Kto mówi prawdę i czyni dobrze drugiemu, żyje w świetle.

29. 12. 16 r.                                                                                                                                  Warszawa.

Spotkaliśmy się rano po kościele jak zwykle, Piotr opowiedział co wydarzyło się wczoraj późnym wieczorem. Ponieważ dostał ochrzan, że ze zmęczenia skrócił modlitwę, dzisiaj postanowił pomodlić się już o 22.30, a nie jak zawsze 23.30.

  • Wszedłem do pokoju i spojrzałem na zegar, brakowało 5 minut do 22.30, więc chciałem poczekać. A wtedy… usłyszałem Maryję… Spytała…
  • Kiedy zaczniesz się modlić?
  • … Tak mnie to zaskoczyło, że odpowiedziałem szczerze, że za 5 minut.
  • Zacznij teraz.
  • No to zacząłem egzorcyzmy… Na koniec wezwałem Michała; Michale! Stań na czele swojego niebiańskiego wojska… i wtedy dostałem wizję! Zobaczyłem jak stał nad gackiem i przytrzymywał nogą jego głowę, przyduszał go do ziemi, a na karku znowu trzymał włócznię zakończoną trójzębem. Michał spojrzał na mnie i pyta…
  • Czy tak?
  • Tak! Trzymaj i nie puść!… krzyknąłem do Niego.
  • …… – nie wiedziałam co powiedzieć. Pouczać Michała? To tylko Piotruś tak potrafi. 
  • Tę scenę z góry obserwowali dwaj mężczyźni, siedzieli na dużych drewnianych fotelach, jak trony, miały wysokie podłokietniki. Sam gacek to jakaś hybryda, twarz człowieka, uszy wilka, szpony ptaka, tułów jak ośmiornica, długie macki, błona, czarne rogi… – Piotr opowiadał naprawdę podekscytowany i chyba żałował, że sam tej włóczni nie trzymał mu na karku.
  • A jak wyglądał Michał?
  • Jak? Miał złotą spódniczkę… ale nie zwracałem w sumie na Niego uwagi, bo patrzyłem na gacka, żeby się nie wyrwał. Interesowała mnie tylko tak włócznia, która była wbita w kark.
  • ……
  • Po raz pierwszy w modlitwie nie skupiłem się na ochronie ludzi, ale poczułem, że za przesłoną czeka cała masa czarnych gotowych do ataku. Wyciągnąłem rękę jak robi to Chrystus i posyłałem ich do piekła… aż cały się spociłem.
  • ……
  • Na koniec modlitwy usłyszałem coś, czego nie rozumiem… Usłyszałem rozmowę między mężczyznami.
  • Ta przerwa mu się przydała.
  • Zobacz jaki konkretny.
  • Mały jest jak ogień, trzeba ciągle podkładać, ale nie można nad nim zapanować.
  • ……
  • Ahaaa… ale to przecież Ojciec z Synem rozmawiali!
  • No przecież wiem, ale mi tak trudno… zrozumieć, że ja to wszystko widzę… Spojrzałem na obraz Jezusa, ale spuściłem oczy, bo mi głupio było i od razu usłyszałem…
  • Nie opuszczaj głowy przede Mną, patrz Mi w oczy.

Słysząc te słowa bardzo się wzruszyłam, łzy mi naszły do oczu. Kiedy słyszę o Chrystusie to rozmiękam na drobne i jest to silniejsze ode mnie. 

  • Nasz kronikarz się wzruszył, ale to też rycerz, zdjął zbroję i książkę pisze, to twoja druga natura.

Wieczorem.

Czasami otrzymuję mailem od osób czytających mój blog ciekawe pytania. A ponieważ same odpowiedzi też są ciekawe, aż szkoda, by o nich tutaj nie napisać (zanim jednak to robię proszę autora o zgodę).
Chciałabym Pani zapytać o kilka rzeczy:
1. Jak na jedzenie mięsa spogląda Homiel? Pamiętam, że w którymś z Pani zapisów był poruszany ten temat, ale z tego co pamiętam była mowa o jedzeniu ryb. Ciekawa jestem, czy lepiej dla nas jest nie jeść mięsa – czy przez to jesteście wewnętrznie czystsi i jest szansa na lepszy kontakt z Bogiem ( bo np. nie konsumujemy mięsa, które wg niektórych dostarcza nam emocji związanych z cierpieniem zwierząt podczas ich zabijania). Czy też nie ma to większego znaczenia?

Ponieważ Piotr nie czyta tego, co piszę pytania czytam na głos. Są pytania, na które Homiel odpowiada od razu i są takie, na które nie odpowiada w ogóle. Tym razem odpowiedział prawie natychmiast. 

  • Czy sądzisz, że ryba nie cierpi? A jednak jesz ryby. Zwierzęta zostały dane człowiekowi.

Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko. Księga rodzaju.

  • To dobrze jeść mięso? – spytałam kiedyś.
  • A i Chrystus dawał rybę. Tego świata w ten sposób nie zmienisz.

p. s . Widzę teraz, że Homiel nie rozgranicza między rybą a powiedzmy wołowiną. Jedno i drugie to „mięso”.

2. Jest tu w Stanach pewien autor książek – Anthony William, który napisał m. in. pozycje ,, Medical medium’’. Bardzo fajnie w niej pisze o pokarmach, które pomagają czy szkodzą na dana dolegliwość i np. mojego kuzyna zona już od prawie roku stosuje jego podpowiedzi/dietę i czuje się dużo lepiej. On podobno ‘’skanuje’’ ludzi np. podczas rozmowy telefonicznej i od razu wie jakie dolegliwości oni maja i jak im zaradzić. Jest jednak jeszcze coś- otóż, tego wszystkiego nauczył go tzw. ‘spirit’’, który towarzyszy mu od wieku dziecięcego i mu ciągle pomaga w diagnozowaniu ludzi. W której książce pisał on, ze jako małe dziecko zobaczył g wyglądającego jak mnich, który schodzi z nieba po drabinie. I tu pojawia sie moje pytanie. Czy ten ‘’spirit’’ , który nazywa siebie compassion, czyli współczucie- pochodzi od Pana Boga, z Góry, czy tez z dołu? Pytam, bo książkę czyta się dobrze i sama bym chętnie skorzystała z pewnych zawartych tam treści, ale … czy warto? Czy Homiel, Pan Piotr mógłby mi udzielić pomocy? (p. s. autorka w innym mailu dodała, że AW pobiera za swoje usługi spore honoraria, co mnie osobiście od razu odrzuca).

  • Czy ten człowiek jest prawdziwy?
  • Ufaj modlitwie i Bogu. Mnóstwo jest fałszywych proroków, podchodź z rezerwą do wszystkiego.
  • Jak rozróżnić fałszywego od prawdziwego? – pytam. 
  • Nie jesteś w ciemności. Kto mówi prawdę i czyni dobrze drugiemu, żyje w świetle.
  • Ja też przez mówienie o wędrowce dusz mogę być posądzona, że fałszywy prorok jestem.
  • Każdy ma wybór.

Każdy ma wybór… Rozmawialiśmy o tym, że nasze życie jest bardzo głęboko przesiąknięte Bogiem, a najbliższa rodzina, poza córką i synem (którzy sami doświadczają Nieba coraz częściej), nic o tym nie wie i raczej się nie dowie.

  • Gdyby oni wiedzieli, świat im by się zawalił zbudowany.
  • Ale czy to fałszywy świat?
  • Nie, ale jest taki wąski.
  • Hmm… – przyznałam mu rację. Dom, praca, rachunki, bieżące problemy… świat, który jest baaardzo wąski.
  • Po drugiej operacji oddalisz się od ludzi jeszcze bardziej – mówię do Piotra.
  • Duchem będziesz żył, nie ciałem.
  • A praca?
  • Nie martw się, nakarmimy twoją rodzinę.
  • Będziesz jak duch, będziesz widział, czego inni nie widzą. Słyszał, czego inni nie słyszą.
  • Jeszcze bardziej? – zdziwiło mnie, że można mieć „to” bardziej.
  • ……
  • Długo będziemy się tak spotykać? – spytał Piotr.
  • Musi się coś zmienić – pokiwałam głową – Ciągle Homiel o tym mówi.
  • Ale dlaczego musi się zmienić? A nie może być tak jak jest?
  • Za mało czasu, za mały postęp.
  • Za mało się rozwijam? – Piotr.
  • Rozwijacie.
  • Niedługo dotkniesz ściany kryształowej, tak jesteś blisko…
  • … ? – znowu wizja z kryształową ścianą?
  • Ciesz się, prawdę ujrzysz.
  • A do tej pory nie widzę prawdy?
  • Słyszysz.
  • Jeśli nie będzie naszej codzienności, to co będzie?
  • Będziesz. Bóg jest tym, który jest, a ty będziesz.

 


Dopisane 30. 08. 2017 r.

Będziesz. Bóg jest tym, który jest, a ty będziesz – na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie wyjaśnić tych słów. 


Dopisane 01. 09. 2017 r.

Odpowiedź na komentarz; czy zabilibyście te ryby z wizji Piotra i zjedlibyście przy Ojcu? mowie o tych, które pływały koło Jego stop i cieszyły sie Z OBECNOŚCI OJCA. mam nadzieje ze odpowiesz:) on i tak wie i widzi wszystko:)

Przeczytałam jeden z komentarzy Piotrowi na głos, co go bardzo zdziwiło. Nieustannie się dziwi, że ktokolwiek to czyta. 

  • Ludzie czytają i się uczą?
  • Po to tu są.

Choć ryba kocha Boga to służy, a czy służba nie jest to, do czego jest stworzona? Rozmnaża się, a na końcu jest spożywana. A jak jest spożywana to nie znaczy, że nie kocha je tak samo. Kocha tak jak tych, z którymi szedł do komory gazowej na śmierć. Poszedł z nimi, bo holocaust to też nauka.

Czy ten, który wierzy w Chrystusa będzie czynić źle?

27. 12. 16 r.                                                                                                                                     Warszawa.

Piotr rano oznajmił, że miał dziwną wizję.

  • Byłem w jakimś pokoju. Usłyszałem jak ktoś nakazał mi budować ołtarz. Kombinowałem jak go zbudować, przycinałem deskę, mierzyłem, by monstrancja się zmieściła, cały sen był o tym jak buduję ołtarz. Co to ma znaczyć?
  • Szczerze? Jeszcze nie wiem.

Ołtarz to miejsce ofiarne i miejsce modlitwy, jest najważniejszy w kościele. Znam miejsce w Bartoszewie pod Szczecinem, gdzie urządzono „niby” kościół. Tuż przy wąskiej drodze, prawie w lesie znajduje się tzw. kaplica leśna i ołtarz, przy którym odbywają się niedzielne msze, niezależnie od pogody, pada czy nie pada.


Ciągle zastanawiam się nad układem gwiezdnym z 23 września 2017 roku.

  • Czy o ten układ chodzi? – chcę się upewnić.
  • Jeżeli będę wszystko mówić, czy chcesz być wartościowa, czy chcesz być bibułą? – … która wchłania bezmyślnie.
  • Myśl, rozwijaj się, a będziesz coraz lepsza – … to żeś powiedział… pomyślałam.
  • Ale 23.09 coś się wydarzy? – nie poddaję się.
  • A kto to wie?… Skoro jest to setna rocznica Fatimy poszukaj, może coś jeszcze znajdziesz. Papież nie wszystko powiedział.
  • ….  – no nie… Znowu o Fatimie?… Przecież już to przerabialiśmy… ? 

Wieczorem.

Oglądaliśmy „Gwiazdy lombardu”, ktoś przyniósł pierścień należący kiedyś do Lucky Luciano. https://pl.wikipedia.org/wiki/Lucky_Luciano

  • To słynny zabójca – tłumaczy mi Piotr.
  • To diabeł, nie zabójca.
  • A to ci powiedział… zwięźle i konkretnie. Takich to trzeba zwalczać, a nie za bohaterów uważać.
  • Taaa, ale jak zwalczać, gdy pełno jest takich jak on?
  • Modlisz się egzorcyzmami, to jest też rozwiązanie… – wzruszam ramionami.
  • Nie urodziłeś się po to, by pracować, ale po ty, byś się modlił.
  • Dlaczego boli cię kręgosłup? – faktycznie, Piotr ledwo dzisiaj wstał z powodu bólu kręgosłupa i z tego też powodu nie był w stanie dzisiaj się modlić.
  • Dlatego, że skróciłeś modlitwę. Poczuj jak innych też boli.
  • Nie ratujemy ci życia dla ciebie, ale dla nich.
  • Pomyśl, że masz za sobą ścianę i nie masz wyjścia.

Gdy chodzi o modlitwę Homiel jest wyjątkowo twardy w swoich ocenach, Piotrowi ciągle oczy musi otwierać i uświadamiać, jak ważne są modlitwy w jego codziennym życiu. Pięknie to ujął, Piotr ma za sobą już tylko ścianę.


Przeczytałam wypowiedź w internecie nieznanej mi osoby, że wędrówka dusz nie może istnieć, ponieważ Jezus właśnie po to oddał życie, aby nas zbawiać za grzechy, nie ma tu miejsca na wieczną naukę. Pytam się oczywiście Homiela…

  • Jak to w końcu jest?
  • Kiedy świadomość nie pomaga, kara musi przyjść. Czy George Michaelnie wymienił jego nazwiska, ale pokazał jego twarz – … wybrał zło? Nie.. on uległ, dlatego był myty.
  • Wiesz, że czynisz źle, krzywdzisz i to cię cieszy…pokazał tym razem NIP – …dlatego przygotowujemy uderzenie.
  • Jeśli wiesz, co czynisz i wybierasz zło w sposób świadomy, nie jesteś Nam potrzebny, ale kiedy uległeś… czyścimy cię i zaczynasz od nowa.
  • Czy ten, który wierzy w Chrystusa będzie czynić źle? Ulegnie?
  • Czyli nawet najgorszy grzesznik ma szansę? Dlatego Jezus umarł?
  • Jeśli Go wybrał, tak.

 Jakie to mądre i … sprawiedliwe… pomyślałam…


28. 12. 16 r.                                                                                                                               Warszawa.

Dzisiaj sobie uprzytomniałam, że w tym roku z okazji świąt nie wysłałam mailowo żadnych życzeń, a kiedyś robiłam to „hurtowo”. 

  • Ja też nie, nie miałem na to czasu i głowy.
  • A rok temu miałeś?
  • No nie.
  • A dwa lata temu?
  • Też nie.
  • No to chociaż módl się za nich.
  • Ale dostałem ok. 100 życzeń.
  • Co oni widzą w tobie? – zaśmiał się Homiel.
  • ……
  • Jezus umarł około 2 tysiące lat temu za nasze grzechy, a co z tymi duszami, które wcześniej na ziemi żyły, co z tymi ludźmi, którzy żyli przed Chrystusem? – ciągle mnie to nurtowało.
  • Zszedł po nich do piekła.
  • …. ??? –  

Chciałam jeszcze o coś spytać, ale Piotr zgasił mnie swoim wzrokiem. Ciężko ostatnimi dniami z nim się rozmawia, ponieważ jest ciągłe zmęczony i byle problem wytrąca go z równowagi.

  • Nie możecie tak ze mną bezpośrednio… ? – pomyślałam.
  • Wymiana nie wchodzi w rachubę… tak powiedział… o co chodzi? – pyta mnie zmęczonym głosem Piotr.
  • O nic – i nie miałam już zbytnio ochoty na rozmowę. Świadomość, że tak otwarcie czyta mi w myślach często mnie deprymuje.

Siedzieliśmy więc dalej w milczeniu.

  • Widziałem twój przyszły dom, miałaś garderobę z drewna, pachniało świeżym drewnem – nagle mówi Piotr..
  • I co? – od razu mnie to zaciekawiło, zawsze chciałam mieć garderobę.
  • I nic… a ja będę w tym domu? – Piotr spytał się Homiela.
  • Przez chwilę.
  • Jak długą chwilę?
  • Nie znam podziału na chwile długie i krótkie.
  • No nie możesz sprecyzować? – Piotr się zniecierpliwił. Dzisiaj naprawdę jest nie w humorze.
  • Jak Boga Kocham nie mogę!
  • ……  – tak nas tym rozbawił, że jeszcze długo śmieliśmy się głośno.

Zadzwonił telefon. To jeden z kuracjuszy z Konstancina, który jakoś wyjątkowo przylgnął do Piotra podczas pobytu w sanatorium. Chciał przyjechać do Warszawy specjalnie, by się z nim spotkać. Oczywiście Piotr wymyślił coś na poczekaniu, bo jest prawdopodobnie ostatnią osobą na ziemi, która chciałaby się z kimkolwiek spotykać.

  • Oni nie wiedzą, co w tobie widzą, ale ich dusze wiedzą. To jest wyższa świadomość, tak to działa.
  • A widzisz… pewnie on sam nie wie dlaczego dzwoni… – podsumowałam.
  • ……
  • Homiel… Czy Jezus dopłynął do Hiszpanii? – oglądałam na Discovery film; Tajemnice chrześcijaństwa; ostatnia podroż Jezusa. 

    https://tubitv.com/tv-shows/285698/the_lost_voyage_of_jesus

Rzekomo ślad stopy pozostawiony przez Jezusa.
Rzekomo ślad stopy pozostawiony przez Jezusa.

Grupa naukowców próbuje dowiedzieć się więcej o rzekomej podróży morskiej Jezusa do kraju Gadareńczyków. Trop prowadzi do dzisiejszego Kadyksu w Hiszpanii. W roli przewodnika dziennikarz nagrodzony Emmy, kontrowersyjny badacz Biblii Simcha Jacobovici.

  • To nie Magellan.
  • Ale jest wiele ciekawych dowodów na to teorię…
  • Ktoś, kto był pod wrażeniem zostawił tam pismo, jeden z zafascynowanych, chciał propagować.
  • …… – … i to ma sens.

 


Dopisane 28. 08. 2017 r.

Budowa ołtarza – Jezus Chrystus przypomniał znaczenie ołtarza zapomniane przez faryzeuszy: „Cóż bowiem ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży” (Mt 23,19n). Zbliżać się do ołtarza, by złożyć na nim ofiarę, to jakby zbliżać się do samego Boga – nie można tego czynić mając w sercu złość: „Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar twój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!” (Mt 5,23n). Ze względu na szczególne znaczenie ołtarza i jego świętość należy mu się najgłębszy szacunek. Dlatego „ołtarz, zarówno stały, jak i przenośny, winien być zarezerwowany tylko do kultu Bożego, z całkowitym wyłączeniem użytku świeckiego” (KPK, kan. 1239, par. 1). Ołtarz chrześcijański jest symbolem samego Chrystusa, obecnego pośród swoich wiernych zarówno jako „ofiara złożona dla naszego pojednania”, jak i „niebieski pokarm, który nam się udziela”. http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TA/TAL/oltarz_symb.html

Gdy nakazano Piotrowi zbudować ołtarz, to znaczy, że sam musi oddać się i zbliżyć do Chrystusa. Buduje swoją wiarę od podstaw i składa z siebie ofiarę, zawierzenie się Chrystusowi na przepadłe.


Zszedł po nich do piekła – Prawda o zstąpieniu do piekieł znajduje swoją biblijną podstawę przede wszystkim w Pierwszym Liście św. Piotra: „Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem. W nim poszedł ogłosić [zbawienie] nawet duchom zamkniętym w więzieniu, niegdyś nieposłusznym […]” (1 P 3,18-20). W Katechizmie Kościoła Katolickiego możemy wyczytać, że pierwsze znaczenie zstąpienia do piekieł polega na potwierdzeniu, iż Jezus rzeczywiście umarł, doświadczył śmierci jak każdy człowiek, trafił do krainy umarłych. Znalazł się tam jednak – i to jest drugie znaczenie tej prawdy – jako Zbawiciel, zwycięzca śmierci, który ogłasza uwięzionym duchom zbawienie. Pamiętając o tym, że czas na ziemi nie jest czasem po tamtej stronie, można powiedzieć, że zstąpienie do piekieł oznacza ogłoszenie zbawienia wszystkim, którzy umarli przed Jezusem. https://www.deon.pl/161/art,2407,co-to-znaczy-ze-jezus-zstapil-do-piekiel.html


Papież nie wszystko powiedział – … i rzeczywiście nie powiedział. Homiel mnie „zmusi” do zajęcia się Fatimą jeszcze raz i Fatimie poświęcę w swoim czasie sporo miejsca. Dzięki Homielowi zrozumiemy jak wielką wagę dla wszystkich ludzi mają  Maryjne przesłania.


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

I Chrystusa nauka trwała do pewnego czasu. Siła nie w ilości, a jakości.

26. 12. 16 r.                                                                                                                                       Szczecin.

Miałam nadzieję, że Homiel w ostatni dzień świąt będzie bardziej rozmowny.

  • Może byś się odezwał? – pytam.
  • Jestem jeszcze zaspany.
  • …   – dokładnie jak my. 

Włączając poranne wiadomości usłyszeliśmy nowinę, zmarł George Michael.

  • Szkoda go… – Piotr nie mógł w to uwierzyć, bardzo lubił jego muzykę.
  • Nie martw się o niego. On już jest… – Homiel pokazał jak stoi pośrodku pokoju i ktoś szczotami czyści go z brudu.
  • Już ?! Tak szybko?!

Piotr był zdziwiony, że ledwo odszedł, a jest już oczyszczany. Wygląda na to, że zanim wejdzie do Nieba, jeśli wejdzie, musi przejść jakąś kwarantannę, jak po skażeniu radioaktywnym… To odkrycie szybko nas otrzeźwiło z ciężkiego zaspania. Teraz zrozumiałam, że nie bez powodu „czyściec” pochodzi od słowa czyścić. 

  • Nie wdawaj się w technikę, na piekło nie zasługuje mimo jego brudów.

No właśnie… jak to jest?  Od dawna się nad tym zastanawiałam… co się się dzieje z homoseksualistami po ich śmierci?  


Po śniadaniu poszliśmy na poranną mszę do kościoła Św. Rodziny. Była tam zbudowana przepiękna i wyjątkowo duża pasterka. Musiała zrobić na Piotrze piorunujące wrażenie, bo stał jak oniemiały. Pomodlił się krótko i chciał odejść, ale raptem zrobił w tył zwrot i stanął przy pasterce ponownie. Miał przy tym taką minę, że już wiedziałam, iż słucha…

  • Jezus powiedział do mnie… nie odchodź Piotrze.

Oczywiście zostaliśmy, poszliśmy do komunii i czekaliśmy do końca mszy. Na koniec Jezus przemówił ponownie…

  • Przed trzecim podniesieniem słonecznym staniesz przed obliczem Ojca.
  • …… ?
  • Co znaczy trzecie podniesienie? – pyta mnie Piotr po wyjściu z kościoła.
  • Nie mam pojęcia, ale trzeba to sprawdzić.

Po południu wracaliśmy na kilka dni do Warszawy, pociąg był pełen do granic możliwości, więc mało rozmawialiśmy. Piotr był bardzo zamyślony.

  • Nie milcz tak, rozmawiaj z Homielem, sam powiedział, że niedługo odejdzie.
  • I Chrystusa nauka trwała do pewnego czasu. Siła nie w ilości, a jakości.
  • Ale to byłaby wielka strata. Ludzie chcą czytać co Homiel mówi.
  • Dostali dobrą nowinę.
  • I dla ciebie nagroda jest szykowana za strawę, jaką dajesz i za wiarę, jaką pokładasz.
  • Bez Piotra jestem nikim. Ja tylko spisuję, co on słyszy i przekazuje.
  • Nie wiesz, co mówisz.
  • ……
  • Anioły płaczą i potrafią się cieszyć jak małe dzieci. Przy was cieszę się, kiedyś płakałem.

Wieczorem siedliśmy zmęczeni po podróży na naszej warszawskiej sofie i zaczęliśmy rozmawiać.

  • W 2017 roku zamkniesz wszystkie swoje zaszłości.
  • Powiedział dokładnie 2017 ? – spytałam, by się upewnić. 
  • …… – Piotr kiwnął głową – Dużo ich jest? Tych zaszłości?
  • Sporo, wtedy poczujesz wolność.
  • Dużo będzie mnie to kosztowało?
  • …… – nie odpowiedział, ale pokazał struny napięte do maksimum, które jednak nie pękły.

Skojarzenie miałam z powiedzeniem; nerwy napięte jak struny, czyli… czekają nas duże przeżycia, emocje.

  • Zdrowie to też twoja zaszłość.
  • Wszystkie? – powtórzył Piotr. 
  • Wszystkie, już jest przygotowana ekipa z miotłami do zamiatania.
  • Co masz na myśli „poczujesz wolność”? – spytał, bo zabrzmiało zagadkowo.
  • Nic nie będzie cię trzymać w niepokoju.

Jest wiele rzeczy, które trzymają Piotra w niepokoju. Nieukończona sprawa z NIP, firma, brak stałego zamieszkania, brak poczucia bezpieczeństwa… jest tego trochę.

  • To jest takie ważne, by wszystko zostało zamknięte? – pytam z niedowierzaniem, by udało się to zamknąć w jednym roku.
  • Sama sobie odpowiedz.
  • Dlaczego ma zostać uporządkowane?
  • Jak chcesz tak długo tkwić?
  • Hmm… – do pewnych rzeczy można się przyzwyczaić, więc można tkwić i latami. 
  • A potem nastanie czas szczęśliwości? – próbuję sprytnie dowiedzieć się czegoś więcej.
  • Macasz… bystra kizia miziaużył powiedzenia, które często używa Piotr.
  • Oczywiście, że macam – i już się śmieję. 
  • Ale co to znaczy? – Piotr pyta poważnie.
  • Ci, co cię skrzywdzili i krzywdzili będą płakać po tobie.
  • … – gwałtownie spoważniałam. Homiel prawdopodobnie włożył do worka wszystkich, którzy Piotra kiedykolwiek wyśmiali, upokorzyli, skrzywdzili.
  • Nic mi nie było, nie obruszyło mnie to – odpowiedział Piotr skromnie.
  • Ale Nam jest.
  • Tacy jesteście sprawiedliwi?
  • ….
  • Homiel, mówisz tak, jakby Piotr miał szybko odejść – wróciłam do rozmowy.
  • Długo będzie żył, nie martw się.

W internecie próbowałam znaleźć odpowiedź, które wyjaśniłaby słowa; podniesienie słoneczne. Jedyne co zwróciło moją uwagę to informacja, że przyszły rok to rok słońca. Czy ma to jakiś związek? Nie wiem.

  • Co Chrystus miał na myśli mówiąc, że staniesz przed obliczem Ojca? – spytałam wprost.
  • To będą rewolucyjne zmiany, trzymać się będziecie musieli.
  • Czy będę miała nieprzespane noce z tego powodu?
  • Gwałtowność zmian jest nieunikniona.
  • Będą płakać za wamii pokazał właścicieli mieszkania, które wynajmujemy w Szczecinie.
  • Naprawdę? Zrezygnujemy? – dopytuję, bo w głowie mi się nie mieści.
  • ……
  • Lubisz te święta Homiel? – znowu pytam, bo chcę rozluźnić atmosferę.
  • Każdy, bez tego nic nie miałoby sensu.
  • Jezus ma urodzić się w 2023 roku, przybyć z Indii i mieszkać w Europie… co ty na to? – taka krąży po internecie teoria.
  • Absolutnie nic, kolejna rewelacja.

Chciałam coś jeszcze spytać, ale…

  • Homiel i Homiel… Nie pamiętam, żebym to Ja z tobą brał ślub.
  • … –   zaczęłam się śmiać, ponieważ chciał mi zwrócić w ten sposób uwagę, że męczę Go pytaniami, a Piotruś siedzi odtrącony. 
  • Ale wiesz, że Piotr bez Ciebie nic nie może!
  • A Ja bez niego, Piotr przez większość jest ignorowany. 
  • Jesteś jak Kasandra, a nie zdają sobie sprawy kogo mają.
  • ….. – to prawda. Głupio mi się zrobiło.  Rzeczywiście tak wielu go ignoruje nie wiedząc z kim mają do czynienia i jeszcze ja dokładam do tego swoją cegiełkę. Pomyliły mi się priorytety.
  • ……
  • My tak sobie rozmawiamy, a czas płynie.
  • Naprawdę się tyle wydarzy?
  • Będziecie aktorami.
  • Głównymi?
  • Niewątpliwie.
  • Znowu słyszę planety szaleją, się śmieją…
  • … – i teraz zaczęłam się nad tym zastanawiać poważniej.
  • Czy chodzi o układ planet w przyszłym roku, jakąś koniunkcję?
  • No pewnie.
  • To ma takie znaczenie?
  • No pewnie.
  • …… 
  • Przyszły rok to setna rocznica Fatimy, będzie coś?
  • Nie dowiesz się to, co chcesz wiedzieć. Dowiesz się to, co Ja chcę powiedzieć.

Dopisane 26. 08. 2017 r.

Nie dowiesz się to, co chcesz wiedzieć. Dowiesz się to, co Ja chcę powiedzieć.

Gdyby nie słowa Homiela do głowy by mi nawet nie przyszło, by zająć się astronomią. Tym bardziej zdziwiły mnie informacje, że faktycznie, we wrześniu 2017 roku ma dojść do szczególnego układu gwiazd, które mają być jakoby zwiastunem końca świata. Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, więc gdyby nie Homiel w ogóle nie zwróciłabym na to uwagi, ponieważ jest pewna niezachwiana zasada; Niebo nigdy nie podaje konkretnej daty, która miałaby być związana z końcem świata. Gdy przyjdzie czas na koniec to będziemy zaskoczeni, a nie przygotowani. Jeśli jednak Homiel twierdzi, że wrzesień ma znaczenie, to trzeba się temu przyjrzeć. Z wielu katastroficznych wizji i przepowiedni ta jedna zwróciła moją uwagę i muszę, na podstawie tego co wiem dzisiaj, całkowicie się z tym zgodzić. 

Ateiści i heretycy widzą katastrofy, a chrześcijanie – widzą znaki (o. Józef Witko).

20 listopada, w dniu zakończenia Roku Miłosierdzia, rozpoczyna się seria niespotykanych zjawisk astronomicznych, które są prawie dosłownym wypełnieniem wersetów Apokalipsy 12:„Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia.”

Jest to na tyle rzadkie zjawisko, że można nazwać je ewenementem w historii ludzkości. Już sam ten fakt skłania do głębszej refleksji i bliższego przyjrzenia się temu, co dzieje się na niebie.

Otóż tego właśnie dnia czyli 20 listopada Jowisz, zwany Królem Układu Słonecznego, przemieści się do konstelacji Panny (na wysokości łona), gdzie spędzi – poruszając się ruchem retrogradacyjnym – 9,5 miesiąca. Ten czas odpowiada bezpośrednio okresowi brzemienności kobiety, licząc od dnia zapłodnienia.

Po 9,5 miesiącach Jowisz opuści łono Panny. W dniu jego „narodzin”, 23 września 2017 roku (Świętego Padre Pio), będzie można zaobserwować konstelację Panny jakby obleczoną w Słońce, wznoszące się wprost za nią. U jej stóp znajdziemy Księżyc, a ponad jej głową umiejscowi się 12 gwiazd: 9 z gwiazdozbioru Lwa i 3 dodatkowe – Wenus, Merkury i Mars.

Jest to zaprawdę zadziwiająca koincydencja. Ale jakby tego było mało, także data tych zjawisk nie może być przypadkowa. Wszystko to będzie miało miejsce w 100 rocznicę objawień w Fatimie, a kulminacja nastąpi 3 tygodnie przed rocznicą fatimskiego cudu Słońca, które rozbłyskiwało i tańczyło na portugalskim niebie, na oczach tysięcy pielgrzymów.

Przesłanie z Fatimy jest naglące i aktualne jak nigdy dotąd. Ludzie nie nawrócili się i nie przestali obrażać Boga. Świat płonie konfliktami; widzimy okrutne wojny, giną całe narody, prawa Boże są łamane w coraz to wymyślniejszy sposób. Maryja ostrzegała przed wybuchem II WŚ, teraz ostrzega przed czymś znacznie gorszym. Choć wciąż czekamy na wypełnienie się obietnicy zwycięstwa Jej Niepokalanego Serca i okres pokoju, mający potem nastąpić, to nie możemy pominąć Jej dramatycznych słów, o karze, która musi nadejść jeśli się nie nawrócimy i nie będziemy pokutować za grzechy.

Nie bądźmy obojętni na znaki czasów. Pamiętajmy, że Trzej Królowie odnaleźli Dzieciątko Jezus patrząc w niebo i idąc za Gwiazdą Betlejemską, a pojawienie się w czasach ostatecznych znamiennych zjawisk na firmamencie niebieskim jest zapowiedziane w Piśmie Świętym.

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2016/12/01/czas-apokalipsy-przeslanie-z-fatimy-jest-naglace-i-aktualne-jak-nigdy-dotad/

Jestem aniołem prowadzenia, a nie aniołem zwiastowania.

24. 12. 16 r.                                                                                                                                   Szczecin.

O 15.00 poszliśmy się pomodlić, każdy osobno. Po 10 minutach Piotr wyszedł blady i lekko skołowany.

  • Nie uwierzysz… Wchodząc do pokoju powiedziałem… Przyszedłem oddać Ci chwałę Ojcze… Powiedziałem to ot tak sobie, bezwiednie. Natychmiast usłyszałem…
  • No to cię słucham.
  • ……
  • Zgłupiałem!… Dosłownie!, ale nie mogłem się wycofać. Odmówiłem „Chwała Ojcze i Synowi” itd., a kiedy skończyłem usłyszałem znowu Ojca…
  • I ja tobie życzę i twojej rodzinie spokojnych, wesołych świąt z okazji ROCZNICY URODZENIA MEGO SYNA.

Rocznicy urodzenia Mego Syna…! Bóg Ojciec jest bardzo precyzyjny. Nikt nie mówi rocznicy, ale z okazji Bożego Narodzenia. Pokazał, że to my ciągle się mylimy, bo przecież jeśli Chrystus narodził się mniej więcej 2000 tys. lat temu, to dzisiaj, jest to bez wątpienia „tylko” kolejna rocznica.


Po wigilii, którą spędziliśmy w gronie rodzinnym, siedliśmy w swoim cichym mieszkaniu tylko we dwójkę i rozmawialiśmy o słowach Ojca. Ja kręciłam głową z niedowierzaniem, a Piotr siedział bardzo zamyślony, bardziej niż kiedykolwiek.

  • Wiesz co mówi mi teraz Homiel?
  • Szał niebieskich ciał.nuci mi tę piosenkę.

Wzruszyłam ramionami nie rozumiejąc związku.

  • Co chcesz przez to powiedzieć Homiel?
  • Przyszłość.
  • ?
  • Posłuchaj refrenu piosenki.

Nie było innego wyjścia jak tylko znaleźć tekst piosenki w internecie. http://www.tekstowo.pl/piosenka,maanam,szal_niebieskich_cial.html

A planety szaleją, szaleją, szaleją i śmieją się, śmieją się, śmieją.
A planety szaleją, szaleją, szaleją i śmieją się, śmieją się, śmieją.

Nadal nie widziałam związku.

  • Homiel, o co chodzi?
  • To przekaz, nie wywiad.

Hmm… Nie chce powiedzieć więcej i w tym momencie przypomniałam sobie pewne słowa sprzed dwóch lat;

  • Kiedy 5 planeta twojego układu zrówna się z Ziemią, wtedy nadejdzie koniec.
  • Czy ma to jakiś związek?  pytam.  
  • Od dwóch dni widzę jak tablice z przykazaniami są złote i otaczają ziemię i są wielkości ziemi, otoczyły z czterech stron świata… – Piotr ciągle w zadumie.

  • Jaki będzie przyszły rok? – pytam, bo zdaję sobie sprawę z powagi przekazu, którego nie rozumiem, ale podskórnie czuję, że jest bardzo ważny.
  • Przełomowy.
  • Dla nas czy dla świata?
  • Jeśli dla was, to i dla świata.

 


25. 12. 16 r.                                                                                                                                     Szczecin.

Drugi dzień świąt również spędziliśmy z całą rodziną. Pamiętając o słowach Homiela spoglądałam na każdego z myślą, czy to tego nie będzie w następnym składzie? Nie brałam pod uwagę Piotra, bo przecież nie ratowaliby go w październiku, by zabrać w lutym.  Mój wzrok padł na żonę siostrzeńca, która była w ciąży. Widząc jej brzuszek pomyślałam, że faktycznie skład w przyszłym roku na pewno się zmieni.


Wieczorem również usiedliśmy sami przed TV.

  • To, co spotkało mnie wczoraj to było niesamowite, Ojciec złożył mi życzenia! – Piotr ciągle nie mógł w to uwierzyć. 
  • Nikomu tego nie zrobił.
  • Ale to przecież niemożliwe!
  • Jeszcze się nie przyzwyczaiłeś?
  • Bóg Ojciec jest bardzo bezpośredni – stwierdzam, co mnie za każdym razem zadziwia.
  • Na tym polega Jego Wielkość, że kiedy trzeba odbiera to, co Mu się należy, a kiedy trzeba jest pośród tych, którzy potrzebują.
  • Co będzie dalej?
  • Pojedziesz, dokończysz ten rok – Piotr wraca do Warszawy na klika dni.
  • A przyszły?
  • W drogę.
  • Homiel mówi teraz, że powoli otwierają ci dostęp do Nich…
  • Really? – wyrwało mi się ze zdziwienia.
  • To znak nadchodzących zmian. Będziesz coraz więcej słyszała.
  • …… – już zacieram ręce. 
  • Czy za rok będzie tak miło na święta jak było dzisiaj? – pytam, bo ciągle myślę o „zmienionym składzie”.
  • Wolałbym o tym nie mówić.
  • Dlaczego?
  • Jestem aniołem prowadzenia, a nie aniołem zwiastowania.

Zastanowiło mnie to… Czyżby jednak nie o „brzuszek” chodziło? 


Dopisane 24. 08. 2017 r.

Z okazji ROCZNICY URODZENIA MEGO SYNA – dla cierpliwie czytających zdradzę, że za jakiś czas dowiemy się kiedy faktycznie urodził się Chrystus. Precyzyjność pytań jest w naszych rozmowach bardzo istotna. Na ile precyzyjne jest pytanie, na tyle precyzyjna jest odpowiedź. 

A. Lenczewska; Świadectwo
A. Lenczewska; Świadectwo

Jestem aniołem prowadzenia, a nie aniołem zwiastowania – Homiel jest od prowadzenia, a nie od tłumaczenia ważnych informacji, tak jak to czynił i prawdopodobnie czyni Archanioł Gabriel, anioł zwiastowania, który pewnego dnia dwa tysiące lat temu ukazał się młodej dziewczynie o imieniu Miriam (Maryja). Do Gabriela jeszcze wrócę.


Kiedy 5 planeta twojego układu zrówna się z ziemią, wtedy nadejdzie koniec – przyznam, że to prawdziwa i jedyna kosmiczna zagadka do rozwiązania. Zwróciłam się do fachowca od astronomii, by spróbował wyjaśnić tę ( i inne) informację, ale się nie udało.

Hmm, widzę że problem jest natury bardziej filozoficznej czy refleksyjnej niż naukowej. Patrząc na przytoczone cytaty myślę, że na pewno nie należy ich odczytywać w sposób dosłowny, a nie chciałbym brnąć w interpretację tego typu tekstów nie mając ich przed oczyma. Niestety bardziej nie potrafię pomóc. Pozdrawiam.”

Z doświadczenia wiem, że to, co niejasne dzisiaj, staje się jasne „jutro”. Homiel nie po raz pierwszy i nie ostatni, jak się okaże, odwołuje się do astronomii. Czy słusznie?

Biblia i nauka: Kształt ziemi i porządek wszechświata.  http://www.kazdystudent.pl/a/nauka.html

Biblia mówiła o „okręgu ziemi” na długo przed Galileuszem, gdy ludzie myśleli, że ziemia jest płaska, a zanim człowiek zrozumiał astronomię, Biblia powiedziała, że Bóg umieścił gwiazdy na niebie, unieruchamiając je na swoich miejscach. Dzisiaj, powiedzielibyśmy, że sprawia to grawitacja, lecz znów, Bóg nas wyprzedził.

Jest tym, który trzyma siły na swoim miejscu, tym, który nadał wszechświatowi porządek. A my, przez Jego wyczucie czasu, pojawiliśmy się, by obserwować ten porządek i zrozumieć te siły. Właśnie to założenie (Boży porządek rzeczy) był naukowym punktem wyjścia dla wielu znakomitych naukowców (np. dla Izaaka Newtona). Siły i porządek rzeczy są widoczne, lecz co je wywołało? Dzisiejsi naukowcy szukają wielkiej jednolitej teorii pola – kleju, który połączy teorię kwantową i astrofizykę w jedno. Zauważ, że to Bóg we własnej osobie jest tym jednolitym polem, którego poszukują. To Bóg, który decyduje, że rzeczy będą działały inaczej na poziomie astronomicznym niż na mikroskopowym. Rozmiar jest względny i nieistotny. Rzeczy powinny działać tak samo na obydwu poziomach, astronomicznym i mikroskopowym, lecz tak się nie dzieje. Stąd, zbici z tropu naukowcy, starający połapać w tym wszystkim, ponieważ Bóg nie stanowi ich punktu wyjścia. Nawet jeśli odkryta zostaje siła, która wiele rzeczy wyjaśnia (np. grawitacja), nadal pozostaje pytanie: skąd się ona wzięła.

 

Jesteś wrażliwy na łzy, bądź wrażliwy na człowieka, diabeł też potrafi płakać.

18. 12. 16 r.                                                                                                                                    Warszawa.

Pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Organizowano przedświąteczną żywą szopkę, więc kręciło się sporo ludzi, nawet pojawiła się lokalna telewizja. No!… Na pewno nic się tym razem nie wydarzy… pomyślałam. Zauważyłam cygankę, która biadoliła na cały głos, ale kompletnie nikt nie zwracał na nią uwagi i każdy omijał jak trędowatą. Zrobiło mi się jej bardzo żal nie dlatego, że wyglądała nędznie, ale dlatego, że była tak lekceważona. Nawet Piotr do kościoła wszedł innym wejściem, oby jej tylko nie spotkać. 

Stanęliśmy pod krzyżem, ale ja ciągle myślałam o cygance. Zaczęłam macać się po kieszeniach w poszukiwaniu jakichkolwiek pieniędzy. Piotrowi musiało się głupio zrobić widząc moje starania, bo zaraz poszedł w moje ślady. Znalazłam dla niej 5 zł i a Piotr 2 zł.

  • Daj jej – i chciał mi wcisnąć 2 zł do ręki.
  • Sam jej daj!

Wkurzył mnie, że nie chciał jej dać osobiście, jakby miał się od niej zarazić. Westchnął tylko i zastygł na chwilę… Wyszliśmy i daliśmy cygance pieniądze, każdy osobno. W aucie Piotr zaczął opowiadać.

  • Kiedy mi to powiedziałaś usłyszałem…
  • Serce bije, cierń Mój wzmaga.

Para ze mnie zeszła, bo nie zrozumiałam słów, ale poczułam ich wielką żałość.

  • O czym wtedy myślałeś? To musi być odpowiedź na twoje myśli!
  • Zastanawiałem się czy dać cygance pieniądze.
  • No jasne! Chciał ci powiedzieć;
  • Ty żyjesz, a ciągle Mnie ranisz.
  • Ale ja wiem co ona jest! Naciągaczka i udaje! – Piotr już prawie z płaczem.
  • Jest potrzebująca, ma rodzinę – Homiel na to.
  • Nie rozgraniczaj ludzi, nie oceniaj, nie jesteś sędzią. Kiedy wchodzisz do kościoła wyłącz komputer…
  • To prawda, ty ciągle kalkulujesz! – mówię.
  • Jesteś wrażliwy na łzy, bądź wrażliwy na człowieka, diabeł też potrafi płakać.
  • Trzeba było dać jejpokazał 10 zł – … które miałeś schowane, lepiej by się się spodnie nosiło.
  • Miałeś 10 zł? – spytałam z niedowierzaniem.
  • …… – Piotr wzruszył ramionami zrezygnowany.

Kupił wczoraj spodnie, które ledwo zapiął mimo, że sporo schudł. Danie parę groszy go nie zubożeje, a komuś pomoże. Jadąc autem prawie się nie odzywaliśmy do siebie. Ja ciągle myślałam o tym, że nauki „spod krzyża” idą niemal na marne, a Piotr narzekał na kręgosłup.

  • Pojedziemy na chwilę do domu, podgrzeję sobie plecy.
  • Jak już pojedziemy, to nie wyjdziemy… – pomyślałam natychmiast.
  • Nie martw się, wyjdziemy – mówi mi na to Piotr – Usłyszałem twoje myśli.
  • …… – 
  • To chyba Homiel sam ci je podsuwa – mówię z żalem, że współpracują ze sobą za moimi plecami. 
  • Ty ją słyszysz, a ona ciebie – … jeśli ja słyszę, to tylko intuicyjnie.
  • A Ty nie podsłuchuj! – Piotr do Homiela.
  • Będę!
  • ….. – i ta najprostsza z możliwych odpowiedź bardzo mnie rozśmieszyła. 
  • …..
  • Pamiętasz, jak Bóg Ojciec spytał cię, czy jesteś gotowy do drogi? – pytam. 
  • Po dzisiejszym myślę, że nie jestem gotowy do drogi – Piotr kiwa głową w zamyśleniu.
  • Nie zawsze byłeś, ale już jesteś.

19. 12. 16 r.                                                                                                                              Warszawa.

Siedzimy na kanapie wieczorem i oglądamy po kolei wszystkie programy informacyjne w TV. Wszędzie to samo; ciągła wojna między PIS a resztą świata.

  • Czy PIS przetrwa? – pytam.
  • Spytaj raczej, czy przetrwa świat… ?
  • ……
  • A przetrwa?
  • Nie może.
  • Wow…  – nie takiej odpowiedzi się spodziewałam.

Piotr przełączył się na kanał rozrywkowy i zaczęliśmy oglądać jeden z odcinków „Gwiazdy lombardu”, lubimy ten cykl, ponieważ wiele można się dowiedzieć i nauczyć przy okazji.

  • Ładna ta broń – mówi Piotr, gdy ktoś do sprzedaży przyniósł stary pistolet.
  • Ale to ciągle broń siejąca śmierć.
  • Broń to broń – podsumowałam odkrywczo zadowolona ze swojej wątpliwej mądrości.
  • Nie, może być też broń pokoju.
  • A co to?
  • Gołąbek. Każdy gołąbek kruszy najtwardsze serca.

 

  • Homiel, Twoje informacje dotyczące przyszłości są wyjątkowe konkretne – Piotr z przekąsem.
  • Nadchodzą zdarzenia, które wiele zmienią.
  • …… – spojrzeliśmy na siebie w milczeniu, bo powtarza to ostatnio niemal codziennie.
  • Ten rok to spokój?
  • A ile go jeszcze zostało?
  • …… – jasny gwint! Dzisiaj 19, rzeczywiście do nowego roku już niewiele zostało.
  • Ale na szczęście jeszcze święta przed nami.
  • To będą ostatnie święta w tym składzie. Twoja dusza wróci do macierzy.
  • …… – spojrzeliśmy na siebie znowu, tym razem z lekkim strachem w oczach.
  • Co jeszcze się wydarzy…?
  • Będziesz mogła oddychać, a windy nie będzie.

Tymi słowami bardzo mnie wzruszył, rzeczywiście duszę się już w warszawskim mieszkaniu, staje się ono coraz ciaśniejsze, a szykowane kolejne mieszkanie i to bez windy to ukłon w moją stronę ze względu na klaustrofobię.

  • Niektóre rzeczy przyspieszają.
  • Pięć minut od Nas dla Was. Jak to się stanie… do świtu niedaleko.

Słysząc o świcie przypomniało mi się jedno wydarzenie sprzed roku.

Usłyszałem w głowie muzykę, którą znam z filmu, przejmująca i nie wiem co to znaczy. Całą drogę brzmiała mi w mózgu. Odyseja kosmiczna 2001” i czołówka muzyczna, którą nazwano „The Dawn of man” „Świt ludzkości”.   http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/11/18/ojciec-prowadzi-taka-droga-ze-nie-musisz-sie-niczego-bac/

Dopisane 22. 08. 2017 r. 

To będą ostatnie święta w tym składzie – i tak się stało.


Pięć minut od Nas dla Was, jak to się stanie… do świtu niedaleko – trudno mi wyjaśnić w tej chwili z wyprzedzaniem te zagadkowe słowa. Bardzo ciekawie o „świcie” mówi Jezus Alicji Lenczewskiej.

Ludzkość czekają wielkie wydarzenia, upadek Kościoła, jakiego znamy i jego odrodzenie. Powyższe słowa były przekazane około 20 lat temu i czy można w tej chwili powiedzieć, że jesteśmy świadkami powolnego upadku Kościoła nie tyle jako instytucji, co religii? Ilu jeszcze tak naprawdę wierzy w Boga? 

Nie jesteś Moim sługą, jesteś Moim przyjacielem. Razem będziemy walczyć.

16. 12. 16 r.                                                                                                         Warszawa. Wieczorem. 

Piotr zastanawia się ciągle nad wizją z dwiema falami. Jest przekonany, że pierwsza fala to pierwszy zawał, a druga fala to operacja. Mam jednak nadal wielkie wątpliwości, a ponieważ nie mam pomysłu jak można zinterpretować „drugą falę”, powoli sama zaczynam się przekonywać, że może mieć rację. I teraz się zastanawiam… Jeśli Piotr się tak zmienił po pierwszej fali, to co będzie po drugiej? 

  • Nie będziesz szukał manowców, których nie ma, będziesz wiedział – symboliczne dopłynie na brzeg.
  • A nie możesz tak coś szepnąć?
  • Nie będziesz widział przyszłości, Ojciec celowo zakrył ją dla twojego dobra.
  • Dlaczego?
  • Wyobraź sobie człowieka, który widzi tylko cel na końcu drogi. Nie patrzy na bok, a ty musisz patrzyć na bok. Czy chcesz, żeby tacy z NIP byli ?
  • Czy będę miał chociaż na życie?
  • Chodzi ci o bułkę z masłem? Na szynkę też będzie.
  • A kawior będzie? – Piotr zażartował.
  • A smakuje ci?

Piotr mówiąc „kawior” miał na myśli dodatkowy luksus, lepsze życie, coś extra, piękny dom, auto itd. Czy smakuje nam takie życie? Mówiąc szczerze… już nie.

  • Będę dalej w Warszawie?
  • Tu zabijałeś, tu się odradzasz.
  • Za dużo by płakało po tobie. Nawet twoi wrogowie o tobie myślą, a chłopcy z NIP przebierają nogami.

Zrobiliśmy przerwę, by odetchnąć z wrażenia. W kilku słowach wiele informacji naraz. Precyzyjność i rzeczowość Homiela jest powalająca.

  • Dzisiaj przeczytałam, że w grobie Jezusa w Jeruzalem… – … i nie zdążyłam dokończyć.
  • Lilie... słyszę.
  • jak odkopywano czuć było słodki zapach – dokończyłam już zdziwiona.
  • Odpowiedział ci, czuć było lilie.

https://pl.aleteia.org/2016/11/18/tajemnicze-zjawiska-towarzyszace-otwarciu-grobu-chrystusa/

  • Czy to jest prawdziwe miejsce pochowku Jezusa?
  • Noś w sercu zmartwychwstanie, to wszędzie On będzie.
  • Szkoda, że nie możesz powiedzieć tak lub nie… 
  • Statystyka jest nieistotna, ważne co czujesz… 5 metrów w tą, czy w tamtą nie czyni różnicy.
  • Wielu ludzi tam pielgrzymuje, zabrać im nadzieję? – pytam dalej.
  • Nigdy.
  • Hmm…
  • Wiele jest dróg do Góry – pokazał jak ktoś idzie, jedzie rowerem, leci samolotem…

Człowiek idący dojdzie do Ojca później niż ten, który leci samolotem, bo być może i jego wiara jest znacznie słabsza. Czasami jedno życie nie wystarczy, by „lecieć samolotem”.

  • Ważne, by dążyć do Niego.

Niedawno przeczytałam proroctwa Zofii Nosko – „Centuria”: http://prorocykatolik.pl/Zofia-Nosko.php Poza orędziami Maryjnymi, które opisywała ze szczegółami, zwróciłam uwagę na jedno zdanie.

  • Dlaczego Maryja powiedziała; raz się żyje, raz się umiera…?
  • Bo dla jednych tak jest, dla drugich tak nie jest.

Piotr ciągle jest słaby, mimo pobytu w sanatorium.

  • Tak naprawdę to nie był zawał, to droga. Po to, żebyś drzwi otworzył.
  • Jakie drzwi?
  • I tak już dużo powiedziałem, za dużo.
  • To powiedz… drzwi do czego?
  • …… – nie odpowiedział.

Oglądaliśmy „Exodus; bogowie i królowie”. Padło tam zdanie; Generale prowadź!

  • Chciałbym zasłużyć na bycie chociaż sierżantem – powiedział Piotr w zamyśleniu.
  • Przewodniczący zakonu a jaki skromny…
  • Po co masz zasłużyć? Po prostu bądź…

17. 12. 16 r.                                                                                                             Warszawa.

Po dłuższej przerwie nie „bycia”, pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Byliśmy sami. Chrystus przemówił niemal natychmiast po naszym wejściu do kościoła.

  • To serce biło jak biło i będzie biło jak biło. Już na swojej drodze występnych nie znajdziesz.
  • Nie lękaj się drogi, która jest przed tobą, idź śmiało. Ojciec ci ją wybrał przed wszystkimi wiekami.
  • Będę ci służył Jezu.
  • Nie jesteś Moim sługą, jesteś Moim przyjacielem. Razem będziemy walczyć.

Tak byłam skołowana, że ledwo nadążałam pisać. Uderzyły mnie słowa; … wybrał przed wszystkimi wiekami… Zrozumiałam w tej jednej chwili jak wielkim i wszechmądrym strategiem jest Bóg Ojciec. Zaplanować to wszystko…? 


Pół godziny później rozmawialiśmy przy kawie.

  • Jeśli jedna operacja tak mocno cię zmieniła, to co się stanie po drugiej operacji? Będziesz innym człowiekiem?
  • Nie rozważaj, przyjmij.
  • A czy mamy inne wyjście? – pytam.
  • Nic się nie stanie, wiem lepiej – Piotr pewny siebie jak zawsze. 
  • Dobrze, że Nam nie doradzasz. Skrzydła nigdy nie byłyby zbyt białe, musielibyśmy je ciągle malować.

Homiel tym słowami rozbawił mnie na całego, bo ma absolutnie rację. Taki jest właśnie Piotr… zawsze wie lepiej i zawsze niezadowolony, że coś nie jest zbyt dobre.


Ostatnio przeczytałam ciekawą rzecz.

Kodeks Bezy – rękopis Nowego Testamentu pisany uncjałą na pergaminie, w językach greckim i łacińskim, pochodzi z roku ok. 400. Od czterech wieków poddawany jest badaniom biblistów oraz krytyków tekstu. Powstało wiele obszernych opracowań kodeksu (nawet dwutomowe). Kodeks zawiera Ewangelie oraz Dzieje w języku greckim i łacińskim (lewa strona po grecku, prawa po łacinie). Ewangelie zestawione w kolejności: Mateusz, Jan, Łukasz, Marek (tzw. „zachodni porządek”). Kompletny jest tylko Łk, brakuje: Mt 1,1-20; 6,20 – 9,2; 27,2-12; J 1,16 – 3,26; Dz 8,29 – 10,14; 21,2-10.16-18; 22,10-20.29 – 28,31; Listów powszechnych. Ponadto ma trzy uzupełnienia w: Mt 3,7-16; Mk 16,15-20; J 18,14 – 20,13. Wiersz J 21,25 umieszczony jest przed 21,24. Zawiera także 3 Jana 11-15 w łacińskim przekładzie, co oznacza, że pierwotnie zawierał również tekst Listów powszechnych. https://pl.wikipedia.org/wiki/Kodeks_Bezy

Według tego kodeksu Marek 16,4 nadmienia, że kamień zamykający grób Jezusa nie mógł być ruszony przez dwudziestu mężczyzn. Opowiadam o tym Piotrowi…

  • Jak w takim razie Magdalena mogła iść tam sama? – ciągle mnie to zastanawia – Musiała przecież wiedzieć, że nie zdoła tego kamienia sama przesunąć.
  • Jest pióro i nie ma pióra – Homiel na to.
  • …… 

Efekt pióra” !!!


Wczoraj Piotr został ugryziony dwukrotnie.

  • Dlaczego jestem tak gryziony?
  • Za przykazania, otaczasz ziemię przykazaniami, a przykazanie to życie bez grzechu.

Rzeczywiście, Piotr modląc się wieczorami w swoich wizjach widzi spadające na ziemię kamienne tablice z przykazaniami. Zrozumiałam, że ciągle nie zdajemy sobie sprawy z siły jego wizji.


Oglądaliśmy wiadomości w TV. Krew i wszechobecne zło leje się na świecie strumieniami… takie miałam wrażenie oglądając pierwszych 10 minut.

  • Dlaczego Pan Bóg tak kocha ludzi? – spytałam, bo trudno zrozumieć, tak zupełnie po ludzku… że można jeszcze nas kochać. 
  • Widzi w nich Siebie.

Dopisane 20. 08. 2017 r.

Raz się żyje, raz się umiera…? – podobne zdanie pada w Biblii i jest głównym argumentem przeciwników idei ponownego narodzenia. Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd (Hbr 9, 27).

Odpowiedź Homiela; Bo dla jednych tak jest, dla drugich tak nie jest… wydaje się wręcz idealna i rozwiązuje wszelkie wątpliwości.


Liliewedług świadków przy otwarciu grobu Chrystusa czuć było słodki zapach. Lilia to rodzaj bylin cebulowych z rodziny liliowatych, w których skład wchodzi około 75 gatunków. Najbardziej znanym jest lilia biała ( p.s. uprawiana na terenie Izraela https://pl.wikipedia.org/wiki/Lilia_biała). Kwiaty lilii mają intensywny zapach, który może czasem powodować alergie. Lilia jest rośliną niebezpieczną — spożycie przez ludzi czy zwierzęta może prowadzić do silnego, zatrucia zakończonego nawet zgonem. Lilia chętnie wykorzystywana jest w branży perfumeryjnej, ze względu na charakterystyczny, słodki aromat. http://www.trustedcosmetics.pl/biale-kwiaty-wystepujace-w-perfumach/


Jest pióro i nie ma pióra – najbardziej irracjonalna dla przeciętnego człowieka wersja otwarcia grobu Chrystusa jest… prawdziwa!

Święte niewiasty udały się następnego dnia po szabacie, wcześnie rano, do grobu z wonnymi ziołami. Zastanawiają się, kto im pomoże odsunąć kamień. (Mt 28,1-3, Mk 16,1-3, Łk 24,1, J 20,1)

  • Anioł na oczach niewiast przestraszył strażników stojących przy grobie, odsunął kamień i usiadł powyżej kamienia (Mt 28,2-4).
  • Maria Magdalena, Maria Matka Jakuba (Kleofasowa) i Salome zbliżyły się do grobu i ujrzały odsunięty kamień. Maria Magdalena natychmiast udała się do apostołów, aby ich powiadomić. (Mk 16,4, Łk 24,2, J 20,1-2).
  • Pozostałe dwie kobiety weszły do grobu i ujrzały anioła siedzącego, który wskazał im na pusty grób, prawdę o zmartwychwstaniu i polecił by udały się do uczniów i Piotra i powiedziały, że zobaczą oni Jezusa w Galilei. (Mt 28,5-7, Mk 16,5-7)
  • Druga grupa świętych niewiast, składająca się z Joanny (żony Chuzy) i jej towarzyszek, przybyły do grobu, gdzie miały się spotkać z pierwszą grupą kobiet. Weszły do pustego grobu i zostały powiadomione przez dwóch aniołów, że zmartwychwstał jak powiedział. (Łk 24,10) https://pl.wikipedia.org/wiki/Zmartwychwstanie_Jezusa

W tym świecie wiecznie żyć nie będziesz.

08. 12. 16 r.                                                                                                                     Szczecin.

Rano zadzwonił Piotr.

  • Myłem się dzisiaj w łazience, położyłem mydło na umywalce, namydliłem twarz, ale okazało się, że za mało. Ręką sięgam po mydło… a mydła nie ma. Szukam na podłodze, bo myślałem, że spadło, szukam pod szafką, w umywalce, pod prysznicem, poszedłem nawet do pokoju, bo już zgłupiałem. Może wyszedłem i nie pamiętam, że wyszedłem? A mydła ciągle nie ma. Znowu podchodzę do umywalki, opieram się ręką o umywalkę i zaczynam główkować, gdzie te cholerne mydło się podziało. Nagle czuję pod ręką, że ktoś mi wsuwa mydło… Wyobrażasz to sobie? W rękę włożyli mi mydło!
  • Spytaj się Homiela, czy to On – już się śmiałam na całego, bo przypomniałam sobie o znikającym piórze.
  • Stagnacja zabija – powiedział ze śmiechem. Homielowi się chyba nudzi! 

Ponieważ jestem ciągle w Szczecinie Piotr dzwoni i opowiada co się dzieje w sanatorium. Znajomi, z którymi ćwiczy zaczęli nazywać go „wielebny”. Zaczęło się od kobiety, która stwierdziła, że wygląda na księdza i zamiast „dzień dobry” wita go…

  • Cześć wielebny!

To już kolejna osoba, która całkowicie podświadomie bierze Piotra za księdza.

  • Ale się porobiło – Piotr nie może wyjść ze zdziwienia, że przebywa w sanatorium.
  • Zmiany dopiero przed wami – Homiel się wtrącił nawet przez telefon.
  • I co będzie?
  • Cuda bracie.
  • Możesz powiedzieć jakie?
  • To co się dzieje, dzieje się ponad wszelkie ludzkie postrzegania, lecz naprawdę się dzieje.
  • Pan Bóg na ciebie patrzy i kibicuje.
  • Nie wiem co znaczy kibicuje u Nich, to samo co u nas? – pyta mnie Piotr.
  • Dokładnie tak.
  • Zauważyłaś, że mówi niekonkretnie?
  • Mam taką naturę.
  • A nie możesz inaczej?
  • Nie spiesz się, bo mała już notuje.

Dostałam spazmów ze śmiechu.  Piotr mi opowiadał, a ja oczywiście starałam się zapisać każde słowo. Problem w tym, że Piotr nie wiedział, iż notowałam i opowiadał dosyć szybko. Nie nadążałam spisywać i w końcu zaczęłam pisać skrótami. 


16. 12. 16 r.                                                                                                                          Warszawa.

Przyjechałam w końcu do Warszawy. Piotra wypisali z sanatorium na jego prośbę nieco wcześniej i cieszy mnie to bardzo. Jak dobrze wrócić do Piotra i… Homiela… Oboje się bardzo wzruszyliśmy jakby rozumiejąc, że nam niewiele czasu pozostało. Oczywiście od razu idziemy na kawę…

  • Co u ciebie biznesowo?
  • Mailem przychodzą tylko same reklamy, żaden biznes. To moja wina, powinnam się bardziej starać – przyznałam całkowicie szczerze.
  • Nie ma w tym żadnej twojej winy – pocieszył mnie Homiel.
  • No tak… jeśli nie moja to wina znaczy, że to Oni przykrócili mi wszystko.
  • ……
  • Czy mam jej coś przekazać na pocieszenie? – Piotr pyta Homiela.
  • Powiedz jej, że jej powiesz.
  • Ale co?
  • Przecież nie masz głowy do czesania… myśl! – zaczęłam się śmiać, uświadomiłam sobie jak bardzo mi tych rozmów brakowało. Tego ciętego Homiela humoru i nauki jednocześnie.
  • To co mam jej powiedzieć?
  • Informacje w toku.
  • …… – jeśli w toku, to nie ma sensu naciskać.
  • Jak tam w sanatorium? – pytam.
  • Gdy dzisiaj wychodziłem jeden z kuracjuszy na pożegnanie powiedział mi, że przychodził na śniadanie specjalnie wcześniej, by zjeść ze mną przy jednym stole. Powiedział mi to dopiero na koniec. Powiedział…
  • Ma pan tak pozytywną energię, że przy panu czuję się dużo lepiej.
  • Hmm…. wcale mnie to nie dziwi – bo rzeczywiście ją ma.

Wieczorem siedzieliśmy po staremu na naszej wysłużonej kanapie i oglądaliśmy TV.

  • Jestem tak zmęczony, że nie mam siły się modlić wieczorami. Powiedziałem to Homielowi, a wtedy zobaczyłem Boga, który pracował na polu. Orał i orał, siał, orał, wyrywał perzyny… To praca bez końca…

  • Rozmawiałem dzisiaj z Ojcem – Piotr się przyznał.
  • Co będzie dalej?… spytałem…
  • W tym świecie wiecznie żyć nie będziesz.
  • Spojrzałem na samolot lecący wysoko.
  • Gdzie ty chcesz mały lecieć?… spytał mnie…
  • Mały?
  • Bo jesteś mały.
  • ……
  • Hmm… Piękne masz te rozmowy… – uśmiechnęłam się.
  • Ojciec jest taką mądrością, że aż trudno uwierzyć! – mówi Piotr do bólu szczerze, aż zaczynam się obawiać, czy nie posuwa się za daleko.
  • ……
  • Ta mądrość, kiedy patrzy na ciebie, też nie może uwierzyć – odpowiada teraz Bóg Ojciec.
  • A w co nie może uwierzyć?
  • Brak Mi słów.

Mi też brakuje słów… gdy Piotr zadaje takie pytanie. Milczeliśmy przez kilkanaście minut.

  • Gacek ciągle mnie atakuje, nawet w sanatorium nie miałem spokoju – narzeka Piotr. Widzę, że nagle sztywnieje i nastawia ucha…
  • ……
  • Gdybym mógł, to bym ci kark skręcił, ale nie mogę. Za to wszystko! Bo ta gra nie toczy się według naszych zasad.
  • ……?! – Piotr powtórzył słowa i jednocześnie ścisnął pięści. Gdyby go widział, to pewnie by mu przyłożył.
  • Liczę na twoje potknięcie. Pamiętaj! Nic nie zostało zakończone. Chciałbym cię dopaść i pożreć.
  • Udław się!
  • … Tak, jak pożeram ich dziesiątki tysięcy…
  • …… – te słowa przyprawiły mnie o dreszcze…
  • Czy przejąłeś się tym, co powiedział? – Homiel.
  • …… – Piotr nie odpowiedział, bo mimo tylu doświadczeń takie bezpośrednie zetknięcie ciągle robi  ogromne na nim wrażenie.
  • Pamiętaj! To siewca kłamstwa.

Piotr się uspokoił, ale nie miał ochoty już rozmawiać, więc i ja nie nalegałam. Siedzieliśmy zamyśleni przez dłuższą chwilę…

  • Czy serce wróci do pełnej sprawności?
  • Nie będzie ci potrzebne do tego, co robić będziesz.
  • Co takiego będę robić?
  • Patrz na zegar.

I w tym momencie w telewizyjnej reklamie pokazano zegar i wskazówkę, która do chodzi do godziny 12.00.

  • Nie powiem, co będziesz robić, ale do końca szczęście cię nie opuści.

Teraz jesteś gotowy, będziecie razem walczyć przeciwko występnym.

27. 11. 16 r.                                                                                                                   Szczecin.

Piotr przed wyjazdem zjadł ostatnie, normalne śniadanie. Piszę ostatnie, bo podejrzewam, że w sanatorium dla świeżych zawałowców normalnie to raczej nie będzie.

  • Podróżny w drodze je to, co mu wpadnie w ręce.

Homiel chce powiedzieć, że Piotr jako wieczny wędrowiec niech się cieszy, że ma cokolwiek do jedzenia.

  • Ta wasza codzienność odchodzi w niepamięć.
  • Już nam zabrałeś przecież trochę… 

Zaczęliśmy się natychmiast zastanawiać co w takim razie stracimy jeszcze.

  • Czy chcesz tam się zestarzeć?
  • Tam? – nie zrozumieliśmy, co ma na myśli.
  • Pokazał mi warszawskie mieszkanie, jak ściany się kurczą…
  • Niech ten łabądź też ma.

Uśmiechnęłam się, bo od razu wiedziałam co Homiel miał na myśli. Ostatnim czasy coraz częściej mawiam do Piotra, że w tym mieszkaniu zaczynam się dusić. I kurczące się ściany były tego symbolem.

  • Dlaczego mówi łabądź, a nie łabędź? – pyta mnie Piotr.

Wzruszyłam ramionami, bo pomyślałam, że Piotr po prostu źle usłyszał. Nie było to ważne w tej chwili.

  • Przecież ona to jest jastrząb…. tak pokazaliście Olę w mojej wizji…?
  • Dla kogo jastrząb to jastrząb, dla mnie łabądź powtórzył.
  • A ja się nie liczę? – Piotr spytał, że coś mi szykują, a jego pomijają.
  • Nie rozśmieszaj mnie acan.
  • W takim razie kiedy kolejna przeprowadzka? – Piotr spytał.
  • Już nie wkrótce, a szybko.
  • …? – tak więc szykują się nam dwie przeprowadzki.
  • Mam grać na loterii? – zażartowałam, bo nijak nie mogłam sobie tego wyobrazić.
  • Loteria sama przyjdzie do ciebie.
  • Ale sam mówiłeś, że trzeba mieć nic, by być blisko Chrystusa…
  • Zaufaj Nauczycielowi.
  • ……. – czyli zaufaj Bogu.
  • Poznajecie świat dla wielu zakazany. Wiedza bezcenna. Cóż ci dadzą te domy… a tam życie wieczne…

Gdy Piotr wyjechał zaczęłam oczywiście sprawdzać, dlaczego „łąbądź” a nie „łabędź” i co znaczy acan.

Wygląda na to, że pierwotnie mieliśmy łabędzia z „ą” w mianowniku i „ę” w przypadkach zależnych. Jako że jednak rozwój języka postępuje w kierunku eliminacji oboczności, w literackiej polszczyźnie „wygrał” łabędź, a forma łabądź będzie gwarowa, regionalna, archaiczna (niepotrzebne, skreślić – jak mawiał Tomasz Baranowski), a do tego zwalczana przez wąskich purystów. Nazwa gatunkowa to łabędź, łabądź jest ryzykowny w wypracowaniu domowym, ale nie widzę powodu, by zwalczać go w mowie potocznej. Kiedyś i tak zniknie, zostanie tylko w starej literaturze. http://sjp.pl/łabądź

http://www.sxvii.pl/index.php?strona=haslo&id_hasla=3778&forma=ŁABĄDŹ#3778

Przed paroma dniami pewien bardzo znany dziennikarz wyraźnie upajał się w swym telewizyjnym reportażu mianownikowym brzmieniem „łabądź”. Powtarzał je z wyraźnym upodobaniem kilka razy. Niestety, nie był w zgodzie z obowiązującym dziś kształtem tego rzeczownika, a jest nim łabędź.
Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/704181,jan-miodek-krolowa-labedz-i-zoladz,id,t.html

Współczesne słowniki jednoznacznie określają formę łabądź jako błędną. Pod tym linkiem (http://sxvii.pl/index.php?strona=haslo&id_hasla=3778) znajdzie Pani słownik z XVII wieku. Używano wówczas formy łabęć, drugorzędnie łabędź, a łabądź był wariantem fonetycznym. Być może taka forma funkcjonowała lub funkcjonuje w dialektach. W każdym razie trzeba powiedzieć, że kierunek ewolucji wyrazu był inny: łabęć → łabędź.

Acan; dawniej: staropolski zwrot grzecznościowy tytuł grzecznościowy, skrót od wyrażenia „waszmość pan”, zwykle jako zwrot kierowany wprost do rozmówcy, odpowiadający dzisiejszemu „pan”, „wy” (zwykle z odcieniem lekceważenia); aćpan, acpan, aspan, waćpan, waćpan, waspan, acan.

Homiel dzisiaj pobawił się staropolszczyzną, o której nikt już nie pamięta.


29. 11. 16 r.                                                                                                                               Szczecin.

Piotr zadzwonił z sanatorium i zaczął opowiadać. W pokoju jest sam i łóżko obok jest wolne. Na razie wśród kuracjuszy jest najmłodszy. Gdy zaczął relacjonować, że musi ćwiczyć ze staruszkami trzymając się za ręce… ryknęłam śmiechem, ponieważ zaraz sobie to wyobraziłam… On wielki prezes…  Niewątpliwie będzie to dla niego wielka lekcja pokory. Na koniec spytałam…

  • A co słychać u Homiela?
  • Leżę na drugim łóżku – … i znowu ryknęłam śmiechem.

03. 12. 16 r.                                                                                                                     Szczecin.

Homiel obiecał Piotrowi, że w pokoju będzie mieszkać sami i tak było… przez jeden dzień. Dokooptowali mu mężczyznę, który strasznie chrapał. Piotr po drugiej nieprzespanej nocy się wkurzył i poprosił o przeniesienie… i znowu jest sam. Trafił do nowo wyremontowanego budynku i dostał nieużywany jeszcze apartament. Dzisiaj zadzwonił rano…

  • Byłem tak zmęczony, że zasnąłem wczoraj już o 20.00. Obudziłem się o drugiej w nocy i przypomniałem sobie… Boże! Nie pomodliłem się!
  • ……
  • Jeszcze będę cię słuchał… usłyszałem natychmiast.
  • Więc pomodliłem się krótko i powiedziałem na koniec… Dziękuję ci Ojcze, że żyję, a wtedy przypomniał mi Chrystusa jak w kościele dotknął mojego serca……
  • Chrystus to mój przyjaciel… powiedziałem… Jest dla mnie największym przyjacielem i mówiłem to absolutnie szczerze i wtedy… usłyszałem bicie dzwonów, ogromnych dzwonów. Widziałem jak biły… I wtedy Ojciec powiedział do mnie…
  • Teraz jesteś gotowy, będziecie razem walczyć przeciwko występnym.

06. 12. 16 r.                                                                                                                             Szczecin.

Kiedy nie ma Piotra mam czas na zgłębianie lektury, między innymi czytam Dzienniczek Faustyny. Jestem pewna, że przeżyła spotkania dokładnie tak, jak to opisała. Wiele widzę wspólnych cech z naszymi rozmowami i przeżyciami. Widzenie diabła, wizje, no i rozmowy. Bardzo zainteresował mnie fragment z dzienniczka

Pisz o mojej dobroci, co ci przyjdzie na myśl. — Odpowiedziałam: Jak to, Panie, a jak napiszę za wiele? — I odpowiedział mi Pan: Córko moja, chociażbyś mówiła naraz wszystkimi językami ludzkimi i anielskimi, to i tak nie wypowiedziałabyś za wiele, ale owszem, dopiero byś w cząstce wysławiła dobroć moją — moje niezgłębione miłosierdzie. O mój Jezu, wkładaj sam słowa w usta moje, abym mogła Cię godnie uwielbiać. Córko moja, bądź spokojna, czyń, co ci każę. Myśl twoja jest złączona z myślą moją, więc pisz, co ci na myśl przyjdzie. Jesteś sekretarką mojego miłosierdzia, wybrałem cię na ten urząd w tym i przyszłym życiu. Tak chcę, pomimo wszystkich przeciwności, jakie ci stawiać będą; wiedz, że upodobanie moje nie zmieni się.

Uderzyły mnie słowa przyszłym życiu… O jakim / którym życiu mówi Jezus? 

Wysłałam to pytanie do Zakonu św. Faustyny z prośbą o interpretacje i po dwóch dniach otrzymałam odpowiedź; Pan Bóg wybrał s. Faustynę i dał jej szczególną misję głoszenia całemu światu orędzia o Jego miłosierdziu. Święta już za życia robiła wszystko, aby każdy człowiek uwierzył w Boże miłosierdzie i Mu zaufał, ale i teraz, po śmierci, cały czas to robi.

Jezus wyraźnie mówi, że ma być sekretarką, ma spisywać Jego słowa i przekazać je ludziom. Mówiąc o przyszłym życiu (w dzienniczku określenie „w przyszłym życiu” występuje 7 razy) bierze się pod uwagę tylko dwie możliwości; życiu po śmierci w Niebie lub kolejne życie na ziemi. Czytając tę odpowiedź natychmiast nasuwa mi się kolejne pytanie;

  • Jaki sens miałoby spisywanie słów Jezusa po śmierci w Niebie? Dla kogo? Dla ludzi w Niebie?… Przecież to bezsensu… 

Akurat zadzwonił Piotr z sanatorium i przy okazji pytam o to Homiela;

  • Jej droga na ziemi się nie kończy.
  • ….

O kurcze! A więc Jezus mówiąc o przyszłym życiu Faustyny… mówił dosłownie! Opowiadam Piotrowi przez telefon o Faustynie, o której właściwie nic nie wie.

  • Faustyna widziała Jezusa w pełnej okazałości, rozmawiała z nim oko w oko!
  • Hmm….
  • Też byś tak chciał?
  • A nie?
  • To tak będzie.

  • Gdy się modliłem dzisiaj… usłyszałem Ojca.
  • Poniszczą ci to ciało trochę, ale Duch jest silny. Będą cię kaleczyć, ale to tylko chwila.

Dopisane 16. 08. 2017 r.

Teraz jesteś gotowy, będziecie razem walczyć przeciwko występnym – Ks. Daniela (23); A przy końcu ich panowania, gdy występni dopełnią swej miary, powstanie król o okrutnym obliczu, zdolny rozumieć rzeczy tajemne.

Jeśli chcesz żyć, chodź ze Mną.

26. 11. 16 r.                                                                                                                         Szczecin.

Nie myślałam, że dzisiaj sobie porozmawiamy z Homielem. To dzień rodzinny i już z rana pojechaliśmy po wielkie zakupy do galerii. Dzieciaki odkryły nowe hobby, uwielbiają kupować zdrapki. Mam takie wrażenie, że to nie potencjalna wygrana daje im radość, a same zdrapywanie. Czasami coś wygrywają, a wtedy znowu kupują zdrapki. Homiel się uśmiechnął…

  • Sport dla naiwnych. Złoto głupców.
  • Ale to jest też dobre, daje nadzieję.
  • W tym doszukujesz się nadziei? A gdzie wiara?

Wychodząc z galerii w drzwiach niemal zderzyliśmy się z naszym prawnikiem. Byliśmy oboje tak zamyśleni, że go nawet nie zauważyliśmy, a on krzyknął w radości. Od razu nas poinformował, że dostał pismo z sądu, ale jeszcze go nie czytał. Pewnie to NIP odnosi się do ekspertyzy rzeczoznawcy. 

Idąc do auta stojącego na parkingu…

  • Gdy prawnik mi o tym mówił zobaczyłem sowę, która siedziała i się rozglądała. W pewnym momencie zobaczyła pod nogami pełzającego węża, dziobem zrobiła szybki ruch, wbiła mu się w kark i zabiła. Po czym powoli zaczęła go zjadać, kawałek po kawałku.
  • Jeśli sowa to sędzina, to według tego jej decyzja powinna być jednoznaczna –  po tej wizji byłam tego pewna.

Reszta rodziny gdzieś nam się zapodziała, więc czekaliśmy na nią cierpliwie w samochodzie. Nie spodziewałam się, że Homiel wykorzysta i tą chwilę.

  • Ruszasz w drogę bracie.
  • …… Zobaczyłem znowu przesłonę z kryształu i byłem do niej już w połowie drogi.
Zobaczyłem drogę polną, a na niej ścianę z kryształów poukładanych jak mozaika… – opisuje Piotr w zamyśleniu – Wyszedłem zza zakrętu i zobaczyłem ścianę z kryształów… Świeci na biało, ale poświatę ma niebieską. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/05/24/ja-nie-jestem-twoim-celem-jestem-twoja-droga/

Po raz pierwszy ścianę kryształową widział we wrześniu. Dzisiaj odległość do niej znacznie się skróciła.  Nadal nie wiem co to oznacza, ale musi być ważne. Pamiętam, że Homiel był bardzo smutny ostatnim razem.

  • Dlaczego byłeś smutny, kiedy widziałeś kryształową ścianę?
  • Bo Moja droga razem się kończy, tam wejść nie mogę.
  • ……?
  • A co tam jest?
  • …… – nie odpowiedział.

Znowu zrobiło się nam bardzo smutno…. Bardzo.


Wieczorem.

Po zawale i pobycie w szpitalu Piotr otrzymał skierowanie do sanatorium w Konstancinie. To jest tak blisko, jakby w ogóle nie wyjeżdżał. Bierze ze sobą komputer, dokumenty i biuro będzie prowadził w sanatorium, a ja zostaję w Szczecinie. Tak mocno byliśmy razem ostatnio, że trudno nam się rozstać. Piotr ciągle kombinuje jak się z tego wymigać.

  • Homiel pomóż.
  • Co ty chcesz, a czego nie chcesz… jakie to ma znaczenie? Jeśli chcesz żyć, chodź ze Mną.
  • A jeśli będę mało jeść?
  • To za mało.
  • Stenty nie wystarczą?
  • To jedna strona medalu.
  • A druga strona medalu?
  • To luty.
  • Operacja wystarczy na parę lat?
  • Parę lat?! Do spełnienia misji.
  • Nie możesz odejść – mówię do Piotra, jestem przerażona gdyby coś się stało.
  • Może, ale w odpowiednim czasie. Muszą być spełnione warunki.
  • Warunki? – pytam
  • Ty do nich należysz. Du! powiedział po niemiecku, żebym wiedziała, że to mówi Homiel. Du znaczy ty.
  • Ja? – zaczęłam się zastanawiać o jaki warunek ze mną związany Homielowi chodzi.
  • Trzy tygodnie przerwy bez pisania to marnotrawstwo – ciągnę dalej. 
  • Może ktoś cię nawiedzi? Nie orzekaj.

Siedzieliśmy oboje w zamyśleniu.

  • Zastanów się, dlaczego chcą cię podreperować? spytał nagle Homiel.
  • Co znaczy podreperować? – mówi się podreperować zdrowie, czyli wzmocnić.
  • Widzę miecz, jak ktoś go ostrzy na osełce…

  • Żebyś był miecz, musisz mieć moc.
  • Fizyczną?
  • Gdyby fizyczną zgłosilibyśmy się do restlera… a nie do ciebie chciałby pewnie powiedzieć…  

Piotr przypomniał teraz sobie wizję, która go męczy od kilku dni.

  • Gdy odmawiam modlitwę Ojcze przywróć ustalony porządek i na koniec wołam Archaniele Michale stań na czele swego wojska… widzę archanioła Michała.
  • Stoi nad diabłem i nogą przytrzymuje jego ciało… To wszystko jest podobne do tego znanego obrazu…

  • Widzę jak nogą dociska go do ziemi, a miecz przystawia mu do karku… Ale jego miecz na końcu nagle się rozdziela na trzy części, końcówka miecza wygląda jak trójjząb… – ciągle mi tłumaczy z przejęciem…
  • Środkowy szpikulec wbija mu się w kark, ale dwa boczne ostrza blokują mu po bokach głowę, żeby się nie ruszył, zablokował go! – ciągle opisywał z przejęciem…
  • To specjalny miecz… Oni muszą mieć tam też jakąś technologię… zrobić taki miecz?! – zakończył podekscytowany.
  • Rozgadałeś się dzisiaj… Masz Dusia na koniec.

Na koniec przed rozłąką… Homiel mnie rozbawił i rozczulił jednocześnie. Piotr wyjeżdża jutro o 8 rano i nie będę go widzieć prawie miesiąc. 

  • Jesteś kochany Homiel, tego będzie mi brakować… właśnie tej Dusi…

Pomyślałam, że z nowym nauczycielem tak wesoło to już nie będzie…

  • Sposób się do narodzenia Chrystusa, świętuj to radosne wydarzenie.

Tak zrobię Homiel, a mam inne wyjście? Święta Bożego Narodzenia już niedługo.

 

Ludzie muszą wybrać, a nie mieć od razu.

25. 11. 16 r.                                                                                                                           Szczecin.

Jechaliśmy pociągiem. Wciąż pamiętając o wczorajszych słowach liczyłam na ciekawą rozmowę, zwłaszcza teraz, kiedy Homiel zapowiedział swoje odejście. Piotra męczyła wizja z dwiema falami, ciągle się zastanawia co może to oznaczać. Po doświadczeniach z NIP wiemy, że jego wizje to zaszyfrowane wiadomości dotyczące zdarzeń w przyszłości i z tego względu musimy traktować je z największą uwagą. Każdy szczegół wydaje się ważny, a wiele z nich są dla nas niezrozumiałe. 

  • Dlaczego ja dopływam do brzegu?
  • Człowiek nie ryba, przeznaczony jest do chodzenia, a ty ciągle pływasz.

Wow… Homiel jak zwykle niezawodny. Piotr wielokrotnie opowiadając o biznesie, o swoim życiu używa powiedzenia; żeby móc połączyć wszystko i jakoś żyć, muszę ciągle „pływać”. Mówiąc „pływać” ma na myśli kombinować, działać wielotorowo, nie mając jednocześnie żadnej stabilizacji. Stały grunt daje pewność, w jego życiu tego stałego lądu po prostu nie ma. Dopłynięcie do brzegu może oznaczać koniec takiej walki i osiągnięcie jakiejś stałości.

  • W przyszłym roku nie będziesz tym samy Piotrem – dodał Homiel.
  • ???

Piotr przypomniał sobie film „Adwokat diabła”. Donald Trump jest tym, na którego wszyscy czekają na bankiecie u Szatana, ale się nie zjawia. p. s. Apartament Donalda Trumpa w Trump Tower, był użyty w filmie jako dom postaci Alexa Cullena. Jego punkt orientacyjny stanowi złoty wystrój i klasyczny widok na Central Park.

  • Scenarzysta uznał go za diabła? – zaciekawiło mnie to. 
  • Jakie to ma znacznie? Przed płomieniem nikt się nie ukryje, a nadchodzi ten płomień.
  • To jest nieuniknione?
  • Nieuniknione. Wszystko o czym mówimy przechodzi w fazę realizacji. Nawet nie wiesz jak amfiteatr jest pełny, loża honorowa też.
  • To horror będzie…
  • Kryminał.

Homiel uwielbia zagadki, ale o „końcowym rozstrzygnięciu” mówi ostatnio tak często, że zaczęłam już w to wierzyć.


  • Będę miał kiedyś nowe auto?
  • Nie będzie ci potrzebne.
  • A mi? – spytałam.
  • Tobie zawsze jest potrzebne – zażartował.
  • Dlaczego nie będzie potrzebne?
  • Zrozumiesz… nie będziesz chciał. Przygotuj się na rozstajne drogi.
  • ……
  • Co to znaczy? Spytaj! – ponaglałam Piotra, a Piotr zmęczony…
  • Chcecie mnie oboje wykończyć?
  • Ja nie, to Dusia! – Homiel pokazał jak rękoma łapię Piotra za szyję i duszę, duszę pytaniami.

Bardzo mnie tym rozbawił. Dusia!?…  Tylko On mógł to wymyślić. Tak więc od dzisiaj mam nowe imię. 

  • Porozmawiajmy – nalegałam – Sam mówiłeś, że odchodzisz…
  • To, co ma nadejść, nie nadeszło, a jak nadejdzie, nie będziesz miała czasu na to.
  • W tym roku się zacznie?
  • Ten rok to cisza.
  • Przyszły?
  • Burza w eterze.
  • Wszystko się zmieni?
  • Wszystko zacznie się zmieniać.
  • Ja się zmienię? A Dusia?
  • Będzie twoja asystentką.
  • Wolę jak siedzi i gotuje – Piotr to typowy facet.
  • Ale ona nie woli.
  • Będę asystentką, bo będę spisywała!
  • Nie tylko to, będziesz asystować.
  • ??? – skojarzyło mi się to z wyjazdami.
  • Hmmm… z mieszkania w Szczecinie zrezygnujemy?
  • Ten wątek niedługo się skończy.
  • Jak to?
  • Sami zrezygnujecie.
  • ????!!!!!– zaskoczyła mnie ta informacja, ale jestem pełna wątpliwości, czy Homiel nie przesadza. Nic w tej chwili nie wskazuje na to, że będziemy się przeprowadzać.
  • To, że jedziemy akurat do Cisowskiego to naprawdę nie przypadek?
  • Zrobi jedno, naprawi drugie.
  • A co zrobi?
  • Dla niego rutyna, dla innego nowość.
  • A Wy nie możecie załatwić tego?
  • Cudów ci się zachciało? Nie ma pozwolenia. Masz swoje przejść.
  • Ile będziecie mnie jeszcze trzymać przy życiu?
  • Tyle, ile trzeba i nie przy życiu, lecz tutaj.
  • A jak będzie z biznesem?
  • W przyszłym roku będzie bardzo ciężki.
  • To nic nowego… A to co się zdarzy ułatwi nam życie?
  • Zapobierzy katastrofie.
  • Nadchodzi katastrofa?
  • Dla bardzo wielu.
  • A miało być tak dobrze z PIS?
  • Aby było dobrze, trzeba to robactwo wyplewić.
  • Czy możemy się jakoś go tego przygotować? Na te czasy?
  • Nie będzie wam dane. Oczekuj informacji.
  • Choć jesteś człowiekiem, będzie go w tobie coraz mniej. Nawet nie poczujesz, że to się w ciebie wlewa.
  • Uwierzą nieliczni. A nieliczni to dużo. Nawet Oli trudno będzie pojąć.
  • Jak się zmienisz, to może ty się ode mnie odsuniesz? – pytam Piotra.
  • Nie da się. Dwie połówki zassane sokiem. Nawet jak oderwiesz na siłę, to wyschną.

Homiel przypomniał nam ten obraz.

  • …… – nie wiedziałam o co dalej pytać. Ale przypomniałam sobie coś, co mnie męczyło do dawna.
  • Czy Enoch, Eliasz, Melchizedek to jedna dusza?
  • To jeden prorok.
  • Aaa…. – znowu mnie zaskoczył. Co miał na myśli? 
  • ……
  • Homiel powiedział teraz, że nie zdajemy sobie sprawy jak często Bóg Ojciec schodzi do ludzi.
  • Pan Bóg lubi przebywać wśród ludzi, lubi jak się cieszą.
  • A teraz ktoś siedzi z nami teraz? – pyta Piotr.
  • No kto? Ja tu siedzę, Gruby siedzi, a dach otwarty – … i wszyscy nas słuchają.
  • Jak to jest, że masz tyle włosów? To sprawiedliwe? Ponoć mądrej głowie włos się nie trzyma? – Piotr sobie lekko kpi.
  • A wiesz, że Bóg Ojciec ma dużo włosów?
  • Aaaa…. To ja się wycofuję! – Piotr nie chciał rozmawiać o Ojcu.
  • Oblicze Boga oglądają nieliczni.
  • A ja? – spytałam
  • Jakie masz znamię?

Wzruszyłam się. Moja blizna… Nigdy nie o niej nie pamiętam, to AIDA po raz pierwszy mi powiedziała, że pochodzi od Ojca.

  • Masz odpowiedź… podlewa swoje kwiaty w ogrodzie codziennie.

Siedzieliśmy chwilę w milczeniu… Piotr się wyprostował…

  • Gdybym chciał, to bym się ukazał i Oli i wszystkim, którym mówisz o Mnie.
  • Chciałbym, żeby nie widzieli, ale żeby byli dobrzy sami z siebie.
  • Ucz sam, ale beze Mnie. Ludzie muszą wybrać, a nie mieć od razu.
  • Te słowa usłyszał Melchizedek.
  • Czcij Mnie i kochaj Mnie, jak czcisz i kochasz Mojego Syna.
  • Jesteśmy przyjaciółmi, ale ludzie muszą wybierać.

Spisywałam te słowa i ręka mi drżała. To jeszcze jedna odpowiedź samego Boga Ojca na kolejne fundamentalne pytanie, które od zawsze stawiają sobie ludzie. Dlaczego się nie ukazuje… 

  • Wiesz co teraz słyszę…? Z dołu…
  • Dla tych śmierdzieli? Tyle?!

Dopisane 12. 08. 2017 r. 

Wszystko o czym mówimy przechodzi w fazę realizacji – muszę to potwierdzić… i w takim razie jest to dość porażające. Jeśli realizują się Jego słowa, które dotyczą naszego życia (np. przeprowadzka, której się nie spodziewaliśmy), to będą się realizować słowa, które dotyczą i całego świata, a to może być, na podstawie mojej wiedzy na dzień dzisiejszy, naprawdę dla wielu nie tyle porażające, co przerażające. Temu poświecę odrębny wpis, bo wymaga to głębokiej analizy.


Aby było dobrze, trzeba to robactwo wyplewić – te słowa odnoszą się do obecnej sytuacji gospodarczej i politycznej w Polsce. Kiedy nastało PIS Homiel wyraził swoją opinię mówiąc, że to najlepsza na dzisiaj opcja dla Polski. Czy ma rację? Wielu moich znajomych przyznaje dzisiaj, że żyli w błędzie stojąc przeciwko obecnemu rządowi, który faktycznie wyplewia robactwo. Tak więc na obecną sytuację  w Polsce spoglądam spokojnie, bo wiem, że tak musi być. 


Pan Bóg lubi przebywać wśród ludzi, lubi jak się cieszą.

Znam wasze potrzeby, pragnienia i to wszystko, co jest w was, ale jak bardzo byłbym szczęśliwy i wdzięczny, gdybym zobaczył, że przychodzicie do Mnie i powierzacie Mi swoje potrzeby, jak to czyni pełne ufności dziecko wobec swego ojca. Jakże mógłbym odmówić wam jakiejkolwiek rzeczy – o małym czy dużym znaczeniu – gdy Mnie o nią prosicie?

Chociaż Mnie nie widzicie, czy nie czujecie, że jestem bardzo blisko was w wydarzeniach dziejących się w was i wokół was? Jakże zasługujący na nagrodę będzie dla was dzień, w którym uwierzycie we Mnie nie widząc Mnie! http://www.voxdomini.com.pl/ojciec/o_02.htm


Te słowa usłyszał Melchizedek – czy da się to sprawdzić w jakikolwiek sposób? Wątpię. Melchizedek uosabiał postać wyznającą monoteizm w czasach jeszcze przed Abrahamem, albo wręcz, jak Henoch, poza narodowością żydowską. Był stawiany na równi z Eliaszem, Mesjaszem synem Józefa (tzn. Jezusem) oraz Mesjaszem synem Dawida (por. Psalmu 104,2). https://pl.wikipedia.org/wiki/Melchizedek