Bóg ma wiele profesji, jest chirurgiem, jest i prawnikiem.

03. 01. 18 r. Warszawa. 

Oczywiście myślę o Jadwidze. I czy naprawdę rozmawiała z Jezusem.

  • Homiel powiedz, rozmawiała, czy nie rozmawiała?
  • Na pewno nie z sobą.
  • No powiedz – nie chciało mi się teraz żartować.
  • Tak.
  • A jednak…. – zamyśliłam się. Chciałam spytać o czym rozmawiali…
  • Dyzio najeżony ledwo, a ty go już ssiesz.

A Dyzio, czyli Piotr, faktycznie siedział z brzuchem wywalonym do góry i ledwo zipał. Widząc go w takim stanie dałam mu już spokój.

  • Czytałem dzisiaj, że wzrosła ilość spraw trwających ponad 3 lata. Może gdzieś moja tak utknęła sprawa i została odrzucona ?
  • Jest tam, gdzie Ja wrzuciłem. W statystyki się nie baw.
  • Ale tak czytałem… – Piotr nie zauważył, że z Ojcem rozmawia. Szkoda, że i ja zorientowałam się tak późno. 
  • Toś w tej sprawie powinieneś czytać cicho.
  • A opiekun twojej córki wcale nie jest Wypłoszem. To poważny anioł.

Zaczęłam się śmiać głośno i nie mogłam przestać.

-Dlaczego nazwałeś anioła naszej córki „Wypłoszem”? - spytałam tuż przed Warszawą.  
-Tak się czesze jakby miał ciągle wiatr we włosach. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/14/lubie-jak-mnie-prosicie-i-lubie-jak-robie-dla-was-dzialania/ 

Kiedy po raz pierwszy Piotr zobaczył przybocznego anioła naszej córki z miejsca nazwał go Wypłoszem, bo według niego miał włosy nastroszone na wszystkie strony świata, a ponieważ do tego były dość długie, więc musiał być to dość niezwykły widok. Wszyscy się z tego śmieliśmy, a teraz  cieszyłam się nie dlatego, że Wypłosz, ale dlatego, że i to Ojciec widzi. Czy ja się kiedykolwiek do tego przyzwyczaję ?


Nie chciałam męczyć Piotra, więc sama szperałam w internecie w poszukiwaniu informacji o Jadwidze.

http://www.kuria.pijarzy.pl/rozwazania/skarby_wawelu_na_wielki_post,_cz._i:_czarny_krucyfiks_krolowej_jadwigi_d8461_pol.html

We wschodnim ramieniu ambitu Katedry Wawelskiej, tuż przy zakrystii, znajduje się barokowy ołtarz wykonany w latach 1743-5 z czarnego marmuru, według projektu Franciszka Placidiego, włoskiego architekta i rzeźbiarza. Ołtarz ten stanowi artystyczną ramę dla znajdującej się w jego centrum niezwykłej relikwii – krucyfiksu, pochodzącego z końca XIV w., zwanego Krzyżem św. królowej Jadwigi Andegaweńskiej. W predelli tego ołtarza widnieje łaciński napis, który pierwszy raz pojawił się tam w 1500 r.:” ten zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa ukrzyżowany wizerunek przemówił do świętej Jadwigi Królowej Polski”.

Krucyfiks znajduje się tu najprawdopodobniej od samego początku, to znaczy od chwili, kiedy przywieziono go do Krakowa. Pierwsza wzmianka, która potwierdza jego obecność w katedrze, pochodzi z 1403 roku i wiemy, że już wtedy znajdował się tam, gdzie można go oglądać dzisiaj. Zapewne pojawił się na Wawelu w roku 1384 i przyjechał jako jeden z przedmiotów królowej. Jeśli wierzyć źródłom, zawieszono go od razu właśnie w tym zakątku ambitu. Nie wiadomo, jak i o co modliła się Jadwiga pod tym krucyfiksem. Wiemy, że jej życie nie należało do prostych. Jadwiga spędzała długie godziny na modlitwie u stóp wawelskiego krzyża.


04. 01. 18 r. Warszawa. 

Na kawie rozmawialiśmy znowu o NIP.

  • Dlaczego to tyle trwa?
  • Nie zapominaj o jednej rzeczy.
  • Bóg ma wiele profesji, jest chirurgiem, jest i prawnikiem.
  • Na prawie się zna nie gorzej niż na chirurgi.
  • A może chce teraz iść na ryby ? A może sprawa musi dojrzeć ?
  • No i co ty na to powiesz ? Ty czupurniasty?
  • Noooo, ale przewlekłość już mamy – Piotr z uporem maniaka.
  • Zna się na prawie niezgorzej jak na medycynie.
  • Mało tego jest też zegarmistrzem, ustawia czas. Więc co ty chcesz ?
  • A na informatyce też się zna? – pytam ze śmiechem.
  • Perfect.
  • …….
  • Co sobie Bóg myśli o tym wszystkim? – Piotr.
  • A musi myśleć ?
  • Patrzy i obserwuje co Jego uczeń robi na tym świecie.
  • Pan Bóg pozwolił diabłom na działanie. To wszystko jest zamierzone.
  • Czego byś się nauczył otoczony komfortem? Powiem ci czego. Nietzschego.
  • Nietzschego czy niczego? – pytam Piotra, bo nie jestem pewna, czy dobrze usłyszał, a chcę zapisać.
  • Sam nie wiem… Nietzsche to był filozof.
  • Był takim samym idiotą jak ty.
  • ????!!!!  – wybałuszyłam oczy i wybuchłam śmiechem. 
  • Przepraszam, pomyliłem się. Był większym idiotą.
  • Muszę sprawdzić – cieszyłam się, że będę szukać. Uwielbiam szukać.
  • Wpisz hasło Nietzsche – idiota.
  • ……. – chciałam zrobić to od razu, ale zdecydowałam się poczekać.
  • Jak to jest… Jakiś tam Nietzsche coś pisze, coś wymyśla, ale to przecież Wy robicie te swoje „koronki”… – zaczęłam się zastanawiać.
  • Przecież nie wymyśli niczego, na co nie pozwolicie…?
  • A o diable nie myślisz?
  • Hmm….

Co zrobiłam w domu zaraz po przyjściu? Oczywiście sprawdziłam, wpisałam hasło Nietzsche – idiota. Już na etapie wyszukiwarki zauważyłam, że Nietzsche i idiota ma swoje mocne konotacje. Zaczęłam sprawdzać dlaczego.

Nietzsche (notabene homoseksualista) pisał w swoim „Antychryście”…

Pisze; Jezus jest dokładnie przeciwieństwem bohatera: jest idiotą. Można wyczuć jego niezdolność zrozumienia rzeczywistości… Prawdziwy męski instynkt nigdy w nim nie dojrzał; jest opóźniony w rozwoju i pozostał dziecinny w wieku dojrzałości płciowej: są to objawy pewnych nerwic epileptycznych… Nikt mu nie objawił istnienia natury. Zna jedynie efekty moralne: znak najniższej i absurdalnej natury. Należy mieć na uwadze: jest on idiotą wśród roztropnego narodu. Tyle, że jego uczniowie nie byli jak on. Paweł żadną miarą nie był idiotą! Od tego uzależniona jest historia chrześcijaństwa”.

Już czytając pierwsze słowa czuję mdłości. Teraz rozumiem dlaczego Nietzsche to największy idiota wszechczasów. Tym większy, że to syn pastora. 


Wieczorem. Opowiadam Piotrowi o Nietzsche.

  • Jak Homiel możesz to wszystko wiedzieć? – spytał zdziwiony.
  • Żebyś ty wiedział ile i co Ja wiem !
  • To powiedz coś jeszcze, posprawdzam, uwielbiam sprawdzać – mówię.
  • Na dzisiaj wystarczy, bo wpadniesz w narkomanię.
  • To uwiarygadnia nasze rozmowy.
  • A ty przestań datować ! – … do mnie.
  • Ostatnio marzec jest w modzie ?!
- Kiedy wróci, to ja już będę po zmianach? 
- Będą mocno zaawansowane. 
- Czyli będą w trakcie… A marzec to będzie gwoźdź programu tego roku? – pytam. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/10/07/przywrocisz-mi-chwale-ktora-mi-sie-nalezy/
  • …… – głupio mi się zrobiło, bo faktycznie mam zapisane w notatkach, że w marcu „będzie pozamiatane”. 
  • A może to marzec za 5 lat ?
  • Dobra, masz rację.
  • Ale nazwałeś mnie idiotą ! – Piotr z żalem.
  • Przepraszam cię za idiotę. Musiałem to powiedzieć przez skojarzenie. Jesteś moim idolem.
  • Wiesz co mi pokazał ? Zeza !
  • …….. – Homiel ma dzisiaj szampański humor.

Oglądamy TV. W USA wielka, mroźna zima.  http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,22857435,stany-zjednoczone-pod-sniegiem-obawy-przed-bombogeneza.html

  • Ich stać na taką zimę, Polskę nie.
  • ? Hmm… To prawda…

Podano informację o wizycie premiera Morawieckiego na Węgrzech. Wielka przyjaźń od wieków, a jeszcze chwilę temu na innym kanale słyszałam, że władcy węgierscy spiskowali przeciwko władcom polskim, o czym nie miałam pojęcia.

  • Wiedziałeś o tym?
  • A wiesz, że Chrobry nakazał wypalić oczy czeskiemu księciu i wtrącił go do lochu ?
  • Really ? Nie wiedziałam.
  • Chrobry to był prawdziwy niedźwiedź.
  • Taki tępy ? – przyszło mi do głowy, nawet nie wiem dlaczego.
  • Taran.
  • O! Następny temat do sprawdzenia… – pomyślałam.


Dopisane 20. 09. 2018 r.

  • Chrobry to był prawdziwy niedźwiedź. Taran.

Taran to rodzaj machiny oblężniczej której używano do niszczenia murów, blokad i przeszkód. Czyli tu chodzi o osobowość Chrobrego, który uparcie, metodycznie dąży do celu. Iść jak taran… Czy faktycznie tak było?

Nakładem wydawnictwa HBC ukazało się książkowe wydanie „Historii bez cenzury” Wojtka Drewnika. Zapraszamy do poznania sylwetki Bolesława Chrobrego, pokazanego w nieszablonowy sposób. Poniżej fragmenty rozdziału zatytułowanego: „Władca z jajami – Bolesław Chrobry”. https://fakty.interia.pl/raporty/raport-1050-rocznica-chrztu-polski/historia/news-historia-bez-cenzury-wladca-z-jajami-boleslaw-chrobry,nId,2185483


  • Wpisz hasło Nietzsche – idiota.

Pisał o „śmierci Boga”, ale sam często przybierał pozę proroka. W swoich książkach nie unikał biblijnych aluzji. Radykalizm jego idei przypomina proroków Starego Testamentu i św. Pawła. Rzucał wierzącym wyzwanie i kazał im się zastanawiać, czy ich wiara ma jeszcze jakiś sens. W ten sposób stawiał problem, który także dziś próbujemy rozwiązać: czy w nowoczesnym społeczeństwie jest miejsce dla religii? Nietzsche na to pytanie odpowiadał przecząco. Jego zdaniem chrześcijaństwo umarło, bo uśmierciła je nowoczesna cywilizacja „ostatnich ludzi” – zrezygnowali oni z wszelkich wyższych aspiracji na rzecz materialnych wygód. Religia była dla nich tylko wygodną fasadą. Ta radykalna diagnoza Nietzschego okazała się koniec końców błędna, ale wciąż musi niepokoić. Jej echa słychać u tych współczesnych myślicieli, którzy – zarówno z prawicowych, jak i lewicowych pozycji – piszą o płytkości współczesnego życia i nie mogą pogodzić się z „prywatyzacją” czy marginalizacją wyższych uczuć. Dla nich Nietzsche pozostaje niewyczerpanym źródłem inspiracji. http://www.newsweek.pl/europa/czy-nietzsche-byl-religijny,44609,1,1.html

Liczę na ciebie.

26. 12. 17 r. Szczecin.

Przed wyjściem na kolejne świąteczne spotkanie, siedzieliśmy w swoich fotelach w całkowitym milczeniu i zamyśleniu. Potrzebowaliśmy takiej chwili dla wytchnienia i spokoju.

  • Fajnie sobie siedzicie.
  • Siedźcie dalej. To chwile, które będziecie pamiętać.
  • Zacznie się coś?
  • A czas, żeby i Ola zaczęła więcej zdjęć robić.
  • O ! – ucieszyłam się.
  • Otwórz rękę.
  • …….. – Piotr wyciągnął  przed siebie dłoń. 
  • Co widzisz ?
  • Nic nie widzę.
  • A Ja ci mówię, że tam jest kula.
  • Ale ja nic nie widzę.
  • A Ja ci mówię, że jest.
  • A jak pokażesz ją innym?
  • I tak nie uwierzą.
  • Zobacz na niego przypomniał o naszej „czarnej owcy”, której płacz był całkowitą niespodzianką i czymś w naszym myśleniu niemożliwym, a stało się możliwe.
  • Więc kula będzie wielka, aż wszyscy zobaczą.
  • ……. – zaczęłam myśleć, czy dosłownie, czy symbolicznie ?
  • W sumie jesteś gotowy do wszystkiego, już rozumiesz i się nie boisz.
  • Hmm… Mam wrażenie od trzech dni, że do mojego pokoju ktoś wchodzi i mnie dotyka. Wchodzi z Ich świata, zza przesłony.
  • A który jest twój ?
  • Tam, gdzie spałem.
  • Pokój, w którym spałeś”, a nie „twój pokój”poprawia go Homiel, bo jeśli Piotr nie ma swojego domu, to nie ma i swojego pokoju.
  • …….
  • Wczoraj porozmawiałem sobie z Ojcem. Powiedział…
  • Jeżeli Pan Bóg jest zegarmistrzem, to ty nie jesteś trybem, ty jesteś smarem.
  • Ale w zegarku nie ma smaru… mówię…
  • Ale jest sprężyna.
  • Ty jesteś sprężyną, która prowadzi zegar.

27. 12. 17 r. Szczecin.

Nareszcie po świętach. Odpoczywamy zadowoleni, że nie musimy nigdzie już iść.

  • Jak byś nazwał ten rok? – pytam Piotra.
  • Trudny.
  • To był rok nadziei.
  • Nadziei ?!
  • Przywołałeś swoje imię na prochach swojego taty. To pierwsze, prawdziwe.
  • Przywrócono ci zdrowie.
  • Hmm…. zgadza się – pomyślałam.
  • A jakbyś nazwał rok przyszły ?
  • Po roku nadziei jest rok zmian.
  • Jakbyś nazwał te zmiany?
  • Gruntowne.
  • Wiatr zmian już wieje. Jeszcze go nie czujesz, ale już wieje.
  • Ale sądu nadal nie ma ! – Piotr lekko zniecierpliwiony, bo jak zwykle nic konkretnego dowiedzieć się nie może.
  • Przyniesie i sąd.
  • Ziemia pęka już Piotr.
- ….Zobaczyłem teraz przed sobą ziemię jak zaczęła pękać. Z ziemi zaczął wydobywać się niebieski, nadmuchany balon i się uniósł nad ziemię, unosi się do góry... - Piotr zrobił wielkie oczy i patrzy na mnie nie rozumiejąc. Ja też patrzę na niego i nie mogę zrozumieć... http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/08/03/bog-co-zamierzal-raz-nigdy-nie-zmienia/
  • Nie ma sensu pytać o daty – przypominam Piotrowi.
  • W październiku Homiel musiał się śmiać z nas.
  • Ale to śmiech radości.
  • Mam nadzieję, że teraz będziecie się śmiać z nas nieco rzadziej – mówię z przekąsem, bo staramy się dat nie wyznaczać. 
  • A Ja chciałbym coraz częściej, to Mnie cieszy.
  • …….
  • Od małego rozmawiałem z Homieliem… Co to za imię… Homiel… ?
  • Dla Mnie najpiękniejsze na tym świecie.
  • Tutaj też zaczynają Mnie tak nazywać.
  • …….
  • Szkoda Homiel, że nie możesz sobie pojeść naszego sernika, jest przepyszny.
  • Szkoda, że nie możesz sobie zobaczyć tego co Ja.
  • !!! … To Ci się udało… Wygrałeś Homiel.
  • …….
  • Liczę na ciebie – Piotr odwraca się do mnie i mówi patrząc prosto mi w oczy.
  • Nie rozumiem.
  • Ojciec mówi do ciebie…
  • Liczę na ciebie. Ta książka powinna być przepasła.
  • …….. – wstrzymałam oddech. Nigdy, przenigdy nie chciałabym zawieść Ojca.
  • Czy ci się podobała ta oprawka ? – … zaniemówiłam. 

Dzisiaj w „Home and You” wzięłam do ręki złote pudełko imitujące okładkę do książki. Trzymałam je w ręku i pomyślałam, że taką właśnie wydam książkę. 

  • Bardzo.
  • Mi też. Kółka brakowałow kółku ma być napisane „Bóg”.
  • Nic tam już poza tym nie będzie.
  • Ta książka będzie szokowa, ale pieniądze będą potrzebne.
  • Mówiłam to dzisiaj… – wyrwało mi się. Byłam zdumiona, choć przecież nie powinnam.
  • Słyszałem.
  • Nie martw się. Główny księgowy Nieba pracuje już nad tym.
  • ???!!!  – ucieszyłam się i ucieszyło mnie to określenie.
  • A spadnie coś dla mnie ? – wtrącił się oczywiście Piotr.
  • Chyba źle słyszę.
  • Oli kupiłbym dom z trawą…
  • A co w garażu ?
  • Nooo nic.
  • Nawet to nic na „A” ? – czyli Audi.
  • …….. – Piotr nie wiedział jak wybrnąć. 
  • Ale byłaby to książka ! – kiwam w zadumie głową widząc ją w wyobraźni.
  • Ale to będzie książka !

Pan Bóg jest mądry.

22. 12. 17 r. Szczecin.

Zajęci przygotowaniami do świąt ledwo rozmawiamy. Dopiero na koniec dnia Piotr sobie przypomniał o Homielu …

  • To moje ostatnie święta ?
  • W takim charakterze to tak.
  • Podchodzisz już do lądowania, żeby już ruszyć.
  • ……. ?
  • Zaraz mnie szlag trafi, nic nie rozumiem – powiedział po chwili zastanowienia.
  • Jaśniej się nie da.

Uwielbiam tego słuchać… Ich swobodny, przyjacielski sposób rozmowy nie mieści się w żadnych ramach. 


23. 12. 17 r. Szczecin.

Piotr od rana chodzi zamyślony.

  • Rozmawiałem z Ojcem. Powiedział…
  • Nie mogę cię zabrać jeszcze, zostanie rana.
  • …… – zdenerwowałam się, bo najwyraźniej znowu wypytuje, kiedy wraca do Domu.
  • Zobaczyłem wielką ranę, która się nie goi… Głęboką ranę…
  • Oczywiście ! Wszyscy będą rozpaczać – próbuję mu to teraz uzmysłowić.
  • A Ja zrobię tak, że tej rany nie będzie kiedy przyjdzie pora.
  • Jak to będzie możliwe ? – myślę z niedowierzaniem.
  • …….
  • Mam dla ciebie prezent.
  • Panie Boży, już mam prezent. Prezent to Ty Ojcze.
  • Mam dla ciebie prezent.
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie zastanawiając się jak może wyglądać prezent świąteczny od Boga…

Wieczorem.

Po kilkugodzinnych przygotowaniach do świąt, Piotr zafundował sobie kilka chwil relaksu.

  • Idę pooglądać auta w internecie, wyszło nowe audi !
  • Chce ci się oglądać te lody przez szybę ?
  • …. – ja się śmieję, a Piotrowi mina zrzedła. Nic z tego nie będzie 

Siedziałam w fotelu rozglądając się po całym pokoju odkrywając go niejako na nowo. Jestem tak rzadko w tym mieszkaniu ostatnio, że już zapominam jak wygląda. Spojrzałam na wielką, udekorowaną na kolorowo choinkę…

  • To nasza czwarta choinka w tym mieszkaniu.
  • Nieważne która. Ważne, że ostatnia.
  • …… – wyprostowałam się gwałtownie.

Rok temu usłyszałam, że dzisiejsze święta będą już w innym składzie… i tak się stało. A więc tą deklarację powinnam potraktować bardzo poważnie.

  • Jesteś pewny ?
  • Nie jestem pewny, tylko mówię.
  • ……..

Zrozumiałam, że popełniłam teraz błąd. Mam nadzieję, że to z Homielem rozmawiam, a nie z …. Pytać, czy jest czegoś pewny ? To już szczyt głupoty … 

  • A gdzie będzie następna choinka, jeśli nie tutaj? – pytam dalej.
  • Daty cię gubią i twoje założenie, że musi tak być.
  • Kolejna wpadka… – myślę. 

24. 12. 17 r. Szczecin.

Wigilię od wielu lat spędzamy w gronie całej rodziny. Jest nas z małymi dziećmi w sumie 17 osób, więc nie ma sensu chodzić od domu do domu, a tylko zebrać się w jedność. Kiedy siadamy razem do stołu, mimo tak wąskiej grupy każdy ma swoje zdanie i każdy głosuje na kogoś innego, więc bywa bardzo „gorąco”. Dlatego też ustaliliśmy jakiś czas temu, że tym razem temat polityki jest przy stole zakazany. Zostało mnóstwo innych spraw do omówienia, ale jakoś się tak zdarzyło, że nagle rozmowa zeszła na temat Boga, co się wcześniej nie zdarzało. Najdziwniejsze w tym jednak to, że rozmowę zaczął nie Piotr, a jedyna „czarna owca” w rodzinie, która nie wierzy w nic. Głośno poddała w wątpliwość, czy istnieje diabeł. Piotr niewiele myśląc wypalił głośno, że oczywiście istnieje i ma na to dowody. Śmiech na sali w pełni, więc zaczęłam Piotra kopać w kostkę, by się uspokoił, a on mnie zaatakował… 

  • Dlaczego każesz mi milczeć ! – był prawie wściekły.
  • Bo oni nie mają takich doświadczeń jak my i nie ma sensu – powiedziałam głośno, a wszyscy to usłyszeli.

Zapadła cisza. Nasza rodzina, poza najbliższymi wyjątkami, nic o nas nie wie, więc była zdumiona i nieco zdegustowana.

  • Gdzie był Bóg w Oświęcimiu ?! – zaczęła „czarna owca” po chwili i pobiegła po książkę z wierszami napisanymi przez więźniarkę z Auschwitz.

Czytając na głos kilka wierszy tak się wzruszyła, że zapłakała. Teraz to my byliśmy zdumieni. Bardzo zdumieni. Można powiedzieć, że nas zamurowało. Każda rodzina ma jakąś „czarną owcę”, a nasza spokojnie mogłaby kandydować na pierwsze miejsce wśród wszystkich jej podobnych. A teraz siedzi i płacze… Zadziwiająca sytuacja.

Piotr przerwał swoje wywody, tak bardzo był zaskoczony. Spojrzeliśmy na siebie w milczeniu i coś zrozumieliśmy. Dostrzegliśmy w tym człowieku pewną wrażliwość, którą musiał schować gdzieś głęboko na dnie swojej duszy. Te parę minut uzmysłowiły nam wyraźnie, że nikogo nie można przekreślać, ponieważ zdecydowana większość ludzi po prostu nie ma wiedzy, ani świadomości.  Tylko tyle i aż tyle…


Wracając do domu oczywiście rozmawialiśmy o niczym innym, jak tylko o tym zaskakującym wydarzeniu.

  • Gdy się śmiał ze mnie, że mówiłem o diable, wtedy usłyszałem właśnie diabła.
  • Nic ci się nie uda, bo tacy są ludzie.
  • Nas nie widać i nie nie wierzą.
  • W końcu kiedyś i ty odejdziesz.
  • I rechotał w najlepsze… Przedrzeźniał mnie.
  • …….
  • Gdy on zapłakał zrozumiałem, że Pan Bóg dał mi znak, żebym robił swoje, bo są w ludziach cząstki dobra, które trzeba odkryć…
  • To ten prezent, o którym mówił. Ja się za niego modliłem i myślałem, że jest stracony, a on tak przy wszystkich… – Piotr zaniemówił, bo ciągle był zaskoczony.
  • Przejąłeś się ?
  • Gackami ? Nie.
  • Dzisiaj zobaczyłeś drzwi otwarte, jego łzy.
  • Bardziej ciebie nienawidzą niż ci się wydaje.
  • A wiesz kogo się nienawidzi ?
  • Hmm …
  • Jego dusza chce Boga, choć on tego nie rozumie.
  • A ty jesteś radykalny w dążeniu do prawdy.
  • Pan Bóg też jest radykalny – Piotr zaczyna się tłumaczyć.
  • Pan Bóg jest mądry.
  • Daje wybór – mówię.
  • Ty każdego zmusiłbyś do wiary, a Bóg daje wybór.

Późnym wieczorem siedliśmy zmęczeni przed TV. Jednocześnie na kilku kanałach emitowano programy z kolędami. 

  • Ciekawe, czy Chrystus cieszyłby się z tego.
  • Po co pytasz? Przecież wiesz.

Rzeczywiście głupie pytanie, bo odpowiedź jest oczywista.


Oglądam nieco później na Discovery dokument „Prawdziwy Jezus z Nazaretu”. Naukowiec twierdzi, że znaleziony gwoźdź w kostce nogi wskazuje, że ten człowiek został ukrzyżowany na krzyżu w kształcie X, a nie T.

  • To jak w końcu krzyżowano ? – wyrwało mi się pytanie i wcale na odpowiedź nie liczyłam.
  • Krzyżowano i tak i tak.

W tym samym filmie usłyszałam informację, która mnie zainteresowała znacznie bardziej. Jeden z naukowców zasugerował, że historia wskrzeszenia Łazarza może być wymyślona. Zrobiłam wielkie oczy, że ktoś w ogóle może w to wątpić, ale naukowiec podał proste wytłumaczenie. Dlaczego jedna z najpiękniejszych historii, jedno z najmocniejszych świadectw mocy Jezusa jest opisane tylko przez Jana ? Hmm… No właśnie… Dlaczego?  Muszę się dowiedzieć, postanowiłam.



Dopisane 10. 09. 2018 r.

  • Krzyżowano i tak i takRzymianie stosowali różne metody krzyżowania.

Znaleziony w Jerozolimie 1968 r. gwóźdź tkwiący w kości piętowej wskazuje, że gwoździe zostały przybite z boku pięty.

Jeśli chodzi o Chrystusa…

Analiza całunu turyńskiego wskazuje, że obie stopy zostały przymocowane do krzyża za pomocą tylko jednego gwoździa, który zranił nerwy podeszwowo- przyśrodkowe (plantaris medialis).

Nawet gdybyś była pod mostem, to będziesz z Nami.

20. 12. 17 r. Szczecin.

Jedziemy na święta do Szczecina. Piotr chciał jechać już wczoraj w nocy, ale…

  • Mały, przypominam ci, że jesteś po zawale.
  • Uważaj, to nie Homiel – uprzedzam po cichu Piotra, bo już chciał wtrącić swoje „trzy grosze”…
  • Ojciec ?
  • Ojciec nie robi sobie takich żartów.
  • Nie sądzę ... – Piotr się wyprostował.
  • Lubię żartować tak jak i wy. No, może nie tak ja ty.
  • Więc… Czasami jestem… Szkoda mówić… ?
  • Muszę cię przyjąć wedle zasady. Jakim cię stworzył, takim cię biorę.
  • …… – śmiać mi się chce, ale się powstrzymuję.
  • Nie wiem Ojcze jak zakończyć Fatimę – właśnie pisałam ostatni tekst.
  • Wiesz, tylko jeszcze nie napisałaś.
  • To fakt, miałam pomysł, ale nie byłam pewna.
  • Czy ktoś zainteresuje się Fatimą na poważnie?
  • Ty rób swoje.
  • …….
  • Sąd może być szybciej niż myślisz, na pewno nie w październiku – analizuję już zapominając o wielkiej nauczce, żeby nie datować.
  • Co ty na to Homiel?
  • Słucham – powtórzył Piotr po Homielu.
  • Powiedz wszystko.
  • powiedział… i podziwiam. Słucham i podziwiam ale nie chciałem ci powiedzieć.
  • Kiedyś nie wytrzymam i mu wleję… – pomyślałam.
  • Czyli według ciebie fala będzie w następnym roku ?
  • Chyba tak – kiwnęłam głową.
  • Nie mylisz się.
  • Będziesz ze mną ?
  • My wszyscy.
  • Jak będzie?
  • Nie jestem w stanie ci opisać słowami.
  • Będzie strasznie ?
  • Nie pękaj.
  • Nie pękaj ? To nie może mówić anioł, napiszę donos !
  • Piszesz donos, który trafi do Mnie ?
  • ? ! – a więc cały czas z Ojcem rozmawiamy i cały czas sobie z nami żartuje.

Piotr się zamyślił.

  • Dużo się działo w w tym roku, zawał, operacja, Edziu…
  • Edziu jest w lepszym świecie.
  • Ale go nie ma …
  • Ale już wie …
  • Ten rok był ciężki.
  • W tym roku ci się upiekło, bo dużo ludzi modliło się o to.
  • Pan Bóg lubi twoich ludzi.
  • Tak ?
  • Bardzo.
  • Ja też się za nich modlę. Jestem narzędziem w tej sprawie ?
  • Chcesz powiedzieć, że awansowałeś na dłuto ?
  • No tak.
  • Czyli młotkiem już nie jesteś ?
  • …… – roześmiałam się.

Niby rozmawiamy na luzie, ale za każdym niemal słowem „czai” się nauka. Niewątpliwie Piotr jest bardzo bystry i błyskotliwy. Czasami jednak natrafia na kogoś, kto nie nadąża za jego tokiem rozumowania. Wtedy traci cierpliwość i potrafi bez pardonu nazwać go „głupim młotkiem”. Widać nie podoba się to Ojcu, ponieważ  Piotra powiedzenie teraz obróciło się przeciwko niemu. Stare, dobre przykazanie; nie rób tego, co tobie niemiłe.

  • Oj, Mały… Będziemy mieli dużo do pogadania.
  • Hmm… Zdaje się, że pójdziesz do Ojca „na dywanik” – … i szkoda mi się go zrobiło.

Godzinę później.

  • Poszedłem wczoraj do salonu Audi, bo mają nowe Audi A8. Usiadłem w środku, mają świetne wygodne fotele i usłyszałem…
  • Wyegzaltowałeś się ?
  • Czy czegoś ci brakuje Piotr ?
  • … od razu wysiadłem.
  • A wczoraj nie miałem siły się modlić i wtedy usłyszałem…
  • Jak się położysz Chrystus zrobi to za ciebie.
  • i wyskoczyłem z łóżka jak z procy.

21. 12. 17 r. Szczecin.

Pan Mirek ciągle kończy remont, ponieważ ciągle  do zrobienia odkrywamy coś nowego. Ten dom wydaje się studnią bez dna.

  • Homiel mi mówi, że nikt więcej nie zrobi remontu w tym domu.
  • Nikt? Nawet nowy ewentualny właściciel?
  • Mówimy o twojej rodzinie.
  • Aaaa to prawda.
  • Zrób, co masz zrobić.
  • Robiąc to dla swojej mamy, robisz to dla siebie.
  • Nie chce mi się tam przeprowadzać z powrotem – przyznaję szczerze.
  • Nawet gdybyś była pod mostem, to będziesz z Nami.
  • Nawet gdybyś mieszkała w pałacu, to z kim będzie ci lepiej ?
  • To gdzie będę mieszkać ?
  • Nazwę to po imieniu. Gloria idzie do ciebie.
  • A mi skapnie coś z tego? – Piotr się wtrąca.
  • Nie myśl o domach.
  • Nie jesteś po to, by korzystać z ziemskich luksusów. Twój Dom nie tutaj.
  • …….
  • Bądź szczęśliwa, ucz się podawać rękę, święta idą – zwraca się do mnie.
  • Od nowego roku
  • pokazał skrzynię biegów i przesunięcie biegu na 6 bieg.

  • To znaczy chyba, że wszystko przyspieszy.
  • To powinniśmy się cieszyć ?
  • Bądźcie sobą.
  • A potem?
  • A potem skończy się dla was ta bajka.
  • A potem?
  • Nie chce mi się powtarzać to setny raz.

Wieczorem.

Siedzieliśmy przed TV i komentowaliśmy między sobą najnowsze wydarzenia. Oglądając wywiad z nowym szefem Nowoczesnej Piotr nie wytrzymał…

  • Czy ta partia ma szansę ?
  • Nie oczekuj od żaby siły słonia.
  • Walczymy o nasze wartości… – powiedziała w pewnej chwili pani Lubnauer.
  • Jedyną wartością jaką mają nie jest Polska, a władza tym razem nie wytrzymał Homiel.
  • Hmm… Ciekawe… Co pcha ludzi do władzy ?
  • Piotr, takich jak ty we władzy nie ma.
  • Dlaczego ?
  • Tacy jak ty są we służbach, oni sterują tymi co u władzy.
  • ……..
  • Może gdzieś wyjedziemy w świat na stałe ? – pyta mnie Piotr.
  • A gdzie chcesz jechać ?
  • Żyjesz w peweksie, więc nie narzekaj.

Homiel szybko uprzytomnił nam coś, z czego na co dzień nie zdajemy sobie sprawy. Żyjemy w miejscu, gdzie nie ma wojny, gdzie ludzie mogą mówić co chcą, gdzie mogą rozmawiać o Bogu i nie są z tego powodu prześladowani, gdzie mają co jeść, gdzie pracować, gdzie mieszkać, gdzie mogą swobodnie wieczorem wyjść na ulicę, gdzie mamy poczucie bezpieczeństwa… Prawdziwy „pewex”.

Masz Mnie, masz wszystko.

17. 12. 17 r. Warszawa.

Piotr wstał rano zmartwiony.

  • Śniło mi się, że miałem włosy czarne i one się zrobiły szaro-białe. Sprawdziłem w senniku, że to oznacza. Problemy !
  • Co ty powiesz… ? Sprawdziłeś w senniku… – zaczynam kpić lekko, bo w naszym przypadku nie ma sennika, który mógłby rozwiązać nasze wizje.
  • Tak, na pewno będę miał same problemy w pracy, aż osiwieję !
  • Dziwne, że w ogóle miałeś włosy – zaczynam kpić już na całego… Okropna jestem, ale po chwili sama zaczęłam się zastanawiać…
  • Hmm.. W Biblii ten, kto miał siwe włosy to była oznaka mądrości życiowej i chyba o to tu chodzi.
  • Te troski to Ojciec ci daje, a daje, bo wie, że zniesiesz.
  • A siwizna, którą widziałeś… Zaczynasz mądrzej mówić.
  • A widzisz! To dotyczy wczorajszych słów, które mówiłeś ludziom we śnie, byłeś naprawdę mądry – przyznaję uczciwie.
  • Szukałem wtedy u ludzi dobrego.
  • Bo nie ma jednoznacznej definicji złego.
  • Właśnie.
  • . Pokazał mi znajomego… On jest bardzo złośliwy dla ludzi, a jednocześnie wspomaga sierocińce. Jakby miał dwie twarze…
  • Idealny przykład – pomyślałam.

Pojechaliśmy do „naszego kościoła”, a tam ludzi multum. Na koniec mszy tylko na chwilę stanęliśmy pod „naszym krzyżem”.

  • Wiesz, że byłaś Żydówką kiedyś? – powiedział przyglądając mi się dokładnie.
  • No i co z tego… Ty też.
  • Byłeś Żydem stuprocentowym. A jak chcesz wiedzieć, w głębi nim wciąż jesteś.
  • Ciekawe, co znaczy być w głębi Żydem – pomyślałam.
  • To prawda, że byłam Żydówką ?
  • Czy to cię cieszy ?
  • Bardzo – przyznałam po chwili wiedząc już, że Homiel zczytał moje myśli. Jeśli byłam Żydówką, to może byłam blisko Chrystusa … ? 
  • To możesz się cieszyć. Byłaś stuprocentowa po rodzicach.

Wieczorem Piotr poszedł się modlić szybciej niż zwykle, żeby nie zasnąć podczas modlitwy i żeby… „nie daj boże”… Chrystus miał modlić się za niego. Gdy wrócił…

  • Wiesz co powiedział mi Ojciec?
  • Modląc się do Maryi modlisz się do Ojca.
  • Maryja jest z Ojca, jest od Niego i z Niego.
  • Modląc się do świętych, modlisz się do Ojca.
  • ……
  • Ciekawej rzeczy się dowiaduję co? Wiedziałaś o tym ?
  • Prawdy się dowiadujesz.

 18. 12. 17 r. Warszawa.

  • Dzisiaj rano w kościele przyjąłem hostię i mówię do Ojca…
  • Przepraszam Ojcze za moje grzechy…. Wiesz co mi powiedział ?…
  • Przyjąłeś Mego Syna, a mówisz o sobie?
  • … !!!???
  • Ale mam z Bogiem krótko – Piotr nachyla się nad kawą ze strapioną miną.
  • Nie wiesz co znaczy krótko.
  • …  – Piotr zrobił oczy i bał się już odezwać.
  • Czymś znowu podpadłem… Wkurzył się na mnie za pióro chyba… Mam czasami cykora przed Bogiem…

I to jest ten przypadek, kiedy cieszę się, że nie słyszę. Też by mi się oberwało.

  • Myślę, że w następnym roku jako tako nic się nie będzie działo.
  • Jesteś w wielkim błędzie jako tako.
  • Mój zawał to było coś !
  • To przygrywka.
  • ……
  • Ale mi Ojciec powiedział… Ale jestem egoistą !
  • Nie jesteś egoistą, jesteś niedouczony.
  • Homiel, zakryj mnie swoimi skrzydłami, żeby mnie nie widział – Piotr był rozżalony na siebie.
  • ……
  • Przede Mną nic się nie ukryje.
  • Pamiętaj zawsze.
  • Ty możesz tylko przypuszczać, a Ja zawsze wiem.
  • A z terminami sądów proszę cię nie kompromituj się więcej…
  • Będziesz tak zaskoczony, że nie będziesz wiedzieć jak się nazywasz.
  • Wszystkie myśli, które odciągają cię ode Mnie, są ode Mnie. Masz się ćwiczyć.
  • Swoje masz na Górze, tu nie chciej nic, bo masz Mnie.
  • Masz Mnie, masz wszystko.
  • Nie chcę niczego. 
  • W tym momencie, a za godzinę?
  • Ufff…., ale się porobiło – myślę sobie.
  • Ojciec wymaga od ciebie dużo więcej niż od przeciętego człowieka. Ty masz wiedzę, masz świadomość. Inaczej się ocenia ucznia na początku szkoły, a inaczej na końcu.
  • To jaki mam być ?
  • Czuj swoje myśli, one cię dobrze poprowadzą.
  • Nie daj się pokusie, bo to już nie są twoje myśli.
  • ……
  • Pokazał mi kod DNA jak gacek wyciąga chromosomy i chce tam swój wcisnąć.


Wieczorem.

Chcieliśmy obejrzeć film „Gabriel” . Po 5 minutach zorientowaliśmy się, że nie da się tego oglądać. https://www.filmweb.pl/film/Gabriel-2007-381109 Już Piotr otwierał usta…

  • Powstrzymaj się od komentarzy.
  • Nieważne jaki film, imiona są prawdziwe.
  • Mówisz o aniołach.


Dopisane 06. 09. 2018 r.

  • Modląc się do Maryi modlisz się do Ojca.

Najwcześniejsza ze znanych nam modlitw do Theotokos (po ten wyraz grecku oznacza Matkę Boga) została znaleziona na fragmencie papirusu datowanego na około 250 rok n.e. Czyli około dwa wieki po zmartwychwstaniu Chrystusa. John Rylands Library w Manchesterze (Anglia) w 1917 roku weszła w posiadanie zbioru egipskich papirusów napisanych w języku koine, czyli w potocznym greckim języku. Modlitwa ta znajduje się na fragmencie papirusu oznaczonego numerem 470. Prawdopodobnie pochodzi ona z Bożonarodzeniowej liturgii koptyjskiej lub z nieszporów. Oto ona:http://misyjne.pl/najstarsza-znana-modlitwa-do-maryi/

Pod opiekę Twojego miłosierdzia uciekamy się, o Matko Boga. Nie odrzucaj próśb w naszych potrzebach, lecz zachowaj nas od niebezpieczeństwa, jedynie Czysta i Błogosławiona.

Wszystko co masz, to Ja ci daję.

16. 12. 17 r. Warszawa.

  • Miałem dziwne widzenie dzisiaj. Przemawiałem do ludzi, którzy nie wierzyli. Mówiłem…
  • Nie musisz wierzyć, ale kiedy jesteś czystego serca to już wierzysz, bo twoja dusza wierzy, a twoja świadomość jeszcze nie wie.
  • …….. – zrobiłam oczy, bo to coś niezwykłego jak na Piotra.
  • Wśród tych ludzi byli homoseksualiści. Pokazałem im cały tort, który był pyszny, ale jeden kawałek zabrał im diabeł.

  • Oddałeś ciało diabłu, ale dusza należy do Ojca. Jeszcze wiele razy się narodzisz, byś odebrał to co twoje, odebrał swoje ciało od diabła.
  • …….. – znowu spojrzałam na Piotra, bo to kompletnie jak nie on.
  • Prawdę mówiłeś. To jest odnajdywanie drogi.

Opowiadał mi o tym jadąc autem, a jechaliśmy do kina na seans o 10 rano. Piotr zmienił wyjątkowo harmonogram dnia i zamiast do „naszego krzyża” zadecydował pojechać najpierw do kina. Przyznam, że fatalnie się z tym czułam. Miałam wyrzuty sumienia, że nam się priorytety pomieszały… Jadąc co rusz hamowaliśmy, ponieważ zatrzymywały nas czerwone światła i to dało mi do myślenia.

  • Jedziemy do kościoła – na kolejnym czerwonym świetle powiedziałam twardo.
  • A kino?
  • Później ! – Piotr nawet nie próbował dyskutować, bo już mnie zna na tyle, że wie jak działa to coś, co decyduje za mnie.

Skręciliśmy i 15 minut później byliśmy już w kościele. Ledwo doszliśmy do „naszego krzyża” …

  • Wczoraj nie odmówiłeś modlitwy – …. powiedział Jezus i zrozumiałam, że już na nas czekał.
  • No nie… – Piotrowi się głupio zrobiło.
  • Nie martw się.
  • Ja odmówiłem za ciebie.
  • …… – Piotr spojrzał na mnie prawie rozpaczliwie i poczuł się jeszcze gorzej. 
  • Kiedy ty nie dasz rady, Ja zawsze będę odmawiał za ciebie.
  • Nie zostawiaj ludzi samych… … bez modlitwy.
  • Kiedy ty nie możesz, zastąpię cię i zrobię za ciebie, żeby było co ma być.
  • ……. – Piotr odwrócił głowę mocno się wzruszając. Musiał coś zobaczyć, ale nie chciał powiedzieć.

Notowałam wszystko na bieżąco, by nie pomylić żadnego słowa, a on ciężko tylko wzdychał czując się winny. Podszedł do metalowej półki ze świeczkami, aby jedną zapalić, a gdy zapalił zaczął szukać z kolei pieniędzy, aby wrzucić monetę do kościelnej skrzynki. Macał się po każdej kieszeni w poszukiwaniu…

  • Nie musisz płacić. Jesteś u siebie, w domu.
  • Będziesz Nas bronił, bo ty jesteś Nami, a My tobą.
  • Bronisz siebie, bronisz Nas.
  • …… – znowu się wzruszył i to tak bardzo, że tylko łzy mu ciekły po policzkach.
  • Zobaczyłem obraz – powiedział po chwili.
  • Jezus wziął mnie pod ramię i szliśmy blisko jak bracia, z każdym krokiem ten obraz się zlewał i staliśmy się jedną osobą.

Słowa Chrystusa i moje pisanie przerwały trzy kobiety, które weszły do kościoła. Pokręciły się pod krzyżem i poszły dalej.

  • One tylko przejdą i wyjdą, a wy jesteście.
  • Wczoraj odmówiłem za ciebie modlitwę.
  • Kiedy ty nie dasz rady, Ja to zrobię za ciebie.
  • Zawsze to robisz?
  • Zawsze.
  • W drogę pójdziesz.

Niezmiernie rzadko zdarza się, aby Jezus mówił tyle naraz i to była tak niezwykła sytuacja, że nie chciałam wychodzić z kościoła. Pojawiła się jednak większa grupka osób, więc uznaliśmy, że to koniec lekcji i wyszliśmy, a wychodząc zaczęłam robić Piotrowi wyrzuty…

  • Nie modliłeś się wczoraj ?!
  • Nie miałem siły. Przyłożyłem głowę do poduszki i zrobiłem na leżąco, ale zasnąłem…
  • … Może modliłem się z 5 minut… Chrystus jest niesamowity… Pomodlił się za mnie…
  • Uwaga! Będę zgryźliwy – zaczął Homiel.
  • Ty zawsze masz jakieś problemy.
  • …….. – i mimo całej powagi śmiać się mi się chciało, bo to prawda. Piotr wiele się modli, ale też wiele robi, by się nie modlić.

Pojechaliśmy do kina na późniejszy seans, na 12. A ponieważ mieliśmy sporo czasu, poszliśmy oczywiście na kawę. Rozmowa w kościele bardzo emocjonalnie na Piotra wpłynęła, nie odzywał się przez dłuższy czas. Nie zmuszałam go do zwierzeń, bo sama nad tym wszystkim co się stało głęboko rozmyślałam. Ciągle mam wrażenie, że nie spełniamy oczekiwań Nieba … Że jesteśmy za słabi, za ułomni i w ogóle … To jakaś pomyłka…

  • To będą pierwsze święta bez Edzia – Piotr w zadumie.
  • Tak myślisz?
  • Będzie?
  • Tam gdzie Krysia, tam i on.
  • Edziu jeszcze posiedzi, a nawet postraszy.

Zaczęłam się śmiać, bo faktycznie straszy. Ostatnio złapał Krysię w pół, gdy wychodziła spod prysznica. Oczywiście prawie zaczęła krzyczeć wniebogłosy, ale widocznie było za ślisko i ją pilnował. I druga dobra wiadomość w tym krótkim zdaniu… Jeśli Edziu jeszcze posiedzi  to i Krysia jeszcze trochę pożyje, ponieważ odejść mają razem.

  • Przestań ciągle pisać ! – Piotr się wkurzył, że bezustannie notuję.
  • Ma rację.
  • Niektóre słowa znikną w pożodze czasu.
  • Ja też mam zeszyt i notuję.
  • A co notujesz ? – pytam i ciekawość mnie zżera.
  • Dla Nas to też nauka.
  • Hmm….
  • Co chcesz na prezent na święta? – pytam.
  • Pióro mi się kończy.
  • To ci kupię – i cieszę się, że prezent będę miała z głowy.
  • Ale nie wiesz jakie, takie dobre to kosztuje z 2 tysiące złotych.
  • ?!!! A długopis nie łaska! – wkurzył mnie.
  • Ma Piotr kupić sobie pióro Homiel ? Ciężko pracował i zasłużył sobie ?
  • Robił to, po co przyszedł.
  • Nie przyszedł tu po delikatesy.
  • Delikatesy ma na Górze.
  • Nie przyszedł tutaj zabawiać się w pisanie piórowego.
  • Kupię sobie po cichu…  – Piotr już kombinuje. 
  • Po cichu też nie dasz rady, będę widział.
  • Czy wiesz czym jest twoje pióro?
  • Tym samym czym pchełka na śniegu przed 300 lat w ułamku sekundy.
  • Tak nieistotne dla was? – śmieję się. 
  • Dla ciebie. Musisz być odporny i musisz wszystko widzieć.
  • ….. – Piotr kiwa ze zrozumieniem głową, ale nie jestem pewna, czy się z tym zgadza.
  • Co zobaczyłeś pod krzyżem?
  • Hmm… zakonnicę, która przytulała się do stóp Chrystusa, na szaro była ubrana.
  • Tym krzyżem opiekują się właśnie takie zakonnice, może dlatego… ?
  • ……
  • Wiesz, że jak wołam w modlitwie Michała to przychodzi? – zmienia temat.
  • Każdorazowo.
  • Nie jest wkurzony za to? – Piotr dalej.
  • Nie. Czeka.
  • ? ! 
  • Oooook. Jeśli ty jesteś z Góry, to kim jest dla ciebie Michał? – pytam.
  • Przyjaciel.
  • A Gabriel?
  • Nie dziel ich na imiona, bo wszyscy pochodzą od Ojca.
  • Nie dziel. Są tak jak rodzaj ludzki od Adama i Ewy.
  • Aha… Wszyscy są równi…

Podczas seansu… Piotr w pewnej chwili stuka mnie w łokieć …

  • Wiesz co mi powiedział Ojciec ?
  • Ty nic nie musisz mieć, tylko być.
  • Wszystko co masz, to Ja ci daję.
  • Nie szukaj, żeby mieć.

To jest modlitwa Mojego Syna do Mnie.

14. 12. 17 r. Warszawa.

Przed wyjściem na kawę zobaczyłam w TV wywiad z M. Bodasińskim dotyczący akcji; Różaniec bez granic.

Różaniec na plażach Kalifornii; Był tam plan, by modlić się w każdym stanie. Bynajmniej jedna osoba na każdy stan miała rozmawiać z Bogiem. Jak widać, Kalifornia sprostała wyzwaniu. Byłem świadkiem poruszającego obrazu w Nowym Jorku. Przechodziła wówczas półmilionowa procesja gejów i lesbijek. Z nią zderzyły się dwie procesje chrześcijańskie po 40 osób. Ta konfrontacja zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To był obraz tego, o co toczy się bitwa w Stanach Zjednoczonych – podsumował Maciej Bodasiński, inicjator akcji „Różaniec do granic”.  

To rzeczywiście zaskakujące, że akcję udało się przeprowadzić także w Kalifornii. Opowiadam o tym Piotrowi na kawie, a on od razu dostał ciekawą wizję…

  • Widzę Polskę jak rośnie do góry. Zrobiła się jak bania i rozlała się nad światem, iskry z niej leciały na świat… Homiel mówi, że to część jakiejś przepowiedni…
  • Hmm… Pochwycą mnie ci, którzy są przeciwko mnie – Piotr jest jak w letargu…
  • Bo nie rozumieją co dla nich robisz.
  • Mojego Syna też nie rozumieli, a tyle dla nich zrobił.
  • ……
  • Zobaczyłem jak zbudowany jest świat… – narysował na serwetce niewyraźnie. Musiałam przerobić to na komputerze.

  • Każdy odcinek to jeden wszechświat, są obok siebie, a Bóg w centralnym punkcie. Nie wiem ile ich było i nie widziałem co jest dalej poza nimi…

Dzisiaj o 3 w nocy miałam pobudkę. Usłyszałam głośny sygnał przychodzącego SMS i to postawiło mnie na nogi. Sprawdziłam oczywiście telefon, ale nie było żadnego SMS. Rozmawialiśmy o tym przez chwilę, ale naszą rozmowę przerwało ciekawe pytanie.

  • Audi weźmiesz?
  • Nie.
  • Ja wezmę – zażartowałam.
  • Ola weźmie ! – Piotr to podchwycił.
  • Nie Olę kusimy, a ciebie.
  • ?! Anioł kusi ?
  • Wszystko może.
  • To taki jesteś anioł ! – Piotr z wyrzutem.
  • Nie podskakuj, bo ci i to zabiorę – … czyli nasze kawy.
  • …… – zorientowałam się, że z Ojcem rozmawiamy, a nie Homielem. Tylko Bóg Ojciec może zabrać i dać. Chciałam więc… co dużo mówić… skorzystać z okazji i spytać o Fatimę, bo nie dawało mi coś spokoju…
- Dzisiaj w kościele usłyszałem od Ojca, byś mniej pisała o katastrofach. 
- W Fatimie nie widzisz zagłady, widzisz ostrzeżenie… teraz słyszę. 
- Dawaj światło. 
- Dawaj im nadzieję do końca. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/14/iii-tajemnica-fatimska-nowe-dokumenty/
  • Ciężko to pisać, ale chyba to przesądzone… Ojciec już podjął decyzję… ?
  • Gdy słyszę twoją wiarę „wierz we Mnie”…
  • A ilu to czyta ?
  • A ilu się z tym zgodzi ?
  • Wszyscy cię atakowali, a prawdę pisałaś.
  • ……. – przypomniał mi moje pisanie na forum FN.
  • Usłyszałem coś dziwnego…
  • Co ?
  • Pora do Domu.
  • Pomnóż to, co robisz.
  • Jak mam to zrobić?
  • Troską o ludzi.
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie niepewnie i w myślach szukaliśmy odpowiedzi.
  • Chyba masz częściej się modlić – robię zdziwioną minę.
  • Widzę siebie leżącego na śniegu, dłoń Boga podnosi mnie…
  • Po tej pracy dam ci nowy świat, tam odpoczniesz.
  • i przenosi mnie na trawę.


Dopisane 02. 09. 2018 r.

Czy jednorazowa akcja wystarczy?

Efekt „Różańca do granic” przeszedł najśmielsze oczekiwania; Różaniec do granic” stał się „różańcem bez granic”, ponieważ katolicy z różnych krajów, nie tylko w Europie, wzięli przykład z Polski i zorganizowali własną wersję tego wydarzenia – powiedział jeden z organizatorów modlitwy Maciej Bodasiński z Fundacji Solo Dios Basta. http://niezalezna.pl/211408-efekt-rozanca-do-granic-przeszedl-najsmielsze-oczekiwania


        


  • Nie Olę kusimy, a ciebie.
  • ?! Anioł kusi ?
  • Wszystko może.

Pamiętam doskonale tą rozmowę, bo pamiętam doskonale moje zaskoczenie. Nasuwa się jedno pytanie… Ale zanim padnie odpowiedź… 

  1. W lipcu 2016 roku rozmawialiśmy o niezrozumiałej dla mnie wymowie tych słów; nie wódź nas na pokuszenie. Pisałam o tym pół roku później w kwietniu; http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/04/08/przyjacielu-swiatlem-tego-swiata-jest-maryja-matka-boza/
- Dlaczego tego Watykan nie zmieni? 
- Nie zapominaj o grupach, które tam działają – Homiel na to. 
- Nawet Franciszek będzie zdziwiony… walczymy. 
- Papież, nie papież… człowiek nie może planować przyszłości.

2. Mija kolejne pół roku i w grudniu 2017 roku papież Franciszek zaskakuje …

Papież Franciszek chce zmiany jednego zwrotu najważniejszej w chrześcijaństwie modlitwy „Ojcze Nasz”. Jego zdaniem został on źle przetłumaczony i jest nieprawdziwy. Papież chciałby, by zmianie uległy słowa „I nie wódź nas na pokuszenie”, bo jego zdaniem zostały źle przetłumaczone. Wyjaśnił, że to nie Bóg prowadzi człowieka do grzechu. Zdaniem Franciszka, wers ten powinien zostać zastąpiony przez „i nie pozwól, byśmy ulegli pokusie„. „To ja jej ulegam, a nie Bóg” Papież wyjaśnił, że właśnie takich słów używa się od niedawna we francuskim kościele jako alternatywy. On chce jednak, by zmiana dotyczyła całego Kościoła katolickiego. – Nie pozwól mi ulec pokusie, ponieważ to ja jej ulegam, a nie Bóg, który wodzi mnie na pokuszenie, a potem patrzy, jak upadam – powiedział we włoskiej telewizji religijnej TV2000 papież Franciszek. – Bóg tego nie chce, Bóg pomaga nam natychmiast wstać. „Ojcze nasz” to najważniejsza modlitwa chrześcijan. Jako jedyna została zapisana w Nowym Testamencie.

3. Nie zapominaj o grupach, które tam działają.

Biskupi włoscy poparli inicjatywę Franciszka, ale grupa biskupów niemieckich temu się sprzeciwiła.

Z kolei bp Moguncji Peter Kohlgraf napisał, że w teologii były już próby przetłumaczenia oryginalnej greckiej wersji modlitwy „Ojcze nasz” na język aramejski, ale nie były one zadowalające. Greka jest więc obowiązującym tekstem oryginalnym. Jego zdaniem, moment kuszenia jest wyrazem sytuacji egzystencjalnej próby, w której może znaleźć się człowiek. Biblia pełna jest takich momentów, a Bóg może do nich dopuszczać, czego doświadczył sam Jezus na krzyżu. Jak stwierdził bp Kohlgraf, „nie jest rozsądne, wypłukiwać obraz Boga z wszystkiego, czego nie rozumiem”. http://www.pch24.pl/niemieccy-biskupi-przeciwni-zmianom-w-modlitwie-ojcze-nasz,56748,i.html#ixzz5Ps12EVeb

Gdyby jednak poszukać nieco dalej… okazuje się, że powody mogą być całkiem inne.

Niemieccy biskupi ogłosili, że zachowają swoje tłumaczenie tak, jak jest, aby zachować jedność z wyznaniami protestanckimi i z innymi krajami. http://www.catholicherald.co.uk/news/2018/01/25/german-bishops-decide-against-changing-the-our-father/

4. Kupiłam kilka dni temu Nowy Testament wydany w 2015 roku, a więc jeszcze przed dyskusją nad zmianą modlitwy.

Zaskoczenie ? Pełne. No i pytanie…

  • Ojcze, jak powinno być ? Czy „nie wódź” jest prawidłowe? – pytam dzisiaj. 
  • Ta wersja jest uwspółcześniona jak wiele w Kościele.
  • ?!

Kiedy diabeł rozpoczyna swoje kuszenie, jego celem jest sprowadzenie człowieka do grzechu. Na pytanie jak rozumieć Anioł może wszystko... odpowiedź miałam znaleźć u Faustyny. 

Często Bóg w podobny sposób przygotowuje duszę do przyszłych zamiarów i dzieł wielkich. I chce ją doświadczyć, jako czyste złoto, ale to jeszcze nie koniec próby. Jest jeszcze próba nad próbami — to jest zupełne odrzucenie od Boga.

  • Kto kusił Chrystusa na pustyni?
  • Diabeł.
  • Więc diabeł kusił sam z siebie.
  • Ojcze, brakuje mi kropki nad „i”, aby zakończyć tą kwestię.
  • ……..
  • To jest modlitwa Mojego Syna do Mnie.
  • Mój Syn  ją wam dał.
  • Więc kto będzie się modlił do Mnie i postępował uczciwie, ten ma życie wieczne. 

Ja ci daję, to ty Mi też daj.

29. 11. 17 r. Warszawa.

Nie być rano na kawie to nie mieć lekcji i życie raptem zaczyna być puste. Kiedy więc Piotr wieczorem przychodzi do domu próbuję go namówić na spytki, ale z powodu zmęczenia broni się przede mną  rękoma i nogami. Siedliśmy więc przed TV i zaczęliśmy oglądać kolejny odcinek „Narcosa” https://www.filmweb.pl/serial/Narcos-2015-680486 . Widząc jak wielki boss narkotykowy musi uciekać tracąc wszystko…

  • Nie ma sensu opierać swojego życia na pieniądzach.
  • A na kim tyś by oparł? pyta Homiel, co wprawia mnie w cudowny humor, bo w końcu się odezwał!
  • Na Bogu.
  • …….
  • Coraz więcej mam przemyśleń.
  • O czym myślisz? pyta, choć i tak przecież wie. Może sam chce podtrzymać rozmowę?
  • Że wszystko mija, kończy się listopad, a niedawno był październik.
  • A to coś nowego.
  • …….. – śmieję się głośno, właśnie tego mi brakowało. Tej niebiańskiej ironii.
  • Wolę jak jesteś normalny, za dużo myślisz .
  • Dojście do drugiej fali potrwa z 3 lata – Piotr zaczyna kombinować.
  • Ciekawa teoria, ale nie będzie miała miejsca.
  • A coś się stanie w tym roku?
  • Spędzisz święta z rodziną, co prawda niepełną, ale jednak.

Moja wesołość prysnęła w sekundę. Mówiąc niepełna przypomniałam sobie słowa sprzed wielu miesięcy. Kiedy powiedział, że święta w 2016 roku będą ostatnie w pełnym składzie to znaczy, że święta w 2017 roku będę już w niepełnym składzie. Nie mylił się…

19. 12. 16 r. 
-Ale na szczęście jeszcze święta przed nami. 
-To będą ostatnie święta w tym składzie. 
-…… – spojrzeliśmy na siebie znowu, tym razem z lekkim strachem w oczach. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/22/jestes-wrazliwy-na-lzy-badz-wrazliwy-na-czlowieka-diabel-tez-potrafi-plakac/
  • Nie będzie nastrojów, ale urzędowo.
  • Przyjemne też będą chwile, na szczęście jest twoja córka, synowa, która wciągnęła się do drużyny pierścienia.
  • A kto jest hobbitem? – zażartował Piotr.
  • Nie ma wyraźnego, ale jest cel.
  • A kto jest celem?
  • Pycio – … ten, który pyta.
  • …….. – uświadamiam sobie powoli, że to nie Homiel.

Kiedy zaczynamy rozmowę, jakąkolwiek, jestem przeszczęśliwa, że w ogóle rozmawiamy. Możemy rozmawiać o niczym, ale ja i tak będę przeszczęśliwa. W takich chwilach czasami zdarza mi się zapomnieć, że rozmawiamy przecież z samym Niebem. I kiedy padają takie słowa jak te, natychmiast wypełnia mnie powaga, ponieważ zdaję sobie sprawę z wszechmocy, wszechpotęgi i wszechmądrości Ojca. Jak można walczyć, sprzeciwiać się, nawet spierać z Kimś, kto może i wie wszystko? Naprawdę trzeba być nieskończenie głupim. 


Zamyśleni wróciliśmy do oglądania serialu, ale nie potrwało to długo…

  • Jam jest.
  • ………
  • Kim jesteś? – pyta Piotr po chwili. Otwieram oczy ze zdumienia, bo nie wierzę, że pyta.
  • Tym, który jest.
  • Nazwałem cię moją małą kopią, bo nim jesteś.
  • Panie Boże, ale ja jestem taki głupkowaty, żarty sobie robię…
  • A może Ja też taki jestem?
  • Ale ty jesteś taki poważny, widziałem to przecież.
  • Widziałeś to, co chciałem byś widział.
  • Zabawimy się jeszcze nie raz Mały za twojego życia.
  • Dasz mi radość, a Ja tobie.

Zapisywałam szybko wszystko w zeszycie i w pewnym momencie zaczęłam kręcić z niedowierzaniem głową.

  • Co tak kręcisz?
  • Bo przygotowywałam tekst na blog i się zastanawiałam, czy pisać…
  • Możesz – przerwał mi Ojciec.
  • dopisać?
  • Możesz.
  • ……..
  • A nad czym się zastanawiałaś? – dopytuje Piotr z ciekawości.
  • O twoich zabawach z Ojcem, o wycieraniu przez ciebie łez… Wydawało mi się to bardzo intymne.
  • Nooo… – wzruszył się na samo wspomnienie.
W kościele miałem przepiękną wizję. Zmniejszyłem się do wielkości małego chłopca. Spodem dłoni ścierałem łzy z oczu Ojca, z Jego policzka, zacząłem Go całować po oczach, trzymałem Go za szyję. Piotr prawie się rozpłakał w tej kawiarni, a ja to zrozumiałam. Więź między nim, a Ojcem jest ogromna. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/30/nie-zrozumiesz-do-konca-praw-bozych/

-Nikt tego nie zrozumie co znaczy być z Ojcem... Pamiętam, jak się wygłupiałem często, łapałem Go za brodę i ciągnąłem, w dwójkę pękaliśmy ze śmiechu... Ja to normalnie widziałem... To jest głębokie i mocne, że ty nie masz pojęcia... Mało tego... niedawno zobaczyłem, jak On mnie uczył jak się w powietrzu zachowywać, ręką pokazywał... - zaczął mi wymachiwać przed nosem. Mogłam sobie to tylko wyobrazić. Niedawno miałem tę wizję znowu… Widziałem jak dobywać miecz, wszystko... - Piotr się bardzo wzruszył. 
-…... Dzisiaj zobaczyłem Ojca bawiącego się z innym człowiekiem, podrzucał go do góry tak, jak mnie podrzucał. Bawili się jak ojciec z synem. Spojrzałem tylko na nich i usiadł pod drzewem... Czułem się zazdrosny – i znowu się wzruszył. 
Gdy Piotr opowiada o Ojcu nie może przestać płakać.     http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/14/kiedy-jest-wam-dobrze-kiedy-jest-wam-zle-zawsze-jestem/

30. 11. 17 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Mam pytanie do Homiela…

Piotra o mało szlag nie trafił na miejscu, bo ledwo usiadł przy stoliku, a ja już zaczynam. Musiałam przeczekać pierwszą burzę, aby się uspokoił.

  • Wczoraj miałem takie problemy w firmie, że w końcu dałem za wygraną i powiedziałem Ojcu tak jak ten zakonnik; ty się tym zajmij…
  • I wiesz co? Poczułem od razu wielką ulgę – Piotr zaczął się cieszyć.
  • A ty co będziesz robić?
  • ?!!! – Piotra zatkało i wyprostował się jak przywołany do tablicy skarcony uczeń.
  • Dzisiaj nie poszedłem do kościoła, bo byłem bardzo zmęczony – zaczął się tłumaczyć.
  • To nie jest powód.
  • Musisz się przełamać.
  • Skoro tobie daję, to Mi też daj.
  • Dajesz ludziom, daj Mi.
  • Przepraszam, byłem bardzo zmęczony.
  • ………
  • Ktoś mi mówi… Najbardziej cenię kiedy padasz, mdlejesz, a robisz swoje...
  • Nie ktoś tylko Ja! powiedział baaardzo stanowczo. 
  • Trzeba było iść, a nie tłumaczyć się przed samym sobą.
  • Ja ci daję, to ty Mi też daj.
  • …….. – Piotr już się nie odzywał.
  • A co do Eliasza…
  • Wystarczy, że będą wiedzieć, że robił.
  • Szczegóły techniczne są dla was, między Mną a Małym.
  • Oni mają wiedzieć, że jest ziemia, a nie jak powstaje.
  • Dziękuję – kamień spadł mi z serca.
  • Ale mogę te zdania napisać?
  • Możesz.

Pisałam na blogu o Eliaszu i jego możliwościach wpływania na pogodę. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/30/nie-zrozumiesz-do-konca-praw-bozych/

Taaaak… Podczas pewnej rozmowy Bóg Ojciec pokazał jak Eliasz zmieniał pogodę… przyznam. Czy chciałabym się tą wiedzą podzielić? Oczywiście myślałam o tym, ale nie byłam pewna, ponieważ jednak trzeba wiedzieć gdzie kończy się zabawa, a zaczyna odpowiedzialność. Pamiętam doskonale słowa Ojca; Pamiętaj, większa wiedza to większa odpowiedzialność. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/13/wieksza-wiedza-to-wieksza-odpowiedzialnosc/


  • Moim zdaniem za 3 lata druga fala ruszy – zaczął Piotr po krótkiej przerwie.
  • Nie sądzę, masz zakład z Ojcem. Trzy lata to za długo.
  • A co do zakładu…
  • Czy ty myślisz, że Ja muszę zawsze wygrać?
  • A może chcę przegrać?
  • A może wygram?
  • A może nie wiem co zrobię?
  • A może zrobię wszystko w jeden dzień?
  • … 

Słowa Ojca nas zaskoczyły. Bóg nie wie…? Czy żartuje, że nie wie…? Siedzimy w ciszy, bo nie wiemy…

  • Ty masz być czujny, bo nie wiesz co się stanie.
  • Nie masz wyrokować, ty masz prowadzić.
  • Zakładam się z niedowiarkami, a nie z tobą, a czas jest względny.
  • Więc przywołuję, żebyś krawat ubrał zapięty pod szyję –a miał rozpiętą koszulę.
  • Śmiejmy się z innych, a nie z siebie nawzajem?
  • To masz, powiedz kiedy co będzie.
  • Więc co powiesz?
  • …….. ?!
  • Przepraszam cię Ojcze – wydukał.
  • Jak na przeprosiny nie widziałem uniżenia.
  • Modlisz się do Mnie i mówisz Wszechobecny, Wszechmogący, Wszechmądry, Wszechpotężny…
  • Zastanowiłeś się nad tymi słowami?
  • To znaczy, że wiem co robię.
  • W każdej chwili cię słucham i mogę zrobić wszystko w jednej i każdej chwili.
  • …….. – szybko zapisywałam i bałam się odezwać.
  • Zastanawiam się, czy kawy u siebie nie wprowadzić, bo to są pouczające chwile.
  • ……… – dawno się tak nam nie dostało, ale…. kocham to. 
  • Wiesz co zobaczyłem?
  • Gdy ty piszesz do zeszytu, a potem do komputera…. jednocześnie otwiera się księga u Nich i tam w tej księdze twoje słowa tutaj, tam piszą się na złoto…. niesamowite…

  • TDW.
  • Co to znaczy?
  • Trwały dorobek wiedzy.
  • Większego komplementu nie mogłaś dostać.
  • Dziękuję Ojcze… – szepnęłam, ale w myślach przerażona jestem odpowiedzialnością, która z tego wynika.

 

Temu co ma dużo, będzie dane. Temu co mało, będzie zabrane.

22. 11. 17 r. Warszawa.

Piotr tonie w problemach, nawalają jego ludzie, nawalają dostawcy, nawalają klienci. Chodzi więc wściekły i tylko warczy. Próbuję go uspokoić, ale skutecznie zrobił to dopiero Homiel.

  • Co? Jesteś przejęty swoją sytuacją?
  • No jestem!
  • W każdej chwili możesz być wzięty. I co ty na to?
  • Mam nadzieję, że jesteście mądrzy.
  • ……… – unoszę oczy ku górze wzdychając i mając tylko nadzieję, że to nie z Ojcem tak sobie pozwala.
  • Gdy nadal będziesz tak postępować, odezwie się twoje serce.
  • ……… – i to go uspokoiło. 

Zadzwoniła Krysia, miała kolejną akcję z Edziem. Wychodziła z mieszkania o 8 rano na zakupy, była już ubrana i spakowana. Nagle coś tak mocno walnęło na pierwszym piętrze, że kot się zjeżył, zrobił wielkie oczy i zaraz „pofrunął” do góry. Krysia spieszyła się więc nie dociekając co się stało po prostu wyszła z domu. Gdy wróciła 3 godziny później w drzwiach przywitał ją Mirek, nasz pan od remontu. Mamy do niego na tyle dużo zaufania, że dostał klucze do domu i może przychodzić o dowolnej porze niezależnie, czy ktoś jest w domu, czy też nie.

  • Pani Krysiu – mówi z wyrzutem – Dlaczego zamknęła pani kota w łazience na górze?
  • Ja ???!!! – prawie krzyknęła  zdziwiona co on do niej w ogóle mówi.
  • No był zamknięty i miauczał na cały głos…
  • !?

Problem w tym, że ze względu na remont łazienka jest cały czas zamknięta. Poza tym ma ciężkie dębowe drzwi. Żeby je otworzyć lub zamknąć, trzeba nacisnął klamkę, ponieważ nigdy same się nie otwierają, ani nie zamykają. Kto mógł otworzyć drzwi, a potem zamknąć kota w łazience, kiedy w domu nikogo nie ma poza… Edziem?

Nasz F. patrzący z góry schodów.
  • Czy kot mógłby tak gwałtownie pobiec do osoby, której nie zna? – analizowałam zachowanie Franka. Do tej pory, gdy ktoś obcy wchodził do domu, to chował się pod wielki stół, więc miałam wątpliwości.
  • To na pewno Edziu – Piotr był pewien .
  • Ciekawe…
  • Homiel porównał to zamknięcie w łazience do położenia ręki na jej ramieniu.
-Położył mi rękę na ramieniu?! – nie mogła uwierzyć.
-No pewnie!
-To znaczy, że się ze mną zgadza. 
-Hmm… Chciał cię raczej uspokoić – mówię, ponieważ przypomniałam sobie nagle fragment z filmu „Miasto aniołów”. Podczas napadu rabunkowego anioł kładzie dłoń na ramieniu mężczyzny, aby go uspokoić. To pierwsze skojarzenie, które natychmiast nasunęło mi się do głowy. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/05/07/nie-opieraj-swojej-przyszlosci-na-ludziach-lecz-na-ojcu/ 
  • Aaaa… A dlaczego był najpierw hałas? – dopytuję.
  • Ma humory.
  •   To po drugiej stronie może mieć też humory? – zdziwiłam się przeogromnie, bo za życia Edziu miewał swoje humory co najmniej kilka razy w tygodniu.
  • Dlaczego nie? To ciągle człowiek, ale jako duch.
  •  A nie może z nią rozmawiać zamiast dawać takie znaki?
  • To nie jest dobra droga.
  • …….. – chciałam od razu spytać a dlaczego nie… ale uzmysłowiłam sobie szybko, że w przypadku Krysi nie jest to właściwa droga. Nie każdy się nadaje do takiego rodzaju kontaktu.
  • A ja będę takim duchem? – Piotr.
  • Nigdy w życiu.
  • Dlaczego?
  • Przecież wiesz jak się nazywasz.
  • A Ola?
  • Przecież jest taka jak ty.
  • Ten dyszel w dwójkę ciągniecie…
  • Zobaczyłem teraz dwa konie ciągnące wóz…

  • Dzisiaj żyłeś.
  • ……… – oczami pytam Piotra o co chodzi.
  • Eeee… mówiłem swoim ludziom o Bogu.
  • Wiele nauk przekazałeś. Uczysz.

23. 11. 17 r. Szczecin.

Jechaliśmy do Szczecina i rozmawialiśmy.

  • No to mamy klasycznego ducha w domu – mówię będąc pod wrażeniem wczorajszego wydarzenia.
  • Edziu to jedyny duch w tym domu?
  • Nie. To nie są duchy, ale byty. Gdyby mogli, oblepili by was.
  • W jakim sensie?
  • Przekazywania wiedzy.
  • Rozumiem… chcieliby się łączyć z ludźmi.
  • Zobaczyłem kogoś białego i kogoś ubranego normalnie.
  • Ale który z nich jest duchem, a bytem? – pomyślałam.
  • Edziu zajmuje się tylko mamą?
  • Ty to powinieneś i rozumieć najlepiej.
  • Wy macie swoje życie, ona nie miała z nim.
  • On to teraz widzi jaką pustynię po sobie zostawił.
  • To niesamowite… – pomyślałam.

Świat i życie po śmierci… Wygląda na to, że ciągle ludzie żyją. Po swojemu, według innych praw i zasad, ale jednak żyją.


Zamilkliśmy na dość długo. Ja myślałam o Niebie, a Piotr o ziemi.

  • Homiel, z tego co czytam, to ludzie są chyba rozczarowani, że 100-lecie Fatimy przeszło bez mocnego akcentu.
  • Podziękuj sobie.
  • ???!!! Dlaczego sobie?
  • Że nie miało mocnego akcentu. O to się modlicie.
  • Siła modlitwy jest ogromna.
  • ……… –  modliliśmy się, żeby nie było wojny. 
  • Prosiłem Ojca o pomoc w firmie, powiedział teraz…
  • I co? Będziesz Mi wdzięczny?
  • No będę…
  • Aha…
  • …….. – zaczęłam się śmiać, gdyż uwielbiam słuchać ich rozmowy, a dokładnie sposób w jaki rozmawiają. Piotr ciągle myśli, że to Homiel… 
  • Jak sobie przypominam październik i moje liczenie każdego dnia… – … i kręcę głową z niesmakiem.
  • I co teraz widzisz?
  • ……… – nie wiedziałam co powiedzieć. Miałam nagłe kłębowisko myśli.
  • Że twoje myślenie nie musi być zgodne z Naszym, przynajmniej co do czasu.
  • I co cię to nauczyło?
  • ……… – znowu nie wiedziałam co powiedzieć, ale tym razem ze strachu.
  • Że nic nie jest pewne.
  • Na swoją obronę mogę powiedzieć, że wyraźnie mówiliście o październiku.
  • My nigdy nie kłamiemy, tylko ludzie źle to odczytują.
  • …….. – zgadzam się, po tylu doświadczeniach zgadzam się w 100 procentach.
  • Dzisiaj miałem wizję. Widziałem energię przedmiotów i mogłem ją z łatwością przemieszczać. Waga, wielkość nie miała żadnego znaczenia. Jak się widzi ich energię, takie ich ciało astralne to można wszystko z tym zrobić.
  • Nie przesadzaj, to tylko wizja.
  • No nie wiem…
  • Może będziesz mógł to robić? – pytam żartem.
  • Czy będzie mi dane to robić? – a Piotr pyta na poważnie.
  • Temu co ma dużo, będzie dane. Temu co mało, będzie zabrane.

29 Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. 30 A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. http://www.biblijni.pl/Mt,25,14-30

  • Komu zabiera się wszystko? – Piotr pyta.
  • Niegodziwcom.
  • Trzymają swoją przyszłość w świecie materialnym, a nie wierzą w Nas.
  • Po co mi taki dar przenoszenia rzeczy ?
  • To tylko wizja, ale bierz co ci dają – wtrącam się ze śmiechem i tak nie wierząc, że taki dar dostanie. Zamiast jednego audi miałby ich 10.  
  • ……..
  • Jak Jezus pomnożył ryby? – pytam, kiedy się chwilę nad tym wszystkim zastanowiłam. Czy czasami takiego daru nie miał właśnie Chrystus?
  • ……… – Piotr się zapatrzył, więc cierpliwie czekałam, ale nie odpowiedział. 

Piotrowi dopisywał humor, a ja nadal intensywnie myślałam o Chrystusie. Homiel skory był do rozmów, więc chciałam Mu zadać jedno konkretne pytanie…

  • Czy Jezus był szczęśliwy z Marią Magdaleną?
  • A skąd mam wiedzieć !? – Piotr prawie krzyknął, widocznie przestraszył się chyba tego pytania.
  • Nie ciebie przecież pytam!
  • Powiedz jej, że był.
  • Tak samo jest szczęśliwy, kiedy piszesz.
  • Opiera głowę na rękach i patrzy.
  • W tym pisaniu jesteś Jego szermierzem.
  • ……. – wzruszyłam się totalnie.
  • Czuję, że Maria Magdalena nie żyła długo po odejściu Chrystusa.
  • Nie żyła, ale żyje teraz i pięknie wygląda.
  •  


Dopisane 11. 08. 2018 r.

  • Temu co ma dużo, będzie dane. Temu co mało, będzie zabraneta przypowieść dla wielu nie jest do końca zrozumiana. Myślę, że ten tekst poniżej wiele wyjaśnia. https://biblia.klp.pl/a-7258-2.html 

Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma”.  Rozkazał też trzeciego sługę, jako nieużytecznego, wyrzucić na zewnątrz, w ciemności, gdzie będzie „płacz i zgrzytanie zębów”.

Jednoznacznym tematem przypowieści jest problem pomnażania Bożych darów. Właściciel symbolizuje Boga, a trzej słudzy – trzy postawy ludzkie, związane z przyjmowaniem i gospodarowaniem tym, co od Boga otrzymaliśmy.  Każdy ze sług otrzymał od właściciela inną liczbę talentów. Od razu nasuwa się przypuszczenie o niesprawiedliwość – dlaczego pierwszy z nich dostał pięć, a inny tylko jeden? Podobnie jest w naszym życiu – niektórzy są bogatsi, inni biedni, jedni mądrzejsi, inni mniej inteligentni, i często nie zależy to od ich osobistego wysiłku. Przypowieść o talentach wyjaśnia tę pozorną Bożą niesprawiedliwość. Jeden talent to około 34 kilogramów złota – jest to więc niewyobrażalne bogactwo. Trzeci sługa nie został więc pokrzywdzony, została mu ofiarowana przeogromna suma. Pierwsze przesłanie przypowieści związane jest więc z naszym obowiązkiem wdzięczności Bogu za wszystko, czym nas obdarza – bo każdy dar od Boga jest drogocenny.
Drugim aspektem przypowieści jest gospodarowanie talentami. Jezus pochwala postawę sług, którzy „puścili w obrót” swoje talenty, a gani tego, który zakopał go w ziemi. Dary od Boga trzeba bowiem nie tylko przyjmować, ale także je wykorzystywać. Trzeci sługa nie zrobił tego, ponieważ bał się swego pana, uważał go za człowieka surowego. Może obawiał się, że nie odbierze swojego talentu z zyskiem? Właściciel zachował się wobec niego adekwatnie do jego przekonania – potraktował go surowo.We współczesnym język polskim słowo „talent” oznacza zdolności nie wypracowane, ale dane poszczególnym ludziom przez los. Przypowieść zobowiązuje nas do wykorzystywania tych talentów w wąskim sensie, jako zdolności. Talentem może być jednak nie tylko umiejętność, ale każdy dar – cecha charakteru, a także wydarzenie, drugi człowiek. Przypowieść o talentach zachęca nas do niepozostania obojętnymi wobec tego daru.

Posyłam cię pośród wilki jak Mnie posłano.

18. 11. 17 r. Warszawa.

Piotr rano obudził mnie ciekawą nowiną.

  • Edziu powiedział mi właśnie, że został dla mamy. Do końca jej życia będzie przy mamie, on ją przeprowadzi.
  • Przeprowadzi…?

To nic nowego, że ludzie umierając są przeprowadzani przez swoich bliskich. Ale świadomość, że kolejna osoba z naszej wąskiej rodziny może odejść, a to jest nieuniknione, spowodowała, że się prawie rozpłakaliśmy.

  • Dlaczego Mały płaczesz?
  • No bo wiesz…
  • Kiedy ty będziesz odchodził, nawet nikt tego nie zauważy.
  • Ale jak to jest możliwe ?! – spytałam kompletnie zdziwiona.

Pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Spojrzeliśmy na kwiaty stojące pod krzyżem i było ich znacznie mniej niż zwykle, nasze jednak wciąż stały. 

  • O! Jest sporo wolnego miejsca na nowe od nas. Kupujemy jutro? – pyta Piotr czytając mi chyba w myślach.
  • A co na to Jezus? – zawahałam się.
  • …….. – Piotr przechylił głowę lekko jakby słuchał.
  • Jestem bezsilny.
  • …….. – i nie wiem, czy to dobrze, czy nie. Nie chcę Go martwić nigdy więcej.
  • Posyłam cię pośród wilki jak Mnie posłano.
  • Zrobisz, co masz zrobić.
  • ……… – spojrzeliśmy na siebie bez słów. Nie musieliśmy nic mówić, oboje wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie.

Ew. Mateusza (16) Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! Ew. Łukasza (3) Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki.


Ze względu na liczne ostatnio problemy Piotr po firmie chodzi jak nabuzowany.

  • Za ostry jestem czasami do ludzi, za zdecydowany – mówi przy kawie kilkanaście minut później.
  • No to nie bądź taki.
  • Trudno, jestem jaki jestem.
  • A Ja jestem, który jestem.
  • …….. – wstrzymałam oddech, nie byłam pewna, czy powinnam się w ogóle odzywać.
  • Ten balon wczoraj był tak nabrzmiały, że na nim ziemia pękała – a Piotr jak gdyby nic.
  • Nie da się tego już utrzymać w ukryciu, sprawa wyjdzie na wierzch.
  • …… – Piotr się zamyślił.
  • Dlaczego traciłem włosy? – spytał po dłuższym czasie żartem, chcąc zapomnieć na chwilę o codziennych problemach.
  • Tak już masz.
  • A nie może być tak, że gdzie indziej będę tracić włosy, a nie na głowie? – żartuje dalej.
  • Przy tworzeniu nowej planety uwzględnimy twoją prośbę.
  • ……. – roześmieliśmy się głośno. Całe napięcie prysnęło.

Wieczorem.

  • Poszedłem się modlić, ale dzisiaj było do niczego. Za bardzo myślałem o firmie, problemach.
  • Już zapomniałeś o fali?
  • Trochę.
  • …….
  • Czy naprawdę jestem tym, co mnie posłałeś?
  • A wierzysz we Mnie?
  • Wierzę.
  • To jesteś.

19. 11. 17 r. Warszawa.

  • Wczoraj Jezus powiedział, że jest bezsilny. Nie chcę Mu robić przykrości. Nie kupimy już kwiatów – mówię do Piotra będąc w dziale ogrodniczym Ikei, gdzie było ich pełno. Staliśmy jak te dwa patafiany na środku i rozglądaliśmy się dookoła ciągle się wahając.
  • . Jezus chyba… mówi teraz… – Piotr się nachyla do ucha…
  • Myślisz, że większa ilość kwiatów zmieni Moją miłość do Was?
  • Nie mówię wam po to, by pozbawić was przyjemności dawania, ale dajcie też innym tej przyjemności.
  • Wystarczy wasz kwiatek w sercu.

Jadąc do „naszego„ kościoła Piotr zaczyna narzekać.

  • Coś sypie mi się to auto, gdzieś uszczelka puściła.
  • Dam ci możliwość wyboru najlepszego auta na świecie… Pod jednym warunkiem.
  • Jakim?
  • Tylko powiedz mi, że chcesz.
  • …….. – czekałam niecierpliwie co powie Piotr. Ciekawa byłam, czy się przez te wszystkie miesiące rozmów czegoś nauczył. Gdyby powiedział chcę, zaprzeczyłby w co wierzy.
  • A będę chciał? – spytał jak cwaniak warszawski, czym mnie tylko rozbawił.
  • Nie będziesz mógł na niego patrzeć.

Wieczorem.

Piotr zmęczony tygodniem postanowił przespać się na chwilę i było to dosłownie na chwilę, bo zaraz wrócił.

  • Usłyszałem coś dziwnego, dawno tego nie miałem. Słyszałem jakbym miał podsłuch u kogoś, rozmawiali o NIP.
  • Dlaczego ta sprawa tak długo trwa? Przecież to tylko sprawa o zapłatę… ktoś mówił do sędziny.
  • Hmm… Może to jej przełożony? Ale dzisiaj niedziela! W niedzielę nie pracują przecież.
  • To mogło być w tym tygodniu, wydaje mi się… albo poprzednim, bo dopiero to usłyszałem dzisiaj.
  • A nie może ci Homiel powiedzieć z jakim opóźnieniem dochodzą do ciebie te rozmowy, które słyszysz?

To jest jedna z zadziwiających umiejętności Piotra, a raczej jeden z darów, jakie zostały mu dane. Słyszy rozmowy, które się odbyły w jakimś miejscu i czasie. To wygląda tak, jakby mu je odtwarzano na taśmie. Głównie dotyczy to sprawy z NIP.

  • Jeszcze czego. Jaka techniczna!
  • No wiesz jaka jestem… faktycznie, techniczna…
  • Ciekawe co sędzina z tym zrobi?
  • Już zrobiła.
  • Ale co?
  • Żeby było dobrze.
  • Czas zakończyć tą biesiadę.
  • Biesiadę? – i przypomina mi się wizja z królową przy stole, która biesiadowała.
Znalazłem się w sali. W centralnym punkcie sali stał wielki stół, a za nim siedziała królowa, która żarła nie patrząc na nikogo. Po prawej stronie stołu siedział facet z NIP. Ja siedziałem naprzeciwko niej. Przed stołem w kolejce do królowej stali ludzie, byli biedni, wygłodniali, jeden facet trzymał na ręku dziecko, płakał, bo widziałem łzy na policzku. Ona kompletnie nie zwracała na nich uwagi, ciągle żarła. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/12/odrobina-mgly-tajemnicy-zostala-zdjeta-ale-nie-mysl-ze-wiesz-wszystko/
  • Słyszałeś coś jeszcze?
  • To, co ci mówiłem i jeszcze…
  • Dlaczego ta sprawa tak długo trwa, trzeci rok, o co tu chodzi!
  • … Zobaczyłem teraz rzekę, na rzece krę, ona blokowała przepływ wody, kra zaczęła pękać i woda ruszyła.

  • A to znaczy, że wszystko ruszy… niedługo.
  • Sędzina też jest tylko narzędziem.
  • Oni myślą, że sobie mogli podyskutować, będą pisma kolejna pisać, patrzeć, gdzie postawią przecinek… Koniec z tym.
  • Ja ci to mówię. Koniec już z tym.
  • Wizje Homiela są niesamowite! – Piotr pod wrażeniem. 

Myśli naiwnie, że to wizje Homiela, ale był i jest to Ojciec.



Dopisane 07. 08. 2018 r.

  • Jeszcze czego. Jaka techniczna! nie pisałam o tym wcześniej i prawdopodobnie nie wspomniałabym i teraz, gdyby nie ta ciekawa rozmowa. Muszę jednak co nie co wyjaśnić. Nie mając żadnych informacji co dzieje się w NIP i z NIP pozwolono Piotrowi słyszeć pewne rozmowy. Odtworzono je jak nagrania i nie potrafię inaczej tego wytłumaczyć. To jakby słuchać w słuchawkach audycji radiowej nagranej jakiś czas wcześniej. Z początku to bagatelizowaliśmy, ale kiedy pewne rozmowy zaczęły sprawdzać się w realu uznałam to za niezwykłe zjawisko, dla którego nawet trudno znaleźć odpowiednią nazwę. Zdarzyło się to kilkukrotnie i było bardzo pomocne w dalszych podejmowanych decyzjach. Wyszliśmy wtedy z założenia, że jeśli Niebo daje taką możliwość, to dlaczego z tego nie skorzystać?