01. 10. 25 r. Warszawa.
Zadzwoniła moja mama.
- W Lidlu zaczepiła mnie jakaś starsza babka i pyta, czy ją rozpoznaję. Potem mówi, że jest asystentką u Hanki …
- Taak ? – jestem zaskoczona.
- Ja jej w ogóle nie rozpoznaję, bo nie pamiętam. Coś tam jeszcze mówiła o Hance, ale ja już nie mogłam rozmawiać. A wracając do domu widziałam Hanię.
No i oczywiście odczułam to jako znak i przypomnienie.
No to pomyśl …
Wracając do domu myślałam tylko o tym. Gotując myślałam tylko o tym, ale kiedy sprzątałam pomyślałam … Jak się spotkam z Hanią, to jej powiem, że widziałam ją w swojej wizji. To się dopiero zdziwi ! … W wizji ! … I wtedy nagłe olśnienie ! W wizji, kiedy widzę się z Hanią, to wtedy nadchodzi Metatron. Zrozumiałam nagle, że Hania to wskazówka czasowa. Ten kontakt nie jest ot tak sobie, żeby kawę popić i poplotkować. To jest znak, że to już.
Niesamowite …, pomyślałam ….
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/09/05/niczego-nie-oczekuj-rob-swoje/
- Śpicie, a dzieje się.
- Ty, która chce zakończyć pisanie i ty, który „kończysz życie” śpicie, a dzieje się.
- Potraktuj to poważnie.
- … Ojcze, dzisiaj 1 października.
- Pierwsze przymrozki, pierwsze troski …
Troski, a bardziej rozważania, ponieważ wizje, znaki wskazują, że jeśli ma się coś wydarzyć, to za czasów mrozu, śniegu i zasp.
- Opijesz się z dzbana wiedzy.
- … Widzę dzban, ale nie złoty, a taki normalny, z gliny. Ma jasnobrązowy kolor, z jasnej gliny … Jak kielich ….
- Czyli jak z czasów Jezusa ?

03. 10. 25 r. Warszawa.
Tydzień siedzenia w domu też może wykończyć. Mimo osłabienia, postanowiliśmy wyskoczyć na krótką kawę. W kawiarni sporo ludzi, ale u nas cisza. Nie słysząc nic, sama zaczynam …
- Ojcze, co słychać w naszych sprawach ?
- Tych zaczętych, czy tych, co mają przyjść ?
- ……. – szybko zaczęłam myśleć, które są ważniejsze ….
- Chodzi ci o trzewiki jego, czy twoje ?
- Oooo ….
Buty wyczyszczone (oxfordy) to Piotr, to już się dzieje. Moje buty, czyli złote pantofelki to zdecydowanie nieokreślona przyszłość. I z powodu tego, że nie mogłam się zdecydować, Piotr zamilkł, zapatrzył …
- Gdzie jesteś ?
- Nie ma mnie tu, przenoszę się …
- Dyslokacja.
- Hmm … Dyslokacja … A możesz bilokacja ? – przypomniałam sobie o Ojcu Pio.
- …….. – wzruszył ramionami, że za dużo chyba od niego wymagam.
Ojciec Pio „prawie nigdy nie spał” – twierdzili wszyscy jego najbliżsi przyjaciele. Wieczorem, kiedy każdy normalny człowiek kładł się do łóżka, by odpocząć po trudach dnia, on rozpoczynał nowy „dzień” pracy. Godziny nocne wykorzystywał na modlitwę i swe „podróże” po świecie. Tak – „podróżował”. Poprzez bilokację docierał bowiem do najprzeróżniejszych miejsc na globie ziemskim, by spotkać się z osobami, które potrzebowały pocieszenia i wsparcia duchowego – pisze Renzo Allegri w książce „Cuda Ojca Pio”, której fragment publikujemy.
- Nie jesteś gotowa na jego odejście.
- … Nie ? Myślałam, że jestem …
- Uzależniona psychicznie. Ale to działa w dwie strony.
- A będę gotowa kiedykolwiek ?
- Z Naszą pomocą tak.
- Tak ? Ojcze, kiedy to wszystko ?
- Widziałaś jego pokój i co powiedział ?
- Ja mam kluczyk.
- Ja wiem kiedy otworzyć drzwi.
- A wtedy on wymierzy każdemu, co mu się należy.
Wieczorem. Sprawdzam Lotto.
- Ojcze, nie wygraliśmy.
- Ja nie mam z tym nic wspólnego.
- A miały być 3 transze ? – żartuję.
- Nie wiem który to anioł mówił.
- ……. – śmiech, ale drażę dalej.
- No nie udało się, chyba macie wadliwą maszynę do losowania.
- Wyobraź sobie, że w ogóle nie mamy.
Żarty, ale i nauka. Nie może być maszyny do losowania, bo w Niebie nie zdają się na ślepy los. Tam wszystko jest ustalone, przewidziane, poukładane …
