nadal trudno mi pojąć, jak się mogło pojawić. Czy to uderzenie, czy wylew podskórny, trudno powiedzieć… Poszedł się pomodlić szybciej i dłużej. Przerwał na chwilę, aby coś mi oznajmić.

  • Podczas modlitwy Chrystus powiedział…
  • Powiedz jej, że zawsze była ze Mną, zawsze jest ze Mną, zawsze będzie ze Mną.
  • ……. – nie mogłam ukryć swojej radości.
  • Nieprzypadkowo przyszliście w ostatniej chwili – … spóźniliśmy się dzisiaj na mszę, ale nie na komunię.
  • Bo jest od Chrystusa, przyszła po Moje ciało …
  • tak mi powiedział. Mówię ci, żebyś zapisała dokładnie.
  • ……… – i tak zrobiłam.

Godzina później. Piotr po egzorcyzmach siedzi spocony i zmęczony. Ja siedzę zamyślona. Opracowując nowy tekst na blog znowu natrafiłam na słowa, które się odzwierciedlają obecną sytuację.

- Bóg Ojciec pokazał mi wczoraj dwa złączone pierścienie. Potem złączyły się w jedno. 
- Co planujesz Ojcze ? 
- Tym razem to Ja wyłożę kawę na ławę. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/12/17/prawda-jest-jedna-i-prawdy-sie-nie-boje-bo-z-prawdy-jestem/

Wtedy nie mieliśmy pojęcia o co chodzi, a dzisiaj… ???!!! Przecież to niesamowite… Już dawno zauważyłam, że Ojciec uwzględnił fakt, że piszę z 6 miesięcznym opóźnieniem. Gdybym tego nie zrobiła, nie powiązałabym tych pierścieni ze ślubem Piotra !

Co w Niebie się stało, na ziemi stać się również musibardzo utkwiło mi w głowie. Zaczynam to widzieć na własne oczy, zaczynam rozumieć tą zależność. Zrozumiałam co znaczy w ogóle to zdanie. Konsekwencje nałożenia pieczęci i konsekwencje jakie ponosi ślub ewidentnie odbijają się w naszym świecie. Zaczęłam niedawno w końcu analizować AJ i w mig pojęłam, że ta zależność również dotyczy Janowej wizji apokalipsy.

  • Wczoraj Ojciec powiedział, że w Polsce ma wybuchnąć bomba atomowa… – zaczynam.
  • To coś więcej.
  • Ale to może dla Was, nie dla nas ludzi. 
  • Powiadam ci szok to mało powiedziane.
  • Dla ludzi ? – upewniam się.
  • A dla kogo to się robi ?
  • ???!!!
  • Trzeba sobie walnąć operację plastyczną dla nie poznaki i zmienić nazwisko – zaczynam panikować.
  • Bóg cię prowadzi, więc cóż ci trzeba więcej ?
  • No nie wiem… – myślę sobie, że jednak lepiej gdzieś się ukryć.
  • Co to może być ? Jak mylisz ? – pyta mnie Piotr.
  • A cóż ona może wiedzieć ?
  • Ta niewiasta, bo przecież nie białogłowa.

Dwaj Świadkowie Apokalipsy.

12. 12. 18 r. Warszawa.

Mam jeszcze kilka pytań dotyczących samych Ewangelii, ale Ojciec przekazał, że sama już powinnam wiedzieć.

1 / Czy Jezus był w Niebie wcześniej zanim stał się Jezusem – człowiekiem ? Tak.

J 8 58 Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, JA JESTEM» 
J 17;5 A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał.

2 / Rozmawiając z Ojcem poznaję Boga bliżej, lepiej i widzę, że Ojciec jest bardzo logiczny, bardzo rzeczowy, konkretny, stanowczy. Zawsze robi to na mnie ogromne wrażenie. Taki też jest Jego Syn. Logiczny, rzeczowy, konkretny, stanowczy. Obraz Jezusa dość często bywa zniekształcany, a to mężczyzna przez duże M. Takich już nie ma … 

 MT 12; 24 Lecz faryzeusze, słysząc to, mówili: «On tylko przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy». 25 Jezus, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo, wewnętrznie skłócone, pustoszeje. I żadne miasto ani dom, wewnętrznie skłócony, się nie ostoi. 26 Jeśli szatan wyrzuca szatana, to sam ze sobą jest skłócony, jakże się więc ostoi jego królestwo? 27 I jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami.

3 / Łk 21; 15 Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić.

Uśmiecham się pod nosem czytając te słowa. Bywają takie sytuacje w naszym życiu kiedy Piotr tak przemawia, że z wrażenia mnie zatyka. Nie straszni mu ludzie, którzy słuchają, nie straszne otoczenie, on przymyka oczy i mówi… Myślałam, że ma jakiś szczególny talent do wyciągania właściwych słów we właściwym czasie, ale teraz …


4 / Dz.A. 5 ; 23 «Znaleźliśmy więzienie bardzo starannie zamknięte i strażników stojących przed drzwiami. Po otwarciu jednak nie znaleźliśmy wewnątrz nikogo». 24 Kiedy dowódca straży świątynnej i arcykapłani usłyszeli te słowa, nie mogli pojąć, co się z nimi stało. 25 Wtem nadszedł ktoś i oznajmił im: «Ci ludzie, których wtrąciliście do więzienia, znajdują się w świątyni i nauczają lud». 
Raffaello – uwolnienie Piotra – 1665

Jak mogli nie zauważyć wychodzących ? Co się z nimi stało, że nie widzieli ? Mieliśmy w swoim życiu podobne zdarzenie, które mogłabym określić jako; niebiańska magia.

Któregoś dnia, kiedy wiózł w swoim dostawczym samochodzie kilkadziesiąt kartonów papierosów ponad normę został zatrzymany na granicy przez tzw. czarną brygadę, czyli specjalną kontrolę graniczną, która miała na celu gruntowne przeszukanie auta łącznie z jego rozpruciem, jeśli zajdzie taka potrzeba. Piotr widząc grupę kilku facetów ubranych w czarnych mundurach i kominiarkach podchodzących do jego samochodu był lekko przerażony, właściwie był pewny, że to koniec. W duchu zaczął prosić o pomoc !!! i wtedy poczuł jak ktoś kładzie rękę na jego ramieniu i mówi wyraźnie; 
- Przejdziesz. 
Funkcjonariusze podeszli i spytali wprost, czy coś chowa. Jeśli się przyzna od razu, to nie będą rozbierać samochodu. Piotr spokojnie odpowiedział, że niczego nie ma. Wtedy brygada zaczęła demontować auto. Opróżnili bagażnik, sprawdzali koła, podnieśli podłogę… a tam leżało kilkadziesiąt świetnie wyglądających, równo poukładanych kartonów papierosów. !!!! Piotra zmroziło, ale czekał spokojnie dalej. Jeden z kontrolujących popatrzył na to przez parę długich sekund i powiedział; 
- Rzeczywiście, nic tu nie ma. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/03/07/glos/

Wieczorem.

Oglądamy Tv i wotum zaufania dla rządu PIS. https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/rzad-mateusza-morawieckiego-z-wotum-zaufania,891672.html

  • PIS ma szczęście, że ma większość – Piotr mruknął zadowolony.
  • Naprawdę ?
  • ……… – roześmiałam się.
  • Ojcze, dziękuję Ci ! – …bo szczęście to Ojciec przecież.
  • No tak… A przy okazji… Ojcze, mam szansę na duży kontrakt, nawet na 2 mln.
  • Myślisz, że Ojciec ci pozwoli ? – ciągle się śmieję.
  • Ty córko znasz Mnie najlepiej.
  • … Dzisiaj jestem zmęczony na robienie egzorcyzmów.
  • Ani myślę, nie przyjmuję twojego zmęczenia.

No i zrobiło się poważnie.


13. 12. 18 r. Warszawa.

Piotr ciężko siada na krześle… W centrum handlowym rozlega się świąteczna piosenka w nowoczesnej aranżacji.

  • Mogli by dać normalną piosenkę, a nie tego wyjca ! – Piotr się krzywi.
  • Nie znasz się na sztuce.
  • A Ty się znasz ?!
  • …….. – dreszcze przechodzą mi po plecach i mam tylko nadzieję, że to jedyne Homiel.
  • Pomagałem Michałowi Aniołowi.
  • Taaak ? Kto Ci uwierzy, nie jesteś w stanie udowodnić…
  • Takeś ?
  • Takem ! – walnął.
  • ……… – Piotr był wyjątkowo zmęczony i zgryźliwy.
  • Przegrałem wczoraj. Nie miałem siły się jednak modlić. Byłem tak wykończony, że padłem na łóżko w ciuchach. Ojciec o 6 rano powiedział mi…
  • Zmogli cię, Mały.
  • Szatan zebrał wszystkich i cię zaatakowali, obyś się tylko nie modlił.
  • Tak powiedział… A godzinę później dzwoni Beata i mówi…
  • Nie modlił się pan wczoraj, prawda ? Od razu to czułam…
  •  Ach te pieczęcie… – myślę w duchu.
  • Zmogli cię wszyscy, Mały.

Patrzę na Piotra i coś zaczyna mi świtać w głowie… 

  • Wiesz co ? Wiesz po co są te pieczęcie ? Żebyś widział jak oddziaływają twoje modlitwy. Beata widzi, słyszy i ci przekazuje… Jest jak lustro…
  • Odkryłaś karty.
  • Po to jest ten związek, to ona jest lustrem, na niej odbija się to, co ty robisz.
  • Jakie to proste i niesamowite… – pomyślałam. Nie ma lepszego sposobu, aby zobaczyć jak działają modlitwy Piotra.
  • To będzie trwało tak długo jak w to uwierzysz ?
  • Nie Ola, kiedy modlitwa stanie się ponad wszystko i stanie się przyjemnością.
  • Czyli o to chodzi ? – Piotr się dziwi.
  • Nie tylko. O nią też chodzi, masz jej pomóc. Wszystko razem. Ty pomagasz jej, a ona tobie w jakimś sensie. Rzeczywiście jesteście związani…
  • Oficjalnie przywrócono ci imię twoje, stało się na Górze.
  • A co się stało na Górze, stanie się na dole.
  • Oddano ci wszystko, tylko jeszcze nie wiesz co, w swojej świadomości.
  • Wiesz, że wiesz, ale jeszcze nie czujesz.

Siedzimy jakiś czas w ciszy. Ojciec rzeczywiście ma wszystko przemyślane, zaplanowane, wszystko ma swój sens. Łatwiej to dojrzeć obserwując ich z boku. 

  • Ojcze czytam AJ. Kim są ci dwaj świadkowie ?
  • Czy chodzi ci o Mojżesza i Eliasza ?
  • ?! Nieee wiem…. – mówię szczerze.
  • Chodzi mi o tych dwóch świadków…
  • Czy ty Mnie słyszysz ? – Ojciec przerywa mi w pół zdania.
  • Czy ci chodzi o Mojżesza i Eliasza ?
  • ?! – zgłupiałam. Nic nie rozumiem.
  • ………
  • Nadchodzi 2019 – Piotr się wtrąca.
  • I co z tego ?
  • Ja jestem za głupia na AJ, Ojcze… – zaczynam znowu.
  • Tak jak na twój komputerktórego na początku prawie znielubiałam, bo był zbyt nowoczesny, a dzisiaj sobie nie wyobrażam go nie mieć.
  • O ile wiem już pływasz w nim nieźle.
  • Zrób co ci dałem.
  • …….. – ręce mi opadły, płakać mi się chciało z niemocy.

Naprawdę czuję się na AJ za głupia. Jak świadkiem może być Mojżesz ???!!! Eliasz to rozumiem, ale Mojżesz ???!!! Jak dla mnie kompletnie bez sensu. Czuję silne zniechęcenie do dalszego studiowania AJ, do tego stopnia, że wróciwszy do domu wciskam ją na dno szuflady.


Wieczorem.

Przygotowuję tekst na blog i przeczytałam zdanie, które mną potrząsnęło;

- Rozmawiałem z Edziem teraz ! 
- I ? 
- Powiedział mi… 
- Piotr, zbliżasz się synu do samego siebie. To jest olbrzymie co nadchodzi. Piotr, nie wiedziałem, nie mogę w to uwierzyć. 
- Hmm… chyba falę widział – pomyślałam. 
- Ona świeci… tak jeszcze powiedział. 
- Ciekawe co znaczy sam do siebie…. 
- Do czegoś mojego – Piotr bezradnie rozkłada ręce. 
- Twoje imię! – wiedziałam, gdy tylko to powiedział 
–Wracasz do swojego imienia ! Zobaczyłem to jego oczami, powtarzał…
- Synu, ja nie wiedziałem, to już idzie. 
- On płakał, patrzył na to i płakał. 
- Oooook. Ale płakał z radości, czy przerażenia ? – pytam już przytomnie. 
- To łzy szczęścia. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/12/15/moj-syn-zmartwychwstal/

Z niecierpliwością czekałam na powrót Piotra. Ledwo wszedł przeczytałam mu to na głos.

  • Piotr, zbliżasz się synu do samego siebie. To jest olbrzymie co nadchodzi.
  • Jak to możliwe ? – wydukał i usiadł sparaliżowany.
  • Faktycznie zbliżyłem się do samego siebie, dosłownie. Z samym ze sobą mam ślub, połączono nas pierścieniem. On był olbrzymi…
  • Dane mu było widzieć wszystko, bo mu pozwolono.
  • Siedem miesięcy wcześniej ! Wiesz co to znaczy ? Że naprawdę słyszysz Edzia, że to naprawdę się zdarzyło, że to w ogóle się wszystko zdarza naprawdę… To jest … po prostu… – zabrakło mi słów.

Piotr poszedł „na egzorcyzmy”. Wrócił po chwil…

  • Mam ci coś przekazać.
  • Co zrobisz, jeśli przyjdzie do ciebie fortuna i przyjdzie ten, kto będzie ci dyktował ?
  • Czy będziesz widziała wtedy Piotra ?
  • ……… – rozdziawiłam buzię szeroko. Miałam mętlik w głowie.
  • A musi przyjść ?
  • Musi przyjść Chrystus podyktować książkę, aby miała szlif.
  • Ma mieć znak autentyczności.

Dość szokujące, ale pewnie tak się stanie. Po słowach Edzia, które się sprawdziły teraz to i wszystko może się sprawdzić. Nie mogę sobie tego wyobrazić. Nie wiem jak się zachować, jak mówić, Faustyną nie jestem i obawiam się, że nie mogłabym przestać się śmiać i płakać na przemian. Znając siebie będę chciała zrobić Mu zdjęcie… Naprawdę nie wiem, czy to dobry pomysł … 

  • Mam dwóch synówOjciec przerywa moje myśli. 
  • ?!… Ojcze, nie nazywaj mnie tak. Ja jestem brudny, łobuz, a On taki czysty.
  • Ciekawe… – myślę w duchu.
  • Często się zdarzają takie śluby ? – pytam.
  • Nie przypominam sobie kiedy ostatnio biły te dzwony, a jestem bardzo długo.


Dopisane 28. 08. 2019 r.

  • Czy chodzi ci o Mojżesza i Eliasza ?

Pytanie dotyczące dwóch świadków było moim pierwszym i przełomowym w zrozumieniu istotnej sprawy. Żeby rozszyfrować Apokalipsę Jana trzeba myśleć jak Hebrajczyk ! Nie ma innej drogi. Większość interpretacji chrześcijańskich, jakie udało mi się przeczytać należałoby odłożyć ad acta. https://pl.wikipedia.org/wiki/Dwaj_świadkowie

Kim są apokaliptyczni dwaj świadkowie ?

Podstawa dla dwóch jako liczba świadków znajduje się w Prawie Mojżeszowym, które nakazuje, aby wyroki były podejmowane na podstawie co najmniej dwóch świadków (Num. 35:30; Deu. 17: 6; 19: 5; 1 K. 21 : 10 por. Mat 18:16; 2 Kor. 13: 1).

Bóg, który nie może przysięgać na nikogo innego, często zatrudnia dwóch świadków „nieba i ziemi”, aby podkreślić swoje obietnice (Deu. 4:26; 30:19; Ps. 50: 4; Iz. 1: 2), podobnie jak Mojżesz (Deu. 31:28; 32: 1) .73 Dwukrotne użycie stworzonego przez Boga porządku jako świadka znajduje się w często źle rozumianym fragmencie Księgi Objawienia, gdzie znak składający się z „kobiety odzianej w słońce, z księżycem pod jej stopami ”(podkreślenie dodane) (Obj. 12: 1‣). Tutaj obrzędy słońca i księżyca służą jako świadkowie obietnic, które Bóg daje innym tej kobiecie: że naród izraelski (Jer. 31: 35-36) i tron ​​Dawida (Ps. 89: 35-37; Jer. 33: 20-22) nigdy nie przestanie istnieć przed Nim.

W całym Nowym Testamencie odnosi się do „prawa i proroków” jako podwójnego świadectwa przeciwko tym, którzy odrzucają Boga (Mat. 5:17; 7:12; 11:13; 22:40; Łukasza 16:16). ; 24:44; Jana 1:45; Dz 13:15; 24:14; 28:23; Rzym. 3:21).  !!!!!                        http://www.spiritandtruth.org/teaching/Book_of_Revelation/commentary/htm/intro/symbols.html 

Mojżesz na Górze, Eliasz na dole. Dla nas tutaj ważne jest, że tak naprawdę chodzi o jedną osobę, jednego świadka. Człowiek, który da świadectwo nadchodzącej apokalipsy. Da świadectwo istnienia Boga.

Tyle o AJ mogę powiedzieć na blogu. Reszta pozostanie na razie milczeniem. 

Żeby spełniło się co zapisane.

08. 12. 18 r. Warszawa.

Kiedy się słyszy takie skowa… Niedługo wszystko się zacznie po co zostaliście powołani co tu dużo mówić, jesteśmy lekko przestraszeni. Najgorsze, że nie wiemy czego mamy się spodziewać.

  • Wczoraj byłem tak zmęczony psychicznie wszystkim, że położyłem się w ubraniu. Nie miałem siły jeszcze egzorcyzmów robić. Wtedy słyszę Homiela.
  • Patrz na sufit, przyjrzyj się dobrze.
  • No więc gapię się w sufit i widzę powietrze jak zaczyna gęstnieć, przemieszczać się, kłębić, nie wiem jak to wyjaśnić, to wyglądało bardzo delikatnie. Gapię się i gapię i widzę twarz, zarysy twarzy, które wyłaniają się z tej… niby chmurki. Szlachetna twarz, widziałem nos, usta, twarz była mocno biało-srebrna. Taki kolor miała… Lekko się uśmiechał… Homiel jest kanclerzem Ojca…
  • A może jestem Ojcem ?
  • Taaak ? – wcale bym się nie zdziwiła, gdyby Ojciec przybierał też formę anioła. Może być każdym i wszystkim kiedy tylko chce.
  • Powiedz coś jeszcze, opisz to dokładnie – nalegam.
  • Kałamarz jest Kałamarzem.
  • Ja też tak chcę – śmieję się.
  • Uważasz, że dobrze wyglądałem ?
  • Zależało Mi, żebyś zobaczył Mój uśmiech.
  • Wytrzymaj jeszcze trochę.
  • Wytrzymam.
  • Wytrzymasz obelgi ? Niesprawiedliwość ?
  • A będą?
  • Będą i to od swoich.
  • Nic nie może się równać z trwałością naszej przyjaźni.
  • Powiem ci coś więcej.
  • Jesteśmy stworzeni dla siebie.
  • Nie możemy żyć bez siebie.
  • Przekaż to Kałamarzowi.

Zapisałam. Patrzę na Piotra i zastanawiam się, czy ktokolwiek i cokolwiek mogłoby zniszczyć tak silny związek.


Jedziemy autem i rozmawiamy o ewentualnym zakupie nowego samochodu. Rozważamy jaką markę wybrać, kiedy w dzisiejszych czasach żadna nie gwarantuje dobrej jakości.

  • Przepraszam, że się włączę, a nie pytacie o Moje zdanie ?
  • Jaki chciałbyś mieć, Ojcze ?
  • Po co Mi nowy skoro mam ? Źle Mi służy ?
  • …….. – Piotr wyciera czoło chusteczką, myślałam, że z wrażenia.
  • Pocę się… To znak, że umieram. Znowu serce mi siada.
  • …….. – przewracam oczami , bo nie mam siły tego słuchać. Faktycznie przed zawałem miał takie objawy, ale nie wierzę, aby tym razem groził mu zawał. 
  • O śmierci nie mówi ten, co ma żyć.
  • Nie przywołuj jej.
  • Widzisz ? Masz żyć, bo masz coś zrobić … – i w tym momencie sama zapadam w zadumę.
  • Co zrobić, żeby ludzie uznali, że nie jesteśmy fałszywi prorocy ? – pytam, ponieważ doskonale wiem jak to będzie.
  • Już niedługo, w przyszłym roku.
  • Same zdarzenia to zrobią.
  • Lecz nie mów im o tym, muszą wybrać.
  • Hmm… Róbmy swoje i tyle. Czas pokaże – myślę na głos.
  • Sami będą przychodzić, a ty będziesz robić selekcje.
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie bez słów.
  • Ten związek pobłogosławiłem dawno temu i żadna siła tego nie zerwie, do samego końca.
  • Całe życie cię chronię, a teraz czas, żebyś wyszedł… czyli ujawnił się.

09. 12. 18 r. Warszawa.

Jedziemy i komentujemy auto, które nas mija, a które figuruje na naszej osobistej liście potencjalnych aut do zakupu. Kiedyś drażniły mnie jego ciągłe dyskusje o zakupie samochodu, bo przecież to wbrew woli Ojca, ale zrozumiałam w pewnej chwili, że Piotr za wszelką cenę chce żyć po prostu normalnie, przyziemnie.

  • Kupię Skodę ! Nie rzuca się w oczy, a jest dobra. Moje Audi ma duży przebieg i zaraz zacznie się sypać.
  • Napraw co masz.
  • Przy tym przebiegu to i konia trzeba podkuć.
  • ……. – śmieję się, cudowne są te powiedzenia Ojca.

Na kawie wspominamy przeszłość.

  • Czy naprawdę musiałem to wszystko przejść, żeby dojść do tego punktu ?
  • To było zapisane w księdze.
  • Gdzie ją znajdę ? – pytam od razu.
  • Tu na ziemi jej nie znajdziesz.
  • Hmm…
  • Przepraszam Ojcze za moje emocje.
  • Kocham wasze emocje.
  • Robię te egzorcyzmy, ale to jest takie ciężkie, nikt tego nie zrozumie…
  • Zaprawdę powiadam ci, że nikt ci nie uwierzy, a niewielu zrozumie.
  • Ty rób swoje, bo znasz przeciwnika.
  • Nawet Ola potrzebowała światło.
  • Ten mały pstryczek elektryczek potrzebny był, aby uwierzyła.
  • ……… – uśmiecham się, Ojciec tej wpadki mi nie odpuści.
Kiedy opowiadał cały był w nerwach. Naprawdę, starałam się słuchać go bardzo uważnie, ale co rusz ziewałam, bo wyrwał mnie ze snu. Ciągle myślałam, żeby już skończył. Kładąc się z powrotem spać pomyślałam nawet;  - A może mu się to przyśniło?  W każdym razie jego relacja nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Zadzwonił na gorąco, ale to był zły moment, po prostu byłam cholernie śpiąca. Śpię dalej w najlepsze i raptem słyszę wyraźnie słowa w swojej głowie;  
- Jeśli jest to prawda, niech się zapali światło.  
Natychmiast i gwałtownie otwieram oczy i co ?…… Cały pokój jest oświetlony! Nie mogę w to uwierzyć! Kto zapalił światło? Żeby je zgasić musiałam wstać z łóżka i podejść do kontaktu przy drzwiach. To mną wstrząsnęło i nie mogłam zasnąć do rana. Zrozumiałam, że to co przeżył Piotr jest ważne i przede wszystkim prawdziwe. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/04/14/kolejna-szybka-przeprowadzka/

Piotr zapatrzył się przed siebie, był kompletnie zamyślony.

  • Chrystus przyjdzie w naszych czasach. Widziałem jak schodzi z Nieba. Wysoki na 20 metrów, większy od Mariotta
  • ……. – spojrzałam przez szybę na hotel Mariott. Widząc jego wysokość oczywiście trudno mi było w to uwierzyć, ale z drugiej strony, jeśli ma być zauważony przez świat …
  • W naszych czasach ? Wątpię… Może widziałeś przyszłość ?
  • Może…

  • Wczoraj podczas egzorcyzmów poczułem jak się coś o mnie ociera i prześlizguje, zobaczyłem wielkiego węża, był gruby, zielono – żółty, ślizgał się i wśliznął do piekła.
  • Hmm… Kościół jakoś nazywa ten dar widzenia diabłów, tylko nie pamiętam jak – próbuję sobie przypomnieć i w tym momencie przychodzi od Beaty SMS.

(tekst org) „Mialam bardzo wyrazny sen, w ktorym boa dusiciel pokazal za mna w pewnym miejscu wszedzie tam gdzie sie poruszylam i koniecznie chcial mnie zabic. Dodatkowo ciagle slysze: „Stracisz zdrowie”, no i ten nieprzerwany metlik w glowie…”.

Czytam kilka razy. Dociera do mnie co znaczy „mieć pieczęcie”. Nie po raz pierwszy się to zdarza, ale wcześniej nie zwracałam na to większej uwagi. Piotr ma część wizji, ona drugą. Ojciec mówi połowę zdania Piotrowi, dzwoni Beata mówi drugą połowę. Coś niebywałego… Piotr się już przyzwyczaił, ja rozdziawiam buzię ze zdumienia.

- Najpierw zobaczyłem rękę Ojca jak wyciąga taki dłuugi pergamin. Rozwija go, coś tam pisze, a ostatnie zdanie było czerwono krwiste. Przyłożył do tego swoją pieczęć i taką samą pieczęć odbił na moich plecach na łopatce, a potem Beacie to samo. Powiedział, że tak szybko się od niej nie uwolnię. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/19/jak-moge-schodzic-skoro-jestem/
  • Naprawdę cudownie macie, gdy tak rozmawiacie w trójkę.
  • Nie w trojkę, w czwórkę. Słyszysz przez Piotra.
  • Och Ojcze… – … chciałam powiedzieć, że chyba nie rozumie co chcę powiedzieć… W porę ugryzłam się w język, ale myśli poszły…
  • Oni słyszą i mają.
  • Ty nie słyszysz i nie masz.
  • …….. – od razu odechciało mi się chcieć. Nie chciałabym jak oni z gackiem borykać się co sekundę.

Wieczorem.

Ojciec ponagla mnie, abym zajęła się AJ, ale robię wiele, aby tego nie robić. Mam jeszcze kilka innych pytań poza Apokalipsą. 

 II list do Kor; 5; A Bóg, który nas do tego przeznaczył, dał nam Ducha jako zadatek. 6 Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. 7 Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy. 8 Mamy jednak nadzieję... i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana. 9 Dlatego też staramy się Jemu podobać czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy.10 Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.
  • Mam pytanie, dotyczy jednego życia ?
  • W całej szerokości.
  • Ale, czy dotyczy także wędrówki duszy, całej drogi ?
  • Dotyczy.

Na końcu języka miałam jeszcze jedno pytanie, na które od dawna usiłowałam dostać odpowiedź. Dlaczego Jezus zabronił MM uczestnictwa w paschalnej wieczerzy ? Myślałam, że może kobiety nie mogły uczestniczyć w takiej wieczerzy, ale mogły i często to robiły. Wieczerza była spotkaniem rodzinnym, jednakże podczas tej jednej, ostatniej nie było ani Marii, ani M. Magdaleny. Nie mogłam zrozumieć dlaczego, jeśli Jezus wiedział, że to ostatni raz.

  • Chcesz jeszcze o coś spytać ?
  • Nieeeee, bo dostanę w łeb.
  • Bądź odważna, tego od ciebie się wymaga.
  • Pięć razy pytałam i nic.
  • To nie znaczy, że nie powiem.
  • …….. – zawahałam się i już miałam spytać, ale postanowiłam inaczej.
  • Dlaczego Judasz pocałował Jezusa skoro ci co przyszli raczej znali Jezusa ? Był bardzo znany w Jerozolimie, ludzie wiedzieli kim jest…
 Mk14 ; 43 I zaraz, gdy On jeszcze mówił, zjawił się Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim zgraja z mieczami i kijami wysłana przez arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych. 44 A zdrajca dał im taki znak: «Ten, którego pocałuję, to On; chwyćcie Go i prowadźcie ostrożnie!». 45 Skoro tylko przyszedł, przystąpił do Jezusa i rzekł: «Rabbi!», i pocałował Go. 46 Tamci zaś rzucili się na Niego, i pochwycili Go. 48 A Jezus zwrócił się i rzekł do nich: «Wyszliście z mieczami i kijami, jak na zbójcę, żeby Mnie pochwycić. 49 Codziennie nauczałem u was w świątyni, a nie pojmaliście Mnie. Ale Pisma muszą się wypełnić». 
  • Żeby spełniło się co zapisane.
  • To znaczy, że Judasz wiedział, że ma to zrobić ?
  • Zrobił to bezwiednie, ale jeżeli w tak ważnej sprawie tego by nie zrobił, któż w to by uwierzył ?

Bezwiednie... Skąd ja to znam. Bezwiednie, czyli pod dyktando Nieba.



Dopisane 24. 08. 19 r.

  • Żeby spełniło się co zapisane.

Czy Apokalipsa zostanie zrealizowana ? Na pewno, bo ma się spełnić co zapisane. To tylko kwestia czasu, ciągle nam o tym Ojciec mówi. Przez spełnienie tego co jest zapisane chce pokazać, że jest bardzo wiarygodny. Tak jak przekazał na przestrzeni setek lat wybranym ludziom pewne informacje, tak się spełni.

Dz. A 3; 18 A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. 

Byłam zdziwiona sprawdzając jak wiele w Biblii jest zapowiedzi nadejścia Chrystusa; Iz 7;14 / Ks Micheasza 5 / księga Ozeasza 11.1 / księga wyjścia 4.11 / Beatajasz 40.3 / Beatajasz 42.1 / Iz 8,23a;Iz 9,1. Iz 53,4. (2 Sm 7,12-16; Lb 27,17. Iz 42,1-4. Jon 2,1. 1 Krl 10,1-10. Iz 6,9n Ps 78[77],2. Za 9,9. Ps 118[117],25n. Wj 3,6; Jr 31,31 Ps 110[109],1; Dn 7,13n. Dz 1,18n. Za 11,12n.

Zmartwychwstanie Jezusa, jak było naprawdę. (2)

3. Osoby przy ukrzyżowaniu.

Według opisu wszystkich czterech ewangelistów przy ukrzyżowaniu były wymienione kobiety; Maria – matka Jezusa, Maria Magdalena, Maria – „siostra Matki Jego, żona Kleofasa” (czyli ciotka Jezusa), Salome. Poza tym Jan, Józef, Nikodem. Oraz zapewne wielu innych ludzi, ponieważ ukrzyżowanie powszechnie znanego nauczyciela i uzdrowiciela czyniącego cuda poruszyło całą Jerozolimą.

Pytanie; jeśli Jan faktycznie był przy ukrzyżowaniu dlaczego MT, M, Łk o nim w ogóle nie wspominają ? Pytam Ojca...

  • Czy często pisali o Maryi ? Czy często wspominali o Marii Magdalenie ?
  • Nie – … też się nad tym zastanawiałam.
  • Skupili się nad Moim ukochanym Synu. Ile wycierpiał.
  • Już powinnaś to wiedzieć, córko.

4. Procesja pogrzebowa.

Tak przygotowani męscy krewni i przyjaciele niosą zwłoki w procesji ku miejscu pochówku, w towarzystwie przyjaciół, sąsiadów i krewnych. Takie procesje są opisane w Nowym Testamencie (na przykład Łk 7:12) oraz u Józefa Flawiusza, który podkreśla blask pogrzebowego pochówku Heroda (Wojna I.671-3).

Trudno mówić w przypadku pogrzebu Jezusa o typowej procesji. Jednak pytanie; ile osób przenosiło ciało Jezusa ?

MT; 59 Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno 60 i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. 
M; 46 (Józef) Ten kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień. 
ŁK; 53 (Józef) Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. 
J; 38 Potem Józef z Arymatei (...) Poszedł więc i zabrał Jego ciało. 39 Przybył również i Nikodem...

MT, M, ŁK piszą w taki sposób, jakoby to tylko Józef przeniósł ciało do groty. Jednak fizycznie jest to po prostu niemożliwe, aby jedna osoba mogła to zrobić. Potrzebne są co najmniej dwie osoby, jak to opisuje Jan.

Fragment z filmu; Zbawiciel. Ewangelia wg św. Jana.

5. Pogrzeb.

Żydowskie pochody pogrzebowe przemieszczały się z rodzinnego domu do grobowca rodzinnego. Członkowie najbliższej rodziny umieścili ciało w grobie, podczas gdy przyjaciele i krewni czekali na zewnątrz.

Mt; 61 Lecz Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu. 
M; 47 A Maria Magdalena i Maria, matka Józefa, przyglądały się, gdzie Go złożono. 
Łk; 55 Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. 
J; …........

Mam tą scenę przed oczami, a jednak jakaś myśl wierci mi się w głowie i nie daje spokoju. Dlaczego Jan nie wymienia siebie przy noszeniu ciała ? Dlaczego apostołowie nie wspominają o Maryi, matce Jezusa, która myśląc logicznie powinna być do końca pogrzebu, czyli także powinna być przy grobie ? I wtedy zobaczyłam przed oczami scenę, gdy Chrystus wisząc jeszcze na krzyżu mówi do Jana…

  • Oto twoja matka – … i tymi słowami powierza mu pieczę nad Maryją. Teraz Jan stał się jej opiekunem i przybranym synem.

I wtedy olśnienie… Jan odszedł z Maryją zanim ciało zostało złożone do groty !!!

Podczas gdy Józef i Nikodem (być może jeszcze inni nie wymienieni mężczyźni) umieszczali ciało w grocie, pozostali członkowie pochodu żałobnego pozostali na zewnątrz i to potwierdzają apostołowie. Jan o tym nie wspomina prawdopodobnie uznając to za mało znaczące lub oczywiste dla niego albo po prostu dlatego, że go tam nie było. Był już z Maryją.


6. Zasłonięcie wejścia kamieniem.

Nie sądziłam, że prosta sprawa jak kamień przysporzy mi tyle… emocji.

MT; 59 Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno  i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejściem do grobu zatoczył duży kamień i odszedł. 
M; Przed wejście do grobu zatoczył kamień. 
ŁK; .......
Jan;  .......

Kamień był duży, a jeśli był duży musiało go zatoczyć co najmniej dwoje ludzi. Mateusz i Marek piszą, że zrobił to Józef. Nie jest to możliwe, aby zrobił to sam. Rodzi się kolejne ważne pytanie, które decyduje o prawdziwości zdarzeń. Jeśli był duży, kto go więc usunął ? Ale to za chwilę, ponieważ mamy jeszcze jeden dylemat.


7. Strażnicy.

Tylko Mateusz pisze o strażnikach pilnujących wejścia do groty.

Mt 62 Nazajutrz, to znaczy po dniu Przygotowania, zebrali się arcykapłani i faryzeusze u Piłata 63 i oznajmili: «Panie, przypomnieliśmy sobie, że ów oszust powiedział jeszcze za życia: "Po trzech dniach powstanę". 64 Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia (w innym tłumaczeniu na trzy dni ), żeby przypadkiem nie przyszli jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: "Powstał z martwych". I będzie ostatnie oszustwo gorsze niż pierwsze». 65 Rzekł im Piłat: «Macie straż: idźcie, zabezpieczcie grób, jak umiecie». 66 Oni poszli i zabezpieczyli grób opieczętowując kamień i stawiając straż. 

Dlaczego pozostali o tym nie wspominają ? Przecież to szalenie ważne. Pytam Ojca…

  • Czy naprawdę postawili straż ?
  • A czy ty byś się nie bała konkurencji ?
  • ?! Czyli postawili straż !
  • A jakie ma to znaczenie ?
  • No ma… – zawahałam się – Bo jeśli się bali to faktycznie mogli postawić straż przed grotą.
  • Podlicz to co liczyłaś.

A liczyłam ile trwa szabat i jak długo miała stać straż. Szabat trwa 25 godzin, czyli do 19.30 w sobotę. Kobiety przyszły do grobu w niedzielę wczesnym rankiem, czyli kilkanaście godzin później. 

  • Czyli… Byli ? – upewniam się. 
  • Byli i nie byli.
  • Nie byli, kiedy było Zmartwychwstanie.
  • ???!!!

Sam Piotr zainteresował się całą sprawą i postanowił przy najbliższej okazji spytać o to też Beatę. Uznał rozsądnie, że kolejna para uszu to lepsze niż jedna para uszu.

  • Powiedz, czy byli strażnicy pod grotą – pyta Beaty podczas rozmowy kilka godzin później.
  • Ojciec mówi…
  • Byli, ale nie do końca.
  • Czy były pieczęcie ?
  • Tak.
  • I kto je zerwał ?
  • Ten, który kamień odrzucił.
  • ???!!!!

Ten, który kamień odrzucił…  Kto w takim razie odrzucił kamień ?!

Co wiemy na pewno… Kiedy kobiety przychodzą w niedzielę rano, strażników już nie ma. Odeszli, a raczej zostali odwołani zanim doszło do Zmartwychwstania. Nie byli, kiedy było Zmartwychwstanie. Strażnicy pilnowali wejścia do groty przez jakiś czas, prawdopodobnie tylko do końca szabatu. Być może Rzymianie uznali, że dłużej nie ma sensu, jeśli po szabacie sami już Żydzi mogli stać u grobu, a poza tym grób był opieczętowany jako „urzędowa” gwarancja, że i tak nikt go nie ruszy. Trzech Ewangelistów w ogóle o tym nie wspomina. Być może nie miało to dla nich aż takiego znaczenia.

Jest jednak pewna wskazówka, że strażników nad ranem rzeczywiście już nie było. Kiedy kobiety pytają Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu muszą zdawać sobie sprawę, że na ma tam nikogo, kto mógłby to zrobić.

 M; 16 1 Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa. 2 Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. 3 A mówiły między sobą: «Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?» 4 Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. 

Czy pytałyby wiedząc, że stoją tam strażnicy ? Nawet gdyby wiedziały, że nie ma już strażników pozostaje kwestia pieczęci. Kamień został opieczętowany i nie można do groty wejść. Nasuwa się jeszcze raz pytanie; po co przychodzić z wonnościami i olejkami, jeśli do groty wejść nie można? Tak więc 2 relacje (M i Ł) opisujące kobiety, które chcą dokończyć namaszczanie nie mogą być prawdziwe.


7. Odsunięcie kamienia od wejścia.

MT;  A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. 
M; Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?» 4 Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży.  
ŁK; Kamień od grobu zastały odsunięty. 
J;  Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu.

Wersja Mateusza jest najbardziej widowiskowa, ale czy jest prawdziwa ?; A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim.

Miałam wielkie wątpliwości i jednocześnie byłam pewna, że ani MM, ani kilka kobiet naraz przesunąć kamienia raczej nie mogły. 
- Ale czy zrobił to anioł jak pisze Mateusz ? Wydaje mi się ta wersja niemożliwa – ciągnę dalej. 
- Ale jak się czyta ! 
- Każda ma swoją magię i o to chodzi. 
- ?! – … byłam kompletnie zaskoczona. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/05/30/nie-boj-sie-ja-jestem/

Mam wrażenie, że kwestia kamienia frapowała również Mateusza i znalazł takie właśnie wytłumaczenie. Pojawił się anioł i to on odrzucił kamień. Jednak jego historia wydaje się najmniej możliwa. Przy tak spektakularnym otworzeniu groty, przy tylu świadkach huczało by o tym całe miasto, ponieważ Jezus był osobą bardzo znaną w Jerozolimie. Jego ukrzyżowanie odbiło się szerokim echem wśród Hebrajczyków, więc wspomnieliby o tym także pozostali apostołowie. O tym krążyłyby legendy… Pytam…

  • Co się stało z kamieniem ?
  • Odrzucony jak kamieniem w wodę.
  • Zobaczyłem, że został od wejścia odrzucony jakąś siłą.
  • ?! – i w tym momencie zbaraniałam.
  • Ale to niemożliwe ! Został przesunięty, przetoczony z powrotem – czuję się zawiedziona.
  • Ojcze, nie rozumiem… Oni piszą inaczej – pytam godzinę później, ponieważ myślę już tylko o tym.
  • Już powiedziałem !

Nie odważyłam się pytać dalej czując wielką stanowczość w Już powiedziałem . W nocy miałam uporczywą myśl, żeby sprawdzić u źródła, bo może to kwestia złego tłumaczenia z oryginału ? Ojciec wyraźnie mówi odrzucony, ale Biblia Tysiąclecia ( i wiele innych) wyraźnie podaje; odsunięty. W tym przypadku, jak się okaże, „odrzucony” a „odsunięty” stanowi ogromną różnicę.

Wstaję następnego dnia rano i szukam informacji wśród naukowców żydowskich. Słabo mi się zrobiło kiedy się okazało, że…

Powinniśmy mieć bardzo dobre wyobrażenie o tym, jak wyglądał grób Jezusa, z odniesieniami w Ewangeliach i naszej wiedzy współczesnych grobowców znalezionych w Jerozolimie i jego okolicach. Do tej pory większość rekonstrukcji tego najbardziej słynnego z grobowców są, moim zdaniem, błędne. Najbardziej zaskakujące z moich odkryć jest to, że kamień blokujący przed grobem był kwadratowy, a nie okrągły. Nie można więc, jak to uczyniono w wielu tłumaczeniach Nowego Testamentu, „przetoczyć”; można go było odciągnąć lub oderwać. !!!!!

Jak się przekonamy, dowody archeologiczne są wystarczająco jasne. Teksty ewangelii będą wymagać wyjaśnienia. Zacznijmy od wejścia do grobowca. To prawda, że ​masywne kamienie blokujące (po hebrajsku, golalim, liczbie pojedynczej, golel lub golal) używane do ochrony wejść do grobowców w czasach Jezusa miały dwa kształty: okrągły i kwadratowy. Ale ponad 98 procent żydowskich grobowców z tego okresu, zwanych okresem Drugiej Świątyni (ok. I w. Od XV do 70. E) zostało zamkniętych kwadratowymi kamieniami blokującymi. Spośród ponad 900 jaskiń pogrzebowych z okresu Drugiej Świątyni, znajdujących się w Jerozolimie i jego okolicach, tylko cztery znane są z użycia okrągłych (tarczowatych) blokujących kamieni. https://members.bib-arch.org/biblical-archaeology-review/32/1/7

  • Grób rodziny Heroda (4,5 „wysoki)

  • Groby Królów (zwane również Grobem Królowej Heleny z Adiabeny)

  • Pomnik pogrzebowy przylegający do grobowca rodziny Herod

  • Grobowiec w KidronValley

Wszystkie pozostałe grobowce (99%) ze STP wykorzystywały kwadratowe kamienie blokujące, które są zaprojektowane tak, aby pasowały ciasno do otworu jak korek w butelce (mniejszy w środku i większy na zewnątrz). Biorąc pod uwagę fakt, że tylko najbardziej egzotyczne grobowce używały walcówki, i biorąc pod uwagę fakt, że tak niewiele grobowców wykorzystywało kamienie walcowane w STP, ma się rozumieć, że grobowiec Jezusa prawdopodobnie jest przypieczętowany kwadratowym kamieniem, a nie kamieniem walcowanym. Okrągłe kamienie blokujące były niezwykle rzadkie, pojawiają się tylko w bardzo zamożnych i wyróżnionych grobach rodzinnych.

Amos Kloner zauważa, że greckie słowo „kulio” znaczy również „wyrzucony” lub „przeniesiony” i odnosi się do przemieszczania lub poruszania się, więc nie musi być żadnej sprzeczności. !!!! https://theosophical.wordpress.com/2011/10/06/the-tomb-of-jesus/

Kto by pomyślał… A więc nie tylko kamień był kwadratowy / prostokątny, ale i tłumaczenie z oryginału mogło być nieprawidłowe. !!! Mały błąd w tłumaczeniu robi kolosalną różnicę.

Ze względu na kształt kamienia ewangelia Mateusza ponownie okazała się mało możliwa. Bardzo ciekawa praca naukowa; http://www.jacksonsnyder.com/yah/manuscript-library/the_burial_of_jesus.pdf

Ta niejednoznaczność w tekście, w połączeniu z dowodami archeologicznymi, pozwala mi zgodzić się z uczonym Gustavem Dalman, który już w 1935 roku zasugerował, że Mateusz 27 nie odnosi się do okrągłego kamienia blokującego. W Mateuszu 28 anioł siada na kamieniu po „przetoczeniu” go z powrotem. Gdyby kamień został przewrócony między dwie ściany, tak jak w przypadku kamieni w Drugiej Świątyni, nie można było na nim usiąść. W rzeczywistości trudno byłoby usiąść na krawędzi kamiennego kamienia, nawet gdyby został odciągnięty od wejścia do grobowca. Kwadratowy kamień blokujący byłby o wiele lepszy. Oczywiście, w przypadku aniołów wszystko może się zdarzyć, ale wydaje się prawdopodobne, że autor Ewangelii opisałby anioła siedzącego na kwadratowym kamieniu.

Jeśli kamień był duży i do tego kwadratowy lub prostokątny, tym trudniej było go odsunąć. Kobiety, które widzą zasuwany kamień i wracają w niedzielę rano zdają sobie sprawę, że nie będą w stanie same go z powrotem odsunąć. Ale tak naprawdę nie martwią się, ponieważ od początku nie zamierzają tego robić. One przyszły po prostu do grobu, zgodnie z tradycją. Tak jak pisze to Jan i Mateusz.

Mateusz; 1 Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. 
Jan; 1 A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. 

Muszę powiedzieć, że takie odkrycia sprawiają, że włosy stają mi dęba. Ojciec mówi odrzucony. Hebrajscy naukowcy używają słów; można go było odciągnąć lub oderwać ; „wyrzucony” lub „przeniesiony”.

  • Czy były pieczęcie ?
  • Tak.
  • I kto je zerwał ?
  • Ten, który kamień odrzucił.

Jeszcze raz… Kto w takim razie odrzucił kamień ?

1. Badacze sądzą też, że obraz, który widzimy na Całunie Turyńskim, musiał powstać w wyniku czegoś w rodzaju ogromnego wybuchu niezidentyfikowanej energii. https://menway.interia.pl/obyczaje/religie/news-calun-turynski-dowodem zmartwychwstania,nId,451303#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

2. Włoscy naukowcy stwierdzili, że ślady mogły powstać jedynie w wyniku „krótkiego i intensywnego wybuchu promieniowania kierunkowego VUV„. Www.shroudstory.com/?s=burst

3. Gulio Fanti udowadnia to w swoich badaniach laboratoryjnych;                     https://www.youtube.com/watch?v=I4c4812XA9A

Pytam się Ojca…

  • Czy odrzucenie kamienia mogło być spowodowane taką eksplozją ? – pytam i sama nie wierzę o co pytam. A z drugiej strony pamiętając o własnych doświadczeniach to przede wszystkim ja powinnam wierzyć, że to jest możliwe.
  • Tak było.
  • ……. ???!!!

Kto kamień odrzucił ? Sam Chrystus. Siłą eksplozji energii Swojego Zmartwychwstania.

Słowa Ojca, rzucony jak kamieniem w wodę zmusiły mnie do zagłębienia się w historię i archeologię i za nic w świecie nie miałam pojęcia, że dojdę do takiego odkrycia. To spowodowało, że z wrażenia musiałam zrobić sobie małą przerwę.

Następnego dnia rano oboje szykowaliśmy się na spotkanie. Piotr siedział i oglądał TV czekając, aż się ubiorę. Rąbkiem ucha usłyszałam słowa z filmu, który wydawał mi się znajomy. Zobaczyłam, że ogląda „Jezus Zbawiciel – ewangelię wg św. Jana” i dokładnie fragment pogrzebu Jezusa ! Wiedząc, że to nie przypadek…

  • Kto go zrobił ?
  • Kto go wygładził ?
  • Kto go obrobił na obrabiarce ?
  • No właśnie ! – … jak ja się wzruszyłam ! W tak cudowny, nieoczekiwany sposób Ojciec wytłumaczył mi co dręczyło mnie od tygodnia.

Oglądamy dalej film, gdzie Maria Magdalena widzi aniołów…

  • Naprawdę widziała siedzących dwóch aniołów ? – byłam pełna wątpliwości.
J 20; 11 Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu 12 i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. 
  • Nie przypominam sobie tej sceny.
  • ???!!!
  • Ciekawe, czy w ogóle tam byli… – zaczęłam się zastanawiać. 

CDN…