Twoje miejsce już przygotowane.

23 .02. 19 r. Warszawa.

Piotr myśli o firmie, ja myślę o kodzie. Nadal jestem pod wrażeniem.

  • Ojcze, czy nadchodzi fala ? – … ledwo skończyłam pytanie zrozumiałam, że pytam bez sensu. Fala nadchodzi, jak i apokalipsa nadchodzi. Nie wiadomo kiedy będzie, ale się zbliża. To zbyt ogólne pytanie, więc odpowiedź mnie nie zdziwiła.
  • Oczywiście, od początku było wiadomo.

Pojechaliśmy na kawę …

  • Ktoś mi źle chyba życzy, bo widziałem lecące w moim kierunku noże. Albo to sam gacek, albo człowiek. Na szczęście to  widziałem i dlatego zbudowałem osłonę nad sobą … – Piotr wzdycha. 
  • Maryja dała mi zbroję, to się nie boję noży – wzruszył ramionami.
  • Ach ta Maryśka …
  • Masz Ojcze humor dzisiaj – ucieszyliśmy się oboje.
  • …….
  • Księgowa mi wczoraj powiedziała …
  • Jak pan to robi, że pan widzi wszystko… ?
  • Hmm … Ty tak lepiej nie pokazuj co możesz – przyszło mi do głowy.
  • Widzisz, co masz widzieć …
  • Właśnie, widzisz tyle, na ile ci pozwalają.

Cieszyłam się z tej chwili, kiedy byliśmy w trójkę, ale jednocześnie rozmyślałam co może nadejść. Strach się bać.

  • Co się stanie… ? – Piotr pyta po raz setny.
  • Myślałaś, że ten ślub jest ot tak sobie ? Gamoniu ?
  • Dlaczego gamoniu ? – Piotr się obruszył.
  • Mówię ostatni raz gamoniu, bo potem już nie będę mógł tak mówić.
  • Jednym ruchem palca fontanna dobrobytu napłynie.
  • Zobaczyłem ruch palca i fontannę, która wytrysnęła.
p.s. Piotr powiedział fontanna, ale chodzi o gejzer, wyszło to podczas niedawnej rozmowy. Gejzer jako symbol nagłości wydarzenia.
  • Dni przedwiosenne… Ciekawe o co chodzi… – myślę głośno.
  • To tata chce coś.
  • A Ola ?
  • To ciebie nie dotyczy.
  • Ty masz inną robotę – mówi Ojciec do mnie. 

Pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Daliśmy cygance datek, uklękliśmy pod krzyżem. Wszystko bez słów. Piotr się rozpłakał. Nie pytałam, bo sam nie chciał mówić. Nawet w aucie długo nie chciał mówić.

  • To nie mów ! – byłam zła na niego.
  • Ojciec mi powiedział, że nie chce już słuchać moich pytań co ze mną będzie.
  • Twoje miejsce już przygotowane.
  • Ty córko to zrozumiesz.
  • Pamiętaj, że Mały to dobro ogólne.
  • Musisz to przyjąć.
  • A Ola jest dobrem ogólnym ?
  • Jest dobrem dobra ogólnego.
  • ?! Rozumiesz coś z tego ? – szepcze do mnie.
  • ……. – roześmiałam się. Rozumiem niewiele.

Dojechaliśmy do domu. Wysiadamy z samochodu i kierujemy się ku wejściu. Oboje zatrzymujemy się widząc to.

Lampa uliczna stojąca przed wejściem, która ma przymocowaną skrzynkę, a na skrzynce leży różaniec.

  • Widzisz ? – pytam.
  • Chyba ktoś zgubił.

Zapewne tak, ale po doświadczeniu z krzyżem w klasztorze w Kazimierzu Dolnym nie byłam pewna, czy nie zgubił celowo. Gapimy się na niego przez jakiś czas i postanowiliśmy iść jednak dalej. W połowie drogi…

  • To nie przypadek. Ojciec kazał mi wrócić.
  • To Ja go tam położyłem.

Dwa tygodnie temu pisałam;

- Pan Bóg powiedział, że muszę zrobić następny krok, że muszę odprawiać różaniec… A wiesz ile to będzie trwało ?!!!! 
- …….. – zaczęłam się śmiać, bo miał taką minę, jakby szedł na rwanie zęba bez znieczulenia. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/11/jesli-chcesz-zrozumiec-wszystko-musisz-zrozumiec-siebie/

Pisząc zastanawiałam się, kiedy Piotr zacznie w końcu odmawiać różaniec. No i proszę… Nie tylko mu „podrzucili” różaniec, to jeszcze jego krótszą wersję, aby znalazł czas choć na tyle.

  • Ojciec kazał mi nosić ten różaniec w marynarce i modlić się w każdej wolnej chwili.
  • ……. – roześmiałam się, bo już to widzę ! On nigdy nie ma czasu.
  • To nie jest powód twój do śmiechu, a do radości.


Dopisane 16. 11. 2019 r.

  • I to jest prawdziwe „Resurrection”.

Najnowsze dane dotyczące filmu; zdjęcia rozpoczynają się w przyszłym roku, premiera 2021. Z tego wynika, że nasze „resurrection” będzie przed filmem, co by się zgadzało z dalszymi badaniami nad kodem Biblii. 


  • Ty córko to zrozumiesz. Pamiętaj, że Mały to dobro ogólne. Musisz to przyjąć.

Rozumiem dzisiaj. Postaram się wkrótce to wyjaśnić.

Antychryst już jest.

22. 03. 19 r. Warszawa.

Odkąd natrafiłam na rabina Kaduriego i jego wizję dotyczącą Mesjasza zupełnie inaczej spojrzałam na Judaizm. Człowiek raptem sobie uświadamia, że właściwie cała Biblia opiera się na hebrajskich prorokach, więc błędem byłoby odrzucać to bardzo ważne źródło wiedzy jakim jest Judaizm. Jeśli Chrystus był Hebrajczykiem to logiczne jest, że o nadejściu Mesjasza Hebrajczycy powinni wiedzieć najwięcej. Nawet teraz, a może zwłaszcza teraz.

Szukając wczoraj na YouTubie dodatkowych informacji o Kadurim kątem oka po prawej stronie, w innych propozycjach filmów zwróciłam uwagę na hasło „messiah”. I tak natrafiłam na rabina Glazersona, który okazał się najbardziej znanym badaczem kodu Biblii. https://www.youtube.com/watch?v=FHLU5Q684Bs Niewiele zrozumiałam z tego co mówił, a mówił o nadejściu w tym roku Mesjasza. Mój wzrok przyciągnęło jeszcze coś innego. Słowo „The Angel”.

Kod Biblii to ciekawe odkrycie, ale mówiąc szczerze nie byłam do końca przekonana, ponieważ w Biblii dzięki kodowi zazwyczaj odkrywano informacje po fakcie, po jakimś wydarzeniu, a nie przed. Wiele więc jest okazji do manipulacji. Jednak przypomniałam sobie pewną naszą rozmowę.

- Wielka tajemnica jest przekazana i zawarta w Torze, znają ją nieliczni. 
- Zamknięcie tego wszechświata. 
- Jej obecność i jej czas się wyczerpie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/30/tajemnica-tory/

I teraz patrząc na analizę Glazersona muszę uderzyć się w pierś. Myliłam się.

  • Ojcze, czy ten rabin i jego odkrycie… To ważne ? – pytam niepewnie.
  • Czy długo to szukałaś ?
  • Nie. „Przypadek” – wzdycham.
  • Łatwo to znalazłaś ? Co sobie pomyślałaś ?
  • Złapałam się za głowę i pomyślałam, że to kurna niemożliwe … – … powiedziałam kompletnie szczerze i otwarcie po chwili wahania. Po co mam się kryć, kiedy i tak Ojciec widzi moje myśli.
  • Widziałaś prawdę. Masz wszystko w jednym.
  • Ale… Kurcze, tam jest wymieniony anioł … – robię kwadratowe oczy.
  • Ten, na przeciwko którego siedzisz, jest na tej kartce.
  • Oni to odkryli, ale ty to widzisz.
  • Musisz mieć dostęp do wszystkiego pisząc taką książkę.
  • Na końcu książki zrobisz pieczęć.
  • Powiem ci jaka to będzie pieczęć.
  • Wszystko co tam jest, to prawda.
  • ……. – ciarki mnie przeszły.

Gapię się na Piotra jak pije tą swoją kawę i oczom nie wierzę …

  • I znowu kawę wypiliśmy i znowu coś napisałaś i znowu dzień przeszedł, ale ciąża idzie do przodu i świadczy to o tym, że ten temat w końcu się skończy.
  • Ciąża… Hmm… Naprawdę łatwo znalazłam.
  • Dziwny zbieg okoliczności ?
  • Taaaa… Czy ta książka wyjdzie, gdy będziesz jeszcze tutaj ? – pytam Piotra.
  • To już techniczny szczegół.
  • Zaczarowana dorożka, zaczarowany dorożkarz, zaczarowane konie, wszystko zaczarowane …

Słowa z wiersza; http://wiersze.kobieta.pl/wiersz/konstanty-ildefons-galczynski/zaczarowana-dorozka-88  Przypominają mi ewidentnie niebiański ślub.


Wracałam do domu z duszą na ramieniu. My sobie tak często rozważamy, żartujemy, a teraz wydaje się, że to wszystko zaczyna być na „śmiertelnie” poważnie. Odkrycie Glazersona ścięło mnie z nóg, mogłabym powiedzieć, że nawet dosłownie. Zadzwonił Piotr.

  • Rozmawiałem z Ojcem teraz. Powiedział…
  • Nie martw się o jabłonkę ( p.s. córkę) i Olę, bo to Ja przygotowałem dla nich miejsce.
  • Nie będą skazane na czyjąś wolę tak albo nie.
  • W tym roku sąd się zamknie.

Wieczorem.

Siedzę i myślę nad tym wszystkim…

  • Ojcze jesteś…. – i westchnęłam.
  • Chcesz powiedzieć, że brak ci słów ?
  • Tak.
  • Rozumiem.
  • ……. – roześmiałam się.
  • Jak spędziłaś dzień ?
  • Naukowo – … ponieważ dużo czasu spędziłam na czytaniu o kodzie.
  • Ale bez mężusia ! – Piotr się włącza.
  • Nie sama.
  • Jak kto ?
  • Myślisz, że jak ciebie nie ma, to jest sama ?

Piotr zamilkł. Na chwilę.

  • Dzisiaj się dowiedziałem, że Janusz zmarł na zawał.

Janusz to nasz „dodatkowy” prawnik na zlecenie, który zajmował się tylko ściąganiem należności i robił to w sposób niezwykły. Zawsze mu się udawało. Był od przypadków beznadziejnych, pomagał nie tylko nam, ale wielu ludziom, także tym, których na jego usługę stać nie było.

  • Hmm… Szkoda go, przydałby się jeszcze – kiwam głową.
  • Ojciec powiedział, że już nie będzie mi potrzebny. A dlaczego go wziął ?
  • Chcesz Mi coś zarzucić ?
  • Nieeee … Z Ojcem lepiej na ten temat nie dyskutować – Piotr przestraszony szepcze do mnie.
  • A można by tak pohandlować z Ojcem o czyjeś życie ? – też szepczę.
  • Spróbuj – … i powiedział to takim tonem …
  • Lepiej nie… – Piotr szybko się wycofał.

Stanowczość Ojca w pewnych kwestiach jest nie do negocjacji. Teraz zastanawiam się, czy cokolwiek jest do negocjacji…

  • Ojcze, według tego rabina wraz z Mesjaszem ma być też Antychryst.
  • Antychryst już jest.
  • ?!? …. – chciałam oczywiście pytać dalej, ale Piotr machnął ręką, abym się nie odzywała. 
  • Mówię do Ojca; co mam robić dalej ?
  • Czekaj.
  • Muszę coś przecież robić.
  • Rób i czekaj.
  • Dalej poprowadzę cię Ja.
  • Poczuj, że jesteś na jachcie.
  • To Ja będę dmuchał, kiedy masz przypłynąć do portu.
  • A na razie żyj prozą.
  • Ojcze, widziałem jak świat tworzyłeś, fajne to było.
  • Nie mów, że chcesz spróbować.
  • Nie, nie chcę, wolę sprzątać schody u Ciebie.
  • Nie taką rolę ci przeznaczyłem.
  • A jaką ?
  • Zobaczysz, schody są posprzątane.
  • Potrzebuję cię tu, gdzie cię potrzebuję.
  • …….
  • Czy te święta będą normalne ? – pytam mając na myśli, czy będziemy w komplecie.
  • Nie ciągnij Mnie za język, bo i tak już jest dwumetrowy.
  • …….. – roześmiałam się znowu, właśnie to sobie wyobraziłam. 

Oglądamy w TV informacje o rozwijającym się konflikcie na linii Polska – Izrael. Zaczyna mnie to interesować coraz bardziej. https://wiadomosci.wp.pl/historyczny-kryzys-w-relacjach-polska-izrael-w-5-punktach-wyjasniamy-spor-6214555669530753a

  • Co to będzie dalej ?
  • To się wszystko odwróci.
  • Ci co krzyczą, będą zabiegać.
  • Daj czas.

Piotr poszedł się pomodlić. Wrócił zanim zaczął …

  • Homiel kazał ci przekazać …
  • Powiedz jej, że rabin to świetny trop.
  • Jeszcze trochę będziesz tropić, a potem wszystko będzie podane.
  • Przekaż jej, że ją pozdrawiam.
  • Będzie wiedziała o co chodzi.
  • ……. – uśmiecham się.
  • A słowo Homiel jest mocno nadużywane.
  • ……. – patrzę na Piotra z politowaniem.
  • Cały czas z Ojcem rozmawiasz, nie z Homielem.

Będzie wiedziała o co chodzi. Oglądając Glazersona nie byłam pewna, czy w ogóle o tym pisać i wtedy rozbrzmiało uderzenie za moimi plecami tak mocne, że aż podskoczyłam. Po minucie znowu nie byłam pewna, czy to od Ojca, czy może przypadek … Teraz już wiem. 



Dopisane 14. 11. 2019 r.

  • Powiedz jej, że rabin to świetny trop.

Rzeczywiście świetny. Sukcesywnie śledzę jego odkrycia i będę o tym tu też pisać, one będą się pokrywać z naszymi doświadczeniami i słowami Ojca. A tymczasem … 

Jak wierzysz we Mnie, to Mi zaufaj.

20. 02. 19 r. Warszawa.

Będąc w Szczecinie Piotr najadł się krewetek smażonych w głębokim tłuszczu i do dzisiaj nie może dojść do siebie. Martwię się, ponieważ przy okazji kuje go też serce.

  • Muszę bardziej słuchać Ojca, ostrzegał mnie. Ojciec jest przemądry – Piotr wzdycha.
  • Obyś się nie zagalopował, że przemądrzały.
  • …… – uśmiecham się.
  • Boli mnie głowa, boli mnie brzuch, a muszę robić egzorcyzmy. Po tym oddzieleniu chłopca i wilka czuję się strasznie wyczerpany. Jestem wrogiem gacków.
  • Ta walka jest nierówna.
  • Tak ? Po czyjej stronie ?
  • Jesteś sam Piotr, ale nie znaczy, że jesteś słabszy.
  • Nikt tak się nie modli jak ty.

Zamyśliłam się. Pewnie wielu modli się jak i Piotr, ale rzeczywiście on ma nad innymi ogromną przewagę. Niewidzialnych wrogów widzi. Niewidzialny świat za przesłoną widzi. Kulę ziemską stawia sobie na ręku i potrafi widzieć wszystko. A to razem sprawia, że jego siła oddziaływania jest dużo mocniejsza niż u kogokolwiek. 

  • Nic się nie dzieje bez przyczyny.
  • Nawet ta kawa.
  • Wszystko ma znaczenie, a wiesz jak swobodnie rozmawiacie.
  • W domu Piotr jest zmęczony.
  • ……. – kiwam głową. Nasze spotkania na kawie faktycznie dostarczają najwięcej informacji. Wieczorem rzadko się zdarza ostatnio, aby Piotr miał jeszcze ochotę rozmawiać.
  • Każdy dzień może coś przynieść.
  • Pamiętaj, że ciąża trwa.
  • Nike ? – za każdym razem, gdy słyszę o ciąży to się dziwię. Nadal nie rozumiem dlaczego to jest tak ważne.
  • Co się stanie ? – Piotr dopytuje.
  • Twój Pan chce cię na nowo widzieć, choć widzę cię bez przerwy i ciebie też Mój pisarzu.
  • Mam plany z twoimi mężem.
  • W te dni przedwiosenne nadejdą zmiany.
  • ……. – zmroziło mnie.
  • Przedwiosenne ? – coś mnie tknęło.

Wczoraj „przez przypadek” przeczytałam ten fragment.

- Czyli dobrze słyszałam ? 
- Dobrze. Słuch i głowę masz absolutnie zdrową. 
- Piotr nie powie ci co się będzie działo, więc My ci mówimy. 
- Piotr nie powie, bo nie będzie chciał w ogóle rozmawiać. 
- Stracisz troszkę kontaktu z mężem. 
- Makabra… – pomyślałam. 
- Na długo ? 
- Piotr będzie przebiśniegiem. 
- Oznaczać to będzie wiosenkę dla świata. 
- Pierwszy przejdzie przez śnieg. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/06/26/4959/

Kolejny raz sobie uświadomiłam, że zdecydowanie muszę zacząć czytać swój dziennik jeszcze raz od początku.


Poszłam do domu z myślą, że ugotuję Piotrowi rosół, to powinno ukoić jego bolący brzuch. Dzwoni Piotr …

  • Ciągle mnie boli …
  • ……. – przestraszyłam się, za długo to już trwa.
  • No to … spytaj w końcu Homiela co robić … – poczułam się bezradna.
  • Dlaczego Mnie nie spytacie ? – włącza się Ojciec. 
  • Aaaa…. – zatkało mnie trochę, bo ciągle rozmawiamy przez telefon. 
  • To co robić ?
  • Samo przyszło, samo odejdzie.
  • Rosół pomoże ?
  • Jak najbardziej.

Wyłączając się zrozumiałam, że bez Ojca ani rusz… Nie da się już żyć.


21. 02. 19 r. Warszawa.

Na kawie oczywiście. Może ostatniej, a może nie…

  • Ojciec powiedział, że każdy dzień może coś przynieść. Może cię po prostu znowu weźmie do Góry ? Weźmiesz go Ojcze jak na ślub ? – pytam.
  • To są nasze sprawy, nie babskie.
  • ……. – roześmiałam się.
  • W ogóle baby w Niebie to mają chyba przechlapane, mają gorzej – żartuję.
  • Czy chcesz się komuś poskarżyć ?
  • Nie ma już komu – przyznałam ze śmiechem, Ojciec jest najwyżej.
  • ……..
  • Dzisiaj w wizji widziałem człowieka o kulach, dokładnie o jednej kuli, stał zgarbiony pod krzyżem. Podszedłem do niego i pytam…
  • Wierzysz naprawdę ? Jeśli tak podaj mi rękę… i on podał. A wtedy kula spadła na ziemię i mógł chodzić.
  • Hmm… To wizja, ale pamiętaj, że tylko dzięki Ojcu tak możesz – spoważniałam.
  • Oczywiście, że tylko dzięki Ojcu – Piotr powtarza i się wzrusza.
  • Przez to co powiedziałeś już nie jesteś Mały.
  • Jestem.
  • Kłócisz się ze Mną ?
  • W sekundę urosłeś i przerosłeś wszystkich.
  • Bo taka jest prawda. Samym sobą nic nie znaczę, wszystko mam od Ciebie, wszystko co mogę, co mam. Bez Ciebie nic nie znaczę i nic nie ma sensu już.
  • Zadziwiasz Mnie.
  • Uświadomiłem to sobie w końcu. Moja siła to Ojciec, bez Ciebie nie mogę nic. Nie jestem w stanie kroku zrobić bez Ciebie … – prawie płakał.
  • ……..- słucham tego w zadumie. Piotr mówi czystą prawdę, całe nasze życie jest tego dowodem. Każdy dzień jest tego dowodem.
  • To powiedzenie… „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”… na ile jest prawdą ? – pytam. 
  • Dla niewierzących w pełni.
  • A dla wierzących…
  • Ja jestem twoim łóżkiem, twoją pościelą, twoją drogą, twoim życiem.
  • Dużo mogę ci dać, jak wierzysz we Mnie.
  • Czy to dotyczy wszystkich ludzi ? Czy ta reguła „być panem swojego losu” jest nieprawdziwa ?
  • To zależy w co uwierzy.
  • Jeśli wiesz, że Jestem, to czy powiesz jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz ?
  • Nie.
  • Jak wierzysz we Mnie, to Mi zaufaj.
  • Powiesz; przyjmuję co Mi dajesz.
  • Ale mamy wolną wolę …
  • Masz. Możesz iść w prawo albo w lewo.
  • Czy jak wierzysz, pójdziesz do gacka ?

Piękna rozmowa. Idąc na kawę minęłam czarny samochód, Volvo, dość duże, zwróciłam uwagę na napis … Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na miejscu. Wzruszałam się natychmiast, że ktoś jeszcze tak bardzo wierzy w Ojca. Nie zdążyłam zrobić zdjęcia, ale to wyglądało tak.

Nadzieja na Nowy Świat.

19. 02. 19 r. Warszawa.

Boli mnie głowa, ale na kawie jestem obowiązkowo. Rozmawiamy o dzisiejszym świecie.

  • Czy naprawdę ten świat upada ?
  • Gdybym ci pokazał, nie uniósł byś tego.
  • Tak czynią względem siebie.
  • ……. – Piotr zapatrzył się przed siebie.
  • Zabijają się, kłamią, oszukują, zabijają małe dzieci dla narządów… Pokazał mi teraz Ojciec.
  • Twoja głowa by tego nie wytrzymała, a Ja muszę na to patrzeć.
  • Ale jest jakaś nadzieja ? – pytam.
  • Ja ją widzę, ty nie widzisz.
  • ……. – zamyśliłam się.
  • Ja jej faktycznie nie widzę, człowiek się nie zmieni.
  • Która część „Pasji” ci się podoba najbardziej ?
  • …….. – pytanie mnie zaskoczyło. Ale zaczęłam intensywnie myśleć, bo takich scen jest naprawdę sporo.
  • Znasz to na pamięć.
  • Aaaa – teraz już wiedziałam.
  • Resurrection.

  • Nadzieja na Nowy Świat.
  • Czyli musimy to powtórzyć, ale inaczej.
  • …….
  • Ojciec mówi…
  • Już niedługo będziesz pracowała. 
  • Że będę ci dyktować jeszcze kilka miesięcy, tak to poczułem.
  • No co ty Ojcze ? Ja umrę ! – wyrwało mi się. Umrę nie dosłownie, ale w sobie. Bez Piotra, bez Ojca… to już nie ma sensu
  • Przecież mamy 2019, My teraz będziemy się nim cieszyć.
  • Bądź spokojna.
  • Pamiętasz jak miał zawał, a byłaś spokojna ?
  • Nie miał szansy przeżyć ani zęba, ani serca.
  • Miał odejść, a żyje, a ty byłaś spokojna.
  • To prawda. Czułam wszechogarniający mnie spokój, że wszystko będzie dobrze.
  • Czy Ja swoją pszczółkę miodną dam skrzywdzić ?
  • Dajesz miód.
  • ……. – płakać mi się chciało. Z bólu głowy i w ogóle. Niechybnie jakiś koniec nadchodzi.
  • Ojciec powiedział, że miałeś umrzeć… Czyli była jakaś alternatywa. Mogłeś nie przeżyć.
  • Tak naprawdę nie było.
  • Czy poszłabyś po dentystę, gdybyś wiedziała, że przeżyje ?
  • Przeżył, bo poszłaś.
  • To jest i / lub.
  • Ważne są emocje i decyzje.
  • …….
  • Ojciec wszystko widzi, zauważyłaś ?
  • Nie osłabiaj Mnie.
  • To tutaj jest film, miraż, przecież wiesz o tym.
  • Wiem, odkąd zobaczyłam okno w ścianie wszystko zrozumiałam – kiwam głową. Nigdy tego nie zapomnę.
  • A ty jesteś korepetytorem, a kim jest Piotr ?
  • Pomaga w korepetycjach.

Nie ma żadnych wątpliwości, że Piotr ma niesamowite doświadczenia. Jest ich tak wiele, że przestał się nad nimi zastanawiać, analizować. W przeciwieństwie do mnie. Niemal każde zdanie Ojca dzielę na części i analizuję i dostrzegam, jak wiele w nich informacji, mądrości, filozofii, wiedzy.

  • Wczoraj modlitwa była ciężka.
  • Ale skuteczna.
  • …….
  • Co to będzie … ? – Piotr się zamyślił.
  • Czas wypłynąć, twój marketing wypłynie.
  • Masz się nie gubić, wsłuchuj się w Ojca.
  • Chciałabyś słyszeć ?
  • Bardzo – przyznaję.
  • Więc tak się stanie.
  • Więc będziesz w siódmym niebie.
  • ……. – roześmiałam się. Przecież niedawno o tym pisałam.
- Do którego nieba prowadzą wąskie drzwi ? 
- Do właściwego.
-  Czy ludzie mogą wejść do siódmego Nieba ? 
- Nie. 
- A dokąd mogą wejść ? 
- To zależy dokąd mają bilety. 
Roześmiałam się oczywiście, ponieważ najwidoczniej zdradzić Ojciec tego nie chce. Ważne, że jest więcej niż jeden poziom Nieba. Skąd w ludowych powiedzeniach pojawiło się i takie…. Czuję się jak w siódmym niebie ? http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/07/niebo-to-przystanek/
  • Czy będzie tak, że Piotr i ja będziemy razem słyszeć i rozmawiać z Tobą ?
  • Ty i Ja, Piotr już nie.
  • To dlatego ty na tym wozie w ogóle nie zwracałaś na mnie uwagi … ! – krzyknął Piotr zdenerwowany. Ma pretensje o to, co jeszcze się nie spełniło. Przecież to śmieszne …
- Pan Bóg szykuje cię na rozmowy. 
- Ty Mnie zrozumiesz. 
- Najłatwiejsze zostawiłem sobie na koniec. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/19/nie-tacy-nosili-pasy-a-teraz-sa-smetni-na-dole/

Wieczorem.

Oglądamy pogarszającą się sytuację między Polską a Izraelem. http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-02-20/mosbacher-katz-powinien-przeprosic-za-swoje-slowa/?ref=slider

  • Co dalej Ojcze ? – pytam.
  • Daj sobie czas, dziecko.

Tak czułam od początku. Nic nie dzieje się bez powodu.



Dopisane 10. 11. 2019 r.

Pada ostatnio wiele pytań dotyczących antychrysta, więc zebrałam kilka zdań z naszych rozmów, które o antychryście mówią.

Ale najpierw co znaczy antychryst; Antychryst (gr. antichristos) – przeciwnik, oponent Chrystusa (anti – przeciw, zamiast; christos – pomazaniec); duch będący zaprzeczeniem Chrystusa, jego antytezą. (wiki).

Napoleon i Hitler. 
- Jeden i drugi był Antychrystem 
- Czy to się powtórzy ? Czy będzie kolejny Antychryst ? 
To wie tylko Bóg Ojciec. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/10/nie-oceniaj-wzrokiem-oceniaj-sercem/ 
- Ponoć narodził się antychryst, tak ludzie piszą w internecie… coś Homiel o tym wie ? 
- Czy wyczerpała się ilość antychrystów w historii ? 
- Nigdy się nie wyczerpie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/09/20/jest-granica-bog-przywola-swoje-dzieci-do-porzadku-i-bedzie-to-skuteczne/ 
- Czy mamy na świecie antychrysta ? 
- Wcale nie musisz wiedzieć. 
- Przypiszesz to komuś, kim nie jest. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/09/24/czy-buddysta-zrozumie-chrzescijanskiego-ojca/ 
- Kim dla nich jest Putin? Na pewno nie jest Antychrystem. 
- Jest on narzędziem.
Piotr ciągle pyta o II falę i wcale się nie dziwię, gdyż sama jestem ciekawa. Jednak każda odpowiedź Homiela zamiast zbliżać nas do celu, to raczej oddala. Im więcej mówi, tym mniej rozumiemy. 
- Będzie niczym w porównaniu z tym, co nadchodzi. Wszystko przestanie mieć znaczenie. 
- Jak to się potoczy? – Piotr nie daje za wygraną. 
- Szybko. 
- …… Wiesz co ostatnio widzę? Franciszek jest atakowany przez 4 swoich. Widzę Franciszka w środku kwadratu, a z każdego końca idą na niego pioruny… Słyszę lewacy… (!)
- To jest Antychryst. Zero zasad, wolność… Leżysko diabła. 
- Pokazał mi to leżysko, wijące się ciała ludzkie, ściśnięte, obleśne, wijące się między sobą… A wygrają ci… lewacy? 
- To nie jest przedmiotem tej rozmowy. On potrzebuje wsparcia. 
- Pokazał mi jak rozrywa rodzinę… W rodzinie rodzą się pierwsze zasady moralne. To ma sens – zdałam sobie sprawę, że to najprostsza droga do niszczenia. Uderzyć tam, gdzie kształtuje się moralny kręgosłup. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/18/to-jest-antychryst-zero-zasad-wolnosc-lezysko-diabla/
Lecz oto Henoch i Eliasz, pełni Ducha Bożego! Będą oni przemawiać z mocą Bożą i ludzie dobrej woli uwierzą w Boga i wiele dusz dozna wzmocnienia. Dzięki mocy Ducha Świętego dokonają oni wielkich rzeczy i potępią diaboliczne błędy Antychrysta! Biada mieszkańcom ziemi! 
Spojrzeliśmy na siebie nie wiedząc co z tą wiedzą zrobić. 
- No i co? Apokalipsa idzie? – spytałam niepewnie. 
- …… – Piotr wzruszył ramionami. Antychryst zostanie zdemaskowany ? Czy faktycznie ? 
- Teraz czyni dobro, lecz to zatruty owoc. 
- Czyli już jest? – spytałam zdziwiona. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/06/09/antychryst-teraz-czyni-dobro-lecz-to-zatruty-owoc/

Antychryst to antyteza Chrystusa. Ale co to znaczy ? Być antytezą Chrystusa to nie tylko bycie złym. Chrystus to zasady, prawa Ojca. A więc antyteza Chrystusa to także negacja zasad i praw Ojca.

Według słów Ojca antychryst może być zarówno człowiekiem (Napoleon, Hitler), ale może być też stylem życia, filozofią życia, „nowym dekalogiem”, jakim jest właśnie lewactwo, czyli życie bez zasad, bez Boga. Jedna i druga forma antychrysta ma ogromny wpływ na losy świata. Która jest groźniejsza ?

Informacja z wczoraj; Skandynawskie przedsiębiorstwo IKEA rozpoczęło swoją świąteczną kampanię wizerunkową, w której promuje nowe produkty. W materiałach promocyjnych oraz reklamach usunięto jednak zwrot „Boże Narodzenie”, który zastąpiono określeniem „zimowa impreza”.

Moja znajoma pracująca w koncernie Netto czytając o Ikei uzmysłowiła sobie ze zdziwieniem, że rok temu składano pracownikom życzenia właśnie z okazji przerwy zimowej. Nikt nawet nie wspomniał, że chodzi o Boże Narodzenie, jakby to było kompletnie nieistotne. Ponieważ to firma międzynarodowa, wielokulturowa widocznie doszli do wniosku, że w ramach pokojowego współżycia z wszystkimi, nikogo nie będą drażnić słowem „Bóg”.

Inny znajomy, mocno wierzący pan, trzymający różaniec ciągle przy sobie (nawet w garniturze) oznajmił mi niedawno, że głosował na „Wiosnę”. Do dzisiaj nie mogę wyjść ze zdumienia. Na pytanie „dlaczego?” wytłumaczył prosto…

  • Homoseksualiści to też ludzie, więc jeśli się kochają, to dlaczego nie mogą brać ślubu ?

Ideologia LGBT zdecydowanie jest wbrew Ojcu. Jednak wkrada się wszędzie i jest jak robak drążący umysł. Nawet zatwardziali wierzący tracą powoli poczucie granicy co jest dobre, a co złe. Znajomy przesłał mi zdjęcie z Wielkiej Brytanii. W rozmowach, które tutaj jeszcze nie padły mam zanotowane; LGBT to  jedna z form … antychrysta.

Wczoraj natrafiłam na artykuł; Historyk z Kanady specjalizujący się w zagadnieniu ruchu gender przyznał się do wieloletniego fałszowania wyników swoich badań. „Myliłem się. Albo, mówiąc dokładniej: częściowo miałem rację, a resztę wymyślałem wszystko od A do Z i NIE BYŁEM JEDYNY” – przekonuje Christopher Dummitt. http://www.pch24.pl/ekspert-gender-studies-przyznaje–ze-falszowal-badania–wierzyli-mi-bo-bylem-naukowcem,71909,i.html#ixzz64o8KXL6R

LGBT to jednak nie wszystko. Stojąc na światłach na jednym z krzyżowań Warszawy zapatrzyłam się na ludzi, którzy zgromadzili się po drugiej stronie ulicy. Było lato, więc wszyscy rozebrani, ale z daleka wydawali mi się jakoś wyjątkowo brudni. Mijając ich zrozumiałam dlaczego. Prawie wszyscy, kobiety i mężczyźni, byli utatuowani tak bardzo, że trudno było znaleźć na ich rękach, a nawet na szyi kawałek czystej, białej skóry. Przypomniałam sobie oczywiście Biblię. Kiedyś tatuowano niewolników. Teraz ludzie stają się niewolnikami na własne życzenie. A niewolnictwo w sensie „uzależnienie” to domena zła.

Jednak tatuowanie to nie jedyne współczesne niewolnictwo. Wszyscy zostaliśmy złapani w sieć. Już nie ma człowieka, którego nie można by odnaleźć. Wszyscy jesteśmy złapani, gdzieś zapisani, zakodowani w systemie. W bankach, w ZUS, w urzędzie skarbowym,  na Allegro, w internecie itd … Tak wygląda dzisiejszy świat. 

Franciszek ostatnio ma złą prasę, wielu nazywa go Antychrystem. Ale czy naprawdę odpowiada cechom antychrysta ? Proszę zwrócić uwagę na te słowa spisane dwa lata temu.

- Widzę Franciszka w środku kwadratu, a z każdego końca idą na niego pioruny… Słyszę lewacy… 
- To jest Antychryst. Zero zasad, wolność… Leżysko diabła. 
- Pokazał mi to leżysko, wijące się ciała ludzkie, ściśnięte, obleśne, wijące się między sobą… - A wygrają ci… lewacy? 
- To nie jest przedmiotem tej rozmowy. On potrzebuje wsparcia. (!)

i niedawny artykuł.

Opiniotwórczy jezuicki dwutygodnik, związany z Watykanem, opublikował pełen zapis rozmowy, jaka miała miejsce na początku września w Maputo podczas papieskiej podróży po Afryce.

– Ważne jest, by ludzie modlili się za papieża i za jego intencje. Papież jest kuszony, jest bardzo osaczony; tylko modlitwa jego ludu może go wyzwolić – mówił Franciszek.

Następnie dodał: „Gdy Kościół modli się za papieża, jest to łaska. Ja naprawdę stale odczuwam potrzebę proszenia o jałmużnę modlitwy”.

https://niezalezna.pl/289825-papiez-jestem-kuszony-i-bardzo-osaczony

Czy Franciszek to antychryst, czy tak naprawdę narzędzie Boga, które jest przez „Antychrysta” atakowane ? Moim zdaniem antychryst, o którym mowa w AJ i który według słów Ojca już jest, nie jest jedną osobą. Mogę się oczywiście mylić, ale ja go w jednym człowieku po prostu nie widzę.

Antychryst = Anty-dekalog. 

1 zdjęcie; Paragwaj 2015. 2 zdjęcie; Meksyk 2016.

A kto powiedział, że łatwo znaczy dobrze ?

18. 02. 19 r. Warszawa.

  • Miałem wizję dzisiaj o 5 nad ranem. Zobaczyłem w swoim pokoju dziewczynkę, była tylko w białych majtkach. Cała była bardzo biała, lat około 8, długie jasne włosy spięte w kitkę. Układała moje rzeczy w szafie. Wyciągała wszystko i układała na nowo. Mówię do niej…
  • A co ty tu robisz do cholery ?!
  • Przemeblowuję ci rzeczy.
  • A kto ci pozwolił ?!
  • Przecież ty mi pozwoliłeś ... i dalej wyciągała moje rzeczy.
  • Pozwoliłem ? To rób… i poszedłem się wykąpać pod prysznic, bo czułem, że mam to zrobić. Wróciłem do pokoju, a ona leżała na brzuchu, ręce pod brodą i czekała. Siadłem naprzeciwko i zaczęliśmy rozmawiać… Dziwne.

Na początku nie chciałam sobie tym zawracać głowy, ale kiedy w przeciągu godziny opowiedział mi to po raz trzeci, coś mnie tknęło.

  • Pozwoliłeś ? Hmm… To wczoraj ! Wczoraj wyraziłeś zgodę, pozwoliłeś na nałożenie pasa !
  • Tak myślisz ?
  • Spytaj Ojca. Czy ta wizja jest związana z tym co wczoraj się zdarzyło ?
  • Wszystko jest połączone.
  • A kim jest ta dziewczynka ?
  • Czy to ważne ? Pozytywna energia.
  • Jasne włosy, biała… Anioł jakiś ? Wiesz co znaczy przemeblować rzeczy ? Mówi się przemeblować swoje życie. Ona układała twoje rzeczy po swojemu. To znaczy, że … Niebo przejmuje twoje życie już całkowicie – w końcu doszło do mnie.
  • To życie się kończy.
  • To biznesowe ? – pytam mając na uwadze moją wizję z kapturem.
  • To powtarzalne. Rozumiesz ?
  • A więc twoje kawy, ta rutyna się kończy.
  • Przestanie Piotr chodzić do pracy ?
  • Przestanie.
  • No jak to ?!!! – Piotr się włącza.
  • Tak to.
  • Co będzie robił ? – drążę dalej.
  • Będzie.
  • Ja jestem, a on będzie.
  • ??? … – Piotr się zapatrzył.
  • Ten kraj pójdzie mocno do góry, że nikt mu nie dorówna.
  • To będzie szok.
  • Po co ci paszport amerykański, skoro masz polski i nic lepszego nie będzie ?

Wieczorem.

Dzisiaj pracowałam nad nowym tekstem do blogu. Pisząc płakałam ze śmiechu. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/19/nie-tacy-nosili-pasy-a-teraz-sa-smetni-na-dole/

Pokazałam go Piotrowi, żeby też się pośmiał.

  • Nie wiem, czy powinnaś publikować. Wychodzę tu na jakiegoś idiotę – zawahał się nagle.
  • Wcale nie. Tu między wami widać wielką więź i bliskość i to jest wspaniałe. Ale spytaj się Ojca na wszelki wypadek – sama już zwątpiłam.
  • Mogę to opublikować ?
  • „Jak nie, jak tak ?”
  • Ojciec odpowiada jak Ferdek Kiepski – Piotr się roześmiał szczęśliwy.

Oglądamy teleturniej „Jeden z dziesięciu”. Pada pytanie; jakie Kościoły są w Wielkiej Brytanii.

  • Jest ich kilka – kiwam głową.
  • Na cholerę im tyle ! – Piotr na to…
  • To twoja wina, zaczęło się od Lutra – uświadamiam go żartując.
  • Ty, ty… Buntowniku !
  • To żeś narobił … – robię mu wyrzuty.
  • Idź i zrób za to teraz porządne egzorcyzmy – śmieję się.

I poszedł, a gdy wrócił …

  • Boże… Jak ciężko się modliłem dzisiaj. Pan Bóg nie kazał przerywać, a nie miałem siły. Kazał mi ostatkiem siły modlitwę dociągnąć do końca. Rozbolał mnie brzuch, wszystko bolało, byle bym jej nie dokończył. Wizję miałem w trakcie modlitwy.
  • Jaką ?
  • Dzisiaj rozdzieliłem wilka od tego chłopca.
  • ? – pytam oczami, bo nie rozumiem.
  • Tego na muralu. W wizji oddzieliłem ich od siebie. Pan Bóg mi powiedział …
  • Kiedy widzą ciebie z krzyżem, wybierają piekło, niż bycie z tobą.
  • Tak mocno ich parzysz, Mały.
  • Uciekają do piekła.
  • Wolą piekło niż ciebie  tak powiedział. Oddzieliłem chłopca od wilka, rozerwałem ich i jak gackiem pieprznąłem, to biedny chłopiec nie wiedział gdzie ma iść.
- Widzisz to ? 
- Co ? 
- Człowieczy los. 
Wielokrotnie jechaliśmy ta trasą i mijaliśmy ten budynek, ale dopiero teraz przyjrzałam się obrazowi uważniej. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/09/27/spozywaj-codziennie-chleb-moj/
  • Sam wywołałeś ten mural ?
  • Przyszedł sam do mnie. Pokazano mi to dzisiaj, tak skuteczna była dzisiejsza modlitwa. Pokazali, że rozrywam im ręce. I wilk poleciał do piekła, a potem trzymając krzyż Ojciec mi to powiedział. Nie mogę dojść do siebie, straszną energię mnie kosztowało… – leżał na sofie blady jak ściana.

  • Nie mam siły do niczego, zrobiło mi się zimno, ręce mi zaczęły drżeć… Boże… Jaka ciężka modlitwa była dzisiaj. Nie zdajesz sobie sprawy co przeszedłem dzisiaj… Jak modlitwa była ciężka dzisiaj… – powtarzał w kółko.
  • A ty nie zdajesz sobie sprawy co zrobiłeś dzisiaj.
  • Oddzieliłeś wilka od dziecka, na rzeź szedł.
  • Ojcze, ale to było ciężkie dzisiaj …
  • ………
  • A kto powiedział, że łatwo znaczy dobrze ?
  • Boże, nie możesz mi tak mówić. To ja tak mówię.
  • Nie mówisz, powtarzasz Moje słowa.
  • To moje słowa – Piotr się upiera. Faktycznie to jego z wielu ulubionych „powiedzeń”.
  • Nie twoje, a Moje, a ty je powtarzasz.
  • Przez dziesiąte, czy setne usta.
  • …….
  • Napracowałeś się dzisiaj.
  • Naprawdę się dzisiaj napracowałem, Ojcze. Biały jestem ? – pyta mnie.
  • Nie…. – kłamię, bo jest bardzo biały. Nie chcę go dodatkowo przestraszyć, bo jeszcze pomyśli, że właśnie umiera.
  • Wykończony jestem, w trakcie modlitwy myślałem, że zemdleję.
  • Wiedz, że jest skuteczna.
  • ………
  • Ale przeszedłem dzisiaj… Takiej modlitwy nigdy nie miałem, strasznie osłabłem. Ojciec nie pozwolił mi przerywać. Strasznie boli teraz mnie głowa, brzuch, wszystko, strasznie dużo energii straciłem dzisiaj … Słyszałaś ? Wolą piekło niż mój krzyż, tak ich parzę… Tak mi powiedział Ojciec …
  • Wiesz dlaczego odejdziesz ?
  • Bo to jest twoim celem.
  • Masz wyczyścić ten świat.
  • Odejdziesz z twojej codzienności.
  • A myślałam, że umrzesz – wyrwało mi się z ulgą. Różne już myśli szalały w mojej głowie teraz.
  • Pan Bóg nie przewidział umierania dla mnie… – Piotr się zamyślił.
  • Wolę nic nie mówić, a może przewidział ? Ja już nic nie wiem. Ojcze, już niczego nie jestem pewny, powiem Ci szczerze. Tak robisz wszystko … – wzrusza ramionami.
  • Wiesz dlaczego tak robię ?
  • Żebyś był całkowicie zdany na Mnie.
  • Mnie zawierzył.
  • Co jak się okazuje jest wyższą szkołą z tobą.
  • Ojcze, ale muszę mieć więcej siły. 
  • Dzisiaj należą ci się lody, te czekoladowe.
  • Ale tam nieczynne – zwracam uwagę, bo zamknięto naszą lodziarnię, która fundowała tzw. prawdziwe lody.
  • Nie mówię, że pójdziesz zjeść, ale coś ci się należy.
  • …….
  • Muszę się położyć, wykończony jestem … Gacki wolały iść – powtarza jak mantrę.
  • Ale zaraz wrócą – trochę go otrzeźwiam.
  • Ale w bandażach.

Piotr zasnął na jakąś chwilę. Ta chwila niewiele mu dała, nadal był blady. Chciałam zadać jeszcze jedno pytanie, ale widząc jego „cierpienie” mocno się wahałam.

  • Ojciec mówi, że masz coś do mnie jeszcze …

Zadzwoniła do mnie stara znajoma, która stawiała kiedyś karty (także tarota), a teraz jest dość poważnie chora, prawie zniedołężniała. Prosiła mnie, abym się dowiedziała dlaczego to ją spotkało … Chciałam spytać, sama byłam ciekawa, ale szukałam okazji, więc kiedy Piotr dał Ojca przyzwolenie po prostu spytałam…

  • Takie jest wychodzenie ze złego nawyku.
  • Czyli tak boli wychodzenie od gacka ?
  • Wróżbiarstwo jest szkodliwe.


 

Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Chcesz, czy nie chcesz pas jest twój.

14. 02. 19 r. Szczecin.

Jedziemy do Szczecina właściwie w ciszy. Niewiele się odzywamy, oboje jesteśmy zamyśleni.

  • Ale mi Jezus wczoraj powiedział… – Piotr nagle.
  • … Serce twoje jest Moje. 

Powtórzył Jezus teraz, a my zamilkliśmy znowu.


Tuż przed Szczecinem przypomniałam Piotrowi rozmowę o Mickiewiczu. Zachwyciła mnie forma tej rozmowy. Bezpośredniość między Piotrem a Ojcem jest niesamowita i ciągle robi na mnie ogromne wrażenie.

- Mawiasz jak Mickiewicz urodzony w Nowogródku. 
- … Nowogródku ? Urodził się tam ? – pyta mnie Piotr szeptem. 
- Nie wiem. 
- Jesteś pewny, że w Nowogródku ? – Piotr pyta Ojca. 
- Ja tak, a ty ? 
- Ok, już nic nie mówię. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/13/przegrana-po-stokroc-uczy-bardziej/
  • Pomyśl, kto może tak rozmawiać ?
  • No właśnie, kto ? – nastawiam ucha.
  • Ktoś, kto jest bardzo blisko i darzą się wzajemnie nieograniczoną przyjaźnią i bliskością.
  • Dałeś Mi wielką radość.

17. 02. 19 r. Warszawa.

Wracamy do Warszawy. Znowu prawie całą drogę milczymy. Kiedy już dojeżdżamy…

  • To wszystko się kiedyś skończy, na pewno … – Piotr do siebie.
  • Póki Ja nie powiem, to nic nie jest pewne.
  • I tak też będzie z sądem.

Ucieszyłam się, że Ojciec się odezwał. Nasz prawnik zwrócił się dwa tygodnie temu do sądu z pytaniem co się dzieje i dostał właśnie w piątek odpowiedź. Nic się nie dzieje. Jakby wszyscy zapomnieli. Niewiarygodne. 


Wieczorem.

Oglądamy relację z pogrzebu byłego premiera Jana Olszewskiego. Opozycja jest krytykowana za brak udziału w pogrzebie, Wałęsa dostał po głowie od ludzi za swoje wpisy na Facebooku, a sondaże PIS rosną.

  • Takie rzeczy tylko pomagają PIS – owi – komentujemy między sobą.
  • Więc niech się dzieje.

Wzruszyłam się, że Ojciec znowu się odezwał.

  • Nie płacz, wszystko się wypełnia co zapisane.
  • A sąd ?
  • Ojciec kiwnął palcem jakby zdecydował… – Piotr opisuje co widzi.
  • Będzie, kiedy Ja zdecyduję.
  • Inaczej nic nie miałoby sensu.

Oglądaliśmy fragment króla Artura, gdzie pada zdanie „miecz jest twój synu”.

Oglądałam ten film już kilkukrotnie, ale dopiero teraz słysząc miecz jest twój synu przeszły mnie ciarki.

  • To tak jak u ciebie. Ojciec powiedział pas jest twój.
  • Taaak,… Chcesz, czy nie chcesz pas jest twój – Piotr się zamyślił. Po chwili zaczął się macać wokół swojego pasa…
  • Ojciec powiedział mi znowu teraz …
  • Pas jest twój. Chcesz, czy nie chcesz.
  • Chcę … powiedziałem w myślach.
  • Więc przezwyciężyłeś samego siebie.
  • I wtedy poczułem jak mi ktoś pas zapina, złote litery się na nim rozświetliły… – Piotr się wzruszył.
  • Moje imiona były na złoto …

Wiedziałam, że to ważna chwila.

- Gdy oglądałem ten film Ojciec mnie zapytał… 
- A czy ty przyjmujesz swój pas? 
- Przyjmuję – powiedziałem, a wtedy litery na pasie zaświeciły na różowo – niebiesko. 

Nie wiedziałam w pierwszej chwili o czym on mówi, a mówił o wizji. Kilka miesięcy temu zobaczył siebie wiszącego w powietrzu z rozpostartymi ramiona, jakby gdzieś w kosmosie, przestrzeni kosmicznej. Miał na sobie jasną szatę i szeroki pas. Biały pas z wytłoczonymi białymi napisami. Po środku widniało napisane wyraźnie jedno imię, na prawo od niego inne, na lewo jeszcze inne. Cały pas miał wytłoczone różne imiona. To centralne było najbardziej wyraźne i sprawiało wrażenie, że było najbardziej ważne. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/03/08/4216/


Dopisane 06. 11. 2019 r.

  • Pas jest twój. Chcesz, czy nie chcesz.

To zdanie padło trzy mniej więcej lata temu. Nie zapisałam go na blogu, ponieważ nie miałam odwagi. Ale muszę wyjaśnić teraz dlaczego takie słowa. Kiedy Piotrowi powiedziano kim jest naprawdę, nie chciał tego przyjąć do wiadomości i świadomości. Przez długi czas mówił nie zgadzam się, odrzucał od siebie, aż w końcu Ojciec powiedział;

  • Chcesz, czy nie chcesz pas jest twój.

Przed przeznaczeniem nie ma ucieczki.

Rabin Kaduri.

11. 02. 19 r. Warszawa.

Pracując nad AJ zrozumiałam, że muszę swój własny dziennik zacząć czytać jeszcze raz od początku. Wiele słów i sytuacji pozapominałam, a wiele z nich dopiero teraz staje się jasnych i odnosi się właśnie do AJ. Na przykład;

- Wiesz co się teraz stało? Gdy mówiłem… Archaniele Michale stań jeszcze raz na czele swojego wojska... usłyszałem trąby… Coś nie -sa-mo-wi-te-go. Bardzo głośne trąby!!! 
- KLĘKNIJCIE NARODY. CHRYSTUS NADCHODZI. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/31/kleknijcie-narody-chrystus-nadchodzi/

Wygooglowałam „paruzja i trąby” i pojawił się tekst, który mnie naprawdę zaskoczył.

http://www.fronda.pl/a/ks-prof-Piotr-skrzypczak-dla-frondy-rabbi-kaduri-mesjasz-juz-nadszedl,84491.html

Czemu dziś nad pamięcią o tym człowieku zaległa gruba warstwa zakłopotania? Dlaczego w sprawie Kaduriego w Izraelu nabrano wody w usta? Wszystkiemu winna okazała się wielka tajemnica wybitnego kabalisty, którą postanowił wyjawić na koniec swego długiego życia. Na kilka miesięcy przed śmiercią ponad stuletni rabin wprawił w zdumienie swoje liczne grono uczniów i zwolenników utrzymując, ze widział Mesjasza. Pozostawił też list w zaklejonej kopercie z napisem „otworzyć w październiku 2007 roku”. List miał ukrywać imię tajemniczego Mesjasza, którego rabin – jak sam utrzymywał – nie tylko poznał, ale wręcz z nim rozmawiał. Kiedy po śmierci rabina, w wyznaczonym dniu, przy licznie zgromadzonych zainteresowanych, otwarto kopertę, znaleziono zaskakujące wyznanie wizjonera: imię Mesjasza brzmi Jehoszua[1] – to znaczy Jezus!

Zanotowałam co ciekawsze fragmenty;

Co uczyni na ziemi. „Podniesie On ludzi i udowodni, ze Jego slowa i prawo sa ważne” ”Zdanie powyższe zapisane po hebrajsku brzmi: Yarim Ha’Am Veyokhiakh Shedvaro Vetorato Omdim,”

Oprócz tajemniczej notatki, ortodoksyjnych Żydów „niepokoją” i inne epizody z ostatnich lat życia swego mistrza.” Takie spotkanie, które bez wątpienia musiało sie odbyć na planie duchowym, mogło zmienić sposób myślenia rabina i uznać możliwość przyjścia Mesjasza spoza środowiska kultu Żydowskiego. „Na kilka miesięcy przed swoja śmiercią rabin Kaduri zaskoczył swoich uczniów publicznym oświadczeniem w święto Yom Kippur, mówiąc iz „spotkał sie z Mesjaszem”.

Jak z tego tekstu wynika, nie tylko rabin Kaduri, ale również inni rabini przewidują przyjście Mesjasza, ale po śmierci Ariela Sharona. W kontekście do innych informacji, będzie to przyjście Mesjasza, który już działa na ziemi. Opis Mesjasza jest podany na oficjalnej stronie internetowej kaduri.net.

Czy uwierzymy w Mesjasza od razu?” – pyta sie rabin Yitzhak Kaduki”. „Nie, na początku niektórzy z nas uwierzą w Niego, inni jednak nie. Łatwiej będzie uwierzyć w Niego i podążyć za Nim ludziom nie-religijnym niż ortodoksyjnym.” Fizyczność Mesjasza będzie trudna do przyjęcia, jednak jest to dowód, że będzie żył jako normalny człowiek, na co również wskazują inne źródła.

[…] Trudno będzie uwierzyć i zrozumieć Mesjasza nawet wielu dobrym ludziom. Przywództwo Mesjasza, który przychodzi w ciele i krwi, jest trudne do zaakceptowania dla wielu.”

Jako przywódca, Mesjasz nie będzie piastował żadnych stanowisk, ale będzie pomiędzy ludźmi, jak również będzie korzystał z mediów do komunikowania się. Jego panowanie będzie czyste i pozbawione osobistych i politycznych celów.

Rabin Kaduri stwierdza dalej, że “Objawienie Mesjasza przyjdzie w dwóch fazach:” W tej fazie, kontakt internetowy ułatwi Mesjaszowi przekazywanie informacji, które potwierdza jego pozycje. W trakcie przekazywania tych informacji nie będzie znany. „Dopiero wtedy ujawni się On całemu narodowi, a ludzie będą dziwili się: ‘Czy to jest ten Mesjasz?’ Wielu będzie znało Jego Imię, lecz nie będzie wierzyło, że ten właśnie jest Mesjaszem”.

Czytam to wszystko i oczom nie wierzę, a wtedy słyszę za sobą głuche, mocne dość uderzenie. Uderzenie zupełnie znikąd. Zerknęłam do dziennika jeszcze raz i …

- Za żywota waszego powróci Mesjasz. …….. 
- ???!!! – wow… 
- Hmm… Ale narodzi się, czy… ? – … wyłoni się z nieba… chciałam dokończyć. 
- Przybędzie gotowy. Nie będzie musiał dorastać. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/07/za-zywota-waszego-powroci-mesjasz/

Mesjasz już jest, według rabina Kaduriego. No i słowa Ojca … Za żywota waszego powróci Mesjasz. Jednak, czy to nie jest jakaś pomyłka ? Bo czyż przed przyjściem Mesjasza Jezusa nie powinien się pojawić najpierw Eliasz ? Tak jest przecież zapisane w Biblii.

Księga Malachiasza ; 23 Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego. 24 I skłoni serce ojców ku synom, a serce synów ku ich ojcom, abym nie przyszedł i nie poraził ziemi [izraelskiej] przekleństwem.

Gdy Piotr wrócił do domu, czytam mu tą rewelację …

  • No i co ty na to ?
  • A bo ja wiem… – wzruszył ramionami nie wykazując większego zainteresowania, a wtedy… rozbrzmiał huk tak mocny, że spojrzeliśmy na siebie zmartwiali.
  • Homiel, no proszę cię ! – mówię przestraszona prosząc w duchu, żeby nie żartował.
  • Czemu się tak ekscytujesz ?
  • Bądź normalna, nie denerwuj się.
  • Przygotuj się.
  • ……… – szczęka nam opadła, prawie dosłownie.

Piotr poszedł na „swoje egzorcyzmy” mimo wielkiego zmęczenia.

  • Podczas modlitwy trzymałem na kolanach poduszkę z motylkami – opowiada tuż po.
Modliłem się… Boli mnie kolano, więc podłożyłem sobie pod kolana tę poduszkę. Usłyszałem głos Jezusa… 
- Uczysz i chronisz ludzi Moich, a Ja uczę i chronię ciebie. 
- Dochodzisz do kresu tej drogi i przyjmij to, co nadejdzie. 
- Zaufaj Mi do końca, bo innej drogi dla ciebie nie ma. 
- Spójrz na dół. 
- Schyliłem głowę i pierwsze co widzę, to oczywiście poduszka. Nie wiedziałem czego mam szukać, po chwili zobaczyłem na niej dwa motyle, czerwonego i niebieskiego. 
- A teraz dokończ modlitwę. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/05/20/dawac-nie-tym-co-placza-a-co-potrzebuja/ 
  • Łza mi spadła na poduszkę, wtedy Ojciec powiedział…
  • Pierwszy krok do zbliżenia się do Mnie.
  • To uderzenie było na potwierdzenie ?
  • Zwiastowanie Pańskie.

Zgłupiałam. Doszczętnie zgłupiałam.

https://www.youtube.com/watch?v=aoHx0Qh2bvw

Zwiastowanie Pańskie.

10. 02. 19 r. Warszawa.

Miałam sen, który mnie zmęczył. Jechałam tramwajem do rodzinnego domu. Ciekawe, ale do osiemnastego roku życia dojeżdżałam do rodziców tylko tramwajem. W środku biegały dzieciaki w wieku 5 -7 lat. Wśród nich chłopczyk, blondynek, który zaczął się koło mnie kręcić. Gdy miałam już wychodzić ten chłopiec nagle znalazł się na moich rękach. Powiedział bardzo poważnym głosem i wzrokiem…

  • Nie taka już młoda, a taka ładna.
  • Dziwne… – pomyślałam.

Oddałam chłopca komuś, a sama wyszłam z tramwaju. Druga sekwencja wizji; siedzę już w mieszkaniu rodziców. Wchodzi kobieta surowa, na czarno ubrana, uczesana do tyłu. Robiła wrażenie starodawnej guwernantki. Mówię do niej.

  • Może pani już iść do domu, dam sobie radę.
  • Niech pani uważa – i palcem wskazuje na framugę okna pod sufitem.

A tam idzie pająk przypominający ptasznika, istna ohyda. Był wielkości dużej dłoni. Kobieta znika, a ja idę do drugiego pokoju, a tam widzę znowu na framudze okna coś pająkowatego, ale tak olbrzymiego jak blat okrągłego stołu. Był bez odwłoka, same odnóża, którymi powłóczył w stronę sufitu, nawet we śnie zebrało mi się na wymioty. Działając instynktownie udało mi się okno zatrzasnąć unieruchamiając to paskudztwo na amen. Obudziłam się gwałtownie, była 5 nad ranem. Ciesząc się, że to tylko sen już miałam usnąć, ale przypomniałam sobie Piotra i jego czarownicę z pająkami. A więc to gacek jest blisko, ale i Ojciec jest blisko, bo kilkuletni blondynek to przecież Ojciec.

Siedzimy na kawie zupełnie sami, zmęczeni oboje po nieprzespanej nocy.

  • Muszę ci powiedzieć, że jestem wykończony. Prowadzenie firmy, egzorcyzmy, gacki moje, gacki Beaty… Jestem wykończony.

… I wtedy odzywa się diabeł, mówi jak trzęsący się, syczący, zardzewiały stary dziad …

  • Zostawisz nam ją ???!!!
  • Nigdy ! – powiedział Piotr stanowczo i zdecydowanie.
  • … Muszę dzisiaj porządne egzorcyzmy zrobić … – powiedział z żalem.
  • Przydałyby się… – przypomniałam sobie moją wizję.
  • Jak wybrałeś, to nie narzekaj.

Zrobiło nam się jeszcze ciężej.

  • Ojcze, jestem już za słaby.
  • Czy mam ci ją zabrać ?
  • Nie zabieraj. Jak jest opieczętowana to niech już będzie. Ale jestem słaby …
  • Fala sama cię weźmie, ty tylko sobie siedź.
  • To co ? Koniec zabawy ?
  • Zabawa to się dopiero zacznie.
  • ……. – … włosy dęba stają. Coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że to wszystko nadchodzi naprawdę.
  • Co znaczy ten krzyż wyrzucony na brzeg ? – https://fakty.interia.pl/swiat/news-usa-fale-wyrzucily-na-brzeg-ogromny-krzyz,nId,2825688

  • No pomyśl.
  • ……. – wczoraj pomyślałam, że to niezwykłe, ale rozum mi podpowiadał, że to może jednak nic wielkiego.
  • To co było ukryte, wypłynęło.
  • Przed II wojną światową też pokazał się krzyż. Na niebie.
  • ……. – nie powiem…. szczęka mi opadła. Strach obleciał, spociłam się…
  • A teraz co oznacza ?
  • Nie wypłynął sam z siebie.
  • A może to jednak przypadek ?
  • Nie ma przypadków.
  • Zarazem to dobry znak dla ludzi.
  • … Czy to znak nadchodzącej 6 pieczęci ?

Szósta pieczęć znamionuje kataklizm, a krzyż wyłonił się z morza. Może to zwiastun ? Zastanawiam się intensywnie, a w głowie widzę napis fala. Fala ! Fala to morze… Ojciec stale mówi o fali…

  • Zwiastowanie Pańskie.
  • … Czy to odpowiedź ? – myślę w duchu. 
  • Pamiętasz jak mi anioł powiedział 5 lat jeszcze będziecie się nim cieszyć ?
  • Było to roku pańskiego 2014.
  • Czy to nie jest zwiastowanie też ?
  • A teraz My będziemy się cieszyć.
Pracuję przy swoim biurku, przewracam się i upadam na podłogę, mdleję. Schodzą z góry 4 białe postacie, biorą mojego ducha, którego zanoszą przed oblicze Boga i stawiają u Jego nóg. Widziałem palec, który zbliżał się do tego ducha. Widzę, że Bóg wstrzymuje się z dotknięciem mnie palcem. Cofam się i wracam do biura, widzę jak wielki anioł pojawia się w biurze i staje koło ciała, wyciąga rękę w stronę moich pracowników, którzy się zbiegli kiedy upadłem i pokazuje 5 palców. Mówi; 
- Pięć lat będziecie się nim jeszcze cieszyć, potem My będziemy się nim cieszyć. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/26/okaleczasz-siebie-okaleczasz-mnie/
  • Oznajmiły to i dzwony i pismo.
  • ……. – spisuję słowo w słowo, ale niewiele z tego rozumiem.
  • Płyń oznacza
  • Zobaczyłem jak wyskakuję z fali w kosmos …

  • Czy jak sfrunie z fali, to będziemy razem dalej ? – pytam.
  • Jak się mocno umalujesz, to może cię rozpozna.
  • …… – roześmiałam się. Ojciec zawsze ma ogromne poczucie humoru.

Poszliśmy do kościoła. Wahałam się, czy pójść do komunii. Piotr szturcha mnie w łokieć…

  • Masz iść, aby zmyć brud po tym śnie. Tak Ojciec powiedział teraz.
  • ?!

Poszłam pierwsza. Wychodząc z kościoła…

  • Widziałeś jak mało ludzi dawało pieniądze na tacę ? Kilku zaledwie… – zmartwiło mnie to, bo kościół prawie pełen.
  • Nie martw się.
  • Dasz Siebie – powiedział Ojciec do Piotra.


Dopisane 27. 10. 2019 r.

  • Zwiastowanie pańskie.

Zwiastowanie Pańskie ma tutaj szersze znaczenie, na którego wyjaśnienie za wcześnie. Zwiastowanie to także zapowiedź czegoś, według słownika biblijne wydarzenie zbawcze, które łączymy przede wszystkim z Maryją. Ale to już było … jak mówi Ojciec. 

Przy okazji znaków na Niebie pojawiło się coś naprawdę interesującego i mało znanego. Zdjęcie jest bardzo ciekawe, a historia jego powstania jest idealnym uzupełnieniem. 

www.facebook.com/photo.php?fbid=2484414678320159&set=ecnf.100002549535976&type=3&theater

Nie wymówisz imienia Ojca, które jest w innych światach.

08. 02. 19 r. Warszawa.

  • Dzisiaj znowu przypomnieli mi o Nike – Piotr wzrusza ramionami jednoznacznie dając do zrozumienia, że nie ma pojęcia dlaczego.
  • Była naga, miała miecz i głaskała się po brzuchu. Miała przepiękną skórę, aksamitną i opaloną… Piękna kobieta… – westchnął, a mi się śmiać zachciało, bo nie byłam pewna, czy mam być zazdrosna, czy też nie.
  • Może czas na USG i sprawdzić kogo ma urodzić … – żartuję.

  • Wiesz co słyszę … ?
  • Ta Viktoria jest zdrowa i przyniesie chwałę zwycięstwa.
  • Bo kogo mogę powinąć jak nie zwycięstwo ?
  • …… – zaskakująca odpowiedź, aż mnie cofnęło. A Piotr… jakby nie zauważył, że słyszy zupełnie kogoś nowego.
  • Bóg chce, żebym wrócił, abym był znowu. Bóg mnie kiedyś cenił i zawiodłem Go … – wzruszył się głęboko.
  • Ojcze, przepraszam Cię, że straciłem rozum i dziękuję za tą lekcję.

Siedzieliśmy w ciszy, rozglądałam się tylko ukradkiem, czy ktoś na nas patrzy. Tak często oboje płaczemy nad kawą, że chyba myślą w tej kawiarni, iż jakąś mordęgę przeżywamy, albo kawa fatalna… Jedno jest pewne, takiej drugiej pary tu nie ma…

  • Ojciec przypomniał mi scenę… Miałem sześć lat chyba, przechodziłem koło kościoła i nagle stanąłem, odwróciłem się w stronę budynku i powiedziałem na głos …
  • Wiem, że jestem Wam potrzebny…
  • Dzieciak sześcioletni i takie słowa ?! Pamiętam to do dzisiaj … Po co jestem Wam potrzebny, przecież tam tylu jest…
  • Czasami podczas podróży muszę się oprzeć o kogoś, ale chcę, aby ta laska była solidna.
  • Mocna.
  • Żaden kornik jej nie ruszy, będzie tak silna.
  • Chciałbym taki być.
  • I będziesz taki.
  • Obserwuję twoje postępy w nauce.
  • I co ?
  • Czasami ręce załamuję, a czasami dajesz Mi radość.
  • Trudno jest Ojcze, mam za dużo spraw na głowie.
  • Zawsze byłeś kimś.
  • Zawsze miałeś odpowiedzialność.
  • Na tym polega rozwój.

Wieczorem.

Zadzwoniła Beata.

  • Mam przekazać, że moja babka przed wojną widziała znak krzyża na niebie. Żyła na wsi.
  • Hmm… Przed wojną… ? – … dlaczego mamy to wiedzieć ?

09. 02. 19 r. Warszawa.

Bolała mnie głowa wyjątkowo dziwnie. Miałam i migrenę i ból zatokowy. Nie wiedziałam, gdzie mam głowę wsadzić, aby przestało. Dwie tabletki na migrenę i na zatoki trochę pomogły, ale tylko trochę. Na kawie ledwo siedziałam.

  • Ojciec nie jest stary, jest dojrzały, ale w Niebie też są starzy ludzie, widziałem.
  • No właśnie… Starcy są opisani w AJ.
  • Pewnie nie chce im się być młodymi, bo musieliby dużo robić…
  • Ty sobie tak żartujesz, a to ludzie.
  • Ludzie ? – podchwytuję tę nitkę wiedzy.
  • No chyba tak, jeśli są z tego świata.
  • To dawni prorocy ?
  • …….
  • Ojciec mówi, że zabierze mi świadomość…
  • Aby nie bolało.
  • …… – spojrzeliśmy na siebie. Mówi o naszym rozstaniu na koniec.

  • Ale… ale… Jak to zrobisz Ojcze ? – już dopytuję.
  • Mało główka boli ?
  • Aaaa…. – zrozumiałam w mig. Gdy zacznę dociekać na siłę rozboli znowu, a przed chwilą przestało. Poprosiłam o to Ojca i przestało. Cudownie.
  • Ty piłaś kawę, Ja nie.
  • Daj Mi dopić.
  • ………
  • Zbliżysz się do Mnie – Ojciec mówi do Piotra.
  • Pozwolę ci.
  • ……. – zatyka gardło.
  • No widzisz … ? Co byś wybrał… Ojca, czy mnie ? – pytam.
  • Ojca.
  • A widzisz. A ty robisz mi awantury, że na aucie nie będę na ciebie zwracać uwagę, bo będę tak oszołomiona.

Siedzieliśmy przez jakiś czas w ciszy, zamyśleni oboje.

  • Co u Ciebie poza tym Ojcze ? – pytam głupio.
  • A dobrze, dziękuję.
  • A co robi Jezus ? – śmieję się. 
  • Spaceruje.
  • Sam ?
  • Z dziećmi.
  • A jak Jezus miał na imię wcześniej, zanim stał się Jezusem ?
  • Nie wymówisz imienia Ojca, które jest w innych światach.
  • Jest tak skomplikowane.

Ale informacja! Jasne jest, że na pewno nie Michał, jak niektórzy twierdzą. Ale dlaczego pytając o Jezusa Ojciec mówi … Nie wymówisz imienia Ojca, które jest w innych światach … ?   


Pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Jest cisza.

  • Pan Bóg mówi – Piotr się nachyla do mnie…
  • Bardzo was kocham.
  • My kochamy Cię bardziej.
  • To Ja kocham bardziej.
  • Nie licytujmy się. Zaklepane.
  • ……… – wybuchłam śmiechem. Zachowujemy się jak dzieci…

Wieczorem.

Piotr snuł plany biznesowe, oraz wydatki za czynsz, który płacimy kwartalnie.

  • Marzec…. czerwiec…
  • Nie rozpędzaj się.
  • Dlaczego ?
  • Choćby dlatego samego powodu, że auta nie kupisz.
  • Ale ja chcę.
  • Chcesz powiedzieć, że jesteś nieposłuszny ?
  • ……. – Piotr się żachnął, czym mnie lekko przeraził.
  • Z Ojcem rozmawiasz ! – przywróciłam go do porządku.
  • Ojcze, dlaczego mam się nie rozpędzać ?
  • Domyśl się.
  • Ale gdzieś trzeba przecież mieszkać… – wtrącam się.
  • Ty piszesz jedną książkę, a Ja drugą.
  • To co się stanie, zadziwi cię.


Dopisane 25. 10. 2019 r.

Mam przekazać, że moja babka przed wojną widziała znak krzyża na niebie. Żyła na wsi.

Nie trudno znaleźć potwierdzenie. 

31 maja, w Dzień Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny, między godz. 20 a 21, na niebie pojawił się krucyfiks. Gdy słońce przechodziło przez jego środek, krzyż zaczął pulsować. Wokół niego pojawiła się jakby tęcza. Potem ramiona krzyża zaczęły płonąć i się strzępić. Trwało to około godziny – mówi ks. Ryszard Ostasz, proboszcz parafii w Gdeszynie. http://www.tygodnikzamojski.pl/artykul/22350/zagadkowy-plonacy-krzyz.html

Tuż przed wybuchem wojny dało wyczuć się wśród ludzi nerwową atmosferę. Na nastroje ludzi wpływały takie zdarzenia jak te, których byłam świadkiem. Pewnego sierpniowego poranka, a było to około 15 sierpnia 1939 r. mój tato jak zwykle wstawał do pracy tuż przed świtem, jednak tego dnia wrócił się do domu i zaczął gwałtowanie nas budzić, żądając od nas abyśmy pośpiesznie za nim wyszły przed dom. Gdy wyszliśmy na podwórko, po zachodniej stronie nieba ujrzeliśmy ogromny czerwony, a raczej ognisty krzyż. Był naturalnie proporcjonalny i wysoki na jedną trzecią nieba. Po obu jego stronach stały czerwone świece, na których palił się żółty ogień. Widok był tak wyraźny że nikt z nas trojga nie miał wątpliwości na co patrzymy. Wyglądało to tak jakby jakaś nadprzyrodzona siła próbowała uprzedzić nas przed tym co nadchodzi. Staliśmy tak w milczeniu, patrząc na to niespotykane zjawisko, aż w pewnym momencie błysnął pierwszy promień słońca i rozmył obraz. Tego dnia, to niezwykłe zjawisko było głównym tematem rozmów na naszej ulicy. Okazało się, że widzieli je wszyscy, którzy wstają rano do pracy. Nikt nie miał wątpliwości że znak na niebie zapowiada wojnę, nikt z nas nie dopuszczał do siebie myśli że dotychczasowe ciche i spokojne życie legnie w gruzach. Jak się potem okazało przepowiednia się spełniła. 1 września 1939 r. wybuchła wojna. Tuż po jej rozpoczęciu, tak samo o świcie obudził nas ojciec i zawołał przed dom. Na niebie ukazał się kolejny znak. Tym razem zobaczyliśmy wielką miotłę, kijem zwróconą ku ziemi. Znikła tak samo jak krzyż, gdy zabłysło słońce. Większość ludzi uznała ten drugi znak za zapowiedź wielkich zmian na świecie. Mówili że wojna zmiecie stary porządek. I tak się stało. Nawet mój dziecięcy świat stał się inny. Jako mała dziewczynka nie zdawałam sobie sprawy z tego co będzie. Pamiętam też jak na stole w kuchni leżała gazeta. Na jej pierwszej stronie czarnymi, grubymi literami na skos było napisane ­ WOJNA. Byłam ciekawa co oznacza to słowo, dziś już wiem. Tego napisu nie zapomnę nigdy. http://pamiec.org.pl/wspomnienia-teresy-zytowieckiej/#

Przedwczoraj mieliśmy rozmowę. Teraz fragment.

  • Nie pytajcie co się stanie, stanie się co jest zapisane.
  • A gdzie ? – pytam.
  • W księdze.
  • Ale której ?
  • Poszukaj, a znajdziesz.
  • … Zobaczyłem zorzę polarną…

A teraz słowa Maryi z Fatimy…

Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie. Wojna zbliża się ku końcowi. Ale jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa Xl rozpocznie się druga wojna, gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane światło, wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie, będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego”.
„Z perspektywy roku 1917 znaki te może nie były aż tak wymowne, jednak z perspektywy minionych lat i doświadczeń stają się niezwykle znaczące. Czyż nie była tym właśnie zapowiedzianym znakiem zorza polarna, którą widziano w nocy 25 stycznia 1938 r. w całej Europie, także w Polsce? Stało się to rzeczywiście na progu II wojny światowej i do dziś nigdy więcej się nie powtórzyło coś podobnego. S. Łucja nie miała, co do tego wątpliwości. Zapowiedziana wojna rzeczywiście zaczęła ogarniać świat za pontyfikatu papieża, który przyjął zapowiedziane imię Pius XI.”
http://www.sekretariatfatimski.pl/465-znak-zbliajcej-si-wojny

Zastanówmy się przez chwilę. Wiedząc, że ten świat jest animacją jak najprościej dać ludziom znak globalnie, że nadchodzą dla nich ważne chwile ? Dać znak, aby wielu zobaczyło naraz ? Właśnie na nieboskłonie. Właśnie na przykład takie, jakie można było zaobserwować gołym okiem w Fatimie. Tam nie było krzyża, a dziwnie zachowujące się słońce. Zachowujące się całkowicie wbrew logice i rozumowi. Niewielu już o tym pamięta, nie dyskutuje się o tym w mediach. Coraz częściej czytam za to, że mieliśmy do czynienia z manifestacją UFO, bo łatwiej uwierzyć w UFO niż uwierzyć w działanie Boga. Takie czasy… 

Znaki na niebie przewiduje Apokalipsa, ale one niekoniecznie muszą zwiastować nadchodzącą wojnę.

15; 1 I ujrzałem na niebie znak inny - wielki i godzien podziwu: siedmiu aniołów trzymających siedem plag, tych ostatecznych, bo w nich się dopełnił gniew Boga.
Medjugorie i Rosja (albo wg innych źródeł Ukraina)

Obserwujmy niebo.

Niebo to nie jest koniec drogi.

07. 02. 19 r. Warszawa.

Wczoraj przygotowując tekst na blog zwróciłam uwagę na zdanie, które mocno mnie zafrapowało. Co znaczy…

- Niebo to przystanek. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/07/niebo-to-przystanek/

Przystanek, bo… 1) wysiadasz, ponieważ to miejsce docelowe, 2) chwilowa przerwa w dalszej podróży ? Jak to rozumieć w przypadku Nieba ? Czy Niebo to miejsce docelowe, czy jedynie przerwa w podróży ?  Pół nocy myślałam jak połączyć przystanek z „wąskimi drzwiami”, przez które tylko nieliczni mają przejść, bo jeśli mają przejść przez te drzwi… to przepraszam…  przejść dokąd ???

Nic nie wymyśliłam, więc postanowiłam dokładnie wypytać Ojca. Tak byłam zamyślona idąc na kawę, że wpakowałam się na kobietę prawie ją przewracając. Kiedy więc usiadłam do stolika, a zaraz potem dosiadł się Piotr pierwsze co mi powiedział…

  • Ojciec cię pyta…
  • Co u ciebie ?
  • …….. – zdębiałam, bo Ojciec przecież wie najlepiej co u mnie, ale szybko zrozumiałam, że czeka na pytanie widząc moje rozterki. Więc niewiele myśląc walę wprost …
  • Niebo to przystanek … Co to tak naprawdę znaczy ?
  • A wiesz, że są drzwi w Niebie, w które wejść nie wolno ?
  • Hmm…. – przypomniałam sobie wizytę Piotra u Ojca…
- Gdzie były te wąskie drzwi, które widziałeś ? 
- W powietrzu, trochę nad Niebem, ciut wyżej. W powietrzu, trochę nad Niebem, ciut wyżej. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/27/jak-ci-sie-podobalo-u-mnie/
  • A co to są te drzwi ?
  • Przechodzisz dalej.
  • Niebo to pojęcie ludzkie, ale to nie jest koniec drogi.
- Jeśli Biblia opisuje historię ludzkości do czasów apokalipsy to co dalej ? Przecież nie wszyscy zginą. Część przetrwa. 
- Nastanie Nowy Świat. 
- Pamiętaj, że drzwi są wąskie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/05/24/wszystko-musi-byc-wypelnione-co-zapisane-w-pismie/
  • Łatwo wejść w te drzwi ?
  • Nie jest tak do końca jak mówisz.
  • Czy zwróciłaś uwagę co powiedział Zbigniew do Basi ?

Spojrzeliśmy na siebie gwałtownie, burza mózgów. Jaki Zbigniew i jaka Basia ?!… Po chwili olśnienie ! Nasi sąsiedzi !

Pani Basia straciła męża 6 lat temu. Niedawno zwierzyła się naszej Krysi, że miała dziwny sen. Jej mąż, pan Zbigniew we śnie przekazał jej zaskakującą informację;

  • Nie będę cię już pilnował, bo muszę iść dalej.
  • !?

Zwróciłam uwagę na ten dziwny szczegół „ iść dalej”, ale przyznam, że w ferworze codziennego życia szybko o tym zapomniałam. Dodatkową ciekawostką jest fakt, że pani Basia to żona byłego pułkownika, który kiedyś był współodpowiedzialny za wprowadzanie stanu wojennego na terenie zachodniopomorskiego. Swojskim językiem mówiąc, oboje to przedstawiciele głębokiego komunizmu, którzy nie wierzyli w nic, a zwłaszcza w Boga. Dlaczego więc pan Zbigniew znalazł się na Górze ?  Przecież według Kościoła dla takich miejsca tam nie ma…  Ojciec lubi zaskakiwać, jednak czy nie zrobił tego, ponieważ miałam się dowiedzieć ? Hmm… niewykluczone.

  • To są już studia wyższe.
  • Tam gdzie była ta postać, nawet anioł nie mógł wejść.

Ojciec znowu odnosi się do pobytu Piotra w Niebie. Tam został poprowadzony przez wielkiego anioła do miejsca, gdzie zobaczył Ojca.  Anielski przewodnik pozostał na zewnątrz. 

- Gdy byłem przy Ojcu On miał z 5 km wysokości, a ja z 10 metrów, dłonią dotknąłem Jego twarzy. „Przyjąłeś mnie, a ja jestem mały”… tak dokładnie powiedziałem. Żeby oni wiedzieli kim ty jesteś…. I spojrzał w bok. Zobacz. Ja patrzę … Ciarki teraz dostaję na rękach… A tam stoi kolos ! To ty, Mały. Był na czymś podwieszony, jakby do spuszczenia… Nie wiem do czego…
 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/27/jak-ci-sie-podobalo-umnie/
  • Niebo to droga przystankowa na dalszą drogę.
  • Bóg jest nie tylko w tym świecie, ale żeby tam dojść i z Nim przebywać trzeba przejść długą drogę.
  • Wąskie drzwi w AJ dotyczą tych zmarłych w Niebie ?
  • Tych na dole.
  • Sama mówiłaś, że reinkarnacja.
  • Ale my nie mówimy słowa „reinkarnacja”, mówimy „trzeba wracać”.
  • Te wąskie drzwi dotyczą całości życia, całej drogi, wielu wcieleń ?
  • Inaczej byłby ścisk.
  • A co z tymi co rodzą się, wracają, rodzą się i wracają znowu, a na koniec nie przeciskają się przed wąskie drzwi ?
  • Jego dusza znika. Na ich miejsce powoływane są nowe.
  • ……… – Piotr pstryknął palcami.
  • Dezintegruje się. Widziałem to ! – ucieszył się.

Piotr miał kiedyś przedziwną wizję. Kiedy buszował po piekle z mieczem, natrafił na miejsce przeraźliwe. Zobaczył całkowicie potępione dusze ludzkie uciekające przed wielką, czarną istotą, która snuła się powoli i nigdy się nie zatrzymywała. Ta istota, gdy kogoś dopadała, obejmowała w „czułym” uścisku, aż dusza ulatywała jako czarny pył …

Piotr często do tej wizji powracał uparcie twierdząc, że to nieprawda, iż dusza człowieka jest wieczna.

  • Ja to widziałem i nic tego nie zmieni ! – prawie krzyczał.

Nie odzywałam się, bo przecież jest to wbrew temu co twierdzi Kościół. Nieśmiertelność duszy jest jednym z fundamentów wiary, a teraz wygląda na to, że i słowa Ojca i wizja Piotra może nie zmieniają, ale uzupełniają utrwalony obraz. 

- Czy Bóg na to pozwala, że anioł może zabijać? – miałam na myśli anioły z mieczami, które walczą ze Złem. Wydawało mi się, że jeśli walczą to i mogą zabić. 
- On nie zabija, on wymierza sprawiedliwość, za złe uczynki dozorca, bardzo złe uczynki są ważone, zawsze szuka się szansy. 
- Anioły spadają, ludzie giną. 
- Ale dusza jest nieśmiertelna …
- Dusza jest nieśmiertelna, lecz jeżeli nie uczy się mimo wyboru, zabrana jest jej tożsamość.   (!)
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/02/133/
  • Niesamowite to wszystko… – myślę.
  • Takiej wiedzy nigdzie nie znajdziesz.

I teraz wreszcie zrozumiałam.

Niebo jakie znamy z wizji lub opisywane na podstawie doznanych doświadczeń typu śmierć kliniczna to przystanek. Niewielu jest szczęśliwców, którym nie … „trzeba wracać”. Ile razy żyjemy ? Nie ma reguły. Jedno jest pewne, że Bóg nie będzie wiecznie ludzi uczył i każda nauka musi mieć kiedyś swój kres.

- Jest granica, Bóg przywoła swoje dzieci do porządku i będzie to skuteczne.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/09/20/jest-granica-bog-przywola-swoje-dzieci-do-porzadku-i-bedzie-to-skuteczne/

O co tak naprawdę chodzi w Apokalipsie … To będzie ostateczny czas na podsumowanie każdego z nas. To jak matura, albo egzamin końcowy po wieloletniej nauce. Egzamin nie z jednego życia, a wszystkich.

- Co to znaczy „sąd ostateczny” ? Kiedy każdy umiera to na koniec ma swój własny sąd. Po co jeszcze sąd ostateczny ? 
- Koniec życia na ziemi. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/06/23/kiedy-dam-ci-znac-bedziesz-wiedziec/


Dopisane 23. 10. 2019 r.

  • Dusza jest nieśmiertelna, lecz jeżeli nie uczy się mimo wyboru, zabrana jest jej tożsamość.

Zabranie duszy tożsamości to jak zabranie świadomości. A czym jest dusza bez świadomości ? Już niczym. 


Przeciwnicy idei wędrówki duszy jako argument stawiają pytanie; dlaczego w takim razie rodzi się na tym świecie coraz więcej ludzi ? https://www.geekweek.pl/news/2018-10-01/populacja-ludzka-swiata-szybko-rosnie-w-2023-roku-bedzie-nas-8-miliardow/

Zadałam to samo pytanie Ojcu…

  • Dlaczego rodzi się tyle ludzi ? 
  • Wszyscy się pchają na ostatnią szansę.
  • Nieważne gdzie, byleby skorzystać.

Ostatnia szansa… Jeszcze jedna odpowiedź…

  • Ale jest napisane z dwóch jeden będzie wzięty.
  • Drzwi bardziej nie otworzę, bo nie ma potrzeby.
  • A co z tymi, którzy nie przejdą ?
  • Nie pytaj.

Bóg jest nie tylko w tym świecie, ale żeby tam dojść i z Nim przebywać trzeba przejść długą drogę.