A czy tu umiesz powiedzieć „nie”?

26. 10. 25 r. Warszawa.

Media rozpisują się o przypadkach księdza Chmielewskiego, Olszewskiego …

  • Najlepsi księża, którzy prowadzili ludzi, poznikali. Glas siedzi w więzieniu, Chmielewski odpadł, jeszcze inni … 
  • Czyli pokusa była wielka. Pokusa większa niż wiara jego.
  • Ale oprócz Glasa, prawda ?
  • Są i męczennicy.
  • Pokusa … Trudno powiedzieć nie.
  • A czy tu umiesz powiedzieć „nie”, Piotr ?
  • ……… – milcząco skinął głową, co sprawiło, że zwątpiłam.
  • Mam coraz więcej chwil bliskości Ojca, fizycznie to czuję.
  • Już byłeś u Ojca, przypominam ci.
  • Taak, to było piękne … Najpierw wprowadził mnie bardzo chudy jak patyczak anioł. Powiedział, że on dalej nie może iść, wskazał i drogę, to popłynąłem w powietrzu.
-Pierwsza przesłona dzieląca nasz świat od czarnego nieba jest bardzo cienka, jest tak cienka jak topniejący lód, kolor kryształowo–lekko-zielony. Niebo z gwiazdami mocno oddziela od Nieba Ojca. I ta przesłona, która dzieli jest dużo grubsza. Kiedy ją minąłem, znalazłem się w tym właściwym Niebie. Tam gdzie są ludzie, anioły i takie tam… – wziął głęboki oddech. 
-I wtedy nagle widzę wielką, białą postać, która mnie zaczyna prowadzić w jakieś miejsce. Widzę, że lecę nad tym Niebem. Widzę pod nogami ludzi, anioły… no to Niebo. Lecę po skosie coraz wyżej, a ta postać ciągle mnie prowadzi. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/25/kocham-ten-swiat-kocham-tych-ludzi/ 

Mówiąc chudy jak patyczak przypomniał mi o wizji, którą miałam wczoraj nad ranem. To było krótkie widzenie, tak krótkie, że uznałam, iż nie ma sensu o nim wspominać. Jednak słysząc patyczak, zrozumiałam, że nie mogę tego zlekceważyć.

Dworzec. Jestem wśród ludzi w niby hali lub poczekalni. Zauważam w mojej torbie klucze, które nie należą do mnie. Podchodzę szybko do stojącego między ludźmi mężczyzny i mówię wprost …

  • To nie moje klucze – pokazuję mu trzymając na swojej dłoni.

Odwraca się do mnie z bardzo życzliwym wyrazem twarzy, spojrzał na moje klucze, wyciąga rękę i wręcza mi swoje klucze, które trzyma w dłoni. Wymieniliśmy się kluczami. Jego są dość duże, masywne, z błyszczącego metalu. Wyglądają na nowe. Nawet nie jestem zdziwiona tą sytuacją, ale zwracam uwagę, że mężczyzna był naprawdę wysoki. Stojąc przed nim musiałam mocno zadzierać wysoko głowę, aby móc w ogóle na niego patrzeć. Wyglądał jak patyczak, tak pomyślałam widząc jak bardzo był chudy w tym swoim normalnym ubraniu, spodniach, niebieskiej koszuli. Dlaczego podeszłam akurat do niego ? Nie mam pojęcia, ale wiedziałam, że tylko do niego. Wymieniliśmy się kluczami, a ścisłe mówiąc dostałam od niego pęk kluczy.

Co może to oznaczać ? …

-Co on miał w tym neseserze ?
-…..... - Piotr zamarł na chwile słuchając.
-Klucze do twojego nowego domu i wskazówki. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/10/18/czy-moze-byc-cos-zlego-kiedy-ja-jestem/ 

A może klucze do bram wiedzy? Piotr miał podobną wizję;

Miałem wizje dzisiaj ! Przypomniałem sobie ! - Piotr prawie krzyknął. To było bardzo krótkie. Ktoś mi wręczył cały karton pełen kluczy. Takich kluczy do naprawiania różnych rzeczy. Trzymałem ten cały karton w rękach. To trwało chwilę. Klucze do naprawiania ? … Naprawiania świata. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/10/18/pros-a-bedzie-ci-dane-2/
  • Oni wszyscy się odchudzają – zażartował Ojciec potwierdzając mi niejako, że moje krótkie widzenie z Patyczakiem było raczej prawdziwe, wcześniej miałam pewne wątpliwości.
  • … Gdy byłeś u Ojca, widziałeś, czy Ojciec miał włosy ?
  • Skupiłem się na twarzy jedynie, nie widziałem.
  • A jaki kolor oczu ?
  • Brązowy, piwny.
  • Jak się skończyła twoja wizja ?
  • Ojciec coś do mnie mówił, przemawiał, nie wiem co i się obudziłem. Aaa !… Powiedziałem, że jak wrócę, to Ci przywiozę krem Nivea.
  • Hmm … A skąd wiedziałeś, że wrócisz ?
  • . Hmm … No właśnie … Duch mój wiedział.
  • Ja też miałam spotkanie z Ojcem niedawno, wtedy powiedział; mam jeszcze syna. Gdy powiedział, faktycznie z grupy ludzi, która ciągle koło mnie szła, wyłonił się młody mężczyzna, taki normalny, w spodniach, taki sam płaszcz jak Ojciec, ale długie włosy do ramion. Przeszedł koło mnie nie zwracając uwagi i poszedł dalej z ludźmi. Nie zatrzymał się koło Ojca, ale szedł z ludźmi. W ogóle nie zwracał na mnie uwagi, jak przy chlebach. Pokazał się tylko, że jest. Był skupiony, by iść dalej, z ludźmi  …

Na spacerze idziemy wolniej niż zwykle.

  • No i cisza z paczuli – Piotr zaczyna.
  • Taaaa …. Gdyby to był Żyd, to już by działali, głosili na cały świat … Wooow ! … – doszło do mnie, że chyba właśnie odkryłam, co znaczy, że zamarli.
  • Rozumiesz !!! To, że milczą, to znaczy, że to nie Żyd ! Dwa miesiące temu ogłosili, że jest i taka cisza w internecie ? Gdyby ich mesjaszem był Żyd, trąbiliby o tym wszędzie.
  • Powietrza by na trąby nie starczyło, tak by trąbili.
  • …. Ano właśnie. Czyli chyba wiedzą …
  • Netanjahu chce sobie uszy odgryźć od tego słuchania.
  • Stoją w rozkroku, co mają zrobić.
  • Nikt nie chce podjąć decyzji.
  • Ich Eliasz Polakiem ?
  • I katastrofa gotowa.
  • I to jest pigułka końskiej wielkości, do przełknięcia.

Roześmiałam się. Wczoraj żaliłam się Piotrowi głośno, że dzisiejsze tabletki bywają tak wielkie, że muszę je najpierw rozpuszczać w wodzie, by przełknąć. Mam zwężony przełyk, w normalnej wielkości nie przechodzą.

Ziarno wypalone …

25. 10. 25 r. Warszawa.

Chciałam kupić świeże ryby i ktoś nam polecił „Macro-and-Cash”. Pojechaliśmy tam dzisiaj rano i rzeczywiście wybór dość spory. Przy kasie zorientowaliśmy się, iż moja ryba kosztuje kilo 190 zł ?!!! Myślałam, że przy tej kasie trupem padnę, ale głupio było się wycofać. Jadąc na mszę …

  • Przyznam Ojcze, że ryba koszmarnie droga …
  • Ten świat już dawno poszedł w niewłaściwym kierunku, ziarno wypalone …

Zanotowałam szybko, nie spodziewałam się aż takiej odpowiedzi.


Po mszy, po zakupach, siedzimy na kawie …

  • Przysuń krzesło, może Ojciec usiądzie … Już nie zrobię drugiego błędu.
  • ……… – przysuwam rozumiejąc.
  • Gdybyś jadł ryby, może nie miałbyś zawału – nadal nie mogę wyjść spod wrażenia ceny.
  • Nooo, ten zawał … A ty nie wierzyłaś, że mam.
  • Nooo bo nie tak sobie zawał wyobrażałam. Przy zawale ludzie krzyczą, a ty leżałeś na noszach spokojnie.
  • Mogliśmy go stracić, wiesz ?
  • Mogliśmy ? … Hmm … Ja bym go straciła, ale Ty Ojcze byś go zyskał.
  • Straciłbym swojego sprzymierzeńca …
  • Oooo … Jak pięknie – pomyślałam.
  • Niepowetowana strata … Ale wszystko dobre, co się dobrze kończy.
  • Wszyscy byli na posterunku. Tak samo było z zębem.
  • Ale by się cieszyli …. Mogliby działać wcześniej …
  • ??? … Ale zagadka … – pomyślałam. Ojciec mówi o gackach.
  • Ty musiałabyś wziąć wszystko na siebie ?
  • Ja ???!!!! Gacki też ? –  pewnie zbladłam ze strachu.
  • Proponowałbym wtedy kupić duuużo paczek pampersów.

Roześmiałam się nieszczerze zdając sobie sprawę w tej jednej chwili, że tego bym chyba nie udźwignęła. Jedno zdanie uświadomiło mi, jak wiele Piotr nosi na swoich barkach.

  • Wiesz, co słyszę ?
  • Budzę się i co widzę ?
  • ??? … To słyszysz ? Ale, że ty się budzisz ? …Czy Ojciec ? 
  • ……… – Piotr rozkłada szeroko ręce. Też nie rozumie.
  • Słyszę w tej chwili setki słów z tyłu głowy i nie wiem, o co chodzi .… – objął i zakrył głowę rękoma, jak tak jak widział w to wizji.

Tkwił przez chwilę w tej pozycji, po czym opuścił ręce, doszedł do siebie. 

  • Pracują nade mną gacki, nieustająco ich czuję …
  • Ale się nie poddasz ?
  • Nie.
  • Słabniesz.
  • To na krótko, przejdzie mi.
  • Koszmarnie ci jest.
  • Nie aż tak … – broni się.
  • W nocy wziąłem statynę i wtedy ktoś położył dłoń na mojej głowie i wtedy spojrzałem na moje ciało z góry. Zobaczyłem jak statyna wchodzi w żyły, rozpływa się razem z krwią.
  • Takiemu to dobrze …
  • . Ojciec zaśpiewał tą piosenkę Nowaka „Takiemu to dobrze” – Piotr się roześmiał.
  • Ojcze, koniec kwarantanny i co teraz ? – pyta.
  • Wychodzisz na świat.
  • Ojciec ci pokój otworzy ? – jestem zaskoczona. 
  • Wychodzisz na świat – powtórzył Ojciec, więc chyba otwiera. Czas teraźniejszy.
  • Pobłogosław Oli jej pracę …
  • Ja ?  Ja mam pobłogosławić ? – zdziwił się Piotr.
  • Niedługo cię czeka karnewal
  • To do ciebie. … Słyszę Karola Gota jak śpiewa karnawał …

Piosenkę „Lady Carneval” wydano w 1968 roku.  Ciekawostką na temat „Lady Carneval” jest fakt, że tekst piosenki opowiada o radości i beztrosce karnawału. 

  • Dziękujemy, że byliście na mszy.
  • Mimo, że Aleksandra was not present with her mind.
  • ….??? …. – zabrzmiało jak skarcenie, albo było skarceniem po prostu …
  • Nie byłam, ale moje myśli krążyły wokół Ciebie Ojcze – śmieję się.
  • Daj spokój Hela, nie kupisz tym Mnie …

Faktycznie zagłębiłam się w swoich myślach podczas mszy, a myślałam nad tym, gdzie ja znajdę dobrego tłumacza do książki.

  • A nie były to myśli od Ciebie Ojcze ?
  • Najłatwiej sobie poszukać alibi, co ?
  • …….. – uśmiecham się ciągle, jestem winna nieobecności, ale na moje usprawiedliwienie mam to, że myślałam o książce.
  • Czuję, że się niebo otworzy i mnie zabierze.
  • Daaaj spokój – machnęłam ręką.
  • Mówię ci, to idzie …
  • A jak to czujesz, w takim razie ?
  • Widzę jak się niebo otwiera i biało się robi.

Rozglądam się po Arkadii, gdzieniegdzie widzę wystawione już choinki …

  • Na święta jedziemy chyba autem, prawda ? Dużo rzeczy będziemy mieli, a poza tym na 2 tygodnie jedziemy … Potem ty jak zwykle skoczysz do Warszawy na dwa dni ..,
  • Układasz harmonogram, jak zwykle ?
  • …….. – kiwam głową na potwierdzenie.
  • Tu piszesz jedno, a planujemy drugie ?
  • To jest dwoistość natury, czy zakłamanie ?
  • Ani jedno, ani drugie, to doświadczenie, Ojcze. 
  • I to jest to ! Prima !

Przypominam sobie czas przedświąteczny rok temu. Wówczas również mówiliśmy o odchodzeniu, wiele słów padło i nic się nie stało.

  • Miałam żal do Ojca … – przyznaję.
  • Więcej wstrzemięźliwości w słowach życzę ci.
  • I to nie jest pół żartem, a pół serio.
  • ……. – i zrobiło się poważnie.

Cisza zapadła. Piotr wodził gdzieś oczami … Ja zmieniam temat.

  • Żydzi ogłosili jakiś czas temu, że mają mesjasza i zobacz, cisza. Zapadkowa cisza, dziwne …
  • Jak ty odbierasz ich zachowanie ?
  • Że to dziwne. Powinni działać, nie robiłbyś tak ? – pytam Piotra.
  • Zamarli.
  • Zamarli ? … Toooo się cieszą, czy nie ? – pytam ostrożnie stawiając słowa.
  • To nie jest jednolity skład.
  • Roooozumiem.

Ojciec o tym już mówił. Tam jest wyłom. Jedni się cieszą, inni są przerażeni.

-Zaogniają się pytania wokół was. Ktoś będzie chciał więcej informacji wyłuskiwać. 
-Słyszę słowo śledzenie. 
-Czego oni chcą ? 
-Jedni chcą, żeby to była nieprawda, a inni chcą, żeby dojść do konkretów. -Ścierają się frakcje. Jest grupa, dla których jest ważny rytuał … Sanhedryniacy. 
-Poprzez to, co słyszą i własne wizje, które daję. 
-Daję części, żeby ta część przekonywała innych. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/07/19/wyjasnisz-im-sens-zycia
  • 11 (nr mieszkania) nie przypadkowo tam mieszkasz.
  • To przypominajka, nie do chwalenia.
  • …. Może faktycznie zniknę na jakiś czas … Słyszę jak gacki się śmieją z ciebie …
  • … ??? … Dlaczego ?
  • Nie wiem, czy ci powtórzyć … Gadają …
  • Odejdzie twój najlepszy przyjaciel …
  • ……… – zabolało.

Przestań się bać !

23. 10. 25 r. Warszawa.

  • Sytuacja się zaognia na świecie – Piotr zaczyna.
  • Ojcze, co Ty na to ? – ja od razu.
  • Dzisiaj mam wolne.
  • ……….. – roześmiałam się. 
  • Mam gigantyczne zaufanie do Ojca – Piotr brnie dalej.
  • Ojciec właśnie się roześmiał na głos – dodaje po chwili.
  • Czy przydałyby ci się wakacje ?
  • Nooo tak – niepewnie.
  • Planuję dla ciebie krótkie wakacje.
  • Gdzie pojedziemy ?
  • Zobaczysz …. Napiłbyś się z fontanny oranżady ?
  • To przecież Nibylandia, Ojcze.
  • Ja ci dam Nibylandię ! … Ale napiłbyś się ?
  • Napiłbym – Piotr nadal niepewnie i potwierdza głową na wszelki wypadek.
  • Te wakacje to tylko dla Piotra ? …. Coś mi tu „pachnie” Tomaszowem … – mówię otwarcie.
  • ……. – cisza.
  • Krótkie, to ile właściwie Ojcze ? – ja dalej.
  • To nie będą wakacje w siodle, rozumiesz ?

„Wakacje w siodle” to forma aktywnego wypoczynku łącząca naukę lub doskonalenie jazdy konnej z kontaktem z naturą i innymi atrakcjami, takimi jak spacery, ogniska, czy gry terenowe. To sposób na relaks, regenerację sił i realizację pasji do koni, skierowany zarówno do dzieci, młodzieży, jak i dorosłych, niezależnie od stopnia zaawansowania w jeździectwie.

  • No to dokąd Ojcze ? – Piotr tym razem.
  • Tam, gdzie chciałeś zawsze, do Bytomia – Ojciec zażartował.
-Ja myślę, że kula przyleci po mnie. Ja myślę, że moje dni są policzone … Kula przyjdzie po mnie … – powtarza. 
-A gdzie ? – traktuję to dość kpiąco. 
-No dobrze … Przyleci i gdzie poleci ta kula ? 
-Do Bytomia, pozwiedzasz. 
Ryknęliśmy śmiechem. Dlaczego Bytom ? Kilka lat temu, w którymś z teleturniejów w TVP, prowadzący spytał zwycięzcę, co zrobi z pieniędzmi, które wygrał. Odpowiedział zaskakująco; pozwiedzam Bytom. Wszystkich tam obecnych to bardzo rozbawiło, bo było oczywiste, że to czysty sarkazm z jego strony, ponieważ nikt o zdrowym umyśle nie chciałby koło Bytomia nawet jechać. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/08/26/bedzie-sie-dzialo-zobaczysz
  • Ojcze, krótko to ile ? – ja jeszcze raz.
  • A na ile jedzie Grzegorz ?
  • … ??? … – a to ci zaskoczenie. 

Nasz sąsiad Grzegorz wyjeżdża do Australii na miesiąc, aby odpocząć.

Piotr napotkał sąsiada, który nie odzywał się do nas od kilku co najmniej lat. Był totalnie przygnębiony, więc Piotr pyta co się stało. I tak od słowa do słowa okazało się, że Grzegorz wcześniej wziął dofinansowanie na założenie fotowoltaiki. Za kilka dni przychodzi komisja, która ma sprawdzić realizację. Nie zdążył tej inwestycji zrealizować. Kara 10 tysięcy, na koncie 100 złotych. Grzegorz jest chory na raka, okazało się także. Ma jakieś guzy, które przerzucają się same w różne części ciała. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2023/03/06/zemsta-jest-dla-glupcow/  
  • A kiedy ?
  • Mówiłem ci, że mam dzisiaj wolne.
  • Taaa …. Ale my nadal księgowej szukamy, no i wiele innych spraw mamy …
  • Chciałabyś iść do Góry i rządzić za Mnie ?
  • Nie, nie … – zarzekam się, że już nie będę pytać.
  • Wiesz, co mi teraz Ojciec powiedział ? – Piotr zrobił się bardzo poważny.
  • Kwarantanna minęła.
  • . ??? ….
  • Traktujcie tą kawę jako zakończenie kwarantanny.
  • … Tak mi Ojciec powiedział cicho do ucha.
  • To poważna sprawa, to znaczy, że cię wypuści z pokoju ?
  • Nie wiem.
  • Ojcze, kwarantanna wtedy dotyczyła Polski, czy teraz też ?
  • Przestań się bać !
  • ……… – no to przestaję.
  • Królowie budzą się ze snu.

9;11 Mają nad sobą króla – anioła Czeluści; 16;10 A piąty wylał swą czaszę na tron Bestii: 17;10 ” I siedmiu jest królów: pięciu upadło, jeden istnieje, inny jeszcze nie przyszedł, a kiedy przyjdzie, ma na krótko pozostać6. 11 A Bestia, która była i nie ma jej, i ona jest ósmym, a jest spośród siedmiu i zdąża na zagładę. 12 A dziesięć rogów, które widziałeś, to dziesięciu jest królów.

  • . Kaczyński powstanie, lecz krótka to będzie chwila.
  • ??? … Może chodzi o to, że PIS wróci na krótko do władzy ?
  • Nie wiem … – Piotr bezradnie wzruszył ramionami.

Zamilkliśmy.

  • Czy możesz spytać Ojca dlaczego się golił w wannie ?
  • Ty sobie żartujesz ?
  • Zapomniałeś ? Opowiadałam ci, że miałam taką wizję.

  • Wanna trochę mała była, nie ?
  • . Goliłeś się Ojcze ? – jestem zdziwiona do dzisiaj.
  • I to dokładnie.
  • Hmm … Ale po co ? ….
  • ……. – cisza.
  • Jesteście w przededniu wielkiego wydarzenia ze świadkami.

11; 3 Dwom moim Świadkom dam władzę, a będą prorokować obleczeni w wory, przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni». (…) 11 A po trzech i pół dniach duch życia z Boga w nich wstąpił i stanęli na nogi. A wielki strach padł na tych, co ich oglądali. 12 Posłyszeli oni donośny głos z nieba do nich mówiący: «Wstąpcie tutaj!» I w obłoku wstąpili do nieba, a ich wrogowie ich zobaczyli. 13 W owej godzinie nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi i runęła dziesiąta część miasta, i skutkiem trzęsienia ziemi zginęło siedem tysięcy osób. A pozostali ulegli przerażeniu i oddali chwałę Bogu nieba.

Nagle ogarnęło mnie uczucie głębokiego dotknięcia nieznanego, nastała pełna powaga …

  • To są te dwie jedenastki Piotr, 11;11 …
  • Doczekasz się … Doczekałaś się …
  • . No to jak ? Doczekasz się, czy doczekałaś … Nie słyszysz dokładnie ? – zirytował mnie. 
  • No bo On cicho mówi.
  • Jaki „On” ! Ojciec ! – zirytował mnie jeszcze bardziej.
  • A bo ja wiem, może to anioł jakiś ?
  • ???!!! … Jeeezu !!!  … – pomyślałam. 
  • Anioła by nie słuchał, Mnie słyszy.
  • Anioła by lekceważył, nie przypadkowo jest na grubym łańcuchu – … bo by nikogo nie słuchał oprócz Ojca.

Zagadka Ojca jest bardzo ciekawa. Wydawałoby się, że jest oczywista, apokalipsa. Ale co Kaczyński ma do apokalipsy ? Może Piotr źle usłyszał ? A może nie chodzi o Jarosława, a Lecha ? Zgodnie z tym, że w Apokalipsie św. Jana (Księdze Objawienia) rzeczywiście jest mowa o zmartwychwstaniu umarłych. To jeden z głównych motywów chrześcijańskiej eschatologii (nauki o rzeczach ostatecznych). Nie mam pojęcia.

 

Niełatwe to życie tutaj.

22. 10. 25 r Warszawa.

Dzisiaj na kawie bardzo chciałam Ojca popytać … 

  • Czy możemy porozmawiać o kwarantannie ?
  • Po prostu chcesz pytać, a Ja mam odpowiadać ?
  • To ma być rozmowa, czy przesłuchanie ?
  • …….. – no i bęc, zamilkłam. 
  • Wkrótce naprawdę pogrzebiesz wszystkie swoje udręki, które cię meczą.
  • I te za dnia (praca) i w tej nocy, które przychodzą (diabły).
  • A co znaczy wkrótce ?
  • Też spytałem w myślach, ale poczułem, że szybko.
  • …….. – wzdycham tylko, bo znaczy tyle, co „nie wiadomo kiedy”.
  • Kwarantanna dotyczy Piotra.
  • Jak celnie zauważyłaś, chodzi o otworzenie mu drzwi. 
26. 08. 25 r. Warszawa. Piotr wraca do domu naprawdę wykończony. Dzisiaj miał kolejny bezdech. Stresy maksymalne. Kilkanaście realizowanych zleceń i każde zawalone przez błędy różnych ludzi. Ręce opadają.. 
-Dzisiaj mi pokazali, jak to wygląda. Siedzę w zamkniętym pokoju, mam biurko, szafę, tapczan, próbuję wyjść z pokoju chwytam za klamkę drzwi i nic, drzwi zablokowane, nawet nie drgnęły. Idze okna, może tam się uda, okazało się, ze są zamurowane. Nie mam żadnego wyjścia z pokoju. Siadam na krawędzi tapczanu i spokojnie czekam, że kto otworzy mi drzwi. 
-Tylko Ojciec może ci otworzyć.
  • Ktoś na blogu wczoraj „zaatakował” Faustynę … – opowiadam Piotrowi. 

  • Niełatwe to życie tutaj.
  • A wiesz, że zanim ziemniak jest zjadliwy, musi być gotowany ?
  • …. Widzę gotujące się ziemniaki.
  • Czyli muszą być przygotowane.

I od razu myśl … To, co Ojciec bardzo lubi – gra słowna; przy-gotowane.

  • Ojcze, idzie nowa epidemia ? 
  • Zaraza ? W rozwoju.

Piotr zerknął w górę. Też zerknęłam w górę zaraz po nim. Ja widzę sufit, ale on widzi zapewne zupełnie coś innego.

  • Pieśni słyszę w Niebie. Ktoś śpiewa cieniutkim głosem jak Callas, to są głosy bardziej kobiece niż męskie – zdziwił się.
  • One ubrane są w piękne suknie … Góra jest biała, a dół jasnoniebieski … Przepięknie to wygląda. Wszędzie są kwiaty, dużo … Patrzę ponad nimi w górę, a tam gigantyczne światło. W oddali …
  • To jakaś ceremonia, czy tak zawsze ?
  • Nie wiem … To światło w nas uderzyło, aż zabrało mi siły … – rzeczywiście pobladł.

Oglądamy program „Koło fortuny”. W finale ktoś ma odgadnąć aforyzm.Homiel mi mówi, że nie odgadnie. Czekam i faktycznie nie odgaduje. Hasło to; kto śpiewa, dwa razy się modli.
-Ciekawe ..., faktycznie tak jest ?
-Tak się mówi.… Ale coś w tym jest – dodał Ojciec po chwili. 
-Dlatego w Niebie ciągle śpiewają. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/08/26/przygotuj-swojego-ducha/

Wieczorem.

  • Pamiętasz, jak zacząłem mówić; Ojcze niebieski, przywróć mi imię moje ?
  • Oczywiście.
-Co się dzieje z tatą ?! 
Dopiero wtedy nastawiłam ucho bardziej, próbując zrozumieć co mówi. Ojcze niebieski przywróć mi imię moje … 
-Ojcze niebieski przywróć mi imię moje … Ojcze niebieski przywróć mi imię moje … Powtarzał jak nakręcony coraz głośniej. Córka zaczęła mnie szturchać mocniej, że coś jest nie tak, ja zaczęłam z kolei szturchać Piotra, by się uspokoił, a on dalej to samo. Wpadłam lekko w panikę, bo zrozumiałam, że coś się dzieje. Uderzyłam go łokciem mocnej, aż się ocknął.  
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/01/bedziesz-tym-ktorym-jestes-naprawde-maska-zostanie-zdjeta/ 
  • Tak dzisiaj od rana to słyszę. I zacząłem mówić potem; Ojcze Niebieski, oczyść duszę moją przed spotkaniem z Tobą.
  • Wooow, pięknie. Niebieski … Może dlatego miałam niebieski płaszcz.

Długi czas pracowałam nad tym, aby znaleźć odpowiednie zdjęcie płaszcza, którego miałam w wizji. Nie dawało mi to spokoju.

  • Kumplujemy się ? – … i klepnął mnie Piotr w ramię mocno.
  • ??? … Nie ośmielę się tak powiedzieć.
  • Ale kumplujemy się, czy nie ?
  • Nooo tak – zaryzykowałam.
  • Pięknie ci Ojciec powiedział … Przez rok będzie ci czyścił duszę ? – macam datę.
  • Myślisz, że da się ?…
  • Nie martw się, dam radę.
  • Czy proponujesz Proszek X, czy Sunlicht ?
  • …….. – roześmiałam się.
  • Kwasem Ojcze, będzie skuteczniej … – zażartowałam.
  • Kwasem powiadasz ?
  • Powinieneś przemyśleć swoje małżeństwo …zwraca się do Piotra i się roześmiał …