24. 02. 26 r. Warszawa.
Wieczorem.
- Wiesz, co słyszę ? Pułkownik Kornel. To z filmu o Klosie.
- Wiem – mówię krótko, bo już to przerabialiśmy.
…. Słyszę Kornel … Mam wrażenie, że chodzi o „Pułkownika Kornel”, to pseudonim. Widzę Klosa …
-No dobra, a co by było, gdybym umarł na serce, na ząb ? Ktoś inny musiałby być …
-Hans Klos jest jeden. Nie ma sobowtóra.
-....... - roześmiałam się. Piotr co tydzień ogląda Klosa, zna już na pamięć wszystkie dialogi. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/03/15/wszystko-co-znalas-sie-konczy/
-Wreszcie paczuli … To niekoniecznie musi być zapach, ale oni też pachną.
Dawno o tym Ojciec mówił. Czas twojego zapachu się kończy.
-Zawsze czymś pachnę, czyli czas mojego bycia się kończy.
-Ktoś cię uwalnia.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/09/11/ktos-cie-uwalnia/
- Czyli chodzi o paczuli.
- Nie wiem … Czy ty wierzysz w te paczuli w ogóle? – Piotr nagle. I myślę, że chyba ze zmęczenia ma chwilowe zaćmienie umysłu.
- … Ktoś mnie pyta teraz, czy się założę … Proszę bardzo ! – wyciągnął rękę do przodu w powietrze …
- Zakładasz się z Ojcem ? – cedzę każde słowo wolno i cierpko robiąc przy tym minę taką, aby wiedział, iż właśnie czyni kolosalny błąd.
- Nieee … Z jakimś aniołem ! Widziałem, jak skrzydłem nasz zakład przeciął ..
- …. To jest nienormalne – pomyślałam tylko i westchnęłam.
- Ojciec mówi do ciebie, żebyś połączyła 3 rzeczy w jedno, masz zgadnąć … To się zdarzy niedługo. Klaser znaczków, Krzysztof Kolumb i i najnowsze zdobycze techniki – wypalił jednym tchem.
Powiem szczerze, że na nowe zagadki w tej chwili nie miałam żadnej ochoty.
- To jest coś takiego jak twoja działka rodziców …
- … ??? … Takie odkrycie ?
- Znaczki, Kolumb, technika …. – Piotr sam zaczął się zastanawiać.
- Nie wiem …
- Nie rozczarowuj Mnie …
- Masz podane trzy wymiary; szerokość, długość, głębokość, brakuje ci 4 wymiaru, czyli czas.
- Ojcze, za mało danych mamy … Znaczki są różne, mogą dotyczyć kwiatów na przykład, a zdobycze ostatnie to może być sztuczna inteligencja …. Nie mam pojęcia – poddaję się.
Naprawdę nie miałam ochoty nad tym się nawet pochylić, chciało mi się tylko spać. A jednak kiedy przyszedł czas na sen, zasnąć nie mogłam, bo myślałam o tej zagadce. Nie chciałam rozczarować Ojca, i siebie przy okazji.
25. 02. 26 r. Warszawa.
Piotra tak bardzo bolało wczoraj wieczorem serce, że aż wył w poduszkę. Gdyby nie to, iż wiem, że przeżyje, od razu dzwoniłabym na pogotowie.
- Bez Ojca naprawdę byś się rozsypał – mówię na kawie przyglądając mu się bardzo uważnie.
- To nie jest Jego droga, to jest nasza droga.
- Został z tym plecakiem, a Ja sobie popłynąłem.
- Czyli ten plecak to …
- To wy, jego mamusia połamana, jego teściowa, ich domeczek, który ciągle wymaga remontu, rozumiesz ?
- Rozumiem. No i firma i ludzie z firmy … Też ich wszystkich prowadzi.
- Życie moje zdrowotne jest uzależnione od Ojca. Normalnie ja nie mam prawa żyć. Żyję naprawdę tylko dzięki Ojcu.
- Nie da się tego ukryć.
- …. Ojcze, ta wczorajsza zagadka … Wydaje mi się, że chodzi o to, że świat się dowie o tobie – mówię do Piotra.
- Czyli masz jednak orzeszek w głowie.
- To będzie największa bomba.
- ... Znaczki to świat. Kiedy wysyłasz list w świat, to musisz mieć znaczek. Bez znaczka, list nie pójdzie … Kolumb to odkrycie Ameryki. W ogóle to symbol wielkiego odkrycia, odkrywania. Nawet się mówi; Ameryki nie odkryłeś … A technologia to internet, sieć, która łączy cały świat. Szybki przepływ informacji … Właściwie ta zagadka jest w miarę prosta …
- Hmm … To ma sens – Piotr sie zamyślił.
- Zauważ … Gdy żył Jezus, wiedza o Nim rozchodziła się tylko lokalnie i dość wolno. Gdyby Jezus żył dzisiaj … Wszyscy szybko by o Nim wiedzieli.
- Wyobrażasz sobie, gdyby Piotr był przystojny o pięknych włosach i wszyscy by go podziwiali ?
- Powiedz Mi … Gdzie tu jest miejsce dla Mnie ?
- … Nawet sepleni.
- Taaak, on nie ma być podziwiany, ale słuchany.
- Każde słowo, które wychodzi z ust jego, jest bezcenne.
- Ale i siła w nim jest. Piotr budzi bardziej respekt niż powagę.
Oboje się zamyśliliśmy. Widzę, że się bardzo wzruszył…
- Skaczę w czasie – tłumaczy mi widząc, że się w niego wpatruję.
- Widziałem siebie, jak znikam … Wchodzę w powietrze, we mgłę i znikam.
I tym samym sprawił, że nie chciało mi się dalej gadać.

26. 02. 26 r. Warszawa.
- Ojcze, mróz był, śnieg był …
- A Mały jest.
- No właśnie – roześmiałam się.
- Hipotetycznie …
- Wyobraź sobie taki dzień, że wstajesz, chcesz kawy, a za ścianą nie ma nikogo. Co robisz ?
- Wydzwaniam wszędzie.
- Do Nieba się nie dodzwonisz.
- ……. – szybkie otrzeźwienie. Bez Piotra z Niebem nie porozmawiam.
- Co wolisz, jutro, za tydzień, za miesiąc ?
- Widzisz, Jaki Ojciec jest miłosierny ?
- ……. – obiecuję sobie solennie, że już nigdy przenigdy nie spytam „kiedy” …
- Śniła mi się dzisiaj kula, kulka właściwa, bo była wielkości kuli golfowej. Moja kula była cała metalowa. Wisiała sobie nad piedestałem jakimś. Wiedziałem, że choć taka mała, to ma gęstość całej Ziemi, jest tak ciężka. Wiedziałem, że nie może nigdzie spaść, bo zrobi wielką dziurę nawet w samej Ziemi.
- No i co to jest ?
- Nie wiem, ale ona już tutaj jest – powiedział w zadumie.
Metalowa kulka kojarzy mi się wyłącznie z UFO, ale co ja tam wiem …, machnęłam ręką.
Od jakiegoś czasu z wielką uwagą oglądam wywiady z Anią Golędzinowską. https://www.youtube.com/watch?v=FqgDIA_7gsU&t=6s Z wszystkich historii, które dotąd wysłuchałam, czy obejrzałam na temat opętania i egzorcyzmów, według mnie jej relacja i doświadczenie jest najlepsze. Najlepsze w sensie poznawczym, ponieważ wiele można się nauczyć. Poza tym świetnie o tym opowiada.
- Ojcze, dlaczego miała to doświadczenie ?
- Nie wiesz ? Chcesz, żeby nadal chodziła nago ?
- …. ??? … Jest wiele takich kobiet jak ona… – jestem zdziwiona, że przecież nie może być to powód jedyny.
- Dla ratowania jej duszy.
- Jest wiele dusz, które są na zakręcie i więcej szans nie będą mieli.
- Zdała ten egzamin, trwa ten egzamin, a wiesz, co będzie za tydzień ? – … czyli jaka będzie w przyszłości, niekoniecznie dosłownie „za tydzień” .
- Jej droga ciągle trwa, do końca jest walka.
- Piotr też jest ciągle w drodze. Widziałaś, co było na końcu ?
- Szklana podłoga.
- Albo przejdzie, albo spadnie w otchłań.



















