Pieczęć Chrystusa.

27. 12. 14 r. Szczecin.         

W tym roku nie chciałam od Piotra żadnego prezentu na święta, tylko poprosiłam, by sprawdził jak wyglądało narodzenie Chrystusa. Pamiętając Golgotę odważyłam się na sprawdzenie Betlejem. Piotr nie cierpi, kiedy o takie rzeczy proszę, zwłaszcza kiedy dotyczy to Chrystusa. Czuje się tak, jakby przekraczał zakazane granice. Kiedy jednak zaczął mówić, zaczęłam szybko zapisywać.

  • Widzę wzgórze, z daleka kilka chat… nie mają dachówek, chyba słoma, nie wiem… w tym wzgórzu jest wielka jaskinia…. ogromne sklepienie w skale, dziwna, wielostopniowa, ma jakby wykute poziomy, jest tak wielka, że schowały się w niej owce, woły… widzę kilka osób, dwie starsze kobiety, mężczyźni mają brody…. w środku jest zbity z desek szałas…. kiedy rodził się Jezus nad Maryją unosiło się silne światło, drugie światło pojawiło się nad Jego główką…… Bóg widzi to wszystko… słyszę…
  • Rodzi się jak człowiek, ale w Mojej glorii i chwale.
  • Cieszy się z Jego narodzin … stworzył drogę dla Syna, punkt po punkcie, ale zostawił mu wolną wolę….

….tutaj Piotr chciał przerwać, ale poprosiłam, by sprawdził jeszcze czy byli trzej królowie.

  • To nie królowie… jeden z nich ma ciekawe ubranie, w pasy, złoto – czerwone podłużne pasy, dziwną czapkę, też w pasy… nie jest wcale stary, ma około 45 lat, pokazuje bukłak z oliwą… drugi ma coś takiego… dym się z tego unosi, nie wiem co to jest, nie przyjechali na koniach, widzę z daleka wielbłądy… jaka piękna noc, pełno gwiazd, a z tej jaskini wydobywa się tylko światło… faktycznie widzę kometę…. – zakończył zdziwiony.

Miło było to oglądać. Miał tak szeroko otwarte oczy ze zdziwienia, że nie miałam wątpliwości, iż musiał być przez chwilę w innym świecie. Spytałam na koniec ilu widział „króli”? Piotr tylko się żachnął, że tylko jeden był ubrany wytwornie, inni normalnie… Ale ilu ich było?! Co najmniej 2 osoby. Przyszło mi do głowy, że być może był tylko ktoś jeden ważny, a pozostali to ci, co mu służyli. W przeciwnym razie każdy z nich ubrany byłby wytwornie. 

Być może kiedyś się jeszcze tego dowiemy, może znajdzie się jeszcze jakaś zagubiona ewangelia ukryta w piaskach pustyni, a tymczasem…confused

Przede wszystkim bowiem należy spróbować znaleźć to, co wiemy o nim na pewno. Królowie? Nie byli królami. Nie nazywa ich tak ani Biblia, ani najstarsze tradycje. Dopiero późniejsza interpretacja jednego z psalmów pozwalała dostrzegać w nich władców. Św. Mateusz Ewangelista określa przybyszów greckim słowem magoi, które oznaczało kastę uczonych, perskich kapłanów. Orygenes i Tertulian pod tym pojęciem rozumieli astrologów z Babilonu. Arystoteles magoi nazywał uczniów Zaratustry, a Herodot — szczep irański. Z królami, władcami odległych krain, tajemniczy goście małego Jezusa niewiele zatem mieli wspólnego.

Co więcej, być może wcale nie było ich trzech. Św. Mateusz nie podaje przecież ich liczby, mówi jedynie o trzech złożonych darach. Wprawdzie o trzech magach pisał Orygenes, trzech również pojawia się na większości malowideł w katakumbach, ale czasem malowano ich dwóch, czterech, sześciu czy nawet dwunastu. http://www.opoka.org.pl/biblioteka/V/VBN/pk201401_trzejkr.html 

W tym samym artykule autor pisze; I jeszcze jedno: kiedy przybyli? Św. Mateusz zapisał, że „weszli do domu i zobaczyli Dziecię”. Jezus z rodziną nie mieszkał już w stajence, lecz w domu. Skoro Herod kazał wymordować wszystkich chłopców do dwóch lat, zatem i Jezus mógł już nie być noworodkiem: równie dobrze mógł mieć kilka miesięcy czy nawet ponad rok.

Według Św. Mateusza;
1
Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda1, oto Mędrcy1 ze Wschodu przybyli do Jerozolimy 2 i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę2 na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon».

Mędrzec pyta o nowo narodzone dziecię. Dziecię kilkumiesięczne czy roczne na pewno nie jest nowo narodzone! Sprawa nie jest tutaj jasna, więc wróciłabym do oryginalnej wersji językowej ewangelii i sprawdziłabym najpierw jej tłumaczenie.

Próbowałam się spytać, czy było to w grudniu, czy w innym czasie, Piotr stwierdził, że było ciepło, ale Homiel; 

  • Nie jest ważne kiedy i jak, ważna jest istota ukrzyżowania.

Przypomniałam sobie w tym momencie Jego odpowiedź;

  • My nie niszczymy, My budujemy.

Homiel nie powie czegoś, co mogłoby zburzyć to, w co wierzymy. Cały świat obchodzi Boże Narodzenie właśnie w grudniu, po co to podważać, jeśli to nie narodziny Jezusa, a Jego śmierć jest kluczowa?

Kluczowa dlaczego? Ano dlatego, że wcale nie musiał zostać ukrzyżowany. Jezus miał wolną wolę i jako człowiek miał możliwość wyboru. Nie wszystko było przesądzone. To widać podczas kuszenia na pustyni, to widać podczas ostatnich godzin w gaju oliwnym, kiedy mówi;

  • Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!

Muszę przyznać, że dotychczas nigdy nie patrzyłam na Jezusa właśnie w ten sposób. Kiedy do mnie dochodzi, że wcale nie musiał, ale dał się ukrzyżować… zaczynam rozumieć w pełni wielkość Jego decyzji. Odkrywam Go na nowo. 


Zwróciłam w „opowieści” Piotra uwagę na kilka szczegółów;

1. do tej pory myślałam, że liczba trzech „króli” jest faktem, w internecie dowiaduję się, że właściwie nie wiadomo ilu ich było naprawdę.

2. wg tradycji chrześcijańskiej przekazano w darach; mirrę, kadzidło, złoto. Piotr zobaczył „bukłak z oliwą”, co mogło być mirrą http://pl.wikipedia.org/wiki/Mirra , „coś z dymem”, co mogło być kadzidłem, nic na temat złota nie mówił. Zarówno bukłak i mirra występuje w ewangelii.

Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki; i wino przepadnie, i bukłaki. Lecz młode wino [należy wlewać] do nowych bukłaków”. http://zbawienieiwiara.com/Ewangelia/Marka.html

3. szata w złoto-czerwone pasy, sprawdzenie jak byli ubrani ludzie w tamtych czasach i w tamtym regionie to właściwie zadanie dla archeologa, ale znalazłam coś ciekawego.

http://www.bible-topten.com/archaeology/clothes.htm

222

Jest to fragment murala z Beni Hasan w Egipcie ok. 1890 pne. Znajduje się na północnej ścianie grobowca poświęconemu egipskiemu faraonowi Sesosotis II. Pokazuje pasmo wędrownych kupców, którzy podróżowali z Syrii-Kanaanu do Egiptu. Mural znajduje się w dużej sali, której ściany pokryte są obrazami przedstawiającymi różne aspekty życia w starożytnym Egipcie, a ten fragment zapewne przedstawia zespół zagranicznych przedsiębiorców, którzy często podróżowali przez ten obszar. Egipcjanie określali ich jako „Azjatów”. http://www.bible-archaeology.info/abraham.htm  

Podsumowując… Czy wizja jest możliwa? Jak najbardziej.


28. 12. 14 r. Szczecin.

Dzisiaj rano obudził mnie własny krzyk, była 8.15. Miałam ciężki sen.

Staliśmy na lotnisku, nie takim typowym betonowym, lecz utworzonym z dużej polany. Czekaliśmy na przylot syna. Piotr coś robił przy aucie, a ja obserwowałam niebo. Zauważyłam samolot, nieduży, który wydawało mi się, że leci za szybko. Próbował wylądować, ale po chwili wzniósł się ponownie. Zrobił nad lotniskiem koło, zawrócił i znowu przymierzał się do lądowania, jednak tak się kołysał i chwiał, że nie miał szans wylądować bezpiecznie. Wiedziałam, że spadnie. Kiedy zaczęłam krzyczeć ze strachu zauważyłam nad nim wysoko inny samolot, wielki, który majestatycznie leciał spokojnie. Poczułam, że to właśnie tam jest nasze dziecko. Mimo tego byłam tak przestraszona patrząc na spadający niżej samolot, że zaczęłam we śnie krzyczeć i to mnie zbudziło.

Myjąc zęby opowiedziałam sen Piotrowi i skwitowałam na koniec;

  • Jeszcze tego by brakowało, by jakiś samolot rzeczywiście spadł.

Pół godziny później Piotr otwiera internet i czyta o zaginięciu kolejnego samolotu malezyjskiego. To nas naprawdę zaskoczyło. http://www.newsweek.pl/swiat/poszukiwania-zaginionego-samolotu-airasia-malezyjskich-linii-lotniczych,artykuly,354186,1.html 

Ten sen nie dawał mi spokoju przez parę godzin, dlaczego zobaczyłam dwa samoloty, jeden mniejszy, latający na krótsze dystanse i drugi większy? Jeśli ten mniejszy to rozbity samolot i to zdarzyło się dzisiaj, to znaczy, że syn może wrócić bezpiecznie do domu już niedługo. Może…


29. 12. 14 r. Szczecin.

10

Odkąd zrobiłam zdjęcie Chrystusa w „naszym kościele” ciągle na nie patrzę i analizuję. Ciągle zastanawiam się co znaczy ten duży X, czy to przypadek, czy błąd zdjęcia? Raczej to niemożliwe. Myślę, że w takim akurat zdjęciu wszystko ma swoje odpowiednie znaczenie.

Dzisiaj włączam Discovery Historia i rozpoczyna się film „Tajemnice chrześcijaństwa – Wezuwiusz”. W pewnej chwili słyszę, że pierwsi wyznawcy Jezusa, którzy byli żydami posługiwali się X jako symbolem swojej wiary.

Stanęłam jak wryta. Oznaczało taf, ostatnia literę alfabetu hebrajskiego. Symbolizowała koniec, doskonałość i prawość. Hebrajskie tau przekształciło się w znak krzyża, które znamy dzisiaj, tak sugerują w tym filmie. Znalazłam film na YT i zrobiłam scana z tego ujęcia.

x

I potem porównałam… prawie identyczne.

x2

p. s. Dzisiaj dowiedziałam się, że syn wraca w przyszły piątek. 



Dopisane 25. 07. 2016 r.

Przyjrzałam się literze X ponownie. Nie wiem właściwie dlaczego nie sprawdziłam tego dwa lata wcześniej, ale dopiero dzisiaj zajrzałam do Wikipedii.

W religii chrześcijańskiej krzyż tau τ często łączony jest z osobą Jezusa Chrystusa, bądź też z duchowością Tau. Jej pierwotna forma przypominała X, bądź + i była często używana jako osobisty podpis czy znak pieczętujący dokument lub własność. „Mój podpis w Hi 31,35 dosłownym tłumaczeniu brzmi „moja tau”. https://pl.wikipedia.org/wiki/Tau 

Do tej pory myślałam, że X na moim zdjęciu do symbol pierwotnego chrześcijaństwa. Dzisiaj jestem już pewna, że to osobisty podpis samego Chrystusa mówiący jasno; To jam jest.

Myślę też, że nie przypadkowo X znajduje się na dole. Podpis jak pieczęć autoryzująca dokument. 

Homiel widział moje zaskoczenie, bo powiedział;

  • Masz teraz stokroć większą radość, kiedy odkryłaś to sama.

 


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Zajrzyj do trzosu Chrystusa, zobacz ile tam znajdziesz.

11. 12. 14 r. Warszawa.

 Przedwczoraj Piotr miał bardzo wyraźny sen, otworzył drzwi i ktoś mu wręczył stary mandat do zapłaty. Wczoraj rano mówi do mnie;

  • No jeszcze tego brakowało, bym miał coś nieoczekiwanie do zapłacenia.

Po południu dzisiaj kiedy tylko wszedł do domu od razu wiedziałam, że coś się wydarzyło. Pokazał mi pismo, które przyszło godzinę wcześniej z ZUS-u z nakazem zapłaty za składki wraz oczywiście z odsetkami, w sumie ok. 50 tys zł ( za rok 2010r). Piotr był lekko podłamany, bo miał w tym miesiącu możliwość odłożenia trochę pieniędzy… a tu nic z tego. No i siedząc już na kanapie w zamyśleniu spytał Homiela z lekkim przekąsem…

  • Jakie pomysły tego typu macie jeszcze na ten rok?
  • Zajrzyj do trzosu Chrystusa, zobacz ile tam znajdziesz.

To było tak zaskakujące, że od razu zaczęłam sprawdzać w internecie o co chodzi. Co to jest „trzos”? W samej Biblii jest kilka wzmianek na ten temat, ale jeden dość szczególny;

I rozkazał im, aby nic nic brali na drogę, jedno tylko laskę; ani tajstry, ani chleba, ani trzos pieniędzy. Ale żeby obuli się w trzewiki, a nie obłóczyli w dwu sukien.

111

Rozmawialiśmy o naszych rodzicach, którzy mimo poważnego wieku trzymają się nadwyraz dobrze. Są samodzielni, nie chorują, są sprawni fizycznie i psychicznie. Słysząc opowieści innych ludzi, którzy borykają się z chorobami swoich rodziców stwierdzamy oboje jednym głosem, że mamy ogromne szczęście. Mamy szczęście z rodzicami, mamy szczęście z naszymi dziećmi, a jednocześnie Piotr stale narzeka na nadmiar innych problemów wynikających z codziennego życia. To jest kwestia jego charakteru. Przejmuje się każdą trudniejszą sprawą, a wynika to z jego ogromnego poczucia odpowiedzialności. Chce, by wszystko było profesjonalnie załatwione co jest właściwie niemożliwe, jeśli prowadzone jest przez osoby trzecie. Jest dostawa, nie ma zapłaty. Ma być dostawa, nawala transport. Zawsze znajdzie się coś nieoczekiwanego, na co nie ma wpływu. I w ten sposób czasami wpada w okres narzekania myśląc pewnie, że może mu to pomoże. icon_rolleyes Rozumiem go i staram się pocieszać, ale nie zawsze mi to wychodzi. Rozmawialiśmy o tym znowu, kiedy raptem Piotr…

  • Usłyszałem mocne słowa, które przywołały mnie do pionu – powiedział.
  • Oszczędziłem twoich rodziców i ciebie. Zabrałem im to. Oszczędzając ich, oszczędzam ciebie. Wytrzymaj dla Mnie te odrobinę kłopotów, które ci daję.

Zamilkliśmy na chwilę z wrażenia.

  • Jak mnie to zmobilizowało w głowie… poczułem, że Go zdradzam.
  • To nie jest właściwe słowo – powiedziałam.
  • Zawodzę. On powinien mieć kogoś, na kim może się opierać, wierzyć w Niego, a ja jestem najsłabszym ogniwem, ciągle narzekam…
  • Wytrzymaj ten ból, im go bardziej wytrzymujesz tym bardziej jesteś bliżej do Nas.
  • No właśnie, człowiek tak jest głupi, że nic nie rozumie.
  • A jeśli ktoś naprawdę cierpi, bo choruje mocno, co ma robić?
  • Homiel mówi, że możemy prosić o ulgę w cierpieniu – od razu pomyślałam, że taka ulga może mieć różne oblicza. Znalezienie odpowiedniego lekarstwa, odpowiedniego lekarza, uzdrowienie, a nawet szybsza śmierć… jeśli jest to w ogóle możliwe.
  • Po co mi są te doświadczenia?
  • A po co żyjesz?
  • A nie moglibyśmy sobie tak pojeździć na golfa? – zażartował Piotr.
  • … Mówi, że chce kończyć tą sesję – chyba się zniecierpliwił dowcipami nie na miejscu.

18. 12. 14 r. Szczecin. 

W nocy bolała mnie tak głowa, że musiałam wziąć pigułkę na migrenę, nie spałam więc, ale przewracałam się z boku na bok przez wiele godzin. W pewnym momencie leżąc na wznak i mając jak zwykle zasłoniętą kołdrą połowę twarzy wyraźnie poczułam po obu stronach nacisk na materac, tak jakby ktoś nachylił się nade mną opierając się dwiema rękoma o łóżko. Kołdra napięła się i wyraźnie nacisnęła twarz spłaszczając mi nos. Poczułam niepokój, ale trwało to na szczęście tylko chwilę. Na pewno nie byłam sama w swoim łóżku. Homiel powiedział ostatnio, że jestem szczególnie chroniona, ponieważ mnie nienawidzą, najchętniej cofnęliby czas… ale w tym jednym momencie Moi chyba zaspali… albo inaczej… byli i dzięki temu trwało to tylko chwilę….


26. 12. 14 r. Szczecin.

 Syn jest w morzu od 5 miesięcy, mieliśmy wielką nadzieję, że wróci na święta. Piotr spytał nawet o to kilka dni wcześniej;

  • A czy może nie wrócić?

Odpowiedź wydawała się nam jasna, ale powinnam pamiętać, że kiedy odpowiada pytaniem na pytanie, to wcale tak nie musi jasna. A czy może nie wrócić? Może! W naszej rodzinie organizowano na Boże Narodzenie chrzciny i mój syn miał być ojcem chrzestnym. Zobowiązał się do tego już rok temu. Wszystko przygotowano i czekaliśmy na przyjazd syna. Kilka dni przed dostajemy wiadomość, że będzie opóźnienie, ponieważ w wenezuelskim porcie był strajk, niektóre statki stały już od miesiąca i termin przyjazdu zaplanowano na początek lutego. Co tu robić w takiej sytuacji? Ksiądz zasugerował, że na papierze będzie nazwisko syna, ale w kościele może być ktoś inny, padło na Piotra.

Byliśmy wszyscy w małym kościele, w którym słychać było prawie każdy jeden oddech wielu ludzi. Ksiądz w pewnej chwili wypowiedział formułkę;

  • Wyrzekamy się Szatana.
  • Wyrzekam się – huknął głośno Piotr. W małym kościele było to doskonale słychać.

    Poczułam ważność tej chwili. Po mszy podszedł do mnie Piotr i powiedział, że kiedy to mówił usłyszał za uchem.

  • Dokonało się zaskoczony Piotr zamilknął.

  • Teraz już wiesz, dlaczego nie wrócił dodał po chwili Homiel.

    Piotr zrozumiał, że on miał to powiedzieć, właśnie podczas mszy, właśnie w kościele i może właśnie podczas chrztu małego dziecka jak kropka nad „i”. Wieczorem rozmawialiśmy o tym długo, Homiel powiedział;

  • Waga słów tak wielka. Wyrzekłeś się definitywnie tego, z którym szedłeś, a wracasz do Tego, z którym zawsze żyłeś.

    Zamknęło się koło czasu. Homiel nazywa to cyklem. To, co Piotr kiedyś wybrał, teraz odrzucił właśnie w kościele, przy świętym sakramencie chrztu, który uważany jest za pierwszy egzorcyzm. Nie zdawałam sobie sprawy z wagi pewnych słów, czynów i wyborów, rytuałów… w kościele. Czy wyrzeczenie się gacka poza kościołem miałoby taką samą moc jak w kościele? Długo się nad tym Piotr nie zastanawiał, spytał za to co nas jeszcze czeka w nadchodzącym roku.

  • Dopełnij kielich wina tego roku, zanim rozpocznie się nowe.

    Tłumacząc na „polski”; nie przejmuj się przyszłym rokiem, bo jeszcze ten się nie skończył. Po tych słowach zaczęliśmy wspominać kończący się rok, dla mnie jest on jednym z najważniejszych w moim życiu. To wielka duchowa lekcja, nauka i „powrót do domu” jeszcze za życia. Homiel przypomniał i otrzeźwił szybko…

  • Jesteś ciągle w podroży.

    Myślę, że jest to samo sedno. Życie to droga. Dopóki żyjemy podróż ciągle trwa.


    Homiel już późno w nocy powiedział, że gacki nie są tylko dla ludzi, są też dla aniołów. Oni uczą się tak samo jak ludzie; 

  • Pokusa, która dotyka ludzi, dotyka też aniołów.

  • Czy anioły boją się gacków?

  • Anioł sam w sobie budzi wielki strach na dole, sama ich obecność. Boją się Michała, lecz większość nie chce mieć z nimi nic wspólnego – odpowiedział.


    Niedawno oglądaliśmy film „Miasto Aniołów” i wpadłam na pomysł, że spytam Homiela, czy to jest u Nich możliwe zakochać się w kobiecie, spaść na ziemię i sobie tak żyć jak gdyby nigdy nic.

  • My też dowiadujemy się oglądając – odpowiedział wyrażając swoje zdziwienie z wyraźną ironią.

Dodał jeszcze, że dziwi się za każdym razem, czyli za każdym razem kiedy to oglądamy. icon_lol-Kopia A ja się dziwię, że ogląda z nami TV, co właściwie nie powinno dziwić jeśli ciągle jest przy nas. Dziwny ten świat….

Prawdziwy Chrystus.

10. 12. 14 r. Warszawa. 

Byliśmy na kawie jak zwykle o 10.00 rano, Piotr zamyślił się nagle;

  • Homiel mówi, że
  • wszystkie zasłony zostaną zdjęte.
  • Będziesz widzieć, to czego inni nie widzą i nie widzieli, będzie ci to dane.
  • Twoje serce przebije światło i będziesz przekazywał to innym.
  • Będziesz jeszcze więcej widzieć? – spytałam zdziwiona – Nie zwariujesz? – spytałam jeszcze raz ze zdziwieniem, gdyż już teraz często Piotr zastanawia się, czy jest do końca „normalny”. To, co w tej chwili się dzieje jest już i tak absolutnie niezwykłe, a Oni zapowiadają jeszcze więcej. Jeśli będzie jeszcze więcej to nie wiem, jak to nawet nazwać. Nie mam odpowiedniego słowa.
  • Nie wiem.
  • Wracając do domu, musisz przysłużyć się ludziom, innej drogi nie ma.
  • Mówi, że nie wolno mi użyć niczego przeciwko ludziom, bo wtedy znowu zbliżę się do dołu, mam to użyć po to, aby ludzi ratować i oświecać, a nie przeciwko nim.
  • A na czym ma to polegać? – pytam Piotra.
  • A skąd mam wiedzieć?
  • A kto ma wiedzieć? – odparłam.

Czas pokaże…

Nie wiem czy to wpływ kawy icon_lol-Kopia, czy faktycznie usuwają mu wszelkie zasłony, ale przypatrzył mi się dokładnie i powiedział;

  • Twój Grubasek jest bardzo blisko ciebie, ciągle trzyma ręce na ramionach, ciągle cię pilnuje – potem otworzył szerzej oczy – Ale ich jest więcej, jesteś otoczona przez Innych, ściśle cię ochraniają.
  • Taaaa… Dlaczego?
  • Twój mówi, że czarni cię nienawidzą, nienawidzą to właściwie słowo nie na miejscu to przez to, że przelewasz świadomość i prowadzisz ślepego… ślepego to chyba chodzi o mnie? – zaśmiał się Piotr.

Przypomniała mi się wizja, w której Piotr szedł z przepaską na oczach.

  • Ta biblioteka na Górze jest przepiękna – kontynuował dalej – Schody prowadzą do wielkiej sali, po bokach stoją wielkie filary, łuki, wszystko jest jasne, marmur albo alabaster, daj narysuję ci… – Piotr wziął serwetkę i narysował.. coś icon_cool-Kopia.

1111

Po kawie pojechaliśmy na drugą stronę Wisły do „naszego” kościoła, o dziwo nie paliło się światło nad krzyżem Jezusa. Kątem oka zobaczyłam uśmiechającego się Piotra, szepnął mi do ucha, że widzi białego gołębia siedzącego na ramionach Chrystusa, a właściwie gołębicę, bo jest gruba. icon_e_confused-KopiaMacha skrzydłami i wydaje swoje dźwięki, czyli chyba… grucha. Spojrzałam na niego z politowaniem, bo oczywiście absolutnie niczego nie widziałam, ale nieoczekiwanie usłyszałam w swojej głowie; zrób zdjęcie. Zdarzyło mi się to pod tym krzyżem po raz pierwszy, więc szybko wyjęłam swojego Iphona i zrobiłam dwa zdjęcia.

1

Dwa zdjęcia zrobione w odstępie 2 sekund. Zaraza po wyjściu sprawdziłam, czy udało się coś uchwycić, ale na pierwszy rzut oka niczego nie zauważyłam, oprócz jakiejś, powiedzmy, mgły nad głową Chrystusa. Po kilku godzinach dopiero, już w domu i na komputerze zaczęłam sprawdzać je ponownie. Nie zrobiłabym tego w ogóle, gdyby nie usłyszane słowa; zrób zdjęcie. Musiały mieć przecież jakiś sens.

2

3

Powiększyłam oba zdjęcia dla porównania i już na pierwszy rzut oka zobaczyłam między nimi sporą różnicę. Skupiłam się na pierwszym zdjęciu powiększając go w programie graficznym Windowsa możliwe jak się da.

GOŁĄB

Nie mogłam uwierzyć w efekt końcowy. Najpierw zobaczyłam jasnego gołębia z uniesionymi do góry skrzydłami, wyraźny dzióbek, szyja… A potem… a potem Niebo zeszło na ziemię…

5

Zatkało mnie absolutnie…. siedziałam przed monitorem zapatrzona… gołąb przy głowie mężczyzny, przymknięte oczy, włosy do ramion, broda, zagadkowy znak dużego X… Chrystus… prawdziwy, autentyczny.

Waliło mi serce z wrażenia i pytam się Homiela

  • Czy to na pewno On? – nawet bałam się powiedzieć na głos Jego imię.
  • To jest dla ciebie.

Od pierwszych wieków chrześcijaństwa gołębica była głównym ikonograficznym symbolem Ducha Świętego, a od nakazu Benedykta XIV[potrzebny przypis] jedynym. W Biblii pod tą postacią objawił się on podczas chrztu Jezusa Chrystusa (Mt 3,16 ; Mk 1,10). Św. Jan Apostoł pisze o świadectwie Jana Chrzciciela: „Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim” (J 1,32).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Gołąb_w_kulturze_i_wierzeniach

Przypomniałam sobie nakaz Homiela, bym się modliła codziennie Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami, albowiem tylko Tyś jest święty, Tyś jest panem, tyś najwyższy, Jezus Chrystus z Duchem Świętym, chwała Ojcu Amen.

Teraz rozumiem dlaczego.



Dopisane 22. 07. 2016 r.

To być może jedyne tego typu zdjęcie na świecie… Nie wiem tego na pewno oczywiście, ale ono nie może być tylko dla mnie. Przekazuję to innym ludziom, niech się radują i uwierzą. 



Dopisane 22. 08. 2016 r.

W najnowszy miesięczniku „Egzorcysta” ukazał się artykuł; http://www.miesiecznikegzorcysta.pl/wiara-i-rozum/item/1419-jezus-nigdy-nie-rozstawal-sie-z-duchem-swietym

Jezus nigdy nie rozstawał się z Duchem Świętym

Kiedy współcześni katolicy mówią o Jezusie, rzadko pamiętają o Duchu Świętym. Podobnie duchowni sporadycznie wspominają o Nim w kazaniach. Taki stan rzeczy jest spowodowany m.in. tym, że chrześcijanie przyzwyczaili się do mówienia i myślenia o Jezusie jak o samotniku lub bohaterze religijnym.

Tymczasem Nowy Testament ukazuje Jezusa, który był wiedziony przez Ducha i posyłał Parakleta. Co więcej, samo słowo „Chrystus” oznacza namaszczonego Duchem Świętym i spełniającego swą misję w mocy Ducha. Nie ma ani jednego odcinka w ziemskim życiu Jezusa, w którym dopuszczalne byłoby zapomnienie o Duchu Świętym. To samo dotyczy tożsamości chrześcijan, którzy mają łączność z Chrystusem i z Bogiem Ojcem w mocy Ducha Świętego. Mamy wiele do naprawienia w zakresie naszej wiary w Ducha Świętego

Herezje

Za niedoskonałym sposobem przedstawiania Chrystusa stoi kilka przyczyn. Najistotniejszymi spośród nich były pojawiające się w IV w. herezje, które zaprzeczały odwiecznej jedności Jezusa i Ojca. I tak adopcjanizm głosił, że Jezus jest zwykłym człowiekiem, tyle że w wyjątkowy sposób obdarzonym Duchem Świętym. Sekta ebonitów, istniejąca już od II w., uważała Jezusa za nowego Mojżesza, a Jego chrzest w Jordanie interpretowała jako moment, w którym człowiek o imieniu Jezus otrzymał namaszczenie Duchem. Jezus miał zatem być tylko człowiekiem namaszczonym przez Ducha, podobnie jak Mojżesz. Ten pogląd był sprzeczny z objawieniem Jezusa jako odwiecznego Słowa, które stało się Ciałem. W sytuacji zagrożenia ze strony herezji bezpieczniej było mówić osobno o Chrystusie i osobno o Duchu Świętym. W ciągu wieków doprowadziło to jednak do zapomnienia, że Chrystus kontynuuje swe dzieło razem z Ojcem przez Ducha. Chrześcijanin na podstawie porządku Objawienia powinien pamiętać, że wszystko, co Bóg czyni w naszym życiu, czyni mocą Ducha Świętego. A Duch Święty, który jest Osobą Trójcy Świętej, nie może być ani pomijany, ani przemilczany bez konsekwencji osłabienia naszej wiary w Boga. Przecież Trójca nie była nigdy „Dwójcą”!



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Ty Mnie szukasz, a Ja zawsze jestem z tobą, ciągle jestem przy tobie.

07. 12. 14 r. Warszawa.

Dawno nie byłam „u naszego krzyża” i dzisiaj niemal tam biegłam. Jeszcze podczas modlitwy Piotr powiedział, że usłyszał niezwykłe skowa;

  • Ty Mnie szukasz, a Ja zawsze jestem z tobą, ciągle jestem przy tobie.

Ja już nie wiem co robić, by odwdzięczyć się za to wyróżnienie. Ciągle mi się cisną słowa; nie jestem godna, abyś przyszedł do mnie… Najciekawsze, że oboje traktujemy Go jak kogoś bardzo bliskiego. Zwłaszcza Piotr, co nie jest nawet dziwne jeśli się Go widzi i słyszy. To niezwykłe uczucie… zatyka gardło… 


08. 12. 14 r. Warszawa.

  Dzisiaj Piotr został obudzony z nakazem pójścia do kościoła, tam dostał wizję;

Zobaczyłem ziemię jako małą kropkę we wszechświecie, wszystko to mieściło się w przestrzeni o kształcie kuli, ponad tą kulą znajdowała się inna kula, inny wszechświat. Oba połączone były tunelem w formie wirującego spiralnego leju. Dziwnie… tam jest i zielony i niebieski kolor.

A jeśli budowa hologramu wygląda właśnie w ten sposób, że istnieją wszechświaty w kształcie kuli, które są połączone wirującym spiralnym tunelem? Z tego co wiem, pełno jest zjawisk we wszechświecie właśnie w formie wiru….

Czy rodzący się Wszechświat wirował? Do tej pory myślano, że Wielki Wybuch był jednorodny, a przestrzeń zachowuje się tak samo w każdym kierunku. Ostatnie badania podważają tę teorię – być może Wszechświat obraca się jako całość, a jeśli tak, to musiało być tak od samego początku. http://news.astronet.pl/index.php/2011/07/22/n6773/

1

Piotr wczoraj miał sen.

Byliśmy razem na półpiętrze (p.s. znowu półpiętro, co to może znaczyć?) i zobaczyłem gacka. Wysoki, na czarno ubrany chudy facet o dziwnie długich nogach. Były wręcz nienaturalnie długie. Podawał mi nowe koszule do zmiany, oferował mi swoje usługi, ale oczywiście je odrzuciłem. Dziwne, ale kiedy podchodził do mnie cały czas gapił się czujnie na ciebie.

Kiedy tego słuchałam w mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Tego czarnego chudego faceta z nienaturalnie długimi nogami widziałam już wcześniej. Dokładnie wtedy, kiedy wprowadziliśmy się do poprzedniego mieszkania. Teraz kolejna przeprowadzka i znowu się pojawił, tym razem w wizji Piotra. Spytałam się Homiela dlaczego? Obawiam się, że coś się szykuje.

  • Taką macie drogę, macie nas, macie tamtych.
  • . Powiedział, że nic lepszego na ten moment nie mogliśmy znaleźć, to było wskazane. Musieliśmy się przeprowadzić… mówi.
  • To mieszkanie czas było opuścić.
  • Czy coś było złego?
  • Ten etap się skończył.
  • Ale nam było dobrze…
  • Są etapy w życiu.
  • A to obecne?
  • Przechowalnia.
  • Czy długo potrwa?
  • Na razie przesłona zdarzeń stoi.
  • ……….
  • Powiedział, że dostałem przepiękny prezent.
  • Prowadzenie przez Chrystusa.
  • To jest początek twojej drogi do końca.
  • I to się właśnie zaczęło – od razu wiedziałam, że chodzi o wizję, w której Piotr idzie w powietrzu z Chrystusem.
  • Pokazał ci, że jest naprawdę… przypomniał mi płuca jak oddychał – Homiel wspomniał nasz niedawny pobyt w katedrze św. Floriana.

Piotr miał dzisiaj w kościele piękną wizję;

Przede mną długa świetlista droga, jesteśmy gdzieś w przestrzeni, mam zawiązane przepaską oczy i nic nie widzę, trzymasz mnie z lewej strony, Jezus trzyma mnie z prawej strony i tak razem idziemy, a raczej prowadzicie mnie tą drogą. Na końcu drogi puszczacie mnie wolno i idę już sam.

peopl05

Piotr jest jak ślepiec, potrzebuje prowadzenia i wsparcia… ale powiedzmy sobie szczerze, któż z nas tego dzisiaj nie potrzebuje…

Jak będziesz widział, że stoją między Nami, to nie bój się iść do Mnie.

20. 11. 14 r.  Warszawa.  

Byliśmy dzisiaj przy „naszym” krzyżu i z daleka zobaczyliśmy cygankę, która od tygodni tam „zawodowo urzęduje” i zarabia żebrząc. Piotr na jej widok zatrzymał się i nie chciał wejść. Powiedział, że przeszkadza mu jej obecność. Trochę go rozumiałam, ponieważ siedziała na posadzce 2 metry od krzyża, ale też nie wyobrażałam sobie, by tam nie wejść. Właściwie zmusiłam go do wejścia. Piotr pomodlił się szybko, wydawałoby się, że zrobił to machinalnie. Poklęczał trochę i wyszedł. Już po wyjściu…

  • Ale usłyszałem… ?!
  • Niech nikt nigdy nas nie rozdziela, tą cyganką mogę być Ja.
  • Przepraszam Cię…
  • Nie pozwól na to, jak będziesz widział, że stoją między nami, to nie bój się iść do Mnie.

Ciarki mi przeszły po plecach, a Piotrowi zrobiło się naprawdę głupio, nawet chciał wracać z powrotem. 

  • Każda wizyta to lekcja, zauważyłaś?
  • Ogromna. Człowiek się ciągle uczy.
  • Ile jej dałaś? – Piotr mnie rozwalił tym pytaniem. Pomyślałam, że jest trzeźwy jak zawsze. icon_rolleyes

Nieco później wspominaliśmy wcześniejsze doświadczenie spod krzyża (wpis z 12. 10. 14 r.).

  • Dla mnie wrażenie zrobiło jak Jego płuca pracowały, jak się klatka piersiowa się podnosiła, widziałem jak oddychał.
  • Oddychał jak człowiek konający na krzyżu, czy normalnie? – staram się pytać rozsądnie. 
  • Normalnie oddychał, widziałem jak te płuca się podnosiły i schodziły, podnosiły i się schodziły, niewiele brakowało a głowa obróciłaby się w moją stronę, a wtedy zgasło światło.
  • … – oczywiście pamiętam o tym doskonale. 
  • Widziałaś moje zdezorientowanie? – przytaknęłam mu tylko głową.
  • Wtedy usłyszałeś twój się świat się kończy, możesz się spytać Homiela o co chodzi?
  • To zadanie dla ciebie mówi.
  • On to powiedział ze smutkiem? – chciałam wyczuć po tonie co się za słowami kryło. 
  • Nie, to sucha informacja, nie było przy tym żadnego ładunku emocjonalnego.
  • A to zgaszone światło to znak dla mnie, czy dla ciebie?
  • Piotr wszystko widzi, on tego nie potrzebuje.
  • . a więc to znak dla mnie – ucieszyłam się w duchu. 
  • . ja zawsze byłem przy Bogu, On był dla mnie najważniejszy… – zamyślił się Piotr znowu. 
  • Ty myślisz, że On sobie bez ciebie nie poradzi? – chyba do końca nie przemyślałam swojego pytania, bo zaraz wybuchnęliśmy śmiechem odkrywczo zrozumiawszy jego absurdalność.
  • słyszę gdzieś w oddali głęboki śmiech dojrzałego mężczyzny… – powiedział nagle całkiem spokojnie. 

28. 11. 14 r.  Szczecin.

Przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Przez dwa dni targałam wszystkie graty i schudłam od razu 2 kilo. Jeśli to jedyny sposób na schudnięcie to proszę bardzo, mogę tak co 3 lata.

Kiedy usiadłam w fotelu zmęczona przypomniałam sobie słowa Homiela; Zbliżasz się do przesłony zdarzeń na osi czasu i wskazówkę, że w listopadzie będzie zmiana (wpis z 25. 10. 14 r). Pokiwałam z niedowierzaniem głową, bo właśnie się tak stało.

Pierwszy dzień Piotra w nowym mieszkaniu rozpoczął się ciekawie. Siedzieliśmy w salonie, który jest połączony z kuchnią, czyli współczesny open space. Poszłam do kuchni, by upchnąć do szafy ostanie talerze, pojemniki itd. Miałam szklany świecznik wielkanocny używany tylko w Wielkanoc z uwagi na jego charakterystyczne symbole, tzn. biały baranek. Włożyłam go do głębokiej miski, by się nie potłukł, a miskę do głębokiej szafy. Byłam zadowolona, bo wiedziałam, że nic się jemu nie stanie, a kiedy przyjdzie czas, to go wyciągnę.

Podeszłam do zlewu, zaczęłam zmywać naczynia, trwało to może 5 minut. Odwracam się i widzę na kaflowej posadzce pod moimi nogami pół wielkanocnego świecznika, którego przed chwilą przecież schowałam. icon_e_surprised-Kopia

Zesztywniałam… zaczęłam natychmiast analizować sytuację w głowie; kiedy ja to zbiłam? Skąd się to wzięło? Dlaczego nie słyszałam rozbijającego się szklanego świecznika o podłogę? Dlaczego nie słyszał tego Piotr, którzy siedział 3 metry obok? Otworzyłam szafkę, wyciągnęłam z głębi miskę, a w niej… druga połowa świecznikaicon_e_surprised-Kopia Piotr podszedł i tak oboje patrzyliśmy na rozbity świecznik nic nie rozumiejąc.

  • Jak Oni to robią ?! – spytałam nie będąc do końca pewna kto za tym stoi – Spytaj jednak Homiela, czy to Oni są za to odpowiedzialni – poprosiłam Piotra mając mętne przeczucie.
  • My nie niszczymy, my budujemy.

Ups…. jak mogłam mieć jeszcze wątpliwości? Gacek dał znowu znać, że jest i choćby zmienialibyśmy mieszkanie co miesiąc, to tak naprawdę nie ma dokąd uciec.



Dopisane 20. 07. 2016 r.

To pozornie błaha odpowiedź okazała się bardzo znamienna. Wielokrotnie w późniejszym czasie kiedy zdarzały nam się dziwne wydarzenia, których autora nie mogliśmy przyporządkować przypominałam sobie to zdanie. Niebo nie jest tym, co budzi niepokój, skłóca, podważa, sieje zamęt, niszczy. To domena Zła.

Przykładowo; czytając w internecie wypowiedzi ludzi, którzy mają różne wizje, sny pada często pytanie, czy pochodzą od dobrego źródła, czy złego. Według tej prostej zasady i wskazówki łatwo będzie to rozróżnić. Jeśli człowiek po takiej wizji czuje niepokój, to lepiej o niej zapomnieć.

To drobny przykład, ale weźmy coś większego. Konflikty międzyludzkie i wojny nie są dziełem Nieba. Wszystko co prowadzi do zniszczenia człowieka emocjonalnie, duchowo, fizycznie, czy jakkolwiek nie jest dziełem Nieba. Nie obwiniajmy Ojca o Zło, które jest wszechobecne niemal w każdej dziedzinie naszego życia. To jest niesprawiedliwe. 


Przeprowadziliśmy setki rozmów i bardzo często byłam pod wrażeniem humoru samego Homiela, jak i Ojca. Szalenie trudno komuś to wytłumaczyć, a jeszcze trudniej udowodnić.

2

Fragment z książki „Między Niebem a radością” ks. j. Jamesa Martina.

  • Niech nikt nigdy nas nie rozdziela, tą cyganką mogę być Ja.

Te słowa ciągle słyszę w swoje głowie. Uświadomiły mi, że nigdy nie wiem z kim mam akurat do czynienia. Tak łatwo nam oceniać ludzi zanim się jeszcze odezwą, a przecież nie mamy żadnej o nich wiedzy. Chrystus uczy, że każdemu warto dać szansę, bo nigdy nie wiadomo…


  • Nie pozwól na to. Jak będziesz widział, że stoją między nami, to nie bój się iść do Mnie. 

Wtedy oczywiście sądziłam, że słowa dotyczą ciągle żebrzącej cyganki, ale dzisiaj widzę ich znacznie głębszy sens. Przykładowo; zostałam wychowana w rodzinie katolickiej, która nie wierzy w Boga. Takich rodzin i ludzi jest miliony. Mając bogate doświadczenia próbowałam raz, czy dwa porozmawiać na temat istnienia Boga, ale zostałam ośmieszona. To mnie nie powstrzymało, by wierzyć. Ja nie idę piechotą do Chrystusa, ja do Niego wręcz biegnę. W dzisiejszych czasach „między nami” będzie jeszcze wiele przeszkód, ale człowiek, kiedy wierzy nie może się bać wierzyć.

To były dwie piękne lekcje.

Będziemy razem, teraz, zawsze i na wieki wieków.

12. 11. 14 r. Warszawa. 

Na biurku w warszawskim mieszkaniu leży różaniec, ciągle układam go w kształcie pękatego serca. Piotr często mi go poprawia, co mnie wkurza, ponieważ robi z niego jakąś chudą miernotę. Wczoraj nawet zrobiłam mu wymówkę, że jego serce jest do niczego. Poprawiając je kolejny raz po swojemu pomyślałam…. ciekawe czy Oni to widzą?

1

Dzisiaj dostałam od córki maila; siedzę sama w domu i jakoś mi smutno się zrobiło bo pomyślałam o tych problemach etc… wstawiłam wodę na makaron na jutro. Posoliłam i resztę soli, która mi została w palcach wyrzuciłam do zlewu. Podeszłam do zlewu żeby to spłukać i zobacz, ja tego nie zrobiłam przysięgam….

3

Rozbawiło mnie to bardzo. Takie zgrabne serduszko raczej trudno zrobić celowo woda i solą, nawet nie wiem czy to jest w ogóle możliwe. Homiele się postarali icon_lol-Kopia.


Wczoraj zdarzyła się zadziwiająca rzecz. Około 22.00 Piotr powiedział nagle;

  • Ktoś przy stole siedzi i nam się przygląda. Chudy, ma coś na głowie co zasłania mu część twarzy… Mówi, że jest jednym z ostatnich, którzy skłaniają mnie do czynienia zła.

Po tych słowach Piotr odwrócił się do mnie z miną wyrażającą przemożne zdziwienie  … i zamiast drążyć temat dalej zaczęłam się śmiać. 


14. 11. 14 r. Warszawa. 

Nie mamy telewizji, ktoś odciął antenę na dachu i jesteśmy skazani na rozmowę, ale dzięki temu zmusiłam Piotra do sprawdzenia kilku rzeczy.

  • Franciszek świeci na biało – żółto, Bóg trzyma rękę nad jego głową. Wytwarza ochronną czaszę nad nim – zaczął całkiem ciekawie. Myślałam, że powie coś więcej, ale nagle przerwał…
  • Ten wczorajszy tu jest.

W pierwszej chwili nie wiedziałam o kogo chodzi.

  • Ta twoja przyboczna cię pilnuje…. mówi o tobie, przyboczna? O co mu chodzi?
  • Może straż przyboczna? Po co z nim gadasz w ogóle, jeśli nakłania cię do zła. Wiesz, że złem się nie dyskutuje.
  • Mówi, że nie odpuścili mi i pokazał jajo z przykrytą ręką…. – Piotr zamilkł.
  • Przestań z nim gadać – wkurzyłam zdając sobie sprawę z kim rozmawia.
  • Spytaj się Homiela kto to jest.
  • . mówi, że to utracjusz szukający powietrza.

Tym razem ja zrobiłam zdziwioną minę, ale już się nie śmiałam. 


15. 11. 14 r. Warszawa.

Byliśmy na kawie, Piotr był rozluźniony i bardzo łatwo podłączył się do Homiela. Spytał co z problemami, które wydaje się nie mają końca.

  • Innej drogi nie ma niż przez utrudzenie kręgosłupa. Wiele zdarzeń to nie klucze, to jest droga. Choć bogactwo na tej ziemi nie jest dla was i tak tego doznacie na krótko.
  • Podołam temu co będzie?
  • Z nami? Będziemy razem, teraz, zawsze i na wieki wieków.
  • Amen.
  • I przyjdzie dzień kiedy syn człowieczy pojedna się z tym, który odszedł na zawsze.
  • Co to znaczy? – pyta mnie Piotr.
  • Nie wiem.
  • Czy długo będę prowadził firmę?
  • A czy ci źle? Ufaj bardziej swoim ludziom, oni naprawdę wiele potrafią.
  • …… Zapytałem o mieszkanie (p.s. warszawskie), ale milczy.
  • . Pracuj i ufaj.

Po południu byliśmy znowu w kościele Floriana przy „naszym” krzyżu. Tym razem Piotr nie zobaczył Chrystusa, ale postać w bieli, która stała za nim i trzymała ręce na ramionach wiszącego Jezusa.

  • Kielich krwi i ciała Mego w tobie, dusza twoja z Moją połączona, serce twoje z Moim złączone.

Nasze wizyty pod tym szczególnym krzyżem stają się coraz bardziej… niesamowite. Na ścianie obok krzyża wisi tablica upamiętniająca dwa na niego ataki.

FullSizeRender

Czytałam tablicę wielokrotnie i za każdym razem miałam takie samo odczucie, że nie tylko my uznaliśmy ten krzyż za wyjątkowy. Ma wyjątkową moc, co dostrzegli jego najwięksi wrogowie. 


18. 11. 14 r. Warszawa. 

Prawie każda wizyta w katedrze św. Floriana na Pradze i modlitwa przy „naszym” krzyżu dostarcza nam ciekawych doświadczeń. Byliśmy dzisiaj o 10.00. Piotr zaczął mi szeptać do ucha, że z krzyża wyłoniła się biała łania (albo jelonek) z białą koroną. Kiedy rozpłynęła się na jej miejscu pokazał się zarys kielicha na tle brązowego krzyża. Piotr opisując głowę łani powiedział, że „miała takie coś jak końce korony na głowie„, poprosiłam, by to narysował (niestety ma wybitny brak talentu do rysowania icon_e_smile-Kopia ).

2

Jak połączyć te symbole i co to znaczy?

Łania – powszechnie uznawany symbol szybkości, zwinności, łagodności i nieśmiałości. Umieszczane już na wczesnych wizerunkach w świątyniach egipskich, szybko w tym kraju wyginęły, jeszcze przed nadejściem ery chrześcijaństwa. Poświęcone były Izydzie. Łanie często wymieniane są w Starym Testamencie, ich czystym mięsem mogli się posilać synowie Izraela. Uważa się, że biblijna łania lub jeleń oznacza daniela. W Księdze Izajasza (35, 6) symbolizuje zwinność: „skakał jak jeleń”; jest obrazem kochającej żony w Księdze Przypowieści (5, 19), a w Księdze Psalmów (42, 2) duszy spragnionej Boga. Rączość jelenia sławiona jest w II Księdze Samuela (22, 34) i w Księdze Psalmów (18, 34) oraz w Księdze Habbakuka (3,19). W Pieśni nad pieśniami młody jelonek jest uosobieniem umiłowanego (2, 9 i 17; 8, 14). Symbolika ta została szeroko rozpowszechniona wraz z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa.

http://www.tpzn.fora.pl/rzym,2/zwierzeta-na-rzymskich-monetach-okresu-cesarstwa,34.html

Biały Jeleń – symbolizuje bliskość świata nadprzyrodzonego, jest pośrednikiem pomiędzy światami, w tradycji chrześcijańskiej bywa symbolem Chrystusa.

http://mysliwwielkimmiescie.blogspot.com/2012/07/jelen-symbol.html

Biały Jeleń (jelonek) + kielich („kielich krwi mojej„) + krzyż = Chrystus + cierpienie + odkupienie ? Próbuję to jakoś poskładać i do razu przypominam sobie słowa z pewnej modlitwy;

Wejrzyj na Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który niewinne życie oddał za nas na krzyżu, aby nas odkupić krwią swoją.

Stojąc tak pod tym krzyżem żałowałam, że ja nie otrzymuję znaków, że ja nie widzę, ale pocieszyłam sama siebie w duchu; dobrze, że chociaż Piotra tu przyprowadzam. Całkiem nie po drodze mu na Pragę i bywamy tutaj zbyt rzadko.

Wieczorem, kiedy już o wszystkim zdążyłam zapomnieć Piotr mówi do mnie w pewnej chwili;

  • Chciał ci podziękować, że przyprowadzasz mnie do tego kościoła.

Zamurowało mnie. Piotr nie miał pojęcia o czym myślałam w danej chwili w kościele. I Chrystus odpowiedział na moje myśli… czy może być coś piękniejszego? 



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Przyjdą dni, kiedy skrucha i pokuta będą codziennie.

08. 11. 14 r. Szczecin.  

Ciągle mam w głowie Fatimę. Męczyłam Piotra, by Homiel wyraził swoją opinię na ten temat. Nie odpowiedział, ale pokazał. Kartka papieru zapisana linijkami, jeden werset zasłonięty ręką i liczbę 14. Piotr zrozumiał, że chodzi albo o punkt 14 lub wiersz 14 i on był najważniejszy. Powiedział potem;

  • Przyjdą dni, kiedy skrucha i pokuta będą codziennie. Wtedy Chrystus przyjdzie ponownie.

Uderzyło mnie to zdanie, bo pamiętam, że kilka miesięcy temu powiedział;

  • Czy może narodzić się ktoś, kto jest pośród was?

Z jednej strony mówi, że nie ma sensu, by rodził się ponowie, a z drugiej strony sugeruje, że jednak się pojawi. Istnieje jedynie jedna możliwość, która to pogodzi – według Biblii Chrystus przyjdzie ponownie w dość szczególny i niezwykły sposób.

Pan Jezus jasno przepowiedział – i to wielokrotnie – swoje przyjście przy końcu świata. Mt 16,27: ,,Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca Swego z Aniołami Swymi i wtedy odda każdemu według uczynków jego”. Mt 24,30: „A wówczas ukaże się na niebiosach znak Syna Człowieczego i wtedy płakać będą wszystkie pokolenia na ziemi i ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w obłokach niebieskich i z mocą wielką i majestatem”. (Por. Mk 13,26; Łk 21,27).

http://www.katolik.pl/tajemnica-zycia-wiecznego,590,812,cz.html?idr=113

Czy Paruzja jest blisko? Hmm… Oni mają swoiste poczucie czasu, dla nas wieczność to dla Nich ledwo mgnienie. Najpierw jednak skrucha i pokuta… jeśli paruzja to w dalekiej przyszłości niestety, gdyż na dzień dzisiejszy raczej tego nie widzę, wprost przeciwnie…

A jeśli się mylę? Co skłoniłoby człowieka do modlitwy i pokuty? mysli Hmm… ogólnoświatowa wojna lub kataklizm, to człowiek szybko zacznie się modlić w myśl sprawdzonej, starej zasady; jak trwoga to do Boga. Kiedy patrzę na nasze życie pomysłów na to, by zmusić ludzi do modlenia się naprawdę Im nie brakuje icon_cool-Kopia

Zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy;

  • Jestem ciekawy na ile warte są słowa Homiela, że nie spadnie śnieg.
  • Uważaj, obrażasz Go.
  • … A może to ja źle usłyszałem? – zamyślił się Piotr.
  • Zło wszędzie narasta, wypuszczane są mroczne siły coraz bardziej – odezwał się Homiel nagle.
  • … Powiedział, że Ich świat istnieje obok nas bardzo blisko.
  • …….
  • … Powiedział, że Matka Boża bez przerwy modli się za pokój na świecie… słyszysz? – może nie słyszę, ale rozumiem icon_e_confused-Kopia – Bez przerwy modli się za pokój na świecie i ludzi – i zamilkł.

11. 11. 14 r. Szczecin.

Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych i Australii ogłosili istnienie światów równoległych. Teorię wieloświatu jest podzielana przez naukowców. Najnowsze opracowanie na ten temat przygotowali specjaliści z Griffith University w Australii i University of California z USA. Naukowcy zaproponowali jednak zupełnie nową koncepcję, dzięki której mają nadzieję rozwiązać niektóre z problemów mechaniki kwantowej. W przeciwieństwie do poprzednich wersji, teraz naukowcy dopuszczają możliwość istnienia ograniczonej, ale jednak niewyobrażalnie ogromnej liczby wszechświatów o określonych właściwościach, które istnieją w czasie na stałe bez tzw. rozgałęzienia. Specjaliści wierzą, że każdy ze światów jest prawdziwy w tym samym stopniu, a interakcja między nimi jest źródłem efektów kwantowych.
http://innemedium.pl/wiadomosc/naukowcy … wnoleglych

Zwróciłam uwagę na tę informacje, ponieważ wczoraj Piotr miał ciekawe widzenie;

  • Istnieje specjalne miejsce między wymiarami, dziwnie zbudowane, tak jak jest granica państwa to wygląda jak pas graniczny. On nazwał to studnią czasu. Jest to ciemna przestrzeń bardzo niebezpieczna, jeśli ktoś tam trafi już nie wraca.
  • Ciekawe określenie…
  • Jak powiedział ostatnio? Przesłona zdarzeń na osi czasu zatrzymała się… – Piotr przypomniał sobie słowa.
  • Studnia czasu to coś, co ma swój koniec… prawda? Studnia się kiedyś kończy, to nie jest coś bez końca – próbowałam to rozszyfrować.

  • Pamiętam, jak Chrystus powiedział takie zdanie, że świat się skończy.
  • No właśnie….

Hmm… pamiętam, że kiedy w ścianie zrobiła się dziura i zobaczyłam tam czarną czeluść wiedziałam, że za nią coś jest, to było tak pewne jak to, że jeszcze oddycham. Wiem, że świat, który nas otacza jest zamkniętą konstrukcją, a takich konstrukcji może być naprawdę wiele.


Piotr często przy dzieciakach wygłupia się. Ponieważ ma kabaretowe poczucie humoru w domu jest zazwyczaj wesoło. Kiedy jednak jest już sam, powraca do swojej prawdziwej zamyślonej natury.

  • Prawość w tobie wielka, nieważne, że się śmiejesz z siebie. Ważne, że dajesz radość innym – skomentował Homiel na koniec dnia.



Dopisane 18. 07. 2016 r.

Nie sprawdziłam wtedy jak wyglądały oryginalne zapiski Łucji dot. III fatimskiej przepowiedni. To są cztery strony ręcznego pisma. Zaznaczyłam 14 werset każdej ze strony jednocześnie je tłumacząc.

Oryginalna treść całości po portugalsku;

Depois das duas partes que já expus, vimos ao lado esquerdo de Nossa Senhora um pouco mais alto um Anjo com uma espada de fôgo em a măo esquerda; ao centilar, despedia chamas que parecia iam encendiar o mundo; mas apagavam-se com o contacto do brilho que da măo direita expedia Nossa Senhora ao seu encontro: O Anjo apontando com a măo direita para a terra, com voz forte disse: Penitęncia, Penitęncia, Penitęncia! E vimos n’uma luz emensa que é Deus: “algo semelhante a como se vęem as pessoas n’um espelho quando lhe passam por diante” um Bispo vestido de Branco “tivemos o pressentimento de que era o Santo Padre”. Varios outros Bispos, Sacerdotes, religiosos e religiosas subir uma escabrosa montanha, no cimo da qual estava uma grande Cruz de troncos toscos como se fôra de sobreiro com a casca; o Santo Padre, antes de chegar aí, atravessou uma grande cidade meia em ruínas, e meio trémulo com andar vacilante, acabrunhado de dôr e pena, ia orando pelas almas dos cadáveres que encontrava pelo caminho; chegado ao cimo do monte, prostrado de juelhos aos pés da grande Cruz foi morto por um grupo de soldados que lhe dispararam varios tiros e setas, e assim mesmo foram morrendo uns trás outros os Bispos Sacerdotes, religiosos e religiosas e varias pessoas seculares, cavalheiros e senhoras de varias classes e posiçőes. Sob os dois braços da Cruz estavam dois Anjos cada um com um regador de cristal em a măo, n’ęles recolhiam o sangue dos Martires e com ęle regavam as almas que se aproximavam de Deus.

Zaznaczone wersety;

Tajemnice-fatimskie-Fatima-Portugalia-Treść-Koniec-Świata-Oryginały-4

Fatima 2

1. Depois das duas partes que já expus; po dwóch częściach, które już przedstawiłam.

2. vimos n’uma luz emensa que é Deus; i zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg:

3. e meio trémulo com andar vacilante – i na poły drżący, chwiejnym krokiem.

4. cada um com um regador – każdy z konewką.

http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/documents/rc_con_cfaith_doc_20000626_message-fatima_pl.html

http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/documents/rc_con_cfaith_doc_20000626_message-fatima_po.html

Oczywiście zwróciłam uwagę na stronę drugą, dodając jeden werset wcześniej wyłania się całkiem ciekawe zdanie;

Pokuta, Pokuta, Pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg…

..a kiedy porównam je ze słowami Homiela widzę wielkie podobieństwo;

Przyjdą dni, kiedy skrucha i pokuta będą codziennie. Wtedy Chrystus przyjdzie ponownie.

Może istnieją inne zapiski Łucji, które zawierają tajemniczy 14 werset, ale już teraz widzę, że głosi się nam to, co zostało ogłoszone już dawno temu. Coraz bardziej jestem przekonana, że nadchodzą bardzo trudne czasy dla człowieka. Jak powiedział papież Franciszek… Trzecia wojna światowa już się rozpoczęła.

http://niezalezna.pl/59371-papiez-trzecia-wojna-swiatowa-juz-sie-rozpoczela

a według Homiela to nie będzie jedyne nasze zmartwienie. 

Jedno z orędzi z Litmanovej;
Dlatego, gdy moje dzieci będą czekać na katastrofę czy przyjdzie, wówczas przyjdzie! Ale gdy się oddadzą w ręce Boga i będą wołać << Niech się stanie wola Boża >>, to wtedy katastrofa ich ominie, ponieważ << JA PRZYJDĘ NA CZAS >>.

Cóż nam zostaje… just live! i módlmy się. 



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

 

III Tajemnica Fatimska.

07. 11. 14 r. Szczecin.

 Męczyło mnie to parę dni, nie miałam ochoty szukać informacji o Fatimie z prostej przyczyny, szczerze wątpiłam, że można coś poza oficjalnymi komunikatami znaleźć. W końcu postanowiłam zająć się tym z czystej ciekawości. Utajnione źródła… pierwsze słyszę. n4a9sn                
JOSEPH RATZINGER, ówczesny Prefekt Kongregacji Nauki zapewniał, że
nie ma powodu do paniki, a ludzie niepotrzebnie robią przysłowiowy szum wokół sprawy objawień w Fatimie; Wiary.http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR … ma_4.html#
http://strefatajemnic.onet.pl/cuda/trze … resc/swc4v

Dochodzimy w ten sposób do ostatniego pytania: co oznacza «tajemnica» fatimska jako całość złożona z trzech części? Co ma nam powiedzieć? Przede wszystkim musimy stwierdzić za kardynałem Sodano, że «wydarzenia, do których odnosi się trzecia część ‚tajemnicy’ fatimskiej, zdają się już należeć do przeszłości». Jeżeli były tu przedstawione konkretne wydarzenia, to należą już one do przeszłości. Kto się spodziewał sensacyjnych przepowiedni apokaliptycznych o końcu świata lub o przyszłych wydarzeniach historycznych, z pewnością dozna zawodu. Fatima nie pozwala nam zaspokoić tego rodzaju ciekawości, podobnie zresztą jak cała wiara chrześcijańska nie chce i nie może być pożywką dla naszej ciekawości. To, co pozostaje, mogliśmy dostrzec od razu na początku naszych rozważań nad zapisem «tajemnicy»: jest to zachęta do modlitwy, ukazanej jako droga do «zbawienia dusz», a zarazem wezwanie do pokuty i nawrócenia.

Czyżby? Gdyby rzeczywiście tak było Homiel nie zawracałby mi głowy.

Jeśli mam to połączyć ze Słowacją, to trzeba to zrobić. Na Wielkanoc w 2012 roku kanał Religia emitował absolutnie fenomenalny dokumentalny film dot. objawienia Maryjnego w Litmanovej. Szykowaliśmy się już do wyjścia z domu kiedy pilotem zaczęłam przelatywać kanały mając zamiar na koniec wyłączyć telewizor.

Zatrzymałam się na tym filmie na sekundę, a sekunda przedłożyła się o godzinę. Oboje siedliśmy na tapczanie gotowi do wyjścia i ze skupieniem oglądaliśmy ten film. Zauroczył mnie. „Nawiedzenie”, (w oryginale Ivetka a hora) został wybrany najlepszym czeskim dokumentem roku 2008.

Podchodzę do historii głównej bohaterki wyjątkowo osobiście, ponieważ ją rozumiem. A kiedy powiedziała; Największym dowodem na to, że moje widzenia były prawdą, jest to, że jeszcze nie zwariowałam po tym, co przeszłam” – „Na to co mówię, Matka Boska odpowiada mi swoją obecnością. Tyle tylko, że jej teraz nie widzę” przyznaje szczerze Iveta… rozumiem ją całkowicie.

Przeanalizowałam dokładnie te objawienia i kilka słów szczególnie zwróciło moją uwagę, wydawały mi się dziwnie znajome; http://litmanova.blogspot.com/p/oredzia.html

1. Nie zapomnijcie o sensie waszego życia, mój Syn nie chce od was wiele. On od każdego wymaga tylko tyle, ile może dać. icon_e_confused-Kopia

Od razu przypomniałam sobie zdanie;
Nie daję ci więcej niż możesz unieść.

2. Moje drogie dzieci! To moje objawienie tutaj jest już ostatnie. (….) Przychodzi epoka, która jest już u progu.

Epoka, która jest u progu. Piotr dwukrotnie usłyszał podobną w treści wypowiedź Homiela;
1.
Ten świat ma swój koniec.
2.
Życie jest nieskończone, ale ten świat ma czas (p.s. określony czas).

Co to ma znaczyć? Czy kończy sie świat jaki znamy, czy kończy się świat jako taki? Czy Watykan rzeczywiście coś ukrywa. 

Znowu wertowałam w internecie i natrafiłam na coś, co mnie naprawdę zdziwiło;
1.
Podsumowując trzeba stwierdzić, że dowody na istnienie dwóch dokumentów są bardzo przekonujące. Jeden dokument to czterostronicowy manuskrypt, zawierający 62 linie tekstu, skopiowany z notatnika s. Łucji i nie napisany w formie listu, który opisuje wizję, jaką miała trójka dzieci z Fatimy; nie zawiera on słów Matki Bożej. Tekst ten został napisany przez s. Łucję 3 stycznia 1944 r. i przekazany do Świętego Oficjum 4 kwietnia 1957 r. Papież Jan Paweł II przeczytał go 18 lipca 1981 r. (ale ten dokument nie natchnął go do poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu NMP, które miało mieć miejsce 7 czerwca 1981 r.). Tekst był przechowywany w budynku Świętego Oficjum i opublikowany został przez Watykan 26 czerwca 2000 r. Drugi dokument to jednostronicowy list, długości ok. 25 linijek tekstu, zawierający słowa Matki Bożej. Ten tekst został napisany przez s. Łucję 9 stycznia 1944 r. (lub tuż przed tą datą), przekazany do Watykanu 16 kwietnia 1957 r. i przeczytany przez papieża Jana Pawła II w 1978 r. Zainspirował go do poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu NMP, planowanego na 7 czerwca 1981 r. Był przechowywany przy łóżku Papieża i do tej pory nie został opublikowany przez Watykan. http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/328

2. „Prawdziwa III tajemnica fatimska nie została objawiona”– wywiad z księdzem Karolem Stehlinem z bractwa FSSPX.
www.traditia.fora.pl/wyklady-i-kazania-ksiezy-bractwa-sw-piusa-x,79/opole-trzecia-tajemnica-fatimska-wyklad-ks-k-stehlin,11492.html

W wykładzie postaram się przedstawić dosyć dużo faktów, które udowadniają, że ta rzekomo już ogłoszona III tajemnica fatimska w 2000 roku nie była w całości tą III tajemnicą, ale fikcją. Przychylam się do tego, że to była część III tajemnicy, natomiast istota nie była nam przekazana. (….) Poza tym mamy całą masę takich, powiedziałbym pobocznych wydarzeń, które udowadniają nam, że ta tajemnica leży w gestii najwyższych władz kościelnych i nie została nam ukazana.

Należy też rozróżnić wydarzenia końca świata, którego data wg Pisma świętego jest znana tylko Bogu, od „czasów ostatecznych” lub „czasów apokaliptycznych”. Użycie tych ostatnich słów oznacza tylko, że znajdujemy się w ostatniej wielkiej epoce historii świata (bez możliwości podania, jak długo ona może trwać.


Te kilka zdań zmusiły mnie do głębszej analizy całego pisemnego opracowania księdza Karola,http://gdynia.piusx.org.pl/index.php/tr … -tajemnicy. Można to  podsumować w kilku punktach.
1.
Kryzys w Kościele.
Warto przypomnieć, że wszystkie listy s. Łucji zostały cenzurowane przed publikacją, a o pewnych sprawach nie wolno jej pisać. Jednak dostępne nam fragmenty zgadzają się całkowicie z tym, co już wyżej zostało poruszone w związku z treścią III Tajemnicy. Dla siostry Łucji zło nie tylko istnieje w świecie „pogrążonym w ciemnościach błędu, niemoralności i pychy”; zło istnieje również w Kościele, w którym szatan ma swych „zwolenników” i „partyzantów”, którzy działają z nadludzką energią. Nie chodzi również jedynie o zaniedbania lub letniość duszpasterzy, lecz także o „fałszywe nauki”, o „diabelski zamęt”, o „zaślepienie”. A co najważniejsze, „zamęt” dotyczy tych, „którzy mają wielką odpowiedzialność” w Kościele oraz misję „kierowania duszami”.

2. Apostazja.
Jeśli Trzecia Tajemnica zapowiada kryzys w Kościele i utratę wiary całych kontynentów, czy nie odpowiada ona w sposób przejmujący proroctwom Pisma świętego, dotyczącym „apostazji czasów ostatecznych”?

3. Wojna / wojny.
O. Alonso obszernie zajmuje się tą najczęściej powtarzaną tezą. Zauważa, że wszystkie zapowiedzi katastrof, wojen i innych kar materialnych są już zawarte w II części Tajemnicy. Męczeństwo dobrych ludzi, ogromne cierpienia Ojca Świętego, zniszczenie kilku narodów – to wszystko przekracza katastrofy spowodowane przez II wojnę światową. Jeśli cały temat ziemskich katastrof już jest omówiony w II Tajemnicy, to można przypuszczać, że w III Tajemnicy kwestia ta już nie powraca.

10 września 1984 r. biskup Fatimy Alberto Cosme do Amaral deklarował wyraźnie w wielkiej auli technicznego uniwersytetu Wiednia: „Tajemnica Fatimska nie mówi o bombach atomowych, ani o głowicach nuklearnych, ani o rakietach Pershing łub SS-20. Jej treść dotyczy tylko i wyłącznie naszej wiary. Identyfikować Tajemnicę z katastroficznymi zapowiedziami albo z nuklearnym holokaustem, to znaczy deformować sens orędzia. Utrata wiary kontynentu jest gorsza niż zniszczenie narodu. Prawdą jest, że wiara w Europie nieustannie się zmniejsza”.

Czyżby nie o III wojnę światową chodziło?

Bp Venancio, ordynariusz Fatimy, wydał 25 lipca 1966 r. „list pasterski”, w którym tak skomentował wypowiedź kardynała Cerejeiry; Fatima jeszcze nie powiedziała swego ostatniego słowa”. „Nie można ograniczać Fatimy do sensacyjnych proroctw o okropnych wojnach. My potwierdzamy, że Fatima jest czymś o wiele ważniejszym…. jeśli III Tajemnica wyraźnie wspomina o możliwym osłabieniu papieży oraz o prześladowaniach, które muszą ponieść z powodu swych błędów. W tym sensie Pan Jezus powiedział do s. Łucji w sierpniu 1931 r.: „Przekaż moim sługom, że ponieważ postępują na wzór króla Francji, odwlekając wykonanie mojej prośby, będą towarzyszyć mu w nieszczęściu.

4. Szatan.
13 kwietnia 1971 r. napisała do innego siostrzeńca, o. Jose Valinhosa, salezjanina: „Widzę w Ojca liście, że Ojciec jest przejęty z powodu zamętu naszych czasów. Rzeczywiście jest to smutne, że tyle osób zostało opanowanych przez falę diabelską, która szaleje na świecie, i że owe osoby są tak zaślepione, że nie potrafią zauważyć błędu! (…) Diabeł jest bardzo podstępny i szuka naszej słabej strony, aby nas atakować, jeśli nie jesteśmy czujni i jeśli nie prosimy Boga o siłę, wtedy upadamy, bo żyjemy w bardzo ciężkich czasach, a my jesteśmy słabi. Tylko Bóg potrafi sprawić, abyśmy wytrzymali”

5. Trzecia Tajemnica realizuje się na naszych oczach. icon_exclaim-Kopia



Dopisane 17. 07. 2016 r.

Dzisiaj przyjrzałam się Fatimie ponownie, ponieważ mam też nieco więcej informacji.

fatima_-_manuscrito_3c2ba_segredo

Zapisana wizja Łucji;

Zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: ‚coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim’ Biskupa odzianego w Biel ‚mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty’. Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi, Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga.

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/fatima_2.html

Internet jest wręcz zalany przepowiedniami dot. III wojny światowej objawionej niby w III tajemnicy fatimskiej. Prym wiedzie zwłaszcza jedna przepowiednia opisująca niemal dokładnie wielki konflikt zbrojny między Rosją a Chinami i dalsze konsekwencje z tego wynikające.

http://www.fronda.pl/a/o-trzeciej-tajemnicy-fatimskiej,53949.html?part=2

Opis wojny zaczerpnięto z książki Stephena Lassare’a „Odkryte sekrety przyszłości” z 1992 r. Jednakże trudno cokolwiek znaleźć na jego temat w przepastnym Google. Takiego autora książki, rodem z UK lub USA jak sugerowałoby nazwisko po prostu nie ma. Jestem na 100% przekonana, że to pseudonim i to kogoś z Polski, ponieważ jeśli istnieje opis przebiegu wojny w języku angielskim, to jest to właśnie tłumaczenie z polskiego. Tak więc kto jest autentycznym autorem wizji III wojny światowej… nadal nie wiem.

Dzięki rozmowom z Homielem nauczyłam się, że Jego słowa są pełne symboliki i tak należałoby traktować także wizje siostry Łucji. To, co zobaczyła może, ale nie musi pokazywać wielkiego światowego konfliktu zbrojnego. Uderzyło mnie bowiem jedno zdanie w jej wizji;

Doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku.

Moim zdaniem, jeśli traktować wizję dosłownie, bezsensowne w dzisiejszych czasach jest użycie strzał z łuku. Po co, jeśli broń palna jest i szybsza i skuteczniejsza? W takim razie co znaczy tutaj strzała? Kiedy mam takie zagwozdki w rozmowach z Homielem przede wszystkim sięgam do Biblii.

Chroń mnie przed gromadą złoczyńców i przed zgrają źle postępujących. Oni ostrzą jak miecz swe języki, a gorzkie słowa kierują jak strzały, by ugodzić niewinnego z ukrycia, znienacka strzelają, wcale się nie boją. Umacniają się w złym zamiarze, zamyślają potajemnie zastawić sidła i mówią sobie: «Któż nas zobaczy i zgłębi nasze tajemnice?» Zamach został obmyślony, ale wnętrze człowieka – serce jest niezgłębione. Lecz Bóg strzałami w nich godzi, nagle odnoszą rany, własny język im gotuje upadek: wszyscy, co ich widzą, potrząsają głowami.

http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=897&werset=1#W1

Kościół ma wielu wrogów, tych jawnych gotowych strzelać z broni palnej i tych ukrytych, których gorzkie słowa kierują jak strzały, by ugodzić niewinnego z ukrycia. Jest ich cała masa nawet wewnątrz samego Kościoła, a więc Kościół Katolicki, jaki znamy i którego symbolem jest Ojciec Święty może nie przetrwać. 

Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane.

Dlaczego miasto jest zrujnowane w połowie, a nie w całości, 1/3, 3/4… czy jakkolwiek inaczej? Jedna połowa ocalała, a druga zrujnowana… dlaczego? Być może odpowiedź tkwi w tym komentarzu;

Prorocza wizja trzeciej tajemnicy fatimskiej ostrzega i przypomina, że przyszłość ludzkości oraz Polski uzależniona jest od wolnego wyboru ludzi, od ich opowiedzenia się za Bogiem lub przeciwko Niemu.Ta wielka fatimska przestroga z wezwaniem do pokuty i nawrócenia ma zmobilizować naszą wolę i siły do konsekwentnego kroczenia drogą wiary, do pokuty i wytrwałej modlitwy. Tylko w ten sposób można zapobiec wojnom, przelewowi krwi, degradacji moralnej i biologicznej naszego narodu, nienawiści oraz uchronić siebie i innych od wiecznego potępienia. http://gloria.tv/?media=410582&language=KiaLEJq2fBR

Homiel coraz częściej powtarza nam, że nadszedł czas na określenie się, w którą stronę człowiek chce iść.

Albo jest za Chrystusem, albo przeciwko Niemu. To epoka, która jest u progu.   

Chrystus zginął za was wszystkich, nie za Wybranych.

01. 11. 14 r. Szczecin. 

 Dzisiaj Dzień Zmarłych, więc byliśmy jak zwykle na cmentarzu, m.in na grobie babci Piotra. Stojąc nad jej nagrobkiem spytałam dlaczego Piotr nigdy nie wspomina swojego dziadka, którego z powodu różnych zawiłych okoliczności pochowano gdzieś w Polsce, właściwie nie wiadomo gdzie. Kiedy tylko o to spytałam Piotr się wzruszył, ponieważ nagle go zobaczył, zaczął nawet opisywać jak wygląda; ma szramę nad okiem i lekko opadającą powiekę. Poprosił o modlitwę.icon_e_confused-Kopia

Opowiedzieliśmy o tym zdarzeniu na rodzinnym obiedzie, teściowa i zarazem córka zmarłego mężczyzny rozpłakała się, potwierdziła, że tak właśnie wyglądał… przy stole zapanowała lekka konsternacja i wszyscy zadumali się nad sensem życia i … życiem po śmierci.


Czasami kiedy widzę Piotra ziewającego i drapiącego się po gołym brzuchu to zastanawiam się, czy zwłaszcza jemu wolno się tak zachowywać, przecież Oni wszystko widzą! W ogóle zastanawiam się, jak oboje powinniśmy się zachowywać mając takie, a nie inne doświadczenia. Czy być nadal normalnym, czy być nieskazitelnie „świętym”? mysli

  • Widzimy to, co co chcemy widzieć, a nie to, czego nie chcemy. Przebywamy, żeby was chronić, lecz nie widzimy tego, czego nie chcemy widzieć.

Odpowiedział Homiel kilka godzin później na pytanie, które zadałam w myślach!!!! Na 100% Oni nie tylko widzą co chcą, ale i słyszą co chcą, makabra icon_e_confused-Kopia Jak tu się przed nimi schować? icon_lol-Kopia

  • Jestem ciekawa jaką minę ma Homiel, kiedy na przykład zdarzy ci się przekląć.
  • Nie należy to do moich ulubionych obrazów, a muszę to znosić.
  • Dlaczego musisz?
  • Jestem na dobre i na złe.

Od razu w naszych głowach przeleciały wszystkie nasze fatalne uczynki i ta świadomość, że ktoś o tym wie podziałało na nas  otrzeźwiająco. 


Wieczorem Piotr wspomniał o rozmowie z Ojcem.

  • Panie Boże, będę zawsze Ci służył – powiedziałem. 
  • Nie jesteś Mi sługą, jesteś Mi przyjacielem – usłyszałem.

Piękne słowa, ale… no właśnie „ale”.

  • Ojciec może mówić do ciebie „Mój przyjacielu”… Ale czy ty odważyłbyś się w takim razie powiedzieć Mu, że jesteście przyjaciółmi? – spytałam Piotra.

Piotr się zamyślił.

  • Nigdy, nie ośmieliłbym się – odpowiedział.
  • A czy mógłbyś powiedzieć to samo o Jezusie?
  • Już prędzej… Homiel właśnie mówi;
  • Umiar, teraz wiesz, co znaczy umiar.

Hmm… są pewne granice, których nie należy przekraczać.


Później rozmawialiśmy o różnych sprawach;

  • Szkoda, że człowiek musi tyle cierpieć, szkoda…
  • Cierpienia Chrystusa naucz się.
  • …no rozumiem – pokiwałam głową. 
  • Pokazał cierpienie, którego nie musiało być, w Dwójkę płakali po to, by ratować wszystkich nas, żeby każdy miał szansę jednym słowem powiedzieć; wybacz nam za grzechy. Dlatego nie myśl o ludziach, pomyśl o Jego cierpieniu. Ojciec oglądał śmierć Swojego Syna zadaną w sposób straszny i nieprawy, który zginął za nic, a jednocześnie za nas wszystkich. Mógł jednym palcem zrobić wszystko, a poświęcił wszystko.
  • A jego ostatnie słowa, w których pokazał, że zwątpił? – spytałam.
  • To dla nas pociecha, gdzie Syn Boga zwątpił w trudnej chwili, to nam pomaga też przeżyć trudne chwile.
  • ……….
  • Sai Baba… Homiel mówił, że był za wcześnie… spytaj się kto tym steruje kto się kiedy pojawia?
  • Homiel mówi…
  • Nie mam takiej wiedzy.
  • ……. – nie odezwałam się, ale i nie uwierzyłam. 
  • Czy to pisanie na forum pomogło komuś?
  • Nie tylko pomogło, ale i uzdrowiło, nie tylko piszesz, ale twoje słowa zawierają siłę.
  • pomogłaś jakiejś kobiecie Homiel mówi.
  • Mam wrażenie, że wszystko już zostało napisane – tak mi się wydawało.  
  • Pamiętaj, że jesteś odkrywcą, jeszcze nie wiesz, co odkryjesz.
  • ……..
  • Chciałam spytać, często jest tak, że człowiek umiera i rodzi się znowu niemal natychmiast, a niektórzy późno, więc pytanie, od czego to zależy?
  • Nie wiem.
  • Nie ciebie nie pytam – Piotr ciągle o tym zapomina. 
  • Ja bym ci nieba przychylił, ale nie wiem.
  • Raczej nie chce ci powiedzieć – skwitował Piotr. 
  • …….

11

  • …..  Zobaczyłem wielką złotą dłoń, na której leżałem, wtopiłem się w tę dłoń i stałem się też złoty, na mojej głowie były 4 czarne plamki i zobaczyłem, jak On dmuchnął na tę dłoń i te plamki zniknęły. To było przepiękne, cztery punkciki zniknęły. Co ty na to?
  • Jesteś Jego chyba ulubieńcem.
  • Ma raczej ubaw ze mnie.
  • Jesteś Jego ulubieńcem – powtórzyłam będąc coraz bardziej tego pewna. 
  • Nie mów tak – Piotrowi się głupio zrobiło i… słusznie. 
  • Tylko zazdrościć… jesteś wybrany – nie wiem jak trafniej opisać to, co się wokół niego dzieje. 
  • Chrystus zginął za was wszystkich, nie za Wybranych. 
  • Dlaczego zależy Mu tak na nas jeśli ma wszystkich?
  • Jest miłością.

02. 11. 14 r. Szczecin.   

Późno wieczorem Piotr przyszedł do mnie do pokoju i powiedział;

  • Mam ci coś przekazać. Chodzi o Fatimę, objawienia fatimskie, nie wszystko zostało odkryte, są zapiski utajnione, które mówią o przyszłości ludzi, to ma jakiś związek z tym objawieniem na Słowacji, no tam gdzie chciałaś jechać. Kazali ci, byś znalazła te zapiski i przekazała ludziom, to ważne. Ciągle mówi; źródła niejawne odnajdź je. Mówi, że to co wiemy to połowa prawdy… pieczęć nie została zerwana… co to ma znaczyć?… to co my wiemy to wierzchołek góry, to dotyczy przyszłości… bez przerwy słyszę to zdanie; tajemnice fatimskie, odkryj do końca, do końca… to przestroga przed wojną, przed grzechem… rozwiązłością, ludzie się zapominają… – Piotr mówił to wszystko w zamyśleniu.

Zrobiłam wielkie oczy, bo myślałam, że sobie żartuje.

  • Jak mam to znaleźć?
  • Oni cię poprowadzą.
  • No proszę cię… icon_rolleyes – powiedziałam lekko skołowana – przecież w internecie znajdę to, co oficjalnie wiadomo, jak mam dotrzeć do utajnionych zapisków, mam jechać do Watykanu? – lekko zakpiłam z tego pomysłu.
  • Nie wiem, tak powiedzieli, ma to związek ze Słowacją, sprawdź to po prostu.

Masz ci los… i co teraz? icon_eek-Kopia

W Niebie nie ma Zła.

30. 10. 14 r. Szczecin.

Wczoraj znowu desperacko zaczęłam szukać mieszkania do wynajęcia. Sporo ofert i nie wiadomo co wybrać, pytam się Homiela jakie będzie następne mieszkanie, może jakaś wskazówka?

  • Wiesz co mi pokazał? Naszą pralkę w piwnicy?!
  • Pralka? – spytałam zdziwiona icon_e_surprised-Kopia nie tego się spodziewając. 
  • Pewnie chodzi mu o to, iż do nowego mieszkania będzie potrzebna nasza pralka.

Myślę sobie w duchu „zrobię Im numer” i poszukam mieszkania od razu z pralką! Wybrałam 3 nieruchomości do oglądania z internetu, na zdjęciach i w opisie były pralki w wyposażeniu zagwarantowane. Dzisiaj je oglądaliśmy. Zwłaszcza jedno mieszkanie bardzo przypadło nam do gustu, bo było niedaleko nas i niska cena… no idealne. Podpisaliśmy umowę nawet nie sprawdzając łazienki, bo byłam pewna co tam jest. Poza tym chciałam już skończyć tę kilkutygodniową poszukiwawczą męczarnię. Błąd, błąd, błąd… icon_lol-Kopia

Zaglądam do łazienki, a tam… nie ma pralki?! No… zatkało mnie. Wołam Piotra i pokazuję palcem na puste miejsce, gdzie powinna według ofertowego zdjęcia stać nowa, biała pralka… a tu pusto. Razem jednocześnie wybuchnęliśmy śmiechem z niedowierzaniem kręcąc głową. Coraz częściej zauważam, że brakuje mi polskich słów na opisanie tego, co się dzieje. Niesamowite, niesłychane, itd… to już za mało. Mówię do Piotra.

  • Incredible! – … i wszystko jasne. 

Pytam się wieczorem Homiela z lekkim rozbawieniem, czy zawsze są tacy prze – mądrzy?

  • .. (śmiech)
  • Czy są wśród was głupie anioły? – ryzykowne pytanie, mam nadzieję, że się nie obrazi. icon_cool-Kopia
  • Nie ma, ale są niedoświadczeni – i znowu śmiech.

Ponieważ zaciekawiła mnie ta odpowiedź zaczęłam drążyć temat. Z dalszej rozmowy wynikało, że Oni też się rozwijają, też są stworzeni przez Stwórcę (tak to określił). W człowieku cielesność dominuje ducha, u aniołów to nie występuje, dlatego też ważne jest doświadczenie. Kiedy jest taka potrzeba, anioł pojawia się na Ziemi rodząc się jako człowiek. W tej chwili jest ich około 2 tysięcy na całym świecie. Są też tzw. anioły chwili, mogą nawet przeżyć kilka chwil, ale chodzi o nabycie doświadczenia narodzin i śmierci.

Spytałam Homiela jak ich rozpoznać wśród ludzi;

  • Nie rozumem, a sercem.
  • Dlaczego ludzie muszą rodzić się na ziemi? Też mają mieć doświadczenia?
  • W niebie nie ma zła.


Dopisane 13. 07. 2016 r.

Publikując swój pamiętnik dostałam pewne wskazówki na co mam zwrócić uwagę. Wcześniej tego nie zauważałam, ale spisywałam nasze rozmowy bez głębszej refleksji, po prostu notowałam słowa, które akurat padały. Być może nie było wtedy na to czasu, a być może tak miało właśnie być, ale teraz Homiel nakazał mi analizować niemal każde wypowiedziane przez Nich zdanie. Jak powiedział w cytowanych słowach przekazywana jest głęboka treść. W banalnych niby odpowiedziach kryje się ogromna wiedza i odpowiedzi na pytania, które ludzie zadają sobie od zawsze. 

Ta rozmowa zaczęła się od zwykłej pralki, a kończy…

  • Dlaczego ludzie muszą rodzić się na ziemi? By mieć doświadczenia?
  • W niebie nie ma zła. !!!!!!!!!!!!!!!!!?????????

Znowu powraca kwestia istnienia zła w naszym, wielce materialnym świecie. Często czytam i słyszę, że Boga nie ma, że On nie istnieje, bo zło jest wszechobecne. Dlaczego Bóg pozwala na śmierć małego dziecka, zabijanie, krzywdzenie… Któż tak nie myślał chociaż raz w swoim życiu? Ale jak mawia Homiel my widzimy wąski pasek naszego podwórka, a Oni widzą całość i znacznie więcej.

Pytam się więc, czy człowiek wiedziałby czym jest dobro, gdyby nie wiedział, czym jest zło? Czy walczyłby o miłość, pokój, gdyby nie poznał smaku cierpienia?

Przykładowo… Widzę pokojowe manifestacje na ulicach różnych miast i transparenty z napisem „Nigdy więcej wojny”. Widzę czasami obojętnych ludzi, którzy dopiero pod wpływem swojej choroby zwracają uwagę na choroby innych ludzi… Cierpienie w wyniku istniejącego zła zmienia człowieka, czasami na lepsze, czasami na gorsze, ale nigdy nie jest obojętne. Zło zmusza do jakiegokolwiek działania, do podejmowania decyzji, właściwych, czy niewłaściwych. Albo jemu się poddaje, albo z nim walczy… I to jest właśnie doświadczenie, których w Niebie człowiek nie ma.


Niedawno rozmawialiśmy o kilku ważnych dla nas sprawach, które nawiązują do powyższego tekstu (fragmenty z nagranych rozmów). 

O stworzeniu ludzi i aniołów.

  • Bóg Ich stworzył, ale nas stworzył z Siebie.
  • ale Ich też stworzył z Siebie – mówię do Piotra pamiętając nasze poprzednie rozmowy.
  • Nas stworzył z materii, ludzi z Siebie, każdemu dał cząstkę Siebie – Homiel sprostował.
  • ciebie też stworzył z Siebie, nie martw się – zażartował Piotr.
  • …..
  • Nie pytaj co się będzie działo, módl się i ufaj.

O ataku anafilaktycznym z 2010 roku http://osaczenie.pl/wp/2016/04/06/plaszcz-smierci/ . Już wtedy wiedziałam, że to będzie i był przełomowy moment w walce z gackiem.

  • Zderzyły się dwa bieguny, prawa ręka z dołu, prawa ręka z góry, tak to wiedzę teraz – mówi Piotr.
  • . Homiel pokazał mi dwa podpisy na umowie, jeden podpisany ogniem, drugi podpis zloty.
  • Nie wiesz jakie to było ważne. Natchniona Duchem Świętym – Homiel do mnie. Miał na myśli całą historię związaną z tym wydarzeniem, moje przeczucie, działanie itd.
  • To było bardzo ważne pismo. Dół oddał, Góra wzięła.
  • Mówiłam ci już dawno temu, że to jest układ o ciebie.
  • . I tak się stało
  • Widzę kartkę, to są bardzo podobne do siebie podpisy. Jak je pierwszy raz zobaczyłem to zwątpiłem.

111


Spytałam się dzisiaj dlaczego podpisy były podobne.

  • To przejęcie jednego od drugiego. Dwaj przedstawiciele. (przedstawiciel Nieba i Piekła).

Obecnie Kościół katolicki odrzuca zdecydowanie ideę reinkarnacji https://pl.wikipedia.org/wiki/Reinkarnacja , choć nie zawsze tak było. Homiel w naszych rozmowach kilkukrotnie nawiązuje do rozwoju duszy poprzez ponowne narodziny ewidentnie nawiązując do głównego nurtu teorii reinkarnacji, czyli; człowiek żyje wielokrotnie. Jednakże same słowo reinkarnacja do mnie nie przemawia po tym, co już wiem i na swój użytek cykl ponownego naradzania się i nieustającego rozwoju z braku polskiego odpowiednika nazwałam po angielsku; way of lifes lub course of lifes.

Po słowach, które Homiel wypowiedział, że jest to przejęcie zrozumiałam, że dotykamy tutaj jakiejś tajemnicy, której nie w sposób rozwiązać na gruncie doktryny katolickiej. Kiedy Piotr upadł tak nisko, że bliżej mu było do Piekła niż do Nieba (mowa o dawnych doświadczeniach jako żołnierza SS)… w pewnym momencie jego wędrówki przez różne żywoty, tu i teraz otrzymał jeszcze jedną, a może i ostatnią szansę, by wrócić na właściwy kierunek. A wtedy Niebo uruchomiło wszystkie swoje siły, wszystkie swoje instrumenty, dał Siebie, by mu w tym pomóc, by mógł się zmienić.

Takim instrumentem jest też dopuszczenie do niego osobowego Zła. Egzorcysta Adam Skwarczyński użył słowa fachowego; Dopust Boży i jak stwierdził, to wielka Boża tajemnica „dlaczego”… ano właśnie dlatego.

To odwieczna walka między Dobrem a Złem o duszę kolejnego, marnego człowieka. Do końca życia będę twierdzić, że nie ma skuteczniejszej i szybszej drogi, by powrócić do Ojca, do Nieba spotykając na swojej drodze prawdziwe, czyste Zło. Nic tak nie otrzeźwia i nie stawia na baczność.

I tak się objawia, między innymi, wielka miłość Boga do człowieka. Daje mu szansę i namacalną obecność Nieba… a kiedy wiele lat temu AIDA powiedziała;

  • Proszę Pani, Bóg wybaczył pani mężowi… – ….  powiedziała prawdę.

 


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/