Przypomną sobie o Mnie.

26. 03. 20 r. Warszawa.

Poranną mszę oglądamy w TV.

  • Dawno nie byłeś w swoim kościele – zwracam uwagę Piotrowi.
  • Przyjdzie pora to wróci. Na sam koniec.
  • A dlaczego tak ?
  • A dlaczego nie ?

Na sam koniec… ???? To raczej czysta symbolika.


Wieczorem.

Od dwóch dni Piotr nie robi egzorcyzmów. Zwątpił, że są skuteczne. Siedzimy więc na kanapie i oglądamy TV.

  • Coraz gorzej widzę, nawet tego faceta na ekranie dobrze nie widzę. Muszę zrobić okulary.
  • Nie zdążysz.
  • ……….. – usztywniam się natychmiast.
  • Co to znaczy Homiel ?! – Piotr się wkurzył – Co ty tam możesz wiedzieć !!!
  • Uuuu…. – ciarki przeszły mi po plecach.
  • Usłyszałem gromki śmiech teraz – … Piotr się osunął na kanapie. Musiał poczuć, że przeholował.
  • Co ty możesz wiedzieć ?!!! – Ojciec powiedział powoli.
  • Ja mam nie wiedzieć, kiedy to Ja zaplanowałem ?!!!
  • Uwzględniając różne uwarunkowania, nie zdążysz.
  • Dlaczego nie zdążę ?
  • Bo coś się stanie.
  • A co się stanie ? – pytam. 
  • Dowiesz się.
  • Ojcze, fala miała być …
  • Nie rozśmieszaj Mnie.
  • Dach jeszcze nieskończony.
  • Przecież widzę !
  • ………. – roześmiałam się.

Dostaję zapytania odnośnie objawień w Trevignano Romano.

  • Czy to prawdziwa Maryja ?
  • Trzy lata temu ?
  • ………. – zgłupiałam. Jeśli Ojciec mówi tak wyraźnie o 3 latach, to znaczy, że ma to swoje znaczenie.
  • A czyż nie wychodzisz teraz z domu ?
  • Ale Ona jest przeciwko Watykanowi.
  • I ta karta zostaje odkryta.
  • Ja zawsze bronię Franciszka.
  • To bardzo dobrze.
  • Piotr też go codziennie chroni, a teraz on nie wie co z tym ma czynić – … bo tyle ma w sobie energii.

Zapadła cisza. Na kilka godzin. Kiedy już kładłam się spać, Piotr przysiadł przy łóżku.

  • Ale się dzieje, co ? – … i zamilkł.
  • Błogosławieni ci co we Mnie wierzą i nigdy nie zdradzili.
  • ……… – zrobiliśmy wielkie oczy. Wzięłam szybko zeszyt do ręki, który leżał w pobliżu jak zawsze.
  • Czy ty Mnie zdradziłeś Piotr ?
  • ……… – wolałam na niego teraz nie patrzeć. Kątem oka widziałam tylko, że był blisko płaczu.
  • Zdradziłem Cię Ojcze… – powiedział łamiącym się głosem.
  • Tak naprawdę nigdy Mnie nie zdradziłeś.
  • Teraz już będziesz wiedział kiedy co komu wolno, a co nie wolno.

Notuję każde słowo ze wzruszeniem.

  • Ojciec mówi, że tej pandemii nie zatrzymają.
  • Ale długo nie potrwa.
  • Ojciec ją zatrzyma.
  • Dostaną lekarstwo z Nieba.
  • Ktoś przyjdzie.
  • Tak jak ci co trzymali laski na pustyni i trzymali węża, ci nie umarli.

Księga wyjścia ; 4;1 Na to powiedział Mojżesz: «A jeśli nie uwierzą i nie usłuchają słów moich, mówiąc, że Pan nie ukazał mi się wcale?» 2 Wówczas Pan zapytał go: «Co masz w ręku?» Odpowiedział: «Laskę». 3 Wtedy rozkazał: «Rzuć ją na ziemię». A on rzucił ją na ziemię, i zamieniła się w węża. Mojżesz zaś uciekał przed nim. 4 Pan powiedział wtedy do Mojżesza: «Wyciągnij rękę i chwyć go za ogon». I wyciągnął rękę i uchwycił go, i stał się znów laską w jego ręku. 5 «Tak uczyń, aby uwierzyli, że ukazał tobie Pan, Bóg ojców ich, Bóg Abrahama Bóg Izaaka i Bóg Jakuba».

  • Te święta będą dla wielu rodzin ostatnimi świętami.
  • Sądzą, że są zdrowi.
  • Mogę to napisać jako ostrzeżenie ?
  • Myślisz, że to coś da ?

Znowu ciekawy artykuł prosto z Izraela.

Taka rzecz, plaga, która nawiedziła cały świat, każdy dom, która może być tylko znakiem geula (ostatecznego odkupienia)” – stwierdził dobitnie rabin Fish. „Midrasz stwierdza konkretnie, że wojna Goga i Magoga rozpocznie się od epidemii”.



27. 03. 20 r. Warszawa.

Przez wirusa siedzę oczywiście w domu, sprzątam, gotuję i piszę. Wszystko to przy cicho grającej muzyce. Piotr wraca około 16, włączam telewizor i dopiero teraz słucham najnowszych informacji o wirusie. Włosy dęba stają. Oglądamy w milczeniu …

  • Czy widzisz co się dzieje dziecko ?
  • Świat mówi tylko o wirusie.
  • ………. – kiwam głową w milczeniu.

Oglądamy właśnie jak premier UK objawia światu, że ma wirusa. Zaskoczenie.

  • Jeszcze wiele ofiar znanych będzie.
  • Wtedy zrozumieją, że władza i pieniądze są niczym.

Podają informacje, że Franciszek będzie na placu watykańskim modlił się samotnie przed obrazem Maryi. https://deon.pl/kosciol/kard-krajewski-zapowiada-niezwykla-modlitwe-papieza-wyjdzie-samotnie-na-plac-sw-piotra,815808

  • W imię kogo on się będzie modlił ?
  • Tych, którzy wyśmiewają Mojego Syna ? Tych którzy ... – pokazał jak robili Maryję w formie waginy.
  • Tych, którzy zostali uwiedzeni przez diabła – Piotr.
  • Chcesz, bym się ugiął pod wpływem ich modlitw ?
  • … Nie … 
  • Przy pierwszej okazji wrócą do tego co było.
  • Ja nie chcę ich uspokoić, Ja chcę ich złamać.
  • Co znaczą te słowa ?
  • ………. – wolałam milczeć.
  • Brutalność.
  • Oglądałaś Egipt ? – film „Exodus”, o którym tu wielokrotnie pisałam.
  • Tak.
  • Jak trzeba będzie, jedne dzieci wyzioną ducha.
  • Żadnego leku nie znajdą.
  • Nie zdążą… Jak wymyślą, będzie już inny.
  • Lekarstwo jest we Mnie.
  • Przypomną sobie o Mnie.
  • Wyśmiewali Mojego Syna na krzyżu.
  • Cóż oni mogą wiedzieć o cierpieniu.
  • Na twoich oczach się to działo – lekceważenie Ojca.
  • A to jest tylko co widziałaś, a jest wiele czego nie widziałaś.
  • Ktoś kto przechodzi obojętnie wobec zła, bierze w tym udział.
  • Pamiętaj.
  • Grzech zaniechania.
  • ……..
  • Widzisz to cierpienie ?
  • Patrzysz na to ?
  • Przyzwyczajaj oczy i do jeszcze większego.

Boję się jak każdy człowiek, ale argumenty Ojca są nie do obalenia. Boję się, ale rozumiem.

  • To cię przepraszam Ojcze, że nie chodziliśmy ostatnio do kościoła.
  • Widzę co się dzieje. Ale przesadzili z tymi pięcioma – … osobami.
  • No, rozumiem dwadzieścia. Tak jak mówiłaś.
  • To słyszałeś naszą rozmowę, Ojcze ?
  • Nie załamuj Mnie.
  • ……. – roześmiałam się i wzruszyłam.

Wprowadzone obostrzenia ograniczyły ilość przebywających w kościele do 5 osób. Co jest dla mnie kompletnie nielogiczne, ponieważ wiele kościołów gabarytowo jest bardzo obszernych. Bezpiecznie mogłyby pomieścić co najmniej kilkanaście osób naraz. Rozmawialiśmy o tym między sobą widząc puste kościoły.

  • Podoba Mi się.
  • Co Ojcze ?
  • Jak mówicie o Mnie, to beczecie.
  • Wszyscy Cię kochają.
  • Jakby tak było, to nie byłoby zarazy, Mały.



Dopisane 17. 10. 2020 r.

Większość tekstu została już udostępniona wcześniej http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/03/29/dostana-lekarstwo-z-nieba/ , ale postanowiłam powtórzyć, aby zachować kolejność wpisów. A ponieważ minęło od publikacji kilka miesięcy sprawdzę, czy zapisane słowa się wypełniają.

Jeszcze wiele ofiar znanych będzienie ulega wątpliwości, że tak jest.

Jak trzeba będzie, jedne dzieci wyzioną duchaAmerykańscy lekarze alarmują, że u dzieci coraz częściej diagnozowane jest nowe schorzenie: „pediatryczny wieloukładowy zespół zapalny”. Tajemnicza choroba dotykająca małych pacjentów związana jest zakażeniem koronawirusem. https://forsal.pl/artykuly/1476405,koronawirus-u-dzieci-w-usa-powoduje-wieloukladowy-zespol-zapalny.html

Żadnego leku nie znajdąJohnson&Johnson wstrzymuje testy szczepionki na COVID-19. Powodem „niewyjaśniona choroba”. 

Jak podaje New York Times testy kliniczne szczepionki przeciwko koronawirusowi zostały wstrzymane. Opracowująca ją firma AstraZeneca zatrzymała pracę po tym jak jeden z wolontariuszy poważnie zachorował. 

Nie zdążą… Jak wymyślą, będzie już inny – zaledwie kilka nagłówków. 

Sensacyjne odkrycie. Wirus stosuje „kamuflaż” 

Koronawirus nas oszukuje. Zmienia się tak, by komórki go nie rozpoznały. 

Naukowcy potwierdzają: koronawirus mutuje. Co to oznacza ? 

Mam pewną rozmowę z 3 września, czyli jeszcze przed drugą falą wirusa. 

  • Czy wirus się rozwinie dalej ?
  • słyszę Nowiczok.
  • Hmm….. – przed chwilą podano, że Nawalny został otruty nowi-czokiem. Śmiertelna trucizna, bardzo niebezpieczna, która pozostawia ślady do końca życia.
  • Czyli może być śmiertelny bardziej.
  • Pokazał mi, że teraz tylko drapie skórę, a nie chwyta za gardło.
  • Wirus się uzbraja.

Wczoraj usłyszałam wypowiedź wirusologa, że wirus znowu zmutował. 


  • Trzy lata temu ? – mniej więcej trzy lata temu Maryja z Trevignano zapowiadała … 

Przy następnym wpisie poświecę temu więcej miejsca.

Prawda bywa niesamowita.

14. 03. 20 r. Warszawa.

Poszliśmy na mszę na 7.00. Było baaaardzo mało ludzi. W trakcie Piotr dostał wizję.

  • Zobaczyłem przekładnię. Przełączała się i zatrybiła. Miałem wrażenie, że ostatni tryb zatrybił.


15. 03. 20 r. Warszawa.

W mediach ogłaszają, że z powodu epidemii wszyscy powinni siedzieć w domach. My oczywiście wychodzimy. Być może po słowach Ojca, że się nie zarazimy, mamy po prostu więcej śmiałości. Puste ulice w centrum miasta robią niesamowite wrażenie.

  • Dzieje się … – … i się prawie rozbeczałam.

Właśnie na własne oczy widzę, że słowa Ojca się wypełniają w naszej rzeczywistości, na naszych ulicach. A jeśli się wypełniają… to i Eliasz przyjdzie. Bardzo mnie to wzruszyło.

  • Nie płacz.
  • Wszystko co piękne nadchodzi.
  • Hmm …. Wirus się rozprzestrzeni. Widzę to – Piotr się zatrzymał i zapatrzył.
  • Uderzy najbardziej w kraje, gdzie jest nieprawość.
  • A Włochy też są takie nieprawe ? – pytam zdziwiona.
  • A skąd wiesz, że nie…
  • To niesamowite, Ojcze
  • Prawda bywa niesamowita.

Wszystko zamknięte, więc szybko wracamy do domu. Mijamy po drodze kilka osób, każdy patrzy na siebie spod byka, ale nikt nie nosi maseczek.

  • Jak tak będziemy chodzić, to w końcu zachorujemy – wyrokuję.
  • Uspokój się. Pod względem waszych dzieci i was samych.
  • Przebudzi to wielu ludzi.
  • Jak dalej będzie z wirusem ?
  • Przecież ci powiedział.
  • Najpierw się dziwisz, a potem płaczesz.

Wieczorem.

Oglądamy relacje z Włoch. Nawet w takim nieszczęściu można znaleźć chwile szczęścia. Ludzie urządzają koncerty na swoich balkonach, ku pokrzepieniu. Oboje wzruszyliśmy się szybko.

  • Choćby mieli do ciebie dostęp wszystkie diabły, do końca i tak by cię nie zmieniły.
  • Ulegasz emocjom, zabarwiasz się, ale natury swojej nie zmienisz.
  • ………..
  • Ojciec powiedział, że nie może się doczekać kwietnia, pamiętasz ?
  • O co chodzi Ojcze z tym kwietniem ? – Piotr zaciekawiony. 
  • Zdziwisz się.
  • Wirus jest niepozorny, niby łatwo go wyleczyć, wystarczy myć ręce, ale
  • ………. – … ale to nic nie da.
  • Widzę jak ten koń – zaraza zrobił się jeszcze większy. A do tych pozostałych jeźdźców toczy się krew. Najpierw stali jak zmarli, jak uśpieni, a teraz widać jakby byli pompowani, ładowani.
  • Takie „paliwo” na drogę ? – … przyszło mi do głowy.


16. 03. 20 r. Warszawa.

Skończyły nam się wyjścia na kawy i skończyły się „obfite” rozmowy. Piotr ledwo się odzywa, tak bardzo jest zmęczony. Na każde moje pytanie reaguje mocno nerwowo. Z jednej strony nadzwyczajna sytuacja pandemiczna, która przekłada się na działalność firmy, a z drugiej ponaglenia Ojca do odprawiania egzorcyzmów. Piotr chodzi podminowany, jego nastrój zmienia się wieczorem.

  • Dobre dzisiaj modlitwy miałem. Podczas egzorcyzmów najbardziej gacki bronią księży ! Wyobrażasz sobie ?!  Otoczyli ich kordonem swoimi płaszczami, abym nie mógł ich oczyszczać. Z każdej strony kordon diabłów. Ojciec pomógł mi ich rozwalić.
  • Ciekawe … Czyli to prawda, że atakują od środka przede wszystkim Kościół. Najlepiej zabrać się za księży, dlatego ich bronią przed tobą … – zamyśliłam się.
- Bądź czujna, myślisz, że tylko na pustyni siedzą ? Wszędzie siedzą. 
- A ta peleryna ? 
- Po co się nakłada płaszcz ? Żeby przybrać różne postacie, zabrałeś im kamuflaż. 
- Hmm… Czyli teraz zło będzie bardziej widoczne ? 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/24/ja-sie-tym-zajme-chcesz/
  • Wirus jest formą naprawy ludzkości.
  • Jak i cała apokalipsa.
  • Zrobimy psikusa. Obniżymy… wirusa.
  • To niemożliwe, żeby się zmniejszyło.
  • Znowu jesteś małej wiary.
  • Ale czy to jest zgodne z Ojcem ? – dopytuję.
  • A z kim rozmawiasz ?
  • Mówimy nie o świecie, a o Polsce.
  • Już czas, żebyś to powstrzymał.
  • Jeźdźca nie da się powstrzymać – jestem zdziwiona.
  • Mówimy o Polsce, powtarzam.

Jestem naprawdę pełna wątpliwości, dodatkowo moja mama idzie do szpitala na zabieg. Fatalny czas, ale nie ma innego wyjścia. Ufam jednak Ojcu …

  • Mógłbym pomóc twojej mamie, ale nie wiem, czy mogę. Nie wiem co na to Ojciec.
  • Stałeś się bardzo kulturalny, że pytasz.
  • …….. – roześmiałam się głośno.
  • Hmm… Chyba faktycznie może być w Polsce mniej wirusa. Wiesz co widzę ? Polska jest dalej pod kopułą, ale Ojciec wsadził tam jeszcze kaganek ze świecą … – Piotr zrobił oczy nie rozumiejąc co widzi.

24. 07. 15 r. Szczecin. Dzisiaj jadąc PKP mieliśmy sporo czasu na rozmowę o wszystkim. Nasza znajoma, mocno starsza kobieta bardzo choruje, Piotr zastanawiał się, czy ją odwiedzić; 
- Przynieś jej ten kaganek i rozświetli pokazał jak mocna mgła się rozchodzi i pojawia się światło. Oczywiście sprawdziłam czym jest ten kaganek. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/09/21/wiara-jest-sila-z-ktora-nic-nie-moze-sie-rownac/



Dopisane 07. 10. 2020 r

  • Zrobimy psikusa. Obniżymyprzyznam, że o tej rozmowie zapomniałam. I trzeba przyznać, że wirusa mieliśmy dużo mniej niż gdzie indziej. Może za mało, bo nawet mój osobisty syn twierdził do niedawna, że wirusa nie ma. Dzisiaj myślę, że obniżenie było celowym posunięciem. 

Światowa Organizacja Zdrowia podała w poniedziałek nowe wyliczenia, z których wynika, że nawet 10 proc. światowej populacji mogło ulec zakażeniu SARS-CoV-2. Z danych wynika, że koronawirusa ”złapało” nawet 35 milionów ludzi. To niestety nie koniec. WHO ostrzega, że w wielu rejonach na świecie sytuacja wciąż się pogarsza. 

Księga Ezechiela.

26. 02. 20. r. Warszawa.

- Zdecydowanie wirus. To jest ostrzeżenie przed czymś poważniejszym. 
Jestem naprawdę zaskoczona. Pół roku przed wybuchem korona-wirusa padło to zdanie, o którym kompletnie zapomniałam. Stefan pytając w komentarzach o nakaz mycia rąk i łącząc go z obecnie szalejącym na świecie wirusem miał jednak rację. Ze względu na to, że nasz syn od miesiąca przebywa w Korei Południowej, rozwój epidemii interesuje nas szczególnie. Oczywiście pytamy Ojca codziennie, czy mamy się już bać, ale słyszymy tylko bez paniki. Mycie rąk i zdrowy rozsądek obowiązkowo. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/02/26/w-tym-domu-cie-nie-chca-to-nie-wchodz/

Mimo, że o wirusie wiedzieliśmy od trzech lat, to jednak jestem absolutnie, totalnie zaskoczona. Może dlatego, że kiedy Ojciec o tym wspominał to mówił tak normalnie, tak spokojnie … Nie czułam strachu mimo, że było to ostrzeżenie. Myjcie ręce i już. To takie proste … Oczywiście przeszło mi przez myśl dlaczego to ma być takie ważne, ale ponieważ niewiele się działo, więc …  A dzisiaj słucham znajomych, przeglądam internet, narasta w narodzie napięcie … Sama się zastanawiam …

  • Ojcze kupić więcej mąki ?
  • Kup. Nareszcie coś upieczesz.
  • Ale ci Ojciec przygadał ! – Piotr się śmieje.

On się śmieje, a ja myślę. To prawda, nie chce mi się piec. Tą odpowiedź uznałam jako lekką ironię i zarazem uspokojenie. Nie ma sensu robić zapasów. Ulżyło mi. Nie będzie tak źle …


Siedzimy na kawie. Zmienność ciśnienia w ostatnich dniach powoduje, że mam migrenę co drugi dzień. Dzisiaj jest właśnie ten drugi dzień. Piotr wkurzony, bo ma już tego dosyć. Spojrzał na moją głowę inaczej …

  • Widzę twoje zatoki, czaszkę, masz na czole skumulowaną energię czerwoną, taką czerwoną „blachę” energii w jednym miejscu …

I zbliżył do mojej głowy rękę. Trzymając ją 3 cm od czoła, palcami zrobił taki ruch jakby coś wyciągał. Niewiarygodne, ale po 5 minutach dosłownie fizycznie czułam jak ból się rozlewa i powoli zanika. Piotr nie poprzestał na tym, długo wpatrywał się w moje czoło. W pewnej chwili bardzo się wzruszył..

  • No co widzisz ?! – trochę się zniecierpliwiłam.
  • Zobaczyłem twoją duszę.
  • Jak to ?! Ale jak ?!
  • Energię. Uformowała się w kulę. Z tej kuli uformowały się ręce, które wyciągały się do mnie, jakby chciały się do mnie przytulić … 
  • Niesamowite … – nie wiedziałam co powiedzieć.
  • Bo ona (dusza) widzi prawdę.
  • Hmm… Czyli dusza jest jakby niezależną jednostką ? – już analizuję.
  • Chyba tak. Nie wiem … – Piotr wzrusza ramionami.
- Jej dusza cię poznała. Jej dusza wie. Idzie tam, gdzie dobro. Ona sama nie wie dlaczego, ale jej dusza wie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/09/czy-nie-bylo-szalenstwom-stworzyc-ten-swiat/
Czy dusza ma swój mózg ? - pytam. Jeśli dusza rozpoznaje inne dusze, czy w takim razie jest samodzielnym bytem ? 
- Tak nie powiedziałbym. Ma pamięć, myśli. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/11/pan-bog-jest-sprawiedliwy-tylko-ludzie-tego-nie-rozumieja/

Niedawno przygotowując tekst na blog przeczytałam …

- Ciągle słyszę Ezechiel – Piotr pociera ucho jakby chciał tego słyszenia się pozbyć. 
- O co chodzi ? – pytam. 
- Jakiś werset, ale nie słyszę dobrze jaki.
 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/02/20/nie-daj-sie-zwiesc/
  • Po co miałam przeczytać Ezechiela ?
  • Po wszystko.
  • Masz tam wiele rzeczy, które nigdzie indziej nie znajdziesz.
  • Hmm… – … obiecałam sobie, że dzisiaj się tym w końcu zajmę.
  • Nie mówiłem ci, ale wczoraj podczas egzorcyzmów rozmawiałem z Ojcem. Prosiłem, aby ten mój fotel schował za swoim tronem. A dzisiaj podczas mszy widzę, że Ojciec ten fotel wyciąga zza tronu i stawia z hukiem koło siebie.
  • To Ja cię wybrałem, nie ty Mnie.
  • Dwa fotele koło tronu Ojca ? – myślę w głowie. Przecież koło Ojca siedzi tylko Jezus.
  • Ojcze, to ile tych foteli masz koło Swojego tronu ?
  • Chcesz się załapać ?
  • Nieee, nie śmiem – śmieję się, ale ciekawość mnie zżera.
  • Tyle, ile trzeba.

Zamyśliłam się. Ta wiedza zaczyna być już bardzo trudna i właściwie nie jestem pewna, czy powinnam wiedzieć.

  • Chyba muszę się zgłosić znowu na koronografię. Lewa ręka znowu mnie boli.
  • ……… – zmartwiałam. Tak się działo na krótko przed zawałem.
  • Nie zdążysz się naprawić.
  • Wypiorę cię w Jordanie.
  • Pobłogosławiłem ten związek nie po to, żeby go rozdzielać.
  • Zanim go zabiorę, zabiorę tobie pamięć, zabiorę świadomość… do mnie.
  • Zanim go zabiorę będziesz w puchu, Moje dziecko.
  • Przecież ci to obiecałem.
  • …….. – oboje zamilkliśmy.
  • Nie zdziwiłabym się, gdyby ona (córka) nie wyjechała na Cypr – zmieniam temat.
  • Zawirowania będą.
  • Z powodu tego wirusa ?
  • A daj Mi z tym spokój ! – Ojciec się roześmiał.
  • Z tobą będą zawirowania.
  • Oooo !!!! – zaskoczenie.
  • Zobaczyłem znowu swój ślub i pierścień na palcu.


Wieczorem.

Otwieram księgę Ezechiela. Przebiegam po tekście na razie bardzo pobieżnie …

  • Hmm… Księga Ezechiela, tam Bóg jest przedstawiany dosyć … – zabrakło mi słowa. Jest dość brutalny.
  • Bardzo się tym przejmujesz ?
  • Taaa – pomyślałam.

Bo Ojciec jakiego ja znam, jest zupełnie inny. Bardzo kochający, ale i karcący. Sprawiedliwy wychowawca, stanowczy, ale i miłosierny.

Wracam do Ezechiela jeszcze raz, uważniej. Księga Ezechiela – trzecia z ksiąg Starego Testamentu autorstwa proroka Ezechiela,napisana w latach 593-571 p.n.e.

1;5 Pośrodku było coś, co było podobne do czterech istot żyjących. Oto ich wygląd: miały one postać człowieka. 6 Każda z nich miała po cztery twarze i po cztery skrzydła. 10 Oblicza ich miały taki wygląd: każda z czterech istot miała z prawej strony oblicze człowieka i oblicze lwa, z lewej zaś strony każda z czterech miała oblicze wołu i oblicze orła. 

Te same istoty żyjące przedstawia mniej więcej 650 lat później też wizja Jana. Zwróciłam uwagę na dopisany komentarz; symbole, przy pomocy których Ezechiel przedstawia swoje wizje Boga, są dla nas – ludzi innej epoki i kultury – niezupełnie zrozumiałe. Wiele szczegółów tych wizji wykorzystał św. Jan w Apokalipsie. http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=705

Krew we mnie się zagotowała. To nieprawda, że Ezechiel przedstawia swoje (!) wizje Boga. To nieprawda, że Jan wykorzystywał (!) w swojej wizji elementy z Ezechiela. Osoba, która pisała ten komentarz kompletnie nie rozumie istoty wizji. Nie rozumie czym jest wizja.

Wizja jest jak zaszyfrowana wiadomość w postaci filmu. Film, w którym się albo uczestniczy albo ogląda jako widz albo jedno i drugie jednocześnie. Człowiek, który doświadcza wizji nie ma na nią żadnego wpływu. To nie on jest reżyserem wizji. Nie może w niej manipulować i zmieniać jak mu się żywnie podoba. Wizja to „film” napisany, przygotowany, zrealizowany i pokazany danemu człowiekowi przez „wytwórnię” pod nazwą Niebo. Przez Boga, a nie człowieka ! Tak więc to nie Jan wykorzystał symbolikę Ezechiela, to Niebo użyło tej samej symboliki 650 lat później. A tak właściwie skąd pewność, że to tylko symbolika ? A może te istoty żyją tam naprawdę ?

W każdym razie dla Jana te cztery dziwne istoty nie były niczym nowym. Jako Hebrajczyk musiał znać Księgę Ezechiela, ponieważ wchodzi w skład Tanachu, czyli Biblii Hebrajskiej. W wizjach Niebo wizualizuje takie symbole, które są danej osobie znane. Nie pokazaliby Janowi na przykład windy, która w dzisiejszych czasach występuje w wizjach dość często. Człowiek, który otrzymuje wizje powinien ją zrozumieć, a przynajmniej zrozumieć na tyle, że pochodzi z Nieba. 


Czytając kolejne wersety zaczynam pojmować dlaczego Ezechiel jest ważny. 

8 Ty więc, synu człowieczy, słuchaj tego, co ci powiem. Nie opieraj się, jak ten lud zbuntowany. Otwórz usta swoje i zjedz, co ci podam». 9 Popatrzyłem, a oto wyciągnięta była w moim kierunku ręka, w której był zwój księgi . 10 Rozwinęła go przede mną; był zapisany z jednej i drugiej strony, a opisane w nim były narzekania, wzdychania i biadania.

To również nawiązanie do Apokalipsy; Ap 5,1; Ap 10,2.


4 Potem rzekł do mnie: «Synu człowieczy, udaj się do domu Izraela i przemawiaj do nich moimi słowami. 5 Jesteś bowiem posłany nie do ludu o mowie niezrozumiałej lub trudnym języku, ale do domu Izraela; 6 nie do wielu narodów o niezrozumiałej mowie i o trudnym języku, których słów byś nie rozumiał. Chociaż gdybym cię do nich posłał, usłuchaliby ciebie. 7 Jednakże dom Izraela nie zechce cię posłuchać, ponieważ i Mnie słuchać nie chce. Cały bowiem dom Izraela ma oporne czoło i zatwardziałe serce.

Cała księga Ezechiela to oskarżanie wobec Izraelitów za ich zatwardziałość serca i umysłu. Jak sobie przypomnę szefa Sanhedrynu i jego „ Wolimy wrócić do Auschwitz niż przyjąć Jezusa za Mesjasza” to sobie uzmysławiam, że nic się nie zmieniło. Izraelici nadal są oporni i dlatego Eliasz „obudzi” się nie w Izraelu.


9; 3 A chwała Boga izraelskiego uniosła się znad cherubów, na których się znajdowała, do progu świątyni. Następnie zawoławszy męża odzianego w szatę lnianą, który miał kałamarz u boku, 4 Pan rzekł do niego: «Przejdź przez środek miasta, przez środek Jerozolimy i nakreśl ten znak TAW na czołach mężów, którzy wzdychają i biadają nad wszystkimi obrzydliwościami w niej popełnianymi».

Czytając mrowie przeleciało mi po plecach. Tego się nie spodziewałam.

Prawdziwe zdjęcie Chrystusa
- Czy Piotr jest odpowiedzialny za ten świat ? 
- … Zobaczyłem X. To chyba zakaz, czyli nie pytaj. Nie, to litera Taw (p.s. czytać tau), taki sam znak mam na zdjęciu Chrystusa. Czyli to prawda. 
- Odpowiadasz za Ziemię, za ten świat, za tych ludzi. 
- I najlepsze przed nami. Jesteś oddelegowany do tego świata. 
- Musisz być przy apokalipsie, bo jesteś od ratowania tego świata. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/03/21/chwal-imie-pana/

Pisałam już wcześniej o literze „taw” http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/03/21/chwal-imie-pana/, ale sprawdzam jeszcze raz.

https://stacja7.pl/wiara/znak-krzyza-7-kodow-boga/ Litera TAW (tau) – podpis Boga kreślony na czołach wybranych. Pierwsza zapowiedź czci oddawanej symbolowi krzyża według Ojców Kościoła została zapisana w Księdze Ezechiela. To litera TAW pochodząca z hebrajskiego alfabetu. Znak Taw na czołach wybranych mężów stać się miał pieczęcią „przynależności do Boga” oraz przepustką do ich ocalenia. Był jak podpis Boga czytelny dla wszystkich, bo nawet analfabeci podpisywali się tym znakiem, który w starym alfabecie hebrajskim (syro-fenickim) miał kształt małego, równoramiennego krzyża (+) a później kształt „iksa” (x).

A więc to pieczęć przynależności do Boga. O pieczęci na czole mówi też AJ; 7:2-3 bt „I ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego.” 

Taw na zdjęciu Chrystusa to nie tylko podpis Boga, pieczęć przynależności do Boga. Przecież zdjęcie Chrystusa mogłoby być bez żadnego znaku, żadnej litery. A jednak pieczęć TAW jest. To także znak czasów ostatecznych i że wizja Jana właśnie się realizuje.


21 Pan skierował do mnie te słowa: 22 «Synu człowieczy, cóż to macie za przysłowie o ziemi izraelskiej, które głosi: „Dłużą się dni, a wszystkie proroctwa zawodzą”. 23 Dlatego powiedz im: Tak mówi Pan Bóg: Ja sprawię, że przypowieści tej zostanie położony kres i nie będą jej więcej powtarzać w Izraelu. Co więcej, powiedz im: „Nadchodzą dni, gdy każde widzenie stanie się rzeczywistością”.

- Wizje są jednoznaczne. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/04/04/uratowac-jednego-to-uratowac-swiat/
- Choć wizja musi się wypełnić do końca, to ważne jest jak do tego dojdziemy. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/06/07/krzyz-sam-jest-bronia/
- Co planujesz Ojcze ? 
- Przekazuję ci w wizjach z wyprzedzeniem. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/09/13/natury-ludzkiej-nie-zmienie/
- Tak jak wszystko co zapisane przez proroków musi się wypełnić, tak i twoje wizje muszą się wypełnić, bo to jest prawda. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/01/07/urbi-et-orbi/
- Dokładnie słuchaj siebie i dokładnie pamiętaj co pokazuje wizja. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/10/03/moge-byc-kim-chce-i-gdzie-chce-wiec-moge-byc-i-tu/

12; 27 «Synu człowieczy, oto Izraelici powiadają: „Widzenie, jakie on ma, odnosi się do dni bardzo odległych. Prorokuje o dalekiej przyszłości”. 28 Przeto powiedz im: Tak mówi Pan Bóg: Już więcej żaden z moich wyroków nie dozna zwłoki. Cokolwiek mówię, to mówię i wykonam» wyrocznia Pana Boga.

- Ja to trzymam, żeby się spełniło, co ma się spełnić.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/10/13/ja-to-trzymam-zeby-sie-spelnilo-co-ma-sie-spelnic/
- Tak jak wszystko co zapisane przez proroków musi się wypełnić, tak i twoje wizje muszą się wypełnić, bo to jest prawda. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/01/07/urbi-et-orbi/

10 Oto wprowadzili mój lud w błąd, mówiąc: „Pokój”, podczas gdy pokoju nie było1. A kiedy on budował mur, to tamci pokrywali go tynkiem. 11 Powiedz tym, którzy go pokrywali tynkiem: <Upadnie on>, [gdy] spadnie deszcz ulewny, nastąpi gradobicie i wicher gwałtowny się zerwie. 12 I oto mur rozwalony. Czy wam nie powiedzą: Gdzie jest zaprawa, którąście narzucili? 13 Przeto tak mówi Pan Bóg: W zapalczywości mojej sprowadzę wicher gwałtowny, spadnie deszcz ulewny na skutek mojego gniewu i grad na skutek mego oburzenia, by wszystko zniszczyć. 14 I zburzę mur, któryście pokryli tynkiem, powalę go na ziemię, tak że ukażą się jego fundamenty i upadnie, a wy pod nim zginiecie. Wówczas poznacie, że Ja jestem Pan. 15 Wywrę gniew mój na murze i na tych, którzy go tynkiem obrzucili, i powiem wam: Gdzie jest mur i ci, którzy go tynkowali – wyrocznia Pana Boga.

Doznałam déjà vu. Wizja dotycząca otynkowanego kościoła.

Piotr słysząc zabierze ludziom Siebie zobaczył obraz palącego się dużego kościoła, białego, otynkowanego ze szpiczastym wieżyczkami. Nie byłam pewna, czy chodzi o konkretny kościół, czy raczej traktować tę wizję jako symbol. Dzisiaj już wiem, że chodzi oczywiście o symbol chrześcijaństwa. Ta biel też nie jest przypadkowa. Mogłabym to zinterpretować jako czysty Kościół, czysta wiara, która będzie niszczona. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/11/13/dni-niepokoju-panuja-ale-nadchodzi-burza-wspierajcie-sie-nawzajem/
- Co znaczy otynkowany kościół ? 
- Skończony. 
- W sensie wykończony i odnowiony czy skończony, że z nim koniec ? 
- Gotowy… ale spytaj do czego ?
-  Do czego ? 
- Jak ma siać nieprawdę niech spłonie i do tego został powołany. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/iii-tajemnica-fatimska/

Zbieżność zadziwiająca. Otynkowany mur miasta nieprawego i otynkowany kościół siejący nieprawdę … to jedno. Kościół w rozumieniu nie Watykanu, nie instytucji, a całej społeczności chrześcijańskiej. Zdaje się, że Jerozolima kiedyś znaczyła faktycznie Jerozolimę. Dzisiaj znaczy znacznie więcej. Znaczy ludzi, którzy w imieniu Boga działają wbrew Bogu.


21 Bo tak mówi Pan Bóg: Nawet gdybym zesłał na Jerozolimę owe cztery moje straszne klęski – miecz, głód, dzikie zwierzęta i zarazę, aby w niej wyniszczyć ludzi i zwierzęta, 

Cztery klęski to jak cztery plagi w AJ. Czterech jeźdźców.


19 I w uniesieniu moim, w ogniu mego gniewu, mówię to: Zaiste, w owym dniu przyjdzie wielkie trzęsienie ziemi na kraj Izraela. 20 Przede Mną będą drżały ryby morskie i ptaki w powietrzu, zwierzęta polne i wszystko, co pełza po ziemi, i wszyscy ludzie, którzy są na ziemi. Góry się rozpękną, skały się zapadną i wszystkie mury runą na ziemię. 21 I powołam przeciwko niemu wszelki strach wyrocznia Pana Boga – miecz każdego zwróci się przeciwko bratu. 22 I wymierzę im karę przez zarazę i krew, i ulewę, i grad [jakby] kamieni. Ogień i siarkę ześlę jak deszcz na niego i na jego wojsko, i na rozliczne ludy, które są z nim. 23 Tak okażę się wielkim i świętym, tak ukażę się oczom wielu narodów: wtedy poznają, że Ja jestem Pan.

W AJ;18 I nastąpiły błyskawice i głosy, i gromy, i nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi,
jakiego nie było, odkąd jest człowiek na ziemi: takie trzęsienie ziemi, tak wielkie.

Wiele jest zbieżności z AJ. Księga Ezechiela to jak Apokalipsa Jana tyle, że przekazana mniej więcej 650 lat temu. A to znaczy, że apokalipsa była zaplanowana dużo, dużo wcześniej. Przed wszystkimi wiekami, jak często mówi Ojciec. Słowa …do tego został powołany , aby spłonął  nabierają nowego znaczenia. 


Pieniądze to licha pociecha.

14. 01. 20 r. Warszawa.

Piotr wiele mówił o firmie, o odkładanych pieniądzach „w razie czego”. Widać, że się przejmuje. Ojciec podsumował to krótko …

  • Pieniądze to licha pociecha.

Wieczorem.

Oglądamy film dokumentalny o religiach, prorokach, wielkich i znaczących ludziach w historii tego świata …

  • Ojciec woli chyba mężczyzn – wyrywa mi się.
  • A skąd ty to możesz wiedzieć dziecko ?
  • Nie wkładaj Mi odpowiedzi w usta.
  • Ufaj Nam.


15. 01. 20 r. Warszawa.

Kiedy Piotr wrócił do domu, zaczynam stękać.

  • Za dużo dzisiaj pracowałam przy komputerze. Głowa mnie teraz boli.
  • To po co tyle pisałaś ?
  • Ojciec mi przecież kazał.
  • Nie zwalaj na Mnie.
  • …….. – roześmiałam się.
  • Zobacz, już szczęśliwa.

Wystarczyło rzeczywiście jedno słowo, a byłam przeszcześliwa. Ostatnio mało mamy rozmów i zaczyna mi tego brakować jak powietrza.

  • Mija nam ten czas.
  • Mija – kiwam głową. Myślałam o tym rano, że znowu jest rano …
  • Mogę zapisywać ?
  • Jeśli wiesz jak pisać i co pisać …
  • Najgorzej ci, co piszą pod dyktando, bezrozumni, a takich jest bez liku.
  • Wow … – chyba wiem o kim Ojciec mówi.
  • Jak twoja migrena po pierwszych słowach ?
  • Przechodzi – uśmiecham się.
  • … Pan Bóg powiedział ci teraz dziwne zdanie – Piotr zaskoczony. 
  • Wkrótce się z tobą spotkam.
  • ???!!! …. – unoszę brwi wysoko, oczy mam jak spodki …
  • Jakim cudem !???… – myślę sobie w duchu, ale przypominam sobie od razu chleby. Przecież to też było spotkanie.
  • Nie w obliczu Ojca, ale będziesz wiedzieć, że to Ojciec.
  • Będzie ci to dane.
  • ……. – ucieszyłam się i zaciekawiłam w jakiż to sposób.
  • Zobaczyłem białą chmurkę, świecącą, spłynie do ciebie, uderzy w mostek i przejdzie z mostka do głowy. Jakbyś jakąś wiedzę dostała, czy co … 

Mostek” mnie zelektryzował. To musi być jakieś szczególne miejsce w ciele człowieka.

- Widzę postać… – nachyla się do mnie i mówi szeptem. 
- Na wysokości mostku wychodzi wielkie światło, w środku białe, żółte na zewnątrz…. Edziu mi ją wskazuje palcem. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/05/29/chrystus-patrzy-na-was-zawsze-obserwuje-ten-z-dolu/ 

Jeśli przyjrzeć się słowom Faustyny dokładniej … Nie mówi na sercu, a „na piersiach” …

Wieczorem, kiedy byłam w celi – relacjonuje to wydarzenie w „Dzienniczku” – ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. (…) Po chwili powiedział mi Jezus: „Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie”( Dz. 47).


Wykorzystuję fakt, że sobie tak siedzimy i tak sobie rozmawiamy. Ciekawe pytanie dzisiaj pojawiło się w „komentarzach”.

Mam pytanie nie związane bezpośrednio z blogiem, jednak jest to pewna kwestia angeologiczna/demonologiczna, która nie daje mi spokoju, być może Państwo posiadacie jakąś wiedzę na ten temat. W szóstym rozdziale Księgi Rodzaju jest podana geneza „Olbrzymów”, którzy żyli przed potopem:61 A kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. 2 Synowie Boga1, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały. 3 Wtedy Bóg rzekł: «Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną: niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat2». 4 A w owych czasach byli na ziemi giganci; a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi mocarze, mający sławę w owych dawnych czasach.” Moje pytanie: kim byli Synowie Boga? A może precyzyjniej – jaka była ich natura?

  • Na pewno były, w co trudno uwierzyć z punktu widzenia dzisiejszych czasów.
  • I szkielety nie są wymyślone.
  • Wow … A dlaczego byli tacy wielcy ?
  • Jeszce nie teraz – … czyli na odpowiedź jest jeszcze za wcześnie.

Jestem pod wrażeniem, bo nagle zdaję sobie sprawę, że nawet najdziwniejsze biblijne opowieści mogą być jednak prawdziwe.

  • Ojciec mnie wypycha na modlitwę.
  • Ja idę go posłuchać, a ty zostajesz z Arabem… i puszcza do mnie znowu oko.
  • Dlaczego Ojciec mnie męczy tym „arabem” – żartuję. Nie prościej byłoby mówić wprost ? Jezus ?
  • To przyjemne.
  • ……. – śmieję się.

Po egzorcyzmach.

  • Ojciec powiedział, że te „twoje” chleby to będzie …
  • Pokarm dla ludzi.
  • Powiedział też, że krzew Mojżesza, który się zapalił był …
  • Bardzo podobny do drzewka Oli.
  • Chodzi o jego kształt.



Dopisane 16. 08. 2020 r.

  • Najgorzej ci, co piszą pod dyktando, bezrozumni, a takich jest bez liku.

Czekałam na te słowa. Padły po lekturze kilku rzekomo prawdziwych objawień. Bezrozumninie ma chyba lepszego określenia. Odnoszę wrażenie, że spisują wszystko jak leci nie myśląc co piszą, nie zastanawiając się, czy ma to w ogóle sens, a przecież wiemy jak łatwo w tym momencie wślizguje się diabeł. Podam mały przykład. Jeden z obecnych wizjonerów ogłosił właśnie, że Jezus przekazał, iż od 1 lipca Polacy nad Wisłą wirusem się nie zarażają. https://www.youtube.com/watch?v=dC7P2AbcwLc Takie przekazy Spisywane pod dyktando są nie tylko niedorzeczne, ale i niebezpieczne. 

 

Nic tak nie smakuje jak odzyskiwanie smaku.

28. 11. 19 r. Szczecin.

Trzy dni temu córka poszła do szpitala na zaplanowany zabieg. Piotr wyjechał do Warszawy, ja zostałam. I całe szczęście !

W szpitalu zameldowałyśmy się o 8 rano. Podczas czekania pod gabinetem córka zaczyna narzekać, że ją głowa boli. Pewnie z nerwów, pomyślałam. Wzięła pyralginę, potem drugą, ale ból narastał do tego stopnia, że sześć godzin później zaczęła wymiotować. Leżała na szpitalnym łóżku i zwijała się z bólu. Ciągle się zastanawiałam dlaczego akurat teraz. Czy to znak, aby zabiegu nie robić ? Wydzwaniałam do Piotra pytając Ojca co robić, ale tam zapadła cisza. Dostawałam od niej rozpaczliwe SMS-y, więc wróciłam do szpitala, była 22.00. Na szczęście nikt mnie nie zatrzymywał, nie pytał. Idąc po schodach minęłam dział neurologii, zanotowałam to w swojej pamięci na wszelki wypadek.

Córka leżała półprzytomna. Poprosiłam pielęgniarkę o leki przeciwbólowe. Poprawiło się trochę, więc poszłam do domu. Ale na drugi dzień wszystko zaczyna się od nowa. Koszmarna migrena powróciła. Zabieg się nie odbył, bo ledwo żyła. Nigdy wcześniej nie widziałam jej w takim stanie. Gdyby powiedziała, że umiera, to bym uwierzyła. Wyszeptała tylko, że wszystko to od gacka. Potwierdził to też Piotr.

  • Miałem wizję jak mały krokodyl ją atakował, ale go zdusiłem.

Wieczorem ból  nasilił się jeszcze bardziej. Znowu pojawiłam się o 22 w nocy. Poprosiłam, aby zawołano neurologa, który urzędował piętro niżej. Zaaplikował jej końską dawkę jakieś mieszaniny i dopiero wtedy wszystko powoli zaczęło ustępować.

Byłam w kropce. Naprawdę nie wiedziałam co się dzieje i dlaczego. Prosiłam Ojca i nic. Prosiłam Jezusa i nic. Żadnej wiadomości dlaczego… I kiedy tak siedziałam w ciszy myśląc co się dzieje doszła do mnie myśl.

Jakie to szczęście, że uderzyli w nią wtedy, gdy była akurat w szpitalu. Takiego ataku nigdy nie miała. Gdyby stało się to w domu, nie dalibyśmy rady jej pomóc. Dopiero szpitalna kroplówka mieszaniny silnych leków przeciwbólowych pomogła. Ojciec musiał wiedzieć, że zostanie zaatakowana i dlatego stało się to teraz, a nie wcześniej, ani później.

Dzwoni zaniepokojony Piotr, tłumaczę mu co się dzieje.

  • Ojciec mówi ….
  • Na reszcie zrozumieliście.

To na reszcie bardzo mnie uspokoiło. Jeszcze jedno wydarzenie, które znowu wiele mnie nauczyło. Do końca ufaj Ojcu, bo On po prostu wie najlepiej. Nic nie dzieje się bez powodu i przyczyny. Ostatni podobny taki atak miała …

To już drugi lub trzeci raz taki atak. Poszłam do Piotra go obudzić, ale on już też nie spał. Zaczął robić egzorcyzmy, ja zaczęłam się modlić i prosić. Cały czas z małymi przerwami wisieliśmy na telefonie, aż „mała” zasnęła około szóstej nad ranem. Dwie godziny później była już na nogach. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/04/30/nie-ma-juz-odwrotu/ 

Tym razem, gdybyśmy mieli wątpliwości, czy to nie od gacka … Pozostawił na jej ręku swój „podpis”.


Wieczorem.

Już nie jestem rozżalona, że nie mogę być w Warszawie. Rozumiem sens tej tymczasowej rozłąki, choć tęskno mi oczywiście …

  • Nic tak nie smakuje jak odzyskiwanie smaku.

Czyli po rozłące będę się cieszyła jeszcze bardziej.


Mam mnóstwo czasu, będąc sama. Przeglądam internet i natrafiam na ten film. Bardzo chcę wierzyć, że nie jest to kolejny fake.

Kiedy więc dzwoni Piotr, pytam Ojca …

  • Film jest prawdziwy dla nielicznych.
  • Ale dlaczego Jezus się pokazał ? To znak AJ ?
  • Pokazał się z tego samego powodu, jak i tobie się ukazał.
  • Dla nielicznych, którzy tego potrzebują.
  • A jest ich coraz więcej.


01. 12. 19 r. Szczecin.

Dostałam bardzo ciekawego maila;

Kolejny mail, który mocno mnie zaskoczył. Zaczyna do mnie dochodzić dlaczego Ojciec sam wybiera osoby, które czytają ten blog. Może zabrzmi to niefortunnie, ale staliście się narzędziem w Jego rękach, ponieważ poprzez niektóre osoby uwiarygadnia i uwierzytelnia słowa tu pisane. Zostać narzędziem w Ojca rękach, to wielkie wyróżnienie. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/12/02/cykl-zostaje-zamkniety/ 

P. s . Ten mail miał dwie części. Pierwszą opisałam wcześniej. Poniżej II część maila z uzupełnieniem wizji dotyczącej liczby 11.

Pojawiła się cyfra 11 jako ważna, istotna. Ale nie potrafię powiedzieć dlaczego.

Zamyka się cykl, żeby zacząć nowy etap. Pytam się co znaczy liczba 11 ?

  • To liczba mistrzowska, a kto jest mistrzem ?
  • Chrystus.
  • Połącz to …. – Piotr zobaczył numer naszego mieszkania. Faktyczne to 11.
  • Połącz to w całość. Nie rozdzielaj tego.

Zdaje się, że łączymy siły i zaczyna się dziać. Zgodnie z AJ.

  • No i co ty na to ? – pytam zaskoczonego Piotra.
  • Wczoraj słyszałem głos spod sufitu. Powiedział mi …
  • Jeszcze wiele razy cię zaskoczę.
  • Mówię do niego …
  • Mógłbyś być bardziej konkretny.
  • ???!!! Tak odważnie ?! – wycedziłam powoli.
  • Zakładam, że rozmawiam z Homielem – Piotr się broni.
  • Zawsze musisz znaleźć wytłumaczenie na swoją niesubordynację.
  • Właśnie – ręce mi opadają.

Piotr dzwoni po egzorcyzmach.

  • Mam ci przekazać, że …
  • Trwaj do sądu i płyń znaczy w pełni zakończenie sprawy.
  • Kiedy ci co są dłużni, zapłacą.
  • ……. – robię oczy. Nad ranem myślałam; kiedy zacznie się to „trwaj i płyń”. Sprawa się zakończyła i co ? Ojciec czytał moje myśli. 
  • Wtedy sprawa jest zakończona.
  • Przekaż to kronikarzowi.


Dopisane 21. 07. 20 r.

  • Nic tak nie smakuje jak odzyskiwanie smaku.

Dzisiaj zdanie to nabiera jeszcze jednego wymiaru. Chorujący na COWID tracą smak i zapach. Odzyskiwanie smaku to jak powrót do życia, uzdrowienie. Niewykluczone, że to był jeszcze jeden znak nadchodzącej epidemii. 

Do znaczenia liczby 11 jeszcze powrócę. 


Oglądając dzisiaj rano …

Szczyt w Brukseli. Viktor Orban: Każdy chciałby dziś być Polakiem. Na konferencji prasowej głos zabrał również premier Węgier Viktor Orban, który stwierdził, że „każdy w Europie, kto rozumie matematykę, chciałby być dzisiaj Polakiem”.

  • Prawda jest taka, że Węgry również odniosły sukces, ale daliśmy radę odnieść ten sukces razem. To dzięki temu, że Mateusz był dowódcą naszego zespołu, mamy ogromne szczęście, że lider Grupy Wyszehradzkiej jest tak doświadczonym ministrem finansów – mówił o Mateuszu Morawieckim.

. przypomina mi się rozmowa.

Przerzuciliśmy się na inny kanał, a tam znowu „Władca pierścieni”. Ponieważ nie mieliśmy siły myśleć, obejrzeliśmy go więc po raz setny, bo znając każdy centymetr tego filmu już myśleć nie trzeba. Po filmie przemawiał nowy premier, pan Morawiecki. Oboje gorąco do tej pory popieraliśmy Beatę Szydło, więc ta zmiana nie przypadła nam w ogóle do gustu. Byliśmy wręcz przekonani, że zrobiono jej krzywdę. 
- No i po co to zrobili ! – Piotr był pełen oburzenia.
- Skończyła się walka o Helmowy jar, a zaczęła wojna o Śródziemie. 

- Ten kraj odleci wysoko, ponad inne kraje… Widzę już nie jako na piedestale, ale ze skrzydłami. Wielu będzie tu chciało mieszkać. Pokazał mi Homiel księdza, który przewidział to. Chyba to Klimuszko… też to powiedział – Piotr zauroczony tym co widzi. 
- I z tej burzy wyjdziemy. 
- Chociaż ta nacja, w której żyjecie nie jest święta, ale nie może tak być.
- Mówiłem ci, że to bitwa o Śródziemie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/10/18/wszystko-albo-nic/ 

Ja im powiem.

14. 11. 19 r. Warszawa. II

  • I część (fali) jest dla was.
  • Hmm … Druga dla Ojca, to wtedy „wystrzelisz w kosmos.”

Wizja o wielkiej fali faktycznie składa się jakby z trzech części.

Znowu jakaś tajemnica. Znowu zaczynamy analizować jego wizję kadr po kadrze... 
- Zobaczyłem wielką falę, zdziwiłem się, że taka wielka i nagle byłem na jej szczycie. Nie wiadomo skąd się tam wziąłem. Zacząłem płynąć po jej tafli i czułem się tak, jakbym serfował... Fajnie mi było... Potem fala wyrzuciła mnie w powietrze wysoko i straciłem świadomość, jakby mnie nie było... Doszedłem do siebie na brzegu lądu, klęczałem na kolanach na kamieniach, w oddali zobaczyłem dwie kobiety, ale one nie zwracały na mnie uwagi, były jakby w negatywie zdjęcia... 
- Hmm... - znam to na pamięć, a mimo tego ponownie ją analizuję. Tu jest kilka etapów. Zauważenie fali, na fali, wyrzucenie z fali i opadnięcie z fali...  zanim opadniesz zabierzemy cię stąd... to trzeci etap... - myślę głośno. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/22/nauka-nie-ma-konca/

Rzadko o tych etapach pamiętamy. Najpierw Piotr płynie w wodzie z trudnością, czyli obecna proza życia. Życie po zawale. Praca, dom, kawa, modlitwa … I nagle jest na szczycie fali. Ten moment przejścia jest absolutnie niespodziewany. Piotr opisując wizję wielokrotnie podkreślał, że był całkowicie zaskoczony, że jest już na fali. Arcyciekawe … Bo cóż takiego się zdarzy, że nawet tego nie zauważy …

  • To się nie wydarzy w 2019 – tak mi wychodzi.
  • Nie pakuj się w czas.
  • Sam mówiłeś Ojcze …
  • A co się wydarzy, skąd wiesz ?
  • Twój kontakt z Józkiem to akt równowagi.
  • A co to znaczy ?
  • Ty będziesz wiedzieć, co to znaczy być kimś w równowadze.
  • ?!

Poczułam się zmęczona. Kombinowanie co, kiedy i jak może wykończyć.

Piotr zaczyna się śmiać …

  • Ciągle myślę o tym kabarecie. Pokazali idealnie … Ludzie nie wiedzą jak Ojciec jest dowcipny, radosny, taki kawalarz, ale potrafi być …. baaaaardzo stanowczy. Widziałem to.
  • Czas wracać do Domu. Na Górze taaakie nudy.
  • Brakuje, żeby ktoś Mi bombę pod tron podłożył, tak wesoły jest… – … Piotr.
  • Ale tylko przy Mnie.
  • Normalnie to miecz w ręku ma.
  • Hmm… W tej wizji z chlebami faktycznie Ojciec był bardzo dowcipny – przypominam sobie.
  • Nie wiadomo na jaki w danej chwili pomysł wpadnie, takie miałam wrażenie. A jednocześnie miał bardzo uważne oczy. Niby się ciągle śmiał, ale jednak Jego oczy były bardzo czujne, przyglądające się, myślące, mądre … – przypominam sobie bardzo dokładnie.
  • Tobie nigdy nie wiadomo co strzeli do głowy.
  • Noooo… – Piotr zażartował jak w kabarecie.
  • …….
  • Poczułem, że przesadziłem z tym nooo …
  • Jest ok, jeszcze się bawimy.

Właśnie taki jest Ojciec. Zaskakująco dowcipny, ale i zaskakująco mocny, jeśli mogę w ogóle tak to ująć. Wszechmocny.

  • Ale masz dobrze, że masz Ojca.
  • Ale ty masz Józka.
  • No, ale Piotr ma ciebie Ojcze.
  • … Ojciec patrzy na ciebie zdziwiony … – Piotr pokazuje.
  • Pamiętaj o Józku.
  • Ty powinnaś wiedzieć co to dla ciebie znaczy, a ten moment nadejdzie.

Nie wiem co powiedzieć. To wydaje się tak … kosmicznie niemożliwe. Przypominam sobie, kiedy to pierwszy raz usłyszałam, że będę widzieć i rozmawiać z Jezusem.

Caviezel oficjalnie potwierdził, że znowu zagra Jezusa – przypomniałam sobie… 
– Ciekawe, czy naprawdę czytał moją kartkę. 
-Nie zapomnij o Duchu Świętym. 
-Będzie oglądał, czytał i myślał. 
-Przyjdzie czas, już wkrótce, że będziesz rozmawiała i to nie z sobowtórem. 
-Przy stoliku, w pokoju, jak dwóch przyjaciół, prawdziwych przyjaciół. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/15/biedak-zawolal-pan-bog-wysluchal/
  • Przyjdzie i będzie cię uczył.
  • ……. – naprawdę nie wiem co powiedzieć. Ojciec zapowiada to tak stanowczo i coraz częściej, więc …
  • Czyli pierwsza faza to bezpieczeństwo. Obejmie całą rodzinę.

Nagły powrót do tematu fali trochę nas zaskoczył. Chwilę to trwało, zanim pozbierałam myśli. Analizując słowa Ojca zorientowałam się, że otrzymaliśmy ważną wskazówkę, na którą od dawna czekaliśmy. Ojciec mówiąc o bezpieczeństwie nieoczekiwanie nawiązał do wizji ze śmieciami.

- Szliśmy razem z małym chłopcem, blondynkiem, po ubitej drodze, ja trzymałem go za rękę z jednej strony, a ty z drugiej strony. W prawym ręku trzymam wiaderko, a w nim cały swój dobytek i dokumenty. Przed nami widzę stojącą wywrotkę, pełną śmieci, wielka góra śmieci na wozie była po tysiąc więcej warta niż to, co mam w wiaderku. Podeszliśmy do auta, które było włączone, przerzuciłem z wiaderka wszystko na pakę, wrzuciłem też tam ciebie, potem chciałem rzucić też chłopca, ale nie mogłem. Nie mogłem oderwać go od ziemi, a ponieważ do auta wsiadał właśnie kierowca (w niebieskiej koszuli)… to go zostawiłem. - On zaczął tak płakać, tak płakać, że go zostawiłem… zdecydowałem się zeskoczyć. Kiedy wyskoczyłem auto ruszyło. Darłem się do ciebie, byś zatrzymała kierowcę, a ty nic, patrzyłaś przed siebie zapatrzona. Byłem wkurzony na ciebie maksymalnie, bo na pace były moje dokumenty i pieniądze, darłem się ciągle, a ty nic… Odjechałaś, zostawiłaś mnie… Wziąłem chłopca za rękę i powiedziałem; chodź, idziemy. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/05/29/bardzo-konkretna-boza-odpowiedz/ 

A śmieci i fala to dwie wizje, które są dla nas kluczowe. Być może najważniejsze, ponieważ opisują naszą przyszłość. Do dzisiaj nie potrafiliśmy ich ze sobą w żaden sposób połączyć. Dzięki Ojcu zrozumiałam, że wizja ze śmieciami jest częścią tej fali. Należy do pierwszego etapu fali. Kiedyś Ojciec powiedział, że kiedy się pojawi bezpieczeństwo powinnam zacząć się martwić, bo właśnie wtedy zabierze Piotra. Wszystko zaczyna nabierać sensu. Wszystko zaczyna się układać. 

  • Kocham twoją rodzinę jak swoją, a czasami i ciebie …
  • …….. – roześmiałam się widząc Piotra. Miał nietęgą minę.
  • A może jesteś zwykłą tubą ? Nie pomyślałeś o tym ?
  • Nieeee – Piotr się przestraszył, że robi tylko za pośrednika.
  • ………
  • To już wiemy, że śmieci to części fali – ulżyło mi.
  • Zadowolona ?
  • Zadowolona, że wiemy.
  • A kiedy wiesz, to co zrobisz ?
  • Nie wiem… – pomyślałam.
  • Jeszcze trochę z Moim Małym pobędziesz.

Zamyśliłam się.

  • Jak Ojciec zrobi tą koronkę to ja nie mam pojęcia.
  • Nooo, nie będę się tłumaczyć.
  • Najbardziej boję się, że nic się w tym roku nie wydarzy.
  • Zanim to uczynisz patrz w powietrze.
  • Powietrze ?
  • W kierunku nieba i nic nie rób.
  • Ja im powiem.
  • Co zapisane i powiedziane musi się wypełnić.

Kiedy usłyszałam Ja im powiem i patrz w powietrze pomyślałam … Czyżby to była prawda ? Natrafiłam wczoraj na artykuł;

Właśnie te tragiczne historie mają świadczyć o ogromnym darze Jeane. I potwierdzać prawdziwość przepowiedni, która dopiero ma się ziścić. Dixon w jednej ze swoich książek pisała wprost o apokalipsie. Wiele wskazuje na to, że koniec świata ma się rozpocząć w 2020 roku. Według jasnowidzącej zagładę przyniesie nam wojna pomiędzy Szatanem a Chrystusem. Wielka bitwa ma się rozpocząć w 2020 roku i potrwać do 2037. Krwawa bitwa rozegra się pomiędzy siłami zła i dobra. Chrystus zejdzie ponownie na Ziemię, aby w imieniu swoim, swojego ojca i Ducha Świętego stoczyć walkę z „nieświętą trójcą”: Szatanem, Antychrystem i Fałszywym Prorokiem. Kim jest Antychryst? Jak czytamy na portalu, to realna osoba, która przyszła na świat 57 lat temu. Chodzi o potomka egipskiego faraona Echnatona i jego żony Nefretete. Do tej pory nie udało się go zidentyfikować, ale postać ta ma mieć coś wspólnego z „fałszywą religią”. Koniec świata ma się rozpocząć w taki sposób, że nikt nie będzie miał co do tego wątpliwości. Według jej słów 2020 roku usłyszymy ponoć głos, który rozniesie się po całym świecie i wypowie tylko: „Dokonało się” https://www.antyradio.pl/News/Straszna-przepowiednia-Jeane-Dixon-Co-nas-czeka-w-2020-roku-36747

Internet jest przepełniony tego typu proroctwami, ale tym razem moją uwagę przyciągnęło wspomnienie o Nefretete i data 2020 r. Czuję przez skórę, że nie jest to przypadek. 

Niedawno Ojciec zaskoczył nas bardzo ciekawą informacją. 
- Słyszę Nefertiti. 
- Chyba Nefretete – poprawiam Piotra. 
- Nie, Ojciec wyraźnie podkreśla Nefertiti, -titi na koniec. 

Oczywiście sprawdzam. Przeczytałam uważnie jej życiorys i zwróciłam uwagę na zdanie; Wraz z Echnatonem wprowadzała kult jednego Boga – Atona, symbolizowanego przez tarczę słoneczną. Monoteizm stał się powodem zatargów ze stanem kapłańskim, przede wszystkim z kapłanami boga Amona. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Nefertiti) Wierzyła w jednego Boga, być może Go nawet słyszała. 

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/03/29/wszystko-co-widzisz-to-prawda/

Niezwykle intrygujące, tym bardziej, że Dixon pisała o tym ok. 20 lat temu w swojej książce My Life and Prophecies (Moje życie i przepowiednie). 



Dopisane 11. 07. 2020 r

  • Zanim to uczynisz patrz w powietrze.

Czytając to zdanie po kilku miesiącach przypomniałam sobie artykuł sprzed kilku dni; Ponad dwustu specjalistów z całego świata przekonuje, że wirus SARS-CoV-2 może się rozprzestrzeniać drogą powietrzną, w drobnych aerozolach. Wzywają oni WHO do zmiany zaleceń dotyczących ochrony przez zakażeniem. WHO twierdzi, że jej eksperci analizują ten problem. 

Czy chodzi o wirusa ? Być może. Niewykluczone jednak, że chodzi Ja im powiem … „Dokonało się”. Słowa, które rozbrzmieją w powietrzu …

Nie zapomnisz o Mnie ?

10. 11. 19 r. Warszawa.

Pisałam dzisiaj o Antychryście, ale jak zwykle przy wielkich tematach mam mega wątpliwości, ponieważ nie wiem, czy piszę poprawnie.

Dopisane 10. 11. 2019 r. 
Pada ostatnio wiele pytań dotyczących antychrysta, więc zebrałam kilka zdań z naszych rozmów, które o antychryście mówią. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/11/10/nadzieja-na-nowy-swiat/
  • Dobrze napisałam ?
  • A co czułaś ?
  • Że dobrze.
  • Ufaj swojej intuicji
  • Broniłam Franciszka.
  • To ! była obrona !
  • On tam ma lobby, które na niego naciska i atakuje. Diabeł ich kusi i to on chce rozbić Kościół.
  • Trafiłaś w sedno.
  • To walka na śmierć i życie.
  • Nie wiedziałem, że jak mówisz o Ojcu to tak potrafisz „suszyć zęby”.

Roześmiałam się. Będąc u fryzjera dużo mówiłam o Bogu cały czas przy tym się śmiejąc. Przypominałam sobie różne zdania, zdania dowcipne, zdania mądre i zdania, które zmuszają do myślenia. Mogłam sobie na to pozwolić, bo znamy się z fryzjerką od 20 lat. Kiedy mówiłam o Ojcu byłam szczęśliwa. W pewnym momencie złapałam się na tym, że faktycznie mogę wyglądać na nienormalną ciągle się tak ciesząc.

  • Ojcze, wszystko widzisz.
  • Całe szczęście, Mała.

Wracamy do Warszawy. Co godzinę słuchamy aktualnych wiadomości czekając na informacje o ewentualnych korkach. O korkach nie ma nic, za to sporo o Wałęsie. https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/609514,walesa-slowa-morawiecki-komentarze-politycy-eksperci.html

  • Ten człowiek zatracił wszystko. Swoje człowieczeństwo. Ma Matkę Boską w klapie i takie bzdury mówi – Piotr nie wytrzymał.
  • Mnie tam w ogóle nie ma.
  • Mnie tam już dawno nie ma.
  • To jest pusty emblemat.

Zaskoczyły nas słowa Maryi i sam fakt, że tak szybko i tak niespodziewanie przemówiła. Zaskoczyły tak bardzo, że do końca drogi pozostaliśmy w milczeniu.



11. 11. 19 r. Warszawa.

  • Wiesz co ? Przypatrzyłem się sobie w lustrze przy goleniu, wyglądam bardzo poważnie ! – Piotr zrobił zdziwione oczy.
  • Bo faktycznie wyglądasz na poważnego faceta, wzbudzasz szacunek – mówię całkowicie obiektywnie.
  • Chcesz powiedzieć, że wygląd może zabić ?
  • ……. – śmieję się.
  • Jak będziesz mówił o Ojcu, to każdy ci uwierzy. Tak wyglądasz … – Piotr wzbudza całym sobą coś takiego, że człowiek podświadomie się prostuje.
  • Jego sto słów nie wystarczy za twoje jedno.
  • Nie wiem co Ojciec planuje, ale ja nie mam już siły, żeby przed ludźmi jeszcze gadać.
  • Masz wiele, ale nie zdajesz sobie sprawy, a będziesz miał jeszcze więcej.

Rozmawiamy o sądzie, o ostatniej rozprawie, podczas której Piotr przemawiał jak nakręcony, nakręcony przez Ojca oczywiście, bo w przeciwnym wypadku milczałby jak zwykle.

  • Twoja wiedza, twoja wykształcenie, twoja twarz przekonałaby każdego, nawet papieża.
  • Mnie przekonał.
  • Patrz ! Ojciec siedzi sobie i słucha – Piotr się roześmiał.
  • Siedzę i odpoczywam.
  • Bóg odpoczywa ?
  • A nie można ?



12. 11. 19 r. Warszawa.

Mieliśmy chodzić osobno do „swoich” kościołów, lecz dzisiaj zmiana planów, idziemy razem. Nie protestuję i w związku z tym nie liczę też na nic. Myliłam się jednak …

  • Podczas mszy w myślach rozmawiałem z Ojcem. Powiedział …
  • Choć jesteś tutaj człowiekiem, przyszedłeś na ten świat, bo się oddałeś, to nie jesteś człowiekiem.
  • Masz robić to, do czego cię przeznaczyłem.
  • …….
  • Hmm… Egzorcyzmy ? – pytam niepewnie.
  • Musisz robić intensywniej.
  • Jeśli chcesz, żebym był szczęśliwy to rób dla ludzi, bo ludzie dają Mi szczęście.
  • Pokazał mi teraz wielkiego king-konga. Wielką, czarną, obrzydliwą małpę, która stoi na wieżowcu i trzyma za kostkę człowieka, który wisi głową w dół. Bawił się nim, czy ma go zrzucić na ziemię, czy nie.
  • Wszystko przepadnie, mrok ogarnie świat.
  • Zrób to dla Mnie, zaciśnij zęby i rób.

Wiem skąd tak mocne słowa. Mimo wolnego dnia wczoraj, Piotrowi egzorcyzmów nie chciało się robić. „Zmęczony jestem” i tyle.

  • Jak nie będziesz robić, to ludzie przepadną.
  • ???!!!
  • Naprawdę pójdę chyba w zakon – Piotr szepcze do mnie trochę przestraszony.
  • Jeszcze tam by cię brakowało.
  • Żyj jak zakonnik.
  • Kto tam za tobą pójdzie ?
  • Tutaj wszyscy pójdą.
  • Nie zapomnisz o Mnie ?
  • Nigdy w życiu !

Zapisuję uważnie każde słowo, ale coś  we mnie pęka …

  • Cały dzień miałeś wczoraj, to psiakrew wolałeś „Czarnobyl” oglądać ! Tak to z tobą jest. Obiecujesz, a potem kilka dni nic nie robisz.
  • A Ola nie może też robić egzorcyzmów ?
  • No nieeee … Zwalasz na mnie ?!!!
  • Ola jest dla ciebie, a ty jesteś dla modlitwy (egzorcyzmów), jej modlitwa cię wspiera.
  • Jest zaślepiona na ciebie, jest wszystkim łącznie z wartownikiem.
  • To nie jest zwykła żona.
  • ……. – uśmiecham się. Podoba mi się to określenie.
  • Zaraziłeś ją modlitwą, ale modlitwa to twoje zadanie.
  • Może cię wspierać.
  • Jak nie będziesz się modlił, będzie „Czarnobyl” w skali makro.
  • Twoja modlitwa to ceremonia codzienna.

Wieczorem.

Pisałam dzisiaj na blogu;

- Mam plany z twoimi mężem. 
- W te dni przedwiosenne nadejdą zmiany. 
…….– zmroziło mnie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/11/12/jak-wierzysz-we-mnie-to-mi-zaufaj/

- Piotr będzie przebiśniegiem. 
- Oznaczać to będzie wiosenkę dla świata.  
- Pierwszy przejdzie przez śnieg.  

Oświeciło mnie.

Kiedy zapisywałam te słowa oczywiście myślałam o wiośnie 2020 r. Ale to nie o taką wiosnę tu chodzi.

Wiosna to symbol odrodzenia, odnowienia, świeżości. Zastanawiała mnie radość Ojca z nadchodzącej apokalipsy, którą widziałam i swojej wizji z chlebami i którą widział też Piotr. Dla Ojca apokalipsa to jak wiosna. Nadchodzący odrodzony i przywrócony porządek. Budzący się prorok to zwiastun apokalipsy. Przebiśnieg zwiastujący wiosnę. 

Kto przeżywa, łatwiej uwierzy.

05. 11. 19 r. Warszawa.

Dzisiaj rano w kościele byliśmy razem. Zajęliśmy swoje stare miejsca. Klęcząc moja głowa nagle się odwróciła w lewo. Odwróciła sama, ponieważ nie przypominam sobie, abym o tym nawet pomyślała, żeby się odwrócić. Po prostu jakby ktoś moją głowę skierował w bok. Pierwsze co zobaczyłam …

Mały krzyżyk długości może 3-4 cm leżał sobie pod kaloryferem. Leżał tuż koło Piotra, ale on go nie zauważył. Wiedziałam, że jest dla Piotra. Trzeci już z kolei krzyż.

  • Po co kolejny ? – pytam na kawie.
  • Nigdy nie za wiele.
  • Coś mi się wydaje, że znowu będą na mnie ataki gacków, to dodatkowa ochrona.
  • On jest tak mały, że chyba masz go mieć zawsze przy sobie, nawet w portfelu – przyszło mi do głowy.
  • ………..
  • Coraz częściej modlę się jak Żydzi, kiwam się do przodu i co ciekawe, nie mogę przestać się kiwać – Piotr się śmieje.
  • Wszystko się zgadza.
  • Najgorzej widzę problem z pejsami.
  • Nie wiem, czy cokolwiek się wyplecie – roześmiałam się. Piotr nie tylko na górze łysy, ale i po bokach przystrzyżony jak świeży rekrut.
  • Ten krzyż to dla nas ?
  • A dla kogo ?
  • Nie przez przepadek to zobaczyłaś.

No to już mam pewność. Głowa sama mi poszła w bok, nie byłam w stanie tego odruchu powstrzymać. Nawet taka drobna sytuacja uświadamia mi, jak łatwo stracić wolną wolę. Jak łatwo być … marionetką. Dlatego wolna wola poza samym danym nam życiem to największy dar od Ojca. W przeciwnym razie żyć i nie mieć woli … nie ma sensu.

  • Ojciec wczoraj powiedział o Jezusie Żeby świat cały był za Nim. To się po prostu nie da zrobić. Ciągle go obrażają. Nawet chrześcijanie.
  • Jak Mnie niektórzy obrażają czasami, wtedy myję sobie uszy, żeby nie słyszeć, bo nie wiedzą co czynią.
  • Ojciec woli nie słyszeć. Przymyka oczy, tak jest miłosierny.
  • Do czasu … – burknęłam. A apokalipsa ?
  • ……. – Piotr uciska serce.
  • Ten atak na serce wczoraj miałem od dyrektora.
  • Serce to twój slaby punkt.
  • Ale dzisiaj czuję go znacznie mniej, prawie w ogóle. Za to czuję swojego prawnika. Chyba pracuje nad czymś, albo myśli o mnie … Nie wiem, ale bardzo mocno go czuję.
  • Na pewno dyrektora nie czujesz ? – dziwię się.
  • . Widzę go w bunkrze jak strzela do swoich. Hmm… Dlatego go nie czuję, skupił się na swoich ludziach, szuka winnych. Skierował uwagę na swoich. Widzę też jego prawnika, namawia go na apelacje, ale on mówi, przegrałeś teraz, przegrasz później, to nic nie da ….

To zadziwiające jak Piotr widzi obrazami. Przecież dyrektor nie siedzi w bunkrze dosłownie i nie strzela dosłownie. To jedynie widzenie odzwierciedlające atmosferę i sytuację panującą w NIP.

  • Dlatego ta ostatnia wizja z rurociągiem to właśnie dotyczy co teraz. On będzie chciał szybko zapomnieć, załatwić sprawę, aby się to nie rozniosło – kiwam głową.
  • Zgadza się i ten rurociąg naprawiają za dnia. Światło nastało.
  • Czyli nastała boska sprawiedliwość.
Duża przestrzeń. Idzie Piotr drogą, a przed nim w znacznej odległości dwóch ludzi. Po prawej stronie ciągnie się rurociąg. Piotr mija robotników, którzy w szalonym tempie naprawiają wyrwę w tym rurociągu. Patrzy na to ze zdziwieniem, bo właśnie pomyślał, że nigdy by się nie zgodził na jego naprawę. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/30/nie-lekaj-sie-nigdy-nie-ma-zlego-konca/
  • Zastanawia się nad apelacją ?
  • Nie zastanawia się. Decyzję już podjął.
  • Jaką ?
  • Wizję widziałeś.
  • Czyli rurociąg.
  • ……. – Piotr kręci głową, że i tak nie wierzy. Ręce opadają.

Siedzimy przez chwilę w ciszy. Zbieram się na odwagę …

  • Czy mogę zadać pytanie odnośnie AJ ?
  • ……. – Piotr przewraca oczami, że jestem jak starta płyta.
  • Czy autor AJ to rzeczywiście Jan Ewangelista ?
  • Autor widział wszystko.
  • Wszystko do niego dotarło co miało dotrzeć.
  • Ale, czy to ten sam człowiek ?
  • Tak.

Ulżyło mi. Jeszcze jedna zagadka rozwiązana. Wczoraj obejrzałam film dokumentalny o Apokalipsie i tam stwierdzono, że z dużym prawdopodobieństwem adresatem wizji nie był ten jeden, jedyny Jan.


06. 11. 19 r. Warszawa.

  • Na mszy u „siebie” chowam się za filarem, tam jest ławeczka. Nie chcę siadać koło ludzi, bo czuję od nich energię, myśli i potem mnie głowa boli. No więc sobie siadłem, a zaraz dosiadła się do mnie para staruszków. Chyba mnie śledzą, bo to nie pierwszy raz. Gdzie ja siadam, to od razu i oni.
  • Myślisz, że uciekniesz przed ludźmi ?
  • Tak myślę.
  • Przyślę ich wszystkich do ciebie.
  • ……. – śmieję się. Im więcej buntu ma w sobie Piotr, tym bardziej dostaje po uszach.

Siedzimy na kawie, fajno jest, ale raptem Piotr łapie się za serce …

  • Ale mnie uderzyła energia ! … Widzę, że to od dyrektora … Jest teraz z tym drugim … Gadają na mnie … Chyba się boją …
  • Teraz widzisz po co ci ten mały krzyż ? Włóż go do kieszonki na sercu.
  • ……..
  • To nienormalne … Poczułem wielką ulgę …
  • Gdy znalazłam ten krzyż, zobaczyłam twoją kieszonkę w niebieskiej koszuli. Teraz rozumiem, że masz go ciągle mieć na sercu, to twoje słabe miejsce.
  • Oni chcieliby ukręcić mi głowę. Czy mnie zaatakują ?
  • Bez przerwy ciebie atakują.
  • Boją się rozgłosu, to może im mocno zaszkodzić.

Dostałam maila od osoby, która zaproponowała mi, że rozpowszechni dalej treści z tego blogu poprzez internet. Przestraszyłam się. Uświadomiłam sobie, że może nie jestem na to przygotowana. Jest mi dobrze jak jest, ale zdaję sobie sprawę, że nie może trwać to wiecznie.

  • Ojcze, przysłałeś mi nowego człowieka.
  • Pomoże ci.
  • Pomógł sobie i tobie.
  • On też ma jakieś doświadczenia.
  • Ktoś, kto przeżywa łatwiej uwierzy.
  • Ola się boi, Ojcze – wtrąca się Piotr.
  • Ola bardziej wierzy.
  • …….
  • Ojcze, dziękuję, że pozwoliłeś mi się zobaczyć.
  • Miałem w tym mały swój interes.



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Objawi się nagle.

03. 11. 19 r. Warszawa.

Obudził mnie SMS od syna, który woduje gdzieś na gazowcu w okolicach Chin.

Tak jak byłam zaspana, tak rozbudził mnie całkowicie. Zadzwoniłam, żeby dowiedzieć się czegoś więcej.

  • Przyszła do mnie śmierć i dała mi dwie czapki czarne, które należały do taty. A potem wyrwałem sobie ząb, kieł z prawej strony. Sprawdzałem w senniku, że to znaczy, że ktoś w średnim wieku, mężczyzna z rodziny odejdzie.

Syn miewa wizje dość rzadko, ale jak już ma, to one się rzeczywiście sprawdzają. Tak było w przypadku śmierci Edzia. Tak więc jego wizja nas mocno zainteresowała. Piotr niewiele myśląc już był pewny, że zaraz umrze. Byłoby to jednak absolutnie wbrew temu co mówi Ojciec, więc miałam wielkie wątpliwości. Poza tym Piotr też kiedyś widział śmierć … i jak widać żyje do dzisiaj.

Zadzwonił do mnie zaraz po przebudzeniu i opowiedział o nocnej wizycie. Obudziłem się w nocy zupełnie nagle, zauważyłem przy oknie postać w habicie z kapturem, kaptur miał wysoki czub, postać była niesamowicie chuda. Wszystko na niej wisiało jak na wieszaku, przewiązana była czymś w pasie, z 1,70. Stała bokiem do okna i nie patrzyła na mnie, ale przez okno, dlatego nie widziałem twarzy. Byłem jej całkowicie obojętny.
-  Czy jesteś diabeł ? – zapytałem w myślach. 
Nie jestem diabeł, jestem śmierć odpowiedział ten ktoś nie odwracając głowy i nadal patrzył przez okno. 
Www.osaczenie.pl/wp/2016/03/21/smierc/ 

Widzenie śmierci nie znaczy śmierć dosłownie. Może znaczyć koniec jednego etapu i początek nowego. To, że syn otrzymał dwie czapki, do których w realu Piotr jest mocno przywiązany może znaczyć, że syn przejmie jego obowiązki. Teraz on stanie się głową rodziny.


Godzinę później będąc na mszy ksiądz powiedział zdanie, które mnie zelektryzowało.

  • Co znaczy resurrection ? Nowy początek, inny sposób życia.

Zbieżność z tym co pisałam na blogu wczoraj jest dla mnie ewidentna.

- Kiedyś będzie poszukiwana twoja książka, będzie jak amulet. 
- I to jest prawdziwe „Resurrection”. Druga część „Pasji”. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/11/02/od-przypadkow-jestem-ja/

Teraz połączyłam klocki. Wizja syna, resurrection i „kaptur” … Coś nadchodz. Na kawie oczywiście rozmawialiśmy prawie tylko o tym.

  • Ja tego nie rozumiem, kaptur się szykuje, a gdzie miejsce na wizję ze śmieciami ? Nie pojmuję, Ojcze.
  • Pasowało ci to życie dotychczas ? Te kawki, ta firma …
  • No, pasowało.
  • Nie taką drogę ci przeznaczyłem.
  • Ile chcesz „Czarnobyl” oglądać ?
  • ……. – roześmiałam się. Ogląda ten film codziennie po kilka razy. Zaczarowany, czy co ?
  • Dobry film prawda ?
  • Film o nienawiści, głupocie ludzkiej.
  • Co znaczy Ojcze wizja syna ?
  • Niechybnie się zbliżamy.
  • Przecież ta fala była olbrzymia …
  • ……. – zapadliśmy w zadumę.
  • Widzę jak Ojciec tańczy, znowu …
  • Mój miesiąc.
  • Ząb też jest Mój. Wymusiłem go na tobie.

Faktycznie, tylko naciski Ojca spowodowały, że w ogóle poszedł do dentysty.

  • Czapki to przekazanie obowiązków ? Odejście od normalnego życia Piotra ?
  • Pogrzebu nie będzie, to nie o takie odejście chodzi.
  • ……. – odetchnęłam z ulgą.
  • Czapki oddał, nastanie kaptur.
  • Wyobrażasz sobie, że żyje prorok i go wskażę gdzie jest ?
  • …….. – Piotr wybałuszył oczy.
  • Wyobrażasz sobie, że Bóg wysłał swojego proroka, że jest i będzie czynić cuda ?
  • Wyobrażasz sobie ?
  • Ciężko… , ale wygląda na to, że to prawda – odpowiadam, bo Piotr milczy.
  • Więc wyobraź sobie, że tak będzie, a za nim i przed nim światło.
  • Wyobrażasz sobie ?
  • Ale kto Go pokaże ? Przecież nie ja… – … przez blog.
  • Objawi się nagle.
  • Objawię Moją siłę w nim.
  • Będzie mówił o Mnie.
  • ……..
  • Od rana boli mnie serce, ciągle czuję jak ktoś uderza we mnie energią i dziwnie się czuję. Może powinienem iść do szpitala ?
  • Nie ma takiej potrzeby.
  • To pewnie dyrektor NIP mnie tak nienawidzi, bo już wyrok zna.
  • Rzuca sztyletem i woła wszystkich z dołu.
  • Dlaczego musi atakować ?
  • Dziwne pytanie.

Wieczorem.

Nic nam się nie chce. Oglądamy TV, to znaczy wszystko po trochu i na chybił trafił. Widać, że Piotr jest myślami całkowicie gdzie indziej.

  • Co to będzie Ojcze ?
  • Teraz oglądam film.
  • A który ?
  • Ten, który ty oglądasz. Skaczę, bo i ty skaczesz – … po kanałach.
  • Mógłbyś się zatrzymać w końcu.
  • …….. – roześmiałam się.

04. 11. 19 r . Warszawa.

Oglądamy TVP. Zaczyna się gonitwa o fotel, tym razem prezydencki. Zgłaszają się kolejni kandydaci. Zaczynam się niepokoić.

  • Dobrze byłoby, żeby Duda wygrał w pierwszej turze. Zrób coś ! – tarmoszę Piotra za ramię.
  • Widzisz Ojcze ? Ona mi rozkazuje !
  • A dlaczego Mnie nie prosisz ?
  • Bo mi tak głupio ciągle prosić.
  • Czy przypominasz sobie dom ? 
  • Tak.
- Boże, daj mi jakiś znak, że to jest prawda – poprosiłam w swoich myślach. I wtedy zdarzyło się coś absolutnie niewiarygodnego… Nie skończyłam słowa „prawda” … kiedy rozległ się w domu wielki huk. Trudno nawet opisać co to było. Pod moim łóżkiem na wysokości poduszki, czyli dokładnie pod moją głową usłyszałam jakby stukot setek kopyt wydobywający się prosto z podłogi, nie spod podłogi, ale właśnie z podłogi, ze stropu podłogi. To było tak głośne, aż zatrząsł się cały dom, dwukondygnacyjna niewielka kamienica, w której mieszka może z 20 osób. Zastygłam w swoim łóżku i tylko zastanawiałam się, czy mi się to przewidziało. Po chwili Piotr wparował do pokoju… http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/05/29/bardzo-konkretna-boza-odpowiedz/
  • Był pośrednik ?… czyli Piotr.
  • Nie
  • Czy przypominasz sobie okno ?
  • Tak.
Siedząc na kanapie oglądałam TV. Piotr był w drugim pokoju. W pewnym monecie odwracam głowę w prawo. Właściwie mówiąc dokładniej coś zmusiło mnie, bym obróciła głowę w prawo. Zobaczyłam w białej ścianie czarny kwadrat. Wyglądało to jak okno w ścianie. Zwróciłam uwagę, że to „okno” jest kwadratowe, nie kuliste, nie prostokątne, czy jakiś inny kształt, a kanty „okna” są bardzo ostre. Jeśli mogłabym określić co w tej danej chwili czułam, to nie jestem w stanie opisać tego słowami. W słowniku nie ma takiego słowa, które mogłoby to opisać. Chyba przestałam oddychać, znieruchomiałam, zapatrzyłam się na to w osłupieniu i zaskoczeniu całkowitym… To było niesamowite, nieziemskie, nieprawdopodobne, niezwykłe i wiele innych słów na n… 
http://osaczenie.pl/wp/2016/05/02/prawda/
  • Był pośrednik ?
  • Nie.
  • To czego chcesz ?
  • Biblię czytałaś, przynajmniej jej fragmenty, więc wiesz – … proś, a będzie ci dane.
  • Proś, a dostaniesz.
  • Więc nie rozkazuj Mojemu żołnierzowi. 
  • Ja mogę mu rozkazywać.
  • Ojcze, to ja proszę w takim razie. Niech wygra w I turze.
  • Teraz słyszę.
  • Ale musisz powtarzać, bo zapomnę.
  • ……… – roześmiałam się. Ale zaraz sobie pomyślałam o show …
  • To ja proszę o show, żeby było … – …. i od razu poczułam, że się zagalopowałam.
  • Uważaj, są pewne granice …
  • … Pokazał mi linię na ziemi, której nie możesz przekroczyć – tym razem Piotr się śmieje.

Pytając wiedziałam, że popełniam właśnie błąd. Coś takiego jak „show”, wielki znak z AJ to nie jest kwestia moich próśb, bo to jest zapisane przed wiekami. Niezależnie od wszystkiego to musi się wydarzyć.

  • Widziałaś Moją radość ?
  • Taaaak – uśmiecham się.
  • Szkoda, że Jezus nie jest tak radosny.
  • Trochę przeszedł – … Ojciec powiedział ze smutkiem.
  • Ciągle czuje.
  • Co by Go uszczęśliwiło ?
  • Jest szczęśliwy. Na swój sposób.
  • Wiesz co by Go uszczęśliwiło ?
  • Żeby świat cały był za Nim.

To niewykonalne, pomyślałam.

Czas zamknąć drzwi.

23. 10. 19 r. Warszawa.

Piotr znowu zaczyna dopytywać co się stanie w listopadzie…

  • Nie pytajcie co się stanie.
  • Stanie się co jest zapisane.
  • A gdzie ? – pytam szybko.
  • W księdze.
  • Ale której ?
  • Poszukaj, a znajdziesz.
  • …….
  • … Zobaczyłem zorzę polarną …
  • No i ? – … bo nie wiem co miało by to znaczyć.
  • Co to będzie w listopadzie Ojcze ? – Piotr próbuje jeszcze raz. 
  • Mamy jeszcze październik.
  • Trochę emocji nas czeka.
  • Wyrok sądu.
  • Mogę pójść z tobą ?
  • ……. – roześmialiśmy się. Cudowne pytanie.
  • Ojcze co znaczy zabrana tożsamość ? – pisałam o tym dzisiaj.
- Dusza jest nieśmiertelna, lecz jeżeli nie uczy się mimo wyboru, zabrana jest jej tożsamość.
 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/10/23/niebo-to-nie-jest-koniec-drogi/
  • Doświadczysz tego.
  • Nie tyle tożsamości, co świadomości.

Ojciec przypomniał mi słowa, które kiedyś mną zatrzęsły.

- Jak przyjdzie czas pozbawię cię świadomości, bo zasłużyłaś sobie na to, więc łez nie będzie w tobie nigdy. 
- Będę miała Alzheimera ! – pomyślałam od razu. Alzheimera dostanę i wszystko zapomnę ! Nawet nie będę wiedzieć, kiedy Piotra zabraknie. Nie będzie łez, nie będzie pamięci… przyszło mi do głowy i wpadłam w panikę. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/07/niebo-to-przystanek/ 
  • Dostałem maila o kobiety, której dużo tłumaczyłem o Bogu… I jestem rozczarowany. Myślałem, że kto jak kto ale ona będzie rozumieć co piszę o Bogu, bo sama ma doświadczenia, a ona napisała, że jest na to za głupia – Piotr zdziwiony.
  • Hmm … – ale  mnie wcale to nie dziwi.
  • Dlatego tak ważny jest dla was kontakt z tymi, którzy znają Torę.
  • A i oni nie wiedzą wszystkiego.
  • Dlatego wiedza jaką macie, przekazana im musi być selektywnie.

Pracując nad AJ szybko się zorientowałam, że wiedza chrześcijańska jest bardzo monolityczna. Za to wiedza Hebrajczyków znacznie wykracza poza te sztywne ramy. Gdyby tak połączyć jedno z drugim …

  • Hmm… Ja też nie piszę wszystkiego na blogu, nie ma sensu – przyznaję po chwili.
  • To byłoby dla wielu zbyt szalone.
  • Czy ty wiesz, że ty coraz lepiej słyszysz ?
  • ……… – podnoszę brwi ze zdziwienia, gdyż jakoś nie zauważyłam.
  • No jak to ?! – dziwi się Piotr, mały zazdrośnik.
  • Ale to od Ciebie zależy Ojcze jak słyszę.
  • Czyli znowu Ja ?
  • Wszystko od Ciebie zależy Ojcze.

A już na pewno kto słyszy, a kto nie. I przez kilka godzin myślałam nad słowami Ojca, że słyszę. I muszę przyznać rację. Ale to inna forma słyszenia niż u Piotra, który słyszy jakby ktoś stał obok. Tyle, że za kotarą. Słyszę w głowie zdania w formie myśli, które nie są moimi myślami. Łatwo to przeoczyć, łatwo zbagatelizować i łatwo uznać za przypadek.


Wieczorem. Piotrowi nic się nie chce.

  • Jestem stary jak ten świat – mruczy pod nosem i ledwo wstaje.
  • Wcale się nie mylisz.
  • O ! – szybko zapisałam.

Oglądamy „Blade Runner” i fragment, kiedy główny bohater wraca do domu i wita go gospodyni – hologram. https://youtu.be/9Sffdf9m2Ew?t=143 Znam tą scenę na pamięć, ale dzisiaj patrzę analitycznie. Widać tu wyraźny podział ról; kobieta – mężczyzna.

  • Lubisz jak wracasz do domu i cię witam w kuchni ?
  • Bardzo ! – przyznaje Piotr.
  • Lubię te chwile.
  • To jest emanacja miłości.
  • Lubię te chwile i dodaj, że bardzo.
  • Dlatego muszę ci zabrać głowę, ty nie masz prawa cierpieć, on musi.
  • Musi ? – zmartwiłam się.

Ojciec nawiązał do porannej rozmowy;  Doświadczysz tego. Nie tyle tożsamości, co świadomości.

  • W kościele Ojciec powiedział, że zostałaś mi poświęcona.
  • Co to znaczy ?
  • Nic nie chce, nie nie oczekuje, po prostu jest.
  • Jest dla samego ciebie.
  • Każda inna chciałaby cię …
  • … Pokazał mi jak chowa do kieszeni …

  • Czyli zawłaszczyć dla siebie, podporządkować.
  • A Ola rozumie.

Zabranie świadomości to wizja ze śmieciami. Bardzo Piotr był przygnębiony, gdy odjechałam. Ale co tak naprawdę znaczy odjechać ? Często zadaję sobie to pytanie. 


24. 10. 19 r. Warszawa.

Stukam długopisem o blat stołu czekając na słowa, które mogę zapisać.

  • Nie masz dosyć notowania ?
  • Nieeee…
  • Czas na zdjęcia.
  • Naprawdę ?! – aż podskoczyłam.
  • Nie, na żarty.
  • Szykuj aparacik, przecież chciałaś show.
  • Chciałam – cieszę się jak głupia.
  • Zacykluk. I pora odpowiednia i sprawy zamykane są.
  • Zacykluk ? – pytam zdziwiona, nigdy tego nie słyszałam.
  • Tak w dzieciństwie mówiłem – Piotr się śmieje.
  • Czas zamknąć drzwi.
  • Ojciec mówi …
  • Trzeba zadbać o twoje dziewczyny.
  • Wszystkie trzy. Wszystkie są w ciebie zapatrzone.


Dopisane 19. 06. 2020 r.

  • Stanie się co jest zapisane. Mamy jeszcze październik.

W tym roku Ojciec wspomina o czerwcu, ale przyszło mi do głowy, że wcale nie musimy tego w czerwcu widzieć. Tak jak i w przypadku słów o listopadzie. Aby przekonać się o listopadzie (wirus), musiało minąć pół roku. Biorę pod uwagę i taką możliwość, że teraz może być podobnie. Na wszelki wypadek, jeśli nic się nie wydarzy poczekajmy cierpliwie na rozwój wypadków.