Jeśli chcesz zrozumieć wszystko, musisz zrozumieć siebie.

27. 05. 18 r. Warszawa.

Dzień w dzień wstaję o 6.00 i dzisiaj w niedzielę chciałam to sobie odespać, ale oczywiście się nie udało, bo Piotr wparował z samiutkiego rana do pokoju szukając sennika. 

  • Miałem sen ! Zobaczyłem odpływ w morzu. Fala cofnęła się daleko w głąb morza i zobaczyłem piękny piasek, muszle… Ciągnąłem cię za rękę, żeby zobaczyć jak daleko cofnęła się ta fala, a ty szłaś jak kłoda! Pokazywałem ci… Zobacz ja tu pięknie, a ty w dupie to miałaś prawie ! – był oburzony. 

  • Ponieważ poszliśmy za daleko cofnąłem się z powrotem. Co to może znaczyć ?
  • Na moje oko różnie – śmieję się. Piotr wszystko bierze na poważnie i jeszcze mi wleje, że byłam jak kłoda !
  • Może cofnięcie fali przed wielkim tsunami ? Albo może faktycznie tylko cofnięcie się fali i zobaczenie pięknego piasku… Nie wiem – wzruszam ramionami, nie chciało mi się myśleć tak z rana. 
  • No to ja też nie wiem.
  • Jeśli chcesz zrozumieć wszystko, musisz zrozumieć siebie.
  • Wiosną tego roku dowiesz się znacznie więcej.
  • A ty będziesz tylko pisać i pisać.
  • Pan Bóg odsłoni ci pewne tajemnice.
  • Aaaa… Teraz rozumiesz ?! – … że ja na to nie wpadłam !
  • Teraz rozumiesz? Faktycznie morze zakrywa, a kiedy jest odpływ to odkrywa. Czyli odkryjesz jakieś tajemnice ! – byłam pod wrażeniem prostoty tej wizji.
  • Ale dlaczego byłaś tak obojętna ? Jakbyś nie rozumiała ?
  • Bo za duża nas przepaść dzieli. Ty widzisz, słyszysz i ty zobaczysz te tajemnice, nie ja.
  • Mały musi swoje korzenie poodtykać. On to zrozumie w mig.
  • A ja ? – pomyślałam i żal mi się zrobiło.
  • Musisz zrozumieć, że tylko widzisz wierzchołek góry, a reszta skryta jest pod wodą.
  • …….
  • Piotr, kiedy zobaczysz będziesz pewny kim jesteś ?
  • Tak.
  • I będziesz wiedział co robić ?
  • ……. – Piotr spojrzał na mnie szukając pomocy…
  • Wiosna już jest i trwa do 21 czerwca, a już mamy zaraz czerwiec – Piotr zwraca uwagę.
  • Ja już się nie wdaję w te wyliczanki. Właśnie piszę na blogu o październiku i widzę, że wiele miało być w październiku, a było w miarę spokojnie, więc już taka pewna nie jestem niczego.
  • ………. – zamyśliłam się jak trudno wbić się prawidłowo w datowanie.

Mam wrażenie, że to zabawa kotka w myszkę, kiedy my jesteśmy czegoś pewni, to nic się nie dzieje. A kiedy tylko przestajemy liczyć, dzieje się mnóstwo. Jakby ktoś chciał pokazać kto tu rządzi naprawdę…

  • Dlaczego październik nie wypalił ?
  • Może dla ciebie…
  • Ktoś przesunął. Znasz powiedzenie co się odwlecze, to nie uciecze ?
  • Hmm…. – dlaczego mam nieodparte wrażenie, że była to dla mnie zrobione specjalnie jako nauka, a właściwie nauczka…
  • To nauczka ?
  • Sama już wiesz.
  • Niczego nie możemy być pewni, a przede wszystkim dat. Więc nie nastawiaj się na wiosnę, będzie co będzie. Wolę być zaskoczona niż rozczarowana – mówię do Piotra.
  • Racja, racja… Dziękuję za pióro, tak przy okazji.
  • Nie wysilaj się.
  • ……… – buchnęliśmy śmiechem.

Poszliśmy na film „Han Solo”. Wyszliśmy w połowie, a może wcześniej, bo nie wiem ile on w sumie trwał.

  • Nie wiedziałem, że tak można mózg wypalić – odezwał się Homiel. 
  • Tak dobrze aktorom płacą, dlaczego nie grali ?
  • ……. – zaczęłam się śmiać, bo faktycznie, beznadziejna gra aktorska, wszystko było beznadziejne.
  • Nie mogłeś nas uprzedzić ? 70 zł poszło w dym !
  • Dobrze, że poszliście. Piotr miał kontakt.
  • Taaaak ?
  • Wyłączyłem się z tego filmu. Zobaczyłem jak Ojciec wyciąga mnie do innego świata, porozmawialiśmy sobie… – zawstydził się.
  • A o czym ?
  • A nie powiem.
  • To niesprawiedliwe. A bez tego filmu nie dałoby rady ?
  • Co by było, gdyby było w październiku ?
  • …….. – uśmiecham się. Co by było, czyli „gdybanie” nie jest naszą mocną stroną. „Nie znasz dnia ani godziny”… to czysta prawda.

Mt 25, 13: „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.”


Wieczorem. Podano w TVP informacje, że zaczęły się powroty z Wielkiej Brytanii. Nastawiłam uszy… 

- Częścią podnoszenia Polski jest czyszczenie jej. 
- Burzą się ci najbardziej, którzy mają najwięcej za pazurami. 
- I tak musi być i tak będzie. 
- Czy PIS odpuści ? 
- Nie odpuści, bo Ja nie odpuszczę. 
- To ma być czysty kraj i będzie taką oazą na tej pustyni. 
- Powroty to się dopiero zaczną do tego kraju. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/10/22/dla-chwaly-ojca-zapanuje-swiatlosc-na-swiecie/
  • Czy to jest to o czym Ojcze mówiłeś ?
  • Tak naprawdę powroty się jeszcze nie zaczęły. Zaczną.
  • Hmm… – ciekawe dlaczego…

Piotr poszedł „na” egzorcyzmy. Po powrocie opowiada…

  • Modliłem się; módl się za nami, którzy się do ciebie uciekamy… i słyszę głos Maryi ! – … robi zdziwione oczy.
  • Nieustająco się modlę… powiedziała.
  • Miałeś rację, dlatego Mnie nie ma.
  • ???!!! Rozumiesz coś z tego ?
  • ……. – szukam w głowie… ! Pytałam dlaczego Sigmund w Niebie nie widział Maryi !
- Dlaczego Richard Sigmund, kiedy był w Niebie to nie widział Maryi ? 
- A widział Mnie ?
… Ojciec pokazał mi, że Maryja nieustająco modli się w swojej świątyni, dlatego nie widział jej. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/11/13/stanie-sie-swiatlo/
  • Pan Bóg powiedział, że muszę zrobić następny krok, że muszę odprawiać różaniec… A wiesz ile to będzie trwało ?!!!!
  • …….. – zaczęłam się śmiać, bo miał taką minę, jakby szedł na rwanie zęba bez znieczulenia.


Dopisane 10. 02. 2019 r.

Pisząc na blogu dzisiaj, nie wiem o czy będę pisać jutro. Po prostu co dwa dni przewracam kolejną kartkę w swoim dzienniku i dopiero wtedy wiem, o czym będzie. Dlatego jestem dzisiaj bardzo zaskoczona.

  • Pan Bóg odsłoni ci pewne tajemnice – wizja z morzem, które odsłania tajemnice mocno mną potrząsnęła. Wczoraj, czyli zanim o niej przeczytałam, dostałam wiadomość od znajomego;

Wygląda na to, że nie przypadkowo otrzymałam tą wiadomość akurat wczoraj, więc oczywiście pytam co to znaczy …

  • To co było ukryte, wypłynęło.
  • Przed II wojną światową też pokazał się krzyż, na niebie…

Tyle na dzisiaj mogę powiedzieć, ale wrócę do tego w odpowiednim czasie.


Dzisiaj ewidentnie wiem co miały znaczyć słowa…

-Twój dziennik to ostatnie zadanie tutaj. 
-Musisz pisać, ale nie spiesz się. 
-Pisząc ten dziennik mam wrażenie, że on już się skończył, że nie ma już nic ciekawego - ja na to. 
-Mylisz się, dopiero się zacznie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/08/353/

Musisz pisać, ale nie spiesz się – zwłoka w pisaniu na tym blogu wynosi na dzień dzisiejszy około 7 miesięcy. Widać jednak, że tak miało właśnie być. Myślę, że to też dowód dla nas, że to wszystko dzieje się naprawdę. Wiele informacji podanych wcześniej sprawdza się na naszych oczach i wiele sytuacji jest kompatybilnych z tym, co przeżywają czytający ten blog. Na przykład dzisiejszy mail…

Ojciec jest naprawdę… niesamowity. Brakuje słów… 

Niebo to przystanek.

24. 05. 18 r. Warszawa.

Piotr miał dzisiaj ważne spotkanie biznesowe, spotkał się ze swoją konkurencją i to było dobre spotkanie. Wiele sobie wyjaśnili i zrozumieli, że każdy działa nie dla pieniędzy, a na tyle, żeby przetrwać i po prostu żyć.

Na kawie wspominaliśmy czas, gdy jego firma była na skraju bankructwa, więc żeby przetrwała przelałam mu wszystkie zarobione w mojej firmie pieniądze.

  • Dzięki Bogu, że tyle zarabiałaś w pewnym momencie, że mogłaś mi pomóc – Piotr całkowicie szczerze.
  • Teraz wiem, że to dosłownie dzięki Bogu –  kiwam głową. 

Rzeczywiście tak było. Miałam krótki okres w swojej działalności, że czego się nie dotknęłam to wszystko wychodziło super, gdzie u innych było bardzo nie super. U mnie telefony się urywały, a u konkurencji milczały. Już wtedy mnie zastanowiło, że dzieje się coś dziwnego, a jeszcze nie rozmawialiśmy z Homielem. Odkładałam zarobione pieniądze „do kupki”, czyli na konto i lubiłam czasami tam zaglądać zdziwiona nie wierząc co widzą moje oczy. Nigdy, przenigdy nie wierzyłam, że będę miała aż tyle.

  • Jak ci przelewałam ostatnie pieniądze, to płakałam – przyznałam szczerze.
  • Oddam ci w odpowiednim czasie tyle, że nie będziesz mogła uwierzyć.
  • ?!
  • Za to co uczyniłaś, to samo będzie uczynione.
  • Jak przyjdzie czas pozbawię cię świadomości, bo zasłużyłaś sobie na to, więc łez nie będzie w tobie nigdy.
  • Będę miała Alzheimera ! –  pomyślałam od razu. 

Alzheimera dostanę i wszystko zapomnę ! Nawet nie będę wiedzieć, kiedy Piotra zabraknie. Nie będzie łez, nie będzie pamięci… przyszło mi do głowy i wpadłam w panikę. 

  • Zrozumiałem tego faceta z konkurencji – Piotr zmienia temat.
  • Nie może mi pomóc, bo sam będzie miał problemy, a ma więcej ludzi na stanie niż ja.
  • ……. – słucham i widzę w nim dzisiaj wielkie zrozumienie i miłosierdzie do drugiego człowieka. Jeszcze niedawno tak łatwo by mu nie przepuścił.
  • Dobrym człowiekiem jest Piotruś, prawda Homiel ?
  • Udał nam się skubaniec.
  • …….. – wybuchnęliśmy śmiechem. 

Zamyśliliśmy się po chwili oboje nad niesamowitością Ojca… Faktycznie nic nie dzieje się bez przyczyny…

  • Jeśli Ojcze stworzyłeś świat, wszechświat, a byłeś już… to gdzie byłeś ? Gdzie Twój dom ?
  • Wkrótce się dowiesz.
  • Nie jestem godny.
  • Nie ty o tym decydujesz.
  • Ola, z Ojcem nie ma żartów, trzeba siedzieć cicho i robić swoje – zwraca się do mnie.
  • To pierwsze mądre zdanie, które powiedziałeś.
  • …….. – roześmialiśmy się.
  • Czy Jezusowi też Ojciec dał kielich jak tobie ? Bo wielu ludzi myśli, że Jego słowa to tylko metafora – próbuję się dowiedzieć o kielichu nieco więcej.
  • Nie zagłębiaj się, bo zaczniesz zmieniać historię.
  • A zmieniałam do tej pory ? – przestraszyłam się.
  • Dlatego cię koryguję.
  • Uff…. – ulżyło mi.
  • Ojciec mówił wczoraj tak, że tylko mogłem słuchać z rozdziawioną miną – Piotr znowu zrobił rozdziawioną minę na samo wspomnienie.
  • Ze zrozumieniem.
  • Hmm…. Może Bóg to kosmita jednak ? – ryzykuję.
  • Kto według ciebie jest kosmitą ?
  • Kto lata w kosmosie ?
  • Kto stworzył kosmos ?
  • To każdy jest kosmitą.
  • ???!!!
  • Niebo to przystanek.
  •  Taaaak ? To znaczy, że opisywane tam miasta, domy, ulice to tylko iluzja ? – drążę dalej.
  • To jest przez jakiś czas.
  • A potem co ?
  • Potem do celu.
  • To jaki to cel ?
  • …….. – cisza.
  • Ponoć ja pracuję w bibliotece….
  • W nad-bibliotece.
  • ………

  • Skomplikowane to wszystko. Może ta fala się zacznie… nie wiadomo kiedy ? Już Jezus mówił, że wróci wkrótce, a mija 2 tys lat – myślę głośno.
  • Tak, u Nich czas to pojęcie względne – Piotr kiwa głową.
  • Fala to nie jest pojęcie względne.
  • Fala jest konkretnie osadzona w czasie.
  • Tak jak i twoje serce było osadzone w konkretnym czasie.
  • Na drugi dzień już byś nie żył.
  • ……. – zmroziło mnie samo przypomnienie.
Znowu znak. Piotr nie przywiązuje do tego wagi, ale takie informacje w mojej głowie zapadają na bardzo długo. Dlatego widząc receptę od razu przypomniałam sobie o tym kardiologu. Piotr był jak w amoku, więc ja przejęłam stery i kazałam mu natychmiast do niego zadzwonić. Nie jutro, nie za godzinę, ale teraz, na korytarzu przychodni. Na szczęście odebrał i chciał nas przyjąć w środę, ale uparłam się, że przyjedziemy jeszcze dzisiaj. Pojechaliśmy do Szpitala Wolskiego, bo tam akurat miał dyżur. Piotr ledwo wdrapał się na drugie piętro. Ja usiadłam na korytarzu, a Piotr wszedł do gabinetu. Ponieważ drzwi były nieszczelne mogłam słyszeć o czym rozmawiali. A rozmawiali o pracy, życiu, Piotr opisał jak się czuje… rozmawiali jak dobrzy znajomi. W pewnej chwili drzwi się otwierają i wychodzi kardiolog na korytarz. Mija mnie nie zwracając uwagi i zatrzymuje się metr dalej. Dzwoni. 
- Szykujcie miejsce u siebie, bo ja nie mam. Mam tu człowieka, który w każdej chwili może zejść. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/06/29/nie-mogles-odejsc-teraz-bo-wiazemy-z-toba-wielkie-plany/
  • To ja się uparłam, aby pójść do szpitala w poniedziałek. Kilka godzin później już byś nie żył !
  • Więc wszystko zawdzięczasz Fionie.
  • Fiona ? – śmieję się. Żona Shreka ?
  • Ojcze, dlaczego tak wszystko działo się na ostatnią chwilę ?
  • Pomyśl jakie były emocje i są nadal.
  • Chwile dramaturgi mają swój cel.
  • Jaki ?
  • Nie dajesz 15 kotletów, tylko 14.
  • ……. – roześmiałam się. To czysta prawda. Te mocne przeżycia dały mi tak w tyłek, że teraz bardzo pilnuję Piotra pod względem odżywiania.
  • Macie swój funclub aniołów. Wielu was słucha i to jest też klub wesołości.
  • Uczą się na nas ?
  • Patrzą, słuchają, śmieją.
  • ……..
  • Ciekawe… Czy inni ludzie też tak się modlą jak ja, że wymieniają gacki po imieniu ?
  • Nie sądzę, wielu się boi.
  • Daj im spokój.
  • Po to masz hełm, miecz, stary jeszcze mundur (p. s. zbroję), abyś działał za dwóch.
  • Rozumiem…
  • ……. – a ja zaczęłam się zastanawiać co znaczystary jeszcze mundur”Dlaczego stary ? I dlaczego jeszcze ?


Dopisane 06. 02. 2019 r.

  • Niebo to przystanekjeśli chodzi o budowę Nieba wiedza chrześcijańska jest bardzo okrojona i skąpa. Według hebrajskich starych ksiąg mamy kilka poziomów Nieba, a dokładnie jest ich siedem. Tak twierdzi sam Henoch, którego Kościół Katolicki (w zależności co jego z nauk pasuje) akceptuje, a czasami nie akceptuje. Jednak w Nowym Testamencie, a dokładnie w 2 liście do Koryntian jest coś zaskakującego;

2 Znam człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty – czy w ciele – nie wiem, czy poza ciałem – też nie wiem, Bóg to wie – został porwany aż do trzeciego nieba (chodzi o apostoła św. Piotra). 3 I wiem, że ten człowiek – czy w ciele, nie wiem, czy poza ciałem, Bóg to wie – 4 został porwany do raju i słyszał tajemne słowa, których się nie godzi człowiekowi powtarzać.

Biblia mówi; wąskie są drzwi, niewielu przez nie przejdzie. Ale pytanie przejdzie… dokąd ? Oglądam sporadycznie film dokumentalny o człowieku rozmawiającym ze zmarłymi; Medium z Manhattanu. https://www.youtube.com/watch?v=CcRa4yN-UOo. Są ludzie obdarzeni autentycznym darem widzenia i rozmawiania ze zmarłymi i tak było od zawsze. Analizując co mówią zastanawiające jak wielu ludzi przechodzi do Nieba, a przecież drzwi są wąskie… Nasz Edziu, dobry człowiek, ale niezbyt wierzący też trafił do Nieba. Jeśli nie było mu  trudno trafić do Nieba, to po co mu jeszcze dodatkowo jakieś wąskie  drzwi? Przecież jest już w Niebie. Otóż… To jest przez jakiś czas. Pytam się dzisiaj….

  • Do którego nieba prowadzą wąskie drzwi ?
  • Do właściwego.
  • Czy ludzie mogą wejść do siódmego Nieba ?
  • Nie.
  • A dokąd mogą wejść ?
  • To zależy dokąd mają bilety. 

Roześmiałam się oczywiście, ponieważ najwidoczniej zdradzić Ojciec tego nie chce. Ważne, że jest więcej niż jeden poziom Nieba. Skąd w ludowych powiedzeniach pojawiło się i takie…. Czuję się jak w siódmym niebie ?

Co naprawdę znaczą „wąskie drzwi” i co znaczy , że to przystanek i przez jakiś czas opiszę za kilka miesięcy. Nie jest to aż tak skomplikowane jakby się wydawało. 

Kielich krwi Mojej.

22. 05. 18 r. Warszawa.

Mam prawdziwy dylemat czy się przeprowadzać do Krysi, czy nie. Remont się kończy i trzeba będzie podjąć decyzję.

  • Ojcze, zdecyduj za nas.
  • A myślałem, że posłałem wojownika.
  • Tak będzie lepiej.
  • Jeśli za was zadecyduję, to decyzja będzie stanowcza i dziwna.
  • Dziwna ? – pomyślałam ciekawe dlaczego ?
  • To niech tak będzie, oby była Twoja – mówię dalej.
  • Wyczuwam tu cwaniactwo.
  • Spójrz… miałam spojrzeć na niebo, a tam chmury, które szybko przepływały.
  • Nie bój się tego, czego jesteś pewna co w tobie umieściłem.
  • A jak masz wątpliwości, spójrz na swój brzuch.
  • ……. – czyli na pieczęć – chmurkę.
  • Wbrew pozorom masz oczy i uszy, a on jest ślepy, ale ma inne widzenie.
  • Wiesz jaka byłaby moja decyzja, ale szkoda mi Piotra.
  • A mi go nie szkoda za tego ( ps. Eduard Deisenhofer), skoro to odkryłaś.
  • ?! Wow…. – już o tym zapomniałam.
  • We śnie ktoś mnie dzisiaj zapytał… – Piotr pociera czoło.
  • Czy ty jesteś tym kim jesteś ?
  • We śnie! Ale pamiętałem co mam odpowiedzieć i powiedziałem
  • Jam jest…. i obudziłem się, przestraszyłem się, że to pycha.
  • Ja jestem tylko Piotr.
  • Dobre sobie.
  • Wiesz czym jest kożuch na mleku ? Zakrywa to co w środku.
  • Niewielu lubi kożuch, ale mleko prawie wszyscy.
  • Co to znaczy ?
  • Hmm… Może to co przewidział Ojciec ? Odkryje imię twoje prawdziwe.

Wieczorem.

Piotr chodzi zmęczony z niedospania i z powodu problemów w firmie.

  • Idę się pomodlić, bo wczoraj nie dałem rady, choć ktoś za 5 dwunasta pociągnął mnie za stopę, żebym się modlił.
  • Nie gniewam się, w końcu jesteś człowiekiem. Też masz prawo być zmęczony.
  • Jestem człowiekiem ?
  • Jesteś człowiekiem.
  • Widzisz jak brzmi to dumnie ?
  • A gdybym chciał, żebyś został na zawsze ?
  • ……. – Piotr się zawahał.
  • Zostałbym, tylko zostaw mi tę niewiastę … to niby do mnie.
  • Musiałbym ją spytać.
  • Chcesz zostać?
  • ……. – no zamurowało mnie. W pierwszej chwili pomyślałam nie chcę, w drugiej, że jak trzeba to zostanę.
  • Ja nie wiem… Spełnię twoją wolę Ojcze, a jak Ty chcesz ?
  • Zdałeś egzamin.
  • ……. – czy ja zdałam ? Nie mam pojęcia, ale wątpię.

23. 05. 18 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Homiel powiedział, że Edziu będzie w domu dopóki jest mama.
  • Film obejrzał i się przeraził.
  • Za życia samotna. Miał możliwość naprawy, więc naprawia. Poprosił o to.
  • O ! To ciekawe, czyli zmarli oglądają podsumowanie swojego życia, plusy i minusy – pomyślałam.
  • Czy u nas też tak będzie? – Piotr.
  • To dotyczy ludzi.
  • Czyli co ?
  • Czyli dałem ci odpowiedź.
  • Ale przecież jestem człowiekiem.
  • Teraz tak.
  • O ! To ciekawe, może nie–ludzie są inaczej oceniani ? – pomyślałam znowu.

Wieczorem.

  • Ktoś mnie obgaduje, zobacz jakie mam czerwone uszy ! – Piotr pokazuje i rzeczywiście są czerwone na maksa.
  • Ciekawe kto mnie tak obgaduje…
  • Dumasz i dumasz, pewnie ty myślisz o sobie…
  • …….. – roześmieliśmy się soczyście.
  • Homiel, jaką dzisiaj dasz nam lekcję? – spytałam nieoczekiwanie.
  • Ty to się umiesz zebrać z pytaniem ! Włosy mi stanęły dęba.
  • ……. – śmiech.
  • Dobra… Czas na mnie, idę zrobić egzorcyzmy. Idę zrobić swoją robotę – Piotr podniósł się ciężko.
  • Robota ?
  • A nie ?
  • To misja.
  • Dla mnie to zadanie, czyli robota.

I poszedł. Wrócił znacznie później niż zwykle.

  • Ale miałem dzisiaj !
  • Zacząłem się modlić i chyba znalazłem się tam ! – wskazał palcem na niebo.
  • Ktoś mi podał kielich, napiłem się trochę i czułem, że przez moje gardło coś przepływa. Czułem Ojca obok, był też Chrystus…
  • Ale tak na żywo ? Wyłonił się zza przesłony ? – dopytuję.
  • Nie, nie zrozumiesz tego. To było tam ! – i znowu pokazuje palcem w górę.
  • Zostawiłeś Mi kielich goryczy.
  • Mam nadzieję, że zamienisz go w wino słodkie.
  • Będziesz czynił tak jak Ja czynię, bo Ja jestem w tobie.
  • Dostaniesz to, o co prosiłeś.
  • To co odjąłem ci, to ci zwrócę.
  • Powoli musisz pożegnać się ze swoim imieniem.
  • ……. – zastygam, bo słowa brzmią bardzo poważnie.
  • Ojciec mówił dziwnym językiem, ledwo zapamiętałem, tylko słuchałem. Nie jestem w stanie dokładnie powtórzyć.
  • Po polsku ?
  • Po polsku, ale dziwnie.
  • Jak wyglądał ten kielich ?
  • Szkło matowe, białe, złote obwódki na górze i na dole złote.

  • Czy to przyjmujesz ? pyta teraz.
  • …….. – pytanie zaskoczyło Piotra.
  • Przyjmuję.

Zapadliśmy w zadumę. Nie rozumiejąc do końca co się wydarzyło, zaczęliśmy oglądać TV. Jakaś grubawa babka dziwnie wystrojona zwróciła Piotra uwagę.

  • Gruba, ale na pewno dobra.
  • Czuj daną osobę, nie kieruj się wyglądem.
  • ………
  • Ciekawe co ta wizja z kielichem znaczy – podchwytuję możliwość, że odezwał się Ojciec.
  • Jeśli twój mąż będzie fruwać nie myśl sobie, że będziesz tak sobie siedziała.
  • Przywiązał cię linami i też będziesz fruwać.
  • Gdzie ci będzie lepiej ?
  • Więc co będę robić ?
  • To co umiesz najlepiej i to co robisz teraz czyli pisać.
  • Czym był ten kielich … Ojcze ?
  • Pan Bóg wlał Siebie w niego.
  • …….. – spojrzeliśmy na siebie, bo czy tak dosłownie ?
  • Poczułem jak leci przez gardło. Słodkie to to nie było – Piotr zdziwiony.
  • Na słodkie nie zasługujesz.
  • To, że walczysz teraz nie znaczy, że zostało ci zapomniane.
  • To jak on ma wrócić do Ciebie mając taką przeszłość ? – pytam.
  • To nie twój problem „twoja rozczochrana”.
  • Ten kielich… Jakie to ma znaczenie na przyszłość ?
  • Poczytaj co pisałaś – … wcześniej.
  • Hmm….
  • Usłyszałem…
  • Kielich krwi Mojej.


Dopisane 05. 02. 2019 r.

Nie zastanawiałam się wcześniej nad znaczeniem kielicha. Oczy szerzej otworzyłam przeczytawszy adnotację w Biblii; „Puchar” lub „kielich” wina czy innego napoju upajającego jest obrazem przenośnym gniewu Bożego, często stosowanym u proroków.

Wydaje się, że nie tylko symbolem gniewu.

PSALM 16; 5 Pan częścią dziedzictwa i kielicha mego : To właśnie Ty mój los zabezpieczasz.

MT 20; 22 Odpowiadając Jezus rzekł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?» Odpowiedzieli Mu: «Możemy». 23 On rzekł do nich: «Kielich mój pić będziecie.

ŁK 22; 40 Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: «Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie».4 A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się 4 tymi słowami: «Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!»

J 18; 11 Na to rzekł Jezus do Piotra: «Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?»

Kielich to też symbol drogi życia (losu), jaką przygotował Ojciec.

  • Zostawiłeś mi kielich goryczy – w którymś momencie odejście od Boga.
  • Mam nadzieję, że zamienisz go w wino słodkie – i powrót do Boga.
  • Czy to przyjmujesz ?

Nasze życie można często przyrównać do picia z kielicha. Gdy synowie Zebedeusza kłócili się o miejsce po prawicy i lewicy Jezusa, Pan zapytał ich, czy są w stanie żyć podobnie, jak On słowami: „Czy możecie pić z kielicha, z którego i ja piję?”. Moje życie jest tym, co piję. Mój kielich to mój los, udział w nim. Gdy piję gorzki napój – moje życie jest ciężkie, gdy piję słodycz – moje życie przeżywam w lekkości. Możemy żyć na sposób Chrystusa, lecz o naszym wywyższeniu czy poniżeniu decyduje sam Bóg.

Nam również zdarza się pić z Jezusowego kielicha. Przechodzić wraz z Nim i dobre i złe. Błogosławieństwo i posłuszeństwo, poczucie osamotnienia i lęk. I w naszym życiu są momenty, kiedy pijemy pełnymi haustami. Gdy czujemy, ze Pan nas wypełnia aż po brzegi! Wiara przecież ma być radością i przynosić radość jak dobre, wystałe wino! Chodzić z Jezusem do domów grzeszników, celników i nierządnic i przynosić im pociechę i właściwe Słowo. Lecz w pewnej chwili przychodzi kielich załamania. Uświadamiamy sobie, że ktoś za nas zapłacił a cena za to, byśmy żyli wiecznie jest bardzo wysoka. Że w życiu muszą nastąpić również i te chwile niepopularne i niewygodne, momenty, gdy to ja jestem tym, który musi iść dalej. Ktoś to przecież musi zrobić. Nie będzie nikogo innego. Nastanie taki ogród Getsemane, gdy każdy z nas weźmie do ręki kielich goryczy z prośbą, by nie musiał go wypić, „[n]ie moja, lecz Twoja wola niech się stanie”. Krzyż. Żółć zmieszana z winem lub ocet. Wino wzbogacone mirrą. Tyle zostało z uczty Baranka? Nie, nie chcę. To nie jest to upojenie, na które tak bardzo czekałem.

Prawdopodobnie nieczęsto zastanawiamy się nad tym, co to znaczy pić kielich Chrystusa. Że wiara znaczy przeżywanie tych gorzkich i słodkich chwil. Że od Boga nie mamy oczekiwać i przyjmować tylko tego, co dobre. Że przecież ten kielich goryczy podaje bądź odbiera nam właśnie Bóg, nikt inny. Gdy więc będziemy jutro spoglądać na kielich i pić z niego, pamiętajmy o tym.     http://reformowani.org.pl/kazania/teksty/1151-kielich-goryczy

Nieuchronne zmiany nadchodzą.

03. 05. 18 r. Szczecin.

Dłuuugi weekend ciągle trwa i dzisiaj mamy kolejny wspólny rodzinny obiad. Było radośnie, było apetycznie, kilo od razu więcej, makabra… ale co tam. W dobrych humorach wracaliśmy do siebie.

  • To dobrze, że tak spędzaliście czas.
  • Tak ? – Piotr wesoło.
  • Nieuchronne zmiany nadchodzą.
  • To jedno z waszych ostatnich wspólnych spotkań.
  • ……. – chyba pobladłam.
  • Ale jak to ?!
  • W tym stanie rzeczy tak będzie.
  • Pytasz Mnie często kiedy Chrystus się urodził, to odpowiadam ci rzeczowo.
  • … Przypomniał Ojciec jak stałem w morzu, kazał mi wtedy delektować się chwilą i stać. To było przed zawałem… Jakbym miał pożegnać się z morzem.

- Nie chce mi się wracać do miasta. 
- Zaprawdę powiadam ci, że nie masz wyjścia. 
- Zrób co masz zrobić, idź gdzie masz iść.
- To są chwile, byś sobie naładował płuca powietrzem przed kolejną turą. 
- Zgub wagę, będziesz bardziej rześki. Łatwiej przejdziesz. (?!)  http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/05/28/zrozumiec-czlowieka-to-sztuka-a-zrozumiec-narod-to-wielka-sztuka/ 
  • Z takim morzem.
  • Zdążę zrobić łazienki ?
  • Musisz zrobić.
  • A piwnica ?
  • Ty nie, ale oni tak.
  • Jak to nie zdążę…?
  • Ojcze Niebieski, przywróć mi imię moje”. Mówiłem, że go budzą.
  • Jak sobie poradzę finansowo ?
  • To nie problem.
  • Ale to jednak problem jest dla mnie.
  • Ufaj Ojcu.

Staliśmy autem już w garażu rozmawiając dalej. Zgasło światło, a ja po tych słowach wielki ciężar poczułam na swoich barkach.  

  • Więc sama widzisz… Kiedy pytasz o szczegóły, zaciążyło.
  • Wiecznie nie możesz pisać i oczekiwać co ma nadejść. W końcu to nadejdzie.
  • Może ze mną coś się stać ? – Piotr wzdycha. 
  • Nie może, ale na pewno.
  • Ola ma wiecznie pisać o teorii ?
  • Czas na fakty ? – pytam.
  • Nie na fakty, na czyny.

Wieczorem.

Piotr liczył koszty związane z naprawą łazienki i w międzyczasie słucha w TV też Dziennika.

  • Ale kupa pieniędzy !
  • Poproś Ojca, to ci pomoże – śmieję się.

Z telewizora pada zdanie; mój ojciec to zrobił mi prezent.

  • Nie ojciec ! Tato ! Ojciec jest jeden i tylko ten w Niebie, reszta to tatusiowie. Ojciec jest na Górze  ośle !!!
  • …….. – przewracam oczami.  Piotr nigdy chyba się nie zmieni. 
  • Nie podlizuj się Mały.
  • Liczysz na Moją pomoc przy pieniądzach ?
  • Nieee, skądże…
  • Czy może Mnie nabrać ten, którego stworzyłem ?
  • Czy może być jajko mądrzejsze od kury ?
  • Czy ja jestem lizusem ? Naprawdę ?
  • Tak raczej chcesz wymazać swoje winy.
  • Ojciec ci wszystko wybaczył.
  • Wielokrotnie to słyszałeś, więc nie bądź gamoniem.
  • Wojownik się nie podlizuje.
  • Tracisz czas na jałowe rozważania.
  • Ale mi powiedział ! – Piotr wyszeptał. 
  • Nie masz winy skoro ci wybaczono.
  • Skoro ci cofnięto co było ujemne, zaczynasz od zera. 
  • Ale to nie znaczy, że jesteś zerem.

Piotr wrócił z egzorcyzmów…

  • Podczas modlitwy znalazłem się w piekle. Nie wiem jakim cudem wsadziłem tam głowę i się rozglądałem, gdzie te cholerne gacki pouciekały. Dokopałem się do jaja znowu. Złapałem gacki, wsadziłem do tego jaja i ono napęczniało jak worek. Związałem na górze, a worek się stał cały pękaty. I wtedy usłyszałem…
  • Co będzie jak ciebie zabraknie i pęknie ?
  • Wybuchnie z wielką siłą ?
  • Na koniec tej wizji znalazłem się w naszym pokoju i zacząłem obrywać suche liście z kwiatów.
  • Co robisz ?… spytał mnie Ojciec.
  • Już wiesz, że nie da się wszystkich uratować ?
  • Hmm…. – zamyśliłam się nad znaczeniem tej wizji.
  • Oni wszystko obserwują co robię, nawet jak liście obrywałem – Piotr zdziwiony.
  • I słyszą.
  • To ciekawa lekcja.
  • Z gackami twoja prywatna, liście ogólna.



Dopisane 14. 01. 2019 r.

  • Zgub wagę, będziesz bardziej rześki. Łatwiej przejdzieszte słowa padły dwa miesiące przed zawałem. Wówczas nie mieliśmy bladego pojęcia co mogą oznaczać. Rzeczywiście, w całym okresie rekonwalescencji najważniejsze okazało się drastyczne obniżenie wagi.

  • Wiecznie nie możesz pisać i oczekiwać co ma nadejść. W końcu to nadejdziezdradzę nieco więcej. To zdanie nie dotyczy tylko naszego życia. Dotyczy również samej Biblii. Od dawien dawna czekamy na coś nieokreślonego co ma nadejść, choćby na apokalipsę, o której się tak wiele mówi, ale tak naprawdę niewielu w nią wierzy. Zdążyliśmy się już przyzwyczaić wszyscy, że  wydaje się, iż to tylko puste słowa. A tu niespodzianka. A jednak... W końcu to nadejdzie. 

    Nie dzisiaj, nie jutro… uspakajam na wszelki wypadek. 


  • Co będzie jak ciebie zabraknie i pęknie ? cały wszechświat jest zbudowany na zasadzie równowagi i kiedy „pękaty worek” wybuchnie z wielką siłą ta równowaga zostanie zachwiana. Oczywiście, że chciałoby się całe zło zniszczyć, spalić, zakopać, ale nie da się. Tak jak i nie da się wszystkich uratować.

 

Ileż to tajemnic jest. Wiecie tak niewiele.

01. 05. 18 r. Szczecin.

Dzień wolny w Szczecinie, to znaczy dzień kompletnie zajęty. Zajęty na zaległe prace domowe. Piotr wieczorem rozłożył się w fotelu jak długi i nie miał siły się ruszać.

  • Popracowałeś dzisiaj trochę.
  • Nooo… – nie miał siły też gadać.
  • Dobrą robotę zrobiłeś dzisiaj.
  • Też miałem ciężki dzień.
  • A co robiłeś ? – Piotr prosto z mostu myśląc, że to Homiel.
  • Na Górze jesień, grabiłem liście, a pracownikom dałem wolne.
  • …….. – zaczynam się śmiać.
  • A dlaczego ?
  • Bo 1 Maja.
  • To jesień, czy 1 Maja ? – znowu Piotr.
  • A nie może być jedno i drugie ?
  • W sumie… U Was to wszystko jest możliwe…. – Piotr machnął ręką, a ja śmieję się dalej.
  • To się narobiłeś.
  • I to jak !

Ojciec jest cudownie dowcipny… Dlaczego ludzie nie znają Go z tej strony? Chyba nie chcą Go poznać i wolą wierzyć, że jest surowy. Tak jest łatwiej.


02. 05. 18 r. Szczecin.

Dostałam maila.

Czytam i płakać mi się chce.

  • No widzisz ? – Piotr wyraźnie poruszony.
  • To tylko dzięki tobie… Sorry… – poprawiam się szybko – To wszystko dzięki Wam. Nie możesz się wkurzać, kiedy cię o coś pytam, bo bez ciebie to nic nie napiszę.
  • …… – Piotr się zamyślił. 
  • Ty ! Starszy niż wszystkie pisma…
  • Słyszysz co mówi twoja żonka ? Nie kryj się.
  • Jesteś najstarszy ze starych.
  • To czemu jestem takim mały wzrostem ? – pyta rozżalony. W wizji, w której zgłasza się do „Oto jestem” jest wśród wszystkich aniołów najmniejszy i to go, nie wiedzieć czemu, bardzo denerwuje.
  • To ma najmniejsze znaczenie.
  • I wyobraź sobie…
  • Ona napisała w końcu, a ile nie napisało i nie napisze ?
  • To są owoce waszej…. Naszej twórczości, a przecież „po owocach ich poznacie”.
  • Dlatego do samego końca będziecie razem.
  • Ale dzisiaj pisałam….
- Są różne przedstawienia i różne antrakty. Ciebie powinno interesować, żeby trwał jak najdłużej. 
- Dlaczego? – pytam zaciekawiona. 
- Czas powrotu to czas rozłąki. 
- ……… – musiałam nad tym chwilę się zastanowić. Czas powrotu do Domu… i rozłąka. Czyli nie będziemy wracać razem? Ciarki przeszły mi po plecach. 
- Czas powrotu to czas rozłąki. 
- Ola będzie bez Piotra, a Piotr bez Oli, na sam koniec.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/05/03/modlitwy-nie-ida-na-darmo-maja-ogromna-sile/
  • Tuż przed końcem nie będziecie.
  • …….
  • Ojciec podziękuje ci odpowiednio za to, co robisz. Już ci dziękuje.
  • Nie trzeba – chciałam się gdzieś schować teraz, to jest dla mnie wielka radość móc pisać.
  • Jednak już dziękuję. Jesteś jak ta trąbka w Krakowie (p.s. hejnał), a lubisz Kraków.
  • Taaaa…
  • Na razie tylko w Krakowie.
  • Niewielu na razie wie, ale wielu będzie wiedzieć.
  • Masz nie zrażać się przeszkodami. Twoje teksty mogą być nawet bardziej pikantne.
  • Pikantne ? – Piotr
  • Ludzie tego potrzebują, choćby jak twoje dawanie pieniędzy.
  • Ludzie się cieszą i śmieją, a ty biedaku przechodziłeś gehennę.
  • ……. – na samo wspomnienie sami się śmiejemy, rzeczywiście to była gehenna.
  • Dziękuję ci Ojcze, bo wiem, że to Ty teraz.
  • Rozumiemy się bez słów jak przyjaciel z przyjacielem.
  • ……. – Piotr się zamyślił.
  • Ojciec to Ojciec, krótka piłka – Piotr po swojemu.
  • A coś myślał…

Wieczorem. Nakazano mi przeczytać fragment z Dzienniczka Faustyny.

W tym odosobnieniu Jezus sam jest Mistrzem moim. On sam mnie wychowuje i poucza; czuję to, że jestem pod szczególnym Jego działaniem. Dla swoich niepojętych zamiarów i niezgłębionych wyroków w szczególny sposób jednoczy mnie z sobą i pozwala mi wnikać w tajemnice niepojęte. Jest jedna tajemnica, która mnie łączy z Panem, o której nikt wiedzieć nie może, nawet aniołowie; i chociażbym chciała wypowiedzieć, nie umiem tego wypowiedzieć, a jednak tym żyję i żyć będę na wieki. Ta tajemnica wyróżnia mnie od innych dusz tu na ziemi i w wieczności.

  • Hmm… Ciekawa jaka to tajemnica – mówię do siebie mając nadzieję, że dostanę odpowiedź.
  • Ileż to tajemnic jest. Wiecie tak niewiele.
  • Jak wyglądałoby twoje życie gdybyś wiedziała ?
  • Twoje życie by się skończyło.
  • Hmm… – oczywiście przyznałam rację. Kiedy wie się wszystko nic nie ma już sensu, nie ma po co walczyć, rozwijać się, uczyć… Nie ma celu.
  • Wiesz co słyszę ?
  • Kościół katolicki upaść musi. Jest zepsuty.
  • ?! Wow…
  • Widzę znowu Głodzia na posadzce.
Katedra, Warszawa
-Podchodź do księży jak do człowieka, dopiero wtedy stwierdzaj, czy są godni nosić sutannę. 
-Gdyby wiedzieli, że Chrystus poświęcił się ludziom nie stawiali by sobie pomników. 
-Ojciec pragnie, by Jego kapłani pozostali w pokorze do końca. 
-Gdyby ludzie gloryfikowali ubóstwo, nie byłoby na świecie wojen. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/08/01/jesli-cie-ktos-uderzy-w-prawy-policzek-nadstaw-mu-i-drugi/ 
  • Jak on upadnie ? – pytam z ciekawości.
  • W huku. Sam siebie zdruzgocze.
  • A odrodzi się ?
  • Musi, odrodzi się prawdziwy.
  • …….
  • Szkoda, że nie wiem kiedy Chrystus ma urodziny – mówię do siebie.
  • Chcesz Mu życzenia złożyć ?
  • Taaak, kwiaty bym kupiła… i w ogóle… – Ojciec zaskoczył mnie tym pytaniem.
  • Codziennie składasz Mu życzenia pisząc co piszesz.
  • A jednak szkoda… – myślę już w duchu.
  • Po 20 kwietniadodał po chwili, co mnie zelektryzowało.
  • Zodiakalny Byk.
  • ???!!! To tak jak Piotruś !


Dopisane 12. 01. 2019 r.

Po pierwsze raz jeszcze dziękujemy wszystkim za maile i za wszystkie maile. One naprawdę wiele dla nas znaczą. I nie chodzi tu tylko o te maile, które są nam przychylne, ale również te, które są pełne wątpliwości. Na nich wszystkich oboje się bardzo uczymy


  • Kościół katolicki upaść musi. Jest zepsutyKiedy po raz pierwszy pisałam o Głódzie właściwie nie miałam żadnej informacji dlaczego akurat on stał się jakby twarzą tego zepsucia. Jednak ku mojemu zaskoczeniu osoba Bp. Głódzia wypłynęła przy okazji zarzutów wobec nieżyjącego Prałata Jankowskiego. Wiele jest artykułów na ten temat ostatnio, ale moją uwagę przykuł jeden z komentarzy;

Dokładnie stało sie tak jak pisałem. Kto miałby szukać prawdy ? Bp. Głódź który ledwo został Biskupe tej diecezji od razu wspierał i chwalił Ks. Jankowskiego ? Biskup Głódź znamy z podobnie wystawnego stylu bycia gdzie alkohol, politykierstwo i bogactwo sa na pierwszym miejscu. On miałby rzetelnie zbadać sprawę ks. Jankowskiego ? Mój Kościół Katolicki, kościół katolicki w Polsce właśnie sie kompromituje. Ostre wymagania moralne względem wiernych, restrykcjyne prawo aborcyjne i brak wszelkich ocen moralnych względem duchownych a szczególnie biskupów. Straszne ale niestety prawdziwe.” https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,36616,pilne-oswiadczenie-kurii-gdanskiej-ws-publikacji-o-ks-jankowskim.html/feed/


  • Ileż to tajemnic jest. Wiecie tak niewiele – tajemnica to tajemnica, niczego się nie dowiedziałam, ale przy okazji coś o Iskrze. 

https://www.youtube.com/watch?v=2XQHOgriJ4s 


  • Zodiakalny Byk – kiedyś rozmawialiśmy, że to nie przypadek, iż człowiek się rodzi w danym dniu, a nie innym. O ile znam kilku zodiakalnych byków łączy ich pewna cecha. Są rzeczowi i konkretni, bardzo często to „urodzeni przywódcy”. Taki też był (jest) Jezus. Konkretny, rzeczowy, stanowczy i odpowiedzialny. Byk; 20.04 – 22. 05. Jezus urodził się w kwietniu, czyli w rachubę wchodzi tylko 10 dni. A ściślej mówiąc 9 dni ….  Po 20 kwietnia.

 

Jeżeli nie wierzysz w Chrystusa jak możesz z grzechem wejść o Nieba?

23. 07. 17 r. Warszawa.

W niedzielę lało.

  • Ale pogoda… – mówię.
  • Jazzowa.
  • Faktycznie, na to bym nie wpadła.
  • Tylko siedzieć i rozmawiać.
  • No to rozmawiajmy! – radośnie zacieram ręce.
  • …….
  • Ja tych ludzi nie rozumiem. Nie widzą ile dobrego robi PIS? – Piotr przez okno obserwuje gromadzących się na nowy protest ludzi.
  • Homiel jakiś czas temu powiedział, że ten naród już się nawycierpial – przypomniałam sobie Jego słowa.
  • Póki co ma lepszą pogodę.
  • Póki co? To skończy się ta lepsza pogoda? – chwytam Homiela za słówko.
  • Czy ci nie wstyd?
  • Nieee… – odpowiedziałam ze zdziwieniem, że mnie o to pyta.
  • Skończyłaś zeszyt i zaczynasz nowy, tak męczysz naszego biedaka.
  • Aaaa, czyli chodzi o to, że ciągle pytam? No to nie wstyd mi.
  • …….
  • Zdzichu jest w niebie? – Piotr przypomniał sobie nagle o zmarłym niedawno znajomym.
  • Należy mu się to – stwierdziłam pewnie.
  • Nic nikomu się nie należy!
  • ……. – i szczęka mi opadła, bo tego się nie spodziewałam. Nie spodziewałam się takiej stanowczości.
  • Należy się Chrystusowi cześć i chwała.
  • Ilu Mu ją oddaje poza tym krajem? Kościoły zamykają, sklepy sobie robią, a przecież każdy ma grzech, więc umrą w grzechu.
Konfesjonały zostały zastąpione przez kasy, fot. dailymail.co.uk, Bournemouth w hrabstwie Dorset, dawny budynek kościoła metodystów.
  • A jak mają grzech to gdzie idą? W dalszą drogę.
  • Jeżeli nie wierzysz w Chrystusa jak możesz z grzechem wejść do Nieba? To dlatego tak niewielu wejdzie w te uchylone drzwi.
  • Jest dobry człowiek, ale czy zawsze jest dobry?
  • Myślą, uczynkiem, zaniedbaniem… Zobacz jak łatwo grzeszy, a wystarczy pójść pod Jego krzyż i poprosić.
  • Po co uchylać tamte drzwi, lepiej otworzyć te z Dołu.
  • …… – Piotr stał jak wryty, dawno takiej nauki nie mieliśmy.
  • To będzie przyspieszona lekcja… ? – wydukał.
  • Nie. To będzie przyspieszona korepetycja.
  • Spójrz na nich. Oni chcą wolności. Chcą tego co wolno i tego, co nie wolno. Dla nich dekalog nic nie znaczy.
  • Więc zabierając kościoły i krzyż zamykają sobie drogę. Ich panem nie jest Jezus, jest gacek.
  • Gdyby w ostatnich 5 minutach zwrócili się do Chrystusa o przebaczenie…
  • W imię miłości Chrystusa do człowieka to wystarczy do zbawienna. Taki jest Chrystus.
  • To jest początek twojego zeszytu i odpowiedź na wszystkie twoje pytania.
  • ……. – faktycznie, właśnie skończyłam zapisywać jeden zeszyt i zaczęłam zapisywać następny.
  • Mówię ci to wszystko, bo jest bardzo blisko, gdy wszystko ulegnie zmianie.
  • Za mojego życia?
  • Za chwilę, więc za twojego życia.
  • A co z tymi, co chodzą do kościoła i bluźnią?
  • Gdyby naprawdę wierzyli, tego by nie zrobili.
  • Polska będzie wyspą?
  • O to jeszcze trzeba powalczyć. W tym kraju wielu będzie jeszcze szukało azylu i spokoju, a ciężko będzie się do niego dostać.
  • Nie pomożesz im?
  • Pomogę.
  • ……. – zdumiała mnie ta rozmowa, bo Homiel jest bardzo stanowczy wtedy, kiedy tego się najmniej spodziewam.
  • Może po to dostajesz te zęby tytanowe? – zaczynam się nad tym wszystkim zastanawiać głębiej.
  • Bo nie wytrzymasz tego naporu. Ale to jeszcze nic w porównaniu do tego co, ci Ojciec da, żebyś czynił porządek.
  • ……..
  • Dobrze by było, żeby to, co piszę poszło w świat.
  • Do tych głupoli?
  • !!!!  On chyba wstał dzisiaj lewą nogą! – pomyślałam.
  • To nie ich czcionka, ale może cud się zdarzy? Poczekajmy… A Chrystus czeka.
  • Hmm… Nie dziwię się, że się nie śmieje – Piotr ciągle to podkreśla, że Jezus nigdy się nie śmieje pełną piersią, ledwo się uśmiecha.
  • …….
  • Tak ratujesz tych ludzi, ale skąd będą wiedzieć kiedy są dobrzy? Jeśli nie poznają czym jest zło, nie będą wiedzieć czy są dobrzy.
  • Więc co mam robić? – Piotr rozkłada ręce.
  • Czekaj, rozwiązania przyjdą same.
  • Czy można kochać Boga i nienawidzić Kościoła?
  • Prawdziwy człowiek umie oddzielić prawdziwy kościół od kościoła zakłamanego. A jeśli tego nie rozumie musi się narodzić jeszcze raz, by to zrozumieć.
  • Ludzie nie wiedzą, że ten świat jest na chwilę.
  • Dlatego chcesz Audi S8?
  • Rób co możesz dla ludzi, ale nie zabieraj im gacka, bo w ogóle się nie nauczą.

Piotr przez okno zauważył w oddali najnowszego mercedesa.

  • Zobacz, fajne auto.
  • Bądź szczęśliwy za to co masz. Wszystko by oddał za procent tego, co ty masz, a ma wiele.
  • Ale ja mam też urodę! – zażartował Piotr.
  • Tak naprawdę to nie widziałeś jeszcze siebie.

Późnym wieczorem… Piotr leżał rozwalony na kanapie jak zwykle, ale nagle usiadł wyprostowany składając ręce na kolanach jak karny uczeń. Nie musiałam pytać co się dzieje, bo już wiedziałam co się dzieje. Piotr przymknął lekko oczy i słuchał uważnie. Nie przerywałam, by nie psuć tej chwili.

  • Wiesz co mi Ojciec teraz powiedział?
  • Objawię ci tajemnice stworzenia, życia, świata, czasu, istnienia.
  • Na powrót zostaniesz Moim uczniem. Masz mieć pełną świadomość wszystkiego.
  • Z tą świadomością musisz wrócić.


Dopisane 16. 03. 2018 r

Przeanalizuję słowa Homiela na tle aktualnych wydarzeń.

  • Kościoły zamykają, sklepy sobie robią, a przecież każdy ma grzech, więc umrą w grzechu 

Wśród ofert sprzedaży obiektów zabytkowych zdarzają się kościoły. W Europie Zachodniej dawne świątynie dostosowane do nowych celów nikogo nie dziwią. U nas obiekty sakralne wystawione na sprzedaż trafiają się co prawda o wiele rzadziej, ale się trafiają. Za ile można kupić kościół? W Europie Zachodniej duża liczba kościołów na sprzedaż wynika z laicyzacji tamtych społeczeństw i odejścia od wiary. Zbywaniem nieruchomości często zajmuje się zresztą sama organizacja kościelna.

W Polsce rzecz ma się odmiennie. Nie spotyka się w ofercie kościołów, które do niedawna działały jeszcze jako czynne świątynie w ramach parafii i zostały opuszczone z powodu odejścia wiernych. Te, które trafiają na sprzedaż, to najczęściej nieruchomości należące do samorządów, często innych niż katolicka, wspólnot wyznaniowych lub nieczynne od wielu lat. Często są to obiekty zabytkowe, ale mocno zdewastowane.http://biznes.onet.pl/wiadomosci/analizy/analizy-rynku-nieruchomosci/restauracja-lub-sklep-w-kosciele-na-zachodzie-to-nic-dziwnego/dp25k


  • Spójrz na nich. Oni chcą wolności. Chcą tego co wolno i tego, co nie wolno. Dla nich dekalog nic nie znaczyciekawe, czy ktoś to czytający rozumie już dlaczego partia PO przegrała, kiedy wszystkie sondaże wskazywały na jej zwycięstwo.

Lewicowo-liberalne środowiska pracują nad polskim społeczeństwem od lat, próbując „wyzwolić” je z chrześcijańskich wartości. Wszelkie podejmowane dotąd próby nie przyniosły rezultatu, choć świetnie sprawdzały się na Zachodzie. Większość Polaków wciąż jednak chce chronić życie poczęte. Lewica postanowiła więc podjąć ostateczne kroki i przedstawić zabijanie dzieci nienarodzonych jako naturalny element szczęśliwego życia. Okładka „Wysokich Obcasów”, weekendowego dodatku do „GW, z roześmianymi dziewczynami przekonującymi, że „aborcja jest OK, okazała się jednak tak infantylną makabrą, że nie kupiła jej nawet część środowisk lewicowych. Feministki ujawniły w niej swoje prawdziwe oblicze. https://wpolityce.pl/polityka/383388-nykiel-w-najnowszym-sieci-oswajanie-zabijania-gw-przekonuje-ze-aborcja-jest-ok-landrynkowa-promocja-aborcji-to-wstep-do-spolecznej-demolki

 

To, że Pan Bóg cię słucha nie znaczy, że cię wysłucha.

29. 06. 17 r. Warszawa.

Rano.

  • Jak ci się spało? – pyta mnie Piotr.
  • Całkiem ok.
  • Ludzie hałasowali pod oknem, poprosiłem Michała o pomoc i wiesz co mi powiedział?
  • Słucham próśb Oli, nie twoje.
  • Aaaa… Już wiem dlaczego. Ty masz taką moc, że sam sobie możesz pomóc, a ja muszę prosić.

Wieczorem.

Nadeszła nawałnica i przestał działać telewizor. Gdy zapadła głucha cisza, szybko zebrało się nam na szczerą rozmowę.

  • Oczy Ojca są niesamowite, jestem taki mały przy Jego wzroku – Piotr zapatrzył się w dal…
  • Przede wszystkim nie dostrzegłeś miłosierdzia.
  • ……
  • Pan Bóg jest w porządku, jest super.
  • Uważaj co mówisz, bo szybko może się doświadczyć.
  • No wiem… Jego majestat, wszechmądrość… Ludzi może być i 100 mld, dla Ojca nie ma to znaczenia.
  • Pamiętasz co powiedział? – przypomniałam sobie.
  • Już niedługo nie będziesz mówił do mnie Homiel.
  • To jak będziesz mówić do Ojca jak nie Homiel? – pytam z ciekawości. 
  • Krzyż odnalazłeś? To i pamięć odnajdziesz.
  • ……
  • Jezus mówił Lahi…. słyszę to. Zobaczyłem przed sobą scenę z „Pasji”, jak woła Lahi. 

https://www.youtube.com/watch?v=vQA4_y1JBWM

  • Elahi to po aramejsku Ojcze. To będziesz mówić po prostu Ojcze, czy masz mówić po aramejsku?… – nie byłam pewna. Tak i tak jest pięknie.
  • …….
  • Ale z tymi gackami teraz wychodzi, nie spodziewałem się co może ten krzyż.
  • Z ludzi najbardziej ciebie nienawidzą. Teraz już wiesz dlaczego Maryja nałożyła hełm na twoją głowę.
  • Aaaa widzisz! Maryja szykowała ciebie na drogę z krzyżem, a nie na operację… – odkryłam to teraz. 
  • Wiedziała o wiele wcześniej!
  • ……
  • Jak to możliwe, że diabeł pozwala sobie na takie rozmowy z Bogiem?… „Drzwi otwierasz? Zgadzasz się na otwarcie drzwi, to po co go stawiasz?”
  • Gdyby ludzie wiedzieli co to jest diabeł, to by się zmienili – Piotr.
  • A Ja ci mówię, że nie. Chęć władzy i posiadania jest większa.
  • Hmm… To najprawdziwsza prawda…

Burza minęła, telewizor sam się włączył i trwał już mecz Portugalia / Chile.

  • Fajna murawa, taką trawę to mogę mieć w swoim ogródku – mówię całkowicie żartem.
  • I będziesz ją miała i dywan ci się przyda.
  • Kiedy?
  • Niedługo.
  • Jeśli mam być sama na tej trawie, to nie chcę „niedługo”, to chcę za 100 lat.
  • Co ty możesz dziecko chcieć… To, że Pan Bóg cię słucha nie znaczy, że cię wysłucha.
  • ……. 
  • To chyba nie Homiel – zaczynam coś podejrzewać.
  • Maryja.
  • Maryja? – jestem zdziwiona. 
  • Chce ci coś jeszcze powiedzieć.
  • Jesteś mądra i wszystko rozumiesz co ma się stać.
  • A ciebie ostrzą jak dłuto, tak ciebie teraz ostrząskierowała się do Piotra.

Tym razem zamilkliśmy na dłużej. Piotr zaczął skakać po kanałach, ale wkrótce wrócił do meczu.

  • Na kogo stawiasz? – pyta mnie.
  • Zawsze na białych – choć nawet nie wiedziałam, która to drużyna. Wystarczyło, że miała białe koszulki, a reszta była mi obojętna.
  • Homiel, biali muszą wygrać!
  • Nie patrz na ubranie, bo kto „biały” nie wiadomo.
  • ?!… – no masz ci los… Nawet w takiej chwili kolejna lekcja. Można na zewnątrz wydawać się białym, a mieć czarne serce… Jak łatwo o tym zapomnieć… 

Mecz nie rozstrzygnięty i będą rzuty karne. Kamera przejechała po trybunach i zobaczyłam, że ludzie ubrani na czerwono się modlą (za Portugalią) i ubrani na biało też się modlą (za Chile). Wszyscy się raptem modlą!

  • No to Bóg Ojciec ma teraz dylemat, jedni i drudzy się modlą, a musi wybrać – żartuję dalej.
  • Bóg Ojciec nie zajmuje się takimi sprawami, ma inne rzeczy na głowie – Piotr oburzony na mnie, że sobie za dużo pozwalam.
  • A to się mylisz. To są ważne sprawy dla tych ludzi, a więc i dla Boga – tego byłam pewna.

Jeszcze przed rzutami karnymi przypominam sobie coś…

  • A komu nie przyznali rzutu karnego za faul?
  • Białym.
  • To biali wygrają, taka będzie sprawiedliwość Ojca, Ojciec już zdecydował – i tego byłam też już pewna. Siedziałam do końca rzutów karnych spokojnie, ale finał musiał zaskoczyć wielu ludzi na całym świecie. 

Świat pod wrażeniem wyczynu Claudio Bravo. „Legenda!” Claudio Bravo był niekwestionowanym bohaterem półfinału Pucharu Konfederacji pomiędzy Chile a Portugalią. W serii rzutów karnych bramkarz Manchesteru City obronił wszystkie trzy „11”. Media na świecie nie kryją podziwu nad jego wyczynem. https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/696256/swiat-pod-wrazeniem-wyczynu-claudio-bravo-legenda

Na koniec rozbawił mnie komentator w studio, który krzyknął uradowany… 

  • Gdzieś jest ta sprawiedliwość!
  • A żebyś wiedział! – odpowiedziałam mu jak echo – Szkoda tylko, że ludzie nie widzą w tym działania samego Boga.
  • No to teraz czas na sąd (NIP), też będzie trzy zeroHomiel na to.

Oglądaliśmy dalej TV.  Pojawiły się newsy dotyczące prezydenta Warszawy i jej arogancji wobec toczącego się śledztwa. 

  • Nic jej nie zrobią, a jak zrobią, to i tak jest ustawiona do końca życia – Piotr.
  • Co jej po takim życiu? Już śpi niespokojnie.
  • A jest winna?
  • W całości.
  • Dlatego dzieje się, co się dzieje… – pomyślałam, że sprawiedliwość tryumfuje.

Pomyślałam sobie też, że inaczej patrzy się na ten świat, kiedy rozumie się jak myśli i działa Niebo. Wszystko wydaje się jasne i logiczne. 


Kolejna wiadomość z TV dotycząca przesłuchania właściciela Amber Gold.

  • Jest inteligentny, ale cyniczny – Piotr.
  • Nieważne co się ma w głowie, ale kim się jest.
  • Jest zły?
  • Człowiek normalny tego nie zrobi.
  • A jego żona?
  • Przeszła na jego stronę.
  • Dlatego dzieje się, co się dzieje… – pomyślałam znowu, że sprawiedliwość i tu zatryumfuje.

Podano informacje o legalizacji związków homoseksualnych w Niemczech.

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-06-27/merkel-wycofuje-sie-ze-sprzeciwu-wobec-malzenstw-homoseksualnych/

  • Słyszałeś co powiedziała? Twierdzi, że zdanie zmieniła w wyniku rozmowy z parą homoseksualistów, która zaadoptowała kilkoro dzieci. A ja myślę, że zrobiła to dla władzy, by zwiększyć swoje poparcie.
  • Ojcze zobacz, co oni robią, Ojcze co ty na to? – Piotr pyta.
  • ……. – po jakimś czasie.
  • Pytałeś Ojca co On na to… On już nic na to. On tylko patrzy i czeka.
  • ……. – wyczułam w tych słowach wielki smutek.
  • Zobaczyłem kulę ziemską z pewnej odległości jakbym patrzył z góry, z lotu ptaka. Na niej zielone wyspy, które mogły być też kontynentami. Usłyszałem…
  • Mały, wracaj.
  • Wtedy uniosłem się jeszcze wyżej do Boga. Kiedy się uniosłem ziemia stanęła w ogniu, zrobiła się czerwona, a wyspy zostały zalane. Przede mną wziął Ojciec jeszcze kilka osób.
  • I to też będzie sprawiedliwość… – pomyślałam…

Bóg Ojciec ma Swoje plany.

04. 06. 17 r. Warszawa.

Homiel nie mógł się chyba doczekać, aż Piotr się obudzi, bo ledwo otworzył oczy to rzekł…

  • Wszystko gotowe do przeskoku.

Co miał na myśli? 1.«skok przez coś»2.«nagłe przejście od jednej rzeczy do drugiej»3.«szybkie przesunięcie się z jednego miejsca na inne» http://sjp.pwn.pl/sjp/;2511161

Dwa godziny później spróbowałam się dowiedzieć czegoś więcej.

  • Kiedy ten przeskok? Za dwa tygodnie? – pytam.
  • Co znaczy czas… gwiazdeczko?
  • Co to będzie? – tym razem Piotr.
  • Porwie cię fala.
  • Ale bez metafory proszę.
  • Lubię metafory.
  • Ale jesteś…
  • Czekaj, niedługo się dowiesz.
  • No…. nie pogadasz – Piotr kompletnie zniechęcony.
  • ……
  • Miałem wizję, dziwną. Zobaczyłem mężczyznę, który oblizywał się na widok jakiejś kobiety. Było w nim coś takiego, że od razu wiedziałem, że to gacek. Chwyciłem miecz i odciąłem język. Potem wkurzył mnie jeszcze bardziej i go mieczem nieco poharatałem. Chwyciłem go do góry, potrząsnąłem i przyłożyłem mu tak, że wypadł z niego jeszcze jeden gacek, który wyglądał jak młody mężczyzna, około 25 lat. Miał czarne włosy spięte do tyłu i czarne skrzydła. Tak więc raptem miałem dwa gacki naraz. Tego pierwszego utopiłem w smole i chciałem się dobrać do drugiego, a on stał spokojnie i tylko patrzył. Kiedy do niego się zbliżałem wyłoniła się z góry wielka dłoń i go przede mną zasłoniła. Ręka nie chciała, bym go ruszał. Pokazała palcem dokąd ten upadły ma pójść. Wszedł w klapę, która znajdowała się w ziemi pod kątem 45 stopni.
  • …… – opowiadał mi w jakimś dziwnym spokoju…
  • Kto to ten ze skrzydłami? – spytał Homiela.
  • Kiedyś brat, dzisiaj wróg. Nie masz litości.
  • Ale dałbym radę?
  • Bez problemu.
  • Dlaczego nie mogę?
  • Bóg Ojciec ma Swoje plany.
  • …… – zamyśliliśmy się nad tym, jakież to plany może mieć Ojciec.
  • Wiem co to pastorał… To nie chodzi o to, że ten krzyż pochodził z pastorału. On ma być dla mnie jak pastorał.

Przyznałam mu rację, ta oczywista prawda doszła do mnie nad ranem. Homiel użył przenośni. Pastorał; laska zakończona u góry spiralą lub krzyżem, będąca atrybutem dostojników kościelnych i oznaką ich władzy w Kościele. Biskup, noszący miano pasterza, ma jak każdy pasterz laskę, której używa do pasienia owiec. Laska, o której mowa, to pasto­rał. (…) Laska paster­ska biskupa ma wskazywać drogę owcom.

Ponownie wzięłam krzyż do ręki…

  • Wiele jest ponoć takich krzyży, ale nie znalazłam w internecie tych z drewnem w środku. Kiedyś Arma Christi były popularne w Europie, teraz to rzadkość.
  • Ale ten jest prawdziwy, nie na darmo czekał.
  • A jak to różnica między tym a innymi?
  • Dla ciebie żadna, dla nas ogromna.
  • A może ten krzyż to początek fali?
  • Na falę i po fali.

Przygotowuje nowy tekst na blog i czytam słowa Homiela o Caviezelu;

  • Rób swoje, on sam się znajdzie – i nie mogę wprost uwierzyć co czytam. Przecież to się sprawdziło!!!!
  • Jak to możliwe?!!! 
  • To wierzysz, czy nie?
  • Przyjadą do ciebie wszyscy, którzy chcesz, by przyjechali.
  • ???!!! 

06. 06. 17 r. Warszawa.

Piotr ledwo się obudził, a zaczął mieć wielkie wątpliwości, czy nie powinien krzyża wyrzucić.

  • To chyba od gacka…
  • Niby dlaczego? – zirytował mnie na dzień dobry.
  • Bo miałem wizję… – Piotr zaczął się kręcić na krześle niepewnie.
  • Byłem na półpiętrze, obejmowałem rudą kobietę, dokładne taką jak diablica z filmu „Adwokat diabła”. Zatraciłem się trochę i nagle znalazłem się z nią w łóżku. Usłyszałem głos mojej mamy, która krzyczała Piotr! Piotr! Uważaj! i pokazywała mi obrączkę na palcu. To mnie otrzeźwiło i odepchnąłem kobietę, a wizja się skończyła.
  • ……. – zirytował mnie jeszcze bardziej nie jakąś rudą babą, ale brakiem wiary.
  • Homiel powiedział, że to krzyż na falę i po fali… a więc mówił o przyszłości. Gacek nie zna przyszłości, a poza tym to Maryja ci kazała go wziąć.
  • …… – w duchu poprosiłam, by dał mu jednak jednoznaczną odpowiedź.

Godzinę później dyskutowaliśmy o tym na kawie.

  • Co to miało niby znaczyć? Ta wizja?
  • To czas dostępu tego z dołu.
  • Dlaczego?
  • Bo to jego czas.
  • Ale dlaczego?
  • Wszystko dla równowagi.
  • Krzyż jest od Was czy od niego? – pytam.
  • A jak myślisz? Co czujesz?
  • Od Was – jestem tego pewna na ~ procent.
  • To już wiesz.
  • …… – zastanowiły mnie słowa, że diabłu daje się czas na działanie, ale to już chyba nawet w Biblii jest zapisane.
  • Zawsze jest tak, że daje mu się czas?
  • Tak Bóg dał, to tak ma.
  • ……
  • To czas ćwiczeń dla ciebie – wyciągnęłam wniosek – Musisz być coraz silniejszy.
  • Jesteś bardzo blisko rozwikłania całej tajemnicy.
  • Rany! A może być jeszcze większa tajemnica? – zdziwiłam się patrząc na Piotra.
  • Dostrzeżesz ją niedługo.
  • Powie ci w dwóch zdaniach, a ty napiszesz w 200 stronach.
  • Really? – zdziwiona jestem jak zwykle.
  • W kościele ksiądz mówił o Tobiaszu. Przeczytał jak oślepł i jeszcze coś…

11 W tym właśnie czasie żona moja Anna przędła, wykonując kobiece roboty.12 Odsyłała to wszystko pracodawcom, a oni dawali jej za to zapłatę. Siódmego dnia miesiąca Dystros odcięła przędzę i odesłała ją pracodawcom. Oni dali jej pełną zapłatę i dodali do tego koziołka. 13 Kiedy koziołek szedł do mnie, zaczął beczeć. Zawołałem wtedy żonę i powiedziałem: «Skąd ten koziołek? Czy nie pochodzi on z kradzieży? Oddaj go właścicielom! Nie wolno nam bowiem jeść niczego, co pochodzi z kradzieży». 14 A ona mi rzekła: «Jest to podarunek dodany mi do zarobku». Ja nie wierzyłem jej i powiedziałem, żeby oddała go właścicielom, i wstydziłem się z tego powodu za nią. A ona odpowiedziała: «Gdzie są teraz twoje ofiary, gdzie są twoje dobre uczynki? Teraz jest już wszystko o tobie wiadome».

  • Zrozumiałem, że to dotyczy krzyża. Nie ukradłem go, a dali mi go.
  • No to sam teraz już wiesz skąd ten krzyż – byłam pod wrażeniem, bo to nie pierwszy raz Piotr otrzymuje odpowiedzi prosto z ambony. 
  • Krzyż jest twój. Na zawsze. Nikomu nie dawaj mimo, że jest połamany i zniszczony. Nie patrz na powierzchowność.
  • Czy możesz powiedzieć coś jeszcze o tym krzyżu?
  • Dostaniesz odpowiedź.

Z moim charakterem powinnam pracować w policji kryminalnej, a nie siedzieć w domu. Zrobiłam zdjęcia krzyża i rozesłałam do kilku badaczy z rożnych uniwersytetów z prośbą, czy cokolwiek mogliby o tym krzyżu powiedzieć. 

  • To jedyna rzecz naprawdę twoja. Innej tu nie masz. Nic nie jest tu twoje więcej.
  • To jest mój prezent dla ciebie – i pokazał człowieka opierającego się o laskę.

  • Chyba z Ojcem teraz mówisz – zreflektowałam się szybko.
  • Nic więcej w tym życiu ci nie potrzeba.
  • A ja dostanę jakiś prezent? – zaryzykowałam.
  • Masz już w sobie.
  • Ile trwać będzie czas gacka?
  • Tyle, ile trzeba.
  • Ćwiczą ciebie… – i już mu współczułam.
  • Jakież to byłyby ćwiczenia, gdyby wszystko było dobre? A skąd wiesz, że jak jest bez problemów, to jest dobrze…?
  • …… – teraz to już byłam pewna, że rozmawiamy z Ojcem.


Dopisane 29. 01. 2018 r.

  • Kiedyś brat, dzisiaj wróg. Nie masz litościchyba należy napisać kilka słów o aniołach upadłych, ich pochodzeniu. Dlaczego upadły… pojęcie rozwinięte w myśl judaistycznej i chrześcijańskiej interpretacji Księgi Henocha. Anioł, który radykalnie i nieodwołalnie sprzeciwił się Bogu, wykorzystując otrzymaną wolną wolę. Jest określany jako diabeł, szatan, demon lub zły duch. Gdy Bóg stworzył człowieka, uznał go za swoje najdoskonalsze dzieło. Nakazał aniołom pokłonić się człowiekowi. Jednak część z nich odmówiła pokłonienia się istocie utworzonej z prochu. Zbuntowali się przeciw Bogu, za co zostali wygnani z Nieba.

Kiedyś bracia, teraz wrogowie.


  • Jakież to byłyby ćwiczenia, gdyby wszystko było dobre? A skąd wiesz, że jak jest bez problemów, to jest dobrze…?

Idź pośród ludzi i bądź Mną.

26. 08. 16 rWarszawa.

Piotr przyszedł do domu późnym południem bardzo zmęczony. Ostatnio dość często narzeka na brak kondycji, a do tego dochodzą problemy w firmie.

  • Mój schizofrenik wszedł mi do biura cały obsikany, a miałem wtedy gości. Myślałem, że pod ziemię się zapadnę. Kazałem mu natychmiast iść do domu i chyba go zwolnię.
  • Chciałbyś mieć tylko łatwych? Pozbywać się problemów?
  • Nie… ale moja cierpliwość się kończy.
  • ……
  • ….. Homiel mi pokazał teraz 3 zeszyty; 1 – do prowadzenia jego wyjść do toalety, 2 – ocena wyglądu, 3 ile – spędza czasu przy pracy.
  • Mam tak zrobić?
  • Tak.
  • Dlaczego tak często idzie do toalety? – a robi to mniej więcej co pół godziny.
  • Bo się ciebie boi.
  • Nie pozwalacie mi go zwolnić?
  • Poszedłby w złe.
  • Czyli?
  • Poszedłby w obłęd. Praca trzyma jego umysł.

Tego nie braliśmy pod uwagę. Jak tutaj z nim rozmawiać w takim razie? Pracuje w firmie od 8 lat i stara się jak może, ale wszystkim zaczyna brakować cierpliwości. Mam nadzieję, że Niebo znajdzie jakieś wyjście.


Piotr zaczął opowiadać o innym pracowniku.

Żona jednego z pracowników poprosiła Piotra o modlitwę za swoją kuzynkę, która nie może zajść w ciążę… Skąd przyszło jej to do głowy? W każdym razie pracownik podszedł do Piotra i przekazał jej prośbę. 
-Panie, a co ja mam z tym wspólnego, ja mam je zrobić ?! – spytał Piotr zupełnie zaskoczony. 
-No nie… ale szefie, pan to może… może się pan wstawić za nią na Górze? Kiedy to mówił Piotr zobaczył tę dziewczynę, nawet ją pracownikowi opisał. 
-Mała, szczupła, ma pryszcze na twarzy? – pracownik tylko przytaknął z rozdziawioną miną. -Zobaczyłem jej łono, które było bardzo ściśnięte – powiedział mi później. Doradził pracownikowi, by pojechała z mężem gdzieś poza miasto i na luzie zaczęli się starać o dziecko, bo według niego problem był stresowy, a nie … techniczny. Bardzo jestem ciekawa, czy coś z tego wyjdzie.

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/09/04/oto-syn-moj-milujac-mego-syna-milujesz-mnie/ 
  • R. przyszedł do mnie i zaczął wypytywać… – kontynuuje opowieści z firmy – Spytał mnie…
  • Jak to możliwe, że widział pan moją szwagierkę tak wyraźnie, jakby siedziała obok? Widział pan jej pryszcze, jej wzrost, że będzie w ciąży…
  • Pana żona też jest w ciąży, a w przyszłym roku mieszkanie pan zmieni… przerwałem mu, bo właśnie to zobaczyłem. Widziałem, że był zszokowany…
  • Nikt o tym nie wie, jest w 8 tygodniu… powiedział R. 
  • ……
  • Jak tak dalej będzie, to ludzie będą się bać ciebie jeszcze bardziej – przyznałam. 
  • Nie wiem… to przychodzi tak samo, nie panuję nad tym.

Wieczorem siedzieliśmy na naszej wielkiej, wygodnej kanapie. Chciałam Piotra zmusić do rozmowy z Homielem, ale on nie miał na to żadnej ochoty.

  • Ojcze daj mi kogoś, z kim mogę porozmawiać – powiedziałam z rezygnacją i żartem jednocześnie nie oczekując żadnej odpowiedzi.
  • Dostałaś najlepszy prezent, innego nie ma.
  • ……. 

Znowu rozmyślaliśmy w jakiż to sposób ma Piotr się zmienić. Zaczęłam wymieniać liczne wady Piotra, które mogą mu w tym przeszkodzić. Nie ufa, musi kontrolować, zawsze ma swoje zdanie, nieposłuszny, niepokorny i tak dalej i tak dalej…

  • Mówimy o wadach, ale myślmy jak już wiele osiągnął. Zawsze wskazuje na Ojca – Piotr zawsze kończy rozmowę, że wszystko zawdzięcza Bogu, na każdym kroku to podkreśla.
  • Już nie zabijasz, lecz zastanawiasz się. Wypalasz to – o walce z gackami.
  • ……
  • Dali ci... pokazał ciemną zbroję, która pęka i powoli wydobywa się z niej światło.
  • I ty zapomniałeś, że ze złem się nie dyskutuje… Ciekawość, a ty to przyjąłeś. Myślałeś, że to miód, a to czara goryczy. I co dalej?
  • Walczę.
  • Walcz. Przyglądam ci się bez przerwy.
  • Trudna to walka.
  • Nie możesz być wśród Nas, nie będąc nieskazitelnie czystym.
  • Na czym polega oczyszczanie tutaj?
  • Musisz się zaprzeć samego siebie.
  • … zobaczyłem okrąg świetlisty, którego światło szło do góry jak tuba, znajdowałem się w środku tuby, a wysoko nad nią na tronie siedział Bóg Ojciec.
  • Mały będzie więcej widzieć. A ty córko będziesz się rozpisywać.

    27. 08. 16 r. Warszawa.

    Byliśmy u „naszego krzyża”. Chrystus przemówił krótko i bardzo konkretnie.

    -Idź pośród ludzi i bądź Mną.

    To mocne słowa, ale czy nie przekraczają naszych możliwości? Jak to rozumieć? Czy Piotr ma iść jak apostoł i nauczać o Bogu? Jak znam Piotra to jest… niemożliwe, to ciągle jest niemożliwe. Kilka godzin później rozmawialiśmy o tym z Homielem.

  • Nie dam rady, nie widzę takiej możliwości.
  • Nie takie orzechy się rozłupywało.
  • Nie wiem, czy warto rozłupywać.
  • Trzeba, w środku wielkie skarby są.

Jeśli Piotr jest twardym orzechem do rozłupania, to ja się absolutnie zgadzam. Jest nie tylko twardym orzechem do rozgryzienia, ale też niesamowicie upartym, co na jedno w sumie wychodzi.


Piotr jest przemęczony i zmartwiony jednocześnie, że nie może sobie pozwolić na dłuższy urlop. Obawia się, że brak kontroli doprowadzi firmę do problemów nie do nadrobienia.

  • Mam tyle rodzin na głowie, a one pęcznieją – miał na myśli kolejną ciążę żony pracownika.
  • Na tym jadle można tyć – Homiel miał na myśli oczywiście firmę. Kiedy mąż pracuje to i zarabia, a wtedy cała rodzina szczęśliwa i syta.
  • A to się skończy przecież kiedyś…
  • Skończy się dla ciebie, nie dla nich.

O masz ci los… Homiel zawsze ma swoją odpowiedź, też tak chcę. 


Wolnymi krokami zbliża się kolejna rozprawa z NIP. Nasze myśli i rozmowy także zaczynają coraz częściej krążyć wokół NIP.

  • Nienawidzą cię i szanują. Szanują cię mali, a nienawidzą wielcy i zaczynają się przyglądaćto prawda.
  • Ta kara będzie miała straszne konsekwencje. Za dużo krwi zostało przelanej.
  • Straszne konsekwencje?
  • Chciałbyś im dać przeżyć? Nigdy. Co czynili innym ludziom, zostanie im uczynione.
  • A miłosierdzie?
  • Jest ono dane do człowieka, a nie do zła. Ten, co wybiera zło, staje się złem.
  • Dużo się teraz nauczysz, dla kogo litość, dla kogo miecz nieugięty.
  • Nowa władza nie będzie się cackać ze starym układem.


Dopisane 22. 05. 2017 r.

NIP – chciałoby się napisać coś więcej, ale nadal sprawa jest w toku. Też ciągle czekamy.


  • Co czynili innym ludziom, zostanie im uczynione – Jak ty uczyniłeś, tak zostanie uczynione tobie. Twój sposób traktowania wróci na twoją głowę – księga Abdiasza.

  • I ty zapomniałeś, że ze złem się nie dyskutuje… Ciekawość, a ty to przyjąłeś. Myślałeś, że to miód, a to czara goryczy. I co dalej? – nie będzie to zrozumiale, jeśli nie wyjaśnię, że dotyczy to przeszłego życia.

  • Zawsze wskazuje na Ojca.
Wszystko jest od Boga; Alicja Lenczewska; Świadectwo.
Wszystko jest od Boga; Alicja Lenczewska; Świadectwo.

Szatan i diabeł to to samo, czyni zło. Nie ma większego, czy mniejszego zła.

06. 04. 16 r. Warszawa

Piotr od kilku dni ma ciekawy obraz w głowie; widzi starą skorodowaną strzałkę na skali czasu, która się trzęsie jakby była na siłę uwięziona i chciała  zaraz wyrwać się do przodu.

  • To czas ją trzyma, ale to Ja trzymam olej Homiel.

Piotr ma wrażenie, że jak tylko podleje się strzałkę olejem ta ruszy jak z kopyta. Czyli tak jak mówiła Kuberska; za 3 lata będzie się działo, oj będzie. W 2017 roku mijają 3 lata. Nie mam nic przeciwko, tylko niech dzieje się dobrze.


Niedługo znowu wracamy do Szczecina. Czasami dopada mnie zmęczenie z powodu ciągłych wyjazdów, a nie widzę jeszcze żadnego rozsądnego rozwiązania, które mogłoby tą sytuację uporządkować.   

  • Niech Ola nie narzeka, że ciągle jeździ. To pacyfistyczny czas.
  • Czy to jest ostatni akt mojego życia? – pyta od razu Piotr. 
  • Nie rozumiem tego pytania… kiedy życie twoje jest wieczne.
  • Nie pogadasz z Homielem – zażartowałam i machnęłam ręką z rezygnacją.

Pacyfistyczny? Pacyfista, czyli w tej chwili mamy czas pokoju i spokoju, a co w takim razie nastąpi potem? mysli


Opisywałam na blogu wizję, o której już zapomniałam. Przeczytałam ją głośno także Piotrowi, ponieważ też pewnie o niej zapomniał. Dzieje się wokół nas tak wiele, że rzeczywiście i wiele można zapomnieć.

- Kiedy wszedłem do firmy zobaczyłem, że w moim pokoju za biurkiem siedział starszy mężczyzna z brodą, był cały biały i wyglądał jak anioł. Wykonywał te same czynności, które ja robię codziennie w pracy, tak jakby kierował moją firmą. Poza tym cały czas się uśmiechał ciepło. Wkurzyło to mnie, że zajął moje miejsce. Co on tu robi! - Pomyślałem. Chwyciłem szklankę i wylałem na tego „śmieszka” wodę, zrobiłem to odruchowo. Ten w odwecie wziął jakieś naczynie i wylał na mnie mleko.

Piotr zaczął się śmiać.

  • No jasne, pamiętam doskonale! – i śmieje się  zadowolony z siebie.
  • Za biurkiem widziałeś, a w aucie nie widzisz, choć czasami to nie Ja jeżdżę z tobą – uspokoił go Homiel.

Piotr natychmiast zamilkł i chyba się lekko przestraszył, doszło do niego Kogo oblał wodą. icon_eek-Kopia Nic tak na niego nie działa jak mocne otrzeźwienie.


Zaczęliśmy rozważać jaką drogę teraz nam szykują. Wydawałoby się, że rozmawiając z Homielem wiemy już naprawdę wiele, ale nasz Wszystkowiedzący okazuje się ma całkiem inne zdanie.

  •  Uwierz, że wiesz niewiele, żeby nie powiedzieć nic. Następny etap to pogłębianie wiedzy.

Jeśli nadal nie wiemy nic, a przecież dotychczasowa nauka to i tak już bardzo wiele to… przed nami prawdziwy niebiański uniwersytet. Himalaje nauki.


08. 04. 16 r. Szczecin.

Oglądaliśmy film „Kruk” http://www.filmweb.pl/Kruk , zauważyłam pewną nieścisłość. Pokazał się napis „Devil night”, co przetłumaczono na „noc szatana”. Bardzo często na przemian diabła nazywa się szatanem, co wydaje się jak dla mnie błędem, ponieważ szatan to imię konkretnego diabła.

  • Czy to słuszne, że tak się miesza te słowa?
  • Szatan i diabeł to to samo, czyni zło. Nie ma większego, czy mniejszego zła powiedział Homiel.

Oglądając dalej ten film wtrącił się jeszcze na chwilę.

  • Chciwość to efekt, a czynnikiem jest zło, diabeł.

Piotr przypomniał sobie od razu wizję z Magdą, dawną wspólniczką. W wizji siedziała na jednej skale razem z diabłem, a Piotr próbował ją ratować. Wtedy usłyszał; Zostaw ją, bo razem zginiecie…

  • Dlatego zostawiłem.
  • Ale to znaczy, że ona zginie?
  • Czy widzisz przy diable życie? Bo ja widzę cierpienie i mękę.
  • To cud w takim razie, że sama zrezygnowała z firmy.
  • Zrobiła to, czego by nigdy nie zrobiła.


Dopisane 05. 02. 2017 r.

Pisząc na blogu dzisiaj nasunęło mi się kolejne pytanie. Dlaczego mleko?

List do Koryntian; 1 A ja nie mogłem, bracia, przemawiać do was jako do ludzi duchowych, lecz jako do cielesnych, jak do niemowląt w Chrystusie. 2 Mleko wam dałem, a nie pokarm stały, boście byli niemocni; zresztą i nadal nie jesteście mocni. 3 Ciągle przecież jeszcze jesteście cieleśni. Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie tylko po ludzku?

Piotr to wciąż bardzo cielesna osoba.

Myślę, że w dzisiejszych czasach, kiedy diabeł i szatan dla większości to wszystko jedno, bo i tak nie istnieje, dla tych nielicznych myślących warto się zwrócić uwagę na czym polega różnica.


Przed omówieniem postaci Szatana w Biblii należy poczynić pewne rozróżnienie metodologiczne. Szatan (występujący zawsze w liczbie pojedynczej) nie może być utożsamiany z różnymi istotami demonicznymi, które wywodzą się z religijnego folkloru (przykładem jest Azazel, Lilith, Asmodeusz itd.). http://egzorcyzmy.katolik.pl/szatan-w-biblii/

W dzisiejszej mowie słowa: „szatan”, „diabeł”, „upadły anioł”, „zły duch”, „demon” znaczą mniej więcej to samo. Wskazują one na złe istoty duchowe, które sprzeciwiają się Bogu i szkodzą ludziom. Różnica polega co najwyżej na tym, że szatan to przywódca sił zła, więc mowa o nim w liczbie pojedynczej, a pozostałe słowa równie dobrze mogą wy­stąpić w liczbie mnogiej. Demony rozumiemy przeważnie jako złe siły z wierzeń pogańskich i ludowych, podobnie jak „biesy” czy „czarty”. Na myślenie o diable wpływa wreszcie swoisty sposób przedstawiania go w sztuce, który jest oczywiście tworem wyobraźni i nie zawsze ma oparcie w Piśmie Świętym i teologii.

Gdy te różne słowa pojawiają się na kartach Ewangelii, rozumiane są więc tak samo. A tym samym – bardzo często błędnie! Dla czytelnika Biblii ta wiadomość będzie zasko­czeniem. Jest jednak rzeczą zupełnie pewną, że postawie­nie znaku równości między tymi terminami dokonało się dość późno, a na kartach Pisma Świętego często mają one inne znaczenie niż dzisiaj. W rezultacie teksty biblijne na te tematy są przeważnie rozumiane źle, czego naturalnym skutkiem jest ich lekceważenie. Trzeba też powiedzieć, że to złe czy niedokładne rozumienie wpływa na nietrafne tłu­maczenie tekstów biblijnych i rodzi błędy w publikacjach teologicznych. http://biblia.wiara.pl/doc/593956.Szatan-i-zle-duchy

Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. Na to odrzekł mu Jezus: Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu.

Desert-Jesus

  • Idź precz, Szatanie hýpage Sataná – Moim zdaniem Jezus wiedział dokładnie kogo odrzuca. Kto mógłby kusić Jezusa, Syna Boga jak nie szef lub jeden z władców, jak niektórzy sądzą, samego piekła? Dlatego ja nie stawiam równości między szatanem a każdym innym diabłem, choć Homiel słusznie twierdzi, że Szatan i diabeł to to samo, czyni zło. Nie ma większego, czy mniejszego zła.