Przemówił Ojciec do człowieka, a człowiek zrozumiał.

31. 10. 17 r. Szczecin.

Przyjechaliśmy do Szczecina odpocząć, a jesteśmy zapracowani jak dawno nie byliśmy. Remont dopiero się kończy i przyszedł czas na porządki. Codziennie kilka godzin fizycznej pracy. Cieszy mnie to nawet, bo nie myślę, że kończy się także październik. Oczekuję Bóg-wie-czego, a Homiel mówi nie czekaj na sensację. Kiedy już wieczorem rozsiedliśmy się wymęczeni przed TV poczułam, że jestem rozżalona.

  • Dobrze masz z mężusiem?
  • Jak królowa… kurka wodna…
  • Tylko się nie rozpłacz jakiż to jesteś wspaniały Homiel mu przygadał.

Wyciągam kajet, by to zanotować…

  • Już zaczynasz? – Piotr cierpko. Nie lubi tego, ale wie, że musi tolerować.
  • Tak, bo kocham te nasze rozmowy, a poza tym jest 31.
  • Dzień jak co dzień.

Ostatni dzień października i nic. Ale czy rzeczywiście nic? Hmm… Dwie bardzo ważne wiadomości, Luter, Deisenhofer… cofnięcie się w czasie. Jednostki mogą tego doświadczyć, a ja jestem rozżalona? Głupia jestem! Czasami dochodzi do mnie, że nie zasługuję na to, co się dzieje. Przypominam sobie słowa sprzed miesiąca…

-Te nasze układanki  są nic niewarte. Wszystko sprawdza się co Oni planują, a nie co my planujemy, a potem się dziwimy – mówię po długim namyśle. 
-Twoja wiara będzie poddana weryfikacji. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/06/02/imie-to-nie-nazwa-to-zakres-obowiazkow-i-wiedzy/ 

02. 11. 17 r. Szczecin.

Cały dzień w ogóle nie poruszaliśmy tematu października, ponieważ oboje byliśmy w jakimś sensie zawiedzeni. A może bardziej nienasyceni, jakby zabrakło tej jednej kropki nad i … Wiedziałam, że Niebo się nie myli, to ja się mylę próbując rozwikłać za wszelką cenę „alfabet Nieba”. Nie da się… Gdy poszliśmy na kawę nie wytrzymałam tej ciszy od dwóch dni, za bardzo za Nimi tęsknie.

  • Homiel, chcę to zrozumieć… Ja muszę to zrozumieć, bo jeśli ja zrozumiem, to inni tym bardziej.
  • Jako zegarmistrz pasujesz do zegarków…
  • widzę napis Ruhla, pisze się samo h. 
  • Ruhla? Pierwsze słyszę, to jakaś marka?
  • ……. – Piotr wzruszył ramionami, bo sam nie wie.
  • Nie martw się, niedługo Warszawa.
  • A… Rozumiem. Wtedy porozmawiamy.
  • ……..
  • Dzisiaj w nocy gacek zadał mi pewne pytanie.
  • ?! Jakie?
  • Czy Bóg jest legendarny?
  • ???!!!
  • I co powiedziałeś?
  • Bóg jest wszystkim, był, jest i będzie.
  • Hmm… Myślisz, że to gacek zadał pytanie?
  • A kto?
  • Myślę, że Bóg Ojciec też mógłby zadać takie pytanie – i powiedziałabym, że jest to nawet w Jego stylu, jeśli mogę się tak wyrazić.
  • Chrystus też spytał, co o mnie myślicie…
  • …….. – oboje się zamyśliliśmy.
  • A co do fali… – zaczął Homiel.
  • Nawet nie można powiedzieć co się odwlecze, to nie uciecze.
  • Ten czas po prostu nie nadszedł.
  • A te wszystkie znaki?
  • To jest wiara, to jest próba dla ciebie.
  • Wiedziałam…

Tym październikiem przećwiczyli mnie wzdłuż i wszerz. Wielkie oczekiwania, które zostały faktycznie szybko zweryfikowane. Czy to zachwiało moją w Nich wiarą? Zaufaniem? Nie. Przez te ostatnie lata coś się w nas przełamało, już się tak nie buntujemy. Zobaczyłam wielokrotnie, że to nie my mamy rację, a Oni. Jeśli nawet czegoś nie rozumiemy teraz, zrozumiemy później, to tylko kwestia czasu.


Opowiedziałam Piotrowi, że na blogu właśnie piszę o jego wizji;

-Usłyszałem coś niesamowitego... Zobaczyłem scenę. Widzę Ojca i aniołów, którzy stoją wokół Niego. To cała grupa aniołów, są wysocy, ja stoję za nimi i jestem najmniejszy. Bóg pyta ich... 
-A któż pójdzie do tego świata? 
-Widzę, że każdy udaje, że ogląda swoje buty, mają schylone głowy i udają, że nie słyszą, po prostu nikt nie chciał iść. Wtedy ja się wychyliłem i powiedziałem... 
Oto jestem. 
-Ty...? 
-Ojciec był zaskoczony... 
-Więc idź.
-…. i mnie przytulił. 
  • Nooo, była niesamowita. Wtedy, w tych słowach poczułem dużą dozę odpowiedzialności, misji. Wtedy widziałem, że nikt nie chce iść, bo każdy miał przy Ojcu dobrze. Nikt nie chciał zrezygnować z tego, co ma. Anioły miały po 4 metry wysokości, a ja tylko z metr. Stałem w cieniu za plecami Ojca, za kotarą, gdy się zgłosiłem. On odwrócił lekko głowę i spytał …
  • Ty ???

Narysował na kartce jak wyglądała ta scena, przyjrzałam się jej…

  • Stałeś w cieniu, jak szara eminencja, która ciągle chroni szefa. Nie chciałeś się rzucać w oczy i wolałeś zostać nie widziany, umniejszałeś swoje znaczenie, dlatego byłeś znacznie mniejszy. Komu pozwala się stać za swoimi plecami? Komuś, komu się ufa.
  • …….. – Piotr się wzruszył przypominając sobie to kolejny raz.
  • I jesteś.
  • Wstyd tym, którzy mieli pójść, a nie poszli.
  • Ojciec wiedział jak będzie?
  • Wszystko wie, Ojciec by nie wiedział?

W Biblii jest opisana identyczna niemal sytuacja, te same słowa.

Powołanie Izajasza

1 W roku śmierci króla Ozjasza ujrzałem Pana siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren Jego szaty wypełniał świątynię. 2 Serafiny stały ponad Nim; każdy z nich miał po sześć skrzydeł; dwoma zakrywał swą twarz, dwoma okrywał swoje nogi, a dwoma latał. 3 I wołał jeden do drugiego: «Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały». 4 Od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem.5 I powiedziałem: «Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów!» 6 Wówczas przyleciał do mnie jeden z serafinów, trzymając w ręce węgiel, który kleszczami wziął z ołtarza. 7 Dotknął nim ust moich i rzekł: «Oto dotknęło to twoich warg: twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech». 8 I usłyszałem głos Pana mówiącego: «Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł?» Odpowiedziałem: «Oto ja, poślij mnie!» 9 I rzekł [mi]:«Idź i mów do tego ludu: Słuchajcie pilnie, lecz bez zrozumienia, patrzcie uważnie, lecz bez rozeznania! 10 Zatwardź serce tego ludu, znieczul jego uszy, zaślep jego oczy, iżby oczami nie widział ani uszami nie słyszał, i serce jego by nie pojęło, żeby się nie nawrócił i nie był uzdrowiony» 11 Wtedy zapytałem: «Jak długo, Panie?» On odrzekł: «Aż runą miasta wyludnione i domy bez ludzi, a pola pozostaną pustkowiem. 12 Pan wyrzuci ludzi daleko, tak że zwiększy się pustynia wewnątrz kraju. 13 A jeśli jeszcze dziesiąta część [ludności] zostanie, to i ona powtórnie ulegnie zniszczeniu jak terebint lub dąb, z których pień tylko zostaje po zwaleniu. Reszta jego [będzie] świętym nasieniem».

Poruszyła mnie nie tylko opisana scena, ale także ostatnie zdania. Runą miasta i dziesiąta cześć ludności zostanie… Przypomniałam sobie  słowa Ojca, że zostanie jeden na dziesięciu, nie wspominając już o samej apokalipsie.

  • Homiel, dlaczego to Piotr widział? Czy ta scena się powtarzała?
  • ……..
  • Czy Piotr to Izajasz? – pytam niepewnie.
  • Homiel siedzi cicho, ale zrobił taką minę… – Piotr pokazał, jak mocno ściska usta.
  • Szukaj dalej, a może znajdziesz...
  • A może się mylę, ostatnio często się mylę jak widzisz…
  • Szukaj…
  • Szukaj, szukaj… Ale gdzie?! – pomyślałam.
  • . Trudne to jest
  • Bardzo… Co jest prawdą, a co nie…
  • Widziałem twoje rozżalenie. Sam wycierałem ci łzy.
  • Ucz się…
  • Jak się uczy człowiek najlepiej?
  • Na błędach.
  • To jest lekcja dla ciebie, nie dla Piotra.
  • Ty jesteś teraz celem, a Piotr narzędziem.
  • To ty masz się uczyć.
  • Pod koniec będziesz jak wyrocznia.
  • Widząc człowieka będziesz wiedziała co przedtem i potem.
  • ???!!! – już zaczynam podejrzewać, że to Ojciec przemawia. Od początku był to Ojciec.
  • Robisz błędy wyznaczając daty.
  • Daty zna tylko Ojciec, więcej tego błędu nie zrobisz.
  • Ooooo, na pewno… – pomyślałam.
  • Przemówił Ojciec do człowieka, a człowiek zrozumiał.
  • Nie koncertuj się na datach, a na zdarzeniach.
  • Sprawdź co znaczy nazwa Ruhla.
  • Pierwsze słyszę…

Sprawdziłam, gdy ledwo dorwałam się do komputera.

Zegarki vintage, prócz ogromnego uroku, ciekawego design’u oraz tradycyjnych werków mechanicznych, często posiadają także bardzo ciekawą historię. W przypadku prezentowanego poniżej zegarka RUHLA historia zadziwia podwójnie, gdyż model Chronograf stał się symbolem tej marki, a równocześnie czasomierz ten wyprodukowano w GDR, czyli kraju, którego nie znajdziecie na mapie, ponieważ nie istnieje już od 25 lat.  Zakłady RUHLA stworzyły dziesiątki różnych modeli i wyprodukowały miliony różnego rodzaju urządzeń do pomiaru czasu. W większości były to urządzenia dość prostej konstrukcji, ich mechanizmy w większości nie posiadały kamieni łożyskujących – były to werki z wychwytem kołkowym – a koperty wykonane były z mosiądzu.

Trzeba przyznać, iż były to równocześnie zegarki dość trwałe, ładnie prezentowały się na ręce oraz odmierzały czas – choć należy zaznaczyć, że kaliber 24 charakteryzował się dobowymi odchyleniami na poziomie +240 sekund / – 120 sekund na dzień http://manufakturaczasu.pl/ruhla-chronograf/

Śmieję się sama z siebie. Jestem jako ten zegarek; prosty, dość ładny, porządny, tyle, że nieprecyzyjny z wymierzaniem czasu. Śmieję się jeszcze radośniej, bo dostrzegam kolejny raz jak niesamowicie, nieprzeciętnie dowcipny jest Ojciec. 

Poświęć się dla tego świata i wróć do Mnie.

26. 10. 17 r. Warszawa.

O Eduardzie myślałam pół nocy.

  • Jeśli po słowach Homiela udało mi się faceta zlokalizować to znaczy, że z tym Lutrem też może być prawda… 
  • ……… – Piotr podniósł oczy do góry jakby chciał mi powiedzieć, że ma to w du…e.

Jego zdrowe podejście sprawiło, że roześmiałam się na głos. Bardzo mi to teraz pomogło, bo w jednej chwili przestałam się tym przejmować. Nie mogłam spać, a on mnie wyleczył w sekundę. 

  • Homiel, brakuje mi tego pomiędzy… Pomiędzy Lutrem, a tym nazistą. Brakuję mi tego, do którego należał krzyż. Daj jakiś trop.
  • Nie zdążysz go znaleźć, będziesz miała inne rzeczy na głowie.
  • Naprawdę?
  • Naprawdę.
  • Teraz jedziemy do Szczecina. Zostajesz tam na tydzień, czy wracasz ze mną? – pyta Piotr.
  • Nie ma głupich! walnął Homiel, co mnie rozśmieszyło jeszcze bardziej, bo wyjął mi to zdanie dosłownie z głowy.
  • ………
  • Dzisiaj rano w kościele Jezus powiedział mi….
  • Duch twój i ciało twoje będzie świecić.
  • Nie wiem co to ma znaczyć…
  • ……… – ja też nie wiedziałam, bo przecież chyba nie będzie świecić  dosłownie.
  • Musiałabyś zobaczyć te oczy, żeby zrozumieć kim ta istota jest. Czysta, powalająca mądrość, obejmuje cały wszechświat…
Gdy przyjąłem Eucharystię zobaczyłem oczy kogoś bardzo mądrego, które powoli się otwierały… Poczułem wielki respekt, były bardzo podobne do oczu Ojca.……… – słuchałam uważnie. Kto to Homiel? Czyje to oczy?Podpisuje się… – Piotr zrobił znak X. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/07/10/jedna-gora-sie-skonczy-bedzie-druga/
  • Daj jej spokój.
  • Ale ja też tak bym chciała zobaczyć.
  • Masz wiedzę światła i dawaj tę wiedzę.
  • Pan Bóg przeznaczył ci to, co najlepsze.
  • ……..
  • Zobaczyłem znowu tą wizję, nie tego oczekuję od ciebie.
-Starszy mężczyzna z siwą brodą w długiej szacie lekko kroczył po ziemi, właściwie lekko się nad ziemią unosił. Ja szedłem przed nim i zamiatałem szybko ścieżkę, po której On szedł. Nie chciałem, by trafił na jakąś przeszkodę, bo szedł boso. W pewnym momencie zobaczyłem wystający z ziemi bolec, dopadłem do niego i próbowałem go wyrwać, ale tkwił bardzo głęboko, a widzę, że On się zbliża. Położyłem się więc na nim, by staruszek mógł przejść bezpiecznie. Kiedy podszedł spojrzał na mnie i powiedział;
-Nie tego od ciebie oczekuję i przeszedł bokiem.
  • Tą wiedzę przekaże ci Ojciec bezpośrednio.
  • Powiem co zrobisz dla Mnie.
  • ……… 
  • Jak to zrobię, to może wrócę do Domu ?
  • Nie powiedziałem może.
  • Wrócisz, ale jak się dobrze sprawisz.

Włączyliśmy film, jednakże Piotr zamiast w telewizor gapi się w jakiś punkt pokoju.

  • Ale Pan Bóg jest niesamowity… Powiedział do mnie teraz…
  • Wkrótce staniesz się celem dla tych, którzy cię nienawidzą i tych, którzy będą szli za tobą.
  • Poświęć się dla tego świata i wróć do Mnie.
  • …….. – zaniemówiłam, bo co to znaczy?
  • Zaczynasz dotykać ściany – … kryształowej.
  • Tą ścianą jestem Ja.
  • Utkano ci już powróz.
  • Zobaczyłem jak słońce obraca się wokół siebie trzy razy.

27. 10. 17 r. Szczecin.

Jedziemy do Szczecina, a Homiel milczy.

  • Gdzie jesteś? – pytam, żeby zacząć rozmowę.
  • Frunę przed wami, złapałem dobry wiatr.
  • Jesteś cudowny! – śmieję się na głos widzą to oczami wyobraźni.
  • Tak te ptacy już mają.

Mija jedna godzina, druga i nic. Zatopiliśmy się we własnych myślach…

  • A gdybym tak umarł podczas operacji?
  • Ale tak się nie stało.
  • Asystowałem przy operacji, narzędzia podawałem.
  • ……….
  • Dostałam wczoraj trochę maili.
  • To twoja robota, że ludzie to czytają – Piotr.
  • To nasza wspólna zasługa, nic bym bez ciebie nie zrobiła.
  • Chcesz już medal?
  • Za co? – pytam. 
  • Za skromność.
  • Stwierdzam tylko fakt.
  • Fajnego masz mężusia – Piotr o sobie.
  • Nie wytrzymam tego, zaraz zwymiotuję.
  • Widzisz? Ty medalu nie dostaniesz – śmieję się, bo to najprawdziwsza prawda.

Mija kolejna godzina w ciszy. Nie mając pomysłu na Homiela zaczęłam Piotrowi czytać, co odkryłam wczoraj o Deisenhoferze. Znając nieco niemiecki zaczęłam szukać informacji w internecie po niemiecku. Natrafiłam na ciekawą rozmowę między zdaje się jego wnukiem, a znawcą historii II wojny światowej. https://forum.axishistory.com/viewtopic.php?t=66868

Z pewnością był najlepiej wykształconym ze wszystkich czołowych postaci Waffen SS, ale był kluczowym przywódcą w rozwoju oddziałów straży KL w latach przedwojennych. Kiedy kilka lat temu korespondowałem z dr. Karolem Sydnorem („Żołnierze zniszczenia”), zidentyfikował Deisenhofera (wraz z Helmutem Beckerem i Maxem Simonem) jako głównego politycznego „fanatyka” SS-Totenkopfverbände. W książce Yergera znajduje się zdjęcie z około 1942 roku Deisenhofera odwiedzającego KL Gross-Rosen i komendanta Arthura Rödla, jego starego znajomego w KL Buchenwald (Deisenhofer był doradcą prawnym SS-TV Sachsen i SS-TV Thuringen w 1937 r. ).

Deisenhofer, według wiedzy kogokolwiek, nie popełnił żadnych udokumentowanych zbrodni wojennych i był wybitnym żołnierzem. Jakiekolwiek zaangażowanie w zbrodnie wojenne mogło być w Polsce we wrześniu 1939 r., gdy SS-TV Oberbayern było zaangażowane w działania „policyjne i bezpieczeństwa”, masowe egzekucje polskich duchownych, Żydów i inteligencji. W tym czasie Deisenhofer był dowódcą batalionu w „Oberbayern”. Działalność SS-TV Brandenberg została udokumentowana, „Oberbayern” i „Thuringen” otrzymały zadania o podobnym charakterze. Uważam Deisenhofera za bardzo interesujący przykład „intelektualnego” SS-mana. Jego poziom wykształcenia był porównywalny do Wernera Besta, Waltera Schellenberga, Otto Ohlendorfa. To, że znalazł wspólny język z takimi ludźmi jak Theodor Eicke, Karl Koch i Arthur Rödl, jest nieco zdumiewające. Założę się, że rozmowy wokół stołu z oficerami Dachau były co najmniej interesujące! W swoim umyśle był patriotą i honorowym żołnierzem.

  • A widzisz? Może nie był taki zły?
  • Taaak? On szkolił innych i to w Berlinie. Jak myślisz… Kogo bierze się na szkoleniowców? – pytam już zgryźliwie. Wiele lat zajmowałam się organizacją szkoleń i coś o tym wiem.
  • Hmm… Bierze się najlepszych – przyznał po chwili milczenia.


Dopisane 14. 07. 2018 r.

  • Byłeś najgorszy z najgorszych w Dachau – kto ma rację? Historia, która nie odnotowała oficjalnie zbrodni wojennych Deisenhofera, czy Niebo? To, że nie odnotowała nie znaczy, że nic się nie wydarzyło. Nawet w tej rozmowie padają słowa, które dają wiele do myślenia.

politycznego „fanatyka” SS-Totenkopfverbände.

…Jakiekolwiek zaangażowanie w zbrodnie wojenne mogło być w Polsce we wrześniu 1939 r., gdy SS-TV Oberbayern było zaangażowane w działania „policyjne i bezpieczeństwa”, masowe egzekucje polskich duchownych, Żydów i inteligencji.

…To, że znalazł wspólny język z takimi ludźmi jak Theodor Eicke , Karl Koch i Arthur Rödl (p.s. zbrodniarze wojenni), jest nieco zdumiewające

Był dowódcą II batalionu III Dywizji Pancernej Totenkompf; uznawanej za najbardziej fanatyczną spośród dywizji Waffen-SS. https://pl.wikipedia.org/wiki/3_Dywizja_Pancerna_SS_

Jaki więc był pan Eduard Deisenhofer? Fanatyczny nazista z dobrym wykształceniem, co czyni go jeszcze bardziej niebezpiecznym. Miał świadomość, miał wiedzę i czynił zło.

Jedna góra się skończy, będzie druga.

23. 10. 17 r. Warszawa.

Piotr wstał rano już zmęczony.

  • Szedłem pod górę i walczyłem z czarnymi żołnierzami. Strzelali do mnie, góra była bardzo stroma, tak bardzo, że musiałem się wspinać jak himalaiści. Cały czas chcieli mnie zabić, a ja tylko się uchylałem przed strzałami. Jestem tak zmęczony, że nie mam ochoty na nic.
  • Nie jesteś Kowalski, żeby tu się mazać.
  • Nie po to cię tu wysłałem.
  • …….. – Piotr zesztywniał, wyprostował się i w sekundę wszystko mu minęło.
  • To wszystko są próby i będą do samego końca.
  • Jedna góra się skończy, będzie druga.
  • …….. – Piotr się zamyślił.
  • Pan Bóg jest niesamowity, wie wszystko, a mimo to pyta co wybieram, co myślę…
  • Idąc twoim myśleniem… Taki już jestem.
  • Jest rewelacyjny! – wyrwało mi się.
  • Nie mówmy o Mnie, walczymy o ciebie.
  • To nie Ja się zmieniam, to ty się zmieniasz.
  • Od początku było wiadomo, że będzie trudno.
  • Ty nie jesteś herbata. Ty jesteś esencją herbaty.
  • Im wszystkim się wydaje, że mogą być bez herbaty. Ale bez esencji nie ma herbaty.
  • Nie jesteś tu po ty, by pławić się w luksusie.
  • Znoś mężnie trudy.
  • Dzisiaj 23. Coś się wydarzy?
  • A co obstawiasz?
  • ……. – Piotr się zawahał, już taki odważny nie był.
  • A Ty?
  • …….. – lekko słabo mi się zrobiło. 
  • Ja jestem krupierem. Ja nie gram, przyjmuję zakłady.
  • Iza miała dostać też wiadomość o naszym październiku – przypomniałam sobie.
  • Pamiętaj co powiedziałem wczoraj…
  • …….. – Piotr spojrzał na mnie, bo oczywiście już nie pamiętał.
  • O stworzeniu świata… Przez 8 dni można wszechświat stworzyć przypominam.
  • …….. – machnął ręką zniechęcony. Wstał gwałtownie, zachwiał się i prawie upadł.
  • Czuję jak słabe mam serce, muszę uważać.

Wieczorem.

Pisałam dzisiaj na blogu tekst Nie możesz nie lubić ludzi, bo w każdym z nich jestem Ja.I dostałam odpowiedź. Cieszę, się, że słowa tu przekazywane i spisywane działają też na innych;

Kolejna historia, dzisiaj jedna z moich Podopiecznych rozszalała się na dobre, doszło także z jej strony do rękoczynów. Jakoś ją uspokoiłam, choć łatwo nie było ale przez dłuższy czas chodziłam z myślą o niej, że jej zwyczajnie nie lubię. Po kolacji otwieram Pani bloga a tam dzisiejszy tytuł „nie możesz nie lubić ludzi, bo w każdym z nich jestem ja” ….. opadła mi szczęka, znowu…


Doczytałam do końca miesięcznik „Egzorcysta” poświęcony Marcinowi Luter. Na koniec przeczytałam zdanie, które mocno mnie zastanowiło.

Tam zdradził, tam zostało mu wszystko odebrane.

Jeśli 31 zdradził…. to może 31 wróci? Bóg Ojciec lubi być precyzyjny. 

  • Homiel, czy mam rację z tym 31 października? – ciekawość mnie zżera, a wiem, że to się Ojcu nie podoba.
  • Kojarzę cię z górnikiem.
  • Dlaczego?
  • Kopie i kopie? – Piotr ze śmiechem.
  • Drążysz i drążysz.
  • A nie możesz dać odpowiedzi? – nie odpuszczam, ale i sama się już śmieję.
  • Jedna odpowiedź rodzi 3 pytania, czekaj.
  • …….. – westchnęłam.
  • Fala już była? – pyta Piotr.
  • A czułeś ją?
  • Nie.
  • No to koniec rozmowy – myślę sobie oglądając kolejny odcinek „House of Cards”.
  • ……..
  • Chciałabyś mieszkać jak ten Underwood w Białym domu? – pyta Piotr.
  • Coś ty!
  • To jest buda dla psa.
  • Dlaczego?
  • Służy jak pies.
  • Komu?
  • Jak to komu? – i pokazał palcem na „dół”.
  • Czy informacje z 31 zobaczyłam przypadkowo? – nie odpuszczam dalej.
  • W twoim życiu i twojego męża nic nie jest przypadkowe.
  • Czyli mogę mieć rację? – i się cieszę.
  • Nie wiem dlaczego tak się cieszysz. Tak zależało ci na kawce.
  • …….. – mina mi zrzedła natychmiast.

Już zapomniałam, że kiedy zacznie się fala mogę wszystko utracić. Nasze poranne kawy, rozmowy… Życie, jakie znam…


24. 10. 2017 r. Warszawa.

Dzisiaj rano w kościele.

  • Przed przyjęciem Eucharystii dostałem niesamowitą wizję. Zobaczyłem siebie w mundurze SS. Miałem wokół szyi białe coś, jakby pod spodem koszulę, biały kołnierzyk, białą stójkę, czułem to wyraźnie, bo mnie uwierała, a po lewej stronie 4 wypustki. Nagle mój kołnierzyk zaczął się spalać, pojawił się z boku czerwony wiatr, który jakby działał pod silnym ciśnieniem. Zaczął tak ssać ze mnie wszystko, że rozrywał kawałek po kawałku cały mundur. Kiedy zerwał wszystko, zostałem nago, a wtedy ten wiatr się wycofał, schował do dziury i zamknęła się klapa. Patrzę, a widzę na sobie długą szatę, nie białą, ale lekko szarą. To było niesamowite… Cały mundur zaczął ze mnie odpadać w kawałkach, ta ssawka wysysała go ze mnie…

  • Te cztery wypustki to kto? – pytam.
  • Takie mundury mieli łobuzy…
  • Łobuz? To nowe określenie mordercy?
  • ?! 
  • Gdy przyjąłem Eucharystię zobaczyłem oczy kogoś bardzo mądrego, które powoli się otwierały… Poczułem wielki respekt, były bardzo podobne do oczu Ojca.
  • ……… – słuchałam uważnie.
  • Kto to Homiel? Czyje to oczy?
  • Podpisuje się… – Piotr zrobił znak X. 
  • …….. – łzy mi napłynęły do oczy, bo przecież to Chrystus!
  • Kiedy to się skończyło, usłyszałem słowa księdza…
  • Ten, kto ma wiedzę, ma ogromną odpowiedzialność.

Zamilkliśmy, to było przepiękne. Spalony, pochłonięty mundur SS…. Spalone, zerwane więzy z przeszłością… i za tym wszystkim stoi Chrystus. Jego siła przebaczenia jest ogromna. To jest właśnie miłosierdzie i wielka miłość Ojca i Syna do człowieka. Jako do syna marnotrawnego powracającego do Domu. 



Dopisane 10. 07. 2018 r.

  • Od początku było wiadomo, że będzie trudno.
A.Lenczewska.

Jak masz czynić, czyń tylko dobrze.

18. 10. 17 r. Warszawa.

Kupiłam sobie czerwone spodnie, tak czerwone jak samo piekło… chyba.  Szybko miałam z tego powodu wyrzuty sumienia, że czerwone. Siadam do stolika z kawą, Piotr już czeka…

  • Mi się spodnie podobają – mówi Homiel na dzień dobry.
  • Tak? – ucieszyłam się.
  • Kolegom też. 
  • Którym?
  • Z grupy.
  • A już myślałam, że tym z dołu – zaśmiałam się.
  • Niedługo twoje migreny miną – wczoraj miałam znowu, w środku nocy musiałam brać tabletkę.
  • Odejdą z końcem roku.
  • Nie będzie już miała? – pyta Piotr.
  • Nie będzie takiej potrzeby.
  • A była taka?
  • Coś za coś.
  • Jak przestanę mieć, to przestanę Was czuć? – zdecydowanie wolę już mieć, niż nie czuć.
  • Po co migreny jak będziesz miała pełny dostęp do wiedzy?
  • ???!!! Jak to? – i zaczęłam już kombinować, czy bezpośrednio, czy po staremu.
  • Ale wiesz jak to z Piotrem jest… Czasami ma ochotę rozmawiać, a najczęściej nie.
  • To ty nie wiesz…
  • …….
  • Nie chce mi się iść do pracy.
  • Niedługo twoje problemy się zakończą, zaczniesz nowe życie.
  • Coś się zbliża? – Piotr.
  • Coś wielkiego, czego nigdy nie czułeś.
  • Kółka się kręcą, a ty jedziesz, a to wszystko jest umowne.
  • Umowne? Tak wygląda ten hologram?
  • Powinieneś wiedzieć najlepiej, to tobie się wyłoniła z powietrza twarz, ręka… – wtrącam się do rozmowy. Jak dla mnie to oczywisty dowód.
  • …….
  • Ty już idziesz do pokoju?

  • … Słyszę…
  • Wstań Mały i chodź do Nas.
  • Napijesz się ciepłego kakao, kożuchów nie będzie, nie martw się.
  • …….. – Piotr jako dziecko nie znosił kożuchów na mleku.

Wieczorem.

Otrzymaliśmy pismo z wynikami ekspertyzy jednego z rzeczoznawców. Czekaliśmy na to 8 długich miesięcy! Nikt normalnie by tego nie zrozumiał i grzmiał na opieszałość sądu, jak robi to nasz prawnik, ale on nie wie, że to Bóg Ojciec trzyma za wszystkie sznurki. Powiedział zbliża się antrakt i żaden sędzia, żaden sąd nie ma nic do gadania. Sprawa sądowa będzie trwała tyle, ile przewidział na to Ojciec. Będzie trwała tak długo, aż Ojciec powie dosyć.

-Zbliża się antrakt. Ostatni rozdział z NIP to będzie jednocześnie antrakt. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/01/23/modlic-sie-za-wrogow-to-wielki-wyczyn/

Piotr im dłużej czytał pismo, tym bardziej czerwony stawał się na twarzy.

  • Czegoś nie rozumiem. Rzeczoznawca poparł częściowo NIP, ale powołuje się na rysunek w załączniku nr 10 i problem w tym, że takiego rysunku w ogóle nie było. Skąd on to ma?
  • Napięcie rośnie…
  • Ale to niemożliwe! To by znaczyło, że albo się ten facet pomylił albo ma błędne dokumenty! – Piotr się wkurzył na maksa, bo nie tylko czekał 8 miesięcy, to jeszcze rzeczoznawca oceniał nie to, co trzeba.
  • O co chodzi Homiel?!
  • Zaufaj Ojcu.
  • Na razie byśmy mieli wyrok zwykły, a tu ma być wyrok niezwykły.
  • Czyżby to była prawda? – trudno w to wszystko uwierzyć.
  • To jest prawda.
  • Czy oni oszukują?
  • Od początku oszukują, to taki Frank Underwood – film „House of Cards” oglądamy od tygodnia.
  • Dam sobie radę w takim razie?
  • Bóg jest przy tobie.
  • Po co się ekscytujesz jak znasz wyniki?
  • ……. – Piotr westchnął ciężko. Już myślał, że będzie łatwiej, a tu ciągle pod górę.
  • Idziesz ze mną na kawę jutro? – pyta zmęczony.
  • Oczywiście.
  • Ja z wami.
  • ……. – wybuchnęliśmy miechem.
  • Uwielbiam Go… 

19. 10. 17 r. Warszawa.

Dowiedzieliśmy się, że sąsiadka, która całe życie źle życzyła Krysi, nic nie wie o śmierci Edzia.

  • I się nie dowie, przynajmniej nie od nas – Piotr zadecydował.
  • Dasz jej powietrze?
  • Nie dam. Nie dam jej tej satysfakcji, aby się cieszyła.
  • Nie dasz jej odpuszczenia?
  • …….  – zeszło ze mnie w tej chwili powietrze… Bardzo mocne słowa i na pewno słowa Ojca.
  • Wybaczam, ale nie chcę nic z nią mieć wspólnego.
  • Wiesz kto dostępuje miłosierdzia? Ten, co daje miłosierdzie.
  • Byłeś najgorszy z najgorszych w Dachau.
  • Co ???!!! 
  • Usłyszałem Dachau… może to od gacka?
  • Nie sądzę tym razem… – ale to było zupełnie coś nowego. Dachau ?!?

Pytałam jeszcze o to kilka razy, ale nie otrzymałam już żadnego wyjaśnienia. Zaczęliśmy oglądać film „Gwiezdne wojny” i scenę, gdy Lord Vader leży bez nóg.

  • Nie można pozwolić działać złu, ja bym takiego dobił – Piotr zadowolony z siebie.
  • Czym byś się różnił od niego?
  • Noo… Ale z niego urosło przecież wielkie zło?! – już nie wiedział jak się tłumaczyć.
  • Zobacz jak to zło zjednoczyło wielu.

Zamilkliśmy kompletnie zaskoczeni. Dotarło do mnie jak trudno wyrokować kiedy walczyć ze złem, a kiedy pozwolić mu działać. Kiedy rozróżnić czy zło przyniesie tylko zło, a kiedy przyniesie też dobro? Trzeba byłoby znać przyszłość, a tylko Ojciec zna przyszłość. Niewątpliwie II Wojna światowa połączyła wiele narodów. Także kilku wrogów. Wschód i Zachód. Czy to nie dziwne, że Hitler miał tak wyjątkowe szczęście? Odnotowano co najmniej 42 zamachy na jego życie, z czego około 20 uznaje się za istotne. Zwłaszcza ostatni przeprowadzony w Wilczym Szańcu jest co najmniej zastanawiający. Przedziwny „cud”. http://www.sww.w.szu.pl/index.php?id=artykuly_zamach_na_adolfa_hitlera

  • Ojcze, to co mam robić? – spytał bezradnie.
  • Wybaczyć, to jest Moja nauka dla ciebie.
  • Zakop tą nienawiść, którą masz w sobie, tak jak Ja ci wybaczyłem.
  • Jak masz czynić, czyń tylko dobrze.
  • Być stanowczym to też dobro.
  • Wybacz jej, daj jej na chleb, ale do domu nie musisz jej wpuszczać – Ojciec wrócił do kwestii sąsiadki.
  • ……. – Piotr się nie odezwał, chyba gryzł ze zgryzoty swój język, bo wielką miał ochotę sąsiadce nieco „przyłożyć”.
  • Jak się zakończy sprawa z NIP? – zmienia więc temat rozmowy, bo bezpieczniej.
  • Tak jak ci pokazałem. Choć głowę masz nisko, to ich odrzuci, nie ciebie.
  • Zapamiętaj. Ten, kto dołki kopie pod kimś, sam w nie wpada, a oni wpadną w ten dół.
  • …….
  • Pokazał mi jak ręką zgniata budynek NIP, położył rękę na dachu i zgniótł do ziemi. Pokazał jak jeden z nich wybiega w garniturze, ręka go ściąga do budynku i jeszcze raz zgniata.

  • Zgniotę Ich dla ciebie. A wiesz dlaczego to robię?
  • Dlatego, że cię kocham.
  • Ty kochasz Moich ludzi, a Ja dbam o ciebie.
  • Co mam zrobić z NIP?
  • Napisz to, co napiszesz. Zostaw to prawnikowi, a resztę zostaw Mi.

Piotr poszedł się pomodlić. Gdy wrócił…

  • Usiadłem na łóżku i się zamyśliłem…
  • Troskasz się Mały?
  • Myślę Ojcze.
  • Zawierz Mi do końca.
  • Ja cię poprowadzę pod flagą Mojego Syna.
  • Inaczej nie możesz wrócić do Mnie jak przez Niego z Nim.


Dopisane 02. 07. 2018 r.

  • Zobacz jak to zło zjednoczyło wielumusiałam spytać dzisiaj dlaczego Hitler miał tyle nieprawdopodobnego „szczęścia”. To nie jest normalne i nie może być jedynie dziwnym zbiegiem okoliczności.
  • Dlaczego Ojcze?
  • Żeby dotarł do tego momentu, do którego dotarł.

Co by było gdyby Hitler zginął podczas zamachu? 

Syn zamachowca z Wilczego Szańca uważa natomiast, że takie zwrócenie się części Niemców przeciwko reżimowi nazistowskiemu i ich nadzieje na zawarcie pokoju z aliantami spaliłyby na panewce. W efekcie wojna toczyłaby się dalej. Uważa on, że tylko całkowita kapitulacja nazizmu we wszelkich jego aspektach była najlepszym sposobem zakończenia wojny. Historycy przypominają, że spiskowcy przeciwko Hitlerowi, głównie rodziny arystokratyczne, wierzyli, że mogą wydać aliantom wszystkich ważniejszych nazistów i podpisać pokój, trzymając siły wojsk zachodnich i rosyjskich z dala od granic Niemiec. To jednak uważa się dzisiaj za iluzję.

Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/artykul/4683638,syn-stauffenberga-dobrze-ze-zamach-na-hitlera-sie-nie-udal-wazna-byla-calkowita-kleska-nazistow,id,t.html

Gdy piszę o takich sprawach jak II Wojna Światowa i zaczynam spostrzegać świat oczami Ojca, jeszcze raz uzmysławiam sobie jednoznacznie i zdecydowanie, że nie ma innej drogi, innego rozwiązania jak zaufać Bogu Ojcu do końca. Każdy ma z tym problem, ale musi zadać sobie kiedyś pytanie. Komu zaufać bardziej? Temu, kto zna całą drogę i widzi horyzont, czy temu, kto po tej drodze idzie jako ślepiec?

Jestem przy tobie. Wspieram cię i cię kocham, bardzo.

17. 10. 17 r. warszawa.

Wczoraj nie byliśmy na kawie, więc dzisiaj prawie biegłam. Poza tym była tak piękna pogoda, że aż chciało się biec.

  • Homiel powiedział, że szef NIP już zna wyniki ekspertyzy – powiedział Piotr już na wstępie.
  • I co? Jest zadowolony?
  • Nieszczególnie. Nie tego się spodziewał.
  • …… – jak dobrze mieć swojego „informatora”, kiedy o NIP nic się nie wie. Nie mamy pojęcia co tam się dzieje i co dzieję się z naszą sprawą.
  • Sędzia jest chyba wściekła, że tyle to trwa. Ale to nie jej wina przecież, tak chciał Ojciec.
  • Ale kiedy już od niej będzie zależeć wszystko przyspieszy. Wygłosi, co ma wygłosić.
  • ……..
  • Miałeś dzisiaj coś w kościele? – spytałam.
  • …….. – nic nie powiedział, ale zrobił taką minę jakby coś trzymał w zanadrzu.
  • Usłyszałem coś, czego nie rozumiem.
  • ???
  • Ja wraz z Moim Ojcem wzywamy cię.
  • …….. – cofnęłam się krzesłem z wrażenia, ponieważ wczoraj rzuciły mi się w oczy te słowa.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/05/i-przyjdziesz-do-mnie-i-cie-wezwe-jako-brata-i-zaprowadze-do-ojca/ I przyjdziesz do Mnie i cię wezwę jako brata i zaprowadzę do Ojca.
  • Przedwczoraj miałeś wizję z otwieranymi drzwiami i złotą drogą, wtedy już się zastanawiałam, dlaczego nikt cię nie zaprasza, nie woła, a dzisiaj dostałeś wezwanie!?
  • To bardzo mocne słowa. Czyli jesteś w białym domku, wstałeś, otworzyły się drzwi i już cię wzywają?
  • Chyba taaak – pokiwał głową.
  • To było dwa dni temu… – analizuję.
  • Ciekawe ile będzie trwała ta droga do pokoju… Może kolejny rok, dwa? Za Nimi nie trafisz z datami.
  • Sensowne pytanie, ale nie dam odpowiedzi.
  • Musisz wiedzieć, że Piotr jest maszyną.
  • Chcieliśmy wzbudzić w nim człowieczeństwo.
  • Wyobraź sobie taką maszynę myślącą, ile może dobrego zrobić.
  • Ale to jest niebezpieczne, kiedy maszyna zaczyna myśleć, to może się sprzeciwić – przypomniałam sobie film „Legion”, kiedy Michał sprzeciwił się Ojcu.
  • To film i lepiej tego nie rozważajmy.
  • Jeśli będziesz maszyną myślącą, ale słuchał Ojca, to możesz dużo więcej dobrego zrobić.
  • Dużo więcej? Nie wiesz co mówisz. Nie zdajesz sobie sprawy ze skali.
  • No bo skąd mam wiedzieć? – pomyślałam i miałam cichą nadzieję, że to nie z Ojcem rozmawiamy.
  • Ile ten hol miał metrów? – pytam Piotra.
  • Z 10 – 12 metrów…
  • To musi to trochę potrwać zanim wejdziesz do pokoju.
  • Ten domek w wizji był mały, ale jak się weszło to był ogromny. Szło się do pokoju, gdzie był Ojciec i młodszy mężczyzna… – Piotr opisuje ponownie co widział.
  • ……..
  • Wiesz, że Chrystus jest zdecydowanym facetem? To wojownik i wie czego chce. To nie jest tak do końca jak Go opisują, że to jedynie chodząca miłość i spolegliwość.
  • Skąd wiesz? – już zaczynam się cieszyć, bo uwielbiam tego słuchać.
  • Czuję to. To prawdziwy mężczyzna, jest bardzo zdecydowany i konkretny.
  • Takiej definicji nikt jeszcze nie mówił.
  • Ale to jest prawda? – pytam choć wiem, że to prawda. Widać to choćby z pewnego zdarzenia w świątyni.

Jezus… w świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni … do tych, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska.” (J2,14-16)

Wielu badaczy biblijnych jest zdania, że właśnie to wydarzenie zwróciło uwagę Faryzeuszy na Jezusa i wzbudziło ich gniew. Handel na terenie świątyni przynosił spore profity kapłaństwu żydowskiemu i wydaje się, że Jezus mówiąc głośno, co inni cicho myśleli, wszedł im po prostu w drogę. Nie pierwszy raz zresztą.

  • Jeśli to czuje, to prawda.
  • Skoro mowa o Chrystusie, to ma On coś do powiedzenia Oli.
  • ? – nastawiłam uszy kompletnie zaskoczona.
  • Jestem przy tobie. Wspieram cię i cię kocham, bardzo.
  • O… my… God… ! No i co? No i się rozbeczałam. Przy stoliku, przy wszystkich.
  • Niedługo naocznie przekonasz się jaki jestem.
  • Ciekawe jak wtedy Mnie opiszesz.
  • Przepraszam za szczerość.
  • Szczerość jest zawsze dobra. Mówisz co czujesz.
  • Gdy przyjdzie ta chwila urośniesz.
  • Żebyś się nie przewrócił ze względu na swój wzrost.
  • ……. – Piotr mruga na mnie pytając o co chodzi.
  • Urosnę naprawdę?
  • Gdy zobaczysz naocznie może urosnąć ci pycha. Obyś się nie przewrócił, bo to przez pychę można upaść – tłumaczę mu.
  • ……..
  • Jezus podszedł do mnie i zbliżył palce do mojego ramienia i chciał zrobić taki gest jakby odtrącał gacki, ale ze śmiechem w ostatniej chwili ogarnął mnie ramieniem jak brata.
  • Dowcipny jest! – rozbawiła mnie ta scena.
  • Zapiszę to sobie w Swoim zeszycie jak Mnie opisałeś.

Wieczorem miałam niespodziewaną atrakcję. Wracaliśmy z serwisu samochodowego, a ponieważ bardzo rzadko jestem w mieście o tej porze dnia rozglądałam się wszędzie zaciekawianiem, ponieważ Warszawa o zmroku wygląda całkiem znośnie. Zauważyliśmy na wysokim biurowcu wielką, migającą reklamę, co wydawało mi się dość fajne, ale i niebezpieczne. Każdy kierowca zapatrzony w taką reklamę to potencjalny wypadek.

Przypomina mi ten film „Blade runner”, tam też tego było pełno.

  • Podobał ci się ten film Homiel?
  • Ciekawa inspiracja.
  • Dlaczego inspiracja?
  • Dlatego, żeby tego nie było.
  • …….. – musiałam przetłumaczyć szybko na polski. Inspiracja, czy sugestia, zachęta. Ciekawa zachęta, której wolałby nie realizować.
  • Dlaczegóż Ty ciągle jesteś taki mądry?
  • Ten typ anioła tak już ma.
  • A będzie kiedyś tak?
  • Tą zupę wszyscy chcą solić, a potem nie da się tego jeść.

Jest niesamowity i kręcę głową z niedowierzania, zawsze potrafi odpowiedzieć tak, że dech zapiera.

Tak bardzo dążymy do ciągłego rozwoju technologii, wygodniejszego życia, że potem żyjemy jak w piekle.

https://www.youtube.com/watch?v=L-qLglKXme8

Do wszystkiego potrzebna jest równowaga.

15. 10. 17 r. Warszawa.

Nasze pokoje przedziela ściana, nie za gruba, nie za cienka. Dzisiaj obudził mnie głos Piotra, który jakby przeciągając się po głębokim spaniu powiedział do siebie…. głowa. Tyle usłyszałam bardzo wyraźnie na koniec. Nie wiem co mówił w całości, ale wyraźnie usłyszałam głowa. Pomyślałam, że albo mówi do siebie albo rozmawia. Ucieszyłam się, że go słyszę, bo to znaczy, że nigdzie nie „odleciał”. Odwróciłam się na drugi bok i zaczęłam jednak się zastanawiać, dlaczego Piotr narzeka na głowę, kiedy nigdy nie narzeka. Nie chciało mi się do niego iść specjalnie i wypytywać i wtedy usłyszałam głośne uderzenie w stolik. Charakterystyczne. Nauczona doświadczeniem wiedziałam, że to znak lub potwierdzenie, że głowę słyszałam na pewno. Zwlokłam się więc z łóżka i poszłam do Piotra.

  • Co z tą głową? – pytam.
  • Jaką głową? – zdziwiony.
  • No przecież powiedziałeś na głos głowa przed chwilą.
  • Nic nie mówiłem, przed chwilą się obudziłem – spojrzał na mnie jeszcze bardziej zdziwiony.

Zgłupiałam. Nie tylko wyraźnie usłyszałam jego głos, ale jeszcze potwierdziło to mocne uderzenie, które w żaden sposób nie mogło być przypadkowe.


W trakcie jazdy do kościoła męczyłam Homiela, by szepnął słowo co to było i czy było, bo zaczęłam wątpić w swój rozsądek. Nie odzywał się długo.

  • Żebyś miał to, co idzie, musi ci głowa się lekko zmienić.
  • Jezu! Wreszcie – ulżyło mi – Nie zgłupiałam jednak.
  • Zmienić? – pyta.
  • Podobał ci się film? – wczoraj oglądaliśmy „Lucy” i śmialiśmy się między sobą, że tak skończy jak ona.
  • To przecież utopia – Piotr.
  • Nie o to chodzi. Twoja głowa musi przeskoczyć… i pokazał nasze 5 procent.

  • Wtedy będę miał możliwości? Zobaczę numerki w totka? – zażartował.
  • Ktoś wybuchł śmiechem, słyszę…
  • Czyli dobrze słyszałam?
  • Dobrze. Słuch i głowę masz absolutnie zdrową.
  • Piotr nie powie ci co się będzie działo, więc My ci mówimy.
  • Piotr nie powie, bo nie będzie chciał w ogóle rozmawiać.
  • Stracisz troszkę kontaktu z mężem.
  • Makabra… – pomyślałam.
  • Na długo?
  • Piotr będzie przebiśniegiem.
  • Oznaczać to będzie wiosenkę dla świata. Pierwszy przejdzie przez śnieg.
  • ?! Dam radę?
  • Ty nie dasz? Codziennie mieszasz gackami w kotle.
  • Czyli dobrze słyszałam… – powtarzam naprawdę z ulgą.
  • Niewątpliwie.
  • Zima wiecznie trwać nie może. Nawet pani Karolina puściła ci podsumowanie życia.
  • ?! 

Piotr wczoraj dostał od Karoliny (kobiety, która wynajmuje nam mieszkanie w Warszawie) prezent. Zgrała płytę z różnymi starymi przebojami, na której jest piosenka Sinatry „My way”. Jedyna, jaką naprawdę lubię Sinatry.

  • A nie wiedziała co robi. Miała z tobą dobrze, ale są rzeczy ważniejsze. Nie musi się prosić o pieniądze.
  • Co chce przez to powiedzieć? – zaczęłam intensywnie myśleć.

Niebo całkowicie przejęło kontrolę nad naszym życiem, a właściwie dochodzę do wniosku, że tak naprawdę to nigdy jej nie mieliśmy. Może kiedyś nie było to tak widoczne, ale teraz?! Ciągle od jakiegoś czasu podsuwa nam ludzi zagubionych, potrzebujących wsparcia i pomocy. Jedną z takich osób jest właśnie Karolina. Kobieta z darem można powiedzieć, ale tak nadwrażliwa, że nie daje sobie rady w tym świecie. Ma wizje, słyszy, nazwała Piotra swoim duchowym bratem, daje siebie innym za bardzo, a potem siedzi miesiącami nad morzem, aby zregenerować zdrowie. Nie musi się prosić o pieniądze, bo ma z nami spokój i płacimy regularnie. Jednak gdy Piotr się zmieni niewykluczone, że sytuacja też się zmieni i to na tyle, że będziemy musieli się wyprowadzić. Choć dostawała pieniądze, to przestanie je dostawać, bo są rzeczy ważniejsze, niż jej spokój.

  • Zwróć uwagę, że to ty znaki dostajesz, a Piotr wiedzę.
  • Bo kiedy ty znaki dostajesz to wiesz, że jego wiedza jest prawdziwa.
  • ……… – to prawda…

Te mocne znaki uświadomiły mi, że fala nadejdzie. Nie wiem kiedy, ale nadejdzie… I straciłam humor, ostatnie słowa mnie zmartwiły.

  • Nie smuć się. Będzie pięknie i nigdy nie zostawimy cię samej sobie, możesz Mi ufać.
  • I nie stracisz z nim całkowicie kontaktu.
  • Sama będziesz zafascynowana zdarzeniami. Widzę ogień przy tych literach…
  • Widzę, jak szybko piszesz, aż płomień się pojawia.

  • To będzie nasze wspólne dzieło. Autor będzie podany.
  • Bestseller wszech czasów jak to skończysz.
  • …….. – dech mi zapiera i nie wiem gdzie się schować przed odpowiedzialnością. 
  • Ostatnio modlę się tylko z moim krzyżem – Piotr. 
  • Do kogo należał ten krzyż? – od razu pytam, no bo jak mam pisać… to muszę chyba wiedzieć.
  • Rozumiem twoją dociekliwość do książki, ale wiedza, którą dostaniesz przyćmi wszystko.
  • …….. – znowu się skurczyłam, tym razem ze strachu. 

W „naszym kościele” wszystko było na szczęście po staremu, czyli „nasza żebrząca” też. Daliśmy jej od razu pieniądze i stanęliśmy pod krzyżem. Piotr zaczyna mnie szturchać mimo, że kobieta siedzi metr od nas…

  • Jezus mówi….
  • To jedno z ostatnich naszych spotkań.
  • Jak to… !!!??? Dlaczego???!!! – pytam prawie z płaczem.
  • W tej formie.

Wychodząc…

  • Miałem piękną wizję pod krzyżem… Byłem w tym białym domku, otworzyły się drzwi, same. Pokazała się złota droga dokąd mam iść, świeciła na złoto…
  • …….. – miałam pewne skojarzenie. Kiedy się otwierają drzwi zazwyczaj ktoś woła albo zaprasza. A tu otwierają się same i nikt nie wzywa. Nie wiadomo czy iść, czy czekać nadal.


Wieczorem.

Siedząc przed TV rozmawialiśmy o dzisiejszym poranku.

  • Widzisz? Tobie dali znaki, a nie mnie, ja jestem tępogłowy.
  • Bzdury gadasz. Nie mów tak o sobie, bo dajesz przede wszystkim Im świadectwo. Oni tępogłowych nie wybierają. Ty masz za dużo spraw na głowie, to wszystko.
  • Skoro znasz swoje imię, to postępuj jak jego imię.
  • Jezus powiedział, że to jedno z ostatnich spotkań – zadumałam się…
  • Dzisiaj to będzie? – Piotr.
  • Jeszcze nie.
  • Pojutrze?
  • Też nie. To ty widziałeś kalendarz.
  • Jak mogłeś nie zobaczyć dat! – tego nie rozumiem. Gdybym to ja Im zaglądała do kalendarza, to patrzyłabym uważniej. 
Widzę ich kalendarz. Kostki z datami, a jedna wyższa niż inne. Nie widzę cyfr... http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/06/16/prawda-nie-jest-pycha/
  • Strach się bać.
  • Niczego się nie bój.
  • Ciekawe co to się zdarzy…
  • Przejdziesz metamorfozę, której skala  dla nikogo nie będzie zrozumiała.
  • ……
  • Czy faktycznie w piekle są kotły? – spytałam, bo przypomniałam sobie zdanie z rana; Codziennie mieszasz gackami w kotle.
  • Po co?
  • Niektórzy widzieli ponoć.
  • Wyobraźnia.

Oglądamy Wiadomości.

  • Mam nadzieję, że PO zniknie z czasem – mówię.
  • Ale pamiętaj, że człowiek jest tylko człowiekiem.
  • Potrzebuje konkurencji. Do wszystkiego potrzebna jest równowaga.
  • Czyli dobrze, że PIS czuje ich oddech na plecach, dla równowagi.

Oglądamy House of Cards i przemowę Francisa w kościele (odcinek 3 sezon 1).

  • Ale cynik z niego! – choć byliśmy pod wrażeniem. Całkiem niezła przemowa, lecz w kontekście całej historii tego bohatera, to jak policzek dla Boga.
  • Takich strącam.
  • Boże! To znowu z Ojcem cały czas rozmawialiśmy! – pomyślałam. 


Dopisane 26. 06. 2018 r.

  • Takich strącamwiemy przynajmniej kto na pewno trafia na dół. Ci, którzy mówią o Bogu, a czynią całe życie wbrew Bogu. Cynizm i zło w jednym.

Przypomina mi to pewną rzecz. Podczas egzorcyzmów Anneliesse Michel jednym z demonów atakujących Anneliese był Valentin Fleishman ; w latach 1572 – 1575 był proboszczem parafii rzymskokatolickiej w Ettleben w Bawarii (Niemcy). Zgodnie z treścią akt parafialnych został usunięty ze stanowiska za pijaństwo, pobicie oraz morderstwo. Ettleben była placówką proboszcza E. Alta, który brał udział w egzorcyzmach Anneliese Michel. Altowi nigdy nie było dobrze w plebanii, uważał, że w tym budynku działały złe moce. Ojciec E. Alt twierdzi, że przed rozpoczęciem egzorcyzmów nie wiedział o tym, że kilkaset lat przed nim Fleischmann był proboszczem w Ettleben. Kiedy z Annelise mówił Fleischmann, mówiła Ona niskim, męskim głosem oraz lokalnym dialektem. Wg dialogów podczas egzorcyzmów Fleischmann był w piekle ponieważ zabił człowieka i sypiał z kobietami. Uczynił to, ponieważ wymogi kapłaństwa były dla niego zbyt ciężkie. Wg relacji egzorcystów, demon Fleischmann potwierdził konieczność celibatu. (Wiki).

Dorzucę jeszcze kilka szczegółów bezpośrednio z niemieckich źródeł. https://www.theologe.de/theologe9.htm 

Podaje się, że był księdzem katolickim, ale w innych źródłach, że pastorem. Stawiam jednak na pierwszą wersję, ponieważ żył w czasach Marcina Lutra, czyli wtedy, gdy protestantyzm się dopiero kształtował. Został wydalony jako „konkubinariusz”, opisuje się jego związki z kobietami i jako „vino addictus” (pijany). Był uważany za bardzo agresywnego, zabił człowieka na swojej plebanii. Ponadto pobił kobietę, która leżała tygodniami w szpitalu w Würzburgu. Miał czworo dzieci, pozamałżeńskich, a jego ojcostwo jest bezsporne. Nagrobek jego córki Marthy jest zamurowany na przodzie najstarszego domu Ettlebena i nadal jest łatwy do rozszyfrowania. 24.10.1975 „Fleischmann” wezwał kapłanów prowadzących egzorcyzmy do przestrzegania celibatu. Dosłownie: „Żaden kapłan nie może wyjść za mąż, jest kapłanem na wieki, a zakonnicy nie są różni, muszą pozostać wierni swemu powołaniu”. Według innej notatki, on również „zabił dziewczynę w swojej plebanii po uwodzeniu go” (dr Harald Wiesendanger w „Wielkiej książce duchowego uzdrawiania”, cytowanej za Wendezeit nr 2/2006). ….. Jednym słowem idealny kandydat na piekło. 

Prawda nie jest pychą.

09. 10. 17 r. Warszawa.

Wczoraj przyszło oficjalne pismo z Krajowej Izby Odwoławczej o umorzeniu sprawy. Czyli czekamy na NIP. Czyli od początku żadna inna sprawa nie wchodziła w rachubę, jak tylko NIP, a sprawa w KIO to była próba naszego zaufania.

  • Dostałeś wczoraj z KIO… Rozumiesz, że nie jesteś w stanie wygrać z Niebem?
  • To się ciesz. Co by było, gdyby było inaczej?
  • No właśnie… Piekło na ziemi.
  • Jak przyjdzie moment właściwy, to sprawy potoczą się błyskawicznie.
  • A może zapomnicie?
  • To nie ty, to My na niego czekaliśmy. Pilnujemy każdego dnia.
  • ………. – Piotr zaczął patrzyć przed siebie….
  • Widzę ich kalendarz. Kostki z datami, a jedna wyższa niż inne. Nie widzę cyfr…

  • Wiesz czym oni piszą? Piórem! Ale piórem ptasim! – Piotr zrobił oczy pełne zdziwienia…
  • Po co im pióro jeśli mają taką technikę! Nie są zbyt mocni…
  • ……… – gały wytrzeszczam z wrażenia co on gada. Niebo nie jest wszechmocne ???!!!!… Bo piórem pisze…..!!!!!!
  • Chodzi o naturę, nie technikę.
  • Wszystko co od Ojca jest dobre! – poprawiam go szybko odnosząc jednocześnie wrażenie, że chyba się Bogu podlizuję, a nie taki mam zamiar…
  • Ten tydzień jest ważny? – pytam.
  •  Słyszę teraz piosenkę „Karuzela… Manam.
  • Karuzela na Bielanach (p.s. Koterbska) to za wolne tempo, karuzela (p.s. Manam) może być.
  • ……..
  • Ciągle słyszę przywróć imię moje.
  • Powiedziałeś to za wielką cenę. Odejście twojego taty.
  • Które imię ci zostanie przywrócone? Jak myślisz?
  • No właśnie…
  • Odpowiedź jest banalna, wszystkie.
  • Dostaniesz to, kto nikt w przeszłości tego nie miał i mieć nie będzie.
  • ???!!! Wszystkie! No nie świruj!
  • … Słyszę, że ktoś wybuchł głębokim śmiechem.
  • …….. – a ja znowu oczy w słup. 
  • Wiesz co to znaczy mieć różne imiona? – pytam, żeby tego nie lekceważył co słyszy. 
  • Że będziesz miał wielkie możliwości.
  • Nie wiesz już w jego pochopność, zanim coś zrobi to się pomodli.
  • Wpadam chyba w pychę…. – Piotr szepcze do siebie.
  • Prawda nie jest pychą.
  • A ludzie się dowiedzą?
  • Ludzie zaczną nazywać to niewytłumaczalnym zjawiskiem.
  • Nagle zaczną znikać arsenały broni, a wróg stanie się przyjacielem.
  • Mam to pisać oficjalnie? – spytałam, bo to mocno ryzykowne. A jeśli się nie spełni?
  • Ale sama mówiłaś, że z półrocznym poślizgiem.
  • Chwila to sekunda, a życie to 2 chwile.

Wieczorem. Chciałam coś powiedzieć o Lutrze, ale Piotr gwałtownie mi przerwał.

  • Daj mi spokój z tym idiotą.
  • Mówisz o sobie…? – chciałam powiedzieć, ale się powstrzymałam.
  • Od kiedy się znamy? – pyta mnie.
  • Pewnie od Luthra – powiedziałam lekko ironicznie.
  • Mylisz się.
  • Taaak? To od kiedy?
  • Od czasów, kiedy się jeszcze berła nie nosiło.
  • ???!!! – a to ci zagwozdka.

Ks. Estery; Wszyscy słudzy króla i ludność państw królewskich wiedzą, że jedno dla nich jest prawo, dla każdego mężczyzny i każdej kobiety, którzy udają się do króla na dziedziniec wewnętrzny, a którzy nie otrzymali wezwania: mają być zabici, chyba że król wyciągnie nad nimi złote berło, to wtedy pozostaną przy życiu.

Jeśli Biblia wymienia berło kilkukrotnie, to musimy znać się baaaardzo długo. Homiel nie chciał nic więcej powiedzieć, a w mojej głowie kłębiły się różne myśli… 13 ma być w sobotę, czy coś się wtedy wydarzy?

  • Homiel, pójdziesz z nami na lody w sobotę?
  • To przebiegłe pytanie.
  • Wiem – zaczęłam się śmiać – Długo nad nim myślałam.
  • Odpowiem tak… Na pewno będę z wami.
  • To przebiegła odpowiedź – i śmieję się dalej.
  • Kto by się spodziewał, że śnieg będzie to ten śnieg.
  • To prawda, w życiu bym nie przepuszczał, że tak to rozegracie.
  • Więc kiedy widzisz jak to wszystko działa, dlaczego pytasz o NIP?
  • Czy chmury się już zbierają nad nimi?
  • Będzie grom z jasnego nieba, tylko dziura zostanie.
  • …….
  • Przestań się bać czegoś, co da ci uwolnienie.
  • Chciałbym powiedzieć przestań się bać człowieku, ale ugryzłem się w język.
  • Przecież jestem człowiekiem!
  • Nie zostałeś zrodzony.
  • ?! Jak to? Przecież normalnie się urodziłem!
  • ………
  • Pokazał mi jak Ojciec wziął glinę i ulepił… kogoś.
  • …….. – spojrzeliśmy na siebie nic nie rozumiejąc.

A ponieważ pytać nie było sensu, bo i tak byśmy się nie dowiedzieli, skupiliśmy się szybko na oglądaniu filmu „Rozgrywka” http://www.filmweb.pl/film/Rozgrywka-2001-10841 W pewnym momencie rozbrzmiała piękna muzyka…

  • Lubię taki jazz – Piotr.
  • To nie jazz.
  • A co?
  • Swing.
  • To Ty się też na tym znasz?
  • Tak jak i na medycynie.
  • Boże! To z Ojcem cały czas rozmawiasz! – odkrycie po kilku godzinach. 

Oczywiście sprawdziłam, a nie było łatwo; http://www.soundtrackinfo.com/OST/score/

http://www.geocities.jp/artanisjp/818green.htm; Cassandra Wilson is an American jazz musician, vocalist, songwriter … 2001 The Score: „Green Dolphin Street” and „You’re About to Give In„: …. It was originally played in an up-tempo swing style.



Dopisane 16. 06. 2018 r.

  • Od czasów, kiedy się jeszcze berła nie nosiło – zdarzają się historie i to wcale nie tak rzadko, że dwoje ludzi spotykając się po raz pierwszy w życiu czują jakby znali się od wieków. Nie poczułam tego spotykając Piotra, ale on chyba musiał mieć takie wrażenie, ponieważ oświadczył się po 2 tygodniach od pierwszej randki! 

Jezus Chrystus powiedział Katarzynie Emmerich ciekawe zdanie;

Dwojaka jest łączność w małżeństwie. Najpierw łączność ciała i krwi, którą rozrywa śmierć, i tacy małżonkowie nie odnajdą się na drugim świecie. Lecz powinien istnieć między małżonkami także węzeł duchowy, bo ten łączy ich nierozerwalnie i w tym i w przyszłym życiu. Niech więc o to się nie trwożą, czy odnajdą się tam z osobna, czy razem. Jeśli to było małżeństwo ducha, to odnajdą się potem w jednym ciele”…

Jezus użył identycznego sformułowania, jakie użył w rozmowie z Faustyną; Wybrałem cię na ten urząd w tym i przyszłym życiu. Już o tym pisałam wcześniej, ale dla przypomnienia mówi jednoznacznie o przyszłym życiu na ziemi.

Czy w przypadku Emmerich Jezus także mówi o następnym życiu na ziemi?

Po pierwsze nie może mówić, że małżonkowie na ziemi będą małżonkami także w Niebie, bo takich związków tam po prostu nie ma. Po drugie sam też wyjaśnia, czy są małżeństwa w Niebie.

Mt 22,23: W owym dniu przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli go w ten sposób: „Nauczycielu, Mojżesz powiedział: Jeśli kto umrze bezdzietnie, niech jego brat weźmie wdowę po nim i wzbudzi potomstwo swemu bratu. Otóż było u nas siedmiu braci. Pierwszy ożenił się i umarł, a ponieważ nie miał potomstwa, zostawił swoją żonę bratu. Tak samo drugi i trzeci – aż do siódmego. W końcu po wszystkich umarła ta kobieta. Do którego więc z tych siedmiu należeć będzie przy zmartwychwstaniu? Bo wszyscy ją mieli [za żonę]”. Jezus im odpowiedział: „Jesteście w błędzie, nie znając Pisma ani mocy Bożej. Przy zmartwychwstaniu bowiem nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie Boży w niebie.

Jednym słowem, drogi ludzi związanych duchowo krzyżują się na ziemi wielokrotnie.


  • Nie zostałeś zrodzony – Jak został stworzony człowiek według Biblii? Ulepiony z gliny jak widział to Piotr?

Ks. Rodzaju; Wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił.

Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi, więc dlaczego Hiob twierdzi, że został ulepiony z gliny? Kolejna zagadka.

Księga Hioba; mam tutaj dwa różne tłumaczenie Biblii. 

http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=440
8
Twe ręce ukształtowały mnie, uczyniły: opuszczonego dokoła chcesz zniszczyć?
9
Wspomnij, żeś ulepił mnie z gliny: i chcesz obrócić mnie w proch?

http://www.tamax.com.pl/biblia/st-pl-k-hioba.html

8 Ręce twoje wykształtowały mię, i uczyniły mię; a przecię mię zewsząd gubisz.
9 Pomnij proszę, żeś mię jako glinę ulepił, a w proch mię zaś obrócisz.

Ulepiony z gliny, a ulepiony jak glina to ogromna różnica. I wtedy przyszło mi do głowy, że wizja Piotra może mieć inne znaczenie, niż pierwotnie sądziłam.

  • Nie może Biblia mylić się w takiej kwestii, musi być konsekwentna – mówię do Piotra dzisiaj.
  • Nie może być tak, że w jednym miejscu mówi, że z gliny, a w drugim, że z prochu ziemi. Z gliny według Hebrajczyków to kształtowano Golema – https://pl.wikipedia.org/wiki/Golem
  • Moim zdaniem twoja wizja znaczy, że Pan Bóg  ulepił cię jak glinę – skończyłam swoje wywody.
  • Ty to masz problemy – Piotr się żachnął zmęczony już z rana.
  • Ojcze, jak to w końcu jest? Jak powstał człowiek?
  • Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz.
  • A kształtowanie to inna sprawa.
  • A więc miałam rację!
  • Bez Nas co drugie zdanie kończyłabyś z „?”, a nawet każde.
  • Absolutnie tak! Bez Ojca nic nie ma. 

Co znaczy odpowiednie tłumaczenie Biblii i trochę rozsądku. 


  • Nagle zaczną znikać arsenały broni, a wróg stanie się przyjacielem – minęło od tej rozmowy 7 miesięcy i mamy to…

Wieszczono rychłą wojnę, a mamy niespodziankę i oby trwała wiecznie. Nie tylko spotkanie, ale i rozmowy o denuklearyzacji. Sama jestem bardzo zaskoczona. Nasze rozmowy się  urzeczywistniają, co jest naprawdę niesamowite.

https://wiadomosci.wp.pl/trump-i-kim-dzong-un-podpisali-dokument-rozpoczynamy-proces-denuklearyzacji-6261893190690945a

Nie oglądaj się do tyłu. Zostaw to.

04. 10. 17 r. Warszawa.

Rozmawialiśmy o Izabeli. Jej sytuacja wydaje się tak skomplikowana, że czujemy się bezradni. Piotr poprzez egzorcyzmy próbuje jej pomóc, ale czy faktycznie to jej pomaga?

  • A może my jej szkodzimy? – zaczął mieć wątpliwości.
  • Nawet tak nie myśl. Nie po to Pan Bóg przysłał ją do ciebie.
  • Bóg ją wybrał… to jest coś! – zamyślam się nad planem Ojca.
  • Szkoda, że nie możesz znać wszystkiego.
  • Są kwiaty, o których się nie mówi, a których zapach jest tak mocny.
  • Nieznane dla ludzi, ale znane dla Kogoś innego, ciche.
  • Kiedyś będzie ci to dane wiedzieć, nie będziesz mogła w to uwierzyć i będziesz bardzo mocno płakać i to cię uśpi…
  • …….. – ciarki mnie przeszły. Nie myślę jeszcze o swojej śmierci, ale może czas zacząć?
  • Zobaczyłem jak ręka cię wyciąga z tego świata…
  • No pięknie… Czyli dowiem się na koniec – poczułam się dość nieswojo.
  • …….
  • Ważne, że z nią jest lepiej. Kiedy się modlę tworzę nad nią tubę. Wymieniam wszystkie osoby, które chronię po imieniu. Izę biorę na koniec, a powinienem na początek.
  • Ważne, że to robisz. Kolejność nie ma znaczenia. Ważne, że ją z imienia wymieniasz.

Imię, które jest jak znamię, pieczęć, wizytówka i w Niebie znaczy coś więcej, ponieważ określa zakres uprawnień, obowiązków, odpowiedzialności. Z doświadczeń egzorcystów wynika jasno, że tylko poznanie imienia demona / diabła, czyli poznanie przeciwnika sprawia, że dane egzorcyzmy są udane, czy też nie. To tak jakby opadła kurtyna i wszystko stało się jasne. Wróg już nie jest nieznany, ale staje się konkretny. Już nie walczymy na oślep, ale uderzamy bardzo celnie. Ta sama zasada dotyczy także ludzi, których chcemy uzdrawiać i ochraniać. Ta sama zasada dotyczy także modlitwy. Dlaczego? Bo wszystko jest energią. Kiedy wysyłamy strumień energii ona musi być skierowana do konkretnego celu, a nie rozproszona gdzieś tam w nicość. Nie ma więc sensu modlić się do „wszystkich świętych” i walczyć z „wszystkimi diabłami”. Daremny trud.

  • To wszystko co się dzieje… jest nienormalne – Piotr rozbrajająco szczerze.
  • I z Ojcem się nie dyskutuje, tylko wykonuje.
  • ……. – spojrzałam na niego z politowaniem, bo nie dyskutuje się tylko z jednym, tym z dołu.
  • Oj, Mały… a On tak lubi z tobą rozmawiać.
  • … ! – no właśnie, dawno to zauważyłam. Teraz też przecież rozmawiamy z Ojcem!
  • Niedługo wszystkie twoje wątpliwości, jakie miałeś zostaną rozwiane.

Wróciłam do domu, włączam komputer… i widzę to…

Oparłam się z wrażenia o krzesło. „Luter i kościół, grzech podziału chrześcijan” i to w miesięczniku „Egzorcysta”, który czytam „zawodowo”. Patrzę i patrzę na to… Przypadek? Przecież o tym wczoraj rozmawialiśmy! Czekam niecierpliwie na powrót Piotra i kiedy tylko wchodzi w drzwi domu zaciągam go na siłę przed komputer.

  • Widzisz to?!
  • ……. – spojrzał z zaciekawieniem, ale na krótko. Kompletnie nie zrobiło to na nim wrażenia.
  • Homiel, czy to znak z tą okładką? – pytam więc konkretnie.
  • Wierzę w potęgę twojej intuicji i nie ma przypadków w twoim przypadku.
  • …….. – ręce mi opadły, bo już zaczęłam coś podejrzewać.

Piotr zajął się swoimi sprawami, a ja Lutrem. Im dłużej, tym więcej miałam podejrzeń. W mojej głowie świtało pewne pytanie, ale bałam się je po prostu zadać. W końcu nie wytrzymałam…

  • Homiel, czy Piotr może być Lutrem? – spytałam wprost.
  • Nie może, a był. Zresztą Marcinem.
  • ???!!! Jesus Christi !!!…  – wyrwało mi się.

Oboje dosłownie zamarliśmy. Piotr zaczął się śmiać nerwowo.

  • Co za bzdury!
  • I tak dochodzimy do prawdy.
  • Wszystkie kurtyny są ściągane.

Piotr siedział zastygnięty, a ponieważ niewiele o Lutrze wiedział, zaczęłam mu czytać na głos o nim z  https://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Luter

  • Marcin Luter, niemiecki reformator religijny, teolog i inicjator reformacji, mnich augustiański, doktor teologii, współtwórca luteranizmu.. Zakonnik?! Byłeś zakonnikiem! – i przypomniałam sobie słowa AIDY.
Pani mąż był kiedyś zakonnikiem – p. s. myślę, że lepiej mówić po prostu duchownym. http://osaczenie.pl/wp/2016/04/25/jak-syn-marnotrawny/
  • W październiku 1510 roku Luter wyjechał do Rzymu, by odwołać się do papieża Juliusza II od decyzji prowincjała saskiej kongregacji Staupitza, nakazującej podniesienie ogólnego poziomu obserwacji. Wrócił zdruzgotany obrazem jaki zastał. Papież, poświęcający wiele czasu wojnom, bezceremonialne zachowanie księży, bluźniercze żonglowanie sakramentami, czy wreszcie to co wywołało jego największy wstrząs i oburzenie – odprawianie w pośpiechu siedmiu mszy świętych przy jednym ołtarzu (pewien ksiądz, widząc, że Luter odprawił dopiero jedną trzecią swojej mszy, poganiał go słowami „Pośpiesz  się! Inni czekają!”. Podróż do Rzymu nie miała większego wpływu na rozwój poglądów teologicznych Lutra, jednak wyniesione z niej doświadczenia wpłynęły na jego późniejszą postawę w walce z papiestwem.
  • To w twoim stylu, chciałeś porządek robić… Nic się nie zmieniłeś – zaczęłam się śmiać.

Wydawały mi się słuszne pomysły Lutra, ale im dalej studiowałam jego historie, tym więcej miałam wątpliwości. Zaczęłam w pewnym momencie coś rozumieć.

  • Do opuszczenia kryjówki zmusiły go rozruchy, jakie wybuchły w Wittenberdze, a które wywołało radykalne skrzydło reformatorów domagające się natychmiastowego zniesienia mszy, usunięcia wizerunków świętych z kościołów, wprowadzenia komunii pod dwiema postaciami, posuwając się przy tym do czynów obrazoburczych. Drogą codziennych kazań i spotkań udało mu się uśmierzyć tumult i znieść przedwczesne reformy. Przeciwstawiając się średniowiecznemu stosunkowi kościoła do państwa, głosił, że istnienie władzy świeckiej jest zgodne z porządkiem Bożym, dając tym podstawy, na których w XVIII w. oparła się nowoczesna idea państwa. Na bazie niezadowolenia społecznego i częściowo pod wpływem błędnie rozumianej nauki Lutra o wolności chrześcijańskiej, w 1525 roku wybuchła w Niemczech wojna chłopska. W której zginęło ok. 150 tys. osób
  • Hmm…. Luter dobrze zaczął, ale w fatalnym kierunku to się obróciło. Wymknęło się spod kontroli – komentuję na głos, a Piotr ciągle milczał.
  • Luter nie darzył Żydów sympatią. Pozostał w tym względzie typowym przedstawicielem XVI-wiecznego niemieckiego mieszczaństwa, dla którego Żydzi byli przede wszystkim niepożądaną konkurencją ekonomiczną. W 7-punktowym planie zawartym w traktacie O Żydach i ich kłamstwach (1543) wzywał do ich napiętnowania i dyskryminacji; proponował między innymi, aby palić żydowskie szkoły i synagogi, burzyć ich domy dla chwały Boga czy wprowadzić przymusową pracę dla Żydów. Antysemickie pisma Lutra w XX wieku cytowali narodowosocjalistyczni teolodzy tłumacząc w ten sposób przyczyny prześladowań i zbrodni ludobójstwa holocaustu.
  • …….. – Piotr nadal milczy, ale już pobladł.
  • Luter wzywał do zabijania czarownic (mówił przy tym wyłącznie o kobietach, nie o czarownikach), tak jak zabija się morderców i rabusiów.
  • Nie mam pojęcia jak AIDA mogła to wiedzieć… Powiedziała, że Piotr był kiedyś zakonnikiem, który sprzeniewierzył się Bogu. Czy tak wyglądało sprzeniewierzenie? – pomyślałam.
  • No toś… narobił – byłam pod przytłaczającym wrażeniem.
  • Ale byłem kanalią… – Piotr wydukał ze smutkiem.
  • Nie oglądaj się do tyłu. Zostaw to.
  • Nie szukaj tam niczego. Idź do przodu, a nie do tyłu.
  • Hmm… Kiedyś podzieliłeś kościół, teraz może połączysz…? – powiedziałam myśląc o wielkiej fali i planie, który przygotował Ojciec.
  • Jest jeden Bóg.
  • …….
  • Hmm… To ciekawe… – zwróciłam na coś uwagę.
  • Mamy październik, a w październiku tego roku mija 500 lat reformacji – 31 października 2017 roku mija dokładnie 500. rocznica ogłoszenia 95 tez, które według przekazu Marcin Luter przybił do drzwi kościoła zamkowego w Wittenberdze. https://www.luther2017.de/pl/2017/jubileusz-reformacji/
  • Hmm… To musi mieć swoje znaczenie, że się dowiedziałeś akurat teraz – nie miałam wątpliwości. Ojciec jest przecież matematyczny, bardzo matematyczny.

Czytam dalej na głos.

  • Początkowo Luter był tolerancyjny i pokojowo nastawiony do większości ludzi. Twierdził, że „wiara jest wolnym wyborem, którego nie można narzucać”, zaś palenie heretyków jest sprzeczne z wolą Ducha Świętego. Jednakże z biegiem czasu zaczął przyzwalać nie tylko na banicję innowierców, ale nawet na karę śmierci w przypadku agresywnego odłamu anabapystow.
  • To już diabeł – Piotr.
  • Nooo, jeśli to prawda, to niezłe ziółko byłeś – nie wiedziałam co powiedzieć.
  • Przyjrzyj się tej Pani. Katarzynie.
  • !!!…  – zrobiłam wielkie oczy. Luter był żonaty, jako mnich?!
Lucas Cranach; Marcin Luter i Katarzyn von Bora. 1529.
  • 13 czerwca 1525 Marcin Luter ożenił się z byłą zakonnicą Katarzyną von Bora. Była ona jedną z 12 sióstr, które pod wpływem nauk Lutra uciekły z klasztoru w Nimbschen. Marcin Luter pomagał byłym zakonnicom znaleźć dach nad głową, jak również szukał dla nich odpowiednich mężów (w przypadku reformatora inicjatywa matrymonialna wyszła nie od niego samego, a od Katarzyny).
  • …… – tym razem to ja zaczęłam się nerwowo śmiać, bo coś sobie przypomniałam.
-Pokazał mi teraz jak się dziwisz przed komputerem… 
-Ciekawe kim ja byłam… – zamyśliłam się 
–Ponoć zawsze byłam koło ciebie. 
-Zakonnicą.……– poczułam się, jakby mi teraz ktoś usunął ziemię spod nóg. Przypomniałam sobie pierwsze spotkanie z AIDĄ. Usłyszałam wtedy, że byłam zakonnicą i nasza znajomość z Piotrem była bardzo… zażyła?! Nie napisałam tego na blogu uznając, że się pomyliła. Wielokrotnie o tym rozmawialiśmy między sobą, ciesząc się, że nawet w zakonie było nam ku sobie… http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/10/rozaniec-ma-wielka-sile-bron-atomowa-wymieka/
  • Też miałaś w tym udział. Przyjrzyj się jej, może coś znajdziesz.
  • ……. – musiałam mieć nietęgą minę.
  • Dlaczego mamy to wszystko wiedzieć? – pyta Piotr.
  • Możesz wiedzieć bez problemu, bo to uniesiesz … nie byłam tego taka pewna, bo siedział sztywny z wrażenia jak mumia.
  • Homiel powiedział, że krzyż jest twój, pochodzi z XVIII wieku, a to mniej więcej 200 lat po Lutrze – szybko analizuję sytuację.
  • Powiedział, że też zdradziłeś. Do tego stopnia, że utraciłeś ten krzyż… Kim był wtedy Piotr?
  • Stopniowanie wiedzy daje pełną wiedzę.
  • Pan Bóg ci wybaczył. Pamiętaj.
  • …….
  • Kiedyś to przynajmniej włosy miałeś – zakończyłam wszystko żartem, bo naprawdę nie wiedziałam co  powiedzieć. Szok.


Dopisane 06. 06. 2018 r.

Długo się zastanawiałam, czy pisać o Lutrze. Nie chcę tu bowiem robić niepotrzebnej sensacji, ale wyciągnąć jedynie z tego kolejną naukę.


  • Też miałaś w tym udziałmusiałam sprawdzić o jaki udział chodzi.

Zauroczony żoną Luter przeżywał jednak czasami chwile buntu. Swoim uczniom zwierzył się kiedyś po cichu: „Gdybym miał jeszcze raz znaleźć żonę, wówczas wykułbym z kamienia kobietę posłuszną.” Był to jeden z niewielu wysoków małżonka. Po każdym z nich „Kasia” zaraz wracała na piedestał. Zachwytom Lutra trudno się dziwić. „Kasia” była jego prawdziwą podporą. Luter, oddany całkowicie kościelnej reformie, nie miał głowy do spraw codziennych. Bez zapobiegliwej małżonki najprawdopodobniej nie miałby nawet, co do garnka włożyć, zarabiał bowiem bardzo niewiele. To Katarzyna von Bora była ministrem finansów swego męża, wydzierżawiając pomieszczenia dawnego klasztoru, w którym mieszkali wraz z czwórką dzieci (dwójka zmarła w dzieciństwie). https://kobieta.wp.pl/wspaniala-katarzyna-von-bora-5982318453478529a

Jednym słowem, Katarzyna stworzyła mu warunki, aby Luter mógł swobodnie zająć się swoją pracą. Zabawne, jak sobie tak pomyślę… to dzisiaj jest dokładnie odwrotnie.


  • Kościół gotycki, przed ołtarzem po lewej stronie jest duża tablica. Przy tablicy straciłeś, co miałeś.

Wittenberga ma dwa kościoły gotyckie, ale to Kościół Najświętszej Marii Panny – dawny katolicki (!) kościół farny jest uważany za kościół Marcina Lutra. Położony nieopodal rynku, wraz z kościołem zamkowym stanowi dominantę w panoramie historycznego miasta. Od XVI wieku kościół luterański, ważne miejsce w początkowych dziejach reformacji w Niemczech. Świątynia gromadzi liczne dzieła sztuki, przede wszystkim pamiątki z okresu reformacji, m.in. liczne dzieła malarstwa związane z artystycznym rodem Cranachów. https://pl.wikipedia.org/wiki/Kościół_Najświętszej_Marii_Panny_w_Wittenberdze

Nie pojechaliśmy tam jeszcze i raczej nie pojedziemy, ale na szczęście jest internet, więc czy są tam tablice, łatwo sprawdzić. Szukając według wskazówek tej właściwej tablicy szybko się zorientowałam, że nie mam jednej istotnej informacji. Przed ołtarzem, po lewej jak i po prawej stronie widnieją tablice. Problem w tym, że w zależności od tego, czy stoję twarzą do ołtarza, czy tyłem… lewa strona może być prawą stroną. Tak więc de facto trzeba byłoby sprawdzić wszystkie tablice. Ważna wskazówka; tablice musiały istnieć przed śmiercią Lutra, czyli co najmniej do roku 1546, a większość wiszących obecnie tam obrazów i tablic jest z okresu późniejszego.

Główny ołtarz z obrazami Cranacha; Ojca i syna powstał jeszcze za życia Lutra. O pozostałych zabytkowych obrazach i tablicach więcej; 

www.eva-leipzig.de/material/leseproben/pdf/zw_9783374030828_digital_LP.pdf

https://books.google.pl/books?id=JULh-rKevCsC&pg=PA43&lpg=PA43&dq=stadtkirche+wittenberg+chorraum&source=bl&ots=AKcXPwZI6C&sig=hoqgvdUj94Bk11WS5OEDeVMwcWg&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwjp-Oj13ujWAhXDHpoKHU3BAAg4ChDoAQg5MAM#v=onepage&q=stadtkirche%20wittenberg%20chorraum&f=false

Jest jeszcze jeden kościół, w którym Lutra pochowano;

www.schlosskirche-wittenberg.de/index.php/de/

Tam również istnieje kilka tablic, ale są to tablice nagrobne (m.in. www.museum-nuernberger-kunst.de/projects/show/701-grabmal-friedrichs-weisen-wittenberg

Obydwa kościoły można obejrzeć na tych filmach; 

https://www.youtube.com/watch?v=i62aupO-XMM

https://www.youtube.com/watch?v=4ypQWdmVZ2g

https://www.youtube.com/watch?v=2KIWQEiUQNc


Nie udało mi się znaleźć tej jednej tablicy, może już nie istnieje, a może istnieje gdzie indziej, w jakiś archiwach muzealnych. W sumie nie jest to takie istotne. Istotne jest co stało się przy tej tablicy.

  • Przy tablicy straciłeś, co miałeś. Za to, co zrobiłeś.

Wczoraj przygotowując ten tekst (z wielkimi oporami i wahaniami), nasunęły mi się nowe pytania. Poprosiłam Ojca o odpowiedź.

  • Co stało się pod tą tablicą? Co się tam wydarzyło?
  • ……..
  • Zobaczyłem odcinek z „Czterech pancernych” jak zginął Olgierd. Ten odcinek nazywał się „Rozstajne drogi”.
  • Czyli doszło do rozstania… Ok… Ale mi chodziło, co takiego zrobił Luter pod tą tablicą?
  • Kiedy dochodzi do rozstania dróg?
  • Kiedy się umiera?
  • Nie… Nie tu.
  • Kiedy się znajduje nowy cel, nowe kierownictwo?
  • Oooo tak.
  • Jak mogłem Cię zdradzić? – Piotr powiedział to w wielkiej żałości.
  • Nigdy mnie nie zdradziłeś.
  • Ale się jednak rozstaliście – wtrącam się.
  • Zawsze byłem blisko.
  • ………
  • Podstawowe pytanie… co Lutrowi zabrano? – drążę dalej.
  • Wszystko.
  • Wszystko? A może jakiś mały przykład z tego „wszystko”?
  • Co jest dla ciebie najcenniejsze w życiu?
  • Rany…. – pomyślałam. Miałam teraz mętlik w głowie. Spojrzałam na Piotra i może powinnam powiedzieć, że Piotr, bo by się jeszcze obraził, że nie Piotr… ale w końcu powiedziałam prawdę …
  • Bóg.
  • Czy odpowiada ci to wyjaśnienie? Czy zrozumiałaś?
  • Bóg jest wszystkim.
  • ……..
  • Czyli… Luter tracąc Boga stracił opiekę, kontakt….?
  • Jego modlitwy nie były słuchane.
  • Bóg się odwrócił, kiedy się modlił.

I teraz doszła do mnie ta pełna jasność. Człowiek, którego modlitwy nie zostają wysłuchiwane jest zdany tylko na siebie, bez opieki, bez wsparcia, bez… ochrony. Owca rzucona pośród wilki i pustka.

Co zaszło przy tej tablicy? Myślę, że doszło do jakiejś wewnętrznej walki, wyznania, „rozmowy”. Patrząc na Piotra nie sądzę, aby Luter słyszał Ojca, ale Ojciec przecież słyszy wszystko. Nie sądzę, żeby słyszał Ojca, bo gdyby słyszał nigdy by tego nie zrobił, co zrobił. Po dokładnym zbadaniu życiorysu Lutra i patrząc z perspektywy dzisiejszej wiedzy, jaką posiadam widzę, że po prostu… stracił wiarę i chciał uczynić Kościół po swojemu. Z pełną świadomością sprzeniewierzył się Bogu, a konsekwencje będą tragiczne. Co za porażka…


  • I tak dochodzimy do prawdy.

Czyli podsumowując. Piotr odzyska to, co utracił. Jego dusza najpierw coś utraciła ….

  • Przypominam ci. Stare miasto, stary kościół. Tam zdradził, tam zostało mu wszystko odebrane. Przy tablicy straciłeś, co miałeś. Za to, co zrobiłeś.

… a teraz odzyskuje.

  • Zwrócę do ciebie przywileje i obowiązki.

Czasami nie wystarczy jedno życie, aby odzyskać Boga. Czasami trzeba przejść naprawdę długą i trudną drogę. Proszę spojrzeć na tę historię z innej perspektywy. Nawet kiedy człowiek odwraca się od Boga,  Bóg zawsze jest blisko i czeka. Człowiek upada, raz, drugi, trzeci… aż zrozumie. Ojca miłość, miłosierdzie jest niewyczerpane. On ciągle czeka, na każdego. 

  • Pan Bóg ci wybaczył. Pamiętaj.

To co przyjdzie, przyniesie wstępne oczyszczenie, ale to będzie za mało.

30. 08.17 r. Warszawa.

Na kawie…

  • Ciągle słyszę „Biedak zawołał, Pan Bóg wysłuchał…” – Piotr wzrusza ramionami…
  • Nie wiem co z tym zrobić…
  • Wołałeś o przywrócenie imienia to dostaniesz… – przypomniałam sobie…
  • Może… Pokazali mi wczoraj nową metodę walki z gackami. Mam się skupić na swojej wewnętrznej energii. Wtedy tworzy się niebieska otoczka i to gacki odstrasza…

Przypomniałam sobie zdjęcie Piotra, które zrobiłam gdy rozmawiał z aniołem. Wytworzyła się wokół niego wtedy aura. Jeśli przyjrzeć się temu bliżej, to faktycznie wydaje się jasno niebieska. Im bliżej tułowia tym jest bardziej niebieska. Ciekawe też, że zrobiłam wtedy zdjęcie poklatkowe, w sumie było ich około 10, ale tylko na jednym uchwycona została ta aura.

  • Jadąc teraz na kawę miałem dziwną wizję. Byłem uwięziony w kokonie zbudowanym z białych piór. Tak mocno, że nie mogłem się ruszyć. Wiedziałem, że to moje więzienie. Obok stali dwaj faceci, mieli kaptury z ostrymi czubami, pilnowali mnie. Mówili do mnie, że nigdy z tego więzienia nie wyjdę i najlepiej jak skończę ze sobą. Wtedy w moich rękach zmaterializował się nóż, ale tępy. Powiedzieli, że z takim tępym to nic nie zrobię. Wtedy nóż stał się ostry. Zasugerowali, że i tak nigdy się nie wydostanę i najlepiej jak skończę ze sobą. To wziąłem nóż i chciałem sobie wbić w pierś. Kiedy już to robiłem nóż się rozpłynął. Ktoś nie pozwolił mi na to.

Opowiadał, a ja powoli sączyłam swoją kawę.

  • Hmm… To gacek oczywiście, te ostre czuby powinny cię ostrzec.
  • ……. – Piotr nie odpowiedział, bo właśnie oglądał wizji ciąg dalszy.
  • … A teraz widzę, jak ten kokon się otwiera… To wielkie, białe skrzydła i ten nóż leci prosto w czoło gacka – … i lekko krzyknął zachwycony. 
  • Oni nie są w stanie nic tobie zrobić. Próbują wpłynąć, byś sam popełniał błędy.
  • No widzisz? Od razu wiedziałam… A więc mówisz, że rozczarowałeś Ojca?
  • ……. – nie odpowiedział.
  • Nie jesteś w stanie Mnie rozczarować. Znam nie tylko twoje myśli, ale znam cię na przestrzał.
  • Wiem kim jesteś.
  • To dlaczego powiedział…
  • Żebyś się uczył.
  • Kiedy ty masz łzę w oku, to Ja też mam.
  • To, co miałaś przez chwilę, on ma na co dzień.

Piotr pokazuje jak zsuwa się na mnie zasłona. Przypomniał mi tym samym pewne zdarzenie i niezwykłe uczucie, które temu towarzyszyło. To było tak realne, że pamiętam dokładnie każdy szczegół do dzisiaj. Już wtedy pomyślałam, że Niebo może zrobić z człowiekiem de facto wszystko i nie jesteśmy w stanie przed tym się obronić.

Kończąc swoje myśli poczułam dziwną rzecz. Kątem oka zauważyłam przezroczystą powłokę, która powoli się na mnie zsuwała, aż w końcu znalazłam się w jej całkowitym wnętrzu. Obserwowałam Piotra jak na kogoś zupełnie obcego będąc za tą przezroczystą przesłoną, jak w kloszu. Zadziwiające odczucie… Poczułam się tak, jak musi się czuć Homiel, kiedy nas obserwuje… http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/03/zakazany-owoc/
  • Dlaczego miałam ten klosz?
  • Czy zrozumie głodny najedzonego? A najedzony głodnego?
  • Hmm… – teraz rozumiem. Musiałam przeżyć na własnej skórze, niemal dotknąć, aby zrozumieć jak to jest być po drugiej stronie „lustra weneckiego”, po drugiej stronie przesłony. 
  • …….
  • Mięśnie ud mnie dziwnie ostatnio bolą, nie daję rady z tym już. Co widzisz? – pytam Piotra. Jeśli widzi moje migreny i potrafi je czasami uleczyć, to może i teraz pomoże?
  • Dusza twoja błyszczy. On jest od duszy, nie od ciała. W skrajnych przypadkach interweniuje.
  • Hmm… Czyli nie pomoże… – pomyślałam.
  • Coś sobie przypomniałem… Mówię rano… Idę do kościoła!… i usłyszałem…
  • Nie. Idziesz do Przyjaciela.
  • Pamiętaj, nigdy nie idziesz do kościoła, idziesz do Przyjaciela.
  • Nigdy nie chodziłeś do kościoła. Zawsze chodziłeś do Przyjaciela.
  • ……. – mało się nie pobeczałam, nigdy nie myślałam w ten sposób, a przecież to czysta prawda.
  • Ten obraz, który powiesiłam nad łóżkiem… Mam wrażenie, że mnie obserwuje…

  • To prezent od Nas dla ciebie. Piotr usłyszał, a ty zrobiłaś.
Po kawie pojechaliśmy na drugą stronę Wisły do „naszego” kościoła, o dziwo nie paliło się światło nad krzyżem Jezusa. Kątem oka zobaczyłam uśmiechającego się Piotra, szepnął mi do ucha, że widzi białego gołębia siedzącego na ramionach Chrystusa, a właściwie gołębicę, bo jest gruba. Macha skrzydłami i wydaje swoje dźwięki, czyli chyba… grucha. Spojrzałam na niego z politowaniem, bo oczywiście absolutnie niczego nie widziałam, ale nieoczekiwanie usłyszałam w swojej głowie; zrób zdjęcie. Zdarzyło mi się to pod tym krzyżem po raz pierwszy, więc szybko wyjęłam swojego Iphona i zrobiłam dwa zdjęcia. http://rozmowyzniebem.pl/wp/wp-admin/post.php?post=439&action=edit 
  • Kiedy będzie ci ciężko, będą cię atakować, spójrz na ten obraz.
  • … Zobaczyłem laskę, na której się podpierasz.
  • ……..
  • Jak wysoka będzie fala?
  • Nie wiem, bardzo wysoka. Była ogromna… – Piotr zaskoczony pytaniem.
  • Jest tak wysoka, że sięga do Nieba. Nawet przekracza jego barierę.

Wieczorem.

Oglądaliśmy w TV o reprywatyzacji kamienic w Warszawie. Wsłuchaliśmy się w relacje ludzi, którzy zostali przy tym skrzywdzeni. Im dłużej słuchaliśmy, tym bardziej byliśmy wkurzeni. 

  • Noż… kur…. ma…? – zaklął – Nie można być tak bezwzględnym!
  • Teraz wiesz dlaczego ten świat musi upaść? Bo nie ma tam miejsca dla Boga.
  • Tylko dwa przykazania są najważniejsze.
  • Nie będziesz miał innych Bogów przede Mnie i Miłuj bliźniego jak siebie samego.
  • Z nich wynikają wszystkie inne.
  • ……. – Ojciec ma rację, ale nie widzę też szansy, aby było lepiej.
  • Słyszę i widzę jak ubierane są konie. Jeden jest siwy… w stodole są, chrapy im pracują, a jeźdźcy się ubierają.
  • Czterej jeźdźcy! – uzmysłowiłam sobie.
  • Jak wyglądają?
  • Jeden ma trupią czaszkę… Strasznie to wygląda, są z dala od koni – Piotr znalazł się jakby w transie…
  • A inni?
  • Nie widzę, bokiem stoją, ubierają się… To za pięć minut dwunasta jest… Prawie wszystko gotowe!

Czwarty jeździec; A gdy otworzył czwartą pieczęć, słyszałem głos czwartego zwierzęcia mówiący: Chodź, a patrzaj! I widziałem, a oto koń płowy, a tego, który siedział na nim, imię było śmierć, a piekło szło za nim; i dana im jest moc nad czwartą częścią ziemi, aby zabijali mieczem i głodem, i morem, i przez zwierzęta ziemskie.

  • Jak tak patrzysz to szybciej.
  • To nie wojna, to kataklizm! To uruchomi biedę i nędzę… Ubierali szaty czarne, brązowe, długie…
  • Zasłonię ci oczy na to, co będzie się działo.
  • Dlaczego?
  • Bo twoje serce nie jest aż tak silne.
  • Nawet nie wiedzą jak wiele ci zawdzięczają, tyle dla nich robisz – … dla ludzi.
  • Widzę fale tsunami zalewającą miasta…
  • To co przyjdzie, przyniesie wstępne oczyszczenie, ale to będzie za mało.


Dopisane 27. 04. 2018 r.

  • Teraz wiesz dlaczego ten świat musi upaść? Bo nie ma tam miejsca dla Boga ostatnio kazano Piotrowi studiować Księgę Izajasza;

Oto Pan pustoszy ziemię, niszczy ją i przewraca jej powierzchnię, a mieszkańców jej rozprasza. I będzie [dotknięty] jak lud, tak kapłan, jak sługa, tak jego pan, jak służąca, tak jej pani, jak nabywca, tak sprzedawca, jak pożyczkę dający, tak biorący ją, jak wierzyciel, tak jego dłużnik. Okropnie spustoszona będzie ziemia i bezgranicznie rozdrapana,bo Pan wydał taki wyrok. Żałośnie wygląda ziemia, zmarniała; świat opadł z sił, niszczeje, niebo wraz z ziemią się wyczerpały. Ziemia została splugawiona przez swoich mieszkańców, bo pogwałcili prawa, przestąpili przykazania, złamali wieczyste przymierze. Dlatego ziemię pochłania przekleństwo, a jej mieszkańcy odpokutowują; dlatego się przerzedzają mieszkańcy ziemi i mało ludzi zostało. Księga Izajasza; apokalipsa Izajasza.


  • To co przyjdzie, przyniesie wstępne oczyszczenie, ale to będzie za mało.
Alicja Lenczewska; Świadectwo.

Jeśli miałabym przewidzieć rozwój wypadków, to stawiam raczej na globalny kataklizm i wynikającego z tego konsekwencje związane z ogólnoświatową gospodarką, polityką, religią… a i ewentualne wojny, które miałyby na celu przeorganizowanie dotychczasowej równowagi społeczno – ekonomicznej. Spójrzmy jednak ponownie na nasz świat z perspektywy Nieba. Bogu Ojcu nie zależy na tym, by dzisiejsi wielcy (USA, Rosja, Chiny itd) stali się małymi, a mniejsi jeszcze mniejszymi.

Ojciec chce przywrócić odwiecznie ustalony porządek. Dekalog! A w gruncie rzeczy dwa przykazania;

  • Nie będziesz miał innych Bogów przede mnie i Miłuj bliźniego jak siebie samego.

Chce przywrócić świat, gdzie będzie miejsce dla Boga. Największe zmiany jakie dotkną człowieka będą na polu wiary, polu ducha i to w skali globalnej. To wpłynie na pozostałe dziedziny życia każdego człowieka. Na gospodarkę, kulturę, politykę… itd. Spójrzmy przez moment na obecną sytuację. Gdybyśmy wierzyli, że Bóg jest i wszystko widzi i wszystko ocenia, czy ktokolwiek odważyłby się przejmować te kamienice, wyrzucać ludzi na bruk, aby zarobić parę groszy więcej? Tym bardziej, że to co materialne na ziemi, kompletnie nie liczy się w Niebie? Śmieją się co niektórzy z wiary w istnienie Boga, a nie wiedzą, że to dzięki niej ten świat jeszcze jako tako funkcjonuje. Zmniejsza się jednak liczby tych, którzy wierzą. Co w takim razie zrobić? Jakie jest wyjście? Czy jesteście w stanie zrozumieć teraz Ojca i przyznać Mu rację? 


  • To prezent od Nas dla ciebie. Piotr usłyszał, a ty zrobiłaśmam pewne nagranie zrobione zaraz po ujrzeniu gołębia w kościele. Nagrałam to telefonem, gdy wracaliśmy autem (zmieniłam barwę głosu, aby zachować anonimowość). Piotr relacjonuje na gorąco co zobaczył i jeszcze nie wie, że dzięki niemu zostało zrobione zdjęcie Chrystusa. Tak wyglądają zazwyczaj nasze rozmowy, w trakcie których często się śmieję. Dzieje się tak, ponieważ opowiadając Piotr bardzo żywo i dość kabaretowo gestykuluje. A poza tym… to objawa wielkiej wewnętrznej radości i szczęścia, gdy Bóg jest tak blisko… 

 

Dasz świadectwo Mojej wielkiej chwały.

26. 08. 17r. Warszawa.

Miałam bardzo rzeczywisty sen, z którego wyrwałam się dopiero nad ranem. Byłam w Szczecinie, stałam na dużym skrzyżowaniu nieopodal mojego zamieszkania. Nadchodził wieczór. Zauważyłam, że ludzie biegali gdzieś w różne strony świata. Ich strach w oczach też mi się udzielił, choć nie wiedziałam dlaczego wokoło tyle zamieszania. Jakiś mężczyzna podchodzi do mnie prowadząc za rękę małego 4 – 5 letniego chłopca o jasnych włosach. Nakazuje, żebym to ja teraz nim się zajęła. Nie protestuję, tylko biorę jasnowłosego za rączkę. Chcę chłopca wziąć do tramwaju, ale nie mam biletu. Widzę, że ludzie dookoła są zdenerwowani, nie zwracają na nas uwagi i miałam wrażenie, że każdy chce szybko wrócić do domu. Ja też chciałam, ale w tym śnie nie wiedziałam dokąd mam iść, jakbym domu nie miała. Wzięłam chłopca za rękę i szliśmy piechotą, a była wczesna zima. Weszliśmy do jakiegoś małego sklepu, chwyciłam chłopca w pół i posadziłam na ławce. Robiąc to znalazłam się na kolanach.

Klęcząc przed nim zauważyłam, że nie ma na sobie butów, a zaczął padać śnieg. Zdenerwowało mnie to, że zgubił buty i zaczęłam potrząsać jego ramionami. Dlaczego jesteś na bosaka! Miałam do niego pretensje, a on cały czas milczał. Tak klęcząc miałam jego twarz tuż przed sobą. Zauważyłam, że chłopiec patrzy na mnie uważnie, ale radosnymi oczami, był cały uśmiechnięty i szczęśliwy, jakby go to w ogóle nie obchodziło, że zgubił buty. Nie musiał mówić, ale wiedziałam, że był przyzwyczajony chodzić na bosaka, nawet zimą. Jego wzrok był tak głęboki, tak mądry, tak przenikliwy, że zamilkłam. Patrząc w jego oczy doszło do mnie, że bardzo go kocham, poczułam głęboką miłość… i to mnie obudziło.

Nie opowiedziałam tego Piotrowi od razu. Jeszcze kilka godzin po obudzeniu miałam w pamięci uśmiechniętą twarz i… pewność, że był to Ojciec.


Rano pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Na schodach katedry siedziała młoda cyganka z dzieckiem. Podszedł do niej jakiś mężczyzna, który ledwo wyszedł z kościoła. Myśleliśmy, że zainteresował się dziewczyną, jej losem, więc nie podeszliśmy do nich, by nie przeszkadzać.

Uklękliśmy pod krzyżem i kątem oka zauważyłam na końcu długiego klęcznika obrazek Jezusa, a właściwie … wyczułam Jego wzrok. Nie wiem co się ze mną porobiło przez te lata, ale od razu ścisnęło mnie za gardło, to już jest silniejsze od mnie.

  • Mówi, że to dla ciebie Piotr się nachyla do mnie.
  • Naprawdę? – no i od razu łzy w oczach. 

  • A ten dla ciebie… – pokazał, że w drugim końcu klęcznika leży drugi taki sam obrazek.
  • Z okazji dzisiejszego waszego święta.
  • …….. – spojrzeliśmy na siebie zastanawiając się o jakie święto chodzi.
  • Który dzisiaj? – pytam. 
  • 26…
  • Rocznica ślubu! – nigdy o tym nie pamiętamy. Inni muszą nam przypominać.

Byliśmy sami, więc Piotr nie krył się ze swoimi reakcjami, w pewnej chwili dosłownie się rozpłakał.

  • Powiedziałem, że chciałbym dotknąć Jego stóp… i wiesz co powiedział?
  • Czułem twoją dłoń, gdy gładziłeś Mnie po twarzy.

Aaaa… to oczywiście zdarzyło się niedawno w Kazimierzu Dolnym. To tam, w klasztorze Piotr nie mógł się powstrzymać, aby nie pogładzić twarzy Chrystusa…

Wychodząc zauważyliśmy, że cyganka siadła poza ogrodzonym terenem kościoła. Dając jej pieniądze dowiedzieliśmy, że mężczyzna, ten który „ledwo wyszedł” z kościoła przepędził ją o kilka metrów dalej. Bardzo zaczęła się żalić, że ludzie przychodzą się modlić, a zaraz potem przepędzają ją brutalnie szarpiąc za ramię. Trudno mi było w to uwierzyć. Gdyby oni wszyscy wiedzieli, że ta cyganką może być On…

Byliśmy dzisiaj przy „naszym” krzyżu i z daleka zobaczyliśmy cygankę, która od tygodni tam „zawodowo urzęduje” i zarabia żebrząc. Piotr na jej widok zatrzymał się i nie chciał wejść. Powiedział, że przeszkadza mu jej obecność. Trochę go rozumiałam, ponieważ siedziała na posadzce 2 metry od krzyża, ale też nie wyobrażałam sobie, by tam nie wejść. Właściwie zmusiłam go do wejścia. Piotr pomodlił się szybko, wydawałoby się, że zrobił to machinalnie. Poklęczał trochę i wyszedł. Już po wyjściu… 
-Ale usłyszałem… ?! 
-Niech nikt nigdy nas nie rozdziela, tą cyganką mogę być Ja. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/20/jak-bedziesz-widzial-ze-stoja-miedzy-nami-to-nie-boj-sie-isc-do-mnie/

Pojechaliśmy na kawę. Dostałam od Izy nową wiadomość i zaczęłam ją czytać Piotrowi na głos. Wzruszają mnie jej maile, ponieważ widzę, z czym się zmaga i jak ciężką ma drogę.

  • Może Iza musi znaleźć spokój w konfesjonale? – Piotr.
  • W konfesjonale znajdzie to, co ta cyganka przed kościołem.
  • Hmm… Niezrozumienie?
  • To prawda. Nawet księża jej nie zrozumieją, może tylko jakiś zakonnik myślący głęboko… – zamyśliłam się.
  • Mam nadzieję, że u nas znajduje to zrozumienie.
  • …….
  • Homiel pokazał jak ja ładuję baterię i ona zaczyna świecić. Dostaje od nas światło.
  • albo raczej energię – bo i tak można tę wizję zinterpretować.
  • ……..
  • Rano usłyszałem słowa…
  • Dasz świadectwo Mojej wielkiej chwały.
  • …….. – wzdycham głęboko, bo to chyba ponad nasze siły.
  • Widziałem Ojca oblicze… Prawdziwe… Wszystkie włosy stają na baczność… – kiedy tylko to wspomina, zawsze przeżywa na nowo.
  • To niewiele ich stoi.
  •  … Zawsze ma humor – śmieję się głośno.
  • Ojcze, czy Ty na pewno wiesz co robisz? – Piotrowi się wyrwało, co znowu wywołało u mnie lawinę śmiechu.
  • Sam widzisz jaka jestem ofiara losu…
  • Dzisiaj ofiara, jutro supersonic.
  • ……. – mina mi zrzedła, bo zrozumiałam, że to nie Homiel.

Zajrzałam do internetu co znaczy supersonic; https://pl.bab.la/slownik/angielski-polski/supersonic

  • Ty się śmiejesz, a ja jestem ciekawy jak Oni to wszystko zorganizują. Przecież mam firmę!
  • Ja na pewno nie przejmę twojej firmy, nie nadaję się.
  • Ale widziałem to w wizji, jak odjechałaś wozem.
  • Źle to interpretujesz, to nie Ola przejmie, to My przejmiemy wszystko. Przejmiemy Olę i twój majtek.
  • Ty zostaniesz z tym chłopcem, biedny i goły.
  • Zostaniesz z chłopcem, bo tak wybrałeś. Zatwardziały materialista wybrał ducha.
Szliśmy razem z małym chłopcem, blondynkiem, po ubitej drodze, ja trzymałem go za rękę z jednej strony, a ty z drugiej strony. W prawym ręku trzymam wiaderko, a w nim cały swój dobytek i dokumenty. Przed nami widzę stojącą wywrotkę, pełną śmieci, wielka góra śmieci na wozie była po tysiąc więcej warta niż to, co mam w wiaderku. Podeszliśmy do auta, które było włączone, przerzuciłem z wiaderka wszystko na pakę, wrzuciłem też tam ciebie, potem chciałem rzucić też chłopca, ale nie mogłem. Nie mogłem oderwać go od ziemi, a ponieważ do auta wsiadał właśnie kierowca (w niebieskiej koszuli)… to go zostawiłem. Wskoczyłem na pakę i usiadłem koło ciebie, nie chciałem zwracać uwagę na tego chłopca, patrzyłem wszędzie, byle nie na tego chłopca. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/05/29/bardzo-konkretna-boza-odpowiedz/
  • Jasny gwint! Ojciec ma rację! Cały czas mieliśmy to przed oczami, przecież auto prowadził mężczyzna w niebieskiej koszuli!
  • Przejmiecie wszystko? – Piotr się przeraził, że ktoś mu zabierze, co jego.
  • Bez skrupułów.
  • Kiedy?
  • To słońce, które poszukujesz jest wyznacznikiem.

Rozdziawiłam ze zdziwienia buzię. Dzisiaj wpisywałam na blog nowy tekst http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/26/i-chrystusa-nauka-trwala-do-pewnego-czasu-sila-nie-w-ilosci-a-jakosci/ i miałam zdanie, które próbuję rozwikłać od dłuższego czasu; przed trzecim podniesieniem słonecznym staniesz przed obliczem Ojca. Do tej pory nie wiem jak to rozumieć. Zrozumiem po fakcie.

  • To jest czas bardzo nieodległy.
  • To przesilenie czy podniesienie?
  • To nie ma znaczenia, którego słowa używasz.
  • Ale to na pewno przesilenie?
  • Nie ma odwrotu, to nieuchronność zdarzeń, na pewno to nie jest grudzień.
  • Zacznie się w tym roku?
  • Już się zaczęło.
  • Jak długo będzie trwało?
  • Do końca.
  • Koniec jest odległy?
  • Blisko.

Czuje lęk, choć bezgranicznie ufam Ojcu. Mam nadzieję, że mi to wybaczy.


Poszliśmy do kina na „Valerian”.                                http://www.filmweb.pl/film/Valerian+i+Miasto+Tysiąca+Planet-2017-659080

  • Chciałabym o nim zapomnieć raz, a dobrze – mówię do Piotra dwie godziny później.
  • Nie ma już dobrych filmów – potwierdza.
  • Jest… „Pasja”… To film absolutny…
  • Tak, ale stary…
  • Jaki stary! – obruszyłam się.
  • …….
  • Zapisz coś…. Usłyszałem coś chyba po aramejsku…
  • Ehuenaa
  • naa?
  • Tak, jakby dwa razy „a” na końcu…
  • …….. – zapisałam i już zaczęłam główkować jak mam to sprawdzić.
  • Homiel mówi, że znajdziesz w „Pasji” … Pokazał scenę z Kajfaszem.

To już drugi raz musiałam włączyć „Pasję” i przesłuchać scenę po scenie z Kajfaszem w słuchawkach.

  • Jezusie z Nazaretu, powiedz nam, czy jesteś Mesjaszem, Synem Boga Żywego? – Kajfasz. 
  • Ja jestem Ehue ana – Piotr lekko nie dosłyszał.

To jest ten sam fragment, w którym sprawdzaliśmy słowo „szedaja”. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/01/16/czy-wierzysz-ze-jeden-czlowiek-moze-uniesc-brzemie-grzechu-calego-swiata/ Zagłębiłam się w te słowa i miałam nieodparte wrażenie, że nie p „Ehue ana” chodzi. To tylko wskazówka, by zwrócić uwagę następne zdanie Jezusa; I ujrzycie Syna Człowieczego po prawicy Bożej i przychodzącego na obłokach niebieskich.

  • Dlaczego to usłyszałem?
  • Dlatego, że zasłużyłeś na te słowa.
  • Chociaż dałeś tej cygance 5 złotych, to dałeś jej pokrzepienie. To bardziej warte niż 50 zł – … które miał schowane w kieszeni, a nie dał… i Ojciec to widział… 

Siedziałam oglądając TV i rozmyślałam co znaczy przesilenie.

  • Przesilenie to przejście z wiosny na lato, lato na jesień i tak dalej… – wzruszam ramionami, bo nic innego nie przychodzi mi do głowy.
  • Widzisz, sama sobie poradzisz.
  • Najbliżej 23 wrzesień… To 23 wrzesień? – pytam.
  • ……… – ale nie dostałam odpowiedzi.
  • Ojciec powiedział przed trzecim podniesieniem słonecznym staniesz przed obliczem Ojca „Przed” … czyli tak naprawdę w każdej chwili to może się stać – myślę trzeźwo, bo z czasem nauczyłam się, że słowa Ojca są bardzo precyzyjne.
  • A dlaczego nie październik w takim razie? Ciągle słyszymy, że to październik jest ważny?
  • Kiedyś zrozumiesz.
  • Dlaczego to ja słyszałem „ehue ana” ? Nic takiego nie zrobiłem…
  • Sędzią twojej osoby jest ten, kto ci to podał.
  • …….. – czyli sam Ojciec.


Dopisane 20. 04. 2018 r.

  • Źle to interpretujesz, to nie Ola przejmie, to my przejmiemy wszystkomoże zbyt często powracam do tej wizji, ale tym samym chcę pokazać jak ważne jest zwracanie uwagi na szczegóły. Do tej pory w ogóle nie skupialiśmy się na tym „drobnym” elemencie wizji, jakim wydawało się bycie kierowcą. A przecież gdyby nie kierowca, samochód by nie ruszył. Zbagatelizowaliśmy ten fakt, co było wielkim błędem. Ten błąd zmienia kierunek interpretacji wizji. Wiele osób otrzymuje wizje, ale czy potrafi je interpretować? To jest trudne i wymaga wprawy.

  • Przed trzecim podniesieniem słonecznym staniesz przed obliczem Ojcato również opisuję dokładnie, ponieważ „bawienie się w datowanie”, jak powiedział raz Ojciec było kolejnym poważnym błędem, moim błędem. To niekończącą się lekcja o zaufaniu.