Wszystko idzie zgodnie z planem Ojca.

17. 01. 26 r. Warszawa.

Sobota. Siedzimy na kawie, po mszy, rozmawiamy … 

  • Piękny dzień dzisiaj, Ojcze. Mamy śnieg, mamy zaspy, mamy mróz …
  • I mamy go na miejscu.
  • Chcesz się pozbyć tego kompana życia ?
  • Wesz, że to jest prawdziwy kompan życia ?
  • …. Wiem, do czego Ojciec nawiązuje. Wczoraj obejrzałam filmik, który mnie baaaardzo wzruszył – pokazuję Piotrowi w telefonie.
  • Dlatego Ojciec musi ci zabrać głowę … – Piotr tłumaczy. 
  • Kompan życia.

Zamilkliśmy na chwilę, aby przełknąć łzy …

  • Księgowa jest bardzo roztrzęsiona ostatnio, błędy robi … Denerwuje się, bo nie chce odejść, a musi …
  • Czy kiedykolwiek rzecz, która się wokół was działa, była zła ?
  • Czy wypadek był zły ?
  • Był dobry dla niego i dla Mnie, bo ten samochód z technicznego punktu ledwo się trzymał.
  • Zmieniając biuro, zmieniłeś samochód.
  • Wszystko, co się dzieje wokół was, jest zamierzone.

Słowa Ojca zmusiły mnie do spojrzenia na nasze życie zupełnie z innej perspektywy. Nie co straciliśmy, a co zyskaliśmy.


Przypominam sobie coś …

Nad ranem miałam dziwną, krótką zajawkę. Moje górne dwa przednie zęby nie wyglądały jak zęby, ale jak biała duża „blaszka”. Nagle ta ‚blaszka” podzieliła się na pół. Podzieliła się równiutko jak laserem i dolna część się odłączyła. Próbowałam ją przyczepić jakoś na siłę, ale nie dało rady. Byłam przestraszona, że mam połowę zębów. Dwa dni z rzędu to samo widzenie …

  • Ojcze, co to znaczy ?
  • No, jesteśmy na rozdrożu, Oleńko …
  • Uuuuu ….. – ale się rozmiękczyłam słysząc Oleńko.
  • Rozdzielone na pół … Co tu mówić jeszcze …
  • Kula została puszczona w ruch ….
  • . Zobaczyłem kulę, która toczy się i spada do zjeżdżalni.

  • Zwróć uwagę, że twoja księgowa pracowała formalnie do końca roku.
  • Ten wątek z ludźmi, z którymi rozpoczynał, skończył się.
  • Nikogo nie ma, z kim zaczynał. Do końca roku …
  • Hmm … Rzeczywiście… Można powiedzieć, że zaczęło się nowe rozdanie … – kiwam głową, że rozumiem.
  • Słyszę kondukt żałobny …
  • ??? …
  • To jest definitywny i nieodwracalny koniec. Jaśniej się nie da.
  • Z korzyścią dla ciebie …, i wielką stratą dla niej – dodał Ojciec po chwili.
  • Ojcze, dlaczego tak ? Przecież jest dobrym człowiekiem.
  • . Ojciec patrzy się na ciebie uważnie.
  • Jest. A czy jego wspólniczka była zła ?
  • Ja nie jestem zła, to zło jest we mnie”, tak napisała kiedyś – Piotr pod wrażeniem.

Niezmiernie to interesujące, dlaczego Piotr musi pozamykać wszystkie cykle. Nie mogę jeszcze zrozumieć, dlaczego to jest tak ważne w całej naszej historii.


Wracamy do domu, pogoda nadal przepiękna.

  • Za rok też będzie taka pogoda ? Mróz, zaspy ? – macam daty. 
  • Ja nie wiem, co będzie jutro, a ty Mnie pytasz, co będzie za rok ?
  • ……. – śmiech.

Wieczorem.

Córka zadzwoniła opowiadając, że moja mama przypomniała sobie pewne wydarzenie, które ewidentnie wskazywało, iż nasze spotkanie nie było przypadkowe.

  • To wszystko to robota Ojca – Piotr od razu.
  • I nie ma co rozważać, co będzie, co było, bo wszystko idzie zgodnie z planem Ojca.
  • Nie martw się, że żagiel się złamie, bo jeśli się złamie, to miał się złamać.
  • Nawet bez żagla popłynie tam, gdzie chcę.
  • Póki co, ze statku jego księgowa dopłynęła do swojego portu i wysiadła, a statek płynie dalej, prawda kapitanie ? – do Piotra.
  • Prawda.
  • Rób, co masz robić i nie przejmuj się, wszędzie jestem z tobą.
  • Czyli statek płynie dalej … – ja w zadumie.
  • Płynie, nie wie tylko jak długo.
  • Czy ktoś jeszcze wysiądzie z jego statku ? – pytam, bo statek to jego firma. 
  • Mówiłaś, że się oczyściła.
  • A rzeczywiście, tak powiedziałam …

Tu jest wybór, drzwi są wystarczająco otwarte.

13. 01. 26 r. Warszawa.

Kawa, siedzimy i rozmawiamy o wielkim problemie, jaki pojawił się w naszej firmie całkowicie niepodziewanie. Piotr łamie sobie głowę, jak ma go rozwiązać. Widząc jego zmagania …

  • Oficjalnie proszę Cię Ojcze o pomoc w tej sprawie.
  • A gdzie pismo ? – …. jeśli oficjalnie.
  • Rozumiem, że prosisz po znajomości.
  • ……. – śmieję się.
  • Oooczywiście …. A tak poza tym, co w Niebie słychać ? Macie jeszcze choinki ?
  • Jeszcze są, ale się sypią, aniołowie odkurzają.
  • ……. – śmiech.
  • A co u naszych paczuli słychać ?
  • Nuuuda, siedzą i myślą nad defconem.

A właśnie o tym pisałam. …

-Defcon3 przyjdzie za twoimi plecami. 
-… Hmm … – …. nadal nie rozumiem, co miałoby to dla nas oznaczać. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/01/13/by-bylo-za-latwo/
  • Wybuch zmieni wszystko.
  • … Ojcze, czym będzie ten wybuch, ale w realu ?
  • Objawienie.
  • Objawienie … Ojcze, chcesz to ogłosić w Polsacie w „Wiadomościach” ? – zażartowałam.
  • Nie, w „Republice” – też Ojciec zażartował. 
  • … Au revoir – … do widzenia.
  • … ??? … I każdy wtedy uwierzy ? Po tym objawieniu ?
  • Przecież tu jest wybór, drzwi są wystarczająco otwarte.


14. 01. 26 r. Warszawa.

Spotykamy się na kawie, ale tym razem w Złotych Tarasach. Daaawno tu nie byliśmy, więc rozglądamy się wokoło sprawdzając, co się w międzyczasie zmieniło. A ponieważ niewiele, zaczynamy rozmawiać …

  • Byłem w banku uaktualnić pełnomocnictwa i inne formalności i wiesz, co mi babka powiedziała ? Żebym swoim pracownikom takie pełnomocnictwa dał do podpisana na wypadek, gdyby mnie nie było, na przykład.

Czerwona lampka zapaliła się w mojej głowie od razu.

  • Mówisz, że teraz mogą podpisywać nawet umowy ? Gdyby cię nie było ? – powtarzam akcentując ostatnie słowo. Dotarło do niego, co chcę mu przekazać, bo zrobił oczy pełne zdziwienia.
  • Nie pomyślałem … 
  • Zawsze się zastanawiałam jak cię Ojciec weźmie, gdy firma ciągle działa … Teraz nawet jak znikniesz na miesiąc, to nic się nie stanie, mogą pracować …
  • Wiesz, co zobaczyłem ? Piękną, srebrną koronkę, ktoś doszywa ostatnią nić i zamyka koronkę.

Zamyśliłam się … To, co się dzieje w firmie, jest dla mnie wyznacznikiem czasowym. Byłam pewna, że w ubiegłym roku Piotr nie pojedzie ani do Tomaszowa, ani nigdzie, bo firma nie była na to gotowa. Powoli zamykamy sprawę księgowej, zamykamy sprawy formalne …

  • Wiesz, co oznacza zamknięcie koronki ? Katapulta …
  • Aaaa … Wystrzelisz w powietrze … Jak na tej fali w wizji, nagle znalazłeś się na szczycie fali …
Zobaczyłem wielką falę. Zdziwiłem się, że taka wielka i nagle byłem na jej szczycie. Nie wiadomo skąd się tam wziąłem. Zacząłem płynąć po jej tafli i czułem się tak, jakbym serfował … Fajnie mi było … Potem fala wyrzuciła mnie w powietrze wysoko i straciłem świadomość, jakby mnie nie było … Doszedłem do siebie na brzegu lądu, klęczałem na kolanach na kamieniach, w oddali zobaczyłem dwie kobiety, ale one nie zwracały na mnie uwagi, były jakby w negatywie zdjęcia…
 https://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/22/nauka-nie-ma-konca/ 
  • … Wiesz, co teraz widzę ? Gdy mnie katapulta wyrzuciła, to lecąc jednocześnie się obracam … Kręci mi się w głowie od tego obracania … Przechodzę teraz przez białą powłokę, jest jak chmurka …
  • Hmm …. – nawet to sobie wyobrażam.
  • Jesteśmy podsłuchiwani ! – nagle zmienia ton.
  • Rozmowy kontrolowane, rozmowy kontrolowane – Ojciec powtarza za filmem, Piotr się roześmiał.

Spojrzałam na swój telefon, który leżał na stole. Pomyślałam, że nawet gdyby słuchali, to nie wiem, czy słyszą. Wokoło jest dość spory hałas.

  • Paczuli ? – upewniam się.
  • Rozmowa kontrolowana.
  • . Eeeetam – Piotr machnął ręką, że ma to gdzieś.
  • Wczoraj włożyłem palec do słońca …
  • . ??? … – rozdziawiam buzię szeroko, o czym on gada ?!
  • Zobaczyłem słońce przed sobą i włożyłem palec …
  • Aaaa … No i ? – zaciekawił mnie.
  • To wszystko jest gaz, ale w środku jest jądro, ma twardą strukturę.
  • A co wytwarza takie ogromne światło ze słońca ?
  • Reakcje w jądrze … Bo to jest gaz. Włożyłem palec, jakbym wkładał w chmurkę. Słońce jest jak mała gwiazdka, ale duża, spaliła by wszystko.
  • Czy każda galaktyka ma słońce ?
  • Nieee, są różne galaktyki, są spiralne też na przykład …

Słysząc, że słońce to gaz, coś sobie przypomniałam. Video, które trudno wytłumaczyć.



15. 01. 26 r. Warszawa.

Pisałam ważny tekst zastanawiając się równocześnie, jak to Ojciec zrobi z Piotrem, że on „się objawi”  …

-Widzisz to ? – podsuwam Piotrowi pod nos. Coraz głośniej się o tym mówi – sama jestem zdziwiona, choć przecież nie musi dotyczyć to nas. 
-W tym video nie mówią gdzie jest, skąd jest … 
Hmm … Chasydzi nie ogłoszą kto jest, moim zdaniem. Musieli by się przyznać, że podsłuchują, a to wbrew prawu – zaczynam myśleć logicznie. 
Widać, że ten filmik nie robił Hebrajczyk. Chrześcijanie ciągle myślą, że ten „mesjasz” to Jezus.
-A to człowiek z Polski. Ahoj przygodo, przygodo, ahoj … 
-Meshija … 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/01/15/jezeli-to-wszystko-nie-zarty/ 
  • Myślisz, że wybuch stacji spowodował Piotr ?
  • Oczywiście, że nie.
  • Może to jest ten twój dom odwrócony do góry nogami, Aleksandra ?

  • A jak Żydzi ? …
  • Wszystko mogą, jeśli będą pewni.
  • Nie będą mieli żadnych zahamowań, taki jest ich aktyw zwłaszcza.  
  • Nie będą mieli żadnych zahamowań, bo im się świat należy, tak uważają.
  • … Patrzysz czasami na swój brzuch ?
  • … ??? …. No tak – jestem zdziwiona pytaniem.
  • I co tam widzisz ? Pępek ? A oni są pępkiem świata.
  • To dlatego, że uważają się za wybrańców Boga ?
  • Noooo …. – Ojciec odpowiedział dokładnie tak, jak w znanym nam kabarecie.

Wieczorem.

  • Ojcze, mamy zaspy, mamy śnieg, ale jeszcze jest sprawa księgowej, nie spina nam się.
  • Wiadomo …
  • Jak Ja się cieszę, że mam was. Wytłumaczycie Mi, co mam robić …
  • …….. – roześmiałam się na głos, a Piotr nie, milczy. 
  • Nie masz wrażenia, że wszystko się kończy ?
  • Hmm … Mam, czuję … Widzę … Te wszystkie znaki, zamykanie różnych spraw – spoważniałam.


16. 01. 26 r. Warszawa.

  • Jak ja jestem zmęczony … Od 4 rano miałem gacki, nawet ich rogi widziałem, czubki rogów, bo się chowały, jakby za szybą … Próbują na mnie oddziaływać.

Przypominam sobie oczywiście moją wizję z Nowym Yorkiem, więc wiem, o co chodzi.

Zanim Ojciec jest sprawiedliwy, najpierw po tysiąckrotnie jest miłosierny.

06. 01. 26 r. Warszawa.

Dzisiaj prawdziwy mróz, mamy -10 C, ale na kawę jakoś doczłapaliśmy.

  • Widziałaś, co się dzieje w Wenezueli ?
  • Nooo ! …. – kiwam głową będąc pod wrażeniem. 

Operacja wojskowa w Wenezueli jest przejawem powrotu administracji USA do hegemonicznej polityki w regionie, a głównym celem Waszyngtonu w Wenezueli jest przejęcie kontroli nad krajem i jego złożami ropy – ocenili w poniedziałek analitycy Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM). Ostrzegli jednak, że w państwie pozbawionym tyrana może dojść do destabilizacji. Oto główny cel USA w Wenezueli. Analitycy mówią wprost – PolsatNews.pl

  • Bezpardonowo, ale trzeba sobie powiedzieć coś szczerze … Ludzie nie uwolniliby się od Modero tak sami z siebie … A jednak to precedens … Oby to nie zaczęło całej fali podobnych zdarzeń … – zamyśliłam się.
  • … 18 tysięcy światów zniknęło, bo wkurzyło Ojca – Piotr nagle ni stąd ni zowąd. 
  • Zawiodły – Ojciec poprawia.
  • Wkurzyły to ciebie …bo Ojciec się nie wkurza.
  • Widzę swoją księgową  i słowo żal nad jej głową – Piotr po krótkiej przerwie. 
  • Wcale się nie dziwię – kiwam głową.
  • Musiałem jego (p.s. alzheimer męża) poświęcić, aby ona odeszła.
  • Teoria z trującym zębem.
  • … ??? …. Wczoraj mi ją pokazano jako biały, niby zdrowy ząb, a jednak w środku była ropa.
  • Czyli czegoś o niej nie wiemy ? … – i znowu się zamyśliłam.
  • Jak kawa ? – do mnie.
  • To nie ja mówię  – Piotr się tłumaczy, gdy nie odpowiadam.
  • Wiem, głos ci się zmienił … Kawa ? Dooobrze.
  • To pierwsze lody przełamane ?
  • Jezus ? – pomyślałam uśmiechając się od ucha do ucha.
  • Już nie było dosyć obojętnie ?
  • Nieee …. – roześmiałam się.

Rzeczywiście, dotychczasowe spotkania odbyły się właśnie dość …  obojętnie. Chleby, lotnisko.

  • I jak dalej Ojcze będzie ? – pytam zachęcona tymi pytaniami. 
  • Zobaczysz, koronka. Dojechaliście do ostatniej stacji.
  • Na stacji ktoś na nas czeka, w budynku, wysoki mężczyzna w szatach białych, tak widzę … 
  • Ojciec ? …. Ciekawe, co Jezus mówił przez telefon, ciągle coś przerywało … – zamyśliłam się znowu.
  • Mówił; cierpliwości.
  • …….. – prawie się rozbeczałam.
  • Hmm … A wiesz, że jest pewne nagranie niby głosu Jezusa ?
  • Ojcze, czy to Jezusa głos ? – pytam.
  • A tak dobrze się rozmawia – Ojciec się skrzywił, czyli nie jest. 

Video obiegło cały chrześcijański internet, więc co na to AI, które sprawdziło nagranie ?

Można uczciwie powiedzieć: Nagranie przypisuje celebransa Gerardowi McGinnity’emu. Nie istnieje żaden niezależny dowód, że wydarzyło się cokolwiek nadprzyrodzonego. Nie ma świadectwa samego księdza ani dokumentów Kościoła. Zmiana barwy głosu jest w pełni wyjaśnialna technicznie. To nie jest kwestia wiary, czy niewiary — tylko standardów dowodu. Co wiemy o Gerardzie McGinnitym jako osobie. To bardzo ważne: Nie istnieje żadne publiczne świadectwo, wywiad, homilia, list lub dokument, w którym:Gerard McGinnity mówi: „to był cud”albo: „to nie był mój głos” Nie istnieją dokumenty diecezjalne: brak dochodzenia,brak komisji,brak orzeczenia (ani „za”, ani „przeciw”). W Kościele katolickim nawet dużo słabsze domniemane cuda są formalnie badane. Tu — cisza absolutna.



08. 01. 26 r. Warszawa.

Internet obiegła pewna informacja dotycząca osoby, która ma „kontakt”. Chris Bledsoe – wydał książkę jakiś czas temu; UFO of GOD: The Extraordinary True Story of Chris Bledsoe by Chris Bledsoe; https://www.ebay.com/itm/296605222002?

Fragment z artykułu; W 2013 roku ta sama kobieta wróciła i pokazała mu wizje przyszłości. Dała mu przepowiednię. Powiedziała: “Kiedy Czerwona Gwiazda Regulusa pojawi się na horyzoncie przed światłem dziennym w spojrzeniu Sfinksa, w tym czasie będzie Nową Wiedzą, która nadejdzie na tę planetę.” Chris powiedział, że powiedział o tym naukowcom i badaczom, a kiedy sprawdzili to za pomocą narzędzi astronomicznych, potwierdzili, że to rzadkie ustawienie nastąpi w Wielkanoc 2026 roku.

  • Możesz spytać Ojca o tego pana ?
  • . Wiesz, co widzę nad sobą ? Kiedy zadajesz pytania, zamykają się tafle metalowe z zębami, jak mają koparki. Nie dają mi się przebić do Ojca … Albo Oni nie chcą, żebym pytał …

Widząc, że Piotr nic nie zyska dzisiaj …

  • Miałam krótką …. Wizyjkę – nie wiedziałam, jak to nazwać.
  • Ktoś dał mi brudnopis książki o moim życiu. Spory skoroszyt, otwieram na chybił trafił, wszędzie zapisane, ale widzę moje nazwisko, imię, nawet telefon i to jest przekreślone dużym iksem. Ktoś to dał mi i powiedział …
  • Musisz dokończyć …
  • Ale dlaczego było przekreślone ? – Piotr się zdenerwował.
  • Nie wiem …. Dużym iksem ….

Iksem ? …. Wtedy zrozumiałam, że być może nie chodzi o przekreślenie. Ten X bardzo przypominał X ze zdjęcia Jezusa.



09. 01. 26 r. Warszawa.

Prawie 3 tygodnie nie byliśmy w Warszawie i zdążyliśmy o paczuli już zapomnieć. Przypomnieliśmy sobie widząc dzisiaj Skodę pod naszym domem.

  • Nie wiem, czy to rzeczywiście paczuli … – Piotr wątpi.
  • Wiesz, co ? … Od roku stali pod domem, a gdy o tym napisałam, raptem zmienili swoje zwyczaje. Nie dziwne to ? …
  • A wiesz, co ja teraz słyszę ? Słyszę kogoś, jak mówi …
  • Żadni z was agenci, że dajecie się zbić z tropu. On to celowo robi. On ośmiesza siebie !
  • ??? … – patrzymy na siebie nie do końca rozumiejąc … Kto to mówi ?
  • Bo ja faktycznie się wygłupiam, gdy rozmawiam przez telefon … – przyznaje Piotr po chwili.

Wygłupia się rozmawiając z naszymi dorosłymi dziećmi. Dorosłymi, a traktuje je, jakby w szkole dopiero co byli. On nie umie inaczej i wątpię, by zachowywał się inaczej, gdyby traktował paczuli na poważnie. 

  • Od dwóch dni słyszę Ben Gurion. Nie wiem dlaczego – w zamyśleniu.
  • Znowu ? Nazwa lotniska … Może się szykujesz ? … – uśmiecham się szeroko.
16. 08. 25 r. Warszawa. Pod koniec mszy Piotr nachyla się do mnie i szepcze … -Zapamiętaj. Słyszę benhurian albo gurian. 
……… – zdziwiłam się, że takie dziwne słowo. 
Po mszy oczywiście już nie pamiętam. 
-Znowu to słyszę, bengurian – Piotr na kawie. 
Wyciągam telefon, sprawdzam w internecie wpisując jak słyszę. Pojawia się nazwisko; https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/11/26/ida-zmiany-tuz-tuz/
  • Jak ten twój dystrybutor wybuchnie … – czyli kiedy Ojciec ujawni Piotra …
  • to ja wyciszam telefon, nie ma mnie ! … – mówię śmiertelnie poważnie.
  • To jest okrutne.
  • ??? …
  • Trzeba udzielać informacji, nie możesz być egoistką.
  • Ooooo nieeee …. – stękam w myślach.

Obejrzałam kilka innych wywiadów z Chrisem Bledsoe i coraz więcej mam wątpliwości …

  • Ojcze, on mówi podobne rzeczy do tego, co my wiemy. Czy on mówi prawdę, czy to oszust ?
  • Game over …

I nie wiem jak traktować tą odpowiedź. Czy jako potwierdzenie, czy wprost przeciwnie. Ile w tym prawdy przekonamy się więc na Wielkanoc. (p.s. dzisiaj już wiemy, nic się nie wydarzyło). 



10. 01. 26 r. Warszawa.

Nie wiem, co było na dzisiejszej porannej mszy, ale oboje się trochę popłakaliśmy. Na szczęście mało było ludzi, nikt nie zauważył.

  • Rozbeczałem się w pewnym momencie i dlatego poszedłem w kąt się pomodlić – … rzeczywiście po komunii tak zrobił.
  • Ciekawe, ja też …
  • . Ojcze, czy coś do Wielkanocy się wydarzy ? – Piotr tym razem.
  • Zagubieni w kosmosie …
  • Nic nie jest pewne …
  • Musisz zdać się na Stwórcę, co nie jest takie dziwne chyba, prawda ?
  • ……. – uśmiecham się szeroko.
  • Widzę kołowrotek, jak się kręci, nawija linkę …

. I koniec. Do końca dnia nastała cisza. Dzisiaj sobota, miałam wielką nadzieję na długą rozmowę, szkoda.



11. 01. 26 r. Warszawa.

Na kawie rozmawiamy o poprzednim życiu, o obecnym życiu i obecnych problemach. Na koniec ….

  • Przyznasz, że ma bardzo łagodną formę pokuty.
  • Rzeczywiście … Mogło być znacznie gorzej … – przyznaję.
  • Zanim Ojciec jest sprawiedliwy, najpierw po tysiąckrotnie jest miłosierny.
  • . Jeśli paczuli czytają wszystko …. To wiedzą o tobie jako Niemcu ! … – oczy otwieram szeroko, bo dopiero teraz do mnie to dotarło.
  • No i jak oni to …. akceptują ? – jestem baaaardzo ciekawa.
  • Nie pojmiesz, jak ważne jest doświadczenie w tym świecie.
  • Dla kogo przyszedł Chrystus ?
  • Dla tych, którzy upadli, a potem dla tych, którzy są dobrzy.
  • Hmmm …. Ojcze, ale coś tu jest nie tak … Przecież Ojciec szykował apokalipsę od zawsze, można powiedzieć. Czyli twoje doświadczenia były zaplanowane od początku … – mówię chyba w miarę logicznie.
  • . Jest we mnie wielka litość i jednocześnie w wizjach mam instynkt do zabijania … Gacki załatwiam szybko … I nic na to nie poradzę – Piotr rozkłada ręce.
  • Hmm …. A może o to chodzi właśnie ?

Wielka to zagadka dlaczego. Jednak mimo chciejstwa odpowiedzi, odpowiedzi nie dostałam. Pocieszam się w myślach, że przecież nawet w Niebie mają miecze …

 

To jest końcowa stacja.

01. 01. 26 r. Szczecin.

  • Ojciec mi wczoraj powiedział, że ten nowy rok będzie gorszy dla mnie, cięższy …
  • Dlaczego mi od razu nie mówisz ? – przestraszyłam się.
  • … Jeśli będzie, to nic się w zimę teraz nie zdarzy, rozumiesz ? – szybka analiza.
  • … Zobacz, czy jest taka miejscowość Duliby na Ukrainie, wyraźnie to słyszę ….

Sprawdzam przez internet w telefonie i faktycznie są dwie. Duliby – okręg Tarnopoloski i Duliby okręg Lwowski. Od razu wiedziałam, że chodzi o ten drugi, ponieważ część gminy Duliby włączono do Stryja, a to miejscowość znana mi z opowiadań Krysi, tam się urodziła.

  • Spytaj się Ojca, o co chodzi z tymi Dulibami.
  • Związane z karmą tego miasta.
  • ??? …

Pytam Krysię, czy zna Duliby …

  • Oczywiście, mam tam zrobione nawet zdjęcie jako dziecko …
  • …….. – oczy w słup robimy … Jaki może mieć to związek ?


04. 01. 26 r. W drodze do Warszawy.

Zachodniopomorskie zasypane śniegiem, ale drogę do Warszawy mieliśmy naprawdę super. Sucho, mało samochodów, temperatura zaledwie -2. Oczywiście po dwóch tygodniach prawdziwej posuchy, byłam na rozmowy przygotowana jak nigdy. Kilka długopisów, zeszyt otwarty na kolanach i czekałam. Czekałam i czekałam nie mogłam się doczekać. Piotr wspominał o swojej wizji z wybuchem paliwa. Pyta w końcu …

  • Ojcze, ten wybuch był nagle, czy to znaczy, ze coś nagle się stanie ze mną jak ten wypadek ?
  • Nie mam dzisiaj dyżuru …
  • ……. – spojrzeliśmy się na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.
  • Ojciec dzisiaj nie pracuje, dzisiaj niedziela !
  • Widzę jak Ojciec się przeciąga.
  • No trudno, a jak tak się szykowałam na rozmowy.
  • To nie zmieni niczego.

Jedziemy dalej w ciszy, tylko czasami rzucimy coś zdawkowego między sobą …. Dojeżdżając nagle Piotrowi zmienia się głos …

  • Czas z twoją firmą właśnie dobiega końca.
  • Taka była twoja droga.
  • . Widzę jak ktoś ukłonił się nisko, jak ten twój Jegomość.
  • ……. – zapisuję szybko wiedząc, że to ważne.

  • Żebyś wiedziała, że to prawda. To już nie przelewki.
  • .. Czy Tatuś jest już na dyżurze  ? – zażartowałam chcąc dalej popytać.
  • To przekaz ogólnoświatowy i z rozgłośni niebiańskiej.
  • Dyżur to dyżur, nie łam zasad, moja droga.
  • … Zdenerwowałem się, poczułem energię pewności, jednoznaczność ….
  • To tak jak ja przy Jegomościu.
To było dla mnie i piękne i zarazem przerażające, bo właśnie zrozumiałam, że nadszedł definitywny koniec. Koniec, koniec, koniec !!! Trzy razy słyszałam to słowo w swojej głowie. Na nic była ta ucieczka, odnaleźli nas. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/10/16/wiedzieliscie-ze-tak-bedzie/ 
  • Teraz widzę kilku, którzy się kłaniają, nie widzę ich postaci, ale ręce mają wzdłuż ciała i się kłaniają ….. Wiesz, że to jest blisko ?
  • Spokojnie ... Dobiega końca, czyli może trwać i rok.
  • „Właśnie” nie trwa rok.
  • „Właśnie” zmienia cały kontekst zdania, dlatego porozmawiałaś z „Caviezelem”.
  • Ale jeśli ma to być zima, to albo teraz, albo za rok. Właśnie nie będzie trwało rok ?
  • Właśnie. W potyczkach słownych przegrywasz.

Pisałam na blogu o wizji z cytrynami i nie wiem … 

Miałam wizję… Widzę nasz dom z góry, wokoło pełno śniegu i zasp, a w śniegu leżą cytryny.  I bądź tu mądry, o co chodzi. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/01/03/juz-sie-dzieje-co-ma-sie-dziac/
  • Ojcze, co znaczą cytryny w śniegu ?
  • Przypominam o dyżurze.
  • Jeszcze jest ? – śmieję się.
  • Uważaj, bo przedłużę o 2 dni.


05. 01. 26 r. Warszawa.

Pierwsza kawa w Warszawie po długich świętach. 

  • Ojcze, czy dzisiaj jesteś na dyżurze ? – pytam z uśmiechem.
  • Na pół-dyżurze. Czyli, co ?
  • Patrząc na wasz świat odpowiadam na co drugi telefon, rozumiesz Mnie ?

Nie mogę ukryć swojej radości. Oczywiście chodzi o ludzkie prośby. Ludzie ciągle do Ojca „dzwonią”.

02. 03. 24 r. Warszawa. Nad ranem miałem wizję. Jechałem Skodą w Warszawie, pojechałem na Wolę tam, gdzie chodzisz do lekarza, na ulicę Żytnią. Stanąłem przy jakimś zaułku, z samochodu zacząłem wyciągać kołdrę, poduszki, poszewki, wszystko co miałam na łóżku, dużo tego miałem. Wyciągnąłem, zostawiłem auto i odszedłem. Na koniec obejrzałem się jeszcze i zauważyłem tego faceta z filmu „Zmartwychwstały”. Tego, co szpiegował Chrystusa … i to wszystko. Aha, było pełno śniegu, zaspy śnieżne dosłownie. Odszedłem piechotą. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/07/14/czas-to-pojecie-wzgledne/ 
  • A wiesz, że jest taki budynek, który nazywa się Zaspa ?
  • ……. – przyznaję w duchu, że coś mi się o uszy obiło. 
  • Może być Stanisław Mróz i może być Zaspa.
  • Będę ci podpowiadać ciepło/zimno, zgoda ?
  • Czy chodzi o te zaspy ? Hhhmmm …, dość ciepło.
  • Przyznasz, że dla waszego klimatu to rzadkość.
  • Właśnie ! 
  • Nie obronisz tego albo nie zbombardujesz.

Nie obronię, ani nie zbombarduję …. Może być mróz jak i Stanisław Mróz. Może być zaspa jak i Zaspa … Jest i dzielnica Zaspa … Pomysłów u Ojca bez liku …

  • Dość ciepło, ale nie gorąco. Czyli to nie ten czas jeszcze …
  • A wiesz, co znaczy barani skok ? – w kalendarzu.
  • Zdarzenia u was będą przebiegać bardzo dynamicznie.

Przysłowie „Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok” oznacza, że od początku stycznia dzień staje się zauważalnie dłuższy, a noce krótsze. „Barani skok” symbolizuje pierwszy, wyraźny przyrost długości dnia po zimowym przesileniu, przynosząc nadzieję na nadchodzącą wiosnę


Piotr rozgadał się o swojej wizji z dystrybutorem paliwa, a po nim ja o telefonie od Jezusa. Jego głos nadal brzmi w mojej głowie … Próbowałam go odtworzyć, by Piotr mógł zrozumieć, co przeżyłam. Nie zbliżyłam się nawet na centymetr do oryginału …

  • Nawiązałaś kontakt bez pośredników.
  • To jest końcowa stacja.
  • ……… – spoważnieliśmy oboje.
  • Widzę pociąg i pełno śniegu i stację. Stoi na stacji końcowej. Jest przepiękny dzień, słońce odbija się od śniegu i stoi pociąg, taki starodawny parowóz, ale nie ma żadnego dymu, stoi na stacji …. Malutka ta stacja, powiedziałbym, że taka tylko dla nas, mały budynek, czerwona cegła starego typu, ale on się nie liczy … Pociąg jest bardzo podobny do tego z „Polarnego expresu„ – zapatrzył się uśmiechnięty.
  • Peeełno śniegu, a słonce mnie aż razi od śniegu. Parowóz, ale nie kopci.
  • To jest odpowiedź na twoje pytanie dotyczące czasu – czyli kiedy.
  • Spojrzałem teraz na zegar, była 10.00, wskazówka przesunęła się na 11;11 … I bije bum, bum, bum… Pełno śniegu, w oddali las. Zegar stoi na metalowej jednaj nodze, jest starego typu, ale rośnie w oczach staje się wielki jak bigband i przemienia się w kolor zloty, ale godzina się nie zmienia … Tyko my jesteśmy.
  • Nie lekceważ słowa „właśnie”, bo właśnie oznacza teraz.
  • Ale teraz wcale nie znaczy, że dzisiaj  – pomyślałam. 

Wszechmogący, wszechwiedzący, czyli się nie mylę ?

31. 12. 25 r. Szczecin.

Mamy pewien coroczny rytuał. Kiedy Piotr wraca samolotem do Goleniowa, prosto z lotniska jedziemy nad morze. W ten sposób celebrujemy ostatni dzień roku. Obawiałam sie, że w tym roku nam się to nie uda, miała bowiem nadejść zamieć. Widząc w TV wczorajsze prognozy zaczęłam prosić Ojca, aby to jakoś w czasie przesunął. Dzisiejszy poranek w Szczecinie był bez zarzutu, odetchnęłam z ulgą.  Do lotniska w Goleniowie dojechałam bez problemu. Gdy minęła godzina, zobaczyłam z tarasu widokowego niezwykły widok.  Na szczęście samolot Piotra właśnie wylądował. 

Jadąc do Międzyzdrojów mamy nad głową ciągle czyste niebo. Rozmawiamy o czym ? Oczywiście o naszych ostatnich wizjach, Piotr o swojej, ja o swojej.

  • To był straszny wybuch. Wybuchło, gdy akurat tankowałem, wybuch potężny jak caldera ! Przepotężny ! – był pod ogromnym wrażeniem. 
  • … Zaczynamy – … Piotr szturcha mnie w ramię.
  • Kiedy byłaś u Maryi, też było zaczynamy …
  • No tak, właśnie mija rok od tego wydarzenia. I sam widzisz … To nie jest tak, że od razu coś się zaczyna – tłumaczę bardziej sobie, niż Piotrowi.

Zastanawiam się też, czy ten wybuch jest tożsamy z wybuchem, o którym mówiliśmy już wcześniej.

Dzisiaj nad ranem, około 6 przy moich uchu coś wybuchło. Usłyszałem olbrzymi wybuch, aż mną zatrzęsło. Myślałem, ze wszyscy słyszeli, ale tylko ja chyba ... Wielki wybuch, nie wiem co to znaczy. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/03/08/kazdy-gest-kazdy-ruch-kazde-slowo-kazda-mysl-jest-sluchana/ 


Spodziewaj się huku przy twoim nazwisku. Wypłyniesz na powierzchnię, rozwiniesz swoje ogromne skrzydła. Dmuchniesz te gacki i polecisz.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/17/iskra-to-wiele-skladowych/ 
  • Ojcze, a  Caviezel ? …
  • To była najpierw niespodzianka, a potem łaska …

I właśnie Ojciec odpowiedział na moje wewnętrzne rozważania. Dzisiaj już pewna nie byłam, czy głos w telefonie to był na pewno Jezus. Od rana o tym myślę odtwarzając w głowie wczorajszą rozmowę. Próbuję zapamiętać usłyszaną barwę głosu, ale czy mi sie uda, nie wiem. 

To nie pierwszy raz, gdy w wizji Jezus-Caviezel mówi do mnie po angielsku. Jeśli Ojciec lubi działać niebanalnie, to właśnie tak jest. Zdecydowanie niebanalne były to spotkania. Tym samym jeszcze raz podkreśla, jak ważna jest „Pasja” – film, którego autorem jest Duch Święty.

29. 01. 19 r. Warszawa.  W nocy miałam sen, lub wizję. Szczecin. Ruchliwa ulica. Idę chodnikiem i widzę, że w oddali na chodniku stoi stolik, przy którym siedzi Mel Gibson i ktoś jeszcze. Wyglądało to tak, jakby obaj siedzieli w zewnętrznej kawiarence. Nie rozmawiali, Gibson miał nogę założoną na nogę w luźnej pozie i popijał kawę. Zdzwiona do głębi pomyślałam oczywiście, co on tu robi ?!!! Gdy zbliżyłam się do jego stolika, przechodziłam tak, aby potrącić go biodrem. Zrobiłam to specjalnie i tak potrąciłam stolik, aż obaj natychmiast wstali. Wtedy zaczęłam do nich mówić po angielsku w bardzo prosty sposób, że bardzo dziękuję za film „Pasja” i jak jest on niezwykły. Oni się ucieszyli, śmiali i powiedzieli ...  
- Proszę poczekać.  
Z środka kawiarenki przyprowadzili Caviezela ubranego w białej szacie. Nie miałam jednak wątpliwości, że to nie aktor, a sam Chrystus. Patrzył się w moje oczy i tylko uśmiechał szczęśliwie. Nic nie powiedział. Powtarzałam mu jak nakręcona ...  
- "Pasja" to prezent od Ojca, musisz to wiedzieć.  Wszystko po angielsku, język mi się plątał, czułam się zawstydzona. Zdziwiło mnie, że był bardzo opalony.  
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/02/14/wszechobecny/ 
  • Ojcze, dziękuję za pogodę, że mogliśmy jechać na koniec roku … I co teraz ? Ciekawe ….
  • No ciekawe …
  • A on ci powiedział, w trakcie zalewania ma nawyk. Ma włączony wlew paliwa i odchodzi …
  • … ??? … Tak ! Taki mam nawyk, w tej wizji też odszedłem i wtedy wielki nastąpił wybuch …


Jesteśmy w Międzyzdrojach. Sączymy w kawiarni kawę i patrzymy na pierwsze chmury, które powoli zasłaniają niebo … 

  • Jeśli nie tej zimy, to następnej coś się powinno wydarzyć.
  • Zima dopiero się zaczęła. A może to był zwiastun (wizja), że za dwa – trzy tygodnie ?
  • Hmm … Wątpię … Dla mnie wyznacznikiem jest jednak twoja firma. Firma musi być przygotowana na  odejście twojej księgowej.
  • Dzisiaj oficjalnie kończy swoją pracę. Umowę ma do końca tego roku – Piotr wyjaśnia.
  • Taaaa …. Ale nowa nie jest przygotowana jeszcze … 

Zamilkliśmy. Nasze ostatnie wizje potwierdziły, że faktycznie idzie ku końcowi – tego jestem pewna. Nie jestem pewna tylko kiedy …

  • Ojcze, powinieneś wybrać lepszego mówcę, ja jestem beznadziejny.
  • Jak się modlisz ?
  • Mówisz wszechmogący, wszechwiedzący, czyli się nie mylę ?
  • No taaak.
  • Jedź sobie do domu, czekaj swojego.
  • Załatwiaj, co masz załatwić, a Ja będę ci pomagał niewidzialnie
  • … Wypchnęli mnie z klasy ! – przypominam sobie kobietę z wizji.
  • Czas nauki się skończył.
  • Kończy ci się czas „chałtury”, zaczynasz czas profesjonalny, nie będziesz musiała prosić.

Piotr często jest zniecierpliwiony i zmęczony moim wiecznym proszeniem, moimi pytaniami. Pewnie ulżyłoby mu, gdyby przestał robić za „pośrednika’. 

  • Dzisiaj rok kończymy – Piotr w zadumie. 
  • Wizjami zakończyliśmy i idziemy dalej.
  • Wizje bardzo mocne, przed którymi nie ma ucieczki.
  • Dla niego będzie szok – wybuch.
  • A  ja co mam robić, Ojcze ?
  • Zobaczysz. To, co umiesz najlepiej. Pisać, uświadamiać, głosić.

Wyjeżdżamy z Miedzyzdrojów, gdy zaczął padać pierwszy śnieg. Wracamy płynnie naszym BMW, jakby nie miał lat 17, a 3. Jedzie cudownie.

  • Po co mu nowe auto, skoro czekają go konie ?
  • ??? … Konie rydwanu ??? – pomyślałam.
  • Po co mu auto, gdy będzie miał powóz ?
  • … Zaczarowana karoca ? – pomyślałam.
  • Fabrizio obowiązuje.
  • …….. – roześmialiśmy się. Hasło mijającego roku.

Wielki Piątek.

30. 12. 25 r. Szczecin.

Kilka dni bez jakichkolwiek rozmów, nawet w święta, do tego Piotr właśnie wyjechał do Warszawy na dwa dni. Kończy się rok, naprawdę na nic już nie liczę, ale nad ranem …

Nieokreślone pomieszczenie, przypomina salkę wykładową, ponieważ widzę dużo stolików z podwójnymi krzesłami.

Panuje zamieszanie, sporo ludzi, głównie kobiet nerwowo kręci się w sali, jakby się do czegoś szykowały. Stoję pośrodku nieco zagubiona i obserwuję jak szepczą między sobą podekscytowane. Rozglądając się wokoło dostrzegam pod ścianą przy tablicy Caviezela ! Oczy otwieram szeroko ze zdziwienia; co on tu robi ?! Z nikim nie rozmawia, na nikogo nie patrzy, jest zamyślony i widać, że się do czegoś mentalnie przygotowuje. Przychodzi do mnie myśl, że to chyba on ma mieć wykład w tej sali i to z jego powodu jest to całe wokół zamieszanie.

W pewnej chwili wszyscy jak na komendę siadają na swoich krzesłach. Widząc co się dzieje, ja również siadam na pierwszym z brzegu krześle przy pierwszym z brzegu stoliku. Ledwo siadłam, gdy z lewej mojej strony z boku jakaś babka zdecydowanym ruchem przesuwa się swoim krzesłem na moje miejsce. 

  • To (lub tu) nie twoje miejsce ! … mówi stanowczo.

Zrobiła to na tyle gwałtownie, że bojąc się przewrócić wstałam z krzesła i odsunęłam sie od stolika. Spojrzałam na nich wszystkich siedzących, żadnego wolnego miejsca …

  • Nie, to nie … pomyślałam. 

I wychodzę z salki na korytarz, można powiedzieć, że urażona. Stojąc na korytarzu wtedy dopiero zdaję sobie sprawę, że musi być to jakaś uczelnia. Widzę drzwi uchylone do sąsiedniego pokoju i widzę Caviezela, znowu ! Jeszcze raz jestem zdziwiona, bo nie zauważyłam, kiedy wyszedł z salki. Caviezel tym razem siedzi w fotelu, a jakaś kobieta, zdaje się profesjonalna makijażystka w zupełnej ciszy szykuje jego twarz na „występ”. Ciekawe … Gdy zobaczyłam go w wykładowej salce, był w wieku obecnym, czyli 57 lat. Makijażystka  zaś przygotowywała go do wieku Jezusa z filmu „Pasja”. Zapatrzyłam się … Ta chwila wydawała mi się tak intymna, że poczułam się w pewnym momencie jak intruz. Czy widział, że podglądam ? Nie wiem.  Kompletnie nie zwracał na mnie uwagi, więc odchodzę.

Idę korytarzem do wyjścia z tej niby uczelni. Nie słyszę dzwonka, a mimo to wyciągam z torby swój telefon i przykładam do ucha. Zrobiłam to kompletnie bezwiednie, jakby przez kogoś kierowana. Słyszę męski głos, dość niewyraźny, jakby z daleka. Głos niby Caviezela, ale nie tego obecnego, dojrzałego mężczyzny, a głos Jezusa z „Pasji”. Zastygam. Stanęłam na środku korytarza kompletnie zaskoczona. Przyciskam telefon do ucha mocnej, bo nie rozumiem, co mówi. Dopiero po chwili rozpoznaję, że mówi po angielsku ! Jestem zaskoczona, że po angielsku, ale po sekundzie już nie, przecież to Amerykanin, więc jak ma mówić … Po polsku ?

Wsłuchuję się dalej próbując wyłapać pojedyncze słowa i mam wrażenie, że mówi do kogoś, kto się jeszcze nie odzywa. Mam wrażenie, że jakimś cudem właśnie podsłuchuję jego z kimś rozmowę. Trudno nawet nazwać to konwersacją, ponieważ ta druga strona nadal w nie reaguje. Powinnam z przyzwoitości się rozłączyć, ale jego głos jest tak kojący, że oczy przymykam zasłuchana. Wyostrzam słuch, jednak nadal nie wiem, co mówi, bo „rozmowa” jest przerywana, na raty, jakby za mgłą, jakby zasięg telefoniczny był za slaby … On mówi i mówi, nie wiem co, a od strony jego rozmówcy nadal nie ma żadnej reakcji … W pewnym momencie doszło coś do mnie, mam pewne podejrzenia …

Odpowiedział miękko, ciepło, niebiańsko i z wielką ulgą w głosie, że się w końcu połapałam.  Zauważyłam, że z Yeeeees barwa głosu się lekko zmieniła. Wiedziałam, że to już nie Caviezel, który stał się synonimem Jezusa dla wielu ludzi na świecie. Zrozumiałam, że to sam Jezus.

  • Oh …. my … god !!! – pomyślałam. 

  • I have to say you something !… – odpowiedziałam szybko akcentując w super angielszczyźnie ostatnie słowo.

Uśmiechnął się szczęśliwy albo, że się zorientowałam albo, że mówię do Niego po angielsku, nie wiem. Dziwne, nie widziałam Jego twarzy, a jednak „widziałam” Jego uśmiech.

Uśmiechnął się szerzej, westchnął z wielką ulgą w głosie, że go rozumiem, że możemy się porozumieć, był szczęśliwy … 

I wtedy moja córka trzasnęła drzwiami wychodząc z domu i „połączenie” zostało przerwane. Była 5.55 godzina. Nigdy przedtem nie żałowałam tak bardzo, że wizja się skończyła. Właściwie, czy była to w całości wizja, wątpię. Płynnie przechodząc z jednego wymiaru do drugiego,  połowę tej rozmowy ewidentnie przeprowadziłam w realu. 

Usiadłam na łóżku, przymknęłam oczy i wspominałam głos Jezusa. Był naprawdę … szczęśliwy, co mnie nawet zdziwiło, ponieważ …

-Widziałaś Moją radość ? 
-Taaaak – uśmiecham się. 
-Szkoda, że Jezus nie jest tak radosny. 
-Trochę przeszedł – … Ojciec powiedział ze smutkiem. 
-Ciągle czuje. Co by Go uszczęśliwiło ? 
-Jest szczęśliwy. Na swój sposób. Wiesz, co by Go uszczęśliwiło ? Żeby świat cały był za Nim. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/07/01/objawi-sie-nagle/

Godzinę później zadzwonił Piotr.

  • Ale miałem wczoraj wizję ! … Ledwo zasnąłem, miałem wizję. Tankowałem do Skody i wtedy doszło do wybuchu wielkiego. To znaczy dystrybutor wybuchł, ale tak wybuchł, że mnie odrzuciło. Nic mi się nie stało, ani Skodzie …. Ogromny wybuch, nagły, niespodziewany.

No proszę …. Hmm … Tankowanie do Skody … Dawanie paliwa do Skody, kiedy Skoda oznacza życie Piotra ? Gwałtownie zostanie przerwane. Moja wizja i Piotra się uzupełniają. Moja edukacja w „niebiańskiej uczelni” się kończy i czas na  lekcje indywidualne, nadchodzi Nauczyciel. 

-Zrozum, że fala to wielka koronka. Fala obejmuje całą rodzinę i nigdy bym cię nie zostawił na pastwę losu, na ten brutalny świat.
-Kto inny cię przejmie, opiekę nad tobą. 
-Kto ? 
-Józek, pseudonim „Arab”. 
-Tak jak zmienił się „prawdziwy nauczyciel nadchodzi”. 
- Ktoś inny cię przejmuje. 
- Prawdziwy nauczyciel pokazał obrazek stojący na parapecie. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/07/09/wszystko-sie-spelni/

Końcówka roku 2025 … A myślałam, że już nic nie będzie. 




Rozmowa z Jezusem.

Nie planowałam umieszczać tego wpisu akurat na czas Wielkanocy, wyszło jak zwykle, czyli „przez przypadek”.  Piękny ma głos Jezus, muszę przyznać. Bardzo kojący.

Spokojnych Świąt … i jeszcze jedno niezwykłe spotkanie

Wystarczy się pomodlić i już jesteśmy razem.

20. 12. 25 r. W drodze do Szczecina.

Długo jedziemy w milczeniu słuchając w radio świątecznych piosenek. Gdy było dla mnie zbyt długo …

  • Ojcze, macie choinkę w Niebie ? – zaczynam.
  • Osobiście nie mam, ale przed wejściem stoją dwie.
  • A wiesz, dlaczego nie mam ? Mam uczulenie, jak i on ma.
  • Ojcze, wszystko masz super ! – Piotr rozbawiony.
  • A to niedoskonałość jest najlepsza, możesz zapisać.
  • …….. – co też od razu czynię.
  • A jednak widzę małą, złotą choinkę, która stoi u Ojca na biurku … – Piotr wytęża wzrok. 
  • To tak jak u mnie ! … – śmieję się.
  • Ojcze, chcę złożyć życzenia na blogu, ale nie mam pomysłu. Ojcze, proszę …, daj im Swoje słowo na święta …
  • Mam do ciebie zaufanie.
  • No nieeee …. – jestem leciutko rozczarowana.
  • Mam ci powiedzieć; wesołych świąt ?

Uśmiecham się, trudno wymyślić coś zawsze nowego i nietuzinkowego.

  • Trudno za Tobą trafić, Ojcze – Piotr kiwa głową mając na myśli, że trudno nadążyć … 
  • No co ty ! Wystarczy się pomodlić i już jesteśmy razem.
  • Nie wiesz, gdzie Mnie znaleźć ?
  • … Znaleźć w modlitwie – pomyślałam od razu. 
  • Ojciec się cieszy, zbliża się rocznica narodzin Mojego Syna.
  • Choć się ogolił i patrzy srogo, to jednak jest czas na radość.


Przypominam sobie wczorajsze video https://www.youtube.com/watch?v=zRRSYUSLE7o

  • Jak to możliwe, że gacek trzymał się konkretnej daty ?
  • Robił, co mu kazano. 

Wielu twierdzi, że diabeł dysponując pełnią władzy może robić, co chce. Nie sądzę … Robi jedyne to, co może.


Za jakiś czas …

  • Powiedz swojej żonie, że bez przerwy was obserwuję, widzę wasze myśli …
  • No to mamy przerąbane – ja na to całkowicie szczerze, Piotr tylko spojrzał na mnie ciężkim wzrokiem przyznając mi rację. 
  • . Ojcze, dlaczego goliłeś się przy mnie ? – pytam wprost, nurtuje mnie to od dawna. 
  • Żebyś to zobaczyła i zapisała … i dla paczuli. 
  • ??? … – podejrzewałam już wcześniej, że część pisanych tu słów jest kierowanych szczególnie do nich.

Za jakiś czas …

  • Ojcze, a co u Syna słychać ? – pytam, bo mam w głowie zdanie; mam jeszcze syna.
  • Ma drzemkę, po obiedzie.
  • Hmm … A nie jest za młody na drzemkę ? …
  • Tak tobie się tylko wydaje. Ambrozja Go trzyma …
  • … Mogę to zapisać ? – śmieję się.
  • Jeśli chcesz …
  • Tatuuusiu, a jakiż to przepis jest na ambrozję ?
  • Takich składników nie masz, boskich składników … Co ci będę zawracał tym głowę …

Cieszyliśmy się jeszcze długo, cudowne były to chwile …



22. 12. 25 r. Szczecin.

Ciekawy dzień był dzisiaj …

  • Gdy ubierałem choinkę, usłyszałem …
  • Ostatni raz ubierasz choinkę, ostatnie twoje święta.
  • Ostatni raz jest ci to dane.
  • Brzmi poważnie …. Ale czy nie było tak wcześniej ? – pomyślałam mając cichą nadzieję, że może źle usłyszał. 
  • To naprawdę ostatnie święta ?
  • Wiecznie nie możesz pytać.
  • …. Co to za imię Zafiel ? … Ktoś mówi do mnie Zafielu

Zafiel (lub Zafkiel, Zaphkiel) to imię anioła w tradycji judaistycznej i chrześcijańskiej, który jest wodzem chóru tronów (Ofanim) i jednym z archaniołów, powiązanym z planetą Saturn, odpowiedzialnym za ważenie decyzji ludzi i sprawowanie kontroli nad deszczem, a także znany jako anioł, który wystawiał na próbę Hioba.

  • Jak dobrze zauważyłaś, golę się. 
  • W Moim przypadku trochę to potrwa jako, że mam długą brodę.
  • …….. – zmarkotniałam, muszę przyznać. 
  • …. Ciesz się dniem Narodzenia Pańskiego.
  • …. Masz pozdrowienia z Góry.
  • Dziękuję za pozdrowienia.
  • Możemy sobie razem dziękować.

Coś mnie dzisiaj „uderzyło” szczególnie …

Chris Rea, brytyjski muzyk, autor hitów „Driving Home for Christmas”, „The Road to Hell” czy „Looking for the Summer” nie żyje. Piosenkarz zmarł w wieku 74 lat po krótkiej chorobie – przekazała rodzina.

Odnotowałam to jako kolejny znak dla nas, ponieważ „od wieków” wracając na święta do domu słuchaliśmy w aucie właśnie tej piosenki. To był nasz wspólny zwyczaj. 



23. 12. 25 r. Szczecin.

  • Ojcze, co gotujecie na święta ? – pytam żartem.
  • Ambrozję.
  • Hmm … Znowu ?
  • Ale mamy ambrozję na słodko, mamy na słono, śledzie a`la ambrozja.
  • ……. – roześmiałam się i pomyślałam, że muszę koniecznie to zapisać.

Podczas rodzinnego przed-wigilijnego spotkania ktoś powiedział …

  • Chris Rea już nie zaśpiewa, że wraca do domu …

Dziękuj za to, co będzie.

18. 12. 25 r. Warszawa.

  • A co Ojcze u Ciebie ? – pytam. 
  • A o co pytasz ?
  • Hmm …
  • Wszystko ? Dużo się działo w jednym świecie, musiałem interweniować.
  • O! A to ciekawe. A można tak konkretniej ? Co to za świat ?
  • Ile masz tych procent zwojów ?
  • … ??? … 
  • Kiedy ci dodam z 2 procent, wtedy ci powiem.

Roześmiałam się.

-Twoje pięć procent nie jest w stanie tego zrozumieć – Homiel zażartował sobie z naszych przysłowiowych 5 procent możliwości mózgu, ale powiedział też prawdę. Nie jesteśmy w stanie ogarnąć rozumem Nieba. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/09/09/ja-to-on-on-to-ja/ 
  • Jestem wykończony firmą, nie daję już rady. Same problemy. Mam wrażenie, że jestem jak w tej wizji z kominem.

  • …. Ojcze, ta wizja to teraz ? – pytam.
  • To będzie.
  • Oooo ….. – zmartwiłam się.
  • Będzie na rzęsach chodził.
  • Tato, no co ty ! – wymsknęło mi się z żalem.
  • A co ty myślałaś ?

Zamilkliśmy, lepiej chyba zamilczeć, a może Tatuś się zlituje ?

  • … Pogadałbym z Ojcem jeszcze …
  • Znowu Mnie nie rozpoznasz. Co mam włożyć w butonierkę ?
  • Jaki kwiatek, żebyś Mnie rozpoznał ?
  • Gazety nie rozpoznałeś, brzucha nie rozpoznałeś, mam na czole napisać Bóg ?

Na wszelki wypadek się nie śmieję, choć to dość zabawne.



19. 12. 25 r. Warszawa.

  • Spałem 10 godzin bez przerwy, tak byłem wykończony, wyobrażasz sobie ?
  • ……… – kiwam głową, bo to prawda. Nie spałam pół nocy, więc słyszałam jak chrapał. 
  • Ojciec cały czas mi mówi, co mam robić, jak załatwić problemy. Niektóre słowa czuję, a niektóre słyszę.
  • Czujesz ?
  • No tak, wiesz, o co chodzi.
  • Wiem … – przytakuję, bo sobie właśnie przypomniałam sytuację o paszporcie. Tam nie było słów, ale silny nacisk na głowę.
  • Czyli słyszysz, nie jesteś niemy jak Zachariasz ?

Uśmiecham się, bo to dzisiejsze czytanie na mszy usłyszeliśmy.

Łk 1, 5-25  «Ja jestem Gabriel, stojący przed Bogiem. I zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę radosną nowinę. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie». Lud tymczasem czekał na Zachariasza i dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić, zrozumieli więc, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i kryła się z tym przez pięć miesięcy, mówiąc: «Tak uczynił mi Pan wówczas, kiedy wejrzał łaskawie, by zdjąć ze mnie hańbę wśród ludzi».

  • Ojcze, dzisiaj piszę o goleniu. Czy to wyjaśnienie golenia przez AI jest prawidłowe ?
  • A nie widzisz, co robią ?
Podsumowanie w jednym zdaniu. „Bóg goli brodę” to prorocka metafora oznaczająca: odebranie honoru i pychy narodowi poprzez upokarzający sąd, aby przygotować drogę do oczyszczenia i odnowy. To jedna z najmocniejszych metafor prorockich w Biblii. Jestem pod mocnym wrażeniem. Nie sądziłam wcześniej, że w wizji golenie jest aż tak istotne. I kiedy sobie przypomnę, że Ojciec golił się tak, jakby zaraz miał iść do pracy, zrozumiałam, że Ojciec rzeczywiście szykuje się do pracy. Jako sędzia. I nie chodzi o Izrael, ale o nas wszystkich. Nigdy nie przypuszczałabym, że zwykłe golenie jest tak niezwykłe.
  • Wierzysz w Boga ? – Piotr pyta mnie nie swoim tonem głosu, więc  …
  • Na przepadłe.
  • A dlaczego ? Przecież Go nie widziałaś.
  • No bo …. – próbuję wyliczyć całą listę dlaczego …
  • Twoja dusza widziała, a serce wie. A że rozmawiacie ze sobą, to wszystko wiecie.
  • Właśnie …
  • Ojciec ci błogosławi.
  • … Dziękuję Ci Ojcze za te wszystkie dotychczasowe wizje.
  • Były ? Dziękuj za to, co będzie.
  • Hmm …. Ojcze, a jakie masz plany na święta ? – pytam. 
  • Będę przy stole. Rozumiem, że mogę czuć się zaproszony.
  • Czyli nie będzie Tomaszowa w tym roku ?
  • Chcesz pić kawę sama ?
  • Nieee …. Ale chodzi mi o to …
  • Chodzi o to, że Ojciec się ogolił.
  • Nic nie można już zatrzymać.
  • …. Chodzi mi to, że właśnie czytam dziennik z 2019 roku i tam jest sporo o tym, że to właśnie wtedy będzie, że teraz Tomaszów, a nie było. 
  • Ręce opadają ? … Aż w końcu opadną.
  • ……. – uśmiecham się lekko, bo wczoraj pisząc na blogu  zastanawiałam się, czy nie za często pisze „ręce opadają”.
  • Jak to jest być tutaj i rozmawiać ?
  • Czy zdajesz sobie sprawę, co ty robisz ?
  • Jak to jest być tu, zapisywać słowa ?
  • Wieeem, często o tym myślę. Niesamowite, nieprawdopodobne …
  • Ekscytujące ? Okrzepłaś z tym ? Oswoiłaś się ?
  • Hmm ….. – wstyd przyznać, ale trochę tak.
  • Jest to dla ciebie normalny twój chleb.
  • Taaak … Ale jak tu żyć bez chleba ? ….

Będzie, kiedy sędzia powie.

16. 12. 25 r. Warszawa.

  • Miałem wizję jak scenariusz filmowy – zaczyna lekko zdenerwowany.
  • Byłem pasterzem, miałem pilnować stado owiec. Byłem obdarty, na boso, biedny. Zobaczyłem stado wilków, które wyłoniły się z lasu. Wiedziałem, że będą atakować moje owce. Nie wiem skąd, ale w moich rękach znalazły się ostrza jak noże. Zacząłem wirować i te wilki rozprułem. Potem poszedłem leśną drogą i widzę rycerzy, szlachtę chyba, którzy jechali na koniach w moim kierunku. Główny szef, jakiś ważny możnowładca zatrzymał się i pyta …
  • Kim jesteś ?
  • Nikim.
  • Chyba mu się nie spodobała moja odpowiedź, bo powiedział …
  • Tam jest drzewo, czekaj tam na mnie, bo teraz nie mam czasu cię obwiesić.
  • Obwiesić ? Chyba powiesić – poprawiam go szybko.
  • Powiedział wyraźnie obwiesić.
  • ??? … Muszę to sprawdzić – pomyślałam.
  • No i czekałem i to kilka dni. Gdy oni wracali, ten możnowładca się nawet zdziwił, że ja nadal czekam, więc faktycznie mnie powiesili na grubej linii.
  • Nie rozumiem … Nie mogłeś uciec ? Czekałeś ?
  • Nie chciałem. Kiedy tak dyndałem i już miałem umrzeć, z białego nieba w drzewo uderzył wielki piorun. Niebo nie miało w ogóle chmur, a jednak walnął piorun. Konar, na którym wisiałem, odpadł od drzewa ki spadł na ziemię. Ci ludzie się przerazili i odjechali, a ja odszedłem z tym sznurem na szyi. Poszedłem w stronę lasu. Idą, idę i natrafiam na chatę, gdzie siedział jakiś chłop, dał mi wody. Podziękowałem i znowu idę i idę i siadłem na skraju lasu i widzę znowu tą samą grupę ludzi na koniach, która chciała mnie zabić. Siadłem i czekałem na nich, a wtedy wyłoniło się z lasu 7 wielkich psów, które siadły koło mnie i spokojnie czekały. Wśród nich był jeden biały. Pilnowały mnie.
  • Woow … Faktycznie jak scenariusz filmu – zasłuchałam się.
  • W tej wizji bardzo chciałem umrzeć …
  • Puenta taka, że szukał końca.
  • Bóg nie dał.
  • Szukał i szukał śmierci i nie znalazł, a przyjdzie czas i będzie tak – …. pstryknął palcami.
  • Będzie, kiedy sędzia powie.

Zaciekawiona nową zagadką sprawdzam. Słownik języka polskiego PWN obwiesić — obwieszać 1. «powiesić na kimś lub na czymś dużo czegoś» 2. daw. «powiesić kogoś» Słowo „obwiesić” (lub formy jak „obwiesili”, „obwiesić się”) w znaczeniu „powiesić kogoś” (na szubienicy, stryczku) albo „powiesić się” (popełnić samobójstwo) było powszechnie używane w języku polskim od średniowiecza aż po XIX wiek, a czasem jeszcze później. Dziś brzmi archaicznie lub humorystycznie, ale kiedyś było naturalnym synonimem lub wariantem „powiesić”

Byłam zdziwiona, że od razu chciano go powiesić, zupełnie bez powodu. A jednak okazuje się, że …

AI – W średniowiecznej Polsce (i w całej Europie) włóczęgostwo (zwłaszcza „zdrowych i silnych” żebraków lub podejrzanych wędrowców) traktowano jako poważny problem społeczny i często karano surowo, w tym karami cielesnymi, banicją, a w niektórych przypadkach nawet śmiercią przez powieszenie – choć nie zawsze było to standardową karą wyłącznie za sam fakt bycia bezdomnym lub wędrownym.



17. 12. 25 r. Warszawa.

Piotr ukończył  ważne zlecenie, wreszcie.

-Wczoraj przed snem znowu miałem coś ciekawego. Pokazali mi album ze zdjęciami, a na zdjęciach moje realizacje, które robiłem w Warszawie. Oglądam album i doszedłem do przedostatniej strony i to była dostawa do BWI – … Bardzo Ważna Instytucja. 
-Ukoronowanie … 
-…Zobaczyłem koronę … Na końcach miała kulki – narysował. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/02/20/krotka-to-chwila/ 
  • Ojcze, rzeczywiście ukoronowanie ?
  • Dosłownie. A czy to nie dziwne, że sam dopilnował wszystkiego ?
  • Hmm … Dziwne – przyznaję, ponieważ zazwyczaj  ma od tego pracowników. Tym razem jednak Piotr sam wolał dopilnować.

Wieczorem.

  • Jesteś łącznikiem między ludźmi a Mną.
  • Piszesz, a on musi odejść …zmroziło mnie po ostatnich dwóch słowach.
  • Mówię ci … Nie żałuj róż, kiedy las płonie.
  • A wiesz kto to las ? Ci wszyscy.
  • Widziałeś 11-latkę, która zmarła od noża ? 
  • Mówię ci, że mało widziałaś, co Ja widzę.
p.s. Po ostatnich doniesieniach z Kłodzka, człowiekowi po prostu brakuje już słów na to wszystko https://www.youtube.com/watch?v=oCk6pfYeLGc&t=202s

Czasy są wielce niesprawiedliwe dla ludzi i narodów.

13. 12. 25 r. Warszawa.

Na kawie rozmawiamy o wojnach, które się toczą lub się szykują …

  • A wracając do Mroza …
  • Czasy są wielce niesprawiedliwe dla ludzi i narodów.
  • Te czasy są dla tych, co widziałaś.

  • Pamiętasz wrota ?
  • Oczywiście …
  • To się dzieje, że krzywdzą jeden drugiego …

Czasy niesprawiedliwe dlatego, iż co prawda są głównie dla tych, co są posłuszni diabłu, to jednak cierpią wszyscy. 

  •  Jak przyjęłaś opłatek od księdza o innym kolorze skóry ?
  • Czy gorzej smakował ? …
  • Ten sam, uświęcony.
  • To dobry pasterz ten ksiądz, a chce być jeszcze lepszy.
  • Języka chce się uczyć, przychodzi mu to z trudem.

Przyjęłam to jako reprymendę. Na porannej mszy komunii udzielał nam ksiądz z Somalii. I przyznam, że trochę byłam zawiedziona, że nie Polak, ponieważ po prostu nie rozumiałam, co mówi. 


Ojciec przypomniał o wrotach, które otwierały się z trudem po wielu wiekach zamknięcia, nigdy tego nie zapomnę.

13. 10. 16 r. Warszawa. Piotr ciągle w szpitalu, więc w domu jestem sama. Obudziło mnie dzisiaj nad ranem coś … absolutnie mrożącego krew w żyłach. Nie wiem jakich słów użyć, by dokładnie to odzwierciedlić. Najpierw zobaczyłam ogromne, ciemne drzwi, a właściwie wrota, które się z trudem otwierały gdzieś głęboko pod ziemią. Wydawały przy tym straszliwy, bardzo głośny dźwięk. To był dźwięk metalowych, grubych, dawno nie otwieranych wrót. Otwierały się wolno, jakby z wysiłkiem. Zgrzyt metalu przypominał mi dźwięk ocierającego się metalu o metal podczas zwalniania pociągu. Słysząc ten dźwięk pomyślałam, że to musiał być bardzo stary metal, nieużywany przez długi czas, bowiem zobaczyłam wyraźne ślady rdzy pozostawione na ziemi. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/01/dziwne-rzeczy-beda-sie-dziac-kiedy-wszyscy-beda-spali/

Powiedział jeszcze …

-Rozprawa nad tym światem rozpoczęła się, kiedy otworzyły się wrota. 
-Ona już trwa.  
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/15/rozprawa-nad-tym-swiatem-rozpoczela-sie-kiedy-otworzyly-sie-wrota/ 

13 październik 2016 rok – wtedy otworzyły się wrota.

13 październik 1917 niemal 100 lat wcześniej w Cova da Iria koło Fatimy odbyło się szóste i ostatnie objawienie Matki Bożej trójce pastuszków: Łucji dos Santos (10 lat), Franciszkowi Marto (9 lat) i Hiacyntcie Marto (7 lat). Tego dnia spełniła się obietnica wielkiego cudu, który miał potwierdzić prawdziwość objawień. Cud Słońca …

Nie może być to przypadek.

To nie zdjęcie, ale wizualna narracja kogoś.


14. 12. 25 r. Warszawa.

Przygotowałam się do dzisiejszej kawy. Mam kilka pytań …

Trzy dni temu zmarła nasza sąsiadka, dwa tygodnie temu moja ciocia, jeszcze kilka osób odeszło ostatnio, które znałam bliżej lub dalej i przypominam sobie pewne zdanie …

-Będą pożegnania. 
-Pożegnania ? Liczba mnoga ? – dopytuję. 
-Tak.
 https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/05/28/beda-pozegnania/
  • Ktoś przepowiedział mi, że będę żyła do 70-tki …
  • Nie masz pojęcia, co masz w swojej księdze życia zapisane, więc nie mów.

Księga życia …

-Zobaczyłem ciebie w siwym warkoczyku, masz okrągłe okulary, jakąś białą koszulę i przy lampie naftowej z lusterkiem piszesz w zeszycie. Nad tobą stoi wielki anioł i czeka jak skończysz. Gdy skończyłaś, wziął cię do Góry 
-… Hmm … To przeszłość …, mam nadzieję … 
-Zobaczyłem 12 ksiąg, stalowa szara okładka, a na grzbiecie czerwona jakby naklejka i coś napisane … Dzieje losu … Każda księga to jedno twoje życie. 
-Ostatnia księga, a rozdział jest pisany. 
…….. – zrozumiałam, że 12 ksiąg to 12 żywotów, dwunasty jest w trakcie, bo jest pisany. 
-A pierwsza ? Kiedy była ? Widzę ją w pajęczynie … Musi być bardzo stara, czyli to było bardzo dawno temu.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/11/i-zeslal-ojciec-henocha-na-ostatnia-chwile/
  • Ojcze, jedno słowo na dzisiaj ? …
  • Popatrz na niego patrzę więc uważnie na Piotra, a on w zwolnionym tempie puszcza mi oko. Roześmiałam się.
  • Proszę o jedno słowo dla Jedenastki …. 
  • Nadchodzę.

Ton głosu Piotra gwałtownie się zmienił, stał się bardzo poważny, powiedziałabym wręcz, że dość groźny.

  • Ale nadchodzi do niej ?
  • Do niej i do wszystkich. Jest atakowana, bo jest przekaźnikiem dla ciebie.
  • Ktoś mi wczoraj powiedział, żebym myślał tylko pozytywnie.
  • Możesz być bardzo pomocny i bardzo niebezpieczny.
  • Dlatego mam te kłopoty, one są pomocną dłonią od Ojca, bo inaczej, to robiłbym porządek, trudno byłoby mnie powstrzymać.
  • Czyli im bardziej jesteś niebezpieczny, tym więcej masz problemów ?
  • Tu chodzi o inną skalę. Poczułem, co we mnie drzemie, to straszne jest. Ja tego nie chcę …
  • To nie rób.
  • Pamiętaj, że sędzią jestem Ja i pilnuj tego małego stadka, które masz.

Podano wczoraj, że w zastraszającym tempie rośnie liczba ludzi chorych na raka jelit.

Główne powody wzrostu i istotne fakty: Wzrost zachorowań ogółem: W 2000 roku było 11,5 tys. nowychprzypadków, a w 2022 roku już 18,8 tys., a prognozy na 2025 rok wskazują na 25 tys. zachorowań. Coraz młodsze ofiary: Szczególnie niepokojący jest wzrost zachorowań u osób poniżej 50. roku życia; trend ten jest bardzo wyraźny. Wieloczynnikowość choroby: Rak jelita grubego jest chorobą powiązaną ze stylem życia (niezdrowa dieta, otyłość, brak aktywności, alkohol, palenie), ale też czynniki genetyczne odgrywają rolę. Agresywny przebieg u młodych: U młodych pacjentów często diagnozuje się już zaawansowane stadium choroby, nawet z przerzutami.

Oczywiście przypominam sobie, głos, który mnie ostrzegał …

Piotr rozmawia ze swoim Aniołem codziennie, ma go dyspozycji w każdym momencie. Ja swojego, na „własne uszy” słyszałam 7 razy. Ostatnio dwa lata temu. Wracając do Warszawy zjedliśmy obiad w KFC. Kilka godzin później usłyszałam wyraźne, spokojne, wypowiadane powoli słowa;  
-Czy chcesz mieć raka żołądka.  
I w tym momencie poczułam wielki ból brzucha, zlana potem aż zwinęłam się w pół. To nauczyło mnie trzymać się od KFC z daleka. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/02/widzisz-swiatlo-tam-zmierzasz 
  • Kto to mi powiedział ?  
  • No przecież to Ja.
  • …. Młody głos masz Ojcze.
  • Jak chcę … Różnie bywa.
  • Jak chcę być poważny, wiesz jaki mam głos ? Stulatka.
  • Już taki jestem … – roześmiał się Ojciec.
  • Ty przybliżasz ludziom jaki jestem, tobie jaki jestem pokazuje Piotr …

Zgadza się. Piotr pokazując, co widzi i słyszy, robi różne miny, gesty, zmienia głos, abym tylko mogła poznać bliżej Ojca. 

  • Dałem wszystkim wybór, dla wielu jest to nie do przejścia.
  • . Ten głos pamiętam do dzisiaj … Był dobry, ale stanowczy, męski, spokojny i ostrzegawczy jednocześnie, stawiał do pionu, ale nie straszył … Właściwie jak to wszystko połączyć w jedno ? – teraz się dziwię.
  • A jeśli o jedzeniu …
  • Ciężko w tych czasach znaleźć coś zdrowego do jedzenia, a jak znajdziesz, trudno usunąć truciznę – … gotowanie, smażenie.
  • Ci, co mówią, że mamy zdrowe, nie wierz w to.
  • Oni przechodzą z bardzo złego, do złego.

Wieczorem.

Poruszyło mnie krótkie przemówienie Nawrockiego; (1) Facebook Instagram Miał mówić o historii. Nawrocki nie wytrzymał i uderzył w rząd Tuska. ‚Postkomuniści’ Bez wyrzutów | Uber

  • Co za ironia losu, że wrócili 13 grudnia – z żalem. 
  • Nawróci, nie bez powodu ma takie nazwisko.