Bóg ma wiele profesji, jest chirurgiem, jest i prawnikiem.

03. 01. 18 r. Warszawa. 

Oczywiście myślę o Jadwidze. I czy naprawdę rozmawiała z Jezusem.

  • Homiel powiedz, rozmawiała, czy nie rozmawiała?
  • Na pewno nie z sobą.
  • No powiedz – nie chciało mi się teraz żartować.
  • Tak.
  • A jednak…. – zamyśliłam się. Chciałam spytać o czym rozmawiali…
  • Dyzio najeżony ledwo, a ty go już ssiesz.

A Dyzio, czyli Piotr, faktycznie siedział z brzuchem wywalonym do góry i ledwo zipał. Widząc go w takim stanie dałam mu już spokój.

  • Czytałem dzisiaj, że wzrosła ilość spraw trwających ponad 3 lata. Może gdzieś moja tak utknęła sprawa i została odrzucona ?
  • Jest tam, gdzie Ja wrzuciłem. W statystyki się nie baw.
  • Ale tak czytałem… – Piotr nie zauważył, że z Ojcem rozmawia. Szkoda, że i ja zorientowałam się tak późno. 
  • Toś w tej sprawie powinieneś czytać cicho.
  • A opiekun twojej córki wcale nie jest Wypłoszem. To poważny anioł.

Zaczęłam się śmiać głośno i nie mogłam przestać.

-Dlaczego nazwałeś anioła naszej córki „Wypłoszem”? - spytałam tuż przed Warszawą.  
-Tak się czesze jakby miał ciągle wiatr we włosach. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/14/lubie-jak-mnie-prosicie-i-lubie-jak-robie-dla-was-dzialania/ 

Kiedy po raz pierwszy Piotr zobaczył przybocznego anioła naszej córki z miejsca nazwał go Wypłoszem, bo według niego miał włosy nastroszone na wszystkie strony świata, a ponieważ do tego były dość długie, więc musiał być to dość niezwykły widok. Wszyscy się z tego śmieliśmy, a teraz  cieszyłam się nie dlatego, że Wypłosz, ale dlatego, że i to Ojciec widzi. Czy ja się kiedykolwiek do tego przyzwyczaję ?


Nie chciałam męczyć Piotra, więc sama szperałam w internecie w poszukiwaniu informacji o Jadwidze.

http://www.kuria.pijarzy.pl/rozwazania/skarby_wawelu_na_wielki_post,_cz._i:_czarny_krucyfiks_krolowej_jadwigi_d8461_pol.html

We wschodnim ramieniu ambitu Katedry Wawelskiej, tuż przy zakrystii, znajduje się barokowy ołtarz wykonany w latach 1743-5 z czarnego marmuru, według projektu Franciszka Placidiego, włoskiego architekta i rzeźbiarza. Ołtarz ten stanowi artystyczną ramę dla znajdującej się w jego centrum niezwykłej relikwii – krucyfiksu, pochodzącego z końca XIV w., zwanego Krzyżem św. królowej Jadwigi Andegaweńskiej. W predelli tego ołtarza widnieje łaciński napis, który pierwszy raz pojawił się tam w 1500 r.:” ten zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa ukrzyżowany wizerunek przemówił do świętej Jadwigi Królowej Polski”.

Krucyfiks znajduje się tu najprawdopodobniej od samego początku, to znaczy od chwili, kiedy przywieziono go do Krakowa. Pierwsza wzmianka, która potwierdza jego obecność w katedrze, pochodzi z 1403 roku i wiemy, że już wtedy znajdował się tam, gdzie można go oglądać dzisiaj. Zapewne pojawił się na Wawelu w roku 1384 i przyjechał jako jeden z przedmiotów królowej. Jeśli wierzyć źródłom, zawieszono go od razu właśnie w tym zakątku ambitu. Nie wiadomo, jak i o co modliła się Jadwiga pod tym krucyfiksem. Wiemy, że jej życie nie należało do prostych. Jadwiga spędzała długie godziny na modlitwie u stóp wawelskiego krzyża.


04. 01. 18 r. Warszawa. 

Na kawie rozmawialiśmy znowu o NIP.

  • Dlaczego to tyle trwa?
  • Nie zapominaj o jednej rzeczy.
  • Bóg ma wiele profesji, jest chirurgiem, jest i prawnikiem.
  • Na prawie się zna nie gorzej niż na chirurgi.
  • A może chce teraz iść na ryby ? A może sprawa musi dojrzeć ?
  • No i co ty na to powiesz ? Ty czupurniasty?
  • Noooo, ale przewlekłość już mamy – Piotr z uporem maniaka.
  • Zna się na prawie niezgorzej jak na medycynie.
  • Mało tego jest też zegarmistrzem, ustawia czas. Więc co ty chcesz ?
  • A na informatyce też się zna? – pytam ze śmiechem.
  • Perfect.
  • …….
  • Co sobie Bóg myśli o tym wszystkim? – Piotr.
  • A musi myśleć ?
  • Patrzy i obserwuje co Jego uczeń robi na tym świecie.
  • Pan Bóg pozwolił diabłom na działanie. To wszystko jest zamierzone.
  • Czego byś się nauczył otoczony komfortem? Powiem ci czego. Nietzschego.
  • Nietzschego czy niczego? – pytam Piotra, bo nie jestem pewna, czy dobrze usłyszał, a chcę zapisać.
  • Sam nie wiem… Nietzsche to był filozof.
  • Był takim samym idiotą jak ty.
  • ????!!!!  – wybałuszyłam oczy i wybuchłam śmiechem. 
  • Przepraszam, pomyliłem się. Był większym idiotą.
  • Muszę sprawdzić – cieszyłam się, że będę szukać. Uwielbiam szukać.
  • Wpisz hasło Nietzsche – idiota.
  • ……. – chciałam zrobić to od razu, ale zdecydowałam się poczekać.
  • Jak to jest… Jakiś tam Nietzsche coś pisze, coś wymyśla, ale to przecież Wy robicie te swoje „koronki”… – zaczęłam się zastanawiać.
  • Przecież nie wymyśli niczego, na co nie pozwolicie…?
  • A o diable nie myślisz?
  • Hmm….

Co zrobiłam w domu zaraz po przyjściu? Oczywiście sprawdziłam, wpisałam hasło Nietzsche – idiota. Już na etapie wyszukiwarki zauważyłam, że Nietzsche i idiota ma swoje mocne konotacje. Zaczęłam sprawdzać dlaczego.

Nietzsche (notabene homoseksualista) pisał w swoim „Antychryście”…

Pisze; Jezus jest dokładnie przeciwieństwem bohatera: jest idiotą. Można wyczuć jego niezdolność zrozumienia rzeczywistości… Prawdziwy męski instynkt nigdy w nim nie dojrzał; jest opóźniony w rozwoju i pozostał dziecinny w wieku dojrzałości płciowej: są to objawy pewnych nerwic epileptycznych… Nikt mu nie objawił istnienia natury. Zna jedynie efekty moralne: znak najniższej i absurdalnej natury. Należy mieć na uwadze: jest on idiotą wśród roztropnego narodu. Tyle, że jego uczniowie nie byli jak on. Paweł żadną miarą nie był idiotą! Od tego uzależniona jest historia chrześcijaństwa”.

Już czytając pierwsze słowa czuję mdłości. Teraz rozumiem dlaczego Nietzsche to największy idiota wszechczasów. Tym większy, że to syn pastora. 


Wieczorem. Opowiadam Piotrowi o Nietzsche.

  • Jak Homiel możesz to wszystko wiedzieć? – spytał zdziwiony.
  • Żebyś ty wiedział ile i co Ja wiem !
  • To powiedz coś jeszcze, posprawdzam, uwielbiam sprawdzać – mówię.
  • Na dzisiaj wystarczy, bo wpadniesz w narkomanię.
  • To uwiarygadnia nasze rozmowy.
  • A ty przestań datować ! – … do mnie.
  • Ostatnio marzec jest w modzie ?!
- Kiedy wróci, to ja już będę po zmianach? 
- Będą mocno zaawansowane. 
- Czyli będą w trakcie… A marzec to będzie gwoźdź programu tego roku? – pytam. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/10/07/przywrocisz-mi-chwale-ktora-mi-sie-nalezy/
  • …… – głupio mi się zrobiło, bo faktycznie mam zapisane w notatkach, że w marcu „będzie pozamiatane”. 
  • A może to marzec za 5 lat ?
  • Dobra, masz rację.
  • Ale nazwałeś mnie idiotą ! – Piotr z żalem.
  • Przepraszam cię za idiotę. Musiałem to powiedzieć przez skojarzenie. Jesteś moim idolem.
  • Wiesz co mi pokazał ? Zeza !
  • …….. – Homiel ma dzisiaj szampański humor.

Oglądamy TV. W USA wielka, mroźna zima.  http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,22857435,stany-zjednoczone-pod-sniegiem-obawy-przed-bombogeneza.html

  • Ich stać na taką zimę, Polskę nie.
  • ? Hmm… To prawda…

Podano informację o wizycie premiera Morawieckiego na Węgrzech. Wielka przyjaźń od wieków, a jeszcze chwilę temu na innym kanale słyszałam, że władcy węgierscy spiskowali przeciwko władcom polskim, o czym nie miałam pojęcia.

  • Wiedziałeś o tym?
  • A wiesz, że Chrobry nakazał wypalić oczy czeskiemu księciu i wtrącił go do lochu ?
  • Really ? Nie wiedziałam.
  • Chrobry to był prawdziwy niedźwiedź.
  • Taki tępy ? – przyszło mi do głowy, nawet nie wiem dlaczego.
  • Taran.
  • O! Następny temat do sprawdzenia… – pomyślałam.


Dopisane 20. 09. 2018 r.

  • Chrobry to był prawdziwy niedźwiedź. Taran.

Taran to rodzaj machiny oblężniczej której używano do niszczenia murów, blokad i przeszkód. Czyli tu chodzi o osobowość Chrobrego, który uparcie, metodycznie dąży do celu. Iść jak taran… Czy faktycznie tak było?

Nakładem wydawnictwa HBC ukazało się książkowe wydanie „Historii bez cenzury” Wojtka Drewnika. Zapraszamy do poznania sylwetki Bolesława Chrobrego, pokazanego w nieszablonowy sposób. Poniżej fragmenty rozdziału zatytułowanego: „Władca z jajami – Bolesław Chrobry”. https://fakty.interia.pl/raporty/raport-1050-rocznica-chrztu-polski/historia/news-historia-bez-cenzury-wladca-z-jajami-boleslaw-chrobry,nId,2185483


  • Wpisz hasło Nietzsche – idiota.

Pisał o „śmierci Boga”, ale sam często przybierał pozę proroka. W swoich książkach nie unikał biblijnych aluzji. Radykalizm jego idei przypomina proroków Starego Testamentu i św. Pawła. Rzucał wierzącym wyzwanie i kazał im się zastanawiać, czy ich wiara ma jeszcze jakiś sens. W ten sposób stawiał problem, który także dziś próbujemy rozwiązać: czy w nowoczesnym społeczeństwie jest miejsce dla religii? Nietzsche na to pytanie odpowiadał przecząco. Jego zdaniem chrześcijaństwo umarło, bo uśmierciła je nowoczesna cywilizacja „ostatnich ludzi” – zrezygnowali oni z wszelkich wyższych aspiracji na rzecz materialnych wygód. Religia była dla nich tylko wygodną fasadą. Ta radykalna diagnoza Nietzschego okazała się koniec końców błędna, ale wciąż musi niepokoić. Jej echa słychać u tych współczesnych myślicieli, którzy – zarówno z prawicowych, jak i lewicowych pozycji – piszą o płytkości współczesnego życia i nie mogą pogodzić się z „prywatyzacją” czy marginalizacją wyższych uczuć. Dla nich Nietzsche pozostaje niewyczerpanym źródłem inspiracji. http://www.newsweek.pl/europa/czy-nietzsche-byl-religijny,44609,1,1.html

Masz Mnie, masz wszystko.

17. 12. 17 r. Warszawa.

Piotr wstał rano zmartwiony.

  • Śniło mi się, że miałem włosy czarne i one się zrobiły szaro-białe. Sprawdziłem w senniku, że to oznacza. Problemy !
  • Co ty powiesz… ? Sprawdziłeś w senniku… – zaczynam kpić lekko, bo w naszym przypadku nie ma sennika, który mógłby rozwiązać nasze wizje.
  • Tak, na pewno będę miał same problemy w pracy, aż osiwieję !
  • Dziwne, że w ogóle miałeś włosy – zaczynam kpić już na całego… Okropna jestem, ale po chwili sama zaczęłam się zastanawiać…
  • Hmm.. W Biblii ten, kto miał siwe włosy to była oznaka mądrości życiowej i chyba o to tu chodzi.
  • Te troski to Ojciec ci daje, a daje, bo wie, że zniesiesz.
  • A siwizna, którą widziałeś… Zaczynasz mądrzej mówić.
  • A widzisz! To dotyczy wczorajszych słów, które mówiłeś ludziom we śnie, byłeś naprawdę mądry – przyznaję uczciwie.
  • Szukałem wtedy u ludzi dobrego.
  • Bo nie ma jednoznacznej definicji złego.
  • Właśnie.
  • . Pokazał mi znajomego… On jest bardzo złośliwy dla ludzi, a jednocześnie wspomaga sierocińce. Jakby miał dwie twarze…
  • Idealny przykład – pomyślałam.

Pojechaliśmy do „naszego kościoła”, a tam ludzi multum. Na koniec mszy tylko na chwilę stanęliśmy pod „naszym krzyżem”.

  • Wiesz, że byłaś Żydówką kiedyś? – powiedział przyglądając mi się dokładnie.
  • No i co z tego… Ty też.
  • Byłeś Żydem stuprocentowym. A jak chcesz wiedzieć, w głębi nim wciąż jesteś.
  • Ciekawe, co znaczy być w głębi Żydem – pomyślałam.
  • To prawda, że byłam Żydówką ?
  • Czy to cię cieszy ?
  • Bardzo – przyznałam po chwili wiedząc już, że Homiel zczytał moje myśli. Jeśli byłam Żydówką, to może byłam blisko Chrystusa … ? 
  • To możesz się cieszyć. Byłaś stuprocentowa po rodzicach.

Wieczorem Piotr poszedł się modlić szybciej niż zwykle, żeby nie zasnąć podczas modlitwy i żeby… „nie daj boże”… Chrystus miał modlić się za niego. Gdy wrócił…

  • Wiesz co powiedział mi Ojciec?
  • Modląc się do Maryi modlisz się do Ojca.
  • Maryja jest z Ojca, jest od Niego i z Niego.
  • Modląc się do świętych, modlisz się do Ojca.
  • ……
  • Ciekawej rzeczy się dowiaduję co? Wiedziałaś o tym ?
  • Prawdy się dowiadujesz.

 18. 12. 17 r. Warszawa.

  • Dzisiaj rano w kościele przyjąłem hostię i mówię do Ojca…
  • Przepraszam Ojcze za moje grzechy…. Wiesz co mi powiedział ?…
  • Przyjąłeś Mego Syna, a mówisz o sobie?
  • … !!!???
  • Ale mam z Bogiem krótko – Piotr nachyla się nad kawą ze strapioną miną.
  • Nie wiesz co znaczy krótko.
  • …  – Piotr zrobił oczy i bał się już odezwać.
  • Czymś znowu podpadłem… Wkurzył się na mnie za pióro chyba… Mam czasami cykora przed Bogiem…

I to jest ten przypadek, kiedy cieszę się, że nie słyszę. Też by mi się oberwało.

  • Myślę, że w następnym roku jako tako nic się nie będzie działo.
  • Jesteś w wielkim błędzie jako tako.
  • Mój zawał to było coś !
  • To przygrywka.
  • ……
  • Ale mi Ojciec powiedział… Ale jestem egoistą !
  • Nie jesteś egoistą, jesteś niedouczony.
  • Homiel, zakryj mnie swoimi skrzydłami, żeby mnie nie widział – Piotr był rozżalony na siebie.
  • ……
  • Przede Mną nic się nie ukryje.
  • Pamiętaj zawsze.
  • Ty możesz tylko przypuszczać, a Ja zawsze wiem.
  • A z terminami sądów proszę cię nie kompromituj się więcej…
  • Będziesz tak zaskoczony, że nie będziesz wiedzieć jak się nazywasz.
  • Wszystkie myśli, które odciągają cię ode Mnie, są ode Mnie. Masz się ćwiczyć.
  • Swoje masz na Górze, tu nie chciej nic, bo masz Mnie.
  • Masz Mnie, masz wszystko.
  • Nie chcę niczego. 
  • W tym momencie, a za godzinę?
  • Ufff…., ale się porobiło – myślę sobie.
  • Ojciec wymaga od ciebie dużo więcej niż od przeciętego człowieka. Ty masz wiedzę, masz świadomość. Inaczej się ocenia ucznia na początku szkoły, a inaczej na końcu.
  • To jaki mam być ?
  • Czuj swoje myśli, one cię dobrze poprowadzą.
  • Nie daj się pokusie, bo to już nie są twoje myśli.
  • ……
  • Pokazał mi kod DNA jak gacek wyciąga chromosomy i chce tam swój wcisnąć.


Wieczorem.

Chcieliśmy obejrzeć film „Gabriel” . Po 5 minutach zorientowaliśmy się, że nie da się tego oglądać. https://www.filmweb.pl/film/Gabriel-2007-381109 Już Piotr otwierał usta…

  • Powstrzymaj się od komentarzy.
  • Nieważne jaki film, imiona są prawdziwe.
  • Mówisz o aniołach.


Dopisane 06. 09. 2018 r.

  • Modląc się do Maryi modlisz się do Ojca.

Najwcześniejsza ze znanych nam modlitw do Theotokos (po ten wyraz grecku oznacza Matkę Boga) została znaleziona na fragmencie papirusu datowanego na około 250 rok n.e. Czyli około dwa wieki po zmartwychwstaniu Chrystusa. John Rylands Library w Manchesterze (Anglia) w 1917 roku weszła w posiadanie zbioru egipskich papirusów napisanych w języku koine, czyli w potocznym greckim języku. Modlitwa ta znajduje się na fragmencie papirusu oznaczonego numerem 470. Prawdopodobnie pochodzi ona z Bożonarodzeniowej liturgii koptyjskiej lub z nieszporów. Oto ona:http://misyjne.pl/najstarsza-znana-modlitwa-do-maryi/

Pod opiekę Twojego miłosierdzia uciekamy się, o Matko Boga. Nie odrzucaj próśb w naszych potrzebach, lecz zachowaj nas od niebezpieczeństwa, jedynie Czysta i Błogosławiona.

Oczami nie dostrzeżesz tego, co dostrzeżesz sercem.

05. 12. 17 r. Warszawa.

Nie dość, że Piotr mam problemy, to jeszcze się nie wysypia, bo ma problemy. Zamknięte koło.

  • Jak Piotrowi pomoc ? – pytam Homiela.
  • Nie przeżywaj, da radę.
  • W przyszłym roku skrzydła mu urosną.
  • Dosłownie? – zażartowałam myśląc nad znaczeniem co znaczy skrzydła urosną. Przypomniała mi się też pewna reklama, co wprawiło mnie w rozbawienie.

Ktoś poczuł chęć do zrobienia czegoś, nabrał otuchy, czuje się swobodny, szczęśliwy i ma chęć do działania.

  • Nie chciałabyś chodzić na kawę z kimś, kto ma skrzydła ?
  • Oczywiście.
  • Wszystko jest pod kontrolą, rób swoje.
  • Niedługo to się zmieni.
  • Homiel pokazuje, że będę mógł uzdrawiać.
  • Temu co ma dużo, będzie dane więcej.
  • Ola powinna się cieszyć, bo choć nie ma zmarszczek to w ogóle, ich nie będzie miała – śmiech. Jestem wniebowzięta. 
  • Wszystko się zmieni.
  • Będziesz żył w Bogu i przez Boga, dla Boga będziesz żył.
  • Ale co to znaczy ?
  • Wszystko.
  • Czuję Jego radość, widzę wokół siebie same oczy, które patrzą….
  • …….. – spoważniałam.

  • Wiesz, że koło ciebie jest często Chrystus? Jesteś od Niego, nazwał cię białą lilią.
  • ?! 
  • Kiedyś nie miałem odwagi patrzyć w twarz Chrystusowi, teraz patrzę. Kiedyś miałem w sobie uległość, teraz mam przyjaźń. Jestem uniżony wobec Ojca, ale patrzę na Ojca. Czy to jest pycha? – mówi w zadumie.
  • Nie wiem.
  • Jak będzie, to będę miał karę.
  • A piecze cię coś ?
  • Serce? No nie…
  • …….
  • Ojcze zajmij się tymi sprawami, Ty lepiej robisz to ode mnie. Jestem taki zmęczony… Czasami brakuje mi tchu.
  • Wkrótce to minie. Sam sobie naprawisz – … nie jestem pewna, czy mówi to Homiel. Ojciec przecież miał… „wyjechać„ . 

Wieczorem. Córka zadzwoniła i opowiedziała o swojej wczorajszej wizji.

  • Miałam sen. Siedzimy wszyscy u Krysi w domu i jemy obiad. Szczęśliwi, że razem i przyszło jakieś dziecko, chłopczyk, blondynek, kręcone włosy. Miał z siedem lat.
  • …… – zapaliła mi się czerwona lampa, choć kręcone włosy i wiek mi nie pasował.
  • Powiedział, że przyszedł na chwilę. Wszyscy go zapraszali do stołu, tylko tata oglądał go podejrzliwie i mierzył wzrokiem. Ten chłopczyk mówi, że prezent przyniósł dla nas i coś wyjął. Wtedy tata wyrwał mu to z ręki i rzucił o ziemię krzycząc; zabieraj mi to stąd. Nic od ciebie nie chcemy !
  • I kiedy to rzucił, wyszła z tego wielka czarna żmija, ale uciekła. Czarny wąż… zwiał jakby się wbił w ziemię… i się obudziłam. Tata tak na niego patrzył jakby od razu wiedział, że to ktoś zły, a tak niewinnie wyglądał…

Rzeczywiście… Piotr może rozpoznawać i widzieć Złego. Czy to jeszcze jeden dar?… Nie wiem, ale wiem, że jest to pomocne w codziennym życiu.


06. 12. 17 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Ludzie są fajni. Jest adwent, wiesz ile ich było rano w kościele ?! – Piotr zdziwiony.
  • A ile było młodych ! – jeszcze bardziej zdziwiony.
  • Ja się opiekuję tobą, a ty się opiekuj nimi ... powiedział mi Ojciec.
  • ……
  • Co oznacza ta wczorajsza wizja z chłopcem ? – nie daje mi to spokoju od wczoraj.
  • Oczami nie dostrzeżesz tego, co dostrzeżesz sercem.
  • A ty masz prawdziwe serce, czyste, więc czuj sercem.
  • Dlaczego przybrał rolę Ojca? Ponoć gacki nie mogą grać Ojca?
  • A kto powiedział, że to Bóg?
  • Hmm… Ty się zorientowałeś od razu.
  • Chłopiec, którego ja widziałem nie miał kręconych włosów.
  • Zgadza się, to też mnie uderzyło.
  • I nie miał 7 lat, był młodszy.
  • To też się zgadza.
  • Gacek… skubaniec jest bardzo inteligentny, przybrał obraz kogoś niewinnego i podobnego do Nieba – Piotr zagryza wargi, pewnie mu by przywalił właśnie w tej chwili, gdyby tylko się nawinął.
  • Hmm… Czy gacek jest przewidywalny? – pytam.
  • Nie wchodź w taki tok rozumowania.
  • Zobaczyłem znak ślepej uliczki.

  • Nie przewiduj co zrobi, tylko walcz ze złem.
  • Czy ten sen jest tylko dla córki?
  • Dla was wszystkich.
  • To jest odpowiedź na twoje pytanie, czy jest przewidywalny.
  • Odpowiedź jest; NIE !
  • Szkoda, że mało jest takich co rozumieją, ale Piotr jest jeden.
  • Choć pohańbiony w jego myśli, pan Bóg ma Swoje zdanie.

Piotr nie może sobie darować, że tak nisko upadł. Im bliżej jest Ojca, tym częściej o tym mówi.

  • Co będzie kiedy nasz klucz otworzy se drzwi?
  • Klucz?
  • Piotr to nasz klucz.
  • Drzwi do czego? – pytam.
  • Otworzy se drzwi i se pójdzie.
  • Se ? A gdzie miałbyś pójść ?
  • Do Domu.
  • Do Domu na stałe, czy na chwilę ? – pytam.
  • Dom to Dom.
  • …….
  • Homiel pokazał mi stop-klatkę, jakby wszystko stanęło w miejscu…
  • Ty czekasz na falę, a fala czeka na ciebie.
  • Ta fala ma wziąć Piotrusia, ale mam nadzieję, że i zwróci?
  • To jest jak z obiadem, który zwracasz –… i się śmieje.
  • Niby to samo, ale inaczej wygląda.
  • Homiel ma dzisiaj wyjątkowe poczucie humoru… – pomyślałam.
  • Będziesz „przemielony” – zwracam się do wciąż milczącego Piotra i wcale mi nie do śmiechu. On sam wygląda tak, jakby mu było już wszystko jedno co się wydarzy.
  • Ale tak dokładnie będzie. Pozna co jest w środku i wróci…
  • Ale inny…
  • …….
  • Te święta będą inne?
  • To są nasze święta.
  • Ojcze niebieski przywróć mi moje imię… Tego nie da się zapomnieć, ani tych słów, ani tej uświęconej chwili.
  • Jakbyś mnie nazwał po hebrajsku? – pytam. Ponoć byłam żydówką także.
  • Póki co jesteś Gall Anonim.
  • Masz wiernych czytelników na Górze i na dole i ktoś jeszcze jest czytający.
  • … Kto ?
  • Ten na samym dole – Piotr się w końcu odezwał wybudzony z letargu.


Dopisane 25. 08. 2018 r.

  • Biała lilia Pieśń nad pieśniami: jak lilia pośród cierni, tak przyjaciółka ma pośród dziewcząt (Pnp 2,2).

To może coś liliach…

Przypatrzcie się liliom, jak rosną: nie pracują i nie przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich” – te słowa Jezusa zapisał ewangelista Łukasz (12,27). To rzadki przypadek w Ewangelii, gdy mamy okazję obserwować reakcję Zbawiciela na piękno przyrody. Jezus zachwycający się pięknem kwiatu – na takie rzeczy nie było miejsca w relacjach spisywanych przez niezamożnych ludzi, jakimi byli ewangeliści. Środki pisarskie sporo wtedy kosztowały. „Wiele mógłbym ci napisać, ale nie chcę użyć atramentu i pióra” – pisze św. Jan w pierwszym liście. A jednak pojawił się wyjątek. Co prawda pojawia się on ze względu na dalszy wywód, zachęcający nas do zaufania Bogu, który troszczy się o nas jeszcze bardziej niż o lilie – ale jednak. https://www.gosc.pl/doc/4508362.Kwiat-ktory-zachwycil-samego-Zbawiciela


  • Oczami nie dostrzeżesz tego, co dostrzeżesz sercem.

To może być główna przyczyna życiowych niepowodzeń, problemów i poczucia bezsensu; w twoim wnętrzu trwa duchowa wojna między siłami dobra i ciemności. Zrób pierwszy krok i naucz się rozpoznawać działanie Duchów. Wiele mówi się o szatanie, a słowa egzorcystów mogą przyprawić o dreszcze. Walka rozgrywa się jednak bliżej, niż ci się wydaje. W jaki sposób obronić się przed złem? W rozeznawaniu Duchów bardzo ważną rolę odrywają uczucia i to na nich należy się skupić w pierwszej kolejności. Jak to zrobić? https://www.deon.pl/religia/rekolekcje-adwentowe/adwent-2016/jak-rozpoznac-ducha-8-krokow/art,2,trwa-walka-o-twoja-dusze.html

https://www.youtube.com/watch?time_continue=285&v=9N_0kEyfuDI

 

Choć Kościół człowiek nosi w sobie, to lubię widzieć cię w tym kościele i słuchać.

01. 12. 17 r. Warszawa.

Spałam w najlepsze, gdy obudziło mnie bardzo mocne, równomierne, spokojne, trzykrotne uderzenie. Było tak głośne, że  poderwało mnie na nogi. Byłam przekonana, że pochodzi z Piotra pokoju, czyli zza ściany.

  • No to, to na pewno musiał usłyszeć – pomyślałam.

Nastawiłam uszy czekając na ciąg dalszy, ale za ścianą nie usłyszałam żadnego ruchu. Zdziwiło mnie to bardzo, bo trzykrotne uderzenie było tak mocne jak wtedy, gdy zatrząsł się dom. Sprawdziłam zegar… 4, 15 rano. Jeśli Piotr się nie obudził zaczęłam  sugerować już sobie samej, że się przesłyszałam. Nie mogłam zasnąć próbując dojść skąd pochodziło uderzenie, czy to jakiś znak i po co? Gdy dwie godziny później Piotr się zbudził, zaczęłam go oczywiście wypytywać…

  • Słyszałeś coś w nocy?
  • Ale co?
  • No jak to co? – … jak mógł tego nie słyszeć!…. nie rozumiem.

Uwierzył mi jednak na słowo, bo nie takie rzeczy się u nas działy, ale na kawie drążyłam temat dalej.

  • Nie jestem w stanie ci to wytłumaczyć, uderzenie głuche, trzy razy…
  • Trzy razy? – zainteresował się Piotr.
  • Kiedy się uderza trzy razy?
  • Hmm… Skojarzyło mi się jak „sąd idzie”… albo… uderzenie laski marszałkowskiej… ogłoszenie czegoś, coś się zacznie… – myślę głośno.
  • ………
  • Homiel, co to znaczy? – pytam w końcu u źródła, bo po co mam się męczyć myśleniem.
  • Słuchajcie, bo idę.
  • ?!  – … i to nie Homiel powiedział. 

Kiedyś oglądałam rozprawę sądową z XIX wieku w W. Brytanii. Zanim wszedł sędzia, pracownik sądu uderzył laską w podłogę trzykrotnie i powiedział; proszę wstać, sąd idzie. To było moje pierwsze skojarzenie, gdy usłyszałam uderzenie. Po powrocie do domu uruchomiłam jednak internet, by sprawdzić bardziej…

1. Wirtualny młotek Caritas Do tej pory aukcje kojarzyły się z licytacją, którą kończy trzykrotne uderzenie drewnianym młotkiem.

2. Trzykrotne uderzenie laski marszałkowskiej w podłogę otwiera i zamyka obrady sejmu i … Laska już w średniowieczu była oznaką godności i władzy, tak duchownej jak i świeckiej. W Polsce od końca XIV wieku używali jej urzędnicy królewscy – marszałkowie wielcy i nadworni. Na forum izby poselskiej, zanim jeszcze wykształciła się funkcja marszałka – jak wynika za źródła ikonograficznego (ilustracji) z początku XVI wieku – laskę trzymał poseł aktualnie prowadzący obrady. Można przypuszczać, że za wzór wzięto z obrad rady królewskiej, późniejszego Senatu, gdzie marszałek wielki lub nadworny z nieodzowną laska w dłoni z upoważnienia monarchy czuwał nad formalnym tokiem obrad.

3. Trzykrotne stuknięcie laską symbolizowało trzy stany sejmujące dawnej Rzeczypospolitej, czyli króla, Senat i Izbę Poselską.


Gdy Piotr wraca wieczorem do domu składam relację z moich poszukiwań…

  • Hmm… Może to chodzi o sąd ? Może się zacznie w końcu ? – zamyślił się.
  • Władza ludzi was nie dotyczy.
  • Władza ludzi… – musiałam zatrzymać się nad sensem tych słów.
  • Czyli… moim zdaniem nie spodziewaj się problemów ze strony urzędu skarbowego, czy sądu. Ty podlegasz sądowi boskiemu – … to jedyne rozsądne rozwiązanie. 
  • Po prostu bądź.
  • A kiedy masz być, to nie będziesz.
  • Wstąpię po ciebie i cię zabiorę.
  • To umrę.
  • Nie umrzesz, zabiorę cię.
  • Ale Ojcze, każdy umrze.
  • Ja swoje, a ty swoje.
  • ……… – normalnie to bym się roześmiała, ale nie było mi do śmiechu.
  • Spytałabym Ojca o to uderzenie, ale mi głupio – zaczynam szeptać do Piotra.
  • A co tu mówić? Słyszałaś, więc sama sobie dopowiedz.
  • …….. – ciągle mi się kojarzy jako sygnał rozpoczęcia czegoś.
  • A w co uderzyło? – bo nie byłam pewna jak zinterpretować.
  • Widzę drewno, dębowe mocne.
  • Zgadza się, to musiało być drewno – … huk był mocny, silny, ale głuchy, trzy wyraźne uderzenia co sekundę.
  • ……. – oboje się zamyśliliśmy.
  • Co Mały chcesz wiedzieć?
  • Chcę wiedzieć co chcę wiedzieć – odpowiedział pozornie bez sensu.
  • Więc wiedz, że jestem z tobą zawsze i nic się nie dzieje bez Mojej woli.
  • Co ty myślałeś przy szafie, może stać się w każdej chwili.
  • ?! A o czym myślałeś przy szafie? – pytam z ciekawości.
  • Stałem przy szafie i się zamyśliłem. Mówię do Ojca, że już 1 grudzień i nic. Mówiłem Ojcu… Zobacz, czas mija i nic…
  • ……..
  • Przepraszam cię Ojcze… Wiem, że możesz w każdej chwili zrobić wszystko.
  • Dokładnie tak.
  • Powiem ci coś, nic sobie już nie kupię, nie będzie mi to potrzebne – mówi do mnie. 
  • Zgadzam się, nie będzie.
  • Błogosławieni ci co słyszą znaki.
  • W domyśle… dane im słyszeć.

Dane słyszeć i widzieć znaki to coś zdumiewającego i cudownego. Za każdym razem jestem zaskoczona, ale Bóg Ojciec lubi robić takie niespodzianki, lubi jak się człowiek cieszy. Lubi widzieć szeroko otwarte oczy ze zdumienia i łzy radości.


  • Wczoraj poczułem ukłucie na środku mostka, miałem skurcz żyły, którą mam poprawić w przyszłym roku – Piotr rozmawia dalej. 
  • ……. – przestraszył mnie, bo już o tym zapomniałam.
  • Zanim miałbyś trafić znowu na stół, Ja cię zabiorę.
  • Odejdziesz ?! – pytam przerażona.
  • Raczej chodzi o drugą falę…
  • … Ojciec teraz do mnie mówi, że…
  • Wielu się przy tobie żywi...
  • . pokazał mi moich pracowników, dostawców, nawet Mirka.
  • Dobrze, że mi Ojciec dał te pieniądze…
- Przydałoby się trochę pieniędzy, ze 100 tys. – wzdycha, bo tyle brakuje mu na zrealizowanie zamówienia. 
- A może być 400 tys?

Myślałam, że Ojciec zażartował z tymi 400 tys. zł, po prostu „rzucił” jakąś kwotą dla przykładu, ale wczoraj Piotr dostał przelew właśnie na 400 tys.

  • Miałem na wypłaty i rachunki, mam tyle problemów teraz, dlatego nie miałem siły iść rano do kościoła – Piotr zaczyna się tłumaczyć sam przed sobą. 
  • Ojciec musiał być rozczarowany, że nie poszedłeś.
  • Choć Kościół człowiek nosi w sobie, to lubię widzieć cię w tym kościele i słuchać.

Siadłam do komputera, aby spisać notatki z zeszytu i czytam Piotrowi jeszcze raz zdanie, które zrobiło na nas  wielkie wrażenie.

  • Upomnę się o ciebie.
  • Przyjdzie pora, a potrwa to tylko chwilę, bo oddałem cię do tego świata, później cię zabiorę.
  • ……..
  • Ojciec jest niesamowity.
  • Ale mam nadzieję, że jeśli cię zabierze to na chwilę.
  • …….. – Piotr leżał na sofie i jakby życie z niego uszło.
  • Dzisiaj bolało mnie serce po zażyciu jednej tabletki. Ktoś mu polecił nowy suplement i chyba jest nie dla mnie.
  • Twój organizm jest tak skonstruowany, że masz brać tylko co niezbędne, więc nie bierz niczego nadto.
  • Ale ponoć to dobre.
  • Mały, nie wkurzaj Mnie.
  • …  – no… zatkało nas, zapadła cisza.
  • To na pewno Ojciec? – pytam niepewnie.
  • Tak, tu tatuś.
  • …  – wybuchnęliśmy śmiechem, gwałtownym, serdecznym.
  • Zobaczyłem, że też się śmieje.
  • …….. – i to jest przepiękne. 
  • Jeśli Ojciec ma dobry humor, to spytam… – pomyślałam szybko.
  • Znowu oglądałam o gwoździach znalezionych u Kajfasza, są od Jezusa?
  • Nie mogę powiedzieć.
  • Dlaczego?
  • Musisz się uczyć.
  • Kiedy sama dojdziesz do tego, zapamiętasz do końca życia.
  • Ale jak mam się dowiedzieć?
  • Różne są źródła wiedzy.

Już wcześniej pytałam o te gwoździe, a dzisiaj zrobiłam to dla pewności;

-U Kajfasza znaleziono gwoździe, to są te gwoździe? 
-Jeśli już, doszukuj się symboliki. 
Czyli to nie te gwoździe...
 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/05/01/masz-krzyz-mojego-syna-czego-chcesz/

To nie są gwoździe z krzyża, na którym umarł Jezus.

https://www.youtube.com/watch?v=gW7QTKgw3z8 

Nie możesz widzieć u kogoś drzazgę, kiedy sam masz belkę.

12. 11. 17 r. Warszawa.

Pojechaliśmy do Ikei, było wyjątkowo sporo ludzi. Piotr zaczął na kogoś narzekać, że gramolił się w kolejce…

  • Nie możesz widzieć u kogoś drzazgę, kiedy sam masz belkę.
  • Nie jesteś doskonały.
  • No dobra… – przyznał rację i się zawstydził.

(42) Jak możesz mówić swemu bratu: Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku, gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata. (Ew. Łukasza 6:42, Biblia Tysiąclecia)


Dzisiaj nad ranem zastanawiałam się, czy Niebo w tym roku zdąży z NIP. Nie przyznałam się Piotrowi, by nie dać mu satysfakcji, że zaczęłam podzielać jego wahania. 

  • Antrakt dobiega końca.
  • Masz zaufanie do Nas, nie troskaj sięodpowiada raptem Piotr jakby na moje poranne rozmyślania.
  • ?! Z Ojcem rozmawiasz?
  • Chorągwie wzniosą do góry, czas rozpocząć fanfary i heroldowie są gotowi.

Skuliłam się niemal w sobie, bo wczoraj czytałam Piotrowi rozmowę o heroldach;

Po południu poszliśmy ostatni raz do kościoła. http://www.chkw.home.pl/index2.html Byliśmy wyłącznie my... no i całe Niebo. Siedliśmy w ławce, ja oglądałam malowidła na ścianach, a Piotr siedział bardziej skupiony niż zwykle. Nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego, ale nagle Piotr zaczął mówić. 
-Czekają cię wielkie zmiany. 
-Zrobisz to, co nikt nie zrobił. 
-Oświecisz ziemię i wrócisz. 
-Zobaczysz znaki. 
-Kiedy słońce będzie w największym punkcie masz je wszystkie przyjąć. 
-A dam radę? 
-Za tobą będzie stał Ojciec. Spójrz na tych heroldów... Właśnie to ogłaszają. 
-To wkrótce się stanie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/14/kiedy-jest-wam-dobrze-kiedy-jest-wam-zle-zawsze-jestem/
  • To, co miało nadejść, nadchodzi.
  • To, co miało się stać, stanie się.
  • Twoja gwiazda rozbłyśnie.
  • Pan Bóg na to czeka.
  • Cykl zostanie zamknięty.
  • …?!  – to było niesamowite i mocne.
  • Masz fory u Ojca… Tak mówi. Co znaczy dokładnie fory? – pyta mnie Piotr.

Wyróżniać, faworyzować kogoś, stosować wobec kogoś taryfę ulgową, zapewnić komuś uprzywilejowaną pozycję, protegować kogoś. http://sciaga.pl/slowniki-tematyczne/13399/dawac-komus-fory/

  • No…. – czułam to już dawniej, ale zabrakło mi słów.
  • Ojcze, a sędzina? Po czyjej jest stronie? – Piotr.
  • Wierz Mi, ma zakryte oczy.

Aż podskoczyłam, rysunek temidy przedstawia kobietę z mieczem, wagą i zasłoniętymi oczami, a co to wszystko razem  znaczy?

Symbolika; zasłonięte oczy – bezstronna sprawiedliwość, obiektywizm. Waga – ważenie argumentów obu stron przechylając się na korzyść jednej z nich. Miecz – ostateczne wymierzenie sprawiedliwości.

  • Ma zakryte oczy, a  to znaczy, że będzie bezstronna w ocenie.
  • Kiedy to zważy w takim razie? – Piotr dociekliwy jak zawsze.
  • Już zważyła.
  • To dlaczego to tak długo trwa?
  • Bo tak Ojciec chce! – walnęłam już zniecierpliwiona.

W Ikei mieliśmy ten sam co ostatnio dylemat, czy kupić kolejny kwiatek, czy też nie. Oczywiście kupiliśmy. Gdy postawiliśmy go pod „naszym krzyżem” …

  • Chrystus nie chce już kwiatów od nas, chce byśmy dali miejsce też innym.
  • Skąd wiesz?
  • Powiedział teraz. Chce, byśmy…
  • … pozwolili innym być dobrym.
  • Hmm…rozumiem… Daliśmy tyle kwiatów, że nie ma już wolnego miejsca. To tak jakbyśmy Go sobie zawłaszczyli.
  • No właśnie…

Jadąc autem rozmawialiśmy o fali, sądzie i życiu.

  • Homiel mówi, że podczas rozprawy sądowej mam być…
  • zimny i obojętny.
  • Pamiętaj, że twoje serce jest na 70%.
  • Nastał czas wyroku?
  • Nie, nastał czas sądu.
  • Niech oni będą dla ciebie przezroczyści.
  • Dlaczego NIP jest takie ważne w naszej historii? – pytam.
  • To jest miejsce startowe do nowego etapu, a przy okazji zrobisz porządek.
  • Dlaczego sąd? Można było przecież co innego wymyślić – palnęłam głupio… 
  • Pytanie bez odpowiedzi …
  • a potem spytasz, że mogłem co innego wymyślić i tak za każdym razem.
  • Przepraszam…. – szepnęłam.

Okropnie się poczułam, bo Ojciec ma rację. Cokolwiek by zaplanował i zrealizował zawsze pojawiłby się ktoś, kto mógłby powiedzieć, a nie można byłoby inaczej? Złapałam się też na tym, że za dużo sobie chyba pozwalam… 


Oglądaliśmy film „W nieznane”, film o kosmosie i człowieku. https://www.filmweb.pl/film/W+nieznane-2016-722253

  • Piękne widoki…
  • Wyobrażasz to sobie, że wszystko stworzył Ojciec? Pokazał mi to.
  • Pokazałem ci to.
  • Pokażę ci więcej, w tej właściwej chwili, która nadejdzie.

Każdy człowiek to Moja świątynia.

08. 11. 17 r. Warszawa.

Siedzimy na kawie w ciszy, jesteśmy obydwoje zamyśleni i jakoś nam się rozmowa nie klei. Widząc w którymś momencie lekko zaszklone oczy Piotra pytam…

  • O co chodzi?
  • Eeee… nic.
  • Jeśli nic, to dlaczego prawie płaczesz?
  • Edzia widzę…
  • Aaaa…. – a tego się nie spodziewałam.
  • Edziu pilnuje mamy… Ciekawe dlaczego został…? – zaczął myśleć głośno.
  • Bo tak wybrałem, Piotr.
  • A dlaczego?
  • Bo jestem jej to winny. Mogłem pójść dalej, ale zostałem, do końca będę z nią.
  • Pilnuję jej bez przerwy. Piwnice robisz Piotr, bo chcesz.
  • Zgadza się.
  • Dobrze, że piec zrobiłeś.
  • Zrobiłem. 
  • Dobrze, że zrobiłeś – powtórzył.
  • …….. – a mnie z lekka zamurowało, bo i to widzi?
  • Jak ci tam Edziu? – pytam z wahaniem. 
  • ……… – uśmiecha się.
  • Można być w życiu bogaczem, można być nędzarzem, ale pamiętaj… Zawsze w życiu trzeba być przyzwoitym.
  • ……..
  • Rozłączam się, idę tam.
  • ??!!
  • Rozłącza się? – pytam zdezorientowana.
  • Bo go przywołałem.

Bo jestem jej to winny – nie musiałam pytać, aby zrozumieć. Mieszkałam z teściami kilkanaście lat. Krysia często mawiała w przypływie goryczy, że jej małżeństwo to samotność we dwoje. Edziu choć dobry człowiek nie rozumiał, że druga jego połówka potrzebowała także i jego uwagi.

Różne są przyczyny, z powodu których dusza człowieka pozostaje nadal wśród żywych. Pragnienie naprawienia swoich błędów niewątpliwie jest jedną z nich.


09. 11. 17 r. Warszawa.

Piotr czekał na mnie pod fryzjerem dwadzieścia minut. Rozmawiał z Homielem, rozmawiał z firmą i tak na przemian, nie mając żadnych problemów z przeskakiwania z jednego do drugiego świata. Jak on to robi? 

  • Miałem ci coś powiedzieć…. – zaczął szukać w myślach.
  • A! Chodzi o tą kobietę starszą, której dawałaś pieniądze i zakupy. Homiel powiedział…
  • Ten egzamin zdałaś.

Jakiś czasu temu spotkałam na ulicy starszą kobietę, której potem pomagałam finansowo i w zakupach. Nie trwało to w sumie długo, bo ktoś mnie uprzedził, że ona po prostu naciąga ludzi. Przedstawiała siebie jako osobą samotną i bez grosza, a okazało się, że ma i rodzinę i stałe wsparcie. Nie trafił mnie szlag, ale dopadło rozczarowanie. Teraz mówiąc o egzaminie tak mnie zaskoczył tym stwierdzeniem, całkowicie niespodziewanym, że w pierwszej chwili nie wiedziałam o co chodzi.

  • Powiedział...
  • Ta łza cię ucieszy.

Gdy Piotr przekazał, że była to próba i ją zdałam to spociły mi się oczy. Minęło kilka miesięcy, a ja biłam się myślami, czy dobrze zrobiłam tak szybko wierząc administratorce budynku, która powiedziała, że staruszka wykorzystuje ludzi. Tydzień później poszłam jeszcze raz, zapukałam do jej drzwi, ale nikt nie otworzył. Powiesiłam zakupy na klamce i wyszłam. Uznałam, że ta historia się zakończyła. Jednak, no właśnie jednak przechodząc niemal codziennie koło jej domu zastanawiałam się, co się z nią stało. I jestem wdzięczna Homielowi dzisiaj, że dał mi odpowiedź.

  • Ta kobieta była zwieńczeniem testu.
  • Rozumiem – i kiwam głową.

Administratorka wyrosła jakby spod ziemi, dosłownie! W ogóle nie słyszałam jej kroków, wyrosła spod ziemi albo raczej spadła z nieba i powiedziała, co powiedziała. Góra uznała, że czas zakończyć ten sprawdzian i podesłali odpowiednią osobę w odpowiedniej chwili. Już wtedy nad tym się zastanawiałam, czy to przypadek. 

  • Ale największy test miałam z datami w październiku, byłam przekonana, że dobrze kombinuję, taka mądra i cwana jestem.
  • Za mało danych miałaś, żeby to ocenić.
  • Te dane dane zostały ci celowo, abyś się uczyła.
  • Rozumiem i dziękuję – … i naprawdę dziękuję.

To mnie nauczyło, aby nie planować, nie czekać, nie mówić, że coś jest na pewno, a zawierzyć wszystko Ojcu. On po prostu wie lepiej. Jezu, Ty się tym zajmij…. ma swój sens.


Piliśmy dalej swoje kawusie i zagłębiliśmy się w swoich myślach.

  • Co za gacek! Wierzyć się nie chce! – przerywa nagle milczenie.
  • O kim tym mówisz teraz?
  • O Underwoodzie! – Piotr przeżywa Francisa Underwooda (film House of Cards), jakby on faktycznie żył.
  • Hmm… Ciekawe… Dużo jest takich Francisów w rzeczywistości? – pytam.
  • Bardzo dużo, ale na mniejszą skalę.
  • W biurach, uczelniach, domu… Robią dzieci, żeby je maltretować…
  • !!! ??? – właśnie podsumował w kilku słowach ostatnie drastyczne informacje, które pojawiły się w internecie…
  • Ty to rozumiesz, bo nie jesteś z tego świata.
  • ………
  • Znowu zobaczyłem scenę, jak Bóg pyta, kto pójdzie do tego świata…
  • Ale… – zająknęłam się.
  • Ale w sumie dlaczego akurat to on musiał zejść? Mógł każdy iść tak naprawdę… – pytam Homiela. 
  • Już to odkryłaś.
  • ?!…. – ramiona mi opadły, zaczęłam szukać szybko w myślach co odkryłam.
  • Ma to zrobić człowiek, natura twojego męża ma być dwoista.
  • …….. – Piotr przekazał słowa i pyta mnie oczami o co chodzi.
  • Homiel pokazał mi teraz szklankę wody. Wsadza ją do zamrażarki i jest lodem, wyciąga i jest woda.

  • Aaaaa rozumiem, materia w dwóch postaciach, woda i lód, człowiek i anioł …. niesamowite… – byłam pod wrażeniem.
  • Wszystkie anioły są wielkie, ale on jest mały.
  • Ale czy mały znaczy słaby?
  • Ponoć jednak tamten anioł jest potężny – mówię ze zdziwieniem.
  • Ale był człowiekiem. 
  • To jest nasz posłaniec, człowiek do specjalnych poruczeń.
  • …….. – Piotr zrobił taką minę, jakby nie zrozumiał.
  • Albo inny film ci przytoczę…. „Na kłopoty Bednarski”.
  • ……. – zaczęliśmy się śmiać, jednak po chwili znowu zapadliśmy w głęboko zadumę. To jest tak wszystko niesamowite….
  • Wiesz co teraz słyszę?
  • Obiecałem ci, że pierwszy odejdziesz.
  • I słowa dotrzymałem.
  • …….. – zmroziło mnie w sekundę.
  • Uważaj, z Ojcem teraz rozmawiasz – ale nie to było teraz istotne. Te słowa ???!!! 
  • Tak naprawdę umarłeś, ale wróciłeś.
  • Słowa dotrzymałem.
  • Umarłeś tam na stole.
  • Nie było cię, a na dowód tego zobacz co się stało z twoją rodziną dwa wypadki o tej samej godzinie.
  • ……. – rozdziawiłam szeroko buzię, bo coś sobie przypomniałam.
-Zanim mnie obudzono po operacji, wcześniej widziałem siebie z góry. Wisiałem pod sufitem i oglądałem siebie będąc lekko z boku. Obserwowałem jak cztery kobiety wzięły mnie pod pachy i pod kolana i przeniosły ze stołu operacyjnego na łóżko, byłem cały umazany na brązowo, jakieś środki dezynfekujące. .. – zaczęłam patrzeć na Piotra z zaciekawieniem zastanawiając się, czy zdaje sobie sprawę z wagi tego wydarzenia. 
-Zacząłem przyglądać się sobie i pytać dlaczego jestem taki brązowy? Ale wiesz co? Patrzyłem na to moje ciało kompletnie bez emocji, jakby to był worek skóry – opowiada Piotr powoli widocznie znowu to przeżywał. 
-Po co masz się emocjonować! Ileż tych ciał już było… sir, her… http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/26/u-nas-nie-ma-czarow-u-nas-jest-powazna-praca/
  • Mówiłeś, że widziałeś siebie z góry jak cię nieśli… Twoja dusza uleciała wtedy na chwilę! – właśnie zdałam sobie z tego sprawę.
  • ?! Może faktycznie wtedy umarłem? – Piotr zdziwiony. 
  • Kiedy to się zdarzyło, przed operacją, czy po? – pytam przytomnie, bo dziwne, że lekarze tego nie zauważyli, aparatura powinna to wykazać.
  • Po, przenosili mnie z łóżka operacyjnego na inne.
  • … Czyli byłeś już rozłączony.
  • Umarłeś i wróciłeś.
  • Dlatego umarłeś pierwszy.
  • Piotr… z Panem Bogiem nie wygrasz.
  • I nie chcę.
  • Ojcze…. naprawdę umarł? – ciągle byłam w szoku.
  • To jest już nieważne, to już było.
  • Ważne co teraz. Teraz masz problemy, z którymi sobie poradzisz.
  • A co po problemach?
  • Nauczysz się fruwać.
  • …….
  • Co się miało stać, to się stało.
  • Każdy człowiek to Moja świątynia.
  • Kto chce zniszczyć Moją świątynię, tego Ja zniszczę.

Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was? Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście” (I Kor. 3, 16-17).



Dopisane 26. 07. 2018 r.


  • Już to odkryłaś – no niestety, nie na tym blogu  odkryję to do końca. 

 

Żeby się podnieść, muszą upaść.

28. 10. 17 r. Szczecin.

Przyjechaliśmy do Szczecina zmęczeni. Wieczorem rozsiadamy się przed TV mając nadzieję na nic-nie-róbstwo, ale nagle słyszymy nad głowami klap, klap, klap naszej pani prokurator… Patrzymy na siebie lekko przerażeni… My zmęczeni, a szykuje się  bezsenna noc. 

  • Jasny gwint! Nie było tego kilka miesięcy!

Siedzimy już nerwowo i tylko czekamy. Po godzinie zaczęła się aria.

  • Zaraz ich popędzę – Piotr stuka nerwowo pacami po poręczy fotela.
  • Oni nie są warci ruchu. Upadną.
  • Żeby się podnieść, muszą upaść.
  • Nie martw się, to wkrótce będzie historią.
  • Naprawdę? – trudno na razie w to uwierzyć, bo aria rozkręca się na dobre.
  • Naprawdę, niedługo to potrwa. Przed nami piękne dni.
  • Włóż zatyczki, Pan Bóg się nimi zajmie – doradzam Piotrowi. Zatyczek mam całą szafę na wszelki wypadek.
  • Bezwstydna baba.
  • Niczego po niej lepszego się nie spodziewaj, lecz czas zapłaty dla niej nadchodzi.
  • Ciekawe w jaki sposób… – myślę sobie…
  • Wyjątkowo dzisiaj czułem Homiela, stał tuż przy mnie, na centymetry…
  • Zawsze stoję.
  • ……..
  • Wiesz dlaczego Edziu się nie materializuje Krysi? Bo chciałaby pójść za nim, a ma tu być.
  • A skąd wiesz?
  • Homiel mi powiedział.
  • ……..
  • Ale tej babie nie można nic zrobić?
  • Wytrzymaj to.
  • Nie przyszedłeś tu, by sądzić i karać.
  • Ale uczyć, naprawiać, rozwijać, przypomnieć… a wiesz dlaczego?
  • Bo nie wiesz.
  • Ale dziwna odpowiedź… – pomyślałam w pierwszej chwili, ale w drugiej już zrozumiałam.

Bo nie wiesz jaki jest cel twojego życia tutaj, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Jaka jest przyszłość i przeszłość, jakie plany ma Ojciec… nic nie wiesz. Ale jednego jestem pewna… to nie Homiel teraz z nami rozmawia.


Znajoma Piotra cierpi od dłuższego czasu na permanentne zapalenie płynu maziowego kolana. Wczoraj o piątej rano Piotr został zbudzony mając przed oczami jej wizerunek. A dokładnie … pokazano mu jej rozpalone do białości kolano. Piotr mimo zaspania zajął się czyszczeniem tego kolana w ten sam sposób, jak leczy i moje migreny. Czyli wizualizował z nieba białe światło i wpuszczał w jej ciało. Zajęło mu to kilkanaście minut, po czym zmęczony zasnął głęboko jakby przebiegł maraton. Dzisiaj zadzwonił do znajomej i okazało się, że ból minął. Na jak długo? To się okaże. 

  • Dziękuję ci Ojcze.
  • Nie zrobiłem tego dla niej, ale dla ciebie.
  • A dlaczego nie miałoby być dla niej? – pytam od razu.
  • Jaka by była z tego korzyść?
  • Czy uwierzyłaby skąd to jest? Czy by się zmieniła?
  • Hmm… Nie… – przyznałam w myślach rację, bo ona nigdy by nie uwierzyła, że to od Boga.

Nie wiem, czy uwierzyłaby nawet wtedy, gdyby sam Ojciec stanął przed nią w pełnej okazałości. Pewni ludzie są bardzo przy ziemi, a nie przy Niebie i to się nigdy nie zmieni.

  • Mały walczy o nią, poprosił i dostał.
  • A ja prosiłam i co?
  • Wszystko przed tobą Moja córko.
  • ……. – zawstydziłam się za swoje pytanie i za swoją bezczelność.
  • Mogę prosić dalej?
  • Na to czekam. Po cichu wszystko dostajesz.
  • ?!

I przypomniałam pewien  moment w moim życiu, w którym po raz pierwszy zwróciłam uwagę na to, że ktoś niewidzialny spełnia moje życzenia. Na długo przed Homielem, z 15 lat temu bardzo chciałam mieć okulary w złotej oprawce, na które nie było mnie stać, a które były wówczas bardzo modne. Któregoś dnia Piotr kupił używany dostawczy samochód. W schowku znalazłam okulary, o których marzyłam od jakiegoś czasu. Wtedy to biorąc je do ręki z niedowierzaniem powiedziałam do Piotra…

  • Wiesz co? Ktoś chyba wysłuchuje moje myśli… – … pamiętam to do dzisiaj.

Dostałam dzisiaj maila, który jeszcze raz potwierdził, że osoby czytające ten blog, nie czytają go przez przypadek. Kiedyś Ojciec powiedział, że ta pierwsza grupa ludzi czytające Jego słowa jest wybrana przez Niego osobiście. Dlaczego? To już Jego tajemnica. Widocznie ma wobec każdego swoje plany.

Cześć; dziś w nocy obudziło mnie wołanie Anioła o Apokalipsie. Nie pamiętam już dokładnie tych słów, ale to były słowa z Apokalipsy, wiem bo czytałem ją i słuchałem parę razy.


30. 10. 17 r. Szczecin.

Nasze rozmowy w Szczecinie są krótkie i konkretne. Piotrowi nie chce się rozmawiać z natłoku spraw rodzinnych i Homiel doskonale o tym wie. Zapisuję więc wszystko co się da, bo szkoda każdego dnia.

  • Nad ranem obudził mnie wzrok wlepiony we mnie. Zobaczyłem okno zrobione w przesłonie, ta przesłona miała z 10 m grubości, a na końcu było kwadratowe okno. Stała w nim dziwna istota, cała przezroczysta, ale miała normalne oczy. Patrzyła się na mnie, a kiedy się zorientowała, że ja widzę ręką zamknęła przesłonę. 

  • Ciekawe… Homiel co to?
  • Coś. Twój mąż budzi zainteresowanie wielu istot.
  • ?!
  • Nie macie świadomości, nie zdajesz sobie sprawy.
  • Operujecie nazwami i nie zdajecie sobie spawy z istoty, która tu mieszka.
  • Piotruś?! – nie przesadzasz?… Chciałam powiedzieć, ale się ugryzłam w język.
  • A Ola?
  • Ola to hol. Holuje cię do miejsca, gdzie zostaniesz naprawiony do końca.
  • W twoim języku będziesz lepszy niż twoje audi A 8.
  • Bez holownika nie dojedzie? – pytam.
  • No jak to bez holownika?
  • Przecież jesteście Wy…?
  • ……..
  • Homiel nic nie mówisz.
  • Miesiąc się kończy, wolę patrzeć, nie mówić.
  • Został jeden dzień.
  • Dwa.
  • No dobra, dzisiaj 30.
  • Przecież mówiłem, że będzie ciekawie.
  • Tak tylko gadasz…
  • Tak gadam.
  • Mówi się mówisz, a nie gadasz.
  • Ale erudytą jesteś!

Jeszcze jedna, typowa przyjaciół rozmowa przy kawie. 

Nie patrz w Niebo, Ojciec jest obok.

20. 10. 17 r. Warszawa. (część I)

Umówiliśmy się nieco później niż zwykle, ale oboje byliśmy szczęśliwi, że w ogóle byliśmy razem choć przez chwilę. Te wszystkie rozmowy z Ojcem, nieuchronność zdarzeń, które mają nastąpić uświadomiły nam, że każda chwila tutaj jest cenna.

  • Zobaczyłem teraz stopy Ojca, który idzie po chmurach. Stąpa po chmurach, idzie sobie… Poszedł chyba na spacer…
  • Mów dalej… Uwielbiam tego słuchać…
  • Ojciec nie chce, żebym był płaczkiem i lizusem. On chce, żebym był twardy.
  • Nie da się – stwierdzam uczciwie. Gdy czuje się Ich energię, łzy same napływają do oczu i trudno je powstrzymać. W całym swoim życiu tyle nie beczałam, jak w ostatnich czterech latach.
  • Nigdy się nie da………
  • Dzisiaj już 20 – mówię.
  • Już 20, a tu nic i nic nie będzie.
  • Jesteś pewny?
  • Na twoim miejscu siedziałbym cicho, a patrząc na ostatnią historię może być w ostatniej minucie, tak jak Edziu był w ostatniej minucie.
  • Więc pij tę kawę i ciesz się chwilą i nie mów pochopnie, bo nie licuje z tym co wiesz.
  • Ostatnia minuta może być ważniejsza niż cały miesiąc.
  • Święta prawda – myślę w duchu. Już zapomniałam, że Edziu odszedł w ostatnich minutach lipca.
  • Zobaczyłem, że postawiłem pierwsze kroki i czuję, że w pokoju są dwa fotele i dwóch mężczyzn, siedzą. Mam cykora…

  • Przyjaciół się nie obawiaj, przyjaciół witaj.
  • …….. – zamyśliłam się nad tymi słowami. Przyjaźń znaczyła zawsze dla mnie więcej niż miłość. Miłość przemija, przyjaźń trwa do końca.
  • Lubię te chwile z kawą. Ola notuje, Ja notuję.
  • Gdzie notujesz?
  • W myślach.
  • Nie lekceważ cyfr, które ci podał Piotr.
  • …  – robię oczy, bo nie wiem o co chodzi.
  • 112, 113… Ta historia się kończy, papieska.
  • …….. – zdębiałam mówiąc krótko.

Wczoraj mieliśmy rozmowę;

  • Homiel mi mówi, że wypełnia się proroctwo Malachiasza.
  • Co ty gadasz! – żachnęłam się.
  • Pytałam, czy Franciszek to ostatni papież i powiedział, że to nie ostatni przywódca.
  • Ale nie powiedział, że papież.
  • Nie po to się chodziło na nauki, żeby odpowiedzieć tak banalnie.
-Czy Franciszek jest ostatnim papieżem? 
-Na pewno nie jest ostatnim przewodnikiem. 
-Czy spełnia swoją rolę? 
-Już spełnił. 
-Wystarczy, że był. Wypełnia się proroctwo. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/11/03/nadejdzie-nowe-jeruzalem/ 
Piotr w tym momencie przypomniał sobie wizję sprzed kilku tygodni, którą szczerze mówiąc zignorowałam. Widział gacki wychodzące z podziemi galerii handlowej „Arkadia”. Wychodzili na powierzchnię jak żołnierze, jeden za drugim. W pewnym momencie dowódca się zatrzymał i wstrzymał ręką pozostałych. Powiedział coś dziwnego; Dopóki on jest, nie przejdziemy. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/02/15/nie-tylko-modlitwa-jest-wazna-ale-przyjmowanie-chrystusa-jest-wazne/ 
  • Nasz skrzydlaty przyjaciel ich blokuje, wiesz dlaczego? Walczy o odkupienie.
  • ?!
  • Homiel mi teraz pokazał kręcące się wokół siebie słońce i liczbę 365… To rok… Co to znaczy?
  • Rok? – zaczęłam gorączkowo myśleć, że rok będziesz żył tylko? To niemożliwe.
  • Ile razy widziałeś kręcące się wokół siebie słońce?
  • Nie wiem, nie liczyłem.
  • Twoja maniana przemieni się w sielankę.
  • Rok będzie jeszcze? To niemożliwe.
  • Edziu też było niemożliwe.
  • Nie bój się, nie stracisz go.
  • Wyobraź sobie człowieka, który zobaczył wszystko.
  • Jak ktoś taki będzie tu był?
  • ……. – westchnęłam, bo chyba zrozumiałam, co miał Homiel na myśli. Będzie się tu czuł obco.
  • Zobaczyłem teraz w twojej głowie niebo pełne gwiazd… Co to znaczy? Może teraz ty będziesz miała wizje?
  • Kiedy odejdzie Benedykt? – pytam myśląc naiwnie, że się dowiem.
  • Szybko. Nie bez kozery mewa gołębia przepędziła.
  • To Franciszek szybko odejdzie?
  • Nie pytaj o daty. Malachiasz nie mylił się.
  • ……. – Piotr zapatrzył się w górę.
  • Nie patrz w Niebo, Ojciec jest obok.
  • Chciałbyś Go zobaczyć?
  • Boję się.
  • A ja chcę! – prawie krzyknęłam.
  • Ty Mnie już znasz.
  • … ??? A niby skąd? – pomyślałam i przypomniałam sobie sen z chłopcem, który zgubił buty. A kiedy sobie to przypomniałam, zdałam sobie także sprawę, że cały czas z Ojcem rozmawiamy.
Klęcząc przed nim zauważyłam, że nie ma na sobie butów, a zaczął padać śnieg. Zdenerwowało mnie to, że zgubił buty i zaczęłam potrząsać jego ramionami. Dlaczego jesteś na bosaka! Miałam do niego pretensje, a on cały czas milczał. Tak klęcząc miałam jego twarz tuż przed sobą. Zauważyłam, że chłopiec patrzy na mnie uważnie, ale radosnymi oczami, był cały uśmiechnięty i szczęśliwy, jakby go to w ogóle nie obchodziło, że zgubił buty. Nie musiał mówić, ale wiedziałam, że był przyzwyczajony chodzić na bosaka, nawet zimą. Jego wzrok był tak głęboki, tak mądry, tak przenikliwy, że zamilkłam. Patrząc w jego oczy doszło do mnie, że bardzo go kocham, poczułam głęboką miłość… i to mnie obudziło. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/21/dasz-swiadectwo-mojej-wielkiej-chwaly/
  • W trudnych chwilach trzymałem twoje serce w dłoni, że by nie krwawiło.
  • Wyobraź sobie, że wszystko co razem przeszliście od dawna, znajdzie koniec tu teraz.
  • Choć tego nie wiesz twoja dusza się raduje tu i teraz.
  • Pokazał mi Ojciec małą chmurę samotną, która płynie po niebie i wpływa w wielką chmurę.
  • Wszystko musi być zrobione z głową, bo wielu ludzi jest koło was.
  • Nie chciałabym tu już wracać – przyznałam otwarcie i szczerze i prawie szeptem.
  • I nie wrócisz.
  • A ja? – Piotr.
  • Ty opuścisz w ogóle te światy.
  • Nie myśl, że będziesz się do Oli dokopywać i przekraczać granice.
  • …….. – naprędce przeanalizowałam te słowa i wygląda to tak, jakby świat Ojca był zbudowany z wielu światów.
  • Wiesz, że ten świat jest na zewnętrznych rubieżach? Prawie na końcu wymiarów wszystkich…?
  • Skąd wiesz?
  • No… Teraz przeleciałem przez to wszystko…



Dopisane 04. 07. 2018 r.

  • Ten świat trzymany jest sztucznie – nie ulega wątpliwości, że spokój tego świata był wielokrotnie zagrożony. Nie tylko w odpowiednim czasie zażegnano widmo wojen, ale także dziwnym trafem omijają naszą planetę w swojej drodze przeróżne asteroidy. Ostatnia 14/15 kwietnia 2018  r. http://www.eska.pl/news/asteroida_2018_przeleciala_bardzo_blisko_ziemi_bylo_niebezpiecznie_video/152154

  • Wyobraź sobie, że wszystko co razem przeszliście od dawna, znajdzie koniec tu teraz – wędrówka dusz skończy się w tym życiu.

  • Ty opuścisz w ogóle te światy.

Nie od dziś wiadomo, że – zgodnie z teorią Wielkiego Wybuchu – wszechświat stale się rozszerza. Jednocześnie oznacza to, że ma on swoje granice. Dlatego naukowcy są przekonani, że za jego „kulisami” znajduje się o wiele więcej niż możemy sobie wyobrazić. Na przykład inne wszechświaty, które podobnie jak nasz, „rozpychają się łokciami” i napierają na swoich sąsiadów. Najnowsze dane zebrane przez należący do Europejskiej Agencji Kosmicznej teleskop Plancka są tego pierwszym dowodem – donosi prestiżowy brytyjski magazyn „New Scientist”. W obliczu odkrycia stwierdzenie „nie jesteśmy sami we wszechświecie” może nabrać zupełnie nowego znaczenia.Jasne punkty zaobserwowane na mapach promieniowania CMB (mikrofalowe promieniowanie tła będące pozostałością po wczesnych etapach ewolucji naszego uniwersum) przez dr Ranga-Ram Chary’ego z kalifornijskiego ośrodka misji Planck (U.S. Planck Data Center) są, jak sugeruje badacz, śladem materii kosmicznej pochodzącej z sąsiednich wszechświatów. Według Chary’ego materia ta „wdziera się” do naszego wszechświata. Tego rodzaju kolizja wszechświatów jest prawdopodobna, jeśli założymy, że nasz Wszechświat jest tylko jedną z wielu „baniek”. Wieloświat, czyli zbiór wszelkich potencjalnie istniejących wszechświatów, mógł powstać w wyniku tzw. inflacji kosmologicznej – procesu ekspansji materii zapoczątkowanej w momencie Wielkiego Wybuchu. http://www.newsweek.pl/wiedza/nauka/czy-rownolegle-wszechswiaty-istnieja-odkrycie-naukowca,artykuly,373147,1.html


  • Homiel mi teraz pokazał kręcące się wokół siebie słońce i liczbę 365… To rok… Co to znaczy?

Chociaż o tym, że Słońce nie okrąża Ziemi, ale stoi w miejscu, wiemy dzięki Mikołajowi Kopernikowi już od szesnastego wieku, to jednak wtedy wielki astronom nadal nie wiedział, że nie do końca jest to prawda. Dziś wiemy, że Słońce wcale nie stoi w miejscu, ale podobnie jak Ziemia obraca się wokół własnej osi. Oznacza to, że na Słońcu można mówić o występowaniu doby. Ziemi pełny obrót wokół własnej osi zajmuje tylko 24 godziny, natomiast Słońcu aż 25 dni.

Homielowi nie chodziło o obrót Słońca wokół własnej osi, a obrót Ziemi wokół Słońca. Ruch obiegowy trwa 365 dni.

Do wszystkiego potrzebna jest równowaga.

15. 10. 17 r. Warszawa.

Nasze pokoje przedziela ściana, nie za gruba, nie za cienka. Dzisiaj obudził mnie głos Piotra, który jakby przeciągając się po głębokim spaniu powiedział do siebie…. głowa. Tyle usłyszałam bardzo wyraźnie na koniec. Nie wiem co mówił w całości, ale wyraźnie usłyszałam głowa. Pomyślałam, że albo mówi do siebie albo rozmawia. Ucieszyłam się, że go słyszę, bo to znaczy, że nigdzie nie „odleciał”. Odwróciłam się na drugi bok i zaczęłam jednak się zastanawiać, dlaczego Piotr narzeka na głowę, kiedy nigdy nie narzeka. Nie chciało mi się do niego iść specjalnie i wypytywać i wtedy usłyszałam głośne uderzenie w stolik. Charakterystyczne. Nauczona doświadczeniem wiedziałam, że to znak lub potwierdzenie, że głowę słyszałam na pewno. Zwlokłam się więc z łóżka i poszłam do Piotra.

  • Co z tą głową? – pytam.
  • Jaką głową? – zdziwiony.
  • No przecież powiedziałeś na głos głowa przed chwilą.
  • Nic nie mówiłem, przed chwilą się obudziłem – spojrzał na mnie jeszcze bardziej zdziwiony.

Zgłupiałam. Nie tylko wyraźnie usłyszałam jego głos, ale jeszcze potwierdziło to mocne uderzenie, które w żaden sposób nie mogło być przypadkowe.


W trakcie jazdy do kościoła męczyłam Homiela, by szepnął słowo co to było i czy było, bo zaczęłam wątpić w swój rozsądek. Nie odzywał się długo.

  • Żebyś miał to, co idzie, musi ci głowa się lekko zmienić.
  • Jezu! Wreszcie – ulżyło mi – Nie zgłupiałam jednak.
  • Zmienić? – pyta.
  • Podobał ci się film? – wczoraj oglądaliśmy „Lucy” i śmialiśmy się między sobą, że tak skończy jak ona.
  • To przecież utopia – Piotr.
  • Nie o to chodzi. Twoja głowa musi przeskoczyć… i pokazał nasze 5 procent.

  • Wtedy będę miał możliwości? Zobaczę numerki w totka? – zażartował.
  • Ktoś wybuchł śmiechem, słyszę…
  • Czyli dobrze słyszałam?
  • Dobrze. Słuch i głowę masz absolutnie zdrową.
  • Piotr nie powie ci co się będzie działo, więc My ci mówimy.
  • Piotr nie powie, bo nie będzie chciał w ogóle rozmawiać.
  • Stracisz troszkę kontaktu z mężem.
  • Makabra… – pomyślałam.
  • Na długo?
  • Piotr będzie przebiśniegiem.
  • Oznaczać to będzie wiosenkę dla świata. Pierwszy przejdzie przez śnieg.
  • ?! Dam radę?
  • Ty nie dasz? Codziennie mieszasz gackami w kotle.
  • Czyli dobrze słyszałam… – powtarzam naprawdę z ulgą.
  • Niewątpliwie.
  • Zima wiecznie trwać nie może. Nawet pani Karolina puściła ci podsumowanie życia.
  • ?! 

Piotr wczoraj dostał od Karoliny (kobiety, która wynajmuje nam mieszkanie w Warszawie) prezent. Zgrała płytę z różnymi starymi przebojami, na której jest piosenka Sinatry „My way”. Jedyna, jaką naprawdę lubię Sinatry.

  • A nie wiedziała co robi. Miała z tobą dobrze, ale są rzeczy ważniejsze. Nie musi się prosić o pieniądze.
  • Co chce przez to powiedzieć? – zaczęłam intensywnie myśleć.

Niebo całkowicie przejęło kontrolę nad naszym życiem, a właściwie dochodzę do wniosku, że tak naprawdę to nigdy jej nie mieliśmy. Może kiedyś nie było to tak widoczne, ale teraz?! Ciągle od jakiegoś czasu podsuwa nam ludzi zagubionych, potrzebujących wsparcia i pomocy. Jedną z takich osób jest właśnie Karolina. Kobieta z darem można powiedzieć, ale tak nadwrażliwa, że nie daje sobie rady w tym świecie. Ma wizje, słyszy, nazwała Piotra swoim duchowym bratem, daje siebie innym za bardzo, a potem siedzi miesiącami nad morzem, aby zregenerować zdrowie. Nie musi się prosić o pieniądze, bo ma z nami spokój i płacimy regularnie. Jednak gdy Piotr się zmieni niewykluczone, że sytuacja też się zmieni i to na tyle, że będziemy musieli się wyprowadzić. Choć dostawała pieniądze, to przestanie je dostawać, bo są rzeczy ważniejsze, niż jej spokój.

  • Zwróć uwagę, że to ty znaki dostajesz, a Piotr wiedzę.
  • Bo kiedy ty znaki dostajesz to wiesz, że jego wiedza jest prawdziwa.
  • ……… – to prawda…

Te mocne znaki uświadomiły mi, że fala nadejdzie. Nie wiem kiedy, ale nadejdzie… I straciłam humor, ostatnie słowa mnie zmartwiły.

  • Nie smuć się. Będzie pięknie i nigdy nie zostawimy cię samej sobie, możesz Mi ufać.
  • I nie stracisz z nim całkowicie kontaktu.
  • Sama będziesz zafascynowana zdarzeniami. Widzę ogień przy tych literach…
  • Widzę, jak szybko piszesz, aż płomień się pojawia.

  • To będzie nasze wspólne dzieło. Autor będzie podany.
  • Bestseller wszech czasów jak to skończysz.
  • …….. – dech mi zapiera i nie wiem gdzie się schować przed odpowiedzialnością. 
  • Ostatnio modlę się tylko z moim krzyżem – Piotr. 
  • Do kogo należał ten krzyż? – od razu pytam, no bo jak mam pisać… to muszę chyba wiedzieć.
  • Rozumiem twoją dociekliwość do książki, ale wiedza, którą dostaniesz przyćmi wszystko.
  • …….. – znowu się skurczyłam, tym razem ze strachu. 

W „naszym kościele” wszystko było na szczęście po staremu, czyli „nasza żebrząca” też. Daliśmy jej od razu pieniądze i stanęliśmy pod krzyżem. Piotr zaczyna mnie szturchać mimo, że kobieta siedzi metr od nas…

  • Jezus mówi….
  • To jedno z ostatnich naszych spotkań.
  • Jak to… !!!??? Dlaczego???!!! – pytam prawie z płaczem.
  • W tej formie.

Wychodząc…

  • Miałem piękną wizję pod krzyżem… Byłem w tym białym domku, otworzyły się drzwi, same. Pokazała się złota droga dokąd mam iść, świeciła na złoto…
  • …….. – miałam pewne skojarzenie. Kiedy się otwierają drzwi zazwyczaj ktoś woła albo zaprasza. A tu otwierają się same i nikt nie wzywa. Nie wiadomo czy iść, czy czekać nadal.


Wieczorem.

Siedząc przed TV rozmawialiśmy o dzisiejszym poranku.

  • Widzisz? Tobie dali znaki, a nie mnie, ja jestem tępogłowy.
  • Bzdury gadasz. Nie mów tak o sobie, bo dajesz przede wszystkim Im świadectwo. Oni tępogłowych nie wybierają. Ty masz za dużo spraw na głowie, to wszystko.
  • Skoro znasz swoje imię, to postępuj jak jego imię.
  • Jezus powiedział, że to jedno z ostatnich spotkań – zadumałam się…
  • Dzisiaj to będzie? – Piotr.
  • Jeszcze nie.
  • Pojutrze?
  • Też nie. To ty widziałeś kalendarz.
  • Jak mogłeś nie zobaczyć dat! – tego nie rozumiem. Gdybym to ja Im zaglądała do kalendarza, to patrzyłabym uważniej. 
Widzę ich kalendarz. Kostki z datami, a jedna wyższa niż inne. Nie widzę cyfr... http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/06/16/prawda-nie-jest-pycha/
  • Strach się bać.
  • Niczego się nie bój.
  • Ciekawe co to się zdarzy…
  • Przejdziesz metamorfozę, której skala  dla nikogo nie będzie zrozumiała.
  • ……
  • Czy faktycznie w piekle są kotły? – spytałam, bo przypomniałam sobie zdanie z rana; Codziennie mieszasz gackami w kotle.
  • Po co?
  • Niektórzy widzieli ponoć.
  • Wyobraźnia.

Oglądamy Wiadomości.

  • Mam nadzieję, że PO zniknie z czasem – mówię.
  • Ale pamiętaj, że człowiek jest tylko człowiekiem.
  • Potrzebuje konkurencji. Do wszystkiego potrzebna jest równowaga.
  • Czyli dobrze, że PIS czuje ich oddech na plecach, dla równowagi.

Oglądamy House of Cards i przemowę Francisa w kościele (odcinek 3 sezon 1).

  • Ale cynik z niego! – choć byliśmy pod wrażeniem. Całkiem niezła przemowa, lecz w kontekście całej historii tego bohatera, to jak policzek dla Boga.
  • Takich strącam.
  • Boże! To znowu z Ojcem cały czas rozmawialiśmy! – pomyślałam. 


Dopisane 26. 06. 2018 r.

  • Takich strącamwiemy przynajmniej kto na pewno trafia na dół. Ci, którzy mówią o Bogu, a czynią całe życie wbrew Bogu. Cynizm i zło w jednym.

Przypomina mi to pewną rzecz. Podczas egzorcyzmów Anneliesse Michel jednym z demonów atakujących Anneliese był Valentin Fleishman ; w latach 1572 – 1575 był proboszczem parafii rzymskokatolickiej w Ettleben w Bawarii (Niemcy). Zgodnie z treścią akt parafialnych został usunięty ze stanowiska za pijaństwo, pobicie oraz morderstwo. Ettleben była placówką proboszcza E. Alta, który brał udział w egzorcyzmach Anneliese Michel. Altowi nigdy nie było dobrze w plebanii, uważał, że w tym budynku działały złe moce. Ojciec E. Alt twierdzi, że przed rozpoczęciem egzorcyzmów nie wiedział o tym, że kilkaset lat przed nim Fleischmann był proboszczem w Ettleben. Kiedy z Annelise mówił Fleischmann, mówiła Ona niskim, męskim głosem oraz lokalnym dialektem. Wg dialogów podczas egzorcyzmów Fleischmann był w piekle ponieważ zabił człowieka i sypiał z kobietami. Uczynił to, ponieważ wymogi kapłaństwa były dla niego zbyt ciężkie. Wg relacji egzorcystów, demon Fleischmann potwierdził konieczność celibatu. (Wiki).

Dorzucę jeszcze kilka szczegółów bezpośrednio z niemieckich źródeł. https://www.theologe.de/theologe9.htm 

Podaje się, że był księdzem katolickim, ale w innych źródłach, że pastorem. Stawiam jednak na pierwszą wersję, ponieważ żył w czasach Marcina Lutra, czyli wtedy, gdy protestantyzm się dopiero kształtował. Został wydalony jako „konkubinariusz”, opisuje się jego związki z kobietami i jako „vino addictus” (pijany). Był uważany za bardzo agresywnego, zabił człowieka na swojej plebanii. Ponadto pobił kobietę, która leżała tygodniami w szpitalu w Würzburgu. Miał czworo dzieci, pozamałżeńskich, a jego ojcostwo jest bezsporne. Nagrobek jego córki Marthy jest zamurowany na przodzie najstarszego domu Ettlebena i nadal jest łatwy do rozszyfrowania. 24.10.1975 „Fleischmann” wezwał kapłanów prowadzących egzorcyzmy do przestrzegania celibatu. Dosłownie: „Żaden kapłan nie może wyjść za mąż, jest kapłanem na wieki, a zakonnicy nie są różni, muszą pozostać wierni swemu powołaniu”. Według innej notatki, on również „zabił dziewczynę w swojej plebanii po uwodzeniu go” (dr Harald Wiesendanger w „Wielkiej książce duchowego uzdrawiania”, cytowanej za Wendezeit nr 2/2006). ….. Jednym słowem idealny kandydat na piekło. 

Przygotuj swoją duszę, bo w każdej chwili może być wzięta.

08. 10. 17 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Ale miałem rozmowę… Pobeczałem sobie trochę, gdy przypomniałem sobie moje chwile z Ojcem i usłyszałem wtedy…
  • Dlaczego płaczesz Mały?
  • Nie powiem Ci.
  • Wszystko widzę w twoim sercu.
  • Pytam się po to, by rozładować to, co masz w sercu.

Nie powiem Ci…?!… Tylko Piotr mógł tak odpowiedzieć… szkoda słów. Z drugiej strony nawet mi  się to podoba. Jego bezpośredniość i prostota. Pytanie tylko, czy to podoba się Ojcu… 


Pojechaliśmy do Ikei. Mijając dział z talerzami Piotr….

  • Kupimy do naszego domu też talerze.
  • Do którego?
  • No… nie wiem w w końcu.
  • Do Naszego?
  • A macie tam talerze?
  • Oczywiście.
  • Jakie?
  • Mamy w was.
  • ?!

List do Rzymian; 

(20) Człowiecze! Kimże ty jesteś, byś mógł się spierać z Bogiem? Czyż może naczynie gliniane zapytać tego, kto je ulepił: Dlaczego mnie takim uczyniłeś?


Zamiast talerzy kupiliśmy kolejny kwiat i pojechaliśmy prosto do kościoła. Piotr postawił kwiat po prawej stronie „naszego krzyża”. W sumie pod stopami Chrystusa stało już osiem naszych kwiatów, wszystkie sztuczne niestety. Pomodliliśmy się pod krzyżem, daliśmy pieniądze żebrzącej kobiecie i poszliśmy po chwili na mszę. Kiedy rozpoczynała się komunia święta jakoś tak się złożyło, że stanęliśmy na końcu długiej kolejki. Widzę, że Piotr wyciera oczy, a to znaczy, że rozmawia… Czekam, aż przestanie, ale boję się, że zapomni co słyszy, więc wyciągam swój zeszyt przy wszystkich i notuję…

  • Przygotuj swoją duszę, bo w każdej chwili może być wzięta.
  • …….. – Piotr mi szepcze do ucha.
  • Już nie przynoś… – … kwiatów.
  • Dlaczego? – zdziwiło mnie to.
  • Jezus już nie chce kwiatów?
  • Wypełniłeś wszystko.
  • Jezus pokazał mi, że kwiaty ułożyły się w formie krzyża…
  • Really? – zdziwiłam się, że nie zauważyłam. Po hostii cofnęłam się pod krzyż i zrobiłam zdjęcie. Rzeczywiście, nasze sztuczności ktoś poukładał w formie krzyża.

  • Błogosławiony ten, którego imię nosisz w sercu.

Już w aucie roztrząsaliśmy tylko jedno zdanie; w każdej chwili może być wzięty. Znowu zaczęłam analizować kiedy to jest możliwe.

  • Jutro musisz być przytomny, bo musisz zapłacić pensje, a Bóg nie pozwoli, byś zostawił swoich ludzi. Na pewno nie będzie to jutro. 
  • Pan Bóg wszystko dokładnie zaplanował. W każdym szczególe, ze wszystkimi ludźmi.
  • A tę lukę po mnie zapełnicie? – Piotr myśli, że umrze, a mi się śmiać z nerwów chce.
  • Nie musimy, będziesz.
  • Ojciec pokazał mi jak stoję w rozkroku w dwóch światach.
  • I co z tą wiedzą zrobisz?


Wieczorem.

http://telewizjarepublika.pl/kuzniar-palikot-skowyt-szatana-na-temat-akcji-quotrozaniec-do-granicquot,54928.html

Wczorajsza akcja modlitewna „Różaniec do granic” okazała się tak wielkim sukcesem, który odbił się echem na cały świat. Ponad milion osób uczestniczyło w spontanicznej akcji modlitewnej, w której modlono się w sposób szczególny za pokój na świecie. Ale i przybywa tzw. hejtu szatańskiego, który pokazuje jedynie, że zły po prostu przegrywa.

  • Jesteśmy światłem w Europie?
  • Na świecie.
  • Proroctwo się spełniło?
  • Spełnia.
  • ………
  • Przyjąłeś Mojego Syna – … komunia.
  • Podziękowałeś za wszystko –kwiaty.
  • Dałeś jałmużnę – … żebraczka.
  • I teraz ze Mną masz do pogadania.

Długo się nie odzywaliśmy. Myśli kłębiły mi się w głowie, tysiąc pytań na sekundę…

  • Ciekawe o czym będziecie rozmawiać…
  • Raczej Ojciec da mi za wszystko pasem…
  • Myślisz po ziemsku.
  • Ten, który się obudzi nie ma nic wspólnego z ziemskim życiem.

Znowu zamilkliśmy na długo. Tak trudno ogarnąć rozumem wszystko …

  • Do pogadania...? To brzmi jak wezwanie na dywanik – Piotr dłuuugo myślał.
  • Czy Pinokio boi się rozmawiać ze swoim stwórcą?
  • Ale mam w Niebie opinię… Pinokio przecież kłamał! – szepcze mi do ucha.
  • A wiesz co jest najgorsze? Że myślisz, że jestem głuchy – … Ojciec też szeptem.
  • ……… – nie wytrzymałam. Wybuchłam soczystym śmiechem, ale zaraz mnie na płacz wzięło. Przyszła do mnie nagle myśl, że jeszcze niedawno mogłabym to wszystko stracić w sekundę. Poczułam się jakby mi tlen zabrano.
  • Nie skrzywdzę cię jego osobą.
  • Dziękuję ci Ojcze – pochlipałam pod nosem.
  • Nie tylko ty Mi dziękujesz.
  • …….. – cała rodzina dziękuję, że Piotr żyje.
  • Ojciec pokazał mi, że Edziu dostał dar od Nich.
  • Twój tato to mieszaniec.
  • ?!
  • Pokazał mi jak rękoma otaczał kompas.

To ulubiona Edzia zabawa. Chwalił się, że jak przykładał obydwie ręce do kompasu strzałka odchylała się znacznie w prawo. U nikogo z nas kompas tak nie reagował, jak u Edzia. Miał silną, uzdrawiającą energię. Kwiaty, które przesadzał, w ogrodzie szalały, rozwijały się szybko na cztery strony świata. W ogrodzie skumulowały się też chyba wszystkie wróble z całego miasta. Obce psy podbiegały i kładły mu się brzuchem do góry czekając, aż je dotknie. Taaaa, Edziu miał dar, szkoda tylko, że tak późno wszyscy zwrócili na to uwagę. Mógł zrobić z niego większy użytek. 

  • Daliśmy coś od Siebie. Trudno było mu dopasować się do tego świata.
  • Wiesz jak Edziu odszedł? – pytam Piotra, bo ciągle gdzieś patrzył w dal.
  • On spał, a świetlista postać rękę położyła na jego ramieniu i powiedziała…
  • Już czas...
  • i On wstał bez wahania.
  • Anioł?
  • Nie wiem. Cały świecił, ale tak, że nic nie raziło. To jak światło pod lodem, takie ciepłe światło, przytłumione…
  • Tak właśnie wygląda śmierć? – pomyślałam i się wzruszyłam.

Słowo pouczenia; A. Lenczewska