Czasy są wielce niesprawiedliwe dla ludzi i narodów.

13. 12. 25 r. Warszawa.

Na kawie rozmawiamy o wojnach, które się toczą lub się szykują …

  • A wracając do Mroza …
  • Czasy są wielce niesprawiedliwe dla ludzi i narodów.
  • Te czasy są dla tych, co widziałaś.

  • Pamiętasz wrota ?
  • Oczywiście …
  • To się dzieje, że krzywdzą jeden drugiego …

Czasy niesprawiedliwe dlatego, iż co prawda są głównie dla tych, co są posłuszni diabłu, to jednak cierpią wszyscy. 

  •  Jak przyjęłaś opłatek od księdza o innym kolorze skóry ?
  • Czy gorzej smakował ? …
  • Ten sam, uświęcony.
  • To dobry pasterz ten ksiądz, a chce być jeszcze lepszy.
  • Języka chce się uczyć, przychodzi mu to z trudem.

Przyjęłam to jako reprymendę. Na porannej mszy komunii udzielał nam ksiądz z Somalii. I przyznam, że trochę byłam zawiedziona, że nie Polak, ponieważ po prostu nie rozumiałam, co mówi. 


Ojciec przypomniał o wrotach, które otwierały się z trudem po wielu wiekach zamknięcia, nigdy tego nie zapomnę.

13. 10. 16 r. Warszawa. Piotr ciągle w szpitalu, więc w domu jestem sama. Obudziło mnie dzisiaj nad ranem coś … absolutnie mrożącego krew w żyłach. Nie wiem jakich słów użyć, by dokładnie to odzwierciedlić. Najpierw zobaczyłam ogromne, ciemne drzwi, a właściwie wrota, które się z trudem otwierały gdzieś głęboko pod ziemią. Wydawały przy tym straszliwy, bardzo głośny dźwięk. To był dźwięk metalowych, grubych, dawno nie otwieranych wrót. Otwierały się wolno, jakby z wysiłkiem. Zgrzyt metalu przypominał mi dźwięk ocierającego się metalu o metal podczas zwalniania pociągu. Słysząc ten dźwięk pomyślałam, że to musiał być bardzo stary metal, nieużywany przez długi czas, bowiem zobaczyłam wyraźne ślady rdzy pozostawione na ziemi. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/01/dziwne-rzeczy-beda-sie-dziac-kiedy-wszyscy-beda-spali/

Powiedział jeszcze …

-Rozprawa nad tym światem rozpoczęła się, kiedy otworzyły się wrota. 
-Ona już trwa.  
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/15/rozprawa-nad-tym-swiatem-rozpoczela-sie-kiedy-otworzyly-sie-wrota/ 

13 październik 2016 rok – wtedy otworzyły się wrota.

13 październik 1917 niemal 100 lat wcześniej w Cova da Iria koło Fatimy odbyło się szóste i ostatnie objawienie Matki Bożej trójce pastuszków: Łucji dos Santos (10 lat), Franciszkowi Marto (9 lat) i Hiacyntcie Marto (7 lat). Tego dnia spełniła się obietnica wielkiego cudu, który miał potwierdzić prawdziwość objawień. Cud Słońca …

Nie może być to przypadek.

To nie zdjęcie, ale wizualna narracja kogoś.


14. 12. 25 r. Warszawa.

Przygotowałam się do dzisiejszej kawy. Mam kilka pytań …

Trzy dni temu zmarła nasza sąsiadka, dwa tygodnie temu moja ciocia, jeszcze kilka osób odeszło ostatnio, które znałam bliżej lub dalej i przypominam sobie pewne zdanie …

-Będą pożegnania. 
-Pożegnania ? Liczba mnoga ? – dopytuję. 
-Tak.
 https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/05/28/beda-pozegnania/
  • Ktoś przepowiedział mi, że będę żyła do 70-tki …
  • Nie masz pojęcia, co masz w swojej księdze życia zapisane, więc nie mów.

Księga życia …

-Zobaczyłem ciebie w siwym warkoczyku, masz okrągłe okulary, jakąś białą koszulę i przy lampie naftowej z lusterkiem piszesz w zeszycie. Nad tobą stoi wielki anioł i czeka jak skończysz. Gdy skończyłaś, wziął cię do Góry 
-… Hmm … To przeszłość …, mam nadzieję … 
-Zobaczyłem 12 ksiąg, stalowa szara okładka, a na grzbiecie czerwona jakby naklejka i coś napisane … Dzieje losu … Każda księga to jedno twoje życie. 
-Ostatnia księga, a rozdział jest pisany. 
…….. – zrozumiałam, że 12 ksiąg to 12 żywotów, dwunasty jest w trakcie, bo jest pisany. 
-A pierwsza ? Kiedy była ? Widzę ją w pajęczynie … Musi być bardzo stara, czyli to było bardzo dawno temu.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/11/i-zeslal-ojciec-henocha-na-ostatnia-chwile/
  • Ojcze, jedno słowo na dzisiaj ? …
  • Popatrz na niego patrzę więc uważnie na Piotra, a on w zwolnionym tempie puszcza mi oko. Roześmiałam się.
  • Proszę o jedno słowo dla Jedenastki …. 
  • Nadchodzę.

Ton głosu Piotra gwałtownie się zmienił, stał się bardzo poważny, powiedziałabym wręcz, że dość groźny.

  • Ale nadchodzi do niej ?
  • Do niej i do wszystkich. Jest atakowana, bo jest przekaźnikiem dla ciebie.
  • Ktoś mi wczoraj powiedział, żebym myślał tylko pozytywnie.
  • Możesz być bardzo pomocny i bardzo niebezpieczny.
  • Dlatego mam te kłopoty, one są pomocną dłonią od Ojca, bo inaczej, to robiłbym porządek, trudno byłoby mnie powstrzymać.
  • Czyli im bardziej jesteś niebezpieczny, tym więcej masz problemów ?
  • Tu chodzi o inną skalę. Poczułem, co we mnie drzemie, to straszne jest. Ja tego nie chcę …
  • To nie rób.
  • Pamiętaj, że sędzią jestem Ja i pilnuj tego małego stadka, które masz.

Podano wczoraj, że w zastraszającym tempie rośnie liczba ludzi chorych na raka jelit.

Główne powody wzrostu i istotne fakty: Wzrost zachorowań ogółem: W 2000 roku było 11,5 tys. nowychprzypadków, a w 2022 roku już 18,8 tys., a prognozy na 2025 rok wskazują na 25 tys. zachorowań. Coraz młodsze ofiary: Szczególnie niepokojący jest wzrost zachorowań u osób poniżej 50. roku życia; trend ten jest bardzo wyraźny. Wieloczynnikowość choroby: Rak jelita grubego jest chorobą powiązaną ze stylem życia (niezdrowa dieta, otyłość, brak aktywności, alkohol, palenie), ale też czynniki genetyczne odgrywają rolę. Agresywny przebieg u młodych: U młodych pacjentów często diagnozuje się już zaawansowane stadium choroby, nawet z przerzutami.

Oczywiście przypominam sobie, głos, który mnie ostrzegał …

Piotr rozmawia ze swoim Aniołem codziennie, ma go dyspozycji w każdym momencie. Ja swojego, na „własne uszy” słyszałam 7 razy. Ostatnio dwa lata temu. Wracając do Warszawy zjedliśmy obiad w KFC. Kilka godzin później usłyszałam wyraźne, spokojne, wypowiadane powoli słowa;  
-Czy chcesz mieć raka żołądka.  
I w tym momencie poczułam wielki ból brzucha, zlana potem aż zwinęłam się w pół. To nauczyło mnie trzymać się od KFC z daleka. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/02/widzisz-swiatlo-tam-zmierzasz 
  • Kto to mi powiedział ?  
  • No przecież to Ja.
  • …. Młody głos masz Ojcze.
  • Jak chcę … Różnie bywa.
  • Jak chcę być poważny, wiesz jaki mam głos ? Stulatka.
  • Już taki jestem … – roześmiał się Ojciec.
  • Ty przybliżasz ludziom jaki jestem, tobie jaki jestem pokazuje Piotr …

Zgadza się. Piotr pokazując, co widzi i słyszy, robi różne miny, gesty, zmienia głos, abym tylko mogła poznać bliżej Ojca. 

  • Dałem wszystkim wybór, dla wielu jest to nie do przejścia.
  • . Ten głos pamiętam do dzisiaj … Był dobry, ale stanowczy, męski, spokojny i ostrzegawczy jednocześnie, stawiał do pionu, ale nie straszył … Właściwie jak to wszystko połączyć w jedno ? – teraz się dziwię.
  • A jeśli o jedzeniu …
  • Ciężko w tych czasach znaleźć coś zdrowego do jedzenia, a jak znajdziesz, trudno usunąć truciznę – … gotowanie, smażenie.
  • Ci, co mówią, że mamy zdrowe, nie wierz w to.
  • Oni przechodzą z bardzo złego, do złego.

Wieczorem.

Poruszyło mnie krótkie przemówienie Nawrockiego; (1) Facebook Instagram Miał mówić o historii. Nawrocki nie wytrzymał i uderzył w rząd Tuska. ‚Postkomuniści’ Bez wyrzutów | Uber

  • Co za ironia losu, że wrócili 13 grudnia – z żalem. 
  • Nawróci, nie bez powodu ma takie nazwisko.

Każda chwila i każdy dzień ma swój sens.

26. 11. 25 r. Warszawa.

  • Słyszałaś, co on powiedział ?
  • ???
  • Że musi podzielić się śniadaniem z krukami ? … I ma to sens.

Faktycznie. Idąc na kawę otoczyły Piotra znane nam wrony. Postanowił oddać im jedną ze swoich kanapek.

  • Kiedyś to one go karmiły.
  • Kruki … A to nie są kruki, to są jego bracia – … wrony.
  • A zwróciłaś uwagę, że nie mógł przejść obojętnie ?

Faktycznie. Piotr ma stałe miejsce, gdzie je karmi. On o tym wie i one o tym wiedzą. Spotykają się w tym punkcie codziennie rano. Nie mógł przejść obojętnie nic nie dając. 


Rozmawiamy o torbie, o urwanej rączce … 

  • Nie widzisz tego, że wszystko się kończy, co znam ?
  • To prawda …. – przyznaję, że dziwnie się układa.
  • Rozgrywamy to ?
  • Wyobrażasz sobie, co to za plan ?
  • Jaka to koronka kilometrowa ?
  • Zahacza o cały świat ?
  • …. Już taki jestem …
  • ……. – uśmiecham się szeroko.
  • Widzę Ojcze tą koronkę kilometrową … Myślałam właśnie o tym, tyle wątków się zamyka … Nawet moja mama miała wizję z lodami …
  • Ta, która jest totalnym agnostykiem …
  • Tym bardziej jest prawdziwa …
  • Wiesz, że jest takie powiedzenie „kręcić lody” ? To znaczy robić interesy … – Piotr sobie przypomniał.
  • Woow …. Czyli jednak chodzi o pieniądze …


27. 11. 25 r. Warszawa.

  • Od kilku dni właściwie nic nie słyszę, ale za to widzę. Wczoraj podczas oglądania TV zobaczyłem wielkiego smoka, jak krąży wokół Ziemi. Krąży i czasami pluje na Ziemię.
  • ??? … Pluje, czyli truje ?
  • Obniża głowę i spluwa i robi się tam ognisko zapalne, ogień. Nawet na wodę pluje. To znaczy, że tam może wybuchnąć wulkan. Miał malutkie skrzydła … Wygląda jak wąż, ale łeb smoka.
  • Nie tylko wulkan … Może oznaczać, że tam będzie wojna, będzie się zaogniać, podpala świat … – przyszło mi też do głowy.

  • A wiesz, co teraz słyszę ?
  • Pewnie paczuli – pomyślałam.
  • Paczuli i widzę okno zasłonięte folią, odchylam to i widzę pełno ludzi, którzy mnie oglądają.


29. 11. 25 r. Warszawa.

Sobota, msza, kawa i …

  • Każda chwila i każdy dzień ma swój sens.

I cisza. Wiercę się z niepokojem na krześle czekając …

  • Ziemię spowiła mgła – Piotr w końcu.
  • Widzę falowanie Ziemi, od uderzenia. Jak robią się fale na wodzie od uderzenia kamienia, tak widzę falowanie Ziemi, też od uderzenia. I wiesz, co ? Dziwne …. Jest jakaś naturalna przeszkoda, która zablokuje tą falę i ona nie pójdzie dalej na Europę.


30. 11. 25 r. Warszawa.

Jestem w kiepskim nastroju, może z powodu pogody …

  • Ojcze, powiedz jedno słowo, proszę.
  • … Abba …
  • …….. – i ucieszyła się dusza moja.
-Którą muzykę lubisz najbardziej ? 
-Tę, którą ty. 
-……. – zaczęłam się zastanawiać co lubię. 
-… Słyszę słowo Abba, ty też lubisz Abbę ! – Piotr prawie krzyknął odkrywczo.
- …… – byłam pod ogromnym wrażeniem, gdyż rzeczywiście lubię ABBĘ, ale …! 
-Coś ty, to nie o to chodzi. ABBA to po hebrajsku Ojcze. 
-Aaaaa … Dlatego ? – Piotr pokiwał głową, bo na to by nie wpadł. 
-Nie inaczej. 
-Piotr niedouczony, ale przyjdzie dzień, kiedy będzie nas zawstydzał. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/02/spojrz-na-niebo-to-jest-pewne/ 


02. 12. 25 r. Warszawa.

Oglądając TV nadal nie możemy uwierzyć, że wróciła komuna – Czarzasty.

  • Ateizm – pochlebna część komunizmu.

Niezwykłe słowa, które rozumiem w ten sposób, że komuniści chwalili ateizm. Dążyli do ateizmu i wyrugowania religii z życia ludzi. Czy im się uda to powtórzyć ? Widzę światełko w tunelu, bo kto by pomyślał, że w publicystycznym programie w telewizji Polsat padną takie słowa …  

 

 

Apokalipsa jest ostatnią pomocną dłonią dla ludzi.

26. 08. 20 r. Warszawa.

  • Gdy brałem komunię zobaczyłem Jasia Fasolę jak przybliża do swojego nosa swojego misia i go wyciera o nos.
  • ……. – roześmiałam się. Doskonale to pamiętam. Pocierał nosem z czułością.

  • Tak zrobił ze mną Ojciec – śmieje się – Ojciec jest niesamowicie dowcipny.
  • Lubię to.
  • Ty Mi robisz dobrze, to Ja ci robię dobrze.
  • Zazwyczaj kiedy biorę komunię, to Ojciec mi coś dowcipnego mówi albo robi.
  • Hmm … Fajnie masz, że to widzisz. Podejrzewam, że w moim przypadku Ojciec nic nie robi, bo i tak nie zobaczę, to po co robić …
  • Bardzo coś chcesz w modlitwach ... Ojciec mówi teraz do ciebie.
  • …….. – robię wielkie oczy, ale zaczynam się uśmiechać …

Niedawno miałam ciężką migrenę. Człowiek wtedy by tylko leżał i kwiczał, ale gdy nastała 15.00 oczywiście zaczęłam się modlić. Kiedy przyszła kolej na słowa „przywróć ustalony porządek”, przypomniałam sobie obejrzane wcześniej wiadomości w TV i powiedziałam… całkiem bez zastanowienia …

  • No przywróć ten porządek Ojcze w końcu !

… I wtedy rozległo się głośne uderzenie w stół i zrozumiałam, że to chyba na potwierdzenie. Gdyby nie świdrujący w głowie ból, zapewne poderwałabym się na równe nogi, ale siły starczyło mi tylko na słaby uśmiech. To było fantastyczne. 

  • I patrząc na nich to są ludzie, a ty atakuj Złego.
  • Jak twoja żonka mówi, gacki.
  • ……… – ciężka sprawa ciągle o tym pamiętać. We wrogu widzieć nie wroga, a człowieka, bo prawdziwy wróg jest niewidoczny.
  • Nie mówiłem ci, ale od kilku dni ktoś mnie ciągle pyta …
  • Kim jesteś ?
  • I kiedy chcę wypowiedzieć swoje imię, to mi gardło ściska. I ktoś mi wciska za to „ja jestem”.
  • Hmm…. – ciekawe.
  • Kim jesteś Mały ? – teraz.
  • …….. – Piotr zastygł myśląc intensywnie.
  • Jestem tym, którego posłałeś między ludzi do pomocy w walce ze Złym.
  • Więc pomagaj.
  • ……… – cisza.
  • No sama widzisz … „Ja jestem”, czy to nie bałwochwalstwo ?
  • Ja przez ciebie mówię.
- Zobaczyłem drzewo, wielki dąb. To drzewo mnie przyciągnęło do siebie, wtopiłem się w niego. A potem z drzewa na dole wyrósł z boku ogromny konar. Ojciec powiedział wtedy …
 - Jesteśmy jednością. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/08/26/przygotuj-swojego-ducha
  • Ojciec wielokrotnie mówił, że Ja w tobie, ty w Mnie …
  • Ojcze, czy Ja bluźnię ?
  • A czy Ja mówię, że bluźnisz ? Nie przejmuj się, przyzwyczaiłem się.
  • ……… – roześmialiśmy się.
  • Obydwoje jesteśmy szaleni. 
  • Nie napiszę tego – podnoszę głowę znad zeszytu.
  • Ale czy nie znaczy to, że nie robimy swoje ?
  • Jesteśmy poważni, kiedy musimy być poważni.
  • Mój Syn jest bardzo poważny, a Ja lubię się pośmiać.
  • A wiesz dlaczego ?
  • On bardzo cierpiał i ciągle to czuje.
  • Każdy grzech Go boli, bo walczył o uwolnienie człowieka.
  • Teraz jesteśmy poważni.
  • Wiesz dlaczego (widziałeś) misia ?
  • Bo lubisz Misia Uszatka, Kolargola … – wspomnienia z dzieciństwa.
  • Jesteś Moim „misiem”.
  • Chrystusa nie da się rozśmieszyć – przypominam sobie swoje wizje.
  • Jemu się udało parę razy.
  • Na przykład ?
  • Z jałmużną na przykład. To było szaleństwo.
  • …….. – ryknęliśmy śmiechem na samo wspomnienie. Kilka takich sytuacji, kiedy się miotał, czy dać, czy nie dać mogło rozśmieszyć i umarłego.
  • Wiesz co cię łączy z Maryją ?
  • Wszystko.
  • Co znaczy wszystko ? – spytał nie rozumiejąc.
  • ………
  • Niedługo objawi się Duch Święty.
  • Wow …Ale jak ?… – pytam.
  • Piszesz i nie wiesz ?
  • ………. – biorę głęboki wdech.
  • Duch święty to energia Boga, a jak może się ujawnić energia ?
  • …….. – budzenie proroka ?
  • To musi być coś dużego, żeby ludzie wiedzieli, że to Duch Święty.
  • Hmm … Fala będzie wielka, wielgachna.

Wieczorem.

Czekałam na Piotra niecierpliwie, aby dopytać, ale przyszedł zmordowany po pracy, więc dałam sobie spokój. Jednak, kiedy niczego się już nie spodziewałam …

  • Z Maryją łączy go wszystko. Wszystko to wszystko.
  • Ale co znaczy wszystko ?
  • A co cię łączy z Piotrem ?
  • ………. – ręce mi opadły. No wszystko, ale jak to rozumieć w przypadku Maryi ?

Chyba, że … Maryja to nie jakaś tam przypadkowo wybrana kobieta … Najwięksi z nas będą służyć ludziom …



27. 08. 20 r. Warszawa.

Pijemy kawę w domu i tak się złożyło, że akurat trwała msza. Słyszę jak ksiądz modli się o ustanie epidemii …

  • Apokalipsa jest ostatnią pomocną dłonią dla ludzi.

Kiedy ludzie widzą w apokalipsie same kataklizmy, nie dostrzegają wtedy wielkości Nieba.

Potrzeba czasu, aby było widoczne tutaj.

05. 07. 20 r. Warszawa.

Zgodnie z zaleceniem Ojca jedziemy dzisiaj do Kazimierza. Na nic się nie nastawiam, bo minął 7 tydzień bez widocznych dla nas wydarzeń, więc i ten wyjazd może mieć znaczenie w zupełnie innym wymiarze. Dosłownie i w przenośni.

  • Może źle słyszę ? Może to gacek mi mówi ? Sam już nie wiem … – Piotr jest pełen wątpliwości.
  • Dobrze usłyszałeś, ale to się dzieje w innej przestrzeni.
  • Potrzeba czasu, aby było widoczne tutaj.
  • No właśnie … – przytakuję.
  • Ludzie będą cię szukać myślami.
  • A ci, którzy cię znali, szczególnie.
  • Nie zorientują się jak znikniesz.
  • Tak szybko to się stanie.
  • Jak to możliwe … ? – pytam sama siebie.
  • Pamiętaj „ poświęcona kapturowi”.

Całą drogę rozmawiamy jak to Piotr ma zniknąć i nie zniknąć … Jak to ma wyglądać „poświęcona kapturowi”, czyli być z Piotrem, ale jakby nie z nim … Głowa boli od tego wszystkiego. 

  • Patrząc na sąd, na firmę, na inne sprawy … trzeba przyznać, że słowa czasami mogą cię mylić,  ale wizje są perfekcyjne. To !  trzeba przyznać – kiwam głową w zadumie.
  • Ufaj swoim wizjom, bo one są od Ojca i są jednoznaczne. Tylko trudno je rozwikłać …

Dojechaliśmy do Kazimierza już o 9 rano. Doświadczenie nauczyło mnie, żeby nie szukać na siłę „sensacji”, które zapowiadał Ojciec, ale poddać się fali. Czyli zrobiliśmy to co zwykle. Poszliśmy wpierw na kawę, a potem spokojnym krokiem do klasztoru. Trafiliśmy w połowę mszy. Kościół był pełen. Zauważyłam, że w tym tłumie i mimo wirusa może z 2 dwie osoby miały maseczki. Do tego było bardzo gorąco, panował zaduch, przeróżne ludzi zapachy, przestraszona pociągnęłam Piotra w stronę „naszej” kapliczki. Obawiałam się, że będzie i tam pełno, ale o dziwo nie było nikogo. Spojrzeliśmy na siebie wymownie wiedząc, że to prezent od Ojca. Tak miało być. Wchodząc do kapliczki od razu zauważyłam na klęczniku obrazek.

Piotr ma swój obrazek Maryi, ten miał być dla mnie. Tak to poczułam. To Jan Paweł II oznajmił mi o kapturze, a klęcznik leżał pod obrazem „Jezu ufam tobie”.

Po chwili do środka wszedł z tacą zakonnik. Wszedł w momencie, kiedy Piotr z namaszczeniem dotykał dłoni Maryi  (figura). Mnie to nie dziwi, zawsze tak czyni będąc w tym miejscu. To takie ich wzajemnie powitanie.

Wchodząc zakonnik miał twarz … zakonną. Niby surową, niby zadumioną. Idealna  twarz dla idealnego zakonnika. Widząc, że Piotr dotyka Maryi uśmiechnął się przepięknie. Jego uśmiech był tak nieprawdopodobnie szczery i dobry, że miało się wrażenie jakby do tej kapliczki światło zawitało.  Ujął nas tym bardzo. Nie miałam ze sobą portmonetki i nie miałam co dać, a Piotr miał tylko kartę. Ciężko nam było puścić go z niczym.

Wkrótce msza się skończyła, ale my w tej kapliczce pozostaliśmy jeszcze na długo. W pewnej chwili Piotr wyjmuje 50 zł. Noż kurza stopa … !!!

  • Zapomniałem – tłumaczy się z żalem.

Siedzimy dalej, rozglądamy się dookoła. Przyglądając się otoczeniu uważniej widać znaczny upływ czasu. 

  • Gdybym miała pieniądze, to bym im dała na remont – pomyślałam.

Wychodząc z kaplicy natrafiamy na „naszego” zakonnika. Szturcham Piotra w łokieć, żeby dał mu teraz te 50 zł. 

  • Mam wydać ? – pyta nie wiedząc co zrobić.
  • Do koszyczka – Piotr mówi puszczając mu oko.
  • … Nie wiem dlaczego tak zrobiłem, to chyba Ojciec mu taki zrobił przeze mnie – dziwi się potem.

Będąc w klasztorze nie możemy nie odwiedzić „naszego Jezusa” … i znowu natrafiamy na tego zakonnika. Podszedł do nas i …

  • Idźcie za mną, pokażę wam coś – mówi szeptem jakby zaraz grzech wielki chciał popełnić.

Otwiera nam jakieś bardzo stare drzwi. Wchodzimy do pomieszczenia, które pachnie wiekami. Okazuje się, że to chorał. Miejsce z tyłu ołtarza, w którym zakonnicy od setek lat zbierają się na modły. W jednej minucie poczuliśmy się tak, jakbyśmy cofnęli się w czasie. Wszystko zachowane w takim stanie, w jakim go zbudowano. Zakonnik krótko  opowiada o historii klasztoru, a potem …

  • Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby ktoś tak podchodził do Maryi. Wchodzą, oglądają i wychodzą. To jest Jej sanktuarium. To nie jest przypadek … 

Słysząc, że „to nie przypadek” zapala mi się w głowie czerwona lampka. Zwraca nam uwagę na bardzo starą figurę Chrystusa i szczególną przepaskę (perizonium) na jego biodrach. Mówi, że to wyjątkowa przepaska, prawdziwa rzadkość i prawdopodobnie nigdzie takiej drugiej się nie znajdzie.

Symbol judaizmu na Jego biodrach wcale nie dziwi, niejako podkreśla, że Jezus był przecież Hebrajczykiem, a i w samym Kazimierzu dawniej mieszkało bardzo wielu Hebrajczyków. Może jeden z nich wykonał tą figurę … ?

Rozmawiamy z zakonnikiem dalej. Ubolewał nad stanem tego miejsca, a na pytanie ile pieniędzy wymagałaby renowacja nie był w stanie odpowiedzieć. Widać, że ekonomia to nie jest jego mocna strona i … dobrze. W końcu to zakonnik, jest stworzony do innych rzeczy.

Powoli oboje zdajemy sobie sprawę, że to miejsce, ten zakonnik … to właśnie cel naszej podróży.

  • Teraz już wiesz na co też masz wydać pieniądze ? – pyta mnie Ojciec, gdy wracaliśmy do Warszawy.
  • Nikt im nie pomoże, za daleko są od centrali.
  • Jak to możliwe … – myślę sobie w duchu. Przecież to zabytek. Unikatowe miejsce.
  • Wpierw Głódź musi mieć na nowy samochód.
  • Uuuu… Pan Głódź ma u Ojca przechlapane … – Piotr się śmieje.
  • Spodziewałaś się tego ?
  • Nie – uśmiecham się na samo wspomnienie uśmiechniętego zakonnika. Było w nim samo dobro.
  • … Jak weszliśmy do chorału zobaczyłem mnicha. Taką wizję miałem. To był mnich w takim jakimś czepku skórzanym, albo z materiału. Ściśle przylegał do głowy.
  • Wiązał się pod brodą ?
  • Nie, był nałożony, dziwne …

Pomyślałam oczywiście, że trzeba to sprawdzić.


W Kazimierzu było mnóstwo ludzi i to bez maseczek. Jakby żyli w innym świecie.

  • Ciekawe, czy złapaliśmy wirusa.
  • Nawet dwa.
  • …….. – taki żarcik oczywiście. 




Dopisane 07. 01. 2021 r.

Jak weszliśmy do chorału zobaczyłem mnicha. Taką wizję miałem. To był mnich w takim jakimś czepku skórzanym, albo z materiału. Ściśle przylegał do głowy.”

Zakon należy do Franciszkanów. http://www.kazimierz-dolny.pl/turystyka/zabytki_2/klasztor-oo-reformatow / http://www.wkazimierzudolnym.pl/kosciol-oo-franciszkanow.html

Franciszkanie – habit czarny lub ciemnoszary z kapturem, w pasie sznur o trzech węzłach symbolizujących złożone przez zakonnika śluby zakonne, przy nim często z lewej strony koronka franciszkańska złożona z siedmiu dziesiątków, na głowie piuska (obecnie raczej rzadko spotykana), w okresie zimowym czarna peleryna z kapturem. (wiki)

Muszę przyznać, że dość trudno mi było znaleźć na obrazach, czy zdjęciach nakrycie głowy odpowiadające opisowi. 

Robert Campin; Święty Jan Chrzciciel i franciszkański mistrz Henri de Werl 1438. Olej na desce dębowej.

Musi być regulaminowo.

10. 08. 19 r. Warszawa.

  • Zaczyna się 36 tydzień – patrzę na kalendarz.
  • Rośnie. To dziecko chce na świat, bo tak chce żyć.
  • Ale musi być regulaminowo.
  • Najpierw sąd.
  • Hmm … Ale rozprawę i „poród” Nike mamy w tym samym tygodniu. 11 września … – analizuję.
  • Ojciec powiedział mi, że to wszystko nagle się przerwie.
  • Przerwie ? Ale co ? To znaczy przerwie obecne życie ? A co z firmą ? – schodzę gwałtownie na ziemię. 
  • Zrobimy zamieszanie Mały.
  • Tak ?
  • Przecież wszystko wiesz. Wszystko ci pokazałem.
  • Hmm … – Ojciec mówi o tych licznych wizjach, które dotyczą przyszłości.
  • Ojciec mi też pokazał, że nie będzie mnie na święta.
  • Ale które to nie wiesz, kiedyś na pewno. A on ma jechać wtedy do Jerozolimy ? Stracę cenne momenty, gdy z nim nie pojadę. Kto będzie spisywać wszystko ?
  • Ale inni zyskają cenne momenty.
  • Musisz rodzinie wszystko wytłumaczyć.
  • ……. – kręcę bezsilnie głową. Ja sobie tego po prostu nie wyobrażam.
  • Jesteś w kręgu familii Mojej najbliższej.
  • Hmm … A co to znaczy familia najbliższa dla Ojca ? – dopytuję, bo przecież Bóg to nie Zeus i nie ma żony, dzieci i jeszcze jakiś wnuków …
  • …. Kiedy mam książkę wydać ?
  • A widzisz konto pełne ?
  • Skądś musi przyjść ten spadek. Masz bogatych znajomych ?
  • Nie.
  • Tylko na Górze masz. To czekaj.


11. 08. 19 r. Warszawa.

  • Ojcze, podkręciłeś trochę czas ? Ludzie mówią między sobą, że czas strasznie szybko leci, jakby ktoś go podkręcił.
  • … Słyszę, że się roześmiał.
  • Rzeka płynie, a jak rzeka płynie ?
  • Raz szybko, raz wolno, raz szybko.
  • Tak płynie ten czas.
  • …. Jak widziałem Ojca, to od razu wiedziałem, że Ojciec wszystkich czuje, w każdej sekundzie wszystkich czuje.
  • Nawet zwierzęta ?
  • Wszystkich to wszystkich.

Muszą mieć rację ci, którzy twierdzą, że zwierzęta też czują, że cała planeta czuje …

  • Patrzę teraz oczami Ojca … Widzę na dole jak się szykują ! – Piotr się zdenerwował.
  • Są ich miliony !!! – zrobił ooogromne oczy.
  • Prawdziwa szarańcza ! Są tuż przy granicy z naszym światem. Czekają w spokoju. Kiedy ja się modlę, to się trzęsą, a kiedy nie, to się uspakają. Przybliżają się do granicy, choć wrota są już otwarte … To niesamowite ! Prawdziwa szarańcza, są czarne, są czerwone i w oddali są zielone ! … Ludzie z nimi nie mają najmniejszych szans … – Piotr się zmartwił.
-Widzę wielkie wrota, czuję od nich gigantyczny ziąb, energię, są głęboko w ziemi pod kątem 45 stopni… One są otwarte – dalej opisywał Piotr.  
-Raz się otworzyły i już ich nie zamkniesz. Zamknie cykl.  
- Te wrota mają złamaną pieczęć… – Piotr dalej jak natchniony. 
-Lecz jeździec jeszcze nie wyjechał, względny pokój jest jeszcze na świecie.  
-Jaki to jeździec ? – pytam.  
-Na siwym koniu… Widzę go, jest biało–siwy… Pieczęć jest złamana. 
-Cykl je zamknie.  
-Kiedy się zamknie ?   
-Jeszcze się nie zaczął.  
-A kiedy się zacznie ? 
-Przecież wiesz, jeszcze jesteś.  
-Czyli kiedy odejdziesz… – przypomniałam sobie słowa Ojca.  
- Pogrom, przeczytaj apokalipsę. 
-Nie wierzę… Kto ja ? Taki głupi ?  
-Jesteś głupi, że w to nie wierzysz.  
-Wrota piekieł… słyszę…  
-Nie zdajecie sobie sprawy z wiedzy jaką macie, z powagi sytuacji. 

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/06/ten-cykl-niedlugo-sie-skonczy-nie-zdajecie-sobie-sprawy-z-wiedzy-jaka-macie-z-powagi-sytuacji/ 

  • Dlatego musi się stać, co ma się stać.
  • A najlepiej, aby było głośno o tobie.
  • Przygotujemy cię. Twarz odpowiednią już masz.
  • ……… – przyglądam się Piotrowi „na nowo”. Rzeczywiście ma taką twarz, która wzbudza respekt. 
  • Wiesz, że masz szaroniebieskie oczy ? – jestem zdziwiona.
  • Bzdury, zawsze miałem niebieskie.
  • No właśnie … – i nie drążę dalej  tematu, bo widzę, że się zdenerwował.
  • Wyobraź sobie, że masz miecz, ale go nie widzą.
  • Nie będą cię respektować ?
  • Wiedząc, że masz, ale go nie widać ?
  • I możesz zrobić wszystko …
  • ….. Od wczoraj mam wizję, że nasza rodzina siedzi przy stole w milczeniu. Może będą mieli jakieś problemy ?
  • Nieeee … Jeśli Ojciec zapowiada to coś, to raczej będą wszyscy zaskoczeni, że to ty. Tak mi się wydaje.
  • Przebudzenie.
  • Nie będą chcieli uwierzyć, ale będą musieli.
  • To się stanie za miesiąc ?
  • Może nie za miesiąc, a we wrześniu ?
  • Dlatego czas podkręciliśmy ?
  • Jak się skończą wakacje, to wszystkim skończą się wakacje.
  • Ojcze, no powiedz – bo już widzę, że unika konkretnych dat.
  • No co ?
  • …….. – uśmiecham się.
  • Czy mylimy się w naszych ocenach ?
  • A skądże. Kiedy oddajesz się twojej intuicji, to naprawdę wiesz.
  • A kiedy chcesz na siłę, to zawsze jest pudło.
  • Nie zawodzisz Mnie.
  • Jak odejdziesz, to nie będę miała ani ciebie, ani Ojca – … czyli stracę co najważniejsze.
  • Myślisz, że zostawię cię na pustyni bez wody ? Bez oazy ?
  • Będziesz w oazie, z wodą i świeżymi owocami.
  • Ale przecież nie o to chodzi … – pomyślałam.



Dopisane 22. 04. 2020 r.

  • Ale musi być regulaminowo.

Wczoraj wracając do dziennika natrafiłam na rozmowę, która może wyjaśnić dlaczego … 

27. 11. 18 r. Warszawa.  
- Spłodzisz dziecko jeszcze.  
- Twoja żona w ciąży będzie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/08/04/wszystko-jest-dla-mnie-dla-mojej-chwaly/

Do wczoraj nie widziałam żadnego logicznego związku między zapowiadaną moją ciążą, a ciążą Nike. Ojciec też milczał i widzę, że milczał, iż wiedział. Wiedział, że sama to zrozumiem. Często stosuje taką metodę, że moje pytanie pozostawia bez odpowiedzi czekając, aż sama te odpowiedzi znajdę. Bo kiedy człowiek sam znajduje, to pamięta lepiej. Kilka miesięcy wcześniej przed informacją o ciąży mieliśmy taką oto rozmowę ; 

Śniło mi się, że się szykuję na ślub, to znaczy ja miałam wyjść za mąż, choć w tym śnie byłam dojrzałą kobietą. Miałam gdzieś jechać i wziąć ślub, tyle wiedziałam. W tym śnie wiedziałam też, że pana młodego nawet nie znam. W wizji kombinowałam więc cały czas jak tu się z tego wymigać. Czułam jednak obecność kogoś, kto mnie pilnował, żebym pojechała. No więc powoli, żeby przeciągać maksymalnie czas, ubierałam się w białą suknię. Powoli wsiadam do auta, ale uparłam się, że sama będę prowadzić. I tak bardzo nie chciałam jechać na swój własny ślub, że ledwo ruszyłam to wjechałam do rowu symulując wypadek. Sen mi się urywa, gdy komuś niewidzialnemu tłumaczę, że nie dojadę, ponieważ mam wypadek. Od rana analizowałam ten sen, ale stwierdziłam, że to jakaś głupota i zostawiłam to za sobą. 
- Poślubisz nowy początek, nowy temat. 
- Ale ja tego nie chciałam w tej wizji. 
- Bo tak lubisz to co się toczy – … czyli nasze kawki, rozmowy, pisanie. 
- Ale w tym śnie nie wyszłam za mąż, czyli nie poślubię nowego początku – upieram się. 
- Jeszcze. ……. – czy to nie „ślub” na siłę ? Czy ktoś w takim związku może być szczęśliwy ? - Ciekawe co Pan Bóg nam szykuje jeszcze, co z nami zrobi… – Piotr się zamyślił. 
- Z wami ? Ze światem !
 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/11/15/mam-wszystko-pod-kontrola/ 
  • Musi być regulaminowo. A więc najpierw ślub, a potem ciąża.

Poślubisz nowy początek, nowy temat. I niewątpliwie tym nowym początkiem, nowym tematem jest realizowanie się apokalipsy. Przemiana, narodziny dziecka, wskrzeszenie, plagi … to wszystko jest zapisane w AJ. A co zapisane, spełnić się musi. Jestem o tyle „w ciąży”, że to wszystko po prostu opisuję i tłumaczę. Ojciec często powtarza, że ta książka, która się wyda, jest „moim trzecim dzieckiem”. Na tym przykładzie widać jak trudnymi metaforami posługuje się Ojciec i jak trudno na początku zrozumieć Jego słowa. Ważne jest, aby spisywać słowa dokładnie i po prostu poczekać.