03. 12. 25 r. W drodze do Szczecina.
Jedziemy w wagonie pełnym ludzi. W naszym przedziale wszyscy w milczeniu, zdaję sobie sprawę, że rozmowy nie będzie. Nałożyłam słuchawki i włączyłam z YouTube ostatni wywiad z profesorem Majewskim. Zaczęło się w miarę spokojnie, ale im dłużej słuchałam, tym bardziej dziękowałam w duchu, że są ludzie, bo chyba bym klęła na cały głos co 10 minut. Kiedy Wojewódzki orzekł, że Jezus palił marihuanę i dlatego miał takie wizje, a Majewski nie był w stanie temu się sprzeciwić, ręce mi opadały. Biblię napisali bajkopisarze, a Majewski znowu nic. Majewskiego „nic” doprowadziło mnie do wściekłości.
https://www.youtube.com/watch?v=fNCr7M8xgxo
Gdy w Poznaniu rozluźniło się na tyle, że mogliśmy się przesiąść do pustego przedziału, od razu pytam Ojca …
- Ojcze, co sądzisz o tej rozmowie ?
- Skupiasz się na nieistotnym.
- … Co robisz, gdy cię nie chcą ?
- Otrzepujesz swój płaszcz i idziesz.
- Przytakiwał na wszystko …
- Właśnie … – … z żalem.
- Gdzie jest w nim wiara ?
- Jezus palił zioło ? A wiesz to, czy to są twoje wymysły ?
- … Jak łatwo się pogubił (Majewski).
- Dlatego drzwi są otwarte właściwie.
- Pokładają w tym świecie swoje nadzieje, a to wszystko przeminie.
- …. Nie miłujcie tego świata.
- Zobacz, o ile oni mają trudniej od ciebie …
- Ty widziałeś, a oni muszą wierzyć.
- Ja widziałem i wobec mnie Ojciec stawia większe wymagania.
- Ooo, tak – zgadzam się z nim całkowicie.
Ojciec wymaga od nas najwięcej, nie uznaje już żadnych naszych wymówek. Tyle wizji, tyle słów, tyle doznań … i to wszystko prawdziwe, z prawdziwego Źródła.
- Ojcze, grudzień … – stękam z nadzieją.
- Uczysz się i uczysz, ciągle egzamin zdajesz. Ciągle jesteś w tej samej klasie …
- Naprawdę ? – pomyślałam z żalem.
- No może w tej samej szkole – …. podstawowej.
Po prostu nie mogę tego słuchać, co wygadują. Jak można tak wymyślać, oby tylko wszystko podważać. Nie umiem zachować spokoju i cierpliwości. Co tu dużo mówić … Szlag mnie jasny trafia ! Ojciec chciałby, abym po tylu naukach w końcu przeszła obok tego obojętnie i w ten sposób znalazła się w Harvardzie, ale wcale nie jestem pewna, czy ja tego chcę.
- Promień czerwony i niebieski z serca Chrystusa, niech ci rozświetli tą drogę.
- Ty bądź twarda, bo jesteś przecież.
- Jakąż inną drogę wybierzesz ? Innej nie ma.
- Ta droga prowadzi cię prosto do Chrystusa.

Porzucam więc ten smętny temat dotyczący Majewskiego i rozmawiamy już o naszych, zwykłych codziennych sprawach, Ojciec ciągle żartuje …
- Masz Ojcze dzisiaj dobry humor …
- Już taki jestem.
- Hmm … – kiwam głową, że faktycznie taki jest, bo przypominam sobie niestety oczywiście Majewskiego i jego wykład o żartach w Biblii, który okazał się bardzo pomocny.
05. 12. 25 r. Szczecin.
Córka wróciła z Kanarów i miała wizję …
- Rozmawiałam z mężczyzną w średnim wieku, który był bardzo uradowany … Szeroki miał uśmiech od ucha do ucha …
- ……. – nastawiam uszy, od razu mam skojarzenie.

- Niesamowita energia i On mi mówi …
- No to ile chcesz zarabiać ?
- Nooo 10 tysięcy na rękę byłoby dobrze …
- Hmm … To niech tak będzie.
- I tyle, koniec wizji ….
- A ja ci powiem jak wyglądał … Czarne włosy, uśmiechnięty, około 50-60 lat.
- Skąd wiesz ?
- To Ojciec …
- ……. – wzruszyła się.
- Był bardzo przystojny ….
- Wiem … – roześmiałam się głośno.