Eliasz jest jeden.

10. 01. 18 r. Warszawa.

Piszę na blogu z sześciomiesięcznym opóźnieniem. Słowa, które mam zapisane, ale często zapomniane, teraz odkrywam na nowo. Rodzą się kolejne pytania…

  • Czym jest druga fala ? – pytam.
  • To jest środek do celu.
  • Dzisiaj ksiądz mówił, że jak Bóg kogoś wezwie do zadania to ma iść. Wiedziałem, że te słowa są do mnie.
  • Ale sądu nadal nie ma…
  • Homiel mówi teraz… A może w marcu będzie rozprawa ?
  • Tak ci powiedział ? – jestem naprawdę zdziwiona, bo niedawno na mnie furkał, że bawię się datami.
  • Ale to niemożliwe Homiel, bo zanim przyjdzie opinia, zanim wyślą, zanim się odwołają, to minie kilka dobrych miesięcy. Za rok tak, a nie w marcu za dwa miesiące.
  • Dlaczego nie w marcu ?
  • W marcu serduszko ci naprawiliśmy i jak myślisz? W marcu zakończymy ?
  • To się nie uda. Powtarzam Ci … Listy, decyzje, odwołania… Myślę, że do maja może się uda.
  • To też na M. Zobaczymy kiedy.
  • Ok. Dobra.
  • ……
  • Zrozum, że tu nie ma czasu na rozwodzenie się.
  • Czas dobiega do końca, nawet czas rozliczania się kończy. Odliczanie się kończy.
  • …….
  • Zobaczyłem teraz nie sekundnik, a coś szybszego niż sekundnik, czas przyspiesza.
  • Ooook, ale odliczanie do czego? – pytam przytomnie.
  • Tyle piszesz i nie wiesz co piszesz ?
  • Ja wiem, ale chcę usłyszeć to od Ciebie.
  • O Małego nam chodzi – słysząc „Mały” zaczęłam podejrzewać, że to z Ojcem rozmawiamy. Zgroza mnie ogarnęła, że ja tak wprost… 
  • Czyli chodzi o falę….
  • Według twojej wizji na tej fali znalazłeś się nagle, nawet tego nie zauważyłeś. A czy ja zauważę, że Piotr jest na fali ?
  • On tego nie zauważy, a ty masz zauważyć ?
  • To jak się dowiem?
  • On ci powie.
  • …… – na podstawie naszych rozmów fala to jakieś wydarzenie lub ciąg wydarzeń.
  • A mógłbyś coś z Nieba przynieść jak już tam zawitasz na kawę ? – zażartowałam.
  • Pokoje będą puste, bo byś i kanapę wyniósł, byle by żonka miała na czym usiąść.
  • Fajnie byłoby mieć jakiś dowód… Dla ludzi ! – śmieję się.
  • Masz zdjęcia.

Pisałam na blogu o…

Zanotowałam sobie w zeszycie, że mam spytać, czy Eliasz to rzeczywiście Jan Chrzciciel i czekałam na Piotra.

Gdy wchodzi jeszcze na progu mówi…

  • Wiesz kogo poznałem dzisiaj ?
  • …….. – wzruszam ramionami, bo skąd mam wiedzieć.
  • Zachariasza.
  • Kogo ?
  • Faceta, który się nazywał Zachariasz. A wiesz kto to ? Tata Jana Chrzciciela.

Mrugam oczami i wolno siadam na krześle. Po chwili pokazuję Piotrowi moje zapisane pytanie.

  • Czy to nie dziwne, że miałam cię akurat o niego spytać ?
  • … – Piotr podniósł brwi i tylko mruknął „coś tam” pod nosem.
  • To powiedz Homiel, czy Eliasz był Janem Chrzcicielem ?
  • … Uśmiecha się, ale nic nie mówi.

Powtarzam to samo pytanie godzinę później, gdy Piotr leżał już na kanapie.

  • No Homiel, powiedz wprost. To jest za poważna sprawa na nie-wprost.
  • Nie ma przypadkowości.

Mt 11; 11 Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. 12 A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je.13 Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. 14 A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść.


12. 01. 18 r. Warszawa.

Wczoraj Piotr nie czuł się najlepiej i zdecydował pomodlić się wcześniej, aby wcześniej pójść spać. Ale niepotrzebnie głowę przyłożył do poduszki sądząc, że na chwilę i po prostu zasnął. 3 godziny później, tuż przed 24.00 został wybudzony głośnym, jednorazowym uderzeniem w nocną szafkę.

  • Obudzili mnie jak uderzeniem z procy, natychmiast wstałem na równe nogi. Ale nie miałem siły, żeby się pomodlić, zrobiłem tylko repertuar obowiązkowy. Po chwili słyszę…
  • Jestem rozczarowany. Możesz siedzieć.
  • Pomodliłem się więc na siedząco.
  • A teraz możesz iść spać.
  • ……. – opowiada mi przy kawie kręcąc głową.

A ja sobie przypomniałam pewne pytanie, które mi zadano jakiś czas temu. Czy to grzech modlić się na siedząco ? Wychodzi na to, że nieważne w jaki sposób się modlisz. Ważne, że się modlisz. 

  • Pan Bóg jest niesamowicie precyzyjny.
  • A ty niesamowicie niecierpliwy.

Wieczorem.

Oglądamy program o nieruchomościach w Hollywood. Sprzedaż prowadzili dwaj młodzi mężczyźni, którzy ubrani byli nadzwyczaj elegancko.

  • Oni są gejami ? – Piotr nie wytrzymał wyraźnie zdegustowany i zrobił taką skrzywioną minę, że mnie rozśmieszył. 
  • A jak wygląda gej ?
  • Nooo… jak Freddie Mercury.
  • Można się pomylić, nie oceniaj patrząc.
  • ……. – okazali się nie gejami, co nas zdziwiło.
  • Kurcze… Jeszcze jedna lekcja pokory – pomyślałam.

Piotr dalej oglądał ich z miną jakby zjadł żabę na surowo, a ja nurkowałam w internecie w poszukiwaniu dalszych informacji na temat Eliasza i Henocha. Rzucił mi się w oczy…

… Billy Meier https://en.wikipedia.org/wiki/Billy_Meier Wymienił wszystkie wcielenia i ogłosił się Jezusem. 

  • Słuchaj, jest taki facet, który uważa się za Eliasza. Ma kontakty z UFO i w ogóle… dziwny jest. Czy to prawda?
  • Z wszystkich Billi wolę Billy Idola.
  • Jeden bierze narkotyki, a drugi zachowuje się tak, jakby brał narkotyki.
  • Nie denerwuje Was, że ten facet uważa się za wcielenie Jezusa ?
  • Jest ich kilka milionów.
  • Nie ma dwóch Eliaszów, czy pięć.
  • Jest jeden.

Wszystko co masz, to Ja ci daję.

16. 12. 17 r. Warszawa.

  • Miałem dziwne widzenie dzisiaj. Przemawiałem do ludzi, którzy nie wierzyli. Mówiłem…
  • Nie musisz wierzyć, ale kiedy jesteś czystego serca to już wierzysz, bo twoja dusza wierzy, a twoja świadomość jeszcze nie wie.
  • …….. – zrobiłam oczy, bo to coś niezwykłego jak na Piotra.
  • Wśród tych ludzi byli homoseksualiści. Pokazałem im cały tort, który był pyszny, ale jeden kawałek zabrał im diabeł.

  • Oddałeś ciało diabłu, ale dusza należy do Ojca. Jeszcze wiele razy się narodzisz, byś odebrał to co twoje, odebrał swoje ciało od diabła.
  • …….. – znowu spojrzałam na Piotra, bo to kompletnie jak nie on.
  • Prawdę mówiłeś. To jest odnajdywanie drogi.

Opowiadał mi o tym jadąc autem, a jechaliśmy do kina na seans o 10 rano. Piotr zmienił wyjątkowo harmonogram dnia i zamiast do „naszego krzyża” zadecydował pojechać najpierw do kina. Przyznam, że fatalnie się z tym czułam. Miałam wyrzuty sumienia, że nam się priorytety pomieszały… Jadąc co rusz hamowaliśmy, ponieważ zatrzymywały nas czerwone światła i to dało mi do myślenia.

  • Jedziemy do kościoła – na kolejnym czerwonym świetle powiedziałam twardo.
  • A kino?
  • Później ! – Piotr nawet nie próbował dyskutować, bo już mnie zna na tyle, że wie jak działa to coś, co decyduje za mnie.

Skręciliśmy i 15 minut później byliśmy już w kościele. Ledwo doszliśmy do „naszego krzyża” …

  • Wczoraj nie odmówiłeś modlitwy – …. powiedział Jezus i zrozumiałam, że już na nas czekał.
  • No nie… – Piotrowi się głupio zrobiło.
  • Nie martw się.
  • Ja odmówiłem za ciebie.
  • …… – Piotr spojrzał na mnie prawie rozpaczliwie i poczuł się jeszcze gorzej. 
  • Kiedy ty nie dasz rady, Ja zawsze będę odmawiał za ciebie.
  • Nie zostawiaj ludzi samych… … bez modlitwy.
  • Kiedy ty nie możesz, zastąpię cię i zrobię za ciebie, żeby było co ma być.
  • ……. – Piotr odwrócił głowę mocno się wzruszając. Musiał coś zobaczyć, ale nie chciał powiedzieć.

Notowałam wszystko na bieżąco, by nie pomylić żadnego słowa, a on ciężko tylko wzdychał czując się winny. Podszedł do metalowej półki ze świeczkami, aby jedną zapalić, a gdy zapalił zaczął szukać z kolei pieniędzy, aby wrzucić monetę do kościelnej skrzynki. Macał się po każdej kieszeni w poszukiwaniu…

  • Nie musisz płacić. Jesteś u siebie, w domu.
  • Będziesz Nas bronił, bo ty jesteś Nami, a My tobą.
  • Bronisz siebie, bronisz Nas.
  • …… – znowu się wzruszył i to tak bardzo, że tylko łzy mu ciekły po policzkach.
  • Zobaczyłem obraz – powiedział po chwili.
  • Jezus wziął mnie pod ramię i szliśmy blisko jak bracia, z każdym krokiem ten obraz się zlewał i staliśmy się jedną osobą.

Słowa Chrystusa i moje pisanie przerwały trzy kobiety, które weszły do kościoła. Pokręciły się pod krzyżem i poszły dalej.

  • One tylko przejdą i wyjdą, a wy jesteście.
  • Wczoraj odmówiłem za ciebie modlitwę.
  • Kiedy ty nie dasz rady, Ja to zrobię za ciebie.
  • Zawsze to robisz?
  • Zawsze.
  • W drogę pójdziesz.

Niezmiernie rzadko zdarza się, aby Jezus mówił tyle naraz i to była tak niezwykła sytuacja, że nie chciałam wychodzić z kościoła. Pojawiła się jednak większa grupka osób, więc uznaliśmy, że to koniec lekcji i wyszliśmy, a wychodząc zaczęłam robić Piotrowi wyrzuty…

  • Nie modliłeś się wczoraj ?!
  • Nie miałem siły. Przyłożyłem głowę do poduszki i zrobiłem na leżąco, ale zasnąłem…
  • … Może modliłem się z 5 minut… Chrystus jest niesamowity… Pomodlił się za mnie…
  • Uwaga! Będę zgryźliwy – zaczął Homiel.
  • Ty zawsze masz jakieś problemy.
  • …….. – i mimo całej powagi śmiać się mi się chciało, bo to prawda. Piotr wiele się modli, ale też wiele robi, by się nie modlić.

Pojechaliśmy do kina na późniejszy seans, na 12. A ponieważ mieliśmy sporo czasu, poszliśmy oczywiście na kawę. Rozmowa w kościele bardzo emocjonalnie na Piotra wpłynęła, nie odzywał się przez dłuższy czas. Nie zmuszałam go do zwierzeń, bo sama nad tym wszystkim co się stało głęboko rozmyślałam. Ciągle mam wrażenie, że nie spełniamy oczekiwań Nieba … Że jesteśmy za słabi, za ułomni i w ogóle … To jakaś pomyłka…

  • To będą pierwsze święta bez Edzia – Piotr w zadumie.
  • Tak myślisz?
  • Będzie?
  • Tam gdzie Krysia, tam i on.
  • Edziu jeszcze posiedzi, a nawet postraszy.

Zaczęłam się śmiać, bo faktycznie straszy. Ostatnio złapał Krysię w pół, gdy wychodziła spod prysznica. Oczywiście prawie zaczęła krzyczeć wniebogłosy, ale widocznie było za ślisko i ją pilnował. I druga dobra wiadomość w tym krótkim zdaniu… Jeśli Edziu jeszcze posiedzi  to i Krysia jeszcze trochę pożyje, ponieważ odejść mają razem.

  • Przestań ciągle pisać ! – Piotr się wkurzył, że bezustannie notuję.
  • Ma rację.
  • Niektóre słowa znikną w pożodze czasu.
  • Ja też mam zeszyt i notuję.
  • A co notujesz ? – pytam i ciekawość mnie zżera.
  • Dla Nas to też nauka.
  • Hmm….
  • Co chcesz na prezent na święta? – pytam.
  • Pióro mi się kończy.
  • To ci kupię – i cieszę się, że prezent będę miała z głowy.
  • Ale nie wiesz jakie, takie dobre to kosztuje z 2 tysiące złotych.
  • ?!!! A długopis nie łaska! – wkurzył mnie.
  • Ma Piotr kupić sobie pióro Homiel ? Ciężko pracował i zasłużył sobie ?
  • Robił to, po co przyszedł.
  • Nie przyszedł tu po delikatesy.
  • Delikatesy ma na Górze.
  • Nie przyszedł tutaj zabawiać się w pisanie piórowego.
  • Kupię sobie po cichu…  – Piotr już kombinuje. 
  • Po cichu też nie dasz rady, będę widział.
  • Czy wiesz czym jest twoje pióro?
  • Tym samym czym pchełka na śniegu przed 300 lat w ułamku sekundy.
  • Tak nieistotne dla was? – śmieję się. 
  • Dla ciebie. Musisz być odporny i musisz wszystko widzieć.
  • ….. – Piotr kiwa ze zrozumieniem głową, ale nie jestem pewna, czy się z tym zgadza.
  • Co zobaczyłeś pod krzyżem?
  • Hmm… zakonnicę, która przytulała się do stóp Chrystusa, na szaro była ubrana.
  • Tym krzyżem opiekują się właśnie takie zakonnice, może dlatego… ?
  • ……
  • Wiesz, że jak wołam w modlitwie Michała to przychodzi? – zmienia temat.
  • Każdorazowo.
  • Nie jest wkurzony za to? – Piotr dalej.
  • Nie. Czeka.
  • ? ! 
  • Oooook. Jeśli ty jesteś z Góry, to kim jest dla ciebie Michał? – pytam.
  • Przyjaciel.
  • A Gabriel?
  • Nie dziel ich na imiona, bo wszyscy pochodzą od Ojca.
  • Nie dziel. Są tak jak rodzaj ludzki od Adama i Ewy.
  • Aha… Wszyscy są równi…

Podczas seansu… Piotr w pewnej chwili stuka mnie w łokieć …

  • Wiesz co mi powiedział Ojciec ?
  • Ty nic nie musisz mieć, tylko być.
  • Wszystko co masz, to Ja ci daję.
  • Nie szukaj, żeby mieć.

Jesteś z Mojej woli i zmierzasz do Mnie.

02. 12. 17 r. Warszawa.

Na kawie…

Wczoraj czytałam artykuł i wypowiedź księdza na temat płci Boga.

Płeć to czasem temat budzący kontrowersje. Z kultowego filmu Juliusza Machulskiego mogliśmy dowiedzieć się, że Kopernik była kobietą. A jakiej płci jest Bóg? Czy mówiąc, że Bóg jest Ojcem, nie popełniamy teologicznego błędu? Każdy z nas zna chyba sformułowanie, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo.

Nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że Bóg objawił się nam i zesłał swojego Syna w kontekście, jakim jest kultura patriarchalna. Spisane przekazy ze Starego czy Nowego Testamentu są przecież przesiąknięte tą kulturą i w ten sposób wpływają również na nasze postrzeganie Boga. Ks. Andrzej Draguła w jednym ze swoich tekstów poleca jednak, aby zadać sobie pytanie, „czy celowym zamierzeniem Boga było objawić się w kulturze patriarchalnej, co zdeterminowało nasze myślenie o Bogu jako o ojcu i mężczyźnie? (…) Gdyby Bóg zechciał objawić się w kulturze matriarchalnej, to dominowałoby w nas myślenie o Nim jako o matce i kobiecie”. Może jest to znak, że Bogu zależało bardziej na pokazaniu swojej męskiej natury. Jezus, który był mężczyzną, również utwierdził ten męski obraz Boga. Swoją drogą ciekawie byłoby wyobrazić sobie, że dzieła odkupienia dokonuje kobieta – córka Boga. http://misyjne.pl/jakiej-plci-jest-bog/

  • Ojcze, co byś odpowiedział temu księdzu?
  • Niech się zajmie swoją fryzurą, której nie ma, a nie pytać jakiej jest płci Bóg.
  • ?! – roześmiałam się, co tu dużo mówić. Co prawda liczyłam na inną odpowiedź, ale Ojciec o tym wiedział. 

W domu sprawdziłam jak wygląda ks. Andrzej Draguła; http://gosc.pl/doc/1555499.Reagujmy-inteligentnie . Widząc jego łysinę roześmiałam się znowu. Bóg naprawdę jest wszechwiedzący


Wieczorem.

Piotr przekazuje Krystynie informacje od Edzia, ale jej reakcje są takie, że nie wiadomo, czy w to wierzy, czy nie. Jakby do niej to nie dochodziło… dziwne. Ciągle muszę się uczyć, że są tacy, do których oczywista prawda nie dochodzi.

  • Naprawdę Edziu pilnuje mamy?
  • I to jak!
  • Z obowiązku?
  • Z poczucia winy, gdy zobaczył pełen obraz tego co zostawił.
  • Czy każdy widzi taki obraz po swojej śmierci? – pytam.
  • Każdy, któremu jest to dane.

Hmm… Czyżby nie każdy miał taką możliwość? Może ten, który trafia od razu na dół… 


03. 12. 17 r. Warszawa.

Piotr radosny od samego rana.

  • Ale miałem wizję!
  • Stałem na wzgórzu i ściągałem chmury, bo była susza. Gdy przyszli ludzie, zaczęli się skarżyć na zimno to dmuchnąłem i te chmury odeszły.
  • Nikomu nie dogodzisz.
  • Hmm… Zgadza się. Jednemu zimno, drugiemu za ciepło… – myślę nad słowami Ojca.
  • Kim jestem i dokąd zmierzam? – Piotr zapytał, jakby go oświeciło nagle.
  • Jesteś z Mojej woli i zmierzasz do Mnie.
  • Hmm… Właściwie jak każdy człowiek… – pomyślałam.
  • Wczoraj się modliłem i pokazali mi co znaczy moja modlitwa. Pokazali jak kropla spada na wodę i tworzy się mała fala, tak moja modlitwa to snop światła spadający na ziemię, z której rozchodzi się fala na całą ziemię.


Siedzieliśmy na śniadaniu w Ikei i rozmawiając obserwowaliśmy ludzi. Przechodziło obok nas akurat młode, „spore” małżeństwo, które na tacy taszczyło ze sobą mnóstwo jedzenia.

  • Ale morderstwo mają na talerzu! – Piotr nie mógł się powstrzymać od komentarza widząc tam kiełbasy, jajka, sałatki, szynki… chyba wszystko co było do wzięcia.
  • Nie zabieraj im tego, czego jeszcze nie wiedzą.

Podziwiam Ojca, że w jednym zdaniu zawiera tyle treści. Nie da się przekonać ludzi, że czynią źle, jeśli czerpią z pewnych rzeczy radość. Tylko własne doświadczenie, własne przeżycie kiedyś im uświadomi gdzie popełnili i popełniają błąd. 


Po Ikei pojechaliśmy do „naszego kościoła”. „Naszej” kobiecie nie zastanawiając się długo Piotr dał tylko 10 zł.

  • Nie jesteś skory dawać jej więcej usłyszał już w aucie 10 minut później.
  • Wybacz, ale więcej w niej biznesu. Wolę dawać tym, którzy naprawdę potrzebują.
  • Zdaj się na to, co czujesz.

Stojąc pod krzyżem zrozumiałam dlaczego Jezus nie chciał od nas więcej kwiatów. Dzień, kiedy po raz pierwszy kupiliśmy kwiat, a dzień dzisiejszy to wielka różnica.


Wieczorem siedliśmy przed TV.

  • Homiel mi mówi…
  • Robisz głupie oszczędności, a TV mogłeś mieć już dawno.
  • To prawda – śmieję się.

Piotr tak długo zwlekał z kupnem nowego telewizora, że dzięki temu na ekran starego patrzyliśmy prawie przez szkło powiększające. Tak było małe, a wzrok mi siadł ogromnie.

  • To auto mogę też zmienić? – spytał radośnie.
  • Już się tak nie rozpędzaj.
  • Chcesz powiedzieć, że będziesz lepiej Ojca wozić?
  • No! – … i wybuchnęliśmy śmiechem.
  • Wiesz co usłyszałem teraz?
  • Uzbroję cię czego nikt nie miał na tej ziemi.
  • Do tego trzeba być mądrym.
  • Mam do ciebie pełne zaufanie. Zrobisz porządek.
  • !? Hmm… – właściwie to już się nie dziwię, ja już tylko czekam.

Byłam w łóżku, prawie już spałam. Piotr odprawiał egzorcyzmy, ale przerwał i przyszedł do mnie do pokoju… 

  • Muszę ci coś przekazać. Gdy się modliłem Jezus powiedział mi...
  • Ilekroć dajesz kwiatek, ilekroć dajesz jałmużnę, ilekroć się modlisz, pomagasz ludziom, tylekroć oddajesz Mi dziękczynienie, dziękujesz w czynie.
  • Aha… – zbaraniałam, ponieważ to piękne i nieoczekiwane.
  • Przerwałem modlitwę, żebyś zapisała, bo to ważne.
  • ……… – no więc zapisałam. 

 



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Chcę ci powiedzieć, że losy tego świata są przypieczętowane.

11. 10. 17 r. Warszawa. (III część)

Oprócz rozmów z ostatnich 3 dni (20-23.06.18r), zebrałam także kilka dotychczasowych informacji, które przekazywano nam przez wiele miesięcy i spróbuję ująć wszystko w logiczną całość.

Ojciec kilkukrotnie stwierdził jednoznacznie, że proroctwo się spełnia i że nadchodzi Chrystus. Przyjmowałam to do wiadomości, ale czy naprawdę rozumiałam o co chodzi? Absolutnie nie.

-Proroctwo się spełniło? 
-Spełnia. 
  • Chrystus zerwał cztery pierwsze pieczęcie. Czterech jeźdźców; Wojna, Zaraza, Głód i Śmierć… już czekają. Wojna to jest ten konik, o który pytałaś – cytuję słowa Ojca.
  • Lecz jeździec jeszcze nie wyjechał, względny pokój jest jeszcze na świecie.
  • Taaak, to prawda…
  • Piąta pieczęć również jest zerwana.

Prześladowania ludzi wiary są widoczne gołym okiem na całym świecie i widać to najlepiej w Europie, w Afryce i Azji. Wcale nie muszą być wojny, wystarczy wszechobecna sekularyzacja społeczeństwa, na którą większość wyraża zgodę, bo lepiej według nich żyje się bez Boga, niż z Nim. Antychryst jest naprawdę skuteczny, działa niepostrzeżenie. 

-Teraz wiesz dlaczego ten świat musi upaść? 
-Bo nie ma tam miejsca dla Boga. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/27/to-co-przyjdzie-przyniesie-wstepne-oczyszczenie-ale-to-bedzie-za-malo/
  • Ile pieczęci jest już zerwanych? – upewniam się. 
  •  Widzę cyfrę 5.
  • Na pewno pięć pieczęci jest otwartych?
  • Nie da się ukryć.
  • Szósta pieczęć wydaje się, że to przyszłość. Ta pieczęć przyjdzie oficjalnie – znowu cytuję.
  • A siódma to Twoja wola Ojcze. Czyli czekamy na Twoją decyzję?
  • ……… – nie odpowiedział.
Alicja Lenczewska; Świadectwo.

Przyjrzałam się jeszcze raz wersetom, które opisują zerwanie siódmej pieczęci. A gdy otworzył siódmą pieczęć, stało się milczenie na niebie, jakoby przez pół godziny. 2 I widziałem siedem onych Aniołów, którzy stoją przed obliczem Bożym, a dano im siedem trąb. I wtedy do mnie doszło dlaczego Ojciec nie odpowiedział…

  • Siedmiu aniołów… Ale nie ma ich siedmiu, jednego anioła brakuje… – pytam oczami Piotra, czy coś słyszy.
  • Siódmy filar jest pusty i Niebo czeka na jego powrót… prawda? – pytam niepewnie…
  • Zrób co masz zrobić i wracaj do Domu. Jesteś Nam potrzebny.
  • …….. – ciarki mi przeszły po plecach. Niebo czeka na decyzję Ojca, a Ojciec czeka na powrót Swojego anioła.

I teraz to, co kiedyś było dla mnie niejasne, nagle staje się jasne;

-Cykl je zamknie. 
-Kiedy się zamknie? 
-Jeszcze się nie zaczął. 
-A kiedy się zacznie? 
-Przecież wiesz, jeszcze jesteś. 
-Czyli kiedy odejdziesz… – przypomniałam sobie słowa Ojca.

To jest coś… nieprawdopodobnego… Jestem lekko przerażona i przyznam, że nie miałam pełnej świadomości z wagi tego, co dzieje się w naszym życiu.

  • Ojcze, to wzruszające, że nam tak zawierzyłeś.
  • Cieszę się, że wam zawierzyłem.
  • Bardzo was proszę, jeśli się mylę, to mnie skorygujcie.
  • Jeśli milczę, to już wiesz jak jest.
  • Zobaczyłem puzzle, które układasz w całość – Piotr był nie mniej porażony jak i ja.
  • Bez Ojca absolutnie nie dałabym rady.

Szukając informacji dot. Apokalipsy natrafiłam na ciekawą interpretację; Jeśli chodzi o chronologię wydarzeń, to nie jest tak, że wydarzenia przypisane do jednej z siedmiu pieczęci kończą się całkowicie, gdy otwierana jest pieczęć następna. Można powiedzieć, że w ciągu naszej ziemskiej historii ciągle otwierana jest – i to wielokrotnie – któraś z siedmiu pieczęci. Dlatego niektóre wydarzenia pojawiają się, zanikają i mogą się znów powtórzyć. Często są jakby lustrzanym odbiciem podobnego wydarzenia z przeszłości i zapowiedzią nowego – w przyszłości. Ponieważ Bóg jest prawdziwym Panem historii, dlatego może każdemu wydarzeniu zapobiec i nie dopuścić do jego pojawienia się. Z tego powodu możemy zawsze z ufnością prosić Go o to, by powiedział swoje „dość” każdej formie przemocy i szerzącego się w świecie zła. http://www.teologia.pl/Apok/Ap_00.htm

  • Czy pieczęcie były wcześniej otwierane?
  • Czy chodzi ci o coś takiego jak Atlantyda?
  • Tak.
  • ……..
  • Ojciec się zamyślił… – Piotr tłumaczy Jego milczenie.
  • To inaczej spytam. Czy pojedynczo, pieczęcie 1, 2, 3 i tak dalej były otwierane osobno? Mieliśmy już i wojny, i głód, i zarazę, śmierć…?
  • Były.
  • ale nigdy wszystkie razem… prawda? – i nie wiem dlaczego ogarnął mnie smutek.
  • Nigdy.
  • To co się stanie, stanie się pierwszy raz i ostatni.
  • Wrota ewidentnie zostały otwarte, ale smok, szatan jeszcze nie wyszedł – analizuję dalej.
  • Stalin to był taki smok, szatan we własnej osobie uwolniony z czeluści – Piotr zamyślił się.
  • Wątpię… Te wrota, które się otwierały były bardzo stare, a Ojciec powiedział wtedy, że od czasów potopu nie były otwierane, więc to na pewno nie Stalin – … bo żył stosunkowo niedawno.
  • To zobacz w takim razie jaki zbój przyjdzie na ziemię, większy niż Stalin?! 
  • To nie zbój.
  • To z nieba przyjdzie, a jak przyjdzie fala to nic nie będzie.
  • ???!!! – natychmiast miałam skojarzenie z III Tajemnicą Fatimską. Wszystko się ze sobą zazębia. 

Rozmawialiśmy o otwieranych wrotach, które słyszałam i które ciągle słyszę w swojej głowie, to znaczy ciągle pamiętam ten dźwięk. 
-Co właściwie oznacza apokalipsa, z czym to się wiąże? Planeta zniknie… czy co? – pyta Piotr. 
-Zagłada. 
-… ??? 
-Jezioro siarki i smoły będą się mieszać, zniszczy nieprawość. Bóg oczyści.-Czy wierzysz w Boga? 
-Wierzę. 
-Czy kochasz Boga? 
-Kocham. 
-Żyj nam wiecznie… Tyś jest ten, którego wyniosłem do Góry. 
-To niemożliwe. 
-Przyjmij co ci daję. 
-To pycha. 
-Pycha to być samozwańcem. 
-Pełno jest fałszywych proroków. 
-Tyś do nich nie należysz. Rozmawiasz z Tym, który chce, żebyś Go słyszał. 
-Czy nadchodzą ostateczne czasy? 
-Już się dzieje, ale apogeum przyjdzie… już wkrótce. 
-Ludzie i tak nie uwierzą… 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/09/jezioro-siarki-i-smoly-beda-sie-mieszac-zniszczy-nieprawosc-bog-oczysci/

Zrozumiałam dlaczego ludzie nie traktują biblijnej apokalipsy poważnie i przyznaję, że sama miałam do niej stosunek ambiwalentny. Na przestrzeni lat każda wojna, każda zaraza dla przeciętnego człowieka nosiła znamiona apokalipsy i była jak apokalipsa. A jednak wszystko przemijało, rozmywało się w czasie i po latach dochodzono do wniosku, że nie było aż tak tragicznie. „Małe apokalipsy”, te pojedynczo zerwane pieczęcie jeśli uczyły, to na krótko, bo czas robi swoje. Mieliśmy setki, tysiące różnych „apokalips’ i jakoś żyjemy dalej i coraz gorzej. Ale zerwane siedem pieczęci naraz… to już naprawdę musi być bardzo mocne i bardzo skuteczne.

-Jest granica, Bóg przywoła swoje dzieci do porządku i będzie to skuteczne. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/09/20/jest-granica-bog-przywola-swoje-dzieci-do-porzadku-i-bedzie-to-skuteczne/

Jeśli proroctwo się spełnia, to musi  spełnić się także jeszcze jeden istotny element tej układanki;

W Apokalipsie św. Jana (Ap 11, 3-12) napisano, że w ostatnich czasach powstaną dwaj świadkowie, będą głosić Prawdę, czynić cuda, zostaną zabici i znów zmartwychwstaną. Tradycja Kościoła oraz wszyscy współcześni prorocy zgodnie twierdzą, że będą nimi Henoch i Eliasz. Fakt ten więc, mający nastąpić, nie ulega wątpliwości. Ale dlaczego właśnie te, a nie inne, biblijne postaci? Uważano bowiem, że mogą wrócić, ponieważ nie umarły, lecz zostały wzięte do Nieba.

Słowa Ojca temu potwierdzają. 

-I zesłał Ojciec Henocha na ostatnią chwilę. Twoje prawdziwe ja pokaże twoją twarz już za niewiele czasu. Ci, co nie wierzyli i tak nie uwierzą, ale bardzo wielu pójdzie. Czekaj zdarzeń. Nasze drogi zetkną się znowu. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/11/i-zeslal-ojciec-henocha-na-ostatnia-chwile/
  • Czy Eliasz już jest?
  • Przychodził wiele razy.
  • ???!!! Ma przyjść przed apokalipsą, a przychodził wiele razy?
  • Chodzi o świadomość.
  • Rozumiem… był, ale nie wiedział, że był Eliaszem…
  • ………..
  • Kiedy Jezus złamał cztery pieczęcie? Było to jakieś wydarzenie?
  • Co spowodowało, że się wrota otworzyły?
  • Nieprawość.
  • Narastająca.
  • ……..
  • Czekasz Ojcze na Piotra?… Prawda?
  • To imię, które dostał na sekundę?
  • O tym mówisz imieniu?
  • Piotr jest kimś więcej niż myślisz też.
  • To kim ja jestem? – wtrącił się sam Piotr.
  • W dużej części jesteś Mną.
  • ………
  • Ojciec pokazał klucz, który wkłada od zamka. Klucz nie może ostatniej zębatki przekręcić. Brakuje ostatniego ogniwa jakby…
  • Jesteś kluczem?
  • Jak on stanie (p. s. filar) wszystko w sekundę się zmieni.
14.09.13 r. Warszawa;  
-Znowu widziałem wielki tron /fotel, na którym siedział starszy mężczyzna, miał białe włosy, brodę, długą jasną szatę. Przed nim stało siedem wielkich filarów w biało pastelowym kolorze, wiedziałem, że w każdym z nich była istota / wartownik, czekali wyprostowani. Bóg wziął do ręki ostatni filar stojący z jego prawej strony, w którym byłem ja, przyglądał się mi uważnie przez chwilę, a ja wyciągałem ręce do przodu i czyniłem pokłony. 
Wizja z 27.10.13 r. 
-Miałem przekaz, chodziłem jak ochroniarz za starszym mężczyzna, usuwałem przed nim wszystkie przeszkody. Znalazłem się przy wielkim tronie, tam siedział On, a ja ruszyłem w miasto i zacząłem walczyć mieczem z gackami. Kiedy skończyłem starszy mężczyzna pogłaskał mnie po głowie, postawił mnie przed tronem jako siódmy filar, powiedział, że każdy z filarów odpowiada za inny świat, a ja mam tu zostać. Sam w pewnej chwili uniósł się gwałtownie do góry i odleciał. Zostawił mnie. Kiedy się obudziłem rozpłakałem się, dlaczego mnie opuścił?
18.08.14 r. 
-Podczas modlitwy miałem wizję; Starszy mężczyzna odłożył filar na bok, miał nieco inny kolor od pozostałych. Ten jeden był złoty i pomarańczowy, pozostałe były białe. Odłożył na miejsce tam, skąd go wziął, stałem prosto w tym filarze i już się kłaniałem. Poczułem, że oddział jest gotowy. 
-Filar musi być niezawodny. 
24.09.17 r. 
-Ojciec powiedział do mnie... 
-Przywracam ci stanowisko dowódcy filarów.
  • Za chwilkę przestaniesz mieszkać w tym ciele, uwolnię cię.
- No to kiedy odejdę? 
- Kiedy się proroctwo wypełni… 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/11/i-zeslal-ojciec-henocha-na-ostatnia-chwile/

Siedzimy w milczeniu. Patrzę na Piotra jak na kosmitę, bo wierzyć się nie chce, że on taki normalny i taki niezwykły zarazem. Nie wiem ile czasu Ojciec dał mu jeszcze na tym świecie, ale wiem, że im dłużej tu jest, tym lepiej chyba dla wszystkich.


Szukam jakiejś nadziei w słowach… Chcę ci powiedzieć, że losy tego świata są przypieczętowane.

Przypieczętowane, czyli klamka zapadła, ale czy z drugiej strony przypieczętowane nie mogą znaczyć opieczętowane, jeśli losy tego świata mają siedem pieczęci? Szybko zdaję sobie sprawę, że to płonne nadzieje… Bóg Ojciec jest tak precyzyjny w doborze słów, że na pewno widzi różnice między przypieczętowaniem, a opieczętowaniem i ja to szczerze rozumiem. Rozumiem, że ten świat musi się skończyć i narodzić na nowo, aby przywrócić odwiecznie ustalony porządek.

  • Czy Ojciec mógłby zmienić plany? – pytam Piotra.
  • Musi przestrzegać co jest zapisane. Musi się wypełnić co jest zapisane.
  • Tak powiedział ci teraz? – upewniam się.
  • Tobie też powiedziałem.

!!!!!! Pracując nad tym tekstem rozmyślałam, czy jest to możliwe i dostałam odpowiedź. Nie był to męski głos w głowie, który czasami słyszałam, ale myśl, jaką każdy ma w swojej głowie. Z tym, że ta myśl była też konkretną odpowiedzią.  Pytam myślą o coś w głowie i myślą w głowie dostaję odpowiedź. Ktoś mógłby powiedzieć, że gadam sama ze sobą, ale te odpowiedzi są bardzo… w stylu Ojca i mają w sobie wiedzę, której ja nie posiadam. Zdarza mi się to ostatnio  coraz częściej i już się zastanawiałam, czy to przypadek, a to Ojciec tak ze mną rozmawia… Co więc powiedział? 

Ojciec nie może zmieniać praw, które sam ustanowił. Gdyby zmienił, czy byłby nadal wiarygodny? Kto wierzyłby w kogoś, kto zmienia to, co sam ustanowił? 

  • Jeśli apokalipsa została zapisana 2 tysiące lat temu, a wtedy chrześcijaństwa nawet jeszcze nie było, wszystko dopiero kiełkowało, Ojciec musiał wiedzieć jak to się wszystko potoczy – mówię do Piotra.
  • W takim razie nasuwa się pytanie… Dlaczego Jezus się poświęcił? Po co to wszystko?
  • Dlaczego poszłaś do jednej szkoły, a potem do drugiej? A potem jeszcze do trzeciej?
  • Dlaczego u schyłku życia człowiek mądrzeje?… O przepraszam! Powinien być mądrzejszy?
  • Nauka. I odpowiedź na to pytanie jest odpowiedzią na to, co cię nurtuje.
  • Wszystko po to, by u schyłku życia pójść na wyższy poziom.
  • Czy śmierć Jezusa była do tego niezbędna?
  • Gdyby jej nie było, czy byłaby wiara chrześcijańska?

Hmm… Gdyby nie było śmierci Jezusa nie byłoby i zmartwychwstania, nie byłoby chrześcijaństwa. Jezusa z Nazaretu odnotowano by w historii jako kolejnego żydowskiego proroka lub może przeszedłby nawet niezauważony.

  • Dlaczego nie można jaja zniszczyć?
  • Bo zło kształtuje, uczy.
  • Cóż ci da dwója w dzienniczku?
  • To zależy… – pomyślałam, ale wolałam milczeć.
  • Daje ci mobilizację.
  • Pokazałem Małemu kto wygra. Nie mogę zmienić co jest zapisane, choć prosiliście.

Piotr miał w nocy pokazany wynik meczu Polska-Senegal. Znając wynik meczu nawet nie chciał go oglądać twierdząc, że i tak przegramy. Nie wierząc mu i widząc 0:1 poprosiłam o zmianę wyniku, ale wydarzyło się, co się wydarzyło. (p. s.  napiszę, żeby nie było wątpliwości; nie znam wyniku mundialu).

  • Ale To ty piszesz wszystko Ojcze.
  • Czy ustanowione prawo przez państwo może być złamane?
  • No… niektórzy je łamią.
  • Łamią źli ludzie, a My nie jesteśmy źli.
  • Jeśli to wszystko jest zaplanowane, to po co się modlić, jeśli i tak się zrealizuje? Po co się modlić, jeśli się tego nie zmieni?
  • Czy pogoda się zmienia?
  • Tak.
  • Tak i wszystko może się zmienić.
  • Ale jednak Apokalipsa się akurat nie zmieni.
  • Jedni mogą pójść jedną drogą, a drudzy inną drugą.
  • Czyli modlitwa nic nie zmieni, co zapisane?
  • Jeśli modlisz się o deszcz, to będzie deszcz – ale jest znacząca różnica modlić się o przysłowiowy deszcz, czyli doraźne rozwiązywanie problemów, a modlić o odwołanie Apokalipsy.
  • A jeśli będę się modliła, żeby nie było Apokalipsy?
  • To dla ciebie nie będzie – … bo na przykład mogę już nie żyć, albo ją przeżyć.
  • A ilu jest modlących?
  • A gdybym się modliła, żeby dla innych nie było?
  • To za mało.
  • Modlić się za innych to piękne, ale czy oni to zrozumieją, że mała Ola się modliła?
  • Grzesiek dalej będzie bił swoją żonę, tyle, że dłużej – p. s. Piotr nazywa ogólnie tych „Grześkami”, którzy leją swoje żony.
  • ……..
  • Gdy wrócisz do Ojca nie znaczy, że Apokalipsa się szybko zacznie, to może potrwać kolejne… set lat – … mam taką cichą nadzieję.
  • Może być, że nie znaczy, ale może być też tak, że to nie znaczy, że nie znaczy.
  • ? – musiałam na chwilę się zatrzymać i pomyśleć… Podwójne zaprzeczenie… Czyli może się zacząć kiedyś, a może i zacząć się szybko.
  • Co to znaczy w końcu? – Piotr się zniecierpliwił.
  • Znaczy, że macacie.
  • Że ta pieczęć jest Moja, a nie twoja, ani twojej żony.

Siódma pieczęć; Moja wola. Tylko Ojciec wie kiedy podejmie decyzję.

-Nigdy nie daję dat, to zakazane, bo ktoś inny przyjdzie pode Mnie i mu uwierzysz. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/01/06/nigdy-nie-daje-dat-bo-ktos-inny-przyjdzie-pode-mnie-i-mu-uwierzysz/
-Nie widzę, bokiem stoją, ubierają się… To za pięć minut dwunasta jest… Prawie wszystko gotowe!
-Jak tak patrzysz to szybciej. 
-To nie wojna, to kataklizm! To uruchomi biedę i nędzę… Ubierali szaty czarne, brązowe, długie… 
-Zasłonię ci oczy na to, co będzie się działo. 
-Dlaczego? 
-Twoje serce nie jest aż tak silne. Nawet nie wiedzą jak wiele ci zawdzięczają, tyle dla nich robisz – … dla ludzi. 
-Widzę fale tsunami zalewającą miasta… 
-Przyjdzie, przyniesie wstępne oczyszczenie, ale to będzie za mało. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/27/to-co-przyjdzie-przyniesie-wstepne-oczyszczenie-ale-to-bedzie-za-malo/

Kiedy zaczynałam pracować nad Apokalipsą absolutnie nie wiedziałam, że tak się rozwinie cała rozmowa. Im głębiej wchodziłam, tym bardziej wahałam się, czy w ogóle to publikować. To jest tak niesamowicie nieprawdopodobne, że myśląc zdroworozsądkowo zabrakło mi w pewnym momencie przekonania, że słyszę prawdę. A jednak… nie mogę zwątpić, bo wiem co widziałam i słyszałam na własne oczy i uszy. Mogę jedynie bezradnie rozłożyć ręce.  Robię to, co do mnie należy, a reszta należy już wyłącznie do Boga Stwórcy.

Biblia mówi prawdę. Jeśli spojrzymy na dzieło Ojca jako na hologram świata i zobaczymy w nim całą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość ludzkości, zapisaną historię Jego dzieci i to z różnymi wariantami, bo mamy przecież wolną wolę… to zrozumiemy jak wielka jest Mądrość Ojca, Jego miłość i Miłosierdzie. Co znaczy śmierć Jezusa dla naszej nauki, jak wiele Ojciec poświęcił dla nas, jeśli tak naprawdę poświęcił sam Siebie… Zrozumiemy istotę i sens Apokalipsy.

Izabela powiedziała mi coś pięknego. Poprosiła Ojca, aby mogła przez chwilę widzieć nasz świat Jego oczami. I kiedy pewnego dnia było jej dane widzieć… patrząc na nasz świat, patrząc na ludzi czuła tylko miłość, była pełna miłości… Ojciec kocha swoje dzieci, nigdy nie przestał kochać, ale też nie pozwoli, aby Jego dzieci wiecznie klepały Go po głowie. Apokalipsa to nie jest koniec, to nauka, kolejny etap. Wszystko po to, abyśmy stali się po prostu doskonalsi i doskonalsi wrócili do Niego, do Domu na wieczność.

- Ja jestem Drzewem Życia. Kto wierzy we Mnie, ma życie wieczne. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/07/ja-jestem-drzewem-zycia/

Siedem pieczęci Apokalipsy.

11. 10. 17 r. Warszawa. (II część)

Diametralnie przeciwny pogląd głosi słynny amerykański ewangelista przebudzeniowy Billy Graham, który uznał jeźdźca na białym koniu za Antychrysta, lub symbol fałszywych proroków. Według niego Antychryst udaje Chrystusa, który również będzie jechał na białym koniu (por. Ap 19.11-16). W Ap 19 Jezus ma jednak wiele koron, a jeździec w Ap 6 tylko jedną, która została mu podana. Zdaniem Billy’ego Grahama wskazuje to na trzecią osobę dającą władzę jeźdźcy, aby wykonał swe dzieło.

Czy biały koń to rzeczywiście Antychryst? Może miało by to nawet i sens, ale z drugiej strony ze słów Ojca wynika, że Antychryst już jest (III Tajemnica Fatimska). To, ogólnie rzecz mówiąc, rozpowszechniona zwłaszcza w ostatnich latach filozofia życia z hasłem „wolność na wszystko”. Gdyby się tak głębiej nad tym zastanowić, to trudno zdiagnozować dokładnie, kiedy się zaczęła. Wśliznęła się do świadomości ludzkiej jak obślizły wąż. Jedno jest pewne, że zbiegiem czasu Antychryst staje się coraz mocniejszy i nie odpuszcza.

Przykład; legalizacja małżeństw homoseksualnych w krajach zachodnich, w krajach chrześcijańskich staje się normą. A teraz słyszę, że jeśli wygra na prezydenta w Warszawie pan Trzaskowski to jako pierwszy udzieli ślub parze homoseksualnej. https://polskaniepodlegla.pl/kraj-swiat/item/16200-rafal-trzaskowski-wyznaje-chcial-byc-pierwszym-prezydentem-warszawy-ktory-bedzie-udzielal-slubow-gejom-i-lesbijkom Chcę tylko pokazać jak wydawałoby się na pozór niewinne deklaracje odzwierciedlają to, o czym mówi Niebo. To się po prostu dzieje. 

Piotr widział dwukrotnie przygotowujące się do biegu konie. One się dopiero szykują w stajni, jeszcze nie biegną, jeszcze ich ludzie nie widzą… Jeśli jeden z koni miałby być Antychrystem, a ponoć Antychryst już jest… tak więc jeździec na białym koniu nie może symbolizować Antychrysta. Nie może symbolizować kogoś, kto ma być, jeśli on już jest. 

  • Czy jeździec na białym koniu to może Chrystus? – pytam Ojca.
  • Nie. Nie jest jeźdźcem apokalipsy.

Jeśli nie jest to Chrystus i nie jest to Antychryst… W takim razie to jednak Wojna.

W Wiadomościach pokazano lecące bombowce… 
-To jest konik, o który pytałaś.
  • Chcę ci powiedzieć, że losy tego świata są przypieczętowane.
  • To jest kwestia ostatniej pieczęci, o co pytałaś.
  • A co jest ostatnią pieczęcią?
  • MOJA WOLA.

A gdy otworzył siódmą pieczęć, stało się milczenie na niebie, jakoby przez pół godziny. 2 I widziałem siedem onych Aniołów, którzy stoją przed obliczem Bożym, a dano im siedem trąb. 3 A inszy Anioł przyszedł i stanął przed ołtarzem, mając kadzielnicę złotą; i dano mu wiele kadzenia, aby je ofiarował z modlitwami wszystkich świętych na ołtarzu złotym, który jest przed stolicą. 4 I wstąpił dym kadzenia z modlitwami świętych z ręki Anioła przed obliczność Bożą. 5 I wziął Anioł kadzielnicę i napełnił ją ogniem z ołtarza, i zrzucił ją na ziemię, i stały się głosy i gromy, i błyskawice, i trzęsienie ziemi.

Siódma pieczęć… Moja wola..Tylko Bóg Ojciec mógł przekazać swoim aniołom siedem trąb… i ta znamienna cisza w Niebie, gdzie zawsze jest gwar, śpiew, szelest skrzydeł. Cisza przed burzą…



Dopisane 20. 06. 2018 r.

W ciągu trzech ostatnich dni przeprowadziliśmy bardzo ciekawe rozmowy. Zrozumienie ich wymaga głębszej i dokładnej analizy. 

  • Dobrze rozszyfrowałaś wszystko z otwartymi wrotami.

Zebrałam kilka najważniejszych dotychczasowych informacji jeszcze raz dla przypomnienia. 

Obudziło mnie dzisiaj nad ranem coś… absolutnie mrożącego krew w żyłach. Nie wiem jakich słów użyć, by dokładnie to odzwierciedlić… Najpierw zobaczyłam ogromne, ciemne drzwi, a właściwie wrota, które się z trudem otwierały gdzieś głęboko pod ziemią. Wydawały przy tym straszliwy, bardzo głośny dźwięk. To był dźwięk metalowych, grubych, dawno nie otwieranych wrót. Otwierały się wolno, jakby z wysiłkiem. Zgrzyt metalu przypominał mi dźwięk ocierającego się metalu o metal podczas zwalniania pociągu. Słysząc ten dźwięk pomyślałam, że to musiał być bardzo stary metal, nieużywany przez długi czas, bowiem zobaczyłam wyraźne ślady rdzy pozostawione na ziemi. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/01/dziwne-rzeczy-beda-sie-dziac-kiedy-wszyscy-beda-spali/ 
 Rozprawa nad tym światem rozpoczęła się, kiedy otworzyły się wrota. Ona już trwa.
-Ojcze, świat do góry nogami stanął – wyrwało mi się nie wierząc co widzę. 
-Widziałaś otwierane wrota? 
-Tak. 
-Dlaczego? 
-Hmm… „Przywróć ustalony porządek”? 
-Tak się wszystko pogubiło, tak rozjechało… Sama widziałaś. 
-Widzę wielkie wrota, czuję od nich gigantyczny ziąb, energię, są głęboko w ziemi pod kątem 45 stopni… One są otwarte – dalej opisywał Piotr. 
-Raz się otworzyły i już ich nie zamkniesz. Zamknie cykl. 
-Te wrota mają złamaną pieczęć… – Piotr dalej jak natchniony. 
-Lecz jeździec jeszcze nie wyjechał, względny pokój jest jeszcze na świecie. 
-Jaki to jeździec? – pytam. 
-Na siwym koniu… Widzę go, jest biało–siwy… Pieczęć jest złamana. 
-Cykl je zamknie. 
-Kiedy się zamknie? 
-Jeszcze się nie zaczął. 
-A kiedy się zacznie? 
-Przecież wiesz, jeszcze jesteś. 
-Czyli kiedy odejdziesz… – przypomniałam sobie słowa Ojca. 
-Pogrom, przeczytaj apokalipsę. 
-Nie wierzę… Kto ja? Taki głupi? 
-Jesteś głupi, że w to nie wierzysz. 
-Wrota piekieł… słyszę… 
-Nie zdajecie sobie sprawy z wiedzy jaką macie, z powagi sytuacji. 

Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę na temat apokalipsy z Ojcem rozmawiać, więc zdając sobie sprawę z powagi sytuacji zapisywałam każde słowo i zauważyłam, że ręka mi zaczęła drżeć.

  • Cztery pierwsze pieczęcie zrywa Jezus, to są ci czterej jeźdźcy.
  • Czy piąta pieczęć to „moje” otwarte wrota?
  • Słowa w Biblii są prawdziwe, a twoje wrota to środek do nich.

Musiałam w takim razie sprawdzić dokładnie czym jest piąta pieczęć.

A gdy otworzył pieczęć piątą, ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych dla Słowa Bożego i dla świadectwa, jakie mieli. I głosem donośnym tak zawołały: «Jak długo jeszcze, Władco święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?» I dano każdemu z nich białą szatę, i powiedziano im, by jeszcze krótki czas spokojnie zaczekali, aż się dopełni liczba ich współsług i braci, którzy, jak i oni, mają być zabici (Ap 6,9—11).

Twierdzi się, że piąta pieczęć mówi o tych, którzy doznają prześladowań ze względu na wiarę w Chrystusa w czasach końca wieków. Bóg Ojciec zasugerował jednak, abym apokalipsę przeczytała uważniej. I rzeczywiście znalazłam w niej coś, co może idealnie pasować do moich otwieranych wrót i zerwanej pieczęci.

Najbardziej utrudniają zrozumienie Apokalipsy św. Jana jej symbole. Bardzo często bowiem pod symbolicznym opisaniem jakiegoś wydarzenia kryje się ciąg wydarzeń, które stale powtarzały się w przeszłości i nastąpią jeszcze w przyszłości. Jako przykład można dać opisane w dwudziestym rozdziale związanie szatana na tysiąc lat i jego uwolnienie. „Potem ujrzałem anioła, zstępującego z nieba, który miał klucz od Czeluści i wielki łańcuch w ręce. Pochwycił Smoka, Węża starodawnego, którym jest diabeł i szatan, i związał go na tysiąc lat. I wtrącił go do Czeluści, i zamknął, i pieczęć nad nim położył, by już nie zwodził narodów, aż tysiąc lat się dopełni. A potem ma być na krótki czas uwolniony.” (Ap 20,1-3) http://www.teologia.pl/Apok/Ap_00.htm 

Hmm… Kryje się ciąg wydarzeń, które stale powtarzały się w przeszłości i nastąpią jeszcze w przyszłości…

Anioł pochwycił diabła i go zamknął i zapieczętował w czeluści. Kiedyś diabeł ma być na krótki czas uwolniony. Na krótki czas..., czyli jeśli uwolniony na krótko, to musi zostać za jakiś czas zamknięty ponownie. Jak pies wypuszczony z łańcucha. I rzeczywiście jest to jedno z tych zdarzeń, które może według tych słów powtarzać się cyklicznie. I teraz mnie oświeciło, teraz rozumiem co znaczy… Raz się otworzyły i już ich nie zamkniesz. Zamknie cykl.

  • Ojcze, czy moje wrota to jest właśnie to? Na krótki czas uwolniony szatan?
  • To jest to.
  • …….. – dech mi zaparło.
  • Czy piąta pieczęć dotyczy uciskanych chrześcijan?
  • Ludzi czystego serca, ludzi Prawdy.
Alicja Lenczewska; Świadectwo

Słowa Ojca uzmysłowiły mi, że Bóg rozszerzył ten zakres znacznie poza Chrześcijan. Myślę, że dotyczy to wszystkich, którzy wierzą w Boga, ale pisząc „wierzą” mam na myśli Wiarę przez duże „W”. Czyli wszystkich tych, którzy nie tylko kochają Boga, ale i przestrzegają Jego praw.  Hebrajczyków, Chrześcijan, a może i Muzułmanów, bo tutaj kochać nie znaczy banalne „coś więcej niż lubić”. Kiedy kochasz Boga prawdziwie, to idziesz za Nim na przepadłe. Dałem im wszystko i dałem Dekalog… 

Krótka dygresja; Muzułmanie uznający Mojżesza jako proroka, przyjmują również na podstawie Koranu nauki pokrewne Dziesięciu Przykazaniom. Choć sam dekalog nie znajduje się w Koranie, to jednak każdemu przykazaniu można przyporządkować odpowiednią aję. (Wiki)

Ciekawe odkrycie; Koran, który wcześniej był Biblią. Niesamowite odkrycie; Francuska uczona, Eléonore Cellard, odkryła, że zabytkowe fragmenty koranu wystawione na sprzedaż w jednym z domów aukcyjnym są starsze, niż dotąd podejrzewano. Okazuje się, że święta księga muzułmanów wcześniej funkcjonowała jako Biblia. https://www.o2.pl/artykul/koran-ktory-wczesniej-byl-biblia-niesamowite-odkrycie-6245984153569409a

Ujęłabym to w ten sposób; Piąta pieczęć to ci wszyscy, którzy szczerze wierzą w Jedynego Boga.

„Otwarcie Piątej pieczęci” El Greco.

  • A szósta pieczęć Ojcze? – pytam.
  • Ta pieczęć przyjdzie oficjalnie.

12 I widziałem, gdy otworzył szóstą pieczęć, a oto stało się wielkie trzęsienie ziemi, a słońce sczerniało jako wór włosiany i księżyc wszystek stał się jako krew; 13 A gwiazdy niebieskie padały na ziemię, tak jako drzewo figowe zrzuca z siebie figi swoje niedostałe, gdy od wiatru wielkiego bywa zachwiane. 14 A niebo ustąpiło jako księgi zwinione, a wszelka góra i wyspy z miejsca się swego poruszyły; 15 A królowie ziemi i książęta i bogacze, i hetmani, i mocarze, i każdy niewolnik, i każdy wolny pokryli się w jaskinie i w skały gór, 16 I rzekli górom i skałom: Upadnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem tego, który siedzi na stolicy i przed gniewem tego Baranka; 17 Albowiem przyszedł dzień on wielki gniewu jego, i któż się ostać może?

CDN…

Przygotuj swoją duszę, bo w każdej chwili może być wzięta.

08. 10. 17 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Ale miałem rozmowę… Pobeczałem sobie trochę, gdy przypomniałem sobie moje chwile z Ojcem i usłyszałem wtedy…
  • Dlaczego płaczesz Mały?
  • Nie powiem Ci.
  • Wszystko widzę w twoim sercu.
  • Pytam się po to, by rozładować to, co masz w sercu.

Nie powiem Ci…?!… Tylko Piotr mógł tak odpowiedzieć… szkoda słów. Z drugiej strony nawet mi  się to podoba. Jego bezpośredniość i prostota. Pytanie tylko, czy to podoba się Ojcu… 


Pojechaliśmy do Ikei. Mijając dział z talerzami Piotr….

  • Kupimy do naszego domu też talerze.
  • Do którego?
  • No… nie wiem w w końcu.
  • Do Naszego?
  • A macie tam talerze?
  • Oczywiście.
  • Jakie?
  • Mamy w was.
  • ?!

List do Rzymian; 

(20) Człowiecze! Kimże ty jesteś, byś mógł się spierać z Bogiem? Czyż może naczynie gliniane zapytać tego, kto je ulepił: Dlaczego mnie takim uczyniłeś?


Zamiast talerzy kupiliśmy kolejny kwiat i pojechaliśmy prosto do kościoła. Piotr postawił kwiat po prawej stronie „naszego krzyża”. W sumie pod stopami Chrystusa stało już osiem naszych kwiatów, wszystkie sztuczne niestety. Pomodliliśmy się pod krzyżem, daliśmy pieniądze żebrzącej kobiecie i poszliśmy po chwili na mszę. Kiedy rozpoczynała się komunia święta jakoś tak się złożyło, że stanęliśmy na końcu długiej kolejki. Widzę, że Piotr wyciera oczy, a to znaczy, że rozmawia… Czekam, aż przestanie, ale boję się, że zapomni co słyszy, więc wyciągam swój zeszyt przy wszystkich i notuję…

  • Przygotuj swoją duszę, bo w każdej chwili może być wzięta.
  • …….. – Piotr mi szepcze do ucha.
  • Już nie przynoś… – … kwiatów.
  • Dlaczego? – zdziwiło mnie to.
  • Jezus już nie chce kwiatów?
  • Wypełniłeś wszystko.
  • Jezus pokazał mi, że kwiaty ułożyły się w formie krzyża…
  • Really? – zdziwiłam się, że nie zauważyłam. Po hostii cofnęłam się pod krzyż i zrobiłam zdjęcie. Rzeczywiście, nasze sztuczności ktoś poukładał w formie krzyża.

  • Błogosławiony ten, którego imię nosisz w sercu.

Już w aucie roztrząsaliśmy tylko jedno zdanie; w każdej chwili może być wzięty. Znowu zaczęłam analizować kiedy to jest możliwe.

  • Jutro musisz być przytomny, bo musisz zapłacić pensje, a Bóg nie pozwoli, byś zostawił swoich ludzi. Na pewno nie będzie to jutro. 
  • Pan Bóg wszystko dokładnie zaplanował. W każdym szczególe, ze wszystkimi ludźmi.
  • A tę lukę po mnie zapełnicie? – Piotr myśli, że umrze, a mi się śmiać z nerwów chce.
  • Nie musimy, będziesz.
  • Ojciec pokazał mi jak stoję w rozkroku w dwóch światach.
  • I co z tą wiedzą zrobisz?


Wieczorem.

http://telewizjarepublika.pl/kuzniar-palikot-skowyt-szatana-na-temat-akcji-quotrozaniec-do-granicquot,54928.html

Wczorajsza akcja modlitewna „Różaniec do granic” okazała się tak wielkim sukcesem, który odbił się echem na cały świat. Ponad milion osób uczestniczyło w spontanicznej akcji modlitewnej, w której modlono się w sposób szczególny za pokój na świecie. Ale i przybywa tzw. hejtu szatańskiego, który pokazuje jedynie, że zły po prostu przegrywa.

  • Jesteśmy światłem w Europie?
  • Na świecie.
  • Proroctwo się spełniło?
  • Spełnia.
  • ………
  • Przyjąłeś Mojego Syna – … komunia.
  • Podziękowałeś za wszystko –kwiaty.
  • Dałeś jałmużnę – … żebraczka.
  • I teraz ze Mną masz do pogadania.

Długo się nie odzywaliśmy. Myśli kłębiły mi się w głowie, tysiąc pytań na sekundę…

  • Ciekawe o czym będziecie rozmawiać…
  • Raczej Ojciec da mi za wszystko pasem…
  • Myślisz po ziemsku.
  • Ten, który się obudzi nie ma nic wspólnego z ziemskim życiem.

Znowu zamilkliśmy na długo. Tak trudno ogarnąć rozumem wszystko …

  • Do pogadania...? To brzmi jak wezwanie na dywanik – Piotr dłuuugo myślał.
  • Czy Pinokio boi się rozmawiać ze swoim stwórcą?
  • Ale mam w Niebie opinię… Pinokio przecież kłamał! – szepcze mi do ucha.
  • A wiesz co jest najgorsze? Że myślisz, że jestem głuchy – … Ojciec też szeptem.
  • ……… – nie wytrzymałam. Wybuchłam soczystym śmiechem, ale zaraz mnie na płacz wzięło. Przyszła do mnie nagle myśl, że jeszcze niedawno mogłabym to wszystko stracić w sekundę. Poczułam się jakby mi tlen zabrano.
  • Nie skrzywdzę cię jego osobą.
  • Dziękuję ci Ojcze – pochlipałam pod nosem.
  • Nie tylko ty Mi dziękujesz.
  • …….. – cała rodzina dziękuję, że Piotr żyje.
  • Ojciec pokazał mi, że Edziu dostał dar od Nich.
  • Twój tato to mieszaniec.
  • ?!
  • Pokazał mi jak rękoma otaczał kompas.

To ulubiona Edzia zabawa. Chwalił się, że jak przykładał obydwie ręce do kompasu strzałka odchylała się znacznie w prawo. U nikogo z nas kompas tak nie reagował, jak u Edzia. Miał silną, uzdrawiającą energię. Kwiaty, które przesadzał, w ogrodzie szalały, rozwijały się szybko na cztery strony świata. W ogrodzie skumulowały się też chyba wszystkie wróble z całego miasta. Obce psy podbiegały i kładły mu się brzuchem do góry czekając, aż je dotknie. Taaaa, Edziu miał dar, szkoda tylko, że tak późno wszyscy zwrócili na to uwagę. Mógł zrobić z niego większy użytek. 

  • Daliśmy coś od Siebie. Trudno było mu dopasować się do tego świata.
  • Wiesz jak Edziu odszedł? – pytam Piotra, bo ciągle gdzieś patrzył w dal.
  • On spał, a świetlista postać rękę położyła na jego ramieniu i powiedziała…
  • Już czas...
  • i On wstał bez wahania.
  • Anioł?
  • Nie wiem. Cały świecił, ale tak, że nic nie raziło. To jak światło pod lodem, takie ciepłe światło, przytłumione…
  • Tak właśnie wygląda śmierć? – pomyślałam i się wzruszyłam.

Słowo pouczenia; A. Lenczewska

 

To jest ta Iskra też.

26. 09. 17 r. Warszawa.

Nie spotkaliśmy się rano, więc wieczorem nie mogliśmy się nagadać.

  • Wczoraj modląc się wieczorem gdy mówiłem; Wezwij mnie do siebie, by ze wszystkimi świętymi wielbić cię powieki wieków... powiedział mi Jezus…
  • Nie mogę tego zrobić.
  • !? …….
  • Strasznie mi się przykro wtedy zrobiło.
  • Musiał mieć jakiś powód, więc lepiej spytaj Homiela… Dlaczego nie może?
  • Powiedział… Ta ziemia cię nie pochowa.
  • ?!…. – rozdziawiłam buzię szeroko, bo kto by się takiej odpowiedzi spodziewał?
  • Źle powtórzyłeś.
  • Ta ziemia cię już nie pochowa.
  • Aaaa…. „Już…” To duża różnica – przyznałam po krótkim namyśle. Ale co to wszystko znaczy dokładnie?

Siedzimy gapiąc się tępo w telewizor.

  • Chciałeś mnie zawieźć do Krakowa za dwa tygodnie, a Homiel powiedział, że się nie uda…. Wiesz co to znaczy? Że to może faktycznie zdarzyć się w październiku, nawet na początku października – nie przestaję liczyć.
  • Nie bądźmy tacy skrupulatni. Przyjmij datę 10.
  • A 13, w rocznicę Fatimy coś się wydarzy?
  • Macaj, macaj, może coś wymacasz.
  • …….. – zaczęłam się śmiać. Rzeczywiście, „macanie” to bardzo odpowiednie słowo.
  • Zobaczyłem teraz tego faceta z „Gwiezdnych Wrót”. Jak wkłada głowę we wrota i natychmiast zostaje wciągnięty. https://www.youtube.com/watch?v=OeA9yeqG91A

  • Zdaje się, że będziesz mógł widzieć więcej – mówię do Piotra.
  • Zajmiemy ci głowę, tylko Nas będziesz widział.
  • Tak mocno?
  • Te łzy znajdą ukojenie. Wszystko przestanie istnieć.
  • A rodzina?
  • Rodzina, rodzina, ach rodzina – zaczyna śpiewać.
  • Koniec się zbliża.
  • A co po końcu? – Piotr wie, że chodzi o koniec pewnego etapu, a nie życia.
  • Skrzydła rozwiniesz.
  • Jak?
  • Jak chcesz.
  • Nie widzę sensu tego co mówisz – Piotr jest najzwyczajniej zmęczony nieustannymi zagadkami.

27. 09. 17 r. Warszawa.

Nie powinniśmy „bawić się w datowanie”, ale nie możemy się powstrzymać.

  • A jeśli nie wypali w październiku? – Piotr zaczyna wątpić.
  • Ojciec ma zawsze wyjście awaryjne, jakiś plan B.
  • A jeśli nie?
  • Jest na to za mądry, na pewno ma – trzymam się swego.
  • A jeśli nie?
  • To niemożliwe.
  • Dlatego jest mądry.
  • O ho! – uśmiecham się. Może plan B i C i D… aż do Z.
  • Nie mogę doczekać się tej chwili.
  • Dlaczego?
  • Bo jest podniosła.
  • Dlaczego?
  • Blask odzyskasz, imię twoje wróci.
  • …….. – Piotr westchnął.
  • To się nie zdarzy przed wyjazdem syna, tego jestem pewna – a ja ciągle o jednym.
  • Planowali komuniści i co z tego wyszło?
  • Komuniści? – lotem błyskawicy ogólnie przeleciałam po historii komunizmu. Wielkie plany, podbój świata i … wielkie nic.
  • Odzyskasz pełną świadomość i będziesz tu żył…
  • Więc jak będziesz żyć wiedząc?
  • Dlatego widziałeś się na kolanach.
  • Hmm rozumiem…. Dlatego rodzina cię nie zrozumie, będziesz po prostu w pokorze zupełnie innym człowiekiem.
  • Słyszę…
  • Alienacja.
  • Ale…. Ojcze… – wiedziałam, że rozmawiamy z Ojcem, więc się już nie wahałam.
  • On musi coś z tą wiedzą dla ludzi zrobić.
  • Ty to zapiszesz i wydasz.
  • Przetłumaczysz na kilka języków, pieniądze otrzymasz od Ojca.
  • To jest ta Iskra też.
  •  … – ciarki mnie przeszły.
- Kim jest Iza? 
- Jest taka jak Anneliese, ale da coś więcej. 
- To jest ta iskra Boża? – o której wspomniał Jezus Faustynie. 
- Iskra to wiele składowych. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/17/iskra-to-wiele-skladowych/
  • Być może mój upadek jest dla ludzi? – Piotr w zadumie.
  • Ty nie upadłeś, ty spadłeś.
  • Ci co upadli, z tobą walczą.
  • Tak jak ich odpychasz, tak cię nienawidzą.
  • Im więcej o nich mówisz, tym więcej atakują.
  • …….. – zapisywałam każde słowo zdając sobie sprawę z ich wagi.
  • Musisz jej pomóc skończyć. Ona przeleje to świadectwo na papier.
  • Musisz wszystko to spisać – Piotr do mnie.
  • To musisz pozwolić się nagrywać! Czasami tak szybko przekazujesz, że nie nadążam pisać.

Mam około 300 nagrań zrobionych… „potajemnie”, gdy Piotr nie widział. Kiedy się w końcu zorientował teraz mi już nie wierzy i sprawdza telefon. Czy je kiedyś opublikuję? Niektóre na pewno. 

  • Nie martw się, wyda to. Będziesz miała tyle środków, że wydasz nawet na eskimoski.
  • Mam pisać wszystkie imiona? Nie kryć niczego? – pytam lekko przerażona.
  • Mówię ostateczne kim jesteś. Nazwa nie jest wymyślona.
  • Czy ta forma pisania… taka normalna, dowcipna…jest właściwa?
  • Będzie koło ciebie Duch Święty, który cię nakieruje.
  • Zaufaj sobie, bo nie będziesz sama tego pisać.
  • Jak to wydać, żeby na tym nie zarabiać?
  • Prosto. Tantiemy oddaj.
  • …… – rzeczywiście, przecież mogę rozdać. Dziwne, że na to nie wpadłam wcześniej.
  • Jak ty będziesz funkcjonować po fali? – patrzę na Piotra i się dziwię. Nie wyobrażam sobie tego.
  • Damy radę.
  • …….
  • Jak mogę Cię widzieć normalnie? – pyta Piotr
  • Przecież widziałeś.

Wieczorem. Październik stale nas nurtuje. Niby wierzymy, ale obawiamy się też nieznanego.

  • A może nic się nie zdarzy w październiku? – Piotr ma nadzieję.
  • Oczywiście, że może tak być – przyznaję mu rację.
  • Oj, Moi agenci.
  • No Mały, czas przywołać to twoje imię.
  • Przywołać?
  • Jak przywołam Imię, to przywołam ciebie.
  • …….
  • Ktoś mi przypomina jak mówiłem „przywróć imię moje”.
  • Nie ktoś przypomina, lecz jest ci przypominane! – Ojciec stanowczo.
  • …….
  • Powiedz… Chciałbyś, aby się stało, czy chciałbyś mieć święty spokój? – pytam Piotra.
  • Hmm…. – zamyślił się na dłuższą chwilę.
  • Niech się dzieje wola Ojca. Chcę już wrócić do Domu.
  • Już nie jesteś Mały. Jesteś tym, który pod drzewem siedzi.

Nikt tego nie zrozumie co znaczy być z Ojcem… Pamiętam, jak się wygłupiałem często, łapałem Go za brodę i ciągnąłem, w dwójkę pękaliśmy ze śmiechu… Ja to normalnie widziałem… To jest głębokie i mocne, że ty nie masz pojęcia… Mało tego… niedawno zobaczyłem, jak On mnie uczył jak się w powietrzu zachowywać, ręką pokazywał… – i zaczął mi wymachiwać przed nosem. Niedawno miałem tę wizję znowu… Widziałem jak dobywać miecz, wszystko……… Dzisiaj zobaczyłem Ojca bawiącego się z innym człowiekiem, podrzucał go do góry tak, jak mnie kiedyś podrzucał. Bawili się razem jak ojciec z synem. Spojrzałem tylko na nich i usiadłem pod drzewem… Czułem się zazdrosny – Piotr się wzruszył. Gdy opowiada o Ojcu nie może przestać płakać. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/14/kiedy-jest-wam-dobrze-kiedy-jest-wam-zle-zawsze-jestem/
  • A będzie dalej ludzi prowadzić?
  • Nie sądzę.
  • Tak sobie myślałem nad planem Ojca… Jest naprawdę niesamowity. Ta druga fala była przeogromna!
  • Tu chodzi o znaczenie. Pierwsza fala nijak będzie się miała do drugiej.
  • Tamta fala była cielesna, a ta jest duchowa. Nie ma w niej zagrożenia życia.
  • To dlaczego mam być czujna?
  • Nie chodzi o zdrowie, a o sprzęt.
  • Mam nagrywać?! Zdjęcia robić?! – zbaraniałam.
  • Wiedzę dostaniesz, której nikt nie miał.
  • A Faustyna? Lenczewska?
  • Ona miała sakralną, a ty ogólną.


Dopisane 31. 05. 2018 r.

  • Ci co upadli, z tobą walczą – Upadły anioł pojęcie rozwinięte w myśl judaistycznej i chrześcijańskiej interpretacji Księgi Henocha. Anioł, który radykalnie i nieodwołalnie sprzeciwił się Bogu, wykorzystując otrzymaną wolną wolę. Jest określany jako diabeł szatan (małą literą), demon lub zły duch. (Wiki)

Pan Bóg na ciebie już czeka.

18. 09. 17 r. Warszawa.

Piotr prawie się nie odzywa. Ma w firmie ostatnio same problemy. Jego ludzie nawalają na całego i właściwie bez większego powodu. A to jeden coś przeoczył, a to zapomniał i realizacja dostaw w terminie jest już niemożliwa. Obserwuję to z boku i uderza mnie dziwne napiętrzenie problemów w jednym czasie. Wszędzie sypią się kary. Piotr chodzi wkurzony na maksa i zamiast trzymać spokój to bardzo dosadnie trzęsie ludźmi, czym powoduje u wielu jeszcze większy stres. Jak pan dzieci narobił to teraz ma pan pracować, a nie błędy robić… coś w tym stylu. Wszyscy chodzą na paluszkach, żeby szefa nie wkurzyć, a Piotr przychodzi do domu i się męczy, że tak męczył innych. 

  • Jestem straszny.
  • Nie jesteś, ale cierpliwości ci brakuje. Gacki cię nakręcają i wydaje mi się, że robią też ludziom wodę z mózgu, żeby na tobie się odbijało. Najlepiej cię wykończyć właśnie w ten sposób, kiedy dodatkowo serce masz słabsze.
  • Wbiłeś kij w mrowisko.
  • Ale czym? Co takiego zrobiłem?
  • No jak to czym? – ręce mi opadły.
  • Egzorcyzmy robisz, wymieniasz ich po imieniu – co faktycznie robi. Ma w sobie już na tyle siły i odwagi, aby wymieniać z osobna każdego, którego zna.
  • Atakują mnie strasznie.
  • Dlatego jesteś tak wybuchowy, a nie możesz być jak Jezus? Oaza spokoju?
  • Bo głupi jestem.
  • Więc bądź mądry.
  • Mam być mądry?
  • Trwaj we Mnie jak Ja trwam w tobie.
  • Za chwileczkę zmiany ogromne.
  • ……. – Piotr kiwa głową, że niby rozumie, ale widzę, że i tak nie słucha. Przeoczył fakt, że usłyszał samego Jezusa. Czasami sobie tak myślę, że gdybym ja była na jego miejscu… Hmm…
  • Zobaczyłem teraz mały stoliczek i dwa nakrycia, dwie filiżanki.

 

  • Popatrz, Pan Bóg na ciebie już czeka.
  • …….. ? – Piotr uspokoił się w sekundę.
  • Kiedy to się stanie? Jutro? – pytam niepewnie.
  • Przecież ma tyle spraw na głowie? – wyrwało mi się.
  • Wierz mi, Pan Bóg ma bardziej grafik zajęty.
  • …….. – zaniemówiłam na chwilę.
  • Ale czeka…. Chyba tylko na modlitwę? – pyta Piotr, bo przecież nie fizycznie.
  • Na modlitwę też. Pan Bóg na ciebie czeka.
  • A gdzie? – pytam.
  • W Niebie, w białym domku.
  • Kiedy? Jutro? Za dwa dni?
  • Za mrugnięciem oka.
  • Ile może trwać mrugnięcie oka…? – pomyślałam.

Piotr poszedł pomodlić się. Gdy wrócił…

  • W pokoju usiadłem i zamyśliłem się…
  • Co tak myślisz Mały?
  • A tak sobie… ogólnie…
  • Po co przyszedłeś?
  • Modlić się.
  • To zaczynaj.
  • Podczas modlitwy trzymałem w ręku swój krzyż i czuję jak ktoś ścisnął mocno moją rękę i chciał ten krzyż zmiażdżyć.

Gdy Iza powiedziała kim jest Piotr, zachciało mi się spytać także i o mnie. Dowiedziałam się szybko, że; albo królowa Jadwiga albo królowa Bona.  Czytając co napisała zaczęłam się śmiać i pomyślałam, że to już przesada. Nie była pewna którą z nich, a ja znowu pomyślałam, że to dość istotne, ponieważ różnice są znaczne. Ponieważ nie bardzo rozumiałam dlaczego usłyszała to w sposób „albo – albo”, potraktowałam więc wszystko jako żart, ale pytam się Homiela wieczorem…

  • Czy Iza się nie myli?
  • Czy wiesz dlaczego Jadwiga tak głęboko wierzyła w Chrystusa?
  • Bo była blisko wcześniej Niego.
  • ????!!! – a ja myślałam, że sprowadzi mnie szybko na ziemię i zbagatelizuje temat. 
  • Być zakonnicą i się modlić to dużo.
  • Być władcą i się modlić to bardzo dużo.
  • A ja? Kim byłem wtedy?
  • Jak chcesz, to możesz być jej koniem! – prosto wypalił Homiel, żartem oczywiście dając do zrozumienia, żeby nie był taki ciekawski.

Po takiej odpowiedzi nie wiedziałam, czy w ogóle traktować to poważnie. Ale! Ponieważ zaczął mówić o Jadwidze zwróciło to moją na nią uwagę.

Być zakonnicą i się modlić to dużo. Być władcą i się modlić to bardzo dużo.

Przyjeżdżając do Polski Jadwiga przywiozła ze sobą z Węgier m.in. niezwykły Czarny Krucyfiks z lipowego drewna, wykonany zapewne albo na Węgrzech albo w Pradze Czeskiej. To przed tym Krucyfiksem miała klękać kilkunastoletnia królowa przed podjęciem najważniejszych życiowych — osobistych i dla polskiej monarchii — decyzji. Prosiła Chrystusa o dobrą radę i wsparcie. Przed nim wypowiadała swoje rozterki i wątpliwości. I pewnego razu Zbawiciel przemówić miał do niej z krzyża i nakłonić do poślubienia Jagiełły. http://malygosc.pl/doc/1083602.Odpowiedz-z-krzyza


Siedzimy w milczeniu patrząc bezmyślnie w TV.

  • Już wiem jak rozpoznać czy babka jest w ciąży, czy nie. Jej brzuch jest w kształcie kielicha. Kiedy jest w ciąży, ten kielich się zamyka od spodu.
  • ……. – spojrzałam na Piotra zaskoczona, bo skąd mu to w ogóle przyszło do głowy?
  • Widziałem to dzisiaj w kościele.
  • ?! – i wtedy  przypomniałam sobie coś.
  • Czy łono kobiety jest Graalem?pytam Homiela.
  • Poniekąd.

Skąd moje pytanie? Według pewnej teorii to Maria Magdalena jest świętym Graalem. Po śmierci Jezusa ciężarna Maria uciekła do Egiptu, a potem wraz z córką popłynęła do południowej Francji. Musiałam na wszelki wypadek zajrzeć do słownika co znaczy „poniekąd”, by dobrze zrozumieć Homiela odpowiedź. https://synonim.net/synonim/poniekąd

W XIII wieku w bazylice w Saint-Maximin-la-Sainte-Baume we Francji odnaleziono sarkofag, a w nim notkę: „To ciało błogosławionej Marii Magdaleny”. Do tej pory naukowcy nie są jednak do końca pewni, czy to rzeczywiście jej ciało. Teraz, dzięki szczątkom, udało się stworzyć trójwymiarową rekonstrukcję twarzy świętej. Naukowiec Philippe Charlier z Uniwersytetu w Wersalu oraz grafik Philippe Froesch stworzyli rekonstrukcję na podstawie około 500 zdjęć czaszki kobiety. Później, korzystając z programu Zbrush, nałożono wirtualną skórę. Jest to metoda, z której korzysta policja na całym świecie. W efekcie powstał realistyczny portret świętej. https://www.wprost.pl/swiat/10076074/Tak-wygladala-Maria-Magdalena-Naukowcy-odtworzyli-twarz-swietej.html

Jeśli On jest zdziwiony, choć doskonale wiedział o co chodzi, to ja tym bardziej. Już się nauczyłam, że jeśli odpowiada w ten sposób, to znaczy, że to nie Magdalena.

  • Czy to prawda, że Maria Magdalena wyemigrowała po śmierci Jezusa?
  • A to się rozpędzasz.
  • Co robisz w wielkim żalu?
  • …….. – zaskoczył mnie, bo zrozumiałam, że w żalu, czyli po śmierci kogoś bliskiego. Musiałam się głębiej zastanowić. Co zrobiłabym na jej miejscu w tamtym czasie i w tamtych warunkach. 
  • Albo pozostaję albo odchodzę… To co ona zrobiła?
  • Nie wyjechała, nie została.
  • ……. !!!???
  • Nie wyjechała, nie została… co to znaczy?
  • Odeszła.
  • ???!!! 
  • Umarła – pomyślałam…
  • Miała ciemne włosy, czarne i lekko okrągłą twarz…
  • Skąd wiesz?
  • Skąd i skąd… No widzę przecież…


Dopisane 19. 05. 2018 r.

Święta królowa Jadwiga nie bała się przyznać, że ze strony hierarchii kościelnej Polacy mogą się spodziewać głównie niegodziwości. O działaniach Kościoła mówiła, że zakrawają na absurd. A cynizm i pazerność księży wypominała samemu papieżowi. https://ciekawostkihistoryczne.pl/2017/11/19/nieustepliwa-krolowa-ktora-przeciwstawiala-sie-samemu-papiezowi-nieznana-twarz-jadwigi-andegawenskiej/


  • Poniekąd ani teoria o wyjeździe Magdaleny nie jest prawdziwa, ani tym bardziej teoria Dona Browna o ciągle żyjących potomkach Magdaleny, którą rozpropagował w swojej, mówiąc otwarcie, dość przeciętnej książce „Kod Da Vinci”. Graal był naczyniem. Łono kobiety również stanowi niejako naczynie. Dlatego mamy „poniekąd”.

  • Nie wyjechała, nie została. Odeszłaodeszła… znaczy umarła albo po prostu odeszła. Czy później wspominano o Magdalenie? Co właściwie wiemy o Marii Magdalenie po zmartwychwstaniu Chrystusa?

Dalsze losy Marii Magdaleny nie są nam znane. Według Ojców Kościoła wschodu miała udać się do Efezu ze św. Janem oraz z Matką Boską, gdzie później zmarła i została pochowana. Tam pokazywano jej grób i bazylikę wzniesioną ku jej czci. Kiedy zaś miasto zdobyli Turcy, za panowania cesarza Leona Filozofa (886–912) ciało Marii Magdaleny miano przewieźć do Konstantynopola, a kiedy został on opanowany przez krzyżowców (1202–1261), relikwie miały zostać przewiezione do Francji, do miasta Vézelay w departamencie Yonne, na zachód od Dijon, gdzie do dzisiejszego dnia doznają czci.

Ciekawie o Magdalenie pisze Katarzyna Emmerich, wg wizji której przygotowano scenariusz do filmu „Pasja”;

W Magdalenie żal [za grzechy] i miłość ku Jezusowi przezwyciężyły wszelką trwogę. Nie troszcząc się teraz o nic, z pełną poświęcenia odwagą naraża się na niebezpieczeństwo. Nieraz biega po ulicach z rozpuszczonymi włosami. Gdziekolwiek natknie się na ludzi, czy w domach, czy na publicznych placach, wyrzuca im zamordowanie Jezusa, opowiada z zapałem o swych własnych winach i o ich znaczeniu jako przyczyny śmieci Jezusa. Jeśli nie napotka nikogo, błądzi po ogrodach i powtarza to samo drzewom, kwiatom i studniom. Często gromadzą się ludzie koło niej; jedni litują się nad nią, inni szydzą z niej, pogardliwie wspominając dawniejszy jej sposób życia. W ogóle nie zażywa Magdalena szacunku u ogółu ludności, bo dawniej szerzyła za wiele zgorszenia. I teraz wielu Żydów gorszy się tym gwałtownym okazywaniem boleści, a nawet zdaje się pięciu próbowało ją pojmać; lecz ona przeszła pośród nich, postępując [dalej] tak samo, jak dotychczas. Zapomniała teraz o całym świecie, a tylko wzdycha za Jezusem.

[Można zrozumieć] Magdalenę, która była strasznie wynędzniała i trawiona bólem wyglądała jak obłąkana, gdyż niemożliwym jest oddać i opisać należycie złość i okrucieństwo, wywierane na Najczystszym, Najświętszym Zbawicielu. https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/zyciemm-stola.html

No cóż… nie dowiemy się co się stało z Magdaleną, ale czytając ostatnie „była strasznie wynędzniała i trawiona bólem wyglądała jak obłąkana” łatwiej zrozumieć; Co robisz w wielkim żalu?


Pan Bóg na ciebie już czeka.

(Komentarz zbędny)

Smród diabła, zostawił swój znak.

14. 08. 18 r. Szczecin.

Jesteśmy zajęci instalacją nowego kotła gazowego. Bezpieczeństwo, grzanie, porządek… tak powiedział Ojciec. Chcemy zrobić to, co najważniejsze. Mimo wielu zajęć Piotr nadal ma kontakt.

  • Byłem w pokoju. Zobaczyłem małego, drewnianego ptaka.
  • Jaki?
  • Nieokreślony, nie byłem w stanie ocenić co to za ptak. Wziąłem go jak zabawkę do łóżka i z nim zasnąłem. Nagle jego jedno skrzydło zaczęło się ruszać, potem drugie, ale to mnie nie ruszyło. Spałem dalej. Kiedy się obudziłem zobaczyłem, że cały ptak jest żywy i lata po pokoju…
  • Ale to wizja?… Czy co? – zgłupiałam, tak to opowiadał, że już nie byłam pewna, czy to zdarzyło się na naprawdę, czy nie.
  • Wizja oczywiście.

15. 08. 18 r. Szczecin.

Dzisiaj, wieczorem dopiero jesteśmy w stanie chwilę porozmawiać.

  • To co… Szykują się dalsze zmiany? – Piotr mruczy pod nosem. Śmierć Edzia wiele zmieniła w życiu całej rodziny.
  • To mało powiedziane, czeka cię rewolucja.
  • Jak ciebie to i mnie – mówię przytomnie, przecież na jednym wózku jedziemy.
  • Ciebie to nie dotyczy.
  • Stracisz męża, ale zyskasz przyjaciela nowego.
  • Jakim cudem… ? – myślę od razu.
  • Chciałem się wstawić za Edzia…
  • Nie musisz, jego duch jest już w krainie szczęśliwości.
  • A mama?
  • Dałeś jej nadzieję z tym domem. Znajdzie spokój w pieleszy dnia codziennego.
  • A moi rodzice ? – pytam.
  • Po cóż im duch, gdy ciasto jest dobre?
  • ……. – westchnęłam.

Moi rodzice… Nie szukają duchowości, są bardzo przyziemni. Nie rozmawiają o Bogu, o życiu „po”, o Niebie… Nie rozumieją ludzi, którzy nie żyją ziemią. Wystarczy im dobre ciasto, jak powiedział Ojciec.

  • Samym ciastem człowiek nie żyje.
  • Oni żyją.
  • Smutne to.
  • W sumie nie. Niczego od nich nie wymagamy.
  • …….. – zastanowiło mnie to od razu.

Czyżby od tych, którzy czują więcej wymagają więcej? Jeśli to Ojciec wszystko daje, daje nasze talenty, nasz wygląd, rozum, więc daje nam również to, czy czujemy więcej, czy czujemy nic. To dlatego niektórzy przechodzą przez życie jak cienie. Oni po prostu są i nic więcej. Ale czy to znaczy, że się nie uczą?

  • Robimy ten gaz i przypominam sobie słowa Ojca i nadziwić się nie mogę… To co w takim razie będzie dalej? – Piotr pyta zamyślony.
  • Ja na zakon jestem za stara! – żartuję.
  • Nie wiek czyni osobę duchową, a zaangażowanie w Ojca.
  • ……..
  • Izabela mnie dzisiaj zaskoczyła… – Piotr kiwa głową nie dowierzając.

Kiedy ostatnim razem widzieliśmy się na stypie, widząc jej zmagania i poznając doświadczenia wręcz nakazałam jej czytać mój blog. Uznałam, że nie ma sensu wszystkiego tłumaczyć, czego wytłumaczyć się w kilku zdaniach po prostu nie da. Powinna to przeczytać. I tak zrobiła.

p. s. poprosiłam ją, by napisała jak to się stało, że przyjechała na stypę (usunęłam imiona).

Dzisiaj napisała maila. (p.s. ponieważ Izabela czyta na bieżąco moje wpisy, więc napiszę również o naszych odczuciach, kiedy dostawaliśmy jej maile.)

W końcu, gdy położyłam S. spać, Duch Święty mnie oświecił i zaczęłam pisać, a dziś rano pozwolił mi dokończyć. Wczoraj w ciągu dnia, gdy wypowiedziałam słowa: ” Tylko Ty i ja Panie i reszta świata… „, On Odpowiedział: ” ty, Ja i oni”. Chodziło Mu o Panią, Pani Aleksandro i o Pana Piotra. Jak byłam dzisiaj na mszy Świętej, Pan Powiedział: ” pamiętaj, że Ich Bardzo Kocham” i jak wracałam powtórzył te słowa. Do tej pory nie mogę zrozumieć tego wszystkiego co się dzieje….

Najpierw ja to czytałam kilkukrotnie nie mogąc uwierzyć, potem przyłączył się sam Piotr.

  • Coś niesamowitego… – wydukał tylko.
  • Ona naprawdę rozmawia z Ojcem!
  • Czy naprawdę Ojciec to powiedział? – pytam na wszelki wypadek, bo wydaje się to niewyobrażalnie niewiarygodne, żeby przez osobę trzecią, do niedawna nam obcą, Bóg Ojciec przekazywał o nas takie informacje.
  • Ona nigdy nie kłamie.
  • ……..
  • Idę się pomodlić – i wyszedł.

Wrócił po pięciu minutach oznajmiając…

  • Jezus kazał ci przekazać…
  • Podoba Mi się twoja praca, a obraz jest prawdziwy.
  • …….. – rozdziawiłam buzię ze zdziwienia, to była bardzo niespodziewana odpowiedź na moje niedawne pytanie; czy się podoba?

17. 08. 17 r. Szczecin.

Miałam zanotowane w moim dzienniku z datą grudniową, że w tym roku czekają nas przeprowadzki. Teraz widzę, że jest to bardzo możliwe. Jeśli dom teściowej stoi już niemal pusty, po co więc wynajmować mieszkanie? Nie jest to dla mnie wprawdzie szczęśliwe rozwiązanie, ale rozsądek szepcze co innego.

  • Co z tą przeprowadzką? Mógłbyś coś powiedzieć Homiel? – zaczął Piotr.
  • Jak jesteś ciekawy, to zajrzyj do kawy zażartował. Piotr nie zrozumiał, ale miałam skojarzenie z wróżeniem z kawowych fusów.
  • Ale jesteś … – Piotr z żalem.
  • Cokolwiek będzie, to i tak będzie jak Oni chcą – wzruszam ramionami.
  • Jak zawsze.
  • Ale czasem to boli – Piotr pomyślał o śmierci Edzia.
  • Jednych boli, drugich cieszy bo my się martwimy, a Edziu już szczęśliwy… Taka drobna różnica.
  • Cierpienie to dogmat Chrystusa. Im bardziej cierpisz, tym bliżej Chrystusa.
  • …….
  • Po drugiej fali domy przestaną dla ciebie istnieć.

Pojechaliśmy do teściowej kontynuować instalację gazu. Wielki rumor się zrobił przy tym, ponieważ trzeba było dodatkowo kuć ścianę, więc na koniec wzięliśmy się za ogólne porządki. Widząc nie najlepszy stan psychiczny Krysi, postanowiłam osobiście uporządkować pokój Edzia, do którego nikt poza nim i teściową przez lata nie wchodził. Dziwne to uczucie było widzieć jego kubek, który stał przy łóżku, jego pootwierane lekarstwa, rozrzucone ciuchy, niezaścielone łóżko. Był człowiek, nie ma człowieka… Zaczęłam wszystko zbierać do worka, odwracam się i … wryło mnie dosłownie w podłogę. Na ścianie zauważyłam coś dziwnego… Zawołałam głośno Piotra i musiało  być w moim głosie coś takiego, co spowodowało, że pojawił się w 2 sekundy. Staliśmy naprzeciwko ściany próbując zrozumieć co widzimy. Zrobiłam zdjęcia.

zdjęcia oryginalne

ślady diabła

  • Widzisz to?
  • Ślady… – Piotra zamurowało.
  • Ręce?
  • Nie… wyglądają na stopy – powiedział zdumiony i rzeczywiście wyglądały jak stopy, które odbiły się idealnie wokół obrazka.

Podeszłam bliżej i przyjrzałam się samemu obrazkowi.

  • To Święta Rodzina.

Przy okazji przyjrzałam się też bliżej samym śladom. Patrząc pod światło zauważyłam, że czarny ślad świeci jakby był tłusty. Zrobiłam jeszcze jedno zdjęcie.

  • To jest chyba osmalone… ? – sama byłam zaskoczona swoim odkryciem.
  • Homiel, co to są te ślady?
  • Smród diabła, zostawił swój znak.
  • …….. – spojrzeliśmy na siebie zaniepokojeni. Taki dowód na jego istnienie to wielka rzadkość.

Piotr się bardzo wkurzył i zaczął ścierać te ślady najpierw bluzką, którą znalazł na podłodze, a potem dorwał leżący niedaleko nóż i  zaczął je zeskrobywać prawie do samej cegły. Kiedy skończył, pozostała po nich jedynie wielka ceglana dziura. Patrząc na nią…

  • No to co? Remont?
  • Remont – wzruszam ramionami. I tak oto jeszcze jedne słowa Ojca właśnie zaczynają się realizować.

Wieczorem siedliśmy zmęczeni przed TV, ale nie obchodziło nas co leci w TV.

  • Co z tym domem? Teraz to nikt nie chce tam już mieszkać.
  • Dom jest w stanie takim jak zdrowie Edwarda czyli na pozór wszystko ok, a pod spodem ruina.
  • Ale wygląda na to, że będziemy tam mieszkać – Piotr drąży dalej.
  • Wasze plany nie są zbieżne z Naszymi planami.
  • To co mam robić?
  • Oczekuj znaków, przyjdą niebawem.
  • Hmm…
  • A co Edziu na remont? – pytam.
  • Jest już w innym świecie, zostaw go.
  • Ciekawe… Od kiedy jest ten ślad na ścianie?
  • Homiel mi pokazał, że jak się wyprowadzaliśmy.
  • I to ma sens… – pomyślałam.
  • Przywróć mi moje imię… Jak ja mogłem to w ogóle powiedzieć? – Piotr zamyślił się.
  • Na „trzeźwo” tego bym nigdy nie powiedział… Nie wiedziałem co mówię…
  • Nie ma od tego odwrotu. Ani na sekundę, ani na milimetr.
  • Hmm…
  • Kiedy się dzisiaj modliłem zobaczyłem twarz Chrystusa, ale nie tą co zwykle, ale tą z twojego rysunku… Ciągle ma zamknięte oczy.


Dopisane 10. 04. 2018 r.

  • Smród diabła, zostawił swój znakślady pochodzą z pokoju Edwarda, z domu, w którym wszystko się zaczęło. Opisuję całą historię na http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Wrócę wstecz na chwilę. 

20. 11. 10 r. Szczecin. 
Przedwczoraj wracaliśmy autem z Warszawy do Szczecina w wesołej atmosferze, byliśmy szczęśliwi. Wchodząc do domu już wiedzieliśmy, że coś jest nie tak. Nie było nikogo, kto mógłby nas witać, co się nigdy nie zdarzało. Po chwili z góry zbiega teściowa i zaczyna krzyczeć do nas z pretensjami. Chyba zebrały jej się wszystkie pretensje świata, bo staliśmy jak wryci nie wiedząc o co jej chodzi. Piotr stał kompletnie zaskoczony, bo zastał całkowicie niesłusznie zaatakowany. Dostało się i mnie. Do tego dołączył niedługo teść. Musieli w pewnym momencie powiedzieć o jedno słowo za dużo, bo Piotrowi zrobiło się tak przykro, że szepnął mi do ucha; Wyprowadzamy się natychmiast. Nie wierzyłam co się dzieje. Nigdy nie widziałam u nich tyle niechęci i złości do nas. Mam wrażenie, że do końca nie wiedzieli co robią, jakby coś w nich wstąpiło. Parę minut później już siedziałam w internecie i szukałam mieszkania. http://osaczenie.pl/wp/2016/04/08/przeprowadzka/

Bóg Ojciec wrócił do tej sytuacji mówiąc;

  • Diabeł nie próżnuje. Udało im się was poróżnić. Martwiliśmy się tą chwilą. Choć znamy przyszłość, to martwiliśmy się chwilą.

To nie przypadek, że ślady pokazały się wokół tego obrazka. Niedaleko wisiał też krzyż, a jednak to obrazek wzbudził w gacku większe zainteresowanie. Dlaczego?

Rorate Caeli opublikował tłumaczenie znakomitego wywiadu, pierwotnie opublikowanego w 2008 roku, z kardynałem Carlo Caffarrą z Bolonii. W nim odwołuje się do korespondencji, którą posiadał z Siostrą Łucją, głównym wizjonerem Matki Boskiej w Fatimie:

P. Istnieje przepowiednia s. Łucji dos Santos z Fatimy, która dotyczy „ostatecznej bitwy pomiędzy Panem a królestwem szatana”. Pole bitwy to rodzina. Życie i rodzina. Wiemy, że Jan Paweł II przekazał wam zadanie zaplanowanie i ustanowienie Papieskiego Instytutu Studiów nad Małżeństwem i Rodziną.

> Tak, otrzymałem takie zadanie. Na początku tego dzieła powierzonego mi przez Sługę Bożego Jana Pawła II, napisałem do siostry Łucji z Fatimy przez jej biskupa, ponieważ nie mogłem tego zrobić bezpośrednio. Niewytłumaczalnie jednak, ponieważ nie oczekiwałem odpowiedzi, widząc, że prosiłem tylko o modlitwę, otrzymałem bardzo długi list z jej podpisem – teraz w archiwum Instytutu.

Znajdujemy w nim zapis: ostateczna bitwa pomiędzy Panem a rządami szatana dotyczy małżeństwa i rodziny. Nie bój się, dodała, ponieważ każdy, kto działa na rzecz świętości małżeństwa i rodziny, zawsze będzie pod każdym względem zwalczany, ponieważ to jest decydująca kwestia. Całość; https://onepeterfive.com/sister-lucia-final-confrontation-between-the-lord-and-satan-will-be-over-family-and-marriage/

Jeśli nasza rodzina, nawet przy wiedzy, jaką posiadamy została w pewnym momencie poraniona, to cóż można powiedzieć o rodzinie, która takiej wiedzy nie posiada? Z perspektywy czasu widzę dopiero jak łatwo zostaliśmy zmanipulowani i osaczeni. To jest jedna rodzina, a pomnóżmy to przez 10, 100, tysiące… Spójrzmy na cały nasz świat. Rodzina już niewiele znaczy. Czy proroctwo św. Łucji się sprawdza? Absolutnie tak. Diabeł istnieje realnie, to żywa istota, myśląca, inteligentna, zła do szpiku. Nie zna litości. Ukryta, choć niektórzy mieli wątpliwą przyjemność zobaczenia ją na własne oczy… To ona stoi za większością, jeśli nie za wszystkimi aktami, które destrukcyjnie wpływają na jedność rodziny. Diabeł uderza w słaby punkt zbudowanej pieczołowicie struktury. Nałogi, niewiara, zadawnione rany, znudzenie partnerem… to może być cokolwiek.

I mimo, że wiedzieliśmy to wszytko, nie uchroniliśmy się przed popełnieniem klasycznego błędu. Na naszą obronę mogę powiedzieć tylko tyle, że tak właśnie musiało być, aby tak zostało tu opisane. Jako nauka dla innych. 

Kto powiedział, że łatwo znaczy dobrze?

11. 08. 17 r. Warszawa.

Przez chorobę spotkaliśmy się na kawie po raz pierwszy od kilku dni.

  • Dzisiaj w kościele rozmawiałem z Ojcem.
  • Czy zdajesz sobie sprawę jak doniosła to była chwila?
  • Poprosiłeś o imię swoje przy prochach swojego taty.
  • Poprosiłeś o imię i Ja ci go zwracam. Utracone wraca.
  • Hmm… ale co to zmieni? – myślałam intensywnie…
  • … Ojciec ci teraz odpowiada…
  • To proste. Jesteś Piotrem, a nie będziesz Piotrem, zmieni się twoja głowa.
  • ……… – no to rzeczywiście proste.
  • Ale co będzie z firmą? Zamknie się, upadnie? – pytam dalej.
  • Za dużo czytasz Sofoklesa.
  • Kto to? – pyta Piotr.
  • Filozof, a to znaczy, że za dużo filozofuję…
  • I dramaturg…
  • Muszę to sprawdzić – pierwsze co pomyślałam.

I oczywiście Ojciec miał rację.  Tak się dzieje, gdy się myli Sofoklesa z Sokratesem. Jednak i Sofokles miał odkrywcze myśli, które przeszły do historii; Kto mówi prawdę, w prawdzie ma obronę. http://cytatybaza.pl/autorzy/sofokles.html

  • Nie mogę w to wszystko uwierzyć… Ciągle słyszę Henoch i Henoch, od dwóch dni…
  • Widziałeś to, co było dane widzieć. A to, co ci nie było, to się dowiesz.
  • Co z tego, że ziarno wygląda pięknie, kiedy z niego nic nie ma.
  • Dużo bardziej warte jest ziarno obumarłe, z którego narodzi się nowe.
  • ……..
  • Czy to nie dziwne, że spytałem o imię, kiedy stałem nad prochami?
  • Umiera stare, rodzi się nowe? – przyszło mi do głowy.
  • Tak i ty się na Edwardzie narodziłeś.
  • Na Edwardzie?
  • Teraz tego cyklu nie zrozumiesz.
  • …….. – rzeczywiście, jeszcze nie rozumiemy.
  • To była niesamowita chwila – przyznałam, gdy ją jeszcze raz odtworzyłam w pamięci.
  • Biedak poprosił, a Pan Bóg wysłuchał.
  • Pan Bóg oddał ci wszytko co miałeś, więc oczekuje wielkich zmian.
  • Wielkim nie byłeś, ale wielkie rzeczy robiłeś.
  • Wielkie dla chwały Ojca.
  • Ktoś, kto robi dla Ojca, jest skromny.
  • Mam za dużo spraw na głowie, sąd, firmę, nie wiem jak to chcecie zrobić – Piotr ciągle się broni.
  • Nie martw się, nie niszcz tego serca z trudem naprawione.
  • Poprowadź ich, aż ktoś inny ich przejmie.
  • Już nie będziesz oddychać tym samym powietrzem co inni.
  • Urbi et orbi, totus tuus Maryjo.
  • Pokładaj nadzieję w Ojcu, On jest twoją drogą.
  • Rób, co masz robić. Dopilnuj, co masz dopilnować i wracaj na kawę.
  • Na kawę? – Piotr spytał zdziwiony.
  • Czy ci źle?
  • Nie, ale łatwo nie jest.
  • A kto powiedział, że będzie łatwo?
  • A kto powiedział, że łatwo znaczy dobrze?
  • Nie podskakuj Mały, bo dostaniesz podkręcenie.

 


12. 08. 17 r. Szczecin.

Czekaliśmy na nasz pociąg, który jeszcze się nie pojawił, a już miał spóźnienie. Nie wiedzieliśmy, że w nocy na terenie Wielkopolski i Mazowsza były nawałnice, które spowodowały w ruchu kolejowym wielkie utrudnienia. Kiedy w końcu pociąg wtoczył się na peron był wyjątkowo długi.

  • Ale dłuuuugi – byłam pod wrażeniem.
  • Dwa w jednym.
  • Tak? – i rzeczywiście, okazało się, że połączono dwa pociągi w jeden, połowa do Berlina, połowa do Świnoujścia. Rozjazd w Poznaniu. 
  • Skąd my to znamy?
  • Hmm… – skąd? Rozmawialiśmy o tym, że Henoch i Eliasz to dwa w jednym.

W pociągu było naprawdę sporo ludzi jak na sobotę. Ponieważ byliśmy zmęczeni zbyt porannym wstawaniem, mało się do siebie odzywaliśmy. Nasze milczenie przerwał sam Homiel.

  • To, co się stanie, rozerwie cię od środka. Wyjdzie motyl z poczwarki.
  • ……… – i zapadła cisza na długo.

  • Co tak milczysz Homiel? – pytam po godzinie.
  • Zajęty jestem otoczeniem.
  • Jest bardzo zamyślony i ogląda świat przez okno – Piotr tłumaczy co widzi.
  • Zrozum, że to jedna z ostatnich takich chwil.
  • Co masz na myśli? – zdenerwowałam się.
  • …….
  • Nie odpowiada, milczy i płacze… – Piotr zrobił oczy wielkie ze zdziwienia.
  • Przywołałeś swoje imię, więc włączyłeś zapadnię.
  • ……..???
  • Słyszę gacka z dołu teraz…
  • Ten groteskowy wasz świat wkrótce się skończy, a tobie zdrajco kiedyś odpłacimy.
  • Idź się pomacać!!! – Piotr bez ogródek. 
  • Już to zrobiłem!
  • Skończ to! – warknęłam do Piotra, by zakończył tą „dyskusję”. 

Po takiej rozmowie trudno się odezwać ponownie. Milczeliśmy kolejną godzinę.

  • Nie zdajesz sobie sprawy z tego, co powiedziałeś i kiedy to powiedziałeś.
  • Czy wiesz jaki to ciężar tych słów?
  • Powiedziałeś nad jego prochami.
  • Odmówić ci nie można i staniesz się tym, którym byłeś pierwotnie za życia twego, więc stanie się jak powiedziałem. 
  • A mogłeś nie powiedzieć? – szepczę bardziej z wrażenia niż z faktu, że dookoła siedzą ludzie.
  • Sam mówiłeś, ze poczułeś te słowa w głowie.
  • Nie zdajecie sobie sprawy co się wykonało, kto nadchodzi i kogo obudziliście.
  • ???!!!
  • Znowu słyszę gacka…
  • Przy tym ewaluowaniu będę miał co jeść!

Po 7 godzinach dojeżdżaliśmy do Szczecina i pierwszy raz zobaczyłem całkowicie zalane pola, które z okna pociągu sprawiały wrażenie jakby utworzyły jezioro.

  • Wyobraź sobie skalę 1000 albo milion razy większą.
  • Tak będzie?
  • Piszesz i nie wiesz?
  • Jak się na to przygotować?
  • Nie zdołają się przygotować.
  • W takim razie to musi być nagłe wydarzenie albo zbyt duże, by móc się przygotować – pomyślałam.
  • Ciekawe życie masz z mężusiem… co? Jakbyś to skwitowała? – Piotr ze śmiechem.
  • Taaaa…
  • Słyszę jak Homiel śpiewa… Dary, dary losu…


Dopisane 09. 04. 2018 r.

  • Nie zdajecie sobie sprawy co się wykonało, kto nadchodzi i kogo obudziliście – próbowałam się tego dowiedzieć wczoraj.

  • Kogo obudziliśmy?
  • Twoja ciekawość nie zostanie zaspokojona.
  • Kiedy się objawi, to zrozumiesz.