Słowo ma wielką moc.

24. 03. 26 r. Warszawa.

  • Miło Ojcze Cię widzieć, słyszeć – zaczynam na kawie sloganowym przywitaniem.
  • Słyszeć, bardziej …
  • No tak …. – zreflektowałam się, przecież widzieć jest niemożliwe.
  • Precyzja jest ważna. Dzięki temu łatwiej rozumiesz przekaz.
  • Hmm … A jednak wielokrotnie Ojcze mówisz w wizjach tylko symbolami. Wcale łatwiej nie jest.
  • Dlatego nie jest to dla każdego.


25. 03. 26 r. Warszawa.

Siedzimy sobie na kawie, ale od rana mam w głowie świdrowane, aby iść do kościoła na mszę. W połowie naszej kawy …

  • Słyszę, jak mnie ktoś woła …
  • Do kościoła Piotr, Piotr ! ….
  • Czuję gigantyczne przyciąganie od kościoła … Czuję gigantyczne przyciąganie od Tego, Kto jest w środku kościoła, jak magnes. Słyszę słowa … – przechyla głowę charakterystycznie, ale tym razem w kierunku kościoła, którego widzimy za szybą …
  • On ci nasz …
  • Woow … Jak w „Krzyżakach”! – przypominam sobie. 
  • … Słowo ma wielką moc. 

Skończyliśmy więc szybko nasze kawy i biegiem do kościoła. Na mszy usłyszałam czytanie o powołaniu Maryi, o FIAT, ale również ciekawą krótką homilię, którą można by zatytułować; 

O połączeniu boskiego z człowieczeństwem. 

Od razu pojawia się w mojej czerwona lampka. Ksiądz podał świetne porównanie. Kiedy połączy się sól i wodę, mamy roztwór, choć nadal są to dwie odrębne części składowe. Pomyślałam … Doooobre porównanie … 


Wieczorem.

  • Wiesz, co miałem podczas mszy ? W trakcie poczułem, że gołąb chce się uwolnić. Zobaczyłem, jak otwiera się kokon i gołąb ze mnie wylatuje, unosi wysoko, robi się większy i biją z niego promienie na cały kościół, na ludzi. A potem powoli wrócił do mnie i znowu wszedł. Piękne to było, rozłożył szeroko skrzydła, zrobiło się biało wszędzie na cały kościół …
  • Ale tylko ty to widziałeś ? … – bo jakoś sobie nie przypominam, aby coś podczas mszy takiego się wydarzyło.
  • Tylko ja.
  • Przepraszam, i Ojciec.
  • Czy zdajesz sobie sprawę ? Wyleciał z niego gołąb ?
  • Czyli jest … szechiną ?
  • ……. – cisza.
  • Od ciebie zależy, jak będzie się czuł gołąbek.
  • Gdy będziesz sie modlił, chodził do kościoła, będzie szczęśliwy.

Zapadliśmy w zadumę … Niesamowite to wszystko …

  • Dlaczego ma gołąbka ?
  • Ma kawałek Mnie. Jestem częścią jego, a on Mnie.
  • . Czyli jednak szechina … – powtarzam niepewnie.
  • Dobrze, że on nie pali, bo bym się zadusił – żartuje Ojciec.
  • Hmm … I co w takim razie będzie teraz ?
  • Oj będzie. Powiem ci dokładniej, jak lubisz … Będzie, co będzie …
  • …….. – roześmiałam się bezsilnie. Próbuję i próbuję wymacać i ciągle nic.  
  • Wiesz, kim jest Piotr ?
  • Słyszę surogatka ... No nieee Ojcze, nie rób ze mnie … – nie chciał dokończyć.
  • To niemożliwe, jestem taki brudny.
  • Dlatego gołąbek budzi się w kościele … 
  • Aaaaa, rozumiem – dotarło do mnie.
  • Tam się czuje najlepiej. 
  • Chciał sobie polatać.
  • Gdzie będzie latać, jak nie u Siebie ?
  • W kościele mu najlepiej, ciepełko. U Siebie jest.
  • Ten świat jest jaki jest, a tam jest u Siebie.
  • ……… – wzruszenie odjęło mi na chwilę mowę.
  • Nic ci Ojciec nie mówił, co to znaczy ? Pierwszy raz masz coś takiego.
  • Pierwszy raz.
  • Czy to jest przygotowanie do czegoś ?
  • ……. – nie wie. 



26. 03. 26 r. Warszawa.

  • Wiesz, co mi się stało w nocy ? – Piotr z samego rana.
  • Gołąbek się rozpuścił we mnie. Dosłownie rozpłynął we mnie, w każdą część ciała, cały jest teraz we mnie. Tak jak z tą obrączką, gdy się wtopiła we mnie.
  • A pamiętasz, co powiedział wczoraj ksiądz na mszy ?
  • Nie, nie słuchałem, bo wtedy obserwowałem gołębia cały czas, jak latał i świecił w kościele. Byłem zajęty gołębiem … A co powiedział ?
  • Opowiadał, jak to jest, gdy się połączy boskie z człowieczeństwem, jak roztwór ..
  • Niemożliwe … – pobladł.
  • No to teraz wiesz, że sobie nie wymyślam.
  • Taaa …. Jeśli się rozpuścił, to się nie wydostanie ?
  • To nie lody. Ty powinnaś to zrozumieć.
  • …… – roześmiałam się. Uwielbiam lody i więc wiem, jak to jest.
  • Ojcze, co to znaczy, ale tak na poważnie ?
  • Zobaczysz.
  • . Potraktowałem to normalnie, muszę ci powiedzieć. Rozpuścił się i … – … i nie wiedział, co dodać.
  • Rozpuszczony na wieki, jest wszędzie.
  • Na wieki …. A gdyby tak zbadać ci krew ? – trochę sobie żartuję. 
  • Ty ! Science Fiction ?
  • A nie ? – pomyślałam.
  • Widzę kogoś w długiej szacie z otoczenia Ojca, chce coś powiedzieć …
  • Chciałbym pozdrowić panią Olę …
  • … ???!!! … – oczy wybałuszam. 
  • To jest ktoś, kogo znasz, ale stamtąd.
  • Taaaak ? A mógłbyś się spytać, któż to taki ? – nie mogę powstrzymać swoich wątpliwości. 
  • Esteban, Gonzales, Ramirez … – wymienia powoli. 
  • … ??? … Dooobra … Żałuję, że spytałam – machnęłam ręką. Nie mam siły na kolejną zagadkę.
  • To jest ten, który kazał zburzyć fontannę dającą życie, który powiedział, że tylko Bóg daje życie. Tak mi teraz pokazują.
  • . ??? … – coś mi w głowie zaczyna świtać …
  • Widzę w głowie piratów …
  • To z filmu ! – przypomniałam sobie.

Wieczorem siadłam nad nową zagadką i zaczęłam sprawdzać. Kto kazał zburzyć fontannę ?

Óscar Jaenada gra w filmie „Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach” postać znaną wyłącznie jako „The Spaniard” („Hiszpan”). W filmie nigdy nie pada jego prawdziwe imię ani nazwisko – jest przedstawiany tylko pod tym przydomkiem (!) – to dlatego Piotr usłyszał 3 różne imiona niejako do wyboru.  Jako zaufany agent i oficer króla Hiszpanii Ferdynanda VI. Dowodzi hiszpańską ekspedycją do Fontanny Młodości i jest antagonistą/antagonistą drugoplanowym. To celowy zabieg – postać jest tajemnicza i enigmatyczna, mówi więcej spojrzeniem niż słowami.

Patrząc na fragment, gdzie padają słowa zniszczyć tą świątynię, zastanawiam się, czy Hiszpan to nie synonim Jezusa. O zburzeniu świątyni mówił też sam Jezus.

MT 26/61 i zeznali: «On powiedział: „Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować”».

Mt 24/ 1 Gdy Jezus szedł po wyjściu ze świątyni, podeszli do Niego uczniowie, aby Mu pokazać budowle świątyni. 2 Lecz On rzekł do nich: «Widzicie to wszystko? Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».

Przebywaj koło Mnie jak najwięcej, radość poczujesz.

21. 03. 26 r. Warszawa.

Byliśmy na porannej mszy. W pewnym momencie od głowy do stóp zalała mnie fala przenikliwej energii, dreszcze mnie przeszły. Spojrzałam na Piotra i pomyślałam, że on również coś przeżywać musiał, ponieważ wydawał się wyjątkowo poważny. Na kawie wyjaśnia …

  • Całą mszę byłem nieobecny. Na początku zobaczyłem nad sobą gołębia, złotego gołębia, miał rozpostarte szeroko skrzydła i był cały złoty … Promienie z niego szły … Na początku był nade mną, a potem zobaczyłem go na swojej piersi, po chwili wtopił we mnie. To było bardzo mocne. Zastanawiałem się, czy nie wybuchnę promieniami, bo ten ptak, co we mnie wszedł, cały świecił … Promieniował do tego stopnia, że nawet usłyszałem szum światła, takie iskrzenie, bardzo specyficzne … Wielkie promieniowanie z gołębia szło – powtarza zauroczony.
  • Po komunii zobaczyłem anioły, wielkie, patrzyły na mnie, obserwowały … Poczułem, że to wszystko jest żywe.

Zapisując szybko zastanawiałam się, czy to nie aby ten początek, o którym Ojciec mówił wczoraj „trzymaj się uchwytów, bo zaczynamy”. 

  • Ja go czuję ciągle, gołębia.
  • Przebywaj koło Mnie jak najwięcej, radość poczujesz. 
  • ……. – podnoszę znad zeszytu głowę, nie jestem pewna, czy to jeszcze Piotr. Zdanie nie w jego stylu, a i tonacja zupełnie się zmieniła.
  • Czuję, jak to promieniowanie buzuje we mnie.
  • Czyli co … Masz w sobie Ducha Świętego ? – pytam wprost. 
  • A wszystko, co mam, zmienia to Duch Święty, od Ojca na tym świecie …
  • ……. – znowu podnoszę głowę. Zdecydowanie to nie Piotr. Narysował mi gołębia promieniującego …

  • Musiałem zamknąć oczy, a i tak widziałem. Dziwne, co ?
  • Ojcze … Co oznacza gołąb ?
  • Coś dobrego. Powiedziałem ci na urodziny, zaczynamy.
  • A jednak …. – pomyślałam.
  • Myślisz, że coś się stanie w marcu …, kwietniu ?
  • Nie wiem …
  • Powoli się zbliża, światło go pochłonie, wiesz ? …
  • …… – Piotr narysował.

  • To może być widoczne tylko dla ciebie  – patrzę na rysunek.
  • To będzie materialne.
  • Hmm … To może zdarzyć się w Wielkanoc ? – pytam przejęta. 
  • . Co to jest epsilon ? Widzę grecką literę …. Która to litera ?
  • Piąta – po sprawdzeniu.
  • Hmm … W maju ? A może to dzień ?


Rozmowę przerywa telefon. Córka z płaczem opowiada Piotrowi o swojej wizji.

  • Szliśmy przez miasto, ja się trzymałam kurczowo za twoją rękę, bo ty gdzieś chciałeś koniecznie iść i mnie zostawić. Wiedziałam, że zaraz mnie opuścisz. Ty już zaglądałeś tam, gdzie masz wejść.

Piotr się zdenerwował.

  • Ojciec chyba we mnie …
  • Tylko nie mów, że się w tobie zamelinowałem, przecież nie pijesz.
  • … Chciałem powiedzieć „wszedł” – Piotr się roześmiał.
  • ………. – Ojciec dzisiaj z humorem, ale bardzo poważnie powiedział …
  • Uratujemy nie jedno życie, Ola.

Zamilkliśmy. Padają takie słowa, że można się spodziewać wszystkiego i w każdej chwili.

  • Ojciec jest gdzieś na kawie, widzę jak pije. Gdzieś niedaleko.
  • Jak to ? Nie z nami ? – zareagowałam z czystą zazdrością. 
  • Nie zostawię Syna samego … Dobra kawusia …
  • Jezus milczy, tylko się uśmiecha.

Jadąc do domu …

  • Widzę Półwysep Arabski…. Izrael tam rzuci pierwszą bombę, tam widzę grzyba. Rzuca coś na Teheran …
  • Teheran nie jest na półwyspie … – zauważam.
  • Nie wiem, ale też tam widzę coś … 

Sprawdzam, co leży na tym półwyspie; Arabia Saudyjska. Irak (częściowo) Jemen. Jordania (częściowo) Katar. Kuwejt. Oman. Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Wśród tych krajów tylko Jemen i Katar są zagorzałymi wrogami Izraela (wg AI).

Co prawda wg Piotra to Izrael uderzy pierwszy, ale sprawdzam na wszelki wypadek Iran. Wrogami dla Iranu na czele tej listy są Arabia Saudyjska i Emiraty Arabskiej. 



22. 03. 26 r. Warszawa.

  • Czy gołąb będzie w nim na stałe ? – pytam, gdy tylko nasunęła się okazja.
  • Jest u siebie.
  • ??? …
  • Przecież imiona mu przywołano.
  • …. To dopiero teraz gołąb ? – jestem naprawdę zdziwiona.
  • Wszystko dzieje się powoli.
  • Przywrócono ci imię, gdy Edziu odszedł … Prawie 9 lat temu
  • Słyszę dźwięk światła, takiego, co promieniuje, od gołębia ? – Piotr zdziwiony.
  • ……. – cisza. 
  • Hmm … Jakie ma zadanie gołąb ? Co powoduje ?
  • Czyści, zmiany …
  • A może przygotowuje do drogi, jaką masz przebyć ? …
  • Tego nie wiesz … W dwójkę raźniej ?
  • … A wiesz, że gołąb jest jakby w kokonie ?

 

Nadal myślisz, że się pomyliłem ?

23. 08. 25 r. Warszawa. Część 3.

Krótka przerwa na radiowe wiadomości. Ponieważ mówią wyłącznie o Nawrockim, przypomniałam sobie wczorajszą ciekawostkę z Twittera.   

I tu się pojawiła prawdziwa zagwozdka.

Byłoby to baaaardzo w stylu Ojca połączyć kilka spraw naraz. Szef IPN – Nawrocki i IP komputera.

  • Wiesz, co ? Ojciec daje tyle znaków, że w głowie się nie mieści. Jeśli ktoś nadal uważa, że wszystko, co się dzieje u nas, to  tylko przypadek, to powiem ci, że to idiota – rozkładam ręce.
  • Nawrocki to nie jest dzieło przypadku, od początku wszystko było ułożone, zaplanowane … Przypomnij sobie wizję z Trzaskowskim i jego koroną … I jak się ta wizja urzeczywistniła … 
  • Gdy sobie człowiek uświadomi, jak wszechmocny jest Bóg, to strach nawet oddychać … 
  • A ja ci powiem, że się nie dziwię, że Eliasz tak narzekał.
  • Też walczył z gackami.
  • Czyli nadal myślisz, że się pomyliłem ?
  • Przecież jestem ponoć nieomylny.
  • … Nic już nie mówię, poddaję się – Piotr podniósł ręce na chwilę.
  • Nie mówiłem ci, ale wczoraj poczułem za sobą wielki płacz … Nie jednej osoby, ale wielu … Ojciec teraz mówi …
  • Dawno powinieneś nie żyć, bo płomień, który płonie mocno (intensywnie), płonie krótko.
  • A twój mąż jest bardzo energetyczny.

Dojeżdżając do domu …

  • Dziękuję i gratuluję za dotychczasowe pożycie.
  • I choć nie odwiedzisz restauracji, dobrze się stało.
  • Są tylko takie restauracje, które dają mniej lub więcej toksyn.

Chciałam iść do restauracji, żeby naszą rocznicę jakoś uczcić, ale widząc bladą twarz Piotra szybko zrezygnowałam.

  • A ten miód, który dzisiaj kupiłaś, to rozpuszczona landrynka.

No i ręce mi opadły. Kupiłam mały słoik miodu w pobliskim sklepie, ponieważ wyjątkowo potrzebowałam go w formie płynnej i teraz się okazuje, że to zwykłe oszustwo.


W domu zajęłam się obiadem, Piotr w pewnej chwili woła mnie głośno …

  • Chodź, zobacz ! Ojciec kazał ci to pokazać  – wskazuje palcem na telewizor.

Nie wiem, na co mam patrzeć szczególnie, bo widzę zwykłą reklamę Lidla. Nic ciekawego.

  • Zobacz, co tam na dole jest … Polska Kronika Filmowa i że jest w połowie. Zaraz się kończy.
  • . Ja pierdzielę … Kronika ! … – wyrwało mi się.

  • Czy pasują ci paczuli ?
  • Ooo ! To wiadomość dla mnie ! – tłumaczę Piotrowi, bo nie rozumie. 

Jadąc przez miasto do domu, Piotr zauważył, że większość wysokich budynków powstała w ciągu kilku ostatnich lat. I nie wiem dlaczego Ojciec powiedział wtedy; paczuli. I wtedy zaczęłam się zastanawiać, jak długo paczuli nas obserwują. Według moich zapisków, bardzo prawdopodobne, że od kilku lat właśnie, a dokładniej od 2019 roku.


Pół godziny później …

  • Kronika jest skończona, są reklamy.
  • A ponoć u Was nie ma reklam.
  • Nie ma, już jest obsada.

Śmieję się cicho, bo jakbyśmy szyfrem rozmawiali. Chodzi o to, że zanim zaczyna się film, pokazują na początku kto gra, czyli obsadę filmu. Puenta naszej dzisiejszej rozmowy jest taka, że jeśli cokolwiek ma się zdarzyć, zdarzy się naprawdę szybko.


Wieczorem.

  • … Słyszę głos Sojki, śpiewa „Na Miły Bóg”, śpiewa na Górze …
  • … ??? …. Już ? – jestem zdziwiona, gdyż odszedł dopiero dwa dni temu … 

 

Nie czas na domysły, kiedy wszystko zaczyna się dziać …

22. 06. 25 r. W drodze do Warszawy.

Wracamy PKP. Kupowałam bilety dwa tygodnie temu nie wiedząc, że trafimy na pendolino. Jazda pierwszą klasą wagonem bezprzedziałowym okazała się całkiem przyjemna, ale czułam się dość klaustrofobiczne. Panowała cisza, choć razem z nami jechało sporo ludzi. Z nudów zaczęłam oglądać reklamy widoczne na telebimie. W pewnej chwili zastygam … W ostatniej chwili zrobiłam zdjęcie.

  • Widzisz to ? – szturcham Piotra.
  • … ??? … Nawet tutaj … Wiesz, co teraz słyszę ? 
  • They caught you.
  • Złapali cię, namierzyli cię … Dawno o tym nie mówiliśmy … O Sanhedrynie. 
  • … Trump ponoć słucha się Sanhedrynu. Słucha się Diaspory w USA ….
  • A jaka to różnica ? – pytam.
  • Widzę, jak trzymają się razem, taki mocny uścisk dwóch dłoni widzę …

  • Pamiętam, jak mówiłeś, że Netanjahu słucha się Sanhedrynu.
  • … Wkrótce się przekonasz, kogo słucha Netanjahu.
  • Niedługo ktoś zapuka do drzwi i zapyta, czy to prawda.
  • Do ciebie, bo ty jesteś na straży.
  •  Czyli jestem widoczna ?
  • I powie … Nie wymyślona, ale pisząca, ciało i krew.
  •  Czyli, że realna … – pomyślałam.
  • Ktoś zapuka i zdziwienie będzie obustronne …, co wiesz.
  • Noooo… ! – roześmiałam się cicho, bo mimo wszystko, mimo tylu znaków, słów, to jest nie do uwierzenia.
  • Paczuli, ale już to wiesz. Jesteście obserwowani.
  • . Zobaczyłem szpiega z bajki „Z krainy deszczowców”.
  • Jest bardzo blisko.

Machinalnie rozejrzałam się po całym wagonie, zdecydowanie nikt nami się nie interesuje. Jest blisko musi znaczyć co innego.

  • W swej powadze bądź, a będą cię zawsze słuchać.
  • W swej powadze zasiejesz strach – …. Ojciec do Piotra.

Rozmawiamy szeptem cały czas, cały czas notuję. Piotr zerknął do komputera, co w świecie słychać … Kilka dni temu Izrael zaatakował Iran , więc uwaga wszystkich skierowana jest głównie na Bliski Wschód. 

  • Musi być tam wojna, tak jest zapisane. 
  • Hmm … To dlatego widziałem te kule z jabłkami.
  • Ale dlaczego jabłka ? – zaciekawiłam się. 
  • Bo on wyciągał coś na kształt jabłka, okrągłą kulę z ogonkiem, czarną. Takie stare bomby z czasów „Potopu”. Tam widzę grzyba, czyli tą chmurę po wybuchu bomby. Moim zdaniem na pewno będzie tam jakaś atomowa, czy inna tego typu.
  • Czyli będzie …
  • I katastrofa gotowa.
  • Katastrofa … Hmm … Katastrofa, czy kataklizm ?
  • Nie czas na domysły, kiedy wszystko zaczyna się dziać …

Chwila ciszy …

  • Sprawdź co to nabuko, słyszę teraz …

Nabucco – opera Verdiego oparta na biblijnej historii Żydów wygnanych z ojczyzny przez Nabuchodonozora.

  • A medina ?

Medyna lub Medina stara dzielnica arabskich miast, zwłaszcza w Afryce Północnej. Mieszczą się tutaj bazary, główny meczet i inne ważne budynki. Niektóre medyny, ze względu na swoje wyjątkowe walory historyczne, zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. W jakim kraju jest Al-Madīna; z arab. Madinat an-Nabi = ‚miasto proroka’) – miasto w północno-zachodniej Arabii Saudyjskiej, siedziba administracyjna prowincji Medyna.


Oglądam video z ataku USA na Iran, ciarki przechodzą. https://www.youtube.com/watch?v=-rO-nrcB97c THE ATTACK ON FORDOW NUCLEAR FACILITY : USA BOMBED IRAN INSANE FOOTAGE JUST LIKE 1945 NUCLEAR BOMB

  • To na razie jest kaszel i katar.

Czyli jabłka to jeszcze nie teraz.

Bóg was nawiedza ?

14. 11. 24 r. Warszawa.

Piotr mnie zaraził niestety, jestem mocno przeziębiona, a jednak idę na kawę.

  • Ojciec mówi do ciebie …
  • Zachowaj ostrożność w wychodzeniu dzisiaj.
  • ??? … Miałam iść do sklepu jeszcze – tłumaczę się.
  • Widzę, jak się potykasz na stopniu … Może chodzi o to, że będziesz bardziej chora …
  • Bądź powściągliwa …
  • Ciekawe … Dziękuję Ojcze …
  • Za porady ? Bitte schon …

Śmiać się mi się chce słysząc, jak Piotr wymawia niezdarnie „proszę bardzo ” po niemiecku. Jednakże jeśli po niemiecku, na pewno te słowa są bezpośrednio do mnie.

  • Katastrofa wisiała w powietrzu.
  • O ! W nocy ktoś mi mówił, że Smoleńsk to był zamach.
  • Jaki tam zamach ! Gacek ci to podsuwa – żachnęłam się i zaraz zwątpiłam. A może się mylę ?
  • Ojcze, to naprawdę był zamach ?
  • To były Piotra nocne rozmowy, w tym czasie Ojciec miał drzemkę.
  • … Czyli nie zamach … – ulżyło mi.
  • Dzisiaj ubierając płaszcz pomyślałam o Jegomościu. W wizji ubierałam chłopca w kurtkę puchową, Jegomość wylądował, gdy spadał pierwszy śnieg … Powiem ci tak … Jeśli ma się coś stać w tym roku, to teraz, do końca roku. Jeśli ! Zaznaczam.
  • Jeśli ? A pamiętasz; Jeśli to prawda, niech zapali się światło ?
  • I się zapaliło … Taaak. Na pewno było „jeśli”, doskonale to pamiętam. Pamiętam, bo mnie to naprawdę zdziwiło. To był bardzo spokojny, męski głos. Młody dość głos – zdziwiłam się znowu.
  • Oni z światłem to chyba tak często – pomyślałam przypominając sobie lampkę na moim biurku. 

p.s. Ponieważ nie każdy ma Instagrama, film pokazuję jeszcze raz. Pięknie uchwycono chwilę, gdy dali znak poprzez światło. 

  • Znamiona czasu widziałaś, tylko nie wiadomo który rok.
  • Taaak, zdecydowanie było zimno, ta kurtka chłopca … Zdecydowanie nie było to lato, ani wiosna. Chociaż …. – zawahałam się.
  • Wszystko działo się w górach, a w górach różnie to bywa … – kiwam głową w zadumie.
  • Płakać bodziesz, czy nie będziesz ?
  • … Hmm … Może powinnam, ale w wizji nie płakałam, wiedziałam, że wróci.
  • Żarcik, nie będziesz. A znasz powiedzonko; baba z wozu, koniom lżej ?
  • …….. – Piotr się roześmiał.
  • Wczoraj, gdy zobaczyłem ten strumień nad twoją głową, wyraźnie poczułem Ojca twarz … Był z nami.
  • Czy dobre jest sformułowanie; Bóg was nawiedza ?
  • Nooo … Chyba tak. Słyszałam w kościele nie raz. 
  • A nie lepsze; odwiedza ?
  • Zdecydowanie lepiej.
  • To zadanie dla ciebie na dzisiaj.

Nigdy nad tym się nie zastanawiałam. Rzeczywiście słowo nawiedza może mieć negatywny wydźwięk, bo przecież słyszymy; nawiedzony dom, nawiedzona osoba. Ale mamy też nawiedzenie Maryi …

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana».

Mówi się, że opisana w dzisiejszej ewangelii scena to nawiedzenie św. Elżbiety przez Maryję. I na pewno tak jest, ale w tym wydarzeniu jeszcze ważniejsze jest to, że to Duch Święty nawiedza Elżbietę (i jej dziecko). To nie Maryja spowodowała duchowe uniesienie matki Jana Chrzciciela. Sprawcą tego był Duch Święty.

Kiedy człowiek prowadzi intensywne życie duchowe, czyli kiedy wsłuchuje się często w Słowo Boże i często staje przed Bogiem na modlitwie, wówczas zapewne szybko pojawią się poruszenia duchowe. Są nimi zwłaszcza pocieszenia, czyli stany charakteryzujące się przede wszystkim poczuciem Bożej obecności, ale mogą to być też strapienia, czyli stany przeciwne pocieszeniu, dla oczyszczenia intencji i pobudzenia do większej pokory.

Bóg chce nas nawiedzać, ale potrzebuje z naszej strony otwartych drzwi serca, tak jak dom Elżbiety był otwarty dla Maryi. A kiedy Bóg nas nawiedza, wówczas wszystko w naszym życiu się zmienia, bo zostaje rozświetlone światłem Bożej miłości.

Nawiedzać, czy jednak odwiedzać ?

Gość w domu, Bóg w domu”. Bóg nawiedza człowieka. Przychodzi do niego w gościnę! To jest niezmierna tajemnica. Dla Boga człowiek jest kimś ważnym. Nie jest On Bogiem obojętnym, jak Go przedstawiały wyobrażenia ludzi oświecenia: Bóg jako zegarmistrz, który skonstruował zegar i nakręcił go, a ten już własną siłą chodzi dalej. Nie! On przychodzi do swojego stworzenia, chce z nim budować żywą więź. https://cspb.pl/bog-zawsze-zaskakuje-kiedy-przychodzi-do-czlowieka-zawsze-jest-inny-niz-bysmy-sobie-to-wyobrazali/

Nawiedzać i odwiedzać to niemal to samo. Niemal, bo mimo wszystko nawiedzać to coś więcej niż odwiedzać. Nawiedzenie to także duchowe, nienamacalne poczucie Bożej obecności, które trudno wyjaśnić. Jakieś nietypowe wzruszenie, kruchość serca. Odwiedzenie wydaje się czymś zdecydowane konkretniejszym.

  • Słuchając słowa Ojca oczyszczasz się ze złogów tego świata, jesteś coraz lepsza.
  • Pomyśl, że dzielisz się tym, co masz.
  • ……. – wzruszenie mnie ogarnia.
  • Czy sądzisz, że kontakt bez pośrednika jest lepszy ?
  • . Nie ma o czym mówić Ojcze, wiadomo, że lepszy.
  • Ale byłby głód w domu …
  • Widzę cię, jak jesteś nieprzytomna.
  • I tu jest problem. Tak by było, a ile bym schudła ! – śmieję się głośno.

Wracam prosto do domu zgodnie z poleceniem Ojca. Sięgam po kapcie, zastygam … To na dobry humor dzisiaj, za chorobę. Robię zdjęcie, wysyłam do córki …

Czy uważasz, że pan Bóg jest miły ?

07. 08. 24 r. Warszawa.

Zafiksowana jest moja głowa na punkcie Boga, przekonałam się dzisiaj. Wszędzie widzę znaki od Ojca … Czekając w kawiarni na Piotra spojrzałam na półkę i zauważyłam, że dziwnie ułożyły się dzisiaj książki.

Kto następny ?, Zamek i skała (Kościół zbudowany na skale), Iskra, Rozgniewany Bóg (Angry God), Pokuta, Rajski Ogród … – apokalipsa w skrócie, jednym słowem … Pokazałam Piotrowi, pokiwał tylko głową …

  • Strasznie mnie gacki gryzą ostatnio. Ale co mogę zrobić – opadł ciężko na krzesło.
  • Takie jest życie.
  • Twoje życie … A będzie gorzej.
  • Naprawdę Ojcze ? – pytam ze smutkiem.

Jego ugryzienia są jak sprzed lat. Dwa punkty, jak po ukąszeniu dwóch kieł. Rozstaw kieł różny i jest tego tak dużo, że nie robię już zdjęć. Piotr co rusz z bólu syczy pod nosem. Nogi, plecy, szyja, ręce, stopy, wszędzie. Tylko nie twarz, o dziwo.

  • Wokół siebie ciągle czuję taką wibrującą energię. Gdy się modlę, to ustaje. Gdy kończę, ta energia znowu buzuje. Ojciec mówi, że nie ma sensu tobie o tym mówić, bo nie zrozumiesz.
  • Szkoda …
  • Chciałabyś robić kolorowanki ?
  • ??? ….
  • Z szarości na kolory ?
  • Oczywiście … – nie wiem o co chodzi, ale na wszelki wypadek ...
  • Czy uważasz, że pan Bóg jest miły ?
  • ??? …. – kolejne trudne pytanie.
  • Miły sercu ? Bardzo – dziwię się pytaniami.
  • Teraz Ja ci zadaję pytania.
  • Miły ? Bardzo.
  • A przecież tyle ludzi ma nieszczęścia …
  • ……… – no i nie wiem, co powiedzieć.
  • Poproszę o kolejne pytanie.
  • Widzisz jego rękę ?
  • Widzę.
  • Widzisz krótki, czy długi rękaw ?
  • Krótki.
  • Nie mogę sypać jak z rękawa, a mówię przez niego.
  • …….. – roześmiałam się.
  • Czy miła jest ta chwila ?
  • Taaak.
  • Czy Ja jestem miły ? Czy Ja jestem bliski ?
  • Sercu ? Baaaardzo.

Zatrzymaliśmy się w rozmowie, bo zaczęłam się zastanawiać nad pytaniami Ojca. Proste pytanie, ale trudne odpowiedzi … Czy można powiedzieć, że Bóg jest miły ? Miły sercu, czy miły w ogóle ? Miły jako „miła osoba” nawet do Boga nie pasuje, po prostu. Miły to absolutnie za mało …

-A taki miły człowiek ... 
- Piotr jest miły ? 
-Bywa – odpowiadam zgodnie z prawdą. 
-A jak byś go opisała ? Jest czego się bać ? 
-Ooo ... tak … - mówię po namyśle. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2022/08/15/co-zrobic-zeby-ta-istota-ludzka-wstrzasnac/

Moje rozważania przerywa Piotr …

  • Wybuchnie wojna – kiwa głową z jakimś zdecydowaniem w sobie.
  • Widzę grzyba, widzę sporo terenów na czerwono, to krew przelana … Półwysep Arabski. Słyszę krzyki ludzi, też w Izraelu, coś zdetonują …. Widzę Chiny jako dużą głowę z wielkimi kłami, rozgląda się po świecie. Widzę jak otwiera paszczę i chce Ziemię wziąć do pyska …
  • Hmm … Ciekawe … Chce świat zdominować ?
  • Patrzy na Rosję, ale boi się jej pazurów .…

  • Ale głowa Chin jest mniejsza od głowy USA. Głowa USA jest uśmiechnięta, ale w środku ma ukryty wielki kieł, który wysuwa, kiedy trzeba. Załatwiają sprawy w białych rękawiczkach …
  • Hmmm … A Europa ?
  • … Widzę ją jak zapada się sama w siebie, jakby pochłaniała ją dziura, ale ta dziura to ona sama. Degraduje się sama, zabija się sama. A oko tej dziury znajduj się w Brukseli.
  • A USA sama się nie niszczy ? – jestem trochę zdziwiona.
  • Nie pochłania się, ale jest agresorem ukrytym, w białych rękawiczkach.

Ciekawe to wszystko.

  • Ubiegły rok to rok wielkich zmian u nas. A teraz Ojciec mówi, że ten rok też będzie inny …
  • Dobrych zmian.
  • To jak nazwać ten rok ?
  • Inny.
  • Faktycznie wielkie zmiany. Zmiana biura, no i Audi ! – przypomniał sobie Piotr.
  • Czy można było tego się ustrzec ? Nie.
  • On wyczerpał swoje znamiona potrzeby obecności u ciebie.
  • Ale zdanie … – pomyślałam tylko. Nikt z nas tak by nie powiedział.
  • Co dalej Ojcze ? – Piotr.
  • Masz się nie martwić o PIS, że nie rządzi.
  • Tak dbali o uszczelnianie podatków, a nie potrafili uszczelnić siebie.
  • Ojciec nie znosi ludzi, którzy dla poklasku robią jedno, a robią drugie.
  • Ale ta zmiana na PO jest gorsza …
  • Wszystko jest dobrze.
  • Pamiętaj … Człowiekowi spragnionemu woda smakuje podwójnie dobrze.
  • PIS był bezduszny, wrócą do władzy, ale zmienieni.
  • Kiedy ?
  • Kiedy kraj będzie pogrążony w smutku.
  •  …???!!!… Smutku ? A dlaczego ma być w smutku ? – przestraszona dopytuję szybko. 
  • To zdanie ma kropkę na końcu, rozumiesz ?
  • Rozumiem. Zdanie bez wyjaśnienia … A co z Putinem ? Co widzisz ? 
  • Widzę jak karłowacieje… Wiesz,  co mi pokazali ? Pamiętasz tą bajkę „Proszę słonia” ? Na koniec słoń malał i malał …

Odchodzi człowiek od Ojca …

28. 06. 24 r. Warszawa.

Wieczorem rozmawiamy o sytuacji w Polsce.

  • Czy ludzie wstaną z kolan w końcu ? – Piotr wkurzony na maksa.
  • Żeby wstać z kolan, trzeba najpierw na nich być.
  • Czyli dobrze pisałam, że ludzie się nie zmienią, dopóki nie odczują głodu. Jeszcze im dobrze.
  • I to przesłanie dostała zarówno Ola, jak i ty – …. wizja z kioskiem.

Nie byliśmy dzisiaj na kawie. Nocna migrena tak mnie wymęczyła, że nie miałam siły iść.  Cieszę się więc, że teraz słyszę Ojca …

  • Ojciec cię pozdrawia. Jesteś Moim zausznikiem.
  • . ??? … Co to zausznik ? … – Piotr do mnie.
  • No chyba nie to, że „mam coś za uszami” … Ojciec lubi się bawić słowem – żartuję.

Sprawdzam i wzruszam się; zausznik daw. «czyjś powiernik, potajemnie dostarczający różnych informacji»

  • Zausznik, żebyś wiedziała, że wie to nie od analfabety, ale że to ode Mnie.
  • Jak myślisz … Czy zausznika się wspomaga, czy zostawia ?
  • Raczej wspomaga.
  • Więc i Ja cię wspomogę, jak i Ty Mnie bronisz.
  • Mój przyjaciel …
  • …….. – wzruszam się jeszcze bardziej.
  • Coś ty tam takiego napisała, że Ojciec taki jest wobec ciebie ?…
  • To nie za dzisiaj, to za całość. …
  • Za migrenę, którą miałam … – uspakajam Piotra, aby nie był zazdrosny. 


29. 06. 24 r. Warszawa.

Sobota. Będąc w Arkadii zauważam na ścianie wielki plakat. Niby nic takiego, ale zatrzymuję się zaskoczona i robię zdjęcie.

W Arkadii … Wszędzie on ! Jak seryjny morderca wszędzie pozostawia swój podpis. Niby banalny, niewinny plakat, ale jakiż przekaz ! … Gacek karmi … Mężczyzna specjalnie ma podwinięty rękaw, aby on był widoczny. Może robiący to zdjęcie nie zdawał sobie sprawy, co robi, a może waśnie odwrotnie … Niebywałe …

  • Ola, jak myślisz … Dlaczego jest budzony, żeby tabletki brał ?
  • Dzisiaj znowu mnie Ojciec obudził – Piotr potwierdza.
  • Ojcze, żeby przetrwał ?
  • Żeby dotrwał. Czyli jest to niedaleko, ale jeszcze trochę daleko.
  • On nie ma przetrwać, a dotrwać, a ty razem z nim jako jego podpora …, pisarzu.
  • Czyli gdyby nie był budzony, to by odszedł ? … Szybko ? – pytam, aby się dowiedzieć mniej więcej kiedy.
  • Byłoby, jakby było. Ja go budzę, inni go budzą.
  • A co do tego świata …
  • Ilu jest sprawiedliwych ? Jeszcze jest ich trochę w Polsce.

Ojciec nawiązuje do słów z dzisiejszej mszy. Ksiądz orzekł, że w Polsce jest wielu ochrzczonych jeszcze, ale nie wierzących. W Europie nie ma nawet już tych ochrzczonych …

  • Odchodzi człowiek od Ojca …
  • Czyż nie powiedziano, że wytrąci Bóg dzieci Enosza w wodach potopu ?
  • A jednak Bóg powołał człowieka ponownie do życia.
  • A ci, co są i mówią prawdę, są zakrzyczani.
  • Głoszą prawdę, a krzyczą na nich.
  • Pamiętaj … Bóg może nie ruchliwy, ale jest zawsze sprawiedliwy.
  • Zanim będzie też rychliwy, będzie ciągle „przebaczam”.
  • Ojcze, jesteś miłosierny – Piotr.
  • Ale ! Pamiętaj o palcu podnoszącym do góry.
  • On jest już podniesiony do góry.
  • Słyszysz to Ola ?
  • A jego słowa to będą zjawiska geologiczne, geotermiczne. 
  • … Ojciec podniósł ostrzegający palec do góry  …
  • . Ojcze, ale wybuch wulkanów, czy trzęsienia ziemi nie przekonają. Ludzie nie powiążą tego z Tobą Ojcze. Powiedzą, że to normalne … – stękami.
  • Będziesz musiała zatkać uszy, taki będzie huk.
  • … ??? … Huk przy jego nazwisku ?
  • Huk tego świata.
  • Nie będziesz miała największej wątpliwości – …. że to od Ojca.
  • Widzę kulę ziemską nad przepaścią …
  • Jak to widzisz ? – zaciekawił mnie.
  • Widzę kulę ziemską nad największym wodospadem na Ziemi, słyszę Angel … – … Salto Angel. 
  • Zaraz spadnie …
  • Hmm … Kula jest w wodzie ?
  • Tak, zaraz spadnie …
  • Hmm … To oczyszczenie, czy zniszczenie ?
  • Jedno i drugie.
  • Gdyby ktoś spadł w taką przepaść wodospadu, nikt by nie przeżył. 
  • Przeżyją…, nieliczni.

Nie mam takiej wyobraźni, aby sobie to wyobrazić.

  • Bądź wytrwała w pisaniu.

Wizja. No po coś jest.

06. 05. 24 r. Warszawa.

Wizja od „Jedenastki”.

-Odejdziesz od tego, co zwykłe ... do tego, co jest niezwykłe dla tego świata.
-Wiatr zmian dmucha.……… –  krótka cisza. 
-Wraz z mrozem przyjdą wielkie zmiany. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/05/09/pozwol-ojcu-skonczyc-za-ciebie-wszystko/
  • Ojcze, co to jest ? – Piotr zdziwiony.
  • Wizja. No po coś jest.
  • We will see …. – pomyślałam tylko.
  • Dzisiaj miałem dziwną wizję. Jestem w biurze, ale obserwuję to z góry. Jakbym wyszedł z ciała po śmierci. Jestem w biurze w pokoju u księgowej i widzę na jej biurku zdjęcie. Leży na biurku, ale odwrócone tyłem. Nie widzę, co na zdjęciu. I wtedy jakaś ręka odsłania to zdjęcie i mogę się przyjrzeć … Ale fajnie to zrobiono, bo się zbliżyłem do tego zdjęcia jak duch, sunąłem w powietrzu … Na zdjęciu widzę grupę facetów w wieku około 28 lat. Stoją w trzech rzędach. W sumie z 12 osób. Są ubrani w czarne garnitury. To są ludzie z firmy, do której przeszedł Maciek. Nie wiem jakim cudem, ale znalazłem się w tym pomieszczeniu ze zdjęcia i znowu obserwowałem wszystko z góry. Faceci stali przed czymś jak szafka. Brązowa, drewniana,  stara, spora szafka, która wisiała w powietrzu. 
  • …….. – lampka w głowie. Drewniana, stara, to znak piekła.
  • Połowa tej szafki była zamknięta, druga część otwarta. W tej otwartej na półce były 3 białe dusze. Takie mgiełki białe, czyste … Ci faceci z pierwszego rzędu z impetem celowali w nie kamieniami … lub czymś … Tak jak celowanie w puszki w wesołym miasteczku. Kiedy trafili w pierwszą duszę, ona spadła w dół, w czeluść. Wiedziałem, że pod półką, tam pod spodem jest czeluść. Gdy spadła pierwsza, drzwiczki się przesunęły w prawo. Gdy wcelowali w drugą, ona też spadła w czeluść i drzwiczki się znowu przesunęły. Trafili w ostatnią i ona spadła. Wtedy drzwiczki przesunęły się do końca. Wszyscy się śmiali, cieszyli, a Maciek, który stał nieco z boku, też się śmiał. Stał na końcu, wtórował im … I koniec wizji. Walili w te dusze z impetem, wściekłością, sprawiali im to wielką radość. No i co ty na to ?
  • Nie wiem.
  • Ojciec ci mówi, abyś się zastanowiła, a nie była obojętna.

Roześmiałam się. Moje nastawienie do kolejnej wizji jest takie, jakie jest, ponieważ nie chcę być znowu „hartowaną stalą”. Jednak jeśli Ojciec nalega, to spróbujmy … Maciek to trzeci nasz pracownik, który jako ostatni przeszedł do konkurencji. 

Wczoraj Piotr wrócił z ciężką nowiną. Dowiedział się, że jego dwaj byli pracownicy, którzy odeszli w grudniu, przeszli do konkurencji, a nie do Ikei, jak się deklarowali. … Dzisiaj kolejny pracownik zrezygnował z pracy, to już trzeci w ciągu 2 miesięcy … A niech idą … Ojciec ich wygania … - zmarkotniał. https://rozmowyzniebem.pl/wp/?s="Dzisiaj+kolejny+pracownik". Dobrze wiesz, że to decyzja Ojca …. 
-Ojcze, a nie mogli pójść gdzie indziej ? Do tej Ikei na przykład ? – próbowałam zrozumieć. 
-A dlaczego ? 
-No bo poszli do konkurencji. To już 3 osoby od nas są w konkurencji. 
-Nie poszli do konkurencji, poszli do zła. Ta naiwność musi być gdzieś zagubiona. 
-Czyli dla nich to lekcja ? 
-… Marny los ich wszystkich czeka, bo niedługo wszystko się zmieni. 
-A mogę spytać co znaczy niedługo ? 
-I nie ma już żartobliwego „niedługo”. I nie nadużywaj Ojca gościnności. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/08/23/zrob-diablu-dobrze-a-da-ci-pieklo/ 
  • Szafka zamykała się szybciej niż twoja woda.
  • ???!!! … Woda z wizji o kajaku i wodospadu ? – pomyślałam.
  • Masz się nad tym zastanowić. W tym zamykaniu jest podany czas.
  • … Ojcze, no nie wiem – poczułam się zmęczona nową zagadką.
  • Ja tej wskazówki co do czasu po prostu nie widzę.
  • Co ci powiedziała Jedenastka, że się tak ciebie spytam ?
  • ……… – zaśmiałam się cicho za to bardzo „swojskie” pytanie. 
  • Że grupa ludzi czekała ?
  • ……… – a więc to jest ważne.

Piotr jest przekonany, że konkurencja jest prowadzona przez ludzi należących do gacka. Albo inaczej … Działających pod wpływem gacka. Przeszli do niej ci pracownicy z naszej firmy, dla których z czasem nie Bóg, a pieniądz stał się najważniejszy. Sami podchodzili w pełnym naszym zaskoczeniu, że tak nagle. Piotr początkowo oczywiście bardzo to przeżywał. Jednak, gdy Ojciec mu wytłumaczył, że czeka tych ludzi ważne doświadczenie … spojrzał na wszystko znacznie spokojniej. Obserwuję tą „szachową rozgrywkę” od kilku lat i nadziwić się nie mogę, że nawet taki aspekt w ludzkim losie jak miejsce pracy … również nie jest przypadkowe. 

  • A jak będzie jak w grudniu ? Że byłeś u Ojca i nikt nic nie wiedział ? – do Piotra.
  • To po co to wszystko ?
  • No właśnie … – zamyśliłam się.

Jeśli miałoby to wszystko się odbywać tylko w wizjach, powiedzmy sobie otwarcie … To wszystko nie miałoby sensu.


Wieczorem czytam swoje zapiski jeszcze raz, uważniej …

  • A ile osób przeszło do tej firmy ostatnio od ciebie ?
  • Trzy.
  • Trzy i trzy dusze. To chyba chodzi o to, że oni zabili w nich tą niewinność, tą jasność, jaką mieli. To są ich dusze. Nie wiem … Raczej nie dusze, no bo co ? Do piekła trafiły ? Niemożliwe … Ludzie w pierwszym rzędzie to pewnie ci najważniejsi.
  • Firma ma 3 lub 4 właścicieli. Oni byli najbardziej agresywni – Piotr dodaje. 
  • Ale nie widzę tu wskazówki co do czasu, sorry … – rozkładam ręce otwarcie znużona. 
  • Czy jako żona swojego męża jesteś cierpliwa ?
  • Staram się.
  • Wychodzi ci to, czy nie wychodzi ?
  • …….. – zaczynam się śmiać.
  • No wychodzi raczej. 
  • Jakoś tego nie widzę …

 

 

Ty masz nadzieję, a Ja wiem.

12. 11. 23 r. Warszawa.

Wracamy do stolicy.

  • Ojciec powiedział, że to była ostatnia podróż tym audi i prawie była.
  • Była przedostatnia. Zrobiliście jak z Kazimierzem …
  • ……. – uśmiecham się, właśnie o tym pisałam. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2023/11/08/pomagaj-tym-ludziom/
  • Nie zabieraj Piety …
  • ….???!!!! … Nie ? – poczułam żal. Zastanawiałam się od jakiegoś czasu, czy nie wziąć jej z powrotem do Warszawy.
  • Ona chroni ten dom.
  • Zawiść w stosunku do was jest wielka.
- Gdyby ta Pieta był u Krysi, chroniłaby ten dom po wszech czasy. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2023/08/27/dziekuje-ze-masz-do-mnie-zaufanie/  

Doskonale pamiętam, co może Pieta. Ale jednak trudno mi zrozumieć, że w ogóle coś może. Martwy przedmiot, który ma wielką energię. No chyba, że nie jest martwy. Zagadka za zagadką …

Doszliśmy do wniosku, że pukanie w sufit to znak, iż cień jest już na zewnątrz i chce się dostać do środka.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/01/02/najpiekniej-mi-wyszedl-czlowiek/ 

  • Ta twoja wizja była mocna … Ciekawe kiedy Ojciec to przewidział …
  • A rychło, tak jak widziałaś tą wodę, bo widziałaś ?
  • Tak.
  • Widziałaś ? Jakby czekała w blokach startowych.
  • Taaaak … Na koniec, gdy wyglądałam przez okno z drugiego piętra, widziałam już na rondzie, że ktoś płynie w kajaku, tak wysoko była  tam woda. A na końcu naszej ulicy stała już wielka fala … Faktycznie, jakby czekała. To rondo jest niedaleko przecież, więc ona już idzie …
  • Nadchodzi.
  • To znaczy, że muszę żyć …
  • Gdybyś miał umrzeć, to wszystko nie miałoby sensu, ta książka byłaby bez sensu …
  • A co jest sensem ?
  •  Podaj Mi fabułę książki ? Co jest przedmiotem misji ?
  • … Hmm … Udowodnienie, pokazanie, że Bóg jest. To wystarczy … – … ale po chwili zwątpiłam, czy wystarczy.
  • Wasze poranne wyjazdy powodują, że serwują Mi poranną kawę i cygaro.
  • Służba wie, a służba nie drużba.
  • „Będzie, będzie zabawa”  – zaśpiewał Ojciec.
  • Nie będzie czasu na przerywanie ciąży, na ich marsze (LGBT), będą się modlić, co Ola ?

Ojciec wymienił jeszcze kilka rzeczy, na które nie będzie czasu, ale nie zdążyłam zanotować.

  • Mam nadzieję, że tak będzie.
  • Ty masz nadzieję, a Ja wiem.
  • Czyli Auschwitz był potrzebny, woleli siedzieć w pieniądzach, a nie się modlić

Wooow … Ojciec dał mi właśnie odpowiedź na pytanie mojego syna, który wczoraj dyskutował ze mną zbyt żarliwie i zbyt głośno, że nie rozumie dlaczego był Auschwitz.

  • Sama słyszałaś, że wolałby do Auschwitz, aby nie uznać Mego Syna
  • To było okropne … No tak, ale to chodzi o Żydów ….
  • Auschwitz to wszyscy.
  • No tak … Ciągle o tym zapominamy …. Ojcze, a kim była ta kobieta z wizji ?
  • Znajoma, nieważne kto.
  • Ważne, co ci przekazała, możesz zawierzyć tym słowom.
  • Wysoka, wyprostowana, ciemne włosy, jak służbistka … Hmm … Miałoby to sens. Ta powódź to nie przelewka … – jestem ciągle pod wielkim wrażeniem.
  • Nareszcie.
  • Widziałam to po ludziach, biegali po ulicy w panice, próbowali ratować swoje domy …
  • Masz układy, że ci pokazują wszystko.
  • Książka to Nasze dzieło …
  • Ojcze, Twoje. Ja tu tylko spisuję …
  • Upoważniam cię do tego ..
  • … Ojciec przyłożył palec do twojego czoła i cię namaścił …
  • Jeśli wprowadzą prawo „mowy nienawiści”, to ja nie wydam tej książki, nie pozwolą.
  • Nie martw się o to, będą przerażeni.
  • Hmm … To naprawdę idzie, wiesz ? Ta woda była już wysoko, jej się nie da zatrzymać … Dziękuję Ojcze za wizję, była bardzo czytelna. To jak zapowiedź … Może być choćby jutro, może pojutrze … 
  • Boisz się ?
  • ……… – no i nie wiem co powiedzieć. Boję.
  • Jest mi przykro, że straciłem audi – a Piotr nagle swoje. 
  • To było nieuchronne i niezbędne.
  • Auto się kończyło, a tak z dużym przytupem zakończyliśmy.
  • Szybko auto się sprzedało, w ciągu jednego dnia, a wcześniej miesiące nie mogłem go sprzedać.
  • Dobrze, że nie masz, bo wszystko to widzę.

Audi nie ma, więc do Warszawy jedziemy moim starym BMW. Jedziemy spokojnie, wolno, idzie bowiem do remontu.

  • Co sądzisz o tej prędkości ?
  • Nooo … Nie mamy wyjścia, trzeba go naprawić.
  • Jest zadowalająca. Najważniejsze, że nie widać tramwaju.
  • …….. – śmiech.
  • Mówisz, że będzie się działo po tym, co widziałaś ?
  • No chyba tak.
  • Będzie. Nawet ty przewidująca będziesz zszokowana.
  • Naprawdę ? Nawet ?
  • Zobaczysz … – Piotr palcami uszczypnął mój policzek tak, jak się robi małemu dziecku.
  • Przykre miałaś chwile w tym roku. Czekałaś …
  • … W Kazimierzu … Tak, to było przykre….
  • Gdybyś nie pojechała, to byś uniknęła.
  • Czyli konkluzja taka, że zawsze trzeba słuchać Tatusia – zaśmiałam się. 
  • W wizji ten chłopiec był starszy niż zwykle … Tak mniej więcej pierwsza klasa podstawówki. To też coś znaczy.
  • To znaczy; w progresie.
  • A ten, z którym spacerował Piotr ? – … wizja ze śmieciami.
  •  Właśnie na pierwszą klasę ! – Piotr zaskoczony.
  • Czyli chodzi o to, że to jest ten sam czas, rozumiesz ? „Śmieci” i moja wizja z powodzią to ten sam czas … To wszystko ma sen …
Czy zwiastowanie będzie takie samo jak u Maryi ? – miałam na myśli, czy Jezus się narodzi, czy wróci na rydwanie tak, jak to jest opisane. O co chodzi ? 
-Nie. Wszystkie zagadki rozwiążą się, gdy ruszy fala. 
-Póki co, czekajmy. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/02/bezposrednio-przed-nadejsciem-bedzie-zwiastowanie/ 

Wieczorem. Rozmawiamy o naszym burzliwym życiu …

  • Nikt w to nie uwierzy …
  • Coś ty ! Oczywiście, że nie … – obruszyłam się.
  • Tyle faktów … – trudno mi pojąć, że można nie uwierzyć.
  • Wiara i fakty doprowadzą cię do celu.
  • … Wiesz dlaczego ma lekkie odpowiedzi ? Bo mieszkam w nim – Ojciec do mnie.
  • A co znaczy mieszkać w nim, czuć ? – Piotr.
  • Nie, być częścią.

 

Bywa słodko i cierpko.

24. 09. 23 r. Warszawa

Cały weekend w Szczecinie i cały prawie bez rozmów. Wracając do Warszawy czekam na chwile z Ojcem … Przypominam sobie  najpierw jednak pewną sytuację z przedwczorajszego dnia, kiedy to z córką rozmawialiśmy o pieniądzach.

  • Ludzie, którzy są  blisko Boga, nie mają pieniędzy – pocieszam, że tak mało zarabia.
  • ……… – widzę, że się robi czerwona, łzy w oczach …
  • Ja się na to nie zgadzam ! Wcale nie musi tak być ! Wielu ludzi ma dużo i wierzy mocno …

Roześmiałam się … Jej sprzeciw był tak szczery i rozbrajający, że się roześmiałam. Zauważyłam w niej wielkie rozżalenie małego dziecka, choć dzieckiem przecież już nie jest.

  • Ojcze, widzisz to ? Widzisz ? Daj jej jakiś znak … – poprosiłam głośno, ale już w zadumie.

I tej samej nocy miała sen. Jest w domu Krysi. Edziu w kuchni gładzi wielkiego niedźwiedzia brunatnego. Był przeogromny, o wielkiej mocy, co był oczywiste, bo to niedźwiedź przecież, a jednak łasił się jak mała psina. Nie mogła uwierzyć, co widzi. Opowiedziała wizję Piotrowi rano na drugi dzień …

  • Ojciec cię pyta …
  • Co byś zrobiła, gdybyś dostała więcej pieniędzy ? …
  • … Ja wiem, że wszystko idzie na książkę …
  • Nie tylko książką człowiek żyje … i puścił jej oko. 

To ją uspokoiło, mnie zresztą też. I właśnie o tej sytuacji teraz rozmawiamy  …

  • Z książką to tak na poważnie … – przerwał nam Ojciec.
  • …….. – ucieszyłam się i już o coś chciałam spytać…
  • Nie znaczy, że rozmawiamy …
  • Szkooooda … – zmarkotniałam.
  • Wszystko do nadrobienia. Zważaj na Piotra …

Rozumiem. Jedziemy o 6 rano, jest ciemno, Piotr musi być skoncentrowany.

  • W Szczecinie nie robiłem egzorcyzmów w ogóle, nie miałem siły.
  • Czy jest szansa na dzisiaj ?
  • Dzisiaj zrobię.
  • Będę czekał.
  • . Fajny materiał, z którego jest zbudowany twój mąż. Wytrzymały …

Rozmawiamy o szukaniu nowego miejsca na biuro. Piotr zmartwiony, ja mniej.

  • Twój pobyt tutaj (Warszawa) to jak pigwa.
  • Bywało słodko i cierpko.

Sprawdzam od razu w internecie. Pigwa pospolita (Cydonia oblonga Mill.) – gatunek rośliny wieloletniej. Różnią się smakiem oraz konsystencją miąższu. Pigwa gruszkowa jest miękka i ma łagodny smak; pigwa jabłkowa ma zwarty, suchy miąższ oraz silniejszy aromat. Należy pamiętać, że żadnej z tych odmian nie należy spożywać na surowo, a jedynie po ugotowaniu, w przeciwnym wypadku owoce są twarde i gorzkie

  • W jednym słowie została zawarta wiedza, nie trzeba się rozpisywać …
  • Noooooo – kiwam głową zachwycona i zawsze pod wrażeniem.
  • Wyczułem twarz Chrystusa na swojej twarzy … Jakby się nałożyła na moją i wyczułem uśmiech Chrystusa, uśmiechnął się na twój zachwyt. Jestem dziwak jakiś …

  • Trudno się z tym nie zgodzić, ale raczej dziwny jak na warunki ludzkie.
  • Zauważyliście, że nie macie przyjaciół ?
  • Obchodzą was ludzie szerokim łukiem i nie wiedzą dlaczego …

Hmm …. Rzeczywiście … Gdyby się nad tym zastanowić, to właśnie tak jest.


Dzisiaj na blogu pisałam …

-Stracisz go na jakiś czas, ale nie na długo. 
-Powiedz to Krystynie, bo wpadnie w taką panikę, w której nigdy nie była. 
-Piotr daje bezpieczeństwo jej i całej rodzinie. 
-No i ja wpadłam teraz w panikę, bo jak ja mam to jej wytłumaczyć ?No, ale na jak długo ? Co mam jej powiedzieć ? 
-Krótko.…….. – stęknęłam, bo po doświadczeniach z „wkrótce” krótko nic mi tak naprawdę nie mówi. 
-Wróci za 30 dni.
-30 ??? – robię oczy. 
-Chyba, że się postarasz, to za 7 dni. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2023/09/24/freedom-is-coming/
  • To Ojcze jak będzie ? Weźmiesz go na 7, czy 30 dni ?
  • Ojciec się śmieje … Widzę …
  • Nie wiem. Wolę ci nie mówić, bo znowu będę się musiał tłumaczyć.
  • Ale muszę wiedzieć, żeby się psychicznie przygotować …
  • A jak ci było w kościele z rękami ?
  • . Hmm … „Na amen”, że się tak wyrażę … – mówię po namyśle.

No właśnie, kiedy zniknął z rękami, nie miałam żadnego odczucia, że wróci. I teraz to mnie zmartwiło.

  • Trochę było ci wstyd za niego, co ?
  • ………. – uśmiecham się. Majtał nogami to fakt, ale każdy w takiej sytuacji by majtał.
  • Niby taki ważny, „ame-ry-kań-ski „Ojciec zażartował.

Roześmialiśmy się. Wczoraj oglądaliśmy „Sami swoi”. Cytat ten często używamy w naszych codziennych rozmowach.

  • Ojcze, dobrze byłoby wiedzieć – poważnieję.
  • Dlaczego ?
  • No bo …. – …. 7 dni, a 30 to jednak różnica, chciałam odpowiedzieć.
  • Jeśli będziesz miała poduszkę … czyli poduszka bezpieczeństwa.
  • Ale inni będą czekać, Krysia na przykład …
  • Podzielisz się poduszką i będzie dobrze.

Uwielbiam rozmawiać z Ojcem w ten sposób. Nie tłumaczy jak przedszkolakowi muszę cię najpierw zabezpieczyć, ale, że poduszka. Rozmowa z Ojcem to zawsze ćwiczenie umysłu, czujności, bystrości. Zawsze trzeba być skupionym, aby myśleć „na tej samej fali”. Kiedy miałam mgłę pocovidową, nie było to proste i wtedy usłyszałam … Gingo …  Taaaak …. Kolejne zioło od Ojca …

CDN …