To jest końcowa stacja.

01. 01. 26 r. Szczecin.

  • Ojciec mi wczoraj powiedział, że ten nowy rok będzie gorszy dla mnie, cięższy …
  • Dlaczego mi od razu nie mówisz ? – przestraszyłam się.
  • … Jeśli będzie, to nic się w zimę teraz nie zdarzy, rozumiesz ? – szybka analiza.
  • … Zobacz, czy jest taka miejscowość Duliby na Ukrainie, wyraźnie to słyszę ….

Sprawdzam przez internet w telefonie i faktycznie są dwie. Duliby – okręg Tarnopoloski i Duliby okręg Lwowski. Od razu wiedziałam, że chodzi o ten drugi, ponieważ część gminy Duliby włączono do Stryja, a to miejscowość znana mi z opowiadań Krysi, tam się urodziła.

  • Spytaj się Ojca, o co chodzi z tymi Dulibami.
  • Związane z karmą tego miasta.
  • ??? …

Pytam Krysię, czy zna Duliby …

  • Oczywiście, mam tam zrobione nawet zdjęcie jako dziecko …
  • …….. – oczy w słup robimy … Jaki może mieć to związek ?


04. 01. 26 r. W drodze do Warszawy.

Zachodniopomorskie zasypane śniegiem, ale drogę do Warszawy mieliśmy naprawdę super. Sucho, mało samochodów, temperatura zaledwie -2. Oczywiście po dwóch tygodniach prawdziwej posuchy, byłam na rozmowy przygotowana jak nigdy. Kilka długopisów, zeszyt otwarty na kolanach i czekałam. Czekałam i czekałam nie mogłam się doczekać. Piotr wspominał o swojej wizji z wybuchem paliwa. Pyta w końcu …

  • Ojcze, ten wybuch był nagle, czy to znaczy, ze coś nagle się stanie ze mną jak ten wypadek ?
  • Nie mam dzisiaj dyżuru …
  • ……. – spojrzeliśmy się na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.
  • Ojciec dzisiaj nie pracuje, dzisiaj niedziela !
  • Widzę jak Ojciec się przeciąga.
  • No trudno, a jak tak się szykowałam na rozmowy.
  • To nie zmieni niczego.

Jedziemy dalej w ciszy, tylko czasami rzucimy coś zdawkowego między sobą …. Dojeżdżając nagle Piotrowi zmienia się głos …

  • Czas z twoją firmą właśnie dobiega końca.
  • Taka była twoja droga.
  • . Widzę jak ktoś ukłonił się nisko, jak ten twój Jegomość.
  • ……. – zapisuję szybko wiedząc, że to ważne.

  • Żebyś wiedziała, że to prawda. To już nie przelewki.
  • .. Czy Tatuś jest już na dyżurze  ? – zażartowałam chcąc dalej popytać.
  • To przekaz ogólnoświatowy i z rozgłośni niebiańskiej.
  • Dyżur to dyżur, nie łam zasad, moja droga.
  • … Zdenerwowałem się, poczułem energię pewności, jednoznaczność ….
  • To tak jak ja przy Jegomościu.
To było dla mnie i piękne i zarazem przerażające, bo właśnie zrozumiałam, że nadszedł definitywny koniec. Koniec, koniec, koniec !!! Trzy razy słyszałam to słowo w swojej głowie. Na nic była ta ucieczka, odnaleźli nas. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/10/16/wiedzieliscie-ze-tak-bedzie/ 
  • Teraz widzę kilku, którzy się kłaniają, nie widzę ich postaci, ale ręce mają wzdłuż ciała i się kłaniają ….. Wiesz, że to jest blisko ?
  • Spokojnie ... Dobiega końca, czyli może trwać i rok.
  • „Właśnie” nie trwa rok.
  • „Właśnie” zmienia cały kontekst zdania, dlatego porozmawiałaś z „Caviezelem”.
  • Ale jeśli ma to być zima, to albo teraz, albo za rok. Właśnie nie będzie trwało rok ?
  • Właśnie. W potyczkach słownych przegrywasz.

Pisałam na blogu o wizji z cytrynami i nie wiem … 

Miałam wizję… Widzę nasz dom z góry, wokoło pełno śniegu i zasp, a w śniegu leżą cytryny.  I bądź tu mądry, o co chodzi. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/01/03/juz-sie-dzieje-co-ma-sie-dziac/
  • Ojcze, co znaczą cytryny w śniegu ?
  • Przypominam o dyżurze.
  • Jeszcze jest ? – śmieję się.
  • Uważaj, bo przedłużę o 2 dni.


05. 01. 26 r. Warszawa.

Pierwsza kawa w Warszawie po długich świętach. 

  • Ojcze, czy dzisiaj jesteś na dyżurze ? – pytam z uśmiechem.
  • Na pół-dyżurze. Czyli, co ?
  • Patrząc na wasz świat odpowiadam na co drugi telefon, rozumiesz Mnie ?

Nie mogę ukryć swojej radości. Oczywiście chodzi o ludzkie prośby. Ludzie ciągle do Ojca „dzwonią”.

02. 03. 24 r. Warszawa. Nad ranem miałem wizję. Jechałem Skodą w Warszawie, pojechałem na Wolę tam, gdzie chodzisz do lekarza, na ulicę Żytnią. Stanąłem przy jakimś zaułku, z samochodu zacząłem wyciągać kołdrę, poduszki, poszewki, wszystko co miałam na łóżku, dużo tego miałem. Wyciągnąłem, zostawiłem auto i odszedłem. Na koniec obejrzałem się jeszcze i zauważyłem tego faceta z filmu „Zmartwychwstały”. Tego, co szpiegował Chrystusa … i to wszystko. Aha, było pełno śniegu, zaspy śnieżne dosłownie. Odszedłem piechotą. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/07/14/czas-to-pojecie-wzgledne/ 
  • A wiesz, że jest taki budynek, który nazywa się Zaspa ?
  • ……. – przyznaję w duchu, że coś mi się o uszy obiło. 
  • Może być Stanisław Mróz i może być Zaspa.
  • Będę ci podpowiadać ciepło/zimno, zgoda ?
  • Czy chodzi o te zaspy ? Hhhmmm …, dość ciepło.
  • Przyznasz, że dla waszego klimatu to rzadkość.
  • Właśnie ! 
  • Nie obronisz tego albo nie zbombardujesz.

Nie obronię, ani nie zbombarduję …. Może być mróz jak i Stanisław Mróz. Może być zaspa jak i Zaspa … Jest i dzielnica Zaspa … Pomysłów u Ojca bez liku …

  • Dość ciepło, ale nie gorąco. Czyli to nie ten czas jeszcze …
  • A wiesz, co znaczy barani skok ? – w kalendarzu.
  • Zdarzenia u was będą przebiegać bardzo dynamicznie.

Przysłowie „Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok” oznacza, że od początku stycznia dzień staje się zauważalnie dłuższy, a noce krótsze. „Barani skok” symbolizuje pierwszy, wyraźny przyrost długości dnia po zimowym przesileniu, przynosząc nadzieję na nadchodzącą wiosnę


Piotr rozgadał się o swojej wizji z dystrybutorem paliwa, a po nim ja o telefonie od Jezusa. Jego głos nadal brzmi w mojej głowie … Próbowałam go odtworzyć, by Piotr mógł zrozumieć, co przeżyłam. Nie zbliżyłam się nawet na centymetr do oryginału …

  • Nawiązałaś kontakt bez pośredników.
  • To jest końcowa stacja.
  • ……… – spoważnieliśmy oboje.
  • Widzę pociąg i pełno śniegu i stację. Stoi na stacji końcowej. Jest przepiękny dzień, słońce odbija się od śniegu i stoi pociąg, taki starodawny parowóz, ale nie ma żadnego dymu, stoi na stacji …. Malutka ta stacja, powiedziałbym, że taka tylko dla nas, mały budynek, czerwona cegła starego typu, ale on się nie liczy … Pociąg jest bardzo podobny do tego z „Polarnego expresu„ – zapatrzył się uśmiechnięty.
  • Peeełno śniegu, a słonce mnie aż razi od śniegu. Parowóz, ale nie kopci.
  • To jest odpowiedź na twoje pytanie dotyczące czasu – czyli kiedy.
  • Spojrzałem teraz na zegar, była 10.00, wskazówka przesunęła się na 11;11 … I bije bum, bum, bum… Pełno śniegu, w oddali las. Zegar stoi na metalowej jednaj nodze, jest starego typu, ale rośnie w oczach staje się wielki jak bigband i przemienia się w kolor zloty, ale godzina się nie zmienia … Tyko my jesteśmy.
  • Nie lekceważ słowa „właśnie”, bo właśnie oznacza teraz.
  • Ale teraz wcale nie znaczy, że dzisiaj  – pomyślałam.