Zaczyna się podniesienie ….

24. 11. 24 r. Warszawa.

Piotr przed TV w tracie mszy …

  • Miałem spotkanie z Dudą, siedzieliśmy przy stole i rozmawialiśmy.
  • ??? … – patrzę na niego z wielką dozą podejrzliwości, bo niby kiedy ?
  • Rozmawiałem z jego duchem, duszą …. – tłumaczy szybko.
  • … Długo, ale w pewnej chwili mówię ….
  • Przegraliście, bo największym wrogiem PIS-u jest sam PIS. Nie pilnowaliście swoich ludzi …
  • To nie PIS, to kler, który pod przykrywką PIS robił wielkie interesy …
  • Zaczął mi tłumaczyć. Tak powiedział i zaczął wymieniać po nazwisku kto …
  • … Eee … To niemożliwe – jestem pełna wątpliwości.
  • W każdym razie Bóg nie mógł na to pozwolić i przegrali.
  • Dlatego przegrali, by się nie rozsiadli jak w średniowieczu.
  • Oooo  …. No, właśnie !

Kościół wiele dobrego uczynił w średniowieczu dla „zwykłego” człowieka, ale też … 

Średniowiecze. Kościół miał władzę do nakładania podatków, a jego prawa musiały być przestrzegane. Ci, którzy mieli przeciwne poglądy, byli uważani za heretyków i mogli podlegać różnym formom kary, w tym egzekucji. Kościół w średniowieczu miał być przedmiotem strachu i posłuszeństwa, a jego wpływ rozprzestrzenił się na wszystkie obszary społeczeństwa.”

Przypomina mi to rządy PIS-u w telewizji publicznej. Kto był przeciwko nim, z automatu stawał się ich wrogiem, a przecież nie o to Ojcu chodzi. Czasami byłam zażenowana oglądając TVP, ortodoksyjność PIS-u, brak tolerancji odrzucała nawet mnie. 

  • Skoro nie umieją szanować tego dobra, to weźcie to zło.
  • . Na koniec mówię do Dudy … Dziękuję panie prezydencie i słyszę wtedy …
  • Ukryty nominał.
  • … Hmm … Ciekawe … Ukryta wartość ? – zastanawiam się głośno. 
  • Duda to taki ukryty nominał ? – próbuję zrozumieć. 

Co to znaczy nominał ? Nominał – nadawana przez emitenta wartość środka pieniężnego, papieru wartościowego, bonu pieniężnego, znaczka pocztowego itp. Nominał środka pieniężnego zwykle widnieje na rewersie monety, a na banknotach zamieszczany jest na obu jego stronach.

  • A już na sam koniec mówię do niego …., tą formułkę …
  • Kto z was pójdzie ? Oto ja pójdę. Ty ? To idź … i odszedłem od Dudy.
  • ??? … To ci się śniło ? 
  • Sam nie wiem, siedziałem jak naprawdę – wzrusza ramionami.

Na kawie wracamy do tematu Dudy, do tematu wyborów, do życia … 

  • Ktoś mi mówi …
  • Nie musisz nic mówić, tylko bądź.
  • …  Ojciec chce, abym nie wnikał w ten świat, ale patrzył na niego ogólnie, bez emocji.
  • Patrz i ucz się, oglądaj, nie musisz się tłumaczyć, co do twojej osoby.
  • . Ojciec tańczy …
  • Niedziela, dancing time ….
  • Taaaak ? A myślałam, że niedziela to czas mszy … – uśmiecham się szeroko. 
  • Msza już była.
  • … Ojciec ma śmieszne ruchy, wygina biodrami, a teraz pokazuje palcami i rękoma znak Viktoria, zwycięstwo.
  • I to nie chodzi o Trzaskowskiego . – Ojciec uprzedził tym samym moje pytanie.

Wesoło się zrobiło, próbuję zmienić temat.

  • Wiesz, że są dowody, że z 20 tysiące lat temu na Ziemi istniała wielka cywilizacja ?
  • I śladu po niej …
  • Nie ma … – dokańczam zdając sobie sprawę, że historia może się powtórzyć.
  • Zaczyna się przesilenie … Podniesienie …. ? – Piotr się zawahał, nie jest pewny, co słyszy.
  • Ty wiesz …. – do mnie, co stawia mnie natychmiast do pionu, bo wiem.
  • Podniesienie.
- Przed trzecim podniesieniem słonecznym staniesz przed obliczem Ojca.  
- Co znaczy trzecie podniesienie ? 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/26/i-chrystusa-nauka-trwala-do-pewnego-czasu-sila-nie-w-ilosci-a-jakosci/ 

Cały czas się zastanawiałam, o jakie podniesienie chodzi.

  • Zaczyna się ? – pytam zaintrygowana.
  • Początek to była twoja wizyta w Częstochowie.
03. 09. 24 r. Warszawa. Kilka dni temu Piotr oznajmił, że jedziemy do Częstochowy, bo tam znajduje się zakład, który może naprawić moje stare BMW. Specjalizują się w naprawie napędów, a mamy z tym według Piotra mały problem. Słysząc Częstochowa - w mojej głowie pojawia się czerwona lampka i myśl; czy o samochód rzeczywiście tu chodzi. Dlaczego akurat Częstochowa, aby naprawić auto, a nie cokolwiek innego. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/12/23/rozne-sa-powody-zeby-dojsc-do-celu/ 

3 wrzesień, data naszej wizyty w klasztorze nie wydaje się być związana ani z astronomią, ani z astrologią. Czym więc jest to podniesienie słoneczn? Początek był we wrześniu, dzisiaj mamy listopad, a Ojciec mówi, że się zaczął. Podniesienie słoneczne to według Ojca  określony przedział czasu, etap, który się zaczyna, musi też potrwać i skończyć. Kiedy zacznie sie drugi etap ? Nie mam pojęcia.

  • Widzę, jak to ciało opuszcza złoty anioł … – Piotr nagle. 
  • No co ty Mały … ! Wracaj ! ….
  • ……. – kręcę tylko głową, niewiarygodne to wszystko.

  • Jeśli Częstochowa była pierwszym podniesieniem, to co będzie drugim ? A może było już drugie ? Jakieś zdarzenie ?
  • ……. – Piotr wzruszył ramionami, nie wie. 
  • . Pozdrowienia niedzielne, bez wdawania się w dyskusję … – Ojciec znowu mnie uprzedza, bo chciałam oczywiście popytać.
  • Wczoraj podczas obiadu usłyszałem znowu …
  • W każdej chwili możesz zostać wzięty.

I coś mnie teraz zastanowiło. W każdej chwili wzięty to znaczy, że jesteśmy przed trzecim podniesieniem. Zaczęło sie trzecie podniesienie … W takim razie co było pierwszym, drugim ? 


Idziemy na spacer. Rozmawiamy o dzisiejszej rozmowie i trzecim podniesieniu.

  • Będziesz zadowolona, że zrobisz swoje.
  • … ??? …

Wieczorem. Oglądamy program naukowy o UFO. Pokazują dziwne UFO-istoty, twarze mało sympatyczne, groźne …

  • A nasz Klatu jest sympatyczny  – zauważam. 
  • To zależy, z kim rozmawia.
  • …. ??? … – roześmiałam się, o tym nie pomyślałam. 
  • No dobra, a ci Zieloni z wąsikami jacy byli ?
  • … Zaciekawieni, pokojowi, nasza nacja ich w ogóle nie interesowała. Oni usłyszeli gdzieś tą niesamowitą wiadomość.
  • Ciekawe jaka to wiadomość … – mruknęłam pod nosem.

W mediach popłoch. Putin grozi wojną atomową. Niespodziewane słowa Ojca uspakajają … 

  • Strachy na lachy.
  • … Wiesz, co widzę ? Grozi, ale boi się, że zostanie sam z Chinami. W przypadku, gdyby rozpoczął taką wojnę, to się wszyscy od niego odwrócą … Już teraz jest przestępcą. Chin się boi, a poza tym boi się też u siebie. Widzę tą reklamę z płynem do mycia talerzy, jak rozpływa tłuszcz. Tak jego państwo się rozpadnie, albo władza może … – zadumał się patrząc gdzieś przed siebie … 

Bądź cierpliwy w proszeniu.

23. 11. 24 r. Warszawa.

Na kawie … Niedługo wybory prezydenckie w Polsce, Trzaskowski się pcha pewny swego, duże ma szansę na wygraną. Jak zwykle jestem pełna niepewności …

  • Ojcze, nie mam siły prosić …. Nie …. Głupio mi tak ciągle prosić … – żeby przegrał. 
  • Bądź cierpliwa w proszeniu.
  • . Nie mówiłem ci, ale strasznie mnie głowa rozbolała, ciągle mnie atakują … Piotr markotny.
  • Jesteś po ciężkim zawale, masz wiele problemów, jesteś atakowany przez tych, których nie widać, a dodatkowo w nocy, o czym nie mówisz …
  • To prawda, zobacz jak mnie pogryzły – podsuwa mi pod nos rękę, gdzie widać liczne zadrapania.
  • Przyzwyczaiłem się…
  • Nawet Ola o tym nie wie, tak jak słynne „niech zapali się światło”.
  • Niech nie dziwi się, że cię głowa boli.
  • Oni nie zdają sobie sprawy, jak jesteś atakowany w nocy i dzień.
  • Całe życie tak ma …
  • Dlatego jako mały chłopak spałem z obrazem Maryi przy głowie, podświadomie do Niej uciekałem. Krysia dziwiła się bardzo, co ze mną nie tak jest ….

Słucham tej opowieści po raz któryś, ale zwracam też uwagę, jak bardzo jest blady. Blady, jakby cały miesiąc nie spał.  

  • Ojciec mówi teraz o tych „podsłuchiwaczach” …
  • Rozszyfrował Jankesów na 5+.
  • ??? … Powiedział Ojciec Jankesów ? – pytam, ponieważ nie pierwszy to raz Ojciec używa właśnie tego określenia.
  • Tak, dosłownie – roześmiał się. 
  • Czyli to prawda … Czy to jest dla nas niebezpieczne ?
  • A jak Ojciec wyglądał ?
  • Rozbawiony… … – dodałam uspokojona.
  • Będą tęsknić za twoim okienkiem – … blogiem.
  • Jak odejdziesz, to nie będą mieli, co piszesz, ale będą mieli do czego wracać.
  • … Ta książka będzie bardzo gruba … Powinna być w trzech częściach, wstęp, rozwój i zakończenie … – Piotr planuje albo widzi.

Książka ciągle w toku, bo i blog nadal w toku. Jednak już teraz widzę, że faktycznie będzie bardzo gruba … Widzę też, że Piotr się wzruszył …

  • A bo Ojciec mnie spytał …
  • Jak się czujesz ? 
  • Dobrze.
  • Armia ludzi o tobie myśli …
  • Armia ? Hmm …. – zamyśliłam się.
  • Moi, gadają o mnie, czuję to często.
  • I ci, co znają Piotra od ciebie …. –  do mnie. 
  • Ale, czy to w sumie armia ? – pomyślałam. Blog, no i „podsłuchiwacze” ?
  • Widzę kulę ziemską we mgle. Z Nieba schodzą opary, mgła … Te wszystkie jasnowidze niczego nie będą mogli dostrzec, będą się ciągle mylić.

  • Już teraz się mylą ciągle … – przyznaję.
  • Szok i niedowierzanie …. Tak teraz słyszę…

Spojrzałam na Piotra uważniej. Niedowierzanie przede wszystkim. Przypominam sobie słowa Jezusa; Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony”. Teraz to rozumiem, bo faktycznie trudno zrozumieć, kiedy zna się człowieka od zawsze z wszystkimi jego ułomnościami, wadami, jego codziennością i gdy do świętego wcale nie pasuje, bo w głowie mamy zupełnie inny jego obraz.

  • Zgasłbyś, co ?
  • Tylko u Ciebie Ojcze. W Domu.
  • Nie możesz; Musisz być na straży. Nie martw się, siła twoja wróci.
  • Pokładam w tobie dużą nadzieję.

Jedziemy przez miasto, Piotr jak zwykle bardzo drapieżnie, z każdym by się ścigał, przy tym klnie jak szewc …

  • Ellahija, calm down …. – p.s Elahija zapisałam tak, jak usłyszałam od Piotra. 
  • Ellahija ? Jak pięknie – wymiękłam.
  • A bo nie mogę na to wszystko patrzeć, co wyrabiają … – …. (p.s. Trzaskowski startuje na prezydenta).
  • Kiedy przyjdzie pora ….
  • To co ? – dopytuję, gdy nie dokończył.
  • Zobaczyłem ręce w buzi z przerażenia … Ojciec fajnie ze mną rozmawia, połowa słownie, połowa obrazami. Często tak mam ….

  • To było żywe słowo, Ola.
  • ??? … Żywe słowo, a co to znaczy ? – pytam Piotra.
  • Poszukaj, poczytaj ….
  • Długo tu będę Ojcze jeszcze ? … Wiem, że nie powiesz – i machnął ręką z rezygnacją.
  • Skoro wie, że nie powiem, to po co pyta ? – Piotr mnie szturcha, czyli to Ojciec mnie pyta.
  • Dobraliście się ….
  • Jestem tak zmęczony …
  • Historycznie się zgadza, zawsze jesteś zmęczony jak Ellahija …
  • Nic się nie zmieniłeś.
  • Ty też się nie zmieniłaś, choć znasz tylko dwa swoje imiona prawdziwe.
  • Wiesz kim jesteś ?
  • ………. – kręcę głową, że nie wiem, a raczej, że nie chcę wiedzieć. 
  • Hmm … Nie wiesz … Co ty wiesz dziecko …

Piotr jedzie coraz zuchwalej ….

  • Lubię z tobą jeździć tak ofensywnie …
  • Taaak ? A ze mną ? Ja jeżdżę spokojniej – jestem zazdrosna.
  • Z tobą wyślę Araba, On ma pokłady nieopisanej cierpliwości. 
  • ……… – roześmiałam się. Arab, czyli Jezus. 
  • Bóg zapłać za dobre słowo …
  • ???
  • Po tej rozmowie rozeszły się chmurki ….
  • Czyli … Ktoś Cię zdenerwował Ojcze w tym świecie, że chmurki ? 
  • Ty masz problemy i Ja mam problemy.
  • To kiedy je rozwiążesz, Ojcze ?
  • We właściwym czasie, a jeszcze nie nadszedł.

Kiedy wiesz, że nie, to wtedy tak.

20. 11. 14 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Podczas mszy zobaczyłem pętlę, znak nieskończoności.
  • .. Nie mów pętla, bo mi się to z czymś innym kojarzy. A w jakim kolorze ?
  • Biało-przezroczysta, jak ręce Ojca … A wiesz, co teraz widzę ? Jak ktoś puka do drzwi.
  • Hmm … Pukajcie, a będzie otworzone ? Myślisz, że to Jezus ?
  • Chyba nie, bo teraz widzę jak ktoś puka trzy razy w konfesjonał. Tak ksiądz pukał wołając kolejną osobę do spowiedzi … Mam iść do spowiedzi ? – Piotr ciężko zdziwiony.
  • W sumie to ty się codziennie spowiadasz Ojcu …
  • Ola, wiesz jakie uszy ma słoń ?
  • Wielkie.
  • Takie uszy mam przy jego spowiedzi, od jego grzechów.
  • ……… – śmiech.
  • Ojciec znowu tańczy …
  • Ćwicz taniec, zatańczymy razem, zszokujemy świat – … do mnie.
  • Jestem dobrym tancerzem tak, jak jestem dobrym lekarzem.

Zatańczyć z Ojcem ? Chyba nie dosłownie … ? 

  • Myślisz, że ta fala nadal jest w twoim pokoju ?
  • …. ??? …
  • Jest na zawsze.
  • Kiedy jesteś markotna, niepewna, ona się do ciebie zniża. Myśl sama.
-Jeśli nie wiesz, jak robić, to wsłuchaj się w siebie. 
-Tam znajdziesz nie tylko siebie.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/06/13/ja-powiem-kim-jestes/



21. 11. 24 r. Warszawa.

  • Dzisiaj znowu usłyszałem, że jesteśmy podsłuchiwani.
  • Ooook … Ojcze … – wzdycham ciężko zmęczona tym faktem.
  • Kto nas podsłuchuje, który kraj ?
  • Dobre pytanie. Widzę napis USA … Ludzie w czarnych garniturach, okularach …
  • To pewnie przez Klatu …
  • Interesują się nie tylko UFO, ale i twoim mężem bardzo.
  • … ???!!! …
  • Podałaś im na tacy wszystko …
  • ???!!! … A jak na mnie trafili, na blog ? – jestem baaaardzo zdziwiona.
  • Trafiłaś na ludzi wierzących, decydentów.

Ludzie wierzący, decydenci z USA są obecnie przy władzy, przyszło mi do głowy. I przyszło mi do głowy cos jeszcze … Czy pisać o tym na blogu, że wiemy ? To ci zagwozdka … 


Wieczorem.

W TV pokazano jak pięknie sypnął śnieg w Polsce. Słyszę w TV …

  • Ojcze, słyszysz ? Pierwszy śnieg …
  • Mam takie problemy ze słuchem … Ale to chyba wiek …
  • ……… – śmiech.


22. 11.24 r. Warszawa.

Na kawie Piotr ma chwile wytchnienia.

  • Ojciec mi pomaga w firmie, wiem o tym. Podpowiada, co mam mówić, robić … Homiel, dziękuję
  • Ola, on do końca życia nie zdoła wydziękować za wszystko.
  • I i w imię czego ? Miłości braterskiej ?
  • ???
  • A może innej ? Ojcowskiej ?
  • Hmm …. – zamilkłam, bo to takie piękne ….
  • Ojcze, śnieg pada … – … a Piotr nadal jest. 

  • Pada śnieg i co ? Płomień stłamszony ?
  • ……. – znowu zamilkłam będąc pod wrażeniem doboru słów. 
  • Płomień stłamszony i wiecznie zapalany.
  • Hmm … Nadzieja gaśnie i ciągle zapala się znowu, pięknie – myślę w duchu.
  • Taka wiara w tobie, co teraz.
  • Nie tracę wiary, po prostu tylko pytam, czekam …
  • Kiedy wiesz, że nie, to wtedy tak.
  • Kiedy myślałaś, że jałowo i się stało.
  • Tak jak z październikiem …  – zamyślam się jeszcze raz.
  • Ojciec lubi niespodzianki.
  • Dalej masz schematy w głowie, a tu nie ma schematów.
  • No tu bym się nie zgodziła. Po prostu trzymam się wizji – mówię rozbrajająco szczerze.
  • Choć wszystkiego się spodziewacie, będziecie zaskoczeni, wasze myśli tego nie ogarną.

Rzeczywiście, omówiliśmy wiele wariantów, ale wygląda na to, że żaden z nich nie będzie tym, co przygotował Ojciec. Jak zwykle, jak zwykle …

-Co... Matematyka ci się nie zgadza ?
-No nie zgadza. 
-Myślisz, że wszystko działa według szablonu ? 
-Nigdy nie istniał. Musisz przywyknąć. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/06/11/nie-rozwazaj-co-bedzie-ja-bede/
  • Ojcze, a mogę popytać o Noego ?

Opowieść biblijna o potopie według profesora Majewskiego nie była pierwsza i opiera się na innej opowieści, a to rodzi pewne pytanie. Czy Noe w ogóle istniał ???!!! 

  • Nie klei się z tym, co rozmawiamy, a rozmawiamy na innym poziomie.
  • . Widzę, jak rosną ci długie ośle uszy, jak u osła … Zostaw to.
  • Może porozmawiamy później.
  • Dostaniesz odpowiedź niespodziewanie tak, jak wczoraj dostałaś niespodziewanie.
  • ……. – szukam w głowie,  o jaką to odpowiedź chodzi.
  • Kto podsłuchuje.
  • Aaaa …. No to ważne.
  • Wiesz, jak to zobaczyłem ? Najpierw zacząłem szukać na terenie Polski. To znaczy położyłem w myślach przed sobą mapę Polski, taką normalną, geograficzną. Z boku widzę, jak napływa jakby taka chmura, ale to była jeszcze inna mapa. Mapa Polski się skurczyła i zgniotła jak papier, a na to napłynęła mapa z napisem USA. Zajęła miejsce Polski.
  • Ale super ci to pokazali ! Ale może to Amerykanie w Polsce ? Dużo ich teraz jest.
  • Nie … USA, napis szeroki z konturami czarnymi, ale litera S miała w środku gwiazdki, jak ma flaga USA. W kolorze były jak flaga …
  • Wooow, no super ! …. – powtarzam zauroczona.
  • Tak właśnie widzę różne rzeczy, tak mi pokazują.
  • No i kto to jest ?
  • Mówiłem już, czarne garnitury, okulary, służby jakieś …
  • Koleżkowie będą wiedzieć, że wiemy.

Zastygłam. Nie byłam pewna, czy pisać o tym na blogu, ale mam wrażenie, że tego Ojciec właśnie chce. Kiedy sobie przypominam w wizji Ojca twarz, zachowanie … Nie tylko był rozbawiony, ale chyba się z tego nawet cieszył. Czyli oni mają wiedzieć, że my wiemy, że oni wiedzą, że my wiemy … ? 

  • Są zainteresowani twoim mężem.
  • Zainteresowani sześcianem.
  • …. Woow … Ale jak na nas trafili ??? – … istna zagadka. 
  • Sześcian to moje mieszkanie. Sześcian to ja.

  • Nie zdajesz sobie sprawy, jak zbudowany jest wszechświat. Kosmos się zmienia. Widzę mnóstwo różnych rzeczy … To są bramy, które Ojciec otworzył kiedyś przede mną.
  • Otworzył 3 tysiące bram, obdarzył cię wiedzą, jaką innych nie obdarzył.
  • . Aż tyle ich jest ? Tych bram ? – wyrwało mi się po chwili milczenia.
  • Niedawno byłaś zdziwiona tym jednym otwartym oknem.

Roześmiałam się. Wczoraj przypomniałam sobie okno w ścianie i ponownie go opisywałam Piotrowi z przejęciem.

  • Ojcze …. To co …. Do następnego roku ? Śnieg już jest …
  • Naprawdę chcesz ryzykować ?
  • Hmm … Ale co ?
  • Samotność.
  • …….. – zamilkłam na amen. 

 

Jestem bardzo ludzki.

18. 11. 24 r. Warszawa.

Na kawie dzisiaj nasze rozmowy krążą zdecydowanie przy ziemi, Piotr przypomina sobie Oleksego.

  • On przed śmiercią mówił o Bogu, o Niebie, nawrócił się.
  • Pamiętam, Miller się z niego naśmiewał … – widziałam to na własne oczy w TV.
  • Znam faceta, który był jego dobrym kolegą. Kiedyś powiedział o Oleksym, że to był bardzo dobry człowiek mimo, że komuch. Pomagał ludziom po cichu … Ciekawe dokąd poszedł …. – Piotr się zadumał.
  • Do Walhalli się udał.

Ktoś mnie kiedyś spytał w mailu, dokąd po śmierci pójdą komuniści. Bycie komunistą to zdecydowanie za mało, aby oceniać człowieka. Mamy sąsiadów o głośnym dość nazwisku z czasów komunizmu. Niedawno przyznali w krótkiej rozmowie, że oni już tylko czekają na „spotkanie z Bozią”. I jak tu ich oceniać ? Nie mam bladego pojęcia. W takim przypadku osąd pozostawiony Ojcu jest dość wygodnym rozwiązaniem, muszę przyznać.


Próbuję porozmawiać o wyborach prezydenckich w Polsce, ale Ojciec nie uważa tego za ciekawe …

  • Dobra kawa ? Ładny ciuszek ? Dobrze się w nim czujesz ? – p.s. nowy płaszcz.
  • Bądź pozdrowiona za swoją cnotliwość.
  • ??? …
  • Są różne cnoty człowieka, to nie tylko cnotliwość. Niezłomność, wiara …

Wieczorem.

Dostaliśmy rachunek za prąd większy o 50 procent w stosunku do ostatniej faktury. 730 zl.

  • W firmie ludzie też już narzekają. Ograniczają wydatki. Coraz więcej firm ludzi zwalnia, jakiś pogrom. Ten  „Kiosk” to chyba coraz bliżej – Piotr kiwa głową w zamyśleniu.
  • A ile właściwie ludzi stało do tego kiosku ?
  • Nie widziałem końca, mnóstwo .., starzy, młodzi.
  • A ty kupowałeś … To znaczy, że ty będziesz. Sam widzisz, w tym roku nic się nie wydarzy jeszcze … Będziesz na miejscu.
  • Ojciec mówi ….
  • Będzie tam, gdzie mam być.
  • A nie wiesz, gdzie jest „tam”.
  • . Chciałabym się nauczyć mówić jak Ojciec, tak pięknie – pomyślałam tylko.
  • Zauważ, kot zaczął odchodzić w październiku – Piotr robi oczy znacząco.
  • Czyli nie na sucho październik, jak mówiłaś ?
  • ……… – milczę, bo co tu powiedzieć.
  • Futrzak odszedł, wszystkie niesnaski odchodzą, jakie by nie były.
  • Futrzak ? – uśmiecham się, fajne określenie.
  • Zdrowie jest najważniejsze – p.s. alergia. 
  • … Ojcze, a czy bolała Cię kiedyś głowa ? – pytam, bo mam właśnie migrenę.
  • Na okrągło, gdy oglądam, co się dzieje na tym świecie.
  • . Bądź dobrej myśli …
  • Październik to nie tylko kot. „W każdej chwili możesz zostać wzięty” ! – przypomniałam sobie nagle.
  • … !!! … – Piotr się aż wyprostował, też zapomniał. 

Chwila ciszy …

  • I masz rację … Blisko Ziemi jest gigantyczny statek kosmiczny, w środku ma mniejsze, one mają takie owalne okna, prawie kwadraty, ma w sobie zielony kolor … Może to od jakiegoś kryształu ? Nie rozumiem. Jest olbrzymi, większy od planety naszej …
  • Chcą przejąć Ziemię ? – pytam z ciekawości. Krąży taka teoria po internecie. 
  • Nieee …. – i skrzywił się z takim grymasem zażenowania, że wybuchłam śmiechem.

Zadzwoniła córka, wyjeżdża jutro na Kanary, rozmawialiśmy dość długo. 

  • Mam wrażenie, że piekło jest puste, a diabły wszystkie na Ziemi ! – walnęła na koniec. W myślach przyznałam jej rację.
  • Ona się zmienia. Nabiera zdolności telepatycznych i widzi przyszłość – powiedział Ojciec, gdy sie rozłączyła.
  • Dodatkowo ma dwóch przewodników, którzy ją prowadzą – dodał Piotr zapatrzony w jakiś punkt.
  • Prowadzą ją przez tą trudną drogę, bo to jest trudna droga, gdy się czuje.

Przyjdziesz dzisiaj ?

17. 11. 24 r. Warszawa.

  • Miałem fajną wizję. Jestem w domu, w moim pokoju są dwa Napary i Edziu.

Mieliśmy w swoim życiu dwa rottweilery. Pierwszy był tak wspaniały pod każdym względem, że nie namyślając się zbyt długo, drugiego też nazwaliśmy „Napar”. Magia imienia chyba zadziałała, bo drugi pies też okazał się wspaniały. Na tyle ciężko przeżyliśmy jego odejście, że na trzeciego psa już się nie zdecydowaliśmy. 

Dzwoni córka.
-Śnił mi się Napar – … nasz ostatni pies. Wyglądał przepięknie, bardzo szlachetnie, miał mądre spojrzenie. Cały błyszczał, był bardzo poważny … Mówię do niego … Co ty tu robisz Napciu ? … Byłam zdziwiona, bo wiedziałam, że nie żyje przecież. Stał przede mną tyłem, a przodem do ludzi jakichś, odgradzał mnie od ludzi, chyba bronił i pilnował. Kiedy ludzie odeszli, odwrócił się do mnie spokojnie, przybliżył i wtulił się we mnie … – rozpłakała się teraz na całego. 
-I to koniec … Hmm ….Przyjaciel. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2023/04/27/jestes-tu-na-5-minut/ 
  • Jeden Napar, ten pierwszy był oparty o parapet, wyglądał przez okno, gapił się w Niebo, był cały wyprostowany, w napięciu jakby. Drugi stał przed oknem i to samo, patrzył się w niebo. Mówię do Edzia …
  • Tato, uważaj na psy !
  • Daj mi spokój, rozmawiam z Andrzejem – p.s. członek dalszej rodziny, który również nie żyje.
  • Rozmawiał telefonicznie, widziałem długi kabel telefoniczny … I tyle … Dziwne, co ? Widziałem 4 trupy żywe …
  • Nie mów tak, trupy ….  – wzdrygnęłam się.
  • No, ale widziałem, co ma to znaczyć ?
  • Hmm … Patrzyli w niebo ? Czekali ? ….Hmm … Czekali na kota ! – raptem oświecenie.
  • On też już nie żyje, ale jeszcze się nie zorientował – śmieję się głośno, cudowna wizja.
  • Faaaktycznie, ale dlaczego rozmawiał z Andrzejem ?
  • Hmm …. Psy, Edziu, to rodzina, żyli razem. Andrzej to też ktoś z rodziny, ale z dala … Dlatego rozmawiał przez telefon … Łączył ich sznurek telefoniczny – śmieję się dalej.
  • Kapitalna wizja …
  • Z tego wynika, że oni są w domu cały czas – Piotr zdziwiony.
  • Wcale mnie to nie dziwi, wcale …. – kiwam głową ciągle chichocząc.

  • . Ktoś mi znowu powiedział w nocy, że jesteśmy podsłuchiwani. Znowu ! ..
  • Ojcze, kto nas podsłuchuje ? Oprócz Nieba oczywiście ? – dodałam szybko. 
  • …. Moim zdaniem jakieś służby, widzę czarne garnitury, czarne okulary …
  • Czy to jest dla nas niebezpieczne ?
  • A czy Ojciec był przerażony ?… w wizji.
  • Wprost przeciwnie, był bardzo rozbawiony. 
Jestem w rodzinnym mieszkaniu. Stoję na środku mieszkania, nagle spod podłogi wyłania się łódź podwodna. Nieduża, jakby na kilka osób, czarna łódź podwodna. To wygląda tak, jakby pod podłogą była woda i wynurza się ta łódź rozwalając podłogę. Otwiera się właz i wyłania się głowa mężczyzny. Mężczyzna w średnim wieku z pięknymi siwymi włosami, bujną czupryną, z siwą, piękną, bujną brodą. Szczerze mówiąc pomyślałam, że wyskoczył jak królik z cylindra. Takie miałam skojarzenie, bo zrobił to dość szybko, figlarnie. Był uśmiechnięty od ucha do ucha, rozbawiony nawet. Miał na głowie wieniec z lauru, zapatrzyłam się na niego oszołomiona, bo widok wręcz nieziemski …. Zeus jakiś, czy co … Oparł się rękoma o właz i mówi … 
-Jesteście podsłuchiwani. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/10/18/pros-a-bedzie-ci-dane-2/

Zamyśliłam się … Jeśli faktycznie podsłuchują, w znaczeniu, że czytają blog, to może przez Klatu ? Czarne garnitury to prawie jak „men in black”. Przesłałam analizę zdjęć Klatu do różnych istotnych osób odpowiedzialnych za badania UFO, nawet do NASA i kompletnie żadnego odzewu. Pytając Ojca skąd takie milczenie, powiedział jedynie …

  • Tabu.

Tak więc, jeśli ktoś się zainteresował blogiem, to myślę, że przez Klatu. Zdjęcia są jednoznaczne. Żaden fake, żadna sztuczna inteligencja. 

  • Od jakiegoś czasu ciągle mam pewne widzenie – Piotr przerywa moje zamyślenie. 
  • Jestem daleko w kosmosie. Płynę w kosmosie, jakoś tak dziwnie, jedną nogę mam lekko zgiętą. Lekko odwracam głowę do tyłu, żeby sprawdzić, co na Ziemi. Mam bardzo czujne oczy. Kontrolują, co się dzieje na Ziemi. Gdy zobaczyłem, że wszystko w porządku, przesunąłem się dalej w kosmosie, …
  • Chodziło ci o to, co się dzieje na świecie, czy u nas w domu ?
  • Obejrzałem się, by sprawdzić, co w domu głównie, potem na świecie. Gdy zobaczyłem, że jest w porządku, przede mną rozstąpiła się przesłona, wpłynąłem w nią jak w otwarte drzwi, w światło i ona gwałtownie się za mną zatrzasnęła, kurtyna się zamknęła.
  • ……. – wzruszyłam się bardzo.
  • Ola, nie martw się. Baba z wozu, koniom lżej.
  • Ja jestem. „Nie becz głupia” – … zanucił Ojciec piosenkę.
  • Że jak to widzę … Dziwak jestem …. Ojciec znowu tańczy …. – Piotr pokazuje, że w stylu reggae.
  • Wczoraj się pomodlił .., z różańcem, wiesz Ola ?
  • Przyjdziesz dzisiaj ?
  • Przyjdę.
  • Będę czekał.


Córka zadzwoniła podczas naszego spaceru.

  • Byłam właśnie na mszy, na sam koniec ksiądz zamilkł, zamyślił i po chwili …
  • Paruzja, paruzja … Tak długo czekamy na przyjście Chrystusa i doczekać się nie możemy …
  • I jakby się ocknął i skończył. A ! Przed tym zgasły świece, nagle ! Musieli zapalić znowu.
  • . No tak … Ojciec przez z niego przemówił … 

Byłam tak pod tego wrażeniem, że stanęłam i zapisałam. Idąc dalej …

  • Ola, nadchodzi ta wielka chwila, czy nie ?
  • ……… – przystanęłam.
  • Oooo, niewątpliwie tak – wszystkie znaki na to wskazują, pomyślałam jeszcze.
  • . Widzę księgę apokalipsy … Ktoś mi ją otwiera przed oczami, jest tak mniej więcej w 1/3 otwarta … Jest złota, złote kartki ma …
  • A widzisz może numer ?
  • . 73 … Strona 73 ? …. Nie wiem.
  • To za mało, ale trzeba sprawdzić.

Już w domu … Wchodzę na stronę https://biblia.deon.pl/index.php i sprawdzam. Apokalipsa nie ma 73 rozdziałów. Żaden rozdział nie ma 73 wersetów. Więc jak to rozumieć ? Sprawdzam dalej, ale inaczej; 7 rozdział, 3 werset. Treść nie ma żadnego sensu. Zaczynam od początku, otwieram główną stronę jeszcze raz … Gapiąc się na nią coś mnie tknęło … Zaczęłam liczyć wszystkie księgi, apokalipsa jako ostatnia jest na miejscu 73. A jednak … Biblia składa sie z 73 ksiąg, nie wiedziałam. 

Wiara jest taka trudna …

16. 11. 24 r. Warszawa. Część 2.

Dzwoni córka i relacjonuje. Kot w opłakanym stanie, sika z krwią, znowu trzeba go zawieźć na kroplówkę do weterynarza.

  • Ale co się stało ? Przecież przy mnie prawie ozdrowiał, jadł już normalnie – Piotr zdziwiony, gdy sie rozłączyła. 
  • Nie kot jego, a on kota leczył.

Uśmiecham się, bo Ojciec nawiązuje do pewnej teorii, że niby koty leczą.

Tak, Twój czworonożny przyjaciel może być całkiem niezłym terapeutą. Terapia przy pomocy kotów to inaczej felinoterapia. Kot wyczuwa bolesne i chore miejsca, dlatego chętnie się do nich przytula i na nich układa, by je ogrzać i przynieść człowiekowi ulgę. 

  • Tak czułem, że z nim będzie źle. Mówiłem ci … Otworzyłem drzwi do ogrodu i on mi między nogami przeleciał, stanął na chwilę, spojrzał na mnie jakoś tak dziwnie i sobie poszedł. Poczułem jakąś magię w tym momencie. Wszystko w zwolnionym tempie …

Półtora miesiąca temu to się zdarzyło mniej więcej. Wyszedł do naszego ogrodu, a także do ogrodów pobliskich sąsiadów. Gdy wrócił, wkrótce zaczął wymiotować i robić pod siebie. Nie znaliśmy wtedy przyczyny takiego stanu, o trutce powiedział nam dopiero weterynarz. Od razu zaproponował uśpienie twierdząc, że żaden zwierzak tej trutki nie przeżyje. Oczywiście nie zgodziliśmy się, ratowaliśmy go cały czas z pewnymi sukcesami, jak nam się wydawało. Po kroplówce dochodził do siebie na dwa dni, a potem znowu pełny zjazd. Wymioty, biegunka, chudnięcie i znowu kroplówka.

W ciągu miesiąca kot z grubasa wychudł do kości, ponieważ nic nie chciał jeść, a raczej nic nie mógł jeść. Pewnego dnia gotując obiad miałam okazję w kuchni dłużej mu się przyjrzeć. Siedział nad miską jak zahipnotyzowany, wpatrywał się bez ruchu w swoje jedzenie nawet przez godzinę. Nigdy takiego zachowania wcześniej u zwierzęcia nie widziałam. Stał nad miską godzinami, jakby chciał się najeść wzrokiem. Przykry widok. Żal mi go było, chciałam wziąć go na ręce, nawet go podniosłam lekko, ale poczułam same kości. Zlękłam się, że mogę mu je połamać, a i on nie miał ochoty na żadne czułości. Zaczął mnie gryźć w rękę, być może z bólu właśnie.

  • Miałem wizję dwa tygodnie temu z Frankiem. Otwieram mu drzwi do ogrodu, on wychodzi jak zawsze, wychodzi na drogę, zniknął mi na chwilę, wołam go do domu, on wraca, wchodzi do środka, rozgląda się dookoła i nie rozpoznaje miejsca. On nie rozpoznawał miejsca ! Czyli … On odejdzie…., rozumiesz ?
  • Hmmv…. Masz racje, wróci, ale jako duch …
  • Słyszę agonia …. On ma całe jelita prawie czarne, one nie pracują. Co zje, to wszystko przelatuje. Noooo … – i się zająknął patrząc przed siebie. 
  • Wiesz, on ma to, co Edziu miał. Słyszę zgorzel … Sprawdź, co to jest ….

Sprawdziłam i zmartwiliśmy się. Czekaliśmy z niecierpliwością na telefon od córki, która (razem z Krysią) właśnie w tej chwili powinna być u weterynarza.

  • Ojcze … Dać mu cierpieć, czy ulżyć mu w cierpieniu ? To nie człowiek – pytam niepewnie.
  • Właśnie twoja córka słyszy o eutanazji …
  • ???!!!
  • Chce, a Piotr nie chce, bo życie jest wartością największą.
  • A może, gdy tak cierpi … – już sama nie wiem, pogubiłam się.
  • Czy to jest egzamin miłości, czy to jest egzamin zaufania i wiary ?
  • ……. – milczę.
  • To jest egzamin zaufania, gdy sam nie sądzisz… osądzasz, nie bawisz się w sędziego.

Już sie nie odzywam, tylko czekam, co dalej. Dzwoni córka, z płaczem ….

  • Uśpiliśmy Franka.
  • ???!!! … – nie tego się spodziewaliśmy.
  • Ojciec mówił, że życie jest najważniejsze … – mówię do niej.
  • No i po co mi to mówisz ! – rozbeczała się.
  • Pielęgniarka tak zdecydowała. Powiedziała, że ma martwicę jelit, że zjada sam siebie i tylko cierpi, on umierał.

Piotr szybko zdał sobie sprawę, że to wszystko widział i przewidział kilkanaście minut temu.

  • Dobra, uspokójmy się. Tak musiało się stać …
  • Dlatego wiara jest taka trudna – … mówi Ojciec, gdy wracaliśmy w milczeniu do domu.
  • Dlatego ten świat jest taki trudny.
  • Dlatego się rodzą wiele razy.

Już w domu. Myjąc talerze zazwyczaj zapadam w głęboką zadumę, tym razem również i wtedy coś odkryłam …

  • Jak myślisz … Czy to wyjście kota do ogrodu było przypadkowe ? Sam mówiłeś, że to była jakaś magiczna chwila …
  • Taaak, zgadza się. To było naprawdę dziwne. Poczułem, jakbym się z nim żegnał.
  • Wiesz, dlaczego tak musiało się stać z nim ? Przez alergię (p.s. naszej córki). Ona miała już zmiany na płucach, a kota nikt nie chciał ruszyć. Ojciec zrobił to dla niej. Prawda Ojcze ?
  • Tu nie było wyboru.
  • ???!!! … Widzisz ? …. – kiwam głową w zadumie.
  • Wątek kota życia z wami zakończony.
  • Nadrzędnym celem była wasza córka, bo ona by dalej była otwarta sercem do niego.
  • Ojciec wysłuchał twojej prośby.
  • …….. – słabo mi się zrobiło. Przecież nie chciałam śmierci kota !
  • Tylko sobie nie schlebiaj ! – Piotr nagle.
  • No i teraz czuję się winna – mówię z żalem.

Sprawa była bardzo poważna. Córka ma silną alergię na kota, miała zakaz do niego się zbliżać, ale to ona ratowała mu życie za każdym razem, to ona go karmiła, opiekowała się, tuliła, trzymała na rękach, itd. Zaprzyjaźniła się z kotem, choć powoli i systematycznie ją dosłownie dobijał. Dzisiaj Ma początki astmy. Niedawno była w tak złym stanie, że nie wytrzymałam, no i …

  • Ojcze, zrób coś z tym ! – walnęłam głośno i dobitnie w lekkiej rozpaczy.

I wtedy, może dzień później pojawił się motyl nad drzwiami do jej mieszkania. Taki sam, gdy odszedł Edziu. Zmartwiliśmy się, że to chyba zły znak, że może ktoś odejdzie z naszej rodziny. Życie nas jednak szybko pochłonęło, zapomnieliśmy o nim szybko, choć motyl tkwił nad drzwiami prawie dwa tygodnie. Dzisiaj zdaliśmy sobie sprawę, że ten motyl wcale tak bez sensu, bez powodu nie był.

  • No i teraz pytanie zasadnicze się pojawia. Czy w tym przypadku eutanazja była taka zła ? – próbuję zrozumieć.
  • Co one powinny zrobić ? Czekać, aż sam umrze ?
  • Zadecydował kto inny za nie.

Ale nadal to nie jest odpowiedź, pomyślałam. Biję się z myślami cały czas. Kot miał tak, czy siak odejść. Pytanie tylko, czy pomóc mu w tym, czy czekać. Patrzeć na jego cierpienie, czy mu to zdjąć.

  • Ojciec cię uspakaja.
  • I to jest dobre i to jest dobre, ale jest cienka granica, która jest ważna.
  • Taka decyzja (eutanazja) człowieka też jest ważna.

I tak sobie myślę w duchu. Jakie to szczęście, że to był „tylko” kot, a nie człowiek. Nie odważyłabym się uśpić człowieka. Nie odważyłabym się stanąć w kątrze z Bogiem. Wiara i zaufanie na pierwszym miejscu.

  • Wiesz, co widzę ? – Piotr mi przerywa.
  • Widzę jak leży kot i z niego wychodzi duch kota. Kot z kota wychodzi. Wyblakły, biały. Wychodzi, siada jak kot i się rozgląda dookoła zdziwiony. Spogląda w górę, bo tam jest światło. Wpatruje się w to światło i siedząc przesuwa się w górę … – zaczął się śmiać.
  • Ale ma zdziwione oczy ! Ma oczy okrągłe jak talarki i się przygląda światłu … – cieszy się ciągle.
  • No dobrze, to dlaczego widziałeś go, że wraca do domu i nie rozpoznaje miejsca ?
  • Zyska świadomość i powróci się pożegnać. Ale to ty musisz go zawołać.
  • To prawda, to ja go wołałem w tej wizji.

I tak oto Franek odszedł. Po 12 latach bycia z nami.


Zaczęliśmy analizować. Kot zatruł się w październiku, zaczął umierać w październiku. 

  • Jakoś nic się nie stało w październiku, ktoś tak mówił …
  • ……… – tylko wzdycham.

2 października przyjechaliśmy do Szczecina. Wchodząc do mieszkania pierwsze, co córka zauważyła, to wielki ciemny motyl siedzący przy drzwiach wejściowych. Identyczny, gdy odszedł Edziu. „Zażartowałam” nawet, że oby to nie był zwiastun, że ktoś z nas odejdzie. Siedział tam dosyć długo, ponieważ zdjęcie motyla pochodzi z 9. 10. 24 r.

Analizując daty próbuję się zorientować, jak szybko pojawia się „zwiastun śmierci”. W przypadku Franka to mniej więcej półtora miesiąca. Czy to reguła ? Nie mam pojęcia.

Piękna historia o odchodzeniu … I choć wydawało się, że przeżyje …

Dzwoni córka zdenerwowana, ze kot choruje nadal i jest blisko odejścia. Rozchorował się kilka dni temu. Pojechała z nim do lekarza, tam stwierdzono, ze zjadł trutkę na szczury. Dostał kroplówkę, lekarstwa, faktycznie ledwo przeżył. 
- Nie wyrokujcie powiedział Ojciec, gdy trafił do lekarza po raz pierwszy. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/01/28/nie-wyrokujcie/ 

. nie o przeżycie w tej historii chodziło. Chodziło o nasze decyzje, nasze działania, naszą wiarę. Za to byliśmy oceniani. Choć życie było przesądzone, to jednak chodziło o życie. Walka do końca, bo liczy się życie.

Zakołataj, a otworzę …

16. 11. 24 r. Warszawa.

Po mszy, po zakupach, na kawie.

  • Ciągle myślę o Jegomościu. Moim zdaniem to już powinno się coś z tobą zdarzyć, a nie pod koniec roku. Jegomość wylądował razem z pierwszym śniegiem, wtedy już ciebie nie było. Więc zdaje się, że jeśli nic w październiku nie było, to znaczy, że w tym roku chyba nie będzie …
  • Nie wiem, czy ci gratulować, czy złożyć kondolencje.
  • … ???!!! … – zastygłam. 
  • Umęczony, męczący (bo narzeka), ale jest.
  • Ale któregoś dnia go nie będzie.
  • Misja wasza musi dobiec do końca.
  • Nie można jej przerwać, dlatego musi być szczupły – … ze względu na serce.
  • Ładnie powiedziałaś zdanie; czuwajcie, w każdej chwili może się zdarzyć.
  • Ostatnia próba, pamiętasz ?
  • Ta próba to była, czy będzie ?
  • Trwa, więc cóż tam śnieg …
  • Hmm … Czyli …. Nasze oczekiwanie to próba ? Nasza cierpliwość i wiara to próba ? 
  • Żeby coś nowego mogło się narodzić, stare musi odejść … 
  • Przepraszam za „stare”.
  • … Ojcze, a ja ciągle narzekam.
  • Ale tylko ty poszedłeś.
  • Każdy by poszedł.
  • Ale nie poszli.
  • Bo mieli nie pójść – wtrącam się szybko.
  • Ola, uważasz, że to był spisek ?
  • Tak uważam.
  • Uważasz, że miał pójść ten najsłabszy ? W zgrzebnym stroju ?

Zawahałam się z odpowiedzią, bo wcale nie jestem pewna, czy najsłabszy.

  • Ojcze, przypominam sobie rozmowę, że specjalnie zszedł na dół, aby rozpoznać wroga.
  • Za dużo pamiętasz – z naszych rozmów.
  • … Myślę, że Ojciec daaawno temu przygotował przepiękną historię i po prostu ją realizuje – tłumaczę Piotrowi. 
-U Nas nie ma spisków, są plany. 
-Po co mnie tu wysłali ? 
-Żebyś się uczył – wzruszam ramionami. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/09/13/natury-ludzkiej-nie-zmienie/ 
-Myślisz, że żaden by nie poszedł ? 
I wtedy zrozumiałem, że anioły, które stały przed nim,  nie chciały iść celowo. To wyglądało jak jakiś spisek. Mówiłem na nich wcześniej, że to cioty, że nie chcą, a teraz się wstydzę … – Piotr rzeczywiście nawet lekko zrobił się czerwony. 
Jakoś przeżyją, nauka najważniejsza. 
Ale Ojciec powiedział, że wstyd tym, którzy nie chcieli – przypominam. To oficjalna wersja. Prawdziwa wersja to taka, że oni celowo nie chcieli, abym to ja się zgodził. 
-Ooook … A nie wystarczyło po prostu poprosić cię, abyś to zrobił ? 
-Nie, chodziło o to, żebym to zrobił sam z siebie. ……… – zamyśliłam się nad tymi słowami analizując, czy to ma sens. Może tak, a może nie. To naprawdę wyższa matematyka.
 https://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/07/20/bog-zaplac-za-nowy-dzien/ 
  • Jaki ty to film lubisz oglądać ? Poirot ? Jak miał na imię ?
  • Herkules …
  • Właśnie, Herkules …
  • … ??? … Czy ma to znaczenie ? – pomyślałam od razu.
  • Zapomnieliście o fali zawału …
  • Zapomniałaś od drugiej fali, jak go niespodziewanie porwała …
  • Nie wie kiedy się na niej znajdzie.
  • Taaaak … W wizji był moment, gdy Piotr zauważył tą falę. Czy nastał ten moment, że zauważa ?
  • Jak to było ? Sztuka milczenia ?

To i zamilkłam.


Znacznie później sprawdzając „drugą falę” w swoim dzienniku znalazłam słowa, które są jakoś bardzo adekwatne do naszych ostatnich rozmów.

-Ta druga fala to symbol zmiany w twoim życiu, a nie sama operacja, już ta pierwsza bardzo cię zmieniła. 
-Jak dojdziesz do siebie, zobaczysz inny świat. 
-Jak to ? Ten sam świat ? 
-Ten sam, ale będziesz go widzieć inaczej. I przez rok będzie prorok. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/09/01/jjak-mozesz-mnie-zawiezc-skoro-ja-jestem-przy-tobie/ 
-Druga fala … Konsekwencje będą wielkie. 
-Postrzeganie świata się zmieni. 
-Życie się twoje zmieni, by Nasze drogi się złączyły ze sobą. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/09/03/daj-nam-radosc-w-modlitwie-glebokiej-pelnej-pasji/
-Homiel … Mam rację ? Czy druga fala też będzie dotyczyć zdrowia ? – pytam. 
-Niekoniecznie. 
-… ???!!! … To jeszcze raz … – chciałam uporządkować swoje myśli. Pierwsza fala to serce, a druga ? 
-Zmiany całkowite. 
-Homiel, naprawdę nie dało się jaśniej ? – Piotr już zrezygnowany. 
-Ktoś tu zdał przecież uniwersytet. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/10/29/przyjazn-nie-polega-na-dawaniu-tylko-na-uczeniu/ 
-Czy druga fala też będzie dotyczyć twojego zdrowia ? 
-Będzie dotyczyć ducha twojego. Eksplodujesz – zwraca się Ojciec bezpośrednio do Piotra. 
-O kurcze … Jak eksplodujesz, to nic ziemskiego nie będzie cię obchodzić – mówię przestraszona. 
-Jak może się czuć człowiek, który może zmieniać nawet pogodę ? Co dla takiego człowieka może znaczyć blacha ? Piotr zobaczył przed sobą nowiuteńkie auto, oczywiście jego wymarzone audi A8. 
-Zbliżasz się do świata, twojego świata. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/14/kiedy-jest-wam-dobrze-kiedy-jest-wam-zle-zawsze-jestem/ 
-Na tę falę nie da się przygotować. Sama cię weźmie, nie będziesz się na nią wspinać. 
-Będzie się działo ? 
-Jeszcze nie raz serce twe będzie ci bilo, a to serce wzruszyć nie tak łatwo, aż będzie podskakiwać. 
-Będę często płakać ? 
-Jeśli już to ze szczęścia, nie będziesz mogła uwierzyć, co zobaczysz. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/20/najwazniejszy-grzech-to-grzech-mysli-bo-jest-poza-sadem-ludzkim/ 
-Czy widzisz nadchodzącą falę ? 
-Ja nie – odpowiadam. 
-Ale morze jest wzburzone. 
Hmm ….W sensie wiele się dzieje ? Te wszystkie znaki apokaliptyczne jako wstęp; zaraza, wojny, kataklizmy … Rzeczywiście to wszystko zwiastuje falę … https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/11/21/ty-walczysz-o-mnie-a-ja-pamietam-o-tobie/ 

  • Ojcze, a czy moi rodzice to zobaczą ?
  • Zakołataj, a otworzę …
  • … Boooże, jakie to piękne …. – pomyślałam.

CDN … 

Bóg was nawiedza ?

14. 11. 24 r. Warszawa.

Piotr mnie zaraził niestety, jestem mocno przeziębiona, a jednak idę na kawę.

  • Ojciec mówi do ciebie …
  • Zachowaj ostrożność w wychodzeniu dzisiaj.
  • ??? … Miałam iść do sklepu jeszcze – tłumaczę się.
  • Widzę, jak się potykasz na stopniu … Może chodzi o to, że będziesz bardziej chora …
  • Bądź powściągliwa …
  • Ciekawe … Dziękuję Ojcze …
  • Za porady ? Bitte schon …

Śmiać się mi się chce słysząc, jak Piotr wymawia niezdarnie „proszę bardzo ” po niemiecku. Jednakże jeśli po niemiecku, na pewno te słowa są bezpośrednio do mnie.

  • Katastrofa wisiała w powietrzu.
  • O ! W nocy ktoś mi mówił, że Smoleńsk to był zamach.
  • Jaki tam zamach ! Gacek ci to podsuwa – żachnęłam się i zaraz zwątpiłam. A może się mylę ?
  • Ojcze, to naprawdę był zamach ?
  • To były Piotra nocne rozmowy, w tym czasie Ojciec miał drzemkę.
  • … Czyli nie zamach … – ulżyło mi.
  • Dzisiaj ubierając płaszcz pomyślałam o Jegomościu. W wizji ubierałam chłopca w kurtkę puchową, Jegomość wylądował, gdy spadał pierwszy śnieg … Powiem ci tak … Jeśli ma się coś stać w tym roku, to teraz, do końca roku. Jeśli ! Zaznaczam.
  • Jeśli ? A pamiętasz; Jeśli to prawda, niech zapali się światło ?
  • I się zapaliło … Taaak. Na pewno było „jeśli”, doskonale to pamiętam. Pamiętam, bo mnie to naprawdę zdziwiło. To był bardzo spokojny, męski głos. Młody dość głos – zdziwiłam się znowu.
  • Oni z światłem to chyba tak często – pomyślałam przypominając sobie lampkę na moim biurku. 

p.s. Ponieważ nie każdy ma Instagrama, film pokazuję jeszcze raz. Pięknie uchwycono chwilę, gdy dali znak poprzez światło. 

  • Znamiona czasu widziałaś, tylko nie wiadomo który rok.
  • Taaak, zdecydowanie było zimno, ta kurtka chłopca … Zdecydowanie nie było to lato, ani wiosna. Chociaż …. – zawahałam się.
  • Wszystko działo się w górach, a w górach różnie to bywa … – kiwam głową w zadumie.
  • Płakać bodziesz, czy nie będziesz ?
  • … Hmm … Może powinnam, ale w wizji nie płakałam, wiedziałam, że wróci.
  • Żarcik, nie będziesz. A znasz powiedzonko; baba z wozu, koniom lżej ?
  • …….. – Piotr się roześmiał.
  • Wczoraj, gdy zobaczyłem ten strumień nad twoją głową, wyraźnie poczułem Ojca twarz … Był z nami.
  • Czy dobre jest sformułowanie; Bóg was nawiedza ?
  • Nooo … Chyba tak. Słyszałam w kościele nie raz. 
  • A nie lepsze; odwiedza ?
  • Zdecydowanie lepiej.
  • To zadanie dla ciebie na dzisiaj.

Nigdy nad tym się nie zastanawiałam. Rzeczywiście słowo nawiedza może mieć negatywny wydźwięk, bo przecież słyszymy; nawiedzony dom, nawiedzona osoba. Ale mamy też nawiedzenie Maryi …

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana».

Mówi się, że opisana w dzisiejszej ewangelii scena to nawiedzenie św. Elżbiety przez Maryję. I na pewno tak jest, ale w tym wydarzeniu jeszcze ważniejsze jest to, że to Duch Święty nawiedza Elżbietę (i jej dziecko). To nie Maryja spowodowała duchowe uniesienie matki Jana Chrzciciela. Sprawcą tego był Duch Święty.

Kiedy człowiek prowadzi intensywne życie duchowe, czyli kiedy wsłuchuje się często w Słowo Boże i często staje przed Bogiem na modlitwie, wówczas zapewne szybko pojawią się poruszenia duchowe. Są nimi zwłaszcza pocieszenia, czyli stany charakteryzujące się przede wszystkim poczuciem Bożej obecności, ale mogą to być też strapienia, czyli stany przeciwne pocieszeniu, dla oczyszczenia intencji i pobudzenia do większej pokory.

Bóg chce nas nawiedzać, ale potrzebuje z naszej strony otwartych drzwi serca, tak jak dom Elżbiety był otwarty dla Maryi. A kiedy Bóg nas nawiedza, wówczas wszystko w naszym życiu się zmienia, bo zostaje rozświetlone światłem Bożej miłości.

Nawiedzać, czy jednak odwiedzać ?

Gość w domu, Bóg w domu”. Bóg nawiedza człowieka. Przychodzi do niego w gościnę! To jest niezmierna tajemnica. Dla Boga człowiek jest kimś ważnym. Nie jest On Bogiem obojętnym, jak Go przedstawiały wyobrażenia ludzi oświecenia: Bóg jako zegarmistrz, który skonstruował zegar i nakręcił go, a ten już własną siłą chodzi dalej. Nie! On przychodzi do swojego stworzenia, chce z nim budować żywą więź. https://cspb.pl/bog-zawsze-zaskakuje-kiedy-przychodzi-do-czlowieka-zawsze-jest-inny-niz-bysmy-sobie-to-wyobrazali/

Nawiedzać i odwiedzać to niemal to samo. Niemal, bo mimo wszystko nawiedzać to coś więcej niż odwiedzać. Nawiedzenie to także duchowe, nienamacalne poczucie Bożej obecności, które trudno wyjaśnić. Jakieś nietypowe wzruszenie, kruchość serca. Odwiedzenie wydaje się czymś zdecydowane konkretniejszym.

  • Słuchając słowa Ojca oczyszczasz się ze złogów tego świata, jesteś coraz lepsza.
  • Pomyśl, że dzielisz się tym, co masz.
  • ……. – wzruszenie mnie ogarnia.
  • Czy sądzisz, że kontakt bez pośrednika jest lepszy ?
  • . Nie ma o czym mówić Ojcze, wiadomo, że lepszy.
  • Ale byłby głód w domu …
  • Widzę cię, jak jesteś nieprzytomna.
  • I tu jest problem. Tak by było, a ile bym schudła ! – śmieję się głośno.

Wracam prosto do domu zgodnie z poleceniem Ojca. Sięgam po kapcie, zastygam … To na dobry humor dzisiaj, za chorobę. Robię zdjęcie, wysyłam do córki …

Nie znasz dnia, ani godziny.

13. 11. 24 r. Warszawa.

Ceny rosną wszystkiego, chyba trzeba pomyśleć o zapasach.

  • Kupić więcej kawy ?
  • Po co ? Chcecie się kąpać, by przedłużyć młodość ?

Niby mały żarcik, ale zaciekawiona sprawdzam od razu, czy faktycznie kawa ma taki wpływ …

Espresso nie tylko pobudza, ale i przedłuża życie. Zdaniem profesora Filipiaka, espresso, bogate w kofeinę i polifenole, wykazuje najwięcej korzyści zdrowotnych. To właśnie te związki są kluczem do zachowania młodości i elastyczności tkanki, a także odgrywają znaczącą rolę w zapobieganiu chorobom cywilizacyjnym. https://www.onet.pl/styl-zycia/onetkobieta/stulatkowie-pija-ja-regularnie-recepta-na-dlugowiecznosc/g0y07ge,2b83378a  

Cieszę się podwójnie, bo ma i może porozmawiamy wreszcie …

  • Przecinek będziesz miała w zdaniu – Piotr szturcha mnie w ramię.
  • ??? … Przerwa w rozmowach ? – zmarkotniałam.
  • A kiedy ?
  • Ojciec lubi niespodzianki – Piotr.
  • Wiem, ale dlaczego Ojcze tak mówisz ?
  • Zabroń Mi …
  • ………. – roześmiałam się kapitulując.
  • W październiku Ojciec  na głos liczył niemal każdy dzień. Myśleliśmy, że coś będzie lada moment … Teraz wiemy, że kiedy Ojciec tak wylicza dni, to najlepiej się do tego nie przywiązywać.
  • Ciekawe dlaczego … – Piotr w zadumie.
  • Bo chodzi o to słynne zdanie Chrystusa … W każdej chwili macie być gotowi. Ojciec nas testuje cały czas, ot co … Uczy …
  • No jaaaaasne … Słyszę w oddali śmiech Ojca, głęboki, chyba odgadliśmy w końcu, o co chodzi.

MT 24/ 42 Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. 43 A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. 44 Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.


Wieczorem.

Słuchając wiadomości w TV wszystko wskazuje na to, że będzie bardzo droga żywność.

  • Pamiętasz twój „Kiosk” ? Wizja może się sprawdzić.
  • Zastanawiające jak to jest możliwe, że będzie mnie na to stać.
  • Ja się zastanawiam, że ty się zastanawiasz.
  • Zważywszy na podejście Ojca do ciebie, jestem zdziwiony, że było cię na to stać.
  • Ale Homiel jesteś …
  • To nie Homiel, ale co tam, nie będę go poprawiać – pomyślałam.
  • Zwróciłeś uwagę  na coś w tym zdaniu ? Zważywszy na podejście do ciebie … Ojciec cały czas mówi, że nie jesteś tu dla pieniędzy i dlatego ci wszystko blokuje … A jednak będzie cię stać – kiwam głową sama zaciekawiona, jak to będzie możliwe.

Piotr się zapatrzył nade mną …

  • Światełko ci się pojawiło nad głową, kulka mała, świeci – mówi od niechcenia jakby.
  • Taaaak ?
  • Wiesz, co widzę jeszcze ? Nad twoją głową płynie strumień, jak rzeka, płynie … W odpowiednich momentach, gdy się nad czym zastanawiasz, ten strumień zniża się do twojej głowy, dotyka, a potem wraca z powrotem i płynie … To strumień wiedzy, to Ojciec przesuwa ten strumień w stronę twojej głowy, abyś dostała wiedzę … Strumień energii, jest od Ojca, tak ci pomaga …. W tym strumieniu widać takie nitki białe, a niektóre są ciemne i te ciemne mają cię chyba do trzeźwości przywracać, tak mi się wydaje.
  • Żebym nie była za bardzo „głową w chmurach” ? – uśmiecham się.
  • To jest ukłon ku twojej pracy po to, abyś nie dała się zwodzić.
  • Dziękuję … I wcale mnie to nie dziwi, ten strumień … Zauważyłam, że gdy mam problem, to ktoś dosłownie podsuwa mi myśli, rozwiązanie …
  • Odkryłaś jedną z kart w pasjansie, ciekawe, czy go ułożysz.
  • Masz korzystać z tego, co masz – … strumienia.
  • Dobrze skończyłaś wywody poranne …
  • Nie znasz dnia, ani godziny.
  • No właśnie, trzeba to sobie wbić do głowy raz na zawsze …A nie ciągle datować – pouczam sama siebie.
  • Mam wiele ważnych spraw, ale lubię te chwile z wami.

Boże Ciało.

10. 11. 24 r. W drodze Warszawy.

Wracamy. Kiedy myślałam już, że nie porozmawiamy, Piotr klepie mnie w ramię dość mocno …

  • Ojciec cię pyta …
  • O czym myślisz ?
  • ………. – roześmiałam się oczywiście, bo przecież Ojciec wie, ale jednak pyta dla zaczepki.
  • O tym, że mało rozmawiamy, o tym, co się wydarzy …
  • Pamiętasz ? Święta się zbliżają, pamiętasz ?

Śmieję się głośniej. Kiedy chcę poprzekomarzać się z Ojcem, od 3 miesięcy rozmowę zaczynam od; Ojcze, święta się zbliżają. Daję przez to sygnał, że czas leci, a Tomaszowa ani słychu, ani widu.

  • Wszystko będzie skumulowane, będzie się działo, piosenkę pamiętasz ?
  • Hmm … Ojcze, dlaczego Trump musiał wygrać ? – wykorzystuję okazję, że rozmawiamy. 
  • A wyobrażasz sobie, gdyby ta pani doszła do władzy ?
  • A długo będzie prezydentem ?
  • Zajmij się swoim podwórkiem, tu się będzie działo.
  • … ??? …
  • Widzę Tuska, jak gada jakieś głupoty … Zobaczyłem gacka, któremu oczy latają, wirują, jakby był naćpany … On to robi, że ten wariuje.

Kompromitacja Tuska! Zasugerował niemal wprost, że Trump jest rosyjskich agentem. „To jest efekt dochodzenia amerykańskich służb”. Donald Trump już niebawem zostanie oficjalnie ogłoszony 47. prezydentem USA. Tymczasem Donald Tusk, lider PO i premier, niejednokrotnie w oburzający sposób atakował obecnego prezydenta USA. Tak było chociażby podczas spotkania z mieszkańcami Bytomia w marcu 2023 roku. Wówczas Tusk zasugerował niemal wprost, że Trump jest rosyjskim agentem! https://wpolityce.pl/polityka/712241-kompromitacja-tuska-niemal-wprost-nazywal-trumpa-agentem       

Dziwne zachowanie Tuska nie uszło uwadze nikomu, kto interesuje się polityką  …             https://www.youtube.com/watch?v=tR1xduM0wa4

  • To, co nagadał, zaszkodzi mu ? – pytam z nadzieją w głosie.
  • Bądź spokojna, czas rozwinąć skrzydła, Mała.
  • …….. – czyli się nie dowiem.
  • A czy to źle mówić opłatek na hostię ?
  • Może być opłatek. Ważne, co się pod tym rozumie.
  • Jak wiesz, czym jest, to jest właściwa nazwa.
  • Możesz też mówić Boże Ciało.

Cisza zapadła. Byliśmy już blisko Warszawy …

  • Dziwna rzecz się stała wczoraj. Zapaliły się wszystkie światła w pokoju, dziwne, bo gasiłem – Piotr zamyślony.
  • Oooo …. Miałam to samo ! Myślałam, że mi się przewidziało, ale teraz mi potwierdziłeś, że jednak ja też … Ojcze, coś to znaczy ?
  • Sygnał od Nas. U niego i u ciebie.
  • Jak to było ? Niech zapali się światło ?
  • Światło się paliło na Santo Subito.
  • Aaaa … Potwierdzenie ? Ojcze, ale dotyczy to papieża przecież … – jestem zdezorientowana. 
  • Chodzi o każdego – … każdy może być santo subito.
  • Ojcze, ale co znaczy „święty teraz akurat dla nas ?
  • Wkrótce to wkrótce, a teraz to teraz, może być za tydzień.
  • Jeszcze będziesz zaskoczona.
  • Ojcze … – chciałam o coś spytać jeszcze.
  • . Ojciec właśnie zasłonił okno.
  • … Taaak ? A jak ?
  • Zobaczyłem bajkę „Miś z okienka”, jak zamyka się okienko.
  • …… – nie znam, ale się roześmiałam.

Jedziemy coraz szybciej.

  • Ojcze, nie boisz się jechać tak szybko ?  – żartuję. 
  • A ty ?
  • Przy Ojcu nie.
  • Przy Sobie Ja też nie.
  • ……… – śmiech.
  • No to jakie będą te święta ? – pytam dalej. 
  • Daj Mi spokój, wiesz ile światów mam na głowie ?
  • … Dzisiaj przez sen mówiłem Jahwe jest moim Bogiem … i wtedy było wielkie uderzenie w ścianę jako potwierdzenie.


12. 11. 24 r. Warszawa.

Piotr czuje się na tyle chory, że pozostał w domu. Od czasu do czasu porozmawiamy …

  • Dziękuję Ojcze za Trumpa … Lewacy w Polsce teraz portkami trzęsą ze strachu.
  • A co by było, gdybyś dostała Trumpa i dodatkowo trampki ?

Uśmiecham się przypominając sobie dzisiejszy tekst z bloga, gdzie pisałam jak Bóg lubi bawić się słowem. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/11/11/niebianski-humor/

  • Wiesz, kogo słyszę ? – zmrużył oczy wkurzony.
  • Belzebuba ! … Tego z włosami, co ci opowiedziałem.
  • Błagaj o wolność tego narodu, bo go zniewolę !
  • . ???!!! … – spojrzeliśmy się na siebie w milczeniu.
  • To gacek, kłamie jak zwykle … – Piotr próbuje go zbagatelizować.
  • No nie wiem …. Tym razem chyba nie … Ale to nie chodzi zajęcie Polski dosłownie, ale zniewolenie narodu przez diabła – tłumaczę Piotrowi.