Mój Syn jest taki jak Ja, tożsamy ze Mną.

18. 10. 18 r. Warszawa.

Poobrażaliśmy się na siebie wczoraj o pierdoły, ale dzisiaj na kawie byliśmy oboje punktualnie. Są ważniejsze sprawy niż nasze kłótnie.

  • Zadzwoniła z rana Beata. Powiedziała…
  • Ojciec kazał mi do pana zadzwonić. Nie wiem co pan zrobił wczoraj, ale przez chwilę poczułam się wolna.
  • Hmm… A co zrobiłeś ?
  • Wziąłem ją jak Pan Bóg wziął mnie. Położyłem ją sobie na ręku i dmuchnąłem. Oczywiście też modlitwy zrobiłem.
  • Zaraz, zaraz – próbuję to sobie wyobrazić.
  • No zmaterializowałem ją wczoraj – mówi to tak normalnie, jakby to było dla każdego oczywiste.
  • Teraz zastanawiam się, czy wziąć na dłoń planetę.
  • Hola, hola !
  • …….
  • Dobra, wytłumacz to od początku.
  • Zawsze widziałem ją z daleka, ale Ojciec pokazał mi, że mogę ją przyciągnąć przed sobą jak hologram. Jak w hologramie mogłem ją zmniejszyć i wziąłem na rękę. Jej obraz w oddali był 1;1, a im bliżej była, tym stawała się coraz mniejsza i na końcu była jak laleczka i postawiłem ją na swojej dłoni. Pamiętam co Pan Bóg ze mną zrobił i dlatego spróbowałem tak samo.
  • Aaaaaa …. – teraz rozumiem.

Cała tajemnica tkwi w tym, że Piotr potrafi wszystko widzieć w formie hologramu i na takim materiale operować. To wydaje się niewyobrażalne i trudne, ale kiedy się jest świadkiem tego wszystkiego, wcale trudne nie jest.

  • Słyszę gacki z dołu, mają jakąś naradę między sobą… – Piotr lekko przechyla głowę jakby nastawiał ucho.
  • Diabelska sztama… mówią. Naradzają się, jak mu dopierdolić... słyszę.
  • Powiedz im Mały, że się boisz.
  • Strasznie !
  • Ta ironia jest dobra.
  • Rób to, co robisz, likwiduj ich.
  • Tylko Mi jaja nie rozsadzaj, bo wiem, żebyś ich rozsadził.
Znowu wbiłem miecz w ziemię i znowu znalazłem się piętro niżej. Zobaczyłem ruszające się dziwne macki, poruszały się jak koralowce w wodzie, uciąłem ich tylko kilka, bo szukałem źródła tego dziadostwa. Zrozumiałem, że te „koralowce” żyją na czyjejś głowie. Głowie wielkiego demona zajmującego z 2 piętra. Wbiłem się przez te macki i wlazłem w jego mózg. Chciałem go załatwić i wbiłem miecz głęboko aż dotarłem do serca. Załatwiłem go, spopieliłem mu mózg i jego wnętrzności. Chciałem iść dalej jeszcze głębiej, bo wiedziałem, że prawdziwe zło jest jeszcze niżej. Pod nim zobaczyłem coś wielkiego w kształcie przezroczystego jaja, w środku zielone jakby rośliny, które się lekko ruszały, wiedziałem, że coś tam w środku żyje. Zamachnąłem się mieczem na to jajo i wtedy usłyszałem; 
- Zostaw go. 
Zobaczyłem piękną białą dłoń, która była większa ode mnie kilka razy i która zasłoniła to jajo. Nie pozwolono mi tego zrobić. Wyskoczyłem do góry na samą powierzchnię. Wbiłem swój miecz w ziemię, kleknąłem i spytałem. 
- Co dalej Boże każesz…? 
http://osaczenie.pl/wp/2016/05/14/czy-zlo-musi-istniec/

Rozmawiamy o ważnych sprawach, a tu telefon dzwoni. Jakiś człowiek ma pretensje dotyczące dostawy, ktoś znowu nawalił.

  • Ojcze, kiedy to się skończy ?
  • Nigdy.
  • Jak hartuje się stal ? Hartuje się ciągle i ty też się hartujesz.
  • Ale jestem już naprawdę zmęczony.
  • Nie chcę tego słuchać. Nie po to idziesz spać, abyś był zmęczony.
  • Nie ma dnia bez modlitwy.
  • ……. – Piotr wzdycha.
  • Homiel jest bardziej przyjacielski, mówi dzień bez modlitwy jest stracony. Ojciec jest bardziej stanowczy, wydaje polecenia – mówi szeptem.
  • Nawet Swojemu Synowi wydawał polecenia – pocieszam go, a jestem na bieżąco z ewangeliami.
  • To się nazywa hierarchia.
  • A co się dzieje z podkomendnym, który nie wykonuje rozkazu ?
  • A mamy stan wojenny ?
  • Nooo, więzienie albo kula w łeb – Piotr kiwa głową, że rozumie.
  • Cały dzień musisz podporządkować tej chwili.
  • Jak długo ten stan wojenny będzie trwać ? – pytam.
  • Do końca.
  • Do końca twojego – … Piotra.
  • ……. – otworzyłam szeroko oczy, bo jak to rozumieć ?
  • Nawet wyjazd nie usprawiedliwia cię, jeśli tego nie będziesz robił.
  • A co ja mam robić Ojcze ?
  • A co robisz ? Przelewasz to papier, przemyślenia, kroniki zdarzeń.
  • Najlepsze przed tobą.

Wieczorem.

Piotr poszedł się pomodlić. Przyszedł 40 minut później cały spocony, ale zadowolony.

  • Masz coś zapisać. Podczas modlitwy Ojciec powiedział, że na koniec egzorcyzmów trzeba wymawiać formułkę.
  • Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego.
  • Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu.
  • Kazał mi to powtarzać każdorazowo.
  • W imię Moje wyrzucasz, a Mój Syn jest taki jak Ja, tożsamy ze Mną.
  • ……. – oczywiście zapisałam natychmiast.

Rozsiadł się na tapczanie i zagapił w TV. Akurat kończył się film „Poszukiwanie zaginionej arki” i trwała scena finałowa z otwieraniem Arki Przymierza. Widzieliśmy to setki razy, ale teraz jakby inaczej. https://www.youtube.com/watch?v=0APF3SO9tqE

  • Ciekawe ile w tym prawdy.
  • A ile byś chciała ?
  • ……. – szybko się myślę co by tu powiedzieć. Legenda głosi, że Arka kryła w sobie wielką moc.
  • Chciałabym, żeby było dużo – choć widząc co zrobił reżyser trudno o powagę.
  • Czy ty wierzysz ?
  • Oczywiście.
  • Więc jak wierzysz wiesz, że nie ma rzeczy niemożliwych dla Stwórcy.
  • Stąd nazwa Stwórca.
  • …… – uśmiecham się
  • Czy rozszyfrowałaś kod ?
  • …….. – lekko sztywnieję.
  • Czy go już rozumiesz ?
  • Czy to są te uderzenia ? – … nie jestem pewna.
  • ……..
  • Dzisiaj spytałam sama siebie, czy za dużo jem i od razu poruszała się żaluzja, a okna były szczelnie zamknięte.
  • To już wiesz o czym mówimy. To nie żaluzje, to wiaterek.
  • To są chwile twoje z Ojcem.
  • To są nasze chwile.
  • ……. – wzruszyłam się, bo zdarza się to ostatnio naprawdę bardzo często. Zaczęłam nawet sprawdzać żaluzje, czy nie są czasami gdzieś uszkodzone.
  • Czy mam coś jeszcze jeszcze przekazać ? – Piotr dopytuje.
  • Nie masz snuć opowieści, a przekazać co powiedziałem.
  • To teraz będę codziennie czekać na te sygnały – pomyślałam.
  • Nie chodzi o Mnie, chodzi o ciebie.
  • To nie ma być chleb powszedni dla ciebie, nie masz się przyzwyczajać.
  • To nagroda za pisanie i guardowanie – …p.s. guard – strażnik.

Przyznałam rację. Nie może być tak, że zamiast skupiać się na modlitwie, będę skupiać się na żaluzjach. Te odgłosy, które mają być odpowiedzią na moje pytania i to pytania zadane w myślach są tak charakterystyczne, że zawsze wzbudzają moje zdumienie. To nie jest tak; daj znać, czy jesteś i rozbrzmiewa odpowiedź. Rozbrzmiewa, gdy się tego nie spodziewam. Rozbrzmiewa, gdy nad czymś pracuję, mam dylemat, a Piotra w pobliżu nie ma, aby spytać. Niesamowite… 

  • Spytałam, czy jem za dużo i teraz nie wiem, czy odpowiedź była na tak, czy na nie – śmieję się szukając w tym chyba pocieszenia.
  • Jeszcze musisz się uczyć.
  • Kiedyś będziesz zawsze wiedziała, będziesz na właściwej drodze. Mamy czas.
  • A te uderzenia w meble, podłogę to też tajny kod ?
  • Potraktujemy to jako jedno.

Ponieważ analizuję ewangelie, przyszło mi pewne skojarzenie w związku z „tajnym kodem”;

J 14 ; 23 W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego i będziemy u niego przebywać. 

Czuję każdą twoją cząstkę.

17. 10. 18 r. Warszawa.

Kontaktują się z nami różni ludzie. Trafiają do nas czy to przez maila, czy też innymi ścieżkami. I jestem coraz bardziej przekonana, że każdy jest skierowany do nas przez samego Ojca, bo każdy ma jakąś własną historię, własne ciekawe doświadczenia, a niektórzy dodatkowo naprawdę bardzo poważne problemy. Jedną z takich osób jest Beata. Młoda kobieta, która też słyszy Ojca. Kolejna osoba, która słyszy co mnie zdziwiło wielce, bo kiedyś myślałam, że Piotr jest jedyny. W jej przypadku problemem nie jest to, że słyszy, ale fakt, że podobnie jak Piotr także i ona zmaga się z demonami. I może dlatego Piotr postanowił poświęcić jej więcej czasu niż innym. Wspólne doświadczenia i wspólny wróg łączy ludzi, więc telefoniczne kontakty z Beatą stały się prawie naszą codziennością. Jej doświadczenia są tak interesujące i tak wplotły się w nasze życie, że nie da rady ich pominąć.

  • Zadzwoniła Beata. Powiedziała…
  • Gacki mi powiedziały, że zaatakują pana wszyscy razem, że rzucą się na pana za to, że pan mnie ratuje.
  • Hmm… I co ty na to ?
  • Niech się pocałują w dupę !
  • ……. – przewracam oczami, bo jak zwykle po swojemu. 

Zmartwiłam. Już teraz atakują, że ledwo Piotr się trzyma na nogach.

  • A sądu dalej nie ma – zmienia temat, żeby o tym nie myśleć.
  • Sprawa nie jest twoja, a Moja.
  • To Ja ustawiam, więc czekaj cierpliwie.
  • ……..
  • To ciekawe co powiedziała Beata – zamyślam się. Nie daje mi to spokoju.
  • Robię nad nią indywidualne egzorcyzmy, wymieniam diabły z imienia i mówię; wypędzam tego i tego… Dlatego atakują.
  • Tego Ojciec od ciebie oczekuje – przypominam mu.
  • … Zobaczyłem strzelnicę i strzałę lecącą w 10.

  • Czyli strzał w dziesiątkę ? Ale tu nie chodzi tylko o nią. Chodzi w ogóle, żebyś to robił.
  • Hmm… Mi grozi samotność.
  • Nie dam ci być samotnym – śmieję się.
  • To Ojciec mi dokłada roboty. Jeśli taka potrzeba to nie ma sprawy, nie chcę wracać na dół.
  • To się da zrobić.
  • Czuję każdą twoją cząstkę.
  • Powiedz Małej, że jej też.
  • I podtrzymuję to, co powiedziałem wczoraj.
  • Tajny kod. Rozumiemy się bez słów jak przyjaciel z przyjacielem.

Aż podskoczyłam z wrażenia. Coś zauważyłam jakiś czas temu, a właściwie to już dawno temu. Opracowując tekst do publikacji na blogu wszystko przeżywam jeszcze raz. Często dodatkowo badam informacje w różnych źródłach, często zagłębiam się w konkretne zdania, czy słowa, które po czasie są dla mnie bardziej zrozumiałe niż w chwili ich zapisywania. Często się zastanawiam i sama sobie w głowie zadaję pytania, a wtedy jako odpowiedź… rozbrzmiewa gdzieś za moimi plecami uderzenie. Kiedy zdarzyło się to po raz pierwszy nawet się nie odwróciłam uznając to za przypadek. Ale gdy tak zaczęło dziać się notorycznie, zwróciło to moją uwagę.

Pytanie i uderzenie. Dziwne… Zaczęłam coś podejrzewać.

Tydzień temu modliłam się. Zamknięty pokój, zamknięte szyby, kompletna cisza. Mówię Boże Ojcze, któryś jest… A tu lekkie, ale wyraźne uderzenie w metalową żaluzję. Jakby ktoś palcem musnął po żaluzji. Przerwałam i zaczęłam się wsłuchiwać. Wczoraj się modlę i sytuacja się powtórzyła dokładnie. Może to o tym tajnym kodzie Ojciec mówi ? Daje znak, że słucha ? Nie wiem. 

  • Pan Bóg zna mnie na wylot, nie ? – Piotr przerywa milczenie.
  • Skądże znowu, teraz cię dopiero poznaję – żartuje.
  • Patrz, cały czas z Ojcem rozmawiamy, pamiętasz jak powiedział lepszy nauczyciel przyjdzie ?
Tak strasznie mi żal… najlepszy przyjaciel odchodzi ?… Myślałam gorączkowo jak to w ogóle jest możliwe… !!!???
- Ktoś inny cię przejmuje. Prawdziwy nauczyciel – pokazał obrazek stojący na parapecie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/10/pamietaj-ze-na-tym-swiecie-nic-nie-trwa-wiecznie/
  • Żałujesz ?
  • Nie, woda u źródła smakuje najlepiej.
  • Chcesz powiedzieć, że zaczynasz pachnieć mądrością ?
  • Uczę się.
  • To co materialne będzie niedługo przeszłością.
  • Choć będziesz miał ciało, duch będzie tobą rządzić.
  • A co z firmą ?
  • Była, jest i będzie. Zostaw to innym.
  • Twoje ciało astralne wzrośnie pod niebiosa, obejmie cały świat.
  • Wyczyścisz wszystko ze złogów i wrócisz na konfitury do Domu, z herbatą.
  • Konfitury z wiśni, bo lubisz je najbardziej.
  • ……. – milczymy, trudno nam zrozumieć słowa Ojca.
  • Mogę zadać pytanie ?
  • Szkoda, że nie chcesz słuchać, a pytać z tego co nie rozumiemy.
  • …… – zrezygnowałam.
  • Diabły mnie zaatakują – Piotr zmarkotniał.
  • Nie przejmuj się, po prostu więcej psów będzie szczekało, ale czy to znaczy, że cię ugryzą ?
  • Nawet jak ich będzie 1000, niech se szczekają.
  • Jesteś wojownikiem z krwi i kości, tylko masz założoną klatkę, żeby nie atakować ludzi.
  • Wrócisz do korzeni, ale będziesz mądry.
  • Czy człowiek może czuć się zagrożony, gdy będziesz mądry ?
  • Ciągle zawodzę, pieniędzy cygance nie chcę dać.
  • Ale ile zabawy przy tym !
  • Zawodzę Cię.
  • Już bez tego patosu proszę.
  • Dopóki nie jesteś ukształtowany, nie wydawaj sądów, bo się kompromitujesz.


Dopisane 19. 06. 2019 r.

  • Dopóki nie jesteś ukształtowany, nie wydawaj sądów, bo się kompromitujesz – dostałam nakaz powrotu do moich zapisków i przeanalizowania ich na nowo. I słusznie. Czy rok 2019, tak jak przewidział jasnowidz Adam jest kluczowy, aby zrozumieć co się dzieje ? Niewątpliwie tak. Muszą zajść pewne wydarzenia, aby zrozumieć słowo Ojca, a to jeszcze przed nami. Mam nie tylko powrócić do zapisków, ale także powoli przygotowywać tekst do druku jako książki. Wygląda na to, że prawda wyjdzie na jaw prędzej niż myślałam.

Zobacz na Mojego Syna co Go spotkało.

16. 10. 18 r. Warszawa.

  • Dzisiaj w kościele widziałem dusze ludzi.
  • Taaaak ? I co ? – zainteresowało mnie to mocno.

O ile sobie przypominam Faustyna też widziała dusze, co w samo w sobie jest dość dziwne, bo właściwie co to jest dusza ?

519. ŚW. FAUSTYNA W CZASIE PROCESJI NA CMENTARZU W DZIEŃ ZADUSZNY WIDZI DUSZE ZMARŁYCH Wieczorem przyszły te dusze i prosiły mnie o modlitwę, modliłam się wiele za nie. Wieczorem, kiedy procesja wracała z cmentarza, ujrzałam całe mnóstwo dusz, które razem szły z nami do kaplicy, były modlące się razem z nami. Modliłam się wiele, bo miałam na to pozwolenie przełożonych.

  • Mają jasną barwę, wyglądają jak chmurka, są o różnych kształtach, są radosne. Zwróciłem uwagę na jedną babcię. Choć wizualnie była stara, to jej dusza była młoda.
  • A skąd wiesz ?
  • Mentalnie to czułem, ciało stare, ale młoda dusza. Szykowała się do wyjścia, powiedziała mi, że kończy tu bycie.
  • Bycie, a nie życie ? – słuchałam i analizowałam.
  • ……. – wzruszył ramionami.
  • Ty masz fajną duszę, biało – purpurową…
  • No to są białe, czy różne ?
  • …….. – znowu wzruszył ramionami.

Siedzimy na kawie i mimo, że w firmie problem goni problem, Piotr zdaje się mieć to wszystko gdzieś. Siedzi i się uśmiecha.

  • Mówię teraz… Kupiłbym ci Ojcze kawę.
  • Już dzisiaj piłem.
  • No to drugą.
  • Nie dbasz o Moje serce ?
  • A może po prostu przyjdziesz i usiądziesz z nami ?
  • Znowu Mnie nie rozpoznasz i powiesz, że jakiś łachudra.
  • ……. – uśmiecham się, ponieważ ewidentnie Ojciec przypomina spotkanie u mechanika.
  • Dobrze, że masz swoje szkło powiększające – … czyli mnie.
  • Czuj sercem.
  • Popełniam tyle błędów.
  • Ktoś inny by zwariował przy tej ilości diabłów.
  • Robisz to, co od ciebie oczekiwałem.
  • To jest credo twojego życia.
- Starszy mężczyzna z siwą brodą w długiej szacie lekko kroczył po ziemi, właściwie lekko się nad ziemią unosił. Ja szedłem przed nim i zamiatałem szybko ścieżkę, po której On szedł. Nie chciałem, by trafił na jakąś przeszkodę, bo szedł boso. W pewnym momencie zobaczyłem wystający z ziemi bolec, dopadłem do niego i próbowałem go wyrwać, ale tkwił bardzo głęboko, a widzę, że On się zbliża. Położyłem się więc na nim, by staruszek mógł przejść bezpiecznie. Kiedy podszedł spojrzał na mnie i powiedział;
 - Nie tego od ciebie oczekuję. 
– i przeszedł bokiem. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/05/08/nie-tego-od-ciebie-oczekuje/

  • Hmm… W życiu byś się nie spodziewał, że to o to chodzi.
  • Chciałoby się pomóc wielu ludziom.
  • I tak robisz dużo.
  • Nie zdajesz sobie sprawy jak wiele robisz, zabierasz odnogi gacków od ludzi.
  • Czy dobrze to robię ?
  • Rób dalej Mały, może kawy się z wami napiję.

… Zabierasz odnogi gacków od ludzi … Znamy pewną rodzinę, która skłócona jest ze sobą nieprzyzwoicie. Chcąc im pomóc, Piotr zaczął oczyszczać ich dom. I wtedy dostał ciekawą wizję. Zobaczył ich rodzinny domek, na dachu którego rozsiadł się wielki gacek w formie czarnej jakby meduzy. Jej odnogi szczelnie oplotły cały budynek. I choć udało się na chwilę gacka usunąć, to jednak szybko powrócił, bo jak stwierdził…

  • Sami mnie chcą.

Żadne egzorcyzmy nie pomogą, jeśli sami nie będziemy chcieć walczyć. Nie ma nic lepszego i łatwiejszego dla diabła jak skonfliktowana ze sobą rodzina.


Wieczorem.

Widząc, że dzisiaj Piotr ma dobry kontakt wykorzystuję moment.

  • Co znaczy Ojcze raz umrzeć, a potem sąd ?
  • …….. – cisza.
 Hbr 9 ; 27 A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, 28 tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują.  
  • Wysłałam zdjęcia Jezusa do człowieka, który bada całun, a on mi odpisuje, że nic nie widzi i że wielu ludzi przysyła do niego takie maile… – smutno mi się zrobiło.
  • Teraz ty ich szukasz wszystkich, ale przyjdzie moment, że tak wszyscy będą ciebie szukać.
  • Wszyscy czytać, analizować słowo do słowa.
  • Ale mnie już nie będzie ?
  • Będziesz, ale nieuchwytna.
  • A czy kiedykolwiek ciebie nie było ?
  • ???!!! – a to ci zagadka.
  • Ojciec przypomniał mi wizję jak powiedziałem, że „masz za dużo pomysłów na sekundę”.
W nocy byliśmy w trójkę w olbrzymim pokoju, ja, ty i starszy mężczyzna z siwymi włosami i brodą. Siedziałaś na kanapie z 6 metrów dalej i czekałaś. Podchodzę do okna, pod którym w fotelu siedział mężczyzna. Stanąłem przed nim, kciukami trzymałem połacie marynarki i byłem taki pewny siebie. Obserwując to mężczyzna zaczął się serdecznie śmiać. Wtedy powiedziałem do niego... 
- Fajny jesteś i sympatyczny, ale masz za dużo pomysłów w głowie, nie zostawię Oli z tobą – i wyszedłem zabierając cię ze sobą. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/05/10/szatan/
  • Ty sobie siedziałaś w kącie i czekałaś się śmiejąc jakby ci nie zależało !
  • Pewnie czekałam na decyzję. Wiedziałam, że jestem w dobrych rękach Ojca.
  • Twój mąż jest w dobrych rękach.
  • …….
  • Ojcze, co znaczy raz umrzeć….
  • Wtedy ci nie odpowiedziałem, teraz też nie odpowiem.
  • ……. – uśmiechnęłam się. Każda odpowiedź od Ojca, jaka by nie była, to dla mnie radość.
  • Ciężko jest, nie może być trochę łatwiej ? – Piotr zaczyna narzekać. 
  • Zobacz na Mojego Syna co Go spotkało.
  • A teraz zobacz jak żyje…
  • ……. – nastawiam uszy, bo może się dowiem jak żyje.
  • Widzę jak przechadza się wśród dzieci, po polach…

  • Cieszę się, że zrozumiałeś jaki jest cel twego życia.
  • Ojciec chce, żebym w końcu poszedł się pomodlić – Piotr szepcze.

I poszedł. Gdy wrócił…

  • Po modlitwie Ojciec mnie pyta…
  • O czym marzysz ?
  • Żebym wrócił do Ciebie.
  • To ci mogę obiecać.

Ja powiem kim jesteś.

12. 10. 18 r. Warszawa.

Piotr siedzi niewyspany.

  • Wczoraj miałem wizytę w nocy, dość nietypowo, bo około 24.00. Nagle poczułem silne zagrożenie, a potem w ścianie zobaczyłem najpierw ostre zęby, a potem cały czarny, wielki łeb. Ten gacek był wielki ! Zrobił się lekko przezroczysty i mogłem zobaczyć za nim gołą babkę. Wtedy wziąłem swoje przyrodzenie, tak to sobie wyobraziłem i go w myślach obciąłem i rzuciłem mu w gębę. On wtedy mówi…
  • Nie chcę twego fiuta, chcę twój grzech !
  • A to ci dopiero ! – pomyślałam.
  • Między tymi jego ostrymi zębami widziałem czerwono-krwisty język. Cały ohydny był w ogóle, obrzydliwy… – Piotr się wzdrygnął na samo wspomnienie.
  • Hmm… I właśnie to jest to ! Ty nad innym egzorcystami masz ogromną przewagę, bo ty gacki widzisz, wiesz jak uderzyć i z kim walczysz. Inni mogą tylko sobie wyobrazić, albo tylko wierzyć.
  • Dlatego każdy dzień jest tak cenny.
  • Ta modlitwa jest jak kropla w butelce na pustyni, gdzie każda kropla jest cenna.

  • Gdyby cię nie było, wojna byłaby na świecie.
  • …….
  • Czy mając taką wiedzę powinieneś tak wszystko przeżywać, martwić się ? – pytam widząc, że jest podłamany problemami w firmie, które wydają się nie mieć końca. 
  • No nie.
  • Więc czekaj, rób swoje.
  • …….
  • Ty nie odejdziesz tak szybko.
  • U Mnie jest porządek, tutaj jesteś potrzebny.
  • Czy widzisz wojnę na świecie ?
  • No nie.
  • To się ciesz. To Mi się podoba.
  • Tylko nie siadaj na laurach, bo Mi się przestanie podobać.
  • Czy dobrze napisałam dzisiaj ? – http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/10/12/ja-jestem-wszystkim/
  • Jeśli nie wiesz jak robić, to wsłuchaj się w siebie.
  • Tam znajdziesz nie tylko siebie.

13. 10. 18 r. Warszawa.

Ponieważ głęboko siedzę w ewangeliach, to też ciągle głęboko jestem zamyślona. Ciągle mam jakieś pytania, ale Piotr samym wzrokiem mnie paraliżuje, abym go nie pytała. Więc muszę kombinować i pytać nie wprost.

  • Ciekawe, czy Jan Chrzciciel słyszał Ojca…
  • Wiesz co mówi mi teraz Ojciec ?
  • Powiedz, że nie wiesz.
  • To najlepsza odpowiedź na początek dnia.
  • …….. – zaczęłam się śmiać oczywiście. Widzę, że teraz nic nie wskóram.
  • Jeśli teraz nie ma sądu, to będzie w przyszłym. W końcu ten jasnowidz Adam powiedział o 2019 – zamyśliłam się.
  • Jak byś jednym słowem określił ten obecny rok ? – pytam.
  • Kosztowym. Remont był.
  • A jaki będzie next ? Jak go nazwiesz ?
  • Coś mówiłaś o Adamie ?
  • Hmm… Czyli „adamowy”… ? – nie wiedziałam jak się wyrazić.
  • Co byś chciała ?
  • Hmm… Cudów.
  • A czy nie doświadczasz codziennie ?
  • Jakich cudów byś chciała ?
  • Takich, żeby otwierać buzię ze zdziwienia – powiedziałam po namyśle.

Przejeżdżaliśmy przez miasto i mijaliśmy pusty plac, który został sprzedany pod budowę biurowca.

  • Ten, kto to sprzedał ma miliony teraz – Piotr skwitował.
  • I cóż mu po nich ? Jest gruby i pusty.
  • No nie wiem…
  • Widzisz dużą kartkę, jest pusta.
  • Co w niej napiszesz, kiedy jest pusta ?
  • A spójrz na małą kartę, jest zapisana informacjami.
  • Która jest bardziej cenna ?
  • Ta mała.
  • To jest istota twojego rozumowania o tej działce.
  • Ale mógł wykorzystać na dobre cele.
  • Ale nie wykorzystał.
  • Aha ! – myślę sobie – Ojciec coś o nim wie !
  • Ale ludzie tak nie myślą, wolą żyć tu i teraz. Nie myśleć co będzie po śmierci, czy będzie w Niebie i tak dalej…
  • To jest odpowiedź dla ciebie, dołącz do swoich rozważań.

Wieczorem.

  • Nie wiem co będzie, ale muszę zaufać Ojcu. Jestem zmęczony tym wszystkim.
  • Co zrobisz, gdy zabiorę ci Olę ?
  • ……. – przestraszyłam się. Pomyślałam, że mówi o mojej śmierci.
  • Wszystko ci zabiorę.
  • Zostaniesz tylko ze Mną.
  • Aaaa… Ojciec mówi o tej wizji ze śmieciami – ulżyło mi.
  • No wiem… Ojcze, ale ona jest przestraszona.
  • Nawet nie zauważy, więc nie miej do niej pretensji.
  • No właśnie, w ogóle nie zwracałaś na mnie uwagi, pojechałaś sobie ! – znowu ma pretensje.
  • Przecież to wizja ! – przypominam mu poirytowana.
  • …….. – siedział obrażony, bo choć to wizja, to dla niego rzeczywistość.
  • Słuchałem jak sobie robicie wyliczanki.
  • Słuchałeś ?
  • Nie omieszkam bym to słuchać.
  • To człowiek boi się teraz odezwać – odparłam ze śmiechem.
  • Niepotrzebnie, bo to też Mnie bawi.
  • Cieszy Mnie jak planujecie, bo też jest fajne.
  • Lubię te wasze plany, cieszy Mnie, że robicie swoje, więc jak obstawiacie ?
  • ……. – baliśmy się odezwać.
  • No ty ! Nasza „jasnowidząca” intuicją …
  • To może 31 października ? Nie… To jednak marzec, a może maj – … szybko się pogubiłam.
  • A ty ?
  • Ja Ci Ojcze ufam.
  • Od kiedy to ?
  • ……. – trochę mnie to uspokoiło, bo ciągle robimy jakieś plany, datowanie, nie możemy po prostu się powstrzymać.
  • Mały, wojny nie ma. Masz w tym udział.
  • Taaaak ?
  • Przeogromny, rób to dla nich bez ich wiedzy.
  • To Ja wszystko będę wiedział.
  • Nie mów kim jesteś.
  • Ja powiem kim jesteś.
  • Bądź.
  • Ola pisz.
  • ……..
  • Tak bardzo chciałabym Cię usłyszeć – szczerość mnie wzięła nagła.
  • Przecież słyszysz.
  • Ale przez Piotra.
  • Obiecuję, że kiedyś usłyszysz bezpośrednio.
  • Kiedy postawisz na końcu kropkę, powiem ci co sądzę o twoim dorobku.
  • …….. – wzruszyłam się.
  • Spośród wszystkich chwil, te chwile lubię najbardziej.

A siedzieliśmy w kompletnej ciszy i rozmawialiśmy we trójkę. Cudowne chwile, a życie składa się z chwil.



Dopisane 13. 06. 2019 r.

Otrzymałam maila.

Opiszę całą sytuację. Czekam na Piotra przy stoliku, włączam telefon, sprawdzam pocztę i czytam tą wiadomość. Smutno mi się strasznie zrobiło i pytam Ojca w duchu, co tu jej odpowiedzieć. Sama mam syna i wyobrażam sobie jej ogrom rozpaczy. Przyszła do mnie myśl, które brzmi jak zdanie; on jest potrzeby Ojcu. Po chwili zorientowałam się, że to chyba nie myśl, a odpowiedź na moje pytanie. A ponieważ nigdy nie jestem w takiej sytuacji pewna, czy to jest myśl, czy „odebrana” odpowiedź, dalej cierpliwie czekam na Piotra.

Kiedy w końcu przychodzi, daję mu czas na ogarnięcie się, uspokojenie i widząc, że zaczyna słyszeć Ojca pytam się wprost, czy mogę Mu coś przeczytać. Piotr się zawahał, ale bardzo mocno stwierdził po chwili…

  • Masz to przeczytać.

Widząc jego stanowczość już wiem, że to sam Ojciec tego chce, bo zazwyczaj Piotr usiłuje się od tego typu „zobowiązania” uwolnić. Czytam więc powoli i spokojnie, choć już czytając płakać mi się chce.

  • Wczoraj powiedziałaś, że dziękujesz Ojcu za wszystko.
  • Tak.
  • Ale dodałaś, że nie wiedziałabyś jak wytłumaczyć temu człowiekowi to co się stało.

Zdębiałam. Zawsze mnie to na chwilę paraliżuje, gdy zdaję sobie sprawę, że Ojciec słyszy każde nasze słowo. Wczoraj dziękowaliśmy Ojcu za Jego obecność, za wszystko. Dziękując usłyszałam w TV raport z wypadku, który zdarzył się kilka dni temu pod Szczecinem. Spłonęła cała rodzina, troje dzieci, ich mama i ich babcia. Ojciec pozostał w domu i zapewne to go uchroniło przed śmiercią. Cóż to jednak za życie teraz… https://gs24.pl/karambol-pod-szczecinem-stargardzianie-zegnaja-rodzine-ktora-zginela-w-tragicznym-wypadku-na-a6/ar/c1-14203155

  • Czy to tragedia się stała ? – pyta mnie Ojciec.
  • Oczywiście… – pomyślałam, ale odezwać się nie odważyłam.
  • Po ludzku tak.

Po ludzku tak. Nie tylko cała rodzina, ale też sposób śmierci był bardzo tragiczny. Chciałam oczywiście wczoraj zapytać dlaczego tak, ale już nauczona przez te wszystkie lata wiedziałam, że to pytanie nie ma sensu.

  • Napisz jej…
  • On jest Ojcu potrzebny.
  • ……. – słysząc te słowa prawie się rozbeczałam.
  • U Mnie jest lepszym pilotem.
  • Jest potrzebny dla ważniejszej rzeczy.
  • Tam ma wieniec laurowy, tak jest tam potrzebny.
  • Ojciec pozwoli przyjść mu się pożegnać z nią.
  • Jeśli Boga kocha ona to zrozumie.
  • …….. – wzruszyliśmy się oboje bardzo.
  • Udar mózgu…
  • Różnymi drogami jest pisana historia człowieka.
  • Nie martw się o niego, on przyjdzie pożegnać się.
  • I to będzie piękne pożegnanie.

Słowa Ojca dedykuję wszystkim matkom, ojcom, wszystkim tym, którzy stracili swoich bliskich, czasami wydaje się za szybko, przedwcześnie. Uwierzcie Ojcu, widocznie bardzo ich potrzebował. 

Nie rozważaj co będzie. Ja będę.

10. 10. 18 r. Warszawa.

Jutro rozprawa, ale nasz prawnik ma przyjechać już dzisiaj o 10.30 rano, więc spokojnie na niego czekamy, oczywiście na kawie.

  • Śniło mi się, że odbieram nowy dowód osobisty. Widzę kolejkę ludzi stojących na schodach w biurowcu, a schody prowadzą z dołu, oni wszyscy stoją i trzymają kwitek, przechodzą najpierw prze jakiś biuro kontrolne. Tylko ja schodzę z góry, aby odebrać nowy dowód i nie mam kwitka i nie przechodzę przez to biuro. I co to znaczy?

  • Hmm… Nowy dowód, nowa tożsamość ? Nowe życie, nowe imię ? Ojciec ci mówił nie raz, że kończysz to życie w sensie to, jakie znasz… Hmm…. A że schodzisz z góry… Ojciec też ci mówił, że nie jesteś z tego świata, ale z góry… W sumie to prosta wizja… – przyznałam po chwili analizy.
- Ty to rozumiesz, bo nie jesteś z tego świata. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/07/26/kazdy-czlowiek-to-moja-swiatynia/ 
  • Co znaczy nowy dowód ? – Piotr pyta wprost.
  • To przenośnia, przecież nikt nowego dowodu ci nie zrobi.
  • Chodzi o wnętrze.
  • Ciekawe, co się będzie działo ze mną…
  • Nie rozważaj co będzie. 
  • Ja będę.
  • ……. – widzę lekkie rozczarowanie, pewnie myślał, że się dowie konkretnie.
  • Zmęczony jestem wszystkim.
  • Co ty powiesz… Nie od dzisiaj. Czy chcesz się uskarżać ?
  • Nie, nie chcę. Mogło być dużo gorzej. Czy moje modlitwy coś dają ostatnio ?
  • Ważne co ty czujesz i co Ojciec widzi.
  • W tych egzorcyzmach jest wiele energii. To mocna modlitwa.
  • Bo jest prawdziwa, czujesz ją i oni ją czują, robisz dobrze.
  • Ojcze, ciężko jest.
  • Od początku było wiadomo, że nie będzie łatwo.
  • Dlatego białasy nie poszły.
  • Zostaw białasów, a może oni tam nie stali ?
  • A może to miało być odbicie dla ciebie ?
  • A może to iluzja ?

Piotr wciąż żyje tym, co kiedyś przeżył.

- Usłyszałem coś niesamowitego… Zobaczyłem scenę. Widzę Ojca i aniołów, którzy stoją wokół Niego. To cała grupa aniołów, są wysocy i mają po 4 metry, ja stoję za Ojcem, jakby w cieniu i jestem najmniejszy. Bóg pyta ich… 
- A któż pójdzie do tego świata ? 
- Widzę, że każdy udaje, że ogląda swoje buty, mają schylone głowy i udają, że nie słyszą, po prostu nikt nie chciał iść. Wtedy ja się wychyliłem i powiedziałem…
-  Oto jestem. 
- Ty… ? 
- Ojciec był zaskoczony i zdziwiony, że taka miernota się zgłosiła, tak mi się wydawało… 
- Więc idź. 
. i mnie przytulił. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/02/kiedy-pozadliwosc-oczu-jest-wielka-wtedy-twoja-wiara-jest-zadna/
  • Ale numer ! Chcieli w ten sposób ciebie zdopingować, żebyś sam poszedł. Tacy sprytni – śmieję się.
  • A gdyby Ojciec ciebie po prostu poprosił ? – przyszło mi do głowy.
  • Z własnej woli to jest inny wybór.

Rozmowę nam przerwał telefon. Dzwonił z pociągu nasz prawnik. Oznajmił, że otrzymał przed chwilą telefon oznajmujący, że rozprawa sądowa została odwołana. Po raz trzeci !

  • Noż ku….. mać ! – Piotr się zdenerwował.
  • Dlaczego tak ? Homiel ? – pytam natychmiast.
  • Co… matematyka ci się nie zgadza ?
  • No nie zgadza.
  • Myślisz, że wszystko działa według szablonu ?
  • Nigdy nie istniał. Musisz przywyknąć.

I tyle na ten temat. Za Niebem nie trafisz, miliony pomysłów na sekundę.


Wieczorem. Piotr siedzi zgaszony.

  • Jestem kompletnie zaskoczony. Bóg Ojciec jest nieprzewidywalny.
  • Oj dzieciaki… Przysłuchuję się waszym teoriom, rozmowom.
  • Skoro odwołano to znaczy, że za rok fala ?
  • Znowu planujesz ?
  • ……. – wycofałam się w popłochu.
  • Jak teraz nie ma, to liczę, że za rok będzie sąd i fala – teraz Piotr zaczyna.
  • To nie licz.

11. 10. 18 r. Warszawa.

Siedzimy na kawie, Piotr cięgle zgaszony…

  • Wczoraj jak się modliłem, na sam koniec Ojciec mnie spytał…
  • Martwisz się sądem ?
  • Nooo…
  • A jak ci powiem, że kontroluję sytuację to co powiesz ?
  • ……..
  • Noo… Jak kontroluje, to znaczy zostaw to. Czekaj – ufam Ojcu bezgranicznie i choć czasami nie rozumiem dlaczego dzieje się tak jak się dzieje, to wierzę, że tak musi być.
  • Mały, co powiesz ?
  • Jestem.
  • Więc bądź.
  • Długo mam być ?
  • Kiedy cię wezwę.
  • Więc będę.
  • ……. – uśmiecham się, bo to cudowne. Taka rozmowa między Ojcem, a człowiekiem…
  • Krasnoludki płaczą, kiedy królewna zasnęła.
  • Tak My płaczemy, kiedy cię nie ma.
  • To pycha – Piotr zastanawia się, czy w ogóle powtarzać to zdania na głos.
  • Myślę, że te 5 lat, które mi pokazali to już nieaktualne, dodać należy jeszcze zero.
  • ………
  • . Słyszę, że ktoś pęka ze śmiechu.
  • Rozszyfrował szaradę !
  • Chyba żarty sobie robią z nas – też się śmieję.
  • Ale wyszło z tym sądem…. – Piotr wraca do tematu głównego.
  • Hmm… Ciekawa jestem tylko dlaczego…
  • Warum ?
  • To po niemiecku „dlaczego” – tłumaczę mu na wszelki wypadek.
  • Zobaczyłem wszystkie zwrotnice, prócz jednej. Czyli nie wszystko się spasowało w jednym czasie, zatrybilo…
  • Ciekawe czego dotyczy ta zwrotnica – zastanawiam się.
  • Trzeba czekać.
  • Więc cieszcie się i żyjcie.

Piotr w pewnym momencie lekko szczypie mnie za policzek dając do zrozumienia, że się spasłam.

  • Przytyłam ?!!!!
  • Nie… Tak sobie robię.
  • Przytyłam ! – i żal mi się samej siebie zrobiło, bo tyle wyrzeczeń i nic.
  • Ojciec do ciebie mówi…
  • Ślicznotka jesteś.
  • a do mnie mówi…
  • Ośle.
  • …….. – śmiech przez łzy mnie wzięły. Mnie pociesza, Piotra karci.
  • Chcesz dwie stówy ?
  • Popłacz więcej, to może pięć dostaniesz.
  • …….. – śmiałam się przeszczęśliwa. To było cudowne, mimo wszystko. Czasami warto przytyć 

Wieczorem.

Piotr nadal przygaszony i rozczarowany.

  • Za Ojcem nie trafisz.
  • O,  przepraszam ! Codziennie trafiacie do Mnie z modlitwą.
  • Więc nie mów czego nie rozumiesz, ale w strategie się nie włączaj.
  • Nie może kapral z marszałkiem się równać.
  • Ale jestem nisko, kapralem !
  • Ja tam mogę kibelki myć – cieszę się.
  • O nie, dla pięknotek jest inne miejsce.
  • …….. – śmieję się.
  • Zadzwoniłem do sądu i spytałem, czy do siedemdziesiątki doczekam się rozprawy.
  • …….. – śmieję się jeszcze bardziej. Piotr jest tak nieprzewidywalny jak sam Ojciec.
  • Zobaczysz, Ojciec zrobi to niespodziewanie – powiedziałam po chwili namysłu.
  • Tak myślisz ?
  • Tak jak odwołał w ostatniej chwili sąd, tak zrobi niespodziankę.
  • A kiedy Ojcze ?
  • Jak ci powiem, to nie będzie niespodzianki.
  • Wyczuwasz Mnie…
  • ……… – serce mi teraz zmiękło.
  • Naprawdę ? Naprawdę ? – radość przez łzy mi się mieszały, bo czyż to nie jest wielkie wyróżnienie ?
  • Ta pieczęć wiąże cię.


Dopisane 11. 06. 2019 r.

Już trzecia osoba pyta mnie o opinię na temat; https://www.youtube.com/watch?v=Q6xqr0a8jsw&t=16s

Może odniosę się do kilku zaledwie rewelacji.

1.Zacznijmy od początku. Stworzenie świata materialnego przedstawia się inaczej, niż nam to od lat podawano. Ojciec Pio mówi: „Bóg tylko jeden raz stworzył Niebo i Aniołów. Do tej pory nic nie stworzył.” Po wspaniałym, pięknym i cudownym życiu w Niebie – część Aniołów zdecydowała się jednak opuścić Je, by utworzyć swoje alternatywne cuda. Cóż, Wolność wyboru. Obdarzeni potężnymi Bożymi mocami pozakładali swoje własne „prywatne nieba”. To, co widzimy przez teleskopy: kosmos, układy gwiezdne, planetarne – stało się nowym niebem dla ryzykanckich Aniołów. Nasza Ziemia także do niego należy.

Jest tylko jeden Stwórca.

2.Odebrano nam pamięć; upadli Aniołowie zafundowali nam wędrówkę dusz po różnych planetach, galaktykach,

Żaden anioł nie ma takiej władzy, aby „zafundował nam wędrówkę dusz po różnych planetach, galaktykach”. 

3.O doskonałym Bogu, zawsze mamy jak najlepsze zdanie i wyobrażenie. Przy tworzeniu tego świata, był to zapewne marny bóg, nieudolny. Bo jak mógł nam urządzić tak straszne piekło, gdzie jeden drugiego atakuje, a nawet morduje? Młodość to szaleństwo i nieodpowiedzialność, a starość – niedołężność, ból i rezygnacja. To takie rzeczy podarowałby nam Dobry Ojciec? Wiemy w sercu, że nie!’

Ojciec Pio za życia był zakochany w Bogu, doskonale Go rozumiał i nie sądzę, aby zmienił zdanie po śmierci w Niebie, gdzie, o ile mi wiadomo, jest bardzo blisko Ojca. Więc sami zadajmy sobie pytanie, czy mógłby coś takiego powiedzieć. A na koniec, przetoczę dzisiejsze podsumowanie, podsumowanie samego Ojca na ten temat.

  • Jest w modlitwie Wszechmocny, Wszechmądry, Wszechpotężny.
  • To jest też oddalanie się od Bogap. s. powyższa książka.
  • Wielu takich jeszcze będzie…
  • . i pokazał kogel mogel.

Czyli mieszanina wszystkiego. Mamy wolny wybór, przeczytać można, ale wierzyć w to… to już na własną odpowiedzialność.

p.s. Dopiszę ostatnie słowo Ojca;

  • Co by to było, gdyby oni mieli władzę.
  • Nie zadawaj pytań, które nie mają prawa bytu.

Ostatnie zdanie to odpowiedź na pytanie, czy to prawdziwy Ojciec Pio. 

Nieważne, żeby ręce umyć, ale żeby karmić.

08. 10. 18 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Na 100 procent byłem tym Lutrem – i prawie splunął, bo tak się skrzywił.
  • A to dlaczego ? – śmiać mi się zachciało widząc jego zdegustowanie.
  • Na mszy ksiądz mówił o tym, że pewne ewangelie są wbrew Bogu i wtedy pomyślałem o Lutrze, a wtedy usłyszałem…
  • Już wiesz, że nie byłeś Fleischmanem, a Lutrem.
  • Tak przeciwstawiłeś się Bogu.
  • ???!!! – zbaraniałam.
  • A ty kiedyś myślałeś, że byłeś Fleischmanem ? – dziwię się skąd mu to w ogóle przyszło do głowy.
  • Kiedyś – i machnął ręką nie chcąc o tym mówić nic więcej.

https://zapytaj.onet.pl/Category/036,002/2,5791098,Kim_byl_ks_Fleischmann.html

  • Dzisiaj nad ranem jakiś młody facet, blondyn, kręcone włosy całował mnie delikatnie w policzek.
  • To wizja ? Czy tak na żywo ?
  • Prawie, czułem jak całuje ! Odepchnąłem go… A bo ja wiem, czy to nie jakiś homo ?! – miał taką minę pełną obrzydzenia, że rechotałam przez kolejne pół godziny.
  • . Homiel mówi, że to był Edziu – Piotr zdziwiony i przestraszony.
  • Boże ! Ja nie wiedziałem, przepraszam… Był taki młody, nie poznałem go, nie wiedziałem… – myślałam, że się rozpłacze.

Kiedy on tak się rozżalał, ja sobie coś przypomniałam.

fragment z książki Richarda Sigmunda.

Wczoraj u Łukasza przeczytałam coś co sprawiło, że przeszły mnie ciarki.

 28 Gdy ujrzał Jezusa, z krzykiem upadł przed Nim i zawołał: «Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Błagam Cię, nie dręcz mnie!» 29 Rozkazywał bowiem duchowi nieczystemu, by wyszedł z tego człowieka. Bo już wiele razy porywał go, a choć wiązano go łańcuchami i trzymano w pętach, on rwał więzy, a zły duch pędził go na miejsca pustynne. 30 A Jezus zapytał go: «Jak ci na imię?» On odpowiedział: «Legion», bo wielu złych duchów weszło w niego. 31 Te prosiły Jezusa, żeby im nie kazał odejść do Czeluści. 32 A była tam duża trzoda świń, pasących się na górze. Prosiły Go więc [złe duchy], żeby im pozwolił wejść w nie. I pozwolił im. 33 Wtedy złe duchy wyszły z człowieka i weszły w świnie, a trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i utonęła. 

Kiedy na ścianie pojawiło się czarne, prostokątne, prawie kwadratowe okno, nie wiem dlaczego, ale w mojej głowie pojawiło się słowo „czeluść”. http://osaczenie.pl/wp/2016/05/02/prawda/ Pamiętam to dokładnie, bo pierwsze co pomyślałam…

  • Ale czeluść !!!

Opowiadam o tym teraz Piotrowi…

  • Ty mówisz czeluść, a ja słyszę… piekło.
  • ……. – przełknęłam ślinę.
  • To znaczy, że to co widziałam w tym oknie to…
  • Czyż to nie jest piekło ?

Poczułam lęk. Dotarło coś do mnie. Piekło może być miejscem usadowionym gdzieś bardzo blisko, może między wymiarami, może tuż za przesłoną, ale na pewno nie gdzieś na innej planecie. Bardzo realne miejsce. Zrozumiałam też, że piekło to przede wszystkim miejsce bez światła. Wieczna ciemność. W tym „oknie” widziałam taką czerń, jaką chyba żadna farba na ziemi nie jest w stanie oddać. Najczarniejsza czerń z czarnych. Szalenie trudno to opisać. I to głębokie przeświadczenie ogarniające cały umysł, że tam jest otchłań właściwie bez dna, prawdziwa czeluść.

Jak musi być tam strasznie, jeśli nawet; Te prosiły Jezusa, żeby im nie kazał odejść do Czeluści. Jako człowiek w pełni władz umysłowych i widząc to na własne oczy muszę powiedzieć, że żyć w takiej ciemności i wiedzieć, że nie ma dokąd uciec, gdzie się schować, że zewsząd jest się osaczonym przez zło i pozbawionym opieki Ojca… Rozpacz to za mało.

Bardzo trafnie opisała piekło Faustyna; Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie – ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie – nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka – jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka – jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka jest ustawiczne towarzystwo szatana; siódma męka – jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa.


09. 10. 18 r Warszawa.

Gdy Piotr dosiadł do stolika, był mocno skołowany niewyspaniem.

  • Nic mi się nie chce. Sąd mam gdzieś! Problemy mam gdzieś! Na nic nie mam siły.

Patrzę na niego jak ledwo powłóczy ręką.

  • To porozmawiajmy o Ojcu !

Wystarczyło jedno magiczne słowo, a zaraz się wyprostował, uśmiechnął od ucha do ucha i machinalnie spojrzał ku Górze. I to było piękne. Zrobił to całkowicie podświadomie, wiele w nim było radości.

  • Widzisz ? Wystarczy porozmawiać o Ojcu – … i sama się wzruszyłam.
  • Widzę jak się uśmiecha…
  • ……..
  • Hmm…. Porozmawiać o Ojcu… – zamyślił się.
  • Ojciec jest super, the best of the best.
  • Czyli the beściak ?
  • ……. – roześmialiśmy się na głos. Po chwili zadumaliśmy się, każde na swój sposób.
  • Wiesz co ? Ja teraz rozumiem w pełni słowa Jezusa, kiedy mówi zostaw rodziców, żonę, męża, nawet dziecko i idź za Mną.
  • Żonę, dziecko, rodzica kochasz jakąś częścią siebie. A Ojca kochasz całym sobą, to wypełnia cię po brzegi – nie wiedziałam jak to ująć, aby pojął o co mi chodzi.
  • To jest zupełnie inna miłość – Piotr przyznał – Ona nie mija, jest bezwarunkowa, wieczna.
  • Kochasz człowieka umysłem, a Boga duszą… Tak bym to porównała.
  • …….
  • Mam kilka pytań… – zaczynam.
  • Znowu !? – Piotr zaczął machać rękoma, żebym tylko się odczepiła.
  • ……. – westchnęłam zrezygnowana.
  • Czytam Łukasza i ciekawe… Dlaczego tylko Łukasz pisał o dzieciństwie Jezusa, że nauczał w synagodze, a inni nie ? Może to wymyślił ? – pytam sama siebie właściwie nie licząc na Piotra.
 Łk 2; 41 Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. 42 Gdy miał lat dwanaście , udali się tam zwyczajem świątecznym. 43 Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. 44 Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. 45 Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go.  46 Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. 47 Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. 48 Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». 49 Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» 50 Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. 
  • Ojciec Go przygotowywał – Piotr rozbrzmiał w taki sposób, jakby to nie on mówił. Włosy dęba mi stanęły, bo zrozumiałam, że właśnie dostałam odpowiedź.

Kiedy się wczytać dokładnie w słowa Jezusa można zauważyć, że sam o tym mówi bardzo często.

Łk 10; 22 Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić».
Mt 11 27 Wszystko przekazał M Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.  
J 12; 49 Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który Mnie posłał, Ojciec, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. 50 A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział». 
J 14; 10 Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł . 
J 14; 24 A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.
J 8 ; Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. 
  • Żeby go wielu nie uczyło, którzy chcieliby uczyć.
  • Każdy chciałby Go uczyć, gdyby wiedzieli kim jest.
  • Zakrywał Go i potem go odkrył jako Siebie.

Coś nieprawdopodobnego… Wszystko stało się dla mnie jasne. Jeśli Jezus mówił; Ojciec mi przekazał, powiedział... to tak właśnie dosłownie było. W jednej chwili zrozumiałam co znaczy Ojciec Go przygotowywał. Podobnie jest w przypadku Piotra. Od dziecka był i jest przygotowywany do tego, co dzieje się teraz i co nastąpi niedługo. Ten proces przygotowawczy trwa latami, powoli i stopniowo. Obecnie jego świadomość, jego wiedza i jego możliwości bardzo szybko się rozwijają, ale jeszcze 15 lat temu był bardzo „normalny”. Wielu naukowców debatuje nad tym dlaczego o młodym Jezusie nic nie wiadomo. Dla mnie to oczywiste, bo był „normalny”, choć bez wątpienia w wielkiej bliskości ze Swoim Ojcem. Jeśli Ojciec mówi zakrywał go, to wielkie mam wątpliwości, czy opowieść o Jezusie nauczającym w synagodze jest prawdziwa. Zwróciłby na siebie uwagę, a było jeszcze za wcześnie. Każdy chciałby Go uczyć, gdyby wiedzieli kim jest.

 J 4;19  «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. 20 Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. 43 Przyszedłem w imieniu Ojca mego,
J 6;57 Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. 
J 8; 18 Oto Ja sam wydaję świadectwo o sobie samym oraz świadczy o Mnie Ojciec, który Mnie posłał». 
J 10; 15 podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. 
J 10 30 Ja i Ojciec jedno jesteśmy». 
  • Łukasz to wymyślił ?
  • Wypowiadał się.
  • Dla niektórych może być to nauka, ale tylko się wypowiadał.
  • Potem uczył.
  • Ale jak się odbiera chłopca, a jak się odbiera mężczyznę ?
  • Pamiętaj w jakich czasach żył.
  • Pamiętaj o Herodzie, pamiętaj o Faryzeuszach, którzy bali się o swoje zwyczaje, swoją władzę.
  • Nieważne, żeby ręce umyć, ale żeby karmić.

Byłam pod wrażeniem. W tych kilku zdaniach dostałam odpowiedzi na kilka moich pytań, których nie zdążyłam jeszcze zadać.

Nieważne, żeby ręce umyć, ale żeby karmić.

 MT 15;1 1 Wtedy przyszli do Jezusa faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jerozolimy z zapytaniem: 2 «Dlaczego Twoi uczniowie postępują wbrew tradycji starszych Bo nie myją sobie rąk przed jedzeniem». 3 On im odpowiedział: «Dlaczego i wy przestępujecie przykazanie Boże dla waszej tradycji? 4 Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. 5 Wy zaś mówicie: "Kto by oświadczył ojcu lub matce: Darem [złożonym w ofierze] jest to, co dla ciebie miało być wsparciem ode mnie ten nie potrzebuje czcić swego ojca ni matki". I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże. 7 Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz: 

Pamiętaj o Faryzeuszach, którzy bali się o swoje zwyczaje, swoją władzę.

Faryzeusze obawiali się, że ludzie przejrzą na oczy, obawiali się rewolty, utraty autorytetu, a więc i władzy. Mimo, że to Rzymianie jako okupanci Jerozolimy stanowili prawo, to współdziałali bardzo blisko z Faryzeuszami. Nauki Jezusa, pojawienie się Mesjasza mogło ten układ zburzyć. Czy nie jest to dość wystarczające, aby chcieć Go zabić ?

MK 11; 18 Doszło to do arcykapłanów i uczonych w Piśmie, i szukali sposobu, jak by Go zgładzić. Czuli bowiem lęk przed Nim, gdyż cały tłum był zachwycony Jego nauką. 

J 11 48 Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród». 49 Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: «Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, 50 że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród».
  • To dlaczego odtrącił Maryję, kiedy przyszła po Niego ? Przecież wiedziała, że jest „Kimś” ?
 Mk 3; 31 Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. 32 Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie». 33 Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i [którzy] są braćmi?» 34 I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. 35 Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką». 
  • Jeżeli anioł przyszedł i powiedział, że pocznie syna to samo w sobie jest wielka informacja – … czyli wizyta Gabriela to prawda.
  • To jest tak jak z wyborem, który mówiłaś.
  • Rodzina nie istnieje.
  • Mocniej i stanowczo się nie da.
  • ??!!! – Ojciec nawiązuje do moich słów sprzed 10 minut.
  • Ojcze, a dlaczego przychyliłeś się do zatwardziałości serc Hebrajczyków ? – chcę wykorzystać sytuację. Wydaje się jakby Ojciec odstąpił od prawa, które sam ustanowił.
 MK 19; 7 Odparli Mu: «Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją?» 8 Odpowiedział im: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było. 9 A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo».
  • Czyż nie najważniejsze są dwa pierwsze przykazania ?
 MT 22; 34 Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, 35 a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał Go, wystawiając Go na próbę: 36 «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» 3 On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. 38 To jest największe i pierwsze przykazanie. 39 Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. 40 Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy».
  • Nie rozumiem tego…. – przyznał Piotr patrząc w górę.
  • I teraz wiesz czemu patrzysz w górę, gdy ci odpowiadałem, dlatego Jezus patrzył w górę.
  • ……. – byłam tak totalnie wzruszona, że aż sobie popłakałam. Nie spodziewałam się tyle naraz i na pytania, które dręczyły mnie od 3 lat. Warto było czekać.
  • Nie jestem godzien nawet nosić Jezusowi sandałów….
  • …. Widzę Go jak się szeroko uśmiecha, prawie śmieje.
  • Oj, Piotruś. Zmieniasz się. Czyżbyś chował swoje pazurki ?
  • Dobrze, że Mnie w końcu zrozumiałeś.
  • Ludzie takie rzeczy wymyślają, że na przykład był w Indiach przez wiele lat i tam się uczył – kiwam głową zdegustowana.
  • Zobaczyłem jak przyszła wieka fala i wyniosła Jezusa na szczyt…
  • I ukazał się ludziom.
  • ……. – słysząc fala, która unosi, szczęka mi opadła. Skojarzenie miałam natychmiastowe.

  • Może ta twoja fala znaczy to samo ? – pytam niepewnie.
  • Może też się „objawisz” ?
  • To niemożliwe, ja wiem lepiej, że nie.
  • Wróciłeś do siebie.
  • Gdzie ?
  • Bo wiesz lepiej.
  • ……. – uśmiechnęłam się. Piotr znowu mówi jak Piotr, on zawsze wie lepiej.


Dopisane 09. 06. 2019 r.

  • Czyż nie najważniejsze są dwa pierwsze przykazania ? 

Utarło się przekonanie, że osoby rozwiedzione są wykluczone z Kościoła, bo żyją w grzechu. Ale to przekonanie opiera się na nieścisłościach. Kilka z nich wyjaśniamy z dominikaninem, ojcem Mirosławem Ostrowskim, który na co dzień jest duszpasterzem osób w sytuacji rozwodu lub powtórnego związku.

https://misyjne.pl/czy-rozwodnik-moze-byc-zbawiony/?fbclid=IwAR1Ro960GavPcDbTSDxfLXwColUKsct3s3LFKGhyMhyV4D898RODD6oydag

Krzyż sam jest bronią.

06. 10. 18 r. Warszawa.

W październiku mamy wyznaczoną datę kolejnej rozprawy i nadziwić się nie możemy, że data pokrywa się idealnie z datą zawału.

Piotr otrzymał informację, że został wyznaczony termin rozprawy z NIP. 11 października!!!  http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/12/31/iii-tajemnica-fatimska-zawiera-tajna-klauzule/ 
  • Z Niebem nie wygrasz, robią jak chcą – mówię pełna podziwu.
  • Mieli cały rok do wyboru i akurat 11 października ?
  • A opłaca się z Nami wygrać ?
  • Po co walczyć ?
  • Lepiej płynąć z prądem.
  • Hmm… Zgadza się.
  • Dziękuję Ojcze, że mi pomagasz.
  • Widzisz to ?
  • Oczywiście.
  • …….
  • Myślę, że Bóg jest mną disappointed – mówi do mnie.
  • Myślisz, że Ojciec zna angielski ? – pyta po chwili. 
  • ……. – śmieję i kręcę głową z niedowierzaniem.
  • Homiel się złapał za głowę i też kręci głową.
  • Ojcze, zgadzam się na wszystko.
  • Dobrze, ale z tym angielskim to przesadziłeś.
  • To disapoointed znam na pamięć.
  • Zobacz, nie tylko jestem chirurgiem, ale i angielski znam.
  • ……. – roześmialiśmy się.
  • Duszą cię problemy ?
  • Tak.
  • Duszą cię gacki.
  • Duszą cię wszędzie, na każdym kroku.
  • Pilnuj ludzi swoich, nie są w stanie się obronić.

Piotr wczoraj wrócił dopiero tuż przed 24.00. Patrząc na zegar zrozumiałam, że te wszystkie problemy, który spadły na niego hurtowo są od gacka.

  • Znowu nie zrobię egzorcyzmów.
  • Pomnij w swym słowie wszystko Panie.
  • ?!

Idąc ul. Nowy Świat odwiedziliśmy nasz kościół, nogi same nas tam zaprowadziły. Nie było mszy, a sporo wycieczek. Siedliśmy w ławce. Modląc się Piotr schylił głowę nisko i się lekko zachwiał, myślałam, że może ze zmęczenia.

  • Ojciec mnie namaścił. Powiedział…
  • Namaszczam cię do walki z nimi...
  •  i zobaczyłem ogon gacka, który zakończony był trójkątem, jak mają płaszczki… Jest ich tam z 60 i jeden jakiś mały.
  • Jest ich całe mnóstwo.
  • …….
  • Ten krzyż jest mi niezbędny, Ojciec miał racje, że nazwał go… Jak go nazwał, jak to było ? – szepcze do mnie nie mogąc sobie przypomnieć.
  • Podpora ? – zaćmienie umysłu, też nie mogłam sobie przypomnieć.

Wracając zauważyliśmy remont jakiegoś domu.

  • Oni tego to i do lata nie skończą.
  • Do lata daleko.
  • Zgadza się.
  • W tym tkwi głębia.
  • Wiem – powiedziałam, bo to wyczułam. Czyli coś do lata może się wydarzyć.
  • Daleka droga przed nim.

Wieczorem.

Oglądamy film przyrodniczy „Dzika Polska”. Przepiękny, spokojny, człowiek już zapomina, że gdzieś może być spokój.

  • Mógłbym tam mieszkać, zrobiłbym dla Ojca kapliczkę.
  • Wolę twoją, którą masz w sobie.
  • Już Mi tyle nabudowali…
  • Tylko postaraj się, żeby była stale otwarta.
  • ……. – uśmiecham się pod nosem. Niedawno o tym właśnie rozmawialiśmy, w zwykły dzień wiele kościołów niepotrzebnie jest zamkniętych.

Piotr poszedł się pomodlić egzorcyzmami. Gdy wrócił…

  • Najpierw poprosiłem Ojca…
  • Ojcze daj mi siłę do walki.
  • Dałem ci… Jak to się nazywa… ?
  • ……. – zaczęłam się śmiać.
  • Pastorał i sam jest bronią.
  • ……. – Piotr wzdycha ciężko.
  • Ojciec słyszy dosłownie wszystko… Makabra…
  • Ojcze, czy to coś pomoże dzisiaj co zrobiłem ?
  • Wiatr i podmuch już poszedł.


07. 10. 18 r. Warszawa.

Rozmawiamy idąc powolnym krokiem prawie pustą ulicą.

  • Dzisiaj nad ranem rozmawiałem z Ojcem. Mówiłem, że podczas egzorcyzmów wyrzucam złe duchy, upadłe anioły, a Ojciec powiedział…
  • Dodaj „złe moce”.
  • Ciekawe, myślałam, że złe duchy i złe moce to samo – przyznałam.
  • Wczoraj przy egzorcyzmach była Maryja, stała w rogu pokoju i słuchała modlitwy. A może mi pomagała ?
  • ……. – zerknęłam na niego z zaciekawieniem, ale Piotr był głęboko zamyślony. Nie miałam wątpliwości, że jeśli widział Maryję, to widział.

Szliśmy do kościoła mijając grupę podpitych, młodych ludzi. Piotr spojrzał na nich ostrym wzrokiem…

  • Czy dużo ludzi robi egzorcyzmy ?
  • Piotr, oni w ogóle się nie modlą, a ty mówisz o zaawansowanej technologii ?

Pięćdziesiąt metrów dalej mijaliśmy cukiernię, Piotr się ożywił i już chciał kupować wielką bezę.

  • Chcesz mieć drugi dzwon ? – … czyli drugi zawał.
  • ……. – pomyślałam, że to mimo wszystko niemożliwe, bo przecież plan Ojca musi się zrealizować.
  • Choć wizja musi się wypełnić do końca, to ważne jest, jak do tego dojdziemy.

Wieczorem.

Kiedy Piotr poszedł się na egzorcyzmy, ja dalej studiowałam ewangelię. Zwróciłam uwagę na ten fragment

 Łk; 6; 34 Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. 35 Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. 36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny.

Uśmiecham się szeroko, bo mieliśmy ostatnio ciekawą sytuację. Nasz pan od remontu rozlicza się z nami na podstawie rachunków. Sam najpierw finansuje wydatki, a potem mu je zwracamy. Kiedy wykonał pierwszy etap remontu Piotr podliczył poniesione koszty na podstawie rachunków i zwrócił mu 6200 zł zgodnie z rachunkami. Dzień później liczy jeszcze raz i okazało się, że zapłacił mu o 800 zł za mało, więc zadzwonił, umówił się i dodał mu jeszcze 800 zł. Pan od remontu był w szoku, bo nikt do tej pory tak się niż zachował. Zazwyczaj musiał o swoje domagać się w sądzie, a czynił to dosyć często. Mija kolejny dzień i Piotr znowu liczy te same rachunki i okazuje się, że za pierwszym razem zapłacił mu jednak prawidłowo i te 800 zł nadpłacił. Już chciał do niego dzwonić prosząc o zwrot, ale chwyciłam jego telefon w porę…

  • Jak to zrobisz wyjdziesz na kutwę, najpierw zwracasz, a potem zabierasz ? Daruj mu te 800 zł – powiedziałam to bardzo intuicyjnie. Czułam, że tak właśnie trzeba zrobić.

Prawie się pokłóciliśmy. Piotr poszmerał, poszmerał, ale w końcu przyznał mi rację.

Wczoraj doszło do podliczenia końcowego. Ostatni rachunek z robocizną wyniósł 20 tysięcy złotych.

  • Wie pan, nikt mi nie darował sam z siebie pieniędzy, nikt mi nie zwrócił sam z siebie, dlatego zrobię dla pana rabat na 4 tys. zł.
  • …… – teraz to Piotr siedział sztywny.

I ktoś chce mi wmówić, że Boga Ojca nie ma ? Jest w każdym aspekcie ludzkiego życia. Wystarczy nauczyć się Go dostrzegać.

Nie bój się. Ja jestem.

27. 09. 18 r. Warszawa.

Najpierw usłyszałam koło mojej głowy drapanie w ścianie, ale jeszcze myślałam, że to sen, więc nie zareagowałam. Drapanie powtórzyło się po 5 minutach tak wyraźnie, że ciarki mnie przeszły i poderwałam się na równe nogi. Sprawdziłam godzinę i była 3 w nocy. W zupełnej ciemności stojąc po środku pokoju nastawiłam uszy i czekałam na jeszcze, ale zapadła cisza. Może to jednak był sen, myślę od razu… Położyłam się i po chwili znowu mocne powolne drapanie, chrobotanie, trudno to określić. Tym razem wsłuchałam się uważniej, żeby zlokalizować gdzie to się dzieje. Miałam wrażenie, że jakby w środku ściany, która oddziela nasze pokoje. Jakby pazurami ktoś wolno, ale mocno przecinał ścianę. Przyłożyłam ucho do ściany jednocześnie cały czas zastanawiając się, czy mi się to nie przewidziało. Wtedy znowu powtórka. Zerwałam się z łózka i poszłam do Piotra.

  • Słyszysz to !!!
  • Obudziłaś mnie. Nic nie słyszę.
  • To niemożliwe, to bardzo głośne było.
  • ……. – machnął ręką i obrócił się na drugi bok.

Położyłam się z powrotem. Parę minut później znowu to samo drapanie, jeszcze mocniejsze. Leżałam w napięciu czekając na kolejne, ale ze zmęczenia wkrótce zasnęłam.


Nad ranem nie miałam czasu na pytania, bo zbieraliśmy się do wyjazdu, ale już w aucie oczywiście pytam.

  • To jakiś znak dla nas ?
  • Aaaa… Już wiem… Wczoraj się nie modliłem, nie miałem siły.
  • Nie ma słowa zmęczony, a obowiązek.
  • A ty nie jesteś zwykły Kowalski, który nie rozumie.

Wiedziałam, że Ojciec dopuścił gacka do działania. To drapanie przypomniało mi historię znanego przypadku opętania, na podstawie którego nakręcono film „Egzorcysta”. Film jak to zwykle w Hollywood bywa przerysowany kompletnie, ale sama historia jest bardzo ciekawa. Tam zwiastunem obecności diabła w domu było również drapanie w / po ścianie. Tak mocne, że myślano, iż w środku myszy się zalęgły. W moim przypadku o żadnych myszach w środku ściany być mowy nie może, ponieważ tam tylko cegła. Ciągle o tym myślę, ale Piotr jak gdyby nic się nie stało.

  • Jestem zszokowany Ilmetem.
  • W kontekście tego co było drapane… To się dzieje.
  • Czyli mi się nie przewidziało… – ulżyło mi.

Jedziemy w ciszy, myślę o drapaniu, myślę o Jezusie, myślę o Ewangelii…

  • Jak można chodzić po wodzie ! – próbuję zrozumieć to od strony technicznej.
  • Jak można drapać nie widząc tego drapania ?


30. 09. 18 r. Warszawa. 

Wczoraj wracaliśmy do Warszawy i nie rozmawialiśmy w ogóle. Piotr był myślami zanurzony w problemach firmy i nawet słonia na drodze by nie zauważył. Myślę, że Niebo też to widziało i wolało milczeć. Dzisiaj na kawie za to oddało w dwójnasób.

  • Zobaczyłem nad ranem białą postać w długiej szacie… To na pewno był Ojciec. Usiadł na moim łóżku jak robił to Edziu, tak specyficznie. Wysoka postać w długiej niby sukni, czymś takim jak tunika. Pokazał mi kalendarz trójdzielny, widzę jak palcem dotyka na 1, początek miesiąca i od tego miejsca cały miesiąc abo i więcej zostało przykryte jakby mgłą, miało inny kolor. Nie wiem co chciał przez to powiedzieć… Na koniec przytuliłem się do Jego boku. Nic mi nie kazał robić, kazał mi tylko być.
  • ……. – wzruszył się.
  • Pan Bóg uspokoił mnie, teraz powiedział…
  • Nie bój się. Ja jestem.
  • Przyjaciel przyjaciela nie zostawi w potrzebie.
  • Tak jak ty pomagasz wielu ludziom, tak Ja tobie.
  • Ale ja nie pomagam…
  • Ty tego nie widzisz, ale Ja tak.
  • Twoje myśli też.
  • …….. – powiedział do mnie, co mnie natychmiast postawiło na baczność.
  • Ja jestem… – chciałam się tłumaczyć, ale zrezygnowałam. Nie ma sensu, gdy Ojciec zna wszystkie myśli.
  • Co znaczy w ogóle słowo Biblia ?
  • Bi… …blia.
  • Homiel jaja sobie z ciebie robi chyba – Piotr się śmieje.

p.s. Bibliaz greckiego βιβλίον, biblion – zwój papirusu, księga, l.m. βιβλία, biblia – księgi.


Tak nam się dobrze rozmawiało po dwudniowej przerwie, że zaryzykowałam;

  • Dlaczego Jezus spojrzał w Niebo ? Dlaczego ? Słuchał ? – pytam, bo Piotr robi tak prawie codziennie. Gapi się w górę i widzi Niebo. Ja widzę tylko niebo… 
MK 6;41 A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. 
MK 7;34 a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się! 
MT 19 Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom 
ŁK 16 A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali ludowi. 
  • To strona techniczna między Ojcem i Synem, więc zostaw to.
  • Ooook. To drugie…. Według obliczeń naukowców Jezus został ukrzyżowany w kwietniu, a dokładnie 7 kwietnia. A może także się urodził 7 kwietnia ? Tak zamknąłby się cykl, bo urodził się też w kwietniu ?
  • Chcesz metrykę Chrystusowi pisać ?
  • Ważne, że był i jest.
  • O ! Słowo „jest… jest kluczowe – …. pomyślałam.
  • To jeszcze jedno pytanie… – trzymałam coś w zanadrzu.
  • Ojciec powiedział mi właśnie po cichu …
  • Uważaj, będzie teraz pytać około MM.
  • ……. – uśmiałam się głośno. Głupio mi się zrobiło, ale oczywiście nie zbiło mnie to z tropu, bo takiej okazji do pytania nie przegapię.
  • Czy rzeczywiście anioł odsunął kamień na oczach Magdaleny ? – … to trzymałam w zanadrzu.
  • ……. – cisza.
 MT 28; 1 Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. 2 A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. 3 Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. 4 Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli. 5 Anioł zaś przemówił do niewiast: «Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. 6 Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. 7 A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem». 8 Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. 

Miałam wielkie wątpliwości i jednocześnie byłam pewna, że ani MM, ani kilka kobiet naraz przesunąć kamienia raczej nie mogły. Ale czy zrobił to anioł jak pisze Mateusz ?

  • Wydaje mi się ta wersja niemożliwa – ciągnę dalej.
  • Ale jak się czyta !
  • Każda ma swoją magię i o to chodzi.
  • ?! – … byłam kompletnie zaskoczona. 

Dlaczego jest niemożliwa ? Nie o to chodzi, że Anioł nie mógłby tego zrobić, ale chodzi o to, że nikt poza Mateuszem tego nie opisał, a samo wydarzenie byłoby nie mniej niesamowite jak samo zmartwychwstanie. Byłoby tak niesamowite jak przejście Jezusa po wodzie, co odnotowali wszyscy. Według Mateusza widziały to dwie kobiety i strażnicy, a więc kilku świadków, którzy nie potrafiliby solidarnie milczeć i nie rozpowiadać. Zwłaszcza strażnicy byli najmniej skłonni zachować to w tajemnicy. Jako żołnierze rzymscy nie mieli żadnego związku emocjonalnego z Jezusem. O takim wydarzeniu krzyczeliby na całe miasto, a tu cisza. Ewangelie to prawdziwe wydarzenia i o autentyczności tych wydarzeń świadczy psychologia ludzkich zachowań, bo niczym tamci ludzie nie różnili się od nas dzisiaj. W takim razie nasuwa się pytanie… Która z czterech opisanych wersji jest najbliższa prawdy ? 

Szukałam dalszych pytań, ale pustka zapanowała w mojej głowie. Przyszło mi nawet na myśl, że ktoś zrobił to specjalnie.


Jadąc do kościoła Piotr zatankował auto.

  • Gdy sobie przypominam jak kiedyś nie miałem pieniędzy na paliwo… – kręci głową…
  • Dziękuję Ojcu za to, że zalewam do pełna i mnie na to stać.
  • Już nic nie mów, bo będziesz cały dzień dziękował i to mało czasu będzie.

Trafiliśmy akurat na komunię. Na koniec mszy ksiądz mówi…

  • Jutro zaczyna się październik.
  • Żeby oni wszyscy wiedzieli…
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie niepewnie.

Wieczorem. Dzwoni córka.

  • Nasz ksiądz powiedział dzisiaj, że anioły lubią jak ich się prosi i jak mają wiele do zrobienia.
  • Naprawdę Homiel ? – pytam.
  • Jak anioły nie robią to tyją.
  • Dlatego twój jest gruby.
  • ……. – wybuchnęliśmy śmiechem.
  • Homiel mnie pochwalił za odzywkę do sąsiadki.

Nasza sąsiadka to kobieta lat około 80, a może i więcej. Chodzi o lasce ledwo, ledwo. Często ją mijam na schodach i za każdym razem pytam, czy jej nie pomóc. Ona za każdym razem kategorycznie mówi nie. Dzisiaj mijaliśmy ją także, Piotr ją zaczepia…

  • Nie pomagamy, nie wolno ! – i zrobił to w sposób bardzo zabawny. Sąsiadka roześmiała się na cały głos.
  • A co Ci się w tym podobało ?
  • Nie widzisz jaka była uradowana ?
  • Była.
  • Hmm… Jak niewiele trzeba, aby kogoś uradować. Wystarczy być sympatycznym.
  • …….
  • Ciekawe co Pan Bóg sobie teraz myśli… – tylko Piotrowi mogło przyjść takie pytanie do głowy.
  • Zapytaj to ci powiem.
  • To o czym myślisz ?
  • Myślę o tobie i o wszystkich.


Dopisane 30. 05. 2019 r.

  • Jak można drapać nie widząc tego drapania ? – choć w filmie główną rolę odgrywała dziewczynka, cała historia dotyczy chłopca.

Dziwne zjawiska zaczęły się 10 stycznia 1949. Rodzina usłyszała jakiś dziwne piski, jakby ktoś robił zarysowania na ścianach. Myślano, że może takie dźwięki wydają jakieś szkodniki, ale jednak nie znaleziono dowodów na obecność myszy, czy czegoś podobnego. Ojciec Rolanda wówczas zdemontował całe ściany w domu, aby odkryć gniazdo tych, jak mniemał, niepokojących dziecko szczurów. Niemniej szczurów nie było. http://www.fronda.pl/a/egzorcyzmy-chlopca-r,25607.html

Nawet ten przypadek był kwestionowany, podważany i degradowany do zera, nie mniej jednak był.

Demoniczne opętania są, a ofiary szukające pomocy egzorcystów powinni być potraktowani poważnie – oświadczył psychiatra światowej sławy dr Richard Gallagher. Naukowiec dodał też, że zjawisko to znane jest na całym świecie. https://edition.cnn.com/2017/08/04/health/exorcism-doctor/index.html

Jeśli chodzi o kwestię opętania, czy też istnienia diabła w naszej rzeczywistości… To co twierdzą sceptycy, czy ludzie zdrowego rozsądku, to nie ma żadnego znaczenia dla prawdy. Bo prawda jest jedna. Prawdziwe opętania są wielką rzadkością, ale obecność Złego jest naszą codziennością. Musimy zdawać sobie z tego sprawę.

Wymagam od ludzi myślenia.

25. 09. 18 r. Warszawa.

  • Wczoraj nie chciało mi się modlić, nie miałem siły. Usłyszałem…
  • Nie pozwól Nam dłużej czekać.
  • Szatan i cała spółka słyszy dokładnie twoją modlitwę.
  • … Wyrzucam ich do piekła…
  • Hmm…. A właściwie kto dał ci taką władzę ? – pytam, bo będąc na bieżąco z Ewangelią wiem, że to Jezus taką władzę dał apostołom.
  • ……. – Piotr się zagapił na mnie zaskoczony.
 MT; 10; 5 Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: «Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! 6 Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. 7 Idźcie i głoście: "Bliskie już jest królestwo niebieskie". 8 Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! 9 Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. 10 Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski! Wart jest bowiem robotnik swej strawy. 
  • Czuję przez skórę, że mogę to robić.
  • Sam Jezus namaścił do tego zadania swoich ludzi.
  • Taaak ? Ja też raz w kościele usłyszałem „namaszczam cię”.
25. 01. 07 r. Warszawa. Piotr był chory przez tydzień i nie miał siły chodzić codziennie do kościoła, ale dzisiaj zmuszony jakąś wewnętrzną siłą poszedł na poranną mszę. Wszystko przebiegało jak zwykle, ale na koniec, tym razem w głowie usłyszał mocny, silny i stanowczy głos. 
- Namaszczam i błogosławie cię. 
- Zło jest coraz silniejsze, jesteś nam potrzebny. 
p. s. „Jesteś nam potrzebny”…co miał na myśli? Kto mógłby powiedzieć; namaszczam cię i błogosławię…? http://osaczenie.pl/wp/2016/03/23/duch-stasia/

Wczoraj pisząc na blogu zamyśliłam się nad tymi słowami;

- Wywalałem ich po imieniu. W imieniu Jezusa Chrystusa nakazuję Belzebubie… Lucyferze… Wracajcie do piekła… Ogromna energia się wytworzyła… 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/09/24/tylko-bog-zna-daty/

Zamyśliłam się nad tym, że dawno dzwonka w uszach nie słyszałam. I kiedy tylko to pomyślałam rozbrzmiał za moimi plecami mocny huk, jakby ktoś młotkiem stanowczo uderzył w stół. Zamarłam analizując jednocześnie czy traktować to jako potwierdzenie, czy mi się jednak przewidziało. To było wczoraj w południe.

A dzisiaj w nocy miałam pobudkę. Dzwonek w głowie, a mówiąc precyzyjniej w głębi ucha. Brzmienie dzwonka do wejściowych drzwi bim bam, który w przeciwieństwie do wcześniejszych był w swojej wymowie dość łagodny. Sprawdziłam też godzinę, było przed 2 w nocy.

  • Co to było to uderzenie w stół ? Jak mam to interpretować ? – pytam teraz.
  • Jako Potwierdzenie.
  • A kto to potwierdza ?
  • Na pewno przyjaciel.
  • Nieprzyjaciel rzuciłby wazonem.

To, że dawno nie słyszałam dzwonka nie znaczy, że „nieprzyjaciela” już nie ma. 


26. 09.18 r. Warszawa.

Jedziemy na kawę. Piotr jest po naprawie BMW, więc autko chodzi jak marzenie.

  • Jak ci padnie BMW to kupię ci Toyotę.
  • A zdążysz ? – pytam ze śmiechem. Czekamy na wielkie zmiany, więc nic nie wiadomo co dalej.
  • A w jakim jesteś stopniu ?
  • Wojskowym ? … Podchorąży.
  • Podchorąży zawsze zdąży.
  • ……. – roześmiałam się.

Przeczytałam w Ewangelii fajną rzecz.

 MK; 27 Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. 28 Mówiła bowiem: «Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa». 29 Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. 30 A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: «Kto się dotknął mojego płaszcza?» 31 Odpowiedzieli Mu uczniowie: «Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął». 32 On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. 33 Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. 34 On zaś rzekł do niej: «Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości!». 
  • Jakim cudem Jezus mógł to poczuć ? Przecież dotknęła tylko jego płaszcza.
  • Cudem.
  • ……. – uśmiechnęłam się. Wiedziałam, że na nic dzisiaj moje pytania.


Wieczorem.

Piotr ma ogromne problemy z realizacją jednego, dużego kontraktu. Podwykonawca nawalił totalnie i kilka tirów sprzętu zostało cofnięte, co prawdopodobnie spowoduje daleko idące konsekwencje, bo zerwanie umowy, kary i kontrole. Piotr chodzi podminowany, rozmawiać mu się nie chce. Ogląda jakiś film, aby się nieco uspokoić…

  • Zobaczyłem teraz dwie świetliste kule i usłyszałem …
  • Twoje życie to próba ciemności.
  • … Zobaczyłem starodawną łódź, taką wygiętą…
  • Ona cię wyciągnie z ciemności.
  • …… – nie odezwałam się, bo też nie wiedziałam co to znaczy.
  • Jak Ty Ojcze zrobisz z moją firmą ? Jak to zrobisz, bo ja nie wiem… – wzdycha.
  • Ty nigdy nic nie wiesz.

Piotr przeglądał internet i w pewnej chwili…

  • To niemożliwe… ! Chodź zobacz !

Pokazał mi artykuł; Szykuje się spektakularna rozbiórka wieżowca w centrum Warszawy. Pod kilof trafić ma 103-metrowy Ilmet. http://eurobuildcee.com/?page=news&id=30198

  • Noooo i ? – pytam, bo nie rozumiem.
  • 15 lat temu wyposażałem w części ten budynek i wtedy usłyszałem …
  • Kiedy będą go burzyć, tak i ty odejdziesz.
  • Pamiętam to do dzisiaj…Piotr zbladł jak biała kartka papieru wciąż gapiąc się w monitor. 
  • Myślałem, że to jakaś bzdura, przecież ledwo go wybudowali i nigdy nie będą burzyć ! – był w szoku.
  • Wiecznie z teczką nie będziesz chodził.

Sprawdziłam najnowsze wieści dotyczące tego budynku; Ilmet, jeden z najbardziej rozpoznawalnych biurowców w Warszawie zostanie zburzony. – Posiadamy pozwolenie na rozbiórkę wieżowca, który znajduje się na działce przy Rondzie ONZ. Termin rozbiórki zależy jednak od wielu czynników, w tym przede wszystkim od sytuacji na rynku. Dalej toczą się pozostałe procedury i prace nad projektem wieżowca, który stanie na wspomnianej działce. Aktualnie skupieni jesteśmy na budowie Generation Park – potwierdza dla Wprost.pl Krzysztof Wilczek, dyrektor regionalny w spółce biurowej Skanska.  



Dopisane 28. 05. 2019 r.

  • Ona cię wyciągnie z ciemności.

Nie zagłębiałam się wówczas zbytnio w symbolikę tego, co widział Piotr. Dzisiaj pomogła mi Biblia;

Księga Mądrości 14;3 ale steruje nim Opatrzność Twa, Ojcze! Bo i na morzu wytyczyłeś drogę, wśród bałwanów ścieżkę bezpieczną, 4 wskazując, że zewsząd możesz wybawić, by i niedoświadczony mógł wsiąść na okręt.

W trudnych chwilach zawsze można liczyć na Ojca.

https://www.meisterdrucke.com/kunstdrucke/Phoenician/355832/Detail-des-Schiffssarkophags,-von-Sidon-Stein.html

Otrzymałam wczoraj maila. 

We wtorek Waszyngton stał się pierwszym stanem USA legalizującym kompostowanie ludzi, oferując mieszkańcom bardziej przyjazny dla środowiska sposób pozbywania się ich pozostałości, poinformował AFP. Ustawa, podpisana przez gubernatora i kandydata na prezydenta Jay’a Inslee’a, skupiającego się na klimacie, pozwoliłaby osobom umierającym w Waszyngtonie po maju 2020 r. Zrezygnować z pochówku lub kremacji i przekształcić ich ciała w glebę w procesie zwanym rekompozycją. Rekompozycja stanowi alternatywę dla balsamowania i pochówku lub kremacji, która jest naturalna, bezpieczna, trwała i spowoduje znaczne oszczędności w emisji dwutlenku węgla i użytkowaniu gruntów”, powiedziała Katrina Spade, która pracowała nad rozwojem procesu i lobbowała za ustawą, powiedziała AFP .

  • Ojcze, co Ty na to ?
  • Co wy! na to ?
  • Bo Ja mam swoje zdecydowane zdanie na ten temat, ale wymagam od ludzi myślenia.
  • Nie szanują swoich szczątków.
  • Dokąd się jeszcze ludzie posuną ?
  • Są granice przyzwoitości, a Amerykanie posuwają się za daleko.
  • Co jeszcze wymyśli ? Dlaczego nie wykorzystać tłuszczu na mydło ?
  • Tak robili Naziści z diabłem na czele.

Jesteśmy po wyborach.

  • Ojcze, dziękuję Ci za wygraną PIS.
  • Nie było innego wyjścia.

Mam nadzieję, że ten podesłany artykuł daje ogólny pogląd w jakim kierunku zmierza dzisiejszy świat. Mam nadzieję, że ucząc się i lepiej poznając Boga Ojca sami przyznamy, że nie było innego wyjścia.

Ci, których wybiera Chrystus są powołani.

24. 09. 18 r. Warszawa.

Remont zmierza ku końcowi i czas na decyzję czy przeprowadzać się, czy nie.

  • Co robimy ?
  • Kończy się.
  • Hmm… Ale co dokładnie ? – pytam, bo nie jestem pewna czy teraz o remoncie rozmawiamy.
  • Ta cała zabawa.
  • Ale co ? Życie ? Życie to zabawa ?
  • Dla niego tak jest.
  • To chcesz powiedzieć, że jego życie dobiega końca ? – pytam z trwogą.
  • Ta forma życia, taki sposób uprawiania życia.
  • Sama powiedziałaś wczoraj, że wali się wszystko.
  • Nie widzisz, że coraz bliżej granic ?
  • Dlatego wołał „panie pułkowniku, wróg u bram”.
Piotr się wzruszył i natychmiast jakby zapadł się w sobie… po chwili. 
-  Wiesz co teraz usłyszałem? 
- Panie pułkowniku wróg u bram!… a ty leżysz, szykuj się !… Zacytował chyba z Wołodyjowskiego ? – spytał mnie zaskoczony. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/12/05/kto-nie-slucha-glosu-ojca-ten-sie-sprzeciwia-jemu-glos-ojca-i-chrystusa-to-jeden-glos/
  • Coraz bliżej granic meczety są.
  • O ! – … Homiel mnie zaskoczył.

Wczoraj natknęłam się na taką informację.

W Hamburgu, w przebudowanym kościele, zostanie w najbliższych dniach otwarty meczet. Będzie to pierwszy przypadek, kiedy była świątynia ewangelicka Niemiec zmieni swoją funkcję na dom modlitwy muzułmanów. Projekt, o którym informowano już w 2013 roku, wywołał w Niemczech poruszenie. Zbudowany w 1961 roku w dzielnicy Horn luterański kościół Kapernaumkirche był do niedawna drugim największym tego typu obiektem w mieście. W 2002 został zdesakralizowany i sprzedany prywatnemu przedsiębiorcy. W 2012 wykupiła go uważana za umiarkowaną wspólnota islamska Al-Nour. https://ekai.pl/hamburg-w-bylym-kosciele-powstaje-meczet/

Gdybym przez te lata nie poznała sposobu „rozumowania” Nieba, to pewnie pomyślałabym, że Niebo jest przeciwko Islamowi, ale to nie o to chodzi. Gdy Niebo przemawia zawsze sensu trzeba szukać głębiej.

Gdyby w chrześcijanach była wiara, byłby i kościół. A tak mamy meczet, a w Wielkiej Brytanii… Tesco. Wali się wszystko i ta tendencja zbliża do naszych granic. 


Wieczorem.

Czytam na głos przygotowane pytania.

 Mt 26; 24 Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził». 25Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: «Czy nie ja, Rabbi?» Odpowiedział mu: «Tak jest, ty». 
  • Dlaczego Jeszua to powiedział ? Dlaczego go wskazał ? Czy to miało coś zmienić ? Jeśli Judasz wiedział, to dlaczego to zrobił ? Ja bym na jego miejscu się wycofała. 
  • ……. – brak odpowiedzi.
 Mt 27; 51 A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. 52 Groby się otworzyły i wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało. 53 I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli oni do Miasta Świętego i ukazali się wielu. 
  • Czy to duchy ludziom się ukazały ? Jak to rozumieć ?
  • ……. – brak odpowiedzi.
 Mt 27; 55 Było tam również wiele niewiast, które przypatrywały się z daleka. Szły one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu. 56 Między nimi były: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza. 
  • Czy Jezus poznał MM w Galilei ?
  • Tak, to jest oczywiste.
 MK 1-8. 1 Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. 2 Jak jest napisane u proroka Izajasza: Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. 3 Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Dla Niego prostujcie ścieżki! 4 Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. 5 Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając [przy tym] swe grzechy. 
  • Chrzest jest typowy dla chrześcijan, a chrzest robił Jan Chrzciciel. Nawet Jezus mu się poddał. Skąd wiedział JCH o chrzcie ?
  • To są niezwykłe aksjomaty Boga.
  • …… – byłam zaskoczona.

Dostałam odpowiedź na to pytanie, ale nie byłam pewna, czy dotyczy tylko ostatniego pytania. Siedziałam cicho i trochę rozżalona, co tu dużo mówić.

  • Niewiele się dowiedziałaś, ale niewiele według ciebie.
  • Nie ilość, a jakość się liczy.
  • …….
  • Dlaczego apostołowie tak pobieżnie wspominali o kobietach ? O Maryi też ledwo pisali…
  • Musisz pamiętać w jakich czasach akcja się dzieje.
  • Od niedawna kobiety mają głos.
  • No właśnie… Jak mogłyby wyglądać ewangelie, gdyby dano głos kobiecie ?
  • ……. – … cisza.
  • Lubię Mojżesza – Piotr wypalił nagle.
  • ……. – prychnęłam śmiechem. Zaprawdę nie wiem, którymi ścieżkami chodzi jego myślenie.
  • Przekażę mu tą wiadomość.
  • ?!
  • A jak przyjdzie czas, sam mu to powiesz.
  • ?! 
  • Lubimy twoje pytania.
  • Taaaak ? – ucieszyłam się.
  • Chętnie bezpośrednio byśmy ci odpowiedzieli, ale nie możemy.
  • … Zobaczyłem dojną krowę jak ją doisz tak długo, aż wyschła.
  • ……. – roześmiałam się. Cała ja…
  • Choć krowa jest spaśna, to ją wydoisz.
  • Jeśli nie odpowiadacie na pytania to co to znaczy ?
  • Pochopnie nie oceniać, bo ci Zły będzie odpowiadać.

Hmm… a myślałam, że brak odpowiedzi znaczy „nieprawda”. Brak odpowiedzi może mieć różne przyczyny. Może nie odpowiadają, bo nie mogą ? Albo odpowiedź będzie później ? Albo sama coś odkryję ?… Czas pokaże.


Siedzimy w ciszy, jest już po 22.00. W TV leci film o inwazji kosmitów, Piotr czeka na zakończenie…

  • Na ile Mnie kochasz ? – Ojciec mu przerywa.
  • Mocno.
  • To chodź do Mnie się pomodlić.
  • Zaraz przyjdę.
  • To nie jesteś gotowy.
  • ……. – uśmiecham się. Słowa z Ewangelii jako żywo…

Piotr się nie rusza, mam ochotę go wykopać z tapczanu.

  • Nic nie mam ci więcej do powiedzenia.
  • A chciałem obejrzeć końcówkę.
  • Nie ma tak cwaniaczku. Nie możesz wiecznie cwaniakować.

 



Dopisane 26. 05. 2019 r.

Zapytaj proszę o ten fragment: 
I rzekł do nich: «Czy brak wam było czego, kiedy was posyłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów?» Oni odpowiedzieli: «Niczego». 36 «Lecz teraz – mówił dalej – kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz!11 37 Albowiem powiadam wam: to, co jest napisane, musi się spełnić na Mnie: Zaliczony został do złoczyńców12. To bowiem, co się do Mnie odnosi, dochodzi kresu»12. 38 Oni rzekli: «Panie, tu są dwa miecze». Odpowiedział im: «Wystarczy». 
Po co były te miecze?

Odpowiedź;

  • Jeden miecz dla siebie, a drugi dla tego, który przyłączy się do ciebie.
  • A dlaczego miecz ?
  • A czym chcesz walczyć ?
  • Mówi też nastaw policzek.
  • To jest droga życia, a miecz to jest droga walki.
  • Czyż nie masz swojego miecza ?
  • Po to jesteś powołany.
  • Ci, których wybiera Chrystus są powołani.
  • Przecież owce same siebie nie obronią, potrzebne są psy pasterskie.
  • Owca musi swoją drogę przejść.

Jednym słowem są ci, których powołano do bycia owcą i ci, do bycia psem pasterskim. Wyobraźmy sobie, gdy do wrót naszego domu podchodzi wróg. Trudno, abyśmy wszyscy stali się owcami pokornie czekającymi na rzeź. Wśród nas będą i tacy, którzy ten dom będą bronić.

Przypominam sobie sprawę rolnika, któremu komornik niesłusznie zarekwirował ciągnik. Ot taka „wojna” w mikro skali, która uruchomiła lawinę zdarzeń. Czy rolnik stał się ofiarą, czy obrońcą ? Naszym mieczem nie musi być dosłownie broń. Mieczem może być też nasz sprzeciw i gotowość do walki o sprawiedliwość.