Nadzieja daje wiarę, a wiara daje nadzieję.

05. 01. 18 r. Warszawa.

Siedzimy sobie na kawie…

  • Byłem rano w kościele, było o dziwo więcej niż zwykle ludzi. Mówię do Ojca…
  • Zobacz, ilu masz zwolenników!
  • To kropla w morzu.
  • Trzeba walczyć, żeby żniwa były obfite.
  • Hmm………
  • Przypomniałem sobie coś ! Masz do książki napisać motto, tak mi wczoraj podali. Coś w tym rodzaju;
  • Prawdziwa historia. Prawdziwe rozmowy z aniołem. Prawdziwa historia z Bogiem. Nie dziwcie się, co będziecie czytać.
  • Ta książka bardzo rozbudzi w ludziach nadzieję.
  • Nadzieję nie do pokonania.
  • Nadzieja daje wiarę, a wiara daje nadzieję.
  • Nadzieje umiera ostatnia.
  • My zrobimy marketing.
  • Marketing ? – zaczynam się śmiać, bo to dość niezwykłe.
  • ……..
  • Co Pan Bóg myśli sobie o nas? – pyta Piotr.
  • Interesuje cię to?
  • Bardzo.
  • Dobrze myśli.
  • Macie swoje wady, ale chodzi o to, żeby wszystkie minusy zakryć plusami.

Wieczorem oglądaliśmy film „Czasy ostateczne”  http://www.filmweb.pl/film/Czasy+ostateczne%3A+Pozostawieni-2014-670711

Film dosłownie przyjął założenie przedstawione w Ewangelii; 40 Z dwóch ludzi pracujących w polu, jeden zostanie wzięty, a drugi pozostawiony. 41 Z dwóch kobiet, pracujących w domu, jedna zostanie wzięta, druga zaś pozostawiona. 42 Uważajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia Ja, wasz Pan, przyjdę.

https://www.youtube.com/watch?v=GrXe8YDbzYs

Oglądam ten film z coraz większym zażenowaniem.

  • To faktycznie będzie tak wyglądało? Będą ludzie znikać ?
  • Fantazja.
  • Dzięki Bogu!… – pomyślałam zdając sobie jednocześnie sprawę, jak ważną informację właśnie otrzymaliśmy. To nie o takie, jak przedstawiono w filmie, wzięcie chodzi.  !!!

06. 01. 18 r. Warszawa.

Nasza księgowa poprosiła, żeby Piotr zatrudnił jej znajomą, też księgową. Chce zrezygnować z połowy swojej pensji i połowy etatu, aby znajoma mogła przejąć te pół etatu i te pół pensji. Zaskoczyła nas jej propozycja, ale dowiadując się o powodach długo Piotr się nie wahał. Nowa pani od półtora roku w poprzednim zakładzie pracy nie otrzymywała żadnego wynagrodzenia, co trudno było nam zrozumieć. Czułam przez skórę, że to robota Nieba, bo przecież nic u nas nie dzieje się bez powodu.

  • Ty się nie martw. Zrobi porządek. Po to jest.
  • A dlaczego ma zrobić porządek? – pytam od razu, bo z mojego doświadczenia wiem, że porządki robi się gdy ma coś nadejść nowego lub gdy jest bałagan.
  • ……
  • Chciałbym jakoś odłożyć w końcu  pieniądze, a Oni mi nie dają – Piotr się żali.
  • Mam dalej grać w lotto ? – pytam.
  • A mówiłem ci ?
  • No mówiłeś.
  • To Piotr ci mówił.
  • .. – no i zbaraniałam, to kiedy Piotr mówi, a kiedy Homiel mówi ?!!!
  • To nie gram, tracę tylko pieniądze !
  • Graj! Graj! Daj nam szansę – … i zaczął się śmiać.
  • Jaja sobie ze mnie robią… – pomyślałam, bo przypomniałam sobie słynny dowcip…

Modli się Icek do Boga, panie panie, daj mi wygrać w totolotka, tak długo się modlę, nie grzeszę, daj mi wygrana Boże…. Bóg na to – ok, ja ci i dam, ale ty pość kupom Icek!


Wieczorem.

Oglądaliśmy TV. Mamy Kryzys z lekarzami. Lekarze nie chcą pracować ponad siły. Duży problem pacjentów, ale nie PiS https://wiadomosci.wp.pl/lekarze-nie-chca-pracowac-ponad-sily-duzy-problem-pacjentow-ale-nie-pis-6205400480130689a

  • I co zrobić ? Problemy wynikają z tego, że jest ich za mało – komentujemy między sobą, włącza się Homiel…
  • Nic.
  • Nic ?!
  • Jeszcze trochę i będą wracać. Będą szukać spokoju.
  • A teraz nie ma?
  • Dopiero się zacznie.
  • ?!

Oglądaliśmy koniec Turnieju Czterech Skoczni i wielką wygraną Kamila Stocha.

  • Fajnie jak nasi wygrywają.
  • Wszyscy ludzi są równi.
  • No wiadomo, że są równi, ale nasi są równiejsi – żartuję.
  • Kulturalnie powiem… niech ci będzie.
  • To dzięki Wam wygrał?
  • A jak myślisz? Kto dmuchał ?

I tak to jest…. Wygrywa ten, kto ma wygrywać. 


Na koniec dnia oglądamy film „Blade Runner”.

  • Ten film jest do niczego.
  • ! Coś Ty! ja oburzona – Piękny jest ! – a potem pomyślałam, że przecież wiele w nim śmierci.  
  • A co w nim pięknego ? Chyba, że ten gołąbek na końcu.

 

Bóg ma wiele profesji, jest chirurgiem, jest i prawnikiem.

03. 01. 18 r. Warszawa. 

Oczywiście myślę o Jadwidze. I czy naprawdę rozmawiała z Jezusem.

  • Homiel powiedz, rozmawiała, czy nie rozmawiała?
  • Na pewno nie z sobą.
  • No powiedz – nie chciało mi się teraz żartować.
  • Tak.
  • A jednak…. – zamyśliłam się. Chciałam spytać o czym rozmawiali…
  • Dyzio najeżony ledwo, a ty go już ssiesz.

A Dyzio, czyli Piotr, faktycznie siedział z brzuchem wywalonym do góry i ledwo zipał. Widząc go w takim stanie dałam mu już spokój.

  • Czytałem dzisiaj, że wzrosła ilość spraw trwających ponad 3 lata. Może gdzieś moja tak utknęła sprawa i została odrzucona ?
  • Jest tam, gdzie Ja wrzuciłem. W statystyki się nie baw.
  • Ale tak czytałem… – Piotr nie zauważył, że z Ojcem rozmawia. Szkoda, że i ja zorientowałam się tak późno. 
  • Toś w tej sprawie powinieneś czytać cicho.
  • A opiekun twojej córki wcale nie jest Wypłoszem. To poważny anioł.

Zaczęłam się śmiać głośno i nie mogłam przestać.

-Dlaczego nazwałeś anioła naszej córki „Wypłoszem”? - spytałam tuż przed Warszawą.  
-Tak się czesze jakby miał ciągle wiatr we włosach. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/14/lubie-jak-mnie-prosicie-i-lubie-jak-robie-dla-was-dzialania/ 

Kiedy po raz pierwszy Piotr zobaczył przybocznego anioła naszej córki z miejsca nazwał go Wypłoszem, bo według niego miał włosy nastroszone na wszystkie strony świata, a ponieważ do tego były dość długie, więc musiał być to dość niezwykły widok. Wszyscy się z tego śmieliśmy, a teraz  cieszyłam się nie dlatego, że Wypłosz, ale dlatego, że i to Ojciec widzi. Czy ja się kiedykolwiek do tego przyzwyczaję ?


Nie chciałam męczyć Piotra, więc sama szperałam w internecie w poszukiwaniu informacji o Jadwidze.

http://www.kuria.pijarzy.pl/rozwazania/skarby_wawelu_na_wielki_post,_cz._i:_czarny_krucyfiks_krolowej_jadwigi_d8461_pol.html

We wschodnim ramieniu ambitu Katedry Wawelskiej, tuż przy zakrystii, znajduje się barokowy ołtarz wykonany w latach 1743-5 z czarnego marmuru, według projektu Franciszka Placidiego, włoskiego architekta i rzeźbiarza. Ołtarz ten stanowi artystyczną ramę dla znajdującej się w jego centrum niezwykłej relikwii – krucyfiksu, pochodzącego z końca XIV w., zwanego Krzyżem św. królowej Jadwigi Andegaweńskiej. W predelli tego ołtarza widnieje łaciński napis, który pierwszy raz pojawił się tam w 1500 r.:” ten zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa ukrzyżowany wizerunek przemówił do świętej Jadwigi Królowej Polski”.

Krucyfiks znajduje się tu najprawdopodobniej od samego początku, to znaczy od chwili, kiedy przywieziono go do Krakowa. Pierwsza wzmianka, która potwierdza jego obecność w katedrze, pochodzi z 1403 roku i wiemy, że już wtedy znajdował się tam, gdzie można go oglądać dzisiaj. Zapewne pojawił się na Wawelu w roku 1384 i przyjechał jako jeden z przedmiotów królowej. Jeśli wierzyć źródłom, zawieszono go od razu właśnie w tym zakątku ambitu. Nie wiadomo, jak i o co modliła się Jadwiga pod tym krucyfiksem. Wiemy, że jej życie nie należało do prostych. Jadwiga spędzała długie godziny na modlitwie u stóp wawelskiego krzyża.


04. 01. 18 r. Warszawa. 

Na kawie rozmawialiśmy znowu o NIP.

  • Dlaczego to tyle trwa?
  • Nie zapominaj o jednej rzeczy.
  • Bóg ma wiele profesji, jest chirurgiem, jest i prawnikiem.
  • Na prawie się zna nie gorzej niż na chirurgi.
  • A może chce teraz iść na ryby ? A może sprawa musi dojrzeć ?
  • No i co ty na to powiesz ? Ty czupurniasty?
  • Noooo, ale przewlekłość już mamy – Piotr z uporem maniaka.
  • Zna się na prawie niezgorzej jak na medycynie.
  • Mało tego jest też zegarmistrzem, ustawia czas. Więc co ty chcesz ?
  • A na informatyce też się zna? – pytam ze śmiechem.
  • Perfect.
  • …….
  • Co sobie Bóg myśli o tym wszystkim? – Piotr.
  • A musi myśleć ?
  • Patrzy i obserwuje co Jego uczeń robi na tym świecie.
  • Pan Bóg pozwolił diabłom na działanie. To wszystko jest zamierzone.
  • Czego byś się nauczył otoczony komfortem? Powiem ci czego. Nietzschego.
  • Nietzschego czy niczego? – pytam Piotra, bo nie jestem pewna, czy dobrze usłyszał, a chcę zapisać.
  • Sam nie wiem… Nietzsche to był filozof.
  • Był takim samym idiotą jak ty.
  • ????!!!!  – wybałuszyłam oczy i wybuchłam śmiechem. 
  • Przepraszam, pomyliłem się. Był większym idiotą.
  • Muszę sprawdzić – cieszyłam się, że będę szukać. Uwielbiam szukać.
  • Wpisz hasło Nietzsche – idiota.
  • ……. – chciałam zrobić to od razu, ale zdecydowałam się poczekać.
  • Jak to jest… Jakiś tam Nietzsche coś pisze, coś wymyśla, ale to przecież Wy robicie te swoje „koronki”… – zaczęłam się zastanawiać.
  • Przecież nie wymyśli niczego, na co nie pozwolicie…?
  • A o diable nie myślisz?
  • Hmm….

Co zrobiłam w domu zaraz po przyjściu? Oczywiście sprawdziłam, wpisałam hasło Nietzsche – idiota. Już na etapie wyszukiwarki zauważyłam, że Nietzsche i idiota ma swoje mocne konotacje. Zaczęłam sprawdzać dlaczego.

Nietzsche (notabene homoseksualista) pisał w swoim „Antychryście”…

Pisze; Jezus jest dokładnie przeciwieństwem bohatera: jest idiotą. Można wyczuć jego niezdolność zrozumienia rzeczywistości… Prawdziwy męski instynkt nigdy w nim nie dojrzał; jest opóźniony w rozwoju i pozostał dziecinny w wieku dojrzałości płciowej: są to objawy pewnych nerwic epileptycznych… Nikt mu nie objawił istnienia natury. Zna jedynie efekty moralne: znak najniższej i absurdalnej natury. Należy mieć na uwadze: jest on idiotą wśród roztropnego narodu. Tyle, że jego uczniowie nie byli jak on. Paweł żadną miarą nie był idiotą! Od tego uzależniona jest historia chrześcijaństwa”.

Już czytając pierwsze słowa czuję mdłości. Teraz rozumiem dlaczego Nietzsche to największy idiota wszechczasów. Tym większy, że to syn pastora. 


Wieczorem. Opowiadam Piotrowi o Nietzsche.

  • Jak Homiel możesz to wszystko wiedzieć? – spytał zdziwiony.
  • Żebyś ty wiedział ile i co Ja wiem !
  • To powiedz coś jeszcze, posprawdzam, uwielbiam sprawdzać – mówię.
  • Na dzisiaj wystarczy, bo wpadniesz w narkomanię.
  • To uwiarygadnia nasze rozmowy.
  • A ty przestań datować ! – … do mnie.
  • Ostatnio marzec jest w modzie ?!
- Kiedy wróci, to ja już będę po zmianach? 
- Będą mocno zaawansowane. 
- Czyli będą w trakcie… A marzec to będzie gwoźdź programu tego roku? – pytam. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/10/07/przywrocisz-mi-chwale-ktora-mi-sie-nalezy/
  • …… – głupio mi się zrobiło, bo faktycznie mam zapisane w notatkach, że w marcu „będzie pozamiatane”. 
  • A może to marzec za 5 lat ?
  • Dobra, masz rację.
  • Ale nazwałeś mnie idiotą ! – Piotr z żalem.
  • Przepraszam cię za idiotę. Musiałem to powiedzieć przez skojarzenie. Jesteś moim idolem.
  • Wiesz co mi pokazał ? Zeza !
  • …….. – Homiel ma dzisiaj szampański humor.

Oglądamy TV. W USA wielka, mroźna zima.  http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,22857435,stany-zjednoczone-pod-sniegiem-obawy-przed-bombogeneza.html

  • Ich stać na taką zimę, Polskę nie.
  • ? Hmm… To prawda…

Podano informację o wizycie premiera Morawieckiego na Węgrzech. Wielka przyjaźń od wieków, a jeszcze chwilę temu na innym kanale słyszałam, że władcy węgierscy spiskowali przeciwko władcom polskim, o czym nie miałam pojęcia.

  • Wiedziałeś o tym?
  • A wiesz, że Chrobry nakazał wypalić oczy czeskiemu księciu i wtrącił go do lochu ?
  • Really ? Nie wiedziałam.
  • Chrobry to był prawdziwy niedźwiedź.
  • Taki tępy ? – przyszło mi do głowy, nawet nie wiem dlaczego.
  • Taran.
  • O! Następny temat do sprawdzenia… – pomyślałam.


Dopisane 20. 09. 2018 r.

  • Chrobry to był prawdziwy niedźwiedź. Taran.

Taran to rodzaj machiny oblężniczej której używano do niszczenia murów, blokad i przeszkód. Czyli tu chodzi o osobowość Chrobrego, który uparcie, metodycznie dąży do celu. Iść jak taran… Czy faktycznie tak było?

Nakładem wydawnictwa HBC ukazało się książkowe wydanie „Historii bez cenzury” Wojtka Drewnika. Zapraszamy do poznania sylwetki Bolesława Chrobrego, pokazanego w nieszablonowy sposób. Poniżej fragmenty rozdziału zatytułowanego: „Władca z jajami – Bolesław Chrobry”. https://fakty.interia.pl/raporty/raport-1050-rocznica-chrztu-polski/historia/news-historia-bez-cenzury-wladca-z-jajami-boleslaw-chrobry,nId,2185483


  • Wpisz hasło Nietzsche – idiota.

Pisał o „śmierci Boga”, ale sam często przybierał pozę proroka. W swoich książkach nie unikał biblijnych aluzji. Radykalizm jego idei przypomina proroków Starego Testamentu i św. Pawła. Rzucał wierzącym wyzwanie i kazał im się zastanawiać, czy ich wiara ma jeszcze jakiś sens. W ten sposób stawiał problem, który także dziś próbujemy rozwiązać: czy w nowoczesnym społeczeństwie jest miejsce dla religii? Nietzsche na to pytanie odpowiadał przecząco. Jego zdaniem chrześcijaństwo umarło, bo uśmierciła je nowoczesna cywilizacja „ostatnich ludzi” – zrezygnowali oni z wszelkich wyższych aspiracji na rzecz materialnych wygód. Religia była dla nich tylko wygodną fasadą. Ta radykalna diagnoza Nietzschego okazała się koniec końców błędna, ale wciąż musi niepokoić. Jej echa słychać u tych współczesnych myślicieli, którzy – zarówno z prawicowych, jak i lewicowych pozycji – piszą o płytkości współczesnego życia i nie mogą pogodzić się z „prywatyzacją” czy marginalizacją wyższych uczuć. Dla nich Nietzsche pozostaje niewyczerpanym źródłem inspiracji. http://www.newsweek.pl/europa/czy-nietzsche-byl-religijny,44609,1,1.html

Nie szukaj Mnie na Górze, skoro jestem koło ciebie

31. 12. 17 r. Szczecin.

Dzisiaj sylwester. Zawsze spędzamy go u rodziców Piotra, czyli u Krysi.

  • Homiel, jaki to będzie rok ? – pytam w drodze.
  • Czas przywrócić ci twe imię.
  • Dzwon Zygmunta się odezwał.
  • Czego nam życzysz ?
  • Nierozerwalnego kręgu – pokazał 3 osoby trzymające się w kręgu za ręce.
  • A dlaczego nie 4 ? – zastanowiłam się.
  • A gdzie mój Grubasek? – pytam.
  • Przy tobie.
  • To dlaczego 3 ?

Polska na koniec roku żyje szokującą tragedią. https://www.wprost.pl/kraj/10095295/smierc-nastolatek-z-trynczy-prokuratura-o-przyczynach-tragedii.html Przypomniałam sobie o niej …

  • Dlaczego odeszły te nastolatki ?
  • A dlaczego odszedł Edziu, twoja babcia?
  • Niektórzy odchodzą szybko, niektórzy odchodzą późno.
  • Nie zadawaj Mi takich pytań, na które nie odpowiem.
  • Nie dostrzeżesz tego mając taką wiedzę, jaką masz.

Sylwester upłynął nam na wspominkach o Edziu. Kiedy wybiła północ czułam przez skórę, że nadchodzi nowe. O dziwo nasza synowa, która dołączyła do nas godzinę wcześniej mówi w pewnej chwili, że czuje nadchodzące, wielkie zmiany. Spojrzałam na nią uważniej, ponieważ de facto powtórzyła słowa Homiela i samego Ojca… a może to Niebo przez nią przemówiło? Leżąc dwie godziny później już w łóżku odważyłam się na wyznanie…

  • Ojcze, Ty i tak wszystko słyszysz, więc powiem szczerze. Boję się, po prostu się boję. Boję się tego, co nadchodzi. Nie zabieraj mi go, bo nie wiem jak to wytrzymam. Jestem twarda, ale czy muszę być ciągle twarda? – … i zamyśliłam się na swoimi słowami.
  • Ale rozumiem, że tu chodzi o ważniejsze sprawy. Więc zgadzam się, niech dzieje się według Twojej woli. Przyjmę wszystko. Mówię otwarcie… ale boję się jak jasna cholera. Boję, że Cię zawiodę i nie dam rady. Nie będę grała bohatera, ale boję się.

Powtarzałam tak w kółko parę razy w myślach, aż zasnęłam.


01. 01. 18 r. Szczecin.

Wstałam później niż zwykle, co jest oczywiste po sylwestrze. Wstałam z migreną. Czekałam na Piotra, by się obudził i mi pomógł. Kiedy jednaj wstał, to ledwo powłóczył nogami, więc nie miałam sumienia jeszcze go o coś prosić.

  • Rozmawiałem nad ranem z Ojcem. Powiedział mi…
  • Do tego ciała powróci cała stara dusza. Narodzi się na nowo.
  • Na pewno się zmienię – siadł na fotel ciężko i spojrzał w sufit.
  • …….
  • Nie szukaj Mnie na Górze, skoro siedzę koło ciebie… powiedział mi teraz Ojciec.
  • ……. – Piotr spojrzał obok na pusty fotel, wyciągnął rękę i zaczął go macać.
  • Nie, to Ja położę rękę tam gdzie siedzisz…
  • …….
  • To niesamowite, że tak Ojciec mówi.
  • To niesamowite, że ty nadal w to wątpisz.
  • Bardziej czekam na te chwile, niż ty – …. druga fala.
  • To dlaczego tego nie przyspieszysz Ojcze ? – pyta Piotr.
  • Nie wszystkie tryby zostały włączone.
  • Wiele jest w stanie zrobić człowiek, ale wszystkie tryby, aby zadziałały jest w stanie zrobić tylko Ja.
  • ……. – siedziałam w ciszy zapisując wszystko, nie miałam siły przy migrenie się odzywać…
  • Teraz Ojciec mówi do ciebie…
  • Z tych kawałków ( scen z życia) , które piszesz będzie książka.
  • Powiedz mojej pisarce, że ją bardzo kocham.
  • Mówię to teraz, z dniem noworocznym.
  • Zawsze w ciebie wierzyłem. Ani razu Mnie nie zawiodłaś.
  • … !?  To odpowiedź na moje wczorajsze stękanie – pomyślałam.
  • Pokazał mnóstwo ziarna, które sypiesz na pole…
  • Piękny plon wyrośnie. Jestem z ciebie zadowolony.


Zawsze 1 stycznia każdego roku Edziu słuchał koncertu noworocznego emitowanego z Wiednia. To był jego zwyczaj od wielu lat, którego nie pamiętam, by kiedykolwiek zaniechał. Siedzieliśmy w rodzinnym gronie 5 osób przy stole i akurat zaczął się koncert.

  • Ciekawe, czy Edziu tutaj jest, zawsze to oglądał – powiedziałam głośno.

W tej chwili rozległo się głośne uderzenie w ścianę, specyficzne, głuche. Nie od strony sąsiadów, co można na siłę byłoby wytłumaczyć, że to oni, ale od strony korytarza, gdzie nie ma nikogo. Spojrzeliśmy na siebie z uśmiechem.


Wieczorem.

Piotr relaksował się oglądając w internecie nowe Audi.

  • Gdybyś miał auto to byś płakał i rwał to czego nie masz.
  • A czego nie mam?… A ! Włosów! – uzmysłowił sobie po chwili.
  • ..
  • Mam wątpliwości, czy dobrze zrobiłam.

Podczas świąt pogadałam sobie na osobności z pewną osobą z rodziny, która zaczęła pouczać i krytykować za gotowanie. Wkurzyło mnie to niemiłosiernie, bo wykazała się ogromnym brakiem taktu.

  • Myśli, które zostają w spokoju są myślami bezużytecznymi.
  • Możesz to wyjaśnić ?
  • To jest grzech zaniechania. Dobrze zrobiłaś.
  • …….. – ulżyło mi.
  • Jest dobrym człowiekiem, nie mniej jednak dobrze zrobiłaś.

Siedzimy w fotelach przed TV lekko otępiali, bo i po sylwestrze i całkiem nowy rok nastał.

  • Właśnie doszło do mnie, że zaczął się nowy wyścig – Piotr myślami krąży wokół firmy.
  • Źle to mówisz. Zaczął się etap, na który wszyscy czekają.
  • Ja nie mam siły się przeprowadzać – Piotr spojrzał na wszystkie graty leżące w pokoju.
  • Jak zobaczysz gdzie, to wykrzeszesz siły.
  • ……..
  • Homiel kazał mi odebrać pocztę jak przyjedziemy.
  • Tak ?! A co możesz mieć ? – pytam z ciekawości.
  • Wezwania z ZUS, US… Same przyjemności.
  • Nie dramatyzuj, ale odbierz.
  • Ten śnieg już się topi – mieliśmy wrażenie, że mówi teraz o problemach w firmie.
  • ……..
  • Mam już dosyć wszystkich świąt – rozkładam się na fotelu jak żaba.
  • Czuję się przeżarta, za dużo mięsa… Nie lubię właściwie mięsa.
  • Masz tak z przeszłości. Jadwiga nie lubiła.
  • ????!!!!!  – wyprostowałam się gwałtownie.

Jadwiga? To jest tak surrealistyczne, że w ogóle nie zajmowałam sobie nią głowy. Tym razem zajrzałam do komputera, bo Homiel udzielił bardzo precyzyjnej informacji.

Fakt, że nie jadała mięsa, ale za to bardzo lubiła torty. Nie podróżowała w karocy, jak inne ówczesne damy, ponieważ uwielbiała jazdę konną. Wolała dosiąść ognistego ogiera, niż kolebać się po wybojach w wozie ciągniętym przez woły, bo takie głównie jeździły po naszych drogach. http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/3734884,nasza-historia-jadwiga-nie-taka-swieta-jak-ja-maluja,id,t.html

Czytając ten fragment zaczęłam się śmiać, ponieważ przypomniałam sobie pewną o niej rozmowę.

-Być władcą i się modlić to bardzo dużo. 
-A ja? Kim byłem wtedy? 
-Jak chcesz, to możesz być jej koniem! – prosto wypalił Homiel, żartem oczywiście dając do zrozumienia, żeby nie był taki ciekawski. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/05/19/pan-bog-na-ciebie-juz-czeka/
Koń towarzysz człowieka; Bohdan Dyakowski.

Myślałam, że Homiel to wymyślił „na poczekaniu”, a tu się okazuje, że to jeszcze jedna informacja historyczna. Wg książki „Legendy o królowej Jadwidze”, klacz Królowej Jadwigi – nazywała się Draga. Znowu mam potwierdzenie, że słowa, które padają w naszych rozmowach nie są przypadkowe.

Łazarz to najprawdziwsza opowieść.

30. 12. 17 r. Szczecin.

Siedzimy przed TV w zamyśleniu i zastanawiamy się, czy zaraz po Sylwestrze wracać do Warszawy, czy zostać jeszcze tydzień.

  • Chcesz zostać tydzień ?
  • Tak.
  • A kto będzie gasił pożar ?
  • A jest ?
  • Zostawiłeś wiele spraw. Potem weźmiesz wolne.
  • A będzie potem ?
  • Zawsze jest potem.
  • Homiel kończył nie tylko ekonomię, ale i filozofię – podsumowuję ze śmiechem.

Siedzimy dalej. Leci w TV jakiś film.

  • Jakbyś oceniła ten film od 1 do 10 ?
  • Tak na 3 – przyznaję. Widziałem go już po raz setny, a nic ciekawego w TV nie ma. Piotr przełącza na kabaret.
  • A ten jakbyś oceniła ?
  • Na 6.

Choinka się świeci, jest cisza, jest przyjemnie. Siedzimy dalej nie ciesząc się niczym w TV, a może to my się tak zmieniliśmy, że mało co nas cieszy, bo wszystko wydaje się za głupie, za płytkie, za puste ?

  • Homiel, fajne jest to mieszkanie.
  • Jakiej oczekujesz odpowiedzi ?
  • Szczerej.
  • Sama sobie odpowiedziałaś.
  • Wszystko jest do czasu – Piotr.
  • Tym akurat powinieneś się martwić najmniej.
  • Co On ma na myśli? – Piotr mnie pyta.
  • Że Tam masz życie wieczne… tak ?
  • Ten tort tutaj masz okrągły, kiedyś się skończy.
  • Tam nigdy się nie kończy.
  • Łódź czasu płynie, każdy ma swoje miejsce na tej łodzi.
  • Ty na tej łodzi rozgrzewasz innych ludzi, ale kiedyś z niej wyjdziesz.
  • Pięknie mówi – pomyślałam…
  • Ola nigdzie cię nie puści samego a jeszcze kilkanaście minut temu rozmyślałam, czy jechać z Piotrem do Warszawy, czy zostać.
  • A dlaczego ? – spytał przekornie.
  • Bo jesteś dla niej wszystkim.
  • A reszta ? Córka, syn ?
  • To tło.
  • Sama o tym nie wiesz dlaczego.
  • To co ma się stać, nie stanie się tak jak myślisz. Ta koronka dba o każdy szczegół.

Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić jak Oni to zorganizują. Jak stanie się co ma stać, aby nie zabolało.

  • Ale jestem coraz starszy.
  • Jesteś, ale to My ci zdrowie dajemy.
  • Nie jesteś parowozem, ale elektrycznym. Do końca twoich dni będziesz elektrycznym.
  • A wiesz skąd prąd? W szafie Tatusia.
  • ! Chyba z Ojcem rozmawiasz – reflektuję się za późno.
  • ……
  • Łazarz to najprawdziwsza opowieść.
  • Jeden to spisał, a inni nie uwierzyli.
  • Nie mogli w to uwierzyć, że mógł na trzeci dzień powstać.
  • ……. – szczęka mi opadła. To było tak niespodziewane, że opadła mi szczęka. Nie tylko piękna odpowiedź, ale i odpowiedź od samego Ojca. Teraz to już byłam pewna.

  • W wino wielu zamieniło, ale dodawali oszukując.
  • …… – znowu zaskoczenie. O to też chciałam spytać.
  • Nawet…
  • Nawet.
  • ……. – przerwał. 

Ewangeliści spisali Ewangelie wiele lat po zmartwychwstaniu Jezusa, a zmartwychwstanie to najmocniejszy i najważniejszy dowód na boskie pochodzenie Chrystusa. Jeśli sam Jezus powstał ze zmarłych, to dlaczego nie uwierzyli, że pomógł powstać ze zmarłych drugiemu człowiekowi? I o to chciałam spytać.

  • Nawet jak uwierzyli w zmartwychwstanie Jezusa to nie byli pewni co do Łazarza?
  • Nie chcieli pisać.
  • Kiedyś Ojcze powiedziałeś, że Ewangelia Marka jest najbardziej prawdziwa… – więc powinna zawierać to zdarzenie.
  • Ale nie znaczy, że jest pełna.
  • Hmm…
- Dlaczego Ewangelia św. Marka nie opisuje zmartwychwstania, a inne tak ? 
- Nie zdążył, poza tym czym byłaby twoja wiara, gdybyś potrzebowała to zobaczyć… – przecież wierzę, pytam się tylko. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/18/choc-nie-ma-mnie-tu-to-jestem-bo-ojciec-jest-tu/

Byłam pod wielkim wrażeniem. I informacji i samej rozmowy. Rozmawiać z Bogiem o Ewangelii? Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, co właściwie się teraz stało. To wielkie wyróżnienie, największe… Tylko Piotr tego chyba nie zrozumiał, bo pyta jak gdyby nigdy nic…

  • Jaki będzie ten rok ?
  • A jak ci powiem, że zaplanował ci to Ojciec, to dalej będziesz pytał ?
  • …….
  • Ojciec czyta twoją książkę i ją koryguje.

Słabo mi się zrobiło. Kiedy ją koryguje, to doskonale wiem jak to się dzieje. Opracowuję i wpisuję tekst na blog, następnie sprawdzam błędy, dopisuję „coś tam” i blog zamykam. Chwilę później widzę w głowie miejsca gdzie są braki, widzę w głowie tekst, który mam dopisać / usunąć lub zdjęcie, które ma dodać. Bywało i tak, że w środku nocy budziłam się z myślą, że mam coś zmienić lub sprawdzić. Tak zdarza się dosyć często i nigdy tego nie lekceważę.


Zamilkliśmy. Zamyśliłam się nad Łazarzem i Ewangelistami. Trudno mi było zrozumieć, że nawet po zmartwychwstaniu mieli nadal wątpliwości.

  • Czy wierzysz Mi ?
  • Wierzę.
  • To dlaczego musiało ci się zapalić światło ?
  • ……. – i teraz ręce mi opadły, bo przypomniał mi coś, czego chciałabym nie pamiętać i czego się wstydzę.
Kiedy opowiadał cały był w nerwach. Naprawdę, starałam się słuchać go bardzo uważnie, ale co rusz ziewałam, bo wyrwał mnie ze snu. Ciągle myślałam, żeby już skończył. Kładąc się z powrotem spać pomyślałam nawet; 
- A może mu się to przyśniło? W każdym razie jego relacja nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Zadzwonił na gorąco, ale to był zły moment, po prostu byłam cholernie śpiąca. Śpię dalej w najlepsze i raptem słyszę wyraźnie słowa w swojej głowie;  -Jeśli jest to prawda, niech się zapali światło.  Natychmiast i gwałtownie otwieram oczy i co ?…… cały pokój jest oświetlony. Nie mogę w to uwierzyć! Kto zapalił światło? Żeby je zgasić musiałam wstać z łóżka i podejść do kontaktu przy drzwiach. To mną wstrząsnęło i nie mogłam zasnąć do rana. Zrozumiałam, że to co przeżył Piotr jest ważne i przede wszystkim prawdziwe.  http://osaczenie.pl/wp/2016/04/14/kolejna-szybka-przeprowadzka/ 
  • To dlaczego chciałaś pominąć ten fakt ?
  • Wolałaś swoje spanie. Tak i on wolał nie pisać.

I powiem szczerze… Dopiero teraz Ewangelistów zrozumiałam całkowicie. Oni spisywali Ewangelie z myślą o tych, którzy będą je czytać i o pewnych rzeczach woleli nie pisać. A dlaczego? Ja też pisząc ten dziennik kilka rzeczy pominęłam, bo wydawało mi się to zbyt dużo jak na ludzkie pojmowanie. Zadziałał w tym przypadku czynnik czysto ludzki, psychologiczny. Zapewne obawiali się, że ludzie tego nie zaakceptują, nie przyjmą, że nie uwierzą, że to zbyt niepojęte. Pisali to, co ludzie mogli „przełknąć”, mówiąc kolokwialnie. Tylko Jan zaryzykował i miał rację, ponieważ to jedna z najpiękniejszych scen z życia Jezusa.

  • Jak pogodzić falę z firmą ? – Piotr zaczyna.
  • Na to pytanie już odpowiedziałem. To Ojciec planuje.
  • Ja nie dam rady prowadzić firmy – zarzekam się na wszelki wypadek.
  • Ty nie do firmy, ty do książki.
  • ……..
  • Dziękuję za Łazarza.
  • Jak wam się tam w ogóle życie na Górze ? – Piotr strzelił „pytanie roku”.
  • Nie narzekamy.
  • Dużo was tam jest aniołów ?
  • Dużo.
  • Czyli co ?
  • Kraina miodem i mlekiem płynąca.
  • A tu jest akcja.
  • A u was się nic nie dzieje ?
  • Chciałbyś, żeby się u Pana Boga coś się działo ?
  • A trzecia wojna w Niebie to kiedy ? – tym razem to ja strzeliłam. 
  • Uuuuuuuuu, zagalopowałaś się.


Dopisane 16. 09. 2018 r.

  • Łazarz to najprawdziwsza opowieść. Jeden to spisał, a inni nie uwierzyli. Nie mogli w to uwierzyć, że mógł na trzeci dzień powstaćto była bardzo magiczna chwila, ta rozmowa. Pamiętam ją do dzisiaj. O Ewangeliach będziemy rozmawiać jeszcze wielokrotnie i ujrzymy zupełnie inne spojrzenie na opisane historie.

Jeśli chodzi o samego św. Jana kilka informacji z ciekawego artykułu;

https://www.biblicalarchaeology.org/daily/biblical-topics/new-testament/gospel-of-john-commentary-who-wrote-the-gospel-of-john-and-how-historical-is-it/

Ewangelie, pierwsze cztery księgi Nowego Testamentu, opowiadają o życiu Jezusa. Jednak tylko jedna – Ewangelia Jana – twierdzi, że jest relacją naocznego świadka, świadectwem nienazwanego „ucznia, którego Jezus miłował” [Jan 21:24]). „Kto napisał Ewangelię św. Jana?” Jest pytaniem, które pozostaje bez odpowiedzi, choć zauważono, że teologowie na przestrzeni wieków utrzymują, że rzeczywiście był to uczeń Jan, który napisał słynną biblijną książkę.

Możemy nigdy się nie dowiedzieć, kto napisał Ewangelię Jana, tak samo jak nie wiemy, kto napisał księgi Mateusza, Marka i Łukasza. Wiemy jednak, że Jan jest odrębnym ewangelistą. Mateusz, Marek i Łukasz są tak podobni w swym opowiadaniu, że ich księgi nazywają się Ewangelie Synoptyczne, co oznacza „widziani razem” . Mateusz i Łukasz śledzą wersję wydarzeń spisane w Ewangelii Marka, która uważana jest przez uczonych za najwcześniejszą i najbardziej historycznie dokładną Ewangelię. Jan nie zawiera jednak tych samych incydentów ani chronologii, które występują w pozostałych trzech Ewangeliach, a fakt, że jest tak inna, wzbudziła debatę na temat tego, czy Ewangelia Jana jest historyczna, czy nie.

Kilka hipotez próbowało wyjaśnić, dlaczego tak wiele z życia Jezusa nie zostało przedstawione w Synoptyce, a jest obecne w Ewangelii Jana i vice versa. Jedna z hipotez mówi, że Jan spisał wiele wydarzeń, które miały miejsce przed aresztowaniem Jana Chrzciciela, podczas gdy wszyscy synoptycy pełnią służbę Jezusa dopiero po aresztowaniu. Inna twierdzi, że Ewangelia Jana została napisana na końcu, przez kogoś, kto wiedział o pozostałych trzech Ewangeliach, kto chciał napisać duchową ewangelię zamiast historyczną. Oznaczałoby to, że osoba, która napisała Ewangelię Jana, nie byłaby współczesną osobą Jezusa, a zatem nie byłaby naocznym świadkiem, jak twierdzi autor. Istnieje również możliwość, że autor Jan nie znał Marka, a zatem nie posiadał tych samych informacji.


Wracamy dzisiaj do Warszawy, Piotr nie w humorze więc żeby go nie denerwować….

  • Chcę zadać tylko jedno pytanie…
  • ……. – żachnął się zniecierpliwiony.
  • Czy to Jan sam napisał bezpośrednio Ewangelię ?
  • słyszę Nie.
  • Jeśli nie pisał sam to dlaczego napisał… Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe.
  • Nie pisał dosłownie sam.
  • Czyli dyktował.
  • Hmm… Ciekawe czy Marek pisał sam… – cwanie spytałam w ten sposób pamiętając, że miało być jedno pytanie.
  • Ciekawe.
  • ……. – wybuchłam śmiechem.

Miej nadzieję. Nadzieja umiera ostatnia.

29. 12. 17 r. Szczecin.

Piotr wyjechał na jeden dzień do Warszawy i wrócił samolotem dnia następnego. Odebrałam go z lotniska w Goleniowie i wpadliśmy na pomysł, aby pojechać nie do Szczecina, a prosto do Międzyzdrojów. Taki krótki, nieoczekiwany wypad po świeże powietrze. Przyda się, ponieważ po kilka minutach w zamkniętym samochodzie czuję nosem, że Piotr jest mocno spocony.

  • Spociłeś się ?
  • Tak trzęsło w samolocie, że się spociłem… Z nerwów. Żałowałem, że nie mam skrzydeł.
  • Dałbym ci swoje.
  • ….. – uśmiechnęłam się, że się odezwał.
  • Homiel pomógł mi w sprawach finansowych. Miałem zagwozdkę jak załatwić księgowo kilka spraw i pokazał mi obraz co mam zrobić.
  • A widzisz ! Jednak zna się na ekonomii ! – ucieszyłam się.
  • Ekonomista i zna się na cudach !
  • Tak wiele Ci zawdzięczam Homiel !
  • Wszystko.
  • Jak jesteś taki rozmowny to mam pytanie… – zaczęłam.
  • Wskrzeszenie Łazarza. To wydarzenie opisuje tylko Jan. Dlaczego nie opisują go inni apostołowie? Przecież to jest tak ważne wydarzenie, że to niemożliwe, aby o tym zapomnieli. Przecież to wydarzenie świadczy o boskości Jezusa ! – nie daje mi to spokoju od kilku dni.
  • Co do Łazarza… Dam ci odpowiedź później. Muszę to przemyśleć.
  • Przemyśleć ???!!! – i dało mi to do myślenia. Przecież odpowiedź powinna być prosta; tak albo nie.
  • Ale powiesz ?
  • Miej nadzieję. Nadzieja umiera ostatnia.
  • …….
  • W samolocie była stewardessa – zaczął Piotr po jakimś czasie.
  • Miała z 50 lat. Była bardzo miła, ciągle się na mnie patrzyła i uśmiechała. Czułem do niej jakąś sympatię. Wytłumacz mi to !
  • Ty się mnie nie pytaj, niech ci Homiel wytłumaczy.
  • Podróże dusz.
  • Ale pięknie ci to powiedział… Musiałeś ją już znać z… kiedyś.
  • To było coś ważnego?
  • Nie, ale życzliwego i to dwa razy.

Dojechaliśmy do Międzyzdrojów, a tam pusto prawie i bardzo zimno. Zeszliśmy na plażę i postaliśmy chwilę nad morzem.

  • Pojedziemy w przyszłym roku na plażę ?
  • Na jaką plażę ?!
  • Jak to ? Nie pojedziemy ?
  • Nie.
  • A ja pojadę ! – Piotr na przekór.
  • To ty jedź, a Ja zostanę.
  • A w góry w takim razie ? – pytam.
  • Nie.
  • To co będziemy robić ? W kościele spać ?
  • Kościół to wy.
  • Uważam, że nie masz racji. Mam rację?
  • Niestety tak. Niestety, bo nie lubię się z tobą kłócić.

Wieczorem.

Skończyłam definitywnie czytać „Świadectwo” A. Lenczewskiej. Trwało to kilka miesięcy, ale czytałam powoli kilka kartek co kilka dni. To lektura na powolne trawienie i to w pełnym spokoju. Na koniec zaskoczyło mnie kilka rzeczy…

  • Lenczewskiej Jezus powiedział jak będzie nazywać się jej książka. Ja też dostałam już takie wytyczne…
  • Ta książka to będzie twoje trzecie dziecko.
  • Hmm.. A nie jestem za głupia na to ? Jej książka jest bardzo… akuratna. Taka, jaka powinna być… Poważna.
  • Zadajesz irracjonalne pytanie.

Długo się zastanawiałam, czy zapytać. Miałam pewne podejrzenia, ale obawiałam się odpowiedzi. 

  • Jezus powiedział, że Lenczewska utorowała komuś drogę – pytam powoli, bo ogarnęło mnie przedziwne uczucie czytając te słowa. Wszystkie włoski na skórze stanęły mi dęba.
  • Czy ci ta książka pomogła ?
  • Bardzo.
  • Przejęłaś po niej pałeczkę. To ty dobiegniesz do mety.
  • ??? !!! Jesus Christ…   – nie wiedziałam co powiedzieć… To było tak… dziwne…
  • A medal dostanie? – pyta Piotr żartem.
  • Złoty ?
  • Jak złoty to może sobie Audi kupi ?
  • ……. – żartowali, a ja ciągle byłam skołowana.
  • Jezus powiedział, że wybrał Lenczewską przed wiekami…
  • Wielu ją czytało, ale to ty zbierasz żniwa.
  • …….
  • Pokazał jak ugniatasz ciasto, wkładasz do pieca i rośnie chleb…
  • To może być prawda – przyznaję po chwili.

Od pierwszej kartki wiedziałam, że to dla mnie bezcenne źródło. Rozkładałam jej dzienniki na czynniki pierwsze, każde niemal słowo i chyba nikt nie porównał jej tekstów do przesłania z Fatimy… Bardzo mi Alicja Lenczewska pomogła. Właściwie wszystko czego się uczymy, jest potwierdzone także u niej, ale w inny sposób… Kiedy ja miałam wątpliwości w słowa, które słyszę, odpowiedzi odnajdowałam u Alicji. Dlatego tak wiele w moich tekstach jest fragmentów z jej rozmów. Mamy też coś wspólnego… Urodziła się w Warszawie, mieszkała w Szczecinie… 

Dziwne… Po prostu wierzyć mi się nie chce…  Mam jednak jeszcze jedną zagwozdkę…

  • Jezus powiedział, że Moją małżonką będziesz...  Jak to rozumieć?
  • Czy mąż karmi żonę ?
  • Tak.
  • Tak karmił ją wiedzą.

Te kilka słów wyjaśniły mi wszystkie moje wątpliwości co znaczy dla Chrystusa słowo „żona”. I co znaczy teraz ta rozmowa;

Pisałam na blogu Marii Magdalenie, zgłębiłam temat, tak jak kazał wcześniej mi Homiel. Miałam jednak ciągle wielkie wątpliwości. 
-Była żoną Jezusa, czy nie?  
-Była tą, z którą żył.  
-Ale czy była żoną? 
-Poślubiona, ale nie w takim sensie jak rozumiesz. 
-Dlaczego? 
-Był synem człowieczym.  
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/05/12/jam-jest-ten-ktory-jestem/

Maria Magdalena nie miała ślubu, nie miała papierka potwierdzającego zaślubiny, ale  na pewno była bardzo blisko z Jezusem i bliska Jemu sercu i pobierała od Niego nauki. 



Dopisane 14. 09. 2018 r.

  • Niestety tak. Niestety, bo nie lubię się z tobą kłócićrzeczywiście nie udało nam się wyjechać nad morze w tym roku, ale właśnie wróciliśmy z gór (Ustroń), gdzie byliśmy aż … 3 dni, a tylko dlatego, że się uparłam jak nigdy.

  • Podróże duszmyślę, że każdy z nas przynajmniej raz w życiu doznało takiego uczucia, że zna kogoś od wieków, choć widzi go po raz pierwszy. To uczucie, które trudno wytłumaczyć, a które jest bardzo realne. Dlaczego tutaj spotkali się na chwilę? Kto wie, może po to, aby o tym napisać.  

  • Przejęłaś po niej pałeczkę. To ty dobiegniesz do mety wydaje się to mega-nieprawdopodobne, ale to nie koniec podobnych niespodzianek. Jeszcze dwukrotnie będziemy bardzo zaskoczeni. 

Wczoraj w TV oglądaliśmy informacje o rozprzestrzeniającej się niebezpiecznej bakterii (głównie w szpitalach) i pytam oczywiście Homiela, czy nakaz mycia rąk  (które ogłaszał kilka miesięcy temu) nadal jest aktualne.

  • Wtedy mówiłem, dzisiaj krzyczę.

A więc bardzo aktualne.

Liczę na ciebie.

26. 12. 17 r. Szczecin.

Przed wyjściem na kolejne świąteczne spotkanie, siedzieliśmy w swoich fotelach w całkowitym milczeniu i zamyśleniu. Potrzebowaliśmy takiej chwili dla wytchnienia i spokoju.

  • Fajnie sobie siedzicie.
  • Siedźcie dalej. To chwile, które będziecie pamiętać.
  • Zacznie się coś?
  • A czas, żeby i Ola zaczęła więcej zdjęć robić.
  • O ! – ucieszyłam się.
  • Otwórz rękę.
  • …….. – Piotr wyciągnął  przed siebie dłoń. 
  • Co widzisz ?
  • Nic nie widzę.
  • A Ja ci mówię, że tam jest kula.
  • Ale ja nic nie widzę.
  • A Ja ci mówię, że jest.
  • A jak pokażesz ją innym?
  • I tak nie uwierzą.
  • Zobacz na niego przypomniał o naszej „czarnej owcy”, której płacz był całkowitą niespodzianką i czymś w naszym myśleniu niemożliwym, a stało się możliwe.
  • Więc kula będzie wielka, aż wszyscy zobaczą.
  • ……. – zaczęłam myśleć, czy dosłownie, czy symbolicznie ?
  • W sumie jesteś gotowy do wszystkiego, już rozumiesz i się nie boisz.
  • Hmm… Mam wrażenie od trzech dni, że do mojego pokoju ktoś wchodzi i mnie dotyka. Wchodzi z Ich świata, zza przesłony.
  • A który jest twój ?
  • Tam, gdzie spałem.
  • Pokój, w którym spałeś”, a nie „twój pokój”poprawia go Homiel, bo jeśli Piotr nie ma swojego domu, to nie ma i swojego pokoju.
  • …….
  • Wczoraj porozmawiałem sobie z Ojcem. Powiedział…
  • Jeżeli Pan Bóg jest zegarmistrzem, to ty nie jesteś trybem, ty jesteś smarem.
  • Ale w zegarku nie ma smaru… mówię…
  • Ale jest sprężyna.
  • Ty jesteś sprężyną, która prowadzi zegar.

27. 12. 17 r. Szczecin.

Nareszcie po świętach. Odpoczywamy zadowoleni, że nie musimy nigdzie już iść.

  • Jak byś nazwał ten rok? – pytam Piotra.
  • Trudny.
  • To był rok nadziei.
  • Nadziei ?!
  • Przywołałeś swoje imię na prochach swojego taty. To pierwsze, prawdziwe.
  • Przywrócono ci zdrowie.
  • Hmm…. zgadza się – pomyślałam.
  • A jakbyś nazwał rok przyszły ?
  • Po roku nadziei jest rok zmian.
  • Jakbyś nazwał te zmiany?
  • Gruntowne.
  • Wiatr zmian już wieje. Jeszcze go nie czujesz, ale już wieje.
  • Ale sądu nadal nie ma ! – Piotr lekko zniecierpliwiony, bo jak zwykle nic konkretnego dowiedzieć się nie może.
  • Przyniesie i sąd.
  • Ziemia pęka już Piotr.
- ….Zobaczyłem teraz przed sobą ziemię jak zaczęła pękać. Z ziemi zaczął wydobywać się niebieski, nadmuchany balon i się uniósł nad ziemię, unosi się do góry... - Piotr zrobił wielkie oczy i patrzy na mnie nie rozumiejąc. Ja też patrzę na niego i nie mogę zrozumieć... http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/08/03/bog-co-zamierzal-raz-nigdy-nie-zmienia/
  • Nie ma sensu pytać o daty – przypominam Piotrowi.
  • W październiku Homiel musiał się śmiać z nas.
  • Ale to śmiech radości.
  • Mam nadzieję, że teraz będziecie się śmiać z nas nieco rzadziej – mówię z przekąsem, bo staramy się dat nie wyznaczać. 
  • A Ja chciałbym coraz częściej, to Mnie cieszy.
  • …….
  • Od małego rozmawiałem z Homieliem… Co to za imię… Homiel… ?
  • Dla Mnie najpiękniejsze na tym świecie.
  • Tutaj też zaczynają Mnie tak nazywać.
  • …….
  • Szkoda Homiel, że nie możesz sobie pojeść naszego sernika, jest przepyszny.
  • Szkoda, że nie możesz sobie zobaczyć tego co Ja.
  • !!! … To Ci się udało… Wygrałeś Homiel.
  • …….
  • Liczę na ciebie – Piotr odwraca się do mnie i mówi patrząc prosto mi w oczy.
  • Nie rozumiem.
  • Ojciec mówi do ciebie…
  • Liczę na ciebie. Ta książka powinna być przepasła.
  • …….. – wstrzymałam oddech. Nigdy, przenigdy nie chciałabym zawieść Ojca.
  • Czy ci się podobała ta oprawka ? – … zaniemówiłam. 

Dzisiaj w „Home and You” wzięłam do ręki złote pudełko imitujące okładkę do książki. Trzymałam je w ręku i pomyślałam, że taką właśnie wydam książkę. 

  • Bardzo.
  • Mi też. Kółka brakowałow kółku ma być napisane „Bóg”.
  • Nic tam już poza tym nie będzie.
  • Ta książka będzie szokowa, ale pieniądze będą potrzebne.
  • Mówiłam to dzisiaj… – wyrwało mi się. Byłam zdumiona, choć przecież nie powinnam.
  • Słyszałem.
  • Nie martw się. Główny księgowy Nieba pracuje już nad tym.
  • ???!!!  – ucieszyłam się i ucieszyło mnie to określenie.
  • A spadnie coś dla mnie ? – wtrącił się oczywiście Piotr.
  • Chyba źle słyszę.
  • Oli kupiłbym dom z trawą…
  • A co w garażu ?
  • Nooo nic.
  • Nawet to nic na „A” ? – czyli Audi.
  • …….. – Piotr nie wiedział jak wybrnąć. 
  • Ale byłaby to książka ! – kiwam w zadumie głową widząc ją w wyobraźni.
  • Ale to będzie książka !

Pan Bóg jest mądry.

22. 12. 17 r. Szczecin.

Zajęci przygotowaniami do świąt ledwo rozmawiamy. Dopiero na koniec dnia Piotr sobie przypomniał o Homielu …

  • To moje ostatnie święta ?
  • W takim charakterze to tak.
  • Podchodzisz już do lądowania, żeby już ruszyć.
  • ……. ?
  • Zaraz mnie szlag trafi, nic nie rozumiem – powiedział po chwili zastanowienia.
  • Jaśniej się nie da.

Uwielbiam tego słuchać… Ich swobodny, przyjacielski sposób rozmowy nie mieści się w żadnych ramach. 


23. 12. 17 r. Szczecin.

Piotr od rana chodzi zamyślony.

  • Rozmawiałem z Ojcem. Powiedział…
  • Nie mogę cię zabrać jeszcze, zostanie rana.
  • …… – zdenerwowałam się, bo najwyraźniej znowu wypytuje, kiedy wraca do Domu.
  • Zobaczyłem wielką ranę, która się nie goi… Głęboką ranę…
  • Oczywiście ! Wszyscy będą rozpaczać – próbuję mu to teraz uzmysłowić.
  • A Ja zrobię tak, że tej rany nie będzie kiedy przyjdzie pora.
  • Jak to będzie możliwe ? – myślę z niedowierzaniem.
  • …….
  • Mam dla ciebie prezent.
  • Panie Boży, już mam prezent. Prezent to Ty Ojcze.
  • Mam dla ciebie prezent.
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie zastanawiając się jak może wyglądać prezent świąteczny od Boga…

Wieczorem.

Po kilkugodzinnych przygotowaniach do świąt, Piotr zafundował sobie kilka chwil relaksu.

  • Idę pooglądać auta w internecie, wyszło nowe audi !
  • Chce ci się oglądać te lody przez szybę ?
  • …. – ja się śmieję, a Piotrowi mina zrzedła. Nic z tego nie będzie 

Siedziałam w fotelu rozglądając się po całym pokoju odkrywając go niejako na nowo. Jestem tak rzadko w tym mieszkaniu ostatnio, że już zapominam jak wygląda. Spojrzałam na wielką, udekorowaną na kolorowo choinkę…

  • To nasza czwarta choinka w tym mieszkaniu.
  • Nieważne która. Ważne, że ostatnia.
  • …… – wyprostowałam się gwałtownie.

Rok temu usłyszałam, że dzisiejsze święta będą już w innym składzie… i tak się stało. A więc tą deklarację powinnam potraktować bardzo poważnie.

  • Jesteś pewny ?
  • Nie jestem pewny, tylko mówię.
  • ……..

Zrozumiałam, że popełniłam teraz błąd. Mam nadzieję, że to z Homielem rozmawiam, a nie z …. Pytać, czy jest czegoś pewny ? To już szczyt głupoty … 

  • A gdzie będzie następna choinka, jeśli nie tutaj? – pytam dalej.
  • Daty cię gubią i twoje założenie, że musi tak być.
  • Kolejna wpadka… – myślę. 

24. 12. 17 r. Szczecin.

Wigilię od wielu lat spędzamy w gronie całej rodziny. Jest nas z małymi dziećmi w sumie 17 osób, więc nie ma sensu chodzić od domu do domu, a tylko zebrać się w jedność. Kiedy siadamy razem do stołu, mimo tak wąskiej grupy każdy ma swoje zdanie i każdy głosuje na kogoś innego, więc bywa bardzo „gorąco”. Dlatego też ustaliliśmy jakiś czas temu, że tym razem temat polityki jest przy stole zakazany. Zostało mnóstwo innych spraw do omówienia, ale jakoś się tak zdarzyło, że nagle rozmowa zeszła na temat Boga, co się wcześniej nie zdarzało. Najdziwniejsze w tym jednak to, że rozmowę zaczął nie Piotr, a jedyna „czarna owca” w rodzinie, która nie wierzy w nic. Głośno poddała w wątpliwość, czy istnieje diabeł. Piotr niewiele myśląc wypalił głośno, że oczywiście istnieje i ma na to dowody. Śmiech na sali w pełni, więc zaczęłam Piotra kopać w kostkę, by się uspokoił, a on mnie zaatakował… 

  • Dlaczego każesz mi milczeć ! – był prawie wściekły.
  • Bo oni nie mają takich doświadczeń jak my i nie ma sensu – powiedziałam głośno, a wszyscy to usłyszeli.

Zapadła cisza. Nasza rodzina, poza najbliższymi wyjątkami, nic o nas nie wie, więc była zdumiona i nieco zdegustowana.

  • Gdzie był Bóg w Oświęcimiu ?! – zaczęła „czarna owca” po chwili i pobiegła po książkę z wierszami napisanymi przez więźniarkę z Auschwitz.

Czytając na głos kilka wierszy tak się wzruszyła, że zapłakała. Teraz to my byliśmy zdumieni. Bardzo zdumieni. Można powiedzieć, że nas zamurowało. Każda rodzina ma jakąś „czarną owcę”, a nasza spokojnie mogłaby kandydować na pierwsze miejsce wśród wszystkich jej podobnych. A teraz siedzi i płacze… Zadziwiająca sytuacja.

Piotr przerwał swoje wywody, tak bardzo był zaskoczony. Spojrzeliśmy na siebie w milczeniu i coś zrozumieliśmy. Dostrzegliśmy w tym człowieku pewną wrażliwość, którą musiał schować gdzieś głęboko na dnie swojej duszy. Te parę minut uzmysłowiły nam wyraźnie, że nikogo nie można przekreślać, ponieważ zdecydowana większość ludzi po prostu nie ma wiedzy, ani świadomości.  Tylko tyle i aż tyle…


Wracając do domu oczywiście rozmawialiśmy o niczym innym, jak tylko o tym zaskakującym wydarzeniu.

  • Gdy się śmiał ze mnie, że mówiłem o diable, wtedy usłyszałem właśnie diabła.
  • Nic ci się nie uda, bo tacy są ludzie.
  • Nas nie widać i nie nie wierzą.
  • W końcu kiedyś i ty odejdziesz.
  • I rechotał w najlepsze… Przedrzeźniał mnie.
  • …….
  • Gdy on zapłakał zrozumiałem, że Pan Bóg dał mi znak, żebym robił swoje, bo są w ludziach cząstki dobra, które trzeba odkryć…
  • To ten prezent, o którym mówił. Ja się za niego modliłem i myślałem, że jest stracony, a on tak przy wszystkich… – Piotr zaniemówił, bo ciągle był zaskoczony.
  • Przejąłeś się ?
  • Gackami ? Nie.
  • Dzisiaj zobaczyłeś drzwi otwarte, jego łzy.
  • Bardziej ciebie nienawidzą niż ci się wydaje.
  • A wiesz kogo się nienawidzi ?
  • Hmm …
  • Jego dusza chce Boga, choć on tego nie rozumie.
  • A ty jesteś radykalny w dążeniu do prawdy.
  • Pan Bóg też jest radykalny – Piotr zaczyna się tłumaczyć.
  • Pan Bóg jest mądry.
  • Daje wybór – mówię.
  • Ty każdego zmusiłbyś do wiary, a Bóg daje wybór.

Późnym wieczorem siedliśmy zmęczeni przed TV. Jednocześnie na kilku kanałach emitowano programy z kolędami. 

  • Ciekawe, czy Chrystus cieszyłby się z tego.
  • Po co pytasz? Przecież wiesz.

Rzeczywiście głupie pytanie, bo odpowiedź jest oczywista.


Oglądam nieco później na Discovery dokument „Prawdziwy Jezus z Nazaretu”. Naukowiec twierdzi, że znaleziony gwoźdź w kostce nogi wskazuje, że ten człowiek został ukrzyżowany na krzyżu w kształcie X, a nie T.

  • To jak w końcu krzyżowano ? – wyrwało mi się pytanie i wcale na odpowiedź nie liczyłam.
  • Krzyżowano i tak i tak.

W tym samym filmie usłyszałam informację, która mnie zainteresowała znacznie bardziej. Jeden z naukowców zasugerował, że historia wskrzeszenia Łazarza może być wymyślona. Zrobiłam wielkie oczy, że ktoś w ogóle może w to wątpić, ale naukowiec podał proste wytłumaczenie. Dlaczego jedna z najpiękniejszych historii, jedno z najmocniejszych świadectw mocy Jezusa jest opisane tylko przez Jana ? Hmm… No właśnie… Dlaczego?  Muszę się dowiedzieć, postanowiłam.



Dopisane 10. 09. 2018 r.

  • Krzyżowano i tak i takRzymianie stosowali różne metody krzyżowania.

Znaleziony w Jerozolimie 1968 r. gwóźdź tkwiący w kości piętowej wskazuje, że gwoździe zostały przybite z boku pięty.

Jeśli chodzi o Chrystusa…

Analiza całunu turyńskiego wskazuje, że obie stopy zostały przymocowane do krzyża za pomocą tylko jednego gwoździa, który zranił nerwy podeszwowo- przyśrodkowe (plantaris medialis).

Nawet gdybyś była pod mostem, to będziesz z Nami.

20. 12. 17 r. Szczecin.

Jedziemy na święta do Szczecina. Piotr chciał jechać już wczoraj w nocy, ale…

  • Mały, przypominam ci, że jesteś po zawale.
  • Uważaj, to nie Homiel – uprzedzam po cichu Piotra, bo już chciał wtrącić swoje „trzy grosze”…
  • Ojciec ?
  • Ojciec nie robi sobie takich żartów.
  • Nie sądzę ... – Piotr się wyprostował.
  • Lubię żartować tak jak i wy. No, może nie tak ja ty.
  • Więc… Czasami jestem… Szkoda mówić… ?
  • Muszę cię przyjąć wedle zasady. Jakim cię stworzył, takim cię biorę.
  • …… – śmiać mi się chce, ale się powstrzymuję.
  • Nie wiem Ojcze jak zakończyć Fatimę – właśnie pisałam ostatni tekst.
  • Wiesz, tylko jeszcze nie napisałaś.
  • To fakt, miałam pomysł, ale nie byłam pewna.
  • Czy ktoś zainteresuje się Fatimą na poważnie?
  • Ty rób swoje.
  • …….
  • Sąd może być szybciej niż myślisz, na pewno nie w październiku – analizuję już zapominając o wielkiej nauczce, żeby nie datować.
  • Co ty na to Homiel?
  • Słucham – powtórzył Piotr po Homielu.
  • Powiedz wszystko.
  • powiedział… i podziwiam. Słucham i podziwiam ale nie chciałem ci powiedzieć.
  • Kiedyś nie wytrzymam i mu wleję… – pomyślałam.
  • Czyli według ciebie fala będzie w następnym roku ?
  • Chyba tak – kiwnęłam głową.
  • Nie mylisz się.
  • Będziesz ze mną ?
  • My wszyscy.
  • Jak będzie?
  • Nie jestem w stanie ci opisać słowami.
  • Będzie strasznie ?
  • Nie pękaj.
  • Nie pękaj ? To nie może mówić anioł, napiszę donos !
  • Piszesz donos, który trafi do Mnie ?
  • ? ! – a więc cały czas z Ojcem rozmawiamy i cały czas sobie z nami żartuje.

Piotr się zamyślił.

  • Dużo się działo w w tym roku, zawał, operacja, Edziu…
  • Edziu jest w lepszym świecie.
  • Ale go nie ma …
  • Ale już wie …
  • Ten rok był ciężki.
  • W tym roku ci się upiekło, bo dużo ludzi modliło się o to.
  • Pan Bóg lubi twoich ludzi.
  • Tak ?
  • Bardzo.
  • Ja też się za nich modlę. Jestem narzędziem w tej sprawie ?
  • Chcesz powiedzieć, że awansowałeś na dłuto ?
  • No tak.
  • Czyli młotkiem już nie jesteś ?
  • …… – roześmiałam się.

Niby rozmawiamy na luzie, ale za każdym niemal słowem „czai” się nauka. Niewątpliwie Piotr jest bardzo bystry i błyskotliwy. Czasami jednak natrafia na kogoś, kto nie nadąża za jego tokiem rozumowania. Wtedy traci cierpliwość i potrafi bez pardonu nazwać go „głupim młotkiem”. Widać nie podoba się to Ojcu, ponieważ  Piotra powiedzenie teraz obróciło się przeciwko niemu. Stare, dobre przykazanie; nie rób tego, co tobie niemiłe.

  • Oj, Mały… Będziemy mieli dużo do pogadania.
  • Hmm… Zdaje się, że pójdziesz do Ojca „na dywanik” – … i szkoda mi się go zrobiło.

Godzinę później.

  • Poszedłem wczoraj do salonu Audi, bo mają nowe Audi A8. Usiadłem w środku, mają świetne wygodne fotele i usłyszałem…
  • Wyegzaltowałeś się ?
  • Czy czegoś ci brakuje Piotr ?
  • … od razu wysiadłem.
  • A wczoraj nie miałem siły się modlić i wtedy usłyszałem…
  • Jak się położysz Chrystus zrobi to za ciebie.
  • i wyskoczyłem z łóżka jak z procy.

21. 12. 17 r. Szczecin.

Pan Mirek ciągle kończy remont, ponieważ ciągle  do zrobienia odkrywamy coś nowego. Ten dom wydaje się studnią bez dna.

  • Homiel mi mówi, że nikt więcej nie zrobi remontu w tym domu.
  • Nikt? Nawet nowy ewentualny właściciel?
  • Mówimy o twojej rodzinie.
  • Aaaa to prawda.
  • Zrób, co masz zrobić.
  • Robiąc to dla swojej mamy, robisz to dla siebie.
  • Nie chce mi się tam przeprowadzać z powrotem – przyznaję szczerze.
  • Nawet gdybyś była pod mostem, to będziesz z Nami.
  • Nawet gdybyś mieszkała w pałacu, to z kim będzie ci lepiej ?
  • To gdzie będę mieszkać ?
  • Nazwę to po imieniu. Gloria idzie do ciebie.
  • A mi skapnie coś z tego? – Piotr się wtrąca.
  • Nie myśl o domach.
  • Nie jesteś po to, by korzystać z ziemskich luksusów. Twój Dom nie tutaj.
  • …….
  • Bądź szczęśliwa, ucz się podawać rękę, święta idą – zwraca się do mnie.
  • Od nowego roku
  • pokazał skrzynię biegów i przesunięcie biegu na 6 bieg.

  • To znaczy chyba, że wszystko przyspieszy.
  • To powinniśmy się cieszyć ?
  • Bądźcie sobą.
  • A potem?
  • A potem skończy się dla was ta bajka.
  • A potem?
  • Nie chce mi się powtarzać to setny raz.

Wieczorem.

Siedzieliśmy przed TV i komentowaliśmy między sobą najnowsze wydarzenia. Oglądając wywiad z nowym szefem Nowoczesnej Piotr nie wytrzymał…

  • Czy ta partia ma szansę ?
  • Nie oczekuj od żaby siły słonia.
  • Walczymy o nasze wartości… – powiedziała w pewnej chwili pani Lubnauer.
  • Jedyną wartością jaką mają nie jest Polska, a władza tym razem nie wytrzymał Homiel.
  • Hmm… Ciekawe… Co pcha ludzi do władzy ?
  • Piotr, takich jak ty we władzy nie ma.
  • Dlaczego ?
  • Tacy jak ty są we służbach, oni sterują tymi co u władzy.
  • ……..
  • Może gdzieś wyjedziemy w świat na stałe ? – pyta mnie Piotr.
  • A gdzie chcesz jechać ?
  • Żyjesz w peweksie, więc nie narzekaj.

Homiel szybko uprzytomnił nam coś, z czego na co dzień nie zdajemy sobie sprawy. Żyjemy w miejscu, gdzie nie ma wojny, gdzie ludzie mogą mówić co chcą, gdzie mogą rozmawiać o Bogu i nie są z tego powodu prześladowani, gdzie mają co jeść, gdzie pracować, gdzie mieszkać, gdzie mogą swobodnie wieczorem wyjść na ulicę, gdzie mamy poczucie bezpieczeństwa… Prawdziwy „pewex”.

Masz Mnie, masz wszystko.

17. 12. 17 r. Warszawa.

Piotr wstał rano zmartwiony.

  • Śniło mi się, że miałem włosy czarne i one się zrobiły szaro-białe. Sprawdziłem w senniku, że to oznacza. Problemy !
  • Co ty powiesz… ? Sprawdziłeś w senniku… – zaczynam kpić lekko, bo w naszym przypadku nie ma sennika, który mógłby rozwiązać nasze wizje.
  • Tak, na pewno będę miał same problemy w pracy, aż osiwieję !
  • Dziwne, że w ogóle miałeś włosy – zaczynam kpić już na całego… Okropna jestem, ale po chwili sama zaczęłam się zastanawiać…
  • Hmm.. W Biblii ten, kto miał siwe włosy to była oznaka mądrości życiowej i chyba o to tu chodzi.
  • Te troski to Ojciec ci daje, a daje, bo wie, że zniesiesz.
  • A siwizna, którą widziałeś… Zaczynasz mądrzej mówić.
  • A widzisz! To dotyczy wczorajszych słów, które mówiłeś ludziom we śnie, byłeś naprawdę mądry – przyznaję uczciwie.
  • Szukałem wtedy u ludzi dobrego.
  • Bo nie ma jednoznacznej definicji złego.
  • Właśnie.
  • . Pokazał mi znajomego… On jest bardzo złośliwy dla ludzi, a jednocześnie wspomaga sierocińce. Jakby miał dwie twarze…
  • Idealny przykład – pomyślałam.

Pojechaliśmy do „naszego kościoła”, a tam ludzi multum. Na koniec mszy tylko na chwilę stanęliśmy pod „naszym krzyżem”.

  • Wiesz, że byłaś Żydówką kiedyś? – powiedział przyglądając mi się dokładnie.
  • No i co z tego… Ty też.
  • Byłeś Żydem stuprocentowym. A jak chcesz wiedzieć, w głębi nim wciąż jesteś.
  • Ciekawe, co znaczy być w głębi Żydem – pomyślałam.
  • To prawda, że byłam Żydówką ?
  • Czy to cię cieszy ?
  • Bardzo – przyznałam po chwili wiedząc już, że Homiel zczytał moje myśli. Jeśli byłam Żydówką, to może byłam blisko Chrystusa … ? 
  • To możesz się cieszyć. Byłaś stuprocentowa po rodzicach.

Wieczorem Piotr poszedł się modlić szybciej niż zwykle, żeby nie zasnąć podczas modlitwy i żeby… „nie daj boże”… Chrystus miał modlić się za niego. Gdy wrócił…

  • Wiesz co powiedział mi Ojciec?
  • Modląc się do Maryi modlisz się do Ojca.
  • Maryja jest z Ojca, jest od Niego i z Niego.
  • Modląc się do świętych, modlisz się do Ojca.
  • ……
  • Ciekawej rzeczy się dowiaduję co? Wiedziałaś o tym ?
  • Prawdy się dowiadujesz.

 18. 12. 17 r. Warszawa.

  • Dzisiaj rano w kościele przyjąłem hostię i mówię do Ojca…
  • Przepraszam Ojcze za moje grzechy…. Wiesz co mi powiedział ?…
  • Przyjąłeś Mego Syna, a mówisz o sobie?
  • … !!!???
  • Ale mam z Bogiem krótko – Piotr nachyla się nad kawą ze strapioną miną.
  • Nie wiesz co znaczy krótko.
  • …  – Piotr zrobił oczy i bał się już odezwać.
  • Czymś znowu podpadłem… Wkurzył się na mnie za pióro chyba… Mam czasami cykora przed Bogiem…

I to jest ten przypadek, kiedy cieszę się, że nie słyszę. Też by mi się oberwało.

  • Myślę, że w następnym roku jako tako nic się nie będzie działo.
  • Jesteś w wielkim błędzie jako tako.
  • Mój zawał to było coś !
  • To przygrywka.
  • ……
  • Ale mi Ojciec powiedział… Ale jestem egoistą !
  • Nie jesteś egoistą, jesteś niedouczony.
  • Homiel, zakryj mnie swoimi skrzydłami, żeby mnie nie widział – Piotr był rozżalony na siebie.
  • ……
  • Przede Mną nic się nie ukryje.
  • Pamiętaj zawsze.
  • Ty możesz tylko przypuszczać, a Ja zawsze wiem.
  • A z terminami sądów proszę cię nie kompromituj się więcej…
  • Będziesz tak zaskoczony, że nie będziesz wiedzieć jak się nazywasz.
  • Wszystkie myśli, które odciągają cię ode Mnie, są ode Mnie. Masz się ćwiczyć.
  • Swoje masz na Górze, tu nie chciej nic, bo masz Mnie.
  • Masz Mnie, masz wszystko.
  • Nie chcę niczego. 
  • W tym momencie, a za godzinę?
  • Ufff…., ale się porobiło – myślę sobie.
  • Ojciec wymaga od ciebie dużo więcej niż od przeciętego człowieka. Ty masz wiedzę, masz świadomość. Inaczej się ocenia ucznia na początku szkoły, a inaczej na końcu.
  • To jaki mam być ?
  • Czuj swoje myśli, one cię dobrze poprowadzą.
  • Nie daj się pokusie, bo to już nie są twoje myśli.
  • ……
  • Pokazał mi kod DNA jak gacek wyciąga chromosomy i chce tam swój wcisnąć.


Wieczorem.

Chcieliśmy obejrzeć film „Gabriel” . Po 5 minutach zorientowaliśmy się, że nie da się tego oglądać. https://www.filmweb.pl/film/Gabriel-2007-381109 Już Piotr otwierał usta…

  • Powstrzymaj się od komentarzy.
  • Nieważne jaki film, imiona są prawdziwe.
  • Mówisz o aniołach.


Dopisane 06. 09. 2018 r.

  • Modląc się do Maryi modlisz się do Ojca.

Najwcześniejsza ze znanych nam modlitw do Theotokos (po ten wyraz grecku oznacza Matkę Boga) została znaleziona na fragmencie papirusu datowanego na około 250 rok n.e. Czyli około dwa wieki po zmartwychwstaniu Chrystusa. John Rylands Library w Manchesterze (Anglia) w 1917 roku weszła w posiadanie zbioru egipskich papirusów napisanych w języku koine, czyli w potocznym greckim języku. Modlitwa ta znajduje się na fragmencie papirusu oznaczonego numerem 470. Prawdopodobnie pochodzi ona z Bożonarodzeniowej liturgii koptyjskiej lub z nieszporów. Oto ona:http://misyjne.pl/najstarsza-znana-modlitwa-do-maryi/

Pod opiekę Twojego miłosierdzia uciekamy się, o Matko Boga. Nie odrzucaj próśb w naszych potrzebach, lecz zachowaj nas od niebezpieczeństwa, jedynie Czysta i Błogosławiona.

Wszystko co masz, to Ja ci daję.

16. 12. 17 r. Warszawa.

  • Miałem dziwne widzenie dzisiaj. Przemawiałem do ludzi, którzy nie wierzyli. Mówiłem…
  • Nie musisz wierzyć, ale kiedy jesteś czystego serca to już wierzysz, bo twoja dusza wierzy, a twoja świadomość jeszcze nie wie.
  • …….. – zrobiłam oczy, bo to coś niezwykłego jak na Piotra.
  • Wśród tych ludzi byli homoseksualiści. Pokazałem im cały tort, który był pyszny, ale jeden kawałek zabrał im diabeł.

  • Oddałeś ciało diabłu, ale dusza należy do Ojca. Jeszcze wiele razy się narodzisz, byś odebrał to co twoje, odebrał swoje ciało od diabła.
  • …….. – znowu spojrzałam na Piotra, bo to kompletnie jak nie on.
  • Prawdę mówiłeś. To jest odnajdywanie drogi.

Opowiadał mi o tym jadąc autem, a jechaliśmy do kina na seans o 10 rano. Piotr zmienił wyjątkowo harmonogram dnia i zamiast do „naszego krzyża” zadecydował pojechać najpierw do kina. Przyznam, że fatalnie się z tym czułam. Miałam wyrzuty sumienia, że nam się priorytety pomieszały… Jadąc co rusz hamowaliśmy, ponieważ zatrzymywały nas czerwone światła i to dało mi do myślenia.

  • Jedziemy do kościoła – na kolejnym czerwonym świetle powiedziałam twardo.
  • A kino?
  • Później ! – Piotr nawet nie próbował dyskutować, bo już mnie zna na tyle, że wie jak działa to coś, co decyduje za mnie.

Skręciliśmy i 15 minut później byliśmy już w kościele. Ledwo doszliśmy do „naszego krzyża” …

  • Wczoraj nie odmówiłeś modlitwy – …. powiedział Jezus i zrozumiałam, że już na nas czekał.
  • No nie… – Piotrowi się głupio zrobiło.
  • Nie martw się.
  • Ja odmówiłem za ciebie.
  • …… – Piotr spojrzał na mnie prawie rozpaczliwie i poczuł się jeszcze gorzej. 
  • Kiedy ty nie dasz rady, Ja zawsze będę odmawiał za ciebie.
  • Nie zostawiaj ludzi samych… … bez modlitwy.
  • Kiedy ty nie możesz, zastąpię cię i zrobię za ciebie, żeby było co ma być.
  • ……. – Piotr odwrócił głowę mocno się wzruszając. Musiał coś zobaczyć, ale nie chciał powiedzieć.

Notowałam wszystko na bieżąco, by nie pomylić żadnego słowa, a on ciężko tylko wzdychał czując się winny. Podszedł do metalowej półki ze świeczkami, aby jedną zapalić, a gdy zapalił zaczął szukać z kolei pieniędzy, aby wrzucić monetę do kościelnej skrzynki. Macał się po każdej kieszeni w poszukiwaniu…

  • Nie musisz płacić. Jesteś u siebie, w domu.
  • Będziesz Nas bronił, bo ty jesteś Nami, a My tobą.
  • Bronisz siebie, bronisz Nas.
  • …… – znowu się wzruszył i to tak bardzo, że tylko łzy mu ciekły po policzkach.
  • Zobaczyłem obraz – powiedział po chwili.
  • Jezus wziął mnie pod ramię i szliśmy blisko jak bracia, z każdym krokiem ten obraz się zlewał i staliśmy się jedną osobą.

Słowa Chrystusa i moje pisanie przerwały trzy kobiety, które weszły do kościoła. Pokręciły się pod krzyżem i poszły dalej.

  • One tylko przejdą i wyjdą, a wy jesteście.
  • Wczoraj odmówiłem za ciebie modlitwę.
  • Kiedy ty nie dasz rady, Ja to zrobię za ciebie.
  • Zawsze to robisz?
  • Zawsze.
  • W drogę pójdziesz.

Niezmiernie rzadko zdarza się, aby Jezus mówił tyle naraz i to była tak niezwykła sytuacja, że nie chciałam wychodzić z kościoła. Pojawiła się jednak większa grupka osób, więc uznaliśmy, że to koniec lekcji i wyszliśmy, a wychodząc zaczęłam robić Piotrowi wyrzuty…

  • Nie modliłeś się wczoraj ?!
  • Nie miałem siły. Przyłożyłem głowę do poduszki i zrobiłem na leżąco, ale zasnąłem…
  • … Może modliłem się z 5 minut… Chrystus jest niesamowity… Pomodlił się za mnie…
  • Uwaga! Będę zgryźliwy – zaczął Homiel.
  • Ty zawsze masz jakieś problemy.
  • …….. – i mimo całej powagi śmiać się mi się chciało, bo to prawda. Piotr wiele się modli, ale też wiele robi, by się nie modlić.

Pojechaliśmy do kina na późniejszy seans, na 12. A ponieważ mieliśmy sporo czasu, poszliśmy oczywiście na kawę. Rozmowa w kościele bardzo emocjonalnie na Piotra wpłynęła, nie odzywał się przez dłuższy czas. Nie zmuszałam go do zwierzeń, bo sama nad tym wszystkim co się stało głęboko rozmyślałam. Ciągle mam wrażenie, że nie spełniamy oczekiwań Nieba … Że jesteśmy za słabi, za ułomni i w ogóle … To jakaś pomyłka…

  • To będą pierwsze święta bez Edzia – Piotr w zadumie.
  • Tak myślisz?
  • Będzie?
  • Tam gdzie Krysia, tam i on.
  • Edziu jeszcze posiedzi, a nawet postraszy.

Zaczęłam się śmiać, bo faktycznie straszy. Ostatnio złapał Krysię w pół, gdy wychodziła spod prysznica. Oczywiście prawie zaczęła krzyczeć wniebogłosy, ale widocznie było za ślisko i ją pilnował. I druga dobra wiadomość w tym krótkim zdaniu… Jeśli Edziu jeszcze posiedzi  to i Krysia jeszcze trochę pożyje, ponieważ odejść mają razem.

  • Przestań ciągle pisać ! – Piotr się wkurzył, że bezustannie notuję.
  • Ma rację.
  • Niektóre słowa znikną w pożodze czasu.
  • Ja też mam zeszyt i notuję.
  • A co notujesz ? – pytam i ciekawość mnie zżera.
  • Dla Nas to też nauka.
  • Hmm….
  • Co chcesz na prezent na święta? – pytam.
  • Pióro mi się kończy.
  • To ci kupię – i cieszę się, że prezent będę miała z głowy.
  • Ale nie wiesz jakie, takie dobre to kosztuje z 2 tysiące złotych.
  • ?!!! A długopis nie łaska! – wkurzył mnie.
  • Ma Piotr kupić sobie pióro Homiel ? Ciężko pracował i zasłużył sobie ?
  • Robił to, po co przyszedł.
  • Nie przyszedł tu po delikatesy.
  • Delikatesy ma na Górze.
  • Nie przyszedł tutaj zabawiać się w pisanie piórowego.
  • Kupię sobie po cichu…  – Piotr już kombinuje. 
  • Po cichu też nie dasz rady, będę widział.
  • Czy wiesz czym jest twoje pióro?
  • Tym samym czym pchełka na śniegu przed 300 lat w ułamku sekundy.
  • Tak nieistotne dla was? – śmieję się. 
  • Dla ciebie. Musisz być odporny i musisz wszystko widzieć.
  • ….. – Piotr kiwa ze zrozumieniem głową, ale nie jestem pewna, czy się z tym zgadza.
  • Co zobaczyłeś pod krzyżem?
  • Hmm… zakonnicę, która przytulała się do stóp Chrystusa, na szaro była ubrana.
  • Tym krzyżem opiekują się właśnie takie zakonnice, może dlatego… ?
  • ……
  • Wiesz, że jak wołam w modlitwie Michała to przychodzi? – zmienia temat.
  • Każdorazowo.
  • Nie jest wkurzony za to? – Piotr dalej.
  • Nie. Czeka.
  • ? ! 
  • Oooook. Jeśli ty jesteś z Góry, to kim jest dla ciebie Michał? – pytam.
  • Przyjaciel.
  • A Gabriel?
  • Nie dziel ich na imiona, bo wszyscy pochodzą od Ojca.
  • Nie dziel. Są tak jak rodzaj ludzki od Adama i Ewy.
  • Aha… Wszyscy są równi…

Podczas seansu… Piotr w pewnej chwili stuka mnie w łokieć …

  • Wiesz co mi powiedział Ojciec ?
  • Ty nic nie musisz mieć, tylko być.
  • Wszystko co masz, to Ja ci daję.
  • Nie szukaj, żeby mieć.