Złamiemy ich.

05. 04. 20 r. Warszawa. Część II

Zapadła cisza. Słuchaliśmy w radio wiadomości o wirusie. Liczba zakażonych nieustannie wzrasta. Oczywiście zaczynam się martwić …

  • Nie dotknie cię wirus.
  • Nie po to Ojciec daje ci robotę, aby dotknąć cię wirusem.
  • A rodzina ?
  • Nie po to ją ratuję, aby ją zarazić.

Moja mama po operacji, syn na morzu daleko wydaje się najbardziej bezpieczny z nas wszystkich. Uspokoiłam się.

  • Ale ta wizja była ciekawa… Ojciec powiedział, że wracam do Domu – Piotr znowu o lakierkach …
  • To już nie kwestia lat, ale może miesięcy.
  • W twojej układance jest coś nie tak.
  • Byłeś w wieżowcu, a i z wozu trudno było cię zepchnąć.
  • Wstrzymaj więc swoje teers – … łzy.

Uśmiecham się. Ojciec właśnie przypomniał nam dylemat, którego od dawna nie możemy rozwiązać. W wizji o wieżowcu …

- Niedawno miałem wizję, że byliśmy na szczycie wieżowca, na ostatnim piętrze. Ty miałaś wielki gabinet, a ja siedziałem jakby w zamkniętej celi, małym pokoiku. Tylko ty miałaś do mnie dostęp. Robiłaś selekcje kogo wpuścić, a kogo nie… 
- Co będzie jak się wieść rozejdzie o tym ? 
- A Oni myślą, że pieniędzmi dotrą do niego. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/08/26/juz-nic-go-nie-powstrzyma/

był już przemieniony. Był „kapturem”. A z kolei w wizji ze śmieciami, która symbolizuje pieniądze … zachowuje się tak trzeźwo jakby był zwykłym człowiekiem. Nie wiedzieliśmy jak to razem połączyć. Dzisiejsza wizja ze złotymi lakierkami dostarcza dodatkowych informacji. Najpierw pieniądze, potem kaptur.

Możesz planowaćZamyśliłam się … Zaczęłam w głowie układać krok po kroku i kiedy tak planowałam, cała byłam w dreszczach. To mnie na razie przerasta.

  • Ty byś wolała dużo o tym mówić, ale wolałabyś tego nie widzieć.
  • Ale nie ma tak.
  • Nie da się złowić ryby nie wchodząc do wody.
  • Izrael zwróci uwagę na Piotra przez książkę ?
  • To raczej Piotr pomoże zwrócić uwagę.
  • ???!!!

Godzina 11.00. Słuchamy kolejnych radiowych wiadomości. Kłótnia o wybory na prezydenta nadal trwa.

  • (Duda) ma być dalej prezydentem.
  • Będzie pełnił swoją funkcję do ostatnich swoich dni.
  • !!!???Wow… – robię wieeeelkie oczy.

W pierwszej chwili brzmi to jednoznacznie. A może się mylę ? A może chodzi o to, że dopełni prezydentury do końca … ? Ojciec tak bardzo lubi łamigłówki słowne, że można to różnie interpretować. 

  • Mam tyle grzechów – Piotr zaczyna.
  • Zostały ci odpuszczone. Przestań mielić … – … ozorem.
  • Bo już nie mogę wytrzymać.
  • Wszystko słyszysz ?
  • Nie, wydaje ci się.
  • Tak jak siedzę w fotelu, czytam gazetę i palę cygaro.

Wybuchłam śmiechem. Wczoraj Piotr narzekał, że Ojciec się nie odzywa i powiedział …

  • Pewnie siedzi sobie w fotelu, odpoczywa i cygaro pali.

Taki obraz Ojca wydał mi się całkiem … interesujący.

  • Pięknie sobie Mnie wyobraziłeś.
  • A ty jak Mnie widzisz z rana ?
  • ……… – spłoszyłam się. Ja takiej wyobraźni jak Piotr nie mam i nie wiem co powiedzieć.
  • Ułóż Mi życie poranne.
  • Jeeeezu, nie wiem… – jęknęłam.
  • Wymiękasz ?
  • Nigdy nie myślałam… – zacięłam się.
  • ……..
  • Czy ta książka ma mieć taką formę jak teraz piszę ? Tak … normalnie ? – wolę zmienić temat.
  • Jest bardziej przyswajalna.
  • Ludzie czasami piszą, że dzięki temu blogowi nareszcie zaczynają rozumieć Ojca. Zaczynają rozumieć wszystko.
  • Wyobraź sobie na skalę większą.
  • Z tego uratujemy trzydzieści procent.
  • Mało …
  • Pamiętaj o drzwiach uchylonych.
  • Ta książka jest w 80 % właściwie gotowa.
  • Brakuje jej szlifu, wygładzenia.
  • A Chrystus ją skończy?
  • Zobaczysz.
  • Nie chciałaś powiedzieć co robię rano to i Ja nie powiem.
  • No bo nie wiem – śmieję się już. Takie przekomarzanie jest cudowne.
  • A dałem ci mózg.
  • No to ja nie pasuję do tego chleba …

  • Na szczęście to Ja wybierałem, nie ty.
  • Jestem na to za głupia.
  • Nie ujmuj se, kiedy Ja ci to dałem.
  • ……….
  • W wizji o chlebach Ojciec się cieszył, że mnie widzi. Ale Jezus zdecydowanie mniej.
  • A który to Arab cieszy się, kiedy widzi Chrześcijanina ?
  • No nie Ojcze … – śmieję się głośno.
  • Jeśli żartujemy to pełną parą, nie przejmuj się.
  • Czy mam pisać oficjalnie nazwiska ludzi z NIP ? Podadzą mnie do sądu o zniesławienie …
  • Jak przeczytają, a będą świadkami wydarzeń, nie będą mieli odwagi.
  • Boję się, że nie sprostam. Wydanie takiej książki to niesamowicie odpowiedzialna rzecz.
  • Zobaczyłem żaglówkę i żagiel, w który ktoś dmucha.

  • Przestań się mazać.

Zamyśliłam się słuchając w radio muzyki. Kiedy tak rozmawiamy już bardziej konkretnie, zdaję sobie sprawę, że to zaczyna być bardzo realne.

  • Ojciec tańczy do muzyki … Zobaczyłem, że coś rozsiewa …
  • Może lekarstwo ?
  • To jest lekarstwo. Książka.
  • Zapytaj gdzie są ci z flagami ?
  • Czy pan prezydent dalej zajmuje się bardziej lesbijkami niż chorymi ?
  • Wow …

Wczoraj usłyszeliśmy, że pan prezydent okroił budżet miejski, ale przeznaczył pieniądze na projekt; Co lesbijka ma w słoiku. https://www.salon24.pl/u/zapisnik/1034181,zapisnik-trzaskowski-nie-ma-kasy-na-komputery-dla-uczniow-jest-na-projekt-co-lesbijka-ma-w-sloiku

  • Złamiemy ich, ale złamiemy tak naprawdę. 
  • … Aaaale Ojciec to powiedział … Bardzo stanowczo… – Piotr był pod ogromnym wrażeniem.
  • Złamiemy ich, aż kręgosłupy będą pękać.
  • Ojcze, ale Ty przecież wiedziałeś, że będziesz łamać. Wiedziałeś, że tak będzie.
  • Czegoż ty dziecko chcesz Mnie uczyć ?
  • Chcę tylko zrozumieć.
  • Kiedyś zrozumiesz. 

CDN … 

Nauka bywa bolesna.

28. 03. 20 r. Szczecin.

Jedziemy do Szczecina. Droga znowu prawie całkowicie pusta. Opowiadam o objawieniach w Trevignano Romano Piotrowi, wyliczam co najważniejsze.

  • Madonna mówi o zapasach. Mówi o konserwach.
  • ……….. – Piotr zrobił zdziwioną minę.
  • Madonna mówi o hostii, że tylko do ust i tylko na klęczkach. Jaka jest prawda ?
  • Jeden i drugi (sposób) się nie wyklucza.
  • I tu jest prawda i tu jest prawda.
  • Ważne, że przyjmuje.
  • Dla Ojca jest najważniejsza walka o człowieka.
  • Dla Niego jest najważniejsze, że przyjmuje GO.
  • Ale Madonna namawia do przeciwstawienia się papieżowi, Watykanowi.
  • Pamiętasz jak mewa przeganiała gołębia ?
  • Była agresorem, ale była biała.

Ciekawe co Ojciec miał na myśli … Może na te czasy potrzebny był ktoś waleczniejszy niż Benedykt ? Nie filozof, a wojownik … ?

  • Pamiętasz jak obrażali Maryję pod Częstochową ? To się Ojciec wkurzył ! Mówiłem Ojcu; zrób coś z tym Ojcze …
  • Hmm… To nie miało już znaczenia. Realizuje się co było zaplanowane już dawno temu.
  • A skąd to wiesz, żebro ?
- Będziesz przy mężu twoim siedziała i niech żebro nie decyduje za właściciela. 

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/27/jak-ci-sie-podobalo-u-mnie/
  • Miłość to nie tylko dawanie.
  • Nauka bywa bolesna.
  • Ale jeżeli będą ofiary niewinne, kiedy się na nie patrzy boli po stokroć mocniej.
  • To prawda … Muszę sobie to wbić do głowy … Kiedy będę widzieć cierpiącego z powodu wirusa, przed oczami będę miała tego młodego chłopaka – https://dorzeczy.pl/kraj/105268/Czekam-az-wszystkie-stare-ky-glosujace-na-PiS-wymra-Szokujace-nagranie-z-marszu-LGBT.html
  • Zgadzasz się ze Mną ?
  • Taaak – powiedziałam już spokojniej. Nie sposób się nie zgodzić.
  • Niedługo święta. Przypomniałem sobie teraz tą wielopokoleniową rodzinę z USA.
  • Dla wielu zamiast dniem radości, będzie sądnym dniem.
  • Wow….
  • Ojcze, robić zapasy tak jak mówi Madonna ?
  • Nie. Normalnie zakupy.
  • To jeszcze nie ta pora.

Myślę o co tu jeszcze spytać …

  • Te 3 dni ciemności będą ?
  • Jeśli zapisane, to się spełni.
  • Poszukaj, a znajdziesz.

21 I rzekł Pan do Mojżesza: «Wyciągnij rękę ku niebu, a nastanie ciemność w ziemi egipskiej tak gęsta, że można będzie dotknąć ciemności». 22 Wyciągnął Mojżesz rękę do nieba i nastała ciemność gęsta w całej ziemi egipskiej przez trzy dni. 23 Jeden drugiego nie widział i nikt nie mógł wstać z miejsca swego przez trzy dni. Ale Izraelici wszyscy mieli światło w swoich mieszkaniach. 

p.s. warto obejrzeć.  https://www.youtube.com/watch?v=gZ7OJ9bDY48


Słuchamy kolejnych wiadomości radiowych. Kolejne odnotowane przypadki zarażenia w Polsce.

  • Wirus, jego możliwości wzrastają – zauważam.
  • Zgadza się, tak widziałem tego konia, który się jakby rozrastał.

Gdy już byliśmy zmęczeni tematem wirusa, Piotr zaczął kolejny raz opowiadać o swojej drodze życia.

  • Kiedyś planowałem mieć dom, basen, dobrą furę …
  • No i co ? Kluchy z olejem ? Chcesz więcej oleju ?


29. 03. 20 r. Szczecin.

Ojciec powiedział, że wirus „sam się zrobił”. Dlatego zaciekawił mnie artykuł, który to by potwierdzał. https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3919,oblewane-wrzatkiem-zywe-luskowce-zostawily-ludziom-prezent-w.html

  • Podczas egzorcyzmów zobaczyłem jak Polska jest wyniesiona ponad wszystkie. Dookoła było czarno. Ta świeca w kopule ciągle czyści. Widziałem autentycznie, kraj jest czyszczony, świeczka się pali, światło jest matowe… Ona się ciągle pali.
  • Hmm…. – zamyśliłam się. To, że jest świeca nie znaczy jednak, że wirusa nie ma w ogóle.

  • Nie znajdą na to leku chyba.
  • Pobożne życzenia.
  • Kolejna wiara, w którą pokładają.
  • Ciekawe co odkryli na tym targu – znowu się zamyśliłam.
  • Ty sobie nie zdajesz sprawy co się na tym targu działo.
  • Ja im dałem zwierzęta, aby się odżywiali, ale nie pastwili.
  • Na takiej bazie pastwienia rodzi się bezmyślność.
  • Zwierzę to też istota boska.
  • Wow ….
  • Nic tego (wirus) nie ugasi, bo ugasić się tego nie da.

Śmiertelne odzwierzęce choroby rozwijają się, kiedy przyroda jest zniszczona – badanie Niszczenie przez człowieka naturalnych ekosystemów zwiększa liczbę szczurów, nietoperzy i innych zwierząt, które są siedliskiem chorób mogących prowadzić do pandemii, takich jak COVID-19 – donosi The Guardian. Potwierdziła to kompleksowa analiza opublikowana w czasopiśmie Nature. https://tech.wp.pl/smiertelne-odzwierzece-choroby-rozwijaja-sie-kiedy-przyroda-jest-zniszczona-badanie-6540205162063489a



30. 03. 20 r. Szczecin.

Mama ma dzisiaj operację. Martwiłam się od rana, ponieważ nie miałam żadnej informacji. Wirus odciął mnie od wizyt i bieżących wiadomości.

Podczas modlitwy o 15.00 Piotr otrzymał informację.

  • Jest adekwatnie dobrze.

Późno wieczorem udało mi się z mamą porozmawiać. Okazało się, że wycieli jej rakowy guz, ale nerki nie usunęli, nie ma też żadnych przerzutów. Zrozumiałam wtedy, że adekwatnie (do sytuacji) dobrze pasuje idealnie. Okazało się, że to jedyny oddział szpitala, który wykonuje jeszcze jakiekolwiek operacje. W dobie wirusa to naprawdę cud. 



31. 03. 20 r. Szczecin. 

Dzisiaj rozmowa była krótka.

  • Niedługo tempo cię zaskoczy.
  • Tempo czego ?
  • Tego co będzie się działo.
  • Nie płacz, bo nie ma powodu.
  • Jak nasz syn wróci do domu ?
  • Znowu się martwisz ?
  • Znowu chcesz zrobić za Mnie ?
  • No nie chcę.
  • Zajmij się co tam piszesz.
  • ………… – roześmiałam się.



Dopisane 21. 10. 2020 r.

We wczorajszej rozmowie o wirusie padło ciekawe zdanie …

  • Ci co myślą, że się już nie zarażą

A dzisiaj czytam … Giro d’Italia: Fernando Gaviria wycofany z wyścigu. Zakaził się koronawirusem po raz drugi! https://sportowefakty.wp.pl/kolarstwo/905684/giro-ditalia-fernando-gaviria-wycofany-z-wyscigu-zakazil-sie-koronawirusem-po-ra

Teoria zbiorowej odporności może być kolejną ślepą uliczką … Nie idźmy tą drogą. 


  • To jeszcze nie ta poraRzeczywiście, patrząc z perspektywy czasu dzisiejszego, robienie w marcu zapasów było bezcelowe. Pytałam parę dni temu o zapasy ponownie i znowu usłyszałam „powoli”. Moja córka zapełniła całą szafę mąką, cukrem i czymś tam jeszcze i kiedy zapytałam o zapasy usłyszałam, że to namiastka. I że się przyda. Rzeczywiście przydają się już teraz, bo kiedy czegoś brakuje, sięga się do szafy. Tym bardziej teraz, przy drugiej fali wirusa. Konkluzja; to co mamy obecnie to będzie za mało na przyszłość, ale przydaje się już dzisiaj. W niedalekiej przyszłości będą problemy z aprowizacją. Tego słowa użył Ojciec. I nie chodzi o problemy z dostarczaniem, ale nie będzie co dostarczać. I to brzmi o wiele groźniej. 

 

Mój Syn i Ja to jedno.

23. 03. 20 r. Warszawa.

Wieczorem.

Przez wirusa zastanawiamy się, czy bezpiecznie jest  iść jutro do kościoła.

  • Jak nie przyjdziecie, to Ja do was przyjdę, ale tak inaczej.
  • ……… – ucieszyłam się słysząc Ojca po całym dniu milczenia. 
  • A czy Ojciec był rozczarowany, że nie dzisiaj nie poszliśmy ?
  • Nie był rozczarowany.
  • Bardziej disappointed, bardziej wtedy zrozumiesz.
  • ………. – czyli jednak rozczarowany.


24. 03. 20 r. Warszawa.

Piotr się rozsiadł po obiedzie. Mija jedna godzina, mija druga … Widzę, że ani myśli o egzorcyzmach.

  • Będziemy musieli pogadać.
  • A o czym ?
  • O ostatnich Polakach. Tak Mnie nazwałeś.
  • Przecież mówiłeś, że Jezus powinien być Polakiem.
  • A Mój Syn i Ja to jedno.
  • Ale Ojciec wszystko słyszy ! Dawno tak mówiłem, żartowałem tylko …

I siedzi dalej. Nie tylko Ojciec czeka na jego modlitwy, ale i ja czekam. Tym razem wyjątkowo niecierpliwie. Odkryto u mojej mamy złośliwego guza na nerce. Ma mieć zabieg. Ojciec obiecał ją uzdrowić, ale już sama nie wiem … Przez wirusa pojawiły się problemy z lekarzami, ze szpitalami … Zwątpiłam …

  • Wiesz, że ona w nic nie wierzy ?
  • No wiem… – wzdycham.
  • Ale zrobię to dla ciebie.
  • ……….. – bardzo się wzruszyłam.

Przygotowywałam tekst na blog.

- Daj tej wodzie wypłynąć. Zobaczysz sama i ty w to nie uwierzysz, tak będziesz zszokowana. 
- Będą o tym mówić na przykład … w dzienniku ? – pierwsze co mi przyszło do głowy. 
- W dziennikach, a najwięcej w Izraelu. 
- Upokorzenie Faryzeuszy, że nie z Izraela, tylko z kraju, który jest uważany za najbardziej szowinistyczny. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/03/25/ten-swiat-na-to-zasluguje/
  • Wyobrażasz sobie jaki to szok byłby, gdyby się okazało, że ich prorok jest w Polsce ?
  • A czegoż byś chciała dla Faryzeuszy.
  • I tak nie uwierzą, będą robić wszystko, aby go zdyskredytować.
  • Twa wiara poraża.
  • ………. – zamknęłam się na dobre.

Zadzwoniła Krysia. Jest wniebowzięta, ponieważ ekipa remontująca dach według niej  „pracuje jak w ulu”.

  • Ojciec najpierw ich wypróbował, zanim ci ich dał – żartuję.
  • Myślisz, że musiałem ? A może to Ja kładę dachy ?
  • Siedzę na dachu i robię to ?
  • Pamiętaj, że dla Mnie nie ma granic i wszystkiego lubię spróbować.
  • Hmm … Jeśli Ojciec lubi wszystkiego próbować, … czy był kiedyś kobietą ? – wydukałam szeptem.
  • Przecież powiedziałem, wszystkiego !
  • ???!!! – gały dosłownie wytrzeszczyłam ze zdziwienia co sprawiło, że Piotr roześmiał się głośno i w końcu wstał.

Godzinę później, po egzorcyzmach. Piotr bardzo zmęczony. Siedzimy sobie na kanapie i oglądamy w TV oczywiście o wirusie.

  • Dalej widzisz tego białego konia ?
  • A jakże ! No jest.
  • A nie zmęczył się tym bieganiem wokół ziemi ? – pytam  mając cichą nadzieję, że się dowiem kiedy ustanie.
  • On się nigdy nie męczy.
  • On jest, albo go nie ma.
  • Ten koń to jeden z elementów przywrócenia ustalonego porządku.

Wow … Musi więc działać.


Po wczorajszym wpisaniu tekstu pojawiło się więcej komentarzy, niektóre są bardzo wzruszające. 

  • Ojcze widziałeś co pisali o Tobie wczoraj ?
  • Widziałem co pisali i co robili przedtem.
  • Widziałem wszystko.
  • Powiedziałem, że w każdym miesiącu będzie działo się coś ważnego.
  • I mam na to dwóch świadków.
  • Hmm … Coś się stanie chyba jeszcze…
  • Widzę dwa konie w stajni, trzeci właśnie wyjeżdża … Ledwo wyjechał ze stajni, opuścił stajnię – Piotr wyraźnie się zmartwił.
  • To koń wojny – też się zmartwiłam.
  • Wiesz, że te konie ogonem machały jakby się od much odganiały ? Są naprawdę żywe ! – jest zdziwiony.
  • Ta śmierć spojrzała na mnie. Ma martwe oczy.

Śmierć to ostatni koń.



25. 03. 20 r. Warszawa.

Nie poszliśmy do kościoła. Wczoraj byliśmy, ale dzisiaj już nie. Wprowadzono nowe obostrzenia i kawusia w domu. Przy kawusi słuchamy informacji o wirusie.

  • Ojciec nie ma do nas pretensji ?
  • A słyszysz coś ?
  • Ja nie.
  • To bym huknął przez kogoś.
  • ………
  • Można by było kupić respiratory dla każdego, ale drogie są. Kto by pomyślał, że będzie to potrzebne.
  • A kto by pomyślał, że tobie będzie potrzebny.
  • Mały, zapominasz o kredo twojej obecności tutaj.

Wieczorem.

  • Dobrze ci z mężusiem na kwarantannie ? – Piotr zażartował.
  • Jak czytam, to z Piotrusiem.
  • …….. – poderwałam się z miejsca. Na blogu mój mężuś ma inne imię, ale nie wie jakie.
  • Wiele w tobie imion, ale wraca to jedno, a w nim jest wiele.
  • …….. – cieszę się jak głupia. Ojca słyszę !
  • Ojciec mówi, że jesteś…
  • Chciwa na słowa.
  • No jestem …



Dopisane 15. 10. 2020 r .

  • I mam na to dwóch świadków.

Dlaczego muszą być dwaj świadkowie. Dla przypomnienia.

Podstawa dla dwóch jako liczba świadków znajduje się w Prawie Mojżeszowym, które nakazuje, aby wyroki były podejmowane na podstawie co najmniej dwóch świadków (Num. 35:30; Deu. 17: 6; 19: 5; 1 K. 21 : 10 por. Mat 18:16; 2 Kor. 13: 1).

Bóg, który nie może przysięgać na nikogo innego, często zatrudnia dwóch świadków „nieba i ziemi”, aby podkreślić swoje obietnice (Deu. 4:26; 30:19; Ps. 50: 4; Iz. 1: 2), podobnie jak Mojżesz (Deu. 31:28; 32: 1) .73 Dwukrotne użycie stworzonego przez Boga porządku jako świadka znajduje się w często źle rozumianym fragmencie Księgi Objawienia, gdzie znak składający się z „kobiety odzianej w słońce, z księżycem pod jej stopami ”(podkreślenie dodane) (Obj. 12: 1‣). Tutaj obrzędy słońca i księżyca służą jako świadkowie obietnic, które Bóg daje innym tej kobiecie: że naród izraelski (Jer. 31: 35-36) i tron ​​Dawida (Ps. 89: 35-37; Jer. 33: 20-22) nigdy nie przestanie istnieć przed Nim.


Co do mojej mamy … Ma za sobą dwie operacje. Dwa guzy na obu nerkach. Usunięto je ostatnim „rzutem na taśmę”. Dzisiaj jest zdrowa. Moja mama jest całkowicie, absolutnie nie wierząca. Ale ciekawie opisuje cały ten proces wychodzenia z choroby. Co 5 minut wzdycha i mówi, że miała ogromne szczęście. Jakby ją ktoś kierował. Do odpowiedniego lekarza, do odpowiedniego szpitala i w odpowiednim dniu. No właśnie … Tak działa Ojciec. 

Nie można chronić tych co zatruwają.

02. 03. 20 r. Warszawa.

  • Jechałem na kawę i facet spowolnił mnie na drodze, no i zdenerwowany zacząłem na niego krzyczeć frajer ! I wtedy Ojciec mówi …
  • Krzycząc na niego, krzyczysz na Mnie.
  • ……… – opowiada Piotr.
  • Nigdy się nie nauczysz – kręcę bezsilnie głową. Zachowuje się  jak przeciętny facet. Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać.
  • No to przepraszam.
  • Ciekawe do kiedy …

Piotr odwozi mnie do domu. Jedziemy akurat przy kościele „Opatrzności Bożej w Warszawie” http://parafiaopatrznoscibozej.pl . Wielki kościół, a ja osobiście uwielbiam te najmniejsze.

  • Jeśli to jest Opatrzność Boża, to dlaczego ci co ją budują grzeszą ?
  • …….. – to było dość niespodziewane. Niewiele o tym miejscu wiem, więc słowa Ojca dają do myślenia.
  • Ale chyba nie wszyscy – Piotr broni.
  • Jedno zatrute jabłko zatruwa wszystkie.
  • Nie można chronić tych co zatruwają.
  • ???!!!

Jedziemy dalej przez Wilanów.

  • Mógłbym tu nawet mieszkać. Patrz jakie piękne domy.
  • Widziałem lepsze.
  • To gdzie Ojcze polecałbyś ?
  • W Niebie, tam wam przygotowałem osobiście wasz dom.

Zauważamy, że kilka z domów jest do sprzedania.

  • Sprawdź w internecie za ile – Piotr mnie ponagla.
  • Lepiej nie.
  • Dlaczego ?
  • Nie słyszałem, żeby ktoś najadł się od oblizywania.
  • ……… – roześmiałam się. „Oblizać się smakiem” … powiedzenie.
  • Czyli nie dla psa kiełbasa ?
  • Nie o takiej kiełbasie myślę.

Wieczorem.

Oglądamy w TV o wirusie. Zgroza narasta …

  • Hmm…. Dobrze w sumie, że odłożyłeś te pieniądze. Jak będziemy mieli kwarantannę, to będziemy mieli za co żyć.
  • Nie w tym upatruję bezpieczeństwo.
  • Hmm…. – to nie takie proste chciałam powiedzieć, ale ugryzłam się w język.
  • Moja w tym głowa, żebyście mieli bezpieczeństwo.
  • Ty masz coś do zrobienia – … do mnie.
  • A i ty będziesz robił.
  • ………. – zamyśliłam się.
  • Ciekawe co z tym twoim jeźdźcem, jak długo będzie tak krążył.
  • Nie wiem … Mało tego, widziałem wczoraj trzy pozostałe konie. Jeźdźcy się ubierają, z nozdrzy koni para leci. Można ich trochę opóźnić, ale zatrzymać się nie da.

Przestraszyłam się. Biały koń już sobie jeździ i mamy wirusa. Trzy się już szykują, więc … 


Robiąc porządki natrafiłam na zdanie, którego znaczenia się tylko domyślam, więc wolę spytać.

- I nadszedł ten, co wyssał palec Ojcu i ma na imię Piotr i ocali tych, co mają być ocaleni, i wróci. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/06/04/do-wszystkiego-potrzebny-jest-czas-i-ten-czas-nastal/
  • Wyssał palec ? Mówi się wyssane z palca, czyli zmyślone …
  • Nie. Tak się mówi o dziecku, który ssie mleko matki. Wyssało z mlekiem matki … To zobaczyłem teraz.
  • To jest matki, więc w przypadku Ojca ? – myślę głośno. Sprawdzam w internecie.

Wyssać coś z mlekiem matki – odziedziczyć jakieś cechy, skłonności po przodkach, przejąć coś po matce.

  • Czyli … dziedziczysz w jakimś sensie cechy Ojca… Masz cechy Ojca – poprawiam się, bo przecież nie dziedziczy.
  • Słyszę teraz wyraźnie …
  • Trzymajcie się poręczy.
  • …….. – spojrzeliśmy na siebie. Ojciec w przenośni zapowiada wydarzenia, które będą tak zaskakujące, że będzie się trzeba „trzymać, aby z wrażenia nie upaść.” 

Piotr poszedł na egzorcyzmy. Był wyjątkowo długo, może 2 godziny. Już zaczęłam się martwić, czy nie zasnął.

  • Co tak długo ? – pytam, gdy wrócił.
  • Siedziałem i myślałem. Ojciec pyta …
  • Co tak myślisz ?
  • A tak sobie …
  • No to zacznij swój codzienny kadisz.
  • Odmówiłem różaniec i Ojciec powiedział ….
  • Kiepsko ci to poszło. Zrób egzorcyzmy.
  • ………. – roześmiałam się. Kiepsko!

Widząc, że Piotr słyszy i rozmawia …

  • Mogę Ojcu zadać parę pytań ?
  • Jeśli chodzi ci o interview, to przewodnik jest dzisiaj nie w formie.
  • Macie się trzymaćpowtórzył.


Dopisane 23. 09. 2020 r.

  • Jeśli to jest Opatrzność Boża, to dlaczego ci co ją budują grzeszą ?

Z ciekawości sprawdziłam, czy były jakieś niejasności przy budowie tej świątyni.

Polityków oburzyło to, że dotacja dla świątyni była najbardziej sowita spośród wszystkich przyznanych na ten rok. _ – Moim zdaniem element korupcyjny jest tutaj ewidentny. Mamy do czynienia z ogromnym nadużyciem, marnotrawieniem pieniędzy publicznych. To tak, jakby minister Zdrojewski rzucił 6 mln zł na tacę.To pokazuje skalę arogancji władzy i pogardę dla instytucji kultury _- grzmiał Armand Ryfiński z Twojego Ruchu. https://www.money.pl/gospodarka/komentarze/artykul/6;milionow;na;swiatynie;opatrznosci;bozej;to;pikus,123,0,1473659.html

Te słowa nie dotyczą jednak budowy, a samego Kościoła. Nie można chronić tych co zatruwają … daje do myślenia.

„Pedofilia w Kościele, czyli uczta Antychrysta”; 

Nie znasz ani dnia, ani godziny.

04. 02. 20 r. Warszawa. Część II.

Jest po 16.00. Dzwoni Piotr.

  • Siedzisz mocno ? Siedzisz ? Siedzisz ?! – szepcze do słuchawki.
  • No tak – …. zirytował mnie.
  • NIP zapłacił wszystkie pieniądze.
  • ……… – rozbeczałam się.

Wyłączam telefon i siedzę w ciszy przez dłuższy czas. Pięć lat, pięć lat to trwało ! I tak jak Ojciec powiedział, apelacji nie było. A więc koniec. Przynajmniej z tym koniec i co teraz ? Trwaj do sądu, a potem płyń. Zaczyna się ?


Wieczorem.

Piotr wraca do domu i jeszcze w drzwiach uśmiecha się od ucha do ucha. W płaszczu siada na tapczanie …

  • Ale numer ! Tego się nie spodziewałem. Byłem pewny, że apelacja będzie. Tak robią urzędy, że muszą. Wszyscy mi to mówili.
  • Ojciec mówił ci, że nie będzie, a ty jak zwykle swoje – mam do niego pretensje, ale jestem cała szczęśliwa. Nie chodzi jednak o pieniądze, a o to, że się wszystko sprawdziło.
  • Wyobrażam sobie jak musiało go boleć, kiedy podpisywał przelew.
  • Dopiero to go zaboli.
  • Hmm….
  • Powiedziałem na kawie …
  • Ten rok czeka nas bardzo dużo wrażeń. Długo czekałeś ?
  • Czas na twego męża przeobrażenie, nie uważasz ?
  • ……. – kiwam tylko głową. Ciągle mam w pamięci „od urodzin do urodzin”.
  • Pytam proforma.
  • Jest to możliwe ?
  • Dla Mnie wszystko jest możliwe.
  • Czas się przeobrazić w to kim jesteś naprawdę.
  • ……. – Piotr wzdycha.

Trwaj do sądu i płyń” … Teraz to każdego dnia może się coś zdarzyć. Wstajemy rano i jest jak zwykle, a wieczorem może być już po nowemu.

  • Będą o tym inni wiedzieć  ?
  • Wszyscy.
  • Jak to wszyscy ! – Piotr się przestraszył.
  • Tak to.
  • To jest ten moment „trwaj do sądu i płyń” ? – pytam.
  • Ojciec pokazał jak przymyka oczy na potwierdzenie.
  • To może to na te święta cię nie będzie ?
  • Będę ! – wypalił wkurzony.
  • Nie byłbym tego tak pewny, Synu Jereda.
  • !!! ??? … – oczy wybałuszam myśląc oczywiście, że muszę to szybko sprawdzić.
  • Czas obudzić prawdziwe twoje Ja.
  • Niespodziewanie to zrobimy.
  • …….
  • Zaskakujący ten początek lutego, sąd, wirus …
  • Nie przyszedłeś tu jako Kowalski i nie wyjdziesz stąd jako Kowalski.
  • Przyszedłeś tu jako Piotr, wyjdziesz stąd jako (…)
  • Pas ci oddano.

Siedzimy w milczeniu, gapimy się na siebie … To wszystko jest tak … nienormalne, no bo jak to po ludzku ująć w słowa ? Włączam komputer, sprawdzam co znaczy Syn Jereda …

Henoch lub Enoch postać biblijna, syn Jereda.  Zauważam, że najczęściej występuje „Syn Jareda”. Po sprawdzeniu okazuje się, że obie formy są prawidłowe –  https://pl.qwe.wiki/wiki/Jared_(biblical_figure)


Coraz głośniej mówi się, że Franciszek chce zezwolić na celibat. Mój niepokój wzrasta.

  • Zmieni Franciszek ?
  • Nie zmieni …
  • Pod warunkiem, że Piotr zrobi swoje.
  • Widziałem jak Benedykt i Franciszek się nałożyli w jedno, to chyba nie zmieni – Piotr bezradnie rozkłada ręce.


05. 02. 20 r. Warszawa.

Siedzimy na kawie ciesząc się sobą, siedzimy jakby się wczoraj nic nie wydarzyło.

  • Jak się czujecie po bitwie ? – Ojciec nas sprowadza do trzeźwości.
  • Choć to tak naprawdę nie była bitwa.
  • Najważniejsze, że uspokoiliśmy ci tętno.
W wizji byłem skoczkiem, który szykuje się do skoku. To była ogromna skocznia i ja byłem ostatnim. Już siedziałem na belce, już chciałem skoczyć, ale sędziowie, którzy stali z tyłu i mierzyli mi jakoś na odległość puls stwierdzili, że mam za duże tętno. Pokazali mi, że sięga do 390. Usłyszałem, że mam zakaz skoku, bo to zbyt niebezpieczne. Zacząłem się modlić i tętno spadło do 290, więc znowu szykowałem się do skoku, ale sędziowie stwierdzili, że nadal jest za duże… Co to może znaczyć? Hmm… ciągle słyszysz o jakiś nadchodzących wydarzeniach i chyba nie jesteś do nich jeszcze gotowy zdrowotnie… – przyszło mi do głowy. - Twoja godzina nie wybiła. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/28/ten-swiat-odchodzi/
  • Zaczynasz czuć.
  • Z tego wynika, że mógłbym nie wytrzymać napięcia.
  • Czyli co nadejdzie masz przyjmować na spokojnie.
  • … Jeśli się da – mruknął pod nosem.
  • Mały, wszystko jest od Ojca, więc czym się martwisz ?
  • Teraz nie znasz ani dnia, ani godziny, co ?
  • No nie znam.
  • Szybko się teraz dzieje, widzicie to ?
  • No Tak – przyznałam.
  • Załatwiaj jej ten samochód.

Roześmiałam się. Od jakiegoś czasu córka narzeka, że przydałby się jej samochód. Nawet najmniejszy, ale oby był. Rozwozi całej rodzinie zakupy i piechotą już nie daje rady.

  • Ojciec jest za nią bardzo, widzisz to ?
  • Powiedz dokładnie.
  • Bardzo ją kocham.
  • Ja nie jestem tak jak ty.
  • Ja Swojemu Synowi mówię, że Go kocham bardzo.
  • ……. – postawiło mnie to na nogi. Niezwykła deklaracja.
  • Mówisz Ojcze Jezusowi nawet teraz, że Go kochasz ? – trudno mi uwierzyć, bo to takie … ludzkie.
  • Nieustająco.
  • Ciebie też. Ciebie wybrałem. Fajnie było u Mnie ?
  • …….. – uśmiecham się szeroko, wzruszona.
  • Ważną robotę robiliśmy.
  • …….
  • Fajnie się nam siedzi w trójkę. Szkoda, że nie widzicie.
  • A gdzie jesteś Ojcze ?
  • Wszędzie.

Pieniądze to licha pociecha.

14. 01. 20 r. Warszawa.

Piotr wiele mówił o firmie, o odkładanych pieniądzach „w razie czego”. Widać, że się przejmuje. Ojciec podsumował to krótko …

  • Pieniądze to licha pociecha.

Wieczorem.

Oglądamy film dokumentalny o religiach, prorokach, wielkich i znaczących ludziach w historii tego świata …

  • Ojciec woli chyba mężczyzn – wyrywa mi się.
  • A skąd ty to możesz wiedzieć dziecko ?
  • Nie wkładaj Mi odpowiedzi w usta.
  • Ufaj Nam.


15. 01. 20 r. Warszawa.

Kiedy Piotr wrócił do domu, zaczynam stękać.

  • Za dużo dzisiaj pracowałam przy komputerze. Głowa mnie teraz boli.
  • To po co tyle pisałaś ?
  • Ojciec mi przecież kazał.
  • Nie zwalaj na Mnie.
  • …….. – roześmiałam się.
  • Zobacz, już szczęśliwa.

Wystarczyło rzeczywiście jedno słowo, a byłam przeszcześliwa. Ostatnio mało mamy rozmów i zaczyna mi tego brakować jak powietrza.

  • Mija nam ten czas.
  • Mija – kiwam głową. Myślałam o tym rano, że znowu jest rano …
  • Mogę zapisywać ?
  • Jeśli wiesz jak pisać i co pisać …
  • Najgorzej ci, co piszą pod dyktando, bezrozumni, a takich jest bez liku.
  • Wow … – chyba wiem o kim Ojciec mówi.
  • Jak twoja migrena po pierwszych słowach ?
  • Przechodzi – uśmiecham się.
  • … Pan Bóg powiedział ci teraz dziwne zdanie – Piotr zaskoczony. 
  • Wkrótce się z tobą spotkam.
  • ???!!! …. – unoszę brwi wysoko, oczy mam jak spodki …
  • Jakim cudem !???… – myślę sobie w duchu, ale przypominam sobie od razu chleby. Przecież to też było spotkanie.
  • Nie w obliczu Ojca, ale będziesz wiedzieć, że to Ojciec.
  • Będzie ci to dane.
  • ……. – ucieszyłam się i zaciekawiłam w jakiż to sposób.
  • Zobaczyłem białą chmurkę, świecącą, spłynie do ciebie, uderzy w mostek i przejdzie z mostka do głowy. Jakbyś jakąś wiedzę dostała, czy co … 

Mostek” mnie zelektryzował. To musi być jakieś szczególne miejsce w ciele człowieka.

- Widzę postać… – nachyla się do mnie i mówi szeptem. 
- Na wysokości mostku wychodzi wielkie światło, w środku białe, żółte na zewnątrz…. Edziu mi ją wskazuje palcem. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/05/29/chrystus-patrzy-na-was-zawsze-obserwuje-ten-z-dolu/ 

Jeśli przyjrzeć się słowom Faustyny dokładniej … Nie mówi na sercu, a „na piersiach” …

Wieczorem, kiedy byłam w celi – relacjonuje to wydarzenie w „Dzienniczku” – ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. (…) Po chwili powiedział mi Jezus: „Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie”( Dz. 47).


Wykorzystuję fakt, że sobie tak siedzimy i tak sobie rozmawiamy. Ciekawe pytanie dzisiaj pojawiło się w „komentarzach”.

Mam pytanie nie związane bezpośrednio z blogiem, jednak jest to pewna kwestia angeologiczna/demonologiczna, która nie daje mi spokoju, być może Państwo posiadacie jakąś wiedzę na ten temat. W szóstym rozdziale Księgi Rodzaju jest podana geneza „Olbrzymów”, którzy żyli przed potopem:61 A kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. 2 Synowie Boga1, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały. 3 Wtedy Bóg rzekł: «Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną: niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat2». 4 A w owych czasach byli na ziemi giganci; a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi mocarze, mający sławę w owych dawnych czasach.” Moje pytanie: kim byli Synowie Boga? A może precyzyjniej – jaka była ich natura?

  • Na pewno były, w co trudno uwierzyć z punktu widzenia dzisiejszych czasów.
  • I szkielety nie są wymyślone.
  • Wow … A dlaczego byli tacy wielcy ?
  • Jeszce nie teraz – … czyli na odpowiedź jest jeszcze za wcześnie.

Jestem pod wrażeniem, bo nagle zdaję sobie sprawę, że nawet najdziwniejsze biblijne opowieści mogą być jednak prawdziwe.

  • Ojciec mnie wypycha na modlitwę.
  • Ja idę go posłuchać, a ty zostajesz z Arabem… i puszcza do mnie znowu oko.
  • Dlaczego Ojciec mnie męczy tym „arabem” – żartuję. Nie prościej byłoby mówić wprost ? Jezus ?
  • To przyjemne.
  • ……. – śmieję się.

Po egzorcyzmach.

  • Ojciec powiedział, że te „twoje” chleby to będzie …
  • Pokarm dla ludzi.
  • Powiedział też, że krzew Mojżesza, który się zapalił był …
  • Bardzo podobny do drzewka Oli.
  • Chodzi o jego kształt.



Dopisane 16. 08. 2020 r.

  • Najgorzej ci, co piszą pod dyktando, bezrozumni, a takich jest bez liku.

Czekałam na te słowa. Padły po lekturze kilku rzekomo prawdziwych objawień. Bezrozumninie ma chyba lepszego określenia. Odnoszę wrażenie, że spisują wszystko jak leci nie myśląc co piszą, nie zastanawiając się, czy ma to w ogóle sens, a przecież wiemy jak łatwo w tym momencie wślizguje się diabeł. Podam mały przykład. Jeden z obecnych wizjonerów ogłosił właśnie, że Jezus przekazał, iż od 1 lipca Polacy nad Wisłą wirusem się nie zarażają. https://www.youtube.com/watch?v=dC7P2AbcwLc Takie przekazy Spisywane pod dyktando są nie tylko niedorzeczne, ale i niebezpieczne. 

 

Teraz jest Mój rok.

31. 12. 19 r. Szczecin.

Ostatni dzień 2019 roku, godzina 15. Nic się nie wydarzyło, nic się nie dzieje i raczej już nie zdarzy. Tak liczyłam na ten zapowiadany kleik … i nic. Zaczynam wątpić, czy były to słowa Ojca. Nie mam pojęcia jak tłumaczyć to wielkie „nic”. Piotr unika mego wzroku, sam chyba ma wątpliwości. Nie wiem co robić. Chodzę jak struta, dosłownie. Jak to wszystko mam zrozumieć ?

Przez cały okres świąteczny z Ojcem prawie nie rozmawialiśmy. Dodatkowo Piotr na dwa dni wybrał się do Warszawy, więc dwa dni ciszy kompletnej. Dopiero wracając samolotem …

  • Samolot wpadł w turbulencję. Nad Goleniowem pomyślałem, że jest już nisko i nie spadniemy i wtedy usłyszałem …
  • Tak się nie ciesz, z tej wysokości wszyscy zginiecie.

Ucieszyłam się słysząc choć tyle.

  • Pilot powiedział, że cudem przelot był w miarę spokojny.
  • Cudem ?! Cudem ?! – uśmiecham się i zaraz poważnieję.
  • Zobacz, rok się kończy. Mógłby Ojciec tak napisać na kartce co będzie i co mam zrobić – wyrywa mi się żałośnie.
  • Jeszcze czego ! I tak masz dużo.
  • Ojciec dużo mi mówił co mi przygotował.
  • ……. – milczałam, nie chciałam już tego słuchać.

Wieczorem.

Oglądamy TV. Putin zaatakował Polskę swoją wymyślną teorią. https://konkret24.tvn24.pl/swiat,109/to-nie-pierwszy-raz-gdy-rosja-obwinia-polske-o-wybuch-wojny,996653.html

  • Wiesz co zobaczyłem ? Tak jak wcześniej Polska była odcięta od lin, to jeszcze dodatkowo dostała szklaną nad sobą kopułę – otworzył oczy ze zdziwienia.


Godzina 20.00 i ciągle nic. Pojechaliśmy do Krysi, aby w Sylwestra nie była sama.



01. 01. 20 r. Szczecin.

Wracaliśmy o pierwszej w nocy. Nasze mieszkanie znajduje się na zamkniętym osiedlu, przekraczając główną bramę ….

  • To był nasz rok.
  • Teraz jest Mój rok.
  • Całkowicie go przejmuję.

Ciarki mnie przeszły. Piotr powtórzył co usłyszał i jak usłyszał. Był bardzo stanowczy, a więc i słowa Ojca musiały być bardzo stanowcze.

  • Notowaliście sobie, rozważaliście …
  • Teraz jest Mój rok.
  • Czas zabawy się skończył, czas maniany.
  • Czas zabrać się do roboty.

Środek nocy, nie chce nam się spać. Siedzimy w fotelach w kompletnej ciszy, mimo sylwestra. Rozmawiamy o wczorajszym filmie, który obejrzeliśmy z wielką przyjemnością i zrozumieniem. https://www.youtube.com/watch?v=3e2_6U5fD6Q

  • Mam nadzieję, że nie będę musiał tam jechać. Ja tam w ogóle nie pasuję.
  • Zapominacie o Mnie.
  • Ludzie nie rozumieją Franciszka – rozmyślam o filmie.
  • Ja tak chciałem.
  • On jest Moim podopiecznym.
  • Film jest dla niego, a ma bardzo wielu wrogów i przeciwników.
  • Ojcze, ja tam się nie nadaję – a Piotr znowu swoje.
  • Ja wiem, czy się nadajesz.
  • Oni mają wiedzę, a ja nic.
  • Przy Mnie będziesz znał wszystkie odpowiedzi.
  • ……..
  • Obawiam się tego roku – zaczynam „jęczeć”. .
  • Niepotrzebnie. Ja jestem przy tobie.
  • Czas rzucić piłkę do kosza.
  • Ale Ojciec jest !!! Oglądałem dzisiaj w komputerze piłkę ręczną …
  • Dlatego mówię, że jestem koło ciebie.
  • Piłka do kosza to zdobywanie punktów, wygrana… Wolałbym, aby Ojciec nie mówił zagadkami.
  • Tak jest weselej.
  • I trudniej – pomyślałam.
  • Dostałeś prezent na święta ? – nie wytrzymałam.
  • ……… – Piotr spojrzał na mnie ciężkim wzrokiem.
  • Ma mówić co słyszy, a nie co sobie dopowiada.
  • Wyraźnie słyszałem ! – Piotr się upiera.
  • …….. – jestem skołowana, rozdarta.
  • Glazerson twierdził, że Mesjasz miał się pojawić na święta tego roku. Dlaczego nie przyszedł ?
  • Nie odzywam się, bo boję się, że będę źle zrozumiany.
  • …….. – roześmiałam się przez lekkie łzy żalu. Ojciec jest cudowny …
  • Wszyscy są pewni o swojej nieomylności.
  • Źle czytają.
  • Ojcze, ale trzeba przyznać, że „mała kicha” z tego wyszła. Mówiłeś Adasiowi o 2019 roku.

  • Dla uspokojenia powiem ci, że ta „kicha” długo nie potrwa.
  • Co czujesz ?
  • W tym roku.
  • Szkoda, że nie mogę rozmawiać z tobą bezpośrednio.
  • A dlaczego ?
  • Bez wahania byś go zostawiła.

Spojrzeliśmy na siebie gwałtownie. Serce mi zamarło widząc teraz oczy Piotra. Straaaasznie głupio mi się zrobiło. W jego oczach zobaczyłam wyraźny do mnie żal, wielką żałość …

  • Nieprawda… – bronię się niemrawo, ale on wie, że to tylko słabe kłamstwo.
  • …….. – zapadła niewygodna cisza. Nie wiem jak z tego wybrnąć, zmieniam temat …
  • Bez względu na wszystko wierzę w swoje wizje. Otwieraną bramę w piekle, kaptur, chleby … Tego jestem pewna na miliony procent.
  • I wreszcie „jesteśmy w domu”.
  • Że się stanie to wiesz, tylko nie wiesz kiedy.
  • Właśnie. Po co więc Ojcze uruchomiłeś Adama ? 
  • Dziwne … Słyszę Dixon
Według jej słów 2020 roku usłyszymy ponoć głos, który rozniesie się po całym świecie i wypowie tylko:
„Dokonało się” 
https://www.antyradio.pl/News/Straszna-przepowiednia-Jeane-Dixon-Co-nas-czeka-w-2020-roku-36747 

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/07/11/ja-im-powiem/ 

Wizje się sprawdzą.

16. 11. 19 r. Warszawa.

Pojechaliśmy do „naszego krzyża”.

  • Ojciec powiedział, że jesteś dla nich bardzo ważna – Piotr szturcha mnie w łokieć.
  • Taaa ? – dziwię się.
  • Jesteś dla Nas bardzo ważna.
  • Pilnujesz Piotra, a on pilnuje ciebie.
  • ……. – przytakuję głową w milczeniu, ponieważ rzeczywiście tak jest. Pilnujemy się nawzajem.

Godzina później na kawie z lodami.

  • Ojciec powiedział, że nie będzie mnie na święta.
  • ……. – wyprostowałam się, bo to nie pierwszy raz takie słowa.
  • Ale nie wiadomo o które święta chodzi – zwracam mu uwagę.
  • Nie przewiduje cię na święta tak dokładnie powiedział.
  • Hmm… A może przewiduje, że się rozchorujesz i dlatego nie będzie cię na święta ?
  • Może, może …
  • …….. – uśmiecham się.

Nie wydaje mi się, że chodzi o te święta. Moja analiza tego nie przewiduje, choć kto wie … Dzisiaj po raz pierwszy od wielu lat nie byliśmy w Ikei i to z własnej woli. Kiedyś wydawało nam się to niemożliwe, bo sobotnia tradycja to rzecz święta. Widać wszystko może się zmienić, więc kto wie …

  • Ojciec powiedział do mnie teraz …
  • Święta ze Mną spędzisz.
  • O ! – zamurowało mnie, bo co to znaczy ?
  • Pokażę ci gdzie chodzę, gdzie myślę, wykąpię cię w wodzie.
  • Ale w tej specjalnej wodzie, takiej odmładzającej.
  • Jordanowej ? A ja mogę się załapać ? – żartuję.
  • Mogę wziąć flakonik wody dla Oli ? – żartuje też Piotr. 
  • Przecież jest obrzydliwie piękna, sam tak mówisz.

Roześmialiśmy się oboje. Piotr jak chce się przymilić mawia właśnie tak; obrzydliwie piękna.

  • Musisz przyjść do Mnie.
  • Jordan jest konieczny.
  • Wszystko co ludzie mogli zrobić dla ciebie, to już zrobili.
  • Nic więcej już się nie da.

Zmartwiłam się. Z tego wynika, że kolejna operacja nie miałaby sensu. Wykąpanie w symbolicznym Jordanie to nie tyle odmłodzenie, co uzdrowienie.

- A Ola ? 
- Ola to hol. Holuje cie do miejsca, gdzie zostaniesz naprawiony do końca. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/07/16/zeby-sie-podniesc-musza-upasc/
  • Przy kolejnej operacji musieliby mi wycinać żyłę i robić bajpas, a wtedy Ojciec pokazał mi, że byłbym niesprawny.
  • Wyobrażasz go sobie, z jego energią, nieudolnego ?
  • Nie – przyznaję.
  • Musisz być dynamiczny, kiedy poślę cię do ludzi.
  • Widzę tylko kąpiel w porządnej wodzie odmładzającej.
  • Gdzie Ja mam wpaść do Ciebie Ojcze ?
  • Do Tomaszowa.
  • Aaaa – przypomnieliśmy sobie, ale zaraz główkuję, że chyba już był w „Tomaszowie”, kiedy ślub brał. A tu widzę, że to był inny „Tomaszów”.
  • Kiedyś o tym mówiliście.
  • Z dwa lata temu. Ojcze, ty to masz pamięć.
- Wiesz co teraz słyszę? Piosenkę… Tomaszów… Demarczyk… 

Natychmiast włączyliśmy internet i puściliśmy piosenkę. 

A może byśmy tak, najmilszy, wpadli na dzień do Tomaszowa? Może tam jeszcze zmierzchem złotym ta sama cisza trwa wrześniowa… W tym białym domu, w tym pokoju, gdzie cudze meble postawiono, Musimy skończyć naszą dawną rozmowę, smutnie nie skończoną. Biały domek, biały pokój…. przecież my to wszystko znany. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/03/20/ilu-pamieta-o-mnie/ 
- Fajnie było w Ustroniu. 
- Jak to wspominasz ? 
- Fajnie. 
- To wpadniesz do Tomaszowa. ……. – kręcę z niedowierzaniem głową. 

„Tomaszów” symbolizuje spotkanie, ale jak, gdzie, kiedy?! 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/03/22/jesli-nie-zatrzymasz-tej-burzy-to-zamiecie-wszystko/ 
  • Czyli… Znowu idziesz do Góry ? Ale wrócisz, mam nadzieję ?
  • Oczywiście, nie zabieram go na długo.
  • ……. – i oczywiście przychodzi mi na myśl Henoch, który również został zabrany i wrócił. Wrócił na krótko.
  • Co, będziesz prężyć muskuły ? – pyta mnie Ojciec mając na myśli, czy będę dumna i szczęśliwa, że się sprawdziło.
  • Tak – śmieję się.
  • Nie dziwię się.
  • Kiedy to się stanie ?
  • Na razie musimy skończyć gamble.

Gamble – z angielskiego gra hazardowa, to nawiązanie do dzisiejszej porannej wizji.

  • Nad ranem, gdzieś koło piątej rozmawiałem z Ojcem. Spytałem o NIP i apelację. Wyrok zapadł, a ja nie wiem co dalej. Pokazał mi jednorękiego bandytę, maszynę hazardową. Zobaczyłem jak rozdanie ciągle trwa, aż w końcu pokazała się wisienka i główna wygrana padła, pieniądze się wysypały. To może oznaczać, że NIP w końcu zapłaci.

  • Potem na falę skoczymy, ale to nie jest tak jak myślicie.
  • Czyli nasze plany znowu w łeb ?
  • Najpierw zabezpieczymy twoją rodzinę.
  • Wizje się sprawdzą, śmieci się sprawdzą.
  • A jak się sprawdzą to wiesz kto przyjdzie ?
  • …….. – wolałam się nie odzywać, ale doskonale wiem. Jeshua.
  • Dokończycie co zaczęliście.
  • ?! – zaczęliśmy co ? Kiedy ?
  • Skończycie to razem.
  • I pieniądze będziesz miała.
  • Kolejki będą do was. Będą chcieli cię dotknąć albo zabić.
  • Jessssus !!!! – oczy wytrzeszczyłam.
  • Dlaczego ?!!!
  • A co im zrobił ten krzyż w kościele ?

Pytanie, które nas zaskoczyło. „Nasz krzyż” był atakowany dwukrotnie, dwukrotnie niszczony przez nawiedzonych szaleńców. Był atakowany, ponieważ jest absolutnie prawdziwy. 

  • Ojcze, będę na święta ? Powiedz prawdę …
  • ……… – roześmiałam się. To „powiedz prawdę” naprawdę rozkłada.
  • Na święta będziesz, tylko nie wiem gdzie.

Zamyśliłam się.

  • Niech się dzieje Ojcze.
- Twoje miejsce już przygotowane. 
- Ty córko to zrozumiesz. 
- Pamiętaj, że Mały to dobro ogólne. 
- Musisz to przyjąć. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/11/16/twoje-miejsce-juz-przygotowane/ 
  • Nie martw się, nie dam ci krzywdy zrobić, ani twoim dziewczynom.
  • A co do męża …
  • Jego los przypieczętowany odkąd powiedział oto ja pójdę.
  • Czyli Ojcze w tym roku jednak ? – Piotr dopytuje.
  • No nie może być Ola rozczarowana.
  • ……. – strasznie się wzruszyłam teraz. Chyba bym się zapłakała, gdyby było inaczej.

Dzisiaj sobota, kiedy się nie spieszymy kawa i lody smakują znacznie lepiej … Piotr otwiera oczy szeroko …

  • Widzę siebie jak mi serce świeci na biało, niesamowite …
  • Czy to już Jordan ? – czyli naprawianie.
  • . Ojciec się roześmiał na głos.
  • To nie Jordan, nich sobie poświeci.
  • Ojciec mi teraz mówi, że to serce było rozpalone, aby przeżyło te lody.
  • No co ty ! – jestem zaskoczona.

Trzy godziny później przekonaliśmy się, że jak zwykle Ojciec miał rację. Podtruliśmy się tymi lodami. Ja łagodniej, Piotr gorzej. Kiedy już doszedł do siebie …

  • Powoli co ziemskie nie będzie ci dobre.
  • Nie wiem co już jeść, to jakaś makabra. Gdzie się nie ruszysz, to cię trują.
  • ……. – tymi słowami dał mi teraz do myślenia.
  • To też forma Antychrysta. Pogoń za pieniądzem jest kosztem życia i zdrowia ludzi. Już się nic nie liczy, tylko zarabiać. Pakują syrop glukozowy, olej palmowy, palą Amazonię, żeby tam plantacje specjalne hodować, a wszystko po to, żeby zarabiać więcej i więcej. Człowiek zabija człowieka.

Wieczorem.

Opowiadam Piotrowi co nieco o Faustynie.

  • Najbardziej w Dzienniczku u Faustyny lubię moment, gdy wraca do swojej celi i widzi Jezusa siedzącego przy stole.
  • I co ?
  • Rozmawiali.
  • O czym ?
  • Eee, nie pamiętam, ale znajdę i ci pokażę.
  • Pytał się jak się czuje i czy zbiera znaczki.
  • ……. – wybuchłam śmiechem. Ojciec jest cudowny.
Dziennik Faustyny; Dziś, gdy wyszłam do ogrodu, rzekł do mnie Pan: Wróć się do swej separatki, bo tam na ciebie czekać będę. Gdy wróciłam, natychmiast ujrzałam Pana Jezusa, który siedział przy stole i czekał na mnie. Z łaskawym spojrzeniem rzekł do mnie: Córko moja, pragnę, abyś pisała teraz, bo spacer ten nie byłby zgodny z wolą moją. Pozostałam sama i wzięłam się zaraz do pisania. Stół, stolik, przy którym siedział Jezus niezmiennie mnie zadziwia. Jest niezwykły z kilku względów. Stół jako symbol spotkania, rozmowy. 
Pokazuje też normalność w zachowaniu Chrystusa. Siedział i czekał… a czy nie powinno być odwrotnie ? 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/15/poczekaj-na-fale-wymiecie-wszystko/
  • Jak ty sobie poradzisz jak ja gdzieś zniknę, odejdę ? Jak ty sobie poradzisz bez męża ?
  • Przyjdzie nowy.
  • …….. – Piotr się zjeżył.
  • Przecież Jezus to nie mąż – zaczynam.
  • Taaak ? Nie mąż ? – Ojciec spytał powoli.
  • Mąż nad mężami.
  • ……. – spociłam się w sekundę, bo przypomniałam sobie rozmowę.
- Jezus powiedział, że Moją małżonką będziesz... Jak to rozumieć ? 
- Czy mąż karmi żonę ? 
- Tak. 
- Tak karmił ją wiedzą. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/09/14/miej-nadzieje-nadzieja-umiera-ostatnia/

Jeśli będę uczona, karmiona wiedzą, to w sensie niebiańskim rzeczywiście jak żona.

  • Ojciec powiedział…
  • Dobiega koniec okres twojej kwarantanny, koniec sjesty.

Czy jestem przygotowana na to co idzie ? Sama nie wiem. Żołądek ściska, serce ściska, ale rozum podpowiada, że AJ jest potrzebna …

  • Mam nadzieję, że zdążymy pójść do kina na „Gwiezdne Wojny”.
  • Eeeetam, nic nie będzie – Piotr lekceważąco machnął ręką.
  • To po co pytasz skoro nie słuchasz ?
  • Wszystko widzisz Ojcze ?
  • Tak Mi się wydaje.
  • ……. – śmiech.

Na długą chwilę zapadliśmy w zadumę. Przyzwyczajam się do myśli, że kiedy na parę dni się rozdzielimy, ustaną nasze wspólne rozmowy. Kilka dni to strasznie długo bez Ojca.

  • Nie rozmawiaj z Ojcem zbyt intensywnie – proszę Piotra.
  • Zazdrosna ?
  • Tak – roześmiałam się.
  • Schlebia Mi to.
  • Nie mówię żegnaj, ale do usłyszenia, bo się usłyszymy.


Dopisane 13. 07. 2020 r.

Odniosę się do wczorajszych wyborów. Wiedzieliśmy, że wygra A. Duda. Zapowiadały to cztery wizje. Dwie opisałam tutaj wcześniej (statek z platformą, oraz Trzaskowski, który potyka się o swoje nogi i upada w błoto, dochodzi do mety czołgając się). Jednej nie opisałam tu jeszcze, a ostatnią otrzymaliśmy wczoraj rano, czyli już w trakcie wyborów. Ta czwarta pokazuje dlaczego pan Trzaskowski przegrał.

Piotr zobaczył go w mundurze niemieckiego bojówkarza SA z 1934 roku. https://historia.org.pl/2015/06/05/sa-oddzialy-szturmowe-nsdap-foto/ W pierwszej chwili pomyślałam, czy nie za mocna ta wizja była, ale kiedy Piotr mi wytłumaczył, że bojówkarze utorowali Hitlerowi drogę do władzy wszystko stało się jasne. W naszych rozmowach kiedyś padły słowa, że Hitler to jeden z antychrystów.

Podsumowując. Wizerunek bojówkarza SA to symbol dojścia do władzy antychrysta, a przecież LGBT jest jedną z jego form. Dlatego p. Trzaskowski jako rzecznik LGBT w wizji był przedstawiony jako niemiecki bojówkarz. Ta wizja jest ciekawa jeszcze z jednego w względu. Gdybyśmy tej wiedzy z historii nie posiadali, prawidłowe odczytanie wizji byłoby raczej niemożliwe. Dlatego to jest taki idealny przykład, że wizje odnoszą się do tego co znamy i co wiemy. 

Wizje się sprawdząi się sprawdzają. Choć przyznam szczerze, kiedy Ojciec powiedział …

  • A może Polska zasługuje na Trzaskowskiego ? …

powiało grozą.

Te wybory to walka między dwiema siłami. Myślę, że ten obrazek dużo pokazuje …

Andrzej Zybertowicz: Trzaskowski zdjął owczą skórę ze swojej twarzy i pokazał, że Polska jest mu obojętna. Andrzej Zybertowicz powiedział, że blisko 50 proc. głosujących Polaków oddało głos na kandydata, w którego sztabie „nikt nie uznał za stosowne pojawienie się na wieczorze wyborczym z flagą”. – Zachował się, jakby zdjął owczą skórę, skórę patriotyzmu – mówił doradca prezydenta Andrzej Dudy. https://wiadomosci.wp.pl/wyniki-wyborow-2020-andrzej-zybertowicz-trzaskowski-zdjal-owcza-skore-ze-swojej-twarzy-i-pokazal-ze-polska-jest-mu-obojetna-6531572346812033a

Ja im powiem.

14. 11. 19 r. Warszawa. II

  • I część (fali) jest dla was.
  • Hmm … Druga dla Ojca, to wtedy „wystrzelisz w kosmos.”

Wizja o wielkiej fali faktycznie składa się jakby z trzech części.

Znowu jakaś tajemnica. Znowu zaczynamy analizować jego wizję kadr po kadrze... 
- Zobaczyłem wielką falę, zdziwiłem się, że taka wielka i nagle byłem na jej szczycie. Nie wiadomo skąd się tam wziąłem. Zacząłem płynąć po jej tafli i czułem się tak, jakbym serfował... Fajnie mi było... Potem fala wyrzuciła mnie w powietrze wysoko i straciłem świadomość, jakby mnie nie było... Doszedłem do siebie na brzegu lądu, klęczałem na kolanach na kamieniach, w oddali zobaczyłem dwie kobiety, ale one nie zwracały na mnie uwagi, były jakby w negatywie zdjęcia... 
- Hmm... - znam to na pamięć, a mimo tego ponownie ją analizuję. Tu jest kilka etapów. Zauważenie fali, na fali, wyrzucenie z fali i opadnięcie z fali...  zanim opadniesz zabierzemy cię stąd... to trzeci etap... - myślę głośno. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/22/nauka-nie-ma-konca/

Rzadko o tych etapach pamiętamy. Najpierw Piotr płynie w wodzie z trudnością, czyli obecna proza życia. Życie po zawale. Praca, dom, kawa, modlitwa … I nagle jest na szczycie fali. Ten moment przejścia jest absolutnie niespodziewany. Piotr opisując wizję wielokrotnie podkreślał, że był całkowicie zaskoczony, że jest już na fali. Arcyciekawe … Bo cóż takiego się zdarzy, że nawet tego nie zauważy …

  • To się nie wydarzy w 2019 – tak mi wychodzi.
  • Nie pakuj się w czas.
  • Sam mówiłeś Ojcze …
  • A co się wydarzy, skąd wiesz ?
  • Twój kontakt z Józkiem to akt równowagi.
  • A co to znaczy ?
  • Ty będziesz wiedzieć, co to znaczy być kimś w równowadze.
  • ?!

Poczułam się zmęczona. Kombinowanie co, kiedy i jak może wykończyć.

Piotr zaczyna się śmiać …

  • Ciągle myślę o tym kabarecie. Pokazali idealnie … Ludzie nie wiedzą jak Ojciec jest dowcipny, radosny, taki kawalarz, ale potrafi być …. baaaaardzo stanowczy. Widziałem to.
  • Czas wracać do Domu. Na Górze taaakie nudy.
  • Brakuje, żeby ktoś Mi bombę pod tron podłożył, tak wesoły jest… – … Piotr.
  • Ale tylko przy Mnie.
  • Normalnie to miecz w ręku ma.
  • Hmm… W tej wizji z chlebami faktycznie Ojciec był bardzo dowcipny – przypominam sobie.
  • Nie wiadomo na jaki w danej chwili pomysł wpadnie, takie miałam wrażenie. A jednocześnie miał bardzo uważne oczy. Niby się ciągle śmiał, ale jednak Jego oczy były bardzo czujne, przyglądające się, myślące, mądre … – przypominam sobie bardzo dokładnie.
  • Tobie nigdy nie wiadomo co strzeli do głowy.
  • Noooo… – Piotr zażartował jak w kabarecie.
  • …….
  • Poczułem, że przesadziłem z tym nooo …
  • Jest ok, jeszcze się bawimy.

Właśnie taki jest Ojciec. Zaskakująco dowcipny, ale i zaskakująco mocny, jeśli mogę w ogóle tak to ująć. Wszechmocny.

  • Ale masz dobrze, że masz Ojca.
  • Ale ty masz Józka.
  • No, ale Piotr ma ciebie Ojcze.
  • … Ojciec patrzy na ciebie zdziwiony … – Piotr pokazuje.
  • Pamiętaj o Józku.
  • Ty powinnaś wiedzieć co to dla ciebie znaczy, a ten moment nadejdzie.

Nie wiem co powiedzieć. To wydaje się tak … kosmicznie niemożliwe. Przypominam sobie, kiedy to pierwszy raz usłyszałam, że będę widzieć i rozmawiać z Jezusem.

Caviezel oficjalnie potwierdził, że znowu zagra Jezusa – przypomniałam sobie… 
– Ciekawe, czy naprawdę czytał moją kartkę. 
-Nie zapomnij o Duchu Świętym. 
-Będzie oglądał, czytał i myślał. 
-Przyjdzie czas, już wkrótce, że będziesz rozmawiała i to nie z sobowtórem. 
-Przy stoliku, w pokoju, jak dwóch przyjaciół, prawdziwych przyjaciół. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/15/biedak-zawolal-pan-bog-wysluchal/
  • Przyjdzie i będzie cię uczył.
  • ……. – naprawdę nie wiem co powiedzieć. Ojciec zapowiada to tak stanowczo i coraz częściej, więc …
  • Czyli pierwsza faza to bezpieczeństwo. Obejmie całą rodzinę.

Nagły powrót do tematu fali trochę nas zaskoczył. Chwilę to trwało, zanim pozbierałam myśli. Analizując słowa Ojca zorientowałam się, że otrzymaliśmy ważną wskazówkę, na którą od dawna czekaliśmy. Ojciec mówiąc o bezpieczeństwie nieoczekiwanie nawiązał do wizji ze śmieciami.

- Szliśmy razem z małym chłopcem, blondynkiem, po ubitej drodze, ja trzymałem go za rękę z jednej strony, a ty z drugiej strony. W prawym ręku trzymam wiaderko, a w nim cały swój dobytek i dokumenty. Przed nami widzę stojącą wywrotkę, pełną śmieci, wielka góra śmieci na wozie była po tysiąc więcej warta niż to, co mam w wiaderku. Podeszliśmy do auta, które było włączone, przerzuciłem z wiaderka wszystko na pakę, wrzuciłem też tam ciebie, potem chciałem rzucić też chłopca, ale nie mogłem. Nie mogłem oderwać go od ziemi, a ponieważ do auta wsiadał właśnie kierowca (w niebieskiej koszuli)… to go zostawiłem. - On zaczął tak płakać, tak płakać, że go zostawiłem… zdecydowałem się zeskoczyć. Kiedy wyskoczyłem auto ruszyło. Darłem się do ciebie, byś zatrzymała kierowcę, a ty nic, patrzyłaś przed siebie zapatrzona. Byłem wkurzony na ciebie maksymalnie, bo na pace były moje dokumenty i pieniądze, darłem się ciągle, a ty nic… Odjechałaś, zostawiłaś mnie… Wziąłem chłopca za rękę i powiedziałem; chodź, idziemy. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/05/29/bardzo-konkretna-boza-odpowiedz/ 

A śmieci i fala to dwie wizje, które są dla nas kluczowe. Być może najważniejsze, ponieważ opisują naszą przyszłość. Do dzisiaj nie potrafiliśmy ich ze sobą w żaden sposób połączyć. Dzięki Ojcu zrozumiałam, że wizja ze śmieciami jest częścią tej fali. Należy do pierwszego etapu fali. Kiedyś Ojciec powiedział, że kiedy się pojawi bezpieczeństwo powinnam zacząć się martwić, bo właśnie wtedy zabierze Piotra. Wszystko zaczyna nabierać sensu. Wszystko zaczyna się układać. 

  • Kocham twoją rodzinę jak swoją, a czasami i ciebie …
  • …….. – roześmiałam się widząc Piotra. Miał nietęgą minę.
  • A może jesteś zwykłą tubą ? Nie pomyślałeś o tym ?
  • Nieeee – Piotr się przestraszył, że robi tylko za pośrednika.
  • ………
  • To już wiemy, że śmieci to części fali – ulżyło mi.
  • Zadowolona ?
  • Zadowolona, że wiemy.
  • A kiedy wiesz, to co zrobisz ?
  • Nie wiem… – pomyślałam.
  • Jeszcze trochę z Moim Małym pobędziesz.

Zamyśliłam się.

  • Jak Ojciec zrobi tą koronkę to ja nie mam pojęcia.
  • Nooo, nie będę się tłumaczyć.
  • Najbardziej boję się, że nic się w tym roku nie wydarzy.
  • Zanim to uczynisz patrz w powietrze.
  • Powietrze ?
  • W kierunku nieba i nic nie rób.
  • Ja im powiem.
  • Co zapisane i powiedziane musi się wypełnić.

Kiedy usłyszałam Ja im powiem i patrz w powietrze pomyślałam … Czyżby to była prawda ? Natrafiłam wczoraj na artykuł;

Właśnie te tragiczne historie mają świadczyć o ogromnym darze Jeane. I potwierdzać prawdziwość przepowiedni, która dopiero ma się ziścić. Dixon w jednej ze swoich książek pisała wprost o apokalipsie. Wiele wskazuje na to, że koniec świata ma się rozpocząć w 2020 roku. Według jasnowidzącej zagładę przyniesie nam wojna pomiędzy Szatanem a Chrystusem. Wielka bitwa ma się rozpocząć w 2020 roku i potrwać do 2037. Krwawa bitwa rozegra się pomiędzy siłami zła i dobra. Chrystus zejdzie ponownie na Ziemię, aby w imieniu swoim, swojego ojca i Ducha Świętego stoczyć walkę z „nieświętą trójcą”: Szatanem, Antychrystem i Fałszywym Prorokiem. Kim jest Antychryst? Jak czytamy na portalu, to realna osoba, która przyszła na świat 57 lat temu. Chodzi o potomka egipskiego faraona Echnatona i jego żony Nefretete. Do tej pory nie udało się go zidentyfikować, ale postać ta ma mieć coś wspólnego z „fałszywą religią”. Koniec świata ma się rozpocząć w taki sposób, że nikt nie będzie miał co do tego wątpliwości. Według jej słów 2020 roku usłyszymy ponoć głos, który rozniesie się po całym świecie i wypowie tylko: „Dokonało się” https://www.antyradio.pl/News/Straszna-przepowiednia-Jeane-Dixon-Co-nas-czeka-w-2020-roku-36747

Internet jest przepełniony tego typu proroctwami, ale tym razem moją uwagę przyciągnęło wspomnienie o Nefretete i data 2020 r. Czuję przez skórę, że nie jest to przypadek. 

Niedawno Ojciec zaskoczył nas bardzo ciekawą informacją. 
- Słyszę Nefertiti. 
- Chyba Nefretete – poprawiam Piotra. 
- Nie, Ojciec wyraźnie podkreśla Nefertiti, -titi na koniec. 

Oczywiście sprawdzam. Przeczytałam uważnie jej życiorys i zwróciłam uwagę na zdanie; Wraz z Echnatonem wprowadzała kult jednego Boga – Atona, symbolizowanego przez tarczę słoneczną. Monoteizm stał się powodem zatargów ze stanem kapłańskim, przede wszystkim z kapłanami boga Amona. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Nefertiti) Wierzyła w jednego Boga, być może Go nawet słyszała. 

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/03/29/wszystko-co-widzisz-to-prawda/

Niezwykle intrygujące, tym bardziej, że Dixon pisała o tym ok. 20 lat temu w swojej książce My Life and Prophecies (Moje życie i przepowiednie). 



Dopisane 11. 07. 2020 r

  • Zanim to uczynisz patrz w powietrze.

Czytając to zdanie po kilku miesiącach przypomniałam sobie artykuł sprzed kilku dni; Ponad dwustu specjalistów z całego świata przekonuje, że wirus SARS-CoV-2 może się rozprzestrzeniać drogą powietrzną, w drobnych aerozolach. Wzywają oni WHO do zmiany zaleceń dotyczących ochrony przez zakażeniem. WHO twierdzi, że jej eksperci analizują ten problem. 

Czy chodzi o wirusa ? Być może. Niewykluczone jednak, że chodzi Ja im powiem … „Dokonało się”. Słowa, które rozbrzmieją w powietrzu …

Wszystko się spełni.

13. 11. 19 r. Warszawa.

Dylemat. Zadzwoniono od dentysty, że wizytę wyznaczono Piotrowi na 26 listopada. Tego samego dnia również, ale w Szczecinie, zaplanowany ma zabieg chirurgiczny nasza córka. Wygląda na to, że chyba będziemy musieli się na jakiś czas rozdzielić. Ja zostanę w Szczecinie, a Piotr w Warszawie. Kiedyś nie byłoby z tym żadnego problemu, ale dzisiaj się martwię. Martwię się, że coś się wydarzy, a mnie akurat nie będzie. Może też się nic nie wydarzyć i to mnie martwi jeszcze bardziej. Tak bardzo chcę, aby słowo Ojca się wypełniło. 

  • Ładnie wszystko zamkniesz klamerką, to ci mogę obiecać.
  • Wszystko się spełni, Mała.

Uspakaja mnie Ojciec. 


Wieczorem.

Piotr zawołał mnie do komputera, abym coś obejrzała.

https://www.youtube.com/watch?v=plNUXGiUcjw&feature=youtu.be

Może nie powinnam, ale nie mogłam przestać się śmiać. Tak wiele razy rozmawialiśmy z Ojcem w ten właśnie sposób, że zaczynam podejrzewać, że i ci rozmawiają.

- A nowej fury nie dacie? – a Piotr znowu swoje. 
- A źle ci ? 
- Nie. 
- A chcesz, bym ci to zabrał ? 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/04/22/my-nie-musimy-potwierdzac-naszych-wizji-one-sa-prawdziwe/


14. 11. 19 r. Warszawa.

  • Miałem dzisiaj świetną rozmowę z Ojcem. Mówię do Niego, czy się nie obraża, kiedy ogląda takie kabarety na Swój temat jak wczoraj.
  • No …
  • Roześmiałem się, bo powiedział dokładnie jak w tym kabarecie.
  • Ale nie powinno chyba tak być, żeby sobie żarty stroili … – zastanawiam się głośno udając poważną, bo przyznam szczerze, że ten akurat skecz bardzo mnie rozśmieszył.
  • No …
  • ……. – wybuchnęliśmy śmiechem.
  • Lubisz żarty na Swój temat Ojcze ?
  • Ale te mądre – wtrącam się.
  • Nie tylko. Patrzę na tych głupców i czekam.
  • Trzeba ich naprawić kiedyś.
  • Hmm …. – spoważniałam.

Ojciec ma ogromne poczucie humoru, ale są pewne granice. Widziałam takie numery kabaretowe o Bogu, które powodowały, że wyłączałam telewizor. Za bardzo bolało.


  • Ludzie się cieszą z samochodów, nie wiem jak to się stało, ale raptem mam ich z osiem teraz pod firmą.

  • ……. – zmroziło mnie. Szykuje się, aby odejść, a mi zostawi taki problem ?
  • Ojciec teraz mi mówi …
  • Niepotrzebnie odkładasz.
  • Zabezpieczę Olę tak, że to co odkładasz to namiastka.
  • Ta fala to globalne zjawisko.
  • Zanim coś się stanie, zabezpieczę ci Olę, twoich ludzi.
  • A co z moją żonką będzie ? – patrzy na mnie okrągłymi oczami.
  • …….
  • Wiesz co zobaczyłem ?
  • Przytulił cię rękoma, a w dłoniach miał puch.
  • Ani na sekundę nie jest sama.
  • Albo Ja jestem, albo Józek.
  • ?! Jaaaki Józek ? – …. dziwimy się.
  • No Jezus, no „Arab”. 
  •  … I znowu Ojciec puszcza ci oko. 
  • ……… – kręcę głową z niemocy. To co ja zobaczyłam w wizji, Piotr widzi na żywo. Nie mogę pojąć jak on tak może widzieć.

Szybko szukam w głowie wyjaśnienia dlaczego Józek. Może to żartobliwe spolszczenie od Jozue … ?

- Jozue… słyszę wyraźnie Jozue, to „z” bardzo podkreśla Homiel. 
- Jozue wspiera cię w pisaniu. 
- Widzi każdy twój przecinek. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/09/12/choc-przyjdzie-ci-isc-czarna-dolina-niczego-sie-nie-ulekniesz-bo-my-jestesmy-z-toba/
  • Ale Pan Bóg to jajcarz – Piotr szepcze do mnie nie mogąc przestać się śmiać.
  • Fala to nie tylko Piotr, to też ty.
  • Myślisz, że cię zostawię na tym świecie jak nie będzie Piotra ?
  • Choć jesteś wojownikiem, to w wielu sprawach jesteś bezradna.
  • …….. – prawie się rozbeczałam.

Siedzimy na tej naszej codziennej porannej kawie i rozmawiamy o fali. To musi być szybko, to musi być tuż, tuż. Wszystko na to wskazuje. I znowu zaczynam się wahać, czy powinniśmy się rozdzielać. Nie potrafię zdecydować …

  • Ojciec kazał ci powiedzieć …
  • Nic się nie wydarzy bez ciebie.

Hmm … Zastanowiły mnie te słowa od razu. Córka ma zabieg 26 listopada i ma pozostać w szpitalu 2-3 dni. Koniec miesiąca, a to znaczy, że mało prawdopodobne, aby coś się wydarzyło, a przecież Ojciec mówił, że listopad to Jego miesiąc. Zaczynam się gubić w domysłach i nic już nie rozumiem.

  • Jesteś bardzo miłosierny – do Piotra.
  • Jaaaa ???
  • Jesteś.
  • Chcesz, żeby matka była z córką.
  • A jak przyjdzie biedak, to oddasz mu.
  • …….
  • W tej wizji o fali jest moment, kiedy na nią jakby wskakujesz. Nagle po prostu się tam znajdujesz. Czy ten skok to w tym roku ? – pytam jeszcze raz, ponieważ ciągle nie rozumiem datowania Ojca.
  • Zrozum, że fala to wielka koronka.
  • Fala obejmuje całą rodzinę i nigdy bym cię nie zostawił na pastwę losu, na ten brutalny świat.
  • Kto inny cię przejmie, opiekę nad tobą.
  • Kto ?
  • Józek, pseudonim „Arab”.
  • Tak jak zmienił się „prawdziwy nauczyciel nadchodzi”.
- Ktoś inny cię przejmuje.
- Prawdziwy nauczyciel pokazał obrazek stojący na parapecie. 



http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/10/pamietaj-ze-na-tym-swiecie-nic-nie-trwa-wiecznie/