Ten świat odchodzi.

10. 07. 17 r. Warszawa.

Piotr miał ciekawą wizję, która nawiązuje do tego, co lubi, a lubi oglądać skoki narciarskie.

  • W wizji byłem skoczkiem, który szykuje się do skoku.
  • To była ogromna skocznia i ja byłem ostatnim. Już siedziałem na belce, już chciałem skoczyć, ale sędziowie, którzy stali z tyłu i mierzyli mi jakoś na odległość puls stwierdzili, że mam za duże tętno. Pokazali mi, że sięga do 390. Usłyszałem, że mam zakaz skoku, bo to zbyt niebezpieczne.
  • Zacząłem się modlić i tętno spadło do 290, więc znowu szykowałem się do skoku, ale sędziowie stwierdzili, że nadal jest za duże… Co to może znaczyć?
  • Hmm… ciągle słyszysz o jakiś nadchodzących wydarzeniach  i chyba nie jesteś do nich jeszcze gotowy zdrowotnie… – przyszło mi do głowy.
  • Twoja godzina nie wybiła.
  • A ta skocznia była ogromna!
  • To i lądowanie niebezpieczne, musisz być zdrowy – i to mi otwiera oczy, bo cóż takiego ma się stać, żeby Piotr miał to przetrzymać?
  • Kto wie, może rekord świata pobijesz.
  • A jak upadnę? – Piotr pyta mając na myśli „a jak mi się nie uda”?
  • Nie bój się, przytrzymam cię.

Niedawno zastanawiałam się, dlaczego Niebo nie mówi wprost; w poniedziałek to, we wtorek tamto, a w środę jeszcze coś… Czy nie byłoby lepiej wiedzieć? 


W pewnych kręgach nie milkną echa wypowiedzi generała Jezuitów; D. Kowalczyk SJ o tym, czy generał jezuitów zaprzeczył istnieniu diabła; https://jezuici.pl/2017/07/gosc-niedzielny-d-kowalczyk-sj-o-tym-general-jezuitow-zaprzeczyl-istnieniu-diabla/

  • Ten świat odchodzi.
  • W jakim sensie? – pytam.
  • Chodzi o to, żeby trochę dusz uratować, bo jest ich trochę.
  • …….
  • Jeśli Oni uważają, że twoje serce teraz tego może nie wytrzymać to znaczy, że to będą tak emocjonalnie wielkie przeżycie, że twoje serce musi być zdrowe! – rozkładam ręce, bo wydaje się to logiczne.
  • Czy sąd to takie przeżycie? – pytam dalej.
  • To start do skoku, a wtedy fala cię zabierze. Nie tylko ty czekasz w blokach, My też.
  • Hmm… Co Oni ci takiego przygotowali? – zastanawiam się głośno.
  • Przejdziesz samego siebie.
  • Już się boję – Piotr sobie zażartował.

Wieczorem.

Piotr wrócił do domu zmęczony, ale zaczął mi opowiadać jak to tłukł nogą całe stado mrówek, które z ogrodu chciało przedostać się do wnętrza biura.

  • Wyobrażasz sobie? Z podwórka wędrowały przez otwarte drzwi do środka! Powybijałem je – powiedział zadowolony.
  • I tak czyni obrońca życia? A może one chciały być przy tobie?
  • Mrówki?! A one są pożyteczne?
  • Oczywiście, to nie wiesz? – zaczynam się śmiać widząc jego minę.
  • Eee tam, idę poczytać.
  • Nie musisz, Ja ci powiem. Są pożyteczne.
  • Akurat! A co takiego robią?
  • W takim razie idź poczytać Homielowi się nie chciało tłumaczyć, czym mnie oczywiście rozśmieszył. To było bardzo… ludzkie.
  • …….
  • Hmm… Jak je zabijałem to miałem kaca.
  • Zrobiłeś, co zrobiłeś.

Kiedy Piotr naczytał się o mrówkach w Google, wyrzuty sumienia miał przez kolejną godzinę. Najpierw zaczął się kajać, a potem zamilkł.


Dzisiaj przeglądając internet zwróciłam uwagę na zdanie, które wydało mi się bardzo znajome.

  • Pamiętasz, co powiedział niedawno Ojciec? Ja się tym zajmę. Chcesz? – przerywam milczenie.
  • Nooo…. – Piotr coś tam mruknął, że niby pamięta, ale byłam pewna, że zdążył już zapomnieć.
  • Dzisiaj czytałam o księdzu Dolindo… To ktoś bardzo podobny do Ojca Pio, też mistyk – opowiadam Piotrowi.

Dolindo Ruotolo – włoski ksiądz oraz tercjarz franciszkański, ogłoszony przez Kościół Katolicki Sługa Bożym, cieszący się wielkim szacunkiem św. Ojca Pio. https://pl.wikipedia.org/wiki/Dolindo_Ruotolo

  • On podkreśla, że wielkim darem dla niego było czucie Jezusa… A ty… – i patrzę na Piotra – Masz to na co dzień, ty z Nim rozmawiasz! Jego zdjęcie masz nawet! Zdajesz sobie sprawę co ty masz?! – pytam Piotra, bo tak naprawdę dopiero czytając o Dolindo uświadomiłam sobie ze skali łaski, jaka na nas spadła.
  • Uporządkujmy.
  • Właśnie! Uporządkujmy – ucieszyłam się.
  • To są ludzie stąd. A ty nie jesteś stąd. Łatwiej ci wiele spostrzegać, niż innym słyszeć. 

    Pamiętasz jak biegłeś do przodu, a oni daleko byli z tyłu?

  • ……. – Piotr kręci z niedowierzaniem głową. Musimy mieć wszystkie wizje w pamięci, bo nigdy nie wiadomo, do której z nich Homiel się odniesie.

Wizja, o której teraz wspomina jest mniej więcej sprzed 2 lat. Piotr biegnie z grupą kapłanów, ale w pewnym momencie znacznie ich wyprzedza. Dodatkowo biegnie tyłem, czyli ma trudniej, a mimo to wszyscy kapłani pozostają daleko na początku drogi.

  • Homiel chce ci powiedzieć, że wyprzedzasz ich wszystkich w wiedzy i doświadczeniach… A ciągle masz wątpliwości – kiwam głową z dezaprobatą.
  • Idę się pomodlić – spojrzał na mnie ciężko i wyszedł.

Gdy wrócił 40 minut później…

  • Gdy mówiłem „Pan Bóg jest moim obrońcą i zła się nie ulęknę”… usłyszałem Ojca. Przerwał mi…
  • Mam nadzieję, że w końcu to zapamiętasz.
  • ……. – ja wiem… ja wiem, że sytuacja poważna, ale zaczęłam się śmiać, a właściwie cieszyć. Cieszyć, że nawet w takich chwilach mówiąc „w końcu” Bóg Ojciec wykazuje humor.
  • Rozśmieszył mnie – Piotr miął te same odczucia jak ja.
  • Kiedy zacząłem mówić słowa z modlitwy Jezusowej „Jezu zmiłuj się nade mną grzesznym” zobaczyłem jak rękoma dotknął moich ramiom…
  • ……. – spoważniałam natychmiast.
  • Kiedy rozpostarłem ramiona i powiedziałem „Jezu zmiłuj się nad nami grzesznymi” rozpostarł także swoje ręce, jakby obejmował cały świat…
  • To musiało być piękne… – pomyślałam.
  • Kiedy powiedziałem „Archaniele Michale stań na czele swojego niebiańskiego wojska” zobaczyłem wielkiego anioła w złotej zbroi, który jedną nogę miał opartą o ziemię, a drugą opierał na karku demona. Trzymał w ręku włócznię, czy halabardę przytkniętą do jego karku i czekał, więc niewiele myśląc rękoma te włócznię pchnąłem i ona przebiła kark gackowi… Razem to zrobiliśmy. On trzymał, a ja pchnąłem. I wtedy w tego gacka, już martwego, weszła szara energia z ludzi. Zobaczyłam, jak z ludzi na świecie zza ich pleców wyłania się szara masa i ona weszła w tego gacka – Piotr się zamyślił.
  • Dziwny był, nie miał stóp, a płetwy. Takie coś, co mają płazy, ale łeb z rogami zakręconymi do tylu, jak włosy się czesze do tyłu…
  • …….
  • Kiedy na koniec mówiłem „Panie Boże przywróć ustalony odwiecznie porządek” zobaczyłem siebie nad kulą ziemską i miałem rozpostarte ramiona. Otworzyło się okno w Niebie i wyszło z niego światło, które najpierw przeszło przez mnie, a potem poszło na ziemię…



Dopisane 28. 02. 2018 r.

  • Pamiętasz jak biegłeś do przodu, a oni daleko byli z tyłu?

Mogę całkowicie potwierdzić, że Ojciec Dolino mówił prawdę. Trudno uwierzyć w to, co doświadcza Piotr, ale nie wahajcie się wierzyć w Dolindo.

Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie Mi troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, że każdy akt prawdziwego, ślepego i całkowitego oddania się Mnie rozwiązuje trudne sytuacje.

Oddanie się Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, abym podążał za wami. Oddanie się oznacza zamianę niepokoju na modlitwę. Oddanie się oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i poddanie się Mnie, bo tylko dzięki Mnie poczujecie się jak dziecko uśpione w objęciach matki, gdy pozwolicie, abym mógł przenieść was na drugi brzeg.

Mnie oddajcie to co wami wstrząsa, co was boli bezgranicznie – te wasze wątpliwości, wasze przemyślenia, wasze niepokoje i chęć powzięcia odpowiednich kroków za wszelką cenę, aby zapobiec temu co was trapi. Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do Mnie, patrzy na Mnie mówiąc: „TY SIĘ TYM ZAJMIJ”, a przy tym zamyka oczy i uspokaja się!

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2016/10/06/pomodl-sie-z-nami-modlitwa-ks-dolindo-ruotolo-jezu-ty-sie-tym-zajmij/ https://www.youtube.com/watch?v=KH2wqZs_C5E&t=56s

Sposobcie się, bo Ja nadchodzę.

02. 07. 17 r. Szczecin.

8 lipca mój syn N. bierze cywilny ślub. Ponieważ ciągle jest w rejsach wszyscy zgodnie zdecydowali, że najpierw będzie ślub cywilny, potem kościelny. Tak więc za 6 dni w sobotę ma ślub, a jego ciągle nie ma. Okazało się, że na statku pojawiły się jakieś problemy i armator odwołał termin jego zejścia. Wszyscy czekamy w nerwach co dalej, a najbardziej jego przyszła żona. Łez nie mogła powstrzymać, gdy się o tym dowiedziała, ale kiedy zaczęła opowiadać o śnie, który nawiedzał ją codziennie przez ostatni tydzień wiedziałam, że ślub odbędzie się w wyznaczonym czasie.

  • Przez tydzień śniło mi się, że dostaję bukiet kwiatów, polnych kwiatów – zaznaczyła.

Od razu zwróciłam uwagę na słowo klucz; polne. Gdy Piotr widzi Ojca, widzi Go często na polu, trawie, polanie. Pole lub polny/a to znak Nieba.

  • Wszystko będzie dobrze, to znak, że ślub się odbędzie – mówię pewnie, co ją natychmiast uspakaja.
  • A ja zobaczyłam brata w moim pokoju, zajął moje miejsce. Nigdy mi się nie śnił, na pewno przyjedzie na czas – wtrąciła się do rozmowy córka.
  • …….
  • A moja ciotka miała też dziwny sen – przypomniała sobie jeszcze przyszła synowa.
  • Zadzwoniła do mnie i powiedziała, że śnił jej się tata, czyli mój dziadek. Kazał mi kupić dużo papierosów, bo już N. skończyły.
  • Kazał ci N. kupić papierosy? – zaczęłam się śmiać. Przedziwne, ale prawdziwe. Ponieważ syn musiał zostać dłużej na statku, faktycznie zabrakło mu papierosów.

Wieczorem opowiadam o tym Piotrowi…

  • Homiel mówi, że…
  • Ta rodzina jest pod szczególnym nadzorem.
  • Trzy różne osoby dostają znaki, to znaczy, że zdąży na czas – p.s i tak się stało. Przyjechał w piątek, dzień przed ślubem.

Ktoś na forum skomentował mój blog. Czytam Piotrowi na głos. 

Ale racją jest, że nie dla każdego jest to pisane – kto ma zrozumieć, to zrozumie. Jeżeli ktoś myśli, że męża Aleksandry, Piotra, wizje i przekazy są z d.. wzięte, to chyba nie czytał tego od początku. Bo jakoś to się zaczęło i jest to uzasadnione. Kto nie czytał całości, niech się powstrzyma od oceny. Ja nie wierzę, że Jezus był Bogiem, czy synem Boga i skupiam się tylko i wyłącznie na treściach zawartych w tym blogu. A treści są nieziemskie, że tak powiem. Nie wiem od kogo są te przekazy, ale wiem, że chłop to naprawdę słyszy, a Aleksandra kronikuje. Może są to głosy od Plejadjan, może od Jezusa – mnie to nie interesuje. Mnie interesują wartości płynące z tych głosów. A że mniej więcej zgadzają się z moim światopoglądem, to odbieram je jako przekaz z ‚drugiej strony”. Rzecz jasna, dla kogoś innego, mogą one nie mieć żadnej wartości. I OK. Takie prawo. Tylko proszę nie krytykujcie… albo krytykujcie, tylko nie róbcie sobie jaj..

  • Na razie kroisz ubrania według ich wzoru na pojedyncze osoby, które to czytają.
  • A potem...
  • Zobaczyłem całą rzeszę ludzi…
  • Ten czas spokoju dobiega końca. Ten, co to czyta i to zrozumie naprawdę… przejdzie. Jesteście tablicą informacyjną.
  • Zobaczyłem tablicę z ogłoszeniami i obok 3 światła. Zielone światło pulsowało.


Oglądaliśmy w TV akurat informacje dotyczące walk o Aleppo. Piotr zmarszczył czoło…

  • Zobaczyłem nad Aleppo białą energię, a czarną, zło wyżej, jakby nad miastem. Chyba tam będzie coraz lepiej…
  • Ale zło swoje żniwo zabrało.
  • Gdybyś wiedział co robisz, całymi dniami byś się modlił, tylko Mały w to nie wierzysz.
  • Tak naprawdę Mały, ty w nic nie wierzysz.
  • Uwierz w to, co możesz. Tak jak w ten dom, który się podniósł. Tak jak deszcz, który pada za oknem.
- Boże, daj mi jakiś znak, że to jest prawda – poprosiłam w swoich myślach. I wtedy zdarzyło się coś absolutnie niewiarygodnego… Nie skończyłam słowa „prawda”… kiedy rozległ się w domu wielki huk. Trudno nawet opisać co to było. Pod moim łóżkiem na wysokości poduszki, czyli dokładnie pod moją głową usłyszałam jakby stukot setek kopyt wydobywający się prosto z podłogi, nie spod podłogi, ale właśnie z podłogi, ze stropu podłogi. To było tak głośne, aż zatrząsł się cały dom, dwukondygnacyjna niewielka kamienica, w której mieszka może z 20 osób. Zastygłam w swoim łóżku i tylko zastanawiałam się, czy mi się to przewidziało. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/05/29/bardzo-konkretna-boza-odpowiedz/ 

07. 07. 17 r. Szczecin.

Wieczorem oglądaliśmy raport z wizyty Donalda Trumpa w Polsce.

  • Trump to barbarzyńca? – pytam.
  • A ty co sądzisz? Zobacz co robi!
  • Ale on może doprowadzić nawet do wojny z Koreą!
  • A co ty byś zrobiła, gdybyś chciała zwalczyć to zło?
  • ……. – chwilę się zastanowiłam i sama przyznałam, że zrobiłabym to samo.
  • Sam mówiłeś, że wojna to zło.
  • To są te drogi trudne. Musisz wybierać co jest złe.
  • Z tego wynika, że modlitwa może być niewystarczająca, trzeba czasami sięgać po miecz?
  • Modlitwa to też miecz.

Od ponad miesiąca czekam na odpowiedź z laboratorium kryminalistycznego, które miało przeanalizować zdjęcie Jezusa. A od tygodnia szukam osoby, która by na postawie tego zdjęcia namalowałaby obraz. Niestety dostaję odpowiedzi negatywne albo żadne. Gapię się w ekran TV, a myślę tylko o tym.

  • Czy możesz spytać Ojca dlaczego idzie mi to jak krew z nosa? – nie wytrzymałam w pewnej chwili.
  • ……. – spojrzał na mnie przestraszony samą formą pytania.
  • Walcz do końca, w końcu trafisz na właściwą ścieżkę.
  • To jest światło dla was, a ty dajesz światło innym.
  • Zdarzenia, które nastąpią przyćmią wszystko, co do tej pory było.
  • Te zdarzenia są już u progu. Sposobcie się do tego, co ma nadejść.
  • Sposobcie się, bo Ja nadchodzę.
  • Przyjaciele, pomożecie Mi zrobić to, co mam zrobić.
  • ……. – nie wiem jak Piotr, ale ja zastygłam.
  • Czy damy radę? – wykrztusił tylko.
  • Jesteście gotowi. Ku chwale Ojca i Syna.
  • …….
  • W tym roku się zacznie? – Piotr.
  • Noo, chyba tak – a tak naprawdę to nie mam pojęcia.
  • A jak to będzie? – pytam.
  • Ja nie zadam takich pytań, bo nie trzeba – Piotr się żachnął, że za dużo chcę wiedzieć naraz.
  • To jeszcze jeden znak, że jesteś od Nas.
  • Czyli jak ja pytam to źle?
  • Jako myślący pisarz musisz zadawać pytania.
  • No właśnie, muszę pytać – tłumaczę się Piotrowi, a ciągle mnie to denerwuje, że tego nie rozumie.
  • Ale to nie może być przedmiotem waszych sporów.
  • Ok. Coś się wydarzy w tym roku. Ale czy to będzie dla nas, czy dla ludzkości? – pytam dalej.
  • Ta fala zabrała ciebie – mówi do Piotra.
  • I tym sposobem przechodzimy do sedna życia twojego męża.
  • Czyli?
  • I nadejdzie ten dzień.
  • Oj, cwaniakujesz – Piotr od razu.
  • Uważaj! Z Ojcem rozmawiasz…
  • ……. – Piotr zrobił przestraszoną minę, co mnie rozbawiło w sekundę.
  • Jak Wy z nim wytrzymujecie? – pytam ze śmiechem.
  • A jak ty z nim wytrzymujesz i jak wytrzymujesz bez niego?
  • Czy jest gorzej z Nim, czy jest gorzej bez niego?
  • ……. – zawstydziłam się.

Obejrzałam rekolekcje ks. Glasa, kazałam obejrzeć to Piotrowi. https://www.youtube.com/watch?v=gon3IXeuI9I

  • Na czym polega fałszywy prorok?
  • Kto mówi o Bogu i sprowadza na manowce.
  • Co jeszcze?
  • Co wybierasz? Życie w luksusie? Dam ci to wszystko. Czy żyć i służyć Mi?
  • Służyć Ci.
  • Więc niech się dzieje.
  • …….
  • Czy ty będziesz głosić po stadionach? – pytam, bo próbuję sobie to wyobrazić.
  • Nigdy twojej twarzy nie zobaczą.
  • Wsłuchaj się w siebie, a nigdy nie będziesz ślepy.


Dopisane 26. 02. 2018 r.

  • Walcz do końca, w końcu trafisz na właściwą ścieżkęi tak się stało i to też będzie piękna historia.

  • Tak naprawdę Mały, ty w nic nie wierzysz – krótkie wyjaśnienie. Piotr wierzy w Niebo i wierzy w Nieba potęgę. Trudno mu zaakceptować jedynie to, kim jest. Tak naprawdę te rozmowy wyglądają nieco inaczej. Bóg Ojciec nie zwraca się do niego imieniem Piotr. Mówi do niego Mały lub zwraca się dawnym imieniem aramejskim lub też tym, który dzierżył będąc kiedyś na Górze. Jednym słowem Piotr ciągle nie wierzy, co słyszy. Jest to zbyt … nawet mi brakuje odpowiedniego słowa… Żadne bowiem nie odda tego, z czym mamy do czynienia. 

Ja się tym zajmę. Chcesz?

30. 06. 17 r. Szczecin.

Dwa dni temu, o dziwo równo o 15.00, Piotr bardzo źle się poczuł. Do tego stopnia, że położył się na podłodze w swoim biurze nie zważając, że wokoło było sporo ludzi. Oczywiście zapanował mały chaos, wkrótce jednak wszystko na szczęście się uspokoiło.

  • Dlaczego bolało go serce? – pytam Homiela pamiętając, że obiecał, iż kolejnego zawału nie będzie.
  • Dlaczego bije dzwon?
  • Na trwogę?… Uznaj to jako ostrzeżenie, pewnie się przejadłeś albo stresy – tłumaczę Piotrowi.
  • Dzisiaj też ciekawie zacząłeś, a nie wiesz jak skończysz.
  • Jeśli chcesz żyć długo dla Nas, zostaw Mi resztę. Ja się tym zajmę. Chcesz?
  • Wiadomo – burknął pod nosem.
  • Powiedz konkretnie. Czy chcesz?
  • Chcę.
  • Pan Bóg pokłada w tobie wielkie nadzieje.
  • Pan Bóg już mi wybaczył.
  • Chcesz być średniakiem, czy chcesz dać radość Ojcu?
  • Aaaa… rozumiem… – rozumiem, że z Ojcem teraz rozmawia.
  • Pracuj nad sobą.
  • Więc jeszcze raz, co znaczy to uderzenie w serce? – pytam, bo w sumie nadal nie wiem.
  • Wiesz co usłyszałem?… z Dołu…
  • Jak ty nam, tak my tobie skurwysynu.

Zrobiło to na nas wielkie wrażenie z czerech powodów. Że też nas słucha, że się wtrąca i że to jego sprawka. A na koniec… że Bóg Ojciec chce byśmy to usłyszeli.

  • Czy to zmieni twój sposób postępowania?
  • Nie, to mnie nie przestraszy – poczuł ducha walki.
  • To co było przyczyną, stres czy gacek? – chcę się upewnić.
  • Stresy były spowodowane przez gacka, to oni sieją w tobie niepokój.
  • To przez ten krzyż, on ma siłę.
  • Każdy krzyż jest silny, a ten szczególnie i nie musisz go uświęcać.

Kilka dni temu zwróciłam się do znajomego księdza egzorcysty z prośbą o konsultację co do naszego krzyża. Miałam nadzieję, że może coś o nim powie, jednak nie miał nic do powiedzenia, ale zasugerował, aby go uświęcić. 

  • Dlaczego jest tak silny?
  • Przez Ducha.
  • Może jednak go uświęcić? – Piotr już zaczyna się zastanawiać.
  • Przecież przed chwilą usłyszałeś! W ogóle Im nie wierzysz! – nie mogę tego pojąć! Niebo jedno, a on drugie! Nawet gdy wróci do Domu to będzie ciągle dyskutować?! 
  • Wątpliwości twoje wynikają z niewiedzy słowa do mnie, co jest prawdą.
  • A twoje, bo ciągle wątpisz do Piotra, co też jest prawdą.
  • ……
  • Byłem naprawdę zdziwiony, że ten krzyż może spalać gacki…To jest niesamowite – Piotr się zamyślił.
  • Nie bądź takim optymistą, tam pusto nigdy nie jest. To jak namnażanie bakterii. Roboty masz sporo.
  • …….
  • Mam chyba odpowiedź dla ciebie.
  • Wielu nazywało Jezusa Eliaszem, a Szymon zwany Piotrem zrozumiał, że to nie Eliasz, a Syn Boży i tę wiedzę masz od Ojca.
  • ……. 

01. 07. 17 r. Szczecin.

Myślałam, że w Szczecinie trochę sobie pośpię, ale gdzie tam! Już o siódmej  mnie obudził Piotr…

  • Miałem dziwny sen, wizję. Byłem na Antarktydzie i wszedłem w jakieś podziemie. Zobaczyłem wielką salę, a na środku długi stół i wokół niego krzesła. Pod stołem, przy głównym krześle szefa widziałem wyraźnie wyryte ślady wielkich stóp, które miały ostre szpony. Zobaczyłem leżącą na stole pelerynę. Podświadomie chwyciłem swój miecz i  ją rozdarłem, a wtedy rozległ się dookoła wrzask i pisk.
  • Dziwne…. dlaczego Antarktyda? – naprawdę jestem zdziwiona.
  • Nie wiem – Piotr wzruszył ramionami też nie rozumiejąc.
  • Istnieje teoria, że na Antarktydzie jest wejście do świata w głąb ziemi – przypomniałam sobie.
  • ……. – Piotr spojrzał na mnie spod oka i puknął się w czoło dając mi elegancko do zrozumienia, żebym to ja się puknęła w czoło.
  • Dlaczego Antarktyda Homiel?
  • Bądź czujna, myślisz, że tylko na pustyni siedzą? Wszędzie siedzą.
  • A ta peleryna?
  • Po co się nakłada płaszcz? Żeby przybrać różne postacie, zabrałeś im kamuflaż.
  • Hm… Czyli teraz zło będzie bardziej widoczne?

Między Piotrem a diabłem jest pewna forma „porozumienia”, jeśli można to tak nazwać. Piotr wie o istnieniu diabła, potrafi go rozpoznać, a diabeł wie, że on wie. Tym samym diabeł nie ucieka się do najstarszych sztuczek świata w walce o zniszczenie człowieka. W naszym przypadku on już nie udaje, że go nie ma. Homiel trafnie to ujął; zabrałeś im kamuflaż… I w ten sposób toczy się między nami otwarta wojna. Wszyscy, dwie strony wiedzą o co chodzi. 


Mieliśmy iść do bratowej na rodzinną uroczystość, ale po wczorajszej wielogodzinnej jeździe pociągiem, nie mieliśmy na to żadnej ochoty.

  • Nie skąpcie siebie. Choć nie wiedzą, to się cieszyć będą Homiel nas przekonywał i w końcu przekonał.

Pojechaliśmy na imprezę i wróciliśmy po kilku godzinach. Wieczorem z czystą przyjemnością usiedliśmy przed TV, żeby robić dokładnie… nic.

  • Pan Bóg obdarzy cię jeszcze większymi możliwościami, nawet nie zdajesz sobie sprawy – usłyszeliśmy po krótkiej chwili ciszy. Myślałam, że to Homiel, ale zaraz się zorientowałam, że się mylę.
  • To niemożliwe, ja tylko Piotr jestem.
  • A nie mogę ja trochę z tego uszczypnąć? Tak 10% tego, co będzie miał Piotr? – już żartuję.
  • …….
  • I zatrwożą się wszyscy. Zrobisz co zrobisz i rozpłyniesz się w powietrzu.
  • … – spojrzeliśmy na siebie niepewnie.
  • Co ty Homiel mówisz!?! – Piotr był zmęczony ciągłymi zagadkami.
  • Jak mówię, to mówię. Tą drogę Ojciec ci przygotował.
  • ……
  • A jeśli ci powiem, że te kule to prawda?
  • …… – spojrzeliśmy na siebie jeszcze raz.
Stoję na wzgórzu, poniżej tysiące ludzi, stałem w brązowym habicie, kaptur przysłaniał mi połowę twarzy. Wyciągnąłem ręce ponad ludźmi i zza mnie wypływały kule, dwa razy po 3 kule, sześć kul, ja nimi sterowałem, a one mnie słuchały... takie rzeczy widziałem. Miałem habit opuszczony na oczy, nie chciałem być rozpoznany, a kiedy kule popłynęły nad ludźmi to pękły, posypały się z nich konfetti jak manna. To była jakaś energia, jak to się sypało ja odszedłem... i ja w tym momencie… to znaczy ciało zniknęło, a habit spadł na ziemię.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/05/04/gdyby-wszyscy-mieli-miod-i-mleko-to-wpadliby-w-obojetnosc-i-nicosc/ 

  • Wiesz czemu nie siedziałeś z nimi? Piotr w czasie rodzinnej imprezy wolał być sam. Oddalił się i samotnie spacerował po dużym ogrodzie.
  • Patrzyłeś w niebo. Chcesz im pomóc, ale z nimi nie stoisz.
  • To prawda… – zawstydził się.
  • Tak sobie oglądałem… To niesamowite, że Ojciec wszystko to stworzył…
  • Jak bardzo musi się czuć rozczarowany… Dał siebie przybić, a teraz jest wyszydzany – Piotr się prawie rozpłakał, tak bardzo był rozżalony.
  • Maryja ma przepiękne oczy i białą skórę, przepiękna kobieta… – rozdziawiłam buzię ze zdziwienia, gdyż takiego natchnionego Piotra dawno to nie widziałam.
  • Uważaj, ktoś to słucha i zapamięta.
  • Zawsze będę Jej służył, bo wstawiła się za mną.
  • Więc ma prawo żądać, żebyś nie był za skąpy.

A więc ciągle chodzi o jedno. Piotr za mało daje siebie innym.



Dopisane 24. 02. 2018 r.

  • Wielu nazywało Jezusa Eliaszem, a Szymon zwany Piotrem zrozumiał, że to nie Eliasz, a Syn Boży i tę wiedzę masz od Ojca.
Sy ei Petros – Ty jesteś Piotr.

Jezus zmienia to imię apostoła na Kefas, które pochodzi od aramejskiego słowa כיפא kefa – kamień, skała. Św. Mateusz używa greckiej formy tego imienia – πέτρος Petros. W oryginale wybrzmiało ono jednak z pewnością po aramejsku, co potwierdzają wczesne pisma św. Pawła, w których autor określa Piotra jego aramejskim imieniem Kefas (por. 1Kor 1,12; 3,22; 9,5 itd.; Ga 118; 2,9.11; 2,14 itd.). Św. Mateusz w swej Ewangelii użył greckiego odpowiednika, greckiej kalki imienia Kefas –Petros, które również pochodzi od słowa oznaczającego skałę (gr. petros, petra). Piękną grę słów zdania: Ty jesteś Piotr (πέτρος petros) i na tej skale (πέτρα petra) zbuduje Mój Kościół (Mt 16,18) oddaje należycie tylko tekst oryginalny. Powód tej zmiany i znaczenie nowo nadanego imienia staną się jasne w świetle obowiązków, jakie Jezus nałoży w tej scenie na apostoła. Z woli Pana Piotr będzie skałą, a więc czymś trwałym i solidnym. Jezus chce budować na nim. Chrystus jest Budowniczym, a Piotr i reprezentowany przez niego cały Kościół jest Bożą budowlą (por. np. 1Kor 3,9-17; Ef 2,19-22). Przenośnia „budowania Kościoła” jest zaczerpnięta ze Starego Testamentu, gdzie naród wybrany nie raz nazywany bywa „domem Izraela” czy „domem Bożym”. Piotr otrzyma także klucze Królestwa – co jest biblijnym symbolem władzy i administracji.

Warto dodać na końcu ważne sprostowanie: Kościół nie tyle jest budowany na Piotrze jako prywatnej i ułomnej osobie, ile na wyznaniu wiary pierwszego z apostołów: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16,16). Kluczowe było wyznanie Piotra – fundamentalne credo królewskiej i boskiej godności Jezusa – gdyż w reakcji na nie Jezus czyni go Opoką całego Kościoła. (Fragment książki: Marcin Majewski „Tajemnice biblijnych imion”. )

To, że Pan Bóg cię słucha nie znaczy, że cię wysłucha.

29. 06. 17 r. Warszawa.

Rano.

  • Jak ci się spało? – pyta mnie Piotr.
  • Całkiem ok.
  • Ludzie hałasowali pod oknem, poprosiłem Michała o pomoc i wiesz co mi powiedział?
  • Słucham próśb Oli, nie twoje.
  • Aaaa… Już wiem dlaczego. Ty masz taką moc, że sam sobie możesz pomóc, a ja muszę prosić.

Wieczorem.

Nadeszła nawałnica i przestał działać telewizor. Gdy zapadła głucha cisza, szybko zebrało się nam na szczerą rozmowę.

  • Oczy Ojca są niesamowite, jestem taki mały przy Jego wzroku – Piotr zapatrzył się w dal…
  • Przede wszystkim nie dostrzegłeś miłosierdzia.
  • ……
  • Pan Bóg jest w porządku, jest super.
  • Uważaj co mówisz, bo szybko może się doświadczyć.
  • No wiem… Jego majestat, wszechmądrość… Ludzi może być i 100 mld, dla Ojca nie ma to znaczenia.
  • Pamiętasz co powiedział? – przypomniałam sobie.
  • Już niedługo nie będziesz mówił do mnie Homiel.
  • To jak będziesz mówić do Ojca jak nie Homiel? – pytam z ciekawości. 
  • Krzyż odnalazłeś? To i pamięć odnajdziesz.
  • ……
  • Jezus mówił Lahi…. słyszę to. Zobaczyłem przed sobą scenę z „Pasji”, jak woła Lahi. 

https://www.youtube.com/watch?v=vQA4_y1JBWM

  • Elahi to po aramejsku Ojcze. To będziesz mówić po prostu Ojcze, czy masz mówić po aramejsku?… – nie byłam pewna. Tak i tak jest pięknie.
  • …….
  • Ale z tymi gackami teraz wychodzi, nie spodziewałem się co może ten krzyż.
  • Z ludzi najbardziej ciebie nienawidzą. Teraz już wiesz dlaczego Maryja nałożyła hełm na twoją głowę.
  • Aaaa widzisz! Maryja szykowała ciebie na drogę z krzyżem, a nie na operację… – odkryłam to teraz. 
  • Wiedziała o wiele wcześniej!
  • ……
  • Jak to możliwe, że diabeł pozwala sobie na takie rozmowy z Bogiem?… „Drzwi otwierasz? Zgadzasz się na otwarcie drzwi, to po co go stawiasz?”
  • Gdyby ludzie wiedzieli co to jest diabeł, to by się zmienili – Piotr.
  • A Ja ci mówię, że nie. Chęć władzy i posiadania jest większa.
  • Hmm… To najprawdziwsza prawda…

Burza minęła, telewizor sam się włączył i trwał już mecz Portugalia / Chile.

  • Fajna murawa, taką trawę to mogę mieć w swoim ogródku – mówię całkowicie żartem.
  • I będziesz ją miała i dywan ci się przyda.
  • Kiedy?
  • Niedługo.
  • Jeśli mam być sama na tej trawie, to nie chcę „niedługo”, to chcę za 100 lat.
  • Co ty możesz dziecko chcieć… To, że Pan Bóg cię słucha nie znaczy, że cię wysłucha.
  • ……. 
  • To chyba nie Homiel – zaczynam coś podejrzewać.
  • Maryja.
  • Maryja? – jestem zdziwiona. 
  • Chce ci coś jeszcze powiedzieć.
  • Jesteś mądra i wszystko rozumiesz co ma się stać.
  • A ciebie ostrzą jak dłuto, tak ciebie teraz ostrząskierowała się do Piotra.

Tym razem zamilkliśmy na dłużej. Piotr zaczął skakać po kanałach, ale wkrótce wrócił do meczu.

  • Na kogo stawiasz? – pyta mnie.
  • Zawsze na białych – choć nawet nie wiedziałam, która to drużyna. Wystarczyło, że miała białe koszulki, a reszta była mi obojętna.
  • Homiel, biali muszą wygrać!
  • Nie patrz na ubranie, bo kto „biały” nie wiadomo.
  • ?!… – no masz ci los… Nawet w takiej chwili kolejna lekcja. Można na zewnątrz wydawać się białym, a mieć czarne serce… Jak łatwo o tym zapomnieć… 

Mecz nie rozstrzygnięty i będą rzuty karne. Kamera przejechała po trybunach i zobaczyłam, że ludzie ubrani na czerwono się modlą (za Portugalią) i ubrani na biało też się modlą (za Chile). Wszyscy się raptem modlą!

  • No to Bóg Ojciec ma teraz dylemat, jedni i drudzy się modlą, a musi wybrać – żartuję dalej.
  • Bóg Ojciec nie zajmuje się takimi sprawami, ma inne rzeczy na głowie – Piotr oburzony na mnie, że sobie za dużo pozwalam.
  • A to się mylisz. To są ważne sprawy dla tych ludzi, a więc i dla Boga – tego byłam pewna.

Jeszcze przed rzutami karnymi przypominam sobie coś…

  • A komu nie przyznali rzutu karnego za faul?
  • Białym.
  • To biali wygrają, taka będzie sprawiedliwość Ojca, Ojciec już zdecydował – i tego byłam też już pewna. Siedziałam do końca rzutów karnych spokojnie, ale finał musiał zaskoczyć wielu ludzi na całym świecie. 

Świat pod wrażeniem wyczynu Claudio Bravo. „Legenda!” Claudio Bravo był niekwestionowanym bohaterem półfinału Pucharu Konfederacji pomiędzy Chile a Portugalią. W serii rzutów karnych bramkarz Manchesteru City obronił wszystkie trzy „11”. Media na świecie nie kryją podziwu nad jego wyczynem. https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/696256/swiat-pod-wrazeniem-wyczynu-claudio-bravo-legenda

Na koniec rozbawił mnie komentator w studio, który krzyknął uradowany… 

  • Gdzieś jest ta sprawiedliwość!
  • A żebyś wiedział! – odpowiedziałam mu jak echo – Szkoda tylko, że ludzie nie widzą w tym działania samego Boga.
  • No to teraz czas na sąd (NIP), też będzie trzy zeroHomiel na to.

Oglądaliśmy dalej TV.  Pojawiły się newsy dotyczące prezydenta Warszawy i jej arogancji wobec toczącego się śledztwa. 

  • Nic jej nie zrobią, a jak zrobią, to i tak jest ustawiona do końca życia – Piotr.
  • Co jej po takim życiu? Już śpi niespokojnie.
  • A jest winna?
  • W całości.
  • Dlatego dzieje się, co się dzieje… – pomyślałam, że sprawiedliwość tryumfuje.

Pomyślałam sobie też, że inaczej patrzy się na ten świat, kiedy rozumie się jak myśli i działa Niebo. Wszystko wydaje się jasne i logiczne. 


Kolejna wiadomość z TV dotycząca przesłuchania właściciela Amber Gold.

  • Jest inteligentny, ale cyniczny – Piotr.
  • Nieważne co się ma w głowie, ale kim się jest.
  • Jest zły?
  • Człowiek normalny tego nie zrobi.
  • A jego żona?
  • Przeszła na jego stronę.
  • Dlatego dzieje się, co się dzieje… – pomyślałam znowu, że sprawiedliwość i tu zatryumfuje.

Podano informacje o legalizacji związków homoseksualnych w Niemczech.

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-06-27/merkel-wycofuje-sie-ze-sprzeciwu-wobec-malzenstw-homoseksualnych/

  • Słyszałeś co powiedziała? Twierdzi, że zdanie zmieniła w wyniku rozmowy z parą homoseksualistów, która zaadoptowała kilkoro dzieci. A ja myślę, że zrobiła to dla władzy, by zwiększyć swoje poparcie.
  • Ojcze zobacz, co oni robią, Ojcze co ty na to? – Piotr pyta.
  • ……. – po jakimś czasie.
  • Pytałeś Ojca co On na to… On już nic na to. On tylko patrzy i czeka.
  • ……. – wyczułam w tych słowach wielki smutek.
  • Zobaczyłem kulę ziemską z pewnej odległości jakbym patrzył z góry, z lotu ptaka. Na niej zielone wyspy, które mogły być też kontynentami. Usłyszałem…
  • Mały, wracaj.
  • Wtedy uniosłem się jeszcze wyżej do Boga. Kiedy się uniosłem ziemia stanęła w ogniu, zrobiła się czerwona, a wyspy zostały zalane. Przede mną wziął Ojciec jeszcze kilka osób.
  • I to też będzie sprawiedliwość… – pomyślałam…

Kto zabił Jezusa?

27. 06. 17 r. Warszawa.

Patrzę na swoją kawę…

  • Długo będziemy na tę kawę chodzić?
  • Na pewno nie.
  • To będzie nasza decyzja?
  • Zmienią się uwarunkowania.
  • Do zakonu Piotr pójdzie? … Czy co?
  • On jest ludziom potrzebny, a nie zakonnikom.
  • Nawet zawał nie zmienił naszych kaw.
  • Oszuści!
  • Więc co?
  • Macasz po ludzku, a to nie jest ludzka fala. To fala wytworzona dłonią Ojca i nie jest ani za mała, ani za duża.
  • Była ogromna, jak wieżowiec! – Piotr zareagował.
  • …….
  • Po zawale mam słabsze serce, już nie mogę tak latać.
  • Wtedy też nie mogłeś, boś wyglądał jak indyk gruby, gotowy na dziękczynienie.
  • …… – śmieję się głośno, bo Homiel jak zwykle w słowach nie przebiera.  
  • Wczoraj ta modlitwa była fajna.
  • Ona nie może być fajna, ma być skuteczna. Z tym krzyżem stanowicie jedność, skuteczną jedność.
  • On ma taką moc? A wygląda tak zwyczajnie…
  • Ty z nim masz taką moc.
  • Jak myślisz? Kiedyś zniknął, a teraz jest. Prosto z Nieba. 
  • Powiedz coś jeszcze o nim.
  • Broń.
  • Co jeszcze trafi do Piotra?
  • Idziesz po swój ornat.
  • Piotr był kiedyś egzorcystą? Naprawdę? – ciągle wierzyć mi się nie chce.
  • Egzorcysta? To mało powiedziane. Ty nie wypędzasz diabła, ty ich zabijasz.
  • Czlowieeeeku!!! – Piotr nie wytrzymał.
  • Ja tego w życiu nie zrobię, ja się do tego nie nadaję!
  • A skąd wiesz do czego się nadajesz?
  • ……. – widziałam, że Piotr ma dosyć, pewnie zwiałby teraz nawet do Ustronia, byle dalej.
  • Myślisz, że ta fala ma cię umyć? Te zdarzenia są tak niebotyczne wielkie, że nie jestem w stanie tego powiedzieć. Jak ci powiem, to nigdy nie uwierzysz, dlatego ci nie powiem.
  • To dotknie tylko Piotra?
  • Kompletnie nie rozumiesz swojej misji – i pokazał wizję. Piotr narysował ją na serwetce. 

Droga życia. Piotr na ścieżce prowadzony jest z jednej strony przeze mnie, z drugiej przez Jezusa. Po jakimś czasie ja odchodzę i jest prowadzony przez Jezusa, aż na końcu do Ojca idzie już tylko sam.

  • Co jeszcze? Krzyż, ornat…?
  • To nie krzyż, to pastorał.
  • Ciekawe jak ten ornat dostaniesz.

Jeśli pastorał to symbol broni do walki, więc i ornat może być też tylko symbolem, a nie dosłownie liturgiczną szatą.

Ornat – w liturgii rzymskokatolickiej, starokatolickiej, luterańskiej i anglikańskiej główna szata liturgiczna zakładana przez kapłana do mszy świętej i tych czynności, które łączą się z nią bezpośrednio.

Symbolika ornatu; Ornat symbolizuje kapłańskie obowiązki i godności. Ornat jest symbolem ofiary krzyżowej Chrystusa, jak i ciężaru służby Bożej spełnianej przez kapłana, jako robotnika w winnicy Pańskiej. W liturgii święceń kapłańskich teksty odnoszą ornat do symbolu miłości Bożej przykrywającej wszelki grzech (por. 1P 4,8). Ornat spoczywa na plecach, co nawiązuje do przytłaczającego ciężaru (szczególnie gdy ornat jest bogato zdobiony) wyrażonego w słowach modlitwy odmawianej przy jego zakładaniu jako „słodkie jarzmo Pańskie” (por Mt 11,30).

  • Sam się znajdzie, nie będzie nowy, bardzo stary.
  • Homiel powiedział, że ta fala to wiara, a w zasadzie to gdzie wylądujesz… – nie jestem w stanie tego zrozumieć nie mając więcej danych.
  • A jak wylądowałem to była mgła…
  • Świat we mgle zobaczysz, musisz tę mgłę rozwalić, dasz z siebie wszystko, to może wrócisz.
  • Ta fala… Przekroczysz barierę, będziesz widzieć wszystko. Boję się, że włożysz rękę do mojego talerza.
  • …….  – Homiel nawet w najpoważniejszych sytuacjach potrafi mnie rozśmieszyć.
  • A ja? Co ze mną – pytam.
  • Ten kwiat jest podlewany przez Ojca.

28. 06. 17 r. Warszawa.

Wieczorem.

  • Dzisiaj podczas egzorcyzmów zobaczyłem jak z ludzi wychodzą gacki. One myślały, że chcę ich odesłać do piekła. Kiedy zobaczyły ten krzyż w moim ręku to były przerażone. Znowu zobaczyłem, że się zmieniają w pył. Jak odpychałem je do piekła to wracały, a teraz uśmiercałem ich na dobre – Piotr bardzo z tego powodu był zadowolony i dumny.
  • Aha… Powiedz no… Jak ty to widzisz? – próbuję zrozumieć.
  • Nie jestem w stanie tego ci wytłumaczyć… Widzę jak ciebie. 
  • …….
  • Co sądzisz o tym Homiel? – pyta Piotr.
  • Dzisiejsza modlitwa była konkretna, ale za mało.
  • To ma być za mało? – pomyślałam widząc koszulkę Piotra. Poszedł pomodlić się suchy, a przyszedł mokry.
  • Przed wyjściem do pracy odmawiaj jeszcze raz.
  • …… – jęknęłam w duchu, bo już teraz Piotr budzi mnie dzień w dzień o 6 rano, a jeśli ma modlić się przed pracą, to pobudki będę miała o 5.30.
  • Wiesz co usłyszałem podczas modlitwy?
  • Zrobił to! Jak Boga kocham zrobił to!
  • . Nie wiem od kogo to…
  • Przecież nie z dołu, tam Boga nikt nie kocha, nawet jeśli to tylko powiedzenie. 

Przygotowuję tekst na blog i pisząc dręczy mnie jednocześnie pytanie…

  • O kim Jezus powiedział; Eliasz już był, a nie poznali go. Kto to był?
  • Absolutnie musiałabyś spytać samego Jezusa.
  • No i jak mam to niby zrobić? Przecież nie usłyszę…
  • A skąd wiesz?
  • ……. – ręce mi opadły.
  • Przecież sami mówiliście, że nie mogę słyszeć.
  • Kiedyś tak było, a skąd wiesz jak teraz będzie?
  • …… – machnęłam ręką z rezygnacją, bo Homiel zręcznie mnie zbywa.

Dzisiaj oglądałam dokument; „Kto zdradził Jezusa” https://www.youtube.com/watch?v=UHooi-gnE2U Nasunęło mi się kilka pytań, które zanotowałam na kartce. Widząc, że Piotr do rozmowy jest całkiem chętny,  zaczęłam mu opowiadać.

  • Judasz. To on wśród apostołów trzymał kasę i nią zarządzał. Mógł w każdej chwili ukraść te pieniądze i uciec, a jednak zdradził Jezusa za 3 srebrników, co stanowiło wtedy dość śmieszną kwotę. Niektórzy bibliści uważają więc, że zdradził nie dla pieniędzy. Uważają, że szalą goryczy było umycie stóp Jezusa drogocennym olejkiem. On nie mógł zrozumieć, dlaczego marnuje się cenny olejek, zamiast go sprzedać i pieniądze rozdać biednym. Judasz zwątpił w Jezusa. Ale rzeczywiście… Dlaczego Jezus dał sobie obmyć nogi tak drogocennym olejkiem?

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku narodowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku… (J 12,1-11)

  • A gdybyś ty miała to zrobić? Miała kilka garnków i mogła wybrać ten z najdrogocenniejszym, co byś zrobiła?
  • ……. – Homiel tak mnie zaskoczył tym pytaniem, że zaniemówiłam.
  • Oddałabym to, co najlepsze – przyznałam.
  • Ona też to zrobiła. Oddała to, co najlepsze, bo wierzyła w Niego.

Pozwól jej być dobrą – przypomniały mi się słowa Jezusa spod „naszego krzyża” i zrozumiałam w tej jednej chwili, że Jezus pozwolił kobiecie oddać to, co najcenniejsze, bo sprawiło jej to wielką radość. Czy nie jest to prosta i najpiękniejsza odpowiedź na to pytanie?

  • I tak w istocie Judasz nie wierzył w Niego.
  • To kto zabił Jezusa?
  • A co ty sądzisz?pyta mnie.
  • …… – mam wybór między Judaszem, Kajfaszem, Piłatem, i synem Heroda…
  • A ja myślę, że to nieważne. Zrobił to człowiek, istota, którą Bóg stworzył, umiłował – odpowiedziałam dyplomatycznie, bo nie miałam pojęcia.
  • Wiesz czyje to są słowa? Tak mówi prawdziwy mędrzec. Personalne każdy z nich był narzędziem za grzech pierworodny. Zawsze musi być ktoś personalnie, ale istotą jest grzech pierworodny.
  • A mogę dostać nagrodę za to?
  • Proś o co chcesz.
  • To powiedz kogo miał na myśli Jezus mówiąc o Eliaszu?
  • Dowiesz się od autora.
  • ……. – no i ręce mi opadły po raz kolejny.
  • To w jakiej księdze jest mowa o otwieranych wrotach?
  • Psalmy…
  • ???!!!


Dopisane 20. 12. 2018 r.

Wrota; Psalmy.

Bramy, podnieście swe głowy! Powstańcie, wrota odwieczne! Niech wejdzie Król chwały!” (Ps 24, 7).

W interpretacji ojców Kościoła bramy, o których mowa w tym psalmie, są wrotami piekieł, do których zstępuje Chrystus, bądź wrotami niebios, które otwierają się na Jego przyjęcie podczas wniebowstąpienia. Są to również drzwi serca człowieka. „Każdy człowiek ma własne drzwi, przez które wchodzi Chrystus” — pisał św. Ambroży, odwołując się do omawianego psalmu.


  • Personalne każdy z nich był narzędziem za grzech pierworodny. Zawsze musi być ktoś personalnie, ale istotą jest grzech pierworodny.

Kto zabił Jezusa…? To pytanie zostało zadane też Melowi Gibsonowi podczas wywiadu w 2004 roku. Wywiad dotyczy filmu „Pasja”.

Dzisiaj rano miałam okazję zadać to pytanie bezpośrednio Ojcu. Najpierw strach mnie obleciał, czy powinnam, ale… trudno pomyślałam.

  • Przyjmij ten film jako bazę twojej wiedzy. Film jest bardzo prawdziwy. On sam nie kręcił i nie rozważaj czy tak było, czy nie było.
  • Twoja książka to narodziny prawdy.

Po pierwsze; by zrozumieć kto zabił Jezusa, kto personalnie jest za to odpowiedzialny, warto też posłuchać samego Gibsona. 

Po drugie; by zrozumieć co znaczy; On sam nie kręcił… trzeba obejrzeć I część tego wywiadu.

Do końca życia nieustająco będę powtarzać, że film „Pasja” ma ogromną moc. A „Resurrection”, wierzę, że powstanie, będzie jeszcze mocniejszy.

To jest antychryst. Zero zasad, wolność… Leżysko diabła.

23. 06. 17 r. Warszawa.

Piotr ciągle pyta o II falę i wcale się nie dziwię, gdyż sama jestem ciekawa. Jednak każda odpowiedź Homiela zamiast zbliżać nas do celu, to raczej oddala. Im więcej mówi, tym mniej rozumiemy.

  • Będzie niczym w porównaniu z tym, co nadchodzi. Wszystko przestanie mieć znaczenie.
  • Jak to się potoczy? – Piotr nie daje za wygraną.
  • Szybko.
  • ……
  • Wiesz co ostatnio widzę? Franciszek jest atakowany przez 4 swoich. Widzę Franciszka w środku kwadratu, a z każdego końca idą na niego pioruny… Słyszę lewacy…
  • To jest antychryst. Zero zasad, wolność… Leżysko diabła.
  • Pokazał mi to leżysko, wijące się ciała ludzkie, ściśnięte, obleśne, wijące się między sobą…

I w tym momencie przypomniałam sobie, że gdzieś już to widziałam.

  • A wygrają ci… lewacy?
  • To nie jest przedmiotem tej rozmowy. On potrzebuje wsparcia.
  • Pokazał mi jak rozrywa rodzinę… W rodzinie rodzą się pierwsze zasady moralne.
  • To ma sens – zdałam sobie sprawę, że to najprostsza droga do niszczenia. Uderzyć tam, gdzie kształtuje się moralny kręgosłup.
  • To co mam robić?
  • Módl się. Dla kogo żyjesz? Dla siebie? Nieee… Dla Ojca.
  • Ludzie i tak nie uwierzą.
  • Ty ich przebudzisz. Nie przebudzisz Kowalskiego i Kowalską. Przebudzisz Kowalskich i Kowalskie.

25. 06. 17 r. Warszawa.

Przyjechała do nas na weekend córka. Choć przyzwyczajona jest do obecności Homiela, to każda rozmowa bardzo ją zawstydza. Zawstydziła się podwójnie, gdy przygadał jej za bałagan, który pozostawiła w pokoju.

  • Powiedz jej… że tam gdzie brud i chaos, tam lubi przebywać diabeł.

Skontaktowała się ze mną pewna osoba, które pokazała zdjęcie chorego dziecka. Piotr zerknął tylko na nie i stwierdził, że nie da się go już uratować.

  • Chciałem mu pomóc, ale jego obraz zasłoniła ręka i zrozumiałem, że mi nie wolno.
  • …… – zamyślił się.
  • Hmm… To trudna sprawa, ale kiedy Ojciec nie pozwala to tak trzeba.
  • Mały, ty naprawdę chcesz skończyć studia.
  • A znasz takie powiedzenie; nie matura, lecz chęć szczera zrobią z ciebie oficera? – Piotr myśli, że z Homielem rozmawia. Nie wyprowadzam go z tej nieświadomości, czekając na rozwój wypadków.
  • Chcesz być lizusem?
  • Dla Ojca mogę nawet donosić.
  • Myślisz, że Ojciec nie wie co się dzieje?
  • No… nie wiem…
  • Od dobrego dowcipu zaczynasz niedzielę. Chcesz być nadwornym kapusiem?
  • A dlaczego nie? Dla Ojca mogę być wszystkim.
  • ……
  • Zabierzecie nam te kawy? – pytam. 
  • Jedna próba nieudana, bronicie się. Ale nie tak wyobrażam sobie waszą przyszłość.
  • ……
  • Ta fala to będzie prawdziwa wiara, a w zasadzie to, gdzie ona cię wyrzuci.
  • Widziałem tego śpiącego na kozetce u Ojca, on ciągle śpi.

  • Prywatnie powiem ci czego nie zrozumiesz. Dla wielu lepiej żebyś się nie obudził.
  • ……???
  • No i nie rozumiem. Za to ciągle słyszę 17 październik i 17 październik…

26. 06. 17 r. Warszawa.

Jutro Piotr ma „przesłuchanie” w urzędzie skarbowym.

  • Dorwą mnie za nic i zbankrutuję!
  • Nie twórz faktów, których nie ma. Zdarzeń, których nie ma.
  • Homiel ma rację, jak zawsze wyolbrzymiasz.
  • Pomaganie zostało zrobione z przyjemnościami dla was.
  • ……. – w pierwszym momencie nie wiedziałam o co Mu chodzi.
  • Ustroń! Gdyby nie twoja operacja byśmy tam nie trafili, a to najlepsze wakacje jakie w życiu mieliśmy! – przyznałam szczerze.
  • No widzisz? Zobacz jak złe można zamienić w dobre.
  • Było naprawdę super! – cieszę się na samo wspomnienie.
  • A wiesz co Pan Bóg jeszcze wam przygotował?
  • No to powiedz!
  • Nie mam zamiaru.
  • Ten to artysta!… – Piotr się śmieje.
  • ……
  • Dzisiaj rano w kościele zobaczyłem babkę… – nagle spoważniał.
  • Nie wiem co mnie podkusiło… W myślach stworzyłem miecz i miałem ochotę ją zranić… To gacek ciągle mnie tak podpuszcza… pomyślałem, a wtedy zbudowałem nad nią tubę ochronną i ten miecz sam ode mnie odpadł.
  • Przyjdzie czas, że uporządkujesz swoje myśli w głowie. Nic nie będzie w stanie zachwiać twojej harmonii wewnętrznej. Na razie masz sparing partnerów, a wiesz kiedy to się robi? Przed decydującą walką.
  • Przed decydującą walką? – spojrzeliśmy na siebie niepewnie.

Wieczorem.

Udało mi się ugotować coś naprawdę rozsądnego.

  • Dobre – Piotr prawie oblizywał talerz.
  • Tak w Niebie to nie masz – i cieszę się z tego widoku.
  • Myślisz, że tym go skusisz? – … by został, chciał powiedzieć Homiel.
  • Ta waga nigdy nie będzie sprawiedliwa.
  • ……. – i tak jak się cieszyłam, tak szybko zgasłam.
  • Nie mam argumentów, żeby go tu zatrzymać. U Was wszystko jest lepsze.

Piotr otworzył swojego laptopa, by sprawdzić pocztę i po chwili aż oparł się z wrażenia.

  • Dostałem z urzędu skarbowego informację, że umorzono sprawę, nie muszę jutro tam iść… Ale numer! – gapi się w ekran komputera czytając pismo jeszcze raz myśląc, że mu się przewidziało.
  • Przecież zobaczyłeś jak Ojciec przerywa nitki łączące cię z US – dziwię się, że się dziwi.
  • Ale to przecież…  Nie widzisz, że to co ja widzę, to się realizuje ?! – zabrakło mu słów.
  • Muszę iść się pomodlić.

Wstał, wyszedł z pokoju zamykając za sobą drzwi, abym nie daj Boże coś usłyszała i… wrócił po minucie. Spytałam go oczami co tak wcześnie…

  • Gdy wyszedłem usłyszałem Maryję, zagadnęła mnie…
  • Mały, idziesz się modlić?
  • Tak.
  • Weź swój pastorał.

Wziął więc swój krzyż i wyszedł ponownie. Wrócił po 20 minutach.

  • Gdy zacząłem się modlić usłyszałem…
  • Ważniejsze co tu powiesz podczas modlitwy A nie tam co powiesz siedząc przy mnie.
  • Coś musi w być w tym krzyżu, bo kiedy robiłem egzorcyzmy to dziwna rzecz się wydarzyła. Zawsze wywalam mentalnie gacki do piekła, wyobrażam to sobie. A teraz gdy trzymałem ten krzyż w ręku, to niebieska mgła z niego wyszła i te gacki spaliła, zmieniła w nicość. Nie wiem skąd tak mam… – Piotr rozkłada ręce bezradnie.
  • To jest dla ciebie tak oczywiste jak to, że codziennie wstajesz i chcesz coś zjeść.


Dopisane 18. 02. 2018 r.

  • To jest antychryst. Zero zasad, wolność… Leżysko diabła.

Benedykt XVI, emerytowany papież, ujawnił w wywiadzie-rzece, że udało mu się w przeszłości rozwiązać „gejowskie lobby” w Watykanie. We wrześniu światło dzienne ma ujrzeć wywiad-rzeka z Josephem Ratzingerem, emerytowanym papieżem Benedyktem XVI, który przeprowadził niemiecki dziennikarz Peter Seewald. Książka ma nazywać się „Ostatnie rozmowy”, a jej współwydawcą będzie włoska gazeta „Corriere della Sera”, która ujawniła niektóre fragmenty publikacji. W jednym z nich emerytowany papież wspomina, że udało mu się rozbić „gejowskie lobby” w Watykanie. Grupa miała składać się czterech do pięciu osób i mieć znaczne wpływy w Stolicy Apostolskiej. Jak wspomina Benedykt XVI, grupa ta starała się oddziaływać na decyzje podejmowane w Watykanie. Benedykt XVI w wywiadzie opowiada też m.in. o trudnościach, jakie spotykały go, gdy interweniował w sprawie naduzyć seksualnych, czy o walce z plagą pedofilii w Kościele.

Benedykt wyraził się w czasie przeszłym; rozwiązałem gejowskie lobby. Ale czy tak jest naprawdę? Wypowiedź z 2013 roku. 

Papież Franciszek powiedział na prywatnym spotkaniu w niedzielę, że w Kurii Rzymskiej istnieje „gejowskie lobby”. Potwierdził tym samym informacje, które od jakiegoś czasu pojawiały się we włoskich mediach. Papież wyciągnął na powierzchnię kolejny problem, ukrywany w czasie pontyfikatu jego poprzednika. – Wewnątrz Kurii Rzymskiej jest wielu świętych ludzi. Jednak istnieje także korupcja – mówił w niedzielę papież Franciszek. – Często wymienia się gejowskie lobby. Ono istnieje. Zobaczymy, co da się zrobić – stwierdził. Enigmatyczne wypowiedzi papieża padły na jego niedzielnym spotkaniu z Latynoamerykańską i Karaibską Konfederacją Religijnych Kobiet i Mężczyzn, która łączy wspólnoty księży, mnichów i sióstr zakonnych. Pierwsze wzmianki o takiej wypowiedzi papieża pojawiły się na chilijskiej stronie Refleksja i Wyzwolenie, która skupia się na głoszeniu teologii wyzwolenia. www.wprost.pl/swiat/403448/papiez-franciszek-w-watykanie-istnieje-lobby-gejowskie-to-prawda.html 

Jak wygląda sytuacja dzisiaj? Czy antychryst skończył swoje dzieło? A może dopiero się rozkręca? 

Dowodów na infiltrację Kościoła przez lobby gejowskie jest coraz więcej. Wpływy tego środowiska wydają się jednak przekładać obecnie na nową jakość. Chodzi mianowicie o próbę zmiany nauczania Kościoła w kwestii homoseksualizmu – o uznanie, że jest on zjawiskiem normalnym, a nawet pozytywnym. W tym duchu wypowiada się coraz więcej księży, w tym także biskupów, a nawet urzędników watykańskich, m.in. wspomniany kardynał Francesco Coccopalmiero, którego sekretarzem był zatrzymany ks. Capozzi.

Innym dostojnikiem watykańskim otwartym na możliwość legalizacji związków partnerskich, w tym także homoseksualnych, pozostaje arcybiskup Vincenzo Paglia, mianowany przez Franciszka przewodniczącym dwóch ważnych watykańskich instytucji: Papieskiej Rady ds. Rodziny i Papieskiej Akademii Życia. Zanim trafił do Rzymu, był ordynariuszem diecezji Terni-Narni-Amelia. Zasłynął z tego, że w 2007 roku (p.s. A więc jeszcze podczas pontyfikatu Benedykta) zlecił namalowanie na ścianie katedry w Terni skandalicznego muralu. Malowidło przedstawia Jezusa, który zabiera ze sobą do nieba sieci pełne kłębiących się nagich ciał homoseksualistów, transseksualistów i prostytutek. Jednym z bohaterów obrazu jest sam arcybiskup Paglia, przedstawiony nago w czułym uścisku z innym gołym mężczyzną. https://wpolityce.pl/kosciol/353824-kamerun-infiltracja-kosciola-przez-lobby-gejowskie-co-maja-robic-katolicy-wobec-takiego-zagrozenia

To jest antychryst. Zero zasad, wolność… Leżysko diabła.

https://www.youtube.com/watch?time_continue=22&v=CmdX89lmQOQ

Nie tylko chlebem człowiek żyje.

20. 06. 17 r. Warszawa.

Piotr dostał pismo z urzędu skarbowego, które go lekko strwożyło. Może nie sama sprawa, bo banalna dość, ale użyte w nim sformułowanie. Wezwano go do wyjaśnienia jako potencjalnego sprawcę przestępstwa skarbowego, a chodziło tylko o wytłumaczenie, dlaczego opłata za podatek poszła na inne konto. Zwykła pomyłka.

  • Zobacz, ilu mam przeciwników. NIP, urzędy skarbowe, śpiewaczka, gacki… – zaczął zmęczony
  • . Od nas to się odpierdol !!! – doszedł głos z dołu…

Piliśmy właśnie kawę i z wrażenia kawa stanęła nam w gardle. To wprost nieprawdopodobne!… Chciałam szybko zmienić temat rozmowy i przypomniałam sobie, że nie mam rozwiązanej kwestii „krwi życia”.

Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia. Upomnę się o waszą krew przez wzgląd na wasze życie upomnę się o nią u każdego zwierzęcia. Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego – o życie brata. [Jeśli] kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego, bo człowiek został stworzony na obraz Boga.

  • Krew życia płynie w tobie. Nie wolno zabijać, ani oskarżać. Gdy oskarżasz to już zabijasz, a kiedy zabijasz wprowadzasz truciznę.
  •  Rany…. – myślę w duchu… naprawdę nie dało się jaśniej? 
  • A jaki ma to związek z jedzeniem? – drążę dalej. 
  • Nie tylko chlebem człowiek żyje.
  • Aaaa… Teraz rozumiem. Nie wolno żywić się nieszczęściem innych! To nie dosłownie o krew chodzi!

Pamiętam pierwsze nasze rozmowy, spytałam wtedy jak traktować Biblię. Powiedział Homiel, że Biblię należy czytać mądrze i na tym przykładzie zrozumiałam jak wielki błąd robią ci, którzy odbierają niektóre słowa Ojca zbyt dosłownie. Tu nie chodzi o to, by według Jehowych nie jeść kaszanki, bo zrobiona jest także z krwi!… Słowa Ojca są pełne symboliki, metafor i należy najpierw znaleźć klucz do Jego wyjątkowego języka, aby zrozumieć Biblię w pełni.

  • Ten krzyż od Was… Nic nie mogę więcej znaleźć.
  • I nie znajdziesz, to wyjątkowy krzyż, jedyny w swoim rodzaju.
  • Zaskoczycie nas jeszcze czymś?
  • Zaskoczenie dopiero nadejdzie.
  • …… – wiem jedno… Pomysłów na pewno Im nie brakuje. 
  • Miałem wizje dzisiaj rano… Rozmawialiśmy gdzieś na polanie, na trawie… Biegł do nas wielki czarny pies, wilczur. Ja tylko powstrzymałem go ręką znakiem stop, a on uniósł się wysoko i nie mógł już biec, przebierał nogami w powietrzu. Potem ręką zrobiłem ruch i poleciał gdzieś na dziesiątki metrów daleko…
  • No widzisz? Masz już siłę, żeby pokonać diabła – wizja była dla mnie bardzo czytelna.

21. 06. 17 r. Warszawa.

Wstawanie codziennie o 6.30 mnie wykańcza. Poszłam na kawę półprzytomna, a Piotr świeży jak skowronek dosiadł się do stolika.

  • Jadąc po schodach usłyszałem Ojca…
  • Wszystkie twoje wrogi obrócę w perzynę, więc nie lękaj się niczego. Dla ciebie.
  • …… – zaczęłam myśleć oczywiście, o którego z wrogów chodzi. Tych z dołu, czy tych z NIP, urzędu skarbowego?
  • Niesamowite słowa i już gdzieś je słyszałam.
  • ……
  • Wczoraj wpadłam na chwilę do twojego kościoła, było bardzo mało ludzi i weszła wycieczka z Japonii. W sumie było kilkanaścioro ludzi i nikt, dosłownie nikt nawet się nie przeżegnał. Szukali serca Chopina i nic ich nie interesowało więcej – przypomniałam sobie tą żałosną scenę.
  • Nie wiedzieli Jezusa? – Piotr się zadumał.
  • ……
  • A ty Mnie widzisz?
  • ……

Zaskoczenie? To mało powiedziane. Zdziwiło mnie, że samo o Jezusie wspomnienie jakby Go przywołało. Nie rozumiem tego, a może ciągle jest przy nas tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy? Odniosłam wrażenie, że Piotr nagle się zmniejszył, skurczył.

  • Widzę.
  • Więc niczego się nie bój. Jestem przy tobie.
  • ……
  • Objął cię ramieniem… – mówi do mnie Piotr.
  • Jesteś Jego oczkiem w głowie – dalej relacjonuje co widzi.
  • A twoje ostrze jest ostre... mówi do ciebie. Chodzi o twoje pisanie, pióro ostre jak miecz… Co ty tam piszesz?! – pyta mnie Piotr, a ja nie jestem w stanie odpowiedzieć, bo łzy utknęły mi w gardle.
  • Jak Go widzisz?
  • Nie jestem w stanie ci wytłumaczyć.
  • Jak wygląda?
  • Ma czerwony płaszcz.
  • A dlaczego nie biały?… – pomyślałam… oczywiście, jak to ja…
Adam Chmielowski 1881

Kolor czerwony wskazuje na miłość, krew, życie, czy ofiarę. Często szaty w tym kolorze zdobią świętych męczęnników. Także Jezus wielokrotnie jest przedstawiony w czerwonej koszuli, która może wskazywać na ofiarę, którą za nas złożył z miłości. Często jednak czerwony na obrazach może nam się mylić z purpurą, która oznacza godność królewską.

  • Księgowa jest zbulwersowana pismem z US, napisali, że jestem oskarżony! Jeszcze nie sprawdzili, a już jestem oskarżony! – Piotr nie wiem dlaczego chciał zmienić temat.
  • Nie dziw się im. Tak wygląda walka ze złem. Oni nie wiedzą z kim mają do czynienia – odezwał się chyba Homiel.
  • Mały, rób co masz robić. Dawaj dalej poczucie bezpieczeństwa dopóki cię fala nie zabierze, a potem nie masz wpływu na to, co się dziać będzie.
  • To znaczy, że jak się zacznie fala to nie będzie poczucia bezpieczeństwa? – pytam od razu.
  • A gdzie zaufanie? Ty, która piszesz też wątpisz? Boisz się o swoją kawę? A skąd wiesz co zyskasz?
  • Oj-tam, oj-tam… – zawstydziłam się, bo Homiel trafił w dziesiątkę.
  • Powiedz tak uczcicie… Mówiąc Mały to ty Homiel, czy już nie Ty?
  • Homiel to Homiel. Gdybyś wiedziała, że to Ojciec… rozmawiałabyś?
  • Chyba nie… – przyznałam z wahaniem, przynajmniej nie rozmawiałabym tak otwarcie i doszło do mnie znowu, że to z Ojcem rozmawiamy teraz. 
  • Rób swoje Mały, czyść swój mundur.
  • Ja nie mam przecież munduru – zdziwił się Piotr.
  • Przecież rozmawiam z inteligentnym człowiekiem… a mundur to symbol służby. Policjant ma mundur, wojskowy, itd. Czyścić mundur to szykować się do służby.

Wieczorem.

  • Po modlitwie o 15.00 Ojciec powiedział mi…
  • Nieprzyjaciół obrócę w truchło… i pokazał mi fajną rzecz. Siedział na tronie, a ja poniżej na ziemi w swoim fotelu zamyślony. Zobaczyłem Ojca uśmiechniętego jak ręką przecina nici wiążące mnie z US. Przeciągnął po prostu ręką jakby ciął powietrze i poprzecinał białe nici, które mnie łączyły z US.
  • Fajna wizja – uśmiechnęłam się widząc ją w wyobraźni.
  • Dużo masz wrogów? – pytam.
  • Wielu. Inną drogę dla ciebie przewidziałem. Nie chcę, by cię katowano jak zakatowano Mojego Syna, ale żebyś prowadził.
  • …….

Dech mi zaparło. Uderzyła mnie siła tych słów i że to słowa samego Ojca. Bałam się odezwać, ponieważ czuję się jeszcze mocno niepewnie w takich sytuacjach.

  • Ojciec jest ciągle przy nas? – szeptem pytam Piotra.
  • W tobie jest część Jego.
  • We mnie? – wyrwało mi się – W każdym jest… – powiedziałam ze zdziwieniem.
  • Ale to ty masz kryształ.
  • Oh my God!… – pomyślałam przypominając sobie namalowany dla mnie obraz.

  • To skąd tyle moich błędów po drodze?
  • Nie wiesz co to błąd…
  • ……
  • Ojciec mi powiedział teraz, że nie mogę mieć dużej firmy – Piotr spokojnie i czułam w jego głosie wielką ulgę.
  • Duże to domena tych z dołu. Wszystko co masz, masz gdzie indziej. Po co masz mieć wszystko tutaj? To, co masz, masz dla innych, nie dla siebie.
  • …… – pod każdym względem to prawda.
  • Przepraszam, że czasami się mylę podczas modlitwy.
  • Ważne są intencje, że chcesz i wolę wykazujesz.
  • Czasami serce mnie boli jeszcze…
  • Urośnie.
  • Jak to… urośnie?
  • Duchowo będzie wielkie.
  • Więc nie uratowałem się po to, aby się nad tobą pastwić, masz zadanie. Po robocie przyjadą po ciebie sanie i zabiorą do Domu.
  • Przestań się lękać, bo to co nieuchronne i tak przyjdzie. Nie chcę ci twojej bujnej wyobraźni obciąć, bo się fajnie ogląda.

Gdybym nie byłam pewna, że to Ojciec teraz przemawia, to wybuchłabym śmiechem. Piotr rzeczywiście ma tak bujną fatalistyczną wyobraźnię, że w małej kropce wody widzi wielkie tsunami. Czytając pismo z US widział już siebie za kratkami! 



Dopisane 16. 02. 2018 r.

  • Wszystkie twoje wrogi obrócę w perzynę, więc nie lękaj się niczego.

Ks. Izajasza; który świat cały zamieniał w pustynię, a miasta jego obracał w perzynę, który swych jeńców nie zwalniał do domu? (…) Więc wylał na Izraela żar swego gniewu i okropności wojny. Wybuchła ona zewsząd pożogą, a on się nie spostrzegł, obróciła go w perzynę, lecz on nie wziął tego do serca. (Ks. Izajasza 42:25, Biblia Tysiąclecia)


  • Krew życia płynie w tobie. Nie wolno zabijać, ani oskarżać. Gdy oskarżasz to już zabijasz, a kiedy zabijasz wprowadzasz truciznę.

Zajrzałam na stronę prowadzonych przez Jehowach, gdzie toczyła się rozmowa poświęcona krwi;

Dzieje Apostolskie 15: 19 Toteż moje rozstrzygnięcie jest takie: nie należy niepokoić tych spośród narodów, którzy się nawracają do Boga, 20  ecz trzeba im napisać, by się powstrzymywali od rzeczy splugawionych przez bożki i od rozpusty, i od tego, co uduszone, i od krwi. (….). 28 Albowiem duch święty i my sami uznaliśmy za słuszne nie nakładać na was dodatkowego brzemienia, z wyjątkiem następujących rzeczy koniecznych: macie powstrzymywać się od tego, co ofiarowano bożkom, i od krwi, i od tego, co uduszone, i od rozpusty. Jeśli będziecie się tego starannie wystrzegać, dobrze się wam powiedzie. 


Widzimy, że powyższe wersety wyraźnie zakazują spożywania krwi, choć wielu tzw. chrześcijan i tego nakazu nie przestrzega. Powyższe wersety uczą nas chrześcijan czego, według ustalenia apostołów, starszych pod kierownictwem ducha świętego, mamy przestrzegać z Prawa Mojżeszowego. Nie musimy już się poddawać np. obrzezaniu, czy przestrzegać sabatu. Jehowa za pośrednictwem swojego ducha pobudził apostołów i starszych do oznajmienia chrześcijanom (przede wszystkim tym nawróconym z pogan), że koniecznie mają wystrzegać się spożywania krwi, np. „tego, co uduszone”, to znaczy niewykrwawionego mięsa. A jak Prawo Mojżeszowe nakazywało postępować z krwią? A co z transfuzją? Cz dla ratowania życia można pozwolić wstrzyknąć sobie krew, czy jedynie nie wolno jej spożywać?„

„Wylać na ziemię, jak wodę”, a nie pozwalać wstrzykiwać ją sobie do żył, gdy opuści organizm (własny, czy cudzy). Niech ktoś pokaże mi miejsce w Prawie Mojżeszowym (czy gdziekolwiek w Biblii), gdzie Bóg nakazuje postępować inaczej z krwią niż wylewać ją na ziemię. A akurat właśnie, m. in., tego aspektu Prawa Mojżeszowego nakazano nam przestrzegać w Dziejach Apostolskich- co, do ściśle określonego sposobu obchodzenia się z krwią, która opuści organizm. Gdzie niby Biblia pozwala na przetaczanie krwi z jednego do drugiego organizmu! https://watchtower-forum.pl/forums/topic/3824-czy-biblia-zakazuje-transfuzji-krwi/

Może wśród tutejszych czytelników zabłąkał się ktoś z wyznania Jehowach… Chciałabym, żeby zadał sobie pytanie… Właściwie niech każdy zada sobie to pytanie… Czy po tych wszystkich słowach, które Ojciec przekazał i przekazuje należy wierzyć, że pozwoliłby na śmierć kogokolwiek tylko dlatego, że transfuzja krwi to grzech? Ileż to ludzi musiałoby odejść zbyt wcześnie, ileż to ofiar pochłaniałaby wojna dodatkowo tylko dlatego, że zaprzestano by transfuzji krwi? Czy Ojciec pozwoliłby przeżyć Piotrowi, gdyby to była prawda? 

Lubię jak Mnie prosicie. I lubię jak robię dla was działania.

18. 06. 17 r. Warszawa.

Wróciliśmy do Warszawy w ciągu 5 godzin jazdy autem, a Homiel prawie przez ten czas w ogóle się nie odzywał. Na początku drogi stwierdził, że nie ma czasu, bo podziwia okolice i lubi zapach lasu  i… zamilkł.

  • Dlaczego nazwałeś anioła naszej córki „Wypłoszem”? – spytałam tuż przed Warszawą. 
  • Tak się czesze jakby miał ciągle wiatr we włosach.
  • …… – tak nas to rozśmieszyło, że Piotr o mało nie wpadł do rowu.
  • Ładnie tak przezywać?
  • Im bardziej ludzki jestem, tym bliżeji od razu przestałam się śmiać. Dostrzegłam w tym   wielką mądrość. Homiel wie, że między nami jest ogromna przepaść i to pod każdym względem, ale nie chce dać nam tego odczuć. Chce być blisko i jeszcze bliżej. Dopasował się do nas.

Piotr zatopił się we własnych myślach, ale zaczął w pewnym momencie coś mruczeć pod nosem.

  • Wybrana poprzez aklamację.
  • Co?! Powiedz głośno.
  • Wybrana poprzez aklamację – patrzy na mnie i wzrusza ramionami.
  • . To słyszę, nie mam pojęcia, co to aklamacja. O co chodzi Homiel ?
  • Przecież myślałeś o NIP.
  • Aaaaaa, to o NIP ? – zdziwiliśmy się.
  • ……. – podczas gdy Piotr dalej dyskutował z Homielem, ja sprawdziłam w internecie co znaczy aklamacja.

Aklamacja – okrzyk wielu zgromadzonych ludzi dla wyjawienia swojej woli lub życzenia. Przez aklamację wybrany, znaczy wybrany jednomyślnie takim okrzykiem, bez liczenia głosów obecnych.

Aklamacja (consensus ordinum) – sposób przyjęcia ustawy lub wniosku w demokratycznych organach władzy ustawodawczej. Wniosek zostaje przyjęty poprzez aklamację, gdy zostaje zaakceptowany jednomyślnie przez całe zgromadzenie (może zostać poparty okrzykami lub oklaskami).

  • Rebusy przy tobie Homiel to mało piwo. Co zostało przyjęte? – Piotr był totalnie zniechęcony, a może po prostu zmęczony jazdą.
  • A od czego masz sowę ? – czyli mnie.
  • Ja mam to rozwiązać ? – i zaczęłam myśleć.
  • Jednogłośnie zostanie przyjęta decyzja o wyroku… chyba. Zdaje się, że sędzina będzie jednogłośnie podejmie decyzję… chyba – i wcale nie była tego pewna.
  • ……. – Piotr ponownie wzruszył ramionami twierdząc, że i tak nie rozumie.
  • Co mam zrobić z moją firmą ? – spytałam Homiela, bo miałam dylemat, zamykać, czy nie zamykać.
  • Utnij. Z tej mąki chleba już nie będzie.
  • A z której będzie ?
  • Rób co masz robić.
  • Dzięki, pomogłeś mi.

Byłam wykończona wstawaniem o 5 rano i wielogodzinną jazdą. Zasnęłam już o 21, ale nie na długo. Piotr mnie obudził potrząsając za ramię.

  • Homiel naciągnął mi ucho i głośno powiedział…
  • Nie wybrana, wygrana! Zwycięstwo! – czyli nie Wybrana poprzez aklamację” , a  „Wygrana poprzez aklamację”
  • Aaaaaa – i głowa opadła mi na poduszkę, ale nie mogłam już zasnąć, ponieważ za oknem grupa ludzi rozmawiała o swoim życiu tak głośno, że i ja poznałam ich życie.
  • Michałku, zrób coś – tyle mi się powiedziało…
  • ……. – i raptem zapadła cisza…

19. 06. 17 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Słyszałaś tych ludzi wczoraj ? Prosiłem Michała…
  • Ja też! – przerwałam mu ze śmiechem.
  • A wiesz co wczoraj mi powiedział ?
  • ???
  • Lubię jak Mnie prosicie. I lubię jak robię dla was działania. To wzmacnia wiarę.
  • ……. ???!!!
  • To może tak poproszę o lotto? – zażartowałam, ale szybko się z tego wycofałam.
  • …….
  • Nastaje czas oczyszczenia przedpola przed falą. Razem to zrobimy.
  • ….?!
  • Ciągle słyszę datę październik, czuję siłę tej daty, magię.
  • Stanie się, co nieuchronne.
  • ….. – słuchałam w ciszy. Myślałam, że sobie będziemy żartować, a tutaj tak poważnie się zrobiło…
  • Ty wiesz co? – Piotr zrobił okrągłe oczy.
  • Chyba faktycznie Jezus nadchodzi… Widzę szereg aniołów z dwóch stron jak się kłaniają nisko, a pośrodku idzie mężczyzna, świetlista postać.


W oddali zauważyliśmy dwie bardzo młode dziewczyny, może 14 – 15 lat, które publicznie i namiętnie się całowały. Piotr  skrzywił się jakby zobaczył stado szczurów.

  • I co? Skrzywdzisz je?
  • Nie.
  • Będziesz uczył?
  • Tak.
  • Powodzenia.
  • No to co robić?
  • Tylko wstrząs może zmienić.

Wieczorem.

  • Na jakiej podstawie Homiel sądzisz, że zwycięstwo będzie przez aklamację?
  • Na podstawie Swojej wiedzy.
  • A jaka jest dokładnie Twoja wiedza? – Piotr chciał wyciągnąć coś więcej.
  • Jest lepsza od twojej – … zaczynam się śmiać.
  • No powiedz coś…
  • Czekaj!
  • Mógłbyś coś zdradzić! – Piotr z żalem, że taki tajemniczy.
  • Zdrada nie pasuje do Naszego stanu.
  • Czekaj, ale zakład obowiązuje. Życzę sukcesu w tej sprawie.
  • …….
  • Zostaw Go, nie widzisz, że nie dasz z Nim rady?
  • ….. – Piotr westchnął.
  • Wyjechałbym w góry znowu.
  • Za co? Może zagram? – żartuję.
  • Zagraj, może i Ja się załapię? Też mam dosyć tej ambrozji warszawskiej.
  • No… nie da się dzisiaj z Nim na poważnie… – i się śmieję.
  • …….
  • Homiel, mam sprawę do Ciebie… Jest dziwny fragment w Biblii…

Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia. 5 Upomnę się o waszą krew przez wzgląd na wasze życie – upomnę się o nią u każdego zwierzęcia. Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego – o życie brata. 6 [Jeśli] kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego, bo człowiek został stworzony na obraz Boga.

  • Co to znaczy nie jeść mięsa z krwią życia?
  • Odpowiedź w przygotowaniu.
  • ?! – zdurniałam teraz. Nie wiedziałam, czy nadal żartuje, czy już nie żartuje.

Zaczęliśmy oglądać oparty na faktach film „Obywatel X”.                       http://www.filmweb.pl/film/Obywatel+X-1995-4596

Film oparty na autentycznej historii seryjnego mordercy, który przez wiele lat działalności uśmiercił w Związku Radzieckim ponad 50 osób. Jego ofiary były młode, przeważnie poniżej siedemnastego roku życia. Wszechobecna biurokracja, niekompetencja i brak profesjonalizmu długo uniemożliwiały odnalezienie i ukaranie zabójcy. Dopiero ogromne zaangażowanie w sprawę detektywa Burakova i jego niemalże obsesyjne dążenie do osiągnięcia celu zaczęło przynosić rezultaty.

  • Mam nadzieję, że taki to w piekle siedzi.
  • Nawet nie siedzi. Ta dusza nie zasługuje na naukę.
  • To jest jedna z tych dusz, która zamieniona jest w nicość.

I tym sposobem dowiedziałam się po raz drugi, że niektóre dusze przestają istnieć całkowicie.


Piotr był wyjątkowo zmęczony. Jego miesięczna nieobecność w firmie nadszarpnęła jej finansowe fundamenty, to znaczy było dużo mniej zleceń co zawsze, a dodatkowo spiętrzyły się zatory płatnicze.

  • Nie martw się o ekonomię swojej firmy, bo właśnie Nasi ekonomiści ją przejęli.
  • ……. – Piotr już się szykował, aby coś „odpalić” po swojemu, ale zamilkł.
  • Zobaczyłem dwóch w okularach, mieli skrzydła, wzięli księgi i przewracali kartki… – Piotr zaczął gestykulować i naśladować Tych, co widzi.
  • Coś planują, jakieś wydarzenia….. Ciąg zdarzeń jak klocki domino… Wysłali je na ziemię… – opisuje dalej.
  • Coś się chyba stanie ze mną!
  • …… – i miałam już tego serdecznie dosyć. Ciągłego słuchania, że „coś się stanie ze mną”.
  • Uwalniamy cię od trosk – Homiel spokojnie zareagował, by nas uspokoić.
  • Zobaczyłem normalnie dwóch księgowych ze skrzydłami! – Piotr zrobił ogromne oczy, bo widok musiał być… przedziwny.
  • Oni główkują jak to porozwiązywać!…. Zapisywali Swoje rozwiązania złotymi, ognistymi literami…
  • Ogniste znaczy w trybie pilnym.
  • …….  – a ja myślałam, że to taki żarcik.
  • A poważni byli ? – byłam ciekawa.
  • Znasz wesołego księgowego ?
  • ……. – zaczęłam się gwałtownie śmiać, bo Homiel ma rację! W przeciągu kilkunastu lat narekrutowałam się dziesiątki księgowych, a żaden przy księgach nie był wesoły.
  • Trochę się zaczynam bać – przestałam się śmiać, gdy doszedł do mnie sens całej dzisiejszej rozmowy.
  • Przypomniał mi scenę filmu „2012” jak przemawia prezydent…
  • ……. – i tak, jak do tej pory trochę się denerwowałam, tak zdenerwowałam się na całego.



Dopisane 14. 02. 2018 r.

  • Nawet nie siedzi. Ta dusza nie zasługuje na naukę. To jest jedna z tych dusz, która zamieniona jest w nicość.

Co Jezus powiedział o piekle? Fagment z http://y-jesus.com/jesus-say-about-hell/

Najlepiej sprzedająca się książka Roba Bella „Miłość wygrywa”, dowodzi, że Bóg jest zbyt kochający, aby wysłać ludzi na wieczne potępienie. Jego książka wywołała poruszającą debatę, nawet wśród chrześcijan. On postrzega Boga w pewnym sensie, jakby dziecko patrzyło na Świętego Mikołaja – dobrotliwego dawcę dobrych rzeczy.

Skąd wziął się pomysł piekła i czy jest on naprawdę biblijny?

Znaczenie hebrajskie pochodzi ze słów Szeol i Gehenna oraz greckiego słowa Hades. Każde słowo mówi o karze po śmierci tym, którzy odmawiają Bożego przebaczenia. Ale czy ta kara jest tymczasowa, czy wieczna? Czy Bell ma rację, kiedy stwierdza, że ​​Bóg ostatecznie wybaczy każdemu? Aby odpowiedzieć na to pytanie, skoncentrujemy się na tym, co Jezus powiedział o ostatecznym losie bezbożnych po śmierci. Przyjrzymy się także temu, co Jezus powiedział o tym, kto idzie do Nieba.

Jezus zadziwiał ludzi swoją miłością i współczuciem. Uzdrawiał chorych i ślepych. Troszczył się o przygnębionego. I zawsze mówił o Bogu jako swoim Ojcu, który kocha każdego z nas poza ludzkim zrozumieniem. Jezus powiedział nam, że powodem, dla którego przybył, było zbawienie nas od naszych grzechów, abyśmy mogli mieć z Nim życie wieczne. Większość z nas zna tę wspaniałą obietnicę.

„Bóg tak bardzo umiłował świat, że dał swego jedynego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (Jan 3:16, NCV)

Spójrzmy na własne słowa Jezusa na temat tego, co dzieje się z tymi, którzy nie pokładają wiary w Chrystusa i Jego przebaczenia. Jezus nieustannie dzielił ludzi na dwa obozy: tych, którzy wierzą w Chrystusa, i tych, którzy nie wierzą. Ostrzegł, że niewierzący są skazani na zagładę. Na przykład Jezus powiedział swoim naśladowcom:

„Wejdź przez wąską bramę; albowiem brama jest szeroka, a droga szeroka, która prowadzi do zguby, a wielu przez nią wchodzi. Brama bowiem jest mała, a droga wąska, która prowadzi do życia, i niewielu ją znajduje. „(Mt 7, 13,14, NASB)

Chociaż Jezus dał jasno do zrozumienia, że ​​Bóg bardzo nas kocha, wiele z tego, co wiemy o piekle, pochodzi z jego własnych słów. Jezus objawia apostołowi Janowi ostateczne przeznaczenie tych, którzy odrzucili jego wolną ofertę życia wiecznego.

„Jeśli ktoś nie znalazł imienia w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia” (Objawienie 20:15, J. B. Phillips)

Jezioro ognia przedstawia horror spędzania wieczności poza miłością i radością dobrowolnie ofiarowanymi przez Chrystusa. Ci, którzy odrzucą Jego miłość, zostaną „spaleni” w duszy, gdy cierpią z powodu surowych wyrzutów samotności w wiecznym stanie bez miłości. Jak tragicznie!

Czy Rob Bell ma rację, kiedy stwierdza, że ​​miłość wygrywa, a wszyscy unikają sądu? Czy to wydaje się być intencją słów Jezusa? Byłoby niezwykle trudno wyciągnąć ten wniosek z tych wersetów, a także z innych fragmentów Nowego Testamentu. Jezus daje jasno do zrozumienia, że ​​Bóg nie zmusi nas do zaakceptowania jego wolnego przebaczenia. Bóg pozwala nam wybrać nasze własne przeznaczenie: Niebo lub Piekło.

Wielka siła to wielka odpowiedzialność.

16. 06. 17 r. Szczecin.

Myjąc się rano w łazience usłyszeliśmy naszą „śpiewaczkę”. Śpiewała, ale tym razem piosenkę!… „Czarna Madonna”.

  • Dziwne… – zaczęliśmy między sobą to komentować – To może nic nie znaczyć…
  • Wie, że dzwonią, ale nie wie, w którym kościele.
  • A co to znaczy?
  • Sama nie wie czemu to śpiewa.

Nie wiem, co poskutkowało bardziej. Nasze spotkanie w drzwiach, czy nasza wczorajsza prośba do Michała, aby zapanowała cisza.

  • Nasze spotkanie nie było przypadkowe?
  • A co jest przypadkowe?
  • …… – czyżby aż tak to zadziałało?
  • Jesteś zawsze przy mnie? – pyta Piotr.
  • Ja tak, a grubas przy Oli.
  • Nie masz dla Niego litości – miałam żal, ale i tak zaczęłam się śmiać.
  • Bo się tak nazywa! Całe Niebo Go tak nazywa – i sam zaczyna się śmiać.
  • ……
  • Najpierw jego straci, a potem zacznie zapadać się w siebie.
  • Taaaak?…. – i szkoda mi się jej zrobiło.
  • Dlaczego jej córka krzyczała bez przerwy? Szukała powietrza. To taki bluszcz.
  • …… – przypomniałam sobie te rozdzierające krzyki i zrobiło mi się jej szkoda nieco mniej.
  • A mi nie szkoda, ludzie tutaj mieszkają! – Piotr stanowczo.
  • Spotkały się dwie natury tutaj. Permanentne przebaczanie i permanentny sądpodsumował nas Homiel.
  • Nauka nigdy nie trwa wiecznie.
  • Ten spokój to pewnie dzięki Wam? – upewniam się.
  • Jak się ma takich zamożnych przyjaciół… – Piotr.
  • Nie zamożnych, a wpływowych. Wpływamy na ludziprzerwał mu w pół zdania.
  • My też nie lubimy tych „piosenek” – czyli wycia śpiewaczki.
  • Faktycznie mogłem im wczoraj zaszkodzić?
  • Mieć świadomość swoich możliwości i czynić tylko dobrze to wielka rzecz. Nie możesz działać impulsywnie. Impuls zaciera cel.
  • Mogłem im zrobić krzywdę, już się na nich szykowałem.
  • Różaniec pozbawi cię tej energii. Energię skierujesz na gacki. Wielka siła to wielka odpowiedzialność.
  • Będą cię co rusz prowokować.
  • Jak?
  • Abyś skierował uderzenie na człowieka.
  • …… – spojrzałam na Piotra uważniej. To jego słaba strona, którą gacek bardzo umiejętnie wykorzystuje. Impulsywność. Działa szybciej niż myśli.
  • Musisz mieć hamulce, daj sobie czas na działanie – próbuję tłumaczyć Piotrowi.
  • Musisz mieć wielu przyjaciół z łańcuchami którzy trzymają go na krótkiej smyczy i pilnują.
  • I wiesz już kim jesteś. Ta moc będzie wzrastać. Kieruj ją na zło.
  • A mogę kierować na świat?
  • Nie naprawiaj nic na tym świecie, bo to cykl naturalny.
  • Apogeum będzie, kiedy będziesz na fali. Będziesz mógł wszystko, a zrobisz nic.
  • Będziesz prowokowany przez ludzi, a to test.
  • Uuuuu…. – pomyślałam, z naturą Piotra będzie bardzo ciężko.
  • Słyszę… humiliate.
  • …… – sprawdziłam w internecie; poniżenie.
  • Będę poniżany?
  • Nic nie rób. Możesz wszystko, a nic nie zrobisz.
  • Przy twojej dumie to będzie wielka próba – przyznałam.
  • To małe piwo. Jesteś agresywny, skup swoją siłę w modlitwie, a ofiary zostaw w spokoju.
  • …… – Piotr kreci głową, że mu to nie pasuje.
  • To NIP ma zostawić?
  • To się samo zrobi.
  • A długo takie biczowanie będzie trwało? – pytam.
  • Ile trzeba.
  • Wytrzymasz? – pytam Piotra.
  • Zamiast do 10, licz do 100. Już tak dużo nauczyłeś się o człowieku. To ofiara.
  • A jaka jest moja rola? – pytam.
  • Widzę cię z halabardą.
  • …… – znowu musiałam zajrzeć do internetu.

Halabarda dwuręczna broń która zdobyła popularność między XIV a XV wiekiem. Typowa halabarda łączy w sobie elementy trzech broni: topora, haka i włóczni. Dzięki temu była uniwersalna, mogąc służyć zarówno do cięcia jak i kłucia. Halabarda była podstawową bronią wczesnej armii szwajcarskiej od XIII wieku, następnie rozprzestrzeniła się także na inne kraje, w dużym stopniu ze szwajcarskimi wojskami zaciężnymi. Jej rola ogranicza się do funkcji reprezentacyjnej i ceremonialnej jako symbol służby wojskowej.

Homiel widząc mnie z halabardą zasygnalizował, że jest to symbol służby dla Boga i to w gotowości do boju.

  • A co z naszymi rodzicami?
  • Wasi rodzice jeszcze pobędą na tym świecie trochę, a potem zostaną zabrani w przyjazne miejsce.
  • …… – niby to oczywiste, a jednak słabo mi się zrobiło…
  • Spytałem Homiela kiedy ja odejdę…
  • Gdybyś wiedział dokąd pójdziesz…
  • . Pokazał mi strusia pędziwiatra…

  • Z tego wynika, że wszystko bym zostawił za sobą i spieprzył do Domu.
  • Powiem ci tak… Ahoj przygodo!
  • Co ma się zaczynać, to się zaczyna.

Wieczorem obejrzeliśmy film „Chata”. Mack jest szczęśliwym mężem i ojcem trojga wspaniałych dzieci. Pewnego dnia jego rodzinę dotyka tragedia. Najmłodsza córka Missy zostaje porwana. Wszelkie dowody wskazują na morderstwo, choć ciała nie udaje się odnaleźć. Mack popada w coraz głębszą rozpacz, która powoli oddziela go od świata i rodziny. Kilka lat po tragedii otrzymuje tajemniczy list z zaproszeniem do leśnej chaty, w której rozegrał się dramat Missy. List wydaje się pochodzić od samego Boga. Pełen wątpliwości i obaw Mack decyduje się na spotkanie z nieznanym, które okaże się być niezwykłym doświadczeniem pozwalającym zrozumieć sens rodzinnej tragedii i zupełnie inaczej spojrzeć na życie i świat. https://www.deon.pl/po-godzinach/rozrywka–relaks/film/art,1320,film-na-weekend-chata.html

https://www.youtube.com/watch?v=9XTtwU7vpf4

  • Fajnie tak dostać list od Boga…
  • Jak myślisz… Kto przywitał cię w pracy? Ja? Ja takiej możliwości nie mam.

p.s. zacytuję ten fragment jeszcze raz i siłą rzeczy muszę zmienić kolor czcionki. 

Wszędzie nakrętki szukaliśmy, na biurku, obok, na kolanach pod biurkiem. Bałam się, że Piotr się zdenerwuje i będziemy musieli wracać do szpitala. Kiedy staliśmy tak bezradnie zastanawiając się co się z nakrętką stało… ona spadła na blat biurka z wysokości około 10 cm. Dosłownie wypadła z powietrza, jakby jakaś niewidzialna ręka wpuściła ją zza „przesłony” do naszego świata. 
- Widziałaś to?!… 
- Cholera co to? – Piotr zdezorientowany – 
- Może to gacek? 
- Chwila… – zaczęłam myśleć, bo Piotr już wszędzie gacka widzi. 
- Tym piórem podpisujesz wszystkie umowy… Ktoś cię powitał w ten sposób, jakby chciał powiedzieć welcome home… Pióro to znaczy, że wszystko wraca do normy – zaśmiałam się, bo to był świetny pomysł na przywitanie. 
- Jak Wy to robicie? – Piotr nie mógł się nadziwić. 
- Nie zdradzam Mojej techniki. 
- Cieszą się, że wróciłeś – miałam na myśli wszystkich Homieli w Niebie. 
- Myślisz? 
- Musisz żyć.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/05/zaprowadze-cie-do-twojego-zrodla-do-poczatku/
  • A krzyż? To myślisz Kto?


Dopisane 12. 02. 2018 r.

Już tak dużo nauczyłeś się o człowieku. To ofiara Bóg wysyła Swoich pośród ludzi, aby uczyli się ludzi. To, że są słabi i silni. Mądrzy i głupi, itd. To, że życie to ciągła walka i tak łatwo ulec złemu stając się jego ofiarą.


Nie naprawiaj nic na tym świecie, bo to cykl naturalny – gilgul znaczy cykl, to hebrajska nazwa reinkarnacji. Na tym świecie uczy się nie tylko pojedynczy człowiek, ale cyklowi podlegają też całe narody i cywilizacje. Coś umiera, coś się rodzi…, może lepsze, doskonalsze, może po prostu inne. Nieustający rozwój. Nic na tym świecie nie trwa wiecznie

Różaniec ma wielką siłę. Broń atomowa wymięka.

15. 06. 17 r. Szczecin.

Wracaliśmy do Szczecina autem. Sprawa krzyża tak mnie nurtuje przez ostatnie dni i noce, że postanowiłam wyciągnąć od Homiela informacje nawet na siłę.

  • No proszę cię ładnie, czyj on był?
  • Twój, dawno, dawno temu. Dlatego jest złamany. Sam go złamałeś – zwrócił się do Piotra.
  • …….  – dosłownie osłupieliśmy. Spojrzeliśmy na siebie kompletnie zaskoczeni i z wrażenia o mało Piotr nie wbił się w tył samochodu, który jechał przed nami.
  • Odzyskałeś, co utraciłeś. Ten ksiądz kiedyś zdradził.
  • …….  
  • To niemożliwe!!! – Piotr był zszokowany.
  • Nie rozmawiamy, tylko słuchamy! na to Homiel tak ostro, jakby nie było mowy o jakimkolwiek niedowierzaniu, czy wątpliwościach.
  • Odpadł od pastorału. Połączą się na koniec twoje rzeczy.
  • A ile tych rzeczy jest? – spytałam.
  • …… – cisza.

Do Szczecina autem jedziemy zwyczajowo około 5 godzin. Po tych słowach nie odzywaliśmy się przez 4, zastanawiając się nad tymi niesamowitymi informacjami, z którymi nie wiadomo co począć. Przyjąć z błogosławieństwem, czy z niedowierzaniem? Tyle już przeszliśmy, ale to? Istne szaleństwo… 

  • To może dlatego czułem, żeby go wziąć ze sobą, jakby mnie wołał – Piotr w końcu odezwał się zamyślony.
  • Dziwne… – przypomniałam sobie – Słyszałam we śnie, żeby wziąć krzyż ze sobą… – co też uczyniliśmy.

Chciałam dać kanapkę Piotrowi do zjedzenia, ale odmówił.

  • Nie chcę.
  • Dlaczego? – zdziwiłam się.
  • Żeby nie było powtórki. Nie najadaj się, tylko nasyć głód. Od tej pory będziesz na smyczy jedzeniowej. Będziesz wymiotował, a nie najadał się.
  • Racja. Nie mogę. Ile razy Ojciec ma ratować ten mój tłusty tyłek?
  • Nie powiedziałby tłusty, bo schudł.
  • Lekarz powiedział mi…. Ma pan takie szczęście! Pan nie ma prawa żyć!… Więc nie będę jadł.
  • Wiesz co jest najważniejsze? Że to wiesz. Zawdzięczasz wszystko Ojcu.
  • …… – mimo całej powagi sytuacji zaczęliśmy się śmiać i cieszyć, ale Homiel znowu powrócił do kwestii krzyża.
  • Ten krzyż historycznie był twój. Czekał na właściciela.
  • ……
  • A gdzie był w międzyczasie? – pytam przytomnie.
  • Ktoś dobry czuł, że musi go oddać.
  • Ile takich rzeczy będziemy jeszcze zbierać? – mam nadzieję, że ze sto, bo trochę to potrwa.
  • Najważniejszy już jest.
  • Powiedz na co zwracać uwagę szukając pozostałych?
  • Na życie.
  • …… – zrozumiałam, że to pytanie było całkowicie bez sensu. W naszym życiu wszystko dzieje się nieoczekiwanie.
  • To nie jest kwestia, czy Ja znam odpowiedź, ale czy mogę powiedzieć.
  • Ale dlaczego tak długo trzeba czekać na niektóre odpowiedzi?
  • Wszystko wymaga czasu. Muszą się przebić przez gwiazdy.
  • ……
  • Tylko nie zgub krzyża – mówię szybko do Piotra.
  • Mam go w płaszczu.
  • Przyspawany.
  • Piotr był biskupem, który zdradził? Tak mam więc to rozumieć?
  • Tak masz to rozumieć. Dzisiaj zdrada to nic wielkiego, ale kiedyś…
  • To dlaczego biskup wojownik?
  • Jedno drugiemu nie przeczy.
  • A jak miał na imię?
  • Informacje, które dostałaś są wystarczające. A ta wiedza psychicznie nie będzie dobra dla Piotra. Twoje pisanie ma pomagać, a nie szkodzić.
  • A pomaga?
  • Oczywiście.
  • Czyli nie szukać?
  • Szukaj, wielu jeszcze rzeczy się dowiesz.
  • ……
  • Pokazał mi teraz jak się dziwisz przed komputerem…
  • Ciekawe kim ja byłam… – zamyśliłam się – Ponoć zawsze byłam koło ciebie.
  • Zakonnicą.
  • ……  – poczułam się, jakby mi teraz ktoś usunął ziemię spod nóg. 

Przypomniałam sobie pierwsze spotkanie z AIDĄ. Usłyszałam wtedy, że byłam zakonnicą i nasza znajomość z Piotrem była bardzo… zażyła?! Nie napisałam tego na blogu uznając, że się pomyliła. Wielokrotnie o tym rozmawialiśmy między sobą, ciesząc się, że nawet w zakonie było nam ku sobie… 

  • Homiel mówi, że zdradziłeś.. To może chodzi o mnie?
  • …… – nie odpowiedział i tym razem wcale nie było mi do śmiechu.
  • A różaniec?
  • . Pamiętasz film Shaolin? Pokazał mi jak ćwiczą nieustanie…
  • Najwięksi wojownicy wyryli te dziury. Im bardziej będziesz miał zryte kolana, tym większym wojownikiem będziesz.
  • Musisz zacząć przychodzić wcześniej z firmy, bo nie masz czasu na modlenie się – znalazłam rozwiązanie.
  • Administruj firmą, ale rób swoje. Zaprawdę powiadam ci. Spłacisz swój dług względem Ojca szybciej. Spłacisz swój dług za życie i daj innym życie.
  • Aaa… wszystko rozumiem teraz.
  • Różaniec ma wielką siłę. Zwłaszcza w twoich ustach. Broń atomowa wymięka.
  • …….
  • Toś nas zaskoczył Homiel z tym krzyżem.
  • Prawda wiecznie nie może być ukryta. I tak kroczek za kroczkiem do celu.
  • A tak zapytam teoretycznie, teoretycznie! Czy archanioł Michał może rozdzielić się? Prowadzić kogoś i być przy Ojcu jednocześnie?
  • To zależy jakie Ojciec Mu zadanie da, a dla Ojca nie ma rzeczy niemożliwych.
  • ……
  • Na ten krzyż wypędzałeś demony. To twoja oręż. W słabości doskonalisz siłę Mój przyjacielu. Przegrałeś, bo musiałeś przegrać.
  • Walczyłeś ze Złym tym krzyżem. Czy uwierzysz Mi, że to tęsknota wzajemna?

p. s. Wieczorem „przez przypadek„ natrafiłam na ten obraz. Nie tylko uwidoczniono prawie identyczny, ale znacznie większy krzyż, ale i do tego pastorał. Rzadko udostępniany obraz namalowany przez francuskiego malarza Jeana Josepha Weertsa (1847-1927). Wygląda na to, że rzeczywiście tego typu rodzaju krzyże były wykorzystywane przez egzorcystów w XIX wieku i zapewne były wykorzystywane znacznie wcześniej. Czerwoną strzałką zaznaczyłam prawdopodobnie symbol czaszki, jedyny symbol z ARMA CHRSITI, który widnieje na dole krzyża pod stopami Chrystusa. Obecnie podczas egzorcyzmów używa się innych krzyży. 

http://www.culture.gouv.fr/public/mistral/joconde_fr?ACTION=CHERCHER&FIELD_98=AUTR&VALUE_98=WEERTS%20Jean%20Joseph&DOM=All&REL_SPECIFIC=3


Dojechaliśmy do Szczecina. Po drodze odebraliśmy z pracy córkę i w trójkę pojechaliśmy do naszego mieszkania. Wchodząc do budynku usłyszałam za sobą kroki. Odwracamy się wszyscy jednocześnie i widzimy… ukochanego naszej „śpiewaczki”-prokurator! Musieliśmy coś mieć takiego w naszym wzroku, bo spłoszony szybko spuścił głowę. Nikt z nas się jednak nie odezwał, ale jestem pewna, że myśleliśmy w tej chwili o tym samym, że noc mamy straconą. Gdzie tam noc! Cały długi weekend!

Wieczorem siedząc wygodnie w swoich fotelach nie oglądaliśmy TV, ale nasłuchiwaliśmy, czy coś się dzieje. Byłam tym stanem wiecznego napięcia bardzo zmęczona. Piotrowi żyły wyszły na czole, ponieważ tylko czekał na sygnał, aby pobiec piętro wyżej i zrobić awanturę. W myślach już tworzył dla nich mentalne tortury.

  • Proszę cię nic nie rób, proszę cię nic nie róbsłowa Homiela bardzo mnie wzruszyły. Pierwszy raz się zdarzyło, aby tak bardzo otwarcie o coś prosił Piotra.
  • Swoją sprawiedliwość obróć wobec tych, którzy naprawdę są źli czyli wobec gacków, którym ulegają.
  • …… – Piotr natychmiast się uspokoił.
  • Homiel mi powiedział, że mógłbym ich skrzywdzić, bo nie zdaję sobie sprawy ze swoich możliwości.

Spojrzałam na Piotra nieco innymi oczami, przypomniałam sobie bowiem pewną sytuację z Magdą, dawną jego wspólniczką. Jeszcze przed erą Homiela zdarzyło mu się raz złorzeczyć jej w myślach. Na drugi dzień spadła ze schodów i zwichnęła nogę. Siła myśli może być ogromna, a kiedy człowiek ma nad nimi władzę… staje się niebezpieczny. Sednem jest, by tą siłę obrócić ku dobremu, a nie złemu.



Dopisane 10. 02. 2018 r.

Informacje, które dostałaś są wystarczające. A ta wiedza psychicznie nie będzie dobra dla Piotra.

Homiel użył słowa pastorał, choć de facto krzyż typowym pastorałem nie jest. Użył go w formie symbolu, jako podpora do walki ze złem. Podobnie w przypadku biskupa. Piotr wcale biskupem nie musiał być, może to jedynie symbol kapłana o większych możliwościach niż inni. Być może też istnieją w przepastnych kościelnych archiwach dokumenty, świadczące o posłudze egzorcystycznej kapłanów krakowskich z XVIII i XIX wieku, jednak w internecie takowych nie znalazłam. Zwróciłam się do fachowców z pytaniem, gdzie można uzyskać więcej informacji na temat historii egzorcyzmów w PL.


Ten krzyż historycznie był twój. Czekał na właściciela – i tak oto w ten sposób weszliśmy w tajemnicę wędrówki dusz, o czym Niebo już wielokrotnie wspominało. We wczesnym chrześcijaństwie wierzono w odrodzenie duszy w nowym ciele. Ta wiara wywodziła się prosto z Judaizmu, bo przecież pierwszymi chrześcijanami byli Hebrajczycy. Nie mogli odrzucić czegoś, co było faktem i o czym mówił sam Jezus, a dzisiejsza nauka jest w stanie tego dowieźć. W ubiegłym roku wiele dowiedzieliśmy się o naszym caaaałym życiu, ta wiedza była odkrywana nam stopniowo.