Nie płacz, tylko się ciesz.

30. 01. 18 r. Warszawa.

Wczoraj Piotra bardzo bolało serce, starałam się nie rzucać mu w oczy, by go dodatkowo nie denerwować. Dzisiaj było już lepiej, ale wydawał się bledszy niż zwykle.

  • Homiel powiedział…
  • Jedz to co musisz, a nie to co lubisz.
  • To zapomnij o czekoladach, ciastkach… Czy twój ból serca wynika z jedzenia ?
  • Z jedzenia i ze stresu.
  • …….
  • Ten dyrektor zwolniony z NIP pracuje w nowym urzędzie, a mam tam dobre układy. Mam nadzieję, że nie narobi mi smrodu i nie zacznie coś wymyślać na mój temat.
  • Co się dzieje, kiedy ogień gaśnie ?
  • Tam tym ogniem był jego szef, on był źródłem nienawiści.
  • Otworzyłeś mu oczy, z czasem sobie to uzmysłowi.
  • Na pewno nie powinieneś się go obawiać. Jest tak groźny jak królik.
  • Główna akcja się dopiero szykuje.
  • Niewiele brakuje, żeby dwie strony podały sobie ręce.
  • Pokazał mi jak dyrektor jest w środku, a żołnierze go otaczają i biorą w kleszcze, ci żołnierze dochodzą do siebie i podają sobie ręce i cieszą się, że zamykają oblężenie.

  • Dlatego twoje zakłady nie miały sensu. To nie pieniądze są celem, szef jest celem.
  • ……
  • Widzę jak żołnierze pędza i się cieszą…
  • Teraz mogę ci to pokazać, bo nie ma odwrotu.
  • Kto będzie chciał wyjść z tego kotła, zostanie rozstrzelany.
  • Pokazuje mi Stalingrad, a Stalingrad był zwrotem w wojnie… – Piotr patrzy się przed siebie jakby faktycznie coś oglądał w powietrzu… zdumiewające…
  • Hmm… Ciekawe kto poda sobie ręce ? – bo przecież nie żołnierze, to tylko symbol tych, którzy o sprawiedliwość walczą.
  • I to będzie koniec historii i sobie popłyniesz. 
  • Połączą się kleszcze i nie będzie miał wyjścia… – Piotr kiwa głową ze zrozumieniem.
  • Tak naprawdę nigdy nie miał.

Wieczorem.

Mam nowy komputer, mam też najnowszy Windows, którego nie cierpię. Siedzę nad nim i prawie płaczę, bo nie mogę z niczym dać sobie rady. Klnę cicho pod nosem, żeby tylko Ojciec nie usłyszał, ale mam ochotę komputerem rzucić o ścianę.

  • Homiel mówi,
  • Więcej wiary siebie.
  • W dupie mam ten komputer ! – nie wytrzymałam w końcu – Będę z niego w ogóle zadowolona ?!
  • Musisz przekroczyć ten próg, samą siebie.

Wzięłam sobie to do serca. Postękałam jeszcze przez chwilę, uciszyłam i zaczęłam od początku. Aż przekroczę samą siebie. W ten sposób poznałam jeszcze jedną definicję co znaczy przełamać siebie. Wytrwałość, cierpliwość, spokój i dążenie do celu wbrew przeciwnościom i swoim słabościom.


31. 01. 18 r. Warszawa.

Przeglądałam w telefonie zdjęcia i trafiłam na Edzia, ostatnie jego zdjęcie zrobione w szpitalu zaledwie kilka godzin przed śmiercią. Piotr się bardzo wzruszył…

  • Nie płacz, tylko się ciesz.
  • To nie takie proste… – i zamilkł.
  • …….
  • Muszę cię przygotować w razie czego – Piotr już planuje.
  • A co z twoimi ludźmi w firmie ?
  • Ktoś mi powiedział… Myślisz, że dam ich pożreć ?
  • Jak to ktoś ?!
  • Ojcze, walnij go w łeb – śmieję się.
  • To kwestia przyzwyczajenia.
  • ……. – rzeczywiście Piotr często mówi „Ktoś mi powiedział”, jakby się bał powiedzieć „Ojciec mi powiedział”.
  • Eliasz był crazy.
  • Taaak ? Powiedział crazy ? – zdziwiłam się.
  • Pokazał…
  • A kto normalny biega nago po pustyni i łapie buzią każdą kroplę wody ?
  • ……. – roześmiałam się mając ten widok przed oczami. To musiało być coś !

Nagość u dawnych proroków nie była niczym oryginalnym. Bóg poprosił proroka Izajasza, aby głosił nago przez trzy lata ! 2. W tym czasie Pan przemówił przez Izajasza, syna Amosa, mówiąc: „Idź, weź wór z biodra i zdejmij nogę ze stopy”. I zrobił to, chodząc nago i boso (Izajasza 20: 1 – 2,).

Choć nie ma słowa nagość przy Eliaszu, to jednak zdaje się, że i jemu nie było to obce. Tak jak Izajasz zdjął swój wór z bioder i stał się nagi, tak jest napisane, że Eliasz opasał biodra i stał się odziany. Ciekawe… Kkr 1 ; 46 A ręka Pańska wspomogła Eliasza, bo opasawszy swe biodra pobiegł przed Achabem w kierunku Jizreel.

Tak więc czy Eliasz hasał sobie nago po pustyni ?… Bardzo, bardzo możliwe.

  • A jaki był Ojciec Pio?
  • Kopał, szturchał. Uspokoił się, gdy stygmaty dostał.
  • ……. ?
  • Nasze rozmowy kiedyś się skończą… Tak poczułem.
  • Tylko nie to ! – naprawdę się przestraszyłam.
  • Czy na fali i po fali będę pisać ?
  • Raczej będziesz słuchać.
  • To bardzo ważne co piszesz. Opracujesz i wydasz i będziesz miała na to środki.
  • Ciekawe skąd… – Piotrowi się wyrwało. 
  • Miałem duże obroty, a bardzo mały zysk za ubiegły rok.
  • Chwileczkę… Nie pracujesz dla biznesu, ale dla nauki.
  • Gdybyśmy mówili o biznesie miałbyś już wszystko.
  • Ale gdyby się tak stało, czy Ola pisałaby to co pisze ?
  • Mieszkałaby, ale wiesz jaka jest tego definicja ?
  • Zmarnowane życie.
  • Tylko bieda pozwala poznać Ojca ? – pytam.
  • Kiedy ma się iluzoryczność tego świata, zabija możliwość poznania co to jest dobro.
  • Naprawdę nie można pogodzić majątku i Boga ? – pytam dalej.
  • Czasami widzę jak Bóg na kogoś dmucha… Daje mu bogactwo…

  • Ale wtedy oddaje swój majątek.
  • Dzisiaj w kościele słuchałem księdza, który mówił o tym…
  • Widzisz… Teraz ty słuchasz, a kiedyś to ciebie słuchało tysiące.
  • … Zobaczyłem siebie jak rozkładam ręce…
  • Hmm…

Tak sobie myślę, czy nie za dużo tego wszystkiego jak dla nas ? Czy naprawdę damy radę ? 

  • Dostaniesz coś, w co nie będziesz mogła uwierzyć.
  • Od kogo ? – pytam zaskoczona.
  • Od spółki.
  • Od spółki ?
  • Ode Mnie i reszty.
  • ?!


Dopisane 20. 10. 2018 r.

  • Kopał, szturchał. Uspokoił się, gdy stygmaty dostał.

Jak był Ojciec Pio ?

Ojciec Pio rzeczywiście zachowywał się w sposób „naturalny aż do przesady”. Pozostawał autentyczny w tym, co robił, mówił, czuł i przeżywał. Był po prostu sobą – zwykłym człowiekiem, jak inni niewolnym od wad. Jedną z nich była z pewnością impulsywność. Ojciec Pio miał temperament sangwinika. Łatwo się denerwował, wpadał w złość, lecz równie szybko okazywał skruchę. Był typem człowieka o gwałtownych zmianach nastroju, a równocześnie potrafił zachować pogodę ducha. Włoski dziennikarz i pisarz Giovanni Gigliozzi, który ponad dwadzieścia sześć lat przyjaźnił się z zakonnikiem, powiedział o nim: „Nie znam nikogo tak czułego jak on”. Inny dziennikarz, pisarz i krytyk muzyczny Renzo Allegri zapewniał: „To był człowiek o niezwykle czułej serdeczności”. Jaki zatem naprawdę był Ojciec Pio? (…) Wydają się dziś nie do rozstrzygnięcia pytania o to, czy Ojciec Pio był bardziej drażliwy czy uprzejmy, szorstki czy łagodny, surowy czy czuły, gburowaty czy towarzyski. Zapewne był i taki, i taki. Co więcej, miał świadomość owego dualizmu uczuć i nastrojów, który uzasadniał jednym stwierdzeniem: „Łagodniejszym mama nie mogła mnie urodzić, ale i surowszym również nie”. Czasami był szorstki zewnętrznie, a równocześnie niezwykle dobry wewnętrznie. http://mateusz.pl/wam/zd/59-02.htm

Na koniec czasów.

27. 01. 18 r. Warszawa.

  • Silny musi być ten gacek, jeśli Mój najlepszy żołnierz nie mówi całej modlitwy.
  • tak powiedział mi wczoraj Ojciec – Piotr pochylił głowę.
  • Po tej fali będę inny, obyś mnie poznała !
  • Ola cię pozna, żebyś ty ją poznał !
  • ……. – zamyśliłam się. Wizja kończy się dość zagadkowo. Piotr pada na kolanach na kamieniach i widzi nas jakby w negatywie. 
    - Zobaczyłem wielką falę, zdziwiłem się, że taka wielka i nagle byłem na jej szczycie. Nie wiadomo skąd się tam wziąłem. Zacząłem płynąć po jej tafli i czułem się tak, jakbym serfował... Fajnie mi było... Potem fala wyrzuciła mnie w powietrze wysoko i straciłem świadomość, jakby mnie nie było... Doszedłem do siebie na brzegu lądu, klęczałem na kolanach na kamieniach, w oddali zobaczyłem dwie kobiety, ale one nie zwracały na mnie uwagi, były jakby w negatywie zdjęcia... http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/22/nauka-nie-ma-konca/
  • Czy my będziemy ci obojętni ?
  • Pomyśl sobie… Gdybyś miała dostęp do nieograniczonej wiedzy, widziałabyś Ojca, Jezusa… Czy Piotr byłby ważny ?
  • ……. – nie odpowiedziałam, ale serce mi się ścisnęło. Jakaś wielka żałość mnie ogarnęła. Niby rozumiem, ale żal pozostał.
  • Homiel mówi, że…
  • Przecież z Ojcem rozmawiasz… – przerywam zirytowana, że tego nie widzi. A może widzi, ale woli myśleć, że to Homiel, bo jest wtedy mniej skrępowany? Sama nie wiem…
  • Twoje miejsce jest w łodzi, w tej łodzi z Chrystusem, z Jego uczniami.

  • Widzę cię nie jako rybaka, ale i sternika.
  • Bóg Ojciec bardzo cię kocha.
  • ……. – wzruszyłam się kompletnie.
  • Dlaczego płaczesz ? – pyta Piotr.
  • Dziękowałam Ojcu, że kocha.
  • No co ty! Kocha cię tak bardzo, że w pale się nie mieści !
  • Ty to masz porównanie !
  • ……. – śmiałam się przez łzy. Oby się to nigdy nie skończyło, te nasze rozmowy…

Potrzebuję lepszego komputera, chodzimy więc od sklepu do sklepu, aż w końcu przyczailiśmy się na jeden nowy model, ale cena trochę nas odstraszyła. Stoimy nad nim gapiąc się tępo…

  • Homiel mówi, że…
  • Masz ją uzbroić w narzędzie.
  • Oooo, to ciekawe… – narzędzie do walki, a komputer dla mnie to jak broń.

Wracamy autem do domu i nawet będąc w środku czuję smród smogu tak intensywnie, że zatykam nos.

  • Znajomy zadał mi pytanie gdzie poszedł po śmierci Hefner – zagaduję Piotra.

Rzeczywiście, dość specyficzna osoba ze specyficznym życiorysem. Gdzie taki może iść? https://pl.wikipedia.org/wiki/Hugh_Hefner

  • Tam gdzie pachnie co to powietrze. Chciałabyś żyć w tym powietrzu ?
  • …  – czy to już piekło ?

Wieczorem. Wracamy do porannej rozmowy, która na nas wywarła odpowiednio mocne wrażenie.

  • Z tego wynika, że jak będę po fali to będzie mi wszystko obojętne.
  • Przywrócą ci Panie imię twoje.
  • Dlaczego „Panie” ? ! – od razu zauważam.
  • Ja i pan? Przestań Homiel.
  • Musimy przyspieszyć niektóre rzeczy.
  • Dlaczego ?
  • Przez twoje serce.
  • Przecież jest naprawione ! – spojrzeliśmy na siebie zaniepokojeni.
  • …….
  • Imię ? – zauważa Piotra.
  • Twoje dawno niewypowiadane imię.
  • Zapomniane ?
  • Nie zapomniane. Nie wypowiadane.

Oczywiście zadaję sobie pytanie; kiedy się nie wypowiada czyjegoś imienia? Może kiedy tej osoby nie ma ?


Piotr przypomina sobie o zagadkowych przetasowaniach kadrowych w NIP. Prawdopodobnie nic go tak bardzo nie zaskoczyło ostatnio jak właśnie ta nieoczekiwana zmiana na stanowisku dyrektora finansowego.

  • No Homiel, chylić czoło..
  • A to dopiero początek.
  • Co byś chciała, taki koniec bez fajerwerków ? Szkoda, że tylko takie.
  • To jak piękna willa u stop góry i ich luksusowe samochody. Gardzą innymi i raptem mały kamyk uruchamia lawinę.
  • …  – robię ooogromne oczy. To nawiązanie do niedawnych wydarzeń.

Potworny kataklizm spadł na gwiazdy Hollywood! Potężne lawiny błotne zmiatają z powierzchni ziemi ich wille w okolicy Los Angeles. 13 osób nie żyje, wiele domów jest zniszczonych. https://www.se.pl/wiadomosci/swiat/armageddon-w-kalifornii-13-osob-nie-zyje-domy-gwiazd-zalane-blotem-aa-Bit1-NV84-qjz8.html

  • Teraz trzeba odkryć to co zakryte.
  • A kiedy się to zacznie ?
  • Wkrótce, a głównym bohaterem będziesz ty.
  • Czyli urząd skarbowy jednak coś dał ? Musieli jakąś karę zapłacić… czy co ? Może dlatego mają teraz biegłego sądowego ?
  • Urząd zrobił swoje, ale czeka dalej. Czeka na całą dokumentację i wyrok sądu.
  • Jak to zrobić, żeby załatwić NIP ?
  • Ty Generał ! Patrz i obserwuj.
  • Noooo nie spodziewałem się, że NIP znajdzie sobie kozła ofiarnego – Piotr kiwa głową z niedowierzaniem.
  • Sam jest kozłem. Ale nie rozmawiajmy już tym, bo inni też słuchają.
  • …… – inni to znaczy gacki.

To jest ciągle niesamowite… W takich momentach widzę co znaczy człowiek, a znaczy nic. Nic nie znaczy bez Boga.


  • Wiesz co mi powiedział ?
  • To jest łaska, że możesz dać tej kobiecie.
  • Jakiej kobiecie ? – zgłupiałam.
  • Tej z kościoła, co żebrze.
  • A dlaczego ?
  • Bo możesz być dobry.
  • Wow… – że też nigdy nie przyszło mi to do głowy. 

Rzeczywiście, jak można sprawdzić kogoś czy nawet sprawdzić siebie jak nie poprzez próby, zdarzenia, sytuacje ? Nikt do końca siebie nie zna, dopóki nie stanie z problemem twarzą w twarz. Wtedy wychodzi nasze prawdziwe „ja”. Jak chcesz pokazać, czy jesteś dobry nie spotykając na swojej drodze człowieka, który tej dobroci naprawdę potrzebuje ?


  • Mówię w myślach do Homiela, że chciałem dodatkowe zamki do garażu wstawić. 
  • Czy ktoś widział twój samochód ?
  • No nie.
  • Ja to zrobiłem.
  • Coś mi się wydaje, że z Ojcem rozmawiasz cały czas.

Nasze dobre, wysłużone audi jest tak dobre, że mieści się w czołówce najczęściej kradzionych aut. Dlatego Piotr obmyślił sobie, że dla bezpieczeństwa wzmocni drzwi garażowe. Jednak na co zamki, jeśli pilnuje go sam Ojciec ? 


Piotr dosiadł się do komputera, a ja zaczęłam szaleć po kanałach. Ponad trzysta kanałów i nic ciekawego. Zauważyłam, że zaraz będzie jedyny, jak dla mnie, ciekawy film; „Tajemnice grobu Jezusa”. Gdy się zaczął przyłączył się do oglądania i Piotr. Rozwalił się na sofie i zastygł. Po chwili jednak usiadł jak grzeczne dziecko, ręce położył na kolanach i przesunął się do skraju kanapy. Miał przy tym taką minę, całą rozpromienioną, że wiedziałam, iż coś się dzieje.

  • Co jest ?
  • Ktoś w bieli wszedł do pokoju i pokazał mi, żebym się przesunął. Usiadł między nami. Ogląda razem z nami ten film.
  • ???!!!
  • Długa biała koszula do kostek, szatynowe włosy, jaśniejsza broda…
  • Jezus ogląda swój grób ???!!!  – pomyślałam. 

Film oglądaliśmy w całkowitej ciszy i z początku nie mogłam się w ogóle skupić. Ale to był baaardzo ciekawy film i w pewnym momencie padła baaardzo ciekawa dla mnie informacja. Główny naukowiec dr Fredrik Hiebert powiedział; ktoś z zewnątrz, może murarz powiedział, że musimy uszczelnić grób, żeby zaprawa nie przedostała się do środka…. I wtedy pomyślałam, że to nie może być przypadek ! Tak działa Niebo. Naukowcy początkowo nie mieli zamiaru otwierać grobu, mieli tylko wzmocnić całą konstrukcje, jednak do jego otwarcia zostali niejako zmuszeni i dzięki temu potwierdzono, że to prawdziwe miejsce zmartwychwstania Jezusa. Nie ma przypadków. 

  • Hmm… Dziwne…
  • Co dziwne… ?
  • W przeciągu kilku lat naukowo udało się potwierdzić, że całun jest prawdziwy, że grób jest prawdziwy… To dziwne, nie uważasz ? – pytam Piotra. 
  • W jednym czasie, jakby to miało dać niektórym ludziom dowód i nadzieję na koniec czasów… Jakby się cykl zamykał…. Co Ty na to Homiel ?
  • Zgadzam się, że na koniec czasów.
  • ???!!!   


Dopisane 16. 10. 2018 r.

  • Zgadzam się, że na koniec czasów – kto się tym nie interesuje, nie śledzi, to nie zauważy tej dziwnej zbieżności w czasie. Dlaczego tak się dzieje… Myślę, że odpowiedź ukryta jest w tym zdaniu; chce dotrzeć do wątpiących. Dodam wątpiących, ale myślących.

Bóg wiedział, że będzie w dziejach świata era naukowa, dlatego dał nam wyjątkowo naukowy dowód istnienia. Przez Całun chce dotrzeć do wątpiących. Co o nim wiemy? Jego cudowne właściwości do dziś onieśmielają najwybitniejszych naukowców z całego świata. https://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,4216,calun-skrywa-tajemnice-istnienia-boga.html

  • Całun Turyński faktycznie wszedł w kontakt z krwią człowieka zabitego w okrutny sposób. Do takich wyników badań nad płótnem, w które zgodnie z tradycją mogło zostać owinięte ciało Chrystusa po śmierci na krzyżu, doszedł zespół włoskich naukowców z Triestu, Bari i Padwy. https://ekai.pl/calunu-turynski-zostal-poddany-nowym-badaniom-co-wykryto/

Oprócz całunu, grobu w Jerozolimie dołączyłabym jeszcze;

oraz najstarszy (jak na razie) niedawno odkryty wizerunek Jezusa w tzw. miedzianym kodeksie z Jordanii.

https://www.ancient-origins.net/artifacts-ancient-writings/controversial-jordan-codices-earliest-written-account-jesus-confirmed-020640

http://www.nowtheendbegins.com/hidden-in-a-cave-for-2000-years-is-this-the-first-ever-portrait-of-jesus/

https://www.olabloga.eu/relikwia-chrzescijanska

Zawsze wszyscy jesteśmy koło ciebie.

19. 01. 18 r. Szczecin.

Nad ranem zobaczyłam Edzia. To znaczy zobaczyłam w wizji. Stał nad grillowaną patelnią, na której leżała ryba, taka ledwo wyłowiona, pokaźna, sowita i świeża. Stał w nią wpatrzony jakby jej pilnował i na nic nie zwracał uwagi. Stoję za jego plecami, zwracam się do kogoś, kto stoi obok, ale jest dla mnie niewidzialny.

  • Przecież on nie żyje ! – jestem zdziwiona, że widzę Edzia. 
  • Jak to nie żyje ?! Żyje ! odpowiedział męski, głęboki głos.

Żyje, ale inaczej. Ryba to znak Boga, Chrystusa, Nieba, chrześcijaństwa. Była wielka i zdrowa. Grillowała się na „zdrowej” patelni, bez tłuszczu, bez dodatków, sama esencja ryby. Można by zrozumieć, że Edziu choć urzęduje chwilowo w domu, na ziemi, to mocno jest związany z Niebem. Pilnował strawy prosto z Nieba, strawy duchowej.


Jesteśmy w Szczecinie, ale kawa obowiązuje nadal. Piotr siedzi zmartwiony i zamyślony, ponieważ naczytał się o nowych rozwiązaniach rozliczeń VAT, które wchodzą do działalności gospodarczej. https://poradnikprzedsiebiorcy.pl/-split-payment-czyli-podzielona-platnosc-na-czym-polega

  • To nie dobrze, będą szukać pieniędzy wszędzie gdzie się da.
  • …….
  • Wiesz co mi pokazał Homiel? Pokazał mięso, jak ktoś trzyma za dwa końce i wykręca tak, jak wyciska się ścierkę. Z tego mięsa wypływa sok…
  • Ciekawe… – skojarzyło mi się to z powiedzeniem „wyciskanie ostatnich soków”. Mięso, które ma żywić, czyli firmy będą wyciskane jak to mięso ?
  • Czy takie mięso będzie smakowało ?
  • Ale nie martw się, nie pochwycą cię, nie zdążą…
  • Nie zdążą... Dlaczego ? – zabrzmiało to naprawdę wielce tajemniczo i nie wiem co miał na myśli.
  • Czy mam ci zdradzić tajemnice przyszłości ?
  • No ! No mógłbyś w końcu !
  • … Pokazał mi teraz byka przerośniętego, sztucznie napompowanego.

  • To idzie w tym kierunku.
  • Aaaa… – to niepokojąca wizja przyszłości. Znaczy tyle, że gospodarka jest trzymana mocno, ale i jej rozwój nie jest wynikiem jedynie samoistnego wzrostu. 
  • Coś się ze mną stanie ! – Piotr już biadoli.
  • Nie pochwycą cięco tłumaczę sobie, że kiedy zaczną się problemy w Polsce, Piotra nie będzie to już obchodziło.
  • Ale zaraz, zaraz… To ja zostanę z tym problemem jak zostawisz firmę ?
  • Nie zostaniesz z problemem.
  • Homiel nazwał PO Niszczycielem, ale PIS pokazał jako rozdmuchany mózg.
  • Rozdmuchane ego ? Ambicje ? – próbuję zrozumieć.
  • A które mutacje są dobre ?
  • I dobro zaczyna zmieniać kolor. To też działanie gacka.
  • Tamci (PO) niszczyli wszystko, nie byłoby co zbierać.
  • A PIS ?
  • Kiedy ktoś obiecuje…
  • … pokazał człowieka krzyczącego przez tubę…
  • to z czegoś trzeba zabrać.
  • PIS jest za władzą, czy za ludźmi ?
  • Jedno i drugie, cel uświęca środki.
  • Czyli żeby dać ludziom, trzeba mieć władzę ? 
  • Kaczyński wiele dobrego zrobił, ale i to ma swoje granice.
  • To na kogo glosować ? – stęknęłam pod nosem, bo już naprawdę nie wiem.
  • To nie jest wybór między dżumą (PO) a cholerą, ale między dżumą a grypą (PIS).
  • Ale i na grypę ludzie umierają.
  • Z dwojga złego grypa jest łagodniejsza – Piotr wzrusza ramionami.
  • ……. – zamyśliłam się. Nie ma obecnie nikogo idealnego, na kogo można by zagłosować. Trzeba wybierać mniejsze zło.
  • Piotr na wielkie cierpienie się nie nadaje Homiel nieoczekiwanie zmienia temat. 
  • Dlaczego ?
  • Odejdziesz.
  • Dlaczego ?! – ciarki mnie przechodzą.
  • Serce tego nie wytrzyma.
  • W takim razie to serce jest zrobione aby-aby ?
  • Nie do wielkich stresów.
  • Mały, zaufaj losowi.
  • Rób swoje.
  • Ola ci powiedziała… Jezusie zajmij się tą sprawą.
  • ……. – robię oczy, bo rzeczywiście tak wczoraj powiedziałam.
  • Zobaczyłem teraz Jezusa jak Mu włosy dęba stanęły, jak u jeża… Przeraził się, że ma się zająć moimi sprawami.
  • ……. – i zamiast płakać to roześmiałam się serdecznie, bo w przypadku Jezusa to wielka rzadkość ujrzeć Go w takim stanie. Myślę, że był równie rozbawiony jak i ja teraz.
  • No to Oluś, chcesz rozwiązać ten problem? Czy skończyłaś ten wątek z napisami ?
  • ……. – uśmiech zamarł mi na ustach.

Jestem w trakcie tłumaczenia pewnego filmiku z YT i mam z tym problemy. Wczoraj byłam pewna, że już skończyłam, ale zawiesił mi się komputer i muszę zacząć niemal od nowa.

  • Nie.
  • Już ogłaszałaś Viktorię, a jest Viktoria ?
  • Nie – roześmiałam się rozumiejąc, że musiał widzieć i słyszeć mój z tego powodu potok przekleństw. 

Spojrzałam na swoją kawę i zamyśliłam się…

  • Może nasze dzieciaki w przyszłości będą żyć tak jak my? Będą sobie chodzić na kawę ?
  • Co to zazwyczaj, kiedy was nie ma.
  • Hmm… Nic nie trwa wiecznie…
  • Homiel, Ola chce jechać znowu w góry, mamy jechać ?
  • Twoja żona, twoja sprawa.
  • ……. – wybuchnęliśmy śmiechem jednocześnie. Takiej odpowiedzi się nie spodziewaliśmy.
  • To Ci się udało… Przejdzie do historii ! 
  • To żart.
  • Zawsze wszyscy jesteśmy koło ciebie. Po to, by przegonić chmury znad głowy łysego.
  • ……. – znowu zaczęliśmy się śmiać… No Piotr trochę mniej.
  • Coś Ty taki miły dzisiaj ?
  • Musisz widzieć Moją hojność.
  • A coś Ty taki hojny dzisiaj ?
  • Myślę o spotkaniu.
  • Jakim ?
  • Jakimś.
  • Na jakie spotkanie się cieszysz ?
  • Czarodziejskie.
  • ……. – spoważnieliśmy.
  • Wczoraj byłem tak wykończony, że zasnąłem w ubraniu. Obudziło mnie walnięcie w szafkę obok, a była za pięć dwunasta w nocy. Musiałem się pomodlić choć przez chwilę.
  • … Homiel jest niesamowity w takich sprawach, się nie pierdzieli, tylko wali od razu w szafę ! – Piotr jest pod wrażeniem, bo zdarza się to bardzo często ostatnio.
  • Takie chwile nadchodzą, a ty się opierdzielasz ?!
  • ……. – zdębieliśmy.
  • Miałam ciekawą wizję z Edziem – i opowiedziałam ją Piotrowi ze szczegółami.
  • Edziu będzie do końca. 
  • Będzie jej (Krysi) przewodnikiem jak przyjdzie pora.
  • A przyjdzie pora ?
  • Zawsze przychodzi.


Dopisane 06. 10. 2018 r.

  • To nie jest wybór między dżumą (PO) a cholerą, ale między dżumą a grypą (PIS)nie da się uciec od polityki jeśli niedługo kolejne wybory. Ta rozmowa rzuca więcej światła na obraz dzisiejszej polityki. Powiem szczerze, że określenie Niszczyciele wobec PO w naszych rozmowach jest określeniem najłagodniejszym, a wiele rozmów na ten temat jak do tej pory mieliśmy. To nieprzypadkowo znalazły się taśmy ujawniające prawdziwe oblicze byłego rządu, nie bez powodu mamy obecnie komisje dotyczące reprywatyzacji, a także VAT-u. Tak działa Niebo. Wymagało to skomplikowanej koronki i czasu, aż wszystko się wypełniło podczas wyborów, choć sondaże wskazywały na zwycięstwo PO. Homiel powiedział wprost, że niszczyli wszystko, nie byłoby co zbierać, co jest prawdą. Dla mnie osobiście jest bardzo trudne do zrozumienia jak można było działać na szkodę własnego kraju. To tak jakby powoli wyprzedawać wszystko ze swojego domu. Błędu PIS-u można na bieżąco kontrolować i korygować. Ale kiedy niszczone jest wszystko, wtedy nie ma już co naprawiać.

 


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Pamiętaj !

17. 01. 18 r. Warszawa.

Piotr przyszedł do domu zmęczony. Nie pracą, a Homielem.

  • Cały czas mi mówił o NIP, żebym coś sprawdził w internecie.
  • No to sprawdź ! – dziwię się, że tego jeszcze nie zrobił.
  • Nie ma sensu, no bo co tam może się dziać… – Piotr myśli, że firma jest nie do ruszenia i sprawdzanie to tylko zawracanie sobie głowy.

Widząc, że nie ma zamiaru nawet włączyć komputera sama to robię. Wchodzę na stronę NIP, ale wszystko po staremu, więc zaczynam już wątpić. Pchana jednak dziwnym przeczuciem, a może raczej wiarą, że Homiel nie mówiłby tego ot tak sobie, zaczynam szukać w wyszukiwarce poprzez Google pisząc po prostu „NIP, zmiany”. I tu niespodzianka… Zmieniono dyrektora finansowego. Nagle został odwołany ze stanowiska, a pracował lat kilkanaście. I to mnie zastanowiło…

Wnikając dalej zauważyłam, że po jego odwołaniu ogłoszono konkurs na stanowisko dyrektora finansowego… Pomyślałam wtedy, że to dość dziwne… Nie odwołuje się takiego wieloletniego fachowca nie mając na jego miejsce gotowego kandydata… I przyszło mi wtedy do głowy, że oni musieli go odwołać… Zatrudniono nowego fachowca i to fachowca od podatków, biegłego rewidenta. Nie wnikając w zawiłe szczegóły chodzi o to, że od kilku lat NIP użytkuje nasz sprzęt za niego nie płacąc i dodatkowo nie płacąc za niego podatku i Vat-u, a jest to instytucja rządowa, a więc w obliczu prawa doszło do wykroczenia albo wręcz przestępstwa podatkowego. Dlatego ktoś musiał za to zapłacić własną skórą… Czytam Piotrowi o tym na głos, a on aż podskoczył z wrażenia.

  • To co z tamtym ?
  • Pierwsza ofiara. Pamiętaj „zemsta jest pana Boga”.

Skuliłam się z wrażenia. Bóg Ojciec nawiązał do naszej wczorajszej rozmowy na temat przemówienia Jima Caviezela, który w pewnym momencie cytuje fragment z filmu „Chrabia Monte Christo” https://youtu.be/5HYBKfuGWho?t=5m21s;

Gdy umierający ksiądz pada na ziemię, odwraca się do Edmunda i mówi swoją ostatnią lekcję. Nie popełnij przestępstwa, za które teraz wykonujesz karę. Pamiętaj, Bóg powiedział, że zemsta jest moja.

Podskórnie wręcz czuję, że ludzie się mylą łącząc zemstę z Bogiem i powiedziałam wprost …

  • Zemsta nie pasuje do Boga.
  • Sprawiedliwość.

A teraz siedziałam i gapiłam się w monitor osłupiała… To wszystko dzieje się na moich oczach… Nie do uwierzenia… Ale tak właśnie działa Bóg Ojciec.

  • NIP ma nadal problem ? – Piotr też się patrzy na monitor jak zahipnotyzowany.
  • A jaki będzie wyrok ?
  • Hmm… – zgodnie z wizją ma być dla nas pozytywnie.
  • Może to jeszcze jednak koronka, której gacek nie przewidział ?
  • …….
  • Jesteś kawalerem orderu uśmiechu.
  • Ja ? – Piotr zdziwiony.
  • Twoja dusza jest radosna.
  • A Ola?
  • Nie tylko recenzent, ale i Gall Anonim.
  • Pan Bóg powiedział mi dzisiaj rano, że to życie powoli będę kończył…
  • Zaczynamy nową drogę Piotr... tak powiedział…
  • Sprzeciw !
  • Było Mały.
  • To imię Piotr odejdzie.
  • No to jak będziemy do niego mówić ? – pytam zaskoczona.
  • To imię będzie w środku.

Piotr nadal był oszołomiony, a ja szukałam dalej. Zauważyłam, że dyrektora odwołano w lipcu i wtedy przypomniałam sobie słowa;

- Wiele rzeczy jest niedokończonych… 
- Na przykład? 
- NIP. 
- Aaaa NIP powiedział ironicznie udając, że sobie przypomina 
W lipcu się zacznie… 
- W lipcu oni mają przerwę…
-  Nie dla Nas. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/27/krzyz-arma-christi/ 

Nie mieliśmy o tym pojęcia. Gdyby nie internet być może nigdy byśmy się nie dowiedzieli. Minęło pół roku i sprawdziłam jeszcze, co stało się z osobą, która została odwołana. Została we wrześniu zatrudniona w podobnej instytucji na stanowisko vice-dyrektora finansowego. A więc miałam rację… Nikt z własnej woli po kilkunastu latach nie rezygnuje z dobrej posady, aby objąć stanowisko o szczebel niższy i to z niższym wynagrodzeniem. Zazwyczaj nikt z własnej woli tego nie robi, chyba, że po prostu nie ma wyjścia. Mówię o tym Piotrowi, a on milczy… Tylko kręci głową ciągle oszołomiony. 


18. 01. 18 r. Szczecin.

Jechaliśmy do Szczecina w pociągu pełnym ludzi. Rozmawiamy szeptem, notuję niemal każde słowo.

  • Będę musiał sprzedać auto, za duże koszty utrzymania będą.
  • Homiel mówił, że nie będzie ci potrzebne – przypominam sobie. 
  • I tak mówię, uwolnisz się do tego.
  • …….
  • Ciekawa sprawa z tym dyrektorem finansowym…
  • To jest odpowiedź na to, co się dzieje.
  • Ten, kto ma wielką władzę boi się ją stracić, polubił to.
  • Dziękuję, że zabraliście mi sąd po zawale, nawet nie wiesz jak mi pomogliście.
  • Wiemy.
  • Oni to celowo zrobili… Mogliby inaczej zorganizować, a jednak odwołali w ostatniej chwili.
Naszą rozmowę przerwał telefon. Zadzwonił prawnik. Panie Piotrze, nie wiem jak to powiedzieć, ale rozprawa się nie odbędzie. Dostałem maila z sądu, że sędzina się rozchorowała i sprawa została zdjęta z wokandy. Aha – tylko tyle Piotr powiedział, bo z wrażenia „zgłupiał”. Tego się nie spodziewał. Spojrzeliśmy na siebie i oboje kręcimy z niedowierzania głową. 
- Jakie to szczęście! Nie mam siły siedzieć na sali i być wypytywany. 
- Człowiecze! Wszystko jest ustawione pod ciebie. Uczysz się, a ty cały świat. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/05/zaprowadze-cie-do-twojego-zrodla-do-poczatku/ 
  • To też nauka.
  • Pokazaliście Swoje możliwości – kiwam głową z podziwem.
  • Naprawdę Ojciec jest wszechmocny…
  • ……. – zamyśliliśmy się nad wszechpotęgą Nieba. Cały czas dostajemy tego dowody.

Milczeliśmy jakiś czas, moja głowa ciągle pracowała o co by tu spytać…

  • Jest tak ogromna różnica między protestantami a katolikami… Czy dogadywać się z protestantami, kiedy ewidentnie żyją w błędzie ?
  • Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszędzie są ludzie i ludziska, ale uczyć zawsze trzeba.
  • Hmm…
  • Stamtąd tutaj można przejść w sekundę ! – Piotr wypalił nagle.
  • To jest kwestia hologramu !
  • O matko ! Odkryłeś Nasze tajemnice !

  • Homiel kpi sobie z nas, zrobił zeza…
  • A teraz odkryjesz samego siebie.
  • Pokazał mi jak skórę ściągam z siebie…
  • A co pod skórą ? – pytam.
  • Motylek Emilek – znowu zażartował…
  • ……. – po chwili zrozumiałam głębszy sens. Zmiana skóry i motyl, czyli przeobrażenie z poczwarki w motyla, a motyl to znak Boga…
  • Panu Bogu zależy na ludziach, dla każdego ma czas, cierpliwość… Jak on ludzi kocha… Poczułem to. Pozwolił mi poczuć. Chciałby, by byli coraz lepsi dla siebie. Poświęcił Siebie dla ludzi… A wszystko w sekundę mógłby zamknąć.
  • To dlaczego ludzi obrażasz ?
  • Kiedy !? – Piotr się obruszył.
  • …….
  • Pokazał mi sceny z samochodu, jak jeżdżę…
  • ……. – już się duszę ze śmiechu, bo trzeba by kiedyś go w trakcie jazdy nagrać. Mistrzostwo spokoju i miłosierdzia ! 
  • Bo głupi jestem.
  • Wiecznie głupi nie możesz być. Mówisz tak mądre słowa…
  • Zmienię się.
  • Zmienisz się, a jak się nie zmienisz, to My pomożemy.
  • ……. – zabrzmiało to groźnie.
  • Przyjmuję to z pokorą. I tak długo nie będę żył.
  • Dlaczego ?! – przestraszyłam się.
  • Z sercem, boli mnie czasami.
  • A co ty możesz wiedzieć ile będziesz żył ?
  • Jestem coraz słabszy.
  • Nawet w super auto moc z czasem maleje.

Zamyśliłam się i spojrzałam na kubek pełen herbaty. Gdy to zrobiłam kubek pomału, jakby w zwolnionym tempie zaczął się przechylać, a nie miał absolutnie prawa się przechylać, ponieważ był wypełniony po brzegi, był ciężki i po to był w zagłębieniu na kubki, żeby się nie przechylał. Złapałam go w ostatniej chwili…

  • Widziałeś to ?!

Widział i dlatego sam zaczął popychać kubek palcem chcąc go przechylić, ale nie dał rady.

  • Co to Homiel ?
  • Że jestem baranie !
  • ……. – zacząłem się głośno śmiać, mimo ludzi dookoła.
  • A co mówiłeś do Niego?
  • W myślach rozmawialiśmy. Powiedziałem, że nie będę zawracać Mu głowy pytaniami, bo pewnie zajęty jest…
  • Jak chcesz to zadawaj pytania, z czegoś muszę żyć.
  • Jak nie będę robił, to Mi Pan Bóg „nie zapłaci”… oczywiście żartuje.
  • A masz rodzinę na utrzymaniu ? – Piotr też żartuje.
  • I to jaką, wszystkich muszę nakarmić.
  • Nie mam siły dzisiaj na rozmowy.
  • Nie podawaj się stary druhu.
  • To chodź cwaniaku, zamieńmy się na serca !
  • Nie chciałbyś się zamienić, gdybyś wiedział.
  • ?!…
  • Słaby jestem.
  • Ciota jesteś.
  • Ciota ?! – Piotr prawie warknął.
  • A jakże !
  • Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Pamiętaj !

To za karę, że Piotr wielu nazywa ciotami, zwłaszcza kiedy prowadzi auto. Kogo tak przezywasz, tak cię też przezwą… Niby rozmawiamy swobodnie, ale co krok do lekcja, a z tej miałam niebywałą radochę widząc minę Piotra. 


Jakiś czas później.

  • Z Edziem to mnie oszukali.
  • Kiwnęli.
  • Miałem umrzeć pierwszy !
  • I umarłeś. Uciekłeś im na chwilę.
  • Przestało serce bić ?
  • Przestało.
  • Przeżyłeś. Za silną masz siłę proszenia. Poprosiłeś, to dali.
  • Lekarze to zauważyli ? – pytam, ponieważ przypominam sobie, jak bardzo zmęczony był Cisowski, gdy wrócił z operacji.
  • Oczywiście.
  • A odszedłeś wtedy, gdy widziałeś siebie z boku ?
-Zanim mnie obudzono po operacji, wcześniej widziałem siebie z góry. Wisiałem pod sufitem i oglądałem siebie będąc lekko z boku. Obserwowałem jak cztery kobiety wzięły mnie pod pachy i pod kolana i przeniosły ze stołu operacyjnego na łóżko, byłem cały umazany na brązowo, jakieś środki dezynfekujące. ….. – zaczęłam patrzeć na Piotra z zaciekawieniem zastanawiając się, czy zdaje sobie sprawę z wagi tego wydarzenia.  -Zacząłem przyglądać się sobie i pytać dlaczego jestem taki brązowy? Ale wiesz co? Patrzyłem na to moje ciało kompletnie bez emocji, jakby to był worek skóry – opowiada Piotr powoli widocznie znowu to przeżywał.  
- Po co masz się emocjonować! Ileż tych ciał już było… sir, her… http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/26/u-nas-nie-ma-czarow-u-nas-jest-powazna-praca/
  • ……. – Piotr się nachylił do ucha. 
  • Homiel kazał się nachylić i powiedział…
  • Powiedz jej…. Cuda !!!

  • Musimy wierzyć Homielowi, bo i tak tego nie sprawdzimy – stwierdzam. 
  • A kubek widziałaś ?
  • Ahaaa… Masz siłę Homiel !
  • Bo chodzę na siłownię.
  • Powiedz mi… – Piotr. 
  • Chodzi o NIP ? – przerwał.
  • Kiedy…
  • Wkrótceznowu przerwał.
  • Co wkrótce ?
  • No w tym roku – tłumaczę Piotrowi.
  • Tak to mówiłeś w ubiegłym roku – Piotr z pretensjami.
  • Tak to mówił fachowiec czyli niby ja, która się ciągle w kwestiach datowania myliłam.
  • Wszystko słyszysz ?
  • I czuję.
  • …….
  • Homiel mówi, że na Górze kręcą film z naszego życia i sobie puszczają dla śmiechu.
  • To super komedia.
  • Ojciec dawno się tak nie śmiał.
  • Ale pamiętaj o Stańczyku! Zachwycili się tym hołdem pruskim, a on wiedział, że to krótko potrwa.
  • A jaka będzie przyszłość Polski ?
  • Na razie dobra.
  • A to „na razie” ile potrwa ? – dopytuję.
  • ……. – nie odpowiedział.


Dopisane 04. 01. 2018 r.

Czytam od czasu do czasu gazetę „Któż jak Bóg”, którą polecam … https://kjb24.pl Jedno zawsze przychodzi mi na myśl, gdy czytam KJB. Powyższa rozmowa pokazuje, że Homielowi daleko do wizerunku anioła, którego wszyscy znamy. Jednak to nie jest kwestia tego, że Oni tacy właśnie są. To jest kwestia tego, jacy my jesteśmy. Homiel dopasowuje się do naszego stylu życia, myślenia, wiedzy i osobowości. Gdyby na przykład rozmawiał z samym papieżem, wyglądałoby to zupełnie inaczej. Można powiedzieć, że anioł jest elastyczny i to jest dowód wielkiej Ich mądrości.


  • Pierwsza ofiara. Pamiętaj „zemsta jest pana Boga”łatwo to wszystko udowodnić, wystarczy wykonać zdjęcia z ekranu, ale po prostu na tym etapie tego zrobić nie mogę. Jednocześnie proszę zwrócić uwagę co się dzieje w aferze reprywatyzacyjnej dotyczącej kamienic w Warszawie. Ile osób w końcu zostaje rozliczonych choć sądzili, że są nie do ruszenia.

To też dzieło Ojca  

Bądź mniejszy z najmniejszych. Tylko najmniejsi są duzi.

14. 01. 18 r. Warszawa.

Jedziemy do katedry i znowu trafiliśmy na końcówkę mszy. Po komunii skierowaliśmy się prosto pod „nasz krzyż”. Mijają 3 minuty i Piotr mnie szturcha w łokieć dając znak, że mamy już wyjść. Do samochodu prawie biegnie, ale ma przy tym taką minę jakby miał się zaraz rozpłakać. Siadam do auta i czekam na wyjaśnienia…

  • Gdy uklęknąłem to przed oczami zobaczyłem moje 50 zł, które miałem w portfelu. Czułem, że Jezus chce, abym je dał tej kobiecie.
  • I dlatego zwiałeś ? – nie mogę zachować powagi i zaczynam się śmiać. Tyle nauki na nic ? 
  • No to co mam robić ? – pyta bezradnie.
  • Wracaj, ty nie zbiedniejesz – i wypycham Piotra z auta.

Obserwuję go idącego jak zmaltretowany pies, a po pięciu minutach wraca jak zwycięzca.

  • Gdy dałem, wtedy usłyszałem…
  • Nie dajesz jej. Dajesz Mi.
  • Ona aż krzyknęła… Boże!… Taka była zaskoczona.
  • ……..
  • Nakarmiłeś ją tak, jak Ja nakarmiam ciebie – powiedział teraz Jezus.
  • Hmm… – zadumaliśmy się nad tymi słowami. 

Niebo nie tylko karmi nas dosłownie, ale karmi nas swoją energią; Ewangelia Mateusza 4, 4.Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.


Kiedy jakiś czas później zamówiliśmy kawę i deser, Piotr spojrzał na te frykasy zamyślony…

  • Jezus oddał nam to w tych ciastkach, że nas stać na to…
  • Teraz to zrozumiałeś.

16. 01. 18 r. Warszawa.

Siedzieliśmy sobie na kawie, rozmawialiśmy o życiu ciesząc się i kawą i wolnością.

  • Co by było, gdybyś się nie wycofał z zakładu z Ojcem ? – przyszło mi do głowy pytanie.
  • ……. – Piotr wzruszył ramionami.
  • Jaką trzeba mieć arogancję, żeby się z Bogiem zakładać. Ty się mienisz wierzącym ?!
  • ……. – Piotr zaniemówił zaskoczony.
  • Jestem głupcem – wydukał w końcu.
  • Myślisz, że dla głupców jest miejsce w Niebie ?
  • Pozwoliłem sobie…
  • Głupi sobie nie pozwala. Głupi po prostu jest głupi.
  • A te twoje buty w szafie to szczyt fanaberii – … a ma ich kilkanaście par.
  • Co to jest fanaberia ? – pyta mnie szeptem…
  • Mówiłem, że głupi do końca.
  • I gdzieś się podział ten anioł wielki !?
  • Poległ w dobie materializmu i chciejstwa.
  • Obudź się chłopie, bo to ostatni czas dla ciebie.
  • Złotych talerzy wam się zachciało ? A miedzianych nie łaska ?!
  • A czym sobie zasłużyłeś na te talerze ?

I tu mi się słabo zrobiło. Zobaczyliśmy w sklepie na przecenie naprawdę piękne, w kolorze złotym talerze. Byliśmy blisko, żeby je kupić, ale nawet na przecenie wydały nam się zbyt drogie.

  • Dobra Homiel, wystarczy ! – Piotr cały czerwony.
  • To chyba nie Homiel ! – stopuję Piotra, bo jeszcze trochę, a powiedziałby znowu coś… 
  • Do tego miodu przyda się trochę dziegciu.

I w tym momencie nagle Piotr z grymasem bólu złapał się za rękę. Podciągnął koszulę, a tam czerwone ugryzienie.

  • Mało ci było na Ujazdowskich ? Chcesz dużo ? przypomniał nam naszą gehennę gackową w mieszkaniu, które mieści się przy al. Ujazdowskich. 
  • Czym sobie na to zasłużyłem ?
  • Za ładnie wyglądasz.
  • Dobrze ci się żyje za Nasze?
  • Dobrze. Ale ja tylko administruję.
  • Taaak… Gdyby nie Ja, to byś myślał i myślał.

Naprawdę nie wiem, czy płakać, czy się śmiać. Wszystko co mamy, na co nas stać… to jest od Ojca. Przekonałam się już wielokrotnie, że tak jak możemy zarobić szybko jakieś pieniądze, tak szybko możemy je stracić. Wystarczy, że ktoś nie zapłaci, nie zamówi, ktoś oszuka, ktoś umrze… bo i tak się zdarzyło. Nie dane nam jest zarobić tak, aby odłożyć. Nie dane nam jest żyć ponad stan. Kiedy wydaje nam się, że nabieramy bezpieczeństwa finansowego od razu piętrzą się problemy i konto staje się puste. To jest wręcz niewiarygodne… Reguła, która sprawdza się jak w zegarku. Mamy tyle, aby żyć. Nic ponadto. 

  • No to złote talerze mamy z głowy… i dobrze – a ciągle się wahałam czy kupić, czy nie.
  • Chwileczkę… Ty możesz, on nie.
  • Ale ja będę też korzystał.
  • Jakoś to przełknę przez jakiś czas. A potem w drogę.
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie wiedząc już, że i tak nie kupimy. Odechciało nam się.

Wieczorem.

Piotr chodził naburmuszony pamiętając o porannej rozmowie. Może czuł się jak skarcone dziecko…? 

  • Jest mi już obojętne czy mam, czy nie mam pieniądze.
  • ……. – spoglądam na niego podejrzliwie, czy mówi serio.
  • A mogę kupić Opla? Nie rzuca się w oczy – pyta pięć minut później.
  • Co Opel ?
  • No kupić…
  • Co mam sądzić o tym, co jest dla ciebie obojętne ?
  • ……. – wybuchłam śmiechem, gdyż rzeczywiście jeszcze przed chwilą twierdził, że mu jest obojętne.
  • Przyjdzie czas, że sam się nie poznasz, o ile się poznasz.
  • Aż tak ?
  • Z człowieka zostanie wygląd.
  • To jaki będę ?
  • Oddadzą co twoje. Będziesz miał pas, tylko go nie będzie widać. 
Kilka miesięcy temu zobaczył siebie wiszącego w powietrzu z rozpostartymi ramiona, jakby gdzieś w kosmosie, przestrzeni kosmicznej. Miał na sobie jasną szatę i szeroki pas. Biały pas z wytłoczonymi białymi napisami. Po środku widniało napisane wyraźnie jedno imię, na prawo od niego inne, na lewo jeszcze inne. Cały pas miał wytłoczone różne imiona. To centralne było najbardziej wyraźne i sprawiało wrażenie, że było najbardziej ważne. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/03/08/4216/
  • Na razie bądź taki śmieszny jak jesteś. Ola musi notować.

Aaaaa teraz rozumiem… Te wszystkie rozmowy, często zabawne sytuacje spod „naszego krzyża” są po to, aby na błędach Piotra uczyli się wszyscy. To jest najlepsza nauka.

  • Na tobie uczą się inni.
  • A co później ? – pyta.
  • Wielu będzie chciało ją (p. s. książkę ) przeczytać, a później wszyscy.
  • …….
  • Idę się pomodlić… – Piotr wzdycha.
  • Idź, idź … To jest ważne.
  • Najważniejsze – poprawia.
  • Jeszcze cię fala nie wzięła, a już mądrze mówisz.
  • ……..
  • Czy to możliwe, żeby tacy ludzie jak Eliasz byli na ziemi ?
  • A Jezus nie był człowiekiem ?
  • Więc bądź mniejszy z najmniejszych.
  • Tylko najmniejsi są duzi.
  • Słyszałeś co twoja żona tłumaczyła. Więc stosuj się do tego, co czytałeś.

Ojciec miał na myśli prelekcję Jima Caviezela, którą można obejrzeć w internecie…

  • Ale nie martw się. Pomogę ci w tym, abyś wywiązał się ze swojej roli.
  • A uda mi się ?
  • Z nawiązką.
  • A co potem ?
  • A potem pójdziesz się wyspać w swoim łóżku, w swoim Domu. Więc możesz iść po piżamę powoli.
  • Pamiętasz Maryję ?
Leżałem na boku. Godzina 22.50. Byłem zmęczony. Spojrzałem gwałtownie w bok, bo kątem oka zauważyłem, że coś się dzieje. Zobaczyłem przesłonę, która dzieli nasze światy, była tak cienka i przezroczysta jak folia. Zza tej folii wysunęła się dłoń, długie, wąskie palce, całkowicie świetliste. Ta dłoń była królewska, biała, szlachetna... 
- Wszystko o czym myślisz minie.... - i ktoś pstryknął palcami, a myślałem wtedy o śmierci, jak to będzie. Usłyszałem to pstryknięcie przy uchu. Poczułem wielką lekkość w głowie... Poczułem, żebym się nie martwił, bo to wszystko przejdzie jak... pstryknięcie palcami. Raz, ciach i po wszystkim. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/07/wypelnia-sie-proroctwo-to-co-zostalo-zapisane-sie-wypelni/
  • Tak to przeleci.
  • Zgubisz to życie zyskując nowe.
  • Coś się na pewno ze mną stanie, z tobą też.
  • Ze mną ? – zdziwiona pytam, bo niby dlaczego ?
  • Z Olą nie.


Dopisane 02. 10. 2018 r.

  • Więc bądź mniejszy z najmniejszych. Tylko najmniejsi są duzi.

Jestem na etapie analizy Ewangelii i zaskakuje mnie jak często słowa, które padają w tym dzienniku padają również (w innym stylu i formie) właśnie w Ewangeliach. Czasami żartem mawiam do Piotra, że ten dziennik jest jakby uwspółcześnioną wersją Ewangelii. Czy to już nadużycie? Niekoniecznie. Jeśli słowa tu przekazywane są Prawdą, to muszą być zbieżne ze słowami Jezusa zapisanymi 2 tysiące lat temu. Bo Prawda jest jedna i niezmienna.

Ew. Łukasza 9:48, (48) i rzekł do nich: Kto przyjmie to dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmie, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki.

Bóg ma wiele profesji, jest chirurgiem, jest i prawnikiem.

03. 01. 18 r. Warszawa. 

Oczywiście myślę o Jadwidze. I czy naprawdę rozmawiała z Jezusem.

  • Homiel powiedz, rozmawiała, czy nie rozmawiała?
  • Na pewno nie z sobą.
  • No powiedz – nie chciało mi się teraz żartować.
  • Tak.
  • A jednak…. – zamyśliłam się. Chciałam spytać o czym rozmawiali…
  • Dyzio najeżony ledwo, a ty go już ssiesz.

A Dyzio, czyli Piotr, faktycznie siedział z brzuchem wywalonym do góry i ledwo zipał. Widząc go w takim stanie dałam mu już spokój.

  • Czytałem dzisiaj, że wzrosła ilość spraw trwających ponad 3 lata. Może gdzieś moja tak utknęła sprawa i została odrzucona ?
  • Jest tam, gdzie Ja wrzuciłem. W statystyki się nie baw.
  • Ale tak czytałem… – Piotr nie zauważył, że z Ojcem rozmawia. Szkoda, że i ja zorientowałam się tak późno. 
  • Toś w tej sprawie powinieneś czytać cicho.
  • A opiekun twojej córki wcale nie jest Wypłoszem. To poważny anioł.

Zaczęłam się śmiać głośno i nie mogłam przestać.

-Dlaczego nazwałeś anioła naszej córki „Wypłoszem”? - spytałam tuż przed Warszawą.  
-Tak się czesze jakby miał ciągle wiatr we włosach. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/14/lubie-jak-mnie-prosicie-i-lubie-jak-robie-dla-was-dzialania/ 

Kiedy po raz pierwszy Piotr zobaczył przybocznego anioła naszej córki z miejsca nazwał go Wypłoszem, bo według niego miał włosy nastroszone na wszystkie strony świata, a ponieważ do tego były dość długie, więc musiał być to dość niezwykły widok. Wszyscy się z tego śmieliśmy, a teraz  cieszyłam się nie dlatego, że Wypłosz, ale dlatego, że i to Ojciec widzi. Czy ja się kiedykolwiek do tego przyzwyczaję ?


Nie chciałam męczyć Piotra, więc sama szperałam w internecie w poszukiwaniu informacji o Jadwidze.

http://www.kuria.pijarzy.pl/rozwazania/skarby_wawelu_na_wielki_post,_cz._i:_czarny_krucyfiks_krolowej_jadwigi_d8461_pol.html

We wschodnim ramieniu ambitu Katedry Wawelskiej, tuż przy zakrystii, znajduje się barokowy ołtarz wykonany w latach 1743-5 z czarnego marmuru, według projektu Franciszka Placidiego, włoskiego architekta i rzeźbiarza. Ołtarz ten stanowi artystyczną ramę dla znajdującej się w jego centrum niezwykłej relikwii – krucyfiksu, pochodzącego z końca XIV w., zwanego Krzyżem św. królowej Jadwigi Andegaweńskiej. W predelli tego ołtarza widnieje łaciński napis, który pierwszy raz pojawił się tam w 1500 r.:” ten zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa ukrzyżowany wizerunek przemówił do świętej Jadwigi Królowej Polski”.

Krucyfiks znajduje się tu najprawdopodobniej od samego początku, to znaczy od chwili, kiedy przywieziono go do Krakowa. Pierwsza wzmianka, która potwierdza jego obecność w katedrze, pochodzi z 1403 roku i wiemy, że już wtedy znajdował się tam, gdzie można go oglądać dzisiaj. Zapewne pojawił się na Wawelu w roku 1384 i przyjechał jako jeden z przedmiotów królowej. Jeśli wierzyć źródłom, zawieszono go od razu właśnie w tym zakątku ambitu. Nie wiadomo, jak i o co modliła się Jadwiga pod tym krucyfiksem. Wiemy, że jej życie nie należało do prostych. Jadwiga spędzała długie godziny na modlitwie u stóp wawelskiego krzyża.


04. 01. 18 r. Warszawa. 

Na kawie rozmawialiśmy znowu o NIP.

  • Dlaczego to tyle trwa?
  • Nie zapominaj o jednej rzeczy.
  • Bóg ma wiele profesji, jest chirurgiem, jest i prawnikiem.
  • Na prawie się zna nie gorzej niż na chirurgi.
  • A może chce teraz iść na ryby ? A może sprawa musi dojrzeć ?
  • No i co ty na to powiesz ? Ty czupurniasty?
  • Noooo, ale przewlekłość już mamy – Piotr z uporem maniaka.
  • Zna się na prawie niezgorzej jak na medycynie.
  • Mało tego jest też zegarmistrzem, ustawia czas. Więc co ty chcesz ?
  • A na informatyce też się zna? – pytam ze śmiechem.
  • Perfect.
  • …….
  • Co sobie Bóg myśli o tym wszystkim? – Piotr.
  • A musi myśleć ?
  • Patrzy i obserwuje co Jego uczeń robi na tym świecie.
  • Pan Bóg pozwolił diabłom na działanie. To wszystko jest zamierzone.
  • Czego byś się nauczył otoczony komfortem? Powiem ci czego. Nietzschego.
  • Nietzschego czy niczego? – pytam Piotra, bo nie jestem pewna, czy dobrze usłyszał, a chcę zapisać.
  • Sam nie wiem… Nietzsche to był filozof.
  • Był takim samym idiotą jak ty.
  • ????!!!!  – wybałuszyłam oczy i wybuchłam śmiechem. 
  • Przepraszam, pomyliłem się. Był większym idiotą.
  • Muszę sprawdzić – cieszyłam się, że będę szukać. Uwielbiam szukać.
  • Wpisz hasło Nietzsche – idiota.
  • ……. – chciałam zrobić to od razu, ale zdecydowałam się poczekać.
  • Jak to jest… Jakiś tam Nietzsche coś pisze, coś wymyśla, ale to przecież Wy robicie te swoje „koronki”… – zaczęłam się zastanawiać.
  • Przecież nie wymyśli niczego, na co nie pozwolicie…?
  • A o diable nie myślisz?
  • Hmm….

Co zrobiłam w domu zaraz po przyjściu? Oczywiście sprawdziłam, wpisałam hasło Nietzsche – idiota. Już na etapie wyszukiwarki zauważyłam, że Nietzsche i idiota ma swoje mocne konotacje. Zaczęłam sprawdzać dlaczego.

Nietzsche (notabene homoseksualista) pisał w swoim „Antychryście”…

Pisze; Jezus jest dokładnie przeciwieństwem bohatera: jest idiotą. Można wyczuć jego niezdolność zrozumienia rzeczywistości… Prawdziwy męski instynkt nigdy w nim nie dojrzał; jest opóźniony w rozwoju i pozostał dziecinny w wieku dojrzałości płciowej: są to objawy pewnych nerwic epileptycznych… Nikt mu nie objawił istnienia natury. Zna jedynie efekty moralne: znak najniższej i absurdalnej natury. Należy mieć na uwadze: jest on idiotą wśród roztropnego narodu. Tyle, że jego uczniowie nie byli jak on. Paweł żadną miarą nie był idiotą! Od tego uzależniona jest historia chrześcijaństwa”.

Już czytając pierwsze słowa czuję mdłości. Teraz rozumiem dlaczego Nietzsche to największy idiota wszechczasów. Tym większy, że to syn pastora. 


Wieczorem. Opowiadam Piotrowi o Nietzsche.

  • Jak Homiel możesz to wszystko wiedzieć? – spytał zdziwiony.
  • Żebyś ty wiedział ile i co Ja wiem !
  • To powiedz coś jeszcze, posprawdzam, uwielbiam sprawdzać – mówię.
  • Na dzisiaj wystarczy, bo wpadniesz w narkomanię.
  • To uwiarygadnia nasze rozmowy.
  • A ty przestań datować ! – … do mnie.
  • Ostatnio marzec jest w modzie ?!
- Kiedy wróci, to ja już będę po zmianach? 
- Będą mocno zaawansowane. 
- Czyli będą w trakcie… A marzec to będzie gwoźdź programu tego roku? – pytam. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/10/07/przywrocisz-mi-chwale-ktora-mi-sie-nalezy/
  • …… – głupio mi się zrobiło, bo faktycznie mam zapisane w notatkach, że w marcu „będzie pozamiatane”. 
  • A może to marzec za 5 lat ?
  • Dobra, masz rację.
  • Ale nazwałeś mnie idiotą ! – Piotr z żalem.
  • Przepraszam cię za idiotę. Musiałem to powiedzieć przez skojarzenie. Jesteś moim idolem.
  • Wiesz co mi pokazał ? Zeza !
  • …….. – Homiel ma dzisiaj szampański humor.

Oglądamy TV. W USA wielka, mroźna zima.  http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,22857435,stany-zjednoczone-pod-sniegiem-obawy-przed-bombogeneza.html

  • Ich stać na taką zimę, Polskę nie.
  • ? Hmm… To prawda…

Podano informację o wizycie premiera Morawieckiego na Węgrzech. Wielka przyjaźń od wieków, a jeszcze chwilę temu na innym kanale słyszałam, że władcy węgierscy spiskowali przeciwko władcom polskim, o czym nie miałam pojęcia.

  • Wiedziałeś o tym?
  • A wiesz, że Chrobry nakazał wypalić oczy czeskiemu księciu i wtrącił go do lochu ?
  • Really ? Nie wiedziałam.
  • Chrobry to był prawdziwy niedźwiedź.
  • Taki tępy ? – przyszło mi do głowy, nawet nie wiem dlaczego.
  • Taran.
  • O! Następny temat do sprawdzenia… – pomyślałam.


Dopisane 20. 09. 2018 r.

  • Chrobry to był prawdziwy niedźwiedź. Taran.

Taran to rodzaj machiny oblężniczej której używano do niszczenia murów, blokad i przeszkód. Czyli tu chodzi o osobowość Chrobrego, który uparcie, metodycznie dąży do celu. Iść jak taran… Czy faktycznie tak było?

Nakładem wydawnictwa HBC ukazało się książkowe wydanie „Historii bez cenzury” Wojtka Drewnika. Zapraszamy do poznania sylwetki Bolesława Chrobrego, pokazanego w nieszablonowy sposób. Poniżej fragmenty rozdziału zatytułowanego: „Władca z jajami – Bolesław Chrobry”. https://fakty.interia.pl/raporty/raport-1050-rocznica-chrztu-polski/historia/news-historia-bez-cenzury-wladca-z-jajami-boleslaw-chrobry,nId,2185483


  • Wpisz hasło Nietzsche – idiota.

Pisał o „śmierci Boga”, ale sam często przybierał pozę proroka. W swoich książkach nie unikał biblijnych aluzji. Radykalizm jego idei przypomina proroków Starego Testamentu i św. Pawła. Rzucał wierzącym wyzwanie i kazał im się zastanawiać, czy ich wiara ma jeszcze jakiś sens. W ten sposób stawiał problem, który także dziś próbujemy rozwiązać: czy w nowoczesnym społeczeństwie jest miejsce dla religii? Nietzsche na to pytanie odpowiadał przecząco. Jego zdaniem chrześcijaństwo umarło, bo uśmierciła je nowoczesna cywilizacja „ostatnich ludzi” – zrezygnowali oni z wszelkich wyższych aspiracji na rzecz materialnych wygód. Religia była dla nich tylko wygodną fasadą. Ta radykalna diagnoza Nietzschego okazała się koniec końców błędna, ale wciąż musi niepokoić. Jej echa słychać u tych współczesnych myślicieli, którzy – zarówno z prawicowych, jak i lewicowych pozycji – piszą o płytkości współczesnego życia i nie mogą pogodzić się z „prywatyzacją” czy marginalizacją wyższych uczuć. Dla nich Nietzsche pozostaje niewyczerpanym źródłem inspiracji. http://www.newsweek.pl/europa/czy-nietzsche-byl-religijny,44609,1,1.html

Nawet gdybyś była pod mostem, to będziesz z Nami.

20. 12. 17 r. Szczecin.

Jedziemy na święta do Szczecina. Piotr chciał jechać już wczoraj w nocy, ale…

  • Mały, przypominam ci, że jesteś po zawale.
  • Uważaj, to nie Homiel – uprzedzam po cichu Piotra, bo już chciał wtrącić swoje „trzy grosze”…
  • Ojciec ?
  • Ojciec nie robi sobie takich żartów.
  • Nie sądzę ... – Piotr się wyprostował.
  • Lubię żartować tak jak i wy. No, może nie tak ja ty.
  • Więc… Czasami jestem… Szkoda mówić… ?
  • Muszę cię przyjąć wedle zasady. Jakim cię stworzył, takim cię biorę.
  • …… – śmiać mi się chce, ale się powstrzymuję.
  • Nie wiem Ojcze jak zakończyć Fatimę – właśnie pisałam ostatni tekst.
  • Wiesz, tylko jeszcze nie napisałaś.
  • To fakt, miałam pomysł, ale nie byłam pewna.
  • Czy ktoś zainteresuje się Fatimą na poważnie?
  • Ty rób swoje.
  • …….
  • Sąd może być szybciej niż myślisz, na pewno nie w październiku – analizuję już zapominając o wielkiej nauczce, żeby nie datować.
  • Co ty na to Homiel?
  • Słucham – powtórzył Piotr po Homielu.
  • Powiedz wszystko.
  • powiedział… i podziwiam. Słucham i podziwiam ale nie chciałem ci powiedzieć.
  • Kiedyś nie wytrzymam i mu wleję… – pomyślałam.
  • Czyli według ciebie fala będzie w następnym roku ?
  • Chyba tak – kiwnęłam głową.
  • Nie mylisz się.
  • Będziesz ze mną ?
  • My wszyscy.
  • Jak będzie?
  • Nie jestem w stanie ci opisać słowami.
  • Będzie strasznie ?
  • Nie pękaj.
  • Nie pękaj ? To nie może mówić anioł, napiszę donos !
  • Piszesz donos, który trafi do Mnie ?
  • ? ! – a więc cały czas z Ojcem rozmawiamy i cały czas sobie z nami żartuje.

Piotr się zamyślił.

  • Dużo się działo w w tym roku, zawał, operacja, Edziu…
  • Edziu jest w lepszym świecie.
  • Ale go nie ma …
  • Ale już wie …
  • Ten rok był ciężki.
  • W tym roku ci się upiekło, bo dużo ludzi modliło się o to.
  • Pan Bóg lubi twoich ludzi.
  • Tak ?
  • Bardzo.
  • Ja też się za nich modlę. Jestem narzędziem w tej sprawie ?
  • Chcesz powiedzieć, że awansowałeś na dłuto ?
  • No tak.
  • Czyli młotkiem już nie jesteś ?
  • …… – roześmiałam się.

Niby rozmawiamy na luzie, ale za każdym niemal słowem „czai” się nauka. Niewątpliwie Piotr jest bardzo bystry i błyskotliwy. Czasami jednak natrafia na kogoś, kto nie nadąża za jego tokiem rozumowania. Wtedy traci cierpliwość i potrafi bez pardonu nazwać go „głupim młotkiem”. Widać nie podoba się to Ojcu, ponieważ  Piotra powiedzenie teraz obróciło się przeciwko niemu. Stare, dobre przykazanie; nie rób tego, co tobie niemiłe.

  • Oj, Mały… Będziemy mieli dużo do pogadania.
  • Hmm… Zdaje się, że pójdziesz do Ojca „na dywanik” – … i szkoda mi się go zrobiło.

Godzinę później.

  • Poszedłem wczoraj do salonu Audi, bo mają nowe Audi A8. Usiadłem w środku, mają świetne wygodne fotele i usłyszałem…
  • Wyegzaltowałeś się ?
  • Czy czegoś ci brakuje Piotr ?
  • … od razu wysiadłem.
  • A wczoraj nie miałem siły się modlić i wtedy usłyszałem…
  • Jak się położysz Chrystus zrobi to za ciebie.
  • i wyskoczyłem z łóżka jak z procy.

21. 12. 17 r. Szczecin.

Pan Mirek ciągle kończy remont, ponieważ ciągle  do zrobienia odkrywamy coś nowego. Ten dom wydaje się studnią bez dna.

  • Homiel mi mówi, że nikt więcej nie zrobi remontu w tym domu.
  • Nikt? Nawet nowy ewentualny właściciel?
  • Mówimy o twojej rodzinie.
  • Aaaa to prawda.
  • Zrób, co masz zrobić.
  • Robiąc to dla swojej mamy, robisz to dla siebie.
  • Nie chce mi się tam przeprowadzać z powrotem – przyznaję szczerze.
  • Nawet gdybyś była pod mostem, to będziesz z Nami.
  • Nawet gdybyś mieszkała w pałacu, to z kim będzie ci lepiej ?
  • To gdzie będę mieszkać ?
  • Nazwę to po imieniu. Gloria idzie do ciebie.
  • A mi skapnie coś z tego? – Piotr się wtrąca.
  • Nie myśl o domach.
  • Nie jesteś po to, by korzystać z ziemskich luksusów. Twój Dom nie tutaj.
  • …….
  • Bądź szczęśliwa, ucz się podawać rękę, święta idą – zwraca się do mnie.
  • Od nowego roku
  • pokazał skrzynię biegów i przesunięcie biegu na 6 bieg.

  • To znaczy chyba, że wszystko przyspieszy.
  • To powinniśmy się cieszyć ?
  • Bądźcie sobą.
  • A potem?
  • A potem skończy się dla was ta bajka.
  • A potem?
  • Nie chce mi się powtarzać to setny raz.

Wieczorem.

Siedzieliśmy przed TV i komentowaliśmy między sobą najnowsze wydarzenia. Oglądając wywiad z nowym szefem Nowoczesnej Piotr nie wytrzymał…

  • Czy ta partia ma szansę ?
  • Nie oczekuj od żaby siły słonia.
  • Walczymy o nasze wartości… – powiedziała w pewnej chwili pani Lubnauer.
  • Jedyną wartością jaką mają nie jest Polska, a władza tym razem nie wytrzymał Homiel.
  • Hmm… Ciekawe… Co pcha ludzi do władzy ?
  • Piotr, takich jak ty we władzy nie ma.
  • Dlaczego ?
  • Tacy jak ty są we służbach, oni sterują tymi co u władzy.
  • ……..
  • Może gdzieś wyjedziemy w świat na stałe ? – pyta mnie Piotr.
  • A gdzie chcesz jechać ?
  • Żyjesz w peweksie, więc nie narzekaj.

Homiel szybko uprzytomnił nam coś, z czego na co dzień nie zdajemy sobie sprawy. Żyjemy w miejscu, gdzie nie ma wojny, gdzie ludzie mogą mówić co chcą, gdzie mogą rozmawiać o Bogu i nie są z tego powodu prześladowani, gdzie mają co jeść, gdzie pracować, gdzie mieszkać, gdzie mogą swobodnie wieczorem wyjść na ulicę, gdzie mamy poczucie bezpieczeństwa… Prawdziwy „pewex”.

Wszystko co masz, to Ja ci daję.

16. 12. 17 r. Warszawa.

  • Miałem dziwne widzenie dzisiaj. Przemawiałem do ludzi, którzy nie wierzyli. Mówiłem…
  • Nie musisz wierzyć, ale kiedy jesteś czystego serca to już wierzysz, bo twoja dusza wierzy, a twoja świadomość jeszcze nie wie.
  • …….. – zrobiłam oczy, bo to coś niezwykłego jak na Piotra.
  • Wśród tych ludzi byli homoseksualiści. Pokazałem im cały tort, który był pyszny, ale jeden kawałek zabrał im diabeł.

  • Oddałeś ciało diabłu, ale dusza należy do Ojca. Jeszcze wiele razy się narodzisz, byś odebrał to co twoje, odebrał swoje ciało od diabła.
  • …….. – znowu spojrzałam na Piotra, bo to kompletnie jak nie on.
  • Prawdę mówiłeś. To jest odnajdywanie drogi.

Opowiadał mi o tym jadąc autem, a jechaliśmy do kina na seans o 10 rano. Piotr zmienił wyjątkowo harmonogram dnia i zamiast do „naszego krzyża” zadecydował pojechać najpierw do kina. Przyznam, że fatalnie się z tym czułam. Miałam wyrzuty sumienia, że nam się priorytety pomieszały… Jadąc co rusz hamowaliśmy, ponieważ zatrzymywały nas czerwone światła i to dało mi do myślenia.

  • Jedziemy do kościoła – na kolejnym czerwonym świetle powiedziałam twardo.
  • A kino?
  • Później ! – Piotr nawet nie próbował dyskutować, bo już mnie zna na tyle, że wie jak działa to coś, co decyduje za mnie.

Skręciliśmy i 15 minut później byliśmy już w kościele. Ledwo doszliśmy do „naszego krzyża” …

  • Wczoraj nie odmówiłeś modlitwy – …. powiedział Jezus i zrozumiałam, że już na nas czekał.
  • No nie… – Piotrowi się głupio zrobiło.
  • Nie martw się.
  • Ja odmówiłem za ciebie.
  • …… – Piotr spojrzał na mnie prawie rozpaczliwie i poczuł się jeszcze gorzej. 
  • Kiedy ty nie dasz rady, Ja zawsze będę odmawiał za ciebie.
  • Nie zostawiaj ludzi samych… … bez modlitwy.
  • Kiedy ty nie możesz, zastąpię cię i zrobię za ciebie, żeby było co ma być.
  • ……. – Piotr odwrócił głowę mocno się wzruszając. Musiał coś zobaczyć, ale nie chciał powiedzieć.

Notowałam wszystko na bieżąco, by nie pomylić żadnego słowa, a on ciężko tylko wzdychał czując się winny. Podszedł do metalowej półki ze świeczkami, aby jedną zapalić, a gdy zapalił zaczął szukać z kolei pieniędzy, aby wrzucić monetę do kościelnej skrzynki. Macał się po każdej kieszeni w poszukiwaniu…

  • Nie musisz płacić. Jesteś u siebie, w domu.
  • Będziesz Nas bronił, bo ty jesteś Nami, a My tobą.
  • Bronisz siebie, bronisz Nas.
  • …… – znowu się wzruszył i to tak bardzo, że tylko łzy mu ciekły po policzkach.
  • Zobaczyłem obraz – powiedział po chwili.
  • Jezus wziął mnie pod ramię i szliśmy blisko jak bracia, z każdym krokiem ten obraz się zlewał i staliśmy się jedną osobą.

Słowa Chrystusa i moje pisanie przerwały trzy kobiety, które weszły do kościoła. Pokręciły się pod krzyżem i poszły dalej.

  • One tylko przejdą i wyjdą, a wy jesteście.
  • Wczoraj odmówiłem za ciebie modlitwę.
  • Kiedy ty nie dasz rady, Ja to zrobię za ciebie.
  • Zawsze to robisz?
  • Zawsze.
  • W drogę pójdziesz.

Niezmiernie rzadko zdarza się, aby Jezus mówił tyle naraz i to była tak niezwykła sytuacja, że nie chciałam wychodzić z kościoła. Pojawiła się jednak większa grupka osób, więc uznaliśmy, że to koniec lekcji i wyszliśmy, a wychodząc zaczęłam robić Piotrowi wyrzuty…

  • Nie modliłeś się wczoraj ?!
  • Nie miałem siły. Przyłożyłem głowę do poduszki i zrobiłem na leżąco, ale zasnąłem…
  • … Może modliłem się z 5 minut… Chrystus jest niesamowity… Pomodlił się za mnie…
  • Uwaga! Będę zgryźliwy – zaczął Homiel.
  • Ty zawsze masz jakieś problemy.
  • …….. – i mimo całej powagi śmiać się mi się chciało, bo to prawda. Piotr wiele się modli, ale też wiele robi, by się nie modlić.

Pojechaliśmy do kina na późniejszy seans, na 12. A ponieważ mieliśmy sporo czasu, poszliśmy oczywiście na kawę. Rozmowa w kościele bardzo emocjonalnie na Piotra wpłynęła, nie odzywał się przez dłuższy czas. Nie zmuszałam go do zwierzeń, bo sama nad tym wszystkim co się stało głęboko rozmyślałam. Ciągle mam wrażenie, że nie spełniamy oczekiwań Nieba … Że jesteśmy za słabi, za ułomni i w ogóle … To jakaś pomyłka…

  • To będą pierwsze święta bez Edzia – Piotr w zadumie.
  • Tak myślisz?
  • Będzie?
  • Tam gdzie Krysia, tam i on.
  • Edziu jeszcze posiedzi, a nawet postraszy.

Zaczęłam się śmiać, bo faktycznie straszy. Ostatnio złapał Krysię w pół, gdy wychodziła spod prysznica. Oczywiście prawie zaczęła krzyczeć wniebogłosy, ale widocznie było za ślisko i ją pilnował. I druga dobra wiadomość w tym krótkim zdaniu… Jeśli Edziu jeszcze posiedzi  to i Krysia jeszcze trochę pożyje, ponieważ odejść mają razem.

  • Przestań ciągle pisać ! – Piotr się wkurzył, że bezustannie notuję.
  • Ma rację.
  • Niektóre słowa znikną w pożodze czasu.
  • Ja też mam zeszyt i notuję.
  • A co notujesz ? – pytam i ciekawość mnie zżera.
  • Dla Nas to też nauka.
  • Hmm….
  • Co chcesz na prezent na święta? – pytam.
  • Pióro mi się kończy.
  • To ci kupię – i cieszę się, że prezent będę miała z głowy.
  • Ale nie wiesz jakie, takie dobre to kosztuje z 2 tysiące złotych.
  • ?!!! A długopis nie łaska! – wkurzył mnie.
  • Ma Piotr kupić sobie pióro Homiel ? Ciężko pracował i zasłużył sobie ?
  • Robił to, po co przyszedł.
  • Nie przyszedł tu po delikatesy.
  • Delikatesy ma na Górze.
  • Nie przyszedł tutaj zabawiać się w pisanie piórowego.
  • Kupię sobie po cichu…  – Piotr już kombinuje. 
  • Po cichu też nie dasz rady, będę widział.
  • Czy wiesz czym jest twoje pióro?
  • Tym samym czym pchełka na śniegu przed 300 lat w ułamku sekundy.
  • Tak nieistotne dla was? – śmieję się. 
  • Dla ciebie. Musisz być odporny i musisz wszystko widzieć.
  • ….. – Piotr kiwa ze zrozumieniem głową, ale nie jestem pewna, czy się z tym zgadza.
  • Co zobaczyłeś pod krzyżem?
  • Hmm… zakonnicę, która przytulała się do stóp Chrystusa, na szaro była ubrana.
  • Tym krzyżem opiekują się właśnie takie zakonnice, może dlatego… ?
  • ……
  • Wiesz, że jak wołam w modlitwie Michała to przychodzi? – zmienia temat.
  • Każdorazowo.
  • Nie jest wkurzony za to? – Piotr dalej.
  • Nie. Czeka.
  • ? ! 
  • Oooook. Jeśli ty jesteś z Góry, to kim jest dla ciebie Michał? – pytam.
  • Przyjaciel.
  • A Gabriel?
  • Nie dziel ich na imiona, bo wszyscy pochodzą od Ojca.
  • Nie dziel. Są tak jak rodzaj ludzki od Adama i Ewy.
  • Aha… Wszyscy są równi…

Podczas seansu… Piotr w pewnej chwili stuka mnie w łokieć …

  • Wiesz co mi powiedział Ojciec ?
  • Ty nic nie musisz mieć, tylko być.
  • Wszystko co masz, to Ja ci daję.
  • Nie szukaj, żeby mieć.

To jest modlitwa Mojego Syna do Mnie.

14. 12. 17 r. Warszawa.

Przed wyjściem na kawę zobaczyłam w TV wywiad z M. Bodasińskim dotyczący akcji; Różaniec bez granic.

Różaniec na plażach Kalifornii; Był tam plan, by modlić się w każdym stanie. Bynajmniej jedna osoba na każdy stan miała rozmawiać z Bogiem. Jak widać, Kalifornia sprostała wyzwaniu. Byłem świadkiem poruszającego obrazu w Nowym Jorku. Przechodziła wówczas półmilionowa procesja gejów i lesbijek. Z nią zderzyły się dwie procesje chrześcijańskie po 40 osób. Ta konfrontacja zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To był obraz tego, o co toczy się bitwa w Stanach Zjednoczonych – podsumował Maciej Bodasiński, inicjator akcji „Różaniec do granic”.  

To rzeczywiście zaskakujące, że akcję udało się przeprowadzić także w Kalifornii. Opowiadam o tym Piotrowi na kawie, a on od razu dostał ciekawą wizję…

  • Widzę Polskę jak rośnie do góry. Zrobiła się jak bania i rozlała się nad światem, iskry z niej leciały na świat… Homiel mówi, że to część jakiejś przepowiedni…
  • Hmm… Pochwycą mnie ci, którzy są przeciwko mnie – Piotr jest jak w letargu…
  • Bo nie rozumieją co dla nich robisz.
  • Mojego Syna też nie rozumieli, a tyle dla nich zrobił.
  • ……
  • Zobaczyłem jak zbudowany jest świat… – narysował na serwetce niewyraźnie. Musiałam przerobić to na komputerze.

  • Każdy odcinek to jeden wszechświat, są obok siebie, a Bóg w centralnym punkcie. Nie wiem ile ich było i nie widziałem co jest dalej poza nimi…

Dzisiaj o 3 w nocy miałam pobudkę. Usłyszałam głośny sygnał przychodzącego SMS i to postawiło mnie na nogi. Sprawdziłam oczywiście telefon, ale nie było żadnego SMS. Rozmawialiśmy o tym przez chwilę, ale naszą rozmowę przerwało ciekawe pytanie.

  • Audi weźmiesz?
  • Nie.
  • Ja wezmę – zażartowałam.
  • Ola weźmie ! – Piotr to podchwycił.
  • Nie Olę kusimy, a ciebie.
  • ?! Anioł kusi ?
  • Wszystko może.
  • To taki jesteś anioł ! – Piotr z wyrzutem.
  • Nie podskakuj, bo ci i to zabiorę – … czyli nasze kawy.
  • …… – zorientowałam się, że z Ojcem rozmawiamy, a nie Homielem. Tylko Bóg Ojciec może zabrać i dać. Chciałam więc… co dużo mówić… skorzystać z okazji i spytać o Fatimę, bo nie dawało mi coś spokoju…
- Dzisiaj w kościele usłyszałem od Ojca, byś mniej pisała o katastrofach. 
- W Fatimie nie widzisz zagłady, widzisz ostrzeżenie… teraz słyszę. 
- Dawaj światło. 
- Dawaj im nadzieję do końca. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/14/iii-tajemnica-fatimska-nowe-dokumenty/
  • Ciężko to pisać, ale chyba to przesądzone… Ojciec już podjął decyzję… ?
  • Gdy słyszę twoją wiarę „wierz we Mnie”…
  • A ilu to czyta ?
  • A ilu się z tym zgodzi ?
  • Wszyscy cię atakowali, a prawdę pisałaś.
  • ……. – przypomniał mi moje pisanie na forum FN.
  • Usłyszałem coś dziwnego…
  • Co ?
  • Pora do Domu.
  • Pomnóż to, co robisz.
  • Jak mam to zrobić?
  • Troską o ludzi.
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie niepewnie i w myślach szukaliśmy odpowiedzi.
  • Chyba masz częściej się modlić – robię zdziwioną minę.
  • Widzę siebie leżącego na śniegu, dłoń Boga podnosi mnie…
  • Po tej pracy dam ci nowy świat, tam odpoczniesz.
  • i przenosi mnie na trawę.


Dopisane 02. 09. 2018 r.

Czy jednorazowa akcja wystarczy?

Efekt „Różańca do granic” przeszedł najśmielsze oczekiwania; Różaniec do granic” stał się „różańcem bez granic”, ponieważ katolicy z różnych krajów, nie tylko w Europie, wzięli przykład z Polski i zorganizowali własną wersję tego wydarzenia – powiedział jeden z organizatorów modlitwy Maciej Bodasiński z Fundacji Solo Dios Basta. http://niezalezna.pl/211408-efekt-rozanca-do-granic-przeszedl-najsmielsze-oczekiwania


        


  • Nie Olę kusimy, a ciebie.
  • ?! Anioł kusi ?
  • Wszystko może.

Pamiętam doskonale tą rozmowę, bo pamiętam doskonale moje zaskoczenie. Nasuwa się jedno pytanie… Ale zanim padnie odpowiedź… 

  1. W lipcu 2016 roku rozmawialiśmy o niezrozumiałej dla mnie wymowie tych słów; nie wódź nas na pokuszenie. Pisałam o tym pół roku później w kwietniu; http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/04/08/przyjacielu-swiatlem-tego-swiata-jest-maryja-matka-boza/
- Dlaczego tego Watykan nie zmieni? 
- Nie zapominaj o grupach, które tam działają – Homiel na to. 
- Nawet Franciszek będzie zdziwiony… walczymy. 
- Papież, nie papież… człowiek nie może planować przyszłości.

2. Mija kolejne pół roku i w grudniu 2017 roku papież Franciszek zaskakuje …

Papież Franciszek chce zmiany jednego zwrotu najważniejszej w chrześcijaństwie modlitwy „Ojcze Nasz”. Jego zdaniem został on źle przetłumaczony i jest nieprawdziwy. Papież chciałby, by zmianie uległy słowa „I nie wódź nas na pokuszenie”, bo jego zdaniem zostały źle przetłumaczone. Wyjaśnił, że to nie Bóg prowadzi człowieka do grzechu. Zdaniem Franciszka, wers ten powinien zostać zastąpiony przez „i nie pozwól, byśmy ulegli pokusie„. „To ja jej ulegam, a nie Bóg” Papież wyjaśnił, że właśnie takich słów używa się od niedawna we francuskim kościele jako alternatywy. On chce jednak, by zmiana dotyczyła całego Kościoła katolickiego. – Nie pozwól mi ulec pokusie, ponieważ to ja jej ulegam, a nie Bóg, który wodzi mnie na pokuszenie, a potem patrzy, jak upadam – powiedział we włoskiej telewizji religijnej TV2000 papież Franciszek. – Bóg tego nie chce, Bóg pomaga nam natychmiast wstać. „Ojcze nasz” to najważniejsza modlitwa chrześcijan. Jako jedyna została zapisana w Nowym Testamencie.

3. Nie zapominaj o grupach, które tam działają.

Biskupi włoscy poparli inicjatywę Franciszka, ale grupa biskupów niemieckich temu się sprzeciwiła.

Z kolei bp Moguncji Peter Kohlgraf napisał, że w teologii były już próby przetłumaczenia oryginalnej greckiej wersji modlitwy „Ojcze nasz” na język aramejski, ale nie były one zadowalające. Greka jest więc obowiązującym tekstem oryginalnym. Jego zdaniem, moment kuszenia jest wyrazem sytuacji egzystencjalnej próby, w której może znaleźć się człowiek. Biblia pełna jest takich momentów, a Bóg może do nich dopuszczać, czego doświadczył sam Jezus na krzyżu. Jak stwierdził bp Kohlgraf, „nie jest rozsądne, wypłukiwać obraz Boga z wszystkiego, czego nie rozumiem”. http://www.pch24.pl/niemieccy-biskupi-przeciwni-zmianom-w-modlitwie-ojcze-nasz,56748,i.html#ixzz5Ps12EVeb

Gdyby jednak poszukać nieco dalej… okazuje się, że powody mogą być całkiem inne.

Niemieccy biskupi ogłosili, że zachowają swoje tłumaczenie tak, jak jest, aby zachować jedność z wyznaniami protestanckimi i z innymi krajami. http://www.catholicherald.co.uk/news/2018/01/25/german-bishops-decide-against-changing-the-our-father/

4. Kupiłam kilka dni temu Nowy Testament wydany w 2015 roku, a więc jeszcze przed dyskusją nad zmianą modlitwy.

Zaskoczenie ? Pełne. No i pytanie…

  • Ojcze, jak powinno być ? Czy „nie wódź” jest prawidłowe? – pytam dzisiaj. 
  • Ta wersja jest uwspółcześniona jak wiele w Kościele.
  • ?!

Kiedy diabeł rozpoczyna swoje kuszenie, jego celem jest sprowadzenie człowieka do grzechu. Na pytanie jak rozumieć Anioł może wszystko... odpowiedź miałam znaleźć u Faustyny. 

Często Bóg w podobny sposób przygotowuje duszę do przyszłych zamiarów i dzieł wielkich. I chce ją doświadczyć, jako czyste złoto, ale to jeszcze nie koniec próby. Jest jeszcze próba nad próbami — to jest zupełne odrzucenie od Boga.

  • Kto kusił Chrystusa na pustyni?
  • Diabeł.
  • Więc diabeł kusił sam z siebie.
  • Ojcze, brakuje mi kropki nad „i”, aby zakończyć tą kwestię.
  • ……..
  • To jest modlitwa Mojego Syna do Mnie.
  • Mój Syn  ją wam dał.
  • Więc kto będzie się modlił do Mnie i postępował uczciwie, ten ma życie wieczne. 

Pamiętaj, że nadzieja umiera ostatnia.

13. 12. 17 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Wczoraj wieczorem odprawiłem egzorcyzmy i zostały mi trzy ostatnie krótkie modlitwy. Pomyślałem, że ich nie powiem, bo i tak nikt nie słyszy… – Piotr wziął głęboki oddech.
  • i wtedy w lewe ramię ktoś puknął mnie trzy razy.
  • No mów!
  • …….. – zaczęłam się śmiać.
  • Uważaj co mówisz teraz, bo też stoję.
  • A Ola?
  • A Ola też musi uważać, bo Gruby opiera się brzuchem o głowę.
  • ……. – śmieję się ze łzami w oczach.
  • Ciągle jestem słuchany – wzdycha z rezygnacją.
  • Eureka!
  • Sam tłumaczysz baranie, że się się patrzy sercem a nie głową.
  • Baranie? – Piotr zaskoczony.
  • Tak jak ty mówisz, tak Ja mówię.
  • …….. – nie mogę przestać się śmiać.

Piotr dość często niestety, potrafi w rozmowie nazwać kogoś baranem i w końcu sam teraz widzi, jak gorzko może  to smakować. Obrażony nie odzywał się przez kolejne pięć minut.

  • Ta fala będzie w przyszłym roku.
  • Chyba tak… – przyznaję mu rację, choć wolałabym w daty się już nie bawić.
  • Po fali gwarantuję ci, że nie będziesz zainteresowany audi.
  • W ogóle?
  • W ogóle. Nic doczesnego nie będzie cię interesować.
  • ……. – w ogóle? Jak to może być możliwe?
  • Ciągle się modlę do Ojca. Wiem, że mnie słucha…
  • ……. – patrzę na niego odkrywczo, bo jeszcze przed chwilą myślał, że nie słucha.
  • Nie mylisz się.
  • Homiel, dobrze ci z tym, że jesteś aniołem ? – pytam.
  • Da się przyzwyczaić…
  •  spojrzał za ramię na swoje skrzydła – Piotr opisuje co widzi.
  • …….. – nachylam się do Piotra….
  • Tak po cichu, między nami… Gdyby Ojciec nie odwołał zakładu, to by przegrał? Postawiłby ci auto pod dom? – szepczę.
  • A co ty o tym sądzisz?
  • …….. – Piotr zawahał się.
  • Nie chcę tego zakładu, chcę żebyś zawsze wygrywał.
  • A jeżeli, gdyby chciał ci dać, to chciałbyś?
  • To wezmę.
  • A gdybym chciał, żebyś wziął i sprzedał, zrobisz to?
  • Oczywiście…. jeśli chciałbyś.
  • ……..  – ręce opadają… warszawski cwaniak do końca. 

Siedzimy zamyśleni, dopijamy nasze kawy, Piotr bezwiednie poprawia swój garnitur…

  • Lubię jak jesteś dobrze ubrany.
  • Dlaczego?
  • Mam ułatwione zadanie.
  • Nie muszę tyle harować, żeby cię słuchali.
  • Skoro są takie zasady, grajmy w nie.

Kręcę głową z niedowierzaniem… On jest nie tylko mądry, ale i życiowy. Zasada Jak cię widzą, tak cię piszą … wciąż obowiązuje.


Wieczorem

Dostałam maila od osoby proszącej o pomoc w załatwieniu sprawy prywatnej. Czytam go na głos, a Piotr się wkurzył, bo prosi nie pierwszy raz.

  • Homiel, poradź tej osobie – proszę.
  • To wy jesteście dla nich, a Ja dla was.
  • Nie rozumieją, że Ja jestem dla was, a wy dla nich.
  • Ona myśli, że jak pomogę w jej sprawach to uwierzy.
  • Uzależniają się od wróżek. Jak nie ty, to pójdzie do innej.
  • Ty jej dajesz światło i drogę, niech ona wybierze co dalej.

Zaskoczyło mnie Jego zdecydowanie, ależ czy nie miał racji?


Oglądamy film „DARK” https://www.filmweb.pl/serial/Dark-2017-771383 , gdzie pojawia się zjawisko tuneli czasoprzestrzennych.

  • Czy istnieją takie tunele czasoprzestrzenne? – oczywiście pytam.
  • Opieraj swoją wiedzę na Bogu Ojcu, a nie na tunelach.
  • Te bzdury zostaw naukowcom.
  • ?! … – Homiel dzisiaj baaaardzo konkretny.
  • Zobacz ile w domu zrobiłem remontu! – Piotr dumny z siebie.
  • A jakiś ty wspaniały! Za nasze pieniądze.
  • Jest ci to darowane i liczone.
  • …….. – Piotr zamilkł urażony, a przecież Homiel ma rację. Wszystko co mamy, mamy od Ojca.
  • Edziu nie odstępuje Krysi ani na krok – zmienia dalej temat. 
  • Płaci za przeszłość. Równowaga.
  • Hmm… znowu ta równowaga – myślę… 
  • Nie myślałem, że moja druga część życia będzie tak wyglądać. Zawał, ząb, Edziu, Bóg Ojciec…
  • Nie myślałeś?
  • To ci powiem, że będziesz zdziwiony trzecią częścią twojego życia.
  • Kiedyś te zapiski będą bardzo poszukiwane, jak Święty Graal.
  • Dlaczego?
  • W nich nadzieja będzie.
  • Pamiętaj, że nadzieja umiera ostatnia.
  • Po to żyjecie, żeby dać to, co piszecie.
  • Skończy się ta przygoda niedługo, ale ślad zostanie.
  • Ślad nie w śniegu, a w skale.
  • Hmm… W skale, czyli trwały… Jak pięknie to ujął – pomyślałam.
Odciski przypominające ślady człowieka, mające prawie 6 milionów lat – to odkrycie, jakiego dokonał na greckiej Krecie polski naukowiec, dr Gerard Gierliński. Paleontolodzy mówią o prawdziwej sensacji. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22329124,sensacyjne-odkrycie-polaka-trafil-na-praludzkie-slady-zupelnie.html
  • A co z nami?
  • Wrócicie do swoich obowiązków. Mision will be complete.
  • ……. – Piotr się zapatrzył.
  • Wydasz tę książkę… Cała złota, ze złotym kółkiem w środku, Bóg… Widzę to…
  • Masz zapisane 3/4, zostało ci 1/4 do pisania…
  • …….. – zmartwiłam się. Chciałoby się, żeby trwało to wiecznie, ale nic na tej ziemi nie trwa wiecznie.
  • Trzy czwarte od mojego życia? – pytam. Jeśli w tej chwili to jest 3/4, to łatwo teraz obliczyć ile będę żyła.
  • Nie.
  • Od kiedy zaczęłaś pisać.
  • Aha… – to też łatwo obliczyć, ale raptem odeszła mi na to ochota. Lepiej nie wiedzieć.
  • Fala zrobi swoje i przejdzie, jak wszystko.