28. 03. 26 r. Warszawa.
- Leżąc w łóżku rano zapytałem się Ojca, co dalej będzie. Powiedział …
- Wszystkim tłumaczysz u siebie w pracy; „Czy pamięta pan, jak chodził do szkoły ? Minęło jak chwila.”
- Tak, jak wszystkim tłumaczysz, że potrwa to chwilę, to po co Mnie pytasz, jeśli potrwa to chwilę ?
Pomyślałam, że faktycznie to tylko chwila. Jako dzieciak z podstawówki myślałam, że szkoła nigdy się nie skończy. A jednak z perspektywy dzisiejszego dnia potwierdzam, że przeminęła z wiatrem jak krótka chwila.
- I wiesz, co ? Głos wyszedł z tego obrazu, który dostałaś. Dziwne, co ?

- Za chwilę powiesz „niedziela się kończy”, za chwilę będziesz jechać do domu i za chwilę będziesz miał obrachunek życia.
- Więc po co pytasz ?
- … Ojciec zawsze mnie zakasuje. Tak odpowiada, że nie wiem, co powiedzieć – Piotr odzywa się po chwili.
- Czyż nie jest powiedziane, że masz dwoje uszu, żeby słuchać ?
- Oczywiście w ewangelii – pomyślałam.
Może niedosłownie, a jednak sens ten sam. Ewangelia według Mateusza 11,15 – „Kto ma uszy, niechaj słucha.” Ewangelia według Marka 4,23 – „Jeśli kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha.”
- …. Mam głowę na dziwnym rozstaju – Piotr zamyślony.
- To, co się stało z tobą, pozornie nie będzie widać, ale będzie się dziać.
I muszę przyznać, że coś w tym jest. Mam wrażenie, że Piotr jest bardzo w dziwnym rozkojarzeniu. Czasami rozgląda się dookoła, jakby nie rozumiał, gdzie jest.
Nie rozmawiamy zbyt długo dzisiaj, Piotr jest w większości czasu po prostu bardzo zamyślony.
- Też chciałabyś gołąbka ? – pyta mnie Ojciec, gdy wracamy do domu.
- … Tak.
- W kapuście ?
- Niekoniecznie – uśmiecham się szeroko.
- A wiesz, że jak daję, to nie odbieram ? Tak jest z Moimi przymierzami.
- …. Jak pięknie … – westchnęłam.
- Muszę pomyśleć, czy nie założyć gołębnika.
- … Właśnie … Jeden gołąbek i koniec ?
- Nie jest podzielny, ale jest wszędzie, tu i tam …
- … Wczoraj rano przypomniano mi tą wizję z zamkniętym pokojem. Ten pokój to nasze życie, tak mi przypomniano.
-Dzisiaj mi pokazali, jak to wygląda. Siedzę w zamkniętym pokoju, mam biurko, szafę, tapczan, próbuję wyjść z pokoju, chwytam za klamkę drzwi i nic, drzwi zablokowane, nawet nie drgnęły. Idę do okna, może tam się uda, okazało się, że jest zamurowane. Nie mam żadnego wyjścia z tego pokoju. Siadam na krawędzi tapczanu i spokojnie czekam, aż ktoś otworzy mi drzwi.
-Hmm … Tylko Ojciec może ci otworzyć.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/12/16/ucz-sie/
29. 03. 26 r. Warszawa.
Mam cichą nadzieję na długą rozmowę, bo dzisiaj palmowa niedziela. Niestety kończę już kawę, a tu ciągle głucha cisza. Piotr tylko …
- Zobaczyłem koło siebie błyskawicę, ale ona nie uderzyła w ziemię … Będę miał znowu przerąbane. Znowu jakieś problemy … – zaczął narzekać i zamilkł na amen.
Poszliśmy na spacer, jak to zwykle w niedzielę. Chcę o coś Ojca spytać. Wczoraj przeczytałam …
List o relacjach katolicko-żydowskich (marzec 2026) – List pasterski KEP przygotowany przez zespół pod przewodnictwem kard. Grzegorza Rysia. Dokument przypominał nauczanie Jana Pawła II z okazji 40. rocznicy jego wizyty w rzymskiej synagodze. Wskazywał na Żydów jako „starszych braci w wierze” oraz potępiał antysemityzm jako grzech. Spotkał się on ze skrajnymi reakcjami, wywołując sprzeciw części środowisk prawicowych i konserwatywnych, ale też zyskując poparcie List KEP zaskakuje. Przecież to Kościół jest nowym Izraelem – PCH24.pl
- Czy to źle, że powstał taki list ?
- Do tanga trzeba dwojga. Od kiedy Żydzi to przyjmują ?
- … To prawda – pomyślałam, oni zbliżenia nie chcą.
- To co mamy robić ?
- Samo wyjdzie, przyjdą rzeczy, że będzie beton w ustach.
Beton w ustach, czyli nie będą w stanie nic z siebie wykrztusić, powiedzieć. Zaniemówią. Jeśli tak się stanie, a raczej powinnam powiedzieć, kiedy tak się stanie, to i ja będę miała beton w ustach, bo na dzień dzisiejszy zmiana w postawie Żydów wydaje się pojęciem dla nich ekstremalnie abstrakcyjnym.
Zmieniamy temat. Wczoraj oglądaliśmy ponownie film „Furia”. Było już późno, więc czekaliśmy właściwie do jednej sceny, którą oboje wyjątkowo lubimy.
- U mnie było inaczej. Oglądałem całą tą scenę z góry, z loty ptaka. Któż z was pójdzie … Wiesz, co teraz słyszę ?
- Nawet nie wiesz, jak uszczęśliwiłeś swoich braci.
- Bo nikt nie chciał iść – śmieję się.
Wieczorem. Zgodnie z poleceniem na bieżąco śledzę Glazersona.
- Ojcze, czy Glazerson był, czy będzie ? – pytam jeszcze raz, bo nadal nie wiem, czego mam szukać.
- Czytaj na bieżąco, to już się dzieje. Doznał nawiedzenia.
31. 03. 26 r. Warszawa.
- Zaprosiłem byłą księgową na wielkanocne jajeczko dzisiaj – …. coroczne firmowe spotkanie przed Wielkanocą.
- Przyszła, oddała przy okazji swoje klucze do firmy … I kiedy oddawała, ktoś mi powiedział, że koło się zamknęło. Zobaczyłem wodę, która płynie i śluza na tej wodzie została gwałtownie zsunięta na dół i odcięła wodę. Zdecydowanie zamknęła do niej dopływ wody, ani kropla się nie przedostała.
- Nawet gdyby się chciała skontaktować, nie będzie miała możliwości.
- Dlaczego ? – pytam zdziwiona. Jest tyle możliwości, by się skontaktować.
- Nie będzie mogła, bo być może będziesz chodzić na grzyby ? Kto wie, gdzie będziesz chodzić.
- Koniec o 12.00.
- Faktycznie, spotkanie było o 12.00 – Piotr zaskoczony.
- Powinny dzwony bić, ogłaszać, że zakończył się wielki krąg Piotra i to nie na żarty.
- … Hmm … Gdy potem wracałem do domu, zadzwoniła córka i wtedy Ojciec powiedział do niej …
- Trzymaj się, nie będziesz się nudzić, gwarantuję ci emocje.
