Nieustająco jestem przy was.

11. 07. 18 r. Warszawa.

Jakiś czas temu badanie USG wykazało, że mam przy jajnikach jakiś polip. Niby nic strasznego, ale wizja szpitala zawsze mnie przerażała, więc poprosiłam Piotra, aby się tym „zajął”. Jednocześnie na wszelki wypadek zamówiłam termin zabiegu, ale tak naprawdę w głębi duszy liczyłam ciągle wyłącznie na Piotra. Zadzwoniono do mnie wczoraj ze szpitala z pytaniem, kiedy zamierzam się w końcu pojawić. Poszłam dzisiaj z rana do lekarza zrobić kontrolne badania USG i… polipa nie ma. Popłakałam się u lekarza ze wzruszenia… Nie dlatego, że go nie ma, ale dlatego, że to działa.

  • To nie moje dzieło, to dzieło Ojca – Piotr się do razu zarzeka.
  • Ładnie, że o Mnie pamiętasz.
  • Bo to prawda … – Piotr wzrusza ramionami, że prawda oczywista.
  • …….. – śmiać mi się chce, bo jeszcze niedawno chodziłby dumny jak paw. Ale teraz ? Po tylu lekcjach prawdą oczywistą jest jedynie to, że bez Ojca nic nie jest w stanie zrobić. 
  • Homiel, powiedz jakieś dobre słowo na dzisiaj – zagaduję.
  • Powiem ci dowcip.
  • No ?! – cieszę się jak dziecko.
  • Idą dwa anioły. Jeden ładny, drugi mniej ładny.
  • Zgadnij, który to Wypłosz ?
  • Hahahaha…. – dowcip na miarę kabaretu.

Przechodziła obok babeczka w wieku około 40 lat w super mini. Wiem…, nie powinniśmy nikogo oceniać, ale nie mogliśmy się przestać gapić. 

  • Krótko trwa młodość… – Piotr westchnął.
  • Całe życie.
  • Zależy nie jak wyglądasz, ale jaką masz głowę.

Piotr miesza łyżeczką w kubku kawy zamyślony…

  • Teraz sobie coś przypomniałem…
  • W wizji jak oprowadzałem Ojca po firmie to wszystkich odwiedził, ale nie Marcina, a przecież Marcin to przyzwoity facet w sumie…
- Wczoraj miałem fajną wizję. Oprowadzałem Ojca po mojej firmie. Przy każdym stoliku, przy każdym pracowniku się zatrzymywał i coś mu mówił do ucha, chyba przekazywał informację. Do mojej księgowej powiedział… 
- Widziałem jak modliłaś się żarliwie za Alicję, ale ona już była u Mnie. www.rozmowyzniebem.pl/wp/2018/08/03/bog-co-zamierzal-raz-nigdy-nie-zmienia/
  • Przyzwoity by tak nie zrobił i zrobił to za pieniądze.
  • Zrobił dokładnie jak Judasz.
  • Hmm… A kiedy była to wizja ?
  • Z rok temu.
  • Czyli miałeś jakieś ostrzeżenie, ale nie zwróciłeś na to uwagi.
  • Niech sobie idzie.
  • I słusznie zaufał pieniądzom i pieniądze go oszukają.
  • ……..  – nie myślałam, że sprawa z Marcinem da nam tyle nauki.
  • Ojciec cię pyta…
  • Jak się czujesz ?
  • Widzę w tobie wielką energię.
  • Nie tyle, że jesteś zdrowa, ale wierzysz, że to się dzieje.
  • ……. – wzruszyłam się i kiwam głową w niemocy.

Wszystko się dzieje na moich oczach i mam na to dowody, bo zdjęcia USG nie kłamią.

  • Wszystko co wiesz o was to prawda, ale to tylko skrawek tej prawdy.
  • Piotr to faktycznie (…..imię), a ty faktycznie jesteś tym, kim jesteś faktycznie.
  • ……. – Ojciec jak zwykle trafił w sedno. Gdy sobie myślę, że Piotr jest tym kim jest to… włosy mi dęba stają i tysiące mam wątpliwości. 
  • Skrawek prawdy ? A resztę poznamy po śmierci ?
  • A wiesz ile oni znają po śmierci ? Niewiele.
  • Hmmm…. Ciekawe… Kiedy zna się całą prawdę jak nie po śmierci ? – spytałam zdziwiona.

Wieczorem. Dostałam ciekawego maila od znajomego.

  • Mickiewicz był jasnowidzem ? – pytam wprost.
  • 44 imię jego ?
  • Wielu ludzi ma dopust Boży.
  • Dawał narodowi nadzieję, ale czy widział ?
  • Wiedział, że dzwoni, ale nie wiedział w którym kościele, ale słyszał dzwony.

13. 07. 18 r. Warszawa.

Piotr naprawdę ma wielkie możliwości, ale ciężko mi o tym pisać na blogu.

  • Czy ja w książce mam pisać o wszystkim ? – jestem pełna wahania i obawiam się, że dla wielu to będzie za dużo do przełknięcia.
  • Będzie koncert życzeń i pretensji.
  • O ! To znaczy, że jak wydam to będzie jeszcze żył ? – ucieszyłam się.
  • Teraz nie pisz. Nikomu nie dogodzisz.
  • A teraz ? Ci co czytają to wierzą w co czytają ?
  • To nie jest utopia, a nadzieja, a niektórzy płaczą.
  • Dajesz nadzieję.
  • Przepraszam, dajecie.
  • Przepraszam, dajemy.

Sama często płaczę, gdy czytam co mam zapisane… Tkwi w tym jakaś niesamowita energia…

  • Jak coś się ze mną stanie chciałbym ci odłożyć pieniądze i to mi spędza sen z oczu – Piotr na poważnie.
  • Chcesz Mi powiedzieć, że to jest lepsze ode Mnie ?
  • Czy kiedykolwiek was zostawiłem ?
  • Zapamiętaj sobie raz na zawsze, że najlepszą polisą jestem Ja i nie ma lepszego ubezpieczyciela.
  • Ja przynajmniej takiego nie widzę.
  • Jestem też w 100% wypłacalny.
  • Denerwujesz się ?
  • Troszkę.
  • Ja Jestem.
  • Nieustająco jestem przy was.
  • Kiedy piszesz, kiedy pracujesz i niestety w łazience.
  • ?! 

Nawet w tak poważnych chwilach Ojciec chce być dowcipny.

Nigdy nie wiesz co będzie dobre.

06. 07. 18 r. Szczecin.

Po całodniowym bieganiu po sklepach i po rodzinie jesteśmy naprawdę zmęczeni. Oglądamy beznamiętnie w TV program, w którym jakiś biznesmen wypowiada się o swoich inwestycjach.

  • I oto człowiek, który ma milion i chce kolejnego miliona – Piotr cierpko.
  • Znałem takiego co miał jeden milion i rozdał.
  • Wielu takich znałeś ?
  • Niestety niewielu.
  • Rozdałbyś gdybyś miał ? – pytam Piotra ze śmiechem.
  • Oczywiście.
  • Jasne ! Rodzinie, która by cię potem utrzymywała – … razem się śmiejemy, bo trafiłam w sedno.
  • Co ty na to Homiel ?
  • Mnie to nie dziwi. Ja go znam dogłębnie.

Piotr się przełącza i zaczynamy oglądać mecz Brazylia – Belgia, jest 0;2.

  • Daj im strzelić gola – jesteśmy za Brazylią.
  • Bo co ?
  • …….. – śmiejemy się na głos.
  • Daj im wygrać, proszę.
  • Niedziela za dwa dni.
  • !? – patrzymy na siebie nie wiedząc o co chodzi.
  • Koncert życzeń.
  • ……. – zrozumieliśmy po chwili. W niedziele  za dawnych lat był zawsze program „Koncert życzeń”. 
  • No daj im wygrać – Piotr już ze śmiechem.
  • Bo zamknę okno. Przestań stękać.
  • No daj.
  • Co z ciebie za mężczyzna ?
  • A skąd wiesz, którym się należy ?
  • Oooo, to chyba z Ojcem rozmawiamy – pomyślałam, bo kto może otwierać „okno do „Nieba” i kto wie „którym się należy’? Ale Piotr jest chyba przygłuchy, bo …
  • No daj im zremisować.
  • ………
  • Ojcze słyszałeś mnie ? – a jednak nie jest przygłuchy, ale uparcie przydurny. 
  • To co zrobisz ?
  • Zobaczysz.

Brazylia przegrała, ale widocznie na to właśnie zasługiwała.


07. 07. 18 r. Szczecin.

Pojechaliśmy na rodzinną imprezę organizowaną w wielkim ogrodzie i pod gołym niebem. Było około 30 osób, w tym sporo dzieci. Harmider, luźna atmosfera, grill, piwo, większość miała świetny humor i może dlatego niektórym z nas rozwiązały się języki. Rozmawiałam z synową, która mi się do czegoś przyznała.

  • Dwa dni temu N. ( p.s. mój syn) nie odzywał się cały dzień.
  • A dlaczego ? – zaciekawiła mnie.
  • Zobaczył coś. Zobaczył w swoim znajomym diabła i tak to nim wstrząsnęło, że zaniemówił.
  • ……. – zbaraniałam, bo w ogóle o tym mi nie mówił.
  • On już zwątpił w istnienie Boga i kiedy zobaczył powiedział…
  • Teraz uwierzyłem.
  • Ale numer ! – pomyślałam i bardzo żałowałam, że nie chciał ze mną o tym porozmawiać.

Poczułam na ręku silne pieczenie, jakby ktoś skórę przeciął. Zobaczyłam mocne zaczerwienie i spuchnięcie. Ktoś powiedział, że to pewnie mucha, ale pomyślałam, że to dziwne, bo żadnej nie widziałam, a poza tym pod palcami wyczuwałam wyraźne zadrapania. Zaczęłam to masować, ale pieczenie nie mijało. W grodzie stał wielki dmuchany basen, wysoki na 1,5 metra wypełniony na szczęście bardzo zimną wodą. Stałam przy basenie z ręką zanurzoną w wodzie przynajmniej godzinę. To była prawdziwa ulga. Córka podeszła do mnie i zaczęła opowiadać….

  • Miałam wizję dzisiaj w nocy.
  • Przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Przyjechałam z tobą i bratem. Weszliśmy oglądać łazienkę, która była przepiękna, aczkolwiek pamiętam, że tam tylko znajdowało się wielkie lustro w grubej, złotej ramie oraz telefon. Po chwili stwierdziłaś, że musicie gdzieś wyjść, a ja zostałam sama w tym pomieszczeniu.
  • Po pewnym czasie, z każdej ze ścian zaczęły wyłaniać się hordy czarnych demonów i każdy po kolei zaczął we mnie uderzać, konkretnie uderzały w klatkę piersiową, aż w końcu jeden we mnie wszedł. Mimo, że to był sen wszystko dokładnie czułam, nie byłam w stanie zapanować nad ciałem, leżałam bezwładnie, lały się ze mnie hektolitry potu i wydobywały się dziwne dźwięki.
  • Nagle ty przyjechałaś, szybko zorientowałaś się co się dzieje, wzięłaś mnie za fraki i siłą zaciągnęłaś do samochodu. Jeździłyśmy gdzieś, ale ja byłam totalnie nieprzytomna, pamiętam, że ty szukałaś kogoś kto mógłby mi pomóc. Wróciłyśmy do mieszkania, kazałaś mi leżeć i pobiegłaś gdzieś dalej szukając pomocy. Ja wtedy wiedziałam, że nikt nie jest w stanie mi pomóc, dlatego z całej siły zebrałam się w sobie, stanęłam na środku i uklękłam, położyłam obie dłonie na splocie serca i zaczęłam sama nad sobą odprawiać egzorcyzmy.
  • Pamiętam, że trzy razy powtórzyłam „ w Imię Jezusa Chrystusa rozkazuje CI wynoś się ze mnie” i nagle to ze mnie wszystko wyszło… To też doskonale czułam. Odzyskałam w pełni panowanie nad sobą i nagle zadzwonił telefon, który tam stał. To był Tata, który pytał „ Wszystko ok? Słyszałem, że potrzebujesz pomocy”. Ja tylko odpowiedziałam, że „Już nie, Poradziłam sobie sama”

Kiedy mi o tym opowiadała cała się trzęsła. Jej wizja bardzo mnie zmartwiła, bo doskonale pamiętałam co się z nią działo, gdy miała kilkanaście lat i do siebie strzelała.

Dzisiaj niespodziewanie przyszła do mnie do biura, choć powinna być w szkole. Kiedy ją zobaczyłam, to w pierwszym momencie pomyślałam, że ją zgwałcono, tak koszmarnie wyglądała. Cała roztrzęsiona, makijaż rozlany na policzkach, zapłakana i w depresji, była w strasznym stanie. No … zatkało mnie zupełnie. Pytam się o co chodzi, a ona w płaczu mówi, że właśnie chciała się zabić, bo coś ciągle do tego ją zmusza, że była nad rzeką, ale usłyszała głos, który nakazał jej iść do mnie. Powiedziała, że nie może spać, że ma koszmary, jakieś nocne wizyty. Najgorsze, że dzień wcześniej przyłożyła do skroni broń i strzeliła, ale broń nie wypaliła !!! (p. s. mieliśmy pozwolenie na broń w domu ze względu na prowadzony biznes). Nogi mi się ugięły i wyć mi się chciało. 
Www.osaczenie.pl/wp/2016/03/14/104/. 

Przeanalizowałam jej wizję jeszcze raz. W sumie jest bardzo pocieszająca. Najważniejsze, że sama sobie dała radę. Jest już na tyle silna psychicznie i wie co ma robić, że sama sobie da radę ! Stałam ciągle z ręką zanurzoną w wodzie, głęboko nad wszystkim się zamyśliłam i wtedy dodała „wisienkę na torcie”.

  • Gdzieś mniej więcej dwa miesiące temu ściągnęłam film od kogoś, kto się nazywał Azazel.
  • ???!!!! – włosy mi się zjeżyły.
  • Oglądałam film w łóżku. Nie mogłam zasnąć i mówię sobie na głos… Nie mogę spać. Spojrzałam jeszcze na zegar, a była 3 w nocy. I w tej chwili ktoś chwycił mnie za nadgarstek prawej ręki i przygwoździł do poduszki, potem chwycił za lewą rękę i przygwoździł do poduszki. Byłam unieruchomiona. Poczułam ciężar na swoim ciele jak się położył, ale nie poczułam strachu, tylko krzyknęłam…
  • Zabierz go ode mnie !!!!
  • I wtedy wyraźnie poczułam, że ktoś chwyta tego gościa za kark i mnie uwalnia.
  • ……… – rozpłakała się.

Słabo mi się zrobiło. Przytuliłam ją i pocieszyłam, że jest taka dzielna. Moje czujki już biły na alarm, że coś dzieje się niedobrego, bo taka intensyfikacja naraz ? 

Po powrocie, choć nie mieliśmy siły to jednak nie mogłam o tym wszystkim przestać myśleć. Spytałam ją kiedy to się stało.

Po raz pierwszy Piotr usłyszał o nim 22 lutego.

Ciągle słyszę Azazel. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/11/11/ja-cie-porwe-i-uzbroje-w-siebie/
  • Homiel, co się dzieje ? – pytam.
  • Próbowali, próbują i będą próbować.
  • Kto jej pomógł ?
  • Tak zwany „Wypłosz”. Jej anioł.
  • Z twojej gwardii jest. Jest niezawodny.
  • To jest po to, żeby ich ćwiczyć, czy żeby uwierzyli bardziej ?
  • A jak myślisz ?
  • Jedno i drugie ?
  • Jeśli wiesz, to po co pytasz.
- Dlaczego nazwałeś anioła naszej córki „Wypłoszem”? – spytałam tuż przed Warszawą. 
- Tak się czesze jakby miał ciągle wiatr we włosach. 
- …… – tak nas to rozśmieszyło, że Piotr o mało nie wpadł do rowu. 
- Ładnie tak przezywać ? 
- Im bardziej ludzki jestem, tym bliżej  i od razu przestałam się śmiać.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/14/lubie-jak-mnie-prosicie-i-lubie-jak-robie-dla-was-dzialania/


Wieczorem oglądamy kolejny mecz. Rosja ; Chorwacja. Kamera wolno przesuwa się po trybunach. Wszyscy się modlą… Myślę sobie…

  • To na pewno Ojcze ma teraz dylemat, choć wiem, że już dawno wszystkie karty są rozłożone i wiadomo od wieków kto dzisiaj wygra.
  • Modlą się, oczywiście, że się modlą.
  • A skąd wiesz których słucham ?
  • Nooo… nie wiem.
  • Nie wygrana wzmacnia.
  • A skąd wiesz, czy wygrana jest dobra ?
  • A może karzę tych, co wygrywają ?
  • A może jest odwrotnie ?
  • Mogą przegrać wszyscy dla jednego piłkarza, a może dla jednego z publiczności… ?
  • Nigdy nie wiesz co będzie dobre. A wiesz dlaczego ?
  • Bo nie znasz przyszłości.
  • ……….
  • O rany… – pomyślałam, właśnie o tym pisałam na blogu !
Zamilkliśmy kompletnie zaskoczeni. Dotarło do mnie jak trudno wyrokować kiedy walczyć ze złem, a kiedy pozwolić mu działać. Kiedy rozróżnić czy zło przyniesie tylko zło, a kiedy przyniesie też dobro? Trzeba byłoby znać przyszłość, a tylko Ojciec zna przyszłość. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/07/02/jak-masz-czynic-czyn-tylko-dobrze/


Dopisane 17. 03. 2019 r.

  • A może karzę tych, co wygrywają ?

Przypomniały mi się smutne historie związane z tymi, którzy w lotto wygrali wielkie sumy pieniędzy. 

Wiele osób marzy o wygranej na loterii. Takie zdarzenie zmienia życie… na dobre i na złe. Zazwyczaj bierzemy pod uwagę wyłącznie pozytywny aspekt wygranej. „Gdybym tylko trafił szóstkę, skończyłyby się wszystkie moje kłopoty i wreszcie byłbym szczęśliwy”. Czy na pewno? https://www.forbes.pl/wiadomosci/wygrana-w-lotto-gwarancja-lepszego-zycia-niekoniecznie/d9plj3s

Nie zawsze wysoka wygrana oznacza szczęśliwe życie bez żadnych trosk. Wręcz przeciwnie – według psychologów nagłe pojawienie się w życiu ‚farciarza’ grubych milionów może oznaczać spore kłopoty. Co grozi milionerom spod znaku Lotto

http://buzz.gazeta.pl/buzz/56,163510,10362283,6_szczesciarzy__ktorzy_zostali_pechowcami__Wygrali.html

Weź swój pastorał.

03. 07. 18 r. Warszawa.

Dzisiaj kawa, cieszę się z umiarem. A może znowu czegoś się dowiem… ?

  • Ojciec powiedział wczoraj, że da mi więcej możliwości.
  • Nooo… – trudno mi sobie to wyobrazić, ponieważ znam jego możliwości obecne, więc… strach się bać.
  • Ale ja jestem nieodpowiedzialny !
  • Przynajmniej jesteś szczery – śmieję się.
  • Ucz się.
  • Nawet cuda powinny być mądre.
  • Hmm…. To prawda – kiwam głową.

Zadzwonił z firmy telefon. Piotr szybko przeskoczył na tryb biznesowy i już tak został przez kolejne 10 minut. Rozmawialiśmy o sprawach firmowych i Marcinie oczywiście, gdy w pewnym momencie Piotr się zatrzymał i lekko żachnął…

  • Ale… Homiel !
  • …….. – widocznie Homiel po cichu wtrącił się do naszej rozmowy.
  • Jeśli to Homiel.
  • Przyszedł ten, któremu buty nie jestem godzien wiązać.
  • ?! – teraz nie wiedziałam, czy w ogóle się odzywać.
  • ………
  • … Jeśli będziesz miał taaakie możliwości to zrób coś, żeby się od Polski odczepili – żartuję.
  • Czy mogę zrobić ? – Piotr pyta Ojca.
  • Twoja wola.
  • ?!
  • Powiedzmy przez chwilę, że jest wieczór i poszedłem spać, a ty wziąłeś szkatułkę czary mary.
  • ale Ojciec powiedział ! – Piotr zdumiony – Twoja wola !?
  • Nie bądź naiwny… – mówię.
  • Zrobisz jedynie tyle, na co ci Ojciec pozwoli. Ciebie to trzeba trzymać pod kontrolą szczególnie.
  • Nie dość, że wpływowa to i mądra.
  • Wywołuje u Mnie poczucie dużej radości.
  • Jeżeli byśmy przyporządkowali do zaprzęgu konnego to woźnicą nie jesteś ty, ale twoja żona.

Wieczorem. Siedzimy i rozmawiamy o porannej rozmowie.

  • Już wiesz co znaczy, przyjdzie po Mnie lepszy nauczyciel ?
- Ktoś inny cię przejmuje. Prawdziwy nauczyciel – pokazał obrazek stojący na parapecie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/10/pamietaj-ze-na-tym-swiecie-nic-nie-trwa-wiecznie/

Bóg nauczyciel
  • Zobaczę cię kiedyś ?
  • Już widziałeś.
  • Piękny byłeś. Jak pomnik.
  • Nie mów tak, bo wpadnę w samozachwyt.
  • A wpadniesz ?
  • Wpadnę.
  • ………
  • Ten świat, który znasz powoli będzie odchodził dla ciebie.
  • Nie będę się wygłupiać ?
  • Możesz, ale nie będziesz chciał.
  • Nie będziesz, bo zrozumiesz.

Siedzimy w zamyśleniu.

  • Nie jesteśmy sami, dwaj wielcy aniołowie tam są – palcem wskazuje na prawy kąt w pokoju.
  • Mogą dać znać, że są ?
  • Ja ich widzę – Piotr się cieszy.
  • Ale ja nie widzę – jestem rozżalona.
  • Jakoś to przeżyjemy.
  • Ale ci przygadali – Piotr się śmieje.
  • A po co są ? – pytam.
  • Będziemy do końca.
  • Hmm… A może to ci co mają pomóc przejść przez tunel ?
  • Może… – … Piotr się zamyślił.
  • Potrzebujesz ochrony ? – pytam. 
  • Nie o ochronę chodzi.
  • Mogę spytać po co jesteście ? 
  • Ty wiesz.
  • A wiesz ? – pytam Piotra, bo nic mi nie mówił.
  • Czekają. Stoją jak wartownicy ze spuszczonymi głowami.


05. 07. 18 r. Szczecin.

Mieliśmy jechać do Szczecina pociągiem. Mieliśmy wykupione bilety, zamówioną taksówkę.

  • Homiel mi mówi, że mamy jechać autem.
  • Really ? – ucieszyłam się. Jeśli On tak mówi to znaczy, że z pociągiem coś będzie nie tak – p.s. później sprawdziliśmy, że pociąg miał awarię klimatyzacji.

Przepakowaliśmy się szybko i wyruszyliśmy samochodem. Cieszyliśmy się jak dzieci. Jeszcze z miasta nie wyjechaliśmy, kiedy Piotr…

  • Czuję mojego tatę, chyba jest teraz obok.
  • Twój tata dostąpił olbrzymiej łaski.
  • Gdyby wrócił do domu, dom pachniałby wszechobecnym rozkładającym się ciałem.
  • Wielkie cierpienie. Spodziewałbyś się nie jednego pogrzebu, a dwóch.
  • Wow… Pan Bóg jest niesamowity… Pewnie moja mama odeszłaby po nim… 

Stan zdrowia Edzia przed jego śmiercią wskazywał jednoznacznie, że faktycznie miał raka żołądka. Większość życia narzekał na żołądek.

  • A ja ?
  • Nie jesteś z tego świata, więc funeral nie będzie.
  • Jak to nie będzie pogrzebu ?
  • Nie możesz.
  • To co napiszą w dokumentach ? – Piotr pragmatycznie.
  • A jak ten Szwab odszedł ?
  • ?!  – … ale nas zaskoczył Ojciec, aż śmiać się zaczęliśmy. Pan Deisenhofer spłonął, wyparował i ma napisane jako zaginiony.
Pod koniec stycznia 1945 roku natomiast wydano mu rozkaz udania się do Arnswalde (Choszczno) na Pomorzu Zachodnim w celu przejęcia dowodzenia nad złożoną z ochotników łotewskich, 15 Dywizją Grenadierów SS (1-wsza łotewska). W drogę na Pomorze wyruszył samochodem, ale w trakcie podróży jego wóz został zaatakowany przez sowiecki samolot szturmowy. W ataku zginęli wszyscy pasażerowie. Oprócz samego Deisenhofera zginął również jego kierowca i adiutant. Ponieważ do dnia dzisiejszego nie ma „namacalnych” dowodów jego śmierci, a jego szczątki nie zostały odnalezione jest on klasyfikowany jako zaginiony w akcji 26 stycznia 1945 roku, a nie poległy w walce. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/07/12/kosciol-jest-dla-wszystkich/
  • Nikt nie zrozumie.
  • To mi nie wypłacą z ubezpieczenia – teraz ja myślę pragmatycznie.
  • Nie będziesz tym zainteresowana.
  • ………
  • Czyż wasze życie nie jest szokowe ?
  • Ja jestem prowodyrem tej jazdy.
  • Chcesz nam coś przekazać ? – …. bo zapisuję non stop każde słowo.
  • A co bez przerwy robisz ?
  • Ojcze, Unia atakuje ciągle Polskę. Nie damy rady się przed tym uchronić.
  • Ty naprawdę nie masz pojęcia kto prowadzi to auto.

Zastanowiło mnie to zdanie. Nie jestem pewna, czy chodzi o to, że Ojciec prowadzi, czy że Piotr prowadzi i nie zna swoich możliwości.

  • Pan Bóg chce chyba, żebym to ja się tym zajął.
  • Jak to dobrze, że znasz Moje myśli.
  • Więcej czujesz, niż rozumiesz.
  • Ale…. – chciałam się wtrącić, że Piotr niewiele może. Może się tylko modlić…
  • Chodzi o to, żeby on uwierzył.
  • Kiedy uwierzy będziemy mieli eksplozję.
  • To ty nie wierzysz ?! – byłam ciężko zdziwiona.
  • Ostatnio zajęty jestem.
  • Chyba swoją urodą.
  • …….. – wybuchnęliśmy śmiechem.

Mija trochę czasu. Przypomniałam sobie mój dzisiejszy sen.

  • Śnił mi się dom moich rodziców. Rozpadał się na części, to znaczy wielkie płyty tego domu się odchylały jak w domku dla lalek. Złączenia domu były klamrami i one zaczęły pękać. Dziwne…. Ma nadzieję, że tam się nic nie stanie…
  • Kiedy twój tata spalił obrazki umarł chrześcijańsko.
  • To jest ten moment. I na ten moment nic nie zmienisz.
  • Wow…. 
- Wyobraź sobie wasze rodzinne spotkania i tego, któremu imię przywróciłem naprawdę. 
- Wyobrażasz sobie jak je kotleta ? 
- Wyobrażasz sobie, że rozmawia z twoim tatą, który obrazki świętych palił, bo to tylko papier ? 
- Który nic nie rozumie ? 
Szczęka mi opadła. Bóg naprawdę widzi wszystko ! Może rok temu, może dwa, nie pamiętam dokładnie, mój tata chwalił się, że robił porządki w ogródku. Powiedział zdanie, które nas zmroziło. Spalił obrazki świętych, bo były mu niepotrzebne. Oboje z Piotrem krzyknęliśmy wtedy… www.rozmowyzniebem.pl/wp/2019/01/16/nie-boj-sie-prawdy/

Mam wrażenie, że musiało to Ojca zaboleć… Nie chodzi o spalenie obrazków jako takich, ale deklarację, która za tym się kryje. Jeśli wierzysz naprawdę, nigdy byś tego nie zrobił.


Piotr znowu zaczyna rozmyślać o Marcinie.

  • Kompletnie nie przejmuj się firmą.
  • Ale Marcin atakuje.
  • Kim jest Marcin ?
  • Stać go płacić zaliczki, wadia, wydzwania do klientów i nas oczernia…
  • Stać go i nie stać.
  • Gdyby on wiedział u kogo pracował, nigdy by tego nie zrobił.
  • ……..
  • Wczoraj się nie modliłem.
  • Twoje ostatnie modlitwy są takie, że powinieneś się nazywać Inżynier Zawodnyp.s. z filmu „Czterdziestolatek”.
  • Weź swój pastorał.

Włączyłam radio, a tam piosenka „Planety szaleją”. Od razu przypomniałam sobie…

- Wiesz co mówi mi teraz Homiel? 
- Szał niebieskich ciał. nuci mi tę piosenkę. Wzruszyłam ramionami nie rozumiejąc związku. Co chcesz przez to powiedzieć Homiel? 
- Przyszłość. ? Posłuchaj refrenu piosenki. 
Nie było innego wyjścia jak tylko znaleźć tekst piosenki w; A planety szaleją, szaleją, szaleją i śmieją się, śmieją się, śmieją. A planety szaleją, szaleją, szaleją i śmieją się, śmieją się, śmieją. Www.rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/24/jestem-aniolem-prowadzenia-a-nie-aniolem-zwiastowania/ 
  • Dlaczego tak wszystko komplikujecie ? Zamiast powiedzieć konkretnie, a nie symbolami, metaforycznie – pytam Homiela.
  • Nie ty ustalasz warunki gry.
  • Nie będziesz ustalać Nam nowy plan zagospodarowania.
  • ……… – śmiech.
  • Ojcze, to jest trudne do uwierzenia, że jestem tym…. – Piotr się zaciął. Nie był w stanie wypowiedzieć swojego prawdziwego imienia.
  • Mi też trudno w to uwierzyć.
  • Nooo… Naprawdę ?
  • No i jesteś.
  • Mam ci to napisać ?
  • Gdyby nie On, byłoby źle w Polsce.
  • Nie daję mu czynienia sprawiedliwości, bo byłaby okrutna.
  • Nie widzę tu grama litości na tymi, co czynią źle.
  • Więc zostaw Marcina.
  • Zachłysnął się i to zachłyśnięcie może być śmiertelne.

To będzie nowy początek.

29. 06. 18 r. Warszawa.

  • Miałem w kościele wizję. Stałem na torach kolejowych jakbym był pociągiem. To znaczy zamiast nóg miałem koła. Przede mną w niedalekiej odległości było wejście do tunelu, cały świecił na biało. Te tory wisiały nad przepaścią. Pomału sunąłem w stronę tunelu, ale podleciały z boku dwa wielkie anioły, wzięły mnie pod pachę i wprowadziły do tunelu i był wybuch. Co to znaczy ?
  • Hmm… Ciekawe – na razie nic nie przychodzi mi do głowy.
  • Tunel, biały, anioły…. Kojarzy mi się ze śmiercią kliniczną, ludzie relacjonują w ten sposób przejście do drugiego świata. Często prowadzeni są przez anioły – przypomniałam sobie.
  • Ale dlaczego koła pociągu, a nie nogi ? Homiel co ty na to ?
  • Wizja była do Piotra, nie do Mnie.
  • …….. – rozśmieszył nas. Mamy radzić sobie sami. 
  • Fajna była ta rozmowa wczoraj podczas egzorcyzmów – zmieniam temat. 
  • Oceniali mnie jak ucznia.
  • Ocenili cię na 3, a bywa czasami na 5 ?
  • Bywa czasami na 5 z laurką, ale tracisz siły, gdy brakuje ci krzyża.
  • Ale się porobiło… – pomyślałam. Nigdy w życiu nie przypuszczałam, że do tego dojdzie, że bez krzyża ani rusz.

Ta wczorajsza „zabawa” w oceny dała mi dużo do myślenia…

  • Dlaczego Jezus wydaje się być łagodniejszy ? – spytałam z pewnym wahaniem. Nie chciałam tym pytaniem Ojca urazić.
  • On to Ja.
  • On jest miłością, Ja sprawiedliwością.
  • … Czy to, że w ocenie był łagodniejszy miało wpływ to, że był… kiedyś człowiekiem ? – … długo myślałam, czy zadać to pytanie. Zaryzykowałam…
  • ……… – ale odpowiedzi nie dostałam.
  • Panie Ojcze, Ty wszystko wiesz – Piotr wzdycha.
  • I wszystko widzę.
  • Te anioły w wizji trzymały mnie, żebym nie czmychnął ?
  • Już byś czmychnął … Gdzie ? Wszędzie przepaść.
  • Dlaczego nie chcesz ze Mną napić się kawy ?
  • Nie dam rady tak siedzieć i patrzeć na Ciebie.
  • A może to Ja nie dam rady pić przy tobie ?
  • A czy wiesz, że po tunelu nic nie będzie to co było ?
  • A będzie zmiana dogłębna i całkowita ?
  • Ten wybuch oznacza wszystko.
  • Chodzi też o twoją rodzinę.
  • Wybuch oznacza wielkie zmiany.
  • Na czym będzie polegać twoja zmiana ? – pytam Ojca myśląc o Piotrze.
  • Ola, co by było, gdybyś rozmawiała z Nami nieustająco ?
  • Robiłabyś obiad ?
  • Śmiem twierdzić, że jajecznicę, bo szybko.
  • ……. – śmieję się głośno, bo tak by właśnie było. Nic doczesnego by się już nie liczyło. 
  • Czy Ja tego chcę ?
  • Odpowiem ci, że nie jesteś potrzebna.
  • Pokazał teraz każdego członka rodziny oraz siatkę punktów podłączonych do twojego komputera.
  • Ojciec ci mówi, że na razie tu jesteś potrzebna. Dla rodziny i dla tych co czytają.

  • A ci co czytają… To w ogóle działa na nich ?
  • Mam nadzieje, że będzie to trwało.
  • Masz nadzieję ? Przecież chyba wiesz…. – … chyba przesadziłam, ale jakoś tak mi się wyrwało.
  • Wszystko widzę, wszystko wiem, wszystko słyszę, a ty się nie boisz – zwrócił się do Piotra.
  • …….. – zrobił się czerwony, bo zrozumiał w mig. Ciągle mu się wydaje, że wiele ujdzie mu na sucho, gdy zrobi coś po kryjomu i niby nikt nie widzi.
  • Jak to jest Ojcze… Stworzyłeś wszystko, a rozmawiasz z nami… Że ci się chce… – Piotr się dziwi.
  • A skąd wiesz co lubię ?

02. 07. 18 r. Warszawa.

Piotr zapowiedział, że nie ma czasu na poranną kawę, więc skupiłam się na pisaniu. Zadzwonił jednak około 11.00 i zapowiedział, że mnie „wyrywa” do miasta. Miałam 5 minut na ogarnięcie się, ale ta niespodzianka dała nam wiele radości. Na kawie i na lodach zaczęliśmy radować, że się wyrwaliśmy.

  • Ojcze, dziękuję Ci za możliwości, które nam dałeś.
  • Naprawdę Mi dziękujesz ?
  • Naprawdę.
  • Powiem ci po twojemu, no to w porzo.
  • …….. – śmiech.
  • Już wiesz co powiedział Anioł ? Będziecie się nim cieszyć – … i pokazał dłoń z 5 palcami.

- Pracuję przy swoim biurku, przewracam się i upadam na podłogę, mdleję. Schodzą z góry 4 białe postacie, biorą mojego ducha, którego zanoszą przed oblicze Boga i stawiają u Jego nóg. Widziałem palec, który zbliżał się do tego ducha. Widzę, że Bóg wstrzymuje się z dotknięciem mnie palcem. Cofam się i wracam do biura, widzę jak wielki anioł pojawia się w biurze i staje koło ciała, wyciąga rękę w stronę moich pracowników, którzy się zbiegli kiedy upadłem i pokazuje 5 palców. Mówi; 
- Pięć lat będziecie się nim jeszcze cieszyć, potem my będziemy się nim cieszyć. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/26/okaleczasz-siebie-okaleczasz-mnie/
  • To znaczyło, że będziemy się nim cieszyć 5 lat ? – spoważniałam natychmiast.
  • Te 5 lat mija w przyszłym roku ?
  • Tak.
  • A potem Oni zabiorą cię na stałe ? – zdenerwowałam się.
  • Nie sądzę – Piotr pewnie.
  • Jak to nie sądzisz ?
  • Bo mam tutaj pełno roboty.
  • Czy to ty rozkładasz szachownicę ?
  • No bo mam.
  • Chyba ci lody teraz zaszkodziły.
  • …….
  • To kiedy się zacznie fala ?
  • W tym roku się wszystko skończy, żeby w przyszłym miało się zacząć.
  • Hmm… Ojciec jest na mnie zdecydowany – Piotr uciął wszelkie dowcipy.

Zmartwiłam się. Rany boskie co ze mną będzie ? Jak to będzie, kiedy go nie będzie ?

  • Dałem ci ją.
  • Tak, dziękuję ci.
  • A potem ją oddam jej dziełu..
  • …….
  • O książkę chodzi. Mam pisać – tłumaczę Piotrowi.
  • To twoje dzieło, Moje dzieło.
  • Przepraszam, nasze dzieło.
  • Sama nie piszesz.
  • Nie myśl sobie, że tak sobie odejdziesz.
  • Widzisz te dwa konie ? – zwraca się do Piotra.
  • Widzę. Są złote. I powóz jest !- Piotr się zapatrzył. 
  • To jest dla twojej księżniczki. Zwróć uwagę kto jest woźnicą.
  • Chrystus… – pomyślałam.
  • A kto ? – … ale pytam na wszelki wpadek.
  • Ty wiesz.

Zamilkliśmy na chwilę. Ojciec nas szykuje do wydarzenia, które ewidentnie zmieni nasze życie. Nie mogę sobie wyobrazić w jaki sposób to zrobi. Mam nie cierpieć, ale i też nie pamiętać ? Jakim cudem… !

  • Pamiętasz co czułaś w tubie ? Przypomnij sobie.
  • ……. – doskonale pamiętam.
Kończąc swoje myśli poczułam dziwną rzecz. Kątem oka zauważyłam przezroczystą powłokę, która powoli się na mnie zsuwała, aż w końcu znalazłam się w jej całkowitym wnętrzu. Obserwowałam Piotra jak na kogoś zupełnie obcego będąc za tą przezroczystą przesłoną, jak w kloszu. Zadziwiające odczucie… Poczułam się tak, jak musi się czuć Homiel, kiedy nas obserwuje…  Co czułam wtedy?… Czułam się jak odpowiedzialny naukowiec w laboratorium. Oglądałam Piotra jak eksponat za szybą w muzeum. Czy to była już obojętność, czy raczej po prostu brak emocji wynikający z tego, że ja wszystko o tym eksponacie już wiem? Jego przeszłość i jego przyszłość, jego słabe i mocne strony, jego myśli, uczucia, marzenia… wszystko. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/06/07/wielu-puka-i-stuka-wierz-mi-niewielu-sie-dostaje-kto-puka-i-stuka/
  • Jeśli ci go zabiorę to nie będziesz wiedzieć, że ci go zabrałem.
  • Jak to będzie możliwe, że nie będę wiedzieć ? – w głowie mi się to nie mieści.
  • Tą technologię też mam opanowaną.
  • Nie mógłbym patrzeć na twój ból, bo choć wszystko wiesz to i tak nie dasz rady.
  • …….. – wcale nie czułam się pocieszona, wprost przeciwnie, zaczęłam bać się jeszcze bardziej.
  • Tą falę zauważymy ?
  • Nie da się jej nie zauważyć.
  • Jest niewspółmiernie większa.
  • Tym razem nie ratujemy Piotra, a ratujemy świat.
  • Uruchomimy jego możliwości.
  • Nie da rady przygotować się na to ? – dociekam.
  • A po co ?
  • Jeśli Mnie kochasz to wszystko przyjmiesz na spokojnie. 
  • Nikt nie zrobi tego lepiej niż Ja. I wiem co mówię.
  • To jest różnica między pychą, a wiedzą.
  • …….. – siedziałam jak struta, ale szybko zrozumiałam, że są rzeczy ważniejsze niż moje własne sprawy i moje ego.
  • Warto było przyjść na kawę ?
  • Dostałaś lody, a i sobie popisałaś.
  • Taaaak, ale jak go zabierzecie to będzie tego koniec – … żal mnie przepełnia.
  • Nie, to będzie nowy początek.

 



Dopisane 13. 03. 2019 r.

  • Tym razem nie ratujemy Piotra, a ratujemy świat.
  • W tym roku się wszystko skończy, żeby w przyszłym miało się zacząć.

Kiedy odbyła się ta rozmowa nie mieliśmy pojęcia o co chodzi. W listopadzie dojdzie do pewnego zdarzenia, które oczywiście opiszę i już teraz wiem, że będę miała wielkie trudności, aby nie zdradzić zbyt wiele. W tej chwili nie piszę tego po to, aby tu „podgrzać atmosferę”, ale po to, aby zwrócić uwagę na słowa Ojca.

Chciałabym z wielką odpowiedzialnością podkreślić, że wszystko co w Biblii jest zapisane… musi się wypełnić. To nie są słowa rzucone na wiatr. Jeśli wybrani ludzie prorokowali ponowne nadejście Chrystusa… to tak się stanie. Jeśli Jan w swojej wizji (i nie tylko on) mówili o apokalipsie… to tak się stanie. Bóg wybierał na przestrzeni tysięcy lat ludzi jako swoje narzędzie, ludzi do prorokowania, do świadczenia o Jego Chwale, Jego istnieniu … i robi tak nadal. Nic się nie zmieniło, robi tak nadal. Problem w tym, że czasy się zmieniły i coraz trudniej nam w to uwierzyć. Pytanie dlaczego to co zapisane musi się wypełnić… ? Bo jakaż byłaby wiarygodność Boga, gdyby się nie wypełniły… Ten czas musiał w końcu nadejść. Jestem pewna, że w niedalekiej przyszłości ludzie powrócą do Biblii z większą uwagą niż kiedykolwiek. 

Zdrada bardzo boli, ale musi być nauka.

27. 06. 18 r. Warszawa.

Coraz rzadziej rozmawiamy o Marcinie. Co prawda Piotr ciągle chodzi zamyślony, ale trudno powiedzieć gdzie krążą jego myśli.

  • O czym myślisz ? – zaczepiam go dla sprawdzenia.
  • O bramie wjazdowej. Jak ją zamontować.
  • Spytaj Ojca, może mają w Niebie fachowca to ci pomoże – żartuję.
  • Nie mają, po co Im wjazdy – odpowiada poważnie.
  • To byś się zdziwił ile u Nas wjazdów.
  • A po co Wam ?
  • Na samochody.
  • To macie jednak auta. A jakie macie marki ? – Piotr się zainteresował.
  • Niebiańskie.
  • A ile mają koni ?
  • Jednego.
  • ……. – … zaczynam się dusić ze śmiechu, bo Homiel żartuje. Piotr też o tym wie, ale brnie dalej z czystej przyjemności.
  • I wystarczy ?
  • Wystarczy.
  • A to są konie jak u nas ?
  • Nie. To niebiańskie konie.
  • A ile pali ?
  • Chcesz, żeby w niebie palili ? Ta domena należy do piekła.
  • A kto prowadzi ?
  • No… anioły.
  • A gdzie jadą ?
  • Na ryby.
  • Łowią ryby ?
  • Są z rybami.
  • Przecież macie skrzydła, po co wam auta ?
  • Ale po co mam latać, jak mogę jechać ?
  • …….. – śmieję się, bo Homiel sobie kpi na całego, ale w ten sposobi Piotr całkowicie się rozluźnił.
  • … On ci już nie zaszkodzi.
  • Nie ?
  • Nie jest w stanie.
  • Zdradził cię z chciwości.
  • Zostaw go, niech idzie gdzie chce. Zostaw.
  • …….. – Piotr westchnął. A jednak to w nim ciągle tkwiło.
  • Wczoraj odprawiłem egzorcyzmy w 20 minut.
  • To było tempo… !

Wieczorem.

  • Wiesz… Wczoraj Ojciec powiedział mi, że…
  • Tajemnica życia ziemi to tajemnica jądra ziemi. Jego żywotność maleje.
  • O! To ciekawe… Istnieje taka teoria – … świtało mi gdzieś w głowie.
  • I co dalej ?
  • Nic – wzrusza ramionami.
  • Mówiłem Ojcu, że jestem zmęczony i że nie wiem, czy moje serce da radę przetrzymać do końca.
  • I co ?
  • Założysz się ? … powiedział.
  • Założyłeś się ? – pytam ze śmiechem pamiętając wszystkie doświadczenia z zakładami.
  • Coś ty, już nie.
  • … Wiesz co teraz usłyszałem ?
  • Nie martw się.
  • Co masz zrobić zrobisz, zanim stanie się co ma się stać.
  • Hmm… – ciągle te tajemnice…
  • Ojciec powiedział, żebym się modliła, aby nie zabrał mi pamięci.
  • Zabiorę na chwilę.
  • Ale jak? Stracę świadomość w wypadku na przykład ? – moja wyobraźnia tego nie ogarnia.
  • Nie widzę u ciebie wypadku.

28. 06. 18 r. Warszawa.

Miałam nadzieję, że Piotrowi przeszło przynajmniej trochę, ale on nadal rozpamiętuje Marcina. Siedzi na kanapie wgapiony w TV i prawie się nie odzywa.

  • Gdybym nie złapał tego co nabroił, to wiesz co by było.
  • Mówisz o nim ?
  • Dobrze wiesz, o kim mówię.
  • Nie ujdzie mu to na sucho.
  • Zdrada bardzo boli, ale musi być nauka.
  • Uczy się zdradzający i zdradzany.
  • …….
  • Ojciec jest bardzo stanowczym facetem – Piotr do mnie niemal szeptem.
  • Nie podlizuj się.
  • Stwierdzam tylko fakt.
  • Ty zawsze stwierdzasz tylko fakty.

Zadzwoniła moja mama, więc ściszyłam telewizor co było wielce ryzykowne, ponieważ trwał mundialowy mecz. Pół godziny później zadzwoniła Krysia i zupełnie nieświadomie zrobiłam telewizor głośniej, co doprowadziło Piotra niemal do furii. Moją mamusię musiałam słyszeć dobrze, ale teściową już niekoniecznie. 

  • Dlaczego nie ściszasz, kiedy ona dzwoni ?!!! – zrobił mi awanturę.
  • Ojcze, czy Piotr nie przesadza ? – próbuję się bronić.
  • Czy ma rację, czy nie ?
  • Noooo ma.
  • To po co Mnie wołasz ?
  • ……. – roześmiałam się.

Głupio mi było, więc zapatrzyłam się w TV udając, że nic się nie stało. Zauważyłam, że wzrok mi się pogorszył i nie widzę napisów.

  • Na starość będę gruba i ślepa – mówię do siebie.
  • Tak jak poprawi ci się przemiana materii, tak poprawi ci się wzrok.
  • Byłoby miło – ucieszyłam się.
  • Dla kogo ?
  • Po to, żebyś dobrze pisała, czy widziała co piszesz ?
  • ……. – znowu wybuchłam śmiechem.

Dobrze pisać dla Ojca, ale moje odręczne notatki wyglądają koszmarnie. Mając taki wzrok często nie wiem co piszę, same bazgroły.


Zapadła cisza. Długo myślałam jak tu Piotra ożywić…

  • Zauważ, że przed sprawą z Marcinem nie dostałeś żadnego ostrzeżenia, a zazwyczaj dostajesz jak ktoś chce cię oszukać. Jaki wniosek ? Że to musiało się stać !
  • Hmm… Powiem tak. Nie chciałbym być na jego miejscu – powiedział twardo. Spojrzałam na niego i zrozumiałam, że mówił poważnie. Gdyby tylko dano mu władzę to…
  • Póki co zatrzymałem wyroki Piotra.
  • To nie byłaby nauka, a byłaby miazga.
  • Tu jest sędziapowtarza Ojciec wskazując Siebie.
  • ……..
  • Od dwóch dni słyszę…
  • Juda, zdradziłeś syna człowieczego.
  • Nie Judasz ?
  • Juda.

Piotr sprawdził w „Pasji” jak to brzmiało faktycznie, a brzmi Juda. Po aramejsku.


Po egzorcyzmach.

  • Dzisiaj modlitwa mi nie szła. Nie mogłem się skupić. Na koniec usłyszałem…
  • No ! Skończyłeś modlitwę. Na piątkę to nie było.
  • Nie było ? … Pytam i wtedy odzywa się ktoś jeszcze.
  • Na trzy z plusem.
  • Bez plusa… Mówi Ojciec.
  • ….Wyobrażasz sobie ?! Dyskutowali między sobą… !   – wybałusza oczy. 
  • Kto był bardziej surowy, Ojciec czy Jezus ? – sytuacja mnie rozbawiła.
  • Nie wiem.
  • Myślę, że Ojciec – ryzykuję.
  • Nie wiem.
  • Możesz się dowiedzieć ?
  • Co ma się dowiedzieć, kiedy już powiedziałaś.
  • Mój Syn dał na zachętę.
  • ???!!! 
  • Chrystus to chodząca dobroć.
  • Chcesz powiedzieć, że jestem zły ?
  • Nieeee, tak sobie mówię…
  • … Lepiej  czasem się jednak nie odzywać… – szepcze do mnie ze strachem w oczach.

Judaszu, zdradziłeś syna człowieczego…

25. 06. 18 r. Warszawa.

Wieczorem. Córka dzwoni do nas, aby pogadać z Homielem.

  • Homiel, mam urodziny.
  • Całe Niebo składa ci najlepsze życzenia.
  • ……. – … rozpłakała się oczywiście i nic dziwnego, ja też się rozpłakałam. Naprawdę niewiele trzeba, aby się rozbeczeć.
  • Jesteś drzewem szczęścia. Dostaniesz na urodziny prezent.
  • Będziesz coraz lepiej słyszeć, coraz lepiej wiedzieć.
  • Wow, a widzisz ? Już zaczynasz ! – cieszę się przypominając jej o Balisto, książce i dzwonku sprzed kilku dni.
  • Ola, to początek.
  • Ona naprawdę będzie dużo słyszeć, a czegoż się spodziewać po takich rodzicach.
  • Hmm …

Córka mniej więcej co dwa lata wyjeżdża na Wyspy Kanaryjskie, aby odpocząć. Ma tam koleżankę, utarte swoje ścieżki, więc odkłada pieniądze przez kilka miesięcy i wyjeżdża.

  • Czy ten wyjazd będzie inny ? – pyta z ciekawości.
  • Trudno nazwać to wycieczką. Postanowione, że jedziesz.
  • O pieniądze się nie martw, Łysy coś wykombinuje.
  • Nic nie dzieje się bez powodu.
  • Jesteś prawdą. Bardzo cię kocham.

Jestem pewna, że to nie Homiel. (p.s. sprawdziło się w 100%)



26. 06. 18 r. Warszawa.

  • Na mszy po komunii usłyszałem coś dziwnego…
  • Na powrót przyjmuję cię do stanu Naszego.
  • Hmm … Dziwne – przyznałam.
  • Co to znaczy ?
  • Jaki możemy mieć stan … Ciekły, gazowy, stan gotowości, stan kapłański, duchowny … Wiele opcji … Nie wiem … – skończyły mi się pomysły. 
  • ……..
  • Oj Ojcze … – westchnęłam zamyślając się ogólnie nad życiem.
  • To jest okres przed falą.
  • Ile to będzie trwało ? – ledwo Piotr spytał, gdy pomyślałam, że pyta niepotrzebnie, bo i tak się nie dowie.
  • Nie bądź taki jak twoja żona.
  • Jak wyglądał ten okres przed falą w twojej wizji ?
  • Trudno mi się pływało, ciągle pobierałem wody w usta, ale pływałem.
  • Czyli żyłeś normalnie, ale trudniej. To by się zgadzało, bo teraz masz serce słabsze i dlatego masz trudniej. Trudniej ci znosić wszystko.
  • Męczyłem się pływaniem, to prawda. 

  • A kiedy byłeś na fali, to jak się czułeś ?
  • Poczułem się fantastycznie, a potem wystrzeliłem w kosmos i po jakiejś chwili opadłem na kolana.
  • Czyli to są 2 etapy. Byłeś przez jakiś czas na fali i potem wystrzał.
  • Przestanę istnieć – Piotr na to.
  • Tego ci obiecać nie mogę.
  • Wróg u bram, a ty chcesz przestać istnieć ?!
  • Jak ty to sobie wyobrażasz ?!
  • ………. – ucichliśmy przestraszeni.

Po południu Piotr przyszedł totalnie zdołowany. Rzucił teczkę w kąt …

  • Ale mi wbito nóż w serce ! – … i padł ciężko na kanapę.
  • Co się stało ?!
  • Dowiedziałem się, że Marcin pracuje u mojej konkurencji. Ukradł nam dane z firmy, namiary i robi teraz przetargi. Wygrał z nami 3 przetargi. Zna nasze ceny, wszystko…. – był naprawdę zdołowany.
- Marcin odchodzi. Dostał nową ofertę pracy, gdzie dają mu służbowy samochód i wyższą pensję.… Mój najlepszy człowiek odchodzi – Piotr był podłamany.  - ??? – dzwonek zadzwonił mi w głowie.  Przypominasz sobie słowa Homiela, że ludzi rozdysponuje przed końcem ? Zaczęło się . 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/01/28/bylo-tak-jak-mialo-byc-i-bedzie-jak-ma-byc/ 
  • A rozmawiałem z nim, pytałem, czy idzie do konkurencji, to się zarzekał, że nie … Okłamał mnie w żywe oczy … A ja mu tak pomogłem, pieniądze na mieszkanie dałem … – Piotr nie mógł uwierzyć. Był dogłębnie rozgoryczony.
  • Ale się fatalnie czuję … – siedział w ciszy, a ja nie wiedziałam jak go pocieszyć.
  • Widocznie tak Ojciec chciał – mówię, ale czy to jest pocieszenie ?
  • Wiem, ale to boli …
  • … Teraz ktoś mówi …
  • Judaszu, zdradziłeś syna człowieczego …
  • ???!!!! – zbaraniałam.
  • Nie Ktoś, ale chyba słyszysz Jezusa – byłam zaskoczona.
  • Piotr, wiesz jak to już jest być zdradzonym.
  • Sprzedano cię za 30 srebrników.
  • ……… – chwyciłam swój zeszyt i zaczęłam notować. 

Szybko zdałam sobie sprawę, że dzieje się coś niezwykłego i pięknego zarazem. Marcin przeszedł do konkurencji, bo dostał tam służbowe auto i większe pieniądze. Dostał „srebrniki”.

  • Sprzedał się za auto – Piotr kręci głową w amoku.
  • Nie Piotr, za srebrniki. A miał u ciebie wszystko.
  • Judasz też miał wszystko.
  • Piotr, to będzie dla Andrzeja lekcja. Jezus przyrównał go do Judasza.
  • Ale ja nie chcę, żeby się wieszał.
  • Przecież nie o wieszanie chodzi, on zrozumie swój błąd – szybko mu tłumaczę.
  • Czy chcesz powiedzieć, że chodzi ci o syna marnotrawnego ?
  • ……… – uśmiechnęłam się.
  • Zanim Judasz się powiesił, zrozumiał, co uczynił.
  • Przyjmiesz go, kiedy się nauczy ?
  • No nie wiem, raczej nie.
  • A Pan Bóg ma cię przyjąć ?
  • …….. – po moim plecach mrowie przeleciało.
  • Ale Panie Boże, to jest nie w porządku.
  • Byłeś gorszy.
  • Ale on mnie zdradził.
  • A wiesz dlaczego cię zdradził ? Zrobił to dla ciebie.
  • Dla mnie ?
  • Żebyś się nauczył.
  • Daj spokój Ojcze … Nie mogę go przyjąć z powrotem.
  • Zrobisz, co będziesz czuł.
  • Ojcze, no nie bądź taki … Dałem mu wszystko.
  • Ja też dałem ci wszystko.

Piotr się wyprostował i w sekundę przestał narzekać. Takie otrzeźwienie było mu potrzebne.

  • Życzę mu, żeby mu się wiodło jak najlepiej.
  • Ale nie będzie mu się wiodło najlepiej.
  • Ty już nauczyłeś swoich ludzi. 

Od lipca wchodzi w życie ustawa o podzielnej płatności, co jest wielkim utrudnieniem w prowadzeniu firmy i przetargów. Marcin odszedł z początkiem lipca, Piotr nie zdążył go nauczył jak się w tych nowych warunkach poruszać. Ta podzielność wymaga od firmy zupełnie innego zarządzania kosztami. Wiele przetargów będzie nieopłacalnych. 

  • On tego jeszcze nie wie.
  • ……. – widzę, że Piotr już jest spokojniejszy.
  • Przysięgał mi, że nie idzie do konkurencji, dlatego byłem tak rozczarowany. W cztery oczy z nim rozmawiałem !!!
  • ……… – teraz dopiero naprawdę zrozumiałam jego rozgoryczenie. Mnie by szlag trafił na miejscu.
  • A jak wróci, co zrobisz ?
  • To zależy co powie Ojciec.
  • A jak nic nie powie ?
  • … To zależy.
  • Zrobię, co karzesz. Jestem tylko pionkiem.
  • Jak ty Mnie rozczuliłeś, jesteś tylko pionkiem …
  • Widziałem Jezusa, jak był rozczarowany Judaszem …
  • Teraz już wiesz jak czuje się człowiek zdradzony …

  • Strasznie się czuję.
  • Lecz pocieszę cię, długo to nie potrwa.
  • Rób swoje.
  • Nic nie rób przeciw niemu, bo Ojciec mu drogę wyznaczył.
  • Może wróci do ciebie, a może pójdzie dalej.
  • To Ojciec drogę mu wytyczył.
  • Nie minie koniec roku, a już go w tej firmie nie będzie.
  • Nie sądzę, wygra kontrakty to nie będą chcieli go puścić.
  • Więc niech wygra.
  • Czy zawsze trzeba i odpuszczać takim ludziom ? – pytam.
  • Sprawiedliwość należy do Ojca.
  • ……..
  • Nie mogę tego przetrawić.
  • Nie możesz ?
  • Nie mogę.
  • Powiem ci nie po chrześcijańsku …, olej to.



Dopisane 09. 03. 2019 r.

  • Judasz też miał wszystko.

Sytuacja z Marcinem była wstępem do tej niesamowitej rozmowy, która zawierała kilka lekcji naraz. Piotr w danym momencie był zdecydowany uruchomić postępowanie sądowe i już rozmawiał z naszym prawnikiem. Po tym co usłyszał całkowicie jednak zmienił decyzję. Sprawiedliwość oddał Ojcu. I co dalej… Konkurencja, firma z wieloletnim stażem działalności podzieliła się na mniejsze z powodu kłótni właścicieli. Przestała wygrywać, a ponosić koszty. Z tego co wiemy obecnie, Marcin lekko nie ma. Piotr przestał się nim interesować, choć spotykają się czasami w konkursach przetargowych. Każdy robi swoje.

Sprawa Marcina nauczyła nas znowu, że nic nie dzieje się bez powodu i bez celu. Nauczyła nas cierpliwości i zaufania.

Każdy z nas ma swojego „Judasza”. Jeśli mu wybaczymy, to i Bóg nam wybaczy… I tego przede wszystkim nauczyła nas ta rozmowa.

Istnieje tzw. Ewangelia wg Judasza. Narobiła wiele szumu w świecie biblistów, ponieważ według niej Judasz nie zdradził Jezusa, ale wydał go na Jego własne życzenie. Wielokrotnie o to pytałam, czy to prawda, ale odpowiedzi nie uzyskałam do czasu tej rozmowy.

Gdyby faktycznie tak było jak opisuje ta ewangelia, Jezus nie powinien mieć do Judasza żalu. A jednak powiedział…

  • Piotr, wiesz jak to już jest być zdradzonym.

Wszystko musi się toczyć w pewnych granicach.

24. 06. 18 r. Warszawa.

Nie da rady rozmawiać będąc w Szczecinie. Dochodzi do tego, że czekam kiedy wyjedziemy. A ponieważ właśnie wracamy, wyjęłam swój kajet, długopisy i czekam. Przypomniałam sobie niedawnego maila z UK, który zrobił na nas wrażenie.

  • Mam nadzieję, że z tym człowiekiem jest coraz lepiej… – odzywa się Piotr. 
  • Pytałeś Mnie czego od ciebie oczekuję naprawdę.
  • Bywać właśnie w takich sytuacjach.
  • Hmm… Zobaczyłem jak wyciągam tonącego z wody.

  • Jesteś z tego zadowolony ?
  • Noo…
  • Nie powiedziałbym, że jestem z tego zadowolony, lecz tego od ciebie oczekuję.
  • Problem z tobą jest taki, że szybko ci pióra rosną.
  • To praaawda… – pomyślałam natychmiast. Jego samozadowolenie rośnie do sufitu.
  • Kontaktują się z wami te osoby, które powinny się kontaktować.
  • Przychodzą ci, co są zagubieni.
  • Rozmawiają ze Mną przez was.
  • ……. – uśmiecham się. Tak właśnie się dzieje.
  • Wołali cię pokazać kolor, to idź.
  • ……. – … wstyd mi się zrobiło. Krysia wołała mnie, abym spojrzała na nowy kolor ścian w jej odmalowanym pokoju. Nie miałam na to ochoty, ale pofatygowałam się w końcu na drugie piętro tylko dlatego, bo poczułam myśli Ojca.
  • Masz być wśród ludzi, masz siebie dawać.
  • Jestem słaba, przyznaję… – … czułam się potwornie głupio. Przed przyjazdem do Szczecina dostałam naukę, a teraz reprymendę.
  • Nie wiedziałem, że … słyszę piiiiiii, jak to jest w filmach wykreślone jakieś słowo.
  • Nie wiedziałem, że piiiiii … jest taka skąpa.
  • ……… – spojrzeliśmy na siebie. Ojciec ewidentnie nawiązuje do słów Maryi.
Potem nachyliła się nade mną i spojrzała prosto w moje oczy. Zwróciłem uwagę, że miała niesamowite oczy, niebieskie, lazurowe wręcz, okrągłe i wielkie. 
- Nie wiedziałam, że jesteś tak skąpy. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/09/19/mowisz-wszechobecny-wszechpotezny-wszechmadry-to-staram-sie 
  • Ojciec nie chce powiedzieć twojego imienia.
  • Ojcze, nie chcesz powiedzieć?
  • I tu piórka się pojawią.
  • …….. – czyli i ja bym urosła zbyt mocno.
  • Masz być z nimi.
  • Ok.
  • Sypnij groszem na ten dom… Ojciec mi teraz mówi.
  • To co mam jeszcze zrobić ?
  • Będziesz wiedzieć.

W połowie drogi zadzwoniła Krysia. Jej znajoma poinformowała o śmierci swojego męża. Ten pan zanim umarł schudł do 30 kg i przebywał przez jakiś czas w agonii. Nie znaliśmy go, ale dzięki tej informacji wywiązała się ciekawa dyskusja.

  • Boże ! Teraz to widzę. Jakie to szczęście, że Edziu odszedł we śnie i bez bólu – Krysi jakby kamień spadł z serca.
  • Tak, to wielka łaska, że Edziu odszedł w ten sposób. Oszczędzono to tacie – Piotr przyznaje po czasie.
  • Nie tacie, a wam.
  • Hmm… To prawda… Jego choroba pogrążyła by całą rodzinę w rozpaczy – … dopiero teraz spojrzałam na to z innej strony.
  • Czy jest możliwe….
  • Wszystko – przerwał mi Ojciec.
  • Pytania, które zadajesz ze względu na to, że piszesz muszą być mądre.
  • ……. – no i zatkałam się w sobie uświadamiając sobie, że coraz trudniej mi z mądrymi pytaniami. Mam wrażenie, że wszystkie takież pozadawałam już wcześniej.
  • To mam pytanie, które zadała mi córka.
  • Czy jest możliwe, żeby człowiekowi odrosła ucięta noga, jeśli się będzie bardzo modlił ?
  • …….. – Piotr spojrzał na mnie wzrokiem zdziwienia i politowania. Potem zrobił zeza dając mi zrozumienia, że zgłupiałam do reszty.
  • No… To przecież byłby prawdziwy cud – tłumaczę się. 
  • Bardziej, że znajdzie się człowiek, który tę nogę przeszczepi.
  • Co to by było, gdyby odrosła ?
  • Wszystko musi się toczyć w pewnych granicach.
  • Czyli nie można.
  • Tym sposobem przy możliwościach Piotra miałabyś męża kudłatego.
  • ……. – wybuchnęliśmy śmiechem.
  • A mógłbyś mi dać włosy ?
  • I co ? Chcesz chodzić do fryzjera ?
  • W sumie… To dlaczego nie mogą odrosnąć ? Przecież wszystko jest możliwe ? – pytam.
  • To matematyka na to nie pozwoli, cyfry nie pozwolą na to odejście.
  • Odejście ?
  • Wyjście poza ustalony margines.
  • Czyli poza matrycę jakby ?
  • Jeśli są jakieś błędy, to są korygowane i to są te cuda.
  • A ta dziura w ścianie to błąd ?
  • To cud, prosiłaś i dostałaś.

Jasny gwint !!!!  Z durnego na pozór pytania taka wiedza ?! Ze słów Ojca wynika, że nasz świat zbudowany jest cyfrowo, jest zbudowany na zasadzie jakiegoś zamkniętego cyfrowego kodu. Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej jest pewna. Kiedy znika mi część ściany i pojawia się czarna otchłań, z której wylatuje ptak…. Kiedy zza przesłony, dosłownie z powietrza wypada nakrętka od pióra… To musi coś znaczyć więcej… Gdzie wcześniej był ten ptak, zanim wyleciał ? Gdzie wcześniej była ta nakrętka, zanim wypadła ? Kiedy Piotr, czasami ja, czasami córka, syn i mnóstwo innych ludzi słyszy głos… To gdzie jest ten Ktoś, do którego głos należy ?  

fragment z filmu „Lucy”.
  • Może powinienem brać pieniądze za dawanie porad ? – Piotr zażartował.
  • Kiedyś dostanę od Ojca batem po dupie za takie gadanie… – zaraz mruczy pod nosem.
  • …….. – nie wytrzymałam. Wybuchłam śmiechem obawiając się jednocześnie, że to mu nie przejdzie płazem.
  • Nie przejmuj się, już się przyzwyczailiśmy. Zapisaliśmy złotymi zgłoskami.
  • Więc nie dziwi to, że Pan Bóg schudł ostatnio. Nic nie je ze śmiechu.
  • Ha, ha, ha... – powiedział wolno, zbyt wolno jak na szczery śmiech. Było w tym wiele sarkazmu.
  • Kolejne złote myśli Małego…
  • Dobrze, że potrafisz kpić sam z siebie – powiedziałam szybko.

Zamyśliłam się.

  • Piotr, czy z tą wiedzą jaką masz… Pozwoliłbyś Jezusowi iść na krzyż ? – pytam śmiertelnie poważnie licząc na mądrą odpowiedź.
  • Wpierdoliłbym Judaszowi ! – odpowiada bez zastanowienia.
  • ???!!!!! – ryknęłam śmiechem, bo mówił naprawdę szczerze. Dosadnie i bardzo szczerze. No i ten język !!!
  • Ale to nie Judasz, to nie jego wina, to tylko narzędzie – tłumaczę. 
  • Wiem, wiem… – wzdycha.
  • Rozumiem Ojca, pozwoliłbym i płakałbym – … powiedział po chwili.
  • ……..
  • Sorry Ojcze, już taki jestem, durnowaty.
  • Szczery.
  • Dobrze zaczął się poranek w Niebie. Wesoło.

Zamilkliśmy na dłuższą chwilę.

  • Jeśli Ojciec chce, abyś sypnął groszem na dom, to znaczy, że tam się przeprowadzimy ? Czy nie będzie cię stać na wynajmowanie mieszkania dalej ? – przerywam milczenie.
  • Co jest silniejsze w tobie. Wiara, czy ciekawość ?
  • ……. – nie wiedziałam co powiedzieć.
  • Jest też trzecia rzecz. Zaufanie.
  • Chciałabyś, żeby była wiara, zaufanie, a na końcu ciekawość ?
  • …….. – już miałam coś tam wydukać po dłuższym namyśle…
  • Wiem, że powiesz ciekawość, bo przecież piszesz dla ludzi.
  • Taaaaaa – to właśnie chciałam powiedzieć.
  • Wiedza ci jest przekazywana stopniowo, bo się pogubisz dziecko.
  • Jeśli poukładasz kolejność właściwie, to będziesz wielka.
  • Na razie kieruje tobą curiosity … A może lepiej I wonder …
  • ……. – trochę mi skrzydła opadły, bo zawsze powinnam wybierać wiarę i zaufanie, a ciekawość na końcu.
  • Czy poczułaś się jak świeca, która została zgaszona ?
  • Taaak … – przyznałam ze śmiechem.
  • Pocieszę cię, że ta świeca jest bardzo wysoka.
  • Gdyby przekazano ci wiedzę od razu, nie zrozumiałabyś.
  • Stopniowaną przekażesz zrozumiale.
  • …….. – spoważniałam. Rzeczywiście, aby pisać logicznie sama muszę wiele rzeczy zrozumieć.
  • Więc wiesz to co my chcemy, żebyś wiedziała.
  • Więc zostaw tego biedaka co zeza dostaje.
  • …….. – roześmiałam się.
  • To jest wiedza na laaaaaaaaaata.
  • Mam nadzieję, że ci wyjaśniłem.

Jedziemy dalej, nagle Piotr chwyta się za głowę.

  • Zapomniałem swojego krzyża !!!! – byliśmy pod Poznaniem i już chciał wracać.
  • Wiesz dlaczego zostawiłeś krzyż ? Żebyś poczuł co dla ciebie znaczy.
  • Jakbym część siebie zostawił… – strasznie rozżalony był.
  • Nie trwóż się, niedługo się z nim połączysz.

Przypomniały mi się słowa o krzyżu, który Niebo nam sprezentowało. Wtedy wydawały nam się tak abstrakcyjne, że aż nienormalne. Z czasem wszystko się sprawdziło.

-Wczoraj ta modlitwa była fajna. 
-Ona nie może być fajna, ma być skuteczna. Z tym krzyżem stanowicie jedność, skuteczną jedność. 
-On ma taką moc? A wygląda tak zwyczajnie... 
-Ty z nim masz taką moc. 
-Jak myślisz? Kiedyś zniknął, a teraz jest. Prosto z Nieba. 
-Powiedz coś jeszcze o nim. 
-Broń. 
-Piotr był kiedyś egzorcysta? Naprawdę? - ciągle wierzyć mi się nie chce. 
-Egzorcysta? To mało powiedziane. Ty nie wypędzasz diabła, ty ich zabijasz.
-Czlowieeeeku!!! – Piotr nie wytrzymał. Ja tego w życiu nie zrobię, ja się do tego nie nadaję! -A skąd wiesz do czego się nadajesz? 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/20/kto-zabil-jezusa/



Dopisane 07. 03. 2019 r.

  • Kontaktują się z wami te osoby, które powinny się kontaktować – pisałam o tym wielokrotnie. Nasze grono się powiększa stopniowo i chyba o to chodzi.

  • To matematyka na to nie pozwoli, cyfry nie pozwolą na to odejście – naukowcy ciągle coś odkrywają. Życie całe poświęcają, aby odkryć zasady budowy kosmosu, wszechświata, fizyki, życia… Im się wydaje, że odkrywają nowe prawa, a oni odkrywają jedynie prawa, które ustanowił Ojciec. Mało tego, odkrywają tyle, na ile pozwala im Ojciec. 

Na początku rozmów Ojciec często nam powtarzał patrz i obserwuj. Mówiąc krótko nie wiedzieliśmy o co tak naprawdę chodzi. Mamy patrzeć na niebo? Przed siebie? Na co mamy patrzeć i co obserwować? Kiedy jednak z czasem zaczęły się dziać sytuacje dające nam do myślenia zrozumieliśmy, że to właśnie o obserwację takich zjawisk chodzi. Patrz i obserwuj i analizuj…

Bardzo ważne jest, aby zrozumieć, że faktycznie żyjemy w animacji. Wówczas łatwo będzie nam też zrozumieć, że taki „cud na skokach narciarskich” to nie przypadek. Wówczas łatwo będzie nam dostrzec, że wszędzie jest Bóg. 

A gdzie miejsce dla Mnie ?

20. 06. 18 r. Warszawa.

W ostatnich dniach ciepło się zrobiło, śpimy więc przy otwartych oknach, a to z kolei spowodowało, że uliczny hałas nie dał nam spać. Oboje jesteśmy wymęczeni. Siedzimy na kawie i kompletnie nic nam się nie chce.

  • Ojcze, jestem już naprawdę zmęczony. Dałbyś jakąś rentę i miałbym spokój.
  • A ile chcesz ?
  • 5 tys. złotych ?
  • To za mało dla nich wszystkich.
  • ……. – roześmiałam się. Ojciec rzeczywiście zna się na ekonomii. Przy utrzymaniu dwóch domów to zdecydowanie za mało.
  • To 10 ? I będę ich wszystkich lubił.
  • …….. – znowu się śmieję. Ojciec wyrzuca często Piotrowi, że unika ludzi jakby ich nie lubił.
  • Nie chcę, abyś ich wszystkich lubił.
  • Hmm…
  • Ojciec mówi, że ten mój wczorajszy ból serca to wynik dwóch kaw.
  • Jedna wystarczy.
  • Zmęczony jestem, to dlatego.
  • Tylko sąd nam został Mały, a potem wszystko już poleci.
  • …….. – kiedy tylko o tym słyszę ciarki mnie przechodzą.
  • Ojciec cię pyta…
  • Ręka przestała boleć ?
  • Taaak ! – … jestem zdziwiona i jednocześnie wniebowzięta.

Zgodnie z nakazem Ojca zaczęłam notować o co się modlę. Podczas pisania o apokalipsie prawa ręka odmówiła mi posłuszeństwa. Dostałam tak mocnego skurczu, że nie mogłam pisać na komputerze. Pomyślałam… A co mi szkodzi pomodlić się o rękę …  Opowiedziałam o tym Piotrowi, by wyjaśnić o co chodzi.

  • A widzisz ! To znaczy, że dobrze słyszę.
  • Lubię te kawy. Słucham waszych rozmów, sam czasem siedzę koło was.
  • Mały słyszy, ale nie wie co słyszy. Dobrze, że ty notujesz.
  • ……. – śmiech.

To zadziwiające… Zdarza się, że Piotr powtarza jak karabin maszynowy co słyszy, a kiedy proszę, by potworzył to pyta co ? Mówiłem coś ?… Do szału mnie tym doprowadza, bo często mam zapisane co drugie zdanie. Po protu nie nadążam z notowaniem… 

  • Szantażuję swoich ludzi, żeby się lepiej zachowywali.
  • Tak ? A ty możesz mówić o szantażu ? – jestem pełna wątpliwości. „Prorok” i szantaż ?
  • On może.
  • Pobłażasz mu Ojcze – żartuję.
  • Dużo znosi.
  • Hmm… To prawda… – i natychmiast spoważniałam.

Zakończyłam pracować na apokalipsą i jestem pod wrażeniem.

  • Gdyby nie Ojciec nie dałabym absolutnie rady – rozkładam szeroko ręce, człowiek sam nic nie jest w stanie zrobić.
  • Dobrze czytasz te kody.
  • Jesteś jednym z lepszych deszyfratorów tego tekstu.
  • Inna sprawa, że masz dobrą pomoc w postaci….
  • Zobaczyłem twój komputer.
  • Zgadza się, nowa technologia mi pomaga, ale to dzięki tobie Ojcze wszystko jest jasne. W ogóle… – przyszło mi teraz coś do głowy…
  • Mam wrażenie Ojcze, że tak to zaplanowałeś. Tajemnice tego świata ujrzą światło dzienne dzięki technice. Gdyby nie internet, nie miałabym do niczego dostępu.
  • A gdzie miejsce dla człowieka ?
  • A gdzie miejsce dla Mnie ?
  • Ta technologia oddala nas od siebie, bo tak zamierza ten z dołu.
  • ……. – zamyśliłam się.
  • Ale technologia jest też dobra – włącza się Piotr.
  • Jest dobra dla tych co krzyczą.
  • Sam mówiłeś, że zło jest łatwe.
  • W internecie pełno jest zła, ale jest też trochę dobra – próbuję coś wywalczyć.
  • I cała w tym nadzieja.

Wieczorem. Jutro jedziemy do Szczecina i dostałam od Ojca pouczenie.

  • Daj się cieszyć jej radością, bo się cieszywzdycham. Chodzi oczywiście o Krysię, ciągle tkwi we mnie jakaś mała zadra.
  • Daj siebie.
  • Pamiętaj co powiedziała Maryja do Piotra.
  • Pamiętam.
Potem nachyliła się nade mną i spojrzała prosto w moje oczy. Zwróciłem uwagę, że miała niesamowite oczy, niebieskie, lazurowe wręcz, okrągłe i wielkie. 
- Nie wiedziałam, że jesteś tak skąpy. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/09/19/mowisz-wszechobecny-wszechpotezny-wszechmadry-to-staram-sie/ 
  • Ciesz się jej radością, naprawisz wiele rzeczy, bo on tam też będzie.
  • Pilnuje ją biedaka.
  • Dlaczego biedaka ?
  • Bo wybrał to co zepsuł, a mógł iść dalej.
  • ?! Edziu miał iść dalej ? – próbuję zrozumieć.
  • To przywilej móc zostać. Za czystość serca.
  • Duch może widzieć ?
  • Jeśli ma taki dopust.
  • Masz być miła dla Krysi ! – Piotr strofuje mnie mocno, co mnie natychmiast rozśmiesza.
  • Wiesz jaka jest różnica miedzy tobą mały, a Mną ? Że Mnie wysłucha.
  • Oczywiście !
  • Edziu jest na niej sfokusowany. Mam nadzieję, że zrozumiesz.
  • Rozumiem… – pomyślałam. Sama używam tego słowa dość często.
  • Co dalej Ojcze ? – Piotr.
  • Cieszę się, że się spotkacie.
  • Bardzo zależy Mi, żebyście ją zbudowali.
  • Wyobraź sobie, że wychodzisz z zadymionego pokoju i dostajesz morskiego powietrza…

Wzięłam sobie to do serca. Siedzieliśmy przez godzinę w ciszy, ale moje myśli krążyły wokół apokalipsy.

  • Ojciec cię teraz pyta…
  • Jak chcesz zakończyć swoje dzieło ?
  • I jak myślisz, czego będzie dotyczyć ?
  • …….. – wstrzymałam oddech i zaczęłam intensywnie myśleć.
  • Przydałby się jakiś mocny dowód – … kończąc zdanie zdałam sobie sprawę, że głupoty gadam, bo czyż może być coś mocniejszego niż cała ta historia ze zdjęciem Jezusa włącznie ?
  • Co myślisz o tym co Piotr usłyszał ?
  • ????!!!! – nie wiedziałam o co chodzi.
  • Dzisiaj w kościele ksiądz opowiedział historię Eliasza i… człowieka, który chwycił jego płaszcz – wyjaśnił mi Piotr.

Wtedy rzekł Eliasz do niego: «Zostańże tutaj, bo Pan posłał mnie aż do Jordanu». Elizeusz zaś odpowiedział: «Na życie Pana i na twoje życie: nie opuszczę cię!» I szli dalej razem. 7 A pięćdziesiąt osób z uczniów proroków poszło i stanęło z przeciwka, z dala, podczas gdy oni obydwaj przystanęli nad Jordanem. 8 Wtedy Eliasz zdjął swój płaszcz, zwinął go i uderzył wody, tak iż się rozdzieliły w obydwie strony. A oni we dwóch przeszli po suchym łożysku. 9 Kiedy zaś przeszli, rzekł Eliasz do Elizeusza: «Żądaj, co mam ci uczynić, zanim wzięty będę od ciebie». Elizeusz zaś powiedział: «Niechby – proszę – dwie części twego ducha przeszły na mnie!» 10 On zaś odrzekł: «Trudnej rzeczy zażądałeś. Jeżeli mnie ujrzysz, jak wzięty będę od ciebie, spełni się twoje życzenie; jeśli zaś nie [ujrzysz], nie spełni się». 11 Podczas gdy oni szli i rozmawiali, oto [zjawił się] wóz ognisty wraz z rumakami ognistymi i rozdzielił obydwóch: a Eliasz wśród wichru wstąpił do niebios.12 Elizeusz zaś patrzał i wołał: «Ojcze mój! Ojcze mój! Rydwanie Izraela i jego jeźdźcze». I już go więcej nie ujrzał. Ująwszy następnie szaty swoje, Elizeusz rozdarł je na dwie części 13 i podniósł płaszcz Eliasza, który spadł z góry od niego. Wrócił i stanął nad brzegiem Jordanu.

  • Wow… Czy mam rozumieć, że mam przejąć pałeczkę po tobie ? Kontynuować, opisać jak odejdziesz ?
  • … Ojciec się uśmiechnął i wyszedł z pokoju …
  • A był ? – byłam zdziwiona.
  • Wysoka postać w białej szacie na bosaka.
  • …….. – westchnęłam z żalem, że nigdy nic nie widzę.
  • O tym płaszczu miałaś się dowiedzieć – Piotr tłumaczy mi na spokojnie.
  • Nooo przepraszam bardzo… Sfilmuję jak odchodzisz i dam na YouTube ? – zakpiłam lekko ciągle rozżalona. Rozżalona też dlatego, że Piotr wszystko widzi i wszystko traktuje tak normalnie, że nawet z kanapy się nie podniósł, tylko leżał rozłożony.
  • Nie doceniasz słowa pisanego.

Już się nie odzywałam, przetrawiałam w sobie co usłyszałam. Piotr za to przypomniał sobie jak chciał Ojca „wykiwać”.

  • W wizji chciałem po cichu wracać do Szczecina, ale żeby się Bóg nie zorientował, to kupiłem bilet na Zieloną Górę. Wszystko to dzieje się w wizji. Wsiadłem do pociągu na Szczecin, ale udawałem, że jadę do Zielonej Góry. Jadę, cieszę się, że w końcu w Szczecinie będę, ale nagle na torach pojawia się wielka biała ręka, która zastopowała pociąg i wtedy słyszę…
  • A dokąd to ?
  • . Zrozumiałem, że do końca życia będę w Warszawie. Nie ucieknę przed Ojcem.

  • Ojca się nie da oszukać, wszystko widzi… Ale musi mieć ze mnie kabaret !… – wzdycha.
  • Jesteś jak Stańczyk.
  • Ale to był mądry błazen.
  • A kto mówi, że jesteś idiotą ?
  • … Próbowałeś Mnie oszukać.
  • Aaaa… To taki żarcik był.
  • Ja wiem, że chcesz Mnie rozbawić, ale czasami chcę, żebyś był poważny.

 



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Wydawałoby się, że wszystko jest oczywiste…

18. 06. 18 r. Warszawa.

Córka obudziła mnie SMS-em.

A więc i ona zaczyna słyszeć…


Mieliśmy z Ojcem prześmieszną rozmowę.  Nasza córka wybierała się do Warszawy i Piotr zabukował jej hotel, a teraz zabierał się za PKP. Wszystko przez internet.

  • Pamiętaj, że będę z wami.
  • Daj jej co najlepsze.
  • Mam jej dać I klasę PKP ? – Piotr niepewnie.
  • Chcesz ją w luku bagażowym wozić ?
  • Załóż, że ona to Ja.
  • Jak Ty to kupię Ci pierwszą klasę.
  • Kupisz jedynkę ?
  • Tak Ojcze.
  • I kawę dostanę ?
  • Tak Ojcze.
  • Jestem lekko tobą zawiedziony…
  • Chciałeś Mnie posadzić w drugiej klasie….
  • Nieeee, to taki żarcik był.
  • ……. – Piotr odwraca do mnie głowę i robi minę Whoopi Goldberg z filmu „Duch”.

Wyłam ze śmiechu przez pół godziny.


19. 06. 18 r. Warszawa.

Od wielu dni, zgodnie z nakazem Ojca, pracuję nad Apokalipsą. www.rozmowyzniebem.pl/wp/apokalipsa-sw-jana-losy-tego-swiata-sa-przypieczetowane/

Idzie topornie, bo i temat megaciężki. Ciągle zadaję Piotrowi pytania czując ciężar tego tematu dosłownie na swoich barkach. Dzisiaj Piotr gada o zepsutym sedesie, a ja myślę tylko o apokalipsie. W końcu dochodzi między nami do spięcia.

  • Słuchaj jej ! Odcisk pieczęci ma, a nie jestem zwykł składać swoją pieczęć !
  •  – Piotr wybałuszył oczy i się uciszył. Ojciec przywołał go do porządku i mogliśmy rozmawiać już dalej.

Rozmowę spisywałam bezpośrednio do komputera…

  • Ale miałem teraz… – przerywa mi Piotr.
  • Zobaczyłem wielką postać mężczyzny w białej szacie do kostek, usiadł koło mnie i przyłożył mi do serca dłonie.
  • ……. – oderwałam się od komputera, bo to znaczy, że ze zmęczenia mógł mieć nie tyle zawał, co jakieś osłabienie. A ja zajęta komputerem tego po prostu nie zauważyłam. Przestraszyłam się…
  • Uspokój Olę… powiedział mi Ojciec. Nie będę miał zawału.

Po tej szybkiej „reanimacji” Piotr poszedł spać.



Dopisane 03. 03. 2019 r.

Trochę aktualności.

Niedawno umieściłam tu film o Rabbim Kadurim ogłaszającym, że nadchodzący Mesjasz to Jezus. Komuś ewidentnie to się nie spodobało. Zwracam na to uwagę, ponieważ do tego filmu jeszcze powrócę. 


Ostatnio gdzie nie spojrzę to widzę działanie Ojca. To jest tak oczywiste, że aż zatyka.

Jak Dawid stał na podium czekając, czy ktoś go wyprzedzi, wierzyłem, że jest szansa na dziesiątkę, może na szóstkę. Było tam w końcu sporo nazwisk, które wzięły się nie wiadomo skąd. I wtedy przyszedł Piotrek Żyła i powiedział, że Dawid to wygra, a Kamil na pewno będzie na podium – opowiada Małysz. https://sportowefakty.wp.pl/skoki-narciarskie/807957/ms-w-skokach-2019-jednoznaczny-komentarz-adama-malysza-nigdy-nie-widzial-takiego

Z 27 miejsca Polak stał się pierwszym i ktoś to przewidział. O „cudzie na skoczni” trąbi już cała Polska i nie tylko. Czytając ten fragment zdałam sobie sprawę…

  • To Ojciec przemówił przez niego… – śmieję się na głos.
  • Dlaczego tak się stało ?
  • To Moje tajemnice.
  • Hmm…. 
  • Biedny jest ten (Hongacher)  i co ma zrobić ?
  • Był pewny, że odchodzi do Niemiec i teraz bije głową o ścianę i pyta co mam zrobić …
  • Wydawałoby się, że wszystko jest oczywiste…

Ciekawe… Trener miał decyzję już podjętą i miał ją ogłosić w sobotę, wczoraj. Zdaje się, że „cud” miał zamieszać mu w głowie…  Uśmiechnęłam się, gdy godzinę po tej rozmowie przeczytałam… 

Stefan Horngacher zmienił zdanie. Trener polskich skoczków narciarskich od dawna obiecywał, że na zakończenie mistrzostw świata w Seefeld ogłosi czy dalej będzie pracował z naszą kadrą, czy odejdzie do Niemiec. W sobotę Adam Małysz poinformował dziennikarzy, że Austriak nie da teraz odpowiedzi, bo musi wszystko przemyśleć i „poukładać sobie na spokojnie po mistrzostwach”. Czy Horngacher dostał nową, lepszą propozycję od Niemców? http://www.sport.pl/skoki/7,65074,24509671,stefan-horngacher-zmienil-zdanie-zlamal-obietnice-malysz.html

  • To zostanie ?
  • Tak słabo w Ojca wierzysz ?… i nie wiem szczerze mówiąc co Ojciec dla niego zaplanował. Cokolwiek to jest, będzie po Jego myśli.  

Konfliktu Polska – Izrael ciąg dalszy. Kiedy zadajemy sobie pytanie dlaczego tak się dzieje zawsze powtarzam, że warto czasami spróbować patrzeć na świat oczami Ojca. Nic nie dzieje się bez powodu i celu…

Przyznał jednak, że kiedyś sam czuł „silne obrzydzenie” na myśl o Polsce. On i wielu Żydów sądzili, że Niemcy wybudowali obozy w Polsce, bo „wiedzieli”, że Polacy są antysemitami. – Dopiero kryzys, który wybuchł rok temu, zmusił mnie do wsłuchania się w polską narrację. Wtedy po raz pierwszy zacząłem czytać o skali polskiej tragedii, ale też o Polakach, którzy ryzykowali własnym życie, aby ratować Żydów – stwierdził. https://wiadomosci.wp.pl/zdecydowana-wypowiedz-izraelskiego-dziennikarza-katz-jest-przede-wszystkim-idiota-6355037485148289a

Gdyby nie ten konflikt, wielu nadal żyłoby w błędzie. 


Wczoraj  oglądałam brytyjską wersję „Milionerów”. Moją uwagę zwraca mężczyzna, który stracił w wypadku nogę, a podczas operacji 5-krotnie tracił życie. Nie wiem czy jest wierzący, czy nie… Ale to co się stało podczas programu jest zadziwiające… Wygrał już 64 tysięcy funtów, a teraz gra o 125 tys..

  • Już więcej nie wygra. Ojciec mu zwrócił co stracił – powiedział Piotr zamyślony. I tak się stało. Niezwykłe…

Nasze doświadczenia otworzyły mi oczy na świat. Wszędzie dostrzegam rękę Ojca… 

Nie uchronisz się od tego co ma być.

16. 06. 18 r. Warszawa.

Często zastanawiamy się nad tym co nadchodzi, a nie wiemy co…

  • Nie uchronisz się od tego co ma być.
  • Możesz tak bez metafor ? – Piotr myśli, że to Homiel.
  • Nie byłoby ciekawie.
  • ……. – roześmiałam się.
  • Dziękuję wam, że daliście Mnie przez siebie.
  • Jesteście Mnie blisko.
  • Tak Ojcze….
  • Stanie się coś takiego Piotr, co sprawi, że bardzo się zbliżymy do siebie.
  • Możesz być jeszcze bardziej bliżej Ojca ? – pytam zdziwiona. Nie można chyba być bliżej Ojca niż jest Piotr. 
  • Ooooo tak…
  • Na razie twoje modlitwy są z obowiązku i pomocy innym, a Ja bym chciał, żebyś to robił dla Mnie. Z miłości.
  • Cieszę się na tą chwilę.
  • A i ty konkrety zanotujesz.
  • Chciałbym, żebyś to robił z myślą o Mnie i dla Mnie, a wtedy Ja im dam o co prosisz.
  • To nie jest takie łatwe… – Piotr się zamyślił.
  • …….
  • Co się wydarzy ?
  • Będziemy znowu razem spacerować po trawie, po łące, pogadamy.


Po egzorcyzmach….

  • Jezus mi powiedział podczas modlitwy, żebym odpędzał gacki mówiąc…
  • W imię Moje wypędzam was z tego świata.
  • Hmm…
  • Ojciec cię pyta…
  • O co się modliłaś dzisiaj ?
  •  !? – …. „oż ty Karol”… Nie pamiętam.
  • Pamiętaj, że modlisz się cały czas do tego samego krzyża i to jest skuteczne.
  • Kiedy Piotr stąd odejdzie to ty nigdy tu nie wrócisz.
  • Zapisz to wszystko niewiasto.
  • Mam notować o co się modlę ? – nie bardzo rozumiem po co….
  • Pisz to kartka w kartkę.
  • Zobacz co wyjdzie po miesiącu.
  • Really !? – nadal nie rozumiem.
  • Jadwiga była bardzo bogobojna.
  • Odkryjesz swoje tajemnice.
  • Jak ta, która to pisała o co się modliła.
  •  Zobaczyłem dużą książkę i obok małą.
  • Znowu Jadwiga… Młodo umarła… – Nie można chyba być bliżej Ojca niż jest Piotr. 
  • A ile zrobiła !
  • Dzięki niej uniwersytet powstał.
  •  Zobaczyłem jak bierze do ręki skrzynie z kosztownościami, pieniędzmi …

Dzisiaj pisałam tekst o ulepieniu z gliny człowieka.

- Przestań się bać czegoś, co da ci uwolnienie. 
- Chciałbym powiedzieć przestań się bać człowieku, ale ugryzłem się w język. 
- Przecież jestem człowiekiem ! 
- Nie zostałeś zrodzony. 
- ?! Jak to? Przecież normalnie się urodziłem! 
- ... Pokazał mi jak Ojciec wziął glinę i ulepił… kogoś.
- ....... – spojrzeliśmy na siebie nic nie rozumiejąc. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/06/16/
  • A jak stworzyłeś anioła Ojcze ?
  • A co mi dasz za to ?
  • Wszystko.
  • Wszystko to nic. A może Nowenna ?
  • O rany….
  • Dobrze rozmawiam z ludźmi o Tobie ? – włącza się Piotr.
  • Dobrze.
  • Dobrze cię ulepiłem.

Trwały mistrzostwa świata w piłce nożnej i Piotr całkowicie „zszedł na ziemię”. Oglądałam jakiś mecz razem z nim, ale szybko mnie znudził.

  • Ojcze, kto wygra mundial ? – pytam choć obiecałam sobie, że już nigdy więcej o to nie spytam.
  • Nikomu nie powiem ! – zarzekam się. 
  • Ja też nie.
  • . – buchnęłam śmiechem.

17. 06. 18 r. Warszawa.

Dzisiaj niedziela. Idziemy piechotą rano po prawie pustej Warszawie.

  • Sporo ludzi wyjechało, zobacz – Piotr zwraca mi uwagę.
  • Nie będzie to trwało wiecznie.
  • Dlaczego ?
  • Wkrótce się zarybi.
  • Ciekawe…. – pomyślałam. To kolejny dany sygnał, że liczba ludzi wrośnie. Może przez powroty.

Poszliśmy do kościoła św. Krzyża. Wiele było ludzi. Msza zakończyła się pieśnią do Archanioła Michała, co mnie zaskoczyło, ponieważ w Szczecinie tego nie ma w ogóle. Widząc ten tłum śpiewający naszła mnie pewna refleksja….

  • Zobacz… Tyle się modlą, żeby szatan spadł do piekieł, a tu nic – szepczę do Piotra.
  • Tyle się modli, żeby spadł i równie tyle się modli, żeby wrócił odpowiedział natychmiast Ojciec.

Wyjęłam zeszyt i ostentacyjnie przy wszystkich szybko to zapisałam. Niesamowicie mocne i ważne zdanie.

… równie tyle się modli, żeby wróciłNie chodzi dosłownie o satanistów, których jest tak naprawdę garstka zaledwie ( w porównaniu do całej populacji ludzi). Chodzi o tych wszystkich, którzy poprzez swoje działania, wybory sprzeciwiają się Bogu i Jego odwiecznie ustalonym zasadom.


Wieczorem. Siedzimy przed TV i czekamy na kolejny mecz.

  • Dzisiaj nad ranem Edziu mi powiedział…
  • Załatwiaj wszystko co masz i wracaj do Domu, bo jesteś potrzebny.
  • Ciekawe do czego jesteś potrzebny i co ma do tego Edziu ? – dziwię się.
  • A jak myślisz, kto przez niego przemawiał ?

Piotr znowu zaczął wspominać aniołów przy tronie, którzy nie chcieli iść.

  • Tamci wyglądali niesamowicie ! Byli przepiękni, jak arystokracja ! – ciągle jest pod wrażeniem.
  • Zależy ci, żeby być arystokracją ?
  • Mam to w dupie… 
  • …… – ratunku !  Przewracam oczami… On się nigdy nie nauczy. 
  • I takiej odpowiedzi oczekiwałem.
  • ……. – roześmialiśmy się. Bóg musiał się już przyzwyczaić do perlistych odzywek Piotra.
  • Mam naprawdę notować o co się modlę ? – nie mogłam zrozumieć po co.
  • To jest ważne.
  • Nie rozumiem…
  • Dzisiaj tego nie rozumiesz.
  • Przecież mówię „Ojcze nasz”, „Maryjo”, itd…
  • Nie do kogo, ale o co…
  • Hmm…. Dlaczego Ojciec wybierał na proroków tylko mężczyzn ?
  • Kiepsko piszą.
  • ???!!!
  • Wyobrażasz sobie kobietę w roli dyrektora i mężczyznę, który pisze ?
  • Czyli… Gdyby było u nas odwrotnie ?

Nie wyobrażam sobie. Piotr nie umie pisać, a ja zarządzać jego firmą.



Dopisane 01. 03. 2019 r.

  • Dzięki niej uniwersytet powstał – … Jadwiga wraca jak bumerang…

Kazimierz Wielki powołał Studium Generale (taka nazwa wówczas obowiązywała) 12 maja 1364. Do funkcjonowania uniwersytetu potrzebna była jednak zgoda papieża, a potem biskupa gnieźnieńskiego. Faktyczna działalność Akademii Krakowskiej rozpoczęła się jednak dopiero 3 lata po wydaniu papieskiej bulli. Wykłady prowadzono na trzech wydziałach: sztuk wyzwolonych, medycyny i prawa. Po 6 latach od założenia uczelni w 1370 roku król niespodziewanie umarł, a rozwój uczelni został wstrzymany. Ludwik Węgierski nie był zainteresowany rozwojem Akademii Krakowskiej. Dopiero po 30 latach na mocy zapisu królowej Jadwigi Władysław Jagiełło odnawia uniwersytet. Sama królowa ponadto zapisała uczelni w testamencie swój majątek – Akademia Krakowska staje się rzeczywiście jednym z ważniejszych naukowych uniwersyteckich ośrodków Europy. https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/1214974,Akademia-Krakowska-–-najstarszy-uniwersytet-w-Polsce

W katedrze wawelskiej ustanowiła królowa Jadwiga kolegium szesnastu psałterzystów oddających cześć Bogu nieustannie dniem i nocą. Na dworze papieskim w Rzymie podjęła starania o odnowienie działalności Akademii Krakowskiej. W 1397 roku uzyskała pozwolenie papieskie na otwarcie wydziału teologicznego na Uniwersytecie Krakowskim. W swoim testamencie zapisała uniwersytetowi ogromne sumy (10 kg złota, osobiste klejnoty), dzięki którym wznowił on swoją działalność w 1400 roku. Odnowiony uniwersytet służy podniesieniu kultury umysłowej w Polsce. Kiedy w latach 80. XX wieku otworzono jej grobowiec, znajdujący się w Katedrze Wawelskiej, stwierdzono, że istotnie klejnoty grobowe wykonane były ze skóry i drewna. http://fara.biecz.pl/?page_id=57 Faktycznie, swoje dobra materialne trzymała w skrzyni; https://www.zsp-nowiny.pl/index.php/nasza-szkola/nasza-patronka

Taka zabawa w detektywa  to cudowna rzecz… Gdy wszystko się sprawdza… 

Stachiewicz, Piotr (1853-1938); Jadwiga przekazująca swoje klejnoty.