Klęknijcie narody. Chrystus nadchodzi.

07. 06. 17 r. Warszawa. (część I).

Głównym tematem naszych obecnych rozmów jest krzyż.

  • Wysłałam zapytanie do muzeów w Krakowie i zdjęcie krzyża, ciekawa jestem, czy coś z tego wyjdzie – pytam sama siebie.
  • Co by nie wyszło jest Piotra.
  • Ale wyjdzie coś? – pytam dalej.
  • Zawsze był.
  • Co zawsze był…? – nie rozumiem – Jest w nim coś niesamowitego?
  • Tylko jedno, że jest prawdziwy.
  • Co to znaczy? – pyta Piotr.

Siedzę akurat przy komputerze i szukam w przepastnym internecie danych dotyczących krzyża Arma Christi. Nieoczekiwanie wyświetla mi się hasło „prawdziwy krzyż”, co zwraca moją natychmiast uwagę.  https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzyż_Prawdziwy

  • Krzyż Prawdziwy to krzyż, który zawiera kawałki z krzyża, na którym został ukrzyżowany Chrystus – mówię do Piotra. 
  • Tak?! – jest zdziwiony równie mocno jak i ja.
  • Eeee… to niemożliwe! – przyglądam się krzyżowi, który trzymam w ręku. 
  • Ten, kto go położył nie chciał się z nim rozstać.
  • To dlaczego położył?
  • Nie zadawaj mi takich pytań.
  • …… – głowa mi po prostu parowała…
  • Nie myśl tyle. Macie to, co macie. Krzyż dany twojemu mężowi jest prawdziwy. Będzie świetnym podparciem.
  • Pokazał mi jak ten krzyż staje się pastorałem i opieram się o niego…

  • Ta mucha gdyby mogła gryźć, to zagryzłaby wszystko. Połknęłaby wszystko, ale nie może.
  • …… – przypomniał mi wściekłą muchę z kaplicy, o której już nie pamiętałam.
  • Prawdziwy nie znaczy, że jest łatwy. Prawdziwy znaczy, że wszystko jest prawdziwe. Ty jesteś prawdziwy.
  • To co było dla ciebie wartościowe, przestanie być wartościowe. To co było trudne będziesz robić z namaszczeniemmodlitwy.
  • A i ten czas będzie krótki. Nadejdzie czas rozliczeń.
  • Za naszego życia? – pytam.
  • Powiedzmy, że ty już skrzydła mieć będziesz.
  • ……
  • Wiesz co mi teraz pokazał…. przecina mieczem przesłonę i z niej wychodzi… Co to może znaczyć?

Wzruszam ramionami bo nie wiem, a i tak jestem w lekkim szoku. Metafora za metaforą. Weług Homiela pastorał to nie dosłownie pastorał, a symbol podpory, a więc przecięcie przesłony, która oddziela nasze światy nie musi oznaczać, że raptem przed naszymi oczami pojawi się sam anioł. To może znaczyć, że… Nadejdzie czas rozliczeń.


Piotr poszedł się pomodlić egzorcyzmami. Po 20 minutach wraca i wygląda jakby ktoś mu w łeb dał, wraca chwiejnym krokiem. Siada ciężko na kanapie, a ja widząc jego twarz chwytam za długopis.

  • Wiesz co się teraz stało?
  • Gdy mówiłem… Archaniele Michale stań jeszcze raz na czele swojego wojska... usłyszałem trąby… Coś nie -sa-mo-wi-te-go. Bardzo głośne trąby!!!
  • Pod koniec modlitwy krzyż, który położyłem na parapecie zmaterializował się przede mną. Był w dwóch miejscach jednocześnie, na parapecie i przede mną! Wbił się we mnie na wysokości splotu słonecznego… i wtedy usłyszałem…
  • Po wsze czasy jesteśmy złączeni na stałe.
  • Mienił się na złoto… 
  • Ten krzyż uniósł się na wysokość splotu… – powtarzał oszołomiony…
  • I mieszka już tam.
  • Ale przecież ciągle stoi na parapecie! – nie mógł tego zrozumieć. 
  • Ważniejszy jest duch niż ciało. Ciało przeminie, duch żyje po wsze czasy.
  • A ja tylko chciałem się pomodlić, a tu takie coś…!!!??? – Piotr ciągle oszołomiony. 
  • Nie rozumiesz co się dzieje. Bóg dotknął cię osobiście kolejny raz.
  • Głośno zabrzmiały trąby? – pytam.
  • Bardzo! Chyba coś się zaczyna dziać…
  • Co znaczą te trąby?
  • Akcelerator czyli symbol przyspieszenia.

p.s. Oglądając niedługo po tej rozmowie „Legion” jest tam pewna scena, gdzie trąby ogłaszają nadejście archanioła. Piotr to słysząc poderwał się na równe nogi mówiąc, że tak to mniej więcej wyglądało. https://www.youtube.com/watch?v=qU7PY7ZG7SA

Piotr ciągle zszokowany, ale zmienia temat.

  • Coś się zacznie dziać, ale nasz zakład jest aktualny?
  • Dobrze, że chodzisz codziennie do kościoła. Przyzwyczajaj się Homiel się zaśmiał.
  • A jak przegrasz?
  • A jak przegram, osobiście podstawię ci auto pod dom.
  • Homiel, pokażesz się? – ciągle myślę o wizji, w której przecina mieczem przesłonę.
  • Wyjdziesz i będzie Cię można zobaczyć?
  • I na to przyjdzie moment.
  • Po śmierci to ja dziękuję.
  • Za życia.
  • Hmm….
  • Jestem w szoku! Przecina mieczem kurtynę i zagląda do nas, to widziałem!
  • Przecież jest cały czas z nami i nie musi przecinać przesłony, żeby tu zaglądać – mówię przytomnie, to musi znaczyć coś więcej.
  • Może będę go widzieć bardziej? – Piotr kombinuje dalej..
  • Mówił niedawno, że musi odejść niedługo, więc to nie o to chodzi.
  • ……
  • Kazał mi spojrzeć na TV – a tam reklama filmu „Rozdarte serca”.
  • Hmm… może pokaże się na pożegnanie? – i już mi jest smutno.
  • To kto będzie cię potem prostować? – pytam.
  • Nadchodzi wielki nauczyciel. Większego nie ma.
  • ……
  • Pokazał teraz moją operację serca, maszynę, operatora i pacjenta.

  • Kto prowadził rękę? Ty jesteś teraz tym robotem, a pacjentem cały świat. Żeby narzędzie dobrze chodziło musi być wysterylizowane, naostrzone. Operator musi być pewny swojego narzędzia.
  • Nie wiem, czy starczy mi odwagi na zadawanie pytań wielkiemu nauczycielowi – mówię, a wiem co mówię.
  • Duch Święty.
  • Można rozmawiać z Duchem Świętym?
  • KLĘKNIJCIE NARODY. CHRYSTUS NADCHODZI. 

 



Dopisane 31. 01. 2018 r.

Chciałabym przedstawić fragment artykułu z http://y-jesus.com/more/jcb-jesus-coming-back/

Czy Jezus powraca?

Czterdzieści dni po swoim zmartwychwstaniu Jezus zabrał swoich uczniów na Górę Oliwną, gdzie na ich oczach został wyniesiony w chmury. Gdy wpatrywali się w zdumieniu, dwóch mężczyzn w białych strojach (anioły) powiedziało im: Ludzie z Galilei, dlaczego stoicie tutaj, patrząc w niebo? Jezus został zabrany od was do nieba. I pewnego dnia, tak jak go zobaczyłeś, tak wróci! Aniołowie nie powiedzieli niczego nowego. Byli jedynie potwierdzeniem jasnej obietnicy Jezusa, że pewnego dnia powróci w mocy, chwale i sądzie.

Złamana obietnica?

Minęło prawie 2000 lat, odkąd Jezus opuścił Ziemię, a wielu zastanawia się, dlaczego tak wiele czasu poświęca na swój powrót. W swojej książce „Dlaczego nie jestem chrześcijaninem”, ateista Bertrand Russell oskarżył Jezusa o złamanie obietnicy powrotu. Russell twierdzi, że Jezus nie mógł być „wszechmądry”, jeśli złamał tak ważną obietnicę. Z pewnością nie mógł być Bogiem, jak twierdził tak często. Czy to możliwe, że Russell ma rację, że Jezus łamie swoją obietnicę?

Apostoł Piotr przepowiedział szyderców, takich jak Russell; „Po pierwsze, chcę wam przypomnieć, że w dniach ostatecznych będą szydercy, którzy będą śmiać się z prawdy i robić wszystkie złe rzeczy, których pragną. To będzie ich argument: „Jezus obiecał wrócić, prawda? Gdzie on jest? Dlaczego, jak długo ktokolwiek pamięta, wszystko pozostało dokładnie takie samo, odkąd świat został stworzony po raz pierwszy!”

Być może Russell i inni szydercy powinni przyjrzeć się bliżej słowom Piotra, a także temu, co Jezus powiedział o czasie jego powrotu i wydarzeniach, które miały go poprzedzić. Jezus powiedział, że chociaż nikt nie zna dokładnego momentu jego powrotu, pewne wskazówki podpowiedzą nam, że ono się zbliża.

Jakie są znaki powrotu Jezusa?

Poważne trzęsienia ziemi. Ogólnoświatowy głód. Wojny. Światowe epidemie. Prześladowanie wierzących. Ewangelia zostanie ogłoszona na całym świecie. Trzęsienia ziemi, głód, epidemie i wojny miały miejsce w całej ludzkiej historii, ale Jezus powiedział, że zauważalny wzrost takich wydarzeń nastąpi przed jego powrotem. Prześladowania wierzących rozpoczęły się wraz z apostołami i obecnie wzrastają. Więcej chrześcijan jest prześladowanych za wiarę, niż kiedykolwiek w historii. Jezus mówi nam, że takie prześladowania będą trwały aż do Jego powrotu, podobnie jak ogólnoświatowe głoszenie Ewangelii.

Chociaż uczeni biblijni nie zgadzają się na wszystkie szczegóły dotyczące powrotu Jezusa, wielu uważa, że ​czas, o którym Jezus mówił, zbliża się bardzo szybko. Musimy więc wiedzieć, czy obietnica powrotu Jezusa nadal jest prawdą. A jeśli tak, to dlaczego tak długo zwleka z wypełnieniem swojej obietnicy?

Piotr wyjaśnił powód opóźnienia Jezusa.

Ale nigdy nie powinniście tracić z oczu tego faktu, drodzy przyjaciele, że czas nie jest taki sam u Pana jak u nas – dla niego dzień może być tysiąc lat, a tysiąc lat tylko jeden dzień. Pan nie jest powolny z powodu swojej obietnicy, jak niektórzy myślą. Nie, on jest cierpliwy ze względu na ciebie. Nie chce, aby ktokolwiek został zniszczony, ale chce, aby wszyscy pokutowali”. Piotr pisał do wierzących, którzy doświadczali prób i prześladowań. Chcieli, aby Jezus przyszedł raczej wcześniej niż później. Jednak Piotr mówi im, że Bożym priorytetem jest szerzenie ewangelii Chrystusa na całym świecie, docieranie do jak największej liczby ludzi. Jezus już powiedział swoim uczniom, że Ewangelia będzie głoszona wszystkim narodom, zanim On nadejdzie.

Gdzie Jezus powróci?

Biblia mówi o Panu powracającym na Górę Oliwną w Jerozolimie. Niektórzy mogą zapytać: „Dlaczego nie w Nowym Jorku, Londynie, Los Angeles czy Tokio?” Ale Bóg wybrał Jerozolimę jako miejsce swego powrotu. Chociaż Jerozolima jest malutka wśród takich miast, ma ona ogromne znaczenie dla Boga. Krótka historia wyjaśnia, dlaczego. Jerozolima była miejscem (pierwotnie zwanym Moriah), gdzie Bóg powiedział Abrahamowi, aby złożył ofiarę swojemu jedynemu synowi, Izaakowi. Ale Bóg powstrzymał Abrahama przed poświęceniem Izaaka, zamiast tego ofiarował mu barana do ofiarowania. W rzeczywistości Bóg nigdy nie chciał, aby Izaak został złożony w ofierze; testował wiarę Abrahama i dał nam symboliczny obraz jedynego Syna, składanego w ofierze 2000 lat później w Jerozolimie, w pobliżu tego właśnie miejsca. Salomon zbudował pierwszą żydowską świątynię w tym samym miejscu, gdzie Abraham poświęcił barana zamiast Izaaka. Właśnie tam znajdował się Święty Świętych, świętą komnatę, w której Bóg powiedział, że Jego obecność mieszka.

Jak Jezus powróci?

Biblia mówi o Panu, który wraca widocznie z wielką mocą i chwałą. Pięćset lat przed Chrystusem prorok Zachariasz pisał o Panu, który przybył do Jerozolimy w czasie intensywnej wojny. Jerozolima będzie otoczona przez armie „ze wszystkich narodów”. Bitwa będzie krwawa i zacięta, a armie Izraela zostaną pokonane przez jego wrogów. Wtedy coś dramatycznego zmieni wszystko. Nagle, kiedy wydaje się, że wszelka nadzieja zniknie, Żydzi spoglądają w niebo i widzą, jak ich potężny Pan przychodzi w obłokach. Mówi się nam, że „ujrzy Go każde oko, nawet ci, którzy Go przebili”.

Ważne jest, aby zrozumieć, że to proroctwo o powrocie Mesjasza do Jerozolimy zostało napisane pięćset lat przed narodzeniem Jezusa. Żadna inna osoba w historii nie została przebita, zmarła i powróciła do życia. Będzie to niesamowite, emocjonalnie wzruszające doświadczenie dla wszystkich, którzy go zobaczą. Kiedy Jezus powróci, ci, którzy już umarli „w Chrystusie”, będą pierwszymi, którzy spotkają Go w powietrzu. Jezusowa obietnica powrotu spełni się tak samo dosłownie, jak proroctwa Jego pierwszego przyjścia. To będzie w czasach Bożych, kiedy wszystkie prorokowane wydarzenia na świecie wreszcie znajdą swoje miejsce. Jego powrót będzie czasem radości i nagrody dla wierzących, ale czasem straszliwego sądu dla niewierzących. 

Jak przygotować się do powrotu Jezusa.

Jezus upomniał swoich naśladowców, aby przygotowali się na Jego powrót, tak jakby to była najważniejsza rzecz w ich życiu. Użył ilustracji mądrego sługi przygotowującego rzeczy do powrotu swojego mistrza. W innym przypadku mówił o nas, przewidując Jego powrót, ponieważ (zgodnie z żydowskim zwyczajem) oblubienica powinna być gotowa na przybycie jej oblubieńca. Jak więc przygotowujemy się do powrotu Jezusa? Najpierw przygotowujemy się, poznając Go, a następnie słuchając Go.

Zazwyczaj gdy Piotr wraca wieczorem do domu opowiadam mu o czym akurat piszę. Przeżywamy te sytuacje i te rozmowny na nowo. Wczoraj było nie inaczej.

  • Wiesz, że Jezus odszedł do góry we mgle?
  • W świetle…
  • Dlaczego w świetle? – zaskoczył mnie, bo powiedział to bardzo stanowczo.
  • Bo widzę…
  • Aha…
  • A jak wróci? Ma ponoć wrócić tak jak odszedł?
  • W świetle, zobaczyłem rozbłysk i wyłonił się z przesłony. Widzę ziemię, dużo piasku, kamienie, może to gruzy… nie wiem…
  • …….  – zatkało mnie. 
  • Jezus wróci?
  • Wróci i przyjdzie.
  • Będzie żył wśród nas?
  • Już żył wśród was, teraz przyjdzie was sądzić.

Autor tego artykułu stawia ciekawe pytanie; czy Jezus złamie swoją obietnicę. Kiedy spoglądam wstecz na nasze życie, na wszystkie zapowiedzi i obietnice, które nam Niebo dało i daje muszę przyznać, że wszystko realizuje się z czasem. Ciarki po plecach przechodzą, bo właśnie zdaję sobie sprawę jakiej wagi informację nam przekazano. Jesteśmy w fazie przygotowawczej przed Jego nadejściem.  

Klęknijcie narody, bo to się dzieje… Właśnie teraz, właśnie na naszych oczach.

Bóg Ojciec ma Swoje plany.

04. 06. 17 r. Warszawa.

Homiel nie mógł się chyba doczekać, aż Piotr się obudzi, bo ledwo otworzył oczy to rzekł…

  • Wszystko gotowe do przeskoku.

Co miał na myśli? 1.«skok przez coś»2.«nagłe przejście od jednej rzeczy do drugiej»3.«szybkie przesunięcie się z jednego miejsca na inne» http://sjp.pwn.pl/sjp/;2511161

Dwa godziny później spróbowałam się dowiedzieć czegoś więcej.

  • Kiedy ten przeskok? Za dwa tygodnie? – pytam.
  • Co znaczy czas… gwiazdeczko?
  • Co to będzie? – tym razem Piotr.
  • Porwie cię fala.
  • Ale bez metafory proszę.
  • Lubię metafory.
  • Ale jesteś…
  • Czekaj, niedługo się dowiesz.
  • No…. nie pogadasz – Piotr kompletnie zniechęcony.
  • ……
  • Miałem wizję, dziwną. Zobaczyłem mężczyznę, który oblizywał się na widok jakiejś kobiety. Było w nim coś takiego, że od razu wiedziałem, że to gacek. Chwyciłem miecz i odciąłem język. Potem wkurzył mnie jeszcze bardziej i go mieczem nieco poharatałem. Chwyciłem go do góry, potrząsnąłem i przyłożyłem mu tak, że wypadł z niego jeszcze jeden gacek, który wyglądał jak młody mężczyzna, około 25 lat. Miał czarne włosy spięte do tyłu i czarne skrzydła. Tak więc raptem miałem dwa gacki naraz. Tego pierwszego utopiłem w smole i chciałem się dobrać do drugiego, a on stał spokojnie i tylko patrzył. Kiedy do niego się zbliżałem wyłoniła się z góry wielka dłoń i go przede mną zasłoniła. Ręka nie chciała, bym go ruszał. Pokazała palcem dokąd ten upadły ma pójść. Wszedł w klapę, która znajdowała się w ziemi pod kątem 45 stopni.
  • …… – opowiadał mi w jakimś dziwnym spokoju…
  • Kto to ten ze skrzydłami? – spytał Homiela.
  • Kiedyś brat, dzisiaj wróg. Nie masz litości.
  • Ale dałbym radę?
  • Bez problemu.
  • Dlaczego nie mogę?
  • Bóg Ojciec ma Swoje plany.
  • …… – zamyśliliśmy się nad tym, jakież to plany może mieć Ojciec.
  • Wiem co to pastorał… To nie chodzi o to, że ten krzyż pochodził z pastorału. On ma być dla mnie jak pastorał.

Przyznałam mu rację, ta oczywista prawda doszła do mnie nad ranem. Homiel użył przenośni. Pastorał; laska zakończona u góry spiralą lub krzyżem, będąca atrybutem dostojników kościelnych i oznaką ich władzy w Kościele. Biskup, noszący miano pasterza, ma jak każdy pasterz laskę, której używa do pasienia owiec. Laska, o której mowa, to pasto­rał. (…) Laska paster­ska biskupa ma wskazywać drogę owcom.

Ponownie wzięłam krzyż do ręki…

  • Wiele jest ponoć takich krzyży, ale nie znalazłam w internecie tych z drewnem w środku. Kiedyś Arma Christi były popularne w Europie, teraz to rzadkość.
  • Ale ten jest prawdziwy, nie na darmo czekał.
  • A jak to różnica między tym a innymi?
  • Dla ciebie żadna, dla nas ogromna.
  • A może ten krzyż to początek fali?
  • Na falę i po fali.

Przygotowuje nowy tekst na blog i czytam słowa Homiela o Caviezelu;

  • Rób swoje, on sam się znajdzie – i nie mogę wprost uwierzyć co czytam. Przecież to się sprawdziło!!!!
  • Jak to możliwe?!!! 
  • To wierzysz, czy nie?
  • Przyjadą do ciebie wszyscy, którzy chcesz, by przyjechali.
  • ???!!! 

06. 06. 17 r. Warszawa.

Piotr ledwo się obudził, a zaczął mieć wielkie wątpliwości, czy nie powinien krzyża wyrzucić.

  • To chyba od gacka…
  • Niby dlaczego? – zirytował mnie na dzień dobry.
  • Bo miałem wizję… – Piotr zaczął się kręcić na krześle niepewnie.
  • Byłem na półpiętrze, obejmowałem rudą kobietę, dokładne taką jak diablica z filmu „Adwokat diabła”. Zatraciłem się trochę i nagle znalazłem się z nią w łóżku. Usłyszałem głos mojej mamy, która krzyczała Piotr! Piotr! Uważaj! i pokazywała mi obrączkę na palcu. To mnie otrzeźwiło i odepchnąłem kobietę, a wizja się skończyła.
  • ……. – zirytował mnie jeszcze bardziej nie jakąś rudą babą, ale brakiem wiary.
  • Homiel powiedział, że to krzyż na falę i po fali… a więc mówił o przyszłości. Gacek nie zna przyszłości, a poza tym to Maryja ci kazała go wziąć.
  • …… – w duchu poprosiłam, by dał mu jednak jednoznaczną odpowiedź.

Godzinę później dyskutowaliśmy o tym na kawie.

  • Co to miało niby znaczyć? Ta wizja?
  • To czas dostępu tego z dołu.
  • Dlaczego?
  • Bo to jego czas.
  • Ale dlaczego?
  • Wszystko dla równowagi.
  • Krzyż jest od Was czy od niego? – pytam.
  • A jak myślisz? Co czujesz?
  • Od Was – jestem tego pewna na ~ procent.
  • To już wiesz.
  • …… – zastanowiły mnie słowa, że diabłu daje się czas na działanie, ale to już chyba nawet w Biblii jest zapisane.
  • Zawsze jest tak, że daje mu się czas?
  • Tak Bóg dał, to tak ma.
  • ……
  • To czas ćwiczeń dla ciebie – wyciągnęłam wniosek – Musisz być coraz silniejszy.
  • Jesteś bardzo blisko rozwikłania całej tajemnicy.
  • Rany! A może być jeszcze większa tajemnica? – zdziwiłam się patrząc na Piotra.
  • Dostrzeżesz ją niedługo.
  • Powie ci w dwóch zdaniach, a ty napiszesz w 200 stronach.
  • Really? – zdziwiona jestem jak zwykle.
  • W kościele ksiądz mówił o Tobiaszu. Przeczytał jak oślepł i jeszcze coś…

11 W tym właśnie czasie żona moja Anna przędła, wykonując kobiece roboty.12 Odsyłała to wszystko pracodawcom, a oni dawali jej za to zapłatę. Siódmego dnia miesiąca Dystros odcięła przędzę i odesłała ją pracodawcom. Oni dali jej pełną zapłatę i dodali do tego koziołka. 13 Kiedy koziołek szedł do mnie, zaczął beczeć. Zawołałem wtedy żonę i powiedziałem: «Skąd ten koziołek? Czy nie pochodzi on z kradzieży? Oddaj go właścicielom! Nie wolno nam bowiem jeść niczego, co pochodzi z kradzieży». 14 A ona mi rzekła: «Jest to podarunek dodany mi do zarobku». Ja nie wierzyłem jej i powiedziałem, żeby oddała go właścicielom, i wstydziłem się z tego powodu za nią. A ona odpowiedziała: «Gdzie są teraz twoje ofiary, gdzie są twoje dobre uczynki? Teraz jest już wszystko o tobie wiadome».

  • Zrozumiałem, że to dotyczy krzyża. Nie ukradłem go, a dali mi go.
  • No to sam teraz już wiesz skąd ten krzyż – byłam pod wrażeniem, bo to nie pierwszy raz Piotr otrzymuje odpowiedzi prosto z ambony. 
  • Krzyż jest twój. Na zawsze. Nikomu nie dawaj mimo, że jest połamany i zniszczony. Nie patrz na powierzchowność.
  • Czy możesz powiedzieć coś jeszcze o tym krzyżu?
  • Dostaniesz odpowiedź.

Z moim charakterem powinnam pracować w policji kryminalnej, a nie siedzieć w domu. Zrobiłam zdjęcia krzyża i rozesłałam do kilku badaczy z rożnych uniwersytetów z prośbą, czy cokolwiek mogliby o tym krzyżu powiedzieć. 

  • To jedyna rzecz naprawdę twoja. Innej tu nie masz. Nic nie jest tu twoje więcej.
  • To jest mój prezent dla ciebie – i pokazał człowieka opierającego się o laskę.

  • Chyba z Ojcem teraz mówisz – zreflektowałam się szybko.
  • Nic więcej w tym życiu ci nie potrzeba.
  • A ja dostanę jakiś prezent? – zaryzykowałam.
  • Masz już w sobie.
  • Ile trwać będzie czas gacka?
  • Tyle, ile trzeba.
  • Ćwiczą ciebie… – i już mu współczułam.
  • Jakież to byłyby ćwiczenia, gdyby wszystko było dobre? A skąd wiesz, że jak jest bez problemów, to jest dobrze…?
  • …… – teraz to już byłam pewna, że rozmawiamy z Ojcem.


Dopisane 29. 01. 2018 r.

Kiedyś brat, dzisiaj wróg. Nie masz litościchyba należy napisać kilka słów o aniołach upadłych, ich pochodzeniu. Dlaczego upadły… pojęcie rozwinięte w myśl judaistycznej i chrześcijańskiej interpretacji Księgi Henocha. Anioł, który radykalnie i nieodwołalnie sprzeciwił się Bogu, wykorzystując otrzymaną wolną wolę. Jest określany jako diabeł, szatan, demon lub zły duch. Gdy Bóg stworzył człowieka, uznał go za swoje najdoskonalsze dzieło. Nakazał aniołom pokłonić się człowiekowi. Jednak część z nich odmówiła pokłonienia się istocie utworzonej z prochu. Zbuntowali się przeciw Bogu, za co zostali wygnani z Nieba.

Kiedyś bracia, teraz wrogowie.


Jakież to byłyby ćwiczenia, gdyby wszystko było dobre? A skąd wiesz, że jak jest bez problemów, to jest dobrze…?

Krzyż Arma Christi.

03. 06. 17 r. Warszawa. (II część).

W Kazimierzu Dolnym  odwiedzamy zawsze dwa stałe punkty; smażalnię ryb nad Wisłą i klasztor na wzgórzu. Czyli coś dla ciała i coś dla ducha. Dzisiaj po obiedzie postanowiliśmy zwiedzić punkt nr 3, czyli wejść na Górę Trzech Krzyży. W połowie drogi zorientowałam się, że to durny pomysł, ponieważ moje mięśnie nóg po ostatnim jeszcze nie doszły do siebie i zaczęły się trząść jak galareta. Na górę wchodziłam prawie na czworakach, choć to nie jest duże wzniesienie i nawet małe dzieci potrafią dotrzeć na szczyt zupełnie samodzielnie. Piotr dawno mnie wyprzedził i kiedy w końcu dotarłam na szczyt zauważyłam, że stoi pod jednym z krzyży obejmując go w połowie. Nie dlatego, że to krzyż, ale dlatego, że ze zmęczenia sapał jak mops i musiał się o coś oprzeć. Dookoła było sporo ludzi, ale to my musieliśmy wyglądać naprawdę przekomicznie, bo nam ciągle brakowało powietrza. Staliśmy tam z 15 minut nie mogąc się ruszyć, więc z nudów zaczęłam przyglądać samemu krzyżowi. Zauważyłam napis, że pochodzi z 1708 roku.

https://kazimierzdolny24.pl/warto-zobaczyc/punkty-widokowe/gora-trzech-krzyzy/

Zeszliśmy po jakimś czasie i w zwolnionym tempie skierowaliśmy się w stronę ulubionego klasztoru, który też był na wzgórzu… niestety. Kilkanaście schodków pokonaliśmy w 10 minut i ruszyliśmy wprost do naszej ulubionej kapliczki, bo tam były krzesła. Padliśmy na nie oboje i nie odzywaliśmy się przez dłuuugą chwilę. Modliliśmy się na siedząco i było nam wszystko jedno w tej chwili, czy to grzech, czy nie… I tak siedzimy na przeciwko figury Maryi, a mój wzrok przesuwa się powoli w dół na parapet… Moją uwagę przykuł jakiś przedmiot, który stał przy oknie. To był mały krzyż, którego ledwo było widać, ponieważ kolorystycznie zlewał się z framugą. Pomyślałam nawet, że to dziwne, bo nigdy tutaj nie stał, a jesteśmy w tej kapliczce kilka razy w roku. Ktoś go przyniósł i zostawił? … myślałam dalej. Szturcha mnie Piotr…

  • Dziękowałem Maryi za uratowanie życia, a wtedy powiedziała,
  • Spójrz na dół… i zobaczyłem krzyż.
  • Ten krzyż na parapecie? – upewniam się, bo z tego wynika, że oboje jednocześnie patrzyliśmy na ten sam krzyż.
  • No właśnie.
  • A widziałeś go wcześniej?
  • Nie, dopiero kiedy mi powiedziała.

Rzeczywiście Piotr nie mógł go zauważyć wcześniej, siedział po skosie i doniczka zasłaniała krzyż.

  • I co z tym krzyżem?
  • Jest dla ciebieMaryja powiedziała teraz.
  • …… – spojrzeliśmy na siebie kompletnie zdezorientowani.
  • Jak to dla nas?! Mamy wziąć?! To kradzież – Piotr na to.
  • …… – dosłownie zatkało mnie.
  • Mamy ukraść krzyż z kościoła?!!! – pytam wolno prawie cedząc słowa.
  • Spytaj się Maryi dlaczego masz wziąć.
  • Coś ty! Mam spytać Maryję? – zrobił takie oczy jakbym żądała spotkania z UFO.
  • A dlaczego nie ?
  • …… – Piotr zawiesił się w moich oczach myśląc co robić.
  • Dlaczego Maryjo? – spytał po krótkim wahaniu.
  • Na drogę.

Znowu spojrzeliśmy na siebie, potem na krzyż. Zastanawialiśmy się co dalej robić, brać, czy nie brać… I kiedy tak ciągle się wahaliśmy… krzyż się przewrócił. Piotr podszedł, postawił go pionowo i usiadł z powrotem.

  • Hmm… Krzyż na drogę… – pomyślałam, że nawet potocznie tak się mówi.
  • Dobra, idę poszukać jakiegoś zakonnika – Piotr podjął decyzję i wyszedł z kapliczki.

Zostałam sama. Zapanowała niesamowita cisza. Zaczęłam notować w zeszycie, zrobiłam zdjęcie… W pewnym momencie w kapliczce poderwał się wiatr i kwiaty pod obrazem Jezusa zaczęły mocno falować. Pamiętając, że podczas ostatniego tu pobytu także falowały kwiaty i dostaliśmy wtedy odpowiedź, że to znak od Jezusa, spytałam teraz…

  • Jesteś?

. I bach!… Usłyszałam wyraźne uderzenie z prawej strony, uderzenie jakby w drewno, choć koło mnie była tylko ceglana ściana. Zastygłam, bo atmosfera była niesamowita. Po sekundzie usłyszałam bzyczenie wielkiej muchy, ale o dziwo kompletnie nie mogłam jej zlokalizować. W tej ciszy jej bzyczenie brzmiało jak dzwon, a w ogóle nie było jej widać. Bzyczała i bzyczała jak wściekła, więc nie zastanawiając się długo zaczęłam odmawiać na wszelki wypadek Zdrowaś Maryjo. Wypowiedziałam zaledwie pierwsze słowa i raptem wszystko ucichło, znowu zapadła cisza. A wtedy usłyszałam z oddali nadchodzące zdecydowane kroki. Do kapliczki razem z Piotrem wszedł dziarski, dojrzały mężczyzna trzymający w ręku pęk kluczy.

  • Gdzie ten krzyż ? – spytał pewnym głosem.

Piotr wskazał mu parapet. Mężczyzna podszedł do krzyża, wziął go do ręki pokazując przy tym przeogromne zdziwienie. Zaczął mu się przyglądać z jednej i drugiej strony i wyraźnie było widać, że sytuacja go przerosła. Po chwili oddał krzyż Piotrowi, a właściwie włożył mu go do ręki, kiwnął tylko głową i wychodząc szeroko roześmiał się zakłopotany, a wtedy stało się jasno, jakby do tej kapliczki samo słońce zajrzało.

  • To zakonnik – powiedział Piotr, gdy wyszedł.
  • Tak? – zdziwiłam się, po był po cywilnemu.
  • Jakiś administrator, czy coś w tym stylu. Wyciągnąłem go ze sklepiku. Pytam go, czy mogę wziąć krzyż.
  • Jaki krzyż? … on na to.
  • Tam w kapliczce stoi na parapecie.
  • Tam? Tam nic nie ma.
  •  Jest. Maryja mi powiedziała, żebym go zabrał.
  • Jak to Maryja?! Co za głupoty mówisz, rozmawiasz z Maryją? Nie możesz rozmawiać z Maryją!
  • Inaczej bym nie pytał.
  • …… – zaczynam się śmiać, chciałabym wtedy widzieć minę tego zakonnika.
  • Ten ksiądz nie uwierzył – Piotr wzruszył ramionami.
  • Nieważne, że nie uwierzył. Ważne, że wziąłeś.

Wzięłam ostrożnie do ręki ten krzyż.

Zauważyłam, że w środku ma drewno i rdzę.

  • Hmm… Musi być stary chyba…
  • Bardzo stary.

Wyszliśmy z kościoła, a Homiel…

  • Cel osiągnięty, możecie wracać.
  • Skąd się on tam wziął?
  • . pokazał mi pióro spadające na biurko… Efekt pióra! – Piotr prawie krzyknął.

Wracając do Warszawy byliśmy oczywiście podekscytowani i rozmawialiśmy tylko o krzyżu.

  • Ale dlaczego Homiel?
  • Chcesz odpowiedzi tak za darmo? Masz kopalnię na biurku, grzebajmiał na myśli kopalnię wiedzy w postaci internetu.
  • Jest na pewno stary – przyglądałam się mu z uwagą.
  • Tak stary jak krzyż, którego dotykałeś na Górze z Trzema Krzyżami była data 1708, czyli XVIII wiek.
  • Ale musiał mieć minę ten ksiądz jak mu powiedziałeś o Maryi.
  • To dobry ksiądz, robi swoje, lecz przeznaczony do matematyki ze szkoły podstawowej, wyższa wiedza nie jest mu dana.
  • ……
  • Co sądzisz o tym krzyżu?
  • Nooo stary…, ułamany…
  • Co jeszcze?
  • Noo… nie wiem.
  • Zwróć uwagę, że to jest Chrystus w zmartwychwstaniu. Zawiera w sobie wszystko. Jest za Nim światło, jego cierpienie i zwycięstwo, światło zmartwychwstania. Powiedz Oli, że tego w internecie nie znajdzie.
  • …… – wybałuszam oczy…
  • Słyszę pastorał… Co to? – Piotr mnie pyta.
  • …… – nie odpowiem teraz, jestem zbyt oszołomiona i mam zamiar zająć się tym zaraz po przyjeździe do domu.
  • Ta książka to będzie przewodnik dla zagubionych. Uratuje życie wielu ludziom. Nie uwierzą w to, co chcą katolicy, ale uwierzą ci, co potrzebują.
  • Rozumiem… ta książka będzie ponad religię, dla wszystkich…
  • A kiedy ta książka? – spytałam jeszcze.
  • Kiedy odejdę – Piotr się wtrącił.
  • ……
  • Wiele rzeczy jest niedokończonych…
  • Na przykład?
  • NIP.
  • Aaaa NIP powiedział ironicznie udając, że sobie przypomina W lipcu się zacznie…
  • W lipcu oni mają przerwę…
  • Nie dla Nas.

Piotr zmęczony zaczął narzekać na wszystko, że słońce, że dużo ludzi, że drogo…

  • Jesteś młody – stary, a powinieneś być stary – młody.
  • A Ty jaki jesteś?
  • Wiecznie młody – i śmiech…

Ledwo weszliśmy do domu, a już włączyłam komputer. Na razie zajęłam się tym, co najprostsze.
Pastorał –
Pastorał (łac. baculus pastoralis, dosł. „kij pasterski” ) to w Kościołach chrześcijańskich atrybut biskupów, opatów i infułatów uprzywilejowanych (we wschodnim chrześcijaństwie: archimandrytów); długa, zdobiona laska o ślimakowato zwiniętym zakończeniu, nazywanym krzywaśnią lub z łaciny – kurwaturą.

  • Kurka wodna nie rozumiem jak może to być pastorał, jak to jest tak mały krzyż, co prawda jakby ułamany – zastanawiam się głośno…
  • Jedyny w swoim rodzaju.
  • Do kogo należał?
  • Szukaj biskup wojownik.
  • . słyszę Kraków – Piotr próbuje mi pomóc.
  • Homiel, a z którego wieku?
  • Nic nie słyszę…. cud, że się w ogóle odzywa – Piotr zgryźliwy.
  • Przeszukałam internet i nie może być typowy pastorał – jestem już przekonana. 
  • Nieważne do kogo należał, ważne od Kogo dostałeś.

Odwracam krzyż i dopiero pod światłem na odwrocie zauważam ciekawe znaki;

Arma Christi

Wpisując odpowiednie hasła trafiam w końcu na konkret; Arma Christi!

https://en.wikipedia.org/wiki/Arma_Christi

Arma Christi – „Broń Chrystusa”, czyli Instrumenty Męki, w chrześcijańskiej symbolice i sztuce są obiektami związanymi z męką Jezusa. Są postrzegane jako broń w znaczeniu heraldyki, a także jako broń, którą Chrystus użył do podboju szatana. W grupie chrześcijańskiej, szczególnie w późnym średniowieczu, istnieje grupa licząca maksymalnie około 20 przedmiotów. Zazwyczaj otaczają albo krzyż, albo figurę Chrystusa, Człowieka Boleści, umieszczonego wokół kompozycji lub trzymanego przez anioły.

Relikty najważniejszych przedmiotów miały długą historię, sięgającą czasów, kiedy to na początku IV wieku cesarzowa Helena odkryła prawdziwy krzyż. Relikwie takie jak Święta Lanca, Święta Gąbka, Święty Kielich i gwoździe z krzyża były czczone na długo przed 1000 r. i miały się rozprzestrzeniać w późniejszych wiekach. W czasach wypraw krzyżowych na Zachodzie pojawiła się fala nowych relikwii, a kolejna fala, gdy Instrumenty stały się bardziej widoczne w literaturze i praktykach religijnych w XIV wieku.

W sztuce Instrumenty albo otaczały obraz Chrystusa albo pojawiały się same – często obraz twarzy Chrystusa na Veil Veronica był centralnym punktem obrazu. W obu przypadkach celem było symboliczne przedstawienie cierpień Chrystusa podczas Jego Męki. Symboliczne przedmioty miały praktyczną przewagę dla mniej doświadczonych artystów, ponieważ były znacznie łatwiejsze do reprezentowania niż postacie ludzkie. Prawdopodobnie najwcześniejsze przedstawienie wyizolowanych instrumentów znajduje się na rysunku w niemieckim manuskrypcie z 1175 r., gdzie znajdują się po jednej stronie Chrystusa. W późnym średniowieczu były pokazywane też pojedynczo. Miniaturowe wersje przedmiotów były przymocowane do różańców i krucyfiksów i służyły jako pomoc w kontemplacji cierpienia Chrystusa.

Pierwszy symbol męki to KRZYŻ. 2 – Ręka Boga Ojca. 3 – Kielich Męki, nawiązanie do modlitwy w ogrodzie Oliwnym, Także symbol Krwi Chrystusa. 4 – Pochodnia. 5 – Korona cierniowa. 6 – Chusta Weroniki. 7 – Gwoździe. 8 – Kostki do gry (żołnierze rzucali kości o szaty Jezusa). 9 – Tunika, szaty Jezusa. 10 – Tablica z napisem INRI. 11 – Przebite serce lub płonące serce Jezusa. 12 – Przebite ręce i nogi Jezusa tzw. Pięć Ran. 13 – Gąbka z octem. 14 – Czaszka symbolizująca Golgotę ale również Adama, pierwszego człowieka. 15 – Słup, kolumna, biczowanie. 16 – Bicze. 17 – włócznia, która przebiła serce Jezusa. 18 – drabina, zdjęcie z krzyża. 19 – cęgi, wyciągnięcie gwoździ. 20 – młot, przybicie do krzyża. 21 – głowa Judasza symbolizująca zdradę. 22 – ręce Piłata, umycie rąk. 23 – kogut, zaparcie Piotra. 24 – sakiewka, 30 srebrników Judasza. 25 – słońce, zaćmienie słońca. 26 – rękawica, policzkowanie Jezusa. 27 – kolumna, słup – do którego Jezus był przywiązany w czasie biczowania. 28 – zegar – symbol godziny, w której Piotr zaparł się Mistrza. http://swjozef.com/a_to_ciekawe/arma_christi/1072.html

Szukając informacji na temat tego szczególnego krzyża szybko się zorientowałam, że najwięcej krzyży tego typu w Polsce pochodzi z okolic Krakowa.!!! http://www.nhmz.pl/3.4/index.php?dz=slownik&lit=ALL&id=6&pokaz_calosc



Dopisane 27. 01. 2018 r.

W lipcu się zacznie… – trzy dni temu dowiedzieliśmy się, że jedna z osób w NIP odpowiedzialnych za zaistniałą sytuację już nie pracuje, przestała pracować właśnie w lipcu. Jak mówi Homiel, to pierwsza ofiara, a machina ruszyła. Patrząc na to z boku, tak całkowicie obiektywnie… to nieprawdopodobne, niesamowite… wszystkie słowa Homiela zaczynają się realizować.


Nieważne do kogo należał, ważne od Kogo dostałeś – czy Niebo może jeszcze czymś nas zaskoczyć? To nie jest koniec tej historii. 

Dałem wszystko i dałem dekalog.

03. 06. 17 r. Warszawa. (I część). 

Jeśli nie w góry, to pojechaliśmy do Kazimierza Dolnego. Pogoda piękna i musiało się udać. Kajet leżał mi na kolanach, długopis w pogotowiu, postanowiłam po kolei wszystko notować.

  • Wczoraj byłem rano w kościele, stoję w kolejce do komunii i mówię…
  • Stoję do ciebie Ojcze….
  • Jam jest. Oddaj Mi to, co Moje. Uświęć Mnie.
  • ……
  • Ale fajną tą wizję wczoraj miałem. Ojciec trzepnął dłonią w wierzch fali i opryskał mnie wodą… Śmiał się przy tym serdecznie, jakby zrobił mi kawał… – Piotr kręci głową nie wierząc co się stało.
  • Pękał ze śmiechu…Wiesz… On jest bardzo radosny i mam wrażenie, że się dobrze znamy… Nie wiem, czy nie za dużo sobie teraz  pozwalam…
  • A skąd! – wyrwało mi się, choć nie byłam wcale  tego taka pewna.
  • No nie wiem, czy tak mogę…
  • A teraz jesteś tu. Ale długo nie będziesz, też będziesz się śmiać.
  • ……
  • Hmm… opryskał mnie, poczułem wodę, ale nie byłem mokry.
  • Wiesz o czym to świadczy? Że czekał na tą modlitwę.
  • Hmm… Czy to jest ta fala, na którą czekasz? – przyszło mi do głowy.
  • ……. – Piotr obrócił się do mnie zaskoczony, bo tego pod uwagę nie brał.
  • Jeśli tak, jeśli Ojciec dotknął tej fali… To ona musi być naprawdę już blisko.
  • …… – gdybym chociaż 1 procent wiedziała o co chodzi, żyłabym spokojniej.
  • Poczułem w kościele, że ten ksiądz, z którym mieliśmy się spotkać, przestraszył się.
  • Tak niewielu was rozumie.
  • Masz rację Homiel. Przerasta ich ta wiedza… – i w pełni to rozumiem.
  • Oni są wszyscy stąd i nigdy tam nie pójdą, gdzie wy pójdziecie.
  • Jak to? – zaskoczył nas. 
  • ……
  • Wielu idzie do Nieba, ale z drugiej strony niewielu przechodzi przez wąskie drzwi, to tak jakby w Niebie było jeszcze jedno Niebo, jakieś…. miejsce szczególne – myślę głośno.
  • …… – Homiel nie odpowiedział, a szkoda.
  • Wiesz, że Metatron ma setek oczu? Musi koszmarnie wyglądać – żartuję sobie.
  • Jest przepiękny, daje światło purpury i fioletu.
  • Aaa…. – znowu mnie zaskoczył. 
  • Wiesz co jeszcze dzisiaj poczułem stojąc w kolejce do komunii?… Zapach lilii i konwalii, wszędzie pachniało, aż się zacząłem rozglądać kto ma takie perfumy…
  • Zapach typowy dla Chrystusa – pomyślałam. 
  • Wczoraj woda, dzisiaj kwiatki… Niechybnie coś się zbliża.
  • Ale co?
  • Zdarzenie, istotne dla waszego życia.
  • ???!!!
  • Poczułem, że do J. idą zmiany ważne – p.s. mowa o naszej córce.
  • A N? – p.s. a tu o naszym synu.
  • Już po zmianach.
  • Ale bierze ślub niedługo…? To też zmiana… i to duża! – zdziwiłam się.
  • Jest na właściwej drodze.
  • nad J. opiekę nadzoruje biskup… Jerychoński? Jerycha… – Piotr nie był pewny, co słyszy.
  • Jerycho to miasto przecież – tylko to przypomniałam sobie. 
  • No nie wiem, tak słyszę…
  • ……
  • Czy na to wydarzenie istotne też mam mieć oczy i uszy otwarte jak ostatnio? – pytam.
  • To nie o taką falę chodzi.
  • Co znaczy to zdarzenie, co to będzie?
  • Czy narzekacie?
  • Nie.
  • I nie będziecie narzekać dalej. To będzie zdziwienie, a nawet szok.
  • Homiel, jak się spotkamy to musimy porozmawiać. Musimy sobie pewne sprawy sobie wyjaśnić, ciągle mówisz szyfrem! – Piotr walnął. To miała być groźba, a wyszło śmiesznie.
  • Masz koło siebie deszyfranta, a po to szyfrem, żebyś się zagłębiła.

I nie miałam wyjścia, zanurzyłam się w telefonicznym internecie i zaczęłam szukać; Biskup Jerycha https://pl.wikipedia.org/wiki/Maciej_Majerczak tytularnym biskupem Jerycha.

  • Wiedziałeś o tym? – patrzę na to i nie wierzę.

Zaskoczyło mnie, że znalazła się informacja potwierdzająca słowa Homiela, ale tak naprawdę zszokowała mnie inna informacja, którą przeczytałam nieco niżej.

„Szokujące słowa generała jezuitów. Według niego diabeł nie istnieje”                                         https://www.pch24.pl/szokujace-slowa-generala-jezuitow–wedlug-niego-diabel-nie-istnieje,52012,i.html

i jeszcze jedna;

Chrześcijanie mają obowiązek obrony prawa chłopców do korzystania z damskich toalet. Znany jezuita KOMPLETNIE ODLATUJE  http://malydziennik.pl/chrzescijanie-maja-obowiazek-obrony-prawa-chlopcow-do-korzystania-z-damskich-toalet-znany-jezuita-kompletnie-odlatuje,2831.html

  • …. Homiel pokazał mi jak te uchylone drzwi zostały jeszcze bardziej przymknięte.
  • Niewielu się już przeciśnie.
  • Najgorsze, że pozornie oni mają rację. Mówią, że Bóg kocha i wybacza wszystkim. Co ty na to Homiel? – pytam
  • Homiel przez duże H….
  •  O kurcze…! z Ojcem rozmawiasz! – szturcham Piotra, by uważał, a sama od razu łzy mam w oczach. Głupio mi się zrobiło straszliwie, że rozmawialiśmy dotąd w taki… swojski sposób 
  • Choć miłość Moja wielka do człowieka, to pamiętaj o dekalogu. Nie dałem, żeby go łamać, ale żeby przestrzegać. Dałem wszystko i dałem dekalog.

  • I co teraz? – spytaliśmy prawie jednocześnie.
  • Zbliżamy się do istoty Maryi. Każde dziecko jest uczone i ciągle robi to samo.
  • ……
  • Co robisz z roślinami, które zabierają innym wodę, są chwastami?
  • Wyrywam je – Piotr zdecydowanie.
  • Pielęgnujesz chwasty, a nie będziesz miał co jeść. Więc wiesz co robić.

Długo po tych słowach się nie odzywaliśmy.

  • Niewiele czasu zostało na pisanie.
  • Dlaczego? Mówiłeś Ojcze, że będę dużo pisać – spytałam wprost.
  • Będziesz. Piotr też się zmieni, nie będzie tak łatwo dostępny.
  • Przecież to cały sens bycia tutaj, żeby właśnie pisać – tłumaczę… 
  • Będziesz pisać i działać dla tej resztki, którą warto przecisnąć przez drzwi.
  • ……
  • Ciekawe, czy ktoś jeszcze słyszał te wrota… Tylko ja słyszałam?
  • Tak.
  • To wyróżnienie…
  • Potrzebne ci do twojej pracy.
  • Ojcze, nawet księża walczą o homoseksualistów, czy homoseksualista może iść do komunii?
  • Żyje w grzechu.
  • A rozwodnik?
  • Co Bóg złączył, człowiek nie rozłącza.

Dostałam SMS od córki; pani prokurator znowu zaczęła „śpiewać”, a była dopiero godzina 11.

  • Wydrukuję kilkanaście takich nalepek i nakleję na każdych drzwiach – Piotr kompletnie zniesmaczony.
  • …..
  • Albo nie, czuję do tego obrzydzenie.
  • Kram upodobnia się do pana.
  • Aaaa, jaki kram taki pan? – Piotr przypomniał powiedzenie – Czyli mam nie zniżać się do jej poziomu? To co mam robić?
  • Nie działaj jak człowiek, masz wielką siłę.

Dojechaliśmy do Kazimierza.



Dopisane 25. 01. 2018 r.

To, że Kościół Katolicki zżera rak widać gołym okiem czytając poniższe informacje (wybrałam tutaj tylko 4);

https://wpolityce.pl/kosciol/377272-czy-droga-kosciola-prowadzi-do-boga-czy-do-nowoczesnosci

1. Wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec Franz-Josef Bode wezwał Kościół, by na nowo przedyskutował kwestię błogosławienia par homoseksualnych przez księży, ponieważ w takich związkach jest wiele pozytywnych elementów.

2. Kardynał Joseph Tobin z Newark w wywiadzie dla „New York Timesa” powiedział, że nie ma żadnego teologicznego powodu, aby w przyszłości papież nie mógł wręczyć kapelusza kardynalskiego kobiecie.

3. Biskup Patrick Dunn z Auckland podczas spotkania z nowozelandzką młodzieżą oświadczył, że być może kwestia homoseksualizmu stanie się dla Kościoła katolickiego czymś w rodzaju „sprawy Galileusza”, zaś młodych ludzi, którzy domagają się otwarcia na środowiska LGBT, nazwał „prorokami Kościoła”.

4. Kuria w Los Angeles opublikowała program tegorocznego Kongresu Religijnego Archidiecezji, który odbędzie się pod patronatem tamtejszego metropolity arcybiskupa José Gomeza. Przewidziano w nim aż dziewięć wystąpień poświęconych LGBT. Wśród mówców znajdą się m.in.: konsultant watykańskiego Sekretariatu ds. Komunikacji – jezuita ks. James Martin, głoszący publicznie, że homoseksualizm jest darem od Boga; zdeklarowany gej i aktywista LGBT Arthur Fitzmaurice, krytykujący Katechizm Kościoła Katolickiego za homofobię; lesbijka Yunuen Trujillo mówiąca o świętości homoseksualistów oraz ks. Bryan Massingale, który wygłosi wykład pt.: „Transgender w naszych szkołach: Jeden Chleb, Jedno Ciało.”

Jeszcze kilkukrotnie będę w naszych rozmowach poruszać zagadnienia, o których mowa także w tym artykule. Jak się okaże, choć zapewne wielu ludziom się to nie spodoba, na te trudne dylematy Niebo ma bardzo jasną i precyzyjną odpowiedź. 


Zbliżamy się do istoty Maryi.

Służyć Bogu to nie praca.

01. 06. 17 r. Warszawa.

Jesteśmy na kawie, a Homiel milczy.

  • Co robisz? – pytam.
  • Widzę jak patrzy na linię… linię czasu… na linijkę…

  • Wielu na tę linię patrzy. Ci, co wiedzą, się cieszą. Ci, co nie wiedzą, a gdyby wiedzieli, zmartwiliby się.

Szybko zapisałam Jego słowa i czytam i czytam…

  • To bez sensu…
  • Jedno dotyczy jednego świata, drugie drugiego świata.
  • Widzę jak strzałka na tej linii szybko się przesuwa do przodu.

Przeczytałam te słowa jeszcze raz. Ci, co wiedzą się cieszą – Niebo. Niebo się cieszy z nadchodzących wydarzeń, tylko Oni wiedzą, co się wydarzy. Ci co nie wiedzą zmartwiliby się… – to my. Dwa światy…


Wieczorem siedzimy przed TV i komentujemy oglądane wydarzenia. Podano jakąś informację dot. przeprowadzonej operacji i Piotr od razu przypomniał sobie swoją.

  • Jak mi dali narkozę to raz, dwa, trzy i nie było mnie. Odleciałem i mogli wtedy wszystko ze mną zrobić, na przykład zgwałcić !
  • Już by była kolejka! Bo ty jesteś atrakcja! – Homiel na to, a ja wyłam ze śmiechu przez kolejne pięć minut. 
  • ……
  • Jeśli Homiel gwizdnąłeś mi kartkę z oferty przetargowej to i moje kilogramy możesz mi zabrać?
  • Nie muszę zmieniać doskonałości. Zobacz ile emocji masz wchodząc na wagę.
  • To prawda – i znowu się śmieję. 

Piotr zaczyna mi szeptać do ucha…

  • Może po cichu uda nam się wyskoczyć w góry?
  • Jedni się bawią, inni modlą.
  • Racja. To moja praca – Piotr sobie przypomniał niedawne pouczenie.
  • Służyć Bogu to nie praca.
  • To radość.
  • Więc co tu robisz jeszcze?
  • …… – Piotrowi głupio się zrobiło. Wstał i wyszedł do swojego pokoju.

Pisząc na blogu przetoczyłam zdanie Homiela; Chrystus pokazał się niewielu, a sfotografował nikomu. Pisząc to myślałam jednocześnie o jeszcze jednym zdjęciu Jezusa, które zostało wykonane przez brata Eliasza. Przyglądając się fotografii mam jednak wrażenie, że to bardziej obraz niż zdjęcie i chętnie zobaczyłabym oryginał.                          http://kosciol.wiara.pl/doc/3297487.Stygmatyk-z-Calvo/3

Pytam się Homiela…

  • Jest przecież jeszcze jedno…?
  • Jak powiedziałem, tak jest. Żywego tylko ty sfotografowałaś.

Westchnęłam głęboko, ponieważ przeszukując internet wydaje się, że „prawdziwych” zdjęć Jezusa jest kilka, jednakże trzeba przyznać, że moje różni się pod każdym względem. 1) dopiero analiza komputerowa poprzez maksymalne powiększenie oryginału może coś wydobyć 2) na zdjęciu jest gołąb jako Duch Święty 3) osobisty podpis, pieczęć Jezusa. Rzeczywiście… Takiego drugiego na świecie nie ma. W odpowiedzi Homiela jest jeszcze słowo klucz; żywego… ??? W tym może tkwić rozwiązanie tej zagadki. 



02. 06. 17 r. Warszawa.

Niedawno skontaktowałam się z pewnym zakonnikiem, a zrobiłam to pod wpływem udzielonego wywiadu, gdzie powiedział;

Dla wszystkich ludzi! Metafora i symbol to figury językowe, bez których nie możemy się obyć. Na przykład Duch Święty nie jest żadną gołębicą. ( ) Taka ikonografia wzięła się z opisu chrztu Jezusa nad Jordanem. Jest tam mowa o tym, że Duch zstąpił na Jezusa jak gołębica.

Wysłałam mu zdjęcie Jezusa z gołębiem pisząc jednocześnie, że nie mogę się z nim zgodzić ze względu na powyższe zdjęcie. W odpowiedzi udzielił mi wykładu i zacytował fragmenty z Biblii dot. gołębia i ani słowa odniesienia do samego zdjęcia. Opisałam mu w takim razie okoliczności powstania tego zdjęcia z namiarem na mojego bloga sugerując, że jeśli w Biblii wspomniano o gołębicy, to prawdopodobnie ktoś to po prostu także już widział, tak jak i Piotr. Odpowiedzi już nie uzyskałam.

Książka Św. Ambroży z Mediolanu, listy. Tom 3.

Opowiadam Piotrowi o tym przy kawie, a odzywa się oczywiście Homiel.

  • Między światem ducha, a światem krwi i ciała jest wielka różnica.
  • Nie chcę cię martwić, nawet ty nie uwierzysz, gdy Piotr zacznie ci opowiadać.
  • Powiedz Oli, że światło jest w niej. Piszesz tylko prawdę i dalej będziesz pisała.
  • Zakonnik się myli, a ty nie. To, że jest zakonnikiem, nie znaczy, że się nie myli. Można kontemplować i żadnych wniosków nie wyciągać.
GOŁĄB, Prawdziwe zdjęcie Chrystusa, Duch Święty

Piotr wrócił do domu i jeszcze w drzwiach zaczął opowiadać…

  • Gdy się modliłem o 15.00 zobaczyłem wielki fotel w Niebie. Wyrosła nagle wielka fala, która sięgała do fotela. Ojciec ręką zgarnął trochę wody z wierzchu fali i mnie nią opryskał. Zaczął się przy tym tak śmiać, że spod brody zauważyłem Jego białe zęby. Na czole poczułem wodę i gdy chciałem zetrzeć krople, ręka była sucha. Śmiał się serdecznie… Ja też się śmiałem… Śmieliśmy się oboje, a po 30 sekundach powiedział już na spokojnie

  • A teraz wracaj do modlitwy.

Dostałam pytanie;

A co do bycia katolikiem to wybacz Aleksandro, wiara w reinkarnację… Jak możesz to nazywać katolicyzmem? Ja cię nie oceniam, to wasza sprawa ja sam w KK nie wierzę, ale powinnaś zapytać jakiegoś kapłana czy z takimi poglądami można nazwać człowieka katolikiem, bo ja odpowiedź na to znam, ale się przekonaj.

  • Ojcze, co Ty na to, że ludzie nie nazywają mnie katolikiem?
  • Coś ty! – Piotr się przestraszył, że pytam tak bezpośrednio.
  • ……
  • Jesteś chrześcijaninem. W każdej chwili. Oni nie doświadczyli trzęsienia kamienicy, czy zrobili zdjęcie Jezusa? Bo sobie nie przypominam. Rób swoje. Pamiętaj o tych, którzy ci dziękują. Nie, co atakują. Nie przejmuj się.
  • Im masz pomóc. Ja cię oceniam. Jak pamiętam kajet twój, to oceny masz dobre, nawet celujące.
  • …… – ulżyło mi.

Oni nie doświadczyli trzęsienia kamienicy – Ojciec przypomniał nam niesamowite i nieprawdopodobne pod względem ludzkiego rozsądku doświadczenie. 

- Boże, daj mi jakiś znak, że to jest prawda – poprosiłam w swoich myślach. I wtedy zdarzyło się coś absolutnie niewiarygodnego… Nie skończyłam słowa „prawda”… kiedy rozległ się w domu wielki huk. Trudno nawet opisać co to było. Pod moim łóżkiem na wysokości poduszki, czyli dokładnie pod moją głową usłyszałam jakby stukot setek kopyt wydobywający się prosto z podłogi, nie spod podłogi, ale właśnie z podłogi, ze stropu podłogi. To było tak głośne, aż zatrząsł się cały dom, dwukondygnacyjna niewielka kamienica, w której mieszka może z 20 osób. Zastygłam w swoim łóżku i tylko zastanawiałam się, czy mi się to przewidziało. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/05/29/bardzo-konkretna-boza-odpowiedz/

Godzinę później…

  • Co byś zrobił, gdybyś wpadł do Nas kawę? A nie z Olą?
  • A jak się dostanę do Was?
  • Co się martwisz? Charon cię zabierze.
  • Przecież on bierze po śmierci! – wtrąciłam się.
  • Nie tylko. Napiłbyś się kawy?
  • …… – Piotr zawahał się.
  • To co mam przekazać?
  • Homiel mnie wkurza, wkręcasz mnie! – Piotr zareagował spontanicznie, bo nie wiedział o co Mu do końca chodzi. 
  • ……
  • Homiel, to zależy, czy macie ubite mleko – zażartowałam dla rozładowania napięcia.


Dopisane 23. 01. 2018 r.

Charon cię zabierze – nie jestem w stanie tego na dzień dzisiejszy jeszcze wyjaśnić. Będziemy wiedzieć po fakcie o jakie to wydarzenie chodziło. Homiel użył tu znanego ogólnie symbolu przewoźnika lub łącznika między światami i ten sam symbol pojawi się też później w bardzo ciekawej wizji.

Modląc się za wolność innych, sam stajesz się wolny jak wiatr.

30. 05. 17 r. Warszawa.

Po tym chodzeniu po górach dzisiaj ledwo mogę się ruszać. Bolą mnie wszystkie mięśnie, a dodatkowo mam kiepski humor, bo choć dużo chodziliśmy to przytyłam. No kurcze…! To na pewno to górskie powietrze jest tak kaloryczne.  Piotr też nie w humorze. O 3.00 w nocy obudziło go głośne bzyczenie wielkiej muchy. Trwało to co prawda chwilę, ale wystarczyło, aby nie spać już do rana.

  • Trwało to z 10 sekund… Czułem tego gnoja, chciał mi coś powiedzieć… Czułem jak stał obok, mówił jakby miał gluty w gębie, ohyda…
  • A nad ranem miałem wizję. Cztery psy, dwa wilczury ciemne i dwa amstafy rude. Jeden wilczur był bardzo dominujący, gryzł pozostałe. Drugi wilczur leżał skulony na ziemi. Gdy ten dominujący mnie zobaczył, to chciał się na mnie rzucić, a wtedy powstrzymałam go ręką. Podniosłem w powietrzu i wyciągnąłem energię i rozdałem po równo tym pozostałym. Obserwowałem dalej na zimno ich zachowanie…
  • Nie na zimno, ale laboratoryjnie – Homiel sprostował, czyli analitycznie.
  • A na koniec jeszcze jedna wizja… Byłem na Czantorii ubrany w białą koszulę do ziemi. Unosiłem się i ludzie na to patrzyli, miałem długie, siwe włosy.
  • To twoje pobożne życzenie – roześmiałam się nie wiedząc jak spiąć te wizje razem i czy w ogóle da się je spiąć.

Na kawie…

  • Dzień dobry Homiel – chciałam elegancko zacząć rozmowę.
  • Good morning… Zbytnio nie mówię, bo nogi mnie bolą i przytyłem i mam czerwony nos od… pokazał, że w lodach, które jedliśmy w kawiarni w Ustroniu była odrobina alkoholu. 

31. 05. 17 r. Warszawa.

Ledwo wróciliśmy, a ja znowu kombinowałam jak tu wrócić do Ustronia. Pół dnia wczoraj straciłam na to, by na przyszły weekend znaleźć wolne miejsca w hotelach. Wszędzie było pozajmowane albo ceny dla nas zbyt wysokie. Poczułam w pewnym momencie, że Oni nie chcą, byśmy pojechali tam znowu. Rozmowa na kawie szybko mnie w tym utwierdziła.

  • Ale mam czarną serię od wczoraj – i siadł ciężko na krześle.
  • Nie uwierzysz. R. przyszedł prawie z płaczem, że przetarg do ministerstwa, który wygraliśmy to przegraliśmy. Dostał zaćmienia umysłu wpisując ilość miesięcy gwarancji. Wpisał 12 zamiast 24. Drugi pracownik też przegrał, a wygrał. Zabrakło jednego formularza z ceną i go odrzucili.
  • Jak to przegrał, a wygrał – nie do końca rozumiałam.
  • Zostaliśmy wybrani ze względu na najlepszą cenę, ale ktoś się dopatrzył, że brakuje formularza i nas odrzucili…
  • Dziwne jest to, że cała oferta była zbindowana, ponumerowana, osobiście podpisywałem każdą stronę i ten formularz zniknął – Piotr robi taka minę jakby niczego nie rozumiał.
  • ……
  • Odrzucili nas i nie będę miał obrotów w tym miesiącu i trzeba zacisnąć pasa – rozkłada ręce.
  • Aaaaa to znaczy, że mamy nie jechać, nie wyrzucać pieniędzy – przyszło mi do głowy.
  • Widzę tu „efekt pióra” – dokument był i nie ma.
  • To chyba nie przypadek, że zniknęła – myślę dalej głośno.
  • Co to było to zniknięcie kartki? – Piotr już sam zaczął podejrzewać Homiela.
  • Otrzeźwienie, zagalopowałeś się.
  • Przecież lubisz góry!
  • Od namiaru można wysypki dostać. Jeszcze mnie nogi bolą.
  • …… – rozśmieszył mnie natychmiast.
  • Ciągle jestem zmęczony po tych górach i wczoraj nie chciało mi się modlić… A wtedy zobaczyłem twarz Ojca przytulającego się do Syna… Przywołali mi ten obraz co masz na pulpicie komputera…
  • Nabrałem sil i zacząłem się modlić na całego. Zobaczyłem uciekające gacki…

    Coś zaczęło mi świtać w głowie. Będąc w górach Piotr w ogóle się nie modlił wieczorami, a każdy dzień bez modlitwy jest dniem straconym. Nic też dziwnego, że kartka zniknęła. To powstrzymało nas i przed wydawaniem i przed wyjazdem. Ta niezwykła prostota działania jest w przypadku Piotra skuteczna bardzo.

  • Ty nie należysz do tego świata, nie przyszedłeś tutaj dla swojej wygody, ale masz misję.
  • Sprzątaczka sprząta, policjant pilnuje, a ty się modlisz. To twoja praca.
  • Zapomniałeś się, a ty nie możesz się nigdy zapomnieć, dlatego góry będziesz oglądać na widokówce.

Homiel mówił tak szybko, że nie nadążałam pisać.

  • Nie przyszedłeś tutaj na permanentne lody, a i tak kawę ci zostawimy jeszcze, więc nie wkurzaj mnie.
  • W górach poczułem się wolny, bez obowiązków – Piotr z żalem i pod wrażeniem Jego słów.
  • Prawdziwa wolność przyjdzie później.
  • W szpitalu jak umierałem czułem się wolny – p.s. podczas ataku anafilaktycznego.
  • Na umieranie trzeba sobie zasłużyć.
  • A ja sobie nie zasłużyłem?
  • Nie wiem, czy jesteś nawet w połowie drogi.
  • To, co mieliście dostać dostaliście, góry masz codziennie tutaj.
  • …… – Homiel był tak stanowczy, że ja się w ogóle nie odzywałam, ze strachu.
  • Wczoraj podczas modlitwy słyszałem gacki…
  • On znowu zaczyna skurwysyn!!! … Ręce mi wyginali, straszny ból…
  • Może nie straszny, ale był. Powiadam ci po raz ostatni, nie przyszedłeś tu dla wygody. Modląc się za wolność innych, sam stajesz się wolny jak wiatr. Rób swoje.
  • ……
  • 3 dni się nie modliłeś i wystarczyło – zaczęłam analizować.
  • On znowu zaczął”… ten głos doszedł do mnie jakby z dołu. Zobaczyłem jak wychodzą na wierzch i rozpełzają jak robaki, wypędzałem ich po imieniu, tych których znałem.
  • Kiedyś ta droga przyjacielu dobiegnie końca.
  • Zapomniałem się.
  • Pamiętaj, że twoje zapomnienie trochę kosztowało. Skoncentruj się. Zobacz… Franciszek przestał mówić, że musi odejść.
  • Faktycznie, przestał… Zaniechałem obowiązku – Piotr zaczął się kajać.
  • Chronisz tych, dla których Ojciec się poświęcił.
  • Ten formularz był zbindowany?
  • Oczywiście, a teraz nie ma.
  • Efekt pióra? – to naprawdę niesamowite, jak oni to robią? Były zbindowane i nie ma.
  • Czy wczorajsza modlitwa była skuteczna?
  • Była niezła. Znajdź przyjemność w walce z twoim odwiecznym wrogiem. Na tyle dobra, że pozwoliliśmy ci ich usłyszeć.
  • Musisz wiedzieć, że wszystko możemy ci zabrać.
  • To mam iść pod most?
  • Jeśli będzie trzeba to i pod most.
  • Miejsce nie ma znaczenia, ważne żebyś to robił.
  • To początek fali?
  • I nie rozmyślaj o fali, bo nic nie wymyślisz nawet przy twojej bujnej wyobraźni. Myśl, jakbyś myślał o powietrzu. Nie widzisz, a jest. Ona przyjdzie. Skoro wiesz, że zgłosiłeś się na ochotnika, to pracuj.

Homiel przypomniał Piotrowi rozmowę. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/02/kiedy-pozadliwosc-oczu-jest-wielka-wtedy-twoja-wiara-jest-zadna/


Zadzwoniła do nas córka skarżąc się na sąsiadkę – panią prokurator. Ponoć dała wczoraj kolejny popis sopranowy, ale musiała kogoś tym wkurzyć niezmiernie, ponieważ na drzwiach wejściowych do budynku pojawił ciekawy tego znak. Na drzwiach do tej pory wisiały nalepki; posprzątaj po psie, nie wyrzucać papierosów i odkrycie roku!  Zakaz uprawiania seksu. 

Córka była tym faktem tak zaskoczona, że aż zrobiła zdjęcie.

  • Ktoś miał bardzo dobry pomysł – Piotr się zdziwił, że tak można.
  • Zaufałeś nam, dlatego zrobiliśmy to dla ciebie.
  • Teraz przynajmniej wiadomo, że wszyscy wiedzą. Ale obciach !
  • Nie ściągnął tego nikt inny, tylko ona sama. Zrobiliśmy to kimś innym.

Sama sobie jest winna, a Homiele posłużyli się kimś rozsądnym, komu również ta sytuacja nie odpowiadała.


Dopisane 21. 01.2018 r.

Franciszek przestał mówić, że musi odejść – na początku pontyfikatu papieskiego Franciszek wypowiedział parę zdań, które zastanowiło wiele osób.

Wiem, że to będzie trwało jeszcze tylko krótki czas. Dwa lub trzy lata, a potem udam się do Domu Ojca – powiedział FranciszekPapież wcześniej nie mówił publicznie o swojej śmierci, ale źródła watykańskie potwierdziły, że w rozmowach z bliskimi przyznawał, iż zostało mu jeszcze tylko kilka lat życia.

https://wiadomosci.onet.pl/religia/papiez-franciszek-zostaly-mi-dwa-lub-trzy-lata/0r932

Gdzie się nie ruszysz, tam My.

27. 05. 17 r. Ustroń.

Będąc w marcu w Ustroniu wiele słyszeliśmy o Czantorii, wyciągu narciarskim czynnym cały rok. Obiecaliśmy sobie, że przyjedziemy tutaj jeszcze raz i bezwzględnie wykorzystamy tę ponoć super atrakcję całego regionu. Zabukowaliśmy hotel w pobliżu naszego sanatorium i żeby się tam dostać musieliśmy minąć pod drodze znany nam uroczy kościołek, w którym byliśmy dwa miesiące temu. Tym razem jakoś nie przyszło nam do głowy, o dziwo!… by tam wejść. Już go mijaliśmy, kiedy Piotr nagle zrobił w tył zwrot i jak maszyna zaciągnął mnie do kościoła.

  • Usłyszałem.
  • Nie zajrzysz do Mnie?
  • No co ty? – wyrwało mi się.

W środku były trzy zaledwie osoby, ale i one szybko się wykruszyły. Usiedliśmy z tyłu, po chwili Piotr znowu bierze mnie za rękę.

  • Jezus powiedział, byśmy podeszli bliżej. Chce mieć nas w zasięgu swoich rozpostartych rąk.
  • ??? – stanęliśmy więc przed nim w całkowitej ciszy.
  • Pobłogosławił ciebie, potem mnie, a potem pobłogosławił nas, zrobił nad nami krzyż.
  • Przyjmij błogosławieństwo na nową drogę. Ja w tobie, ty we Mnie po wsze czasy.

Ktoś wchodził do środka i oboje odwróciliśmy się w jego stronę.

  • Nie zwracaj uwagi na tego pobożnego, niech cię nie odciąga ode Mnie.

Nowa droga… Niewątpliwie znowu coś się zacznie.


Wieczorem Piotr zaczął podliczać wszystkie wydatki związane z wyjazdem.

  • No! Mało nie wydałem.
  • Czyż nie warto było? Pojechaliście dla tej chwili.


28. 05. 17 r. Ustroń.

Na Czantorię dotarliśmy wyciągiem, ale żeby wrócić postanowiliśmy po prostu zejść na własnych nogach. Zapowiadało się to dość wyczerpujące, więc schyliłam się, aby zawiązywać mocniej buta. Piotr nachyla się nade mną i szepcze…

  • Nie ruszaj się i nie patrz w bok. Koło nas ktoś w białym też się szykuje do drogi….

No to oczywiście się podniosłam się i zaczęłam rozglądać któż to jeszcze szykuje się do drogi. Sęk w tym, że nikogo nie było.

  • Kogo widzisz?
  • Papież! – ciągle szeptem.
  • Jaja sobie robisz?! – już nie wytrzymałam.
  • Cicho bądź. Jest na biało ubrany i ma czapkę leninówkę, też białą i biały plecak… – ciągle szepcze.
  • Ale jak to możliwe?!
  • Mówię ci, że idzie z nami.
  • Ukochał góry.
  • Ale… Jak może sobie tak iść? – byłam niezmiernie zdziwiona…
  • A dlaczego nie?
  • …… – no… niby fakt. 
  • Dołączył do nas. Zobaczyłem, że się szykuje iść z nami…

Wróciliśmy w milczeniu.


Wieczorem.

  • Jezus udzielił ci błogosławieństwa na nową drogę, co to znaczy? – pytam.
  • Pokazał gestem na drogę – Piotr wzrusza ramionami, że przecież powinno to być jasne.
  • To było ważne?
  • Twój największy przyjaciel pobłogosławił cię przed drogą. On ją zna.
  • ……
  • Obserwuj znaki.
  • Ale Piotr może je przeoczyć.
  • Tego nie przeoczy, nie byłby w stanie.


29. 05. 17 r. Warszawa.

Wracamy do „domu”.

  • Znowu to samo – Piotr myślał o firmie, o obowiązkach, o codzienności, która zaczyna się już jutro.
  • Ciesz się, że to samo. Gdyby nie to samo, nie miałbyś to samogdyby nie praca, życie normalne, nie byłoby na chleb.

Weszliśmy do mieszkania, rozpakowaliśmy się, Piotr włączył telewizor, a tam film „Bogowie i królowie”. Spojrzał na to chwilę i przełączył na Teleexpress.

  • Co wybierasz? To, czy My?
  • Czy możemy po takich słowach mieć jakikolwiek wybór? – pomyślałam.

Zaczynała się scena rozmowy Mojżesza z chłopcem, czyli z Bogiem.

  • Myślałem, że jesteś Generał” – przypomniały mi się od razu słowa, które pisałam na blogu, że Mojżesz był narzędziem.

Piotr obejrzał tę scenę, pokiwał głową, że rozumie i przełączył na Teleexpress, a tam mowa o różańcu…

  • Widzisz? Gdzie się nie ruszysz, tam My. 

Znowu przełączył na film. Zaczęły się sceny o plagach egipskich…

  • Widzisz to? Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
  • Dlaczego tak robi?
  • Nie pytaj dlaczego. Bóg Ojciec wie co robi.
  • Dziękuję Ci za ten świetny wyjazd.
  • Nie musisz nic robić tylko trwaj przy Mnie.
  • Kończy się czas twojej sielanki.

 



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

I przywołał dzieci do porządku, a one stały i płakały…

25. 05. 17 r.

Idąc rano na „randkę” jak zwykle zajrzałam do Chrystusa w kościele św. Barbary. Miałam mały bukiet kwiatów, który chciałam zostawić Mu pod krzyżem. Wchodzę pewnie do przedsionka, gdzie wisi krzyż… i mnie zamurowało. Widzę klęczącą pod nim zakonnicę. Głupio mi się zrobiło, bo moje wejście musiało być dla niej dość nie na rękę, jednak ona jakby mnie nie zauważyła, ani nie usłyszała. Jej głowa była wtulona w stopy wiszącego Jezusa, a ręce obejmowały Jego nogi. Czułam, że wtargnęłam w ich intymną, bardzo prywatną chwilę. Nie wiedziałam co zrobić, czy wycofać się, czy mimo wszystko przeszkodzić jej i położyć te kwiaty… i kiedy tak się wahałam ona podniosła głowę… a to młoda dziewczyna! Zrobiło mi się jeszcze bardziej głupio, gdyż zobaczyłam w jej oczach wielką… miłość. Moja wiara w porównaniu do jej wiary wydała się tylko małą kroplą przy oceanie. Bez słów położyłam szybko bukiet i się wycofałam.

  • Hmm… – Piotr się zadumał.
  • A ja miałem dzisiaj rano w kościele niesamowitą rzecz. Kiedy brałem hostię zauważyłem na niej obraz krzyża z naszej katedry, pod którym klękamy. To niesamowite… Jak ja to widzę…??? – Piotr kręcił głową z niedowierzaniem…
  • Spojrzałem i pomyślałem co to?
  • No… mieszkamy w tobie.
  • Czym sobie zasłużyłem? Ja się do tej zakonnicy nie mogę równać!
  • A ty wiesz najlepiej?
  • Jestem łobuz, chuligan, taki brudny… Musieli mnie z kimś pomylić! Jestem głupim góralem, a Oni są ciągle przy mnie. Jak ktoś mnie wkurza, to bym ich od razu ścinał, a potem tulił… No nie daję sobie rady, tak mnie gacek ciągnie… Czarnych to był zagryzł… Jestem nienormalny – Piotr wzdycha.
  • No, normalny to ty nie jesteś. Ale pomyśl, jakieś zasługi musiały być.
  • A może ktoś taki jak ty jest im potrzebny? – pocieszam go.
  • Spytaj się – i się zająknęłam, bo myślałam o Ojcu – Jakim chcą, żebyś był?
  • Sobą.
  • Nikt cię nie wybrał. Ktoś chce, żebyś do Domu wrócił.

Wieczorem zwyczajowo komentowaliśmy oglądane Wiadomości. Pokazano sprawcę zamachu w Manchesterze. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,21852623,manchester-zidentyfikowano-pierwsze-ofiary-zamachu-wsrod-nich.html

  • Zobaczyłem teraz ciekawą rzecz. Jak podali jego nazwisko zobaczyłem jego ducha i wielką rękę ze szponami, która go zgarnia z ziemi, ta ręka go zagarnęła – i zrobił oczy ze zdziwienia.
  • Miał prawo go zabrać.
  • W tym, co zobaczyłem Góra nie interweniowała, a myślałem, że to ofiara – mówi ciągle zdziwiony.
  • Dokonał wyboru.
  • Co z takim będzie? – pytam zaciekawiona. Przyszło do mnie bowiem pewne skojarzenie.

    Fragment z filmu „Uwierz w ducha”, w którym zły po śmierci jest zabierany przez Złego. https://youtu.be/-Y2wqkD2KVM?t=52s

  • Ciąg dalszy nastąpi. Poczuje cierpienie tych, którzy przeżyli czyli cierpienie pozostawionych rodzin, ukochanych, itd.

Czytam Piotrowi informację; Powojenny eksperyment stworzenia społeczeństw wielokulturowych w Europie kończy się wielką porażką. Od Sztokholmu po Paryż, od Londynu po Ateny trwają największe w powojennej historii walki uliczne między rodowitymi Europejczykami i imigrantami. Eksplozja wzajemnego antagonizmu jest gwoździem do trumny polityki multi kulti lansowanej przez europejską lewicę. http://www.uwazamrze.pl/artykul/1015140/kleska-multi-kulti

  • Nie zatrzymasz już tego.
  • Hmm… – ma rację. A może zachodnia Europa na to właśnie sobie zapracowała? Niszczą własne świątynie, więc zaczną szanować cudze?
  • ……
  • O 15.00, gdy zacząłem się modlić zobaczyłem świetną rzecz. Moje biurko było na ziemi, to znaczy na planecie Ziemia. Zobaczyłem jak ktoś wyrwał je z kawałkiem ziemi i wywindował prosto do góry do nieba. Ja się ciągle modliłem i zobaczyłem wtedy wielkie ucho, które słuchało jak się modlę. Wtedy usłyszałem…
  • Światło cię opływa…
  • i zobaczyłem mgłę światła. To było tak realne, że mogłem tego dotknąć.
  • Za uchem zobaczyłem dwa wielkie fotele, a między nimi srebrnego ptaka, który skrzydłami majtał. Za nimi stała Maryja… Wyglądali jak na zdjęciu rodzinnym.



26. 05. 17 r. Warszawa.

Kilkanaście dni temu wpadliśmy na szalony pomysł, by pojechać do Ustronia jeszcze raz, ale tym razem tylko na weekend. W trakcie jazdy Piotr znowu wspominał wizję z falą i swoje operacje. Zaciskam zęby i słucham, bo może tym razem dowiem się czegoś nowego?

  • To, co miało być naprawione, zostało naprawione. Teraz oczekuj tego, na co czekasz.
  • Wtedy po raz pierwszy Homiel kazał mi się ubrać ładnie. Kazał mi nałożyć najlepszą koszulę i marynarkę.
  • No właśnie… czy to miało takie znaczenie? – pytam, ponieważ to było nawet jak na Homiela bardzo niezwykłe. Dla Niego im Piotr skromniej ubrany, tym lepiej.
  • Ta domena ludzka przeważyła.
  • …….
  • Ta druga fala to końcowy etap szkolenia.
  • Będę zaskoczony tym wszystkim?
  • Niebywale.
  • …… – czyli nic nowego, ale cieszę się, że się Homiel w ogóle odezwał.

Na skraju Warszawy mijamy budowane wielkie wieżowce.

  • Kto to będzie kupował?! – Piotr ze zdziwieniem i sarkazmem zarazem.
  • Na pewno nie ty.
  • Zapowiada się super podróż, Homiel ma dzisiaj humor – zaczęłam się śmiać. 
  • Cieszysz się, że jedziesz? – pytam Go bezpośrednio.
  • Cieszę się, że siedzimy razem.
  • Dlaczego?
  • Jesteśmy razem.
  • ……
  • Szkoda, że Wodecki odszedł – Piotr sobie przypomniał.
  • On już tego nie podziela – nie podziela, że szkoda. 
  • Trafił do Nieba?
  • A gdzie miałby trafić?
  • Też będzie śpiewać w Niebie? – pytam.
  • Tam ciągle gra muzyka.
  • Śmierć to jest moment – Piotr pstryknął palcami, a coś o tym wie. Tak wiele razy był tak blisko…
  • Nie dla każdego.
  • To fakt, czasami umiera się długo – nie uwzględniliśmy tych, co umierają w wyniku ciężkiej choroby.
  • A niektórzy całe życie.
  • Jak to?
  • Złoczyńcy, nie czyniąc dobrze już umierają.
  • A jak ja żyję? – Piotr.
  • To teatr komediowy.
  • Ale jestem też poważny! – obruszył się.
  • A i w teatrze są przerwy.
  • …… – Homiel uszczypliwy jak zawsze, ale robi to z wielkim humorem.
  • Ciągle myślę o Fatimie i otwartych wrotach.
  • Wrota zostały otwarte, cóż więcej?
  • Czy będą jakieś inne znaki?
  • Czekaj do następnej kulminacji.
  • ???!!! Fali?
  • Fali, fali odpowiada wręcz zniecierpliwiony.
  • Będę po tym pracował?
  • Na pustyni kruki karmiły Eliasza, więc się nie martw.
  • Dlaczego jestem w połowie Fatimy ? – pytam.
  • Z opracowaniem.
  • Wszyscy oczekują Eliasza, nie powinien się już objawić?
  • I się objawi.
  • Ciekawe czy kościół uzna kogoś takiego…
  • Kościół to zbroja, aczkolwiek toczy go rak pokazał zbroję, którą od spodu zżera rdza.
  • Dlaczego nieodpowiedni ludzie dochodzą do wysokich stanowisk w Kościele?
  • Dlatego ta zbroja jest zjedzona.
  • Czy doczekamy się wielkich zmian, które nadchodzą?
  • Będziecie w nich uczestniczyć.
  • .. – ja miałam na myśli proroctwo fatimskie, a Homiel chyba falę. Powinnam spytać precyzyjniej.
  • To co? Bierzemy się do roboty?  zaciera ręce.
  • A co masz na myśli?
  • Nie widzisz tego pola w chwastach?
  • ……?

Zarówno Homiel, jak i sam Ojciec często porównuje swoje nauki do uprawy pola. Mówienie o Bogu, czynienie na chwałę Boga to jak sypanie ziarna na polu. Czasami łatwo urodzi się z tego coś pięknego, zdrowego, a czasami zbyt dużo jest chwastów, by urosło coś pięknego i zdrowego.

Obraz od Yongsung Kim
  • Zaczynam rozumieć Ojca – Piotr przypomniał sobie słowa dotyczące wstrząsu.
  • Co się dzieje, gdy uczeń nie zdaje?
  • Powtarza.
  • A drugi raz?
  • Powtarza.
  • A ile razy ma powtarzać? Wyrzuca się z klasy.
  • Pierwsza wojna to jedna powtórka, nie wystarczyło. Była druga wojna i co?
  • ?!
  • Będzie trzecia?
  • A co da kolejna? Widać, że takie zwykłe metody nie dają skutku.
  • A nie-zwykła metoda?
  • Jak sama mówi nazwa… niezwykła.
  • Były już takie kiedyś?
  • A nie? Sama o tym pisałaś… I wziął Ojciec swoje niesforne dzieci i na nowo ulepił – p. s. potop biblijny.
  • …….
  • Coś mi się wydaje, że Ojciec ma swoje plany – Piotr
  • Jak to zrobicie? – pytam, ponieważ właśnie zrozumiałam, że Fatima mówi o czymś więcej niż wojna.
  • Patrz. To koronka specjalnego przeznaczenia…
  • I przywołał dzieci do porządku, a one stały i płakały… Więcej tego nie zrobimy.

Niewykluczone, że cały czas rozmawialiśmy z Ojcem, ale to ten krótki końcowy dialog wyjaśnił mi wszystko w bardzo prosty sposób. Żaden człowiek nie jest w stanie wytłumaczyć tego tak klarownie, jak sam Bóg Ojciec. Spojrzałam na nasz świat Jego oczami i zrozumiałam, że znowu ma rację…



Dopisane 17. 01. 2018 r.

Kościół to zbroja, aczkolwiek toczy go rak.

Rozprawa nad tym światem rozpoczęła się, kiedy otworzyły się wrota.

22. 05. 17 r. Warszawa.

Nie zaskoczyła nas dzisiaj informacja, że w skutek komplikacji po operacji wszczepienia bypassów zmarł Zbigniew Wodecki. Piotr to przewidział. Pokazywano w TVP skróty kilku wywiadów udzielonych przez Wodeckiego na przestrzeni lat.

  • Patrzę na niego i widzę, jakie miałem szczęście – Piotr zasmucony, bo wśród wielu polskich artystów Wodeckiego stawiał na czele listy.
  • Miałeś szczęście? Co to znaczy szczęście? To przyjaźń z Bogiem.
  • Każdy może liczyć na taką przyjaźń? – pytam.
  • Zadajesz trudne pytania – Piotr się przestraszył, że znowu zaczynam wiercić dziurę w brzuchu.
  • Piotr jest na placówce. A Ojciec dał ludziom Siebie.

W jednym z wywiadów powiedział naprawdę coś wzruszającego.

Udało mi się parę rzeczy dobrych zrobić, staram się po prostu pomagać ludziom, kiedy tylko mogę. Może też trochę ze względów egoistycznych? Chcę iść do Nieba.

http://www.zaszafie.pl/kategoria-glowna/proza/wywiady-i-reportaze/m/60-pieta-na-glowie-czyli-rozmowa-ze-zbigniewem-wodeckim

  • Chce iść do Nieba… Kto by nie chciał? – Piotr rozbrajająco szczerze.
  • Pójdzie? – pytam.
  • I powiadam ci, że marzenie się jego spełni.

Piotr zamyślił się… Nie muszę pytać, bo widać to na jego twarzy o czym myśli. Jakie plecy trzeba mieć u Ojca, by przeżyć. Wodecki przeszedł operację serca i miał powikłania. Piotr podobnie i żyje.

  • Nie zasłużyłem na takie życie.
  • Nie wiesz na co zasłużyłeś.

Czytam Piotrowi na głos kolejny fragment z książki „Świadectwo”.

  • Jezus tu mówi, bądź hojna, a Maryja spytała ciebie… Dlaczego jesteś taki skąpy?… pamiętasz?
  • …….
  • Kiedy czytam Lenczewską to stwierdzam, że my się nie nadajemy do takiego zadania. Oni są tacy czyści, a my takie… mopsy – przyszło mi to określenie do głowy widząc jak siedzimy rozwaleni na sofie.
  • Po to ci ta fala potrzebna, żeby nie był takim mopsem.
  • Jeśli ta fala była mała, a dotyczyła mojego serca, to druga, taka wielka?… – i zrobił oczy okrągłe – Co to będzie?
  • Co to będzie, co to będzie… Będzie to, co ma być.
  • Czy Ojciec ciągle mnie słucha?
  • Nie znasz ani minuty, ani godziny.
  • ……. – widzę, że nie zdaje sobie sprawy, że właśnie z Nim rozmawia.

23. 05. 17 r. Warszawa.

  • Podczas komunii zacząłem ich przepraszać za to, że taki jestem… i wiesz co usłyszałem? – Piotr opowiada na kawie.
  • Nie rozprawiaj o sobie. Rozprawiaj o Nas, kiedy Nas przyjmujesz.
  • ……
  • Wiesz jak się poczułem? Jakbym dostał reprymendę. Poczułem siłę tych słów, to było mocne i dało mi w pięty… A potem pokazali mi fajną rzecz. Jak w kinie niemym puszczono mi film. Taśma się przesuwała i zmieniały się na ścianie obrazy… Zobaczyłem jak Ojciec usypuje na drodze piasek, potem zabiera ten piasek. Usypuje pagórek i zaraz go zabiera i tak kilka razy…
  • Aaa….. czyli przeszkody i brak przeszkód! Wszystko co się dzieje w twoim życiu masz od Ojca! – dokonuję odkrycia. Świetna i prosta wizualizacja.

  • Nie inaczej. Wszystko co ci daję, jest ode Mnie.

Wieczorem wróciliśmy do tej wizji.

  • Jeśli wszystko masz od Ojca, to te twoje zakłady są śmieszne. Myślisz, że wygrasz?
  • To nie znaczy, że nie obowiązują. Nie słyszałeś bene?!
  • …… – Piotr był pod wrażeniem i nie zauważył, że z Ojcem rozmawia. Nie wyprowadzałam go z błędu, ponieważ byłam pewna, że nasza rozmowa skończy się szybciej niż zaczęła.
  • Homiel mówi, że…
  • Rozprawa nad tym światem rozpoczęła się, kiedy otworzyły się wrota. Ona już trwa.
  • Aha….  – tyle mogłam wykrztusić. Nie spodziewałam się tego. 
  • Pierwsza fala trochę mnie zmieniła, ale znowu zacząłem pływać, znowu jestem taki sam. Druga fala zmieni mnie tak, że wyrzuci na ląd, ludzi widziałem jako negatyw… – Piotr myśli głośno…
  • Przywołuję do służby! Odnowię ci pamięć i zaczniesz być tym, kim jesteś naprawdę. Dasz się ponieść fali.
  • …… – słuchamy w milczeniu.
  • Ta fala jest częściowo dla ciebie – zwraca się Ojciec do mnie – Dokończysz książeczkę.
  • ……
  • Zobaczyłem książkę i wychodzącą z niej iskrę, światło… Masz ją doszlifować, wydasz najpierw w dwóch językach, angielskim i włoskim… – Piotr mówił jak natchniony – … Aby trafiła do źródła.

  • Kościół nigdy tego nie uzna – stwierdzam pewnie.
  • Ocenzuruje, a przecież to prawda.
  • …… – to było tak niezwykłe, że zamilkłam, ale rozkaz to rozkaz.
  • Coraz bardziej czuję Wasz świat – Piotr.
  • Wasz? Twój świat!

Zapadła cisza, na długo. Z letargu wybudził nas wywiad z pewnym politykiem.

  • Ciekawe gdzie on trafi – pytam słuchając ile ma pychy w sobie.
  • Nosi w klapie to, czemu zaprzecza. Władza zaślepia. Nie jest moim ulubieńcem. Not my favorite person.
  • Dlaczego po angielsku?
  • Bo lubię.
  • ……
  • Czuję się staro, czas się stąd zwijać – Piotr ni stąd, ni zowąd.
  • Coś ty! Musisz jeszcze wielu przekonać.
  • Nie da się, nie wszyscy zostaną przekonani.
  • I co z pozostałymi? Anihilować? – poczułam ironię.
  • .? – dałam nura do internetu. Anihilować – unicestwić.
  • No dobrze… Jak nie anihilować to co?
  • ……. – nie odpowiedział.

24. 05. 17 r. Warszawa.

Wieczorem rozmawiamy m.in. o NIP…

  • Strasznie długo to trwa…
  • Będzie tak niespodziewane jak dzisiejsza komunia.
  • …… – Piotr musiał mi wytłumaczyć o co chodzi.
  • Było sporo ludzi tym razem, więc do komunii służyli dwaj księża, zaczęli z dwóch stron jednocześnie, z prawej i lewej. Stanąłem tak dziwnie, że okazało się, iż byłem ostatni w kolejce. Jak już zostałem sam obaj podeszli do mnie z opłatkiem. Jednocześnie wyciągnęli hostię, a wygrał ten, który był biskupem.
  • …. – uśmiechnęłam się widząc w wyobraźni tą scenę.

Piotr zaczął opowiadać o Ojcu, o Jego oczach, o brodzie, o wspólnych spacerach po zielonej trawie, mógłby opowiadać tak nieustannie, a ponieważ robi to w uroczy sposób, słucha się cudownie.

  • Bóg ma aksamitną skórę, nie musiałby tutaj używać kremów… nie wiem jak to opisać… To dojrzała twarz, ale nie stara. On wszystko wie.. Nie wiem jak to robi…- opowiada głęboko szczerze.
  • No jakoś to robię.
  • … – wiedząc, że nas słucha bałam się odezwać, ale Piotr ciągnął dalej…
  • Pan Bóg budzi respekt przez to, że wszystko wie. Wszystkie moje zagrania, numery… Ja się boję Boga, bo to poczułem. Jakby mi przyłożył pasem to bym poleciał na drugi koniec wszechświata…
  • To co tobą rządzi? Strach czy miłość?
  • Miłość.
  • Nie powinieneś się bać.
  • Jak ktoś kocha to się nie boi – mówię za Piotra.
  • Mimo to, nie potrafiłbym spojrzeć Mu prosto w Oczy. Jestem zbyt brudny.

Piotr wyszedł na balkon. Zapatrzył się w lecący bardzo wysoko samolot.

  • Ojcze, jesteś tam gdzieś?
  • Po co szukasz Mnie tak daleko? Jestem koło ciebie.


Dopisane 15. 01. 2018 r.

Piotr jest na placówce. A Ojciec dał ludziom Siebie – placówka 1. teren będący miejscem stacjonowania wojsk obronnych, a także: część wojsk przeznaczona do ubezpieczenia innych oddziałów na postoju; 2. zakład, instytucja pełniąca rolę przedstawicielstwa handlowego, dyplomatycznego lub innego ośrodka publicznego.

Ojciec mówiąc, że jest na placówce chciał dać do zrozumienia, że jest Jego wysłannikiem i przedstawicielem.

 

 

Zatruwa się studnie, a ludzie z tego piją.

20. 05. 17 r. Warszawa.

Wracamy do Warszawy i rozmawiamy o spotkaniu z pewnym księdzem, do którego nie doszło. Równolegle do naszego pociągu stanął pociąg z Zakopanego.

  • Szkoda, że nie doszło do spotkania – mruczę pod nosem.
  • Od zakopanego niewiele brakuje do zakłopotanego Homiel dowcipnie nawiązał do pociągu.
  • Zakłopotanego?
  • Od nadmiaru wiedzy.
  • Będzie nam to dane kiedyś?
  • Zważywszy na zdarzenia to oni będą cię szukać.
  • Really?! – trudno mi w to uwierzyć – Kiedy?
  • Chwilka.
  • Co znaczy tak chwilka? Ciekawy jestem… – Piotr się zainteresował.
  • Chwilka to chwilka. Jak powiedziałem jutro, to było jutro.
  • …… – nastawiłam uszy i gorączkowo szukałam odpowiedzi w głowie, kiedy tak powiedział.
- Ten cykl niedługo się skończy.
- A kiedy się zacznie? - a ten znowu swoje. 
- …. Ojciec kazał mi patrzeć na telewizor... - a tam wyświetlił się na cały ekran napis jutro. 
- Jutro to może być długo wg. Nieba – Piotr zaczyna kombinować.
- Jutro to jutro. 
- Dlaczego... mały? - dopytuje Pan Ciekawski.
- Tam jesteś jednym z największych. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/22/jesli-wierzysz-to-nie-bedziesz-mowic-niemozliwe/ 
  • Chwilka to trochę dłużej niż jutro.
  • Uważaj, z Ojcem rozmawiasz – cicho zwracam Piotrowi uwagę. Odkryłam to dopiero teraz.
  • … – Piotr się zamyślił…
  • Zobaczyłem coś w kształcie piramidy, dziwną, metalową…
  • Siła w niej narasta, zbliża się, odda ci to, co ci zabrała.
  • Co to jest?
  • Zbiornik energii, wspomnień, możliwości.
  • Odda? – dziwię się, bo jeśli odda, to znaczy, że wcześniej musiała zabrać.
  • Wejdzie w ciebie i cię rozpuści.
  • ???!!!…… – nie mamy pojęcia co to znaczy.
  • A Ola co będzie miała?
  • Przyboczna będzie pisała pełny zeszycik.
  • To dziwne… Ta piramida kręci się wokół własnej osi… Dlaczego tak?
  • Podgrzewa się, łatwiejsza będzie absorpcja. To, czego nie miałeś, to oddadzą.
  • Bez tej piramidy się nie da? – pytam.
  • Nie będzie granic dla ciebie… A wtedy wejdziesz do nich i wyciągniesz tego gacka.

Przed wyjazdem oglądaliśmy teledysk w hołdzie Georga Michaela zrobiony przez środowisko LTGB. Oglądając Piotr zauważył gacka, który przybrał formę ośmiornicy. Ośmiornica, dla mnie symbol macek sięgających wszędzie, gdzie się da. https://www.youtube.com/watch?v=ZoKxOtlurEc

  • Dlaczego piramida? – pytam.
  • Stopniowanie energii.
  • Aaaa… teraz rozumiem…

Gdy poznałam Piotra był całkiem przeciętnym człowiekiem, rzadko mającym małe odchyłki od normalności. Od czasu do czasu kogoś słyszał, coś przeczuwał, ale nie zwracał na to większej uwagi. Kilka lat później ukazał się w pełnym obrazie w naszym życiu sam diabeł. Zaczęły się modlitwy i możliwości Piotra stopniowo narastały. Z perspektywy czasu widzę, że ten rozwój stawał się coraz szybszy, ale apogeum jeszcze nie nastał i z tego co mówi Ojciec… dopiero nastanie. Zbiornik energii, wspomnień, możliwościJeśli wszystko ma się obudzić w Piotrze, to rozumiem dlaczego to wszystko musiało tak trwać, to jak powolne przygotowywanie. Pytanie tylko… przygotowywanie do czego? Patrzę wstecz na nasze życie… Ciekawą Piotrowi drogę przygotował Ojciec.

  • Wczoraj Ojciec powiedział mi, że mnie zabierze do Nich.
  • ???!!! Jak to zabierze?
  • W spokoju będziesz mógł kontemplować.
  • A ile potrwa ta chwilka?
  • Troszkę dłużej niż już.
  • W tym tygodniu?
  • W tym tygodniu jedziesz w góry. O! Przepraszam, jedziemy.
  • …… – uśmiechnęłam się, uwielbiam takie rozmowy.
  • Ale z NIP to ja mam rację, sądy w Polsce są skostniałe.
  • Nie ma skostniałe, jesteśmy My.
  • …… – znowu się uśmiechnęłam, bo czy Piotr nie rozumie, że gdyby chcieli ten sąd już dawno by był? Dlaczego odwołano ostatnią rozprawę, gdy Piotr był w szpitalu? Przypadek, że sędzina się rozchorowała? A może miała się rozchorować!

Oboje zapadliśmy w zadumę, Piotr nawet lekko przysnął. Gdy się ocknął rozmawialiśmy dalej.

  • Ojciec powiedział, że zesłał już Henocha, a więc i Eliasza. Fatima mówi, że nadchodzi rozstrzygnięcie… Pamiętam jak Homiel powiedział, że apokalipsa już trwa… – analizuję wolno…

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/06/09/antychryst-teraz-czyni-dobro-lecz-to-zatruty-owoc/

  • A więc i antychryst już musi być. Moim zdaniem antychryst to filozofia anty–Boga. Filozofia wolności i przyzwolenia na wszystko… To nie jest jeden człowiek, ale cały system myślenia jak nowa religia…
  • Zatruwa się studnie, a ludzie z tego piją.
  • Hmm… czyli mam rację. Ktoś stwierdzi na przykład, że małżeństwo homoseksualistów jest słuszne, a inni w to wchodzą…
  • Nie każ tych, którzy piją. A tych, którzy zatruwają.
  • Mam wiele pytań.
  • Ty tylko pisz. Patrz i obserwuj.
  • ……
  • Łucja powiedziała, że anioł, który przyszedł przed Maryją był młodzieńcem.
  • Jaka Łucja? – pyta mnie Piotr nie rozumiejąc o kim mówię.
  • Ta, od Fatimy… Homiel, ile właściwie ty masz lat na lata ziemskie?
  • Uuuuuu i jeszcze więcej, ma się te geny! – … roześmiałam się serdecznie, bo to geny boskie i wtedy coś mnie tknęło, czy czasami nie z Ojcem nadal rozmawiamy.
  • Na pewno jesteś najdowcipniejszy w całym Niebie! Fajnie być młodym i mieć tysiące lat ? – żartuję mimo wszystko dalej.
  • Chodzi o świadomość. Anioły nie wiedzą wszystkiego, nie znają przyszłości, nie znają stworzenia świata, tylko wąska grupa to wiedziała – wtrącił się Piotr.
  • Mówisz jak prorok. Słyszę słowa Eliasza, Eliasz też tak mówił…
  • …… ?!
  • Muszę Ich tam bardzo rozśmieszać. Widziałem to jak się pokładali ze śmiechu ze mnie – Piotrowi wcale do śmiechu nie było, że robi za kabareciarza.
  • Jak myślisz? Jakiż może być człowiek, który jest taki śmieszny? Co może być na antypodzie? Przywołane prawdziwe oblicze nie jest już takie wesołe.
  • Dlaczego?
  • Bo ten miecz bez użytku nie będzie tkwił w tej pochwie. Nasz śmiech… nie przejmuj się, to też z miłości do ciebie. Nawet nie wiesz ile radości dałeś tym skąpstwem w kościele. Bawisz na ziemi, bawisz na Górze.
  • Śmiejecie się ze mnie?
  • Nieustająco. Warto było wysłać cię na dól, bo niewiele by brakowało, by ze stołka ktoś spadł w Niebie.
  • ……. – Piotrowi wcale do śmiechu nie było.
  • Ciągle trąby słyszę, to jakiś puzon, czy co?
  • Puzon, puzon? Już jeden leży i się śmieje, skrzydła połamie…
  • …. – rozumiem Homiela i sama się zaczynam śmiać.
  • A co zwiastują?
  • Wielką falę.
I widziałem siedmiu aniołów, którzy stoją przed Bogiem, i dano im siedem trąb. Księga objawienia;
  • Co za baba! – Piotr przypomniał sobie wczorajsze wycie.
  • Jej 5 minut wkrótce dobiegnie końca.
  • Dlaczego?
  • Były strony radościstrony, bo na bieżąco opisywałam całą sytuację w zeszycie Strony bezwzględności i strony pokuty.
  • ……
  • To nie jest piramida! To jak dwie piramidy połączone… to obraca się wokół siebie… – Piotr nagle zaczął przyglądać się uważnie czemuś w powietrzu.

  • To coś we mnie uderzy, w klatkę… ale najpierw się zmniejszy bardzo… – Piotr ciągle się przygląda, a jego zdziwienie wzrasta.
  • Nie tyle uderzy, co wejdzie, uwolni wszystko.
  • Koronografia kolejna będzie potrzebna? – przestraszył się.
  • Nie będzie takiej potrzeby, wszystko będziesz wiedzieć.
  • Kiedy to będzie?
  • Powiem ci, kiedy będzie „już”.
  • O Boże… To ciągle z Ojcem rozmawiamy! – odkryłam po czasie.

I to odkrycie sprawiło, że zamknęliśmy się na amen… no prawie, ponieważ w Poznaniu do przedziału open-space wszedł Andrzej Seweryn, czego Piotr w ogóle nie zauważył. Zaczęłam go szturchać, żeby spojrzał…

  • Ale numer!!! W Szczecinie przed odjazdem w głowie zobaczyłem sceny z filmu „Ziemia Obiecana”. Pomyślałem, że kogoś chyba spotkam, albo Olbrychskiego albo Pszoniaka, bo… pomyślałem, że ten trzeci we Francji przecież siedzi…. A tu wchodzi… Ale numer! – Piotr gapił się na niego zadziwiony, aż mi głupio się zrobiło i schyliłam się ku podłodze udając, że czegoś szukam.
  • Teraz widzisz…? Nigdy nie mów, że to niemożliwe, kolejna lekcja.

Wieczorem.

Mimo zmęczenia pracuję nad nowymi tekstami do bloga. Pokazuję Piotrowi jeden cytat z książki „Świadectwo”, który powinien przeczytać. To ciekawe, ale wiele rozmów u Lenczewskiej jest pisanych jakby i dla nas, mam takie wrażenie. Piotr też często czuje się bezsilny.

  • To co ja mam robić?
  • Nie po to dałem ci miecz, żebyś lamentował.
  • Dobrze uczyniłeś wczoraj. Jestem z ciebie dumny, przezwyciężyłeś siebie.
  • Ale trudno było.
  • Liczy się efekt.
  • ……
  • Ojciec jest bardzo dowcipny – przypomniałam sobie o genach. 
  • Jestem bardziej rozumiany, bardziej jestem z wami, nie z boku.


Dopisane 13. 01. 2018 r.

Zatruwa się studnie, a ludzie z tego piją. Nie każ tych, którzy piją. A tych, którzy zatruwają.

Czytając dziennik można szybko nauczyć się, że słowa Nieba należy interpretować symbolicznie i dosłownie, a najczęściej bardziej symbolicznie niż dosłownie. Ludziom się wydaje, że Antychrystem ma być człowiek, a wcale nie musi tak być. Wszystko, co jest przeciwko Bogu i Chrystusowi można nazwać Anty–Chrystem. Przyjrzyjmy się dokładnie, co pisze Jan.

Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna.

Nie ulega wątpliwości, że takim antychrystem jest reżim komunistyczny, ale nowa i nie-nowa ideologia, twierdząca, że Boga nie ma, a liczy się tylko człowiek i jego wolność. Humanizm pełną gębą, ale bez Boga. Wczoraj jedna z posłanek wypowiedziała znamiennie słowa; Zapisałam się do partii Nowoczesna, a nie do partii Średniowieczna.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/10,114927,22886516,zapisywalam-sie-do-partii-nowoczesna-a-nie-sredniowieczna.html

I jak z tym walczyć, ale w skali całego świata? Czy Ojciec nie ma racji mówiąc, że potrzebny jest wstrząs?