Bóg ma wiele profesji, jest chirurgiem, jest i prawnikiem.

03. 01. 18 r. Warszawa. 

Oczywiście myślę o Jadwidze. I czy naprawdę rozmawiała z Jezusem.

  • Homiel powiedz, rozmawiała, czy nie rozmawiała?
  • Na pewno nie z sobą.
  • No powiedz – nie chciało mi się teraz żartować.
  • Tak.
  • A jednak…. – zamyśliłam się. Chciałam spytać o czym rozmawiali…
  • Dyzio najeżony ledwo, a ty go już ssiesz.

A Dyzio, czyli Piotr, faktycznie siedział z brzuchem wywalonym do góry i ledwo zipał. Widząc go w takim stanie dałam mu już spokój.

  • Czytałem dzisiaj, że wzrosła ilość spraw trwających ponad 3 lata. Może gdzieś moja tak utknęła sprawa i została odrzucona ?
  • Jest tam, gdzie Ja wrzuciłem. W statystyki się nie baw.
  • Ale tak czytałem… – Piotr nie zauważył, że z Ojcem rozmawia. Szkoda, że i ja zorientowałam się tak późno. 
  • Toś w tej sprawie powinieneś czytać cicho.
  • A opiekun twojej córki wcale nie jest Wypłoszem. To poważny anioł.

Zaczęłam się śmiać głośno i nie mogłam przestać.

-Dlaczego nazwałeś anioła naszej córki „Wypłoszem”? - spytałam tuż przed Warszawą.  
-Tak się czesze jakby miał ciągle wiatr we włosach. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/14/lubie-jak-mnie-prosicie-i-lubie-jak-robie-dla-was-dzialania/ 

Kiedy po raz pierwszy Piotr zobaczył przybocznego anioła naszej córki z miejsca nazwał go Wypłoszem, bo według niego miał włosy nastroszone na wszystkie strony świata, a ponieważ do tego były dość długie, więc musiał być to dość niezwykły widok. Wszyscy się z tego śmieliśmy, a teraz  cieszyłam się nie dlatego, że Wypłosz, ale dlatego, że i to Ojciec widzi. Czy ja się kiedykolwiek do tego przyzwyczaję ?


Nie chciałam męczyć Piotra, więc sama szperałam w internecie w poszukiwaniu informacji o Jadwidze.

http://www.kuria.pijarzy.pl/rozwazania/skarby_wawelu_na_wielki_post,_cz._i:_czarny_krucyfiks_krolowej_jadwigi_d8461_pol.html

We wschodnim ramieniu ambitu Katedry Wawelskiej, tuż przy zakrystii, znajduje się barokowy ołtarz wykonany w latach 1743-5 z czarnego marmuru, według projektu Franciszka Placidiego, włoskiego architekta i rzeźbiarza. Ołtarz ten stanowi artystyczną ramę dla znajdującej się w jego centrum niezwykłej relikwii – krucyfiksu, pochodzącego z końca XIV w., zwanego Krzyżem św. królowej Jadwigi Andegaweńskiej. W predelli tego ołtarza widnieje łaciński napis, który pierwszy raz pojawił się tam w 1500 r.:” ten zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa ukrzyżowany wizerunek przemówił do świętej Jadwigi Królowej Polski”.

Krucyfiks znajduje się tu najprawdopodobniej od samego początku, to znaczy od chwili, kiedy przywieziono go do Krakowa. Pierwsza wzmianka, która potwierdza jego obecność w katedrze, pochodzi z 1403 roku i wiemy, że już wtedy znajdował się tam, gdzie można go oglądać dzisiaj. Zapewne pojawił się na Wawelu w roku 1384 i przyjechał jako jeden z przedmiotów królowej. Jeśli wierzyć źródłom, zawieszono go od razu właśnie w tym zakątku ambitu. Nie wiadomo, jak i o co modliła się Jadwiga pod tym krucyfiksem. Wiemy, że jej życie nie należało do prostych. Jadwiga spędzała długie godziny na modlitwie u stóp wawelskiego krzyża.


04. 01. 18 r. Warszawa. 

Na kawie rozmawialiśmy znowu o NIP.

  • Dlaczego to tyle trwa?
  • Nie zapominaj o jednej rzeczy.
  • Bóg ma wiele profesji, jest chirurgiem, jest i prawnikiem.
  • Na prawie się zna nie gorzej niż na chirurgi.
  • A może chce teraz iść na ryby ? A może sprawa musi dojrzeć ?
  • No i co ty na to powiesz ? Ty czupurniasty?
  • Noooo, ale przewlekłość już mamy – Piotr z uporem maniaka.
  • Zna się na prawie niezgorzej jak na medycynie.
  • Mało tego jest też zegarmistrzem, ustawia czas. Więc co ty chcesz ?
  • A na informatyce też się zna? – pytam ze śmiechem.
  • Perfect.
  • …….
  • Co sobie Bóg myśli o tym wszystkim? – Piotr.
  • A musi myśleć ?
  • Patrzy i obserwuje co Jego uczeń robi na tym świecie.
  • Pan Bóg pozwolił diabłom na działanie. To wszystko jest zamierzone.
  • Czego byś się nauczył otoczony komfortem? Powiem ci czego. Nietzschego.
  • Nietzschego czy niczego? – pytam Piotra, bo nie jestem pewna, czy dobrze usłyszał, a chcę zapisać.
  • Sam nie wiem… Nietzsche to był filozof.
  • Był takim samym idiotą jak ty.
  • ????!!!!  – wybałuszyłam oczy i wybuchłam śmiechem. 
  • Przepraszam, pomyliłem się. Był większym idiotą.
  • Muszę sprawdzić – cieszyłam się, że będę szukać. Uwielbiam szukać.
  • Wpisz hasło Nietzsche – idiota.
  • ……. – chciałam zrobić to od razu, ale zdecydowałam się poczekać.
  • Jak to jest… Jakiś tam Nietzsche coś pisze, coś wymyśla, ale to przecież Wy robicie te swoje „koronki”… – zaczęłam się zastanawiać.
  • Przecież nie wymyśli niczego, na co nie pozwolicie…?
  • A o diable nie myślisz?
  • Hmm….

Co zrobiłam w domu zaraz po przyjściu? Oczywiście sprawdziłam, wpisałam hasło Nietzsche – idiota. Już na etapie wyszukiwarki zauważyłam, że Nietzsche i idiota ma swoje mocne konotacje. Zaczęłam sprawdzać dlaczego.

Nietzsche (notabene homoseksualista) pisał w swoim „Antychryście”…

Pisze; Jezus jest dokładnie przeciwieństwem bohatera: jest idiotą. Można wyczuć jego niezdolność zrozumienia rzeczywistości… Prawdziwy męski instynkt nigdy w nim nie dojrzał; jest opóźniony w rozwoju i pozostał dziecinny w wieku dojrzałości płciowej: są to objawy pewnych nerwic epileptycznych… Nikt mu nie objawił istnienia natury. Zna jedynie efekty moralne: znak najniższej i absurdalnej natury. Należy mieć na uwadze: jest on idiotą wśród roztropnego narodu. Tyle, że jego uczniowie nie byli jak on. Paweł żadną miarą nie był idiotą! Od tego uzależniona jest historia chrześcijaństwa”.

Już czytając pierwsze słowa czuję mdłości. Teraz rozumiem dlaczego Nietzsche to największy idiota wszechczasów. Tym większy, że to syn pastora. 


Wieczorem. Opowiadam Piotrowi o Nietzsche.

  • Jak Homiel możesz to wszystko wiedzieć? – spytał zdziwiony.
  • Żebyś ty wiedział ile i co Ja wiem !
  • To powiedz coś jeszcze, posprawdzam, uwielbiam sprawdzać – mówię.
  • Na dzisiaj wystarczy, bo wpadniesz w narkomanię.
  • To uwiarygadnia nasze rozmowy.
  • A ty przestań datować ! – … do mnie.
  • Ostatnio marzec jest w modzie ?!
- Kiedy wróci, to ja już będę po zmianach? 
- Będą mocno zaawansowane. 
- Czyli będą w trakcie… A marzec to będzie gwoźdź programu tego roku? – pytam. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/10/07/przywrocisz-mi-chwale-ktora-mi-sie-nalezy/
  • …… – głupio mi się zrobiło, bo faktycznie mam zapisane w notatkach, że w marcu „będzie pozamiatane”. 
  • A może to marzec za 5 lat ?
  • Dobra, masz rację.
  • Ale nazwałeś mnie idiotą ! – Piotr z żalem.
  • Przepraszam cię za idiotę. Musiałem to powiedzieć przez skojarzenie. Jesteś moim idolem.
  • Wiesz co mi pokazał ? Zeza !
  • …….. – Homiel ma dzisiaj szampański humor.

Oglądamy TV. W USA wielka, mroźna zima.  http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,22857435,stany-zjednoczone-pod-sniegiem-obawy-przed-bombogeneza.html

  • Ich stać na taką zimę, Polskę nie.
  • ? Hmm… To prawda…

Podano informację o wizycie premiera Morawieckiego na Węgrzech. Wielka przyjaźń od wieków, a jeszcze chwilę temu na innym kanale słyszałam, że władcy węgierscy spiskowali przeciwko władcom polskim, o czym nie miałam pojęcia.

  • Wiedziałeś o tym?
  • A wiesz, że Chrobry nakazał wypalić oczy czeskiemu księciu i wtrącił go do lochu ?
  • Really ? Nie wiedziałam.
  • Chrobry to był prawdziwy niedźwiedź.
  • Taki tępy ? – przyszło mi do głowy, nawet nie wiem dlaczego.
  • Taran.
  • O! Następny temat do sprawdzenia… – pomyślałam.


Dopisane 20. 09. 2018 r.

  • Chrobry to był prawdziwy niedźwiedź. Taran.

Taran to rodzaj machiny oblężniczej której używano do niszczenia murów, blokad i przeszkód. Czyli tu chodzi o osobowość Chrobrego, który uparcie, metodycznie dąży do celu. Iść jak taran… Czy faktycznie tak było?

Nakładem wydawnictwa HBC ukazało się książkowe wydanie „Historii bez cenzury” Wojtka Drewnika. Zapraszamy do poznania sylwetki Bolesława Chrobrego, pokazanego w nieszablonowy sposób. Poniżej fragmenty rozdziału zatytułowanego: „Władca z jajami – Bolesław Chrobry”. https://fakty.interia.pl/raporty/raport-1050-rocznica-chrztu-polski/historia/news-historia-bez-cenzury-wladca-z-jajami-boleslaw-chrobry,nId,2185483


  • Wpisz hasło Nietzsche – idiota.

Pisał o „śmierci Boga”, ale sam często przybierał pozę proroka. W swoich książkach nie unikał biblijnych aluzji. Radykalizm jego idei przypomina proroków Starego Testamentu i św. Pawła. Rzucał wierzącym wyzwanie i kazał im się zastanawiać, czy ich wiara ma jeszcze jakiś sens. W ten sposób stawiał problem, który także dziś próbujemy rozwiązać: czy w nowoczesnym społeczeństwie jest miejsce dla religii? Nietzsche na to pytanie odpowiadał przecząco. Jego zdaniem chrześcijaństwo umarło, bo uśmierciła je nowoczesna cywilizacja „ostatnich ludzi” – zrezygnowali oni z wszelkich wyższych aspiracji na rzecz materialnych wygód. Religia była dla nich tylko wygodną fasadą. Ta radykalna diagnoza Nietzschego okazała się koniec końców błędna, ale wciąż musi niepokoić. Jej echa słychać u tych współczesnych myślicieli, którzy – zarówno z prawicowych, jak i lewicowych pozycji – piszą o płytkości współczesnego życia i nie mogą pogodzić się z „prywatyzacją” czy marginalizacją wyższych uczuć. Dla nich Nietzsche pozostaje niewyczerpanym źródłem inspiracji. http://www.newsweek.pl/europa/czy-nietzsche-byl-religijny,44609,1,1.html

Liczę na ciebie.

26. 12. 17 r. Szczecin.

Przed wyjściem na kolejne świąteczne spotkanie, siedzieliśmy w swoich fotelach w całkowitym milczeniu i zamyśleniu. Potrzebowaliśmy takiej chwili dla wytchnienia i spokoju.

  • Fajnie sobie siedzicie.
  • Siedźcie dalej. To chwile, które będziecie pamiętać.
  • Zacznie się coś?
  • A czas, żeby i Ola zaczęła więcej zdjęć robić.
  • O ! – ucieszyłam się.
  • Otwórz rękę.
  • …….. – Piotr wyciągnął  przed siebie dłoń. 
  • Co widzisz ?
  • Nic nie widzę.
  • A Ja ci mówię, że tam jest kula.
  • Ale ja nic nie widzę.
  • A Ja ci mówię, że jest.
  • A jak pokażesz ją innym?
  • I tak nie uwierzą.
  • Zobacz na niego przypomniał o naszej „czarnej owcy”, której płacz był całkowitą niespodzianką i czymś w naszym myśleniu niemożliwym, a stało się możliwe.
  • Więc kula będzie wielka, aż wszyscy zobaczą.
  • ……. – zaczęłam myśleć, czy dosłownie, czy symbolicznie ?
  • W sumie jesteś gotowy do wszystkiego, już rozumiesz i się nie boisz.
  • Hmm… Mam wrażenie od trzech dni, że do mojego pokoju ktoś wchodzi i mnie dotyka. Wchodzi z Ich świata, zza przesłony.
  • A który jest twój ?
  • Tam, gdzie spałem.
  • Pokój, w którym spałeś”, a nie „twój pokój”poprawia go Homiel, bo jeśli Piotr nie ma swojego domu, to nie ma i swojego pokoju.
  • …….
  • Wczoraj porozmawiałem sobie z Ojcem. Powiedział…
  • Jeżeli Pan Bóg jest zegarmistrzem, to ty nie jesteś trybem, ty jesteś smarem.
  • Ale w zegarku nie ma smaru… mówię…
  • Ale jest sprężyna.
  • Ty jesteś sprężyną, która prowadzi zegar.

27. 12. 17 r. Szczecin.

Nareszcie po świętach. Odpoczywamy zadowoleni, że nie musimy nigdzie już iść.

  • Jak byś nazwał ten rok? – pytam Piotra.
  • Trudny.
  • To był rok nadziei.
  • Nadziei ?!
  • Przywołałeś swoje imię na prochach swojego taty. To pierwsze, prawdziwe.
  • Przywrócono ci zdrowie.
  • Hmm…. zgadza się – pomyślałam.
  • A jakbyś nazwał rok przyszły ?
  • Po roku nadziei jest rok zmian.
  • Jakbyś nazwał te zmiany?
  • Gruntowne.
  • Wiatr zmian już wieje. Jeszcze go nie czujesz, ale już wieje.
  • Ale sądu nadal nie ma ! – Piotr lekko zniecierpliwiony, bo jak zwykle nic konkretnego dowiedzieć się nie może.
  • Przyniesie i sąd.
  • Ziemia pęka już Piotr.
- ….Zobaczyłem teraz przed sobą ziemię jak zaczęła pękać. Z ziemi zaczął wydobywać się niebieski, nadmuchany balon i się uniósł nad ziemię, unosi się do góry... - Piotr zrobił wielkie oczy i patrzy na mnie nie rozumiejąc. Ja też patrzę na niego i nie mogę zrozumieć... http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/08/03/bog-co-zamierzal-raz-nigdy-nie-zmienia/
  • Nie ma sensu pytać o daty – przypominam Piotrowi.
  • W październiku Homiel musiał się śmiać z nas.
  • Ale to śmiech radości.
  • Mam nadzieję, że teraz będziecie się śmiać z nas nieco rzadziej – mówię z przekąsem, bo staramy się dat nie wyznaczać. 
  • A Ja chciałbym coraz częściej, to Mnie cieszy.
  • …….
  • Od małego rozmawiałem z Homieliem… Co to za imię… Homiel… ?
  • Dla Mnie najpiękniejsze na tym świecie.
  • Tutaj też zaczynają Mnie tak nazywać.
  • …….
  • Szkoda Homiel, że nie możesz sobie pojeść naszego sernika, jest przepyszny.
  • Szkoda, że nie możesz sobie zobaczyć tego co Ja.
  • !!! … To Ci się udało… Wygrałeś Homiel.
  • …….
  • Liczę na ciebie – Piotr odwraca się do mnie i mówi patrząc prosto mi w oczy.
  • Nie rozumiem.
  • Ojciec mówi do ciebie…
  • Liczę na ciebie. Ta książka powinna być przepasła.
  • …….. – wstrzymałam oddech. Nigdy, przenigdy nie chciałabym zawieść Ojca.
  • Czy ci się podobała ta oprawka ? – … zaniemówiłam. 

Dzisiaj w „Home and You” wzięłam do ręki złote pudełko imitujące okładkę do książki. Trzymałam je w ręku i pomyślałam, że taką właśnie wydam książkę. 

  • Bardzo.
  • Mi też. Kółka brakowałow kółku ma być napisane „Bóg”.
  • Nic tam już poza tym nie będzie.
  • Ta książka będzie szokowa, ale pieniądze będą potrzebne.
  • Mówiłam to dzisiaj… – wyrwało mi się. Byłam zdumiona, choć przecież nie powinnam.
  • Słyszałem.
  • Nie martw się. Główny księgowy Nieba pracuje już nad tym.
  • ???!!!  – ucieszyłam się i ucieszyło mnie to określenie.
  • A spadnie coś dla mnie ? – wtrącił się oczywiście Piotr.
  • Chyba źle słyszę.
  • Oli kupiłbym dom z trawą…
  • A co w garażu ?
  • Nooo nic.
  • Nawet to nic na „A” ? – czyli Audi.
  • …….. – Piotr nie wiedział jak wybrnąć. 
  • Ale byłaby to książka ! – kiwam w zadumie głową widząc ją w wyobraźni.
  • Ale to będzie książka !

Pan Bóg jest mądry.

22. 12. 17 r. Szczecin.

Zajęci przygotowaniami do świąt ledwo rozmawiamy. Dopiero na koniec dnia Piotr sobie przypomniał o Homielu …

  • To moje ostatnie święta ?
  • W takim charakterze to tak.
  • Podchodzisz już do lądowania, żeby już ruszyć.
  • ……. ?
  • Zaraz mnie szlag trafi, nic nie rozumiem – powiedział po chwili zastanowienia.
  • Jaśniej się nie da.

Uwielbiam tego słuchać… Ich swobodny, przyjacielski sposób rozmowy nie mieści się w żadnych ramach. 


23. 12. 17 r. Szczecin.

Piotr od rana chodzi zamyślony.

  • Rozmawiałem z Ojcem. Powiedział…
  • Nie mogę cię zabrać jeszcze, zostanie rana.
  • …… – zdenerwowałam się, bo najwyraźniej znowu wypytuje, kiedy wraca do Domu.
  • Zobaczyłem wielką ranę, która się nie goi… Głęboką ranę…
  • Oczywiście ! Wszyscy będą rozpaczać – próbuję mu to teraz uzmysłowić.
  • A Ja zrobię tak, że tej rany nie będzie kiedy przyjdzie pora.
  • Jak to będzie możliwe ? – myślę z niedowierzaniem.
  • …….
  • Mam dla ciebie prezent.
  • Panie Boży, już mam prezent. Prezent to Ty Ojcze.
  • Mam dla ciebie prezent.
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie zastanawiając się jak może wyglądać prezent świąteczny od Boga…

Wieczorem.

Po kilkugodzinnych przygotowaniach do świąt, Piotr zafundował sobie kilka chwil relaksu.

  • Idę pooglądać auta w internecie, wyszło nowe audi !
  • Chce ci się oglądać te lody przez szybę ?
  • …. – ja się śmieję, a Piotrowi mina zrzedła. Nic z tego nie będzie 

Siedziałam w fotelu rozglądając się po całym pokoju odkrywając go niejako na nowo. Jestem tak rzadko w tym mieszkaniu ostatnio, że już zapominam jak wygląda. Spojrzałam na wielką, udekorowaną na kolorowo choinkę…

  • To nasza czwarta choinka w tym mieszkaniu.
  • Nieważne która. Ważne, że ostatnia.
  • …… – wyprostowałam się gwałtownie.

Rok temu usłyszałam, że dzisiejsze święta będą już w innym składzie… i tak się stało. A więc tą deklarację powinnam potraktować bardzo poważnie.

  • Jesteś pewny ?
  • Nie jestem pewny, tylko mówię.
  • ……..

Zrozumiałam, że popełniłam teraz błąd. Mam nadzieję, że to z Homielem rozmawiam, a nie z …. Pytać, czy jest czegoś pewny ? To już szczyt głupoty … 

  • A gdzie będzie następna choinka, jeśli nie tutaj? – pytam dalej.
  • Daty cię gubią i twoje założenie, że musi tak być.
  • Kolejna wpadka… – myślę. 

24. 12. 17 r. Szczecin.

Wigilię od wielu lat spędzamy w gronie całej rodziny. Jest nas z małymi dziećmi w sumie 17 osób, więc nie ma sensu chodzić od domu do domu, a tylko zebrać się w jedność. Kiedy siadamy razem do stołu, mimo tak wąskiej grupy każdy ma swoje zdanie i każdy głosuje na kogoś innego, więc bywa bardzo „gorąco”. Dlatego też ustaliliśmy jakiś czas temu, że tym razem temat polityki jest przy stole zakazany. Zostało mnóstwo innych spraw do omówienia, ale jakoś się tak zdarzyło, że nagle rozmowa zeszła na temat Boga, co się wcześniej nie zdarzało. Najdziwniejsze w tym jednak to, że rozmowę zaczął nie Piotr, a jedyna „czarna owca” w rodzinie, która nie wierzy w nic. Głośno poddała w wątpliwość, czy istnieje diabeł. Piotr niewiele myśląc wypalił głośno, że oczywiście istnieje i ma na to dowody. Śmiech na sali w pełni, więc zaczęłam Piotra kopać w kostkę, by się uspokoił, a on mnie zaatakował… 

  • Dlaczego każesz mi milczeć ! – był prawie wściekły.
  • Bo oni nie mają takich doświadczeń jak my i nie ma sensu – powiedziałam głośno, a wszyscy to usłyszeli.

Zapadła cisza. Nasza rodzina, poza najbliższymi wyjątkami, nic o nas nie wie, więc była zdumiona i nieco zdegustowana.

  • Gdzie był Bóg w Oświęcimiu ?! – zaczęła „czarna owca” po chwili i pobiegła po książkę z wierszami napisanymi przez więźniarkę z Auschwitz.

Czytając na głos kilka wierszy tak się wzruszyła, że zapłakała. Teraz to my byliśmy zdumieni. Bardzo zdumieni. Można powiedzieć, że nas zamurowało. Każda rodzina ma jakąś „czarną owcę”, a nasza spokojnie mogłaby kandydować na pierwsze miejsce wśród wszystkich jej podobnych. A teraz siedzi i płacze… Zadziwiająca sytuacja.

Piotr przerwał swoje wywody, tak bardzo był zaskoczony. Spojrzeliśmy na siebie w milczeniu i coś zrozumieliśmy. Dostrzegliśmy w tym człowieku pewną wrażliwość, którą musiał schować gdzieś głęboko na dnie swojej duszy. Te parę minut uzmysłowiły nam wyraźnie, że nikogo nie można przekreślać, ponieważ zdecydowana większość ludzi po prostu nie ma wiedzy, ani świadomości.  Tylko tyle i aż tyle…


Wracając do domu oczywiście rozmawialiśmy o niczym innym, jak tylko o tym zaskakującym wydarzeniu.

  • Gdy się śmiał ze mnie, że mówiłem o diable, wtedy usłyszałem właśnie diabła.
  • Nic ci się nie uda, bo tacy są ludzie.
  • Nas nie widać i nie nie wierzą.
  • W końcu kiedyś i ty odejdziesz.
  • I rechotał w najlepsze… Przedrzeźniał mnie.
  • …….
  • Gdy on zapłakał zrozumiałem, że Pan Bóg dał mi znak, żebym robił swoje, bo są w ludziach cząstki dobra, które trzeba odkryć…
  • To ten prezent, o którym mówił. Ja się za niego modliłem i myślałem, że jest stracony, a on tak przy wszystkich… – Piotr zaniemówił, bo ciągle był zaskoczony.
  • Przejąłeś się ?
  • Gackami ? Nie.
  • Dzisiaj zobaczyłeś drzwi otwarte, jego łzy.
  • Bardziej ciebie nienawidzą niż ci się wydaje.
  • A wiesz kogo się nienawidzi ?
  • Hmm …
  • Jego dusza chce Boga, choć on tego nie rozumie.
  • A ty jesteś radykalny w dążeniu do prawdy.
  • Pan Bóg też jest radykalny – Piotr zaczyna się tłumaczyć.
  • Pan Bóg jest mądry.
  • Daje wybór – mówię.
  • Ty każdego zmusiłbyś do wiary, a Bóg daje wybór.

Późnym wieczorem siedliśmy zmęczeni przed TV. Jednocześnie na kilku kanałach emitowano programy z kolędami. 

  • Ciekawe, czy Chrystus cieszyłby się z tego.
  • Po co pytasz? Przecież wiesz.

Rzeczywiście głupie pytanie, bo odpowiedź jest oczywista.


Oglądam nieco później na Discovery dokument „Prawdziwy Jezus z Nazaretu”. Naukowiec twierdzi, że znaleziony gwoźdź w kostce nogi wskazuje, że ten człowiek został ukrzyżowany na krzyżu w kształcie X, a nie T.

  • To jak w końcu krzyżowano ? – wyrwało mi się pytanie i wcale na odpowiedź nie liczyłam.
  • Krzyżowano i tak i tak.

W tym samym filmie usłyszałam informację, która mnie zainteresowała znacznie bardziej. Jeden z naukowców zasugerował, że historia wskrzeszenia Łazarza może być wymyślona. Zrobiłam wielkie oczy, że ktoś w ogóle może w to wątpić, ale naukowiec podał proste wytłumaczenie. Dlaczego jedna z najpiękniejszych historii, jedno z najmocniejszych świadectw mocy Jezusa jest opisane tylko przez Jana ? Hmm… No właśnie… Dlaczego?  Muszę się dowiedzieć, postanowiłam.



Dopisane 10. 09. 2018 r.

  • Krzyżowano i tak i takRzymianie stosowali różne metody krzyżowania.

Znaleziony w Jerozolimie 1968 r. gwóźdź tkwiący w kości piętowej wskazuje, że gwoździe zostały przybite z boku pięty.

Jeśli chodzi o Chrystusa…

Analiza całunu turyńskiego wskazuje, że obie stopy zostały przymocowane do krzyża za pomocą tylko jednego gwoździa, który zranił nerwy podeszwowo- przyśrodkowe (plantaris medialis).

Nawet gdybyś była pod mostem, to będziesz z Nami.

20. 12. 17 r. Szczecin.

Jedziemy na święta do Szczecina. Piotr chciał jechać już wczoraj w nocy, ale…

  • Mały, przypominam ci, że jesteś po zawale.
  • Uważaj, to nie Homiel – uprzedzam po cichu Piotra, bo już chciał wtrącić swoje „trzy grosze”…
  • Ojciec ?
  • Ojciec nie robi sobie takich żartów.
  • Nie sądzę ... – Piotr się wyprostował.
  • Lubię żartować tak jak i wy. No, może nie tak ja ty.
  • Więc… Czasami jestem… Szkoda mówić… ?
  • Muszę cię przyjąć wedle zasady. Jakim cię stworzył, takim cię biorę.
  • …… – śmiać mi się chce, ale się powstrzymuję.
  • Nie wiem Ojcze jak zakończyć Fatimę – właśnie pisałam ostatni tekst.
  • Wiesz, tylko jeszcze nie napisałaś.
  • To fakt, miałam pomysł, ale nie byłam pewna.
  • Czy ktoś zainteresuje się Fatimą na poważnie?
  • Ty rób swoje.
  • …….
  • Sąd może być szybciej niż myślisz, na pewno nie w październiku – analizuję już zapominając o wielkiej nauczce, żeby nie datować.
  • Co ty na to Homiel?
  • Słucham – powtórzył Piotr po Homielu.
  • Powiedz wszystko.
  • powiedział… i podziwiam. Słucham i podziwiam ale nie chciałem ci powiedzieć.
  • Kiedyś nie wytrzymam i mu wleję… – pomyślałam.
  • Czyli według ciebie fala będzie w następnym roku ?
  • Chyba tak – kiwnęłam głową.
  • Nie mylisz się.
  • Będziesz ze mną ?
  • My wszyscy.
  • Jak będzie?
  • Nie jestem w stanie ci opisać słowami.
  • Będzie strasznie ?
  • Nie pękaj.
  • Nie pękaj ? To nie może mówić anioł, napiszę donos !
  • Piszesz donos, który trafi do Mnie ?
  • ? ! – a więc cały czas z Ojcem rozmawiamy i cały czas sobie z nami żartuje.

Piotr się zamyślił.

  • Dużo się działo w w tym roku, zawał, operacja, Edziu…
  • Edziu jest w lepszym świecie.
  • Ale go nie ma …
  • Ale już wie …
  • Ten rok był ciężki.
  • W tym roku ci się upiekło, bo dużo ludzi modliło się o to.
  • Pan Bóg lubi twoich ludzi.
  • Tak ?
  • Bardzo.
  • Ja też się za nich modlę. Jestem narzędziem w tej sprawie ?
  • Chcesz powiedzieć, że awansowałeś na dłuto ?
  • No tak.
  • Czyli młotkiem już nie jesteś ?
  • …… – roześmiałam się.

Niby rozmawiamy na luzie, ale za każdym niemal słowem „czai” się nauka. Niewątpliwie Piotr jest bardzo bystry i błyskotliwy. Czasami jednak natrafia na kogoś, kto nie nadąża za jego tokiem rozumowania. Wtedy traci cierpliwość i potrafi bez pardonu nazwać go „głupim młotkiem”. Widać nie podoba się to Ojcu, ponieważ  Piotra powiedzenie teraz obróciło się przeciwko niemu. Stare, dobre przykazanie; nie rób tego, co tobie niemiłe.

  • Oj, Mały… Będziemy mieli dużo do pogadania.
  • Hmm… Zdaje się, że pójdziesz do Ojca „na dywanik” – … i szkoda mi się go zrobiło.

Godzinę później.

  • Poszedłem wczoraj do salonu Audi, bo mają nowe Audi A8. Usiadłem w środku, mają świetne wygodne fotele i usłyszałem…
  • Wyegzaltowałeś się ?
  • Czy czegoś ci brakuje Piotr ?
  • … od razu wysiadłem.
  • A wczoraj nie miałem siły się modlić i wtedy usłyszałem…
  • Jak się położysz Chrystus zrobi to za ciebie.
  • i wyskoczyłem z łóżka jak z procy.

21. 12. 17 r. Szczecin.

Pan Mirek ciągle kończy remont, ponieważ ciągle  do zrobienia odkrywamy coś nowego. Ten dom wydaje się studnią bez dna.

  • Homiel mi mówi, że nikt więcej nie zrobi remontu w tym domu.
  • Nikt? Nawet nowy ewentualny właściciel?
  • Mówimy o twojej rodzinie.
  • Aaaa to prawda.
  • Zrób, co masz zrobić.
  • Robiąc to dla swojej mamy, robisz to dla siebie.
  • Nie chce mi się tam przeprowadzać z powrotem – przyznaję szczerze.
  • Nawet gdybyś była pod mostem, to będziesz z Nami.
  • Nawet gdybyś mieszkała w pałacu, to z kim będzie ci lepiej ?
  • To gdzie będę mieszkać ?
  • Nazwę to po imieniu. Gloria idzie do ciebie.
  • A mi skapnie coś z tego? – Piotr się wtrąca.
  • Nie myśl o domach.
  • Nie jesteś po to, by korzystać z ziemskich luksusów. Twój Dom nie tutaj.
  • …….
  • Bądź szczęśliwa, ucz się podawać rękę, święta idą – zwraca się do mnie.
  • Od nowego roku
  • pokazał skrzynię biegów i przesunięcie biegu na 6 bieg.

  • To znaczy chyba, że wszystko przyspieszy.
  • To powinniśmy się cieszyć ?
  • Bądźcie sobą.
  • A potem?
  • A potem skończy się dla was ta bajka.
  • A potem?
  • Nie chce mi się powtarzać to setny raz.

Wieczorem.

Siedzieliśmy przed TV i komentowaliśmy między sobą najnowsze wydarzenia. Oglądając wywiad z nowym szefem Nowoczesnej Piotr nie wytrzymał…

  • Czy ta partia ma szansę ?
  • Nie oczekuj od żaby siły słonia.
  • Walczymy o nasze wartości… – powiedziała w pewnej chwili pani Lubnauer.
  • Jedyną wartością jaką mają nie jest Polska, a władza tym razem nie wytrzymał Homiel.
  • Hmm… Ciekawe… Co pcha ludzi do władzy ?
  • Piotr, takich jak ty we władzy nie ma.
  • Dlaczego ?
  • Tacy jak ty są we służbach, oni sterują tymi co u władzy.
  • ……..
  • Może gdzieś wyjedziemy w świat na stałe ? – pyta mnie Piotr.
  • A gdzie chcesz jechać ?
  • Żyjesz w peweksie, więc nie narzekaj.

Homiel szybko uprzytomnił nam coś, z czego na co dzień nie zdajemy sobie sprawy. Żyjemy w miejscu, gdzie nie ma wojny, gdzie ludzie mogą mówić co chcą, gdzie mogą rozmawiać o Bogu i nie są z tego powodu prześladowani, gdzie mają co jeść, gdzie pracować, gdzie mieszkać, gdzie mogą swobodnie wieczorem wyjść na ulicę, gdzie mamy poczucie bezpieczeństwa… Prawdziwy „pewex”.

Masz Mnie, masz wszystko.

17. 12. 17 r. Warszawa.

Piotr wstał rano zmartwiony.

  • Śniło mi się, że miałem włosy czarne i one się zrobiły szaro-białe. Sprawdziłem w senniku, że to oznacza. Problemy !
  • Co ty powiesz… ? Sprawdziłeś w senniku… – zaczynam kpić lekko, bo w naszym przypadku nie ma sennika, który mógłby rozwiązać nasze wizje.
  • Tak, na pewno będę miał same problemy w pracy, aż osiwieję !
  • Dziwne, że w ogóle miałeś włosy – zaczynam kpić już na całego… Okropna jestem, ale po chwili sama zaczęłam się zastanawiać…
  • Hmm.. W Biblii ten, kto miał siwe włosy to była oznaka mądrości życiowej i chyba o to tu chodzi.
  • Te troski to Ojciec ci daje, a daje, bo wie, że zniesiesz.
  • A siwizna, którą widziałeś… Zaczynasz mądrzej mówić.
  • A widzisz! To dotyczy wczorajszych słów, które mówiłeś ludziom we śnie, byłeś naprawdę mądry – przyznaję uczciwie.
  • Szukałem wtedy u ludzi dobrego.
  • Bo nie ma jednoznacznej definicji złego.
  • Właśnie.
  • . Pokazał mi znajomego… On jest bardzo złośliwy dla ludzi, a jednocześnie wspomaga sierocińce. Jakby miał dwie twarze…
  • Idealny przykład – pomyślałam.

Pojechaliśmy do „naszego kościoła”, a tam ludzi multum. Na koniec mszy tylko na chwilę stanęliśmy pod „naszym krzyżem”.

  • Wiesz, że byłaś Żydówką kiedyś? – powiedział przyglądając mi się dokładnie.
  • No i co z tego… Ty też.
  • Byłeś Żydem stuprocentowym. A jak chcesz wiedzieć, w głębi nim wciąż jesteś.
  • Ciekawe, co znaczy być w głębi Żydem – pomyślałam.
  • To prawda, że byłam Żydówką ?
  • Czy to cię cieszy ?
  • Bardzo – przyznałam po chwili wiedząc już, że Homiel zczytał moje myśli. Jeśli byłam Żydówką, to może byłam blisko Chrystusa … ? 
  • To możesz się cieszyć. Byłaś stuprocentowa po rodzicach.

Wieczorem Piotr poszedł się modlić szybciej niż zwykle, żeby nie zasnąć podczas modlitwy i żeby… „nie daj boże”… Chrystus miał modlić się za niego. Gdy wrócił…

  • Wiesz co powiedział mi Ojciec?
  • Modląc się do Maryi modlisz się do Ojca.
  • Maryja jest z Ojca, jest od Niego i z Niego.
  • Modląc się do świętych, modlisz się do Ojca.
  • ……
  • Ciekawej rzeczy się dowiaduję co? Wiedziałaś o tym ?
  • Prawdy się dowiadujesz.

 18. 12. 17 r. Warszawa.

  • Dzisiaj rano w kościele przyjąłem hostię i mówię do Ojca…
  • Przepraszam Ojcze za moje grzechy…. Wiesz co mi powiedział ?…
  • Przyjąłeś Mego Syna, a mówisz o sobie?
  • … !!!???
  • Ale mam z Bogiem krótko – Piotr nachyla się nad kawą ze strapioną miną.
  • Nie wiesz co znaczy krótko.
  • …  – Piotr zrobił oczy i bał się już odezwać.
  • Czymś znowu podpadłem… Wkurzył się na mnie za pióro chyba… Mam czasami cykora przed Bogiem…

I to jest ten przypadek, kiedy cieszę się, że nie słyszę. Też by mi się oberwało.

  • Myślę, że w następnym roku jako tako nic się nie będzie działo.
  • Jesteś w wielkim błędzie jako tako.
  • Mój zawał to było coś !
  • To przygrywka.
  • ……
  • Ale mi Ojciec powiedział… Ale jestem egoistą !
  • Nie jesteś egoistą, jesteś niedouczony.
  • Homiel, zakryj mnie swoimi skrzydłami, żeby mnie nie widział – Piotr był rozżalony na siebie.
  • ……
  • Przede Mną nic się nie ukryje.
  • Pamiętaj zawsze.
  • Ty możesz tylko przypuszczać, a Ja zawsze wiem.
  • A z terminami sądów proszę cię nie kompromituj się więcej…
  • Będziesz tak zaskoczony, że nie będziesz wiedzieć jak się nazywasz.
  • Wszystkie myśli, które odciągają cię ode Mnie, są ode Mnie. Masz się ćwiczyć.
  • Swoje masz na Górze, tu nie chciej nic, bo masz Mnie.
  • Masz Mnie, masz wszystko.
  • Nie chcę niczego. 
  • W tym momencie, a za godzinę?
  • Ufff…., ale się porobiło – myślę sobie.
  • Ojciec wymaga od ciebie dużo więcej niż od przeciętego człowieka. Ty masz wiedzę, masz świadomość. Inaczej się ocenia ucznia na początku szkoły, a inaczej na końcu.
  • To jaki mam być ?
  • Czuj swoje myśli, one cię dobrze poprowadzą.
  • Nie daj się pokusie, bo to już nie są twoje myśli.
  • ……
  • Pokazał mi kod DNA jak gacek wyciąga chromosomy i chce tam swój wcisnąć.


Wieczorem.

Chcieliśmy obejrzeć film „Gabriel” . Po 5 minutach zorientowaliśmy się, że nie da się tego oglądać. https://www.filmweb.pl/film/Gabriel-2007-381109 Już Piotr otwierał usta…

  • Powstrzymaj się od komentarzy.
  • Nieważne jaki film, imiona są prawdziwe.
  • Mówisz o aniołach.


Dopisane 06. 09. 2018 r.

  • Modląc się do Maryi modlisz się do Ojca.

Najwcześniejsza ze znanych nam modlitw do Theotokos (po ten wyraz grecku oznacza Matkę Boga) została znaleziona na fragmencie papirusu datowanego na około 250 rok n.e. Czyli około dwa wieki po zmartwychwstaniu Chrystusa. John Rylands Library w Manchesterze (Anglia) w 1917 roku weszła w posiadanie zbioru egipskich papirusów napisanych w języku koine, czyli w potocznym greckim języku. Modlitwa ta znajduje się na fragmencie papirusu oznaczonego numerem 470. Prawdopodobnie pochodzi ona z Bożonarodzeniowej liturgii koptyjskiej lub z nieszporów. Oto ona:http://misyjne.pl/najstarsza-znana-modlitwa-do-maryi/

Pod opiekę Twojego miłosierdzia uciekamy się, o Matko Boga. Nie odrzucaj próśb w naszych potrzebach, lecz zachowaj nas od niebezpieczeństwa, jedynie Czysta i Błogosławiona.

Wszystko co masz, to Ja ci daję.

16. 12. 17 r. Warszawa.

  • Miałem dziwne widzenie dzisiaj. Przemawiałem do ludzi, którzy nie wierzyli. Mówiłem…
  • Nie musisz wierzyć, ale kiedy jesteś czystego serca to już wierzysz, bo twoja dusza wierzy, a twoja świadomość jeszcze nie wie.
  • …….. – zrobiłam oczy, bo to coś niezwykłego jak na Piotra.
  • Wśród tych ludzi byli homoseksualiści. Pokazałem im cały tort, który był pyszny, ale jeden kawałek zabrał im diabeł.

  • Oddałeś ciało diabłu, ale dusza należy do Ojca. Jeszcze wiele razy się narodzisz, byś odebrał to co twoje, odebrał swoje ciało od diabła.
  • …….. – znowu spojrzałam na Piotra, bo to kompletnie jak nie on.
  • Prawdę mówiłeś. To jest odnajdywanie drogi.

Opowiadał mi o tym jadąc autem, a jechaliśmy do kina na seans o 10 rano. Piotr zmienił wyjątkowo harmonogram dnia i zamiast do „naszego krzyża” zadecydował pojechać najpierw do kina. Przyznam, że fatalnie się z tym czułam. Miałam wyrzuty sumienia, że nam się priorytety pomieszały… Jadąc co rusz hamowaliśmy, ponieważ zatrzymywały nas czerwone światła i to dało mi do myślenia.

  • Jedziemy do kościoła – na kolejnym czerwonym świetle powiedziałam twardo.
  • A kino?
  • Później ! – Piotr nawet nie próbował dyskutować, bo już mnie zna na tyle, że wie jak działa to coś, co decyduje za mnie.

Skręciliśmy i 15 minut później byliśmy już w kościele. Ledwo doszliśmy do „naszego krzyża” …

  • Wczoraj nie odmówiłeś modlitwy – …. powiedział Jezus i zrozumiałam, że już na nas czekał.
  • No nie… – Piotrowi się głupio zrobiło.
  • Nie martw się.
  • Ja odmówiłem za ciebie.
  • …… – Piotr spojrzał na mnie prawie rozpaczliwie i poczuł się jeszcze gorzej. 
  • Kiedy ty nie dasz rady, Ja zawsze będę odmawiał za ciebie.
  • Nie zostawiaj ludzi samych… … bez modlitwy.
  • Kiedy ty nie możesz, zastąpię cię i zrobię za ciebie, żeby było co ma być.
  • ……. – Piotr odwrócił głowę mocno się wzruszając. Musiał coś zobaczyć, ale nie chciał powiedzieć.

Notowałam wszystko na bieżąco, by nie pomylić żadnego słowa, a on ciężko tylko wzdychał czując się winny. Podszedł do metalowej półki ze świeczkami, aby jedną zapalić, a gdy zapalił zaczął szukać z kolei pieniędzy, aby wrzucić monetę do kościelnej skrzynki. Macał się po każdej kieszeni w poszukiwaniu…

  • Nie musisz płacić. Jesteś u siebie, w domu.
  • Będziesz Nas bronił, bo ty jesteś Nami, a My tobą.
  • Bronisz siebie, bronisz Nas.
  • …… – znowu się wzruszył i to tak bardzo, że tylko łzy mu ciekły po policzkach.
  • Zobaczyłem obraz – powiedział po chwili.
  • Jezus wziął mnie pod ramię i szliśmy blisko jak bracia, z każdym krokiem ten obraz się zlewał i staliśmy się jedną osobą.

Słowa Chrystusa i moje pisanie przerwały trzy kobiety, które weszły do kościoła. Pokręciły się pod krzyżem i poszły dalej.

  • One tylko przejdą i wyjdą, a wy jesteście.
  • Wczoraj odmówiłem za ciebie modlitwę.
  • Kiedy ty nie dasz rady, Ja to zrobię za ciebie.
  • Zawsze to robisz?
  • Zawsze.
  • W drogę pójdziesz.

Niezmiernie rzadko zdarza się, aby Jezus mówił tyle naraz i to była tak niezwykła sytuacja, że nie chciałam wychodzić z kościoła. Pojawiła się jednak większa grupka osób, więc uznaliśmy, że to koniec lekcji i wyszliśmy, a wychodząc zaczęłam robić Piotrowi wyrzuty…

  • Nie modliłeś się wczoraj ?!
  • Nie miałem siły. Przyłożyłem głowę do poduszki i zrobiłem na leżąco, ale zasnąłem…
  • … Może modliłem się z 5 minut… Chrystus jest niesamowity… Pomodlił się za mnie…
  • Uwaga! Będę zgryźliwy – zaczął Homiel.
  • Ty zawsze masz jakieś problemy.
  • …….. – i mimo całej powagi śmiać się mi się chciało, bo to prawda. Piotr wiele się modli, ale też wiele robi, by się nie modlić.

Pojechaliśmy do kina na późniejszy seans, na 12. A ponieważ mieliśmy sporo czasu, poszliśmy oczywiście na kawę. Rozmowa w kościele bardzo emocjonalnie na Piotra wpłynęła, nie odzywał się przez dłuższy czas. Nie zmuszałam go do zwierzeń, bo sama nad tym wszystkim co się stało głęboko rozmyślałam. Ciągle mam wrażenie, że nie spełniamy oczekiwań Nieba … Że jesteśmy za słabi, za ułomni i w ogóle … To jakaś pomyłka…

  • To będą pierwsze święta bez Edzia – Piotr w zadumie.
  • Tak myślisz?
  • Będzie?
  • Tam gdzie Krysia, tam i on.
  • Edziu jeszcze posiedzi, a nawet postraszy.

Zaczęłam się śmiać, bo faktycznie straszy. Ostatnio złapał Krysię w pół, gdy wychodziła spod prysznica. Oczywiście prawie zaczęła krzyczeć wniebogłosy, ale widocznie było za ślisko i ją pilnował. I druga dobra wiadomość w tym krótkim zdaniu… Jeśli Edziu jeszcze posiedzi  to i Krysia jeszcze trochę pożyje, ponieważ odejść mają razem.

  • Przestań ciągle pisać ! – Piotr się wkurzył, że bezustannie notuję.
  • Ma rację.
  • Niektóre słowa znikną w pożodze czasu.
  • Ja też mam zeszyt i notuję.
  • A co notujesz ? – pytam i ciekawość mnie zżera.
  • Dla Nas to też nauka.
  • Hmm….
  • Co chcesz na prezent na święta? – pytam.
  • Pióro mi się kończy.
  • To ci kupię – i cieszę się, że prezent będę miała z głowy.
  • Ale nie wiesz jakie, takie dobre to kosztuje z 2 tysiące złotych.
  • ?!!! A długopis nie łaska! – wkurzył mnie.
  • Ma Piotr kupić sobie pióro Homiel ? Ciężko pracował i zasłużył sobie ?
  • Robił to, po co przyszedł.
  • Nie przyszedł tu po delikatesy.
  • Delikatesy ma na Górze.
  • Nie przyszedł tutaj zabawiać się w pisanie piórowego.
  • Kupię sobie po cichu…  – Piotr już kombinuje. 
  • Po cichu też nie dasz rady, będę widział.
  • Czy wiesz czym jest twoje pióro?
  • Tym samym czym pchełka na śniegu przed 300 lat w ułamku sekundy.
  • Tak nieistotne dla was? – śmieję się. 
  • Dla ciebie. Musisz być odporny i musisz wszystko widzieć.
  • ….. – Piotr kiwa ze zrozumieniem głową, ale nie jestem pewna, czy się z tym zgadza.
  • Co zobaczyłeś pod krzyżem?
  • Hmm… zakonnicę, która przytulała się do stóp Chrystusa, na szaro była ubrana.
  • Tym krzyżem opiekują się właśnie takie zakonnice, może dlatego… ?
  • ……
  • Wiesz, że jak wołam w modlitwie Michała to przychodzi? – zmienia temat.
  • Każdorazowo.
  • Nie jest wkurzony za to? – Piotr dalej.
  • Nie. Czeka.
  • ? ! 
  • Oooook. Jeśli ty jesteś z Góry, to kim jest dla ciebie Michał? – pytam.
  • Przyjaciel.
  • A Gabriel?
  • Nie dziel ich na imiona, bo wszyscy pochodzą od Ojca.
  • Nie dziel. Są tak jak rodzaj ludzki od Adama i Ewy.
  • Aha… Wszyscy są równi…

Podczas seansu… Piotr w pewnej chwili stuka mnie w łokieć …

  • Wiesz co mi powiedział Ojciec ?
  • Ty nic nie musisz mieć, tylko być.
  • Wszystko co masz, to Ja ci daję.
  • Nie szukaj, żeby mieć.

To jest modlitwa Mojego Syna do Mnie.

14. 12. 17 r. Warszawa.

Przed wyjściem na kawę zobaczyłam w TV wywiad z M. Bodasińskim dotyczący akcji; Różaniec bez granic.

Różaniec na plażach Kalifornii; Był tam plan, by modlić się w każdym stanie. Bynajmniej jedna osoba na każdy stan miała rozmawiać z Bogiem. Jak widać, Kalifornia sprostała wyzwaniu. Byłem świadkiem poruszającego obrazu w Nowym Jorku. Przechodziła wówczas półmilionowa procesja gejów i lesbijek. Z nią zderzyły się dwie procesje chrześcijańskie po 40 osób. Ta konfrontacja zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To był obraz tego, o co toczy się bitwa w Stanach Zjednoczonych – podsumował Maciej Bodasiński, inicjator akcji „Różaniec do granic”.  

To rzeczywiście zaskakujące, że akcję udało się przeprowadzić także w Kalifornii. Opowiadam o tym Piotrowi na kawie, a on od razu dostał ciekawą wizję…

  • Widzę Polskę jak rośnie do góry. Zrobiła się jak bania i rozlała się nad światem, iskry z niej leciały na świat… Homiel mówi, że to część jakiejś przepowiedni…
  • Hmm… Pochwycą mnie ci, którzy są przeciwko mnie – Piotr jest jak w letargu…
  • Bo nie rozumieją co dla nich robisz.
  • Mojego Syna też nie rozumieli, a tyle dla nich zrobił.
  • ……
  • Zobaczyłem jak zbudowany jest świat… – narysował na serwetce niewyraźnie. Musiałam przerobić to na komputerze.

  • Każdy odcinek to jeden wszechświat, są obok siebie, a Bóg w centralnym punkcie. Nie wiem ile ich było i nie widziałem co jest dalej poza nimi…

Dzisiaj o 3 w nocy miałam pobudkę. Usłyszałam głośny sygnał przychodzącego SMS i to postawiło mnie na nogi. Sprawdziłam oczywiście telefon, ale nie było żadnego SMS. Rozmawialiśmy o tym przez chwilę, ale naszą rozmowę przerwało ciekawe pytanie.

  • Audi weźmiesz?
  • Nie.
  • Ja wezmę – zażartowałam.
  • Ola weźmie ! – Piotr to podchwycił.
  • Nie Olę kusimy, a ciebie.
  • ?! Anioł kusi ?
  • Wszystko może.
  • To taki jesteś anioł ! – Piotr z wyrzutem.
  • Nie podskakuj, bo ci i to zabiorę – … czyli nasze kawy.
  • …… – zorientowałam się, że z Ojcem rozmawiamy, a nie Homielem. Tylko Bóg Ojciec może zabrać i dać. Chciałam więc… co dużo mówić… skorzystać z okazji i spytać o Fatimę, bo nie dawało mi coś spokoju…
- Dzisiaj w kościele usłyszałem od Ojca, byś mniej pisała o katastrofach. 
- W Fatimie nie widzisz zagłady, widzisz ostrzeżenie… teraz słyszę. 
- Dawaj światło. 
- Dawaj im nadzieję do końca. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/14/iii-tajemnica-fatimska-nowe-dokumenty/
  • Ciężko to pisać, ale chyba to przesądzone… Ojciec już podjął decyzję… ?
  • Gdy słyszę twoją wiarę „wierz we Mnie”…
  • A ilu to czyta ?
  • A ilu się z tym zgodzi ?
  • Wszyscy cię atakowali, a prawdę pisałaś.
  • ……. – przypomniał mi moje pisanie na forum FN.
  • Usłyszałem coś dziwnego…
  • Co ?
  • Pora do Domu.
  • Pomnóż to, co robisz.
  • Jak mam to zrobić?
  • Troską o ludzi.
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie niepewnie i w myślach szukaliśmy odpowiedzi.
  • Chyba masz częściej się modlić – robię zdziwioną minę.
  • Widzę siebie leżącego na śniegu, dłoń Boga podnosi mnie…
  • Po tej pracy dam ci nowy świat, tam odpoczniesz.
  • i przenosi mnie na trawę.


Dopisane 02. 09. 2018 r.

Czy jednorazowa akcja wystarczy?

Efekt „Różańca do granic” przeszedł najśmielsze oczekiwania; Różaniec do granic” stał się „różańcem bez granic”, ponieważ katolicy z różnych krajów, nie tylko w Europie, wzięli przykład z Polski i zorganizowali własną wersję tego wydarzenia – powiedział jeden z organizatorów modlitwy Maciej Bodasiński z Fundacji Solo Dios Basta. http://niezalezna.pl/211408-efekt-rozanca-do-granic-przeszedl-najsmielsze-oczekiwania


        


  • Nie Olę kusimy, a ciebie.
  • ?! Anioł kusi ?
  • Wszystko może.

Pamiętam doskonale tą rozmowę, bo pamiętam doskonale moje zaskoczenie. Nasuwa się jedno pytanie… Ale zanim padnie odpowiedź… 

  1. W lipcu 2016 roku rozmawialiśmy o niezrozumiałej dla mnie wymowie tych słów; nie wódź nas na pokuszenie. Pisałam o tym pół roku później w kwietniu; http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/04/08/przyjacielu-swiatlem-tego-swiata-jest-maryja-matka-boza/
- Dlaczego tego Watykan nie zmieni? 
- Nie zapominaj o grupach, które tam działają – Homiel na to. 
- Nawet Franciszek będzie zdziwiony… walczymy. 
- Papież, nie papież… człowiek nie może planować przyszłości.

2. Mija kolejne pół roku i w grudniu 2017 roku papież Franciszek zaskakuje …

Papież Franciszek chce zmiany jednego zwrotu najważniejszej w chrześcijaństwie modlitwy „Ojcze Nasz”. Jego zdaniem został on źle przetłumaczony i jest nieprawdziwy. Papież chciałby, by zmianie uległy słowa „I nie wódź nas na pokuszenie”, bo jego zdaniem zostały źle przetłumaczone. Wyjaśnił, że to nie Bóg prowadzi człowieka do grzechu. Zdaniem Franciszka, wers ten powinien zostać zastąpiony przez „i nie pozwól, byśmy ulegli pokusie„. „To ja jej ulegam, a nie Bóg” Papież wyjaśnił, że właśnie takich słów używa się od niedawna we francuskim kościele jako alternatywy. On chce jednak, by zmiana dotyczyła całego Kościoła katolickiego. – Nie pozwól mi ulec pokusie, ponieważ to ja jej ulegam, a nie Bóg, który wodzi mnie na pokuszenie, a potem patrzy, jak upadam – powiedział we włoskiej telewizji religijnej TV2000 papież Franciszek. – Bóg tego nie chce, Bóg pomaga nam natychmiast wstać. „Ojcze nasz” to najważniejsza modlitwa chrześcijan. Jako jedyna została zapisana w Nowym Testamencie.

3. Nie zapominaj o grupach, które tam działają.

Biskupi włoscy poparli inicjatywę Franciszka, ale grupa biskupów niemieckich temu się sprzeciwiła.

Z kolei bp Moguncji Peter Kohlgraf napisał, że w teologii były już próby przetłumaczenia oryginalnej greckiej wersji modlitwy „Ojcze nasz” na język aramejski, ale nie były one zadowalające. Greka jest więc obowiązującym tekstem oryginalnym. Jego zdaniem, moment kuszenia jest wyrazem sytuacji egzystencjalnej próby, w której może znaleźć się człowiek. Biblia pełna jest takich momentów, a Bóg może do nich dopuszczać, czego doświadczył sam Jezus na krzyżu. Jak stwierdził bp Kohlgraf, „nie jest rozsądne, wypłukiwać obraz Boga z wszystkiego, czego nie rozumiem”. http://www.pch24.pl/niemieccy-biskupi-przeciwni-zmianom-w-modlitwie-ojcze-nasz,56748,i.html#ixzz5Ps12EVeb

Gdyby jednak poszukać nieco dalej… okazuje się, że powody mogą być całkiem inne.

Niemieccy biskupi ogłosili, że zachowają swoje tłumaczenie tak, jak jest, aby zachować jedność z wyznaniami protestanckimi i z innymi krajami. http://www.catholicherald.co.uk/news/2018/01/25/german-bishops-decide-against-changing-the-our-father/

4. Kupiłam kilka dni temu Nowy Testament wydany w 2015 roku, a więc jeszcze przed dyskusją nad zmianą modlitwy.

Zaskoczenie ? Pełne. No i pytanie…

  • Ojcze, jak powinno być ? Czy „nie wódź” jest prawidłowe? – pytam dzisiaj. 
  • Ta wersja jest uwspółcześniona jak wiele w Kościele.
  • ?!

Kiedy diabeł rozpoczyna swoje kuszenie, jego celem jest sprowadzenie człowieka do grzechu. Na pytanie jak rozumieć Anioł może wszystko... odpowiedź miałam znaleźć u Faustyny. 

Często Bóg w podobny sposób przygotowuje duszę do przyszłych zamiarów i dzieł wielkich. I chce ją doświadczyć, jako czyste złoto, ale to jeszcze nie koniec próby. Jest jeszcze próba nad próbami — to jest zupełne odrzucenie od Boga.

  • Kto kusił Chrystusa na pustyni?
  • Diabeł.
  • Więc diabeł kusił sam z siebie.
  • Ojcze, brakuje mi kropki nad „i”, aby zakończyć tą kwestię.
  • ……..
  • To jest modlitwa Mojego Syna do Mnie.
  • Mój Syn  ją wam dał.
  • Więc kto będzie się modlił do Mnie i postępował uczciwie, ten ma życie wieczne. 

Pamiętaj, że nadzieja umiera ostatnia.

13. 12. 17 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Wczoraj wieczorem odprawiłem egzorcyzmy i zostały mi trzy ostatnie krótkie modlitwy. Pomyślałem, że ich nie powiem, bo i tak nikt nie słyszy… – Piotr wziął głęboki oddech.
  • i wtedy w lewe ramię ktoś puknął mnie trzy razy.
  • No mów!
  • …….. – zaczęłam się śmiać.
  • Uważaj co mówisz teraz, bo też stoję.
  • A Ola?
  • A Ola też musi uważać, bo Gruby opiera się brzuchem o głowę.
  • ……. – śmieję się ze łzami w oczach.
  • Ciągle jestem słuchany – wzdycha z rezygnacją.
  • Eureka!
  • Sam tłumaczysz baranie, że się się patrzy sercem a nie głową.
  • Baranie? – Piotr zaskoczony.
  • Tak jak ty mówisz, tak Ja mówię.
  • …….. – nie mogę przestać się śmiać.

Piotr dość często niestety, potrafi w rozmowie nazwać kogoś baranem i w końcu sam teraz widzi, jak gorzko może  to smakować. Obrażony nie odzywał się przez kolejne pięć minut.

  • Ta fala będzie w przyszłym roku.
  • Chyba tak… – przyznaję mu rację, choć wolałabym w daty się już nie bawić.
  • Po fali gwarantuję ci, że nie będziesz zainteresowany audi.
  • W ogóle?
  • W ogóle. Nic doczesnego nie będzie cię interesować.
  • ……. – w ogóle? Jak to może być możliwe?
  • Ciągle się modlę do Ojca. Wiem, że mnie słucha…
  • ……. – patrzę na niego odkrywczo, bo jeszcze przed chwilą myślał, że nie słucha.
  • Nie mylisz się.
  • Homiel, dobrze ci z tym, że jesteś aniołem ? – pytam.
  • Da się przyzwyczaić…
  •  spojrzał za ramię na swoje skrzydła – Piotr opisuje co widzi.
  • …….. – nachylam się do Piotra….
  • Tak po cichu, między nami… Gdyby Ojciec nie odwołał zakładu, to by przegrał? Postawiłby ci auto pod dom? – szepczę.
  • A co ty o tym sądzisz?
  • …….. – Piotr zawahał się.
  • Nie chcę tego zakładu, chcę żebyś zawsze wygrywał.
  • A jeżeli, gdyby chciał ci dać, to chciałbyś?
  • To wezmę.
  • A gdybym chciał, żebyś wziął i sprzedał, zrobisz to?
  • Oczywiście…. jeśli chciałbyś.
  • ……..  – ręce opadają… warszawski cwaniak do końca. 

Siedzimy zamyśleni, dopijamy nasze kawy, Piotr bezwiednie poprawia swój garnitur…

  • Lubię jak jesteś dobrze ubrany.
  • Dlaczego?
  • Mam ułatwione zadanie.
  • Nie muszę tyle harować, żeby cię słuchali.
  • Skoro są takie zasady, grajmy w nie.

Kręcę głową z niedowierzaniem… On jest nie tylko mądry, ale i życiowy. Zasada Jak cię widzą, tak cię piszą … wciąż obowiązuje.


Wieczorem

Dostałam maila od osoby proszącej o pomoc w załatwieniu sprawy prywatnej. Czytam go na głos, a Piotr się wkurzył, bo prosi nie pierwszy raz.

  • Homiel, poradź tej osobie – proszę.
  • To wy jesteście dla nich, a Ja dla was.
  • Nie rozumieją, że Ja jestem dla was, a wy dla nich.
  • Ona myśli, że jak pomogę w jej sprawach to uwierzy.
  • Uzależniają się od wróżek. Jak nie ty, to pójdzie do innej.
  • Ty jej dajesz światło i drogę, niech ona wybierze co dalej.

Zaskoczyło mnie Jego zdecydowanie, ależ czy nie miał racji?


Oglądamy film „DARK” https://www.filmweb.pl/serial/Dark-2017-771383 , gdzie pojawia się zjawisko tuneli czasoprzestrzennych.

  • Czy istnieją takie tunele czasoprzestrzenne? – oczywiście pytam.
  • Opieraj swoją wiedzę na Bogu Ojcu, a nie na tunelach.
  • Te bzdury zostaw naukowcom.
  • ?! … – Homiel dzisiaj baaaardzo konkretny.
  • Zobacz ile w domu zrobiłem remontu! – Piotr dumny z siebie.
  • A jakiś ty wspaniały! Za nasze pieniądze.
  • Jest ci to darowane i liczone.
  • …….. – Piotr zamilkł urażony, a przecież Homiel ma rację. Wszystko co mamy, mamy od Ojca.
  • Edziu nie odstępuje Krysi ani na krok – zmienia dalej temat. 
  • Płaci za przeszłość. Równowaga.
  • Hmm… znowu ta równowaga – myślę… 
  • Nie myślałem, że moja druga część życia będzie tak wyglądać. Zawał, ząb, Edziu, Bóg Ojciec…
  • Nie myślałeś?
  • To ci powiem, że będziesz zdziwiony trzecią częścią twojego życia.
  • Kiedyś te zapiski będą bardzo poszukiwane, jak Święty Graal.
  • Dlaczego?
  • W nich nadzieja będzie.
  • Pamiętaj, że nadzieja umiera ostatnia.
  • Po to żyjecie, żeby dać to, co piszecie.
  • Skończy się ta przygoda niedługo, ale ślad zostanie.
  • Ślad nie w śniegu, a w skale.
  • Hmm… W skale, czyli trwały… Jak pięknie to ujął – pomyślałam.
Odciski przypominające ślady człowieka, mające prawie 6 milionów lat – to odkrycie, jakiego dokonał na greckiej Krecie polski naukowiec, dr Gerard Gierliński. Paleontolodzy mówią o prawdziwej sensacji. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22329124,sensacyjne-odkrycie-polaka-trafil-na-praludzkie-slady-zupelnie.html
  • A co z nami?
  • Wrócicie do swoich obowiązków. Mision will be complete.
  • ……. – Piotr się zapatrzył.
  • Wydasz tę książkę… Cała złota, ze złotym kółkiem w środku, Bóg… Widzę to…
  • Masz zapisane 3/4, zostało ci 1/4 do pisania…
  • …….. – zmartwiłam się. Chciałoby się, żeby trwało to wiecznie, ale nic na tej ziemi nie trwa wiecznie.
  • Trzy czwarte od mojego życia? – pytam. Jeśli w tej chwili to jest 3/4, to łatwo teraz obliczyć ile będę żyła.
  • Nie.
  • Od kiedy zaczęłaś pisać.
  • Aha… – to też łatwo obliczyć, ale raptem odeszła mi na to ochota. Lepiej nie wiedzieć.
  • Fala zrobi swoje i przejdzie, jak wszystko.

Wkrótce przybędę na białym koniu.

09. 12. 17 r. Warszawa.

Byliśmy u „naszego krzyża” i nic się nie wydarzyło. Powinno mnie to nie dziwić, przecież Jezus powiedział niedawno….

- Jezus mówi….
- To jedno z ostatnich naszych spotkań. 
- Jak to… !!!??? Dlaczego???!!! – pytam prawie z płaczem. 
- W tej formie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/06/26/4959/

Pijąc kawę rozmawialiśmy o tym i żałowaliśmy jednocześnie, że zmiany jednak nadchodzą.

  • Święta idą, ciesz się. To już takie ostatnie.
  • Ostatnie !? – zmroziło mnie. 
  • Ale nie chodzi o stan.
  • Aha… – ulżyło mi, ponieważ nie o stan liczebny chodzi. Ten będzie bez zmian.
  • Dlaczego pokazałem ci licznik, szybkościomierz?
  • …….. – spojrzałam na Piotra pytająco, bo o tym mi nie mówił.
  • Zobaczyłem nad ranem szybkościomierz w aucie, który przyspiesza – wyjaśnia.
  • Żebyś się cieszył każdą chwilą.

Auto to symbol życia, losu, wydarzeń… Wynika z tego, że nasze życie nabierze tempa.


Wieczorem.

Byliśmy zbyt zmęczeni, aby rozmawiać więc włączyłam „pierwszy z brzegu” film. Widząc, że to dokument i to religijny (Teraz i w godzinę śmierci”) chciałam go odłożyć na później, ale powstrzymał mnie Piotr.

Dokument pięknie opowiada o znaczeniu różańca i jego oddziaływaniu na ludzkie życie. https://www.filmweb.pl/film/Teraz+i+w+godzinę+śmierci-2017-783711 Największe na mnie wrażenie zrobiło kilka ostatnich minut filmu. Dowiadując się o trzech polskich zakonnicach modlących się gdzieś daleko w Kazachstanie (w zwiastunie pokazano je na początku) zrozumiałam, że moja wiara jest niczym w porównaniu do ich wiary. Oglądaliśmy ten fragment trzeci raz z rzędu…, gdy Piotr zaczął szeptać…

  • Wiele razy żyjesz, ale teraz wiesz kim jesteś …….. usłyszałem.
  • …….. – zamilkliśmy na chwilę.
  • 30 sekund temu przyszedł Jezus.
  • …….. – podniosłam się z wrażenia i radości.
  • Ma z 3 metry wzrostu, głowa sięga Mu prawie do sufitu, w białej długiej szacie, spojrzał na mnie …

Opisuje szeptem z głową schyloną… Bał się widocznie patrzeć. Za to ja się rozglądałam dookoła wytężając wzrok do granic możliwości … i nic… Absolutnie nic. Nie zmartwiło mnie to wcale, ponieważ kiedy w „naszym kościele” robiłam zdjęcie  też niczego nie widziałam, a jednak był… Nauczyło mnie to wierzyć bardziej… i w słowa Piotra i we wszystko co się wokół nas dzieje.

  • Wkrótce przybędę na białym koniu.
  • !!!! ????
  • Kiedy to będzie? – Piotr zaczął rozmawiać.
  • Wkrótce.
  • Przybędę na białym koniu.
  • W tym roku? – zapytał. 
  • …….
  • Chciałabym zapytać co znaczy na białym koniu…?
  • ……. – cisza.
Piotr widział dwukrotnie przygotowujące się do biegu konie. One się dopiero szykują w stajni, jeszcze nie biegną, jeszcze ich ludzie nie widzą… Jeśli jeden z koni miałby być Antychrystem, a ponoć Antychryst już jest… tak więc jeździec na białym koniu nie może symbolizować Antychrysta. Nie może symbolizować kogoś, kto ma być, jeśli on już jest. 
- Czy jeździec na białym koniu to może Chrystus? – pytam Ojca. 
- Nie. Nie jest jeźdźcem apokalipsy. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/apokalipsa-sw-jana-losy-tego-swiata-sa-przypieczetowane/ 
  • Myślę, że zrobi porządek z gackami… – szepcze do mnie. 
  • Myślę, że ty Mi pomożesz.
  • Ale mnie już nie będzie przecież.
  • Zanim cię nie będzie, jeszcze będziesz…
  • Musisz robić codziennie modlitwę, żeby wartownie się ostały.
  • Nie dopuść ich do nich, bo światło zgaśnie.

Jezus wyraźnie nawiązywał do tych trzech zakonnic w dalekim Kazachstanie. Takich jak te grupy modlitewne określił wartowniami. Czyli wg słownika; pomieszczenie dla wartowników; strażnica; posterunek wartowniczy.

  • Rozumiem… Ale nie zniszczę zła, jestem za słaby – Piotr.
  • Ale go zatrzymasz.
  • …….. – nie byłam pewna czy Piotr oddycha, w takim był szoku.
  • Pan Bóg stworzył niesamowitą koronkę, teraz to widzę.
  • Posłałem między was Swojego anioła, żeby chwalił, a oni żeby się modlili.
  • Dałem ci wiedzę, nie zmarnuj jej…
  • ……..
  • Jak wyglądał Jezus? – spytałam, gdy doszedł do siebie.
  • W białej poświacie.
  • Uśmiechnął się do ciebie?
  • Był bardzo poważny.

Przepisując rozmowę do komputera przypomniałam sobie niedawne 3-tne uderzenie i słowa. Tak jak zapowiadał przyszedł dzisiaj i…

- Homiel, co to znaczy? – pytam w końcu u źródła, bo po co mam się męczyć myśleniem.
- Słuchajcie, bo idę. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/08/19/choc-kosciol-czlowiek-nosi-w-sobie-to-lubie-widziec-cie-w-tym-kosciele-i-sluchac/ 

… nadejdzie wkrótce.

- Zdarzenia, które nastąpią przyćmią wszystko, co do tej pory było. 
- Te zdarzenia są już u progu. 
- Sposobcie się do tego, co ma nadejść. 
- Sposobcie się, bo Ja nadchodzę. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/26/sposobcie-sie-bo-ja-nadchodze/ 

11. 12. 17 r. Warszawa.

Wczorajsza rozmowa wywarła na mnie wielkie wrażenie, do tego stopnia, że właściwie nie spałam całą noc. Jedno pytanie mnie dręczyło do rana…

  • Dlaczego papieże nie ogłosili światu pełnej III Tajemnicy Fatimskiej?
  • Chciałabyś wiedzę od razu?
  • A wtedy będziesz jak papieże, a trzeba ją zdobywać stopniowo.
  • ?

Jechaliśmy do kościoła szybko, za szybko. Piotr przejeżdżał wszystkie skrzyżowania na czerwonym świetle, zakryłam oczy rękoma, żeby tego nie widzieć.

  • Spieszysz się do Mnie?
  • Tak.
  • Zdążysz.

Jeszcze mi się nie zdarzyło, aby biegnąć do komunii. Zdążyliśmy w ostatniej chwili.


Wieczorem.

W TV oglądaliśmy relacje z zamieszek w Izraelu, które wybuchły po słowach Trumpa o usankcjonowaniu Jerozolimy jako stolicy Izraela. Ponownie dziennikarz użył słowa; otworzono wrota piekieł.

  • Ma to jakiś związek z „moimi” wrotami? – pytam jeszcze raz.
  • Dzieje się. Czego nie rozumiesz?
  • Nooo…. – głupio mi było przyznać, że naprawdę nie rozumiem.
  • A musi się dziać?
  • Spróbuj, a zrozumiesz. Zrodzi to setkę kolejnych pytań.
  • Dobra… Czy wojna się szykuje na świecie? – pytam więc wprost.
  • Ciągle wisi na włosku.
  • A gdzie wisi?
  • Tam gdzie diabeł ma łatwy dostęp.
  • ………
  • Zobaczyłem mapę. Pokazał Azję, Koreę i Bliski Wschód… – Piotr zaczął wyliczać.

Chciałam pytać dalej, ale Piotr gestem mnie uciszył, ponieważ mocno zainteresował się kolejną wiadomością w TV. Wspomniano o rocznicy islamskiego zamachu w Berlinie, gdzie zginął polski kierowca TIR-a. https://wiadomosci.wp.pl/zamach-w-berlinie-bild-polski-kierowca-lukasz-u-stoczyl-walke-z-terrorysta-w-kabinie-ciezarowki-6071531813487233a  Piotr zastygł i się wsłuchiwał…

  • To nie Polak skręcił kierownicę gwałtownie.
  • A kto?
  • Anioł chwycił za kierownicę i ją skręcił, chciał ochronić jakąś osobę.
  • ?….
  • Zobaczyłem to.

Zostawiliśmy przygnębiające Wiadomości i zaczęliśmy oglądać „Planet Earth”.

  • Ale Ojciec stworzył Ziemię! Zobacz, coś pięknego! – Piotr zachwycony.
  • To jeszcze nic, co jeszcze stworzył pięknego w innych światach.
  • ?! A gdzie jest najpiękniej ? – pytam mając nadzieję, że dowiem się czegoś ciekawego o innych światach.
  • U Ojca.


Dopisane 29. 08. 2018 r.

  • Musisz robić codziennie modlitwę, żeby wartownie się ostałyinaczej już patrzę na tego typu grupy modlitewne. Bardziej z szacunkiem, zrozumieniem, podziwem… Nie każdy byłby w stanie tak żyć. Nawet zakonnice mają swój próg wytrzymałości, a jednak trwają na straży.

Filmowcy odwiedzili Oziornoje ? małą wioskę leżącą w obwodzie północnokazachstańskim, liczącą obecnie ok. 600 mieszkańców. Większość z nich to Polacy wysiedleni z Dołbysza na Ukrainie w czerwcu 1936 roku na rozkaz Stalina. Deportowano ich pociągami, a następnie ciężarówkami wywożono na wielki, bezkresny step. Pozostawieni sami sobie założyli tam niewielką wioskę, gdzie starali się przetrwać w bardzo trudnych warunkach. Na początku zamieszkali w namiotach. Pierwszą zimę (a zimy w Kazachstanie są niezwykle mroźne) przeżyli tylko dzięki temu, że okoliczni mieszkańcy pomogli im zbudować ziemianki. Podczas straszliwej klęski głodu w czasie wojny od śmierci uratowało ich wstawiennictwo Maryi, którą codziennie przyzywali na Różańcu. Jak wierzą, to Ona właśnie wyprosiła im u Boga cud. 25 marca 1941 r., w święto Zwiastowania NMP, nastała nagła, niespodziewana i gwałtowna odwilż, w wyniku której ziemia ? skuta dotąd lodem ? rozmarzła w ciągu trzech dni. Wody z topniejącego śniegu wypełniły dawno zaschnięte jezioro, w którym pojawiło się mnóstwo ryb. Wykarmiły one całą okolicę, aż do Karagandy. Ryb było tak dużo, że transportowano je samolotami i ciężarówkami aż po kilkaset kilometrów! Co ciekawe, jezioro wyschło ponownie w 1955 roku. Wprawdzie później wielokrotnie wypełniało się wodą w trakcie wiosennych roztopów lub obfitych opadów deszczu, ale już nigdy nie pojawiło się w nim takie mnóstwo ryb, jak w czasie wojny. http://www.zdrowaśka.pl/nakrecono-zdjecia-do-filmu-w-oziornoje-miejscu-rozancowego-cudu/


            Ważne.


  • Wkrótce przybędę na białym koniu.

Pracując nad analizą Apokalipsy św. Jana spytałam, czy Chrystus jest jeźdźcem na białym koniu.

- Czy jeździec na białym koniu to może Chrystus? – pytam Ojca. 
- Nie. Nie jest jeźdźcem apokalipsy. 
- Jeśli nie jest to Chrystus i nie jest to Antychryst… W takim razie to jednak Wojna. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/06/20/siedem-pieczeci-apokalipsy/

W Apokalipsie św. Jan opisuje dwóch jeźdźców, który pojawiają się na białym koniu.

Pierwszy; to jeden  z jeźdźców apokalipsy, nie Chrystus jak wielu sądzi !;

Następnie ujrzałem, jak Baranek złamał pierwszą pieczęć. A wtedy usłyszałem jednego z czterech Żyjących, który głosem jakby grzmotu zawołał: „Ruszaj!”. 2. I zobaczyłem jeźdźca na białym koniu. Miał na głowie koronę, a w ręku trzymał łuk. Wyruszył, aby odnieść kolejne zwycięstwo.

Drugi; zdecydowanie opisuje samego Chrystusa.

11. Potem ujrzałem niebo otwarte: a oto – biały koń, a Ten, co na nim siedzi, zwany Wiernym i Prawdziwym, oto sprawiedliwie sądzi i walczy. 12. Oczy Jego jak płomień ognia, a wiele diademów na Jego głowie. Ma wypisane imię, którego nikt nie zna prócz Niego. 13. Odziany jest w szatę we krwi skąpaną, a imię Jego nazwano: Słowo Boga. 14. A wojska, które są w niebie, towarzyszyły Mu na białych koniach – wszyscy odziani w biały, czysty bisior. 15. A z Jego ust wychodzi ostry miecz, by nim uderzyć narody: On paść je będzie rózgą żelazną i On wyciska tłocznię wina zapalczywego gniewu Wszechmogącego Boga. 16. A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: KRÓL KRÓLÓW I PAN PANÓW.

To są dwie różne postacie i Chrystus na pewno nie jest łucznikiem (jeździec apokalipsy). Ta część wizji kończy się ciekawym zdaniem;

21. A inni zostali zabici mieczem Siedzącego na koniu, mieczem, który wyszedł z ust Jego. Wszystkie zaś ptaki najadły się ciał ich do syta.

Co znaczy miecz wychodzący z ust Chrystusa? Słowa są też mieczem, orężem w walce. Może dlatego ta część wizji nosi tytuł; Pierwsza walka zwycięskiego Słowa? Wolę jednak spytać…

  • Ojcze…. – zabrakło mi trochę odwagi w tej chwili…
  • Po co właściwie na koniu? Chrystus mógłby wrócić tak samo jak odszedł…
  • A jak wraca Zwycięzca?
  • ……. – wzruszyłam się, przełknęłam ślinę i odważyłam się znowu.
  • Co znaczy miecz z ust?
  • Przyjdzie sądzić żywych i umarłych.

Na dobro trzeba czekać.

07. 12. 17 r. Warszawa.

Końcówka roku jak co roku dla firmy jest napięta do granic możliwości. Dzisiaj dochodzi jeszcze do tego dużo słabsza niż zwykle kondycja Piotra.

  • Dzisiaj byłem w kościele i mówię Ojcu… Mam takie problemy, jestem taki zmęczony, mam w dupie te wszystkie sądy z NIP… Ojcze przepraszam, że tak mówię, ale nie mam siły już… Ojcze zajmij się tym proszę… I wiesz co powiedział?
  • Nieważne, czy to będzie za dzień, za miesiąc, za rok, za 10 lat.
  • Ważne, że będzie jak Ja chcę.
  • Hmm… 
  • Dodatkowo słyszę gacka. Pojawia się, gdy zaczynam się modlić. Wtedy słyszę w uszach przeciągły gwizd, narastający świst …  Oooo, nawet teraz mówi… – Piotr się zawahał…
  • Giń! Ty skurwysynu…
  • Ojcze, zajmij się tym, bo nie daję rady…

Ciężko było patrzeć jak bardzo jest zmęczony psychicznie i fizycznie.


Wieczorem nie chcę dręczyć go pytaniami, więc dla oddechu robimy sobie seans filmowy i kończymy oglądać serial „Narcos” o prawdopodobnie największym handlarzu narkotyków wszechczasów.

  • Dlaczego mu się udawało tak długo przetrwać? – pytam sama siebie zdziwiona. 
  • Co mu się udało? Żył w piekle.
  • Zabić drugiego człowieka to już piekło.
  • Ale dlaczego tak długo?
  • Na dobro trzeba czekać.
  • Escobar jest na dole?
  • A gdzie może być?

08. 12. 17 r. Warszawa.

Jakoś tak się ułożył nam dzień, że wyjechaliśmy na kawę zbyt wcześniej, nasza kawiarnia była jeszcze zamknięta.

  • Po co się tak spieszysz? – pyta „chyba  Homiel”, bo oczywiście Piotr jechał na czerwonym.
  • Gdzieś musisz poczekać.
  • ……. – uśmiecham się. Teraz faktycznie musimy gdzieś poczekać zanim otworzą.

Pół godziny później.

  • Miałem w kościele super rozmowę z Ojcem, była taka ojcowska.
  • Po ojcowsku – poprawił „chyba Homiel”. 
  • Żaliłem Mu się, że tak ciężko i że Szydło usunęli ze stanowiska, że wszystko… – machnął ręką zrezygnowany.
  • Powiedział…
  • Pamiętaj, że jestem bliżej ciebie niż myślisz.
  • Nie twoja, a Moja wola się dzieje.
  • Ty nie widzisz co się dzieje za drzwiami.
  • ……. – opowiada już przy kawie.
  • Ciągle widzę tego rogatego, ma rogi jak kozioł.
  • Przyzwolenie Ojca.
  • Dlaczego? – pytam.
  • Łatwiej do Domu wrócić. Nie, kiedy jest dobrze. Trwaj.
  • ………
  • … Zobaczyłem teraz tego chłopca wyrzuconego do wody… On był zmaltretowany i bity… – Piotr wyraźnie poruszony.
http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/bedzin/a/rodzice-chlopczyka-z-cieszyna-skazani-za-zabojstwo-zdjecia,12136424/
  • Więc co to jest cierpienie?
  • Taaak… Te moje cierpienia są niczym wobec jego cierpienia – przytakuje głową ze zrozumieniem.

I w tej chwili tak sobie myślę, że nie ma chyba lepszego lekarstwa na zmniejszenie własnego cierpienia jak zobaczyć większe cierpienie u innej osoby, zwłaszcza u dziecka. 


  • Ludzie ciągle do mnie przychodzą pożyczyć pieniądze, ale ja już nie prowadzę tej firmy przecież, przestałem liczyć zyski, tylko nią zarządzam.

  • Namiestnik?
  • No nie…
  • Namiestnik może być różny, to kim jesteś?
  • ……. – pytanie go zaskoczyło.
  • Administratorem?
  • Ta fala wszystko zmieni.
  • A z czego będziemy żyć?
  • Ty z ducha, Ola z tego co jej damy.
  • … Ciekawe co stanie się z firmą… – pomyślałam.
  • Pisałam o wrotach piekła w środę… –  http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/06/
  • … i w środę Trump otworzył „wrota piekieł w Jerozolimie” – mówię. 

Palestyński Hamas ogłosił po wystąpieniu prezydenta USA, w którym uznał on Jerozolimę za stolicę Izraela, że Donald Trump otworzył „bramy piekieł”. Organizacja Wyzwolenia Palestyny oceniła, że decyzja ta „niszczy” szanse na rozwiązanie konfliktu zmierzające do powstania dwóch państw.

  • Dziwne… ma to jakiś związek? – pytam z ciekawości, bo zwróciłam uwagę na tę zbieżność.
  • No pomyśl…
  • …….. – przyznam, że nie mam pojęcia. 
  • W Jerozolimie Chrystusa ukrzyżowano – Piotr przytomnie.
  • Stamtąd wszystko wychodzi.


Dopisane 27. 08. 2018 r.

  • A gdzie może być? 

Sanktuarium Maryjne w Medellin, w którym praktykujący katolik Pablo Escobar i jego ludzie modlili się o udane interesy. To sanktuarium jest nazywane także; La virgen de los sicarios – ‘Our lady of the assassins’, „Nasza Pani od zabójców”. Jeśli się modlił i zarazem był odpowiedzialny za śmierć ok. 4000, a także setki tysięcy porwań i zniknięć nie widzę innego miejsca dla niego jak samo dno samego piekła. 


  • Łatwiej do Domu wrócić. Nie, kiedy jest dobrze. Trwaj.