Chcesz, czy nie chcesz pas jest twój.

14. 02. 19 r. Szczecin. Jedziemy do Szczecina właściwie w ciszy. Niewiele się odzywamy, oboje jesteśmy zamyśleni. Ale mi Jezus wczoraj powiedział… – Piotr nagle. … Serce twoje jest Moje.  Powtórzył Jezus teraz, a my zamilkliśmy znowu. Tuż przed Szczecinem przypomniałam Piotrowi rozmowę o Mickiewiczu. Zachwyciła mnie forma tej rozmowy. Bezpośredniość między Piotrem a Ojcem … Czytaj dalej Chcesz, czy nie chcesz pas jest twój.

Gdzie twoja wiara ?

12. 07. 19 r. Warszawa. Mamy lato, a ja mam silne przeziębienie. Mimo osłabienia i temperatury 35,6 wybrałam się oczywiście na kawę. Ledwo siedzę, ale długopis trzymam w pogotowiu. Zawsze byłam kobietą ? No to ktoś te dzieci musiał rodzić. No właśnie, dlaczego kobieta rodzi w bólach ? – powtarzam pytanie, które zadałam już jakiś … Czytaj dalej Gdzie twoja wiara ?

Przyszedłem tu czynić Twoją wolę.

25. 01. 19 r. Szczecin. Jechaliśmy do Szczecina. Auto mimo swej starości sprawuje się nad wyraz dobrze. Myślisz, że Pan Bóg da mi nowy samochód ? Taaa, już ci da – prycham pod nosem. A po co ? Nie przypominam sobie, żebym cię nazwał pupilkiem. Wiesz kto będzie jeździć po tobie tym samochodem ? No … Czytaj dalej Przyszedłem tu czynić Twoją wolę.

Twój los został przypieczętowany ostatecznie.

24. 11. 18 r. Szczecin. Ale miałem wizję ! – Piotr zaczyna. Byłem w kosmosie i jednocześnie w jakieś zamkniętej przestrzeni. Stali przede mną w rzędzie jak do raportu przedstawiciele wszystkich nacji, które mieszkają w kosmosie. Ale miałem wrażenie, że to tylko część, bo tych światów jest jeszcze wiele. Stali w rządku i mi się … Czytaj dalej Twój los został przypieczętowany ostatecznie.

Weź swój pastorał.

03. 07. 18 r. Warszawa. Dzisiaj kawa, cieszę się z umiarem. A może znowu czegoś się dowiem… ? Ojciec powiedział wczoraj, że da mi więcej możliwości. Nooo… – trudno mi sobie to wyobrazić, ponieważ znam jego możliwości obecne, więc… strach się bać. Ale ja jestem nieodpowiedzialny ! Przynajmniej jesteś szczery – śmieję się. Ucz się. … Czytaj dalej Weź swój pastorał.

Nie tacy nosili pasy, a teraz są smętni na dole.

06. 06. 18 r. Warszawa. Dzisiaj pomyślałam, że chyba staję się „moherowym beretem”. Nie potrafię z ludźmi rozmawiać o Bogu na spokojnie. Chciałabym krzyczeć na głos, że jest i kiedy wśród ludzi słyszę, że Boga nie ma… to dostaję „białej gorączki”. Opowiadam o tym Piotrowi, gdy nagle … Patience… Dziwne… Zobaczyłam teraz w głowie swoją … Czytaj dalej Nie tacy nosili pasy, a teraz są smętni na dole.

Żeby się podnieść, muszą upaść.

28. 10. 17 r. Szczecin. Przyjechaliśmy do Szczecina zmęczeni. Wieczorem rozsiadamy się przed TV mając nadzieję na nic-nie-róbstwo, ale nagle słyszymy nad głowami klap, klap, klap naszej pani prokurator… Patrzymy na siebie lekko przerażeni… My zmęczeni, a szykuje się  bezsenna noc.  Jasny gwint! Nie było tego kilka miesięcy! Siedzimy już nerwowo i tylko czekamy. Po … Czytaj dalej Żeby się podnieść, muszą upaść.

Jeśli chcesz rozpędzić owce, trzeba uderzyć w pasterza.

27. 03. 17 r. Ustroń. Piotr nie może prowadzić dalekich pieszych wycieczek, więc zwiedzamy wszystko, co jest w pobliżu sanatorium. Sam budynek znajduje się na sporym wzgórzu, a nad nim jest jeszcze jedno wzgórze. Tam się dzisiaj wybraliśmy. Usiedliśmy na ławce mając pod nogami przepiękny widok, także pogoda służyła nam dzisiaj wyjątkowo. Siedzieliśmy w milczeniu … Czytaj dalej Jeśli chcesz rozpędzić owce, trzeba uderzyć w pasterza.

Nic nie jest twoje, twoje są tylko czyny.

05. 01. 17 r. Szczecin. Jesteśmy ciągle w Szczecinie, Piotr zrobił sobie dłuuugi weekend, czyli krótki urlop. Siedzieliśmy w kawiarni z pięknym widokiem na Odrę, gdy weszła grupa ludzi. Mężczyźni ubrani w garniturach rozmawiali tak głośno, że szybko zorientowaliśmy się, że cieszą ze zwyciężonej aukcji kupna terenu pod jakąś inwestycję. Hmm… wiesz co mi teraz Homiel … Czytaj dalej Nic nie jest twoje, twoje są tylko czyny.

Daj Nam radość w modlitwie głębokiej, pełnej pasji.

01. 01. 17 r. Szczecin. Piotr wstał zmęczony po wielogodzinnej walce z gackiem. Nie na jawie, ale w wizji. Był tak zmęczony, że nawet nie chciał o tym zbytnio rozmawiać. Odezwał się przy śniadaniu bardzo spokojnie, może nawet zbyt spokojnie… W nocy spytałem Ojca, czy potrzebna jest mi kolejna operacja. Po 2 minutach bardzo zabolało mnie … Czytaj dalej Daj Nam radość w modlitwie głębokiej, pełnej pasji.