Dzień Sądu się zbliża.

16. 11. 18 r. Warszawa.

Piotr obudził mnie rano słowami…

  • Jezus dziękuję ci za obraz.
  • …….. – w pierwszym momencie nie wiedziałam o czym mówi.
  • Obraz do mojej pracy. Powiedział…
  • On nie jest dla Piotra, ale dla ludzkości.
  • Jest wyrazisty.

Ale się wzruszyłam … Jakiś czas temu szukając zdjęcia do blogu natrafiłam na obraz, w którym z miejsca się zakochałam.

https://www.lighthaven.net/yongsung-kim?fbclid=IwAR01XNbB_9AbYyfHpS0umYSFsIfuxo3WoPo7tdgyeuth4pzwbM_oqYHejyE

Faktycznie jest nie tylko wyrazisty wizualnie, ale przede wszystkim ma wyraziste przesłanie.

Problemy w firmie Piotra tak narosły, że jeden z pracowników, rosły mężczyzna… zapłakał, czym mnie tak wzruszył i zatrwożył jednocześnie, iż tknięta jakimś odruchem zrobiłam zdumiewającą dla wszystkich rzecz. Zamówiłam ten obraz. Kazałam powiesić za plecami Piotra tak, aby każdy kto z nim rozmawiał widział przede wszystkim tą wyciągniętą po ratunek dłoń. I tak zaczęła się kolejka na rozmowy. Każdy wchodził, zastygał i wpatrywał się w ten obraz, a pracownik, który tak zapłakał powiedział dzień później…

  • Czy pan wie, że ten obraz śnił mi się w nocy ? Ma niesamowitą energię.

Poczułam dokładnie to samo, gdy i ja zobaczyłam go po raz pierwszy. A teraz Jezus mi za to dziękuje… 


Poszliśmy na kawę choć bolała mnie głowa. Zastanawiałam się, czy to nie za karę, że ciągle dopytywałam o Rabbuni. Jeśli mam intuicję to powinnam sama wiedzieć, a jeśli nie wiem to znaczy, że trzeba „resetować” głowę. Intuicja nie działa. 

  • Cieszę się, że Jezusowi podoba się ten obraz.
  • Wiesz co mi powiedział ?
  • Przebywam koło ciebie dużo więcej niż twój mąż.
  • ?! 
  • Codziennie, gdy piszesz. To jest dla Mnie prawdziwa przyjemność.
  • Piszemy razem.
  • Powiedz jej, że jej dusza znała Mnie bezpośrednio, blisko.
  • Nic więcej nie dodawaj, bo ona będzie wiedzieć.
  • …….. – zmieszałam się.
  • Oddałem ci Moje to co najlepsze. Masz ją pilnować.
  • …….. – serce bije mi mocno, a mózg ciągle pracuje..
  • Boję się spytać…
  • Wiem, o tego… Rabiego?
  • Rabbuni ! – nie mam do Piotra siły. Wszystko szybko zapomina.
  • Nie pytaj go. Odpowie ci później przez Piotra.
  • Jak zwykle go wykorzystamy..
  • ………
  • Rozmawiałem z Beatą. Ojciec powiedział jej…
  • Słuchaj się go, bo wszystkie Moje imiona są w nim.
  • Wszystkie Moje imiona są ukryte w nim.
  • Hmm…. Ciekawe – kiwam głową.
  • Co zrobisz z tą odpowiedzialnością ? – pyta teraz.
  • Czy będziesz tylko patrzył ?
  • A to co robię to za mało ?
  • Na razie wystarczy, a później za mało.
  • Będę oczekiwał tego, czego od Siebie.
  • Będziesz coraz więcej robił.
  • Na tą chwilę jest wszystko.
  • Na następną będzie więcej, a potem jeszcze więcej.
  • Ola jest twoją protokolantką, będzie wszystko spisywać.
  • Wiesz co to będzie potem, Ola ?
  • ?
  • Będzie wielkie bum. Będą same białe kruki.

Słysząc białe kruki pierwsze skojarzenie związane było z książką. Że będzie tak czytana.


Wieczorem.

  • Kiedy tylko nie myślałem o Beacie to Ojciec pokazywał kontrakt i machał mi nim przed oczami. W końcu powiedziałem …
  • Przepraszam, ale jestem trochę zajęty, nie będę do niej dzwonić.
  • Ale będziesz odbierał.
  • no i ledwo skończył to ona zadzwoniła. Wyobrażasz to sobie ? – Piotr znużonym głosem.

Siedzimy na sofie zmęczeni psychicznie. Myślę sobie, że w zamian może mi się coś należy, więc pytam.

I list do koryntian 11; 14 Czyż sama natura nie poucza nas, że hańbą jest dla mężczyzny nosić długie włosy”. 
  • Jaka to hańba ? Jezus miał przecież włosy do ramion…
  • Zobacz na włosy twojego męża.
  • Ale ja pytam poważnie…
  • Tak zawsze chcesz poważnie ?
  • Ale ludzie to czytają i uczą się.
  • Uczą się i z co z tego wynika ?
  • …….. – i wtedy doszła do mnie myśl jak błyskawica.

Przecież Paweł nigdy nie widział Jezusa na własne oczy.  Jestem przekonana, że Jezus miał włosy do ramion. Tak ukazuje Go całun, tak widziała Go Faustyna, tak jest na … moim zdjęciu, a ono jest w 1000000% i więcej prawdziwe.

  • Czuję ciągle Beatę – Piotr pociera czoło.
  • Powinna być zadowolona, bo przecież dostała co chciała. Dostała ciebie. Teraz nie uciekniesz.
  • To za mało.
  • Dlaczego ?
  • Teraz chce wszystko. 
  • No proszę… – to mnie zaskoczyło. 
  • Jeśli to kontrakt, a każdy kontrakt ma termin ważności, to do kiedy jest ważny ? – pytam.
  • Do końca.
  • Do końca czego ?
  • Tu rozwodu nie będzie.
  • Hmm… Czyli końca jakiegoś etapu…
  • Ona ma dla Mnie znaczenie.
  • Po co to wszystko ? – Piotr pyta. 
  • Żebyś ją ukształtował na potem.
  • Jestem zmęczony.
  • Bądź zmęczony dzisiaj, bądź zmęczony jutro, bądź w niedzielę.
  • Bądź gotowy pojutrze.
  • Przyjmujesz ją jaką ci dałem ?
  • Przyjmę.
  • Odwdzięczę się.
  • Jestem tym zmęczony. Ona jest taka ciężka.
  • Myślisz, że nie wiem ?
  • To trudne.
  • Spójrz na tych ludzi. Wyobraź sobie, że od dwóch, trzech osób zależy los tych ludzi.

Te wszystkie informacje są tak powalające, że „głowa boli” to mało powiedziane. Gdyby serce Piotra nie było załatane to niewykluczone, że dostałby zawału. Jeśli chodzi o Beatę nie wiem, czy którykolwiek zawodowy egzorcysta dałby sobie radę. Tak skomplikowany i wyczerpujący psychicznie jest to przypadek.

  • Dzień Sądu się zbliża.
  • NIP ?
  • To należy do Mnie.
  • Mówię…
  • Dzień Sądu się zbliża.
  • …….. – zrozumieliśmy, że nie o NIP chodzi. Chodzi o Apokalipsę.
  • Muszę iść się pomodlić – Piotr wzdycha.
  • Czemu mówisz, że musisz, a nie idziesz ?
  • …….. – nie idzie, bo z wrażenia nie może się ruszyć. 

 

 

Rób to, co od ciebie oczekuję.

27. 10. 18 r. Szczecina.

Wstajemy o piątej rano i wyjeżdżamy do Szczecina. Piotr proponuje mi bardzo poranną kawę, gdyż myśl, że to mnie uszczęśliwi.

  • Musisz mieć większe zaufanie do mężusia.
  • Ja ci tego nie proponuję.
  • No co Ty tatko !
  • Dla ciebie Panie Ojcze.

Wiedziałam, że to będzie udana podróż. Właściwie jeszcze dobrze nie ruszyliśmy, a już rozmawialiśmy. Przygotowałam sobie zeszyt, dwa długopisy i jedziemy. Rozmawiamy o różnych sprawach…

  • Już nie wcinam się do NIP, robię co mi Bóg każe.
  • Obyś zawsze robił co ci każę.
  • Ojcze, jesteś zły na mnie ?
  • Oczekujesz pucharu ?
  • Nie, ale potrzebuję na pensje jak na zbawienie.
  • Nie porównuj pensji do zbawienia.
  • Tak się mówi potocznie.
  • Podzwoń po klientach, pytaj. Co to !? Ciągle Ja ?
  • Pomóż Ojcze.
  • A prosiłeś ?
  • Proszę cię Ojcze.
  • To słabo prosisz.
  • Ty też proś – Piotr mnie szturcha łokciem i ponagla.
  • Do końca cwaniak.
  • …….. – zapisuję słowo w słowo i wyję ze śmiechu.

Rozmowa się zawiesiła, więc czytam na głos kolejnego maila mając na nadzieję, że dostanę odpowiedź…

  • Zostaw Piotra, jest zmęczony.
  • To powiedz mi bezpośrednio, mam tu ucho – nastawiam mocno. Ryzykuję tymi słowami i mam cichą nadzieję, że jednak z Homielem rozmawiamy.
  • Ta godzina jeszcze nie wybiła.
  • A wybije ?
  • Wybije.
  • ……. – spoważniałam.
  • Ojcze, czy ludzie się cieszą jak to czytają ?
  • Ja się cieszę.
  • Masz wielu cichych zwolenników i szkoda, że tylko tyle. Ale dobre i to.
  • ……..
  • Ojciec kazał mi wczoraj spakować krzyż.
  • I dobrze, w Szczecinie też musisz robić egzorcyzmy.
  • Powiedział…
  • Weź swoje podparcie.
  • Bo przecież „pastorał” nie pamiętasz – dodał teraz.
  • Pan Bóg wszystko pamięta, z Nim się nie wygra – Piotr westchnął.
  • I całe szczęście.
  • …….
  • Pamiętasz tą wizję jak anioł wyciąga 5 palców i mówi teraz my się będziemy nim cieszyć ? To w przyszłym roku wypada.
- Pracuję przy swoim biurku, przewracam się i upadam na podłogę, mdleję. Schodzą z góry 4 białe postacie, biorą mojego ducha, którego zanoszą przed oblicze Boga i stawiają u Jego nóg. Widziałem palec, który zbliżał się do tego ducha. Widzę, że Bóg wstrzymuje się z dotknięciem mnie palcem. Cofam się i wracam do biura, widzę jak wielki anioł pojawia się w biurze i staje koło ciała, wyciąga rękę w stronę moich pracowników, którzy się zbiegli kiedy upadłem i pokazuje 5 palców. Mówi; 
- Pięć lat będziecie się nim jeszcze cieszyć, potem my będziemy się nim cieszyć. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/26/okaleczasz-siebie-okaleczasz-mnie
  • Co znaczy, że teraz my będziemy się cieszyć ? – lekko się zdenerwowałam.
  • To co powiedziałem.
  • Zabieracie go ?
  • A była fala ?
  • Ooook. To będziecie się cieszyć na fali, czy po fali ?
  • Ty ! Detektyw !
  • ……. – uśmiecham się.

Pytam tak pokrętnie, bo boję się spytać wprost. Wizja pokazująca Piotra na fali i lądującego na brzegu daje wskazówkę, że będzie ciągle żył. „Będziemy się nim cieszyć” nie musi oznaczać, że umrze.

  • Co ja będę pisać, gdy go zabiorą ?… – przychodzi mi na myśl.
  • Cieszymy się z twojej twórczości.

Tak jak Ojciec mi nakazał, ślęczę nad ostateczną wersją Zmartwychwstania i brakuje mi kilku istotnych informacji. Pytałam Piotra już tak wiele razy, a on ciągle nie wie i Ojciec też milczy.

  • Już nie wiem kogo pytać, czy faryzeusze bali się, że wykradną ciało ?
  • Jeśli nie wiesz kogo prosić, to po co pytasz ?
  • No racja… Ojcze, to proszę Cię…
  • A czy ty byś się nie bała konkurencji ?
  • Czyli postawili straż ?
  • A jakie ma to znaczenie ?
  • No ma… Bo jeśli się bali, to faktycznie mogli postawić straż przed grotą.
  • Byli i nie byli.
  • Nie byli, kiedy było zmartwychwstanie.
  • ????!!!! – prawdziwe objawienie, bo w takim razie Mateusz…
 MT 28; 1 Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. 2 A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. 3 Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. 4 Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli. 
  • Dlaczego Mateusz ubarwił historię ?
  • Sama mówiłaś, że kiedy pisałaś o cygance ludzie się śmieli.
  • Już wiesz dlaczego ubarwił.
  • Gdybyś pisała poważnie, czytałoby niewielu.
  • Masz coraz większe audytorium.
  • Pan Bóg jest nieziemski, niesamowity, że głowie się nie mieści ! – Piotr cały zachwycony.
  • Dobrze, że nie w pale.
  • ……. – wybuchłam śmiechem, bo ostatnio pisałam o tym na blogu, ale zanim to zrobiłam bardzo długo się zastanawiałam, czy napisać.
- Dlaczego płaczesz ? – pyta Piotr. 
- Dziękowałam Ojcu, że kocha. 
- No co ty! Kocha cię tak bardzo, że w pale się nie mieści ! 
- Ty to masz porównanie ! 
- ……. – śmiałam się przez łzy. Oby się to nigdy nie skończyło, te nasze rozmowy…
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/10/16/na-koniec-czasow/
  • Wziąłeś krzyż ?
  • Wziąłem.
  • Wiem, że wziąłeś.
  • Nie wziąłeś go po to, żebyś miał.
  • Rób to, co od ciebie oczekuję.
  • ……..
  • Pamiętam jak kuli mi miecz – Piotr dawno temu miał cykl wizji i przekazów, w których wykuwano dla niego miecz.
- Przechodzisz kwarantannę, jesteś w izolacji. 
- Niedługo dobiegnie końca. 
- Twój miecz został wykuty i nabiera świętości. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/04/22/ziarno-i-miecz/
  • A ja dostałam w dwie sekundy – to było tak dawno, a pamiętam jakby było wczoraj.
Raptem w mojej prawej dłoni pojawia się miecz. Unoszę go do góry i widzę, jak wali w niego z góry strumień światła. Przez moją głowę przemyka myśl, że miecz jest wyjątkowo piękny i krystalicznie czysty. Kojarzy mi się z obrazem, gdzie archanioł Michał trzyma taki sam miecz w swojej dłoni. Kiedy miecz zostaje naświetlony nie zastanawiając się odcinam po prostu rękę, która jest już czarna i oblepiona przez robale. Robię to szybko i zdecydowanie. To ją ratuje. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/11/2005-rok/
  • Ola jest z tych, co stoją z tyłu w pełnym uzbrojeniu.
  • Eee, tak nie jest – zawstydziłam się.
  • Co ty możesz wiedzieć córko.
  • Twoje sądzenie po migrenie jest słabe.
  • ……. – uśmiecham się i faktycznie jeszcze nie doszłam do siebie w pełni.
  • Mogę sobie pozwolić na protekcjonizm.

Wyjechaliśmy z autostrady i skręciliśmy na drogę ku Szczecinowi. Trasa prowadzi też prosto nad morze.

  • Pojedźmy nad morze, kupimy sobie gofra – Piotr wpadł na genialny pomysł po czterech godzinach jazdy.
  • Fajnego masz męża. Chyba nie żałujesz ?
  • Nie.
  • Sam bym się przebrał w twoje ciuchy.
  • Jak Bóg będzie chciał, to mnie weźmie w każdej chwili. Żadna kamizelka kuloodporna nie pomoże.
  • Zaraz się rozpłaczę z radości, że się tak przeobrażasz.
  • Bo tak jest Ojcze.
  • Jeśli tak jest, to po co chcesz odkładać pieniądze ?
  • Nie chcę.
  • Widzę co masz w głowie.
  • Nie da rady… – szepnął… Pewnie miał na myśli, że nie da rady niczego ukryć.

Jedziemy już piątą godzinę…

  • Tyłek mnie już boli – Piotr narzeka.
  • To już wiek Piotr.
  • Chcesz powiedzieć, że jestem stary ?
  • To twoje pośladki, ty nie jesteś.
  • Czy nie lepiej byłoby, gdyby ludzie żyli dłużej ? – chwytam okazje na pytanie.
  • Wierz Mi, że Stwórcę twoje teorie nie interesują.
  • …….. – roześmiałam się.
  • To jak Henoch mógł żyć 360 lat ?
  • Nie narzekał na pośladki.

Dojechaliśmy do Szczecina, pojechaliśmy na rynek po podstawowe zakupy. Szła dziewczyna w bardzo krótkiej spódniczce i miała dość mocne… grube mówiąc wprost nogi.

  • Ma za krótką spódniczkę – Piotr ledwo spojrzał już ocenia.
  • To powiedz jej.
  • Ale jesteś…
  • Bo mówisz bez składu i ładu – czyli nie oceniaj.

Wieczorem.

Piotr telefonicznie rozmawiał z Beatą i chciał w pewnym momencie upewnić się, czy ona faktycznie rozmawia z Ojcem.

  • Powiedz, czy byli strażnicy pod grotą ?
  • Ojciec mówi…
  • Byli, ale nie do końca.
  • ???!!!
  • A to ci dopiero !!! Rozmawia z Ojcem na pewno ! – opowiada mi tuż po, będąc naprawdę pod wrażeniem.

Tak nie było…



Dopisane 03. 07. 2019 r.

  • A prosiłeś ?

 

 

Gdybym ci dał całą władzę, co byś zrobił ?

22. 10. 18 r. Warszawa.

Dostałam maila od znajomego, który dość emocjonalnie podchodzi do bieżących wydarzeń. Nie pokazałabym wiadomości, gdyby nie obszerne wyjaśnienia samego Ojca.

  • A tak się starałem – Piotr westchnął.
  • Twoje chęci nie mieściły się w planach Ojca. Wszystkich byś wytłukł.
  • Głupi jestem.
  • Mądry jesteś, ale narwany.
  • Jak tępią myszy to znaczy, że trzeba je wszystkie wybić ?
  • Potrzebna jest równowaga.
- Co jest ważne w życiu ? 
- Miłość jest ważna, ale najważniejsza jest równowaga. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/28/milosc-jest-wazna-ale-najwazniejsza-jest-rownowaga/
  • Jak cię wezwali, to jak cię nazwali ?
  • Podejrzany”.

Krótko po zwycięstwie PIS Piotr otrzymał wezwanie do urzędu skarbowego. W piśmie nie proszono go o przyjście, nakazano „podejrzanemu przyjść”. Piotr się strasznie wkurzył, a chodziło o zwykłe wyjaśnienie niedopłaty na 2 złote. Wkurzył się na tyle mocno, że zadzwonił z awanturą. Tłumaczono się grzecznie, że takie otrzymali wytyczne.

  • Teraz widzę, że mogę robić tyle, na ile mi Pan Bóg pozwoli.
  • I dobrze ! – roześmiałam się.
  • To by dopiero było ! Zakon na każdej ulicy.
  • Sobie byś zaufał ?
  • No nie wiem…
  • Gdybym ci dał całą władzę, co byś zrobił ?
  • Każdego homo byś wybił – wyrwało mi się pod wpływem tego maila.
  • Twoje czary muszą być zgodne z planami Ojca.
  • Dlaczego Ojcze dałeś im wygrać ?
  • Powstałoby brunatne królestwo, tęcza daje równowagę.
  • Hmm….
  • Tam też są dobrzy ludzie, tylko są na niewłaściwej ścieżce.
  • Pozamiatanie pod dywan niczego nie zmieni, to niczego nie załatwi, a oni będą.
  • To prawda… – pomyślałam. Będą i zawsze byli.
  • Nie tędy droga.
  • A jaka jest droga Ojcze ? – pytam.
  • Chrystus, a i drzwi nie są szeroko otwarte, więc niech idą ci, co chcą iść.

Od razu przypomina się historia dwóch kobiet, które chciały zawrzeć małżeństwo. Zrezygnowały ze względu na Chrystusa. A więc można ? Jak widać można.


Wieczorem oglądam amerykański program „Domy za grube miliony”. Ciekawe to nawet, ale ….

  • Oglądasz o tych domach i co widzisz ?
  • Pustkę.
  • Życie w materializmie jest życiem nieszczęśliwym.
  • Biją się o te domy, a co ich spotyka na końcu ?
  • Puste mieszkanie.
  • Hmm…. – kiwam głową ze zrozumieniem.
  • Muszę się pomodlić – Piotr się „obudził”.
  • Musisz, czy chcesz ?
  • Chcę.
  • O co chcesz się pomodlić ?
  • O pokój na świecie.
  • O to mogę cię wysłuchać.

Po egzorcyzmach.

  • Ojciec powiedział podczas modlitwy…
  • Pamiętaj o prezentach, które ci dałem – … na przykład szczygieł.
  • Nikomu nie daję prezentów, żebyś nie miał wątpliwości.
  • Hmm… Ciekawe…. Dlaczego ci tak powiedział ?
  • Bo jest dla Mnie ważny.
  • A ty masz pieczęć, którą sam osobiście przybił. Wziął cię do ręki i przybił, widziałem to.

23. 10. 18 r. Warszawa.

  • Miałem sen, że ze ścian do mieszkania wlewa się woda.
  • Dobrze, że nie krew – pomyślałam, bo skojarzenie miałam z jakimś horrorem.
  • Może czeka nas przeprowadzka ? – zgaduję.
  • Homiel, mógłbyś już przestać z tymi przeprowadzkami.
  • Co Ja ?! Idź do Ojca !
  • ……
  • A tobie znowu źle ? – po chwili odezwał się Ojciec. Wybuchłam śmiechem. Rozmowa jak wśród starych znajomych.

Widząc, że Ojciec w pobliżu gorączkowo zaczęłam szukać pytania…

  • Coś mi przyszło do głowy… Czy diabeł nie uznaje kobiet ? Nie słyszałam, aby egzorcystami była kobieta.
  • Homiel, co ty na to ? – Piotr też się zainteresował.
  • Ja też nie słyszałem.
  • …… – znowu się roześmiałam. Takie odpowiedzi nauczyły mnie, że pytanie jest nieistotne, a i tak się nie dowiem.
  • Ale Ojciec mi wczoraj powiedział o tych prezentach…
  • Dałem ci to powiedzeniem czasowym, a nie robię tego.
  • Ale ja też dostałam prezent ! – zapowiadany i spełniony.
- On sam się znajdzie spełniło się dosłownie i idealnie. Homiel często zapowiada nam różne wydarzenia, które mają nastąpić. Piotr zazwyczaj nie wierzy, że nastąpią, a wtedy mówię krótko; pamiętaj o Caviezelu…! i to go natychmiast otrzeźwia. Po tej historii namacalnie przekonałam się co znaczy Bóg Wszechmogący. Proście, a będzie wam dane… www.rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/16/a-ktoz-powiedzial-ze-kazdy-ma-przejsc-przez-te-uchylone-drzwi/
  • Są inne relacje między Mną i tobą, a między Mną i Piotrem.
  • Między nami jest linia prosta, między nim jest linia zawiła.
  • Jak to się stało, że się pogubiłeś…
  • Ta lekcja jest po to, żebyś więcej się nie pogubił.
  • Nooo, narobiłeś… A zaczęło się od Lutra – jestem pełna pretensji.

Zadzwoniła córka oznajmiając, że nasza sąsiadka, pani prokurator – śpiewaczka się wyprowadza. Jesteśmy lekko w szoku, ponieważ i to Ojciec nam przepowiadał. Przełączyłam telefon na funkcję głośnomówiącą, abyśmy w trójkę mogli dyskutować.

  • Czy diabeł lubi siedzieć koło wody święconej ?
  • ?! Ale tak nagle ? – pytamy.
  • Modlisz się ? – pyta córkę.
  • No tak – i się rozpłakała. 

Doskonale ją rozumiem. Nie wiem co takiego się dzieje podczas naszych rozmów, że często w trakcie płaczemy. Musi się unosić jakaś energia wokół, której trudno się oprzeć.

  • Twoja mama się modli, twój tata się modli, więc jak mógł to wytrzymać ?

Sprawdziłam daty, nie mogłam się oprzeć. Minął równy rok od czasu zapowiedzi.

- Nie martw się, to wkrótce będzie historią. 
- Naprawdę ? – trudno na razie w to uwierzyć, bo aria rozkręca się na dobre. 
- Naprawdę, niedługo to potrwa. Przed nami piękne dni. 
Www.rozmowyzniebem.pl/wp/2018/07/16/zeby-sie-podniesc-musza-upasc/

- My nie bijemy, My nie niszczymy. Robimy tak, że sami odchodzą. 
Www.rozmowyzniebem.pl/wp/2018/10/30/my-nie-bijemy-my-nie-niszczymy/
  • Chcesz kupić jej mieszkanie ? – Ojciec pyta teraz Piotra.
  • Nie mam pieniędzy.
  • Niezłe z nas trio.
  • Wy nie macie, a Ja bosy.

Wymagam od ludzi myślenia.

25. 09. 18 r. Warszawa.

  • Wczoraj nie chciało mi się modlić, nie miałem siły. Usłyszałem…
  • Nie pozwól Nam dłużej czekać.
  • Szatan i cała spółka słyszy dokładnie twoją modlitwę.
  • … Wyrzucam ich do piekła…
  • Hmm…. A właściwie kto dał ci taką władzę ? – pytam, bo będąc na bieżąco z Ewangelią wiem, że to Jezus taką władzę dał apostołom.
  • ……. – Piotr się zagapił na mnie zaskoczony.
 MT; 10; 5 Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: «Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! 6 Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. 7 Idźcie i głoście: "Bliskie już jest królestwo niebieskie". 8 Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! 9 Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. 10 Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski! Wart jest bowiem robotnik swej strawy. 
  • Czuję przez skórę, że mogę to robić.
  • Sam Jezus namaścił do tego zadania swoich ludzi.
  • Taaak ? Ja też raz w kościele usłyszałem „namaszczam cię”.
25. 01. 07 r. Warszawa. Piotr był chory przez tydzień i nie miał siły chodzić codziennie do kościoła, ale dzisiaj zmuszony jakąś wewnętrzną siłą poszedł na poranną mszę. Wszystko przebiegało jak zwykle, ale na koniec, tym razem w głowie usłyszał mocny, silny i stanowczy głos. 
- Namaszczam i błogosławie cię. 
- Zło jest coraz silniejsze, jesteś nam potrzebny. 
p. s. „Jesteś nam potrzebny”…co miał na myśli? Kto mógłby powiedzieć; namaszczam cię i błogosławię…? http://osaczenie.pl/wp/2016/03/23/duch-stasia/

Wczoraj pisząc na blogu zamyśliłam się nad tymi słowami;

- Wywalałem ich po imieniu. W imieniu Jezusa Chrystusa nakazuję Belzebubie… Lucyferze… Wracajcie do piekła… Ogromna energia się wytworzyła… 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/09/24/tylko-bog-zna-daty/

Zamyśliłam się nad tym, że dawno dzwonka w uszach nie słyszałam. I kiedy tylko to pomyślałam rozbrzmiał za moimi plecami mocny huk, jakby ktoś młotkiem stanowczo uderzył w stół. Zamarłam analizując jednocześnie czy traktować to jako potwierdzenie, czy mi się jednak przewidziało. To było wczoraj w południe.

A dzisiaj w nocy miałam pobudkę. Dzwonek w głowie, a mówiąc precyzyjniej w głębi ucha. Brzmienie dzwonka do wejściowych drzwi bim bam, który w przeciwieństwie do wcześniejszych był w swojej wymowie dość łagodny. Sprawdziłam też godzinę, było przed 2 w nocy.

  • Co to było to uderzenie w stół ? Jak mam to interpretować ? – pytam teraz.
  • Jako Potwierdzenie.
  • A kto to potwierdza ?
  • Na pewno przyjaciel.
  • Nieprzyjaciel rzuciłby wazonem.

To, że dawno nie słyszałam dzwonka nie znaczy, że „nieprzyjaciela” już nie ma. 


26. 09.18 r. Warszawa.

Jedziemy na kawę. Piotr jest po naprawie BMW, więc autko chodzi jak marzenie.

  • Jak ci padnie BMW to kupię ci Toyotę.
  • A zdążysz ? – pytam ze śmiechem. Czekamy na wielkie zmiany, więc nic nie wiadomo co dalej.
  • A w jakim jesteś stopniu ?
  • Wojskowym ? … Podchorąży.
  • Podchorąży zawsze zdąży.
  • ……. – roześmiałam się.

Przeczytałam w Ewangelii fajną rzecz.

 MK; 27 Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. 28 Mówiła bowiem: «Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa». 29 Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. 30 A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: «Kto się dotknął mojego płaszcza?» 31 Odpowiedzieli Mu uczniowie: «Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął». 32 On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. 33 Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. 34 On zaś rzekł do niej: «Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości!». 
  • Jakim cudem Jezus mógł to poczuć ? Przecież dotknęła tylko jego płaszcza.
  • Cudem.
  • ……. – uśmiechnęłam się. Wiedziałam, że na nic dzisiaj moje pytania.


Wieczorem.

Piotr ma ogromne problemy z realizacją jednego, dużego kontraktu. Podwykonawca nawalił totalnie i kilka tirów sprzętu zostało cofnięte, co prawdopodobnie spowoduje daleko idące konsekwencje, bo zerwanie umowy, kary i kontrole. Piotr chodzi podminowany, rozmawiać mu się nie chce. Ogląda jakiś film, aby się nieco uspokoić…

  • Zobaczyłem teraz dwie świetliste kule i usłyszałem …
  • Twoje życie to próba ciemności.
  • … Zobaczyłem starodawną łódź, taką wygiętą…
  • Ona cię wyciągnie z ciemności.
  • …… – nie odezwałam się, bo też nie wiedziałam co to znaczy.
  • Jak Ty Ojcze zrobisz z moją firmą ? Jak to zrobisz, bo ja nie wiem… – wzdycha.
  • Ty nigdy nic nie wiesz.

Piotr przeglądał internet i w pewnej chwili…

  • To niemożliwe… ! Chodź zobacz !

Pokazał mi artykuł; Szykuje się spektakularna rozbiórka wieżowca w centrum Warszawy. Pod kilof trafić ma 103-metrowy Ilmet. http://eurobuildcee.com/?page=news&id=30198

  • Noooo i ? – pytam, bo nie rozumiem.
  • 15 lat temu wyposażałem w części ten budynek i wtedy usłyszałem …
  • Kiedy będą go burzyć, tak i ty odejdziesz.
  • Pamiętam to do dzisiaj…Piotr zbladł jak biała kartka papieru wciąż gapiąc się w monitor. 
  • Myślałem, że to jakaś bzdura, przecież ledwo go wybudowali i nigdy nie będą burzyć ! – był w szoku.
  • Wiecznie z teczką nie będziesz chodził.

Sprawdziłam najnowsze wieści dotyczące tego budynku; Ilmet, jeden z najbardziej rozpoznawalnych biurowców w Warszawie zostanie zburzony. – Posiadamy pozwolenie na rozbiórkę wieżowca, który znajduje się na działce przy Rondzie ONZ. Termin rozbiórki zależy jednak od wielu czynników, w tym przede wszystkim od sytuacji na rynku. Dalej toczą się pozostałe procedury i prace nad projektem wieżowca, który stanie na wspomnianej działce. Aktualnie skupieni jesteśmy na budowie Generation Park – potwierdza dla Wprost.pl Krzysztof Wilczek, dyrektor regionalny w spółce biurowej Skanska.  



Dopisane 28. 05. 2019 r.

  • Ona cię wyciągnie z ciemności.

Nie zagłębiałam się wówczas zbytnio w symbolikę tego, co widział Piotr. Dzisiaj pomogła mi Biblia;

Księga Mądrości 14;3 ale steruje nim Opatrzność Twa, Ojcze! Bo i na morzu wytyczyłeś drogę, wśród bałwanów ścieżkę bezpieczną, 4 wskazując, że zewsząd możesz wybawić, by i niedoświadczony mógł wsiąść na okręt.

W trudnych chwilach zawsze można liczyć na Ojca.

https://www.meisterdrucke.com/kunstdrucke/Phoenician/355832/Detail-des-Schiffssarkophags,-von-Sidon-Stein.html

Otrzymałam wczoraj maila. 

We wtorek Waszyngton stał się pierwszym stanem USA legalizującym kompostowanie ludzi, oferując mieszkańcom bardziej przyjazny dla środowiska sposób pozbywania się ich pozostałości, poinformował AFP. Ustawa, podpisana przez gubernatora i kandydata na prezydenta Jay’a Inslee’a, skupiającego się na klimacie, pozwoliłaby osobom umierającym w Waszyngtonie po maju 2020 r. Zrezygnować z pochówku lub kremacji i przekształcić ich ciała w glebę w procesie zwanym rekompozycją. Rekompozycja stanowi alternatywę dla balsamowania i pochówku lub kremacji, która jest naturalna, bezpieczna, trwała i spowoduje znaczne oszczędności w emisji dwutlenku węgla i użytkowaniu gruntów”, powiedziała Katrina Spade, która pracowała nad rozwojem procesu i lobbowała za ustawą, powiedziała AFP .

  • Ojcze, co Ty na to ?
  • Co wy! na to ?
  • Bo Ja mam swoje zdecydowane zdanie na ten temat, ale wymagam od ludzi myślenia.
  • Nie szanują swoich szczątków.
  • Dokąd się jeszcze ludzie posuną ?
  • Są granice przyzwoitości, a Amerykanie posuwają się za daleko.
  • Co jeszcze wymyśli ? Dlaczego nie wykorzystać tłuszczu na mydło ?
  • Tak robili Naziści z diabłem na czele.

Jesteśmy po wyborach.

  • Ojcze, dziękuję Ci za wygraną PIS.
  • Nie było innego wyjścia.

Mam nadzieję, że ten podesłany artykuł daje ogólny pogląd w jakim kierunku zmierza dzisiejszy świat. Mam nadzieję, że ucząc się i lepiej poznając Boga Ojca sami przyznamy, że nie było innego wyjścia.

Przeciwnik też się uczy.

16. 07. 18 r. Warszawa.

Wczoraj nie obejrzeliśmy do końca filmu „Paweł – Apostoł Chrystusa”, zrobiliśmy to dzisiaj. Z całego filmu podobała mi się zdecydowanie ostatnia jego część. Gdy Paweł mówi….

  • … „A więc to koniec. Lecz śmierć to przecież ledwie początek. Spotkamy się znowu na innej drodze, jestem pewny”. 
  • Można by pomyśleć, że mówi o ponownym życiu… – pomyślałam – Ciekawe jak brzmi to w oryginale.

21 Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk. 22 Jeśli bowiem żyć w ciele – to dla mnie owocna praca. Co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. 23 Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, 24 pozostawać zaś w ciele – to bardziej dla was konieczne. 25 A ufny w to, wiem, że pozostanę, i to pozostanę nadal dla was wszystkich, dla waszego postępu i radości w wierze, 26 aby rosła wasza duma w Chrystusie przez mnie, przez moją ponowną obecność u was.

Po zakończeniu filmu…

  • Ciekawe, czy Paweł żył jeszcze kiedyś, zabił tyle ludzi…
  • Przecież słyszałaś.
  • !!!???

No i nadal nie wiem co scenarzysta miał na myśli pisząc to zdanie. Czy myślał jak przeciętny chrześcijanin, czy chrześcijanin z wiedzą.


17. 07. 18 r. Warszawa.

Cały dzień czułam się jak skowronek. Obudziłam się lekko, rześko, nic mnie nie dręczyło, żadna zbędna myśl, żadna migrena.

  • Dziękuję ci Ojcze – Piotr dziękuje za mnie.
  • Podlizujesz się ?
  • Myślisz, że to od twojej wczorajszej modlitwy ? – pytam.
  • Nie wiem.
  • Kiedy gacek sobie odpuści ?
  • To nie jest wiedza dla ciebie.
  • Ta wiedza jest dla Piotra, będzie mu przekazane.
  • Wracaj do modlitwy, bo światła na długo nie starczy.
  • A to coś daje ?
  • Traktuj siebie jak z wypożyczalni. Jesteś tu na chwilę.
  • Hmm… Wczoraj podczas modlitwy osłabłem.
  • Nie musisz mieć siły, ale umiejętności.

Piotr poszedł się pomodlić. Po…

  • Podczas modlitwy przyszła do mnie Maryja. Objęła mnie. Podziękowałem za opiekę w młodości, bo wtedy ciągle spałem ze zdjęciem Maryi. Pamiętam jak mnie chroniła. Powiedziała teraz, że niedługo się spotkamy… Wkrótce.
  • Oni wszyscy mówią „wkrótce” – wzruszyłam ramionami.
  • Nie mogą mówić konkretnie ?
  • Musiałabyś znać odzew.
  • ?!
  • Na hasło.
  • A skąd wiesz jak nie znasz odzewu i ktoś się podstawi ?
  • Przeciwnik też się uczy.
  • …….  – znowu ta sama zasada. Żadnych dat, żadnych godzin. „Wkrótce” to wkrótce.

Rzeczywiście przeciwnik ciągle się uczy. Myśleliśmy, że wiemy już naprawdę wiele, ale ostatni przypadek otworzył nam oczy ze zdziwienia bardzo szeroko. Piotr „opiekuje” się od jakiegoś czasu pewną osobą, to znaczy oczyszcza ją przeprowadzając egzorcyzmy. Nie potrzebuje do tego osobistego kontaktu, ponieważ z powodzeniem może to robić również na odległość. Mimo intensywnych modlitw niewiele było poprawy, aż w pewnej chwili odkrył…

  • O Boże! On jest przezroczysty ! Uczepił się z tyłu i go nie widziałem !

Nie mógł uwierzyć, bo nigdy dotąd takiego nie spotkał.

  • Jak ja to widzę, że widzę takie diabły ?
  • Razem z krzyżem przechodzisz przez przesłonę.
  • ???!!!

I właśnie to jest ta jedna z nieprawdopodobnych możliwości, którą dał mu Ojciec.


Dostałam maila z pytaniami. Ciekawe pytania i równie ciekawe odpowiedzi.

Jak zwykle piszę, bo chodzą mi po głowie pewne zagadnienia i bardzo byłabym wdzięczna za pomoc Homiela:).

Kiedyś, to jest ponad 2 lata temu ( gdy nastąpiło moje nawrócenie), zafascynowana byłam literatura New Age, czytałam mistrzów Wschodu i inne lektury o szeroko pojętej duchowości. Wtedy tez m.in. bardzo spodobała mi się książka ,, Znikniecie wszechświata’’-autor Gary Renard, który w tej książce opisuje jakby to medytując w swoim domu ukazały mu się 2 osoby, wniebowstąpieni mistrzowie, którzy to twierdzili, że są św. Tomaszem i św. Juda Tadeuszem. I te właśnie osoby przychodzili do niego regularnie, by mu opowiedzieć, a właściwie wytłumaczyć reguły innej książki i zarazem filozofii pt, ,, Kurs cudów’’. Książkę te napisała Helen Schucman w latach 70tych, kiedy to przez chyba 7 lat słyszała wewnętrzny głos ( który uważała za głos Pana Jezusa), i w ten sposób została napisana książka, a do niej ćwiczenia. Czytałam tez jej pamiętnik i z tego co pamiętam przed usłyszeniem głosu dyktującego książkę, miała one wizje, w których widziała Pan Jezusa ( jako rybaka pomagającego jej wyciągnąć łódź i inne). Ja ‘’Kurs cudów” czytałam i zrobiłam wszystkie ćwiczenia ( 1 ćwiczenie na każdy dzień roku) i pamiętam, że dużo rzeczy mi się w niej podobało. Generalnie mówi ona o potrzebie wybaczania, by przypomnieć sobie kim jesteśmy ( mówi ona, że wszechświat to tylko maya, iluzja, a my jesteśmy na zawsze połączeni z Bogiem i ćwiczenia z tej książki mają na celu nam w tym pomóc i zaprowadzić w naszych sercach pokój). Ja już tej książki nie mam ( zrobiłam porządek ze wszystkim te 2 lata temu), ale jestem ciekawa, czy rzeczywiście podyktował ten ,, Course in miracles’’ Pan Jezus i Homiel ja poleca?”

  • Wiele jest źródeł pomocy dla ludzi.
  • Czy to jest coś warte ?
  • Pytanie jest takie; dajesz mu codziennie kotlet z jajkiem, warto mu dać czasami bażanta ?
  • No tak.
  • A dlaczego ?
  • Dla urozmaicenia.
  • To masz odpowiedź.

Czyli; Pismo Święte to podstawa, a reszta jako urozmaicenie lub uzupełnienie. Jeśli ta „reszta” daleko odbiega od podstawy, wtedy nie może być prawdziwa.


Mam też pytanie odnośnie dnia, który należy święcić. Otóż moja przyjaciółka niedawno poznała kogoś, kto bardzo dobrze zna Pismo Święte, ma bardzo bliską relację z Panem Bogiem, żyje wg Dekalogu i on twierdzi, że powinniśmy święcić dzień szabatu, czyli sobotę, tak jak jest to w Biblii. Czy ma on rację? ( dodam, że nie chodzi on do kościoła, bo uważa, że to totalnie odbiega od właśnie Pisma Św. -np. powołuje się na zapis, by nie czyniono podobizn Pana Boga). Ja święcę niedziele i chodzę chętnie do kościoła. Może po prostu każdy ma inną drogę do Boga?”

  • Sama powiedziałaś, że jaki byłby prawdziwy kościół.
  • ?!

Ojciec mnie zaskoczył. Wczoraj naszła mnie myśl, że chrześcijaństwo całkowicie niepotrzebnie tak daleko odsunęło się od judaizmu. Na przykład… Nie można odrzucać ksiąg Henocha jeśli to Henoch jest jednym z wiodących proroków biblijnych. Nie można akceptować tylko 3 archaniołów jeśli nawet w samej Apokalipsie jest ich co najmniej 7. Nie można odrzucać Judaizmu, jeśli to właśnie w Judaizmie jest całe bogactwo wiedzy o Bogu, Niebie. Jeśli ktoś by poprosił mnie o wymienienie znanych proroków, wśród nich nie znalazłabym żadnego chrześcijanina. Jedynie co przychodzi mi do głowy to prorocy – hebrajczycy.  

  • Czy ty jesteś wyznania mojżeszowego ?
  • Nie.
  • Więc jako katolik jaki dzień święcisz ?

Czyli; Bóg nie chce niszczyć tego co w danej religii jest ważne. Jeśli od wieków Hebrajczycy świętują szabat to niech tak zostanie. Jeśli chrześcijaninie niedziele, to niech tak zostanie. 


I ostatnia rzecz. Chodzi mi o spowiedź św. Pamiętam, jak byłam zszokowana, gdy przyjechałam tutaj 11 lat temu i poszłam do amerykańskiego katolickiego kościoła i każdy szedł do komunii św. Chyba tylko ja jedyna zostałam w ławce. Czy spowiedź powszechna jest ok dla Pana Boga ( wydaje mi się, że chyba Pani Pani Olu kiedyś pisała, że tak się spowiada, o ile się nie mylę). Ja tradycyjnie odbywam spowiedź w konfesjonale i nie planuję tego zmieniać, ale zastanawia mnie, czy ci, którzy spowiadają się w sercu przed Bogiem ( wszyscy zresztą to robimy zawsze krótko na początku każdej mszy św.) i z zasady nie chcą iść do spowiedzi u księdza (bo nie luba księży, maja złe doświadczenia itp.), też są w porządku wobec Boga i ich grzechy są im wybaczone?”

  • Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć.
  • Jak może ktoś nie lubić księdza, do którego się chodzi i jest powiernikiem ?
  • No można – … ale wczytałam się w te słowa jeszcze raz. Rzeczywiście, nie zawierzasz swoich spraw komuś, kogo się nie lubi.
  • Choć cyfr unikamy to 99% ludzi powinno iść do konfesjonału, aby zachować tradycyjność.
  • 1% zostaje dla tych blisko Ojca. Ale uwierz Mi, to nawet nie jest 1 %.
  • Przyjmować komunię w grzechu to jeszcze większy grzech.
  • Czy można wierzyć w Chrystusa nie przyjmując Eucharystii ?
  • No to chcesz być z Nim, czy nie ?
  • Albo Go przyjmujesz, albo nie.
  • To czy się nawrócił, czy nie ?
  • Pamiętasz powiedzenie… Modlisz się pod figurą, a diabła masz za skórą ?
  • A może mu się wydaje ? … że się nawrócił.

Znaczenie Eucharystii…

Jeśli chcesz zrozumieć wszystko, musisz zrozumieć siebie.

27. 05. 18 r. Warszawa.

Dzień w dzień wstaję o 6.00 i dzisiaj w niedzielę chciałam to sobie odespać, ale oczywiście się nie udało, bo Piotr wparował z samiutkiego rana do pokoju szukając sennika. 

  • Miałem sen ! Zobaczyłem odpływ w morzu. Fala cofnęła się daleko w głąb morza i zobaczyłem piękny piasek, muszle… Ciągnąłem cię za rękę, żeby zobaczyć jak daleko cofnęła się ta fala, a ty szłaś jak kłoda! Pokazywałem ci… Zobacz ja tu pięknie, a ty w dupie to miałaś prawie ! – był oburzony. 

  • Ponieważ poszliśmy za daleko cofnąłem się z powrotem. Co to może znaczyć ?
  • Na moje oko różnie – śmieję się. Piotr wszystko bierze na poważnie i jeszcze mi wleje, że byłam jak kłoda !
  • Może cofnięcie fali przed wielkim tsunami ? Albo może faktycznie tylko cofnięcie się fali i zobaczenie pięknego piasku… Nie wiem – wzruszam ramionami, nie chciało mi się myśleć tak z rana. 
  • No to ja też nie wiem.
  • Jeśli chcesz zrozumieć wszystko, musisz zrozumieć siebie.
  • Wiosną tego roku dowiesz się znacznie więcej.
  • A ty będziesz tylko pisać i pisać.
  • Pan Bóg odsłoni ci pewne tajemnice.
  • Aaaa… Teraz rozumiesz ?! – … że ja na to nie wpadłam !
  • Teraz rozumiesz? Faktycznie morze zakrywa, a kiedy jest odpływ to odkrywa. Czyli odkryjesz jakieś tajemnice ! – byłam pod wrażeniem prostoty tej wizji.
  • Ale dlaczego byłaś tak obojętna ? Jakbyś nie rozumiała ?
  • Bo za duża nas przepaść dzieli. Ty widzisz, słyszysz i ty zobaczysz te tajemnice, nie ja.
  • Mały musi swoje korzenie poodtykać. On to zrozumie w mig.
  • A ja ? – pomyślałam i żal mi się zrobiło.
  • Musisz zrozumieć, że tylko widzisz wierzchołek góry, a reszta skryta jest pod wodą.
  • …….
  • Piotr, kiedy zobaczysz będziesz pewny kim jesteś ?
  • Tak.
  • I będziesz wiedział co robić ?
  • ……. – Piotr spojrzał na mnie szukając pomocy…
  • Wiosna już jest i trwa do 21 czerwca, a już mamy zaraz czerwiec – Piotr zwraca uwagę.
  • Ja już się nie wdaję w te wyliczanki. Właśnie piszę na blogu o październiku i widzę, że wiele miało być w październiku, a było w miarę spokojnie, więc już taka pewna nie jestem niczego.
  • ………. – zamyśliłam się jak trudno wbić się prawidłowo w datowanie.

Mam wrażenie, że to zabawa kotka w myszkę, kiedy my jesteśmy czegoś pewni, to nic się nie dzieje. A kiedy tylko przestajemy liczyć, dzieje się mnóstwo. Jakby ktoś chciał pokazać kto tu rządzi naprawdę…

  • Dlaczego październik nie wypalił ?
  • Może dla ciebie…
  • Ktoś przesunął. Znasz powiedzenie co się odwlecze, to nie uciecze ?
  • Hmm…. – dlaczego mam nieodparte wrażenie, że była to dla mnie zrobione specjalnie jako nauka, a właściwie nauczka…
  • To nauczka ?
  • Sama już wiesz.
  • Niczego nie możemy być pewni, a przede wszystkim dat. Więc nie nastawiaj się na wiosnę, będzie co będzie. Wolę być zaskoczona niż rozczarowana – mówię do Piotra.
  • Racja, racja… Dziękuję za pióro, tak przy okazji.
  • Nie wysilaj się.
  • ……… – buchnęliśmy śmiechem.

Poszliśmy na film „Han Solo”. Wyszliśmy w połowie, a może wcześniej, bo nie wiem ile on w sumie trwał.

  • Nie wiedziałem, że tak można mózg wypalić – odezwał się Homiel. 
  • Tak dobrze aktorom płacą, dlaczego nie grali ?
  • ……. – zaczęłam się śmiać, bo faktycznie, beznadziejna gra aktorska, wszystko było beznadziejne.
  • Nie mogłeś nas uprzedzić ? 70 zł poszło w dym !
  • Dobrze, że poszliście. Piotr miał kontakt.
  • Taaaak ?
  • Wyłączyłem się z tego filmu. Zobaczyłem jak Ojciec wyciąga mnie do innego świata, porozmawialiśmy sobie… – zawstydził się.
  • A o czym ?
  • A nie powiem.
  • To niesprawiedliwe. A bez tego filmu nie dałoby rady ?
  • Co by było, gdyby było w październiku ?
  • …….. – uśmiecham się. Co by było, czyli „gdybanie” nie jest naszą mocną stroną. „Nie znasz dnia ani godziny”… to czysta prawda.

Mt 25, 13: „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.”


Wieczorem. Podano w TVP informacje, że zaczęły się powroty z Wielkiej Brytanii. Nastawiłam uszy… 

- Częścią podnoszenia Polski jest czyszczenie jej. 
- Burzą się ci najbardziej, którzy mają najwięcej za pazurami. 
- I tak musi być i tak będzie. 
- Czy PIS odpuści ? 
- Nie odpuści, bo Ja nie odpuszczę. 
- To ma być czysty kraj i będzie taką oazą na tej pustyni. 
- Powroty to się dopiero zaczną do tego kraju. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/10/22/dla-chwaly-ojca-zapanuje-swiatlosc-na-swiecie/
  • Czy to jest to o czym Ojcze mówiłeś ?
  • Tak naprawdę powroty się jeszcze nie zaczęły. Zaczną.
  • Hmm… – ciekawe dlaczego…

Piotr poszedł „na” egzorcyzmy. Po powrocie opowiada…

  • Modliłem się; módl się za nami, którzy się do ciebie uciekamy… i słyszę głos Maryi ! – … robi zdziwione oczy.
  • Nieustająco się modlę… powiedziała.
  • Miałeś rację, dlatego Mnie nie ma.
  • ???!!! Rozumiesz coś z tego ?
  • ……. – szukam w głowie… ! Pytałam dlaczego Sigmund w Niebie nie widział Maryi !
- Dlaczego Richard Sigmund, kiedy był w Niebie to nie widział Maryi ? 
- A widział Mnie ?
… Ojciec pokazał mi, że Maryja nieustająco modli się w swojej świątyni, dlatego nie widział jej. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/11/13/stanie-sie-swiatlo/
  • Pan Bóg powiedział, że muszę zrobić następny krok, że muszę odprawiać różaniec… A wiesz ile to będzie trwało ?!!!!
  • …….. – zaczęłam się śmiać, bo miał taką minę, jakby szedł na rwanie zęba bez znieczulenia.


Dopisane 10. 02. 2019 r.

Pisząc na blogu dzisiaj, nie wiem o czy będę pisać jutro. Po prostu co dwa dni przewracam kolejną kartkę w swoim dzienniku i dopiero wtedy wiem, o czym będzie. Dlatego jestem dzisiaj bardzo zaskoczona.

  • Pan Bóg odsłoni ci pewne tajemnice – wizja z morzem, które odsłania tajemnice mocno mną potrząsnęła. Wczoraj, czyli zanim o niej przeczytałam, dostałam wiadomość od znajomego;

Wygląda na to, że nie przypadkowo otrzymałam tą wiadomość akurat wczoraj, więc oczywiście pytam co to znaczy …

  • To co było ukryte, wypłynęło.
  • Przed II wojną światową też pokazał się krzyż, na niebie…

Tyle na dzisiaj mogę powiedzieć, ale wrócę do tego w odpowiednim czasie.


Dzisiaj ewidentnie wiem co miały znaczyć słowa…

-Twój dziennik to ostatnie zadanie tutaj. 
-Musisz pisać, ale nie spiesz się. 
-Pisząc ten dziennik mam wrażenie, że on już się skończył, że nie ma już nic ciekawego - ja na to. 
-Mylisz się, dopiero się zacznie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/08/353/

Musisz pisać, ale nie spiesz się – zwłoka w pisaniu na tym blogu wynosi na dzień dzisiejszy około 7 miesięcy. Widać jednak, że tak miało właśnie być. Myślę, że to też dowód dla nas, że to wszystko dzieje się naprawdę. Wiele informacji podanych wcześniej sprawdza się na naszych oczach i wiele sytuacji jest kompatybilnych z tym, co przeżywają czytający ten blog. Na przykład dzisiejszy mail…

Ojciec jest naprawdę… niesamowity. Brakuje słów… 

Duch Święty – Część Ojca, która działa.

17. 02. 18 r. Warszawa.

  • Miałem dziwny sen – Piotr się zamyślił.
  • Widziałam dwóch Edziów. Siedzieli przy stole razem z Krysią i rozmawiali. Mówię do nich…
  • Przecież ty nie żyjesz ?
  • Wtedy jeden powstał i zaczął się zmieniać na twarzy w coś gadowatego. Sama Krysia to zauważyła i mówi…
  • Coś z nim nie tak.

Hmm… Wszystko jasne. Potraktowałam to jako ostrzeżenie. W domu u Krysi dzieją się różne rzeczy. Mamy tam i gacka i Edzia, ale o tym głośno powiedzieć nie możemy. Być może ten sen chce powiedzieć, że to co odbieramy za dobre, bo od Edzia, takie być nie musi. Jeden podszywa się pod drugiego. Na przykład ostatnio… Ktoś zakręca kurki od grzejników i robi to notorycznie. Krysia się ucieszyła, że Edziu sobie żartuje, ale kiedy ona się cieszyła mnie zastanowiło, czy faktycznie by to robił, aby było jej zimno ? Dziwne… 


Trwa zimowa olimpiada w Korei i Piotr swój harmonogram dnia podporządkował relacjom, które są emitowane w TV na żywo. Ogląda głównie skoki narciarskie i z tego powodu w domu dzisiaj był znacznie szybciej niż zwykle. Dosiadłam się do niego i oglądaliśmy to razem. Trwał akurat emocjonujący finał skoków Polaków i jednocześnie dochodziła 15,00. Ciekawa byłam co zrobi, czy pójdzie się pomodlić, czy będzie oglądał nadal. Pokazuję mu na zegar, że już 15, ale Piotr ani drgnął. Poszedł się pomodlić 10 minut później, kiedy skoki się skończyły. Byłam rozczarowana.

  • Ledwo zacząłem się modlić, a Ojciec mówi…
  • Co ? Przegrałem ze skokami … ?
  • Zamurowało mnie i się zawstydziłem.
  • No dobrze. Dobrze, że jesteś.
  • Modlitwa opóźniona, ale szczera.

A myślałam, że dostanie batem…


Wieczór.

Cały dzień Homiel właściwie się nie odzywał i to mnie zastanowiło. Zazwyczaj odzywa się co 5 minut, zwłaszcza w soboty, a dzisiaj prawie nic. Miałam takie wrażenie, że ma się coś wydarzyć i nie czas na żarty. Około 19.00, chcąc odpracować swoją wpadkę ze skokami, Piotr poszedł odprawić egzorcyzmy naładowany do boju bardziej niż zwykle.. Gdy wrócił…

  • Gdy zacząłem ktoś mnie spytał…
  • Czy jesteś tym kim jesteś ?
  •  Nie wiedziałem co powiedzieć, więc na wszelki wypadek mówię…
  • Idź do tego kto tak twierdzi, że nim jestem…. i modlę się dalej.
  • A powinieneś powiedzieć…  Ehue ana.
  • …….. 
  • No i wtedy rozbeczałem się.
  • ………
  • Panie Boży, jeśli chcesz, abym był Nim to będę – Piotr kompletnie teraz się rozkleił. 
  • Przypominam ci, że przywołałem twoje imię.
  • Wow…. – nie wiedziałam co powiedzieć.
  • Przyjdą do ciebie nieliczni i spytają, czy jesteś.
  • Odpowiedz tym, którzy cię zapytają i masz powiedzieć prawdę.
  • … ??? !!! Tak ci Ojciec powiedział ? – zdębiałam.
  • Teraz.
  • Teraz ????!!!! Czyli ktoś będzie wiedział ? – trudno było mi sobie to wyobrazić.
  • Przyjdą i co dalej ? – pytam.
  • Oni cię poprowadzą.
  • Zrobisz co masz zrobić dla Mnie i wracasz do Domu.

Nie umiem opisać tego uczucia trafnie. Jakby spadło nam na ramiona 100 ton odpowiedzialności i nagle żarty się skończyły.

  • Nadchodzi godzina prawdy.
  • Co to znaczy ? – Piotr.
  • Nooo… – chciałam mu to wyjaśnić po swojemu, ale sama już zwątpiłam i dla pewności sięgnęłam do internetu.
  • Dowiesz się czegoś ważnego o sobie lub o innych – czytam.
  • No to się dowiem czegoś o innych !
  • A dlaczego nie o sobie ?

Była godzina 23 i Piotr poczuł się naprawdę ciężko z tą wiedzą. Dosiadł się do komputera i zaczął oglądać kabarety. W pewnym momencie krzyknął cicho, co zwróciło moją uwagę…

  • Włączyła mi się „Pasja”, gdzie Jezus mówi Ehue ana…

Podeszłam do komputera i razem oglądaliśmy to w milczeniu.

  • No to już wiesz.

18. 02. 18 r. Warszawa.

Dzisiaj niedziela, więc naszym durnym zwyczajem poranną kawę pijemy w Ikei.

  • Chciałem teraz powiedzieć…
  • Zobacz, z Kim teraz kawę pijesz !…
  • … ale Homiel się wtrącił i powiedział…
  • Nie mów jej tego. Nie wiesz kim ona jest, a może jest większa od ciebie ?
  • Eeeetam – żachnęłam się, bo wiedziałam, że po prostu Homiel nie chciał, by po wczorajszej rozmowie z Ojcem Piotr popadł w pychę. Mając taką wiedzę o sobie od pychy dzieli go naprawdę cienka granica.
  • Poczułem, że masz wielkie litery twojego imienia.
  • Gdybyś wiedział kim jest, nie robiłbyś jej to co robisz.
  • O kurcze ! A dowiem się ?
  • O na pewno, kiedyś tak.
  • Hmm…. – teraz to i ja muszę uważać na pychę.

Wychodząc…

  • Długo to nie potrwa.
  • Co nas powstrzyma, że by tu przychodzić na kawę? Nawet zawał nas nie powstrzymał.
  • Zawał to mały pikuś.
  • Umiesz Ty podbudować człowieka – Piotr wolałby chyba tego nie słyszeć.
  • Kiedy twoje imię zostanie przywołane, wtedy nic nie będzie dla ciebie dziwne.
  • Homiel, jak się przygotować na falę ?
  • Nie musisz.
  • Boję się.
  • Powinieneś zająć się produkcją cykorii. Wyprodukujesz więcej niż zużyjesz.

Jak to jest, że Homiel potrafi wszystko obrócić w żart? Cykorii, bo cykor. Myślę, że Homiel też ogląda kabarety. 


Wieczorem.

Oglądamy migawki w TV o ludziach natchnionych Duchem Świętym. Właściwie… Do tej pory nie wiem co dokładnie to znaczy.

  • Czy naprawdę można rozmawiać z Duchem Świętym ?
  • Duch to duch.
  • Co to jest Duch Święty ?
  • Część Ojca, która działa.
  • Myśli Ojca, które działają.

Kiedy mrok w głowie, trudniej światłu się przebić.

16. 02. 18 r. Warszawa.

Richard Sigmund spowodował, że dzisiaj pisząc na blogu mogłam się nieźle uśmiać, uśmiać z własnej głupoty.

- Zaskoczycie nas jeszcze czymś ? 
- Zaskoczenie dopiero nadejdzie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/16/nie-tylko-chlebem-czlowiek-zyje/

Nigdy nie mogę być niczego już pewna, a każdy następny dzień to wielka niewiadoma.

  • Czy ten Sigmund zobaczył falę, żebyśmy naprawdę mieli o tym przeczytać ? – spytałam wprost.
  • Masz sygnał.
  • ……. – i w tej momencie rozległ się przeraźliwy dźwięk alarmu, tak uporczywy i głośny, że oboje musieliśmy rękoma zatkać uszy. Rozejrzeliśmy się dookoła, ale ludzie zachowywali się normalnie. Może to próba ogniowa w galerii handlowej, czy coś w tym rodzaju?
  • To ostatnia próba podejścia ratunku.
  • Co ma się zdarzyć ?
  • Jeśli się nie uda, stanie się to co zapisane jest.
  • Widzę statek, który się kołysze na morzu… To jeszcze nie jest sztorm… Ktoś w morzu tonie i ktoś z tego statku rzuca mu koło ratunkowe…
  • Ostatnie koło ratunkowe ?
  • To dopiero będzie.
  • Czy to wykorzystają, czy nie ? – Piotr. 
  • Nie znasz ludzi !? Nie złapią tego koła ratunkowego, nikt w to wszystko nie uwierzy – mówię twardo.
  • Moja mama na przykład… Pokazywałam jej zdjęcie Jezusa w telefonie, opowiedziałam jej o okolicznościach i w ogóle ją to nie ruszyło! Śmiała się, że ludzie sobie Bożki wybierają. Szlag mnie trafił ! – w końcu to wyplułam z siebie. Schowałam tę zadrę głęboko, chciałam ją zakopać, zapomnieć, ale się nie dało. Jej słowa bardzo mnie zabolały.
  • U niej zaznasz obiadków i goryczy nieświadomości.
  • To dlaczego nie daliście mi rodziców, którzy by wierzyli ?
  • Ich celem było wydanie ciebie, po to przyszli.
  • A nie byłoby łatwiej, żeby wierzyli ?
  • Miałaś być jak czysta kartka.
  • Zapisujesz od początku, a tu masz informacje z pierwszej ręki.
  • ……. – wzdycham ciężko, ale to najczystsza prawda. Uczę się wszystkiego od początku, odkrywam na nowo i może dlatego jest we mnie tyle zdziwienia. 
  • Może nieliczni uwierzą w takim razie ?
  • A może to dla tych nielicznych ?
  • Oooook. W takim razie robimy swoje, a reszta należy do Góry.
  • …….
  • Homiel, ma piękne skrzydła, świecą się na biało… – Piotr się zapatrzył. 
  • Dzięki Jimmy.
  • Dlaczego Jimmy ?
  • Ironizuje do Hendriksa chyba. AAA!!! Bo on miał włosy, a ja nie ! On ze mnie ciągle kpi…
  • Homiel… Wszystko nam się kończy, mieszkanie, auto się psuje…
  • Mi też pióra wypadają.
  • ….  – … chyba muszę sobie jakiś botoks strzelić, bo mam już zmarszczki od śmiechu. 

Wieczorem.

Postanowiłam „Byłem w Niebie” zacząć czytać jeszcze raz od samego początku. Łącznie ze wstępem, który sobie wcześniej odpuściłam. Jedno z pierwszych zdań w przedmowie znowu powaliło mnie na kolana, a myślałam, że jeśli chodzi o tę książkę dziwniej już nie może być. „Był 17 października 1974 roku…”

  • Wiesz kiedy on był w Niebie ?! Kiedy miał wypadek ?! 17 października !!! 
  • A wiesz co słyszę od godziny ?
  • Nowe Jeruzalem…
- Prywatnie powiem ci czego nie zrozumiesz. Dla wielu lepiej, żebyś się nie obudził……
- ??? No i nie rozumiem. Za to ciągle słyszę 17 październik i 17 październik… http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/18/to-jest-antychryst-zero-zasad-wolnosc-lezysko-diabla/

Siedmiopiętrowa fala przypływu – ostatnie wielkie dzieło Boga” – Richard Sigmund. 

Zebrałam kilka cytatów z naszych rozmów dotyczące fali, które mogłyby to potwierdzić.

  • Sprawię, że przyjdzie czas, że wszyscy je zobaczą.
  • Przyniesiesz laur Mojemu Synowi.
  • Zrobisz to dla Mojego Syna chwały.
  • Ludzie zaczną wierzyć w Boga, odkryjesz chwałą Ojca i Syna przez nieprawości przebije się światłość i rozgoni poranną mgłę i znowu będzie pięknie.
  • Co się martwisz.
  • To co będzie, będzie dla chwały Ojca.
  • Mówię ci bracie, dzień chwały naszego Ojca JEST BLISKI.
  • Wydobędę z ciebie na Swoją chwałę.
  • Dasz świadectwo Mojej wielkiej chwały.
  • Dla Chwały Ojca zapanuje światłość na świecie.
  • Myślisz, że ta fala ma cię umyć?
  • Te zdarzenia są tak niebotyczne wielkie, że nie jestem w stanie tego powiedzieć.
  • Jak ci powiem, to nigdy nie uwierzysz, dlatego ci nie powiem.
  • Zdarzenia, które nastąpią przyćmią wszystko, co do tej pory było.
  • Te zdarzenia są już u progu.
  • Sposobcie się do tego, co ma nadejść.
  • Sposobcie się, bo Ja nadchodzę.

………………..

  • Jak będziesz na fali to spójrz na prawo i kogo zobaczysz… Jak myślisz?
  • Spójrz na lewo, kogo zobaczysz? Razem będziemy.
  • Nie bój się niczego to co będzie. Zrobisz to dla Mnie i Mojego Syna, da ci to radość.

………………….

  • Tą falą jestem Ja.
  • Ta fala to Ja i Mój Syn. To My.

Czytam to wszystko naraz i zdaję sobie sprawę, że chyba stoimy u progu czegoś wielkiego.


Przewracam kartkę za kartką zwracając tym razem na szczegóły i jestem zdumiona. Mnóstwo wspólnych elementów; przesłona oddzielająca nasze światy.


Księgi życia – ja miałam ich dwanaście.

- Zobaczyłem 12 ksiąg, stalowa szara okładka, a na grzbiecie czerwona jakby naklejka i coś napisane... Dzieje losu... Każda księga to jedno twoje życie. 
- Ostatnia księga, a rozdział jest pisany. 
- ...... - zrozumiałam, że 12 ksiąg to 12 żywotów, dwunasty jest w trakcie, bo jest pisany. 
- A pierwsza? Kiedy była? 
- Widzę ją w pajęczynie... Musi być bardzo stara, czyli to było bardzo dawno temu. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/11/i-zeslal-ojciec-henocha-na-ostatnia-chwile/


Poza tym widział pałace, fontanny, biblioteki, rzeki, jeziora, drzewa, kwiaty, ptaki, tron, anioły, miejsca dla dzieci, amfiteatr, miecze, muzyka, sprzęt muzyczny, kolumny i Jezusa z dziećmi, z którymi często bywa…

- Homiel, co tam nowego w Niebie? 
- Po staremu. Bóg Ojciec rozważa, a Młodszy z dziećmi.
Myślałam, że padnę z wrażenia. Odpowiedział tak prosto, jakby mówił o wujku z Siemianowic. Po chwili tknęło mnie, że powiedział Młodszy o Jezusie. Jezus często odwiedza dzieciniec i Piotr też to widział. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/04/to-cialo-nalezy-do-tego-swiata/

Wszystko co widział Piotr, widział też Richard. Tylko, że Richard musiał najpierw umrzeć, aby zobaczyć. Nieprawdopodobne…

  • Homiel, czy data wypadku tego Richarda Sigmunda 17 października to nasza data ?
  • To jest ciekawa data.
  • Myślisz, że te gwiazdy palą się tak sobie ?
  • One są po coś Mój synu.
  • ……. 
  • Jak ja mam podołać temu wszystkiemu ? – Piotr pyta ciężkim głosem.
  • Materiał wybrano odpowiedni.
  • Nie chcę tego słuchać! To jest pycha.
  • …….
  • Ja naprawdę będę nie do życia. Będę głową zupełnie gdzie indziej, a to się zbliża wielkimi krokami.
  • … Ojciec powiedział mi teraz, że
  • Przed tysiącami lat wybrałem ciebie dla Siebie.

Słucham  i brakuje mi słów… 


Piotr nie chciał już myśleć i włączył Tv. Oglądaliśmy kanał za kanałem, a programy wydają się coraz głupsze, a może to my tak się zmieniamy…

  • Nadchodzi czas tempogłowych. Łatwi dla gacka.
  • Kiedy mrok w głowie, trudniej światłu się przebić.



Dopisane 05. 11. 2018 r.

  • Myślisz, że te gwiazdy palą się tak sobie ? One są po coś Mój synu.

Fragment z księgi Henocha;

Ma on władzę na niebie nad nocą i dniem, aby Zapalać światło jaśniejące dla ludzi: słońce i księżyc i gwiazdy i wszystkie moce niebios, które poruszają się po swoich orbitach.

Zanim słońce i konstelacje zostały stworzone, zanim gwiazdy nieba zostały utworzone, jego imię zostało nazwane przed Panem Duchów.

Anioł Uriel, którego Pan wiecznej chwały uczynił odpowiedzialnym za wszystkie światła nieba na niebie i na świecie, pokazał mi znaki, czasy, lata i dni, aby mogły panować na obliczu nieba i ukazywać się nad ziemią i być dowódcami dnia i nocy, a mianowicie słońce i księżyc i gwiazdy i wszystkie służące stworzenia, które poruszają się na wszystkich wozach nieba.

Ja jestem twoim obrońcą, niczego nie będziesz się lękał.

13. 02. 18 r. Warszawa.

Przyzwyczaiłam się do naszych porannych wspólnych kaw. Mało wtedy rozmawiamy o życiu, zazwyczaj rozmawiamy o Bogu i to jest … piękne.

  • Wczoraj wieczorem Ojciec mnie spytał…
  • Co wybieracie… Modlitwę ? Czy zabawę ?
  • i pokazał, jak wieko od garnka jest podnoszone, a gacki wyłażą na wierzch…
  • Hmm… Aż tak ? Kiedy się nie modlimy od razu wyłażą na wierzch ? – pytam, bo dla mnie jest trudne do ogarnięcia, że tyle zależy od modlitwy.
  • Masz świadomość to wybieraj – powiedział teraz Ojciec.
  • Chcesz Mnie zadowolić ?
  • Czy chcesz żebym był smutny ?
  • Kurcze… Ojciec tak zadaje pytania, że właściwie wybór jest oczywisty – myślę.
  • Dzisiaj Mi to wystarczy, ale pamiętaj, że Mój apetyty rośnie w miarę jedzenia.
  • Będę chciał więcej.
  • Kiedy obowiązek staje się przyjemnością wróg zaczyna drżeć w posadach.
  • ……. – patrzę na Piotra i widzę jak się kręci na krześle jakby chciał zaraz uciec. Odprawia te egzorcyzmy, ale pewnie wolałby leżeć plackiem na kanapie. 

Wieczorem.

  • Podczas modlitwy miałem wizję. Uzdrowiłem człowieka. Był bez nóg, rąk. Ściągnąłem na niego światło z góry i dostał ręce i nogi – … patrzy na mnie co ja na to.
  • Ale to wizja ! – mówię przytomnie.
  • Nie znaczy to przecież, że ludziom zaczną odrastać nogi !
  • Może to symbol, że uzdrawiasz ich, ale duchowo. Stają się mocniejsi, wolni, bo… jak masz nogi i ręce to nie jesteś uzależniony od nikogo? – myślę głośno.
  • Widzisz? „Przywróć imię moje”.
  • Może to moja fantazja ? – Piotr zakłopotany.
  • Uwierz Mi, że będziesz miał wszystko.
  • Już nie będziesz narzędziem, które nie myśli.

14. 02. 18 r. Warszawa.

Siedzimy przed TV. Piotr zmęczony nie zwraca na mnie uwagi zapatrzony w TV. Biorę do ręki książkę „Byłem w niebie” i czytam ją powoli. Za każdą kartką dalej jestem coraz bardziej zdziwiona. Przewracam jeszcze jedną kartkę i prawie szczęka mi opada…

  • Wiesz, że ten facet (Richard Sigmund) widział dokładnie co ty ?!
  • Tak? A widział Homiela ? – odpowiada z przekąsem. Kompletnie go to nie ruszyło.
  • No jak mógł Mnie widzieć, kiedy tu jestem ?
  • ……. – tym pytaniem rozśmieszył nawet Piotra.
  • Tam wszystko jest poukładane, a tu jest wyzwanie.
  • Czekam na to co ma się stać nieuchronne.
  • Sigmund widział 14 Tronów. Jesteś jednym tych z 14 aniołów ? – pytam z ciekawości.
  • To bardzo złożona odpowiedź.
  • ?! – spojrzeliśmy na siebie zaskoczeni.
  • Czy chciałbyś widzieć dużo więcej ?
  • ……. – Piotr się zawahał.
  • Chcę widzieć tyle ile Ojciec chce, żebym widział.
  • Cwaniak z ciebie, mówisz jak twój prawnik.
  • A znacie go ? – śmiejemy się.
  • Wyobraź sobie, że dosyć dobrze.
  • A znacie Olę ?
  • Trochę lepiej, wyobraź sobie.
  • Jak to jest, że ja to wszystko widzę ? – Piotr na poważnie.
  • Przypominasz sobie.
  • A po drugiej fali nie będzie widzieć więcej ? – pytam.
  • Ola, po drugiej fali nic nie będzie takie jak było.
  • Znasz Piotra, poznasz Czesia – i się roześmiał pełną piersią. Piotr będzie jak nowy człowiek.
  • …….
  • Zobaczysz co ten chachar zrobi.
  • Chachar? Jak się to pisze ? Chyba przez „ch”… – pierwszy raz słyszę to słowo.
  • Ja widzę przez samo „h”…
  • Jak to widzisz ?!
  • No pokazuje mi literę „h”.
  • Zobaczymy kto ma rację – wzdycham.

W Google napisałam przez „ch”. https://sjp.pl/chachar

Ostatnie zdanie rozbawiło mnie do łez.

  • Skąd Ty to wszystko wiesz ?
  • Jak przyjdzie pora cała trójka stanie przed raportem, zepsuł nas hahar.

Według Homiela to „hahar” – cwaniak.


15. 02. 18 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Czy to nie dziwne, że ten facet też widział wielką falę? – od wczoraj nie mogę wyjść ze zdziwienia. 
  • Noooo – Piotr niby też się zdziwił, ale zaraz wzruszył ramionami jakby niewiele go to obchodziło.
  • Ojciec powiedział mi teraz, że po drugiej fali…
  • Będziesz chodził i szukał tych, którzy potrzebują naprawdę.
  • Pełno jest potrzebujących fałszywie, choćby ta pani, która modlitwę ma na zamówienie.
  • O ! – to o pani spod „naszego krzyża” !
  • Ona przychodzi, żebyś ty miała co pisać.
  • Warto było to dać, żeby ludzie to czytali.
  • Gdyby ona tylko wiedziała… 

Zaczęłam w myślach liczyć ile trwała I fala i ile może potrwać II fala.

  • Nie doliczysz się, szacunkowo…
  • ……. – natychmiast przestałam. Zapomniałam, że Ojciec widzi moje myśli.
  • Twoje oczy ujrzą to, co żaden inny człowiek nie widział.
  • O! Nawet Henoch ? – wtrącam się.
  • Powiedziałem, żaden inny.
  • ……. – Piotr milczy, więc ja dopytuję…
  • Henoch wrócił na chwilę, zdał relację synowi i został wzięty z powrotem…
  • Czy chciałabyś, aby Piotr znalazł się w twoim łóżku, abyś mogła podrapać go po brzuszku ?
  • Tak ! – roześmiałam się.
  • No to drap.

Wieczorem.

Piotr siedzi przy komputerze, a ja czytam „Byłem w Niebie”.

  • Kurcze… Ten Sigmund widział to co ty ! Fontanny, rzeki, ptaki, budowle, muzykę, anioły, ławeczki… – wyliczam i odwracam kolejną kartkę…

Robię ze zdumienia oczy, bo tego się nie spodziewałam. Czytam Piotrowi ten fragment na głos, on zostawia komputer i opiera się z wrażenia o oparcie krzesła…

  • Ja pierdzielę ! On widział to co ja ! – teraz dopiero go to zainteresowało. Filary, które widział kilkukrotnie.
  • Ale to może przypadek ! – czytam i czytam i ciągle nie wierzę.
- Znowu widziałem wielki tron lub fotel, na którym siedział starszy mężczyzna, miał białe włosy, brodę, długą jasną szatę. Przed nim stało siedem wielkich filarów w biało pastelowym kolorze, wiedziałem, że w każdym z nich była istota, jakby wartownik, wszyscy czekali wyprostowani. Bóg wziął do ręki ostatni filar stojący z jego prawej strony, w którym byłem ja, przyglądał się mi uważnie przez chwilę, a ja wyciągałem ręce do przodu i czyniłem pokłony. http://osaczenie.pl/wp/2016/05/08/nie-tego-od-ciebie-oczekuje/

Wracam jeszcze raz do wielkiej fali, którą widział Sigmund. Zaczynam na jego zapiski patrzeć teraz znacznie uważniej. 

  • Faktycznie twoja fala w wizji była falą przypływu, przecież ona cię wyrzuciła na brzeg ! – …nie przyszło mi to wcześniej do głowy.
  • Homiel !?
  • Ja dawno o tym wiedziałem, a teraz co łysy o tym sądzisz ?
  • Zapuszczę sobie na złość włosy, zobaczysz ! – zamiast być poważnym oboje sobie zaczęli żartować.
  • Całe Niebo będzie się śmiać pół dnia.
  • Najpierw zabieracie włosy, a potem się śmiejecie ?
  • Czy to ta sama fala ! – uspokajam ich powoli cedząc każde słowo.
  • Po coś tą książkę czytasz dziecko.
  • !!!! ??? Czy to nie Ojciec ? – przemknęło mi przez głowę.
  • Ale… to przecież niemożliwe !!!

I tak siedzieliśmy razem godzinę osłupieli nie wiedząc co z tym fantem zrobić. Piotr bardzo często był pod wrażeniem wielkości fali, którą zobaczył. Wielokrotnie do znudzenia ją opisywał, że będzie wysoka jak wieżowiec….

  • Ja jestem twoim obrońcą, niczego nie będziesz się lękał.
  • Przecież to niemożliwe Ojcze, żeby ktoś jeszcze… – nie wiedziałam jak skończyć zdanie. Tak mnie zatkało.
  • Ola się załapie na falę ?
  • Nie ma mowy.
  • Ty się wybierasz w tę podróż. Zaczeka tak, jak czekała przy pierwszej fali.
  • Co Pan Bóg zamierza ? – Piotr pyta mnie szeptem.
  • Mów ciszej, może nie usłyszy.

Czytam fragment o fali jeszcze raz…

  • Sigmund pisze, że ta fala to „ostatnie wielkie dzieło” … Ostatnia interwencja, ostatnia szansa dla ludzi ?
  • Bóg Ojciec wielokrotnie o tym nam mówił – Piotr kiwa głową.
  • Dlatego dzień bez modlitwy dniem straconym.

Eliasz jest jeden.

10. 01. 18 r. Warszawa.

Piszę na blogu z sześciomiesięcznym opóźnieniem. Słowa, które mam zapisane, ale często zapomniane, teraz odkrywam na nowo. Rodzą się kolejne pytania…

  • Czym jest druga fala ? – pytam.
  • To jest środek do celu.
  • Dzisiaj ksiądz mówił, że jak Bóg kogoś wezwie do zadania to ma iść. Wiedziałem, że te słowa są do mnie.
  • Ale sądu nadal nie ma…
  • Homiel mówi teraz… A może w marcu będzie rozprawa ?
  • Tak ci powiedział ? – jestem naprawdę zdziwiona, bo niedawno na mnie furkał, że bawię się datami.
  • Ale to niemożliwe Homiel, bo zanim przyjdzie opinia, zanim wyślą, zanim się odwołają, to minie kilka dobrych miesięcy. Za rok tak, a nie w marcu za dwa miesiące.
  • Dlaczego nie w marcu ?
  • W marcu serduszko ci naprawiliśmy i jak myślisz? W marcu zakończymy ?
  • To się nie uda. Powtarzam Ci … Listy, decyzje, odwołania… Myślę, że do maja może się uda.
  • To też na M.
  • Zobaczymy kiedy.
  • Ok. Dobra.
  • ……
  • Zrozum, że tu nie ma czasu na rozwodzenie się.
  • Czas dobiega do końca, nawet czas rozliczania się kończy.
  • Odliczanie się kończy.
  • …….
  • Zobaczyłem teraz nie sekundnik, a coś szybszego niż sekundnik, czas przyspiesza.
  • Ooook, ale odliczanie do czego? – pytam przytomnie.
  • Tyle piszesz i nie wiesz co piszesz ?
  • Ja wiem, ale chcę usłyszeć to od Ciebie.
  • O Małego nam chodzi – słysząc „Mały” zaczęłam podejrzewać, że to z Ojcem rozmawiamy. Zgroza mnie ogarnęła, że ja tak wprost… 
  • Czyli chodzi o falę….
  • Według twojej wizji na tej fali znalazłeś się nagle, nawet tego nie zauważyłeś. A czy ja zauważę, że Piotr jest na fali ?
  • On tego nie zauważy, a ty masz zauważyć ?
  • To jak się dowiem?
  • On ci powie.
  • …… – na podstawie naszych rozmów fala to jakieś wydarzenie lub ciąg wydarzeń.
  • A mógłbyś coś z Nieba przynieść jak już tam zawitasz na kawę ? – zażartowałam.
  • Pokoje będą puste, bo byś i kanapę wyniósł, byle by żonka miała na czym usiąść.
  • Fajnie byłoby mieć jakiś dowód… Dla ludzi ! – śmieję się.
  • Masz zdjęcia.

Pisałam na blogu o…

Zanotowałam sobie w zeszycie, że mam spytać, czy Eliasz to rzeczywiście Jan Chrzciciel i czekałam na Piotra.

Gdy wchodzi jeszcze na progu mówi…

  • Wiesz kogo poznałem dzisiaj ?
  • …….. – wzruszam ramionami, bo skąd mam wiedzieć.
  • Zachariasza.
  • Kogo ?
  • Faceta, który się nazywał Zachariasz. A wiesz kto to ? Tata Jana Chrzciciela.

Mrugam oczami i wolno siadam na krześle. Po chwili pokazuję Piotrowi moje zapisane pytanie.

  • Czy to nie dziwne, że miałam cię akurat o niego spytać ?
  • … – Piotr podniósł brwi i tylko mruknął „coś tam” pod nosem.
  • To powiedz Homiel, czy Eliasz był Janem Chrzcicielem ?
  • … Uśmiecha się, ale nic nie mówi.

Powtarzam to samo pytanie godzinę później, gdy Piotr leżał już na kanapie.

  • No Homiel, powiedz wprost. To jest za poważna sprawa na nie-wprost.
  • Nie ma przypadkowości.

Mt 11; 11 Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. 12 A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je.13 Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. 14 A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść.


12. 01. 18 r. Warszawa.

Wczoraj Piotr nie czuł się najlepiej i zdecydował pomodlić się wcześniej, aby wcześniej pójść spać. Ale niepotrzebnie głowę przyłożył do poduszki sądząc, że na chwilę i po prostu zasnął. 3 godziny później, tuż przed 24.00 został wybudzony głośnym, jednorazowym uderzeniem w nocną szafkę.

  • Obudzili mnie jak uderzeniem z procy, natychmiast wstałem na równe nogi. Ale nie miałem siły, żeby się pomodlić, zrobiłem tylko repertuar obowiązkowy. Po chwili słyszę…
  • Jestem rozczarowany. Możesz siedzieć.
  • Pomodliłem się więc na siedząco.
  • A teraz możesz iść spać.
  • ……. – opowiada mi przy kawie kręcąc głową.

A ja sobie przypomniałam pewne pytanie, które mi zadano jakiś czas temu. Czy to grzech modlić się na siedząco ? Wychodzi na to, że nieważne w jaki sposób się modlisz. Ważne, że się modlisz. 

  • Pan Bóg jest niesamowicie precyzyjny.
  • A ty niesamowicie niecierpliwy.

Wieczorem.

Oglądamy program o nieruchomościach w Hollywood. Sprzedaż prowadzili dwaj młodzi mężczyźni, którzy ubrani byli nadzwyczaj elegancko.

  • Oni są gejami ? – Piotr nie wytrzymał wyraźnie zdegustowany i zrobił taką skrzywioną minę, że mnie rozśmieszył. 
  • A jak wygląda gej ?
  • Nooo… jak Freddie Mercury.
  • Można się pomylić, nie oceniaj patrząc.
  • ……. – okazali się nie gejami, co nas zdziwiło.
  • Kurcze… Jeszcze jedna lekcja pokory – pomyślałam.

Piotr dalej oglądał ich z miną jakby zjadł żabę na surowo, a ja nurkowałam w internecie w poszukiwaniu dalszych informacji na temat Eliasza i Henocha. Rzucił mi się w oczy…

… Billy Meier https://en.wikipedia.org/wiki/Billy_Meier Wymienił wszystkie wcielenia i ogłosił się Jezusem. 

  • Słuchaj, jest taki facet, który uważa się za Eliasza. Ma kontakty z UFO i w ogóle… dziwny jest. Czy to prawda?
  • Z wszystkich Billi wolę Billy Idola.
  • Jeden bierze narkotyki, a drugi zachowuje się tak, jakby brał narkotyki.
  • Nie denerwuje Was, że ten facet uważa się za wcielenie Jezusa ?
  • Jest ich kilka milionów.
  • Nie ma dwóch Eliaszów, czy pięć.
  • Jest jeden.