Przeżywaliśmy wszystko razem. Ojciec też.

20. 05. 18 r. Warszawa.

Jechaliśmy do Kazimierza, miałam wszystko przygotowane, zeszyt, długopis jeden i drugi, na wypadek, gdyby ten pierwszy padł, bo tak się już zdarzało. Homiel jednak milczał i to mnie zaniepokoiło. Prawie się nie odzywał, więc i Piotrowi głupoty zaczęły przychodzić do głowy.

  • Jak byś zinterpretowała wiersz „Świtezianka” ?
  • ……. – spojrzałam na niego, czy się dobrze czuje.
  • Wiersz nie dla ciebie, tyś wojownik.
  • …… – ulżyło mi, że chociaż Homiel jest po staremu.
  • Co znaczyło MM u Jadwigi ? – wczoraj to odkryłam.
  • To co teraz.

I koniec rozmowy.


Dojechaliśmy do Kazimierza i skierowaliśmy się prosto do klasztoru trafiając dokładnie na początek mszy. Przemknęliśmy bokiem i dotarliśmy do naszej ukrytej kaplicy, gdzie kiedyś dostaliśmy od Maryi krzyż. Byliśmy w niej sami i oboje mieliśmy z czasem wrażenie, że cała msza odbyła się wyłącznie dla nas. Kiedy ksiądz powiedział, że właśnie dzisiaj jest dzień Ducha Świętego i to koniec okresu wielkanocnego, spojrzeliśmy na siebie przypominając sobie słowa, że po Wielkanocy Pendolino.

Po zakończeniu mszy poszliśmy do krzyża Chrystusa, którego twarz wydaje się ciągle żywa. Piotr dotknął jego głowy i cały krzyż gwałtownie się poruszył co spowodowało, że serce stanęło mi w gardle, bo wyglądało to tak, jakby Chrystus się obudził. Sekundę po tym dołączył do nas starszy zakonnik, z którego biło niesamowite ciepło.

  • Zakochani? – spojrzał na nas i na Jezusa, dając do zrozumienia, że miał na myśli zakochani w Chrystusie.

Nerwy mi puściły i zalałam się łzami. Zakonnik spojrzał ze zrozumieniem, Piotr zaczął coś tam tłumaczyć, a ja nie mogłam przestać płakać. Nie wiem co się stało.


Wracając do Warszawy Piotr zaczął wspominać swój atak serca.

  • Ten lekarz co zdiagnozował u mnie ostrą niewydolność, nie powinien mnie w ogóle z gabinetu wypuścić – Piotr z pretensjami po dwóch latach.
  • Powinien zadzwonić na pogotowie, bo miałem już ostry zawał i wiedział to.
  • No właśnie, dlaczego tego nie zrobił ?
  • Bo nie wybrałby najlepszej opcji.
  • Ważne, że było skuteczne.
  • Czekali odpowiedni ludzie na szachownicy.
  • ……. – faktycznie. Trafiłby nie wiadomo gdzie, a tak trafił gdzie miał trafić.
  • Dlaczego to takie skomplikowane? Gdyby trafił na pogotowie, to nie trafiłby do Cisowskiego ? – nie mogłam zrozumieć dlaczego była potrzebna aż taka łamigłówka.
  • To były trudne chwile – Piotr się zamyślił. 
  • Nie mieliście trudnych chwili. 
  • Mieliśmy trudne chwile.
  • Przeżywaliśmy wszystko razem. Ojciec też.

Wieczorem.

Piotr oglądał w TV program przyrodniczy. Z poczwarki wyłania się piękny motyl. Piotr patrzy i patrzy…

  • Ojcze, ale to wszystko stworzyłeś !… To jest…
  • No dokończ.
  • No…. rewelacja ! Ale Ci się to wszystko udało ! – pełen podziwu.
  • Ty Mi się nie udałeś, ciągle się opierasz.
  • Bo to wszystko niemożliwe ! – … co się dzieje.

Słuchałam tego z przyjemnością. Naprawdę, to wszystko jest niewiarygodnie niemożliwe.


Po egzorcyzmach.

Podczas modlitwy Ojciec przypomniał mi; przywróć mi imię moje. Dziwne zdanie tak po roku ?

Co się dzieje z tatą?! Dopiero wtedy nastawiłam ucho bardziej, próbując zrozumieć co mówi. - Ojcze niebieski przywróć mi imię moje… Ojcze niebieski przywróć mi imię moje… Ojcze niebieski przywróć mi imię moje…
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/01/bedziesz-tym-ktorym-jestes-naprawde-maska-zostanie-zdjeta/
  • ……. – od razu pomyślałam, że rok to będzie dopiero w sierpniu.
  • Nie ma roku.
  • A widzisz ! – ucieszyłam się, że miałam rację.
  • Masz odpowiedź odnośnie daty.
  • Co to znaczy; przywróć mi imię moje ?
  • Które ?
  • No nie wiem.
  • Bo wszystkie zawarte są w jednym, wszystkie z jednego i w jednym są wszystkie.

21. 05. 18 r. Warszawa.

Piotr niewiele mówił, wydukał tylko, że w kościele na mszy zobaczył fotel Ojca, a z niego niebieską energię, która jak siatka oplata całą ziemię.

  • Homiel mi mówi, żebym zajął się modlitwą…. Ciągle coś ode mnie chce.
  • Za dużo się nie chwal, każdy coś chce.
  • Tam chcą, tutaj chcą, wszędzie chcą.
  • Dlatego nikt się nie pchał.

 



Dopisane 02. 02. 2019 r.

  • Bo wszystkie zawarte są w jednym, wszystkie z jednego i w jednym są wszystkie – dzisiaj wiemy o co chodzi, ale nie wiem, czy mogę to tutaj dzisiaj wyjaśniać. Za wcześnie. 

Jest pewna interesująca informacja w życiorysie Jadwigi;

Według zapisów kronikarzy Święta Jadwiga uprawiała surowe umartwienia. Jej kierownikiem duchowym był krakowski dominikanin Henryk Bitterfeld, autor traktatu o Komunii świętej i traktatu ascetyczno-mistycznego napisanego specjalnie dla Jadwigi. W swym życiu harmonijnie łączyła kontemplację z działalnością praktyczną, co wyraziła również w nawiązującym do Ewangelii symbolu dwóch przeplatających się liter MM (Maria i Marta), który poleciła umieścić na ścianach swej komnaty, a chcąc, by chwała Boża nieustannie rozbrzmiewała w katedrze wawelskiej założyła i zapewniła utrzymanie Kolegium Psałterzystów, którzy dzień i noc śpiewali psalmy przed Najświętszym Sakramentem. (WIKI).

Historycy się mylą. To nie Maria i Marta. To Maria Magdalena… tak powiedział Ojciec jakiś czas temu.

  • Skąd Jadwiga wiedziała, że MM to Maria Magdalena, a nie Maria i Marta ?
  • A skąd wiesz teraz ?
  • ……. ?!

Wygląda na to, że jej też powiedziano. To nie legenda, że Jadwiga rozmawiała z Chrystusem. 

Mój Dom nie tutaj, cóż mi więcej poza koszulą ?

12. 05. 18 r. Warszawa.

Czekały nas dzisiaj poważniejsze zakupy, więc dzień zaczynamy od odwiedzenia bankomatu. Piotr wziął parę setek i schował do portfela. Pojechaliśmy do katedry. Z oddali zauważyliśmy mężczyznę w wieku mniej więcej 60 lat, który utykając żebrał pod kościołem. Szkoda mi się go zrobiło, ponieważ w kościele nie było ludzi, więc jego „zarobki” mogły być dzisiaj w sobotę naprawdę znikome. Piotr przygotował 5 zł i nakazał mi, żebym i ja przygotowała 5 zł. Stanęliśmy pod „naszym krzyżem”, aby się pomodlić. Po 3 minutach Piotr zaczyna się patrzyć na mnie mając taki wyraz twarzy, jakby usłyszał 100 duchów naraz …

  • Kasa ! – szepcze – Kasa !
  • ……. – patrzę na niego i nie rozumiem. Ale jego wyraz twarzy pełen paniki szybko mnie oświecił. Zaczęłam się śmiać głośno ciągle stojąc pod krzyżem. Nie mogłam przestać… Piotr kazał przygotować mi 5 zł, a w kieszeni miał te kilka setek wyciągniętych przed chwilą z bankomatu.
  • Jezus mi powiedział…
  • Jesteś Mną, a Ja tobą ?
  • . i pokazał mi plik banknotów.
  • Wiesz co bym zrobił ?

Kiwam głową z niedowierzaniem, rozumiem jego panikę. 5 zł to nic, ale 500 zł ? Wyciągam swoją portmonetkę i wybieram wszystkie drobne jakie mam. Nie mam „grubych”, więc nie ma żalu. Piotr z męką na twarzy i łzami w oczach wyciąga dodatkowe 50 zł. Ręka mu drży, bo nie wie, czy dać wszystko, czy te 50 wystarczy. Wychodząc z kościoła wręczamy przygotowane pieniądze mężczyźnie, a ten zaczyna mówić głośnym, wzruszonym głosem.

  • Na leki będę miał ! Przez dwa lata nie widziałem, ślepy byłem, ale modliłem się do Boga i teraz widzę !

Zasłuchałam się w jego słowa. Musiałam odejść, bo łzy same zaczęły się cisnąć do oczu. Skojarzenie z uzdrowieniem ślepego przez Jezusa było w tej chwili dla mnie oczywiste.

Doszliśmy do auta. Piotr był nie mniej wzruszony niż ja. Zastygł na chwilę, po czym wyciągnął z portfela jeszcze 100 zł i wrócił do mężczyzny. W sumie daliśmy mu około 200 zł i choć nie daliśmy wszystkiego, to oboje poczuliśmy się lekko i szczęśliwi.


Pojechaliśmy do Ikei. Parking pełen aut, masa ludzi w środku, ponieważ jutro zamknięte. Siadamy w gdzieś kącie. Nie rozmawiamy przez dłuższą chwilę myśląc o uzdrowionym mężczyźnie.

  • Ciekawe ile to jeszcze tak potrwa, te nasze chodzenie tutaj – zaczyna Piotr.
  • Mój Dom nie tutaj, cóż mi więcej poza koszulą ?
  • Po co mi więcej jak mam to w Domu ?
  • No to oddam.
  • Nic ponad koszulę, oby nagość swą okryć.

Zaczęłam się wahać, czy po takich słowach powinniśmy robić jakiekolwiek zakupy.

  • Wczoraj miałem mocną modlitwę, wypalałem z Izraela gacki. Ciekawe… Może ta wojna po kościach się rozejdzie… ? – https://www.rp.pl/Wojna-w-Syrii/305109862-Izrael-kontra-Iran-Starcie-pod-Damaszkiem.html
  • W twoich modlitwach namaszczenie narasta.
  • A co to znaczy ? – wzruszył ramionami.
  • Nie podważaj co mówię.
  • Sam mówiłeś, że Ojciec dał ci wielką siłę w modlitwie, ale nie byłeś w stanie mi tego wyjaśnić. To jest to namaszczenie… moim zdaniem. To siła Ojca. Prawda… Homiel? – na wszelki wypadek mówię Homiel.
  • Koniec tych nauk, sama powinnaś wiedzieć.
  • Tylu już nauk dostałaś,  sama masz uczyć.
  • Przygadujesz Oli – Piotr się cieszy i myśli, że to Homiel.
  • Orzekam prawdę.
  • Hmm….
  • Jak dostałem tą wizję, gdzie wyszedłem przed szereg do Ojca, ta wizja trwała sekundy, ale ja tam byłem z godzinę.
  • Nie przesadzaj, tyle to nie trwało, 8-10 minut.

Jedziemy autem na dalsze zakupy.

  • Odrobiliście jałmużnę za jutro i za dzisiaj.
  • Za jutro ? – zdziwiłam się, ale zaraz sobie uprzytomniłam, że przecież jutro niedziela i też idziemy do kościoła i też trzeba dać.
  • To była piękna chwila dla was i dla Nas.
  • O nim nie wspomnę.
  • Ktoś kto nie miał na chleb, dostał na szynkę.
  • Czyli był prawdziwy – pomyślałam.
  • I co Piotr ? Łatwo się daje jak się ma ?
  • Gorzej jak się nie ma. Zapamiętaj te słowa.
  • O kurcze…. To będzie następna próba. Zobaczymy ile dasz, kiedy nie będziesz miał.
  • Ale jak się ma, to się chce więcej – Piotr powiedział spoglądając na młodego człowieka przejeżdżającego obok w najnowszym Ferrari.
  • Ta nacja niedługo wyginie.
  • Nacja tych, którzy nie są wrażliwi na ludzką krzywdę – pomyślałam.

Wieczorem.

Oglądamy informacje o dzisiejszym marszu Wielkiej Opozycji. https://www.tvp.info/37180281/tvp-info-w-marszu-wolnosci-wzielo-udzial-11-200-osob-obliczenia-na-podstawie-zapisu-wideo

  • O jaką wolność im chodzi ? – dziwię się, bo naprawdę nie wiem. Robią co chcą, mówią co chcą, wyjeżdżają gdzie chcą… O co im chodzi ?
  • Przeczesał się diabeł i myśli, że mu wolno.
  • Zwyciężą ?
  • W swojej łazience.
  • Hmm…. Widzę jak łamią sobie zęby gryząc … – Piotr się zamyślił.
  • Ciekawe masz te wizje… – uspokoiłam się.

Przygotowywałam tekst na blog, w którym pisałam o Emaus.

ŁK; 28 Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. 29 Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać z nimi. 30 Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. 31 Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. 32 I mówili nawzajem do siebie: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?» 

Ciągle nie mogę zrozumieć, dlaczego Jezus nie został przez dwóch Jego uczniów rozpoznany od razu. 

  • Jezus nie chciał być rozpoznany ?
  • Nie przyszła odpowiedź na to pytanie – … a pytałam już kilka razy.
  • A dasz ? – Piotr naciska.
  • A ty drugi taki ? – … dociekliwy.
  • ……. – westchnęłam. Może się dowiem, a może nie.
  • Homiel, za sny też jesteśmy rozliczani ? Przecież nie panujemy nad swoimi snami.
  • On tak, ty nie.
  • Dlaczego ?
  • To on miał pobrudzone skrzydła, nie ty.
Kolejna wizja, którą Piotr sobie przypomniał. Dziwny anioł z białymi, małymi rogami i białymi skrzydłami, na których były czarne plamy…. uderzał głową w krzyż. 
- To jakiś mieszaniec? 
- Jak mieszaniec to na korepetycje. 
Piotr zobaczył natychmiast jak ktoś leci w dół, jakby spadał z samolotu. Jeśli taki ktoś ma przejść naukę, to raczej nie spadał do piekła, spadał na ziemię. To życie na ziemi jest poligonem i najlepszym miejscem do szybkiej nauki. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/03/11/1960/
  • Kurcze, ciężko żyć, gdy ma się świadomość jak to wszystko działa. Trzeba uważać na myśli, na sny, na słowa, na czyny… – mówię w zamyśleniu.
  • Człowiek czystego serca nie musi…… się tym martwić.


Dopisane 24. 01. 2019 r.

  • To on miał pobrudzone skrzydła, nie tywspomniana wizja brzmiała dokładnie tak (moje oryginalne zapiski);

Nie umieszczałam jej pierwotnie na blogu, ponieważ też jej nie rozumiałam. Teraz mogę powiedzieć coś istotnego. To nie są do końca wizje, wtedy nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Dzisiaj już wiem, że to co Piotr widzi i dotyczy Nieba, to jest przywracana jego pamięć. Większość „niebiańskich” wizji, które ma, to zdarzenia, które były.


  • Nie przyszła odpowiedź na to pytanie  – … ale nadejdzie. 

  • Przeczesał się diabeł i myśli, że mu wolno – pozwolę sobie na prywatną refleksję. W rozmowach z ludźmi, czy to w sklepie, czy w towarzystwie często spotykam się ze stwierdzeniem; nienawidzę / nie lubię PIS. Kiedy zadaję proste pytanie dlaczego? Nikt nie jest w stanie mi odpowiedzieć. To jest przedziwne, ponieważ kiedy zadaję to pytanie dana osoba zamyśla się na chwile szukając w głowie odpowiedzi i w końcu nie odpowiada. Kiedy wymieniam zmiany, które zostały wprowadzone, czyli począwszy od 500+, zakaz sprzedaży polskiej ziemi, zmiany w szkolnictwie, emeryturach itd. Każdy kiwa głową, że to dobrze i wtedy pytam jeszcze raz; to o co panu/pani chodzi? Też nie są w stanie na to odpowiedzieć. Kiedy pytam o co chodzi z konstytucją… to milczą. Ma się takie wrażenie, że większość z nich żyje w jakimś amoku. 

Jednak kiedy spojrzymy na ten konflikt polsko – polski z zupełnie innej perspektywy, z perspektywy Nieba nic już nie będzie takie dziwne. 

 

Nie masz zmiennika.

27. 04. 18 r. Warszawa.

Wczoraj Piotr musiał jechać do podwykonawcy o 6 rano, więc wstał o 5. Wieczorem nie miał już siły na modlitwę.

  • Zrobiłem wczoraj tylko zestaw obowiązkowy – przyznał.
  • A rano wkładając koszulkę z wizerunkiem Maryi usłyszałem…
  • Pamiętaj o Nas.
  • . Wyobrażasz to sobie ? Nie miałem siły, a tu widzę, że to służba. Codziennie mam się modlić czy chcę, czy nie chcę.
  • Jak to ochroniarz, teraz to twój nowy zawód – śmieję się.
  • Nie masz zmiennika.
  • …….. – Piotr się zamyślił.
  • Ja się nie modlę byle jak. Materializuję ziemię, spłaszczam ją i wyciągam z niej gacki, potem spalam albo wyrzucam do piekła… Nie wiem jak to się dzieje, że to mogę robić, ale to się dzieje…
  • To co ty robisz, nikt tego nie robi.
  • Dlatego nie masz zmiennika.
  • No sorry… Nie miałem siły wczoraj dlatego odpuściłem sobie. I od razu miałem gacka w pokoju o 3 w nocy, siedział na łóżku i się gapił…. – znowu się zamyślił.
  • Kiedy się modlę to koncertuję energię tych najważniejszych w jedną kulę i wtedy ją spalam. Ona jest czarno – stalowa, zamykam w kokonie i wywalam albo spalam… Muszę tylko pierwsze minuty modlitwy przetrwać, bo robią wszystko, żebym się nie modlił, a potem samo idzie… Aż mi się kule na rękach robią przezroczyste…
  • Mówiłem ci. Dzień bez modlitwy dniem straconym.
  • Tyle ci krzyczałem do tego łysego łba !
  • Dobra, rozumiem…
  • ……. – temat śmiertelnie poważny, to dlaczego mi się śmiać chce ? Sposób rozmowy Boga z Piotrem jest dość… osobliwy, trzeba przyznać. Ojciec – syn ? Dwaj przyjaciele ?
  • Kiedyś będą rzeczy po tobie zbierać, żeby mieć.
  • Naprawdę ?!  – teraz to ja robię oczy.
  • Będę chcieli mieć po tobie.
  • ???!!!
  • Czyli… kiedyś ludzie uwierzą w niego ! – zrobiłam odkrycie.
  • Jeśli ktoś będzie chciał mieć na pamiątkę, to znaczy, że uwierzy.
  • Niektórzy na pewno, a niewielu już wierzy.
  • Pan Bóg jest mną rozczarowany za wczoraj.
  • Mówiłem ci, że postawiłem swojego zamiennika i myślałeś, że Nas oszukasz ?
  • Musi być oryginał, bo będzie collapse.
  • Że co ?
  • To znaczy disaster.
  • Katastrofa – tłumaczę Piotrowi.
  • Dlaczego nie zamkniecie mnie w klasztorze ? Tam mógłbym modlić się cały dzień. 
  • Tu jest świat realny i to jest ważne.
  • A moje modlitwy coś dają ? – wtrącam się.
  • Bardzo dużo. Działacie razem.
  • Na ostatnią chwilę zostaniecie rozdzielni, wasze drogi powrotu do Domu są inne.
  • Nie zasługujesz na tą drogę za to, co zrobiłeśzwraca się do Piotra.
  • A ty jesteś niewinna.
  • ???!!!!
  • Zobaczyłem dwa naczynia połączone i zalane wodę, gdy jedno zostało odłączone woda się wylała.

  • Powiadam ci, jesteś żołnierzem.
  • Nie wymyślonym, nie wydumanym. Najprawdziwszym z prawdziwych.
  • Po której stronie staniesz, jesteś żołnierzem. Dlatego masz miecz.
  • A chcę, żebyś był żołnierzem i strategiem.
  • Jest wielu żołnierzy, ale jest też ten jeden Żołnierz.
  • Ola też ?
  • Przywoływany chwilowo też jest. Ten żołnierz wie co chce.
  • Możesz zdezerterować ? – pytam.
  • Wtedy mnie w sekundę wyłączą i nie będę Im potrzebny.
  • Po pierwsze nie jesteś człowiekiem, tylko dostałeś człowieczeństwo.
  • Po co jesteś ? Dla konsumpcji ?
  • Nie po to tu jesteś.
  • A jak nie jesteś po to, to nie po to jesteś.
  • Firmy już dawno nie prowadzisz.
  • Cyryl to prowadzi, tylko nie widzisz.
  • …….. – spojrzeliśmy na siebie z głupim wyrazem twarzy.
  • Co to za imię Cyryl ?! – Piotr kompletnie zdziwiony.
  • Cyryl i Metody ? – pytam niepewnie. Tylko tyle przyszło mi do głowy.
  • Ale chyba nie podpisuje dokumentów ? – ironizuję.
  • Nie, Mały musi mieć autorytet.
  • A gdzie Metody w takim razie ? – pytam.
  • Koło Cyryla.
  • Firma jest w ich rękach.

Patrzymy na siebie zdębiali. Nie wiemy, czy to na poważnie, czy żarty.

  • Z Ojcem nie wygrasz – przygaduję Piotrowi.
  • I całe szczęście.

Wieczorem.

Siedzimy przed TV, zeszyt leży mi na kolanach na wszelki wypadek, spojrzałam na niego…

  • Ostatnio mało notuję, mało rozmawiamy…
  • Hmm… Zanim to powiedziałaś zobaczyłem planetę zapadającą się w siebie i wybuchającą jak wulkan – powiedział zaskoczony.
  • Ciekawe co to znaczy…

W TVP podano informację; Izba Reprezentantów Kongresu USA jednomyślnie, przez aklamację, przyjęła ustawę o sprawiedliwości dla ofiar, którym nie zadośćuczyniono (Justice for Uncompensated Survivors Today – JUST), dotyczącą restytucji mienia ofiar Holokaustu. http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-04-25/izba-reprezentantow-przyjela-ustawe-ws-zwrotu-mienia-ofiar-holokaustu/?ref=swiat

  • Ciągle im mało.
  • ?!
  • Ale miałem teraz wizję ! Zobaczyłem wyrastające z USA i Izraela wielkie wieże, z których chciano zaatakować Polskę, rozwaliłem je.


Oglądamy kolejną informację, na którą wszyscy na świecie czekali; Koniec 70-letniej wojny. Historyczne porozumienie Symboliczne gesty, pełne przyjaźni słowa, a przede wszystkim historyczne porozumienie. Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un i prezydent Korei Południowej Mun Dze In zadeklarowali wspólne działania na rzecz pokoju oraz rezygnację z broni nuklearnej Półwyspu Koreańskiego. https://wiadomosci.wp.pl/koniec-70-letniej-wojny-historyczne-porozumienie-6245724738954881g

  • Mów co chcesz, zrobiłeś to. Czyli krótko mówiąc; modlitwa, modlitwa, modlitwa…
  • Taaaak ? – był mega zdziwiony.
  • Twoja, twoja, twoja.
  • Chwilę posiedź i królu złoty do roboty !
  • Dla mnie ?
  • Nie dla ciebie ! Dla Ojca !


Dopisane 08. 01. 2019 r.

  • Cyryl to prowadzi, tylko nie widzisz – jeśli prowadzą to wiem w jaki sposób. Oczywiście to nie Oni podejmują decyzje, to nie oni podpisują umowy i robią przelewy. Co zastanawia, to zadziwiające zbiegi okoliczności lub wydarzenia, które ułatwiają prowadzenie firmy. Na przykład problem, który wydaje się nie do rozwiązania, raptem sam się rozwiązuje. Złośliwy dotąd kontrahent raptem okazuje się miły i bardzo pomocny. Pojawiają się zlecenia, o które się nie zabiegało. I jakoś to wszystko toczy się powoli do przodu…

  • Mów co chcesz, zrobiłeś toczy to możliwe, aby było prawdziwe ? Chyba przyszedł czas, żeby jeszcze raz wytłumaczyć dlaczego; To co ty robisz, nikt tego nie robi. Wielokrotnie pisałam, że ten świat jest Ich animacją, czyli po naszemu hologramem.

Ojciec powiedział jakiś czas temu, że obdarzy go wielkim darem. Ten dar to nie chodzenie po wodzie, lewitowanie, przemieszczanie się w czasie… To jest widzenie tego świata (i nie tylko) w formie hologramu. Widząc w taki sposób, widzi wszystko. Dwa przenikające się ze sobą światy; nasz i Ich. Dlatego łatwiej walczyć mu z diabłem, bo go po prostu widzi. Widzi, gdzie się chowają, gdzie szykują się do ataku, gdzie jest ich najwięcej. Prawdą jest też, że bardzo dużo poświęcił czasu, aby oczyścić koreański półwysep. Prawdą też jest to, że zanim cokolwiek zrobi prosi o zgodę Ojca, ponieważ nic nie dzieje się bez Jego woli. Jeśli więc mamy jeszcze względny pokój na świecie, to tylko dzięki Bogu Ojcu. 

Większość z nas jest wzrokowcami, więc żeby łatwiej zrozumieć co można zdziałać pracując na hologramie, warto zobaczyć to na przykładzie filmu Iron Man; https://www.youtube.com/watch?v=P5k-4-OEuTk

Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego.

20. 04. 18 r. Warszawa.

Ojciec nie pozwala na kupno nowego samochodu, nakazuje naprawiać to co mamy. Problem w tym, że moje auto 10-letnie BMW się naprawdę już sypie, a nie możemy znaleźć odpowiedniego fachowca. Wczoraj Piotr pojechał do naszego podwykonawcy, a tam poznał mężczyznę lat ok. 60, który zajmuje się wyłącznie BMW. 

  • On nam z nieba spadł – Piotr.
  • Dosłownie ! – roześmiałam się.
  • Widzisz to? Ojciec nie chce, abyśmy coś kupowali, abyśmy wydawali.
  • A ty Mnie posłuchasz.

Przygotowuję teksty na blog i ciągle natrafiam na „ważność października”.

  • To chyba w tym roku… – zamyślam się.
  • W październiku będzie się dużo działo.
  • No na pewno sąd – wtrąca się Piotr.
  • Zauważ, że to jest równo dwa lata od twojego zawału. Trafiłeś do szpitala wieczorem 10 października.
  • Ojcze nie wiem, co ci powiedzieć, Ty i tak wszystko wiesz. Jak Ty to robisz ?
  • Ty wiesz jak Mnie rozbawić.
  • Ojcze, ja nie zasłużyłem na to wszystko, jestem stara ciota.
  • Za te wszystkie wyzwiska pójdziesz do kąta. Nie obwiniaj się.

21. 04. 18 r. Warszawa.

Piotr obudził mnie rano mając przy tym bardzo poważną minę.

  • Miałem przepiękną wizję. Ojciec pokazał mi różę jak z tego filmu „Piękna i bestia”. Róża w kloszu. Z tej róży spadały opłatki i zostały tylko dwa. Pięknie to wyglądało, jak spadał opłatek to gwiazdki też spadały.

  • Coś się ze mną stanie. On w tej bajcie umiera !
  • Ja pierdzielę…. – załamałam ręce, bo znowu zaczyna.
  • Patrz na koniec ! Przeobraża się ! Dostaje prawdziwego siebie.
  • …….. – Piotra to nie przekonało. Opłatki spadły i koniec. Koniec życia.
  • Gdybyś zobaczył siebie naprawdę nie uwierzyłbyś, że to ty.
  • Hmm… Pan Bóg powiedział mi jeszcze, że bardzo się za nami stęsknił. Pokazał mi jak przygarnia nas ramieniem.
  • Już niedługo.
  • Pan Bóg pokazał jak jestem ciągle atakowany. Pokazał jak we mnie lecą takie metalowe rozgwiazdy, które mają ninja. Leciały ze wszystkich stron i kiedy dolatywały ręka Ojca każdą taką rozgwiazdę powstrzymywała. Odrzucał wszystko. Tak mi ludzie źle życzą…
  • Chyba raczej gacki – poprawiam go.

  • Nie rozważaj o tych, co chcieli ci zaszkodzić, bo jak widziałeś sporo z nich jest gaszone.
  • Dziękuję ci Ojcze.
  • Masz robotę dla Mnie do zrobienia.
  • Te uderzenia są zewsząd, z różnych stron, kim oni są ?
  • Zazdrośniki, uważający się za pokrzywdzonych, gacki.
  • Jeśli nie wyciągniesz się skałki z ręki, to po latach boli.
  • I co dalej Panie Boże ?
  • Widziałeś.
  • ………
  • Dzisiaj dopiero zobaczyłem ile na mnie tego idzie, tych złych myśli, energii… Dziękuję ci Ojcze, gdyby nie Ty…
  • Dopiero teraz to widzisz ?
  • Wszystko ci zawdzięczam.
  • Ano wszystko. Ja ciebie karmię, ty ich karmisz.
  • Dom rodzina firma…
  • Zapomniałeś o sercu, na którym ponoć się nie znałem.
  • Przepraszam, znasz się na wszystkim.
  • Sam cię uczyłem, czegóż masz się bać, kiedy jestem przy tobie ?
  • Ja pilnuję ciebie, ty pilnujesz ich, taki jest układ ?
  • Tak jest.

Dostałam wczoraj maila. Nie przetaczam go w całości, jedynie we fragmencie.

To nie jest pierwszy mail tego typu, ale ten zastanowił mnie bardziej niż inne. Jeszcze jedna osoba, która rozmawia z Niebem… I choć wiem, że być może ta osoba będzie czytać teraz moje słowa, muszę otwarcie powiedzieć, że mam bardzo mieszane odczucia. A ponieważ nie chcemy się w ocenie pomylić, pytamy Ojca…

  • Ojcze, co Ty na to ?
  • Czekaj na tego, który cię rozpozna. Rób swoje.
  • Jak będę to wiedział ?
  • Sam powie ci kim jesteś, a ty mu potwierdzisz.
  • To takie ważne, że rozpozna ?
  • On pokieruje, to ktoś od Ojca, ale na całkiem innym polu.
  • Twoje drogi się zetną.


Dopisane 02. 01. 2019 r.

  • Sam powie ci kim jesteś, a ty mu potwierdzisz – to się jeszcze nie wydarzyło.

Ludzi rozmawiających z Niebem nie jest wielu, ale też nie jest ich tylko kilku. Problemem jest rozpoznanie ile w tych kontaktach jest prawdy i skąd pochodzi źródło informacji. Nasz przypadek, jeśli spojrzeć na to z boku, wymyka się jakby wszelkim regułom. Po pierwsze ten kontakt nie dotyka wyłącznie Piotra, dotyka to mnie i coraz częściej kilka pozostałych członków rodziny. Mamy nagrania, mamy zdjęcia, słowa, które tu padają realizują się w czasie. Jest wiele czynników, które opowiadają się za prawdziwością tego co się dzieje, a jednak na ludzki rozum to jest absolutnie nieprawdopodobne, aby było prawdziwe.

Czasami spotykam się z zarzutem, że wszystko to sprawka diabła. W takim momencie od razu przypomina mi się sytuacja, która spotkała też Jezusa.

Ew. Marka ; Oszczerstwa uczonych w Piśmie. 22 Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: «Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy». 23 Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: «Jak może szatan wyrzucać szatana? 24 Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. 25 I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. 26 Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. 27 Nie nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi.  28 Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. 29 Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego» 30 Mówili bowiem: «Ma ducha nieczystego».

Od Piotra Niebo oczekuje ciągłych modlitw, ciągłych egzorcyzmów. Naprawdę nie wiem jaki poziom inteligencji musiałby mieć diabeł, który walczy o unicestwienie samego siebie.  

Niedawno zaskoczył mnie mój znajomy. Czyta ten blog, ale i on w pewnym momencie zwątpił ostatnio… Dlaczego ? Być może dlatego, że zna mnie od lat… Niezmiennie twierdzę, że dużo łatwiej jest uwierzyć komuś, kogo się nie zna, niż nie temu, kogo się zna od „piaskownicy”. Na koniec rozmowy w duchu poprosiłam Ojca…

  • Daj mu znak, że to dzieje się naprawdę. 

Kilka dni później znajomy zadzwonił ponownie opowiadając o pewnym wydarzeniu. Miał wizję tak prawdziwą, że uznał ją za rzeczywistość. Odwiedził go diabeł. Nie będę opowiadać szczegółów, ale chciałam zwrócić na coś uwagę. Dlaczego gacek… Gdyby Ojciec pokazał mu piórko, tęczę, motyla, czyli coś delikatnego, łagodnego na 100 procent jestem pewna, że nawet by tego nie zauważył. A gdyby nawet to za chwilę by stwierdził, znając jego racjonalność, że to zwykły przypadek. 

Ale wizyta gacka mocno nim potrząsnęła. I o to chodziło. Nie ma nic lepszego niż wstrząs, aby kogoś obudzić. Dlatego Bóg pozwolił mu na działanie. Pytam się Ojca dlaczego akurat tak …

  • Niedługo wszystko się zacznie po to, po co zostaliście powołani.
  • Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego.

Zdaję sobie sprawę, że trudno uwierzyć co tu opisuję, a to przecież nie jest wszystko. Co będzie, gdy opublikuję wszystko ? Po owocach poznacie. 

Sam mówiłeś, że jestem nieprzewidywalny.

05. 04. 18 r. Warszawa.

Po Wielkanocy Piotr ciągle chodzi zamyślony.

  • Dlaczego to ja się tylko zgłosiłem, żeby tu iść ?
  • Spytaj Ojca – wzruszam ramionami, bo przecież skąd mam wiedzieć…
  • Myślisz, że tak łatwo pytać Ojca ?
  • Myślę, że tak – w przypadku Piotra jest to bardzo proste, choć nie zawsze otrzymujemy odpowiedzi.
  • Bo tak chciałem.
  • No widzisz ? – śmieję się.
  • ……..
  • Powiedziałabyś tak samo ?
  • Powiedziałaby tak samo.
  • Jeśli jest od Ojca, świeci tym samym światłem.
  • Jak cię zadowolić Ojcze ? – pyta.
  • Jeśli będziesz mniej pyskaty…
  • To będzie trudne… – żartuję.
  • Dzisiaj podczas egzorcyzmów byli u mnie Ojciec, Jezus i Maryja. Maryja stała za siedziskiem i obejmowała Ojca i Syna, oni siedzieli w białych szatach.
  • To jak zdjęcie rodzinne… – uśmiecham się.
  • Powiedziała…
  • Stęskniliśmy się.
  • Tak ? Ale jak to ? Macie przecież go na co dzień – myślę racjonalnie.
  • Co do minuty, a wczoraj była przerwa w minutach.
  • A…. Wczoraj się nie modliłeś… Rozumiem… – … jakie to wszystko dziwne…
  • Jutro kawa ? – Piotr.
  • Trzeba łapać póki czas.
  • Zapraszam Cię Ojcze do nas na kawę…
  • …….. – spojrzałam na niego jak na UFO. Zwariował ? 

06. 04. 18 r. Warszawa.

Trzeba łapać póki czas… Czy nam się chce, czy nie chce to idziemy na poranną kawę. Wiedząc, że to się niedługo skończy nie przepuszczamy żadnej okazji.

  • Kiedy jestem w Szczecinie to mało myślę o Górze – przyznał Piotr.
  • Dlatego nie jesteś w Szczecinie.
  • I nie będziesz. Twój Dom nie tutaj.
  • Czytałem o tym Deisenhoferze…
  • Czyli o sobie… – uświadamiam Piotra, bo zdaje się, że nie chciałby o tym pamiętać.
  • Musiał być niezłym łotrem, jeśli tak ciągle awansował.
  • No właśnie… Gdzie po śmierci poszła jego dusza ? – … zastanawiałam się nad tym wcześniej. Czy dla takiego jest miejsce w Niebie ?
  • To skomplikowane dla was.
  • Hmm... Ale nas urobiliście… Jak glinę – zdałam sobie właśnie sprawę jak bardzo oboje się zmieniliśmy.
  • A to dopiero początek.
  • Co chcecie jeszcze zmienić ?
  • Ciebie nie, ty piszesz.
  • Zmienimy łysego…
  • Ostatni raz tak do ciebie mówię, to stan chwilowy był.
  • Nie będę cię już obrażać, bo prawda jest inna.
  • …….. – doszło do mnie, że chyba z Ojcem rozmawiamy.
  • Co ja mam z tym wszystkim zrobić ? – Piotr rozkłada ręce.
  • Pytanie za 100 pkt., na które dawno padła już odpowiedź.
  • Po pierwsze, nie ty będziesz robić.
  • Po drugie, zasłona niedługo opadnie.
  • Ciągle mówisz „niedługo”.
  • Bo to popularne słowo.
  • ……. – roześmieliśmy się głośno.
  • Przypominasz sobie tego szczygła? Ojciec jest rewelacyjny, ma świetne pomysły.
  • Czy zaproszenie jest aktualne ?
  • ???!!! – szukam szybko w myślach o jakie zaproszenie chodzi. Kawa!
  • Jak najbardziej – Piotr wydukał sam zaskoczony.
  • Więc was odwiedzę.
  • ?! Kiedy !?  – Piotr się przestraszył. 
  • Sam mówiłeś, że jestem nieprzewidywalny.
  • No tak… Jak Ty to widzisz dalej Ojcze ?
  • Przecież Mój Syn już ci odpowiedział.
  • Ta chwilka potrwa jeszcze chwilę.
- Zważywszy na zdarzenia to oni będą cię szukać. 
- Really?! – trudno mi w to uwierzyć – Kiedy? 
- Chwilka. 
- Co znaczy tak chwilka? Ciekawy jestem… – Piotr się zainteresował. 
- Chwilka to chwilka. 
- Jak powiedziałem jutro, to było jutro. 
…… – nastawiłam uszy i gorączkowo szukałam odpowiedzi w głowie, kiedy tak powiedział. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/13/zatruwa-sie-studnie-a-ludzie-z-tego-pija/
  • A co z sądem ?
  • Spójrz w horyzont.
  • ……. – Piotr zapatrzył się w dal i raptem odsunął głowę do tyłu.
  • Zobaczyłem horyzont i tuż przed nosem spadł z nieba na ziemię budynek sądu. Z takim hukiem, że aż zatrzęsło ! Usłyszałem dosłownie huk o ziemię, ale budynek się nie rozleciał.

  • Czyli spadnie znienacka i z hukiem… Masz swoją odpowiedź.
  • Ciekawe… Może faktycznie ten sąd będzie szybko ?
  • Na cóż czekać. Figury rozstawione.
  • Rano obudziła mnie czyjaś obecność. Tak ciężkie kroki, że postawiły mnie na równe nogi.
  • Gacek ?
  • Nie wiem, bo była 5.30. Usłyszałem…
  • Daję ci nowy dar.
  • ?!
  • Zobaczyłem, że mogę się przemieszczać jak duch wszędzie…
  • Hmm… A możesz ? – zażartowałam.
  • No coś ty…. Dlaczego Homiel ?
  • Powoli zbliżamy się do celu.
  • A najlepsze, że nic sobie z tego nie robisz.
  • Co to za dar ?
  • To początek wchodzenia do wody.
  • ……. – czyli przed falą.
  • Niesamowite jest to, że Ojciec zaplanował to wszystko już przed tysiącami laty.
  • Sam to widziałeś, oglądałeś jak to będzie wyglądać.
  • Czyli widziałem na co się piszę.
  • O! To ciekawe…. Czy w takim razie widział, że będzie SS-manem ?
  • Wszystko widział.
  • I zgodził się ?! – zdziwiłam się jak nigdy chyba.
  • ……..
  • Skomplikowane są drogi do Ojca – Piotr zdziwiony znacznie mniej.
  • Ale są.
  • Dużo ludzi po drodze przepada ?
  • Sam widziałeś.
  • Wiesz, że ponoć Franciszek powiedział, że nie ma piekła ? – wczoraj gdzieś mignął mi przed oczami taki news, ale go nie sprawdziłam.
  • Widziałem, więc jest. Tam było tysiące ludzi.

Papież Franciszek tak naprawdę doskonale wie co znaczy diabeł, sam odprawiał egzorcyzmy, choć Watykan próbował to później nie wiedzieć czemu zatuszować. Jeśli jest diabeł, to gdzieś musi przecież „mieszkać” …. https://polskatimes.pl/papiez-franciszek-i-egzorcyzm-na-pl-sw-piotra-swiat-nie-chce-wierzyc-w-istnienie-diabla-video/ar/904634

Duch Święty – Część Ojca, która działa.

17. 02. 18 r. Warszawa.

  • Miałem dziwny sen – Piotr się zamyślił.
  • Widziałam dwóch Edziów. Siedzieli przy stole razem z Krysią i rozmawiali. Mówię do nich…
  • Przecież ty nie żyjesz ?
  • Wtedy jeden powstał i zaczął się zmieniać na twarzy w coś gadowatego. Sama Krysia to zauważyła i mówi…
  • Coś z nim nie tak.

Hmm… Wszystko jasne. Potraktowałam to jako ostrzeżenie. W domu u Krysi dzieją się różne rzeczy. Mamy tam i gacka i Edzia, ale o tym głośno powiedzieć nie możemy. Być może ten sen chce powiedzieć, że to co odbieramy za dobre, bo od Edzia, takie być nie musi. Jeden podszywa się pod drugiego. Na przykład ostatnio… Ktoś zakręca kurki od grzejników i robi to notorycznie. Krysia się ucieszyła, że Edziu sobie żartuje, ale kiedy ona się cieszyła mnie zastanowiło, czy faktycznie by to robił, aby było jej zimno ? Dziwne… 


Trwa zimowa olimpiada w Korei i Piotr swój harmonogram dnia podporządkował relacjom, które są emitowane w TV na żywo. Ogląda głównie skoki narciarskie i z tego powodu w domu dzisiaj był znacznie szybciej niż zwykle. Dosiadłam się do niego i oglądaliśmy to razem. Trwał akurat emocjonujący finał skoków Polaków i jednocześnie dochodziła 15,00. Ciekawa byłam co zrobi, czy pójdzie się pomodlić, czy będzie oglądał nadal. Pokazuję mu na zegar, że już 15, ale Piotr ani drgnął. Poszedł się pomodlić 10 minut później, kiedy skoki się skończyły. Byłam rozczarowana.

  • Ledwo zacząłem się modlić, a Ojciec mówi…
  • Co ? Przegrałem ze skokami … ?
  • Zamurowało mnie i się zawstydziłem.
  • No dobrze. Dobrze, że jesteś.
  • Modlitwa opóźniona, ale szczera.

A myślałam, że dostanie batem…


Wieczór.

Cały dzień Homiel właściwie się nie odzywał i to mnie zastanowiło. Zazwyczaj odzywa się co 5 minut, zwłaszcza w soboty, a dzisiaj prawie nic. Miałam takie wrażenie, że ma się coś wydarzyć i nie czas na żarty. Około 19.00, chcąc odpracować swoją wpadkę ze skokami, Piotr poszedł odprawić egzorcyzmy naładowany do boju bardziej niż zwykle.. Gdy wrócił…

  • Gdy zacząłem ktoś mnie spytał…
  • Czy jesteś tym kim jesteś ?
  •  Nie wiedziałem co powiedzieć, więc na wszelki wypadek mówię…
  • Idź do tego kto tak twierdzi, że nim jestem…. i modlę się dalej.
  • A powinieneś powiedzieć…  Ehue ana.
  • …….. 
  • No i wtedy rozbeczałem się.
  • ………
  • Panie Boży, jeśli chcesz, abym był Nim to będę – Piotr kompletnie teraz się rozkleił. 
  • Przypominam ci, że przywołałem twoje imię.
  • Wow…. – nie wiedziałam co powiedzieć.
  • Przyjdą do ciebie nieliczni i spytają, czy jesteś.
  • Odpowiedz tym, którzy cię zapytają i masz powiedzieć prawdę.
  • … ??? !!! Tak ci Ojciec powiedział ? – zdębiałam.
  • Teraz.
  • Teraz ????!!!! Czyli ktoś będzie wiedział ? – trudno było mi sobie to wyobrazić.
  • Przyjdą i co dalej ? – pytam.
  • Oni cię poprowadzą.
  • Zrobisz co masz zrobić dla Mnie i wracasz do Domu.

Nie umiem opisać tego uczucia trafnie. Jakby spadło nam na ramiona 100 ton odpowiedzialności i nagle żarty się skończyły.

  • Nadchodzi godzina prawdy.
  • Co to znaczy ? – Piotr.
  • Nooo… – chciałam mu to wyjaśnić po swojemu, ale sama już zwątpiłam i dla pewności sięgnęłam do internetu.
  • Dowiesz się czegoś ważnego o sobie lub o innych – czytam.
  • No to się dowiem czegoś o innych !
  • A dlaczego nie o sobie ?

Była godzina 23 i Piotr poczuł się naprawdę ciężko z tą wiedzą. Dosiadł się do komputera i zaczął oglądać kabarety. W pewnym momencie krzyknął cicho, co zwróciło moją uwagę…

  • Włączyła mi się „Pasja”, gdzie Jezus mówi Ehue ana…

Podeszłam do komputera i razem oglądaliśmy to w milczeniu.

  • No to już wiesz.

18. 02. 18 r. Warszawa.

Dzisiaj niedziela, więc naszym durnym zwyczajem poranną kawę pijemy w Ikei.

  • Chciałem teraz powiedzieć…
  • Zobacz, z Kim teraz kawę pijesz !…
  • … ale Homiel się wtrącił i powiedział…
  • Nie mów jej tego. Nie wiesz kim ona jest, a może jest większa od ciebie ?
  • Eeeetam – żachnęłam się, bo wiedziałam, że po prostu Homiel nie chciał, by po wczorajszej rozmowie z Ojcem Piotr popadł w pychę. Mając taką wiedzę o sobie od pychy dzieli go naprawdę cienka granica.
  • Poczułem, że masz wielkie litery twojego imienia.
  • Gdybyś wiedział kim jest, nie robiłbyś jej to co robisz.
  • O kurcze ! A dowiem się ?
  • O na pewno, kiedyś tak.
  • Hmm…. – teraz to i ja muszę uważać na pychę.

Wychodząc…

  • Długo to nie potrwa.
  • Co nas powstrzyma, że by tu przychodzić na kawę? Nawet zawał nas nie powstrzymał.
  • Zawał to mały pikuś.
  • Umiesz Ty podbudować człowieka – Piotr wolałby chyba tego nie słyszeć.
  • Kiedy twoje imię zostanie przywołane, wtedy nic nie będzie dla ciebie dziwne.
  • Homiel, jak się przygotować na falę ?
  • Nie musisz.
  • Boję się.
  • Powinieneś zająć się produkcją cykorii. Wyprodukujesz więcej niż zużyjesz.

Jak to jest, że Homiel potrafi wszystko obrócić w żart? Cykorii, bo cykor. Myślę, że Homiel też ogląda kabarety. 


Wieczorem.

Oglądamy migawki w TV o ludziach natchnionych Duchem Świętym. Właściwie… Do tej pory nie wiem co dokładnie to znaczy.

  • Czy naprawdę można rozmawiać z Duchem Świętym ?
  • Duch to duch.
  • Co to jest Duch Święty ?
  • Część Ojca, która działa.
  • Myśli Ojca, które działają.

Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Pamiętaj !

17. 01. 18 r. Warszawa.

Piotr przyszedł do domu zmęczony. Nie pracą, a Homielem.

  • Cały czas mi mówił o NIP, żebym coś sprawdził w internecie.
  • No to sprawdź ! – dziwię się, że tego jeszcze nie zrobił.
  • Nie ma sensu, no bo co tam może się dziać… – Piotr myśli, że firma jest nie do ruszenia i sprawdzanie to tylko zawracanie sobie głowy.

Widząc, że nie ma zamiaru nawet włączyć komputera sama to robię. Wchodzę na stronę NIP, ale wszystko po staremu, więc zaczynam już wątpić. Pchana jednak dziwnym przeczuciem, a może raczej wiarą, że Homiel nie mówiłby tego ot tak sobie, zaczynam szukać w wyszukiwarce poprzez Google pisząc po prostu „NIP, zmiany”. I tu niespodzianka… Zmieniono dyrektora finansowego. Nagle został odwołany ze stanowiska, a pracował lat kilkanaście. I to mnie zastanowiło…

Wnikając dalej zauważyłam, że po jego odwołaniu ogłoszono konkurs na stanowisko dyrektora finansowego… Pomyślałam wtedy, że to dość dziwne… Nie odwołuje się takiego wieloletniego fachowca nie mając na jego miejsce gotowego kandydata… I przyszło mi wtedy do głowy, że oni musieli go odwołać… Zatrudniono nowego fachowca i to fachowca od podatków, biegłego rewidenta. Nie wnikając w zawiłe szczegóły chodzi o to, że od kilku lat NIP użytkuje nasz sprzęt za niego nie płacąc i dodatkowo nie płacąc za niego podatku i Vat-u, a jest to instytucja rządowa, a więc w obliczu prawa doszło do wykroczenia albo wręcz przestępstwa podatkowego. Dlatego ktoś musiał za to zapłacić własną skórą… Czytam Piotrowi o tym na głos, a on aż podskoczył z wrażenia.

  • To co z tamtym ?
  • Pierwsza ofiara. Pamiętaj „zemsta jest pana Boga”.

Skuliłam się z wrażenia. Bóg Ojciec nawiązał do naszej wczorajszej rozmowy na temat przemówienia Jima Caviezela, który w pewnym momencie cytuje fragment z filmu „Chrabia Monte Christo” https://youtu.be/5HYBKfuGWho?t=5m21s;

Gdy umierający ksiądz pada na ziemię, odwraca się do Edmunda i mówi swoją ostatnią lekcję. Nie popełnij przestępstwa, za które teraz wykonujesz karę. Pamiętaj, Bóg powiedział, że zemsta jest moja.

Podskórnie wręcz czuję, że ludzie się mylą łącząc zemstę z Bogiem i powiedziałam wprost …

  • Zemsta nie pasuje do Boga.
  • Sprawiedliwość.

A teraz siedziałam i gapiłam się w monitor osłupiała… To wszystko dzieje się na moich oczach… Nie do uwierzenia… Ale tak właśnie działa Bóg Ojciec.

  • NIP ma nadal problem ? – Piotr też się patrzy na monitor jak zahipnotyzowany.
  • A jaki będzie wyrok ?
  • Hmm… – zgodnie z wizją ma być dla nas pozytywnie.
  • Może to jeszcze jednak koronka, której gacek nie przewidział ?
  • …….
  • Jesteś kawalerem orderu uśmiechu.
  • Ja ? – Piotr zdziwiony.
  • Twoja dusza jest radosna.
  • A Ola?
  • Nie tylko recenzent, ale i Gall Anonim.
  • Pan Bóg powiedział mi dzisiaj rano, że to życie powoli będę kończył…
  • Zaczynamy nową drogę Piotr... tak powiedział…
  • Sprzeciw !
  • Było Mały.
  • To imię Piotr odejdzie.
  • No to jak będziemy do niego mówić ? – pytam zaskoczona.
  • To imię będzie w środku.

Piotr nadal był oszołomiony, a ja szukałam dalej. Zauważyłam, że dyrektora odwołano w lipcu i wtedy przypomniałam sobie słowa;

- Wiele rzeczy jest niedokończonych… 
- Na przykład? 
- NIP. 
- Aaaa NIP powiedział ironicznie udając, że sobie przypomina 
W lipcu się zacznie… 
- W lipcu oni mają przerwę…
-  Nie dla Nas. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/27/krzyz-arma-christi/ 

Nie mieliśmy o tym pojęcia. Gdyby nie internet być może nigdy byśmy się nie dowiedzieli. Minęło pół roku i sprawdziłam jeszcze, co stało się z osobą, która została odwołana. Została we wrześniu zatrudniona w podobnej instytucji na stanowisko vice-dyrektora finansowego. A więc miałam rację… Nikt z własnej woli po kilkunastu latach nie rezygnuje z dobrej posady, aby objąć stanowisko o szczebel niższy i to z niższym wynagrodzeniem. Zazwyczaj nikt z własnej woli tego nie robi, chyba, że po prostu nie ma wyjścia. Mówię o tym Piotrowi, a on milczy… Tylko kręci głową ciągle oszołomiony. 


18. 01. 18 r. Szczecin.

Jechaliśmy do Szczecina w pociągu pełnym ludzi. Rozmawiamy szeptem, notuję niemal każde słowo.

  • Będę musiał sprzedać auto, za duże koszty utrzymania będą.
  • Homiel mówił, że nie będzie ci potrzebne – przypominam sobie. 
  • I tak mówię, uwolnisz się do tego.
  • …….
  • Ciekawa sprawa z tym dyrektorem finansowym…
  • To jest odpowiedź na to, co się dzieje.
  • Ten, kto ma wielką władzę boi się ją stracić, polubił to.
  • Dziękuję, że zabraliście mi sąd po zawale, nawet nie wiesz jak mi pomogliście.
  • Wiemy.
  • Oni to celowo zrobili… Mogliby inaczej zorganizować, a jednak odwołali w ostatniej chwili.
Naszą rozmowę przerwał telefon. Zadzwonił prawnik. Panie Piotrze, nie wiem jak to powiedzieć, ale rozprawa się nie odbędzie. Dostałem maila z sądu, że sędzina się rozchorowała i sprawa została zdjęta z wokandy. Aha – tylko tyle Piotr powiedział, bo z wrażenia „zgłupiał”. Tego się nie spodziewał. Spojrzeliśmy na siebie i oboje kręcimy z niedowierzania głową. 
- Jakie to szczęście! Nie mam siły siedzieć na sali i być wypytywany. 
- Człowiecze! Wszystko jest ustawione pod ciebie. Uczysz się, a ty cały świat. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/05/zaprowadze-cie-do-twojego-zrodla-do-poczatku/ 
  • To też nauka.
  • Pokazaliście Swoje możliwości – kiwam głową z podziwem.
  • Naprawdę Ojciec jest wszechmocny…
  • ……. – zamyśliliśmy się nad wszechpotęgą Nieba. Cały czas dostajemy tego dowody.

Milczeliśmy jakiś czas, moja głowa ciągle pracowała o co by tu spytać…

  • Jest tak ogromna różnica między protestantami a katolikami… Czy dogadywać się z protestantami, kiedy ewidentnie żyją w błędzie ?
  • Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszędzie są ludzie i ludziska, ale uczyć zawsze trzeba.
  • Hmm…
  • Stamtąd tutaj można przejść w sekundę ! – Piotr wypalił nagle.
  • To jest kwestia hologramu !
  • O matko ! Odkryłeś Nasze tajemnice !

  • Homiel kpi sobie z nas, zrobił zeza…
  • A teraz odkryjesz samego siebie.
  • Pokazał mi jak skórę ściągam z siebie…
  • A co pod skórą ? – pytam.
  • Motylek Emilek – znowu zażartował…
  • ……. – po chwili zrozumiałam głębszy sens. Zmiana skóry i motyl, czyli przeobrażenie z poczwarki w motyla, a motyl to znak Boga…
  • Panu Bogu zależy na ludziach, dla każdego ma czas, cierpliwość… Jak on ludzi kocha… Poczułem to. Pozwolił mi poczuć. Chciałby, by byli coraz lepsi dla siebie. Poświęcił Siebie dla ludzi… A wszystko w sekundę mógłby zamknąć.
  • To dlaczego ludzi obrażasz ?
  • Kiedy !? – Piotr się obruszył.
  • …….
  • Pokazał mi sceny z samochodu, jak jeżdżę…
  • ……. – już się duszę ze śmiechu, bo trzeba by kiedyś go w trakcie jazdy nagrać. Mistrzostwo spokoju i miłosierdzia ! 
  • Bo głupi jestem.
  • Wiecznie głupi nie możesz być. Mówisz tak mądre słowa…
  • Zmienię się.
  • Zmienisz się, a jak się nie zmienisz, to My pomożemy.
  • ……. – zabrzmiało to groźnie.
  • Przyjmuję to z pokorą. I tak długo nie będę żył.
  • Dlaczego ?! – przestraszyłam się.
  • Z sercem, boli mnie czasami.
  • A co ty możesz wiedzieć ile będziesz żył ?
  • Jestem coraz słabszy.
  • Nawet w super auto moc z czasem maleje.

Zamyśliłam się i spojrzałam na kubek pełen herbaty. Gdy to zrobiłam kubek pomału, jakby w zwolnionym tempie zaczął się przechylać, a nie miał absolutnie prawa się przechylać, ponieważ był wypełniony po brzegi, był ciężki i po to był w zagłębieniu na kubki, żeby się nie przechylał. Złapałam go w ostatniej chwili…

  • Widziałeś to ?!

Widział i dlatego sam zaczął popychać kubek palcem chcąc go przechylić, ale nie dał rady.

  • Co to Homiel ?
  • Że jestem baranie !
  • ……. – zacząłem się głośno śmiać, mimo ludzi dookoła.
  • A co mówiłeś do Niego?
  • W myślach rozmawialiśmy. Powiedziałem, że nie będę zawracać Mu głowy pytaniami, bo pewnie zajęty jest…
  • Jak chcesz to zadawaj pytania, z czegoś muszę żyć.
  • Jak nie będę robił, to Mi Pan Bóg „nie zapłaci”… oczywiście żartuje.
  • A masz rodzinę na utrzymaniu ? – Piotr też żartuje.
  • I to jaką, wszystkich muszę nakarmić.
  • Nie mam siły dzisiaj na rozmowy.
  • Nie podawaj się stary druhu.
  • To chodź cwaniaku, zamieńmy się na serca !
  • Nie chciałbyś się zamienić, gdybyś wiedział.
  • ?!…
  • Słaby jestem.
  • Ciota jesteś.
  • Ciota ?! – Piotr prawie warknął.
  • A jakże !
  • Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Pamiętaj !

To za karę, że Piotr wielu nazywa ciotami, zwłaszcza kiedy prowadzi auto. Kogo tak przezywasz, tak cię też przezwą… Niby rozmawiamy swobodnie, ale co krok do lekcja, a z tej miałam niebywałą radochę widząc minę Piotra. 


Jakiś czas później.

  • Z Edziem to mnie oszukali.
  • Kiwnęli.
  • Miałem umrzeć pierwszy !
  • I umarłeś. Uciekłeś im na chwilę.
  • Przestało serce bić ?
  • Przestało.
  • Przeżyłeś. Za silną masz siłę proszenia. Poprosiłeś, to dali.
  • Lekarze to zauważyli ? – pytam, ponieważ przypominam sobie, jak bardzo zmęczony był Cisowski, gdy wrócił z operacji.
  • Oczywiście.
  • A odszedłeś wtedy, gdy widziałeś siebie z boku ?
-Zanim mnie obudzono po operacji, wcześniej widziałem siebie z góry. Wisiałem pod sufitem i oglądałem siebie będąc lekko z boku. Obserwowałem jak cztery kobiety wzięły mnie pod pachy i pod kolana i przeniosły ze stołu operacyjnego na łóżko, byłem cały umazany na brązowo, jakieś środki dezynfekujące. ….. – zaczęłam patrzeć na Piotra z zaciekawieniem zastanawiając się, czy zdaje sobie sprawę z wagi tego wydarzenia.  -Zacząłem przyglądać się sobie i pytać dlaczego jestem taki brązowy? Ale wiesz co? Patrzyłem na to moje ciało kompletnie bez emocji, jakby to był worek skóry – opowiada Piotr powoli widocznie znowu to przeżywał.  
- Po co masz się emocjonować! Ileż tych ciał już było… sir, her… http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/26/u-nas-nie-ma-czarow-u-nas-jest-powazna-praca/
  • ……. – Piotr się nachylił do ucha. 
  • Homiel kazał się nachylić i powiedział…
  • Powiedz jej…. Cuda !!!

  • Musimy wierzyć Homielowi, bo i tak tego nie sprawdzimy – stwierdzam. 
  • A kubek widziałaś ?
  • Ahaaa… Masz siłę Homiel !
  • Bo chodzę na siłownię.
  • Powiedz mi… – Piotr. 
  • Chodzi o NIP ? – przerwał.
  • Kiedy…
  • Wkrótceznowu przerwał.
  • Co wkrótce ?
  • No w tym roku – tłumaczę Piotrowi.
  • Tak to mówiłeś w ubiegłym roku – Piotr z pretensjami.
  • Tak to mówił fachowiec czyli niby ja, która się ciągle w kwestiach datowania myliłam.
  • Wszystko słyszysz ?
  • I czuję.
  • …….
  • Homiel mówi, że na Górze kręcą film z naszego życia i sobie puszczają dla śmiechu.
  • To super komedia.
  • Ojciec dawno się tak nie śmiał.
  • Ale pamiętaj o Stańczyku! Zachwycili się tym hołdem pruskim, a on wiedział, że to krótko potrwa.
  • A jaka będzie przyszłość Polski ?
  • Na razie dobra.
  • A to „na razie” ile potrwa ? – dopytuję.
  • ……. – nie odpowiedział.


Dopisane 04. 01. 2018 r.

Czytam od czasu do czasu gazetę „Któż jak Bóg”, którą polecam … https://kjb24.pl Jedno zawsze przychodzi mi na myśl, gdy czytam KJB. Powyższa rozmowa pokazuje, że Homielowi daleko do wizerunku anioła, którego wszyscy znamy. Jednak to nie jest kwestia tego, że Oni tacy właśnie są. To jest kwestia tego, jacy my jesteśmy. Homiel dopasowuje się do naszego stylu życia, myślenia, wiedzy i osobowości. Gdyby na przykład rozmawiał z samym papieżem, wyglądałoby to zupełnie inaczej. Można powiedzieć, że anioł jest elastyczny i to jest dowód wielkiej Ich mądrości.


  • Pierwsza ofiara. Pamiętaj „zemsta jest pana Boga”łatwo to wszystko udowodnić, wystarczy wykonać zdjęcia z ekranu, ale po prostu na tym etapie tego zrobić nie mogę. Jednocześnie proszę zwrócić uwagę co się dzieje w aferze reprywatyzacyjnej dotyczącej kamienic w Warszawie. Ile osób w końcu zostaje rozliczonych choć sądzili, że są nie do ruszenia.

To też dzieło Ojca  

Nie możesz widzieć u kogoś drzazgę, kiedy sam masz belkę.

12. 11. 17 r. Warszawa.

Pojechaliśmy do Ikei, było wyjątkowo sporo ludzi. Piotr zaczął na kogoś narzekać, że gramolił się w kolejce…

  • Nie możesz widzieć u kogoś drzazgę, kiedy sam masz belkę.
  • Nie jesteś doskonały.
  • No dobra… – przyznał rację i się zawstydził.

(42) Jak możesz mówić swemu bratu: Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku, gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata. (Ew. Łukasza 6:42, Biblia Tysiąclecia)


Dzisiaj nad ranem zastanawiałam się, czy Niebo w tym roku zdąży z NIP. Nie przyznałam się Piotrowi, by nie dać mu satysfakcji, że zaczęłam podzielać jego wahania. 

  • Antrakt dobiega końca.
  • Masz zaufanie do Nas, nie troskaj sięodpowiada raptem Piotr jakby na moje poranne rozmyślania.
  • ?! Z Ojcem rozmawiasz?
  • Chorągwie wzniosą do góry, czas rozpocząć fanfary i heroldowie są gotowi.

Skuliłam się niemal w sobie, bo wczoraj czytałam Piotrowi rozmowę o heroldach;

Po południu poszliśmy ostatni raz do kościoła. http://www.chkw.home.pl/index2.html Byliśmy wyłącznie my... no i całe Niebo. Siedliśmy w ławce, ja oglądałam malowidła na ścianach, a Piotr siedział bardziej skupiony niż zwykle. Nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego, ale nagle Piotr zaczął mówić. 
-Czekają cię wielkie zmiany. 
-Zrobisz to, co nikt nie zrobił. 
-Oświecisz ziemię i wrócisz. 
-Zobaczysz znaki. 
-Kiedy słońce będzie w największym punkcie masz je wszystkie przyjąć. 
-A dam radę? 
-Za tobą będzie stał Ojciec. Spójrz na tych heroldów... Właśnie to ogłaszają. 
-To wkrótce się stanie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/14/kiedy-jest-wam-dobrze-kiedy-jest-wam-zle-zawsze-jestem/
  • To, co miało nadejść, nadchodzi.
  • To, co miało się stać, stanie się.
  • Twoja gwiazda rozbłyśnie.
  • Pan Bóg na to czeka.
  • Cykl zostanie zamknięty.
  • …?!  – to było niesamowite i mocne.
  • Masz fory u Ojca… Tak mówi. Co znaczy dokładnie fory? – pyta mnie Piotr.

Wyróżniać, faworyzować kogoś, stosować wobec kogoś taryfę ulgową, zapewnić komuś uprzywilejowaną pozycję, protegować kogoś. http://sciaga.pl/slowniki-tematyczne/13399/dawac-komus-fory/

  • No…. – czułam to już dawniej, ale zabrakło mi słów.
  • Ojcze, a sędzina? Po czyjej jest stronie? – Piotr.
  • Wierz Mi, ma zakryte oczy.

Aż podskoczyłam, rysunek temidy przedstawia kobietę z mieczem, wagą i zasłoniętymi oczami, a co to wszystko razem  znaczy?

Symbolika; zasłonięte oczy – bezstronna sprawiedliwość, obiektywizm. Waga – ważenie argumentów obu stron przechylając się na korzyść jednej z nich. Miecz – ostateczne wymierzenie sprawiedliwości.

  • Ma zakryte oczy, a  to znaczy, że będzie bezstronna w ocenie.
  • Kiedy to zważy w takim razie? – Piotr dociekliwy jak zawsze.
  • Już zważyła.
  • To dlaczego to tak długo trwa?
  • Bo tak Ojciec chce! – walnęłam już zniecierpliwiona.

W Ikei mieliśmy ten sam co ostatnio dylemat, czy kupić kolejny kwiatek, czy też nie. Oczywiście kupiliśmy. Gdy postawiliśmy go pod „naszym krzyżem” …

  • Chrystus nie chce już kwiatów od nas, chce byśmy dali miejsce też innym.
  • Skąd wiesz?
  • Powiedział teraz. Chce, byśmy…
  • … pozwolili innym być dobrym.
  • Hmm…rozumiem… Daliśmy tyle kwiatów, że nie ma już wolnego miejsca. To tak jakbyśmy Go sobie zawłaszczyli.
  • No właśnie…

Jadąc autem rozmawialiśmy o fali, sądzie i życiu.

  • Homiel mówi, że podczas rozprawy sądowej mam być…
  • zimny i obojętny.
  • Pamiętaj, że twoje serce jest na 70%.
  • Nastał czas wyroku?
  • Nie, nastał czas sądu.
  • Niech oni będą dla ciebie przezroczyści.
  • Dlaczego NIP jest takie ważne w naszej historii? – pytam.
  • To jest miejsce startowe do nowego etapu, a przy okazji zrobisz porządek.
  • Dlaczego sąd? Można było przecież co innego wymyślić – palnęłam głupio… 
  • Pytanie bez odpowiedzi …
  • a potem spytasz, że mogłem co innego wymyślić i tak za każdym razem.
  • Przepraszam…. – szepnęłam.

Okropnie się poczułam, bo Ojciec ma rację. Cokolwiek by zaplanował i zrealizował zawsze pojawiłby się ktoś, kto mógłby powiedzieć, a nie można byłoby inaczej? Złapałam się też na tym, że za dużo sobie chyba pozwalam… 


Oglądaliśmy film „W nieznane”, film o kosmosie i człowieku. https://www.filmweb.pl/film/W+nieznane-2016-722253

  • Piękne widoki…
  • Wyobrażasz to sobie, że wszystko stworzył Ojciec? Pokazał mi to.
  • Pokazałem ci to.
  • Pokażę ci więcej, w tej właściwej chwili, która nadejdzie.

Kościół jest dla wszystkich.

25. 10. 17 r. Warszawa.

Piotr nadal myślał o wczorajszej wizji. Nie dawało mu to spokoju.

  • Ja to wyraźnie czułem pod palcami, jakbym się cofnął w czasie i zapinał mundur.
  • …….
  • Hmm… Nie mogę zrozumieć… Jak z taką przeszłością mogę pochodzić Stamtąd? – patrzy na mnie szczerze zdziwiony.
  • My też tego nie rozumiemy, a jednak to prawda. Tak zrył twoją głowę diabeł.
  • Ten gnojek….
  • Nie używaj słów pogardy nawet do swoich nieprzyjaciół.
  • Pogarda to… – i pokazał palcem na „dół”. Domena diabła.
  • Teraz rozumiesz, że to ważne, żeby to było w tym roku? – upieram się, choć nie mam pojęcia tak naprawdę kiedy.
  • Czy to ważne czy 2017 czy 2018? A może to będzie w przyszłym roku? – Piotr sceptyczny jak zawsze.
  • Ano ma. Chodzi o cykliczność i zamykanie kręgów.
  • Kim my jesteśmy? – Piotr.
  • Nie ma jesteśmy, a kim ty jesteś. Daj Oli spokój.
  • Tych imion tak wiele…
  • Czego się boisz? Zaufaj Ojcu.
  • Choć fala jest potężna, to jest odpowiedź.
  • Mogę myć u was kibelki i schody, oby u Was.
  • Schody masz zapewnione…
  • ………
  • Zobaczyłem teraz scenę… Myję schody i widzę, że na dole toczy się bitwa między białymi i czarnymi. Rozglądam się, czy nikt mnie nie widzi, zlatuję na dół, robię porządek i wracam jak gdyby nigdy nic i dalej sprzątam. Myślę, że Ojciec tego nie zauważy. Jestem kompletnie niesubordynowany… – kiwa głową zły na siebie, a mi się śmiać chce. Cały Piotruś! 
  • …….. – podniósł głowę do góry i słuchał. Łokciem go trącam, aby mówił co słyszy.
  • Co zrobisz jak ci dam Ziemię, byś zrobił porządek?
  • Przywrócę harmonię, wybiję czarnych.
  • To jest zła droga, oni muszą sami wybrać.
  • …….. – Piotr patrzy na mnie z wołaniem o pomoc, a ja przewracam oczami, żeby sam sobie radził. 
  • Jak chcesz ich przebudzić?
  • …….
  • Potrzebny jest wstrząs – odzywam się w końcu.

Od wielu miesięcy nauka Ojca spowodowała, że próbuję patrzeć na nasz świat Jego oczami i widzę, że w dzisiejszych czasach nie ma innej drogi jak wstrząs. Człowiek musi sam powalczyć o miłość, pokój, o szczęście. Musi mu na czymś zależeć. Sam powinien zrozumieć co jest dobre, a co złe. W rozmowach z ludźmi szybko się zorientowałam, że nie przekonasz nikogo na słowo, że Bóg istnieje i jest … naprawdę pod każdym względem wspaniały. Doskonały strateg, nauczyciel, myśliciel, mędrzec, cudowny Ojciec. Czy tak trudno pojąć, że nie może dawać swoim dzieciom wyłącznie słodkiej bitej śmietany? Czasami dla zdrowia potrzebna jest też i sól? 

  • Czy wojna może być dobra?
  • Jak spuści się psy z Isengardu to zacznie się dziać, a ty ciągle to trzymasz.
  • Oni chcą wyjść, a ty ich wywalasz.
  • Dlaczego człowiek jest tak słaby Ojcze? – pytam.
  • Gdyby był mocny, nigdy by się nie nauczył.

Gdy wróciłam do domu włączyłam TV, zaczęłam się krzątać po pokoju słuchając kątem ucha filmu dokumentalnego dotyczącego II wojny światowej. W pewnym momencie padło tam zdanie; lista oprawców Oświęcimia. Wyprostowałam się i pomyślałam, że jeśli jest taka lista Oświęcimia, to może jest też podobna lista dot. Dachau.

-Byłeś najgorszy z najgorszych w Dachau.

Zostawiłam sprzątanie i siadłam do komputera. Postanowiłam sprawdzić wizję Piotra. Zaczęłam od tego, czy lista istnieje; https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Personel_Dachau Wow… 268 ludzi związanych z Dachau.

Aby zawęzić to „szacowne grono” potrzebowałam więcej informacji. Cofnęłam się do moich zapisków.

Fragment, w którym pokazano marsz najważniejszych dygnitarzy SS zwróciło naszą uwagę. Zwróciliśmy uwagę na to, że każdy z nich miał bardzo wyczyszczone buty. Spojrzeliśmy na siebie ze zrozumieniem. W pewnej chwili pomyślałam nawet, że jakość tego archiwalnego filmu jest znakomita, jeśli widać tak świecące i wyglancowane buty. 
-Ja też lubię pucować swoje buty... - i wyraźnie zrobiło mu się z tą świadomością dość dziwnie... 
-Pamiętasz czarną koszulę?... - Piotr potrząsnął głową jakby nie chciał tego słuchać. Kilkanaście lat temu nosił czarną koszule, którą lubił wyjątkowo. 
-Tylko brakuje - pokazał znak SS. 
-Wiesz, że jako dzieciak w podstawówce malowałem sobie pod pachą ten znak? - powiedział smutno. 
Siedzieliśmy w milczeniu. Gdy korytarzem przechodził młody chłopak Piotr gwałtownie złapał się za głowę i zrobił się czerwony. Myślałam, że znowu miał zawał.
-Zobaczyłem przed oczami jak do kogoś strzelam i nożem tnę, jako ss-man...
-Bali się ciebie nie tylko normalni, ale i swoi. 
-Uniknąłeś kary? - od razu się tym zainteresowałam.
-Wyśliznąłeś się, byłeś bardzo poszukiwany, „nieszczęśliwie” spaliłeś się żywcem. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/10/09/ 

Przestudiowałam dokładnie listę z Dachau wyłączając automatycznie tych, którzy żyli dłużej niż 1960 r. (rok urodzenia Piotra). Pozostało kilkadziesiąt nazwisk. Im dłużej czytałam ich życiorysy, tym bardziej na wymioty mnie brało. Myślałam nawet, żeby dać sobie z tym spokój, ale wtedy spojrzałam uważniej na to zdanie;

  • Wyśliznąłeś się, byłeś bardzo poszukiwany, „nieszczęśliwie” spaliłeś się żywcem.

Trzy istotne informacje. Wyśliznął się, czyli uniknął kary… Następnym więc krokiem było odrzucenie tych, którzy nie zostali oficjalnie straceni, ani ukarani. Zostało mi ok. 90 nazwisk. Zastanowiło mnie teraz, czy wizja Piotra z palącym się mundurem może być wskazówką. Zaczęłam sprawdzać więc umundurowanie SS.

Kolejna selekcja według stopnia. Zostało mi trzech ludzi, dwóch z nich przeżyło wojnę Fritz Degelow, Alois Obermeier, ale moją uwagę zwrócił ktoś jeszcze; Eduard Deisenhofer.

  • Ja pierdzielę…! – pomyślałam widząc jego kołnierzyk.

Wczytałam się w niego na https://pl.wikipedia.org/wiki/Eduard_Deisenhofer .

W drogę na Pomorze wyruszył samochodem, ale w trakcie podróży jego pojazd został zaatakowany przez sowiecki samolot szturmowy. Zginął Deisenhofer, jego kierowca i adiutant.

  • Faktycznie się wyśliznął… – pomyślałam, ale nie ma tu słowa, że spalił się żywcem.

Zaczęłam drążyć dalej. I znalazłam to; http://www.die-freiwilligen.pl/indeks-osobowosci/ss-oberf-hrer-eduard-deisenhofer

Pod koniec stycznia 1945 roku natomiast wydano mu rozkaz udania się do Arnswalde (Choszczno) na Pomorzu Zachodnim w celu przejęcia dowodzenia nad złożoną z ochotników łotewskich, 15 Dywizją Grenadierów SS (1-wsza łotewska). W drogę na Pomorze wyruszył samochodem, ale w trakcie podróży jego wóz został zaatakowany przez sowiecki samolot szturmowy. W ataku zginęli wszyscy pasażerowie. Oprócz samego Deisenhofera zginął również jego kierowca i adiutant. Ponieważ do dnia dzisiejszego nie ma „namacalnych” dowodów jego śmierci, a jego szczątki nie zostały odnalezione jest on klasyfikowany jako zaginiony w akcji 26 stycznia 1945 roku, a nie poległy w walce.

Nieszczęśliwie” spaliłeś się żywcembomba musiała uderzyć prosto na niego, jeśli się całkowicie spalił i jego szczątków nigdy nie znaleziono. Zrozumiałe są też i te słowa; byłeś bardzo poszukiwany. Klasyfikację „jako zaginiony w akcji” na pewno nie przyznaje się od razu, ale po sprawdzeniu i dochodzeniu co stało się z danym człowiekiem. Na pewno więc był poszukiwany.

Zebrałam wszystkie ustalenia razem; Dachau, 4 wypustki na mundurze i , biała stójka wokoło szyi, nie zostaje mu wymierzona kara, ginie spalony, zginął pod Choszcznem (niedaleko Szczecina). Ten człowiek miał też epizod związany z tłumieniem powstania warszawskiego (sierpień 1944), czyli był w Warszawie, a Piotr przecież spotkał tu kogoś z dawnej przeszłości…

W drugiej połowie lipca, Deisenhofera skierowano z powrotem na wschód, miał tam objąć dowództwo nad 5 Dywizją Pancerną SS „Wiking”, obecnie uwikłanej w ciężkich walkach w okolicy Modlina. Część pododdziałów brała również udział w tłumieniu Powstania Warszawskiego, które wybuchło 1 sierpnia 1944 roku. Deisenhofer dowodzenie przejął oficjalnie w dniu 6 sierpnia 1944 roku. W połowie sierpnia, Deisenhofer został jednak odwołany z powrotem do Berlina, aby czekać na kolejny przydział. 

-Dzisiaj chyba spotkałem swoją dawną ofiarę – powiedział Piotr wyraźnie poruszony. 
-Dyrektor zadał mi pytanie. Wie pan… ciągle mi się śni… jak mając 16 lat szedłem do komory gazowej, zostałem spalony… ciągle mi się to śni. Dzisiaj miałem też remake… Panie Piotrze… – zaczął z wahaniem 
–Musi istnieć jakaś wyższa inteligencja, która tym zarządza. 
-Kiedy mi o tym opowiadał zobaczyłem jego przeszłość, zobaczyłem… że to ja go prowadziłem do komory i to przeze mnie został zabity.
…… – zrobiłam wielkie oczy ze zdziwienia. 
-I co ja mam teraz zrobić? – spytał bezradnie. 
-Nic… tę podróż musisz odbyć. 
-Zacząłem mówić mu o Bogu, że istnieje, że Go widziałem, słyszę… Czy to przypadek, że go spotkałem? 
-W twoim życiu nie ma przypadków. 
-Wielu takich jeszcze Piotr spotka? – spytałam Homiela, bo sytuacja była wyjątkowa. 
-Nie chodzi o ilość, ale o symbol. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/03/19/najwieksza-wiedza-jest-przez-doswiadczenie/

Piotr jako mały chłopak często płakał, że chce mieć „z powrotem swój krzyż żelazny”, później kupił go na jakimś bazarze. Przez wiele lat kolekcjonował krzyże SS, których pozbył się dopiero kilka lat temu… Miał chyba z 10 lat, gdy pisakiem pod pachą narysował sobie znak SS. Jego umiłowanie do porządku, rygoru, stanowczość… Kiedyś będąc w Berlinie powiedział, że „tu się czuje jak w domu”… No i ten kołnierzyk… Do dzisiaj zapina się pod samą szyję, co mnie okropnie denerwuje. Ja mu odpinam, a on zapina. Piotr na drugie imię ma Edward. Na jego tatę, też Edwarda, mówiono czasami w domu Eduard… Czy to wszystko… przypadek? 

Gdy Piotr wrócił do domu natychmiast powiadomiłam go o moim odkryciu.

  • Nie chcę o tym słyszeć – żachnął się.
  • Ok, rozumiem – przyznałam mu rację i postanowiłam poczekać na odpowiednią chwilę.
  • …….
  • Homiel to ten? – spytałam, gdy nadeszła.
  • A jakie ma to dzisiaj znaczenie?
  • Żadnego… – pomyślałam i postanowiłam poczekać na jeszcze jedną odpowiednią chwilę.

Zaczęliśmy dalej oglądać „House of cards”. Scena, gdzie Francis wchodzi do kościoła….

  • On do kościoła?! – Piotr się wkurzył maksymalnie zapominając, że to tylko film.
  • Kościół jest dla wszystkich.
  • Chrystus dał się ukrzyżować za wszystkich, nie dzielił.
  • Hmm… – to kolejna święta racja. Ludzie ciągle o tym zapominają i ciekawe co na to sam Kościół… 
  • Po dzisiejszym widzeniu na pewno coś się ze mną stanie. Musisz trzymać mnie za rękę.
  • To ci nie pomoże.
  • Boisz się swojego wyzwolenia?
  • Boisz się poznać prawdziwe, swoje Ja?
  • A kto we mnie mieszka?
  • Na pewno nie jesteś tak zabawny.
  • Powiedz mi Homiel tylko jedno zdanie, cz ten Eduard to… – chciałam wykorzystać odpowiedni moment, który właśnie nadszedł. 
  • Trafiłaś – przerwał mi w pół zdania.
  • Powoli karty otwieramy.


    Dopisane 12. 07. 2018 r.

    -Jak spuści się psy z Asgardu to zacznie się dziać, a ty ciągle to trzymasz – jesteśmy miłośnikami Trylogii Tolkiena „Władca pierścieni”, dlatego też Ojciec nawiązał do tej powieści. Jak się później okaże nie po raz ostatni. W takich drobnych niuansach Niebo wykazuje wielką mądrość, ponieważ nawiązuje do symboli, obrazów, które są nam znane i zrozumiałe. Tak samo czynił to Chrystus i Ojciec dwa tysiące lat temu i wcześniej. Przesuńmy się w przyszłość i teraz załóżmy, że ten dziennik będzie czytany za 2 tysiące lat. Czy ludzie z tego okresu będą mieli w ogóle pojęcie co to telefon komórkowy, telewizor, itd? Tego nie wiemy. Zmierzam do tego, że aby zrozumieć Biblię, Ewangelie przede wszystkim trzeba znać daną teraźniejszość i rzeczywistość, w której żyli ludzie. Przykładowo, zanim zaczniemy się oburzać, że bezpłodna Rachela dała Jakubowi za żonę swoją niewolnicę Bilhę warto sprawdzić, czy nie było to ówczesną obyczajową normą.


    -Jak chcesz ich przebudzić? mamy czasy ostateczne? Ciekawy artykuł.

    – Czy jest jakaś szansa, żeby powstała odpowiednia komisja ekumeniczna, która mogłaby wypracować kodeks etyczny dla liderów wspólnot religijnych?

    Na obecnym etapie nie widzę takiej możliwości. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych dziesięcioleciach chrześcijanie będą coraz bardziej podzieleni i skłóceni. Nazywam ten proces hybrydową wojną religijną, jakiej chrześcijaństwo jeszcze nie znałohttps://ekai.pl/trudno-powiedziec-w-jakich-krajach-katolicyzm-przetrwa/


    -Powoli karty otwieramynie było to miłe odkrycie, ale dużo dało mi do myślenia. Pan Eduard miał troje dzieci, dwoje przeżyło wojnę. Jego bezpośredni potomkowie żyją do dzisiaj i świadomość tego jest dość dziwnym uczuciem… I znowu zrozumiałam jak wielka jest mądrość Ojca. Dlaczego nie pamiętamy co było wcześniej? To skomplikowało by życie każdego człowieka. Taka wiedza naprawdę jest nam do niczego potrzebna. 

Nie daj się czekać na siebie, przecież czekam na ciebie.

20. 10. 17 r. Warszawa. (część II)

Wieczorem byłam zajęta pakowaniem na jutrzejszy wyjazd do Szczecina i nie zwracałam zbytniej uwagi na Piotra.

  • Homiel mówi do ciebie…
  • Pozdrów swoją księgową.
  • ??? Moją?! – stanęłam jak wryta. Skąd on wie, że mam księgową?… Taka myśl przebiegła mi przez głowę, co po kolejnej sekundzie wydało mi się wielce idiotyczne.
  • Naprawdę tak powiedział? – nie dowierzałam.
  • No tak… – i wzruszył ramionami.
  • Dlaczego mam ją pozdrowić? – zaczęłam się zastanawiać i postanowiłam  już w domu do niej zadzwonić.

Joanna prowadziła moją firmę, ale ponieważ zamknęłam firmę nasze drogi się rozeszły już dobrych kilka miesięcy temu.

  • Joasia… – nie wiedziałam jak zaczął.
  • Czy ty jesteś chora? – spytałam wprost, ponieważ czułam, że jeśli mam ją pozdrowić to być może choroba jest tego powodem.
  • Mam z krzyżem problemy, ale już wychodzę z tego. A dlaczego pytasz?
  • Aha, a bo wiesz… Ktoś kazał cię pozdrowić – nadal nie byłam pewna, czy w ogóle o Homielu wspominać, tym bardziej, że ona nie miała o niczym pojęcia.
  • A kto?
  • Wiem to od kogoś, kto rozmawia… Jest takim medium… – jąkałam się totalnie…
  • Masz pozdrowienia od Boga – wypaliłam w końcu i nijak nie wiedziałam jak jej to wyjaśnić.
  • A to dobrze, bo jestem podwójnie chora.
  • …….. – i w tej chwili zbaraniałam. Dlatego, że jednak była chora i dlatego, że te niezwykłe pozdrowienia przyjęła baaaaaardzo zwyczajnie.
  • To znaczy?
  • Odkryto u mnie raka i miałam wycięty kawałek jelita.
  • ……. – znowu mnie zatkało. Okazało się, że niedawno odkryto u niej nieinwazyjnego raka i zrobiono szybko zabieg.
  • Jeśli masz pozdrowienia to znaczy, że się tobą opiekują i chcą ci powiedzieć, że wiedzą o tym i ci pomagają.
  • Wiem o tym, bo ledwo to odkryto, a już miałam zabieg.
  • To dlatego kazano cię pozdrowić! – krzyknęłam jakbym odkryła sezam pełen skarbów.
  • Pokazują, że będzie dobrze.

Przyznałam się po chwili, że to Piotr jest tym niby „medium” i dałam jej namiary na mój blog myśląc, że wiedza tam zawarta pomoże jej bardziej. Znowu przyjęła to baaaaaardzo zwyczajnie, co spowodowało we mnie mieszane uczucia.  Wydawało mi się do tej pory, że każdy, kto zetknie się z Bogiem jest pełen euforii, niedowierzania i szczęśliwości, a tu okazuje się, że ludzie różnie reagują na Boga. Ciągle uczę drugiego człowieka.


Gdy się spakowaliśmy, siedliśmy oboje na swojej kanapie i omawialiśmy miniony dzień. Oczywiście zrelacjonowałam moją rozmowę z księgową, co wywołało u Piotra szeroki uśmiech.

  • A widzisz… Czyli jednak dobrze słyszę.
  • No, na pewno. Zdarzyło się to chyba pierwszy raz.
  • A mąż mojej księgowej naśladuje mnie w jedzeniu, ponoć mówiła, że je to co ja, bo się boi zawału.
  • I Ja mam cię zabrać?
  • .
  • Ktoś ma do ciebie sprawę.
  • … ???
  • Słyszę arię, ktoś mi śpiewa do ucha, coś jak arię, pięknie…
  • …. – dziwne, że wydaje mu się to piękne, bo Piotr nie znosi opery.
  • Wiesz dlaczego mogą ci śpiewać? Bo przesłona coraz cieńsza.
  • Niewielu miało dostęp, a teraz coraz więcej.
  • …… – Piotr nastawił uszy bardziej…
  • O miłości coś śpiewa, śpiewa jakaś kobieta anielica – prychnęłam ze śmiechu, bo  takie określenie mocno mnie rozbawiło.
  • Tam nie ma kobiet i mężczyzn.
  • Śpiewa w imieniu innych.
  • Tobie też śpiewa.
  • Ale ty nie usłyszysz, bo dzieli was gruba przesłona.

Szkoda, choć coraz częściej zastanawiam się, czy chciałabym tak naprawdę być na miejscu Piotra. To co on ma, to już nie zabawa, a ogromna odpowiedzialność.

  • Ale z Joanną wyszło… – nie mogłam uwierzyć.
  • Dzisiaj dałaś jej dużo energii, brakowało jej.
  • Wyjdzie z tego?
  • Ważne co robisz.
  • Pan Bóg już sobie ją upatrzył.
  • To znaczy, że…. – zająknęłam się… – Chce ją wziąć? A ja  ją pocieszałam, że wszystko będzie dobrze…
  • I dobrze.

Piotr poszedł do łazienki znowu nalać kwasu do rur mając nadzieję, że może tym razem się uda. Po ostatniej awarii nasze rury są nadal nieudrożnione.

  • Już przestań lać ten kwas, nic ci to nie da.. Długo tu nie będziesz pomieszkiwać.
  • Pomieszkiwać? – nieustannie zdumiewa mnie precyzja w doborze słów. Mieszkamy trochę w Szczecinie, trochę w Warszawie, rzeczywiście można powiedzieć, że tu i tam tylko pomieszkujemy.
  • Przeniesiesz się.
  • Dokąd? – pytam od razu.
  • A co byś wybrała?
  • Nie wiem.
  • Wiedziałem, że to powiesz.
  • …… –  tak naprawdę, to już mi obojętne. 
  • Widzę biały budynek, białe meble w kuchni, mieszkanie na parterze…
  • Może to w Niebie? Wszystko białe…? – zażartowałam cierpko.
  • Jest sens sprawdzić totka? – kupiłam jednego.
  • Powiem ci kiedy masz sprawdzić.
  • …….
  • Ale z tą Aśką wyszło – nadal o niej myślałam.
  • Nie lękaj się, jeszcze zaznasz wiele przyjaźni od niej.
  • ……. – ucieszyłam się, ponieważ to znaczy, że jeszcze nie odchodzi.
  • Dlaczego Pan Bóg tak spełnia twoje życzenia?
  • Musi cię bardzo lubić, musisz Mu dawać wiele radości.
  • ?! Faktycznie! Musi cię rzeczywiście bardzo lubić – Piotr zaczyna wyliczać wszystkie znaki, które dotąd od Niego dostałam. Ale największe zawsze wrażenie zrobiło na nim jedno;
-Boże, daj mi jakiś znak, że to jest prawda – poprosiłam w swoich myślach. 
I wtedy zdarzyło się coś absolutnie niewiarygodnego…      Nie skończyłam słowa „prawda” … kiedy rozległ się w domu wielki huk. Trudno nawet opisać co to było. Pod moim łóżkiem na wysokości poduszki, czyli dokładnie pod moją głową usłyszałam jakby stukot setek kopyt wydobywający się prosto z podłogi, nie spod podłogi, ale właśnie z podłogi, ze stropu podłogi. To było tak głośne, aż zatrząsł się cały dom, dwukondygnacyjna niewielka kamienica, w której mieszka może z 20 osób. Zastygłam w swoim łóżku i tylko zastanawiałam się, czy mi się to przewidziało. Po chwili Piotr wparował do pokoju… 
-Słyszałaś to, słyszałaś to, co to było? – pytał kompletnie zszokowany 
–Jakby dom się zatrząsł i podniósł… co to było? Trzęsienie ziemi?
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/05/29/bardzo-konkretna-boza-odpowiedz/
  • Lubi to słowo niespodziewane.
  • Iza powiedziała prawdę.
  • Pan Bóg wybrał cię do tego zadania i dlatego masz Jego znamię.
W końcu, gdy położyłam S. spać, Duch Święty mnie oświecił i zaczęłam pisać, a dziś rano pozwolił mi dokończyć. Wczoraj w ciągu dnia, gdy wypowiedziałam słowa: ” Tylko Ty i ja Panie i reszta świata… „, On Odpowiedział: ” ty, Ja i oni”. Chodziło Mu o Panią, Pani Aleksandro i o Pana Piotra. Jak byłam dzisiaj na mszy Świętej, Pan Powiedział: ” pamiętaj, że Ich Bardzo Kocham” i jak wracałam powtórzył te słowa. Do tej pory nie mogę zrozumieć tego wszystkiego co się dzieje…. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/11/smrod-diabla-zostawil-swoj-znak/ 

Nie mogłam powstrzymać łez. Nigdy o tym nie pamiętam, że mam znamię. Może dlatego, że jest mało uciążliwe, bo ukryte przed wzrokiem ludzkim.

  • Uspokój swe zmysły na chwilę, dobrze ci to zrobi.
  • Dlaczego? – Piotr.
  • Odpocznij przed drogą.
  • Co masz na myśli? – pyta wprost zapominając, że to nie Homiel.
  • Niecierpliwość, NIP, uspokój się.
  • To wydarzy się wszystko w Szczecinie? – próbuję się czegoś dowiedzieć.
  • Nie, to się wydarzy w Niebie.
  • Będę pamiętać tą wizytę?
  • Co do joty. Nie idziesz na kawę, idziesz na rozmowę.
  • Ciekawe o czym będziesz rozmawiać – myślę głośno.
  • …..
  • Przypomniał mi spotkanie z gackiem, kiedy wyciągnął rękę i spytał, czy pójdę za nim.
Miałem sen, właściwie nie sen, to wizja, była tak realistyczna, że kiedy się zbudziłem, byłem zdziwiony, że leżę w łóżku. Jest duże pomieszczenie wyglądające jak muzeum, ma poziome gabloty, za jedną z gablot stoi facet ubrany jak mój tato i wyglądał jak mój tato, ale jego twarz była cała z wypryskami, pomarszczona, z wybroczynami na gębie, miał kręcone ciemne włosy średniej długości. Powiedział stojąc za gablotą; Chodź ze mną – i w jednym ułamku sekundy stanął przy mnie. Odczep się, czego ty chcesz ode mnie – powiedziałem. Jak to nie wiesz? Nie wiem. Przecież jesteś moim synem, zawsze byłem w tobie– odparł. To nieprawda – zacząłem krzyczeć, ale ten nie słuchał. Zignorował to. Klęknął przede mną i wyciągnął do mnie dłoń. Podaj mi dłoń, będziemy razem rządzić. Nie, to niemożliwe, nigdy!– krzyknąłem. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/09/poczatek-wojny/
  • Po co mi to pokazujesz?
  • Żebyś pamiętał.
  • … Wczoraj przed snem siedziałem na łóżku i się zamyśliłem.
  • Co tak myślisz Mały? Czekam na modlitwę.
  • A tak sobie Ojcze, ogólnie myślę.
  • Nie daj się czekać na siebie, przecież czekam na ciebie.
  • . Tak powiedział mi wczoraj Ojciec.

Oboje się zamyśliliśmy. Już nie rozmawiając zaczęliśmy oglądać film „Constantinie”. Gdy pokazano scenę piekła…

https://www.youtube.com/watch?v=AL8Kl-8H9k8

  • Tak wygląda piekło? – pytam.
  • Ciekawa wizja, dla duszy gorzej.
  • Hmm… Ty byłeś w piekle wiele razy, jak to wygląda?
  • Wielopoziomowe, czerwono – czarne, błoto albo muł, czarna sadza, czerwone i czarne robale, ciemno, różne gacki w różnych formach, paskudne, wycie, smród, strach… Ja tak to widziałem. Może ktoś inny widział to inaczej.


Dopisane 05. 07. 2018 r.

  • 112, 113… Ta historia się kończy, papieska – w Polsce mamy być może jednego z najważniejszych znawców Proroctwa Malachiasza; ks. Jana Stachowiaka. Poświęcił 50 lat na zbieranie dokumentacji i jej analizę.

– 29 maja 1954 roku, zgłaszając się do Wyższego Seminarium Duchownego w Poznaniu, wstąpiłem po drodze do księgarni św. Wojciecha i nabyłem książkę, z której po raz pierwszy dowiedziałem się o św. Malachiaszu. Tego dnia w Rzymie wynoszono na ołtarze papieża Piusa X, którego pontyfikat św. Malachiasz określił słowami ,,Ignis ardens’’ (Gorejący płomień świętości). Zdziwiłem się, że w XII wieku przewidział przyszłość papiestwa. To mnie zdopingowało do zdobycia wiedzy dotyczącej całości przepowiedni, bo w książce był tylko fragment – wspomina ks. Jan. Przez kolejne pół wieku, jeżdżąc po świecie, skrzętnie zbierał dokumentację. Nie było to łatwe, bo fragmenty przepowiedni były rozproszone po klasztorach, muzeach i archiwach. Wydanie pracy ciągle odkładano w czasie, z obawy o reakcje odbiorców. Ostatecznie zwyciężyła zachęta do opublikowania, po raz pierwszy w literaturze polskiej, tak pełnego opracowania przepowiedni św. Malachiasza dotyczących wszystkich papieży aż do końca świata. Autor w sposób bardzo przystępny przedstawił autentyczne zapisy pochodzących sprzed 900 lat maksym i podjął próbę ich wyjaśnienia przez pryzmat życiorysów 112 papieży, z akcentem na numizmatykę i heraldykę.

Czy według niego Franciszek to ostatni papież… odpowiedź w wywiadzie;

https://gloria.tv/video/rSdg4rRuGrbM1vPZmZnXhx7Tn