Zdajesz się na Mnie ?

09. 09. 21 r. Gdynia.

Budzi nas słońce. Budzi nas przepiękny widok. Oczu nie można oderwać.

Wyjeżdżamy z ciężkim sercem. Widok wschodu słońca zatrzymał nas na dłużej, niż chcieliśmy. Do Szczecina jedziemy przez Szwajcarię Kaszubską. Tak zadecydował Ojciec.

  • Zadowolona ?
  • Oooo tak.
  • Widzisz to ?
  • Widzę …. – przepiękne widoki.
  • Pamiętasz brzask ?
  • Ooooo tak.
  • To dla tego brzasku tu jesteście.
  • Chciałem, żebyś to zobaczyła i już wiesz.
  • Wiem.
  • Zależało Mi, żebyście pojechali.

Wschodzące słońce prosto przed naszymi oknami przypomniały mi o „brzasku”. Słowa Ojca tylko to potwierdziły.

- Tak czekałem na brzask… 
- Brzask przejdzie w świt, a świt przejdzie w dzień. 
- Co znaczy ten brzask ? – pytam. 
- Zmiany, zmiany ! Wielkie jak katedra ! 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/28/tak-czekalem-na-brzask-brzask-przejdzie-w-swit-a-swit-przejdzie-w-dzien/ 
  • Niepokoi mnie Ojcze, że mówisz, że zależało Ci, abyśmy się przejechali.
  • Bo ciągle siedzisz w domu. 
  • Chciałem, żebyś wyjechała gdzieś …
  • Ahaaa ….. – … nie wierzę.
  • Rozumiesz ? „Piwo bezalkoholowe”.
  • …….. – roześmiałam się. Słusznie, że nie wierzę. 

Ojciec nawiązuje do znanej reklamy szczecińskiego browaru. Kiedy wchodziły zakazy reklamy alkoholu, browar wymyślił bardzo sprytną reklamę, które przeszła do historii marketingu. https://szczecin.blogx.pl/2011/02/10/bosman-bezalkoholowy-z-przymruzeniem-oka/

  • To tak na pożegnanie ?
  • A czyje ? Ty gdzieś wyjeżdżasz ?
  • Ja nie.
  • Ja też się nie wybieram mimo, że słyszałaś wczoraj co ? … Lahi …
  • Aaa …. – spoważniałam.
  • Ja nie jadę nigdzie, a ty ?
  • ……..
  • Ojcze, ten pobyt przekroczył nasze wszelkie oczekiwania. Nie spodziewaliśmy się.
  • To prawda … – przytakuję. 
  • Ale żeśmy hotel mieli Ola ! Nie wiedzieliśmy, że tam taras jest – Piotr zadowolony.
  • To może jeszcze raz pojedziemy ? Może będziesz miał jakiś wyjazd ?
  • Będę miał ! – Piotr już kombinuje.
  • Obawiam się, że kolejny wyjazd będzie jak do Krakowa, nieudany.
  • Aaaa … – wiem o co chodzi.

Piotr przypomina sobie o Piecie.

  • Leżałem tam goły i nie miałem siły na nic. Tak to wyglądało. Moje leżenie, to symboliczny obraz cierpiętnictwa.
  • Symboliczny obraz cierpiętnictwa ? A co potem ? – pytam, bo nadal nie wiem. 
  • Razem odjechaliście, przypominam ci.
  • Przestań go ciągle uśmiercać.
  • Spójrz na to !

  • Widzisz to ? Naciesz oczy.
  • Będziesz długo pamiętać wschód słońca, fajny był ?
  • Piękny.
  • Brzask.
  • Piękny. Nie spodziewałam się, że będzie prosto w nasze okna.
  • A Ojcze, będzie jutro pogoda, żebyśmy pojechali z córką jutro nad morze ? – Piotr. 
  • Od pogody znam innego majstra.
  • Ale ja już nic nie robię.
  • Czyli zdajesz się na Mnie ?
  • Tak.
  • Gdyby nie twoja córka, to bym ci ulewę dał.

Pierwszy raz jesteśmy na Kaszubach, widoki owszem przepiękne, ale ruch spory. Jedziemy w sznurze samochodów, Piotr wymija każdego, kiedy tylko się da. Choć robi to w miarę spokojnie, z nerwów zamykam oczy.

  • Jak widzisz, nie jadę szybko, ja się nie śpieszę. Jeszcze tylko tego wyminę … Bez przerwy w głowie słyszę, że mam jechać spokojnie.
  • Jedź, jakbyś miał jednego. 
  • Z nikim się nie ścigaj, bo wiadomo, że może byś wygrał.
  • Ale Ola będzie miała stresa, Ja będę miał stresa, wszyscy będziemy mieli stresa, a ty przyjedziesz mokry zwycięzca.
  • …….. – buchnęłam śmiechem.
  • To prawda. Cały spocony.
  • Mokry, Ola. Mokry. Spocony to on jest zawsze. Mokry ! 
  • …….. – zastanawiam się o co spytać tym razem.
  • Ola, zobacz wokoło. Zobacz jak pięknie, widzisz to ?
  • Zastanawiasz się nad księżycem, a nie widzisz tego co jest wokół ciebie. Spójrz ! 
  • Nie wiem, kiedy taka trasa ci się powtórzy przez Kaszubską Szwajcarię.
  • Nie wiem, kiedy się powtórzy i czy ci się powtórzy tędy jazda.
  • Może nie, może nigdy.

Jedziemy, rozglądam się dookoła nie mogę pojąć jak Ojciec to wszystko ułożył …

  • O czym myślisz… ? – Piotr.
  • Hipnotyzuje ją otoczenie.
  • …….. – idealne określenie na to, co czuję teraz.
  • Wyszłaś z tego łóżeczka, które masz w Warszawie.
  • Ja nie narzekam.
  • Nie możesz.
  • To udany czas Ola, a jeszcze nieskończony.
  • Zobaczysz się z synem, zobaczysz z rodzicami, wrócimy i co dalej ?
  • Zostanie nam kolejna część wizji, czyli odjazd audi, symboliczny obraz cierpiętnictwa.
  • A co dalej ? Sama się domyśl. Razem odjechaliście, spójrz na to …
  • …….. – rozglądam się w zachwycie.

CDN …

Ja to wszystko stworzyłem.

08. 09. 21 r. Gdynia. 

Dojechaliśmy do miejscowości, w której umówiliśmy się na spotkanie. Zostałam w aucie spodziewając się, że Piotr wróci co najmniej za pół godziny, ale ku mojemu zdumieniu wrócił już po 5 minutach. Okazało się, że człowiek, z którym się umówiliśmy, wyjechał. Zepsuł mu się samochód i już dzisiaj nie wróci. Ooooook … W tym momencie zdaję sobie sprawę, że to spotkanie nie miało w naszej podróży żadnego znaczenia. Włączam nagrywanie, jedziemy dalej …

  • Wiesz … Ja to wszystko stworzyłem.
  • Chcę widzieć radość tych ludzi, ale chcę, aby nigdy o Mnie nie zapominali.
  • Postaram się to tak napisać, tą książkę.
  • Tak naprawdę wszędzie coś daję palcem Swoim, wiesz ?
  • A oni o Mnie zapominają. 
  • Mało tego, oni Mnie wykluczają ze swojego życia.
p.s. wahałam się co do tego zdjęcia tutaj. No cóż, jest brutalne, ale adekwatne. Bardziej wymownego nie znalazłam.
  • To prawda …
  • I tutaj płaczę, rozumiesz ?
  • Rozumiem, w pełni rozumiem … Ja bym się wkurzyła na Twoim miejscu Ojcze.
  • Dlatego zaczynam się wkurzać.
  • …….. – roześmiałam się.
  • Mówiąc krótko, „nakręcasz” ?
  • Noooo, niech tak będzie, noooo …. Nakręcam – … do działania.
  • Chodzi o pewną sprawiedliwość.
  • Tak, to prawda.
  • Jeśli ta książka powstanie, nigdy wcześniej z Tobą tak chyba nikt nie rozmawiał, Ojcze …?
  • Chcesz powiedzieć tak na luzaku ?
  • Na luzaku.
  • No nie. Wszyscy synowie padają na twarz.
  • No właśnie. A może my robimy błąd ?
  • Nawet oczu nie podniosą, bo się boją.
  • To może … – trochę się przestraszyłam – To może my robimy źle ?
  • Ola, gdybym chciał, to teraz to drzewo spadłoby na ten samochód.
  • Widocznie tego nie chcę, a chcę tego, co jest.
  • Ooook, właśnie ciągle się zastanawiałam dlaczego my jesteśmy tacy normalni … A Eliasz rozmawiał z Tobą Ojcze normalnie, tak jak my ?
  • Rozmawiał normalnie, bardzo dużo się uskarżał, na niewygody… długi czas przebywał na pustyni.
  • Lubię go, wiesz ? Eliasza …
  • Tak ?
  • Tak, generalnie sympatyczny człowiek, trochę szalony.
  • Wiesz o co Mi chodzi … Biegał z tym siurakiem, nie zwracał uwagi, że odkryty
  • ……… – Piotr naśladując Ojca pokazał minę pełną dezaprobaty, bardzo mnie to rozśmieszyło.
  • A Henoch ?
  • A to poważniejszy gość. Wiesz, dzieci i … (inne sprawy) …
  • A Eliasz nie miał dzieci ? – pytam zdziwiona.
  • Wiesz, że nie wiem ?
  • ……… – „nie wiem” u Ojca zawsze doprowadza mnie do histerycznego śmiechu.
  • … Kurka wodna, to jest niesamowite !!! … – mówię ze śmiechem nie wierząc, że rozmawiamy naprawdę na wielkim luzie …
  • A ciekawa jestem… Czy Chrystus rozmawiał z Ojcem tak …
  • Zostawmy to – powiedział stanowczo. 
  • Oook.
  • Pamiętasz jak cię wyproszono w Kazimierzu spod krzyża ?
  • Tak  – … nigdy tego nie zapomnę. 
Od wielu lat raz w roku jeździmy do Kazimierza Dolnego, ale dopiero dzisiaj w klasztorze http://www.franciszkanie-kazimierz.pl odkryliśmy małą kapliczkę z wielkim obrazem Chrystusa. Uklękliśmy przed Nim, ale na chwilę zaledwie, ponieważ nagle do kapliczki wpadła młoda dziewczyna. Nie patrząc na nas rzuciła w kąt swój plecak i nie klęknęła, ale z impetem padła przed Nim na kolana tak, że ewidentnie było widać, iż czuje się tutaj jak u siebie. Nie wzburzyło nas to, ale lekko rozbawiło. Kilka minut w trójkę klęczeliśmy przed Chrystusem w ciszy. Było to niezwykłe. Wstaliśmy jednak, by mogła pomodlić się sama. 
- Ona miała jakieś sprawy do Jezusa – szepnął Piotr wychodząc z kapliczki. 
- Jest chora. Jezus przywitał nas, ale powiedział, że teraz musi ją wysłuchać, to Jego podopieczna. Czekał na to spotkanie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/09/04/oto-syn-moj-milujac-mego-syna-milujesz-mnie/ 
  • Każdy z nas ma swoje sprawy.
  • Z wami mam bardzo dużo emocjonalnych, ciepłych spraw, z innymi też mam.
  • To jest zasłonięte częściowo, rozumiesz o co Mi chodzi ?
  • Rozumiem.
  • Tak jak wtedy. Ta miła dziewczyna chciała porozmawiać.
  • Chrystus podziękował ci za kwiatek, ale powiedział idźcie już.
  • To był czas dla niej, rozumiesz ?
  • Pewne relacje są nasze i nie opowiadamy o nich dalej.
  • Bo co by to było, gdyby wszyscy wiedzieli kto w jakich chodzi majteczkach.
  • Rozumiesz ? No naprawdę jaśniej się nie da.
  • Tak jak te wizje, które dostałaś, które są dla ciebie, jednoznaczne.
  • Są formą człowieka ze Szczecinka.
  • Wtedy była to dla ciebie nadzieja, że wiedziałaś, że tak będzie i teraz wiesz jak będzie dalej.
  • Masz kontynuację tego, rozumiesz ?
  • Rozumiem.
  • Swoją drogą … Jak ten czas leci …
  • Przed chwileczką wyjeżdżaliście, kawę piliście, zobacz …  A już dojeżdżacie do celu dojeżdżamy do Gdyni.
  • Pamiętasz jak byłaś na Wawelu ? Taka sobie była to wizyta.
- Czyli co ? Wawel zamykamy ? 
- Zamykamy. 
- Całą historię zamykamy. Wydasz książkę i odlatujemy ? 
- Czyli … Wydam książkę i do Domu ? 
- A gdzie chcesz iść ? Do Krakowa ? 
- ……. – roześmiałam się dość smutno. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/11/09/kazda-modlitwa-szczera-jest-wazna/ 
  • Nawet hotel był taki sobie … Już ci nie jest żal. Jakoś wszystko było takie odległe …
  • Taak ! – i od razu myśl, dlaczego Ojciec mi o tym mówi ? …
  • Żeby nic nie było ci żal, już ci nie jest żal ?
  • No nie jest żal.
  • Wszystko było rozczarowujące, nie uważasz ?
  • A zapowiadało się przepięknie.
  • Tak, z wielką nadzieją, a wyszło  … – właśnie rozczarywująco. 
  • Jeźdźcie, zaplanowane to jest przeze Mnie.

Czyli tak miało być, ale dlaczego ?

CDN …

 

Maryja płacze i modli za każdego człowieka.

08. 09. 21 r. Gdynia część 6.

  • Ciekawa ta jazda.
  • Bardzo.
  • Tematy ciężkie, ale jednak się cieszysz.
  • No tak !
  • Czyli z tego wynika, że przy Mnie nie ma ciężkich tematów.
  • Tak – śmieję się.
  • Widzisz dziecko co to jest Boża Łaska ?
  • Tak, to prawda.
  • Walczymy o nich, walczymy. Zabijamy się … i smutek wielki.
  • Maryja płacze, modli się i modli za każdego człowieka.

  • Łuza, Aza … Ciągle oskarżają człowieka w Niebie. Ciągle piszą … Uza … Aza … Uzazel ? Nie wiem, jakoś tak – Piotr coś słyszy, ale chyba nie dosłyszy. Poplątał się w imionach.
  • Wszystko myli tak jak Doris Parton.
  • Mistrzunio … Ale piszą raporty na człowieka.
  • Taaak ? – jestem zdziwiona.
  • Bez przerwy. Niektórzy zamiatają pod stół i myślą, że Ja nie widzę.
  • Wszystko widzę.

Piotr tak do końca to się nie myli. Imiona AZA, AZIEL, UZIEL występują w III Księdze Henocha i to tam jest opisana sytuacja, kiedy oskarżają człowieka przed tronem Ojca.

Jaka moc istniała w nich, iż zdołali ściągnąć je w dół? To UZA, AZA i AZAEL nauczyli ich magii, tak że mogli ściągnąć je i zrobić z nich użytek, inaczej nie byliby w stanie sprawić ich zejścia w dół. W tym właśnie czasie aniołowie Posługujący zawiązali spisek, aby oskarżyć [ludzi] przed Świętym, niech będzie błogosławiony, i mówili przed Nim: Panie świata, dlaczego jesteś po stronie syna człowieczego. 

  • Lubię jeździć z wami.
  • Hmm …
  • Wiesz co robię ?
  • Nagrywam sobie to i w wolnych chwilach sobie puszczam, że jedziemy znowu i słyszę te rozmowy. Wyobrażasz to sobie ?
  • ???!!! – uśmiecham się.
  • A nie dziwi ciebie to, że tak dużo rozmawiamy ?
  • Dziwi, zastanawiam się cały czas.
  • To dobrze się zastanawiasz.
  • Dużo wskazówek daję, widzisz to ?
  • Bardzo.
  • Nie denerwuję cię to ?
  • Że mnie ciągle bijesz w ramię ? – już mnie trochę nawet boli.
  • Pamiętam, że Piotr już by dostał po głowie.
  • …….. – roześmiałam się, bo dostałby od razu.
  • No, nie ośmielę się narzekać.
  • Robię, żeby ci było łatwiej rozpoznać.
  • Wiem, wiem Ojcze …. Jezu, niesamowite to jest, niesamowite – kręcę głową nie wierząc, że to się dzieje naprawdę. 
  • ……..
  • Basia będzie się długo starzeć, nie martw się.
  • Tak ? … To dobrze – trochę mnie przytkało, tak było to nieoczekiwanie. Moja mama po dwóch operacjach, 3 pobytach w szpitalu mimo covida, mogłaby widzieć już swój bliski koniec, ale słowa Ojca dają nadzieję.

Jedziemy dalej komentując otoczenie.

  • Ojciec mówi, żebym sprawdził zużycie paliwa. … 7 litrów na setkę. Fajna jest Skoda, oszczędna – Piotr zadowolony.
  • Póki co ! musimy zwracać uwagę na tak zwaną kieszeń.
  • „Niki Lauda” ! – czyli Piotruś – Na sam koniec znajduje radość w wolnej jazdy, nie zauważasz ?
  • Niki Lauda. To taki stuprocentowy Austriak, ten twój mąż. Gorszy niż ten …
  • … Szwab – dokończył Piotr mając na myśli Deisenhofera. 
  • Ojcu chodzi o nacjonalizm – mówię zastanawiając się nad samym faktem rozmowy o nacji. 
  • Takich dali pięknych synów, piękną muzykę …
  • ……
  • Jak ty wrócisz ? Wiem jak zostaniesz wzięty, ale jak ty wrócisz ? A kto się zorientuje, że jesteś „kapturem” ? Wiesz o co mi chodzi … 
  • Ty na pewno.
  • Podejrzewam, że będziesz siedzieć w domu i się modlić.
  • Ty naprawdę masz te 5 procent, źle cię zrobiłem, za mało cię doszacowałem.
  • ……… – roześmiałam się.
  • Nie 5, a 3, Ojcze.
  • Na ten moment 3 to ma twój syn, jeżeli chodzi o świadomość.
  • Ale to się zmieni. Był na tej obczyźnie, ale już chciał do domu.

To prawda. Tak ma dosyć, że zerwał umowę i stał się raptem bezrobotny i wcale tego nie żałuje.

  • Fajnie spędzimy czas, nie zauważyłaś, że stałem się bardziej rozmowny ?
  • Bardzo ! To jest dość podejrzane.
  • Jednak masz te 5 procent, podejrzliwość. 
  • A dlaczego, dlaczego ? 
  • Lubię z tobą rozmawiać.
  • Doooobrze, dobrze, coś tu jakiś podstęp czuję – śmieję się głośno.
  • Jakim cudem ty to wykryłaś ?
  • …….
  • Idźcie na spacer, kup żonie lody, spędźcie czas razem.
  • Straszysz Ojcze. …
  • Nie, daję radość.
  • …….
  • Jak głowa ? Zapomniałaś …
  • Dziękuję, przeszło. Jednak to jest prawda … Ojcze, powiedz słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja … To jest prawda.
  • W tym wypadku głowa, ale wiadomo o co chodzi.
  • Chwalić Pana ! …
  • Chwalić.
  • Dopiero ból głowy i zdjęcie (bólu) i poczułaś, że jestem,  że zdjąłem ci. 
  • Czyli co ? Do następnego razu ?
  • ……… – roześmiałam się.
  • Ale nie jutro, proszę cię Ojcze.
  • … Fajnie będzie nad wodą, będziesz jadła lody ? Tam gdzie poprzednio ?
  • Właśnie o tym pomyślałam – śmiech.
  • Powiedział Ojciec, że myślisz o lodach.
  • Pomyśl o wyjazdach.
  • To jest prawdziwa rzecz, którą powiedział ci twój przyjaciel, bo to jest przyjaciel.
  • To był przyjaciel, racja – choć widziałam go po raz pierwszy.

Objął mnie na koniec mocno, aż głupio mi się zrobiło. Po latach myślę jednak, że było to spotkanie dwóch dusz, które się znały wcześniej.


Piotr gwałtownie przyspieszył.

  • Nie psuj dobrej zabawy.
  • Ma ciągoty znowu.
  • Oj ma …
  • O czym myślisz ? – Piotr mnie szturcha.
  • Poczułam się trochę zmęczona, tym wszystkim.
  • Ola, będziesz miała ładny pokój, taki jak lubisz.
  • Ja ci pomogę, jeszcze on ci pomoże.
  • Będziesz miała swoje, będziesz miała ciszę.
  • …….. – rozmarzyłam się na kilkanaście minut.
  • Dlaczego jesteś szczęśliwa ?
  • Oboje jesteśmy szczęśliwy, bo mamy Ciebie Ojcze tak blisko.
  • Lubię posłuchać na Swój temat.
  • Teraz rozumiem jaki jest sens życia właśnie. Bóg. Jestem nieszczęśliwa, kiedy nie rozmawiamy. Kiedy mamy przerwę, to faktycznie jakby nam powietrza brakowało. A dlaczego Ojcze pytasz, czy jestem szczęśliwa ?
  • Bo wiedziałem co odpowiesz.
  • Lubię słuchać o Sobie w tym przypadku.

CDN …

Król grozy zejdzie z niebios.

08. 09. 21 r. Gdynia część 5.

  • Fajnie, że jedziecie ….do Gdyni.
  • Taaak ?
  • Tak.
  • Dlaczego ?
  • Pochodźcie sobie, idźcie nad wodę, postarajmy się, żeby była pogoda …
  • To takie fajne chwile, wiesz Ola … ?
  • Hmm …. – czuję jakiś podtekst … 

Zaczynamy rozmawiać o kilku osobach, przyszłych zdarzeniach, przyszłości …

  • Zostawmy ten temat, zajmijmy się tobą.
  • Nie musisz się na to przygotowywać, to się automatycznie stanie.
  • Co ci się dzisiaj wydaje niemożliwe ze względu na twoją głowę, to wszystko odejdzie.
  • Będziesz nie tym samym człowiekiem.
  • Zdrowotnie. Nagle wszystko co cię blokuje, odejdzie.
  • ……… – zamyśliłam się.
  • Fajnie, nie ?
  • Fajnie – uśmiecham się widząc, że „fajnie” ostatnio to chyba ulubione słowo Ojca.
  • Nie szkoda ci tej baterii ? … Ojciec mówi do ciebie …
  • Nieee – roześmiałam się. Ciągle nagrywam nasze rozmowy.
  • … A mam takie pytanie … Pamiętasz, że Ojciec dał datę uderzenia meteorytu ? Jakim cudem mam po tym jeździć ?
  • Nie wiadomo jaka to skała. Nie znamy szczegółów – Piotr.
  • Przypomnij sobie meteoryt tunguski.
  • Aaa …. – rozdziawiłam buzię.
  • W Azji wywołał panikę. Spadł na lasy.
  • Zniszczenie pół Syberii i nic więcej. 
  • Tak, to prawda.
  • W tamtych czasach to były tylko ekspedycje, wszyscy to słyszeli, ale pomijali.
  • A wyobraź sobie to na miasto jakieś albo miasta …
  • ???!!! Ale ty mówiłeś, że widziałeś, że uderzy w wodę – pytam Piotra przestraszona.
  • No wiem, może w sensie falę, to jest wszystko pochodna tego …

  • Rozumiem, rozumiem … Ale drugie takie uderzenie przyjdzie wiele lat później. Wiesz ?
  • Może tak być.
  • Zgasi się światło.
  • Wooow …
  • … Mogłabyś w przyszłości, tak ci subtelnie doradzę, bardziej subtelnie ten telefon włączać.
  • …….. – buchnęłam śmiechem.
  • Może się bardziej otworzyć, a tak wie, że jest nagrywany.
  • To jest cwaniak, pamiętaj.
  • Nie nadążam pisać, a to są takie fantastyczne …
  • Ja tylko mówię.
  • Dobrze, no więc nie spinaj się, tylko rozmawiajmy – proszę Piotra.
  • Natury nie zmienisz.
  • To mam wyłączyć ?
  • Taaak – Piotr nalega.
  • To będzie lipa.

Wyłączyłam ostentacyjnie tuż przed Piotra nosem, aby widział na własne oczy, ale … gdy na chwilę odwrócił głowę, włączyłam z powrotem. Po cichu. Lipa to lipa.

  • Dzisiaj maryjne święto, a pamiętasz Pietę trzy dni temu ? Może dzisiaj się coś stanie … ?
  • Ja bym tego nie łączył.
  • Powiedział Ojciec, że niedługo ten Jegomość przyjdzie. O co chodzi ?
  • Nie męcz go, on tego nie wie.
  • On (Jegomość) idzie do ciebie, nie do niego.
  • Do ciebie idzie.
  • Gdyby szedł do Piotra, nie miała by sensu jego droga. Rozumiesz ?
  • Po co to wszystko byłoby robione, skoro ma co chce ?
  • Wyobrażasz sobie jego i jego córkę razem ?
  • …….. – roześmialiśmy się. O taaaak !
  • Wszystkie salony ich.
  • Oooo boże, to by było – kiwam głową rozbawiona. Oboje są miłośnikami dobrych samochodów.
  • Ale wiesz o co chodzi … Mam grać w lotto ? – bo nie wierzę w spadek.
  • Proszę cię, taka jesteś mądra, poczekaj jeszcze chwilę.
  • Poczekam, nie mam innego wyjścia – … i obiecałam sobie, że już nie zapytam.
  • Ten Jegomość może się stać nawet we wrześniu.
  • Dlaczego ? – Piotr zaciekawiony.
  • Bo jeśli wizja z pierogami jest właściwa, to jest mało czasu.
  • Zapomniałem o tym.
  • To może być we wrześniu – ja dalej.
  • To może być w słynnym październiku – Piotr.
  • To Ojciec powiedział ?
  • Nie, to ja, ale Ojciec powiedział …
  • Zamieniam się w słuch, po Moich rozmowach słucham jak ogarniacie tematy.
  • Jakie macie przemyślenia.
  • …….. – zrozumiałam, że chyba się mylimy.
  • . Ja odejdę niedługo – Piotr nagle.
  • Dlaczego ?
  • Będziesz jak wdówka, jak wdowa …
  • Dlaczego … ? – zmartwiałam.
  • Ojciec powiedział przemyślenia swojej wdóweczki
  • Oooo – słabo mi się zrobiło.
  • Ja odejdę, niedługo. To znaczy, że to się wszystko może zacząć dziać Ojcze, prawda ?
  • Hmmm … – … przymknął oczy na potwierdzenie.
  • Więcej nie powiem, nie martw się, nie mogę ci pokazać – … kiedy.
  • Możesz, Ojcze, możesz … Nie jesteś przygotowany na to, firma … Sam wiesz – mówię do Piotra. 
  • Wszystkie problemy zostaną rozwiązane.
  • Pamiętaj też o tym, że król grozy zejdzie z niebios.
  • A król grozy jest co ?
  • Meteoryt. Spadając koronę robi.
  • Ale meteoryt ma być za dwa lata dopiero … – mówię. 
  • Może być meteoryt i meteoryciątko.

  • …….. – i właśnie teraz, kiedy już wszystko sobie w głowie poukładałam, rozsypało się.
  • Ale pamiętaj o tym !
  • Ola, no proszę cię, abyś trochę ruszała mózgiem.
  • Ciężko (jest tłumaczyć) rodzajowi ludzkiemu.
  • Jednak 3 procent, czy 5 w twoim przypadku to za mało, które ci udostępniłem z korzystania.
  • ……. – buchnęłam śmiechem.
  • No to nie w tym roku, Ojcze.
  • Meteoryt ?
  • Nooo …
  • No pewnie, że nie.
  • To jegomość też nie w tym roku.
  • W tym … Nie wiem, nie wiem, sam się pogubiłem … Ojciec ci tylko powiedział, żebyś pamiętała o tym co to jest król grozy, a spadając robi koronę.

72 z Centurii X Nostradamusa; Z nieba zstąpi wielki Król Grozy. 

- Ale jak to jest, że niektórzy jednak doskonale odgadują przyszłość ?  
- Sama kiedyś powiedziałaś, że to błędy w oprogramowaniu.  
- Zajrzy i cóż z tego ? A ktoś mu uwierzy ?  
- Hmmm.... A Nostradamus ?  
- Wciąż się sprzeczają o jego centurie.  
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/04/08/co-to-za-gra-kiedy-wszystkie-karty-sa-odkryte/ 
  • Wiem, wiem o co chodzi. Zaraz, zaraz … Mam zapisane, że od ciebie będzie zależało, czy spadnie, czy nie… Ustaliliśmy, że będzie to po przemianie. Czyli … Rozumiem  ….

Do tego czasu musi być Jegomość i Ręce i Kaptur. Tak to powinno być.

  • Poczułem się bezwzględny patrząc na wagę ciężaru grzechów, przecież Bóg jest miłosierny. To coś jest nie tak … Byłem straszny.
  • Inaczej … Nieugięty.
  • Pamiętasz Mały lekcje, wiecznie nie można repetować ?
- Wiecznie repetować nie będzie. 
- Zaskoczyłem was ? Pierwsze, drugie, trzecie … No nie skleja wam się … śmiech. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/07/27/oddalem-siebie-za-nich/
  • Ale miłosierdzie Ojcze.
  • Więc daj je Biedroniowi.
  • Daj mu, zobaczysz ile młodych pociągnie do siebie na zgubę.
  • Biedroniowi i temu jego koledze śmieszkowi.
  • Zakochana para, psują i głoszą psucie.
  • To tego znacie, a innych nie znacie. Ale Ja ich widzę.
  • Taaaa, rozumiem.

CDN … 




Dopisane 28. 01. 2022 r

Zdecydowałam się podać rok uderzenia, ponieważ ta rozmowa byłaby niejasna. I proszę zwrócić uwagę na datę w tym artykule i na sam tytuł; Planetoida może uderzyć w Ziemię w przyszłoroczne wakacje. „Powtórka z katastrofy tunguskiej

https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2022-01-20/planetoida-moze-uderzyc-w-ziemie-w-przyszloroczne-wakacje-powtorka-z-katastrofy-tunguskiej/

Data tu podana nie jest ona zgodna z naszą datą, ale rok się zgadza. Jednym słowem, jeśli faktycznie ma dojść do uderzenia, powinniśmy już to widzieć.


  • Król grozy – fragment ciekawej analizy;

Interpretacja czterowiersz 72 z Centurii X W roku 1999 [i] siedem miesięcy Z nieba zstąpi wielki Król Grozy, Wskrzesi on wielkiego króla Angolmois, Przedtem i potem Mars panować będzie szczęśliwie. Interpretacja tego czterowiersza na pierwszy rzut oka nie przedstawia większych trudności . W jasny sposób wynika z niego że w siódmym miesiącu 1999 roku ( zatem w lipcu lub na początku sierpnia ) zstąpi z nieba ” Król Grozy „, który przywróci do życia króla ” Angolmois „. Zarówno przed przybyciem ” Króla Grozy „, jak i po jego przybyciu ” panować będzie szczęśliwie Mars „, co wskazuje, że miesiące poprzedzające ” Króla Grozy „ i następujące po nim naznaczone będą wstrząsającymi całym światem wielkimi konfliktami wojennymi.  https://docer.pl/doc/s0n0se

Ja daję wszystko.

08. 09. 21 r. Gdynia. Część 4.

  • Lubię twojego syna, wiesz ? Jego żonkę, fajni ludzie, naprawdę sympatyczni.
  • Oczko w głowie to twoja córka. To jest prawdziwa Moja „Pawlaczka”
  • Ojcze, kogo Ty nie lubisz … – wzdycham myśląc jednocześnie, że Ojciec mówi jak człowiek. 
  • Pozwól, że ci tego nie powiem.
  • Chciałbym wszystkich zabrać, chciałbym.
  • Co do jednego wszystkich zabrać do Siebie, uwierz Mi. Wszystkich.
  • Ale się nie da. Tak ?
  • Ja daję wszystko.
  • ……..
  • Ojcze, a gdzie się znajduje „Nowe Jeruzalem” ? Za uchylonymi drzwiami ?
  • To ci już wszystko powie inny nauczyciel i przewodnik.
  • To czego się nie dowiadujesz ode Mnie, to jest zarezerwowane dla drugiego, który ci wszystko opisze.
  • Opisze ci to i powie jak to będzie.
  • Więc musi mieć jakiś …, wiesz, materiał do pracy.
  • To nie jego (Piotra) wina, on naprawdę nie słyszy.

Odetchnęłam. Ostatnio co pytałam, to była głucha cisza. Przyszło mi nawet do głowy, że Niebo się na nas obraziło.

  • Mam wolną głowę, ból przechodzi … Od trzech dni mam tak ból.
  • To nie twoja wina, ty czujesz co on ma.
  • …. Hmm … Patrz, on widział, że od ciebie będzie zależało, czy będziesz żyć. To było niesamowite. Kto takie rzeczy może widzieć !!! – nie mogę wyjść ze zdziwienia pana ze Szczecinka.
  • Ktoś, komu dano dopust.
  • A jemu dano na tą chwilę dla ciebie. To było dla ciebie wszystko.
  • Dziękuję Ci Ojcze, naprawdę.
  • No nie ma sprawy …
  • ……. – roześmiałam się.
  • Pamiętam jak to było. Namiar na niego dostałam od koleżanki, ty nie chciałeś jechać, musiałam cię namawiać.
  • Sceptyk ! „Nigdzie nie jadę”. Pamiętasz ?
  • Pamiętam.
  • Skaranie boskie !
  • …….. – zamyśliłam się.
  • No, jeśli mam tyle jeździć, to znaczy, że ludzie będą chcieli tego słuchać.
  • I tak to wygląda twoja ziemska droga.
  • Przyszłaś, żeby pokazać.
  • Dać świadectwo, kolejne.
  • Ojcze, to jak to rozumieć ?
  • Ty dobrze rozumiesz.
  • ……..
  • Niedługo odwiedzi cię Ktoś.
  • Jezus ? – pomyślałam.
  • Ale źle rozumujesz. Ten z wizji.
  • Jegomość ?
  • Jegomość.
  • Znowu słyszę tą piosenkę. „Już za minutkę piątek z Pankracym”  …
  • … Najpierw Jegomość, potem … – chcę spytać. 
  • Lodzik.
To było dla mnie i piękne i zarazem przerażające, bo właśnie zrozumiałam, że nadszedł definitywny koniec. Koniec, koniec, koniec !!! Trzy razy słyszałam to słowo w swojej głowie. Na nic była ta ucieczka, odnaleźli nas. Piotr, który dotąd stał po mojej prawej stronie, znalazł się raptem po lewej. Spojrzeliśmy się na siebie ze smutkiem, wydawał mi się odmłodniały. Był jakiś taki zrezygnowany, pogodzony, spokojny, pokiwał głową smutno i powiedział … 
- No to na koniec każdemu po lodziku. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/10/16/wiedzieliscie-ze-tak-bedzie/ 
  • Najpierw lodzik, potem Chrystus ?
  • Jak ty to mówisz; slow down, slow down…… zwolnij, zwolnij, czyli myślę pochopnie.
  • Trzeba ratować tych, co krzyczą po nocach.
  • ???!!!
  • Jak to będzie, jak będziesz słyszeć ?
  • Ja ?!!! – zdziwiło mnie to pytanie.
  • Będziesz miała rozdwojenie jaźni, będziesz zatopiona w myślach … I widzę, że myśl o twoich jazdach cię zatrwożyła – Piotr się przygląda.
  • Zatrwożyła, przeraziła ! Bo sobie przypomniałam, on to faktycznie powiedział. Pamiętam tą chwilę. Teraz jego słowa mają sens. Teraz zdajemy sobie sprawę, że może tak być.
  • No, po to masz manianę teraz, żebyś wypoczęła, nabrała siły, a potem w drogę, Moja córko.
  • Jestem ciekawa… Jak Kościół do tego podejdzie … Jak Kościół cię przyjmie, katolicki – zamyśliłam się.
  • Będą cię stygmatyzować.
  • Co to znaczy ? – Piotr. 
  • Nooo, atakować. … Ja czegoś nie rozumiem … Jeśli Ojciec zrobi show, to jak oni mogą temu zaprzeczać ?
  • Mogę ci wiele tłumaczyć, musisz to zobaczyć.
  • Będą mnie wyzywać od antychrysta, diabła i tak dalej, po prostu.
  • Może tak to nie, ale w średniowieczu głoszono, że sieje się herezje.
  • Ano właśnie. Nie wiem, czy psychicznie dam radę. Będę miała przeciwko sobie Żydów …
  • Będziesz miała za sobą bardzo wielu Żydów, oni uwierzą w to co zobaczą, na to czekają.
  • Nie jest tak do końca.
  • To nie sama przeciwko całemu światu, tak nie będzie.
  • …….
  • Te pieniądze, które przyjdą, Jegomość, one mają mi nie tylko pomóc wydać książkę, ale też w jakimś sensie dać…  hmm … niezależność. Na przykład Faustyna nie mogła wydać książki sama, bo po pierwsze zmarła szybko ….
  • A wiesz dlaczego zmarła szybko ? – Piotr przerywa.
  • Po pierwsze, żeby się to rozwijało
  • …….. – cisza. 
  • … Ja ci powiem dlaczego … Żeby nie musiała żyć podczas drugiej wojny światowej – dokończyłam. 
  • Zaoszczędzono jej wiele okropieństw.
  • Tak myślałam …
  • Ja bym się nie martwił na twoim miejscu.
  • Widzisz to miejsce, gdzie Piotr palec trzyma ? – na splocie.
  • Ten twój kamień będzie kipieć.

  • … Co tam nagrywasz ?!!! – Piotr zauważa.
  • ……. – roześmiałam się nieszczerze, ale nie zamierzałam przestać.
  • Wyłącz to cwaniaku. Powiem ci tylko, że ten twój kamień aż będzie kipieć.
  • . Ja jestem przerażona. Tak à propos Faustyny … Ja czytałam jej dzienniki, co napisała. Pomyślałam sobie wtedy, jak to w ogóle można czytać, tego nie da się czytać, dlatego mam takie wątpliwości …
  • Dlaczego nie da się czytać ?
  • Bo ona pisała tak bardzo …
  • W uniesieniu ?
  • Taaak … Wyobrażasz sobie, że oni siedzieli przy stoliku ? Wyobrażasz to sobie ?
  • Tak, widzę ten stolik i widzę jak siedzą.
  • Naprawdę ???!!!! – wybałuszam oczy.
  • Tak, do kostek szatę widzę Chrystusa.
  • I co jeszcze widzisz, powiedz ?
  • Siedzą, ma długie włosy, rozmawiają, a ona ma nałożoną jakąś … nakładkę na głowę i jest w swoich szatach takich … zakonnych. Ale ona nie miała tylko ciemnych, widzę to szare ma na sobie.
  • ……… – nie wiem o co chodzi, trzeba byłoby to sprawdzić.
  • On był naprawdę żywym człowiekiem ?
  • Tak. Wiesz co czuję przy tym stoliku ?
  • Noooo ?
  • Od strony Chrystusa nieeeewyobrażalny spokój ! Po prostu … Ja widzę to i na mnie to działa bardzo spokojnie, uspakaja mnie. Chrystus ma gigantyczny spokój, daje wszędzie, to jest słowo.

  • … Ja nie rozumiem, jak ty to widzisz ?!!!
  • Nie wiem Ola. Ja widzę Ojca jak się uśmiecha. Widzę Niebo, inne światy, nie wiem … W sekundę …  Nie wiem …
  • Czyli wiesz co ? Chrystus przyszedł do Faustyny dokładnie tak, jak przyszedł do apostołów.

J 20; 19 Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» 20 A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. 21 A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».

  • Ale miał bródkę … Jak z nią rozmawiał. Nie był ogolony … Lekką bródkę miał.
  • …….. – zbaraniałam. On to tak mówi normalnie, że hej !
  • Ojciec mówi … – … do Chrystusa.
  • Widzisz ? Nie golisz się.
  • …….. – roześmiałam się. 
  • Jeszcze raz słyszę … – Piotr zaciekawiony. 
  • Nie golisz się. Gol się, człowieku ! Ale nie używaj tej wody, co Piotr używa.
  • Nie używaj Toma Forda. Raz, że jest taki, wiesz … Nie używaj.
  • …….. – wyję ze śmiechu. Coś sobie przypomniałam.  
Piotr wracając samolotem do Szczecina na lotnisku w promocji kupił wodę Toma Forda. Początkowo nie chciał jej kupić, odszedł nawet od stoiska kilka metrów, ale Ojciec … 
- Kup sobie, zasłużyłeś więc kupił. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/09/17/chcialbym-dzien-dla-siebie/ 

I cytat z komentarza, który Ojciec widocznie zapamiętał.

  • . Ma śliczne białe zęby Chrystus. Nie śmieje się, ale rozmawiając delikatnie się uśmiecha, widzę białe zęby. To jest bardzo przystojny mężczyzna.
  • Mówią o Tobie ! – nadal do Chrystusa
  • Ty ! Ja Go widzę, jak ty Go widziałaś, ma nogę nałożoną na drugą i se siedzi.
  • Taaak ? – moja dusza się rozpływa.

CDN … 

Przy Mnie nic ci nie grozi.

08. 09. 21 r. Gdynia. Część 3.

  • Nadzieja była ci potrzebna i on się na twojej drodze znalazł, dał ci wielką nadzieję.
  • Tak, bardzo.
  • Zawsze go wspominałaś.
  • Taaak – … w chwilach kompletnego dołka, przypominałam sobie jego słowa.
  • ……..
  • . Ale numer … Zapomniałam – … o tym, że mam jeździć.
  • Przez lata żyłaś nadzieją człowieka ze Szczecinka.
  • Powiedział ci co do Piotra
  • I ty już wiedziałaś, że on wie dobrze.
  • Jednym słowem ci pokazał wszystko, a ty mu uwierzyłaś.

Spociłam się. Nieprawdopodobne … Pan ze Szczecinka powiedział na dzień dobry coś, czego nie miał prawa wiedzieć. Od razu postawiło nas to do pionu i zaczęliśmy słuchać baaardzo uważnie.

  • Jak on się nazywał … – nie mogę sobie przypomnieć.

p. s. Ciekawe, nazwisko miał Piekarz ( mieszkał przy ul. Koszalińskiej w Szczecinku). Czy jego nazwisko jest przypadkowe ? Tak się teraz zastanawiam, bo trzeba przyznać, że karmił nadzieją jak chlebem.

  • Był bardzo chory, najprawdziwszy wizjoner.
  • I nie był biznesmenem.
  • Jaki on był biedny !
  • Nie brał pieniędzy za to, tylko co łaska.
  • On był jeden jedyny.
  • Na tamten czas był on …
  • Połóż rękę – Piotr rozkazał.

Położyłam na kokpicie, Piotr przyłożył dłoń do mojej i przytrzymał …

  • . pomocną dłonią.
  • Mógł być z powodzeniem zakonnikiem też, to był człowiek niepowtarzalny – przyznaję.
  • …….
  • … Ale numer … – nie mogę wyjść ze zdziwienia. Nie spodziewałam się, że ta rozmowa rozwinie się w tym kierunku.
  • Będziesz jeździć i latać. Będziesz pokonywała ocean.
  • Będzie to ciężka twoja harówka, bo Amerykanie, czy też stamtąd ludzie …
  • . Ojciec nazywa to Nowy świat.
  • Nowy świat będzie bardzo trudny i nieprzejednany, bo zachwiejesz wartości amerykańskie.
  • Taaaaak ?!!! – absolutnie nie mieści mi się w głowie.
  • Jeszcze nie wiesz jaka jesteś.
  • LGBT … To będzie najgorsze.
  • Wszystko w swoim czasie.
  • Właśnie tego nie rozumiem… Ojcze, jeśli oni zobaczą …
  • Przy Mnie nic ci nie grozi.
  • Ile razy prosisz o pomoc i Michał albo ktoś inny ci pomaga ?
  • To prawda … Jeśli zobaczą show, to co … Będą podważać to ?
  • Zapomniałaś lekko o Moich dłoniach ?
  • …….. – wzdycham i kręcę głową … Fakt, lekko zapomniałam.

  • Tak delikatnie życie trochę dobija …
  • A rozumiem.
  • A przecież widziałaś o co chodzi.
  • Wiem o co chodzi … Nie pamiętam już tych rąk dokładnie.
  • Widziałaś z Piotrem show ? Ale jutro musisz wydać na kotlety.
  • Tak, rozumiem. Czas robi swoje – … i przyziemność robi swoje.
  • Znowu spadnie na dalszy plan.
  • Tak, rozumiem …
  • Ty masz tą dobrą stronę, że ciągle przebywasz u Źródła.
  • Rozumiem. Właśnie tak myślałam sobie, że ta wizja z rękami się oddala …
  • Nie oddala, ale zaciera, bo ona jest ciebie blisko.
  • Zgadza się. Już nie pamiętam dokładnie tej skóry rąk …
  • No to sobie wyobraź, a ty jesteś wierząca głęboko. „Nasza Pawlaczka”.
  • To sobie wyobraź tych, którzy nie wierzą i wolą następnego dnia napić się kawy i zakwestionować, bo gazetę weźmie i wiadomości jak stoi giełda.
  • Rozumiem ….
  • ……- Piotr klepnął mnie w ramię znowu, dość mocno.
  • Pamiętaj, że jak cię bije, to jestem Ja.
  • Wiem – roześmiałam się głośno.
  • ……..
  • Przecież mają mieć takie kataklizmy, szykują się.
  • Musiałbym cię zabrać do Japonii.
  • Dlaczego ?
  • Żebyś zobaczyła zachowanie wielu ludzi po tsunami.
  • Taaak ?
  • Szybko zapominają. Mimo, że zniszczenia są trwałe.
  • A to naród pamiętający, o innej kulturze.
  • To ciekawe. A Żydów to przekona ?
  • Ola, no proszę cię. Przecież słyszałaś zdanie, że wolą iść do gazu.
  • O my god …
  • To już wiesz jaka to ciężka praca ?

CDN …

 

Drzwi są właściwie otwarte.

08. 09. 21 r. Gdynia. Część 2.

  • To też nagroda dla ciebie.
  • Żebyś mogła zrobić to, co po pierwsze lubisz …
  • Co tam ”lubisz” … Powiedz to jak ten Żyd …
  • Aaaa … Z „Ziemi obiecanej”.
  • Ja pana kocham jak syna. Co ja mówię!? Jak syna i córkę!” … Tak powiedział Ojciec ci teraz – p.s. w oryginale -„Panie Moryc ja pana kocham jak syna. Co ja mówię!? Jak syna i córkę!
  • Zrobimy co trzeba, będzie ci pomagał Ktoś inny.
  • Dopiszesz tekst do końca i Mała w drogę. W drogę …
  • A wiesz po co On przyszedł między innymi ? – Jezus.
  • Żeby ci to podyktować, bo któż inny może ci to podyktować jak ktoś, kto jest z Góry i ma łączność bezpośrednią.
  • Któż może ci to lepiej opisać, kto był na Górze i był na dole.
  • I ten co słyszy…
  • ……..
  • Homiel cię pyta, czy cię denerwuje, że ci tak robię … – i klepie mnie ciągle w ramię.
  • ……… – śmieję się głośno.
  • Od Ciebie Ojcze nie – … i dziwię się dlaczego nie mówi „Ojciec”. Jakby mówienie „Homiel” skracało dystans. 
  • Aha, czyli mogę.
  • Możesz.
  • To już wiesz, że to jest zarezerwowane dla Mnie.
  • Nabierzesz pewności siebie, Ola.
  • W trudnych sytuacjach zagryzasz zęby, a potem wejdzie ci to w krew – Piotr mnie pociesza.
  • To ty będziesz jeździć, ale daj z siebie wszystko.
  • Faktycznie, ten ze Szczecinka powiedział ci to.
  • Kiedy by to było ?
  • … Musisz dokończyć książkę, ale Ktoś musi ci dać wykończenie.
  • Wiesz Kto ?
  • Już to widziałaś Kto.

  • Napiszesz to spokojnie, możesz Mu dać tą kawę albo nie …
  • Jeeeezu – znowu się roześmiałam, że takiego babola wtedy zrobiłam.
  • I zrobimy Ola show.
  • Dobrze, dobrze …
  • ……. – jestem baaardzo wzruszona. Łzy mieszają mi się z radością.
  • I tak bez ciebie będę jeździć ? – pytam Piotra.
  • Dasz sobie radę. Będziesz miała koło siebie swojego syna, a przede wszystkim córkę. Przypomnij sobie słowa tego ze Szczecinka, on był w szoku jak ty będziesz jeździć.
  • Nie będziesz miała ani strachów, ani bóli głowy.
  • Z chwilą odejścia Piotra.
  • Bo ten ciężar jaki masz, masz przez niego.
  • Od początku jest przez niego.
  • Naprawdę ?!!!
  • Tak. Jesteś w nim, a jego ciągle biją.
  • Truje ciebie, co jemu robią.
  • O boże … !
  • Jak jego nie będzie, nie będzie tematu. To samo tyczy twojej córki.
  • Poza tym będziesz miała specjalną opiekę.
  • Bo co tu dużo mówić, nie wszystkim to się spodoba.
  • Aaaa…. Ojcze, nie wszystkim się spodoba mimo, że zrobisz show ?
  • Drzwi są właściwie otwarte. Rozumiesz ?
  • Tak.
  • Dla niektórych pieniądze to wszystko.
  • Wiesz ile jest kobiet, które za torebkę by zabiło ?
  • Wiem.
  • A za Hermesa własnymi rękoma.
  • O bożee … ! – dziwię się, że Ojciec i to zna … 
  • Wiesz ile jest takich ?
  • Słyszę … Parton… ? Taka młoda, nie wiem, czy dobrze nazwisko … Twarz widzę, taka wysoka młoda babka, co ciągle była na afiszu … Par …
  • Paris Hilton ?!!! – olśnienie.
  • Tak, twarz widzę tej osoby, strasznie wypacykowana, w złotych łańcuszkach …
  • To są ludzie …. Ja ich nie przekonam.
  • Ty będziesz miała ich przekonać.
  • Czy ich przekonasz … Sama zobaczysz …
  • Jeśli Ojciec nie przekona Swoim show, to tym bardziej ja, Piotr !
  • Razem.
  • Ojcze, mimo apokalipsy będę jeździć ? – trudno uwierzyć.
  • Przede wszystkim.
  • Dla tych, którzy będą chcieli, będziesz przywozić Moje światło.
  • Będziesz tłumaczyć jakie jest Królestwo Niebieskie.
  • Kim Ja jestem.
  • Tylko cię proszę, nie płacz.
  • No jak mam nie płakać – … na samą myśl już teraz beczę.
  • Okrzepniesz troszkę.
  • Nie płacz, bo jak ty płaczesz, to Niebo płacze.
  • .. – Piotr klepie mnie w ramię, a to znaczy, że Ojciec …
  • Ten ze Szczecinka tulił cię, nie ?
  • No tulił.
  • To Ja robiłem. Jak się czułaś ?
  • Dziwnie.
  • Widzisz … Tam też Mój paluszek był.
  • A dlaczego nie tulił Piotrusia ?
  • …….. – Piotr odchrząknął kilka razy.
  • Miał do ciebie dystans, ciekawe co u ciebie zobaczył …
  • Nieważne co zobaczył, wiemy kim on jest.
  • Ty w tym czasie nie miałaś kontaktu z Nami, a potrzebowałaś nadziei jak powietrza.
  • Pamiętasz ?
  • Pamiętam.
  • Nadzieję potrzebowałaś i on ci dał tą nadzieję.
  • To prawda. … No właśnie, no i teraz … Mam takie pytanie, Ojcze. Sam mówisz, że Kościół … Że nie powinno się korzystać z usług takich ludzi, ale jednak czasami na drodze człowieka stawiasz kogoś kto wie więcej.
  • Kościół zapomniał jak powołałem go do misji.
  • Nie w całości, w części zapomniał.
  • Stał się formą partii politycznej.
  • To prawda.
  • A każda partia ma swoje przekonania i pamiętaj ile zła kryją też.
  • Jest wielu dobrych, ale też jest bardzo wielu złych.
  • Wiem, wiem, wiem … To prawda.
  • Oni naprawdę idą, aby się wielu im się wiodło, a nie żeby nieść kaganek, Słowo Boże.

https://www.youtube.com/watch?v=sJACEMl7XM4   Komu przeszkadza ks. Oko? – koniecznie do obejrzenia.

Dawać świadectwo.

08. 09. 21 r. Gdynia.

Przed nami wyjazd do Gdyni. Tam mamy spotkanie z potencjalnym podwykonawcą, z którym wiążemy pewne nadzieje. A poza tym, chcemy jeszcze raz pojechać nad morze do miejsca, które nam ostatnio bardzo przypadło do gustu. Chcemy połączyć obowiązek z przyjemnością. Szkoda tylko, że budzę się z bólem głowy …

  • Od czego tak boli, już drugą tabletkę wzięłam …
  • Jesteś z nim mocno związana.
  • Obuchem dostajesz ty i twoja córka – … ją też boli.
  • To jak się uchować ?
  • Nie jesteś w stanie.

No nie jestem, kiedy gacki działają, to działają na całego …

  • Rozbieżywuj się – Piotr próbuje mi zdjąć w aucie płaszcz.
  • Pół Nieba przez ciebie to analfabeci, tak uczą się od ciebie.

Roześmiałam się. Od razu wiedziałam, że podróż będzie niezwykła. Ale nie spodziewałam się, że będzie aż tak ekscytująca. Ojciec mówił dużo i Piotr był świetnie podłączony, nie nadążałam pisać. Po cichu włączyłam nagrywanie. Nagrało się około 4 godzin rozmów.

  • Hmm … Pamiętasz jak ten facet ze Szczecinka powiedział o dużych pieniądzach ?
  • Bardzo dużych, pamiętam … – … właśnie mi to przypomniał.

Rzeczywiście powiedział, a ponieważ minęło naprawdę dużo czasu, ani się nie sprawdziło, ani nie pamiętałam.

Nie jestem osobą, która łatwo zawiera znajomości, a tym bardziej przyjaźnie, właściwie to nie mam przyjaciół, ponieważ słowo przyjaciel znaczy dla mnie bardzo wiele. Jednak z jedną osobą zbliżyłyśmy się szczególnie. Pewnego dnia podała mi namiary do ponoć świetnego wróżbiarza i jasnowidza mieszkającego w Szczecinku. Nie prosiłam jej o to, sama wcisnęła mi jego adres do ręki. Pomyślałam wtedy … dlaczego nie ??? Chciałam go odwiedzić, bo czułam, że może nam pomóc. Czasami człowiek potrzebuje oceny sytuacji kogoś zupełnie z zewnątrz. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/03/07/jasnowidz-ze-szczecinka/ 
  • Zaczynasz dostawać w głowie kolorek, zaczynasz dostawać znaki życia – Piotr spojrzał na mnie uważnie.
  • …….. – tylko wzdycham. Wczoraj migrena i rano migrena.
  • Jak ty to widzisz ? – zadziwia mnie tym nieustannie.
  • Nie wiem. Sam się dziwię. U podstawy czaszki zaczyna ci się kolorek zmieniać. Ojciec mówi …
  • To jest powód dlaczego wyszła za ciebie.
  • Jedna z nielicznych zalet jego, nie ?
  • ……. – roześmiałam się głośno. Ojciec nie bawi się w dyplomację.
  • Powinienem się obrazić – Piotr oburzony, albo udaje oburzonego.
  • Nie jesteś w stanie.
  • ……..
  • Czyli co, trzeba sprzedać samochód, tak ?
  • Wizja była jednoznaczna. Odjeżdżacie tym autem.
  • On odjeżdża z wami, ale ten samochód swoje najlepsze lata ma dawno za sobą.
  • A co znaczyło ten wysoki krawężnik ?
  • Że można spaść.
  • To wiem – śmiech.
  • A co znaczy chodnik ?
  • Widzisz … Wiesz jak jest ceniony człowiek, który zaczął hieroglify czytać ?
  • Wiesz jak jest ceniony ?
  • Wiesz jaką ma wiedzę ? A ty chcesz być ceniona na Górze ?
  • Aaaale … manipulacja ! Obawiam się, że Sami nie wiecie – śmieję się.
  • To byłaby tragedia, gdybym pisał i nie wiedział co piszę, tak czasami.
  • Nie wiem, czy Mnie rozumiesz …
  • Rozumiem, rozumiem.
  • … Twój mąż to komplemenciarz.
  • Wczoraj komisja była urzeczona. Powiedz jej …

W Łodzi zamykał przetarg i miał komisję, która podpisywała protokół odbioru wyposażenia, które dostarczył Piotr.

  • Ktoś w komisji powiedział, że przyjeżdżają do nich Francuzi i oni mówią po francusku, no to ja im powiedziałem, że mój tata była Francuzem i też mówił po francusku.
  • Ty to masz bajer ! – … bo co prawda Edziu urodził się we Francji, ale był Polakiem.
  • Bajer !!!??? Tak zbajerował Nas wszystkich, … i Ojca, … Cwaniak !
  • Pierwszej wody – śmieję się.
  • Wczoraj córka do mnie dzwoni i mówi … Dziękuję ci tatuś za to i tamto, a teraz chcę z tobą skończyć i porozmawiać z Homieliem. I słyszę w swojej głowie taki rechot ! Homiel pozdrawia cię … Mówię do niej …
  • To była przepyszna chwila.
  • Oooj, Piotr … Nie zdajesz sobie sprawy, nie zdajesz sobie sprawy co robi jedno słowo Ojca, bo jesteś tak przyzwyczajony – trochę się rozczuliłam.
  • Nie próbuj płakać, że niby ten ból (migrenowy) zabiorę na Siebie.
  • A tak on sam przejdzie po ludzku.
  • Oook. Ale powracając … Jeśli ten facet w Szczecinku powiedział, że będą duże pieniądze – … to zaczyna mieć sens. Pokrywa się to bowiem ze słowami Ojca.
  • I że będziesz jeździć ! – Piotr sobie przypomniał.
  • Powiedział do mnie … Pan będzie dużo jeździć, ale ty to będziesz jeździć ! – mocno zaakcentował Piotr.

Faktycznie tak było. Teraz mi to przypomniał. Powiedział do Piotra, że jego praca będzie polegała na ciągłym jeżdżeniu, co się sprawdziło. W pewnej chwili zwrócił się do mnie i powiedział z silnym akcentem i zaskoczeniem, ale ty to będziesz jeździć !, co wtedy wydało mi się kompletnie absurdalne. Teraz jednak nabiera to konkretnej barwy

  • Mam ciarki na całej skórze, na nogach, ledwo siedzę jak ci to powiedziałem.
  • Rozumiem …
  • Ale ty ! to będziesz jeździć, pamiętasz ?
  • Pamiętam …
  • Bożeee, ciarki mam wszędzie, zobacz co się dzieje z moją ręką ! – podsuwa mi pod nos.
  • Z tego wynika, że to było ustalone od początku. Więc, jeśli błagałeś o przedłużenie życia, to powiedzmy sobie szczerze, to też było ustalone.
  • Wiedzieli, że będę wył.
  • Oczywiście, że tak.
  • Jak bum cyk, cykNic nie wiedzieliśmy.
  • …….. – roześmiałam się, bo Piotr zrobił taką minę, że było wiadomo natychmiast, iż to żart.
- Żywot tego człowieka został wcześniej zapisany i nic nie można zmienić – uspokoił go Homiel. 
- Ale modlić się mogłem ? 
- Zawsze możesz się modlić, to nikomu nie zaszkodziło. 
- Ale dlaczego tak nagle, nie wczoraj, nie jutro ? Mi pozwolono żyć dalej… 
- Ze świadomym wołaniem o życie nikt nie wołał. 
Wooow. No tak, Piotr przecież na klęczkach modlił się o przedłużenie życia, przypomniałam sobie. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/11/narodziny-gacka/ 

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/03/zakazany-owoc/ 
  • Ale będziesz jeździć Ola, bardzo dużo.
  • I musisz się przełamać, bo będziesz latać. Bardzo dużo.
  • I choć wydaje się, że apokalipsa, będziesz jeździć.

Co tu dużo mówić, pobladłam chyba. Kiedyś pytałam Ojca, jak sobie wyobraża moje latanie, kiedy jest apokalipsa. Już nie chodzi mi nawet o wirusa, ale inne zdarzenia.

  • Będzie ci potrzebny twój osobisty attaché …
  • Myślę, że to twój syn będzie ci pomagał.
  • O córce wiadomo.
  • …….. – zatrwożyłam się autentycznie.
  • Więc zapomnij o siedzeniu w domu, będziesz intensywnie pracować.
  • Stąd ta fryzura, którą Piotr widział u ciebie.

Piotr wybałuszył oczy. Opowiadał mi wcześniej, że w przyszłości będę wyglądać …

Mgliście wiedziałam o kogo chodzi.

  • Będę zwiedzać ?
  • Będziesz jeździć i tłumaczyć.
  • Jak ludzie, którzy jeżdżą ze swoimi książkami, autografy piszą.
  • Ty jesteś autorem tego, ty przeszłaś to wszystko.
  • Będziesz dawać świadectwo.
  • Świadectwo o Ojcu – rozbeczałam się.
  • I powiem ci co się stało, jak powiedziałem, że będziesz jeździć. Usłyszałem huk i spadającą pieczęć. Pum !!! Pieczęć. Tak się stanie.

CDN … 

Pieta.

05. 09. 21 r. Warszawa. Część II.

  • . Co to jest pieta ? Słyszę wyraźnie pieta.
  • …….. – unoszę brwi wysoko ze zdziwienia.

Czytam na głos z internetu.

Pietà [wł. pietà ‘miłosierdzie’], szt. plast. przedstawienie martwego Jezusa Chrystusa leżącego na kolanach opłakującej go Matki Bożej; charakter dogmatyczny tej sceny wyraża współudział Marii w dziele Zbawienia; wywodzi się zapewne ze średniowiecznych tzw. traktatów pasyjnych; najstarsze wyobrażenia Piety pochodzą z terenu Niemiec z 1. połowy XIV w., rozpowszechniły się w okresie późnego średniowiecza w całej Europie, głównie w rzeźbie; najbardziej znana jest Pietà watykańska Michała Anioła; tworzono warianty Piety, m.in. Pietà corpusculum (Jezus ukazany jako dziecko), Pietà anielska (aniołowie w miejsce Marii). 

  • To chwila zaraz po zdjęciu Jezusa z krzyża. Potem 3 dni ciszy i zmartwychwstanie.
  • No tak … – wzrusza Piotr ramionami, że i tak nie rozumie dlaczego słyszy Pieta.

Zamyśliłam się. Trzy dni … Za 3 dni jest 8 wrzesień. Święto Maryjne …

  • Wrzesień to Nike też – przypominam sobie.

Coś mnie tknęło. Po powrocie do domu sprawdzam kiedy „rodzi” Nike.

- A może nic się nie wydarzy ? - Piotr zaczyna pół godziny później. 
- My nie jesteś po stronie, że odkrywamy karty. My je znamy.
-  Eee... na pewno nic nie będzie.
-  Założymy się ?
-  Oczywiście – Piotr pewny siebie. 
- Będzie w 40 tygodniu – włączam się.
-  Od 40 tygodnia – … bo to koniec ciąży Nike.
-  Hmm.... – czyli od 8 września. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/05/02/ktos-puka-do-twoich-drzwi/
  • Niesamowite … – jestem pod wrażeniem.
  • To niewidoczna matematyka.
  • A co znaczy Pieta dla nas ?
  • Wkrótce się przekonasz.

Pieta … Przypominam sobie, że już o tym pisałam …

Badacze odkryli glinianą rzeźbę Michała Anioła, która była prototypem słynnej Piety z Watykanu. Zarówno w prototypie jak i w Piecie Maryja ma zbyt młodą twarz jak na kobietę w średnim wieku i w związku z tym badacze zastanawiają się, czy czasami kobietą trzymającą zmarłego Jezusa nie jest Maria Magdalena. Gliniana rzeźba ukrywa też pewną tajemnicę... W rzeźbie była przedstawiona dodatkowo postać amorka, kupidyna, która została później usunięta. Badacze wysnuli tezę, że Michał Anioł nie tylko przedstawił w rzeźbie Magdalenę, ale i wskazał, że znaczyła ona dla niego znacznie więcej, niż myślimy. Badacze odkryli również, że patrząc na rzeźbę od tyłu, układ sukni Magdaleny idealnie przypomina kształt ludzkiego serca. I wtedy zamyśliłam się głęboko zadając sobie w duchu pytanie, czy to jest możliwe ... ?
 ....Dzisiaj będąc u „naszego krzyża” nie modliłam się, ale poprosiłam Jezusa o znak, odpowiedź, czy Magdalena była... Mu najbliższa ? Klęczałam przed Nim sama, myśli wirowały, a Piotr stał za mną i obserwował. Kiedy już wychodziliśmy spytałam, czy coś widział, bo zawsze mam nadzieję, że coś widzi. Odparł, że i owszem, bijące serce na krzyżu. !!! 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/08/20/czy-chrystus-byl-celibatariuszem/

111



07. 09. 21 r. Warszawa.

Wieczorem.

Naszym naprawionym Audi jeździ nasza córka. Niby naprawione, a potrafi bez powodu stanąć na środku drogi. Nigdy nie wiadomo co się może stać i córka zaczyna mieć tego dosyć. Postanowiliśmy ulżyć jej w stresie, sprowadzić auto do Warszawy i tu sprzedać.

  • Jechałem do Łodzi i trochę rozmawiałem z Ojcem. Mówię … Ojcze, bardzo cię proszę, abyśmy go jednak …
  • Dobrze sprzedali ? Ta wizja jest z tym związana.
  • Oooo….. – zaciekawiłam się, gdyż jeszcze nie rozumiem symboliki „chodnika”.
  • Z tego chodnika ledwo odjechaliśmy – Piotr się zamyślił.
  • Trzymałaś mnie na kolanach, głaskałaś, a ja leżałem jak nieżywy, prawie goły …

Spojrzałam na niego zaskoczona. Jakbym to odkryła na nowo …

Leżę na chodniku na ulicy Marszałkowskiej w Warszawie. Niedaleko TVN. Jestem prawie nagi, mam na sobie tylko coś, co przykrywa mi co trzeba. A tak, to jestem nagi. Ty siedzisz też na chodniku, a ja leżę tak, że trzymasz moją głowę na nogach, cały czas mnie gładzisz po głowie, uspakajasz jakby. Byłem bardzo zmęczony, nie miałem siły na nic. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/12/27/w-swieto-maryjne-to-sie-stanie/ 
  • Teraz rozumiesz dlaczego Pieta ? – nie mogę wyjść ze zdumienia. Nigdy samo nie przyszło by mi to do głowy.

  • Rzeczywiście … A wczoraj dostałem maila i widzę podpis A. Pieta i słyszę wtedy …
  • Zobacz, wszędzie Pieta.

Zamurowało nas na dobre. Długi czas oboje myśleliśmy nad Pietą, co ma znaczyć akurat dla nas …

  • Odjeżdżam autem, może to znaczy, że wszystko się kończy ?
  • A co jeszcze ci Ojciec mówił ? – zaczynam być zazdrosna, że mnie przy nim do tej Łodzi nie było.
  • Rozważał o tobie, więc niewiele.
  • ……. – roześmiałam się.
  • Widzisz Mały ?
  • Jednym zdaniem załatwia się temat. Ucz się.

Ciągle się śmieję. Nie mam siły do Ojca, jeśli mogę się tak wyrazić. Kiedy ja chcę na poważnie, Ojciec żartuje i ucina moje pytania natychmiast.

  • .. Obyśmy Audi tylko dojechali do Warszawy, bo kiepsko to widzę – stękam. 
  • Proś, a będzie ci dane.
  • Daję jak rzadko komu, dosyć szybko, bez zbędnej zwłoki.
  • Ojcze, czy Pieta wiąże się z wizją ? – natychmiast wykorzystuję okazję na pytanie.
  • Od początku tak twierdziłaś.
  • Kurcze, ale Pieta to Pieta… Maryja, Chrystus … Jaki ma to związek ? – chciałam się z tego wycofać, bo, czy to prawie nie jak bluźnierstwo ?
  • A co było potem ?
  • Zmartwychwstanie.
  • Tak jak „od nowa”, czy też odrodzenie.
  • ???!!!

Oglądamy newsy o zaostrzającej się sytuacji przy granicy z Białorusią. Nieciekawie się dzieje.

  • Co tu robić ? – pytam.
  • Czekać na cud, modlić się.
  • Chrystus Pan przyjdzie.

Wszyscy muszą mieć szansę.

05. 09. 21 r. Warszawa.

  • Nad ranem ktoś mi przypomniał wizję, jak paliłem gacki w ludziach. Ktoś powiedział, że to jest …
  • Ogień oczyszczenia.
20. 07. 20 r. Warszawa. Piotra ciągle boli głowa. Potrafi wziąć dwa ibuprofeny naraz, aby przestała na chwilę. Nie jest to normalne 
- …To chyba od gacków. Kiedy tak się zastanawiałem w pracy przy biurku, dostałem wizję. Wielki wąż, brązowy w łaty owinął się wokół mnie, głównie wokół mojej szyi. Dookoła jak audytorium stały gacki, czarne, małe, karłowate, języki im wystawały jak sapiącemu psu. Czekały, kiedy mnie udusi. Chciałem chwycić tego węża, ale jego głowa była za daleko. Wtedy rozpaliłem się do czerwoności jak samozapłon i zacząłem się palić, ale nie czułem tego ognia. Ja się nie spalałem, ale ten wąż zaczął się palić. Tak to wyglądało. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/01/21/czy-jablko-wie-kiedy-spadnie/ 
  • Ten ogień to nie był taki zwykły ogień, był niebieskawy. Nie spalał ich. … A teraz ktoś mi pokazał krzew, który się palił Mojżeszowi. Krzew się palił, ale nie spalił ….

Siedzimy sobie na kawusi, mało ludzi. Pytałam wcześniej, ale nie dostałam odpowiedzi, więc pytam jeszcze raz …

  • Czy dobrze rozgryźliśmy Dominikanę ?
Miałam niesamowitą wizję ! Pływałam w morzu, wiedziałam, że byłam na Dominikanie. Pływam sobie i pływam, nie ma nikogo i odwracam się do tyłu i widzę nad sobą wielką falę, tak wielką, że sięga do nieba ! Ciekawe … Ręce Ojca i Fala to niemal jedno. Ale dlaczego Dominikana ? Nie wiem … 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/09/02/szykuj-sie-do-lotu/

  • Oczywiste.
  • Ktokolwiek i gdziekolwiek by nie był i tak ją zobaczy.
  • Wszędzie ją zobaczą, nawet na krańcu świata.
  • Wszyscy muszą mieć szansę.

Szansę na powrót do Ojca. Tak jak Chrystus umarł za wszystkich, tak wszystkim daje szansę. 


Niedawno Krysia powiedziała coś takiego, co nas zatrwożyło.

  • Może na święta sami sobie zrobimy pierogi, zwołam dziewczyny i same zrobimy ?
  • I co pomyślałeś wtedy ?
  • Czas na show.
Córka miała wizję. Zobaczyła Krysię, jak robi przed świętami pierogi. Podjechał pod jej dom ktoś z naszej rodziny i powiedział; Piotr zniknął !
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/09/29/jest-zaraza-on-wyplynie/
  • Ona ma coraz ciekawsze te wizje. Dominikana, pierogi … Szkoda, że je tak lekceważy. Prosiłam, aby zapisywała wszystko, ale uważa, że nie ma sensu, bo się nie sprawdzają. Szkoda. Nic nie rozumie …
  • Wszystko się zmieni w ułamek sekundy, kiedy odejdziesz.
  • Będzie wielkie zadumanie i myślenie.
  • Jak odszedł Edward, to będzie namiastka tego, jak odejdzie Piotr.
  • On zapełnia wszystko.
  • Zmieni się podejście do wszystkiego.
  • Ooooo, na pewno – pomyślałam.
  • Strasznie krzyczałaś … w wizji o rękach.
  • Słychać było wszędzie. Nie dziwię ci się.
  • Jakby połowa ciebie odeszła.

Poczułam ucisk w splocie, bo tak właśnie się wtedy poczułam. Łzy miałam w oczach.

  • Sama mówiłaś, nogami machałem w powietrzu jak debil.
  • ……. – nagły widok jego majtających nóg mnie otrzeźwił i sprawił, że się roześmiałam.
  • Ale to załatwił !
  • Jednym ruchem z mistyki do karykatury, a chciało ci się płakać.

Moje zachowania w wizjach samą mnie zaskakują. Myślałam, że jestem twardsza, mniej wrażliwa, że panuję nad emocjami. Tak tylko myślałam, bo rzeczywistość jest zgoła inna.

  • Wczoraj robiłem egzorcyzmy. Z gackami wygląda to tak … Oni budują nad Ziemią taką budowlę z cegieł. Wygląda jak schron jakiś szczelny. Zabierają tlen ludziom, a wciskają zatrute powietrze. Ziemia pachnie błotem, ścierwem, jakimiś oparami i innym paskudztwem. Jeden nakręca się na drugiego. A nad tym wszystkim wisi wielki krzyż i ja z końca krzyża wpuszczam na Ziemię promień światła i przebijam tą skorupę promieniem światła. Cała ta konstrukcja pęka i się rozpada. Każda cegła to jedno imię gacka. Widziałem tam i Belzebuba, … i Lucka i te inne, jakieś imiona wiedźm, czarownic … No masakra. Jakby wszyscy się zmówili i razem robią tą konstrukcję.

  • Drugą ręką otwieram wtedy piekło i wrzucam ich do środka. Zamykam piekło szczelnie. Ale to nie starcza na długo, bo ono pęka i przedostaje się znowu na wierzch ich macka jak ośmiornica, odnoga jedna. Jedna, potem kolejna i znowu się wydobywa na wierzch cała ta hołota. Egzorcyzmy trzeba robić cały czas. Oni w tym piekle się generują ciągle i znowu zaczynają …
  • …….. – zamilkł na długo.
  • To co … Przyjdziesz dzisiaj do Mnie ?
  • Tak.
  • No to czekam na ciebie.

Uważnie słucham Piotra… Mówi obrazowo, ale zwyczajnie … Próbuję to sobie wszystko wyobrazić, poukładać. Nie jest to takie łatwe.

CDN …