Wszechmogący, wszechwiedzący, czyli się nie mylę ?

31. 12. 25 r. Szczecin.

Mamy pewien coroczny rytuał. Kiedy Piotr wraca samolotem do Goleniowa, prosto z lotniska jedziemy nad morze. W ten sposób celebrujemy ostatni dzień roku. Obawiałam sie, że w tym roku nam się to nie uda, miała bowiem nadejść zamieć. Widząc w TV wczorajsze prognozy zaczęłam prosić Ojca, aby to jakoś w czasie przesunął. Dzisiejszy poranek w Szczecinie był bez zarzutu, odetchnęłam z ulgą.  Do lotniska w Goleniowie dojechałam bez problemu. Gdy minęła godzina, zobaczyłam z tarasu widokowego niezwykły widok.  Na szczęście samolot Piotra właśnie wylądował. 

Jadąc do Międzyzdrojów mamy nad głową ciągle czyste niebo. Rozmawiamy o czym ? Oczywiście o naszych ostatnich wizjach, Piotr o swojej, ja o swojej.

  • To był straszny wybuch. Wybuchło, gdy akurat tankowałem, wybuch potężny jak caldera ! Przepotężny ! – był pod ogromnym wrażeniem. 
  • … Zaczynamy – … Piotr szturcha mnie w ramię.
  • Kiedy byłaś u Maryi, też było zaczynamy …
  • No tak, właśnie mija rok od tego wydarzenia. I sam widzisz … To nie jest tak, że od razu coś się zaczyna – tłumaczę bardziej sobie, niż Piotrowi.

Zastanawiam się też, czy ten wybuch jest tożsamy z wybuchem, o którym mówiliśmy już wcześniej.

Dzisiaj nad ranem, około 6 przy moich uchu coś wybuchło. Usłyszałem olbrzymi wybuch, aż mną zatrzęsło. Myślałem, ze wszyscy słyszeli, ale tylko ja chyba ... Wielki wybuch, nie wiem co to znaczy. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/03/08/kazdy-gest-kazdy-ruch-kazde-slowo-kazda-mysl-jest-sluchana/ 


Spodziewaj się huku przy twoim nazwisku. Wypłyniesz na powierzchnię, rozwiniesz swoje ogromne skrzydła. Dmuchniesz te gacki i polecisz.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/17/iskra-to-wiele-skladowych/ 
  • Ojcze, a  Caviezel ? …
  • To była najpierw niespodzianka, a potem łaska …

I właśnie Ojciec odpowiedział na moje wewnętrzne rozważania. Dzisiaj już pewna nie byłam, czy głos w telefonie to był na pewno Jezus. Od rana o tym myślę odtwarzając w głowie wczorajszą rozmowę. Próbuję zapamiętać usłyszaną barwę głosu, ale czy mi sie uda, nie wiem. 

To nie pierwszy raz, gdy w wizji Jezus-Caviezel mówi do mnie po angielsku. Jeśli Ojciec lubi działać niebanalnie, to właśnie tak jest. Zdecydowanie niebanalne były to spotkania. Tym samym jeszcze raz podkreśla, jak ważna jest „Pasja” – film, którego autorem jest Duch Święty.

29. 01. 19 r. Warszawa.  W nocy miałam sen, lub wizję. Szczecin. Ruchliwa ulica. Idę chodnikiem i widzę, że w oddali na chodniku stoi stolik, przy którym siedzi Mel Gibson i ktoś jeszcze. Wyglądało to tak, jakby obaj siedzieli w zewnętrznej kawiarence. Nie rozmawiali, Gibson miał nogę założoną na nogę w luźnej pozie i popijał kawę. Zdzwiona do głębi pomyślałam oczywiście, co on tu robi ?!!! Gdy zbliżyłam się do jego stolika, przechodziłam tak, aby potrącić go biodrem. Zrobiłam to specjalnie i tak potrąciłam stolik, aż obaj natychmiast wstali. Wtedy zaczęłam do nich mówić po angielsku w bardzo prosty sposób, że bardzo dziękuję za film „Pasja” i jak jest on niezwykły. Oni się ucieszyli, śmiali i powiedzieli ...  
- Proszę poczekać.  
Z środka kawiarenki przyprowadzili Caviezela ubranego w białej szacie. Nie miałam jednak wątpliwości, że to nie aktor, a sam Chrystus. Patrzył się w moje oczy i tylko uśmiechał szczęśliwie. Nic nie powiedział. Powtarzałam mu jak nakręcona ...  
- "Pasja" to prezent od Ojca, musisz to wiedzieć.  Wszystko po angielsku, język mi się plątał, czułam się zawstydzona. Zdziwiło mnie, że był bardzo opalony.  
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/02/14/wszechobecny/ 
  • Ojcze, dziękuję za pogodę, że mogliśmy jechać na koniec roku … I co teraz ? Ciekawe ….
  • No ciekawe …
  • A on ci powiedział, w trakcie zalewania ma nawyk. Ma włączony wlew paliwa i odchodzi …
  • … ??? … Tak ! Taki mam nawyk, w tej wizji też odszedłem i wtedy wielki nastąpił wybuch …


Jesteśmy w Międzyzdrojach. Sączymy w kawiarni kawę i patrzymy na pierwsze chmury, które powoli zasłaniają niebo … 

  • Jeśli nie tej zimy, to następnej coś się powinno wydarzyć.
  • Zima dopiero się zaczęła. A może to był zwiastun (wizja), że za dwa – trzy tygodnie ?
  • Hmm … Wątpię … Dla mnie wyznacznikiem jest jednak twoja firma. Firma musi być przygotowana na  odejście twojej księgowej.
  • Dzisiaj oficjalnie kończy swoją pracę. Umowę ma do końca tego roku – Piotr wyjaśnia.
  • Taaaa …. Ale nowa nie jest przygotowana jeszcze … 

Zamilkliśmy. Nasze ostatnie wizje potwierdziły, że faktycznie idzie ku końcowi – tego jestem pewna. Nie jestem pewna tylko kiedy …

  • Ojcze, powinieneś wybrać lepszego mówcę, ja jestem beznadziejny.
  • Jak się modlisz ?
  • Mówisz wszechmogący, wszechwiedzący, czyli się nie mylę ?
  • No taaak.
  • Jedź sobie do domu, czekaj swojego.
  • Załatwiaj, co masz załatwić, a Ja będę ci pomagał niewidzialnie
  • … Wypchnęli mnie z klasy ! – przypominam sobie kobietę z wizji.
  • Czas nauki się skończył.
  • Kończy ci się czas „chałtury”, zaczynasz czas profesjonalny, nie będziesz musiała prosić.

Piotr często jest zniecierpliwiony i zmęczony moim wiecznym proszeniem, moimi pytaniami. Pewnie ulżyłoby mu, gdyby przestał robić za „pośrednika’. 

  • Dzisiaj rok kończymy – Piotr w zadumie. 
  • Wizjami zakończyliśmy i idziemy dalej.
  • Wizje bardzo mocne, przed którymi nie ma ucieczki.
  • Dla niego będzie szok – wybuch.
  • A  ja co mam robić, Ojcze ?
  • Zobaczysz. To, co umiesz najlepiej. Pisać, uświadamiać, głosić.

Wyjeżdżamy z Miedzyzdrojów, gdy zaczął padać pierwszy śnieg. Wracamy płynnie naszym BMW, jakby nie miał lat 17, a 3. Jedzie cudownie.

  • Po co mu nowe auto, skoro czekają go konie ?
  • ??? … Konie rydwanu ??? – pomyślałam.
  • Po co mu auto, gdy będzie miał powóz ?
  • … Zaczarowana karoca ? – pomyślałam.
  • Fabrizio obowiązuje.
  • …….. – roześmialiśmy się. Hasło mijającego roku.