Potem wrócisz do Domu i znowu będziemy chodzić razem.

12. 09. 17 r. Warszawa.

Siedzę na kawie i czekam na Piotra. W końcu widzę go z daleka… uśmiechniętego. Koniec problemów?

  • Przyszło pismo z sądu o NIP – siada zadowolony.
  • Rzeczoznawca wysłał do sądu zaległe ekspertyzy.
  • A więc przyspieszyło jednak? – pytam zdziwiona.
  • Homiel, nie da się tego skręcić do końca roku. Nie ma szans. Dwa tygodnie na odwołania, dwa na napisanie, dwa na decyzję sądu i nie wiadomo kiedy termin będzie… no nie da się.
  • ……..
  • Słyszę gromki śmiech.
  • Śmieją się, bo już zapomniałeś, że zakład nie obowiązuje? – przypominam mu. 
  • Aaaa, faktycznie – a jednak zapomniał!
  • Ale i tak kaktus mi tu wyrośnie – i pokazuje swoją otwartą dłoń – … Jak to wyjdzie w tym roku.
  • Znowu zaczynasz? – wcale się nie śmieję, bo pamiętam doskonale ostatnią rozmowę. Zakładasz się? Każdy, ale nie ty.
  • Co ty na to Homiel?
  • Poczułem się personalnie dotknięty.
  • Sam widzisz, że nie da rady – Piotr brnie w to dalej.
  • Dobrze.
  • Nie zrobisz tego do końca tego roku.
  • Dobrze.
  • Nie masz innej odpowiedzi?
  • Dobrze.
  • Dlaczego tak opowiadasz?
  • Dobrze.
  • Homiel!
  • Jestem taki głupi jak ty.
  • ……… – teraz zaczynam się śmiać. 
  • Ale procedury są sztywne.
  • Kiedy do Nas zawitasz, nauczysz Nas tego. Wszyscy usiądziemy i opowiesz Nam.
  • Nie widzisz niczego więcej niż długość swojego nosa.
  • ……. – śmieję się jeszcze głośniej, uwielbiam takie rozmowy.
  • Grzecznie ci odpowiadam, bo nie wchodzisz w zakręt, ale z niego wychodzisz.
  • Uuuu… – zamilkłam. Dyskutujemy i spieramy się o NIP, a tu na horyzoncie inne pojawią sprawy, znacznie ważniejsze. Myślę, że to przywołało Piotra szybko do porządku.
  • Chcesz się znowu zakładać? A może się założysz tym razem o dom, a nie auto? – pytam uszczypliwie.
  • Czy chcesz się tak dorobić? To kiepska droga. Dalej zajdziesz jako pisarka.
  • ……..
  • Dzisiaj rano w kościele Pan Bóg powiedział mi, że Edzia zabrano do krainy szczęśliwości.
  • Zrobiłem do dla ciebie… tak mi powiedział.
  • Miałem tam wizję. Stałem pod krzyżem Chrystusa i pojawił się nade mną biały, świetlisty krąg, który mnie otoczył i zsunął się z góry na dół i tak kilka razy. Schodzi i podnosi się, schodzi i podnosi… i tak coraz szybciej, aż zrobił się z tego energetyczny walec, albo tuba. Potem ta energia wchodzi we mnie.
  • Spytaj się co to znaczy?
  • Pytałem się, ale nic mi nie mówi.
  • Hmm….. – nie mam pojęcia co to ma być, ale widzę, że Piotr lekko osuwa się na krześle.
  • Słabo mi się robi….
  • Serce cię boli? – przestraszyłam się.
  • Widzę parę, biało – niebieską, która teraz na nas spada, jak deszcz… Mam wrażeniem, że nas czyści… Teraz skoncentrowała się na mnie… leci z Góry…
  • Jak to widzisz?
  • Nie wiem…
  • ……. – zaczął się rozpinać pod szyją, by zaczerpnąć powietrza…
  • A teraz… zobaczyłem dwa serca, takie prawdziwe, fizyczne, jedno z cierniem w poprzek… złączyły się… jedno jest moje.

  • Chyba faktycznie coś zaczyna się dziać…. – dochodzi do mnie ta prawda.
  • Słyszę piosenkę Friends will be friends…

Nie czekając aż wrócę do domu, sprawdziłam już teraz w telefonie jak brzmi refren tej piosenki Queen; Nie łatwo kochanie, ale masz przyjaciół, którym możesz ufać. Przyjaciele pozostaną przyjaciółmi. Kiedy potrzebujesz miłości poświęcają Ci troskę i uwagę. Przyjaciele pozostaną przyjaciółmi. Kiedy masz dość życia i porzuciłeś wszelką nadzieję. Wyciągnij dłoń, bo przyjaciele pozostaną przyjaciółmi do samego końca.

Bardzo wzruszyliśmy się oboje, te słowa były nam potrzebne.

  • A teraz słyszę… I wrócisz tu… Santor chyba… W fal pianie jak we zbożu…

Sprawdzam tekst piosenki Santor, „Powrócisz tu” ale pojawia się mały problem…

  • Nie ma tam takich słów; w fal pianie jak we zbożu… Chyba źle słyszysz.
  • Słyszę, co słyszę – Piotr wzrusza ramionami.

Zostawiłam to więc na później, może internet w telefonie jest mniej efektywny niż w komputerze?


Wieczorem.

Zaczęłam sprawdzać usłyszane słowa. Nie ma ich w piosence, ale są w wierszu „Powrót” E. Szelburg-Zarembina”. Wierszu tak niszowym, że ledwo to znalazłam w google. Lubię te chwile, kiedy uginają mi się z wrażenia kolana… https://www.facebook.com/forumgdyniamojemiasto/posts/1

  • Widzisz? Dwa różne zdania ujęte w jedno… – pokazuję Piotrowi. Gapi się długo….
  • Aż mnie ciarki przeszły… zobacz – wyciąga rękę mi pod nos, gdzie widzę stojące pionowo wszystkie włosy i gęsią skórę.
  • Wracasz do Domu? No chyba nie odchodzisz? – słabo mi się zrobiło.
  • Przecież mam NIP na głowie, wizja pokazała wyraźnie.
  • Nie mówię ci, że nadejdzie ten dzień, tylko nadszedł.
  • ……..
  • Idąc do garażu Homiel mi powiedział, że nie powiedział pożegnaj się z synem, ale pożegnaj syna.
- Wiesz co teraz słyszę?
- Musicie być bezwzględnie za 2 tygodnie w Szczecinie. 
- Dlaczego?
- Pożegnać się z synem. 
- .......- natychmiast rozbolał mnie brzuch. Syn ma wypłynąć na początku października.
  • Rany! Nie możesz od razu przekazywać dokładnie!? – miałam pretensje.
  • Nie widzisz, że to duża różnica?

Jest coś ostatecznego w sformułowaniu; „pożegnać się z” np. pożegnać się z życiem. A może tylko tak się sama pocieszam? Jeśli jednak to Ojciec zwrócił na to uwagę, więc musi mieć swoje znaczenie. Niuanse słowne, na które najczęściej nie zwracamy uwagi, mogą czynić wielką różnicę w rozszyfrowaniu znaczenia danego zdania. Niebo ciągle mnie uczy jak bardzo jest precyzyjne i szkoda, że Piotr od razu tego nie zauważa.


Kiedy nieco ochłonęliśmy zaczęliśmy oglądać TV. Przypomniano pewne słynne wydarzenie związane ze znanym piłkarzem; Zenadina Zidana; https://pl.wikipedia.org/wiki/Zinédine_Zidane

Po zakończeniu jednej z akcji podczas dogrywki, Zidane i Materazzi zaczęli wycofywać się w kierunku środka boiska. Po krótkiej wymianie zdań Francuz zaczął odchodzić od Materazziego. Chwilę później Zidane jednak przystanął, zawrócił, podszedł do Materazziego i uderzył go głową w klatkę piersiową, czym powalił rywala na murawę. Po konsultacji ze swoimi asystentami, Elizondo ukarał Zidane’a czerwoną kartką w 110 minucie. Była to czternasta czerwona kartka, jaką Francuz został ukarany w swojej karierze. W późniejszym czasie były kapitan reprezentacji Francji powiedział, że po usłyszeniu wyzwisk Materazziego na temat swojej rodziny wolał uderzyć go, niż dłużej tego słuchać. Zidane przeprosił również za swoje zachowanie, jednak dał do zrozumienia, że nie żałuje swojej decyzji, natomiast całej zaistniałej sytuacji winien jest Materazzi. Dwa miesiące później zawodnik Interu Mediolan publicznie przeprosił Zidane’a. Przedstawił również swoją wersję wydarzeń, według której w jednej z akcji trzymał Francuza za koszulkę, po czym ten powiedział „jeśli tak bardzo chcesz moją koszulkę, to dam ci ją po meczu”. Włoch miał natomiast odpowiedzieć „wolałbym twoją siostrę”. W jednym z późniejszych wywiadów Materazzi powiedział, że wypowiadając to zdanie użył wulgaryzmu obrażając tym samym siostrę Francuza. https://www.youtube.com/watch?v=vF4iWIE77Ts

  • Ciekawe… No i co Homiel? Podoba mi się ten facet, ale dobrze zrobił?
  • Mężczyzna nie musi być pytany, wie co ma robić.
  • ?!

A już myślałam, że powie coś o nastawieniu drugiego policzka. Nie sądziłam, że to jedno małe pytanie i ta jedna odpowiedź wywoła u mnie prawdziwą burzę mózgu. Co prawda Homiel nie odpowiada wprost czy dobrze, czy źle, ale daje do zrozumienia, że zdarzają się sytuacje w życiu być może każdego mężczyzny i każdej kobiety, kiedy przychodzi czas na wyciągnięcie „miecza”. To nie jest tak, że mamy być wiecznie spolegliwi i wiecznie ustępliwi, zwłaszcza gdy wszędzie panoszy się zło. Jezus też w pewnym momencie powiedział „dość”.


Ślizgając się dalej po kanałach natrafiamy na rozmowę dot. rocznicy 100 – letnich objawień fatimskich.

  • Mną Matka Boska opiekowała się wiele razy – Piotr oczywiście wzrusza się natychmiast.
  • Opiekowała się? Opiekuje się!

Wykorzystuję, że odezwał się Homiel…

  • Czytam, że aniołem, który ukazał się dzieciom w Portugalii był Michał. No to jak to jest? Mówiłeś, że Gabriel.
  • A jak powiem, że Michał to coś zmieni? Zawsze będzie ktoś, kto powie Michał.
  • No tak…. – ma oczywiście rację. Każdy będzie przystawał przy swojej racji.
  • Wkrótce twój świat połączy się z naszym światem, dla ciebie…
  • …….. – i już wiemy, że to nie Homiel.  Od początku to nie był Homiel. 
  • Potem wrócisz do Domu i znowu będziemy chodzić razem.

 

Człowiek żyje etapowo. Żyjesz w jednym z etapów.

12. 09. 17 r. Warszawa. Wieczorem.

Piotr siedział zmęczony po egzorcyzmach.

  • Jesteśmy z ciebie dumni.
  • ……..
  • Wiesz co usłyszałem wczoraj? Że nie będę tak często jeździć, to ludzie będą do mnie jeździć.
  • Taaak? – a to ci dopiero! Moja wyobraźnia jakoś tego nie obejmuje.
  • Masz służyć, a nie być obsługiwany.
  • ?!

Znajomy podesłał mi taką oto wiadomość; http://wiadomosci.onet.pl/religia/odczytano-xvii-wieczny-list-rzekomo-pochodzacy-od-diabla/7te38qt Pytam Homiela, ale On tylko się żachnął.

  • Nie zajmuj się tym bełkotem.
  • Dlaczego? Bo faktycznie gackowe, czy dlatego, że to bzdura?
  • Ja widziałem pismo diabła, wygląda zupełne inaczej. Ostre, czarne jak smoła i bardzo grube litery… i śmierdziało gównem.
  • To miasto… – a oglądaliśmy akurat reportaż o Nowym Yorku – to też miasto diabła.
  • Nie jest tak źle, ale nie jest też dobrze.

13. 09. 17 r. Warszawa.

Spotkaliśmy się jak zwykle rano na kawie.

  • Czy coś się dzisiaj wydarzyło w kościele? – pytam, ponieważ wiele dzieje się ostatnio podczas mszy i widzi to tylko Piotr. 
  • Koło ołtarza otworzyło się okno – mówiąc „okno” wiedziałam, że mówi o przejściu do drugiego świata. Nie wiem jak to fachowo nazwać, ale  na bazie własnych doświadczeń wiem już o czym mówi.
  • Z okna buchnęło światło na ludzi, ale ja nie chciałem w tym uczestniczyć. To światło miało być dla ludzi, a ja przesunąłem się za filar. I wtedy usłyszałem Ojca…
  • A ty dokąd? Stań koło tych, którym służysz.
  • Hmm… A widzisz? Zawsze coś się dzieje koło ciebie. To kuszenie wczorajsze z babką na przykład…
  • No właśnie… Dlaczego Ojciec do tego dopuszcza?
  • Żebyś miał charakter.

Wieczorem. Dostałam mailem pytanie; Chodzi mi po głowie taki temat; czy poruszaliście Państwo kiedykolwiek temat skamieniałości np kości dinozaurów – jakie zdanie ma Homiel, czyżby istniało tu życie stworzone przez Boga (pole doświadczalne), ale przed pojawieniem się człowieka, bo byłoby to niezgodne z Biblią (gdzie tworząc świat w 6 dni stworzył człowieka (chyba, że jeden dzień w rozumieniu boga to tysiące lat w naszym rozumieniu). Tak tylko z ciekawości pytam.

Homiel odpowiedział kiedyś na podobne pytanie stwierdzając krótko, że ludzkość żyje w cyklach. To wtedy po raz pierwszy, o ile dobrze pamiętam, użył słowa „cykl”. Dzisiaj spytałam Go ponownie;

  • Człowiek żyje etapowo. Żyjesz w jednym z etapów.
  • Czy kiedyś był bardziej niż teraz rozwinięty etap? – miałam na myśli, czy kiedyś istniała bardziej niż dzisiaj rozwinięta cywilizacja.
  • Niczym się nie różnią. Dochodzi do pewnego momentu i upada.
  • Zwróć uwagę, że pozornie diabeł wygrywa.
  • Pozornie, bo dusza się rozwija i przechodzi do kolejnego etapu.
  • Czy etapy kiedyś się skończą?
  • Nie jestem w stanie ci odpowiedzieć.
  • … Zobaczyłem jak mała jest Ziemia przy oku Ojca.
  • Nie jesteś w stanie tego zrozumieć.
  • ……. – nawet nie staram się, bo głowa zaczyna boleć.
  • Oj Mały… Gdybyś wiedział co ty wiesz, nie uwierzyłbyś co ty wiesz.
  • Kurcze! Z Ojcem rozmawiamy – pomyślałam i mnie zatkało. Przez chwilę nie wiedziałam o co spytać.
  • … Wczoraj czytałam księgę Henocha, on wiedział dużo – wypaliłam dość głupio. Głupio, bo przez ułamek sekundy wydawało mi się, że Ojciec może o tym nie wiedzieć. 
  • Ta księga jest namiastką. Prawdziwa, ale niepełna.
  • !?…….. – Piotr się gdzieś zapatrzył.
  • Ojciec pokazał mi co znaczy życie Henocha. Napisał zdanie, ale nie dokończył. Pokazał na końcu wielokropek…. i pokazał nowe zdanie od nowej linijki. Zaczyna się od wielokropku i kończy słowami. Jak połączysz te dwa zdania stają się całością, one się uzupełniają.

  • …….. – zaczynam coś podejrzewać.
  • To ty dokończysz to zdanie?
  • ……… – Piotr wzrusza ramionami.
  • Próbowałam się dowiedzieć w jaki sposób Henoch został wzięty do Nieba, ale nic tam nie ma. On pisze byłem, zobaczyłem, wróciłem. Ojciec mówi, że cię weźmie, ale jak?
  • Nie wiem, może zasnę?
  • To, co się stanie będzie piękne.
  • A może znikniesz jak twoje pióro w biurze? Może cię nagrywać non stop? – no… zgłupiałam w tej chwili.
  • Wystarczy, że to opiszesz i zapiszesz.
  • Nie frasuj się. Masz zdjęcie i ile w niego uwierzyło?
  • To jest dla drużyny złotej, która ma przejść.
  • Resztę zostaw widzom, a złota drużyna nie tylko zamyśli się nad tym, ale i uwierzy.
  • Odległa jest ta chwila?
  • Właśnie się rozpoczęła.
  • Jak to?
  • Musi być początek.
  • Nie bez znaczenia jest setna rocznica Fatimy.
  • Tak jak zauważyłaś, Pan Bóg jest matematyczny, też to uwzględnia.
  • …….. – gorączkowo zaczęłam myśleć i wtedy olśnienie! Zaczęło się wtedy…
Piotr ciągle w szpitalu, więc w domu jestem sama. Obudziło mnie dzisiaj nad ranem coś… absolutnie mrożącego krew w żyłach. Nie wiem jakich słów użyć, by dokładnie to odzwierciedlić… Najpierw zobaczyłam ogromne, ciemne drzwi, a właściwie wrota, które się z trudem otwierały gdzieś głęboko pod ziemią. Wydawały przy tym straszliwy, bardzo głośny dźwięk. To był dźwięk metalowych, grubych, dawno nie otwieranych wrót. Otwierały się wolno, jakby z wysiłkiem. Zgrzyt metalu przypominał mi dźwięk ocierającego się metalu o metal podczas zwalniania pociągu. Słysząc ten dźwięk pomyślałam, że to musiał być bardzo stary metal, nieużywany przez długi czas, bowiem zobaczyłam wyraźne ślady rdzy pozostawione na ziemi. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/01/dziwne-rzeczy-beda-sie-dziac-kiedy-wszyscy-beda-spali/ 
  • Dam radę? – Piotr zestrachany lekko.
  • Razem na liściu przepłyniemy ten ocean, trochę pokołysze, ale ważne, że do celu.
  • Zobaczyłem, że mam skrzydła, które z białych robią się złote. Mienią się na biało–złoto. Mam na głowie złoty kask. Zobaczyłem tego alabastrowego, który leży na kozetce u Ojca i Ojca jak go gładzi po głowie… – zapatrzył się przed siebie ze łzami w oczach.
  • Myślisz Mały, że chcę cię stracić? Po to cię wysłałem? Muszę cię odzyskać z powrotem.
  • …….. – zabrakło nam tchu…
  • A kiedy ta chwila się skończy… jeśli się właśnie zaczyna….?
  • Sama zobaczysz. Będziesz czekać na niego.
  • …???
  • Pamiętaj! – Piotr do mnie – Jak zniknę to masz kłamać, że wyjechałem!
  • Nie jesteś po stronie diabła, więc po co masz kłamać?
  • To… to jak to będzie? – Piotr dopytuje. Ojciec wyraźnie twierdzi, że weźmie go na chwilę, ale to przecież… brakuje słów… 
  • Czy na fali zniknąłeś, czy byłeś?
  • Byłem. Ta fala była ogromna!
  • Już nie mam siły. Wiesz dlaczego była tak wysoka? Żebyś miał bliżej do Ojca. Masz przebić powłokę.
  • Mam cykora…
  • Przypomnij siebie z przeszłości.
  • Niczego się nie bałeś. Nie rozważałeś, co nie ulegało rozważaniu. Brałeś i robiłeś.

Piotr poszedł się pomodlić, wrócił 40 minut później.

  • Kiedy się modliłem, egzorcyzmy… Ojciec kazał mi powiedzieć na głos; Pan jest moim obrońcą, nie będę się lękał tego, co może zrobić mi inny człowiek.
  • Powiedziałem to raz, a Ojciec…
  • Powtarzaj.
  • Powiedziałem znowu… i Ojciec…
  • Powtarzaj.
  • i tak w sumie trzy razy… Jakbyś to zinterpretowała?
  • Że masz nic nie robić, zdaj się na Ojca.
  • Czy da się to inaczej zinterpretować?


Dopisane 13. 05. 2018 r.

  • Nie bez znaczenia jest setna rocznica Fatimy. Tak jak zauważyłaś, Pan Bóg jest matematyczny, też to uwzględnia – nie planowałam tego zupełnie i zauważyłam dopiero pisząc; dzisiaj 13 maj, 101 rocznica Fatimy. Czy tak miało być? 

  • Zwróć uwagę, że pozornie diabeł wygrywa. Pozornie, bo dusza się rozwija i przechodzi do kolejnego etapu – oglądam pewien serial kryminalny, którego akcja dzieje się w XIX wieku w Nowym Yorku. Historia toczy się wokół niższych sfer społeczeństwa. Widząc scenę, kiedy to dzieci z biedy śpią na ulicy i jest to powszechne, zdaję sobie sprawę, że mimo wszystko, po wielu wiekach ludzkość osiągnęła bardzo wiele dobrego w kwestii wyrównania społecznego, walki o prawa zwykłego człowieka. A jeśli się cofnąć do czasów biblijnych wydaje się wręcz, że dzieli nas w tej kwestii wielka przepaść między tym, co było, a co jest. Uczymy się. 

  • To jest dla drużyny złotej, która ma przejść – przypomnę słowa;
- Miałaś jeszcze coś oprócz tych otwieranych drzwi? 
- Nie.
- Hmm…. Wiesz co słyszę teraz? 
- To przywołanie do 10 przykazań. 
- Jak często są otwierane? Kiedy było tak ostatnio? – już zaczynam drążyć temat. 
- Nie przypominam sobie. Zobacz na jak długo zadziałała wojna światowa? 
- Na 30 lat może… ? 
- 1 na 10 zostanie.                 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/03/nie-ostrosc-a-sprawiedliwosc-czyni-mi-prawde/

1 na 10 zostanie i powstanie złota drużyna tych, którzy przejdą.


  • Ta księga jest namiastką. Prawdziwa, ale niepełnaprawdziwa?

Fragment z księgi Henocha 7; 1 Wzięli sobie żony, każdy po jednej. Zaczęli do nich chodzić i przestawać z nimi. Nauczyli je czarów i zaklęć i pokazali im, jak wycinać korzenie i drzewa. 2 Zaszły one w ciążę i zrodziły wielkich gigantów. Ich wysokość wynosiła trzy tysiące łokci. 3 Pożerali oni wszelki znój ludzki, a ludzie nie potrafili ich utrzymać. 4 Giganci obrócili się przeciwko ludziom, aby ich pożreć. 5 I grzeszyli przeciw ptakom, zwierzętom, gadom i rybom. Pożerali mięso jedni drugich i pili zeń krew. 6 Wtedy ziemia poskarżyła się na nieprawych.

Jeśli… Człowiek żyje etapowo. Żyjesz w jednym z etapów… jest prawdziwe, to może i historia o gigantach też jest prawdziwa?

Ludzki odcisk stopy został odkryty w Gizhou, południowo-zachodniej prowincji Chin, w sierpniu 2016 r. Ślad ma; 57 cm i długości i 20 cm szerokości, głębokość 3 cm. By oszacować wysokość wg znawców powinniśmy pomnożyć długość stopy razy siedem. Nie jest to jedyne tego typu znalezisko na świecie, więc w pewnych kręgach badacze zaczynają się zastanawiać już całkiem poważnie, czy Księga Henocha nie opisuje faktów.

Księga Henocha; http://www.proroctwa.com/Henoh.htm

Za żywota waszego powróci Mesjasz.

09. 08. 17 r. Warszawa.

Śmierć Edzia uderzyła mnie bardziej niż sądziłam. Pochorowałam się nieco, jak i prawie połowa mojej rodziny. Widocznie emocje osłabiły organizm i wystarczyło. Siedzę w domu i czekam na Piotra, który choć wydaje się mocno wyobcowany i ciągle głęboko zamyślony, to znosi żałobę naprawdę wyjątkowo spokojnie. To on tłumaczy wszystkim dookoła, że przecież Edziu ciągle żyje!

  • Skąd ten rak u Edzia? – pytam.
  • Decyzja Pana Boga. Wybuchła, kiedy miała wybuchnąć.
  • Rozmawiałem z mamą, ona zaczęła wszystko analizować i przyznała mi rację. Od niedawna brało go na wymioty dosłownie z niczego. Musiało się już coś dziać. Jakie to szczęście, że odszedł we śnie…
  • Dostąpił łaski.
  • Za swoje dobro… mówię to do Oli.
  • Do mnie? – zdziwiłam się, dlaczego akurat do mnie.
  • Był slaby i wpływowy, szanuj go, bo był tatą twojego męża.
  • Musisz zmienić swoje nastawienie, bo wraca stare.

Dosłownie zamarłam… Mój teść kiedyś wyrył we mnie głęboką rysę, która się nigdy nie zabliźniła. I choć w ostatnich latach próbował to naprawić, nie dawałam mu szans się zbliżyć, czego teraz bardzo żałuję. I choć teraz rozmawiamy o nim, że był to wspaniały człowiek, skromny, dobry, to jednak ta rysa gdzieś mi ciągle uwiera. Homiel ujął to idealnie, a Piotr nie mógł tego wiedzieć, bo schowałam ją głęboko w sobie.

  • Musisz zapamiętać, że straciłaś przyjaciela. Ta rodzina wiele ci zawdzięcza.
  • Zamknij te klapkę i zasiej trawę.
  • Myślałem, że ci przeszło – Piotr się zdziwił.
  • Twoja żonka jest pamiętliwa. Zamknij tę klapkę.
  • …….. – no i rozbeczałam się. Uderzył w czuły punkt, w moje wyrzuty sumienia.
  • Homiel trafił w sedno, nie chciałam mu dać szansy, by się zbliżyć, choć widziałam, że chce. No i jest za późno teraz...
  • Nie zamykaj człowieka w szufladzie, kiedy chce z niej wyjść.
  • Edward był wpływowy, ale był bardzo dobrym człowiekiem, pracuj nad sobą.
  • ……..
  • A ty się nie gniewaj na ptaka.
  • ???…. Że cię … za przeproszeniem… obsrał? – pytam zdziwiona.
  • Nie gniewam.
  • To nie oddalaj się od tego, co ci przeznaczone.
  • O co chodzi? – pytam.
  • …….. – Piotr schylił głowę i po cichu przyznał…
  • Nie chciałem przyjąć imienia dlatego ten ptak…

Nie dlatego, ale już Piotr zdążył zapomnieć.

Wczoraj przyjechała do Warszawy nasza córka. Postanowiliśmy poprowadzić ją utartymi ścieżkami i pokazać nasze miejsca. Po wizycie w katedrze pojechaliśmy do CH Arkadia. Widząc atrakcyjne witryny sklepowe mała wsiąkła gdzieś po drodze, a my zwyczajowo poszliśmy do Grycana. Siedzimy przy stole, rozmawiamy i plum… ptasia kupka spadła na rękaw koszuli Piotra. Podnosimy głowy do góry i szukamy wzrokiem latającego sprawcy… a tam nic. Aaaa to numer! Tutaj?!!! Skąd się to wzięło! 
-Przed przeznaczeniem nie uciekniesz, teraz wiesz? http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/06/07/wielu-puka-i-stuka-wierz-mi-niewielu-sie-dostaje-kto-puka-i-stuka/ 
  • Masz przede wszystkim Nas, a uwierz, że o innych jesteśmy zazdrośni.
  • No przestań już….
  • Pamiętaj…
  • Muszę zrobić porządek w domu – Piotr snuje plany.
  • Zrób co masz zrobić, a nie robisz tego dla siebie, robisz to dla mamy.
  • ……..
  • Nie popełnię tego samego błędu z twoją mamą – mówię twardo, bo słowa Homiela ciągle tkwią mi w głowie.
  • Na niej naprawisz swoje błędy.
  • Muszę poprawić też swoje błędy z moją mamą – do której brakuje mi cierpliwości.
  • Spiesz się, czas szybko płynie…
  • ???…. – spojrzeliśmy na siebie zaniepokojeni. Bo choć powiedział najbardziej oczywistą prawdę, to jednak nigdy o niej nie pamiętamy.

Spiesz się, czas szybko płynie… – ks. J. Twardowski…

Zrobiliśmy chwilę przerwy w rozmowie, musiałam się pozbierać.

  • Naprawdę, chciałeś zrezygnować z imienia? – pytam Piotra, bo zdanie zmienia co drugi dzień.
  • …….. – westchnął głęboko. 
  • A bo ja wiem, czy to prawda? Wyobrażasz sobie mnie w takiej roli?
  • …….. – wiem, że Piotr wie… że to prawda.
  • Imię w tobie już jest, tylko musi się rozpuścić. Dlatego tyle to trwa.
  • No właśnie… Piotr po prostu się broni, trudno mu zaakceptować co się dzieje i co się szykuje.
  • Imię zostało nadane i nic już nie zmienisz. Możesz się buntować, ale i tak wyjdzie na to, co My chcemy.
  • Nie ma więc sensu przed tym uciekać? – pytam.
  • Dokąd? Kula jest okrągła, a wszędzie My. Jak uciekniesz od Nas, to będzie tylko popiół.
  • Ale ja mam przecież rodzinę na utrzymaniu, ludzi… – a Piotr ciągle swoje.
  • Za żywota waszego powróci Mesjasz.
  • …….. ???!!! – wow… 
  • Hmm… Ale narodzi się, czy… ? – … wyłoni się z nieba… chciałam dokończyć.
  • Przybędzie gotowy. Nie będzie musiał dorastać.
  • ……… – czyli nie będzie powtórki sprzed 2050 lat… Nie będzie jeszcze jednej „Maryi, Józefa”… to już było.
  • Zobaczymy Go?
  • Sercem Go widujesz często. Kiedy piszesz o Nim, masz Go na co dzień. I godna jesteś tego.

Zabrakło mi teraz oddechu… Często kończę swoją modlitwę słowami; nie jestem tego godna.

  •  Poza małą wpadką z Edziem.
  • Poprawię się.
  • Oddaj Krystynie to, co nie dałaś Edwardowi.
  • Pamiętaj. My myślimy inaczej. Wybaczamy i kochamy.
  • Gdyby Pan Bóg nie wybaczał człowiekowi, nie byłoby nikogo.
  • Co mam robić? – pyta Piotr.
  • Bądź i czekaj na swoją kolej.

Zamyśliliśmy się nad wszystkim.

  • Homiel powiedział w listopadzie, że wszystko w tym roku zacznie się realizować – akurat przygotowywałam o tym tekst na blog.
  • Powiedział to rok temu? – Piotr zaskoczony.
  • Nie rok temu, ale w ubiegłym roku – poprawił Homiel, co mnie zaskoczyło i dało do myślenia. Precyzja doboru słów jest wyjątkowa.
  • A ja i tak sądzę, że z NIP będzie za rok, nie w tym roku.
  • Z panem Bogiem nikt nie wygrał zakładu.
  • Ale ja się zakładałem z tobą Homiel, nie z Panem Bogiem.
  • Moim zdaniem to nie ptak powinien ci nasrać, ale latająca krowa, tak durny czasami jesteś – walnęłam, bo siły już nie miałam od wiecznych tłumaczeń.
  • Nie krowa, a słoń.
  • Wtedy zmądrzejesz.
  • Ja i tak wiem lepiej – Piotr uparcie swoje.
  • Dobrze, więc Ja zrobię Swoje, a ty trwaj w swoim.

I mimo powagi całej tej rozmowy wszyscy się roześmieliśmy. Nagle coś mnie olśniło… Jasny gwint, my cały czas z Ojcem rozmawiamy! Kto może zrobić swoje? Nie odkryłam tego jednak Piotrowi, by się dodatkowo nie stresował.

  • Jak długo to może potrwać? Przyjście Mesjasza?
  • Niebo jest niecierpliwe.
  • 10 lat?
  • Tyle cierpliwości już w sobie nie ma.
  • 5 lat?
  • Będziesz słyszał Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu teraz i zawsze, zawszepowtórzył Ojciec z naciskiem.
  • I na wieki wieków amen.
  • Wow… 

Piotr poszedł odprawić egzorcyzmy. Po powrocie rozmawialiśmy dalej.

  • Słyszę teraz, że ktoś mówi…
  • Henoch.
  • Czy Eliasz wiedział, że był Henochem? – pytam.
  • Dwa w jednym.
  • Ale czy wiedział wtedy, kiedy żył?
  • Dwa w jednym – powtórzył.
  • Zasłużyłeś sobie na tę prawdę. Oddałeś cześć Chrystusowi.

Z Piotra powietrze zeszło w jednej sekundzie. Schylił głowę i objął rękoma. Musiałam poczekać, bo nie wiedziałam co się dzieje.

  • Gdy się modliłem; Chwała i dziękczynienie. Bądź w każdym momencie Jezusowi w Najświętszym Boskim Sakramencie Zobaczyłem Jego ostatnie tchnienie na krzyżu.

  • Gdy powiedziałem; Ile minut w godzinie, A godzin w wieczności, Tyle kroć bądź pochwalon,Jezu, ma miłości… Zobaczyłem Go w białej długiej szacie, w przepięknej koronie.
  • ……..
  • Ciągle słyszę Henoch i Henoch…
  • Przyzwyczajaj się.
  • Boże… Jak to sobie przeanalizuję wszystko, to powinienem leżeć krzyżem w kościele – mówię do Piotra. 
  • Dzięki Bogu nie leżysz.
  • ……..
  • Boję się tego, co ma nadejść – Piotr w zamyśleniu.
  • Ty się powinieneś najmniej bać przy tym, co wiesz.
  • Jeśli naprawdę chcesz wrócić do Domu, nic nie powinno być dla ciebie problemem. Wszystko przetrzymasz.
  • A czy w Swoim świecie macie auta?
  • . – no nie wierzę własnym uszom! Widząc jednak minę Piotra zdaję sobie sprawę, że żartuje.
  • A czy nogi ci nie wystarczą? Widziałeś Ojca w Rolls-Royce? Chodzi na bosaka i jest cały szczęśliwy.


Dopisane 07. 04. 2018 r.

  • Spiesz się, czas szybko płynie… – mogłabym to przemilczeć i nic nie pisać, ale uznałam, że to jedna z najpiękniejszych lekcji, jaką może dostać człowiek. Siła krzywdy, która zatruwa życie i siła wybaczania, która uzdrawia. Ja chcę stanąć przed obliczem Ojca uzdrowiona.

  • Za żywota waszego powróci Mesjasz – nie wiem jak i kiedy. Nie wiem, czy dosłownie. Może to też tylko, czy aż … symbolika.

Ten świat odchodzi.

10. 07. 17 r. Warszawa.

Piotr miał ciekawą wizję, która nawiązuje do tego, co lubi, a lubi oglądać skoki narciarskie.

  • W wizji byłem skoczkiem, który szykuje się do skoku.
  • To była ogromna skocznia i ja byłem ostatnim. Już siedziałem na belce, już chciałem skoczyć, ale sędziowie, którzy stali z tyłu i mierzyli mi jakoś na odległość puls stwierdzili, że mam za duże tętno. Pokazali mi, że sięga do 390. Usłyszałem, że mam zakaz skoku, bo to zbyt niebezpieczne.
  • Zacząłem się modlić i tętno spadło do 290, więc znowu szykowałem się do skoku, ale sędziowie stwierdzili, że nadal jest za duże… Co to może znaczyć?
  • Hmm… ciągle słyszysz o jakiś nadchodzących wydarzeniach  i chyba nie jesteś do nich jeszcze gotowy zdrowotnie… – przyszło mi do głowy.
  • Twoja godzina nie wybiła.
  • A ta skocznia była ogromna!
  • To i lądowanie niebezpieczne, musisz być zdrowy – i to mi otwiera oczy, bo cóż takiego ma się stać, żeby Piotr miał to przetrzymać?
  • Kto wie, może rekord świata pobijesz.
  • A jak upadnę? – Piotr pyta mając na myśli „a jak mi się nie uda”?
  • Nie bój się, przytrzymam cię.

Niedawno zastanawiałam się, dlaczego Niebo nie mówi wprost; w poniedziałek to, we wtorek tamto, a w środę jeszcze coś… Czy nie byłoby lepiej wiedzieć? 


W pewnych kręgach nie milkną echa wypowiedzi generała Jezuitów; D. Kowalczyk SJ o tym, czy generał jezuitów zaprzeczył istnieniu diabła; https://jezuici.pl/2017/07/gosc-niedzielny-d-kowalczyk-sj-o-tym-general-jezuitow-zaprzeczyl-istnieniu-diabla/

  • Ten świat odchodzi.
  • W jakim sensie? – pytam.
  • Chodzi o to, żeby trochę dusz uratować, bo jest ich trochę.
  • …….
  • Jeśli Oni uważają, że twoje serce teraz tego może nie wytrzymać to znaczy, że to będą tak emocjonalnie wielkie przeżycie, że twoje serce musi być zdrowe! – rozkładam ręce, bo wydaje się to logiczne.
  • Czy sąd to takie przeżycie? – pytam dalej.
  • To start do skoku, a wtedy fala cię zabierze. Nie tylko ty czekasz w blokach, My też.
  • Hmm… Co Oni ci takiego przygotowali? – zastanawiam się głośno.
  • Przejdziesz samego siebie.
  • Już się boję – Piotr sobie zażartował.

Wieczorem.

Piotr wrócił do domu zmęczony, ale zaczął mi opowiadać jak to tłukł nogą całe stado mrówek, które z ogrodu chciało przedostać się do wnętrza biura.

  • Wyobrażasz sobie? Z podwórka wędrowały przez otwarte drzwi do środka! Powybijałem je – powiedział zadowolony.
  • I tak czyni obrońca życia? A może one chciały być przy tobie?
  • Mrówki?! A one są pożyteczne?
  • Oczywiście, to nie wiesz? – zaczynam się śmiać widząc jego minę.
  • Eee tam, idę poczytać.
  • Nie musisz, Ja ci powiem. Są pożyteczne.
  • Akurat! A co takiego robią?
  • W takim razie idź poczytać Homielowi się nie chciało tłumaczyć, czym mnie oczywiście rozśmieszył. To było bardzo… ludzkie.
  • …….
  • Hmm… Jak je zabijałem to miałem kaca.
  • Zrobiłeś, co zrobiłeś.

Kiedy Piotr naczytał się o mrówkach w Google, wyrzuty sumienia miał przez kolejną godzinę. Najpierw zaczął się kajać, a potem zamilkł.


Dzisiaj przeglądając internet zwróciłam uwagę na zdanie, które wydało mi się bardzo znajome.

  • Pamiętasz, co powiedział niedawno Ojciec? Ja się tym zajmę. Chcesz? – przerywam milczenie.
  • Nooo…. – Piotr coś tam mruknął, że niby pamięta, ale byłam pewna, że zdążył już zapomnieć.
  • Dzisiaj czytałam o księdzu Dolindo… To ktoś bardzo podobny do Ojca Pio, też mistyk – opowiadam Piotrowi.

Dolindo Ruotolo – włoski ksiądz oraz tercjarz franciszkański, ogłoszony przez Kościół Katolicki Sługa Bożym, cieszący się wielkim szacunkiem św. Ojca Pio. https://pl.wikipedia.org/wiki/Dolindo_Ruotolo

  • On podkreśla, że wielkim darem dla niego było czucie Jezusa… A ty… – i patrzę na Piotra – Masz to na co dzień, ty z Nim rozmawiasz! Jego zdjęcie masz nawet! Zdajesz sobie sprawę co ty masz?! – pytam Piotra, bo tak naprawdę dopiero czytając o Dolindo uświadomiłam sobie ze skali łaski, jaka na nas spadła.
  • Uporządkujmy.
  • Właśnie! Uporządkujmy – ucieszyłam się.
  • To są ludzie stąd. A ty nie jesteś stąd. Łatwiej ci wiele spostrzegać, niż innym słyszeć. 

    Pamiętasz jak biegłeś do przodu, a oni daleko byli z tyłu?

  • ……. – Piotr kręci z niedowierzaniem głową. Musimy mieć wszystkie wizje w pamięci, bo nigdy nie wiadomo, do której z nich Homiel się odniesie.

Wizja, o której teraz wspomina jest mniej więcej sprzed 2 lat. Piotr biegnie z grupą kapłanów, ale w pewnym momencie znacznie ich wyprzedza. Dodatkowo biegnie tyłem, czyli ma trudniej, a mimo to wszyscy kapłani pozostają daleko na początku drogi.

  • Homiel chce ci powiedzieć, że wyprzedzasz ich wszystkich w wiedzy i doświadczeniach… A ciągle masz wątpliwości – kiwam głową z dezaprobatą.
  • Idę się pomodlić – spojrzał na mnie ciężko i wyszedł.

Gdy wrócił 40 minut później…

  • Gdy mówiłem „Pan Bóg jest moim obrońcą i zła się nie ulęknę”… usłyszałem Ojca. Przerwał mi…
  • Mam nadzieję, że w końcu to zapamiętasz.
  • ……. – ja wiem… ja wiem, że sytuacja poważna, ale zaczęłam się śmiać, a właściwie cieszyć. Cieszyć, że nawet w takich chwilach mówiąc „w końcu” Bóg Ojciec wykazuje humor.
  • Rozśmieszył mnie – Piotr miął te same odczucia jak ja.
  • Kiedy zacząłem mówić słowa z modlitwy Jezusowej „Jezu zmiłuj się nade mną grzesznym” zobaczyłem jak rękoma dotknął moich ramiom…
  • ……. – spoważniałam natychmiast.
  • Kiedy rozpostarłem ramiona i powiedziałem „Jezu zmiłuj się nad nami grzesznymi” rozpostarł także swoje ręce, jakby obejmował cały świat…
  • To musiało być piękne… – pomyślałam.
  • Kiedy powiedziałem „Archaniele Michale stań na czele swojego niebiańskiego wojska” zobaczyłem wielkiego anioła w złotej zbroi, który jedną nogę miał opartą o ziemię, a drugą opierał na karku demona. Trzymał w ręku włócznię, czy halabardę przytkniętą do jego karku i czekał, więc niewiele myśląc rękoma te włócznię pchnąłem i ona przebiła kark gackowi… Razem to zrobiliśmy. On trzymał, a ja pchnąłem. I wtedy w tego gacka, już martwego, weszła szara energia z ludzi. Zobaczyłam, jak z ludzi na świecie zza ich pleców wyłania się szara masa i ona weszła w tego gacka – Piotr się zamyślił.
  • Dziwny był, nie miał stóp, a płetwy. Takie coś, co mają płazy, ale łeb z rogami zakręconymi do tylu, jak włosy się czesze do tyłu…
  • …….
  • Kiedy na koniec mówiłem „Panie Boże przywróć ustalony odwiecznie porządek” zobaczyłem siebie nad kulą ziemską i miałem rozpostarte ramiona. Otworzyło się okno w Niebie i wyszło z niego światło, które najpierw przeszło przez mnie, a potem poszło na ziemię…



Dopisane 28. 02. 2018 r.

  • Pamiętasz jak biegłeś do przodu, a oni daleko byli z tyłu?

Mogę całkowicie potwierdzić, że Ojciec Dolino mówił prawdę. Trudno uwierzyć w to, co doświadcza Piotr, ale nie wahajcie się wierzyć w Dolindo.

Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie Mi troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, że każdy akt prawdziwego, ślepego i całkowitego oddania się Mnie rozwiązuje trudne sytuacje.

Oddanie się Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, abym podążał za wami. Oddanie się oznacza zamianę niepokoju na modlitwę. Oddanie się oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i poddanie się Mnie, bo tylko dzięki Mnie poczujecie się jak dziecko uśpione w objęciach matki, gdy pozwolicie, abym mógł przenieść was na drugi brzeg.

Mnie oddajcie to co wami wstrząsa, co was boli bezgranicznie – te wasze wątpliwości, wasze przemyślenia, wasze niepokoje i chęć powzięcia odpowiednich kroków za wszelką cenę, aby zapobiec temu co was trapi. Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do Mnie, patrzy na Mnie mówiąc: „TY SIĘ TYM ZAJMIJ”, a przy tym zamyka oczy i uspokaja się!

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2016/10/06/pomodl-sie-z-nami-modlitwa-ks-dolindo-ruotolo-jezu-ty-sie-tym-zajmij/ https://www.youtube.com/watch?v=KH2wqZs_C5E&t=56s

Nie tylko chlebem człowiek żyje.

20. 06. 17 r. Warszawa.

Piotr dostał pismo z urzędu skarbowego, które go lekko strwożyło. Może nie sama sprawa, bo banalna dość, ale użyte w nim sformułowanie. Wezwano go do wyjaśnienia jako potencjalnego sprawcę przestępstwa skarbowego, a chodziło tylko o wytłumaczenie, dlaczego opłata za podatek poszła na inne konto. Zwykła pomyłka.

  • Zobacz, ilu mam przeciwników. NIP, urzędy skarbowe, śpiewaczka, gacki… – zaczął zmęczony
  • . Od nas to się odpierdol !!! – doszedł głos z dołu…

Piliśmy właśnie kawę i z wrażenia kawa stanęła nam w gardle. To wprost nieprawdopodobne!… Chciałam szybko zmienić temat rozmowy i przypomniałam sobie, że nie mam rozwiązanej kwestii „krwi życia”.

Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia. Upomnę się o waszą krew przez wzgląd na wasze życie upomnę się o nią u każdego zwierzęcia. Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego – o życie brata. [Jeśli] kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego, bo człowiek został stworzony na obraz Boga.

  • Krew życia płynie w tobie. Nie wolno zabijać, ani oskarżać. Gdy oskarżasz to już zabijasz, a kiedy zabijasz wprowadzasz truciznę.
  •  Rany…. – myślę w duchu… naprawdę nie dało się jaśniej? 
  • A jaki ma to związek z jedzeniem? – drążę dalej. 
  • Nie tylko chlebem człowiek żyje.
  • Aaaa… Teraz rozumiem. Nie wolno żywić się nieszczęściem innych! To nie dosłownie o krew chodzi!

Pamiętam pierwsze nasze rozmowy, spytałam wtedy jak traktować Biblię. Powiedział Homiel, że Biblię należy czytać mądrze i na tym przykładzie zrozumiałam jak wielki błąd robią ci, którzy odbierają niektóre słowa Ojca zbyt dosłownie. Tu nie chodzi o to, by według Jehowych nie jeść kaszanki, bo zrobiona jest także z krwi!… Słowa Ojca są pełne symboliki, metafor i należy najpierw znaleźć klucz do Jego wyjątkowego języka, aby zrozumieć Biblię w pełni.

  • Ten krzyż od Was… Nic nie mogę więcej znaleźć.
  • I nie znajdziesz, to wyjątkowy krzyż, jedyny w swoim rodzaju.
  • Zaskoczycie nas jeszcze czymś?
  • Zaskoczenie dopiero nadejdzie.
  • …… – wiem jedno… Pomysłów na pewno Im nie brakuje. 
  • Miałem wizje dzisiaj rano… Rozmawialiśmy gdzieś na polanie, na trawie… Biegł do nas wielki czarny pies, wilczur. Ja tylko powstrzymałem go ręką znakiem stop, a on uniósł się wysoko i nie mógł już biec, przebierał nogami w powietrzu. Potem ręką zrobiłem ruch i poleciał gdzieś na dziesiątki metrów daleko…
  • No widzisz? Masz już siłę, żeby pokonać diabła – wizja była dla mnie bardzo czytelna.

21. 06. 17 r. Warszawa.

Wstawanie codziennie o 6.30 mnie wykańcza. Poszłam na kawę półprzytomna, a Piotr świeży jak skowronek dosiadł się do stolika.

  • Jadąc po schodach usłyszałem Ojca…
  • Wszystkie twoje wrogi obrócę w perzynę, więc nie lękaj się niczego. Dla ciebie.
  • …… – zaczęłam myśleć oczywiście, o którego z wrogów chodzi. Tych z dołu, czy tych z NIP, urzędu skarbowego?
  • Niesamowite słowa i już gdzieś je słyszałam.
  • ……
  • Wczoraj wpadłam na chwilę do twojego kościoła, było bardzo mało ludzi i weszła wycieczka z Japonii. W sumie było kilkanaścioro ludzi i nikt, dosłownie nikt nawet się nie przeżegnał. Szukali serca Chopina i nic ich nie interesowało więcej – przypomniałam sobie tą żałosną scenę.
  • Nie wiedzieli Jezusa? – Piotr się zadumał.
  • ……
  • A ty Mnie widzisz?
  • ……

Zaskoczenie? To mało powiedziane. Zdziwiło mnie, że samo o Jezusie wspomnienie jakby Go przywołało. Nie rozumiem tego, a może ciągle jest przy nas tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy? Odniosłam wrażenie, że Piotr nagle się zmniejszył, skurczył.

  • Widzę.
  • Więc niczego się nie bój. Jestem przy tobie.
  • ……
  • Objął cię ramieniem… – mówi do mnie Piotr.
  • Jesteś Jego oczkiem w głowie – dalej relacjonuje co widzi.
  • A twoje ostrze jest ostre... mówi do ciebie. Chodzi o twoje pisanie, pióro ostre jak miecz… Co ty tam piszesz?! – pyta mnie Piotr, a ja nie jestem w stanie odpowiedzieć, bo łzy utknęły mi w gardle.
  • Jak Go widzisz?
  • Nie jestem w stanie ci wytłumaczyć.
  • Jak wygląda?
  • Ma czerwony płaszcz.
  • A dlaczego nie biały?… – pomyślałam… oczywiście, jak to ja…
Adam Chmielowski 1881

Kolor czerwony wskazuje na miłość, krew, życie, czy ofiarę. Często szaty w tym kolorze zdobią świętych męczęnników. Także Jezus wielokrotnie jest przedstawiony w czerwonej koszuli, która może wskazywać na ofiarę, którą za nas złożył z miłości. Często jednak czerwony na obrazach może nam się mylić z purpurą, która oznacza godność królewską.

  • Księgowa jest zbulwersowana pismem z US, napisali, że jestem oskarżony! Jeszcze nie sprawdzili, a już jestem oskarżony! – Piotr nie wiem dlaczego chciał zmienić temat.
  • Nie dziw się im. Tak wygląda walka ze złem. Oni nie wiedzą z kim mają do czynienia – odezwał się chyba Homiel.
  • Mały, rób co masz robić. Dawaj dalej poczucie bezpieczeństwa dopóki cię fala nie zabierze, a potem nie masz wpływu na to, co się dziać będzie.
  • To znaczy, że jak się zacznie fala to nie będzie poczucia bezpieczeństwa? – pytam od razu.
  • A gdzie zaufanie? Ty, która piszesz też wątpisz? Boisz się o swoją kawę? A skąd wiesz co zyskasz?
  • Oj-tam, oj-tam… – zawstydziłam się, bo Homiel trafił w dziesiątkę.
  • Powiedz tak uczcicie… Mówiąc Mały to ty Homiel, czy już nie Ty?
  • Homiel to Homiel. Gdybyś wiedziała, że to Ojciec… rozmawiałabyś?
  • Chyba nie… – przyznałam z wahaniem, przynajmniej nie rozmawiałabym tak otwarcie i doszło do mnie znowu, że to z Ojcem rozmawiamy teraz. 
  • Rób swoje Mały, czyść swój mundur.
  • Ja nie mam przecież munduru – zdziwił się Piotr.
  • Przecież rozmawiam z inteligentnym człowiekiem… a mundur to symbol służby. Policjant ma mundur, wojskowy, itd. Czyścić mundur to szykować się do służby.

Wieczorem.

  • Po modlitwie o 15.00 Ojciec powiedział mi…
  • Nieprzyjaciół obrócę w truchło… i pokazał mi fajną rzecz. Siedział na tronie, a ja poniżej na ziemi w swoim fotelu zamyślony. Zobaczyłem Ojca uśmiechniętego jak ręką przecina nici wiążące mnie z US. Przeciągnął po prostu ręką jakby ciął powietrze i poprzecinał białe nici, które mnie łączyły z US.
  • Fajna wizja – uśmiechnęłam się widząc ją w wyobraźni.
  • Dużo masz wrogów? – pytam.
  • Wielu. Inną drogę dla ciebie przewidziałem. Nie chcę, by cię katowano jak zakatowano Mojego Syna, ale żebyś prowadził.
  • …….

Dech mi zaparło. Uderzyła mnie siła tych słów i że to słowa samego Ojca. Bałam się odezwać, ponieważ czuję się jeszcze mocno niepewnie w takich sytuacjach.

  • Ojciec jest ciągle przy nas? – szeptem pytam Piotra.
  • W tobie jest część Jego.
  • We mnie? – wyrwało mi się – W każdym jest… – powiedziałam ze zdziwieniem.
  • Ale to ty masz kryształ.
  • Oh my God!… – pomyślałam przypominając sobie namalowany dla mnie obraz.

  • To skąd tyle moich błędów po drodze?
  • Nie wiesz co to błąd…
  • ……
  • Ojciec mi powiedział teraz, że nie mogę mieć dużej firmy – Piotr spokojnie i czułam w jego głosie wielką ulgę.
  • Duże to domena tych z dołu. Wszystko co masz, masz gdzie indziej. Po co masz mieć wszystko tutaj? To, co masz, masz dla innych, nie dla siebie.
  • …… – pod każdym względem to prawda.
  • Przepraszam, że czasami się mylę podczas modlitwy.
  • Ważne są intencje, że chcesz i wolę wykazujesz.
  • Czasami serce mnie boli jeszcze…
  • Urośnie.
  • Jak to… urośnie?
  • Duchowo będzie wielkie.
  • Więc nie uratowałem się po to, aby się nad tobą pastwić, masz zadanie. Po robocie przyjadą po ciebie sanie i zabiorą do Domu.
  • Przestań się lękać, bo to co nieuchronne i tak przyjdzie. Nie chcę ci twojej bujnej wyobraźni obciąć, bo się fajnie ogląda.

Gdybym nie byłam pewna, że to Ojciec teraz przemawia, to wybuchłabym śmiechem. Piotr rzeczywiście ma tak bujną fatalistyczną wyobraźnię, że w małej kropce wody widzi wielkie tsunami. Czytając pismo z US widział już siebie za kratkami! 



Dopisane 16. 02. 2018 r.

  • Wszystkie twoje wrogi obrócę w perzynę, więc nie lękaj się niczego.

Ks. Izajasza; który świat cały zamieniał w pustynię, a miasta jego obracał w perzynę, który swych jeńców nie zwalniał do domu? (…) Więc wylał na Izraela żar swego gniewu i okropności wojny. Wybuchła ona zewsząd pożogą, a on się nie spostrzegł, obróciła go w perzynę, lecz on nie wziął tego do serca. (Ks. Izajasza 42:25, Biblia Tysiąclecia)


  • Krew życia płynie w tobie. Nie wolno zabijać, ani oskarżać. Gdy oskarżasz to już zabijasz, a kiedy zabijasz wprowadzasz truciznę.

Zajrzałam na stronę prowadzonych przez Jehowach, gdzie toczyła się rozmowa poświęcona krwi;

Dzieje Apostolskie 15: 19 Toteż moje rozstrzygnięcie jest takie: nie należy niepokoić tych spośród narodów, którzy się nawracają do Boga, 20  ecz trzeba im napisać, by się powstrzymywali od rzeczy splugawionych przez bożki i od rozpusty, i od tego, co uduszone, i od krwi. (….). 28 Albowiem duch święty i my sami uznaliśmy za słuszne nie nakładać na was dodatkowego brzemienia, z wyjątkiem następujących rzeczy koniecznych: macie powstrzymywać się od tego, co ofiarowano bożkom, i od krwi, i od tego, co uduszone, i od rozpusty. Jeśli będziecie się tego starannie wystrzegać, dobrze się wam powiedzie. 


Widzimy, że powyższe wersety wyraźnie zakazują spożywania krwi, choć wielu tzw. chrześcijan i tego nakazu nie przestrzega. Powyższe wersety uczą nas chrześcijan czego, według ustalenia apostołów, starszych pod kierownictwem ducha świętego, mamy przestrzegać z Prawa Mojżeszowego. Nie musimy już się poddawać np. obrzezaniu, czy przestrzegać sabatu. Jehowa za pośrednictwem swojego ducha pobudził apostołów i starszych do oznajmienia chrześcijanom (przede wszystkim tym nawróconym z pogan), że koniecznie mają wystrzegać się spożywania krwi, np. „tego, co uduszone”, to znaczy niewykrwawionego mięsa. A jak Prawo Mojżeszowe nakazywało postępować z krwią? A co z transfuzją? Cz dla ratowania życia można pozwolić wstrzyknąć sobie krew, czy jedynie nie wolno jej spożywać?„

„Wylać na ziemię, jak wodę”, a nie pozwalać wstrzykiwać ją sobie do żył, gdy opuści organizm (własny, czy cudzy). Niech ktoś pokaże mi miejsce w Prawie Mojżeszowym (czy gdziekolwiek w Biblii), gdzie Bóg nakazuje postępować inaczej z krwią niż wylewać ją na ziemię. A akurat właśnie, m. in., tego aspektu Prawa Mojżeszowego nakazano nam przestrzegać w Dziejach Apostolskich- co, do ściśle określonego sposobu obchodzenia się z krwią, która opuści organizm. Gdzie niby Biblia pozwala na przetaczanie krwi z jednego do drugiego organizmu! https://watchtower-forum.pl/forums/topic/3824-czy-biblia-zakazuje-transfuzji-krwi/

Może wśród tutejszych czytelników zabłąkał się ktoś z wyznania Jehowach… Chciałabym, żeby zadał sobie pytanie… Właściwie niech każdy zada sobie to pytanie… Czy po tych wszystkich słowach, które Ojciec przekazał i przekazuje należy wierzyć, że pozwoliłby na śmierć kogokolwiek tylko dlatego, że transfuzja krwi to grzech? Ileż to ludzi musiałoby odejść zbyt wcześnie, ileż to ofiar pochłaniałaby wojna dodatkowo tylko dlatego, że zaprzestano by transfuzji krwi? Czy Ojciec pozwoliłby przeżyć Piotrowi, gdyby to była prawda? 

Wielka siła to wielka odpowiedzialność.

16. 06. 17 r. Szczecin.

Myjąc się rano w łazience usłyszeliśmy naszą „śpiewaczkę”. Śpiewała, ale tym razem piosenkę!… „Czarna Madonna”.

  • Dziwne… – zaczęliśmy między sobą to komentować – To może nic nie znaczyć…
  • Wie, że dzwonią, ale nie wie, w którym kościele.
  • A co to znaczy?
  • Sama nie wie czemu to śpiewa.

Nie wiem, co poskutkowało bardziej. Nasze spotkanie w drzwiach, czy nasza wczorajsza prośba do Michała, aby zapanowała cisza.

  • Nasze spotkanie nie było przypadkowe?
  • A co jest przypadkowe?
  • …… – czyżby aż tak to zadziałało?
  • Jesteś zawsze przy mnie? – pyta Piotr.
  • Ja tak, a grubas przy Oli.
  • Nie masz dla Niego litości – miałam żal, ale i tak zaczęłam się śmiać.
  • Bo się tak nazywa! Całe Niebo Go tak nazywa – i sam zaczyna się śmiać.
  • ……
  • Najpierw jego straci, a potem zacznie zapadać się w siebie.
  • Taaaak?…. – i szkoda mi się jej zrobiło.
  • Dlaczego jej córka krzyczała bez przerwy? Szukała powietrza. To taki bluszcz.
  • …… – przypomniałam sobie te rozdzierające krzyki i zrobiło mi się jej szkoda nieco mniej.
  • A mi nie szkoda, ludzie tutaj mieszkają! – Piotr stanowczo.
  • Spotkały się dwie natury tutaj. Permanentne przebaczanie i permanentny sądpodsumował nas Homiel.
  • Nauka nigdy nie trwa wiecznie.
  • Ten spokój to pewnie dzięki Wam? – upewniam się.
  • Jak się ma takich zamożnych przyjaciół… – Piotr.
  • Nie zamożnych, a wpływowych. Wpływamy na ludziprzerwał mu w pół zdania.
  • My też nie lubimy tych „piosenek” – czyli wycia śpiewaczki.
  • Faktycznie mogłem im wczoraj zaszkodzić?
  • Mieć świadomość swoich możliwości i czynić tylko dobrze to wielka rzecz. Nie możesz działać impulsywnie. Impuls zaciera cel.
  • Mogłem im zrobić krzywdę, już się na nich szykowałem.
  • Różaniec pozbawi cię tej energii. Energię skierujesz na gacki. Wielka siła to wielka odpowiedzialność.
  • Będą cię co rusz prowokować.
  • Jak?
  • Abyś skierował uderzenie na człowieka.
  • …… – spojrzałam na Piotra uważniej. To jego słaba strona, którą gacek bardzo umiejętnie wykorzystuje. Impulsywność. Działa szybciej niż myśli.
  • Musisz mieć hamulce, daj sobie czas na działanie – próbuję tłumaczyć Piotrowi.
  • Musisz mieć wielu przyjaciół z łańcuchami którzy trzymają go na krótkiej smyczy i pilnują.
  • I wiesz już kim jesteś. Ta moc będzie wzrastać. Kieruj ją na zło.
  • A mogę kierować na świat?
  • Nie naprawiaj nic na tym świecie, bo to cykl naturalny.
  • Apogeum będzie, kiedy będziesz na fali. Będziesz mógł wszystko, a zrobisz nic.
  • Będziesz prowokowany przez ludzi, a to test.
  • Uuuuu…. – pomyślałam, z naturą Piotra będzie bardzo ciężko.
  • Słyszę… humiliate.
  • …… – sprawdziłam w internecie; poniżenie.
  • Będę poniżany?
  • Nic nie rób. Możesz wszystko, a nic nie zrobisz.
  • Przy twojej dumie to będzie wielka próba – przyznałam.
  • To małe piwo. Jesteś agresywny, skup swoją siłę w modlitwie, a ofiary zostaw w spokoju.
  • …… – Piotr kreci głową, że mu to nie pasuje.
  • To NIP ma zostawić?
  • To się samo zrobi.
  • A długo takie biczowanie będzie trwało? – pytam.
  • Ile trzeba.
  • Wytrzymasz? – pytam Piotra.
  • Zamiast do 10, licz do 100. Już tak dużo nauczyłeś się o człowieku. To ofiara.
  • A jaka jest moja rola? – pytam.
  • Widzę cię z halabardą.
  • …… – znowu musiałam zajrzeć do internetu.

Halabarda dwuręczna broń która zdobyła popularność między XIV a XV wiekiem. Typowa halabarda łączy w sobie elementy trzech broni: topora, haka i włóczni. Dzięki temu była uniwersalna, mogąc służyć zarówno do cięcia jak i kłucia. Halabarda była podstawową bronią wczesnej armii szwajcarskiej od XIII wieku, następnie rozprzestrzeniła się także na inne kraje, w dużym stopniu ze szwajcarskimi wojskami zaciężnymi. Jej rola ogranicza się do funkcji reprezentacyjnej i ceremonialnej jako symbol służby wojskowej.

Homiel widząc mnie z halabardą zasygnalizował, że jest to symbol służby dla Boga i to w gotowości do boju.

  • A co z naszymi rodzicami?
  • Wasi rodzice jeszcze pobędą na tym świecie trochę, a potem zostaną zabrani w przyjazne miejsce.
  • …… – niby to oczywiste, a jednak słabo mi się zrobiło…
  • Spytałem Homiela kiedy ja odejdę…
  • Gdybyś wiedział dokąd pójdziesz…
  • . Pokazał mi strusia pędziwiatra…

  • Z tego wynika, że wszystko bym zostawił za sobą i spieprzył do Domu.
  • Powiem ci tak… Ahoj przygodo!
  • Co ma się zaczynać, to się zaczyna.

Wieczorem obejrzeliśmy film „Chata”. Mack jest szczęśliwym mężem i ojcem trojga wspaniałych dzieci. Pewnego dnia jego rodzinę dotyka tragedia. Najmłodsza córka Missy zostaje porwana. Wszelkie dowody wskazują na morderstwo, choć ciała nie udaje się odnaleźć. Mack popada w coraz głębszą rozpacz, która powoli oddziela go od świata i rodziny. Kilka lat po tragedii otrzymuje tajemniczy list z zaproszeniem do leśnej chaty, w której rozegrał się dramat Missy. List wydaje się pochodzić od samego Boga. Pełen wątpliwości i obaw Mack decyduje się na spotkanie z nieznanym, które okaże się być niezwykłym doświadczeniem pozwalającym zrozumieć sens rodzinnej tragedii i zupełnie inaczej spojrzeć na życie i świat. https://www.deon.pl/po-godzinach/rozrywka–relaks/film/art,1320,film-na-weekend-chata.html

https://www.youtube.com/watch?v=9XTtwU7vpf4

  • Fajnie tak dostać list od Boga…
  • Jak myślisz… Kto przywitał cię w pracy? Ja? Ja takiej możliwości nie mam.

p.s. zacytuję ten fragment jeszcze raz i siłą rzeczy muszę zmienić kolor czcionki. 

Wszędzie nakrętki szukaliśmy, na biurku, obok, na kolanach pod biurkiem. Bałam się, że Piotr się zdenerwuje i będziemy musieli wracać do szpitala. Kiedy staliśmy tak bezradnie zastanawiając się co się z nakrętką stało… ona spadła na blat biurka z wysokości około 10 cm. Dosłownie wypadła z powietrza, jakby jakaś niewidzialna ręka wpuściła ją zza „przesłony” do naszego świata. 
- Widziałaś to?!… 
- Cholera co to? – Piotr zdezorientowany – 
- Może to gacek? 
- Chwila… – zaczęłam myśleć, bo Piotr już wszędzie gacka widzi. 
- Tym piórem podpisujesz wszystkie umowy… Ktoś cię powitał w ten sposób, jakby chciał powiedzieć welcome home… Pióro to znaczy, że wszystko wraca do normy – zaśmiałam się, bo to był świetny pomysł na przywitanie. 
- Jak Wy to robicie? – Piotr nie mógł się nadziwić. 
- Nie zdradzam Mojej techniki. 
- Cieszą się, że wróciłeś – miałam na myśli wszystkich Homieli w Niebie. 
- Myślisz? 
- Musisz żyć.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/05/zaprowadze-cie-do-twojego-zrodla-do-poczatku/
  • A krzyż? To myślisz Kto?


Dopisane 12. 02. 2018 r.

Już tak dużo nauczyłeś się o człowieku. To ofiara Bóg wysyła Swoich pośród ludzi, aby uczyli się ludzi. To, że są słabi i silni. Mądrzy i głupi, itd. To, że życie to ciągła walka i tak łatwo ulec złemu stając się jego ofiarą.


Nie naprawiaj nic na tym świecie, bo to cykl naturalny – gilgul znaczy cykl, to hebrajska nazwa reinkarnacji. Na tym świecie uczy się nie tylko pojedynczy człowiek, ale cyklowi podlegają też całe narody i cywilizacje. Coś umiera, coś się rodzi…, może lepsze, doskonalsze, może po prostu inne. Nieustający rozwój. Nic na tym świecie nie trwa wiecznie

Przyjaźń nie polega na dawaniu, tylko na uczeniu.

06. 03. 17 r.  Bielsko-Biała.

Jestem w hotelu, nie śpię od 5 rano, znowu. Nowe miejsce i stare nerwy. Rano odpaliłam komputer i pierwsze co widzę to artykuł „Tajemnice śmierci klinicznej”. Potrząsam głową dla pewności, czy mi się to przewidziało. Zamknęłam komputer, ale po 5 minutach znowu go włączam chcąc przeczytać jednak ten artykuł. Nie znalazłam go. Zdenerwowałam się i postanowiłam warować bezpośrednio w szpitalu.

Operacja zaczęła się o 8 rano, czekałam na Cisowskiego do 12.13. W międzyczasie przysiadł się do mnie człowiek, który czekał na swojego lekarza. Pogadaliśmy ze sobą trochę i w trakcie tego „trochę” nasłuchałam się ciekawych opowieści. Stracił brata na zawał, ledwo sam przeżył, ponieważ miał przepustowość żył tylko na 2%, czyli bardzo podobnie jak Piotr i bardzo podobną operację. W pewnej chwili wyostrzyłam uszy, bo…

  • Leżałem z facetem po operacji, był w dobrej kondycji… Śmialiśmy się, on się położył na łóżku na chwilę i zobaczyłem, że po chwili przestał oddychać. Zawołałem szybko lekarza i w ciągu 2 minut przywrócili mu życie.
  • Hm… A gdyby nie pan?
  • No nie wiem… nie był podłączony do żadnej aparatury.
  • Czyli uratował mu pan życie?
  • No tak mówią
  • Życie za życie… Panu uratowali i pan uratował – uśmiechnęłam się, bo to kolejna Boska „równowaga”, z którą się zetknęłam. Spotykam ludzi, którzy opowiadają swoje historie i są zdziwieni. A ja jestem zdziwiona, że na każdym kroku widzę rękę samego Ojca. Dlaczego ludzie tego nie dostrzegają?

Zauważyłam w końcu Cisowskiego. Szedł wolno po schodach i wyglądał na wykończonego. Szybko się mu przypomniałam i poprosiłam o krótką rozmowę. Mimo zmęczenia poświęcił mi parę minut mówiąc na koniec coś ciekawego. Operacja przebiegła dobrze, ale w trakcie odkryli, że na płucach ma zrosty w wyniku jakiejś przebytej wcześniej choroby. I wtedy jakbym w łeb dostała… Przecież Ojciec powiedział, że w trakcie odkryją coś jeszcze !


07. 03. 17 r. Bielsko-Biała.

Z samego rana odwiedziłam Piotra w szpitalu. Leżał na sali pooperacyjnej wraz z kilkoma innymi osobami. Pomachał mi ręką, że wszystko jest w porządku. Serce się ściska widząc go w tym stanie, podpięty do rurek, przewodów i blady jak prześcieradło, którym był okryty. Szepnął tylko do mnie…

  • Nic nie pamiętam – i zasnął.

08. 03. 17 r.  Bielsko-Biała.

Piotr jest już przytomniejszy i kombinuje co może znaczy ta druga fala z wizji, bo jego dotychczasowa teoria właśnie runęła z hukiem. Przelatuję w głowie nasze rozmowy i trzeba uczciwie powiedzieć, że Homiel nigdy nie potwierdził, że to operacja.

  • Wiesz co?…. Teraz dopiero to widzę w pełni. Pierwsza fala to twoje serce, całość, a więc trzy zabiegi; koronografia pierwsza, druga i operacja. Zauważ, że nie pokazał trzy, a dwie fale. A więc ta druga musi oznaczać zupełnie coś innego.
  • Hm… racja, masz rację.
  • Homiel… mam rację? Czy druga fala też będzie dotyczyć zdrowia? pytam.
  • Niekoniecznie.
  • …… ???!!!
  • To jeszcze raz… – chciałam uporządkować swoje myśli – Pierwsza fala to serce, a druga?
  • Zmiany całkowite.
  • Homiel, naprawdę nie dało się jaśniej? – Piotr już zrezygnowany.
  • Ktoś tu zdał przecież uniwersytet.
  • … – kręcę głową poddając się. Nie mam żadnego pomysłu co może to znaczyć, a wizja była bardzo wyraźna.
  • No i co Homiel? Kto operował?
  • Żebyś ty wiedziała! Docent był asystentem.

https://medtube.pl/kardiochirurgia/filmy-medyczne/14298-endoskopowe-pobranie-tetnicy-piersiowej-wykonanie-pomostu-tetniczego

Materiał zarejestrowany w szpitalu Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Bielsko-Białej. Operator: doc. Marek Cisowski
Materiał zarejestrowany w szpitalu Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Bielsko-Białej. Operator: doc. Marek Cisowski

Ciskowskiego nazywają w szpitalu docentem, nie mówią ordynator czy doktor, ale docent. I docent powiedział coś jeszcze ciekawego… W organizmie człowieka jest jedna żyła, która nigdy nie zarasta i nie wiadomo dlaczego.  W sytuacjach kryzysowych służy jako zapasowa i ją właśnie podczas operacji wykorzystano.

Boże Ojcze… Ty naprawdę znasz się na medycynie… Sam ją przecież stworzyłeś. 


09. 03. 17 r. Bielsko-Biała.

Piotr nadal leży w szpitalu, a ponieważ leży sam to i otwarcie rozmawiamy czym będzie ta druga fala.

  • Homiel powiedz, zapłacę ci – Piotr zażartował.
  • Ile? Komu chcesz zapłacić?
  • ……

Patrzę na Piotra i widzę, że w porównaniu do innych pacjentów wyjątkowo szybko wraca do zdrowia.

  • Jakby cię pies lizał.
  • … – Homiel mnie rozśmieszył. 
  • No powiedz, co to ta fala? Jeśli zawał ledwo przeżył, to co będzie ta druga fala, która była dużo większa? – nie odpuszczam.
  • Zajrzyj do Biblii. Sprawdź. Wiele jest akcentów, tam znajdziesz odpowiedź.
  • ……???
  • Zobaczyłem fale, które się rozstępują…
Exodus; Bogowie i królowie.
  • Dlaczego nie powiesz wprost?
  • Przyjaźń nie polega na dawaniu, tylko na uczeniu.
  • Homiel, ty chyba filozofię kończyłeś – Piotr zrezygnowany położył głowę na poduszce.
  • W przeciwieństwie do ciebie mam wszystkie studia ukończone.

Będąc w hotelu sama, mam mnóstwo czasu, by sprawdzać słowa Homiela. Jeśli nakazał szukać w Biblii, to też tak uczyniłam.

Rzeczywiście wiele jest akcentów; Jezus ucisza burzę, przejście Mojżesza przez morze, spacer Jezusa po wodzie i jedno niepozorne zdanie, które zwróciło moją szczególną uwagę.

Ale niech prosi z pełną ufnością, bez powątpiewania. Wątpiący bowiem jest podobny do morskiej fali, gnanej i miotanej wiatrem w różne strony. Jk 1,6

 Jeśli Piotr dobija w końcu do brzegu, targany wcześniej falami – to jak koniec podróży. Jego wątpliwości się skończą.

Zaufaj Mi.

10. 02. 17 r.                                                                                                             Warszawa.

  • Modliłem się wczoraj wieczorem, ale na leżąco. Nie miałem siły klękać. Zobaczyłem kulę ziemską i mnóstwo krążących wokół niej gacków. Wstałem natychmiast i zacząłem się modlić jeszcze mocniej. Prosiłem Ojca, by to co się ma stać… w końcu się stało – opowiada mi Piotr na kawie.

  • Zaufaj Mi – powiedział do mnie.
  • Ufam, co mi dajesz to wezmę.
  • ……
  • A teraz zobaczyłem mnóstwo gacków na dole… ale ich się tam namnożyło... – zapatrzył się przed siebie…
  • To ty ich tam nawrzucałeś. Twoja codzienna praca to uczyniła.
  • Ale to niemożliwe!
  • Jesteś skuteczny, jesteś najlepszą bronią obecnie.
  • Inni przecież robią to samo!? – Piotr rozbrajająco szczerze.
  • Czy wyobrażasz sobie, że ktoś jest w stanie trzymać ziemię w rękach i ją czyścić?
  • Rób swoje bracie, tu nie chodzi o ciebie, ale o ziemię.
  • ……
  • Dalibyście jakąś furę za to – Piotr chciał wszystko obrócić w żart.
  • Luksus zabija, człowiek niedojedzony działa.

Wieczorem.

Oglądaliśmy film „Polowanie na łowcę”, historię seryjnego mordercy działającego na Alasce. http://www.filmweb.pl/film/Polowanie+na+łowcę-2013-629133 Ponieważ film oparty jest częściowo na faktach, trudno uwierzyć, że to się zdarzyło. To nie pierwszy film tego typu, ale po raz pierwszy zadałam pytanie…

  • Homiel, dlaczego tak się dzieje?
  • Równowaga.
  • ……?

Mogę się jedynie domyślać, że Homiel mówi o losach ludzkiego życia w dłuższej perspektywie. Może to ten zabójca kiedyś był ofiarą… albo… stanie się ofiarą…? 


I dla równowagi właśnie zaczęliśmy oglądać film przyrodniczy o słoniach. Chciałam kontynuować rozmowę z Homielem, który nie okazywał zbyt wielkiej do tego chęci, ale nie wiedziałam od czego zacząć. Brak pomysłu, w końcu…

  • Homiel, macie tam u siebie słonie?
  • Próbujesz otworzyć kramik?
  • ……. – roześmiałam się na głos, bo miał rację. Chciałam pogawędzić i pohandlować informacjami jak to w kramiku bywa. Nie udało się, do końca już milczał.

11. 02. 17 r.                                                                                                           Warszawa.

Piotr jakiś czas temu dzwonił do Bielska – Białej, by umówić się na koronografię, ale uświadomiono go, że przecież może zrobić to w Warszawie. Tak więc ponownie uderzamy do Kowalewskiego, naszego pana w „motylkach”, by ustalić termin. Już raz uratował mu życie, a jednak Piotr snuje koszmarne wizje, co może go czekać podczas tego zabiegu. 

  • Ciągle nie wierzysz Ojcu, gdybyś wierzył, to byś się tak nie bał.
  • Jestem słaby – przyznał prawie ze wstydem.
  • Pobędziesz wśród swoich, nabierzesz siły. Czy ty wiesz kto to jest Metatron? – spytał nagle Homiel.
  • ……?
  • Anioł jakiś – i wzruszył ramionami.
  • To nie jakiś anioł.
  • ……
  • Co to jest tamlud, tam lud, czy coś takiego… – pyta mnie Piotr.
  • A dlaczego pytasz? – coś mi już świtało w głowie, ale nie byłam pewna.
  • Homiel powiedział teraz…
  • Zrobisz porządek w tamludzie.
  • Jeśli już to w Talmudzie… Homiel, dlaczego ma zrobić porządek w Talmudzie?
  • Po to przyszedł.
  • …… 
  • A co ma chrześcijaństwo do Talmudu? – spytałam, bo o Talmudzie wiedziałam jedynie tyle, że jest powiązany z judaizmem, choć nawet i tego nie byłam pewna.
  • Nie rozdzielaj włosa na czworo.
  • Ale jak ma uporządkować Talmud, w jaki sposób? – ciągle byłam zdziwiona co ma jedno z drugim.
  • Zadrży las, zaśpiewa wiatr, narodzi się nowy…
  • …… – i nic więcej nie dodał.

Moja znajoma poprosiła, bym spytała jak po hebrajsku jest anioł.

  • Nie marnuj swoich pytań, które sama możesz wiedzieć.
  • Uuuuuuu – poczułam się lekko dotknięta.
  • Obraziłeś moją żonę.
  • Twoja żona, a nasza siostra.
  • …… – już nie czułam się obrażona.

Anioł pierwotnie pochodzi on od greckiego ἄγγελος (ángelos, według wymowy bizantyjskiej ánhielos), oznaczającego oryginalnie „posłaniec”. W Starym Testamencie analogiczne byty duchowe są nazywane w j. hebrajskim  מלא ,mal’ach – co również znaczy „posłaniec”. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że zarówno gr. angelos jak i hebr. mal’ach oznaczają posłańca w ogóle, bez przesądzania o jego ludzkiej bądź duchowej naturze. Różnica na poziomie językowym pojawia się dopiero w łacińskim tłumaczeniu Biblii: gdy mal’ach bądź angelos ma oznaczać posła ludzkiego, tłumacz używa słowa nuntius lub legatus – gdy zaś ma oznaczać posłańca boskiego, pojawia się słowo angelus, będące oczywiście zlatynizowaną formą gr. angelos. https://pl.wikipedia.org/wiki/Anioł


Dopisane 01. 10. 2017 r.

Zrobisz porządek w Talmudzie – o Talmudzie wiedziałam dosłownie nic. Dlatego musiałam zagłębić się do podstaw.

Talmud (hebr.תלמודtalmudnauka) – jedna z podstawowych (choć nie jest uznawana za świętą) ksiąg judaizmu. Talmud jest komentarzem do Tory, w którym wyjaśniono, jak przestrzegać prawa zawartego w Torze w warunkach, jakie zapanowały wśród Żydów wypędzonych z Palestyny w II w. Dla wyznawców tradycyjnego judaizmu Talmud jest czymś w rodzaju obowiązującego katechizmu.

Talmud jako uporządkowany zbiór praw religijnych, normatywnie spisany został około 400 roku n.e i był przez całe wieki i jest obecnie głównym odniesieniem, do którego odwoływali się i nadal się odwołują rabini na całym świecie, rozstrzygając rozmaite spory i przystosowując prawo religijne do współczesnych warunków życia. https://pl.wikipedia.org/wiki/Talmud

Pisarz żydowski, Emanuel Deutsch („Co to jest Talmud”, polski przekład I. Kramstücka, Wyd. 2, Warszawa 1905, s. 25) mówi, że „Talmud jest czymś więcej niż zbiorem praw, jest to mikrokosmos obejmujący, tak jak Biblia, niebo i ziemię. I zdaje się, iż cała proza i cała poezja, cała nauka, cała wiara i wszelka filozofia świata starożytnego… w nim się ześrodkowała”. Niepodobieństwem tu wyliczać wszystkich pochwał, jakimi żydzi obdarzają Talmud; z tego, co piszą, wynika jasno, że gdyby nie Talmud, nie byliby tym, czym są, nie zajęliby tego stanowiska, jakie dzisiaj w świecie posiadają. http://www.ostoja.pl/zakupy/?55,talmud-—-co-zawiera-i-czego-naucza-ks-jozef-kruszynski

Problem z Talmudem jest taki, że wydaje się na wskroś antychrześcijański. Do tego stopnia, że znalazł się na indeksie ksiąg zakazanych do 1962 roku. Książka była palona przez władze kościelne jako tekst bluźnierczy – występujący przeciw Jezusowi. Według niektórych hebrajskich badaczy w Talmudzie nie ma żadnych wzmianek, które można by z całkowitą pewnością odnieść do Jezusa, choć wielu interpretatorów starało się i stara się do dziś to udowodnić. Znajdujemy tam wyłącznie fragmenty historii dotyczących najwyraźniej kilku (co najmniej dwóch) postaci, które uznane zostały przede wszystkim przez przeciwników judaizmu za odnoszące się do Jezusa, mimo że najwyraźniej prezentują one ludzi żyjących w różnym czasie i o różnych kolejach losu. http://www.fzp.net.pl/judaizm/jezus-w-talmudzie

Z drugiej strony wielu wierzy, że to o tym jedynym Chrystusie jest mowa. I kiedy czytam na przykład, że…. Ben Stada (znany też jako Ben Pandira) był Jezusem. Jego matka nazywała się Miriam (Maria). W dodatku Miriam była damską fryzjerką (megadla naszaja), co w swoim brzmieniu kojarzy się z Marią Magdaleną – znaną postacią z Nowego Testamentu…

to teraz rozumiem co znaczy zrobić porządek w Talmudzie… A jak ma do tego dojść… zobaczymy. 

Jak możesz Mnie zawieźć, skoro Ja jestem przy tobie?

30. 12. 16 r.                                                                                                                                  Warszawa-Szczecin.

Jesteśmy w pociągu i jesteśmy sami, a więc…

  • Kiedy się to wszystko… zacznie? – pyta Piotr. I nie dziwię się, Homiel jest ciągle zagadkowy, a rzadko odpowiada konkretnie.
  • Jeśli rok to tydzień, wtorek to…
  • …. – szybko liczymy, rok ma 12 miesięcy, tydzień 7 dni…
  • Przełom lutego i marca?
  • Pod koniec lutego lub na początku marca ma być operacja! Naprawdę będzie się działo? – Piotr był pod wrażeniem tej wyliczanki.
  • Będę siedział ci na ramionach,  będę się ciebie trzymał.
  • Tak będzie się działo? – tym razem to ja spytałam mając na myśli, że aż tyle się będzie działo.
  • To „beczka śmiechu”.
  • Czyli radości? – miałam nadzieję, że to będą same pozytywne wydarzenia.
  • Nie powiedziałbym tego.
  • Aleś powiedział, znowu się boję. Wydaje mi się, że ta druga fala to symbol zmiany w twoim życiu, a nie sama operacja. Już ta pierwsza bardzo cię zmieniła – ciągle staram myśleć logicznie.

  • Jak dojdziesz do siebie, zobaczysz inny świat.
  • Jak to inny?
  • Ten sam, ale będziesz go widzieć inaczej.
  • Toś mi wiele powiedział.
  • I przez rok będzie prorok.
  • ……?
  • Ale jak mogę inaczej patrzeć, kiedy mam nie zakończoną sprawę sądową.
  • Co się odwlecze, nie uciecze.
  • A będzie coś dobrego w przyszłym roku?
  • Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Ile chcesz tych przetargów robić? Oni (ludzie) są już zmęczeni.
  • …… – jak Oni to chcą zrobić? 
  • Słyszę… rabbi…. Rabbi? – powtórzył na głos.
  • Musisz uważać, bo czarne siły chcą cię otoczyć.

Zamilkliśmy. Na co trzeba uważać?… zastanawiałam się. Uważać na pokusy, przeszkody, podszepty… 

scena z filmu; Adwokat diabła
scena z filmu; Adwokat diabła
  • Dostałam jeszcze jednego maila od osoby, która pytała wczoraj o tego „proroka”, okazuje się, że on bierze pieniądze za swoje usługi.
  • Upija i upaja sobą. Pomnaża swój majątek.
  • Od razu czułem, że coś z nim nie tak. Kiedy Ojciec nakazał mi pomagać powiedział, żebym ani grosza nie brał.
  • ……
  • Ojciec jest taki mądry… Cały wszechświat to jak pyłek przy Jego oku, zrobił to myślą, a miał przy tym tak absolutnie mądre oczy…
  • Miał brodę?
  • Nie.

Gdy Piotr zaczyna opisywać Boga Ojca długo to nie trwa, po prostu jest zbyt wzruszony, by mówić.

  • Ojcze patrzyłeś na mnie wtedy.
  • ……
  • Patrzyłem i patrzę, ty już tego nie widzisz.
  • Pokładam w tobie wielkie nadzieje, nie zawiedź Mnie. Lecz jak możesz Mnie zawieźć, skoro Ja jestem przy tobie?
  • Wszystko, co się działo i dzieje jest tylko przygotowaniem do tego, co będzie… I urośniesz Mój Synu, a My razem z tobą.
  • Jestem taki mały, Ojcze. Co ja mogę?
  • Jesteś taki mały i aż taki wielki.

Znowu zamilkliśmy.

  • Kiedy zacznie się coś dziać, to nie wiem co firmą będzie. Homiel, co będzie?
  • Tak jak firma nie jest już twoja, tak i życie nie jest już twoje. Nie należysz do siebie. Umarłeś już dwa razy. Nie marnuj już czasu, bo to nie jest twój czas, to Nasz czas.
  • Ale słowa! – palnęłam.
  • Nooo, lekko dyscyplinujące – Piotr pokiwał głową.
  • Lekko? Ja bym się trząsł – Homiel.
  • ……
  • Ten to potrafi człowieka pocieszyć – do mnie Piotr.
  • Ale świeczka jest przecież przez Was ustawiana! To Wy decydujecie, kiedy człowiek odchodzi – powróciłam do dwukrotnej śmierci.
  • A wiesz jak diabły w nią dmuchają?
  • Hmm…. Zwróciłeś uwagę co powiedział? Nie marnuj czasu…. – dochodzi do mnie, że nie chodzi o jego wewnętrzną zmianę, ale o to, co Piotr ma zrobić.
  • Jakie ma zadanie do zrobienia?
  • Teraz nie pytaj.

Dwukrotnie Piotr był bardzo blisko śmierci, zabrakło 5-10 minut według słów lekarzy, a jednak wciąż żyje. Naszą rozmowę przerwał telefon, zadzwonił pracownik.

  • Ludzie pytają kiedy wracam – Piotr zniechęcony, bo ledwo wyjechał, a już pytają.
  • Powiedz im tak jak Homiel; wrócę, kiedy wrócę – i śmieję się uznając to za świetny żart. 
  • Uczysz się – Homiel również roześmiał się na cały głos.
  • Jeśli oni są cegłami, to ty jesteś spoiwem.
  • To co będzie z firmą jak coś się stanie ze mną?
  • Beczka śmiechu”.
  • Daj spokój, niczego się nie dowiesz – machnęłam ręką nadal się śmiejąc.

Zapatrzyliśmy się przez okno, ale Homiel nie odpuszczał.

  • Będą cię obwiniać.
  • O co? Za co?
  • Za wszystko.
  • Twoje otoczenie boi się zmian, będą mówić, że to twoja wina – przyszło mi do głowy.
  • Zaczynam się naprawdę martwić – Piotr westchnął.
  • Czym się martwisz? Jeszcze się nie zaczęło już się martwisz?
  • Bo straszysz.
  • ……
  • Porządny jeden anioł ma jedno imię, porządny drugi anioł ma jedno imię, ale jest taki dziwny anioł, który ma wiele imion. Taki jesteś.
  • .. O co Mu chodzi? – Piotr szepcze mi do ucha.
  • Jak tu cię nie kochać?… A nie Ja to mówię, a Niebo to mówi, dlatego walczymy o tego wariata.
  • Jesteś przede wszystkim odważny.
  • Ja? Cykorem jestem, a nie odważny.
  • Bądź z nimi (ludźmi), bądź taki jak oni.
  • ……
  • Co planujecie Homiel?
  • Jak ci powiem, że na końcu wrócisz do Domu…
  • Do którego?
  • Masz tam fotel.
  • Ale jeszcze tutaj pobawię się w policjantów i złodziei? – czyli w dobrego i złego.
  • Chcesz być policjantem czy złodziejem?
  • A mam wybór?
  • …..
  • Jezus powiedział, że przed 3 podniesieniem słonecznym się spotkamy… czyli zostało mi tylko 3 lata? – Piotr myśli, że podniesienie słoneczne to przełom wiosny i lata.
  • Aż....

By rozmawiać z Homielem trzeba mieć cały czas wyostrzony umysł, a to męczy. Piotr musiał już być bardzo zmęczony, bo wolał rozmawiać o sprawach przyziemnych niż nad-ziemnych. Homiel jednak nie odpuszczał i ciągle się wtrącał.

  • Muszę iść do dentysty.
  • Przyda ci się.
  • A Ola?
  • Nie zaszkodzi.
  • Homiel, tyś zawsze był dyplomatą.
  • I jestem.
  • Ale wiesz, że dyplomata też kłamie.
  • Ja nie kłamię.
  • Ale nie mówisz prawdy co będzie – po prostu nic nie mówi albo znowu stosuje dyplomację.
  • Bo jestem człowiekiem tylko skrzydlatym na wzór i podobieństwo Boga. To wielki zaszczyt.

Oczywiście nie dosłownie człowiekiem, ale z wszystkim emocjami, uczuciami, myślami jakie ma człowiek.

  • Kiedyś ta nauka się skończy ?
  • Nigdy się nie skończy.
  • Nawet jak będzie wszystko ok?
  • Nawet jak będzie ok, to zawsze będzie coś nie ok.

Kręcę głową z niedowierzaniem, chciałabym choć raz potrafić tak ripostować jak On.


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

I Chrystusa nauka trwała do pewnego czasu. Siła nie w ilości, a jakości.

26. 12. 16 r.                                                                                                                                       Szczecin.

Miałam nadzieję, że Homiel w ostatni dzień świąt będzie bardziej rozmowny.

  • Może byś się odezwał? – pytam.
  • Jestem jeszcze zaspany.
  • …   – dokładnie jak my. 

Włączając poranne wiadomości usłyszeliśmy nowinę, zmarł George Michael.

  • Szkoda go… – Piotr nie mógł w to uwierzyć, bardzo lubił jego muzykę.
  • Nie martw się o niego. On już jest… – Homiel pokazał jak stoi pośrodku pokoju i ktoś szczotami czyści go z brudu.
  • Już ?! Tak szybko?!

Piotr był zdziwiony, że ledwo odszedł, a jest już oczyszczany. Wygląda na to, że zanim wejdzie do Nieba, jeśli wejdzie, musi przejść jakąś kwarantannę, jak po skażeniu radioaktywnym… To odkrycie szybko nas otrzeźwiło z ciężkiego zaspania. Teraz zrozumiałam, że nie bez powodu „czyściec” pochodzi od słowa czyścić. 

  • Nie wdawaj się w technikę, na piekło nie zasługuje mimo jego brudów.

No właśnie… jak to jest?  Od dawna się nad tym zastanawiałam… co się się dzieje z homoseksualistami po ich śmierci?  


Po śniadaniu poszliśmy na poranną mszę do kościoła Św. Rodziny. Była tam zbudowana przepiękna i wyjątkowo duża pasterka. Musiała zrobić na Piotrze piorunujące wrażenie, bo stał jak oniemiały. Pomodlił się krótko i chciał odejść, ale raptem zrobił w tył zwrot i stanął przy pasterce ponownie. Miał przy tym taką minę, że już wiedziałam, iż słucha…

  • Jezus powiedział do mnie… nie odchodź Piotrze.

Oczywiście zostaliśmy, poszliśmy do komunii i czekaliśmy do końca mszy. Na koniec Jezus przemówił ponownie…

  • Przed trzecim podniesieniem słonecznym staniesz przed obliczem Ojca.
  • …… ?
  • Co znaczy trzecie podniesienie? – pyta mnie Piotr po wyjściu z kościoła.
  • Nie mam pojęcia, ale trzeba to sprawdzić.

Po południu wracaliśmy na kilka dni do Warszawy, pociąg był pełen do granic możliwości, więc mało rozmawialiśmy. Piotr był bardzo zamyślony.

  • Nie milcz tak, rozmawiaj z Homielem, sam powiedział, że niedługo odejdzie.
  • I Chrystusa nauka trwała do pewnego czasu. Siła nie w ilości, a jakości.
  • Ale to byłaby wielka strata. Ludzie chcą czytać co Homiel mówi.
  • Dostali dobrą nowinę.
  • I dla ciebie nagroda jest szykowana za strawę, jaką dajesz i za wiarę, jaką pokładasz.
  • Bez Piotra jestem nikim. Ja tylko spisuję, co on słyszy i przekazuje.
  • Nie wiesz, co mówisz.
  • ……
  • Anioły płaczą i potrafią się cieszyć jak małe dzieci. Przy was cieszę się, kiedyś płakałem.

Wieczorem siedliśmy zmęczeni po podróży na naszej warszawskiej sofie i zaczęliśmy rozmawiać.

  • W 2017 roku zamkniesz wszystkie swoje zaszłości.
  • Powiedział dokładnie 2017 ? – spytałam, by się upewnić. 
  • …… – Piotr kiwnął głową – Dużo ich jest? Tych zaszłości?
  • Sporo, wtedy poczujesz wolność.
  • Dużo będzie mnie to kosztowało?
  • …… – nie odpowiedział, ale pokazał struny napięte do maksimum, które jednak nie pękły.

Skojarzenie miałam z powiedzeniem; nerwy napięte jak struny, czyli… czekają nas duże przeżycia, emocje.

  • Zdrowie to też twoja zaszłość.
  • Wszystkie? – powtórzył Piotr. 
  • Wszystkie, już jest przygotowana ekipa z miotłami do zamiatania.
  • Co masz na myśli „poczujesz wolność”? – spytał, bo zabrzmiało zagadkowo.
  • Nic nie będzie cię trzymać w niepokoju.

Jest wiele rzeczy, które trzymają Piotra w niepokoju. Nieukończona sprawa z NIP, firma, brak stałego zamieszkania, brak poczucia bezpieczeństwa… jest tego trochę.

  • To jest takie ważne, by wszystko zostało zamknięte? – pytam z niedowierzaniem, by udało się to zamknąć w jednym roku.
  • Sama sobie odpowiedz.
  • Dlaczego ma zostać uporządkowane?
  • Jak chcesz tak długo tkwić?
  • Hmm… – do pewnych rzeczy można się przyzwyczaić, więc można tkwić i latami. 
  • A potem nastanie czas szczęśliwości? – próbuję sprytnie dowiedzieć się czegoś więcej.
  • Macasz… bystra kizia miziaużył powiedzenia, które często używa Piotr.
  • Oczywiście, że macam – i już się śmieję. 
  • Ale co to znaczy? – Piotr pyta poważnie.
  • Ci, co cię skrzywdzili i krzywdzili będą płakać po tobie.
  • … – gwałtownie spoważniałam. Homiel prawdopodobnie włożył do worka wszystkich, którzy Piotra kiedykolwiek wyśmiali, upokorzyli, skrzywdzili.
  • Nic mi nie było, nie obruszyło mnie to – odpowiedział Piotr skromnie.
  • Ale Nam jest.
  • Tacy jesteście sprawiedliwi?
  • ….
  • Homiel, mówisz tak, jakby Piotr miał szybko odejść – wróciłam do rozmowy.
  • Długo będzie żył, nie martw się.

W internecie próbowałam znaleźć odpowiedź, które wyjaśniłaby słowa; podniesienie słoneczne. Jedyne co zwróciło moją uwagę to informacja, że przyszły rok to rok słońca. Czy ma to jakiś związek? Nie wiem.

  • Co Chrystus miał na myśli mówiąc, że staniesz przed obliczem Ojca? – spytałam wprost.
  • To będą rewolucyjne zmiany, trzymać się będziecie musieli.
  • Czy będę miała nieprzespane noce z tego powodu?
  • Gwałtowność zmian jest nieunikniona.
  • Będą płakać za wamii pokazał właścicieli mieszkania, które wynajmujemy w Szczecinie.
  • Naprawdę? Zrezygnujemy? – dopytuję, bo w głowie mi się nie mieści.
  • ……
  • Lubisz te święta Homiel? – znowu pytam, bo chcę rozluźnić atmosferę.
  • Każdy, bez tego nic nie miałoby sensu.
  • Jezus ma urodzić się w 2023 roku, przybyć z Indii i mieszkać w Europie… co ty na to? – taka krąży po internecie teoria.
  • Absolutnie nic, kolejna rewelacja.

Chciałam coś jeszcze spytać, ale…

  • Homiel i Homiel… Nie pamiętam, żebym to Ja z tobą brał ślub.
  • … –   zaczęłam się śmiać, ponieważ chciał mi zwrócić w ten sposób uwagę, że męczę Go pytaniami, a Piotruś siedzi odtrącony. 
  • Ale wiesz, że Piotr bez Ciebie nic nie może!
  • A Ja bez niego, Piotr przez większość jest ignorowany. 
  • Jesteś jak Kasandra, a nie zdają sobie sprawy kogo mają.
  • ….. – to prawda. Głupio mi się zrobiło.  Rzeczywiście tak wielu go ignoruje nie wiedząc z kim mają do czynienia i jeszcze ja dokładam do tego swoją cegiełkę. Pomyliły mi się priorytety.
  • ……
  • My tak sobie rozmawiamy, a czas płynie.
  • Naprawdę się tyle wydarzy?
  • Będziecie aktorami.
  • Głównymi?
  • Niewątpliwie.
  • Znowu słyszę planety szaleją, się śmieją…
  • … – i teraz zaczęłam się nad tym zastanawiać poważniej.
  • Czy chodzi o układ planet w przyszłym roku, jakąś koniunkcję?
  • No pewnie.
  • To ma takie znaczenie?
  • No pewnie.
  • …… 
  • Przyszły rok to setna rocznica Fatimy, będzie coś?
  • Nie dowiesz się to, co chcesz wiedzieć. Dowiesz się to, co Ja chcę powiedzieć.

Dopisane 26. 08. 2017 r.

Nie dowiesz się to, co chcesz wiedzieć. Dowiesz się to, co Ja chcę powiedzieć.

Gdyby nie słowa Homiela do głowy by mi nawet nie przyszło, by zająć się astronomią. Tym bardziej zdziwiły mnie informacje, że faktycznie, we wrześniu 2017 roku ma dojść do szczególnego układu gwiazd, które mają być jakoby zwiastunem końca świata. Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, więc gdyby nie Homiel w ogóle nie zwróciłabym na to uwagi, ponieważ jest pewna niezachwiana zasada; Niebo nigdy nie podaje konkretnej daty, która miałaby być związana z końcem świata. Gdy przyjdzie czas na koniec to będziemy zaskoczeni, a nie przygotowani. Jeśli jednak Homiel twierdzi, że wrzesień ma znaczenie, to trzeba się temu przyjrzeć. Z wielu katastroficznych wizji i przepowiedni ta jedna zwróciła moją uwagę i muszę, na podstawie tego co wiem dzisiaj, całkowicie się z tym zgodzić. 

Ateiści i heretycy widzą katastrofy, a chrześcijanie – widzą znaki (o. Józef Witko).

20 listopada, w dniu zakończenia Roku Miłosierdzia, rozpoczyna się seria niespotykanych zjawisk astronomicznych, które są prawie dosłownym wypełnieniem wersetów Apokalipsy 12:„Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia.”

Jest to na tyle rzadkie zjawisko, że można nazwać je ewenementem w historii ludzkości. Już sam ten fakt skłania do głębszej refleksji i bliższego przyjrzenia się temu, co dzieje się na niebie.

Otóż tego właśnie dnia czyli 20 listopada Jowisz, zwany Królem Układu Słonecznego, przemieści się do konstelacji Panny (na wysokości łona), gdzie spędzi – poruszając się ruchem retrogradacyjnym – 9,5 miesiąca. Ten czas odpowiada bezpośrednio okresowi brzemienności kobiety, licząc od dnia zapłodnienia.

Po 9,5 miesiącach Jowisz opuści łono Panny. W dniu jego „narodzin”, 23 września 2017 roku (Świętego Padre Pio), będzie można zaobserwować konstelację Panny jakby obleczoną w Słońce, wznoszące się wprost za nią. U jej stóp znajdziemy Księżyc, a ponad jej głową umiejscowi się 12 gwiazd: 9 z gwiazdozbioru Lwa i 3 dodatkowe – Wenus, Merkury i Mars.

Jest to zaprawdę zadziwiająca koincydencja. Ale jakby tego było mało, także data tych zjawisk nie może być przypadkowa. Wszystko to będzie miało miejsce w 100 rocznicę objawień w Fatimie, a kulminacja nastąpi 3 tygodnie przed rocznicą fatimskiego cudu Słońca, które rozbłyskiwało i tańczyło na portugalskim niebie, na oczach tysięcy pielgrzymów.

Przesłanie z Fatimy jest naglące i aktualne jak nigdy dotąd. Ludzie nie nawrócili się i nie przestali obrażać Boga. Świat płonie konfliktami; widzimy okrutne wojny, giną całe narody, prawa Boże są łamane w coraz to wymyślniejszy sposób. Maryja ostrzegała przed wybuchem II WŚ, teraz ostrzega przed czymś znacznie gorszym. Choć wciąż czekamy na wypełnienie się obietnicy zwycięstwa Jej Niepokalanego Serca i okres pokoju, mający potem nastąpić, to nie możemy pominąć Jej dramatycznych słów, o karze, która musi nadejść jeśli się nie nawrócimy i nie będziemy pokutować za grzechy.

Nie bądźmy obojętni na znaki czasów. Pamiętajmy, że Trzej Królowie odnaleźli Dzieciątko Jezus patrząc w niebo i idąc za Gwiazdą Betlejemską, a pojawienie się w czasach ostatecznych znamiennych zjawisk na firmamencie niebieskim jest zapowiedziane w Piśmie Świętym.

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2016/12/01/czas-apokalipsy-przeslanie-z-fatimy-jest-naglace-i-aktualne-jak-nigdy-dotad/