Pamiętaj, że na tym świecie nic nie trwa wiecznie.

24. 11. 16 r.  Warszawa.

Oglądaliśmy coś w TV, tak mi się przynajmniej wydawało, że oboje oglądamy TV. Piotr siedział tak głęboko zamyślony, że zerkając na niego z boku zwątpiłam w pewnej chwili, by widział przed sobą w ogóle telewizor. Ostatnio cały czas chodzi zamyślony i trudno mi go przywrócić czasami do rzeczywistości.

  • Ktoś zadał mi właśnie pytanie.
  • Ktoś? – spojrzałam na Piotra, a on ciągle bardzo poważny. Wzięłam do ręki zeszyt i długopis i czekałam.
  • Spytał mnie…
  • Czy jesteś gotowy na zmiany?
  • …… – Piotr siedział oszołomiony. Jeszcze chwilę się wahał, ale spytał…
  • Jakie?
  • Czy jesteś gotowy na zmiany, one zbliżą cię do Mnie.

Oooo my God!… pomyślałam… Poczułam wielki ciężar i wagę tych słów. Piotr zresztą też. Gestem powstrzymał mnie przed pytaniami i nadal słuchał….

  • Mogą być szokujące.
  • …… – widzę, że Piotr się zawahał.
  • Niech stanie się Twoja wola Ojcze.
  • Niech się więc stanie wedle Mych słów i Mej woli.

Autentycznie siedzieliśmy jak zahipnotyzowani. Zrozumieliśmy oboje, że właśnie wydarzyło się coś ważnego. 

  • Zobaczyłem człowieka w rozkroku. Jedna noga jest w tym świecie, druga w drugim.

na skraju dwóch światów

  • Będziesz czerpał wiedzę z naszego świata garściami i przekazywał tym, którzy będą chcieli słuchać.
  • Każde słowo to słowo prawdy.
  • Nie lękaj się świata, które zamieszka w tobie, gdyż jesteś jego częścią.
  • I tak powoli odzyskamy co Nasze.

Zapisywałam słowo w słowo bojąc się jedynie, że nie nadążam. To jest tak niesamowite… ciarki mnie przechodzą. Piotr siedzi spokojnie, ale nie na baczność, co sprawia, że czuję się niepewnie. Może powinien paść na kolana?

  • Bądź sobą.
  • Skoro wiesz kim jesteś to czas, żebyś na powrót się nim stał.

Bóg Ojciec jakby odpowiedział na moje myśli. Patrzymy na siebie i nie wiemy co zrobić, jak zareagować, co powiedzieć, spytać…

  • Czekaj na zdarzenia. Sposób się, nadejdą niebawem.
  • Ale czeka mnie sprawa sądowa? – Piotr wykrztusił. Wkurzył mnie, że w ogóle o to spytał w takiej chwili!!!
  • Nadejdą zdarzenia, sposób się – powtórzył, jakby tamto nie miało żadnego znaczenia.
  • ……
  • Słyszę teraz Homiela, mówi…
  • Odchodzę. Miło było, ale ktoś inny cię przejmuje.
  • Jak to? – wyrwało mi się, bo natychmiast poczułam wielki, wielki żal.
  • No co ty! Homiel przestań, nie odchodź – Piotr był całkowicie zaskoczony.
  • Przejmuję cię Ten, przy którym Ja milczę.

Poleciała mi łezka, a Piotr nic.

  • Ty tak spokojnie? Od dziecka przecież Go masz?!
  • Homiel mówi, że będzie teraz częściej przy tobie i będzie walczyć, żebyś słyszała.
  • ……?

Tak strasznie mi żal… najlepszy przyjaciel odchodzi?… Myślałam gorączkowo jak to w ogóle jest możliwe… !!!???

  • Ktoś inny cię przejmuje. Prawdziwy nauczyciel – pokazał obrazek stojący na parapecie.

  • Czy kiedyś się spotkamy w cztery oczy?
  • Jak będziesz chciał.

Do Piotra dopiero teraz chyba doszło co się dzieje.

  • Kurcze… może mi się to wszystko przesłyszało? – mówi do mnie niepewnie…
  • Nie drwij! Bo choć Tego, który to mówił już tutaj nie ma, to drzwi ma otwarte.
  • Czyli słucha – pomyślałam.

Siedzimy w całkowitej ciszy i nam mózgi parują, myśli krążą, jestem lekko porażona i przerażona tym, co ma nadejść.

  • Podołamy? Lepszy nauczyciel to i nauka trudniejsza… – pytam.
  • A pojętni uczniowie.
  • Żal mi się Homiel zrobiło.
  • Niepotrzebnie. Nie płacz, bo płaczę bardziej.
  • Nie martw się, nie nadążysz pisać. Pamiętaj, że na tym świecie nic nie trwa wiecznie.

Nie mogłam dzisiaj zasnąć…



Dopisane 10. 08. 2017 r.

  • Mogą być szokujące – czytam dzisiaj te słowa z wielką pokorą wobec wszechmocy, wszechpotęgi i wszechmądrości Boga Ojca. No cóż… mogę jedynie tylko powiedzieć, że to chyba najlepsze określenie tego, co właśnie zaczęło się u nas dziać.