Zobacz na Mojego Syna co Go spotkało.

16. 10. 18 r. Warszawa.

  • Dzisiaj w kościele widziałem dusze ludzi.
  • Taaaak ? I co ? – zainteresowało mnie to mocno.

O ile sobie przypominam Faustyna też widziała dusze, co w samo w sobie jest dość dziwne, bo właściwie co to jest dusza ?

519. ŚW. FAUSTYNA W CZASIE PROCESJI NA CMENTARZU W DZIEŃ ZADUSZNY WIDZI DUSZE ZMARŁYCH Wieczorem przyszły te dusze i prosiły mnie o modlitwę, modliłam się wiele za nie. Wieczorem, kiedy procesja wracała z cmentarza, ujrzałam całe mnóstwo dusz, które razem szły z nami do kaplicy, były modlące się razem z nami. Modliłam się wiele, bo miałam na to pozwolenie przełożonych.

  • Mają jasną barwę, wyglądają jak chmurka, są o różnych kształtach, są radosne. Zwróciłem uwagę na jedną babcię. Choć wizualnie była stara, to jej dusza była młoda.
  • A skąd wiesz ?
  • Mentalnie to czułem, ciało stare, ale młoda dusza. Szykowała się do wyjścia, powiedziała mi, że kończy tu bycie.
  • Bycie, a nie życie ? – słuchałam i analizowałam.
  • ……. – wzruszył ramionami.
  • Ty masz fajną duszę, biało – purpurową…
  • No to są białe, czy różne ?
  • …….. – znowu wzruszył ramionami.

Siedzimy na kawie i mimo, że w firmie problem goni problem, Piotr zdaje się mieć to wszystko gdzieś. Siedzi i się uśmiecha.

  • Mówię teraz… Kupiłbym ci Ojcze kawę.
  • Już dzisiaj piłem.
  • No to drugą.
  • Nie dbasz o Moje serce ?
  • A może po prostu przyjdziesz i usiądziesz z nami ?
  • Znowu Mnie nie rozpoznasz i powiesz, że jakiś łachudra.
  • ……. – uśmiecham się, ponieważ ewidentnie Ojciec przypomina spotkanie u mechanika.
  • Dobrze, że masz swoje szkło powiększające – … czyli mnie.
  • Czuj sercem.
  • Popełniam tyle błędów.
  • Ktoś inny by zwariował przy tej ilości diabłów.
  • Robisz to, co od ciebie oczekiwałem.
  • To jest credo twojego życia.
- Starszy mężczyzna z siwą brodą w długiej szacie lekko kroczył po ziemi, właściwie lekko się nad ziemią unosił. Ja szedłem przed nim i zamiatałem szybko ścieżkę, po której On szedł. Nie chciałem, by trafił na jakąś przeszkodę, bo szedł boso. W pewnym momencie zobaczyłem wystający z ziemi bolec, dopadłem do niego i próbowałem go wyrwać, ale tkwił bardzo głęboko, a widzę, że On się zbliża. Położyłem się więc na nim, by staruszek mógł przejść bezpiecznie. Kiedy podszedł spojrzał na mnie i powiedział;
 - Nie tego od ciebie oczekuję. 
– i przeszedł bokiem. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/05/08/nie-tego-od-ciebie-oczekuje/

  • Hmm… W życiu byś się nie spodziewał, że to o to chodzi.
  • Chciałoby się pomóc wielu ludziom.
  • I tak robisz dużo.
  • Nie zdajesz sobie sprawy jak wiele robisz, zabierasz odnogi gacków od ludzi.
  • Czy dobrze to robię ?
  • Rób dalej Mały, może kawy się z wami napiję.

… Zabierasz odnogi gacków od ludzi … Znamy pewną rodzinę, która skłócona jest ze sobą nieprzyzwoicie. Chcąc im pomóc, Piotr zaczął oczyszczać ich dom. I wtedy dostał ciekawą wizję. Zobaczył ich rodzinny domek, na dachu którego rozsiadł się wielki gacek w formie czarnej jakby meduzy. Jej odnogi szczelnie oplotły cały budynek. I choć udało się na chwilę gacka usunąć, to jednak szybko powrócił, bo jak stwierdził…

  • Sami mnie chcą.

Żadne egzorcyzmy nie pomogą, jeśli sami nie będziemy chcieć walczyć. Nie ma nic lepszego i łatwiejszego dla diabła jak skonfliktowana ze sobą rodzina.


Wieczorem.

Widząc, że dzisiaj Piotr ma dobry kontakt wykorzystuję moment.

  • Co znaczy Ojcze raz umrzeć, a potem sąd ?
  • …….. – cisza.
 Hbr 9 ; 27 A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, 28 tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują.  
  • Wysłałam zdjęcia Jezusa do człowieka, który bada całun, a on mi odpisuje, że nic nie widzi i że wielu ludzi przysyła do niego takie maile… – smutno mi się zrobiło.
  • Teraz ty ich szukasz wszystkich, ale przyjdzie moment, że tak wszyscy będą ciebie szukać.
  • Wszyscy czytać, analizować słowo do słowa.
  • Ale mnie już nie będzie ?
  • Będziesz, ale nieuchwytna.
  • A czy kiedykolwiek ciebie nie było ?
  • ???!!! – a to ci zagadka.
  • Ojciec przypomniał mi wizję jak powiedziałem, że „masz za dużo pomysłów na sekundę”.
W nocy byliśmy w trójkę w olbrzymim pokoju, ja, ty i starszy mężczyzna z siwymi włosami i brodą. Siedziałaś na kanapie z 6 metrów dalej i czekałaś. Podchodzę do okna, pod którym w fotelu siedział mężczyzna. Stanąłem przed nim, kciukami trzymałem połacie marynarki i byłem taki pewny siebie. Obserwując to mężczyzna zaczął się serdecznie śmiać. Wtedy powiedziałem do niego... 
- Fajny jesteś i sympatyczny, ale masz za dużo pomysłów w głowie, nie zostawię Oli z tobą – i wyszedłem zabierając cię ze sobą. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/05/10/szatan/
  • Ty sobie siedziałaś w kącie i czekałaś się śmiejąc jakby ci nie zależało !
  • Pewnie czekałam na decyzję. Wiedziałam, że jestem w dobrych rękach Ojca.
  • Twój mąż jest w dobrych rękach.
  • …….
  • Ojcze, co znaczy raz umrzeć….
  • Wtedy ci nie odpowiedziałem, teraz też nie odpowiem.
  • ……. – uśmiechnęłam się. Każda odpowiedź od Ojca, jaka by nie była, to dla mnie radość.
  • Ciężko jest, nie może być trochę łatwiej ? – Piotr zaczyna narzekać. 
  • Zobacz na Mojego Syna co Go spotkało.
  • A teraz zobacz jak żyje…
  • ……. – nastawiam uszy, bo może się dowiem jak żyje.
  • Widzę jak przechadza się wśród dzieci, po polach…

  • Cieszę się, że zrozumiałeś jaki jest cel twego życia.
  • Ojciec chce, żebym w końcu poszedł się pomodlić – Piotr szepcze.

I poszedł. Gdy wrócił…

  • Po modlitwie Ojciec mnie pyta…
  • O czym marzysz ?
  • Żebym wrócił do Ciebie.
  • To ci mogę obiecać.

Pokolenie Adama i Ewy.

14. 10. 18 r. Warszawa.

Wracając spacerem z kościoła rozprawialiśmy o tym, jak to przy okazji zawału spędziliśmy w górach cały miesiąc. Jeden z lepszych okresów w moim życiu.

  • A jeszcze miesiąc wcześniej narzekałam, że nigdzie nie jeżdżę – śmieję się z własnej głupoty.
  • Ojciec jest nieprzewidywalny, trzeba Mu ufać bezgranicznie. Możemy sobie gdybać po ludzku, ale to Ojcu trzeba ufać – Piotr mi wtóruje.
  • Czyżby ten spacer przewietrzył ci głowę ?
  • Czyżby ta msza z dziećmi cię oświeciła ?
  • Bo wreszcie mówisz rozsądnie.
  • ……. – śmieję się. Mówi rozsądnie, ale na jak długo ? Wstanie jutro i znowu znacznie narzekać.

Wieczorem.

Pracuję nad nowym tekstem do blogu i zastanawiam się, czy „Ewangelia wg Marii Magdaleny” jest prawdziwa.

  • Kim była przed ?
  • Nooo wiemy, że Jezus wypędził z niej 7 demonów – pytanie mnie zaskoczyło.
  • Była wykształcona ?
  • Nic o tym nie wiemy.
  • Czy mogła to napisać ?
  • A dlaczego nie ?

Te pytania podsunęły mi myśl, że mogła nie umieć pisać. 


15. 10. 18 r. Warszawa.

Piotr dzisiaj ledwo zipie. Wczorajsze egzorcyzmy mocno go zmęczyły.

  • No dobra… Co będzie, gdy ja odejdę ? Kto będzie robił egzorcyzmy ?
  • Wtedy zacznie się pomału apokalipsa – zażartowałam.
  • A nie myślisz, że może szybko ?
  • ?! … – ramiona mi opadły, takiej odpowiedzi się nie spodziewałam.
  • Ojcze, kto to będzie robił ? Bo odejdę prawda ?
  • Musisz.
  • Zanim to się stanie, ta chwila jeszcze potrwa.
  • Kto będzie na tyle wierzył, że modlitwy działają i będzie to robił ?
  • ……. – … cisza.

Widząc, że rozmawia z Ojcem przełykam ślinę…

  • Mam kilka pytań..
  • Znowu !
  • Tylko przeczytam, może coś usłyszysz – zarzekam się, aby tylko się nie denerwował.
 Łk 22; Obietnica dana Piotrowi i zapowiedź jego upadku 31 Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; 32 ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara.
  • Domagał się ? Szatan się domagał ? A Jezus prosił ? Jak to rozumieć ? Był jakiś układ ? Czego gacek może się domagać ? Może miał do tego prawo, aby przesiać… To bardzo tajemnicze słowa…
  • Popatrz na historię swojego męża…
  • Hmm…

Szybka retrospekcja. Zanim zaczęły się rozmowy z Niebem, Piotr został przez piekło dosłownie „przeczołgany”. Ta wojna trwała wiele lat, dla Piotra była na skraju wycieńczenia i na skraju przegranej. A jednak, kiedy Piotr jednoznacznie odrzucił diabła, w tym momencie jakby światło weszło do naszego życia.

  • Czyli diabeł wiedział o jaką stawkę wszystko się rozgrywa ? I w zamian domagał się próby na apostołach ?
  • To inteligentny przeciwnik.
  • Nie tylko włada wszystkimi językami świata, ale ma większą wiedzę niż sądzisz.
  • Podstawa sukcesu to rozpoznanie przeciwnika.
  • Hmm…. – zamyśliłam się.

Pomyślałam o Judaszu, jak łatwo uległ pokusie. Myślę, że był bardzo prostym celem. Zarządzał pieniędzmi, a czy to nie pieniądze są świetnym wabikiem diabła ?

  • Drugie pytanie. Jezus był bez wątpienia Hebrajczykiem, pielęgnował zwyczaje żydowskie… Czy głosząc swoje nauki chciał stworzyć nową religię przy zachowaniu zwyczajów żydowskich ?
Łk 22 7 Tak nadszedł dzień Przaśników, w którym należało ofiarować Paschę. 8 Jezus posłał Piotra i Jana z poleceniem: «Idźcie i przygotujcie nam Paschę, byśmy mogli ją spożyć». 
  • Czy wiedział, że chrześcijaństwo odetnie się od Judaizmu ? Czy chciał tego ? Czego chciał Jezus ? 
  • Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.
Mt5;17 Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. 18 Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
  • Wprowadził eucharystię jako nowy element, czy tak miało być, że stworzy się zupełnie nowa religia ?
  • Na tej skale wybuduję Kościół.
 MT 16;18 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. 
  • Dlaczego Chrześcijaństwo tak się odcina od Judaizmu ?
  • Wszędzie mieszają diabły.
  • To głupie pytanie, ale czy Jezus wiedział, że tak się stanie ?
  • Wiedział, skoro powiedział, że ten Kościół upadnie.
  • Wow….

W tej jednej chwili zrozumiałam jak powinno wyglądać; Na tej skale wybuduję Kościół.

Wygląda na to, że Kościół powinien wrócić do swoich początków. Obecny Kościół jest nie tylko oddalony od źródła, ale i jest przecież podzielony; Wszędzie mieszają diabły.

Spojrzałam z wyrzutem na Piotra widząc w nim raptem Lutra, ale on zaczął się ubierać traktując naszą rozmowę za zamkniętą.

  • Jeszcze jedno, pleeeease… Najwyżej nic nie usłyszysz.
  • Jezus powiedział, że wszystko się stanie zanim przeminie to pokolenie, a przecież wiele pokoleń minęło i nic.
 Mt;32 / Łk; 21;32 / MK 13; 30 Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. 31Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. 32 Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.
  • Pokolenie Adama i Ewy.

Oboje nas zamurowało, bo to zmienia wszystko. Zdałam sobie sprawę, że Jezus ciągle mówił o okresie od potopu do potopu, czyli do czasów Janowej apokalipsy. Jezus uczony przez Ojca wiedział wiele, może wszystko. Używał skrótów myślowych, jak i my używamy często podczas naszych rozmów. Nie sądzę, aby w pełni ktoś mógł Go wówczas zrozumieć. Ten świat żyje cyklicznie, pokolenie Adama i Ewy to pokolenie człowieka zapisanego w Biblii. Od początku stworzenia, do końca apokalipsy. I teraz zdanie; Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie… nabiera zupełnie innego, nowego sensu. 



Dopisane 15. 06. 2019 r.

  • Czy mogła to napisać ? – tak mało wiemy o życiu MM, że trudno cokolwiek powiedzieć. Czy umiała pisać…  ? Jak podaje Wikipedia https://en.wikipedia.org/wiki/History_of_education_in_ancient_Israel_and_Judah w tamtym czasie dziewczynki nie pobierały formalnej nauki. Pewnie w domach zamożnych było to możliwe, ale czy MM pochodziła z takiego domu? Magdala to dzisiejszym językiem wieś zabita dechami, więc raczej mało prawdopodobne. A może nie o to Ojcu chodziło zadając to pytanie. Ewangelia była pisana w oryginale po grecku. Jestem raczej pewna, że tego Maria z Magdali nie znała. Ale czy to znaczy, że Ewangelia jest nieprawdziwa ? Ktoś inny mógł ją spisywać. 

 

Co Moje, wrócić do Mnie musi.

01. 10. 18 r. Warszawa.

Początek października i Piotr już „trzęsie portkami”. Prawie się nie odzywa.

  • Zmęczony jestem… Naprawdę… Wszystkim…
  • Narzekasz ?
  • Nie narzekam, tak sobie mówię.

Oglądamy w TV migawkę z jakiejś uroczystości organizowane przez NIP. Pokazano dyrektora w komplecie z ministrem.

  • Trudno będzie go usunąć – Piotr się strapił. 
  • Łatwą sprawę to każdy potrafi zrobić, a trudno to trzeba ruszyć głową.
  • Koronka.
  • Ja wiem… Ale wiesz… Na ziemi jest inaczej. Układy rządzą – mówi to śmiertelnie poważnie, a ja gapię się na niego jak na zjawisko.
  • Wyobraź sobie, że wiem.

02. 10. 18 r. Warszawa.

Jechaliśmy rano na kawę.

  • Homielku, składam Ci życzenia, bo masz dzisiaj święto Anioła. Dziękuje Ci za wszystko co zrobiłeś dla mnie w życiu. Gdyby nie Ty, to nie wiem… – Piotr zupełnie szczerze.
  •  Pokazał mi szybko film z mojego życia…
  • Przepraszam Cię za wszystko, co złego to nie ja…
  • Czy chcesz jeszcze ?
  • Chcę.

Na kawie Piotr rozprawia o swoim życiu… Jak walczy o rodzinę, o firmę, o ludzi…

  • Już wiem co znaczy trwaj do sądu, a potem płyń. Mam same problemy, ledwo pływam jak w tej wizji, woda mi zalewa usta, o mało się nie topię… Idealnie tak jest teraz.
  • W przyszłym roku popływasz na fali.
  • Fala cię będzie niosła.
  • Przypomniał mi teraz wizję z ręką.
- Pracuję przy swoim biurku, przewracam się i upadam na podłogę, mdleję. Schodzą z góry 4 białe postacie, biorą mojego ducha, którego zanoszą przed oblicze Boga i stawiają u Jego nóg. Widziałem palec, który zbliżał się do tego ducha. Widzę, że Bóg wstrzymuje się z dotknięciem mnie palcem. Cofam się i wracam do biura, widzę jak wielki anioł pojawia się w biurze i staje koło ciała, wyciąga rękę w stronę moich pracowników, którzy się zbiegli kiedy upadłem i pokazuje 5 palców. Mówi; 
- Pięć lat będziecie się nim jeszcze cieszyć, potem my będziemy się nim cieszyć. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/26/okaleczasz-siebie-okaleczasz-mnie
  • Hmm… To znaczy, że chcą odciąć nas od Was ? Ojcze, jeśli zabierzesz Piotra to jak będziemy Was słyszeć ? – pytam.
  • Stanie się coś pięknego.
  • Zasyci cię to na zawsze.
  • A kto będzie rachunki płacić jak będziesz na fali ?

Nie o rachunki mi chodziło. Chciałam się dowiedzieć na ile Piotr będzie nieprzytomny, nieobecny albo zmieniony. To on w domu zajmuje się prozą życia i trzyma nad wszystkim kontrolę.

  • A co będziesz robić z pieniędzmi ?
  • Jakimi ? – mam raptem 400 zł na koncie.
  • Które przyjdą.
  • ……. – słabo mi się zrobiło.

Przypomniałam sobie bowiem zdanie. Z chwilą, jak przyjdą pieniądze, powinnam zacząć się martwić, bo wtedy Piotra zabiorą.


Wczoraj zanotowałam sobie kolejne pytania dotyczące ewangelii. Widząc, że rozmowa nam idzie całkiem zgrabnie zaryzykowałam…

  • Czy Mateusz i Marek naprawdę mówią o III tajemnicy Fatimskiej ?
  • Homiel mnie szturcha w łokieć i mówi…
  • Wytrwała do końca.
  • Zobaczyłem strużkę wody jak drąży między skałami…

  • Nikt nie da ci bólu, nikt nie da cię doświadczyć.
  • Pan Bóg wie jak jesteś wrażliwa i co to oznacza.
  • Co do potopu…
  • Co sądzisz o dzisiejszym świecie ?
  • O technologii, o odwracaniu się od Boga ?
  • O księżach, którzy nakładają wilczą skórę ?
  • Przecież to się nie zmieniło od środka.
  • Czyli mam rację ? – pytam niepewnie.
  • Coś stać się musi, żeby wstrząsnąć tym światem.
  • …….
  • To będzie chyba planetoida, coś bardzo dużego… Ktoś mi właśnie przypomniał moją wizję z dzieciństwa, widziałem jak coś uderza w ziemię… – Piotr się przestraszył.
 MK 13; 14 A gdy ujrzycie ohydę spustoszenia , zalegającą tam, gdzie być nie powinna - kto czyta, niech rozumie - wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry. 15 Kto będzie na dachu, niech nie schodzi i nie wchodzi do domu, żeby coś zabrać. 16 A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz. 17 Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni. 18 A módlcie się, żeby to nie przypadło w zimie. 19 Albowiem dni owe będą czasem ucisku, jakiego nie było od początku stworzenia Bożego aż dotąd i nigdy nie będzie. 20 I gdyby Pan nie skrócił owych dni, nikt by nie ocalał. Ale skróci te dni z powodu wybranych, których sobie obrał. 

Czytając ten fragment…  MK 13 ; 24 W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. 25 Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte przypomniałam sobie słowa; planety szaleją.

- Wiesz co mówi mi teraz Homiel ? 
- Szał niebieskich ciał. nuci mi tę piosenkę. Wzruszyłam ramionami nie rozumiejąc związku. 
- Co chcesz przez to powiedzieć Homiel ? 
- Przyszłość. Posłuchaj refrenu piosenki. 

A planety szaleją, szaleją, szaleją i śmieją się, śmieją się, śmieją. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/24/jestem-aniolem-prowadzenia-a-nie-aniolem-zwiastowania/

Zafrapowała mnie jeszcze jedna rzecz u Marka. Sytuacja z figowcem.

 MK 11; 12 Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, uczuł głód. 13 A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. 14 Wtedy rzekł do drzewa: «Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!» Słyszeli to Jego uczniowie.
  • Przyznam, że nie rozumiem. Jezus przeklął drzewo ? Przeklął ?! To dość niezwykłe…
  • Co ty gadasz, jak mógł przekląć ! – Piotr się obruszył.
  • Sam Piotr użył tego słowa – i czytam mu na głos; 21 Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: «Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło».
  • To symbolika.
  • Nie nakarmiło go. Nie pomógł utrudzonemu.
  • Kto sam prosi o pomoc, a nie dostaje… Wiesz jak się kończy.
  • Tak zostało to zapisane i zrozumiane.
  • Pamiętaj, efekt uchylonych drzwi.
  • Taaak, ale jest wyraźnie napisane, że figowiec nie miał fig, bo nie był jego czas. To tak jakby człowiek nie dał nic do jedzenia, bo nie miał co dać. Więc, czy jest winny ?
  • …… – Piotr się żachnął, że za bardzo naciskam, a szkoda. Pomyślałam, że być może ta sytuacja została błędnie opisana.
  • Tutaj widać ewidentnie, że Jezus nie był… – zawahałam się, aby czegoś nie palnąć – … Milutki, jak Go opisuje większość ludzi. Był zdecydowany, stanowczy, konkretny, mocny. Wiedział co robić i kim jest.

Jest wiele śladów w Ewangeliach, które świadczą o stanowczości Jezusa;

 17 Na to Jezus odrzekł: «O plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was cierpieć ? Przyprowadźcie Mi go tutaj!» / Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie. 2/ 20 Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. 3/ 23 Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki». MK 9; 47 Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła. M 14; 41 Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich: «Śpicie dalej i odpoczywacie? Dosyć!

Czytam Piotrowi kolejne pytanie;

MK 13; 19 Albowiem dni owe będą czasem ucisku, jakiego nie było od początku stworzenia Bożego aż dotąd i nigdy nie będzie – znaleźć w dzienniku. 
  • Jezus mówi o przyszłości. Mam wrażenie, że mówi o apokalipsie, bo „nigdy więcej później nie będzie”… Nam powiedział podobnie. 
- To inaczej spytam. Czy pojedynczo, pieczęcie 1, 2, 3 i tak dalej były otwierane osobno ? Mieliśmy już i wojny, i głód, i zarazę, śmierć…? 
- Były. 
- … ale nigdy wszystkie razem… prawda? – i nie wiem dlaczego ogarnął mnie smutek. 
- Nigdy. To co się stanie, stanie się pierwszy raz i ostatni. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/apokalipsa-sw-jana-losy-tego-swiata-sa-przypieczetowane/
  • Ciekawe… Co się stanie ? – pyta Piotr.
  • Ratunek dla ludzi.
  • Hmm… Widzisz ? Ojciec ma zupełnie inny punkt widzenia. Dla nas apokalipsa to koniec, według Boga to ratunek.

Wieczorem. Zadzwoniono z kliniki z Bielska-Białej z pytaniem jak Piotr się czuje.

  • To Ojciec kazał im pewnie zadzwonić – ucieszył się, że się nim tak interesują.
  • Żebyś wiedział, że cię nie zostawiłem.
  • Nie tylko cię operowałem, ale i pytam jak się czujesz.
  • Jak przyjdzie czas, upomnę się o Swoje.
  • Swoje ? – dopytuję.
  • O was.
  • O ciebie nie mam co się upominać, nigdy cię nie wypuściłem.
  • Co Moje, wrócić do Mnie musi.

Studiuję dalej Marka i uderzyła mnie pewna nieścisłość.

Pusty grób. 161 Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa.2 Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. 3 A mówiły między sobą: «Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?» 4 Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. 5 Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. 6 Lecz on rzekł do nich: «Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. 7 Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział». 8 One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały. 

I później…

9 Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów.
  • Czy nie ma tutaj pewnej sprzeczności? Wczesnym rankiem w niedzielę  trzy kobiety idą do grobu i w tym w samym czasie Jezus ukazuje się tylko MM ?
  • Czy ten młodzieniec to nie czasami sam Jezus ?
  • Wielu Go nie rozpoznało. Przecież wiesz.
  • Naprawdę ? – pytam niepewnie i rozumiem, że to potwierdzenie.
  • To na pewno był Jezus ? – …. pytam jeszcze raz, ponieważ zauważyłam, że wielu interpretuje młodzieńca jako anioła.
  • Tak.

Właśnie, wielu go nie rozpoznało i od dawno mnie nurtowało. Marek pisał wręcz, że pokazał się w innej postaci…

12 Potem ukazał się w innej postaci dwóm z nich na drodze, gdy szli do wsi. 1 Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli.

Bracia z Emaus;

13 Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. 14 Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. 15 Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. 16 Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. 

Relacja napisana przez Marka dwom na drodze, gdy szli do wsi ewidentnie przypomina historię opisaną przez Łukasza; dwaj z nich byli w drodze do wsi zwanej Emaus. Różnica jest taka, że Marek nie uważał za ważne, aby wspomnieć nazwę tej miejscowości. Łukasz spisywał to co przekazywał mu Paweł. Paweł zaś musiał to usłyszeć od kogoś jeszcze, przecież nie znał Jezusa osobiście. Ta historia musiała mieć miejsce i była przechowywana w pamięci przez bardzo długi czas. Ciekawe dlaczego… Pewnie ukazanie się Jezusa jako nie Jezus musiało na wszystkich zrobić ogromne wrażenie. Chciałam poprzez Piotra się upewnić, ale szykował się na egzorcyzmy.

  • Spytaj się dlaczego Jezus nie został rozpoznany ?
  • Nie będę pytać ! – i trzasnął drzwiami.

Gdy tylko wyszedł, w duchu poprosiłam Ojca o odpowiedź, bo nie dawało mi to spokoju. Piotr wrócił 5 minut później.

  • Ledwo zacząłem się modlić, a zobaczyłem białą aurę wokół mojej nogi na 5-6 cm. Białą, normalną aurę, iskrzyło z niej ! – był pod wrażeniem, a ja mniej, bo czekałam na odpowiedź, a nie na aurę, choć to też było ciekawe.
  • Dobra, idź dalej się modlić – … byłam trochę zirytowana jego euforią.

Wraca po pół godzinie…

  • Powiedz Oli, że ty też Mnie nie poznałeś, a mówiłem ci językiem, który znałeś.
  • Gdyby ci Ola nie powiedziała, nie wiedziałbyś.
  • ……. szczęka nam opadła.
Wtedy starszy mężczyzna podchodzi do Piotra i głośno mówi 
-… Zrób pan coś z tą pogodą ! 
- Ja ???!!! – Piotr kompletnie zaskoczony prawie krzyknął. 
- No pewnie ! Pan ! 
- No co pan ! Jak to ja ?! – rozejrzał się dookoła, wszyscy patrzyli tylko na nich i się przysłuchiwali. 
- A kto inny ? Przecież pan może. 
- Zmienić pogodę ? No co Pan ! 
- Przecież wiesz. 
Www.rozmowyzniebem.pl/wp/2019/05/22/7780/
  • Ale jestem głupi…
  • Mało spostrzegawczy, zagoniony jesteś.
- Dwa dni temu poprosiłem Ojca, że chciałbym z Nim pogadać tak na żywo, w cztery oczy… Żeby przyszedł tak naprawdę… 
- No nie przesadzaj, Duchem byłem. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/05/22/7780/

Zagadka, dlaczego Jezus w drodze do Emaus nie został rozpoznany drążyła mój umysł od chyba roku. Jak można kogoś nie rozpoznać idąc z nim przez dłuższy czas rozmawiając ? Ale teraz już wiem, teraz rozumiem. Jezus duchem wchodził w ciało wybranego człowieka i przemawiał przez niego. I to jest absolutnie możliwe, bo nie raz sama tego doświadczałam. Mówisz i nie wiesz dlaczego to mówisz. Wszystko stało się jasne. Idący do Emaus rozpoznali Jezusa dopiero po gestach, które czynił podczas wieczerzy.

Jakiś czas temu pytałam już o Emaus.

- Jezus nie chciał być rozpoznany? 
- Nie przyszła odpowiedź na to pytanie – ... a pytałam kilka razy.  
- A  dasz ? - Piotr naciska.
- A ty drugi taki ? - … dociekliwy. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/01/24/moj-dom-nie-tutaj-coz-mi-wiecej-poza-koszula/ 

Widocznie czekano z odpowiedzią na spotkanie w warsztacie, bo jakże łatwiej jest teraz zrozumieć…  

Nie bój się. Ja jestem.

27. 09. 18 r. Warszawa.

Najpierw usłyszałam koło mojej głowy drapanie w ścianie, ale jeszcze myślałam, że to sen, więc nie zareagowałam. Drapanie powtórzyło się po 5 minutach tak wyraźnie, że ciarki mnie przeszły i poderwałam się na równe nogi. Sprawdziłam godzinę i była 3 w nocy. W zupełnej ciemności stojąc po środku pokoju nastawiłam uszy i czekałam na jeszcze, ale zapadła cisza. Może to jednak był sen, myślę od razu… Położyłam się i po chwili znowu mocne powolne drapanie, chrobotanie, trudno to określić. Tym razem wsłuchałam się uważniej, żeby zlokalizować gdzie to się dzieje. Miałam wrażenie, że jakby w środku ściany, która oddziela nasze pokoje. Jakby pazurami ktoś wolno, ale mocno przecinał ścianę. Przyłożyłam ucho do ściany jednocześnie cały czas zastanawiając się, czy mi się to nie przewidziało. Wtedy znowu powtórka. Zerwałam się z łózka i poszłam do Piotra.

  • Słyszysz to !!!
  • Obudziłaś mnie. Nic nie słyszę.
  • To niemożliwe, to bardzo głośne było.
  • ……. – machnął ręką i obrócił się na drugi bok.

Położyłam się z powrotem. Parę minut później znowu to samo drapanie, jeszcze mocniejsze. Leżałam w napięciu czekając na kolejne, ale ze zmęczenia wkrótce zasnęłam.


Nad ranem nie miałam czasu na pytania, bo zbieraliśmy się do wyjazdu, ale już w aucie oczywiście pytam.

  • To jakiś znak dla nas ?
  • Aaaa… Już wiem… Wczoraj się nie modliłem, nie miałem siły.
  • Nie ma słowa zmęczony, a obowiązek.
  • A ty nie jesteś zwykły Kowalski, który nie rozumie.

Wiedziałam, że Ojciec dopuścił gacka do działania. To drapanie przypomniało mi historię znanego przypadku opętania, na podstawie którego nakręcono film „Egzorcysta”. Film jak to zwykle w Hollywood bywa przerysowany kompletnie, ale sama historia jest bardzo ciekawa. Tam zwiastunem obecności diabła w domu było również drapanie w / po ścianie. Tak mocne, że myślano, iż w środku myszy się zalęgły. W moim przypadku o żadnych myszach w środku ściany być mowy nie może, ponieważ tam tylko cegła. Ciągle o tym myślę, ale Piotr jak gdyby nic się nie stało.

  • Jestem zszokowany Ilmetem.
  • W kontekście tego co było drapane… To się dzieje.
  • Czyli mi się nie przewidziało… – ulżyło mi.

Jedziemy w ciszy, myślę o drapaniu, myślę o Jezusie, myślę o Ewangelii…

  • Jak można chodzić po wodzie ! – próbuję zrozumieć to od strony technicznej.
  • Jak można drapać nie widząc tego drapania ?


30. 09. 18 r. Warszawa. 

Wczoraj wracaliśmy do Warszawy i nie rozmawialiśmy w ogóle. Piotr był myślami zanurzony w problemach firmy i nawet słonia na drodze by nie zauważył. Myślę, że Niebo też to widziało i wolało milczeć. Dzisiaj na kawie za to oddało w dwójnasób.

  • Zobaczyłem nad ranem białą postać w długiej szacie… To na pewno był Ojciec. Usiadł na moim łóżku jak robił to Edziu, tak specyficznie. Wysoka postać w długiej niby sukni, czymś takim jak tunika. Pokazał mi kalendarz trójdzielny, widzę jak palcem dotyka na 1, początek miesiąca i od tego miejsca cały miesiąc abo i więcej zostało przykryte jakby mgłą, miało inny kolor. Nie wiem co chciał przez to powiedzieć… Na koniec przytuliłem się do Jego boku. Nic mi nie kazał robić, kazał mi tylko być.
  • ……. – wzruszył się.
  • Pan Bóg uspokoił mnie, teraz powiedział…
  • Nie bój się. Ja jestem.
  • Przyjaciel przyjaciela nie zostawi w potrzebie.
  • Tak jak ty pomagasz wielu ludziom, tak Ja tobie.
  • Ale ja nie pomagam…
  • Ty tego nie widzisz, ale Ja tak.
  • Twoje myśli też.
  • …….. – powiedział do mnie, co mnie natychmiast postawiło na baczność.
  • Ja jestem… – chciałam się tłumaczyć, ale zrezygnowałam. Nie ma sensu, gdy Ojciec zna wszystkie myśli.
  • Co znaczy w ogóle słowo Biblia ?
  • Bi… …blia.
  • Homiel jaja sobie z ciebie robi chyba – Piotr się śmieje.

p.s. Bibliaz greckiego βιβλίον, biblion – zwój papirusu, księga, l.m. βιβλία, biblia – księgi.


Tak nam się dobrze rozmawiało po dwudniowej przerwie, że zaryzykowałam;

  • Dlaczego Jezus spojrzał w Niebo ? Dlaczego ? Słuchał ? – pytam, bo Piotr robi tak prawie codziennie. Gapi się w górę i widzi Niebo. Ja widzę tylko niebo… 
MK 6;41 A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. 
MK 7;34 a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się! 
MT 19 Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom 
ŁK 16 A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali ludowi. 
  • To strona techniczna między Ojcem i Synem, więc zostaw to.
  • Ooook. To drugie…. Według obliczeń naukowców Jezus został ukrzyżowany w kwietniu, a dokładnie 7 kwietnia. A może także się urodził 7 kwietnia ? Tak zamknąłby się cykl, bo urodził się też w kwietniu ?
  • Chcesz metrykę Chrystusowi pisać ?
  • Ważne, że był i jest.
  • O ! Słowo „jest… jest kluczowe – …. pomyślałam.
  • To jeszcze jedno pytanie… – trzymałam coś w zanadrzu.
  • Ojciec powiedział mi właśnie po cichu …
  • Uważaj, będzie teraz pytać około MM.
  • ……. – uśmiałam się głośno. Głupio mi się zrobiło, ale oczywiście nie zbiło mnie to z tropu, bo takiej okazji do pytania nie przegapię.
  • Czy rzeczywiście anioł odsunął kamień na oczach Magdaleny ? – … to trzymałam w zanadrzu.
  • ……. – cisza.
 MT 28; 1 Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. 2 A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. 3 Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. 4 Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli. 5 Anioł zaś przemówił do niewiast: «Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. 6 Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. 7 A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem». 8 Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. 

Miałam wielkie wątpliwości i jednocześnie byłam pewna, że ani MM, ani kilka kobiet naraz przesunąć kamienia raczej nie mogły. Ale czy zrobił to anioł jak pisze Mateusz ?

  • Wydaje mi się ta wersja niemożliwa – ciągnę dalej.
  • Ale jak się czyta !
  • Każda ma swoją magię i o to chodzi.
  • ?! – … byłam kompletnie zaskoczona. 

Dlaczego jest niemożliwa ? Nie o to chodzi, że Anioł nie mógłby tego zrobić, ale chodzi o to, że nikt poza Mateuszem tego nie opisał, a samo wydarzenie byłoby nie mniej niesamowite jak samo zmartwychwstanie. Byłoby tak niesamowite jak przejście Jezusa po wodzie, co odnotowali wszyscy. Według Mateusza widziały to dwie kobiety i strażnicy, a więc kilku świadków, którzy nie potrafiliby solidarnie milczeć i nie rozpowiadać. Zwłaszcza strażnicy byli najmniej skłonni zachować to w tajemnicy. Jako żołnierze rzymscy nie mieli żadnego związku emocjonalnego z Jezusem. O takim wydarzeniu krzyczeliby na całe miasto, a tu cisza. Ewangelie to prawdziwe wydarzenia i o autentyczności tych wydarzeń świadczy psychologia ludzkich zachowań, bo niczym tamci ludzie nie różnili się od nas dzisiaj. W takim razie nasuwa się pytanie… Która z czterech opisanych wersji jest najbliższa prawdy ? 

Szukałam dalszych pytań, ale pustka zapanowała w mojej głowie. Przyszło mi nawet na myśl, że ktoś zrobił to specjalnie.


Jadąc do kościoła Piotr zatankował auto.

  • Gdy sobie przypominam jak kiedyś nie miałem pieniędzy na paliwo… – kręci głową…
  • Dziękuję Ojcu za to, że zalewam do pełna i mnie na to stać.
  • Już nic nie mów, bo będziesz cały dzień dziękował i to mało czasu będzie.

Trafiliśmy akurat na komunię. Na koniec mszy ksiądz mówi…

  • Jutro zaczyna się październik.
  • Żeby oni wszyscy wiedzieli…
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie niepewnie.

Wieczorem. Dzwoni córka.

  • Nasz ksiądz powiedział dzisiaj, że anioły lubią jak ich się prosi i jak mają wiele do zrobienia.
  • Naprawdę Homiel ? – pytam.
  • Jak anioły nie robią to tyją.
  • Dlatego twój jest gruby.
  • ……. – wybuchnęliśmy śmiechem.
  • Homiel mnie pochwalił za odzywkę do sąsiadki.

Nasza sąsiadka to kobieta lat około 80, a może i więcej. Chodzi o lasce ledwo, ledwo. Często ją mijam na schodach i za każdym razem pytam, czy jej nie pomóc. Ona za każdym razem kategorycznie mówi nie. Dzisiaj mijaliśmy ją także, Piotr ją zaczepia…

  • Nie pomagamy, nie wolno ! – i zrobił to w sposób bardzo zabawny. Sąsiadka roześmiała się na cały głos.
  • A co Ci się w tym podobało ?
  • Nie widzisz jaka była uradowana ?
  • Była.
  • Hmm… Jak niewiele trzeba, aby kogoś uradować. Wystarczy być sympatycznym.
  • …….
  • Ciekawe co Pan Bóg sobie teraz myśli… – tylko Piotrowi mogło przyjść takie pytanie do głowy.
  • Zapytaj to ci powiem.
  • To o czym myślisz ?
  • Myślę o tobie i o wszystkich.


Dopisane 30. 05. 2019 r.

  • Jak można drapać nie widząc tego drapania ? – choć w filmie główną rolę odgrywała dziewczynka, cała historia dotyczy chłopca.

Dziwne zjawiska zaczęły się 10 stycznia 1949. Rodzina usłyszała jakiś dziwne piski, jakby ktoś robił zarysowania na ścianach. Myślano, że może takie dźwięki wydają jakieś szkodniki, ale jednak nie znaleziono dowodów na obecność myszy, czy czegoś podobnego. Ojciec Rolanda wówczas zdemontował całe ściany w domu, aby odkryć gniazdo tych, jak mniemał, niepokojących dziecko szczurów. Niemniej szczurów nie było. http://www.fronda.pl/a/egzorcyzmy-chlopca-r,25607.html

Nawet ten przypadek był kwestionowany, podważany i degradowany do zera, nie mniej jednak był.

Demoniczne opętania są, a ofiary szukające pomocy egzorcystów powinni być potraktowani poważnie – oświadczył psychiatra światowej sławy dr Richard Gallagher. Naukowiec dodał też, że zjawisko to znane jest na całym świecie. https://edition.cnn.com/2017/08/04/health/exorcism-doctor/index.html

Jeśli chodzi o kwestię opętania, czy też istnienia diabła w naszej rzeczywistości… To co twierdzą sceptycy, czy ludzie zdrowego rozsądku, to nie ma żadnego znaczenia dla prawdy. Bo prawda jest jedna. Prawdziwe opętania są wielką rzadkością, ale obecność Złego jest naszą codziennością. Musimy zdawać sobie z tego sprawę.

Nie mogę Siebie zabić.

13. 09. 18 r. Szczecin.

Jedziemy do Szczecina. Piotr wspomina nasze początki, kiedy to byliśmy naprawdę biedni.

  • Homiel, jak Ty to zrobiłeś, że dałeś mi te 50 zł ? – … Piotr ciągle pamięta pewne wydarzenie z dawnych lat.
Fragment z dziennika; Któregoś dnia Piotr jak co dzień odprowadzał synka do przedszkola. Był wyjątkowo zamyślony, bo nie miał pieniędzy, aby chleb nawet kupić. „Zrób coś” prosił w myślach kogokolwiek, kto mógłby go usłyszeć. Idąc tak ze spuszczoną głową zauważył za ogrodzeniem na trawie leżący banknot. Niewiele myśląc przeskoczył płot. Po chwili był naprawdę szczęśliwy. Mógł zrobić zakupy. Niesamowite! 
  • Tak to zrobiłem – … i pstryknął palcami.
  • Musieliście komuś zabrać, żeby dać ? – pytam z ciekawości.
  • Sam je produkuję.
  • ……. – śmiejemy się.
  • Czasami sobie tak myślę… O czym Ojciec sobie myśli ?…
  • Chciałbyś Mi do głowy zajrzeć ?
  • Chciałbyś zobaczyć jak wyprowadzić z sytuacji, które stwarzasz ?
  • Jak ty to robisz Ojcze, że wszystkich ogarniasz ?
  • Przecież widziałeś.
  • A widziałeś ? – pytam Piotra.
  • Zobaczyłem jak spojrzałem Ojcu w oczy, zobaczyłem w sekundę, zrozumiałem…

Jedziemy przez jakiś czas w milczeniu, ponieważ Piotr na samo tylko wspomnienie bardzo się wzruszył… Łapię się na tym, że raz mówimy Homiel, raz Ojcze. Chyba dlatego, że już nie jesteśmy pewni kiedy Ojciec, a kiedy Homiel. Ta granica się zaciera. 

  • Słuchaj ! Przyszło mi coś do głowy… Było wielu proroków w Biblii, ale dlaczego to Eliasza wziął Ojciec do nieba ? Dlaczego Eliasz nie umarł jak człowiek ?
  • ……. – Piotrowi się oczy zaszkliły. 
  • Nie powiem ci.
  • No powiedz !
  • Nie…
  • No powiedz ! – nalegam bardziej.
  • Ojciec powiedział…
  • Nie mogę Siebie zabić.
  • ……. 
  • Jak to zabić … – patrzyłam na Piotra przez długą chwilę próbując zrozumieć sens tych słów.
  • Przecież Chrystus zginął, a był Twoim synem – Piotr też nie mógł zrozumieć.
  • Ale zmartwychwstał.
  • Chcesz, abym uśmiercał swoją kopię ?
  • ?! … – niesamowite…

Teraz zrozumiałam. „Mały Jahwe”… , a więc to prawda… Wszystko ma swój głęboki sens i to jest naprawdę wyższa matematyka i to rabinistyczna.

  • Dlaczego Jezus wołał Eliasza ? – Piotr przerywa moje zamyślenie.
 45 Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej. 46 Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: «Eli, Eli, lema sabachthani?», to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? 47 Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: «On Eliasza woła». 48 Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić. 49 Lecz inni mówili: «Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić». 50 A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.
  • Nie wołał Eliasza, wołał Ojca, ale ludzie myśleli, że woła Eliasza.
  • Co ma to wspólnego ?
  • Więcej niż myślisz.

W świadomości ówczesnych Izraelitów powrót Eliasza był ciągle aktualny. Jest aktualny do dzisiaj. 


Jedziemy oboje kompletnie zamyśleni. Może mniej więcej godzinę później…

  • Ojciec mówi…
  • Ola to towarzysz twojego życia.
  • Towarzysz ?
  • Ona nie prowadzi swojego życia, ona ci towarzyszy.
  • …… – ręce mi opadły. Nie można ująć tego lepiej. Nie mam swojego życia, wszystko się kręci wokół Piotra.
  • Ale nie zawsze tak było, miałam swoją firmę i miałam swoje życie – zaczynam się tłumaczyć, aby nie czuć się takim już zupełnym zerem.
  • To czemu coraz gorzej ci szło ?
  • Czemu opuszczałaś obowiązki ?
  • Booo… – zawahałam się – Zrozumiałam co jest ważniejsze.
  • Wędrujecie razem.
  • Za każdym razem tak było ?
  • Czasami towarzyszyłaś inaczej.

W radio głośno o akcji Franciszka; Papież Franciszek zwołuje szczyt ws. pedofilii w Kościele. Wezwano przewodniczących episkopatu. Po kolejnych doniesieniach o pedofilii w Kościele papież Franciszek zwołał szczyt na temat zapobiegania nadużyciom duchowieństwa. Mają w nim uczestniczyć przewodniczący episkopatów z całego świata. http://wiadomo

  • Co taki ksiądz sobie myśli, który atakuje dzieci ! – Piotr się wkurzył.
  • Gdyby wierzył, to by tego nie zrobił.
  • Jest tam dla innych celów i nie nazywaj go księdzem.

16. 09. 18 r. Warszawa.

Wracamy do Warszawy. Dwa dni nie-rozmów robi swoje. Nie wiem od czego zacząć.

  • Nasza córka boi się, że będziesz znany.
  • Będziesz mogła sprzedawać po mnie skarpetki i zarabiać. Nareszcie się dorobisz – Piotr kpi sobie na całego.
  • Żadna jego rzecz, żadna jego czynność nie jest na sprzedaż.
  • Hmm….
  • Ciekawe, o czym Ojciec teraz myśli – Piotr znowu swoje.
  • Ważne, że myślę.
  • Ale o czym ?
  • O wszystkim i o wszystkich.
  • Jak Ty to robisz Ojcze ?
  • Jest tylko jeden Jahwe.

Godzina później. Jedziemy autostradą kolejny raz, ponieważ znam ją już na pamięć rozglądam się po krajobrazie znudzonym wzrokiem. W oddali na tle nieba zauważam wiszący metaliczny obiekt odbijający się w słońcu. Był to wielki balon turystyczny i w tym momencie przypomniałam sobie doświadczenie Krzysztofa Jackowskiego, który jak twierdzi jadąc autem spotkał UFO. Zaczęłam o tym opowiadać Piotrowi, bo naprawdę wierzę w jego relację …

  • Ścigali go, żeby mieć jego autograf.
  • ……. – wybuchłam śmiechem, łzy mi poleciały po polikach, wiele w tym było humoru.
  • Ale Jackowski pomaga wielu ludziom.
  • Uzdrawiajcie, a będziecie uzdrowieni.
  • Pomagajcie, a i wam pomogą.
  • Hmm… – zamyśliłam się.

Mam wrażenie od jakiegoś czasu, że nasz słynny jasnowidz jest mocno na cenzurowanym. I zaczynam rozumieć dlaczego. W którymś z licznych wywiadów przyznaje sam zaskoczony, że swój dar ma dzięki Bogu. Zadziwiające jak szybko o tym zapomniał.


  • Czy ja nie jestem za normalna ? Czy nie powinnam mówić jak Faustyna, a nie tak… normalnie ? – nurtuje mnie to od dawna.
  • Nie naśladuj jej, bo kto ciebie będzie naśladować ?
  • ……. – Piotr spojrzał na mnie pytająco.
  • Rozumiesz coś z tego ?
  • ……. – roześmiałam się. Zrozumiałam tylko tyle, że mam być sobą.

Zaczęliśmy słuchać wiadomości w radio o relacjach Polski z Niemcami.

  • Polska znowu staje okoniem Niemcom.
  • Ale teraz Polska ma sprzymierzeńca.
  • Orbana ?
  • Piotra.

Wieczorem. Oglądamy naszego ulubionego  porucznika Colombo.

  • Ja też się tak czepiam jak on ? Czy jestem jak Colombo ?
  • Nie, ty jesteś jak Kojak.
  • …. – roześmiałam się.
  • Jesteś tu na chwilę, ale nie przez przypadek.
  • Nie ma przypadków ?
  • W naszym fachu nie istnieją.

Piotr poszedł na egzorcyzmy.

  • Zaczynam modlitwę, ale najpierw chciałem poprawić obrazek na ścianie, bo wisiał krzywo. Kiedy chciałem go powiesić poleciał mi gwoźdź, więc poszedłem po młotek. Słyszę w głowie…
  • Jaką masz kondycję ? Masz werwę ?
  • Mam.
  • To może pomodlimy się razem ? Będę cię dokładnie słuchał.
  • Nie ma problemu.
  • …….
  • Powiem ci tak między nami, Pan Bóg jest rewelacja – … prawie się rozpłakał. 


Dopisane 18. 05. 2019 r.

  • Chcesz, abym uśmiercał swoją kopię ?

Żeby zrozumieć Ojca, trzeba sięgnąć do wiedzy przekazywanej dawnym prorokom żydowskim lub rabinom, której nie znajdzie się w Biblii. Powtarzam to wielokrotnie, ale naprawdę nie ma innego wyjścia. 

- Czy Enoch, Eliasz, Melchizedek to jedna dusza? - To jeden prorok.  http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/12/ludzie-musza-wybrac-a-nie-miec-od-razu/

Napiszę otwartym testem dla pełnego zrozumienia słów Ojca. Eliasz i Henoch to jedna dusza ! Z osobą Henocha ścisłe powiązany jest Metatron. Ponieważ dzisiaj mam pełniejszą wiedzę skoryguję niektóre dane, które można znaleźć w Wikipedii. Www.pl.wikipedia.org/wiki/Metatron/

1.Często utożsamiany z biblijnym Henochem, który za życia został wzięty do nieba, tam został przemieniony w anioła i pełni funkcję boskiego pisarza, zapisującego ludzkie czyny – jest odwrotnie. Metatron był Metatronem przed wszystkimi wiekami. Na długo przed Henochem. To nie człowiek stał się aniołem, ale anioł człowiekiem.

2.Według niektórych tradycji jego inkarnacją ma być także Mesjasz – Mesjasz był i jest tylko jeden.

3.Etymologia imienia tego anioła jest niejasna, być może pochodzi od słowa matara – „pełniący straż”; lub metator – „przewodnik, posłaniec” – głównym znaczeniem tego imienia jest jednak; Ten, który mierzy, co jest bardzo istotne.

Kościół Chrześcijański nie zna Metatrona, kapłani o nim niewiele wiedzą, choć Metatron występuje kilkukrotnie w Biblii. Anioł, który mierzy Nowe Jeruzalem w Apokalipsie Jana to właśnie Metatron.

9 I przyszedł jeden z siedmiu aniołów, co trzymają siedem czasz pełnych siedmiu plag ostatecznych, i tak się do mnie odezwał: «Chodź, ukażę ci Oblubienicę, Małżonkę Baranka». 15 A ten, który mówił ze mną, miał złotą trzcinę jako miarę, by zmierzyć Miasto i jego bramy, i jego mur. 16 A Miasto układa się w czworobok i długość jego tak wielka jest, jak i szerokość. I zmierzył Miasto trzciną poprzez dwanaście tysięcy stadiów: długość, szerokość i wysokość jego są równe. 17 I zmierzył jego mur - sto czterdzieści cztery łokcie: miara, którą ma anioł, jest miarą człowieka.

Bóg nazywa Metatrona Swoją kopią; Mały Jahwe. Mały Jahwe lub Mniejszy Jahwe to jedno z imion Metatrona.

Jeśli więc Henoch i Eliasz to Metatron czyli Mały Jahwe, to dlatego Ojciec powiedział;

  • Chcesz, abym uśmiercał swoją kopię ?
  • Nie mogę Siebie zabić.

Nie wiesz którymi drogami może Ojciec trafić do ciebie.

03. 09. 18 r. Warszawa.

Do kawy siedliśmy w doskonałych humorach.

  • Imię Homiel w Niebie ma już swoje stałe miejsce.
  • A właściwie co to za tajemnica ukrywać swoje imię ?
  • Strach podawać rozgłośni Wolna Europa.
  • Że niby od razu rozpowiem ? No i racja… – roześmiałam się.
  • …….
  • Już zapomniałaś co się stało wczoraj ? – Piotr mnie uspakaja.
  • Nieee… – mina mi zgasła, ale może po prostu nie chciałam pamiętać ?
  • Ciekawe… Czy nasz wyjazd do Ustronia też będzie ostatni ? – wybieramy się we wrześniu.
  • A dlaczego ma być ?
  • …….
  • Pogoda jest na zamówienie.
  • Prosiliśmy o to – rzeczywiście dzisiaj się rozpogodziło.
  • Nawet gdybyś nie prosiła, jest na zamówienie. Tak chciałem.
  • Do Kazimierza na dobrą sprawę mogliśmy jechać też w sobotę – Piotr się przekomarza.
  • Wszystkie chwyty dozwolone.
  • Dlaczego ?
  • Mieliście jechać w niedzielę.
  • Czyż nie było pięknie ?
  • To były nasze chwile.
  • A jakie mogłyby być jak nie w niedzielę, w dzień święty…
  • ……. – nie da rady z Nimi wygrać. Kręcę głową, że ma absolutnie rację.
  • Homiel cię pyta…
  • Czy jesteś gotowa na to co ma przyjść do ciebie ?
  • ?! 
  • Musisz być rozważna.
  • Kup co masz kupić, daj co masz dać i zrób co masz zrobić.
  • …… – właśnie zdałam sobie sprawę, że mówi o pieniądzach. Kup, daj, zrób…
  • Bądź rozważna i wsłuchaj się w siebie. Nie ulegaj wpływom.
  • Jasny gwint…. – pomyślałam. Słabo mi się zrobiło.
  • Mam nawet nie słuchać Piotra ?
  • A będziesz go słyszeć ?
  • ?! Co to ma znaczyć ? – pomyślałam.
  • Widzę Homiela jak skacze, śmieje się, lata góra – dól jak koło młyńskie… Z Jego skrzydeł światło iskrzy, energia, cały jest uchachany…. – Piotr jest aż zażenowany tym co widzi, ale nagle zrobił wielkie oczy i patrzy gdzieś przed siebie…
  • Widzę wielką bramę z klepek jak deski, ale to nie deski, ona jest cała ze złota… Światło na nią pada…. Jest w chmurach, wchodzę teraz przez bramę i widzę przepiękne domy, jak z bajki… Widzę ludzi pracujących… To znaczy oni coś robią. Ten, kto lubi kopać w ziemi to sobie kopie… Oni to robią z przyjemnością, są w bieli… Widziałem światło od Ojca złote, przeogromne… Wszędzie jest światło, ale bardzo przyjemne, nie razi…. Widzę Chrystusa pośród ludzi, widzę Ojca, jak odbiera swoją chwałę… – zapatrzył się w zachwycie jak małe dziecko przed choinką z tysiącami świecących prezentów.
  • A jak wyglądał Jezus ? – przerywam mu bycie w tej ekstazie, a on patrzy na mnie jakby nie do końca mnie widział.
  • W białej szacie do łydek, chodził pośród dzieci…

  • Dużo ludzi ?
  • Rzeka do Ojca… Pan Bóg jest naprawdę super, taki w porządku….
  • ……. – roześmiałam się.
  • No co…! Mówię normalnie… Zielona trawa i ciągle widzę jedno drzewo na polanie, lubię to drzewo, jest ono mi dziwnie znajome…
  • A Homiel ciągle lata i się cieszy… Uspokój się chłopie ! – Piotr jest już zdegustowany.
  • Co ty wiesz o lataniu ?!
  • Gada jak Linda ! – Piotr zdziwiony.
  • Gdybyś wiedział to co ja wiem, też byś latał.
  • To podziel się.
  • Nie mogę.
  • Jak się tak cieszy to niech wyjaśni co znaczy „żywych i umarłych” – wtrącam się.
  • Nie mam głowy do tego.
  • Cieszę się. Muszę się nacieszyć chwilą.
  • Którą chwilą ? Przecież jeszcze nie nadeszła… – miałam na myśli falę.
  • Pan Bóg dopuścił do Mnie wiedzę.
  • ……. – zdziwiłam się przeogromnie. Myślałam, że akurat On wie wszystko.

Do wieczora byłam ciężko zamyślona, poirytowana. Omijaliśmy temat Homiela podświadomie bojąc się nowych rewelacji. Ale na dłuższą metę nie dało się o tym nie myśleć.

  • Chciałabym raz zobaczyć jak lata.
  • I zobaczysz.
  • Po śmierci ?
  • Po śmierci zobaczyłaś okno ?
  • Mało w tobie wiary, a innych uczysz.
  • To tobie daliśmy odpowiedź, nie Piotrowi.
  • Nie bądź jak ci nienasyceni.
  • Jak ci, którym ciągle mało.
  • ……. – no i Homiel zirytował mnie na całego.
  • A czy ja jestem nienasycony ? – Piotr się podlizuje.
  • Spokojnie czekasz.
  • Hmm… – poczułam się nieswojo.
  • Homiel pyta …
  • Brakuje ci kartki ?
  • ……. – ramiona opadły mi z niemocy. Dwa dni temu usunęłam kartkę z komputera z napisem patience myśląc, że nie będzie mi już potrzebna.

  • Wybiórczo traktujesz to słowo.
  • Dla niektórych masz, dla niektórych nie masz.
  • …… – głupio mi się zrobiło. I ciężko, że nie mogę sobie pozwolić na żaden błąd.
  • To jest lekcja, o którą nie pytałaś.
  • …… – jeszcze trochę, a się rozbeczę. Z Ojcem rozmawiam, to sobie teraz uświadomiłam.
  • I co teraz zrobisz ?
  • Dziękuję za lekcję – powiedziałam szczerze. Było mi to potrzebne.
  • Nie wtedy kiedy ty chcesz, lecz wtedy, gdy cię uczymy.

Wstałam z kanapy i zrobiłam karteczkę od nowa.

  • Dobrze zrobiłam ?
  • Richtig – przekazał Piotr.
  • To po niemiecku prawidłowo – tłumaczę mu, bo widzę, że nie ma pojęcia co mówi.
  • Poważnie ?!
  • Kartkę wyrzuciłam ze względu na to, że mi była już niepotrzebna.
  • Ze względu na Dusię, bo przyjdą ci, którzy będą szukali pomocy, a nie będziesz miała czasu dla nich.
  • Nie wiesz którymi drogami może Ojciec trafić do ciebie.
  • Każdy ma swoją rolę, ciebie przygotowuję do twojej.
  • Rozumiem…

Wiedziałam, że to nie Homiel, ale jakoś czułam się w środku skarcona niesłusznie.

  • Chcesz powiedzieć, że czujesz się urażona ?
  • Nieeee…
  • Bo na taką wyglądasz.

Schowałam się ze wstydu do łazienki, oby tylko nie słuchać i nie dawać Piotrowi satysfakcji, gdyż  cały czas miał niezły ubaw, że to w końcu ja dostaję po uszach. Zamykając za sobą drzwi zaczęłam się śmiać i cieszyć zarazem, bo to cudowny dowód na to, że Piotr faktycznie słyszy. Nagle gwałtownie otwierają się drzwi …

  • Ojciec pyta…
  • Dlaczego się śmiejesz ?
  • Bo ma rację ! – i teraz już śmieję się głośno… ze szczęścia. Ta lekcja naprawdę była mi potrzebna.

Poszłam spać, a Piotr na egzorcyzmy. Wpada po 10 minutach…

  • Ojciec kazał mi przerwać i iść do ciebie. Mam ci przekazać…
  • Bardzo cię kocham.
  • Nie bierz tak wszystkiego bardzo do siebie.

No i nie mogłam już zasnąć. 

Mój Syn zaczął, ty skończysz.

30. 08. 18 r. Warszawa.

Wieczorem.

  • Nadal nie rozumiem dlaczego „żywych i martwych”. Przecież ludzie nie wstaną z grobów i będą jak zombi. A co z tymi, którzy są skremowani ? Adwentyści wierzą, że dosłownie wstaną z grobów… Przecież to istna głupota ! – mówię do Piotra rozbrajająco szczerze.
  • ……..
  • Widzę jak Jezus się uśmiecha.

Kwestia „żywych i martwych” męczy mnie od kilku dni. Dlatego pomyślałam, że zapytam sprytnie  …

  • Czy Edziu będzie osądzany na koniec jeszcze raz ? – co wydaje mi się również bez sensu.
  • ……. – ale odpowiedzi nie dostaję.
  • Mówię teraz w myślach do Ojca…
  • Nie mam siły, Ojcze zajmij się tym. Wiesz co mi powiedział ? – Piotr się uśmiecha.
  • Jak problemy to Ja, a jak dobrze to ty.
  • Ty to masz układy !
  • ……. – roześmiałam się.
  • A może Ojciec ma też innych na głowie ? Nie tylko ciebie – mówię do Piotra.
  • Chcesz powiedzieć, że wcinam się bez kolejki ?
  • Pewnie tak.
  • Hmm…. Może… Ciekawe co będzie dalej…
  • Masz wiedzę, która wpływa na rzeczywistość.
  • Nie możesz wiedzieć, bo gdybyś wiedział to byłoby za dużo.
  • Ale przecież masz taki dar dostać… – przypomniałam sobie.
  • Ale jeszcze nie teraz.
  • …….
  • Czy sądowi ostatecznemu podlegają także ci, którzy nigdy nie słyszeli o Jezusie ? – chcę szybko wykorzystać sytuację, ale nadal cisza. Pomyślałam, że spytam Homiela …
  • Powiedz mi…
  • Nie powiem – przerwał.
  • Dlaczego ?
  • Bo nie.
  • Kiedy pijesz szklankę wody haustem co się dzieje ?
  • Można się zakrztusić… Rozumiem… – czyli nie wszystko naraz. Zbyt wiele wiedzy naraz może zaszkodzić. Muszę uzbroić się w cierpliwość.
  • Fala wkrótce się zacznie.
  • Kiedy was zabraknie wszystko zubożeje.
  • Co będzie ?
  • Nie mówmy o tym co będzie.
  • Zróbmy wszystko co możemy zrobić dla Ojca, żeby Jego dzieci się cieszyły.

Zapisuję słowa Homiela na niebiesko, ale jestem przekonana, że nadal mówi Ojciec. Czekam na ciąg dalszy, jednak Piotr milczy. Wzdycham głośno dając mu do zrozumienia, że chcę rozmawiać, chcę zapisywać, bo czas leci i każda minuta cenna… Proszę Ojca w myślach, żeby mi wytłumaczył „żywych i umarłych”, a Piotr…

  • To, że nie trafiłem jako dzieciak do poprawczaka to prawdziwy cud.
  • …….. – ręce mi opadają. Zebrało mu się na wspominki z dzieciństwa jak to pierwszym łobuzem na dzielnicy był.
  • Dla Mnie to cud, a dla jednego z Naszych cudny byłeś.
  • ……. – rozbawiło nas to.
  • Teraz żartujemy, później będzie czas na wiedzę.
  • …….. – oczy mi się rozszerzyły z radości. Wiedziałam, że to odpowiedź dla mnie.
  • Musisz wiedzieć, że na wszystko musi być czas.

Oglądamy  w TV „coś tam”… Piotr odwraca głowę i słucha…

  • Będzie tak jak było, choć teraz nie jest.

Kojarzy mi to się z powrotem do Domu.


01. 09. 18 r. Warszawa.

Sobota. Piotr zaczął dzień od dwóch wizji, które miał nad ranem.

  • Pierwsza to jesteśmy w jakimś pomieszczeniu. Pośrodku jest otwór, jakaś czeluść podobna do tej z filmu „Gwiezdne wojny”. My stoimy i stoi jakiś facet, normalny facet, ale raptem zaczyna się zmieniać. Wychodzą z niego rogi, wylewa się z niego czerwona lawa. Chwycił cię za rękę i uciekł w tą czeluść. Nie wiele myśląc, choć się bardzo bałem poleciałam za nim. Leciałem nogami w dół i widziałem, że jest daleko przede mną, leciał prosto do piekła. Po drodze prosiłem Ojca, aby mnie uzbroił. Dotarłem na sam dół, było wszędzie czerwono, za ścianą stał gacek, nie wiedziałem go, ale czułem, że tam jest. Ciebie trzymał, a mnie obserwował co zrobię. Byłaś kompletnie nieświadoma co się dzieje. Chwyciłem go i przeciąłem na pół, wziąłem cię za rękę i lekko się uniosłem, żeby polecieć w górę, ale wtedy wszystko zniknęło, całe piekło, byliśmy  z powrotem na trawie.

  • Druga wizja, zaraz po tej… Byliśmy w domu, przyszła paczka, była bardzo elegancka, czerwona, a w środku czara. W pudełku były buty, okulary, zapakowane super cygaro. Pierwsze co pomyślałem na cholerę mi cygaro ! Założyłem okulary i wszystko widziałem świetnie, sto razy lepiej niż teraz. Zdjąłem okulary, spojrzałem na to wszystko, zapakowałem z powrotem i odłożyłem, że mi to niepotrzebne. No i co to znaczy ?
  • Hmm… Druga wizja jest bardzo czytelna. Czerwony i czarny to prezent od diabła. Buty, czyli na drogę… Okulary, przez które widzisz lepiej… Hmm… – zaczęłam się zastanawiać.
  • To wiedza… Będziesz widzieć lepiej i więcej, no i cygaro… Symbol luksusu, wygody. Jednym słowem gacek ofiarowuje ci nową drogę, wygodną, prowadzącą do luksusu i wiedzy… Dobrze, że to odrzuciłeś.
  • A ta pierwsza ?
  • Nie wiem…
  • Homiel, ten prezent to od gacka ? Co ty na to ? – Piotr się chce upewnić.
  • Przysłuchuję się.
  • Nigdy nie widziałem Pana Boga z cygarem.
  • A widzisz !!!
  • Jak zlatywałem na dół… Żenada, ale się bałem.
  • Każdy by się bał.
  • Hmm…
  • Czasami ludzie piszą, że kiedy czytają słowa Ojca to dreszcze ich przechodzą.
  • A będzie więcej – … słów. I więcej dreszczy.

Mieliśmy zaplanowaną na dzisiaj podróż do Kazimierza Dolnego. Na horyzoncie pojawiło się sporo chmur i to nas zastopowało.

  • Homiel, jechać ?
  • Proponuję jutro.
  • A może jedziemy ?
  • Posłuchaj w końcu Homiela ! – wkurzyłam się, bo zawsze ma swoje zdanie.

Godzina później. Niebo już kompletnie zachmurzone.

  • Będzie burza ?
  • Przecież mówiłem, że zmokniecie. A teraz całuj po nogach.
  • Sorry, że nie uwierzyłem.
  • Chciałbym, żebyś nie był przemądrzały.
  • Ja jestem mądrym… jak Boga kocham… !
  • …….. – wybuchnęliśmy śmiechem.
  • Widzę więcej.
  • A mógłbym też widzieć ?
  • Lepiej nie.
  • Dlaczego ?
  • Bo byśmy nie gadali.
  • Gadali ?
  • Ola rozmawia, my gadamy.
  • No to byśmy zmokli jak dwa łyse konie – Piotr się śmieje.
  • Wnoszę protest. Jeden łysy koń. Klaczy nie ruszaj.
  • W młodości przyjmowaliśmy zakłady.
  • O co ?
  • Co ten wymyśli znowu.
  • ……. – śmieję się.

Wieczorem.

Piotr przypomniał sobie swój zawał i jak blisko był śmierci. Wałkował to przez kilkanaście minut co mnie szybko zmęczyło, bo ileż można ?! Chcę o tym nie pamiętać.

  • A co by było, gdybym odszedł ?
  • …… – spojrzałam na niego ciężkim wzrokiem, bo sama się nad tym zastanawiałam z milion razy.
  • Wiesz ilu by wyszło ? – … gacków na wierzch.

Cały dzień żartowaliśmy, ale teraz stało się bardzo poważnie.

  • A co będzie, gdy mnie nie będzie ?
  • Mój Syn zaczął, ty skończysz.
  • Ja ?????!!!!! – Piotr przestraszony i kompletnie zdziwiony.
  • Podniesiesz to wszystko z upadku.
  • …….. – ciarki mnie przeszły. Ciężko mi się zrobiło od wagi tych słów.
  • Ja to tylko narzędzie – Piotr się broni…
  • Więc podniesiemy to razem.
  • Powiedziałeś, że jesteś gotowy.
  • …….. – spojrzałam na Piotra, bo tego nie pamiętam.
  • Dzisiaj powiedziałem Ojcu w kościele… – wytłumaczył.
  • To co się stanie wstrząśnie wielu.
  • A pomoże nieskończenie wielu.
  • A czy ja to przeżyję ?
  • Nieważne, czy przeżyjesz.
  • Ważne, że jesteś koło Mnie.
  • To jest znak dla was, że to się zaczyna.
  • ……. – siedzimy w ciszy lekko struchlali. Nie wytrzymałam…
  • Co Jezus zaczął ? – pytam szeptem Piotra.

Babilon upadnie.

26. 08. 18 r. Warszawa.

Pojechaliśmy na mszę do kościoła „Serca Jezusowego”. Cały czas Piotr był wyjątkowo cichy i zamyślony. Odezwał się dopiero po wyjściu.

  • Archanioł Michał mówił do mnie…
  • Taaak ? A skąd wiesz, że to On ? – przerywam pełna wątpliwości.
  • Powiedział mi to. Przedstawił się.
  • Taaa…. No dobra i co powiedział ? – ciągle jestem pełna wątpliwości, bo zazwyczaj anioły się nie przedstawiają.
  • Archaniele (….)pokaż swoje oblicze... i potem coś tam… Nie pamiętam…
  • Jak to nie pamiętasz ?! – ręce mi opadły do ziemi.
  • Homiel, pomóż ! Niech sobie przypomni !
  • Co pomóż ! To Ja mam amnezję, czy Łysy ma ?
  • ……… – wybuchłam śmiechem.
  • Homiel, powiedz coś ?
  • Po co mówić, kiedy jest tak blisko.
  • Będziesz wszystko wiedzieć.

Wkurzona byłam na Piotra. Nie odzywając się do siebie pojechaliśmy na wyprzedaże do „Arkadii”. Zauważyłam fajne buty za witryną sklepu i Piotr nie pytając mnie o zgodę postanowił je kupić, Zdenerwowałam się, ponieważ były zbyt drogie. 

  • Szkoda, żebyś wydawał tyle.
  • No co ty, korzystaj ! Nasze kradnie.
  • ……. – roześmialiśmy się oboje. Na chwilę, ponieważ Piotr szybko spoważniał.
  • Zobaczyłem teraz gacki. Szykowały się do wyjścia na wierzch z piekła, słyszę…
  • Wiecznie tutaj nie będziesz.
  • … Widzę ich jakby w bańce energetycznej, próbują wyjść …
  • Nie próbują, ale czekają.
  • Na co czekają ?
  • Aż zdechniesz…
  • …….. – spojrzeliśmy na siebie ciężkim wzrokiem, dreszcze mnie przeszły. Znowu „Arkadia”.
Piotr w tym momencie przypomniał sobie wizję sprzed kilku tygodni, którą szczerze mówiąc zignorowałam. Widział gacki wychodzące z podziemi galerii handlowej „Arkadia”. Wychodzili na powierzchnię jak żołnierze, jeden za drugim. W pewnym momencie dowódca się zatrzymał i wstrzymał ręką pozostałych. Powiedział coś dziwnego; 
- Dopóki on jest, nie przejdziemy. 
I teraz mnie to zastanowiło; nie na darmo Arkadię… dlaczego akurat ona, a nie cokolwiek innego? Co znaczy Arkadia?
 
Arkadia fikcyjna kraina, uważana przez poetów za krainę wiecznego szczęścia – ziemski raj, symbol wyidealizowanej krainy spokoju, ładu, sielankowej, wiecznej szczęśliwości i beztroski. 

Szybko wróciliśmy do domu. Piotr zaczął oglądać jakiś teleturniej, dochodziła 15.00, a on ciągle ogląda. Dopiero 5 minut po 15 poszedł się pomodlić, bo chciał dokończyć oglądanie. Nie mam do niego siły… 

  • Kazałeś chwilę czekać na siebie.
  • Nic Ci nie ujdzie Ojcze.
  • Nie w Moim przypadku.

Wieczorem.

Opracowywałam nowy tekst na blog;

Pisałam o wrotach piekła w środę http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/06/ i w środę Trump otworzył „wrota piekieł w Jerozolimie” -  Palestyński Hamas ogłosił po wystąpieniu prezydenta USA, w którym uznał on Jerozolimę za stolicę Izraela, że Donald Trump otworzył "bramy piekieł". Organizacja Wyzwolenia Palestyny oceniła, że decyzja ta "niszczy" szanse na rozwiązanie konfliktu zmierzające do powstania dwóch państw.  

- Dziwne... ma to jakiś związek? - pytam z ciekawości, bo zwróciłam uwagę na tę zbieżność. - No pomyśl...
- ....... - przyznam, że nie mam pojęcia. 
- W Jerozolimie Chrystusa ukrzyżowano – Piotr przytomnie. 
- Stamtąd wszystko wychodzi. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/08/27/na-dobro-trzeba-czekac/

Chciałam poprosić o wyjaśnienie, czy moje wrota piekieł, które widziałam i te otwierane w Jerozolimie mają może jakiś wspólny mianownik.

  • Pisałam o moich wrotach i ….
  • O twoich ? Nie należą do ciebie.
  • Któż to byś była, gdyby do ciebie należały.
  • To do kogo należą ?
  • Do tego, który ich zamknął.
  • A kto ich zamknął ?
  • Odpowiedź jest oczywista.

    Choć to archanioł zamknął diabły za wrotami, to mógł to zrobić tylko na polecenie Ojca. 



Dopisane 28. 04. 2019 r.

  • Będziesz wszystko wiedzieć – wówczas nie zdawaliśmy sobie sprawy z ważności tej sytuacji. Archanioł Michał to nie przypadek i jest to zapisane w pewnej hebrajskiej księdze.

  • Do tego, który ich zamknął.

Doszło do ciekawej sytuacji. Pisząc o Adamie na blogu ostatnio zastanawiałam się, czy K. Jackowski kiedykolwiek dostanie przekaz prosto z Nieba. Oglądałam wczoraj jego kolejną prelekcję na YT i w pewnej chwili, mówiąc wprost, mnie zamurowało.

Ten fragment pochodzi z większej całości; https://www.youtube.com/watch?v=pqfGes7Igvw&feature=youtu.be&fbclid=IwAR1MbEYkOpzB3dHGCeH9qutnS_kmFnYuNCC_qkq9QimK5M-1-GbqKCmnwAg

Dlaczego mnie to tak uderzyło ? Od kilku miesięcy, zgodnie z nakazem Ojca analizuję apokalipsę. Wczoraj zajmowałam się właśnie upadkiem Babilonu. Muszę coś wyjaśnić, ponieważ dla nie wtajemniczonych w Apokalipsę Jana będzie to niezrozumiałe. Jest kilka elementów w jego wizji, które wydają się być bardzo konkretne;

1. Eufrat – przepływa przez Turcję, Syrię, Irak.

 AP 9; 14 mówiący do szóstego anioła, który miał trąbę: «Uwolnij czterech aniołów, związanych nad wielką rzeką Eufratem!» 15 I zostali uwolnieni czterej aniołowie, gotowi na godzinę, dzień, miesiąc i rok, by pozabijać trzecią część ludzi.

 AP 16; 12 A szósty wylał swą czaszę na rzekę wielką, na Eufrat. A wyschła jej woda, by dla królów ze wschodu słońca droga stanęła otworem. 13 I ujrzałem wychodzące z paszczy Smoka i z paszczy Bestii, i z ust Fałszywego Proroka trzy duchy nieczyste jakby ropuchy ; 14 a są to duchy czyniące znaki – demony, które wychodzą ku królom całej zamieszkanej ziemi, by ich zgromadzić na wojnę w wielkim dniu wszechmogącego Boga. 

p. s. Proszę zwrócić uwagę w oryginale na słowa Jackowskiego o rozdawaniu wody. 

2. Miastem na 7 wzgórzach może być też Jerozolima (nie tylko Rzym jak niektórzy sądzą), tak jest nazywana od wieków.

17;9 Tu trzeba zrozumienia, o mający mądrość! Siedem głów to jest siedem gór tam, gdzie siedzi na nich Niewiasta.
  • Ojcze, mamy miasto na 7 wzgórzach, mamy Eufrat, Babilon… Czy ma coś się wydarzyć na Bliskim Wschodzie ? Jerozolima ?
  • Wojna wisi na włosku.
  • Wisi, ale czy wybuchnie ?
  • Już dawno temu by wybuchła, gdyby nie modlitwy.
  • Wszystko co ma się zacząć, zacznie się nagle.
  • To co się zdarzy na Bliskim Wschodzie to jest znak nadchodzącej apokalipsy ?
  • To jest znak ruszenia klocków domino.

Pozostaje pytanie czym jest Babilon ? Czy faktycznym jedynie miejscem leżącym nad Eufratem, czy jedynie symbolem ? A może jednym i drugim ?

  • Czym jest Babilon ?
  • Wszystko się tam zaczęło i jednocześnie wiele jest Babilonów na świecie, które będą upadać.
  • Jednym zdaniem nie da się roztrząsnąć.
  • Jeśli Stany upadną w wyniku wielkiej fali, czyż nie powiedzą upadł Babilon ?
  • Upadek Babilonu jest proporcjonalny do dzisiejszych czasów.
  • Czyż jak nie upadnie system finansowy to nie upadnie cały świat ? – p. s. mieliśmy tego przedsmak kilka lat temu.
  • Nie umiejscawiaj ich w jednym.
  • Zło rozlało się po całym świecie.
  • Czyż nie oglądałaś Jacksona ? – p.s. https://www.filmweb.pl/film/Leaving+Neverland-2019-825152
  • Myślisz, że to jest jeden ?
  • Jest ich miliony.
  • Czy jak upadnie słońce to nie będzie Babilonu ?p. s. zapowiedź globalnej suszy ?
  • Co się zaczęło w Babilonie ?
  • Żądza pieniądza, nieprawość, podział na bogactwo i nędzę.

p.s. Mała uwaga. Ojciec nie wypowiedział nazwiska Jackson, lecz Piotr zobaczył jego twarz. Dla łatwiejszego zrozumienia tekstu napisałam wprost.


W kontekście tej rozmowy Babilon określiłabym jako zjawisko, wydarzenie, które będzie miało wymiar więcej niż lokalny i przyniesie długotrwałe skutki. Ponieważ to niezmiernie ważne odkryję trochę informacji na jakim etapie Apokalipsy Jana obecnie jesteśmy.

- Czy nadchodzą ostateczne czasy ? 
- Już się dzieje, ale apogeum przyjdzie… już wkrótce.
  1. Opisywane wrota czeluści są już otworzone, ale szatan jeszcze jest wstrzymywany. Przetoczę niedawną rozmowę, której tutaj jeszcze nie publikowałam.

  • Czy moje wrota, które widziałam w 2016 roku to te wrota z Apokalipsy ?
  • Potwierdzam.
  • Przez wrota ma być wypuszczony szatan, ale przecież gacek działa cały czas. On ciągle tu jest, od zawsze. Co za różnica, że będzie wypuszczony ?
  • Nie rozumiesz co to jest prawdziwe zło, które może wyjść.
  • Jeszcze ludzie są mili dla siebie.
  • To co się zdarzy ?
  • Piekło na ziemi.
 Rozprawa nad tym światem rozpoczęła się, kiedy otworzyły się wrota. Ona już trwa. 

Gdy spłonęła Katedra Notre Dame Ojciec powiedział; 

  • Tak zabieram Siebie.

  1. Dwaj świadkowie już istnieją – p. s. za wcześnie na wyjaśnienia.


  2. Nadchodzący konflikt, nadchodząca wojna nadejdzie bardzo niedługo. Ale to będzie jedynie znak do rozpoczęcia tego właściwego etapu apokalipsy. Ruszenie klocków domino jest użyte celowo. Cała wizja Jana jest ułożona krok po kroku, jedno wynika z drugiego, wbrew pierwszemu wrażeniu, że mamy tam jedynie chaos. Pełna analiza apokalipsy ukaże się dopiero w książce. 

Podsumowując.

K. Jackowski nie rozumie co usłyszał, bo też ta informacja nie miała być dla niego. Ale ! Takich przekazów będzie otrzymywał więcej. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale na przykładzie pana Adama, a teraz i Jackowskiego można zobaczyć, że możliwości Ojca (i pomysły ) są nieograniczone. Obserwujmy więc co KJ będzie mówił i obserwujmy rozwój zdarzeń mając na uwadze, że jesteśmy w trakcie realizującego się proroctwa. 

Obudź tego co śpi, a zrozumiesz kto jest w tobie.

23. 08. 18 r. Warszawa.

  • Miałem fajną wizję z Ojcem – tymi słowami Piotr obudził mnie rano.
  • Byłem w budynku politechniki, wydział chemii. Schodziłem po schodach do wyjścia, ale zatrzymał mnie strażnik. Był bardzo wysoki, miał niebieskie oczy, aż mu się świeciły…
  • Anioł… – pomyślałam.
  • Zaczął wypytywać u kogo byłem i po co. Kiedy mnie tak wypytywał i podszedł do nas wysoki, bardzo postawny, szczupły, starszy mężczyzna w długiej szacie, miał brodę.
  • Ojciec… – pomyślałam.
  • Zatrzymał mnie i poprosił strażnika o klucz. A ja miałem w głowie, że jestem głodny. Kiedy tylko to pomyślałem dosłownie przed twarzą dostałem tackę plastikową, taki talerz plastikowy, a na niej ryba, kilka ziemniaków i jeden sztuczny widelec. Mężczyzna powiedział…
  • Chodź ze Mną.
  • Poszliśmy do pokoju, usiedliśmy, zacząłem jeść, chciałem Go poczęstować, odmówił, ale po chwili się zgodził. Odłamałem kawałek ryby i podałem na widelcu, zjadł. Widzę, że to jedzenie jakby trafiało w próżnię, przez niego. Odkroiłem drugi kawałek i chcę Mu dać, ale powiedział nie trzeba i wziął ten kawałek palcami. Kiedy zjedliśmy pokazał stojak z tablicą Mendelejewa, zaczął mi tłumaczyć wszystko… I co to znaczy ?
  • Ojciec nie tylko cię karmi, ale i uczy ? – pierwsze co przyszło mi do głowy. 

Na kawie rozmawialiśmy o tym dalej.

  • Tablicę Mendelejewa ? Chemia, pierwiastki… Uczył cię budowy świata ? Fajne… – przyznałam.
  • Ale mam nadzieję, że ta nauka z Ojcem to nie ta druga fala.
  • Na pewno ! – Piotr zażartował.
  • Nie mieszaj jej … w głowie.
  • Wartownik miał bardzo niebieskie oczy.
  • To jakiś anioł strażnik, ale ciekawe są te jednorazowe naczynia i jeden widelec. Ojciec dzieli się z tobą swoją wiedzą… – … i spojrzałam akurat na swoją łyżeczkę plastikową od kawy i przyszło mi coś do głowy.
  • Kiedy dostajesz plastikową łyżeczkę, czy taki widelec on jest tylko dla ciebie, jest dany jednorazowo, bo potem wyrzuca się to do kosza. Ma ci służyć do konsumpcji, a więc ta wiedza o budowie świata, ta ryba, która jest symbolem Jezusa jest tylko na razie dla ciebie, to jest nauka w cztery oczy, sam na sam…
  • Hmm… Fajna wizja – myślę sobie.
  • Pytałam cię niedawno o tablicę Mendelejewa, pamiętasz ?
  • Może ktoś słuchał wtedy ? – Piotr.
  • Może ?! Morze jest szerokie i głębokie.
  • Pamiętasz coś z tej nauki ? – pytam śmiejąc się. 
  • Powiedziałeś Oli jak wygląda świat, a ona pyta jak jest zbudowany.
  • ……..
  • Dzisiaj w kościele rano widziałem diabły jak stały wzdłuż nawy i chciały się dorwać do księdza, który odprawiał mszę. Podniosłem ich w górę i spaliłem w pył. Potem rzuciłem do piekła… Zrobiłem to bez zastanowienia… Dlaczego ja tak mogę ?
  • Obudź tego co śpi, a zrozumiesz kto jest w tobie.
  • ???!!!
  • Hmm…. Jak to jest, że mogę to robić ? Tak samo podnoszę ziemię, podnoszę Polskę. Ale może to nie działa ?
  • …… – spojrzałam na Piotra uważniej, coś mnie tknęło.
  • Adam nie wiedział co mówi, ale tymi słowami właśnie dał cię odpowiedź, że to co robisz, to się dzieje. Masz mieć pewność – … olśnienie.

Zamyśliłam się nad całą tą sytuacją z Adamem. Uznałam to za absolutnie niezwykłe. Nieznana mi osobiście osoba mailem podaje informacje od kompletnie innej obcej osoby na temat Piotra. To jest naprawdę niesamowite. 

  • Dziękuję ci za Adama Ojcze.
  • Działamy we wspólnej sprawie.
  • I dzieje się tu i teraz.
  • Efekty owoców twoje pracy nie będą długo zwlekać, aby wypłynęły na wierzch.
  • Zbieraj plony.

Wieczorem. Siedzimy przed TV.

  • Wiesz co słyszę ?
  • Odśwież się przyjacielu, niedługo wyjeżdżasz.
  • ?! Co to znaczy ? – pytam.
  • Nigdzie przecież nie jedziesz.
  • ……. – oboje robimy zdziwione miny. 

Oglądamy film „Grawitacja”. Moment, w którym astronauta wyleciał w kosmos.

  • Nikt mu nie pomoże. W kosmosie jesteśmy sami – Piotr optymista jak zwykle. 
  • Nieprawda.
  • A kto jest ?
  • My.
  • Dacie się zobaczyć w kosmosie ?
  • Tak jak i na ziemi.
  • Czyli w ogóle…. – myślę.


25. 08. 18 r. Warszawa.

Piotr opowiedział mi o wczorajszym biznesowym spotkaniu.

  • Zobaczyłem się z takim jednym dyrektorem. On na mnie z hukiem, że mamy zrobić natychmiast. Ja tylko spojrzałem na niego spokojnie, że zrobię wtedy, gdy ja zadecyduję. A on, że on jest tu dyrektorem. No to ja na to;
  • Dzisiaj pan jest, jutro pan jest, a pojutrze już nie. Dzisiaj jest pan dyrektorem, a Kowalskim jest pan zawsze. Ma pan tylko tyle, ile Pan Bóg panu dał.
  • …… – uśmiecham się.
  • Ale go zamurowało. Już wtedy zupełnie inaczej rozmawiał. Wiele się nauczyłem od Ojca… – Piotr się śmieje.

Naszą rozmowę przerywa telefon z życzeniami. Okazuje się, że mamy dzisiaj rocznicę ślubu, o czym zapomnieliśmy. Homiel też przyłączył się do życzeń.

  • Dzisiaj wasza rocznica.
  • Dawne lata temu popełniliście szaleństwo.
  • Gdyby nie My, nie bylibyście razem.
  • ……. – rozumiem doskonale. Czasami jesteśmy jak woda i ogień. 

Idę do kuchni i słyszę w głowie głos Edzia, który składa mi życzenia. Staję jak wryta i po sekundzie nie jestem już pewna, czy rzeczywiście słyszę, czy sobie tylko to przypominam, ponieważ za życia nie raz życzenia mi składał. Dziwiło mnie wcześniej, że odkąd odszedł za nic nie mogę sobie przypomnieć jego głosu, a tu raptem słyszę teraz. Bardzo charakterystyczny głos, choć nie za głośny i jakby niepewny. I to właśnie jak składał mi życzenia… wzruszyłam się. Wracam do Piotra…

  • Chyba usłyszałam głos twojego taty. Przypomniałam sobie jak składał mi życzenia.
  • Bo ci składa.
  • ?!  – ja zaskoczona, a Piotr podekscytowany.
  • Czeka cię wielka i daleka droga Mój Synu.
  • Patrzę na to i nie mogę uwierzyć … mówi Edziu, chyba…
  • A kiedy ? – Piotr od razu.
  • Nie patrzę tam (p. s. daleko), a patrzę tu.
  • Kurka wodna, ledwo do Nieba trafił, a już zagadkami mówi – … pomyślałam szybko. A za chwilę pomyślałam, że jednak to nie Edziu.
  • Czyli to szybko się zacznie, już niedługo ?
  • Powiedz Oli, niech nie płacze.
  • Jest szczęśliwy… – … Edziu.
  • …….. – zamyśliliśmy się.
  • Dlatego ten Adam jest takim znakiem dla mnie – zaczynam rozumieć.
  • Naprawdę ? – Piotr się dziwi, bo ciągle nie rozumie.
  • Przecież powiedziałem.
  • Spięło się, że Mały jest jeden.

Piotr poszedł na egzorcyzmy. Gdy wrócił…

  • Gdy się modliłem widziałem Chrystusa, siedział na ławce i słuchał jak się modlę.
  • Hmm…. Powiedz mi coś… Odmawiasz ciągle te same słowa, te same modlitwy, czy… – … nie dokończyłam, bo się zacięłam. Chciałam powiedzieć nie znudziło Im się to jeszcze ?
  • To spróbuj powtarzać te słowa codziennie, przez tydzień, miesiąc, rok.
  • A im trudniej wymawiać, tym bardziej słucham.
  • …….. – zawstydziłam się.


Dopisane 26. 04. 2019 r.

  • Spięło się, że Mały jest jeden – gdy po raz pierwszy dowiedzieliśmy się kim jest Piotr, bardzo nam było trudno to zaakceptować, a uwierzyć jeszcze trudniej. Właściwie do dzisiaj ja osobiście nie mogę wyjść ze zdumienia, a Piotr powoli się do nowej roli przyzwyczaja. Takie sytuacje jak Adam mają nas tylko dodatkowo utwierdzić, że wszystko co się dzieje to nie iluzja. 

Myślisz o Ojcu, a Ojciec myśli o tobie.

10. 08. 18 r. Warszawa.

  • Podczas przyjmowania komunii zamknąłem na chwilę oczy i wtedy miałem wizję. Zobaczyłem dwa wielkie pierścienie świecące białym światłem, w środku obwódka była czarna. Pomiędzy pierścieniami trzymał się cały wszechświat. Chwilę później te pierścienie się zmniejszyły i zobaczyłem nie wszechświat, a planetę pomiędzy nimi. Pierścienie obróciły się w pionie, zmniejszyły i ja się znalazłem między nimi. Emitowały do środka piękne światło. Usłyszałem…
  • Technologia.
  • Hmm... Co to znaczy Homiel ?
  • Wiesz tyle, ile wiesz.
  • No powiedz, co oznaczają te pierścienie ?
  • Zmiany.
  • Zmiany, zmiany … Czyli nic nowego … Ale to ciekawe …
  • Dzisiaj Homiel mi powiedział, że jedna z linii na pięciolinii to moje zdrowie.
  • Oczywiście ! – … że ja na to nie wpadłam wcześniej.
  • Jedna zdrowie, druga duch.
  • A trzecia rodzina ?
  • Spokojnie, spokojnie panno Elke.
  • Zdrowie to ważna nitka, żebyś zrobił mission compliete.
  • A która jest najważniejsza ?
  • Czy da się zagrać muzykę na 4 liniach ?
  • Żeby zagrać muszą być wszystkie.

Kapitalnie odniósł się do wczorajszej wizji o pięciolinii i nie jestem pewna czy to Homiel. Człowiek stanowi całość jak pięciolinia. Każda linia odgrywa jakąś rolę. W przepadku Piotra zdrowie, duchowość (duch?), materializm (proza życia), gacek i co ? Myślę, że sam Bóg. Każdego życie to pięciolinia, ale czy u każdego jest taka sama ?  Wątpię. 


Piotr wczoraj nie miał siły rozmawiać, bo zaatakowała go alergia. Kichał, łzy mu się lały litrami i nie nadążał wymieniać chusteczek. Bardzo go to osłabiło. Poprosił o pomoc Ojca i dzięki temu mógł spać całą noc.

  • Twoje ciało to twoja karoseria.
  • A dusza ? – … i pomyślałam, że może silnik.
  • Też nie silnik.
  • To co w takim razie ?
  • To coś.
  • Wczoraj pomogła mi Maryja.
  • Wymieniliśmy ci olej.

Ojciec porównał budowę człowieka do samochodu. W przypadku Piotra, auto-maniaka, to najlepsze porównanie.


Wieczorem. W TV oglądamy programy wspominające zmarłą Korę Jackowską.

  • Ciekawe gdzie poszła… – Piotr mruczy pod nosem.
  • Jest w drodze do lepszego świata.
  • Zasłużyła na to ?
  • Jak najbardziej.
  • Dziwactw miała wiele, ale zasłużyła.
  • ?! – nie wiem o jakie dziwactwa chodzi, ale artyści tak już mają. Mają swoje dziwactwa.
  • Na piekło trzeba sobie zapracować – Piotr.
  • I mówienie, że na przykład buddysta idzie do piekła, bo buddysta… to czysta bzdura – dodaję.
  • Nie wedle tego w co wierzą, leczę wedle tego co czynią.
  • ……. – słucham tych słów i podziwiam mądrość Ojca.
  • Myślisz o Ojcu, a Ojciec myśli o tobie. Nieustająco.
  • Pracuj dalej nad dziełem.
  • Nie puszczaj wodze fantazji, bo zagorzały fan wszystko przyjmie, ale ten co ma wątpliwości wszystko ci zarzuci.
  • Bądź rozsądna.
  • Czy do tej pory zrobiłam błędy ?
  • Doszlifuj to.
  • Opracuj to bardzo rzetelnie na Moją chwałę.
  • …….. – zmartwiłam się. Wszystko piszę rzetelnie, ale może faktycznie gdzieś przesadziłam ?
  • Ale jakie fragmenty ?
  • Chodź do Mnie.
  • Przytul się do Mojego boku, a wszystko zrozumiesz.
  • …….
  • Do jakiej pracy się wybierasz ?
  • ……. – głupio mi się zrobiło, bo wczoraj zagadnęłam Piotra, że może poszukam jakiejś pracy. Zrobiłam to pod wpływem chwili słysząc, że na rynku jest mnóstwo ofert.
  • Powiem ci, w której hucie brakuje ludzi do odlewania stali.

11. 08. 18 r. Warszawa.

Zadzwoniła córka.

  • Miałam dziwny sen, rozmawiałam z ciocią. Powiedziała, że jest jesień i „od tego momentu to ja opiekuję się babcią”.
  • Ciekawe… Co to znaczy Homiel ?
  • Czy my mamy umowę podpisaną ?
  • Umowę ?
  • Na deszyfrację ?
  • No mamy… – zażartowałam.
  • To pokaż Mi ją.
  • Nieważne co znaczy.
  • Ważne, że dostaje coraz więcej.

Rozmawialiśmy o życiu i nagle przyszła do mnie pewna myśl….

  • Jakby wyglądałoby moje życie, gdyby Piotr umarł ?
  • Nie ma takiej wersji.
  • No, ale było bardzo blisko.
  • Nie zajmuję się czymś, czego nie ma.
  • Fala nadejdzie niedługo ?
  • Najwyższa pora.


Dopisane 14. 04. 2019 r.

  • Opracuj to bardzo rzetelnie na Moją chwałę – … i tu będzie problem. Będę musiała wyłożyć „kawę na ławę” wykorzystując źródła judaistyczne. To w nich zapisane są informacje, które pomogą zrozumieć naszą historię.

Dziwactw miała wiele, ale zasłużyłaoczywiście zaczęłam sprawdzać.

Pewnie nikt się nie domyśla, co sprawia największą radość piosenkarce? Otóż Kora uwielbia w wolnym czasie malować figurki Madonny. – Bo to jest piękne, to mnie wzrusza, stoję przed taką Madonną jak przed matką… opowiada Jackowska. Człowiekowi już zawsze wydaje się, że jest niedostrzegany, nikt go nie kocha i nie chce. To takie tatuaże i ryty, których już nie sposób się wyzbyć. Gdzieś więc pewnie w tym symbolu Madonny znajduję pewne ukojenie. Ona urasta do rangi nadzwyczajnie opiekuńczej i sprawczej. Kora otworzyła się, opowiedziała o życiu, bólu i stracie. i choć ma swoje dziwactwa (więcej tutaj), to jednak posiada również wrażliwą i szczerą duszę. https://www.kozaczek.pl/kora-non-stop-popelnialam-samobojstwo/