16. 12. 25 r. Warszawa.
- Miałem wizję jak scenariusz filmowy – zaczyna lekko zdenerwowany.
- Byłem pasterzem, miałem pilnować stado owiec. Byłem obdarty, na boso, biedny. Zobaczyłem stado wilków, które wyłoniły się z lasu. Wiedziałem, że będą atakować moje owce. Nie wiem skąd, ale w moich rękach znalazły się ostrza jak noże. Zacząłem wirować i te wilki rozprułem. Potem poszedłem leśną drogą i widzę rycerzy, szlachtę chyba, którzy jechali na koniach w moim kierunku. Główny szef, jakiś ważny możnowładca zatrzymał się i pyta …
- Kim jesteś ?
- Nikim.
- Chyba mu się nie spodobała moja odpowiedź, bo powiedział …
- Tam jest drzewo, czekaj tam na mnie, bo teraz nie mam czasu cię obwiesić.
- … Obwiesić ? Chyba powiesić – poprawiam go szybko.
- Powiedział wyraźnie obwiesić.
- … ??? … Muszę to sprawdzić – pomyślałam.
- No i czekałem i to kilka dni. Gdy oni wracali, ten możnowładca się nawet zdziwił, że ja nadal czekam, więc faktycznie mnie powiesili na grubej linii.
- Nie rozumiem … Nie mogłeś uciec ? Czekałeś ?
- Nie chciałem. Kiedy tak dyndałem i już miałem umrzeć, z białego nieba w drzewo uderzył wielki piorun. Niebo nie miało w ogóle chmur, a jednak walnął piorun. Konar, na którym wisiałem, odpadł od drzewa ki spadł na ziemię. Ci ludzie się przerazili i odjechali, a ja odszedłem z tym sznurem na szyi. Poszedłem w stronę lasu. Idą, idę i natrafiam na chatę, gdzie siedział jakiś chłop, dał mi wody. Podziękowałem i znowu idę i idę i siadłem na skraju lasu i widzę znowu tą samą grupę ludzi na koniach, która chciała mnie zabić. Siadłem i czekałem na nich, a wtedy wyłoniło się z lasu 7 wielkich psów, które siadły koło mnie i spokojnie czekały. Wśród nich był jeden biały. Pilnowały mnie.
- Woow … Faktycznie jak scenariusz filmu – zasłuchałam się.
- W tej wizji bardzo chciałem umrzeć …
- Puenta taka, że szukał końca.
- Bóg nie dał.
- Szukał i szukał śmierci i nie znalazł, a przyjdzie czas i będzie tak – …. pstryknął palcami.
- Będzie, kiedy sędzia powie.

Zaciekawiona nową zagadką sprawdzam. Słownik języka polskiego PWN obwiesić — obwieszać 1. «powiesić na kimś lub na czymś dużo czegoś» 2. daw. «powiesić kogoś» Słowo „obwiesić” (lub formy jak „obwiesili”, „obwiesić się”) w znaczeniu „powiesić kogoś” (na szubienicy, stryczku) albo „powiesić się” (popełnić samobójstwo) było powszechnie używane w języku polskim od średniowiecza aż po XIX wiek, a czasem jeszcze później. Dziś brzmi archaicznie lub humorystycznie, ale kiedyś było naturalnym synonimem lub wariantem „powiesić”
Byłam zdziwiona, że od razu chciano go powiesić, zupełnie bez powodu. A jednak okazuje się, że …
AI – W średniowiecznej Polsce (i w całej Europie) włóczęgostwo (zwłaszcza „zdrowych i silnych” żebraków lub podejrzanych wędrowców) traktowano jako poważny problem społeczny i często karano surowo, w tym karami cielesnymi, banicją, a w niektórych przypadkach nawet śmiercią przez powieszenie – choć nie zawsze było to standardową karą wyłącznie za sam fakt bycia bezdomnym lub wędrownym.
17. 12. 25 r. Warszawa.
Piotr ukończył ważne zlecenie, wreszcie.
-Wczoraj przed snem znowu miałem coś ciekawego. Pokazali mi album ze zdjęciami, a na zdjęciach moje realizacje, które robiłem w Warszawie. Oglądam album i doszedłem do przedostatniej strony i to była dostawa do BWI – … Bardzo Ważna Instytucja. -Ukoronowanie … -…Zobaczyłem koronę … Na końcach miała kulki – narysował. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/02/20/krotka-to-chwila/
- Ojcze, rzeczywiście ukoronowanie ?
- Dosłownie. A czy to nie dziwne, że sam dopilnował wszystkiego ?
- Hmm … Dziwne – przyznaję, ponieważ zazwyczaj ma od tego pracowników. Tym razem jednak Piotr sam wolał dopilnować.
Wieczorem.
- Jesteś łącznikiem między ludźmi a Mną.
- Piszesz, a on musi odejść … – zmroziło mnie po ostatnich dwóch słowach.
- Mówię ci … Nie żałuj róż, kiedy las płonie.
- A wiesz kto to las ? Ci wszyscy.
- Widziałeś 11-latkę, która zmarła od noża ?
- Mówię ci, że mało widziałaś, co Ja widzę.
