24. 03. 26 r. Warszawa.
- Miło Ojcze Cię widzieć, słyszeć – zaczynam na kawie sloganowym przywitaniem.
- Słyszeć, bardziej …
- No tak …. – zreflektowałam się, przecież widzieć jest niemożliwe.
- Precyzja jest ważna. Dzięki temu łatwiej rozumiesz przekaz.
- Hmm … A jednak wielokrotnie Ojcze mówisz w wizjach tylko symbolami. Wcale łatwiej nie jest.
- Dlatego nie jest to dla każdego.
25. 03. 26 r. Warszawa.
Siedzimy sobie na kawie, ale od rana mam w głowie świdrowane, aby iść do kościoła na mszę. W połowie naszej kawy …
- Słyszę, jak mnie ktoś woła …
- Do kościoła Piotr, Piotr ! ….
- Czuję gigantyczne przyciąganie od kościoła … Czuję gigantyczne przyciąganie od Tego, Kto jest w środku kościoła, jak magnes. Słyszę słowa … – przechyla głowę charakterystycznie, ale tym razem w kierunku kościoła, którego widzimy za szybą …
- On ci nasz …
- Woow … Jak w „Krzyżakach”! – przypominam sobie.
- … Słowo ma wielką moc.
Skończyliśmy więc szybko nasze kawy i biegiem do kościoła. Na mszy usłyszałam czytanie o powołaniu Maryi, o FIAT, ale również ciekawą krótką homilię, którą można by zatytułować;
O połączeniu boskiego z człowieczeństwem.
Od razu pojawia się w mojej czerwona lampka. Ksiądz podał świetne porównanie. Kiedy połączy się sól i wodę, mamy roztwór, choć nadal są to dwie odrębne części składowe. Pomyślałam … Doooobre porównanie …
Wieczorem.
- Wiesz, co miałem podczas mszy ? W trakcie poczułem, że gołąb chce się uwolnić. Zobaczyłem, jak otwiera się kokon i gołąb ze mnie wylatuje, unosi wysoko, robi się większy i biją z niego promienie na cały kościół, na ludzi. A potem powoli wrócił do mnie i znowu wszedł. Piękne to było, rozłożył szeroko skrzydła, zrobiło się biało wszędzie na cały kościół …
- Ale tylko ty to widziałeś ? … – bo jakoś sobie nie przypominam, aby coś podczas mszy takiego się wydarzyło.
- Tylko ja.
- Przepraszam, i Ojciec.
- Czy zdajesz sobie sprawę ? Wyleciał z niego gołąb ?
- … Czyli jest … szechiną ?
- ……. – cisza.
- Od ciebie zależy, jak będzie się czuł gołąbek.
- Gdy będziesz sie modlił, chodził do kościoła, będzie szczęśliwy.
Zapadliśmy w zadumę … Niesamowite to wszystko …
- Dlaczego ma gołąbka ?
- Ma kawałek Mnie. Jestem częścią jego, a on Mnie.
- …. Czyli jednak szechina … – powtarzam niepewnie.
- Dobrze, że on nie pali, bo bym się zadusił – żartuje Ojciec.
- Hmm … I co w takim razie będzie teraz ?
- Oj będzie. Powiem ci dokładniej, jak lubisz … Będzie, co będzie …
- …….. – roześmiałam się bezsilnie. Próbuję i próbuję wymacać i ciągle nic.
- Wiesz, kim jest Piotr ?
- Słyszę surogatka ... No nieee Ojcze, nie rób ze mnie … – nie chciał dokończyć.
- To niemożliwe, jestem taki brudny.
- Dlatego gołąbek budzi się w kościele …
- Aaaaa, rozumiem – dotarło do mnie.
- Tam się czuje najlepiej.
- Chciał sobie polatać.
- Gdzie będzie latać, jak nie u Siebie ?
- W kościele mu najlepiej, ciepełko. U Siebie jest.
- Ten świat jest jaki jest, a tam jest u Siebie.
- ……… – wzruszenie odjęło mi na chwilę mowę.
- Nic ci Ojciec nie mówił, co to znaczy ? Pierwszy raz masz coś takiego.
- Pierwszy raz.
- Czy to jest przygotowanie do czegoś ?
- ……. – nie wie.

26. 03. 26 r. Warszawa.
- Wiesz, co mi się stało w nocy ? – Piotr z samego rana.
- Gołąbek się rozpuścił we mnie. Dosłownie rozpłynął we mnie, w każdą część ciała, cały jest teraz we mnie. Tak jak z tą obrączką, gdy się wtopiła we mnie.
- A pamiętasz, co powiedział wczoraj ksiądz na mszy ?
- Nie, nie słuchałem, bo wtedy obserwowałem gołębia cały czas, jak latał i świecił w kościele. Byłem zajęty gołębiem … A co powiedział ?
- Opowiadał, jak to jest, gdy się połączy boskie z człowieczeństwem, jak roztwór ..
- Niemożliwe … – pobladł.
- No to teraz wiesz, że sobie nie wymyślam.
- Taaa …. Jeśli się rozpuścił, to się nie wydostanie ?
- To nie lody. Ty powinnaś to zrozumieć.
- …… – roześmiałam się. Uwielbiam lody i więc wiem, jak to jest.
- Ojcze, co to znaczy, ale tak na poważnie ?
- Zobaczysz.
- …. Potraktowałem to normalnie, muszę ci powiedzieć. Rozpuścił się i … – … i nie wiedział, co dodać.
- Rozpuszczony na wieki, jest wszędzie.
- Na wieki …. A gdyby tak zbadać ci krew ? – trochę sobie żartuję.
- Ty ! Science Fiction ?
- A nie ? – pomyślałam.
- Widzę kogoś w długiej szacie z otoczenia Ojca, chce coś powiedzieć …
- Chciałbym pozdrowić panią Olę …
- … ???!!! … – oczy wybałuszam.
- To jest ktoś, kogo znasz, ale stamtąd.
- Taaaak ? A mógłbyś się spytać, któż to taki ? – nie mogę powstrzymać swoich wątpliwości.
- Esteban, Gonzales, Ramirez … – wymienia powoli.
- … ??? … Dooobra … Żałuję, że spytałam – machnęłam ręką. Nie mam siły na kolejną zagadkę.
- … To jest ten, który kazał zburzyć fontannę dającą życie, który powiedział, że tylko Bóg daje życie. Tak mi teraz pokazują.
- …. ??? … – coś mi w głowie zaczyna świtać …
- Widzę w głowie piratów …
- To z filmu ! – przypomniałam sobie.
Wieczorem siadłam nad nową zagadką i zaczęłam sprawdzać. Kto kazał zburzyć fontannę ?
Óscar Jaenada gra w filmie „Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach” postać znaną wyłącznie jako „The Spaniard” („Hiszpan”). W filmie nigdy nie pada jego prawdziwe imię ani nazwisko – jest przedstawiany tylko pod tym przydomkiem (!) – to dlatego Piotr usłyszał 3 różne imiona niejako do wyboru. Jako zaufany agent i oficer króla Hiszpanii Ferdynanda VI. Dowodzi hiszpańską ekspedycją do Fontanny Młodości i jest antagonistą/antagonistą drugoplanowym. To celowy zabieg – postać jest tajemnicza i enigmatyczna, mówi więcej spojrzeniem niż słowami.
Patrząc na fragment, gdzie padają słowa zniszczyć tą świątynię, zastanawiam się, czy Hiszpan to nie synonim Jezusa. O zburzeniu świątyni mówił też sam Jezus.
MT 26/61 i zeznali: «On powiedział: „Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować”».
Mt 24/ 1 Gdy Jezus szedł po wyjściu ze świątyni, podeszli do Niego uczniowie, aby Mu pokazać budowle świątyni. 2 Lecz On rzekł do nich: «Widzicie to wszystko? Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».
Ja mam też skojarzenie ze słowami Ojca Świętego Jana Pawła II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi”.
Podczas Zwiastowania Archanioł Gabriel również powiedział do Maryi słowa: ” Duch Święty zstąpi na Ciebie”.
Także chyba nadchodzi Nowe.
Nadchodzi.
„Do kościoła Piotr, Piotr ! ….”
25 marzec to święto Zwiastowania Pańskiego.
Akurat w to święto wizja z gołębiem..
Przyszła mi na myśl Pneumatofora : ikona Matki Bożej „Niosąca Ducha Świętego”. Oryginalny wzór powstał w latach 80-tych w Karmelu szczecińskim. Skrzyżowane na piersiach dłonie Marti nie tulą gołębia, lecz jego cień – cień ten oznacza „rozświetloną do bieli Obecność w przezroczystości wnętrza Ocienionej Duchem Świętym.”
I jeszcze skojarzył mi się wpis z książki ks Gobbi „Do Kapłanów umiłowanych synów Matki Bożej” :
„521. Przyjdź Duchu Święty:
Powtarzajcie z ogromną miłością
modlitwę, której Ja sama was nauczyłam:
«Przyjdź Duchu Święty, przyjdź przez potężne wstawiennictwo Niepokalanego Serca Maryi,
Twojej umiłowanej Oblubienicy».
Nowe i powszechne wylanie Ducha Świętego jest konieczne, aby dojść do nowych, tak oczekiwanych, czasów.
Moja godzina jest godziną Ducha Świętego. Tryumf Mojego Niepokalanego Serca nastąpi
równocześnie z wielkim cudem drugiej Pięćdziesiątnicy.
Z Nieba zstąpi nowy ogień. Oczyści on całą ludzkość, która popadła powtórnie w
pogaństwo. To będzie jakby sąd w pomniejszeniu i każdy ujrzy samego siebie w świetle samej Prawdy Bożej. Dzięki temu grzesznicy powrócą do Łaski i do świętości; zagubieni – na drogę dobra; oddaleni – do domu Ojca. Chorzy doznają całkowitego uzdrowienia. Pyszni zaś, nieczyści, źli współpracownicy szatana zostaną na zawsze zwyciężeni i potępieni. Wtedy Moje Serce Mamy odniesie tryumf nad całą ludzkością, która powróci do nowych zaślubin miłości i życia ze swoim Ojcem Niebieskim.”
I następne skojarzenie:
„Bezpośrednio przed nadejściem będzie zwiastowanie.”
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/02/bezposrednio-przed-nadejsciem-bedzie-zwiastowanie/
„Do kościoła Piotr, Piotr ! ….”
25 marzec to święto Zwiastowania Pańskiego.
Akurat w to święto wizja z gołębiem..
……………….
Nie miałam pojęcia. Dziękuję za wykazanie czujności 🙂 Wszystko ma znaczenie, data nieprzypadkowa.