11. 12. 25 r. Warszawa.
Piotr od rana jest bardzo poważny …
- Co z tobą ?
- Miałem rozmowę …
- No to mów – ucieszyłam się.
- Takie mądre zdanie, że … mówię ci … – i zamilkł.
- No to mów – zaczynam się denerwować, bo jakoś nie chce zacząć.
- Nie stajesz w szranki tego świata, żeby zdobyć bogactwo, bo już zostałeś ubogacony przez Ojca.
Domyślam dlaczego takie słowa … W grudniu Piotr dopiął kilka biznesowych spraw, konto się zapełniło, co go bardzo ucieszyło. Ojciec chce Piotra w tym samozadowoleniu szybko przyhamować.
- A teraz słyszę …
- Oto Ojciec mój, oto bracia moi, oto świat mój, jestem w drodze.
- Oto droga moja.
- … ??? …
- Nie przyszedłeś tu dla bogactwa, ale dla tej drogi.
- Domykamy wszystko pani Aleksandro.
- …. Taaaak, widzę …. Ale jestem pewna, że w tym roku nic z Piotrem nie będzie – dodaję szybko.

Wychodząc z domu oślepiły nas światła „naszej” Skody z Ciechanowa. Jeśli ona tak bezczelnie, to ja też bezczelnie i zaczęłam się gapić prosto na kierowcę. Przez światła nie byłam w stanie niestety dostrzec jego twarzy. Zauważyłam tylko, że mężczyzna trzyma ręce na kierownicy, jakby miał zamiar zaraz ruszyć.
- Przyjeżdżają, żeby zajrzeć – Ojciec na kawie, gdy zaczęliśmy o tym dyskutować.
Siedzimy zasłuchani w świąteczną muzykę …
- Ojcze, masz Syna, to gdzie żona ? – pytam głupio i bardziej dla żartu.
- … Ojciec chyba jest po rozwodzie. Po co mu taki balast, który ciągle pyta – Piotr też żartem.
- Są chwile, których nie da się zapomnieć.
- Tyle nasłuchałem się o Sobie, że się nie spodziewałem. Ja rozwodnikiem ?
- ……. – śmiech.
- Wybierasz się gdzieś po kawie ? – Piotr do mnie.
- Idę zanieść kwiaty do kościoła.
- To nie idź tam, daj tutaj – …. kościół św. Aleksandry.
- Tutaj zabierają. Pamiętasz tego wikarego, który zabrał kwiaty ? A potem pod respiratorem na Covid zmarł ? … – przypomniałam sobie szybko.
- Nie ma zmiłuj się, zobacz jak ci drogę czyszczę.
- Woooow … – ciarki po plecach.
- Nauka bywa bardzo bolesna.
- Im bardziej bolesna, tym bardziej wchodzi do głowy.
Z Tatusiem nie ma żartów, czasami …
Widzę, że Piotr się uśmiecha, wzrusza …
- No powiedz ! – szturcham go, aby nie zatrzymywał tego dla siebie.
- Eliaszu, przyznajesz się do tego imienia ?
- … Tak … I Ojciec w odpowiedzi puścił mi oko.
- ……. – uśmiecham się.
- Chłód idzie.
- … Ale tak w pogodzie ?
- A z chłodem śnieg, a ze śniegiem kto ? Bертолет, czyli helikopter – … czyli Jegomość.
- Eeee tam … – machnęłam ręką, że to i tak nie teraz.
- Nie kupisz tego ?
- No nie.
Po przyjściu do domu pełne zaskoczenie;

Gdy Piotr wraca do domu, gdy już siedział spokojnie na sofie, puściłam mu wideo z panem Mrozem.
- Ale numer …. – Piotra przytkało z wrażenia.
- Przecież on mówi o Eliaszu … Ojcze, dziękuję za Mroza.
- Jeszcze nie raz będziesz dziękować.
- Taaak ?
- No wyobraź sobie …
- …….. – śmiech, to znaczy, że nie koniec podobnych niespodzianek.
- A mnie głowa boli od dzisiejszej Skody … Cały czas ją czuję … Mało tego, wczoraj ją czułem.
- Wiedziałeś, że ona będzie, czułeś ją.
- Zgadza się.
- Skoro czułeś i myślałeś o niej, musi dotyczyć ciebie.
- Ojcze, jeśli wiedzą, że my wiemy, to po co przyjeżdżają ciągle ? Żeby nie zapomnieć ? – pytam.
- Chodzi ci o kwiaty niezapominajki ?
- …….. – rozbawiły mnie te słowa.
- Ojcze, świetna sprawa z tym Mrozem, naprawdę … Kto by pomyślał … Gdy będzie Mróz ..
- No widzisz, a taka byłaś pewna, że nie będzie …. – w grudniu.
- …. Ale ja mówiłam o rękach, że nie będzie – zarzekam się.
- Bo za gruby ! Bambaryła … Kto go podniesie, jakie ręce ?
- Przecież My siły nie mamy na tej ambrozji !
- …….. – śmieję się głośno, ale już wiem, że na pewno mam rację.
- Mróz, kiedy to pisał, miał 13 lat. Czyli to było w 2000 roku, sprawdziłam .., Nie miał pojęcia, że chodzi o apokalipsę …
- On nie wiedział, co pisał.
- Tak jak ten chłopiec, co pisał cyfry.
- Też nie wiedział, ktoś mu dyktował.
- Aaaa … Z tego filmy „Zapowiedź” ? – wczoraj oglądaliśmy.
- Czyli co, Aleksandra …
- Dobiegamy do czego ? Do finału, do mety.
- Nooo, ale ty wiesz ponoć lepiej.
Śmieję się, ale już z pewną dozą ostrożności. Już taka pewna nie jestem.
05. 02. 24 r. Warszawa. Piotr dzwoni podekscytowany i mówi, że jadąc autem usłyszał w radio … Niesamowita książka Mroza. Nadchodzi Mróz ! Roześmiałam się szczerze. Jeszcze jeden mróz się pojawił … Zagadka się zagęszcza, co powoduje, że cały czas myślę już tylko o mrozie, który nie musi być mrozem kojarzącym się tylko z zimą. To, co wydaje się dla nas oczywiste, może być błędem. Czyli jeśli nie zima, de facto może być w każdej chwili. Ojciec uwielbia komplikować co oczywiste, a ja się daje w to wciągnąć. -…. Ojcze … I co z tym mrozem ? -Mróz może być na wiosnę, może być latem, przyjdzie Mróz i co ?Tak zawsze może być i pierwszy śnieg. Zobaczysz obraz; Pierwszy śnieg i co powiesz wtedy ?Co powiesz wtedy ? A wszystko po to, aby nie dowiedzieć się „kiedy”. Aby nigdy nie być pewnym „kiedy”. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/06/12/to-co-zapisane-sie-odbedzie/