Perfekcja, która wymaga czasu.

03. 02. 26 r. Warszawa.

Na kawie siedzimy w milczeniu. Jestem nadal pod wrażaniem wczorajszego „nadchodzącego mesjasza”, Piotr znacznie mniej, bo myśli wyłącznie o firmie.

  • A może to ty przyjdziesz do Góry i pozwiedzasz, płaczem zasilisz rzeki … ?
  • Płaczem ? Dlaczego płaczem ? – pomyślałam.
  • Ze szczęścia.
  • Aaaaa … To możliwe – pomyślałam.
  • Niestety nie ma na to zgody, jesteś towarzyszką życia. Zrozumiesz to potem, co znaczyło …. być towarzyszką życia.
  • … ??? … Ciekawe … Raczej chyba wiem, co znaczy – pomyślałam.
  • Kwarantanna skończona.
  • I to jest casus, to jest istota całej sprawy.
  • Wyjście na wolność.
-Kwarantanna minęła. 
-Traktujcie tą kawę jako zakończenie kwarantanny. 
-Tak mi Ojciec powiedział cicho do ucha. To poważna sprawa, to znaczy, że cię wypuści z pokoju ? Nie wiem. Ojcze, kwarantanna wtedy dotyczyła Polski, czy teraz też ? 
-Przestań się bać ! 
-…...... - no to przestaję. 
-Królowie budzą się ze snu. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/02/04/przestan-sie-bac/ 
  • Wyobrażasz sobie wypuścić go uzbrojonego w możliwości ?
  • Maaasakra … – przyznaję chyba zbyt szczerze.
  • On nie przyjdzie pokój wprowadzić, ale robić porządki.
  • Tak Ojcze, trzeba zrobić porządki. Dokumenty Epsteina pokazały, że ten świat jest chory do szpiku kości. Zwłaszcza ci, co mają władzę.

Zapadliśmy w zadumę.

  • Dziękuję Ojcze za księgową.
  • Myślałeś, że jest źle, a jestem ciągle przy was.
  • Gdyby nie Ojciec, ona by nie odeszła. Dlaczego Ojcze tak długo to trwało ? – drążę dalej.
  • A widziałaś szybką koronkę ?
  • No nie … Ale co to dla Tatusia zrobić szybko … – zażartowałam.
  • A gdzie perfekcja, która wymaga czasu ?

Ojca koronki to mistrzostwo świata. Zrobić tak, aby problem został rozwiązany i nikt nie miał do nikogo pretensji. Trzeba długo czekać, ale naprawdę warto.

  • Polubisz latanie, specyficzne latanie.
  • Nie będziesz latać jak wielu, ale jak jedna.
  • ??? … A to ci zagadka – pomyślałam.
  • Dzisiaj mi pokazali, że wszystkie kuszenia będą odchodzić za mgłę, oddalać się.
  • Hmm … Chyba nie tak od razu, czeka cię jeszcze próba z Fabrizio – przypominam  mu na wszelki wypadek. 

Wieczorem.

Piotr wrócił do domu w wyjątkowo dziwnym stanie. Myślami zdecydowanie był gdzie indziej. Był wyciszony, milczący, powolniejszy …. Nie pytałam myśląc, że chodzi o pracę. Ale wieczorem …

  • Coś się wokół mnie dzieje ! – wypalił takim tonem, że się przestraszyłam.
  • Od rana czuję presję na głowę, głowę mi dosłownie miażdży, nie zdajesz sobie sprawy, jakaś energia wokół mnie jest, nie zdajesz sobie sprawy ! – powtarza.
  • Wydajesz się przestraszony – przyznaję po chwili obserwacji.
  • Bo jestem ! Presja z każdej strony i nie wiem, co to jest ! Coś się dzieje, coś się zbliża … Coś się zbliża do mnie, co zmieni wszystko.
  • A pytałeś Ojca ? … Ojcze, o co chodzi ?
  • Nowa faza.
  • ??? … Masz tak od rana ? …. Czy to jest zła energia ?
  • Nie wiem. Ola, nie zdajesz sobie sprawy jak duża … Ja to wszystko czuję, moja głowa jak w imadle, presja z każdej strony.
  • Może gacki jednak, co ?
  • … Ola, coś się zbliża wielkiego dla mnie. Coś, co zmieni wszystko, coś się zbliża do mnie i chcę ci powiedzieć, że z tym nie ma żartów. Coś nadchodzi … Nie wiem, o co chodzi. Czuję wokół siebie energię olbrzymią, otacza mnie, dosłownie mnie otacza, z każdej strony czuję. Wiesz, że jak ja tak mówię, to tak jest.
  • Wiem.
  • To nie jest od tych ludzi wokoło … Coś innego się do mnie zbliża. Ja to czuje całym sobą, głową, ja to czuję. Siedziałem (przy komputerze), robiłem coś, ale bez przerwy presja. 
  • Czujesz strach ? Tak wyglądasz.
  • Obawę czuję. Tak wyglądam ? Z tym nie ma żartów … W ubiegłym tygodniu poczułem tą energię lekko, ale odeszła. W pociągu do Szczecina, nie mówiłem ci, ale odeszła. Teraz przyszła znowu … Muszę się uwolnić, … chyba to nie jest ludzkie.
  • To znaczy nie od ludzi, w tym sensie ?
  • Chyba nie … Coś się do mnie zbliża. Ja wyparuję, nie wiem, naprawdę ! Nie wiem … Ola, ja nie żartuję. Jesteśmy słuchani teraz … Moje słowa są słuchane. Ktoś słucha wszystko, co mówię teraz. Dzisiaj w pracy zacząłem to czuć, wróciłem też trochę dziwny, co ?
  • Zdecydowanie. Myślałam, że coś się stało.
  • To jest ta energia, narasta. Jestem tak dziwnie czymś otoczony, że nie wiem, co mam robić … 



04. 02. 26 r. Warszawa.

  • Myślisz, że mi przeszło od wczoraj ? Nie, ale presja jest mniejsza. Albo ktoś albo grupa ludzi bardzo się mną interesuje.
  • Bingo !
  • A widzisz … Czyli to nie musi być coś z Nieba, co idzie, ale grupa ludzi, czyli paczuli, no bo kto ?
  • Widzę zdjęcia moje na czyimś biurku, leżą … Moje i twoje, jak idziemy do garażu … Widzę zdjęcia nas z Arkadii, jak pijemy kawę … Widzę zeszyt zapisany maszynowo przez kalkę …
  • … Chwileczkę … Nie ma obecnie zeszytów zapisanych maszynowo przez kalkę …
  • To jak kopia …
  • To chyba symbol raczej, że ktoś pisze o nas i powiela dalej …
  • Narobiłaś, to masz.
  • Jaaa ?!?!? Ja tylko pisałam, co miałam pisać – bronię się.
  • Zobacz na to niewinne spojrzenie, a potem będziesz siedzieć za firanką …
  • …… – roześmiałam się cicho, tak będzie.
  • W marcu może się coś stać ze mną …
  • Skąd wiesz ? – jestem pełna wątpliwości.
  • Tak mi wychodzi z mojej wyliczanki.
  • ……. – słysząc „wyliczanki” machnęłam ręką, że w takim razie na pewno nie w marcu.
  • … Komentarze u Jackowskiego o nadchodzącym mesjaszu są takie, że to mesjasz–antychryst – chcę Ojca popytać.
  • Chce ci się z tymi wiatrakami walczyć ?
  • Przecież widziałaś, jak szli dwójkami w przeciwnym kierunku.
  • Ilu było za tobą ?
  • Nikt …

Nie zwróciłam na to wcześniej uwagi. W wizji faktycznie ludzie szli w przeciwnym kierunku. Widząc jak idą, odwracam się, wsiadłam do auta i odjeżdżam. 


Wieczorem.

Ojciec o nowej głównej księgowej, pani M. 

  • Walcz o nią całe życie.
  • ??? … Całe życie ? Przecież nie długo … – Piotr nie dokończył.
  • Tyle, ile ci zostało.
  • Zahukana, poświęcała się, pilnuj ją, niech ma to ode Mnie.

Zamyśliłam się. Niedawno Ojciec powiedział … Skrzywdzonych wyniesiemy Słowa, które do pani M pasują wręcz idealnie. Dowiedzieliśmy sie niedawno … Jej mama oddała ją do sierocińca na kilka lat. Kilka lat, a żałość pozostała na całe życie. 

  • A wiesz, że szef NIP zmarł przed świętami ?
  • Nieeee … – jestem baaaaardzo zaskoczona.
  • A gdzie jest teraz ? – pytam z ciekawości.
  • No na pewno nie u Nas.

Sprawa sądowa z NIP … Wydaje się to tak odległe …

-Gdyby mógł, to by cię wtarł w podłogę i udeptał. Gdyby mógł cofnąć czas, rozliczyłby się w sekundę. Tego się nie spodziewał w najbardziej swojej fantastycznej świadomości. Nie przypuszczał, że ktoś mu się oprze, bo za nim stoi władza i pieniądze. Untill today. 
-Szef NIP-u czuje zagrożenie ? 
-Niebezpieczeństwo. Przywiązanie jego do władzy jest przeolbrzymie. Jest w stanie każdego poświęcić, aby ją utrzymać. 
-Czy uważa, że wygra ? 
-Nie jest pewny. Prawnik mu bardzo dużo obiecał. 
-To najprawdziwsza prawda. Mam pisać w książce prawdziwe nazwiska ? To może wywołać wielką burzę. 
-Czegoż mamy się bać ?
 -Hmm … To nie takie proste – pomyślałam. Napisać o kimś, że jest diabłem w ludzkiej skórze w dzisiejszych czasach
 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/03/11/nie-pytaj-o-czas/