Wszyscy się przygotowują …

11. 11. 25 r. Warszawa.

Dzień Niepodległości, idziemy na spacer. Ale najpierw kawa ! Idąc na kawę … minęliśmy „naszą” paczuli skodę. W środku nie było kierowcy.

  • Składam zażalenie, ta skoda to nie paczuli ! Dzisiaj mają wolne ? –  ze śmiechem zaczynam na kawie.
  • Zażalenie jest od tego, że pisze się i jest czytane.
  • Zapisane – zaklepane.
  • No to napiszę – śmieję się dalej.
  • Musisz najpierw znaleźć tą książeczkę … zażaleń. Tak to bywało kiedyś.
  • … Tak było … – przytakuję i cisza zapada na długą chwilę. 
  • Ojciec przypomniał mi właśnie, jak usłyszałem krzyki ludzkie „ratuj nas” … Straszne to było.
Rano. 
-I co z tym wołaniem ? – pytam zaciekawiona. 
-W pokoju, w nocy, z rogu usłyszałem męski, głęboki głos … Raaaaatuj … Ten głos był jak przez tubę, niski, jakby z innego świata. 
-Jeśli męski, to wiadomo, że nie ja ! – jestem oburzona. 
-Naprawdę dziwne to było, jakby z innego świata. Raaaaatuj ! … Głęboki głos pełen rozpaczy, jakby ostatkiem sil. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/01/01/i-tak-sie-zbliza-wszystko-do-wielkiego-finalu/

Na spacerze rozmawiamy o PIS …

  • Mają ostatnio złą passę, ale zasłużyli sobie na to, nie ma co …   – nawet ja muszę to przyznać.
  • Na zło posyła się co ?
  • Inne zło … Viola ! …
  • Trzeba usunąć te robale, które się zagnieździły.
  • Sitko ? – przypominam sobie niedawną rozmowę.
-Tusk to demon, w jego czarnych oczach jest otchłań, która pochlania … Tak mi pokazali. 
-Czy PIS wróci do władzy w takim razie ? 
-Przechodzi przez sitko, odpada kto ? 
-Szkodniki. 
  • Nawet Tusk jest potrzebny, aby oddzielić te tłuste robaki.
  • … Te robale są białe, grube – Piotr wzdrygnął się.

  • Przez to PIS może nie wrócić do władzy … – stękam zrezygnowana. 
  • Daj działać czasowi.
  • …. A moja ciąża coś znaczy ? – przypomniałam sobie.
  • Radość ci przyniesie.


12. 11. 25 r. Warszawa.

Miałam nie iść na dzisiejszą kawę, ale liczę się z tym, że każda może być ostatnia, więc idę.

  • Co u Ciebie słychać Ojcze ? – zagaduję, gdy Piotr siedzi w ciszy zbyt długo.
  • Wszyscy się przygotowują …
  • Hmm … A do czego ?
  • Raut.
  • ??? …
  • Przegotowanie do rautu pełną parą.

Sprawdzam w internecie, aby czegoś nie pomylić … ; Raut – Uroczyste przyjęcie: Eleganckie przyjęcie wieczorne z dużą liczbą gości, podczas którego nie ma tańców, a główną atrakcją jest rozmowa. Często serwowany jest bufet, ale nie ma gorącej kolacji.

Zwracam uwagę na słowo wieczorne.

  • Olę będziemy gościć …
  • Oooo na pewno nie … Nie tak jest zapisane – powiedziało mi się zdecydowanym głosem, może zbyt zdecydowanym. 
  • Chcesz powiedzieć, że nie mogę zmienić zdania ?
  • Możesz Ojcze, ale nie tak jest zapisane … Eliasz, Henoch i tak dalej … Ojcze, bierzesz mnie pod włos, a włosów mam jeszcze dużo – żartuję.
  • Niezmiennie miło będzie cię witać …
  • . No chyba, że po mojej śmierci – dodaję po chwili.
  • Nigdy się twoje ciało nie rozłoży …
  • ……. – no to teraz mnie Ojciec  na łopatki rozłożył. 
  • Nie zasługujesz na to, co mają inni ludzie. 
  • Nigdy nie będziesz poddawana procesowi gnilnemu.
  • ……. – wzdrygnęłam się.
  • A już wiem dlaczego ! Mam tyle na sobie kremów, że one mnie zakonserwują ! … – żartuję oficjalnie.
  • Warto było przyjść ?
  • Warto – uśmiecham się.
  • Pamiętasz Jegomościa ?
  • Ooooczywiście.
  • Pamiętasz zdanie; nic nie jest ważne ?
  • Taaak … – bardzo spoważniałam.
  • Razem dobiegniecie do tej mety.
  • ??? … To niemożliwe, jeśli Piotr ma odejść pierwszy – pomyślałam. Chyba, że Ojciec ma na myśli coś innego.

Nie drążyliśmy tematu dalej, rozmowa zeszła na wczorajszy warszawski Marsz Niepodległości.

  • Dziękuje Ojcu za to wyjaśnienie wczorajsze, uspokoiłam się. Te grube robale muszą odejść … A przyjdzie kiedyś czas na Tuska ?
  • Przyjdzie czas na wszystko, możesz Mi wierzyć.
  • ……. – uśmiecham się lekko. 
  • Ładne hasło czytałaś wczoraj – świat wstrzymał oddech.
  • Wiesz, kiedy się ruszy ? Kiedy Ojciec da znak.

Wczoraj oglądałam to video. Tytuł przeczytałam Piotrowi na głos. RABINII WŁAŚNIE TO OGŁOSILI! Mówią „czas nadszedł” – TO JUŻ SIĘ DZIEJE! ŚWIAT WSTRZYMUJE ODDECH

https://www.youtube.com/watch?v=ePLlBdw9PJc&t=4s

https://www.youtube.com/watch?v=ePLlBdw9PJc&t=4s

Ojciec chce nauki dla was, czym jest dobro, (a) czym jest zło.

23. 07. 25 r. Warszawa.

Piotr zamawia kawę, czekam na niego siedząc przy stoliku i przeglądając Twitter. Zauważam filmik ambasadora USA, który przemawia w kongresie i mówi o Polsce. Pięknie mówi … https://x.com/pawelsokala/status/1947881209910202616?s=48

  • Nie da się ukryć, że z każdej strony dostajesz znaki.
  • I dobrze to ujęłaś … To wszystko to przygotowanie.
  • Z tego wynika, że naprawdę coś się ze mną stanie …
  • Nie widzisz, że Ojciec nas do tego od dawna przygotowuje ? Do tej chwili ?
  • Tak myślisz ?
  • Absolutnie. Małymi kroczkami nas szykuje …

Muszę przyznać, że powolne przygotowywanie nas jest najlepsze i skuteczne. Mentalnie i psychicznie oboje chyba jesteśmy już gotowi.

  • Ambasador nie bez powodu jest Amerykaninem i Żydem.
  • … ??? … Czy on już coś wie ? – pytam.
  • Ne udzielam takich odpowiedzi …
  • Szkoda … – pomyślałam.
  • Ale od dawna wypowiada się o Polakach pochlebnie.
  • … No właśnie ! – ożywiam się.
  • Wiele rzeczy mu się nie podoba, ale tego nie powie.
  • Słyszę ufoludek o nim …
  • Czyli, że co … Że to kosmita ? – zażartowałam.
  • Raczej, że nie stąd …
  • Aaaa, rozumiem. Angel ? – kiwam głową.
  • Nie rób mu krzywdy …
  • … ???!!! … Komu ? – pytam, bo zdębiałam.
  • Do mnie Ojciec mówi o tym ambasadorze.
  • A dlaczego miałbyś coś zrobić ?
  • Bardzo niebezpieczne są twoje emocje i myśli, katastrofa gotowa.
  • Aaaa … Może się spotkacie i coś powie, a ty się wkurzysz ? …. – roześmiałam się.
  • Zwariowałaś ? Spotkać się ? – Piotr kiwa głową z dezaprobatą. 

Przyznaję mu w duchu rację. Irracjonalne.

  • … Wszystkie rzeczy materialne tego świata można zamknąć w kropce na końcu zdania, tyle to jest warte.
  • One są pokusą tego świata … 
  • …. Dlatego drzwi te tylko trochę są uchylone.
  • Dlaczego Ojciec ponownie o tym mówi ? – pomyślałam.

Pewnie dlatego, co pisałam dzisiaj.

-Czy młodzież, która żyła w czasie wojny, radziła sobie w czasie pokoju ? 
-Tak sobie, pomyślałem, bo przypomina mi się „Popiół i diament„. 
-Czy pokolenie pokoju da sobie radę w czasie wojny ? 
-Tak mnie Ojciec spytał. Taaak ? …. Hmm … Dobre pytanie … Ale, czy to znaczy, że będzie u nas wojna ? – zmartwiałam. 
-A czy kryzys to nie (jak) wojna ?
 https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/07/23/agnus-dei

Dzisiejsza młodzież … Będąc na kawie jesteśmy obserwatorami dzisiejszego świata. Ponury to obraz. Widzę bardzo dużo samotnych, nieszczęśliwych, zagubionych młodych ludzi.

  • Ojciec chce nauki dla was, czym jest dobro, (a) czym jest zło.
  • Dlatego człowiek tu wraca, ale trzeba pamiętać o repecie.
  • Wiecznie repetować nie można.
  • No właśnie …
  • Należysz do cennych rzeczy Ojca … Widzę jak wyciąga cię ze skrzyni swojej, skrzynia ma klucz.
  • A dzisiaj Ojciec życzył ci kolorowych snów. Były ?
  • Coś tam było … Ale mocno spałam, dawno tak nie spałam, dziękuję. Wyspałam się.
  • Jesteś komputerowym kaznodzieją Ojca.
  • …. Jaaaa ? … – roześmiałam się.

Piotr się zaczął wiercić na krześle ….

  • Ale się dziwnie poczułem … Ktoś gumką mnie wymazuje i znikam. Normalnie to czuję, idzie od góry, ktoś mnie wymazuje … – zrobił zdziwione oczy.
  • Ale tylko na tej kartce ….
  • ……… – spoważniałam.



24. 07. 25 r. Warszawa.

Na kawie zadzwoniła córka oznajmiając, że z Krystyną trochę gorzej. Przyjmuję to na spokojnie pamiętając „Nogi, nogi roztańczone”. Dodała również, że w nocy równo o 3.00 miała pobudkę. Nie obudził jej tym razem hałas, ale intensywny smród spalonego tworzywa sztucznego lub czegoś podobnego. Zapach, który budzi, to u nas coś nowego …

  • Darkness chciało do domu wejść …
  • Darkness … Cień ? – pomyślałam.
  • Ale przecież Pieta jest w domu .. – jestem zdziwiona.
  • Sama próba wejścia obudziła ją.
  • Wooow … – kto by pomyślał … Zmartwiliśmy się, czarny skubaniec nie poddaje się …

Smród piekła nie zawsze występuje, ale jest dość charakterystyczny. Zapach siarki, spalonej smoły, swąd … Brzmi jak z horroru, a jednak to prawda. 

CDN …

Z pełną wiarą.

10. 01. 25 r. Warszawa.

  • Ledwo zacząłem wczoraj egzorcyzmy, to gacki spać mi nie dały całą noc. Jestem naprawdę bardzo zmęczony. Wbiłem kij w mrowisko tymi egzorcyzmami. 
  • To nie wszystko. Wbiłeś i zakręciłeś.
  • Czyli to moja wina ? Bo pokazałam ci film ? 
  • Jesteś „współwinna”.
  • … Kiedy zacząłem dwa dni temu, zobaczyłem Chrystusa, który się uśmiechał szeroko, a wczoraj już się nie uśmiechał, tylko przyglądał, obserwował. I zobaczyłem jak z planety, uciekały gacki, wyłaziły z błota, wszędzie są ….
  • To niemożliwe, żeby jeden człowiek mógł robić takie rzeczy … – mówię.
  • Niemożliwe, że to jest niemożliwe, przemyśl to.



11. 01. 25 r. Warszawa.

Dzisiaj jedziemy do „naszego krzyża”. Ledwo wchodzę do kościoła, natykam się na młodą kobietę z dzieckiem na ręku i wózkiem stojącym obok. Stoi tuż przy wejściu i tuż koło krzyża. Wyciąga od razu do mnie rękę i prosi o pieniądze. Zjeżyłam się na ten widok, bo nie pozwoliła się nawet pomodlić. Powiedziałam dość mocno nie teraz i poszłam w stronę ławek. Miałam zamiar jej dać, ale dopiero po mszy.

Piotra też zaczepiła, jak się okazało, gdy dołączył do mnie 10 minut później. Trwała msza, siedzieliśmy w ławce i widzimy, że kobieta razem z wózkiem idzie w naszym kierunku i z dzieckiem na ręku siada zaledwie 3 metry od nas. Całą mszę odwracała się do nas patrząc wymownie i czekając na pieniądze !!!

Kiedy ludzie wstawali, ona siedziała. Kiedy klęczeli, ona siedziała. Gdy ksiądz rozdawał komunię, ona układała dziecko do wózka. Noooormalnie się wkurzyłam. Przyszło mi do głowy, że nie miała pojęcia, co się na mszy dzieje. Pomyślałam, że to chyba cyganka. Nie byłam pewna, ponieważ przyznam, że nigdy nie widziałam takiej cyganki, która na cygankę by nie wyglądała. Nie mam nic przeciwko żebraniu, ale na rany boskie, nie w taki sposób ! Wychodząc daliśmy jej  20 zł, choć w portfelu miałam znacznie więcej.

Jadąc po zakupy miałam już kaca moralnego, że nie dałam jednak więcej.

  • Dziewczyna z dzieckiem była bardziej zainteresowana tobą niż ołtarzemOjciec mnie uspakaja.
  • ……. – ulżyło mi, że Ojciec odpowiedział na moje rozterki.
  • W tym momencie byłaś dla niej bożkiem, ale na koniec schyliła głowę i uklękła.
  • Tak, to prawda … Daliśmy, bo na koniec mszy jednak uklękła … – przyznaję w duchu.

Na kawie.

  • Ojcze, naprawdę ?
  • Ty je natchnęłaś, a one się modliły. Bez natchnienia nie byłoby tego.
  • Kolejne osoby, co uwierzyły i dostąpiły.
  • Zwróciła się z pełną wiarą.
  • Czyli to jest jak ta kobieta, która dotknęła szaty Jezusa ? Też zwróciła się z pełną wiarą … – kiwam głową w zadumie.
  • Czyli nie bombka, a wiara …
  • … Oj Ojcze…. – Piotr się zawstydził.

Mamy w rodzinie podobny problem, jaki miała pani Sylwia. Proszę Ojca, ale nic z tego. Piotr kupił bombkę na choinkę; bociana trzymającego w dziobie chustę, a w niej noworodka. Przyuważył tą bombkę gdzieś w jakimś sklepie i postanowił kupić mówiąc żartem; może bombka to załatwi.

  • Chciałem im to dać – zawstydził się jeszcze bardziej. 
  • Zapomniałeś, że to Ja daję ?
  • A przy okazji bombka bardzo ładna.
  • Jak go nie będzie, pielęgnuj jego bombki, zbuduj choinkę.
  • ……… – wzruszyłam się.
  • Wczoraj podczas egzorcyzmów Chrystus był zaciekawiony, co robiłem … Nie uśmiechał się tym razem.
  • Nie chwal się, bo wiesz, że tego nie lubię – Ojciec Piotra poprawia.
  • Rozmawiamy z Chrystusem o tobie i widzimy, co robisz.
  • A Maryja widzi ? – pytam szybko.
  • Oczywiście, że widzi. Tyle wymodliła za niego …
  • Czasami rozmawiamy o tobie „przy obiedzie”, przy stole …
  • …….. – roześmiałam się. 
  • Wiesz, że ta kobieta z dzieckiem to cyganka ? Widzę, jak dołącza do swojej grupy …

I tu mnie Piotr zaskoczył. Co prawda domyśliłam się, że to cyganka i to bardzo nietypowa, ale podczas mszy miałam pewną „zajawkę”. Patrząc na nią przypomniałam sobie pewien serial włoski o cygańskiej mafii. Żebranie było ich zawodem, chlebem codziennym. I może dlatego ta kobieta była tak bezwzględna w swoim zachowaniu. I teraz tak sobie myślę, że nie „przypomniałam sobie”, ale to Ktoś mi przypomniał ten film, abym wiedziała z kim mam do czynienia.

Czyściec istnieje.

08. 08. 15 r. Warszawa. 

Piotr ledwo wstał rano,  a już był zmęczony …

  • Cały czas słyszę Melchizedek, Melchizedek i jakiś drugie… Buchodozor, czy coś w tym stylu.

Zaczęłam sprawdzać od razu w internecie. Najpierw zobaczyłam na ekranie twarz Jezusa (tak mi się przynajmniej wydawało), ale podpis; Melchizedek.

  • Kto to jest Melchizedek wg Homiela ? – spytałam chcąc sprawdzić … Piotra. Od czasu do czasu robię mu małe sprawdziany.
  • … Kapłan … Słyszę – odpowiedział po chwili.

Sprawdzałam dalej; Melchizedek (hebr. מַלְכִּי־צָדֶק) – postać biblijna pojawiająca się z Księdze Rodzaju 14,18-20, przedstawiona jako kapłan El-Eljona („Boga Najwyższego”). Piotr nie mógł o tym wiedzieć. https://pl.wikipedia.org/wiki/Melchizedek

Melchizedeka oczywiście w internecie znalazłam, ale Buchodozora już nie. Zamknęłam komputer. Wieczorem Homiel się wtrącił, że Piotr źle usłyszał …

  • Na bu cho do no zor ! powiedział z naciskiem niemal literując.
  • Co ma jedno z drugim ?
  • …….  – nie odpowiedział.

Znowu zaczęłam się wgryzać w Melchizedeka.

Oto dlaczego Melchizedek jest tak szalenie ważną postacią, a Chrystus jest arcykapłanem na wielki na wzór Melchizedeka. Kapłan Melchizedek użył pierwszy chleba i wina na ofiarę. http://dziennikparafialny.pl/2014/dlaczego-melchizedek-jest-taki-wazny/

Melchizedek był prorokiem, na którym wzorował się Chrystus ? 

Stygmatyczka Emmerich mówi dużo o Melchizedeku, a na podstawie jej wizji sfilmowano „Pasję”.

Widziałam często Melchizedeka, lecz nigdy jako człowieka, raczej zawsze jako inną istotę, jako anioła i posłańca Bożego. Nie widziałam, nigdy żadnego wyraźnego mieszkania jego, żadnej ojczyzny, żadnej rodziny, żadnego związku; nie widziałam go nigdy jedzącego, pijącego, lub śpiącego, nigdy mi też na myśl nie przyszło, że jest człowiekiem. Nosił szaty, jak żaden kapłan wówczas na ziemi, lecz jak aniołów w niebiańskiej widzę Jerozolimie i jak później widziałam Mojżesza z rozkazu Boga dla kapłanów szaty sporządzającego. 
http://pasja.wg.emmerich.fm.interiowo.pl/zycie_jezusa4.htm

Uśmiechnęłam się czytając jej wizję, pomyślałam, że oto kolejny anioł zesłany na ziemię.

Ale co ma do Niego Nabuchodonozor? Jeśli było w historii 4 Nabuchodonozorów,  to o którego chodzi ? Melchizedek panował w mieście Salem, późniejsza Jerozolima. Nabuchodonozor II zburzył Jerozolimę, dzieli ich setki lat (Melchizedek żył około II tys. p.n.e , a Nabuchodonozor II panował 604–562 p.n.e).  Nie widzę sensu. Zostawiam to na później.



09. 08. 15 r.  Szczecin.   

Dzisiaj jadąc PKP i mając sporo czasu spytałam o czyściec. Czy jest coś takiego jak czyściec ?

  • Miejsce dla dusz wędrujących, dla tułaczy, którzy są w próbie czasu.
  • Ktoś, kto jest na dole, czy na Górze nie znaczy, że nie będzie poddany tej próbie.
  • Gdzie się znajduje ?
  • Nieważne, gdzie się znajduje, ważne, że jest.
  • Wielu ludzi tam jest ?
  • Wiele dusz.
  • Co robią ?
  • Doświadczają.

Homiel pokazał obraz szkoły, ci co powtarzają klasę i zaczynają lekcję od nowa, to właśnie symbol czyśćca.

  • Co oni tam robią, jak się mogą uczyć ?
  • Podczas pracy doznają oświecenia.
  • Istnieje teoria, że samobójcy trafiają na dół …
  • Dlaczego dobry człowiek (p.s. który to zrobił) miałby trafić do piekła ?
  • Jak Wy nazywacie to miejsce ?

Piotr próbował nazwę wypowiedzieć, ale okazała się ona dla niego za trudna, nie był w stanie tego wypowiedzieć, zaczynała się na Q lub ku…

  • Błogosławiona ta chwila, kiedy przekaz ten ujrzy światło dzienne powiedział na koniec Homiel.



Dopisane 28. 09. 2016 r.

Znamy też ludzi w Biblii żyjących na ziemi bez daty śmierci – np. Henoch (Rdz 5,24), Melchizedek (Rdz 14,18-20; Ps 110,4; Hbr 5,6-10), Eliasz (2 Król. 2:11). Melichizedeka jednak nie da się w tym wypadku postawić na równi z Henochem czy Eliaszem. O ile bowiem o nich Pismo Święte wyraźnie mówi, że zostali „porwani przez Boga”, to Melchizedek jest jedynie jedną z wielu osób, które wspominane są w Biblii bez podania długości ich życia.  http://biblia.wiara.pl/doc/422543.ODPOWIEDZI/3  

Cytuję ten fragment dzisiaj, bo niespodzianka. Homiel kilka dni temu nakazał wręcz studiowanie postaci Eliasza. Zebranie Henocha, Eliasza i Melchizedeka razem trochę mnie zaskoczyło i dało do myślenia.

A jeśli Melchizedek był posłańcem Boga na ziemię (według Emmerich)…, to bardzo prawdopodobne, że i dwaj pozostali byli z Góry.  Pamiętam słowa Homiela; Najwięksi z nas służą ludziom. Czytam na głos Piotrowi tę odkrytą właśnie „rewelację” …

  • Enoch, Eliasz, Melchizedek nie mają podanej daty śmierci.
  • … Bo nigdy nie umarli – odparł Homiel.  
  • ???!!!

  • Miejsce dla dusz wędrujących, dla tułaczy, którzy są w próbie czasu – Czyściec to przejściowy stan, a nie miejsce, który trwa do chwili powszechnego zmartwychwstania. https://pl.wikipedia.org/wiki/Czyściec

  • Ktoś, kto jest na dole, czy na Górze nie znaczy, że nie będzie poddany tej próbie Dostępują go dusze osób umierających w łasce, ale które nie są całkowicie oczyszczone (KKK 1030). Jezus; Zaprawdę powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.(Mt 5, 25)

Homiel zaznaczył jednak, że nawet ten będący na Górze nie może być pewny, że nie trafi do purgatorium. Ani ten na dole… co miał na myśli mówiąc na dole ? Jeśli ludzi to jest to oczywiste. Ale jeśli na dole znaczy inferno, to mamy mały problem. To jest chyba sprzeczne z nauką Kościoła.  Mówię głośno o moich wahaniach Piotrowi, a odzywa się Homiel.

  • Po co ta alchemia ?
  • Im bardziej w bok pójdziesz, tym bardziej tracisz istotę rzeczy.

Czyż nie ma racji ? Pamiętając jednak o pewnej naszej rozmowie sprzed wielu miesięcy spytałam o aniołów, którzy przeciwstawili się Bogu. 

  • Ciągle się buntują.
  • Dlaczego ? Tyle Ojciec dał …
  • Dlatego, że dał.

Ciekawa jest historia archanioła Jofiela;

Jofiel (Zofiel, Ioviel) – jest wodzem chóru Tronów. Według legendy był anielskim doradcą Noego. W Zoharze Zofiel jest jednym z dwóch pomocników Michała(drugim jestZadkiel), kiedy ten pełni podczas bitwy funkcję „chorążego” pierwszej chorągwi. Według innej lekcji pomocnikami Michała są Jofiel i Cadkiel[1]. W okultyzmie Jofiel jest aniołem przywoływanym podczas Salomonowych obrzędów magicznych, w modlitwie mistrza ceremonii. Milton[2] nazwał go najśmiglejszym wśród cherubinów skrzydłem. Jofiel jest bowiem również Księciem Cherubów. W Mesjadzie Klopstocka Jofiel jest heroldem piekieł. Anioł ten jest również tytułowym bohaterem poematu Marii del Occidente (Marii Gowen Brooks). W utworze tym Jofiel jest upadłym (ale nie złym) aniołem, który zachował resztki dawnej cnoty i piękności, a także tęskną nadzieję na powrót do jedności z Bogiem. Podobizna Jofiela znajduje się w The I’oetical Works of John Milton (wyd. Hayleya). Legenda mówi, że ‚prawda o Jofielu leży gdzieś pośrodku. Legenda ta głosi o przyjaźni Simona (Szatana) z Jofielem. II Wojna w Niebie być może tę przyjaźń umocniła. Lecz Jofiel zrozumiawszy swój błąd zwrócił się do Boga z prośbą o wybaczenie. Nikt nie wie co obecnie dzieje się z Jofielem. https://pl.wikipedia.org/wiki/Jofiel

… A może jest właśnie w purgatorium ?

Ostatnio natrafiłam na przepiękną medytację modlitewną, która… jestem pewna może nam pomóc, by tam nie trafić.