Rób to, co od ciebie oczekuję.

27. 10. 18 r. Szczecina.

Wstajemy o piątej rano i wyjeżdżamy do Szczecina. Piotr proponuje mi bardzo poranną kawę, gdyż myśl, że to mnie uszczęśliwi.

  • Musisz mieć większe zaufanie do mężusia.
  • Ja ci tego nie proponuję.
  • No co Ty tatko !
  • Dla ciebie Panie Ojcze.

Wiedziałam, że to będzie udana podróż. Właściwie jeszcze dobrze nie ruszyliśmy, a już rozmawialiśmy. Przygotowałam sobie zeszyt, dwa długopisy i jedziemy. Rozmawiamy o różnych sprawach…

  • Już nie wcinam się do NIP, robię co mi Bóg każe.
  • Obyś zawsze robił co ci każę.
  • Ojcze, jesteś zły na mnie ?
  • Oczekujesz pucharu ?
  • Nie, ale potrzebuję na pensje jak na zbawienie.
  • Nie porównuj pensji do zbawienia.
  • Tak się mówi potocznie.
  • Podzwoń po klientach, pytaj. Co to !? Ciągle Ja ?
  • Pomóż Ojcze.
  • A prosiłeś ?
  • Proszę cię Ojcze.
  • To słabo prosisz.
  • Ty też proś – Piotr mnie szturcha łokciem i ponagla.
  • Do końca cwaniak.
  • …….. – zapisuję słowo w słowo i wyję ze śmiechu.

Rozmowa się zawiesiła, więc czytam na głos kolejnego maila mając na nadzieję, że dostanę odpowiedź…

  • Zostaw Piotra, jest zmęczony.
  • To powiedz mi bezpośrednio, mam tu ucho – nastawiam mocno. Ryzykuję tymi słowami i mam cichą nadzieję, że jednak z Homielem rozmawiamy.
  • Ta godzina jeszcze nie wybiła.
  • A wybije ?
  • Wybije.
  • ……. – spoważniałam.
  • Ojcze, czy ludzie się cieszą jak to czytają ?
  • Ja się cieszę.
  • Masz wielu cichych zwolenników i szkoda, że tylko tyle. Ale dobre i to.
  • ……..
  • Ojciec kazał mi wczoraj spakować krzyż.
  • I dobrze, w Szczecinie też musisz robić egzorcyzmy.
  • Powiedział…
  • Weź swoje podparcie.
  • Bo przecież „pastorał” nie pamiętasz – dodał teraz.
  • Pan Bóg wszystko pamięta, z Nim się nie wygra – Piotr westchnął.
  • I całe szczęście.
  • …….
  • Pamiętasz tą wizję jak anioł wyciąga 5 palców i mówi teraz my się będziemy nim cieszyć ? To w przyszłym roku wypada.
- Pracuję przy swoim biurku, przewracam się i upadam na podłogę, mdleję. Schodzą z góry 4 białe postacie, biorą mojego ducha, którego zanoszą przed oblicze Boga i stawiają u Jego nóg. Widziałem palec, który zbliżał się do tego ducha. Widzę, że Bóg wstrzymuje się z dotknięciem mnie palcem. Cofam się i wracam do biura, widzę jak wielki anioł pojawia się w biurze i staje koło ciała, wyciąga rękę w stronę moich pracowników, którzy się zbiegli kiedy upadłem i pokazuje 5 palców. Mówi; 
- Pięć lat będziecie się nim jeszcze cieszyć, potem my będziemy się nim cieszyć. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/26/okaleczasz-siebie-okaleczasz-mnie
  • Co znaczy, że teraz my będziemy się cieszyć ? – lekko się zdenerwowałam.
  • To co powiedziałem.
  • Zabieracie go ?
  • A była fala ?
  • Ooook. To będziecie się cieszyć na fali, czy po fali ?
  • Ty ! Detektyw !
  • ……. – uśmiecham się.

Pytam tak pokrętnie, bo boję się spytać wprost. Wizja pokazująca Piotra na fali i lądującego na brzegu daje wskazówkę, że będzie ciągle żył. „Będziemy się nim cieszyć” nie musi oznaczać, że umrze.

  • Co ja będę pisać, gdy go zabiorą ?… – przychodzi mi na myśl.
  • Cieszymy się z twojej twórczości.

Tak jak Ojciec mi nakazał, ślęczę nad ostateczną wersją Zmartwychwstania i brakuje mi kilku istotnych informacji. Pytałam Piotra już tak wiele razy, a on ciągle nie wie i Ojciec też milczy.

  • Już nie wiem kogo pytać, czy faryzeusze bali się, że wykradną ciało ?
  • Jeśli nie wiesz kogo prosić, to po co pytasz ?
  • No racja… Ojcze, to proszę Cię…
  • A czy ty byś się nie bała konkurencji ?
  • Czyli postawili straż ?
  • A jakie ma to znaczenie ?
  • No ma… Bo jeśli się bali, to faktycznie mogli postawić straż przed grotą.
  • Byli i nie byli.
  • Nie byli, kiedy było zmartwychwstanie.
  • ????!!!! – prawdziwe objawienie, bo w takim razie Mateusz…
 MT 28; 1 Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. 2 A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. 3 Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. 4 Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli. 
  • Dlaczego Mateusz ubarwił historię ?
  • Sama mówiłaś, że kiedy pisałaś o cygance ludzie się śmieli.
  • Już wiesz dlaczego ubarwił.
  • Gdybyś pisała poważnie, czytałoby niewielu.
  • Masz coraz większe audytorium.
  • Pan Bóg jest nieziemski, niesamowity, że głowie się nie mieści ! – Piotr cały zachwycony.
  • Dobrze, że nie w pale.
  • ……. – wybuchłam śmiechem, bo ostatnio pisałam o tym na blogu, ale zanim to zrobiłam bardzo długo się zastanawiałam, czy napisać.
- Dlaczego płaczesz ? – pyta Piotr. 
- Dziękowałam Ojcu, że kocha. 
- No co ty! Kocha cię tak bardzo, że w pale się nie mieści ! 
- Ty to masz porównanie ! 
- ……. – śmiałam się przez łzy. Oby się to nigdy nie skończyło, te nasze rozmowy…
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/10/16/na-koniec-czasow/
  • Wziąłeś krzyż ?
  • Wziąłem.
  • Wiem, że wziąłeś.
  • Nie wziąłeś go po to, żebyś miał.
  • Rób to, co od ciebie oczekuję.
  • ……..
  • Pamiętam jak kuli mi miecz – Piotr dawno temu miał cykl wizji i przekazów, w których wykuwano dla niego miecz.
- Przechodzisz kwarantannę, jesteś w izolacji. 
- Niedługo dobiegnie końca. 
- Twój miecz został wykuty i nabiera świętości. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/04/22/ziarno-i-miecz/
  • A ja dostałam w dwie sekundy – to było tak dawno, a pamiętam jakby było wczoraj.
Raptem w mojej prawej dłoni pojawia się miecz. Unoszę go do góry i widzę, jak wali w niego z góry strumień światła. Przez moją głowę przemyka myśl, że miecz jest wyjątkowo piękny i krystalicznie czysty. Kojarzy mi się z obrazem, gdzie archanioł Michał trzyma taki sam miecz w swojej dłoni. Kiedy miecz zostaje naświetlony nie zastanawiając się odcinam po prostu rękę, która jest już czarna i oblepiona przez robale. Robię to szybko i zdecydowanie. To ją ratuje. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/11/2005-rok/
  • Ola jest z tych, co stoją z tyłu w pełnym uzbrojeniu.
  • Eee, tak nie jest – zawstydziłam się.
  • Co ty możesz wiedzieć córko.
  • Twoje sądzenie po migrenie jest słabe.
  • ……. – uśmiecham się i faktycznie jeszcze nie doszłam do siebie w pełni.
  • Mogę sobie pozwolić na protekcjonizm.

Wyjechaliśmy z autostrady i skręciliśmy na drogę ku Szczecinowi. Trasa prowadzi też prosto nad morze.

  • Pojedźmy nad morze, kupimy sobie gofra – Piotr wpadł na genialny pomysł po czterech godzinach jazdy.
  • Fajnego masz męża. Chyba nie żałujesz ?
  • Nie.
  • Sam bym się przebrał w twoje ciuchy.
  • Jak Bóg będzie chciał, to mnie weźmie w każdej chwili. Żadna kamizelka kuloodporna nie pomoże.
  • Zaraz się rozpłaczę z radości, że się tak przeobrażasz.
  • Bo tak jest Ojcze.
  • Jeśli tak jest, to po co chcesz odkładać pieniądze ?
  • Nie chcę.
  • Widzę co masz w głowie.
  • Nie da rady… – szepnął… Pewnie miał na myśli, że nie da rady niczego ukryć.

Jedziemy już piątą godzinę…

  • Tyłek mnie już boli – Piotr narzeka.
  • To już wiek Piotr.
  • Chcesz powiedzieć, że jestem stary ?
  • To twoje pośladki, ty nie jesteś.
  • Czy nie lepiej byłoby, gdyby ludzie żyli dłużej ? – chwytam okazje na pytanie.
  • Wierz Mi, że Stwórcę twoje teorie nie interesują.
  • …….. – roześmiałam się.
  • To jak Henoch mógł żyć 360 lat ?
  • Nie narzekał na pośladki.

Dojechaliśmy do Szczecina, pojechaliśmy na rynek po podstawowe zakupy. Szła dziewczyna w bardzo krótkiej spódniczce i miała dość mocne… grube mówiąc wprost nogi.

  • Ma za krótką spódniczkę – Piotr ledwo spojrzał już ocenia.
  • To powiedz jej.
  • Ale jesteś…
  • Bo mówisz bez składu i ładu – czyli nie oceniaj.

Wieczorem.

Piotr telefonicznie rozmawiał z Beatą i chciał w pewnym momencie upewnić się, czy ona faktycznie rozmawia z Ojcem.

  • Powiedz, czy byli strażnicy pod grotą ?
  • Ojciec mówi…
  • Byli, ale nie do końca.
  • ???!!!
  • A to ci dopiero !!! Rozmawia z Ojcem na pewno ! – opowiada mi tuż po, będąc naprawdę pod wrażeniem.

Tak nie było…



Dopisane 03. 07. 2019 r.

  • A prosiłeś ?

 

 

Gdybym ci dał całą władzę, co byś zrobił ?

22. 10. 18 r. Warszawa.

Dostałam maila od znajomego, który dość emocjonalnie podchodzi do bieżących wydarzeń. Nie pokazałabym wiadomości, gdyby nie obszerne wyjaśnienia samego Ojca.

  • A tak się starałem – Piotr westchnął.
  • Twoje chęci nie mieściły się w planach Ojca. Wszystkich byś wytłukł.
  • Głupi jestem.
  • Mądry jesteś, ale narwany.
  • Jak tępią myszy to znaczy, że trzeba je wszystkie wybić ?
  • Potrzebna jest równowaga.
- Co jest ważne w życiu ? 
- Miłość jest ważna, ale najważniejsza jest równowaga. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/28/milosc-jest-wazna-ale-najwazniejsza-jest-rownowaga/
  • Jak cię wezwali, to jak cię nazwali ?
  • Podejrzany”.

Krótko po zwycięstwie PIS Piotr otrzymał wezwanie do urzędu skarbowego. W piśmie nie proszono go o przyjście, nakazano „podejrzanemu przyjść”. Piotr się strasznie wkurzył, a chodziło o zwykłe wyjaśnienie niedopłaty na 2 złote. Wkurzył się na tyle mocno, że zadzwonił z awanturą. Tłumaczono się grzecznie, że takie otrzymali wytyczne.

  • Teraz widzę, że mogę robić tyle, na ile mi Pan Bóg pozwoli.
  • I dobrze ! – roześmiałam się.
  • To by dopiero było ! Zakon na każdej ulicy.
  • Sobie byś zaufał ?
  • No nie wiem…
  • Gdybym ci dał całą władzę, co byś zrobił ?
  • Każdego homo byś wybił – wyrwało mi się pod wpływem tego maila.
  • Twoje czary muszą być zgodne z planami Ojca.
  • Dlaczego Ojcze dałeś im wygrać ?
  • Powstałoby brunatne królestwo, tęcza daje równowagę.
  • Hmm….
  • Tam też są dobrzy ludzie, tylko są na niewłaściwej ścieżce.
  • Pozamiatanie pod dywan niczego nie zmieni, to niczego nie załatwi, a oni będą.
  • To prawda… – pomyślałam. Będą i zawsze byli.
  • Nie tędy droga.
  • A jaka jest droga Ojcze ? – pytam.
  • Chrystus, a i drzwi nie są szeroko otwarte, więc niech idą ci, co chcą iść.

Od razu przypomina się historia dwóch kobiet, które chciały zawrzeć małżeństwo. Zrezygnowały ze względu na Chrystusa. A więc można ? Jak widać można.


Wieczorem oglądam amerykański program „Domy za grube miliony”. Ciekawe to nawet, ale ….

  • Oglądasz o tych domach i co widzisz ?
  • Pustkę.
  • Życie w materializmie jest życiem nieszczęśliwym.
  • Biją się o te domy, a co ich spotyka na końcu ?
  • Puste mieszkanie.
  • Hmm…. – kiwam głową ze zrozumieniem.
  • Muszę się pomodlić – Piotr się „obudził”.
  • Musisz, czy chcesz ?
  • Chcę.
  • O co chcesz się pomodlić ?
  • O pokój na świecie.
  • O to mogę cię wysłuchać.

Po egzorcyzmach.

  • Ojciec powiedział podczas modlitwy…
  • Pamiętaj o prezentach, które ci dałem – … na przykład szczygieł.
  • Nikomu nie daję prezentów, żebyś nie miał wątpliwości.
  • Hmm… Ciekawe…. Dlaczego ci tak powiedział ?
  • Bo jest dla Mnie ważny.
  • A ty masz pieczęć, którą sam osobiście przybił. Wziął cię do ręki i przybił, widziałem to.

23. 10. 18 r. Warszawa.

  • Miałem sen, że ze ścian do mieszkania wlewa się woda.
  • Dobrze, że nie krew – pomyślałam, bo skojarzenie miałam z jakimś horrorem.
  • Może czeka nas przeprowadzka ? – zgaduję.
  • Homiel, mógłbyś już przestać z tymi przeprowadzkami.
  • Co Ja ?! Idź do Ojca !
  • ……
  • A tobie znowu źle ? – po chwili odezwał się Ojciec. Wybuchłam śmiechem. Rozmowa jak wśród starych znajomych.

Widząc, że Ojciec w pobliżu gorączkowo zaczęłam szukać pytania…

  • Coś mi przyszło do głowy… Czy diabeł nie uznaje kobiet ? Nie słyszałam, aby egzorcystami była kobieta.
  • Homiel, co ty na to ? – Piotr też się zainteresował.
  • Ja też nie słyszałem.
  • …… – znowu się roześmiałam. Takie odpowiedzi nauczyły mnie, że pytanie jest nieistotne, a i tak się nie dowiem.
  • Ale Ojciec mi wczoraj powiedział o tych prezentach…
  • Dałem ci to powiedzeniem czasowym, a nie robię tego.
  • Ale ja też dostałam prezent ! – zapowiadany i spełniony.
- On sam się znajdzie spełniło się dosłownie i idealnie. Homiel często zapowiada nam różne wydarzenia, które mają nastąpić. Piotr zazwyczaj nie wierzy, że nastąpią, a wtedy mówię krótko; pamiętaj o Caviezelu…! i to go natychmiast otrzeźwia. Po tej historii namacalnie przekonałam się co znaczy Bóg Wszechmogący. Proście, a będzie wam dane… www.rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/16/a-ktoz-powiedzial-ze-kazdy-ma-przejsc-przez-te-uchylone-drzwi/
  • Są inne relacje między Mną i tobą, a między Mną i Piotrem.
  • Między nami jest linia prosta, między nim jest linia zawiła.
  • Jak to się stało, że się pogubiłeś…
  • Ta lekcja jest po to, żebyś więcej się nie pogubił.
  • Nooo, narobiłeś… A zaczęło się od Lutra – jestem pełna pretensji.

Zadzwoniła córka oznajmiając, że nasza sąsiadka, pani prokurator – śpiewaczka się wyprowadza. Jesteśmy lekko w szoku, ponieważ i to Ojciec nam przepowiadał. Przełączyłam telefon na funkcję głośnomówiącą, abyśmy w trójkę mogli dyskutować.

  • Czy diabeł lubi siedzieć koło wody święconej ?
  • ?! Ale tak nagle ? – pytamy.
  • Modlisz się ? – pyta córkę.
  • No tak – i się rozpłakała. 

Doskonale ją rozumiem. Nie wiem co takiego się dzieje podczas naszych rozmów, że często w trakcie płaczemy. Musi się unosić jakaś energia wokół, której trudno się oprzeć.

  • Twoja mama się modli, twój tata się modli, więc jak mógł to wytrzymać ?

Sprawdziłam daty, nie mogłam się oprzeć. Minął równy rok od czasu zapowiedzi.

- Nie martw się, to wkrótce będzie historią. 
- Naprawdę ? – trudno na razie w to uwierzyć, bo aria rozkręca się na dobre. 
- Naprawdę, niedługo to potrwa. Przed nami piękne dni. 
Www.rozmowyzniebem.pl/wp/2018/07/16/zeby-sie-podniesc-musza-upasc/

- My nie bijemy, My nie niszczymy. Robimy tak, że sami odchodzą. 
Www.rozmowyzniebem.pl/wp/2018/10/30/my-nie-bijemy-my-nie-niszczymy/
  • Chcesz kupić jej mieszkanie ? – Ojciec pyta teraz Piotra.
  • Nie mam pieniędzy.
  • Niezłe z nas trio.
  • Wy nie macie, a Ja bosy.

Kiedy dam ci znać, będziesz wiedzieć.

19. 10. 18 r. Warszawa.

Piotr przeprowadzając egzorcyzmy musi wkurzać całe piekło, a to się odbija na nas. W środku nocy obudził mnie głośny dzwonek do złudzenia przypominający dzwonek hotelowy. Rozbrzmiał w mojej głowie z wielką mocą jakby nacisnął ktoś z wściekłością.

Piotr również miał wizję. Budzi go dzwon, wyłącza go, a on dalej dzwoni. Ciekawe… Siedzieliśmy na kawie i oboje narzekaliśmy na nieprzespaną noc. Dodatkowo dochodzą niekończące się problemy w firmie.

  • Czy masz jakieś wyjście ?
  • Pojechałbym na wieś i o wszystkim zapomniał.
  • Zostań sołtysem, Ja ci pomogę, kupię ci gnojówkę.
  • ……. – śmieję się czując w tym wielką ironię.
  • No bo zmęczony jestem.
  • To podajmy sobie rękę.
  • Wiesz ile mam lat ?
  • Ile ? – pytam natychmiast.
  • Dużo.
  • Ale kiedyś musiał być jakiś początek – pytam mając cichą nadzieję, że się dowiem skąd się wziął Bóg.
  • Zawsze był.
  • ……. – uśmiecham się. Ojciec nie da się na to nabrać.
  • Ojciec jest niesamowity.
  • Mały, Ja chcę być normalny, ludzki.
  • Jak będziesz na wsi razem będziemy sołtysować, a nawet będę się ciebie słuchać.
  • Mamy nieprzespane noce – narzekam.
  • Jak na to co robisz, to niewiele się dzieje wokół was.
  • A te dzwonki ?
  • To tyko dzwonki. Twój mąż rozrabia to i są.
  • Nie bój się dnia codziennego i nie bój się nocy.
  • Ja jestem przy was.
  • Wyobraź sobie….
  • zobaczyłem paczkę zapakowaną papierem przezroczystym z kokardą i pieczęcią.
  • Tym masz tą pieczęć i ma twój syn.
  • Ta pieczęć, na paczce, co znaczy ?
  • Moje. Jedzie tam, gdzie wskażę.


Po wieczornych egzorcyzmach.

  • Twoje serce nie jest gotowe na to co ma się wydarzyć.
  • Hmm… To znaczy, że rozprawa będzie dosyć stresująca.
  • Chcę cię uzbroić w siłę, spokój, zdecydowanie, wiedzieć swoje ostatecznie, nie będziesz się mylił w słowie.
  • A kiedy będę gotowy ?
  • Kiedy ci powiem.
  • Kiedy dam ci znać, będziesz wiedzieć.
  • Jesteś niesamowity.
  • Chcesz powiedzieć, że znasz Mnie tak dobrze jak Ja ciebie ?
  • No nie Ojcze.
  • To w końcu Mnie znasz, czy nie znasz ?
  • ……. – Piotr bał się odezwać.
  • Znasz Mniepowiedział Ojciec wolno, spokojnie i ciepło.
  • A dobrze ?
  • Trochę ci pozwoliłem.
  • A Ola dobrze zna ?
  • Ja znam Olę dobrze, a ona czuje dobrze.
  • Czy to przesunięcie rozprawy przesuwa także falę w czasie ? – pytam.
  • Czy uważasz, że daję się zaskoczyć ?
  • ……. – uśmiechnęłam się. Już zadając pytanie sama sobie odpowiedziałam, że to niemożliwe.
  • Czy Deisenhofer kiedykolwiek myślał o Bogu ?
  • Wielki profesjonalista, świetny organizator, bardzo sumienny, punktualny, a jednak przegrał.
  • Stał po niewłaściwej stronie.

Otwieram oczy ze zdumienia. Takie cechy Piotr ma również dzisiaj, ale na szczęście tym razem stoi po właściwej stronie.


20. 10. 18 r. Warszawa.

Pojechaliśmy na zakupy. Zaczął padać rzęsisty deszcz, więc szybko wróciliśmy do domu.

  • Homiel jesteś zadowolony z nas dzisiaj ? – zażartowałam i w tym momencie stanął mi przed oczami „nasz krzyż”.
  • Boże ! Zapomnieliśmy ! Jak mogliśmy zapomnieć ! – zawsze w sobotę jesteśmy tam obowiązkowo.
  • Nie gniewam się.
  • Na Olę nie, na ciebie mniej.
  • Na mnie mniej ? – Piotr się dziwi.
  • To ty jesteś głową rodziny.

Gdy o 15.00 poszłam się pomodlić, zamknęłam dokładnie okno mając nadzieję na „tajemny kod”. W pokoju była absolutna cisza. Gdy mówiłam; Jezu usłysz mnie, Chryste wysłuchaj mnie… rozległ się „kod” znacznie głośniejszy niż zwykle, aż prawie podskoczyłam. Opowiadam później Piotrowi…

  • No widzisz ? Bóg jest.
  • To było dla Oli.

Teraz Piotr poszedł się pomodlić.

  • Podczas egzorcyzmów usłyszałem ich wrzask – opowiada godzinę później.
  • Nachlałeś się naszej krwi !!!
  • Hmm… Ile w tym nienawiści – zdaję sobie sprawę.
  • To jest zdanie obrobione, żebyś wiedział z kim masz do czynienia.

Córka zaprosiła Krysię do restauracji na obiad. Wracając wysłała wiadomość;

Pokazuję to Piotrowi.

  • To prezent od Wypłosza.
  • Skąd wiesz ?
  • Mówi !
  • …….. – cieszymy się wszyscy.
  • Mam trochę pytań, może ktoś odpowie… – pytam głośno….
  • A ten ktoś to kto ?
  • ….. – śmieję się i przyjęłam to jako zachętę.
  • Widzę cię przy stoliku z Panem Bogiem, dyktuje ci… Ja ci będę dyktował… – Piotr się zapatrzył.
  • Czyli Ojciec przemawia przez ciebie – krótka analiza i oczywista oczywistość.
  • Jesteś bardzo oporny.
  • No właśnie… Ale spróbujmy…
J 17;14 Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. 16 Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata.
  • Czy apostołowie byli nie z tego świata ? Tak jak Jezus ? Nie raz Jezus używał tego sformułowania, u Faustyny na przykład… 
  • Wybrał ich nie bez powodu.
  • Ich drogi były z góry zaplanowane, że się przetną.
  • Wierzyli w Niego, choć u Tomasza natura ludzka się odezwała.
  • Wielu schodzi na dół.
  • Uczą się.
  • ……. – myślałam, że z wrażenia spadnę z krzesła.

Zawsze mnie intrygowało dlaczego apostołowie poszli za Jezusem jak zahipnotyzowani.

Co takiego się stało, że w jednej chwili rzucili wszystko, zostawili rodziny i poszli ? Trzeba przyznać, że to jest niezwykłe zachowanie. Przecież nie znali Go wcześniej, a poszli jak zahipnotyzowani. 
- Byli gotowi. 
- Wiedzieli co wybrać. 
- Jak myślisz, jak wielu jest gotowych rzucić wszystko z sekundy na sekundę ? 
- Przypomnij sobie przypowieść o człowieku, który chciał iść, a nie chciał rzucić wszystko. 
- Nie był gotowy. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/05/16/kto-to-jest-prorok/

Teraz rozumiem dlaczego byli gotowi. Miałam kiedyś taką teorię, że Ojciec do zrealizowania swoich planów wysyła do naszego świata tych, na których może po prostu polegać. Ich drogi były z góry zaplanowane, że się przetną. I oni też w jakiś sposób byli do tego przygotowywani. Może przez wizje, może przez sny, wewnętrzny głos… Tego się już nie dowiemy. Dlatego, kiedy przyszedł ten moment oni wiedzieli.

  • Powtarzali swoje życie później ?
  • Dla nich nie było takiej potrzeby.
  • ……. – myślałam gorączkowo o co spytać teraz.
  • Co to znaczy „sąd ostateczny” ? Kiedy każdy umiera to na koniec ma swój własny sąd. Po co jeszcze sąd ostateczny ?
  • Koniec życia na ziemi.
  • ….. – bałam się dopytać, czy chodzi o koniec życia planety, czy sąd na koniec wszystkich żywotów. 
  • A co to znaczy wskrzesić w dniu ostatecznym ?
J 6; 54 Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. 
  • Ktoś się przysłuchuje i zastanawia jak nam pomóc… – Piotr opisuje co widzi.
  • Autor tych słów.



Dopisane 23. 06. 2019 r.

Wielu schodzi na dółpytam się dzisiaj…

  • Czy apostołami nie mogli być ludzie z tego świata? Zwykli, normalni ludzie ? Ojciec nie wybrał ich, bo mogli Go zawieść? Przecież Ojciec mógłby zrobić z każdym co chce, pamiętając o spotkaniu u mechanika, a jednak powołał do tego zadania Swoich z Jego świata… – rozważam głośno.
  • Czy chcesz zrozumieć Moją głowę ?
  • No chcę – i się śmieję.
  • …….
  • Pokazał mi teraz twoje zwoje mózgowe jak się palą…
  • Czyli nie da się, to za skomplikowane mówiąc w skrócie – pomyślałam.
  • Bo tak jest zapisane przed wszystkimi wiekami – Ojciec odpowiada na pytanie. 

Mój Syn jest taki jak Ja, tożsamy ze Mną.

18. 10. 18 r. Warszawa.

Poobrażaliśmy się na siebie wczoraj o pierdoły, ale dzisiaj na kawie byliśmy oboje punktualnie. Są ważniejsze sprawy niż nasze kłótnie.

  • Zadzwoniła z rana Beata. Powiedziała…
  • Ojciec kazał mi do pana zadzwonić. Nie wiem co pan zrobił wczoraj, ale przez chwilę poczułam się wolna.
  • Hmm… A co zrobiłeś ?
  • Wziąłem ją jak Pan Bóg wziął mnie. Położyłem ją sobie na ręku i dmuchnąłem. Oczywiście też modlitwy zrobiłem.
  • Zaraz, zaraz – próbuję to sobie wyobrazić.
  • No zmaterializowałem ją wczoraj – mówi to tak normalnie, jakby to było dla każdego oczywiste.
  • Teraz zastanawiam się, czy wziąć na dłoń planetę.
  • Hola, hola !
  • …….
  • Dobra, wytłumacz to od początku.
  • Zawsze widziałem ją z daleka, ale Ojciec pokazał mi, że mogę ją przyciągnąć przed sobą jak hologram. Jak w hologramie mogłem ją zmniejszyć i wziąłem na rękę. Jej obraz w oddali był 1;1, a im bliżej była, tym stawała się coraz mniejsza i na końcu była jak laleczka i postawiłem ją na swojej dłoni. Pamiętam co Pan Bóg ze mną zrobił i dlatego spróbowałem tak samo.
  • Aaaaaa …. – teraz rozumiem.

Cała tajemnica tkwi w tym, że Piotr potrafi wszystko widzieć w formie hologramu i na takim materiale operować. To wydaje się niewyobrażalne i trudne, ale kiedy się jest świadkiem tego wszystkiego, wcale trudne nie jest.

  • Słyszę gacki z dołu, mają jakąś naradę między sobą… – Piotr lekko przechyla głowę jakby nastawiał ucho.
  • Diabelska sztama… mówią. Naradzają się, jak mu dopierdolić... słyszę.
  • Powiedz im Mały, że się boisz.
  • Strasznie !
  • Ta ironia jest dobra.
  • Rób to, co robisz, likwiduj ich.
  • Tylko Mi jaja nie rozsadzaj, bo wiem, żebyś ich rozsadził.
Znowu wbiłem miecz w ziemię i znowu znalazłem się piętro niżej. Zobaczyłem ruszające się dziwne macki, poruszały się jak koralowce w wodzie, uciąłem ich tylko kilka, bo szukałem źródła tego dziadostwa. Zrozumiałem, że te „koralowce” żyją na czyjejś głowie. Głowie wielkiego demona zajmującego z 2 piętra. Wbiłem się przez te macki i wlazłem w jego mózg. Chciałem go załatwić i wbiłem miecz głęboko aż dotarłem do serca. Załatwiłem go, spopieliłem mu mózg i jego wnętrzności. Chciałem iść dalej jeszcze głębiej, bo wiedziałem, że prawdziwe zło jest jeszcze niżej. Pod nim zobaczyłem coś wielkiego w kształcie przezroczystego jaja, w środku zielone jakby rośliny, które się lekko ruszały, wiedziałem, że coś tam w środku żyje. Zamachnąłem się mieczem na to jajo i wtedy usłyszałem; 
- Zostaw go. 
Zobaczyłem piękną białą dłoń, która była większa ode mnie kilka razy i która zasłoniła to jajo. Nie pozwolono mi tego zrobić. Wyskoczyłem do góry na samą powierzchnię. Wbiłem swój miecz w ziemię, kleknąłem i spytałem. 
- Co dalej Boże każesz…? 
http://osaczenie.pl/wp/2016/05/14/czy-zlo-musi-istniec/

Rozmawiamy o ważnych sprawach, a tu telefon dzwoni. Jakiś człowiek ma pretensje dotyczące dostawy, ktoś znowu nawalił.

  • Ojcze, kiedy to się skończy ?
  • Nigdy.
  • Jak hartuje się stal ? Hartuje się ciągle i ty też się hartujesz.
  • Ale jestem już naprawdę zmęczony.
  • Nie chcę tego słuchać. Nie po to idziesz spać, abyś był zmęczony.
  • Nie ma dnia bez modlitwy.
  • ……. – Piotr wzdycha.
  • Homiel jest bardziej przyjacielski, mówi dzień bez modlitwy jest stracony. Ojciec jest bardziej stanowczy, wydaje polecenia – mówi szeptem.
  • Nawet Swojemu Synowi wydawał polecenia – pocieszam go, a jestem na bieżąco z ewangeliami.
  • To się nazywa hierarchia.
  • A co się dzieje z podkomendnym, który nie wykonuje rozkazu ?
  • A mamy stan wojenny ?
  • Nooo, więzienie albo kula w łeb – Piotr kiwa głową, że rozumie.
  • Cały dzień musisz podporządkować tej chwili.
  • Jak długo ten stan wojenny będzie trwać ? – pytam.
  • Do końca.
  • Do końca twojego – … Piotra.
  • ……. – otworzyłam szeroko oczy, bo jak to rozumieć ?
  • Nawet wyjazd nie usprawiedliwia cię, jeśli tego nie będziesz robił.
  • A co ja mam robić Ojcze ?
  • A co robisz ? Przelewasz to papier, przemyślenia, kroniki zdarzeń.
  • Najlepsze przed tobą.

Wieczorem.

Piotr poszedł się pomodlić. Przyszedł 40 minut później cały spocony, ale zadowolony.

  • Masz coś zapisać. Podczas modlitwy Ojciec powiedział, że na koniec egzorcyzmów trzeba wymawiać formułkę.
  • Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego.
  • Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu.
  • Kazał mi to powtarzać każdorazowo.
  • W imię Moje wyrzucasz, a Mój Syn jest taki jak Ja, tożsamy ze Mną.
  • ……. – oczywiście zapisałam natychmiast.

Rozsiadł się na tapczanie i zagapił w TV. Akurat kończył się film „Poszukiwanie zaginionej arki” i trwała scena finałowa z otwieraniem Arki Przymierza. Widzieliśmy to setki razy, ale teraz jakby inaczej. https://www.youtube.com/watch?v=0APF3SO9tqE

  • Ciekawe ile w tym prawdy.
  • A ile byś chciała ?
  • ……. – szybko myślę co by tu powiedzieć. Legenda głosi, że Arka kryła w sobie wielką moc.
  • Chciałabym, żeby było dużo – choć widząc co zrobił reżyser trudno o powagę.
  • Czy ty wierzysz ?
  • Oczywiście.
  • Więc jak wierzysz wiesz, że nie ma rzeczy niemożliwych dla Stwórcy.
  • Stąd nazwa Stwórca.
  • …… – uśmiecham się
  • Czy rozszyfrowałaś kod ?
  • …….. – lekko sztywnieję.
  • Czy go już rozumiesz ?
  • Czy to są te uderzenia ? – … nie jestem pewna.
  • ……..
  • Dzisiaj spytałam sama siebie, czy za dużo jem i od razu poruszała się żaluzja, a okna były szczelnie zamknięte.
  • To już wiesz o czym mówimy. To nie żaluzje, to wiaterek.
  • To są chwile twoje z Ojcem.
  • To są nasze chwile.
  • ……. – wzruszyłam się, bo zdarza się to ostatnio naprawdę bardzo często. Zaczęłam nawet sprawdzać żaluzje, czy nie są czasami gdzieś uszkodzone.
  • Czy mam coś jeszcze jeszcze przekazać ? – Piotr dopytuje.
  • Nie masz snuć opowieści, a przekazać co powiedziałem.
  • To teraz będę codziennie czekać na te sygnały – pomyślałam.
  • Nie chodzi o Mnie, chodzi o ciebie.
  • To nie ma być chleb powszedni dla ciebie, nie masz się przyzwyczajać.
  • To nagroda za pisanie i guardowanie – …p.s. guard – strażnik.

Przyznałam rację. Nie może być tak, że zamiast skupiać się na modlitwie, będę skupiać się na żaluzjach. Te odgłosy, które mają być odpowiedzią na moje pytania i to pytania zadane w myślach są tak charakterystyczne, że zawsze wzbudzają moje zdumienie. To nie jest tak; daj znać, czy jesteś i rozbrzmiewa odpowiedź. Rozbrzmiewa, gdy się tego nie spodziewam. Rozbrzmiewa, gdy nad czymś pracuję, mam dylemat, a Piotra w pobliżu nie ma, aby spytać. Niesamowite… 

  • Spytałam, czy jem za dużo i teraz nie wiem, czy odpowiedź była na tak, czy na nie – śmieję się szukając w tym chyba pocieszenia.
  • Jeszcze musisz się uczyć.
  • Kiedyś będziesz zawsze wiedziała, będziesz na właściwej drodze. Mamy czas.
  • A te uderzenia w meble, podłogę to też tajny kod ?
  • Potraktujemy to jako jedno.

Ponieważ analizuję ewangelie, przyszło mi pewne skojarzenie w związku z „tajnym kodem”;

J 14 ; 23 W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego i będziemy u niego przebywać. 

Zobacz na Mojego Syna co Go spotkało.

16. 10. 18 r. Warszawa.

  • Dzisiaj w kościele widziałem dusze ludzi.
  • Taaaak ? I co ? – zainteresowało mnie to mocno.

O ile sobie przypominam Faustyna też widziała dusze, co w samo w sobie jest dość dziwne, bo właściwie co to jest dusza ?

519. ŚW. FAUSTYNA W CZASIE PROCESJI NA CMENTARZU W DZIEŃ ZADUSZNY WIDZI DUSZE ZMARŁYCH Wieczorem przyszły te dusze i prosiły mnie o modlitwę, modliłam się wiele za nie. Wieczorem, kiedy procesja wracała z cmentarza, ujrzałam całe mnóstwo dusz, które razem szły z nami do kaplicy, były modlące się razem z nami. Modliłam się wiele, bo miałam na to pozwolenie przełożonych.

  • Mają jasną barwę, wyglądają jak chmurka, są o różnych kształtach, są radosne. Zwróciłem uwagę na jedną babcię. Choć wizualnie była stara, to jej dusza była młoda.
  • A skąd wiesz ?
  • Mentalnie to czułem, ciało stare, ale młoda dusza. Szykowała się do wyjścia, powiedziała mi, że kończy tu bycie.
  • Bycie, a nie życie ? – słuchałam i analizowałam.
  • ……. – wzruszył ramionami.
  • Ty masz fajną duszę, biało – purpurową…
  • No to są białe, czy różne ?
  • …….. – znowu wzruszył ramionami.

Siedzimy na kawie i mimo, że w firmie problem goni problem, Piotr zdaje się mieć to wszystko gdzieś. Siedzi i się uśmiecha.

  • Mówię teraz… Kupiłbym ci Ojcze kawę.
  • Już dzisiaj piłem.
  • No to drugą.
  • Nie dbasz o Moje serce ?
  • A może po prostu przyjdziesz i usiądziesz z nami ?
  • Znowu Mnie nie rozpoznasz i powiesz, że jakiś łachudra.
  • ……. – uśmiecham się, ponieważ ewidentnie Ojciec przypomina spotkanie u mechanika.
  • Dobrze, że masz swoje szkło powiększające – … czyli mnie.
  • Czuj sercem.
  • Popełniam tyle błędów.
  • Ktoś inny by zwariował przy tej ilości diabłów.
  • Robisz to, co od ciebie oczekiwałem.
  • To jest credo twojego życia.
- Starszy mężczyzna z siwą brodą w długiej szacie lekko kroczył po ziemi, właściwie lekko się nad ziemią unosił. Ja szedłem przed nim i zamiatałem szybko ścieżkę, po której On szedł. Nie chciałem, by trafił na jakąś przeszkodę, bo szedł boso. W pewnym momencie zobaczyłem wystający z ziemi bolec, dopadłem do niego i próbowałem go wyrwać, ale tkwił bardzo głęboko, a widzę, że On się zbliża. Położyłem się więc na nim, by staruszek mógł przejść bezpiecznie. Kiedy podszedł spojrzał na mnie i powiedział;
 - Nie tego od ciebie oczekuję. 
– i przeszedł bokiem. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/05/08/nie-tego-od-ciebie-oczekuje/

  • Hmm… W życiu byś się nie spodziewał, że to o to chodzi.
  • Chciałoby się pomóc wielu ludziom.
  • I tak robisz dużo.
  • Nie zdajesz sobie sprawy jak wiele robisz, zabierasz odnogi gacków od ludzi.
  • Czy dobrze to robię ?
  • Rób dalej Mały, może kawy się z wami napiję.

… Zabierasz odnogi gacków od ludzi … Znamy pewną rodzinę, która skłócona jest ze sobą nieprzyzwoicie. Chcąc im pomóc, Piotr zaczął oczyszczać ich dom. I wtedy dostał ciekawą wizję. Zobaczył ich rodzinny domek, na dachu którego rozsiadł się wielki gacek w formie czarnej jakby meduzy. Jej odnogi szczelnie oplotły cały budynek. I choć udało się na chwilę gacka usunąć, to jednak szybko powrócił, bo jak stwierdził…

  • Sami mnie chcą.

Żadne egzorcyzmy nie pomogą, jeśli sami nie będziemy chcieć walczyć. Nie ma nic lepszego i łatwiejszego dla diabła jak skonfliktowana ze sobą rodzina.


Wieczorem.

Widząc, że dzisiaj Piotr ma dobry kontakt wykorzystuję moment.

  • Co znaczy Ojcze raz umrzeć, a potem sąd ?
  • …….. – cisza.
 Hbr 9 ; 27 A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, 28 tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują.  
  • Wysłałam zdjęcia Jezusa do człowieka, który bada całun, a on mi odpisuje, że nic nie widzi i że wielu ludzi przysyła do niego takie maile… – smutno mi się zrobiło.
  • Teraz ty ich szukasz wszystkich, ale przyjdzie moment, że tak wszyscy będą ciebie szukać.
  • Wszyscy czytać, analizować słowo do słowa.
  • Ale mnie już nie będzie ?
  • Będziesz, ale nieuchwytna.
  • A czy kiedykolwiek ciebie nie było ?
  • ???!!! – a to ci zagadka.
  • Ojciec przypomniał mi wizję jak powiedziałem, że „masz za dużo pomysłów na sekundę”.
W nocy byliśmy w trójkę w olbrzymim pokoju, ja, ty i starszy mężczyzna z siwymi włosami i brodą. Siedziałaś na kanapie z 6 metrów dalej i czekałaś. Podchodzę do okna, pod którym w fotelu siedział mężczyzna. Stanąłem przed nim, kciukami trzymałem połacie marynarki i byłem taki pewny siebie. Obserwując to mężczyzna zaczął się serdecznie śmiać. Wtedy powiedziałem do niego... 
- Fajny jesteś i sympatyczny, ale masz za dużo pomysłów w głowie, nie zostawię Oli z tobą – i wyszedłem zabierając cię ze sobą. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/05/10/szatan/
  • Ty sobie siedziałaś w kącie i czekałaś się śmiejąc jakby ci nie zależało !
  • Pewnie czekałam na decyzję. Wiedziałam, że jestem w dobrych rękach Ojca.
  • Twój mąż jest w dobrych rękach.
  • …….
  • Ojcze, co znaczy raz umrzeć….
  • Wtedy ci nie odpowiedziałem, teraz też nie odpowiem.
  • ……. – uśmiechnęłam się. Każda odpowiedź od Ojca, jaka by nie była, to dla mnie radość.
  • Ciężko jest, nie może być trochę łatwiej ? – Piotr zaczyna narzekać. 
  • Zobacz na Mojego Syna co Go spotkało.
  • A teraz zobacz jak żyje…
  • ……. – nastawiam uszy, bo może się dowiem jak żyje.
  • Widzę jak przechadza się wśród dzieci, po polach…

  • Cieszę się, że zrozumiałeś jaki jest cel twego życia.
  • Ojciec chce, żebym w końcu poszedł się pomodlić – Piotr szepcze.

I poszedł. Gdy wrócił…

  • Po modlitwie Ojciec mnie pyta…
  • O czym marzysz ?
  • Żebym wrócił do Ciebie.
  • To ci mogę obiecać.

Pokolenie Adama i Ewy.

14. 10. 18 r. Warszawa.

Wracając spacerem z kościoła rozprawialiśmy o tym, jak to przy okazji zawału spędziliśmy w górach cały miesiąc. Jeden z lepszych okresów w moim życiu.

  • A jeszcze miesiąc wcześniej narzekałam, że nigdzie nie jeżdżę – śmieję się z własnej głupoty.
  • Ojciec jest nieprzewidywalny, trzeba Mu ufać bezgranicznie. Możemy sobie gdybać po ludzku, ale to Ojcu trzeba ufać – Piotr mi wtóruje.
  • Czyżby ten spacer przewietrzył ci głowę ?
  • Czyżby ta msza z dziećmi cię oświeciła ?
  • Bo wreszcie mówisz rozsądnie.
  • ……. – śmieję się. Mówi rozsądnie, ale na jak długo ? Wstanie jutro i znowu znacznie narzekać.

Wieczorem.

Pracuję nad nowym tekstem do blogu i zastanawiam się, czy „Ewangelia wg Marii Magdaleny” jest prawdziwa.

  • Kim była przed ?
  • Nooo wiemy, że Jezus wypędził z niej 7 demonów – pytanie mnie zaskoczyło.
  • Była wykształcona ?
  • Nic o tym nie wiemy.
  • Czy mogła to napisać ?
  • A dlaczego nie ?

Te pytania podsunęły mi myśl, że mogła nie umieć pisać. 


15. 10. 18 r. Warszawa.

Piotr dzisiaj ledwo zipie. Wczorajsze egzorcyzmy mocno go zmęczyły.

  • No dobra… Co będzie, gdy ja odejdę ? Kto będzie robił egzorcyzmy ?
  • Wtedy zacznie się pomału apokalipsa – zażartowałam.
  • A nie myślisz, że może szybko ?
  • ?! … – ramiona mi opadły, takiej odpowiedzi się nie spodziewałam.
  • Ojcze, kto to będzie robił ? Bo odejdę prawda ?
  • Musisz.
  • Zanim to się stanie, ta chwila jeszcze potrwa.
  • Kto będzie na tyle wierzył, że modlitwy działają i będzie to robił ?
  • ……. – … cisza.

Widząc, że rozmawia z Ojcem przełykam ślinę…

  • Mam kilka pytań..
  • Znowu !
  • Tylko przeczytam, może coś usłyszysz – zarzekam się, aby tylko się nie denerwował.
 Łk 22; Obietnica dana Piotrowi i zapowiedź jego upadku 31 Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; 32 ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara.
  • Domagał się ? Szatan się domagał ? A Jezus prosił ? Jak to rozumieć ? Był jakiś układ ? Czego gacek może się domagać ? Może miał do tego prawo, aby przesiać… To bardzo tajemnicze słowa…
  • Popatrz na historię swojego męża…
  • Hmm…

Szybka retrospekcja. Zanim zaczęły się rozmowy z Niebem, Piotr został przez piekło dosłownie „przeczołgany”. Ta wojna trwała wiele lat, dla Piotra była na skraju wycieńczenia i na skraju przegranej. A jednak, kiedy Piotr jednoznacznie odrzucił diabła, w tym momencie jakby światło weszło do naszego życia.

  • Czyli diabeł wiedział o jaką stawkę wszystko się rozgrywa ? I w zamian domagał się próby na apostołach ?
  • To inteligentny przeciwnik.
  • Nie tylko włada wszystkimi językami świata, ale ma większą wiedzę niż sądzisz.
  • Podstawa sukcesu to rozpoznanie przeciwnika.
  • Hmm…. – zamyśliłam się.

Pomyślałam o Judaszu, jak łatwo uległ pokusie. Myślę, że był bardzo prostym celem. Zarządzał pieniędzmi, a czy to nie pieniądze są świetnym wabikiem diabła ?

  • Drugie pytanie. Jezus był bez wątpienia Hebrajczykiem, pielęgnował zwyczaje żydowskie… Czy głosząc swoje nauki chciał stworzyć nową religię przy zachowaniu zwyczajów żydowskich ?
Łk 22 7 Tak nadszedł dzień Przaśników, w którym należało ofiarować Paschę. 8 Jezus posłał Piotra i Jana z poleceniem: «Idźcie i przygotujcie nam Paschę, byśmy mogli ją spożyć». 
  • Czy wiedział, że chrześcijaństwo odetnie się od Judaizmu ? Czy chciał tego ? Czego chciał Jezus ? 
  • Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.
Mt5;17 Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. 18 Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
  • Wprowadził eucharystię jako nowy element, czy tak miało być, że stworzy się zupełnie nowa religia ?
  • Na tej skale wybuduję Kościół.
 MT 16;18 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. 
  • Dlaczego Chrześcijaństwo tak się odcina od Judaizmu ?
  • Wszędzie mieszają diabły.
  • To głupie pytanie, ale czy Jezus wiedział, że tak się stanie ?
  • Wiedział, skoro powiedział, że ten Kościół upadnie.
  • Wow….

W tej jednej chwili zrozumiałam jak powinno wyglądać; Na tej skale wybuduję Kościół.

Wygląda na to, że Kościół powinien wrócić do swoich początków. Obecny Kościół jest nie tylko oddalony od źródła, ale i jest przecież podzielony; Wszędzie mieszają diabły.

Spojrzałam z wyrzutem na Piotra widząc w nim raptem Lutra, ale on zaczął się ubierać traktując naszą rozmowę za zamkniętą.

  • Jeszcze jedno, pleeeease… Najwyżej nic nie usłyszysz.
  • Jezus powiedział, że wszystko się stanie zanim przeminie to pokolenie, a przecież wiele pokoleń minęło i nic.
 Mt;32 / Łk; 21;32 / MK 13; 30 Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. 31Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. 32 Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.
  • Pokolenie Adama i Ewy.

Oboje nas zamurowało, bo to zmienia wszystko. Zdałam sobie sprawę, że Jezus ciągle mówił o okresie od potopu do potopu, czyli do czasów Janowej apokalipsy. Jezus uczony przez Ojca wiedział wiele, może wszystko. Używał skrótów myślowych, jak i my używamy często podczas naszych rozmów. Nie sądzę, aby w pełni ktoś mógł Go wówczas zrozumieć. Ten świat żyje cyklicznie, pokolenie Adama i Ewy to pokolenie człowieka zapisanego w Biblii. Od początku stworzenia, do końca apokalipsy. I teraz zdanie; Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie… nabiera zupełnie innego, nowego sensu. 



Dopisane 15. 06. 2019 r.

  • Czy mogła to napisać ? – tak mało wiemy o życiu MM, że trudno cokolwiek powiedzieć. Czy umiała pisać…  ? Jak podaje Wikipedia https://en.wikipedia.org/wiki/History_of_education_in_ancient_Israel_and_Judah w tamtym czasie dziewczynki nie pobierały formalnej nauki. Pewnie w domach zamożnych było to możliwe, ale czy MM pochodziła z takiego domu? Magdala to dzisiejszym językiem wieś zabita dechami, więc raczej mało prawdopodobne. A może nie o to Ojcu chodziło zadając to pytanie. Ewangelia była pisana w oryginale po grecku. Jestem raczej pewna, że tego Maria z Magdali nie znała. Ale czy to znaczy, że Ewangelia jest nieprawdziwa ? Ktoś inny mógł ją spisywać. 

 

Ja powiem kim jesteś.

12. 10. 18 r. Warszawa.

Piotr siedzi niewyspany.

  • Wczoraj miałem wizytę w nocy, dość nietypowo, bo około 24.00. Nagle poczułem silne zagrożenie, a potem w ścianie zobaczyłem najpierw ostre zęby, a potem cały czarny, wielki łeb. Ten gacek był wielki ! Zrobił się lekko przezroczysty i mogłem zobaczyć za nim gołą babkę. Wtedy wziąłem swoje przyrodzenie, tak to sobie wyobraziłem i go w myślach obciąłem i rzuciłem mu w gębę. On wtedy mówi…
  • Nie chcę twego fiuta, chcę twój grzech !
  • A to ci dopiero ! – pomyślałam.
  • Między tymi jego ostrymi zębami widziałem czerwono-krwisty język. Cały ohydny był w ogóle, obrzydliwy… – Piotr się wzdrygnął na samo wspomnienie.
  • Hmm… I właśnie to jest to ! Ty nad innym egzorcystami masz ogromną przewagę, bo ty gacki widzisz, wiesz jak uderzyć i z kim walczysz. Inni mogą tylko sobie wyobrazić, albo tylko wierzyć.
  • Dlatego każdy dzień jest tak cenny.
  • Ta modlitwa jest jak kropla w butelce na pustyni, gdzie każda kropla jest cenna.

  • Gdyby cię nie było, wojna byłaby na świecie.
  • …….
  • Czy mając taką wiedzę powinieneś tak wszystko przeżywać, martwić się ? – pytam widząc, że jest podłamany problemami w firmie, które wydają się nie mieć końca. 
  • No nie.
  • Więc czekaj, rób swoje.
  • …….
  • Ty nie odejdziesz tak szybko.
  • U Mnie jest porządek, tutaj jesteś potrzebny.
  • Czy widzisz wojnę na świecie ?
  • No nie.
  • To się ciesz. To Mi się podoba.
  • Tylko nie siadaj na laurach, bo Mi się przestanie podobać.
  • Czy dobrze napisałam dzisiaj ? – http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/10/12/ja-jestem-wszystkim/
  • Jeśli nie wiesz jak robić, to wsłuchaj się w siebie.
  • Tam znajdziesz nie tylko siebie.

13. 10. 18 r. Warszawa.

Ponieważ głęboko siedzę w ewangeliach, to też ciągle głęboko jestem zamyślona. Ciągle mam jakieś pytania, ale Piotr samym wzrokiem mnie paraliżuje, abym go nie pytała. Więc muszę kombinować i pytać nie wprost.

  • Ciekawe, czy Jan Chrzciciel słyszał Ojca…
  • Wiesz co mówi mi teraz Ojciec ?
  • Powiedz, że nie wiesz.
  • To najlepsza odpowiedź na początek dnia.
  • …….. – zaczęłam się śmiać oczywiście. Widzę, że teraz nic nie wskóram.
  • Jeśli teraz nie ma sądu, to będzie w przyszłym. W końcu ten jasnowidz Adam powiedział o 2019 – zamyśliłam się.
  • Jak byś jednym słowem określił ten obecny rok ? – pytam.
  • Kosztowym. Remont był.
  • A jaki będzie next ? Jak go nazwiesz ?
  • Coś mówiłaś o Adamie ?
  • Hmm… Czyli „adamowy”… ? – nie wiedziałam jak się wyrazić.
  • Co byś chciała ?
  • Hmm… Cudów.
  • A czy nie doświadczasz codziennie ?
  • Jakich cudów byś chciała ?
  • Takich, żeby otwierać buzię ze zdziwienia – powiedziałam po namyśle.

Przejeżdżaliśmy przez miasto i mijaliśmy pusty plac, który został sprzedany pod budowę biurowca.

  • Ten, kto to sprzedał ma miliony teraz – Piotr skwitował.
  • I cóż mu po nich ? Jest gruby i pusty.
  • No nie wiem…
  • Widzisz dużą kartkę, jest pusta.
  • Co w niej napiszesz, kiedy jest pusta ?
  • A spójrz na małą kartę, jest zapisana informacjami.
  • Która jest bardziej cenna ?
  • Ta mała.
  • To jest istota twojego rozumowania o tej działce.
  • Ale mógł wykorzystać na dobre cele.
  • Ale nie wykorzystał.
  • Aha ! – myślę sobie – Ojciec coś o nim wie !
  • Ale ludzie tak nie myślą, wolą żyć tu i teraz. Nie myśleć co będzie po śmierci, czy będzie w Niebie i tak dalej…
  • To jest odpowiedź dla ciebie, dołącz do swoich rozważań.

Wieczorem.

  • Nie wiem co będzie, ale muszę zaufać Ojcu. Jestem zmęczony tym wszystkim.
  • Co zrobisz, gdy zabiorę ci Olę ?
  • ……. – przestraszyłam się. Pomyślałam, że mówi o mojej śmierci.
  • Wszystko ci zabiorę.
  • Zostaniesz tylko ze Mną.
  • Aaaa… Ojciec mówi o tej wizji ze śmieciami – ulżyło mi.
  • No wiem… Ojcze, ale ona jest przestraszona.
  • Nawet nie zauważy, więc nie miej do niej pretensji.
  • No właśnie, w ogóle nie zwracałaś na mnie uwagi, pojechałaś sobie ! – znowu ma pretensje.
  • Przecież to wizja ! – przypominam mu poirytowana.
  • …….. – siedział obrażony, bo choć to wizja, to dla niego rzeczywistość.
  • Słuchałem jak sobie robicie wyliczanki.
  • Słuchałeś ?
  • Nie omieszkam bym to słuchać.
  • To człowiek boi się teraz odezwać – odparłam ze śmiechem.
  • Niepotrzebnie, bo to też Mnie bawi.
  • Cieszy Mnie jak planujecie, bo też jest fajne.
  • Lubię te wasze plany, cieszy Mnie, że robicie swoje, więc jak obstawiacie ?
  • ……. – baliśmy się odezwać.
  • No ty ! Nasza „jasnowidząca” intuicją …
  • To może 31 października ? Nie… To jednak marzec, a może maj – … szybko się pogubiłam.
  • A ty ?
  • Ja Ci Ojcze ufam.
  • Od kiedy to ?
  • ……. – trochę mnie to uspokoiło, bo ciągle robimy jakieś plany, datowanie, nie możemy po prostu się powstrzymać.
  • Mały, wojny nie ma. Masz w tym udział.
  • Taaaak ?
  • Przeogromny, rób to dla nich bez ich wiedzy.
  • To Ja wszystko będę wiedział.
  • Nie mów kim jesteś.
  • Ja powiem kim jesteś.
  • Bądź.
  • Ola pisz.
  • ……..
  • Tak bardzo chciałabym Cię usłyszeć – szczerość mnie wzięła nagła.
  • Przecież słyszysz.
  • Ale przez Piotra.
  • Obiecuję, że kiedyś usłyszysz bezpośrednio.
  • Kiedy postawisz na końcu kropkę, powiem ci co sądzę o twoim dorobku.
  • …….. – wzruszyłam się.
  • Spośród wszystkich chwil, te chwile lubię najbardziej.

A siedzieliśmy w kompletnej ciszy i rozmawialiśmy we trójkę. Cudowne chwile, a życie składa się z chwil.



Dopisane 13. 06. 2019 r.

Otrzymałam maila.

Opiszę całą sytuację. Czekam na Piotra przy stoliku, włączam telefon, sprawdzam pocztę i czytam tą wiadomość. Smutno mi się strasznie zrobiło i pytam Ojca w duchu, co tu jej odpowiedzieć. Sama mam syna i wyobrażam sobie jej ogrom rozpaczy. Przyszła do mnie myśl, które brzmi jak zdanie; on jest potrzeby Ojcu. Po chwili zorientowałam się, że to chyba nie myśl, a odpowiedź na moje pytanie. A ponieważ nigdy nie jestem w takiej sytuacji pewna, czy to jest myśl, czy „odebrana” odpowiedź, dalej cierpliwie czekam na Piotra.

Kiedy w końcu przychodzi, daję mu czas na ogarnięcie się, uspokojenie i widząc, że zaczyna słyszeć Ojca pytam się wprost, czy mogę Mu coś przeczytać. Piotr się zawahał, ale bardzo mocno stwierdził po chwili…

  • Masz to przeczytać.

Widząc jego stanowczość już wiem, że to sam Ojciec tego chce, bo zazwyczaj Piotr usiłuje się od tego typu „zobowiązania” uwolnić. Czytam więc powoli i spokojnie, choć już czytając płakać mi się chce.

  • Wczoraj powiedziałaś, że dziękujesz Ojcu za wszystko.
  • Tak.
  • Ale dodałaś, że nie wiedziałabyś jak wytłumaczyć temu człowiekowi to co się stało.

Zdębiałam. Zawsze mnie to na chwilę paraliżuje, gdy zdaję sobie sprawę, że Ojciec słyszy każde nasze słowo. Wczoraj dziękowaliśmy Ojcu za Jego obecność, za wszystko. Dziękując usłyszałam w TV raport z wypadku, który zdarzył się kilka dni temu pod Szczecinem. Spłonęła cała rodzina, troje dzieci, ich mama i ich babcia. Ojciec pozostał w domu i zapewne to go uchroniło przed śmiercią. Cóż to jednak za życie teraz… https://gs24.pl/karambol-pod-szczecinem-stargardzianie-zegnaja-rodzine-ktora-zginela-w-tragicznym-wypadku-na-a6/ar/c1-14203155

  • Czy to tragedia się stała ? – pyta mnie Ojciec.
  • Oczywiście… – pomyślałam, ale odezwać się nie odważyłam.
  • Po ludzku tak.

Po ludzku tak. Nie tylko cała rodzina, ale też sposób śmierci był bardzo tragiczny. Chciałam oczywiście wczoraj zapytać dlaczego tak, ale już nauczona przez te wszystkie lata wiedziałam, że to pytanie nie ma sensu.

  • Napisz jej…
  • On jest Ojcu potrzebny.
  • ……. – słysząc te słowa prawie się rozbeczałam.
  • U Mnie jest lepszym pilotem.
  • Jest potrzebny dla ważniejszej rzeczy.
  • Tam ma wieniec laurowy, tak jest tam potrzebny.
  • Ojciec pozwoli przyjść mu się pożegnać z nią.
  • Jeśli Boga kocha ona to zrozumie.
  • …….. – wzruszyliśmy się oboje bardzo.
  • Udar mózgu…
  • Różnymi drogami jest pisana historia człowieka.
  • Nie martw się o niego, on przyjdzie pożegnać się.
  • I to będzie piękne pożegnanie.

Słowa Ojca dedykuję wszystkim matkom, ojcom, wszystkim tym, którzy stracili swoich bliskich, czasami wydaje się za szybko, przedwcześnie. Uwierzcie Ojcu, widocznie bardzo ich potrzebował. 

Nie rozważaj co będzie. Ja będę.

10. 10. 18 r. Warszawa.

Jutro rozprawa, ale nasz prawnik ma przyjechać już dzisiaj o 10.30 rano, więc spokojnie na niego czekamy, oczywiście na kawie.

  • Śniło mi się, że odbieram nowy dowód osobisty. Widzę kolejkę ludzi stojących na schodach w biurowcu, a schody prowadzą z dołu, oni wszyscy stoją i trzymają kwitek, przechodzą najpierw prze jakiś biuro kontrolne. Tylko ja schodzę z góry, aby odebrać nowy dowód i nie mam kwitka i nie przechodzę przez to biuro. I co to znaczy?

  • Hmm… Nowy dowód, nowa tożsamość ? Nowe życie, nowe imię ? Ojciec ci mówił nie raz, że kończysz to życie w sensie to, jakie znasz… Hmm…. A że schodzisz z góry… Ojciec też ci mówił, że nie jesteś z tego świata, ale z góry… W sumie to prosta wizja… – przyznałam po chwili analizy.
- Ty to rozumiesz, bo nie jesteś z tego świata. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/07/26/kazdy-czlowiek-to-moja-swiatynia/ 
  • Co znaczy nowy dowód ? – Piotr pyta wprost.
  • To przenośnia, przecież nikt nowego dowodu ci nie zrobi.
  • Chodzi o wnętrze.
  • Ciekawe, co się będzie działo ze mną…
  • Nie rozważaj co będzie. 
  • Ja będę.
  • ……. – widzę lekkie rozczarowanie, pewnie myślał, że się dowie konkretnie.
  • Zmęczony jestem wszystkim.
  • Co ty powiesz… Nie od dzisiaj. Czy chcesz się uskarżać ?
  • Nie, nie chcę. Mogło być dużo gorzej. Czy moje modlitwy coś dają ostatnio ?
  • Ważne co ty czujesz i co Ojciec widzi.
  • W tych egzorcyzmach jest wiele energii. To mocna modlitwa.
  • Bo jest prawdziwa, czujesz ją i oni ją czują, robisz dobrze.
  • Ojcze, ciężko jest.
  • Od początku było wiadomo, że nie będzie łatwo.
  • Dlatego białasy nie poszły.
  • Zostaw białasów, a może oni tam nie stali ?
  • A może to miało być odbicie dla ciebie ?
  • A może to iluzja ?

Piotr wciąż żyje tym, co kiedyś przeżył.

- Usłyszałem coś niesamowitego… Zobaczyłem scenę. Widzę Ojca i aniołów, którzy stoją wokół Niego. To cała grupa aniołów, są wysocy i mają po 4 metry, ja stoję za Ojcem, jakby w cieniu i jestem najmniejszy. Bóg pyta ich… 
- A któż pójdzie do tego świata ? 
- Widzę, że każdy udaje, że ogląda swoje buty, mają schylone głowy i udają, że nie słyszą, po prostu nikt nie chciał iść. Wtedy ja się wychyliłem i powiedziałem…
-  Oto jestem. 
- Ty… ? 
- Ojciec był zaskoczony i zdziwiony, że taka miernota się zgłosiła, tak mi się wydawało… 
- Więc idź. 
. i mnie przytulił. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/02/kiedy-pozadliwosc-oczu-jest-wielka-wtedy-twoja-wiara-jest-zadna/
  • Ale numer ! Chcieli w ten sposób ciebie zdopingować, żebyś sam poszedł. Tacy sprytni – śmieję się.
  • A gdyby Ojciec ciebie po prostu poprosił ? – przyszło mi do głowy.
  • Z własnej woli to jest inny wybór.

Rozmowę nam przerwał telefon. Dzwonił z pociągu nasz prawnik. Oznajmił, że otrzymał przed chwilą telefon oznajmujący, że rozprawa sądowa została odwołana. Po raz trzeci !

  • Noż ku….. mać ! – Piotr się zdenerwował.
  • Dlaczego tak ? Homiel ? – pytam natychmiast.
  • Co… matematyka ci się nie zgadza ?
  • No nie zgadza.
  • Myślisz, że wszystko działa według szablonu ?
  • Nigdy nie istniał. Musisz przywyknąć.

I tyle na ten temat. Za Niebem nie trafisz, miliony pomysłów na sekundę.


Wieczorem. Piotr siedzi zgaszony.

  • Jestem kompletnie zaskoczony. Bóg Ojciec jest nieprzewidywalny.
  • Oj dzieciaki… Przysłuchuję się waszym teoriom, rozmowom.
  • Skoro odwołano to znaczy, że za rok fala ?
  • Znowu planujesz ?
  • ……. – wycofałam się w popłochu.
  • Jak teraz nie ma, to liczę, że za rok będzie sąd i fala – teraz Piotr zaczyna.
  • To nie licz.

11. 10. 18 r. Warszawa.

Siedzimy na kawie, Piotr cięgle zgaszony…

  • Wczoraj jak się modliłem, na sam koniec Ojciec mnie spytał…
  • Martwisz się sądem ?
  • Nooo…
  • A jak ci powiem, że kontroluję sytuację to co powiesz ?
  • ……..
  • Noo… Jak kontroluje, to znaczy zostaw to. Czekaj – ufam Ojcu bezgranicznie i choć czasami nie rozumiem dlaczego dzieje się tak jak się dzieje, to wierzę, że tak musi być.
  • Mały, co powiesz ?
  • Jestem.
  • Więc bądź.
  • Długo mam być ?
  • Kiedy cię wezwę.
  • Więc będę.
  • ……. – uśmiecham się, bo to cudowne. Taka rozmowa między Ojcem, a człowiekiem…
  • Krasnoludki płaczą, kiedy królewna zasnęła.
  • Tak My płaczemy, kiedy cię nie ma.
  • To pycha – Piotr zastanawia się, czy w ogóle powtarzać to zdania na głos.
  • Myślę, że te 5 lat, które mi pokazali to już nieaktualne, dodać należy jeszcze zero.
  • ………
  • . Słyszę, że ktoś pęka ze śmiechu.
  • Rozszyfrował szaradę !
  • Chyba żarty sobie robią z nas – też się śmieję.
  • Ale wyszło z tym sądem…. – Piotr wraca do tematu głównego.
  • Hmm… Ciekawa jestem tylko dlaczego…
  • Warum ?
  • To po niemiecku „dlaczego” – tłumaczę mu na wszelki wypadek.
  • Zobaczyłem wszystkie zwrotnice, prócz jednej. Czyli nie wszystko się spasowało w jednym czasie, zatrybilo…
  • Ciekawe czego dotyczy ta zwrotnica – zastanawiam się.
  • Trzeba czekać.
  • Więc cieszcie się i żyjcie.

Piotr w pewnym momencie lekko szczypie mnie za policzek dając do zrozumienia, że się spasłam.

  • Przytyłam ?!!!!
  • Nie… Tak sobie robię.
  • Przytyłam ! – i żal mi się samej siebie zrobiło, bo tyle wyrzeczeń i nic.
  • Ojciec do ciebie mówi…
  • Ślicznotka jesteś.
  • a do mnie mówi…
  • Ośle.
  • …….. – śmiech przez łzy mnie wzięły. Mnie pociesza, Piotra karci.
  • Chcesz dwie stówy ?
  • Popłacz więcej, to może pięć dostaniesz.
  • …….. – śmiałam się przeszczęśliwa. To było cudowne, mimo wszystko. Czasami warto przytyć 

Wieczorem.

Piotr nadal przygaszony i rozczarowany.

  • Za Ojcem nie trafisz.
  • O,  przepraszam ! Codziennie trafiacie do Mnie z modlitwą.
  • Więc nie mów czego nie rozumiesz, ale w strategie się nie włączaj.
  • Nie może kapral z marszałkiem się równać.
  • Ale jestem nisko, kapralem !
  • Ja tam mogę kibelki myć – cieszę się.
  • O nie, dla pięknotek jest inne miejsce.
  • …….. – śmieję się.
  • Zadzwoniłem do sądu i spytałem, czy do siedemdziesiątki doczekam się rozprawy.
  • …….. – śmieję się jeszcze bardziej. Piotr jest tak nieprzewidywalny jak sam Ojciec.
  • Zobaczysz, Ojciec zrobi to niespodziewanie – powiedziałam po chwili namysłu.
  • Tak myślisz ?
  • Tak jak odwołał w ostatniej chwili sąd, tak zrobi niespodziankę.
  • A kiedy Ojcze ?
  • Jak ci powiem, to nie będzie niespodzianki.
  • Wyczuwasz Mnie…
  • ……… – serce mi teraz zmiękło.
  • Naprawdę ? Naprawdę ? – radość przez łzy mi się mieszały, bo czyż to nie jest wielkie wyróżnienie ?
  • Ta pieczęć wiąże cię.


Dopisane 11. 06. 2019 r.

Już trzecia osoba pyta mnie o opinię na temat; https://www.youtube.com/watch?v=Q6xqr0a8jsw&t=16s

Może odniosę się do kilku zaledwie rewelacji.

1.Zacznijmy od początku. Stworzenie świata materialnego przedstawia się inaczej, niż nam to od lat podawano. Ojciec Pio mówi: „Bóg tylko jeden raz stworzył Niebo i Aniołów. Do tej pory nic nie stworzył.” Po wspaniałym, pięknym i cudownym życiu w Niebie – część Aniołów zdecydowała się jednak opuścić Je, by utworzyć swoje alternatywne cuda. Cóż, Wolność wyboru. Obdarzeni potężnymi Bożymi mocami pozakładali swoje własne „prywatne nieba”. To, co widzimy przez teleskopy: kosmos, układy gwiezdne, planetarne – stało się nowym niebem dla ryzykanckich Aniołów. Nasza Ziemia także do niego należy.

Jest tylko jeden Stwórca.

2.Odebrano nam pamięć; upadli Aniołowie zafundowali nam wędrówkę dusz po różnych planetach, galaktykach,

Żaden anioł nie ma takiej władzy, aby „zafundował nam wędrówkę dusz po różnych planetach, galaktykach”. 

3.O doskonałym Bogu, zawsze mamy jak najlepsze zdanie i wyobrażenie. Przy tworzeniu tego świata, był to zapewne marny bóg, nieudolny. Bo jak mógł nam urządzić tak straszne piekło, gdzie jeden drugiego atakuje, a nawet morduje? Młodość to szaleństwo i nieodpowiedzialność, a starość – niedołężność, ból i rezygnacja. To takie rzeczy podarowałby nam Dobry Ojciec? Wiemy w sercu, że nie!’

Ojciec Pio za życia był zakochany w Bogu, doskonale Go rozumiał i nie sądzę, aby zmienił zdanie po śmierci w Niebie, gdzie, o ile mi wiadomo, jest bardzo blisko Ojca. Więc sami zadajmy sobie pytanie, czy mógłby coś takiego powiedzieć. A na koniec, przetoczę dzisiejsze podsumowanie, podsumowanie samego Ojca na ten temat.

  • Jest w modlitwie Wszechmocny, Wszechmądry, Wszechpotężny.
  • To jest też oddalanie się od Bogap. s. powyższa książka.
  • Wielu takich jeszcze będzie…
  • . i pokazał kogel mogel.

Czyli mieszanina wszystkiego. Mamy wolny wybór, przeczytać można, ale wierzyć w to… to już na własną odpowiedzialność.

p.s. Dopiszę ostatnie słowo Ojca;

  • Co by to było, gdyby oni mieli władzę.
  • Nie zadawaj pytań, które nie mają prawa bytu.

Ostatnie zdanie to odpowiedź na pytanie, czy to prawdziwy Ojciec Pio. 

Krzyż sam jest bronią.

06. 10. 18 r. Warszawa.

W październiku mamy wyznaczoną datę kolejnej rozprawy i nadziwić się nie możemy, że data pokrywa się idealnie z datą zawału.

Piotr otrzymał informację, że został wyznaczony termin rozprawy z NIP. 11 października!!!  http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/12/31/iii-tajemnica-fatimska-zawiera-tajna-klauzule/ 
  • Z Niebem nie wygrasz, robią jak chcą – mówię pełna podziwu.
  • Mieli cały rok do wyboru i akurat 11 października ?
  • A opłaca się z Nami wygrać ?
  • Po co walczyć ?
  • Lepiej płynąć z prądem.
  • Hmm… Zgadza się.
  • Dziękuję Ojcze, że mi pomagasz.
  • Widzisz to ?
  • Oczywiście.
  • …….
  • Myślę, że Bóg jest mną disappointed – mówi do mnie.
  • Myślisz, że Ojciec zna angielski ? – pyta po chwili. 
  • ……. – śmieję i kręcę głową z niedowierzaniem.
  • Homiel się złapał za głowę i też kręci głową.
  • Ojcze, zgadzam się na wszystko.
  • Dobrze, ale z tym angielskim to przesadziłeś.
  • To disapoointed znam na pamięć.
  • Zobacz, nie tylko jestem chirurgiem, ale i angielski znam.
  • ……. – roześmialiśmy się.
  • Duszą cię problemy ?
  • Tak.
  • Duszą cię gacki.
  • Duszą cię wszędzie, na każdym kroku.
  • Pilnuj ludzi swoich, nie są w stanie się obronić.

Piotr wczoraj wrócił dopiero tuż przed 24.00. Patrząc na zegar zrozumiałam, że te wszystkie problemy, który spadły na niego hurtowo są od gacka.

  • Znowu nie zrobię egzorcyzmów.
  • Pomnij w swym słowie wszystko Panie.
  • ?!

Idąc ul. Nowy Świat odwiedziliśmy nasz kościół, nogi same nas tam zaprowadziły. Nie było mszy, a sporo wycieczek. Siedliśmy w ławce. Modląc się Piotr schylił głowę nisko i się lekko zachwiał, myślałam, że może ze zmęczenia.

  • Ojciec mnie namaścił. Powiedział…
  • Namaszczam cię do walki z nimi...
  •  i zobaczyłem ogon gacka, który zakończony był trójkątem, jak mają płaszczki… Jest ich tam z 60 i jeden jakiś mały.
  • Jest ich całe mnóstwo.
  • …….
  • Ten krzyż jest mi niezbędny, Ojciec miał racje, że nazwał go… Jak go nazwał, jak to było ? – szepcze do mnie nie mogąc sobie przypomnieć.
  • Podpora ? – zaćmienie umysłu, też nie mogłam sobie przypomnieć.

Wracając zauważyliśmy remont jakiegoś domu.

  • Oni tego to i do lata nie skończą.
  • Do lata daleko.
  • Zgadza się.
  • W tym tkwi głębia.
  • Wiem – powiedziałam, bo to wyczułam. Czyli coś do lata może się wydarzyć.
  • Daleka droga przed nim.

Wieczorem.

Oglądamy film przyrodniczy „Dzika Polska”. Przepiękny, spokojny, człowiek już zapomina, że gdzieś może być spokój.

  • Mógłbym tam mieszkać, zrobiłbym dla Ojca kapliczkę.
  • Wolę twoją, którą masz w sobie.
  • Już Mi tyle nabudowali…
  • Tylko postaraj się, żeby była stale otwarta.
  • ……. – uśmiecham się pod nosem. Niedawno o tym właśnie rozmawialiśmy, w zwykły dzień wiele kościołów niepotrzebnie jest zamkniętych.

Piotr poszedł się pomodlić egzorcyzmami. Gdy wrócił…

  • Najpierw poprosiłem Ojca…
  • Ojcze daj mi siłę do walki.
  • Dałem ci… Jak to się nazywa… ?
  • ……. – zaczęłam się śmiać.
  • Pastorał i sam jest bronią.
  • ……. – Piotr wzdycha ciężko.
  • Ojciec słyszy dosłownie wszystko… Makabra…
  • Ojcze, czy to coś pomoże dzisiaj co zrobiłem ?
  • Wiatr i podmuch już poszedł.


07. 10. 18 r. Warszawa.

Rozmawiamy idąc powolnym krokiem prawie pustą ulicą.

  • Dzisiaj nad ranem rozmawiałem z Ojcem. Mówiłem, że podczas egzorcyzmów wyrzucam złe duchy, upadłe anioły, a Ojciec powiedział…
  • Dodaj „złe moce”.
  • Ciekawe, myślałam, że złe duchy i złe moce to samo – przyznałam.
  • Wczoraj przy egzorcyzmach była Maryja, stała w rogu pokoju i słuchała modlitwy. A może mi pomagała ?
  • ……. – zerknęłam na niego z zaciekawieniem, ale Piotr był głęboko zamyślony. Nie miałam wątpliwości, że jeśli widział Maryję, to widział.

Szliśmy do kościoła mijając grupę podpitych, młodych ludzi. Piotr spojrzał na nich ostrym wzrokiem…

  • Czy dużo ludzi robi egzorcyzmy ?
  • Piotr, oni w ogóle się nie modlą, a ty mówisz o zaawansowanej technologii ?

Pięćdziesiąt metrów dalej mijaliśmy cukiernię, Piotr się ożywił i już chciał kupować wielką bezę.

  • Chcesz mieć drugi dzwon ? – … czyli drugi zawał.
  • ……. – pomyślałam, że to mimo wszystko niemożliwe, bo przecież plan Ojca musi się zrealizować.
  • Choć wizja musi się wypełnić do końca, to ważne jest, jak do tego dojdziemy.

Wieczorem.

Kiedy Piotr poszedł się na egzorcyzmy, ja dalej studiowałam ewangelię. Zwróciłam uwagę na ten fragment

 Łk; 6; 34 Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. 35 Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. 36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny.

Uśmiecham się szeroko, bo mieliśmy ostatnio ciekawą sytuację. Nasz pan od remontu rozlicza się z nami na podstawie rachunków. Sam najpierw finansuje wydatki, a potem mu je zwracamy. Kiedy wykonał pierwszy etap remontu Piotr podliczył poniesione koszty na podstawie rachunków i zwrócił mu 6200 zł zgodnie z rachunkami. Dzień później liczy jeszcze raz i okazało się, że zapłacił mu o 800 zł za mało, więc zadzwonił, umówił się i dodał mu jeszcze 800 zł. Pan od remontu był w szoku, bo nikt do tej pory tak się niż zachował. Zazwyczaj musiał o swoje domagać się w sądzie, a czynił to dosyć często. Mija kolejny dzień i Piotr znowu liczy te same rachunki i okazuje się, że za pierwszym razem zapłacił mu jednak prawidłowo i te 800 zł nadpłacił. Już chciał do niego dzwonić prosząc o zwrot, ale chwyciłam jego telefon w porę…

  • Jak to zrobisz wyjdziesz na kutwę, najpierw zwracasz, a potem zabierasz ? Daruj mu te 800 zł – powiedziałam to bardzo intuicyjnie. Czułam, że tak właśnie trzeba zrobić.

Prawie się pokłóciliśmy. Piotr poszmerał, poszmerał, ale w końcu przyznał mi rację.

Wczoraj doszło do podliczenia końcowego. Ostatni rachunek z robocizną wyniósł 20 tysięcy złotych.

  • Wie pan, nikt mi nie darował sam z siebie pieniędzy, nikt mi nie zwrócił sam z siebie, dlatego zrobię dla pana rabat na 4 tys. zł.
  • …… – teraz to Piotr siedział sztywny.

I ktoś chce mi wmówić, że Boga Ojca nie ma ? Jest w każdym aspekcie ludzkiego życia. Wystarczy nauczyć się Go dostrzegać.

Ty jesteś dla Mojej chwały !

05. 10. 18 r. Warszawa.

Piotr zmęczony nie odzywa się. Siedzimy i gapimy się w nasze kawy. Dzwoni córka, zaczyna coś opowiadać, ale nam się nie chce odpowiadać.

  • Nikt mnie nie rozumie – narzeka w końcu.
  • Przepraszam, przepraszam. Wypłosz cię rozumie.

Roześmialiśmy się serdecznie i to nas budzi z letargu. Piotr się rozgadał, więc postanowiłam spróbować popytać.

  • Czy mogę zadać jedno pytanie ?
  • Kolejne ?
  • Jasne, kolejne ważne, może najważniejsze. Co to znaczy ?
MK 10; 45 / Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu». Łk1;68 «Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził lud swój i odkupił go. 
  • Czy musiał ? Jeśli Niebo i tak ma kontrolę nad piekłem ? Dlaczego Jezus musiał „dać okup” jeśli Bóg i tak ma kontrolę na piekłem ?
  • Po co ludzie przechodzą gehennę na Ziemi, kiedy nad nią mam kontrolę ?
  • Po co to wszystko ?
  • Po co jest ta Ziemia ?
  • Po co męczyć tych ludzi ?
  • Po co ?
  • Świat to test.
  • Test z podpowiedziami.
  • A Chrystus to korepetycje, żeby cię ratować, żebyś egzamin zdała.
  • Bo jak raz oblejesz to jest koniec z tobą ? 
  • Nie.
  • Wziął twoje grzechy i masz szansę powtórzyć tę klasę.
  • ……. – nie powiem, mowę mi odjęło.
  • Ale czy potrzebna była taka… śmierć Jezusa ?
  • Czy kwestionujesz zasadność tego co robię nie widząc przyszłości ? Niczego ?
  • Widocznie jest taka potrzeba.
  • Jak człowiek może poświęcać się dla drugiego człowieka nie widząc Mojego poświęcenia ?
  • Rozumiejąc to, że mogę wszystko, a oddaję Siebie ?
  • Jak nie masz wzorca to skąd wiesz jak masz robić ?
  • Oczywiście nikt nie wymaga, abyś się ukrzyżowała, ale po to jest cierpienie.
  • Czy wreszcie twoja ciekawość została zaspokojona ?
  • ……. – powinnam potwierdzić, ale powiedziałam..
  • W tej materii tak – … bo jeszcze kilka miałam w zanadrzu pytań.
  • Niestety muszę ci powiedzieć… – Ojciec zwraca się do Piotra…
  • Że to jest studnia bez dna.
  • Zobacz na karteczki, a każda to pytanie.

W Biblii kwestie, które mnie nurtowały pozaznaczałam kolorowymi karteczkami. Spojrzałam na to z boku i przyznałam w duchu, że faktycznie trochę ich jest.

  • Uwagi, które nasza autorka nie rozumie, które chce doformalnić.
  • Niektóre zdania musisz zostawić takie, jakie są.
  • Ale które… ? – pomyślałam od razu.

Przeczytałam odpowiedzi Ojca jeszcze raz i zachwycona byłam ich prostotą. Być może jedno z najważniejszych teologicznych dylematów, na którymi zastanawia się połowa naszego świata, została w tej chwili wyjaśniona. Wyjaśniona w bardzo logiczny sposób, wyjaśniona tak, aby każdy mógł zrozumieć. Pamiętam słowa o Biblii…

- Czy należy wierzyć w każde słowo napisane w Biblii ? 
- Nigdy. Jest tak napisana, aby zmusić człowieka do myślenia. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/16/biblia/
  • To nie jest książka dla wszystkich.
  • Kiedy wszystko wyjaśnisz, nie zostanie miejsca na myślenie.
  • A kiedy myśli, to zapamięta.
  • Dziękuję ci Ojcze – powiedziałam głośno, bo bardzo mi to pomogło zrozumieć wszystko.
  • Czasami mówię Ja, a czasami Ja – nagle Piotr do mnie.
  • ……. – zbiło mnie to z tropu, bo jak mam to rozumieć teraz ?
  • A kim jest ten „drugi Ja” w takim razie ?
  • To nie jest na tą lekcję.
  • Hmm….
  • Ludzie nie rozumieją dlaczego i po co Jezus oddał życie – wracam do głównego tematu.
  • Nie rozumieją, czy nie chcą rozumieć ?
  • Pamiętaj o uchylonych drzwiach.
  • Łatwiej słoniowi przejść przez ucho igielne...
  • No właśnie… Mnóstwo ludzi idzie do Góry, a jednak ciągle słyszę, że te drzwi są ledwo uchylone. Mam takie wrażenie, że te wąskie drzwi prowadzą dokądś jeszcze, może wyżej, do innego miejsca…
  • Bo tak jest.
  • Nie rozumiem – wtrąca się Piotr.
  • Zobacz, moja mama to dobry człowiek, ale nie wierzy. Na pewno pójdzie do Góry, jak i Edziu. Ale na pewno przez te wąskie drzwi nie przejdzie, bo nie wierzy – tłumaczę mu prosto jak tylko się da.
  • Może będzie miała swój domek, swój ogródek… 
  • Jak to opisuje Sigmund w swojej książce… Ale to nie będzie trwać wiecznie – powiedziałam bezwiednie.
  • Oooo nie.
  • Dlatego odradzają się tutaj ciągle, aż uwierzą…
  • …… – jakie to w sumie wszystko stało się nagle jasne i proste.
  • Niebo w Niebie ? – Piotr na to.
  • Tak mi się wydaje.
  • Powiedz to 200, a nikt ci nie uwierzy.
  • Powiedz 1000, a może jeden zacznie myśleć.
  • Powiedz to 100 tysiącom, a może jeden uwierzy.

Wieczorem.

Jestem pod wrażeniem dzisiejszej rozmowy, a Piotr już chyba zapomniał. Jest zbyt zmęczony problemami firmy, aby zastanawiać się nad czymkolwiek więcej niż firmą.

  • Od dwóch dni nie robię egzorcyzmów. Nie mam siły.
  • Żołnierzu ! Nie przysłałem cię, byś leżał.
  • Dzień bez modlitwy to dzień stracony !
  • ……. – Piotr się wyprostował.
  • Nooo, straciłem dwa dni, przyznaję. Słowa Ojca zabrzmiały jak dzwon – szepcze do mnie.
  • Teraz straciłeś znacznie więcej.
  • Posłałem cię po to, żebyś był.
  • Jesteś tu po to, po co jesteś.
  • Jak przywrócę twe imię, to dzwony się rozdzwonią.
  • Więc czyń po to, po co cię wysłałem.
  • Nie wedle Swego, lecz wedle Mego uznania.
  • Twoja powinność to Moje polecenie.
  • Mocne słowa niech wypalą twój tłuszcz z głowy.
  • Przywołuję imię twoje !
  • Żołnierzu, mundur zapnij.
  • Wykonaj swą służbę wedle Mej woli.
  • Zwróć uwagę, że wszyscy wokoło ciebie mają, lecz nie ty.
  • Oni są dla dóbr materialnych, lecz nie ty.
  • Ty jesteś dla Mojej chwały !
  • …….
  • Ale dostałem naganę – szepcze Piotr po dłuuuuugiej chwili.
  • To jest nagana z ostrzeżeniem.
  • Ale jeszcze do raportu cię nie wezwałem.

Siedzieliśmy cicho. Piotr naprawdę wygląda na wykończonego. Problemy narastają, kary się sypią, sypią się dostawy, 5 tirów cofniętych, bo źle zrobiono jakieś krzesła. To nawet nie błąd człowieka, a błąd maszyny, wszystko się wali, Piotr nie daje rady. Zapominamy, że jest po ciężkim zawale i ciężkiej operacji serca, tacy jak on na rencie są od dawna. Widzę, że zaczyna mu wszystko obojętnieć. Nawet już nie walczy.

  • Jestem zmęczony.
  • Po wojnie sobie siądziemy, powspominamy stare dzieje, napijemy się dobrego napoju…
  • Ale nie dzisiaj.
  • Dzisiaj chmury nad światem, nie widzisz tego Mały ?
  • Co chcesz to masz, więc zrób to co Ja chcę.

Siedzieliśmy tak z 5 minut w ciszy.

  • Co sądzisz o sądzie ?
  • Mam to w dupie ! – wyrwało mu się.
  • …….. – patrzę na niego z przerażeniem i czekam na jakiś grom z Nieba.
  • I słusznie.
  • To meta i start do nowego.
  • Z tym, że tamten by długodystansowy, a ten sprintem.
  • Czy w tym październiku będzie coś oprócz sądu ? – pytam.
  • Ich weiss nicht.
  • Akurat… – pomyślałam.
  • Ci, co czytają z kuli są bardzo niebezpieczni.
  • ……..
  • Pokazał mi kulę z okiem Saurona z filmu „Władca pierścieni”…
  • Czyli gdybanie, jasnowidzenie, bawienie się w jasnowidzenie jest niebezpieczne. Nigdy nie wiadomo, kto wtedy przemawia…



Dopisane 05. 06. 2019 r.

  • Jak przywrócę twe imię, to dzwony się rozdzwonią.

To zdanie wówczas kompletnie było dla nas niezrozumiałe. Jednak miesiąc później sprawdziło się dosłownie. I muszę powiedzieć uczciwie, że trwoga zawitała do mojego serca, bo to znaczy, że apokalipsa się wypełni do końca.