Będzie płacz i szok.

04. 06. 21 r. Warszawa.

Dzisiaj urodziny naszego syna. Dzwonimy z życzeniami i dowiadujemy się na dzień dobry, że mogą przedłużyć mu rejs o kolejne dwa miesiące. Nasze życzenia nie robią więc na nim żadnego wrażenia, jest zdołowany, ponieważ sytuacja powtarza się jak w ubiegłym roku. Brak zmiennika, porty w Azji zamknięte przez covid, nie ma szans na zejście ze statku. Tym razem proszę Ojca już głośno, aby się zlitował i sprawił, żeby wrócił w końcu do domu. Po chwili żałowałam, że się w ogóle odezwałam.

  • Zamianę zrobimy, co ?
  • Jeden przyjedzie, drugi wyjedzie.
  • Zrobimy show, tak jak chciałaś.
  • …….. – zmroziło mnie …
  • Sztuki będą się zgadzać.
  • Stracisz męża, zyskasz syna.
  • Na początku będzie euforia, ale co dalej ?
  • …….. – przestraszyłam się, bo to oznacza, że w takim razie to już niedługo.
  • Ojcze, ale miały być lakierki chyba najpierw …
  • I będą.
  • A może by tak syn wrócił wcześniej, a Piotruś odszedł dużo później ?
  • Twoja miarka nie równa się Mojej marce – … czyli moje obliczenia, planowanie nijak mają się do obliczeń Ojca.
  • Potem będzie płacz i szok.
  • Bardziej szok niż płacz.
  • ……. – zabrakło mi odwagi pytać dalej.
  • Mam wielu wrogów – Piotr nagle. 
  • Więcej masz przyjaciół.
  • To w tym roku jeszcze ? – nie wytrzymałam i pytam jeszcze raz.
  • Niewątpliwie to się stanie.

Popadliśmy w zadumę analizując co przed chwilą usłyszeliśmy i oczywiście szybko zaczęłam żałować, że nie doprecyzowałam. Niewątpliwie to się stanieale dokładnie co ? Lakierki, ręce, wulkan, 3 dni ciemności, czy może Chrystus …

  • Gdzie jutro pijemy kawę ?
  • ……. – Piotr się roześmiał.
  • Zanim zaczęłaś, Ojciec mówi do mnie …
  • Uważaj, zastanów się dobrze, bo to ważne pytanie …
  • …….. – też się roześmiałam. Ach te moje pytania i moje problemy …

Przejeżdżaliśmy koło Muzeum Wojska Polskiego, stało wiele armat, czołgi i coś tam jeszcze …

  • Obejrzałbym – Piotr zerknął zaciekawiany.
  • Co tam chcesz oglądać ? Narzędzie mordu ?
  • Obrony.
  • Czyli mordu.
  • ……… – kręcę głową … Bóg Ojciec niewątpliwie ma zupełnie inny punkt widzenia niż człowiek.

Córka zadzwoniła, że w Szczecinie jeździ moim starym BMW i coraz bardziej jej się to podoba.

  • Ojcze, wszystko mi zabierają. Nawet męża chcą mi zabrać.
  • Nie. Zyskasz wszystko i kogoś jeszcze.
  • Nie uwierzysz.
  • Ojciec pokazał mi w głowie to zdjęcie, które pokazywałaś mi wczoraj.
  • …….. – oczy otworzyłam szeroko. Czyżby była to prawda ?
- O czym świadczy przyjście Chrystusa do ciebie ? 
- Eeee…. – nie wiedziałam co powiedzieć.
-  Już ci tłumaczę … Że ta łódź już przypłynęła.
-  ???!!! 
- Że Chrystus jest tu na Ziemi, tylko Wy Go nie widzicie. 
- Już tu jest. Tak ci symbolicznie mówi - To znaczy, że On jest. Bo też zadałaś takie pytanie  
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/08/13/chrystus-juz-tu-jest/

https://magazinelavoixdedieu.wordpress.com/2021/05/23/une-curieuse-photo-de-jesus-emeut-la-colombie/

https://pl.aleteia.org/2021/06/01/kolumbijczycy-zobaczyli-na-tym-zdjeciu-jezusa-szybko-stalo-sie-wiralem/?fbclid=IwAR2hlzF6cp8FmYf4qZA_9AMNmfa0veThcf3MoB9StZMrrZQg6Rh6sWCz5WM




Dopisane 18. 09. 2021 r.

Trochę bieżących informacji z wczorajszej rozmowy.

  • Pamiętaj, z pieniędzmi do Nieba nie wejdziesz.
  • Idzie kryzys. Mogę powiedzieć niebotyczny.
  • Ci, co pokupowali mieszkania będą się tymi mieszkaniami żywić.
  • Ten kryzys to gorszy niż w 2008 roku ?
  • Gorszy. Niedługo nie będzie problemów z pracownikami … – (p.s. brak pracowników na rynku to częsty temat naszych rozmów ostatnio, stąd ta uwaga.) 
  • A mam takie pytanie … bitcoin …
  • Trucizna, wymysł szatana w ludzkiej skórze.
  • I to upadnie ?
  • Jak Rzym. Czy nie było Pompejów ?
  • A czy Watykan zostanie zniszczony ?
  • Dostrzegasz tam dobro ?

Macie wolną wolę.

02. 06. 21 r. Warszawa. Część II.

  • Ojciec cię szturcha w ramię i pyta …
  • Chciałabyś dom z przestrzenią ? Biały ?
  • No taaaak – mówię ciężko i rezygnacją. Ten domek dla mnie to jakaś odległa super abstrakcja.
  • Lakierki to nie tylko pieniądze, to wszystko nowe.
  • ??? – unoszę brwi do góry, ciekawe co znaczy wszystko ?
Dzisiaj miałem bardzo ciekawą wizję. Szliśmy pod rękę przez galerię handlową, było pełno tam marmuru. Była właściwie prawie pusta. Zwróciłem uwagę, że miałaś na nogach brązowe lakierki, dokładnie były brązowo złote, miały złotą różę na wierzchu. Była grawerowana. Ale ty się fatalnie czułaś w tych butach, jakby ci uwierały, nie chciałaś na siebie nimi zwracać uwagi. Ciągle jęczałaś, że chcesz je zdjąć. I wtedy zadzwonił mój telefon. Wyświetliła mi się w telefonie twarz mojego taty, Edzia, więc odbieram. Odzywa się kobieta i mówi … Łączę rozmowę. Powiedziała jak za komuny, łączę rozmowę … I wtedy odzywa się męski głos … 
-  Piotr, wracasz do domu.  
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/10/25/prorok-wybrany-przez-ojca/ 
  • Chyba w tym roku nie wyjdzie w takim razie – myślę głośno.
  • Lakierki  na realizację wymagają czasu, więc Fala powinna być później. Za mało czasu jest po prostu. Tak mi się wydaje.
  • Vabank !
  • Vabank ? – pytam nie rozumiejąc.
  • Zaryzykuj – Piotr tłumaczy. Ogląda ten teleturniej codziennie, więc wie.
  • Szkoda, że Mała nie chce oglądać z nami.
  • ……….. – roześmiałam się.
  • Może za mało wie … – przestałam się śmiać.
  • Spodziewałaś się, że samochód się tak zatrzyma ?
  • Z taką muzyczką ?
  • Jak można bardziej dosadnie pokazać ?

Zapadła cisza. Choćbym chciała zapomnieć o datach, to rozmowa z Ojcem mi na to nie pozwala. Znowu więc zaczynam kombinować i już sama nie wiem. Niczego nie jestem pewna.

  • To co będzie dalej ? – Piotr tym razem.
  • Któż to wie …
  • No Ojcze, Ty wiesz.
  • Ale inni nie wiedzą …
  • …….. – roześmiałam się. „Któż to wie, poza Ojcem” trzeba było sprecyzować.

Rozglądam się po ciągle pustej kawiarni.

  • Dobrze, że mamy przeciwciała.
  • I kto tu jest dobry ? Ja, czy ty ?
  • …….. – kiwam głową, że się zgadzam.
  • Będą następne lockdawn-y ?
  • Już cię „ręce” nie cieszą ?
  • Cieszą ! – to nawiązanie do wizji stawia mnie do pionu. Nie lockdawn-y, a wzięcie będzie najważniejsze.
  • Tu się skup.
  • To w tym roku ?
  • A co ci mówiłem o datach ?
  • Przepraszam bardzo, ale to Tatuś chciał dzisiaj o datach – bronię się lekko.
  • Przy kawie, po tańcu miałem słabość.
  • ……… – roześmialiśmy się wszyscy. Cudowne chwile.

Po kawie wybraliśmy się do Nieborowa. Obejrzeliśmy pałac, ogród, park … i na koniec kupiliśmy lody. Kupiliśmy po 3 gałki i nawet w pewnej chwili żałowałam, że tak mało. Wracaliśmy w dobrych nastrojach.

  • Gdybym miał lepszy motor to bym pędził – Piotr zadowolony.
  • I wszystkie drzewa nasze.
  • ……….
  • Dobre lody ?
  • Dobre ! – przyznaję.
  • Ale mało …
  • ……… – śmieję się głośno.
  • Myślisz, że Ja nie jestem szalony ? Lubię być czasami szalony.
  • Kupiłbym 8 gałek lodów. Nie chciałabyś ?
  • W stare spodnie się nie mieszczę – mówię z żalem.
  • Możecie wrócić jeszcze raz i kupić jeszcze raz.
  • To jeszcze pojedziemy ?
  • Pojedziemy.
  • To w tym roku jeszcze pojedziemy ?
  • A nie ? Nie będziemy czekać.
  • Ciekawe kiedy … – pomyślałam.
  • Czyli na razie nic nie będzie skoro mówicie, na lody …
  • Noooo chyba tak – teraz zwróciłam na to uwagę.
  • To żem się wygadał.
  • Oooo – zdałam sobie sprawę, że cała ta rozmowa miała nam powiedzieć tylko jedno. Datę !
  • Czy dla Piotrusia te lody są zdrowe ?
  • Nie, dla niego nic nie jest zdrowe.
  • Że on żyje to cud. Już trzykrotnie byś go pochowała.
  • ………. – ciarki przechodzą.
  • To jedźmy pojutrze tam jeszcze raz – wpadam na pomysł.
  • Macie wolną wolę.
  • . Akurat ! – …. pomyślałam.
Nieborów

Wszystkim się zająłem.

02. 06. 21 r. Warszawa.

Nastał nowy dzień, poszliśmy na kawę, a Piotr po staremu.

  • Sponiewierali mnie tym autem ! – żałość na jego twarzy widać z daleka.
  • Rany boskie ! – nie wytrzymałam.
  • Uważaj co mówisz, bo przecież to Ojciec zrobił !
  • Aaaa ! To dziękuje Ci Ojcze.
  • Dziękuje za takie dziękowania ! – Ojciec pełen wyrzutów.
  • ……. – roześmiałam się głośno. Oboje ryknęliśmy śmiechem.
  • Auto trafi w dobre ręce …
  • Długo nie pociągnie … Aaaa … teraz rozumiem – musiał coś usłyszeć.
  • A więc kończy się moje to życie – wzdycha.
  • Pokazałem ci bardziej niż było to możliwe, Piotr.
  • Potem powiem ci Mały.

Patrzę na niego uważniej i widzę, że dopiero ten samochód uświadomił mu do końca, że to się już dzieje. Że to nie żarty. Znalazłam w jego oczach lęk.

  • Połączysz się ze swoim Ja na Górze jako jedno.
  • Mam nadzieję, że nie zepsujesz tego z Góry.
  • Te twoje przywary liczne … Czasami martwią, czasami cieszą.
  • Co z ludźmi, co z Olą ?
  • Wszystkim się zająłem.
Zauważ, że mamy dwie wielowątkowe wizje, które są pokazywane etapami. Pierwsza to jak ty wchodzisz do białego domku, siedzisz na ławeczce, czekasz, potem stajesz pod drzwiami… to dotyczy ciebie jako Piotra. I mamy drugą wizję, która dotyczy kolosa. Był myty z brudów gdzieś w przestrzeni, położony do łóżka u Ojca, tam spał, został budzony i to też jesteś ty, ale „ten drugi”. Na rydwanie, w Niebie zostaliście połączeni. I teraz… Czy ta przemiana na ziemi polega na tym, aby scalić was dwóch w jedno ? Twoje ciało, jego … dusza ? – zawahałam się. 
- Pochodzisz z innego świata. 
- Żyjesz tutaj mając Moje imię w sobie. 
- Moje imię jest zatopione w tobie. 
- Objawimy się wkrótce w tobie ty i Ja. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/01/11/sluchaj-mego-glosu-a-nie-stu-innych/

  • Moje życie doczesne ewidentnie się kończy.
  • Poświęcona „kapturowi”.


03. 06. 21 r. Warszawa.

Dzisiaj Boże Ciało. Poszliśmy na 8.00 na mszę, ale okazało się, że trafiliśmy w połowę mszy. Trudno, nie wiedziałam, że zaczęła się dzisiaj wcześniej. Piotr chciał już wyjść, ale się cofnął …

  • Ojciec mi mówi. ..
  • Spóźniłeś się ? To siedź chociaż do końca.

I siedzieliśmy. Pół godziny później byliśmy na kawie, prawie sami. Prawie, poza jednym starszym mężczyzną, który nie zwracał na nas uwagi. Mogliśmy więc  rozmawiać swobodnie. Piotr zaczął opowiadać o bieżących firmowych problemach, gdy …

  • Zatrudnisz Mnie ?
  • ?! Ooooczywiście ! – Piotr wolno i niepewnie, bo pewnie to jedno z tych pytań, które mają swój podtekst.
  • A ile Mi zapłacisz ?
  • Eeee…. Tyle ile się należy.
  • A nie będziesz Mnie forował ? Jako i Ja ciebie foruję ?
  • Eeee…. Ale to niesprawiedliwe będzie … – wypalił, a szeptem mówi do mnie …
  • Chyba Ojciec chciałby, abym był sprawiedliwy, co ?
  • ……. – śmieję się.
  • Ojcze, może na wspólnika ? – podrzucam pomysł.
  • No właśnie, na wspólnika !
  • Jak możesz Mnie na wspólnika, jeśli to Moje ?
  • Podbierasz ode Mnie …
  • ……. – Piotr westchnął głęboko, gdyż poczuł, że zrobił błąd.
  • No to już nie wiem … To może zatrudnię jakiegoś nowego pracownika, bo mam za mało …
  • Nie widzę takiej potrzeby.
  • Zabieram ci ich nie po to, żebyś zatrudniał.

A więc to tak … ! Ci wszyscy, którzy odchodzą to ręka Ojca … Nawet, jeśli odchodzą jako przyszła konkurencja.

Siedzimy chwilę w ciszy na wszelki wypadek, aby jakiegoś nowego babola nie strzelić … Piotr mnie szturcha.

  • Ojciec do ciebie mówi …
  • Pobawmy się w daty. Obstawiaj !
  • O rany …. – myślę sobie. Znowu źle obstawię.
  • 2025 … – Piotr.
  • Skucha.
  • W tym roku ? – mówię niepewnie.
  • Nie skucha.
  • Taaaak ? To rabini mają rację ? – dopytuję od razu, bo mówili, że do końca września 2021 ktoś przyjdzie.
  • Zostawmy ich w spokoju.
  • Oni mają swoje racje.
  • Przyjdzie „koza do wozu’”.
  • Słyszałaś tego, który woła iść do gazu niż uwierzyć w Mojego Syna ?
  • …….. – kiwam głową natychmiast, naprawdę trudno to zapomnieć. https://www.youtube.com/watch?v=Fcd3scW6lDM
  • Więc pójdą.
  • ???!!!!
  • Widziałaś jak krzyczą ?
  • Zobaczyłem scenę z „Pasji” jak faryzeusze krzyczeli na Jezusa.
  • Jeden mówi prawdę, to zakrzyczą.
  • Przyjdzie koza do woza … czyli zobaczą ? – dopytuję.
  • Muszą, bo nie uwierzą.
  • Dopiero będą bić głowami o ten mur
  • …….. – aż trudno uwierzyć, choć kiedy sobie przypominam „ręce”, to myślę, że wszystko jest możliwe.

  • Piotr zostanie wzięty dwa razy ?
  • Nie myśl tak głęboko, będzie dobrze …
  • Ojciec gładzi cię teraz po głowie.
  • …….. – myślałam, że się rozbeczę.
  • Wiesz co widzę ? Ojciec teraz tańczy …
  • Nie mów tylko zakonnicy, że tańczę.
  • One tak są uświęcone …

I zrozumiałam, że przyzwyczajone do traktowania Ojca jako niedostępną świętość, nie są w stanie zaakceptować obrazu Ojca tańczącego.

CDN …

Kończy i zaczyna się coś nowego.

30. 05. 21 r. Warszawa. Część II.

Naprawdę niespodzianka. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ma to jakiekolwiek znaczenie.

Jadąc autostradą A2 zawsze na węźle Jordanowo skręcamy na Szczecin. Zawsze. Kilka dni temu po raz pierwszy popełniliśmy błąd. Zagapiliśmy się najzwyczajniej i skręt w prawo po prostu przeoczyliśmy. Musieliśmy jechać w stronę Berlina nie wiedząc, czy jeszcze zdołamy przed granicą skręcić. Na szczęście kilkadziesiąt kilometrów dalej pojawiła się taka możliwość i choć jazda wydłużyła się o godzinę, mówi się trudno.

  • No właśnie dlaczego ? – pytam zaciekawiona.
  • Bo fajnie było ?
  • Noooo fajnie, jechaliśmy przez lasy … – nadal nie rozumiem, bo co w tym takiego ważnego.
  • Hmm… Fajnie ….
  • Czym się różniła od pozostałych ? Po co była ?
  • …….. – kręcę powoli głową, że nie rozumiem. Niczym szczególnym się nie różniła poza tym, że była po prostu fajna. Wśród zieleni, lasów, pól …
  • Nie widzisz powtórki przed operacją ?
  • Przed falą ?
  • Wtedy też było … zagapiliście się.
  • Ooooo …. Faktycznie ! – oszołomienie.
  • Przed falą.

Jadąc do Bielska-Białej na operację serca (czyli pierwsza fala) mieliśmy identyczną sytuację. Nie zauważyliśmy znaku skrętu na Bielsko i pojechaliśmy prosto do granicy z Czechami. Musieliśmy nawrócić robiąc dodatkowe kilometry. Gdyby nie zwrócenie przez Ojca na to uwagi, nigdy bym tych zdarzeń ze sobą nie powiązała. Niewyobrażalne jaką wagę Ojciec przywiązuje do szczegółów.

  • … Te ręce były przepiękne ! – przywołuję je z pamięci.
  • Były duże i cię chwyciły delikatnie jak szmatkę.
  • Określenie szmatka jest właściwa.
  • Te ręce wzięły cię w chmury, a co dalej ? Leciałeś przez kosmos, czy co… ? – zżera mnie ciekawość.
  • Tam są drzwi, nie zajrzysz tam.
  • Pisuj wszystko z punktu świata ziemskiego.
  • Gdybym chciał, zaprosiłbym cię.
  • Po co ci to wiedzieć ?! – Piotr zażenowany moją ciekawością.
  • Nie rozumiesz ? Jak to technicznie będzie wyglądało ? Masz zostać wzięty, a musisz oddychać. Henoch też został wzięty i wrócił, jak to technicznie jest możliwe ? Jak oddychał przechodząc ?
  • ……… – spojrzał na mnie z miną mówiącą jasno, że zgłupiałam do reszty.

Zamyśliliśmy się. Widzę po nim jak bardzo jest zmęczony psychicznie. Ostatnie cmentarne wydarzenia musiały kosztować go wiele emocji.

  • W gazecie była reklama Ojca Pio, taki wyświechtany obrazek, mama kazała go wyrzucić i już miałem to zrobić, ale zabolało mnie serce. Schowałem go.
  • Rozczuliłeś Ojca Pio. Patrzył na to.
  • A mógł ? – Piotr zdziwiony,
  • Drugi niedowiarek !
  • …….. – buchnęłam śmiechem.



31. 05. 21 r. Warszawa.

Po długiej przerwie lockdawn-owej poszliśmy na kawę do starego naszego miejsca, jak za dawnych czasów. Cieszę się jak głupia.

  • Czy Ojciec się cieszy, że tu siedzimy znowu ?
  • Przecież mówisz, że wszystko planuję.
  • To inaczej. Czy Ojcze się cieszysz, że my się cieszymy ?
  • Zawsze się cieszę, gdy się cieszycie.
  • Taaaak. Długo na to czekaliśmy – cieszę cię jeszcze bardziej, a Piotr znowu o cmentarzu.
  • Powiem ci szczerze, że przestraszyłem się tej symboliki na cmentarzu.
  • Rozumiem … Bo to znaczy, że to wszystko się już dzieje namacalnie – kiwam głową.

Sama się przestraszyłam. Tyłek mi dosłownie ścierpnął, gdy mi o tym opowiadał po raz pierwszy.

  • Ja jestem przecież zwykłym człowiekiem. Jestem taki sam jak inni.
  • Nie jesteś taki sam, tylko masz naturę człowieka.
  • Boję się tej Fali. Tego co nadchodzi . Tego… nieuchronnego, jak mówi Ojciec często. Ten marsz żałobny, nawet dzwony zaczęły bić wtedy, gdy laweta brała moje auto …
  • Zdenerwowałeś się ?
  • Jestem nie gotowy. Mam na myśli rodzinę, ciągle odkładam te pieniądze, ale to za mało … Żebym tylko zdążył … – wzdycha ciężko co sprawiło, że zaczęłam się bać. Raptem naszą rzeczywistość zobaczyłam jego oczami.
  • Nieuchronność zdarzeń.
  • Twoja kolejna droga.
  • Nie będziesz zostawiona na łaskę, czy nie łaskę.
  • Tylko pamiętaj o puchu.

Zapadła cisza…

  • Jak się czujesz w come backiem ?
  • Dobrze – uśmiecham się słabo.
  • . Takie symptomy namacalne jak te na cmentarzu uświadamiają mi, że to się dzieje. Żebym wiedział.
  • Żebyś wiedział …
  • No coś się stanie ze mną !
  • To w tym roku jeszcze ? – pytam niepewnie.
  • Ja jestem za głupi.
  • Myślisz, że Einstein by wiedział ? Też by nie wiedział, bo nie znał przyszłości.
  • Ty ją znasz, ale nie wiesz kiedy.
  • Ty wiesz, że to się stanie i jest nieuchronne.
  • ……….
  • Ty nie rozumiesz ! Ten samochód to część mnie ! Zawsze wszędzie razem. Dlaczego zabierają mi auto ! – nie wytrzymał po chwili ciszy.
  • Napisz pismo do Nieba z uwagami, może przeczytam.
  • ………. – zaczynam się śmiać.
  • To czym będę teraz jeździł ?
  • A może nie będziesz musiał jeździć ?
  • ?!!! – oczywiście nastawiłam uszy wysoko, bo to ciekawe.
  • Żal mi, wszystko się kończy.
  • Kończy i zaczyna coś nowego.

Znaki nieubłaganie nadchodzących chwil.

27. 05. 21 r. Warszawa.

Jedziemy do Szczecina i rozmawiamy.

  • Ojcze, powiedzmy sobie szczerze, ale tak szczerze. W tym roku się nie zdarzą „ręce”, prawda ?
  • Powiedzmy sobie szczerze, guzik wiesz.
  • ……… – roześmiałam się ze szczęścia. Kilka bezcennych słów po kilku godzinach jazdy w ciszy.
  • Tak szybko chcesz się go pozbyć ?
  • Już nie będziesz miała z nim kontaktu.
  • Jak to nie ?!
  • Już nie będzie taki szalony jak jest.

Choć Ojciec ciągle mnie upomina, aby nie bawić się datami, to jednak daty są ważne. Wczoraj próbowałam odkryć, czy istnieje jakiś schemat czasowy między wizją a realizacją wizji. Schematu oczywiście nie odgadłam, ale odkryłam przy okazji ciekawą rzecz.

Pierwszą wizję z drzwiami miałam 20. 09. 2020 r.

20. 09. 20 r. Warszawa. Wracamy do W-wy. Nad ranem miałam ciekawą wizję, która nie daje mi spokoju … Jestem w jakimś obcym mi mieszkaniu, jest kilka osób, których nie znam. Na coś wszyscy czekamy, ale nie wiem na co. Pytam się kogoś kto stoi obok … To gdzie jest ten mesjasz ? A tu ! I ten ktoś pokazuje mi ręką drzwi na końcu krótkiego korytarza. Drzwi do pokoju. Jasne drzwi. Rozumiem tym samym, że to za tymi drzwiami w pokoju jest mesjasz. I pomyślałam wtedy … Czyli już jest … http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/03/20/polaczysz-sie-ze-swoim-ja-i-spelni-sie-wszystko/

20. 09. 20 r. to szczególne święto w Izrealu; Rosz ha-Szana celebruje się przez dwa dni. W państwie Izrael są to dni wolne od pracy. W roku bieżącym 2020, 5781 według kalendarza mojżeszowego, rozpoczynają się one w godzinach wieczornych w piątek 18 września i trwają do wieczora w niedzielę 20 września. https://www.polskieradio.pl/377/7416/Artykul/2584690,Rosz-haSzana-Zydzi-swietuja-Nowy-Rok

Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że według rabina Glazersona i jego obliczeń kodu biblijnego wynika, że z początkiem roku żydowskiego 5781 nadchodzi ostatni termin na przyjście Mesjasza.



30. 05. 21 r. Warszawa.

W piątek, dwa dni temu doszło do pewnej sytuacji, która nas zastanowiła. Piotr pojechał z Krysią na cmentarz, by „odwiedzić” Edzia. Cmentarz ma szerokie wewnętrzne uliczki, które pozwalają na wjazd samochodem. Oczywiście nie każdy wjechać może, trzeba mieć abonament, który do tego uprawnia. A ponieważ Krysia taki abonament posiada, więc Piotr spokojnie pozwolenie na wjazd otrzymał.

Dojechali niemal do samego grobu. Zrobili porządki, pomodlili się i chcieli wracać. Piotr odpalił auto, przejechał kilka metrów, gdy nagle cała kontrolka  rozpaliła się na czerwono i auto stanęło w miejscu. Nastał jego gwałtowny koniec. I wtedy głośno rozbrzmiał marsz żałobny. Piotr pomyślał, że to dziwne, ale ponieważ w pobliżu odbywał się pogrzeb, więc w sumie nic dziwnego w tym nie było. Próbował jeszcze samochód reanimować, ale nie było innego wyjścia jak zamówić lawetę. Kiedy audi było wciągane na ciągnik, Piotr stał nieruchomo i patrzył w osłupieniu nie mogąc uwierzyć. Jego ukochane audi nie żyło. I w tym momencie marsz żałobny rozbrzmiał jeszcze raz. 

Kiedy mi o tym opowiadał, byłam już pewna, że dla Piotra to swoista symbolika zbliżającego się końca, ponieważ to auto, to część jego samego.

  • Auto się zepsuło na cmentarzu i jeszcze szła procesja żałobna … To jakiś znak ?
  • Wyraźniej nie można było.
  • Marsz żałobny, cmentarz … Rzadko kto tak ma.
  • O co tu pytać …
  • Ale Ojciec jest pomysłowy – myślę sobie w duchu.
  • Co czułaś ?
  • Że to ewidentny znak.
  • Samochodu, czy bytności tutaj ?
  • Zdecydowanie to drugie.
  • To są znaki nieubłaganie nadchodzących chwil.
  • Dużo mogłeś zrobić na tych rękach ?
  • ????!!!
  • Aaa….. Już wiem. W tej wizji jak cię Ojciec wziął rękoma, to się próbowałeś uwolnić, dosięgnąć ziemi, ale to nic dało, nie mogłeś nic zrobić.
  • Czyli to idzie nieuchronnie … Nawet klamka mi się rozsypała w ręku, gdy chciałem otworzyć drzwi … – Piotr nie może uwierzyć. Nie miała prawa się rozsypać, była solidna.
  • To znaczy, że to moje życie się kończy tutaj … W wizjach często pokazywano mi moje auto. Audi było synonimem mojego życia … – zamyślił się.
  • Przecież Ojciec ci powiedział …

- No właśnie, a twoje auto wytrzyma ? – pytam. 
- Wytrzyma do końca. 
- Końca mojego czy jego ? – Piotr zaciekawiony. 
- Końca właściwego. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/04/10/byl-czas-gdy-byl-czas-egzaminu-i-jest-czas-prawdy/
  • Ojciec ciągle mnie zaskakuje pomysłowością. Auto stanęło niedaleko grobu Edzia i ten marsz żałobny jak wciągali na lawetę … – Piotr wspomina.
  • Ojciec jest pomysłowy i wszechpotężny.
  • Może wszystko zrobić.
  • Ja się czuję jak pchła na małpce, taki jestem mały.
  • Jak ci się podobała akcja z cmentarzem ?
  • Warto zapisać i opisać.
  • Czyta się jak kryminał, tak zaplanowane.
  • Bardziej sugestywnie się nie da.
  • Myślicie dlaczego się zagapiłeś na autostradzie ?
  • Oooo  ! – a to ci niespodzianka.

CDN …

Nadejdzie Zbawiciel.

25. 06. 21 r. Warszawa.

Wieczorem.

  • Miałem ludzi u siebie w biurze, którzy wyszli dopiero parę minut po 15. Gadali i gadali, ciągle zerkałem na zegarek, czy zdążę. Kiedy tylko wyszli Ojciec mówi …
  • No ! Nareszcie czas dla Mnie.
  • ………. – uśmiecham się, fajnie tak mieć z Ojcem.

Czekałam na dalszą rozmowę, ale zadzwoniła córka. Była w wielkim żalu, ponieważ dzisiaj ostatecznie zrezygnowała z oferty pracy na Cyprze. Chciała tam jechać jeszcze raz i doskonale rozumiem, że można żałować, ale jej problemy z kręgosłupem są tak poważne i nieprzemijające, że bycie poza domem to prawdziwe ryzyko.

  • Ojciec mówi do ciebie …
  • Miałaś przygodę i to wystarczy.
  • Nowa przygoda cię czeka.
  • …….. – ale do niej jakby to nie docierało.
  • No widzisz … ? W sobotę otwierają się już kawiarnie, powoli można wracać do starych zwyczajów – próbuję ją jakoś pocieszyć.
  • Hmm…. Będziemy tak długo chodzić ? – Piotr pyta nagle.
  • Absolutnie nie.
  • Uuuuu …. – zmartwiliśmy się wszyscy.
  • Powiedz jej, czy będzie się czego bać.
  • Widziałaś to.
  • ???!!! – zaskoczył mnie teraz Ojciec. Ale moje wizje o wulkanie, rękach, 3 dni ciemności … To wszystko wskazuje na to, że lepiej być w domu.
  • Ooooo tak …. Będzie się czego bać. Jeśli byłoby jak widziałam, to byłoby coś !!! – kiwam głową w zadumie.
  • Nieważne jak, ważna jest reakcja ludzi.
  • Uuuuuu…. – znowu mnie zaskoczył Ojciec.
  • Wrzeszczeli w przerażeniu na cały głos … – … i teraz to mnie zmartwiło bardziej.

Jak ważne są szczegóły ! Tego ciągle się uczę. Nawet fakt, że krawiec był żydowski to też ważne. Jahwe !



26. 05. 21 r. Warszawa.

Jesteśmy na mszy porannej.

  • Gdyby nie ja, to byś nie przyszedł na mszę w tym tygodniu w ogóle ! – cicho mówię do Piotra.
  • A gdyby nie ja, to byś nie jechała autem do kościoła – zareagował natychmiast.
  • Gdyby nie My, to by was nie było.
  • …….. – roześmiałam się mimo, że kościół. Szach-mat.

Wieczorem.

Tuż przed Wielkanocą mieliśmy u siebie awarię elektryki. Trzeba było ściągnąć do domu fachowca. Nie znaliśmy osobiście nikogo, więc przeszukaliśmy internet. Elektryk, lat 35-40, sympatyczny, bardzo skromny, przyszedł do nas w ciągu godziny. Lokum w Warszawie mamy małe, więc nie mieliśmy gdzie się schować, aby on mógł działać w spokoju. Robił przy nas co miał robić, ale w pewnym momencie dostał telefon i zaczął rozmawiać. Siłą rzeczy wszystko słyszeliśmy. I tu zaskoczenie; umawiał się na drogę krzyżową. Nie wyglądał na takiego co się modli, więc zaczepiłam go rozmową i tak od słowa do słowa okazało się, że jest rycerzem Zakonu Józefa …

Oczywiście szybko znaleźliśmy wspólny język. Opowiedzieliśmy mu czym się zajmujemy zawodowo, opowiedzieliśmy o Bogu … Zadzwonił do Piotra jakiś czas później mówiąc, że nie może o tym spotkaniu zapomnieć. A dzisiaj był w firmie przynosząc Piotrowi namiar na klienta, który chciałby u nas złożyć zlecenie. Na koniec dał jeszcze pewne zdjęcie …

  • Gdy on mi to daje, słyszę wtedy Ojca … – opowiada Piotr. 
  • Powiedz, że ten obrazek kupujesz.
  • No to ja mu mówię, że zapłacę, ale on absolutnie się nie zgadza.
  • Powiedz mu, że to kupujesz i daj mu 500 złotych … Słyszę …
  • A ten znowu, że absolutnie się nie zgadza i był oburzony. No to ja mówię wtedy …
  • Mój szef jako i pana szef mówi mi właśnie, że mam panu zapłacić.
  • Jak to szef ?! Był kompletnie zaskoczony.
  • Słyszę Ojca, mówi, że mam panu dać …
  • . Prawie się rozpłakał … – … i oboje się wzruszyliśmy.

Co się okazało … Elektryk przyniósł nam zlecenie, a sam został bez środków do życia. Przeprowadził w jakimś budynku poważne przeglądy elektryczne i nie dostał za to wynagrodzenia.

  • Trzeba było mu pomóc, jest w trudnej sytuacji – mówi teraz Ojciec.
  • No właśnie, ponoć go ktoś oszukał.
  • Nie jeden.
  • Ech … Co za życie … – wzdycham.
  • Ojcze, tyle zła teraz wokół … Makabra …
  • Wskrzeszenie. W to wierz.
  • Nadejdzie Zbawiciel.
  • ???!!! … – oczy wytrzeszczyłam, tak było to niespodziewane. 
Wskrzeszenie. 
- Aaaa ! – rozdziawiam buzię szeroko. 
- Wskrzeszenie ? No tak słyszę. A o co chodzi ? 
Zaniemówiłam. Niedawno w kościele usłyszałam z ust dziecka(!), że zmartwychwstanie to przemiana. I to było jak objawienie. W jednym momencie zrozumiałam, że to odpowiedź, na którą czekałam. Zmartwychwstanie i wskrzeszenie to właściwie to samo, jedno i drugie dotyczy przemiany. 
- Wskrzeszenie, można powiedzieć w nawiasie odrodzenie. 
- Najważniejsze słowo dzisiejszego dnia, żebyś nie pytała o białego konia. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/09/05/nie-testuj-mnie/ 

Antychryst będzie wywyższony przez ludzi.

13. 05. 21 r. Warszawa.

Dzisiaj rano byliśmy na mszy. Gdy ksiądz przeczytał na głos …

16; 16 Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie».17 Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: «Co to znaczy, co nam mówi: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”; oraz: „Idę do Ojca?”» 18 Powiedzieli więc: «Co znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co mówi». 19 Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: «Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie?”

spojrzałam na Piotra wymownie i w tym samym momencie na cały głos rozbrzmiało  mocne uderzenie w konfesjonał, który stał za nami. Obejrzeliśmy się za siebie, konfesjonał był pusty. Jeszcze raz spojrzeliśmy się na siebie wymownie, słowa były zbędne.


Gizella https://www.youtube.com/watch?v=Syrk6cxeINw mówi o nadchodzącym antychryście.

  • Kiedy wszystko wyjdzie na jaw, boję się, że ludzie cię wezmą za antychrysta.
  • Antychryst będzie wywyższony przez ludzi, a właściwy (wybraniec) przez Ojca.
  • To jest różnica.
  • Wow …. – słowa zrobiły na mnie wrażenie.
  • A jak wezmą go jednak za Antychrysta ?
  • Zobacz, gdzie cię umiejscowiła !
  • A tyś od Nas !
  • Powinnaś za to odpokutować, Ja bym się obraził.

Wieczorem.

Siedzimy sobie i rozmawiamy …

  • Były takie korki w mieście, że w domu byłbym o 18,00, więc zacząłem jechać bokiem, po trasie autobusów i wtedy słyszę Maryję …
  • Też bym tak zrobiła.
  • No to ja wtedy na całego ! – śmieje się szczęśliwy.
  • W czasie jazdy miałem trochę czasu, to się pomodliłem. Parę razy dziękowałem Ojcu za ciebie …
  • Faktycznie dziękował. Sam słyszałem !
  • ………. – roześmiałam się.
  • Pytałem się Ojca co zrobić z firmą, ale nic z tego. Może ty coś poradzisz … Jaki biznes otworzyć jeszcze ?
  • Od Oli się nie dowiesz. Ona się zapadła.
  • Gdzie ?
  • W Nas.
  • Hmm … – nie przeczę, nie przeczę. Ja już do biznesu chyba się nie nadaję.


16. 05. 21 r. Warszawa.

Mimo niedzieli Piotr nie śpi od 5.00. Obudził mnie przejęty …

  • Usłyszałem w głowie wyraźnie biderman albo bidermajer. I tak trzy razy.
  • ……… – sięgam po telefon, nurkuję do internetu, ale jakaś głupota wychodzi, bo to styl w meblach, architekturze, więc nie sądzę, aby miało to dla nas znaczenie. Odkładam telefon i czekam na ciąg dalszy.
  • Zobaczyłem teraz tego aktora co gra Frodo i film katastroficzny.
  • Oooook – sięgam po telefon jeszcze raz i sprawdzam.

Frodo (z „Władca pierścienia”) to Elijah Wood, sprawdzam jego filmografię i faktycznie grał w filmie katastroficznym; Dzień Zagłady. Gdy zauważam, że postać grana przez niego miała nazwisko Biederman !!! … ciarki przechodzą mi po plecach. 

  • Powiedziano mi, że za (… data …) uderzy w Ziemię.
  • ????!!!!
  • Pokazali mi kawałek z tego filmu. Zobaczyłem mapę świata i zobaczyłem obszar Pacyfiku, tam chyba uderzy. Usłyszałem (… data …) …., ale teraz nie jestem pewny… W ogóle nie jestem pewny, może mi to gacek podpowiada ?! Usłyszałem …

  • … Możesz to zatrzymać.
  • Pokazali mi jakąś kobietę w siwych włosach, nie była stara, około 55 lat miała. To jakiś wizjoner, jasnowidzka. Mówiła do ludzi …
  • Jeden człowiek może to powstrzymać.
  • Widząc tych ludzi pomyślałem, że to idioci. Powinni Boga prosić. Pokazali mi potem jak to już leci. Uderzy zapewne między Kalifornią a Azją. Dużo ziemi się zapadnie pod wodę, wstrząsy ziemi będą, zaleje dużo kontynentu, w Europie też … – … był przestraszony.

Jego opowieść przypomniała mi słowa;

- Ostatnie podanie ręki. 
- A co z pozostałymi ? 
- Zabierzesz tych co chcą, a potem zamkniesz drzwi i zgasisz światło.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/05/17/ostatnie-podanie-reki/ 
- Zagłada przyjdzie z góry, ale zanim przyjdzie, będzie pomocna dłoń. 
-  A co z resztą ? 
- Dla pozostałych zgasimy światło. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/12/12/ostatni-raz-podaje-reke/
  • Mogę Ojca trochę popytać ? – szykuję się do analizy.
  • A któż ci zabroni ?
  • Co jest w tym widzeniu prawdą ?
  • Jak widziałaś oko Boga, to był fałsz, czy prawda ?
  • ……. – Piotr mrugnął do mnie porozumiewawczo. Już wiedziałam …
Pomoże ci Arab … i z uśmiechem puszcza do mnie figlarnie i porozumiewawczo oko. 


W lot łapię o co chodzi. Podświadomie czuję lęk przed Arabami, może z powodu nasłuchania się opowieści o ich okrucieństwie wobec kobiet. Zdenerwowałam się. Mówiąc pomoże zza mojego lewego ramienia wyłonił się młody mężczyzna, lat około 25-30. Zdziwiłam się, ponieważ był mnie tak blisko, jakby przyklejony, a jednak Go wcześniej nie widziałam. Jakim cudem był tak blisko, a nie wiedziałam ? Wyszedł zza pleców, ominął mnie i poszedł do przodu. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/02/28/dostarczymy-chleb/ 
  • Te chleby były początkiem naprawiania.
  • Świat się nie skończy. Zostanie część, będą wstrząsy, zapadnie się część kontynentów. Gdy się goliłem myślałem sobie … Trzeba ludziom pokazać jak wygląda piekło i wtedy ktoś mi przypomniał przypowieść o dwóch braciach, gdzie jeden poszedł do piekła i powiedział, że chciałby pokazać bratu. A ktoś mówi, że nawet jak pokaże to wcale się nie zmieni.
  • …….. – próbuję sobie przypomnieć o jaką to przypowieść chodzi, ale nic mi do głowy nie przychodzi.
  • Ojcze, ta katastrofa jest zapisana w AJ, ona musi się wydarzyć – stwierdzam właściwie fakt. 
  • I się wydarzy.
  • Ojcze, dlaczego podałeś dokładną datę ? To trochę …. podejrzane …
  • Mam taki kaprys.
  • W służbach anielskich trzeba cię zatrudnić – … za podejrzliwość.
  • To, że siedzimy na kawie nie znaczy, że mam ci wszystko mówić, żeby tradycji stało się zadość.
  • Widziałeś jak uderza ? – pytam Piotra. 
  • Nie, wiem tylko, że zostanie odkryta.



Dopisane 04. 09. 2021 r.

Rzeczywiście mam podaną konkretną datę, ale nie mam zamiaru jej dzisiaj odsłaniać. Jeśli jednak moje wizje się wypełnią, uwiarygadniając to co tutaj piszę, wtedy się głęboko nad tym zastanowię. To jest zbyt poważna informacja, aby szastać czyimś życiem.

Częścią życia są powodzenia i niepowodzenia.

24. 04. 21 r. Warszawa.

Siedzimy z kawą rano w parku przy Pałacu Ujazdowskich. Wokoło nikogo oprócz mężczyzny, który w oddali przechadzał się z psem. Piękny był to pies, dorodny, obserwowaliśmy go w milczeniu uważnie i z ciekawością. Cały czas nos miał blisko ziemi, może szukał tam czegoś, ale nagle stanął, odwrócił się i spojrzał prosto na nas. Wbił w nas swój psi wzrok. Dziwnie się poczułam …

  • Ciekawe … Patrzyłem na tego psa i mówię do siebie, że ma 10 lat. I słyszę zaraz w głowie; mam 13. Dziwne … – Piotr spojrzał na mnie zdezorientowany kuriozalnością tego zdarzenia.
  • !? – czyżby słyszał zwierzęta ?

To nie pierwsza taka sytuacja, kiedy mi opowiadał, że czasami wyłapuje „myśli” zwierzęcia, ale pierwsza, kiedy chyba byłam tego świadkiem. Już chciałam podejść do mężczyzny i spytać o wiek tego psa, ale dałam sobie spokój.


Chwilę później Piotr wpadł na pomysł, że kupi mieszkanie na kredyt. Zadzwonił do córki i zaczęli uzgadniać szczegóły. Bez ekscytacji sączyłam powoli swoją kawę czekając kiedy skończą.

  • Ojcze, czy dobrze, że planują ten zakup ?
  • Częścią życia są powodzenia i niepowodzenia.
  • Niech spróbują… te dwa cwaniaki.
  • Zobaczymy, czy wyjdzie na Moje.
  • … Na pewno … – myślę w duchu. Bo po Ojcowemu to ma mieć „nic”, a nie mieszkanie na kredyt.
  • Aaaa, czy syn zdąży przed wybuchem wulkanu ?
  • Tak.
  • (Ale) Czasem się nie baw.

Słucham dalej słowotoku Piotra co by to chciał jeszcze w życiu zrobić. Słucham i słucham …

  • Ojcze, a czego Ty byś chciał ….
  • A przecież wszystko masz … ? – dokończył za mnie.
  • Czego mogę chcieć, skoro obchodzicie corocznie święto Zmartwychwstania Mojego Syna.
  • To czego mogę Ja chcieć ?
  • …….. – zaniemówiłam. Wydawała mi się ta łamigłówka za trudna na teraz, postanowiłam ją zostawić na później.
  • Stworzyłem ludzi na Swoje podobieństwo.
  • Hmm …. Ojciec chciałby chyba, żeby człowiek był chociaż w jednym procencie taki jak Ojciec. Prawy, sprawiedliwy, mądry … – przyszło mi do głowy.

Na koniec dnia.

  • Jak tu schudnąć, Ojcze ?! Tylko nie mów proszę, żeby nie jeść – … bo i tak jem mało.
  • Ja też mam lekką nadwagę. To u nas rodzinne.

I jak tu nie kochać Ojca ponad wszystko … 



25. 04. 21 r. Warszawa.

  • Nad ranem widziałem 3 wulkany wybuchające we Włoszech i zapadający się „but”.

Tylko tyle, a może aż tyle przekazał dzisiaj mi Piotr. Italia ma wulkanów kilka https://pl.wikipedia.org/wiki/Wulkany_Włoch , trudno więc powiedzieć o które chodzi i czy ta wizja jest dosłowna, czy metaforyczna.


Co innego  zaintrygowało mnie bardziej … Słuchając …  https://youtu.be/7iG_dsJ8S48?t=547

przypomniałam sobie pewne przeżycie;

W swojej pracy stykałam się z wieloma ludźmi. Spotkałam raz kobietę, którą pamiętam do dzisiaj. Zwyczajna, normalna kobieta. Rozmawiając z nią w pewnej chwili zauważyłam, że jej oczy stały się całkowicie czarne i całkowicie zimne,. Ewidentnie było widać, że ktoś obcy patrzył na mnie przez jej oczy, jakby sobie je na chwilę wypożyczył. Zorientowałam się w sekundę, że patrzę w oczy samego diabła. Jego wzrok był zimny i pełen nienawiści. Odwróciłam głowę, żeby tego nie widzieć, ale ciarki przeszły przeze mnie i włosy stanęły dęba. Ogarnęło mnie ogromne poczucie zagrożenia. Nie wiedząc jak z tego wybrnąć udawałam, że nic się nie stało. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/06/01/stanie-sie-nagle-i-niespodziewanie/ 


26. 04. 21 r. Warszawa.

Piotr mimo poniedziałku przyszedł do domu wyjątkowo wcześniej. Zdążyliśmy oboje się pomodlić o 15.00 , a potem …

  • Wiesz co mi powiedział Ojciec ?
  • Pamiętasz, żeby o 15,00 oddać Mi chwałę, to ci Mały powiem …
  • W najbliższych dniach spodziewaj się istotnej zmiany w swoim życiu.
  • ???!!! Ahaaaa …. – rozdziawiam buzię szeroko.
  • Za 3 dni masz urodziny. Może to jest ta zmiana.
  • Ojcze, to ma znaczenie ? – Piotr pyta, bo na to nie wpadł.
  • Chyba takie, że stary koń jesteś.
  • Hmm … W najbliższych dniach ? – chcę już spytać kiedy, ale …
  • Ojcze, czas to Twoja domena … Ciekawe … Ale jak się nic nie stanie, to nie bądź rozczarowany – mówię spokojnie.
  • Akcja wirus złamała twoją wiarę.
  • Złamała ? – zaczynam nad tym myśleć.
  • Nadwyrężyła.
  • ……… – kiwam głową zamyślona, że to bardziej właściwe słowo. Stałam się niewątpliwie po prostu ostrożniejsza.
  • Ciekawe, czy dotyczy ciebie tylko, czy nas. Pamiętasz; święta i po świętach, wracasz do pracy, a tu niespodzianka ? Myśleliśmy, że to dotyczy ciebie – przypominam sobie.

Przygotowuję tekst na blog, dużo będzie o gacku.

- Ciesz się, ujawnił się. 
- Widzisz wroga. 
- Ty się ciesz. 
- Widzisz ilu ma piewców ? 
- Co trzeba zrobić ? 
- Czas, aby go strącić. 
- Ale daj mu się nasycić, zobaczysz ilu straci. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/04/27/patrz-ujawnil-sie/ 

Czytam Piotrowi na głos …

  • Diabeł wszystko słyszy – mówi po chwili.
  • Gacki są wszędzie.
  • Jak widziałaś otwierane drzwi (wrota), to nie po to, aby nie słyszeli.
  • ???!!!

Prawdziwe zaskoczenie … O tym doświadczeniu naprawdę już zapomniałam. Zapomniane, może nawet zbagatelizowane, a to jedno z najważniejszych jakie do tej pory miałam …

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/01/dziwne-rzeczy-beda-sie-dziac-kiedy-wszyscy-beda-spali/


27. 04. 21 r. Warszawa.

  • Dużo myślałem nad tym co Ojciec wczoraj powiedział. O tej zmianie. Ciekawe kiedy to … Może za miesiąc, rok …
  • W ciągu kilku dni to nie znaczy kilkunastu.
  • Nie bądź jak Ola.
  • No cóż. Kto z kim przystaje takim się staje.
  • No to nie wiem co to. Ale czuję, że to nie o pracę chodzi – Piotr westchnął. 



 

Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Rabin szedł do gazu i przeklinał Mnie …

16. 04. 21 r. Szczecin.

Ojciec do naszej córki …

  • Kiedyś odkryję ci twoje prawdziwe imię i pochodzenie.
  • Cieszę się, bo mi się tu nie podoba ! Ludzie tu są okropni ! 
  • ???!!! …  – wybałuszyliśmy aż oczy zaskoczeni jej bezpośredniością i szczerością. 
  • A Ja tak ich kocham …

Wstrzymaliśmy oddech. Wydawało nam się, że będzie to pogawędka „na luzie”, ale Ojciec nas zaskoczył.

  • Fajna chwila nastała, siedzimy w czwórkę …
  • Ale Mi się dostało od was, szczególnie od twojej mamy i taty za wirusa.
  • Eeeee … Byliśmy mocno rozżaleni – przyznaję też szczerze dalej zaskoczona.
  • Rabin szedł do gazu i przeklinał Mnie …
  • Hmm …  – zasłuchaliśmy się w te słowa, co mogą znaczyć w takiej chwili ?
  • Może to moja wina ? – Piotr niepewnie.
  • Może źle słyszałem z tym Covidem ?
  • Dobrze słyszałeś.

Rabin szedł do gazu i przeklinał MnieCzyli … Ten niby najbardziej wierzący zawiódł w najtrudniejszym momencie … To o nas oczywiście, ale czy u rabinów to możliwe ?

Leon Lipski; opowiadanie „Miasteczko”; “Brudna woda płynęła rynsztokiem, nawet na rynku. Poza tym śmierdziało uryną, zwłaszcza w dzień targowy, który wypadał w czwartek. W różne piątki Ola wychodziła niby tak i podpatrywała Żydów. Nie było ich dużo. Sklep Eichlera, kwas, Icek. Brakowało wielu do dziesięciu, aby można było się modlić. A przecież niekiedy się modlili. Kiwali się, mieli pretensję do Boga, krzyczeli, wyzywali nawet głośno. Napierali na Niego. Chcieli, już chcieli od Niego. Robili mu wymówki. To nie było to co w kościele. Były to gwałtowne ruchy, dawne pradawne, jak u zwierząt. Ruchy namiętne. Krzyczeli na Boga ostrym głosem. Upominali się o coś, nawet – może – grozili Mu. Taki był ton modlitwy.”

Jest takie powiedzenie; czuć się jak zbity pies. No to w tym momencie czuliśmy się jak dwa zbite psy … Zamilkliśmy … Z jednej strony wróciły dawne żale, a z drugiej nasza miłość do Ojca jest tak mocna …

  • Ale dlaczego ? – chcę zrozumieć.
  • Jak się czułaś, gdy niespodzianka nastała ? … zapowiedziana i zrealizowana.
  • Wspaniale …
  • Czy straciłaś wiarę we Mnie ?
  • Nie.
  • Czy przez to, że się zaraziłaś pandemią, nie modlisz się do Mnie ?
  • A może to próba ?
  • Hmm … Jeśli to próba, to mocna próba, zabolało – pomyślałam.
  • Nauka jest ważniejsza.
  • Modlisz się do Mnie o piętnastej.
  • To jest niezachwialność wiary, stałość.


17. 04. 21 r. Szczecin.

Piotr do fizycznej obecności Edzia już się przyzwyczaił, ale nad ranem zdarzyło się coś, co nie mogło być od Edzia.

  • O 5 rano miałem do pokoju … puk, puk … Ktoś zapukał do drzwi i słyszę …
  • Przepraszam, czy można, czy można ?
  • Ale o co chodzi ? Pytam na wszelki wypadek. Ale nikt nie odpowiedział. No to ja mówię …
  • To nie można, śpię. I przymknąłem oczy i wtedy jakbym dostał wizję. Widzę wysoką postać w białej szacie. To był mężczyzna, postawny, z brodą. Powiedział …
  • Przyjdę po ciebie.
  • Objął mnie za ramiona jak nauczyciel małego ucznia i jednocześnie patrzy się na ciebie.
  • . Hmm … Jak wyglądał ? – chcę wiedzieć więcej.
  • Wysoki, z brodą, czułem się przy Nim jak uczeń z pierwszej klasy.
  • To Jezus. Mówił, że cię przeprowadzi.
Jezus przyjdzie do ciebie, a mnie przeprowadzi – Piotr nagle. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/04/11/zlo-dobrem-zwyciezaj/ 


Wieczorem.

Znowu jesteśmy w czwórkę.

  • Czy na świecie więcej jest zła, czy dobra ? – pyta córka.
  • To chyba oczywiste.
  • Gdyby dobra, to by apokalipsy nie było – tłumaczę jej szybko.
  • To tak jest źle ? – pyta zmartwiona.
  • Ale będzie pięknie.
  • Pięknie … Ciekawe jak – myślę sobie w głowie.
  • Nie pamiętasz chlebków ? – odpowiada mi Ojciec.
  • Hmm … Ale chlebki to też wirus … i inne rzeczy – myślę sobie.
  • A Żydzi się nawrócą, jeśli nawet za szczepionki nie zapłacili ? – córka znowu. https://www.o2.pl/informacje/pfizer-wstrzymuje-dostawy-szczepionek-izrael-nie-zaplacil-6626185609370240a
  • Kiedy przyjdzie chleb, zapłacą za wszystko.

Wow …. Powiało grozą. 

I wtedy widzę Młodszego, który idzie w moim kierunku trzymając w rękach jeden chleb. Dziwię się, bo chleb jest bardzo duży. Moją uwagę przykuwa jeszcze coś. Przyglądam się uważniej, gdyż chleb ten ma dziwną formę. 
- Wygląda jak tablica dekalogu – myślę w duchu.
Młodszy kładzie go na inny chleb, identyczny, leżący obok. Każdy opakowany był w biały, czysty materiał. Mężczyzna wziął do ręki kolejny, chyba trzeci i zaczął go owijać w taki sposób, że pomyślałam... 
- Owija jak całun otula Jezusa - … pierwsze skojarzenie. 
I wtedy pomyślałam … Czy to nie czasami Bóg ? Przygotowuje chleb do wysyłki ? 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/02/28/dostarczymy-chleb/ 

Dekalog (Stary Testament) i całun (Nowy Testament) … tworzą całość. Prawa Ojca są ciągle aktualne, a droga do Boga wiedzie przez Jego Syna. Takim chlebem mamy się żywić. Wysyłając te chleby Ojciec chce przywrócić utracony porządek. Przypomni wszystkim, że jest i że jest Bogiem.

- Podczas egzorcyzmów Ojciec powiedział, że chleby zostały rozesłane. Zobaczyłem jak są rozmieszczone wokół ziemi. Czekają na sygnał … 
- Taaak ? Miałam się zająć logistyką, myślałam, że to książka ... - jestem zdziwiona.
Zaskakujące ... Może te chleby to wszystko razem ? Epidemia, katastrofy, wojna, książka... ? Chleb to dekalog. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/12/14/nieuchronnie-idziemy-do-finalu/

Wiesz co to równowaga ?

11. 04. 21 r. Warszawa.

  • Pytałem dzisiaj rano Ojca jak długo będę żył.
  • Nie wiem. To zależy od twojego odżywiania.
  • ……… – roześmiałam się.

Nie wiem w przypadku Ojca to najlepszy dowcip wszechświata. Ale z drugiej strony … Hmm … Wczoraj Piotr się zatruł małosolnymi ogórkami, co mu się nigdy nie zdarzało. Kłucie wątroby, kłucie serca, wszystko naraz … Najadłam się strachu i gdyby nie wizje, które są jednoznaczne mogłabym pomyśleć, że nastał już jego koniec.

  • Szkoda, że ja nie słyszę – wzdycham – Może gdybym słyszała, to bym tych ogórków ci nie podała.
  • Wiesz co to równowaga ?
  • Nie znasz siebie, nie miałabyś czasu dla nikogo.
  • Nie podjęłabyś na spotkaniu tematu o życiu.
  • Hmm … – to prawda.

Często jestem zamyślona Niebem. Zdarzyło się już raz, że wciskałam patelnię do pralki i dopiero, gdy nie mogła przejść zorientowałam się, że to nie piekarnik. Mnóstwo mam takich wpadek. Piotr wtedy łapie się za głowę przerażony i woła do Góry …

  • Ojcze ! Nie mogę jej zostawić, bo sobie nie da rady !!!

Taaa … Ojciec ma rację. Równowaga jest najważniejsza.

  • Ale ponoć mam słyszeć.
  • I widzieć.
  • Wow … A kiedy ?
  • Kiedy odejdę – odezwał się mocno Piotr.
  • Gdybym słyszała, to nie robiłabym takich błędów jak z tymi ogórkami.
  • To też nauka.
  • Hmm … – no tak, ale nigdy nie wiadomo co dobre, a co szkodliwe.
  • A jakie lato będzie w tym roku ? – chcę zmienić temat. 
  • Trudne. Pogoda będzie wariować i zdarzenia.
  • Ciekawe … – pomyślałam.
  • … Jestem tak zmęczony życiem, ale kiedy tylko o tym pomyślę, słyszę słowa; Oto jestem, ja pójdę. Ojciec ciągle mi to przypomina – mówi z żalem.

Piotr przerwał egzorcyzmy, wpadł do pokoju …

  • Ta niespodzianka to dla ciebie była ! To o ciebie chodziło ! Ty wracasz do pracy do tego kącika swojego.
- … Niedługo święta – zauważam. 
- Przyjdą święta, potem „święta i po świętach”, wracasz do pracy, a tu niespodzianka. 
- Ooooo … A co się będzie działo ? – pytam. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/07/30/wszystko-co-pokazane-bedzie-zrealizowane-1/ 

Kiedy to powiedział przypomniałam sobie, że rzeczywiście to działo się w pokoju, w którym pracuję i śpię. Moje miejsce pracy. Tymi słowami Piotr rozwiał moje wątpliwości już całkowicie. Jeszcze nie byłam pewna do końca, czy spotkanie było tą zapowiadaną niespodzianką właśnie z powodu tych słów; wracasz do pracy. To mi nie pasowało, bo z nas dwojga to przecież Piotr pracuje. A jednak … Dla Ojca moje pisanie to też praca. Praca dla Ojca.

  • Zobaczyłem jeszcze jak litery PIS nie rozpadają się, ale są wykute jakby z jednego metalu.
  • Czyli będą mocniejsze ?
  • Chyba tak, nie wiem co to znaczy. Wtedy litery rozjeżdżały się w różne strony, a teraz stanowiły monolit. Albo coś nowego powstanie, albo coś ich połączy.
  • Hmm …. – myślę, że to wielce prawdopodobne, bo gdzie pan Gowin mógłby pójść ?
  • I trzecia sprawa. Idzie wielki kataklizm !
  • …….. – ciarki mnie przeszły.
  • Zobaczyłem jak z nieba spuszczana jest dziwna substancja, ziemia zaczyna drgać na równiku, zacznie powstawać uskok. Dojdzie do wielkiego trzęsienia ziemi i to uruchomi Yellowstone. Widziałem jak cała Kalifornia, ten obszar obsuwa się do wody.

Piotr zaczął mówić coraz szybciej, aż postanowiłam po cichu włączyć dyktafon.

  • Widziałem dwa pierścienie wirujące wokół ziemi. Nie wiem co to znaczy. Jeden wiruje w tą, drugi w tamtą, ale … One są szerokości jakby kilku kilometrów i jakby się przesuwały. Ja tego nie rozumiem … Widziałem to. To się dzieje na środku ziemi na wysokości równika. Kręci się… Ja nie wiem co to jest, może uskok powstanie wielki ? Falę z tego widziałam, trzęsienie ziemi uruchomi Yellowstone. Opary z Yellowstone obejmą całe Stany i sporo Kanady, na Meksyk zejdą, nie wiem czemu do Europy nie dojdą. Nie rozumiem tego. Przecież kula ziemska się obraca … Te pierścienie mnie zaskoczyły. Wokół tych pierścieni zobaczyłem jak powstaną wzgórza. Być może to są uskoki dwa. Na całym równiku, wokół całej ziemi. Więc będzie kataklizm w skali olbrzymiej. Widziałem to dzisiaj. Z góry dopuszczany jest proszek, taka mgiełka schodzi. Na razie mało, później więcej. I to uruchomi trzęsienie ziemi. Duże trzęsienie ziemi w Stanach będzie … – powtarza zszokowany.
  • To by się zgadzało z moją wizją wybuchu wulkanu oglądanego jakby z drugiego kontynentu. Myśmy obserwowali z ludźmi jak ta lawa zalewa miasto na tej wyspie, ale do nas właściwie nie dotarła.
  • Nie widziałem, aby szła do Europy. Widziałem, że powstaną nowe góry na morzach.
  • A gdzie ?
  • Wokół całego świata.
  • A widziałeś coś z tą wojną ?
  • Z Ukrainą ?
  • Gacki wypieprzyłem, żeby nic nie było.
  • ……… – powiedział tak normalnie i zwyczajnie, że mnie tym rozśmieszył.
  • Czyli to jest pierwsza rzecz, druga rzecz to jest to co dzieje się z wulkanami. Z nieba idzie drobna mgiełka nie do spostrzeżenia. Widziałem to. Ona powoduje drganie planety. To mogę ci powiedzieć …

CDN … 




Dopisane 11. 08. 2021 r.

Albo coś nowego powstanie, albo coś ich połączy.” – to ciekawe jak jest to wizualnie przedstawiane. Z wiadomych względów bardzo nam zależy, aby prawica przy władzy pozostała i dlatego bardzo uważnie przyglądamy się rozwojowi wypadków w świecie polityki. Rzeczywiście, kiedy większość myślała, że koalicja się rozpadnie nieoczekiwanie doszło do ponownego porozumienia i podpisania nowego projektu. https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/8164421,polski-lad-zjednoczona-prawica-deklaracja.html To co dzieje się obecnie, jest również zaplanowane.