Nie myśl o sobie, myśl o innych.

14. 09. 17 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Ciągle to słyszę… Biedak zawołał… Może chodzi o „przywróć mi imię moje”? – pyta Piotr.
  • Faktycznie, wtedy zawołałeś – przyznałam mu rację przypominając sobie dokładnie co się działo.
  • Nadchodzi twoje 5 minut.
  • To, co miało nadejść właśnie nadchodzi.

Zaczęłam studiować księgę Henocha szukając informacji w jakiż to sposób znalazł się przy Ojcu. Tak często ostatnio słyszymy, że Piotr niedługo odwiedzi Ojca, że zaczęłam traktować to całkiem poważnie. Po tylu doświadczeniach mogę spodziewać się dosłownie wszystkiego. 

Ujrzałem w moim śnie to, co teraz powiem językiem ciała i moim tchnieniem, które Wielki dał ludziom w usta, żeby mogli nimi mówić i rozumieć sercem.

Wizja pałacu Bożego; 8 Ujrzałem następującą wizję: Oto o bloki zawołały do mnie w widzeniu i mgła do mnie zawołała, i droga gwiazd, i błyski błyskawic ponagliły mnie i popchnęły mnie, i w widzeniu wiatry uniosły mnie i porwały mnie, i uniosły mnie do nieba. 1 Zabrali mnie i zanieśli na miejsce, gdzie istoty wyglądały jak płonący ogień, ale gdy zechciały, przybierały wygląd ludzi. 1 Po tym czasie na tym samym miejscu, gdzie miałem te wszystkie widzenia tajemnic – bo zostałem porwany przez gwałtowny wiatr i zaniesiono mnie na zachód – 1 Następnie mój duch został porwany i wyniesiony do niebios. Ujrzałem Święte istoty anielskie chodzące po płomieniach ognia. Ubrani byli w białe szaty, a oblicza ich jaśniały jak śnieg. Teraz, synu mój Matuzalemie, pokażę ci wszystkie wizje, które widziałem opowiadając [je] przed tobą. Potem miałem inny sen. Opowiem ci to wszystko, co mi się śniło, mój synu.

  • Czy Henoch widział Niebo w wizji? Bo opisuje to tak, jakby widział wszystko w wizji…?

Co byłoby to dla mnie całkiem zrozumiałe. I Piotr ma wizje. Ja miałam wizje, więc nie byłaby to niespodzianka. Wizja od snu jak dla mnie różni się tym, że kiedy się człowiek budzi, to nie wierzy, że leży nadal w swoim łóżku. Wizje są tak realne, jakby były na ten czas rzeczywistością. Wydaje się, że jesteśmy, przeżywamy, widzimy autentyczność, a po obudzeniu to nasze łóżko wydaje się nieautentyczne. Problem z Piotrem jest taki, że on nawet przy kawie dostaje wizje. Coraz bardziej żyje w dwóch światach jednocześnie. Dla niego te dwa światy są autentyczne i co dziwnego… doskonale potrafi je połączyć w jedno. I tak mogło być też z Henochem, Eliaszem i wieloma innymi, o których nawet nie słyszeliśmy. Mogli być jedną nogą tutaj, a drugą tam. 

Ciekawą wizję o Henochu i Eliaszu usłyszałam z ust tego człowieka.

  • Był duchem i ciałem.
  • …….. – ręce mi opadły, a Piotr się przestraszył.
  • Słuchaj! Gdyby się ze mną coś stało musisz nauczyć się przelewy robić, powiedz księgowej co i jak, że niedługo wrócę!
  • ……. – nie wierzyłam własnych uszom! Śmiać mi się chciało, bo Piotr naprawdę był przerażony, że zniknie.
  • Wiesz co teraz słyszę?
  • Musicie być bezwzględnie za 2 tygodnie w Szczecinie.
  • Dlaczego?
  • Pożegnać się z synem.
  • …….. – natychmiast rozbolał mnie brzuch. Syn ma wypłynąć na początku października.
  • Coś się z nim stanie? – drżącym głosem pytam.
  • Nie chodzi o niego.
  • ……..
  • Muszę ci podyktować wszystkie konta, pokazać karty, przygotować na wszelki wypadek… – a Piotr znowu swoje.
  • …….. – słabo mi się zrobiło.
  • Nie myśl o sobie, myśl o innych.
  • Każda decyzja dla innych, będzie szczególnie brana po uwagę.
  • ……… – siedzieliśmy jak sparaliżowani. Ciarki mi po plecach przeszły… dosłownie.
  • O co chodzi !? – myślałam gorączkowo.
  • Ale gacek mnie ciągle podpuszcza…! Zobaczyłem jak siedzę z Ojcem. Wyciągam swój miecz, taki krótki jak mieli Rzymianie… I mam Go ugodzić, ale ostrze wbijam sobie w brzuch… Ojciec myślą wyciąga ten miecz, leci w powietrzu, mija rzekę i wbija się pionowo w ziemię, z niego wyrasta piękne, zielone drzewo…
  • Hmm…. Przy Ojcu wszystko kończy się dobrze… – tylko tyle mogłam z tego zrozumieć.

Po godzinie, już po kawie zadzwoniła córka. Nawet przez telefon mogłam wyczuć, że była wyraźnie wzruszona.

  • Miałam sen, chciałaś Balisto – p.s. niemieckie kruche ciastka. Można je kupić w Szczecinie na rynku od osób, które ściągają niemieckie towary. 
  • Szukałaś w całym domu, cała rodzina szukała, bo miałaś ochotę. Obudziłam się i sobie pomyślałam, co za głupi sen. Idę na rynku, mam w uszach słuchawki, słucham muzyki i słyszę wyraźnie głos…
  • No to kup jej to Balisto!
  • Zbaraniałam! – zamilkła, miałam wrażenie, że przełyka łzy.
  • Byłam koło sklepu niemieckiego i weszłam, ale tam rzadko mają Balisto i dawno tego nie mieli, ale widzę, że centralnie leży na środku! Nowa dostawa! Ty zawsze lubiłaś różowe i zielone. Leżało zielone i pytam, czy mają różowe, a babka wyciąga różowe. Byłam ciekawa czy Homiel chce byś jadła syrop glukozowo-fruktozowy i czytam skład Balisto, a tam tylko cukier!
  • …….. – skończyła i się rozpłakała.
  • Cudowne… – pomyślałam. Nawet w tak błahych sprawach Niebo interweniuje.

Wieczorem.

  • Dałem dzisiaj pracownikowi kartkę ze słowami; pan Bóg jest moim obrońcą, nie będę się lękał zła, które może zrobić mi drugi człowiek.
  • Przyda mu się – stwierdziłam, bo ostatnio wiele ma problemów.
  • Bardzo się wzruszył jak ją dostał, głęboko podziękował.
  • Wiesz co? Czasami fajny jesteś.
  • …….. – zaczynam się śmiać.
  • Czasami? Jak ja wyglądam? Wyglądam strasznie?
  • Wyglądasz poważnie, stanowczo. Dlaczego pytasz? – zaskoczył mnie pytaniem.
  • Bo szła kobieta za mną i zatrzymała się i powiedziała, żebym szedł przodem, bo się mnie boi.
  • ???!
  • Kobiecie się nie dziwię.
  • Dlaczego?
  • Szedłeś jak czołg.
  • No… wcale się jej nie dziwię, faktycznie można się ciebie przestraszyć… czasami.

Opowiadam Piotrowi o Balisto. Zaczął się śmiać.

  • Oni są super!…. Te Balisto to ci Pan Bóg załatwił.
  • Niczym Mnie nie zawodzisz, bronisz Nas tarczą.
  • ……… – wzruszyłam się natychmiast.
  • Czy ludzie się uczą? – … czytając…
  • ……..
  • Pokazał jak orzesz z Nimi pole. Orzesz, siejesz, dajesz później owoce, ziarno.

15. 09. 17 r. Szczecin.

Jedziemy autem do Szczecina i rozmawiamy.

  • Pan Bóg jest super – Piotr w zamyśleniu.
  • Nawet jak ci to wszystko zabierze, też jest super?
  • Zawsze, widocznie wie, co robi.
  • ……..
  • Ugrzęźliśmy w tej Warszawie na dobre.
  • A źle ci?
  • ……. – zaczynam się śmiać, Homiel też jest super. Prosta, rzeczowa i trafna odpowiedź.
  • Dlaczego syna mamy koniecznie pożegnać? To nie pierwsza rozłąka i nie pierwsze pożegnanie.
  • Jeśli u Piotra mocno się zmieni, to u ciebie także.
  • Jeśli on ma … tam do … Was… – nie mogło mi to przejść przez gardło – Ile będę czekać na Piotra? Tylko powiedz konkretnie, godzinę, rok?
  • Już nie pracujesz w swojej firmie, a będziesz pracować w GUS. Tam będziesz miała wszystkie dane – GUS; firma statystyczna.
  • ……… – roześmiałam się głośno, bo nie wiedziałam, że i to zna.
  • Dajmy na to, że Piotr was odwiedzi. Może coś zabrać dla mnie od Was?
  • Masz Balisto.
  • ?! – i zaczęłam podejrzewać, czy z Ojcem rozmawiamy.
  • Istotą odejście Edzia było to, co wypowiedziałeś nad jego prochami.
  • Ale to nie dlatego odszedł… chyba? – Piotr lekko zdezorientowany.
  • Koronka.
  • Hmm …….
  • Huk przy twoim nazwisku.
  • Ale kogo to dotyczy? – pytam, bo nas jest ścisłej rodziny 6 osób.
  • Nie możesz być niezauważona. Bardzo się interesują nie tym co piszesz, ale panem Piotrem.
  • …….. – i wcale się nie dziwię.
  • Dlaczego jesteś w saloniku Ojca?
  • No….?
  • Żebyś się tam obudził.
  • I pierwszą osobą, która zobaczysz będzie Ojciec – odkryłam.
  • I vicewersa. Twoje oczy chcę zobaczyć.
  • ……… – zabrakło nam tchu… rozbeczeliśmy się oboje.
  • Cała postać jest z kamienia, leży na wznak – Piotr opisuje pochlipując.
  • A dusza hula.
  • Długo tak leżysz?
  • Czas to pojęcie względne.

Czytając wczoraj o Henochu znowu natrafiłam na informację, że Henoch był w istocie archaniołem Metatronem. W innym artykule zwróciłam uwagę na informację, że człowiek nie może zostać aniołem. Jeśli trzymać się tej wersji, to w takim razie niemożliwe, aby Henoch (człowiek) był Metatronem (aniołem).

  • Kto był pierwszy, Metatron, czy Henoch?
  • Pomyśl nad odwiecznym problemem ludzi, jajko czy kura?
  • ……. – roześmiałam się oczywiście.
  • Ale dobrze myślisz. Przecież chodził z Ojcem jako chłopiec.
  • ! Czyli najpierw Metatron, potem Henoch… – spoważniałam natychmiast.
  • Czyli żaden człowiek nie może stać się aniołem…!
  • Ale anioł może się stać człowiekiem.
  • ……..
  • Na razie czekaj na zdarzenia.
  • Mały, wyciągnij rękę…. co czujesz?
  • …….. – Piotr wyciągnął prawą rękę do przodu, lewą ciągle prowadząc.
  • O kurcze….! Czuję kryształ.
  • Co ty na to?
  • Tak już tak blisko?
  • Po drugiej stronie mam pełno ludzi z krzesłami.
  • Będziemy wiedzieć, że to już? Ta fala?

Pytam, bo naprawdę nie wiem czego mamy się spodziewać. Pierwsza „fala” to etap związany z sercem, czyli od zawału do pełnej rekonwalescencji. A teraz? Nie mam bladego pojęcia, co Niebo nam przygotowało. Jest tyle niewiadomych, tyle zagadek, że i Enigma nic by tutaj nie pomogła.

  • Nie będziesz miała najmniejszej wątpliwości.
  • Widziałeś ją już, ale cię jeszcze nie złapała.
  • ……… – może chodzi o „przywróć mi moje imię”? To był ten początek?
  • Ale mnie bolało podczas zawału, cała szczęka, ucho, głowa, nie wiesz jaki to ból!
  • Nie rodziłeś. To ty nie wiesz co znaczy ból – zaczął mnie denerwować tym użalaniem się nad sobą.
  • Nie licytujcie się.

Jedziemy w milczeniu. Piotr ledwo już rozmawia, bo zatopiony jest w biznesowych problemach. 

  • Wkrótce porzucisz te myśli.
  • Które?
  • Te, w których tkwisz po uszy.
  • Pojedziemy w góry? – Piotr pyta rozglądając się po zachodniopomorskich nizinach, musiały już go znudzić. 
  • Znam lepsze miejsca.
  • Do Maroko? – palnął nie wiem czemu.
  • To nie ma być kara, a wypoczynek.
  • Jerozolima!
  • Tam, gdzie wasze serca będą kwitnąć.


Dopisane 15. 05. 2018 r.

  • Każda decyzja dla innych, będzie szczególnie brana po uwagę – no to teraz już wiadomo, za co po odejściu jesteśmy rozliczani przede wszystkim. Za nasz stosunek do drugiej osoby. 

  • No to kup jej to Balisto! – Balisto okazało się z czasem jedynie wstępem do czegoś znacznie ważniejszego.

Film; Jak Henoch i Eliasz zostali wzięci do Nieba – pytam się wczoraj Homiela, czy ta wizja była prawdziwa;

  • Prawdziwa, prawdziwa. Po coś to usłyszałaś.

Jeśli jest prawdziwa, w takim razie dla zainteresowanych podaję namiary na stronę Kevina Zadai, by zapoznać się z jego doświadczeniami szerzej. Niestety tylko po angielsku. https://kevinzadai.com


  • Niczym Mnie nie zawodzisz, bronisz Nas tarcząotrzymałam w niedzielę maila. (frag.)

Cieszę się. Pisząc zawsze miałam i mam na myśli jedno; chcę, by ludzie poznali i zrozumieli Ojca lepiej i głębiej. To wymaga czasu, ale kiedy będą w stanie dostrzec Jego mądrość, miłosierdzie i miłość, wtedy pokochają Go równie mocno jak i my. 

Człowiek żyje etapowo. Żyjesz w jednym z etapów.

12. 09. 17 r. Warszawa. Wieczorem.

Piotr siedział zmęczony po egzorcyzmach.

  • Jesteśmy z ciebie dumni.
  • ……..
  • Wiesz co usłyszałem wczoraj? Że nie będę tak często jeździć, to ludzie będą do mnie jeździć.
  • Taaak? – a to ci dopiero! Moja wyobraźnia jakoś tego nie obejmuje.
  • Masz służyć, a nie być obsługiwany.
  • ?!

Znajomy podesłał mi taką oto wiadomość; http://wiadomosci.onet.pl/religia/odczytano-xvii-wieczny-list-rzekomo-pochodzacy-od-diabla/7te38qt Pytam Homiela, ale On tylko się żachnął.

  • Nie zajmuj się tym bełkotem.
  • Dlaczego? Bo faktycznie gackowe, czy dlatego, że to bzdura?
  • Ja widziałem pismo diabła, wygląda zupełne inaczej. Ostre, czarne jak smoła i bardzo grube litery… i śmierdziało gównem.
  • To miasto… – a oglądaliśmy akurat reportaż o Nowym Yorku – to też miasto diabła.
  • Nie jest tak źle, ale nie jest też dobrze.

13. 09. 17 r. Warszawa.

Spotkaliśmy się jak zwykle rano na kawie.

  • Czy coś się dzisiaj wydarzyło w kościele? – pytam, ponieważ wiele dzieje się ostatnio podczas mszy i widzi to tylko Piotr. 
  • Koło ołtarza otworzyło się okno – mówiąc „okno” wiedziałam, że mówi o przejściu do drugiego świata. Nie wiem jak to fachowo nazwać, ale  na bazie własnych doświadczeń wiem już o czym mówi.
  • Z okna buchnęło światło na ludzi, ale ja nie chciałem w tym uczestniczyć. To światło miało być dla ludzi, a ja przesunąłem się za filar. I wtedy usłyszałem Ojca…
  • A ty dokąd? Stań koło tych, którym służysz.
  • Hmm… A widzisz? Zawsze coś się dzieje koło ciebie. To kuszenie wczorajsze z babką na przykład…
  • No właśnie… Dlaczego Ojciec do tego dopuszcza?
  • Żebyś miał charakter.

Wieczorem. Dostałam mailem pytanie; Chodzi mi po głowie taki temat; czy poruszaliście Państwo kiedykolwiek temat skamieniałości np kości dinozaurów – jakie zdanie ma Homiel, czyżby istniało tu życie stworzone przez Boga (pole doświadczalne), ale przed pojawieniem się człowieka, bo byłoby to niezgodne z Biblią (gdzie tworząc świat w 6 dni stworzył człowieka (chyba, że jeden dzień w rozumieniu boga to tysiące lat w naszym rozumieniu). Tak tylko z ciekawości pytam.

Homiel odpowiedział kiedyś na podobne pytanie stwierdzając krótko, że ludzkość żyje w cyklach. To wtedy po raz pierwszy, o ile dobrze pamiętam, użył słowa „cykl”. Dzisiaj spytałam Go ponownie;

  • Człowiek żyje etapowo. Żyjesz w jednym z etapów.
  • Czy kiedyś był bardziej niż teraz rozwinięty etap? – miałam na myśli, czy kiedyś istniała bardziej niż dzisiaj rozwinięta cywilizacja.
  • Niczym się nie różnią. Dochodzi do pewnego momentu i upada.
  • Zwróć uwagę, że pozornie diabeł wygrywa.
  • Pozornie, bo dusza się rozwija i przechodzi do kolejnego etapu.
  • Czy etapy kiedyś się skończą?
  • Nie jestem w stanie ci odpowiedzieć.
  • … Zobaczyłem jak mała jest Ziemia przy oku Ojca.
  • Nie jesteś w stanie tego zrozumieć.
  • ……. – nawet nie staram się, bo głowa zaczyna boleć.
  • Oj Mały… Gdybyś wiedział co ty wiesz, nie uwierzyłbyś co ty wiesz.
  • Kurcze! Z Ojcem rozmawiamy – pomyślałam i mnie zatkało. Przez chwilę nie wiedziałam o co spytać.
  • … Wczoraj czytałam księgę Henocha, on wiedział dużo – wypaliłam dość głupio. Głupio, bo przez ułamek sekundy wydawało mi się, że Ojciec może o tym nie wiedzieć. 
  • Ta księga jest namiastką. Prawdziwa, ale niepełna.
  • !?…….. – Piotr się gdzieś zapatrzył.
  • Ojciec pokazał mi co znaczy życie Henocha. Napisał zdanie, ale nie dokończył. Pokazał na końcu wielokropek…. i pokazał nowe zdanie od nowej linijki. Zaczyna się od wielokropku i kończy słowami. Jak połączysz te dwa zdania stają się całością, one się uzupełniają.

  • …….. – zaczynam coś podejrzewać.
  • To ty dokończysz to zdanie?
  • ……… – Piotr wzrusza ramionami.
  • Próbowałam się dowiedzieć w jaki sposób Henoch został wzięty do Nieba, ale nic tam nie ma. On pisze byłem, zobaczyłem, wróciłem. Ojciec mówi, że cię weźmie, ale jak?
  • Nie wiem, może zasnę?
  • To, co się stanie będzie piękne.
  • A może znikniesz jak twoje pióro w biurze? Może cię nagrywać non stop? – no… zgłupiałam w tej chwili.
  • Wystarczy, że to opiszesz i zapiszesz.
  • Nie frasuj się. Masz zdjęcie i ile w niego uwierzyło?
  • To jest dla drużyny złotej, która ma przejść.
  • Resztę zostaw widzom, a złota drużyna nie tylko zamyśli się nad tym, ale i uwierzy.
  • Odległa jest ta chwila?
  • Właśnie się rozpoczęła.
  • Jak to?
  • Musi być początek.
  • Nie bez znaczenia jest setna rocznica Fatimy.
  • Tak jak zauważyłaś, Pan Bóg jest matematyczny, też to uwzględnia.
  • …….. – gorączkowo zaczęłam myśleć i wtedy olśnienie! Zaczęło się wtedy…
Piotr ciągle w szpitalu, więc w domu jestem sama. Obudziło mnie dzisiaj nad ranem coś… absolutnie mrożącego krew w żyłach. Nie wiem jakich słów użyć, by dokładnie to odzwierciedlić… Najpierw zobaczyłam ogromne, ciemne drzwi, a właściwie wrota, które się z trudem otwierały gdzieś głęboko pod ziemią. Wydawały przy tym straszliwy, bardzo głośny dźwięk. To był dźwięk metalowych, grubych, dawno nie otwieranych wrót. Otwierały się wolno, jakby z wysiłkiem. Zgrzyt metalu przypominał mi dźwięk ocierającego się metalu o metal podczas zwalniania pociągu. Słysząc ten dźwięk pomyślałam, że to musiał być bardzo stary metal, nieużywany przez długi czas, bowiem zobaczyłam wyraźne ślady rdzy pozostawione na ziemi. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/01/dziwne-rzeczy-beda-sie-dziac-kiedy-wszyscy-beda-spali/ 
  • Dam radę? – Piotr zestrachany lekko.
  • Razem na liściu przepłyniemy ten ocean, trochę pokołysze, ale ważne, że do celu.
  • Zobaczyłem, że mam skrzydła, które z białych robią się złote. Mienią się na biało–złoto. Mam na głowie złoty kask. Zobaczyłem tego alabastrowego, który leży na kozetce u Ojca i Ojca jak go gładzi po głowie… – zapatrzył się przed siebie ze łzami w oczach.
  • Myślisz Mały, że chcę cię stracić? Po to cię wysłałem? Muszę cię odzyskać z powrotem.
  • …….. – zabrakło nam tchu…
  • A kiedy ta chwila się skończy… jeśli się właśnie zaczyna….?
  • Sama zobaczysz. Będziesz czekać na niego.
  • …???
  • Pamiętaj! – Piotr do mnie – Jak zniknę to masz kłamać, że wyjechałem!
  • Nie jesteś po stronie diabła, więc po co masz kłamać?
  • To… to jak to będzie? – Piotr dopytuje. Ojciec wyraźnie twierdzi, że weźmie go na chwilę, ale to przecież… brakuje słów… 
  • Czy na fali zniknąłeś, czy byłeś?
  • Byłem. Ta fala była ogromna!
  • Już nie mam siły. Wiesz dlaczego była tak wysoka? Żebyś miał bliżej do Ojca. Masz przebić powłokę.
  • Mam cykora…
  • Przypomnij siebie z przeszłości.
  • Niczego się nie bałeś. Nie rozważałeś, co nie ulegało rozważaniu. Brałeś i robiłeś.

Piotr poszedł się pomodlić, wrócił 40 minut później.

  • Kiedy się modliłem, egzorcyzmy… Ojciec kazał mi powiedzieć na głos; Pan jest moim obrońcą, nie będę się lękał tego, co może zrobić mi inny człowiek.
  • Powiedziałem to raz, a Ojciec…
  • Powtarzaj.
  • Powiedziałem znowu… i Ojciec…
  • Powtarzaj.
  • i tak w sumie trzy razy… Jakbyś to zinterpretowała?
  • Że masz nic nie robić, zdaj się na Ojca.
  • Czy da się to inaczej zinterpretować?


Dopisane 13. 05. 2018 r.

  • Nie bez znaczenia jest setna rocznica Fatimy. Tak jak zauważyłaś, Pan Bóg jest matematyczny, też to uwzględnia – nie planowałam tego zupełnie i zauważyłam dopiero pisząc; dzisiaj 13 maj, 101 rocznica Fatimy. Czy tak miało być? 

  • Zwróć uwagę, że pozornie diabeł wygrywa. Pozornie, bo dusza się rozwija i przechodzi do kolejnego etapu – oglądam pewien serial kryminalny, którego akcja dzieje się w XIX wieku w Nowym Yorku. Historia toczy się wokół niższych sfer społeczeństwa. Widząc scenę, kiedy to dzieci z biedy śpią na ulicy i jest to powszechne, zdaję sobie sprawę, że mimo wszystko, po wielu wiekach ludzkość osiągnęła bardzo wiele dobrego w kwestii wyrównania społecznego, walki o prawa zwykłego człowieka. A jeśli się cofnąć do czasów biblijnych wydaje się wręcz, że dzieli nas w tej kwestii wielka przepaść między tym, co było, a co jest. Uczymy się. 

  • To jest dla drużyny złotej, która ma przejść – przypomnę słowa;
- Miałaś jeszcze coś oprócz tych otwieranych drzwi? 
- Nie.
- Hmm…. Wiesz co słyszę teraz? 
- To przywołanie do 10 przykazań. 
- Jak często są otwierane? Kiedy było tak ostatnio? – już zaczynam drążyć temat. 
- Nie przypominam sobie. Zobacz na jak długo zadziałała wojna światowa? 
- Na 30 lat może… ? 
- 1 na 10 zostanie.                 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/03/nie-ostrosc-a-sprawiedliwosc-czyni-mi-prawde/

1 na 10 zostanie i powstanie złota drużyna tych, którzy przejdą.


  • Ta księga jest namiastką. Prawdziwa, ale niepełnaprawdziwa?

Fragment z księgi Henocha 7; 1 Wzięli sobie żony, każdy po jednej. Zaczęli do nich chodzić i przestawać z nimi. Nauczyli je czarów i zaklęć i pokazali im, jak wycinać korzenie i drzewa. 2 Zaszły one w ciążę i zrodziły wielkich gigantów. Ich wysokość wynosiła trzy tysiące łokci. 3 Pożerali oni wszelki znój ludzki, a ludzie nie potrafili ich utrzymać. 4 Giganci obrócili się przeciwko ludziom, aby ich pożreć. 5 I grzeszyli przeciw ptakom, zwierzętom, gadom i rybom. Pożerali mięso jedni drugich i pili zeń krew. 6 Wtedy ziemia poskarżyła się na nieprawych.

Jeśli… Człowiek żyje etapowo. Żyjesz w jednym z etapów… jest prawdziwe, to może i historia o gigantach też jest prawdziwa?

Ludzki odcisk stopy został odkryty w Gizhou, południowo-zachodniej prowincji Chin, w sierpniu 2016 r. Ślad ma; 57 cm i długości i 20 cm szerokości, głębokość 3 cm. By oszacować wysokość wg znawców powinniśmy pomnożyć długość stopy razy siedem. Nie jest to jedyne tego typu znalezisko na świecie, więc w pewnych kręgach badacze zaczynają się zastanawiać już całkiem poważnie, czy Księga Henocha nie opisuje faktów.

Księga Henocha; http://www.proroctwa.com/Henoh.htm

Nie po to was stworzyłem i dałem wolną wolę, by za was decydować.

09. 09. 17 r. Warszawa.

Cała ta sytuacja z Izą wprost mnie zadziwia. Pojawił się ktoś trzeci, tak jak przepowiedział to Ojciec dwa tygodnie przed stypą. Od początku analizuję wszystkie wydarzenia, które są nam zapowiadane i zaczynam trząść tyłkiem. Wszystko się sprawdza, a to znaczy, że będzie, co ma być.

  • Ojciec zabierze cię na chwilę… To znaczy, że będziesz miał śmierć kliniczną? – próbuję zrozumieć.
  • Co ja mam wtedy robić, gdy zabierzecie Piotra do siebie? Wzywać pogotowie? Czy się modlić, co ja mam robić? – pytam spanikowana.
  • Nie musisz się głowić. Jak każda koronka i ta jest zamknięta na ostatnie ogniwo.
  • Hmm… – gdy sobie przypomnę wszystkie dotychczasowe koronki to faktycznie, zrealizowały się doskonale. Cóż mi więc pozostaje… czekać i ufać.
  • Dobra, jak ma się stać, co ma się stać to jedziemy najpierw na lody. A ja wiem, czy będę mógł później jeść lody? – Piotr bardzo szybko zszedł na ziemię. 

Będąc w lodziarni ….

  • Homiel pokazał mi teraz jak wlewam w gardło zielony płyn chemiczny. Te lody muszą być chyba sztuczne!

I pewnie są. Wcześniej nie zwracaliśmy na to uwagi, ale lody wydawały się gumiaste i rozciągliwe. Rzeczywiście musi być w nich jakaś dodatkowa substancja. Obraz zielonego płynu zrobił na Piotrze tak duże wrażenie, że sobie poprzysiągł, że nigdy więcej tam nie pójdzie… Nigdy więcej, czyli do następnej soboty jak podejrzewam.

Po lodach pojechaliśmy na zakupy. Kupując jabłka Piotr wdał się w dyskusję ze sprzedawczynią. Przyznała, że jej znajomy sadownik narzeka na bardzo słabą jakość drzewek owocowych. Są tak słabe, że żeby mogły wydawać owoce muszą być sypane chemią co najmniej kilkukrotnie.

  • Co za cholerstwo, dziadostwo, trują ludzi dla pieniędzy! – Piotr był nawet nie wkurzony, co prawie załamany.
  • Już naprawdę nie wiadomo co jeść!
  • …….
  • Co to są uczniowie z Emaus? – pyta mnie po chwili.
  • A dlaczego pytasz?
  • Właśnie odkryłeś świat jak prawdę uczniowie z Emaus... tak powiedział mi teraz Homiel.

Kręcę z niedowierzaniem głową, bo porównanie doskonałe.

28 Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. 29Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. 30 Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. 31 Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. 32 I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»


Jechaliśmy koło muzeum „Polin”, muzeum poświęconemu historii Żydów.

  • Całe wycieczki tu przyjeżdżają – komentuję widząc kilka autobusów.
  • Bo połowie byłoby ciężko.
  • Homiel! Masz Ty poczucie humoru i jesteś bardzo inteligentny – zaczęliśmy się śmiać, bo jak zwykle riposta była baaaardzo celna i dowcipna.
  • Niestety musiałem obniżyć swoje loty.
  • Bo w ciężkich czasach żyjemy.
  • Nie martw się, wyprostujemy je.

10. 09. 17 r. Warszawa.

Wieczorem obejrzeliśmy film „Pasażerowie”. http://www.filmweb.pl/film/Pasażerowie-2016-558175 Rzecz dzieje się w kosmosie, więc widoki przepiękne. Piotr się zapatrzył…

  • Podziwiam Twoje dzieło Ojcze, tak wszystko pięknie stworzyłeś…
  • Podziwiasz Moje dzieło? I zakładasz się ze Mną o sąd? Każdy, ale nie ty.
  • …….
  • Jak się zakładałem, to nie wiedziałem z kim się zakładam – Piotr z wielką żałością i drżącym głosem…
  • Każdy, ale nie ty.
  • Oni we Mnie nie wierzą, ale ty?!
  • Wycofuję się ze wszystkiego, Ojcze. Przyjmuję swoją służbę.
  • Ty, który stoi za Mną…
  • … Pokazał jak stoję za plecami Ojca i pilnuję.
  • Zakład już nie obowiązuje.
  • ……… – spojrzeliśmy na siebie ciężkim wzrokiem.

Doszło do nas w pełnej jasności, że cały ten zakład, cała ta sytuacja to kolejna wielka lekcja wiary i zaufania. Jak głupi byliśmy, że tego wcześniej nie widzieliśmy. W swej pysze, że możemy coś więcej, że możemy wygrać z Bogiem… To, że mamy ten przywilej rozmawiać z Ojcem, nie uprawnia nas do samostanowienia. I ten zimny prysznic był nam bardzo, bardzo potrzebny.


11. 09. 17 r. Warszawa.

Siedzę cały dzień w domu, deszcz pada, piszę do blogu, czytam… zadzwonił Piotr zaraz po piętnastej, widocznie odczekał, aż skończę się modlić.

  • We wtorek mam sąd w KIO!
  • Niemożliwe… naprawdę?

Po wczorajszej rozmowie jestem bardzo ostrożna i nie wiem, czy się cieszyć, czy martwić. Kiedy nie wiem przypominam sobie słowa, które często powtarza mi Homiel / Ojciec; patrz i obserwuj. Słysząc je po raz pierwszy nie wiedziałam co miał na myśli. Mam siąść w kącie i gapić się w ścianę? A chciał powiedzieć; obserwuj co się dzieje i analizuj.

  • A jednak jest…. Ojciec jest nie-sa-mo-wi-ty – Piotr wykrztusił powoli i choć rozmawialiśmy przez telefon w wyobraźni widziałam jego zszokowaną minę. Co my ludzie możemy planować?… Kiedy cała władza spoczywa w rękach Ojca?


Gdy Piotr wrócił z pracy, będąc jeszcze w drzwiach zauważyłam, że jest… jakby tu określić…. zrezygnowany. Może jestem okropna, ale widząc jego minę zaczęłam się cieszyć, że Bóg Ojciec wywinął mu taki numer. Piotr nigdy nie może być niczego pewny i zakładanie się z Ojcem to szczyt głupoty do kwadratu.

  • Coś taki struty ? – pytam ze śmiechem.
  • Gdy jechałem Ojciec powiedział…
  • A teraz rozmyślaj, która to sprawa.

Zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej. Poczucie humoru Ojca jest nie do opisania. Piotr poszedł do pokoju się przebrać, a kiedy wyszedł wyglądał na zrezygnowanego jeszcze bardziej.

  • A teraz co się stało? – pytam, bo widzę, że coś się stało.
  • Eeeee tam… – machnął ręką.
  • No mów!
  • Jak się przebierałem odwracam się, a na łóżku leży goła babka…
  • ? – robię oczy jak spodki.
  • Wynocha!… Krzyknąłem, bo to gacek.
  • No i ?
  • Usłyszałem głos z Góry…
  • Dosyć!
  • A gacek powiedział coś dziwnego…
  • Przecież kuszenie jest nam dane!
  • Dosyć powiedziałem!
  •  i zniknęła. 
  • Aha… Ciebie to nawet na chwilę nie można zostawić, zawsze coś się dzieje.
  • Chętnie ci to oddam.
  • ……..
  • Potem Ojciec mi powiedział…
  • Nie zdajesz sobie sprawy z siły słów jakie wypowiedziałeś na prochach swojego taty.
  • Hmm…. – chyba faktycznie nie zdajemy sobie sprawy z tego, co się wtedy wydarzyło. Musi mieć to swoje ogromne znaczenie, ale nie rozumiemy jeszcze jakie i dlaczego.
  • A więc sąd będzie? – zmieniam temat i znowu się cieszę.
  • Może zgłosić sprawę NIP do ministerstwa? – Piotr.
  • Nie rób nic ponadto, co Ja robię.
  • To Ty Ojcze? – Piotr się upewnia.
  • Przyzwyczajaj się, bo będziesz miał Mnie na co dzień.
  • To super!!! – myślę od razu.
  • Spodobało Mi się co powiedziałeś dzisiaj.
  • A co powiedziałeś? – pytam Piotra.
  • Że nie chcę złotych zegarków, super samochodów, że to nie ma znaczenia – Piotr zadowolony z siebie.
  • Lubię te zabawy, lubię cię sprawdzać.
  • Stworzę takie możliwości, że będziesz miał Synu dylemat.
  • …….. – już nie był tak zadowolony, bo zrozumiał, że czeka go mega – egzamin.
  • Ojcze, a co będzie?
  • Modlisz się i prosisz i nie wiesz co ma być?
  • Przecież się modlisz.
  • Przywróć ustalony porządek” – pomyślałam natychmiast.
  • Zrobimy porządek Mały na świecie i wracamy do Domu.
  • Ale jak moi ludzie sobie poradzą, gdy wrócę do Domu?
  • Powzdychają i pójdą do przodu. Nie bój się.

Oni sobie tak rozmawiają, a ja jeszcze się nie przyzwyczaiłam do codziennej obecności Ojca w naszym życiu. Staram się pisać szybko jak tylko mogę, ale czasami nawet nie mogę tego rozczytać co napisałam, bo piszę za szybko! Głupio mi prosić zwolnijcie!


Po krótkiej przerwie na obiad zaczęliśmy rozmawiam ponownie.

  • Ponoć gdzieś w USA pojawił się w rodzinie jakiś duch i przekazał informacje, że wkrótce świat zaleją oceany. Homiel mówił to samo.
  • Myślisz, że ktoś ci uwierzy? Jeden na milion, nie na tysiąc.
  • Przygotowuje nowy tekst, czy mogę napisać otwarcie wszystko?
  • Możesz. Nim zrozumieją będzie po herbacie.
  • To znaczy?
  • Oj, będzie się działo.
  • Jestem cykorem.
  • Jesteś odważny. Wejdziesz tam, gdzie dziesięciu nie wejdzie.
  • Uwierz Mi, na dole się ciebie bali i na Górze się boją.
  • …….
  • Nie mogę się przestać cieszyć.
  • Dlaczego? – pyta mnie.
  • Że idzie zgodnie z tym, jak zostało przekazane. Trwaj do sądu, a potem płyń.
  • Co tak się cieszysz?! Skończy się co jest – Piotr szybko mnie przywrócił na ziemię, bo o tym nie pomyślałam.
  • Źle powiedziałeś. Zacznie się to, co ma się zacząć.
  • Zrozumiesz po co Ojciec wysyła ludzi Swoich.
  • Ciekawe, czy coś się stanie w przesilenie słoneczne 23.09.
  • Mogę zaspokoić twoją ciekawość. Stanie się.
  • No to co się stanie?
  • A o to nie pytałeś.
  • …….. – Homiel wykończy mnie takimi odpowiedziami. Piotr się nachyla do mnie i szepcze…
  • Ojciec teraz mówi…
  • Pamiętajcie, że was bardzo kocham.
  • …….. –  wzruszyłam się i uzmysłowiłam sobie też, że nadal rozmawiamy z Ojcem, to nie Homiel!
  • Dlaczego Ojcze Sam nie zrobisz porządku? Tylko palcem kiwniesz i posprzątane… – Piotr.
  • Nie po to was stworzyłem i dałem wolną wolę, by za was decydować.
  • Macie działać i pamiętać o Mnie.
Alicja Lenczewska.


Dopisane 11. 05. 2018 r.

  • Zrobimy porządek Mały na świecie i wracamy do Domu – „Patrz i obserwuj”… Niedawno wydarzyło się coś nieoczekiwanego, co się wydarzyć według wielu nie miało szans. Czy to nie dziwne? 

Dziś rozpoczyna się nowa era pokoju i dobrobytu w relacjach między Koreami – oświadczył Kim Dzong Un. Przywódca Korei Północnej przekroczył w piątek granicę z Koreą Południową i po raz pierwszy spotkał się z prezydentem tego kraju Mun Dze Inem. Kim zapowiedział również, że odwiedzi Seul, jeśli zostanie do niego zaproszony. Przywódcy „poważnie i szczerze” rozmawiali w piątek na temat denuklearyzacji i trwałego pokoju pomiędzy zwaśnionymi państwami podczas historycznego szczytu koreańskiego – poinformował rzecznik Muna.


  • Stworzę takie możliwości, że będziesz miał Synu dylematczytam Piotrowi na głos, a on śmiejąc się wyciąga mi dzisiaj najnowszy katalog o Audi A8.
  • Dzwonią i mówią, że dają mi 30 procent rabatu i mogą mi dać na jakiś czas do pojeżdżenia.
  • I co zrobisz?
  • …….. – odłożył katalog na bok. Czy zrobiłby to, gdyby mu nie przeczytała?

  • Właśnie odkryłeś świat jak prawdę uczniowie z Emaus – w którymś z wywiadów dotyczących nakręcenia „Resurrection” spytano, jak pogodzić fakt, że Caviezel ma już 50 lat, a ma zagrać 33 letniego Jezusa? Odpowiedziano, że i Jezusa nie rozpoznano w drodze do Emaus, bo widocznie musiał po ukrzyżowaniu się zmienić. Zabawne… Do dzisiaj nie mogę się uzyskać odpowiedzi, dlaczego nie rozpoznano Jezusa od razu.

 

A czyż Mój Syn nie cierpiał dla ratowania świata?

07. 09. 17 r. Warszawa.

Dostałam niedawno maila od Izy; Mam dla Pani książkę Marii Vadii, „Zwycięstwo Mocą Uwielbienia”. Już dużo wcześniej głos z głowy nakazał mi kupić dwie, ale ja nie miałam pojęcia dla kogo ta druga. Jak się dopytywałam, to powiedziano mi, że zobaczę.

Czytam tę książkę, ponieważ szybko okazało się, że jest dla mnie. Wszystko co trafia do mnie czytam uważniej i analitycznie, szukając podobieństw, zbieżności i rozwiązań. Bo jeśli coś trafia do mnie w ten sposób, to znaczy, że jest ważne. W książce zwróciłam uwagę na kilka rzeczy, które dały mi odpowiedź na moje trzy pytania, których z kolei nigdy nie zadałam Homielowi.

  1. Maria Vadia opisując Lucyfera napisała;

11 Pan skierował do mnie te słowa:12«Synu człowieczy, podnieś lament nad królem Tyru i powiedz mu: Tak mówi Pan Bóg: Byłeś odbiciem doskonałości,pełen mądrości i niezrównanie piękny. 13 Mieszkałeś w Edenie, ogrodzie Bożym; okrywały cię wszelkiego rodzaju szlachetne kamienie: rubin, topaz, diament, tarszisz, onyks, beryl, szafir, karbunkuł, szmaragd, a ze złota wykonane były twe dzwoneczki i wisiorki szat, które nosiłeś na sobie przygotowane w dniu twego stworzenia. 14 Jako wielkiego cheruba opiekunem ustanowiłem cię na świętej górze Bożej, chadzałeś pośród błyszczących kamieni. 15 Byłeś doskonały w postępowaniu swoim od dni twego stworzenia, aż znalazła się w tobie nieprawość. ez, 28, 11-16 Biblia poznańska

Dzwoneczki? Co najmniej kilkanaście razy słyszałam nad swoim uchem lub bezpośrednio w głowie dzwoneczki, a najczęściej dzwonek, który potrafił wybudzić mnie z najgłębszego snu i postawić pionowo na nogi. To jest naprawdę przedziwne uczucie i bardzo nieprzyjemne doznanie. Teraz zrozumiałam, że nie tylko ten od much jest przy nas, ale i ten od dzwoneczków. Hmm… Kto jeszcze? 


2. Czytając „Dzienniczek” Faustyny, przyznam uczciwie, z ręką na sercu, że niemiłosiernie drażniło mnie jedno słowo; oblubienica. W dzisiejszych czasach ma to zabarwienie seksualne, ale dzięki Marii Vadii wiem, że oblubienica znaczy tyle, co ta, która wielbi, chwali, czyni na chwałę Chrystusa. Dawno chciałam o to Homiela spytać, ale się wahałam myśląc, czy nie za daleko się posuwam. Czytając książkę dostałam odpowiedź na kolejne moje pytanie i znowu coś zrozumiałam. Oblubienica to tak, która wielbi, a nie ta, która jest wielbiona, a to wielka różnica. Alicja Lenczewska w „Słowo pouczenia”.


3. Działanie gacka na psychikę człowieka. Maria świetnie to opisała i chwała jej, że jest w stanie to dostrzec. Wielu ludzi ma depresję, faszeruje się tabletkami, a problem może tkwić zupełnie gdzie indziej.


08. 07. 09 r. Warszawa.

Iza dopytuje mnie o Piotra, kim jest faktycznie i jakie nosi imię. A ponieważ nie wiem, czy powinnam to ujawniać, zaproponowałam jej, że jeśli chce się dowiedzieć, niech spyta samego Ojca. No i dzisiaj dostałam odpowiedź…

Hmm… Bywają takie chwile w naszym życiu, które powodują, że zatrzymuje się ziemia i czas staje w miejscu…

  • Słyszę, że jest „…………”.

p.s. Wymieniła imię, które znaliśmy tylko ja i Piotr… no i oczywiście całe Niebo. A teraz doszła jeszcze Izabela. 

Zadzwoniłam do Piotra i mu to przekazałam. U niego też musiała się ziemia zatrzymać, bo zaniemówił na bardzo długo. Nie mamy wątpliwości, że słyszy Ojca.


Wieczorem.

Siedzieliśmy na tej swojej kanapie w milczeniu. Gwarantuję, że Piotr myślał o tym, o czym i ja myślałam.

  • Iza rzeczywiście może wziąć na siebie cierpienie, tak jak Faustyna – Piotr w zamyśleniu.
  • A czyż Mój Syn nie cierpiał dla ratowania świata?
  • Jeśli ona jest siostra, to weźmie na siebie to samo, a ty jej pomożesz.
  • Ja? Ja jestem taki normalny.
  • Sprawujący porządek.
  • To prawda.
  • W przerwach szukający ducha.
  • To prawda.
  • Dlaczego w jednym czasie my się spotkaliśmy? – pytam. Coraz bardziej mnie to zastanawia.
  • ……..
  • Dlaczego nie chcecie powiedzie kim ja jestem? 
  • Bo to niespodzianka. Czy to uniesiesz?
  • Ja? Czemu nie?

I nie powiem, przyjemnie mi się zrobiło przez chwilę, choć zapachniało pychą. Ale zaraz pomyślałam, że różnych wiadomości można nie unieść, tych dobrych, a zwłaszcza tych złych. Może lepiej nie wiedzieć?  I już mi tak przyjemnie nie było, a i pycha gdzieś się ulotniła.

  • No to jestem tym… Jeśli i Iza to potwierdza, to chyba jestem – Piotr rozkłada ręce bezradnie.
  • To służba Ojcu.
  • Nie ma większej radości jak służyć Ojcu.
  • No i jak ja mam to opisać? Przecież nie da się… Nie mogę wyjawić… – już rozmyślam, jak to ująć na blogu.
  • Nie ukryjesz się za długo.
  • Ukryję jak długo się tylko da – pomyślałam.
  • Byłaś uznaną świętą.
  • Jaaa??!!! Nic nie pamiętam – zrobiło mi się totalnie… głupio. 
  • Byłaś blisko Chrystusa.
  • Byłam wtedy?
  • Wyobraź sobie. 
  • ……… – znowu mi się ziemia zatrzymała pod nogami. To może dlatego mam Jego prawdziwe zdjęcie?
  • Chrystus cię odwiedzi. Wtedy, gdy książka się zarumieni.
  • . Zobaczyłem jak chleb rumieni się pod koniec pieczenia.

Zanim upiecze się chleb, trzeba przygotować ciasto i dopiero włożyć do piekarnika. Ten blog to dopiero surowe ciasto. Jeśli opiszę wszystko, to jedynie w książce. Jeszcze wiele rzeczy się musi wydarzyć, żeby chleb był gotowy. Ta książka ma być chlebem. Słowem Ojca będą się żywić wielu ludzi. 


Godzinę później.

  • No i co ty na to, że Iza dowiedziała się, że jesteś… no sam wiesz? – pytam Piotra.
  • Skoro już wiesz kim jesteś i masz potwierdzenie, czas rozłożyć skrzydła.
  • Zbliża się ta chwila, gdy zabiorę cię na chwilę.
  • Wtedy naprawdę staniesz się Mój.

 



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Nie opieraj swojej przyszłości na ludziach, lecz na Ojcu.

05. 09. 17 r. Warszawa.

Wczoraj nie byliśmy na kawie, więc dzisiaj prawie biegłam na kawę. Oboje byliśmy szczęśliwi, że możemy sobie jak zawsze porozmawiać przy naszej kawie. Piotr opowiadał o codziennych problemach w firmie, ale szczerze mówiąc, mało mnie to na razie interesowało.

  • Homiel, jesteś tam gdzieś w pobliżu? – przerwałam, bo obawiałam się, że Piotr nie chce Go po prostu dopuścić do głosu.
  • Powiedz jej, że zostałem w aucie. Ciężka noc była. Pilnowałem.
  • …….. – roześmiałam się na głos ciesząc się, że jest i nadal ma humor.
  • A co miałeś w nocy? – spytałam Piotra.
  • Nie mogłem spać do drugiej, uginały się klepki, ktoś mi się położył obok, aż łózko zaczęło trzeszczeć… może to nie gacek?
  • Hmm… To nikt dobry… Dobry nie sprawiałby, że czułbyś się z tym źle – … Piotr przyznał mi rację i zamilkł.

Odkąd sprawdziłam drewno z naszego krzyża, jedna rzecz nie dawała mi spokoju…

  • Homiel, dlaczego prawdziwy krzyż…? Jeśli to nie prawdziwe drzewo? – Piotr spojrzał na mnie, jakbym właśnie zwariowała.
  • Bo mieszka w nim Duch Święty.
  • …….. – wzruszyłam się.
  • To nie można było tak od razu?
  • Dany na drogę, przyjaciel w ciężkich chwilach.
  • Nie opieraj swojej przyszłości na ludziach, lecz na Ojcu.
  • Jemu zaufaj. On cię nigdy nie zawiedzie.
  • Choć człowiek dobry jest, to jest chwiejny, słaby, a Bóg nigdy nie zawiedzie.
  • A z drugiej strony tak trudno Mu zawierzyć.
  • Ale On to rozumie, sam przecież stworzył człowieka.
  • Jak powiedział … Piotr się zawahał – … Anieli Salawa…? – wzruszył ramionami i zrobił takie oczy, jakby pierwsze słyszał.
  • Kto to jest? – pyta mnie Piotr.
  • Przyznam, że już słyszałam, ale… – i sprawdziłam od razu w telefonie; Aniela Salawa https://pl.wikipedia.org/wiki/Aniela_Salawa 
  • Poczytaj.
  • To muszę kupić jej dzienniczek.
  • Nie musisz, znajdziesz w niebieskim ekraniku.
  • Rany… Homiel…?! – mówił o internecie i komputerze! Anioł, który zna się na technologii!
  • On mnie śledzi co robię! – pomyślałam sobie – Nigdy się do tego nie przyzwyczaję!
  • Mimo, że pijecie kawę to Pan Bóg uwielbia słuchać rozmowy wasze.
  • Pan Bóg widzi wszystko?
  • Absolutnie.
  • No taaaak…. A co to znaczy nadchodzi Jezus?
  • Jak już, to już.
  • Ale co? Wejdzie do pokoju, czy co? Jak to rozumieć?
  • Cierpliwości –znowu ta cierpliwość… Przyszło mi właśnie do głowy, czy to nie z Ojcem tak sobie teraz rozmawiamy.
  • Dzisiaj w kościele widziałem coś dziwnego. Koło ołtarza stoi krzyż. Nagle nad nim pojawił się świetlisty krąg jak pierścień, przesunął się wzdłuż niego do podłogi i zniknął.

  • I jeszcze coś dziwnego widziałem dzisiaj… Tym razem we wszechświecie… To jest coś… – nie potrafił określić – … To ciągle wiruje. Ciągle wytwarza nowe planety.
  • Ciągle tworzy? To znaczy, że nadal powstają planety? Wszechświat się rozrasta? – pytam, a Piotr zaskoczony, że o to pytam. Ja tylko przetaczam naukowe newsy. http://www.deltami.edu.pl/temat/fizyka/grawitacja_i_wszechswiat/2012/09/27/I_znowu_rewolucja/
  • Że ja to widzę… – Piotr się dziwi – Czy ja to sobie przypominam, czy co?
  • My ci przypominamy.
  • Czy ty sobie wyobrażasz jak umiejętnie trzeba zarządzać takim wszechświatem? Tyloma wszechświatami? – poprawiam się, bo przecież sami nie jesteśmy.
  • Bóg jest niesamowity – przyznaje Piotr.
  • Na tle tych milionów planet co znaczy jedna, mała Ziemia? – pytam.
  • Stopień nauki.
  • Jest wiele światów, bo jest wiele stopni.
  • Skoncentruj się na twoim stopniu, bo się pogubisz.
  • Racja. Henoch też pisał o innych światach i kościół nie uznał jego ksiąg, bo stwierdził, że za bardzo „odleciał w kosmos”, a tu się okazuje, że może miał rację… Ciekawe…
  • To powiedz chociaż Homiel, czy na innych planetach moją swoich Homieli? – nie dawałam za wygraną.
  • Wchodzisz w to, co zostało… forbidden? – … Piotr się zawahał przy ostatnim słowie, bo nie był pewny, czy dobrze słyszy.
  • ……. – zaczęłam się śmiać. Forbidden (ang.) zabronione, zakazane.
  • Ok. To zostańmy przy naszym stopniu.

06. 09. 17 r. Warszawa.

Mamy sprawę sądową. Nową. Zupełnie nieoczekiwanie. Konkurencja pozwała nas do sądu, iż jakoby niesłusznie wygraliśmy jeden przetarg. Zaatakowali zleceniodawcę i nas. Tym razem szykuje się szybka rozprawa, ponieważ rozstrzygać będzie Krajowa Izba Odwoławcza (KIO), w której sprawy trwają do 30 dni. I przyszło mi wtedy coś do głowy…

  • Powiadasz, że niedługo będziesz miał sprawę sądową? Trwaj do sądu i płyń… Gdy Homiel to mówił, czy wymienił z nazwy NIP?
  • Nigdy nie wymienił z nazwy NIP… Tego nie brałem pod uwagę – i rozdziawił buzię zaskoczony.
  • … Słyszę gromki śmiech…
  • Ale z NIP nie przegrałem!
  • Taki jesteś tego pewny?
  • ..???
  • Znam procedury, nie dacie rady w tym roku z NIP – Piotr uparcie.
  • Guzik znasz. I ty z Nami dyskutujesz? Masz walczyć z kuszeniem!
  • …….. Przypomnieli mi, że jak leżałem w szpitalu, to rozprawę z NIP odwołano z dnia na dzień… Faktycznie mogą wszystko! – bardzo mnie teraz rozśmieszył… Piotr ciągle zapomina, że Oni mogą wszystko, a potem chodzi zdziwiony.
  • A jeśli KIO to ta sprawa sądowa, od której popłyniesz?
  • To cios poniżej pasa – Piotr oburzony.
  • Ale tak może być – zaczynam się cieszyć, choć w głębi duszy mam jednak wątpliwości.
  • Nie widzisz, że z Niebem nie wygrasz? Jak nie tak, to tak… Jak nie NIP, to KIO. 
  • Jak nie kijem, to pałą.
  • …….. – wybuchnęliśmy śmiechem.
  • Aleś mnie zastrzeliła z tym sądem. Faktycznie tak może być jak mówisz, że o ten sąd chodzi.
  • Tego nie wiemy, ale to jest bardzo w stylu Nieba. Zaskoczyć. Jeszcze jedno rozwiązanie, którego nigdy nie braliśmy pod uwagę.
  • Homiel nazwał cię enigma.
  • Maszyna deszyfrująca? – śmieję się.

Sprawa z nieoczekiwanym pojawieniem się drugiego sądu dała mi do myślenia. Zrozumiałam dlaczego tak trudno zrozumieć człowiekowi Niebiańskie proroctwa. Niebo może absolutnie zrealizować wszystkie swoje plany, nawet te najbardziej absurdalne i nielogiczne z punktu widzenia człowieka. To, co się wydaje nam niemożliwe, dla Nich jest możliwe. A wszystko staje się oczywiste po fakcie.


Wieczorem.

Zadzwoniła teściowa. 

  • Piotr, ty tak ciężko pracujesz, jesteś po zawale, ty musisz zwolnić albo daj spokój z pracą i ….
  • ……… – … i jeszcze nie skończyła zdania, gdy krzyknęła na cały głos.
  • Co się stało! – Piotr przestraszony.
  • Właśnie poczułam, że ktoś mocno kładzie mi rękę na ramieniu, aż mi kamizelka poszła od tego do góry. Myślałam, że to kot mi wskoczył na plecy, ale odwracam się, a tutaj nikogo!!! – dalej prawie krzyczała będąc wyraźnie pod wielkim wrażeniem.
  • . – spojrzeliśmy na siebie.
  • to Edziu!
  • Położył mi rękę na ramieniu?! – nie mogła uwierzyć.
  • No pewnie!
  • To znaczy, że się ze mną zgadza.
  • Hmm… Chciał cię raczej uspokoić – mówię, ponieważ przypomniałam sobie nagle fragment z filmu „Miasto aniołów”. Podczas napadu rabunkowego anioł kładzie dłoń na ramieniu mężczyzny, aby go uspokoić. To pierwsze skojarzenie, które natychmiast nasunęło mi się  do głowy.
  • Myślicie? – i się rozpłakała. Tak się wzruszyła, że wolała się rozłączyć i przeżywać to samotnie.

  • Edziu może być już… tutaj? – pytam Piotra pięć minut później.
  • …….. – zrobił zdziwioną minę sam zaskoczony.
  • A co u taty? – pyta Homiela.
  • Właśnie się kąpie.
  • A tak naprawdę?
  • Naprawdę. Kąpie się, ale nie powiedziałem w czym.
  • To w czym? – pytam.
  • Ojciec otoczył go specjalną opieką.
  • …….. – uśmiecham się.
  • Tą ręką… Edziu uspokoił, czy się zgodził?
  • Calm down. Jesteś coraz lepsza – ps. Calm down – uspokoić się.
  • Ale Fatimy bez Twojej pomocy nie zrobię – a jestem na etapie opracowywania III Tajemnicy Fatimskiej i Jego pomoc jest mi niezbędna.
  • Na Fatimę to trzeba sobie zasłużyć.
  • …….. – ręce mi opadły, bo nie wiem tym razem, czy żartuje, czy mówi poważnie. Najpierw nakazuje się zająć, a teraz trzeba sobie zasłużyć.
  • Dzięki tato, pilnuj mamy! – Piotr miał gdzieś moje rozterki i wrócił do Edzia.
  • . Wiesz co teraz usłyszałem?
  • Pilnujemy razem – spojrzeliśmy na siebie zaskoczeni.
  • Ja pierdzielę! – nie wytrzymał – Dom wariatów, raz Homiel, raz Edziu, raz… istna karuzela!
  • …….. ???
  • Nie zasłużyłam sobie na Fatimę? – wracam do tego, co mnie nurtuje najbardziej.
  • Zasłużyłaś na następny raz.
  • ……..
  • To tato jest u nas w domu? – Piotra Fatima teraz nie interesuje.
  • Bywa.
  • I będzie bywał?
  • Tak jak ty, gdy wrócisz do Domu.
  • ……..
  • Czy gdzieś się pomyliłam w Fatimie? – a ja swoje.
  • Czasami idziesz za szybko.
  • Za szybko wyciągam wnioski?
  • …….
  • Szybko Edziu „przeszedł” – a Piotr znowu swoje, bo jest ciągle pod wrażeniem.
  • Ważna sprawa to i szybka przemiana.
  • Ważna sprawa? A co to?
  • Dbamy o was.
  • Ważna sprawa to my – tłumaczę.
  • To na pewno Edziu był? – Piotr się upewnia.
  • Tę kwestię już uzgodniliśmy.
  • ……..
  • A co z Fatimą? – zaczynam znowu.
  • Żebyś uwierzyła, zagłębiaj się w siebie.
  • Jesteście obrońcą Pana Boga na ziemi.
  • Ty dajesz światło, a ty walczysz – … do Piotra.


Dopisane 07. 05. 2018 r.

  • I ty z Nami dyskutujesz? Masz walczyć z kuszeniem!stosunkowo niedawno zrozumiałam, że kuszenie to nie tylko mamienie pieniądzem, seksem, karierą, sławą, urodą, jednym słowem czymś namacalnym i wymierzalnym itd., ale także oddziaływanie na te aspekty psychiki, osobowości, które nas wyróżniają wśród innych, z których jesteśmy dumni (albo odwrotnie), które czynią nas we własnym mniemaniu lepszymi (lub gorszymi) od innych. Przykład? Piotr miał ogromne poczucie własnej nieomylności. On zawsze wiedział lepiej, najlepiej. Wiele miesięcy niebiańskiej pracy nad nim uzmysłowiło mu, że wie dosłownie nic. Niebo uczy pokory i to bardzo szybko.

  • Tę kwestię już uzgodniliśmy – nie myślałam, że to tutaj ogłoszę, ale mamy w domu klasycznego ducha. Edziu dosłownie bywa w naszym domu.  Dlaczego tak się stało i po co się stało, opiszę w kolejnych tekstach. Jego obecność sprowokowała mnie do zbadania stanowiska Kościoła Katolickiego, jakie ma wobec świata zmarłych. Czy jest za, czy przeciw…

https://stacja7.pl/wiara/czy-duchy-zmarlych-sa-wsrod-nas/ Czy duchy zmarłych są wśród nas? Trzeba to powiedzieć otwarcie – duchy istnieją i jest to prawda wiary! Istnieją duchy dobre (czyli aniołowie wierni Bogu) i duchy zbuntowane (czyli też aniołowie, ale ci z opozycji). Pismo Święte mówi nam o tym jasno. Mówi też „badajcie duchy”, wzywając do mądrego rozeznawania, w jakiej lidze gra dany duch. Jednak w potocznym rozumieniu, słowem “duch” określamy najczęściej pojawiające się na ziemi manifestacje dusz ludzi zmarłych, co jest zjawiskiem tajemniczym i trudnym do wytłumaczenia.

Modlitwy nie idą na darmo. Mają ogromną siłę.

31. 08. 17r. Szczecin.

Wracaliśmy do Warszawy. Czekałam na tę chwilę, gdyż ponownie chciałam spytać o krzyż, ale zanim otworzyłam usta…..

  • Widzę znak – … Piotr narysował na kartce.

Pierwsza informacja w internecie była dość sucha (Wikipedia); Chi rho – jeden z najstarszych chrystogramów używanych przez chrześcijan. Chi rho powstał z nałożenia na siebie pierwszych dwóch greckich liter chi „Χ” i Rho „Ρ”, greckiego słowa Chrystus ΧΡΙΣΤΟΣ. Według przekazu Euzebiusza przed bitwą przy moście Mulwijskim (28 października 312) Konstantyn miał wizję, która pozwoliła mu odnieść zwycięstwo. Koło południa miał ujrzeć na niebie świetlisty krzyż, a pod nim napis po grecku (ἐν) τούτῳ νίκα – „Z tym zwyciężysz”. Znany bardziej w tłumaczeniu łacińskim in hoc signo vinces – „W tym znaku zwyciężysz”. Następnej nocy we śnie Chrystus nakazał mu użyć znaku krzyża przeciwko jego wrogom. Euzebiusz następnie opisuje labarum ze znakiem Chi Rho. Konstantyn jako pierwszy cesarz przeszedł na chrześcijaństwo. Zakończył politykę prześladowań chrześcijan i w 313 wydał edykt mediolański, proklamując swobodę wyznawania tej religii.

Znowu Konstantyn !? Badając historię „prawdziwego krzyża” napotkałam w różnych źródłach na liczne wątpliwości, czy Konstanty miał w końcu tą wizję, czy też nie. Sugerowano, że przyjął chrześcijaństwo wyłącznie z powodów politycznych i że była to przemyślana strategia. Czytając pomyślałam nawet, że to ma sens i być może historycy mają rację, ale teraz już wiem, że opisana historia musi być prawdziwa. Jeśli Piotr widział ten znak, a nie miał o nim pojęcia, to dlaczego nie mógł go widzieć także i Konstanty? Przecież już wiadomo w jaki sposób działa Ojciec, w jaki sposób może wpływać na odpowiedniego człowieka, a odpowiedni człowiek na historię świata. To jest tak niezwykle proste i jednocześnie prawdziwe. 

p. s. o znaku więcej informacji. http://www.ezechiel.pl/joomla1.5/index.php?id=50:tajemnice-monogramu-chrystusa-znaki-solarne&Itemid=1&option=com_content&catid=36:teologia&view=article

Zostawiłam kwestię krzyża na razie ad acta. Niczego się dzisiaj już nie dowiem.

  • Ci jeźdźcy, których widziałeś w stajni coś mówili między sobą?
  • Kompletna cisza, wiedzieli co mają robić.
  • Rok temu też widziałeś, a jeden był gotowy… – pamiętam, bo pisałam o tym na blogu.
- Widziałem teraz czyszczone rumaki w stajni, konie, sianem ktoś czyścił sierść brązowego i siwego…. zrozumiałem, że to jeźdźcy apokalipsy… wszędzie mam ciarki… – podsunął mi pod nos rękę i zobaczyłam pionowo stojące włoski na skórze 
- Widziałem czyszczone konie – powtórzył.. kiedy dzwony zaczną bić na trwogę wy będziecie już bezpieczni. 
- O co Mu chodzi? Słyszę… czterech jeźdźców apokalipsy, teraz usłyszałem…
- Człowiek będzie szukał wsparcia nie w pieniądzu, a u drugiego człowieka. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/11/28/czterej-jezdzcow-apokalipsy-modlitwa-to-ratunek-dla-ludzi/ 
  • Modlitwy nie idą na darmo. Mają ogromną siłę.
  • Ale jednak już się szykują – mówię przytomnie.

Nasze modlitwy mogą wiele zmienić, mogą zmienić wszystko, ale piekło też nie próżnuje, ono się nigdy nie męczy i nigdy nie ma dosyć. Jest inteligentne i ciągle się uczy, uczy na nas. Im bardziej jest inteligentne, tym więcej potrzeba naszej modlitwy. Może istnieje jakieś inne rozwiązanie, ale ja takiego po prostu nie widzę. Jak na dzisiaj i podejrzewam na zawsze… to jedyna skuteczna broń. Jeśli tego człowiek nie zrozumie, ten świat naprawdę może zostać utracony.

  • Są w czarnej stajni – Piotr opisuje dalej.
  • Ale na ziemi.

Zapadliśmy w zadumę. Walka dobra ze złem wydaje się nie mieć końca.

  • Z NIP mamy antrakt, ale Homiel wiesz, że normalnie antrakt jest krótszy od całego przedstawienia? A tutaj jest odwrotnie… Więc ile to jeszcze potrwa? – pytam, ponieważ przypomniałam sobie pisząc o tym na blogu.
- Zbliża się antrakt. Ostatni rozdział z NIP ( p. s użył prawdziwej nazwy instytucji) to będzie jednocześnie antrakt. 
Antrakt – krótka przerwa w przedstawieniu. Zamknięcie sprawy z NIP będzie jednocześnie wstępem do dalszych wydarzeń. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/01/23/modlic-sie-za-wrogow-to-wielki-wyczyn/
  • Są różne przedstawienia i różne antrakty. Ciebie powinno interesować, żeby trwał jak najdłużej.
  • Dlaczego? – pytam zaciekawiona.
  • Czas powrotu to czas rozłąki.
  • ……… – musiałam nad tym chwilę się zastanowić. Czas powrotu do Domu… i rozłąka. Czyli nie będziemy wracać razem? Ciarki przeszły mi po plecach.
  • Homiel, a Ojciec pamięta o NIP? Sądy w Polsce są skostniałe, nie da rady w tym roku – tym razem pyta Piotr i po chwili zaczyna się śmiać.
  • ……. Zobaczyłem żółtą kartkę przyczepioną magnesem na lodówce jak robią to ludzie, żeby nie zapomnieć.
  • Zapomniałeś dla kogo temida pracuje? Aby zerwać dojrzałe jabłko potrzebuje czasu.
  • To jabłko to już chyba gnije. Tak długo to trwa – mówię z lekkim przekąsem.
  • Na pewno nie jest spadem.
  • Ciekawe… Ile takich kartek Ojciec ma jeszcze na lodówce… – mówię sama do siebie mając na myśli, ile jeszcze takich zakładów Ojciec ma z ludźmi.
  • Widziałem parę.
  • Co sądzisz o Ojcu? Jest dobrym chirurgiem?
  • Noooo, zna się – Piotr zaskoczony nie wiedział jak wybrnąć.
  • A na sądzie się nie zna?
  • Chodzi o to, że w Polsce nie da się.
  • Czy to wszystko?
  • No tak.
  • To dobrze, to będziemy w kontakcie.
  • Z Ojcem rozmawiasz, uważaj – teraz oprzytomniałam.

A kiedy oprzytomniałam, to i zamilkłam. Długo to trwało, zanim się odważyłam spytać…

  • Rok temu Homiel powiedział, że umarłeś dwa razy…
  • W 100% należysz do Nas. Ty już umarłeś jako Piotr D…., czas na narodziny nowego.
  • Będzie huk przy twoim nazwisku. I twoim imieniu.
  • Chodzi o pracę?
  • Czas ciszy masz za sobą. Tej nudnej jednostajnej roboty, którą miałeś codziennie.
  • Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić – myślę w duchu, to jest może jedyna rzecz, w którą mi naprawdę trudno uwierzyć.
  • Mogę zostawić na chwilę Piotra jutro? – mam mnóstwo spraw na głowie i muszę go spuścić spod mojej kontroli.
  • Wierz mi, że włos z głowy mu nie spadnie.
  • Wiesz, że łysinę masz od Nich? Wszystko masz od Nich – śmieję się.
  • Aleś Mnie wydała.

Piotr przypomniał sobie o wizji;

- Usłyszałem coś niesamowitego… Zobaczyłem scenę. Widzę Ojca i aniołów, którzy stoją wokół Niego. To cała grupa aniołów, są wysocy i mają po 4 metry, ja stoję za Ojcem, jakby w cieniu i jestem najmniejszy. Bóg pyta ich… 
- A któż pójdzie do tego świata? 
- Widzę, że każdy udaje, że ogląda swoje buty, mają schylone głowy i udają, że nie słyszą, po prostu nikt nie chciał iść. Wtedy ja się wychyliłem i powiedziałem… 
- Oto jestem. 
- Ty…? - Ojciec był zaskoczony i zdziwiony, że taka miernota się zgłosiła, tak mi się wydawało…     
- Więc idź. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/02/kiedy-pozadliwosc-oczu-jest-wielka-wtedy-twoja-wiara-jest-zadna/
  • Nikt nie chciał z tego raju zrezygnować.
  • Gdy spadałem poczułem jak wszystko tracę, wolałem umrzeć… Że ja to pamiętam?! Mam chyba zakodowane w głowie.
  • Z czasem się odkoduje.
  • Straciłem wszystko.
  • A może tak naprawdę odzyskasz?
  • Żeby być dużym, trzeba być małym.
  • Ci duzi tam, tu naprawdę byli mali.
  • Ojciec chciał, to poszedłem.
  • No i jesteś.

No i jest…. westchnęłam i znowu zapadłam w zadumę. To wszystko jest tak… nieprawdopodobne. Muszę poszukać w słowniku słowa, które jest mocniejsze niż „nieprawdopodobne”. Zaczyna brakować mi już słów…

  • Dlaczego nie uprzedzili cię o Edziu?
  • ……. – spojrzał na mnie nie rozumiejąc.
  • Nie uprzedzili, że odejdzie… – poprawiam się.
  • Bo… – zatrzymał się na chwilę wahając się czy odpowiedzieć.
  • wziąłbym to na siebie. Oddałbym siebie za niego – westchnął.
  • …….. – przeraził mnie w tym momencie.
  • Wszystko byś popsuł.
  • Żeby się spełniło, musiało się stać.
  • Na prochach swojego taty powiedziałeś, co powiedziałeś i tak się stanie.
  • Nie lękaj się, nawet nie wiesz jak wielką radość dajesz Ojcu.
  • Ostatni będą pierwszymi, a mali wielkimi.
  • Twoja mama śmierć twojego taty przeżyła. Twojej by nie przeżyła.
  • Tragedie zrobiłbyś wszystkim.
  • Działając w czystej intencji wytworzyłbyś ciemną energię. Rozpacz.
  • Oni wszyscy nie pracują dla ciebie, to ty im służysz, prowadzisz, dajesz chleb, uczysz.
  • Przypomnij sobie słowa Izy, co Pan Bóg o was sądzi.
Duch Święty mnie oświecił i zaczęłam pisać, a dziś rano pozwolił mi dokończyć. Wczoraj w ciągu dnia, gdy wypowiedziałam słowa: ” Tylko Ty i ja Panie i reszta świata… „, On Odpowiedział: ”ty, Ja i oni”. Chodziło Mu o Panią, Pani Aleksandro i o Pana Piotra. Jak byłam dzisiaj na mszy Świętej, Pan Powiedział: ” pamiętaj, że Ich Bardzo Kocham” i jak wracałam Powtórzył te Słowa. Do tej pory nie mogę zrozumieć tego wszystkiego co się dzieje… http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/15/biedak-zawolal-pan-bog-wysluchal/ 
  • To nie są słowa do końca roku, ani do zakładu, ani po zakładzie, one są na zawsze.
  • Krzyczysz do ludzi, ale serce masz czyste. Prawdziwy dzwon.
  • ……..
  • „Zabierz mnie, zamiast niego”… Czy ta formułka wystarczy, żeby się spełniła?
  • Zależy kto mówi, jak mówi i kiedy mówi.
  • ……..
  • Czas powrotu to czas rozłąki. Ola będzie bez Piotra, a Piotr bez Oli, na sam koniec.
  • …….. – no i co teraz? Chyba się rozbeczę…


Dopisane 03. 05. 2018 r.

  • Modlitwy nie idą na darmo. Mają ogromną siłę – wczoraj oglądaliśmy piękny film „Dżungla”, film oparty na faktach. Trzech przyjaciół zwiedzających Amerykę Południową postanawia przeżyć przygodę i wraz z tajemniczym przewodnikiem wybierają się na wyprawę do amazońskiej dżungli. http://www.filmweb.pl/film/Dżungla-2017-765956 Główny bohater, gdy wydaje mu się, że nie ma już żadnej nadziei na przeżycie…. Czas, miejsce nie ma znaczenia. Bóg Ojciec działa na całym świecie, wszędzie i zawsze…

  • Jedna z moich osad, Mały – powiedział na koniec Ojciec.

Masz krzyż Mojego Syna… Czego chcesz?

31. 08. 17 r. Szczecin. Część II.

Zmęczona badaniem historii krzyża w końcu spytałam…

  • Homiel, no proszę cię, powiedz co z tym krzyżem? Tyle robię dla Was… – mówię prawie z żalem.
  • Skąd wiesz, że dużo? Skąd wiesz co jeszcze będziesz robić? Nie mierz swoją miarą.
  • Na razie odpowiedziałem co do twoich zasług.
  • Pokazał jak przypinasz sobie na piersi rosyjskie ordery – Piotr zaczyna się śmiać.
  • Czyli nic niewarte?
  • Ciągle chcesz wiedzy, wiedzy…
  • …….. – Piotr zamilkł, a mi totalnie głupio się zrobiło.
  • To są kopie i będziesz znajdowała ich bardzo wiele. W średniowieczu robiono ich znacznie więcej niż dzisiaj.
  • ?!
  • W takim razie, czy krzyż przetrwał? Ten jeden?
  • Zabrali gwoździe i koronę. Nikt nie zwracał uwagi, nikt nie pamiętał o krzyżu.
  • ?!
  • A Titulus Crucis?
  • Był razem z krzyżem i jego też nie ma. Żołdak wyrzucił…
  • ?!
  • To było chyba powszechne… Widzę wiele krzyży, wszędzie, prawie codziennie ktoś ginął.
  • ?!

Zacznę od początku i spojrzę na historię krzyża z innej strony.

To są kopie i będziesz znajdowała ich bardzo wiele. W średniowieczu robiono ich znacznie więcej niż dzisiaj.

Discovery wyemitowało w krótkim czasie kilka filmów dokumentalnych poświęconych św. Helenie i odkryciu krzyża. Zwróciłam uwagę na parę ciekawych szczegółów, które mogą mieć wpływ na zbliżenie się do prawdy. Helena, wcześniej odsunięta z dworu powraca po 33 latach za sprawą swojego syna Konstantego Wielkiego w 325 roku. Rok później wyjeżdża do Jerozolimy, aby odnaleźć pozostałości po Jezusie. Skąd przyszło jej to do głowy? Jej syn, Konstantyn, który uważał siebie za chrześcijanina (choć dopiero u schyłku życia przyjął chrzest), w tym samym roku, ale nieco wcześniej nakazał zabić swoją żonę i syna!!! https://pl.wikipedia.org/wiki/Kryspus Ta zbieżność czasowa nie może być przypadkowa. Wydaje się, że wysłał matkę po Chrystusowe relikwie, by zaleczyć swoje sumienie. Najpierw zabija, a następnie szuka odkupienia.

Helena w Jerozolimie przebywa około dwóch lat. Nie ma nic, ale jako pierwsza archeolog na świecie prowadzi wykopaliska na terenie Golgoty. Skąd mogła wiedzieć gdzie szukać?

  1. Dominikański średniowieczny hagiograf Jakub de Voragine w swojej Złotej Legendzie uważa, że odnalezienie krzyża zawdzięczamy charakterowi jaki miała matka cesarza. Stwierdza on następujący fakty: gdy Żydzi nie chcieli wyjawić miejsca ukrycia relikwii, św. Helena kazała wszystkich spalić. Wówczas w wyniku przerażenia mieszkańców, wysłano do niej niejakiego Judasza, który miał być synem nauczyciela ludu i naocznego świadka ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. Znał on miejsce ukrycia krzyża, ale sam nie chciał go zdradzić. Bał się starej przepowiedni o zakończeniu sprawowania władzy po odnalezieniu tego przedmiotu. Chcąc dowiedzieć się prawdy, Helena nakazała wrzucić tego człowieka do studni. Dopiero po sześciu dniach z oporami wyznał, gdzie znajduje się krzyż. (!!!)

  2. Z osobą Judy Kyriaka jak i z historią odnalezienia krzyża Pańskiego związana jest syryjska legenda zatytułowana: „Inventio verte Crucis: Syriaca legenda Judae Cyriaci”, pochodząca z przełomu IV/V wieku. Pewien Żyd, o imieniu Juda zdradza po tygodniowych torturach (!!!) miejsce ukrycia świętości. Podczas drogi w okolice dawnej Kalwarii Judasz złożył wyjątkowe wyznanie wiary, modląc się i prosząc Boga o wskazanie miejsca ukrycia drzewa. W dalszej części omawianego podania, wynika, że Bóg wysłuchuje modlitwy i w cudowny sposób, a mianowicie przez trzęsienie ziemi i wydobywanie się woni kadzidła, Juda odnajduje ukryte trzy krzyże w ziemi na głębokości około dwudziestu łokci. (!!!)

Czy te opowieści mogą być prawdziwe? Wyobraźmy sobie… Wielka władczyni, której bardzo zależy na znalezieniu czegoś, co jest związane z Chrystusem. Pragnie tego tak bardzo, że nie zawaha się użyć siły i swojej władzy i staje się dla grupy tamtejszych Hebrajczyków realnym zagrożeniem. Helena w końcu dostaje czego chce… Można by powiedzieć…, że to prawdziwy cud. Czy nie czasami tak, że ktoś bystry przygotował krzyż… dosłownie dla „świętego spokoju”? A przy okazji nieco przedobrzył? Myśląc logicznie… Dlaczego Helenie pokazano aż trzy krzyże, a nie ten jeden konkretny? Po co ktoś miałby zachowywać aż trzy krzyże, jeśli tylko ten jeden jest ważny? Po co miałby się trudzić i ukrywać aż trzy krzyże, jeśli to ten jeden jest ważny?! Nikt nie pamięta imion dwóch złoczyńców, którzy wraz z Chrystusem zostali ukrzyżowani. Nie mieli oni większego znaczenia ani wtedy, ani dzisiaj. Po co więc zachowywać ich krzyże? To nie miałoby sensu. Nawet Helena według zapisów wzięła ze sobą nie trzy, a fragment tylko jednego, tego jedynego według niej… krzyża.

Co prawda nie zbadano wszystkich „prawdziwych krzyży”, ale badania drewna tych kilku wybranych wskazują, że pochodzą z okresu wczesnego średniowiecza. A więc nie jest to ani krzyż z czasów ukrzyżowania Jezusa, ani z czasów odnalezienia go przez Helenę.


Zabrali gwoździe i koronę. Nikt nie zwracał uwagi, nikt nie pamiętał o krzyżu.

W 71 r. p.n.e. podczas buntu Spartakusa, czyli mniej więcej sto lat przed ukrzyżowaniem Chrystusa zanotowano, że na drodze z Capua do Rzymu postawiono 6000 krzyży z ukrzyżowanymi ofiarami. W pierwszym wieku naszej ery romano-żydowski uczony Józef Flawiusz donosił, że do 500 Żydów było krzyżowanych każdego dnia podczas oblężenia Jerozolimy. Ten sam historyk zanotował też, że drewno było tak rzadkie w Jerozolimie w pierwszym wieku, że Rzymianie byli zmuszeni podróżować dziesięć mil od Jerozolimy, aby zabezpieczyć drewno do machiny oblężniczej. http://www.bible.ca/d-history-archeology-crucifixion-cross.htm

Bioarcheolodzy zajmujący się ukrzyżowaniem są zaskoczeni faktem, że przy ogromnej liczbie ludzi zabitych w ten sposób na przestrzeni wieków (poza Yehohanana), nie ma właściwie żadnych bezpośrednich dowodów na tego typu praktyki. Według (rzymskich) źródeł literackich, skazani na ukrzyżowanie nigdy nie nosili pełnego krzyża, pomimo powszechnego przekonania, że jest inaczej. Zamiast tego niesiono tylko poprzeczkę, a pionek ustawiono w stałym miejscu, gdzie był używany do kolejnych egzekucji. W tamtym czasie drewno było dość rzadkie, a używane do ukrzyżowania było często używane wielokrotnie, aż do jego całkowitego zużycia. Ukrzyżowanie było powszechne, ale nie było powszechne przybijanie ludzi do krzyża. Większość z nich była do krzyża przywiązywana za pomocą lin.

To dane archeologiczno-historyczne.

Wyobraźmy sobie więc taką sytuację. Krzyżowanie było częstą formą egzekucji. Nawet wraz z Jezusem, nie jako przy okazji ukrzyżowano jeszcze dwóch innych ludzi. Dla żołdaków prowadzących swoje ofiary było to jeszcze jedno, kolejne zadanie. Po wykonaniu egzekucji tylko ciało Jezusa zostało obwinięte w tkaninę i przeniesione do groty. Dwaj pozostali, jak wszyscy poprzednicy zostali prawdopodobnie zakopani w dole jak to przedstawił film „Zmartwychwstały”. Krzyże zostały rzucone nieopodal gotowe do ponownego użycia.

Nawet gdyby ktoś pomyślał, żeby zachować krzyż, byłoby to dość problematyczne. Co innego ukryć niewielkie gwoździe, a co innego wziąć pod pachę wielki krzyż. Właśnie… gwoździe. Homiel mówi, że zachowały się gwoździe i korona cierniowa. Musiały zostać zabrane, gdy zdejmowano Jezusa z krzyża. I wcale nie musiało to oznaczać, że ktoś chciał je zachować, ponieważ były Jezusa. W ossuarium Kajfasza również znaleziono gwoździe użyte do ukrzyżowania. Otóż… Hebrajczycy mieli pewien zwyczaj. Uważali, że gwoździe wykorzystane do ukrzyżowania mają właściwości magiczne lub lecznicze i składano je ze zmarłymi na wzór rzymskiej monety wkładanej zmarłemu jako symbol przejścia do drugiego świata. Niewykluczone więc, że zabrano gwoździe, ponieważ taki mieli zwyczaj. 

  • Gwoździe zabrali? – dopytuję się.
  • Dlatego gwoździami wymiotują podczas egzorcyzmów… teraz mi pokazuje…
  • Na znak. Wszystko jest powiązane.
  • Wierzysz w Boga? To masz!… Tak mówi wtedy gacek – Piotr tłumaczy.
  • U Kajfasza znaleziono gwoździe, to są te gwoździe?
  • Jeśli już, doszukuj się symboliki.
  • Czyli to nie te gwoździe...

„Gdy z człowieka wychodzi demon, dla organizmu jest to duży wstrząs fizyczny. Taka osoba bardzo cierpi. W tym przypadku następowało wypluwanie przedmiotów, np. stalowych gwoździ i śrub. Gdy wychodził zły duch, diabeł manifestował swą obecność i człowiek wypluwał gwóźdź. Mam te gwoździe” mówi egzorcysta ks. Edmund Szaniawski.

Gwoździe zebrane przez Gabriela Amortha w trakcie długoletniej posługi egzorcystycznej .

Powrócę do kwestii Św. Graala.

Piotr zaczął mi właśnie opowiadać co raptem zobaczył. Oglądał scenę z góry; długi drewniany stół, połączony z dwóch lub trzech mniejszych, na stole kilka kielichów z różowej, lekko czerwonej gliny (bardzo proste), mężczyźni siedzą na dziwnych ławach, których nogi mają krzyżowe połączenie, najpierw wstał Judasz, odszedł, potem wstali pozostali. Kiedy odeszli od stołu podeszła kobieta, miała chustę na głowie, zebrała kielichy do kosza, wyszła z domu i skierowała się nad wodę, tam umyła naczynia. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/05/swiety-graal/

List do Tymoteusza 2,20 w kontekście W zamożnym domu znajdują się naczynia złote i srebrne, ale także drewniane i gliniane. Te pierwsze są odświętne, te drugie – do codziennego użytku. Scena z „Pasji” przedstawiająca ostatnią wieczerzę. Tak musiało to wyglądać. Wiele glinianych naczyń. Podczas wieczerzy wszyscy skupieni są wokół Jezusa, ale podczas ukrzyżowania jest tylko Jan. Dlaczego? Jezus nawet dzisiaj mówi, że Jego uczniowie nie wierzyli, nie byli przekonani, że jest Synem Bożym. Zapewne wtedy nikomu z nich nie przyszło do głowy, aby zachowywać na pamiątkę cokolwiek, co związane było z Jezusem.

Ta scena pochodzi z filmu „Zmartwychwstały” i dotyczy;

36 A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» 37 Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. 38 Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? 39Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». 40 Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. 41 Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» 42 Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. 43 Wziął i spożył przy nich.

Dwanaście osób, co najmniej kilka glinianych kielichów. Kończą wieczerzę, pozostawiają kielichy i odchodzą. O ile wiem nigdy nie wspominano, aby zachowało się cokolwiek z tego spotkania, a przecież powinno, bo dopiero tutaj uczniowie uwierzyli naprawdę. A jednak i wtedy nie przyszło im do głowy zachowywać cokolwiek, czego dotykał Chrystus. Jeśli nie zachowali teraz, to tym bardziej kilka dni wcześniej, kiedy ich wiara była mniej niż krucha.

Jednym słowem… Mało prawdopodobne, aby „prawdziwy krzyż” i św. Graal w ogóle istniał. Gdyby nawet ktoś zorientował się, że warto mieć namacalny ślad po Mesjaszu, mógł po jakimś czasie wrócić na miejsce zdarzeń i wziąć jakiś kielich, mógł wziąć jakiś krzyż… bez żadnej gwarancji, że jest to ten kielich i ten krzyż.

  • Fajnie byłoby mieć pamiątkę po Ojcu – mówię do siebie nie zastanawiając się zbytnio co mówię.
  • Po co ci pamiątka po Mnie, skoro ze Mną rozmawiasz?
  • Masz krzyż Mojego Syna…
  • Chcesz kulki świecące? Koraliki? Czekoladowe lody?
  • Czego chcesz?

Mark Goodacre, profesor Wydziału Religii Duke University, mówi, że ten ciągły nacisk na autentyczność prawdziwych fragmentów krzyża często odbywa się kosztem znaczenia krzyża. „Rzecz w krzyżu polega na tym, że zawsze trzeba pamiętać, że chodzi o osobę, która tam wisiała, a drewno w końcu to tylko narzędzie tortur.”

Nie drewniany krzyż, a męczeńska, niewinna śmierć na krzyżu jest najważniejsza. Masz krzyż Mojego Syna… Poświęcenie i miłość. 



Dopisane 01. 05. 2018 r.

Kiedy po raz pierwszy pisałam o krzyżu „od Maryi” dostałam od Izabeli maila.

Przez kilkadziesiąt godzin nie mogłam w internecie znaleźć krzyża podobnego do naszego; krzyża Armi Christi z drewnem w środku, a ona mi to przesyła w 5 sekund! Bóg Ojciec ma niezwykłe pomysły…

Prawdziwy krzyż.

31. 08. 2018 r. Szczecin Część I.

Otrzymałam z SGGW w końcu analizę badania drewna z naszego małego krzyża.

Lipa! – dosłownie i w przenośni. Wzięłam do ręki krzyż. Nie wiem dlaczego dopiero teraz to zauważyłam, ale powinnam już na początku zorientować się, że jak na „prawdziwy krzyż” ma on w sobie za dużo drewna.

  • To drzewo jest normalne.
  • Ale nie umniejsza to jego znaczenia.
  • Szkoooda, miałam nadzieję, że to coś więcej.
  • Szybko popadasz w skrajności.
  • No widzisz? Teraz ci dogadał… 

Próbowałam się dowiedzieć, czy krzyż „prawdziwy” w ogóle istnieje, ale Piotr kompletnie był w nie w sosie, wkurzył się na mnie, że go pytam o bzdury. 

  • Bzdury? Homiel, proszę cię, no powiedz coś…
  • … Pokazał mi przypowieść o faryzeuszach i myciu rąk…

Spór o tradycję; 1 Wtedy przyszli do Jezusa faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jerozolimy z zapytaniem: 2 «Dlaczego Twoi uczniowie postępują wbrew tradycji starszych? Bo nie myją sobie rąk przed jedzeniem». 3 On im odpowiedział: «Dlaczego i wy przestępujecie przykazanie Boże dla waszej tradycji? 4 Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. 5 Wy zaś mówicie: „Kto by oświadczył ojcu lub matce: Darem [złożonym w ofierze] jest to, co dla ciebie miało być wsparciem ode mnie. ten nie potrzebuje czcić swego ojca ni matki”. I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże. Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. 9 Ale czci mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi».

Prawdziwa nieczystość; 10 Potem przywołał do siebie tłum i rzekł do niego: «Słuchajcie i chciejcie zrozumieć. 11Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym»12 wtedy przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Wiesz, że faryzeusze zgorszyli się, gdy usłyszeli to powiedzenie?»13 On zaś odrzekł: «Każda roślina, której nie sadził mój Ojciec niebieski, będzie wyrwana.14 Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną».15 Wtedy Piotr zabrał głos i rzekł do Niego: «Wytłumacz nam tę przypowieść!».16 On rzekł: «To i wy jeszcze niepojętni jesteście? 17 Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, do żołądka idzie i wydala się na zewnątrz. 18 Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym.19 Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. 20 To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się je nie umytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym».

Tak w skrócie… To zwrócenie uwagi, aby nie tracić czasu na … bzdury, ale skupić się nad istotą rzeczy.

  • Ale czy chociaż Titulus Crucis jest prawdziwy?
  • Jeśli wierzysz, to po co pytasz?właśnie… Jeśli wierzę to nie powinno mieć żadnego znaczenia.

Zacznę od początku.

Biblia nie mówi nam z jakiego rodzaju drewna został przygotowany krzyż, na którym ukrzyżowano Jezusa. Bł. Anna Katarina Emmerich o Krzyżu: „Oprócz tablicy z napisem składał się krzyż z pięciu różnych gatunków drzewa. Miałam objawione różne jeszcze właściwości i znaczenia, związane z krzyżem, ale obecnie pamiętam tylko tyle, co opowiedziałam.” http://pasja.wg.emmerich.fm.interia.pl/zycie_jezusa109.htm

Historia zaczyna się od cesarza Konstantyna, pierwszego rzymskiego cesarza, który nawrócił się na chrześcijaństwo. Wysłał swoją matkę, Świętą Helenę, aby znalazła w Ziemi Świętej przedmioty związane z Jezusem. Gdy Helena udała się do Jerozolimy w 326 ne, miasto nadal cierpiało z powodu zniszczenia spowodowanego ostatnią wojną żydowską w latach 132-35 ne. Po pokonaniu Izraela rzymski cesarz Hadrian zbudował pogańską świątynię nad grobowcem Jezusa w pobliżu Kalwarii – poważną zniewagę dla nowej religii. Helena nakazała zburzyć tę pogańską świątynię i zaczęła kopać pod nią, aby odnaleźć relikwie związane z Jezusem. Jej robotnicy znaleźli trzy różne krzyże – odkrycie bezpośrednio odnoszące się do Ewangelii, które mówi nam, że Jezus został ukrzyżowany wraz z dwoma przestępcami.
Historyk Rufinus (ok. 340-410) ujawnia, że aby rozróżnić, który krzyż był Jezusowy, Helena miała na miejscu umierającą miejscową kobietę. Chora kobieta dotknęła dwóch krzyży, ale nic się nie stało. Potem dotknęła trzeciego – i powróciła do zdrowia. (!?)

Innym dowodem na prawdziwość krzyża była znaleziona tabliczka Titulus Crucis. Wspomniany wcześniej Rufinus pisał o niej następująco: „Była tam i tablica, na której Piłat umieścił napis grecki, łaciński i hebrajski.”

Helena podzieliła ją na dwie części. Lewa część została w Jerozolimie i z czasem zaginęła, a drugą z napisem „Jezus Nazarejczyk” zabrała do Rzymu. Gdy Helena odkryła Titulus był wciąż przymocowany do jednego z trzech krzyży i ten Helena uznała za właściwy. Prawdziwy krzyż Jezusa został objawiony. Helena rozdzieliła go, pozostawiając część w Jerozolimie i drugą część transportując do Europy, gdzie został dalej podzielony i przekazany do wielu kościołów na całym świecie.

Jan Kalwin powiedział nawet ironicznie, że fragmentów krzyża było tak wiele, że „można byłoby nimi załadować cały statek”. W 1870 r. Francuski architekt Charles Rohault de Fleury skatalogował wszystkie znane fragmenty prawdziwego krzyża. Zdecydował, że krzyż Jezusa ważył 165 funtów, miał trzy lub cztery metry wysokości, z belką poprzeczną o szerokości dwóch metrów. Gdyby wszystkie te kawałki krzyża zostały sklecone razem, uznałby, że nie będą one stanowić jednej trzeciej krzyża, na którym umarł Jezus. A na podstawie fragmentów, które pozwolono mu zbadać pod mikroskopem de Fleury stwierdził, że „prawdziwy krzyż” został wykonany z drewna sosnowego (czarna sosna).
Później zbadano również mikroskopowo cztery cząstki krzyżowe – część dziesięciu kawałków „prawdziwego krzyża”, wraz z dokumentalnymi dowodami od cesarzy bizantyńskich. Fragmenty te pochodziły z wielkich europejskich kościołów: Santa Croce w Rzymie, Notre Dame w Paryżu i Katedry w Pizie i Florencji. Naukowcy odkryli, że wszystkie zostały wykonane z drewna oliwnego.
Tabliczka Titulus Crucis została przebadana w 1997 roku przez niemieckiego badacza Michaela Hesemanna. Dziś wiemy, że tabliczka miała ok. 50 cm długości, bo rzymska część ma długość 25 cm i pochodzi z drzewa orzechowego rosnącego na Bliskim Wschodzie, a napis według badaczy na tablicy powstał w I wieku po Chrystusie. Bardzo ciekawy artykuł dotyczący badaniu tabliczki; https://wolnemedia.net/vera-crux-prawdziwy-krzyz/

Choć badania pisma umieszczonego na tabliczce wykazują na jej prawdziwość, to jednak badanie próbek kontrolnych metodą radiowęglową wskazało, że pochodzi on z okresu od 980 do 1146 roku.

Jak by tego było mało w 2015 roku zbadano drewno z „prawdziwego krzyża” znajdującego się w Waterford. Badanie nie tylko wykazało, że pochodziło z 1115 roku, ale też dotyczyło drzewa cedrowego. https://irisharchaeology.ie/2015/04/relic-of-the-true-cross-waterford-city/

Niedawno pisałam o gwoździach z krzyża Chrystusa.                                      http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/03/02/ja-wiem-co-sprawiedliwe/

Israel Hershkovitz, który badał odnalezioną w okolicach dawnej Golgoty kość z gwoździem i pozostałą przy kości część drewna odkrył, że było to drzewo oliwne i drewno akacjowe. Krzyż z drzewa oliwnego, a mała drewniana deseczka podtrzymująca stopy, by się nie oderwały od krzyża była z  drzewa akacjowego. W 1990 roku izraelscy archeologowie podczas wykopalisk w 2000-letniej jaskini grobowej znaleźli jeszcze dwa inne gwoździe wykonane przez Rzymian, które odkryto w kryptach należących najprawdopodobniej do Kajfasza i jego syna. Było to jedno z największych odkryć w archeologii biblijnej. Dokładne badanie gwoździ przyniosło ciekawe odkrycie, znaleziono małe szczątki drewna cedrowego.

Wszystkie wymienione rodzaje drzew występują na terenie Jerozolimy, tylko nie lipa. Pytanie: czy krzyż Jezusa wykonany był z drewna oliwnego, sosny, cedru, akacji a może drzewa orzechowego?  Czy w ogóle przetrwał…? W części II. 


http://archive.constantcontact.com/fs084/1107177002582/archive/1109861128334.html

https://www.timesofisrael.com/in-a-stone-box-a-rare-trace-of-crucifixion/

https://www.forbes.com/sites/kristinakillgrove/2015/12/08/this-bone-provides-the-only-skeletal-evidence-for-crucifixion-in-the-ancient-world/#54efeb7b476d

https://journals.uair.arizona.edu/index.php/radiocarbon/article/view/4067

http://viatech.biz/napis.html

http://michaelhesemann.info/12_8.html

http://www.bibleinterp.com/articles/2014/02/lom388011.shtml

http://edition.cnn.com/2015/03/23/living/jesus-true-cross/index.html

https://en.wikipedia.org/wiki/True_Cross

 

To co przyjdzie, przyniesie wstępne oczyszczenie, ale to będzie za mało.

30. 08.17 r. Warszawa.

Na kawie…

  • Ciągle słyszę „Biedak zawołał, Pan Bóg wysłuchał…” – Piotr wzrusza ramionami…
  • Nie wiem co z tym zrobić…
  • Wołałeś o przywrócenie imienia to dostaniesz… – przypomniałam sobie…
  • Może… Pokazali mi wczoraj nową metodę walki z gackami. Mam się skupić na swojej wewnętrznej energii. Wtedy tworzy się niebieska otoczka i to gacki odstrasza…

Przypomniałam sobie zdjęcie Piotra, które zrobiłam gdy rozmawiał z aniołem. Wytworzyła się wokół niego wtedy aura. Jeśli przyjrzeć się temu bliżej, to faktycznie wydaje się jasno niebieska. Im bliżej tułowia tym jest bardziej niebieska. Ciekawe też, że zrobiłam wtedy zdjęcie poklatkowe, w sumie było ich około 10, ale tylko na jednym uchwycona została ta aura.

  • Jadąc teraz na kawę miałem dziwną wizję. Byłem uwięziony w kokonie zbudowanym z białych piór. Tak mocno, że nie mogłem się ruszyć. Wiedziałem, że to moje więzienie. Obok stali dwaj faceci, mieli kaptury z ostrymi czubami, pilnowali mnie. Mówili do mnie, że nigdy z tego więzienia nie wyjdę i najlepiej jak skończę ze sobą. Wtedy w moich rękach zmaterializował się nóż, ale tępy. Powiedzieli, że z takim tępym to nic nie zrobię. Wtedy nóż stał się ostry. Zasugerowali, że i tak nigdy się nie wydostanę i najlepiej jak skończę ze sobą. To wziąłem nóż i chciałem sobie wbić w pierś. Kiedy już to robiłem nóż się rozpłynął. Ktoś nie pozwolił mi na to.

Opowiadał, a ja powoli sączyłam swoją kawę.

  • Hmm… To gacek oczywiście, te ostre czuby powinny cię ostrzec.
  • ……. – Piotr nie odpowiedział, bo właśnie oglądał wizji ciąg dalszy.
  • … A teraz widzę, jak ten kokon się otwiera… To wielkie, białe skrzydła i ten nóż leci prosto w czoło gacka – … i lekko krzyknął zachwycony. 
  • Oni nie są w stanie nic tobie zrobić. Próbują wpłynąć, byś sam popełniał błędy.
  • No widzisz? Od razu wiedziałam… A więc mówisz, że rozczarowałeś Ojca?
  • ……. – nie odpowiedział.
  • Nie jesteś w stanie Mnie rozczarować. Znam nie tylko twoje myśli, ale znam cię na przestrzał.
  • Wiem kim jesteś.
  • To dlaczego powiedział…
  • Żebyś się uczył.
  • Kiedy ty masz łzę w oku, to Ja też mam.
  • To, co miałaś przez chwilę, on ma na co dzień.

Piotr pokazuje jak zsuwa się na mnie zasłona. Przypomniał mi tym samym pewne zdarzenie i niezwykłe uczucie, które temu towarzyszyło. To było tak realne, że pamiętam dokładnie każdy szczegół do dzisiaj. Już wtedy pomyślałam, że Niebo może zrobić z człowiekiem de facto wszystko i nie jesteśmy w stanie przed tym się obronić.

Kończąc swoje myśli poczułam dziwną rzecz. Kątem oka zauważyłam przezroczystą powłokę, która powoli się na mnie zsuwała, aż w końcu znalazłam się w jej całkowitym wnętrzu. Obserwowałam Piotra jak na kogoś zupełnie obcego będąc za tą przezroczystą przesłoną, jak w kloszu. Zadziwiające odczucie… Poczułam się tak, jak musi się czuć Homiel, kiedy nas obserwuje… http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/03/zakazany-owoc/
  • Dlaczego miałam ten klosz?
  • Czy zrozumie głodny najedzonego? A najedzony głodnego?
  • Hmm… – teraz rozumiem. Musiałam przeżyć na własnej skórze, niemal dotknąć, aby zrozumieć jak to jest być po drugiej stronie „lustra weneckiego”, po drugiej stronie przesłony. 
  • …….
  • Mięśnie ud mnie dziwnie ostatnio bolą, nie daję rady z tym już. Co widzisz? – pytam Piotra. Jeśli widzi moje migreny i potrafi je czasami uleczyć, to może i teraz pomoże?
  • Dusza twoja błyszczy. On jest od duszy, nie od ciała. W skrajnych przypadkach interweniuje.
  • Hmm… Czyli nie pomoże… – pomyślałam.
  • Coś sobie przypomniałem… Mówię rano… Idę do kościoła!… i usłyszałem…
  • Nie. Idziesz do Przyjaciela.
  • Pamiętaj, nigdy nie idziesz do kościoła, idziesz do Przyjaciela.
  • Nigdy nie chodziłeś do kościoła. Zawsze chodziłeś do Przyjaciela.
  • ……. – mało się nie pobeczałam, nigdy nie myślałam w ten sposób, a przecież to czysta prawda.
  • Ten obraz, który powiesiłam nad łóżkiem… Mam wrażenie, że mnie obserwuje…

  • To prezent od Nas dla ciebie. Piotr usłyszał, a ty zrobiłaś.
Po kawie pojechaliśmy na drugą stronę Wisły do „naszego” kościoła, o dziwo nie paliło się światło nad krzyżem Jezusa. Kątem oka zobaczyłam uśmiechającego się Piotra, szepnął mi do ucha, że widzi białego gołębia siedzącego na ramionach Chrystusa, a właściwie gołębicę, bo jest gruba. Macha skrzydłami i wydaje swoje dźwięki, czyli chyba… grucha. Spojrzałam na niego z politowaniem, bo oczywiście absolutnie niczego nie widziałam, ale nieoczekiwanie usłyszałam w swojej głowie; zrób zdjęcie. Zdarzyło mi się to pod tym krzyżem po raz pierwszy, więc szybko wyjęłam swojego Iphona i zrobiłam dwa zdjęcia. http://rozmowyzniebem.pl/wp/wp-admin/post.php?post=439&action=edit 
  • Kiedy będzie ci ciężko, będą cię atakować, spójrz na ten obraz.
  • … Zobaczyłem laskę, na której się podpierasz.
  • ……..
  • Jak wysoka będzie fala?
  • Nie wiem, bardzo wysoka. Była ogromna… – Piotr zaskoczony pytaniem.
  • Jest tak wysoka, że sięga do Nieba. Nawet przekracza jego barierę.

Wieczorem.

Oglądaliśmy w TV o reprywatyzacji kamienic w Warszawie. Wsłuchaliśmy się w relacje ludzi, którzy zostali przy tym skrzywdzeni. Im dłużej słuchaliśmy, tym bardziej byliśmy wkurzeni. 

  • Noż… kur…. ma…? – zaklął – Nie można być tak bezwzględnym!
  • Teraz wiesz dlaczego ten świat musi upaść? Bo nie ma tam miejsca dla Boga.
  • Tylko dwa przykazania są najważniejsze.
  • Nie będziesz miał innych Bogów przede Mnie i Miłuj bliźniego jak siebie samego.
  • Z nich wynikają wszystkie inne.
  • ……. – Ojciec ma rację, ale nie widzę też szansy, aby było lepiej.
  • Słyszę i widzę jak ubierane są konie. Jeden jest siwy… w stodole są, chrapy im pracują, a jeźdźcy się ubierają.
  • Czterej jeźdźcy! – uzmysłowiłam sobie.
  • Jak wyglądają?
  • Jeden ma trupią czaszkę… Strasznie to wygląda, są z dala od koni – Piotr znalazł się jakby w transie…
  • A inni?
  • Nie widzę, bokiem stoją, ubierają się… To za pięć minut dwunasta jest… Prawie wszystko gotowe!

Czwarty jeździec; A gdy otworzył czwartą pieczęć, słyszałem głos czwartego zwierzęcia mówiący: Chodź, a patrzaj! I widziałem, a oto koń płowy, a tego, który siedział na nim, imię było śmierć, a piekło szło za nim; i dana im jest moc nad czwartą częścią ziemi, aby zabijali mieczem i głodem, i morem, i przez zwierzęta ziemskie.

  • Jak tak patrzysz to szybciej.
  • To nie wojna, to kataklizm! To uruchomi biedę i nędzę… Ubierali szaty czarne, brązowe, długie…
  • Zasłonię ci oczy na to, co będzie się działo.
  • Dlaczego?
  • Bo twoje serce nie jest aż tak silne.
  • Nawet nie wiedzą jak wiele ci zawdzięczają, tyle dla nich robisz – … dla ludzi.
  • Widzę fale tsunami zalewającą miasta…
  • To co przyjdzie, przyniesie wstępne oczyszczenie, ale to będzie za mało.


Dopisane 27. 04. 2018 r.

  • Teraz wiesz dlaczego ten świat musi upaść? Bo nie ma tam miejsca dla Boga ostatnio kazano Piotrowi studiować Księgę Izajasza;

Oto Pan pustoszy ziemię, niszczy ją i przewraca jej powierzchnię, a mieszkańców jej rozprasza. I będzie [dotknięty] jak lud, tak kapłan, jak sługa, tak jego pan, jak służąca, tak jej pani, jak nabywca, tak sprzedawca, jak pożyczkę dający, tak biorący ją, jak wierzyciel, tak jego dłużnik. Okropnie spustoszona będzie ziemia i bezgranicznie rozdrapana,bo Pan wydał taki wyrok. Żałośnie wygląda ziemia, zmarniała; świat opadł z sił, niszczeje, niebo wraz z ziemią się wyczerpały. Ziemia została splugawiona przez swoich mieszkańców, bo pogwałcili prawa, przestąpili przykazania, złamali wieczyste przymierze. Dlatego ziemię pochłania przekleństwo, a jej mieszkańcy odpokutowują; dlatego się przerzedzają mieszkańcy ziemi i mało ludzi zostało. Księga Izajasza; apokalipsa Izajasza.


  • To co przyjdzie, przyniesie wstępne oczyszczenie, ale to będzie za mało.
Alicja Lenczewska; Świadectwo.

Jeśli miałabym przewidzieć rozwój wypadków, to stawiam raczej na globalny kataklizm i wynikającego z tego konsekwencje związane z ogólnoświatową gospodarką, polityką, religią… a i ewentualne wojny, które miałyby na celu przeorganizowanie dotychczasowej równowagi społeczno – ekonomicznej. Spójrzmy jednak ponownie na nasz świat z perspektywy Nieba. Bogu Ojcu nie zależy na tym, by dzisiejsi wielcy (USA, Rosja, Chiny itd) stali się małymi, a mniejsi jeszcze mniejszymi.

Ojciec chce przywrócić odwiecznie ustalony porządek. Dekalog! A w gruncie rzeczy dwa przykazania;

  • Nie będziesz miał innych Bogów przede mnie i Miłuj bliźniego jak siebie samego.

Chce przywrócić świat, gdzie będzie miejsce dla Boga. Największe zmiany jakie dotkną człowieka będą na polu wiary, polu ducha i to w skali globalnej. To wpłynie na pozostałe dziedziny życia każdego człowieka. Na gospodarkę, kulturę, politykę… itd. Spójrzmy przez moment na obecną sytuację. Gdybyśmy wierzyli, że Bóg jest i wszystko widzi i wszystko ocenia, czy ktokolwiek odważyłby się przejmować te kamienice, wyrzucać ludzi na bruk, aby zarobić parę groszy więcej? Tym bardziej, że to co materialne na ziemi, kompletnie nie liczy się w Niebie? Śmieją się co niektórzy z wiary w istnienie Boga, a nie wiedzą, że to dzięki niej ten świat jeszcze jako tako funkcjonuje. Zmniejsza się jednak liczby tych, którzy wierzą. Co w takim razie zrobić? Jakie jest wyjście? Czy jesteście w stanie zrozumieć teraz Ojca i przyznać Mu rację? 


  • To prezent od Nas dla ciebie. Piotr usłyszał, a ty zrobiłaśmam pewne nagranie zrobione zaraz po ujrzeniu gołębia w kościele. Nagrałam to telefonem, gdy wracaliśmy autem (zmieniłam barwę głosu, aby zachować anonimowość). Piotr relacjonuje na gorąco co zobaczył i jeszcze nie wie, że dzięki niemu zostało zrobione zdjęcie Chrystusa. Tak wyglądają zazwyczaj nasze rozmowy, w trakcie których często się śmieję. Dzieje się tak, ponieważ opowiadając Piotr bardzo żywo i dość kabaretowo gestykuluje. A poza tym… to objawa wielkiej wewnętrznej radości i szczęścia, gdy Bóg jest tak blisko… 

 

Bądź sobą, bądź jak skała, jeśli jesteś czegoś pewny.

28. 08. 17 r. Warszawa.

Jechaliśmy do Kazimierza Dolnego…

  • Dzisiaj, gdy się modliłem; Ty, który rządzisz w nieomylny sposób całym wszechświatem… usłyszałem…
  • Nieomylny? A mówiłeś, że zakład wygrasz.
  • ……. – zaczęłam się śmiać przypominając sobie wczorajszą rozmowę. Była… cudowna pod każdym względem.
  • Widzę teraz Edzia, ma kilka psów koło siebie
  • A ja się tak śmierci bałem… mówi…
  • Dziwne… Przebierają go w białe ciuchy… – Piotr zapatrzył się przed siebie jednocześnie prowadząc samochód.
  • ? Ledwo umarł i już go przebierają? – spytałam.
  • Nie tak ledwo, minął prawie miesiąc.
  • Rany! Jak czas szybko leci… – pomyślałam.
  • W białe rzeczy? A to ciekawe… To może dlatego, gdy niektórzy widzą swoich bliskich w białych szatach to mówią, że są aniołami… Homiel, Edziu będzie aniołem? 
  • Dobrym duchem.
  • Czyli… aniołem? – pytam jeszcze raz, żeby zrozumieć lepiej.
  • Nie, opiekunem. To będzie rewelacyjny opiekun, bardzo dbały.
  • To ludzie stają się aniołami, czy nie?
  • Jak chcesz zobaczyć anioła spójrzcie na siebie.
  • …….. – i spojrzeliśmy.
  • Ty, Homiel! Jesteś super anioł – Piotr zaczął się podlizywać.
  • Willkomen.

Wlekliśmy się przez jakiś czas za wolno jadącym autem, który prowadził starszy na pierwszy rzut oka mężczyzna. 

  • Ale ten dziadek jedzie! – Piotr się zniecierpliwił.
  • Ten dziadek jest niewiele starszy do ciebie. Tylko siwej bródki nie masz.
  • Mam po bokach, ale krótkie, dlatego nie widać.
  • Te nędzne resztki? zaśmiał się Homiel za karę.
  • Ale jesteś!
  • A ty?!
  • …….. – śmieję się na głos… Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie…
  • Co to będzie Homiel? – Piotr chciał zmienić temat orientując się w porę, że z Nim nie wygra. Homiel punktuje każdy błąd.
  • …….
  • W wizji, gdy zobaczyłem falę, to bardzo szybko znalazłem się na jej szczycie… – przypomniał sobie.
Zobaczyłem wielką falę, zdziwiłem się, że taka wielka i nagle byłem na jej szczycie. Nie wiadomo skąd się tam wziąłem. Zacząłem płynąć po jej tafli i czułem się tak, jakbym serfował... Fajnie mi było... Potem fala wyrzuciła mnie w powietrze wysoko i straciłem świadomość, jakby mnie nie było... Doszedłem do siebie na brzegu lądu, klęczałem na kolanach na kamieniach, w oddali zobaczyłem dwie kobiety, ale one nie zwracały na mnie uwagi, były jakby w negatywie zdjęcia... http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/22/nauka-nie-ma-konca/

  • To znaczy, że od zobaczenia do skoku będzie krótko… Jakie wydarzenie powiążesz z zobaczeniem fali? – pytam.
  • Na prochach Edwarda wypowiedziałeś słowa. Tak zobaczyłeś falę.
  • …….. ?! – czyli to był początek.
  • No to już niedługo… – westchnął Piotr. Najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że nie wiadomo czego mamy się spodziewać.
  • Czy boisz się poznać siebie samego?
  • Bez przerwy miałeś kontakt z Nami, abyś nie przeżył szoku.
  • Prawdziwe imię nie z tego świata jest.
  • …….. – Piotr spojrzał na mnie ciężkim wzrokiem. Zna swoje imię, ale trudno mu zaakceptować to, co się z tym imieniem wiąże.
  • Mały, szykuj się do drogi.
  • Już? – spytałam i zrozumiałam, że cały czas z Ojcem rozmawiamy.
  • Dopiero.
  • Czy daleko będę leciał?
  • Na drugą stronęczy Ojciec mówi o… Niebie?
  • ? To daleko?
  • Z jednej strony daleko, z drugiej strony na wyciągnięcie rękito prawda, dla niektórych Niebo jest na wyciągnięcie ręki, ale dla niektórych jest nieosiągalne.
  • A kiedy?
  • Jedni do szkoły, a ty wiesz dokąd.
  • Jedni uczyć się dalej, a Piotr do Domu… – pomyślałam. Ale co to znaczy? … że umrze ?!

    W klasztorze zwyczajowo odwiedziliśmy naszą kaplicę, a potem odszukaliśmy krzyż z figurą drewnianego Chrystusa, którego twarz wydaje się wyjątkowo męczeńska. Idąc śladami Piotra i ja pogładziłam Jezusa po twarzy nieoczekiwanie wyczuwając pod palcami Jego usta. Tak mnie to zaskoczyło, że ze wzruszenia ścisnęło mnie za gardło.

    Wychodząc z klasztoru Piotr zaczął mi szeptać…

  • Widzisz tę figurę?

  • Aha…
  • Ojciec powiedział…
  • Zobacz, na tej rzeźbie mam tyle włosów co ty. Coś nas łączy … i się śmieje.
  • ……. – ja też się śmieję. Ojciec ma niesamowite poczucie humoru.

Wracając do Warszawy wróciliśmy także do rozmowy…

  • Ojcze, to co się stanie ze mną?
  • Mały, kawy się napijesz, przecież lubisz kawę. Zobaczysz, co znaczy dobrze zaparzona kawa.

Kawa” to symbol spotkania, rozmowy. 


Dojechaliśmy do domu zmęczeni. Padliśmy oboje na kanapę.

  • Po co masz iść na kawę? Po co to wasze spotkanie? To jest zagadka! – pytam.
  • Hmm… Może chodzi o iskrę, o której mówiła Faustyna?
  • Tego nie wiesz! – reaguję natychmiast.
  • Nie lekceważ Piotra. Uważasz, że on jest nikim, a My wszystko. Nawet nie wiesz jak się mylisz.
  • …….. – przyznam, że mnie zamurowało.
  • Naprawdę? – Piotr zdziwiony.
  • Reperuję twoją reputację i roześmiał się, a mi zrobiło się naprawdę głupio. Rzeczywiście, ostatnio dla mnie było ważniejsze nie, co mówi Piotr, ale co mówi Niebo.
  • Po prostu… Piotr czasami się myli – zaczynam się plątać – A ja muszę być pewna, co piszę.
  • Gdybyś wiedziała, to byś inaczej mówiła.
  • Zabierają ci co twoje, ale nie martw się, wszystko odzyskasz Ojciec zwraca się do Piotra.
  • …….
  • Iza mówi językiem tak… rozmodlonym, może ja też tak powinnam? – przypomniałam sobie o mailach Izabeli.
  • Ona pisze językiem bogobojnym i ja rozumieją ci, których nie trzeba już prowadzić.
  • Jej słownictwo przychodzi samo, czy tego się trzeba nauczyć? Pytam, bo ja musiałabym to wklepać na pamięć – przyznaję szczerze.
  • Samo.
  • Hmm… – jak to możliwe, że przychodzi jej to tak zaskakująco normalnie, jakby jedną nogą była ciągle w Niebie? 
  • Jak Piotr „odleci” to mam wołać pogotowie? Co mam robić?
  • Och te wasze teorie. Jedna sekunda tu, to tam 100 lat. I odwrotnie.
  • ……. – zapadliśmy w zadumę nad tym wszystkim.
  • Co poczułaś jak dotknęłaś ust Mego Syna?
  • ?…… – ramiona mi opadły z wrażenia.
  • Żałość, wzruszenie… – zabrakło mi odwagi, by powiedzieć głośno… miłość.

29. 08. 17 r. Warszawa.

Piotr wrócił z pracy w wojowniczym nastroju. Zerkał tylko na mnie spode łba, a ja czekałam cierpliwie na rozwój sytuacji.

  • Bóg Ojciec powiedział, że jest mną rozczarowany.
  • Za co?
  • Za zakład. Powiedział…
  • Bądź sobą, bądź jak skała, jeśli jesteś czegoś pewny.
  • Aaa … Czyli powinieneś do końca optować za swoim?
  • Wahałem się ze strachu.
  • Dlatego przegrałeś powiedział teraz.
  • Głupi jestem Ojcze.
  • Nie chcę, byś uważał siebie za głupiego, tylko za niepewnego.
  • Uważam, że nie daję rady z tymi… zawiłościami – Piotr szczerze rozkłada bezradnie ręce. 
  • Celna uwaga, ale to My tworzymy te zawiłości. A więc zakład podtrzymujesz?
  • Tak.


Dopisane 25. 04. 2018 r.

Och te wasze teorie. Jedna sekunda tu, to tam 100 lat. I odwrotnie – im więcej wiemy, tym bardziej zapadamy w zadumę. Gdy zaczynamy dostrzegać jak nieprawdopodobnie mądry jest Bóg Ojciec, tym trudniej znaleźć nam odpowiednie słowo, by wyrazić nasz podziw. Bardzo trafnie opisała to również Aniela Salawa.