Kiedy pożądliwość oczu jest wielka, wtedy twoja wiara jest żadna.

12. 03. 17 r. Ustroń.

Piotr osłabiony, śpi także w ciągu dnia. W międzyczasie po prostu leży na łóżku i patrzy w sufit.

  • Pogadajmy, przyniosłam zeszyt, zobacz! – mówię do Homiela.
  • To, że dzień nastaje nie znaczy, że będzie słonecznie. Ale miej wiarę, wiatr potrafi błyskawicznie rozwiać chmury.

Aha! Czyli to, że przyniosłam zeszyt nie znaczy, że od razu będziemy rozmawiać i będę pisać. Muszę mieć jednak wiarę, bo nigdy nie wiadomo co się wydarzy…. Widzę, że nastrój uzdrowiskowej maniany udzielił się też aniołowi. 

Piotr raptem powiedział coś ciekawego…

  • Czuję, że w moje ciało wchodzi jakaś energia, jakby moje ciało było tylko skafandrem, a ktoś je wypełniał…
  • Kto to? Jak cię wypełni to będziesz w miarę normalny? – pytam.
  • Nigdy nie był w miarę normalny.
  • Stało się coś podczas operacji? – upewniam się.
  • Wszystko się stało, co miało się stać.
  • No to powiedz…
  • W swoim czasie.
  • ……
  • Wszystko co było, już nie wróci.
  • Co masz na myśli?
  • Codzienność. To się zdarzy, ale stopniowo.
  • Dlaczego Piotr nic nie pamięta?
  • Technologia, technologia, technologia…
  • A nie lepiej pamiętać?
  • Jeśli źródlana woda jest taka dobra, to dlaczego pijesz kawę?

Zaskoczył mnie tym pytaniem. Musiałam go „przetłumaczyć na polski”… Jeśli można prosto (woda źródlana) to dlaczego sobie komplikujesz?…  Dlaczego? Bo czasami warto (kawa).

  • Nic już nie będzie dla ciebie takie same.
  • A pieniążki ptaszki same przyniosą? – Piotr zgryźliwie, bo przecież pracować musi.
  • A ptaszki przynosiły do tej pory?

Uśmiechnęłam się. Piotr ciągle myśli, że to od niego zależy, czy będzie miał na życie, czy nie. Zapomina, że wszystko co ma, ma od Ojca. To On decyduje jak toczy się jego (nasze) życie.

  • Schudnę jeszcze? – Piotr od czasu zawału schudł już 15 kilo.
  • Nie widzę takie potrzeby.
  • A ja? – od razu spytałam.
  • Bez względu na wagę twoja uroda nigdy nie przeminie.
  • Ale bajerant z ciebie… Musisz tam w Niebie stale babki podrywać – Piotr zaczął się śmiać. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.

W ramach rehabilitacji Piotr dostał przydział obowiązkowych ćwiczeń. Oczywiście próbuje się z tego za każdym razem wymigać, ale to ja przejęłam tym razem rolę egzekutora i pilnuję go z zegarkiem w ręku.

  • Powinnaś być milsza.
  • Ten kwiat się z natury się nie podlizuje – powiedział o mnie metaforycznie i to prawda, bo jestem nieprzekupna i wolę nie mieć, niż się podlizywać i prosić.
  • Kiedy oszalałaś na moim punkcie? – zażartował sobie Piotr.
  • Wszystko jeszcze przed nią Homiel ze śmiechem.
  • To za nim oszalejesz daj mi coś słodkiego.
  • Uważaj, już biegnę po coś słodkiego… – powiedziałam ironicznie.
  • Muszę czasami coś zjeść słodkiego, w bitej śmietanie znajduję zdrowie…
  • Zbieram twoje myśli i utworzę księgę głupców.
  • A gdybym znowu jadł ciasta i pił kawę?
  • Daję ci 5 lat.
  • ……  – śmiech nam zamarł na ustach.
  • Kiedy pożądliwość oczu jest wielka, wtedy twoja wiara jest żadna.

13. 03. 17 r. Ustroń.

Piotr ciągle ma lekką gorączkę. Jeszcze nie może wychodzić poza budynek uzdrowiska, ale zaczął już wychodzić ze swojego pokoju. Korytarze w sanatorium mają po 130 metrów długości. Nigdy w całym swoim życiu nie powiedziałam tyle razy „dzień dobry” co w ciągu godziny na tym jednym korytarzu, tylu jest tu ludzi. Ponieważ mieszkam piętro niżej odwiedzamy się nawzajem ku uciesze pozostałych kuracjuszy. Dzisiaj rano Piotr mnie „odwiedził” i objawił, że coś sobie przypomniał z czasu, gdy był w narkozie.

  • Usłyszałem coś niesamowitego… Zobaczyłem scenę. Widzę Ojca i aniołów, którzy stoją wokół Niego. To cała grupa aniołów, są wysocy i mają po 4 metry, ja stoję za Ojcem, jakby w cieniu i jestem najmniejszy. Bóg pyta ich…
  • A któż pójdzie do tego świata?
  • Widzę, że każdy udaje, że ogląda swoje buty, mają schylone głowy i udają, że nie słyszą, po prostu nikt nie chciał iść. Wtedy ja się wychyliłem i powiedziałem…
  • Oto jestem.
  • Ty…?
  • Ojciec był zaskoczony i zdziwiony, że taka miernota się zgłosiła, tak mi się wydawało…
  • Więc idź.
  • . i mnie przytulił.
  • ……
  • Sam swoją drogę wybrałem… – Piotr się wzruszył.
  • Koronkę ci szyją.
  • To znaczy plan układają?
  • Szatę ci szyją w nagrodę, będzie bardzo długa.
  • ……
  • Zrozumiałem po co jestem.
  • Po co? – pytam.
  • Dla chwały Ojca i Syna…
  • Czuję, że koniec świata nadejdzie, ale Oni nie chcą wojny, to jakoś inaczej będzie… – próbował mi to wytłumaczyć, ale nie potrafił.
  • ……
  • Na razie mamy sprawę z NIP niezałatwioną – mówię przytomnie.
  • Uważam, że po sądzie wszystko ruszy.
  • Dlaczego tak sądzisz w takim razie?
  • A Ty co sądzisz?
  • Z natury nie zdradzam, co sądzę.
  • No to kiedy się zacznie?
  • Teraz pytasz kiedy się zacznie, a potem… Boże! co się dzieje?!
  • ……
  • No pogadaj z nim jeszcze – proszę Piotra.
  • Homiel, skontaktuj się z Olą sam, ja nie mam siły.
  • Wtedy przez ruski rok nie wyjdziesz z pokoju.
  • … – pokazał jak piszę na komputerze, walą się domy, walą się lasy, a mnie nic nie obchodzi.
  • Miałem ciężką operacje, mam rację Homiel?
  • Najcięższą i śmieje się.
  • Bardzo cierpiałem.
  • Cierpisz poprawił go Homiel.

Piotr lubi czasami przesadzać i myślałam, że tak jest i tym razem. Jednak to lekarka otworzyła mi oczy tłumacząc, że  faktycznie ciężka była to operacja. Operacja prowadzona na otwartym sercu i żeby do niego się dostać trzeba było wygiąć żebra i zrobić w mięśniach 4 dziury. Lekarka sprawdzając jego świeże rany, okazała wielkie zdziwienie jak szybko się one goją. 

  • No… takiego pacjenta to jeszcze nie mieliśmy.

Czytam „Słowo pouczenia” Alicji Lenczewskiej i zwróciłam uwagę na opis sceny ukrzyżowania, którą Jezus powtórzył dwukrotnie.

Zaniepokoiłam się… Dlaczego nie wspomniał o Magdalenie?

  • Homiel, dlaczego Jezus nie powiedział nic o Magdalenie? Nie było jej tam?
  • Mówi, żebyś doczytała książkę do końca – Piotr już prawie znudzony, a może po prostu zmęczony.

Wieczorem dorwałam książkę i zaczęłam niecierpliwie wertować dalej kartki, aż nagle widzę…

A więc Homiel miał rację, wzruszyłam się bardzo. Uwielbiam te chwile, kiedy odkrywam, że ma rację. Niech zawsze ma rację…

The crucifixion – from The life of our lord, published by Society for Promoting Christian Knowledge, London c.1880.

Chrystus potwierdza to, co opisują wszystkie cztery ewangelie;

Jan; A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.

Mateusz; Między nimi były: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza.

Marek; Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome. Kiedy przebywał w Galilei, one towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy.

Łukasz; Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek szabatu.


Dopisane 02. 11. 2017 r.

Kiedy pożądliwość oczu jest wielka, wtedy twoja wiara jest żadna – to uniwersalne przesłanie dla każdego. Pożądamy oczami wszystkiego zapominając, co tak naprawdę jest dla nas najważniejsze w życiu.


A któż pójdzie do tego świata? – przez „przypadek” całkowicie, szukając czegoś w internecie, natrafiłam na niemal identycznie opisaną scenę… w Biblii. http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=478 Powrócę do niej w odpowiednim czasie.