Zaufać nie znaczy czekać.

01. 04. 19 r. Warszawa.

Perspektywa nagłej zmiany mieszkania kompletnie nas zaskoczyła. Żadnych wizji, żadnych uprzedzających słów, zupełnie nic. Nic też dziwnego, że rozmawiamy głównie o mieszkaniu, jakby problemów było mało, to doszedł jeszcze jeden.

  • Czym się martwicie ? Tym czego nie ma ?
  • Zanim jabłko spadnie, musi dojrzeć.
  • Hmm…. – nie miałam siły nad tym zdaniem myśleć.
  • Wiesz co zobaczyłem ? Dwa anioły wzięły mnie pod rękę … – Piotr zdziwiony.
  • Czas zostawić Mały.
  • Dokąd mam iść ?
  • Chodź, chodź.
  • ……. – patrzę na Piotra z uwagą, ale nie chce mi się pytać. Kolejna zagadka.

Wieczorem.

  • Ojciec nad ranem powiedział.
  • Twoim zadaniem jest się modlić, po to żyjesz.
  • Dlatego pracę ci lekką dałem.
  • Wyobrażasz sobie ? Tak mi powiedział. Mam pracę lekką, a ledwo żyję.
  • No to co czekasz ? – dziwię się. Może jego praca jest i lekka, ale fizycznie. Na pewno jest mocno stresująca.

Piotr dosłownie zwlókł się z tapczanu i wolnym krokiem poszedł na egzorcyzmy. Przerwał w połowie, abym mogła coś zapisać.

  • Mówiłem modlitwę; „W godzinę śmierci wezwij mnie, abym z wszystkimi świętymi wielbił ciebie” i wtedy usłyszałem...
  • Mój Ojciec nie weźmie cię wedle tego jak się modlisz, lecz wedle tego jak ustanowił.
  • ……. – zapisałam szybko, aby nie zmienić ani jednego słowa. Ucieszyło mnie, że Jezus był tak blisko, tuż za ścianą.

Gdy Piotr wrócił z egzorcyzmów definitywnie…

  • Ale Jezus mi powiedział, co? Płakać mi się chciało.
  • Czy faktycznie nie ma innej drogi jak przez Ciebie Jezusie ? – pytam.
  • Ciebie to nie dotyczy.
  • …….
  • Ojcze, jesteś Wszechmogący, Wszechmocny.
  • To czym się martwisz ?
  • Ratowałem cię z każdej opresji do tej pory.
  • … Pokazał mi szpitale … – Piotr się rozrzewnił.
  • Miałeś jeszcze coś podczas modlitwy ? – pytam na wszelki wypadek, czy wszystko mi przekazał.
  • Nie, ale bardzo mocna modlitwa dzisiaj była.
  • Ale przerwałeś.
  • Sorry, bo ludzki jestem.
  • …….. – wznoszę oczy do góry…  „Sorry” ?! „Sorry” ?! Do Boga ?!!!
  • Wyzbyj się swojej ludzkości, bo wracasz do Domu.


Dopisane 14. 12. 2019 r.

Dzisiaj krótko, ale odpowiem na kilka aktualnych zagadnień.

  • To czym się martwisz ?

Dostałam piękny mail, który idealnie pasuje do rozmowy, więc już dzisiaj podam odpowiedź.

  • Ojcze, czy wszystkimi tak kierujesz jak nami ?
  • Gdybym wszystkimi kierował to bawiłbym się Sam ze Sobą.

Uśmiecham się. Piotr często w przypływie żałości, że na swoje życie nie ma żadnego wpływu mówi, że Bóg się nim „bawi”, co prawdą oczywiście nie jest. Piotr tylko realizuje plan, który został zapisany i zapieczętowany wieki temu. Trudno, żeby Ojciec pozwolił na samodzielność działania komuś, kto ma plan zrealizować. Znając Piotra i dając mu pełną swobodę działania z tego planu zapewne nic by nie wyszło. Gdyby faktycznie Ojciec każdym by tak kierował jak nami, to można byłoby to porównać do gry w szachy z samym sobą. 

  • Jednostki są dla większości.
  • …. Ojciec pokazał drogę prostą i pokręconą…
  • Nawet gacki do pomocy wysyłają swoich, choć to walka nierówna.
  • Ojcze, czy chcesz, aby każdy się podporządkował Twojej woli ?
  • Tak, od każdego chcę, każdego jak ogarniesz ich wzrokiem, a nawet więcej.
  • Nawet tych, których nie ogarniasz.
  • Hmm… To w takim razie człowiek powinien poddać się Twojej woli i po prostu czekać, niech się dzieje ?
  • Zaufać nie znaczy czekać.
  • Ufać i działać.

Przeczytałam ten fragment Piotrowi bardzo wolno, w miarę czytania otwierał szeroko oczy.

  • Wiesz co zobaczyłem ? Planetę, na której są bardzo wysokie istoty, podobni do ludzi… Bardzo życzliwi, uśmiechnięci, z 3 metry mają… Mają łyse głowy, oni się ciągle modlą… Nie ma tam nienawiści, zazdrości, tylko miłość… Chyba mamy iść w tym kierunku, tak mi się teraz wydaje… – Piotr zaskoczony oglądanym widokiem.
  • Ale co to właściwie znaczy ?
  • Modląc jednoczymy się z Bogiem.
  • Ale czy zjednoczymy się całkowicie ?
  • Jednoczymy się energią zachowując własną.
  • Tutaj to raczej niemożliwe – Piotr sceptyczny.
  • Jak możesz dojść do celu, kiedy bez przerwy ciebie widzę, a ty leżysz w łóżku ?
  • Jakie stąd nauki ?
  • Tutaj jest bardzo trudna droga i kuszenie przez diabła.
  • …….. – kręcę głową z niedowierzaniem. Kilka dni temu słuchałam; https://www.youtube.com/watch?v=JnWH4zFDwlk
  • Niektórzy sądzą, że tacy jak z tej planety przylatują tutaj do ludzi.
  • Chcesz powiedzieć, że przylatują na zakupy ?
  • …… – roześmiałam się. I nie wiem, czy to prawda, czy nie, ale najwyraźniej dla Ojca to nie jest ciekawy temat do rozmowy.

Pytanie dotyczące;

https://www.youtube.com/watch?v=w5LmYY1SbMg&feature=youtu.be&list=TLPQMTMxMjIwMTk2xzZRglyWxA

Od wielu miesięcy śledzę wydarzenia w Izraelu i mogę śmiało powiedzieć, że świat rabinistyczny jest postawiony w stan gotowości w oczekiwaniu na Mesjasza. Znaków wypatrują wszędzie. Sporządzono nawet listę najważniejszych . https://www.breakingisraelnews.com/137723/top-10-signs-of-redemption-this-year/

1. Wiele źródeł żydowskich wskazuje na impas wyborczy Izraela jako bramę dla Mesjasza; w zeszłym roku zwołano przedterminowe wybory, a po zakończeniu głosowania nie powstał żaden rząd. Było to bezprecedensowe, ale jeszcze bardziej zaskakujące było, gdy druga tura wyborów odbyła się w zeszłym tygodniu i również zakończyła się impasem. Dokładnie według proroctw przewidujących, że stanie się to zwiastunem Mesjasza. p.s. w lutym dojdzie do III tury i ostatecznej tury wyborów, ponieważ rządu do dzisiaj nie ma.

2. Udział Jemenu w ataku na Arabię Saudyjską wypełnia proroctwo Goga i Magoga Izajasza.

3. Uniwersalna modlitwa, nieżydowska ofiara na Górze Oliwnej, aby anulować Wojnę Goga i Magoga.

4. Spalanie jałówki odbywa się w ramach przygotowań do trzeciej świątyni; poczyniono duży krok w kierunku przywrócenia nabożeństwa w świątyni: po intensywnym przestudiowaniu praktycznych szczegółów, jałówka, choć nie czerwona, została spalona w sposób, który umożliwi oczyszczenie narodu żydowskiego.

5. Lisy pojawiają się na Wzgórzu Świątynnym w czasie, aby wypełnić wiersz w Lamentacjach Przeczytać Dziewiąty z AV. Podczas dziewięciodniowego okresu wyrzeczeń, którego kulminacją jest dziewiąty AV, kiedy Żydzi czytają Księgę lamentacji, która zawiera werset o lisach na Wzgórzu Świątynnym.

6. Niedawna fala czterech plag biblijnych i wiele osób zastanawia się, czy pozostałe sześć zaraz nadejdzie, ponieważ zgodnie z tradycją żydowską wszystkie plagi, które nawiedziły Egipt, pojawią się ponownie przed ostatecznym odkupieniem.

7. Ujawniona wizja Ezechiela na koniec dni: Morze Martwe ożywa.

8. Wąż wijący się spod kamieni w Ścianie Płaczu w poszukiwaniu posiłku przyniósł ze sobą przesłanie prosto z żydowskich nauk mistycznych; łącząc archetypowego wroga człowieka z Najwyższym Kapłanem w Świątyni, a także być może służąc jako zwiastun Mesjasza.

9. Arabia Saudyjska, Mekka, została ostatnio zalana przez chmary szarańczy, świerszczy i karaluchów.

10. Powstający Sanhedryn wydał 70 narodom oświadczenie. Ceremonia obejmowała poświęcenie kamiennego ołtarza przygotowanego do odbudowania Trzeciej Świątyni. Deklaracja miała na celu zaproszenie narodów do uczestnictwa w Świątyni i do otrzymania jej błogosławieństw.

Lista nie obejmuje Donalda Trumpa, ale tylko dlatego, że lista dotyczy 2019 roku, a konkretniej 5779 roku (kalendarz hebrajski). Najważniejsze znaki, jak dla mnie, to rola Trumpa w odbudowaniu III świątyni i numer 1 z tej listy; brak izraelskiego rządu. Obydwa wydarzenia są zakodowane w Biblii, Rabin Glazerson dość często porusza te wątki w swoich YT-lekcjach. Rabin ostrzega jednak jednoznacznie; „Zdecydowanie Trump nie jest Moshiach”. https://www.breakingisraelnews.com/99167/messianic-trump-cyrus-connection-revealed-hebrew-numerology-bible-codes/#cW09CxfbbHEcR5Q7.99

Hebrajczycy bardzo chcą mieć „swojego” Mesjasza, który wypełni proroctwa o powszechnym pokoju, odbudowie świątyni, ponownym połączeniu Izraelitów i przywróceniu Izraela całemu światu. „W przyszłości ziemia Izraela rozprzestrzeni się [i obejmie] wszystkie ziemie [ziemi]. Cały Wzgórze Świątynne stanie się Świętym Świętych, całe Jeruzalem stanie się Wzgórzem Świątynnym, cały Izrael stanie się Jeruzalem, a cały świat stanie się Izraelem ”. To jedno z hebrajskich proroctw.

I zdaje się, że powielają ten sam błąd, co dwa tysiące lat temu. Kiedy Chrystus powiedział; „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo» przyjęli to dosłownie. I choć nie wzniósł świątyni no nowo w 3 dni, to przecież słowa spełniły się w 100 procentach. Zmartwychwstając trzeciego dnia zmienił wszystko.

Podobnie będzie teraz. „W przyszłości ziemia Izraela rozprzestrzeni się [i obejmie] wszystkie ziemie” nie znaczy podbój militarny świata, czy prowadzenie wojen w celu wiecznego ustalenia pokoju.

Rabin Icchak Batzri, znany kabalista z Jerozolimy, wyjaśnił tę przepowiednię; „To proroctwo może być łatwo zrozumiane jako rasistowskie, tak jakby Żydzi mieli podbić świat. Ale w rzeczywistości jest odwrotnie. Świat stanie się jednym, zjednoczonym. Żydzi i nie-Żydzi połączą się, aby służyć Bogu, i w przeciwieństwie do tego, co wydarzyło się w historii, nie-Żydzi pomogą Izraelowi służyć Bogu. 

Proszę zwrócić uwagę na ten film.

https://www.youtube.com/watch?v=Fcd3scW6lDM&feature=youtu.be

„Wolimy wrócić do Auschwitz niż zmienić naszą religię…” tak mówi lider Sanhedrynu. 

Fragment rozmowy z lipca tego roku. Ojciec ma coś zaplanowane, wydarzenie lub cykl wydarzeń, które …

  • Wiesz jaki będzie szok dla tych, którzy się rozglądają po Hajfie, Hebronie, Jerozolimie, Telawiwie ?
  • Wiesz jaki to będzie wstrząs, że z kraju, którego nienawidzą ?
  • I znowu rewolucja w głowie…
  • To nie może być !

Sanhedryn dosłownie mierzy już wielkość Nowego Jeruzalem, ale to znowu błąd. Nowe Jeruzalem to Niebo. Apokalipsa Jana to symboliczny majstersztyk. Zrozumieć Apokalipsę to zrozumieć wszystko. 

To co Ewa straciła, wszystko zostało podniesione.

23. 03. 19 r. Szczecin.

Będąc w Szczecinie nadrabiamy rodzinne zaległości, to znaczy pojechaliśmy na wielkie zakupy. Wyszliśmy objuczeni do granic przyzwoitości, a i tak reszta rodziny gdzieś rozpierzchła się po innych sklepach. Siedzieliśmy w aucie i czekaliśmy. Nie sądziłam, że w takiej chwili porozmawiamy …

  • Ojciec mówi…
  • Przy waszym stole wiele osób się wykarmi. I ci co jedzą i ci co sprzedali.
  • ……. – kiwam głową uśmiechając się. Czysta prawda.
  • Dajesz nadzieję ludziom, a tego się nie da przeliczyć.
  • Dajesz bezpieczeństwo.
  • Dlatego będą płakać kiedy odejdziesz.
  • ……. – uśmiech zszedł mi z twarzy.
  • A dla mnie Ojcze masz jakieś wskazówki ?
  • Ty wiesz co masz robić, aż do samego końca, bo Ja smaruję twój chleb – … czyli mnie karmi.
  • Rozwiń Mały skrzydła.
  • Wiatr cię zabierze na tę wyspę, odpoczniesz tam.
  • Hmm… Byłem zmęczony wczoraj, nie modliłem się, zasnąłem znowu o 21 i to w ciuchach.
  • Chrystus się pomodlił za ciebie.
  • …….
  • A ty co byś chciał ?
  • Nooo… wrócić do Ciebie.
  • Faktycznie, jesteś uzależniony ode Mnie.
  • Jakby nie było musisz Mnie słuchać.
  • No muszę. Możesz zrobić ze Mną wszystko.
  • A ty nie lubisz Mnie słuchać Mały.
  • Ciebie uwielbiam.

i tak sobie rozmawiali. Cudownie było to słuchać.


Przypomniałam Piotrowi rozmowę, którą opisałam właśnie na blogu;

- Czy kiedykolwiek was zostawiłem ? 
- Zapamiętaj sobie raz na zawsze, że najlepszą polisą jestem Ja i nie ma lepszego ubezpieczyciela. 
- Ja przynajmniej takiego nie widzę. 
- Jestem też w 100% wypłacalny. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/03/21/nieustajaco-jestem-przy-was/ 
  • Jestem naprawdę beznadziejny. W tej wizji z wyspą nie dałem Ojcu plecaka, znowu nie zaufałem i wolałem po swojemu… Dlatego odpłynął beze mnie… Teraz rozumiem… On dopłynął do domu, a ja musiałem na jakąś wyspę… – o mało się nie rozpłakał.
  • Ale jestem do niczego. Znowu zawiodłem.

24. 03. 19 r. Warszawa.

Wracamy do siebie.

  • Tak mnie męczył ten plecak z wizji, że dzisiaj rano poprosiłem Ojca, aby go jednak wziął ode mnie. Zobaczyłem w wizji jak trzymam go w rękach, a po chwili zniknął. Ojciec powiedział wtedy…
  • Czekam na ciebie, od bardzo wielu lat.
  • …….. – wzruszyłam się.
  • Oddałem plecak, a pieniądze rozdysponuję.
  • Tego od ciebie oczekiwałem od początku.
  • Tym Mnie kupiłeś.
  • Radość we Mnie jest wielka.
  • Obiecałem i się zdeklarowałem.
  • Hmm… Ciekawe na jak długo … – pomyślałam.
  • Ojcze, jesteś zadowolony, że wracamy ? – podpytuję.
  • Wracasz do pracy.

I to jest przykład niebiańskiej gry słów. Ojciec nie miał oczywiście na myśli pracy jako takiej, ale pracy jako egzorcyzmy. Piotr przez weekend właściwie się nie modlił, pół dnia dawał wszystkim siebie, a drugie pół przesypiał wykończony.

  • Jestem szalony, lubię się wygłupiać, a Bóg jest taki jak ja.
  • No nie aż tak.
  • ……. – roześmialiśmy się.
  • Czy rzeczywiście anioły obcowały z kobietami i dlatego upadły ? – przyszło mi nagle do głowy.
  • Bardzo wielu.
  • ????? – gały wytrzeszczyłam. A już myślałam, że to jedynie legenda.
  • Ale… Jak to ?! – no bo jak to technicznie miałoby wyglądać ?
  • Duchem.
  • A teraz nie robią ?
  • Nie odważyliby się.
  • Dlatego upadają takie ?
  • Myślisz, że praca aniołów nie jest oceniania ?
  • Czyli te słowa z Biblii są prawdzie, ale ludzie nie rozumieją jak to działa.
  • To jest jedna z form upadłych, przede wszystkim przeciwstawili się Ojcu.
  • Niesamowite…

Jedziemy przez chwilę w ciszy.

  • Jak ułożyć w AJ chronologię ?
  • Idź drogą Żydów. Zacznij od 5779.

Chodzi o rabina Glazersona, który ciągle podkreśla znaczenia roku 5779, czyli naszego 2019.

  • Ojcze ! Ty stworzyłeś wszystko z pamięcią historyczną, żeby ludzie kopali, szukali ? – Piotr się wyrwał z letargu.
  • Powiem ci jak wpadniesz.
  • Ojciec tak to ułożył, żebyśmy mieli co wykopywać, co badać, archeolodzy żeby mieli zajęcie… – tłumaczy mi na wszelki wypadek.
  • Czy liczenie od roku 2019 nie jest błędne ? Odrzucanie całej historii Żydów, czyli działania Boga nie jest błędem ?
  • Na pewno nie jest to błąd.
  • To kolejne skonfliktowanie dwóch narodów, a to jedna rodzina.
  • Czy będziemy liczyć od narodzin Chrystusa, czy od początku, czy to coś zmieni ?
  • Jego śmierć ma inne znaczenie niż liczenie na nowo czasu.
  • Jego śmierć dało podniesienie człowieka.
  • Dla Żydów nic się nie stało, dla chrześcijan to świętość.
  • Na pewno nastąpiło podniesienie człowieka z piekła.
  • To co Ewa straciła, wszystko zostało podniesione.
  • Czy to, że jedni wierzą, a jedni nie wierzą znaczy, że się nie zdarzyło ?
  • Ojcze powiedziałeś, że Żydzi i chrześcijanie to jedna rodzina, a …
  • Wszyscy ludzie.
  • ……. – nie dokończyłam pytania. Chciałam tam wcisnąć, czy do tej rodziny doliczyć muzułmanów i buddystów, ale najwidoczniej Ojciec wiedział co chcę wcisnąć.

Zapadła cisza. Kombinowałam o co tu spytać jeszcze.

  • Widziałeś drewniane drabiny w piekle. Widziałeś piekło w ten sposób, że jest wielopoziomowe, a między poziomami drabiny. Ojcze, są tam drabiny faktycznie ?
  • Skoro widział to są.
  • Jakub też widział drabinę, ale do Nieba …
  • Dla niego jest, skoro widział.

No i nie pogadasz… Nie wiem już w końcu, może są, może nie ma, a może te drabiny to tylko symbolika … Wolę osobiście nie się przekonywać.


Ciszę co rusz przerywał telefon od człowieka, który prosił Piotra o pomoc. Piotr poznał go kiedyś jadąc pociągiem, dał mu swój numer telefonu na wypadek problemów i teraz właśnie ten człowiek ma problem. Problem taki, że mieszka na Śląsku, grozi mu dyscyplinarne zwolnienie i szuka na wszelki wypadek nowej pracy. Możliwości Piotra w tym przypadku są żadne. Widząc, że dzwoni przestał w końcu odbierać telefon, ponieważ nie miał mu nic do przekazania.

  • Pomóż mu Ojcze – mówi widząc, że dzwoni po raz kolejny.
  • Znowu prosisz o kogoś, kogo nie znasz ?
  • No pomóż mu…
  • A będziesz się modlił więcej ?
  • Będę.
  • A będziesz się cieszył ?
  • Będę się cieszył.
  • Mamy umowę ?
  • Mamy, ale pomóż mu.
  • Ja swoich zobowiązań nigdy nie łamię, ale moje zobowiązania są uwarunkowane.
  • Ooook.
  • Przydają ci się znajomości ze Mną ?
  • Tak, są najważniejsze na świecie. Ale wiesz, że on ma problemy ?
  • Sądzisz, że nie widzę ?

Uśmiałam się do łez.



Dopisane 06. 12. 2019 r.

  • Idź drogą żydów. Zacznij od 5779to była dobra wskazówka. Wyjaśnię dlaczego, ponieważ w tym roku doszło do wydarzenia, które zostało wymienione w AJ. I to pozwoliło na ułożenie chronologii innych zdarzeń i umiejscowienie w czasie.

  • Znowu prosisz o kogoś, kogo nie znasz ? zwolnienie dyscyplinarne miało swoje solidne podstawy, jak się okazało. Sprawa jednak zakończyła się pozytywnie, ponieważ ta osoba nie została zwolniona, ale przeniesiona na inne stanowisko.

Mam na imię Jahwe.

13. 03. 19 r. Warszawa.

Od trzech dni trzyma mnie migrena, faszeruję się tabletkami, abym mogła chociaż pisać. Piotr też w kiepskim stanie, serce boli go coraz bardziej, głowa coraz częściej, stawy… Może bierze na siebie energie wszystkich tych, za których robi egzorcyzmy? Już sama nie wiem. 

  • Wczoraj zasnąłem dopiero o 4 nad ranem i zaspałem do kościoła. Mówię do Ojca…
  • Wybacz, ale dzisiaj nie idę do kościoła, nie mam siły.
  • Śpij, tu cię wysłucham.
  • Ale nie mam siły też rozmawiać z Tobą.
  • Śpij, później cię wysłucham.
  • …. – roześmiałam się cicho, bo głowa mi pulsuje od rana.
  • Boli cię głowa… co ? Przedwiośnie męczy ?
  • ……. – alarm! Przedwiośnie ? Dosłownie, czy symbolicznie ?
  • Oj boli, Ojcze… – prawie się rozpłakałam.
  • Wszystko okupione jest, a wiesz dlaczego ?
  • Ty też płacisz za wielu ludzi, ale za to nie błądzisz.
  • Ty wiesz od początku jak wygląda abecadło, ty po prostu wiesz.
  • Wiesz kiedy cię nie będzie bolało ?
  • Kiedy będziesz działała po omacku.
  • A dlaczego Ojcze nie powiesz mi tego bezpośrednio ?
  • Bo tak wygląda Moja rozmowa z Olą.
  • ……. – czyli zawsze za pośrednictwem Piotra.
  • Miałem wizję.
  • Stoję na wysokim klifie z jakimś mężczyzną. Jest szczupły, ma długie siwe włosy. Pod nogami widzimy morze, a w oddali widzimy ląd. Wiem, że mamy dopłynąć do tego lądu. Mam na plecach plecak. Stoimy obok siebie, nasze ręce, moja prawa i jego lewa są połączone taką energetyczną obrożą. Ona nas trzyma razem. Mężczyzna mówi;
  • Skaczemy.
  • Płyniemy, on kraulem szybko, ja żabką powoli. Mam coraz mniej siły i wtedy On mówi;
  • Daj mi plecak, bo będzie ci ciężko.
  • Nie dam, bo to moje rzeczy, dam radę.
  • Płyniemy, ale ten ląd przeciwległy jakby się oddalał. Mi się nie spieszy, a ten facet już jest daleko przede mną. Straciłem nim zainteresowanie. Zaczynam słabnąć, zaczynam myśleć, że jednak nie dam rady dopłynąć, bo mam serce za słabe. Odwracam w lewo głowę, a tu wyspa. Wyrosła spod wody nie wiadomo kiedy,. Miała przepiękny jasny piasek, wylądowałem na tym piasku i zobaczyłam dwie kolumny jak te greckie. Wszedłem w głąb wyspy i zobaczyłem, że to nie wyspa, a większy ląd. Miałem wrażenie później, że ten ląd mi po prostu przybliżyli. I wtedy się obudziłem.

  • Hmm… Ten mężczyzna to oczywiście Ojciec. Razem pokonujecie drogę. A plecak… Hmm… To twoje sprawy, czyli firma, ludzie, rodzina, egzorcyzmy, wszystko… Tylko, że Ojciec chciał ci pomóc, odciążyć, a ty jak zwykle po swojemu – zaczynam się śmiać.
  • Ojciec mówi teraz, że ta wyspa to kolejna droga.
  • Daję ci ludzi do prowadzenia, tak jak Ja cię prowadzę.

Wieczorem.

Kilka godzin później dostałam maila od osoby, która prosiła o pomoc w sprawie nawiedzonego domu. Zawahałam się, czy mówić o tym Piotrowi. Ojciec był bardziej stanowczy.

  • Chcesz, żeby utonął ?
  • Ja mu wrzucam, ty mu wrzucasz.

Ojciec odniósł się do dzisiejszej wizji. Plecak Piotra jest już zbyt ciężki, aby mógł pływać szybko i swobodnie. Sam nie da rady, albo pomoże mu Ojciec albo utonie.


14. 03. 19 r. Warszawa.

Dzisiaj wszyscy są w formie do rozmów. Zaczynam więc z „grubej rury”.

  • Ciekawe jak właściwie Ojciec ma na imię.
  • Mam na imię Jahwe.
  • Ale masz Ojcze wiele mion.
  • Zgadza się.
  • Dlaczego tak ?
  • Dla wielu światów.
  • Wow … A więc nie jesteśmy jedynym światem !
  • Jak Ty to Ojcze wszystko ogarniasz ? – Piotr się dziwi. 
  • Jakoś Mi się udaje.
  • …….. – roześmialiśmy się
  • Ojciec kazał mi więcej się modlić, więcej różańca robić, ty też mogłabyś. 
  • Są rzeczy, których ty nie zrobisz, a on potrafi.
  • Tak i ona robi to co potrafi, a ty nie potrafisz.
  • Musisz wiedzieć, że bardzo dokładnie cię słucham i ty wiesz o tym.
  • ……. – wzruszyłam się.
  • On dwóch zdań nie sklei, a ty robisz to pięknie.
  • … Ojciec cię pyta …
  • Jeśli dostaniesz bezpieczeństwo i zabezpieczenie dla ciebie i twojej rodziny to co zrobisz z firmą ?
  • ……. – przeraziłam się w tym momencie.

Zdałam sobie sprawę, że zaczynamy już mówić o konkretach, a nie wiem, czy jestem na to przygotowana. Kiedy nastąpi faza „kaptura” jedno jest pewne, wszystko co ziemskie będzie dla Piotra obce. Nie wyobrażam sobie też prowadzić firmę.

  • Oddaj ją tym ludziom, oddaj ją im.
  • Przepisz na nich tą firmę, będą ją prowadzić i ich rodziny będą zaangażowane.
  • ……. – … pierwszy raz się zdarzyło, aby tak dokładnie Ojciec powiedział co mamy zrobić.
  • Kiedy ?
  • Powiem.

Naprawdę się zdenerwowałam. Ręce zaczęły mi drżeć jak po zawale Piotra. Zaczyna być bardzo poważnie. Najciekawsze, że z firmą planowałam zrobić dokładnie to co powiedział Ojciec. Ze względu na pracowników i ich rodziny szkoda byłoby ją zamykać.

  • Czy ta wizja z wyspą jest częścią wizji o fali ? Też Piotr pływa, też wyspa…
  • To jest fala.
  • Wyrośnie niespodziewanie jak ta fala.

Musiałam się zatrzymać, zastanowić. W wizji o wielkiej fali, która ma zwiastować wielkie wydarzenia, fala pojawiła się nagle. Dosłownie nagle wyrosła na kilometr, co znaczy, że wydarzenia zaczną się nagle, niespodziewanie. W ostatniej wizji Piotr również pływa, ale sił ma coraz mniej. Do tego stopnia mniej, że nagle jako pomoc pojawiła się znikąd wyspa, aby mógł odpocząć. Albo ! To jest ciągle ta sama wyspa, ale została mu przysunięta co oznaczałoby, że wydarzenia zostaną przyspieszone. Dzisiejsza wizja jest jakby uzupełnieniem. 

  • Torbę chciałem zabrać, twoją rodzinę, ale nie chciałeś.
  • Ty nikomu nie wierzysz ! – kręcę głową. Ręce opadają.
  • Mówiłam, że to Ojciec ten mężczyzna.
  • Dobrze pływa – Piotr kiwa głową z uznaniem.
  • ……. – no naprawdę ręce opadają. Ja jedno, on drugie. 
  • Wyrośnie ci ta wyspa.
  • Hmm… Ta wyspa to Niebo ! Kolumny to symbol Nieba, wiele razy o tym pisałam… Ojciec cię chyba znowu do Nieba zabierze ! – jestem zdziwiona swoim odkryciem.

Wieczorem.

Siedzimy na naszej kanapie, gapimy się w TV i myślimy.

  • Ojciec nowi mi coś dziwnego teraz.
  • Nie mogę naprawić cię tu na dole, poza tym musi się wypełnić co jest napisane, a do czego nie dotarłaś.
  • ??? !!!! – otwieram oczy szeeeeroko. Tak mnie zaskoczyły te słowa, że nie zapisałam ich od razu.
  • A gdzie jest to zapisane ?
  • Jak ci pokażę to nie będzie challenge, gdzie to jest zapisane.
  • Zrób to szybko, spać spokojnie zaczniesz.

Włosy mi dęba stają, bo od kilku dni faktycznie trudno mi zasnąć. Myślę tylko o tym jak to będzie, kiedy to będzie i co to będzie. A apogeum miałam wczoraj.

  • Nie wiem gdzie szukać.
  • Znajdziesz to co oni mają (rabini), a nie wiedzą, że mają, zapomnieli.


Dopisane 30. 11. 2019 r.

musi się wypełnić co jest napisane, a do czego nie dotarłaś.

Prawdopodobnie ciągle chodzi o Apokalipsę Jana. Wtedy rzeczywiście nie dotarłam do pewnych informacji i rzeczywiście rabini jakby o Apokalipsie zapomnieli. Być może uważają ją za zbyt chrześcijańską, aby na niej bazować. Szkoda, bo skrywa w sobie niesamowite informacje. 


  • Ty wiesz od początku jak wygląda abecadło, ty po prostu wiesz – abecadło to według Ojca wiedzą związana  z zależnością miedzy Niebem a ziemią, znajomość zasad jak skonstruowany jest ten świat, że jest Niebo i Piekło, że nasze życie to animacja, że prawa Ojca są ważne, itd. 

A co byś powiedziała na to, że Ja jestem ?

02. 03. 19 r. Warszawa.

Piotr siedzi ciągle cały obolały.

  • Trzeba to przejść.
  • Wiesz po co boli ?
  • Żeby inni mogli przejść.

Życie osób mających bezpośredni kontakt z Niebem wbrew pozorom usłany różami nie jest. Pięknie uzasadnił to Chrystus rozmawiając z Alicją Lenczewską. 

+ Jeśli daję komuś łaski widoczne dla ludzi i budzące podziw i miłość, aby go chronić, muszę mu dawać także cierpienia.

…Aby go chronić… Obserwując Piotra i nawet siebie zauważam jak niesamowicie cienka jest granica między pokorą a pychą. Miliardy ludzi egzystuje na świecie, a ilu tak naprawdę Niebo słyszy i widzi ? Człowiek wyróżniony przez Boga spośród milionów prędzej czy później musi sobie zdawać sprawę, jeśli na tyle jest rozumny, że został po prostu wybrany. Ale wybrany nie znaczy lepszy. Bycie wybranym baaardzo podnosi własne ego i to jest też baaardzo niebezpieczne. Cierpienie skutecznie przywołuje do porządku i wydaje się niezbędne. Dla zachowania równowagi. Gdyby tak prześledzić życiorysy tych wszystkich, którzy słyszeli… Jak wiele było tam cierpienia. 

- Wybrany znaczy doświadczyć wszystkiego, cierpienia i wyniesienia – pokazał sinusoidę. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/09/17/wybrany-znaczy-doswiadczyc-wszystkiego-cierpienia-i-wyniesienia/

Cierpienie ma też inne znaczenie. Żeby inni mogli przejść.

Faustyna; Dz 1468 – Przez dłuższą chwilę odczułam cierpienia w rękach, nogach i boku. Wtem widziałam pewnego grzesznika, który korzystał z moich cierpień i zbliżył się do Pana. Wszystko dla dusz zgłodniałych, aby nie umarły z głodu.

  • Ojcze, bolało wczoraj mocno.
  • Dałeś sobie radę ?
  • Dałem.
  • Chciałbyś, żeby ona to niosła sama ?
  • No nieeee – powiedział powoli.
  • Nie po to ci dałem pieczęcie, żebyś nie chciał.
  • Mały, nie jest to takie ciężkie, żebyś nie wytrzymał.
  • Będziesz od niej wszystko czuł tak jak ona to czuje.
  • Ona dźwiga bardzo dużo.
  • Po to są te pieczęcie, żebyś ją zrozumiał.

Wieczorem.

Siedzimy przed TV, a Piotr mówi mi tylko o jednym. Co mam robić, kiedy go nie będzie. Na koniec odkrył…

  • Muszę cię jeszcze nauczyć walczyć o siebie.
  • Jeśli zdążysz.
  • Chwileczkę … – to „jeśli zdążysz” mnie zmroziło.
  • Zaczynam się naprawdę martwić. Przecież on wróci !
  • A co byś powiedziała na to, że Ja jestem ?
  • ……. – nie miałam nic do powiedzenia.

Po egzorcyzmach.

  • Podczas modlitwy Jezus pokazał mi dwa obrazy. Pierwszy jak w kościele gładziłem Go po twarzy w Kazimierzu Dolnym i ciebie jak całujesz jego nogę. A całujesz ?
  • …….. – zastygłam, bo całuję. Tam gdzie składam kwiaty. Za każdym razem, gdy kładę kwiat zastanawiam się, czy On to widzi.
  • Powiedział, że bardzo to lubi …
  • Ale kwiaty, czy że całuję … ? – pomyślałam.
  • Sama mogłabyś robić egzorcyzmy. Ja nie mam tyle już siły.
  • Przestań wrzucać pisarzowi co nie należy do pisarza.
  • No ! – ucieszyłam się. Egzorcyzmy to zdecydowanie ponad moje siły zadanie. 
Byliśmy sami, więc Piotr nie krył się ze swoimi reakcjami, w pewnej chwili dosłownie się rozpłakał. Powiedziałem, że chciałbym dotknąć Jego stóp… i wiesz co powiedział ? 
- Czułem twoją dłoń, gdy gładziłeś Mnie po twarzy. 
Aaaa… to oczywiście zdarzyło się niedawno w Kazimierzu Dolnym. To tam, w klasztorze Piotr nie mógł się powstrzymać, aby nie pogładzić twarzy Chrystusa… 
www.rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/21/dasz-swiadectwo-mojej-wielkiej-chwaly/

03. 03. 19 r. Warszawa.

Niedziela. Niehandlowa! Idziemy pustą ulicą w stronę kościoła. 

  • Pytam się Ojca, czy zawsze wybacza. Wiesz co mi powiedział ?
  • Gdyby tak było, nie byłoby piekła.
  • Wow … – robi wrażenie. Zaprzecza też tym, którzy uparcie twierdzą, że wybacza wszystkim i zawsze.

Wychodzimy z kościoła i zastanawiamy się co ze sobą zrobić.

  • Na kawę idziecie ?
  • I na lody.
  • Jakoś ich nie widzę.
  • …….. – Piotr prychnął pod nosem dając zrozumienia, że wie lepiej.

Dochodzimy do naszej lodziarni, a ona zamknięta. Spojrzeliśmy na siebie ciężkim wzrokiem rozumiejąc bez słów. Poszliśmy obok tylko na kawę.

  • Miałem niesamowitą sytuację dzisiaj rano. Jestem w łazience i golę się. Nagle czuję patrząc w lustro, że to nie ja jestem. Byłem bardzo zdziwiony widząc siebie … Przez chwilę byłem tym drugim … Ten drugi mówi co to jest ? W co mnie zapakowano ? W czym ja się znajduje, co to za ciało ?… To niesamowite uczucie widzieć siebie przez inne oczy… Byłem przez chwilę tym drugim… – Piotr się głęboko zamyślił.
  • Dziwnie się czułeś ?
  • Baaaardzo, poczułem się zniesmaczony widząc kim jestem. Mam tak coraz częściej. Ze mną naprawdę coś się stanie…. – Piotr się przestraszył.
  • Co to będzie jak mnie nie rozpoznasz pewnego dnia ?
  • Wiesz co będzie.
  • Ja będę.
  • Ale co to znaczy ? – naciskam może zbyt gwałtownie. Wiem, że Ojciec będzie, ale w tych słowach jest wiele symboliki i nie wiadomo jak przełożyć to na codzienne życie.
  • On odejdzie na swój ostatni etap.
  • Drogę do Ojca.
  • Czy to w tym roku coś się stanie ?
  • A jakże.
  • Nie będziesz żałować co stracisz ? – jeszcze nie skończyłam zdania, a już wiedziałam, że nie będzie. Pamiętam swój klosz i uczucie tęsknoty, który wypełniało ten klosz co do milimetra.
Kończąc swoje myśli poczułam dziwną rzecz. Kątem oka zauważyłam przezroczystą powłokę, która powoli się na mnie zsuwała, aż w końcu znalazłam się w jej całkowitym wnętrzu. Obserwowałam Piotra jak na kogoś zupełnie obcego będąc za tą przezroczystą przesłoną, jak w kloszu. Zadziwiające odczucie… Poczułam się tak, jak musi się czuć Homiel, kiedy nas obserwuje… I w pewnym momencie odczułam wielką ……. rozpacz tej istoty, w której byłam. To była rozpacz i żal za czymś, co straciła. Ta rozpacz, wyczuwalna niemal namacalnie przepełniała mnie w całości, nie było niczego poza tym. 
- Wiesz co? Poczułam wielką rozpacz, jestem pewna, że poczułam Homiela – powiedziałam w głębokim zamyśleniu 
– Ale dlaczego anioł czuje rozpacz? 
Piotr patrzył na mnie i patrzył, jego oczy otwierały się coraz szerzej. 
- To nie On, to ja. 
- Nie pojmuję…. Spytaj Homiela dlaczego mi to pokazał. 
- Żeby było ci łatwiej. 
Wtedy zrozumiałam w jednej sekundzie. Znając skalę jego rozpaczy będzie mi łatwiej pogodzić się z ewentualnym odejściem Piotra. Nie zdajesz sobie sprawy jak ja za Nim (Bogiem) tęsknię – powiedział Piotr… 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/03/zakazany-owoc/
  • Tęsknisz, więc nie będziesz żałować – skwitowałam.
  • Tak, tęsknię za Ojcem. Pamiętaj, że zawsze byłem bardzo blisko Niego.
  • Dalej tęsknisz ?
  • No pewnie.
  • Jak ty tęsknisz, to i Ja tęsknię.
  • …….
  • Nie czas ci powoli do Domu ?
  • Domu prawdziwego ?
  • Tym bardziej, że już tutaj Małego nie spotkasz ?
  • ……. – dopiero teraz zorientowałam się, że Ojciec kieruje te słowa do mnie.
  • Jeśli dobrze pójdzie ?
  • ……. – zamurowało mnie teraz. Musiałam przeanalizować szybko słowa.
  • Czyli to jest nasze ostatnie życie tutaj, twoje i moje. Jestem tak długo jak ty jesteś… Ale pod warunkiem, jeśli dobrze pójdzie A może coś nie pójść dobrze ?
  • Na przykład, gdybyś złamał pieczęć.
  • Którą pieczęć ?
  • No tą z wizji chyba … – przypominam sobie, że spisana umowa była zakończona pieczęcią.
- Najpierw zobaczyłem rękę Ojca jak wyciąga taki dłuugi pergamin. Rozwija go, coś tam pisze, a ostatnie zdanie było czerwono krwiste. Przyłożył do tego swoją pieczęć i taką samą pieczęć odbił na moich plecach na łopatce, a potem Beacie to samo. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/19/jak-moge-schodzic-skoro-jestem/ 
  • ……. – Piotr zaczął wodzić oczami wszędzie tylko nie na mnie …
  • O co chodzi ?!
  • Chrystus jest ciągle przy tobie, siedzi teraz obok i cię obejmuje.
  • ……. – wątpię w to oczywiście, bo ja czuję absolutnie nic.
  • Uwierz w to.

Antychryst już jest.

22. 03. 19 r. Warszawa.

Odkąd natrafiłam na rabina Kaduriego i jego wizję dotyczącą Mesjasza zupełnie inaczej spojrzałam na Judaizm. Człowiek raptem sobie uświadamia, że właściwie cała Biblia opiera się na hebrajskich prorokach, więc błędem byłoby odrzucać to bardzo ważne źródło wiedzy jakim jest Judaizm. Jeśli Chrystus był Hebrajczykiem to logiczne jest, że o nadejściu Mesjasza Hebrajczycy powinni wiedzieć najwięcej. Nawet teraz, a może zwłaszcza teraz.

Szukając wczoraj na YouTubie dodatkowych informacji o Kadurim kątem oka po prawej stronie, w innych propozycjach filmów zwróciłam uwagę na hasło „messiah”. I tak natrafiłam na rabina Glazersona, który okazał się najbardziej znanym badaczem kodu Biblii. https://www.youtube.com/watch?v=FHLU5Q684Bs Niewiele zrozumiałam z tego co mówił, a mówił o nadejściu w tym roku Mesjasza. Mój wzrok przyciągnęło jeszcze coś innego. Słowo „The Angel”.

Kod Biblii to ciekawe odkrycie, ale mówiąc szczerze nie byłam do końca przekonana, ponieważ w Biblii dzięki kodowi zazwyczaj odkrywano informacje po fakcie, po jakimś wydarzeniu, a nie przed. Wiele więc jest okazji do manipulacji. Jednak przypomniałam sobie pewną naszą rozmowę.

- Wielka tajemnica jest przekazana i zawarta w Torze, znają ją nieliczni. 
- Zamknięcie tego wszechświata. 
- Jej obecność i jej czas się wyczerpie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/30/tajemnica-tory/

I teraz patrząc na analizę Glazersona muszę uderzyć się w pierś. Myliłam się.

  • Ojcze, czy ten rabin i jego odkrycie… To ważne ? – pytam niepewnie.
  • Czy długo to szukałaś ?
  • Nie. „Przypadek” – wzdycham.
  • Łatwo to znalazłaś ? Co sobie pomyślałaś ?
  • Złapałam się za głowę i pomyślałam, że to kurna niemożliwe … – … powiedziałam kompletnie szczerze i otwarcie po chwili wahania. Po co mam się kryć, kiedy i tak Ojciec widzi moje myśli.
  • Widziałaś prawdę. Masz wszystko w jednym.
  • Ale… Kurcze, tam jest wymieniony anioł … – robię kwadratowe oczy.
  • Ten, na przeciwko którego siedzisz, jest na tej kartce.
  • Oni to odkryli, ale ty to widzisz.
  • Musisz mieć dostęp do wszystkiego pisząc taką książkę.
  • Na końcu książki zrobisz pieczęć.
  • Powiem ci jaka to będzie pieczęć.
  • Wszystko co tam jest, to prawda.
  • ……. – ciarki mnie przeszły.

Gapię się na Piotra jak pije tą swoją kawę i oczom nie wierzę …

  • I znowu kawę wypiliśmy i znowu coś napisałaś i znowu dzień przeszedł, ale ciąża idzie do przodu i świadczy to o tym, że ten temat w końcu się skończy.
  • Ciąża… Hmm… Naprawdę łatwo znalazłam.
  • Dziwny zbieg okoliczności ?
  • Taaaa… Czy ta książka wyjdzie, gdy będziesz jeszcze tutaj ? – pytam Piotra.
  • To już techniczny szczegół.
  • Zaczarowana dorożka, zaczarowany dorożkarz, zaczarowane konie, wszystko zaczarowane …

Słowa z wiersza; http://wiersze.kobieta.pl/wiersz/konstanty-ildefons-galczynski/zaczarowana-dorozka-88  Przypominają mi ewidentnie niebiański ślub.


Wracałam do domu z duszą na ramieniu. My sobie tak często rozważamy, żartujemy, a teraz wydaje się, że to wszystko zaczyna być na „śmiertelnie” poważnie. Odkrycie Glazersona ścięło mnie z nóg, mogłabym powiedzieć, że nawet dosłownie. Zadzwonił Piotr.

  • Rozmawiałem z Ojcem teraz. Powiedział…
  • Nie martw się o jabłonkę ( p.s. córkę) i Olę, bo to Ja przygotowałem dla nich miejsce.
  • Nie będą skazane na czyjąś wolę tak albo nie.
  • W tym roku sąd się zamknie.

Wieczorem.

Siedzę i myślę nad tym wszystkim…

  • Ojcze jesteś…. – i westchnęłam.
  • Chcesz powiedzieć, że brak ci słów ?
  • Tak.
  • Rozumiem.
  • ……. – roześmiałam się.
  • Jak spędziłaś dzień ?
  • Naukowo – … ponieważ dużo czasu spędziłam na czytaniu o kodzie.
  • Ale bez mężusia ! – Piotr się włącza.
  • Nie sama.
  • Jak kto ?
  • Myślisz, że jak ciebie nie ma, to jest sama ?

Piotr zamilkł. Na chwilę.

  • Dzisiaj się dowiedziałem, że Janusz zmarł na zawał.

Janusz to nasz „dodatkowy” prawnik na zlecenie, który zajmował się tylko ściąganiem należności i robił to w sposób niezwykły. Zawsze mu się udawało. Był od przypadków beznadziejnych, pomagał nie tylko nam, ale wielu ludziom, także tym, których na jego usługę stać nie było.

  • Hmm… Szkoda go, przydałby się jeszcze – kiwam głową.
  • Ojciec powiedział, że już nie będzie mi potrzebny. A dlaczego go wziął ?
  • Chcesz Mi coś zarzucić ?
  • Nieeee … Z Ojcem lepiej na ten temat nie dyskutować – Piotr przestraszony szepcze do mnie.
  • A można by tak pohandlować z Ojcem o czyjeś życie ? – też szepczę.
  • Spróbuj – … i powiedział to takim tonem …
  • Lepiej nie… – Piotr szybko się wycofał.

Stanowczość Ojca w pewnych kwestiach jest nie do negocjacji. Teraz zastanawiam się, czy cokolwiek jest do negocjacji…

  • Ojcze, według tego rabina wraz z Mesjaszem ma być też Antychryst.
  • Antychryst już jest.
  • ?!? …. – chciałam oczywiście pytać dalej, ale Piotr machnął ręką, abym się nie odzywała. 
  • Mówię do Ojca; co mam robić dalej ?
  • Czekaj.
  • Muszę coś przecież robić.
  • Rób i czekaj.
  • Dalej poprowadzę cię Ja.
  • Poczuj, że jesteś na jachcie.
  • To Ja będę dmuchał, kiedy masz przypłynąć do portu.
  • A na razie żyj prozą.
  • Ojcze, widziałem jak świat tworzyłeś, fajne to było.
  • Nie mów, że chcesz spróbować.
  • Nie, nie chcę, wolę sprzątać schody u Ciebie.
  • Nie taką rolę ci przeznaczyłem.
  • A jaką ?
  • Zobaczysz, schody są posprzątane.
  • Potrzebuję cię tu, gdzie cię potrzebuję.
  • …….
  • Czy te święta będą normalne ? – pytam mając na myśli, czy będziemy w komplecie.
  • Nie ciągnij Mnie za język, bo i tak już jest dwumetrowy.
  • …….. – roześmiałam się znowu, właśnie to sobie wyobraziłam. 

Oglądamy w TV informacje o rozwijającym się konflikcie na linii Polska – Izrael. Zaczyna mnie to interesować coraz bardziej. https://wiadomosci.wp.pl/historyczny-kryzys-w-relacjach-polska-izrael-w-5-punktach-wyjasniamy-spor-6214555669530753a

  • Co to będzie dalej ?
  • To się wszystko odwróci.
  • Ci co krzyczą, będą zabiegać.
  • Daj czas.

Piotr poszedł się pomodlić. Wrócił zanim zaczął …

  • Homiel kazał ci przekazać …
  • Powiedz jej, że rabin to świetny trop.
  • Jeszcze trochę będziesz tropić, a potem wszystko będzie podane.
  • Przekaż jej, że ją pozdrawiam.
  • Będzie wiedziała o co chodzi.
  • ……. – uśmiecham się.
  • A słowo Homiel jest mocno nadużywane.
  • ……. – patrzę na Piotra z politowaniem.
  • Cały czas z Ojcem rozmawiasz, nie z Homielem.

Będzie wiedziała o co chodzi. Oglądając Glazersona nie byłam pewna, czy w ogóle o tym pisać i wtedy rozbrzmiało uderzenie za moimi plecami tak mocne, że aż podskoczyłam. Po minucie znowu nie byłam pewna, czy to od Ojca, czy może przypadek … Teraz już wiem. 



Dopisane 14. 11. 2019 r.

  • Powiedz jej, że rabin to świetny trop.

Rzeczywiście świetny. Sukcesywnie śledzę jego odkrycia i będę o tym tu też pisać, one będą się pokrywać z naszymi doświadczeniami i słowami Ojca. A tymczasem … 

Jak wierzysz we Mnie, to Mi zaufaj.

20. 02. 19 r. Warszawa.

Będąc w Szczecinie Piotr najadł się krewetek smażonych w głębokim tłuszczu i do dzisiaj nie może dojść do siebie. Martwię się, ponieważ przy okazji kuje go też serce.

  • Muszę bardziej słuchać Ojca, ostrzegał mnie. Ojciec jest przemądry – Piotr wzdycha.
  • Obyś się nie zagalopował, że przemądrzały.
  • …… – uśmiecham się.
  • Boli mnie głowa, boli mnie brzuch, a muszę robić egzorcyzmy. Po tym oddzieleniu chłopca i wilka czuję się strasznie wyczerpany. Jestem wrogiem gacków.
  • Ta walka jest nierówna.
  • Tak ? Po czyjej stronie ?
  • Jesteś sam Piotr, ale nie znaczy, że jesteś słabszy.
  • Nikt tak się nie modli jak ty.

Zamyśliłam się. Pewnie wielu modli się jak i Piotr, ale rzeczywiście on ma nad innymi ogromną przewagę. Niewidzialnych wrogów widzi. Niewidzialny świat za przesłoną widzi. Kulę ziemską stawia sobie na ręku i potrafi widzieć wszystko. A to razem sprawia, że jego siła oddziaływania jest dużo mocniejsza niż u kogokolwiek. 

  • Nic się nie dzieje bez przyczyny.
  • Nawet ta kawa.
  • Wszystko ma znaczenie, a wiesz jak swobodnie rozmawiacie.
  • W domu Piotr jest zmęczony.
  • ……. – kiwam głową. Nasze spotkania na kawie faktycznie dostarczają najwięcej informacji. Wieczorem rzadko się zdarza ostatnio, aby Piotr miał jeszcze ochotę rozmawiać.
  • Każdy dzień może coś przynieść.
  • Pamiętaj, że ciąża trwa.
  • Nike ? – za każdym razem, gdy słyszę o ciąży to się dziwię. Nadal nie rozumiem dlaczego to jest tak ważne.
  • Co się stanie ? – Piotr dopytuje.
  • Twój Pan chce cię na nowo widzieć, choć widzę cię bez przerwy i ciebie też Mój pisarzu.
  • Mam plany z twoimi mężem.
  • W te dni przedwiosenne nadejdą zmiany.
  • ……. – zmroziło mnie.
  • Przedwiosenne ? – coś mnie tknęło.

Wczoraj „przez przypadek” przeczytałam ten fragment.

- Czyli dobrze słyszałam ? 
- Dobrze. Słuch i głowę masz absolutnie zdrową. 
- Piotr nie powie ci co się będzie działo, więc My ci mówimy. 
- Piotr nie powie, bo nie będzie chciał w ogóle rozmawiać. 
- Stracisz troszkę kontaktu z mężem. 
- Makabra… – pomyślałam. 
- Na długo ? 
- Piotr będzie przebiśniegiem. 
- Oznaczać to będzie wiosenkę dla świata. 
- Pierwszy przejdzie przez śnieg. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/06/26/4959/

Kolejny raz sobie uświadomiłam, że zdecydowanie muszę zacząć czytać swój dziennik jeszcze raz od początku.


Poszłam do domu z myślą, że ugotuję Piotrowi rosół, to powinno ukoić jego bolący brzuch. Dzwoni Piotr …

  • Ciągle mnie boli …
  • ……. – przestraszyłam się, za długo to już trwa.
  • No to … spytaj w końcu Homiela co robić … – poczułam się bezradna.
  • Dlaczego Mnie nie spytacie ? – włącza się Ojciec. 
  • Aaaa…. – zatkało mnie trochę, bo ciągle rozmawiamy przez telefon. 
  • To co robić ?
  • Samo przyszło, samo odejdzie.
  • Rosół pomoże ?
  • Jak najbardziej.

Wyłączając się zrozumiałam, że bez Ojca ani rusz… Nie da się już żyć.


21. 02. 19 r. Warszawa.

Na kawie oczywiście. Może ostatniej, a może nie…

  • Ojciec powiedział, że każdy dzień może coś przynieść. Może cię po prostu znowu weźmie do Góry ? Weźmiesz go Ojcze jak na ślub ? – pytam.
  • To są nasze sprawy, nie babskie.
  • ……. – roześmiałam się.
  • W ogóle baby w Niebie to mają chyba przechlapane, mają gorzej – żartuję.
  • Czy chcesz się komuś poskarżyć ?
  • Nie ma już komu – przyznałam ze śmiechem, Ojciec jest najwyżej.
  • ……..
  • Dzisiaj w wizji widziałem człowieka o kulach, dokładnie o jednej kuli, stał zgarbiony pod krzyżem. Podszedłem do niego i pytam…
  • Wierzysz naprawdę ? Jeśli tak podaj mi rękę… i on podał. A wtedy kula spadła na ziemię i mógł chodzić.
  • Hmm… To wizja, ale pamiętaj, że tylko dzięki Ojcu tak możesz – spoważniałam.
  • Oczywiście, że tylko dzięki Ojcu – Piotr powtarza i się wzrusza.
  • Przez to co powiedziałeś już nie jesteś Mały.
  • Jestem.
  • Kłócisz się ze Mną ?
  • W sekundę urosłeś i przerosłeś wszystkich.
  • Bo taka jest prawda. Samym sobą nic nie znaczę, wszystko mam od Ciebie, wszystko co mogę, co mam. Bez Ciebie nic nie znaczę i nic nie ma sensu już.
  • Zadziwiasz Mnie.
  • Uświadomiłem to sobie w końcu. Moja siła to Ojciec, bez Ciebie nie mogę nic. Nie jestem w stanie kroku zrobić bez Ciebie … – prawie płakał.
  • ……..- słucham tego w zadumie. Piotr mówi czystą prawdę, całe nasze życie jest tego dowodem. Każdy dzień jest tego dowodem.
  • To powiedzenie… „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”… na ile jest prawdą ? – pytam. 
  • Dla niewierzących w pełni.
  • A dla wierzących…
  • Ja jestem twoim łóżkiem, twoją pościelą, twoją drogą, twoim życiem.
  • Dużo mogę ci dać, jak wierzysz we Mnie.
  • Czy to dotyczy wszystkich ludzi ? Czy ta reguła „być panem swojego losu” jest nieprawdziwa ?
  • To zależy w co uwierzy.
  • Jeśli wiesz, że Jestem, to czy powiesz jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz ?
  • Nie.
  • Jak wierzysz we Mnie, to Mi zaufaj.
  • Powiesz; przyjmuję co Mi dajesz.
  • Ale mamy wolną wolę …
  • Masz. Możesz iść w prawo albo w lewo.
  • Czy jak wierzysz, pójdziesz do gacka ?

Piękna rozmowa. Idąc na kawę minęłam czarny samochód, Volvo, dość duże, zwróciłam uwagę na napis … Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na miejscu. Wzruszałam się natychmiast, że ktoś jeszcze tak bardzo wierzy w Ojca. Nie zdążyłam zrobić zdjęcia, ale to wyglądało tak.

A kto powiedział, że łatwo znaczy dobrze ?

18. 02. 19 r. Warszawa.

  • Miałem wizję dzisiaj o 5 nad ranem. Zobaczyłem w swoim pokoju dziewczynkę, była tylko w białych majtkach. Cała była bardzo biała, lat około 8, długie jasne włosy spięte w kitkę. Układała moje rzeczy w szafie. Wyciągała wszystko i układała na nowo. Mówię do niej…
  • A co ty tu robisz do cholery ?!
  • Przemeblowuję ci rzeczy.
  • A kto ci pozwolił ?!
  • Przecież ty mi pozwoliłeś ... i dalej wyciągała moje rzeczy.
  • Pozwoliłem ? To rób… i poszedłem się wykąpać pod prysznic, bo czułem, że mam to zrobić. Wróciłem do pokoju, a ona leżała na brzuchu, ręce pod brodą i czekała. Siadłem naprzeciwko i zaczęliśmy rozmawiać… Dziwne.

Na początku nie chciałam sobie tym zawracać głowy, ale kiedy w przeciągu godziny opowiedział mi to po raz trzeci, coś mnie tknęło.

  • Pozwoliłeś ? Hmm… To wczoraj ! Wczoraj wyraziłeś zgodę, pozwoliłeś na nałożenie pasa !
  • Tak myślisz ?
  • Spytaj Ojca. Czy ta wizja jest związana z tym co wczoraj się zdarzyło ?
  • Wszystko jest połączone.
  • A kim jest ta dziewczynka ?
  • Czy to ważne ? Pozytywna energia.
  • Jasne włosy, biała… Anioł jakiś ? Wiesz co znaczy przemeblować rzeczy ? Mówi się przemeblować swoje życie. Ona układała twoje rzeczy po swojemu. To znaczy, że … Niebo przejmuje twoje życie już całkowicie – w końcu doszło do mnie.
  • To życie się kończy.
  • To biznesowe ? – pytam mając na uwadze moją wizję z kapturem.
  • To powtarzalne. Rozumiesz ?
  • A więc twoje kawy, ta rutyna się kończy.
  • Przestanie Piotr chodzić do pracy ?
  • Przestanie.
  • No jak to ?!!! – Piotr się włącza.
  • Tak to.
  • Co będzie robił ? – drążę dalej.
  • Będzie.
  • Ja jestem, a on będzie.
  • ??? … – Piotr się zapatrzył.
  • Ten kraj pójdzie mocno do góry, że nikt mu nie dorówna.
  • To będzie szok.
  • Po co ci paszport amerykański, skoro masz polski i nic lepszego nie będzie ?

Wieczorem.

Dzisiaj pracowałam nad nowym tekstem do blogu. Pisząc płakałam ze śmiechu. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/19/nie-tacy-nosili-pasy-a-teraz-sa-smetni-na-dole/

Pokazałam go Piotrowi, żeby też się pośmiał.

  • Nie wiem, czy powinnaś publikować. Wychodzę tu na jakiegoś idiotę – zawahał się nagle.
  • Wcale nie. Tu między wami widać wielką więź i bliskość i to jest wspaniałe. Ale spytaj się Ojca na wszelki wypadek – sama już zwątpiłam.
  • Mogę to opublikować ?
  • „Jak nie, jak tak ?”
  • Ojciec odpowiada jak Ferdek Kiepski – Piotr się roześmiał szczęśliwy.

Oglądamy teleturniej „Jeden z dziesięciu”. Pada pytanie; jakie Kościoły są w Wielkiej Brytanii.

  • Jest ich kilka – kiwam głową.
  • Na cholerę im tyle ! – Piotr na to…
  • To twoja wina, zaczęło się od Lutra – uświadamiam go żartując.
  • Ty, ty… Buntowniku !
  • To żeś narobił … – robię mu wyrzuty.
  • Idź i zrób za to teraz porządne egzorcyzmy – śmieję się.

I poszedł, a gdy wrócił …

  • Boże… Jak ciężko się modliłem dzisiaj. Pan Bóg nie kazał przerywać, a nie miałem siły. Kazał mi ostatkiem siły modlitwę dociągnąć do końca. Rozbolał mnie brzuch, wszystko bolało, byle bym jej nie dokończył. Wizję miałem w trakcie modlitwy.
  • Jaką ?
  • Dzisiaj rozdzieliłem wilka od tego chłopca.
  • ? – pytam oczami, bo nie rozumiem.
  • Tego na muralu. W wizji oddzieliłem ich od siebie. Pan Bóg mi powiedział …
  • Kiedy widzą ciebie z krzyżem, wybierają piekło, niż bycie z tobą.
  • Tak mocno ich parzysz, Mały.
  • Uciekają do piekła.
  • Wolą piekło niż ciebie  tak powiedział. Oddzieliłem chłopca od wilka, rozerwałem ich i jak gackiem pieprznąłem, to biedny chłopiec nie wiedział gdzie ma iść.
- Widzisz to ? 
- Co ? 
- Człowieczy los. 
Wielokrotnie jechaliśmy ta trasą i mijaliśmy ten budynek, ale dopiero teraz przyjrzałam się obrazowi uważniej. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/09/27/spozywaj-codziennie-chleb-moj/
  • Sam wywołałeś ten mural ?
  • Przyszedł sam do mnie. Pokazano mi to dzisiaj, tak skuteczna była dzisiejsza modlitwa. Pokazali, że rozrywam im ręce. I wilk poleciał do piekła, a potem trzymając krzyż Ojciec mi to powiedział. Nie mogę dojść do siebie, straszną energię mnie kosztowało… – leżał na sofie blady jak ściana.

  • Nie mam siły do niczego, zrobiło mi się zimno, ręce mi zaczęły drżeć… Boże… Jaka ciężka modlitwa była dzisiaj. Nie zdajesz sobie sprawy co przeszedłem dzisiaj… Jak modlitwa była ciężka dzisiaj… – powtarzał w kółko.
  • A ty nie zdajesz sobie sprawy co zrobiłeś dzisiaj.
  • Oddzieliłeś wilka od dziecka, na rzeź szedł.
  • Ojcze, ale to było ciężkie dzisiaj …
  • ………
  • A kto powiedział, że łatwo znaczy dobrze ?
  • Boże, nie możesz mi tak mówić. To ja tak mówię.
  • Nie mówisz, powtarzasz Moje słowa.
  • To moje słowa – Piotr się upiera. Faktycznie to jego z wielu ulubionych „powiedzeń”.
  • Nie twoje, a Moje, a ty je powtarzasz.
  • Przez dziesiąte, czy setne usta.
  • …….
  • Napracowałeś się dzisiaj.
  • Naprawdę się dzisiaj napracowałem, Ojcze. Biały jestem ? – pyta mnie.
  • Nie…. – kłamię, bo jest bardzo biały. Nie chcę go dodatkowo przestraszyć, bo jeszcze pomyśli, że właśnie umiera.
  • Wykończony jestem, w trakcie modlitwy myślałem, że zemdleję.
  • Wiedz, że jest skuteczna.
  • ………
  • Ale przeszedłem dzisiaj… Takiej modlitwy nigdy nie miałem, strasznie osłabłem. Ojciec nie pozwolił mi przerywać. Strasznie boli teraz mnie głowa, brzuch, wszystko, strasznie dużo energii straciłem dzisiaj … Słyszałaś ? Wolą piekło niż mój krzyż, tak ich parzę… Tak mi powiedział Ojciec …
  • Wiesz dlaczego odejdziesz ?
  • Bo to jest twoim celem.
  • Masz wyczyścić ten świat.
  • Odejdziesz z twojej codzienności.
  • A myślałam, że umrzesz – wyrwało mi się z ulgą. Różne już myśli szalały w mojej głowie teraz.
  • Pan Bóg nie przewidział umierania dla mnie… – Piotr się zamyślił.
  • Wolę nic nie mówić, a może przewidział ? Ja już nic nie wiem. Ojcze, już niczego nie jestem pewny, powiem Ci szczerze. Tak robisz wszystko … – wzrusza ramionami.
  • Wiesz dlaczego tak robię ?
  • Żebyś był całkowicie zdany na Mnie.
  • Mnie zawierzył.
  • Co jak się okazuje jest wyższą szkołą z tobą.
  • Ojcze, ale muszę mieć więcej siły. 
  • Dzisiaj należą ci się lody, te czekoladowe.
  • Ale tam nieczynne – zwracam uwagę, bo zamknięto naszą lodziarnię, która fundowała tzw. prawdziwe lody.
  • Nie mówię, że pójdziesz zjeść, ale coś ci się należy.
  • …….
  • Muszę się położyć, wykończony jestem … Gacki wolały iść – powtarza jak mantrę.
  • Ale zaraz wrócą – trochę go otrzeźwiam.
  • Ale w bandażach.

Piotr zasnął na jakąś chwilę. Ta chwila niewiele mu dała, nadal był blady. Chciałam zadać jeszcze jedno pytanie, ale widząc jego „cierpienie” mocno się wahałam.

  • Ojciec mówi, że masz coś do mnie jeszcze …

Zadzwoniła do mnie stara znajoma, która stawiała kiedyś karty (także tarota), a teraz jest dość poważnie chora, prawie zniedołężniała. Prosiła mnie, abym się dowiedziała dlaczego to ją spotkało … Chciałam spytać, sama byłam ciekawa, ale szukałam okazji, więc kiedy Piotr dał Ojca przyzwolenie po prostu spytałam…

  • Takie jest wychodzenie ze złego nawyku.
  • Czyli tak boli wychodzenie od gacka ?
  • Wróżbiarstwo jest szkodliwe.


 

Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Czas zakończyć ten etap.

13. 02. 19 r. Warszawa. Część II.

Wieczorem.

Jeszcze raz wczytałam się w słowa rabina i kiedy Piotr wrócił do domu i kiedy położyłam przed nim obiad, nie chciałam zwlekać z pytaniami.

  • Ten rabin powiedział, że Mesjasz już jest.
  • Czas zakończyć ten etap.
  • Homiel, przeeeestań ! – Piotrowi się wyrwało przeżuwając kawałek mięsa.
  • Tu tatuś.
  • ……… – Piotr zachłysnął się z wrażenia.
  • Kurde, spociłem się …
  • Masz nie ignorować tego co widziałeś w Niebie i tego kto to był.

Nie mieliśmy odwagi się odzywać. Na szczęście Beata zadzwoniła i pojawił się wkrótce inny temat do rozmowy.

  • Powiedziała mi, że Ojciec jej powiedział, że ja jestem …
  • Dobrem ogólnym i nikt nie może go zawłaszczyć.
  • Ciekawe …
  • Musiałem ci to powiedzieć, musiałem powiedzieć mojemu pisarzowi – Piotr się śmieje.
  • Twojemu ? Mojemu !
  • Jesteś tylko użyczona – … powiedział Ojciec do mnie.
  • Taaak ?
  • A nie tęsknisz do Mnie… ?
  • I nie powiem do kogo jeszcze ?
  • ……. – nic dodać, nic ująć. Ojciec powiedział dokładnie to, co skrzętnie ukrywałam w swoim sercu.

Piotr poszedł na egzorcyzmy. Wyjątkowo długo to trwało.

  • W trakcie modlitwy gwałtownie dziwnie się poczułem. Poczułem wewnętrznie dziwną bliskość,  żeby … Nie wiem … Jakieś dziwne połączenie poczułem, jakąś dziwną energię do modlitwy i do Ojca, do Chrystusa. I w tym momencie strumień światła z obrazu tu mi wszedł – … wskazał na serce.
  • Trwało to dwie minuty. Światło było białe, ale zamieniło mi serce na kolor różowo – czerwono – niebieski. Pan Bóg puścił mi do głowy Swojej energii, powiedział …
  • Mam was dwóch w jednym …

  • Co to się będzie działo ? Chrystus we mnie wszedł. Serce mi swoje dał – ze zdziwienia rozszerzył oczy do granic możliwości.
  • Co się będzie działo ze mną ? Wiesz jaką dostałem dawkę w serce ?! Chciałem się modlić i tak wizualizowałem Chrystusa, że w gackach popłoch był.
  • Tak ?
  • Człowieku ! Jak mi wyskakiwały jak na dłoni, to ja je tylko odpychałem. Popłoch ! Wyrzucałem ich jak chciałem dzisiaj.
  • Nie pozwolono ci przerwać modlitwy ?
  • Nie, mówię, że pójdę ci przekazać informacje …
  • Chcesz dać im oddychać ? Zrób swoje.
- Wczoraj podczas modlitwy miałam dziwną sytuację. Mam pewien rytuał; modlę się przez pół godziny od 14.30 i kończę tuż po 15. Wczoraj w połowie modlitwy przysnęłam, nawet nie wiem kiedy. Obudził mnie bardzo wyraźny, głośny dźwięk bzyczącej muchy, a nie powinien. Kiedy się modlę zamykam okna, drzwi, chcę mieć absolutną ciszę. Mucha obudziła mnie dokładnie 5 minut przed 15.00 i już się nie pojawiła. Znowu była cisza. Dopuścili do tego. Homiel mówi… 
- Chcieliśmy ci pokazać co znaczy przerwać modlitwę, to tak jakby dać gackowi powietrze. 
- Hmm…. Mocne… – tego się nie spodziewałam i dziękuję Im za to. Myślałam, że moje modlitwy niewiele znaczą w porównaniu do modlitw Piotra, a tu jednak i ja jestem słuchana. To pocieszające.
 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/09/bog-jest-jeden/
  • Czegoś takiego dawno nie przeżyłem. Patrzyłem na to i nie mogłem uwierzyć ! Z tego obrazu wyszło białe światło, ale mi zamieniało serce na dwukolorowe, stało się niebieskie i czerwone. Pół zostało czerwonego.
  • ……… – słucham uważnie i w takich chwilach żałuję tylko jednego. Że nie można tego nagrać.
  • Co to się będzie działo ?
  • Nie wiem – zamyśliłam się, a wtedy…
  • Ciarki mnie przeszły…. – wzdrygnęłam się. Zrobiło mi się gwałtownie zimno, jakby przeszła przeze mnie zimna chmura.
  • Prawdę poczułaś.
  • Tak smakuje prawda.
  • Już wiesz, że to prawda jak to uderzenie… które usłyszałam podczas czytania słów rabina o mesjaszu.
  • Czyli… rozumiem… W tobie jest po prostu Chrystus i Ojciec.
  • To piękne słowa, wszystko jest przepiękne, ale wyobrażasz sobie, żebym ja wypłynął gdzieś ?
  • Nie mam pojęcia.
  • Jak ta rzeka spod tego kamienia ? I się rozleje ? Tak jak z Noe ? Pamiętasz ?
  • A Ja ci mówię, że tak się stanie.
  • ……..
  • Ale mnie zmęczyła ta modlitwa… Była tak wspaniała, latałem i gacki tylko palcem pstryk ! robiłemAle Ojciec jest mądry …!
  • Z tego wynika, że twój mąż będzie coraz bardziej mądry.
  • …….. – uśmiecham się.
  • Już nie będzie się wygłupiał.
  • Nie będzie ci tego brakować ?
  • Będzie. Będę się niepokoić jak będziesz siedzieć cicho.
  • Już wiesz do jakiej wody wchodzi.
  • To prawda… – westchnęłam i przypomniałam sobie „poświęcona kapturowi”.
  • To woda nie do pływania, to woda święcona.
  • Ale zdanie … – Piotr kręci głową.
  • Bardzo zmęczyła mnie ta modlitwa, jestem teraz wyzuty z energii…
  • Widzę, masz oczy na spanie.
  • Ale byłem blisko… Mówię ci… Już teraz wiem dlaczego mnie woda oblewała z ciała Chrystusa, czyściła mnie. Miałem wizje z miesiąc temu jak stoję pod Jego krzyżem, a z Niego woda leci i mnie oblewa, cały brud ze mnie zszedł.
  • Dlaczego mi o tym nie mówiłeś ?
  • Mówiłem ci, tylko tego nie zapisałaś. Miesiąc temu oblewała mnie ta woda.

Zapadła cisza.

  • Jak to było ? Dobrem ogólnym... ? – Piotr zaczyna po długiej chwili.
  • Dobro ogólne” … – kiwam głową.
  • Jak z tym możesz żyć, Ola ?
  • ……. – roześmiałam się.
  • Męża ci wędkują. Podkradają.
  • Chodzi Ojcu o konkretną osobę ? – pyta mnie Piotr.
  • Nie, o świat.
  • Na razie nic się nie dzieje – mówię przytomnie.
  • Ja to kontroluję.

Znowu zapadła cisza.

  • Jestem w tobie …
  • Chrystus mi tak teraz powiedział.
  • Z własnej woli, dla Naszego Ojca.
  • Ja przyjmuję komunię codziennie – Piotr się tłumaczy.
  • Powtarzam ci, z własnej woli.
  • Oddałem ci Siebie, Piotr.
  • Masz Mnie.
  • ……….
  • A co to znaczy ? – pytam.
  • Nie wiem. Pewnie się dowiemy…
  • ……..
  • A może tak przestać pisać na blogu i zniknąć ?
  • Zrób to – Piotr się cieszy. 
  • Nie jesteś w stanie.
  • Działa to na ciebie jak narkotyk.
  • Tak ? Nie mogłaby tego zostawić ? – Piotr się dziwi. 
  • Nie, to powołanie to jak narkotyk.
  • Nie zrezygnuje z tego, co teraz jest sensem jej życia.
  • Ma dwa sensy.
  • Pierwszy sens to jest pisanie.
  • Drugi sens, przypomnę, jesteś ty.
  • ……… – roześmiałam się.
  • Czasami tylko udaje, że jest odwrotnie.
  • Ojcze, no chyba jest odwrotnie, bo gdyby nie Piotruś to nie byłoby pisania.
  • Pozostałe rzeczy to tematy poboczne.


Dopisane 04. 11. 2019 r.

  • To powołanie to jak narkotyk.

Pomysł na pisanie w formie blogu przyszedł do mnie, wydawałoby się, znikąd. Jestem już pewna, że ten pomysł to pomysł oczywiście Ojca. Pamiętam ten moment, gdy mnie oświeciło. W głowie zobaczyłam słowo „blog”. Kompletnie nie miałam pojęcia jak do tego podejść, jak zacząć, ale krok po kroku i tu jesteśmy teraz. Zastanawiałam się dlaczego tak miało być i myślę, że też dlatego, aby dać kolejny dowód, że wszystko co tu jest pisane dzieje się naprawdę. Piszę prawie na bieżąco, z kilkumiesięcznym opóźnieniem i pisząc zapowiedź pewnych wydarzeń dzisiaj zawsze się obawiam, czy się sprawdzi wkrótce. 

Pięć lat temu zaczęłam pisać o NIP. W tym roku 31 października sąd w końcu wydał wyrok. Kiedy zaczęłam pisać o NIP nie miałam pojęcia jak to wszystko się skończy. Wygraliśmy, choć początkowo nawet nasz prawnik nie wierzył w zwycięstwo. Prawdopodobnie gdyby nie Ojciec w ogóle tej rozprawy by nie było, ponieważ poważnie zastanawialiśmy się nad ugodą. Wyrok sądu i cały przebieg procesu był zgodny z wizjami. Poświęcę temu więcej miejsca i czasu, aby pokazać jak wizje i słowa Ojca idealnie odzwierciedlały się w naszej, ziemskiej rzeczywistości.

NIP to jeden z wielu tematów, który się zrealizował według słów Ojca. Jeśli NIP się sprawdził, jakie są więc szanse, że nie sprawdzi się Fala ?

Zwiastowanie Pańskie.

10. 02. 19 r. Warszawa.

Miałam sen, który mnie zmęczył. Jechałam tramwajem do rodzinnego domu. Ciekawe, ale do osiemnastego roku życia dojeżdżałam do rodziców tylko tramwajem. W środku biegały dzieciaki w wieku 5 -7 lat. Wśród nich chłopczyk, blondynek, który zaczął się koło mnie kręcić. Gdy miałam już wychodzić ten chłopiec nagle znalazł się na moich rękach. Powiedział bardzo poważnym głosem i wzrokiem…

  • Nie taka już młoda, a taka ładna.
  • Dziwne… – pomyślałam.

Oddałam chłopca komuś, a sama wyszłam z tramwaju. Druga sekwencja wizji; siedzę już w mieszkaniu rodziców. Wchodzi kobieta surowa, na czarno ubrana, uczesana do tyłu. Robiła wrażenie starodawnej guwernantki. Mówię do niej.

  • Może pani już iść do domu, dam sobie radę.
  • Niech pani uważa – i palcem wskazuje na framugę okna pod sufitem.

A tam idzie pająk przypominający ptasznika, istna ohyda. Był wielkości dużej dłoni. Kobieta znika, a ja idę do drugiego pokoju, a tam widzę znowu na framudze okna coś pająkowatego, ale tak olbrzymiego jak blat okrągłego stołu. Był bez odwłoka, same odnóża, którymi powłóczył w stronę sufitu, nawet we śnie zebrało mi się na wymioty. Działając instynktownie udało mi się okno zatrzasnąć unieruchamiając to paskudztwo na amen. Obudziłam się gwałtownie, była 5 nad ranem. Ciesząc się, że to tylko sen już miałam usnąć, ale przypomniałam sobie Piotra i jego czarownicę z pająkami. A więc to gacek jest blisko, ale i Ojciec jest blisko, bo kilkuletni blondynek to przecież Ojciec.

Siedzimy na kawie zupełnie sami, zmęczeni oboje po nieprzespanej nocy.

  • Muszę ci powiedzieć, że jestem wykończony. Prowadzenie firmy, egzorcyzmy, gacki moje, gacki Beaty… Jestem wykończony.

… I wtedy odzywa się diabeł, mówi jak trzęsący się, syczący, zardzewiały stary dziad …

  • Zostawisz nam ją ???!!!
  • Nigdy ! – powiedział Piotr stanowczo i zdecydowanie.
  • … Muszę dzisiaj porządne egzorcyzmy zrobić … – powiedział z żalem.
  • Przydałyby się… – przypomniałam sobie moją wizję.
  • Jak wybrałeś, to nie narzekaj.

Zrobiło nam się jeszcze ciężej.

  • Ojcze, jestem już za słaby.
  • Czy mam ci ją zabrać ?
  • Nie zabieraj. Jak jest opieczętowana to niech już będzie. Ale jestem słaby …
  • Fala sama cię weźmie, ty tylko sobie siedź.
  • To co ? Koniec zabawy ?
  • Zabawa to się dopiero zacznie.
  • ……. – … włosy dęba stają. Coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że to wszystko nadchodzi naprawdę.
  • Co znaczy ten krzyż wyrzucony na brzeg ? – https://fakty.interia.pl/swiat/news-usa-fale-wyrzucily-na-brzeg-ogromny-krzyz,nId,2825688

  • No pomyśl.
  • ……. – wczoraj pomyślałam, że to niezwykłe, ale rozum mi podpowiadał, że to może jednak nic wielkiego.
  • To co było ukryte, wypłynęło.
  • Przed II wojną światową też pokazał się krzyż. Na niebie.
  • ……. – nie powiem…. szczęka mi opadła. Strach obleciał, spociłam się…
  • A teraz co oznacza ?
  • Nie wypłynął sam z siebie.
  • A może to jednak przypadek ?
  • Nie ma przypadków.
  • Zarazem to dobry znak dla ludzi.
  • … Czy to znak nadchodzącej 6 pieczęci ?

Szósta pieczęć znamionuje kataklizm, a krzyż wyłonił się z morza. Może to zwiastun ? Zastanawiam się intensywnie, a w głowie widzę napis fala. Fala ! Fala to morze… Ojciec stale mówi o fali…

  • Zwiastowanie Pańskie.
  • … Czy to odpowiedź ? – myślę w duchu. 
  • Pamiętasz jak mi anioł powiedział 5 lat jeszcze będziecie się nim cieszyć ?
  • Było to roku pańskiego 2014.
  • Czy to nie jest zwiastowanie też ?
  • A teraz My będziemy się cieszyć.
Pracuję przy swoim biurku, przewracam się i upadam na podłogę, mdleję. Schodzą z góry 4 białe postacie, biorą mojego ducha, którego zanoszą przed oblicze Boga i stawiają u Jego nóg. Widziałem palec, który zbliżał się do tego ducha. Widzę, że Bóg wstrzymuje się z dotknięciem mnie palcem. Cofam się i wracam do biura, widzę jak wielki anioł pojawia się w biurze i staje koło ciała, wyciąga rękę w stronę moich pracowników, którzy się zbiegli kiedy upadłem i pokazuje 5 palców. Mówi; 
- Pięć lat będziecie się nim jeszcze cieszyć, potem My będziemy się nim cieszyć. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/26/okaleczasz-siebie-okaleczasz-mnie/
  • Oznajmiły to i dzwony i pismo.
  • ……. – spisuję słowo w słowo, ale niewiele z tego rozumiem.
  • Płyń oznacza
  • Zobaczyłem jak wyskakuję z fali w kosmos …

  • Czy jak sfrunie z fali, to będziemy razem dalej ? – pytam.
  • Jak się mocno umalujesz, to może cię rozpozna.
  • …… – roześmiałam się. Ojciec zawsze ma ogromne poczucie humoru.

Poszliśmy do kościoła. Wahałam się, czy pójść do komunii. Piotr szturcha mnie w łokieć…

  • Masz iść, aby zmyć brud po tym śnie. Tak Ojciec powiedział teraz.
  • ?!

Poszłam pierwsza. Wychodząc z kościoła…

  • Widziałeś jak mało ludzi dawało pieniądze na tacę ? Kilku zaledwie… – zmartwiło mnie to, bo kościół prawie pełen.
  • Nie martw się.
  • Dasz Siebie – powiedział Ojciec do Piotra.


Dopisane 27. 10. 2019 r.

  • Zwiastowanie pańskie.

Zwiastowanie Pańskie ma tutaj szersze znaczenie, na którego wyjaśnienie za wcześnie. Zwiastowanie to także zapowiedź czegoś, według słownika biblijne wydarzenie zbawcze, które łączymy przede wszystkim z Maryją. Ale to już było … jak mówi Ojciec. 

Przy okazji znaków na Niebie pojawiło się coś naprawdę interesującego i mało znanego. Zdjęcie jest bardzo ciekawe, a historia jego powstania jest idealnym uzupełnieniem. 

www.facebook.com/photo.php?fbid=2484414678320159&set=ecnf.100002549535976&type=3&theater

Kain i Abel mówi ci to coś ?

06. 02. 19 r. Warszawa.

- Byłeś Moim ochroniarzem. 
- Naprawdę ? – pytam, bo czy Bóg potrzebuje ochroniarza ? 
- Najlepszym. 
- I pozbył się Ojciec ciebie ? – dziwię się, bo wydaje mi się, że nikt nie pozbywa się najlepszego ochroniarza ot tak sobie. 
- Nigdy w życiu. Skierowałem na doszkalanie. 
i tym sposobem już wiemy, dlaczego Piotr został tutaj zesłany. Szkoda tylko, że się po drodze nieco pogubił. A może! A może to „pogubienie” też było zaplanowane? Jakoś trudno mi wierzyć, że Ojciec mógłby tego nie przewidzieć. 
Www.rozmowyzniebem.pl/wp/2018/12/15/moj-syn-zmartwychwstal/
  • Ojciec wysłał mnie tu za pychę.
  • Ojcze, to prawda ? – pytam.
  • Bądź tym kim jesteś, ale pamiętaj o Mnie.
  • Niech ci się głos nie zawaha.
  • Zadziwiające to wszystko….
  • To jest najważniejsze dzisiaj, jakiej lekcji się dowiedziałeś.
  • Upadłem przez pychę, poczucie władzy co to nie ja ! … Ale ja szmata jestem …
  • Co … Nie chcesz wracać Mały ?
  • Tak się obwiniasz za wszystko ?
  • Jak nie będziesz chciał wracać, to będę płakał.
  • Ja chcę ! – wyrwałam się ze śmiechem.
  • Tak naprawdę to nigdy nie odeszłaś.
  • Jesteś tu na 5 minut.
  • Ale była ze mną w przeszłości przecież !
  • To ciągle jest 5 minut.
  • Ciekawe poczucie czasu – pomyślałam.
  • Masz wyrazić swoją wolę.
  • Moja wola jest taka jak Twoja wola. Ja się zgadzam.
  • …….. – … cisza.
  • Powiedz konkretnie, że chcesz. Możesz nie chcieć, a zgadzasz się z wolą Ojca… Czy Chrystus mówiąc odepchnij kielich ode mnie chciał iść na krzyż ?
  • Chyba nie…
  • No właśnie.
  • To chcę wrócić ! – powiedział dobitnie dopiero teraz.
  • ……….
  • … Przegrałem to wszystko … – powiedział ze smutkiem.
  • Doznałeś upokorzenia, które wyniesie cię jeszcze wyżej.
  • Co zrobić Ojcze, aby było jak było ?
  • Teraz już nic nie zrobisz.
  • Hmm…. Po co Ojcu w ogóle jesteś potrzebny ? – przyszło mi do głowy.
  • Dlaczego zabraniasz Mi być szczęśliwym ?
  • Myślisz, że jestem chaotyczny ?
  • Ale masz tak wielu tam aniołów wielkich…
  • A cóż jest warte zdanie, gdy nie ma kropki ?
  • Czy coś ci ta odpowiedź mówi ?
  • Chleba mam dużo codziennie, sól też jest potrzebna.

Wieczorem.

Tydzień temu Piotr miał wizję, której nie zrozumiał. Zobaczył w domu Krysi schowaną w piwnicy kobietę wyglądającą jak czarownica. To była krótka zajawka, którą nie potrafił z niczym powiązać. Dzisiaj dostał od Beaty SMS; Proszę zajmij się tą czarownicą, która kręciła się koło Twojej Mamy. Dano mi poznać, że to ona miesza z Jej zdrowiem…

Nie powinno mnie to już dziwić, ale za każdym razem jednak zadziwia. Ojciec nakazał jej zapisać, a potem nam przekazać, bo jak stwierdził pierwszą wizję Piotr całkowicie zignorował, co jest zresztą zgodne z prawdą. Dopiero jej SMS postawił nas na nogi.

Od wielu dni mamy poważny problem z Krysią, a dokładnie z jej zdrowiem. Mięśnie dłoni odmówiły posłuszeństwa i wymagana była szpitalna, ale prosta interwencja. Później ogólne złe samopoczucie. Nie mogliśmy znaleźć konkretnej przyczyny tego nawału nieszczęścia i nie sądziliśmy, że za tym kryją się negatywne myśli kobiety, która podaje się za jej „dobrą znajomą”. Rozmawiałam o tym także z córką, która zaczęła łączyć pewne fakty …

  • Muszę robić dłużej egzorcyzmy, teraz zacznę jeszcze dom ochraniać – Piotr zdecydowanym głosem.
  • Może ta kobieta robi to podświadomie ? Wystarczy, że dużo myśli ? – pytam zaskoczona.
  • Nie byłbym tego taki pewny.
  • Nienawiść jest w niej wielka, dlatego zwróciłem twoją uwagę.
  • Wow…..

W wizji zobaczył niewysoką, rudą kobietę chowającą się w ostatniej części piwnicy. Palcami wytwarzała małe pajączki i rzucała je na ściany domu. Można byłoby to zinterpretować, że zatruwała dom. Gdy zauważyła, że Piotr na nią patrzy, to się skurczyła i wycofała w mgłę, która była za jej plecami.

Niesamowite… Najpierw pojawiła się ostrzegawcza wizja, którą Piotr zignorował. A gdy zignorował, Ojciec użył Beatę jako posłańca wiadomości ! Ojciec zadziałał jakby na kilku frontach, aż będzie skuteczne … 

  • Chodzi o to, że cierpi niesłusznie.
  • Skąd ta nienawiść ? – pytam zaskoczona. 
  • Od początku świata ta sama.
  • Kain i Abel mówi ci to coś ?
 Rdz. 4 ;2 Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę. 3 Gdy po niejakim czasie Kain składał dla Pana w ofierze płody roli, 4 zaś Abel składał również pierwociny ze swej trzody i z ich tłuszczu, Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; 5 na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć. Smuciło to Kaina bardzo i chodził z ponurą twarzą. 6 Pan zapytał Kaina: «Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? 7 Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować».8 Rzekł Kain do Abla, brata swego: «Chodźmy na pole ». A gdy byli na polu, Kain rzucił się na swego brata Abla i zabił go. 

  • Zawiść … – pokiwałam głową.
  • Hmm… Co mogę z nią zrobić ? 
  • Choć sędzią jestem Ja, to jednak ci ją oddaję.
  • Odwracam oczy od tego co zrobisz.
  • Nieeee, to ja oddaję ci ją Ojcze. To Ty rządzisz. Ja ją tylko odrzucam z tego domu, o ile będę miał taką siłę.
  • Siłę masz. Możesz ją ukarać.
  • Ale karanie to Twój przywilej Ojcze. Ja ją wyrzucę, a dalej to Ty decyduj, dobrze ?
  • Hmm … – zamyśliłam się. Piotr ewidentnie nie był pewny co może, a co nie może. Po raz pierwszy spotyka się z taką wolą Ojca.
  • Karanie to przywilej Ojca. Pamiętam jak mi kiedyś to powiedział, więc ja nie mogę tego robić. To jest przywilej Ojca.
  • …….. – Piotr zaczyna się śmiać.
  • Pan Bóg mówi teraz …
  • Uczysz się w tempie tele-exspresowym.
  • Tak ci tęskno do Domu ?
  • Ty ! … Pan Bóg znowu mnie sprawdzał !
  • Pewnie ! – śmieję się. Już wcześniej wydawało mi się to podejrzane, aby pozwolił mu na wymierzanie kary.
  • Ojcze, no ile tego sprawdzania ! No co Ty !
  • ……..
  • Dla mnie jest ważne, że poznałem przeciwnika. Zajmę się nim już dzisiaj. Ojcze, ja ją odrzucam i nie będę domagał się sprawiedliwości. Ty to zrobisz.
  • Oj, jaki on jest niepoprawny i jak go tu nie lubić ?
  • To co zrobisz z nią ?
  • Będę ją wyrzucał do nory. Zbuduję szklaną ochronę domu i cała zła energia zacznie się odbijać – wzrusza ramionami jakby to było przecież oczywiste.
  • …….
  • Ojciec mnie pyta teraz …
  • Czy ty czujesz się obrażony, że zostałeś wyrzucony ?
  • ……. – buchnęłam śmiechem. W takim momencie ?
  • Zadowolony jesteś, że cię wyrzuciłem ?
  • Z wyrzucenia nikt nie jest zadowolony – mruknął.
  • Ojciec powiedział, że zostałeś poniżony, aby cię wynieść wyżej. Można jeszcze wyżej ?
  • Nie wiem… – … i machnął ręką.
  • Nie rozumiem tego. Podniosą mnie, żebym dostał znowu w łeb ? Im wyżej małpa wchodzi na drzewo, tym bardziej dupę wystawia. Ja tam wierzę w Boga i bez tego. Ja nic nie chcę …

Podejście Piotra jest bardzo rozsądne, a o pychę w jego przypadku nie byłoby trudno.

p. s. Skutki działania „czarownicy” szybko się uspokoiły, a i sytuacja się odwróciła. To ona zaczęła mieć poważne problemy zdrowotne. Można byłoby zacytować staro-testamentowo „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”.