Najważniejsze są chwile, potem je wspominasz.

10. 05. 18 r. Warszawa.

  • Homiel, co teraz ? – minął kwiecień, nastał maj i czekamy na rozwój wydarzeń.
  • Jeszcze przez chwilę ciągle nic.
  • ……. – Piotr marszczy czoło próbując poskładać wszystko razem.
  • A potem pendolino ?
  • Potem, czyli wkrótce F1.
  • Dlatego mów trwaj chwilo, bo skąd wiesz co jest lepsze ?
  • To prawda… – pomyślałam. A może się będzie tak dziać, że będę żałowała, że zaczęło się dziać ? Kto wie…
  • Dobrze zrobiłam, że nie piszę wszystkiego na blogu ?
  • Robisz co robisz. Ciągle się pytasz.
  • Bo jesteście dla mnie alfą i omegą.
  • I słusznie.
  • ……..
  • Dzisiaj zabolało mnie serce – Piotr się strapił.
  • Nie zdążysz umrzeć przed Naszymi planami.
  • Hmm… Nie uważasz, że Oni mówią dziwnie ? – Piotr zagłębił się w logikę tych słów.
  • Przecież to Homiel, ciesz się, że nie mówi jak w Biblii, to byś nic nie zrozumiał – pocieszam go, a właściwie bardziej siebie.
  • Dlatego łatwiej ci zrozumieć, kto mówi.
  • Ciesz się tą chwilą, że zanotowałaś takie ważne zdanie.
  • ???

Wróciłam do zapisanych słów, żeby zrozumieć je w pełni. Wygląda na to, że Piotr tak szybko nie odejdzie. Musi się spełnić najpierw plan Ojca, a to może trochę potrwać. I to nie z Homielem rozmawiamy… doszło do mnie w końcu. 

  • Najważniejsze są chwile, potem je wspominasz.
  • Hmm…. To prawda…
  • Będę miał spokojne noce ? – Piotr ostatnio po nocach ciągle walczy z gackiem, dlatego też i jego serce jest słabsze.
  • Nie oczekuj ode Mnie odpowiedzi.
  • Pan Bóg dzisiaj w aucie powiedział…
  • Zmiażdżę w proch twoje wrogi.
  • Mam ich wielu ?
  • Nieważne.
  • ……..
  • Pokazał mi ciebie jako gęsiarkę wypasającą gęsi. Gęsi idą za tobą, masz ich bardzo dużo, całe pole zaroiło się od tych gęsi…


Wieczorem.

Piotr po modlitwie przychodzi cały spocony.

  • Jak mówiłem „wodo Chrystusowa obmyj mnie” wylała się na mnie woda, a ze mnie wybuchła para jakbym w saunie był…
  • Ale to tak dosłownie ?
  • Sam już nie wiem, czułem to dosłownie.
  • …….
  • Pamiętasz jak w 2014 roku miałem wizję, że leżę w biurze i anioł mi pokazuje 5 palców i mówi, że jeszcze 5 lat będziecie się nim cieszyć, a potem my go zabierzemy? W przyszłym roku coś się ze mną stanie !
  • Jezu … Jak ja nie cierpię tego gadania – pomyślałam wznosząc oczy ku górze.
- Pracuję przy swoim biurku, przewracam się i upadam na podłogę, mdleję. Schodzą z góry 4 białe postacie, biorą mojego ducha, którego zanoszą przed oblicze Boga i stawiają u Jego nóg. Widziałem palec, który zbliżał się do tego ducha. Widzę, że Bóg wstrzymuje się z dotknięciem mnie palcem. Cofam się i wracam do biura, widzę jak wielki anioł pojawia się w biurze i staje koło ciała, wyciąga rękę w stronę moich pracowników, którzy się zbiegli kiedy upadłem i pokazuje 5 palców. Mówi; 
- Pięć lat będziecie się nim jeszcze cieszyć, potem My będziemy się nim cieszyć. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/26/okaleczasz-siebie-okaleczasz-mnie/ 
  • Skąd wiesz, czy ten anioł nie był pijany ?
  • A mógł być ?
  • A ty myślisz, że u Nas chmielu nie ma ?
  • Przestań planować, bo ci resztę włosów wyrwę.
  • …….. – roześmieliśmy się.

11. 05. 18 r. Warszawa.

  • Jestem zmęczony życiem – Piotr zawisł nad kubkiem kawy, dzisiaj był kompletnie bez humoru.
  • Dlatego nikt inny nie chciał iść, a ty się wyrwałeś. Ale robisz to dla Ojca.
  • Tak, robię.
  • Jak się wczoraj czułeś ?
  • Rewelacyjnie ! – na samo wspomnienie od razu się ożywił.

Podczas wczorajszych egzorcyzmów, a dokładnie po tak zwanej saunie Piotr nabrał wielkiej wewnętrznej siły. Spalał wszystkie gacki, które dopadł i robił to z taką werwą, że aż się spocił.

  • To było dobre.
  • Dobre ?… Od rana ciągle siebie widzę, jak stoję oparty o drzewo, a drzewo jest na zielonej polanie na małym wzgórzu. Stoję oparty, a moje skrzydła są rozłożone… – Piotr znowu się zamyślił.
  • Powiedz co więcej widzisz.
  • Teraz ?
  • ……..
  • Widzę w oddali jak fatamorgana, obraz drży… Widzę jak idą dwie postacie, jedna potężniejsza od drugiej. Te dwie postacie są bardzo wysokie, postawne. Ten pod drzewem chce odlecieć. Słyszę w głowie..
  • Nie odlatuj, zostań.
  • Chodź Mały... słyszę.
  • A dokąd mam iść ?
  • Pójdziesz z Nami.
  • ……… – obserwuję Piotra uważnie, wydaje się być zupełnie gdzieś, tylko nie tu.
  • Widzę jak Bóg spogląda na drzewo, rozgląda się i wdycha powietrze, zapach, a Jezus stoi obok i się uśmiecha.
  • No to co panowie ? Idziemy… mówi.
  • Już nie mam skrzydeł – relacjonuje co widzi.
  • Co, konfetti nie chcesz ?
  • Nie.
  • A co chcesz ?
  • Ty wiesz.
  • Sam powiedz.
  • Wrócić na swoje miejsce.
  • Przewidziałem dla ciebie coś innego.
  • Wolałbym być przy Tobie.
  • Nie, nie ty będziesz przy Mnie, lecz Ja przy tobie.
  • Tam, gdzie cię poślę.
  • Waleczny jesteś, do bitwy się nadajesz.
  • Ale teraz chcę od ciebie, żebyś sam rozwiązywał problemy. Za Mnie.

Spisywałam wszystko nie przerywając pytaniami, gdyż Piotr zachowywał się jak w transie. Zdawał sobie sprawę, że jestem, ale mnie nie widział.


Wieczorem.

Usłyszeliśmy w TV, że stan prezesa PIS się pogorszył.

  • Kurcze, Kaczyński chory… Mam nadzieję, że PIS jednak wygra – przestraszyłam się lekko.
  • To dla was nie będzie miało znaczenia, ale walczymy.
  • Nie będzie miało znaczenia ? Jak to ? – zdziwiłam się. 
  • Miałem ciekawą wizję dotyczącą Polski. Uniosłem ją na wysięgniku ponad inne kraje, ale z Europy rzucono na nią zielone pnącza, żeby ją obniżyć – Piotr się zapatrzył w telewizor.
  • Ktoś nam szkodzi w Europie i chce zdołować. Uciąłem te pnącza.



Dopisane 21. 01. 2019 r.

Pięć lat będziecie się nim jeszcze cieszyć, potem My będziemy się nim cieszyć – jak na razie wszystko wskazuje na to, że ta wizja się zrealizuje. Mamy dopiero styczeń, ale prawdopodobnie będę musiała jeszcze do tej wizji powrócić.


To dla was nie będzie miało znaczenia, ale walczymy – znany jest wynik ostatnich wyborów,  także stan zdrowia Kaczyńskiego, więc można powiedzieć, że wywalczyli. A jak już jesteśmy przy polityce i sprawach bieżących oczywiście spytałam, czy śmierć prezydenta Adamowicza ma dla przyszłości Polski jakieś znaczenie. Odpowiedź była krótka.

  • Medialne. Będą uważać. 
  • Czy będzie z tego wojna domowa ? 
  • A po co ?

Jest kilka znaczeń słowa medialny, ale w tym kontekście najbardziej pasuje jedno – odnoszący się do mass mediów, wydarzenie, informacja mająca wpływ na opinię publiczną» i rzeczywiście chyba tak jest. Odpowiedź a po co ?” jest jeszcze ciekawsza. Każde wydarzenie ma czemuś służyć, ma czegoś nauczyć. Według Nieba nie ma takiego powodu, aby doszło do eskalacji wewnętrznego konfliktu. Ta śmierć powinna zjednoczyć ludzi, a nie dzielić.

Będą uważać” początkowo sądziłam, że dotyczy zwiększenia ochrony, ale teraz myślę, że chodzi o coś zupełnie innego. Ten rok jest kolejnym rokiem wyborczym. Teraz wszyscy powinni zważać na swoje słowa, na to co mówią, bo od słów zaczyna się nienawiść. 

Czas zbierać ludzi na arkę, uratować ile się da.

06. 05. 18 r. Warszawa.

Dzisiaj niedziela i długo spaliśmy po wczorajszej uciążliwej jeździe pociągiem. Pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Spojrzałam na Jezusa ciężkim wzrokiem czując się winna, że tak dawno tu nie byliśmy.

  • Kocham cię – powiedziałam w myślach zupełnie bezwiednie.

Stałam w bezruchu chwilę zaledwie, kiedy mój wzrok przesunął się na posadzkę. Pod moimi stopami leżało białe serce. Serce… i to białe i w odpowiednim momencie i miejscu nie może być przypadkowe.

Piotr się nachyla i szepcze…

  • Powiedział mi…
  • Czas zbierać ludzi na arkę, uratować ile się da.

Wracając autem…

  • Co to znaczy ? – pytam.
  • Przecież nie o budowę arki chodzi. To tylko symbol.
  • Wiadomo, ale chodzi Im o to, że rzeczywiście coś nadchodzi.
  • Gdyby ludzie naprawdę wierzyli, że Ojciec jest to może nic by się nie stało. Ojciec jest super, ale ludzie Go nie rozumieją – wzrusza ramionami.
  • Mały, pamiętaj o liściach – … czyli o tym, że nie każdego da się uratować.
  • Mały, zagarniesz towarzystwo, które masz zagarnąć.
  • Hmm… Zobaczyłem teraz jak zagarniamy ludzi do przedpokoju, z ziemi do przedpokoju. W trakcie ich przechodzenia zmniejsza się światło nad ziemią, jakby gasła żarówka, aż w końcu ciemność zapadła nad ziemią.
  • ……. – kiwam głową, że rozumiem. To okres przedapokaliptyczny.
  • Miałem dzisiaj sen. Znalazłem rulon pieniędzy i szukałem właściciela, ale każdy odmawiał, że to nie jego. To oznacza w senniku wygrana. Muszę zagrać, a jak wygram, to kupię ci nowy samochód… – Piotr się cieszy…
  • Taaa… Ojciec ci wielokrotnie mówił, że bogactwo to Oni. Ta wizja może oznaczać, że to tobie jest dane mieć z Bogiem kontakty, a inni nie są na to gotowi.
  • Tak myślisz ? – poczuł się zawiedziony, bo mogłam mieć rację.
  • Widzę jak Ojciec złapał się za głowę…
  • Dobrze, że dołączyłem do ciebie deszyfratora.
  • To nie wygram ?! – Piotr poczuł się mocno rozczarowany. Śmiać mi się chciało, bo wyglądał jak chłopiec, któremu właśnie sprzed nosa zabrano samochodzik.

Wracaliśmy szybko do domu, Piotr wszystkich wyprzedzał  na czerwonych światłach.

  • Znowu cwaniakujesz.
  • Jestem cwaniakiem ?
  • Jesteś takim cwaniakiem, jakim ci pozwalamy być.

Wieczorem.

  • Poczułem smak czekolady z dzieciństwa, jak to możliwe ?
  • Bo cudaki tak mają, a czasami… Uwaga! Jesteś cudny.
  • ……. – zaczynam się śmiać.
  • Tylko nie jedz dużo, bo staniesz się podobny do Buddy.
  • ……. – teraz śmieję się już na cały głos.
  • Ciekawe jakie plany ma Ojciec…
  • Piotr nic nie wie, ale bezgranicznie zaufał Ojcu.
  • Szkoda, że tak późno.
  • …….
  • Pamiętasz jajo, które zapęczniało ?
  • Nie tylko by wypeczniało, ale byś ich spalił.
  • Nie po to cię tu posłałem, żebyś palił.
  • Nie wiem jak to zniosę.
  • Ta fala wszystko zmieni.

Siedzę zamyślona, bo nie wiem, czy pisać na blogu o pewnych sprawach…

  • Nie bój się pisać, bo jesteś z prawdy, więc piszesz prawdę.
  • A serduszko jest prawdziwe.
  • ……. – i jak tu nie zapłakać …

09. 05. 18 r. Warszawa.

Na kawie siedzimy i obserwujemy ludzi, którzy sporadycznie koło nas przemykają. Przechodzili właśnie bardzo rośli mężczyźni, być może koszykarze.

  • Przy takich facetach to jestem mały.
  • Od kiedy to wzrost jest wyznacznikiem ?
  • …….. – no właśnie.
  • Wczoraj podczas modlitwy zobaczyłem Jezebela w formie węża. Znowu widziałem garnek i on tam się mieścił. Próbowałem go pokrywką w tym garnku zdusić, ale był wielki, spasiony, łeb mu wychodził z garnka, więc nie miałem wyjścia, musiałem mieczem mu łeb uciąć.

  • Skąd miałeś miecz ?
  • Raptem znalazł się w moim ręku.
  • To ciekawe, że spasiony – analizuję.
  • To znaczy, że ten diabeł żywi się na ludziach bez przeszkód, jest nienażarty. Ludzie sami ładują mu się pod pysk.
  • Coraz trudniej mi z nimi walczyć. Wyciągam ich z ziemi jak magnesem, ale one się przeobrażają w glizdy, robale, węże i uciekają na wszystkie strony… Mam wrażenie, że one ciągle się uczą. Za każdym razem muszę zastosować inną technikę.
  • Ale dajesz radę ?
  • Staram się – Piotr się zamyślił, ale wyglądał na zmęczonego.
  • Widziałem w Niebie jakąś paradę… Ludzie się cieszyli, konfetti rzucali w górę. To wyglądało jak w starożytnym Rzymie, białe konie… Wszystko sunęło w stronę tronu Ojca… Jakieś święto mieli, czy co? A ja wolałem iść sobie nad wodę i posiedzieć sam.
  • ……. – Piotr opowiada z taką normalnością, jakby nic nie robiło na nim już wrażenia.
  • Powiedz, co sobie rozmyślałeś ? Że Bóg do ciebie przyjdzie ?
  • Tak właśnie myślałem – Piotr się zawstydził. 
  • Co to za impreza ? – pyta.
  • A co to cię obchodzi, skoro cię to nie interesowało ?
  • …… – a tego się nie spodziewał.

Spojrzał przed siebie. Myślałam, że się obraził, ale on po prostu coś zobaczył.

  • Widzę cię tam w bibliotece, wielkiej bibliotece… Jesteś taka wiotka… Nie to co teraz, kawał baby…
  • …… – miałam ochotę teraz zdzielić go  kubkiem od kawy.
  • Usiedliśmy przy stole i rozmawialiśmy o tych czasach, wspominaliśmy… – ciągle patrzy przed siebie…
  • Widzisz przyszłość ? A to coś nowego !
  • A gdzie Chrystus ? – pomyślałam.
  • I właśnie wchodzi Jezus. Dlaczego On się nie śmieje? Ciągle tylko się uśmiecha… Mówi do mnie…
  • Nowa próba cię czeka.
  • ……. – Piotr zapatrzył się na dobre.
  • Mam pytanko… – przerywam jego milczenie.
  • Czy Eliasz wiedział, że go wezmą do Nieba? Zapowiadali mu to ?

To pytanie nasunęło mi się pisząc na blogu… Henoch, Eliasz, prawdopodobnie i Melchizedek to osoby, które zawitały w Niebie jeszcze za życia. Byłam ciekawa, czy zostali o tym uprzedzeni. 

- Zbliża się ta chwila, gdy zabiorę cię na chwilę. Wtedy naprawdę staniesz się Mój. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/05/09/a-czyz-moj-syn-nie-cierpial-dla-ratowania-swiata/
  • Chodzi ci o to, czy jest szablon ?
  • ……. – zaczęłam się śmiać, bo właśnie o to mi chodzi.
  • To nie jest szablon.
  • Nie wiadomo, gdzie trafi twój mężuś.
  • Piekło jest ciągle otwarte.
  • A może trafi na dół za to co zrobił ? I będzie nadal szarpany ?
  • Tyle dusz skrzywdziłem…
  • Nie chcę, żebyś się obwiniał.

Czysta mistyka.

Słuchając Mego Syna będziesz wiedział co jest prawdą, bo On jest prawdą.

05. 05. 18 r. Warszawa.

Po tygodniowym pobycie w Szczecinie wracamy do Warszawy.

  • Głupi jestem i taki umrę przy tym co się dzieje – Piotr zaczyna.
  • Taki nie umrzesz. Taki odejdziesz, taki się rozpłyniesz.
  • Jeszcze lepiej… – Piotr przewraca oczami nie rozumiejąc tych ciągłych zagadek.
  • Zanim to się stanie muszę dokończyć remont. Tak naprawdę robię te łazienki dla ciebie, może kiedyś będziesz tam mieszkała – … mieszkała z Krysią.
  • To znowu brak zaufania. Mówiłem ci, że tam nie wróci.
  • A jak wróci ? Zrobimy łazienki, to co dalej mamy zrobić ? – pytam. 
  • To Ja za was zrobię.
  • Tak jak nagle przeprowadziłaś Piotra, tak Ja was nahle przeprowadzę.
  • Wiesz, że z Ojcem rozmawiasz ? Kto może cię przeprowadzić jak nie Ojciec ? – uświadamiam szybko Piotra, żeby się nie pogrążał dalej.
  • I kto powie nahle, a nie nagle ?

Sprawdzam w internecie; náhle – po czesku nagle.


Wzięły mnie wspominki nad moją firmą, którą przekazałam synowej. Własną krwawicę dałam jej bez mrugnięcia okiem i nie czułam przy tym żalu, a jedynie spokój.

  • Czy jej się uda ?
  • Ta pszenica będzie rosła.
  • Pan Bóg przygotował drogę, nie musisz martwić się o finanse.
  • A jaką drogę ? – Piotr ciekawski.
  • Chodzi ci, czy mogłaby sobie kupić Q7 ?
  • No może – Piotr sie przekomarza. 
  • A mogłaby. Chcesz trochę liznąć ?
  • Zrobiłaś dobry uczynek. Teraz to już nie twój chleb, dostaniesz inny chleb.
  • Trafiło w najlepsze ręce.

Ulżyło mi.


Odwiedziła nas wczoraj siostra Piotra i jej syn. Cała w euforii zaczęła opowiadać o nowym biznesie, który ma zamiar otworzyć. Oboje szybko poczuliśmy się bardzo fizycznie i psychicznie zmęczeni.

  • Z nimi bajka jest tylko finansowatłumaczy nam Ojciec po wszystkim.
  • To jak z nimi rozmawiać ? – pytam.
  • Ich językiem.
  • Z Piotrem jego językiem.
  • W firmie robisz to co musisz, a nie to co chcesz.
  • Dlatego jej pomysły cię zmęczyły.
  • Bardziej ci do habitu, niż do walizki pieniędzy, bo czujesz Ojca.
  • Ojciec jest wszystkim – Piotr pokiwał głową.

Kiedy temat biznesu się skończył i kiedy euforia już nieco opadła siostra przyznała, że od wczoraj fatalnie się czuje.

  • Ledwo Mariola wyszła bardzo osłabłam i musiałam się położyć. Prawie zawsze tak mam jak ona przychodzi – powiedziała bezwiednie.

„Prawie zawsze” zwróciło moją uwagę. Mariola to przyjaciółka, która odwiedza ją dość często. Jest mocno schorowana, a jej życie osobiste to pasmo porażek.

  • Uważaj, bo chyba z ciebie ściąga energię – powiedziałam szybko, czego zaraz pożałowałam. Dwie przyjaciółki znające się od wielu lat, a ja takie farmazony tu głoszę.

Jednak siostra głęboko się zamyśliła. Mariolka przychodziła pod byle pretekstem, choćby takim, że chce tylko posiedzieć, więc siedziała godzinami. Jedno takie posiedzenie dla siostry Piotra bardzo źle się skończyło. Dostała zapaści i o mało nie trafiła do szpitala. Czy to jest normalne ?

  • Spokojnie. Nie siejmy paniki. Sprawdź, czy po wizycie u ciebie czuje się teraz lepiej – zaproponowałam dla pewności.

Zadzwoniła i okazało się, że czuła się jak nowo-narodzona.

  • Znowu ta równowaga – powiedziałam teraz wspominając wczorajszą rozmowę – Musi zabrać, żeby ona miała lepiej. 
  • Ona to robi nieświadomie – Piotr zmrużył lekko oczy jakby ją badał. 
  • Hmm… Ciekawa sytuacja i wcale nie taka rzadka, a rozwiązanie…? Co byś takiej osobie poradził ? – pytam.
  • Iść do stajni.
  •  … – zbaraniałam.
  • One nie odczują, a ona się naładuje.
  • Oczywiście trzeba uważać na konie z plecionką na grzbiecie.
  •  ???!!! – nie wierzę własnym uszom.
  • A kto to robi Homiel ? – Piotr raz mówi Ojcze, raz Homiel. Chyba łatwiej mu pytać mówiąc Homiel.
  • Na pewno nie ksiądz, ani nikt z Nas.

Zamyśliłam się. Słynne historie o koniach z włosami w warkoczyki. Nie wiadomo kto je zaplata, kiedy to robi i jak to robi.

[…] Psy były przerażone. Mój teść twierdził, że jeszcze nigdy nie widział, aby tak się zachowywały. Ale to było jeszcze nic, bo prawdziwa niespodzianka czekała na nas, kiedy weszliśmy do stajni. Nie wiem, jak to mam napisać, aby Państwo nie pomyśleli, że nie zwariowałem lub coś fantazjuję. Mam już swoje lata i gwarantuję, że nie ośmieliłbym się zawracać głowę poważnym ludziom jakimiś wymyślonymi bzdurami. Przed naszymi oczami był widok, którego nie zapomnę do końca życia. Miałem ze sobą zapaloną latarkę i od razu zobaczyłem, że coś jest nie tak z koniem.

To była czteroletnia, młoda klacz, zawsze bardzo łagodna i spokojna, która była używana tylko jako atrakcja w agroturystyce w gospodarstwie ojca. Klacz moich teściów dosłownie cała parowała, była spocona i ze świstem wydmuchiwała powietrze. Widać było, że coś złego stało się w tej stajni. Zwierzę było przerażone, ale to chyba też nie jest najlepsze słowo. Koń wyglądał tak, jakby przed chwilą ktoś się nad mim pastwił, jakby go ktoś męczył, prawie jakby ktoś go zamordował prawie na śmierć. Ale najciekawsze zostawiłem na koniec. Chodzi o to, co ten ktoś zrobił z jej grzywą. Kiedy to zobaczyłem, przecierałem oczy ze zdziwienia! Wszystkie pasma włosia były splecione w setki warkoczyków, podobnie jak ogon. https://www.nautilus.org.pl/artykuly,2624,zjawisko-jest-powszechnie-traktowane-jako-ludowy-zabobon-lecz.html?id=2624&cat_id=51&fromPage=20&i=3

  • Dlaczego to robią ? – podchwyciłam temat.
  • Dlaczego skóra się jeży i włosy stają dęba u Piotra ?
  • ?! – niemal za każdym razem, gdy Piotr opowiada o swojej walce z diabłem podstawia mi pod nos swoją rękę pokazując jak wszystkie włosy mu dęba stoją. Widocznie nawet mówiąc o gacku, wytwarza się jakaś przy tym energia.
  • U innych się kręcą.
  • Ale konie ? … – zamyśliłam się.
  • …….
  • To może dlatego Jezus wpędził diabła w świnie ?! Przekierował energię w zwierzę ! Gdyby miał pod ręką konie, to by użył pewnie konia ! – odkryłam.

M 5; 1 Przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. 2 Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wybiegł Mu naprzeciw z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego. 3 Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł go już nikt związać. 4 Często bowiem wiązano go w pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. 5 Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się kamieniami w grobach i po górach. 6 Skoro z daleka ujrzał Jezusa przybiegł, oddał Mu pokłon 7 i krzyczał wniebogłosy: «Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!». 8 Powiedział mu bowiem: «Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka». 9 I zapytał go: «Jak ci na imię?» Odpowiedział Mu: «Na imię mi „Legion”, bo nas jest wielu». 10 I prosił Go na wszystko, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. 11 A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. 12 Prosili Go więc: «Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli». 13 I pozwolił im. Tak duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. 14 Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach, a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. 15 Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie „legion”, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. 16 A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. 17 Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic.

Przyznam, że nie rozumiałam tej historii ze świniami. Mało tego, nie traktowałam za prawdziwą. Teraz jestem pewna, że to się wydarzyło. Jezus był prawdziwym egzorcystą i kiedy myślę, że Jego samego brali za diabła to płakać mi się chce. 

  • Przyznaj Ojcze, pomogliśmy jej w takim razie ostrzegając ?
  • Przyznaję.
  • Smutne jest to, że już o tym zapomniała.
  • To brak pokory ?
  • Powiadam ci, że cię oceniam za to co ty robisz, a innych za to co oni robią.
  • …….
  • Kierujecie się współczuciem, a nie kalkulacją.
  • A słuchając Mego Syna będziesz wiedziała co jest prawdą, bo On jest prawdą.
  • Wszystko dzięki tobie Ojcze, Ty naprowadziłeś mnie na to.
  • Na wszystko jest czas i miejsce.
  • Nic nie dzieje się bez powodu, a ponoć jest to oklepane. 
  • ……… – zawstydziłam się, bo chyba kiedyś tak chlapnęłam.

Zbliżaliśmy się do Warszawy.

  • Co Mały… Wracamy.
  • No wracamy, nie chce mi się.
  • Nie martw się, jesteśmy na finiszu. Metę widzę.
  • A co za metą ?
  • Puchar albo przegrany.
  • A jak mnie tam widzisz ?
  • Mgła zasłania.
  • Akurat… – uśmiecham się. Ojciec wszystko widzi, tylko nie chce powiedzieć.
  • Musimy coś zjeść.
  • Zabijasz Mi go, widzę jego żyły.
  • …… – słabo mi się zrobiło, wczoraj zjedliśmy pizzę, a nie powinniśmy.
  • A gdybym sama zrobiła pizzę ?
  • Nie słuchasz Mnie.
  • Gotuj tak, jak gotowałaś, bo go stracisz.
  • ……. – przestraszyłam się.
  • Zobaczyłem siebie przy stole, siedział Ojciec i Jezus. Powiedzieli…
  • Oczekujcie na znaki, nowe zadania…

 



Dopisane 18. 01. 2019 r.

Dalsza historia Marioli… Siostra Piotra nie chcąc całkowicie zrywać kontaktu drastycznie ograniczyła bezpośrednie spotkania. Pozostały telefony i maile. W ciągu miesiąca od tej rozmowy Mariola zachorowała na raka i rokowania na dzisiaj są dość kiepskie. Co z nią będzie dalej ? Nie wiem.


  • One nie odczują, a ona się naładujeprzeczytałam kilka opracowań dotyczących egzorcyzmów Jezusa i wykorzystania świń. Teolodzy tłumaczą m.in. w ten sposób;

Prośba demonów, by mogły odejść wstępując w świnie i przyzwolenie Jezusa (Mt 8,31-32; Mk 5,12-13; Łk 8,32) pokazuje, że demony mogą czynić jedynie to, na co Bóg pozwoli (w sensie – dopuści). Ważniejsze jest jednak fakt prośby o wejście akurat właśnie w świnie. Zwierzęta te, jako nieczyste rytualnie (zgodnie ze Starym Przymierzem) są symbolem pogan. Wypędzenie demonów w świnie jest znakiem prawdy, że właściwy miejscem działania szatana są ci, którzy nie znają jedynego prawdziwego Boga. Wymowa tego, że świnie zbiegają do jeziora, by się w nim potopić, staje się zrozumiała, w świetle żydowskiego skojarzenia między głębokim zbiornikiem wodnym (zwłaszcza morzem) a czeluścią – miejscem przebywania złych duchów. Koniec tych, którzy nie uwierzą. jest taki sam jak szatana i jego aniołów. W kontekście wspomnianej już wymowy uciszenia burzy, a także militarnego imienia demonów („Legion”), można też widzieć podobieństwo między zatopieniem świń wraz z demonami a zatopieniem wojsk faraona. http://biblista.pl/ukryte/pytania/295-pytania-do-biblii/5431-demony-i-stado-wi.html

Dzisiaj spytałam, czy faktycznie świnie Jezus wybrał świadomie.

  • Przypadkowo.

Jeśli wczytać się w tekst ewangeliczny rzeczywiście można zauważyć, że stado świń było akurat w pobliżu. MT; 29 Zaczęli krzyczeć: «Czego chcesz od nas, <Jezusie>, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?» 30 A opodal nich pasła się duża trzoda świń. 31 Złe duchy prosiły Go: «Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń!» 32 Rzekł do nich: «Idźcie!» Wyszły więc i weszły w świnie.

Gdyby Jezus nie skierował „Legionu” w zwierzęta, najprawdopodobniej „Legion” szybko by powrócił do tego samego człowieka lub obrałby sobie nowy cel. W danym momencie nie miało znaczenia, że świnia to symbol pogaństwa. Jezus jako egzorcysta chciał  działać skutecznie, a że akurat świnie były pod ręką… 

Nie bój się prawdy.

04. 05. 18 r. Szczecin.

Uciekliśmy na kawę. Sami! Trochę nareszcie spokoju…

  • Rano pytałem Ojca o parę rad jak rozwiązać moje sprawy i wiesz co powiedział ?
  • Jak przyjdzie Mi ochota to ci może powiem.
  • ………. – zaczęłam się serdecznie śmiać. Cudowne.
  • A i tak zrobisz jak chcesz – powiedział teraz.
  • Ojciec jest niesamowity – Piotr szepcze do mnie.
  • Czyli będziesz się modlił więcej ?
  • Hmm…
  • Mam nadzieję, że Ojciec nigdy nas nie opuści – i w tej chwili na samą myśl oboje łzy mieliśmy w oczach.
  • A dokąd mam pójść ?
  • Przestań beczeć, bo nie jesteś lala, ani na rzeź cię nie wydaję.
  • Napraw „Moje oczko” w głowie.
  • ?! – przed chwilą prosiłam Piotra, aby „naprawił” mi oko, bo szwankuje i coraz gorzej widzę.
  • …….. – zadumaliśmy się.
  • Kiedy Jezus u „naszego krzyża” powiedział, że to „jedno z naszych ostatnich spotkań” zobacz… to się sprawdza. Nawet jak tam jesteśmy to Go już nie słyszysz. Pomyśl… Jeśli to się sprawdza to znaczy, że i wczorajsze zdanieTo jedno z waszych ostatnich wspólnych spotkań… też się sprawdzi – analizuję.
  • Ale co to właściwie znaczy ? Wyjedziesz ? Odejdziesz ? … Co to znaczy ? – pytam dalej. 
  • Wyobraź sobie wasze rodzinne spotkania i tego, któremu imię przywróciłem naprawdę.
  • Wyobrażasz sobie jak je kotleta ?
  • Wyobrażasz sobie, że rozmawia z twoim tatą, który obrazki świętych palił, bo to tylko papier ?
  • Który nic nie rozumie ?

Szczęka mi opadła. Bóg naprawdę widzi wszystko ! Może rok temu, może dwa, nie pamiętam dokładnie, mój tata chwalił się, że robił porządki w ogródku. Powiedział zdanie, które nas zmroziło. Spalił obrazki świętych, bo były mu niepotrzebne. Oboje z Piotrem krzyknęliśmy wtedy…

  • Coś ty zrobił !

Dziwne uczucie, ale nas to po prostu zabolało, a tata był całkowicie zdziwiony naszą reakcją. To tylko jakiś obrazek… tłumaczył się. Nie rozumiał, ale ja w tej sekundzie zrozumiałam jak bardzo się oboje zmieniliśmy. Jeszcze 10 lat temu może też byśmy powiedzieli, to tylko papier…

  • Rozumiem. Liczebnie może się nic nie zmienić, ale ty już będziesz nie ten sam. Już nie będziesz z rodziną… 
  • Ta prawda jest bolesna.
  • Będziesz patrzył na nas jak ja będąc za kloszem – przyszła do mnie myśl.
  • Może dlatego dali mi to poczuć… – zaczęłam się zastanawiać wiedząc, że wszystko ma swój powód.
Kończąc swoje myśli poczułam dziwną rzecz. Kątem oka zauważyłam przezroczystą powłokę, która powoli się na mnie zsuwała, aż w końcu znalazłam się w jej całkowitym wnętrzu. Obserwowałam Piotra jak na kogoś zupełnie obcego będąc za tą przezroczystą przesłoną, jak w kloszu. Zadziwiające odczucie… Poczułam się tak, jak musi się czuć Homiel, kiedy nas obserwuje… http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/03/zakazany-owoc/

  • Ojciec podliczy mnie skrupulatnie, tego jestem pewny.
  • Najważniejsza rzecz. Nie przyjąłeś władzy od diabła.
  • O ! – Piotr się zdziwił, że i to pamięta.
- Miałem sen, właściwie nie sen, to wizja, była tak realistyczna, że kiedy się zbudziłem, byłem zdziwiony, że leżę w łóżku. Jest duże pomieszczenie wyglądające jak muzeum, ma poziome gabloty, za jedną z gablot stoi facet ubrany jak mój tato i wyglądał jak mój tato, ale jego twarz była cała z wypryskami, pomarszczona, z wybroczynami na gębie, miał kręcone ciemne włosy średniej długości. Powiedział stojąc za gablotą; 
- Chodź ze mną – i w jednym ułamku sekundy stanął przy mnie. 
- Odczep się, czego ty chcesz ode mnie ?! – powiedziałem. 
- Jak to nie wiesz ? 
- Nie wiem. 
- Przecież jesteś moim synem, zawsze byłem w tobie – odparł. 
- To nieprawda – zacząłem krzyczeć, ale ten nie słuchał. Zignorował to. Klęknął przede mną i wyciągnął do mnie dłoń. 
- Podaj mi dłoń, będziemy razem rządzić. 
- Nie, to niemożliwe, nigdy! – krzyknąłem. Zwiałem od niego. Czułem w nim ogromne zło. Chciałem jak najdalej od niego uciec i zbiegłem piętro niżej. Wszedłem do jakiegoś mieszkania, gdzie było kilka kolejnych pomieszczeń. Usłyszałem wtedy głos jakby spoza tego budynku, kogoś, kto obserwował całą sytuację z góry. 
- Nie możesz wiecznie uciekać, musisz walczyć. 

http://osaczenie.pl/wp/2016/03/09/poczatek-wojny/
  • Hmm… No to faktycznie zawitasz na kawie u Ojca, albo co innego zjesz – zbieram całą układankę.
  • My kaszanki nie jadamy, ciągle jesteśmy syci.
  • Ale ten Sigmund widział u Was uczty …
  • Uczta, a być głodnym to dwie różne rzeczy.
Richard Sigmund; Byłem w Niebie.
  • Ale miałem wizję z tym jajem wczoraj. Myślisz, że ma to jakieś znaczenie ? Ten worek ciągle pęcznieje.
  • A jak pęknie ? Wyobraź sobie taki balon z wodą, który nagle pęka… Nagle zalewa wszystko i nie ma czasu, aby uciec – mówię. Teraz zaczynam rozumieć w pełni sens tej wizji.
  • Przez kilka dni będzie piękna pogoda, a potem tajfun.
  • O to im chodzi, ruszą ze zdwojoną siłą.
  • Widzisz ? Znowu ta równowaga. To równowaga jest najważniejsza.
  • …….. – zamyślam się.
  • Wiesz co ? Ty się lepiej w nic nie wtrącaj, bo nie umiesz utrzymać równowagi – jestem lekko poirytowana.
  • Ojcze trudno ogarnąć to wszystko – Piotr wzdycha.
  • Sam się pchałeś.
  • Chciałem naprawić wszystko.
  • Nie nazywaj tego przegraną, a doświadczeniem.
  • Gdybym ci nie wybaczył, byłaby to przegrana.
  • Czy długo będę żył ?
  • Zapytaj Mnie czy będziesz długo żył w tej świadomości, a Ja ci powiadam, że nie.
  • Po co do cholery naprawiałem ci to serce ?
  • ?!  – no… teraz to zgłupiałam.
  • Mogę napisać „do cholery” ? – pytam niepewnie.
  • Nie bój się prawdy.
  • Chcesz wygładzać ten tekst ? Żeby święta matrona uwierzyła ?
  • Pokazałem ci wczoraj suche liście. Nie wszystkich da się uratować.
  • – robię wieeeelkie oczy.
  • Ojciec ma chyba dzisiaj chandrę – Piotr nachyla się do mnie.
  • A czy w ogóle śpi ? Odpoczywa ?
  • Nie wiem – … bo skąd mam wiedzieć.
  • Odpoczywam po twojej kaszance.
  • ……. – wybuchamy śmiechem. Wczoraj zjedliśmy i się pochorowaliśmy.

Wieczorem.

Piotr się zamyślił, ale ja nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Bardzo personalnie podchodzi do każdego gacka. Jakby każdego znał osobiście… Hmm… A może właśnie tak jest ?  

  • To on Homiel ?
  • A jakie to ma znaczenie, przywalić warto.
  • Masz teraz komplet.
  • I tak otwierasz kolejne wrota.
  • Wrota czego ?
  • Wiedzy – przyszło m do głowy.
  • Wiedzy i walki.
  • Dzisiaj podczas modlitwy miałem wizję, że wyrywam gacki z korzeniami, wyglądały jak drzewa z długimi korzeniami.

  • Ciekawe… Czyli zakorzenione ? Czyli takie, które tkwią na ziemi długo albo są głęboko schowane… Albo jedno i drugie… – myślę głośno.
  • Trudne to Ojcze – Piotr pociera czoło.
  • Chcesz ponarzekać ?
  • Nieeee, nie chcę.


Dopisane 16. 01. 2019 r.

  • O to im chodzi, ruszą ze zdwojoną siłą – nie wgłębiając się w demonologię, ponieważ to bardzo niebezpieczne, krótko zaznaczę, że wodzące postacie piekła to upadłe anioły. Anioły! Czyli istoty obdarzone rozumem i wielką inteligencją. Bezwzględni stratedzy, wojownicy, szachiści. Oni również ciągle się uczą i rozwijają, wykorzystują słabe nasze punkty, macają gdzie mogą uderzyć, to jak szukanie małej dziurki w metalowym ogrodzeniu. Widząc, że Piotr tak chętnie chciałby wszystkich załatwić w jeden moment dali mu złudzenie, że jest tak możliwość. Prowadzenie prosto w pułapkę.

  • Nie bój się prawdy. Chcesz wygładzać ten tekst ? Żeby święta matrona uwierzyła ? – no i to jest ta kwestia, która mnie przez długi czas męczyła. Niewątpliwie nasze rozmowy, a dokładnie styl tych rozmów daleko odbiega od tego, do czego wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni. Piszę często, że Ojciec jest bardzo rzeczowy, stanowczy, konkretny. Gdyby przyjrzeć się słowom Ojca, które padają w Biblii… one też są rzeczowe, stanowcze i konkretne. A więc… Nie bój się prawdy. Prawda obroni się sama.

Nieuchronne zmiany nadchodzą.

03. 05. 18 r. Szczecin.

Dłuuugi weekend ciągle trwa i dzisiaj mamy kolejny wspólny rodzinny obiad. Było radośnie, było apetycznie, kilo od razu więcej, makabra… ale co tam. W dobrych humorach wracaliśmy do siebie.

  • To dobrze, że tak spędzaliście czas.
  • Tak ? – Piotr wesoło.
  • Nieuchronne zmiany nadchodzą.
  • To jedno z waszych ostatnich wspólnych spotkań.
  • ……. – chyba pobladłam.
  • Ale jak to ?!
  • W tym stanie rzeczy tak będzie.
  • Pytasz Mnie często kiedy Chrystus się urodził, to odpowiadam ci rzeczowo.
  • … Przypomniał Ojciec jak stałem w morzu, kazał mi wtedy delektować się chwilą i stać. To było przed zawałem… Jakbym miał pożegnać się z morzem.

- Nie chce mi się wracać do miasta. 
- Zaprawdę powiadam ci, że nie masz wyjścia. 
- Zrób co masz zrobić, idź gdzie masz iść.
- To są chwile, byś sobie naładował płuca powietrzem przed kolejną turą. 
- Zgub wagę, będziesz bardziej rześki. Łatwiej przejdziesz. (?!)  http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/05/28/zrozumiec-czlowieka-to-sztuka-a-zrozumiec-narod-to-wielka-sztuka/ 
  • Z takim morzem.
  • Zdążę zrobić łazienki ?
  • Musisz zrobić.
  • A piwnica ?
  • Ty nie, ale oni tak.
  • Jak to nie zdążę…?
  • Ojcze Niebieski, przywróć mi imię moje”. Mówiłem, że go budzą.
  • Jak sobie poradzę finansowo ?
  • To nie problem.
  • Ale to jednak problem jest dla mnie.
  • Ufaj Ojcu.

Staliśmy autem już w garażu rozmawiając dalej. Zgasło światło, a ja po tych słowach wielki ciężar poczułam na swoich barkach.  

  • Więc sama widzisz… Kiedy pytasz o szczegóły, zaciążyło.
  • Wiecznie nie możesz pisać i oczekiwać co ma nadejść. W końcu to nadejdzie.
  • Może ze mną coś się stać ? – Piotr wzdycha. 
  • Nie może, ale na pewno.
  • Ola ma wiecznie pisać o teorii ?
  • Czas na fakty ? – pytam.
  • Nie na fakty, na czyny.

Wieczorem.

Piotr liczył koszty związane z naprawą łazienki i w międzyczasie słucha w TV też Dziennika.

  • Ale kupa pieniędzy !
  • Poproś Ojca, to ci pomoże – śmieję się.

Z telewizora pada zdanie; mój ojciec to zrobił mi prezent.

  • Nie ojciec ! Tato ! Ojciec jest jeden i tylko ten w Niebie, reszta to tatusiowie. Ojciec jest na Górze  ośle !!!
  • …….. – przewracam oczami.  Piotr nigdy chyba się nie zmieni. 
  • Nie podlizuj się Mały.
  • Liczysz na Moją pomoc przy pieniądzach ?
  • Nieee, skądże…
  • Czy może Mnie nabrać ten, którego stworzyłem ?
  • Czy może być jajko mądrzejsze od kury ?
  • Czy ja jestem lizusem ? Naprawdę ?
  • Tak raczej chcesz wymazać swoje winy.
  • Ojciec ci wszystko wybaczył.
  • Wielokrotnie to słyszałeś, więc nie bądź gamoniem.
  • Wojownik się nie podlizuje.
  • Tracisz czas na jałowe rozważania.
  • Ale mi powiedział ! – Piotr wyszeptał. 
  • Nie masz winy skoro ci wybaczono.
  • Skoro ci cofnięto co było ujemne, zaczynasz od zera. 
  • Ale to nie znaczy, że jesteś zerem.

Piotr wrócił z egzorcyzmów…

  • Podczas modlitwy znalazłem się w piekle. Nie wiem jakim cudem wsadziłem tam głowę i się rozglądałem, gdzie te cholerne gacki pouciekały. Dokopałem się do jaja znowu. Złapałem gacki, wsadziłem do tego jaja i ono napęczniało jak worek. Związałem na górze, a worek się stał cały pękaty. I wtedy usłyszałem…
  • Co będzie jak ciebie zabraknie i pęknie ?
  • Wybuchnie z wielką siłą ?
  • Na koniec tej wizji znalazłem się w naszym pokoju i zacząłem obrywać suche liście z kwiatów.
  • Co robisz ?… spytał mnie Ojciec.
  • Już wiesz, że nie da się wszystkich uratować ?
  • Hmm…. – zamyśliłam się nad znaczeniem tej wizji.
  • Oni wszystko obserwują co robię, nawet jak liście obrywałem – Piotr zdziwiony.
  • I słyszą.
  • To ciekawa lekcja.
  • Z gackami twoja prywatna, liście ogólna.



Dopisane 14. 01. 2019 r.

  • Zgub wagę, będziesz bardziej rześki. Łatwiej przejdzieszte słowa padły dwa miesiące przed zawałem. Wówczas nie mieliśmy bladego pojęcia co mogą oznaczać. Rzeczywiście, w całym okresie rekonwalescencji najważniejsze okazało się drastyczne obniżenie wagi.

  • Wiecznie nie możesz pisać i oczekiwać co ma nadejść. W końcu to nadejdziezdradzę nieco więcej. To zdanie nie dotyczy tylko naszego życia. Dotyczy również samej Biblii. Od dawien dawna czekamy na coś nieokreślonego co ma nadejść, choćby na apokalipsę, o której się tak wiele mówi, ale tak naprawdę niewielu w nią wierzy. Zdążyliśmy się już przyzwyczaić wszyscy, że  wydaje się, iż to tylko puste słowa. A tu niespodzianka. A jednak... W końcu to nadejdzie. 

    Nie dzisiaj, nie jutro… uspakajam na wszelki wypadek. 


  • Co będzie jak ciebie zabraknie i pęknie ? cały wszechświat jest zbudowany na zasadzie równowagi i kiedy „pękaty worek” wybuchnie z wielką siłą ta równowaga zostanie zachwiana. Oczywiście, że chciałoby się całe zło zniszczyć, spalić, zakopać, ale nie da się. Tak jak i nie da się wszystkich uratować.

 

Mały, budzimy cię.

29. 04. 18 r. Szczecin.

Dzień zaczyna się miło.

  • Miałem wizję, siedziałem na koniu w stroju rycerskim, ale bez hełmu. Podchodzi do mnie inny rycerz w pełnym uzbrojeniu i wręcza mi sztandar. Co to znaczy ?
  • ???!!! Przekazanie władzy ? – nie byłam pewna.
  • Mam dla ciebie prezent. Rozprawa to będzie rzeź.
  • Rzeź dla kogo ?
  • Kierunek jest jeden.

Pojechaliśmy na kawę. My, córka i Krysia. Piotr zapłacił 24 zł , a powinien 36. Wrócił do ekspedientki i powiedział, że się pomyliła.

  • Ponieważ był pan tak uczciwy, nie naliczę panu różnicy.
  •  – taaaaak, dzień zaczął się naprawę miło. Bądź uczciwy, a to się opłaci. 

Wracając autem rozmawialiśmy o proteście niepełnosprawnych w sejmie. https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/sejm-protest-rodzicow-dzieci-niepelnosprawnych-spisali-postulaty,831084.html

  • Najpierw chcą, żeby rodzili niepełnosprawnych, a potem ich zostawiają na pastwę losu – komentuje Krysia.
  • ……. – słucham i ciśnienie mi rośnie.
  • A ty wiesz, że zanim człowiek się narodzi wybiera życie jakie będzie miał? Niepełnosprawny bierze na siebie grzechy innych ludzi? Dlatego trzeba walczyć o każde życie.
  • ……. – zapadła cisza. Krysia rozdziawiła buzię…
  • Tego nie słyszałam.
  • Zanim urodzimy się, to tam na Górze wybieramy swoich rodziców – mówię dalej.
  • Do was kolejka stała walnął nagle Piotr.

Spojrzałyśmy z córką na siebie, bo już wiedziałyśmy, że to Homiel się wtrącił. Wtrącił się nawet przy teściowej, która i tak nie zorientowała się co się dzieje. Nie wiem nawet, czy Piotr się zorientował co powiedział. Wyglądał jakby zrobił to zupełnie podświadomie.

  • To było mocne – córka popłakała się ze śmiechu.


Godzinę później przygotowując obiad dla najbliższej rodziny, czyli smażenie kotletów dla 10 osób, córka będąc pod wrażeniem tego co się stało wzięła mnie na spytki…

  • Ciekawe jak nazywa się Homiel. Daję głowę, że to sam Michał !
  • Ciekawe, tego nie brałam pod uwagę – mówię na głos, a w duchu myślę…
  • Gdyby ona wiedziała, że często tak naprawdę to sam Ojciec.
  • … to Ojciec ! – córka mówi głośno i pewnie.
  • …….. – spojrzałam na nią zaskoczona baaardzo uważnie.
  • Czytasz w moich myślach?… – zawahałam się – Nieee… To sam Ojciec ci powiedział… – … poczułam wyraźnie.
  • …….. – córka spojrzała na mnie bez słowa i się rozpłakała.
  • Teraz widzisz jak to się dzieje ? Teraz rozumiesz ?
  • …….. – pokiwała głową płacząc dalej.

Przez długi czas nie była w stanie nic z siebie wykrztusić i ja to rozumiem. Obezwładniające uczucie, kiedy dotyka się Nieba. Zatyka gardło, a łzy same lecą. Cieszyłam się, że do tego doszło, będzie mi teraz znacznie łatwiej rozmawiać z nią o Niebie.


Wieczorem.

Piotr poszedł się położyć.

  • Chcesz coś zapisać ? – krzyczy do mnie z pokoju.
  • No pewnie.
  • Ojciec powiedział…
  • Niedługo wezwę cię.
  • Pamiętaj o innych kiedy nadejdzie ta chwila, a ta chwila nadchodzi.
  • ????
  • Jak masz pamiętać ? – pytam się zdezorientowana.
  • Nie będę pytać, dowiem się… Może ja umrę na kilka dni ?
  • Nie dramatyzuj, zrobię to subtelnie.
  • Ojciec polubił naszą rodzinę. Jak myślisz ? – Piotr.
  • Myślę, że bardzo.
  • Zgadłeś, trudno nie było polubić Naszą rodzinę, a ty zgadłeś.
  • Chętnie zaprosiłbym Cię Ojcze na kawę, przyszedłbyś ?
  • A co powiesz, gdy Ja cię zaproszę na kawę i poślę po ciebie ?
  • Zawsze do Ciebie pojadę.
  • …….. – spojrzeliśmy na siebie w zadumie.
  • Coś się chyba stanie… Gdy się modliłem Jezus przyłożył swoje ręce do moich i swoje czoło do mojego czoła…
  • Jak ja mu zazdroszczę… – pomyślałam.
  • Co myślisz nad taką sytuacją, że ludzie będą się przy tobie rozklejać ?
  • No nie wiem… – Piotr się zaczerwienił zawstydzony.

Nadszedł SMS od córki, napisała „pozdrowienia dla Ojca”.

  • Zobacz Ojcze, masz pozdrowienia.
  • Umiem czytać.
  • …….. – roześmiałam się na całego.
  • Od Oli też masz pozdrowienia.
  • Jej myśli też czytam.
  • …….
  • Mały, budzimy cię.
  • Ojcze, ale tu jestem przecież.
  • Technologię zostaw już Mnie.
  • Ale sądu nie było.
  • Budzimy cię powtórzył.
  • A ile to potrwa ? – pytam.
  • Akurat czas w czasie – czyli tyle ile trzeba.
  • Ojciec w ogóle mnie nie słucha – powiedziałam z żalem, bo w myślach zadałam Mu pytanie, ale odpowiedzi nie dostałam.
  • Jak to nie słucham ? Ty Mnie nie słuchasz.
  • …….. – zmalałam w sekundę.
  • Mam dla ciebie wielkie zadanie.
  • Dla mnie ? – zdziwiłam się, bo nie byłam pewna do kogo Ojciec się teraz zwraca.
  • Masz wszystko spisywać…
  • . pokazuje mi też nagrywanie. Pokazał ciebie jako antenę i fragment z filmu „Odyseja kosmiczna” jak nastawia antenę, aby uratować ludzkość… Czyli to co napiszesz, ma uratować ludzi.

  • No to nie mów za szybko i daj się nagrywać ! – zdenerwowałam się, bo zawsze robi mi o to awantury.
  • ……..
  • Michał też składa ci urodzinowe życzenia.
  • Przywołały Mnie twoje dziewczyny.
  • …….. – zbaraniałam. Nasz rozmowa przy kotletach !
  • Słyszałeś ? – pytam zaskoczona.
  • Oczywiście….
  • Dlaczego Bóg tak ciebie lubi ? – pyta mnie Piotr.
  • Bo jest z Prawdy.


Dopisane 10. 01. 2019 r.

  • Niedługo wezwę cię.

To co zostało tu spisane… wydarzyło się. Subtelnie, tak jak zapowiedział to Ojciec.

Jestem wzruszona czytając te słowa, które oczywiście zdążyłam już zapomnieć. Jestem wzruszona choćby z samego faktu, że zaczęły się realizować.


  • Co myślisz nad taką sytuacją, że ludzie będą się przy tobie rozklejać ? i to się dzieje również. Choćby wczoraj.

Nie masz zmiennika.

27. 04. 18 r. Warszawa.

Wczoraj Piotr musiał jechać do podwykonawcy o 6 rano, więc wstał o 5. Wieczorem nie miał już siły na modlitwę.

  • Zrobiłem wczoraj tylko zestaw obowiązkowy – przyznał.
  • A rano wkładając koszulkę z wizerunkiem Maryi usłyszałem…
  • Pamiętaj o Nas.
  • . Wyobrażasz to sobie ? Nie miałem siły, a tu widzę, że to służba. Codziennie mam się modlić czy chcę, czy nie chcę.
  • Jak to ochroniarz, teraz to twój nowy zawód – śmieję się.
  • Nie masz zmiennika.
  • …….. – Piotr się zamyślił.
  • Ja się nie modlę byle jak. Materializuję ziemię, spłaszczam ją i wyciągam z niej gacki, potem spalam albo wyrzucam do piekła… Nie wiem jak to się dzieje, że to mogę robić, ale to się dzieje…
  • To co ty robisz, nikt tego nie robi.
  • Dlatego nie masz zmiennika.
  • No sorry… Nie miałem siły wczoraj dlatego odpuściłem sobie. I od razu miałem gacka w pokoju o 3 w nocy, siedział na łóżku i się gapił…. – znowu się zamyślił.
  • Kiedy się modlę to koncertuję energię tych najważniejszych w jedną kulę i wtedy ją spalam. Ona jest czarno – stalowa, zamykam w kokonie i wywalam albo spalam… Muszę tylko pierwsze minuty modlitwy przetrwać, bo robią wszystko, żebym się nie modlił, a potem samo idzie… Aż mi się kule na rękach robią przezroczyste…
  • Mówiłem ci. Dzień bez modlitwy dniem straconym.
  • Tyle ci krzyczałem do tego łysego łba !
  • Dobra, rozumiem…
  • ……. – temat śmiertelnie poważny, to dlaczego mi się śmiać chce ? Sposób rozmowy Boga z Piotrem jest dość… osobliwy, trzeba przyznać. Ojciec – syn ? Dwaj przyjaciele ?
  • Kiedyś będą rzeczy po tobie zbierać, żeby mieć.
  • Naprawdę ?!  – teraz to ja robię oczy.
  • Będę chcieli mieć po tobie.
  • ???!!!
  • Czyli… kiedyś ludzie uwierzą w niego ! – zrobiłam odkrycie.
  • Jeśli ktoś będzie chciał mieć na pamiątkę, to znaczy, że uwierzy.
  • Niektórzy na pewno, a niewielu już wierzy.
  • Pan Bóg jest mną rozczarowany za wczoraj.
  • Mówiłem ci, że postawiłem swojego zamiennika i myślałeś, że Nas oszukasz ?
  • Musi być oryginał, bo będzie collapse.
  • Że co ?
  • To znaczy disaster.
  • Katastrofa – tłumaczę Piotrowi.
  • Dlaczego nie zamkniecie mnie w klasztorze ? Tam mógłbym modlić się cały dzień. 
  • Tu jest świat realny i to jest ważne.
  • A moje modlitwy coś dają ? – wtrącam się.
  • Bardzo dużo. Działacie razem.
  • Na ostatnią chwilę zostaniecie rozdzielni, wasze drogi powrotu do Domu są inne.
  • Nie zasługujesz na tą drogę za to, co zrobiłeśzwraca się do Piotra.
  • A ty jesteś niewinna.
  • ???!!!!
  • Zobaczyłem dwa naczynia połączone i zalane wodę, gdy jedno zostało odłączone woda się wylała.

  • Powiadam ci, jesteś żołnierzem.
  • Nie wymyślonym, nie wydumanym. Najprawdziwszym z prawdziwych.
  • Po której stronie staniesz, jesteś żołnierzem. Dlatego masz miecz.
  • A chcę, żebyś był żołnierzem i strategiem.
  • Jest wielu żołnierzy, ale jest też ten jeden Żołnierz.
  • Ola też ?
  • Przywoływany chwilowo też jest. Ten żołnierz wie co chce.
  • Możesz zdezerterować ? – pytam.
  • Wtedy mnie w sekundę wyłączą i nie będę Im potrzebny.
  • Po pierwsze nie jesteś człowiekiem, tylko dostałeś człowieczeństwo.
  • Po co jesteś ? Dla konsumpcji ?
  • Nie po to tu jesteś.
  • A jak nie jesteś po to, to nie po to jesteś.
  • Firmy już dawno nie prowadzisz.
  • Cyryl to prowadzi, tylko nie widzisz.
  • …….. – spojrzeliśmy na siebie z głupim wyrazem twarzy.
  • Co to za imię Cyryl ?! – Piotr kompletnie zdziwiony.
  • Cyryl i Metody ? – pytam niepewnie. Tylko tyle przyszło mi do głowy.
  • Ale chyba nie podpisuje dokumentów ? – ironizuję.
  • Nie, Mały musi mieć autorytet.
  • A gdzie Metody w takim razie ? – pytam.
  • Koło Cyryla.
  • Firma jest w ich rękach.

Patrzymy na siebie zdębiali. Nie wiemy, czy to na poważnie, czy żarty.

  • Z Ojcem nie wygrasz – przygaduję Piotrowi.
  • I całe szczęście.

Wieczorem.

Siedzimy przed TV, zeszyt leży mi na kolanach na wszelki wypadek, spojrzałam na niego…

  • Ostatnio mało notuję, mało rozmawiamy…
  • Hmm… Zanim to powiedziałaś zobaczyłem planetę zapadającą się w siebie i wybuchającą jak wulkan – powiedział zaskoczony.
  • Ciekawe co to znaczy…

W TVP podano informację; Izba Reprezentantów Kongresu USA jednomyślnie, przez aklamację, przyjęła ustawę o sprawiedliwości dla ofiar, którym nie zadośćuczyniono (Justice for Uncompensated Survivors Today – JUST), dotyczącą restytucji mienia ofiar Holokaustu. http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-04-25/izba-reprezentantow-przyjela-ustawe-ws-zwrotu-mienia-ofiar-holokaustu/?ref=swiat

  • Ciągle im mało.
  • ?!
  • Ale miałem teraz wizję ! Zobaczyłem wyrastające z USA i Izraela wielkie wieże, z których chciano zaatakować Polskę, rozwaliłem je.


Oglądamy kolejną informację, na którą wszyscy na świecie czekali; Koniec 70-letniej wojny. Historyczne porozumienie Symboliczne gesty, pełne przyjaźni słowa, a przede wszystkim historyczne porozumienie. Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un i prezydent Korei Południowej Mun Dze In zadeklarowali wspólne działania na rzecz pokoju oraz rezygnację z broni nuklearnej Półwyspu Koreańskiego. https://wiadomosci.wp.pl/koniec-70-letniej-wojny-historyczne-porozumienie-6245724738954881g

  • Mów co chcesz, zrobiłeś to. Czyli krótko mówiąc; modlitwa, modlitwa, modlitwa…
  • Taaaak ? – był mega zdziwiony.
  • Twoja, twoja, twoja.
  • Chwilę posiedź i królu złoty do roboty !
  • Dla mnie ?
  • Nie dla ciebie ! Dla Ojca !


Dopisane 08. 01. 2019 r.

  • Cyryl to prowadzi, tylko nie widzisz – jeśli prowadzą to wiem w jaki sposób. Oczywiście to nie Oni podejmują decyzje, to nie oni podpisują umowy i robią przelewy. Co zastanawia, to zadziwiające zbiegi okoliczności lub wydarzenia, które ułatwiają prowadzenie firmy. Na przykład problem, który wydaje się nie do rozwiązania, raptem sam się rozwiązuje. Złośliwy dotąd kontrahent raptem okazuje się miły i bardzo pomocny. Pojawiają się zlecenia, o które się nie zabiegało. I jakoś to wszystko toczy się powoli do przodu…

  • Mów co chcesz, zrobiłeś toczy to możliwe, aby było prawdziwe ? Chyba przyszedł czas, żeby jeszcze raz wytłumaczyć dlaczego; To co ty robisz, nikt tego nie robi. Wielokrotnie pisałam, że ten świat jest Ich animacją, czyli po naszemu hologramem.

Ojciec powiedział jakiś czas temu, że obdarzy go wielkim darem. Ten dar to nie chodzenie po wodzie, lewitowanie, przemieszczanie się w czasie… To jest widzenie tego świata (i nie tylko) w formie hologramu. Widząc w taki sposób, widzi wszystko. Dwa przenikające się ze sobą światy; nasz i Ich. Dlatego łatwiej walczyć mu z diabłem, bo go po prostu widzi. Widzi, gdzie się chowają, gdzie szykują się do ataku, gdzie jest ich najwięcej. Prawdą jest też, że bardzo dużo poświęcił czasu, aby oczyścić koreański półwysep. Prawdą też jest to, że zanim cokolwiek zrobi prosi o zgodę Ojca, ponieważ nic nie dzieje się bez Jego woli. Jeśli więc mamy jeszcze względny pokój na świecie, to tylko dzięki Bogu Ojcu. 

Większość z nas jest wzrokowcami, więc żeby łatwiej zrozumieć co można zdziałać pracując na hologramie, warto zobaczyć to na przykładzie filmu Iron Man; https://www.youtube.com/watch?v=P5k-4-OEuTk

Musi być wszystko pobłogosławione.

24. 04. 18 r. Warszawa.

Piotr dzisiaj lekko chory, więc pozostał w domu. Leży rozciągnięty jak śledź i wodzi oczami dookoła szukając tematu do rozmów.

  • Dlaczego się Homiel nie odzywasz ?
  • Ja też muszę czasami pomyśleć.

Widząc, że sobie nie pogada zaczyna oglądać TV, a ja internet. Natrafiłam na najnowszy film ks. Glasa i po obejrzeniu byłam mile zaskoczona, że mówił o Caviezelu. Pokazałam Piotrowi…

  • Mówi jak Eliasz – podsumował Caviezela.
  • A skąd wiesz jak mówił Eliasz ?
  • Noooo, ale mówi jak prorok.
  • Dotknął Góry i się zmienił.

Oglądaliśmy na Discovery film „Przedziwna planeta”. Piękne widoki, ale najlepsze były komentarze. Ziemia to historia przedziwnych szczęśliwych destrukcji. Jak było uderzenie w ziemię to w takim miejscu, że spowodowało to najlepsze skutki.

Przedziwne szczęśliwe destrukcje ? Skąd my to znamy… ? 


Obejrzeliśmy jeszcze jeden film; Kod Jezusa – Maria Magdalena. Choć w Ewangeliach nic o wieku MM nie ma, to naukowcy przypuszczają, że była od Jezusa znacznie starsza. Pytam…

  • Czy faktycznie była starsza od Jezusa ?
  • A jakie ma to znaczenie ?
  • Hmm … – długo się zastanawiałam jakie.
  • A widzisz ? Sama nie wiesz.
  • ……. – noooo… nie wiem.
  • Spójrz na ten rok.
  • Zobaczyłem teraz wykres jak kardiogram.

  • Czyli… Wzloty i upadki? Radość i smutek ? – analizuję.
  • Wszystko związane jest z Piotrem, ale dotyczy was wszystkich.
  • Cieszę się, że mnie Ojciec wybrał.
  • Sam wyszedłeś – … przed szereg.
  • Jak będzie dalej ? – Piotr myśli, że się dowie.
  • Zapowiada się ciekawie.
  • Czy nie zdziwiła cię data sądu ?
  • Oczywiście !!! – krzyknęłam – Równe 2 lata.
  • Prawie – poprawia mnie Piotr.
  • Przestań! Zabieg miałeś o godzinie 21, 10 października. Trudno, żeby sąd odbywał się w nocy, dlatego masz parę godzin później o 10 rano.
  • Racja – przyznaje Piotr.
  • Ale to ty przecież znasz się na ekonomii.
  • ……. – zaczynam się śmiać. Ojciec mu tej wpadki nigdy nie zapomni.
  • To kiedy u syna pojawi się dziecko ?
  • A kiedy ślub ?
  • Musi być wszystko pobłogosławione. Zapomniałeś w jakiej rodzinie mieszkasz ?
  • ???!!!
  • Ojcze, Ola się martwi, że tyje – rzeczywiście rośnie mi waga nawet z powietrza i nie mogę nad tym zapanować.
  • Nie zawracaj Mi tym głowy.
  • …….. – wybuchłam śmiechem. 
  • Mam wrażenie, że Ojciec wysłał kogoś za mną do pilnowania – Piotr do mnie szeptem.
  • Mylisz się. Mam dla ochroniarza wysłać innego ochroniarza ?
  • A jestem ?
  • Z zachowania nie wyglądasz na poetę.
  • Ojcze, jesteś tak bardzo mądry. Jak Ty wszystko to ogarniasz? Jesteś niemasowity, wiekuisty… To prawda co mówią o Tobie.
  • A pytałeś czy znam się na chirurgii…
  • No wiem.
  • To w sumie co wiesz ? Ustalmy to raz na zawsze.

Piotr nie odpowiedział, bo nie wiedział. Za to postanowił zmierzyć sobie po raz dziesiąty temperaturę i poszedł po swoje 3 termometry, bo każdemu nie dowierzał.

  • To jesteś cały ty.

Dostałam maila, który mnie nie zmroził, a zmartwił. Mail od kolejnej osoby, która „słyszy”. Musiałam ukryć część tekstu, bo nie nadawał się do pokazania.

Jak widać czytanie bloga wywołuje różne emocje, a to znaczy, że w zawartych tu słowach naprawdę tkwi realna energia.

  • Nie możesz zostać wyprowadzana z równowagi poucza mnie Ojciec.
  • Po to masz tą kartkę.
- Weź sobie to do serca co ci powiedziałem. 
- Napisz kartkę i cierpliwość i naklej na komputer. 
- ?! – dawno nie usłyszałam tak konkretnej wskazówki. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/12/29/nieuchronne-staje-sie-rzeczywistoscia/



Dopisane 04. 01. 2019 r.

– Musi być wszystko pobłogosławione. Zapomniałeś w jakiej rodzinie mieszkasz ? nie zdawaliśmy sobie sprawy jak ważne przy planach Ojca jest Jego błogosławieństwo. Kilka dni temu dowiedziałam się po latach, że moja mama zaszła w ciążę dopiero i tuż po ślubie kościelnym (trzy lata po cywilnym). To samo dotknęło mnie, Krysię (mama Piotra) i prawdopodobnie dotknie mojego syna. Dlaczego to jest takie ważne, aby niektórzy musieli począć się w związku pobłogosławionym przez Boga ? Ojciec powiedział…

  • Ślub zmienia wszystko.
  • Ważne, by się urodziły po egzorcyzmach. 

Chrzest jest egzorcyzmem. Być może każde ślubowanie stanowi dodatkowy egzorcyzm. I  Pierwsza Komunia Święta i Bierzmowanie. Kiedy dwoje ludzi ślubuje sobie miłość przed Bogiem, Ojciec pokazał, że Jego błogosławieństwo  wytwarza jakby dodatkową ochronną bańkę. Któż by nie chciał mieć takiej ochrony…

Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego.

20. 04. 18 r. Warszawa.

Ojciec nie pozwala na kupno nowego samochodu, nakazuje naprawiać to co mamy. Problem w tym, że moje auto 10-letnie BMW się naprawdę już sypie, a nie możemy znaleźć odpowiedniego fachowca. Wczoraj Piotr pojechał do naszego podwykonawcy, a tam poznał mężczyznę lat ok. 60, który zajmuje się wyłącznie BMW. 

  • On nam z nieba spadł – Piotr.
  • Dosłownie ! – roześmiałam się.
  • Widzisz to? Ojciec nie chce, abyśmy coś kupowali, abyśmy wydawali.
  • A ty Mnie posłuchasz.

Przygotowuję teksty na blog i ciągle natrafiam na „ważność października”.

  • To chyba w tym roku… – zamyślam się.
  • W październiku będzie się dużo działo.
  • No na pewno sąd – wtrąca się Piotr.
  • Zauważ, że to jest równo dwa lata od twojego zawału. Trafiłeś do szpitala wieczorem 10 października.
  • Ojcze nie wiem, co ci powiedzieć, Ty i tak wszystko wiesz. Jak Ty to robisz ?
  • Ty wiesz jak Mnie rozbawić.
  • Ojcze, ja nie zasłużyłem na to wszystko, jestem stara ciota.
  • Za te wszystkie wyzwiska pójdziesz do kąta. Nie obwiniaj się.

21. 04. 18 r. Warszawa.

Piotr obudził mnie rano mając przy tym bardzo poważną minę.

  • Miałem przepiękną wizję. Ojciec pokazał mi różę jak z tego filmu „Piękna i bestia”. Róża w kloszu. Z tej róży spadały opłatki i zostały tylko dwa. Pięknie to wyglądało, jak spadał opłatek to gwiazdki też spadały.

  • Coś się ze mną stanie. On w tej bajcie umiera !
  • Ja pierdzielę…. – załamałam ręce, bo znowu zaczyna.
  • Patrz na koniec ! Przeobraża się ! Dostaje prawdziwego siebie.
  • …….. – Piotra to nie przekonało. Opłatki spadły i koniec. Koniec życia.
  • Gdybyś zobaczył siebie naprawdę nie uwierzyłbyś, że to ty.
  • Hmm… Pan Bóg powiedział mi jeszcze, że bardzo się za nami stęsknił. Pokazał mi jak przygarnia nas ramieniem.
  • Już niedługo.
  • Pan Bóg pokazał jak jestem ciągle atakowany. Pokazał jak we mnie lecą takie metalowe rozgwiazdy, które mają ninja. Leciały ze wszystkich stron i kiedy dolatywały ręka Ojca każdą taką rozgwiazdę powstrzymywała. Odrzucał wszystko. Tak mi ludzie źle życzą…
  • Chyba raczej gacki – poprawiam go.

  • Nie rozważaj o tych, co chcieli ci zaszkodzić, bo jak widziałeś sporo z nich jest gaszone.
  • Dziękuję ci Ojcze.
  • Masz robotę dla Mnie do zrobienia.
  • Te uderzenia są zewsząd, z różnych stron, kim oni są ?
  • Zazdrośniki, uważający się za pokrzywdzonych, gacki.
  • Jeśli nie wyciągniesz się skałki z ręki, to po latach boli.
  • I co dalej Panie Boże ?
  • Widziałeś.
  • ………
  • Dzisiaj dopiero zobaczyłem ile na mnie tego idzie, tych złych myśli, energii… Dziękuję ci Ojcze, gdyby nie Ty…
  • Dopiero teraz to widzisz ?
  • Wszystko ci zawdzięczam.
  • Ano wszystko. Ja ciebie karmię, ty ich karmisz.
  • Dom rodzina firma…
  • Zapomniałeś o sercu, na którym ponoć się nie znałem.
  • Przepraszam, znasz się na wszystkim.
  • Sam cię uczyłem, czegóż masz się bać, kiedy jestem przy tobie ?
  • Ja pilnuję ciebie, ty pilnujesz ich, taki jest układ ?
  • Tak jest.

Dostałam wczoraj maila. Nie przetaczam go w całości, jedynie we fragmencie.

To nie jest pierwszy mail tego typu, ale ten zastanowił mnie bardziej niż inne. Jeszcze jedna osoba, która rozmawia z Niebem… I choć wiem, że być może ta osoba będzie czytać teraz moje słowa, muszę otwarcie powiedzieć, że mam bardzo mieszane odczucia. A ponieważ nie chcemy się w ocenie pomylić, pytamy Ojca…

  • Ojcze, co Ty na to ?
  • Czekaj na tego, który cię rozpozna. Rób swoje.
  • Jak będę to wiedział ?
  • Sam powie ci kim jesteś, a ty mu potwierdzisz.
  • To takie ważne, że rozpozna ?
  • On pokieruje, to ktoś od Ojca, ale na całkiem innym polu.
  • Twoje drogi się zetną.


Dopisane 02. 01. 2019 r.

  • Sam powie ci kim jesteś, a ty mu potwierdzisz – to się jeszcze nie wydarzyło.

Ludzi rozmawiających z Niebem nie jest wielu, ale też nie jest ich tylko kilku. Problemem jest rozpoznanie ile w tych kontaktach jest prawdy i skąd pochodzi źródło informacji. Nasz przypadek, jeśli spojrzeć na to z boku, wymyka się jakby wszelkim regułom. Po pierwsze ten kontakt nie dotyka wyłącznie Piotra, dotyka to mnie i coraz częściej kilka pozostałych członków rodziny. Mamy nagrania, mamy zdjęcia, słowa, które tu padają realizują się w czasie. Jest wiele czynników, które opowiadają się za prawdziwością tego co się dzieje, a jednak na ludzki rozum to jest absolutnie nieprawdopodobne, aby było prawdziwe.

Czasami spotykam się z zarzutem, że wszystko to sprawka diabła. W takim momencie od razu przypomina mi się sytuacja, która spotkała też Jezusa.

Ew. Marka ; Oszczerstwa uczonych w Piśmie. 22 Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: «Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy». 23 Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: «Jak może szatan wyrzucać szatana? 24 Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. 25 I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. 26 Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. 27 Nie nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi.  28 Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. 29 Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego» 30 Mówili bowiem: «Ma ducha nieczystego».

Od Piotra Niebo oczekuje ciągłych modlitw, ciągłych egzorcyzmów. Naprawdę nie wiem jaki poziom inteligencji musiałby mieć diabeł, który walczy o unicestwienie samego siebie.  

Niedawno zaskoczył mnie mój znajomy. Czyta ten blog, ale i on w pewnym momencie zwątpił ostatnio… Dlaczego ? Być może dlatego, że zna mnie od lat… Niezmiennie twierdzę, że dużo łatwiej jest uwierzyć komuś, kogo się nie zna, niż nie temu, kogo się zna od „piaskownicy”. Na koniec rozmowy w duchu poprosiłam Ojca…

  • Daj mu znak, że to dzieje się naprawdę. 

Kilka dni później znajomy zadzwonił ponownie opowiadając o pewnym wydarzeniu. Miał wizję tak prawdziwą, że uznał ją za rzeczywistość. Odwiedził go diabeł. Nie będę opowiadać szczegółów, ale chciałam zwrócić na coś uwagę. Dlaczego gacek… Gdyby Ojciec pokazał mu piórko, tęczę, motyla, czyli coś delikatnego, łagodnego na 100 procent jestem pewna, że nawet by tego nie zauważył. A gdyby nawet to za chwilę by stwierdził, znając jego racjonalność, że to zwykły przypadek. 

Ale wizyta gacka mocno nim potrząsnęła. I o to chodziło. Nie ma nic lepszego niż wstrząs, aby kogoś obudzić. Dlatego Bóg pozwolił mu na działanie. Pytam się Ojca dlaczego akurat tak …

  • Niedługo wszystko się zacznie po to, po co zostaliście powołani.
  • Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego.

Zdaję sobie sprawę, że trudno uwierzyć co tu opisuję, a to przecież nie jest wszystko. Co będzie, gdy opublikuję wszystko ? Po owocach poznacie. 

III Tajemnica Fatimska zawiera tajną klauzulę.

19. 04. 18 r. Warszawa.

  • Raiffeisen został sprzedany – Piotr zaczyna o biznesie.
  • To ma takie dla ciebie znaczenie jak śnieżyca w Australii w 1682 roku – czyli, że tak daleko i tak dawno i nie ma to żadnego znaczenia.
  • Dobrze wyglądasz – przypatrzyłam się Piotrowi nie widząc w nim żadnych oznak przebytego zawału.
  • A ty pytałeś, czy Bóg jest dobrym chirurgiem.
  • A Ja ci powiem, że jest też dobrym prawnikiem.
  • A jest dobrym spawaczem ? – Piotr ze śmiechem.
  • Nie bądź taki głupi.
  • Zna się na wszystkim w przeciwieństwie do ciebie, choć na zewnątrz brylujesz.

Dusiłam się ze śmiechu. Piotr faktycznie w rozmowie z innym ludźmi zawsze wtrąca się w każdy temat, zawsze mając swoje zdanie. Ale… i to powoli się zmienia. Coraz częściej milczy sprawiając wrażenie głęboko zamyślonego.

  • Fajną wczoraj miałem modlitwę. Wyrzucałem gacki, a one ciągle pokazują się jako długie robale, wyłażą z ziemi i trudno je zniszczyć. A najgorsze, że za każdym razem muszę je tłuc inaczej, bo się bronią.
  • Chcesz powiedzieć, że się uczą ?
  • Tak, ciągle muszę inaczej to robić.
  • Zostawisz lepszy świat, kiedy go zostawisz.
  • Ale jak na jak długo ? – pytam.
  • To nie pytanie do Piotra, ale do ludzi co zrobią z tym prezentem dalej.
  • III Tajemnica Fatimska zawiera tajną klauzulę.
  • …   … – ręce mi opadły, bo już myślałam, że dokopałam się do wszystkiego.
  • Szukaj.
  • Rany… ale gdzie ? – pomyślałam.
  • Szukaj, a znajdziesz.
  • O czym to jest ?
  • O tym, co oni z tym zrobią.
  • Dramatyczne zdarzenia będą, jeśli będzie to źle spożytkowane.
  • ……. – zmartwiłam się, bo już naprawdę nie wiem gdzie szukać.
  • Jak twoje dzieło ?
  • To Twoje dzieło Ojcze.
  • Nasze.
  • Ja tylko spisuję, nic więcej.
  • Nie pomniejszaj swojej roli.
  • To znamię jakie nosisz, jest na najwłaściwszej osobie i nigdy Mnie nie zawiodłaś i mam wielkie zaufanie.

To ciekawe, że Ojciec nawiązał dzisiaj do Fatimy, właśnie miałam pisać na blogu tekst; http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/19/jak-zaufasz-to-nawet-kruki-beda-cie-karmic/


Wieczorem.

Piotr otrzymał informację, że został wyznaczony termin rozprawy z NIP. 11 października!!!

  • Ojciec mi powiedział, że sąd nie jest po to, żebym się przejmował. Jest wyznacznikiem daty.
  • Czyli dla ciebie to znak od kiedy zaczyna się fala.
  • Będę na tym sądzie coś mówił ?
  • To Moja sprawa.
  • A poza tym od kiedy to narzędzie ma tu zdanie ?
  • ……. – śmieję się, narzędzie to tylko narzędzie.

Dzisiaj miałam ciekawą sytuację. Nie udzielam się na Facebooku, ale szukając potrzebnych dla mnie informacji zwróciłam uwagę na posty pewnego człowieka, który bardzo atakował drugiego człowieka. W pierwszym odruchu machnęłam ręką co mnie to obchodzi… Ale coś wierciło mi nieustannie w głowie i wdałam się w dyskusję ostro stając w obronie atakowanego. Pisząc incognito na pewno łatwiej jest wyrażać swoje poglądy, ale przyznać muszę, że wypieki na twarzy miałam.

  • Dobrze zrobiłam ?
  • Skoro wiesz, nie pozwól.
  • Widzisz przeciwnika i zostawiać go ?
  • Jeśli przejdziesz zaatakuje innego.
  • W takim razie co z nastawieniem drugiego policzka ? Może powinnam nic nie robić ?
  • Ty skoro wiesz co wiesz, masz bronić tych, co policzek ciągle nastawiają.
  • Aha…   – jeszcze jedna lekcja.

Siedzimy przed TV i oglądamy „co leci”. Jakiś program o bogatych ludziach szukających kolejnego domu za grube miliony przykuł naszą uwagę.

  • Jak myślisz…
  • Czy bardziej szczęśliwy jest biedak, który wie, czy bogacz, który nie wie ?
  • Hmm…. – cudowne pytanie. Pomyślałam o nas, którzy de facto nie mamy nic, a jesteśmy najszczęśliwszy na świecie.

Leciała reklama programu Hipnotyzer”.

  • Myślisz, że to możliwe ? Że mogą tak hipnotyzować ? – Piotr zaciekawiony.
  • Oczywiście, są tacy co mogą hipnotyzować – potwierdzam. 
  • Nie wolno im zbliżać się do ciebie – … do Piotra. 
  • O ! A to Dlaczego ?
  • Bo ktoś w tobie mieszka.
  • ???!!! 

 



Dopisane 31. 12. 2018 r.

-Bo ktoś w tobie mieszkaprzedwczoraj podczas rozmowy zapisałam zdanie, z którym nie wiedziałam do końca co zrobić.

  • Powiedz im, że nie jestem w tobie w części, jestem w tobie w całości.

Kiedy usłyszałam powiedz im, nie wiedziałam kogo Ojciec ma na myśli. Komu mam to przekazać. Teraz opracowując nowy wpis na blog właśnie doszło do mnie, że chodzi Ojcu o wszystkich, którzy będą to czytać.


  • Co zrobią z tym prezentem dalej.
  • III Tajemnica Fatimska zawiera tajną klauzulę.
  • Dramatyczne zdarzenia będą, jeśli będzie to źle spożytkowane.

Klauzula zastrzeżenie, postanowienie lub warunek w umowie. Umieszcza się je w kontraktach, aby sprecyzować prawa i obowiązki stron danej umowy. (wiki)

Wszystkie prawdziwe proroctwa miały i mają charakter warunkowy. Nie inaczej jest w przypadku orędzi fatimskich. Jeśli uwierzymy w prawdziwość słów Maryi, to nie można żyć tak jak dotychczas. Jeśli nie uwierzymy, to apokalipsa.

Jednakże… 

26 grudnia 1957 r. Postulator przyczyn beatyfikacji św. Francisco i Jacinta przeprowadzili wywiad z Lucią w klasztorze karmelitów w Coimbra, do którego Lucia przeprowadziła się z klasztoru Dorothean w Tuy (z krótkim pobytem w Sardão) w 1948 roku. Po tym wywiadzie, który poruszał szeroki zakres tematów, w tym wiadomości trzej wizjonerzy otrzymali od Matki Bożej w 1917 r. postulator ks. Augustin Fuentes opublikował raport, który został zatwierdzony przez biskupa Leiria-Fatima , w którym ks. Fuentes ogłosił następujące słowa Łucji;

Ojciec, Najświętsza Dziewica nie powiedziała mi [wyraźnie], że jesteśmy w czasach ostatecznych świata, ale sprawiła, że ​zrozumiałem to z trzech powodów. Pierwszy powód jest taki, że powiedziała mi, że diabeł jest w nastroju do podjęcia decydującej walki z Dziewicą. Decydująca bitwa to ostateczna bitwa, w której jedna strona odniesie zwycięstwo, a druga strona poniesie klęskę. Od tej pory musimy wybierać strony. Albo jesteśmy dla Boga, albo dla diabła. Nie ma innej możliwości. Drugim powodem jest to, że powiedziała do moich kuzynów, tak samo jak do mnie, że Bóg daje dwie ostatnie lekarstwa na świat. Są to Różaniec Święty i nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi. To są dwa ostatnie środki, które oznaczają, że nie będą inni. Trzeci powód jest taki, że w planach Boskiej Opatrzności Bóg zawsze, zanim zamierza ukarać świat, wyczerpuje wszystkie inne środki. https://onepeterfive.com/lucia-fatima-infamous-third-secret/

Mogę jedynie powiedzieć, że Ojciec nie wyczerpał jeszcze wszystkich Swoich środków.